forum.labradory.org

O psach inaczej - Wasze psiaki i dzieciaki

Jagusia - 20-02-2009, 13:50
Temat postu: Wasze psiaki i dzieciaki
Kolejni znajomi odrzucili nasze zaproszenie tłumacząc się faktem, ze mamy psy a ich dziecko za psami nie przepada.
Glupie prawda???
Ja uważam, że glupie, ale jest mi smutno.

Nasz Staś od początku wychowuje się ze zwierzakami. Karmi je, glaszcze, chodzimy razem na spacery. Staram się aby się ich nie bał lecz aby szanowal ich potrzeby. Jest mały ale wiele rozumie. Psy obchodzą się z nim wyjatkowo delikatnie, zresztą kot rownież. Nigdy żadno nawet na niego nie warknęło, nie mówiąc o czymś poważniejszym. Wszystkie zabawy są oczywiście pod naszą kontrolą, bo to tylko nierozsądny maluch i nigdy nie wiadomo co wymyśli.

Chcieliśmy aby mial wesoły, kochający i moze trochę zwariowany dom. Więc co się dzieje? Dlaczego odkad pojawialy się w mieszkaniu psy ludzie nas unikają? Chcialam aby mial kontakt z rowieśnikami, tylko jak to zrobić skoro razchisteryzowane mamusie nie dadzą sobie wytlumaczyć, ze nasze psy sa lagodne... ze dziecko powinno mieć kontakt ze zwierzęciem...

A jak to jest u Was? Z Waszymi dziećmi?

gusia1972 - 20-02-2009, 14:21

ja takich problemów nie mam z gośćmi, raczej wszyscy lubią Kalę lub ją po prostu tolerują, Ci pierwsi bawią się z nią i pieszczą, drudzy po powitaniu dają jej spokój wię i ona daje im spokój :)
znajomi z dziećmi też nie robią problemów ...

problemy robią tylko starsze ciotki przychodzące do mojej mamy :< jedna wręcz od maleńkiego szczeniaka boi się Kali, próbowałam ją przekonać ale ... nie dało się, boi się i to bardziej bo Kala już duża
ale mama zamyka Kale w naszym pokoju na czas wizyt ciotek i przychodzą dalej :)

Foxy - 20-02-2009, 14:21

Ja wprawdzie dziecka nie mam i w najbliższym czasie mieć nie będę, ale chciałam coś powiedzieć, jesli mogę :P

Ja uważam, że dziecko od najmłodszych lat powinno mieć kontakt ze zwierzętami. To uczy go delikatności, empatii, obchodzenia się ze zwierzętami, rozumienia tego, że nie wolno nikomu innemu robić krzywdy, opiekuńczości, odpowiedzialności, sprawia, że dziecko czuje się ważne, bo ma jakieś obowiązki (np. karmienie psa, oczywiście pod naszym nadzorem i z naszą pomocą, ale dziecko czuje się ważne, uczy się odpowiedzialności, regularności).

Moim zdaniem dziecko i pies, czy w ogóle zwierzęta, to świetna sprawa. Ale tylko pod warunkiem, że dziecko ma mądrych i odpowiedzialnych rodziców, którzy wszystkie kontakty z psem nadzorują, tłumaczą dziecku dlaczego tak się nie robi, a jak się powinno robić etc.
Jednak pies jest tylko psem - nigdy nie wiemy, co myśli w danym momencie, może być najłagodniejszym psem, znosić cierpliwie wszystko, dziecko może mu wkładać ręce do pyska po 100 razy i nic się nie stanie, ale za 101 moze akurat się coś stać i później będzie lament, że 'pies jest taki zły i straszny', a takie sytuacje by nie miały miejsca, gdyby nie zostawiano dziecka z psem bez nadzoru odpowiedzialnych dorosłych.

labradorciaaa - 20-02-2009, 14:24

ja nie mam dzieci, ale Viki kocha maluchy :) nawet nie jest zazdrosna, a wręcz chce sie z nimi dzielić ;D Parę osób zwróciło mi uwagę, bo czesto chodzę z Viki bez smyczy i mówili że dzieci się boją, a pare samo chciało pokazać dziecku psa i pogłaskać :)
Ziemo - 20-02-2009, 14:32

Foxy napisał/a:
Ja uważam, że dziecko od najmłodszych lat powinno mieć kontakt ze zwierzętami. To uczy go delikatności, empatii, obchodzenia się ze zwierzętami, rozumienia tego, że nie wolno nikomu innemu robić krzywdy, opiekuńczości, odpowiedzialności, sprawia, że dziecko czuje się ważne, bo ma jakieś obowiązki

Bardzo mądre, to co Piszesz :)
Foxy napisał/a:
Ale tylko pod warunkiem, że dziecko ma mądrych i odpowiedzialnych rodziców

A to już warunek bezwzględny.
Popieram :)

[ Dodano: Pią 20 Lut, 2009 ]
Jagusia napisał/a:

A jak to jest u Was?

Moi znajomi różnie podchodzą do sprawy... :)
Jedni z zachwytem... I zachowują się bardziej spontanicznie nawet od mego laba :-P
Drudzy zaś po wejściu zaraz, dość mają jego ciumkania :-P
Generalnie jednak z dużą dozą sympatii :)

iwonsia - 20-02-2009, 14:40

Moje dziecko (dobrze, ze On tego nie widzi) ma już lat 13, większych problemów nie ma, poza tym, że Młody wie przecież lepiej! wszystko! i jest w stosunku do psa niekonsekwentny(czasami mam wrażenie, że ja do Młodego mowie po chińsku a On do mnie po japońsku). Koledzy, koleżanki przewalają się przez nasz dom i problemów nie ma żadnych, no najwyżej chipsami nakarmią Gomeza.
Mam także znajomych z małymi dziećmi ale ja to widzę tak .... skoro oni chcą przychodzić do mnie do domu więc zgadzają się na moje warunki i nie ważne czy ja mam psa czy węża boa czy też konia, owszem ja dbam o bezpieczeństwo gości ale nie zamierzam nigdzie psa zamykać. Pies jest u siebie i tyle. Dzieciaki mają zapowiedziane, że to stworzenie żywe i trzeba uważać :)Gomez pozwala się głaskać i jest wszystko oki :) po paru minutach dzieciaki się nudzą i wszystko wraca do normy :)

mala85 - 20-02-2009, 15:06

ja dzieci nie mam ale czasami przychodzą do nas znajomi z maluchami.
Aksel pomimo że nie ma na co dzień kontaktu z nimi to zachowuję się tak jakby miał je pod swoją opieką. Chodzi za nimi, pilnuje, liże po rączkach, przynosi zabawki. Jest naprawdę bardzo ale to bardzo cierpliwy i delikatny. Były takie sytuację że dziecko pociągnęło go za ogon a on nic, trzymało za uszy a on jak posąg nie zwracał na to uwagi. Oczywiście staramy się żeby i Aksel czuł się komfortowo i nie pozwalamy maluchom na coś takiego.
Na szczęście większość moich znajomych są bardzo tolerancyjni i znają Aksla i wszyscy go uwielbiają. Mam też wujka, który zawsze jak przychodzi w gości to przynosi Akslowi prezenty a to szaszłyki a to kosteczki i jakieś nowości dla psa a Aksel jak to labek jest wniebowzięty.
Nawet moja babcia która nie miała kontaktu z psami do Aksla się bardzo przywiązała.

Jagusia - 20-02-2009, 16:51

Super jest to co piszecie. Może i u nas się pouklada.
Foxy napisał/a:
Jednak pies jest tylko psem - nigdy nie wiemy, co myśli w danym momencie, może być najłagodniejszym psem, znosić cierpliwie wszystko, dziecko może mu wkładać ręce do pyska po 100 razy i nic się nie stanie, ale za 101 moze akurat się coś stać i później będzie lament, że 'pies jest taki zły i straszny', a takie sytuacje by nie miały miejsca, gdyby nie zostawiano dziecka z psem bez nadzoru odpowiedzialnych dorosłych.

To bardzo ważne co piszesz. Staś nasze psy karmi, nagradza, bawi się z nimi ale zawsze pod opieka kogos doroslego. Kiedy muszę na chwilę sie oddalic (np do toalety, bo nie wyobrażam sobie, ze mialabym zostwić dwulatka samego w domu) po prostu zamykam ich w oddzielnych pokojach. Zresztą u nas ogólnie panuje zasada, że psy do dziecięcego pokoju nie wchodzą. To jest jedyne miejsce w domu, do ktorego bronię im wstępu a one to respektują. Czasem tylko rano sara uklada się na progu Stasiowego pokoju i cichutko popiskuje tak jakby go prosila, że by już wstał sie z nia pobawić.

[ Dodano: Pią 20 Lut, 2009 ]
Iwonisia, jesteśmy ruwieśnicami a Ty masz już takiego dorosłego syna - jak ja Ci zazdroszczę. :-P

iwonsia - 20-02-2009, 18:03

Jagusia napisał/a:
Iwonisia, jesteśmy ruwieśnicami a Ty masz już takiego dorosłego syna - jak ja Ci zazdroszczę. :-P
teraz to każdy mi zazdrości :D ale kiedyś .... te 13 lat te,u to ja zazdrościłam każdemu ;D
zaradna - 20-02-2009, 18:34

Cytat:
Ja uważam, że dziecko od najmłodszych lat powinno mieć kontakt ze zwierzętami. To uczy go delikatności, empatii, obchodzenia się ze zwierzętami, rozumienia tego, że nie wolno nikomu innemu robić krzywdy, opiekuńczości, odpowiedzialności, sprawia, że dziecko czuje się ważne, bo ma jakieś obowiązki (np. karmienie psa, oczywiście pod naszym nadzorem i z naszą pomocą, ale dziecko czuje się ważne, uczy się odpowiedzialności, regularności).

Dokładnie tak ja uważam, że rodzina bez zwierzęcia to nie pełna rodzina, a i wydaje mi się, że dziecko lepiej się rozwija w towarzystwie zwierząt.
Elmo też kocha dzieci zna wszystkie osiedlowe dzieciaki i wszystkie za nim przepadają.
A mieszkamy koło przedszkola i jak przechodzimy tamtedy to często dziwi mnie reakcja rodziców. Np. miałam taką sytuacje Dziecko ciagnie do Elma, żeby poglaskać, Elma radość rozpiera, a tu nagle matka mówi nie niech Pani zabierze tego psa bo moje dziecko się boi psów, a dzieciak sam ciagnie do psa.
Niektórzy rodzice to już wogule jacyś chorzy są

gusia1972 - 20-02-2009, 19:55

ja ostatnio szłam ulica z Kalą i kobitka szła z takim dwu latkiem chyba, dziecko wyciągało ręce do Kali a kobita do dziecka "nie podchodź bo piesek zrobi am" :<
a potem czytam w gazecie jak to z dziecka straszonego przez kogoś w dzieciństwie wyrasta człowiek panicznie bojący się psów ]:) (w lutowym nr "Mojego Psa" chyba)

iness8@o2.pl - 20-02-2009, 20:00

U nas nie ma problemu każdy z dzieckiem może do nas przyjść, znajomi nie robią z tego jakiegoś problemu :) Tylko Puma niektóre dzieci akceptuje ,a nie których nie...jak miała 3 miechy to dzieciak gonił ja z wrzaskiem i ona biedna odwróciła się w końcu i zaczęła szczekać....wiec nie przepada za tymi dziećmi wrzeszczącymi. Nie to ze chce je ugryźć czy coś tylko albo szczeknie albo się wycofa.
Bardzo często wkurzają mnie matki z dziećmi :bad: czepiają się o wszystko. Mieliśmy na osiedlu wybieg dla psów to został przerobiony na plac zabaw, wiec przenieśliśmy się na spacery do parku...normalnie czepiają się ze psy tam chodzą, zawsze wtedy powtarzam im żeby z dzieckiem na plac poszły.
Milo jest kiedy spotka się matkę z dzieckiem która jest pozytywnie nastawiona do psów :)

[ Dodano: Pią 20 Lut, 2009 ]
U mnie w bloku mieszka taka kobieta z ok 2 letnim dzieckiem, zawsze mówi do swojej córki żeby do Iny i Pumy się nie zbliżała ,a ostatnio jak byłam z Puma na spacerze to wrzeszczała przez cale podwórko ''Julka gon tego pieska, gon'' :< no normalnie tak się wkurzyłam ,kazałam tej kobiecie dziecka pilnować :bad:

kamilkaa92 - 20-02-2009, 20:52

niestety, matki wpajaja w dzieci fobie do psow od dziecinstwa. dziecko leci chetnie przywitac sie z pieskiem, a matka wyskakuje z morda, zeby zabrac psa, bo jej dziecko sie boi. ja do takich ludzi nie mam cierpliwosci i potrafie puscic piekna wiazanke.
u mnie w domu jest 8letnia siostra, ale do innych dzieci Mucha tez jest nastawiona pozytywnie.

Foxy - 20-02-2009, 22:18

Cytat:
ja ostatnio szłam ulica z Kalą i kobitka szła z takim dwu latkiem chyba, dziecko wyciągało ręce do Kali a kobita do dziecka "nie podchodź bo piesek zrobi am" :<

kamilkaa92 napisał/a:
dziecko leci chetnie przywitac sie z pieskiem,


A dla mnie osobiście obie sytuacje są niewłaściwe. Nie można straszyć dziecka, że każdy pies je zje i nie wiadomo, co się stanie, bo to bez sensu, ale nie można też pozwalać na to, żeby dziecko leciało do psa się przywitać.
Trzeba dziecku tłumaczyć, że jeśli chce pogłaskać pieska, to musi najpierw zapytać właściciela o zgodę i dopiero, jak się zgodzi, to pogłaskać. Nie mówić, że pies je zje, zagryzie, ugryzie, pożre w całości, czy, że na pewno jest łagodny i nic nie zrobi, ale tłumaczyć, żeby się PYTAĆ.

Nie każdy pies, który wygląda łagodnie, taki jest w istocie. Ja nie mam laba, ale innego psa. Młoda wygląda, jak maskoteczka - nic, tylko przytulać i głaskać. Ale jest agresywna do obcych, a dzieci wybitnie nie lubi. Więc wyobraźcie sobie, co ja przeżywam, jak widzę takiego dzieciaka, który leci z wyciągniętymi łapami do mojej suki - normalnie przerażenie i modlenie się, żebym tak sukę 'schowała' za sobą, a dziecku zdążyła powiedzieć, że pieska NIE głaskamy.

Nie każdy pies jest agresywny, ale też nie każdy jest łagodny i ten niuansik trzeba dziecku wytłumaczyć :)

gusia1972 - 20-02-2009, 22:27

Foxy napisał/a:
Nie każdy pies jest agresywny, ale też nie każdy jest łagodny i ten niuansik trzeba dziecku wytłumaczyć :)

taa ale ja to wiem, bo kocham psy od ... dziecka i zawsze uczyłam moje dzieci że psa może głaskać ale jak się spyta właściciela (więc zazwyczaj jest "mamo zapytaj czy mogę pogłaskać" :) )
ale kurcze trzeba by wyedukować jakoś tą nieświadomą resztę społeczeństwa ... która nie miała nigdy specjalnej styczności ze zwierzętami
bo jak zauważyłam to ludzie dorośli którzy mieli styczność częstą ze zwierzętami od dzieciństwa są ... "normalni" :) czyli kumają czaczę :)
reasumując trzeba mieć zwierzą jak są dzieci w domu, to wyrosną na zdrowych i zrównoważonych ludzi :)

Tsunami - 20-02-2009, 22:31

Jak moja Tsusia była malutka - nie wiem miała może z 4 miesięce to kąpała się w fontannie na Kanoniczej. Była tam grupa dzieciaków ze szkolej wycieczki i chciały koniecznie jeden za drugim ją pogłaskać. No i ja się zgadzałam, bo Tsusia tak się cieszyła na ich widok. Ale była też babcia jednego z chłopców, która trzymała go z całej siły, szarpała, a on się wyrywał krzycząc w niebo głosy, że też chce psa pogłaskać. Babcia mu zabraniała goniła go po placu św. magdaleny krzycząc, że pies na pewno jest chory, wściekły i że go ugryzie. O mało tej kobiety nie zjadłam tak się wkurzyłam. Wyciągnęłam książeczkę zdrowia i machałam jej przed nosem szczepieniami i odrobaczeniami. A ten chłopiec aż płakał, bo tak bardzo chciał pogłaskać Tsusię tak jak inne dzieci...

Dla mnie to było straszne doświdczenie. Wiele jest takich mam, wiele jest takich babć i biedne są te dzieci pozbawione możliwości kontaktu z psami. Pies na pewno bardzo pozytywnie wpływa na rozwój małego dziecak, więc nie bardzo rozumiem takie zachowanie.
Moja ciocia ma malutką córeczkę - nie ma psa, bo za bardzo nie ma czasu na razie dla zwierząt, jednak zawsze ilekroć się z nią spotykam ona ściąga małej skarpetki i daje mojej Tsusi lizać Kasię po stópkach. Mała jest taka szczęśliwa wtedy, a i Tsusia bardzo się cieszy. Zresztą nie ma chyba piękniejszego widoku niż taki wielki piesio z małym bąblem :)

Jagusia - 20-02-2009, 22:42

U nas chyba ciągle goruje przekonanie, ze pies to tylko do budy... Więc widząc ten nasz zwierzyniec ludzie reagują jak reagują.

Ja nie wyobrażam już sobie domu bez zwierzaków. Stasiek chyba zresztą też. On rano jak wstaje pierwsza rzecz co robi to biegnie przywitac się ze zwierzakami. A kiedy karmi je jakimis smakolykami nigdy nie pominie żadnego, nawet kocura - a może przede wszystkim kocura, bo z nim wychowuje sie od 6 m-ca życia, czyli w zasadzie od początku.

Kiedy mijamy obcego pieska, zawsze pytam czy maly może pogłaskać. Staś wie, ze nie ktore pieski nie lubią przytulania.

Szkoda tylko, ze takich matek jak ja jest tak malo, a jesli są to tak on nas daleko.

kamilkaa92 - 21-02-2009, 08:20

Foxy napisał/a:
A dla mnie osobiście obie sytuacje są niewłaściwe. Nie można straszyć dziecka, że każdy pies je zje i nie wiadomo, co się stanie, bo to bez sensu, ale nie można też pozwalać na to, żeby dziecko leciało do psa się przywitać.
Trzeba dziecku tłumaczyć, że jeśli chce pogłaskać pieska, to musi najpierw zapytać właściciela o zgodę i dopiero, jak się zgodzi, to pogłaskać. Nie mówić, że pies je zje, zagryzie, ugryzie, pożre w całości, czy, że na pewno jest łagodny i nic nie zrobi, ale tłumaczyć, żeby się PYTAĆ.

niestety niektore matki nie rozumieja, ze nie wszystkie psy to wielkie bestie, ktorych celem jest wyeliminowanie calej ludzkiej populacji, a najszybciej dzieci.
ostatnio na spacerze zostalam mile zaskoczona. podszedl do mnie chlopczyk (mial tak na oko 5, 6 lat) i zapytal czy moze poglaskac pieska. i tu widac dobra robote matki.
ale nie rozumiem, jezeli widac, ze dziecko chce poglaskac pieska, to dlaczego matka wyskakuje z morda, ze te dziecko boi sie psa?

Foxy - 21-02-2009, 12:05

kamilkaa92 napisał/a:
jezeli widac, ze dziecko chce poglaskac pieska, to dlaczego matka wyskakuje z morda, ze te dziecko boi sie psa?
Bo ona nie chce, zeby dziecko glaskalo psa, bo pies to siedlisko bakterii i na pewno zje to dziecko :D
aganica - 21-02-2009, 12:39

Ja nie pozwalam na podchodzenie obcych dzieci do moich suk .Powodów jest kilka ale niech będzie że mam taki kaprys.
Jednak miałam ciekawe zajście :wracając ze spaceru wsiadłam do windy , ja i dwie suki ,to już komplet mimo że winda duża .Podchodzi młoda kobieta z kilku no może trzyletnim chłopcem i pyta czy się jeszcze zmieszczą ?.Mnie zatkało /musiałam ciekawie wyglądać /, trzymając fason odpowiadam "jeśli się pani nie boi?".
Kobieta uśmiech od ucha do ucha i odpowiada."Uważam że zarówno psy jak i dziecko powinny się nauczyć zachowania w takich sytuacjach , gdyby były agresywne napewno pani by powiedziała bym pojechała inną windą .... ja za swoje dziecko mogę ręczyć że psom krzywdy nie zrobi...więc?..czy możemy jechać razem ? ;D
I pojechaliśmy .Dzieciak przyglądał się z ciekawością jak ja mordowałam się z sukami chcącymi ,koniecznie ,polizać malucha. :D

zaradna - 21-02-2009, 13:15

Ja wogule sobie nie jestem w stanie wyobrazić dzieciństwa bez kontaktu ze zwierzęciem.
Potem wyrastają takie łobuzy bez szacunku do czegokolwiek hehe

Jagusia - 21-02-2009, 14:54

Super mama! Super wychowanie!
monti - 01-05-2011, 19:12

Ja pozwalam wszystkim głaskac psa ale swojemu dziecku tłumacze,że można głaskać tylko te które znamy więc za każdym razem pyta ,,mama a tego znamy?''
Wtedy ja pytam własciciela czy można choć jak widzę z daleka, że taki ktoś ma minę mordercy na widok podchodzacego dziecka to z góry odpuszcam pytanie.
Znajomi z dziećmi przychodzą, ale zawsze i tak zwracaja wieksza uwage na swoje dzieci niz do tej pory.
Niestety są momenty ze psiaka trzeba zamknac lub przypiac na smycz- zawsze kiedy dzieci maja jakieś pieczywo w raczkach normalnie wtedy Dexter dostaje jakiejś głupawki i wyrywa z rąk. Tylko to bo kotlet czy kiełbasa leżąca na stole go nie interesuja :haha:

oliffka20 - 06-05-2011, 15:07

Ja mieszkam z 3 letnim siostrzeńcem. odkąd mamy Dianę Michałek jest aż za bardzo pozytywnie nastawiony do wszystkich psów. Chciałby głaskać wszystkie, więc do znudzenia mu powtarzam, że moze pogłaskać tylko pieska, który jest z właścicielem i tylko jeśli właściciel się zgodzi, więc Misiu zawsze woła "hop hop panie właścicielu! mogę pogłaskac tego pieska?"
Ja sama uważam, że dziecko w miare możliwości powinno mieć kontakt ze zwierzakami. Zanim trafiła do nas Diana mieliśmy kotka i Michał ciągle twierdził, że kotka trzeba bić(po bajkach Tom&Jerry). Bajki wycofane a Małemu tłumaczymy że zwierzątko czuje i że może go coś boleć i powoli jest lepiej. Natomiast z Dianą są najlepszymi przyjaciółmi:) Ale nigdy ale to przenigdy nie zostają sami, bo pies to tylko pies a dziecko to tylko dziecko. Michałowi to chyba przeszkadza, bo kiedyś go przyłapałam jak opowiadał sobie bajkę, cytuję: "dawno, dawno temu byłem sobie tylko ja i Diana i cioci nie było wcale. Ja byłem sam z Dianą i się bawiłem a Oliwii nie było z nami..." itp

donia457 - 25-06-2011, 23:51

jak wiecie ja mam trojke dzieci moje dzieci az piszcza jak ich Reda polize po rekach ,zabawa jest na calego dzeci z psami
najgorzej mnie draznia osoby ,ktore robia z moich psow potwory ,ktore zaraz sie rzuca i zagryza ich dzieciaki
najgorzej dzialejace mi na nerwy(ladnie to mowiac)sa nie tyle co mamusie a babcie
,ktore szarpia wnuki zeby tylko nie podchodzily do psowi nie chodzi mi tylko o Rede ,ale Pchle tez traktuja jak potwora
dzieci powinny miec stycznosc ze zwierzatami,moja najmlodsza corka Olga podchodzi do wszystkich psow w okolicy zeby je tylko poglaskac owszem nie pozwalam jej jak psa nie znam,ale jezeli wlasciciel pozwala to ja tez pozwalam tylko ze trzymam reke na" pulsie"

mawi27 - 26-06-2011, 12:04

moje dzieciaki od samego poczatku mialy kontakt ze zwierzetami, wychodze z zalozenia ze kazde dziecko powinno miec mozliwosc wychowywania sie ze zwierzakami, to ksztaltuje ich osobowosc i wrazliwosc.
Opowiem Wam jaki mielismy ostatnio przypadek:, pojechalismy do znajomych na grila i zabralismy ze soba dzieciaki i Torque zeby sobie pochasali (do tej pory taki zestaw, dzieci plus pies = przednia zabawa) ale tym razem pojawili sie jeszcze jedni ,,znajomi" z dzieckiem (2 letni chlopiec) ojciec chlopca juz po paru piwkach zaczal cos sapac do psa ze za blisko chodzi jego syna, ze pewnie go zaraz zaatakuje i takie tam, gluchy na nasze tlumaczenia ze pies przeciez lezy spokojnie z dzieciakami i nawet nie zwraca na nie uwagi a poza tym przeciez wychowuje sie z nasza dwojka wiec w zyciu nawet muchy nie skrzywdzil a co dopiero dziecko. Ale on uparcie zaczal krazyc kolo Torque i go szturchal noga (jakby chcial go do czegos sprowokowac) ale ze nasze ciele nic sobie z tego nie robilo to odpuscil na chwile, pozniej dzieciaki zaczely grac w pilke a ze Torque uwielbia ganiac z dzieciakami za pilka to wlaczyl sie do zabawy, wszystko bylo ok ale ojciec owego chlopca w pewnym momencie jak wystartowal ze swojego miejsca to w mig znalazl sie przy psie i kolanem go szturcha i odpycha, my wkurzeni natychmiast zareagowalismy a pies wyglupiony stanal jak wryty i nawet nie drgnal. Ustawiony do pionu ojciec dziecka powedrowal na swoje miejsce cos tam bulgoczac pod nosem, a po chwili widze ze trzyma w rece kawalek kielbasy i cos tam w nia wciska, ale mowie spity wiec niech sie tam bawi moze sie w koncu odczepi, z tym ze znajomy zauwazyl ze on w ta kielbase wcisnal gwozdz i szykowal owy smakolyk na naszego psa. Jak to zobaczylam to natychmiast jak ruszylam na niego to o malo bym go ja nie pogryzla, powiedzialam mu ze tak glupiego kolesia jak on to juz dawno nie widzialam i ze zal mi jego syna ktory na sam widok psa stoi sztywny i ryczy nawet jezeli jest od niego o 300 m oddalony. Facet i jego matka tak nastraszyli dzieciaka ze ten jak tylko zobaczyl psa to zaczal ryczec w nieboglosy, dopiero jak zobaczyl ze inne dzieci sie z nim bawia i nie dzieje sie im krzywda, ze spokojem ale ostroznoscia bawil sie z dala od psa.
Oczywiscie podziekowalismy za dalsza zabawe i zwinelismy zabawki jadac do domu. Koles dumny z siebie tylko wykrzykiwal ze juz nie jednego psa zalatwil w ten sposob i ze jego syn tez tego bedzie uczony, bo pies to tylko glupie zwierze i zadne zwierze nie bedzie zblizalo sie do jego syna, jak dla mnie kompletny idiota. Pozniej sie dowiedzielismy ze synek ma juz na koncie nie jedno nieszczescie malych zwierzatek, krolik ich tesciow ponoc nie ma oka bo dziecko mialo kaprys i wbilo mu w oko dlugopis, co oczywiscie wedlug jego ojca bylo mega fajna zabawa.
Dziwie sie takim ludziom ze tak wychowuja swoje dzieci i od samego poczatku ucza ich takiej nienawisci,zaczyna sie na zwierzetach a skonczy na czlowieku. Jak dla mnie porazka

Maryhna - 26-06-2011, 15:39

mawi27, jajca bym urwała temu facetowi :/

Ja ostatnio miałam przygodę. Jak co dzień labujemy na okolicznej polanie. Granicą polany jest m.in długi chodnik, którym często spacerują ludzie. Najadłam się ostatnio wstydu bo Fadok jak widzi dzieci to strasznie sie cieszy i biegnie sie przywitać. Nie skacze ale daje buziaki dzieciakom, które mają głowę na jego wysokości. No i pobiegła ta moja bestia dac buziaka. Widocznie za szybko się zbliżył bo dziewczynka sie przestraszyła i rozpłakała. Przepraszałam tych Państwa i mówili, że się nie gniewają. Tłumaczyli, że piesek chciał tylko dać buziaczka. Ale mimo wszystko było mi głupio, strzeliłam Fadokowi pogadankę i wróciliśmy do labowania. Troche jeszcze jest rozbiegany ten mój dorastający gówniarz. No ale jestem pewna, że nigdy nie biegnie do dziecka ze złymi zamiarami. Tutaj zadziałał jeszcze fakt, że dziewczynka miała wysmarowanego buziaka czekoladą z 7days'a :D Więc tym bardziej zebrało się Fadokowi na buziaka.

Ale mam tez inne doświadczenia. Mianowicie przychodzi na polankę kobita z dwójką dzieci. Na oko 2 i 3 lata. Oczywiście bardzo dobrze nastawiona do psów ale moim zdaniem do przesady. Pozwala swoim dzieciakom podbiegać do każdego psa. I to już moim zdaniem jest nieodpowiedzialne. Owszem, labki nasze nigdy dzieciakom krzywdy nie zrobią ale nie każdy pies ma takie usposobienie. A ona nie uczy dzieci żadnej ostrożności :bad: Nigdy nie zapytała czy dzieciaki mogą bezpiecznie bawić się wśród naszych psów. A Labek to nie tylko przytulanka ale pies. Czyli zwierzak, który jeśli znajdzie się w nieodpowiednich rękach to już nie jest gwarantem bezpiecznego kompana do zabawy z dziećmi.

I na koniec jeszcze jedna rzec w temacie Fadoka. Moja szwagierka ma dwójke dzieci. Dzieciaki uwielbiają Fadoka. Szczególnie półtoraroczny Mati. Jak był maluchem ledwo stojącym na nogach to Fadok miał pół roku. I nie mogłam się napatrzyć jak stoją razem przy narożniku dwa wyrostki odwrócone do wszystkich pupami i bawili się zabawkami jak dwójka dzieciaków. Wyglądało to obłędnie. Szczególnie jak Fadok chciał delikatnie wyciągnąć Matiemu z buzi smoka żeby sobie samemu pociumkać :D Do dziś są najlepszymi kompanami do zabawy i wspólnego leżakowania hehe.
Ale jednej zasady się trzymam. Pies zawsze bawi się z dzieciakami pod moim okiem.

Ojej rozpisałam się zbytnio. Ajm sory :D

donia457 - 10-07-2011, 00:18

mawi27, wiesz az jestem w szoku jak to przeczytalam ,nie rozumiem jak mozna tak robic jak ten facet
mam nadzieje ze los kiedys sie odmieni i jego wlasny syn nakarmi tatusia kielbacha z gwozdziem,

Lilitu - 10-07-2011, 01:46

mawi27, chybabym poczęstowała delikwenta z półobrotu :bad:
U mnie w Krk nasi sąsiedzi (co najgorsze z za ściany) mają dziecko z wpojoną fobią do psów i wszystkiego co ma cztery nogi. Będąc w gimnazjum miałam maleńką suńkę Chihuahua i zawsze kiedy z nią wychodziłam miałam przyjemność napatoczyć się na nich. Wiadomo wrzask pisk, że ją ugryzie. Rodzice chwalą, że się dobrze zachowuje :-o Dziecko moich dalekich kuzynów maltretuje wszystko co się rusza, a oni nie widzą w tym problemów :bad:
Ja panicznie boję się jeżeli ktoś za mną idzie, owszem zdarzyło się -przywaliłam jakiemuś koledze, ale nie mam w zwyczaju rzucać babciami, które chcą zapytać o godzinę, czy używać gazu pieprzowego jako powitania ;] Z fobiami trzeba starać się uporać im szybciej tym lepiej. Miałam szczęście mieć dziadków, którzy nauczyli mnie jak obchodzić się ze zwierzętami od maleńkiej pszczoły po wielkie, ciężkie konie jakie wtedy mieli.

donia457 - 19-07-2011, 23:29

kochani a ja moge sie pochwalic wam
jak bylam na wystawie w warszawie to uslyszalam ze jestem wspaniala mama ze wychowuje swoje dzieci z psem jedna pani az byla w szoku jak jej powiedzialam ze niewyobrazam sobie zeby moje dzieci wychowywaly sie bez psa,


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group