forum.labradory.org

Archiwum - biszkoptowa rodowodowa 1.5 roczna sunia do adopcji - Warszawa

Ryniu - 24-07-2013, 17:25
Temat postu: biszkoptowa rodowodowa 1.5 roczna sunia do adopcji - Warsza
Cytat:
Oddam 1,5-roczną sunię rasy labrador. Ma na imię Inez. Początkowo bardzo zaniedbana wychowawczo (nie zsocjalizowana, rozpuszczona), w wieku 6 m-cy adoptowana, była przygotowywana do asystentury dla osoby z niepełnosprawnością, ale jest zbyt żywa i potrzebuje właściciela sprawnego fizycznie, najlepiej preferującego aktywny tryb życia. Świetnie i szybko się uczy, lubi pomagać, współpracować, nie mniej potrzebuje zdecydowanej, konsekwentnej, ale miękkiej ręki, cierpliwości i serca.
Jest zaczipowana, wysterylizowana, zdrowa, szczepiona na bieżąco, zadbana, ma rodowód. Karmiona jest od dziecka Joserą, obecnie "Balance". Inne karmy są kiepsko tolerowane, z wyjątkiem barf-a. Jest nieopanowanym żarłokiem i często kradnie jedzenie, zwłaszcza dzieciom, ale wagę ma prawidłową. Uwielbia jabłka - są lepsze od kiełbasy
Kocha dzieci, jest bardzo łagodna - wskazane jest ewentualnie towarzystwo starszych dzieci ze względu na spontaniczne wybuchy radości psa i energię, jednak w stosunku do młodszych jest bardzo cierpliwa. Wobec innych psów nie jest dominująca nawet na własnym terenie, ale - gdy są blisko - wita się z nimi dość spontanicznie. Nie goni gołębi, kotami jest zainteresowana raczej jako czymś z czym "można się chyba pobawić", kaczki to fajna rzecz do gonienia i łapania, koń do obszczekania. Brak doświadczeń z innymi zwierzętami. Nie niszczy mieszkania, jeśli ma zajęcie w postaci konga. Rowerzyści, rolkarze, biegacze itp. zjawiska są jej obojętne, gorzej z piłkami i frisbee, które uwielbia. Dobre byłoby dla niej (ale nie konieczne) psie towarzystwo. Prawdopodobnie chętnie uprawiałaby sport lub jeździła na polowania (lubi tropić), świetnie pływa, ambitnie współzawodniczy z psami, nie ma lęków.
Warunki adopcji:
1. umowa adopcyjna,
2. przyszły właściciel musi znać i stosować metody pozytywnego wzmacniania (m.in. aby utrzymać efekty szkolenia i radzić sobie z nią) lub wyrazić gotowość uczestnictwa w szkoleniu metodami pozytywnymi (rozpoczęcie zaraz po adopcji),
3. pies domowy, bardzo potrzebuje bliskości człowieka - żadnych kojców, stróżowania, mieszkania w garażu, itp.
4. wizyta przedadopcyjna i poadopcyjna, stały kontakt przynajmniej przez pierwszy okres po adopcji.

Postanowiłam ją oddać, bo fizycznie nie daję rady zapewnić jej dostatecznego ruchu. Jest energiczna, bystra, skoczna, a ja powolna. Chodzi na luźnej smyczy, nie ciągnie (czasem napina lekko smycz, co dla mnie jest trudne, dla osoby sprawnej niezauważalne), nie szarpie, już nie ma pomysłów typu: pobiec za psem ciągnąc opiekuna - wyprowadza ją często szczupły 13-latek wraz z innym dużym psem (na ostatnich zdjęciach). Jest raczej posłuszna. Tyle, że często aż przebiera łapami, albo podskakuje w miejscu żeby pobiec, rozpędzić się, wskoczyć do wody. Dlatego psina jest ciągle strofowana i ograniczana, a mnie jej szkoda i nie chcę jej unieszczęśliwić, ani tym bardziej złamać.
Długo biłam się z myślami, bo jestem z nią związana, ale ja sobie dam radę, a pies jest bezbronny. Dlatego szukam naprawdę dobrego domku.

Pozdrawiam


















nathaliena - 24-07-2013, 17:34

czy to nie jest Lunka, której adopcja opisywana była na forum Primy?
Ryniu - 24-07-2013, 18:16

Sunia miała temat na forum Fundacji, ale nie była pod jej opieką. Podobno adopcja była bezpośrednio od właściciela
nathaliena - 24-07-2013, 18:19

to miałam na mysli, nie pisałam, że sunia była pod opieką Primy.
Pamietam Lunkę i adopcyjną właścicielkę, eh, brak słów...

Aleksandra - 24-07-2013, 18:20

jakie ma smutne oczy, śliczna ;*
VWrzesniewska - 24-07-2013, 19:08

Klonik mojej Sary i taka biala cudna ....oby szybko znalazla szczesliwy dom :) )
KandB - 25-07-2013, 08:50

Śliczna sunia, na pewno szybko znajdzie nowy domek, oby tylko kochający i na już zawsze.... :cring: ;*
nevada - 25-07-2013, 11:51

Nie chciałam się tu wypowiadać, ale dla mnie ta sytuacja jest wystarczająco stresująca i trudna, by znosić jeszcze oceniające komentarze.
nathaliena napisał/a:

Pamietam Lunkę i adopcyjną właścicielkę, eh, brak słów...


Ocenianie ludzi bez znajomości tematu to nadal - jak widzę - fajna rzecz... dla oceniającego...

Aleksandra napisał/a:
jakie ma smutne oczy, śliczna ;*


Ma takie obwisłe fafle. A na tych konkretnych zdjęciach jest po prostu śpiąca.

Poza tym jest bardzo kochana i właśnie dlatego chcę znaleźć jej domek bardziej właściwy, jak ten w którym jest. Napracowałam się, zreformowałam psiczkę i to wyłącznie pozytywnymi metodami, przy pomocy trenera, behawiorysty, żywieniowca. Zapewniam jej maksymalnie dużo ruchu nawet własnym kosztem.
Ale z psa mającego charakter sportowca nie chcę robić asystenta osoby niepełnosprawnej, bo musiałabym to zrobić siłą/naciskiem, co mogłoby złamać psa.
Nie umiem opisać, jak bardzo się z nią związałam. Ale ja dam sobie radę, bo jestem człowiekiem. Pies jest bezbronny - nie obroni się przed przemocą, jaką byłoby naginanie jej na siłę do obowiązków asystenta.
Tak - czuję się winna i długo walczyłam o to, by dostosować się do psa. Niestety postępy choroby okazały się silniejsze, tego nie da się przeskoczyć, to nie są ograniczenia charakteru, tylko bariera fizyczna.
Bardzo więc proszę, zachować dla siebie swoje negatywne oceny.

nevada - 25-07-2013, 12:04

KandB napisał/a:
Śliczna sunia


Tak, śliczna i jest moim "małym ciudem z różowym noskiem" i tak już zostanie na zawsze...

KandB napisał/a:
na pewno szybko znajdzie nowy domek, oby tylko kochający i na już zawsze.... :cring: ;*


właśnie tego dla niej pragnę... :cring: ;*

klaudia1234 - 25-07-2013, 13:06

Piękna sunia oby znalazła dobry domek już na stałe ;*
Kasia82 - 25-07-2013, 13:56

To jednak Luna, czytałam jej wątek na Primie. Biedna sunieczka juz drugi raz musi szukać domku tylko dlatego że trafiła znowu na nie odpowiedzialnych ludzi, którzy potraktowali ją jako zabawkę.
A co ciekawsze Nevada, wtedy jako pierwsza ostro skrytykowała na forum poprzednią właścicielkę.... ot taki paradox

Małgosia35 - 25-07-2013, 14:16

Kasia82 napisał/a:
A co ciekawsze Nevada, wtedy jako pierwsza ostro skrytykowała na forum poprzednią właścicielkę.... ot taki paradox

Dlatego nie krytykujmy ,tylko postarajmy się znaleźć dla psinki nowy dom,tym razem na stałe. :)

nevada - 25-07-2013, 15:26

Kasia82 napisał/a:

A co ciekawsze Nevada, wtedy jako pierwsza ostro skrytykowała na forum poprzednią właścicielkę.... ot taki paradox


Gdybyś doczytała, to zobaczyłabyś, że skrytykowałam sposób ogłoszenia, a nie to, że ludzie szukają nowego domu. Do dziś utrzymujemy stały, sympatyczny kontakt.

Kasia82 napisał/a:
tylko dlatego że trafiła znowu na nie odpowiedzialnych ludzi, którzy potraktowali ją jako zabawkę.


Tak? To zapraszam do siebie.
I przestań. Prosiłam, jak ludzi... w tym jest także mój dramat...

A ponadto - znasz receptę na to, by dokładnie ocenić charakter psa w przypadku adopcji? Takie ryzyko, jak niedobranie się opiekuna i psa zawsze istnieje.

Natomiast dzięki temu, że pracowali z nią behawiorysta, trener i ja przez ponad rok i 24 godziny na dobę, a także zainwestowałam w nią kupę sił i środków pies ma szansę na szczęśliwą przyszłość.
M.in. ryzykowałam już całkowite kalectwo gdy w ciągu kilku pierwszych miesięcy przeciągnęła mnie kilkanaście razy przez trawniki, klomby, śmietniki, naderwała mi ścięgno w ręce, bo inaczej wpadłaby pod samochód, latałam z nią - zamiast spać - po nocy, żeby przyzwyczaić do wychodzenia wieczorem (po ciemku) w dodatku co pół godziny żeby umiała się wtedy załatwić, bez względu na moje problemy spotykałam się z odpowiednio dobranym psim towarzystwem, żeby nauczyła się sygnałów psich, jeździłam specjalnie komunikacją miejską, pociągami, kolejkami, staczałam boje z ochroną w centrach handlowych, biurach, żeby ją zsocjalizować i dodatkowo na szkolenia indywidualne. Czytałam, oglądałam filmy, uczyłam się, szukałam sposobów, by pomóc psu zaistnieć we wspólnym świecie. Przez ponad rok podporządkowywałam swoje życie psu w nadziei, że uda się nam w końcu dograć. Na moim profilu na FB ma niemal 300 zdjęć, co niektórzy ocenili jako nieszkodliwego, ale bzika.

To nazywasz nieodpowiedzialnością i zabawą?

Nieodpowiedzialnością byłoby moim zdaniem złamanie psa tylko po to, by udowodnić swoje czy też by udowodnić, że każdego psa można nauczyć wszystkiego i wtłoczyć w każde ramki..
To byłoby bardziej bolesne dla niej, niż zmiana domku na dobry, przyjazny i aktywny.

Kocham ją niemal, jak własne dziecko. Ale właśnie kochający rodzic musi m.in. umieć wypuścić swoje dziecko z gniazda, żeby stworzyło własne życie, a nie trzymać na siłę przy sobie, gdy dziecku będzie to wyrządzało krzywdę.

nathaliena - 25-07-2013, 15:35

nevada, jako dorosła, odpowiedzialna osoba, powinnaś wiedzieć, jakie ryzyko podejmujesz, adoptując psa.
Ja też mam w domu wariata, niszczyciela, psa- demolkę. Nic nie wskazywało na to, ze z niej taki diabeł, a jednak, do tego dochodzi agresja lękowa, lęk separacyjny, jest ciężko, klatka kennelowa była koniecznością. Trzeba się liczyć z tym, że wystąpić mogą duże problemy z psiakiem. A pisze o tym, by znów to biszkoptowe malenstwo nie zostało przekazane w kolejne i kolejne ręce, a trafiło do osooby, która się nie podda. Nie jest to ocenianie, ale raczej przygotowanie potencjalnych chętnych na to, co może się wydarzyć.
Możeto przykre, co napiszę, ale zawsze jestem przeciwnikiem adopcji szczeniaków i bardzo młodych psów, przez osoby starsze, właśnie dlatego, że mogą nie podołać fizycznie.

Mam nadzieję, że dziewczynka znajdzie wreszcie swój domek, na zawsze i świadomych, odpowiedzialnych ludzi, tego jej życzę :)

nevada - 25-07-2013, 15:54

nathaliena napisał/a:
nevada,
Ja też mam w domu wariata, niszczyciela, psa- demolkę. Nic nie wskazywało na to, ze z niej taki diabeł, a jednak, do tego dochodzi agresja lękowa, lęk separacyjny, jest ciężko, klatka kennelowa była koniecznością. Trzeba się liczyć z tym, że wystąpić mogą duże problemy z psiakiem.


Zwróć uwagę, że z tym psem JUŻ nie ma problemów. W przeciwieństwie do Twojego, Inez NIE jest wariatem, niszczycielem, itp.
Jest po prostu energicznym, bystrym, piekielnie inteligentnym i ukochanym labkiem. Z początku zniszczyła mi wersalkę, dywan, narzutę, ale to się nie liczyło i nie liczy. Uwielbia do dziś zjadać/szarpać wszelkie zabawki ze sznurka, ściereczki, szmatki. Ale raczej nie niszczy moich przedmiotów, gdy ma swoje sznurkowe zabawki. Spuszczona na sekundę z oka potrafi ukraść śniadanie, albo ściągnąć sobie ściereczkę do naczyń z szafki. Trzeba mieć ją na oku, bo jest bardzo żywa i potrafi z tego powodu broić. Nie jest ideałem, ale pies jest psem i ma swoje "za uszami", ale jej charakter opisuje nadane jej nowe imię - mimo niemal białej barwy.

Zrozum! Ona jest cudownym psem. Ale ja jestem dla niej zbyt powolna. Ona potrzebuje aktywności. Będzie wspaniałym psem towarzyszącym w wycieczkach pieszych, rowerowych, wyjazdowych, w joggingu czy nordic walkingu - m.in. uwielbia jeździć autem, kocha lasy i tropienie w nich - tudzież w zabawach frisbee i piłkami, rzutkami, w biegach przez przeszkody, pływaniu itp.

To przede wszystkim ona się ze mną męczy... w tym jest problem... ja jestem tu w drugiej kolejności... i ja sobie dam radę...
Wybacz, nie spuszczę jej ze smyczy przy ruchliwej 6-pasmowej ulicy w centrum miasta, bo zdarza się jej rozbrykać, a jednocześnie nie mam serca jej ciągle strofować, a muszę, gdy za nią nie nadążam...

Nie mam w swoim otoczeniu ludzi aktywnych, którym mogłabym przekazać Inez.
Wiem, że Wam zależy na jakości adopcji, dlatego zwróciłam się do Was, ale proszę o odrobinę wczucia się w sytuację... Nie moją, tylko psa...

figula1 - 25-07-2013, 16:36

Nevada dzień dobry. Na forum Fn.Prima (krynia) pisałam ,ze w Twojej sytuacji powinnaś wziąć sukę spokojną, dorosłą. Odpowiedziałaś wtedy, że prawdopodobnie to jest Twój ostatni pies i chcesz szczeniaka, żeby razem dożyć późnej starości. Nie oceniam powodów, dla których szukasz domu dla Luny/Inez, ale to pies ucierpi na tym najbardziej, Ty jak sama napisałaś dasz sobie radę. Pies od nowa będzie musiał uczyć się nowego życia, wszyscy niby wszystkimi czterema kończynami podpisujemy się pod tezą, że pies nie jest rzeczą, a mimo to traktujemy je nieco instrumentalnie.
Tak na marginesie, z tego co pamiętam masz córkę posiadającą labradora, czy ona nie mogłaby zabrać suni do siebie?


Życzę powodzenia suni w nowym domu :heart:

Aleksandra - 25-07-2013, 16:40

Przestańcie się licytować, przecież nie w tym sens, to nie o Was chodzi tylko o śliczną labuśkę Inez :|
nevada - 25-07-2013, 16:45

figula1 napisał/a:

Tak na marginesie, z tego co pamiętam masz córkę posiadającą labradora, czy ona nie mogłaby zabrać suni do siebie?


Niestety, ich sytuacja się zmieniła i nie dadzą rady z drugim dużym psem, często wyjeżdżają też do teściów, bo mama uszkodziła kręgosłup. W ten sposób odpadły mi jednocześnie 2 potencjalne domki dla Inez.

:cring: :( :cring:

figula1 - 25-07-2013, 17:03

Chciałabym Ci pomóc, ale nie mogę wziąć czwartego psa. Mam dwoje starszych specjalnej zdrowotnej troski i jedno młode suczydło, które ma diabła pod skórą ;* Prześlij linka do wydarzenia na FB, będę udostępniać i rozsyłać :)
ryba1 - 25-07-2013, 18:28

Ludzie przestańcie krytykować oceniać bo to nie ma sensu,mamy znaleźć domek dla Inez.
Szacun dla Newady że zgłosiła się do forum a nie wywaliła psa w lesie.
Wiem że są sytuacje gdzie życie potrafi rozwalić nawet najlepszy plan.
Gdy jestem na wizytach PA nigdy nie zachęcam do adopcji psa,wręcz pokazuje ich złe strony,przeważnie zabieram ze sobą swoje psy i pozwalam im się na wizycie rozkręcić.
Jeżeli ktoś po takiej wizycie nadal chce psa to wiem że pies nie wróci z adopcji.
Więc nie komentujemy tylko szukamy domu.

Mmsa - 25-07-2013, 20:29

Witam,

szczerze współczuję Nevadzie, wiem co to znaczy rozstac się ze swoim ukochanym psiakiem. W styczniu adoptowaliśmy Nelę i warunkiem adopcji była oczywiście sterylizacja. Niestety nie cieszyliśmy się długo Nelcią, kiedy w końcu przeszła sterylizację (nie ukrywam, ze jakby coś przeczuwając zwlekałam trochę z zabiegiem) w 48 h po Nela zmarła. Ja i dzieciaki opłakując Nelę odrazu pomyśleliśmy o nowym psiaku, gorzej mąż, który inaczej przezywa tą stratę. Kiedy zobaczyłam dziś Inez, pomyślałam - no tak idealny pies dla naszej troche szalonej rodziny. Tym bardziej, ze mieszkamy na obrzeżach miasta, wokół są pola i idealne warunki do hasania. Muszę mieć jednak pewność, ze Inez lubi dzieci - mamy dwoje i trzecie jest w drodze. Starszy (11 l) jest spokojny i ułożony, młodszy (6l.) natomiast chętnie "dokazywał" z Nelą, łamiąc wszelkie bariery (malutka rączka w pysku). Mam wielką nadzieję, ze uda sie znaleźć dom dla Inez, jeśli nie u nas to w innym domku (może jednak u nas :) )

nevada - 26-07-2013, 00:17

Mmsa napisał/a:
Muszę mieć jednak pewność, ze Inez lubi dzieci - mamy dwoje i trzecie jest w drodze. Starszy (11 l) jest spokojny i ułożony, młodszy (6l.) natomiast chętnie "dokazywał" z Nelą, łamiąc wszelkie bariery (malutka rączka w pysku). Mam wielką nadzieję, ze uda sie znaleźć dom dla Inez, jeśli nie u nas to w innym domku (może jednak u nas :) )


Dziękuję Ci za dobre słowo.
Inez uwielbia dzieci. Mam teraz gości, m.in. z dwulatkiem. Malec pełza po suni, zagląda jej do uszu, do nosa, wczoraj oglądał jej gardło, wyjmuje różne rzeczy z pyska, rękę kiedyś włożył niemal do łokcia. Mały jest bardzo aktywny ruchowo i wszędzie go pełno, więc musimy wręcz bronić psiczki przed nim, bo ona znosi wszystko cierpliwie i nawet nie próbuje protestować. Najwyżej schodzi mu z drogi gdy ma serdecznie dość.
Jedyne 2 momenty gdy trzeba towarzystwa pilnować to posiłki, bo parówkę w piąstce, czy kanapkę jedzą oboje, albo w większości pies. Co bardziej niestety niebezpieczne dla malca, to wybuchy radości - ja to nazywam labradorskimi głupawkami - gdy sulec galopuje przez mieszkanie. Taka rozpędzona kula futra może przewrócić dziecko i zrobić krzywdę. W prawdzie szybko udaje się ją wyhamować, ale kilka, kilkanaście sekund może wystarczyć i wypadek gotowy... :confused:
To - w porównaniu ze stanem początkowym - już bardzo się uspokoiło, a z czasem jeszcze bardziej się powinno wygaszać wraz z dojrzałością emocjonalną psa. Ale póki co, młode to i szalone trochę jeszcze.
Dlatego pisałam, że lepsze byłyby starsze dzieci. Ze starszymi świetnie się bawi.
Jak tylko będę mogła dołączę zdjęcia z dziećmi i z różnych szaleństw - na razie fotosik ma przerwę techniczną.

nevada - 26-07-2013, 01:29

Aha i jeszcze jedno.
Inez potrzebuje więcej ruchu niż przeciętny lab. Moja córka ma labka, mamy kilka zaprzyjaźnionych i Inez nad nimi góruje kondycją i energią, szybkością, zwrotnością, a bardzo często również... inteligencją :-P
Gdyby można było podłączyć do niej prądnicę, to mogłabym pewnie zrezygnować z dostawcy prądu :haha:
Ale jest przytulaśna i cudowny z niej towarzysz... Nawet, gdy uprawia różne swoje szelmostwa, jest przy tym urocza i rozbrajająca, często pocieszna...
Jednym słowem nie da się jej nie kochać ;* ale kondycję trzeba mieć stalową...
Choć dłuższy czas ostatnio trochę więcej mi towarzyszyła niż biegała i nieco straciła kondycji, to nadal przydałaby się prądnica... :haha:

nevada - 26-07-2013, 01:39

figula1 napisał/a:
Prześlij linka do wydarzenia na FB, będę udostępniać i rozsyłać :)


Dziękuję za deklarację.
Może się mylę, ale boję się trochę wydarzenia na FB, bo mam wrażenie, że to będzie taka "masówka", a mnie zależy na naprawdę dobrym i odpowiednim domku :(

Mmsa - 26-07-2013, 08:02

Nevada a czy Inez zostawała sama w domu na 4-5 h?
KandB - 26-07-2013, 08:16

nevada, teraz chociaż wiadomo do jakiego domku Lunka powinna trafić i koordynatorzy adopcji na pewno zrobią wszystko żeby sytuacja się nie powtórzyła, a i żeby broń Boże nie było jeszcze gorzej.
Dalej jestem za tym żeby w umowie był też punkt o wizytach po adopcyjnych. Sunia jest piękna i młoda, a będzie chociaż bardziej pewne, że ludzie godząc się na to nie mają żadnych złych intencji, jeszcze lepiej gdyby trafiła do kogoś z forum ;D Sama bez chwili zwątpienia dałabym jej nowy domek, gdybym tylko miała za co utrzymać dwa potworki...ale mam nadzieje, że na to przyjdzie jeszcze pora ;)
Trzymam kciuki za Was obie! ;*

nevada - 26-07-2013, 08:50

Mmsa napisał/a:
Nevada a czy Inez zostawała sama w domu na 4-5 h?

Tak jak napisałam, ale widzę nie dokładnie - tak zostawała, ale zostawiałam jej konga wypełnionego np. kaszą gryczaną z mielonym surowym kurczakiem, albo ryż z bananem (oczywiście zamiast posiłku). Wtedy miała zajęcie i najpierw się nalizała i nakombinowała, dzięki czemu się uspokajała i zmęczyła i potem zwykle spała. Głupie pomysły zaczynały przychodzić jej do głowy, gdy zostawała ponad 6 godzin.

KandB napisał/a:
teraz chociaż wiadomo do jakiego domku Lunka powinna trafić i koordynatorzy adopcji na pewno zrobią wszystko żeby sytuacja się nie powtórzyła, a i żeby broń Boże nie było jeszcze gorzej.


Wydawało mi się, że napisałam wszystko dość wyraźnie, ale jeśli trzeba udzielę szczerych odpowiedzi. Bardzo bym chciała, żeby Inez trafiła do domku, który przyjmie ją taką, jaka jest i żeby nie było przykrych niespodzianek. Bo to będzie pewna gwarancja, że tam już zatrzyma się na stałe.

KandB napisał/a:
Dalej jestem za tym żeby w umowie był też punkt o wizytach po adopcyjnych.

A przeczytaj proszę warunki adopcji, jakie wpisałam. To wszystko będzie w umowie, jeśli oczywiście będzie to ode mnie zależało...

I kilka obiecanych fotek :)
Mały gdy tylko widzi aparat zaczyna pozować, robić minki do aparatu, który staje się nahważniejszy, więc trudno uchwycić chwile zabawy z psem.

Ewelina - 26-07-2013, 09:01

Jak bym swojego diabołka widziała. Tylko moja ma już 6,5 roku a nadal taka wariatka spacerowa. Na szczęście w domku spokojna. Trzymam kciuki za idealny dom dla tak aktywnej dziewczyny. Powodzenia życzę ;*
nevada - 26-07-2013, 09:26

Niewybiegany pies ;-)





I agresywny ;D

madzioos - 26-07-2013, 10:07

ehh szkoda, że znowu tak daleko od nas :(

mizianko dla Inez ;*

KandB - 26-07-2013, 13:24

nevada, nie chodziło mi konkretnie o twoją osobę. Czasem pomimo wielu starań znalezienia dobrego domu po czasie okazuje się, że były to jedynie pozory. Zapis o wizytach po adopcyjnych powinien się znaleźć w każdej umowie, nie tylko tej dotyczącej Inez. Nie wiem czemu większość wpisów odbierasz za atak na swoją osobę, cóż...
Również myślę, że bardzo dobrze iż zgłosiłaś się na forum, a nie zostawiłaś sunię na pastwę losu. I chyba nikt nie wątpi w to, że chcesz dla niej jak najlepiej.
A Inez...przepiękna sunia, tkwi w niej wiele energii jak to na labka przystało. I myślę, że przy jej adopcji trzeba będzie szczególnie uważać by nie trafiła w niepowołane ręce.

nevada - 26-07-2013, 13:48

madzioos napisał/a:
ehh szkoda, że znowu tak daleko od nas :(

mizianko dla Inez ;*


Sosnowiec nie jest na końcu świata :haha:

KandB napisał/a:
nevada, nie chodziło mi konkretnie o twoją osobę. [...] Nie wiem czemu większość wpisów odbierasz za atak na swoją osobę, cóż...


Z przykrością ale zapewne dostrzegasz, że dotąd niezbyt bywało miło.
Na szczęście nie zawsze i bardzo dziękuję.
No i jakoś tak wyszło, że to w temacie Inez wspomniałaś o wizytach poadopcyjnych. :mmm: Dlatego wzięłam to do siebie.
A ponadto czuję się jednak winna, że Inez przekazuję dalej, więc nie dziw się, że reaguje trochę alergicznie...

Powiesz, że biorę wszystko do siebie, ale i to nie zawsze będzie miarodajne, bo np. jeśli chodzi o to, co zmieniłaby u mnie wizyta poadopcyjna z Inez? Nic, bo dopiero po zlikwidowaniu większości skutków błędów wychowawczych można było zobaczyć jaki to jest typ psa...

KandB - 26-07-2013, 13:56

Nie ma wątpliwości, że o Inez dbałaś. Decyzja o jej oddaniu na pewno nie jest łatwa ale skoro widzisz, że po prostu się męczy to jednak jak najbardziej słuszna.
O umowach po adopcyjnych ostatnio była mała wzmianka, kiedy to odebrano interwencyjnie sunię z adopcji. Dlatego o tym wspomniałam. Może źle to ujęłam ;) w każdym bądź razie Inez życzę kolejnego kochającego domku, ale takiego który jej sprosta i nie będzie musiała już więcej czekać na nowy :)

figula1 - 26-07-2013, 14:04

Na labradory.info P. Piotr Grabowski prosi Cię Nevada o kontakt: telefon 605 545 555
kimsi_3 - 26-07-2013, 14:49

A ja bym jednak prosiła o nie wydawanie suni obojetnie komu. Osoby zainteresowane adopcja suni powinny przejść wszelkie procedury adopcyjne i dopiero obecna właścicielka powinna zadecydowac o adopcji suni. Bo sunia z rodowodem bez sterylki jest teraz łakomym kąskiem dla pseudo....
figula1 - 26-07-2013, 14:55

Przecież w pierwszym opisie napisane jest, że jest wysterylizowana, albo ja czytać nie umiem. :)
kimsi_3 - 26-07-2013, 15:02

figula1, a to dobrze... to ja dzisiaj nie dowidze :-P
To przez te upały, które źle na mnie wpływają :(

figula1 - 26-07-2013, 16:08

kimsi_3 napisał/a:
figula1, a to dobrze... to ja dzisiaj nie dowidze :-P
To przez te upały, które źle na mnie wpływają :(


Oszczędzaj się kobieto :)

nevada - 27-07-2013, 10:46

Inuś złapała dołek - goście wyjechali. Nie ma ani dzieci ludzkich, ani psich...
Choć wczoraj było trochę pożegnalnych harców, to w domu jakoś pusto...

Nurkowanie! Supeeer...


Jeśli zawody w aporcie, to Inez pierwsza...



A właśnie, że nie, bo "patyczek" będzie mój ;)





Geronimoo! Boski wiatr, nie ma przebacz...



I z owczarkiem niemieckim w zawody...

nevada - 27-07-2013, 15:43

Właśnie przenosiłam zdjęcia na dysk zewnętrzny i okazało się, że mam ok. 1200 zdjęć Inez... hmm...
W takim więc razie jeszcze dwa ;)

Uczę się pilnie ;*


nera19 - 28-07-2013, 00:20

piekna suczka! mielibysmy wieksze mieszkanie to nie zastanawialibyśmy sie nad adopcja ! marzy mi sie drugi psiak ale niestety warunki na o nie pozwalaja :cring:
madzioos - 28-07-2013, 15:39

nevada, no niby nie na końcu świata ale fajnie by było jakby nasza Luna poznala wcześniej Inez :)
nevada - 28-07-2013, 23:49

madzioos,
Warszawa Centralna odj. 08:15 -> Sosnowiec Główny przyj. 10:58
Sosnowiec Główny odj. 16:55 -> Warszawa Centralna przyj. 19:31

albo odwrotnie ;) ;D (joke)

nera19,
z doświadczenia wiem, że metraż mieszkania ma najmniejsze znaczenie
Na moich 29 m2 mieszkały 2 psy rezydentne i kilkanaście na DT oraz kot. Towarzystwo tak się zawsze poukładało, że czasem trzeba było specjalnie sprawdzać stan liczebny "trzody", bo wydawało się, że czegoś niespodziewanie ubyło.
Od kiedy jest Inuś na gościnne występy przyjeżdżał też labek mojej córki, całkiem potężny chłopak. Po pierwszym spotkaniu, gdy nie wiadomo było czego się spodziewać, potem już nie było tak źle. Dało się porozmawiać i mieszkanie - poza kudłami - raczej przypominało mieszkanie, a nie stajnię Augiasza.
A teraz z kolei, przedwczoraj, wyjechali po ponad 3-ch tygodniach goście w liczbie: 1 os. dorosła, 4 dzieci (od 2 do 13 l.) oraz 1 pełnowymiarowa sunia flat coated retriever i szczeniak flatka (widać je na zdjęciach - te czarnulki). Było ciasno, ale wierz mi, psy to był w tym mieszkaniu najmniejszy problem, a ściśle mówiąc - żaden.

Dużo ważniejsze są możliwości wybiegania wszystkiego co się rusza, odpowiednio do potrzeb każdego z nich. Widzisz, u mnie jest jedna Inez, a nie jestem w stanie zapewnić jej tyle ruchu ile ona - osobniczo - potrzebuje. Nawet w obrębie jednej rasy psy bywają różne, zupełnie jak ludzie :) - jeden to oferma batalionu, a inny to chodząca elektrownia... ]:) ;D

madzioos - 29-07-2013, 11:51

nevada, nie kuś nie kuś :)
boję się kolejnego rozczarowania. po ostatniej próbie adopcji forumowej Nanusi i po wizycie PA serce mi pękło.
i mój narzeczony się zraził i nie wiem jakby zareagował na kolejną próbę. :(

Ryniu - 01-08-2013, 11:06

Chciałem zaznaczyć, że wyłączność na decyzję do jakiego domu i na jakich warunkach zostanie przekazana sunia ma tylko nevada (Kinga).
nevada - 01-08-2013, 14:22

Jakoś nie przyszło mi do głowy, żeby to zaznaczać, bo jeśli ktoś przejrzy forum, to wie że ani ten portal, ani labradory.info to nie jest strona jakiejś organizacji, tylko miłośników labów, którzy dzielą się wiedzą, doświadczeniami i pomagają psom i/lub ich właścicielom.
Ale widać warto to podkreślić i uprzedzić.
To jest prywatna adopcja, a że sunia nie odchodzi, bo chcę się jej pozbyć, tylko dlatego, że trzeba - DLA DOBRA PSICZKI - poprawić jej warunki życia i dać więcej, niż ja mogę jej zagwarantować (mimo najszczerszych wysiłków), toteż dość szczegółowo w umowie określone są warunki adopcji i ewentualnych konsekwencji jej niedotrzymania z winy adoptujących.
Nie ma tam jednak żadnych zamachów na przyszłych właścicieli jeśli mają dobre intencje i szczerze przedstawiają swoje możliwości i ograniczenia.
Przykładowo jest m.in. zakaz sprzedaży psa, pracy w charakterze stróża, szkolenia do agresji, walk psów, wyścigów, przetrzymywania w kojcu, boksie, budzie, zamieszkania poza pomieszczeniami mieszkalnymi rodziny, zobowiązanie do jak najlepszego zapewnienia bezpieczeństwa psu (aby nie uciekł, nie został ukradziony, pogryziony), zabezpieczenia stałego dostępu do wody, regularnego karmienia zgodnie z potrzebami zdrowotnymi psa, zapewnienia właściwej opieki weterynaryjnej i leczenia w razie potrzeby oraz zobowiązanie do niezwłocznego zawiadomienia i podjęcia wszelkich poszukiwań, gdyby pies uciekł, zaginął lub gdyby właściciel zrezygnował z posiadania psa (w tym ostatnim przypadku odwiezienie psa do mnie lub do uzgodnionego ze mną nowego domu oraz podpisanie nowej umowy przeze mnie). Ponadto prawo dla mnie do wizyt poadopcyjnych (o tym była mowa w pierwszym poście) i zobowiązanie do okresowego informowania o stanie suni - w najdogodniejszy dla osoby adoptującej sposób.
Natomiast, jeśli ewentualnej osobie adoptującej nie odpowiada tak sformułowana umowa, jestem otwarta na propozycje.
Uprzedzam jednak, że nie zrezygnuję z żadnego warunku dotyczącego bezpieczeństwa i dobrostanu psa, oraz "zatrudniania" czy sprzedaży. :bad:

Może pomyślicie, że jestem wariatką, a ja się z Wami zgodzę. :D Ale ryzyko dla suni jest zbyt duże, by je zlekceważyć.

Zaprzyjaźniony pracownik schroniska opowiedział mi niedawno historię interwencji, w której właśnie uczestniczył. Dotyczyła labki adoptowanej kilka lat wcześniej ze schroniska. Była wizyta PA, nawet AA (after adoption), a okazało się, że zaczęły się pojawiać sygnały, że psinie dzieje się krzywda. Psa odebrano w rezultacie z policją, wychudzonego, z guzami prawdopodobnie nowotworowymi i niemal bez sierści. :cring:
Dla mnie takie historie nie są obojętne, a dobro Inez szczególnie mi leży na sercu i dlatego też przyjmuję na siebie obowiązek monitorowania stanu psa (prawo do kontaktu i prawo do wizyt AA) przez lata.
Jeśli ktoś uważa, że przesadzam, poproszę o rzeczowe argumenty :)

naturawilka@wp. - 01-08-2013, 14:30
Temat postu: Re: biszkoptowa rodowodowa 1.5 roczna sunia do adopcji - Wa
witam, szukamy labka do wolontariatu na ratownika wodnego i psa tropiacego, ONA jest idealna!!!!!!!!!!!!!!!!! proszę o kontakt lub podanie nr do siebie, pozdrawam Dana www.naturawilka.eu
Ryniu napisał/a:
Cytat:
Oddam 1,5-roczną sunię rasy labrador. Ma na imię Inez. Początkowo bardzo zaniedbana wychowawczo (nie zsocjalizowana, rozpuszczona), w wieku 6 m-cy adoptowana, była przygotowywana do asystentury dla osoby z niepełnosprawnością, ale jest zbyt żywa i potrzebuje właściciela sprawnego fizycznie, najlepiej preferującego aktywny tryb życia. Świetnie i szybko się uczy, lubi pomagać, współpracować, nie mniej potrzebuje zdecydowanej, konsekwentnej, ale miękkiej ręki, cierpliwości i serca.
Jest zaczipowana, wysterylizowana, zdrowa, szczepiona na bieżąco, zadbana, ma rodowód. Karmiona jest od dziecka Joserą, obecnie "Balance". Inne karmy są kiepsko tolerowane, z wyjątkiem barf-a. Jest nieopanowanym żarłokiem i często kradnie jedzenie, zwłaszcza dzieciom, ale wagę ma prawidłową. Uwielbia jabłka - są lepsze od kiełbasy
Kocha dzieci, jest bardzo łagodna - wskazane jest ewentualnie towarzystwo starszych dzieci ze względu na spontaniczne wybuchy radości psa i energię, jednak w stosunku do młodszych jest bardzo cierpliwa. Wobec innych psów nie jest dominująca nawet na własnym terenie, ale - gdy są blisko - wita się z nimi dość spontanicznie. Nie goni gołębi, kotami jest zainteresowana raczej jako czymś z czym "można się chyba pobawić", kaczki to fajna rzecz do gonienia i łapania, koń do obszczekania. Brak doświadczeń z innymi zwierzętami. Nie niszczy mieszkania, jeśli ma zajęcie w postaci konga. Rowerzyści, rolkarze, biegacze itp. zjawiska są jej obojętne, gorzej z piłkami i frisbee, które uwielbia. Dobre byłoby dla niej (ale nie konieczne) psie towarzystwo. Prawdopodobnie chętnie uprawiałaby sport lub jeździła na polowania (lubi tropić), świetnie pływa, ambitnie współzawodniczy z psami, nie ma lęków.
Warunki adopcji:
1. umowa adopcyjna,
2. przyszły właściciel musi znać i stosować metody pozytywnego wzmacniania (m.in. aby utrzymać efekty szkolenia i radzić sobie z nią) lub wyrazić gotowość uczestnictwa w szkoleniu metodami pozytywnymi (rozpoczęcie zaraz po adopcji),
3. pies domowy, bardzo potrzebuje bliskości człowieka - żadnych kojców, stróżowania, mieszkania w garażu, itp.
4. wizyta przedadopcyjna i poadopcyjna, stały kontakt przynajmniej przez pierwszy okres po adopcji.

Postanowiłam ją oddać, bo fizycznie nie daję rady zapewnić jej dostatecznego ruchu. Jest energiczna, bystra, skoczna, a ja powolna. Chodzi na luźnej smyczy, nie ciągnie (czasem napina lekko smycz, co dla mnie jest trudne, dla osoby sprawnej niezauważalne), nie szarpie, już nie ma pomysłów typu: pobiec za psem ciągnąc opiekuna - wyprowadza ją często szczupły 13-latek wraz z innym dużym psem (na ostatnich zdjęciach). Jest raczej posłuszna. Tyle, że często aż przebiera łapami, albo podskakuje w miejscu żeby pobiec, rozpędzić się, wskoczyć do wody. Dlatego psina jest ciągle strofowana i ograniczana, a mnie jej szkoda i nie chcę jej unieszczęśliwić, ani tym bardziej złamać.
Długo biłam się z myślami, bo jestem z nią związana, ale ja sobie dam radę, a pies jest bezbronny. Dlatego szukam naprawdę dobrego domku.

Pozdrawiam


[url=http://img694.images...24e.jpg]Obrazek[/URL]
[url=http://img163.images...bva.jpg]Obrazek[/URL]
[url=http://img35.imagesh...g5r.jpg]Obrazek[/URL]
[url=http://img21.imagesh...iwh.jpg]Obrazek[/URL]
[url=http://img821.images...9sl.jpg]Obrazek[/URL]
[url=http://img20.imagesh...ydz.jpg]Obrazek[/URL]
[url=http://img545.images...xav.jpg]Obrazek[/URL]
[url=http://img6.imagesha...dvf.jpg]Obrazek[/URL]
[url=http://img203.images...rsk.jpg]Obrazek[/URL]
[url=http://img809.images...fji.jpg]Obrazek[/URL]
[url=http://img32.imagesh...a8k.jpg]Obrazek[/URL]
[url=http://img812.images...ehs.jpg]Obrazek[/URL]
[url=http://img854.images...2e6.jpg]Obrazek[/URL]
[url=http://img818.images...xph.jpg]Obrazek[/URL]
[url=http://img62.imagesh...e95.jpg]Obrazek[/URL]
[url=http://img20.imagesh...iy3.jpg]Obrazek[/URL]

naturawilka@wp. - 01-08-2013, 14:33

hej czy psiak jest jeszcze do adopcji, szukamy labka do wolontariatu na ratownika wodnego psa tropiacego, prosze o kontakt lub podanie tel. www.naturawilka.eu
nevada - 02-08-2013, 10:35

nevada napisał/a:
dość szczegółowo w umowie określone są warunki adopcji i ewentualnych konsekwencji jej niedotrzymania z winy adoptujących.
Nie ma tam jednak żadnych zamachów na przyszłych właścicieli jeśli mają dobre intencje i szczerze przedstawiają swoje możliwości i ograniczenia. [...]
Natomiast, jeśli ewentualnej osobie adoptującej nie odpowiada tak sformułowana umowa, jestem otwarta na propozycje.
Uprzedzam jednak, że nie zrezygnuję z żadnego warunku dotyczącego bezpieczeństwa i dobrostanu psa oraz "zatrudniania" czy sprzedaży. :bad:


Gdyby ktoś się jednak tej umowy przestraszył (tak na zapas bez czytania) dodam, że ja sama - kulawa i na "krajowej" rencie - spełniam wszystkie warunki zawarte w tej umowie i ja sama bym ją podpisała.

Ryniu - 03-08-2013, 19:42

Inez pojechała do nowego domku.
mibec - 03-08-2013, 19:47

Ryniu napisał/a:
Inez pojechała do nowego domku.
oby wszystko sie dobrze ulozylo :)
nevada - 04-08-2013, 12:04

Wczoraj nie miałam siły pisać, wysłałam tylko najbardziej niezbędne wiadomości.
Tak, Inez pojechała do nowego domku. Zostanie przygotowana i stanie się wolontariuszem - ratownikiem wodnym i tropicielem do poszukiwania ludzi. Potwierdziło się, że ma wrodzone a rzadkie talenty (np. swobodne nurkowanie i umiejętność odpowiedniego pływania zarówno w poziomie, jak i pod wodą), a jej energia jest bardzo potrzebna właśnie do współpracy przy ratowaniu, zaś dzięki zaufaniu jakim obdarza człowieków i to, że jest szczęśliwym psem pomoże ukształtować chęć szukania ludzi. Jako wolontariusz-ratownik musi być nadal szczęśliwym psem i współpracować we wzajemnym zaufaniu, więc nie ma mowy o łamaniu/zmuszaniu psa - jej praca będzie polegała m.in. na "samodzielnym myśleniu", więc trzeba żeby zachowała sporą niezależność, a słuchała dlatego, że chce, a nie dlatego, że musi.
Jej nowy opiekun jest wolontariuszem w korpusie ratowniczym i właśnie jego współpracowniczka (czarna labradorka) przeszła na emeryturę w wieku 8 lat i wypoczywa, więc Inez będzie miała stabilne towarzystwo. Państwo mają szkołę psią, oboje są trenerami. Mają trójkę dzieci, najmłodsza dziewczynka ma chyba 4 lata, ale widać że panienki obyte są z dużymi psami, nawet takimi, które kradną jabłka z ręki i skaczą z radości. Jest duży teren do biegania i duży do treningów.
Inez - według meldunku z drogi - na postoju poszła siusiu itp., pobawiła się z dziewczynkami i opiekunem, napiła się wody, a potem spokojnie wróciła i położyła się w kenelu. Zasnęła spokojnie. Rozmawiałyśmy długo i nie słychać było psa.
Wieczorem dostałam mail, że Inez leży z nowym opiekunem na kanapie i ogląda telewizję. :haha: ;*
Mam obiecane zdjęcia już od dziś i zaproszenie na przyjazd w każdej chwili. Nie mniej czuję się rozdeptana :cring: :confused: :cring: :<
Ale najważniejsze, żeby Inez była szczęśliwa, a u tak energicznego psa i tak lubiącego współpracę z człowiekiem, taka praca może być lekarstwem "na całe zło". Labradory w końcu zostały wyhodowane specjalnie do współpracy z rybakami przy wyciąganiu sieci. Widać ona ma dużo tych pierwotnych cech.

Najważniejsze, żeby Inuś była szczęśliwa. Będę monitorować jej losy. ;* :heart:

asskasiek - 04-08-2013, 21:14

trzymam kciuki za sunię... teraz mieszka niedaleko mnie ;)
nevada - 05-08-2013, 09:12

To może się wybierzesz na wycieczkę ;)
nevada - 05-08-2013, 12:06

Inezka w nowym domku :confused: / :) ;*

Opinia o niej - elektryczna dziewczynka...
Jest w swoim żywiole, ma towarzystwo psów, a głównie też młodej dziewczynki Kory (owczarek belgijski - na zdjęciu), z którą uprawiają gonitwy, w dodatku dzieci, z którymi też idzie w wyścigi, porywając im zabawki i udając, że ich nie odda... no i pływa, co przecież uwielbia.
Jednym słowem aklimatyzuje się na razie, co widać przyjęła mimo wszelkich moich obaw bardzo dobrze, bo nareszcie może żyć zgodnie ze swoją naturą. A jej energia jest naprawdę pożądana, bo jeśli pies ma tropić i szukać lub znaleźć człowieka w wodzie - na co często potrzeba dłuższego czasu - to musi mieć duży zasób energii, bo to zajęcie bardzo energochłonne i "normalny" pies by tego nie wytrzymał.
Tak czy inaczej bardzo tęsknię za nią, a po tym żywiole pusto w domu :< , ale widzę jej szczęśliwy pyszczek i szelmostwo w oczach, więc tak sobie myślę, że to było naprawdę dobre rozwiązanie dla niej... :) ;*

evecious - 05-08-2013, 12:17

Jaka ona jest piękna :) no i wygląda na szczęśliwą :) na pewno będzie jej tam dobrze! ;*
naturawilka@wp. - 08-08-2013, 07:58
Temat postu: Inez
nevada napisał/a:
Inezka w nowym domku :confused: / :) ;* [url=http://images61.foto...med.jpg]Obrazek[/URL]

Opinia o niej - elektryczna dziewczynka...
Jest w swoim żywiole, ma towarzystwo psów, a głównie też młodej dziewczynki Kory (owczarek belgijski - na zdjęciu), z którą uprawiają gonitwy, w dodatku dzieci, z którymi też idzie w wyścigi, porywając im zabawki i udając, że ich nie odda... no i pływa, co przecież uwielbia.
Jednym słowem aklimatyzuje się na razie, co widać przyjęła mimo wszelkich moich obaw bardzo dobrze, bo nareszcie może żyć zgodnie ze swoją naturą. A jej energia jest naprawdę pożądana, bo jeśli pies ma tropić i szukać lub znaleźć człowieka w wodzie - na co często potrzeba dłuższego czasu - to musi mieć duży zasób energii, bo to zajęcie bardzo energochłonne i "normalny" pies by tego nie wytrzymał.
Tak czy inaczej bardzo tęsknię za nią, a po tym żywiole pusto w domu :< , ale widzę jej szczęśliwy pyszczek i szelmostwo w oczach, więc tak sobie myślę, że to było naprawdę dobre rozwiązanie dla niej... :) ;*



Witam wszystkich miłośników labków, na początku chciałabym gorąco PODZIĘKOWAĆ nevadzie za ciężką pracę, którą włożyła w przygotowanie Inez do życia z nią w mieszkaniu, próby ułożenia jej w nadziei, że sie uda, w przypadku inez to jest jak zamknąć słonia w składzie porcelany! Nie jest to absolutnie wina nevady, nikt nie mógł przypuszczać, że Inez nie da sie ujarzmić ;) jest to bardzo, bardzo żywiołowy pies, gdyby nie to że trafła do nevady to pewnie by krążyła od domu do domu, aż by skończyła w schronisku. Dzięki nevadzie jest pełna zaufania do człowieka, skora do zabawy i współpracy, a nie złamana posłuszeństwem w jakiejs pseudoszkole, co my skrzętnie wykorzystamy do pracy w wolontariacie.
Zycie pisze za nas scenariusze, i należy tylko dziekować takim osobom jak nevada, które /akurat w jej przypadku - ból schorowanego ciała/ pomimo trudności z wiarą starają się rozwiązywać problemy, jest wiele labradorów, które pracują jako psy towarzyszące osobom niepełnosprawnym, i to popychało nevadę do kontynuacji, jestem święcie przekonana, że jesli nevada by nie znalazla odpowiedniej osoby to suczka by u niej została, dlatego przestańmy rzucać kamieniami bez dogłębnej analizy sytuacji, bo znając życie ci co najwięcej krytykują, najmniej pomagają.
Jedyna moja rada w sytuacjach kiedy macie nadpobudliwego labka i szukacie dla niego nowego domku, to zwróćcie sie do fundacji wolontariuszy, którzy pracują z psami, a jest ich w polsce kilka, bo taki labek najprawdopodobnie najlepiej sie odnajdzie jako pies pracujący, niż członek rodziny. Mozna szukać pomocy w Policji albo straży grancznej bo oni szukaja takich psów. Ile razy ja słyszę od właścicieli labków u nas w szkole: to jest jego ostatnia szansa jak nie to schron!!!!! To jest własnie odpowiedzialność ludzi! dlatego prosze was bardzo dajcie spokój nevadzie bo tak jak ona ma złamane serce po odejscu suczki to nie idzie opisać słowami, dla niej adopcja zakończyła się cierpieniem a nie ulga z pozbawienia się problematycznego psa, także wystarczy juz tej wojny. Pies jest u nas, mieszka w kojcu, pracuje, szaleje, i ma się dobrze. Jesli ktoś ma wątpliwości to prosze o pytania. Pozdrawiam gorąco, szczególne Ciebie nevada, Dana z "Natury Wilka".

naturawilka@wp. - 08-08-2013, 08:32

asskasiek napisał/a:
trzymam kciuki za sunię... teraz mieszka niedaleko mnie ;)


zapraszamy!!!!!!

nevada - 08-08-2013, 11:21

Ja ze swojej strony chcę podziękować wszystkim, którzy udzielili mi wsparcia i pocieszenia w tak trudnych chwilach.
Tym, którzy nie zrozumieli sytuacji chcę powiedzieć, że wiem, iż czasem w pierwszej chwili trudno jest opanować odruch serca dla psiaka w potrzebie, który jest bezbronny w porównaniu z człowiekiem. Ale nie jest wstydem zmienić zdanie i przyznać, że być może jednak ktoś chce naprawdę rozwiązać problem psa, a nie swój. :shy:
Kasia82, masz blisko do Dany - myślę, że chętnie przedstawi Ci Inez i pokaże, jaką psiczką jest oraz czym i jak będzie się zajmowała.

Jest mi bardzo ciężko, tak jak napisała Dana. :( :< Nie ma dnia, który mogłabym przeżyć bez wiadomości o Inez (Dana to wie najlepiej, a że ma wielkie serce to jest Jej przykro). Ale coraz bardziej widzę, że to było najlepsze rozwiązanie. Inez lubi mieć zajęcie, ale zajęcie w ruchu, lubi współpracować, ale właśnie szukając, przynosząc różne rzeczy, a nie względnie statyczne, jak u psów asystujących. Dziś widzę, że praca trenera - któremu bardzo serdecznie dziękuję za cierpliwość i niesamowitą chęć pomocy, ale też moja praca z nią i mój upór, by robić wszystko zgodnie z naturą psa, a nie za wszelką cenę, stopniowe rozpoznawanie problemów i uparte szukanie rozwiązań przyniosły przynajmniej ten efekt, że udało się rozpoznać predyspozycje dziewczynki, dzięki czemu będzie teraz dużo szczęśliwsza.
;*
Faktem jest, że rzadko przychodzi nam do głowy, żeby poszukać innego rozwiązania, jak przyjazny rodzinny domek. Wyobrażamy sobie psy pracujące przy poszukiwaniu narkotyków, broni, czy ludzi jako psy poważne, skupione, spokojne. A tymczasem Dana i Stef uświadomili mi, że do takiej pracy pies potrzebuje mnóstwo energii.
Trenerzy i behawioryści mówią, że jeśli chcemy "zmęczyć psa", to zamiast tegoż najbardziej popularnego "wybiegania" zafundujmy mu tropienie, szukanie itp. zajęcia, bo to one są najbardziej męczące, a jednocześnie wypełniają potrzeby psychiczne psa, podczas gdy samo bieganie powoduje, że im więcej pies trenuje biegów, tym więcej takiego ruchu potrzebuje... czyli efekt odwrotny od zamierzonego.
I co z tego, że ja to wiedziałam, że wymyślałam dla Inez najróżniejsze zabawy (których jej z resztą ciągle było mało, nawet 3-4 godziny dziennie i tak czy inaczej trzeba było jej pozwolić wypalić energię w biegach, pływaniu itp.), skoro nawet przez myśl mi nie przeszło, że mogłaby spalać tą swoją niesamowitą energię w pracy wymagającej dużo wysiłku, czyli właśnie w tropieniu, szukaniu, itp. A wówczas poza pracą będzie fajnym labem, bo jest niesamowicie inteligentna i jest świetnym towarzyszem życia (psy pracujące mieszkają ze swoimi przewodnikami), o czym mogłam się przekonać.
A że pies będzie pracował? Uprawianie sportu razem z właścicielem to też dla psa rodzaj pracy. A inteligentnemu psu trzeba wręcz obowiązkowo zapewnić zajęcie/a, żeby nie ogłupiał, i żeby nie stał się zagrożeniem dla otoczenia (nie zapominajmy, że mimo wszystkich swoich wspaniałych cech, dla których człowiek oswoił psa, jest to nadal drapieżnik). W przypadku niektórych psów - np. takich, jak Inez - tych zajęć musi być więcej niż przeciętnie i wówczas praca jest dla psa wybawieniem, spełnieniem jego potrzeb, a nie obciążeniem.

Myślę więc, że wszyscy nauczyliśmy się na historii Inez czegoś nowego i ważnego dla psiaków, które z powodu swojej energii często są uważane za "stracone". I z tego trzeba się - w tym wszystkim - cieszyć.

Pozdrawiam wszystkich zwierzolubów :papa:

nevada - 08-08-2013, 11:38

P.S.
Chętnych do adopcji Inez nie brakowało, ale też mnie nie zabrakło uporu, żeby ich "zniechęcić" i sprawdzić, jak zdadzą ten egzamin... dobrze o tym wiedzą nie tylko ci, którzy zrezygnowali... [prawda, moi mili ]:) ].
Naprawdę miałam czas, bo tu naprawdę chodziło o Inez. I gdybym nie znalazła odpowiednich dla Inez warunków zostałaby ze mną - tak jak pisała Dana - na tak długo jak byłoby trzeba, a gdyby trzeba było to na zawsze.

Jeszcze raz dziękuję za wsparcie i zrozumienie tym, którzy serce okazali nie tylko Inez :papa:

pado - 08-08-2013, 14:47

nata napisał/a:
szczególne kciuki i pozytywne fluidy ode mnie, powodzenia biała ślicznoto!

Mądre słowa :) Powodzenia ;*

Wena - 09-08-2013, 09:33

nevada od kilku stron niepotrzebnie tłumaczysz się z powodów dla których oddać musiałaś psa i jak dobrze pies będzie miał obecnie - pytam po co???
Swoimi wywodami sprowokowałaś ludzi do odzewu (a gdzie kucharek 6 tam 12 cyców), a przede wszystkim do odpowiedzi wywołałaś obecnych właścicieli co z znowu uruchomiło niepotrzebną lawinę postów.
Więc sprawa wygląda tak :
Skoro wymagała tego sytuacja cieszy to, że sunia znalazła dom i gratki dla nowych opiekunów - o to chyba chodziło - wszystko w temacie.

na koniec jeśli po tym wszystkim obecni właściciele zechcą od czsu do czasu pokazać fotki to ja chętnie je obejrzę

Wena - 09-08-2013, 16:52

Nevada ani nie jesteś idiotką a nie nie jesteś ideałem (bo ideał jest tylko jeden -ja :haha: ), swoim postem nie chciałam Ciebie i Nowych Opiekunów urazić a wręcz przeciwnie (mam nadzieję że między wierszami to przeczytałaś), napisałam to po to, aby uciąć w końcu niepotrzebne ataki na Ciebie i niepotrzebną obronę - wierz mi, jest dobrze =psiunia znalazła nowy dom to się tylko liczy, a to nieszczęsne lustro - kurczę patrzę w nie codziennie i jestem coraz bardziej zaniepokojona bynajmniej nie swoim postępowaniem a jedynie tuszą ;D
pozdrawiam, idzie weekend na pewno wszystkim poprawi się nastrój

figula1 - 09-08-2013, 17:06

Wena napisał/a:
ideał jest tylko jeden -ja :haha:
lustro - kurczę patrzę w nie codziennie i jestem coraz bardziej zaniepokojona bynajmniej nie swoim postępowaniem a jedynie tuszą ;D
pozdrawiam, idzie weekend na pewno wszystkim poprawi się nastrój


Wena lubię Cię :)

Wena - 09-08-2013, 17:40

figula1 co tam ja polub galerię Weny właśnie uaktualniłam :haha:
Ryniu - 09-08-2013, 20:16

Wena napisał/a:
figula1 co tam ja polub galerię Weny właśnie uaktualniłam


Zapraszam wszystkich do oglądania przepięknych fotek Wenki tu jest link:
http://forum.labradory.or...p=546792#546792

Temat zmienił kierunek potrzeb tego działu więc tymczasowo go zamykam celem uporządkowania.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group