forum.labradory.org

Hyde Park - Wolontariat - czy jesteś wolontariuszem?

buuterfly - 02-12-2009, 10:13
Temat postu: Wolontariat - czy jesteś wolontariuszem?
Witam.
Wiem,że wielu z was uczestniczy w wolontariatach różnego typu. Niekoniecznie nawet związanych z psiakami. Jakie to są wolontariaty? Gdzie? I co należy tam do waszych obowiązków? Opowiedzcie o tym jeśli chcecie. Wkońcu to powód do ogromnej dumy :)
Moja koleżanka dowiedziała się,że w naszym gorzowskim schronie brakuje osób do pomocy. I jakże inaczej by to było postanowiłyśmy pomóc :) Ciekawa tylko jestem na czym ta nasza pomoc będzie musiała polegać. Dużo osób mi to odradza...Twierdzą,że to bardzo drastyczne widoki itp.Mówią,że nie dały by rady bo zamiast pracować płakały by.... Ale ja myślę,że płakanie w niczym nie pomoże tym zwierzakom. Co innego choć krótki spacer i chwila uwagi poświęcona akurat jednemu psiakowi. Chciała bym uśłyszeć jak np wygladał wasz pierwszy dzień po zetknięciu się z tym ogromem nieszczęścia....

asiolczuch - 02-12-2009, 11:38

Jeśli mowa o wolontariacie...Ja jestem wolontariuszem we wrocławskiej fundacji dogoterapeutycznej....A polega to na tym, że szkolę swoją Aidochę i pracujemy z dziećmi w ramach fundacji :)
buuterfly - 02-12-2009, 21:05

Fajne to musi być...Niedość,że psy to jeszcze dzieci:) Super:)
Lorena - 02-12-2009, 21:35

buuterfly, na pewno musisz się nastawić na to , że będąc wolontariuszem w schronie nie będziesz tylko karmić zwierzaków , miziać ich i wyprowadzać na spacery, ale niejednokrotnie a w zasadzie najczęśćiej będziesz musiała patrzeć na ich cierpienie, walki między sobą, śmierć, nie raz będziesz świadkiem trudnych decyzji. Musisz się z tym liczyć, będąc wolontariuszm w takim miejscu trzeba trochę zmienić swoje podejście i myślenie o psach.
Jeżeli jesteś wrażliwa, płaczliwa, nie lubisz drastycznych widoków, zapachów itd to możesz mieć problemy.

buuterfly - 03-12-2009, 08:24

Od dziecka byłam przyzwyczajana do takich widoków :( Dam rade...Owszem jestem płaczliwa i wrażliwa. Ale to mi w niczym nie pomoże.Czasami trzeba zagryźć zęby i iść do przodu...Mam w sumie dopiero 21 lat ,ale widziałam już mnóstwo aktów przemocy, śmierci itd. I niekoniecznie zwierzaków. Kiedyś chodziłam również do 21 letniej dziewczyny,która jako dziecko spadła ze schodów i stała się ,,rośliną,,....Podłączona do wszelakich rurek i maszyn,w pieluszce....Niezwykle upokarzające dla młodej dziewczyny....Dla niej. Ale jeśli na codzień widząc gdzieś taką osobę ryczała bym, tak przy niej się uśmiechałam i dzielnie pracowałyśmy razem przy rehabilitacji. W rodzinie również mam takie chorutkie dzieciaczki.Nawet aż troje :cring: Jeden-Kubuś jest dzieckiem z ADHD.Do tego ma wodogłowie. I kto wie co jeszcze. Następna dziewczynka-Amelka ma porażenie mózgowe.U trzeciego szkraba lekarze wciąż próbują zdiagnozować choróbsko....Chłopczyk ma 7 lat a jego nóżki i rączki mają średnice ok 7 cm :( Więc już troszku zdążyłam się nauczyć :) Ale dziękuję serdecznie za rade :girl: A teraz idę z moją psiną bo zawaliła focha,że jeszcze nie wyszła na siusiu i wpatruje się przez okno balkonowe na okolice :greedy:
Lorena - 03-12-2009, 19:59

buuterfly, jeżeli tak to próbuj. Ja tylko chciałam podkreślić, że wolontariat w schronie nie jest taki różowy jak sie wszystkim wydaje,.
buuterfly - 03-12-2009, 20:24

Wiem,wiem...Ja się nie spodziewam pachnących jorczków,które garną się do ludzi :) Nastawiam się psychicznie na najgorsze :< Dzięki za rady ;*
Katrinaxxl - 03-12-2009, 20:26

buuterfly, Mój chrześniak też urodził sie z lekkim wodogłowiem, naszczęście rozwiją się normalnie z tym że znacznie wolniej, ma 2 latka a jeszcze sam nie siedzi... więc pomyślałam sobie żeby troche podszkolić Figutka i ćwiczyć z chrześniakiem. Znacie może jakieś nieskomplikowane ćwiczenia które można wykonywać z psem i takim małym chłopcem? a o wolontariacie w schronisku też myślałam... ale zależy jak będzie z czasem. napewno pomogę w ten sposób że adoptuję choć jednego:)
buuterfly - 03-12-2009, 21:30

Adoptować to też chce :haha: Ale to dopiero za jakiś dłuższy czas...Takiego małego kundelka ze schronu.A jakiego dokładnie to się okaże. On sam mnie wybierze.Tak jak Lunka :-P Te ,,moje,, dzieciaczki za daleko mieszkają odemnie żebym mogła ich nawet odwiedzać :( A schron mam w Gorzowie. Z czasem też u mnie krucho....Bo pracuje w centrum handlowym.A wiadomo,że tam świątek piątek i niedziela :bad: A jak mam jeden dzień wolnego w tygodniu to staram się ogarnąć mieszkanko tak konkretnie i posiedzieć w kuchni ;D Tylko,że przecież nie muszę tam spędzać 7 dni w tyg, 24h na dobe. Jakoś wyskrobie troszke czasu... Narazie jednak wolontariat zawieszony :( Wkręcała nas tam moja koleżanka....Ale jej piesek,też labek, zachorował i narazie się wstrzymamy :cring:
Katrinaxxl - 03-12-2009, 23:11

No wsłaśnie o to chodzi a jeszcze musisz mieć czas żeby swoim psiorem się zająć. Ale myślę że chociaż raz w tygodniu pojść do schroniska na choćby godzine to i tak byłoby coś. Ja się też nad tym zastanawiam ale boję się trochę tego co tam zobacze (ostatnio w schronie byłam z klasą w podstawówce i mało pamiętam), boję się też jak pojdę wybrać psiaka do adopcji.. wybrać jednego z masy potrzebujących.. będzie ciężko. Ale musimy jakoś małymi kroczkami zmieniać ten nasz psi świat. p.s. znam kilka osób z Fg :) )
Tsunami - 03-12-2009, 23:37

U nas wolontariat w krakowskim schronie polega na myciu podłóg, sprzątaniu odchodów, czasem wyprowadza się tylko łagodne psy na spacer, czasem kąpie jakiegoś i ewentualnie pomaga przy drobnych zabiegach profilaktycznych. Jest to ciężka praca fizyczna, śmierdzi się po wyjściu ze schroniska gorzej niż siedząc w chlewni, satysfakcja jest niewielka, bo ci, którzy mają swoje własne psy, ciężko akceptują to w jakich warunkach zwierzęta schroniskowe żyją, co jedzą, jak się zachowują. Najczęściej jest tyle pracy, że indywidualny kontakt z danym czworonogiem jest niemożliwy. Smutny jest widok psów starszych, chorych, agresywnych - ale pocieszające są szczeniaczki i fakt, że szybciutko znajdują nowe domy i w schronisku najczęściej nie przebywają długo.

Polityka krakowskiego schroniska jest okropna - ludzie zajmujący się tym bardzo niesympatyczni, weterynarze często za mało kompetentni, także ja osobiście karmę wysyłam do Harbutowic, gdyż w Krakowie nawet słowa dziękuje nie usłyszysz, a czy naprawdę psy tę karmę dostaną to szczerze nie mam pojęcia.
Tyle o tym jak sytuacja wygląda u nas.

buuterfly - 04-12-2009, 09:28

A ile ok piesków przebywa w Krakowie? Bo napewno o wiele wiele więcej niż u nas.W tamtym roku w grudniu było ok.160 psów. Ile jest teraz nie mam pojęcia.Ludzie prowadzący nasz schron są baardzo mili. Jak koleżanka zadzwoniła i powiedziała,że chcemy pomóc jakoś to pani prezes mało nie płakała z radości :( Wiadomo....Teraz zima to dużo trzeba przy tych pieskach robić....Apropo tych adopcji....Jak to jest z wystawianiem na allegro(oczywiście za darmo) piesków ze schronu? Czy wolno coś takiego robić? Bo jak koleżanka wyżej wspomniała nie każdy ma siłe zeby iść do schronu i patrzeć na tyle nieszczęścia.Łatwiej było by np obejrzeć zdjęcie piesa w necie.I w ten sposób go adoptować.I tak z tą moją wolontariuszką myślałyśmy dlaczego oni nie mają takiej np aktualizowanej strony z piesami albo nie wystawią chociąż szczeniąt na allegro?Niby jest jakaś strona TOZu ale tam nawet na maila nie odpowiadają. :bad: Sami utrudniają ludziom kontakt i możliwość adopcji.
asiolczuch - 04-12-2009, 19:45

Katrinaxxl napisał/a:
buuterfly, ..... ma 2 latka a jeszcze sam nie siedzi... więc pomyślałam sobie żeby troche podszkolić Figutka i ćwiczyć z chrześniakiem. Znacie może jakieś nieskomplikowane ćwiczenia które można wykonywać z psem i takim małym chłopcem?


Nie obraź się ale z tym bym trochę uważała...Tzn...jeśli masz doświadczenie w pracy z dziećmi z niepełnosprawnością - myślę tu np. o pedagogice czy rehabilitacji.... To oczywiście nie ma o czym mówić....Jednak jeśli nie masz doświadczenia, powinnaś uważać....czasami niewiedzą można zrobić większą krzywdę niż nie robić nic....Mogę Ci poradzić, żebyś skontaktowała się z rehabilitantem prowadządzym dziecko i z nim opracowała ćwiczenia i ćwiczyła wspólnie z nim...jeśli psa masz nie wyszkolonego, to, do tego, żeby nauczyć psa pracy z dziećmi prowadzi bardzo długa droga - i nie jest ona ani prosta ani szybka.....

kejsii - 04-12-2009, 22:14

asiolczuch, a gdzie szkoliłaś swojego psiaka do dogoterapi ja słyszałam że najlepsze szkolenia są przy fundacji CZE-NE-KA sama bardzo bym chciała zrobić z miom młodym takie szkolenie ale troche za daleko to dla nas i zastanawiam się czy gdzieś bliżej wlkp. są takie szkolenia.. Ale swoją drogą bez wyszkolonego psa i wiedzy nigdy nie podjełabym się pracy przy dzieciach.. takie chore dziecko to nie przedmiot na którym można potrenować ..
asiolczuch - 04-12-2009, 23:03

O Czenece są różne opinie..... Jedne dobre, inne złe.....Moja koleżanka kończyła tam kurs i jest zdania tego, że jeśli w Polsce wejdą uregulowania prawne dotyczące dogoterapii to uznawane będą właśnie takie kursy jakie robi min. Czeneka lub np. Bydgoszcz....Ze względu na ilość godzin realizowanych na tych szkoleniach.

Powiem Ci tak w tej chwili w jaki sposób szkolisz psa do dogo zależy od fundacji/stowarzyszenia w którym np. byś była ...Nie polecam pracy na własną rękę....To trudne, najlepiej przynależeć do jakiejś organizacji dogoterapeutycznej/kynoterapeutycznej...

Ja swoje suczydło szkolę cały czas w fundacji, w której jestem.....I jest to ciągła praca - jeździmy na różne kursy/warsztaty, szkolimy się ciągle..To nie jest tak, że jak skończysz jeden kurs to już wystarczy....Niestety to ciągła nauka... Do tego jestem pedagogiem specjalnym więc praca z dziećmi przychodzi mi łatwiej....Do wyszkolenia psa pod kątem dogo jest naprawdę długa droga, przede wszystkim musisz sprawdzić czy twój labiszon nadaje się do pracy z dzieciakami.....Pomimo tego, że labradory są jedną z ras predysponowanych w dogoterapii, jednak nie każdy labek do tego się nadaje.... :)

Ewelina - 05-12-2009, 23:44

Bardzo się cieszę, że są jeszcze ludzie, którzy pomagają w wolontariatach :)
Szyna1322 - 21-12-2010, 21:39

To i ja napiszę ;)
Ja jestem z kolei wolontariuszka w Obornickim schronisku. Co robie- ogólnie pomagam ,wyprowadzam psiaki z łańcucha na spacer, chodze z nmi do weta itp.
Raz miałam przyjemnosc wziasc udzial w jednodniowym wolontariacie na zawodach jeździeckich- sprzątaliśmy boksy.
Miałam tez propozycje od mojego instruktora abym we wakacje przychodzila do stajni pomagac i przy okazji skorzystalabym z darmowych jazd ;) Tylko wtedy z tego nie skorzystałam bo nie mialam jak dojezdzac ale mam nadzieje ze w te wakacje uda mi sie tam troche pojeździć :) Bo skoro jest taka opcja to naprawde warto z niej skorzystac :) Równoczesnie zachecam wszystkich do pomocy jako wolontariusz :)

Ewelina - 22-12-2010, 12:08

Szyna1322, Dzięki tobie Bella znalazła dom ;*
Szyna1322 - 22-12-2010, 17:33

Ewelina bez przesady ze dzieki mnie, ja ja tylko oglosilam, domek znalazła jej (przepraszam bardzo ale nie pamietam nicku) inna osoba z forum :)
Pikuś - 22-12-2010, 20:57

Ja pomagam jak tylko mogę. Lecz muszę się przyznać... w zeszłe wakacje miałam się zgłosić do wolontariatu do schroniska, obiecywałam, a że sprawy potoczyły się tak a nie inaczej nie udało się. Czuję się winna, ale za to jak tylko widzę psa zwłaszcza teraz w zimę podkarmiam i troszczę się o bezpieczny nocleg. Na to jak się sprawy toczą nie mam wpływu, raz pies trafia do rodziny raz znika :cring:
R-O-K-S-A-N-A - 19-03-2011, 11:37

Ja byłam wolontariuszem WOŚP I obecnie jestem w pszedszkolu
W mojej miejscowości schronisko nie przyjmuje wolontariuszy :cring: Nie mam pojęcia dla czego !

Cziko - 19-03-2011, 17:04

Ja byłam, ale niedługo.. Ze szkołą organizowaliśmy wypady do schroniska, zbiórki.. Ale po kilku wypadach zaczęłam coraz bardziej się dołować, więc musiałam zrezygnować. Teraz tylko biorę udziały w szkolnych zbiórkach, ale schronisk za często nie odwiedzam.
ewusia81 - 19-03-2011, 20:38

Ja już prawie rok jeżdżę do schroniska do Przyborówka i to jest spełnienie moich marzeń bo od zawsze chciałam zająć się wolontariatem ale nie było wcześniej transportu żeby pojechać gdziekolwiek. Jak tylko kupiłam auto poszukałam odpowiedniego schronu i padło na Przyborówko :) Nasze poznańskie niestety jest fatalne jeśli chodzi o wolontariat więc odpuściłam...
Niestety to troszkę daleko (prawie40km w jedną) na taki wypad więc też nie jestem tam tak często jak bym chciała...
Co się robi??? Pomaga dosłownie we wszystkim... Z koleżanką się ostatnio śmiałyśmy że robimy rzeczy których w domu nie robimy absolutnie np ostatnio pomyłam jakieś 100-150 misek i wiadra a w domu w ogóle nie zmywam :-P
Oprócz prac porządkowych wolontariusz robi zdjęcia, ogłoszenia o adopcjach, zbiera potrzebne rzeczy itp Ja na przykład wstawiam ogłoszenie na gumtree o zbiórce na rzecz schroniska, potem trzeba jechać, odebrać, zawieźć... Dużo sympatycznych ludzi się przy tym poznaje :) Fakt, że praca ta mogłaby być tak czasochłonna że człowiek nie mógłby pracować tylko jeździć, załatwiać, ale Pani Wanda całym sercem jest wdzięczna za każdą, nawet niewielką pomoc :) Kiedyś na forum tez wstawiłam takie ogłoszenie w temacie o zbiórce ale niestety tylko jedna forumowiczka dopomogła Przyborówku..
Cziko a może zechciała byś mi pomóc bo Ty chyba nawet niedaleko mnie mieszkasz?? Może jakąś akcję na rzecz schronu w szkole byś przeprowadziła albo coś bysmy wymyśliły wspólnie??

Cziko - 20-03-2011, 20:14

ewusia81 napisał/a:
Cziko a może zechciała byś mi pomóc bo Ty chyba nawet niedaleko mnie mieszkasz?? Może jakąś akcję na rzecz schronu w szkole byś przeprowadziła albo coś bysmy wymyśliły wspólnie??

na os. Lecha ;) co do zbiórek w szkole, co miesiąc robimy zbiórki żywności, kocy, zabawek etc, właśnie do schroniska w Przyborówku i na Bukowską. i później nauczycielka wszystko zawozi :)

ewusia81 - 20-03-2011, 22:38

Cziko napisał/a:
os. Lecha
my na Piastowskim :)
To fajnie że robicie takie zbiórki, bardzo mnie to cieszy :)

Cziko - 21-03-2011, 18:36

ewusia81 napisał/a:
my na Piastowskim :)

to my właśnie w Piastowskiej szkole (LO XIV) "zbiórkujemy" :D

Maleńka - 22-11-2012, 20:17

Ja jestem w wolontariacie u Animalsow :) pomagam im z pieskami, karmie,bawie sie z nimi,wyprowadzam,weterynarz i wszystko inne co piesek potrzebuje :) biore udzial w roznych akcjach itp jak dla mnie super sprawa ;)
zaba - 22-11-2012, 20:21

Ja udzielam się jako wolontariuszka w Rzeszowskim schronisku. Bardzo często pomagam Kasi (od Diego z naszego forum - nikita1978 chyba) przy robieniu zdjęć do ogłoszeń :)
Maleńka - 22-11-2012, 20:24

Ale najlepsze jest to jak sie idzie do kojca czy na wybieg psa/psow jak one Cie widze ze znowu tu jestes to masakra jak sie ciesze :D juz z daleka moj Toficzek jak mnie widzi to juz merda przy furtce :D
zaba - 22-11-2012, 20:26

Maleńka, ja dziś byłam po dość długiej nieobecności. Jakieś 3 tyg.
I jak siadłam w środku z psiakami, to jeden leżal mi na kolanach, drugi siedział pierwszemu na zadzie żeby być u mnie na kolanach, trzeci siedział na bucie, a dwa pozostałe non stop wpychały głowę pod rękę, żeby je glaskać ;]

Maleńka - 22-11-2012, 20:33

Tofik za to za kazdym razem skubie ludzi tylko by byc glaskanym :D
zaba - 22-11-2012, 20:36

U nas Reksio to taka przylepa i jeden czarnulek. Pchają łep non stop pod rękę albo szturchają łapą.
A i do kotków chodzimy. To jest jedna 10 letnia Fibi, co zawsze do mnie przyjdzie na kolana i śpi, albo uwiesza się na szyi, ew. cycuchach :D

Maleńka - 22-11-2012, 20:39

haha :D w jednym takim duzym kojcu sa 3 pieski i maja takie ocieplane budy i w nich spiworki i kocyki to 1 piesek z uporem maniaka caly czas wyciagal swoj spiworek by sie nim bawil az wkoncu jak przyszlam wczoraj zastalam spiworek totalnie rozszarpany w strzepach :D
Milena - 22-11-2012, 20:41

U nas w schronisku są dwa przezabawne kociaki, jeden z nich to Klakier. Klakier uwielbia oplatać się na karku i trzeba tak z nim chodzić, nie ma mowy aby było inaczej. Wszystko ok, tylko Klakierek to kot z nie małą tuszą i na dłuższą mete to doprowadza do zakwasów :-P
A drugi kociak to Gaduła, uwielbia witać i odprowadzać wszelakich gości. Na spacerki też wychodzi, razem z psami. W dodatku można sobie z nią porozmawiać, zawsze sowicie odpowie na twoje pytania donośnym miałczeniem ;D

zaba - 22-11-2012, 20:43

Młoda Zuzka - ma jakieś 4 miesiące. Uwielbia się bawić. Więc przeciągałam się z nią sznurkiem. Warczała jak najęta, bo ona musi to mieć! A potem dołączyły dwaj rówieśnicy, to była wojna pod moimi nogami :beated:
SandraiToffik - 22-11-2012, 23:56

No to tak - ja jestem wolontariuszką w schronisku dla zwierząt. :) Do moich zadań generalnie należy wyprowadzanie psów.
Niestety rzadko odwiedzam to miejsce ze względu na brak czasu - szkoła, obowiązki domowe, nauka, własny pies itd. :(

Maleńka - 06-12-2012, 23:03

Jestem zalamana postawa ludzi z mojego miasta :( totalny ciemnogrod. Ostrowiecki Animals zostal oskarzony o przekrety przez ludzi ktorzy tak naprawde nigdy nie mieli z ta organizacja stycznosci! Prowadzimy obecnie akcje mikolajkowa dla psow i padly oskarzenia ze nawet nie wiadomo co my z tymirzeczami robimy..wspolpracujemy ze sklepem zoologicznym i ludzie stwierdzili ze pewnie zbieramy rzeczy by oni mogli je sprzedawac :( a wszystko zaczelo sie od tego jak nasza pani prezes odmowila przyjecia kota gdyz nie zajmujemy sie kotami tylko psami ale zaproponowala jednak pomoc w znalezieniu domu itp...wiec zaczela sie na forum miasta nagonka ze Ostrowiecki Animals jest obojetny jesli chodzi o zwierzeta. Maja pretensje ze nie kazdego psa biora po zgloszeniu ale nie rozumieja tego ze Animals to nie schronisko i oni nie maja nie wiadomo ile miejsca na te psy...duzo wybiegow maja poniewaz ktos okazal dobre serce ;/ ale nigdy takie psy nie pozostaja same sobie bo jednak Animalsi pomagaja w znalezieniu domu mimo wszystko. Ludzie sa naprawde okrutni :(

[ Dodano: 01-01-2013, 16:49 ]
Zrezygnowalam z wolontariatu. Fakt moze jeszcze jakis czas temu bylam sklonna bronic prezeske ANimalsu ale wydarzenia z ostatnich kilku dni popchnely mnie do rezygnacji..szkoda mi tylko pieskow..

EustachyMotyka - 01-03-2013, 11:07

Maleńka napisał/a:
Jestem zalamana postawa ludzi z mojego miasta :( totalny ciemnogrod. Ostrowiecki Animals zostal oskarzony o przekrety przez ludzi ktorzy tak naprawde nigdy nie mieli z ta organizacja stycznosci! Prowadzimy obecnie akcje mikolajkowa dla psow i padly oskarzenia ze nawet nie wiadomo co my z tymirzeczami robimy..wspolpracujemy ze sklepem zoologicznym i ludzie stwierdzili ze pewnie zbieramy rzeczy by oni mogli je sprzedawac :( a wszystko zaczelo sie od tego jak nasza pani prezes odmowila przyjecia kota gdyz nie zajmujemy sie kotami tylko psami ale zaproponowala jednak pomoc w znalezieniu domu itp...wiec zaczela sie na forum miasta nagonka ze Ostrowiecki Animals jest obojetny jesli chodzi o zwierzeta. Maja pretensje ze nie kazdego psa biora po zgloszeniu ale nie rozumieja tego ze Animals to nie schronisko i oni nie maja nie wiadomo ile miejsca na te psy...duzo wybiegow maja poniewaz ktos okazal dobre serce ;/ ale nigdy takie psy nie pozostaja same sobie bo jednak Animalsi pomagaja w znalezieniu domu mimo wszystko. Ludzie sa naprawde okrutni :(

[ Dodano: 01-01-2013, 16:49 ]
Zrezygnowalam z wolontariatu. Fakt moze jeszcze jakis czas temu bylam sklonna bronic prezeske ANimalsu ale wydarzenia z ostatnich kilku dni popchnely mnie do rezygnacji..szkoda mi tylko pieskow..
Niestety swiata nie zbawisz, ale rozumiem przez co przechodzisz. :(
Natalie - 04-09-2013, 10:18

Witam grono tych "dobrych" :) Również jestem wolontariuszką w tutejszym przytulisku, natomiast jestem totalnie zniechęcona ilością papierów, które muszę wypełniać.
Podobno mają wejść kamizelki odblaskowe, które trzeba nosić wychodząc z psiakami na spacer. Pełnoletni wolontariusz nie może przychodzić do przytuliska kiedy mu się podoba - co mnie bardzo denerwuje, gdyż nadal mam wakacje, sporo wolnego czasu, który chciałabym godnie spożytkować, a żeby pojawić się w przytulisku muszę liczyć na łaskę któregoś ze członków - czy akurat ma chęci i czas, by pojawić się u psów. Kiedy walczyłam o klucze odeslano mnie do Urzędu Miasta, żebym przedyskutowała sprawę z osobą do tego upoważnioną. Uznałam, że nie mam siły na przepychanki słowne, a dobro tych zwierząt nie jest dla nich na pierwszym miejscu. W dodatku panuje tam dziwny zwyczaj. Ani wolontariusze, ani członkowie nie mogą kąpać psów. Dopiero kiedy psiak zostaje adoptowany, Urząd Miasta (bo on sponsoruję przytulisko) wydaje 80 zł na psiego fryzjera. Paranoja. Powiem szczerze, że odechciewa mi się chodzić nie tylko ze względów papierkowych.

Poza tym, jak już wspomniałam - jestem administratorem forum motocyklowego, na którym z inicjatywy zarządu i forumowiczów organizujemy wszelakie akcje charytatywne :) Co roku zbieramy pieniądze na " Moto Mikołaje " odwiedzając z prezentami wybrane domy dziecka. Zdarzyła się też akcja dla schroniska w Rzeszowie, gdzie forumowicze zbierali suchą karmę. Udało się uzbierać prawie 200kg :) :) Liczę na powtórkę takiej akcji, natomiast ze względów czasowych (studia, szczeniak, 4 duże psy) nie mam kiedy takowej zorganizować :(

labkowa - 04-09-2013, 15:17

ja podobnie jak buuterfly która założyła ten wątek jestem z Gorzowa i tu się zaczęła moja przygoda z wolontariatem :) )

w Naszym Schronisku jestem wolontariuszką ponad 7 lat ( zaczynałam w czasach, gdy nie było ograniczeń wiekowych, w przypadku niepełnoletnich wolontariuszy wystarczała zgoda rodziców ). no ale żyję cała i zdrowa, więc jak widać nie było tak źle ;p

W Schronisku obowiązki zaczynają się od pomocy przy czyszczeniu boksów, rozdawaniu jedzenia, nalewaniu wody, myciu misek i różnego rodzaju pracach porządkowych na terenie obiektu. Potem jest ta bardziej przyjemna część czyli wyprowadzanie psów na spacery, praca z Nimi, resocjalizacja oraz pomoc przy drobnych zabiegach weterynaryjnych. Działamy również wirtualnie poprzez ogłaszanie psów na portalach, zachęcanie do zbiórek itp.

nie jest to lekka praca, jak już większość zdążyła zauważyć, bo jak wiadomo zapach jest specyficzny, sprzątanie wymaga nakładów pracy, widok psów które trafiają po zaniedbaniach bywa przerażający ale... ja osobiście uważam to za szkołę życia. Do zapachu człowiek się z czasem przyzwyczaja, opanowuje się też chęć pomocy za wszelką cenę, bo zaczyna się rozumieć że nie wszystko się da.
Na szczęście "moje" Schronisko wyznaje zasadę nie usypiania psów, w związku z czym każdy pies ( nie licząc nieuleczalnie chorych ) ma szansę na znalezienie nowego domu. Oczywiście widok kilkunastoletnich psów za kratkami które większość swojego życia spędziły właśnie w schronisku jest wyjątkowo smutny i dobijający ale gdy taki psiak znajduje dom radość jest przeogromna :)
W roku akademickim ze względu na studia w innym mieście Schronisko odwiedzam mniej więcej raz na 1,5 m-ca, ale dla mnie każda chwila spędzona tam jest cenna, bo wiem że pomagam psom choćby odrobinę, a uśmiechnięta psia mordka jest warta wielu wyrzeczeń.

w Poznaniu przez pewien czas byłam wolontariuszką w Starym Zoo jednak ze względu na brak czasu musiałam z tego zrezygnować...

zaba - 04-09-2013, 21:52

Natalie, a gdzie działasz? W Rzeszowie? I skąd jesteś? :)
Natalie - 05-09-2013, 21:54

zaba napisał/a:
Natalie, a gdzie działasz? W Rzeszowie? I skąd jesteś? :)


W Krośnie! Witam kogoś z okolic :) :)

zaba - 05-09-2013, 22:02

Natalie, ja Sanok :P I działam w Rzeszowie w Kundelku. Przez wakacje była przerwa, ale od października wracamy ekipą do boju :)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group