| |
forum.labradory.org
|
 |
Psychika i zachowanie - Agresywne zachowanie - temat zbiorczy
kasiula_86 - 25-12-2008, 16:41 Temat postu: Agresywne zachowanie - temat zbiorczy mam kłopot i pytanie z nim związane dziś byliśmy z sasiadką na spacerku ma o miesiac młodszą suczke owaczarka niemieckiego ale zaraz po puszczeniu psiakow ze smyczy musialysmy je rozlaczac bo wcale nie wygladalo to na zabawe ja wiem ze psy sie bawią w gryzienie ale Fado przygniatał sunie do ziemi gryzł (nie piszczało żadne z nich) i cały czas miał tego ''irokeza'' na grzbiecie martwie sie co to oznacza, z jednej strony wydaje mi sie ze jest za młody na agresje a z drugiej ze moze za mlody zeby grzecznie sie bawic tym bardziej ze to sunia sama juz nie wiem poradzcie cos
[ Dodano: Czw 25 Gru, 2008 ]
zapomnialam dodac ze on nawet jak mu rzucam piłke i za nia leci to jak juz z nia wraca to z irokezem na grzbiecie???
labradorciaaa - 25-12-2008, 17:50
moja Vikusia też ma często takiego irokeza...
Kazik - 25-12-2008, 18:28
ale ten irokez to raczej oznaka "podniecenia" niż agresji. Meganka często łapie płetwę rekina jak się bawi w ganianego (bawiła, bo obecnie ma zakaz biegania, ale to inny temat)
zaradna - 25-12-2008, 22:17
Może poprostu chce ustawić chierarchie w stadzie i jej pokazuje, że on tu rządzi, u mnie tak Elmo z suczką Owczarka sobie ustalali chierarchie i też dość brutalnie.
A irokez jak dziewczyny muwią oznaka podniecienia
kasiula_86 - 26-12-2008, 09:55
kurcze to by wiele wyjaśniało że z tej radości że sie z kims bawi albo że udaje mu sie dorwać patyka sie ekscytuje tylko szkoda bo nasza sasiadka stwierdzila ze to walka i nie moga juz sie razem bawic sprobuje ja przekonać że moze w koncu sie dotrą i nic sie nikomu nie stanie
iness8@o2.pl - 26-12-2008, 20:24
Moja Inka tez biega z irokezem i żadnej agresji nie przejawia kasiula_86, nie masz sie czego obawiać
Kazik - 26-12-2008, 20:28
ja bardzo lubię jak Meganka ma irokeza. Jest wtedy taka zadziorna i nakręcona na pajacowanie. Nigdy mi do głowy by nie przyszło że to oznaka jakiejkolwiek agresji. Ta sąsiadka to się za dużo filmów gangsterskich naoglądała.... podobno ostatnio leciały Szczęki w TV.
andzia - 26-12-2008, 22:11
Kazik, leciałyy hehe i ja oglądałam haha
zaradna - 26-12-2008, 22:14
andzia, i miałaś irokeza? hehe
benia - 26-12-2008, 22:19
Czawesowi tez"staje irokez" jak usłyszy szczekanie psów,albo jak na na niego jakiś piesio zawarczy.
zaradna - 26-12-2008, 22:24
| benia napisał/a: | Czawesowi tez"staje irokez" jak usłyszy szczekanie psów,albo jak na na niego jakiś piesio zawarczy. |
Elmowi tez w takich sytuacjach
kasiula_86 - 26-12-2008, 23:32
troche mnie uspokoiłyście bo juz sie balam ze mam jakiegoś nad wyraz agresywnego psiaka a koleżanka właśnie stwierdziła ze to nie zabawa i dlatego sie przeraziłam bo ona stwierdziła ze irokez to rzadkość i pies go ma jesli naprawdę jest zły i zdenerwowany
inkapek - 27-12-2008, 10:13
Moja Neska też stawia irokeza a jest wtedy taka agresywna że normalnie trzeba uciekać żeby cię nie zalizała
Albo ma irokeza jak nie zna psa ..tak jak by mówiała 'chcę do ciebie podejść i cię powąchać ale się boję i jestem ostrożna'
Kazik - 27-12-2008, 11:26
inkapek, o właśnie, Megan wówczas też za rekina robi ale jak podejdzie, to jeszcze nie było psa co by go nie udobruchała.
kasiula_86 - 27-12-2008, 11:46
| inkapek napisał/a: | trzeba uciekać żeby cię nie zalizała |
no to juz chyba wszystko jasne
gwiazdka - 27-12-2008, 14:26
moja sunia tez ma zawsze irokeza jak widzi psiaka yhyh i jak sie bawi to chyba u tych psow normalne
kasiula_86 - 27-12-2008, 15:46
dzięki dziewczynki naprawdę mi ulżyło
[ Dodano: Nie 28 Gru, 2008 ]
dzis na spacerze w parku spotkaliśmy labka 9 miesięcznego psioaki sie zapoznaly noi stwierdziłyśmy z właścicielką większego ze możemy ich puścić na zabawy noi scena sie powatarza Fado zjeżony tylko slychac jak tak dziwnie jakby chrapie-łapie tak powietrze tamten cos uciekal zeby sie poganiali a nie tylko gryzli ale jak tylko fadzik go dogonił rzucał sie jak szalony
[ Dodano: Nie 28 Gru, 2008 ]
a macie może jakieś filmiki z zabaw waszych psiaków w wideotece???
Szyszunia - 29-12-2008, 10:02
Ja tez ostatnio zauwazylam, ze jak Boniu ma szajbe, to izokez mu sie robi. A ja myslalam, ze on musi miec jakies kocie geny
labi - 29-12-2008, 11:18
| kasiula_86 napisał/a: | | koleżanka właśnie stwierdziła ze to nie zabawa i dlatego sie przeraziłam bo ona stwierdziła ze irokez to rzadkość i pies go ma jesli naprawdę jest zły i zdenerwowany |
Koleżanka musiała być naprawdę zła i zdenerowowana, kiedy to mówiła
iness8@o2.pl - 29-12-2008, 12:57
Tutaj mam zdjęcie Iny z irokezem
ziutka:) - 31-12-2008, 16:05
Mój Tak robi jak się boi albo ma ochote jakiegos niemilego gościa (psa) dziabnac xD
aganica - 31-12-2008, 16:25
Moje tak robią jak widzą obcego psa . Obchodzą dookoła /intruza/ jak by chciały powiedzieć "zobacz , jestem taka duża i wcale się ciebie nie boję"
mala85 - 05-01-2009, 09:07
aganica, mój Aksel też jak widzi obcego psa to staje mu irokez i dodatkowo staje na palcach, pokazuje wtedy jaki on nie jest groźny i duży
anna34 - 05-01-2009, 09:12
Choperowi robi się irokez w kilku przypadkach:
-jak widzi psa,którego raczej się można obawiać(nie wiem jak on to wyczuwa,ale do pewnych ras wcale nie jest pokojowo nastawiony,poprostu się ich boi i nie podchodzi),
-jak boi się jakiejś nieznanej rzeczy(np.ostatnio tak zareagował na zwykły motor,był duży i czarny i chyba widział go po raz pierwszy).
kasiula_86 - 05-01-2009, 16:52
czyli w roznych sytuacjach psiaki dostaja płetwę na grzbiet no bardzo ciekawa jestem jak dalej potoczą sie sprawy zaprzyjaźniania z innymi psami
Kazik - 05-01-2009, 17:43
potoczą się w dobrym kierunku. Ja wyznaję zasadę, że człowiek z człowiekiem się nie dogada, a pies z psem zawsze. I o dziwo, nawet jeśli na siebie powarczą to szybko dochodzą do porozunienia kto rządzi.
Ja przynajmniej tak mam z moją wariatką. Nie ma urwisa, którego by nie udobruchała
zimna13 - 20-01-2009, 13:36 Temat postu: moja Monia tez sie jeży :) Jednak nie jest to oznaka złosci czy agresji! tylko podniecenie i zaczepki do zabawy! lub jak czegoś się przestraszy!
oczywiście kazy pies reaguje indywidualnie!
mona119 - 20-01-2009, 18:49
Zuzi tez irokez sie pojawia gdy sie czegos przestraszy obecnie sa to wszechobecne wielkie balwany ulepione przez dzieci a ile groznego szczekania na nie normalnie budzi sie w niej wtedy maly potwor
Szyszunia - 21-01-2009, 10:06
zimna13, jaka fajna foteczka. Sliczna sunia
kasiula_86 - 21-01-2009, 22:00
po kilku spotkaniach z wczesniej opisana sunia irokeza brak przy obwachiwaniu na smycz a jak tylko ida poganiac zaraz sie gryza jakos tak dziwnie jak dla mnie to wyglada
aganica - 21-01-2009, 23:15
| kasiula_86 napisał/a: | | gryza jakos tak dziwnie | spokojnie ,szczeniaki tak się bawią , to trening ,pozorowane walki .Jeszcze nigdy szczeniak drugiemu szczeniakowi nic złego nie zrobi /chyba że przez przypadek/Jeśli nie piszczą to znaczy że się dobrze bawią i szkolą by opanować uniki.
[ Dodano: Sro 21 Sty, 2009 ]
znajomy ma dwie suczki ..jedna 4 miesiące druga 5 /labradorki/.Często mam okazję obserwować ich "zabawy" , wygląda to tak jak by miały się zagryźć a własciciel mnie uspokaja że tonormalne i nigdy sobie krzywdy nie zrobiły.
kasiula_86 - 22-01-2009, 15:18
tez mi sie tak wydawało ale właścicielka towarzyszki zabaw fadzika uważała inaczej i po zabawie
Ryniu - 22-01-2009, 16:19
Jakby każdy irokez był agresją to laby byłyby na czele listy najgroźniejszych ras psów
kasiula_86 - 25-01-2009, 09:27
juz sie troche uspokoiłam dzieki
AnnaK_84 - 07-02-2009, 20:03
mojemu Otisowi taki irokez staje jak sie przestraszy
gwiazdka - 07-02-2009, 23:27
Mojej zarze też się robi jak się czegoś wystraszy albo jak jest podniecona jak ujrzy piłkę
figusiowaa - 14-07-2009, 00:19
Mojemu Figowi robi się taki irokez, gdy inny pies na niego szczeka albo jak sam szczeka ze zdenerwowania. Oczywiście tego zdenerwowania nie można nazwać agresją, bo jest to największy ciapek w moim mieście, ale gdyby działo mi się coś złego, wierzę, że by mnie obronił
AniaFibi - 25-07-2009, 23:40
Z tego co mi wiadomo, to Laby nie lubią się z owczarkami.
Pozdrawiam.
Ewelina - 25-07-2009, 23:45
Aniu to nie prawda.Moja kocha owczarki!!!To zależy od wychowania i zabaw z tą rasą w szczenięcym wieku!!!
AniaFibi - 25-07-2009, 23:49
| Ewelina napisał/a: | | Aniu to nie prawda.Moja kocha owczarki!!!To zależy od wychowania i zabaw z tą rasą w szczenięcym wieku!!! |
No tak. Ale częściej się spotyka, jak to owczarki są mało przyjazne dla Labciów. A też chyba widziałaś zdjęcia, jak Fibi bawiła się z owczarkiem w mojej galerii?
W sumie dziewczyny bardzo ładnie się bawiły, ale później, jak dostały wspólną miskę z wodą i jak Fibi się napiła, przewaliła łapą miskę, żeby mały owczarek się nie napił...
Ewelina - 25-07-2009, 23:53
| AniaFibi napisał/a: | | Ewelina napisał/a: | | Aniu to nie prawda.Moja kocha owczarki!!!To zależy od wychowania i zabaw z tą rasą w szczenięcym wieku!!! |
No tak. Ale częściej się spotyka, jak to owczarki są mało przyjazne dla Labciów. A też chyba widziałaś zdjęcia, jak Fibi bawiła się z owczarkiem w mojej galerii?
W sumie dziewczyny bardzo ładnie się bawiły, ale później, jak dostały wspólną miskę z wodą i jak Fibi się napiła, przewaliła łapą miskę, żeby mały owczarek się nie napił... |
A to spryciara.Owczarki niemieckie atakują wszystkie psy jak są przy swoim właścicielu.To wynika z silnego instynktu obronnego!!!
AniaFibi - 25-07-2009, 23:54
| Ewelina napisał/a: |
A to spryciara.Owczarki niemieckie atakują wszystkie psy jak są przy swoim właścicielu.To wynika z silnego instynktu obronnego!!! |
Tego to ja nie wiedziałam...
A podobno z huskym też się nie lubią?...
Ewelina - 25-07-2009, 23:59
One tak reagują, bo mają obronę w genach, ale myślę że każdy pies jest łagodny jak ma się dla niego odpowiednie nastawienie.Moja panna ostatnio zaczęła rzucać się do suczek.Podczas tej cieczki!!Boję się żeby jej tak nie zostało.Znalazłam na nią sposób kiedy zjeża się na jakąś suczkę każe jej usiąść nie dotykam jej i idziemy kiedy się uspokoji.Dodam jeszcze że wcześniej uwielbiała się z tymi suczkami
AniaFibi - 26-07-2009, 00:05
Myślę, że to taki okres przejściowy.
Pokazuje, że jest kobietą!
Ewelina - 26-07-2009, 00:08
| AniaFibi napisał/a: | Myślę, że to taki okres przejściowy.
Pokazuje, że jest kobietą! |
I to jaką
Huberto - 26-07-2009, 01:02
Mój też się Irokezuje Jak tylko widzi innego psa, ale jak to fajnie wygląda
AniaFibi - 26-07-2009, 10:38
Nasza Fibinka też czasami irokeza postawi, a jak zacznie szczekać, to już całkiem.
Diana S - 26-07-2009, 14:06
| Huberto napisał/a: | Mój też się Irokezuje Jak tylko widzi innego psa, ale jak to fajnie wygląda |
Ja bym sie tak nie cieszyła, bo to oznacza, ze pies jest zdenerwowany i jest w stanie zaatakować drugiego psa. Nie jest to pozytywna reakcja psa.
AniaFibi - 26-07-2009, 14:34
| Diana S napisał/a: | | Ja bym sie tak nie cieszyła, bo to oznacza, ze pies jest zdenerwowany i jest w stanie zaatakować drugiego psa. Nie jest to pozytywna reakcja psa. |
No tak, ale chyba Huberto nie robi żadnego terrorystę z psa.
Huberto - 26-07-2009, 15:23
Nie no skąd nic z tych rzeczy ja ze swojego psa nie robię żadnego terrorysty. Nawet mi to nie przeszło przez myśl
AniaFibi - 26-07-2009, 15:29
| Huberto napisał/a: | | Nie no skąd nic z tych rzeczy ja ze swojego psa nie robię żadnego terrorysty. Nawet mi to nie przeszło przez myśl |
Też tak właśnie myślałam.
Huberto - 26-07-2009, 15:33
Ciszę się, że tak myślałaś
Diana S - 26-07-2009, 17:27
| AniaFibi napisał/a: | | Diana S napisał/a: | | Ja bym sie tak nie cieszyła, bo to oznacza, ze pies jest zdenerwowany i jest w stanie zaatakować drugiego psa. Nie jest to pozytywna reakcja psa. |
No tak, ale chyba Huberto nie robi żadnego terrorystę z psa. |
Chyba troszke się nie rozumiemy. Nigdzie nie napisałam, że Huberto robi ze swego psa terrorystę .
Większości spotyka się włascicieli którzy nie potrafią odczytywać zachowanie swoich psów. Pies, który się jeży wyraża w ten sposób swoje zachowanie (niepokój, zdenerwowanie) znak, że coś mu się nie podoba co prowadzi nie zawsze do "ataku".
Ja kiedy widzę, że moja Zara (dalmatynka) się napina, jeży, wiem co to oznacza, reakcja moja jest natychmiastowa, bo wiem co to oznacza.
Staram się obserwować zachowanie moich psów. Znaki które pokazują innym psom (poprzez swoje zachowanie) mnie jako właścicielowi daje jedno znaczy sygnał. Szybka reakcja z mojej strony.
Podam prosty i jakże banalny przykład Pana. Starszy Pan szedł ze swoim haszczakiem. Suka spuszczona (idzie luźno). Ja idę z moimi chartami na linkach. Suka (hasky) podchodzi najeżona, niepewna, a na tyle dumna, że moim psom się to nie podoba.
Co słyszę od wł. haszczaka: Ona się chce bawić, nic nie zrobi.... .
Zadałam pytanie Panu ile ma lat P. suka? - odpowiedź 9 lat.
Odsunęłam szybko swoje borzoje, bo wiedziałam co może się zaraz stać....
wiedziałam czym to grozi.
Suka haszczak, najeżona jak jeż.... nie dużo brakowało do ataku.
Byłam nieco zirytowana, że P. owej suki nie potrafił ocenić zachowanie swojego psa. Suka wcale się nie miała zamiaru bawić (na pewno nie w wieku 9 lat). Gdyby nie szybka moja reakcja, suki by się zaczęły gryźć, a to już nie byłoby przyjemne dla obu stron.
A wracając do Huberta, trzeba się nauczyć obserwować zachowanie swojego psa. Pies, który się jeży wyraża tym samym swoje zachowanie, które jest b. czytelne jeżeli chodzi o inne psy.
qAulinkA - 26-07-2009, 21:23
| Diana S napisał/a: | | Suka wcale się nie miała zamiaru bawić (na pewno nie w wieku 9 lat) |
Przepraszam ze tak z innej beczki, ale sugerujesz że 9 letnie psy nie bawią się już??
i po 2 irokez nie koniecznie okazuje że pies ma zamiar zaatakować, mój Cezar puszy się z podniecenia na widok innego psa.
AniaFibi - 26-07-2009, 21:28
Diana S, myślę, że qualinka ma rację...
Nawet stare psy są skore do zabawy. Wiek nie gra roli, jak się mówi.
Mam pytanie do Diany. Co robisz, jak Twoje psiaki, tkz. robią irokeza?
Pozdrawiam.
Diana S - 26-07-2009, 21:52
qAulinkA,
owszem psy w wieku 9 lat potrafia sie bawić, ale nie w takim przypadku jaki opisałam w/w moim poście. To nie była zabawa.
AniaFibi, przeczytaj raz jeszcze moj w/w post... tym razem ze zrozumieniem, a na pewno znajdziesz odpowiedz na zadane Twoje pytanie.
Pozdrawiam.
effcyk - 26-07-2009, 22:02
| AniaFibi napisał/a: | Mam pytanie do Diany. Co robisz, jak Twoje psiaki, tkz. robią irokeza?
Pozdrawiam. |
| Diana S napisał/a: | | AniaFibi, przeczytaj raz jeszcze moj w/w post... tym razem ze zrozumieniem, a na pewno znajdziesz odpowiedz na zadane Twoje pytanie. |
Diana S, z powyższego postu wynika że | Diana S napisał/a: | | Szybka reakcja z mojej strony. | i pewnie AniaFibi, chciałaby się dowiedzieć jaka to reakcja , bo o tym niestety wzmianki już nie ma ( no chyba że chodzi o to odsuwanie swoich psów od innych psiaków ) .
AniaFibi - 26-07-2009, 22:26
Effcyk, wyjęłaś mi to z ust.
Diana S - 26-07-2009, 22:50
| effcyk napisał/a: | Diana S, z powyższego postu wynika że | Diana S napisał/a: | | Szybka reakcja z mojej strony. | i pewnie AniaFibi, chciałaby się dowiedzieć jaka to reakcja , bo o tym niestety wzmianki już nie ma ( no chyba że chodzi o to odsuwanie swoich psów od innych psiaków ) . |
Bystra dziewczyna
effcyk - 26-07-2009, 22:52
| Diana S napisał/a: | | Bystra dziewczyna |
normalka , jak zawsze .
AniaFibi - 26-07-2009, 22:55
Więc Diano S, możnaby dowiedzieć się na temat Twoich rad itp. czegoś więcej?
Pozdrawiam.
Anaid - 07-08-2009, 14:10
A Gloria wczoraj miała irokeza jak spała, szczekała i ruszała łapkami ale spała i co wy na to??
I nie sądze że to oznaka negatywna, jak zaczyna szaleć od razu ma irokeza, nawet jak wbiega na łąkę, w wysoką trawę. Jak psa zobaczy tak samo.
Olgu$@ - 09-08-2009, 20:20
Mój Lux jak się dobrze ze mną bawi to jest najeżony jak nie wiem co. Na początku myślałam, że jest ciągle zły czy coś. Teraz to już normalka
kasiula_86 - 19-10-2009, 20:57
juz ogarnelam troche bardziej powodu irokeza hehe i nie sa takie zle jak myslalam na poczatku:p
Aneti - 20-10-2009, 09:00
Dopiero tu na zdjęciach widzę jak wygląda irokez u labka
Hepi jeszcze sie nie zdarzyło mieć coś takiego na grzbiecie.
supergirl - 20-10-2009, 16:04
Mój ma irokeza jak widzi innego psa. Od razu postawa na sztywno i irokez na grzbiecie...
Katrinaxxl - 20-10-2009, 17:57
Ogólnie Figo irokezuje jak sie przestraszy lub podnieci agresji nie przejawia wogóle
skyline89 - 22-10-2009, 10:54
hah.. a mój jak zobaczy innego psa..albo jak się zdenerwuje bo mówię mu ,że ma do domu wrócic zaczyna latac dookoła mnie i " irokezuje"
Viccis - 26-10-2009, 15:09
No ja dopiero ostatnio zauważyłam jeżyka na plecach Fado I to niestety, na widok ludzi Fadzik się najeżył, poszczekał, ale dalej merdał ogonem. Ah te psy
Huberto - 27-10-2009, 13:24
U mojego się poprawiło z irokezem już się nie wyjawia jak widzi groźną konkurencje tylko się pokazuje jak się czegoś wystraszy np. za głośnego szczekania za płotu
zaba - 21-11-2009, 21:17
dziś miałam nie ciekawą sytuację.. Po ok. dwóch miesiącach Rocco znów spotkał się z bratem. Na samo powitanie poplątali nas w smycze i zaczęli się gryźć. Ale udało się ich rozdzielić. Później spuściłam Rocco w polach ze smyczy, a Max (brat) był na 5 metrowej. Ja tylko rzuciłam frisbee z myślą, że się pobawią, Rocco złapał zabawkę w pysk a Max na niego i zrobiło się nie wesoło. Psiaki zaczęły skakać do siebie z zębami, warczeć, Rocco zdziczał jak nigdy i wyglądał na naprawdę złego. Najadałyśmy się z koleżanką okropnego stracha, ale udało nam się ich uspokoić. Później szli spokojne oboje spuszczeni ze smyczy. Lecz gdy tylko w grę wchodziło frisbee lub Rocco za szybko biegł, zaczynała się bójka... Na całe szczęście wracali na zawołanie, lecz trzeba ich było znów rozdzielać i przytrzymywać chwilę.. Zastanawiam się jaka może być przyczyna, że tak na siebie zareagowali.. Co Wy o takim zachowaniu sądzicie?
Bora - 21-11-2009, 21:42
| zaba napisał/a: | | Co Wy o takim zachowaniu sądzicie? |
Jak dla mnie całkiem normalne zachowanie dwóch rosnących, dojrzewających samców, które są pewne swojej siły, a dodatkowo przechodzą burzę hormonalną i chcą zmierzyć sie z każdym samcem.
| zaba napisał/a: | | Lecz gdy tylko w grę wchodziło frisbee lub Rocco za szybko biegł, zaczynała się bójka... |
To też nierzadkie zachowanie. Psy, nawet te zaprzyjaźnione, rywalizują o zabawkę. Jeden z psów jej pilnuje i broni, drugi próbuje ją odebrać.
Nasza pani szkoleniowiec powtarza, żeby na czas zabawy z innymi psami, które mogą pilnować zabawek i w ten sposób wszczynać bójki, po prostu zabawki pochować.
Są psy które bardzo pilnują swoich zabawek i reagują agresją nawet na zbliżenie sie innego psa, a są i takie (jak moja suka) które mają to w nosie i oddadzą innemu psu swoją piłkę.
Powiem szczerze, dla mnie to nie jest jakieś niezwykłe i bardzo niepokojące zachowanie.
iwonadp - 22-11-2009, 09:02
[quote="zaba"] z Twojego postu wynika ze to niestety Wy sprowokowałyście psy , dopusciłyscie do zaplatania smyczy , jedna zabawka na dwa psy.
Co do reszty zgadzam się z przedmówczynią ,Bora masz rację.
słowiczek - 22-11-2009, 11:55
Moja też irokezuje ale tylko jak ma bliskie spotkanie z innym psem i uwazam, ze to jest efekt podniety.
zaba - 22-11-2009, 18:27
Bora, iwonadp, dziękuję. Postaramy się nie dopuszczać do takich sytuacji.
bajkamrowa - 16-05-2012, 23:06 Temat postu: agresor na smyczy:/ Witam,
Nie znalazlam takiego tematu, a jezeli takowy jest z gory przepraszam:)
Pierwszy raz pisze na forum:)
Mam taki problem...od dluzszego czasu moj pies 3 letni labrador dziwnie sie zachowuje. Juz tlumacze: wychodzac z nim na smyczy jezeli zobaczy jakies zwierze przewaznie widzi psy warczy, szczeka, piszczy, wyrywa sie i wyglada jaky byl wsiekly...co innego jest bez smyczy-podlazi do psa-tzn podbiega i jest zabawa o ile go pies nie pogoni wtedy sie postawi, ale czesciej ucieka. Wypuszczam go tam gdzie nie ma psow a jak jakiegos wypatrze o razu lapie psa zanim on zobaczy bo leci w jego strone jak oszlaly, a ludzie reaguja na to tak jakby byl wscikly i chcial ich zjesc bo tak tez wyglada... puszcam go tylko ze znajomymi psami albo po wczesniejszym ustaleniu z wlascicielem i powiedzeniem jaka jest sytuacja co sie malo kiedy zdarza poniewaz jak sie on tak zachowuje to zanim cos powiem ludzie uciekaja...
ma ktos dla mnie jakas rade...wstyd mi za niego gdyz labradory z natury sa lagodne a on na smyczy nie, a i dodam ze chodzi w kantarku bo tak mi latwiej go utrzymac wiec nie dosc ze warczy to czasem ludzie pytaja a czemu taki pies w kagancu(mowia tak na kantarek)...
pozdrawiam
zanka - 17-05-2012, 09:51
spróbuj odwracać uwage psa, najlepiej zanim zauważy inne zwierze. u nas to bardzo pomaga. robimy to tak: zawsze mamy na dworzu smaki, a teraz to już w ogóle, bo uczymy skupiania na nas uwagi. kiedy widze, że zbliżamy sie do psa, mówie: Largo patrz! on na mnie patrzy, siada (tak było na początku) daje smak, a pies w tym czasie przechodzi. teraz staramy sie przechodzić obok psa, kiedy Largo skupia sie na mnie. Naprawde pomaga, tylko wymaga to mnóstwa ćwiczeń. Na początku próbowaliśmy w domu, potem w miejscach, gdzie nie ma rozpraszaczy a teraz coraz częściej udaje nam sie przejść obok innych psów dość spokojnie.
może spróbuj, tylko bądź bardzo cierpliwa
safeĆ - 17-05-2012, 09:58
i jeszcze jedna rada dla Ciebie- teraz wiedząc jak się Twój labcio zachowuje na smyczy, na pewno sama jesteś zestresowana na widok zbliżających się psów. Musisz popracować nad sobą, tak żeby pies nie czuł, ze się denerwujesz. Sama traktuj inne psy obojętnie, od tego trzeba zacząć
Ryjek - 06-08-2012, 15:54 Temat postu: Agresja Na wstępie chciałbym nas przedstawić – jest nas czwórka nie licząc rybek:) żona Aga, Ryjek - piesio ok 2 lat, Zuza – koszatniczka no i ja Mariusz.
Z Ryjkiem wtedy jeszcze Persim spotkaliśmy się w schronisku na początku czerwca, był cichy troszkę z boku mimo to spodobał się nam. Od samego początku był grzeczny, mało broił dość szybko się przyzwyczaił do nas. Od jakiegoś czasu jednak zaobserwowaliśmy dość spora agresję w stosunku do wszytkach psów i suk, małych i dużych (wyjątkiem są dwa Beagle, które mieszkają obok nas) . Niestety zrobił si też agresywny w stosunku do obcych ludzi, czasami atakuje bez ostrzeżenia.
Przez swoja agresję nie ma kolegów wśród czworonogów, gdy tylko pojawiamy się na łące wszyscy uciekają. - jak można to zmienić.
Ryjek chodzi na kolczatce (na innych smyczach nie można było go utrzymać), każdy wieczór to zabawy z kijem do upadłego (tego co biega i tego co rzuca), na spacerach jest posłuszny, reaguje na przywołanie, ogólnie jest super tylko ta jego złość.....
Przy okazji może jakiś Labek mieszka we Wrocku w okolicach Wojnowa i chciałby poznać nowego kolegę??
AnIeLa - 06-08-2012, 15:55
Zanim zadasz pytanie użyj opcji szukaj. Moderator |
tenshii - 06-08-2012, 15:58
Ryjek, przede wszystkim przeniosłam Was do wątku o agresji.
Ponadto koniecznie proszę przeczytać artykuł:
http://www.psiawachta.pl/...C5%82-kolczatka
kolczatka wzmacnia zachowania agresywne
powinniście umówić się z begawiorystą - on w oparciu o obserwację psa doradzi Wam najlepiej
Polecam Dominikę Kołodziej ze szkoły Szczęśliwy Pies
Ryjek - 06-08-2012, 17:19
Dziękujemy za sugestie, pomyślimy nad szelkami – zwykła obroża przy tym demonie robiła mu krzywdę:(.Na początku nie przejawiał agresji więc może gdy zniknie czynnik to i piesio się poprawi, jeśli nie będziemy szukać pomocy dalej.
Ryjek strasznie szybko się uczy, naśladuje nas tak ogólnie to fajny jest piesio:)
tenshii - 06-08-2012, 17:34
Ryjek, może szelki easy walk? Jest o nich wątek na forum.
Pomagają w opanowaniu ciągnącego psa.
Karoola - 07-08-2012, 00:38
Ryjek, to trzymamy kciuki Zmian na szelki i konsultacje z behawiorystą powinny duuuużo dać
Mam nadzieję, że sobie nie masz nic do zarzucenia w kwestii wychowania psa (czy nie przyczyniłeś się do tej agresji, oprócz kolczatki).
Ryjek - 07-08-2012, 10:29
Witam
Które szelki najlepiej wybrać, w tym tygodniu będziemy w naszym zaprzyjaźnionym sklepie i coś fajnego zamówimy:) - możliwe że mało dokładnie czytałem wątek bo nie znalazłem konkretnych:(
Wczoraj wieczorem spotkaliśmy naszego sąsiada z pieskiem – oczywiście irokez postawiony i ledwo można było go utrzyma. Po krótkiej wymianie zdań odeszliśmy w pole i okazało się, że bez smyczy Ryjek jest zupełnie inny, z zaprzyjaźnienia się z siberianem nic nie wyszło – bał się go więc po chwili rozeszliśmy się w swoje strony, za jakiś czas znowu spróbujemy i zobaczymy jaka będzie reakcja
- może jedynie brak czasu w ciągu dnia ale nadrabiamy wieczorami i w weekendy:)
tenshii - 07-08-2012, 10:45
Ryjek, a on jest wykastrowany?
Co do szelek - nie kupisz ich w zoologicznych sklepach. Na allegro najlepiej.
Tu wątek o szelkach:
http://forum.labradory.or...?t=5431&start=0
Pikuś - 13-12-2012, 18:39
Nie wiedziałam gdzie się podpiąć, a nie chciałam powielać tematów więc piszę tu.
Co myślicie o tej Pani? Jakie macie odczucia co do niej po zapoznaniu się z jej stroną?
http://www.terapiazwierzat.com/
Paseczka - 13-12-2012, 18:51
Pikuś, ma dobry papier, ale ja podchodzę z rezerwą do osób, które miały mało psów na koncie (nie mówię tu o tym, że instruktorzy muszą mieć na podwórku kilka/kilkadziesiąt psów, żeby mnie ktoś nie zrozumiał źle, ale nie wyobrażam sobie iść do szkoleniowca, który ma swojego pierwszego psa, a to z tej strony zrozumiałam) a zajmują się behaviorem. Zajęcia na kursie to niestety nie wszystko. I cennik też ma spory..
Dla mnie wg. strony jest to strasznie niepewna osoba.
pasiconik - 13-12-2012, 18:53
Pikuś, moim zdaniem bardzo obiecująca Pani, wszystko opisane z sensem. Dlaczego pytasz? Czy Ty sama masz mieszane uczucia wobec niej, czy co?
Pikuś - 13-12-2012, 19:01
pasiconik, szukam behawiorysty, a ta Pani wydaje się być obiecująca
Paseczka - 13-12-2012, 19:08
http://www.dorplant.pl/in...=115&Itemid=111
napisz do nich, to ci polecą odpowiednią osobę.
Milena - 13-12-2012, 19:11
Pikuś, a ta Pani jest z naszych okolic ?
Pikuś - 14-12-2012, 12:18
Milena, Google mówi ze Pani jest z Koszalina
isla84 - 15-12-2012, 21:03
Czołem wszystkim. Od jakiegoś czasu mój Brunek również zaczął stawiac panka (bo tak to nazywam) i zdarza mu się "sadzić" do innych psów (w sensie szczeka i warczy). Pomyślałam sobie, że może to okres dojrzewania (ma teraz rok i 8 miesięcy). Wcześniej był łagodny jak baranek i nawidok każdego psiaka radośnie merdał ogonem i był chętny na zabawę. Teraz już tak nie jest. Poczytałam wasze posty i już wiem, ze punk nie zawsze jest oznaka agresji. Wczoraj postawił go na widok bałwana
zastanawia mnie jednak to, od czego zalezy do jakiego psa sie "sadzi" . Suki oczywiście odpadają - je toleruje (az za bardzo ) stwierdziłam, że chodzi o wielkośc psa, bo najczęściej szczekał do owczarków i na hasky. Ale też nie, bo ostatnio rzucił mi się na mniejszego od siebie. Mało zawału nie dostałam bo mi sie smycz zacięła i nie mogłam go odciągnąć.
Więc teraz już cała głupia jestem i nie wiem o co mu chodzi...dlatego jak idzie jakiś pies to trzymam go już krótko, chyba że widze, że oba merdają i nie wykazują agresji.
Czy dorosłe labki już tak mają? Bo sie wystraszyłam że ma agresywnego labradora
gosiunia - 19-01-2013, 11:44
Witam. Ja również mam problem z moją Lexi. Mianowicie ostatnio jest agresywna. Szczeka na ludzi i na obce psy. Kilka dni temu szczekała na kogoś, ta osoba podeszła i chciała dać rękę do powachania i Lexi Go prawie ugryzła. Wczoraj na spacerze spotkaliśmy 4-miesięcznego Labka, On się chciał bawić i podskakiwał do Lexi a Ona go do ziemi przycisnęła. Najbardziej jeszcze szczeka na dzieci, takie w wieku pomiędzy 3 a 10 lat. Jakieś porady? Co mam z nią zrobić? Boje się że kiedyś kogoś ugryzie.
Di - 19-01-2013, 12:07
| gosiunia napisał/a: | | Kilka dni temu szczekała na kogoś, ta osoba podeszła i chciała dać rękę do powachania i Lexi Go prawie ugryzła. |
Wina osoby, która chce głaskać niepewnego psa, który w dodatku wysyłał sygnał 'Nie zbliżaj się' w postacie szczekania.
| gosiunia napisał/a: | | On się chciał bawić i podskakiwał do Lexi a Ona go do ziemi przycisnęła. |
Mogła nie mieć ochoty na zabawę. Szczenie mogło ją zdenerwować.
| gosiunia napisał/a: | | Najbardziej jeszcze szczeka na dzieci, takie w wieku pomiędzy 3 a 10 lat. |
Miała kiedyś kontakt z takim małym dzieckiem? Zrobiło jej coś? Niedelikatna pieszczota, pociągnięcie za uszko, nadepnięcie ogona? A może przy pojawieniu się dziecka, Lexi schodzi na drugi plan, musi np. opuścić dane pomieszczenie lub jest wyprowadzana z domu na ogród?
Czy suka jest po sterylizacji? Kiedy zaobserwowałaś wzmożone szczekanie? Czy zdarzyło się coś, od momentu którego zachowanie suczki się zmieniło?
Labradory mają różne charaktery, ale przez wkładanie ich wszystkich do jednego worka, utulnych, łagodnych, psich przytulanek robi się im wielką krzywdę. To jest przede wszystkim pies, pies, jak każdy inny i nie ma metki z napisem "Nie ugryzę". Takie gwarancji nie ma się w żadnym przypadku. Póki co musimy ustalić, co się zdarzyło w ostatnim czasie, że Lexi zmieniła podejście.
gosiunia - 19-01-2013, 16:22
Dzięki za odpowiedź. W sumie to ona nigdy nie przepadała za dziećmi. Nigdy nie zauwazyłam, żeby jakieś dziecko coś jej zrobiło. Dziecko sąsiadki ( Julka- 5 lat) bawiła się z nią kilka razy, ale nigdy jej nie uderzyła. Lexi ją lubi, zawsze macha ogonem i biegnie do niej. Wydaje mi się czasem, że im głośniej dzieci krzyczą lub jak biegają (nie lubi jak dziecko na deskorolce jeździ, bo koła hałasują), tym bardziej ona szczeka. Czy to możliwe, że to przez te krzyki i hałas? Rozmawiałam dzisiaj ze znajomą. Może ona w swoim wieku poprostu uczy się co jej wolno a co nie?
Di - 19-01-2013, 20:34
| gosiunia napisał/a: | | Czy to możliwe, że to przez te krzyki i hałas? |
Możliwe, że irytują ją rozwrzeszczane dzieciaki. To, że bywają hałaśliwe. Być może Lexi jest typem psa bardziej spokojnego i dzieci za bardzo tolerować nie chce. Takie też się zdarzają.
| gosiunia napisał/a: | | Może ona w swoim wieku poprostu uczy się co jej wolno a co nie? |
Możliwe, że Was w jakiś sposób sprawdza. Ale wszelkiego rodzaju próby nie powinny ocierać się o gryzienie, to już granica bezwzględna. Mnie się wydaje, że ją to po prostu drażni. Dlatego tak reaguje. Oczywiście, że jej pewnych rzeczy robić nie wolno i na gryzienie nie może mieć przyzwolenia. Radziłabym skontaktować się z behawiorystami, tutaj na forum też mamy ludzi, którzy się na tym znają znacznie lepiej niż ja.
gosiunia - 19-01-2013, 21:25
Lexi z natury jest raczej spokojna. Jak jest czas na zabawe to się bawi, a jak chcemy dłużej poleżeć w łóżku to śpi, cierpliwie czeka, aż się wyjdzie na spacer. Zauważyłam, że jest nieufna. Ludzie, których zna, mogą ja pogłaskać, ale obcy lepiej niech nie podchodzi. Ostatnio wprowadził się do nas znajomy. W pierwszym dniu chciała Go zjeść. Trwało 5 dni zanim się do niego przekonała i przestała na niego warczeć. To z jednej strony dobrze, że nie odeszłaby z obcym, ale nie chciałabym, żeby na każdego warczała.
Moja mała śmieciarka
Nikaaa - 20-01-2013, 10:12
gosiunia, nie chce abyś mnie źle zrozumiała, bo chcę tylko pomóc zrozumiec problem, ale Lexi chyba nie ma rodowodu, prawda? Niestety psy z niepewnych źródeł, źle zsocjalizowane za młodu, za wcześnie oddzielone od matki itp. miewają problemy z agresją (nie twierdzę, że w Waszym przypadku tak było, ale często jest to przyczyna agresji, plus niewiadomo jaki charakter przekazali jej rodzice czy inni przodkowie). Czy jak do Was trafiła miała możliwość zabawy z innymi psami, spotykała wielu nowych ludzi, miała kontakt z dziećmi?
Z tego co liczę Lexi ma rok, czyli powoli wychodzi z wieku szczenięcego i staje sie dorosłym psem. Czy kiedokolwiek była lękliwa w stosunku do innych psów, dzieci czy ludzi? Bardzo często nieufność czy lęk przeradza się w agresję - tak pies broni się przed tym czego się boi. I tutaj właśnie wychodzi brak socjalizacji.
Możesz spróbować stopniowo oswajać psa z tym czego się boi. Ja na przykład zabierałam swojego szczeniaka odkąd skończył kwarantanne na targi, stacje autobusowe - w ruchliwe miejsca, aby oswajała sie z tłumem. Może musisz pokazać Lexi, że ludzie nie są tacy straszni, podobnie jak dzieci i inne psy. Nagradzaj każde pozytywne zachowanie i nie rzucaj jej od razu na głęboką wodę, staraj się wprowadzać bodźce stopniowo. I nie zmuszaj jej do niczego, jeśli będzie się bała np. gdzieś wejść, nigdy nie ciągnij jej na siłę. Musi sie sama przekonać, że to nic strasznego
gosiunia - 20-01-2013, 17:01
Czesc. Lexi matka ma rodowód, ale jej ociec nie. Wzięłam ją od włascicieli jak miała 12 tygodniu, więc to chyba nie za wcześnie (?) W rodzinie gdzie była, było 4 dzieci. Ona sie bardzo boi chodzić na spacery po zmroku. Boi się wtedy wszystkiego. Czy to może być przyczyna? Własnie mi się przypomniało, że jak byliśmy w Polsce na urlopie ( Lexi miała wtedy koło 6 miesięcy) zatrzymalismy się na noc we Wrocławiu u siostry. Wyszliśmie wtedy wieczorem na rynek. Było duzo ludzi i było ciemno. Czy myślisz, ze to mogło mieć wpływ?
Ona jest bardziej agresywna do ludzi, szcególnie do dzieci gdy krzyczą. Do psów jest lepiej. Często spotyka się ze swoim bratem - Scoobim. Razem chodzimy "na pola" gdzie jest dużo innych psów. To co opisałam w pierwszym wpisie, to może rzeczywiście było dlatego, że to był szczeniak i chciała mu pokazać, kto jest ważniejszy. Jak jest więcej obcych psów to raczej kuli ogon i się "poddaje".
Nikaaa - 20-01-2013, 17:34
gosiunia, dorosły pies raczej nie powinien atakowac szczeniaka, chyba, ze ten staje sie nachalny. 12 tygodni to bardzo odpowiedni wiek, czyli brak socjalizacji za szczeniora odpada. Ciężko jest stwierdzić jaka jest przyczyna, może faktycznie nie lubi hałasu, moja np. boi sie szczekających psów mimo że leci przyjaźnie nastawiona do wszystkich to jednak jak jakiś pies zaszczeka to wraca do mnie z podkulonym ogonem.
Nie jestem behawiorystą więc cięzko jest mi ocenić zachowanie Lexi, szczególnie, że nikt z nas nie ma okazji zobaczyć jej na żywo i ocenić. Masz dwa wyjścia - albo unikać stresujących dla niej sytuacji w których staje się agresywna, albo powoli ją z tym oswajać.
gosiunia - 23-01-2013, 19:19
nie jest źle wczoraj na spacerze tylko raz szczeknęła na dzieci. a i poznała 2 inne labradory - młodsze od niej i się bawiła. nagradzam ją za dobre zachowanie, powoli się chyba uczy. kupiłam jej też inną, dłuższą smycz, ma więcej wolności i chyba się jej to bardziej podoba
Ewelina - 23-01-2013, 19:21
gosiunia, Super. Oby tak dalej. Powodzenia i trzymam kciuki, żeby wyszła dziewczyna na prostą
Linka 83 - 17-02-2013, 12:59
Witam ponownie. Jestem bardzo złym użytkownikiem i zjawiam się tylko wtedy gdy diabeł coś odstawi. Wybaczcie. Dobrze, że odstawia w miarę często.
Do rzeczy,
Główny bohater, Yuki, bo o nim będzie mowa, postanowił uczynić mnie co najmniej Cesarem Millanem przeprowadzając poklei przez wszystkie możliwe problemy jakie można mieć z labem. Jeśli ktoś z Was pamięta moje opowieści wie , że Yuki labkiem łatwym do ułożenia nie jest.
Pies który idąc w uździe szybciej sobie złamie pysk niż odpuści, pies , który mając 9 miesięcy był jeszcze w stanie walnąć mi kupą na dywanie, pies który gdyby mógł, zeżarłby 100kg karmy naraz, zabijający miłością, skaczący po ludziach z takkim impetem, że cięszę się, że nie mamy żadnej sprawy w sądzie, pies który w okresie szczenięcym "przemeblował" mi mieszkanie, chciał zagryźć ręce. Generalnie typowy labrador;)
Część z jego zachowań udało się wyplewić, część , w mniejszym stopniu ale towarzyszy nam do teraz. Za to mamy nowy problem.
W grudniu skończył rok, w prezencie urodzinowym dostał rozstanie się rodziców (w sensie mnie i partnera-nie wiem czy to ma jakikolwiek związek ale opisuje sytuację)
Do tej pory był psem "kładącym się" przed każdym napotkanym czworonogiem, czy to york czy to pitbull.
Tylko zabawa się liczyła. Jeśli pies chciał dominować Yuki pozwalał, nie zależało mu w ogóle. Fakt , że miał więcej koleżanek niż kolegów ale samce też były fajne do zabawy.
Mieszkamy w bloku, drzwi obok mieszka małżeństwo z yorkiem i bardzo władczym amstaffem. Parę razy go okrzyczały, Yuki się cofał. Kiedyś przez nieuwagę York (tak, york...) do niego skoczył. Yuki się położył i dał gryźć. Kolejny raz doszło do spotkania, Yuki odpowiedział. Oczywiście nic się nie stało.
Akcja dzieje się jakiś miesiąc. Labek początkowo (idąc na smyczy) ujadał do wszystkich małych psów. Sytuacja się rozrosła, teraz ujada do wszystkich psów.
Będąc na spacerze z moimi znajomymi i ich suczką goldenką, przerwał zabawę z napotkanymi psami bo zobaczył boksera na smyczy. Pobiegł i się na niego rzucił, ich wcięło, mieli trudności z ich rozdzieleniem. Nie chciało mi się wierzyć - Yuki się rzucił do psa?? Wczoraj sytuacja niestety się powtórzyła. Było parę psów, suczki i dwóch samców , Yuki i mały kundelek w podobnym wieku. Póki były luzem, zabawa trwała, nie zauważyłam , że właścicielka pieska zapięła go. Yuki w sekundzie go dopadł. Kazałam jej natychmiast go uwolnić. I było ok. Yuki znów chciał się bawić, piesio jednak się go obawiał i przy słonim skoku ( w trakcie zabawy) labka warknął/szczeknął/pokazał zby. I jadka od początku ale na wolności. Wrócilismy do domu mijając po drodze psy na smyczach , które chcieliśmy oczywiście wszystkie zjeść. COOO ROOOBIC?
ps: napisałam książkę, z góry dziękuję tej osoba , która podejmie się przeczytania tego posta....:)
Ostatnie chwile miłości, Yuki, Bardi (teraz wróg), i śmieszna mała Roxy (zmniejszyłabym to foto gdybym umiała...w razie czego adminie wyrzucaj swobodnie;)
zanka - 17-02-2013, 18:24
Czytam i czytam i prawie jakbym czytała o Largo. Tyle ze u niego jest agresja spowodowana ugryzieniem. Spacer jest dla nas olbrzymią udręką. Z mojej perspektywy moge poradzić Ci spotkanie z behawiorysta. Nam wreszcie udało sie umowic na konsultacje w najbliższą srode. Slabo mieć labradora, który jest postrachem osiedla
Chelsea - 17-02-2013, 18:58
Wczoraj bylismy u weterynarza w poczekalni była czarna labradorka Sofia ( miała szwy na skroni jakies paskudztwo miała wycinane )parę miesięcy młodsza od Czesi bardzo się rwała do niej w końcu pani podeszła przywitały się Czesia cały czas była krótko trzymana i stała TŻ miedzy nogami i tak parę razy pani podchodziła z Sofią i było ok aż w końcu jak Sofia skoczyła na Czesię ta pokazała żeby zawarczała pierwszy raz widziałam jak Czesia wykazała agresję w kierunku drugiego psa
Linka 83 - 17-02-2013, 23:40
O co chodzi z ta smyczą, skąd u niego tak złe skojarzenie.
Behawiorystą...niestety jest to niewykonalne, nie mieszkam w dużym mieście.
Martwi mnie to strasznie, taki fajny chłopak był...
Ps: kastracja?
kiniadg - 17-02-2013, 23:40
LInka 83 ... widzę, że u mnie zaczyna się podobny problem...
Roni był zawsze strasznie uległy... czasem skoczył na niego jakiś pies i chciał go na maxa zdominować, to Roni leżał grzecznie na pleckach i nawet się nie ruszył...
BYła jednak kiedyś sytuacja, że owczarek rzuciła się na niego. oboje byli na smyczy, tylko niestety ten owczarek był z małym dzieciakiem. Ja Roniego odciągnęłam na bok od razu i chciałam odejśc, ale niesttey mały nie utrzymał swojego psa... poleciał za nim i owczarek ugryzł mnie.
To była pierwsza sytuacja w której Roni wywalił wszystkie zęby i gdybym go nie trzymała to rzuciłby sie tez do walki. Byłam w ciężkim szoku...
Od tamtej pory było już kilka sytuacji w których Roni pokazywał zęby.NIgdy do niczego nie doszło...
Dwa dni temu spotkalićmy się z innym czarnym labem. Roni podleciał do niego zadowolony, że będzie zabawa. Jak był już blisko zauważył postawe tego psa. BYł cały najeżony i jak by to powiedzieć.... napompowany (pierś do przody i pozycja wielkiego psa)...przestraszł się i podszedł do niego już zgarbiony i z opuszczonym łebkiem... powąchały się... tamten labek jeszcze bez warczenia chciał wskoczyć na Ronka i go zdominować... wtedy mój maluch ruszył z zębiskami i warczeniem... cały najezony... masakra... znów byłam w szoku... jeszcze pare miesięcy temu się razem bawili...
Wytłumaczyłam sobie to tak, że poczuł się zagrożony... i poprostu chciał się bronić...
dziś jednak się zdenerwowałam... Roni bawił się z koleżanką i szedł jakiś młody owczarek na smyczy... miał może z 5 miesięcy... Strasznie chciał się bawić... skakał przyjaźnie na tej smyczy...
Roni z koleżanką podlecieli . Powąchali się i wołam Ronka... na słowo patyczek normalnie reaguje od razu i leci do mnie... jednak tym razem strasznie go ten pies zaineresował... wąchał go cały czas i zauważyłam, że ma właśnie na maxa dominującą postawę... był cały najeżony i natarczywy... w szoku byłam, bo ten szczeniak nie wykazywałl absolutnie dominacji... przestraszył się Roniego i zaczął uciekać między nogi właścicieli... ja szybko podleciałam i jestem pewna , że Roni zacząłby warczenie i wystawianie zębów. Udało mi się go jednak złapać wcześniej... na szczęście, bo wydaje mi się, że miałabym problemy gdyby tak zaatakował psa na smyczy... jeszcze szczeniaka... fakt, że już dużego ,ale całym sobą mówił, że jest młody.
Teraz mam problem bo o ile wcześniej mogłam sobie wytłumaczyć, że Roni sie bronił, to teraz nie mam dla niego żadnego wytłumaczenia... poprostu wykazał swoją dominację...
Kupując go od początku mówiliśmy, że będziemy go kastrować, żeby uniknąć problemów z nadmierną dominacją oraz walką o suki... jednak w trakcie gdy z nami dorastał stwierdziliśmy, że nie ma sensu, bo jest baaardzo uległy. Teraz jednak wróciła zagatka... Ja nie mam ani troche oporów... wydaje mi się, że mój mąż gorzej to przeżyje, ale trudno... jeśli trzeba , to to zrobimy... tylko właśnie...
CZY TO COŚ DA??
BARDZO PROSZĘ, O POMOC OD OSÓB, KTÓRE MAJĄ JAKIEŚ DOŚWIADCZENIE .... no i oczywiście chciało się im przeczynać ten dłuuugaśny post
Linka 83 - 17-02-2013, 23:45
No właśnie, kastracja jest teraz tematem numer jeden. Wiem wiem lepiej, choroby, niechciane psy. Ja jednak NIGDY nie uwierzę, że wycinanie jakiejkolwiek części ciała chroni przed chorobami:)
Ale nie o to chodzi... z tego co wiem, kastracja może pomoc ale nie musi.
Jest szansa, że im to po prostu przejdzie? Czuję, że najgorsze co mogę zrobić to go izolować.
Ale kurde...no boję się i o niego i o inne psy.
Di - 17-02-2013, 23:49
kiniadg, przegadałabym tę sprawę z behawiorystą np którymś z forum. Nie znam się kompletnie na samcach, ale mówi się, że kastracja pomaga. Może przegadanie z wetem też by Ci coś rozjaśniło?
Trzymam za Was kciukasy!
Linka 83 - 17-02-2013, 23:53
Behawioryści!!!! RATUNKU!
kiniadg - 18-02-2013, 00:22
No właśnie ja zanim mieliśmy Ronka byłam pewna, że będziemy go kastrować... nie ze względów zdrowotnych, tylko żeby uniknąć nadmiernej dominacji. obecności tych wszystkich pobudzających hormonów, które są chyba czasem jednym z bodźców do atakowania. Nie wiem jak to wygląda z tym zdrowiem... masz racje DI przegadam to jutro z wetem.
A kto na forum jest behawiorystą? chętnie to z nim przegadam, bo nie chcę, żeby takie zachowania się w Ronku pogłębiały. O ile tyczyło się to bardzo dominujących psów, to mogłam to zrozumieć, ale jeżeli na młodego szczeniaka się stawia , to już nie do końca mi się podoba... ehhh... a dopiero sam był małym, niewinnym piesiem
aha tak w ogóle to w domu nie pozwalamy Roniemu dominować. Kiedyś znalazłam kilka rad jak wzmocnić swoją pozycję w stadzie. Jak bardziej dominować. Nie wiem, czy to są rzeczy baardzo istotne, ale do wielu z nich się stosujemy... poza tym nigdy Roniego nie uderzyliśmy. Jeśli coś złego zrobił i złapałam go na gorącym uczynku, to skradałam się cicho i np. głośno klasnęłam w momencie gdy coś źle robił. mówiłam że nie wolno, ewentualnie podnosiłam głos. zawsze reagował. Od dłuższego czasu jednak biorę go jak to mówię "do gleby". czyli robie tak żeby sprowadzić go to parteru, mówiąc oczywiście NIE WOLNO... podobno tak suka karci psa... ja się nie znam za bardzo, ale wydaje mi sie to niebrutalne. Nie wiem czy mogłabym uderzyć mojego synusia.
Parę rad, jak ugruntować swoją dominacje i które mogą pomoc w obniżeniu pozycji psa:
1. To Ty zawsze przechodzisz przodem przez drzwi, czy ciasne przejścia - ustawiasz się na pozycji przewodnika.
2. Zanim dasz psu jeść sam(a) najpierw zjedz cos, choćby nawet kanapkę, tak, by pies to widział - przewodnik je zawsze pierwszy, dopiero inne psy zjadają po nim resztki.
3. Gdy chcesz przejść z punktu A do punkty B masz prawo przejść najkrótszą drogą, nie omijaj psa, to on powinien zejść Ci z drogi - tak psy/wilki okazują swoje podporządkowanie temu, kto jest wyżej w hierarchii.
4. Dopilnuj, by pies zjadał jedzenie od razu. Najlepiej zabrać mu miskę po 5 minutach (ale nie dopóki próbuje dalej jeść, dopiero, jak przestanie) - pies dominujący okazuje swa wyższość poprzez to, ze zostawia jedzenie, i nikt "nie śmie" go ruszyć.
5. Nie pozwól psu wchodzić do siebie na łóżko - to ty jesteś "psem alfa" i to Ty masz prawo do najlepszego posłania
6. Nigdy rano nie witaj się pierwszy(a) z psem - to podporządkowany wita pierwszy dominującego.
7. Nie pozwól psu skakać na siebie - to także oznaka dominacji.
8. Nie głaszcz psa za nic, każ mu wykonać choćby najprostszą komendę - tylko pies dominujący ma prawo do nagrody za nic inne musza na nią zasłużyć.
9. Nawet podczas zabawy nie dawaj psu wygrać - on nie rozumie, ze dajemy mu wygrać tylko myśli, ze jesteśmy słabsi, wiec jemu należy się wyższa pozycja. Chwal psa za każdą oznakę podporządkowania.
10. Od czasu do czasu karmcie psa z ręki (waszą ręke traktuje jak pysk).
11. Kładźcie mu często ręke na kark (waszą ręke traktuje jak głowe).
12. Czasem nakazujcie swojemu psu, aby się przed wami kładł na grzbiecie, możecie go wtedy drapać i głaskać. Jeśli choć przeskrobie i położy się na plecach nigdy go już nie karajcie (pozycja ta mówi "poddaje się" i tak właśnie działa w stadzie).
13. Sporadycznie przerywajcie gre z psem i chowajcie zabawke. Pies będzie myślał, że to wy decydujecie, kiedy jest czas na zabawe, a kiedy na odpoczynek.
14. Na spacerach nigdy nie pozwalajcie psu tropić śladem, który właśnie go zainteresował. Nie panikujcie, jeśli jednak mu się to kiedyś zdarzy. Nie zapominajcie, że to wy ustalacie trase przechadzki. Oczywiście pozwalajcie mu na dawkę swobody. Nie wydaje mi się, żeby było sensowne, by pies chodził za Wami jak cień. .
15. Jeśli mielibyście być konsekwentni, tak Wasz pies nigdy nie mógłby biegać przed wami, ale jest to ciężkie do zrealizowania. Jaką mielibyśmy wtedy wszyscy idealną linie a ci biedacy, których pieski biegają szczególnie szybko, wyglądali by jak charty.
16. Musicie psa przyzwyczaić do tego, że jeśli majstrujecie koło jego miski z jedzeniem, nie macie stać się deserem. Od szczeniaka wkładajcie mu ręke do miski podczas gdy je. Ale nic z niej nie bierzcie!!! Będzie spokojny i nie będzie warczeć, to dajcie mu dokładke! Musi być to normalne, że swojemu psu możecie z pyska wyjąć kość, ale trenujcie to od małości, lepsze to niż jeśli mielibyście dostać później szpecące szramy.
17. Jeśli przy ćwiczeniu pies się nieoczekiwanie zaprze i powie sobie: "Wiesz głupolku, ja się teraz Tobie postawie!?", nie pozwólcie na opór i postawcie na swoim. Zmuście go i róbcie powtórke do czasu, kiedy tego co chcecie nie zrobi sam. Gdyby mu się udało, następnym razem uznałby za oczywiste, że nie musi się wysilać. Bierzcie pod uwage jego momentalną kondycje. Gdy jest zmęczony i chce spać lub gdy jest głodny, wtedy lepiej nie trenujcie i pozwólcie psu odpocząć.
jedyne z czym mam czasem problem to pkt. 6 i 8 ... bo jak widzę tą słodką mordeczkę, to uwielbiam głaskać i się przytulać
czy jeśli jest tu behawiorysta, to mógłby mi powiedzieć, czy te zasady są ok ?
Karoola - 18-02-2013, 00:50
Może Gocha od Saszy coś podpowie? Innych specjalistów na forum nie kojarzę...
A jeśli chodzi o kastrację/godnego polecenia weterynarza, na prawdę dobrego specjalistę, to kiniadg, odwiedź Centrum Zdrowia Małych Zwierząt w DG na Legionów
Almathea83 - 18-02-2013, 08:33
| kiniadg napisał/a: | | Od dłuższego czasu jednak biorę go jak to mówię "do gleby". czyli robie tak żeby sprowadzić go to parteru, mówiąc oczywiście NIE WOLNO... podobno tak suka karci psa... ja się nie znam za bardzo, ale wydaje mi sie to niebrutalne. Nie wiem czy mogłabym uderzyć mojego synusia. |
tzw Cesar Milan? Nie jestem przekonana, że taki gest ma sens i że pies zrozumie co Ty masz na myśli.
Moreno ostatnio też wyrywa się do psów niekoniecznie w celach zabawowych, szczególnie jak jest na smyczy (szczeka i się wyrywa na ONki, haskacze itp). W przypadku spotkania z piesem- w przypadku starcia, na razie tylko się broni, nigdy nie zaczyna pierwszy (oprócz jednego razu w sobotę, gdzie w trakcie "zalotów" do suczki pogonił jednego samca, pokłapał zębami ale nie ugryzł go). Wiecie dziewczyny, ja tam specjalistką nie jestem ale mamy piesy w jednym wieku, one po prostu dorastają i nie są słodkimi, nieświadomymi szczeniaczkami które lgną do każdego. To już faceci, którym hormony buzują i którzy chcą pokazać swoją niezależność
Kastracja podobno pomaga na agresję jeśli występuje w walce o sukę, w innym wypadku ciężko powiedzieć. Ja będę kastrować bo większym problemem jest u nas skakanie na suki i kastrowanych kumpli
tenshii - 18-02-2013, 10:10
Linka 83, jeśli chodzi o smycz i atakowanie psów na niej to najczęściej wygląda to tak:
pies, który jest na smyczy ma ograniczoną wolność - wiadomo. Widząc innego psa chce się do niego zbliżyć, dostać, ale nie może, więc się wyrywa - próbuje pociągnąć właściciela. Wskutek tego - szczególnie jeśli jest na obroży jego ciało przybiera specyficzną pozę - wyciągnięta szyja, mocno wyprostowane przednie nogi, pewnie ogon do góry z ekscytacji. Taka postawa jest dla psa wyzwaniem do walki i Twój pies może ją tak odczytywać, a że pewnie mózg mu zalewa testosteron to sobie nie żałuje.
Co do:
| Linka 83 napisał/a: | | NIGDY nie uwierzę, że wycinanie jakiejkolwiek części ciała chroni przed chorobami |
to powiedz mi czy Ty masz napady złości, smutku, płaczu jak masz okres? Odpowiedz sobie sama bez pisania tutaj. Pewnie masz - to hormony. Hormony regulują wiele procesów w naszym organiźmie. U facetów testosteron wzmaga agresję, powoduje łysienie.
U starszych psów powoduje wzrastanie tzw guzów hormonozależnych (nie bez powodu taka nazwa została przyjęta na tę grupę nowotworów). Zatem jeśli pozbawisz psa narządu produkującego pewien rodzaj hormonów - uchronisz go przed pewnymi rodzajami chorób.
tenshii - 18-02-2013, 10:18
| kiniadg napisał/a: | | to mógłby mi powiedzieć, czy te zasady są ok ? |
behawiorystą nie jestem, ale wiem, że te zasady to stare przepisy zaczerpnięte z teorii dominacji... która krótko mówiąc: jest głupia
W teorii dominacji nie chodzi o "bycie nad psem" a o konsekwencję. Psy uwielbiają rytuały. Zatem możesz pozwalać psu wchodzić na łóżko ale na przykład pod warunkiem, że poprosi o dostanie pozwolenie, i zejdzie z niego na komendę.
| kiniadg napisał/a: | | 1. To Ty zawsze przechodzisz przodem przez drzwi, czy ciasne przejścia - ustawiasz się na pozycji przewodnika. |
to mnie zawsze najbardziej śmieszy
pies idzie na spacer - przechodzi przez drzwi pierwszy - dominuje, jest samcem alfa
a potem idziemy na długi spacer - biegamy za frisbee, pływamy itp. Pies do domu wraca idąc za Tobą, spokojnie. Co? Przestał być samcem alfa?
Nie - po prostu a) jest zmęczony, b) wie, że koniec zabawy, wraca do domu, to po co ciągnąć?
Pies, który przechodzi pierwszy przez drzwi nie uważa się za samca alfa, po prostu jest podekscytowany, chce jak najszybciej dotrzeć - sam nie wie gdzie ale chce. Nie został nauczony, że trzeba inaczej (nauka chodzenia na luźnej smyczy się kłania)
Zresztą samiec alfa występuje w stadzie, a pies stada z ludźmi nie tworzy, bo nie wyczerpuje ono dwóch jego podstawowych funkcji: polowania i rozmnażania
Almathea83 - 18-02-2013, 10:21
tenshii, też mnie te zasady bawią- zgodnie z nimi powinnam się już chyba czołgać przed Moreno bo wychodzi pierwszy z mieszkania, na smyczy idzie też przede mną no i włazi na łóżka
tenshii - 18-02-2013, 10:29
Ano właśnie
Ta paskudna teoria ciągnie się już za nami latami i pewnie się jeszcze będzie ciągnęła.
Nie mówiąc o tym jak bardzo skrzywdzony jest pies, z którym się tak postępuje
Linka 83 - 18-02-2013, 10:31
Nie neguję faktu, że kastracja może osobnika uspokoić.
Z tą smyczą,
pies idący na przeciw często jeszcze w ogóle go nie widzi, a mój diabeł już ujada.
Oczywiście gdy mu odpowiedzą to szaleństwo wzrasta.
Nie może to być tylko i wyłącznie reakcją na postawę..
Almathea83 - 18-02-2013, 10:32
tenshii, może i zastraszony i nieszczęśliwy ale za to jaki grzeczny..
tenshii - 18-02-2013, 10:34
| Linka 83 napisał/a: | | Nie neguję faktu, że kastracja może osobnika uspokoić. |
ja nie pisałam o uspokojeniu a o chorobach
nie wiem dlaczego ciężko Ci uwierzyć, że to eliminuje pewne choroby?
| Cytat: | Z tą smyczą,
pies idący na przeciw często jeszcze w ogóle go nie widzi, a mój diabeł już ujada.
Oczywiście gdy mu odpowiedzą to szaleństwo wzrasta.
Nie może to być tylko i wyłącznie reakcją na postawę.. |
mógł to już skojarzyć niestety
to tak jak z kolczatką - pies noszący kolczatkę wyrywa się do innych psów z radości i czuje ból, i zaczyna go z tymi psami kojarzyć (pojawia się pies a mnie boli), więc jego radość na widok psa przeobraża się w agresję. Twój mógł skojarzyć smycz z prawdopodobną walką (oho - jakiś ochotnik na smyczy, zaatakuję go pierwszy, nie będę jakimś lamusem - pisząc humorystycznie )
Almathea83 - 18-02-2013, 10:37
| Linka 83 napisał/a: | pies idący na przeciw często jeszcze w ogóle go nie widzi, a mój diabeł już ujada.
Oczywiście gdy mu odpowiedzą to szaleństwo wzrasta.
Nie może to być tylko i wyłącznie reakcją na postawę.. |
mamy to samo w stosunku do ONków, husky, niektórych pitków i psów, ktore wcześniej rzuciły się na Moreno (jak on je z daleka rozpoznaje to dla mnie zagadka). Raz jakiś pies się zbliżył i myślałam że będzie draka, ale Moren się uspokoił jakoś, nie wiem co on tak szczeka na te piesy. Na smyczy pies czuje się też pewniej, dlatego tak "walczy". Najlepiej uprzedzać fakty i odbijać w innym kierunku, nie iść prosto "na drugiego psa"
tenshii - 18-02-2013, 10:40
U jednego psa z naszych adopcji, który niestety nie lubił wybitnie innych psów - sprawdziło się tzw barowanie - tzn karmienie psa, kiedy na horyzoncie pojawia się źródło konfliktów - to tak opisując krótko.
nikitka02 - 18-02-2013, 11:23
http://wesolalapka.pl/por...resja-na-smyczy
Szczerze uważam że jest w tym sporo racji. Nie wiem jak wy. Ale warto przeczytać.
kiniadg - 18-02-2013, 15:31
Jak mi poradziłyście byłam dziś u wetka i pytałam o kastrację. zostało przesądzone... za 2- 3 tygodnie robimy ciach ciach jajeczkom ja z tym nie mam problemu (gorzej mój mąż), ale przekonałam go. Powodem jest tu przede wszystkim zdrowie. Wet wytłumaczył mi jakich chorób na pewno unikniemy i jak często się one pojawiają jeśli pies jest niekastrowany.
Co do tych zasad, to ja większość stosuję i nie są wcale krzywdzące dla Roniego. Jeśli to nie działa, to i tak nie robi mu krzywdy, a jest przyzwyczajony do nich. Na łożko i tak nigdy mu nie pozwalałam wejść. Długo nawet nie chciał, bo nie wiedział co traci. Przy stole nigdy nie dostał nic ode mnie i nawet nie bawi się w żebradora. Zanim wejdziemy do domu czeka grzecznie (mimo otwartych drzwi) aż ja wejdę i go zaproszę takie pierdułki które można nazwać również rytuałami do których Roni jest przyzwyczajony.
| Cytat: | Ta paskudna teoria ciągnie się już za nami latami i pewnie się jeszcze będzie ciągnęła.
Nie mówiąc o tym jak bardzo skrzywdzony jest pies, z którym się tak postępuje
|
| Cytat: | | może i zastraszony i nieszczęśliwy ale za to jaki grzeczny. |
Nie za bardzo rozumiem co w tym jest krzywdzącego. Jaka krzywda się psu dzieje?
Wchodząc przed nim do domu go krzywdzę? Nie pozwalając mu wchodzić na łóżko? wkładając mu rękę do miski głaskając go przy tym? a może tym, że jem śniadanie pierwsza. Dopiero po mnie dostaje ROni ( wynika to z tego, że jego mięsko sie rozmraża zanim ja zjem i z nim wyjdę). Nie chcę też żybyście pomyśleli, że ja uważam to za jakąś mantrę i mega ważną rzecz w wychowaniu psa. Usłyszałam o tym niedawno i przez przypadek okazało się, że większość stosujemy u nas w domu. Swojego synusia kocham nad życie. Uwielbiam leżec z nim na podłodze. Przytulać się. całować. bawić. zastanawiam się w którym momencie go krzywdzę, bo tego bym nie chciała
tenshii - 18-02-2013, 15:57
bo stosując wszystkie te zasady na raz robimy psu krzywdę.
Znałam taką bokserkę. Te zasady NIE leżą w naturze psa po prostu.
Nie są potrzebne
Almathea83 - 18-02-2013, 17:00
| kiniadg napisał/a: | | wkładając mu rękę do miski głaskając go przy tym? |
uważam, że pies powinien jeść posiłek w spokoju- chciałabyś żeby Ci ktoś gmerał w talerzu jak byłabyś maksymalnie głodna (bo przecież laby zawsze są)? Ja robię inaczej- jak Moren ciumka jakiś gryzak to mówię do niego "co masz, pokaż", on przychodzi, chwali się, wypluwa po czym znowu dostaje- niby to samo a jednak inaczej, prawda?
I nikt nie zarzuca Ci, że bestialsko traktujesz swojego psa bo przecież widzimy że tak nie jest ale jaka różnica czy pies wchodzi/wychodzi przed czy po Tobie czy idzie przed Tobą na spacerze? Mój wychodzi przede mną i nie sądzę, żebym była przez niego zdominowana Trzeba znaleźć złoty środek żeby też nie przeginać w obie strony- nie dać sobie wejść na głowę a jednocześnie zaprowadzić pewną "dyscyplinę", tak przynajmniej ja uważam
BTW- kolega Moren traci jajca za tydzień
Dokite - 18-02-2013, 17:04
| kiniadg napisał/a: | | Parę rad, jak ugruntować swoją dominacje i które mogą pomoc w obniżeniu pozycji psa: |
Nie wszystkie punkty są u nas stosowane, ale nie uważam, że stosownie niektórych to krzywda dla psa. Czasem są to po prostu już rytuały, które pies przyjął jako normę. Nie jest bity, nie jest głodzony, picie ma zawsze świeże. Okazujemy mu wielką miłość i przywiązanie.
Gdzie tu krzywda?
I żeby nie było. Nie mam tu na myśli jakiejś dominacji. Po prostu zasady, do których pies się musi przyzwyczaić.
Tak jak dzieci- też muszą wiedzieć, gdzie jest ich miejsce.
[ Dodano: 18-02-2013, 17:07 ]
| Almathea83 napisał/a: | | kolega Moren traci jajca za tydzień |
No to witamy w klubie
tenshii - 18-02-2013, 17:46
| Dokite napisał/a: | | stosownie niektórych |
niektórych nie - owszem, ale wszystkich naraz już tak
Karoola - 18-02-2013, 18:06
Myślę, że bardziej chodzi o to, że gdy mamy grzecznego psa, te metody są "ok" pies żyje szczęśliwy, my nie robimy mu krzywdy. Gorzej, gdy zaczynają się problemy z agresją/ lękiem itp. - wtedy mogą przynieść więcej szkody niż pożytku, bo nie dość, że nie naprawią tego problemu, bo to tak naprawdę nie są żadne metody szkoleniowe, to jeszcze mogą wzmóc złe zachowanie psa. W takim "stanie wyjątkowym" wydaje mi się, że pies potrzebuje więcej zrozumienia z naszej strony, dużo spokoju i odpowiednich bodźców prowadzących do tego dobrego zachowania, a nie przerzucania na grzbiet, zatrzymywania w drzwiach itd, bo to, jak dowiodły badania wcale czytelne dla psa nie jest. Taka frustracja może nasilić złe zachowanie, bo pies zamiast otrzymać od nas wsparcie, jakąś wskazówkę, dostaje kopniaka (w tych radykalnych wersjach, wiem, że tutaj nikt tak nie robi, ale sam CM nie raz traktował tak swoich pacjentów...) albo inne przewalanki na plecy (Dzięki stary, to żeś mi pomógł... Teraz wiem, że mam się nie bać! Nie warczeć na te małe przerażające potworki! Taaaa...). Ale w tym to już pomoże specjalista, ja nim nie jestem, więc więcej nie napiszę, co robić konkretnie. Na mój rozum poi prostu TO nie pomoże. Zresztą opisane przeze mnie przykłady dotyczą bardziej zaawansowanych form agresji - myślę, że np. w przypadku Roniego to tylko młodzieńczy bunt, sprawdzanie na ile może sobie pozwolić, powinno przejść samo, mam nadzieję. Ale najmądrzej jest się skontaktować z jakimś doświadczonym behawiorystą, on na pewno rozwieje wszelkie wątpliwości.
kiniadg - 19-02-2013, 00:08
Ja zdecydowanie zgadzam się z dokitą. Widzę , że mamy podobne poglądy.
Co do grzebania w misce. Ja robię to max raz na miesiąc. Tak żeby poprostu sprawdzić, czy Roni dalej pamięta, że nikt mu jedzenia nie zabierze i nie musi go pilnować. Żeby nie było sytuacji gdzie np. podejdzie do niego dziecko i będzie chciało choćby posiedziec obok, a on zareaguje niepewnie. To był główny powód. Poza tym to wygląda tak, że biorę kawałek mięska pytając właśnie "co ty tam masz" i od razu podaje go roniemu do pyszczka i tyle. jest bardzo grzeczny więc od razu go głaskam i mówie że jest dobrym pieskiem... no i dalej je sobie w spokoju ...
Co do zasad , to ani jedna nie jest w żaden sposób związana z byciem w stosunku do psa agresywnym. Przecież nawet jeśli wychodzenie z domu przed psem nie działa, to jakie to ma znaczenie na jego psychikę. Przeciez to nie wygląda tak , że się z psem trzeba szarpać kto pierwszy wyjdzie.
Karoola mi właśnie się wydaje, że może coś w tym być co mówisz. Roni sprawdza swoje siły. Co może. W sumie jeszcze żadnej bujki nie miał. do tej pory udaje mi się go odciągnąć zanim zacznie się cokolwiek. Widze po nim i po psie który podchodzi, że coś może być nie tak.
Jak mówiłam ugadałam się na kastracje. Weterynarz od razu mnie do niej namawiał. Mówi, że skoro pies nie będzie reproduktorem, to jest to super rozwiązaniem. Nie mówi nic tutaj o zachowaniu. Głównym powodem było zdrowie psa. To mnie głównie przekonało. Jeśli okaże się, że przy okazji Roni nie będzie chciał dominować innych psów to będzie super. To są u niego dopiero same początki. Może ukrucimy to zanim zaczełoby się gorzej. Bo w sumie na psy nigdy nie skakał. Tylko ostatnio coraz częściej na sunie i na sterylizowane psy.
Karoola - 19-02-2013, 01:23
| kiniadg napisał/a: |
Co do zasad , to ani jedna nie jest w żaden sposób związana z byciem w stosunku do psa agresywnym. |
Masz rację, mi chodziło ogólnie o teorię dominacji - "ja pan, pies podległy, pies coś robi źle to kara, jak skacze radośnie, to znaczy że dominuje, więc do parteru z nim, jak warczy, to znaczy że dominuje, więc złapać za karczycho i szarpanina" itp itd - tak w skrócie.
Kiedyś ta metoda była bardzo popularna, do dziś istnieją szkoły, które uczą, że jeśli pies wykazuje niesubordynację, to znaczy, że dominuje, a nie wcale, że ktoś go czegoś nie nauczył/ boi się czegoś... Taka droga na skróty.
W sumie kojarzy mi się to z programem "surowi rodzice". Bardzo wiele odcinków mi się nie podobało. Metody wychowawcze polegały często na tym, żeby tym dzieciakom zabronić wszystkiego, nagle zupełnie przewartościować cały ich świat, pokazać, że to rodzice rządzą, złamać ich charaktery. Myślę, że to nie tędy droga. Co prawda dzieciom krzywda się nie działa - dom miały, jedzenie miały, duuużo do roboty nie miały, nagrody też jakieś były, wypady rodzinne i tak dalej, ale cała ta otoczka "dominacyjna" momentami - a fe! Sama "super-niania" skrytykowała ten program. Jasne, w wychowywaniu czy to dziecka, czy to psa trzeba być stanowczym i konsekwentnym, ale czy musimy DOMINOWAĆ?
Almathea83 - 20-02-2013, 21:09
Pojechaliśmy dzisiaj na stare osiedle, mimo że Leon gdzieś wyjechał niespodziewanie, standardowo "na górce" było sporo psiaków. I jak zawsze amstaffka Coco zaczęła podgryzać Moreno (zanim odpięłam go ze smyczy nawet). Moreniu dzielnie znosił to szarpanie za fafle, do Coco dołączyły jeszcze 3 psy i wszystkie właziły na głowę Moreniakowi, któremu cierpliwość się skończyła w końcu i ostrzegawczo szczeknął (tylko raz- przysięgam!). Piesy nic sobie z tego nie zrobiły i dalej go dziabały, aż Moren się wkurzył i zaczął się kotłować z Guciem (gabarytowo taki sam, ok roku- jak miał kilka miesięcy i tam byliśmy to rzucił się trochę z zębami na mojego psa)- ostatecznie Gucio się poddał i trwali tak w bezruchu a my chcieliśmy je zapiąć- na co podbiegł Portos (mały kundello), który przyatakował Gutka i zaczął go podgryzać po udkach. Masakra, ogólnie to były bezkrwawe zapasy, niemniej jednak piesy latały tak, że ciężko było je rozgonić. Udało się w końcu i oba samce poszły na smycz (i my się zmyliśmy bo i tak byliśmy tam gośćmi). Komentarz na zakończenie w wykonaniu pewnej pani "Portos bronił Gucia" Pewnie jak pojedziemy tam następnym razem to wszyscy będą uciekać w popłochu przed moim "agresorem" echh
zanka - 20-02-2013, 21:43
Ola, niestety właściciele są jacy są, niestety nie każdy powinien mieć psa. I nie każdy rozumie zachowanie swojego pupila.
My jesteśmy po spotkaniu z fachowcem dostaliśmy mnóstwo rad, bo Largo naprawde pokazał na co go stać. Wierze, że starczy nam samozaparcia, bo usłyszeliśmy bez dwóch zdań - to potrwa. Nad lękiem będziemy musieli długo pracować. Mam nadzieje, że sie uda! Musi
Almathea83 - 20-02-2013, 22:01
zanka, będzie dobrze- trzymam kciuki
Linka 83 - 21-02-2013, 10:15
W miedzy czasie mój wrzask w środku lasu "paaaanie puszczaj pan swojego psa ze smyczy inaczej będą się gryźć" stał się słynny.
ps: pies okazał się dziewczynką...
nikitka02 - 21-02-2013, 11:14
| Almathea83 napisał/a: | | Pewnie jak pojedziemy tam następnym razem to wszyscy będą uciekać w popłochu przed moim "agresorem" echh |
Skąd ja to znam. Przed nami całe osiedle ucieka i obchodzi szerokim łukiem. A naszego psa nazywają " Białym rottweilerem". Bawi się TYLKO z jedną uległą suczką. I z nikim więcej
Więc Wy i tak macie lepiej bo psy mają urozmaicenie.
Almathea83 - 21-02-2013, 11:20
nikitka02, ale Fado jest agresywny? Bo Moreno się wczoraj bronił, jak już nie miał siły się opędzać przed podgryzaczami, nawet ja- osoba bez doświadczenia- to widziałam. On nigdy nie atakuje pierwszy..
Mam też nauczkę na przyszłość, że powinnam go stamtąd zabrać zanim "wybuchła" afera, tylko też z drugiej strony nie czuł się bardzo źle bo nie przybiegał do mnie "po pomoc". Echh cieżkie to wszystko
nikitka02 - 21-02-2013, 11:30
http://forum.labradory.or...ghlight=#497071
Tam opisałam o nim. Nie byliśmy jeszcze u behawiorysty lecz sami wywnioskowaliśmy po trochu że jednak jest coś nie tak z tym psem... Suma sumarum :FADA nie puszczamy w ogóle luzem po osiedlu Tylko linka 7 metrowa. I NIE podchodzimy do psów. Bo zwykle kończyło się jego rzuceniem do gardła.
zaba - 21-02-2013, 15:24
U nas Rocco też niestety potrafi pokazać zęby na inne psy. I to głównie na smyczy. Staram się go nie puszczać do innych psów, tylko do tych "znajomych". Babci poprzedniego psa tak postraszył - ale tu była czysta zazdrość o babcię.
Ale do paru psów nawet przez ogrodzenie się rzuci
Specjalnie wracając ostatnio ze spacer (byłam z Mateuszem - on miał siłę, zeby Rocco utrzymać) pozwoliliśmy mu podejść do siatki sąsiadów, gdzie mają suczkę husky. O dziwo - bez warczenia i zębów, a nawet potem był płacz, ze już idziemy.
zanka - 21-02-2013, 17:10
Dzięki za kciuki, przydadzą się na pewno. Dzisiaj był pierwszy sprawdzian. Wynik - marny, bo Largo dużo lepiej reagował jak nowego człowieka jakim była wczoraj pani szkoleniowiec, niż na nas. sprzedawczyk jeden ale nie poddajemy sie. małymi kroczkami idziemy do przodu
aganica - 23-02-2013, 18:32
Od dzisiaj i my zaczynamy mieć oczy dookoła głowy.
Mój super łagodny i opanowany samiec nie przepada za czarnymi labradorami.
Dzisiejszy spacer...szczęście w nieszczęściu ..do zabawy dołączy 1,5 roczny czarny chłopiec i co ?.. mój aniołek zaczął stosować "ustawkę" ; kładzenie pyska na karku młodego, irokez, spięcie i niewesołe burczenie. Na szczęście, młody nie zareagował na zaczepki a moje ostre EEE odniosło oczekiwany efekt. Lovelas, kilka razy robił takie podejście, ewidentnie prowokował do bójki ... gdyby młody zareagował agresją, nie wiem jak by się to skończyło.
Młody nic sobie nie robił z głupiego zachowania mojego psa i zachęcał go do zabawy, jednak .. Loviasty gonitwy nie podjął, wyraźnie nie życzył sobie kontaktów z tym osobnikiem.
Podziwiam właścicielkę młodego, bo nie zabrała psa, a nawet ,na moją wyraźną prośbę...zdjęła mu kolczatkę.
Chłopaki miłością nie pałali /znaczy się mój nie pałał bo młody był chętny do zabawy/ale ...każdy z nich biegał bez smyczy i do wojny nie doszło.
Almathea83 - 05-03-2013, 17:23
hmm właśnie napisała do mnie współlokatorka, że Moreno wystraszył (szczekaniem) panią z dzieckiem na klatce schodowej i oszczekał jednego sąsiada dzisiaj jak był ze mną, mijaliśmy 3 sąsiadów w bramie, Moren do wszystkich nastawiony pozytywnie, jednej sąsiadce chciał się władować do mieszkania nawet. Czy jego zachowanie z koleżanką może wynikać z tego, że wie że przy niej może sobie pozwolić na więcej? (ogólnie koleżanka nie umie podnieść głosu na mojego piesa, jest hmm uległa, jeśli można tak napisać).
tenshii - 05-03-2013, 17:25
Almathea83, a to nie przez przypadek z ekscytacji? Nie wierzę, że to była agresja
Almathea83 - 05-03-2013, 17:30
tenshii, on jak szczeka to się wyrywa od razu tak, że trudno go utrzymać. Zawsze merda przy tym ogonem i jak ktoś się "przemoże" i jednak podejdzie do niego to od razu zaciesza. Z zewnątrz wygląda to jednak nieciekawie
tenshii - 05-03-2013, 17:35
| Almathea83 napisał/a: | | Z zewnątrz wygląda to jednak nieciekawie |
burczenie Fida też wygląda nieciekawie - ktoś może sobie pomyśleć, że zachowanie Fida czy Morena to agresja, ale to jednak agresją nie jest, zatem skupiłabym się raczej na próbie wzrostu posłuszeństwa Morena w stosunku do koleżanek niż na zamartwianiu, że to agresja
Moren dobrze zdaje sobie sprawę, że koleżanka nie wyegzekwuje pewnych rzeczy - musicie ćwiczyć
Almathea83 - 05-03-2013, 17:39
tenshii, dziękuję za porady mam nadzieję, że masz rację bo o ile burki do innych psów jakoś rozumiem, to w stosunku do ludzi już nie bardzo- nie widzę po prostu powodów, może z wyjątkiem podpijaczonych żulików osiedlowych idących wprost na mnie czasami..
neravia - 05-03-2013, 19:16
Almathea83, właśnie to samo chciałam napisać, może koleżanka nie do końca rozpoznała intencje Morena? psy często szczekają, bo to przecież psy i nie musi to zaraz świadczyć o agresji. Kami też szczeka - albo z ekscytacji albo czasami jak przestraszy się czegoś (jakoś nie darzy zaufaniem ludźmi w czapkach lub idących z parasolami )
Almathea83 - 05-03-2013, 19:26
neravia, jeśli to była taka postawa jaką ja zwykle widzę to hmm na radosną nie wygląda- poza latającym ogonem jest jednak dość naprężony i po swojemu pomarszczony na czole, może będzie kiedyś okazja to postaram się go nagrać. Dopiero jak się ktoś do niego odezwie to przestaje szczekać. Sama nie wiem co myśleć bo dotychczas nie był w ogóle źle nastawiony do ludzi (poza wyjątkami, gdy go ktoś wystraszył no i pijaczków).
aganica - 05-03-2013, 19:39
| Almathea83 napisał/a: | | Czy jego zachowanie z koleżanką może wynikać z tego, że wie że przy niej może sobie pozwolić na więcej? | A może wyczuwa jej emocje, strach, niepewność i przejmuje kontrolę nad sytuacją. Przecież ktoś musi być odpowiedzialny.Może Moreno postanowił przejąc kontrolę bo koleżanka jest słaba emocjonalnie i nie zapewnia bezpieczeństwa.
Ostaś - 05-03-2013, 19:45
| Almathea83 napisał/a: | | Czy jego zachowanie z koleżanką może wynikać z tego, że wie że przy niej może sobie pozwolić na więcej? |
Tak, Harry jest tego najlepszym przykładem Mały terrorysta mojej mamy
Kiedyś też jak koleżanka chciała go poprowadzić na smyczy to już w momencie jej przekazania Harry zmienił swoje zachowanie
Almathea83 - 05-03-2013, 19:53
aganica, Ostaś, dzięki! Tak to dokładnie wygląda, z mojego punktu widzenia.
[ Dodano: 06-03-2013, 07:33 ]
muszę zrobić edit bo co innego w smsie, a co innego w realu- otóż Moreno NIE rzucił się w kierunku pani z dzieckiem, a chciał na nich skakać (bez szczeków, pełna radocha) i jak już pewnie ekscytacja sięgnęła zenitu to pecha miał sąsiad, który się akurat pojawił i został oszczekany trochę inna wersja, prawda?
PaulaB:) - 10-03-2013, 19:27
Mam kłopot z moim psiurem, od jakiegoś roku nie chce wpuszczać nikogo do domu czy na podwórko, tzn. Nas domowników codziennych jak najbardziej ale innych ludzi nawet tych ,których bardzo dobrze zna w pierwszym odruchu rzuca się jakby chciał gryźć, okropnie to wygląda, sama bym się bała tak szarżującego psa na mnie. Po chwili jak powącha to się cieszy. Inaczej też to wygląda jak goście juz są w domu a ja jego wpuszczam do domu gdy goście już piją kawkę wtedy zero agresji sama radość. We wrześniu został wykastrowany ale zbytniej zmiany w tym zakresie nie widzę co innego do innych psów tu się po kastracji uspokoił bo tez juz zaczynał być agresywny. Może ktoś miał podobny problem i może coś pod powiedzieć, proszę.
tenshii - 10-03-2013, 21:19
PaulaB:), dlaczego uważasz, że to agresja? Może to tak duża ekscytacja? Opisz to dokładniej
PaulaB:) - 10-03-2013, 21:31
tenshii, ponieważ przy tym bardzo szczeka, nie tak radośnie tylko tak bardziej ostrzegawczo a po za tym jest cały zjeżony i szarżuje na człowieka jak już dobiegnie to obszczekuje i zatacza kręgi jakby szukał z której strony może zaatakować. Jak go powstrzymam to później nie mogę go uspokoić bo próbuje ta osobę podskubywać np za dłonie.
[ Dodano: 10-03-2013, 21:42 ]
Tak czasami sobie myślę że może jego szczenięce dzieciństwo miało na to zachowanie wpływ ponieważ Stefcio to psiak z pseudo, jak do mnie trafił miał około pół roku ale wcześniej przez kilka tygodni zmieniał dom, ponieważ niszczył jak zostawał sam. Brakowało więc w tym ważnym okresie dorastania stabilizacji i może teraz jak ktoś przychodzi do nas to boi się że go zabierze? Nie wiem czy w ogóle to ma sens i czy psy mogą w ten sposób tak myśleć ale bardzo martwi mnie jego zachowanie.
Daisy0311 - 16-03-2013, 16:56 Temat postu: pomocy Ludzie pomózcie mi Daisy od jakiegos miesiąca jest bardzo agresywna w stosunku do mojej córki pod moją nie obecnosc tz. jak ja jestem poza zasięgiem wzroku psa wtedy warczy na córke i próbuje ją ugryść a córka tylko chce ją głaskac albo bawić sie z nia rzucać jej piłke bo tak zawsze sie z nią bawiła nic jej nie zrobiła nigdy nawet ogona nie tkneła ani nie pociągneła za ucho nie wiem co sie dzieje pies widzi ze córka sie jej boi i dominuje nad nią a córka zawsze czuła przed nią respekt i nigdy nie pozwoliła sobie na jakies wieksze przytulanie bo sie jej bała nie wiem co robić dzisiaj za takie zachowanie wyzwałam ja mówiąć co zrobiłas nie wolno grysć idz do siebie nie dobry pies i tak teraz lęży u siebie obrażona a ja na nią nie zwracam uwagi
Di - 16-03-2013, 17:03
Daisy0311, każde warknięcie/pokazanie zębów na córkę musi być natychmiast ukarane - czyli izolacja, aż ochłonie. Musi wiedzieć, że nie ma prawda dominować czy robić czegokolwiek innego, co może córeczce sprawić ból. Kontrolowane spotkania, tylko z Tobą. Proponuję, żeby córeczka, pod Twoim czujnym okiem, ćwiczyła z Daisy - czyli komendy + smaczki, dużo dobrych pyszności od dziecka. Niech sobie z nią stworzy przyjemne skojarzenia. Ale każde warknięcie natychmiast musi być ucinanie.
Daisy0311 - 16-03-2013, 17:10
Moja córka nauczyła ją koment dał łape siad leżec wszystko nagradzała smaczkami a córka ma 5 lat także dobry wynik jak na te lata jest wobec niej bardzo czuła delikatna nie wiem co sie dzieję pies takjaby nie traktował jej poważnie nie mam słow zeby to określić bo jestem w 1000% pewna ze córka nic jej nie zrobiła i teraz sie boje ją zostawic z psem same nawet na chwile bo pies moze jej cos zrobic
Di - 16-03-2013, 17:28
Daisy0311, więc jej nie zostawiaj sam na sam z psem - ufaj swojej intuicji. Spotkania kontrolowane, aż nabadasz, co się właściwie między nimi zdarzyło. Jeżeli pies nie traktuje córki poważnie - spoko, nie musi. Ale nie ma prawda pokazywać na nią zębów.
tenshii - 16-03-2013, 17:28
| Di napisał/a: | | każde warknięcie natychmiast musi być ucinanie |
nie zgodzę się
warknięcie jest ostrzeżeniem
karcenie za warczenie uczy psa, że zabraniamy mu ostrzegać ale nie uczy go, że nie może atakować
skutek? - pies atakuje bez ostrzeżenia
jak postępować?
unikać sytuacji, które powodują takie zachowanie - tzn niestety córka obecnie nie powinna bawić się z psem, ALE powinna np samodzielnie sypać karmę do psiej miski i wydawać komendy, które pies już potrafi nagradzając psa smakiem - na początku poprzez rzucenie go psu na ziemię po wykonaniu komendy.
Ponadto polecam jednak spotkanie ze specjalistą, który poobserwuje to zachowanie
Daisy0311 - 16-03-2013, 17:35
Zauważyłam ze pies zawsze na nią warczy jak leży na łozku lub u siebie a ona podchodzi chcąć ja pogłaskać i dać buziaka a na buziaka zawsze reagowała otwartym pyskiem z pokazaniem zębów co do specjalisty nigdzie nie ma w mojej okolicy Gniezna i nawet nie wiem czy było by mnie stać bede za waszymi radami próbowała sobie z tym poradzić
[ Dodano: 16-03-2013, 17:37 ]
i ogranicze kontakt z psem tak jak radzi tenshii i tylko i wyłącznie przymnie bedzie sie z nią bawić
tenshii - 16-03-2013, 17:41
| Daisy0311 napisał/a: | | zawsze na nią warczy jak leży na łozku |
no to wprowadźcie zakaz wchodzenia na łóżko przy czym to Wy uczycie tego psa - córka nie może brać w tym żadnego udziału.
Ponadto legowisko psa ma być miejscem psa i córka NIE MOŻE się do niego zbliżać. Pies ma prawo mieć swój kawałek świata, w którym może się zrelaksować i czuć się bezpiecznie. Miejsce, w które będzie mógł pójść z pewnością, że nikt nie będzie go tam niepokoił. Innymi słowy: jeśli pies pójdzie do siebie to ma to być dla Was sygnałem, że nie ma ochoty na zabawę i buziaczki, chce być sam. MUSICIE to uszanować.
| Cytat: | | na buziaka zawsze reagowała otwartym pyskiem z pokazaniem zębów |
pochylanie się nad psem, szczególnie od przodu jest dla psa pewnego rodzaju wyzwaniem. Jesteśmy znacznie wyżsi od psa i taką różnicę pies widzi na co dzień i przez większość czasu. W momencie, w którym nagle klękamy czy pochylamy się nad nim - pies może czuć się zaszczuty i zagrożony. Nasza twarz nagle robi się większa i niezależnie od tego jaką mamy minę i jaki zamiar pies ma prawo poczuć się zagrożony. Zatem zanim ktokolwiek z Was, a szczególnie córka, podejdzie do psa, niech nigdy się nad nim nie pochyla. Najpierw musi przyjąć jego wielkość, czyli np usiąść na ziemi.
| Daisy0311 napisał/a: | | nawet nie wiem czy było by mnie stać |
a na pogłębianie takiego zachowania i zagrożenie bezpieczeństwa córki Was stać?
jeśli to zachowanie będzie się pogłębiać musicie wyskrobać jakiś grosz - niestety
tenshii - 16-03-2013, 17:42
| Daisy0311 napisał/a: | | tylko i wyłącznie przymnie bedzie sie z nią bawić |
na razie w ogóle nie powinna się bawić, tylko karmienie, szkolenie, ewentualnie rzucanie aportu
Daisy0311 - 16-03-2013, 18:03
Dziękuje tenshii za tak mądra wypowiedz i rade jestem ci bardzo wdzięczna wezme sobie to do serca i bede robiła tak jak mowisz nawet nie pomyślałam o tym jak pies nas widzi z góry tak to ujmę i ze może sie czuc nie zręcznie i zagrozony a z tym szkoleniem tak napisałam bo nie wiem ile to nawet kosztuje czy 1000zł by starczyło i jeszcze coś teraz zauważyłam że pies jest chyba zazdrosny o mnie jak mam corke na kolanach i ja całuje to daisy zaraz przyszła a spała i domagała sie zebym to nią sie zajeła a nie córką.
tenshii - 16-03-2013, 18:06
| Daisy0311 napisał/a: | | czy 1000zł by starczyło |
nie mówiłam o szkoleniu
czym innym jest nauka posłuszeństwa a czym innym korygowanie niepożądanych zachowań
mówiłam o jednym spotkaniu w Waszm domu, podczas którego specjalista poobserwuje zachowanie psa i da kilka cennych rad, myślę, że to koszt około 100 zł
Jeśli pies jest zazdrosny o córkę róbcie jak mówiłam - niech i córka będzie dla psa źródłem korzyści, np pożywienia
Di - 16-03-2013, 18:21
| tenshii napisał/a: |
karcenie za warczenie uczy psa, że zabraniamy mu ostrzegać ale nie uczy go, że nie może atakować
skutek? - pies atakuje bez ostrzeżenia |
Oczywiście - masz rację. Ale i tak uważam, że nie powinno się dopuszczać do sytuacji, gdy pies na kogoś warczy (szczególnie jeśli warczy, bo mu się tak podoba, a nie ma ku temu konkretnych powodów, czy nikt mu nie zrobił krzywdy - w tym przypadku Daisy jest chyba o młodą zazdrosna) - więc chodziło mi bardziej o przerywanie sytuacji, gdy pies stawia swoje warunki.
I może i źle robię, ale kiedy Biance zdarzało się warknąć na mnie w MOIM własnym łóżku, zanim zdążyła po tym warknięciu zamknąć pychol, wylatywała za drzwi.
Nie wiem, czy wiesz, o co mi chodzi - warczenie warczeniem, ale no na litość boską - nie można chyba pozwalać, żeby warczeniem pies zdołał cokolwiek egzekwować?
Chyba się trochę zaplątałam, tenshii popraw mnie, jeżeli coś źle rozumiem.
Daisy0311 - 16-03-2013, 18:38
Jak dobrze że ja was tu mam bo az z nerwów brzuch mnie rozbolał bo nie wiedziałam specjalnie jak sie za to zabrac jestem już pewna ze pies jest zazdrosny kilka testów zrobiłam a mianowica wogóle sie daisy nie interesowałam a pod niebiosa wychwalam córke całowałam itp pies mruczał na mnie drapał mnie ja nadal nie zwracałam na nią uwagi i odchodziłam od niej to strasznie sie denerwowała i próbowała odpychać córke odemnie, także już wiem jaki jest jeden problem zobaczymy co czas przyniesie i zastosuje rady tenshii napewno bedą dobre wyniki
Di-
Oczywiście - masz rację. Ale i tak uważam, że nie powinno się dopuszczać do sytuacji, gdy pies na kogoś warczy (szczególnie jeśli warczy, bo mu się tak podoba, a nie ma ku temu konkretnych powodów, czy nikt mu nie zrobił krzywdy - w tym przypadku Daisy jest chyba o młodą zazdrosna) Też sie z tym zgodze i jesli bedzie to sie działo nadal skontaktuje sie z jakims specjalistą napewno mi pomoże
tenshii - 16-03-2013, 19:32
| Di napisał/a: | | popraw mnie, jeżeli coś źle rozumiem. |
ja nie mówię, że mamy tolerować warczenie na nas - absolutnie nie
chodzi mi natomiast o to, że nie należy karcić za takie zachowanie
należy do niego nie dopuszczać, tzn do zera ograniczać sytuacje, które takie zachowania wywołują, a potem im przeciwdziałać.
Jeśli Bianka warczała na Ciebie w łóżku należało moim zdaniem zabronić jej przebywania na łóżku, a potem albo tak to zostawić albo uczyć bezwzględnego wykonywania komendy "zejdź" z łóżka oraz komendy "możesz wejść" (pies nie wchodzi bez pozwolenia). Pies wówczas rozumie zasady - na łóżku czuje się jak gość, a nie jak właściciel tego 'legowiska' i nie warczy.
U Was też jest inaczej bo Bianka wie, że to Ty karmisz, wyprowadzasz. W przypadku 5 letniego dziecka jest inaczej i dlatego należy nad tym pracować - aby stało się również źródłem korzyści.
W sytuacjach związanych z agresją to pies niestety ma przewagę. Jak napisałam wcześniej w przypadku karcenia za warczenie karcimy za ostrzeżenia dając psu taki oto sygnał: nie ostrzegaj, a w naszym mniemaniu to wiadomość: nie możesz warczeć bo to moje łóżko.
W przypadku ataków np w obronie jedzenia czy zabawek czy jakichkolwiek innych ataków człowiek zawsze ucieka przed ugryzieniem (z wiadomych względów), co daje psu jasny komunikat: wygrałem, i tym samym umacnia takie zachowania. Dlatego zamiast karcić należy unikać takich sytuacji wywołujących niepożądane zachowania, a potem je korygować bądź zmieniać (np. jeśli pies broni kości, to jej nie dawać, a potem z innymi rzeczami wypracować technikę wymiany na coś lepszego - np zabawki na zabawkę, kulki karmy na kawałek mięska, a w końcu nieszczęsnej kości na wędzonego kurczaka)
Di - 16-03-2013, 19:46
tenshii, ok, zrozumiałam tą różnicę. Dzięki!
Daisy0311 - 16-03-2013, 19:55
dziękuje ci tenshii jesli możesz to powiedz mi jak wyeliminowac zazdrosc bo pies jest zazdrosny o córe to już ostatnie moje pytanie
Nitka - 17-03-2013, 01:05
Daisy0311 czy dobrze widzę, że ona ma 5 miesięcy?, to jeszcze szczeniak, który pewnie próbuje swoich "sił" . Moja w tym wieku też tak robiła przy córce, ale ja kończyłam wtedy zabawę, dziecko do swojego pokoju, a psa olewaliśmy, szła na swoje legowisko, żeby się wyciszyć, bo podejrzewam, że to ekscytacja, a nie agresja. Po kilku razach chyba skojarzyła, że jak będzie się "wygłupiać", to ja oleją, a one nie lubią izolacji od człowieka. Tylko nie zajmowaliśmy się córką, ale żadną z nich. Teraz moja córka może jej z pyska wyciągnąć i nawet nie mruknie, ale za to jak ją opierniczam-córkę, to staje między nami i się do niej przytula, a mnie leci zabawkę przynieść i wtyka w rękę-mądra bestia. Może zastosuj olewanie i izolację na kilka minut, a córcię nauczyć, że legowisko jest suni, tam ma mieś spokój, chociaż moje zdanie jest troszkę inne, nie da się nie chodzić koło legowiska, więc moja córka szła tam z jabłuszkiem, albo smaczkiem, siadała i jadły razem (bałam się, że kiedyś zostaną same po szkole, córka przejdzie obok i jej zakłóci spokój). Do dziś idzie jej co dzień tam dać nagrodę, a ta siedzi jak zamarznięta i tylko ogonem wachluje i mela jej wisi, a jak córka wraca np. ze szkoły to suka leci na legowisko, siada i czeka To ciężki wiek u labków, dorastają i to na nas spada obowiązek wychowania i nauczenia pewnych zachowań, a chyba najlepiej robić to nagroda i olewaniem-u mnie zadziałało
tenshii - 17-03-2013, 10:10
| Nitka napisał/a: | | czy dobrze widzę, że ona ma 5 miesięcy?, to jeszcze szczeniak, który pewnie próbuje swoich "sił" . Moja w tym wieku też tak robiła przy córce, ale ja kończyłam wtedy zabawę, dziecko do swojego pokoju, a psa olewaliśmy, szła na swoje legowisko, żeby się wyciszyć, bo podejrzewam, że to ekscytacja |
warczała przy podchodzeniu?
nadmierna ekscytacja raczej wchodzi w grę wówczas, gdy pies bawi się i po prostu się zagalopuje w zabawowych atakach
kiedy pies zaczyna warczeć po podejściu do siebie to ekscytacją to nie jest
moja Daisy w wieku 4-5 miesięcy też tak zaczynała - takie zachowania należy eliminować jak najszybciej się da
| Nitka napisał/a: | | córcię nauczyć, że legowisko jest suni, tam ma mieś spokój, chociaż moje zdanie jest troszkę inne, nie da się nie chodzić koło legowiska, więc moja córka szła tam z jabłuszkiem, albo smaczkiem, siadała i jadły razem (bałam się, że kiedyś zostaną same po szkole, córka przejdzie obok i jej zakłóci spokój). |
oczywiście, że można chodzić obok legowiska, ale trzeba ignorować psa. Pies ma mieć pewność, że nawet jeśli jesteśmy obok legowiska to nie po to aby go niepokoić, ale na przykład ściągnąć coś z półki obok. Dziecko na pewno nie powinno siadać w legowisku psa, który się tak zachowuje
Daisy0311 - 17-03-2013, 10:18
Nitka zgadzam sie z tobą ale raczej to nie jest ekscytacja a złość ! weronika wie już że jak pies spi to nie ma podchodzić i jej głaskać tylko poczekać aż pies sam do niej przyjdzie bo tak jak pisałam wczesniej zauwazyłam ze pies jest na nią zły gdy lezy czy to na łózku czy u siebie a ona podchodzi chcąć ja pogłaskać ja np moge to robić i pies nawet nie myśli zeby jakiś dzwięk z siebie wydać ale córa jest słabsza i pies wie że ona sie jej boi to jest jeszcze szczeniak takze da sie jeszcze dużo rzeczy skorygować i wzmocnić jak pieso ma ochote isc sie poprzytulać do córki to wtedy nic jej nie przeszkadza siedzą na łózku jedzą chrupki i ogladaja bajki a Daisy spokojnie czeka az córa ją poczęstuje nie ma mowy o wyrywaniu z ręki jest bardzo delikatna cierpliwość i jeszcze raz cierpliwośc a w przyszłosci bedą najlepszymi przyjaciółmi
Di - 23-03-2013, 20:31
Więc i ja piszę, bo choć to nie jest pierwszy raz, starałam się udawać chyba sama przed sobą... że nie dzieje się nic niepokojącego.
Szłam dzisiaj na spacerze z Bianką, szła spokojnie, na luźnej smyczy; nagle zza rogu wyłonił się człowiek z psem luzem. Bardzo posłusznym, bo mężczyzna raz na niego gwizdnął i pies natychmiast obszedł go, żeby iść dalej od Bianosławy. Bianka natychmiast naprężyła smycz, wyrwała się do niego ze szczekiem, złapałam ją za smyczą i przyciągnęłam ją do siebie. Szamotała się jednak, więc przyciągnęłam ją za szelki. I ona w tym momencie spróbowała ugryźć mnie w ramię. Nie mogła zrobić mi krzywdy, ale sam fakt, że wyskoczyła z paszczą, mnie zszokował. Pies przeszedł, Bianka kompletnie zmienia front. Ogon w ruch i idzie spokojnie.
Pierwszy raz taka sytuacja miała miejsce, gdy w styczniu rolnik jechał w naszym kierunku traktorem - ponieważ wiem, że Bianka bardzo nerwowo reaguje na warkot, w trosce o nią, pociągnęłam ją na pobocze. Ponieważ rolnik najwyraźniej się zagapił, ta odległość nie wystarczyła, więc zapobiegawczo złapałam ją za szelki i przyciągnęłam bliżej siebie. Wtedy wyskoczyła na mnie z zębami - w ramię. Nic się nie stało, traktor przejechał - spokój. Zrzuciłam jej reakcję na karb strachu - pierwszy raz traktor jechał tak blisko niej.
I jeszcze jedna rzecz: gdy mijamy się z psem małym/mniejszym od niej, to dostaje szajby. Momentalnie wyrywa mi się, napina smycz, skacze, kręci, szczeka - w moim odczuciu nie jest to przyjacielskie wcale, a wcale. Zazwyczaj wąski chodnik, którym idziemy sprawia, że muszę ją odciągnąć, bo nie wiem, jak się zachowa, jeśli dojdzie do konfrontacji z innym psem.
Uprzedzając pytanie: próbowałam odwracać jej uwagę smaczkami, ale kiedy jest na smyczy, to nie działa na nią nawet kiełbasa. Widzi TYLKO psa.
Do niektórych psów się tak nie zachowuje. Np. do większych, czy - oczywiście - znajomych. Kładzie się i czeka. Nie wiem, co robić, poradźcie mi coś, bo martwię się, że cokolwiek to jest, to się to pogłębi i z łagodnego baranka zmieni mi się w jakiegoś killera
EDIT:
Jeszcze jedna rzecz: wczoraj na spacerze została obwarczana, obszczekana i zagoniona przez sukę bez smyczy (była przy właścicielu, nie dała się złapać, nie ugryzła jej, ale wyskoczyła na nią - Bianka od razu się położyła, pies się cofnął). Nie wiem, czy to ma jakiś związek, ale piszę na wszelki wypadek, jakby ktoś pytał.
Almathea83 - 23-03-2013, 20:37
Di, mamy to samo tyle że Moren nigdy nie próbował mnie dziabnąć zębami. Niektóre piesy to wróg nr 1 i jest mega złość. Ze 2 razy była bezpośrednia konfrontacja z psem (bo był luzem a właściciel daleko) i nic się nie stało, szczeki ustały a Moren nie zaatakował- więc moim zdaniem na smyczy Moren czuje się pewniej i stąd taki "groźny"..
Di - 23-03-2013, 21:24
Almathea83, no właśnie ja nie mówię, że Bianka ma być zawsze miła i uległa, i co tylko - jej relacja z psami to inna część. Fakt jest, że bywa zbyt ufna - i wczoraj ją ta suka trochę za to pokarało. Niech nabierze czegoś na kształt instynktu zachowawczego. Ale przeraża mnie, że gdy ją odciągam, to na mnie wyskakuje.
Jak jej bez smyczy i gdzieś odbiegnie za daleko i dochodzi do konfrontacji to NIGDY nie kłapnęła na nikogo zębami. Przyjmuje wtedy pozycję uległą.
| Almathea83 napisał/a: | | więc moim zdaniem na smyczy Moren czuje się pewniej i stąd taki "groźny".. |
Otóż to. Moja chyba też. Ale to nie tłumacze tego, że na mnie kłapie
tenshii - 24-03-2013, 10:29
Di, Bianka po prostu ma trudności z opanowaniem emocji skoro zdarza się to tylko przy psach.
Psy wywołują w niej tak ogromne emocje, że po prostu nad sobą nie panuje.
Myślę, że powinnaś pracować nad uatrakcyjnieniem swojej osoby w jej oczach.
Oczywiście musicie też bardzo mocno ćwiczyć posłuszeństwo.
A co do tych smaczków. Jak wyglądało odwracanie uwagi smaczkami?
Bo jeśli podtykałaś jej smaki pod nos, a potem jej smaka dawałaś, to tak naprawdę nagradzałaś ją za zwracanie uwagi na psy.
Di - 24-03-2013, 10:53
| tenshii napisał/a: | | Bo jeśli podtykałaś jej smaki pod nos, a potem jej smaka dawałaś, to tak naprawdę nagradzałaś ją za zwracanie uwagi na psy. |
Nie, nie podtykałam jej po nos smaków
Próbowałam zmanipulować ją jakąś prostą komendą, ale ogłuchła na wszystko, gdy widziała psa, nie rozumiała chyba nawet, co znaczy 'Siad'.
Więc w końcu próbowałam zwracać na siebie jej uwagę zabawką - ale też mnie olewała.
tenshii - 24-03-2013, 11:06
| Di napisał/a: | | Próbowałam zmanipulować ją jakąś prostą komendą, ale ogłuchła na wszystko, gdy widziała psa, nie rozumiała chyba nawet, co znaczy 'Siad'. |
psy jak dzieci - najlepiej, żeby miały kontakt wzrokowy podczas mówienia poleceń, więc ciężko w takich sytuacjach.
Próbuj stawać między nią na tym psem, zasłaniać jej widok, zamiast się z nią szarpać.
Bierz ze sobą wędzonego kurczaka - on ma specyficzny, pyszny i mocny zapach - sprawdził się już wielokrotnie
Jak staniesz między nią a psem, daj jej powąchać kurczaka, podetknij pod nos, ale jej go nie dawaj dopóki nie będziesz miała jej za co nagrodzić.
Jeśli się na nim skupi, usiądzie (na początku pewnie aż tak dobrze nie będzie), albo chociaż nawiąże kontakt wzrokowy to ją za to nagrodź. Za cokolwiek co nie będzie związane z psem.
Tutaj przydałby się dobrze uwarunkowany kliker, bo doskonale zaznacza moment w zachowaniu psa, który został nagrodzony.
Możesz też spróbować stanąć między nią a psem, podetknąć kuraka i spróbować przejść z nią kawałek w kierunku przeciwnym do psa i wtedy ją nagrodzić.
Na początku pewnie będzie ciężko, ale w końcu trening czyni mistrza.
PS. czy Bianka ma zabawkę, którą uwielbia ponad wszystkie inne? Jeśli tak, niech zabawka będzie dla niej dostępna tylko w takich sytuacjach.
Di - 24-03-2013, 11:19
| tenshii napisał/a: | | Próbuj stawać między nią na tym psem, zasłaniać jej widok, zamiast się z nią szarpać. |
Tylko na wąskim chodniku siłą rzeczy muszę ją trochę odciągnąć, bo jak się nie uda 'zasłonić', w sensie wiesz - będzie ruletka, to przewali mnie, chłopa albo nas oboje. Druga sprawa jest taka, że mam słabe obręcze barkowe - już mi kilka razy Bianka wybiła rękę, gdy gwałtownie odwiodła ramię ze smyczą, jak chciała na coś skoczyć. Więc zanim w ogóle dam rade odwracać jej uwagę, muszę zabezpieczyć swoje ramiona, żeby ich później nie zbierać z chodnika (;/) - a żeby to zrobić, to muszę ją mieć blisko (i pewność, że w razie czego ją utrzymam.) Więc zasłanianie okey - ale muszą ją chociaż trochę odsunąć od psa.
Z tym wędzonym kurczakiem spróbuję, nigdy go nie używałam, może, jak mówisz, zapach zawróci jej w głowie.
| tenshii napisał/a: | | Tutaj przydałby się dobrze uwarunkowany kliker, bo doskonale zaznacza moment w zachowaniu psa, który został nagrodzony. |
Kliker to jedna z nielicznych rzeczy, jaką fajnie się nam udało wypracować.
| tenshii napisał/a: |
PS. czy Bianka ma zabawkę, którą uwielbia ponad wszystkie inne? Jeśli tak, niech zabawka będzie dla niej dostępna tylko w takich sytuacjach. |
Zabawkę, którą wielbi ponad wszystko, jest piłka do aportu - ale ona wychodzi z ukrycia tylko, gdy ją zwalniam ze smyczy na przestrzeniach. Rozumiem, że muszę znaleźć coś nowego?
tenshii - 24-03-2013, 11:22
Di, więc na chodnikach staraj się rozglądać i wypatrywać psów pierwsza, a jak Ci się uda zmieniać trasę. Pewnie nie da się tak za każdym razem ale na pewno ograniczy to ilość takich interwencji jakie mają miejsce teraz.
Piłkę zostawiłabym na sytuacje z psami.
Myślę, że ona po prostu lubi aportować, więc do parku może frisbee? Albo jakaś gumowa kość?
Di - 24-03-2013, 11:30
| tenshii napisał/a: | | Myślę, że ona po prostu lubi aportować, więc do parku może frisbee? Albo jakaś gumowa kość? |
Aportować uwielbia. Coś poszukam.
Dziękuję!
fadziochowa - 22-04-2013, 21:19
Mam nadzieję, że piszę we właściwym wątku.
Ostatnio ( od jakichś 2 miesięcy) Fado strasznie szczeka na ludzi... Na spacerach zanim go spuszczę ze smyczy zawsze sprawdzam czy nikogo nie ma, staram się pierwsza dostrzegać ludzi czy inne piesy, żeby go zapiać w porę . Szczeka zazwyczaj jak jest spuszczony- skacze w około człowieka i szczeka. Ludzie się go boją Na smyczy jest w porządku- bo nie rzuca się na każdego- (prawie na nikogo z wyjątkiem wrednej sąsiadki ). Jak widzę że jest zainteresowany jakąś osobą to daję komendę"siad" i nagradzam go jak dana osoba przejdzie ( jeżeli jest na smyczy). Największy problem jest wtedy ,kiedy ktoś nadejdzie z zaskoczenia a Fado biega luzem... żadna komenda nie działa- w ogóle wątpię że on mnie słyszy w tym "dzikim szale" . Dzisiaj bratowa nie domknęła bramy i Fado wyskoczył z tym szczekiem na przechodzącą panią...matko jak mi było głupio- kobieta się wystraszyła nie na żarty. Byłam mega wściekła na sierściucha- ledwo opanowałam złość! Zabrałam go do domu bez słowa i przez pół godziny go ignorowałam...
Nie wiem co się z nim dzieje.
I co najdziwniejsze- kiedy jesteśmy w mieście Fado normalnie mija przechodniów a niektórzy go głaszczą! Nie chcę żeby sąsiedzi wszyscy wokoło gadali za plecami, że mam agresywnego psa On nikogo nie ugryzł i szczerze wątpię czy w ogóle byłby w stanie to zrobić.
[ Dodano: 22-04-2013, 21:56 ]
( Mieszkamy w małej miejscowości gdzie ludzie ( w większości) wychodzą z założenia że pies to zło-musi siedzieć na łańcuchu bo to przecież "tylko pies". A jak ktoś kocha, dba i poświęca cały wolny czas psiakowi to od razu że głupi... może Fado tak jak i ja nie lubi tutejszych ludzi )
Nie wiem już co mam z tym jego szczekaniem zrobić
Di - 26-04-2013, 12:45
fadziochowa, ja tam myślę, że on to taki pies 'zaczepno-obronny' - zupełnie, jak moja Bianka Była spuszczona, pognała mi za facetem i stała w dużej odległości - tylko szczekała. Głucha na moje wołanie, ruszyłam za nią i im ja się zbliżałam, tym ona czuła się pewniej, podchodziła bliżej i szczekała intensywniej.
Nie wydaje mi się, żeby to była agresja, szczególnie że na smyczy zachowuje się okey. Może wyczuwa emocje mijających go ludzi, którzy np. widząc psa bez smyczy, automatycznie zaczynają się bać?
Inna sytuacja z mijaniem przez obcych waszego domu. Może szczekał ostrzegawczo? Moja też robi hałas, jak ktoś się zatrzymuje przy furtce.
Myślę, że zdecydowanie należy popracować nad przywoływaniem i ignorowaniem rozproszeń. Tak z ciekawości: jak Fado zachowuje się w stosunku do mijanych rowerów/motorów/ciężarówek?
fadziochowa - 26-04-2013, 12:55
| Di napisał/a: | ja tam myślę, że on to taki pies 'zaczepno-obronny' - zupełnie, jak moja Bianka Była spuszczona, pognała mi za facetem i stała w dużej odległości - tylko szczekała. Głucha na moje wołanie, ruszyłam za nią i im ja się zbliżałam, tym ona czuła się pewniej, podchodziła bliżej i szczekała intensywniej.
Nie wydaje mi się, żeby to była agresja, szczególnie że na smyczy zachowuje się okey. Może wyczuwa emocje mijających go ludzi, którzy np. widząc psa bez smyczy, automatycznie zaczynają się bać? | myślę, że masz rację Intensywnie pracujemy nad przywołaniem i nad tym, żebym to ja była dla niego ważniejsza niż inni ludzi, ale wychodzi to różnie
A co do motorów/rowerów i traktorów...no to jest nimi strasznie zafascynowany Samochody i ciężarówki na ulicy ignoruje coraz częściej
Ehh nasze psiaki ciągle uczą nas cierpliwości i chyba lubią wystawiać ją na próbę
Di - 26-04-2013, 13:26
| fadziochowa napisał/a: | A co do motorów/rowerów i traktorów...no to jest nimi strasznie zafascynowany |
Pytam, bo zachowanie Bianki doprowadza mnie do szału; do tego stopnia, że we wtorek przyjechała moja szkoleniowiec.
Więc, kochana, uszy do góry i do pracy!
| fadziochowa napisał/a: | Ehh nasze psiaki ciągle uczą nas cierpliwości i chyba lubią wystawiać ją na próbę |
Dokładnie. I jeszcze chwila, a trzeba będzie jakieś leki na serce i stres
zaba - 05-05-2013, 17:16
Dziś na spacerze w polach, Rocco rzucił się z zębami na dwa pozostałe psy..
Dobrze, że w porę je zauważyłam i złapaliśmy go za szelki, zanim zaczął akcję.
Brzmiał tym warkotem jak jakiś pitbul, a ja do tej pory się telepię z nerwów
Nie wiem jak zachowuje sie z rodzicami na spacerze, ja jestem w domu rzadko.
Czasem zaczynam sie bać iść z nim, że go nie utrzymam..
Di - 05-05-2013, 21:07
zaba, był na smyczy? spuszczony ze smyczy? czy jeżeli był na smyczy, został przyciągnięty do Ciebie, przy mijaniu psów...?
zaba - 08-05-2013, 18:26
Di, byl puszczony luzem, bo byliśmy w polach. Ja zauważyłam ludzi z dwoma psami, jak byli w odległości ok. 3m od nas. I tak się zastanawiam, czy może tu był nasz błąd.
Nie wiem czy Rocco ich nie wyczul/zauważył czy po prostu miał daleko w dooopce.
Bo jak się zorientowaliśmy, wzięliśmy go za szelki na bok. Na początku jak go złapałam było ok, ale jak zabraliśmy go na bok zaczął się awanturować okropnie.
I może to była nasza wina? Ta nagła reakcja i odciągnięcie go na bok? Pomyślałam o tym, jak analizowałam tą całą sytuację..
Di - 08-05-2013, 20:22
| zaba napisał/a: | | I może to była nasza wina? Ta nagła reakcja i odciągnięcie go na bok? Pomyślałam o tym, jak analizowałam tą całą sytuację.. |
Tak mi się wydaje. Bo - Rocco miał luz, biegał sobie - zauważyłaś inne psy - przywołałaś go (ograniczyłaś swobodę, ale jednak tutaj w grę wchodziło posłuszeństwo) - złapałaś za szelki. Sygnał dla psa - pojawiają się inne psy, a oni mnie przyciągają na bok za szelki. Nie lubię innych psów.
To oczywiście moje uproszczenie. Ale piszę to, ponieważ wywołałam w Biance agresję smyczową i mam teraz problem, żeby to wyprostować. Mianowicie, moje błędne koło: Bianka rwała się w kierunku rowerzystów - jak jechał rowerzysta, przyciągałam ją do siebie blisko - Bianka skojarzyła w końcu rowerzystów z natychmiastowym skróceniem smyczy - zaczęła reagować szczekaniem/warczeniem/jeszcze wzmożonym wyskakiwaniem.
Szkoleniowiec, z którą skontaktowałam się wtedy na cito, przyjechała do mnie, wzięła Biankę na spacer i wywnioskowała, że sama psa nakręcam, gwałtowną zmianą swojej reakcji. Bo wyczuwa mój strach, to że się spięłam, że się boję, że znów wyskoczy, itd. No błędne koło. Przykazała trzymać psa wyłącznie na luźnej smyczy i ABSOLUTNIE nie skracać, choćby się waliło i paliło. W zamian za to, jeżeli pies będzie czaił się i próbował wyskakiwać, w momencie gdy prawie do maxa napnie smycz, muszę szarpnąć ją mocno RAZ, w przeciwnym kierunku i gdy z automatu wyląduje bliżej mnie, natychmiast odejść w innym kierunku (Bianka ma skojarzyć, że jakby sama siebie na widok rowerzysty szarpnęła, a ja miałam udawać, że nie mam pojęcia, co się stało )
Nie wiem, czy wytłumaczyłam to jasno, ale powiem Ci, że to naprawdę podziałało. Kilka mocnych szarpnięć-nieszarpnięć z miną 'Ale o co chodzi?', a Bianka zaczęła mijać rowerzystów, niczym powietrze. I tak dla porównania: gdy w lesie głupiała luzem z dziewięcioma innymi psami, rowerzyście przejeżdżali obok niej i ANI RAZU na żadnego nie zareagowała.
Wiem, że to sytuacja nieco inna, jak pogoń za rowerem, ale mam nadzieję, że pomogłam Ci znaleźć jakieś punkty odniesienia
Almathea83 - 08-05-2013, 20:31
| Di napisał/a: | złapałaś za szelki. Sygnał dla psa - pojawiają się inne psy, a oni mnie przyciągają na bok za szelki. Nie lubię innych psów.
|
niektóre psy (np. mój Moren) czują wtedy większą pewność siebie, bo mają "wsparcie" na drugim końcu smyczy/ uchwycie za szelki. Ze 2 razy zdarzyło mi się go złapać w porę zanim pobiegł do piesa i wtedy od razu się napuszył i zaczął szczekać
Di - 08-05-2013, 20:41
Almathea83, może właśnie dokładnie na takiej zasadzie to działa: bo jak jeszcze byłam głupia i średnio ogarniałam temat, to przyciągałam ją mocno do siebie: wyrywała się tak na ten rower, jakby zaraz miała dostać szajby. Bałam się momentami, że nie dam rady jej utrzymać, nie mówiąc o ręce w stawach. Potem zaczęłam czytać. A potem Bianka odwaliła akcję, która przyprawiła mnie o palpitacje i stwierdziłam, że sama sobie nie poradzę. Więc chwała Bogu mam swojego szkoleniowca od spraw beznadziejnych...
zaba - 09-05-2013, 02:34
Dzięki dziewczyny
Bo wątpię, żeby on tych psów nie zauważył, skoro byli tak blisko. Poza tym jedna suczkę zza ogrodzenia, jak mijamy na spacerze zna i przez siatkę zgrzytów nie było nigdy.
Bo kiedyś jak dobiegła do nas dobermanka sąsiada, z zaskoczenia, zapięłam tylko Rocco na smycz bez napinania, odeszłam kawałek, żeby zawołać Mateusza a suczkę odwołał właściciel, to nic się nie stało.
Może faktycznie, ja od razu łapię stresa, boję się jak pojawia się pies na horyzoncie. I jest reakcja taka jak ta. Oby to było to, bo łatwiej będzie naprawić moje zachowanie niż psa
Ewelina - 09-05-2013, 08:10
U nas sytuacja tak wygląda kiedy rodzice idą z Boni na spacer. Boni rzuca się na wszystkie psy ciągnie. Jest nie do okiełznania. Ostatnio chciałam sprawdzić jej zachowanie ze mną na spacerach. Zabrałam więc mamę i Boni bez Lilly której tak zacięcie broni. Kiedy prowadziła ją mama Boni była nieznośna, ale widziałam zachowanie mamy jak napinała smycz i stymulowała ją o przyjęcia pozy agresywnej. Ze mną pies był stymulowany komendami ogarnięcie tego trwało tylko 30 minut. Kiedy widziałam na horyzoncie innego psa kazałam jej usiąść i odwracałam jej uwagę kilka podejść i dziewczyna zakumała że nie ma co się rzucać. Warunek jeden ciacha w kieszeni nie ma co panikować z naszej strony. I myślę, że warto pozwolić psu na poznanie innego. Boni później pozwalałam na powąchanie innego psa zachowywała się bardzo ładnie nawet była uległa. Oczywiście najpierw spytałam właściciela tamtego psiaka o zgodę. Wracaliśmy do domu już w pełnej harmonii i zrelaksowane Niestety cały czas Boni się rzuca idąc z rodzicami
effcyk - 20-05-2013, 20:36
no to dzisiaj trafił nam się spacer pełen emocji . Idę z Nestorem polną ścieżką a za nami Państwo z jasnym labradorem ( nie znam osobiście kilka razy widziałam ich z tym psem). Myślę sobie, kurcze żeby iść do domu muszę zawrócić na końcu ścieżki, no więc przy końcu zeszłam ze ścieżki na trawę i czekam aż ludzie z psem przejdą i nas miną. Pancia owego labradora już w zachwycie a Pancio " oo kolega po fachu", Pancia bez pytania od razu podchodzi ze swoim psem i mówi" niech się zapoznają koledzy" a ja jej na to " Ale mój nie..." - nie zdążyłam powiedzieć że mój nie lubi samców, bo Nestor standardowo położył w momencie łeb na grzbiecie biszkoptowego labka i rzucił się na niego. Najgorsze było nie samo szamotanie się psów, bo nie gryzly się jakoś agresywnie, był to raczej pokaz swojej siły, ale najgorsze było to ze smycze się mega poplątały i Pancia ciągnie swojego psa do siebie a mój się dusi na obroży. Chciałam złapać Nesta a Pancio biszkopta złapał mnie za ręke i mnie odciąga, bo chyba się bal że mnie psy pogryzą . Na tyle dobrze znam swojego psa, ze wiem że jego "rzucanie się" to efekt dominacji i jest to pokazywanie zębów warczenie i próbowanie położenia na glebe swojego hmm przeciwnika, ale nigdy żadnego psa nie potraktował w sposób taki żeby miał jakieś rany czy żeby lała się krew. Jakoś szybko wyrwalam ręke facetowi, podeszłam do psów i Nestora odplątałam. Staliśmy od siebie jakieś 2 metry. Pańciostwo biszkopta w szoku że ich to wszystkie lubi i do wszystkich musi lecieć się witać a mój taki maczo. Opowiadali o swoim piesku ze ma 2 lata, że przeprowadzili się z bloków że ich piesek miał tam tylu psich kolegów itp. Pancio mówi " ale Pani pies jest grubszy" ja takie gały wybałuszam i mówię" grubszy???" ( ich pies wyglądał jak amstaff wielki łeb, niski i krępy labek a Nestor to nie należy do specjalnie masywnych). A pancio" nie w sensie że grubszy że ma tyle tłuszczu ale taki bardzo zbity w sobie lepiej zbudowany" ( ciekawe że ja o ich psie pomyślałam to samo tj ze ich to mega zbity w sobie lab). Pancia biszkopta mówi że może kiedyś pieski się zakolegują i poszli . Mówię Wam co za ludziska i co za emocje .
Di - 20-05-2013, 21:25
| effcyk napisał/a: | | Pancia bez pytania od razu podchodzi ze swoim psem i mówi" niech się zapoznają koledzy" a ja jej na to " Ale mój nie..." |
Uwielbiam. UWIELBIAM, no po prostu;/
z Bianką walczę z agresją smyczową na rowerzystów. Idę sobie, przejeżdża obok mnie ziom, Bianka mi się jeży, warczy, zaczyna wyrywać, a ziomek zatrzymuje się i ciumka: "Łojejej, jaka śliczna mniam mniam buzi buzi', a pies sztywny ze złości. No Jezu;/ Uwielbiam takie samowolki, sami się proszą czasami o krzywdę.
| effcyk napisał/a: | Chciałam złapać Nesta a Pancio biszkopta złapał mnie za ręke i mnie odciąga, bo chyba się bal że mnie psy pogryzą |
Zobacz, jaki bohater stanął w Twojej obronie, musiało to kosmicznie wyglądać xD
effcyk - 21-05-2013, 06:57
Di, tak dokładnie, nawet nie wypowiedziałam zdania, nie zdążyłam bo Pancia już z pieskiem koło nas była. A to odciąganie mnie od psów przez tego pana faktycznie komiczne. Wyrwałam mu ręke tak się spojrzałam na niego z zapytaniem" o co chodzi?" i porozdzielałam psy. Jak mamie potem opowiedziałam jaki bohater mi się na spacerze zdarzył to mało nie pękła ze śmiechu. Po wszystkim tacy zszokowani że jak to ? labradorek a innych piesków nie lubi. No niestety Ness samców dużych ras nie toleruje, zresztą jeśli chodzi o zabawy z innymi psami on tego nie potrzebuje, nie lubi się bawić z psami i wręcz go denerwuje jak jakiś pies jest nachalny i go zaczepia. Woli iść się przejść po prostu, powąchać krzaczki, łapać piłeczkę jak mu porzucam i tyle. Zabawa ? tak, ale tylko ze mną albo z innym ludziem który dysponuje piłeczką
Aha Nestor przy tym poplątaniu smyczy zaczął mi się podduszać, a miał na sobie cienką odblaskową obroże. Jak psy rozplątałam to przez chwilę kaszlał, Państwo coś do mnie powiedzieli w związku z tym charczeniem a ja im na to że założyłam psu cienką obrożę, a zawsze nosi szeroką i wtedy byłoby ok, ale przecież nie wiedziałam że będzie miała miejsce taka sytuacja. A oni że ich to w kolczatce chodzi bo się rzuca na rowerzystów i samochody . No także tego ... Nie ma to jak kolcami korygować... ehhh
Almathea83 - 22-05-2013, 11:41
Na osiedlu jest jeden mały szczur, którego koleś puszcza luzem a który atakuje wszystkie psy i że już kolesia ostrzegałam że jak nie będzie zapinał psa to ja puszczę ze smyczy swojego (niech będą "równe" szanse).
Dzisiaj rano kundel znowu idzie luzem, to ja do kolesia czy może zabrać pieska. Koleś mówi że ok., ale co z tego skoro pieseczek już leci z zębami na Moreno. Długo się kurde nie zastanawiałam i odpięłam karabinczyk Pieseczek najechał z zębami, Moren się lekko zirytował i obronił (na szczęście nie zaczął uciekać hehe). Pieseczek zawył (chociaż oczywiście krzywda mu się nie stała bo mój pieses nie wie jak używać zębów i jaką ma w nich siłę, po prostu nawarczał na niego) i poleciał w te pędy do pańcia. Nie chciał już podejmować drugiego ataku
na szczęście Moren nie dał się sprowokować, stał spokojnie żebym go zapięła na smycz no ale teraz mamy wroga nr 1 na dzielni- w sensie kolesia. Ciekawe czy się czegoś nauczy- niestety wątpię, więc następnym razem powtórzę manewr. Skoro właściciel jest głupi to może chociaż pies się nauczy że nie warto podskakiwać do Morencia
nathaliena - 22-05-2013, 11:54
effcyk, kurczę, ale z Nestora dominator, a nie wygląda
z czego to wynika, że tak się zachowuje? Jako młody psiak miał niewiele kontaktu z innymi czworonogami?
Oczywiście też nie lubię, gdy ktoś od razu pochodzi do nas ze swoim psem, nie pytając o nic. Co prawda u mnie nigdy nie ma takich problemów, bo żaden z moich psów nie wykazuje agresji, ale rzeczywiście, wystarczy chociaż pytanie- czy pies jest dobrze zsocjalizowany, czy można z drugim psiakiem podejść, cokolwiek.
U mnie dziś podobno akcja, jak u Oli. Notorycznie, codziennie po moim osiedlu biegają trzy takie pseudojamniki, sczezkają, rzucają się itp. Moje psy nie zwracają na nich uwgai, mimo, że- aż głupio się przyznać, czasme próbowałam ich sprowokowac choćby do szczeknięcia na to dziadostwo. Dzisiaj widziałam, że Nutellę adoratorzy wkurzają i zabrałam Flexi na spacer (w miejscu, gdzie zawsze są te burki, zapinam ich na smycze). Jeden z psiaków uciekał z piskiem, mimo, ze nawet do niego nie zdołała podejść
Almathea83 - 22-05-2013, 12:03
nathaliena, jak będzie trzeba to zrobię tak znowu, już 2 czy 3 razy odciągałam Moreno bo było blisko ulicy i się bałam puścić, ale jak mam mu wytłumaczyć, że pies się na niego rzuca a on nie ma szans na obronę. Jak jeszcze raz tak się stanie to zapytam kolesia, czy ma świadomość, że jego pies "ucierpiał" tylko i wyłącznie z jego winy
Rysia88 - 22-05-2013, 14:02
Atos będąc na smyczy jest agresorem szczególnie się 'otwiera' jak smycz jest bardzo napięta. Rzuca się w tedy na ttb, ONki... zresztą na każdego mijanego psa bez smyczy - podchodzi do psa - wita się. Jak mu pasuje to się bawi a jak nie to odchodzi bez spiny...
Karoola - 22-05-2013, 14:05
Rysia88, wiesz, czym to może być spowodowane? Pewnie denerwowałaś się, gdy mijaliście inne psy, a Atos to wyczuwał (głupio mi pisać Atos, przecież on jest Okruch! Jakoś dziwnie to brzmi ). I teraz napięta smycz = trzeba się denerwować. Wyluzuj, to pies też wyluzuje
Rysia88 - 22-05-2013, 14:13
Karoola, wiesz nie wiem czy to dokładnie tak. Jakoś niespecjalnie się denerwowałam mijając inne psy - teraz to tak bo nigdy nie wiem czy zdołam go utrzymać i czy drugi właściciel także. Myślę, że jakbym go puściła to emocje by mu opadły i nawet by nie podszedł do danego psa. Kiedy on jest na smyczy - a drugi pies nie to już tak nie reaguje - koniecznie obydwa muszą być na smyczy. Zauważyłam takie zachowanie po paru sytuacjach kiedy ten spotykany pies podchodził i skakał Okruchowi na zad - to go strasznie denerwuje i zawsze jest awantura - może mu się wydaje, że zawsze kiedy jest na smyczy to ten drugi pies chce go zdominować.. sama nie wiem.
nata - 22-05-2013, 14:44
Rysia88, a Okruch jest wykastrowany? Bo już mi się myli wszystko
[ Dodano: 22-05-2013, 14:45 ]
| Rysia88 napisał/a: | Rzuca się w tedy na ttb, ONki... zresztą na każdego mijanego psa bez smyczy - podchodzi do psa - wita się |
U nas zachowanie jest identyczne! Choć to suczka to rzuca się na każdego psa na smyczy
Karoola - 22-05-2013, 14:46
Rysia88, smycze to zuo, naucz go chodzić przy nodze i nie zabieraj na spacery smyczy
A tak serio, to nie wiem co doradzić. Życzę wyluzowania i jak najmniej smyczy na drodze Okruch mądry psiak, nie wierzę, że daje się tak podpuścić
Trzymam kciuki za bezstresowe spacerki
Rysia88 - 22-05-2013, 14:56
| nata napisał/a: | Rysia88, a Okruch jest wykastrowany? Bo już mi się myli wszystko
|
Nie - z dwóch powodów.
1. Rodzina <od której jestem zależna finansowo itp.> oczywiście uważają, że to kalectwo bla bla bla...
2. Boję się, że wtedy bd gnębiony przez innych samców - kiedyś sam Okruch napotkał kastrowanego psa i w ogóle nie wiedział co to za stwór... na przemian się jeżył ale też próbował się pokochać.. zbaraniał bo nie wiedział 'co to'... i się martwię, że inne psy bd na niego tak reagowały a naprawde u mnie na osiedlu jest niewielu odpowiedzialnych właścicieli..
Ale tak czy siak uważam, że niebawem jednak go ten zabieg będzie czekał...
Almathea83 - 22-05-2013, 14:57
Rysia88, Moren też się wyrywa na ONki, haskacze i niektórze TTB (tu wybiórczo), te rasy są najwyraźniej niesympatyczne suczkom odpuszcza, ale jak idzie pies to jest masakra- nie wiem jak on płeć czuje z 5-10 metrów, ale czuje. A najdziwniejsze jest to że smycz napięta, Moren szczeka (nie ma uniesionych fafli, tylko hauki) a merdawka mu merda, strasznie sprzeczne sygnały
Karoola - 22-05-2013, 15:35
Almathea83, płeć to pewnie czuje z 5-10 km
tenshii - 22-05-2013, 15:53
| Almathea83 napisał/a: | | szczeka (nie ma uniesionych fafli, tylko hauki) a merdawka mu merda, strasznie sprzeczne sygnały |
to z emocji, ciężko jednak powiedzieć jakie to emocje, tzn mi ciężko powiedzieć bo go aż tak nie znam
w każdym razie albo bardzo duża radość i ekscytacja bo piesek, albo frustracja tak duża, że sam nie wie jak zareagować
Monisiaczek - 22-05-2013, 16:50
Almathea83, ja mam tak ze Skipperem, aczkolwiek jemu rasa ani płeć nie robią różnicy Metodą empiryczną sprawdziłam, że jego awanturowanie się na smyczy do innych psów w większości przypadków jest spowodowane... niemożnością zabawy z delikwentem Przetestowane na goldenie i kilku mieszańcach (oczywiście za zgodą właścicieli)
Celowo napisałam "w większości przypadków", bo są indywidua, których nie jest w stanie znieść. Tu prym wiodą ONki i haszczaki (wyjątek to Xena), których Samba też jakoś nie lubi
effcyk - 22-05-2013, 17:35
nathaliena, no nie wygląda ale tak jest. Pomimo swoich trzydziestuparu kilo jest tak niesamowicie silny, że potrafi powalić dużo cięższego od siebie psa. On za szczenięctwa nie miał kolegów - jednego amstaffa, który go strofował non stop. Nestor wyrósł, kilka psów go zaatakowało, nauczył się bronić, potem sam dominować i tak już jest. Małe psy ignoruje, baaa nawet jak go pogonią to zwiewa, ale każdy duży to wróg. Z dużych toleruje tylko suki. 2 lata temu poznaliśmy goldena z okolicy, młodszy ale wyrośnięty samiec, była na początku ich znajomości walka o dominacje, którą Nest "wygrał" i potem teoretycznie się bawiły, no... bardziej akceptowały, ale przy każdym ich spotkaniu golden próbował swoich sił i za każdym razem z niepowodzeniem. Raz golden wyleciał z podwórka, nawet nie próbował już dominować Nesta tylko od razu podbiegł i lizał go po pysku i kładł się. Nest warczał bo chyba go denerwowało to nachalne, poddańcze zachowanie goldena. Od jakiegoś czasu nie spotykamy się z tym goldenem, Nestor ewidentnie nie interesuje się zabawą z innymi psami. Stoi przy mnie i czeka na piłkę, a nie daj Boże jakiś pies mu zabierze zabawkę
I czy to jest na smyczy czy bez smyczy zapoznanie z dużym samcem wygląda tak samo : Nestor podchodzi, obwąchuje jak wyczuje że samiec to od razu kładzie swoją głowę na karku samca i w momencie skacze mu na grzbiet, zębami chwyta samca za kark i szarpie powalając na ziemie. Za każdym razem a ma ten sam "system". Natomiast nigdy nie uszkodził innego psa, tj jeszcze się nie zdarzyło, trochę śliny zostawi i tyle. Czasem zdarzy się że owy samiec też jest temperamentny to wtedy zaczyna się jatka i wtedy można się martwić. Co jeszcze charakteryzuje Nesta, to to że jest bardzo ale to bardzo zawzięty. Będzie dopóty rzucał się na samca dopóki go nie zdominuje.
Nestor to taki trochę pit w skórze labradora. Do ludzi małych psów, suczek jest taka ciapa i taki łagodny że szok, duże czy średnie samce są wrogiem numer 1, nie ważne jakiej rasy. Oczywiście sytuacje takich spotkań z samcami jest bardzo mało. Przeważnie udaje mi się Nestora złapać w odpowiednim momencie, albo innego psa przegonić. Także spotkanie face to face między Nestem a innym samcem to naprawdę baaaardzo rzadkie wydarzenie. Mieszkamy na takim troche odludziu, tutaj nie ma czegoś takiego jak socjal z innymi psami, bo większość z nich też ma swoje odchyły, nie ma szkoleniowców, szkółek dla psów czy terenów specjalnie wygospodarowanych na psie spotkania.
Gocha2606 - 22-05-2013, 23:36
Effcyk, a jak Ty reagujesz na jego spiny?
Skoro on nie lubi psów, a kocha piłę, to masz już wielki atut w ręku , nic , tylko go mądrze wykorzystać:)
effcyk - 23-05-2013, 07:17
Gocha2606, dokładnie tak piłkę wykorzystuje zawsze nosze ze sobą 3 piłki w tym jedna piszcząca. To świetnie odwraca uwagę od chęci podbiegnięcia do psa, czy od oderwania się od bójki.
nikitka02 - 27-05-2013, 10:53
My mieliśmy rano bardzo niemiła sytuacje. Ja sie tak cieszyłam ze juz 1,5 miesiaca po kastracji i fado czasem przejdzie obok psa bez spinania sie. Nawet czasem zignorował. co wcześniej się nie zdarzało. Oczywiście wszystko sytuacje smyczowe. Tak czy siak była to cisza przed burza. Ostatnio dwa razy wyszłam z Nim rano o 4 na osiedle gdzie puściłam luzem . O tej porze jest pusto nie ma nikogo dopiero ludzie koło 5 wychodzą. Cieszyłam sie ze mógł pobiegać po duzej polanie. I dziś właśnie mąz tez o tej porze poszedł. wypuścił i biegał jak wracali spotkali małego pinczera który zawsze z jazgotem podbiega do nas. Szczeka jak wariat i cwaniakuje bo On zawsze jest luzem. Na wszystkie psy i ludzi dzieci rowery.Właścicielka tez chyba Go zaczęła tak wczas wypuszczać temu ze jest taki "dożarty".I Mniejsze ryzyko. Niestety Fado dobiegł do Niego i pies który wazy jakies 3 kg dostał dociśnięty do klatki. Mąz dobiegł do nich był jakies 3 bloki dalej ale stwierdził że Jakby Go nie było to z pinczera by zostały strzępy. No i nawet w srodku nocy nie wygoni sie Fado.Skończyły nam sie pomysły... Zeby pies mógł sie wybiegać.
effcyk - 27-05-2013, 11:19
| nikitka02 napisał/a: | | No i nawet w srodku nocy nie wygoni sie Fado.Skończyły nam sie pomysły... Zeby pies mógł sie wybiegać. |
pomysły są choćby kaganiec. Nestor akceptuje małe psy ale tylko te spokojne, czasem nawet się z nimi droczy dla "rozrywki". Ale jak mały podskakuje za ostro to i on w końcu dostanie w skórę.
My mamy o tyle dobrą sytuację, że nie mieszkamy w blokach a mijamy osiedle które ma dwa bloki i znajdują się naprzeciw polany, więc spokojnie można w razie co psa złapać. Na Waszym miejscu trzymałabym psa na flexi, ewentualnie nie pozwalała się za bardzo oddalać. Odległość Twojego męża od psa jak napisałaś 3 bloki, to dla mnie osobiście dużo za duża odległość. Za duża na szybką reakcje w razie niemiłej sytuacji. Ale to może moje osobiste "schizy" z tą odległością. W każdym razie ja nie pozwalam psu na samotne chodzenie z dala ode mnie, Nestor oddali się ode mnie na jakieś 10 metrów, albo "zniknie" mi za krzakiem i od razu przywołuje go do siebie - bo nigdy nie wiem czy zza bloku, drzewa, czy ze ścieżki nie wyskoczy mi inny pies. Co kilkukrotnie się zdarzało ale właśnie bliskie trzymanie się mnie zdaje egzamin. W porę łapie psa i zapinam.
nikitka02 - 27-05-2013, 12:55
| effcyk napisał/a: | | pomysły są choćby kaganiec. |
Kupiliśmy pierw kaganiec ze skóry. Ale ściągnął w 3 sekundy nawet jak był bardzo scisniety wyregulowany. Plastikowy był za mały zdarł przód bo o beton nim rył. Został nam metalowy . Ale tez łapami sciagnie.Dłużej trwało ale jednak. Nawet w nim dziurki dorobiliśmy zeby miał trudniej ale i to wygrał chodziliśmy z nim na smyczy parę dni by przywyknął. To nie robił kupy nie sikał tak ten kaganiec Go drażnił. Jedyne co zostało to wyjeżdżać z nim na bezludzie daleko za miasto a na to nie ma czasu codziennie. Zostają nam spacery na Lince 7 metrowej. Znowu mam brak zaufania do Naszego sierściucha
arleta - 27-05-2013, 13:32
| nikitka02 napisał/a: | effcyk napisał/a:
pomysły są choćby kaganiec.
Kupiliśmy pierw kaganiec ze skóry. | jeśłi kaganiec to polecam gumowy: http://www.karusek.com.pl...p?prod_id=11849
jest możliwość wydawania smaczków a krzywdy nie zrobi.
Kaganiec należy najpierw odwarżliwić a nie od razu zakładać psu na pysk.
Pikuś - 27-05-2013, 17:15
nikitka02, jeśli nie masz takiego miejsca, gdzie mozesz psa spuscic to kaganiec fizjologiczny i/lub linka 10/15 metrów. My na razie mamy "bezpieczne" miejsca, ale wiem, ze kiedy to się skończy to taki zestaw będzie potrzebny. A jeśli 15m to za mało można 20.
anna34 - 27-05-2013, 17:26
| nikitka02 napisał/a: | | No i nawet w srodku nocy nie wygoni sie Fado.Skończyły nam sie pomysły... Zeby pies mógł sie wybiegać. |
może jakis zamkniety teren,np.miejsce gdzie szkola psiaki? | effcyk napisał/a: | | pomysły są choćby kaganiec. |
jak dla mnie pomysł kiepski,chocby z powodu,gdyby inny pies zaatakował mojego to brak mozliwości obrony
nikitka02 - 27-05-2013, 18:05
| anna34 napisał/a: | | może jakis zamkniety teren,np.miejsce gdzie szkola psiaki? |
Sa w Krakowie najbliższe i Bielsku. Uroki maleńkich miasteczek ale u nas nic takiego nie ma. Kaganiec fizjologiczny?! A ma ktos taki bo chce zapytać czy jest możliwość ściągnięcia takiego przez psa? Bo juz mamy komplety rożnych kagańców i z każdym sie rozprawia. Zostaje jeszcze las choć i tam 100% bezpieczeństwa nie ma. Ten Pies nasz ma instynkt łowczo-morderczy. Bażantom i innym zwierzątkom nie przepuści.Leci w pogoń.Nie miał człowiek problemów - Wzioł Labradora . "Ciekawe Atrakcje" Murowane
effcyk - 27-05-2013, 19:32
| anna34 napisał/a: |
jak dla mnie pomysł kiepski,chocby z powodu,gdyby inny pies zaatakował mojego to brak mozliwości obrony |
coś za coś. Kaganiec i flexi, zero latania w samopas, skoro pies jest nieodwoływalny od innego.Z kolei gdy Fado rzeczywiście jakiemuś kajtkowi zrobi poważną krzywde, a owy kajtek będzie miał mściwego właściciela, to i właściciele Fado mogą ponieść gorsze tego konsekwencje. Ja wiem że te małe jazgoty atakują, ale policjant czy SM widząc psa 3 kg a około 40kg nie będą mieli żadnych wątpliwości który któremu mógł bardziej zaszkodzić, dodatkowo gdy ten 3 kilogramowy będzie mocno poturbowany, większa wina zawsze będzie po stronie właściciela z większym psem ( bez względu na to ze oba nie miały kagańców i były bez smyczy, większy poranił mniejszego i słabszego - to jest fakt).
nikitka02 - 27-05-2013, 20:02
| effcyk napisał/a: | | Ja wiem że te małe jazgoty atakują, ale policjant czy SM widząc psa 3 kg a około 40kg nie będą mieli żadnych wątpliwości który któremu mógł bardziej zaszkodzić, |
To jest Fakt i prawda. Musimy teraz nieźle kombinować żeby biały rottweiler zażył trochę swobody.Ale On nas tak kocha że nie możemy się poddać. Iść na łatwiznę tak jak tamten właściciel. Nie socjalizował psa to ten teraz nie wie tez jak ma sie zachować.Bierzemy pod uwagę że chyba będzie behawiorysta potrzebny . Może coś się dowiemy czemu On tak reaguje. Dzieki za odpowiedzi.
Elizkaa - 05-06-2013, 18:50
A ja mam taki oto problem:
Witajcie,
Niko jest na co dzień bardzo grzecznym psem. Bardzo szybko się uczy nowych rzeczy, nie ma z nim problemu na spacerach, z psami ma świetny kontakt. Normalnie pies idealny gdyby nie jeden bardzo ważny i istotny problem - jest bardzo, bardzo agresywny kiedy zabierze lub znajdzie co do jedzenia. Rzadko kiedy uda mi się mu coś zabrać - a potrafi zjadać naprawdę różne rzeczy, łącznie z zamrożonym mięsem w woreczku, w swoim krótkim życiu zjadł tyle woreczków, że już nie liczę. I to już nie chodzi, że mnie ugryzie, ale zdarzyło mu się ugryźć znajomą - czasem zostaje pod opieką kogoś innego.
Taka walka nasiliła się w ciągu ostatnich 3 tygodni, idziemy do wet zobaczyć czy to nie problem zdrowotny, a jak nie to zaczniemy bardziej pracować z naszym treserem, jednak może Wy mieliście ze swoim labkiem podobny problem?
Od razu uprzedzę pytania - jak ja mu coś dam to bez problemu to jemu zabieram, z miski je tylko po moim pozwoleniu, agresja pojawia się gdy sam coś upoluje z kuchni lub zajdzie coś na dworze.
Pozdrawiam
Eliza
Di - 05-06-2013, 21:06
| Elizkaa napisał/a: | gdy sam coś upoluje z kuchni lub zajdzie coś na dworze.
|
A jak tam znajomość komendy 'Nie' i 'Zostaw'?
Cóż, upolował zdobycz - jego. System samonagradzający. Nie mam takich problemów, mimo psa złodzieja, bo jak ją złapię, to mogę jej w palcami w gardle grzebać - i nigdy mnie nie ugryzła.
A jak właśnie to pilnowanie miski? Jesteś w stanie zabrać mu miskę/pogmerać/dosypać coś do niej, kiedy je? (nie jestem zwolenniczką przeszkadzania psu podczas jedzenia, ale to dość chyba ważne, jak zachowuje się, gdy już to jedzenie JEST JEGO i gdyby nagle miał je stracić).
tenshii - 05-06-2013, 21:34
Elizkaa, wymiana też nie działa?
Pablo - 05-06-2013, 21:38
| Di napisał/a: | | jak ją złapię, to mogę jej w palcami w gardle grzebać - i nigdy mnie nie ugryzła. |
Oj, gdyby nie taka możliwość, moje dzieciaki miałyby już kilka zestawów puzzli mocno zdekompletowanych
domaa38 - 12-06-2013, 20:51
Proszę Was o pomoc.
Moja Tośka zachowuje się w sposób jaki nie powinna, a robie wszystko zeby tak nie było. Oto przyklady jej zachowania:
- kiedy przyjeżdżamy do domu i ktoś wchodzi furtka ona próbuje skoczyć i czasami podgryza buty
- Jak ktoś do nas przychodzi to skacze i wgl nie da sie jej opanowac
- w zabawie czasami ją ponosi i skoczy na mnie lub kogoś innego z domowników i jak sie rozwścieczy to zwykłe "nie wolno" przestaje działać
To tak z grubsza jest mój problem z nią. Ta jej ekscytacja kiedy ktoś do nas przychodzi jest męcząca i nieposluszeństwo też . Prosze o pomoc, bo juz nie wiem co mam robic. Ona ma już rok i nie powinno tak byc. Czas coś zmienic bo aż tak źle wczesniej nie było
Di - 13-06-2013, 11:56
| domaa38 napisał/a: | | Ona ma już rok i nie powinno tak byc. |
Przeciwnie, to wszystko normalne. Moja ma dokładnie tak samo: jak wpadnie w szał, to skacze, biega jak szalona, powarkuje, a siłą machającego ogona mogłaby się wznieś w powietrze.
To w gruncie rzeczy młody pies, a ciągle jeszcze bardzo małym rozumku. Nie wymagaj od niej cudów. Z czasem przychodzi wrażenie na kształt 'opanowania' psa, ale w moim odczucie składa się na niego wiele czynników i wiek psa odgrywa tutaj rolę najmniejszą. Ćwiczysz z Tosią posłuszeństwo? Kształtujesz ją za pomocą klikera? Cały czas trzeba z nią pracować. Pozytywne zachowania nagradzasz, negatywne ignorujesz lub każesz, np. izolacją.
| domaa38 napisał/a: | | kiedy przyjeżdżamy do domu i ktoś wchodzi furtka ona próbuje skoczyć i czasami podgryza buty |
Tak się cieszy, że Was widzi, że energia ją rozsadza. Co robię ja po powrocie do domu? Rzucam wszystko i witam się z moim psiskiem. Idziemy na chwilkę na ogród, bawimy się piłką, pies szybko rozładuje emocje związane z powrotem LUDZI i od razu jest spokojniejsza.
| domaa38 napisał/a: | | Jak ktoś do nas przychodzi to skacze i wgl nie da sie jej opanowac |
Tak, jak moja, dźwięk dzwonka do drzwi ma skojarzony z gościem, a gościa - z falą pieszczot i euforii. Nauczyłaś ją, że na gości się nie skacze? Jeżeli nie, to nie możesz tego od niej wymagać. Ćwiczcie tak: przychodzi gość, pies dostaje szajby - gość ma nie zwracać na psa uwagi dopóki się nie uspokoi. Może spróbować wydać jej komendę 'Siad', pies siada, w nagrodę gość głaszcze psa. Moi bliscy goście wiedzą, że Bianka jest jeszcze młoda i głupia, wchodzą do nas do domu i od razu z tekstem: 'Ale nie skacz', schylają się do niej. Kilka głasków, pies nie musi zwracać na nich swojej uwagi, odpuszcza skakanie. Jeżeli zaś przychodzą goście że tak brzydko powiem 'Większego kalibru', pies może przywitać się dopiero na moją WYRAŹNĄ komendę. Jeżeli nie da się tego zrobić (ludzi za dużo, harmider), wychodzą z nią do innego pokoju i sprowadzam na dół dopiero po jakimś czasie.
| domaa38 napisał/a: | | w zabawie czasami ją ponosi i skoczy na mnie lub kogoś innego z domowników i jak sie rozwścieczy to zwykłe "nie wolno" przestaje działać |
Jeżeli pies zagalopował się w zabawie, natychmiast zabawę ucinasz. 'Fe, nie wolno!', odchodzisz od niej. Jeżeli to nie działa i jest tak pobudzona, że dalej próbuje skakać i bawić się, bez słowa odprowadzasz ją do innego pomieszczenia i wypuszczasz, gdy się uspokoi (skakanie, piszczenie, warczenie, szczekanie ignorujemy).
| domaa38 napisał/a: | | Czas coś zmienic bo aż tak źle wczesniej nie było |
Musicie pracować nad posłuszeństwem. To długa, ciężka praca, ale efekty będą zadziwiające. Pies sam do niczego nie dojdzie, pożądane zachowania należy wyćwiczyć. Bianka to typowe ADHD, gdy dostaje szału, zwracam się do niej hasłem: 'Bo zaraz wylecisz'. Zazwyczaj sobie odpuszcza, jeżeli nie - wyprowadzam ją do innego pokoju. I to działa.
Tom - 13-06-2013, 18:43
mamy z naszą Sonią poważny problem ... nie toleruje żadnych psów , na wszystkie warczy i szczeka , żaden nigdy nie zrobił jej krzywdy , każda wcześniejsza próba "ucywilizowania"jej kończyła się tak samo czy to był szczeniak czy dorosły pies negatywnie ,do ludzi jest przyjaźnie nastawiona za to nienawidzi wszystkich psów co robić ?
tenshii - 13-06-2013, 18:48
Tom, zawsze tak było?
Macie ją od szczeniaka? Socjalizowaliście ją z psami?
Tom - 13-06-2013, 18:57
tak od szczeniaka jest z nami , próbowaliśmy ją socjalizować ale nic to nie dało , różne psy były , koleżanka ma owczarka niemieckiego jak się spotkały to Sonia do niego 200% agresji tj.szczekanie ,prawie gryzienie jak do niej bardzo blisko podchodził, ujadanie "ogon podkulony" wspólny spacer Sonia albo z przodu albo z tyłu byle dalej od niego itp. z małym szczeniakiem labradorem tylko szczekanie było z tym że tak się wystraszył że już później dystans kilku metrów trzymał więc następnego spotkania nie było
tenshii - 13-06-2013, 18:59
Tom, a od kiedy ma kontakt z psami? Od szczeniaka?
Tom - 13-06-2013, 19:04
miała około 8 - 9 miesięcy i nie był to zbyt częsty kontakt, później było więcej prób ale kończyły się zawsze tak samo
tenshii - 13-06-2013, 19:05
Tom, no to masz odpowiedź na swoje pytanie - Wasz pies nie jest zsocjalizowany z psami, boi się ich, a ten strach wyraża agresją.
Tom - 13-06-2013, 19:08
no to co teraz robić ? są jakieś szkolenia takie żeby się z socjologizowała ?
tenshii - 13-06-2013, 19:10
| Tom napisał/a: | | są jakieś szkolenia takie żeby się z socjologizowała ? |
są, powinien ją zobaczyć DOBRY behawiorysta. Może ktoś kogoś poleci.
tenshii - 13-06-2013, 19:22
Jeszcze jedno bo tak mi się jakoś nasunęło - jeśli się mylę to mnie popraw.
Odnoszę ogromne wrażenie, że chcecie ją pokryć. Jeśli uważacie, że urodzenie szczeniąt coś zmieni to się mylicie.
domaa38 - 13-06-2013, 20:32
Di, dziękuję za te szczegółowe porady zaczynam już je wprowadzać w życie. Trzeba wyciszyć ADHD Tomisławy
Tom - 13-06-2013, 20:33
nie, nie chcemy jej pokryć. wystarczy że będzie normalnym psem dzięki za pomoc
tenshii - 13-06-2013, 20:40
| Tom napisał/a: | | nie, nie chcemy jej pokryć |
no to super
powodzenia
Madzialenka - 02-07-2013, 15:37
Mam powazny problem z Blondi i nie mam pojecia jak polepszyc jej negatywne zachowanie Bardzo licze na wasza pomoc. Blondi zrobila sie bardzo agresywna do innych suk,ale tylko wtedy kiedy jest razem z Duska na spacerze.Rzuca sie na suki z ktorymi wczesniej byla zaprzyjazniona i super sie bawila,rzuca sie na obce. 2 razy zaatakowala 3 miesiecznego szczeniaka (suczke)mojej kolezanki,wczoraj rzucila sie na latrelka na spacerze ,a potem jeszcze na inna labradorke Ona sie tak tylko zachowuje jak jest Duska,bez niej na spacerze pies wzorowy,przyjazny i chetny do zabaw.Do samcow nie wykazuje zadnej agrescji .Nie wiem czy ona chce Dusie ochraniac ,czy o co chodzi? Jak mam sobie z tym poradzic ,bo tak dalej byc nie moze,w koncu zrobi jakiemus psu naprawde krzywde i bedzie problem,wlascicielka latrelka malo mnie wczoraj nie zjadla:(
Agila34 - 12-07-2013, 09:51
oj naczytałam się naczytałam a szukałam odpowiedzi na warczenie w stosunku do dzieci i na razie wiem jak postępować. Sara ma tylko 5 m-cy ale jest dość duża i jej powarkiwanie brzmi raczej groźnie. zobaczymy. Porady na forum dość ciekawe. Chciałabym spróbować "klikiera" ale nie wiem czy będę umiała się nim odpowiednio posługiwać
Monisiaczek - 12-07-2013, 10:41
Madzialenka, może Blondi traktuje Duśkę jak swoje szczenię, które trzeba chronić? Albo jest szefową tego dwupsiowego stada i też uważa, że stado trzeba chronić przed natrętami A wobec samców też jest agresywna? Kurczę, trzeba poprosić któregoś z obecnych na forum szkoleniowców, żeby zerknęli na Twój problem.
Madzialenka - 12-07-2013, 15:49
| Agila34 napisał/a: | | a szukałam odpowiedzi na warczenie w stosunku do dzieci |
Agila34, o dzieciaczkach i psiakach poczytasz tutaj:
http://forum.labradory.or...der=asc&start=0
[ Dodano: 12-07-2013, 16:33 ]
| Monisiaczek napisał/a: | | może Blondi traktuje Duśkę jak swoje szczenię, które trzeba chronić? | tak mi sie wlasnie wydaje,od poczatku do dzis Blondi po kompieli wylizuje Duske,potrafi 20 minut ja lizac i czyscic jak jest mokra.Wobec samcow nie przejawia zadnej agresji.Wczoraj na spacerze sytuacja sie znow powtorzyla.Poszlismy razem na spacer do lasu rozdzielilismy sie jednak,on poszedl z Blondi jedna sciezka ja z Dusia druga(chcialam z nia pocwiczyc) Piotrek spotkal jakas sunie po drodze i Blondi sie super z nia bawila.Ja dotarlam do nich z Duska ,sunia podbiegla zeby Dusie przywitac i Blondi sie na nia rzucila,ugryzla ja w ucho,polala sie krew
isla84 - 31-07-2013, 22:36
czy ktoś może polecić dobrego behawiorystę z Bielska?
Brunek coś ma ostatnio problem z agresją i bardzo się tym przejęłam...nie wiem z czego to wynika...niektóre psy toleruje, a niektóre by najchętniej połknął nie ma znaczenia, małe, duże, grube, chude...upatrzy sobie jakiegoś który mu sie nie spodoba i sie zaczyna...ciężko wtedy nad nim zapanować, a szczególnie jak nie zauważe drugiego psa, a on jest na długiej smyczy.
wcześniej nie wykazywał sei taką agresją, czasami tylko na owczarki niemieciek zaszczekał, ale odpuścił. Teraz skacze nawet do małych kundelków i to on zaczyna bójkę
mibec - 31-07-2013, 22:38
Madzialenka, a jak reagujecie jak to sie dzieje?
My tez mamy lekki problem z Barneyem, ale u nas chociaz bez zebow sie obywa - Barney warczy na inne psy i ludzi jak Shelby jest w poblizu; dopoki nie pokazemy mu ze wszystko jest w porzadku jest bardzo niespokojny. Nie bardzo wiem jak to interpretowac i co robic poza uspokojaniem go.
klaudia1234 - 01-08-2013, 12:03
My też mamy z Nerem podobny problem. Z niektórymi psami i ludżmi wita się jakby nigdy nic a do niektórych się strasznie sadzi. Nero ma 2 lata, więc mam taką koncepcję że może dojrzewa.... Mam nadzieję że z wiekiem mu to przejdzie.
Gdy Nero się na coś bardzo nakręci to staramy się odwrócić jego uwagę tym co mamy pod ręką np. zabawką, smaczkiem itp. obiekt który wywołuje u labka agresję można też sasłonić ciałem, lub odwrócić labka tak aby tego nie widział.
Najgorsze jest w nim to że nie można przewidzieć jego reakcji na daną sytuację, tak naprawdę to nie można mu zaufać
zaba - 02-08-2013, 12:00
Rocco też czasem ma odpały agresji. Ale ostatnio mijaliśmy pana z dwoma szczeniakami jakiegoś myśliwskiego psiaka i Rocco o dziwo przeszedł spokojnie. Wiadomo, oglądał się i ciągnął do nich, ale bez zbędnych emocji. Dostał pochwałę później Niewiele dalej szła suczka z panią i też było spokojnie. Chyba kwestia też, naszego nastawienia w takich sytuacjach.
Baszka - 02-08-2013, 23:00
| klaudia1234 napisał/a: | My też mamy z Nerem podobny problem. Z niektórymi psami i ludżmi wita się jakby nigdy nic a do niektórych się strasznie sadzi. Nero ma 2 lata, więc mam taką koncepcję że może dojrzewa.... Mam nadzieję że z wiekiem mu to przejdzie.
Gdy Nero się na coś bardzo nakręci to staramy się odwrócić jego uwagę tym co mamy pod ręką np. zabawką, smaczkiem itp. obiekt który wywołuje u labka agresję można też sasłonić ciałem, lub odwrócić labka tak aby tego nie widział.
Najgorsze jest w nim to że nie można przewidzieć jego reakcji na daną sytuację, tak naprawdę to nie można mu zaufać |
Klaudia, zaufanie psiaka zdobywa się po dogłębnym poznaniu jego zachowań, jego zrozumienia emocji,....mnie to zajęło 3 lata jego życia i konsekwencji w prowadzeniu....
Teraz, gdy Firet ma już 9 lat ja mam dla niego 100% zaufanie, w KAŻDYCH sytuacjach.,
Brioche - 26-08-2013, 01:55
Mam problem z agresją mojej suczki. Jakiś czas temu, kiedy moja mama szła na szkolenie z Megan z zarośli wyskoczył owczarek niemiecki i rzucił się na Meg. Co prawda pies miał kaganiec, ale mimo wszystko Megan piszczała (też nie została mu dłużna, troche go pogryzła). Od tamtego wydarzenia moja suczka bardzo agresywnie reaguje na psy tej rasy. Co dziwne, żadne inne psy nie wywołują u niej takich emocji i takiej złości (strachu) jak owczarki niemieckie na ogół jest bardzo spokojna i wręcz uległa do innych psów/suczek. Jak mogę wykorzenić z niej tą agresję do owczarków? Megan na prawdę wygląda przerażająco, kiedy tylko ujrzy psa tej rasy. Zachowuje sie jak opętana, ujada i szczeka jak pies morderca z góry dziękuję za każdą pomoc
Almathea83 - 26-08-2013, 09:30
Brioche, przyłączam się do zapytania, w tych ONkach musi coś być, że inne psy ich tak nie lubią.. Chociaż ostatnio Moren dał się odwołać od owczara i wrócił do zabawy z labowymi kumplami, kamień z serca mi spadł, że nie zrobił zadymy- ale to możliwe, że wiek psa ma znaczenie- do starszych ONków tak nie startuje ze szczekiem
Silver69 - 26-08-2013, 10:05
Almathea83, coś w tym jest. ONki jak dla mnie to specyficzna rasa(jak dla mnie najlepsza i najukochańsza). Nasza już nieżyjąca sunia ONów panicznie się bała. Wydaje mi się, że psiaki muszą być od małego razem, tzn. mieć ze sobą kontakt..zabawy itd. ONki są bardzo pewne siebie i dominujące w kontaktach z psami a już w ogóle obcymi. Carra co prawda ma dopiero 3,5miesiąca ale już ma 7 miesięcznego kolegę ONka i jest w porządku. Trochę się obawia bo jest trochę większy i bardziej masywny, oczywiście lubi dominować ale cienia agresji nie widać. Wszystko zalezy od wychowania. Ludzi często biorąc Ony myślą, że to będą mega posłuszne psy broniące dobytku ale zwykle jest tak że nie mają nad nimi kontroli a pies to czuje i może czuć się zobowiązany, żeby być czujnym i przez to spiętym co czują inne psy tak jak twój Moren
[ Dodano: 26-08-2013, 10:08 ]
Brioche, każdy pies jest inny. Twoją Megan mogło to tak wystraszyć, że zamknęła się w sobie i stała się spięta. Moja sunia, której już nie ma gdy miała taką sytuację uznawała coś takiego chyba za naturalne, że to nie jej teren. Powtarzam-kwestia wychowania psa albo czasem niewychowania.
Almathea83 - 26-08-2013, 10:12
| Silver69 napisał/a: | | Wydaje mi się, że psiaki muszą być od małego razem, tzn. mieć ze sobą kontakt..zabawy itd. |
możliwe, ale chyba nie do końca zawsze tak jest. Moren jako mały szczur miał częsty kontakt z samcem ONka- mega łagodnym i super ułożonym, a jednak i tak robi zadymę jak tylko owczar pojawia się na horyzoncie. Zauważyłam że tylko do samców tak ma, zdarza mu się biegać z suczką ONka na podwórku i wszystko jest jak najbardziej w porządku
Silver69 - 26-08-2013, 12:01
Almathea83, może po prostu owczar ma bardzo dominujące podejście a Morenowi to się nie podoba i się odgryza a psy z którymi się dogaduje są po prostu uległe
Almathea83 - 26-08-2013, 12:23
Silver69, nie mam żadnego konkretnego ONka na myśli, Moren szczeka na prawie wszystkie samce z daleka, nawet te które widzi pierwszy raz w życiu. On nie jest psem, który szuka guza w taki sposób, nie zaczyna nigdy bójek ani nic takiego.
Silver69 - 26-08-2013, 16:07
Almathea83, ony są po prostu psami specyficznymi choć dla mnie to dziwne, przecież pies nie rozróżnia rasy. Moim zdaniem to kwestia przypadku, spotkaliście psa wystraszonego, płochliwego, agresywnego, dominującego bądź takiego który nie wie jak zachować się wśród psów. Morenowi się to nie podoba i chciałby takiego od razu naprostować.
Almathea83 - 26-08-2013, 16:11
Silver69, ja mam inne zdanie i nie uważam, że to przypadek
Silver69 - 26-08-2013, 16:18
Almathea83, no ale co Morenowi nie podoba się jak wyglądają czy jak? Umów się z kimś kto ma dorosłego ONa idźcie na smyczy obok siebie albo w kagańcach niech biegają, może się wyjaśni.
tenshii - 26-08-2013, 16:49
Psy do suczek są bardzo rzadko agresywne. I tu rasa znaczenia nie ma.
A Moren ma po prostu uraz do psów tak wyglądających. Fido też tak miał/ma - został przez onka pogryziony jak był mały i taka nienawiść mu została, choć teraz jest rzeczywiście znacznie lepiej.
W onkach, szczególnie tych długowłosych psom na pewno nie podoba się postawa (obniżony zad, przez co głowa wydaje się wyżej jak w pozycji wyzywającej, stojące uszy, być może kolory, wolno machający ogon - ONki często machają raczej anemicznie tymi swoimi kitami a to też jest uznawane za wyraz zaniepokojenia itp, no i pewnie wielkość - jest większy niż ja a najlepszą obroną jest atak).
I tak bym to widziała
KandB - 27-08-2013, 10:17
Dziewczyny u nas też niestety pojawiła się już agresja w stosunku do innych psów, na szczęście nie zdarza się to często i przeważnie gdy jest na smyczy, gdy biega luzem ma raczej pokojowe nastawienie, chyba, że wyczuje zagrożenie z drugiej strony. Ale mam za to inny, wielki problem.
Borys od pewnego czasu próbuje rzucać się na starszych ludzi. Babcie, dziadków z laskami. Pisze próbuje bo oczywiście gdy widzę kogoś takiego w pobliżu od razu przechodzę na drugą stronę aby nie daj Boże coś się stało, ale gdy widzi ich z daleka to i tak się jeży i szczeka jak opętany.
Nie mam pojęcia czemu ma do nich taki uraz. Ostatnio witał się z 10 tygodniowym yorkiem, leżał na ziemi a tamten po nim łaził, gdy tylko zjawiła się para staruszków od razu wstał i zaczął groźnie szczekać Przed chwilą dzwonił do mnie chłopak, że był z nim w parku, biegał spokojnie po polanie aż nagle na horyzoncie pojawiła babcia z laską i fruu w jej stronę...na szczęście był akurat na 15m lince.
Nie wiem już co mam robić. Czy myślicie, że jest jakaś nadzieja, że po kastracji mu to przejdzie...?
dominika92 - 27-08-2013, 10:48
Hela jak widzi ON to też jest od razu szczek. Ale z daleka bo jak z bliska spotka to się rozkłada na plecy.
Demi to samo.
Brioche - 27-08-2013, 13:07
Almathea83, ja też uważam, że to nie przypadek. Spotykamy wiele kundelków wielkością i posturą przypominających ON a mimo to Megan zachowuje się wobec nich normalnie. A kiedy widzi ON to bez znaczenia, czy to pies czy suka rzuca się jak opętana. Być może po tym ataku tak jej zostało, ale jest to dziwne i uciążliwe dla mnie ponieważ w mojej okolicy mieszka wiele ON i ciągle muszę si rozglądać, czy nie idą gdzieś w pobliżu
Baszka - 27-08-2013, 13:59
| Cytat: | ....był z nim w parku, biegał spokojnie po polanie aż nagle na horyzoncie pojawiła babcia z laską i fruu w jej stronę...na szczęście był akurat na 15m lince.
Nie wiem już co mam robić. Czy myślicie, że jest jakaś nadzieja, że po kastracji mu to przejdzie...? | Kastracja nie spowoduje że Borys będzie omijał staruszki z laskami obojętnie
Mam wrażenie że chłopak miał kiedyś taką przygodę ze staruszkiem lub staruszką...prawdopodobnie pogonili go laską ....odczulanie się przyda
| Cytat: | | pojawiła się już agresja w stosunku do innych psów, na szczęście nie zdarza się to często i przeważnie gdy jest na smyczy, gdy biega luzem ma raczej pokojowe nastawienie, chyba, że wyczuje zagrożenie z drugiej strony. |
KandB poszukaj wiadomości na temat "agresji smyczkowej" ...i nie utrwalaj jej w Borysie
KandB - 27-08-2013, 14:37
Baszka, dzięki
Zaraz biorę się za czytanie, jeśli chodzi o agresję na smyczy. Ale jak mam go "odczulić" jeśli chodzi o starszych ludzi
dominika92 - 27-08-2013, 14:47
KandB, czy macie wprowadzony kliker? Ja konsultowałam się z behawiorystą w celu odwrażliwiania psa na rowery i muszę powiedzieć, że na ten moment jest już rewelacyjnie! Zdarzają się wpadki ( które niestety zachowanie wzmacniają), ale może i to wyeliminujemy.
Tak więc u nas wyglądało to tak, że behawiorysta wziął rower i zaczął na nim jeździć koło nas. Ja nie miałam psa wołać na siłę, nie ciągnąć go ( napinanie smyczy powoduje że pies przyjmuje postawę agresywną i pobudza do ataku), podstawowa zasada to smycz luźna i...moje zadanie polegało na to, żeby nagradzać psa, kiedy rower znajdował się w pobliżu a pies np spojrzał w jego kierunku, dlatego tu trzeba być bardzo szybkim bo to są ułamki sekund. Za każdym razem było klik i nagroda. Z początku pies był mega zdziwiony bo już się szykował do ataku, a zanim to nastąpiło został nagrodzony. Teraz jak widzi rower to już się na mnie patrzy w oczekiwaniu na smaka, albo czasami po prostu zajmuje się swoimi sprawami a kiedyś szczekała i wyrywała do roweru który znajdował się nawet 200m dalej!
Trzeba ćwiczyć i ćwiczyć. Nagrodą może być też oddalenie się psa od źródła stresu- w moim przypadku roweru, a w Twoim starszych ludzi. Sesje takie muszą być krótkie, żeby nie były zbyt stresujące. Ja po prostu w czasie spacerów chodziłam koło ścieżki rowerowej- potem odchodziłam gdzieś indziej, znowu na chwilę wracałam. I tak długo, długo. W zasadzie tak samo powinno się robić z psami. Pomocny jest tu kliker bo łatwiej wychwycić odpowiedni moment- żeby nie nagrodzić przypadkiem już złego zachowania.
Generalnie to prawda z tą smyczą, mojej też się zdarza do owczarków gdy jest na smyczy, a to dlatego że przez napiętą smycz jeden czy drugi psiak przyjmuje pozycję, która w ich języku jest pozycją przed atakiem..
Baszka - 27-08-2013, 15:26
| Cytat: | | Ale jak mam go "odczulić" jeśli chodzi o starszych ludzi | Poproś o to znajomych...niech udawają staruszków z laskami ...myślę, że w takim przypadku wystarczą same staruszkowe laski....
I typowy schemat: staruszek z laską dają supersmaczka Borysowi ...i tak aż do skutku gdy Borysek zakonotuje sobie w łepetynie że "facet z laską "to przyjaciel .
Skutek przyjdzie po kilkudziesięciu lub po kilkuset próbach ...
Silver69 - 27-08-2013, 16:21
Brioche, jak dla mnie takie stwierdzenie jest po prostu głupie.
KandB - 27-08-2013, 19:33
Do niedawna ćwiczyliśmy z użyciem klikera. W czerwcu skoczyliśmy szkolenie PTP. Jednak później stopniowo go wyeliminowałam. Problemy pojawiły się całkiem niedawno. Czy teraz mogę go ponownie wprowadzić?
dominika92, Baszka, żeby połączyć wasze rady mogę to zrobić w ten sposób: idziemy sobie na luźnej smyczy, widzimy staruszka, zanim u Borysa w głowie zapali się lampka, że ma atakować jest klik i specjalny smaczek, który dostaje tylko w tej jednej sytuacji i pochwała np. "Dobry pies"- gdy to mówię jest radość i kręcenie zadkiem
To ze znajomymi raczej nie wyjdzie, ostanio jeden chodził o kulach, Borys dobrze go znał i nawet nie zwracał na nie uwagi...
Daisy0311 - 05-09-2013, 08:50
Jest godz 8.30 a mi się tak kiepsko zaczął dzień że tylko usiąść i płakać. Jak wiadomo mieszkam na wsi wszyscy się znaja ,Dasiy zna wszystkich od urodzenia cały czas starałam się aby miała kontakt z ludzmi i tutejszymi psami. Wyszłam z nią rano na siku i jak zawsze wypuściłam ją luzem smycz miałam w ręce , wyszła sąsiadka z domu przywitała się ze mną a dasiy jak ja zobaczyła jak puściła się do niej tak na nia naszczekała nie minęła chwila drugi sąsiad się pojawił , a dasiy nic innego tylko z wielkim rozpedem oszczekać sąsiada. Na komendy w ogóle nie reagowała nic kompletnie nic na nią nie działało, nie wiem co się dzieje na wszystkich szczeka i na wszystko co się ruszy ale jak ją obserwowałam to nie wyglądało to tak jakby chciała ugrysć tylko porządnie nastraszyć. Sąsiadka mi pow że jeszcze raz zobaczy ją bez kagańca to będę miała problemy i wiem że tak może być moja winna że była luzem ale jak jest na smyczy i ktoś do mnie podchodzi to też szczeka chwile jak widzi że ta druga osoba w ogóle nie zwraca na nia uwagi to przestaje szczekać i się łasi do niego a już najgorzej jak ktoś zacznie piszczec''weź tego psa bo się boje''no to wtedy nie pozostaje nic innego jak odwrócenie uwagi psa i zmiana kierunku
agata01510 - 05-09-2013, 10:38
| Daisy0311 napisał/a: | | Jest godz 8.30 a mi się tak kiepsko zaczął dzień że tylko usiąść i płakać. Jak wiadomo mieszkam na wsi wszyscy się znaja ,Dasiy zna wszystkich od urodzenia cały czas starałam się aby miała kontakt z ludzmi i tutejszymi psami. Wyszłam z nią rano na siku i jak zawsze wypuściłam ją luzem smycz miałam w ręce , wyszła sąsiadka z domu przywitała się ze mną a dasiy jak ja zobaczyła jak puściła się do niej tak na nia naszczekała nie minęła chwila drugi sąsiad się pojawił , a dasiy nic innego tylko z wielkim rozpedem oszczekać sąsiada. Na komendy w ogóle nie reagowała nic kompletnie nic na nią nie działało, nie wiem co się dzieje na wszystkich szczeka i na wszystko co się ruszy ale jak ją obserwowałam to nie wyglądało to tak jakby chciała ugrysć tylko porządnie nastraszyć. Sąsiadka mi pow że jeszcze raz zobaczy ją bez kagańca to będę miała problemy i wiem że tak może być moja winna że była luzem ale jak jest na smyczy i ktoś do mnie podchodzi to też szczeka chwile jak widzi że ta druga osoba w ogóle nie zwraca na nia uwagi to przestaje szczekać i się łasi do niego a już najgorzej jak ktoś zacznie piszczec''weź tego psa bo się boje''no to wtedy nie pozostaje nic innego jak odwrócenie uwagi psa i zmiana kierunku |
Przykro mi, że miałaś taki a nie inny poranek, u mnie czasami bywa podobnie, z tym że Ramzes zawsze jest na smyczy jednak też bywa, że dziwnie zachowuje się w stosunku do ludzi ( sąsiadów ) przechodzących po drugiej stronie chodnika. Jest nawet ok, dopóki komuś nie powiem dzień dobry czy cześć, zwykły zwrot grzecznościowy i np. sąsiadka nawiąże ze mną rozmowę to Ramzesowi czasami włącza się coś takiego. Tyle, że nie mogę wywnioskować dlaczego ??? Czasami w ogóle nie robi to na nim wrażenia, a czasami zachowuje się jakby nie był sobą, mam takie wrażenie, że on jakby próbował mnie odciąć od rozmowy z sąsiadką czy kimkolwiek z kim zacznę rozmowę. Dziwne jest to, że nie robi tego często, to się zdarza, ale nie cały czas, więc tym bardziej jest dla mnie nie zrozumiałe czym on się kieruje i jest to trochę uciążliwe, bo nie wiem kiedy mu się to włączy. Z reguły lubi ludzi, przynosi im zabawki, nigdy nie wykazał się wobec kogoś agresywnie, jedynie takie szczekanie z ostrzeżeniem, w takiej sytuacji staram się ustawić go do pionu, skupić na sobie i staram się, żeby się uspokoił, wtedy go słownie nagradzam i głaszczę za zmienienie postawy, w większości przypadków to działa, pracujemy ciągle nad tym, miejmy nadzieję, że korekcją, którą stosuję uda nam się nad tym zapanować. Choć już jest lepiej niż było, bo od prawie 3 tygodni tylko 1 raz zdarzyło mu się obszczekać kogoś z kim rozmawiałam
[ Dodano: 05-09-2013, 10:42 ]
| Daisy0311 napisał/a: | | Jest godz 8.30 a mi się tak kiepsko zaczął dzień że tylko usiąść i płakać. Jak wiadomo mieszkam na wsi wszyscy się znaja ,Dasiy zna wszystkich od urodzenia cały czas starałam się aby miała kontakt z ludzmi i tutejszymi psami. Wyszłam z nią rano na siku i jak zawsze wypuściłam ją luzem smycz miałam w ręce , wyszła sąsiadka z domu przywitała się ze mną a dasiy jak ja zobaczyła jak puściła się do niej tak na nia naszczekała nie minęła chwila drugi sąsiad się pojawił , a dasiy nic innego tylko z wielkim rozpedem oszczekać sąsiada. Na komendy w ogóle nie reagowała nic kompletnie nic na nią nie działało, nie wiem co się dzieje na wszystkich szczeka i na wszystko co się ruszy ale jak ją obserwowałam to nie wyglądało to tak jakby chciała ugrysć tylko porządnie nastraszyć. Sąsiadka mi pow że jeszcze raz zobaczy ją bez kagańca to będę miała problemy i wiem że tak może być moja winna że była luzem ale jak jest na smyczy i ktoś do mnie podchodzi to też szczeka chwile jak widzi że ta druga osoba w ogóle nie zwraca na nia uwagi to przestaje szczekać i się łasi do niego a już najgorzej jak ktoś zacznie piszczec''weź tego psa bo się boje''no to wtedy nie pozostaje nic innego jak odwrócenie uwagi psa i zmiana kierunku |
Przykro mi, że miałaś taki a nie inny poranek, u mnie czasami bywa podobnie, z tym że Ramzes zawsze jest na smyczy jednak też bywa, że dziwnie zachowuje się w stosunku do ludzi ( sąsiadów ) przechodzących po drugiej stronie chodnika. Jest nawet ok, dopóki komuś nie powiem dzień dobry czy cześć, zwykły zwrot grzecznościowy i np. sąsiadka nawiąże ze mną rozmowę to Ramzesowi czasami włącza się coś takiego. Tyle, ze nie mogę wywnioskować dlaczego ??? Czasami w ogóle nie robi to na nim wrażenia, a czasami zachowuje się jakby nie był sobą, mam czasami wrażenie, że on jakby próbował mnie odciąć od rozmowy z sąsiadką czy kimkolwiek z kim zacznę rozmowę. Dziwne jest to, że nie robi tego często, to się zdarza, ale nie cały czas, więc tym bardziej jest dla mnie nie zrozumiałe czym on się kieruje i trochę uciążliwe, bo nie wiem kiedy mu się to włączy. z reguły lubi ludzi, przynosi im zabawki, nigdy nie wykazał się wobec kogoś agresywnie, jedynie takie szczekanie z ostrzeżeniem, w takiej sytuacji staram się ustawić go do pionu, skupić na sobie i staram się, żeby się uspokoił, wtedy go słownie nagradzam i głaszczę za zmienienie postawy, w większości przypadków to działa, pracujemy ciągle nad tym, miejmy nadzieję, że korekcją którą stosuję uda nam się nad tym zapanować. Choć już jest lepiej niż było, bo od prawie 3 tygodni tylko 1 raz zdarzyło mu się obszczekać kogoś z kim rozmawiałam
Daisy0311 - 05-09-2013, 11:23
Musze z nią zacząć ostro pracować i na nowo komendy zacząć cwiczyć . Zastanawiam się dlaczego tak się zachowuje skoro zna ich bardzo dobrze ,lubi ich a ma takie ataki gonienia kogoś i szczekania musze kupic jakiś kaganiec z materiału i dziewczynka już sobie patyków do domu przynosić nie będzie
agata01510 - 06-09-2013, 06:06
| Daisy0311 napisał/a: | | Zastanawiam się dlaczego tak się zachowuje skoro zna ich bardzo dobrze ,lubi ich |
Mnie też to zastanawia, ale trzeba ćwiczyć, ja też ćwiczę i jak na razie jest poprawa i oby tak zostało, a nawet było już tylko lepiej
fadziochowa - 06-09-2013, 11:06
| Daisy0311 napisał/a: | | musze kupic jakiś kaganiec z materiału i dziewczynka już sobie patyków do domu przynosić nie będzie | materiałowy odradzam, Kup lepiej fizjologiczny Pracuj z nią, może umów się z sąsiadką, żeby dawała Daisy smaczki albo porzucała piłkę? Niech suczka dobrze kojarzy innych ludzi U nas to bardzo pomogło. Też mieliśmy taki sam problem Poprosiłam dalszą koleżankę, na którą Fadek też nie raz naszczekał, żeby wybrała się z nami na spacer, dałam jej smaki i piłeczki- Fado od razu gdy zobaczył piłkę w jej ręku zmienił nastawienie Potem były smaki i duuużo zabawy Czasem jeszcze nasz łobuz szczeka na obcych, ale zazwyczaj słowo "piłeczka" odciąga jego uwagę
Życzę dużo cierpliwości i wytrwałości Buziaki dla małej
Daisy0311 - 06-09-2013, 14:56
| fadziochowa napisał/a: | | może umów się z sąsiadką, żeby dawała Daisy smaczki albo porzucała piłkę? | Nie ma takiej opcji ,sąsiadka panicznie boi się psów a dasiy to chyba wyczuła i wie że może na nią porządnie naszczekać(jak ma tylko okazje )Będę z nia pracowała nad tym i mam nadzieję ,że kiedyś jej to minie
[ Dodano: 06-09-2013, 15:00 ]
| fadziochowa napisał/a: | | Kup lepiej fizjologiczny | Strasznie ten kaganiec wygląda, dasiy będzie w nim wyglądała jak pit bull
Rinuś - 06-09-2013, 15:32
| Daisy0311 napisał/a: | | Jest godz 8.30 a mi się tak kiepsko zaczął dzień że tylko usiąść i płakać. Jak wiadomo mieszkam na wsi wszyscy się znaja ,Dasiy zna wszystkich od urodzenia cały czas starałam się aby miała kontakt z ludzmi i tutejszymi psami. Wyszłam z nią rano na siku i jak zawsze wypuściłam ją luzem smycz miałam w ręce , wyszła sąsiadka z domu przywitała się ze mną a dasiy jak ja zobaczyła jak puściła się do niej tak na nia naszczekała nie minęła chwila drugi sąsiad się pojawił , a dasiy nic innego tylko z wielkim rozpedem oszczekać sąsiada. Na komendy w ogóle nie reagowała nic kompletnie nic na nią nie działało, nie wiem co się dzieje na wszystkich szczeka i na wszystko co się ruszy ale jak ją obserwowałam to nie wyglądało to tak jakby chciała ugrysć tylko porządnie nastraszyć. Sąsiadka mi pow że jeszcze raz zobaczy ją bez kagańca to będę miała problemy i wiem że tak może być moja winna że była luzem ale jak jest na smyczy i ktoś do mnie podchodzi to też szczeka chwile jak widzi że ta druga osoba w ogóle nie zwraca na nia uwagi to przestaje szczekać i się łasi do niego a już najgorzej jak ktoś zacznie piszczec''weź tego psa bo się boje''no to wtedy nie pozostaje nic innego jak odwrócenie uwagi psa i zmiana kierunku |
A zareagowałaś jakoś na to? jak pies Ci szczeka na smyczy to pociągnij ją na niej,stań między psem a Tą osobą, na którą szczeka i każ jej usiąść i zareaguj np szarpnięciem jak nie chce posłuchać komendy. Klikierem tego nie wyklikasz,a odwracanie uwagi psa np zabawką tylko wzmacnia to zachowanie, bo dla niej to nagroda za obszczekanie kogoś.
Daisy0311 - 06-09-2013, 19:20
| Rinuś napisał/a: | | A zareagowałaś jakoś na to? jak pies Ci szczeka na smyczy to pociągnij ją na niej,stań między psem a Tą osobą, na którą szczeka i każ jej usiąść i zareaguj np szarpnięciem jak nie chce posłuchać komendy. Klikierem tego nie wyklikasz,a odwracanie uwagi psa np zabawką tylko wzmacnia to zachowanie, bo dla niej to nagroda za obszczekanie kogoś. | Robiłam tak pare razy zwłaszcza jak szczeka na tą sąsiadkę to jak ją delikaknie szarpnęłam i pow '' dasiy cicho bądź tak nie wolno, co robisz'' to siedziała cicho ale przez cały czas mruczała i bądź tu mądry
dominika92 - 06-09-2013, 20:06
Rinuś, to chyba trochę mało..pozytywne. Nie wyklika się? Hm ja jakoś wyklikałam wyrywanie się do rowerów, dzięki radom behawiorysty. Jakoś mnie nie przekonuje szarpanie psa..no świetnie mu się będzie to kojarzyło. Moje szarpania z psem odnośnie rowerów, tylko sprawę pogarszały.
Natomiast dzięki pozytywnym skojarzeniom jest coraz lepiej.
nikolajewna - 06-09-2013, 20:21
Szarpnięcie w mojej opinii to chyba tylko może pogorszyć sprawę. Bo pies skojarzy mało przyjemne szarpnięcie z człowiekiem na którego szczeka.
A co do kagańca.... te materiałowe też można regulować. Sama mam taki. Przed ugryzieniem nie zabezpieczy, jest "na pokaz", żeby nikt się ni czepiał, że kagańca nie mam Daisy0311, nie możesz założyć kagańca tak, aby pies nie mógł otworzyć paszczy, bo psiak się wentyluje i chłodzi przez japę. Musi mieć możliwość jej otworzenia.
figula1 - 06-09-2013, 20:34
trza jej kupić kaganiec fizjologiczny, ziać będzie mogła, ale nie ugryzie nikogo
agata01510 - 07-09-2013, 10:43
| Daisy0311 napisał/a: | | Robiłam tak pare razy zwłaszcza jak szczeka na tą sąsiadkę to jak ją delikaknie szarpnęłam i pow '' dasiy cicho bądź tak nie wolno, co robisz'' to siedziała cicho ale przez cały czas mruczała i bądź tu mądry |
Każdy pies jest inny, jednego delikatne szarpnięcie uspokoi, a drugiego jeszcze bardziej rozwścieczy, więc jeśli sunia na to nie reaguje to trzeba spróbować inaczej, może z tym klikaniem klikerem się uda ??? To też zależy od ludzi, pisałaś że sąsiadka bardzo boi się psów, jej postawa tu też ma duże znaczenie, bo Daisy jak każdy inny pies doskonale wyczuwa wahania nastroju, strach tej pani jest dla niej bodźcem do tej reakcji, może faktycznie sąsiadka da się namówić na poznanie Daisy od dobrej strony, porozmawiaj z nią, przy okazji ona się poczuje lepiej i może pozbędzie się lęku przed psami. Ale najpierw trzeba popracować z Daisy, żeby takie ewentualne spotkanie sąsiadki z Twoją sunią było dla wszystkich bardziej komfortowe. Może i ja też wyciągnę swojego klikera i spróbuję??? W końcu Ramzes go zna i może warto by odświeżyć te ćwiczenia, chyba spróbuję, bo z drugiej strony to czemu nie ???
Martek86 - 08-09-2013, 17:23
Witam serdecznie.
Tydzien temu w naszym domu zawitał nowy domownik. 6 tygodniowy labrador czekoladowy. Nazwaliśmy go Trump. Trumpek jest szalenie inteligentny , po 2 dniach zaczal sie zalatwiac tylko na podkladzie ( wyjatkiem jest chwila po drzemce ). Fajny z niego chłopak , ale martwię się o to , że cały czas nas gryzie. I to mocno. Mam całe rece w ranach. Merda przy tym ogonkiem i uwaza to za swietna zabawe . Czy to normalne ? Mialam w swoim zyciu dwa psy , sznaucera olbrzyma i owczarka niemieckiego , ale nie pamoetam ich szczeniecych lat. Jak go tego oduczyc ? Moze jest za wczesnie ? Dodam , ze mam dwie corki 6 letnie i im tez sie obrywa.
Pozdrawiam
iwonadp - 08-09-2013, 17:30
Martek86, gryzienie u szczeniaka to normalne , pozwalanie na takie zachowanie nie . Jezeli w zabawie zaczyna mocno podgryzac przerywasz zabawe mowiac np feeeee i odchodzisz , podajesz przedmioty ktore moze szarpac .
A tak na marginesie 6 tygodni to troche mało , szczeniak w tym czasie minimum do ukonczenia 8 tygodnia powinien byc z matka .
Martek86 - 08-09-2013, 17:48
Iwona , wiem , że jest troszke za mlody , ale uratowany jest z pseudohodowli gdzie suka umarła.
vilis - 08-09-2013, 17:49
Mam do Was prośbę, może ktoś miał już taki "problem " ze swoim labem i pomoże nam, nakieruje co robić i jak z Vesperem postępować. Wybraliśmy na Pola Mokotowskie, i zapomnieliśmy chyba kupić sobie i pozostałym tam ludziom stopery do uszu .Każdego napotkanego psa musiał obszczekać, owszem witał się machając ogonem, pokazując irokeza. Po dojściu nad wodę zaczął już szczekać jak z automatu, nawet na chwilę się nie uciszył. Nie wykazywał w tym agresji, ale to jego ujadanie słyszane było zapewne daleko. Nawet będąc w wodzie, co zapewne sprawiało mu niemałą frajdę -szczekał. Wcześniej szczekał tylko na suczki, myśleliśmy że powodem tego są hormonki ( jajka jeszcze ma), ale dziś szczekał na wszystkie psy i suczki. Jeden z psów podszedł do niego i w pewnym momencie kolega chciał pokazać Vesperowi jak duże ma ząbki, złapał go w połowie pleców, oj myśleliśmy że będzie jadka Vesper natomiast usiadł tyłem do atakującego kolegi, kiedy opiekunka próbowała odciągnąć swojego pupila z naszego Vespera, który dalej szczekał. Zupełnie nie interesowało go że ma na swoim grzbiecie intruza, szczekał i szczekał. Staraliśmy się analizować jego zachowanie pod kątem tego szczekania, zawsze szczeka jak coś chce, np : świeżą wodę. Nie spuszczamy go ze smyczy jest u nas zbyt krótko, zresztą gdy zobaczy jakąś panienkę trudno go utrzymać, więc aż strach myśleć co byłoby gdyby był luzem
agata01510 - 08-09-2013, 21:22
| Martek86 napisał/a: | Witam serdecznie.
Tydzien temu w naszym domu zawitał nowy domownik. 6 tygodniowy labrador czekoladowy. Nazwaliśmy go Trump. Trumpek jest szalenie inteligentny , po 2 dniach zaczal sie zalatwiac tylko na podkladzie ( wyjatkiem jest chwila po drzemce ). Fajny z niego chłopak , ale martwię się o to , że cały czas nas gryzie. I to mocno. Mam całe rece w ranach. Merda przy tym ogonkiem i uwaza to za swietna zabawe . Czy to normalne ? Mialam w swoim zyciu dwa psy , sznaucera olbrzyma i owczarka niemieckiego , ale nie pamoetam ich szczeniecych lat. Jak go tego oduczyc ? Moze jest za wczesnie ? Dodam , ze mam dwie corki 6 letnie i im tez sie obrywa.
Pozdrawiam |
Wklejam Ci linka z innego tematu, ale jak poczytasz jest tam wątek o podgryzaniu
http://forum.labradory.or...der=asc&start=0
Mistycom - 08-09-2013, 22:13
Martek86, małe labki chyba tak mają. Nasza Luna też gryzła na okrągło. Mojego synka podgryza jeszcze do dziś. Jak ją dostaliśmy miała 2 miesiące, teraz ma skończone 3. Nie pamietam od kiedy nas nie gryzie, ale może być już około miesiąca.
Metoda? Jak wspomniała iwonadp, kiedy maluch gryzie, bo chce się bawić, najlepiej podsuwać mud pod pysk zabawkę, żeby wiedział, że gryziemy zabawkę, a nie ludzi. Jeśli jednak za bardzo się rozochoci, wtedy trzeba go skarcić, powiedzieć "nie wolno" czy "fe", ewentualnie odsunąć go od siebie i odejść obracając się plecami. Piesek w końcu załapie, że gryzienie ludzi jest jednoznaczne z końcem zabawy.
[ Dodano: 08-09-2013, 22:14 ]
vilis, a od jak dawna macie psa i w jakich wcześniej warunkach przebywał?
Janusz0906 - 09-09-2013, 10:28
Witam
Zaczyna ,więc pozdrawiam Wszystkich
Mam Labradora od maja 2011,ma na imie Talent.Od kilku miesięcy pojawił sie problem.Atakyje inne psy,równe lub wieksze od siebie ,im jest starszy tym agresywniej.Proszę o rade
agata01510 - 09-09-2013, 11:10
Martek86, jeśli podgryza to komenda " nie " czy jakaś inna, odchodzisz od Trumpa i zajmujesz się swoimi sprawami, totalnie go olewasz, potem rzucasz zabawki niech biega za nimi i tak powtarzasz i powtarzasz, aż w końcu zobaczysz efekty.
| Cytat: | Witam
Zaczyna ,więc pozdrawiam Wszystkich
Mam Labradora od maja 2011,ma na imie Talent.Od kilku miesięcy pojawił sie problem.Atakyje inne psy,równe lub wieksze od siebie ,im jest starszy tym agresywniej.Proszę o rade
|
Witaj !!!
Napisz coś więcej o takich sytuacjach, może wtedy uda się jakoś wywnioskować przyczynę takiego zachowania??? Pozdrawiam
Janusz0906 - 09-09-2013, 11:46
jak skończył rok to widziałem,że zawsze4 z psami dażył do ustalenia hierarchi ale w sposób nazwijmy to bez gryzieenia,trochę tarmoszenia Talent przednie łapy na drugim psie lub tamten leży on na nim i zaczyna sie zabawa lub się rozchodzą.teraz ma ponad dwa lata i jak widzi psa to potrafi sie wyrać i ,jak mu sie uda bo na poczatku tych zachowań byłem mało czujny ,i rzuca się na psy nawet większe od siebie ,w wakacje rzucił sie na doga,ostatnio niestety pogryzł sie z labradorem z którym się zna ,fakt faltem widział go rok temu.
Jak widzi psa przez siatke dostaje szału i szczeka zirokezem.Z psem córki - beagel - bawi się wspaniale.Rok temu pozwalał na wszysko mniejszemu od siebie kundelkowi,którego widział raz w życiu.Agresja nie dotyczy suk.
Rinuś - 09-09-2013, 12:20
| dominika92 napisał/a: | Rinuś, to chyba trochę mało..pozytywne. Nie wyklika się? Hm ja jakoś wyklikałam wyrywanie się do rowerów, dzięki radom behawiorysty. Jakoś mnie nie przekonuje szarpanie psa..no świetnie mu się będzie to kojarzyło. Moje szarpania z psem odnośnie rowerów, tylko sprawę pogarszały.
Natomiast dzięki pozytywnym skojarzeniom jest coraz lepiej. |
Wszystkiego nie załatwisz klikaniem. Na mojego psa działa podniesiony ton i szarpnięcie jak chce wystartować do innego psa np, a klikać bym sobie mogła do usr***j śmierci w takim przypadku. Rozumiem, że tutaj wszyscy to pozytywiści i tylko klikają swoim pieskom, ale czasem inne metody są dużo szybsze i efektywniejsze niż półroczne klikanie i nagradzanie psa za to, że spojrzał się tylko na 2 sekundy a nie na 5...w dodatku jak kliknie się w złym momencie to można zrobić więcej złego, bo pies zostaje nagrodzony za złe zachowanie.
Oczywiście metodę należy dobrać do psa, ale z tego co widzę to szybciej dociera do psa korekta w postaci szarpnięcia i stanowcza komenda, niż ciumkanie do pieska "piesku nie wolno, chodź usiądź dam Ci smaczka" plus klik i smakołyk. I nie uważam takiej metody za jakiejś strasznej, bo psu się nic nie dzieje, a dostaje konkretną komendę czy też korektę i mocniej to działa na jego mózg niż klikanie.
No ale trzeba wyczuć psa i być konsekwentnym.
agata01510 - 09-09-2013, 12:24
| Janusz0906 napisał/a: | | jak skończył rok to widziałem,że zawsze4 z psami dażył do ustalenia hierarchi ale w sposób nazwijmy to bez gryzieenia,trochę tarmoszenia Talent przednie łapy na drugim psie lub tamten leży on na nim i zaczyna sie zabawa lub się rozchodzą |
Nie mam nic przeciwko temu, by psy zapoznawały się " po psiemu ", ale uważam że trzeba zwracać uwagę na sygnały jakie wysyła nam pies. Postawa jaką przyjął twój pies to typowe zachowanie psa, który chce dominować, też mam czasami problem z moim psem np. na spacerze, kiedy idę i widzimy że ktoś idzie z psem znad przeciwka, to Ramzes unosi głowę wyżej, stawia uszy, czasami stawia irokeza, robi się czujny, ale staram się korygować jego zachowanie, by nie dopuścić do niemiłego spotkania, skupiam psa na sobie, mówię nie wolno, i kiedy zmienia nastawienie chwalę go za to, czyli kiedy się uspokaja. Wtedy można albo przejść z psem obok, albo jeśli oboje są spokojni pozwolić im się powąchać, czyli pozwolić im się zapoznać po psiemu, powąchać.
| Janusz0906 napisał/a: | | teraz ma ponad dwa lata i jak widzi psa to potrafi sie wyrać i ,jak mu sie uda bo na poczatku tych zachowań byłem mało czujny ,i rzuca się na psy nawet większe od siebie ,w wakacje rzucił sie na doga,ostatnio niestety pogryzł sie z labradorem z którym się zna ,fakt faltem widział go rok temu. |
Jego zachowanie wzmocniłeś tym, że nie reagowałeś wtedy, kiedy wymagała tego sytuacja, ja nauczyłam się czytać psa, czyli odczytywać sygnały mowy ciała zwierzaka i jeśli jest jakieś zachowanie, którego ja nie toleruję to reaguję na nie, uświadamiam psu że tak nie wolno. Robię to właśnie dlatego, by nie pobudzać psa do takiego zachowania, chcę by się przyjaźnił z psami, a nie szarpał się z nimi.
| Janusz0906 napisał/a: | | Jak widzi psa przez siatke dostaje szału i szczeka zirokezem.Z psem córki - beagel - bawi się wspaniale.Rok temu pozwalał na wszysko mniejszemu od siebie kundelkowi,którego widział raz w życiu.Agresja nie dotyczy suk. |
Ramzes też tak ma, szczególnie reaguje na jednego mieszańca, który biega luzem po okolicy, ale kiedy jestem z nim na podwórku i trzymam go na smyczy to staram się zachować spokój, skupiam uwagę Ramzesa na sobie, mówię siad i luzuję smycz, kiedy się szarpie robię to kolejny raz i kolejny jeśli trzeba i jest coraz lepiej, niech siedzi i patrzy na biegnącego psa, jeśli się uspokaja mówię dobry pies, jeśli nie to pracujemy dalej, wprowadziłam też już jakiś czas temu odwrócenie uwagi od psa zabawką, na podwórku to patyk np.
[ Dodano: 09-09-2013, 12:42 ]
Janusz0906, mój lab ma już 4,5 roku, też nie jest idealny, ma swoje " ja ", ale nigdy nie pozwoliłabym mu na takie zachowanie, owszem kiedy jeden pies na drugiego warknie i delikatnie kłapnie zębami to to jest ostrzeżenie, którym pies do psa mówi np. daj mi spokój, nie mam ochoty się bawić, albo nie podoba mi się to, znam to bo oprócz mojego laba mam w domu starszego pieska w typie ratlerka, który teraz ma 7,5 roku, więc widziałam na własne oczy ustalanie pewnych zachowań po psiemu, jednak nie można dopuszczać, by sytuacja się zaogniała, trzeba powiedzieć stop, jeśli właściciel nie reaguje to ciężko się dziwić psu, bo przecież nikt mu nie powiedział, że tak nie wolno . Też pozwalałam swoim pupilom na uczenie się od siebie, ale kiedy bywało ostrzej np. bójka o jedną zabawkę to wkraczałam do akcji, upominałam i teraz są tego efekty pozytywne dla nich obu. Nie ważne czy psy się znają, czy są sobie obce, jeśli widzisz u swojego psa zachowanie, którego nie tolerujesz musisz reagować, jeśli będzie brak Twojej reakcji, to pies pomyśli że tak ma być i jaki z tego wniosek ???
Janusz0906 - 09-09-2013, 17:52
Dzięki
Myślę,że masz całkowitą rację ,a ja nie potrafiłem sobie tego usidomić.
Dzieciom też zostawiałem zawsze za dużo "luzu"
pozdrowienia
klaudia1234 - 09-09-2013, 19:17
Wczoraj byliśmy z Nerem na festynie.
I byłam w szoku jak zaatakował dziewczynę, która do niego podeszła, najpierw podszedł do niej zadowolony, ale potem gdy zaczęła go głaskać skoczył na nią z pełną agresją warczał i bardzo agresywnie szczekał. Tak samo reaguje na inne psy, nie ma znaczenia czy to pieski czy suczki. Jedynie lubi szczeniaki.....
Bardzo martwi mnie ta jego agresja... Nero ma 2,5 roku, mam taką cichą nadzieję że z czasem z tego wyrośnie.
Gdy dzisiaj podeszła na stacji benzynowej labradorka i tak bardzo chciała się z nami przywitać to tak sobie pomarzyłam"jak fajnie byłoby żeby Nero był taki łagodny)
Straszne jest to co robi ponieważ kiedyś tak się nie zachowywał. Zastanawiam się czy przypadkiem nie jest to jakieś póżne dorastanie, bo przecież duże psy dorastają nawet do 3 lat.
[ Dodano: 09-09-2013, 19:18 ]
Wczoraj byliśmy z Nerem na festynie.
I byłam w szoku jak zaatakował dziewczynę, która do niego podeszła, najpierw podszedł do niej zadowolony, ale potem gdy zaczęła go głaskać skoczył na nią z pełną agresją warczał i bardzo agresywnie szczekał. Tak samo reaguje na inne psy, nie ma znaczenia czy to pieski czy suczki. Jedynie lubi szczeniaki.....
Bardzo martwi mnie ta jego agresja... Nero ma 2,5 roku, mam taką cichą nadzieję że z czasem z tego wyrośnie.
Gdy dzisiaj podeszła na stacji benzynowej labradorka i tak bardzo chciała się z nami przywitać to tak sobie pomarzyłam"jak fajnie byłoby żeby Nero był taki łagodny)
Straszne jest to co robi ponieważ kiedyś tak się nie zachowywał. Zastanawiam się czy przypadkiem nie jest to jakieś póżne dorastanie, bo przecież duże psy dorastają nawet do 3 lat.
agata01510 - 09-09-2013, 20:02
| Janusz0906 napisał/a: | Dzięki
Myślę,że masz całkowitą rację ,a ja nie potrafiłem sobie tego usidomić.
Dzieciom też zostawiałem zawsze za dużo "luzu"
pozdrowienia |
Nie ma za co, najważniejsze jest uczyć się na błędach, nie powtarzać ich i iść w nowym kierunku wyznaczonym dla siebie i dla swojego psa , musicie wprowadzić nowe zasady obowiązujące i Was i Waszego psa, na naukę nigdy nie jest za późno, wiem coś o tym, bo i ja i Ramzes nadal się uczymy i Oskar też się z nami czegoś uczy, będzie dobrze tylko zacznijcie pracować a będą efekty, nie od razu, ale małymi krokami a do celu
KarolWuu - 21-09-2013, 20:07
Witam , piszę bo mam wielki problem ze swoim psiakiem ( 11 miesięczny Labrador ), iż kiedy jesteśmy na spacerze lub lata po ogrodzonym terenie i gdy zobaczy jakiegoś innego psa to zmienia się nie do poznania , stawia mu się "irokez" , leci w stronę psa , szczeka jak opętany , a gdy pies nas minie to zdarza mu się popiskiwać . Czasami za ogrodzenia nawet szczeka na przechodzących ludzi , więc bardzo mnie to nie pokoi . W domu w śród ludzi których zna jest pełen energii przyjaznym psem który tylko chce by go głaskać i się z nim bawić . Problem zaczął się ponad 4 miesiące temu , wcześniej z każdym psem chciał się bawić i nie było z tym najmniejszego problemu . Dodam że sąsiad ma małego pieska , kundelka , który od zawsze szczekał na mojego Baxa , więc myślę że to mogło mieć na to wpływ . Nie wiem co robić , więc zwracam się tutaj , być może ktoś miał podobny problem . Więc prosił bym o jakieś rady . Dziękuję z góry pozdrawiam
klaudia1234 - 22-09-2013, 17:48
KarolWuu, Nero też ma takie że tak powiem "jazdy"
Wczoraj spotkaliśmy znajomego pieska na spacerze i normalnie bawili się biegali. Niedaleko nas biegają takie psy i Nerus biega niedaleko nich i pełen luz. Dodam tylko że niektóre suczki toleruje a niektórych nie, za to szczeniaki bardzo lubi.
Myślę że problem może leżeć w smyczy. Nie wiem w jakiej sytuacji Bax reaguje agresją/strachem na te psy. Niektóre psy reagują agresją ze strachu/strachem lub agresją na inne psy bądż ludzi gdy są na smyczy.
Trzymając Baxa na smyczy ograniczasz mu wolność, także gdyby został zaatakowany przez psa/człowieka nie ma się jak obronić/ uciec...
W takiej sytuacji niektóre psy reagują agresją/ strachem.
Radzę Ci spotkać się z innymi psami [zrównoważonymi] i zobaczyć jak sytuacja wygląda bez smyczy. Musisz zaczepić do obroży/smyczy linkę treningową o długości mniej więcej 20m i póśćić psa wolno {tak abyś koniec linki miał niedaleko siebie] W razie jakiejś awantury masz psa pod kontrolą. Absolutny warunek jest taki abyś spotkał się ze zrównoważonymi dobrze wychowanymi psami, które nie dadzą się łatwo sprowokować.
[ Dodano: 22-09-2013, 17:49 ]
KarolWuu, Nero też ma takie że tak powiem "jazdy"
Wczoraj spotkaliśmy znajomego pieska na spacerze i normalnie bawili się biegali. Niedaleko nas biegają takie psy i Nerus biega niedaleko nich i pełen luz. Dodam tylko że niektóre suczki toleruje a niektórych nie, za to szczeniaki bardzo lubi.
Myślę że problem może leżeć w smyczy. Nie wiem w jakiej sytuacji Bax reaguje agresją/strachem na te psy. Niektóre psy reagują agresją ze strachu/strachem lub agresją na inne psy bądż ludzi gdy są na smyczy.
Trzymając Baxa na smyczy ograniczasz mu wolność, także gdyby został zaatakowany przez psa/człowieka nie ma się jak obronić/ uciec...
W takiej sytuacji niektóre psy reagują agresją/ strachem.
Radzę Ci spotkać się z innymi psami [zrównoważonymi] i zobaczyć jak sytuacja wygląda bez smyczy. Musisz zaczepić do obroży/smyczy linkę treningową o długości mniej więcej 20m i póśćić psa wolno {tak abyś koniec linki miał niedaleko siebie] W razie jakiejś awantury masz psa pod kontrolą. Absolutny warunek jest taki abyś spotkał się ze zrównoważonymi dobrze wychowanymi psami, które nie dadzą się łatwo sprowokować.
KarolWuu - 22-09-2013, 18:57
Z psami które zna bawi się w najlepsze , co do smyczy to strasznie ciągnie , a gdybym puścił baxa gdzieś gdzie jest inny pies to pewnie by od razu zaczął gonić w jego stronę i szczekać , nie wiem czy by pogryzł bo nigdy tego nie zrobił gdyż nie maił okazji . Za ogrodzenia też szczeka , jak by chronił terenu .
Pablo - 22-09-2013, 22:49
Karol, moja Birma też lubi sobie poszczekać zza płota z irokezem na karku, ale ja w tym nie widzę ani problemu, ani agresji. Raczej odbieram to jako podniecenie i próbę krzyknięcia do innych psów "ej, k..., co to za zabawa beze mnie?!". Spróbuj może namówić któregoś z właścicieli przechodzących ulicą psów, żeby podszedł do płota i dał się sierściuchom obniuchać, Obstawiam, że nie będzie źle
nikolajewna - 22-09-2013, 23:00
| klaudia1234 napisał/a: | Niektóre psy reagują agresją ze strachu/strachem lub agresją na inne psy bądż ludzi gdy są na smyczy.
Trzymając Baxa na smyczy ograniczasz mu wolność, także gdyby został zaatakowany przez psa/człowieka nie ma się jak obronić/ uciec.. |
Lub czując, że ma "wsparcie" we właścicielu czuje się pewniej. Lub włącza mu się "system obronny" czyli próbuje chronić siebie lub właściciela.
iwonadp - 22-09-2013, 23:02
KarolWuu, Moim zdaniem to typowe objawy agresji terytorialnej / znam goldenke -anioła ,ktora na swoim zzarlaby kazdego psa za płotem / i agresja smyczowa ,powodowana napieciem smyczy .
Zastanów sie czy masz tyle woli i konsekwencji zeby z tym sie uporac ,droga do sukcesu długa . Mysle ze powinienes rozpoczac od szkolenia podstawowego posłuszeństwa ,to baza i tez trwa a potem odzwyczajaniem od takich zachowań /bo tu musicie wykazac sie wzajemnym zaufaniem,znajomoscia siebie i swoich oczekiwań /.
Silver69 - 23-09-2013, 15:17
Ostatnio idę sobie spacerkiem z Carrą w okolicach osiedla domków jednorodzinnych, spotkałam grupkę ludzi, którzy zaczęli się podniecać Carrą. Idziemy dalej słyszę krzyk "uważaj pies!" Odwróciłam się, leciała na nas rozwścieczona suka w typie malamuta minęła na i zawróciła rzucając się na nas. Byłam w szoku, Carra po prostu się na nią rzuciła...4MIESIĘCZNY SZCZENIAK !!! Suka zwiała na swoją posesję, chyba też się grubo zdziwiła. Wydaje mi się, że ta reakcja nie była odpowiednia jak na jej wiek ale raczej nie była nieodpowiednia jak na psa. Mam takie pytanie. Czy mogę jakoś załatwić sprawę z właścicielem tego psa? Chodzi o to, że ta sunia nie wylatuje pierwszy raz(co prawda nie na mnie), brama zamknięta ale z racji tego, że ma kupę zawijasów psina się przeciska. Ostatnio szłam tędy sama i widziałam jak ten pies był luzem i bawił się z dzieckiem, zero dorosłych, zero zabezpieczeń. Da się coś z tym zrobić?
klaudia1234 - 23-09-2013, 15:22
nikolajewna, Dok ładnie, niektóre psy próbują zdominować właściciela (lub już to zrobiły) i w sytuacji gdy podchodzi do "jego stada jakiś intruz po prostu prubuje chronić swoje sdtado...
[ Dodano: 23-09-2013, 15:31 ]
nikolajewna, Dok ładnie, niektóre psy próbują zdominować właściciela (lub już to zrobiły) i w sytuacji gdy podchodzi do "jego stada jakiś intruz po prostu prubuje chronić swoje sdtado...
KarolWuu - 23-09-2013, 15:45
| Pablo napisał/a: | Spróbuj może namówić któregoś z właścicieli przechodzących ulicą psów, żeby podszedł do płota i dał się sierściuchom obniuchać, Obstawiam, że nie będzie źle |
Myślę że żadem by się nie zgodził gdyby zobaczył rozwścieczonego Baxa , nawet na normalny spacer z nim tera nie mogę wyjść bo jak jakiś pies znajdzie w pobliżu to aż wstyd za zachowanie mojego psa
nikolajewna - 23-09-2013, 16:32
| Rinuś napisał/a: | | Wszystkiego nie załatwisz klikaniem. Na mojego psa działa podniesiony ton i szarpnięcie jak chce wystartować do innego psa np, a klikać bym sobie mogła do usr***j śmierci w takim przypadku. |
Z tego co rozumiem to szarpiesz i podnosisz głos jak już jest akcja, lub jak widzisz, że może być. A chodzi bardziej o to, aby do takich sytuacji nie dochodziło nagminnie (choć wiadomo, że zdarzyć się mogą). I klikanie, nagradzanie psa za spokój jest jak najbardziej dobrym sposobem. Klikanie kiedy pies ma agresywne zachowanie rzeczywiście sensu nie ma.
Często jest tak, że to my sami widząc innego psa spinamy siebie, napinamy smycz, zatrzymujemy się i pies to kojarzy... Behawiorystka nam poradziła, aby podczas spacerów po prostu od czasu do czasu się zatrzymać, wyluzować, pies zobaczy, że nic się nie dzieje i można go nagrodzić jak przestanie się rozglądać i zobaczymy, że się psiak wyluzował. Niestety wyplenienie złych nawyków jest trudne i wymaga konsekwencji i czasu.
AnIeLa - 23-09-2013, 16:48
| Rinuś napisał/a: | Rozumiem, że tutaj wszyscy to pozytywiści i tylko klikają swoim pieskom, ale czasem inne metody są dużo szybsze i efektywniejsze niż półroczne klikanie i nagradzanie psa za to, że spojrzał się tylko na 2 sekundy a nie na 5...w dodatku jak kliknie się w złym momencie to można zrobić więcej złego, bo pies zostaje nagrodzony za złe zachowanie.
Oczywiście metodę należy dobrać do psa, ale z tego co widzę to szybciej dociera do psa korekta w postaci szarpnięcia i stanowcza komenda, niż ciumkanie do pieska "piesku nie wolno, chodź usiądź dam Ci smaczka" plus klik i smakołyk. I nie uważam takiej metody za jakiejś strasznej, bo psu się nic nie dzieje, a dostaje konkretną komendę czy też korektę i mocniej to działa na jego mózg niż klikanie.
No ale trzeba wyczuć psa i być konsekwentnym. |
Zgadzam się. Klikać to ja mogę aby nauczyć jakiejś sztuczki, ale co innego uczenie sztuczki a co innego oduczanie agresji u psa ze schroniska na przykład.
Koleżanka miała tymczasa właśnie z przytuliska, do ludzi był prze kochany do psów?Niekoniecznie, jak widział psa z odległości nawet 10 metrów to mimo, że za duży nie był- taki za kolano trochę to ciężko było go odciągnąć , mózg się wyłączał i dalej siostro idziemy go zabić. Jedyne c z klikania wtedy by podziałało to chyba klik w łeb
Na jednej z wizyt u weta trzymałam smycz w momencie gdy wszedł inny pies, dobrze, że tymczas miał kaganiec bo skończyłoby się na szyciu mojej ręki. No ale tak jak zostało już napisane klikanie to nie lek na wszystko.
dominika92 - 23-09-2013, 18:34
Myślę, że w takich sytuacjach po prostu trzeba to robić pod okiem profesjonalisty, bo jeśli ktoś bezmyślnie klika to faktycznie..:)
Jasne, że kliker to nie lek na całe zło, ale na pewno nie tylko do nauki sztuczek. ) Przy odwrażliwianiu też się świetnie sprawdza
AnIeLa - 23-09-2013, 19:09
| dominika92 napisał/a: | | Przy odwrażliwianiu też się świetnie sprawdza |
Oczywiście że tak, ja akurat do odwrażliwiania nie używałam klikera/ używałam innych "narzędzi" - głos, smakołyk, gest etc/ U Nas kliker jest uzywany gdy się uczymy
Sarrai - 24-09-2013, 14:23
| Silver69 napisał/a: | | Ostatnio idę sobie spacerkiem z Carrą w okolicach osiedla domków jednorodzinnych, spotkałam grupkę ludzi, którzy zaczęli się podniecać Carrą. Idziemy dalej słyszę krzyk "uważaj pies!" Odwróciłam się, leciała na nas rozwścieczona suka w typie malamuta minęła na i zawróciła rzucając się na nas. Byłam w szoku, Carra po prostu się na nią rzuciła...4MIESIĘCZNY SZCZENIAK !!! Suka zwiała na swoją posesję, chyba też się grubo zdziwiła. Wydaje mi się, że ta reakcja nie była odpowiednia jak na jej wiek ale raczej nie była nieodpowiednia jak na psa. Mam takie pytanie. Czy mogę jakoś załatwić sprawę z właścicielem tego psa? Chodzi o to, że ta sunia nie wylatuje pierwszy raz(co prawda nie na mnie), brama zamknięta ale z racji tego, że ma kupę zawijasów psina się przeciska. Ostatnio szłam tędy sama i widziałam jak ten pies był luzem i bawił się z dzieckiem, zero dorosłych, zero zabezpieczeń. Da się coś z tym zrobić? |
Brawo dla Carry Widać, że odważna z niej dziewczyna... A tak na poważnie to faktycznie jej reakcja jest zastanawiająca - jak na szczeniaka w takim wieku... Frida np. została ostatnio przyatakowana przez..... pinczera...... no był mniejszy od niej o połowę.. a ta co? skuliła się jedynie, na szczęście ten mały diablo jej nie pokąsał.
Co do właściciela tego psa to jasne, że należałoby gościa przywołać do porządku...Ja gdybym zobaczyła jeszcze raz, że ten pies biega samopas, po prostu zadzwoniła na straż miejską..
earth - 24-09-2013, 21:02
Albo coś jest ze mną nie tak i panikuję albo mój piesek jest szalony:)
Otóż byłam dzisiaj z nim na dłuższym spacerze, biegał, skakał, aportował i standardowo zaczął jeść kamienie, a więc dbając o jego jelita za każdym razem próbuje je wyciągać (moje ręce są całe pogryzione, sama krew i strupy:)) i Harvey wpadł w taką wściekłość, że nie mogłam go powstrzymać. Mówienie stanowcze "fe" nie działa, mówienie do niego grzecznie też nie, przyciśnięcie karku do ziemi wprowadza w większą agresję, potem się na mnie rzucał, zmusiłam go żeby usiadł i chwilę się uspokoił, ale potem przez całą drogę ciągnął i zjadał wszystko co możliwe. Coraz częściej zdarzają mu się takie "napady", ale zazwyczaj w domu, wtedy nie da się nad nim zapanować (tzn. NIE WIEM JAK TO ZROBIĆ), PROSZĘ BARDZO O JAKIEŚ WSKAZÓWKI, BO CZASEM MAM GO OCHOTĘ UGRYŹĆ Z NERWÓW TAK JAK ON MNIE:)
[ Dodano: 24-09-2013, 21:04 ]
I jeszcze jedna sprawa - gryzie i to bardzo kiedy wkładam mu smycz lub obrożę, najpierw każę mu usiąść, ale potem bardzo gryzie i jest to strasznie uciążliwy proces kiedy rano się spieszy:(
agata01510 - 26-09-2013, 11:15
| nikolajewna napisał/a: | | Lub czując, że ma "wsparcie" we właścicielu czuje się pewniej. Lub włącza mu się "system obronny" czyli próbuje chronić siebie lub właściciela. |
Prawdopodobnie tak może być, bo sama miałam ostatnio sytuację u weta, kiedy po szczepieniu wet wpisywał do książeczek szczepienia i siedział przy biurku rozmawiał z nami Ramzes był spokojny i zrelaksowany, mąż go trzymał na smyczy, chcieliśmy go zważyć i kiedy wet skończył i oddał mi książeczki energicznie podniósł się z krzesła i szybkim krokiem ruszył do pokoju zabiegowego gdzie jest waga i wesołym choć donośnym głosem powiedział do Ramzesa choć kolego idziemy Cię zważyć, to Ramzes zareagował na tą jego szarżę i kłapnął zębami przed nim, oczywiście nie ugryzł nawet nie dotknął weta tylko w pewnej odległości przed nim kłapnął, jakby dając ostrzeżenie, że ten go wystraszył i zbyt energicznie ruszył w jego stronę i mojego męża, weterynarz zajażył o co chodzi i stanął i mówi do niego spokojnie, przepraszam, że Cię przestraszyłem, dam ci teraz ciasteczko na przeprosiny i od razu pies zmienił nastawienie, kiedy ten zwolnił tempo i zmienił ton głosu, oczywiście kiedy Ramzes dostał przeprosinowe psie ciacho sam poszedł z weterynarzem na wagę, dał się pogłaskać i dał mu łapę, więc to mogłoby potwierdzić Twoje słowa. To była pierwsza jego taka reakcja na energiczne i dla niego nie spodziewane zachowanie ze strony weterynarza i zareagował instynktownie z zamiarem ostrzeżenia. Takie czy inne bodźce mogą wpłynąć na zachowanie psa, który nagle się czegoś przestraszy i w obronie siebie i właściciela może tak czy inaczej zareagować
effcyk - 06-10-2013, 13:05
Silver69, uwielbiam psy łażące luzem i ich wlaścicieli .
Parę domów ode mnie mieszka taki już starszy dziadzio o lasce i ma czarnego wrednego pudla. Chodzi z tym pudlem na smyczy koło wszystkich podwórek i ten pudel rzuca się do wszystkich psów robiąc niesamowity zamęt na ulicy. Nie wspomnę o tym, że pudelek lubi załatwić swoje potrzeby głównie na trawniku przed moim domem. Ale ok - najgorzej jak dziadek idzie a pudel za nim luzem. Raz jak szłam kolo domu dziadka to stał on na ulicy obserwował co dzieje się na ulicy a pudel chodził koło niego. Szłam wtedy z Nestorem, pudel mimo że mniejszy waleczny jak lew, zaczął szczekać i rzucać się do Nestora który dłużny nie pozostał. Dziadek jakoś przywołał sierściucha ale już miałam się odezwać, gdzie ten pies ma smycz. Nie powiedziałam nic, z tego względu ze to starszy człowiek, pudel w końcu sie odwołał i nic się nie stało. Ale dzisiaj miarka się przebrała. Poszłam sobie z Nestem w uliczkę domków jednorodzinnych, jak ja to mówię "w ramach socjalizacji", żeby nie było że mój pies to dzikus bo tylko po polach spacerujemy a na ulicy zachować się nie potrafi i do wszystkiego się rzuca. No wiec spacer trwa, pies idzie idealnie, olewa wszystkie ujadające na niego psy. W pewnym momencie patrze - lezie pudel, sam bez pana. Myslałam że jak sam to nie będzie rżnął takiego maczo. A gdzie tam od razu rzucił się do Nestora a Nestor na niego - warczały na siebie i szczekały, ich pyski były od siebie o jakieś 5 cm. W pewnej chwili Nestor szarpnął mną mocniej i udało mu sie złapać pudla zębami za pysk. Pudel w pisk Nestor to za co go złapał w pysk to szarpie. Jakoś zebrałam w sobie siły i "odczepiłam" Nestora od pudla. W drodze powrotnej pudel znowu zaczął wszczynać awanturę ale trzymał się troche dalej już od nas i jak chciał podbiec to stanęłam i głośno " Eeeee spokój". Pudel się zawahał i odszedł. Ale takie akcje zawsze wyprowadzają mnie z równowagi. Niestety wielu moich sąsiadów żyje w przekonaniu że piesek może sobie sam pobiegać po ulicy,załatwi swe potrzeby i co drugi mały kundliszczon lata sobie po ulicy i robi co chce.
ps. i jak tu socjalizować psa z innymi psami ? po prostu się nie da.... a potem wszyscy dziwne miny jak proszę na spacerach by nie podchodzili do nas ze swoimi psami bo mój jest agresywny.
nikolajewna - 06-10-2013, 14:11
| effcyk napisał/a: | | a potem wszyscy dziwne miny jak proszę na spacerach by nie podchodzili do nas ze swoimi psami bo mój jest agresywny |
Jak to?! Labrador agresywny? Przecież w głowie ludzi jest to wręcz niemożliwe
My z Lakim uczymy się radzić sobie z jego agresją smyczową i czasem mijamy takiego gnoja z wilczurem, który np. kiedy widzi, że przechodzimy na drugą stronę też to robi i tępak tylko prowokuje. Jak idziemy na siebie i ja z Lakim zmieniam kierunek ten zawsze przyspiesza, żeby tylko była akcja. I to dorosły facet! A mnie już kręgosłup wysiada, bo Laki szarpie...
KandB - 06-11-2013, 15:44
Niestety znowu muszę napisać w tym temacie ale może jest ktoś, kto sam poradził sobie z agresją swojego psa w stosunku do innych. Borys zaczął się rzucać nawet na psy z którymi już nie raz na spokojnie obwąchiwał się na spacerach.
Schemat jest zawsze ten sam, gdz widzi psa za każdym razem się kładzie, pies podchodzi, Borys wstaje, wąchają się no i nagle albo jest atak albo nie. Smycz aż do momentu gdy się rzuci jest luźna. Zawsze gdy ktoś podchodzi do nas z psem ostrzegam, że może się rzucić, większość podchodzi mówiąc, że ich pies jest tak łagodny że napewno nic się nie stanie, a jednak Borys pierwszy się rzuca. Nie chcę z nim wiecznie omijać innych psów i nie doprowadzać do zbliżenia, tylko żeby znowu, potrafił się z nimi ładnie bawić. Ostatnio zastanawiałam się przez co mógł się tak zmienić, przypomniałam sobie jedną sytuację, byliśmy na wybiegu, bawił się z 3 innym psami, psy były blisko siebie i nagle 2 z nich zaczęły się gryźć, Borysa odciągnęłam. Nie wiem...może ta sytuacja jakoś na niego wpłynęła. Z suczkami i wykastrowanymi psami dogaduje się świetnie. Niestety tych drugich u nas można policzać na palcach u rąk. Nie stać mnie narazie na zasięgnięcie rady u behawiorysty, a sama nie wiem jak mam sobie z tym poradzić
nikolajewna - 06-11-2013, 16:28
| KandB napisał/a: | | Nie stać mnie narazie na zasięgnięcie rady u behawiorysty |
Powiem Ci, że warto skorzystać z pomocy osoby z zewnątrz. Warto podzwonić, popytać ile takie pierwsze wskazówki mogą kosztować. Nie mam na myśli stałej współpracy czy szkolenia tylko kogoś z kim pójdziesz na spacer (to bardzo ważne), kto zobaczy jak to wygląda, zobaczy także jaka jest Twoja reakcja i da Ci poradę co i jak robić. Wbrew pozorom nawet takie jedno, dwa spotkania mogą wiele wam pomóc. A potem to już wszystko w Twoich rękach.
tenshii - 06-11-2013, 17:28
KandB, na naszym forum jest Gia, która adoptowała Sofoklesa. Sofokles był psem bardzo agresywnym w stosunku do innych psów, ale wiem, że wypracowali bardzo ładne zachowanie. Pomogło im w dużym stopniu barowanie. Spróbuj do niej napisać PW, to bardzo fajna kobieta, na pewno opowie o swoich doświadczeniach.
KandB - 06-11-2013, 17:53
Dzięki dziewczyny. Na początek na pewno napisze do dziewczyny z forum, za chwilkę ją znajdę. Mam nadzieje, że coś pomoże.
Przed chwilą na spacerze spotkaliśmy goldena, z daleka merdał ogonkiem, podszedł do nas i ładnie się przywitali. Borys reaguje jednak agresją na większość psów, takie przypadki jak dziś zdarzają się ostatnio coraz rzadziej. Gdy golden odszedł była wielka radość i nagrody. Zawsze go chwalę gdy ładnie się przywita. Jednak jeśli trwa to dajmy na to od końca sierpnia to mam nadzieje, że da się coś zrobić.
[ Dodano: 06-11-2013, 18:19 ]
Napisałam do użytkowniczki Gia, ale ostatnio logowała się w styczniu...to już prawie rok poczytam jeszcze wątek Sofoklesa.
[ Dodano: 07-11-2013, 17:25 ]
tenshii, dzięki za radę rozmawiałam dziś z p.Izą, wszystko fajnie i po ludzku mi wytłumaczyła przypadek Borysa i Sofoklesa sprowadza się do tego samego, ale agresje przejawiają na innych etapach kontaktu psem. Spróbuje jej metod przez jakieś 2 mies. jeśli nie będzie choć małej poprawy to wtedy udamy się do behawiorysty. W ogóle nie kojarzyłam jego agresji z pogryzieniem jakie miało miejsce kiedy miał jakieś 6,7 miesięcy bo agresją pojawiła się dużo później, a jednak to może mieć wpływ na jego teraźniejsze zachwanie, tak było w przypadku Sofoklesa. Będziemy ćwiczyć...
Kasia82 - 13-11-2013, 22:13
Słuchajcie właśnie wróciłyśmy z wieczornego obchodu i jestem w szoku!!!!!!!!!!!!! Nagle podbiegł do mojego psa inny, też suka i ją zaatakował. Owy pies był bez smyczy a właścicielka kilkaset metrów dalej próbowała go wołać ale on był głuchy. Próbowałam je sama rozdzielić ale to na nic... nigdy nie widziałam aby mój pies musiał się tak bronić, a mi nie pozostało nic innego jak i jej odpiąć smycz. Myślałam że zemdleje, oczywiście jak dziewczyna wreszcie dobiegła to usłyszała kilka słów na swój temat, bo jak do ch...y masz psa który nie słucha, jest agresywny do innych to jakim prawem spuszcza go ze smyczy w miejscu publicznym????? Nie wiem co robić w takich sytuacjach gdyby się powtórzyły bo jedyne co mi do głowy przyszło to walnąć tą dziewczynę aby zaczęłamyśleć. Moja misia malutka na szczęście nie ucierpiała, tylko pazury mocno zdarła ale to wszystko.
Ja natomiast dochodzę jeszcze do siebie.
Jerry - 14-11-2013, 09:58
| Kasia82 napisał/a: | | Nie wiem co robić w takich sytuacjach gdyby się powtórzyły |
Kup sobie gaz pieprzowy. Krzywdy nie robi, a działa.
tenshii - 14-11-2013, 09:59
Kasia82, nigdy nie wchodź między gryzące się psy.
Można agresora podnieść za tylne łapy do góry, wtedy puści.
Almathea83 - 14-11-2013, 10:14
tenshii, łatwo się mówi w teorii ja mam i gaz, i wiedziałam o tych łapach żeby łapać a w przypadku ataku (na szczęście daawno temu) i tak stałam jak sparaliżowana i byłam tylko w stanie krzyknąć
tenshii - 14-11-2013, 10:16
| Almathea83 napisał/a: | i tak stałam jak sparaliżowana i byłam tylko w stanie krzyknąć |
to też zależy od osoby
ponadto warto wiedzieć
i już naprawdę lepiej stać z boku niż wejść między psy, bo nigdy się nie wygra, a samemu można zostać dotkliwie pogryzionym
Milena - 14-11-2013, 10:25
U nas zadziałał ten sposób z podniesieniem łap. Też puściłam smycz bo to chyba jedna z lepszych rzeczy jaką można zrobić naszemu psu w takiej sytuacji. Bałam się bardzo, że ten pies się przeniesie na mnie ze swoim atakiem, ale tak się nie stało, sprawiał wrażenie zaskoczonego, nie wiedział co się stało. Niestety czasami jednorazowe złapanie za łapy nie wystarczy, przecież nie można go trzymać w nieskończoność bo to może się źle dla nas skończyć kiedy 'etap zaskoczenia' przestanie działać, pies może powtórnie się rzucić albo nasz własny może być już tak poddenerwowany, że też nie przystopuje i mamy powtórkę z rozrywki. Pewnie spróbowałabym jeszcze raz go szybko złapać za te łapy, ale co jak to nie pomoże?
agata01510 - 14-11-2013, 12:37
| Cytat: | Moja misia malutka na szczęście nie ucierpiała, tylko pazury mocno zdarła ale to wszystko.
Ja natomiast dochodzę jeszcze do siebie |
Współczuję i życzę, żeby już nigdy nic takiego Wam się nie przytrafiło
aganica - 14-11-2013, 15:04
| tenshii napisał/a: | | nigdy nie wchodź między gryzące się psy. | Mądre słowa.. Ja podczas bójki, zostałam dotkliwie ugryziona przez................ własnego psa.
Ale.. niczego mnie to nie nauczyło i przy kolejnym sparingu .. dalej się pchałam miedzy psy.
Na szczęście było to dawno i Lovelas nauczył się wysyłać odpowiednie sygnały i wypracowaliśmy dźwięki wyciszające.
Chociaż po kastracji stał się bardziej pewny swojej siły i nie pozwoli sobą poniewierać .. daję się odwołać i reaguje na moje sygnały.
Co do wyjmowania z pyska różnych przedmiotów...
Mój pies jest nauczony pokazywać zęby /wystawy/ ale co innego pokazać pustą paszczę a co innego gdy się w niej ma coś fajnego.
By wyeliminować agresje w takich przypadkach..zaczęliśmy od zabawy "pokaż misiu co masz w pysiu" Wiem ..to może być śmieszne ale.. doszliśmy do etapu, otwierania pyska bez dotyku człowieka.. Na spacerach, z przedmiotem w pysku ,..jeszcze nie ćwiczyłam bo boje się spalić komendę..muszę być pewna sukcesu zanim zacznę kolejny etap.
Karaneta - 04-01-2014, 13:34 Temat postu: Agresywny labrador? Być może jest już taki temat ale coś mam problem ze znalezieniem.
Oglądamy z mężem filmy o labradorach. W niektórych przypadkach jestem wręcz przerażona. Labradory bywają agresywne. Jak to możliwe? Czy jest ktoś w stanie mi to wyjaśnić? Czy ktoś z Was miał, ma agresywnego labradora?
Odkąd pamiętam w moim domu zawsze były psy, żaden nigdy nie był i nie jest agresywny ( oprócz labka w domu jest kundel ze schroniska). Nigdy ani ja, ani nikt z członków rodziny nie podniósł na psa ręki.
Jakoś po obejrzeniu owych filmów jestem przerażona.
Kilka dni przed wigilią nasz kundel przyprowadził sobie koleżankę labradorkę. Donośny szczek ale jakoś nie bałam się psiny. Musiałam się z nią poprzytulać, wycałować. Z radości szczekała i nie przeszkadzało mi to choć obcy pies, nie znam jego zachowania. Sunia w naszym domu spędziła pól dnia w oczekiwaniu na swojego właściciela. W życiu nie widziałam tak mądrego, ułożonego psa. To właśnie ona przyczyniła się aby w naszym domu pojawił się labrador.
To nie pierwszy labrador z którym się wyściskałam mimo, że nie znam jego zachowania.
Może troszkę chaotycznie napisane.
Ale jak to jest z agresją u labradora?
tenshii - 04-01-2014, 13:46
| Karaneta napisał/a: | | Ale jak to jest z agresją u labradora? |
labrador to pies, drapieżnik, i jak każda żywa istota nosi w sobie różne emocje, tyle, że wskutek wieloletniej pracy nad rasą takie negatywne cechy zostały stłumione niemalże do zera.
Jeśli pies nie jest odpowiednio zsocjalizowany może być agresywny ze strachu.
Może być również agresywny z powodu choroby.
Może być również bardziej emocjonalny niż inne labki i mieć zaniżony próg cierpliwości.
Przede wszystkim jednak co się najczęściej pewnie zdarza - może być tylko z wyglądu labradorem.
Labrador to rasa, zespół cech, które powinny być dobierane przez wykwalifikowanych hodowców. Rasa to nie tylko wygląd. Niestety jest mnóstwo pseudohodowli, które sprzedają psy bez papierów, wmawiając ludziom, że to labrador. A potem okazuje się, że jest jedynie w typie rasy, a część lub większość cech odziedziczył po nieznanych przodkach, którzy niestety anielskiej cierpliwości nie mięli.
agata01510 - 04-01-2014, 23:31
| tenshii napisał/a: | labrador to pies, drapieżnik, i jak każda żywa istota nosi w sobie różne emocje, tyle, że wskutek wieloletniej pracy nad rasą takie negatywne cechy zostały stłumione niemalże do zera.
|
Dokładnie tak jest. Niezależnie od rasy pies pozostaje psem i nie należy się skupiać tylko i wyłącznie na opisach danej rasy, bo w praktyce bywa różnie.
niedostepna123 - 01-03-2014, 19:53
Mmmm moj natomiast rzuca sie na mezczyzn na ulicy!!! Czy to normalne?? Co mam robic!? Boje sie ze kiedys jej nie utrzymam i rzuci sie na kogos!
Ania8017 - 01-03-2014, 20:14
U mnie we wsi też jest taka artystka,co puszcza swoją sukę samopas. Niestety to moja sąsiadka,więc jej suka łazi w okolicach mojego domu. Jest to spory pies. Mieszanka goldena z czymś. Suka jest agresywna. Kiedyś chciała się na mnie rzucić jak szłam z dzieckiem na spacer(dziecko w wózku spacerowym). Jeśli przejedziesz koło niej na rowerze zacznie atakować. Kiedyś podeszła do mojej posesji od tyłu i próbowała się dostać. Ja po prostu dzwonię na policję. Ostatnio jakieś 2 tygodnie temu. Niestety tej baby prawie nigdy nie ma w domu. Policja tym razem też jej nie zastała,ale mieli przekazać sprawę dzielnicowemu. Dla mnie to szczyt głupoty i nieodpowiedzialności. Żeby człowiek nie mógł spokojnie spacerować z dziećmi i to po własnym terenie(obok domu mam wielką łąkę). Baba wychodzi sobie z domu na cały dzień,a pies biega. Na razie jest spokój i nie widzę tego psa-ciekawe jak długo. Strasznie wkurzają mnie tacy ludzie,nie myślą o tym,co się może stać.
labidabi - 18-03-2014, 15:38
Moja Koko odbywa kwarantannę i zaczynam się powoli łamać, czy tego nie przerwać. Staje się coraz bardziej agresywna, gdy próbuję ją odciągnąć od rzeczy/czynności zakazanych. Sił do niej nie mam czasem. Wydaje mi się, że duża wina w tym, że potrzebuje świeżego powietrza i ruchu... taka natura. Może jeszcze jakoś przetrwamy te parę tygodni, ale obawiam się, że do tego czasu agresywne postawy wejdą jej w nawyk
kamil8406 - 18-03-2014, 15:49
Naucz KOKO polecenia zostaw albo nie rusz najlepiej z pomącą klikera i smaczków. Odciąganie na siłe nic nie da tylko ją nakręca i bedzie gorzej przynajmniej u mnie tak było. Kilker dobra rzecz naprawdę warto i bedzie Koko bardziej słuchałą. Stronę znasz już ale jeszcze raz wklejam http://members.westnet.com.au/b-m/ powodzenia i cierpliwości przyda się wiem co mówię .
labidabi - 18-03-2014, 15:59
| kamil8406 napisał/a: | Naucz KOKO polecenia zostaw albo nie rusz najlepiej z pomącą klikera i smaczków. Odciąganie na siłe nic nie da tylko ją nakręca i bedzie gorzej przynajmniej u mnie tak było. Kilker dobra rzecz naprawdę warto i bedzie Koko bardziej słuchałą. Stronę znasz już ale jeszcze raz wklejam http://members.westnet.com.au/b-m/ powodzenia i cierpliwości przyda się wiem co mówię . |
Kurczę, no kupiłam ten kliker, próbowałam parę razy i wiem, że do tego trzeba czasu, żeby działało, ale dla mnie była to strasznie niewygodna metoda. Ciągle trzeba myśleć, żeby mieć ten kliker ze sobą i klikać, gdy pies robi coś dobrze a nie zawsze się da... Np. gdy pies przychodzi w nocy, gryzie łóżko po ciemku, ja ją odciągam a ona za którymś razem rezygnuje - a ja mam lecieć i szukać klikera, żeby klikać..? trochę tego nie widzę właśnie pod tym względem...;/
Ja Koko nauczyłam już np. "siad" i ostatnio uczy się też przynosić mi rzeczy, więc jako tako metoda na smaczka i pochwałę działa w jej przypadku, to nie jest tak, że Koko nie słucha mnie w ogóle. No, ale jeśli to jeszcze potrwa chwilę, to jasne, że będę próbować wszystkiego.
tenshii - 18-03-2014, 16:01
labidabi, tak mały szczeniak nie jest agresywny nie bój się
labidabi - 18-03-2014, 16:09
| tenshii napisał/a: | labidabi, tak mały szczeniak nie jest agresywny nie bój się |
No nie wiem w takim razie jak określić jej atak na mnie, gdy jest mega wściekła. Rzuca się na mnie z taką złością czasem a czasem jak się wkurzy, nie chce się ode mnie odczepić i mnie ujada w nogi. Ja odchodzę a ona się rzuca po kilkanaście razy i nie da mi nawet wyjść z pomieszczenia (moja metoda na jej zignorowanie). Lekko mnie to przeraża. Największe trudności mam z podkładką, na której ma się załatwiać. Mała zrobiła sobie tam legowisko, przez co śmierdzi moczem i kupką...;/ A już o przenoszeniu jej, żeby się tam załatwiła, to jest koszmar. Oczywiście nie zawsze - czasem przychodzi tam i robi swoje, za co ją nagradzam. Ale gdy sama nie chce, toczy ze mną nieprzyjemną walkę.
tenshii - 18-03-2014, 16:13
labidabi, to jest maleństwo - jak mały człowiek.
Nie panuje nad emocjami.
Niestety każdy z nas musi przez to przejść.
Moja Teyla była bardzo niedobra jako szczeniak. Strasznie gryzła nas po rękach - krew się lała często i w dużych ilościach, a ja mam na rękach blizny po jej atakach.
Musisz ją dużo męczyć. I fizycznie i psychicznie.
labidabi - 18-03-2014, 16:19
| tenshii napisał/a: | labidabi, to jest maleństwo - jak mały człowiek.
Nie panuje nad emocjami.
Niestety każdy z nas musi przez to przejść.
Moja Teyla była bardzo niedobra jako szczeniak. Strasznie gryzła nas po rękach - krew się lała często i w dużych ilościach, a ja mam na rękach blizny po jej atakach.
Musisz ją dużo męczyć. I fizycznie i psychicznie. |
No wiem, że szczeniak, tylko przez to zastanawiam się nad tym, czy może to nie ja popełniam jakieś błędy i przez to nie robię jej krzywdy. Jeśli tylko to są jej szczenięce kaprysy, to może mnie gryźć, foszyć się, wiem, że jej przejdzie. Natomiast nie chciałabym, żeby się stała agresywna - "czym skorupka za młodu..." Wkurza mnie, jasne;) ale tak mi jej jednocześnie żal... Ja mam system pracy weekendowej, więc w tygodniu siedzę z nią w domu i poświęcam stale czas, w weekendy kontrolę przejmuje nad nią mąż. Więc Koko ma co robić;)
tenshii - 18-03-2014, 16:24
labidabi, po prostu bądź konsekwentna, broń Boże jej nie bij, i daj czas czasowi
labidabi - 18-03-2014, 16:30
| tenshii napisał/a: | labidabi, po prostu bądź konsekwentna, broń Boże jej nie bij, i daj czas czasowi |
No prędzej by mi ręka uschła!!
A mam pytanko, jeśli mogę pociągnąć mój wątek - jak sobie radzić z odbieraniem rzeczy w pyska? (np. ścierkę, którą szczeniak gryzie i nie chce oddać). Otwierać paszczę na siłę karcąc ją? czytałam gdzieś nawet o wtykaniu palucha do gardła, żeby pies miał odruch wymiotny i się nauczył, że gryzienie to coś nieprzyjemnego... przyznam, że testuję to, ale z marnym skutkiem, a szkoda mi jej jak się tak trochę krztusi (poza tym i tak na siłę stara się gryźć moje palce, więc przy okazji i ja się poharatam) - więc raczej u mnie to nie sprawdzona metoda, raczej już jej nie będę stosować.
Ania8017 - 18-03-2014, 16:32
tenshii, dla mnie szczeniak potrafi być agresywny. Oczywiście mam na myśli przejścia z Korą. To była agresja. Co innego jest warczenie i podgryzanie podczas zabawy,a co innego zachowania,które Kora przejawiała. To po prostu widać po zachowaniu psa. Małe dzieci też potrafią być agresywne. I to nie jest tak,że jak ktoś jest dzieckiem czy szczeniakiem to nie przejawia agresji. Zwłaszcza jest to widoczne przy niektórych chorobach i zaburzeniach. U nas na szczęście te bardzo agresywne zachowania przeminęły. Natomiast dziś gdybym miała takiego szczeniaka jak Kora poszukałabym behawiorysty,ponieważ pewne zachowania po prostu nie były czymś normalnym.
tenshii - 18-03-2014, 16:59
| labidabi napisał/a: | | jak sobie radzić z odbieraniem rzeczy w pyska? |
wymieniać na coś dobrego, albo na zabawkę, przy okazji ucząc komendy DAJ, czy jakiej tam chcesz - mówić dokładnie w momencie kiedy puszcza przedmiot.
| Ania8017 napisał/a: | | dla mnie szczeniak potrafi być agresywny |
Nie 2 miesięczny.
labidabi - 18-03-2014, 17:02
tenshii Robię tak czasem właśnie. W takim razie będę kontynuować;)
tenshii - 18-03-2014, 17:03
labidabi, powodzenia!
labidabi - 18-03-2014, 17:05
Oj, tenshii, przyda się!!:)))
Ania8017 - 18-03-2014, 17:05
Ostatnio czytałam artykuł http://www.meritumfci.republika.pl/zaburz.html
Z niektórymi szczeniakami naprawdę jest "coś nie tak" praktycznie od momentu odebrania od hodowcy są kłopoty. Tylko ja mam na myśli naprawdę niepokojące sprawy,a nie to,że coś zniszczy lub złapie rękę zębami w zabawie.
tenshii - 18-03-2014, 17:07
Ania8017, ja miałam w domu agresywną sukę, ekstremalnie agresywną. Wiem, że szczeniak może pokazać ciemną stronę mocy, ale nie wierzę i nie uwierzę w to, że agresywny może być dwumiesięczniak.
Ania8017 - 18-03-2014, 17:12
| tenshii napisał/a: | | Ania8017, ja miałam w domu agresywną sukę, ekstremalnie agresywną. Wiem, że szczeniak może pokazać ciemną stronę mocy, ale nie wierzę i nie uwierzę w to, że agresywny może być dwumiesięczniak. |
Nie doczytałam ile ten szczenior ma;) Choć Kora akurat miał 8 tyg.jak ją zabraliśmy i od początku była masakra. Mój szwagier był u nas ostatnio,a on "psiarz" i stwierdził,że Kora jest fajna,ale jest dziwna i żyje w swoim świecie.
tenshii - 18-03-2014, 17:14
Ania8017, strasznie bym chciała poznać tą Twoją Korę, bo z Twoich opisów to najgorszy pies świata.
Mój Paweł jeździ do rodziców przez Sieradz, to się może wproszę kiedyś na 10 minut
Ania8017 - 18-03-2014, 17:23
| tenshii napisał/a: | Ania8017, strasznie bym chciała poznać tą Twoją Korę, bo z Twoich opisów to najgorszy pies świata.
Mój Paweł jeździ do rodziców przez Sieradz, to się może wproszę kiedyś na 10 minut |
Ale od Sieradza to jeszcze kawałek do mnie;) Ona nie jest najgorszym psem świata. Jest po prostu specyficzna. Najpierw Cię obszczeka-jakbyś była mordercą wchodzącym na jej posesje,potem Cię obskoczy. Potem będzie biegać,potem znów obskoczy,a potem to trudno stwierdzić;) Na pewno Cię nie pogryzie. Ona nie jest już w stosunku do nas agresywna,więc nie zobaczysz nic z tego,o czym piszę.Ja wracam do czasów jej szczenięctwa,które były masakrą! Teraz jest po prostu psem z adhd;) A jak będzie upał(ona nie znosi upałów)to nawet zobaczysz pas spokojnego;) A do jakiej miejscowości jeździcie?
tenshii - 18-03-2014, 17:26
| Ania8017 napisał/a: | | Najpierw Cię obszczeka-jakbyś była mordercą wchodzącym na jej posesje,potem Cię obskoczy. Potem będzie biegać,potem znów obskoczy,a potem to trudno stwierdzić;) |
Standardowe zachowanie obu moich psów
| Ania8017 napisał/a: | | nie zobaczysz nic z tego,o czym piszę |
Ja piszę ogólnie
| Ania8017 napisał/a: | | do jakiej miejscowości jeździcie? |
Do Łowicza
Ania8017 - 18-03-2014, 17:41
A skąd jedziecie?
Co do Kory-daje jej jeszcze 2 lata i będzie spoko. Ja najgorszy koszmar przeszłam z nią do roku. Aktualnie najbardziej wkurza mnie jej skakanie na mnie w amoku i bieganie w amoku. Nie dawanie się normalnie pogłaskać(chyba,że jest mega zmęczona),ogólne zachowania dziwne,ale nie są one zagrażające komukolwiek. Czasem tak dziwnie patrzy,że nie wiem czego się spodziewać(czasem nawet myślę,że może ugryzie-ale tego nie robi).
tenshii - 18-03-2014, 17:58
| Ania8017 napisał/a: | | skąd jedziecie? |
Z Wrocławia
| Ania8017 napisał/a: | | Co do Kory |
Nadal myślę, że jej nie doceniasz i zwalasz wszystko na karb jej pochodzenia.
A to nie jest tak.
Ja znam psy z rodowodem bardzo szalone i nieprzewidywalne. Labrador to nie kanapowiec. Można trafić na dobrego psa z hodowli z ekstremalnym temperamentem i różnymi zachowaniami. Po prostu.
Ania8017 - 18-03-2014, 18:22
O to niestety musielibyście nadłożyć sporo drogi. Ja mieszkam ponad 20 km. od Sieradza(i akurat nie koło drogi na Wrocław).
Wiem,że można trafić różnie. Różnica jest taka,że pseudohodowca ma w nosie temperament szczeniaka. Wciska wszystko "jak leci" potencjalnym klientom. Tak nie powinno być. W normalnej hodowli jest inaczej-hodowca zna szczeniaki,odpowiednia osoba przeprowadza testy i na tej podstawie można dobrać szczenię do trybu życia i temperamentu właściciela. Poza tym ja jestem pewna,ze szczenięta(w tym Kora) widziały "hodowcę" przy okazji karmienia. Ona w ogóle nie potrafiła odnaleźć się w domu i z ludźmi. Moim zdaniem miała już nawyk kojca i chodzenia cały czas po podwórku. Dlaczego kojec to miejsce,w którym potrafi się wyciszyć? Ja mam żal do tych,ludzi co ją na świat powołali. Wiem,że pewne zachowania występują u praktycznie wszystkich labków,bo Saba też je ma. Tylko dla mnie właśnie najgorsza była agresja i ta "dzikość". I to było dosłownie od pierwszego dnia. Szczeniak,który mieszkałby w domu i miał kontakt z ludźmi moim zdaniem tak,by się nie zachowywał. Rodzice tych szczeniaków mieli kojce za domem i jestem pewna,że szczyle tam właśnie mieszkały.
tenshii - 18-03-2014, 18:24
Ania8017, ja to wszystko wiem, tylko, że mówimy o dwóch różnych rzeczach
Nie rozumiemy się. Trudno
Ania8017 - 18-03-2014, 18:49
| tenshii napisał/a: | Ania8017, ja to wszystko wiem, tylko, że mówimy o dwóch różnych rzeczach
Nie rozumiemy się. Trudno |
Ja nie piszę tego wszystkiego,żeby pokazać ludziom,że mam głupiego psa. Piszę,aby ludzie nie płacili idiotom i oszustom! Jeśli choć jedna osoba czytając to co piszę,zrezygnuje z zakupu z pseudo to już sukces! No nie rozumiemy się,bo ja nie czuję się jakbym Korę odtrącała. Nie wiem też co masz na myśli,że jej nie doceniam? Ja nie mam psów,żeby coś mi udowadniały i "pracowały" na moje ich lubienie. W Korze po prostu coś mnie niepokoi- zresztą nie wiem jak to nazwać. Jej zachowania mnie wkurzają,ale Saba też ma zachowania wkurzające. Saba nie jest lepsza,bo ma papiery.Jest po prostu zupełnie inna i tyle. Przeszłam z Korą okropne chwile i nic tego nie zmieni. Piszę w większości o tym co było,więc nie wiem tak naprawdę dlaczego jest to przypisywane do teraźniejszości-że niby jest dla mnie nadal ciężarem. Żałuję,że ktoś zboku nie nagrywała jej szału i ataków(wtedy może ktoś by zrozumiał,co to był za koszmar). Nie wiem,czy wiesz co to znaczy bać się własnego psa? Bo mi Kora pokazała co to znaczy-straszne uczucie.Jak pies w szale z obnażonymi zębami warcząc rozrywa Ci kurtkę-Twój własny pies. Nie w zabawie,lecz w prawdziwym amoku. Nie rozumiałam tego nigdy,bo nie używałam wobec niej przemocy. Szkoliłam ją tak,jak teraz Sabę.To cholernie trudne,gdy chcesz dać psu bliskość,a otrzymujesz w zamian zęby na wierzchu. Gdyby te zachowania nie minęły nie wiem,co bym zrobiła,bo byłam naprawdę załamana. Jest to już dawno za nami i naprawdę boli mnie,że jestem oceniana jako ta zła pani,która nie docenia swojego psa.
aganica - 18-03-2014, 18:56
| Ania8017 napisał/a: | | Szczeniak,który mieszkałby w domu i miał kontakt z ludźmi moim zdaniem tak,by się nie zachowywał. | Proszę Cię..nie mów takich rzeczy, szanuję Twoje zdanie ale się z nim nie zgodzę.
Na przykładzie mojej Fionki.. / kundla w typie labradora/ adoptowana gdy miała sześć miesięcy. Żyła na podwórku,przetrzymywana w jakimś pomieszczeniu, sikała w domu bo nikt jej nie nauczył czystości.
Jedyne co umiała to.. unikać kropel deszczu,wiedziała jak na spacerze by nie moknąć bała się wszystkich odgłosów miasta...jednak.. jest psem domowym, kocha spać w łóżku, kocha przytulanie i mizianie. Szybko załapała tropienie i szukanie ukrytych przedmiotów. Bywa agresywna .. ze strachu warczy na poważnie i sprawia wrażenie psa zabójcy ale..nigdy, nikogo nie ugryzła a swoją inteligencją, sprytem i umiejętnością uczenia przewyższa nie jednego rasowca.
Każdego psa da się ułożyć..wystarczy chcieć.
Ania8017 - 18-03-2014, 20:07
aganica, ale tak od razu odnalazła się w domu? Bo Kora miała i ma z tym problemy niestety. Agresja minęła,ale do domu nie chce wejść. Nie wiem,czy się boi że już na dwór jej potem nie wypuszczę. Napisz jak to u Ciebie wyglądało? Czytałam dużo na temat tego,że właśnie różne zaburzenia są spowodowane izolacją od człowieka w wieku szczenięcym(u hodowcy),dlatego tłumaczyłam sobie tym zachowania Kory.
aganica - 18-03-2014, 20:48
| Ania8017 napisał/a: | | jak to u Ciebie wyglądało | Nie powiem...było ciężko.. Fioo nie znała klatki schodowej, nie znała schodów ani windy a z tego musiał korzystać.Przy próbie wnoszenia rzucała się z zębami, do tej pory gdy się czegoś boi, gdy czegoś nie chce zrobić... klawiatura na wierzchu i warkot do zagryzienia ale... ona tak tylko straszy by jej dać spokój.
Powoli nauczyłam się swojego psa, wybrałyśmy kompromisy. Ona mnie uznała za przewodnika stada, ja szanuję jej lęki i w chwilach zagrożenia /sylwester i wystrzały/ rozkładam transporter i pozwalam jej się.... wyciszyć w samotności..Gdy jedziemy do weta..zakładam jej kaganiec ..to ją uspakaja i grzecznie idzie na wizytę, bez kagańca nie wysiądzie z samochodu, rzuca się z zębami i chowa pod siedzenie.Wiem że moja suka potrzebuje wsparcia psychicznego, czasami... braku wyjścia z sytuacji /ucieczka/wtedy nie walczy ..potrafi opanować emocje.
Ogólnie jest fajnym psem ale.. po prostu innym, może dziwnym ale... i ludzie są różni..
Ona lubi pracować a ja to wykorzystuję.Ćwiczymy różne, nikomu nie potrzebne komendy bo...ona to lubi, lubi czuć się potrzebna i doceniana.
Mnie na pewno jest łatwiej bo.. nie mam małych dzieci, nie mam obowiązków poza pracą i moimi psami więc..mogę im poświecić dużo czasu.
Przed chwilą wróciliśmy ze spaceru.. 6km szybkim marszem ulicami miasta.Zahaczyliśmy o pętlę autobusową by poćwiczyć wsiadanie i wysiadanie, utrwalaliśmy marsz przy nodze w rozproszeniu.Mijaliśmy wiele psów, ludzi, samochodów..
Hmm ale po co ja to piszę ?
Ania8017 - 19-03-2014, 10:54
A miałaś momenty,że naprawdę się jej bałaś? Różnica jest taka,że Ty wzięłaś z pełną świadomością "psa po przejściach",który miał już pół roku. Ja kupiłam szczeniaka i miałam trochę inną wizję(po doświadczeniach z poprzednimi psami). Ja osobiście nigdy świadomie nie wzięłabym psa "trudnego",bo nie nadaję się na jego właściciela. Miałam psa schroniskowego-wodołaza. Gdy go wzięłam wyglądał strasznie. Ludzie się ze mnie śmiali jak z nim wychodziłam(wtedy mieszkałam w mieście w bloku). Doprowadziłam go do porządku i był ze mną przez wiele lat. Był piękny i potem już nikt nie patrzył z pogardą na mojego psa. Tylko on miała łagodny charakter. Nigdy nie był agresywny. Wzięłam go,gdy był już dorosły. Miałam też suczkę przybłędę. Cudowna sunia,oddana nam do samego końca. Bita przez jakiś zwyrodnialców i zastraszona-na początku bała się,gdy podnosiłam rękę,by poprawić włosy. Jak sobie ją przypomnę-jej oddanie i ostatnie chwile,gdy ją widziałam,to choć minęło wiele lat łza mi się w oku kręci. Ona nawet,gdy wiedziała że nadszedł jej koniec nie chciała nam robić kłopotu. Była z nami wiele lat i była naprawdę wyjątkowa. Uważam,że gdy bierzesz psa ze schronu,czy przygarniasz to piszesz się na pewne rzeczy. Nie znasz przeszłości tego psa i nic o nim nie wiesz. Zdajesz sobie sprawę,że może wydarzyć się wszystko. I ja nie mogę tego porównać z kupnem szczenięcia. Noż kurczę dla mnie coś musiało tam być nie tak-w tej "hodowli". Bo nie wiem,czy te zachowania wynikały tylko z temperamentu.Gdybym teraz była w takiej sytuacji poszukałabym behawiorysty.No,bo tak naprawdę my nie zdążyliśmy jej "zepsuć",bo było bardzo źle praktycznie od momentu wzięcia jej do auta. Całą drogę mnie gryzła. Potem w domu od razu zaczęła gryźć dzieci,wszystko rozszarpywać,była strasznie pobudzona. W ogóle nie chciała w nocy spać. Ja myślałam,że to przejściowe(zmiana otoczenia,rozłąka z matką),ale to się tylko nasilało.Stosowałam rady szkoleniowca,ale a marnym skutkiem. Najgorsze były takie napady szału i wtedy po prostu musiałam ją oderwać od dziecka na siłę,bo stanowiła zagrożenie. No,ale to już wszystko za nami. U nas tak naprawdę miejsce,w którym jesteśmy ma znaczenie dla jej zachowania. Jak wołam ją do kojca i wchodzę z nią jest ok. Mogę nawet jej w misce pełnej jedzenie grzebać. Jak jest na ganku(bo do domu nie chce wejść)jest ok-pies potulny,dający się głaskać,spokojny. Jak tylko postawię nogę na podwórku zaczyna się-skakanie na mnie,odbijanie się ode mnie,bieganie w szale i "dzikość w oczach". Wchodzę znów na ganek-pies się uspokaja. Na spacerze jest podobnie jak na podwórku.Pod koniec spaceru,jak już się wybiega jest w miarę ok. Ona mnie nie ugryzie (zresztą tak na serio to nie ugryzła jeszcze nikogo),tylko tak się dziwnie zachowuje,że ktoś kto jej nie zna może "narobić w gacie"ze strachu. Na razie obmyślam plan "wciągnięcia"jej do domu. U nas pocieszające jest też to,że nie zmienia się na gorsze,że wiele złych zachować po prostu minęło. Korę wychowywało mi się trudniej(jeśli można powiedzieć,że w ogóle ją wychowywałam),niż wszystkie psy,które miałam i 2 moich dzieci;)
Daisy0311 - 19-03-2014, 11:51
| Cytat: | Hmm ale po co ja to piszę ? | Pisz pisz kobieto lubie czytać twoje posty bo wiem jak postepowac z daisy. Ma bardzo podobny charakterdo twojej fionki ,duzo z nich wyciągłam cennych rad
aganica - 19-03-2014, 13:28
| Ania8017 napisał/a: | | A miałaś momenty,że naprawdę się jej bałaś? | Ja? ... nie... ja psów się nie boję ale.. mój mąż boi się Fiony i ona o tym dobrze wie.
Często bywa tak,... spacer a mnie niema w domu i wychodzi Zbyszek... Lovi i Hera grzecznie czekają na swoją kolej a Fiooo.... wciska się pod ławę i ..klawiatura na wierzch " nie ja nigdzie nie idę" .Mąż się poddaje, wycofuje i wychodzi z dwoma psami. Wraca ze spaceru a Fiooo.................... cała szczęśliwa, merda ogonem i czeka z obroża w pysku
Taka z niej przewrotna kobieta
| Ania8017 napisał/a: | | Ty wzięłaś z pełną świadomością "psa po przejściach" |
Tak..za każdym razem brałam pod uwagę... kłopoty.Tak przy psach na dt / a miałam ich kilkanaście/ jak i przy adopcjach.
Ale ja lubię wyzwania.... kłopoty to moja specjalność
Dotkliwie ugryziona, zostałam przez ................Loviego
Psa bardzo spokojnego, nie posiadającego nawet odrobiny agresji...nooo ale... jak się nie myśli i wpycha miedzy gryzące się psy to..."cierp ciało jak chciało"
Ania8017 - 19-03-2014, 15:07
Ja bardzo często analizuję co poszło nie tak? Gdzie był błąd? Kurczę,gdyby wszystkie moje psy były "nienormalne"-taki skrót myślowy,to wyszłoby,że jednak nienormalna jestem ja. A tak naprawdę nigdy nie miałam takich problemów. Kupiłam Sabę i wszystko jest tak samo-te same dzieci,ten sam mąż,ten sam dom,te same godziny pracy.Nawet wystrój pokoju mojej córki jest praktycznie taki sam;) Tych samych metod szkolenia używam. Przy Korze pominęłam chodzenie na smyczy. Saba też zostaje sama w domu,gdy idziemy do pracy/szkoły. Nawet z Korą chodziłam na o wiele dłuższe spacery. Energetyczny temperament to jedno,ale skąd u niej było tyle dla mnie okropnych zachowań? No nie mogę jakoś tego przerobić.Przecież jej nikt nie bił.A co najlepsze te zachowania nie odbywały się na moim mężu. Dlaczego nas tak terroryzowała? Mój mąż ją olewał-tzn.dla niego pies to pies. Psu nie okazuje się uczuć. Nie wiem,czy Kora czuła,że lepiej nie wchodzić mojemu mężowi w drogę;) A my im bardziej chcieliśmy,żeby była z nami blisko,tym było gorzej. Z drugiej strony ignorowanie jej w moim wydaniu też nic nie dało. Mój mąż Sabę też ma gdzieś-ani go ziębi,ani parzy.Czasem ją zawoła,coś tam jej każe zrobić i ją pogłaszcze i na tym koniec. Efekt taki-ja wchodzę z dziećmi do domu- Saba jest w pełni szczęścia:) jak wchodzi mój mąż Saba nawet głowy nie podniesie. Kora natomiast niby cieszy się na widok wszystkich nas(bo obcy oczywiście są wrogami),ale jest to takie od niechcenia.Był nawet czas,że szukałam informacji na temat chorób psychicznych u psów. Teraz Kora jest na szczęście tylko nadpobudliwym psem i jak stwierdził ostatnio mój szwagier "ona żyje we własnym świecie".
iwonadp - 19-03-2014, 16:35
Dzisiaj spotkałam labradorke "agresywną " / w mniemaniu jej pani/ . Sytuacja : suczka w zabawię złapała patyk ,biegała z nim warczała pokazują co chwilę zęby ,pani przerazona ze juz jej tego badyla nikt nie odbirze a psica jeszcze kogo użre . Psica podeszła do mnie dumnie niosąc patyk i warsząc ,stanęła i patrzy na mnie więc długo nie myślą zapytałam pańcę czy pies zna komendę siad ,znała usiadła /dalej warczał i pokazywała zeby / wyciągnęłam rękę pod pysk i dziwnym trafem zdobycz znalazła się w mojej dłoni . Kobita w szoku .
Dziwię się ze ludzie mają psy i zupełnie ich nie znają ,po co takim pies .
Wena - 19-03-2014, 18:30
Aganica hmm pamiętam przecież o moją Wenę psy się wzięły za łby, chylę czoła przed Tobą
pozdrawiam
Małgosia35 - 19-03-2014, 22:06
| aganica napisał/a: | | Hmm ale po co ja to piszę ? |
Pisz,pisz Bardzo lubię czytać to ,co piszesz i często też dobrze radzisz i też z tego korzystam Masz ogromne doświadczenie i po prostu...no nie możesz o tym nie opowiadać
Krystian - 22-04-2014, 21:32
Mam taki w sumie mały kłopocik z moją Riką. Mam ją od trzech tygodni (zaadoptowałem ją, przebywała w schronisku w Szczecinie). Sunia ma około ośmiu lat, jest już ustatkowaną "damą". Zauważyłem jednak, że podczas zabawy zapomina się i potrafi mocniej złapać za rękę, a w momencie, gdy chcę pogłaskać, czy zaczepić ją stopą reaguje wręcz agresją. Czy jest to oznaka przykrych doświadczeń? Wraz z żoną myślimy, że była może kiedyś kopana. Czasem boje się o jej reakcje ponieważ mam dwójkę dzieci w domu i przypadkiem mogą ją trącić nogą, a wtedy... No właśnie, żeby nie rzuciła się na dzieciaki.
Poza tym jest świetna, reaguje na bardzo wiele komend.
dominika92 - 23-04-2014, 09:42
Krystian, ciężko stwierdzić, nie znając suni, ale może dobrze byłoby skonsultować się z behawiorystą, który zobaczy reakcje suni i ew. podpowie jak z nią pracować.
Monisiaczek - 23-04-2014, 10:24
| Krystian napisał/a: | | w momencie, gdy chcę pogłaskać, czy zaczepić ją stopą reaguje wręcz agresją |
Od głaskania masz ręce, a nie stopy Niektóre psy nie lubią takich pieszczot. Sunia jest u Was jeszcze krótko. Musi oswoić się z Wami i nowym otoczeniem, poznać, zaufać. A dzieci warto uświadomić, że pies ma prawo pewnych rzeczy nie lubić.
Ewentualnie, jak napisała dominika92, poradź się dobrego, sprawdzonego behawiorysty.
Krystian - 23-04-2014, 10:29
Dziękuję za podpowiedź.
Crockerydoll - 23-04-2014, 12:12
Mam pytanie. Czy ktokolwiek pracował już ze swoim labkiem nad opanowaniem terytorializmu? Pojechałam ze swoją sunią na tydzień do rodziców, na wieś. Miała ogromne podwórko, gdzie szalała do woli. Co więcej, podporządkowała sobie wszystkie psy, które mieszkały na tym podwórku, ma charakterek raczej z przewagą potrzeby dominowania. Jak wróciłyśmy do siebie, do miasta, to na spacerach po osiedlu "jeży" się na niektóre psy i obszczekuje. Próbuje je wystraszyć, jakby walczyła z nimi o miejsce w stadzie i chciała je stąd przepędzić. Martwię się, może zmiana karmy też miała swój udział w zmianie jej zachowania...
Vid_sa - 25-04-2014, 09:17
Zmiana karmy nie ma nic do rzeczy. Polecam książkę Jan Fennel - Zapomniany język psów. Mnie bardzo pomogła w zrozumieniu i wychowaniu psa. Czytam ją teraz czasami dla powtórzenia, bo niektóre rzeczy wypadają z głowy. Jest tam też sporo o tym, jak zmienić myślenie psa, by nie czuł się obarczony obowiązkiem przewodniczenia stadu. Trzymam kciuki i polecam się na przyszłość
tenshii - 25-04-2014, 09:50
| Vid_sa napisał/a: | | Zmiana karmy nie ma nic do rzeczy. |
może mieć.
Może nie w jakimś wielkim stopniu, ale składniki pożywienia mają wpływ na zachowaniu.
Vid_sa - 25-04-2014, 10:59
tenshii, A orientujesz się jakie składniki? Są na to jakieś badania? Nie pytam zaczepnie, ale z ciekawości, bo pierwsze słyszę taką teorię. Z resztą ciężko mi sobie wyobrazić, że pies znając swoją pozycję w rodzinie/stadzie pod wpływem zmiany karmy zacznie się agresywnie zachowywać.
tenshii - 25-04-2014, 11:12
Vid_sa, po pracy poszukam odpowiednich informacji.
Drugą sprawą jest to, że pies z człowiekiem stada nie tworzy - to inny temat
A składniki pożywienia działają tak jak na ludzi. Np kawa pobudza prawda?
Tak samo w pożywieniu są składniki, które różnie działają na organizm żywy.
To nie znaczy, że jak pies zje karmę o podwyższonej ilości białka to przegryzie komuś tętnicę.
Po prostu niektóre składniki zwiększają nerwowość itp.
Vid_sa - 25-04-2014, 11:23
tenshii, na temat ludzi i stada mam inne zdanie i nie są to moje wymysły Ale ile ludzi, tyle teorii, nie wtrącam się. A co do żywienia, już dotarłam do jednego artykułu, gdzie przytoczone były badania wpływu tyrozyny znajdującej się w kukurydzy na organizm psa. Podobno blokuje to wydzielanie serotoniny, czyli hormonu szczescia. Z tym jestem w stanie się zgodzić. Z pewnością jest wiele czynników, które mogą wpływać pośrednio na gospodarkę hormonalną i predysponować do niektórych zachowań. ALE... Nikt mnie nie przekona, że spokojny i uległy pies po zjedzeniu kolosalnej dawki karmy z "tymi" składnikami zacznie wykazywać objawy agresji. Pies musi mieć jakieś predyspozycje, albo musi być w swoim mniemaniu przywódcą. Musi być jakiś bodziec zapalny, który podsycony składnikami z karmy da negatywny efekt. Czyli i tak fundamenty tkwią w wychowaniu psa.
tenshii - 25-04-2014, 11:38
| Vid_sa napisał/a: | | na temat ludzi i stada mam inne zdanie i nie są to moje wymysły |
no jasne, ile ludzi tyle opinii.
Ja uważam jednak, że z psem jak z dzieckiem - jak się mu na wszystko pozwoli, nie ustali zasad itp, to wejdzie nam na głowę - może się również stać agresywne. Ale to kwestia właśnie zasad a nie tworzenia stada w rozumieniu np stada wilków. Dziecko również nie tworzy z nami stada. Innymi słowy teoria stada mówi, że np pies nie może iść pierwszy przez drzwi bo czuje się przywódcą tegoż stada, a ja uważam, że może chodzić pierwszy byleby na komendę cię cofnął i nas przepuścił taka drobna różnica. To że idzie pierwszy nie znaczy że czuje się samcem alfa - po prostu nie nauczono go inaczej
| Vid_sa napisał/a: | | Nikt mnie nie przekona, że spokojny i uległy pies po zjedzeniu kolosalnej dawki karmy z "tymi" składnikami zacznie wykazywać objawy agresji. Pies musi mieć jakieś predyspozycje, albo musi być w swoim mniemaniu przywódcą. Musi być jakiś bodziec zapalny, który podsycony składnikami z karmy da negatywny efekt. Czyli i tak fundamenty tkwią w wychowaniu psa. |
Na to wszystko wpływa wiele czynników. Jeśli pies je żywność podwyższającą poziom nerwowości, agresji itp, to póki go nic nie boli i czuje się dobrze, póki nie ma stresu, może tego nie ujawniać. Natomiast jak tylko pojawi się niepokój czy ból to może się szybciej 'uruchomić' do agresji niż pies nie karmiony podobnymi rzeczami.
Przekładając to na ludzi. Człowiek pijący nałogowo kawę i człowiek nie pijący kawy - w zwykly dzień funkcjonują podobnie, ale jak się walną w coś to temu pijącemu kawę pewnie nerwy podniosą się o wiele bardziej niż temu nie pijącemu
Vid_sa - 25-04-2014, 11:50
Dziękuję za zaangażowanie w tym temacie. Lubię poznawać opinię innych. Ciekawa jestem jedynie, czy nasze pasjonujące wywody pomogą coś Pani, która ma problem z labkiem
Quaddo - 25-04-2014, 12:00
| tenshii napisał/a: | | Ja uważam jednak, że z psem jak z dzieckiem - jak się mu na wszystko pozwoli, nie ustali zasad itp, to wejdzie nam na głowę - może się również stać agresywne. Ale to kwestia właśnie zasad a nie tworzenia stada w rozumieniu np stada wilków. Dziecko również nie tworzy z nami stada. Innymi słowy teoria stada mówi, że np pies nie może iść pierwszy przez drzwi bo czuje się przywódcą tegoż stada, a ja uważam, że może chodzić pierwszy byleby na komendę cię cofnął i nas przepuścił taka drobna różnica. To że idzie pierwszy nie znaczy że czuje się samcem alfa - po prostu nie nauczono go inaczej |
zgadzam się. dla mnie puszczanie psa pierwszego nie ma znaczenia, czesto go wypuszczam do ogrodu i za nim nie idę, albo jak się szykujemy na spacer, on przeważnie wylatuje pierwszy, ale musi czekać i nie wolno mu na chodnik samemu wyjść. nie jest samcem alfa, wie co to znaczy "przesuń się" i pięknie słucha.
co do karmy... cos w tym może być, jak Tenshii pisze, ludzie tez bywaja agresywni na diecie z dużą zawartoscią cukru czy soli (szczególnie soli).
moim zdaniem pies przejawia zachowanie jakiego jest nauczony, jeżeli pies od małego był źle traktowany - tak się bedzie zachowywał.
najlepszy przykład to moja sąsiadka. ma dwa psy, pierwszy ze schroniska - agresor na maxa, nie może znieść, jak Quaddo jest w ogródku, nawet go nie widzi, ujada jak dzika. pół roku temu wzieli drugiego psa z chodowli bull terrirea - pies jak marzenie, widze jak też nim chodza i trenują (jak widzi innego człowieka to zachowuje isę jak labek ). Dobermankę sąsiad wyprowadza od wielkiego dzwonu i to zawsze z kagańcem. psy sa tak samo traktowane i maja podobną karmę, tylko ten pierwszy był mocno skrzywdzony przez ludzi za małego.
Vid_sa - 25-04-2014, 12:10
Drogie Panie, (że tak sobie pozwolę ) a róbta se co chceta, byle by Wasze pieski były grzeczne
My w naszym "stadkowaniu" mamy się dobrze
dominika92 - 25-04-2014, 12:52
| Vid_sa napisał/a: | Zmiana karmy nie ma nic do rzeczy. Polecam książkę Jan Fennel - Zapomniany język psów. Mnie bardzo pomogła w zrozumieniu i wychowaniu psa. Czytam ją teraz czasami dla powtórzenia, bo niektóre rzeczy wypadają z głowy. Jest tam też sporo o tym, jak zmienić myślenie psa, by nie czuł się obarczony obowiązkiem przewodniczenia stadu. Trzymam kciuki i polecam się na przyszłość |
Ta książka jest bardzo stara, a metody , które Fennel opisuje zostały już dawno obalone naukowo! Zamiast tego polecamy raczej: http://members.westnet.com.au/b-m/
Karma może mieć znaczenie gdy jest w niej za dużo białka co wpływa na zbytnie pobudzenie psa
Vid_sa - 25-04-2014, 12:56
Dziękuję, ale nie skorzystam, bo nie nagradzam pieska smakołykami
dominika92 - 25-04-2014, 12:59
A kto mówi, że musisz nagradzać smakołykami? Nagradzamy tym, co jest dla psa atrakcyjne, nie musi to być jedzenie.
Za miłość to się nie pracuje..czy Ty pracujesz za darmo dla samej satysfakcji? Wątpię, więc dlaczego wymagać tego od psa. Przeczytaj, to nie zaszkodzi. Metody pozytywne to nie nagradzanie smakołykami, a Jane Fennel swoją książkę pisała dawno i naukowo już udowodniono że nie ma ona racji, a jej teorie są błędne i..głupie. Warto poznać też inny punkt widzenia.
Ale Twój pies, Twój wybór.
Nati8675 - 15-08-2014, 20:08
Mam kłopot z moim psiurkiem :c Boi sie nieznajomych :c Jak tylko ktoś nieznajomy wejdzie do domu to on szczeka , stroszy swój grzbiet i czasem jak ktoś chce go pogłaskać to ogon ma podwinięty i chce ugryźć :c Dawanie smaczków przez moim znajomych nic nie daje bo i on nie chce ich brać :c Jak idę z nim na ulicy to również szczeka na każdego ( prawie są wyjątki) Boję się ze będzie agresywny w przyszłości. teraz jest szczeniakiem i ludzie się tak nie boją ale potem :o
aganica - 15-08-2014, 20:16
Nati8675, Znajdź w swojej okolicy, grupę psiolubów /na pewno gdzieś się spotykają/Dołącz do takiej grupy i socjalizuj psa.Wprowadzaj psa w różne miejsca.
Po twoim opisie można zaobserwować, że pies się boi obcych miejsc, ludzi, zdarzeń.
Musisz go przyzwyczajać do nie typowych sytuacji by potrafił opanować emocja.
Im później to zaczniesz robić, tym będzie trudniej.
Labradory to mądre psy i szybko uczą się opanowywać strach...ciekawość zwycięża.
kiju26 - 15-08-2014, 23:26 Temat postu: Socjalizacja [quote="Nati8675"] Hej Ja co prawda nie miałam takiego problemu z Rico, bo on od maleńkości do wszystkich się łasi i chcę (nawet obcych) zalizać na śmierć, ale z obserwacji zachowań labradorów moich znajomych, to tak: czy, gdy Twoi znajomi przychodzą do domu, to dają pieskowi rękę do powąchania? Ten niby banalny zabieg jest moim zdaniem mega potrzebny, bo dajesz czas pieskowi, aby zapoznał się z nowym osobnikiem i obczaił jego zapach. Po drugie, chyba dobrze, by było, żebyś gdy przychodzą goście trzymała psiaka na smyczy i gdy zachowa się dobrze nagrodziła go, a gdy źle lekko poszarpnęła i krzyknęła nie wolno żeby wiedział, co zrobił źle a Twoja reakcja była natychmiastowa. Po trzecie, powiem Ci to, co mówili mi wszyscy i się sprawdziło: spokojnie on z tego na pewno wyrośnie i to święta prawda. Powodzenia
aganica - 16-08-2014, 07:09
| kiju26 napisał/a: | | spokojnie on z tego na pewno wyrośnie | Niekoniecznie. Mam sunię z agresją lekową z której nie wyrosła, ale nauczyła się granic złego zachowania.Potrafi okazać niezadowolenie ale..kończy na odsłonięciu zębów...nie ugryzie.
Nie wiemy, jak znajomi się witają z psem? Rzucanie się na psa z radością i głaskanie "od góry" może wyzwalać strach i chęć ucieczki, czy obrony przed takimi zachowaniami.
Ignorancja ze strony gości.. wskazana.
Dać psu czas na podjęcie decyzji, by sam podszedł i chciał się przywitać...niech pomyśli i sam zechce nawiązać kontakt z człowiekiem /nic na siłę/.
| Nati8675 napisał/a: | | Jak idę z nim na ulicy to również szczeka na każdego | Na spacerach ćwicz skupienie na przewodniku, nie bierze smaczków? to kup kabanosy, pokrój na kawałeczki i ćwicz...nie bierze kabanosów to .. zastąp je czymś co pies bardzo lubi /Ty wiesz najlepiej co to jest/Czasami jest to ulubiona zabawka-piszczałka Nie każdy pies się "sprzeda" za smaczki.
zaba - 18-08-2014, 10:52
Nati8675, Aganica dobrze mówi. Mój do tej pory boi się obcych, ale smaczki pomagają, a jak ktoś porzuca zabawkę czy wyprowadzi na spacer to już kumple.
Ale socjalizacja koniecznie. U nas było jej mało i stąd też jest/był taki problem.
Z ogromnym stresem pojechałam na zlot w odwiedziny, ale dało radę. Chwilę się bał, a potem nosił piłkę
Kamila - 19-08-2014, 17:14 Temat postu: Bardzo nieposłuszny labrador nie wiem co robić Witam
Mam 8miesięcznego labradora bez rodowodu, właściwie to nie wiem do końca czy obydwoje rodzice psa to były labradory, jeden na pewno, bo pies bardzo labradora przypomina, tylko nie ma tak klapniętych uszu jak labrador, a ma trochę odstająca. W każdym razie pies jest nieznośny, szczerze mówiąc brakuje nam (rodzinie) siły, żeby sobie z nim poradzić, jest strasznie nieposłuszny, właściwie można powiedzieć, że wszystko robi na złość, miał coś takiego od szczeniaka, zawsze jak mu się coś zabraniało, to on specjalnie to robił, choć wiedział, że mu niewolno. Jest co raz starszy, wydaje mi się, że zaczął być agresywny, może nie okazuje tego wprost, ale ja się troche boje kiedy nie mam pod ręką czegoś czym mogłabym się obronić, krzyczeć na tego psa. Dziwnie się na mnie rzuca i gryzie, może nie atakuje, ale nie czuje się przy komfortowo. W ogóle nie można go też zwyczajnie pogłaskać, bo gryzie, nawet jak się chce go po prostu pogłaskać po głowie. Do tego jest bardzo nerwowy. Kiedy zrobi coś złego, a właściwie cały czas jest niedobry i krzyczy się na niego zaczyna się szarpać, gryźć, nie można go opanować. Bardzo lubie zwierzęta, ale zaczyna mi brakować do niego siły, myśle, żeby go oddać do schroniska, jeśli nie uda się go oddać innej osobie. Nie chce się bać własnego psa. Myśle jeszcze nad profesjonalnym szkoleniem, może to by go unormalniło...
szalej - 19-08-2014, 17:21
Kamila, umów się najlepiej z behawiorystą. Albo idź na szkolenie. Z opisu pies mi się wydaje typowym labradorowym podrostkiem. One takie są. A ta " agresja" o której mówisz to na moje oko " wariacje" której dostają laby jak się nakręcają na coś, podwijają ogon pod siebie biegają w mega tempie i skaczą/gryzą co popadnie, często wtedy też szczekają/warczą
anna34 - 19-08-2014, 17:52
Dokładnie mój pies mimo 7 lat jak vhce cos osiągnąć czego ja nie toleruje to do dziś potrafi wpaść w szał podgryzania mnie,ale daje sobie z nim rade.Szkolenie to podstawa.
Kamila - 19-08-2014, 17:57
Tak tylko to co mnie najbardziej niepokoi, to że odnoszę wrażenie, że mój pies próbuje się ze mną siłować, próbuje sprawdzić, które z nas będzie mocniejsze, kto będzie dominował, takie mam wrażenie kiedy np na niego o coś krzycze, a on zaczyna się wściekać skakać na mnie, gryźć mnie, wygląda to troche dziwnie, ewidentnie nie akceptuje tego o mówie, nie wiem może nie ma do mnie szacunku? Bo często się z nim bawie, próbuje do niego przytulać, więc może nie traktuje mnie poważnie kiedy na niego krzycze. Kiedyś jak był młodszy tylko się w takich sytuacjach irytował, teraz też odpowiada pewną agresją, boje się, żeby za jakiś czas nie było gorzej... Dzięki za rade odnośnie behawiorysty czy szkolenia.
szalej - 19-08-2014, 18:09
Kamila, a co próbujesz krzykiem osiągnąć? Jak krzyczysz na nastolatka to on się wtedy uspokoi, czy ci się odkrzyknie? Twój pies to teraz psi nastolatek, to naturalne, że sprawdza na ile może sobie pozwolić - a że pewnie osiąga to co chce mimo twojego krzyku to dlatego cię nie szanuje. Idź z nim na DOBRE szkolenie - najlepiej pozytywne - niech ci pokażą co robisz źle i wytłumaczą jak z takim psem postępować
Kamila - 19-08-2014, 18:31
Pewnie pojdę z nim na szkolenie, tylko za jakiś czas, bo aktualnie mam trochę innych spraw, którymi muszę się zając. Czy to ma znaczenie w jakim wieku jest pies kiedy trafia na szkolenie, tzn np im młodszy pies tym lepiej, czy roczny pies na szkoleniu to też jest ok? I dzieki za rady oczywiście
[ Dodano: 19-08-2014, 18:37 ]
No i czy szkolenie naparwde potrafi zmienić psa, tzn nauczyć go posłuszeństwa, prawidłowych zachowań? I czy ten okres, w którym teraz jest mój pies, tzn ten wiek, to tak jak u nastolatków jakiś trudny okres, czyli, że on się najbardziej buntuje np i jak będzie doroślejszy to będzie spokojniejszy i nie będzie tak się przeciwstawiał? Nie wiem do tej pory miałam małe psy, ale przy ich wychowywaniu właściwie nie było żadnej pracy, tutaj czuje się jakbym wychowywała człowieka
szalej - 19-08-2014, 18:45
Kamila, bo wychowanie dziecka a szczeniaka aż tak bardzo się nie różni - musisz od początku wyznaczyć reguły jakie obowiązują w domu. Z tego co piszesz wnioskuje, że raczej jesteś niekonsekwentna więc pies czasem osiąga to co chce, a ile razy osiągnął złym zachowaniem to co chce tym bardziej się w nim to utwierdza. Jeśli młodego psa nauczysz, że np. jak będzie na ciebie skakał gryzł etc. to dostanie to co chce ( rzucisz mu piłke, wypuscisz go, rzucisz jedzenie - nawet krzyk może być dla psa nagrodą!! bo on próbuje zwrócić na siebie twoją uwage, wiec nawet jeśli krzyczysz to się nim interesujesz a to jest dla niego zachętą zeby dalej zachowywał sie w taki sposób, że zwracasz na niego uwage. ) to jak dorośnie to dalej będzie tak robił. Jeśli zachowuje się grzecznie - nie skacze, nie gryzie, jest spokojny to co od ciebie dostaje? nic. nie interesujesz się nim, nie nagradzasz, więc bardziej mu się opłaca być niegrzecznym.
Co do szkolenia - jeśli pójdziesz na DOBRE szkolenie to potrafi zmienić twoje życie i spojrzenie na psy o 180 stopni Na szkoleniu 60% czasu poświęca się na wyszkolenie PRZEWODNIKA czyli ciebie, a dużo mniej na samego psa. Bo jeśli będziesz umiała z psem postępować, to i pies zacznie się zachowywać
Magdaa87 - 19-08-2014, 20:53
Nati8675, Od kiedy masz pieska ? Ja miała przez ponad miesiąc taki sam problem z moim szczeniakiem . Moja sunia bała sie naszych gości , ludzi i psow na spacerach i tez z domu bała sie wychodzić . Wszystko minęło po 1,5 miesiąca teraz lasi sie do wszystkich i spacery jak i pływanie uwielbia .
Nati8675 - 19-08-2014, 21:24
| Magdaa87 napisał/a: | | Nati8675, Od kiedy masz pieska ? Ja miała przez ponad miesiąc taki sam problem z moim szczeniakiem . Moja sunia bała sie naszych gości , ludzi i psow na spacerach i tez z domu bała sie wychodzić . Wszystko minęło po 1,5 miesiąca teraz lasi sie do wszystkich i spacery jak i pływanie uwielbia . |
Marley ma 13 tygodni, jak sobie z tym poradziłaś ? Bo ja strasznie się boje ze mu tak zostanie z tym lękiem do ludzi.
bietka1 - 19-08-2014, 22:06
Kamila, nie odkładaj szkolenia - im później, tym więcej pracy dla was, bo trzeba oduczać się złych nawyków.
A co do jego reakcji na krzyk i upominania - jeśli ty jesteś nerwowa to taką właśnie reakcję wywołujesz u psa.
Pies, który nie był w mądry sposób uczony zasad dobrego zachowania właśnie tak się zachowuje, wcale nie dlatego, że jest złośliwy czy uparty. Psy nie wiedzą co oznaczają te pojęcia, one po prostu robią to, co najbardziej im się opłaca.
Jeśli tylko zechcesz poświęcić czas na szkolenie (mądre = pozytywne) to zauważysz postęp. Ale to nie kwestia dni, tygodni ale miesięcy czy lat. I z tego musisz sobie zdawać sprawę. Udział w szkoleniu nie naprawi ci psa, to ty musisz z nim pracować każdego dnia, wciąż i wciąż do końca jego życia.
Mam w tej chwili dwa psy, 8 letnią suczkę, którą wychowuję od szczeniaka i ok. 8 letniego adoptusia, który jest z nami od 4 lat (on nie znał żadnych komend, uczyłam go wszystkiego od podstaw). O obu wszyscy moi znajomi mówią, że są mega grzeczne (oba uczestniczą w zajęciach z dziećmi w szkole), ale ja nadal pracuję nad ich wychowaniem
Kamila - 20-08-2014, 14:03
Dzięki przywracacie mi wiarę, może uda się tego mojego niedobrego pieska wychować bo szczerze mówiąc to nie chce go nikomu oddawać i nawet mam wyrzuty, że tak pomyslałam, będę cierpliwsza
Magdaa87 - 20-08-2014, 19:12
Nati8675, Cierpliwości a Twój psiak przekona się do spacerów. Elzy zachowanie Nas bardzo stresowało ona nie bała się samych spacerów tylko wyjścia z domu. W domu i ogrodzie szalała a gdy tylko chcieliśmy z nią wyjść zapierała się w progu drzwi. Pewnego dnia otworzyłam drzwi od domu i wypuściłam psa bez smyczy i szłam w stronę parku a pies nawet się nie ruszał tylko mnie obserwował , ale gdy tylko zniknełam jej z pola widzenia przybiegła zadowolona . Pierwszy raz od 1,5 miesiaca wyszła bez proszenia , smakołyków i od tamtej pory wychodzi bez oporów na smyczy czy bez. Nie wiem czy ona sama musiała się przekonać do wyjścia ale jakimś cudem nie mamy już problemów ze spacerami. Mieszkam minute drogi od parku i nie przy ruchliwej drodze a mój mąż obserwował cały czas psa bo w innym razie nie zostawiłabym jej samej
[ Dodano: 20-08-2014, 19:13 ]
Nati8675, Cierpliwości a Twój psiak przekona się do spacerów. Elzy zachowanie Nas bardzo stresowało ona nie bała się samych spacerów tylko wyjścia z domu. W domu i ogrodzie szalała a gdy tylko chcieliśmy z nią wyjść zapierała się w progu drzwi. Pewnego dnia otworzyłam drzwi od domu i wypuściłam psa bez smyczy i szłam w stronę parku a pies nawet się nie ruszał tylko mnie obserwował , ale gdy tylko zniknełam jej z pola widzenia przybiegła zadowolona . Pierwszy raz od 1,5 miesiaca wyszła bez proszenia , smakołyków i od tamtej pory wychodzi bez oporów na smyczy czy bez. Nie wiem czy ona sama musiała się przekonać do wyjścia ale jakimś cudem nie mamy już problemów ze spacerami. Mieszkam minute drogi od parku i nie przy ruchliwej drodze a mój mąż obserwował cały czas psa bo w innym razie nie zostawiłabym jej samej
Kamila - 24-08-2014, 18:50
Dzień dobry pisałam ostatnio odnośnie swojego psa o poradę, jest chyba coraz gorzej już wszysycy w domu mają go dość, nawet ci którzy do tej pory twierdzili, że nie jest tak źle, zaczął się robić dorosły i doslownie nie można sobie z nim poradzić, jesteśmy bezradni... Najgorsze jest to, że teraz kiedy jest rozemocjonowany, np przez przyjazd nowej osoby do domu, zaczyna się na nas rzucać i gryźć, ale to nie tak że podgryza, że ona się rzuca i szarpie, gryzie, nie można go odgonić, bo co się go odgoni to znów przybiega i szarpie, a to duzy pies, poza tym to jak gryzie naparwde boli. Siostra nawet zasugerowała, żeby go uśpić, po prostu nie umiemy sobie z nim dać rady... Nie wyobrażam sobie uspić psa, oddać go do schroniska, ale po prostu nie wiem co z nim zrobić, to może jest mieszanka labradora z innym psem, może dlatego pies ma jakąś nerwice czy coś? Oddanie innej osobie nawet nie wchodzi wgre, bo przecież juz na wejściu pogryzłby tych ludzi, nawet nie dałby się dotknąć. Pojedziemy w tym tygodniu może do behawiorysty, nie wiem co temu psu jest, ale jego po prostu nie można uspokoić, a jest duży i jego szarpanie, gryzienie boli i mam nadzieje, że nie jest przygrywką do czegos więcej...
anna34 - 24-08-2014, 20:09
Kamila A czemu nie pójdziecie odrazu z nim na szkolenie i do behawiorysty?
Kamila - 24-08-2014, 20:17
bo teraz mam pewne sprawy zdrowotne, którymi muszę sie zając, kóre tez się wiązą z nakładami finansowymi, a szkolenie psa kosztuje... dlatego chcialam z nimi isc na szkolenie i do behawiorysty dopiero za kilka miesięcy, ale obawiam się, że tyle nie wytrzyma, dlatego póki co pójde chociaż do behawiorysty, zawsze to jeden wydatek i pewnie dużo mniejszy niż szkolenie. Czy wszystkie psy labradory albo mieszanki labradorów sie tak zachowują czy nasz jest jakiś specyficzny?
anna34 - 24-08-2014, 20:22
Kamila,jesli pozwoliliście psu na wiele rzeczy bądź tolerowaliście pewne zachowania,bo był małym słodkim szczeniakiem to teraz taki efekt.
Mój też jest psem w typie,ale to słodkie ciele,które czasem pokazuje różki,tylko,że my nie pozwalaliśmy mu na wiele zachowań.Jak nas podgryzał to lądował w innym pokoju na chwile dotąd dopóki się nie uspokoił,tak samo jak wymuszał cokolwiek.Za 10 razem zakumał,że to mu się nie opłaca i był już przynajmniej przez jakiś czas spokojny,aż do następnej głupawki.
Rozumiem względy zdrowotne i wydatek,ale pies niestety w tej sytuazji też jest ważny,bo za chwile okaże się,że albo go porzucicie,albo uśpicie....
Kamila - 24-08-2014, 20:51
co do naszego psa, zawsze był starsznie niegrzeczny juz jako szczeniak ciągle gryzł i miał coś takiego o czym pisalam w poprzednim poście, że jak się mu czegoś nie pozwalało zrobić, to dotad walczył, szarpał się, ganiał, aż zrobił choć odrobine tego, żeby postawić na swoim...nie wiem o co tu chodzi. Przykład pozwalaliśmy mu czasem wchodzić na łóżko kiedy był szczeniakiem fakt, ale kiedy zaczął być coraz większy zabronilismy mu tego, a on miał wtedy kilka miesięcy może 4 był jeszcze mały, dotąd się z nami szarpał, biegał wokoł tego lóżka, aż nie zauważyliśmy albo go nie upilnowalismy, a on szybko wskoczył na łóżko, przebiegł po nim i uciekł, wiedział, że mu nie było wolno, ale musiał chociaż po nim przebiec. Nigdy tego nie rozumiałam, choć zawsze mnie to niepokoiło... wiedziałam, że wtedy był jeszcze mały, ale co będzie potem... podoban sytuacja była z dywanem w jednym pokoju, na który tez nie pozwalalismy mu wchodzić, a on specjalnie na niego wchodził, i nie można go bylo z tego dywanu zdjąć bo strasznie gryzł, po prostu nie dawał się dotknąc, ale co mielismy robić w takich sytuacjach? Nie dawał się dotknąc bo tak gryzł. Krzyczelismy na niego, czasem dostawał nawet, ale nic nie pomagało, no nic. Z domu też nie dawał się wyprowadzać, wchodził pod stoł i nie dawal się dotknąć bo tak gryzł. U weterynarza nie daje się dotknąc, bo strasznie gryzie i sie szarpie. Latwo się mówi, ale ten piues jest naparwde starsznie trudny do wychowania, nie był rozpieszczany, po prostu nigdy od szczeniaka nic nie mozna było przy nim zrobić, bo tak gryzł, to po prostu bolało. Wykapac nie, bo gryzie, nawet z zalożeniem obroży mamy problem, bo tak nas gryzie, on sie w ogóle nie dawal i nie dotknąc. Nie wiem o co tu chodzi. Nie sądze, że go jakoś przesadnie rozpieszczaliśmy, ale tez go nie karalismy przesadnie, nie przeszlismy profesjonalnego szkolenia, wychowywalismy go normalnie. Mówicie kiedy jest niegrzeczny wyprowadzić go do innego pokoju albo na podwórku, ale on sam po dobroci na pewno by nie wyszedł, a kiedy chcielismy go wyprowadzić zaczynał gryźć nawet nie dał się dotknąc...to co zrobić w takiej sytuacji? Bo ja nie wiem?
Axelka - 24-08-2014, 21:14
A jak wyglądał dzień psa. Ile miał spacerów, ile zabawy, ile socjalizacji, ile zajęć żeby zmęczyć go psychicznie?
Poza tym na pewno zaniedbaliście wychowanie psa. On jest taki bo tak go nauczyliście się zachowywać.
Niestety nikt tu nie udzieli Tobie fachowej rady jak masz teraz pracować z psem. Dobry behawiorysta i to jak najszybciej powinien zobaczyć psa i nauczyć Was pracy z psem.
Na pewno nie zdziałacie nic krzykiem czy biciem.
Nauka podstawowych komend posłuszeństwa ze smaczkami. Ale smaczki muszą być super - kiełbasa, ser żółty lub to co piesek lubi najbardziej.
Zacząć z nim pracę - uczyć komendy siad i nagradzać smaczkami każde dobre zachowanie i wykonanie polecenia. Potem następne komendy: waruj, do mnie, zostań.
Musicie zająć mu czas zabawą, szkoleniem, spacerami i do dobrego behawiorysty jak najszybciej póki nie doszło u was do najgorszego, chociaż jak to przeczytałam to aż mi się włos zjeżył jak można tak rozpuścić psa.
Mając go od szczeniaka można było naprawdę wychować go na w miarę stabilnego psa, a nie oszołoma który terroryzuje domowników.
Odnoszę wrażenie, że mało wiecie na temat metod wychowania psa.
Kamila - 24-08-2014, 21:24
nie wiem całe życie mieliśmy psy, ale małe i były normalne, troche bardziej spokojne lub troche bardziej niegrzeczne, ale nigdy takie! tak masz racje mało wiemy na temat metod wychowania psa, właściwie nic, tak jak mówie, zawsze mielismy małe psy, kochaliśmy je, dawalismy dom, dbaliśmy o nie, karciliśmy, nagradzalismy, a one sobie z nami zyły. Obecnego psa tez kochamy, choć powoli nie wiemy co dalej robić. Nikt mi nie powie, że pies nie jest naturalnie po prostu osobowościowo niedobry, każdy pies ma jakiś charakter, nasz jest jakiś pewnie nadmiernie nerwowy, no cos na pewno jest z nim nie tak osobowośiowo, choć to stwierdzenie naszego problemu nie rozwiązuje. Zna podstawowe komendy siada i podaje łape, co do spacerów biega po podwórku, co 2gi 3ci dzien wychoidzi na spacer. Co masz na mysli mówiąc mam nadzieje, że nie dosżło do najgorszego? Co to jest najgorsze?
Axelka - 24-08-2014, 21:38
Te psy to duże miśki. Żeby taki duży misiek nie zachowywał się jak terrorysta i dominator potrzeba mu oprócz miłości szkolenia i twardego, opanowanego przewodnika.
Myślę, że sami nie poradzicie sobie z odwróceniem wyuczonego negatywnego zachowania psa. tym bardziej, że pies jest coraz starszy, doszło u niego do utwalenia negatywnych zachowań.
Nie zastanawiajcie się tylko jak najszybciej behawiorysta i pfofesjonalne szkolenie.
A pisząc o najgorszym miałam na myśli agresywny atakak na człowieka.
Poza tym wychodxenie z tak młodym, pełnym temperamentu psem na spacer co drugi cxy trzeci dzień to porażka.
Ten pies jest znudzony.
Jemu nie wystarczy bieganie luzem po podwórku.
Powinien codziennie być wyprowadzany na co najmniej dwa spacery, musi powęszyć, same biegi podwórkowe to mało.
Taki spacer też nie może trwać kilkanascie minut, tylko trzeba trochę nabić tych kilometrów, ten pies musi rozładować energię jaka w nim drzemie.
Wydaje mi się, że problemem może być nie zapewnienie podstawowego zajęcia dla psa - pamiętaj, że labrador to pies pracy.
Szkolenie go to praca dla psa, węszenie to praca dla psa, zabawa w chowanego to praca dla psa...itp....zajmijcie się tym psem więcej.
[ Dodano: 24-08-2014, 21:59 ]
Kamila, wejdź sobie na forum wesołej łapki. Jest to forum poświęcone pozytywnym metodom szkolenia psów. Znajdziesz tam rady jak należy z psem pracować. Jak zaczniesz pracować z psem to zaczniecie tworzyć większą więź ze sobą. Pies będzie miał w tobie przewodnika, to wpłynie korzystnie na wzajemne relacje.
I pamiętaj, że sama miłość to za mało żeby wychować psa. Trzeba jeszcze zasad, konsekwencji, opanowania i wytwałości. A przede wsxystkim chęci.
EmiM - 24-08-2014, 23:34
Proszę was serdecznie o radę.
Mój Labek od swych szczenięcych pierwszych dni spotyka się codziennie z grupą psów, swoich kumpli.
Spokojna, wspólna zabawa od pewnego czasu przeradza się w koszmar.
Zaczęło się od pomruków w momencie, gdy któryś z psów przejął zabawkę lub chciał zabrać mu patyka, którego sobie znalazł. Nie było by w tym nic dziwnego, ale z czasem pomrukiwania przeobraziły się w warczenie i wystawianie kłów. Zabierał zabawki, uciekał, nie chciał ich oddać, uciekał od innych psów z zabawką, gdy się do niego zbliżały, stroszył się, warczał, pokazywał kły.
Z czasem doszło do tego, że przestał uciekać i zaczął podchodzić do psów zmuszając je do oddania wszystkiego, co posiadały, swoim zachowaniem.
Na dziś dzień zrobiło się już bardzo groźnie. Marley, jeśli inny się stawia lub nie wykazuje uległości rzuca się na niego. Obiekt pożądania z zabawki zmienił się na wszystko, co jest możliwe, począwszy od korzonków, kępek trawy, skończywszy na śmieciach, zabawkach.
Po rozmowie z panią behawiorystką stwierdzono, że: Marley reaguje tak ze względu na dysplazję. Jest wolny i nie dobiega tak szybko do zabawki jak inne psy. Nie radzi sobie. Faktycznie, nie biega tak jak inne psy, chociaż często zdarza mu się złapać piłeczkę. Psy jednak ciągle nie biegają za zabawkami a bawią się wspólnie. Przeciągają, siłują, uciekają i same oddają zabawki zachęcając do zabawy. Uważam, że zwalanie wszystkiego na chorobę nie jest ok. Dzieje się coś więcej. Boję się, że jego dominacja będzie coraz silniejsza i będzie próbował coraz więcej upewniając się w tym, że to, co robi działa.
Oczywiście zna komendy: siat, podaj łapę, poproś, stop, oddaj itp. itd. można by powiedzieć w domu anioł. W domu ...
Jedne podręczniki mówią, że takie zachowanie psa jest normalnie inne, że trzeba go zdominować w domu, jeszcze inne aby szkolić ... A mi ręce opadają.
Może ktoś z was spotkał się już z takimi przypadkami, może jest w stanie coś doradzić lub zauważa coś, czego ja już z mojej perspektywy nie dostrzegam...
kamil8406 - 25-08-2014, 03:57
EmiM, na agresje zazwyczaj kastracja pomaga. Piszesz że ma dysplazje przy bieganiu sprawia mu ból a ból wywołuje agresje.
Axelka - 25-08-2014, 07:11
EmiM, mam podobny problem ze swoim samcem. Jak jest w grupie psów przejmuje wszystkie aporty, a jak któryś pies jest szybszy od niego i przejuje aport, to dochodzi do spięć. Co nam szkoleniowiec doradził : zero zabawek w grupie psów, nie rzucamy aportu. Psy same ze sobą się bawią, biegają bez rzucania przedmiotów. Polecam, bo twój pies silnie pilnuje zasoby, a grupie psów ciężko jest opanować ten problem, pies wyuczył sobie zachowanie, że atakując psa nagroda jest jego. Żeby nie wzmacniać tego u niego nie rzucajcie aportu w grupie psów.
A kastracja u nas akurat tu nic nie pomogła ale jeżeli macie jajecznego psa i zaczyna przejawiać agresywne zachowania to jak najbardziej kastracja trochę ostudzi jego temperament.
Jeszcze Ci jedno doradzę. Jak jesteście w grupie psów, nie głaskaj innych psów, nie chwal ich. Nie zwracaj na nie uwagi. Jak nagradasz smaczkami to tylko swojego psa, obce nie.
Jak jest koło ciebie twój pies i inny obcy, to nie głaskaj swojego psa. Pies twój takie pogłaskanie obok innego obcego psa może odczytać jako przyzwolenie do ataku.
aganica - 25-08-2014, 09:05
| Axelka napisał/a: | | Jak jest koło ciebie twój pies i inny obcy, to nie głaskaj swojego psa. Pies twój takie pogłaskanie obok innego obcego psa może odczytać jako przyzwolenie do ataku. | z tym się nie zgodzę.
Głaskanie swojego psa, gdy obok stoi "obcy" ..jest nagrodą za pokojową reakcję, spokojne stanie.
Jest to nagroda za obecne zachowanie a nie zachęta do ataku.
Weronika_S - 25-08-2014, 10:30
U nas z kolei głaskanie obcego psa sprawia, że nasz się bardzo rozluźnia.
Ja miałam przez jakiś czas ze swoim psem taki problem, że stał się terytorialny, codziennie chodziliśmy w to samo miejsce na spacer polegający na tym, że psy szalały na polach, a my właściciele staliśmy i się patrzyliśmy. Doszło do tego, że każdy "nowy" pies musiał być "zaakceptowany" przez naszego Lolka. Za radą behawiorysty zmieniliśmy system spacerów, teraz już nie stoję w miejscu a cały czas idę, pies podąża za mną. Owszem, przychodzimy na pola, Olaf się wita, ja się witam ze znajomymi ale idziemy dalej, czasem zatoczymy koło i wracamy, czasem już nie.Szalenie to pomogło, mój pies już nie czuje się w obowiązku bronić terenu, a jego ekscytacja na widok każdego psa spadła.
Axelka - 25-08-2014, 12:06
Tak, dokładnie. Nie jest wskazane stanie przy psach, tylko spokojne łażenie.
kiwwinka - 25-08-2014, 22:07
Kamila, rozumiem Twoją bezradność ale jak chcesz wychować jednak tego psa to spróbuj naprawdę poświęć czas i pooglądaj choć filmiki na youtube ze szkolenia jak nauczyć psa podstawowych komend, mam od niedawna labkę ale już widzę jakie to mądre maleństwo, ma niespełna 15 tygodni i 12 kg a już pięknie siada, daje łapkę, lezy na komendę, rozumie szukaj, zostań i nie wolno... one uwielbiają się uczyć. Jeszcze nie byłam na szkoleniu, czekam na psie przedszkole we wrześniu się zaczyna ale ćwiczymy codziennie, kilka razy, angazuję całą 6 osobową rodzinę do znudzenia aby właściwie postepowali z Bellą. Dziś miała mega zabawę - nurkowania w duzym garnku pełnym wody na komendę szukaj po zatopione smaczki, zawijamy jej przysmaki w gazety (wiele warstw) w pudełka po butach i ona pięknie węszy, cieszy się i znajduje rozrywając wszystko w strzępy, czeka na więcej, co z tego że potem sprzatamy, sposobów sa tysiące aby pies się skupiał na człowieku i czekał na wskazówki.
[ Dodano: 25-08-2014, 22:13 ]
jak mają wejść goście trzymaj psa na smyczy, nadepnij linkę mocno czy przywiąż, nie ustępuj aż uspokoi się, dopiero wtedy goście mogą dać mu powąchać rękę, smaczka, pogłaskać a jak wariuje to ignorować. Może tak zafiksowany pies potzrebuje na chwilę kolczatki? zapytaj kogoś kto bardziej się zna, dziś spotkałam w parku 8 mcznego ogromnego labradora, moja mała wygladała przy nim jak kruszynka, zwiała za mnie gdy podszedł bez smyczy a ja zastygłam, był wychowany ufff, spokojny ale kolczatkę miał hmmm
michala2106 - 03-10-2014, 22:30
witam mam kilkumiesięczna labradorke , która jest bardzo żywiołowa. Mam z nią kłopot od jakiś 3 tygodni na mów widok dostaje szalu tzn głupawki , strasznie sie cieszy i podskakuje ale po kilku sekundach zaczyna gryźć jak szalona , łapać za rękaw i nogawki. boje sie ze będzie psem agresywnym a nie o to nam chodziło. najbardziej z całej rodziny poświęcam jej uwagi , szkole , chodzę na spacery i daje psie smakołyki a mam wrażenie jakby pies nagle zaczął mnie nienawidzić i próbował mnie ustawiać. pomózcie
tenshii - 04-10-2014, 10:27
michala2106, nie ten temat
Jej zachowanie to nie agresja. Po prostu rozbrykany szkrab.
Polecam zajrzeć tutaj:
http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=803
I pamiętaj, że to nie jest agresja. Nie możecie na nią krzyczeć ani jej bić bo to niczego nie wniesie. Nie będzie wiedziała dlaczego to robicie, a teraz przed Wami bardzo ważny okres złapania kontaktu pies-przewodnik. Musicie nauczyć się sobie ufać.
Szczeniaki niestety takie są, jak małe niesforne dzieci, tyle że dzieci nie mają takich ząbków.
Moja suczka jak była mała gryzła wręcz tragicznie. Lała nam się z rąk krew i do dziś mamy po jej zębach blizny, ale cierpliwie to przetrzymaliśmy stosując wiele pozytywnych sposobów nauki. Dziś jest bardzo uległą, łagodną, cudowną sunią, która nie wie od czego ma zęby. Także naprawdę nie myślcie, że wyrośnie Wam agresor. Poczytajcie podesłany wątek i dobrze ją poprowadźcie, będzie wszystko ok
kamil8406 - 04-10-2014, 14:30
michala2106, spokojnie poczekaj do cieczki (patrzac na datę urodzenia Hexy juz niedługo) powinna się uspokoić przynajmniej w przypadku mojej Inuśki tak bylo. Przed diabeł wcielony teraz w domu głównie śpi budzi sie tylko na spacery i oczywiscie jedzenie
Alamo - 04-10-2014, 22:05
„Agresywne zachowanie - temat zbiorczy”.
A skoro jak wyżej to trzeba stwierdzić, że niestety istnieją agresywne, czy nawet bardzo agresywne Labradory. Sam znam dwa takie przypadki, jeden wręcz mieszka w budynku, w którym i ja mieszkam. Oba przypadki to samce. Jeden (ów mój sąsiad) jest agresywnym dominantem, który w zasadzie podporządkował sobie i sterroryzował właścicieli i ich rodzinę. Ludzie po prostu boją się tego gryzącego psa, ale nie radzą sobie z reedukacją mimo moich sugestii, że trzeba by się tym zająć.
Drugiego rzadkiej miary Labradora-agresora poznałem w lesie na wyprawie z moją Labradorką. Gdyby w ostatniej chwili nie złapał go właściciel to i ja, i moja suczka, wyszlibyśmy z tego z obrażeniami, chociaż radzę sobie z takimi zjawiskami, nie boję się ich, jestem na nie przygotowany po tym, jak 14 razy w życiu (liczę) zostałem w polskich lasach zaatakowany przez agresywne psy.
Przyznam jednak, że nie udało mi się jeszcze poznać agresywnych suk Labradorów na dodatek z postawami dominacyjnymi.
michala2106 - 05-10-2014, 12:14
hex miała juz swoja pierwsza cieczkę i jest wysterylizowana . kiedys jak byla młodsza to miewala takie zagrania ale sama sie wyciszyła a teraz zaczynam sie jej powoli bac bo kiedy wpada w szal i powiem jej stanowczo Nie lub Fe to ona jeszcze bardziej sie nakręca i bardziej mnie atakuje. nie jest juz malym szczeniakiem tylko kawal doroslego psa z niej i nie chce zeby komukolwiek zrobiła krzywdę i zeby ludzie sie jej bali i mówili ze ja rozpieściłam
AnIeLa - 05-10-2014, 13:08
michala2106, Taka zabawa. Jak robi coś co nie jest po Twojej myśli/ podgryza, skacze etc. To powiedz Nie po czym wyprowadź psa z pokoju i odizoluj od siebie.
iwonadp - 06-10-2014, 18:53
Właśnie wrociłam ze sklepu i co ja podsłuchałam ,szłam za pewnym pane wlascicielem corsiaka / pare lat temu ten pies pogryzł mojego Rajka /.Pan spotkał swoją znajomą ,pańcia mocno na powitanie zamachała reką i piesek rzucił sie do ataku na to pan : "k.... spoko " ,pani :'jak ty mówisz do psa ",pan " nie jestem jego pierwszym włascicielem a on tylko rozumie k... ,k... ,siad na d.... "
Fakt psa adoptowali ale on miał wtedy 7 m-c ,wiec niektóre rany mogli zaleczyć .
Alamo - 06-10-2014, 19:48
Wprawdzie nie ma prostych reguł, kto ma agresywnego psa, a kto go nie ma, niemniej nader często agresywny pies jest emanacją jego właściciela. Przy tym wszechogarniającym chamstwie i prostactwie, jakie króluje we wszystkich miejscach publicznych nie należy się dziwić, że „jaki pan, taki kram”, w tym wypadku pies.
Jakimś cudem skończyła się moda u dresiarskiej szumowiny na trzymanie pitbulli. Ale może tylko mi się wydaje i tylko w zasięgu mojego postrzegania świata zaszła taka pozytywna zmiana...?
iwonadp - 07-10-2014, 09:08
| Alamo napisał/a: | | skończyła się moda u dresiarskiej szumowiny na trzymanie pitbulli. | przeszli na shih tzu ale dalej są agresywni .
Bullowate zamieszkują teraz schroniska .
Milena - 07-10-2014, 11:36
Uważam, że wiedza na temat 'obchodzenia' się z psami jest wciąż zbyt mała wśród społeczeństwa. Wystarczy iść w pierwsze lepsze miejsce i zobaczyć jak ludzie traktują swoje psy... począwszy od wydzierania się na nie, po szarpanie czy bicie smyczą...
Nati8675 - 08-10-2014, 22:36
Mam wielki problem z moim 4 miesięcznym szczeniakiem Marleyem . Jest agresywny w stosunku do nieznajomych. Zawsze na spacerze jak zobaczy kogos to sie stroszy i skacze i czasem chce ugryzc osobe ktora chce go pogłaskac. A jak mówią do niego to tylko podjusza jego agresje. A z drugiej strony to on się boi nieznajomych. Wiem dlatego jest agresywny bo sie ich boi.To samo jest jak ktos nieznajomy chce wejsc do domu skacze,szczeka i stroszy grzbiet. A jak ktos podchodzi to ucieka. Próbowałam go socializowac ale nic z tego . A i jeszcze jak bawi sie z moim 5 letnim siostrzencem to skacze i gryzie go dosc mocno a on płacze tak ze bojimy sie zostawiac na chwilke go samego z psem. Nie mam możliwosci zeby isc na grupy socializujące z Marleyem bo są daleko a ja samochodu ani prawka nie mam. Nie chcę go oddawac bo Kocham go ale czasami nie wiem juz co mam z nim zrobić. Boje się że jak dorośnie to zachowanie się tylko pogorszy i kogos poważnie skrzywdzi. A i jak tylko wybiegnie za furtke to chce gonic dzieciaki sąsiadów i je gryzie. Juz byłaa taaka sytuacje ze ugryzł przy zabawie chłopca od sąsiadów i będzie miał blizne .
Alamo - 08-10-2014, 22:55
Szkoda, że jesteś z UK, a nie z PL. Mamy wszak jedną z najlepszych w Europie zoopsychologów dr Joannę Iracką. Dałbym Ci do niej telefon, ale raczej nie ma to sensu, bo przecież ona musi psa zobaczyć. Ale przypuszczam, że w brytyjskiej kulturze kynologicznej też są dobrzy, czy nawet wybitni, zoopsychologowie-kynolodzy. Dr Iracka leczyła lub konsultowała dwa moje psy i jednemu z nich dzięki specjalnemu programowi relaksacyjnemu przedłużyła życie o 1,5 roku, a był tak niebezpieczny (nie labrador), że kwalifikował się w zasadzie wyłącznie do uśpienia.
W każdym razie - na podstawie swoich ciężkich doświadczeń - doradzam Ci zoopsychologa i walkę o psa, bo warto. Widzę po moim przypadku.
Pozdrawiam.
tenshii - 09-10-2014, 09:57
Nati8675, przecież on ma 4 miesiące. To nie agresja. To brak socjalizacji i pełnia energii. Popracuj nad nim, niech nieznajomi dają mu smaczki. Ucz go, że nie można gryźć. Wymagać posłuszeństwa i spokoju od 4 miesięcznego psa to jak wymagać recytowania alfabetu przed 2latka....
Monisiaczek - 09-10-2014, 10:01
| Nati8675 napisał/a: | | Próbowałam go socializowac ale nic z tego . |
Nati8675, najwyraźniej zbyt szybko się poddałaś. Trzeba ćwiczyć do skutku, a nie tylko próbować A w jaki sposób próbowałaś socjalizować Marleya?
Polecam: https://szkoleniepsow.fora.pl/
iwonadp - 09-10-2014, 10:20
| Nati8675 napisał/a: | | Próbowałam go socializowac | jak to robiłaś ? Zaprzestałaś już ?
| Nati8675 napisał/a: | | A i jeszcze jak bawi sie z moim 5 letnim siostrzencem to skacze i gryzie go dosc mocno a on płacze tak ze bojimy sie zostawiac na chwilke go samego z psem. | Dziecka z psem nie mozna zostawiać samego ,zabawa chłopca z psem musi być kontrolowana przez doroslych bo równie dobrze dziecko może prowokować psa do nazwijmy to złej zabawy .
Nati8675 - 09-10-2014, 10:22
| Monisiaczek napisał/a: | | Nati8675 napisał/a: | | Próbowałam go socializowac ale nic z tego . |
Nati8675, najwyraźniej zbyt szybko się poddałaś. Trzeba ćwiczyć do skutku, a nie tylko próbować A w jaki sposób próbowałaś socjalizować Marleya?
Polecam: https://szkoleniepsow.fora.pl/ |
Chodze z nim na miasto gdzie jest pełno nieznajomych ludzi , Jak ktoś do nas przychodzi i chcę mu dać smaczka to go nie obchodzi ten smaczek tylko nadal się stroszy na gości i szczeka dopiero jak usiądą i nie zwaracją na niego uwagi to przestaje. A na spacerze próbuje odwrócić jego uwage ale też on jest bardziej zainteresowany osobą . A jak chcą go pogłaskać to jeszcze gorszy sie robi.
mibec - 09-10-2014, 10:23
Nati8675, a weterynarz nie organizuje puppy parties? U nas (w malej miescinie) jest kilka gabinetow w ktorych raz w tygodniu spotykaja sie szczeniaki na szalenstwo, wiec warto sprawdzic.
Poza tym, tak jak dziewczyny pisza - czteromiesieczne szczenie nie jest agresywne, po prostu poznaje swiat i to Twoim zadaniem jest pokazanie mu jak ma sie w tym swiecie zachowywac.
Jak reagujecie gdy pies skacze i podgryza dziecko czy osoby dorosle?
Co robisz jak pies wybiega z posesji? Czy uczysz go ze nie wolno mu samodzielnie wychodzic poza brame?
| Nati8675 napisał/a: | | tak ze bojimy sie zostawiac na chwilke go samego z psem | malego dziecka nigdy (nawet na chwilke) nie zostawia sie z psem! Musisz wyjsc do toalety, kuchni... gdziekolwiek to albo pies albo dziecko idzie z Toba.
mibec - 09-10-2014, 10:28
| Nati8675 napisał/a: | | dopiero jak usiądą i nie zwaracją na niego uwagi to przestaje | nic Ci to nie mowi? Marley nauczyl sie ze jak broi to dostaje nagrode w formie uwagi - tak, nawet jak krzyczysz na psa i sie denerwujesz to go nagradzasz, bo zwracasz na niego uwage.
Gryzie, skacze nalezy go zignorowac.
Puka ktos do drzwi, najpierw zamknij psa albo wez go na krotka smycz zeby byl pod kontrola i dopiero otworz drzwi.
Czy pies ma klatke? Jesli nie polecam, nauczy sie wyciszac, bo bedzie mial swoj azyl.
Wychowanie szczeniaka tak na prawde jest proste, wymaga tylko duzo cierpliwosci i zelaznej konsekwencji
Alamo - 09-10-2014, 12:05
Nati8675,
Nawet w ramach typowej dla wielu Labradorów nadreaktywności zachowanie Twojego psa nie jest jednak takie normalne i bez diagnozy, o co tu chodzi, może być z tego nieszczęście. Forum może Ci tylko zasugerować pewne kierunki rozwiązań, ale i tak ‒ jeśli Ci na tym psie zależy ‒ przed Tobą jest wizyta u behawiorysty. Moja Labradorka była bardzo ciężkim przypadkiem nadreaktywności typowej właśnie dla Labradorów, ale mimo wszystko nie gryzła, choć pozornie mogłoby się tak wydawać (poniżej tłumaczę o co chodziło). Nie będę opisywał na czym nadreaktywność polega, bo jest to przebogaty katalog zachowań, ale dobra wiadomość jest taka, że:
a) cała gama zachowań, nawet najgorszych w ramach nadreaktywności, przemija z wiekiem;
b) są rzeczy, które leczy się farmakologicznie;
c) są rzeczy, które likwiduje się odpowiednim treningiem z psem.
Ale podstawa to wizyta u behawiorysty. U prawdziwego behawiorysty, z profilowym do tego wykształceniem, a nie u zwykłego weterynarza, który tylko ogłasza, że dodatkowo zajmuje się jakimiś wybranymi formami zoopsychologii, bo tacy niestety dominują na rynku i jest to nieporozumienie połączone z drenażem portfeli. Gdy już znajdziesz behawiorystę zrób na jego temat audyt medialny, choćby najprostszy w internecie, i zobacz, jak komentowana jest praca takiego behawiorysty.
Gdy już się z nim spotkasz to przygotuj się, że taka wizyta trwa 1-2 godziny, kiedy to przeprowadzany jest z Tobą bardzo, ale to bardzo szczegółowy wywiad, a jednocześnie obserwowane jest zachowanie psa. Nie śmiej się, jeśli zachowanie behawiorysty będzie Ci się chwilami wydawało „dziwne”. Ono będzie normalne, naukowe, a pies będzie w tym czasie zdawał różne „egzaminy”. Na koniec wizyty dostaniesz polecenie sporządzenia tabeli dobowego zachowania psa w różnych okolicznościach. Będziesz tam miała wyszczególnione pory dnia i rodzaj sytuacji, w jakich pies się znajdował. Codziennie (przez co najmniej 2-3 tygodnie) będziesz musiała wpisywać do tabeli typ zachowania psa o konkretnej porze doby i w konkretnej sytuacji. Potem będzie druga wizyta i analiza sytuacji.
| Nati8675 napisał/a: | | czasem chce ugryzc osobe ktora chce go pogłaskać. |
Pamiętaj o jednej podstawowej kwestii ‒ pies nie lubi, a nieraz wręcz nie toleruje, głaskania po głowie. Głaskanie po głowie nie jest dla psa żadną pieszczotą, a wręcz przeciwnie, jest to dla niego bardzo niemiłe. To tylko nam, ludziom, wydaje się, że poprzez głaskanie po głowie przekazujemy psu wyraz miłości, a tak naprawdę robimy mu przykrość. Rzecz jasna nasze zrównoważone emocjonalnie psy „robią to dla nas”, że pozwalają na ten gest, ale nie wszystkie psy takie są. Nie wiem oczywiście, czy Twój Marley do takich psów należy, ale sprawdzi to szczegółowo behawiorysta.
Jeszcze coś dodam na pocieszenie, bo mam wrażenie, że z Twoich obecnych problemów da się wybrnąć wprawdzie sporym nakładem pracy, ale bez większych problemów. Moja Labradorka w latach swojej najgorszej nadreaktywności (gdzieś tak w przedziale wiekowym 1-3 lata) też używała zębów, ale było to całkowicie bezpieczne, tylko że wiedza o tym, że jest to bezpieczne zawsze była u osób, które same mają psy i niczego w związku z tym się nie boją. Jeśli ktoś nie wiedział, o co chodzi, to myślał, że moja Labradorka jest psem agresywnym i próbuje ludzi gryźć. A to nie oto chodziło. Ona też, jak każdy pies, nie lubiła głaskania po głowie i mniej więcej do wspomnianego trzeciego roku życia jasno to światu ogłaszała. Gdy ludzka ręka (także moja) wyciągała się do pogłaskania jej głowy to ona wówczas wykonywała lekki unik i bardzo, ale to bardzo delikatnie (lecz zarazem błyskawicznie) łapała zębami ludzką dłoń i tak potrafiła ją sobie trzymać przez dłuższą chwilę. Robiła to niezmiernie delikatnie, naprawdę było to takie trzymanie ledwo, ledwo, ale jednak było i trzeba było poczekać, aż puści, albo delikatnie wyciągnąć rękę z jej pyska. Przez całe długie życie nigdy nikogo nie ugryzła, nigdy nawet nie warknęła, nigdy nie odsłoniła górnej szczęki, nigdy nawet się nie zjeżyła. Zwierzak był organicznie pozbawiony agresji, ale ludzie, którzy o psach pojęcia nie mają, wrażenie czasami miewali inne.
Bądź dobrej myśli. Pamiętaj, że szczenię wymaga bardzo twardego i konsekwentnego prowadzenia, jakkolwiek przykre wydawałoby się to właścicielowi psa ‒ na pieszczoty czas przychodzi później, bo w przeciwnym razie można sobie wychować psa-dominanta. Później sprawy same się układają i zostaje już ta najprzyjemniejsza faza życia człowieka z psem, kiedy można mu nawet odpuszczać niektóre rzeczy z zakresu dyscypliny, a on nie stanie się terrorystą-dominantem.
Nati8675 - 09-10-2014, 15:03
| Alamo napisał/a: | Nati8675,
Nawet w ramach typowej dla wielu Labradorów nadreaktywności zachowanie Twojego psa nie jest jednak takie normalne i bez diagnozy, o co tu chodzi, może być z tego nieszczęście. Forum może Ci tylko zasugerować pewne kierunki rozwiązań, ale i tak ‒ jeśli Ci na tym psie zależy ‒ przed Tobą jest wizyta u behawiorysty. Moja Labradorka była bardzo ciężkim przypadkiem nadreaktywności typowej właśnie dla Labradorów, ale mimo wszystko nie gryzła, choć pozornie mogłoby się tak wydawać (poniżej tłumaczę o co chodziło). Nie będę opisywał na czym nadreaktywność polega, bo jest to przebogaty katalog zachowań, ale dobra wiadomość jest taka, że:
a) cała gama zachowań, nawet najgorszych w ramach nadreaktywności, przemija z wiekiem;
b) są rzeczy, które leczy się farmakologicznie;
c) są rzeczy, które likwiduje się odpowiednim treningiem z psem.
Ale podstawa to wizyta u behawiorysty. U prawdziwego behawiorysty, z profilowym do tego wykształceniem, a nie u zwykłego weterynarza, który tylko ogłasza, że dodatkowo zajmuje się jakimiś wybranymi formami zoopsychologii, bo tacy niestety dominują na rynku i jest to nieporozumienie połączone z drenażem portfeli. Gdy już znajdziesz behawiorystę zrób na jego temat audyt medialny, choćby najprostszy w internecie, i zobacz, jak komentowana jest praca takiego behawiorysty.
Gdy już się z nim spotkasz to przygotuj się, że taka wizyta trwa 1-2 godziny, kiedy to przeprowadzany jest z Tobą bardzo, ale to bardzo szczegółowy wywiad, a jednocześnie obserwowane jest zachowanie psa. Nie śmiej się, jeśli zachowanie behawiorysty będzie Ci się chwilami wydawało „dziwne”. Ono będzie normalne, naukowe, a pies będzie w tym czasie zdawał różne „egzaminy”. Na koniec wizyty dostaniesz polecenie sporządzenia tabeli dobowego zachowania psa w różnych okolicznościach. Będziesz tam miała wyszczególnione pory dnia i rodzaj sytuacji, w jakich pies się znajdował. Codziennie (przez co najmniej 2-3 tygodnie) będziesz musiała wpisywać do tabeli typ zachowania psa o konkretnej porze doby i w konkretnej sytuacji. Potem będzie druga wizyta i analiza sytuacji.
| Nati8675 napisał/a: | | czasem chce ugryzc osobe ktora chce go pogłaskać. |
Pamiętaj o jednej podstawowej kwestii ‒ pies nie lubi, a nieraz wręcz nie toleruje, głaskania po głowie. Głaskanie po głowie nie jest dla psa żadną pieszczotą, a wręcz przeciwnie, jest to dla niego bardzo niemiłe. To tylko nam, ludziom, wydaje się, że poprzez głaskanie po głowie przekazujemy psu wyraz miłości, a tak naprawdę robimy mu przykrość. Rzecz jasna nasze zrównoważone emocjonalnie psy „robią to dla nas”, że pozwalają na ten gest, ale nie wszystkie psy takie są. Nie wiem oczywiście, czy Twój Marley do takich psów należy, ale sprawdzi to szczegółowo behawiorysta.
Jeszcze coś dodam na pocieszenie, bo mam wrażenie, że z Twoich obecnych problemów da się wybrnąć wprawdzie sporym nakładem pracy, ale bez większych problemów. Moja Labradorka w latach swojej najgorszej nadreaktywności (gdzieś tak w przedziale wiekowym 1-3 lata) też używała zębów, ale było to całkowicie bezpieczne, tylko że wiedza o tym, że jest to bezpieczne zawsze była u osób, które same mają psy i niczego w związku z tym się nie boją. Jeśli ktoś nie wiedział, o co chodzi, to myślał, że moja Labradorka jest psem agresywnym i próbuje ludzi gryźć. A to nie oto chodziło. Ona też, jak każdy pies, nie lubiła głaskania po głowie i mniej więcej do wspomnianego trzeciego roku życia jasno to światu ogłaszała. Gdy ludzka ręka (także moja) wyciągała się do pogłaskania jej głowy to ona wówczas wykonywała lekki unik i bardzo, ale to bardzo delikatnie (lecz zarazem błyskawicznie) łapała zębami ludzką dłoń i tak potrafiła ją sobie trzymać przez dłuższą chwilę. Robiła to niezmiernie delikatnie, naprawdę było to takie trzymanie ledwo, ledwo, ale jednak było i trzeba było poczekać, aż puści, albo delikatnie wyciągnąć rękę z jej pyska. Przez całe długie życie nigdy nikogo nie ugryzła, nigdy nawet nie warknęła, nigdy nie odsłoniła górnej szczęki, nigdy nawet się nie zjeżyła. Zwierzak był organicznie pozbawiony agresji, ale ludzie, którzy o psach pojęcia nie mają, wrażenie czasami miewali inne.
Bądź dobrej myśli. Pamiętaj, że szczenię wymaga bardzo twardego i konsekwentnego prowadzenia, jakkolwiek przykre wydawałoby się to właścicielowi psa ‒ na pieszczoty czas przychodzi później, bo w przeciwnym razie można sobie wychować psa-dominanta. Później sprawy same się układają i zostaje już ta najprzyjemniejsza faza życia człowieka z psem, kiedy można mu nawet odpuszczać niektóre rzeczy z zakresu dyscypliny, a on nie stanie się terrorystą-dominantem. |
Dziękuje bardzo za twoje rady i wypowiedź na temat mojego Marleya. Jest naprawde kochanym pieskiem i będe starała pomóc mu z jego psychiką i mysleniem . Już napisałam do kilku behawiarystów tutaj i czekam na odpowiedź.
Alamo - 09-10-2014, 18:47
A powiedz jeszcze jedną rzecz:
Czy podczas zakupu tego psa Ty, czy ktokolwiek inny, kto był z Tobą, zrobił temu szczeniakowi testy dr. Johna Fishera opisane np. w jego książce „Think Dog! An Owner's Guide To Canine Psychology”?
Czy może było tak, że kupiłaś pierwsze szczeniątko, które do Ciebie podbiegło?
Nati8675 - 09-10-2014, 22:47
| Alamo napisał/a: | A powiedz jeszcze jedną rzecz:
Czy podczas zakupu tego psa Ty, czy ktokolwiek inny, kto był z Tobą, zrobił temu szczeniakowi testy dr. Johna Fishera opisane np. w jego książce „Think Dog! An Owner's Guide To Canine Psychology”?
Czy może było tak, że kupiłaś pierwsze szczeniątko, które do Ciebie podbiegło? |
On najbardziej podobał mi się z miotu
Alamo - 09-10-2014, 23:01
| Nati8675 napisał/a: | | Alamo napisał/a: | A powiedz jeszcze jedną rzecz:
Czy podczas zakupu tego psa Ty, czy ktokolwiek inny, kto był z Tobą, zrobił temu szczeniakowi testy dr. Johna Fishera opisane np. w jego książce „Think Dog! An Owner's Guide To Canine Psychology”?
Czy może było tak, że kupiłaś pierwsze szczeniątko, które do Ciebie podbiegło? |
On najbardziej podobał mi się z miotu |
Tego się obawiałem. Jak dla mnie wszystko jest jasne. Koniecznie musisz mieć behawiorystę do tego psa, bo sobie z nim nie poradzisz.
Gdy kiedyś w przyszłości będziesz kupowała kolejnego szczeniaka koniecznie poczytaj, jak się to robi. Poznaj wszystkie zasady wyboru szczenięcia. Nie są one z zakresu estetyki, jeśli ma to być udany, bezpieczny i spokojny związek na linii człowiek-pies, lecz z zupełnie innego zakresu.
Pozdrowienia
iwonadp - 12-10-2014, 17:34
Nati8675, behawiorysta powinien pracowac z Toba i psem na zywo / w domu ,w terenie /.
agn.k - 13-10-2014, 12:50
A ja bym na razie radziła dobre szkolenie metodą pozytywną z trenerem oczywiście- nie samodzielnie. Dobry trener oceni psa czy potrzebuje behawiorysty i czy jego negatywne zachowania są aż tak nasilone i wpisane, że zwykłe szkolenie nie wystarczy. Psiak ma dopiero 4. miesiące więc w większości przypadków da się go "naprostować" dobrym szkoleniem i pracą z psem ALE pod warunkiem, że właściciel wie jak pracować z psem a wydaje mi się (bez urazy) że Nati8675 nie wie. Wydaje mi się, że opisane zachownia negatywne Twój pies ma przez Was wyuczone niestety. Np. Podchodzi obcy, Marley jeży się i warczy a w zamian dostaje smaka od obcego (ja tak odbrałam opisaną sytuację)...tak się nie uczy "przywitania" z obcym. Każde ćwiczenie/sytuację rozkładasz na pojedyńcze czynniki: najpierw uczysz "siad" potem "tutaj"- u nas siad po lewej mojej stronie, potem "zostań" tj. w tej pozycji obok nogi a jak to ma opanowane to dopiero potem cała sekwencja smak w mojej ręce koło nosa (lewej) podchodzi wtedy obcy i wita się ze mną a pies ma smaka koło nosa i dopiero jak wysiedzi spokojnie i obcy odejdzie chwalę i daję nagrodę....Z czasem jest to płynniejsze. Tak się uczymy wszystkiego- mjanie innych psów/ wskakiwanie/wyskakiwanie z auta- po kolei wszystkie etapy- jedne psy szybciej, inne wolniej ale po kolei.Pies dostaje nagrodę za dobre zachowanie nie za nic i warczenie. Małymi krokami- najperw nauka "siad" na tip top żeby psiaka opanować. Co do dzieci to jak dziecko piszczy i ucieka to pies, szczególnie szczeniak będzie gonić a że nie ma ręki to może szczypnąć.
Zacznijcie się oboje szkolić bo najwyższy czas- za niedługo on będzie miał ponad 30 kg...Tu ważne jest też szkolenie właściciela jak szkolić psa. Powodzenia.
Kamila - 08-11-2014, 12:56
Cześć mam pytanie, pisałam już kilka razy wcześniej dopytywałam o swojego psa. Wraz z wiekiem jego zachowanie się troche zmienia, niby troche łagodnieje, niby ma mniej agresywnych zachowań, aczkolwiek jak już już przydarzy mu się takie zachowanie to jest ono niebezpieczne, bardziej niż kiedy był młodszy. Pies nie pozwala kompletnie nic przy sobie zrobić. Nie można go wykąpać, odpchlić, ostatnio coś zaczęło mu się dziać z oczami zaczęły mu łzawić, kiedy chcieliśmy mu wytrzeć ręcznikiem, pies niemal się rzucił na nas, trzeba z nim jechać do weterynarza, ale właściwie nikt się tego nie podejmuje, bo każdy się boi, żeby pies nie rzucił się na niego, a przy okazji na weterynarza. Z domu nadal nie daje się wyprowadzić, jedynie kiedy skusi się go jedzeniem. Wlaściwie to jest już bezradność wobec pewnych zachowań psa i strach przed jego agresją. Wiem, że takie posiadanie psa nie ma sensu. Co radzicie czy waszym zdaniem pies powinien zostać uśpiony, powinniśmy go oddać może ktoś inny będzie sobie potrafił z nim poradzić? Pies ma niecały rok. Co do szkolenia, o którym piszecie, w naszym regionie szkolenia są rzadko najbliższe będzie dopiero na wiosne. Poza tym kiedy pies wykazuje agresywne zachowania wobec ciebie i boisz się momentami własnego psa, to troche ci się odechciewa jeszcze w niego inwestować. Niby nie jest złym psem, a jednak jest agresywny. Jest bardzo nieufny, kiedy jest agresywny, zachowuje się tak jakby się czegoś bał, jakby się przed czyms bronił, patrzy na wszystkich jakby ktoś chciał mu zrobić krzywde i szczerzy zęby i warczy, nie mam pojęcia o co w tym wszystkim chodzi...
Alamo - 08-11-2014, 13:12
| Kamila napisał/a: | | Cześć mam pytanie, pisałam już kilka razy wcześniej dopytywałam o swojego psa. Wraz z wiekiem jego zachowanie się troche zmienia, niby troche łagodnieje, niby ma mniej agresywnych zachowań, aczkolwiek jak już już przydarzy mu się takie zachowanie to jest ono niebezpieczne, bardziej niż kiedy był młodszy. Pies nie pozwala kompletnie nic przy sobie zrobić. Nie można go wykąpać, odpchlić, ostatnio coś zaczęło mu się dziać z oczami zaczęły mu łzawić, kiedy chcieliśmy mu wytrzeć ręcznikiem, pies niemal się rzucił na nas, trzeba z nim jechać do weterynarza, ale właściwie nikt się tego nie podejmuje, bo każdy się boi, żeby pies nie rzucił się na niego, a przy okazji na weterynarza. Z domu nadal nie daje się wyprowadzić, jedynie kiedy skusi się go jedzeniem. Wlaściwie to jest już bezradność wobec pewnych zachowań psa i strach przed jego agresją. Wiem, że takie posiadanie psa nie ma sensu. Co radzicie czy waszym zdaniem pies powinien zostać uśpiony, powinniśmy go oddać może ktoś inny będzie sobie potrafił z nim poradzić? Pies ma niecały rok. Co do szkolenia, o którym piszecie, w naszym regionie szkolenia są rzadko najbliższe będzie dopiero na wiosne. Poza tym kiedy pies wykazuje agresywne zachowania wobec ciebie i boisz się momentami własnego psa, to troche ci się odechciewa jeszcze w niego inwestować. Niby nie jest złym psem, a jednak jest agresywny. Jest bardzo nieufny, kiedy jest agresywny, zachowuje się tak jakby się czegoś bał, jakby się przed czyms bronił, patrzy na wszystkich jakby ktoś chciał mu zrobić krzywde i szczerzy zęby i warczy, nie mam pojęcia o co w tym wszystkim chodzi... |
Komplet tych rzeczy mam przerobiony z moim pierwszym psem. U weterynarza pięcioro nas musiało go trzymać z całych sił (był w kagańcu oczywiście), żeby mu cokolwiek zbadać, a i tak to badanie niewiele dawało z powodu walki psa z nami i jego napięcia mięśni.
Sama nie dasz sobie z tym rady, a wręcz przeciwnie, będzie tylko gorzej. Skontaktuj się z najbardziej doświadczoną polską behawiorystką dr Joanną Iracką, którą podlinkowałem powyżej. Leczyła mi tego psa i efekty były, a było to wszystko to samo, co w Twoim przypadku. Ale uczulam na jedną kwestię - czas, jaki trzeba będzie poświęcić Twojemu psu będzie przeogromny. Mam na myśli Twój czas i różne programy ćwiczeń oraz relaksowania psa. Jeśli nikt u Ciebie w domu nie ma czasu na wielogodzinne treningi z psem to lepiej oddać go np. myśliwemu.
AniaCz. - 08-11-2014, 14:32
| Alamo napisał/a: | | Jeśli nikt u Ciebie w domu nie ma czasu na wielogodzinne treningi z psem to lepiej oddać go np. myśliwemu. |
Myśliwemu? A co niby myśliwy zrobi z agresywnym psem? Wyszkoli? Myśliwy to nie behawiorysta.
Alamo - 08-11-2014, 14:40
| AniaCz. napisał/a: | | Alamo napisał/a: | | Jeśli nikt u Ciebie w domu nie ma czasu na wielogodzinne treningi z psem to lepiej oddać go np. myśliwemu. |
Myśliwemu? A co niby myśliwy zrobi z agresywnym psem? Wyszkoli? Myśliwy to nie behawiorysta. |
Nie wymieniłem myśliwego jako substytutu behawiorysty. Ja też miałem propozycję oddania psa myśliwemu, zamiast walki o jego zdrowie psychiczne. Psy myśliwych to nie nasze kanapowce. Tam po pierwsze odpowiednio ukierunkowana agresja jest w cenie; po drugie psy myśliwych żyją inaczej, często zupełnie inaczej, niż takie psy, jakie omawia się na tym forum. Żyją inaczej pod każdym względem począwszy już od samego tylko miejsca zamieszkania, czyli od kenelu.
AniaCz. - 08-11-2014, 14:59
Nie każdy pies myśliwego mieszka w kennelu to po pierwsze. Po drugie nie każdy myśliwy posiadający psa zna się na szkoleniu. Nie znamy psa i nie wiadomo co powoduje u niego agresje więc żadnej pewności nie ma czy przydałby się myśliwemu. Chyba nie powiesz mi, że każdy agresywny pies nadaje się na psa myśliwego bo w to przepraszam, ale nie wierzę.
Alamo - 08-11-2014, 15:10
Gdybyś była grzeczniejsza i spokojniejsza, a głównie miała coś do powiedzenia w rzeczonej sprawie to wypowiadałabyś się inaczej.
Oddać psa myśliwemu = oddać go po stosownych konsultacjach. Jest to oczywiste i chyba jak aksjomat, ale ja mam takie doświadczenie z niebezpiecznym psem, że mógłbym książkę o tym napisać. Był ten pies zresztą jednym z psów badawczych do doktoratu z zakresu zoopsychologii. Nie walcz ze mną bezsensownie, tylko jeśli masz coś konkretnego do doradzenia forumowicze to zrób to.
AnIeLa - 08-11-2014, 15:33
Alamo, opanuj się trochę bo zaczynasz obrażać forumowiczów.
Przestań myśleć, że ktoś tu z Tobą walczy. Następnym razem jasno precyzuj swoje myśli a nie piszesz skrótami.
Twój post zrozumiałam jak AniaCz.,
AniaCz. - 08-11-2014, 21:27
Alamo, nie wiem w którym zdaniu niby byłam niegrzeczna? Co do twojego tonu wypowiedzi to nawet się wypowiadać nie będę bo zbyt dobrze wychowana jestem.
| Alamo napisał/a: | | ale ja mam takie doświadczenie z niebezpiecznym psem, że mógłbym książkę o tym napisać |
Wierzę Ci, ale nadal byłaby to książka tylko i wyłącznie na temat agresji tego danego psa. Każdy pies jest inny, ale tego chyba pisać nie muszę.
tenshii - 08-11-2014, 21:34
Ponadto myśliwy bardzo często wykorzystują agresję psów w bardzo niehumanitarny sposób i cierpią na tym dzikie zwierzęta.
Kamila, moja poprzednia suka była agresywna i została uśpiona, ale ona na pewno była chora bo potrafiła np atakować ścianę.
Wasz pies powinien na wstępie zostać przebadany - np niedoczynność tarczycy powoduje agresywne zachowanie. Przy tym nam zlecono sprawdzenie czy we krwi znajdują się przeciwciała antytyreoglobulinowe ponieważ u młodego psa tarczyca jeszcze nie musi być zniszczona i podstawowe badania nie wykażą choroby.
Druga sprawa to spotkanie z behawiorystą na indywidualną diagnozę. Szkolenie na wiosnę, o którym piszesz to na pewno szkolenie grupowe, a takie ma za zadanie nauczyć 'normalnego' psa życia z ludźmi i właściciela postępowania z psem. Takie szkolenie Wam nie pomoże i z agresywnym psem raczej Was tam nie przyjmą.
Pewnie potrzebne będzie odwrażliwianie, on chyba boi się ludzi, dotyku. Moja suka też tak miała na początku. Długo nad tym pracowałam.
Skąd dokładnie jesteście?
Kamila - 09-11-2014, 15:30
Dziękuje za odpowiedzi, Alamo dziękuje za podanie namiaru na behawioryste. tenshii jesteśmy z Kielc, ale mamy też duży kontakt z Warszawą. Co do naszego psa, to on nie jest taki z gruntu zły, w sensie nie jest taki na maksa agresywny, właściwie jakby go zobaczyć z boku to można powiedzieć, że to normalny psiak, super zachowuje się np w lesie, jest bardzo opiekunczy, pilnuje każdego członka rodziny, tak jakby pilnował stada, widać że ma jakieś "zadanie" do wykonania, które jakby narzuciła mu natura i wtedy mu chyba nie "odbija". Zawsze poza domem jest bardzo czujny, chyba nie ma czasu na bycie agresywnym, bo cieszy sie spacerem i jakby pilnuje, żeby nam sie nic nie stało, tak przynajmniej ja to widze. Kiedy np mu sie w zabawie schowamy to niemal w panice nas szuka. Najgorzej zachowuje sie w domu, na podwórku jeszcze troche lepiej. W domu mu odbija, ale prawdziwym problem i agresja zaczyna sie wtedy kiedy chcemy przy nim cokolwiek zrobić. Własciwie gdyby nie to, to byłby to "normalny" pies. Gdyby nie to, że można go np głaskać, ale już nie można go dotknąć, żeby wytrzeć kiedy jest brudny, a kiedy ma sie cokolwiek w rece nie wiem cokolwiek np recznik, to zaczyna sie agresywne zachowanie. Po prostu nie można zrobić nic przeciw niemu, to on ustala zasady. Można sie z nim np bawic, ale juz nie można mu niczego nakazac, np żeby wyszedł z domu. W ogóle nie można przy niczego zrobić, ale o tym pisałam wyżej. Moim zdaniem, a nie jestem specjalistą, to jest normalny pies, ale ma jakieś zaburzenie. Masz racje tenshii, to wygląda tak jakby bał sie dotyku, jakby widział w tym jakieś zagrożenie. Po ostatnich akcjach kiedy chcieliśmy do odpchlić i tak sie na nas rzucał, stał sie tak nieufny i w ogóle przestał być sobą, nawet kiedy dawaliśmy mu na rece smakołyki, nie wychdził po nie normalnie w biegu jak zawsze, tylko "wynurzał" sie spod stołu, łapą ściągał jedzenie z ręki i cofając sie na tylnych łapach chował znów pod stół, to było niesamowite, tak bardzo bał sie jakiegoś zagrożenia. To dziwne, bo jest z nami od szczeniaka, zawsze był kochany, przytulany. Cokolwiek by jednak nie pisać, agresywne zachowania są momentami przerażające.
Nitka - 16-11-2014, 23:13
Kamila witaj, też jestem z Kielc.
Po przeczytaniu opisu zaniepokoiły mnie te oczy, o których pisałaś, brak ochoty wyjścia na dwór, a już ostatni opis z braniem jedzenia pod stołem bardzo dziwny, może pies na coś cierpi, może coś go boli, najpierw wyklucz jakąkolwiek chorobę u weta-polecam dr Kabałę na Stoku, pełna diagnostyka (ja tam chodzę ze swoją sunią). Zadzwoń, powiedz jaki masz problem, wiem, że on tez jeździ do domu, przecież trzeba go zbadać, to podstawa, nie ma że coś wydaje mi się, bardzo agresywne psy tez są leczone, zadzwoń, pogadaj, albo idź na rozmowę, tylko do Kabały trzeba się umawiać, bo przyjmują inni weci u niego.
Jeżeli się okaże, że zdrowie ok, polecam http://www.zaklinaczkapsow.pl/wp/zaklinaczka/
osobiście znam dwa psy po tej szkole i na forum jest trzeci, rewelacja, to trzeba zobaczyć, opowiedzieć się nie da, znajoma ma dwa laby w dwóch pokojach, psa i sukę i kiedy suka ma cieczkę, pies jej nie ruszy, bo wie, że to sunia pani, widziałam na własne oczy, po ulicy chodzą nawet bez obroży, przyklejone do kolan pańci z dwóch stron, zadzwoń, pogadaj, ale najpierw wet, bo jeżeli pies był inny, a się zmienił, to ja bym koniecznie udała się do weta.
I jeszcze do tego doczytałam, że pies ma tylko niecały rok, to poważna sprawa, nie czekaj.
iwonadp - 17-11-2014, 10:09
| Kamila napisał/a: | | pilnuje każdego członka rodziny, tak jakby pilnował stada, widać że ma jakieś "zadanie" do wykonania, które jakby narzuciła mu natura i wtedy mu chyba nie "odbija". | a nie jest to czasem tak ze Wasz pies ma zbyt wiele "obowiązków wobec rodziny ", tzn pozwoliliście mu rządzić .
Na jego barkach leży wychowywanie Was i sam sobie z tym nie radzi , bo sytuacja powinna wyglądać inaczej .
Jak postepowaliście z nim kiedy był szczeniorem?
[ Dodano: 17-11-2014, 10:37 ]
| Kamila napisał/a: | | co do naszego psa, zawsze był starsznie niegrzeczny juz jako szczeniak ciągle gryzł i miał coś takiego o czym pisalam w poprzednim poście, że jak się mu czegoś nie pozwalało zrobić, to dotad walczył, szarpał się, ganiał, aż zrobił choć odrobine tego, żeby postawić na swoim...nie wiem o co tu chodzi. |
Czytając to wiem ze popełniliście naprawdę wiele bledów a podstawowy to brak konsekwentnej postawy w wychowaniu psa ,a on zawsze stawiał na swoim .
[ Dodano: 17-11-2014, 10:40 ]
Jeżeli chcesz ratować psa to pedem do psiego psychologa ,który nauczy Was jak z nim postepować bo Wasz pies zachowuje się tak jak został wychowany.
Basik33 - 11-12-2014, 15:53
Witajcie!
Jestem tutaj nowa i nie wiem czy pisał ktoś o takim temacie jeśli tak to przepraszam, ale niepokoi mnie zachowanie mojej Kory.
Kora 26 listopada skończyła rok. Jest kochana i ma bardzo dużo,energii, lubi rozrabiać. Często kładzie się na moim miejscu w łóżku i nie chce zejść, a gdy ja chcę ją przesunąć to patrzy na mnie tak groźnie i warczy. To samo gdy ją przytulam. Ucieka też wtedy. Chociaż codziennie sama przychodzi się tulić, ale gdy ja tego chcę to nie pozwala. Nie boję się jej więc mimo, że warczy to przesuwam ją na jej połowę łóżka, jednak wczoraj nagle się odwrócił i w czasie warczenia uderzyła mnie zębami w rękę. Potem zeskoczyła i przyniosła mi misia. Nie wiem czy mam się obawiać? Czy takie warczenie się zdarza? Czy może mnie ugryźć? Proszę o odp, bo martwię się tymi warkami
kamil8406 - 11-12-2014, 17:10
Zarejestruj się na forum Wesołej łapki https://szkoleniepsow.fora.pl/ tam poradzą tobie co robić w takiej sytuacji ewentualnie doradzą dobrego behawiorystę w pobliżu twojego miasta. czy to zachowanie Kory występuje już dłuższy czas czy nasiliło się w ostatnim czasie. Pytam ponieważ jesli np miała cieczkę około 3 mięsiące temu to może mieć ciąże urojoną wtedy takie zachowania mogą się zdażać
Poczytaj ten temat na forum http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=1587
agn.k - 12-12-2014, 09:12
| Basik33 napisał/a: | Witajcie!
Jestem tutaj nowa i nie wiem czy pisał ktoś o takim temacie jeśli tak to przepraszam, ale niepokoi mnie zachowanie mojej Kory.
Kora 26 listopada skończyła rok. Jest kochana i ma bardzo dużo,energii, lubi rozrabiać. Często kładzie się na moim miejscu w łóżku i nie chce zejść, a gdy ja chcę ją przesunąć to patrzy na mnie tak groźnie i warczy. To samo gdy ją przytulam. Ucieka też wtedy. Chociaż codziennie sama przychodzi się tulić, ale gdy ja tego chcę to nie pozwala. Nie boję się jej więc mimo, że warczy to przesuwam ją na jej połowę łóżka, jednak wczoraj nagle się odwrócił i w czasie warczenia uderzyła mnie zębami w rękę. Potem zeskoczyła i przyniosła mi misia. Nie wiem czy mam się obawiać? Czy takie warczenie się zdarza? Czy może mnie ugryźć? Proszę o odp, bo martwię się tymi warkami |
Warczenie i kłapanie zębami jest ostrzeżeniem i dobrze, że jest ale nie powinno mieć miejsca w stosunku do ludzi a szczególnie właściciela. Koniecznie zasięgnij fachowej porady. Moim zdaniem Kora nadużywa przywilejów, które ma i może się to źle skończyć.
Po pierwsze Twoje łóżko jest Twoje nie Kory! W tej sytuacji nie pozwalaj jej tam spać. Ma swoje legowisko od tego. Teraz sytuacja wygląda dla Kory tak, że ona śpi gdzie chce (bo pojęcia strony łózka dla niej nie ma- jest łóżko "alfy") a Ty śpisz tylko na łóżku i to po przepychaniach z nią, nie śpisz u niej. Także pies z łózka a Ty czasem siadaj na jej legowisku.
Po drugie Ty zawsze jesz pierwsza i to na jej oczach. Zanim wsypiesz jej karmę poudawaj, że coś jesz.
Po trzecie to Ty decydujesz kiedy ją głaszczesz- jak warczy to przestajesz, jak przychodzi to ją olej.
Kora ustawia się z Twoją pomocą na przewodnika a to zbyt duże obciążenie dla rocznego psa- przejmij kontrolę w domu
klaudia1234 - 12-12-2014, 18:52
| Basik33 napisał/a: | Witajcie!
Jestem tutaj nowa i nie wiem czy pisał ktoś o takim temacie jeśli tak to przepraszam, ale niepokoi mnie zachowanie mojej Kory.
Kora 26 listopada skończyła rok. Jest kochana i ma bardzo dużo,energii, lubi rozrabiać. Często kładzie się na moim miejscu w łóżku i nie chce zejść, a gdy ja chcę ją przesunąć to patrzy na mnie tak groźnie i warczy. To samo gdy ją przytulam. Ucieka też wtedy. Chociaż codziennie sama przychodzi się tulić, ale gdy ja tego chcę to nie pozwala. Nie boję się jej więc mimo, że warczy to przesuwam ją na jej połowę łóżka, jednak wczoraj nagle się odwrócił i w czasie warczenia uderzyła mnie zębami w rękę. Potem zeskoczyła i przyniosła mi misia. Nie wiem czy mam się obawiać? Czy takie warczenie się zdarza? Czy może mnie ugryźć? Proszę o odp, bo martwię się tymi warkami |
Uważam że powinnaś skonsultować się ze specjalistą. Mogę powiedzieć Ci tyle że na mój prosty rozum jest to zwyczajna próba przestraszenia Ciebie. Sądzę że pies w okresie dojrzewania próbuje jakoś się "ustawić" w rodzinie i testuje na ile może sobie pozwolić... Po tym kłapnięciu zębami nie powinnaś odpuścić futrzakowi. Jeżeli chcesz aby kudłacz zszedł z łóżka to spokojnie, asertywnie podchodzisz i to jej komunikujesz. Jeżeli nie słucha to najzwyczajniej w świecie z ciągasz ją (delikatnie) za obrożę na podłogę i każesz jej iść na legowisko, lub na swoje miejsce. Pod żadnym pozorem nie możesz zacząć się jej bać i ulegać jej. Nawet jak kłapie zębami to każesz jej zejść z łóżka i potem ją ignorujesz. Po jakimś czasie przywołaj ją i pogłaszcz. W tym okresie najważniejsze jest to, aby nie ulegać psu. Twoja labradorrość testuje Twoją cierpliwość, a Ty nie możesz się poddawać. Jeżeli prawidłowo przebrniesz przez okres dojrzewania to za jakiś czas powinno być lepiej. Życzę powodzenia w walce ze smokowym labradorem:-P
tenshii - 12-12-2014, 19:34
| klaudia1234 napisał/a: | | Po tym kłapnięciu zębami nie powinnaś odpuścić futrzakowi. Jeżeli chcesz aby kudłacz zszedł z łóżka to spokojnie, asertywnie podchodzisz i to jej komunikujesz. Jeżeli nie słucha to najzwyczajniej w świecie z ciągasz ją (delikatnie) za obrożę na podłogę i każesz jej iść na legowisko, lub na swoje miejsce. |
nic bardziej błędnego
skoro warczy, może w końcu ugryźć.
Z takim psem nie wchodzi się w takie spiny bo się nie wygra.
Tutaj trzeba innego podejścia - bez jakiejkolwiek przemocy.
I zacząć trzeba od tego, że pies na łóżko wejścia nie ma.
agn.k - 12-12-2014, 20:30
| tenshii napisał/a: | nic bardziej błędnego
skoro warczy, może w końcu ugryźć.
Z takim psem nie wchodzi się w takie spiny bo się nie wygra.
Tutaj trzeba innego podejścia - bez jakiejkolwiek przemocy.
I zacząć trzeba od tego, że pies na łóżko wejścia nie ma. |
Dokładnie- jeden odpuści bo ulegnie ale inny ugryzie- warczenie i kłapanie to ostrzeżenie. Nie wiadomo co będzie jak się nagnie jej tę granicę. Nie ma sensu się siłować z psem kłapiącym w złości fizycznie bo jest zwyczajnie silniejszy. Co innego ściągać z łózka "leniwca", który nie słucha a co innego warczącego i kłapiącego psa. Kora zaszła za wysoko w hierarchii w "stadzie" trzeba ją ustawić w odpowiednim miejscu- nie siłą ale tak jak pisałam- do łóżka absolutnie nie, nie je pierwsza i to właściciel ją głaska kiedy chce nie kiedy ona sobie tego życzy. Dostała całą masę "przywilejów" należnych alfie- jeden pies tego nie wykorzysta ale trafi się taki jak Kora, który będzie próbował rządzić w domu. Poradźcie się specjalisty jak z nią postępować. Da dużo rad praktycznych, na co zwrócić uwagę. W wąskich przejściach przewodnik idzie pierwszy, przez drzwi tak samo. Kora musi teraz zobaczyć, że nie ona jest tu alfą
klaudia1234 - 12-12-2014, 22:40
Moim zdaniem jeżeli zabronimy wchodzić mu na łóżko to odegra się w czymś innym... Na początku trzeba pokazać mu w jakiś sposób że łóżko to nasz mebel. Nie chodzi mi o jakieś mocne szarpanie. Czasami lekkie dotknięcie obroży powoduje u psa ustąpiienie. Absolutnie nie chodziło mi tu o przemoc. Najlepszym sposób aby nauczyć psa zchodzić z łóżka jest to aby jednocześnie wydając mu komędę "zejdż" (lub jakąś inną) położyć na podłodze jego ulubiony smakołych. Za każdym razem gdy pies zejdzie chwalimy go. To też jest dość dobry i skuteczny sposób. Gdy położymy psu smakołyk najczęściej unikniemy warczenia. Po pewnym czasie pies będzie miał dobre skojaenia ze schodzeniem z kanapy i nie będzie miał potrzeby warczenia.
Jeżeli natomiast jest to problem dominacji "w którą do końca nie wierzę, ale ok) to jest zupełnie inna kolej. Najlepiej udać się do specjalisty on Ci poradzi jak postępować z psem. Niestety mamy dość mało informacji i nie wiemy czy taka sytuacja jest tylko względem łóżka, czy innych przedmiotów, czy w innych sytuacjach...
To niekoniecznie musi być "dominacja" Po pierwsze pies ma swój rozum i wie że kanapa jest dużo wygodniejsza od podłogi i dużo lepiej mu leżeć na niej niż obok niej.
Innym prawdopodobieństwem jest to że suczka dorasta i stara się was "ustawić"
Uważam że te dziwne zasady:
- pies przechodzi przed właścicielem
- pies je przed właścicielem
- pies leży przed właścicielem
- pies załatwia się przed właścicielem
są zwyczajnie oklepane i najczęściej nieskutecznie. Uwierzcie mi że tyle razy stawiałam Nera miskę na podłodze i udawałam że z niej jem (Nero patrzył się na mnie jak na idiotkę, nie wspominając już o innych odmownikach) że po prostu przestałam wierzyć w te dziwne metody.
Prawda (przynajmniej w moim przekonaniu jest taka) że właściciel aby stał się w oczach psa tym najważniejszym, nie musi wcale przepychać się z nim w wąskim przejściu, ale musi pokazać psu że jest godny tej pozycji. Swoim charakterem, opanowaniem i dobrym bycie dobrym przyjacielem o wiele bardziej poskutkuje niż zwalanie psa ze schodka, bo leży o jeden milimetr wyżej niż właściciel.
Uważam że metoda "na smaczki" jest dużo bardziej skuteczna. Nawet jeżeli właściciel przez tysiąc lat przepychał by się z psem w przejściu to i tak nie stanie się godnym naśladowania przwodnikiem. Człowiek musi wykazać psu że bez względu na wszystko będzie mógł na człowieka liczyć..
Nie jestem jakiśm specjalistą. Miałam dużo psów i radziłam sobie z nimi w ten sposób (jeżeli były takie problemy, lub jakiekolwiek inne) Uważam że najlepiej jest zgłosić się do specjalisty.
tenshii - 13-12-2014, 10:43
klaudia1234, czy Ty w ogóle miałaś do czynienia z agresywnym psem?
Jeśli tak, to dziwię się, że Ci żadnych szwów nie zakładali po takim postępowaniu.
Nie można absolutnie wchodziś w spięcia z psem warczącym czy kłapiącym zębami.
Najlepiej będzie jak autorka wątku zgłosi się do dobrego specjalisty.
agn.k - 13-12-2014, 12:13
Ja też już się nie będę powtarzać ale dawanie warczącemu i kłapiącemu psu smaczka żeby łaskawie zszedł z łóżka jest dla mnie mocno dyskusyjne. Oczywiście, że ona chce tam leżeć bo wygodniej- najlepsze miejsce ma najważniejszy pies, tylko ona postanawia też decydować czy jej pani zazna też komfortu w łóżku czy nie
Ja też zawsze miałam psy, które miały przywileje i nigdy ich nie wykorzystywały i żaden nigdy nie warknął na mnie. Ale jeżeli trafiła się jednostka bardziej dominująca a właściciel nie ma doświadczenia to wskazana jest pomoc specjalisty. A podane zasadny nie są głupotami wyssanymi z palca tylko poradami behawiorystów. Jeden pies bardziej "wybaczy" błędy wychowawcze bo ma uległy charakter inny niestety wyrośnie na trudnego psa i jego wychowanie nie wybaczy drobnych błędów- na szkoleniu było kilka psów, których właściciele muszą bardzo się pilnować co i jak robią i na co psu pozwalają...
[ Dodano: 13-12-2014, 13:02 ]
| klaudia1234 napisał/a: |
Innym prawdopodobieństwem jest to że suczka dorasta i stara się was "ustawić" |
Dokładnie próbuje ustawić i to straszeniem zębami- czymże to jest jeśli nie próbą dominacji i pokazania kto w domu rządzi?
| klaudia1234 napisał/a: |
Uważam że te dziwne zasady:
- pies przechodzi przed właścicielem
- pies je przed właścicielem
- pies leży przed właścicielem
- pies załatwia się przed właścicielem
są zwyczajnie oklepane i najczęściej nieskutecznie.... |
Z przechodzeniem w przejściu i jedzeniem jest akurat na odwrót niż piszesz...o leżeniu i załatwianiu nikt nigdy mi nie mówił. Za to mówiło kilka osób, że dominujący pies absolutnie nie sypia w łóżku właściciela. Nikt tu nie mówi o spychaniu psa ze schodka a wręcz przeciwnie należy w tej sytuacji unikać przemocy ale na smyczy da się spowodować, że pies idzie drugi. Tu właśnie chodzi o to, że osobnik gwarantujący bezpieczeństwo grupy idzie pierwszy i zabezpiecza teraz dla innych. A nie żeby psa gnębić, tylko pokazać mu,że to my dbamy o jego bezpieczeństwo a nie on musi to robić.
| klaudia1234 napisał/a: | | Prawda (przynajmniej w moim przekonaniu jest taka) że właściciel aby stał się w oczach psa tym najważniejszym, nie musi wcale przepychać się z nim w wąskim przejściu, ale musi pokazać psu że jest godny tej pozycji. Swoim charakterem, opanowaniem i dobrym bycie dobrym przyjacielem o wiele bardziej poskutkuje niż zwalanie psa ze schodka, bo leży o jeden milimetr wyżej niż właściciel. |
Jeszcze raz- nie chodzi o przepychanie ale o zdobycie zaufania i pozycji w sposób zrozumiały przez psa. Dbać i kochać psa to jedno ale komunikować się z nim w sposób przez niego zrozumiały to coś innego. Można kochać i szanować psa i zostać przez niego pogryzionym. Coś nie do końca jest tak jeśli sunia warczy i kłapie na swoją panią.
| klaudia1234 napisał/a: | | Uważam że metoda "na smaczki" jest dużo bardziej skuteczna. Nawet jeżeli właściciel przez tysiąc lat przepychał by się z psem w przejściu to i tak nie stanie się godnym naśladowania przwodnikiem. Człowiek musi wykazać psu że bez względu na wszystko będzie mógł na człowieka liczyć.. |
Smaczkami nie nagradzamy warczenia- jak to pies odbierze- śpi na łózku, pani chce żeby zszed, pies warczy, kłapie a pani daje mu smaczka nawet na podłodze? Czy nie został wg. psa nagrodzony za warczenie? Pani zadowolona bo pies "sposobem" opuścił łóżko, pies nie do końca tak to widzi...Smaczki są za dobre zachowanie a nie wabik, pies musi coś najpierw dobrze zrobić a potem nagroda. Jeżeli jest komenda "zejdź" pies schodzi bez szemrania, dostaje smaka za zejście a nie jako wabik. Jest komenda "zejdź" pies warczy i kłapie, pani daje smaka, pies schodzi żeby zjeść- tu niestety wzmacniamy negatywne zachowanie...
klaudia1234 - 13-12-2014, 14:54
| tenshii napisał/a: | klaudia1234, czy Ty w ogóle miałaś do czynienia z agresywnym psem?
Jeśli tak, to dziwię się, że Ci żadnych szwów nie zakładali po takim postępowaniu.
Nie można absolutnie wchodziś w spięcia z psem warczącym czy kłapiącym zębami.
Najlepiej będzie jak autorka wątku zgłosi się do dobrego specjalisty. |
Tak, miałam doczynienie z agresywnym psem... Czytałam wiele książek, stron internetowych, portali i niestety, ale metody "na dominację" czyli jedzenie przed psem i wszystko co się tylko da przed psem niestety nie pomogły...
Nie wiem dlaczego uważasz że powinnam wylądować w szpitalu.. Nigdy, ale to nigdy NIE WOLNO REAGOWAĆ AGRESJĄ NA AGRESJĘ! Nie wiem skąd takie wnioski...
agn.k, W swojej wypowiedzi miałam na celu pokazanie pozytywnej metody, w której nie wywołujemy u psa agresji. PONIEWAŻ REAGUJEMY I MOTYWUJEMY PSA DO DOBROWOLNEGO ZEJŚCIA ZANIM ZACZNIE WARCZEĆ CZY KŁAPAĆ ZĘBAMI... Oczywiście że dawanie psu smaczka za warczenie jest skrajnie głupie i nieodpowiedzialne...
Hmmm.. uważacie że najlepiej jest zakazać psu wchodzić na łóżko... ale czy to jest tak dobry pomysł? Teraz pies reaguje złością/ agresją gdy leży na kanape. Oczywiście możemy zakazać mu wchodzenia na nią, ale to nie jest takie proste... Z własnego doświadczenia wiem że gdy tylko zniknie właściciel z pola widzenia to pies szybko wskakuje na nasze łóżko itp. Wracamy wtedy do pokoju i co? Chyba musimy jakimś sposobem kazać psu zejść... a co wtedy jeżeli on zaczyna warczeć???
Dlatego pokazałam pozytywną metodę nauki zchodzenia z mebli. ZANIM PIES ZACZNIE WARCZEĆ! pokazujemy mu smaczka i gdy ruszy swój tyłek na ziemię to wypowiadamy komendę "zejdż" i bardzo chwalimy. Dyscypilna to też jakiś sposób ustalania porządku. Oczywiście gdy nauczymy psa zchodzić z łóżka to możemy stopniowo ograniczać mu wchodzenie... chociaż to też nie jest dobre przed ustaleniem porządku. Bo teraz pies warczy gdy leży na łóżku. Dobrze, przestaniemy pozwalać na leżenie na nim. (co i tak prędzej czy póżniej się nie sprawdzi po pies prawdopodobnie kiedyś wejdzie) ale co będzie jeśli zacznie warczeć przy np. karmieniu go, lub zapinaniu smyczy, głaskaniu. itp. To co, przestaniemy dawać mu jeść, wychodzić na spacery i dotykać go? Zakazanie jakiejś czynności przy napotkaniu problemu to nie jest rozwiązanie Najpierw trzeba nauczyć zchodzić psa z łóżka i przeczekać ten trudny okres (ustalić zasady do których stosują się wszyscy domownicy) i spotkać się ze specjalistą. Może macie inne zdanie na ten temat, ale ja po wszystkich przejściach z Nerem i stosowaniu wszystkich możliwych metod przestałam wierzyć w jakiekolwiek metody dominacji...
ppit1 - 09-02-2015, 06:55 Temat postu: problem cześć mam problem mój marli ma już ponad 4 lata zawsze w stosunku do ludzi był grzeczny zero agresji do wczoraj ktoś nie zamkną bramki i chodził sobie po ulicy i podobno gonił i rzucił sie na dziecko sąsiadki (8lat) przewrócił ja i szczekał co mnie dziwi. wiem ze ci sąsiedzi nie lubia mojego psa bo to typ głośnego laba za bramką szczeka i im to przeszkadza. zastanawiam się co może być przyczyna nagłej agresji i co z tym zrobić
kamil8406 - 09-02-2015, 07:26
ppit1, jeśli pies nie był uczony ignorowania nietypowych zachowań i prowokowania przez ludzi (a domyślam się że takowe były ze strony 8 latka) to nic dziwnego w jego zachowaniu nie ma. Po prostu sobie zapolował na dzieciaka
ppit1 - 09-02-2015, 15:37
czyli rozumiem ze to normalne wg ciebie dziękuje za odp odrazu wiem co zrobić okazałeś się bardzo pomocny. czyli uwazaze ze teraz będzie sobie chodził na polowania ? mam go wypuszczać zęby nie miał z tym problemu czy wiązać łapy zęby nie biegał? super że jak ktos sie zwraca z pytaniem dostaje odpowiedz. ale ok idąc dalej twoim tropem myslowym na jakiej podstawie wybiera ofiarę ? bo często się znim bawią dzieci i robią mu rożne rzeczy których nie powinny a on jest grzeczny w tych sytuacjach.
kamil8406 moze dac mu zjesc te dziewczynke?
tenshii - 09-02-2015, 15:42
Może skoro go nie lubią to go prowokują?
Jeśli to jednorazowa historia i w stosunku tylko do tych ludzi to nie nazwałabym tego od razu agresją.
Każdy pies ma prawo się zdenerować. I nie chodzi o to, że należy mu na to pozwolić, bo Twoim obowiązkiem jest niedopuszczanie do takich rzeczy.
Po prostu poobserwuj psa. I starajcie się jednak zamykać bramkę.
Dodatkowo pytanie - czy pies jest wykastrowany?
Rinuś - 09-02-2015, 17:29
| ppit1 napisał/a: | | bo to typ głośnego laba za bramką szczeka i im to przeszkadza |
a Tobie to nie przeszkadza, że pies lata przy płocie i na wszystko szczeka? Nigdy bym nie pozwoliłam swojemu psu aby latał pod bramką i ujadał jak jakiś rozhisteryzowany pies z problemami...
Piotr1960 - 09-02-2015, 20:54
Moja Mika zawsze postępowała podobnie.
Jak jest za płotem to reaguje na uliczne psy jak lew na antylopę w sawannie. Wyraźnie komunikuje się głosem z innymi psami na posesjach Gdy czasami niewielki kundelek wślizgnie się pod bramką na posesję to mój ,,lew " zmienia się w potulnego baranka.
Mika trafiła do mnie w wieku 6 tygodni. Nigdy w nowym środowisku nie doznała agresji.
Co przeżyła przed i co odziedziczyła po rodzicach nie wiadomo.
ppit1 - 12-02-2015, 07:50
nie ma on tendencji do uciekanie, nie był kastrowany, i nie ujada jak kundel na łańcuch na wsiach w nocy tylko jak przechodzi pies albo przyjeżdża śmieciarka.
tenshii - 12-02-2015, 08:29
| ppit1 napisał/a: | | nie ujada jak kundel na łańcuch na wsiach w nocy tylko jak przechodzi pies albo przyjeżdża śmieciarka. |
A to jakaś różnica?
Szczeka to szczeka.
Jeśli zauważysz, że jego zachowanie się nie zmienia, i zaczyna agresywnie reagować na przechodniów, to ja bym go jednak wykastrowała...
AniaCz. - 12-02-2015, 11:52
| tenshii napisał/a: | A to jakaś różnica?
Szczeka to szczeka. | Dla mnie jest wielka różnica między tym jak pies ujada bez opamiętania, a ostrzegawczym szczeknięciem, że ktoś się zbliża do domu.
Jeżeli jest go w stanie uspokoić jak pies szczeka to ok, ale jeśli mimo komendy pies nadal ujada to jest to problem.
tenshii - 12-02-2015, 15:09
| AniaCz. napisał/a: | | Dla mnie jest wielka różnica między tym jak pies ujada bez opamiętania, a ostrzegawczym szczeknięciem, że ktoś się zbliża do domu. |
bardziej chodziło o to, że skoro szczeka i to komuś przeszkadza, a właściciel chce to zmienić to nie jest ważny powód, dla którego pies to robi, tylko metody zapobiegania takiemu zachowaniu
ppit1 - 15-02-2015, 16:08
tylko ja nie mieszkam w centrum dużego miasta i on te psy na które szczeka a jest ich kilka 2-3 pojawiają się na spacerze o 8-9 rano i 17. a on nawet na tych ludzi nie zwraca uwagi. na ludzi szczeka tylko w sytuacji kiedy on jest w domu a ktoś dzwoni dzwonkiem. ale do sedna pytania które mi się nasuwa jaka metoda oduczyć go szczekania na te dozę psy bo jeśli to pomoże i ci sąsiedzi przestana zwracać uwagę na psa to nie będę musiał się martwic ze mu coś zrobią bo przerwanie snu w niedziele o 9 rano nigdy nie jest przyjemne ale już sam pomysł otrucia psa to dla mnie chore
kamil8406 - 15-02-2015, 17:39
ppit1, najprostszy sposób to nie wypuszczać Marleya na podwórze jak te duże psy na które szczeka są na spacerze .
aganica - 27-02-2015, 18:01
| ppit1 napisał/a: | | już sam pomysł otrucia psa to dla mnie chore | Oczywiście, jest to chore a co najgorsze..ludzie potrafią spełnić takie groźby.Musisz zrobić wszystko by temu zapobiec.
Mieszkam w bloku, mam trzy psy i nie wyobrażam sobie by ..szczekały gdy ktoś chodzi po klatce schodowej.
Chciałam je, kiedyś, nauczyć "burkowania" ..na działce..ale... się nie dało,wolą stać jak posągi, przy bramie i obserwować .. Nikt nie odważy się wejść na posesję..
iwonadp - 08-03-2015, 14:36
Zillera dzisiaj zaatakował akita w wieku 5 m-c ,byłam w szoku widząc z jaką agresją szczeniak rzuca się na dorosłego psa .
kamil8406 - 08-03-2015, 14:53
| iwonadp napisał/a: | | Zillera dzisiaj zaatakował akita w wieku 5 m-c ,byłam w szoku widząc z jaką agresją szczeniak rzuca się na dorosłego psa . |
Takie rasy potrzebują doświadczenia w ich wychowaniu.Jeśli trafią do nieodpowiedzialnych ludzi to nic dobrego nie można się po nich spodziewać. iwonadp, a jak Ziller nic mu się nie stało?
aganica - 08-03-2015, 17:34
| iwonadp napisał/a: | | Zillera dzisiaj zaatakował akita w wieku 5 m-c | No to jest problem bo.. cytuję :
Akita jest psem pamiętliwym i czasami trudno jest wprowadzić ponownie pozytywne relacje pomiędzy skłóconymi osobnikami.
Ewelina - 08-03-2015, 17:35
jak Ziller po tym wszystkim?
Monisiaczek - 10-03-2015, 12:11
Akita walkę ma we krwi. Taka rasa.
Jak Ziller po tej przykrej przygodzie? Nic mu nie jest?
lumpexOo - 26-01-2016, 11:37 Temat postu: Nocna agresja Witam serdecznie, mam problem z moim psem mieszańcem labradora z wyżłem niemieckim. Poldek ma 16 miesięcy i śpi z nami. Jednak gdy ostatnio w nocy chciałam żeby poszedł do swojego posłania, wydałam komendę do siebie (na co zawsze reagował zejściem z łóżka i pójściem do posłania) Jednak tym razem zaczął warczeć i szczerzyć kły - to samo zrobił w stosunku do mojego męża, gdy jednak normalnie przywołał go siebie zszedł z łóżka z podkulonym ogonem i chował się mu pod nogami. Dziś w nocy sytuacja się powtórzyła, schodząc z łóżka Poldek aż się cały trząsł jakby wiedział, że zrobił coś nie tak. Co może oznaczać jego zachowanie? Jak sobie z nim radzić? Bardzo proszę o pomoc
karat - 13-10-2016, 08:39
Nie wiem czy dobry watek znalazłam ale już sobie nie radze ze swoim psem a raczej z jego agresja do innych psów.
Mój Argo od jakiegoś czasu zaczął rzucac się na dworzu na inne psiaki. sa takie które lubi i z nimi się bawi , sa takie które omija ale raczej tu już mnie się udaje to z nim zrobić , ale sa takie na które reaguje agresja, choć ja nie wiem czy on by się pogryzł jakbym go puściła czy tylko tak straszy. Wczoraj np. stałam sobie z psem i mijał nas taki mały pies a mój wpadł w taki amok ze ledwo go utrzymałam, zaczał rzucac się na tamtego , warczeć,nie mogłam go w żaden sposób uspokoić . nie wiem naprawdę co byłoby gdybym go nie utrzymała. nie wiem dlaczego on się tak zachowuje. jest wykastrowany, zawsze miał kontakt z psami nigdy mu tego nie ograniczałam, wiec dlaczego taka jest jego reakcja. Mam już dosyć , boje się z nim gdziekolwiek chodzic bo zawsze może się spotkać z psem i będzie taka jego reakcja. Jest mi strasznie głupio ze moj labrador ma przyszytą łatke agresora . Na wybieg chodze tylko jak jest pusto gdy tylko pojawi się pies wychodzę bo nie wiem co mój wariat odwali, jak się zachowa a próbować raczej nie chcem , nie chcem mieć później kłopotów. Myślłam o kagańcu ale to już wogole będzie postrachem dla wszystkich.
Nie radze sobie z tym , nie wiem co już robic , gdzie popełniłam błąd.
kiedyś taki nie był, teraz strach z nim isc na dwór bo nie wiem co może mnie spotkać. najbardziej boje się tego ze kiedyś nie wstanie go utrzymać i co wtedy...
tenshii - 13-10-2016, 09:23
karat, poczytaj o tzw barowaniu
Pomaga w takich przypadkach
http://bialyjack.pl/barowanie-co-to-jest
deadend - 13-10-2016, 11:41
czy ja dobrze rozumiem, że to "barowanie" to nic innego jak odwracanie uwagi psa poprzez zarcie? no i oczywiście wypadałoby pocwiczyc skupianie uwagi psa na sobie. Kurdę, barowanie olaboga, nie ogarniam, stare dobre metody, ale po co te nazewnictwa
Gdyby ktos zapytał mnie czy stosuje barowanie, powiedziałabym ze w życiu, pojęcia nie mam i nie znam się, no chyba że w weekend, to czasem baruję
Tak czy siak, dobra metoda, normalnie prosta do zrozumienia, przez te "etapy" i nazwy wydaje się z kosmosu, ale działa (no chyba że nie działa to wtedy możemy szorowac za smyczy po asfalcie 40 kilowym psem, bo tak sobie wyobrazam zwiekszenie odległosci kiedy pies już nie reaguje nawet na zarcie ze stresu, zwłaszcza na początku i u tych, które nie mają mózgownicy z żolądkiem zamienionych).
tenshii - 13-10-2016, 12:05
No tak to zostało nazwane
Koleżance, która adoptowała od nas z forum psa bardzo pomoglo. Dziś już nagradza go raz na ho ho a ten w ogóle nie reaguje na psy
karat - 13-10-2016, 12:49
no ja tez to stosuje bo tak nas uczyli na szkoleniu ale zupełnie nie wiedziałam ze to się tak nazywa.
w większości sytuacjach działa ale w takiej jak wczoraj nie, pewnie to moja wina byłam pewna ze nie zareaguje a on się tak nakręcił..
dotarło do mnie ze poniosłam kleske w wychowaniu, całe jego zycie to ciągła z nim walka w szkoleniu, Argo od samego początku był trudnym psiakiem ale nigdy agresywnym do teraz...
adresprzema - 13-10-2016, 13:52
karat, Blisko rok temu opisywałaś, że masz problem z tym, iż inne psy usiłują kopulować z Twoim. Że Argo nie może sobie poradzić z opędzaniem się od innych psów. Pisałaś, że szukasz rozwiązań:
| Cytat: | | cały dzień siedze i szukam w necie rozwiązania tej sytuacji , jedni mówia ze traktują go jak sukę , inni ze to wina hormonów żeby zbadac - ale jakie. |
Czy rozwiązałaś tamten problem sprzed roku?
Czy nie łączysz obecnego agresywnego zachowania Argo z tamtym sprzed roku?
Być może jest tak, że Argo "miał dość" traktowania go sukę do kopulacji i z czasem jako zachowanie obronne wykształcił w sobie agresję w stosunku do innych psów, które chciały z nim kopulować.
Czy ta agresja przejawia się tylko w obecności psów niekastrowanych?
Czy obejmuje również kastratów i co gorsza suki?
karat - 13-10-2016, 17:46
adresprzema, jak to rozwiązałam? samo jakos się rozwiązało. Przestałam chodzic na wybieg gdzie inni czasami nie pilnują swoich i te psy robia co chcą. Zreszta opisywałam już taka sytuacje
nie wiem może to i związek z tym skakaniem innych psów. Zauwazyłam ze jednak reaguje agresywnie na psy niekastrowane, ale wtedy co reaguje na zapach wie ze to samiec? przecież on nawet do psa nie podchodzi z reguły rzuca się jak się mijamy. z sukami ma raczej dobry kontakt i z trzema psami co prawda nie kastrowanymi z którymi się bawi.
dzisiaj udała mi się przejść pare razy obok psa metoda" barowania" ale jeden mijany pies był wrogo nastawiony i oczywiście mój musiał zareagować.
adresprzema - 13-10-2016, 18:28
| karat napisał/a: | | Zauwazyłam ze jednak reaguje agresywnie na psy niekastrowane, ale wtedy co reaguje na zapach wie ze to samiec? |
Nie wiem czy zapach czy feromony, czy coś jeszcze innego. Po prostu staram się znaleźć przyczynę, dla której zachowuje się agresywnie w stosunku do niektórych psów. I tak sobie myślę, że jak uda Ci się już nieco zmienić nastawienie psa, choćby wspomnianym barowaniem, a nie wyeliminujesz przyczyny agresji, to ona może się powtarzać.
Nie wiem czy jedno z drugim ma związek, ale faktycznie niekiedy po kastracji zdarza się, że jest on bardziej atrakcyjny dla psów niż suka z cieczką. A myślę, że permanentne bycie obiektem prób kopulacji musi być dla psa bardzo frustrujące i być może to jest przyczyną agresji. (Wiem jak to jest z suniami w cieczce, ale to tylko 3 - 4 tygodnie, a Ty masz to non stop). Współczuje.
Znalazłem wpis właściciela takiego psa, któremu pomogła kuracja hormonalna.
Może przydała by się porada jakiegoś dobrego weta.
karat - 13-10-2016, 18:43
to fakt był taki moment ze psy nie dawały mu spokoju. teraz ograniczyłam zabawy z psami (bawi się z tymi co lubi) i nie spotykamy napalonych samców jak na wybiegu które siedziały na nim cały czas i właśnie pojawiło się to rzucanie.
sama nie wiem czy to jest przyczyna agresji - jakas na pewno jest ale ja już sama nie wiem co, może ja zrobiłam cos nie tak.
nie wiem zacznę wszystko jeszcze raz jak uczono mnie na szkoleniu , a jeżeli nie pomoze - będę potrzebowała pomocy behawiorysty , bo sama mogę sobie nie poradzic
adresprzema - 13-10-2016, 19:33
| karat napisał/a: | | może ja zrobiłam cos nie tak. |
Zamiast siebie obwiniać może lepiej skupić się na szukaniu rozwiązań.
| karat napisał/a: | | nie wiem zacznę wszystko jeszcze raz jak uczono mnie na szkoleniu , a jeżeli nie pomoze - będę potrzebowała pomocy behawiorysty , bo sama mogę sobie nie poradzic |
Jeżeli mamy mamy rację w naszych domysłach, że przyczyna agresji leży w nękaniu Argo przez inne psy, to raczej trzeba się skupić na innych rozwiązaniach. Idąc tym tokiem rozumowania prawdopodobnie Argo wzbudzał zainteresowanie innych psów na skutek niewłaściwej gospodarki hormonalnej w organizmie. I bardzo prawdopodobne, że najbardziej dokuczały mu psy o wysokim poziomie testosteronu i teraz reaguje agresją na psy właśnie o wysokim poziomie testosteronu
Psy potrafią wyczuć poziom testosteronu nawet u ludzi, a wtedy reagują zwiększonym wydzielaniem kortyzolu, (hormonu stresu). Więc może tak być, że złe doświadczenia + hormony i agresja gotowa.
Poszukaj dobrego weta, który ma spore doświadczenia z psami po kastracji, albo/i takiego, który ma spore doświadczenia w leczeniu zaburzeń hormonalnych.
karat - 13-10-2016, 20:18
to znaczy ze co ze mój pies się stresuje na widok innego i co dlatego atakuje
adresprzema - 13-10-2016, 21:29
| karat napisał/a: | to znaczy ze co ze mój pies się stresuje na widok innego i co dlatego atakuje |
Opisałaś problem agresji u Argo. Rok wcześniej pisałaś o problemie gwałcenia Argo przez inne psy. Faktycznie tak się niekiedy zdarza u psów wykastrowanych, że są dla innych samców większą podnietą niż suczki z cieczką. Pewnie ma to związek z zaburzoną gospodarką hormonalną u psa wykastrowanego. W każdym razie ludzie opisujący takie przypadki piszą, że odpowiednio dobrana kuracja hormonalna pomaga.
Napisałaś, że problem z przed roku rozwiązałaś unikając miejsc, gdzie inne samce mogły by gwałcić Argo.
Czyli właściwie nie usunęłaś przyczyny, dla której inne samce chciały go gwałcić, zamiast tego zmieniłaś otoczenie.
Jednocześnie, jeśli dobrze rozumiem przyznajesz:
| karat napisał/a: | | nie spotykamy napalonych samców jak na wybiegu które siedziały na nim cały czas i właśnie pojawiło się to rzucanie. |
że agresja u Argo pojawiła się kiedy "siedziały na nim" inne psy. Czyli jak rozumiem usiłowały kopulować. Trudno się psu dziwić, że wielokrotne próby gwałtu doprowadziły go do agresji.
Przyznajesz również, że z sukami i psami kastrowanymi ma raczej dobre kontakty. Z niektórymi niekastrowanymi również. Z tego wnoszę, że jest agresywny wyłącznie do psów, które potencjalnie mogą go próbować gwałcić. Nie wiem jak to wyczuwa. Postawiłem hipotezę, że być może wyczuwa poziom testosteronu u innych samców i jeżeli poziom jest wysoki, suma złych doświadczeń i biologia organizmu powodują agresję. Zwyczajnie nauczony złymi doświadczeniami i wspomagany wydzielaniem kortyzolu, atakuje psy o wysokim poziomie testosteronu, zanim jeszcze zaczną z nim kopulować.
Ale prawdopodobnie pierwotną przyczyną kłopotów Argo z innymi samcami, najpierw prób gwałtu, a teraz agresji jest zaburzona gospodarka hormonalna po kastracji.
Dlatego sugerowałem, żeby skonsultować się z wetem, który ma pojęcie o kastratach i leczeniu hormonalnym.
Owszem trenuj z psem, bo samo doprowadzenie psa do stanu równowagi hormonalnej nie wyeliminuje jego agresji, która jest wtórna. Jest po prostu następstwem jego złych doświadczeń z innymi samcami.
Obawiam się, że prościej już nie potrafię napisać.
karat - 14-10-2016, 09:23
po kastracji spada właśnie poziom testosteronu , to znaczy ze teraz jak będzie miał wyrównany to przestanie być agresywny w stosunku do innych psów.
adresprzema - 14-10-2016, 11:00
| karat napisał/a: | | po kastracji spada właśnie poziom testosteronu , to znaczy ze teraz jak będzie miał wyrównany to przestanie być agresywny w stosunku do innych psów. |
Nie wiem czy to wina testosteronu.
Jeżeli Argo ma zaburzoną gospodarkę hormonalną i wet to wyrówna, to inne psy przestaną go traktować jak sukę w cieczce. A to oznacza, że usuniesz pierwotną przyczynę, dla której Argo stał się agresywny.
Ale obawiam się, że samej agresji to nie usunie, ponieważ jest ona zachowaniem wyuczonym. Argo będąc gwałconym przez inne psy nauczył się w stosunku do nich agresji. Przecież napisałem.
| Cytat: | | Owszem trenuj z psem, bo samo doprowadzenie psa do stanu równowagi hormonalnej nie wyeliminuje jego agresji, która jest wtórna. Jest po prostu następstwem jego złych doświadczeń z innymi samcami. |
tenshii - 14-10-2016, 11:31
A on przypadkiem przed kastracją nie byl już agresywny?
karat - 14-10-2016, 13:30
Nie był agresywny był uległy do wszystkich psów, ogólnie jest nadpobudliwy ale agresywność pojawiła się nie dawno.
adresprzema - 19-10-2016, 01:09
Szperałem trochę w necie tak z ciekawości. Jest w polskojęzycznym necie trochę ciekawych opracowań.
Wszyscy autorzy są zgodni, że istnieje związek przyczynowy między gospodarką hormonalną u psa, a produkcją feromonów, lub zaburzeniami w produkcji feromonów.
W dużym skrócie i uproszczeniu chodzi o to, że w zaburzonej gospodarce hormonalnej pies może wysyłać sygnały feromonowe adekwatne, do zaburzonej gospodarki hormonalnej. Czyli np. niewłaściwe dla jego płci.
Drugą możliwością jest blokada, lub problemy z gruczołami odpowiedzialnymi za emitowanie feromonów.
A wbrew pozorom jest ich całkiem sporo.
Feromony regulują wiele zachowań społecznych psów, nie tylko popęd, ale między innymi agresję.
Z drugiej strony odczytywanie feromonów odbywa się w najbardziej podstawowy sposób, bez użycia rozwiniętych funkcji mózgu psa. Odczytywanie feromonów powoduje wydzielanie hormonów, a hormony powodują zachowanie.
Po ludzku powiedzieli byśmy, że wszystko odbywa się podświadomie. Czyli psy chcące kopulować z Twoim Argo nawet nie miały pojęcia dlaczego chciały kopulować z samcem. Odpowiedzialne za to były substancje chemiczne (feromony) wysyłane przez Argo. To powodowało u innych samców wydzielanie hormonów zmuszających je do kopulowania. Czysta biochemia psiego organizmu.
Z czasem Argo nauczył się wyczuwać feromony najbardziej napastliwych samców i teraz Argo reaguje agresją na określony zestaw feromonów. Tyle, że dzieje się to poza związkiem przyczynowo skutkowym. Argo nie "myśli", ten pies może wykazać zachowania seksualne, tylko to odbywa się poza jego percepcją. Czuje feromony, do organizmu wydzielane są hormony i następuje agresywna reakcja.
W każdym razie prawdopodobną przyczyną problemów są zaburzenia hormonalne, lub zaburzenia gruczołów wydzielających feromony.
Nie wiem czy problemem jest testosteron, bo samczych hormonów jest trochę więcej. Ale psy również produkują żeńskie hormony w niewielkich ilościach, podobnie jak sunie męskie.
Rok temu pisałaś, że ktoś sugerował Ci zrobienie badań hormonalnych. Może już czas???
Axelka - 19-10-2016, 16:59
| karat napisał/a: | to fakt był taki moment ze psy nie dawały mu spokoju. teraz ograniczyłam zabawy z psami (bawi się z tymi co lubi) i nie spotykamy napalonych samców jak na wybiegu które siedziały na nim cały czas i właśnie pojawiło się to rzucanie.
sama nie wiem czy to jest przyczyna agresji - jakas na pewno jest ale ja już sama nie wiem co, może ja zrobiłam cos nie tak.
nie wiem zacznę wszystko jeszcze raz jak uczono mnie na szkoleniu , a jeżeli nie pomoze - będę potrzebowała pomocy behawiorysty , bo sama mogę sobie nie poradzic |
A więc : unikanie innych psów nie rozwiąże problemu tylko pogłębi problem. Skorzystanie z pomocy szkoleniowca - dobry pomysł.
Co możesz sama zacząć robić z psem - ćwiczyć przede wszystkim posłuszeństwo. Jak widzisz innego psa to albo komenda równaj i pies ma iść spokojnie przy nodxe, a jeżeli to jest za trudne na tą chwilę to komenda siad i skupianie uwagi na Tobie / tu smakołyki/. Tylko to ty za wczasu musisz odczytywać swojego psa bo za późno dane komendy kiedy pies już za bardzo nakręci się nie skutkują. Wtedy pozostaje ostra korekta smyczą aby psa wyrwać z amoku. Poza tym musisz zdać sobie sprawę, że twój pies nie będzie lubił wszystkie psy wokoło. Jeden mu podpasuje, a inne nie. Dlatego trzeba dobrze "czytać" swojego psa i bacznie obserwować tego nieznajomego. I jeszcze jedno - twoje emocje.....jeżeli ty jesteś sfrustrowana, boisz się to pies to wyczuwa i będzie niestety agresywny. Dlatego dobrze byłoby żeby jakiś dobry szkoleniowiec mógł przede wszystkim tobie pomóc w odpowiednim postępowaniu przy tego rodxaju problemach. Nie stresuj się i nie przejmuj bo z takimi problemami boryka się bardzo dużo właścicieli psów.
aroo - 05-11-2016, 19:24
Teraz moge troche bardziej sprecyzowac w ktorym momencie zaczyna sie gryzienie i rzucanie sie na mnie przez mojego psa.
Gdy wychodzimy na krotki spacerek na siku moj pies przed klatką kladzie sie na mokrej trawie, na zimnym betonie i nie chce wejsc do klatki. Mimo moich prob wolania jej nie reaguje, dopiero gdy zobaczy ze biore z kieszeni smakolyka to do mnie przybiega. Gdy ja ją wolam i ona nie chce przyjsc ciagne ja za smycz zeby weszla za mna do klatki. Gdy juz wejdzie, zaczyna wieszac sie lapami na mojej nodze gryzc smycz i skakac do mnie. Rzuca sie na mnie po schodach gryzie dosyc mocno nogi, rece, brzuch... wszystko co popadnie. To zdecydowanie agresywne, nie ma w tym checi zabawy. Suka ma 5 miesiecy. Juz dzwonilem do bechawiorysty w przyszlym tygodniu mamy spotkanie. Ktos z was mial taki problem za szczeniaka ? Dodam, ze gdy wracamy z dlugiego 1.5h spaceru nie robi takich rzeczy.
adresprzema - 05-11-2016, 20:25
| aroo napisał/a: | | Gdy ja ją wolam i ona nie chce przyjsc ciagne ja za smycz zeby weszla za mna do klatki. |
Moim zdaniem nie potrzebnie używasz przemocy. Nie ma większego sensu wymuszanie na psie określonych zachowań. Dużo lepiej spowodować, żeby pies sam chciał zrobić to, czego od niego oczekujemy. W przeciwnym razie jak już sam zauważyłeś możemy u niego wywoływać frustrację, objawiającą się takimi zachowaniami jak opisujesz:
| aroo napisał/a: | | Gdy juz wejdzie, zaczyna wieszac sie lapami na mojej nodze gryzc smycz i skakac do mnie. Rzuca sie na mnie po schodach gryzie dosyc mocno nogi, rece, brzuch... wszystko co popadnie. |
Zauważyłeś, że kiedy sięgasz do kieszeni po groszka, to do Ciebie przychodzi - więc po ją ciągnąć kiedy masz już sposób, żeby sama przyszła?
Dlaczego na schodach nie odwrócisz jej uwagi groszkami? Kiedy uczyłem Korę chodzić po schodach, (a schody nie są dla psa naturalne), to bawiliśmy się na schodach w szukanie groszków. Po prostu rzucałem suni groszka kilka schodów wyżej, żeby sama chętnie szła. Celem było, żeby schody kojarzyły jej się dobrze.
| Cytat: | | Dodam, ze gdy wracamy z dlugiego 1.5h spaceru nie robi takich rzeczy. |
Właściwie sam sobie odpowiedziałeś czemu pies tak robi. Labki mają niespożyte pokłady energii. Jeśli Ty nie zagospodarujesz tej energii Twoja sunia zrobi to sama, najczęściej ze szkodą dla Ciebie, czy domowych sprzętów.
aroo - 05-11-2016, 20:37
Myslalem, ze w momencie kiedy juz zaczyna sie na mnie rzucac nie powinienem jej nagradzac smaczkami za to. Bralem to pod uwage i jestem pewny ze by to poskutkowalo, odwrocic jej uwage smaczkiem. Ale wlasnie balem sie, ze jak wyciagne smaczka w momencie kiedy mnie gryzie to jej to utkwi w pamieci. Gryze - smaczek.
Masz racje ze moge za kazdym razem wyciagac smaczka przed klatka schodowa i nie bedzie problemu, ale czy nie uzaleznie jej od tego ? Ze potem gdy dorosnie nie wejdzie mi do domu bez smakolyka ? To moj pierwszy pies i nie do konca wiem jak postepowac w niektorych sytuacjach. Jezeli mowisz mi, ze powinienem odwracac jej uwage przed klatka smakolykami zeby wchodzila bez gryzienia to tak bede robil. Wkoncu masz wieksze doswiadczenie, Kora to Twoj trzeci pies o ile dobrze doczytalem.
adresprzema - 05-11-2016, 20:52
| aroo napisał/a: | | Myslalem, ze w momencie kiedy juz zaczyna sie na mnie rzucac nie powinienem jej nagradzac smaczkami za to. |
Masz rację. Zanim zaczyna się na Ciebie rzucać! W przeciwnym razie nagrodzisz jej agresję.
| aroo napisał/a: | | Masz racje ze moge za kazdym razem wyciagac smaczka przed klatka schodowa i nie bedzie problemu, ale czy nie uzaleznie jej od tego ? |
Pisałem już w tym temacie jak nauczyć komendy puść. Zasada jest taka sama przy nauce wszystkich komend. Smakołyki na początek, Jeżeli pies w podstawowym stopniu opanuje komendę, nagrodą może być pomizianie, czy chwila zabawy.
| aroo napisał/a: | | Jezeli mowisz mi, ze powinienem odwracac jej uwage przed klatka smakolykami zeby wchodzila bez gryzienia to tak bede robil. |
Nie tylko przed wejściem do klatki, ale natychmiast po wejściu również, zanim zacznie na Tobie wyładowywać frustrację. Równie dobrze przy wchodzeniu po schodach możesz rzucać jej zabawkę, Generalnie chodzi o to, żebyś niepożądane zachowanie suni zamienił na takie jakiego oczekujesz, za pomocą metod i narzędzi atrakcyjnych z psiego punktu widzenia.
| aroo napisał/a: | | Kora to Twoj trzeci pies o ile dobrze doczytalem. |
Czwarty. Przeoczyłeś wzmiankę o mieszańcu w typie wilczarza.
aroo - 06-11-2016, 08:52
To jednak nie wszystkie problemy. Sytuacja z przed 20 minut. Idziemy do parku na codzienny poranny spacer. Po drodze mija psa starszego z ktorym sie przywitala, obwochala i poszlismy w swoje strony. Mijalismy sie z tym psem on wracal my szlismy na spacer. Gdy juz wracalismy ze spaceru jakies 25 metrow od nas stal ten pies ze swoim wlascicielem i obok nich byl drugi pies z wlascicielem, jacys znajomi. To bylo 20 metrow od nas, calkiem inna sciezka spacerowa, ta widzi te psy i ciagnie do nich. Ja ide w nasza strone chodnikiem i nie pozwalam jej isc do tych psow. W odwecie ta zaczela na mnie skakac, gryzc smycz no i oczywiscie mnie. Nogi, spodnie, rece, warczala i gryzla. Co jest z tym psem nie tak? (albo ze mna) gdy tylko sie jej sprzeciwiam i na cos nie pozwalam ta reaguje agresją... 5 miesieczne szczenie ??
adresprzema - 06-11-2016, 11:21
| Cytat: | W odwecie ta zaczela na mnie skakac, gryzc smycz no i oczywiscie mnie. Nogi, spodnie, rece, warczala i gryzla. Co jest z tym psem nie tak? (albo ze mna) gdy tylko sie jej sprzeciwiam i na cos nie pozwalam ta reaguje agresją... 5 miesieczne szczenie ??
|
Pies zachowuje się tak jak mu na to pozwalamy.
Przedstawiciele szkoły "bezstresowego" wychowania psa pewnie powiedzieli by Ci, że "pies powtarza zachowania jakie w przeszłości były nagradzane". I pewnie dodali by, że należy takie zachowania ignorować, ewentualnie odwracać psią uwagę.
Ja już raz Tobie pisałem, co robi suka ze szczeniakiem, który zbyt wiele sobie pozwala.
I co zrobił bym ja w takiej sytuacji.
|
|