forum.labradory.org

Znalazły dom - Carmen zamieszkała w Gliwicach

gosienka1976 - 14-10-2013, 08:15
Temat postu: Carmen zamieszkała w Gliwicach

CARMEN


wiek: 3 lata
płeć: sunia
maść: biszkoptowa
rodowód: brak
chip: brak
sterylizacja/kastracja: tak
miejsce pobytu: DT Nowy Dwór


Informacja dla zarejestrowanych użytkowników

Jeżeli jesteś zainteresowany adopcją, prosimy, zapoznaj się z procedurami adopcyjnymi.

Szczegóły znajdziesz tutaj


Kontakt w sprawie adopcji

e-mail: adopcje@labradory.org

telefon: 603 240 741 (Monika) 669 585 207 (Kasia)

Troszkę o mnie.

sunia oddana przez właściciela.

Stan Zdrowia.

dobry

Posłuszeństwo, co w moim wychowaniu poprawić należy.

b/d

Zachowanie wobec dzieci.

wychowana z dziećmi

Zachowanie wobec innych psów oraz kotów.

psy: b/d 
koty:  b/d

Zachowanie podczas transportu

b/d

Inne

karma - barf

 


Poszukuję domu dla psa-suki rasy labrador ma 3 lata. jest umaszczenia biszkoptowy, wychowana z dziećmi, czujna, mądra. Tylko Warszawa na Żoliborzu. link: http://tablica.pl/oferta/...ki-ID3RxNP.html


arleta - 14-10-2013, 08:53

gosienka1976 napisał/a:
Tylko Warszawa na Żoliborzu.
jakie wymagania i jakie piękne kolce :doubt:
figula1 - 14-10-2013, 09:17

Przeczytałam to ogłoszenie, suka jest do obejrzenia tylko w Warszawie, na Żoliborzu

:)

Kasia82 - 14-10-2013, 17:13

Jak by tak wszyscy z powodu wyprowadzki oddawali swoje psy to nie wiem co by się działo.... :(
gosienka1976 - 14-10-2013, 19:25

Nie dałabym ogłoszenia w sprawie oddanie psa w dobrej ręce, gdyby nie sytuacja w jakiej znalazłam. Żeby mnie nie osądzać ... od razu napiszę ze ja jako matka dwójka dzieci w wieku przedszkolnym utraciłam prawo do lokalu i mam do końca miesiąca się wyprowadzić a tam gdzie się wyprowadzam wraz z rodziną niestety nie można trzymać dużych psów. I stąd to ogłoszenie wierzcie mi albo nie ale naprawdę z ciężkim bólem jestem zmuszona oddać psa.
AnIeLa - 14-10-2013, 19:32

gosienka1976, Napisz coś więcej o psie. Może być do mnie na pw. Powstawiam na fora.

Do tego zdjęcia bym prosiła.

kisaczek - 15-10-2013, 09:26

figula1 napisał/a:
Przeczytałam to ogłoszenie, suka jest do obejrzenia tylko w Warszawie, na Żoliborzu

:)


info od obecnych opiekunów:
sunia mieszka okolice Promyka/gwiaździsta.
Typowy spontaniczny labrador, bardzo wylewna do ludzi i psów.
nieagresywna, w domu śpi na fotelu :)
Pan bardzo łamiącym się głosem prosi o dom dla suni. - WYPROWADZKA W SOBOTE 19/10!!!

dom CHOĆBY TYMCZASOWY POTRZEBNY NA cito !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
NUMER KONTAKTOWY: 733 695 744

Chelsea - 15-10-2013, 09:54

pomożemy suczce i będzie miała zapewnione dt :)
kisaczek - 15-10-2013, 10:07

jakby potrzeby byl jakis transport w okolicy to moze bede mogla pomoc :)
arleta - 15-10-2013, 11:21

figula1, dla mnie cyt.: "tylko w Warszawie" znaczy jedno. W ogłoszeniu nie ma ani słowa o tym, gdzie ją można poznać.
arleta - 15-10-2013, 21:16

suczka odebrana.
Ryniu - 15-10-2013, 21:17

arleta, świetnie, uratowana przed schroniskiem.
Lusia akurat chora, wiem co przezywasz. Trzymam za jej zdrowie kciuki

aganica - 15-10-2013, 21:19

arleta napisał/a:
suczka odebrana.
Nieee nooo...nie wyczymie... jesteś niesamowita :D :D ;*
A jak Luśśśśśska ? poradzi sobie ??
------------------------------
------------------------------
Moje pytanie dotyczyło nowej tymczasowiczki.
Pisząc je..nie wiedziałam, że Lusia jest chora :(
Trzymajcie się dziewczyny,
Lecia ucałuj Lusindę ;*

Małgosia35 - 15-10-2013, 22:50

arleta, jesteś Wielka ;*
AsiaK82 - 16-10-2013, 07:18

Tak wielki szacun
Chelsea - 16-10-2013, 08:37

arleta, ;* dużo zdrówka dla Lusi ;*
ANNA_MAJA - 16-10-2013, 12:35

arleta napisał/a:
suczka odebrana.


arleta... jesteś niesamowita !

Co z Lusią???

Ryniu - 16-10-2013, 12:56

Odpowiem za Arletę, bo wszyscy się niepokoją. Nie jest źle, była szybka reakcja i tragedii nie będzie.
pado - 16-10-2013, 13:11

Dużo zdrówka dla Czarnulki ;*
arleta - 16-10-2013, 16:07

dziękuję ;* Lusia ma babesziozę, całe szczęście szybka interwencja u weta i będzie dobrze.

Suczki się dogadają, w tej chwili i jedna i druga unika kontaktu- jedna bo ma ciało chore i nie ma sił na kręcenie dymów, druga bo dusza cierpi. Carmen jest bardzo wycofana, lękliwa, boi się każdego hałasu czy gwałtownego ruchu. Nie nawiązuje kontaktu wręcz go unika, ciężka praca nas czeka :(
dziwię się, że 2-letnia suczka, wychowywana w domu może się w ten sposób zachowywać. Przerażonego psa widziałam już wczoraj, przy właścicielu, gdy odprowadzał nas do samochodu- ogon pod tyłkiem, trzęsący się zadek. Nie da się tego opisać.
Pies jest w ciągłym stresie, źrenice praktycznie czarne, dopiero ok 15 była w stanie się załatwić (ogromny plus!!!). Już dziś zastanawiam się nad terapią feromonami bo... tak długi i silny stres jest neisamowicie niszczący dla organizmu. Na razie jednak jestem dobrej myśli i liczę, że suczka się przełamie.
Ma nadwagę, uszy czyste, sierść pachnąca, chyba na wychodne dostała kąpiel, bo to psem nie pachnie :P
Na spacerach- panika!!! aż podskakuje... stawiam na kolce- ciągnie jak parowóz, problem na dworze został przez to spotęgowany.

Nie mogę wstawić zdjęć- fotosik mi nie działa w tej chwili, może ktoś...? ;D

anna34 - 16-10-2013, 16:11

Ciekawe jak to
arleta napisał/a:
Carmen jest bardzo wycofana, lękliwa, boi się każdego hałasu czy gwałtownego ruchu. Nie nawiązuje kontaktu wręcz go unika, ciężka praca nas czeka
dziwię się, że 2-letnia suczka, wychowywana w domu może się w ten sposób zachowywać. Przerażonego psa widziałam już wczoraj, przy właścicielu, gdy odprowadzał nas do samochodu- ogon pod tyłkiem, trzęsący się zadek. Nie da się tego opisać.

ma się do tego
gosienka1976 napisał/a:
ale naprawdę z ciężkim bólem jestem zmuszona oddać psa.

czy napewno z ciężkim bólem?
Zdrówka dla Lusindy.

Chelsea - 16-10-2013, 16:20

:( na szczęscie już bezpieczna :) ksiązeczka zdrowia aktualna?
arleta - 16-10-2013, 16:23

anna34 napisał/a:
czy napewno z ciężkim bólem?
chyba wybranej części ciała. Carmen nie dostała ani zabawki, ani legowiska, nie wiem jaką karmę jadła, jakie smaczki lubi w ogóle CO lubi, czego nie....
Więcej komentować nie będę.
Nie rozumiem takiego zachowania i ZAWSZE będę je negować. Tulałam się kilka lat bez swojego domu, wynajmowałam mieszkanie, ciężko zachorowałam, ostatnio straciłam pracę i NIGDY!!! ani przez sekundę, nie pomysłalam, aby oddać Lucyferie. To jest członek mojej rodziny, to jakbym dziecko oddała.

Małgosia35 - 16-10-2013, 16:24

arleta napisał/a:
dziwię się, że 2-letnia suczka, wychowywana w domu może się w ten sposób zachowywać.

zachowanie chyba mówi samo za siebie,żaden pies traktowany normalnie tak się nie zachowuje. Eh,szkoda gadać,ważne ,że już bezpieczna..

ANNA_MAJA - 16-10-2013, 16:30

Myślę, że powściągliwość we wnioskach lub sugestiach jest jak najbardziej wskazana w tym przypadku. I o taką - jako KA - bym prosiła.

Każdy pies jest inny - nawet jeśli to labuś. Jeden merdnie ogonem i nawet się nie obejrzy za siebie, pójdzie z każdym i wszędzie. Drugi będzie tęsknił i przeżywał rozstanie. Przecież ten psiak zmienił domek wczoraj... Znalazł się w obcym miejscu, z obcym psem, bez "swoich" ludzi, bez dzieci... Przy kruchej konstrukcji psychicznej to może być ogromnym stresem dla suni.

Dajmy jej czas zanim się "odnajdzie", nie oczekujmy, że będzie mega szczęśliwa od pierwszego dnia... Nawet w najlepszych rękach :)

A poza tym... Naszym zadaniem jest pomagać, nie oceniać... Pies ma DT, ma szansę na DS - to chyba najlepsze w sytuacji gdy ktoś musiał się z nim rozstać...

Chelsea - 16-10-2013, 16:39

Carmen :)



Chelsea - 16-10-2013, 16:40

nie wiem czemu te 2 zdjęcie takie małe :<
anna34 - 16-10-2013, 16:43

Ładniusia :)
arleta - 16-10-2013, 16:46

Chelsea, dziękuję :)
Suczka jest drobnej budowy, taka kompaktowa i faktycznie wyjątkowej urody, zdjęcia tego nie oddadzą.
no dooobra moje zdjęcia tego nie pokażą :P

ANNA_MAJA - 16-10-2013, 17:24

Śliczna dziewczynka ;*
Małgosia35 - 16-10-2013, 17:34

ANNA_MAJA napisał/a:
Naszym zadaniem jest pomagać, nie oceniać

Jedno drugiemu nie przeszkadza .

A labusia śliczna ;*

ANNA_MAJA - 16-10-2013, 17:42

Małgosia35 napisał/a:
ANNA_MAJA napisał/a:
Naszym zadaniem jest pomagać, nie oceniać

Jedno drugiemu nie przeszkadza


Niestety - nie mogę się z tym zgodzić... Może przeszkadzać, oj może...

Najważniejsze, że Sunia jest już pod forumową opieką ;*

tenshii - 16-10-2013, 17:53

ANNA_MAJA napisał/a:
Niestety - nie mogę się z tym zgodzić... Może przeszkadzać, oj może...

i ja tak myślę :)

Małgosia35 - 16-10-2013, 18:10

Ok,sory ,nie powinnam komentować .
kisaczek - 17-10-2013, 09:00

arleta napisał/a:
anna34 napisał/a:
czy napewno z ciężkim bólem?

Nie rozumiem takiego zachowania i ZAWSZE będę je negować. Tulałam się kilka lat bez swojego domu, wynajmowałam mieszkanie, ciężko zachorowałam, ostatnio straciłam pracę i NIGDY!!! ani przez sekundę, nie pomysłalam, aby oddać Lucyferie. To jest członek mojej rodziny, to jakbym dziecko oddała.


dlatego to my jesteśmy zwierzoluby. Arleta jesteś mastercheff od labradoró :) zdrowia dla czarnej.
Może jakąś randkę umówimy z moim czechem jak czarna wydobrzeje :)
gorąco was pozdrawiam.

arleta - 17-10-2013, 10:18

Carmen zaczęła barwofać, po biszkoptach zostało mi jeszcze trochę mięska, łatwiej będzie mi też kontrolować jej masę ciała. Nie wiem czy bym potrafiła na nowo znaleźć się w ilościach suchej karmy ;]
Do weterynarza jeszcze się nie wybieram, najpierw troszkę socjalu.... oby tylko z cieczką nie wyskoczyła....
Carmen zaczęła nieśmiało zerkać w naszą stronę- jak prawdziwa dziewica- chcę ale się boję.


kisaczek napisał/a:
Może jakąś randkę umówimy z moim czechem jak czarna wydobrzeje
koniecznie! :) dziękuję
Monisiaczek - 17-10-2013, 11:58

arleta napisał/a:
jak prawdziwa dziewica- chcę ale się boję

:D :D :D
Komandos by ją rozruszał :-P :D

arleta - 18-10-2013, 15:44

no to tyle na temat jedzonka a teraz kilka zdań o samej Carmen.
Jest lepiej, jeszcze boi się paneli, tak śmiesznie próbuje nad nimi przeskakiwać, ale sama podchodzi, lubi się przytulać, będzie fajną, wesołą suczką :) Panicznie boi się hałasu, obcych ludzi, nieznanych posów.
Trzeba ją zsocjalizować serdecznie więc zapraszam wszelkich zainteresowanych na zapoznanie i pomoc w pokazaniu suni, że ludzie moga być fajni :)

aangela1 - 20-10-2013, 19:57

Ppytanie techniczne, czy sunia nie powinna zostać poddana badaniu morfologicznemu skoro tak bardzo nieznana jest jej historia? Tak na wszelki wypadek?
Monisiaczek - 21-10-2013, 10:54

arleta napisał/a:
Trzeba ją zsocjalizować serdecznie więc zapraszam wszelkich zainteresowanych na zapoznanie i pomoc w pokazaniu suni, że ludzie moga być fajni


Ooo, a dziś wieczorkiem można? :) Chętnie ze Skipperem bym się przeszła na spacer do Was ;)

arleta - 21-10-2013, 11:30

aangela1 napisał/a:
Pytanie techniczne, czy sunia nie powinna zostać poddana badaniu morfologicznemu skoro tak bardzo nieznana jest jej historia? Tak na wszelki wypadek?
będzie morfologia zrobiona, jak przy każdym innym psie u mnie na DT. Nie mogę pierwszego dnia zabrać tak wycofanej i lękowej suki do weterynarza, ale....
no właśnie i tu dochodzę do kolejnej ciekawostki....
Głupia ja baba głupia, bo nie zerknęłam do książeczki. Założyłam, że suczka, skoro taka "kochana" była i w domu trzymana i tak o nią dbano.... że zapewniono jej opiekę weterynaryjną. Albo sobie coś wmówiłam, że w ogłoszeniu przeczytałam... nieważne.
Okazało się, że Carmen nie była szczepiona od czasu pseudo czyli od szczeniaka. Nie wiem jakim trzeba być $%^$%& (każdy sobie sam wpisze dogodny epitet), aby trzymać w domu psa, który NIGDY nie został zaszczepiony przeciwko wściekliźnie. Odrobaczona była również ostatni raz za szczeniaka, przed odbiorem- to wszystko z dat wynika.
Usiadam na podłodze i tylko pięści ze złości zacisnęłam.
Jutro kierunek weterynarz, trudno, najwyżej na pysk dostanie kaganiec a później będziemy się zaprzyjaźniać z lekarzami i prostować.

Carmen nie powinna mieszkać z innymi suczkami. Wobec Lusi zachowuje się bardzo prowokacyjnie. Dziwię się, że jeszcze bęcków nie obskoczyła. Lucyferia zrobiła się chyba bardziej wyrozumiała. Jestem pewna, że młoda w końcu dostanie po uszach.
Z uległą suczką też jej nie widzę, będzie tą mocno dominującą stroną, mogła by ją stłamsić.

Monisiaczek, zapraszam ale bez ogonów. Potrzebni mi są najpierw sami ludzie :)

Monisiaczek - 21-10-2013, 11:37

Szkoda, że bez Skippera :( Samba za innymi suczami też nie przepada, więc nawet takiej propozycji nie składałam :-P

To w takim razie sama wdepnę :) Zdzwonimy się :)

arleta - 21-10-2013, 21:11

Kilka zdjęć z sobotniego spaceru....
i znowu głupi fotosik!!! :cring:
komu mogę przesłać? zmniejszone, gotowe do wstawienia świeżutkie zdjęcia ślicznej blondyneczki :girl:

aangela1 - 21-10-2013, 22:07

To może od początku.

"Nie mogę pierwszego dnia zabrać tak wycofanej i lękowej suki do weterynarza"
Co do suni i jej badań to czasami socjalizacja musi poczekać, bo badanie krwi może uratować życie (tak jak było w przypadku np. Fuerty).
Nie staram się przekonywać na siłę, ale chyba to najrozsądniejsze rozwiązanie?

Chętnie też bym przeczytała, po czym wnosisz, że sunia jest taka wycofana? Chyba możesz opisać jej zachowania, które według Ciebie są "odchyleniem"?

Monisiaczek - 22-10-2013, 09:39

arleta napisał/a:
komu mogę przesłać? zmniejszone, gotowe do wstawienia świeżutkie zdjęcia ślicznej blondyneczki

Arleta, wyślij na adopcje@labradory.org :)

arleta - 22-10-2013, 10:40

aangela1 napisał/a:
Chętnie też bym przeczytała, po czym wnosisz, że sunia jest taka wycofana? Chyba możesz opisać jej zachowania, które według Ciebie są "odchyleniem"?
zapewne po doświadczeniu z poprzednimi psami, a było ich już sporo, samych labradorów 14. Poza tym jestem zawodowym treserem psów i zoopsychologiem, potrafię wyłapać pewne symptomy i wdrożyć odpowiednie postępowanie. Sunia przez wiele dni unikała kontaktu, nawet wzrokowego, nie podejmowała smaczków, przez dobę praktycznie nie ruszyła się z miejsca- leżała na wyznaczonym sama sobie "kwadracie" a na spacery była prawie wyciągana na siłę, na tyle na ile mi pozwoliła. Uciekała w kąt, gdy tylko choćby przypadkiem się zbliżałam. Boi się każdego ruchu, boi się suszarki do włosów, odkurzacza, suszarki na pranie, spadającego patyka z drzewa, odkręcanej nagle wody w zlewie. Boi się wszystkiego i wszystkich. Na gościa zareagowała ucieczką, piszczeniem, ogon pod siebie a zęby na wierzchu. Po kilku chwilach, wydawało się, że się opanowała, gość zmienił pozycję na kanapie- zmienił położenie nogi, dosłownie, Carmen zwiała do kuchni i z daleka obszczekała faceta. Nie brała smaków ani z ręki ani z ziemi, nie podchodzi do miski gdy ktoś stoi za blisko, nie wchodziła na panele- nawet teraz sprawia jej to trudność. Do piłeczki podchodzi z dużą rezerwą, nie podejmuje zabawy. Jeszcze coś? Dużo. Tylko po co to opisywać, skoro z biegiem czasu się to zmienia. Suka jest lękliwa, ma problemy z emocjami i lęk separacyjny, który przejawia się wyciem i piszczeniem.

W taki o to piękny sposób zraziłam wszystkich potencjalnych chętnych :-P

aangela1 napisał/a:
Co do suni i jej badań to czasami socjalizacja musi poczekać, bo badanie krwi może uratować życie (tak jak było w przypadku np. Fuerty).
to był inny przypadek, były oznaki niedożywienia, była chora "gołym" okiem. Znam historię suni. Carmen nie ma żadnych objawów, fizycznie nic jej nie jest. Może i mi nie uwierzysz, ale gdybym miała jakiekolwiek wątpliwości, byłabym już u weterynarza. Można zniszczyć ciało, narażając duszę. Stres jest niszczący, powoduje choroby, gdy buduję zaufanie psa, nie mogę sobie pozwolić na naruszenie tej cienkiej granicy, takie złe doświadczenie może być trudniejsze do naprawienia niż potencjalna choroba kliniczna, którą sugerujesz.

To teraz dla równowagi szczypta dobrych wieści. Bardzo ładnie reaguje na imię. I chyba to wszystko. Nie no, żartuję.
Nasze relacje uległy poprawie. Sunia podchodzi sama, lubi się przytulać i być głaskana. Jednak wystarczy niepozorny, szybszy ruch ręką i już jej nie ma. Czasem przy tym piśnie ze strachu. Na spacery wychodzi już chętnie, ale ogon częściej w dole, nerwowe kręcenie głową, ona nie idzie tylko jakby przeskakiwała kilka metrów w tą albo w inną stronę... ale jest lepiej.

arleta - 22-10-2013, 10:46

no to spróbujemy jeszcze raz ze zdjęciami..
Sobotni spacerek, chwila przerwy od remontu, odważyłam się na kilka minut bez smyczy, psie głupawki, widać, że będzie z niej prawdziwy żywioł





Monisiaczek - 22-10-2013, 10:58

Fajne fotki :) Chyba są z Luśką w dobrej komitywie? A jak zdrówko panny Lucyferii?
Rinuś - 22-10-2013, 12:01

Tenshii a możesz chociaż napisać gdzie wyrzucasz posty?
tenshii - 22-10-2013, 12:03

Dział Chcę pomóc
Renata PT - 22-10-2013, 13:08

Ale piękna dziewczynka :-)
arleta - 22-10-2013, 13:22

Monisiaczek napisał/a:
Chyba są z Luśką w dobrej komitywie?
niestety konflikt narasta, Carmen musi ustąpić starszej koleżance. Do tej pory to tylko drobne kłótnie, bez krwi, ostrzegawcze warknięcia i kłapanie zębami ze strony Lusi i próby dominacji Carmen.
Staram się, aby było miło a konflikty gaszę w zalążku.

arleta - 23-10-2013, 11:39

zaszczepiona, przebadana- zdrowa, w piątek sterylizacja
Chelsea - 23-10-2013, 11:40

super będziemy trzymać kciuki :)
arleta - 23-10-2013, 16:06

sterylka odwołana, dzięki aganica ;*
okazało się, że nie można tak szybko po szczepienu poddać ją zabiegowi. Nie wiedziałam o tym, mój wet chyba też nie... albo mu się zapomniało, przy okazji zapytam go o co chodzi. Do tej pory robiłam odwrotnie- najpierw były kastracje a później, przy zdejmowaniu szwów szczepienia. Się zrobiłam na różowo.
Zatem czekamy 2 tygodnie.

aangela1 - 23-10-2013, 17:55

To może najpierw zdjęcia z dzisiejszego poranka :


















Chelsea - 23-10-2013, 17:56

usmiechnięta mordeczka ;*
aangela1 - 23-10-2013, 18:04

Na samym początku tego postu chciałabym podkreślić, że jestem obiektywna w tym co piszę i nie robię tego nikomu na złość czy po to by podburzać do jakiejś dyskusji.
Moja własna opinia na temat Carmen.

Uważam, że nie można w jej wypadku mówić o syndromie wycofania.
Fakt, ma obniżone poczucie pewności siebie, ale jest bardzo ciekawa i widać jak mocno sama nad sobą pracuje :)
Carmen jest pozytywną, bardzo sympatyczną złodziejką serca!
Chcę żeby było jasne, że to co piszę teraz jest moją obserwacją i nikogo nie zmuszam do podzielania mojej opinii.
Sunia po przełamaniu pierwszych lodów sama podchodziła pod rękę żeby ją głaskać.
Przez trochę nawet wywaliła się brzuchem do góry i pozwalała się zaczepiać :)
Nie uważam by Carmen potrzebowała tytułu przerażonej suni.
Ona potrzebuje czasu i oswojenia się z nową sytuacją, bo na pewno jest to dla niej niezrozumiałe ile się teraz dzieje.
Najmocniejszą wartością dla niej na chwilę obecną to zrównoważenie i spokój w podejmowaniu działań wobec niej.
Myślę, że za 2 tygodnie to będzie suka z prawdziwego zdarzenia, energiczna i pewniejsza siebie.

ANNA_MAJA - 23-10-2013, 18:16

Jaka ona piękna jest, jaka uśmiechnięta !

Super Sunia i super zdjęcia. Złodziejka serc, to prawda....

Ale albo zdjęcia wyszczuplają albo ... popadniemy z Fifunią w kompleksy... Nadwagi - naszym okiem - nie widać . Albo my złe pojęcie mamy...

A jak to jest "na żywo"?

Ewelina - 23-10-2013, 18:50

Piękna mordunia. Widać, że zagubione dziecko :)
aangela1 - 23-10-2013, 21:00

ANNA_MAJA napisał/a:
A jak to jest "na żywo"?


Moim zdaniem nie ma nadwagi, ale to chyba zależy jak kto patrzy.
Widać chyba na zdjęciu pierwszym, że nie jest źle wcale :)

Monisiaczek - 24-10-2013, 12:51

aangela1 napisał/a:
Moim zdaniem nie ma nadwagi, ale to chyba zależy jak kto patrzy.

Ja bym chciała, żeby moja Samba miała taką "nadwagę" ;)

Wczoraj byłam u Arlety ponad 2 godz.

Od progu powitała mnie soczystymi buziakami Luśka, a Carmen szczekała jak szalona i nie był to szał radości z jej strony, a raczej wynik zdenerwowania wizytą obcej dla niej osoby. Szczek ustawał jedynie na chwilę, po reakcji Arlety, po czym zaczynał się od nowa. Szczekała na mnie z daleka, nawet gdy siedziałam do niej odwrócona tyłem. Uspokoiła się po jakimś kwadransie (głównie chyba za sprawą moich mizianek z Luśką), ale nadal czujnie obserwowała mnie, leżąc w bezpiecznej odległości ;)
Moim zdaniem Carmen nie jest psem wycofanym, co przyznała też Arleta.
Może na początku swojego pobytu w DT sprawiała takie wrażenie - tego nie wiem.
Jest raczej zdezorientowana i zestresowana, co w jej sytuacji dziwić nie powinno. Przecież straciła stabilizację, znalazła się w zupełnie obcym otoczeniu. Nerwowo reagowała na wszelkie odgłosy dochodzące spoza mieszkania (to chyba właściciele określili "czujnością").
Zachęcona moją relacją z Luśką oraz łapówką w postaci plasterków żółtego sera, w końcu do mnie podeszła - robiła to etapami, ale udało się :)
Rzeczywiście, gdy sunia przekona się, że ze strony ludzia nic jej nie grozi, to dosyć się uspokaja i pozwala na wiele ;) Jeśli Arleta wrzuci fotkę, którą nam zrobiła, to zobaczycie fajnego słodziaka liżącego mnie po pysku :-P :D
Są jednak pewnie "ale", których na fotkach nie widać.
Carmen zdecydowanie nie jest typem psa uległego. Nie odwraca wzroku, podejmuje rzucone wyzwanie. Usiłuje wymusić wiele rzeczy, co przy braku konsekwencji przyszłego właściciela może doprowadzić do sporych kłopotów.
Gdy już się zaprzyjaźniłyśmy, mogłam ją miętosić, przytulać, miziać po brzuchu - zaprosiłam ją sobie na sofę, z czego skwapliwie skorzystała, choć Arlecie to się nie spodobało :-P Pozwala na bardzo wiele do pewnego momentu.
Newralgicznym punktem jej ciała jest ogon z przyległościami (zarówno nasada, jak i końcówka). Moja próba pomacania jej w tych rejonach zakończyła się błyskawiczną reakcją i... zapoznaniem moich palców z psią szczęką. Dla jasności: Carmen mnie nie ugryzła, nie jest psem agresywnym. Przytrzymała w zębach moją rękę. Świadomie ją prowokowałam, chcąc sprawdzić jak się zachowa. Niezbyt lubi zaglądanie do uszu, ale tu tylko robi uniki. Macanie łap też jej niezbyt odpowiada. Wsadzałam jej rękę do pyska - nie było z tym większego problemu.
Carmen łazi za Arletą jak cień, nie odstępuje jej na krok. Stąd pewnie wycie i skomlenie, gdy zostaje za drzwiami. Zdarza się, że Carmen siedzi cicho, więc widać jakiś postęp :)
Relacje Carmen-Lusia są poprawne, głównie dzięki wyjątkowej cierpliwości Luśki. Sunie trzymają się na dystans, choć potrafią się ładnie bawić ze sobą. Ale zdarzyło się i tak, że Carmen usiłowała zmolestować Luśkę, co skończyło się ostrą reprymendą od czarnuli i szybką reakcją Arlety.
Sunia nie umie bawić się zabawkami :( Przyniosłam pluszaka przeznaczonego na rytualny ubój przez Skippera, ale sunia tylko podeszła, powąchała i nie wykazała żadnego zainteresowania. Chyba jako zabawka musiała jej wystarczać plastikowa butelka po wodzie, bo widać było, że jest to przedmiot jej znany i bardzo lubiany.

Carmen jest w DT krótko, raptem tydzień. Trudno oczekiwać cudów, ale z tego, co mówi Arleta, to sunia robi postępy :)
Ciężko też powiedzieć coś więcej o psie po jednej, krótkiej wizycie. Wproszę się na następną :-P Może już ze Skipperem ;)

Moje wnioski na chwilę obecną: Carmen nie nadaje się na "pierwszego" psa ani pupila dla rodziny z małymi dziećmi.

aganica - 24-10-2013, 16:02

aangela1, Monisiaczek, Bardzo dziękuję za pomoc w socjalizacji Carmen i za wnikliwe obserwacje co do zachowania suczki.
Mam nadzieję, że...chociaż zagubiona i niepewnie stąpająca po nowej drodze życia, ma na tyle silną psychikę że poradzi sobie i że negatywne skojarzenia się nie utrwalą.
Widać , że jest silną suką ... bym rzekła suką alfa /o czym świadczy próba dominacji nad Lusią/ Mądre, delikatne acz..stanowcze prowadzenie, powinno z niej zrobić "labradora"
Prawdziwy charakter psa, się ujawni po pewnym czasie.Gdy nabierze pewności i zaakceptuje nową sytuację.Nauczy się spontanicznej miłości, zaufa człowiekowi.
Wtedy będziemy wiedzieć...jakiego domu szukać dla dziewczynki.
Nie sztuką jest wyadoptować psa... sztuką jest sprawić by pies był szczęśliwy.

anna34 - 24-10-2013, 16:08

Monisiaczek napisał/a:
Carmen nie nadaje się na "pierwszego" psa ani pupila dla rodziny z małymi dziećmi.

ze mnie szkoleniowiec jak z koziej ........... :-P ,ale moze mi ktoś to wytłumaczyć,czemu nie nadaje się do domu z dziećmi,skoro przyszła z domu z dziećmi.
Tak łopatologicznie poprosze,prosto i po polsku bez tych szkoleniowych slangów :shy:

Almathea83 - 24-10-2013, 16:54

anna34, myślę, że dlatego:
Cytat:
Newralgicznym punktem jej ciała jest ogon z przyległościami (zarówno nasada, jak i końcówka). Moja próba pomacania jej w tych rejonach zakończyła się błyskawiczną reakcją i... zapoznaniem moich palców z psią szczęką.


dzieci często łapią piesy za ogon

anna34 - 24-10-2013, 16:56

Almathea83 napisał/a:
dzieci często łapią piesy za ogon

ale też dziecko w jakimś tam wieku można nauczyć zachowania względem psa.Ja potrafiłam już 4 latkowi wytłumaczyć czego nie może robić psu :)

aganica - 24-10-2013, 17:22

anna34 napisał/a:
przyszła z domu z dziećmi.
Może właśnie dlatego.
Nie wiemy co spowodowało taką reakcję na dotyk, pewnych partii ciała.
Nie zaryzykujemy, na chwilę obecną adopcji, do domu z dziećmi.Dziecko to dziecko i .. niby rozumie, niby wie a swoje może zrobić. Dobro dziecka to rzecz święta a pies jest tylko psem.
Mój pies przyszedł z domu z dzieckiem a na widok takowych /przez pierwszy rok/ gotów był się zakopać pod ziemię..mało mi ręki nie urwał, tak uciekał a ..........przecież............. wychowywał się w domu z dzieckiem.Dlaczego przy próbie dotknięcia ucha - wył przeraźliwie? chociaż uszy miał zdrowe.
anna34 napisał/a:
potrafiłam już 4 latkowi wytłumaczyć czego nie może robić psu :)

Co innego tłumaczyć i mieć dziecko pod kontrolą ..przez kilka godzin, a co innego ..mieszkać, żyć przez 24h. Zanim wypracuje się pewne zachowania,Tak u psa jak i u dziecka.. może dojść do spięcia a rodzice to odbiorą jako agresję.
Sami wiemy jak ciężko odkleić psu łatkę "pies agresywny"
Carmen jest wspaniałym psem ale.... na chwile obecną... nie dla każdego.

anna34 - 24-10-2013, 17:32

aganica napisał/a:
Carmen jest wspaniałym psem ale.... na chwile obecną... nie dla każdego.

Wytłumaczone,choć ja chyba żyje na jakimś innym świecie i jakoś trudno mi zrozumieć,że ktoś mógłby nie nauczyć swojego dziecka postępowania z psem :(

figula1 - 24-10-2013, 18:11

Mam pytanie, czy suczka ma zdrowy kręgosłup ? Jeśli nie pozwala się dotykać w okolicach zadu, to moim zdaniem należałoby wykluczyć jakoweś zmiany w kręgosłupie lędźwiowym.
aganica - 24-10-2013, 18:25

arleta napisał/a:
zaszczepiona, przebadana- zdrowa

RTG nie robione.

Rinuś - 24-10-2013, 19:10

A może ma jakieś złe doświadczenia, że nie chce się dać lapać na zadek? Może była bita, kopana, ciągana za ogon?
figula1 - 24-10-2013, 19:23

Rinuś napisał/a:
Może była bita, kopana, ciągana za ogon?

tym bardziej rtg kręgosłupa jest wskazany.

ANNA_MAJA - 24-10-2013, 20:30

Naprawdę myślicie, że jak pies wykazał raz (bo o tym słyszymy pierwszy raz) niechęć do majstrowania mu przy ogonie, pies który nie ma problemu ze wstawanie, chodzeniem, bieganiem, zabawą z drugim psem, nie popiskuje przy zabawie itd itp - czyli nie ma żadnych innych objawów "chorobowych" jedynie dał znać, że nie lubi jak mu "obcy" ogon maca - kwalifikuje się do robienia RTG?

Ja może taka "niewyrywna" jestem jeśli chodzi o jakieś ingerencje medyczne zwłaszcza wymagające jakiejkolwiek formy narkozy, ale gdyby to ode mnie zależało, to najpierw obserwowałabym, patrzyłabym czy się to powtarza - czy wobec opiekuna także, pogadałabym z wetem co by psiaka może "obmacał", wykluczyłabym inne rzeczy typu uraz po ciągnących za ogon dzieciach czy nawet po "twardej ręce" (nie, nie twierdzę że tak było - nie mam podstaw) - a dopiero potem myślałabym o znieczuleniach, RTG i tak dalej.

Powiem tak - gdybym zetknęła się z czymś takim po adopcji Fifi rok temu ( w takim wydaniu jak opisano, bez kulawizn, problemów motorycznych, oznak bólowych itd itp a jedynie z "chronieniem ogona") to nie poszłabym od razu na RTG, obserwowałabym czy to jakoś ma związek z rosnącym zaufaniem, poprosiłabym, żeby wet obejrzał czy nie wygląda mu to podejrzanie. Ale na RTG - mając do czynienia z tak młodym psem - z marszu bym się nie wybierała wyłącznie z powodu lęku przed dotknięciem ogona. No chyba żebym widziała, że psu cokolwiek sprawia ból, gdyby coś się w motoryce działo itd.

Naprawdę uważacie, ze są ku temu - na ten moment i na podstawie tego co słyszymy - wskazania?

Ja tego nie widzę, powiem szczerze. Ale ja, jak mówię - "niewyrywna" jestem do nieuzasadnionych ingerencji medycznych u zarówno u cztero - jak i u dwu - nożnych. Grunt to nie dać się zwariować :)

Wena - 24-10-2013, 20:46

Myślę że myślę podobnie jak Anna Maja
aganica - 24-10-2013, 20:56

Wena napisał/a:
Myślę że myślę
Agata dobre..bardzo dobre . :D
Ja też czasami myślę, chociaż mnie to męczy i myślę podobnie jak Anna, chociaż do RTG kręgosłupa ..narkozy się nie podaje jednak....
ANNA_MAJA napisał/a:
Grunt to nie dać się zwariować

Swojej suce robiłam bo:
"Powłóczy" nogami , głowę nosi bardzo nisko..chociaż oznak bólowych nie było.. dało mi do myślenia i były to wskazania do RTG.
U Carmen ..wskazań jak na razie niema. Chyba że Arleta coś niepokojącego zauważy.

figula1 - 24-10-2013, 21:00

ANNA MAJA
rtg kręgosłupa wykonywany jest bez narkozy.
Napisałam, co napisałam na bazie doświadczenia z moją suką, Ayla tez nie miała oznak choroby, biegała, bawiła się z psami, do czasu. To czy Carmen będzie miała rtg czy nie , nie jest w sumie moją sprawą, nie ja opiekuję się psem.
Co do wyrywności lub nie - uważam , że lepiej jest wiedzieć wcześniej niż za późno, tyle :)

anna34 - 24-10-2013, 21:02

figula1 napisał/a:
Co do wyrywności lub nie - uważam , że lepiej jest wiedzieć wcześniej niż za późno, tyle

podejście jak najbardziej prawidłowe.

ANNA_MAJA - 24-10-2013, 21:10

Powiem tylko, że ja cały czas w umyśle miałam RTG stawów biodrowych - stąd hasło narkozy, przed którą się tak "bronię"

Zawsze na zimne można dmuchać - pewnie. Co nie zmienia faktu, że osobiście - na ten moment i z tą wiedzą - wskazań nie widzę. Ale upierać się nie będę - zwłaszcza jeśli narkoza niepotrzebna :D :D

aganica - 24-10-2013, 21:22

Każdy ma prawo mieć własne zdanie i bardzo dobrze.Swoje wyraziłam ponieważ nie jestem za dodawaniem stresu jakim jest; układanie psa na stole rentgenowskim, trzymanie go na siłę by się nie poruszył.
Jeżeli lekarz zasugeruje konieczność badań.. RTG,usg czy innych.. będą wykonane.
Jeżeli dt da takowy sygnał..też będą wykonane.

Ryniu - 25-10-2013, 10:58

Cytat:
Carmen niedawno dzielnie mi towarzyszyła przy malowaniu nieszkania. Początki były dla niej bardzo trudne bo i wiertarka i jakieś dziwaczne pojemniki, napewno strasznie straszno gryzące. Przed hałasami chowała się w innym pokoju, ale z folią na podłodze wygrała i z nerwowym uśmieszkiem dzielnie za mną dreptała. Po kilku godzinach potrafiła się wyciszyć i udało jej się usnąć w okolicznościach nowych nieznanych zapachów i dźwięków.
Goście-goście nie są tak straszni jak odkurzacz na środku pokoju, ale i obszczekać i powarczeć potrafi. Co ją jakieś bezczelne ludzie dziwne będą głaskać czy wgapiać się. Mi też się dostało za siedzenie przy niebezpiecznych domowych sprzętach sprzątających :P
Kolejny dzień z BAT ale tym razem odkurzacz włączony, dziewczyna da radę, wierzę w nią :)
Na spacerach w obecności obcych ludzi i psów nie potrafi się jeszcze skoncentrować, no ale nie od razu Rzym zbudowano. Z każdym kolejnym dniem będzie lepiej.
To chyba mój pierwszy labowy tymczas, który wraca na zawołanie i wie co to "zejdź". Mam wrażenie, że Carmen stworzyła sobie łańcuch zachowań i prowokuje mnie, co by dostać ciastko- wchodzi na kanapę łapkami, zeskakuje i szybciutko podchodzi do mnie po smaczka i głaski, nie czekając nawet na komendę zejdź.... Cwaniara, nieźle mnie szkoli ;)






aganica - 25-10-2013, 11:18

pierwsze zdjęcie to...chyba ..Monisiaczek ... z całuśną dziewczynką :D :D
ANNA_MAJA - 25-10-2013, 11:25

Właśnie chciałam pytać, kogo ona tak wylewnie całuje :D

Ależ piękna Sunia i już wiem, że figurę też ma suuuper.

Kogoś mi baaardzo przypomina :) :)

nikolajewna - 25-10-2013, 11:25

Ryniu napisał/a:
Goście-goście nie są tak straszni jak odkurzacz na środku pokoju

Czemu mnie nie dziwi ten odkurzacz... ;)
Ona piękna jest i patrząc na drugie zdjęcie to nadwagi wg mojej opinii to na pewno nie ma. Za to ma bardzo ładne wcięcie w talii- modelka :)

Monisiaczek - 25-10-2013, 12:26

ANNA_MAJA napisał/a:
Właśnie chciałam pytać, kogo ona tak wylewnie całuje

Mnie, a jakże :-P :D

Stąd mój poprzedni, tasiemcowy post. Chciałam, żeby każdy DS rozważający adopcję Carmen zdawał sobie sprawę, na jakie trudności może napotkać, na co trzeba zwracać uwagę.
Wg. powszechnie panującej opinii labek to słodki przytulak, który pozwoli zrobić ze sobą wszystko.
Tak to jest w narodzie zakorzenione, że... widać efekty w schroniskach :(

Wyjaśnię jeszcze, że absolutnie nie jestem behawiorystą czy psim trenerem.
Nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien zachowywać się wobec obcego psa w taki sposób, jak ja to robiłam. To też informacja dla potencjalnych DS ;)

aganica - 25-10-2013, 15:29

Monisiaczek napisał/a:
Nikt przy zdrowych zmysłach nie powinien zachowywać się wobec obcego psa w taki sposób, jak ja to robiłam.
Oj tam, oj tam...ryzyko na własne życzenie :D
Jakoś Cię nie dziwiło .... moje pierwsze spotkanie z Sambą :-P :-P
Monisiaczek napisał/a:
widać efekty w schroniskach
Widać :(
Chelsea - 31-10-2013, 18:45

arleta, co słychać u Carmen? :)
Ryniu - 31-10-2013, 19:41

Wszystko, ok sunia została zakroplona na kleszcze. Socjalizacja trwa, przychodzą obcy ludzie i sunia jest już coraz bardziej spokojna. Miała scysję z owczarkiem, dlatego w przyszłym tygodniu u Arlety będzie wizytacja Skipera
Ryniu - 03-11-2013, 12:11

Cytat:
Kilka zdjęć ze wspólnego życia. Dziewczyny nieźle już funkcjonują, każda zna swoje miejsce, ustaliły sobie która pierwsza i ważniejsza. Pyskówek brak, wieczne tuptanie, chrumkanie i zabawy.

ps.
Carmen ma cieczkę! Istny sajgon w domu! Spacery skrócone, treningi wstrzymane. Ladacznica znaczy teren i tylko filuje za kawalerami :/
W sumie dobrze się stało, że szczepienie wstrzymało sterylkę bo na tydzień przed nic nie wskazywało na to a jednak ryzyko przy zabiegu znacząco się zwiększa.






Chelsea - 03-11-2013, 12:27

zabawa na całego :)
Madzialenka - 03-11-2013, 14:06

ladacznica :D :D Fajnie,ze wszystko idzie ku dobremu:)
Ryniu - 17-11-2013, 14:09

Wieści z DT

Cytat:
Psy uczą się przez naśladownictwo, niestety niewybiórczo. Carmen przejęła kilka zachowań Lusi ale co do jednego mam pewne wątpliwości czy dobrze się stało. Najpierw było nieśmiałe zerkanie na parapet, później łapki.... jeszcze chwila i przyłapię obie jak polegują na parapecie ogon w ogon.
Buziaki rozdaje wąsami, na kolana się wpycha, pod rękę do głaskania podchodzi a tylko spróbuj nie głaskać!

Cieczka trwa... grrrr.....






Ewelina - 17-11-2013, 14:19

panieki z okienka :D
Almathea83 - 27-11-2013, 01:28

co nowego u Carmen?

Album na FB: https://www.facebook.com/...11125088&type=1

Ryniu - 27-11-2013, 17:59

Almathea83 napisał/a:
Album na FB

świetnie
Carmen skończyła cieczkowanie ;)
Będzie szykowana niedługo do sterylizacji

figula1 - 27-11-2013, 18:16

Ryniu napisał/a:
[Carmen skończyła cieczkowanie ;)
Będzie szykowana niedługo do sterylizacji


Niedługo ? Sterylka to chyba 2 miesiące po cieczce :(

Małgosia35 - 13-12-2013, 20:28

http://www.rozglos.net/ogloszenie-458436.html
http://www.morusek.pl/ogl...u/#.UqtRtSvcmIU
http://www.doadopcji.pl/o...rka-szuka-domu/
http://alegratka.pl/oglos...u-23318248.html
http://www.eoferty.com.pl...omu_328242.html
http://www.olx.pl/posting_success.php
http://warszawa.naszemias...8248,t,ido.html
http://tablica.pl/oferta/...how&id=65435087
http://e-zwierzak.pl/pl/o...rka-do-adopcji/
http://petsy.pl/ogloszeni...do_adopcji.html
http://www.darmobranie.pl..._szuka_domu.php
http://www.oglaszamy24.pl...do-adopcji.html
http://oglosili.pl/index....298&method=jobs
http://www.szarik.pl/adopcje_pies.php?id=9864
http://zwierzaki.a4z.pl/o...i-warszawa.html
http://naszezwierzaki.inf...do-adopcji.html
http://www.adopcjepsow.org//animalinfo.php?id=7886
http://www.kokosy.pl/zwierzaki/psy/90832.html
http://www.petworld.pl/og...o-adopcji/65487
http://www.adopcjapsa.pl/...87093,Lw==.html
http://www.pineska.pl/?id=131627
http://www.najpewniej.pl/anons.php?nr=183189
http://www.warszawa.nanecie.eu/index.php?i=1940
http://www.pruszkow.nanecie.eu/index.php?i=738
http://www.legionowo.nanecie.eu/index.php?i=841
http://piaseczno.nanecie.eu/index.php?i=754
http://piaseczno.lento.pl...ji,1568974.html
http://top-ogloszenia.net/1-18-119-490165
http://zwierzeta.hiperogl...ta-mazowieckie/
http://www.n2m.pl/oglosze...id=77&Itemid=11
http://zwierzeta.azbazar.pl/ogloszenia/81738/
http://www.zwierzeta-oglo...1386962292.jpeg

Monisiaczek - 16-12-2013, 12:36

Małgosia35, ;*
Ryniu - 28-12-2013, 15:16

suczka ma się świetnie, brała udział w zajęciach podstawowego posłuszeństwa, dogaduje się z psami i kotami i czeka na domek :)




Madzialenka - 29-12-2013, 21:45

usmiechniety pycholek oko cieszy :) Domku,Carmen na ciebie czeka!
Rick - 04-01-2014, 19:41

Czy sunia została wysterylizowana? :)
ANNA_MAJA - 04-01-2014, 20:03

Rick, Carmen dopiero będzie sterylizowana.
Trzeba odczekać po cieczce

Rick - 05-01-2014, 08:23

Ok, dziękuje za odpowiedź.
Rick - 05-01-2014, 08:27

Zakochaliśmy się w Carmen :) ;*
ANNA_MAJA - 06-01-2014, 00:35

Rick napisał/a:
Zakochaliśmy się w Carmen :) ;*


Rick, wysłałam wiadomość na pw

Ewelina - 06-01-2014, 10:29

trzymam kciuki :haha:
Chelsea - 06-01-2014, 10:31

Carmen trzeba sprawdzić na dzieci :)
Rinuś - 07-01-2014, 15:24

A na kiedy ma umówioną sterylkę?
Rinuś - 07-01-2014, 15:57

Aaa i jeszcze jedno pytanie - Jak Carmen znosi samotność w obcym miejscu? robię wywiad środowiskowy, bo być może mam dla niej domek, ale musi umieć zostawać sama w domu na kilka godzin bez szczekania i niszczenia.
Ryniu - 07-01-2014, 20:35

Odpowiedź z DT
Cytat:
Niestety teraz na sylwestra dala ostro czadu i cały czas szczekała ale u mnie jest cicho potrzebuje czasu i kilku dni na oswojenie się

Ryniu - 09-01-2014, 20:00

Carmen własnie ma sterylkę, trzymajcie kciuki
aganica - 09-01-2014, 20:01

Trzymamy mocno. Będzie dobrze ;*
Ewelina - 09-01-2014, 21:52

Trzymam mocno :)
ANNA_MAJA - 09-01-2014, 22:05

Trzymamy bardzo, bardzo mocno...

To "zdrowa" psinka , będzie dobrze ;*

Ryniu - 09-01-2014, 22:53

Wszystko OK, jutro będzie relacja
Ewelina - 10-01-2014, 07:50

I jak tam dziewczynka noc przespała?
pado - 10-01-2014, 16:38

Musi być dobrze ;*
Ryniu - 10-01-2014, 19:18

Cytat:
Hejka, Carmen wczoraj była sterylizowana. Wszystko ok, choć wet coś bąknął o ropomaciczu, ponieważ macica wydawała mu się wyjątkowo duża. Wieczór spędziła spokojnie pod kocykiem. Szybko dochodzi do siebie, tabletek przeciwbólowych dzisiaj już nie potrzebowała.
Carmen przy okazji została dawcą krwi i przyczyniła się do uratowania psiego życia. Mały szczeniaczek shitzu, chory na babesiozę, potrzebował krwi, dzielna Carmen podzieliła się z nim cennym płynem. Maleńka ma dobry uczynek na sumieniu ;)



Chelsea - 10-01-2014, 19:41

Ryniu napisał/a:
Carmen podzieliła się z nim cennym płynem.

dzielna dziewczynka ;*

Rick - 19-01-2014, 08:32

Dzielna sunia :* Powiedzcie dziewczyny czy będzie możliwość sprawdzenia Carmen na dzieciaczki? Moja koleżanka chce adoptować sunie a ma 5 letniego syna.
Chelsea - 19-01-2014, 08:44

Rick, Carmen do dzieci jest ok ale pod warunkiem że nie będą ciągnęły za ogon czy dotykały łap, zwłaszcza na początku
Rinuś - 20-01-2014, 13:11

Sory, ale ja chyba czegoś tutaj nie rozumiem... jak podczas sterylizacji z podejrzeniem ropomacicza dajecie pobrać suce wyczerpanej samą operacją krew?? A gdyby coś się wydarzyło i Carmen sama potrzebowała transfuzji?? to skąd byście ją wzięli??
Na pobranie krwi pies ma być w pełni sił, zdrowy, w kwiecie wieku...wiem, bo sama chodziłam na takie oddawanie krwi z Brutusem, a nie wyczerpana suka po tak inwazyjnym zabiegu jakim jest sterylka, w końcu to otwarcie brzucha...
Weterynarz chyba nie ma wyobraźni...według mnie zostało narażone zdrowie Carmen i takich sytuacji nigdy nie powinno być...No ale oklaski są...szkoda że nikt nie pomyślał, "a co by było gdyby...".
Przykre, że dopuszczacie do takich nieodpowiedzialnych sytuacji. Pewnie zostane zjechaną, ale ja nie boję się pisać prawdy.

Weronika_S - 20-01-2014, 14:46

Rinuś, o tym samym pomyślałam...zresztą cała ta sterylka jakoś tak na wariata, najpierw miała być zaraz po szczepieniu, teraz jest niedługo po cieczce.
Ryniu - 20-01-2014, 15:58

Mały szczeniaczek shitzu zapewne potrzebował morze krwi ;)

Żaden weterynarz z którymi się kontaktowałem nie widział żadnych przeciwwskazań, to naprawdę mała ilość krwi, jeśli nie było obwitych krwawień u suki to wtedy jest norma w takich wypadkach. Chyba, że dawca jest również malutkim pieskiem :)

szczeniaczek shitsu to też piesek i chciał żyć

Rinuś - 20-01-2014, 16:04

Ryniu napisał/a:
Mały szczeniaczek shitzu zapewne potrzebował morze krwi

Chyba zacznę obstawiać mecze, bo wiedziałam, że taka będzie Wasza - Administracji - odpowiedź :)
Tylko jeszcze jedno...taka krew musi być najpierw odpowiednio przebadana tak? Czy od razu bez żadnych badań przekazali ją innemu psu?

Natomiast wet z którym ja się kontaktowałam widzi przeciwwskazania aby tego typu Zabiegi robić suce podczas sterylizacji... Tym bardziej z podejrzeniem ropomacicza... :|

anna34 - 20-01-2014, 16:10

Rinuś napisał/a:
Natomiast wet z którym ja się kontaktowałam widzi przeciwwskazania aby tego typu Zabiegi robić suce podczas sterylizacji... Tym bardziej z podejrzeniem ropomacicza...

Zdaje się,że nie tylko Twój wet widzi przeciwskazania :( .

aganica - 20-01-2014, 17:25

Weronika_S napisał/a:
jest niedługo po cieczce.
Półtora miesiąca po zakończeniu cieczki.
aangela1 - 20-01-2014, 17:33

Ja nie do końca rozumiem podejście "za jednym zamachem".
Wiedząc, że nie mam doświadczenia w transfuzjach krwi postanowiłam się skontaktować ze swoim weterynarzem by zrozumieć czy moje domniemania mogą być słuszne.

Po pierwsze nasuwa się pytanie czy to było podejrzenie ropomacicza czy śluzomacicza, bo to zmienia też obraz postrzegania suki w zakresie pobierania krwi.
Ta krew powinna być też chyba na początek zbadana, bo chociażby ilość białych krwinek ma ogromne znaczenie przy decyzji o transfuzji.
Nie chce mi się rozwodzić nad tym tematem w formie wykładu czy podawania encyklopedycznych terminów, ale warto chyba wyjaśnić czy ta decyzja była na pewno decyzją przemyślaną?

Ryniu - 20-01-2014, 17:47


aangela1 - 20-01-2014, 17:50

Przepraszam, ale NIE MOGĘ.
Czy ja żałuję komuś życia, komuś źle życzę?
Oczekiwałam na jakąś rzetelną odpowiedź, a nie szantaż emocjonalny, w dodatku niezbyt udany.

anna34 - 20-01-2014, 17:51

Ryniu,zagranie nie na miejscu.Nikt nie podważa pomocy shi-tzu.I rasa nie ma znaczenia.
Ryniu - 20-01-2014, 17:52

Proszę zainteresowanych o kontakt z weterynarzem. To on podjął decyzję.
Rinuś - 20-01-2014, 17:56

Ryniu napisał/a:
Proszę zainteresowanych o kontakt z weterynarzem. To on podjął decyzję.

Jak to on podjął decyzję??? Przecież KTOŚ się musiał na to zgodzić tak? weterynarz bez zgody opiekuna psa nie pobiera sam sobie krwi od psa!! Tym opiekunem jest Arleta, albo Koordynacja - to Wy podejmujecie te decyzje - weterynarz je tylko wykonuje. No chyba, że u weta Arlety panuje samowolka i robią co chcą ze zwierzakami.

aangela1 - 20-01-2014, 17:57

Ja zadam to pytanie ostatni raz i chciałabym albo bardziej prosiłabym o jasną odpowiedź.

Czy ktokolwiek brał pod uwagę rozsądne wyjście, czy to po prostu było przemyślane?

...i chyba nie weterynarz podjął decyzję, a ktoś wyraził na to zgodę.

Nie widzę w swoich postach ataku, agresji, wulgaryzmów czy braku patrzenia w sposób obiektywny, normalnie pytanie i dlatego dziwi mnie brak odpowiedzi...

Ryniu - 20-01-2014, 17:58

Rysunek to mały żarcik, zdawało mi się, że sprawa Carmen zagłuszyła temat szczeniaczka, ale każdy ma prawo się mylić.

Spokojnie niedługo Carmen będzie wyadoptowana, może pomożecie znaleźć jej dom. Bym był bardzo wdzięczny, bo nam wszystkim na tym zależy.
Skończy się temat z tym DT i odetchniecie.

Rinuś - 20-01-2014, 18:04

Ryniu, przykro mi , że odbiegasz od tak ważnego tematu jakim jest ODPOWIEDZIALNOŚĆ ,kierując temat na innego psa czy pomocy w szukaniu Carmen DS.
DS to ona znajdzie raz dwa bo jest śliczna, o ile ma już problem leku separacyjnego za sobą?

Ryniu - 20-01-2014, 18:05

Decyzję podejmował na pewno weterynarz w porozumieniu z tymczasowym opiekunem - tzn DT Arleta. Tylko co to zmienia? szczeniak żyje, Carmen zdrowa jak ryba i w czym problem? Każdy ma prawo się nie zgadzać lub odwrotnie. Nie neguje tego. Tylko po co wałkować temat z przed 10 dni? Żeby pokazać, że DT jest do luftu? Co to pomoże Carmen?
A Carmen potrzebuje domku. :(

aangela1 - 20-01-2014, 18:07

a czy jest jakiekolwiek mocne zainteresowanie Carmen w zakresie DS?
Ryniu - 20-01-2014, 18:09

Właśnie nie specjalnie, i dlatego proszę o pomoc.
Rinuś - 20-01-2014, 18:19

A ogłoszenia Carmen jakieś ma? No i czy ten lęk już jest wypracowany?
figula1 - 20-01-2014, 18:37

Ryniu napisał/a:
z przed 10 dni? :(

Że się wtrącę i od razu napiszę, że nie chodzi mi o DT. Mój weterynarz nawet nie chciał słyszeć, żeby sterylka odbyła się wcześniej niż 2 miesiące po cieczce. Jak rozumiem podejrzenie ropomacicza to był pretekst do wcześniejszej sterylizacji, bo gdyby ropomacicze rzeczywiście było, a jest to poważna infekcja, to krew suki nie nadawałaby się do transfuzji - bakterie. Komplikacje mogą ( choć nie muszą) pojawić się później niż po 10 dniach i zakładając , że suka znajdzie dom to ewentualne leczenie spadnie na DS, a to już nie jest fair.
Tela :->

Ryniu - 20-01-2014, 19:14

Od pierwszego dnia cieczki minęło prawie 2.5 miesiąca. Ropomacicze nie było powodem sterylizacji. Było tylko podejrzenie po jej wyjęciu. Krew pewnie musiała być zbadana, bo jak inaczej, u ludzi też się bada, musi być określona grupa. Specjaliści na pewno wiedzą co z tą krwią.

Ogłoszenia były robione, teraz trzeba powtórzyć, bo jest już po sterylizacji. Czekaliśmy czy wszystko będzie ok.

Rinuś - 20-01-2014, 19:58

Ryniu napisał/a:
Od pierwszego dnia cieczki minęło prawie 2.5 miesiąca.

Należy liczyć od dnia zakończenia cieczki,a nie od początku.

agakar - 20-01-2014, 19:59

Ryniu, chyba teraz sam sobie "w kolanko strzeliłeś"tym postem,a co do transfuzji,jeżeli to była pierwsza w życiu maleństwa(a podejrzewam,że tak),to badania są nie potrzebne-wiem,przerabiałam to.Ale cóż nie mnie Was oceniać.
Mam nadzieję,że Forum jest otwarte dla wszystkich użytkowników i nikt mojego postu nie usunie'
Agakar,jak widać Dużej litery
Powodzenia i pozdrowienia dla Aganicy :D

Ryniu - 20-01-2014, 20:38

Cytat:
Krew pewnie musiała być zbadana, bo jak inaczej, u ludzi też się bada, musi być określona grupa. Specjaliści na pewno wiedzą co z tą krwią.


Napisałem wyraźnie "pewnie", a nie "na pewno". Napisałem, że specjaliści o tym wiedzą. Nie muszę się znać na transfuzjach, kiedy się robi badania a kiedy nie. Od tego są weterynarze. Na pewno nie będę takowej sam przeprowadzać.

Ryniu - 20-01-2014, 21:07

agakar Nie widziałem Twoich postów, ale jak są podobne do tego ostatniego to dla mnie jest to chore.
To jest temat psa w potrzebie a nie Twoich prywatnych animozji.

Almathea83 - 20-01-2014, 21:08

agakar napisał/a:
jeszcze jedno .już widzę zachowanie opiekunki Carmen:
"Ojej jakie słodkie maleństwo!!!!!! My pomożemy,przecież ja NAJLEPSZA CIOCIA NA ŚWIECIE",
Carmen,oddasz kropelkę krwi?
Tak? OOOJEEEEEJJJJJJJJJJJJJJJ!!!!!! Dobra Sunia!!!!!!!!!!!!!!!!! :D :D :D


jaki związek mają Wasze prywante przepychanki z dobrem Carmen? Nie znam szczegółów konfliktu, bo nie mam konta na info, obiło mi się jednak co nieco o uszy i uważam, że brudy należy prać na swoim podwórku, a nie wynosić wszystko do świata i grać pod publikę..

AnIeLa - 20-01-2014, 21:10

To jest temat Carmen i posty NIE dotyczące tego psa będą usuwane.


Zawsze można założyc nowy temat na forum.

agakar - 20-01-2014, 21:11

"4. Kategorycznie zabrania się: - trollowania - poruszania bardzo kontrowersyjnych kwestii, tylko w celu wywołania kłótni wśród Użytkowników Uciążliwe spamy i posty mające na celu trolling będą usuwane, a Użytkownik zostanie upomniany. Jeśli to nie zmieni jego zachowania, zostanie natychmiast usunięty z forum Labradory.org bez możliwości powrotu."
Nie miałam na celu trollowania,wywoływania kłótni-wyraziłam swoje zdanie,podobnie jak wielu innych użytkowników
Agakar z Dużej litery
A może wrzucę z fb pościk,ale to tak na marginesie

agakar - 20-01-2014, 21:14

AnIeLa napisał/a:
To jest temat Carmen
lez ja piszę tylko o Carmen ;*
ANNA_MAJA - 23-01-2014, 01:35

Carmen co prawda w grudniu miała serię ogłoszeń, ale to było przed sterylką :)
A teraz niech w świat idzie wieść, że ona już całkiem gotowa do domku ;*

http://www.morusek.pl/ogl...MEN-SZUKA-DOMU/

http://www.psy.elk.pl/ogl...-DO-ADOPCJI.htm

http://www.aukcjezwierzat...n_view&id=32248

http://alegratka.pl/oglos...i-23550337.html

http://warszawa.naszemias...0337,t,ido.html

http://www.gumtree.pl/cp-...opcji-561147427

http://owi.pl/ogloszenie/...O_ADOPCJI,94730

http://nowy-dwor-mazowiec...ji,1662304.html

http://nowydwormazowiecki...i-iid-592234984

http://e-zwierzak.pl/pl/o...rmen-do-adopcji

http://psy.euroanimal.eu/hodowle.php?nr=23184

http://www.darmobranie.pl..._do_adopcji.php

http://www.pineska.pl/?id=132860

http://www.adopcjapsa.pl/...89251,Lw==.html

http://tablica.com/catego...DO-ADOPCJI.html

http://www.kokosy.pl/zwierzaki/psy/92980.html

http://www.pajeczyna.pl/w...-carmen-do.html

http://ogloszenia.wp.pl/L...I,35596657.html

http://www.zwierzeta-oglo...do-adopcji.html

http://tablica.pl/ oczekuje

http://www.petworld.pl/og...o-adopcji/66390

http://www.warszawacity.p...opcji-87438.htm

http://ogloszeniadrobne.warszawa.pl/70912

http://wawa-ogloszenia.pl/ogloszenie.php?id=7578

http://www.stolica-oglosz...nie.php?id=4101

Chelsea - 23-01-2014, 07:49

ANNA_MAJA, super ;*
aganica - 23-01-2014, 09:19

Brawo Aniu ... dziękujemy ;*
arleta - 28-01-2014, 12:53

Co tu się kurde dzieje?!!!
Sterylizacja była 2 miesiące po cieczce. Carmen oddała 30 ml krwi dla psa małego! tak, shitsu! czy mam przynieść od weta karteczkę z potwierdzeniem? albo laurkę z podziękowaniami od właścicielki? krew była pobrana przy okazji BADAŃ kontrolnych!!!
jak zawsze zajmujecie się tylko płotkami i wymyślaniem idiotycznych teorii. Skąd to się bierze.... :-o

Rinuś - 09-02-2014, 19:37

I co dzwonią telefony po Carmen? :)
aganica - 09-02-2014, 19:51

Rinuś napisał/a:
I co dzwonią telefony po Carmen?

Dzwonią.
Kilka sprawdzanych, jeden wybrany /by nie zapeszyć/ :haha: Niebawem Carmen będzie w domku stałym.

Chelsea - 09-02-2014, 19:53

powoli sie pakuje ;D
Ewelina - 10-02-2014, 07:40

powodzenia :haha:
mufiasty - 10-02-2014, 07:59

Zaciskamy kciuki
Rinuś - 11-02-2014, 13:56

Super :) trzymamy kciuki również :)
Chelsea - 14-02-2014, 19:24

Carmen zapewne już spakowana jutro jedzie do domku ;D
Ewelina - 14-02-2014, 19:48

Ale fajnie :)
Chelsea - 14-02-2014, 20:03

jutro pani Kasia o 7 rano wyjezdza z Gliwic :)
Basia i Barni - 14-02-2014, 20:46

Bomba :D
Sugarfree - 14-02-2014, 22:24

Szczęścia w nowym domku Carmen ;*
Chelsea - 15-02-2014, 13:56

Carmen jest w drodze do swojego domku ;D
pado - 15-02-2014, 23:33

Powodzenia Ślicznotko ;*
Ewelina - 16-02-2014, 09:24

Powodzenia :)
Chelsea - 16-02-2014, 09:50

Carmen pozdrawia ze swojego domku ;D








Ryniu - 16-02-2014, 10:22

Już w drodze wchodzi w łaski Pana :)
Jagienka30 - 16-02-2014, 14:40

Ryniu napisał/a:
Już w drodze wchodzi w łaski Pana :)


Mina Pana bezcenna :D ...wygląda jakby był w siódmym niebie :D

Ryniu - 18-02-2014, 23:08

Cytat:
Podczas porannego spaceru przy okazji odwiedziłyśmy moje miejsce pracy :) Wizyta była zapowiedziana, a koleżanki bardzo się ucieszyły. Carmen dostała przysmaczki, a ja - pachnące woreczki na psie odchody.
Popołudniu byłyśmy znowu na działce - z racji tego że ona się tak ładnie bawi postanowiłam przychodzić na działkę w każde popołudnie. Powoli tworzy mi się lista "chętnych" weekendowych opiekunów.
A jutro wraca do domu mój mąż i jestem ciekawa jak Carmen na niego zareaguje :)










ANNA_MAJA - 19-02-2014, 01:04

Oj, Carmen, cudna z ciebie dziewczynka ;*
Mistycom - 19-02-2014, 08:01

Jagienka30 napisał/a:
Ryniu napisał/a:
Już w drodze wchodzi w łaski Pana :)


Mina Pana bezcenna :D ...wygląda jakby był w siódmym niebie :D

A Ty jaką masz minę jak coś zimnego i mokrego, dotyka Twojego ucha? Nie przechodzą Cię ciarki? :D Bo mnie juz na samą myśl :P

mufiasty - 19-02-2014, 10:03

Szczęściara ;*
Ryniu - 19-02-2014, 10:47

Z nieciekawych informacji, Carmen znowu zaczęła koncerty. Państwo walczą, nie poddają się. Mam nadzieję, że jej to przejdzie - tak jak poprzednio.
Chelsea - 19-02-2014, 11:29

cudne zdjecia ;* Carmen badz grzeczna dziewczynka :) Pani Kasia wyszla na 10 minut a carmen juz wyla. Wtedy sasiadka wyszla ze swojego mieszkania podeszla pod drzwi i powiedziala do Carmen cicho zaraz pani wroci i Carmen sie uspokoila :)
Jagienka30 - 19-02-2014, 11:41

Ryniu napisał/a:
Państwo walczą, nie poddają się.


Chwała im za to ;*

Carmen,kobito nie świruj ;] ...masz teraz ludziów co Cię kochać będą to im pozwól na to i sama kochaj.. :)

Almathea83 - 19-02-2014, 11:45

nic dziwnego, że wyje, jeśli jest psem z lękiem separacyjnym, coś o tym wiem.. małymi kroczkami, najpierw krótkie wyjścia jeśli jest możliwość plus kong- u nas to złota zasada, która zawsze się sprawdza :)
Rinuś - 19-02-2014, 13:45

A może wprowadzenie klatki? Powoli małymi kroczkami...
Żeberka jej widać, nowi właściciele musza podtuczyć Carmen troszkę ;D

Powodzenia Carmen!

Ewelina - 19-02-2014, 14:11

Podoba się dziewczynie :haha:
Chelsea - 03-03-2014, 08:00

Carmen ma się dobrze :) Szaleje popołudniami na działce ;D Carmen się obraża na pańcie gdy jej uszy czyści :-P W tym tygodniu ma kontrolę u weterynarza :) Co do pozostawiania samej w domku raz jest cichutko a raz płacze
Chelsea - 13-03-2014, 19:52

Carmen pozdrawia ;D










Sugarfree - 13-03-2014, 20:15

Dobrze widzieć jej uśmiechnięty pycholek ;*
Ewelina - 13-03-2014, 20:16

jaka ona szczupluteńka, śliczna :)
Ryniu - 11-04-2014, 14:05

Nowe fotki księżniczki:








mufiasty - 11-04-2014, 14:13

Szczęściara
Ewelina - 11-04-2014, 14:25

To się nazywa szczęśliwy pies :)
Chelsea - 11-04-2014, 15:12

cudowne zdjecia ;*
Chelsea - 11-08-2014, 18:06

Dzień dobry,


Carmen ma się dobrze choć po tygodniowym wypoczynku we 3-kę trochę nam się rozbrykała. Tydzień wakacji spędziliśmy w Bieszczadach - pogoda średnio nam się udała, ale za to wypoczęliśmy. Podczas pobytu w Bieszczadach Carmen była cały czas w ruchu - zaliczyliśmy 12km spacer i odkryliśmy, że dziewczyna bardzo lubi chodzić po górach. Napewno tą jej chęć wykorzystamy na jesienne spacery po Beskidach. Prawie całe dnie spędzałana dworze - albo zabawa z nami (rzucanie piłki, patyków, przeciąganie, itd.) albo głaskanie (w tym śniadanko o czym dowiedzieliśmy się po fakcie) u sąsiadów.

Będąc z nami w lesie Carmen się pilnuje, nie odchodzi od nas na więcej niż 5 metrów.

Zauważyliśmy, że Carmen bardzo lubi jogurty, kefiry, truskawki, koktajl truskawkowy, jagody (tylko pierogi i jagodzianki) i maliny. Z racji kwaśnego posmakou odrzuca jeżyny.

2 tygodnie przed Bieszczadami miałyśmy awaryjną wizytę u weterynarza. Po przyjściu z działki zauważyłam, że dziewczyna dziwnie drapie pychol. Gdy podeszłam bliżej zobaczyłam spore gule pod pyskiem. Przeraziłam się, że pewnie zjadła osę albo pszczołę bo jak widzi owad latający to tylko otwiera pysk. W obawie przed użądleniem i ewenualną alergią szybko pojechałyśmy do weta. W trakcie jazdy pysk spuchnął jeszcze bardziej. Na miejscu okazało się, że w trakcie naszego powrotu z działki musiała wsadzić pysk w pokrzywę. Dożylnie otrzymała lek oraz podawałam jej przez parę dni wapno. Następny dzień po tym incydencie spędziła ze mną w pracy :) (akurat nadarzyła się taka możliwość).
Wczoraj, podczas imprezy urodzinowej męża trochę poczęstowała sie jego tortem, który położyłam zbyt nisko. Na szczęście "dobrała się" jedynie do ćwiartki. Oblizywała się potem przez pół godziny.
Jeśli chodzi o jej lęk separacyjny to dziewczyna pozostawiona potrafi być cicha, ale nie jest to jeszcze codziennością. Raczej zdarza się to od czasu do czasu. Nadal reaguje szczekiem na przekręcenie kluczy w drzwiach. Także pracujemy dalej.




FADO- Martyna - 11-08-2014, 22:51

wspaniałe zdjęcia ;*
Ryniu - 11-08-2014, 23:11







Nelka - 15-08-2014, 10:10

super wakacje, sunia prawdziwa ślicznotka ;*
Chelsea - 22-09-2014, 11:46

Dzień dobry,


u Carmen wszystko w porządku. 06/09/2014 wziełyśmy udział w tysking dogtrekkingu, w kategorii kobiety, dystans 14km. To była dla nas rewelacyjna rozrywka. Na początku dziewczę było trochę zdezorientowane - tyle piesów, zapachów, szczeków. Jeszcze przed rozpoczęciem spaceru stworzyłyśmy labulową ekipę - 3x pańcie, 3x sunie labradorowe. Imprezę zakończyłyśmy po 4 godzinach, z czego Carmen spokojnie by przeszła jeszcze 6km bo tyle jeszcze miała sił.

Myślimy nad uczestnictwem w kolejnym dogtrekkingu- w Wiśle 04/10/2014. Do mejla załączam kilka zdjęć z dogtrekkingowej imprezy.
Jeśli chodzi o lęk separacyjny Carmen to na razie bez zmian - dużo zależy od tego jak przygotuję kong. Zamrożony i dobrze "wciśnięty" sprawia, że Carmen jest długo cichutka :D Na Mikołaja sunia dostanie od nas kolejny kong (z tym że, mikołajkowy prezent dostanie już w październiku), do którego można wkładać poranną porcję karmy.

Dobra informacja: jeśli wszystko pójdzie dobrze to za parę lat Carmen przeniesie się z nami do domu jednorodzinnego, z dużym wybiegiem :D Wszystko się okaże w marcu/ kwietniu 2015.
pozdrawiam serdecznie,






Ryniu - 12-11-2014, 12:22

Cytat:
śpieszę z dobrą nowiną - od miesiąca Carmen jest cichutka podczas naszej nieobecności w domu :D Nie jest wprawdzie idealnie bo słychać ją czasami, ale nie jest to dokuczliwy/ uciążliwy hałas (pojedyncze szczeki). Psinka z jednej strony nam się uspokoiła, z drugiej - wychodzi z niej prawdziwy Labrador - psotnik mały.

Bardzo cieszymy się z takiego DUŻEGO postępu Carmen :-)






Nelka - 14-11-2014, 15:47

Grzeczna sunia :haha:

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group