| |
forum.labradory.org
|
 |
Śmietnik - biszkoptowa rodowodowa 1.5 roczna sunia do adopcji - Warszawa
Kasia82 - 25-07-2013, 18:59
Niestety, ale adoptując labradora trzeba coś wiedzieć na temat tej rasy. Nevada naprawdę nie wiedziałaś że pies potrzebuje aktywności?? Myślałaś że będzie całymi dniami leżeć na kanapie i patrzyć na Ciebie?? Niestety, ale jeszcze raz powtórzę że podjęłaś nieodpowiedzialną i nie przemyślaną decyzję adoptując psa akurat tej rasy. I tyle w temacie.
A jeśli twierdziesz że nie krytykowałaś tych ludzi to proponuję odświeżyć pamięć http://www.fundacjaprima....opic.php?t=2866
asskasiek - 25-07-2013, 19:21
Przykre
dominika92 - 08-08-2013, 12:45
Mieszka w kojcu? Dlaczego? Bo jest aktywny? Ok, przyznam, że nie rozumiem..Jeśli ja też mam nadpobudliwego psa mam go oddać bo ma zwykłe rozrywki jak spacery i zabawy z psami a nie pracę przy ratowaniu ludzi? A co z tym, że pies mnie kocha i jest do mnie przywiązany?
Myślę jednak że mimo wszystko jest mój pies ze mną szczęśliwy bo przede wszystkim ma mnie, a nie kojec a staramy się ciągle pracować na tyle ile możemy. Jasne, pewnie by była szczęśliwa też jakby spożytkować jej energię na to do czego laby są stworzone..nie chodzi mi tu teraz o jakąś nagonkę, ale no po prostu nie rozumiem.
Co innego problemy zdrowotne ( które uniemożliwiają zwykłe spacery), a co innego tłumaczenie, że pies jest aktywny i będzie szczęśliwy z kimś innym kto zapewni mu przyznajmy niestandardowe jeszcze aktywności, bo nie każdy ma takie możliwości.
nevada - 08-08-2013, 13:32
| dominika92 napisał/a: | | Mieszka w kojcu? Dlaczego? Bo jest aktywny? Ok, przyznam, że nie rozumiem..Jeśli ja też mam nadpobudliwego psa mam go oddać bo ma zwykłe rozrywki jak spacery i zabawy z psami a nie pracę przy ratowaniu ludzi? |
Kojec to nie klatka. Ma dużą powierzchnię, a to daje jej też azyl, w którym może odpocząć spokojnie po swoich szaleństwach - każdy kij ma dwa końce. Poza tym kojec jest tylko dla odpoczynku, a nie do trzymania (czytaj - uwięzienia) psa. Tobie wyraźnie kojec kojarzy się ze schroniskową klatką... Ale to błąd. A Inez lubi się w nim schronić i w nim odpoczywać - czuje się tam bezpiecznie, bo nie mają tam wstępu zarówno psy, jak i dzieci, czy nawet dorośli ludzie i to jest wyłącznie jej terytorium. A poza tym widzi, co się dzieje - nie jest izolowana. Podobną rolę spełnia nierzadko klatka kenelowa w domu i niektórzy muszą ją stosować, choćby dla bezpieczeństwa psa... A nadpobudliwy pies - na co szczególnie zwracają uwagę behawioryści - bardzo potrzebuje takiego miejsca, zamkniętego ze wszystkich stron (coś, jak nora), w którym może się swobodnie odprężyć, wiedząc, że "jest wyłącznie u siebie"... (może warto, żebyś zwróciła też uwagę, jak jest w przypadku Twojego psa i czy on ma taką możliwość).
I nie każdy nadpobudliwy pies musi pracować. Chodzi o to, że jest to jedna z możliwości, którą dotąd ja sama, jak i wszystkie znane mi osoby pomijały. Jednocześnie, zwróć uwagę, że tu nie ma żadnego przymusu - wręcz odwrotnie. Przeczytaj proszę wątek - jeśli nadal nie zrozumiesz, to z pewnością Dana, ale także i ja postaramy się wytłumaczyć - przegadałam z Daną wiele godzin i wiele wątpliwości oboje musieli mi wyjaśnić, zanim podjęłam decyzję. Przy tym znam Inez i wystarczy mi spojrzeć w jej oczy - jak tysiące razy dotąd, gdy starałam się jej pomóc - by wiedzieć, czy jest ok. I widzę, że jest naprawdę szczęśliwa.
Dobrze, że Twojemu psu wystarczają zajęcia, które mu zapewniasz. Też mogłabym powiedzieć, że może egoistycznie patrzysz tylko na to, co chcesz widzieć, bo ja mam wątpliwości, czy rzeczywiście nadpobudliwemu psu wystarczy ta odrobina zajęć, którą mu - jak sama piszesz - zapewniasz "w miarę swoich możliwości". Ale wiem, że każdy pies jest inny. Zakładam, że wiesz co robisz i widzisz, że pies jest szczęśliwy. Po Inez naprawdę czasem było widać, że mimo wszystko bardzo stara się dostosować do okoliczności, ale sprawia jej to wyraźną trudność i się z tym męczy.
| dominika92 napisał/a: | A co z tym, że pies mnie kocha i jest do mnie przywiązany?
Myślę jednak że mimo wszystko jest mój pies ze mną szczęśliwy bo przede wszystkim ma mnie, a nie kojec a staramy się ciągle pracować na tyle ile możemy. |
Piszemy o dwóch różnych rzeczach. Ty masz inne warunki, ja inne.
Poza tym (choć wątpię, że uwierzysz) Inez tylko przez pierwszy dzień była trochę nieswoja. Potem niemal natychmiast odnalazła się w swoim żywiole - psy i dzieci, z którymi mogła się bawić, zajęcia z pływania, tropienia, zabawy (np. tarzanie) z opiekunem na trawie, czochranie, wspólne oglądanie telewizji na kanapie...
To nie jest tak, jak sobie wyobrażasz. Stef uwielbia psy, a Inez go zawojowała od pierwszego wejrzenia...
I jeszcze raz - nie ma przymusu pracy dla nadpobudliwych psów. To tylko jedno więcej spośród różnych rozwiązań, które można zastosować. I znów ten kojec... Tak, to było moje największe zmartwienie, a tymczasem Inez bardzo sobie ceni możliwość spokojnego odpoczynku w nim...
I wierz mi, gdybym była sprawna sama bym się ewentualnie dokształciła na ratownika lub wstąpiłabym do korpusu wolontariuszy (jestem - choć z powodów niezależnych nieczynnym już - ratownikiem medycznym po 3-ch stopniach szkoleń i ratownikiem drogowym) albo uprawiałabym z nią sport, po to by zapewnić psu odpowiednie zajęcie.
Ale cóż - c'est la vie...
nevada - 08-08-2013, 13:50
| dominika92 napisał/a: | | Jasne, pewnie by była szczęśliwa też jakby spożytkować jej energię na to do czego laby są stworzone... |
Aha Dominiko i jeszcze jedno...
Laby zostały stworzone do pomocy rybakom w wyciąganiu sieci... (dopiero potem zauważono, że dobrze sprawdzają się w aporcie - przecież przyciągały sieci - i zaczęto niektóre - bo nie wszystkie się nadawały - wykorzystywać do polowań na ptactwo).
Ciekawa jestem, jak widziałabyś zapewnienie labom tego, do czego zostały stworzone
dominika92 - 08-08-2013, 14:14
Idąc tym tokiem myślenia myślę że 99% osób stąd powinno swego psa oddać.
nevada - 08-08-2013, 14:18
Dominiko, odpowiadam Ci tylko dlatego, że jesteś jeszcze bardzo młoda, a młodość łatwo feruje wyroki, ale też powinna się uczyć, by uniknąć guzów na "gorącej głowie".
| dominika92 napisał/a: | Idąc tym tokiem myślenia myślę że 99% osób stąd powinno swego psa oddać. |
Dominiko, nadal nie przeczytałaś wątku, czyli nie podjęłaś próby zrozumienia (ja przeczytałam Twój blog), nie będę więc z Tobą dyskutować, dopóki nie zobaczę racjonalnych argumentów i/lub pytań.
Opanuj swoją młodą głowę i serce, przemyśl i wtedy może będzie jakaś szansa na porozumienie.
A że 99% ludzi powinno oddać swoje psy? Ujęła bym to nieco inaczej i w innych proporcjach. Bardzo wiele osób bierze psy, nie zdając sobie sprawy z ich potrzeb (zdecydowanie ZBYT WIELE), a potem część się dostosowuje, a niestety większość (tak przynajmniej to widzę) szuka łatwych rozwiązań, czyli np. "funduje" psu schronisko, albo - co gorsza - porzucenie. Więc tu się prawie zgadzamy.
dominika92 - 08-08-2013, 14:30
nevada, może i jestem młoda, ale póki co nie ja tu się zachowuję jak dziecko. Nie rozumiem Twoich komentarzy na mój temat, bo ja Ciebie nie oceniam nigdzie ni jak, napisałam jasno, że nie chodzi mi o nagonkę i nie jestem nie miła ani Ciebie nie atakuję, więc przemyśl co piszesz, bo zupełnie nie wiem co ma do tego mój wiek, ani to, że przeczytałaś mojego bloga.
Kończę temat.
naturawilka@wp. - 08-08-2013, 14:44
[quote="dominika92"]Mieszka w kojcu? Dlaczego? Bo jest aktywny? Ok, przyznam, że nie rozumiem..Jeśli ja też mam nadpobudliwego psa mam go oddać bo ma zwykłe rozrywki jak spacery i zabawy z psami a nie pracę przy ratowaniu ludzi? A co z tym, że pies mnie kocha i jest do mnie przywiązany?
Myślę jednak że mimo wszystko jest mój pies ze mną szczęśliwy bo przede wszystkim ma mnie, a nie kojec a staramy się ciągle pracować na tyle ile możemy. Jasne, pewnie by była szczęśliwa też jakby spożytkować jej energię na to do czego laby są stworzone..nie chodzi mi tu teraz o jakąś nagonkę, ale no po prostu nie rozumiem.
Co innego problemy zdrowotne ( które uniemożliwiają zwykłe spacery), a co innego tłumaczenie, że pies jest aktywny i będzie szczęśliwy z kimś innym kto zapewni mu przyznajmy niestandardowe jeszcze aktywności, bo nie każdy ma takie możliwości.[/quote
witajcie, ja jestem osobą, która wiele lat pracuje szczególnie z ludźmi, czasami bardzo trudnymi, pracowałam w dogoterapii i hipoterapii, układałam pod te potrzeby psy i konie, oraz inne zwierzęta, pani dominiko, powiem szczerze, że układając te wszystkie cudowne zwierzęta do pracy z człowiekiem, zwał jak zwał to jest zawsze niewolnictwo!!!! tak proszę pani, bo pies, gdyby nie człowiek to byłby wilkiem czy szakalem czy tam jeszcze innym dzikuskiem, który oprocz ziółek, owoców leśnych i trawy czasem coś tam upolował mięsnego.... i nie musiałby chodzić pomału przy wózku inwalidzkim, być narażonym na bla bla bla człowieka bo pies nie rozumie naszej mowy, byc narażonym na podejmowanie decyzji za niego w każdym momencie, nie zawsze słusznym.... tak u nas nasze psy zyją w kojcach bo mamy ich wiele, nie zawsze się ze sobą zgadzają, a gdyby pani troszkę poczytała POWAŻNEJ literatury na temat kynologii, to miałaby pani minmalne pojęcie co to znaczy stado, inaczej żyje się z jednym wesołym labkiem, a inaczej zyje się z psami sportowymi czy ratowniczymi. Ja kiedys starałam się być miła dla takich osob jak pani, ale jak idę do pediatry to nie dyskutuje o kuracji dziecka... ale pediatra to ma być pediatra, a nie ktoś inny. Mój mąz jest osobą wykształconą w tym kierunku, i nadal sie uczy, nasza szkoła to nie miejsce z przypadku, tylko wieloletnie doświadczenia, najpierw w wolontaracie, a potem w szkoledla psiaków rodzinnych, pani ma jednego labka, u nas ich przeszły setki jak nie wiecej przez te lata, dlatego łaskawie prosze o nie negowanie naszych KOMPETENCJI, bo pani nie wie jakie potrzeby ma zwierze w postaci PSA, a takie stwerdzenia, że czasem popracujecie itd. no cóż widac ze nic nie zrozumiała pani z tego co napisala nevada, a na pyskówki to chodze na bazar hahahahah, zapraszam do nas, wytłumaczę pani idee szkolenia psa, bo to nie jest zabawa, na psach ratowniczych leży olbrzymia odpowiedzialność, bo od ich pracy i przewodnika zależy ŻYCIE, a na szkoleniowcach leży olbrzymia odpowiedzalność układania psów rodzinnych, bo ja wiem, a pani nie, jak potwornie niebezpiecznym i bezwzględnym może mieć pies, kiedy człowiek z miłości ludzkiej doprowadzi go do ostateczności. Ciesze się ze nie ma pani problemów ze swoim psem i jest pani w pełni zdrowia, aby czasami z nim poćwiczyć, i życzę pani wszystkiego najlepszego. pozdrawam Dana
nata - 08-08-2013, 14:50
nevada, naturawilka@wp., nie wiem po co te żałosne ataki, na proste i konkretne pytanie Dominiki....
Ale jak to się mawia "Uderz w stół...."
nevada - 08-08-2013, 14:51
Dominiko, Twoja deklaracja, że nie krytykujesz, przeczy reszcie Twoich słów. To, że do pewnych stwierdzeń dostawiłaś uśmiechniętą emotkę nie oznacza, że czy chcesz, czy nie chcesz, nie sprawiasz przykrości komuś, komu i tak jest nielekko. Dlatego był mój apel o opanowanie.
To, że jesteś młoda, i że młodość łatwo feruje wyroki, jest tylko stwierdzeniem faktu i każdy kto wychował dzieci i ma już na swoim karku "parę" latek dobrze to wie. Dobrze by było, byś Ty także zdawała sobie z tego sprawę i spróbowała sobie wyobrazić cały wachlarz innych sytuacji, niż teraz je widzisz.
Co do Twojego bloga - jesteś zafascynowana klikerem i kształtowaniem. Super, to wspaniały przedmiot, którego ja też używałam i to z powodzeniem, i też mnie to zafascynowało. Ale to nie znaczy, że jest to lekarstwo na wszystko i "kształtowanie" rozwiąże każdy problem. Ta metoda też ma swoje wady, o czym zapewne jeszcze się przekonasz, tak jak i ja się przekonałam.
I przyjmij do wiadomości, że życie miewa swoje pomysły, na które nie zawsze człowiek - mimo największego wysiłku i wiedzy - może znaleźć radę. Rozumiem Twoje emocje, ale z miłości można też zrobić krzywdę. Dlatego prosiłam, żebyś przeczytała cały wątek, a potem podjęła rzeczową dyskusję.
dominika92 - 08-08-2013, 15:00
naturawilka@wp.,nevada, nie skomentuję bo aż brak słów. Ktoś musi być mądrzejszy.
dominika92 - 08-08-2013, 15:08
naturawilka@wp., a za zaproszenie dziękuję, ale po takim poście nie skorzystam. Mam swoich wspaniałych szkoleniowców, którzy potrafią w normalny sposób, bez agresji i takich komentarzy wytłumaczyć co trzeba.
naturawilka@wp. - 08-08-2013, 15:08
| dominika92 napisał/a: | Idąc tym tokiem myślenia myślę że 99% osób stąd powinno swego psa oddać. |
ja tak uważam, ponieważ jest to niemożliwe to powiem jedno: 60% spoleczeństwa w sposób nieodpowiedzialny podchodzi do tematu: PIES, część ich to osoby, które wyrzucaja psy, pseudohodowle, hodowcy, którzy oddają w ręce rodzin psy kompletnie sie do tego nienadających - test Campbella /czy ktoś go wogóle zna?/ - takim psem jest Inez, weterynarze, ktorzy zamiast wskazać rozwiązanie w postaci szkolenia-kastrują, pseudoszkoły, które prowadzą ludzie, którzy nie maja na ten temat pojęcia, temaaaaaaat rzeeeekaaaa, zycie na łańcuchu, śmierć pod kołami auta, śmierć przywiązanego do drzewa, smierc podczas walki, lub eksperymentów, albo od zastrzyku bo ugryzł.... Problemem dla psa nie jest życie w kojcu, problemem psa jest CZŁOWIEK!!!! Ja z szacunkem się kłaniam przed wszystkimi ludźmi, którzy adoptowali psy, może ich wielkie serce położy choć troszkę cień na to całe zlo, które człowiek czyni psu. Ja zawsze jestem ostatnia do krytykowania, ale dziewczyno daj już spokój, bo jak byś chociaż troche poznała życie w prawdziwej szkole i problemy ludzi z jakimi sie spotykamy, rozpacz, łzy, błagania, złość, agresję i wiele emocji z bezsilności, walkę ludzi w wolontariacie o ratowanie psów kiedy inni mówią, to tylko kundle, po co to wszystko, kiedy jakaś matka pocałuje twoją dłoń bo twój pies znalazł jej dziecko, kiedy człowiek zawiódł, a serce czlowieka przepelnia szczęście, że pomógł, kiedy pies pracując odnajduje swój cel, a potem z chęcią wraca do kojca na odpoczynek - zasłużony...TO WTEDY POZWÓL SOBIE NA UWAGI.... i krytykę....
naturawilka@wp. - 08-08-2013, 15:21
| dominika92 napisał/a: | | naturawilka@wp., a za zaproszenie dziękuję, ale po takim poście nie skorzystam. Mam swoich wspaniałych szkoleniowców, którzy potrafią w normalny sposób, bez agresji i takich komentarzy wytłumaczyć co trzeba. |
jesteś tak traktowana jak ty traktujesz, cieszę się że masz super szkoleniowców, życzę powodzenia w pracy z psem / od czasu do czasu pozdrawiam
naturawilka@wp. - 08-08-2013, 15:28
| nata napisał/a: | nevada, naturawilka@wp., nie wiem po co te żałosne ataki, na proste i konkretne pytanie Dominiki....
Ale jak to się mawia "Uderz w stół...." |
wierz mi, że to nie są ataki, ale byc może zmęczenie... prawda o psie jest jedna... ludzi, którzy dorabiaja ideologie wielu.... ręce opadają...
tenshii - 08-08-2013, 15:33
naturawilka@wp., niezależnie od tego kto ma rację - proszę o ostudzenie emocji i zaprzestanie zwrotów typu
| naturawilka@wp. napisał/a: | | na pyskówki to chodze na bazar hahahahah |
nevada - 08-08-2013, 15:40
| dominika92 napisał/a: | | naturawilka@wp., a za zaproszenie dziękuję, ale po takim poście nie skorzystam. |
I tu widać, jak bardzo chcesz pozostać przy swoim zdaniu. Ech, nie ma co...
| dominika92 napisał/a: | | naturawilka@wp. Mam swoich wspaniałych szkoleniowców, którzy potrafią w normalny sposób, bez agresji i takich komentarzy wytłumaczyć co trzeba. |
Bardzo dobrze znam Twoich szkoleniowców. I też uważam, że to wspaniali ludzie. Ale jednocześnie, oni też powiedzą Ci, że pies jest psem i ma pozostać psem, a uczłowieczanie go robi mu krzywdę. I to uczłowieczanie na siłę robi psu większą krzywdę, niż praca. Czy się to niektórym podoba, czy nie, pies został oswojony przez człowieka, bo człowiek miał z tego korzyści. Ale z tego powodu pies nie przestał być psem i zwierzęciem drapieżnym (porównaj choćby szczękę psa i krowy). To, że jednocześnie człowiek uzależnił psa od siebie, to jest bardzo często psie nieszczęście. Dlatego właśnie powinniśmy być szczególnie odpowiedzialni i nie tłamsić na siłę w psie jego naturalnych predyspozycji. Tylko wtedy pies może być szczęśliwy.
A co do labów. Niektórzy ich znawcy twierdzą, że "dom labradora jest tam, gdzie jego micha". I niejeden były właściciel labradora się o tym boleśnie przekonał, gdy pies - ledwie machnąwszy ogonem - zmieniał swój dom niemal bez mrugnięcia okiem, zwłaszcza, gdy dostawał warunki bardziej odpowiednie dla swojego charakteru. Z Inez też tak było, gdy przyszła do mnie. Gdy jej pierwsi opiekunowie przyjechali do mnie następnego dnia, sunia zdawkowo się przywitała i oddaliła się do swoich ciekawszych zajęć. Tak samo było przy późniejszej wizycie. Inez miała bowiem u mnie nie tylko większą swobodę, jak u poprzednich właścicieli - gdzie zamknięta w większości w ogrodzie przekopywała im trawnik robiąc pobojowisko i przeskakiwała płot, by popływać w pobliskim stawie lub zwiedzić okolicę - ale też zajęcia. Labradory bardzo potrzebują dobrego człowieka, ale w znakomitej większości człowieka w ogóle, a nie koniecznie konkretnego człowieka. I można je sobie uczłowieczać do woli i krzyczeć, że to skandal, ale lab pozostanie labem, bez względu na to co my myślimy. I już. I ot, cały spór...
To mój ból, że kocham psy, jak dzieci i psy nie mogą z tego powodu cierpieć! To mój ból, że Inez jest szczęśliwsza tam, gdzie jest. I najważniejsze jest to, że dla niej to jest wybawienie. A reszta - to tylko zbędna dyskusja i jeśli dyskutuję, to tylko dla dobra psów, a nie dlatego, że jestem taka zawzięta.
naturawilka@wp. Dana, nie denerwuj się. Wiem, jak mocno dobro psów leży Ci na sercu, ale Twoja energia jest bardziej potrzebna psiakom, choćby tym wziętym ze schronu, potrzebującym psychoterapii po nieodpowiedzialnych ludzkich działaniach, po to by znaleźć potem dla nich dobre i szczęśliwe domki, które też trzeba nauczyć jak dać im to, czego naprawdę potrzebują.
Ci co chcą wyciągną właściwe wnioski.
A tych co nie chcą i tak nic nie przekona. Możemy mieć tylko nadzieję, że przekonają się o tym wyłącznie własnym kosztem, a nie kosztem ich psów.
Pozdrawiam, zadzwonię wieczorem, gdy będzie już u Was spokojniej
nata - 08-08-2013, 15:44
| naturawilka@wp. napisał/a: | | wierz mi, że to nie są ataki, ale byc może zmęczenie... prawda o psie jest jedna... ludzi, którzy dorabiaja ideologie wielu.... ręce opadają... |
Ok, to proszę spojrzeć jak to wygląda - Dominika napisała, że nie rozumie kwestii kojca, opisała jak to wygląda u niej z nadpobudliwym psem. Napisała, że nie krytykuje. To jest forum, nie jesteśmy tu od wczoraj, widocznie trzeba mieć trochę dystansu do dyskusji, bo wyzywanie jej od razu od małolat, wytykanie wieku, wykształcenia, doświadczenia, dopisywanie ideologii (no właśnie, ideologii!) na temat jej psa i tego na co ona ma czas i ile z nim ćwiczy oraz tego co wie o rasie, jest bynajmniej nadpobudliwą reakcją, zważając na fakt, iż temat jest na forum. Logiczne więc, że mogą pojawić się różne komentarze, szczególnie w temacie adopcji. To tyle z mojej strony, bo | nevada napisał/a: | | apel o opanowanie. | widocznie trafił nie tam gdzie trzeba.
A tak abstrahując, sunia jest przepiękna, przejrzałam cały wątek i strasznie przypomina mi moją Polindę, zarówno z wyglądu jak i zachowania - dlatego też, szczególne kciuki i pozytywne fluidy ode mnie, powodzenia biała ślicznoto!
dominika92 - 08-08-2013, 15:48
| nata napisał/a: | | naturawilka@wp. napisał/a: | | wierz mi, że to nie są ataki, ale byc może zmęczenie... prawda o psie jest jedna... ludzi, którzy dorabiaja ideologie wielu.... ręce opadają... |
Ok, to proszę spojrzeć jak to wygląda - Dominika napisała, że nie rozumie kwestii kojca, opisała jak to wygląda u niej z nadpobudliwym psem. Napisała, że nie krytykuje. To jest forum, nie jesteśmy tu od wczoraj, widocznie trzeba mieć trochę dystansu do dyskusji, bo wyzywanie jej od razu od małolat, wytykanie wieku, wykształcenia, doświadczenia, dopisywanie ideologii (no właśnie, ideologii!) na temat jej psa i tego na co ona ma czas i ile z nim ćwiczy oraz tego co wie o rasie, jest bynajmniej nadpobudliwą reakcją, zważając na fakt, iż temat jest na forum. Logiczne więc, że mogą pojawić się różne komentarze, szczególnie w temacie adopcji. To tyle z mojej strony, bo | nevada napisał/a: | | apel o opanowanie. | widocznie trafił nie tam gdzie trzeba.
|
Dokładnie! Zwłaszcza, że dobro psów leży mi jak najbardziej na sercu i sama kocham pracować z moimi psem i nie mam absolutnie nic przeciwko żadnym aktywnościom, szkoleniom, pracy z psami, a wręcz przeciwnie i sama się chcę kształcić w tym kierunku. No ale jak widać odezwanie tutaj się jest jednoznaczne z tym, że się atakuje. Ja nie napisałam słowa krytyki, a do mnie kieruje się jakieś osobiste wycieczki niezwiązane z tematem, nie rozumiem tego, ale jak wielu rzeczy na tym świecie.
Mój blog, mój wiek, praca z klikerem, to ile poświęcam czasu psu nie ma tu nic wspólnego z tematem.
naturawilka@wp. - 08-08-2013, 15:57
jeśli kogoś uraziłam to przepraszam, może to, że upał, może fakt, że kolejny labek aż z Anglii szuka pomocy, może fakt, że zbyt często patrze w oczy przestraszonych "agresywnych' psów, że kolejny ogon między nogami woła o ratunek... może to wszystko powoduje, że im wiecej w nas cierpliwosci i zrozumienia dla psów, tym mniej dla ludzi....
nevada - 08-08-2013, 16:01
| nata napisał/a: | | naturawilka@wp. napisał/a: | | wierz mi, że to nie są ataki, ale byc może zmęczenie... prawda o psie jest jedna... ludzi, którzy dorabiaja ideologie wielu.... ręce opadają... |
Ok, to proszę spojrzeć jak to wygląda [...] wyzywanie jej od razu od małolat, wytykanie wieku, wykształcenia, doświadczenia, dopisywanie ideologii (no właśnie, ideologii!) na temat jej psa i tego na co ona ma czas i ile z nim ćwiczy oraz tego co wie o rasie | nevada napisał/a: | | apel o opanowanie. | widocznie trafił nie tam gdzie trzeba. |
Halo, a kto tu komu ubliżał od małolat, czy mówił o wykształceniu? Nie ma to jak dorabiać właśnie ideologię.
| nevada napisał/a: | Kojec to nie klatka. Ma dużą powierzchnię, a to daje jej też azyl, w którym może odpocząć spokojnie po swoich szaleństwach - każdy kij ma dwa końce. Poza tym kojec jest tylko dla odpoczynku, a nie do trzymania (czytaj - uwięzienia) psa. Tobie wyraźnie kojec kojarzy się ze schroniskową klatką... Ale to błąd. A Inez lubi się w nim schronić i w nim odpoczywać - czuje się tam bezpiecznie, bo nie mają tam wstępu zarówno psy, jak i dzieci, czy nawet dorośli ludzie i to jest wyłącznie jej terytorium. A poza tym widzi, co się dzieje - nie jest izolowana. Podobną rolę spełnia nierzadko klatka kenelowa w domu i niektórzy muszą ją stosować, choćby dla bezpieczeństwa psa... A nadpobudliwy pies - na co szczególnie zwracają uwagę behawioryści - bardzo potrzebuje takiego miejsca, zamkniętego ze wszystkich stron (coś, jak nora), w którym może się swobodnie odprężyć, wiedząc, że "jest wyłącznie u siebie"... (może warto, żebyś zwróciła też uwagę, jak jest w przypadku Twojego psa i czy on ma taką możliwość).
I nie każdy nadpobudliwy pies musi pracować. Chodzi o to, że jest to jedna z możliwości, którą dotąd ja sama, jak i wszystkie znane mi osoby pomijały. Jednocześnie, zwróć uwagę, że tu nie ma żadnego przymusu - wręcz odwrotnie. Przeczytaj proszę wątek - jeśli nadal nie zrozumiesz, to z pewnością Dana, ale także i ja postaramy się wytłumaczyć |
Jeśli to nie jest spokojne tłumaczenie, to co nim jest?
| nevada napisał/a: | | Też mogłabym powiedzieć, że może egoistycznie patrzysz tylko na to, co chcesz widzieć, bo ja mam wątpliwości, czy rzeczywiście nadpobudliwemu psu wystarczy ta odrobina zajęć, którą mu - jak sama piszesz - zapewniasz "w miarę swoich możliwości". Ale wiem, że każdy pies jest inny. Zakładam, że wiesz co robisz i widzisz, że pies jest szczęśliwy. |
A to ma być atak?
| nevada napisał/a: | | Opanuj swoją młodą głowę i serce, przemyśl i wtedy może będzie jakaś szansa na porozumienie. |
A mimo to nadal trzeba było wiercić dziurę...
Staram się sprowadzić tę dyskusję na grunt bardziej zbliżony do faktów, a nie do interpretacji. Ale tak, to jest dla mnie bolesny temat, bo nie spłynęło to po mnie, jak woda po gęsi... I uderzanie w stół, to raczej nie gaszenie emocji...
Ale dość tego. Święta racja:
| tenshii napisał/a: | | niezależnie od tego kto ma rację - proszę o ostudzenie emocji |
Jeśli ktoś poczuł się urażony, to sorry - nie miałam takiego zamiaru.
I od teraz odpowiem już tylko na rzeczowe argumenty. Napisałam już na temat kojca, pracy, szkoleń, charakterystyki rasy dość. I ewentualnie możemy się wzajemnie jeszcze czegoś pewnie nauczyć.
Ale ta emocjonalna dyskusja rozpoczęła się przecież od tego, żeby dostrzec jeszcze jedną możliwość pomocy psom, uważanym za nadpobudliwe - pracę w charakterze np. ratownika, jak w przypadku Inez, u której zostały zidentyfikowane szczególne talenty (i - na przykład - naprawdę nie każdy pies, który pływa, pływa tak jak Inez), czy w policji, albo straży granicznej.
I to jest moim zdaniem ważne.
Pozdrawiam.
n.
naturawilka@wp. - 08-08-2013, 16:16
mi sie wydaje, że to niestety też różnica pokoleń przestalismy się rozumieć również w konwersacjach, wy młodzi dzisiejszych czasów macie dostęp do wielu metod, szkoleń, literatury itd łatwiej jest wydawać wyroki w tych czasach, dlatego dziekuje za dobrą energie bo nam "staruchom" jej bardzo potrzeba, aby zrozumieć przede wszystkm was, bo psiaki jakie są takie są ...
Monisiaczek - 08-08-2013, 16:21
To jest temat Inez, więc mam gorącą prośbę o trzymanie się tegoż
naturawilka@wp., mamy na forum cały dział poświęcony szkoleniom: http://forum.labradory.org/viewforum.php?f=24
Może zechcesz podzielić się doświadczeniem, coś doradzić forumowiczom, wymienić poglądy. Zapraszam
nevada - 08-08-2013, 16:22
| nevada napisał/a: | | Ale ta emocjonalna dyskusja rozpoczęła się przecież od tego, żeby dostrzec jeszcze jedną możliwość pomocy psom, uważanym za nadpobudliwe - pracę w charakterze np. ratownika, jak w przypadku Inez, u której zostały zidentyfikowane szczególne talenty (i - na przykład - naprawdę nie każdy pies, który pływa, pływa tak jak Inez), czy w policji, albo straży granicznej. |
I szczególnie jeszcze zaznaczę - kojarzymy pracę psa ratowniczego, wyszukującego narkotyki, czy broń/materiały wybuchowe, czy np. przemyt papierosów - ze spokojem i opanowaniem.
Tymczasem dla "normalnego" psa - takiego właśnie spokojnego i opanowanego - taka praca byłaby zbyt ciężka.
Pies musi mieć olbrzymie pokłady energii, żeby tak pracować, a jednocześnie psy lubią taką pracę, zwłaszcza, że się w niej wyładowują. A że szkolenie przewiduje, że tylko się kierunkuje jego energię i wzmacnia samodzielność, to takiemu psu w to graj!
Dla psa też jest męczące opanowywanie się na siłę. I z pewnością nie jest z tym szczęśliwy, więc w tym wypadku praca może być błogosławieństwem.
Dlatego, nie widzę w tym nic złego.
http://www.youtube.com/wa...Q&feature=share
asskasiek - 09-08-2013, 10:01
jestem w szoku czytając to wszystko kopara mi opadła
nevada - 09-08-2013, 14:23
To ja jestem w szoku, bo już nie wiem jak to napisać. I potem się dziwicie, że się człowiek wkurza.
Dana nie pisała sprowokowana, bo ja napisałam po jej poście podziękowanie za wsparcie. I to właśnie ona o tym napisała, że służby szukają psów tak energicznych jak Inez, a ja że dla mnie to nie było oczywiste. Po czym zaczęła się dyskusja o tym, dlaczego Inez mieszka w kojcu, a nie o tym, do czego na koniec wróciłam
I jakoś nie widzę tam tłumaczenia SIĘ, że musiałam oddać Inez.
Natomiast widocznie jestem totalną idiotką, bo najwyraźniej Wy wszyscy zawsze wiedzieliście, że np. dla psa ratowniczego albo wyszukującego/tropiącego bardzo duża energia, wręcz nadpobudliwość jest zaletą, a nie wadą?! Tylko ja kojarzyłam psy pracujące w służbach ze spokojem i opanowaniem. I tylko ja doznałam oświecenia, że przecież pies tak pracujący musi mieć bardzo dużo energii.
Tak samo jestem najwyraźniej idiotką, bo nie przyszło mi do głowy, żeby szukając rozwiązania problemu Inez (NIE Z Inez) czy innego psa z nadpobudliwością zwrócić się do wolontariuszy-ratowników, policji, organizacji szkolących psy dla służb itd. Widać Wy wszyscy mieliście te informacje, a tylko ja nie wiedziałam, że policja, czy ratownicy szukają właśnie takich energicznych psów!
Ok, przyjmuję do wiadomości.
Wyrok bez względu na to co bym nie powiedziała i tak został wydany i został wykonany. Poczułyście się drogie panie lepsze ode mnie? To gratuluję.
I bardzo proszę - jeśli ktoś ma ochotę komuś jeszcze dołożyć, to niech spojrzy w lustro.
Jeszcze raz dziękuję tym, którzy mnie wspierali.
Tym, którzy nie rozumieją już nie będę tłumaczyć NICZEGO.
Mam nadzieję, że ci, którzy tak jak ja nie pomyśleli wcześniej o takich rozwiązaniach nauczyli się czegoś nowego.
A ja kończę temat.
|
|