forum.labradory.org

Szkolenie - Chodzenie bez smyczy

Lorena - 11-04-2008, 14:14
Temat postu: Chodzenie bez smyczy
Myślę, że to bardzo przydatne kiedy pies potrafi chodzić bez smyczy i jest przy tym posłuszny. Bardzo chciałabym nauczyć tego Lorenkę :) może mógłby ktoś doradzić jak uczył posłuszeństwa na spacerach?? Lorka co prawda pięknie przychodzi na zawołanie, ale ja chciałabym ją nauczyć chodzenia blisko mnie i nie wiem za bardzo jak jej to mam pokazać :)
inkapek - 11-04-2008, 14:22

A więc tak .....z perspektywy czasu doświadzcenia i takie tam...żartuję ;D

Neska chodzi prawie zawsze bez smyczy. Nie wybiega na ulicę, przed klatką czeka, nawet jak pobiegnie się przywitac z innym psem to zaraz wraca ;*
Ja chodząc z nią na spacerki puszczałam bez smyczy i jak tylko mi gdzies odchodzila to uciekalam jej poczym kucałam i klaskałam w ręcę. Przybiegala na odglos klasnięcia w dłonie. Nawet jak nie słyszała mojego wołania to na klaśniecię zawsze przychodzila.
Potem zaczęłam ją brać do lasu na polany...no w miejsca których nie zna...i gdy tylko się oddalała to się jej chowalam i klaskalam...wiem okrutne ale działało...wiedziała że nie tylko ona może mi zniknąc z pola widzenia ale że ja jej też ;D
Gdy szłyśmy obok innego psa, przechodziłam i nie stawalam tylko szłam dalej...Neska się witala a ja zawołałam tylko raz i szłam dalej...sama przychodziła i zostawiała nawet najlepszego kumpla...może też dlatego że takie spotkania grupowe z innymi psami miała dwa razy dziennie i wiedziała że ta zabawę może akurat sobie odpuścić :lookdown:
Widziałaś zdjęcie jak sika...ona zawsze musi mnie mieć w zasięgu wzroku dlatego była głową zwrócona w moją stronę...to ona się pilnuje mnie a nie ja jej :)

Lorena - 11-04-2008, 14:38

inkapek, gratuluję pomysłu i posłuszeństwa :)
Lorena w zasadzie mi nie ucieka jak jesteśmy na polku, pozwalam jej biegać bez smyczy i co jakis czas ją wołam a jak przychodzi to chwalę i daję smaczka :D czasem nawet sama przybiega : )

Chciałabym ją nauczyć chodzić koło nogi tak żeby mogła iść bez smyczy , bo jak na razie to ona roztrzepana jest steasznie:D

Jagnes093 - 11-04-2008, 14:40

Bardzo ciekawa metoda. Ogólnie rzecz biorąc to Poochini też by nie miał problemu chodzenia przy nodze, ale panicznie boję się tego, że wybiegnie mi na ulicę (chodź i tak by się nie odwarzył, ale zawsze wewnątrz mnie jest ten strach i niepokój).
AniaCz. - 11-04-2008, 14:43

Moim zdaniem podstawa do chodzenia psa bez smyczy przy nodze jest perfekcyjne chodzenie przy nodze na luznej smyczy. Kiedy chodzilam z psami na szkolenie wbilo mi sie na amen jedno zdanie szkoleniowca "prawa lopatka psa przy lewym kolanie przewodnika".Ja z moja Negra moge chodzic w centrum miasta bez smyczy zawsze idzie przy nodze.Jesli tylko probuje mnie troszke wyprzedzic wystarczy slowa rownaj i wraca do nogi.Przed przejsciem dla pieszych na komende sie zatrzymuje i siada.
Miec psa ktory potrafi isc przy nodze na luznej smycz lub bez niej to luksus dla wlasciciela. :)

Lorena - 11-04-2008, 14:50

Luksus i to jaki :D ja właśnie chciałabym tak :) tylko nie wiem jak się zabrać do komendy "równaj" "noga " czy coś takiego :)
Jagnes093 - 11-04-2008, 14:53

Ja to robie w taki sposób, że jak Poochini zaczyna ciągnąć lub mnie wyprzedzać na smyczy oczywiście to zaczynam go lekko przysuwać do swojej nogi i powtarzać głośno i wyraźnie "noga" i faktycznie skutkuje.
Bora - 11-04-2008, 16:30

Przy ulicy psa powinno sie trzymać na smyczy. Bo to tylko pies, nawet cudownie wychowany i posłuszny może sie przestraszyć i wskoczyć pod koła. Nie raz to widziałam.
Co do chodzenia przy nodze.... proste to nie jest, ale na pewno super wygodne. Tylko ćwiczenia i jeszcze raz ćwiczenia zrobią z nas mistrza.
AniaCz., gratuluje mądrej suni.

AniaCz. - 11-04-2008, 17:54

Bora, dziekuje bardzo :shy:
Siadanie bez smyczy przed przejsciem dla pieszych robie zawsze pod kontrola :)

ania660 - 11-04-2008, 19:46

AniaCz. napisał/a:
Moim zdaniem podstawa do chodzenia psa bez smyczy przy nodze jest perfekcyjne chodzenie przy nodze na luznej smyczy

Mi też marzy się żeby nauczyć Zeusa chodzenia bez smyczy przy nodze. Jak narazie potrafi chodzić przy nodze na luźnej smyczy.

AniaCz. - 11-04-2008, 22:49

ania660, to teraz czas odpiac smycz i cwiczyc to samo bez niej.Zycze powodzenia :)
ania660 - 12-04-2008, 15:26

AniaCz., bardzo bym chciała. Narazie ćwicze, ale zabardzo mi to niewychodzi. Na smyczy jest spokój, idzie grzecznie koło nogi, a jak jest na luzie to nie widzi mu się chodzić przy nodze.
AniaCz. - 12-04-2008, 15:41

ania660, a probowalas ze smakolykiem?
ania660 - 12-04-2008, 21:51

AniaCz., oczywiście , że tak. Nawet z kiełbasą, żart. :D Różnych sposobów próbowałam. Ale sądze, że z biegiem czasu naucze go chodzenia przy nodze. Bo teraz jest w takim głupkowatym wieku, że tylko zabawa mu w głowie.
Lorena - 12-04-2008, 21:53

do nauki chodzenia bez smyczki potrzeba mnóstwo cierpliwości :) Lorka na razie biega ładnie bez smyczki, ale nie da rady jak na razie żeby szła koło nóżki :(
AniaCz. - 13-04-2008, 11:47

Labrador w kazdym wieku potrafi sie skupic nawet w "glupawkowym" tylko trzeba duzoooo cierpliwosci :)
ania660, a co on robi kiedy chcesz zeby szedl przy nodze?Ucieka?
I jeszczo jedno pytanie, jezeli chcesz mu odpiac smycz dajesz komende siad i zostan przez kilkanascie sekund?Czy odpinasz smycz i go puszczasz?To bardzo wazne, poniewaz dla psa odglos odpinajacego karabinczyka oznacza bieganie i juz sie rozprasza.

ania660 - 13-04-2008, 12:11

AniaCz. napisał/a:
co on robi kiedy chcesz zeby szedl przy nodze?Ucieka?

Pszeważnie jest tak, że wołam go (w trakcie spaceru), on przychodzi, ja go chwale i mówie 'noga", on wtedy idzie przez chwile obok mnie, a z chwila gdzy dam mu nagrode w postaci smakołyka on odrazu myśli że to już koniec polecenia i zwiewa bawić się dalej.
AniaCz. napisał/a:
I jeszczo jedno pytanie, jezeli chcesz mu odpiac smycz dajesz komende siad i zostan przez kilkanascie sekund?
Zawsze przed odpięciem daję komędę siad, Zeus siada, i dopuki nie powiem "wio" albo "leć" to siedzi i sie patrzy.
AniaCz. - 13-04-2008, 12:27

ania660, ja bym sprobowala tak go nauczyc chodzenia przy nodze.
Idziesz z Zeusem na smyczy(gdzies w spokojnym miejscu),kiedy idzie bardzo ladnie na luznej smyczy przy nodze odpinasz ja w ruchu i dalej powtarzasz komende "rownaj",czy noga czy cokolwiek.Jezeli na poczatku przejdzie chociaz kilka metrow ladnie przy nodze daj mu smakolyk.Jezeli zwieje to od nowa zawolaj go, po chwili na smycz i jak juz ladnie na niej idzie to odepnij.

ania660 - 13-04-2008, 13:19

AniaCz., kiedyś tak właśnie zrobiłam jak byłam z Jagodą. Z tym, że był tak idziem sobie we dwie a między nami Zeus i w pewdnym momęcie puściłam smycz (ale wtedy ta smycz miała z jakieś 10 cm nie wiecej, bo kiedyś ją przegryzł, a sklepy były już zamknięte bo był wieczór), a on najzwyczajniej w świecie sobie szedł między nami, nie wyprzedza, ani nic z tych żeczy. I właściwie kilka dni po tym jak Zeus u nas zamieszklał i nauczyłam go chodzić na smyczy, jak nie było dużo ludzi na ulicy puszczałam go luzem(z tym, że wtedy był troszke nieznośny bo nie szedł przy nidze, ale też nikogo nie zaczepiał) i właśnie dzieki temu, że wtedy mnie słuchał to teraz mam nadzieje ze kiedyś go naucze posłuszenstwa w tej sprawie. Tylko on teraz jest bardzo rozbrykany, chodzące ADHD. Wiecznie pełno energii i entuzjazmu :) . No ale cóż w końcu wydoroleje i wtedy napewno dam sobie rade. Przynajmniej mam taką nadzieję :)
AniaCz. - 13-04-2008, 13:39

ania660, glupawki u labkow nie maja zwiazku z ich wiekiem lecz z temperamentem.Nie mozna liczyc na to, ze wydorosleje i mu przejdzie i nagle sie stanie ulozonym, grzecznym psem.Moje zdanie jest takie:Cwiczyc, cwiczyc i jeszcze raz cwiczyc.Latwiej jest gdy pies jest mlody i nie ma swoich nawykow.
Jagnes093 - 13-04-2008, 13:57

Poochini robi tak, że jak go tylko puszcze ze smyczy to trzyma się mnie, ale oczywiście nie idzie koło nogi tylko lata gdzieś po katach i obwąchuje każdy krzaczek,słupek itp., ale jak tylko usłyszy, że go wołam to natychmiast jest przy mnie i dobrze reaguje na komende "zostaw".
iness8@o2.pl - 14-04-2008, 07:58

Moje sunie chodzą bez smyczy tylko w parku i czasami jak je puszczę na boisku. Jak klepnę w nogę to one wiedzą że mają koło niej iść i nie odejdą póki ja nie powiem im że mogą biegać :) Chętnie puściłabym je żeby sobie cały czas mogły chodzić luzem ale w tak ruchliwym mieście to nie bardzo :<
Jola - 14-04-2008, 22:25

Jak ja Wam zazdroszczę!! Tara przybiega na zawołanie, ale jak tylko odpinam smycz startuje jak perszing!! :D
Salerno - 14-04-2008, 22:32

Rino chodzi 'bez', zawsze, wszędzie i o każdej porze. Bazyl chodzi 'z' i narazie nie zapowiada się aby chodził 'bez' ...
Lorena - 15-04-2008, 09:36

Patrycja, ładnie ujęte:D
Tinka też chodziła wszędzie "bez", ale teraz jak głuchnie to już nie może .... a Lorenke na razie staram się przyzwyczajać do chodzenia bez smyczki na łąkach, ćwiczymy przychodzenie na zawołanie, a na smyczce ćwiczymy "równaj"

anna34 - 19-04-2008, 09:44

Chopper niestety chodzi bez smyczy tylko tam gdzie nie ma ludzi i ruchu dużego,raczej się pilnuje i przybiega na zawołanie,teraz nawet mniej podbiega do ludzi skacząc na nich,ale w mieście to ja go chyba nigdy nie puszcze,bo to wariat jest.
Lorena - 19-04-2008, 10:37

anna34, ja coś czuje ze u nas będzie to samo :d ja wiem, że ona jeszcze mała jest ale jak tylko widzi ludzi to dostaje istnej gupawki i zapomina o mnie :(
iness8@o2.pl - 19-04-2008, 10:45

Puma na szczęście taka nie jest :) Od małego jej ludzie nie interesowali :) Nie podbiegała do nich, a jak chcieli ją pogłaskać to się odsuwała :) Zawsze łatwiej było mi ją przywołać i tak zostało do tej pory ,słucha się mnie bardziej niż Ina która jest strasznie uparta.
Lorena - 19-04-2008, 10:48

hmm ja na razie podchodzę do tego z dystansem, Lorka jest jeszcze mała więc wszystko może się zmienić, jak na razie jest jeszcze głupiutka i rozbrykana ale i tak jestem dumna z niej, że szybko się uczy i łapie o co mi chodzi :)
Od jakiegoś czasu ćwiczymy komendę "równaj" na smyczy, a jak to opanujemy to zaczniemy bez smyczki, a do tej pory Lorenita biega bez smyczki na łąkach gdzie jest spokój. Uważam, że wybiwgany pies to szczęśliwy pies więc staram sie pozwalać jej być czasem samodzielną :)

Jagnes093 - 22-04-2008, 19:32

Dzisiaj postanowiłam porządnie zabrać się za szkolenie Poochiniego odnośnie chodzina bez smyczy. I kiedy spotkałam się z anią660i jej labkiem Zeusem. Postanowiłyśmy puścić smycze, aby nasze psiaki były puszczone luzem ale żeby szły przy nodze byłam miło zaskoczona kiedy spuściłam Poochiniego i powtarzałam mu komende "noga" on nawet nie pomyślał o tym aby uciec szedł grzecznie jak nigdy. Gdy już sama zmierzałam do domu Poochini nadal był grzeczny kiedy był spuszczony i szedł przy nodze. Zapiełam go wtedy gdy przechodziłam na drugą strone ulicy i wtedy gdy zobaczyłam jakiegoś spuszczonego psa. :)
Lorena - 22-04-2008, 20:00

No to w takim razie gratuluję mądrego kluska :) przed nami jeszcze mnóstwo pracy... jak na razie muszę opanować dzieciaka żeby nie ciągła do ludzi na smyczy i w ogóle żeby była spokojniejsza na spacerkach :)
Salerno - 22-04-2008, 20:03

Lorena, Bazyl chodzi bez smyczy. Z tym, że narazie wydaje mi się, że po po prostu boi się ode mnie oddalić. Jednak kiedy się oddali wraca na słowo, delikatnie wypowiedziane ''Bazylek'' tudzież na swoje imię.
Jagnes093 - 22-04-2008, 20:05

Lorena napisał/a:
No to w takim razie gratuluję mądrego kluska :)

Dzięki :shy:

Na pewno Ci się uda. A co do ciągnięcia do ludzi to Poochini w ogole nie zwraca uwagi na ludzi, gdy widzi że ktoś chce go pogłaskać albo coś w tym stylu to panicznie ucieka lub chowa się za mnie taki jakiś wstydliwy jest. Co do innych psów to różnie to bywa, ale nie jest aż tak źle. Tylko mam problem z ciężarówkami bo się boi takich wielkich hałaśliwych samochodów.

Lorena - 22-04-2008, 20:18

Patrycja, my już to przerabialiśmy, jak Lorka była mniejsza to nie chciała się zbytnio ode mnie oddalać i ciagle była w pobliżu, teraz muszę przyznać że kiedy ją wołam to przychodzi o ile nie jest zajęta zabawą z jakimś psem czy też nie przechadzają się w pobliżu jacyś obcy ludzie- heh ona jak to mówi moja siostra " jest bardzo kontaktowa" tylko przez tą zswoją kontaktowość zapomina o mnie :( no ale staram się z tym walczyć, jednak ludzie mi w tym niue pomagają bo jak wiadomo każdy kto widzi szczeniaka to od razu wyciąga ręce i "jaki kochany, jaki milusi" i jak w takim momencie ja mam jej tłumaczyć, że "nie wolno" ???
Salerno - 22-04-2008, 20:24

Lorena, heh rozumiem Twoje bóle doskonale! Ja nienawidze jak ktoś obcy dotyka Bazyla, dostaje wtedy goraczki ^^ A wtedy mówie do Bazyla 'fee' co czlowiek sobie o mnie pomyśli jest dla mnie mniej znaczące. Nie chce żeby Bazyl ciągnął do wszystkich ludzie, nigdy nic nie wiadomo. Dkatego zawsze jak to robi mówie ''fee'' a jak podchodzą małe dzieci mówię ''połyka w całości''. Z tym chodzeniem bez smyczy to napisałaś dokładnie tak jak ja myślałam ... Nie zapomne pierwszego spaceru Bazyla, który cały przepiszczał wpadając mi w nogi.
Lorena - 22-04-2008, 20:27

Janie chcę izolowac Lorenki od ludzi, nie chcę żeby uciekała przed nimi, ale chcę żeby reagowała na mnie kiedy ją wołam i zrozumiała że nie z każdym trzeba się witać, heh wiem że to jeszcze dzieciak i głupotki jej w głowie, no ale o ćwiczeniach i nauce niue można zapominać. Cóż trzeba zacisnąć zeby , uzbroić się w cierpliwość i dalej ćwiczyć :)
Jagnes093 - 22-04-2008, 20:31

Cytat:
Janie chcę izolowac Lorenki od ludzi, nie chcę żeby uciekała przed nimi,

To jest czasem krępujące kiedy ktoś chce pogłaskać Poochiniego a on tak perfidnie podkula ogon i ucieka :confused: On uznaje tylko domowników i ludzi których zna.

Lorena - 22-04-2008, 20:35

Jagnes093, oj to nie zbyt dobrze :( szczeniak nie powinien ani za bardzo podbiegać do ludzi ani uciekać przed nimi. Widzisz Jagnes mamy podobny kłopot, z tym że ja nie mogę opanować jej wylewności :(
Salerno - 22-04-2008, 21:13

Lorena, także nie chcę go izolować. Po prostu idą ulicą nie chce aby naskakiwał na ludzi.
Lorena - 22-04-2008, 21:17

Ja też tego nie chcę, ale przy labkach widzę że to trudna sztuka .
AniaCz. - 22-04-2008, 21:32

Labki to kochajace wszystkich ludzi psiaki.Wiem, ze to upierdliwe kiedy kazdy wyciaga reke i pies Cie wtedy ciagnie zeby sie z ta osoba przywitac,ale wierzcie mi ze mozna nauczyc laba takiego posluszenstwa, ze na komende bedzie sie wital z obcymi.Zakazywanie mu kontaktu z obcymi ludzmi moze miec niezbyt mile skutki dla psychiki psa, tym bardziej takiego jak lab.
Lorena - 22-04-2008, 21:34

no wiem właśnie nie chcę zakazywać kontaktu, ale nie pozwalam skakać jej na obcych no i chcę żeby wracała do mnie na zawołanie, a jak na razie yto jej się automatycznie włącza " nie znam Cię już" .
Aniu masz jakiś pomysł jak jej to przekazać?

AniaCz. - 22-04-2008, 23:19

Lorena, w czym jest problem?Nie chce przychodzic do ciebie jak sie zainteresuje innym czlowiekiem?Czy w ogole jak ja wolasz to dostaje "syndromu gluchego psa"?
Lorena - 23-04-2008, 08:52

Dobra opiszę jeszcze raz :) A więc tak kiedy jesteśmy na polku i puszczam Lorkę to biega i grzecznie do mnie przychodzi jak ją wołam, ale kiedy biega bez smyczy i przechodzi jakiś człowiek to wtedy udaje, że mnie nie zna, żadne wołanie nie pomaga, bo ona wtedy interesuje się tylko i wyłącznie innym człowiekiem, trochę mnie to denerwuje bo wtedy tracę nad nią kontrolę a jak wiadomo nie każdy lubi jak pies po nim skacze :(
Jagnes093 - 23-04-2008, 09:30

A próbowałaś przed nią uciekać? To znaczy: czy jak ona nie zwracała na Ciebie w ogóle uwagi to się odwracałaś i szłaś dalej szybkim krokiem czy po prostu cały czas ją wołałaś ?
Lorena - 23-04-2008, 09:32

no nie nie mogę tak zrobić, bo wtedy muszę ją jak najszybciej zabrać od ludzi :/ wiecie wiele ludzi nie lubi jak jakiś pies po nich skacze, a skoro nie docierają do niej moje słowa i krzyki to muszę do niej podejść zabrać na smycz i w nogi :/
dewuska - 23-04-2008, 10:54

Lorena, spokojnie :) pracuj nad skupieniem uwagi na Tobie i wzmocnieniem więzi między Wami... a tak poza tym to Lorenka z tego wyrośnie, zobaczysz :) poza tym jak już będzie większa to i ludzie mniej entuzjastycznie będą chcieli się z nią witać :-P
ja też często miewałam chwile zwątpienia, myślałam, że do Gringo niewiele dociera, ale z czasem nie było większego problemu z przywołaniem go do siebie jak pojawiali się ludzie na horyzoncie, a od jakiegoś czasu to i pies nie jest nam groźny ;D

Ryniu - 23-04-2008, 15:13

Lorena, jak bardzo Ci zależy na tym aby pies przyszedł (ale nie nadużywaj) to kucnij wyciągnij ręce do zabawy, wypowiedz bardzo miłe dla niego słowa, ale tylko wtedy kiedy on to widzi i skończył "swoje nadmierne zainteresowanie jakiegoś miejsca" Bądź dla niego bardziej milusińska niż "ci ludzie". Czasami warto nawet udać, że bierze się jakiś patyk, kamień na aport, albo włożyć rekę do kieszeni gdzie są przysmaki.
Lorena - 23-04-2008, 15:52

Dzięki za wszystkie rady :) co prawda zdaję sobie sprawę z tego, że to dzieciak jeszcze ale akurat podbieganie do ludzi mnie strasznie irytuje. Tak samo jest jak idzie na smyczy do ciągnie do wszystkich, a jak sobie upatrzy kogoś za nami to za nic w świecie nie chce iść:( wtedy próbujemy wołania, przekupywania, no ale jak psiur się uprze to koniec...
AniaCz. - 23-04-2008, 15:56

Lorena, duzo przebywania miedzy ludzmi i psami i za jakis czas nie bedzie sie wyrywal do wszystkiego co sie rusza.
Salerno - 23-04-2008, 21:27

Cytat:
za jakis czas nie bedzie sie wyrywal do wszystkiego co sie rusza.


Bazyl dzisiaj zjadł muchę...bo się ruszała.

Lorena - 23-04-2008, 21:27

Patrycja, dobre :P :) :) :D :D
Salerno - 23-04-2008, 21:34

Lorena, a jakie prawdziwe :P
Lorena - 23-04-2008, 21:35

ha ha :P Lorka poluje ma mrówki i rzecz jasna ptaki :)
Jola - 24-04-2008, 21:42

A Tara zjada pająki!! I cieszy się że jest szybsza od nich! :-P Boję się tylko, żeby nie zaczęła przynosić swoich zdobyczy Pańci żeby się pocwalić! :|
Lorena - 24-04-2008, 21:47

Jola, o bleh, nie znoszę pająków
Jola - 24-04-2008, 21:50

Lorena napisał/a:
Jola, o bleh, nie znoszę pająków
Moja córka panicznie się ich boi - więc cieszy się z umiejętności Tary!!
Lorena - 24-04-2008, 21:51

Jola, hahaaah muszę tego nauczyć Lorenkę gdyż ja na widok pająka choćby malutenkiego wpadam w ogromny krzyk
Jola - 24-04-2008, 21:54

Tary nikt nie uczył - chyba poczuła w sobie nutkę myśliwego, a pająk jak to pająk mniejszy, nie ugryzie, można zapolować.. w dodatku w miarę bezpiecznie! :-P
Lorena - 24-04-2008, 21:55

Jola, :D :D
AnTrOpKa - 24-04-2008, 22:52

Przyłączam się do arachnofobiczek :)
kayama - 02-05-2008, 12:57
Temat postu: :)
Ja tam się pająków nie boję. :P

Z tym chodzeniem bez smyczy to u nas jest jakiś dramat póki co. Na początku, jak puszczałam Szamana na łąkach, to mogłam tylko pomarzyć, że przez pierwsze 10 minut w ogóle zwróci na mnie uwagę. Bieeeeegł aż za horyzont mojego widzenia i tyle. Czasem tylko merdający ogon widziałam gdzieś w oddali. Ostatnio, jak już oswoił się trochę z łąkami i tymi wszystkimi krzaczkami to jest trochę spokojniejszy, staje, patrzy gdzie jestem, czeka. Czasem zwieje, ale z reguły (z reguły...) reaguje na 'wróć'. Jak jest bliżej, wystarczy 'chodź tutaj'. Ale są sytuacje, że nie ma na niego mocnych. Najlepiej może by było, gdybym wtedy za nim nie wołała, bo i tak widzę, że nie przyjdzie. Ale nie wołać, kiedy goni za jakimś psem? Bo na ludzi tak nie reaguje, ale na psy owszem. A nie każdy właściciel małej kruszynku jest szczęśliwy, jak podbiega taki wielki czarny, groźnie wyglądający potworek. ;) Jeszcze gorzej, jak ten drugi pies zaczyna warczeć. A Szaman chce się bawić. :)

Ale jak ćwiczyć to przywoływanie w takim razie? Może dwa, trzy razy 'wróć' to już jest za dużo? Komenda powinna być wydawana raz, wiem. Ale jeśli pies nie wykona komendy, to co zrobić, żeby jednak posłuchał, jak jest daleko? A jak nie posłucha, to nauczy się, że można komendę olać? Aaa... mam tyle wątpliwości. Wrócimy chyba do linki z powrotem. Może za szybko chcę wszystkiego. :brick:

Z 'równaj' nie jest najgorzej. Idzie ładnie, czasem pociągnie, wtedy go przyciągam z powrotem i idzie dalej, aż do kolejnego rozpraszającego krzaczka. Czy powinnam za każdym razem, jak go przyciągam powtórzyć komendę 'równaj', czy skoro powiedziałam raz, to przyciągając psa tylko daję mu do zrozumienia, że komenda dalej trwa?

Kiedyś nauczymy się wszystkiego, bo to bardzo mądry psiak jest. :)

Jagnes093 - 02-05-2008, 15:43

kayama napisał/a:
A jak nie posłucha, to nauczy się, że można komendę olać?

Jeśli Poochini zbytnio się ode mnie oddali i załóżmy, że nie chce przyjść to najlepiej zastosować metode "uciekania przed nim w przeciwnym kierunku" jeśli pies zobaczy że jego właściciel oddalił się i znikł z pola widzenia wtedy masz gwarantowane, że psiak się tak przestraszy, że bedzie panicznie cię szukał. Wtedy masz gwarantowane, że psiak już się więcej nie oddali.

[ Dodano: Pią 02 Maj, 2008 ]
Cytat:
Ale jak ćwiczyć to przywoływanie w takim razie?

Możesz go za każde przyjście na zawołanie nagradzać smakołykiem i pogłaskaniem i tak za każdym raziem i stopniowo zmniejszać nagrody, a później ograniczyć się tylko do głaskania jako pochwałe. :)
kayama napisał/a:
Może dwa, trzy razy 'wróć' to już jest za dużo?

Wydaję mi się, że nie. Po prostu psiaczek nieraz jest zdezorientowany na nowym terenie, że czasami nie usłyszy komendy od razu przynajmniej na początku może tak być.

AniaCz. - 02-05-2008, 16:23

kayama napisał/a:




Ale jak ćwiczyć to przywoływanie w takim razie? Może dwa, trzy razy 'wróć' to już jest za dużo? Komenda powinna być wydawana raz, wiem. Ale jeśli pies nie wykona komendy, to co zrobić, żeby jednak posłuchał, jak jest daleko? A jak nie posłucha, to nauczy się, że można komendę olać? Aaa... mam tyle wątpliwości. Wrócimy chyba do linki z powrotem. Może za szybko chcę wszystkiego. :brick:

Z 'równaj' nie jest najgorzej. Idzie ładnie, czasem pociągnie, wtedy go przyciągam z powrotem i idzie dalej, aż do kolejnego rozpraszającego krzaczka. Czy powinnam za każdym razem, jak go przyciągam powtórzyć komendę 'równaj', czy skoro powiedziałam raz, to przyciągając psa tylko daję mu do zrozumienia, że komenda dalej trwa?


Jesli chodzi o przywolywanie to nalezy wolac bardzo serdecznie i ciagle nawet jesli pies na poczatku nie reaguje,mozna tez gwizdnac lub klasnac tak zeby odwrocic jego uwage od rzeczy ktora go zainteresowala i przede wszystkim odwracamy sie i dziemy w przeciwnym kierunku (nigdy w kierunku psa!).
Co do chodzenia przy nodze to za kazdym razem jesli pies chociaz na chwile sie rozprasza nie pozwalasz mu nawet na pol metra isc w swoja strone, powtarzasz komende rownaj a dopiero pozniej jesli to nie skutkuje pomagasz sobie smycza(nigdy odwrotnie ze najpierw smycz, a potem komenda poniewaz to nic nie da a zaszkodzic moze).
Niestety trzeba do tego miec duzo cierpliwosci :)

kayama - 02-05-2008, 17:43
Temat postu: .
Cytat:
wtedy masz gwarantowane, że psiak się tak przestraszy, że bedzie panicznie cię szukał



Właśnie dzisiaj miałam taką sytuację na łąkach. Zawołałam, nie przyszedł, klasnęłam, nie przyszedł, zagwizdałam, też nie, więc poszłam w drugą stronę i schowałam się za drzewa. Nic... Po pięciu minutach widzę go z zupełnie innej strony jak leci do mnie. Ale trochę to trwało zanim przyszedł. A paniki w nim żadnej. On jest dość niezależny.


Cytat:
powtarzasz komende rownaj a dopiero pozniej jesli to nie skutkuje pomagasz sobie smycza

Poprawię to, dzięki.

Jagnes093 - 02-05-2008, 17:56

kayama napisał/a:
A paniki w nim żadnej. On jest dość niezależny

O to faktycznie. W przypadku mojego psa właśnie tak było, że był przestraszony i szukał mnie jak opętany i do tego jeszcze piszczał.
kayama napisał/a:
Po pięciu minutach widzę go z zupełnie innej strony jak leci do mnie. Ale trochę to trwało zanim przyszedł

Ale jednak przyszedł :)

kayama - 02-05-2008, 18:41
Temat postu: :)
To mądry pies. Nie wiem, jakie miał doświadczenia w przeszłości, jeśli chodzi o szkolenie, poza pobytem u Natki i Tadzia i jaki miało to wpływ na jego teraźniejsze zachowanie.
Ale to młody psiak, nauczy się, wszystko przed nami :)

karoyzcka - 26-05-2008, 21:09

POMOCY!!!
Moj Bruno nie odchodzi ode mnie dopoki nie zobaczy jakiegos innego psiaka.
Kiedy jakis kolega pojawi sie na horyzoncie Buno mnie nie zauwaza, moge wolac i wolac a i tak do mnie nie wroci. Stosuje nagrody caly czas ale nieststy w obecnosci innego psa sa nieskuteczne!!:( Co robic??
:D

Lorena - 26-05-2008, 21:21

karoyzcka, standardowe zachowanie szczeniaka. My mamy to samo, kiedy Lora widzi inne psy to zachwouje się jak w amoku i nie słyszy mnie. Dlatego najlepiej jest pracować nad skupianiem się psa na Tobie kiedy się bawi, ja np robię tak że kiedy mała się bawi z innym psem , przywołuję ją do siebie i daję smaczka tak żeby reagowała kiedy chcę coś od niej, a kiedy mnie w ogóle nie słyszy to mam komendę spapugowaną od Madzi :shy: "patrz" kiedy tak mówię ona od razu przybiega i siada przede mną.
karoyzcka - 26-05-2008, 22:51

Co to za komenda patrz? Dlaczego reaguje akurat na nia a nie reaguje kiedy ja przywolasz skoro wtedy dostaje smakolyk?
Bora - 27-05-2008, 01:19

Może dlatego, że nie jest jeszcze "spalona", rzadko używana i sowocie nagradzana. Poza tym to mocna komenda, mocno brzmi, łatwo ją wyklikać.
U nas na "patrz" Bora ma sie spojrzeć, nie musi przychodzić czyli zostawiać np. psa, ma tylko popatrzeć. Tą komenda odzyskujesz kontrolę nad psimi oczami i uszami.

BlueDiego - 27-05-2008, 02:27

Przywołanie jest, według mojej filozofii szkolenia psa, najważniejszą komendą, którą zawsze uczę psa od maleńkości (już trzeciego pieska). Nie ma takich warunków, w których Kaja zignorowałaby tą komendę!!! Przywołuję gwizdkiem w.cz. (lub głosem). Kaja przybiegnie, nawet gdy się bawi z innymi psami lub jest głaskana przez innych ludzi!! Zatrzyma się i przybiegnie do mnie, gdy właśnie pędzi na spotkanie z kolegami... Komenda ta działa we wszystkich warunkach: w lesie, w wąwozie, w wodzie i na terenie osiedla w mieście... Na jej dobre opanowanie potrzebowałem prawie 2 miesięcy cierpliwej nauki!! I nadal muszę dbać o jej ciągłe "odnawianie", gdyż ona musi działać, bo jest gwarancją bezpieczeństwa dla psa, szczególnie gdy często wałęsamy się po polach, lasach, wsiach itp.
(Pierwszego psa - Bacę (podhalana) - zastrzelili mi strażnicy leśni... Prawie codziennie Kaję przywołuję, zawsze w różnych warunkach... Ostatnio "popisuję się" i wprawiam w osłupienie innych właścicieli psów, gdy pokazuję jak Kaja do mnie wraca.. :D A ja po prostu wykonuję jeszcze jedno ćwiczenie tej komendy... :-P
Według mnie opanowanie przez psa tej komendy, jest fundamentem, na którym można zbudować solidny dom - posłuszeństwa psa !!! :)

Lorena - 27-05-2008, 08:08

BlueDiego, a jak udało Ci się uzyskać taką reakcję Kaji?
Tsunami - 27-05-2008, 09:27

BlueDiego a Kaja wraca do Ciebie od razu, czy musisz powtórzyc komendę?
supergirl - 27-05-2008, 10:05

Szczerze powiem, że boję się Ambra puszczać bez smyczy, zwłaszcza między blokami :(
Kupiłam 18-metrową "smycz" i na razie ćwiczymy na niej, wszystko idzie super, póki w zasięgu Ambrowego nie znajdzie się jakiś inny pies :confused: wtedy ciągnie jak oszalały :-P nie pomagają smakołyki, a do niektórych psów po prostu boję się go puszczać, bo już 2 razy był pogryziony :beated:

BlueDiego - 27-05-2008, 10:26

Lorena napisał/a:
BlueDiego, a jak udało Ci się uzyskać taką reakcję Kaji?

Jest to efekt żmudnej, 2 miesięcznej pracy od "podstaw", począwszy od 5 miesiąca życia Kaji. Była to pierwsza rzecz, którą Kaję uczyłem.. Zacząłem oczywiście w domu, przywoływałem Kaję gwizdkiem z drugiego pokoju i nagradzałem obficie (kawałkiem kiełbasy), tylko gdy przyjście do mnie było NATYCHMIASTOWE. :)
Tsunami napisał/a:
BlueDiego a Kaja wraca do Ciebie od razu, czy musisz powtórzyc komendę?

Nawet w pokoju nigdy nie używałem gwizdka dwukrotnie.. Gdy nie przybiegła, szedłem do niej i ją słownie ganiłem, podobnie gdy przybiegła z opóźnieniem..
Po miesiącu, gdy Kaja przybiegała do mnie SZYBKO za KAŻDYM RAZEM, przeniosłem się "na pole". I tam również stosowałem kawałki kiełbasy jako nagrodę za błyskawiczny powrót. Gdy nie wróciła, szedłem do niej i łajałem... Sztorcowałem ją również gdy powrót był ospały..
Gdzieś po miesiącu zamieniłem kiełbasę (co drugi raz) na wylewne pochwały... Potem już kiełbasy nie stosowałem... :)
Nauka wykonywania tej komendy szybko (tylko takie wykonanie ma sens w przypadku niebezpieczeństwa) wymaga żelaznej konsekwencji... Lepiej jest psa nie nagrodzić (czyli obsztorcować) za w miarę szybkie wykonanie niż nagrodzić opieszałość psa... ;]
Ale warto się potrudzić, gdyż jest to naprawdę pożyteczne... :)
W czasie szkolenia mój pies nie jest moim równoprawnym partnerem, on (a w zasadzie ona) musi się mi podporządkować i wykonywać to co jej przekazuję... Tylko wtedy szkolenie jest dla psa przyjemne...

Lorena - 27-05-2008, 11:21

BlueDiego, hmm ja robię to samo, przychodzenie na komendę zaczęłam ćwiczyć od samego początku jak tylko do nas przyjechała, miała 2 miesiące i zawsze kiedy do mnei przeszła po zawołaniu jej dostałą coś smaczego, robimy tak do tej pory, ale na polku kiedy jest zajęta zabawą lub innym człowiekiem to nie bardzo jej to wychodzi :/ w ostateczności stosuję "patrz", ale wolę tego nie nadużywać.
Tsunami - 27-05-2008, 11:58

BlueDiego fajnie, że Twoje metody dały efekty, ale ja raczej unikam jakichkolwiek kar - nawet słownych. Tsuśka przychodzi na komendę "do mnie" nie natychmiast, ale zawsze. Nawet gdy bawi się z psami, czy głaskają ją ludzie. Nigdy podczas szkolenie nie była karana, a efekty dla mnie są bardzo zadawalające. Wolę, żeby ona z cwiczeń miała jak najwięcej przyjemności i by nigdy podczas wspólnej pracy nie przeżywała nieprzyjemnych dla niej doświadczeń. Myślę, że to jest bardzo ważne.
AnTrOpKa - 27-05-2008, 14:12

BlueDiego, gratuluję!!! Jestem pełna podziwu, że nauczyłeś Kaję, która zapewne jest niesforna jak każdy lab, takiego wyczynu ;] Brawo!! Hmmm.. chyba skoczę do masarni po 3 kilo kiełbasy :P :haha:
BlueDiego - 27-05-2008, 15:43

Tsunami napisał/a:
BlueDiego fajnie, że Twoje metody dały efekty, ale ja raczej unikam jakichkolwiek kar - nawet słownych. Tsuśka przychodzi na komendę "do mnie" nie natychmiast, ale zawsze. Nawet gdy bawi się z psami, czy głaskają ją ludzie. Nigdy podczas szkolenie nie była karana, a efekty dla mnie są bardzo zadawalające. Wolę, żeby ona z cwiczeń miała jak najwięcej przyjemności i by nigdy podczas wspólnej pracy nie przeżywała nieprzyjemnych dla niej doświadczeń. Myślę, że to jest bardzo ważne.

Mam pewne wątpliwości, czy jest możliwe bezstresowe ułożenie labka w jakimś rozsądnym czasie. ;]
A co robisz, gdy pies (suczka) właśnie zabiera się do jakiegoś "śmiecia", gdy zaczyna kopać dołek cała się obsypując, gdy widzisz, że szarpie jakiś kabel wystający z ziemi? Czy wtedy również nie używasz głośnych negatywnych okrzyków? Bo jeżeli twoja sunia takich rzeczy nie robi, to bardzo odstaje od olbrzymiej większości labków, albo porusza się w specyficznym środowisku.... A jeżeli używasz w tych momentach kary (nagany), to i przy szkoleniu byłoby bardziej konsekwentne ich używanie. Ale jak już pisałem w innym miejscu, każda para pies-właściciel wypracowuje sobie swoje metody i wszystkie są dobre jeżeli wyniki zadowalają właściciela. Ja tylko opisałem swoją metodę i wcale nie chcę narzucać swego punktu widzenia innym osobom... :)

Antropko, dziękuję ci za uznanie... :papa:

Bora - 27-05-2008, 16:38

BlueDiego, łał. Szacun dla Ciebie.
Ja sobie myślę, że każdy ma swoje metody, każdy pies jest inny i dla niego trzeba dobierać odpowiednie formy szkolenia. Poza tym, trzeba sie zastanowić jaką rolę bedzie pełnił pies. Czy tylko towarzysza wspólnych spacerów, czy może tak jak Kaja-myśliwego. Ona musi być karna, bo od tego zależy jej życie. W przypadku naszych pociech również, ale myśle że nie w takim stopniu.

Szkolę Bore pozytywnie, co nie znaczy że sie wrzasnę na nią jak pędzi pod samochód. Nie uzyskałam takich wyników jak BlueDiego, co znaczy że albo jestem totalna niedojda, albo jego metody są lepsze :)

Tsunami - 27-05-2008, 18:21

BlueDiego oczywiście, że gdy robi coś złego powiem jej dobitnie "fe" albo "nie wolno", albo "zostaw". Jednak to jest element szkolenia. Jeśli zareaguje na komendę "zostaw" dostaje nagrodę. Dla mojej Tsuchy już samo spojrzenie albo kiwnięcie palcem jest karą. Do cieczki ciężko było mi egzekwowac jej zachowanie, jak już dojrzała o wiele lepiej mi się z nią pracuje.
Pewnie popełniam jeden z większych błędów w relacji pies:człowiek, przynajmniej tak mówią "znawcy", ale ja traktuję Tsusię jak człowieka a ona mnie jak psa. I na tej płaszczyźnie najlepiej się dogadujemy. Nie chciałabym swoich dzieci wychowywac krzykiem.
U nas największą karą jest odseparowanie od stada. Gdy Tsucha się za bardzo nakręca, ląduje w kuchni na 5 minut by ochłonąc.

BlueDiego - 27-05-2008, 18:46

Bora napisał/a:
BlueDiego
Ja sobie myślę, że każdy ma swoje metody, każdy pies jest inny i dla niego trzeba dobierać odpowiednie formy szkolenia. Poza tym, trzeba sie zastanowić jaką rolę bedzie pełnił pies. Czy tylko towarzysza wspólnych spacerów, czy może tak jak Kaja-myśliwego. Ona musi być karna, bo od tego zależy jej życie. W przypadku naszych pociech również, ale myśle że nie w takim stopniu.

Bora nie mógłbym lepiej sformułować moich myśli. :D
Nie ma metod dobrych, złych i jedynie słusznych... Ważne jest by każdy właściciel osiągnął swój cel... Nie dopuszczam jedynie bicia psa jako metody "wychowawczej" i wyrządzania psiakom krzywdy, pod żadnym pozorem.. Uważam to za czyn haniebny dla człowieka.. :bad:

Tsunami napisał/a:
BlueDiego
Pewnie popełniam jeden z większych błędów w relacji pies:człowiek, przynajmniej tak mówią "znawcy", ale ja traktuję Tsusię jak człowieka a ona mnie jak psa. I na tej płaszczyźnie najlepiej się dogadujemy.

Teraz lepiej cię rozumiem... :)

Bora - 27-05-2008, 19:04

Tsunami napisał/a:

Pewnie popełniam jeden z większych błędów w relacji pies:człowiek, przynajmniej tak mówią "znawcy", ale ja traktuję Tsusię jak człowieka a ona mnie jak psa.

Doskonale Cie rozumiem, bo zrobiłam podobnie. Bora była moim "dzieckiem", nawet w domu do dziś mówią zamiast "Bora idź do pani" to "Bora no gdzie masz mamusię...?"
Na szczęscie dla psa zmieniłam to, odwróciłam piramidę, choć nie za szybko zrozumiałam co jest nie tak. Widzę poprawę w zachowaniu Bory, zaczęłam traktować ją jak zwierze a nie jak człowieka. Ciężko było to wszystko odkręcić, ale dało się. Zrobiłam to dlatego, że Bora zaczęła sprawiać kłopoty, jednak jeśli wam to nie przeszkadza to super :haha:

Kiedyś usłyszałam od "kolczatkowego" szkoleniowca, że jestem " za delikatna". Możliwe. Jednak myślę, że w przywołaniu, szkoleniu nauce ważna jest konsekwencja a nie delikatność.

p.s. też uczymy sie gwizdka, niestety coś kiepsko idzie...

Tsunami - 27-05-2008, 19:21

Bora ja usłyszałam kiedyś od szkoleniowca, że jeśli pies jest dobrze wychowany to można mu pozwalac na spanie z Tobą w łóżku, na jedzenie z Twojego talerza, na wszystko co tylko byś sobie nie wymyśliła. I doszłam do wniosku, że gdy Tsuchę nauczę, by robiła to, co chcę i jak nad nią zapanuję, to bedę jej pozwalac na większośc z tych rzeczy. Czasem powarczę na nią przy swoim talerzu gdy siada za mną i wpycha mi łebek na ramię :)
I dlatego myślę, że rozumiemy się z Tsuśką doskonale. Pewnie gdybym miała psa dominanta musiałabym inaczej podejśc do szkolenia, ale na szczęście charakterami do siebie pasujemy.

Dlatego też uważam, że każdy musi znaleźc swój sposób na ułożenie psa, byle to tylko nie była przemoc i zatsraszanie.

Bora - 27-05-2008, 19:26

Tsunami napisał/a:
Bora ja usłyszałam kiedyś od szkoleniowca, że jeśli pies jest dobrze wychowany to można mu pozwalac na spanie z Tobą w łóżku, na jedzenie z Twojego talerza, na wszystko co tylko byś sobie nie wymyśliła.

Też to słyszałam i bardzo mi sie ta teoria podoba. Stosowałam ją nawet, ale zaczęły sie kłopoty. Troszkę zazdroszczę wam takiej relacji :) Uściskaj czarnulkę.

kayama - 27-05-2008, 21:44

Jeśli chodzi o spanie w jednym łóżku, to ja tam Szamanowi pozwalam :) A że marznę w nocy, to mam ciepełko za darmo i jeszcze uczucia, gdy mogę wtulić nos w tę jego czarną sierść nic nie zastąpi. Może, gdyby on był inny, krnąbrniejszy, to może pomyślałabym przez chwilę, że nie powinnam. Ale jeszcze się nie zdarzyło, żeby nie posłuchał komendy 'zejdź' i 'na miejsce'. I robi taaaaaką smutną minkę, że jak już się u siebie położy i spuści nos na kwintę to go wołam z powrotem :D

Ale jeść z moich talerzy mu nie pozwolę. Każdy ma w domu swoje miski i od moich wara :P Jedynie Kropek ma w nosie tę zasadę i wodę pije tylko z michy Szamka. Ale wiadomo, z cudzego smakuje najlepiej :D

Mikołaj - 27-05-2008, 22:15

Opowiem wam krótką historię mojego psa. Więc tak... Mój brat ma trudną pacę - jest doradzą handlowym. Kiedyś jak zbierał zamówienie to widział bezdomnego szczeniaka (labradora) i sukę. Kiedy mi tego psa przywiózł sam automatycznie chodzi przy prawej nodze... Czy to jest możliwe, że przez to jak był bezdomny nauczył się tego?
Ten pies jest niesamowity.

BlueDiego - 28-05-2008, 07:07

Bora napisał/a:

Na szczęscie dla psa zmieniłam to, odwróciłam piramidę, choć nie za szybko zrozumiałam co jest nie tak. Widzę poprawę w zachowaniu Bory, zaczęłam traktować ją jak zwierze a nie jak człowieka. Ciężko było to wszystko odkręcić, ale dało się. Zrobiłam to dlatego, że Bora zaczęła sprawiać kłopoty, jednak jeśli wam to nie przeszkadza to super :haha:
Kiedyś usłyszałam od "kolczatkowego" szkoleniowca, że jestem " za delikatna". Możliwe. Jednak myślę, że w przywołaniu, szkoleniu nauce ważna jest konsekwencja a nie delikatność.

Bora twoje postępowanie świadczy o tym, że nie tylko kochasz swojego psiaka ale również potrafisz jednocześnie obserwować Wasze relacje... A to jest bardzo trudne... Pieski od tysięcy lat służą człowiekowi i właściwa relacja z Panem (Pańcią) jest dla nich kwintesencją życia. One lubią, nawet uwielbiają tą służbę. Lubią być przydatne i pracować dla człowieka. Zależność od człowieka jest ich naturą... :)
I od człowieka właśnie zależy, jak te relacje zostaną ustalone.. :confused:
I tu właśnie podziwiam Cię, że potrafiłaś we właściwym momencie skorygować swój stosunek do swojej pupilki... Myślę, że jesteś na właściwej, (tej lepszej dla Bory) drodze... :) :)

Bora - 28-05-2008, 09:19

:girl: dziękuję , usłyszeć to z Twoich ust to zaszczyt. :)

Nadal mam lekkie naleciałości z tamtego "matczynego" okresu, zostawiłam sobie tylko przyjemność kupowania nowych obroży :-P . Mam wrażenie, że Bora czuje sie z tym lepiej, że jest psem a nie człowiekiem. Obym miała rację :)

szarpi - 12-08-2008, 21:21

zna może ktoś gdzie można wyszkolic psiaka w Olsztynie jakąś dobrą szkołe nauki ;D
Goha_lab - 12-08-2008, 21:31

DIMICO agility klub. Jedyny jaki znalazłam. Ale nie polecam z tego co wyczytałam to używają kolczatek i obroży elektrycznej :(
rafal939 - 17-04-2010, 22:49

a ja mam mały problem mój Laki nie chce za bardzo chodzic na smyczy a ma juz 4 miesiace co robić ?? uczyć go na siłe?? :cring: :(
Ewelina - 18-04-2010, 00:25

rafal939, Daj mu więcej luzu nic na siłę bo się zniechęci.Najlepiej uczyć go chodzić mając jakąś zabawkę, albo smakołyk :)
RUDII - 05-05-2011, 18:49

Nasz Paco ma 2,5 roku i nie chce chodzic bez smyczy przy nodze a na smycy nie ma problemu boje sie go puszczac w parkach pełnych ludzi bo on leci do każdego a ludzie sa różni na osiedlu tez go nie puszczam jak jestesmy na polu i lata bez smyczy to tylko jak zobaczy kogos w oddali to leci i nie reaguje na wołania jeszcze czasem pilka tenisowa pomaga
a ja tak zazdroszcze ludziom ktorzy chodza z psami be smyczy
i co byście poradzili ?
a Paco miał 6 mc jak przeszedł szkolenie i robi wszystko oprócz chodzenia bez smyczy przy nodze: :cring:

mibec - 05-05-2011, 21:33

RUDII, poczytaj sobie ten temat: http://forum.labradory.or...ghlight=komende
kup linkę i do roboty :)

lawenda.82 - 13-06-2011, 10:05

;D DZIENKUJE WAM ZA DOBRE RADY,ZASTOSUJE, BO MAM TEN SAM PROBLEM. ZYCZE INNYM POWODZENIA.
donia457 - 13-06-2011, 23:20

rafal939 napisał/a:
a ja mam mały problem mój Laki nie chce za bardzo chodzic na smyczy a ma juz 4 miesiace co robić ?? uczyć go na siłe??

nie ciagnij go nasile moja Reda tez nie chciala chodzic na smyczy,
kiedy wyszlam z Reda na spacer to bralam ze soba smaczki ,jak ja zawolalam i klepnelam sie w noge a Reda podeszla to dostawala przysmak,wiec do roboty :haha: moja szybko zalapala a byla w podobnym wieku do twojego piesia,zycze powodzenia :)

jaga1920 - 15-07-2011, 08:31
Temat postu: Spacer bez smyczy
Witam jak już wiecie mam 3,5 miesięczną Balbinkę i teraz mam małe pytanie. Jak można ją nauczyć spacerowania bez smyczy? Gdy spuszcze ją to biegnie do innych ludzi i się troszkę łasi. Chodzę z nią do parku i wieczorami zawsze spotyka swoją grupkę ulubionych psów, które też zawsze tam spacerują uwielbia się bawić z nimi, ale boje się ją spuścić, ale trzymać ją na smyczy i za nią biegać to też mi się nie widzi. Macie jakieś rady ?
aganica - 15-07-2011, 08:47

jaga1920 napisał/a:
3,5 miesięczną Balbinkę
Musisz wypracować przywoływanie.Sunia młodziutka i nie możesz jej w pełni zaufać.Przed wami długa praca i czas młodzieńczego buntu.
Na dzień dzisiejszy bym zakupiła linkę treningową /taką 20m lub dłuższą/ i na niej pozwalała małej poszaleć .Mała będzie miała możliwość wybiegania a Ty będziesz miała kontrolę w sytuacjach stresujących.

jaga1920 - 15-07-2011, 08:57

Też tak myślę, że może jeszcze troszkę za mała, ale wszyscy mówią żeby spuścić,że z psami nie ucieknie.

P.S Jedna kobieta mi powiedziała, że najlepiej nauczyć psa chodzić bez smyczy, z założonym halterem nie wiem jak to się ma do spacerów bez smyczy

aganica - 15-07-2011, 09:11

jaga1920 napisał/a:
psami nie ucieknie.
Teoretycznie, szczeniak powinien się trzymać właściciela, ale nigdy nie masz takiej gwarancji.Nawet dorosłemu psu nie możesz w pełni zaufać.
Moje, chociaż odwoływalne i biegają / w miejscach bezpiecznych/ bez smyczy to zawsze mam je pod kontrolą.
Szczeniak może się zainteresować : motylkiem, ptaszkiem, człowiekiem idącym po drugiej stronie ulicy.Co wtedy zrobisz?
Linka treningowa pozwoli szybciej interweniować.
Do czasu gdy nie opanujecie komend, zawłaszcza "stój " w 100% .
Tam gdzie masz pewność że mała nie wybiegnie na jezdnię, możesz ją spokojnie puszczać.
Najlepiej na terenie ogrodzonym, najwyżej spacer się przedłuży gdy nie będziesz mogła maleństwa złapać :-P
Z dzieciakami tak już jest, niby się słuchają a nagle coś do głowy strzeli.
Szkolenie to podstawa, bez tego będziesz miała szalonego labradora.

jaga1920 - 15-07-2011, 09:38

A tak z innej beczki to kaganiec jest obowiązkowy dla labkow ? od kiedy powinna nosic jak podrosnie jeszcze?
piotr0020 - 15-07-2011, 09:53

jaga1920, kup linkę treningową tak jak pisała aganica, to jest naprawdę super sprawa, psiak będzie mógł się wybiegać, a ty będziesz miał nad nim kontrolę.
My nauczyliśmy też naszego Fadusia że to on ma się nas pilnować , a nie my jego.
Będąc w parku chowaliśmy się za drzewa i on jak nas nie widział to była panika i szukanie nas i teraz już nie ma problemu. Jak gdzieś idziemy to Fado co chwilę się ogląda czy my jesteśmy :D

jkasia - 15-07-2011, 10:17

piotr0020 napisał/a:
Będąc w parku chowaliśmy się za drzewa i on jak nas nie widział to była panika i szukanie nas i teraz już nie ma problemu. Jak gdzieś idziemy to Fado co chwilę się ogląda czy my jesteśm
my tez tak robiliśmy,
jaga1920, miej przy sobie smakołki cały czas i cwicz przy kazdej okazji. Jak sie bedzie bawiła z psami to kucnij i ja przywołaj do siebie do siebie, jak nie zareaguje to wołaj ją takim wysokim tonem głosu, zaklaszcz czy zagwizdz aby zwrócic jej uwage. Jak tylko przyjdzie to samkołyk i pochwała. Daj komede np"biegaj" i niech wraca do zabawy.I tak kilka razy.

jaga1920 - 15-07-2011, 10:21

A jak z tym kagancem pisałem wyżej
AnIeLa - 15-07-2011, 10:28

jaga1920 napisał/a:
A tak z innej beczki to kaganiec jest obowiązkowy dla labkow ? od kiedy powinna nosic jak podrosnie jeszcze?

zależy jakie są przepisy u Ciebie w mieście. u mnie kaganiec muszą mieć psy ras agresywnych oraz psiak który jest spuszczony ze smyczy.

jaga1920 - 15-07-2011, 10:30

A gdzie to mozna sprawdzić?
AnIeLa - 15-07-2011, 10:38

zobacz na stronie swojego miasta może tam beda przepisy
AnIeLa - 15-07-2011, 10:44

jaga1920, http://strazmiejska.bialy...id=19&Itemid=18
rozdział 7

Flame - 15-07-2011, 10:46

Szukałam w internecie i nie potrafię nic znaleźć natemat tych przepisów w moim mieście... :(
AnIeLa - 15-07-2011, 10:47

Flame, a jakie to miasto?
Flame - 15-07-2011, 10:52

Będzin - woj. śląskie
AnIeLa - 15-07-2011, 11:13

Flame, a patrzyłaś tutaj:

http://www.bedzin.bip.info.pl/

Flame - 15-07-2011, 11:21

"zwolnienie zwierząt domowych z uwięzi dopuszczalne jest wyłącznie na terenach do tego przeznaczonych i specjalnie oznakowanych, w sytuacji, gdy właściciel ma możliwość sprawowania kontroli nad ich zachowaniem; nie dotyczy ono psów ras uznanych za agresywne"
Czyli tylko na tzw. "wybiegu dla psów" ? Jeden wybieg dla psów mam tuż przy bloku. Trawa, drzewa, jest trochę miejsca. Pies pobiegnie w lewo i po trzech metrach wybiegnie na ruchliwą ulicę prowadzącą od autostrady - nie ma ŻADNYCH ogrodzeń. Pobiegnie przed siebie i wybiegnie na mniej ruchliwą ulicę lub wbiegnie na stację benzynową. Polecam!
Mam gdzieś takie przepisy! Będę puszczała psa w parku, bo tam ma większy kawałek do ulicy i niech mi tylko jakiś strażnik miejski albo policjant zwróci uwagę!

[ Dodano: 15-07-2011, 11:22 ]
AnIeLa, dzięki za pomoc! :) Zezłościłam się na te przepisy...

Gocha2606 - 15-07-2011, 11:27

Wracając do tematu - Jaga, naucz mała podążania za Tobą, żeby to pies się pilnował Ciebie, a nie Ty psa.
Zobacz filmiki:

http://www.youtube.com/wa...feature=related

http://www.youtube.com/watch?v=aTSuPk2Ccjo

http://www.youtube.com/watch?v=gM5iOTVaq5k

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Na razie dla maleństwa wszystko wokoło jest ciekawe i kuszące - trzeba to zmienić, żeby to przewodnik stał się dla psa najważniejszy i najfajniejszy w całym wszechświecie ;D
Oczywiście pomalutku, nie zapominając o socjalizacji szczeniaka, ale to TY powinnaś decydować o tym, do kogo pies może pobiec i kto może go pogłaskać - w nagrodę za to, że chociaż przez chwilę maluch jest przy Tobie i podąża za Tobą.

jaga1920 - 15-07-2011, 12:00

AnIeLa napisał/a:
jaga1920, http://strazmiejska.bialy...id=19&Itemid=18
rozdział 7


dzięki bardzo ;) czyli jednym słowem wyprowadzanie psa tylko w kagańcu. To jest chore.
Cytat:

3. Wyprowadzanie psów bez kagańców jest dozwolone jedynie w przypadku „psów pracujących”.

Flame - 15-07-2011, 12:19

Gocha2606, chodziłam z Amonem na szkolenie i był uczony w podobny sposób. Ba nawet to umiał! Niestety wraz z okresem dojrzewania i buntem mimo ćwiczeń i starań z mojej strony on zaczął się oddalać ode mnie na spacerach. Teraz w nowych miejscach zazwyczaj się mnie pilnuje, dopóki nie zobaczy psa. W znanych mu już miejscach raz się pilnuje, raz odbiegnie, raz przybiegnie jak go wołam, a raz poleci za jakimś psem, albo za jakąś kością, którą wyczuje w oddali... Łobuz :( Nie mogę sobie z tym poradzić. Jak stoję w miejscu i go wołam to nie przylatuje. Dopiero jak odwrócę się i powiem IDZIEMY i idę nie patrząc za nim to pobiegnie za mną. I tak jest dopóki czegoś nie zobaczy, nie wyczuje...
Ace_ - 15-07-2011, 17:40

Ja szkolę swoją metodą jaką pracujemy w psim przedszkolu tzn. mam psa przy swojej lewej nodze ,w lewej ręce trzymam smakołyki.Mówię do niej komendę "idziemy" [można oczywiście zastępować "noga" albo coś w tym stylu] i co 3-4 kroki,kiedy idzie przy mojej nodze daję smakołyk.Tośka często się jeszcze rozprasza,ale są efekty.Mój tata specjalnie do tego celu kupił w sklepie żeglarskim taśmę 10 metrową,którą narazie kładziemy na ziemi,żeby jak by co można było przydepnąć,gdyby coś ją "zainteresowało" :D
Flame - 15-07-2011, 20:17

Też tak ćwiczyłam z Amonem tyle, że bez tej taśmy. Ogólnie było dobrze, słuchał się, w zasadzie na szkoleniu był jednym z lepszych, były efekty... ale już ich nie ma niestety. Mimo, że nie przestałam z nim pracować. Wolał się buntować... Na szczęście to już ustało częściowo i jest już troszkę lepiej. Muszę znów z nim zacząć ćwiczyć może tym razem uda nam się zostawić ten poziom już na zawsze.
agusia1974 - 15-07-2011, 21:15

Ja gdy zawołam swojego "do mnie" to przybiega odrazu bo wie że dostanie smakołyk. Ale na spacerze jeszcze go nie puszczam ze smyczy bo niewiem jak się zachowa. Jest jeszcze za mały. Na placu mnie wmiare słucha :) choc kamyczki zjada hurtowo :(
Gocha2606 - 15-07-2011, 21:57

Flame napisał/a:
Też tak ćwiczyłam z Amonem tyle, że bez tej taśmy. Ogólnie było dobrze, słuchał się, w zasadzie na szkoleniu był jednym z lepszych, były efekty... ale już ich nie ma niestety. Mimo, że nie przestałam z nim pracować. Wolał się buntować... Na szczęście to już ustało częściowo i jest już troszkę lepiej. Muszę znów z nim zacząć ćwiczyć może tym razem uda nam się zostawić ten poziom już na zawsze.


Jeśli chodziliście na szkolenie to doskonale wiesz, że ile razy psu uda się zignorować komendę i zwiać, tyle razy sam się nagradza.
Więc kombinuj -musisz go przechytrzyć .
Możesz na jakiś czas puszczać go na lince, wtedy masz nad nim pełną kontrolę.
Możesz wołać go TYLKO kiedy wiesz, że na pewno przyjdzie i jednocześnie wzmacniać każde spontaniczne podejście do Ciebie.
Możesz pobawić się w chowanego, kiedy pies jest czymś zajęty, Ty uciekasz i się chowasz ( ale tak, żebyś go widziała), siedzisz cicho jak mysz pod miotłą i czekasz, aż Cię znajdzie ( uwaga- jeśli wpadnie w panikę albo się zupełnie pogubi, wtedy go wołasz, ale się nie ujawniasz).
Jeśli masz pomocnika, możecie pobawić się w chowanego tak, że pomocnik trzyma psa, Ty go wołasz ( psa oczywiście), pomocnik zasłania Amonowi widok np. swoją kurtką i dalej go trzyma a TY uciekasz po prostej kilkanaście kroków, skręcasz pod kątem prostym, uciekasz jeszcze kilka metrów i chowasz się za coś mp. drzewo. I stoisz tam cicho, nawet nie oddychając, pomocnik puszcza Amona każąc mu szukać pani.
Chociażby nie wiem co się działo, TY masz być cicho, w razie potrzeby to pomocnik zachęca psa do szukania i wskazuje mu na ziemi Twoje ślady do nawąchania.
A jak już pies Cię znajdzie jest dzika radość :)

Flame - 15-07-2011, 22:03

Zazwyczaj jak się chowałam, a on orientował się, że mnie nie ma i robił tą swoją głupią bezradną minę to wołałam go, albo gwizdałam etc i biegł za moim głosem do mojej kryjówki. Spróbuję Twoich metod :) Dzięki za pomoc. A na lince średnio mogę go puszczać, bo on ma jakiś dar do plątania łapek, a nie chciałabym mu ich połamać przez ciągnięcie...
kataszzka - 24-10-2011, 19:59

czy pięciomiesięcznego labka można zacząć puszczać bez smyczy? przeprowadziliśmy się do bloku, no i mamy niedaleko lasek i polanki, park. Jest tam duzo psów w tym labradorów ale boje się go jeszcze puszczać bo strasznie szybko się rozpędza a jak już widzi psa czy innych ludzi to najchętniej by ich wymiział wszystkich ;/ zabraliby go i by się cieszył. jak taki wulkan energii opanować? ;)
Andante - 24-10-2011, 20:07

kataszzka, puszczac bez smyczy możesz w bezpiecznym terenie i jeśli masz mniej więcej chociaż opanowane przywołanie.
Co do zabaw szczeniaka z grupą psów. jestem osobiście przeciwna niekontrolowanej kotłowaninie grupy duzych psów i udziału w tym szczeniaka. Dorosłe laby bawią się czasem dosć enrgicznie, zeby nie powiedzieć ostro. Rozpędzają sie, wpadają na siebie, przewracają. To wszystko dla małego nie jest zbyt korzystne. A do tego, jak się starszym kolegom zbyt spodoba, to będą wskakiwac mu na p[lecy, co już kompletnie nie służy jego stawom.
Jak psy znane i zabawa w miare spokojna, to ok. Ale nie zawsze tak bywa, więc radzę podejsć do tematu rozwaznie.

kataszzka - 24-10-2011, 20:42

Ok. Dzięki. Jak jest mało ludzi to nawet przychodzi i jak mam ze sobą jedzenie. Ale jak jest sporo osób to do każdego podchodzi, mogłabym mieć mase rzeczy do jedzenia to on i tak woli ludzi. jest niby polanka ale widać z niej jezdnię, ludzie puszczają tam psy bo jest duży wybieg ale się boję że on mi tam poleci , albo pójdzie w inną stronę i go zgubię. trudna decyzja , nie wiem czy nie za wcześnie? ale jak będzie już starszy i dopiero wtedy zacznę go puszczać to później dopiero jak dzikusek się rozbiega nieprzyzwyczajony do puszczania. Na spacerach odkąd mu kupiłam długą smycz i czuje luz to chodzi fajnie ale ma czasem humory i nie chce iść. Zaprze się i nie chce bo coś wywącha jakąś kupę czy jakieś wyrzucone śmieci i musze go wręcz ciągnąc żeby się przestał tym interesować. A jak już jakiś człowiek go przywoła to tak ciągnie , że masakra :P
bietka1 - 24-10-2011, 21:55

kataszzka, kup linkę treningową, przyczep do obroży a linka niech się wlecze po ziemi za psiakiem. Unikniesz ucieczek, a maluch nauczy się, że jak pańcia zawoła, to nie ma zmiłuj - trzeba wrócić. Ja na początku miałam zwykłą kulkumetrową bawełnianą linkę. Nauka przywołania to podstawa, ucz tego od samego początku. Na forum jest temat o tym, poczytaj.
donia457 - 27-10-2011, 00:59

bietka1, a czy moze byc taka dlugasna linka do holowania auta?musze Rede nauczyc dobrego chodzenia bez smyczy,a wiem ze spuszczona calkiem to bedzie jak z malpa ,ktora ma brzytew w reku ;]
mibec - 27-10-2011, 10:26

donia457 napisał/a:
linka do holowania auta
to chyba ciezkie jest?
Mozesz uzyc zwyklego sznurka z supelkami, zeby latwiej bylo uzywac :)

Ewelina - 27-10-2011, 10:27

My kupiliośmy cieńką linkę, ale dosyć mocną. Dokupiliśmy karabińczyk i mieliśmy linkę 20metrową za 25 zł :)
donia457 - 27-10-2011, 11:25

mibec napisał/a:
to chyba ciezkie jest?

jest sporo dluzsza od smyczy Redy i lzejsza :)

[ Dodano: 27-10-2011, 11:27 ]
no i oczywiscie nie ma tam nic ostrego ,zadnych hakow czy cos w tym stylu,sama linka,wyglada tak jak bardzo dlugasna smycz bez karabinczykow

[ Dodano: 27-10-2011, 11:30 ]
linka ta ma ok 2 cm szerokosci :)

mibec - 27-10-2011, 11:30

donia457, to, moim zdaniem, mozesz tego cudaka uzyc :)
donia457 - 27-10-2011, 11:44

Cytat:
donia457, to, moim zdaniem, mozesz tego cudaka uzyc

no to super ,dzieki ;*

Milena - 04-03-2012, 21:54

U nas to wygląda tak :)


mav_sheep - 13-03-2012, 20:40

Witam
Nie znalazłem innego odpowiedniego tematu choć wiem że ta kwestia była gdzieś poruszana na forum, nie mniej pasuje i tutaj. Chodzi właśnie o spuszczanie psa ze smyczy. Dziś miałem taką sytuację że na polach gdzie chodzę praktycznie od 2 lat jakiś chłop się do mnie przyczepił że straszę mu bażanty. Niestety doszło tylko do ostrej wymiany zdań. Teraz pytanie do was czy ktoś ma jakieś większe pojęcie na ten temat. Z tego co udało mi się wygooglować w lasach jest zakaz spuszczania psa ze smyczy (jak najbardziej słuszny) w mieście reguluje to "regulamin utrzymania czystości i porządku w gminie" (notabene moje miasto takiego nie posiada (przynajmniej online - ale jakieś przepisy to muszą regulować ?) a na nieużytkach i polach rolnych nie mam pojęcia. Znalazłem tylko "w art. 33a ust. 3 otrzymuje brzmienie:
„3. Dzierżawca lub zarządca obwodu łowieckiego
może podjąć działania zapobiegające wałęsaniu
się psów na terenie obwodu poprzez:
1) pouczenie właściciela psa o obowiązku
sprawowania kontroli nad zwierzęciem;
2) odłowienie psa i dostarczenie go właścicielowi,
a jeżeli ustalenie tej osoby nie jest
możliwe dostarczenie do schroniska dla
zwierząt; odłowienie i dostarczenie psa odbywa
się na koszt właściciela.”;"
I gdzieś druczki do starostwa o nadanie jakiejś ziemi rolnej statut "obwodu łowieckiego" ale już gdzie się takie znajdują to ni cholera ( może ktoś wie gdzie można takie informacje zdobyć? :)
Po prostu chodzi o uregulowanie tego dla mojego i psa dobra też nie mam zamiaru nikomu na złość robić i straszyć bażantów które dokarmiają Dodam również że nie mam pojęcia jak wygląda to w przypadku "prywatnych" pól ( akurat tam gdzie chodzę to jest to własność sąsiada )
pozdrawiam

Monisiaczek - 15-03-2012, 17:58

Nie wiem, czy o to Ci chodziło: Podział województwa małopolskiego na obwody łowieckie
Mapka z 2007 r., ale pewnie niewiele się zmieniło :-P
I jeszcze tutaj można poszperać: Wrota Małopolski - Łowiectwo

tenshii - 05-06-2012, 23:10

Wyćwiczyliśmy metodę na chodzenie "bez smyczy na smyczy"
zapinamy psy jedną smyczą - jeden koniec do obroży Fida, drugi do szelek Teyli i puszczamy psy wolno. Czują i słyszą za sobą smycz, więc nie odchodzą daleko, ponadto - jak idą w przeciwne strony, albo jedno idzie, a drugie stoi - napinają smycz i pociągają siebie nawzajem, i myślą chyba wówczas, że to my je stopujemy i wracają :P a ręce wolne :D
rzecz jasna metoda na luźne spacerki po łąkach i parkach, a nie ruchliwych ulicach ;)

szalej - 06-06-2012, 05:27

tenshii, i jak ktoś ma drugiego psa do pomocy :-P
Ja wczoraj widziałam maleńkiego szczeniaka, nie miał 2 miesięcy i chodził bez smyczy koło wózka, koło ulicy i na targu... pięknie chodził. Ale ja bym zawału dostałą żeby takiego brzdąca puszczać przy ulicy

Monisiaczek - 06-06-2012, 09:57

szalej, masz jakiegoś małego kumpla dla Hakera? Sorki za OT :)
tenshii - 06-06-2012, 17:28

szalej napisał/a:
i jak ktoś ma drugiego psa do pomocy

to prawda :P

Ewelina - 07-06-2012, 09:53

szalej, Yoko miała 3 miesiące i tak chodziła :-P
szalej - 07-06-2012, 10:30

Ewelina, ja po prostu bym się bała że takiemu małemu móżdżkowi wpadłoby do głowy żeby np. nagle wylecieć na ulice... że np. zobaczyłby pieska po drugiej stronie i w długą...
Kesja - 07-06-2012, 11:18

szalej, ja się tobie nie dziwię ;] Ajra na pewno by tak zrobiła, pod pierwsze auto by wpadła... Ale my teraz ćwiczymy chodzenie ze smyczą leżącą na ziemi, w razie czego można zawsze przydepnąć smycz i zatrzymać Ajrę :)
dominika92 - 07-06-2012, 16:25

szalej, ja uważam że w pobliżu ulicy to ŻADEN pies nie ma prawa chodzić bez smyczy...Nigdy nie wiadomo, co się stanie, a potem płacze i rozpacz, że coś się stało..trzeba przewidywać i być odpowiedzialnym..
Maciek92 - 08-06-2012, 21:01

moja ma też 5-cy,ale na ulicy nie oddważyła bym się jej spuścić.
Ewelina - 09-06-2012, 18:20

Moja od małego nie interesowała się innymi psami była skupiona na mnie. Bała się ruszyć beze mnie :) Nikogo do tego nie składniam, bo wiadomo to głupiutkie kluchy i może im się przydarzyć coś złego. Mój pies od małego był inny i do tej pory jest :-P
dominika92 - 09-06-2012, 18:23

Ewelina, ale..pies to jednak pies, wszystkiego nie przewidzisz. :)
zanka - 21-06-2012, 21:51

Od kilku dni chodzimy z Largiem po osiedlu (absolutnie bezpiecznie, zdala od ulicy) bez smyczy. Jest niesamowicie! Pies mega szczęśliwy, skupia się na nas lub/i na parówce, którą wie, że dostanie jeśli będzie trzymał sie blisko nas. Problem oczywiście w innym psach - gdy tylko widzimy, że inny osobnik się zbliża - mały siada, zapinamy smycz i hipnotyzujemy parówą. działa coraz częściej ;D ale na chodnik przy ruchliwej ulicy oczywiście na pewno bym sie nie zdecydowała nigdy przenigdy.
dominika92 - 21-06-2012, 21:55

zanka, ładnie to tak prawo łamać? :D
Sukcesów zazdroszczę. :)

mibec - 21-06-2012, 22:01

zanka, super :) Za jakis czas sprobuj nie zapinac smyczy jak widzicie psa.
neravia - 21-06-2012, 22:05

zanka, gratulujemy sukcesów! :) wklejałam w galerii ale wkleję i tutaj z naszego szkolenia, nauka chodzenia bez smyczy w obecności innych psiaków: http://www.facebook.com/p...331196010289210
Kami zapatrzona w parówkę i nie zwraca uwagę na psiaki, jednak zauważyłam ostatnio jedną rzecz- na szkoleniu Kami jakby wiedziała, że ma być skupiona na mnie, natomiast przechadzając się w parku czy gdziekolwiek na luzie, czasami ciężko wyminąć nam tylko jednego psa, parówka jest niewidzialna..

zanka - 21-06-2012, 22:35

neravia, ale super! zazdroszcze. u nas daleka droga, ale naprawde widze, że jest lepiej.

neravia napisał/a:
przechadzając się w parku czy gdziekolwiek na luzie, czasami ciężko wyminąć nam tylko jednego psa, parówka jest niewidzialna..
niestety. u nas jest tak, że jeśli pierwsza zobacze psa i zareaguje - zdarza nam sie spokojnie przeczekać, aż pies przejdzie. jeśli Largo będzie pierwszy wręcz odpycha moją ręke :-P a powiedz mi z doświadczenia szkoleniowego - czy dobrze robimy, że każemy mu siadać i w ten sposób ignorować innego psa? przechodzić sie z nim po prostu nie da i tak myśle, że jak zacznie ignorować w ten sposób, to z czasem wprowadzimy mijanki.

mibec napisał/a:
Za jakis czas sprobuj nie zapinac smyczy jak widzicie psa.
kiedyś tak, ale za bardzo odległy czas, jak super opanujemy ignorowanie na smyczy. oby przyszedł taki dzień :D

dominika92 napisał/a:
ładnie to tak prawo łamać?
w imię takiego psiego uśmiechu, warto ! :D

dzięki dziewczyny. motywujecie nas do dalszej pracy :)

neravia - 21-06-2012, 22:52

zanka napisał/a:
a powiedz mi z doświadczenia szkoleniowego - czy dobrze robimy, że każemy mu siadać i w ten sposób ignorować innego psa? przechodzić sie z nim po prostu nie da i tak myśle, że jak zacznie ignorować w ten sposób, to z czasem wprowadzimy mijanki.

zanka, jak najbardziej tak. u nas na szkoleniu tak nauka wyglądał na początku, najlepiej dobrze wyćwiczyć komendę siad ( i najlepiej zostań- u nas dużo ciężkiej pracy poszło z tym), i to najlepszy sposób, karzesz psiakowi siąść, dajesz smakołyki, a potem coraz mniej i w końcu tylko komendę. a w tym czasie wymijają Cię psiaki. Potem, jak pies wie, ze ma się skupić na Tobie (tzn parówce:P) na szkoleniu robiliśmy tak, że krok-dwa przed psa/ lub za i to samo - siad zostań i pozwolić wyminąć psa jakiegoś. to samo z komenda "równaj", jak widać na filmiku Kami dobrze wie co ma robić - ale na szkoleniu..w parku z siadaniem i czekaniem aż pies przejdzie w miarę wychodzi, ale żeby miała równać to nie zawsze podczas wymijania psa..trzeba się przywitać z psem. Trzeba ćwiczyć z większych odległości myślę, damy radę! :)

zanka - 22-06-2012, 07:00

neravia, bardzo dziękuje :) u nas 'zostań' jest opanowane, ale jeszcze nie w obecności psów, podobnie z 'równaj'. ale wszystko przed nami.
effcyk - 15-07-2012, 16:34

jesteśmy w trakcie nauczania psa chodzenia bez smyczy - całkiem nieźle mu to idzie, ignoruje inne psy na ulicy, zjeży się ale mówię "nie wolno" i idzie koło mnie, jednak najładniej chodzi kiedy ma coś w pysku tj niesie piłkę czy patyka do domu - wtedy idzie idealnie do domu przy nodze, skupiony na tym by donieść zdobycz :) kiedy nie ma nic w pysku łatwo się rozprasza, a tu trawkę obwąchać a tu słupek, dlatego od kilku dni nosi sobie sam zabawki :) ludzie się napatrzeć nie mogą :-P że ja takie chucherko i daje radę z takim bydlaczkiem, który na dodatek idzie bez smyczy przy nodze i sobie sam rzeczy nosi :D
Karoola - 15-07-2012, 18:23

effcyk, zdolniacha! Gratulacje :haha:
effcyk - 15-07-2012, 18:57

Karoola, no zmądrzał ostatnio :D , dzięki :haha:
Karoola - 15-07-2012, 20:20

effcyk, znaczy się dojrzewa :D Kurczę, on jest teraz w najfajniejszym wieku :)
effcyk - 15-07-2012, 20:55

Karoola, no hormony przestały już tak buzować, ciągle jest problem z innymi psami szczególnie tymi dominującymi i agresorami, bo Nestorowi ciężko jest "ustąpić" gdyż jest on psem nieustępliwym i zawsze chce być tym numer 1 :-P ale jak idzie przy nodze i skupia się na zabawce, którą niesie to jest pełny ignor dla całego swiata i totalna koncentracja na mnie i zabawce , co mnie bardzo cieszy :)
Karoola - 15-07-2012, 21:36

effcyk, i tak trzymać, musicie być z siebie dumni!
effcyk - 16-07-2012, 06:34

Karoola napisał/a:
musicie być z siebie dumni!

nie może być inaczej ;-)

Kesja - 10-08-2012, 09:58

Muszę się trochę pochwalić ;D Od trzech dni ostro ćwiczymy chodzenie bez smyczy i idzie nam coraz lepiej :) Najgorszy jest pierwszy moment kiedy Ajra zorientuje się że jest spuszczona, bo chce dać dyla w inną stronę, ale staram się wtedy skupić jej uwagę na sobie zabawką bądź smakołykiem i za chwile już jest dobrze - idzie ładnie i się pilnuje :)
Dzisiaj kiedy szłyśmy w kierunku takiej łąki niedaleko nas gdzie Ajra zawsze się bawi z innymi psami nagle wystrzeliła przed siebie bo wiedziała gdzie idziemy ;-) Wtedy ja szybko zaczęłam jej uciekać w innym kierunku - szybko przybiegła do mnie przestraszona, że jej uciekam :D I potem już się pilnowała :-P
Więc jestem dumna z Ajruni i mam nadzieję, że teraz to już będzie tylko lepiej :)

szalej - 10-08-2012, 11:53

Ja powiem tak - Haker jest nauczony chodzić bez smyczy przy nodze ale głównie na szkoleniu... w codziennym życiu mało to wykorzystujemy. Raczej spuszczam go już tam, gdzie nie ma ulicy i może sobie pobiegać w boki.
Teraz jak mam dwa psy sytuacja jest troche inna. Bliska generalnie się pilnuje. Ale jak jestem z dwoma i oba mam spuszczone ciężko jest wzorkiem ogarnąć obydwa kiedy biegną w różne strony, a najgorzej jak trzeba złapać bo np. jedzie samochód. Dlatego najlepiej mi się psy spuszcza w stadzie innych psów - na Bliską patrze raz na kilka minut kontrolnie gdzie jest, takto oko na hakerze a Bliska idzie za stadem psów :) Ale jak ja odejde i pójde w inną strone i ją odwołam, to przybiega i zostawia stado dla mnie ( chociaż moze nie za pierwszym razem :P ). Rozdziela się nawet z Hakerem :)

Pinina - 18-08-2012, 21:27

Moj psiak nie chce sie nauczyc chodzenia bez smyczy, nawet jak jestesmy na jakims zamknietym terenie i puszczam go zeby pobiegal to nie chce wrocic :( . Juz sama nie wiem jak zrobic zeby wracał...
aganica - 18-08-2012, 22:45

Pinina napisał/a:
puszczam go zeby pobiegal to nie chce wrocic

Nie wychodź z domu, bez saszetki ze smaczkami.Każde przyjście na komendę, musi być nagrodzone.Najpierw opanuj to w domu, potem, ćwicz na zamkniętym terenie. Dopiero po całkowitym opanowaniu, możesz zaryzykować spuszczenie w miejscu otwartym.
Z samcem jest o tyle gorsza sytuacja, że może odmówić posłuszeństwa przy " pachnącej "suczce, dlatego... musisz komendy i przywołanie opracować do perfekcji.
Ja nie mam problemów z moim psem ale... to już taki, posłuszny, łakomy egzemplarz.
Teraz.. gdy słyszy "naszą" melodie /odpowiedni gwizd/ pędzi tak, że mam wrażenie że mnie staranuje...bo wie, że saszetka się rozsunie i zawsze coś smacznego skapnie./uwielbia waniliowe zwierzaki z zoologika albo kawałki biszkoptów :D właściwie to wszystko lubi... nawet karma może być,albo goła ręka do polizania........... byle, tylko coś dostać/

Palinka - 18-08-2012, 22:50

Moris na przykład bardzo ładnie przybiega na zawołanie, ale nie wyobrażam sobie żeby chodził grzecznie przy nodze bez smyczy :-P Na komendę tak, jak na przykład trzeba kogoś minąć, a boję się, że będzie zaczepiał, ale jak tylko go zwolnię, od razu leci na bok węszyć. Nie ma mowy żeby przez cały spacer szedł za mną krok w krok, no ale najważniejsze, że trzyma się blisko.
Pinina - 19-08-2012, 12:46

W domu jak zobaczy ze mam cos dobrego dla niego to zaraz przybiegnie a na dworzu to roznie. Pare razy udalo sie go zwabic na dworzu jak zobaczyl ze cos mam ale ogolnie to i tak slabo na niego dziala mimo tego ze jest strasznym obzarciuchem :) . A jak juz obok pojawia sie inne psy to ja moge sobie wolac i wolac i tak nie przyjdzie...
aganica - 19-08-2012, 14:46

Pinina napisał/a:
jak zobaczyl ze cos mam
Może zrób tak, jak ja robię przywołanie to gwizd ..ciągle tej samej melodii po której ZAWSZE dostaje nagrodę .. szybko się zorientuje, że warto wracać. Potem sam gwizd powinien wystarczyć.. no i .. oczywiście pochwały, mizianie .. coś w zastępstwie za smaczki.
Palinka - 19-08-2012, 21:29

Pinina, musisz bardzo dobrze utrwalić komendę przywołującą - wybrać jedno hasło - np. ,,do mnie", ,,wróć" itp., bo pies nie wie, że oznaczają to samo. Musisz robić mnóstwo powtórzeń - najpierw w domu, żeby pies zrozumiał czego od niego oczekujesz, a potem stopniowo dodawaj rozproszenia. Oczywiście za każde przyjście super nagroda - smaczek, zabawa itp. Nie możesz oczekiwać, że już na początku odwołasz psa od innych psów, na to potrzeba trochę czasu ;-) I bardzo ważne jest żeby nie odwoływać psa na siłę, jeśli wiesz, że i tak nie przyjdzie, tak samo nie należy w kółko powtarzać komendy, bo to go uczy ignorowania przywołania. Lepiej wtedy po prostu zapiąć psa na smycz i odejść. Masz magiczną broń - jedzenie, więc dasz radę :)
stanlej49 - 03-10-2012, 17:58

stanlej49 mojaMAJKA ma 13miesięcy i za nic w świecie nie moge nauczyć chodzić na smyczy przy nodze zatrzymywanie się kolczatka nic nie pomaga
dominika92 - 03-10-2012, 18:00

stanlej49, trochę nie ten temat : http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=1456
Gdzieś musicie robić błąd (pierwszy podstawowy to kolczatka :bad: ), może wybierzcie się na szkolenie (metodami pozytywnymi), a tam wam pokażą, jak pracować z psem

Ania_Z - 04-10-2012, 08:01

stanlej49 napisał/a:
stanlej49 mojaMAJKA ma 13miesięcy i za nic w świecie nie moge nauczyć chodzić na smyczy przy nodze zatrzymywanie się kolczatka nic nie pomaga


Wyrzućcie to żelastwo :bad: . Saba też nie jest aniołem ale nigdy złomu na szyi mieć nie będzie.

GIZELKA14 - 18-01-2013, 21:02

No to i ja zacznę wojego uczyć ładnego chodzenia bez smyczy, bo mój Astro jak jest ze mną na spacerze spuszczony, to kompletnie się nie słucha. Dlatego ja sama prawie nigdy go nie spuszczam, a chciałabym bo uwielbiam widok jak się cieszy, że jest na "wolności". :)
Tylko mam takie pytanko, czy jeśli jest na dicie odchudzającej to mogę sobie trenować z ciasteczkami/smaczkami?

mibec - 20-01-2013, 01:52

Cytat:
jeśli jest na dicie odchudzającej to mogę sobie trenować z ciasteczkami/smaczkami?
mozesz odejmowac troche chrupek z dziennej porcji karmy + uzywac kawaleczkow marchewki albo jablka jako nagrod.
GIZELKA14 - 20-01-2013, 16:39

No to spróbuję z chrupkami, bo Astro niestety nie chce jeść ani jabłek ani marchewek. Jak mu tylko jakąś marchewkę podrzucam, ten obwąchuje i nic. A jak jem jabłko, to siedzi; patrzy się, patrzy, ja mu wreszcie kawałek odkrajam, on obwąchuje i sobie idzie. Ehh. :< :doubt:
Brioche - 21-01-2013, 12:33

Moja Megan od szczeniaka była spuszczana ze smyczy na polu naprzeciwko mojego bloku i zawsze się super odwoływała. Niestety ostatnio coś się stało i przestała reagować na cokolwiek. Nie jest tak, że ucieka daleko. Trzyma się mnie ale na pewną odległość, nie da mi do siebie podejść :( raz udało mi się ją cudem złapać. Po kilku dniach postanowiłam spróbować ponownie i spuściłam ją aby porzucać jej piłkę, ale ona po 3 rzutach złapała ją w zęby i zaczęła uciekać.. :bad: nie mogłam jej złapać więc przyszła moja mama mi pomóc.. Po tym incydencie zakupiłam 15 m linki treningowej i teraz na niej biega ta mała uciekinierka :-P od dzisiaj zaczynam naukę metody 'wróć' od początku.. :doubt:
GIZELKA14 - 21-01-2013, 19:06

Brioche napisał/a:
Trzyma się mnie ale na pewną odległość, nie da mi do siebie podejść raz udało mi się ją cudem złapać.
Mam dokładnie tak samo! U mnie jeszcze zdarza się, że Astro odbiegnie tak ode mnie z 50 metrów, bo coś wyniuchał, ja go wołam i wołam, on nie reaguje. Wtedy ja do niego idę, żeby go złapać, bo zanim jemu się znudzi to obwąchiwanie, to zaraz ktoś przylezie.
Oczywiście jego już w tym momencie nie interesuje "to coś", bo przecież 'idzie człowiek, pobawię się z nim' i leci do tego człowieka jakby mu ktoś do tyłka petardę włożył. Dlatego będąc samym na spacerze dałam sobie spokój z jego spuszczaniem. :(
Całe szczęście jeszcze mi się nie trafiło, żeby ktoś z psem szedł, bo wtedy to nie wiem, co by się stało. Uciekłby pewnie...

Brioche - 21-01-2013, 21:05

No u mnie to wygląda niestety tak jakby ona chciała się bawić w berka :( A mi wcale do śmiechu nie było, jak mało na ruchliwą ulice nie wlazła.. :bad:
GIZELKA14 - 21-01-2013, 21:28

Brioche napisał/a:
No u mnie to wygląda niestety tak jakby ona chciała się bawić w berka
Skąd ja to znam...? :doubt: ]:)
fadziochowa - 03-02-2013, 13:03

Fado od samego początku był spuszczany na polach, w parku/lesie i czasem zdarzyło się że za daleko go wywiało ;] Jak teraz mi ucieka to się chowam za drzewo albo w wysoką trawę i krzyczę "Fado szukaj!" - po kilku sekundach psiak jest przy mnie zadowolony i dumny że mnie znalazł ;D
Jacek Trzpil - 12-02-2013, 18:47

Cześć
Widzę, że sporo tych problemów z posłuszeństwem psiuli.
Wydaje się, że niektórzy z Was trochę dają psom wejść sobie na głowę :haha: .
Przywołanie to punkt pierwszy, chodzenie przy nodze w następnej kolejności bym radził.
Uczyć najlepiej w m-cu, które pies zna, żeby się nie rozpraszał nowymi rzeczami, zapachami. W nauce przywołania chwalić, nagradzać jak najwięcej. Jak już jesteśmy przekonani, że pies zna komendę, starajmy się ja wyegzekwować.
Ja robię tak. Jedziemy na spacer, wypuszczam psy z auta i za chwilę przywołuję, jak karnie wrócą - chwalę i pozwalam biegać. Utrwalam komendę i upewniam się, że pies w razie czego mnie posłucha.
Odn. chodzenia przy nodze bez smyczy - sporo smakołyków się przyda :) Najlepiej pokazać psu smakołyk i z odpowiednią komendą ruszyć jednocześnie dłoń ze smakołykiem na wysokości piersi. Psiak będzie skupiony na dłoni ze smakołykiem, po kilku, kilkunastu krokach smakołyk dla psiula+powtórzenie komendy. Jeżeli uczymy psa chodzić przy lewej nodze, to na początku warto po prawej mieć np. ogrodzenie, żeby nie przechodził.
Starajmy sie uczyć psa jak się wcześniej wybiega, w m-cu dla niego znanym, tak, by całą uwagę skupił na nas.
Warto też nauczyć wcześniej żeby psiak na przywołanie (gwizdek, imię) nawiązywał z nami kontakt wzrokowy. Bardzo się to przydaje w nauce.

Di - 13-04-2013, 14:26

I nastała ta wiekopomna chwila! :D
Bianka dzisiaj 75% spaceru po polach i lasach przechodziła... bez linki treningowej! :D Nie uciekała, wracała na każde hasło, zatrzymywała się, gdy coś ją zaciekawiło i nawet dała się odwołać, gdzie już myślałam, że mi pogna za jakimś czymś w oddali. Jestem z niej tak dumna, że musiałam się i Wam pochwalić ;D

missy - 13-04-2013, 14:32

Di, gratki ;D duże postępy.
szalej - 13-04-2013, 17:49

Di, brawo!
Ja się bardzo ciesze, że zaczełam Bliską chodzić bez smyczy jak miała 10 tygodni dzięki temu nie jest to dla niej nic ekscytującego a całkiem normalnego :) Miała dwa okresy młodzieńczego buntu ( gdzie nie uciekała, ale nie chciała dać się złapać :P ) ale już na szczęście mineły :)
Za to wogóle nie umie jeszcze chodzic przy nodze bez smyczy

Di - 13-04-2013, 18:49

szalej, Bliska ma naturalny talent, a jakbym ja miałam rok temu taką wiedzę, jaką mam teraz, to też bym Biankę od razu 'rzucała na głęboką wodę'. A tak pies mi się rozbestwił, ja na spacerach bladłam i oczy za przeproszeniem trzeba było w tyłku mieć, że wcześniej od niej dostrzec rozproszenie. Więc dzisiaj puściłyśmy ją na obcym terenie i odbiegała sobie swobodnie, ale jak się jej raz schowałyśmy za drzewami, to w życiu jej takiej przerażonej nie widziałam - miała się zabić o własne łapy xD Śmiesznie. Mam nadzieję, że przez teraz czas letni utrwalę z nią ostatecznie przywoływanie i linka/smycz będzie tylko pogotowiem ;)

missy, szalej, dziękujemy!;*

fadziochowa - 13-04-2013, 20:19

Di napisał/a:
jak się jej raz schowałyśmy za drzewami, to w życiu jej takiej przerażonej nie widziałam - miała się zabić o własne łapy xD Śmiesznie.
;D My też tak robimy jak się Fadzioch za bardzo oddala. Jak się schowam i krzyknę " Fado szukaj pańci!" to bestia wraca w oka mgnieniu ;D

Gratulujemy sukcesów Bianucho :) ;*

Di - 14-04-2013, 14:24

fadziochowa, dziękujemy. Pilnie pracuję nad przywoływaniem, uważam ciągle, żeby panować nad terenem, na którym zwalniam ją ze smyczy, bo zdarza się jeszcze, że na rower czy ludzi reaguje dziwnie. Od psów zasadniczo jest CAŁKOWICIE odwoływalna. Trafił mi się trudny przypadek xD
fadziochowa - 15-04-2013, 18:53

"Nie chwal dnia przed zachodem słońca"... Pochwaliłam Kundelosa że biega bez smyczy i wraca jak mu się schowam... A dzisiaj mi na polach numer wykręcił :bad: Pognał jak wiatr za stadem saren. Nie zwracał uwagi na to, że wrzeszczę ze łzami w oczach żeby wracał...Straciłam go z oczu! Pobiegł sobie w siną dal a ja stałam jak kołek i się darłam ]:) Wrócił po kilku minutach...zziajany zasapany- nie zwracałam na niego uwagi- byłam tak wściekła że miałam ochotę się na niego wydrzeć tak porządnie... :doubt: Siedziałam na ziemi a on leżał obok i się przymilał. Kurcze no nigdy nie byłam aż tak wściekła na niego ;] Ale najważniejsze że wrócił. Kochany mój łobuz. Za karę miałam wracać do domu i zakończyć spacer...ale co tam- poszliśmy nad jego ukochaną wodę żeby popływał. Całą drogę do domu wracał na smyczy :-P Chyba musimy pomyśleć o lince treningowej albo o flexi 8)
Di - 15-04-2013, 19:19

fadziochowa, skąd ja to znam ! sarny, zające, bażanty - muszę mieć oczy w tyłku, żeby ogarniać polną zwierzynę, bo też jestem pewna, że Bianka rzuciłaby się w szaleńczy pościg. Tak to mamy z tymi psiurzyskami kochanymi. Ale najważniejsze, że wrócił! ;*
fadziochowa - 15-04-2013, 21:48

Di czytałam Twoją historię o Biance uciekinierce...i nie pomyślałam nawet, że kiedyś mój Psioch wykręci mi taki numer. Już wiem co czułaś jak ją z oczu traciłaś....jak widziałam maleńką czarną kropeczkę a potem nawet ona mi zniknęła z pola widzenia to wpadłam w histerię. Cały czas się darłam "Fado do mnie! wracaj proszę!" ale po 2-3 minutach siadłam i czekałam. Wrócił- Bogu dziękowałam że nadal mam go przy sobie :heart: . Teraz na serio zaczynam się zastanawiać nad linką treningową... te nasze psiaki to potrafią nas wystraszyć.
A jak tam Bianucha ? dziś też się udało bez linki? :)

Di - 15-04-2013, 22:26

fadziochowa, doskonale Cię rozumiem, do dzisiaj pamiętam, jak mi się trzęsły kolana, jak w śnieżne popołudnie darłam się za Bianką, która poleciała mi za autem. Zawał gotowy.

W naszym przypadku linka podziałała cuda. Od grudnia przechodziłyśmy porządne treningi, spuszczałam ją ze smyczy tylko z innymi psami lub/i tylko, gdy na spacer chodziłam z dodatkową osobą. Zaopatrzona w smaczki, zabawki, objuczona, jak osioł. Po prawie pięciu miesiącach efekty są zaskakujące. Wraz z dźwiękiem odpinającego się karabinka smyczy/linki, dla Bianki priorytetem staje się aport. Biega w te i z powrotem za piłką i poza nią ... świata nie widzi. Stwierdziłam jednak, że nie samymi aportami powinna żyć i zaczęłam z nią ćwiczyć 'normalne' chodzenie, z zabawką jako przerywnikiem. Nauczyłam ją komendy 'Biegaj', po tym haśle może sobie pohasać w jakiś bezpiecznych odległościach ode mnie, ale jednak luźno. Przywołuję ją często i za każdy powrót - smaczek, głaski i zabawa. Pilnuję, czy nie widać saren i innych zwierzaków; rowerzystów muszę zauważyć wcześniej od niej, podobnie, jak samochody - nawet w bardzo dalekiej odległości. Więc na takich spacerach to się raczej psychicznie nie zrelaksuję ;) Ale jest naprawdę super, jak widzę radość Bianki mogącej czerpać ze spacerów wolność i swobodę ;) Mam nadzieję, że Bianka uciekinierka nie będzie spędzała mi już snu z powiek, równocześnie nabrałam pewności, że nawet jeżeli pobiegnie mi za bażantem (a jednak instynkt nią ciągle włada), to wróci na pewno ;)

Linkę mam ze sobą na wszystkich dłuższych spacerach (chyba, ze ide w miasto, wtedy tylko smycz;P), ale ostatnio coraz częściej zamiast na psie, znajduje się luźno w mojej ręce. Dzisiaj jednak przyszła pora na miasto, więc Bianka sobie nie pohasała, zamiast tego spotkała się ze swoją najlepszą przyjaciółką i biegały jak szalone po zamkniętym terenie działki :)

Wierzę, że z Twoim Fado to tylko pojedynczy wypadek przy pracy;* ;* ;*

snowflake - 05-11-2013, 00:54

Tak sobie myślę i myślę..
Czy ja jestem przewrażliwiona jakaś?
Nie puściłam Cece jeszcze ani razu wolno bez smyczy. Jedynie na lince treningowej, na której dostaje szału i lata jak nienormalna chcąc mi uciekać. :| Boję się jej spuszczać, dopóki nie nauczymy się przychodzić na komendę. Ona w smyczy nie potrafi chodzić, a co byłoby bez.. Parę razy mi się zerwała, raz pobiegła do psów(które były z właścicielami), ale przybiegła do mnie jak ją zawołałam.. Drugim razem natomiast zerwała mi się i pobiegła za takim ulicznym psem.. Przez ulicę, na drugi koniec osiedla, gdzie jeszcze nigdy nie była.. :| Nic na nią nie działało wtedy. Ledwo ją złapałam.. Dlatego się boję.
Puszczam ją jedynie czasem, jak bawi się z innym psem, który jest z właścicielem i go słucha, a do tego tylko jeśli jesteśmy na jakimś pustym czy ogrodzonym terenie.


Czy ja przesadzam? :|
Tak się zaczęłam zastanawiać po sytuacji dzisiaj w parku. Był taki wspaniały golden, chciał się z Cece bawić, ale ja nie mogłam jej spuścić ze smyczy.. Przykro mi trochę, bo czasem spotykamy fajne psy z fajnymi właścicielami, a ja nie chcę jej spuszczać bo to np. blisko ulicy, inne psy chodzą(i ona może za nimi pobiec..)itp..

Oczywiście ćwiczymy na lince cały czas, ale że mozolnie nam to idzie to druga sprawa..

missy - 05-11-2013, 11:33

snowflake, ćwiczyć, ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć.
Dopóki nie będziecie mieć pewności że nie przybiegnie jak ją zawołacie nie ma co ryzykować, bo z tego co piszesz może faktycznie się coś stać kiedy pobiegnie na ulicę.

Dłuuuuga linka treningowa (my mielismy chyba z 50 metrów), i ciągle staraj się ja przywoływać, kiedy przybiegnie dawać mnóstwo przepysznych smakołyków i chwalić.

snowflake - 05-11-2013, 16:29

missy, no przecież napisałam, że ćwiczymy cały czas.. ;) Bardziej chodziło mi o to, czy nie przesadzam. Coraz więcej ludzi mi powtarza, że zwariowałam i juz zaczęłam się zastanawiać, czy nie mają troche racji.
Linke mamy 15 metrową i nie wyobrażam sobie dłuższej. Cece lata jak szalona i cała się w tej linie zaplatuje, raz myslalam, ze sobie nogi połamie..

Sarrai - 05-11-2013, 21:35

Wiesz co, my Fridę puszczaliśmy praktycznie od początku o ile był to rozległy teren, z dala od samochodów. Jako mały 3 miesięczny szczyl trzymała się przy samej nodze, potem trochę zaczęła bardziej śmielej :haha: Teraz jest ok. zazwyczaj bez smyczy Frida idzie przede mną ze 2-3 metry i co chwila się odwraca i sprawdza czy idę. Czasem stanie w miejscu i zacznie coś wąchać albo podbiegnie dalej to wtedy sprawdza się komenda 'do mnie', tylko u nas ona brzmi "na razie, papa!" ;D - tak jakoś bezwiednie zawsze mówiłam i teraz mam :-P

Jak dla mnie to przesadzasz trochę ;) o ile masz miejsce, z dala od aut, dość odosobnione itd. to czemu by mała miała nie pohasać;) Jak ja spuszczam Fridę ze smyczy to ma taki szczęśliwy wyraz pyska ;D ale z drugiej strony... oczywiście decyzja należy do Ciebie, musisz ocenić bezpieczeństwo swojego psa.

snowflake - 05-11-2013, 21:58

Sarrai napisał/a:
Wiesz co, my Fridę puszczaliśmy praktycznie od początku o ile był to rozległy teren, z dala od samochodów. Jako mały 3 miesięczny szczyl trzymała się przy samej nodze, potem trochę zaczęła bardziej śmielej :haha: Teraz jest ok. zazwyczaj bez smyczy Frida idzie przede mną ze 2-3 metry i co chwila się odwraca i sprawdza czy idę. Czasem stanie w miejscu i zacznie coś wąchać albo podbiegnie dalej to wtedy sprawdza się komenda 'do mnie', tylko u nas ona brzmi "na razie, papa!" ;D - tak jakoś bezwiednie zawsze mówiłam i teraz mam :-P

Jak dla mnie to przesadzasz trochę ;) o ile masz miejsce, z dala od aut, dość odosobnione itd. to czemu by mała miała nie pohasać;) Jak ja spuszczam Fridę ze smyczy to ma taki szczęśliwy wyraz pyska ;D ale z drugiej strony... oczywiście decyzja należy do Ciebie, musisz ocenić bezpieczeństwo swojego psa.


Nie wiem już, nie wiem.. :P Sporo osób mi mówiło, żeby spuszczać od początku. Ale ona jest takim wariatem, że ja się boję po prostu że mi gdzieś ucieknie i będzie pozamiatane. Teraz trochę żałuję, że od małego nie próbowałam jej puszczać.
Ostatnio bardziej wzięłyśmy się za treningi i Cece zaczyna bardziej na mnie reagować na spacerach, 'noga' powtarzam jej prawie cały czas i zaczyna grzeczniej chodzić. Jeszcze niedługo przyjdą do nas szelki, to już w ogóle.. Do tego więcej treningów na lince i myślę, że niedługo zacznę ją powoli puszczać.
Najbardziej boli mnie to, jak spotykamy np. w parku psy, one są posłuszne i sobie biegają bez smyczy, chcą się z Cece bawić, a ona biedna na smyczy.. :( Właściciele zawsze mówią żeby spuścić, ale ja nie umiem, nie potrafię. Boję się po sytuacji, jak uciekła mi za innym psem i musiałam za nią biegać po osiedlu. Boję się, że kiedy ją puszczę a będzie szedł inny pies - pobiegnie za nim. :bad:

Sarrai - 05-11-2013, 22:21

rozumiem, że się boisz, tym bardziej, że miałaś już taką przykrą sytuację z jej ucieczką :bad:
a szelki bardzo dobra rzecz, mi się o wiele lepiej prowadzi w szelkach ;)

aganica - 06-11-2013, 08:17

snowflake napisał/a:
Boję się
I słusznie, że się boisz.
Ja bym poszła z psem na szkolenie, by się nauczyć odpowiedniej komunikacji z psem.
Moje to już baardzo dorosłe psy a tylko jeden chodzi bez smyczy...zawsze.
Bez względu czy jesteśmy na rozległym terenie, czy przy ruchliwej ulicy.Hera nigdy nie jest zapinana na smycz ale...to pies wyjątkowy i twierdzę, że mądrzejszy ode mnie.
Ale jej wychowanie rozpoczęłam od szkolenia PT i PT1
Loviemu i Fionie nie ufam /do końca/ dlatego puszczane są, tylko w terenie bezpiecznym.
Chociaż zawsze przychodzą na zawołanie to.. było kilka sytuacji które ..nadszarpnęły moje zaufanie i niema zmiłuj...szkoda mojego i psiego zdrowia.

Siekiera - 07-11-2013, 00:54

Ja też małego spuszczam ale ostatnio trochę mnie zirytował bo 3 nad ranem wtedy się mniej boje bo nikt nie chodzi i był znajomy z 2 psami chwile pogadaliśmy i poszedł Blade sobie biegał i nagle go nie mam wołam krzycze nic mowie sobie świetnie a on pobiegł do tego kolegi i psów jakiś kilometr... Nie może mi tak robić ale nie mogłem go ukarać bo jak wyszedłem na główną ulice o wołałem go to przybiegł więc nie mogłem nic zrobić bo ukarał bym go za to że przyszedł..... Kilka osób skrytykowało moją reakcje alee mam nadzieje że zrobiłem dobrze zastanawiam się jeszcze jak zrobić by takie sytuacje nie miały miejsca
snowflake - 07-11-2013, 15:51

aganica napisał/a:
snowflake napisał/a:
Boję się
I słusznie, że się boisz.
Ja bym poszła z psem na szkolenie, by się nauczyć odpowiedniej komunikacji z psem.
Moje to już baardzo dorosłe psy a tylko jeden chodzi bez smyczy...zawsze.
Bez względu czy jesteśmy na rozległym terenie, czy przy ruchliwej ulicy.Hera nigdy nie jest zapinana na smycz ale...to pies wyjątkowy i twierdzę, że mądrzejszy ode mnie.
Ale jej wychowanie rozpoczęłam od szkolenia PT i PT1
Loviemu i Fionie nie ufam /do końca/ dlatego puszczane są, tylko w terenie bezpiecznym.
Chociaż zawsze przychodzą na zawołanie to.. było kilka sytuacji które ..nadszarpnęły moje zaufanie i niema zmiłuj...szkoda mojego i psiego zdrowia.


Chciałam iść na szkolenie od samego początku. Ale.. w mojej okolicy nie ma żadnej szkółki. To znaczy jest jedna, ale oferta nie jest zbyt przekonująca.. Dojeżdżać baardzo daleko nie mam możliwości.
I generalnie nie chodzi mi o to, zeby Cece chodziła cały czas bez smyczy na spacerach.
Chciałabym móc ją po prostu odpiąć od smyczy, żeby sobie pobiegała np. w parku, w lesie..
Ale nie mogę, bo wystarczy, że zobaczy kota i w dłuuuuuugą.
Jutro prawdopodobnie przyjdą do nas szelki i zaczynamy ćwiczyć porządnie. :)

Gocha2606 - 07-11-2013, 22:26

Cytat:
Chciałam iść na szkolenie od samego początku. Ale.. w mojej okolicy nie ma żadnej szkółki. To znaczy jest jedna, ale oferta nie jest zbyt przekonująca.. Dojeżdżać baardzo daleko nie mam możliwości.


A skąd Wy jesteście, jeżeli to nie tajemnica?
Może znajdziemy kogoś godnego polecenia w Twojej okolicy.

snowflake - 08-11-2013, 17:12

okolice Rybnika.
Kesja - 09-11-2013, 13:45

snowflake, ja cię bardzo dobrze rozumiem -sama mam takiego samego wariata w domu ;] :-P Jak Ajra była mała często puszczałam ją ze smyczy, ale po kilku przypadkach kiedy uciekła mi albo za innym psem, albo wyczuła coś do zjedzenia stwierdziłam, że to bez sensu - nie po to kupiłam psa, żeby go stracić pod kołami saamochodu. Później puszczałam ją tylko kiedy bawiła się z psami bo wtedy jeszcze w miarę się słuchała i wracała razem z innymi. Kupiłyśmy też linkę treningową, no i na niej właściwie cały czas ćwiczymy przywołanie.
Teraz Ajra jest już starsza i odważam się ją coraz częściej puszczać podczas spacerów i widać że jest dużo lepiej. Poza tym odkryłam najlepszą możliwą rzecz - kabanosy na spacerach - pies sam się pilnuje :D
Oczywiście nie ufam jej na tyle żeby spuszczać ją np. podczas spaceru po osiedlu - to jest pies i nie wiadomo co jej może do głowy strzelić, ale jak idziemy w parku to już się nie boję że mi zwieje i nie wróci :)

snowflake - 09-11-2013, 14:14

Kesja, cieszę się, że nie jestem sama. :) Ja nawet w parku się boję, bo zobaczy innego psa i poleci... W parku przy innych psach też się boję. Jedynie na jakimś dalszym terenie jest okej.
I to mnie baaaaaaardzo boli, często właśnie w parku spotykamy psy jej wagi(bo zazwyczaj spotykamy takie malutkie, sarenki, yorki...) z którymi mogłaby się pobawić, a nie może, bo jest wariatem który przy ludziach i innych psach mnie nie słucha za bardzo. :cring:

Kesja - 09-11-2013, 14:21

snowflake, na twoim miejscu jeśli bawi się z innymi psiakami to bym ją puściła - szczególnie jeśli te psy się słuchają to na pewno za nimi wróci :) Bierz ze sobą na spacery jakąś piłkę piszczącą i w razie gdyby coś ją zaciekawiło zapiszcz nią - powinna wrócić ale wtedy oczywiście nagroda i zabawa :)

[ Dodano: 09-11-2013, 14:23 ]
snowflake napisał/a:
bo jest wariatem który przy ludziach i innych psach mnie nie słucha za bardzo. :cring:

Pomyśl też o tym, że ona potrzebuje się wybiegać - chodzi na smyczy co = temu że jest pełna energii i potem wariuje

Silver69 - 09-11-2013, 14:46

snowflake, a próbowałaś zawołać ją w jakiś dziwny, charakterystyczny sposób i uciekać gdy zwróci na Ciebie uwagę?

[ Dodano: 09-11-2013, 14:47 ]
Wydaje mi się, że dziewczyna ma po prostu za mało luzu :haha:

snowflake - 09-11-2013, 15:26

Wiem, że ma za mało luzu i musi się wybiegać. Ale ja nie potrafię, za bardzo się boję. Nie umiem się przełamać. :| Biega sobie na lince, ale dostaje wtedy takiej wariacji.. Przy innych psach mogę ją ewentualnie puścić, skoro nalegacie.. :D Ale jak jestem z nią sama - nigdy w życiu!
Piszczących piłeczek Cece nie lubi. Mamy chyba z pięć w domu i na nią nie działają, próbowałam ją wiele razy tak właśnie przywoływać.
I uciekałam przed nią, jak pierwszy raz uciekła mi w lesie, byłam z nią sama. Na początku oczywiście zaczęłam za nią biec, ale w końcu się poddałam. Nie ma chyba jeszcze takiego, co by uciekającego psa dogonił, a w dodatku ja choruję i biegać baaaaardzo długo nie mogę. Stanęłam w miejscu, a ona się do mnie wróciła, zaczęła po mnie skakać jak nienormalna.. Padał wtedy deszcz, wyglądałyśmy jak błotne potwory.
Następnym razem kiedy mi uciekła, też byłam z nią sama, między blokami.. Wyrwała się i zaczęła biec w stronę ulicy. Ale odwróciłam się i to ja zaczęłam uciekać przed nią - przybiegła.
Kolejny raz.. Szłam ze znajomym. Spotkaliśmy znajomych znajomego( :D ) z psami. Było późno w nocy. Cece oczywiście zaczęła do psów ciągnąć, ale one były trochę starsze i nie chciały się bawić, kucnęłam więc i Cece siedziała mi między nogami. A nagle... Wyrwała się z obroży. Półzaciskowej, ale jak tak siedziała to obroża była luźno, nie wiem jak ona to właściwie zrobiła. I poleciała do psów. Wołałam ją, ignorowała mnie, ale w końcu przybiegła.

Nie było tak źle, więc myślałam że jednak będę ją czasem puszczać.. Do czasu.

Ostatni i najgorszy raz kiedy mi uciekła.. Szłam z nią rano, przed wyjściem z domu na szybkie siku za blok(właściwie przed blok.. przed blokiem mamy taką krótką 'ścieżkę' która prowadzi do ulicy) Wracałyśmy już, Cece zobaczyła psa(takiego burka, który chodzi po osiedlu bez właściciela i na wszystkich warczy :| ), zaczęła do niego ciągnąć, ale ją odciągnęłam i poszłyśmy. Byłyśmy w klatce. Cece zaczęła strasznie ciągnąć do góry po schodach, więc puściłam jej smycz i szła przede mną. A nagle... Uciekła mi pod nogami, wyleciała z klatki i prosto do tego psa.. A pies przed nią ucieka.... Ganiali się pod blokiem, a ja jak idiotka za nimi. Próbowałam przed nią uciekać - nawet mnie nie widziała. Wołałam, pokazywałam smaki.. Nie słyszy i nie widzi. W końcu ten pies zaczął biec na drugą stronę ulicy... Prosto pod samochód.. Cece oczywiście za nim. Schodziłam już na zawał, ale na szczęście udało im się przebiec sekundę przed samochodem. Pobiegłam za nimi, pies uciekał jak głupi, a Cece jeszcze głupsza za nim... Stawałam w miejscu, wołałam, pokazywałam smaki, uciekałam.. NIC, ona dalej.. Takim zatrzymywaniem się byłam w tyle i mogłam ją stracić z zasięgu wzroku, więc biegłam za nimi... Na kolejną jezdnię, kompletnie między bloki na innej ulicy, Cece tam nigdy nie była... Już nie dawałam rady biec, ale na szczęście ten pies gdzieś się zgubił, straciłam go z zasięgu wzroku i Cece też go nie widziała. Wtedy mój pies zdał sobie sprawę, że jestem za nim.. Zaczęła mi więc uciekać. :bad: Ja też zaczęłam uciekać, w inną stronę.. Wtedy biegła za mną, ale jak chciałam ją chwycić - uciekała. W końcu nogą stanęłam na smycz i ją złapałam.. Byłam wtedy taka zdenerwowana, spocona, zaryczana, roztrzęsiona... Spóźniłam się na autobus, nigdzie nie poszłam.
Boję się, że to się powtórzy. Dlatego nie spuszczę jej bez innego psa.
Przy innych psach - ok, ale pod warunkiem że one słuchają włascicieli. I wolę to robić w miejscach, w których prawdopodobieństwo spotkania obcego psa jest małe. Boję się, że ona jednak pomimo zabawy ze znajomymi psami, poleci za jakimś innym.. :bad:
Wiem, ze jestem przewrażliwiona.

Kesja - 09-11-2013, 19:29

snowflake, nie puszczaj jej przy ulicy - tego na pewno Ci nie radzę bo nawet jak bawi się z osłuchanym psem może zrobić jakąś głupotę. Z tego co pisałaś to jak zaczynasz uciekać biegnie za tobą - to super, bo moja nawet na to nie reagowała :-P
Ja ostatnio robię tak, że jek Ajrę puszczam w parku i leci gdzieś i mnie nie słucha raz ją wołam i chowam się za drzewami - oczywiście tak żeby ją widzieć no i w pobliżu nie ma żadnej ulicy. Kiedy widzę że zaczyna mnie szukać i panikować wołam jeszcze raz ale się nie pokazuję - zazwyczaj wtedy mnie znajduje, a jak nie to się jej pokazuję ze smakiem w ręce - pilnuje się potem bardzo :lookdown:
Musisz ją zacząć puszczać, bo pies ci zdziczeje (sorry ale nie wiedziałam jak to inaczej napisać :D ) i im później tym będzie gorzej...

snowflake - 09-11-2013, 21:44

Kesja, no właśnie ona nie przybiega zawsze, jak ją wołam. A jak już przybiegnie to i tak nie chce dać się złapać.. :P I nie spuszczę jej przy ulicy nigdy, nawet jeśli nauczy się przychodzić na komendę i będzie chodzić ładnie przy nodze.
Dzisiaj znów mi uciekła.. W parku, za ćmą.. Mamy taki dość dziwny park, jest dużo.. Zagłębień? Dolin? I właśnie w taką dolinę mnie ciągnęła, bo zobaczyła ćmę. Pociągnęła tak mocno, że się wywróciłam i smycz sama wypadła mi z ręki. A ona w długą i za ćmą.. Darłam się jak nienormalna, zaczęłam jej uciekać a ona tylko stała i patrzała, co ta Pancia znowu wymyśliła.. W końcu stanęłam w miejscu, ona też stała jakieś 20 metrów dalej, ja zaczęłam iść w przeciwną stronę, a ona zaczęła do mnie biec, obiegła mnie naokoło i znów chciała uciekać. Złapałam ją za smycz na szczęście. Dzięki bogu nie wbiegła do tej doliny, lamp tam nie ma, ciemno strasznie, nic bym nie zrobiła.
Zacznę ją puszczać, ale ja nie mam jako takich warunków.. W pobliżu jeden mały lasek(malutki i same pijaczyny tam są) i dwa parki, jeden większy i drugi większy, ale w obu jest często sporo psów.
Jedyny więlki las u mnie jest na drugim końcu miasta, autem się tam nie dojedzie. :P
Według mnie mam jedną opcje - spotkania ze znajomymi którzy mają usłuchane psy.
Znam osobę, która ma strasznie tak usłuchanego laba.. Czeka nawet na właściciela pod sklepem, bez smyczy.. Nie ruszy się z miejsca.
Ale Cece nie miała jeszcze okazji go poznać, musimy to nadrobić. :P

aganica - 09-11-2013, 22:53

snowflake napisał/a:
Według mnie mam jedną opcje
Nie jedną... :)
Ja bym zaczęła od szlifowania przychodzenia na zawołanie... i wcale nie na spacerze a w domu.
Przynajmniej ja tak robiłam.
Przy okazji można wymęczyć psa /umysłowo/ ..
Kiedyś nie wierzyłam w zbawienne działanie klikera.. teraz jestem w nim zakochana.
Utrwalanie zachowań za pomocą klikera jest ...........niesamowite.
Pies potrafi zrobić wszystko : poda przedmiot, zamknie szafkę..targetuje. To na prawdę fajna zabawa a i wysiłek większy od szaleństwa w parku.
Gdy wypracujesz w domu...przywołanie 100/100, możesz przejść na kolejny etap .. spacer.
Nie powiem..ale lubię gdy ludziska się gapią gdy idę w parku z psem bez smyczy, w pasie saszetka ze smakami, pies przy mojej nodze i tylko ...od czasu do czasu słychać ciche klik,klik :D
Inne psy latają jakby miały chory pęcherz, zero posłuchu u właścicieli a mój...przyklejony do uda - ślini mi spodnie :D
To nic że chodzi o zawartość saszetki ...przecież ludzie tego nie wiedzą :-P
Lubię też... gdy jesteśmy na psich spotkaniach .. moje psy, każdy w innym miejscu ...szaleją z kolegami ...
Jeden gwizd naszej melodii/zawsze tej samej/ a trzy sierściuchy pędzą na złamanie karku .... to nic że do saszetki ze smakami .. nie jestem zbyt wymagająca, nie oczekuję poddańczej miłości ... ważne że przychodzą 100/100.
Nie mówię że było łatwo.. psy nie są idealne ale.. trzeba się nauczyć psa...swojego psa i jego wad i zalet.Tak jedno jak i drugie można wykorzystać do szkolenia bo..to co nam się wadą wydaję, w efekcie końcowym może być zaletą.

snowflake - 10-11-2013, 09:26

aganica napisał/a:
snowflake napisał/a:
Według mnie mam jedną opcje
Nie jedną... :)
Ja bym zaczęła od szlifowania przychodzenia na zawołanie... i wcale nie na spacerze a w domu.
Przynajmniej ja tak robiłam.
Przy okazji można wymęczyć psa /umysłowo/ ..
Kiedyś nie wierzyłam w zbawienne działanie klikera.. teraz jestem w nim zakochana.
Utrwalanie zachowań za pomocą klikera jest ...........niesamowite.
Pies potrafi zrobić wszystko : poda przedmiot, zamknie szafkę..targetuje. To na prawdę fajna zabawa a i wysiłek większy od szaleństwa w parku.
Gdy wypracujesz w domu...przywołanie 100/100, możesz przejść na kolejny etap .. spacer.
Nie powiem..ale lubię gdy ludziska się gapią gdy idę w parku z psem bez smyczy, w pasie saszetka ze smakami, pies przy mojej nodze i tylko ...od czasu do czasu słychać ciche klik,klik :D
Inne psy latają jakby miały chory pęcherz, zero posłuchu u właścicieli a mój...przyklejony do uda - ślini mi spodnie :D
To nic że chodzi o zawartość saszetki ...przecież ludzie tego nie wiedzą :-P
Lubię też... gdy jesteśmy na psich spotkaniach .. moje psy, każdy w innym miejscu ...szaleją z kolegami ...
Jeden gwizd naszej melodii/zawsze tej samej/ a trzy sierściuchy pędzą na złamanie karku .... to nic że do saszetki ze smakami .. nie jestem zbyt wymagająca, nie oczekuję poddańczej miłości ... ważne że przychodzą 100/100.
Nie mówię że było łatwo.. psy nie są idealne ale.. trzeba się nauczyć psa...swojego psa i jego wad i zalet.Tak jedno jak i drugie można wykorzystać do szkolenia bo..to co nam się wadą wydaję, w efekcie końcowym może być zaletą.



Ja też na początku ćwiczyłam z domu, a z klikerem ćwiczymy od samego początku. Aaaaaaale.. w domu, jak ona tylko zobaczy smaki to od razu do mnie leci.. :P Musiałam ćwiczyć z komendą 'zostań', np. pies był w salonie pod oknem, a ja w kuchni która jest prostopadła do salonu, widziałam ją i kazałam zostać(inaczej by przyleciała od razu), a później wołałam 'do mnie', to przylatywała.. Ale tylko w domu.. I takie mieszanie tych komend to ja nie wiem, jest skuteczne? Bo bez komendy 'zostań' przyleciałaby od razu... :P

aganica - 10-11-2013, 12:02

snowflake napisał/a:
takie mieszanie tych komend to ja nie wiem, jest skuteczne? Bo bez komendy 'zostań' przyleciałaby od razu... :P
Jakie mieszanie? Przecież pies musi znać komendę i ...zostań i do mnie tak jak.. koniecznością jest nauczenie komendy "stój"
Moje, dla potrzeb spaceru, są nauczone :
-STÓJ - przed jezdnią
-IDZIESZ- gdy przechodzimy przez jezdnię.
-USTĄP - gdy mija nas inny pies lub człowiek
- ROWER- tu pies ma zejść na trawnik by uniknąć wypadku.
O komendach ; noga, równaj.. nie wspominam bo to jest oczywiste.
Spacer ma być przyjemnością, a nie katorgą, zwłaszcza gdy się idzie... z trzema psami które ludzie postrzegają jako.....potwory, a człowieka który ma taką ilość psów w mieście jako.... chorego na umyśle.
Przy zabawie klikerem...wszystkie, moje psy są w pozycji siad.Potem komenda ..imię psa i przynieś.
Jeżeli któryś się wychyli /Fiona często wychodzi z inicjatywą / ignoruję i zero nagrody.
Czasami ja się wściekam / nie jestem idealna/ wtedy kończę zabawę bo to... nic dobrego nie wniesie.
Spokój to...połowa sukcesu :)

snowflake - 10-11-2013, 13:04

Stój przed ulicą potrafi, a gdy przechodzimy na pasach nauczona jest iść szybciej, kiedy pozwolę.
Ale bardziej chodziło mi o to, że chcę nauczyć psa wracania do mnie w różnych sytuacjach, a każąc jej zostać a potem każąc jej przychodzić, nie nauczy się, że przed 'do mnie' musi być zostań? :D (masłomaślane)

iwonadp - 11-11-2013, 15:23

snowflake, chcesz nauczyć psa jednej rzeczy pomijają 10 innych które prowadzą do tej jednej .
Sory ale nie masz doswiadczenia w szkoleniu psa a tym co do tej pory robisz namieszałaś już psu w głowie . Zapisz sie na szkolenie i nie oczekuj ze tam Twojego psa nauczą ,tam Ty musisz byc pilną uczennicą ze nauczyc psa.
Wiesz jak słyszę ze ktos mówi ze swojego psa spuści ze smyczy tylko przy innym to sie troche złoszcze ,jaka masz gwarancję ze ten obcy wróci ,słowo jego własciciela to jest ta gwarancja .

[ Dodano: 11-11-2013, 15:28 ]
Tak jak pisze aganica, komendy czemuś służą i nie jest to mieszanie psu w głowie chyba ze na jedna czynnosc masz kilka komend i oczekujesz ze pies to wszystko + klikanie ogarnie .

snowflake - 11-11-2013, 15:32

iwonadp, możesz napisać jaśniej? Niezbyt rozumiem, o czym do mnie mówisz.
Nie mam doświadczenia, co w tym złego? Nie jestem trenerem, nie wiem wszystkiego, PO TO TUTAJ NAPISAŁAM, żeby uzyskać pomoc.
Nigdzie też nie napisałam, że chcę iść na szkolenie, żeby nauczyli psa wszystkiego bez mojego udziału, więc nie rozumiem Twoich słów"
iwonadp napisał/a:
i nie oczekuj ze tam Twojego psa nauczą ,tam Ty musisz byc pilną uczennicą ze nauczyc psa.

I o szkoleniu również napisałam, że NIE MAM GDZIE IŚĆ, bo w mojej okolicy jest tylko jedna szkółka, która nie ma ciekawej oferty. Możliwości daleko dojeżdżać nie mam.

Jak chcesz udzielać komuś takich rad, to najpierw przeczytaj wszystko dokładnie.
I naucz się również posługiwać językiem polskim tak, aby dało się cokolwiek zrozumieć.
Bo ja z Twojej wypowiedzi wywnioskowałam jedynie, że jestem głupia bo bez doświadczenia.

iwonadp - 11-11-2013, 15:36

Pozostawania w pozycji np.siad uczy sie psa , który ma opanowane komendy podstawowe i zaczyna się od 1 - 2 KROKÓW NA KILKA SEKUND , potem stopniowo wydłuża sie odległosć i czas . Nigdy nie ma tak ze jedną komendę wyuczoną zarzuca sie i cwiczy nastepną , robi sie cały zestaw stare + nowe i tak na zmianę .
snowflake - 11-11-2013, 15:42

iwonadp napisał/a:
Pozostawania w pozycji np.siad uczy sie psa , który ma opanowane komendy podstawowe i zaczyna się od 1 - 2 KROKÓW NA KILKA SEKUND , potem stopniowo wydłuża sie odległosć i czas . Nigdy nie ma tak ze jedną komendę wyuczoną zarzuca sie i cwiczy nastepną , robi sie cały zestaw stare + nowe i tak na zmianę .


Dziękuję za informację. :)

iwonadp - 11-11-2013, 17:58

snowflake, czy Twoja sunia na tej linie bawi sie z innymi psami ? W jednym z postów napisałas ze uciekła na drugi koniec osiedla gdzie nigdy nie była , moje pytanie: urozmaicasz trasy spacerowe ? Bawisz się z psem na spacerach , zabierasz na spacer zabawke ,smakołyki ?
Z Twoich postów wynika ze na spacerach bardzo sie stresujesz ,jesteś spięta to ma wpływ na zachowanie psa .
Dlaczego uważasz ze szkolenie w Twojej okolicy nie ma ciekawej oferty ?

snowflake - 11-11-2013, 18:55

iwonadp napisał/a:
snowflake, czy Twoja sunia na tej linie bawi sie z innymi psami ? W jednym z postów napisałas ze uciekła na drugi koniec osiedla gdzie nigdy nie była , moje pytanie: urozmaicasz trasy spacerowe ? Bawisz się z psem na spacerach , zabierasz na spacer zabawke ,smakołyki ?
Z Twoich postów wynika ze na spacerach bardzo sie stresujesz ,jesteś spięta to ma wpływ na zachowanie psa .
Dlaczego uważasz ze szkolenie w Twojej okolicy nie ma ciekawej oferty ?


Wreszcie mówisz z sensem.. :P

Tak, zabieram na spacer smakołyki. Staram się ją nagradzać jak najczęściej za dobre zachowanie. Wczoraj zabrałam na spacer kliker(wcześniej nie zabierałam, bo mój poprzedni kliker był automatyczny i pies na ulicy go nie slyszał, teraz mamy ten standardowy z trixie) i muszę przyznać, że to był NAJLEPSZY spacer z Cece w życiu! Była strasznie grzeczna, reagowała na każde moje słowo.
Jeśli chodzi o urozmaicanie tras spacerowych, hm.. Chodzimy w różne miejsca, ale moja dzielnica to głównie bloki i ulice. Najczęściej chodzimy do parku, a w parku właśnie w różne miejsca, bo park jest wielki. Wracamy różnymi trasami.
Na lince Cece czasem bawi się z innymi psami, ale to nie jest często, Cece ma ogólnie mało kolegów, większość psów na naszym osiedlu to sarenki i yorki..
ALEEEE! Poznałam dziś dwa laby. Jeden, młodszy od Cece.. Od dwóch dni w domu. Chodzi bez smyczy, przy nodze.. Strasznie spokojny, to on Cece uspokajał... Ale później się rozbrykał i się bawiły.
Drugi ma 4 miesiące, prawie taki sam wariat, jak Cece.. I taki sam wzrost! Bawiły się jak szalone. I puściłam Cece, bo strasznie się plątały, tamten pies był na smyczy. Cece chyba nawet nie zauważyła, że jest luźno... :P
Te dwa spotkania(w ciągu kilku minut..) pokazały mi, jak różne są psy. Ten pierwszy był straaaaaasznie spokojny a ma dopiero 3 miesiące, a Cece od samego początku była straszną wariatką i jest nią nadal..
Tak czy inaczej, Cece zyskała koleżankę do zabaw, która mieszka w klatce obok nas... Cieszy mnie to strasznie. ;)
Właściwie to nie sądzę, że oferta jest nieciekawa, ale moja znajoma byłam tam z psem.. I nie podobało jej się, sama psa nauczyła lepiej i większej ilości rzeczy.. Na stronie też nie ma zbyt wielu informacji. Mogę Ci podesłać link w wiadomości prywatnej, sama zobaczysz i ocenisz. ;)

[ Dodano: 11-11-2013, 19:08 ]
No i dodam jeszcze, że w październiku powstała ostatnia grupa w tym roku. Więc na ewentualne szkolenie mogłabym się zapisać w roku 2014.

iwonadp - 11-11-2013, 20:17

snowflake, Pominmy roznice zdan co do jasnosci moich wypowiedzi .

Podeslij ten link , zobacze i dam Ci znac .

[ Dodano: 12-11-2013, 21:01 ]
snowflake, zobaczyłam stronkę , faktycznie bardzo ogólna ale mimo wszystko zadzwon tam , zapytaj w jakie dni tygodnia prowadzą zajęcia i czy mozesz podejsc zobaczyc jak to wygląda i czy Ci bedzie odpowiadało / w kazdej psiej szkole takie zainteresowanie przyszłych kursantów jest nawet cenione /. Popytaj o kwalifikacje prowadzących bo na stronie tych informacji praktycznie nie ma.
A tak z ciekawości spytam inne osrodki szkoleniowe jak daleko są od Twojego miejsca zamieszkania ?
Mogę Ci polecić najnowszą książkę Zofii Mrzewińskiej "Zwykły niezwykły przyjaciel" dokładnie masz tam opisane jak uczyć komend , jak nagradzac jak sie bawic /krok po kroku jak szkolic psa /.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group