forum.labradory.org

Szkolenie - Zaklinacz Psów Cesar Millan - metoda flooding'u

Bora - 04-11-2010, 23:52
Temat postu: Zaklinacz Psów Cesar Millan - metoda flooding'u
Cesar Millan - Jego program można obejrzeć w stacji National Geographic co tydzień w piątek o 21. Oglądacie ? Jakie nasuwają się wam wnioski po obejrzeniu praktyk Cesara?

Pierwszy odcinek obejrzałam z czystej ciekawości ale z ogromną dozą sceptycyzmu, byłam do tego negatywnie nastawiona. (i nadal jestem)
Nie do końca popieram stosowane przez niego metody, postąpiłabym inaczej, jednak podoba mi się zachęcanie właścicieli do pracy z psami, do zapewnienia im dawki ruchu. Cesar neguje uczłowieczenie psa, powtarza że najpierw jest zwierze, potem pies, rasa a na końcu Pikuś. Bardzo spodobała mi się też jego teoria o energii, o spokoju jakim powinien emanować właściciel, o żelaznej konsekwencji.

Jakie jest Wasze zdanie na ten temat ?

AnTrOpKa - 05-11-2010, 00:43

Bora, ja rozniez, mimo ze nie zgadzam się z jego wszystkimi metodami (dopychaniem do ziemi czy podobnymi) to bardzo lubię oglądać ten dokument. Jest wiele ciekawych elementów a niedawno był tam nawet sam Grogan (ten ktory napisał Marleya!) Ze swoją nową labradorką która zjadała mu kury :] Naprawdę, mimo że niektórych wskazówek bym nie zastosowała, to podoba mi sie jego pewność siebie i właśnie ta energia o której piszesz :)
Joanna K. - 05-11-2010, 08:49

AnTrOpKa napisał/a:
to podoba mi sie jego pewność siebie i właśnie ta energia o której piszesz

To jest dla Mnie najciekawsze :) Czy tak jest na prawdę jak on to mówi.
Bardzo lubię oglądać nowe odcinki :haha:

witch - 05-11-2010, 08:55

Bedac w UK mialam okazje ogladac program Cezara jak i Stillwell-Stillwell zdecydowanie wygrywa.Prowadzi szkolenia metodami pozytywnymi,bardzo rzeczowo i logicznie podchodzi do psiakow jak i wlascicieli,wiec ja polecam 'it's me or the dog'.
nika - 05-11-2010, 09:33

ja również bardzo lubię oglądać, jak tylko się natknę to nigdy nie przełączam. można trochę wynieść z jego metod, jednakże, tak jak piszecie, nie ze wszystkimi się zgadzam i nie wszystkie zastosowałabym u swoich psów.
ja jednak jestem pod wrażeniem jego energii - on nigdy do nich nie mówi, wszystko czynami i krótkim 'sz' załatwia.... niesamowite :)

tenshii - 05-11-2010, 10:49

Za każdym razem jak próbuję obejrzeć ten program po 10 minutach wysiadam nerwowo.
Nie znosze tego człowieka :/ Może dlatego, że moja poprzednia suka została potraktowana tak jak on traktuje psy i od tego zaczęły się problemy.
Nie wiem czy wiecie, że w USA została powołana grupa behawiorystów naprawiająca to co zepsuł Millan :/ Wiele psów po jego wizycie ucierpiało :/

nika - 05-11-2010, 11:01

tenshii, no co ty mówisz... w jaki sposób ucierpiało? i jakie były problemy z twoja poprzednią suką?

na tvn style leci jeszcze "ja albo mój pies" - też fajny program. uczenie psa metodami pozytywnymi - smakołyki, mówienie do psa itp :) i generalnie takie metody stosuję właśnie w przypadku uczenia moich łobuzów, bo u mnie z wpływaniem na psa samą energią bez słów i smakołyków to raczej słabo ;D :beated: i chyba wychodzę z założenia, że do psa trzeba jednak mówić, mówić, mówić.... wg mnie to działa :haha:

inkapek - 05-11-2010, 11:01

Ja też to oglądam i nawet książkę sobie zakupiłam, ale narazie nie mam czasu jej przeczytać.
mibec - 05-11-2010, 11:03

Ja tez kilka razy probowalam ogladac jego dokonania na YOUTUBE - nie lubie facecika, nie podoba mi sie co robi.
inkapek - 05-11-2010, 11:10

Ale co dokładnie wam się nie podoba, bo tylko piszecie że się nie podoba ale co konkretnie. Nie żebym broniła faceta ale chciała bym poznać wasze zdanie.

[ Dodano: Pią 05 Lis, 2010 ]
nika napisał/a:
mówić, mówić, mówić.... wg mnie to działa

Ja uważam że można się porozumieć bez słów tylko mową ciała.

nika napisał/a:
na tvn style leci jeszcze "ja albo mój pies"

Też lubie Weroniki metody i chętnie oglądam :)

nika - 05-11-2010, 11:17

mi się nie podoba traktowanie psa tak BARDZO BARDZO z góry. ja rozumiem, że opiekun jest panem, ale on jakos tak to nad wyraz wyolbrzymia. ja traktuje moje psy jako członków rodziny, a nie podwładnych, którzy mają swoje miejsce sto poziomów niżej niż my. podobnie z tym ściąganiem do ziemi o którym ktoś już tu wspomniał - nie za fajna metoda - może działa, ale wg mnie działa tylko w ten spsób, że pies po prostu najzwyczajniej w swiecie się boi, a przecież nie chodzi w tresurze psa o to, by przez wzbudzanie strachu osiągać swój cel. nie jestem też jakąś zwolenniczką teorii dominacji - szczerze powiedziawszy to jakoś nawet niezbyt w nią wierzę, a jego metody postępowanie opiera się głownie na tej teorii.
mibec - 05-11-2010, 11:19

inkapek napisał/a:
co dokładnie wam się nie podoba
mi przede wszystkim to dociskanie do ziemi - ja przemocy mowie "nie", a jak dla mnie to jest przemoc wobec zywej istoty.
nika - 05-11-2010, 11:20

inkapek napisał/a:


[ Dodano: Pią 05 Lis, 2010 ]
nika napisał/a:
mówić, mówić, mówić.... wg mnie to działa

Ja uważam że można się porozumieć bez słów tylko mową ciała.



ja nie mówię że nie można, ja po prostu twierdzę, że słowa są lepsze niż same czyny, tym bardziej na początku. najprostszy przykład - u nas najpierw była nauka np. siad ze wskazującym palcem nad glową psa, teraz owszem, wystarczy sam palec, ale ja i tak wolę mówić do psa niż mu pokazywać tylko...

inkapek - 05-11-2010, 11:21

Dzięki za odpowiedzi ;) Mi właśnie też się najbardziej nie podoba to dociskanie do ziemi. Ale np. nie pomyślała bym nigdy że pies może chodzić po bierzni, a to fajne rozładowanie energii.
mibec - 05-11-2010, 11:22

nika napisał/a:
ja i tak wolę mówić do psa niż mu pokazywać tylko...
ja rowniez - my w ogole duzo do psa mowimy.
tenshii - 05-11-2010, 11:23

Nie podoba mi się to, że on psy dominuje. Dociska do ziemi. Robi wszystko na siłę.
Nie podobało mi się jak na siłę wsadzał na weterynaryjny stół kilkunastoletnią sukę, która panicznie bała się weterynarza. Ona go gryzła ze strachu a on ją na siłę brał za kark i tam sadzał. Tak po prostu - masz tu być bo ja ci każę.
Nie podobało mi się jak prowokował psa, który gryzł swoją panią. Założył psu kaganiec i go szturchał, prowokował denerwował. Pies był cały w nerwach, próbował gryźć ale nie mógł. On go dalej szturchał. A na koniec bezczelnie powiedział, że on teraz psa zrelaksuje - złapał go za nogi, wywalił na bok, oparł się o niego i czekał, aż pies przestanie walczyć. To była dla niego relaksacja psa.
Nie podobało mi się, jak wział na spacer huskyego, który gryzł. Szedł z nim i podduszał go na dławiku, a potem przycisnął do ziemi znów psa "relaksując".
Można tak wymieniać w nieskończoność
On tym psom robi wodę z mózgu. Zastrasza je. Zmusza. Dominuje.
On bazuje na show, na aferze które ludzie tak bardzo lubią oglądać. Po jego wizytach te psy dopiero wówczas potrzebują pomocy specjalisty :/
Takie jest moje zdanie.

A co do mojej suki - w wieku 11 tygodni została właśnie tak zdominowana - przyciśnięta do ziemi i trzymana dopóki nie przestanie walczyć, dopóki sie nie zrelaksuje. Pies zaczął bać się ręki, bronic jedzenia zabawek, nie pozwalał sobie zakladać obroży. Kosztowało mnie to 10 miesięcy pozytywnej pracy.

Dziękuję takim "specjalistom". Tego pana powinni ściągnąć z anteny.

inkapek - 05-11-2010, 11:26

Mówienie do psa jest jak najbardziej dobre, ale wydawanie komendy nie powinno być w nieskończoność. Pies po wydaniu komendy kilkakrotnie nie bierze nas poważnie i jej nie wykonuje a nawet jak wykona to tak jak by twierdził "gada i gada to wkońcu zrobię to co chce to się odczepi" a należy pamiętać że ćwiczenie należy wykonać zawsze na poprawnie wykonanym poleceniu. Komenda raz powiedziana , nawiązanie kontaktu wzrokowego no może dwa, smakołyk pod pyszczek i niech pies kombinuje co od niego się chce ;* bez stresu i przemocy.

[ Dodano: Pią 05 Lis, 2010 ]
tenshii, ja tych odcinków nieoglądałam, ale to co piszesz to jakaś masakra.

mibec - 05-11-2010, 11:32

inkapek napisał/a:
wydawanie komendy nie powinno być w nieskończoność.
dokladnie - moj pies ma wykonac komende po jej jednokrotnym wypowiedzeniu. Piszac, ze duzo mowie do psa nie mialam na mysli powtarzania komend do skutku :) my poprostu duzo gadamy, a on wydlada jakby rozumial :D
inkapek - 05-11-2010, 11:34

mibec, no to się niezrozumialyśmy hehe ;) Gadanie do psa spoko, normalna rzecz, a te nasze sierściuchy rozumieją i do baaardzo dużo co się do nich mówi :-P
nika - 05-11-2010, 11:35

inkapek napisał/a:
wydawanie komendy nie powinno być w nieskończoność. Pies po wydaniu komendy kilkakrotnie nie bierze nas poważnie i jej nie wykonuje a nawet jak wykona to tak jak by twierdził "gada i gada to wkońcu zrobię to co chce to się odczepi"


ja nie mówię o takim gadaniu :) komenda to komenda - tak jak mówisz, raz wydana, góra dwa, powinna kończyć się reakcją psa.
ja po prostu lubię ot tak pogadać sobie do psów :) cesar jak myslę nie uznaje czegoś takiego. mój Kamil z resztą też nie - gada mi, że one mnie i tak nie rozumieją więc po co ja do nich mówię jak do ludzi, a ja myślę, że jednak coś tam rozumieją :) gadam bo lubię do nich mówić jakie to są dobre psy, albo jak ładnie zjadły, albo jak ładnie się bawią, jakie są szalone. jak mi smutno lubię się przytulić czy wypłakać - ja naprawdę traktuje je jako pełnoprawnych członków rodziny :)

mibec - 05-11-2010, 11:38

nika napisał/a:
mój Kamil z resztą też nie - gada mi, że one mnie i tak nie rozumieją więc po co ja do nich mówię jak do ludzi, a ja myślę, że jednak coś tam rozumieją gadam bo lubię do nich mówić jakie to są dobre psy, albo jak ładnie zjadły, albo jak ładnie się bawią, jakie są szalone. jak mi smutno lubię się przytulić czy wypłakać - ja naprawdę traktuje je jako pełnoprawnych członków rodziny
to ja mam to szczescie, ze Michal jest tak samo szurmiety jak ja :D Mamy psa milczka, a my robimy kupe halasu :D
Bora - 05-11-2010, 13:55

tenshii napisał/a:
Nie podobało mi się jak na siłę wsadzał na weterynaryjny stół kilkunastoletnią sukę, która panicznie bała się weterynarza. Ona go gryzła ze strachu a on ją na siłę brał za kark i tam sadzał. Tak po prostu - masz tu być bo ja ci każę.

To jest właśnie ten flooding o którym wspomniałam w tytule wątku. Ta jego metoda nie daje mi spokoju, bo mam mieszane uczucia. Wspomniana przez Ciebie suka wpadała w histerię na widok weterynarza, już nie wspomnę o jakichkolwiek zabiegach. Była przez właścicielkę rozpieszczona do granic możliwości, nagradzana za niewłaściwe zachowanie - świadomie czy nieświadomie - nie wiem. Tym atakiem histerii pięknie manipulowała właścicielami, pytanie czy stosując odwrażliwianie, barowanie i inne metody pozytywne suka zrozumiałaby że powód jej histerii jest abstrakcyjny?
Zgodzę się z jego stwierdzeniem że puszczenie psa kiedy się rzuca jest błędem, bo wtedy dostaje on piękny i jasny komunikat " rzucam się - puszczają - jest się czego bać" .
Sama stosuję przytrzymywanie u weta i jak suka panikuje, rzuca się nigdy nie jest puszczana z moich objęć.
tenshii napisał/a:
złapał go za nogi, wywalił na bok, oparł się o niego i czekał, aż pies przestanie walczyć. To była dla niego relaksacja psa.

To był pies typu colie prawda ? Kojarzę ten odcinek, to były jedne z pierwszych, tak Cesar stosował jeszcze te "brutalne" metody. W późniejszych seriach odchodzi od tego.

Co do tej relaksacji " z przymusu". Jacek Gałuszka miał na to troszkę inny sposób, delikatniejszy ale myślę że chodziło o to samo o to "uhhhhhh" wydane przez psa.
Mianowicie, przypinał psu smycz, siadał na krześle, kładł smycz pod obcas buta. Kiedy pies spokojnie leżał zrelaksowany - smycz była luźna, kiedy wstawał i próbował szaleć - smycz napinała się, sprowadzając psa do pozycji leżącej, uniemożliwiając wstawanie. Podczas tych ćwiczeń właściciel nic nie mówi, nie wydaje komend, nie nagradza. Sam relaks jest nagrodą dla psa. W przypadku mojej suki bardzo ładnie sie to sprawdziło, zawłaszcza że jest ona problematyczna i nie umie się uspokoić bez mojej pomocy. Myślę że o to Cesarowi chodzi, jednak on stosuje tą metodę troszkę inaczej.
tenshii napisał/a:
Nie podobało mi się, jak wział na spacer huskyego, który gryzł. Szedł z nim i podduszał go na dławiku, a potem przycisnął do ziemi znów psa "relaksując".

Zgadzam się. Wielki szoł, poszarpane rękawy, swetra podrapane ręce. Jak już chciał w ten sposób pracować z psem, trzeba było założyć mu kaganiec, albo samemu ubrać się odpowiednio.
tenshii napisał/a:
On bazuje na show, na aferze które ludzie tak bardzo lubią oglądać. Po jego wizytach te psy dopiero wówczas potrzebują pomocy specjalisty :/

A ilu ludzi stosuje te jego metody na własną rękę!? Ja nie muszę szukać daleko, labradorka sąsiada wychowywana jest wg Cesarowych metod.
tenshii napisał/a:
Dziękuję takim "specjalistom". Tego pana powinni ściągnąć z anteny.

Cóż, jest nietykalny, bo ludzie go oglądają, a on uprzedza, przed każdą emisją odcinka, że nie należy stosować jego metod. Żyje sobie jak pączek w maśle.

Staram się oglądać jego programy, bo chcę być na bieżąco w metodach jakie sie stosuje. Jedyne co mogę wynieść z jego programów i wcielić w życie to spokój, opanowanie, konsekwencję, pewność siebie i energię jaką emanuję.

Nie wiem jak podejść do tych jego metod pracy z fiksowanymi na czymś psami.

Ciekawym wydaje mi się też jego stwierdzenie, że jest różnica między dyscypliną a karą - karzesz kiedy jesteś sfrustrowany, dyscyplinujesz kiedy jesteś spokojny. Tylko jak właściciel problemowego psa może być spokojny ?

witch - 05-11-2010, 14:29

nika napisał/a:
tenshii, no co ty mówisz... w jaki sposób ucierpiało? i jakie były problemy z twoja poprzednią suką?

na tvn style leci jeszcze "ja albo mój pies" - też fajny program. uczenie psa metodami pozytywnymi - smakołyki, mówienie do psa itp :) i generalnie takie metody stosuję właśnie w przypadku uczenia moich łobuzów, bo u mnie z wpływaniem na psa samą energią bez słów i smakołyków to raczej słabo ;D :beated: i chyba wychodzę z założenia, że do psa trzeba jednak mówić, mówić, mówić.... wg mnie to działa :haha:


wlasnie o tym mowilam w swoim poscie :haha:
Victoria Stillwell -od kilku lat jej programy ogladalam w Uk,mam tez ksiazke-jej metody sa proste,latwe i logiczne,malo tego-bardzo skuteczne.Moja Lalka uwielbia wykonywac komendy,bo uczylam wlasnie tymi metodami i jest przeszczesliwa,kiedy kaze jej sie polozyc :haha:

Gocha2606 - 05-11-2010, 16:23

Taki mały filmik:

http://www.youtube.com/wa...player_embedded

]:)

tenshii - 05-11-2010, 16:33

Bora napisał/a:
Była przez właścicielkę rozpieszczona do granic możliwości, nagradzana za niewłaściwe zachowanie - świadomie czy nieświadomie - nie wiem.

ale to wina właścicielki, nie psa i nie pies powinien za to ponosić "karę"
Bora napisał/a:
Tym atakiem histerii pięknie manipulowała właścicielami,

to też nie jest wina, że ma glupich właścicieli
Bora napisał/a:
pytanie czy stosując odwrażliwianie, barowanie i inne metody pozytywne suka zrozumiałaby że powód jej histerii jest abstrakcyjny?

myślę, że tak. Nie słyszałam nigdy aby mówili, że próbowali metod pozytywnych z pełną konsekwencją swoich zachowań.
Bora napisał/a:
Sama stosuję przytrzymywanie u weta i jak suka panikuje, rzuca się nigdy nie jest puszczana z moich objęć.

czym innym jest przytrzymanie psa (też muszę trzymać sukę, która panikuje przy oczyszczaniu zatok), a czym innym siłowe bezczelne zmuszanie prawie umierającego ze strachu psa do czegoś. To było straszne :/
Bora napisał/a:
Myślę że o to Cesarowi chodzi, jednak on stosuje tą metodę troszkę inaczej.

znów z pełną siłą i przymusem :/ jego wielkie SHOW :/
Nie mówiąc o pstrykaniu psów, szturchaniu - dla mnie pomyłka
Cytat:
A ilu ludzi stosuje te jego metody na własną rękę!? Ja nie muszę szukać daleko, labradorka sąsiada wychowywana jest wg Cesarowych metod.

i to jest przykre :(

Gocha2606, bardzo trafne...

Bora - 05-11-2010, 17:21

tenshii napisał/a:
ale to wina właścicielki, nie psa i nie pies powinien za to ponosić "karę"

Nie pisałam tutaj o winie czy karze, jedynie przybliżyłam sytuację o której mówimy.
tenshii napisał/a:
to też nie jest wina, że ma glupich właścicieli

Głupich w jakim sensie? Są bezmyślni, nieodpowiedzialni...
Znowu piszesz o winie i wycinasz kilka słów z kontekstu. Tam również napisałam więcej na temat tej suki, dla jasności sytuacji i okoliczności.
tenshii napisał/a:
Nie mówiąc o pstrykaniu psów, szturchaniu - dla mnie pomyłka

Czytałam w jaki sposób to motywuje. Mianowicie uważa, że psy także nas "dotykają" (on szturchanie nazywa dotykiem - dla jasności to piszę) i jest zdania że nam też wolno je "dotknąć". Moja suka tak "dotknięta" odda :lookdown: i to soczyście.
tenshii napisał/a:
czym innym jest przytrzymanie psa (też muszę trzymać sukę, która panikuje przy oczyszczaniu zatok), a czym innym siłowe bezczelne zmuszanie prawie umierającego ze strachu psa do czegoś. To było straszne :/

Znowu wycięte z kontekstu. Mnie chodzi o to "odpuszczenie", wzięcie głębszego oddechu przez psa, rozluźnienie mięśni.

Może tylko ja oglądam ten program bez takich negatywnych emocji, bo chce się czegoś nauczyć, staram się dojść do tego, dlaczego akurat w taki sposób Cesar postępuje, dlaczego akurat to mu działa, a tamto nie.
Próbuję zrozumieć dlaczego tak dobrze działa mu zmuszenie psa do tego aby stawił czoło jakiejś fobii. Nie reaguje na histerię, wyrywanie się itd. tylko podąża dalej.

tenshii - 05-11-2010, 17:25

Bora napisał/a:
Głupich w jakim sensie?

w takim, że pozwalają się tak manipulować. Że nie mają żadnej wiedzy na temat psa itd
Bora napisał/a:
wycinasz kilka słów z kontekstu

Zaznaczam tylko kawałek Twojej wypowiedzi, do której się odnoszę, żeby nie cytować całych wypowiedzi.
Bora napisał/a:
Czytałam w jaki sposób to motywuje

Ale do czego motywuje psa, którego się zamyka w kagańcu i prowokuje do ataków poprzez takie zachowanie? Dla mnie to jest osaczanie, męczenie psychiczne. Nauczyć psa nieatakowania prowokowaniem to jakiś kosmos dla mnie.
Bora napisał/a:
Nie reaguje na histerię, wyrywanie się itd. tylko podąża dalej.

I to dla mnie jest to jego show właśnie. Męczenie psa. Ja to tak postrzegam.
Nie jestem po prostu zwolennikiem jego metod.
Niecierpię człowieka

bietka1 - 05-11-2010, 18:10

tenshii napisał/a:
I to dla mnie jest to jego show właśnie. Męczenie psa. Ja to tak postrzegam.
Nie jestem po prostu zwolennikiem jego metod.
Niecierpię człowieka

W ten sam sposób odbieram ten program. Ja również obejrzałam kilka odcinków z zamiarem nauczenia się czegoś nowego. Pogadanki o emocjach, energii ok, ale jak to się ma do tego co on robi? Dotyk? Szturchanie psa, żeby się uspokoił? Niechby spróbował tak szturchnąć mojego poprzedniego boksera :greedy: . Nauka ignorowania rozproszeń na spacerze przez korekcję kopaniem psiaka trzymanego na krótkiej smyczy? Po każdej takiej akcji miałam jedno życzenie - oby pies mu oddał :bad: Emitowanie takich programów w społeczeństwie, gdzie większość traktuje psa jak przedmiot jest nieodpowiedzialne i niebezpieczne.
A teraz z własnego doświadczenia. Wspominałam o moim poprzednim psiaku bokserze. Miałam go w czasach "tradycyjnego szkolenia", więc próbowałam go tak wychowywać. Bardzo szybko zrozumiałam, że w jego przypadku "metoda marchewki" działa super, "metoda kija" wywołuje agresję. No i koniec końców stałam się "prekursowem" pozytywnego szkolenia, nauczył mnie tego własny pies a nie internet, którego wtedy nie było. Kilka dni temu miałam niechcący powtórkę z rozrywki w wykonaniu obecnego boksia, o którym można powiedzieć wszystko, tylko nie to , że jest agresywny. Po prostu za szybko, zbyt stanowczo chciałam wyegzekwować wykonanie komendy. Na dodatek w miejscu, z którego nie mógł się ewakuować. Poczuł sie zagrożony i w ułamku sekundy miałam przed sobą psa, który całym sobą mówił ODEJDŹ BO ZROBIĘ CI KUKU. Wystarczyło, że odpuściłam i znowu miałam posłusznego, spokojnego psa. Według tego telewizyjnego gwiazdora powinnam go uwalić do podłogi i pokazać, że ma mnie słuchać. Według niego postąpiłam błędnie odpuszczając. Tyle, że ja znam i respektuję CS-y i nie mam kompleksu niższości. Popełniłam błąd, pies mi go pokazał, zmieniłam sytuację i uzyskałam to co chciałam. Pies mi nadal ufa i chce ze mną pracować. A tego nie osiąga się przemocą i zmuszaniem.
A co do uspokajania przez unieruchomienie - widzę zasadniczą różnicę w sposobie Millana i tym co proponuje Gałuszko. No i mam ten komfort, że moje psiaki w trakcie bolesnych zabiegów u weta same wtulają się we mnie, nie muszę ich siłą trzymać.

Bora - 05-11-2010, 18:21

tenshii napisał/a:
w takim, że pozwalają się tak manipulować. Że nie mają żadnej wiedzy na temat psa itd

Ale takich ludzi jest ok. 50% jak nie więcej. Mają psa z przypadku, dla samego posiadania psa, nie zgłębiają jego psychiki.
tenshii napisał/a:
Zaznaczam tylko kawałek Twojej wypowiedzi, do której się odnoszę, żeby nie cytować całych wypowiedzi.

Wporządku, ale wtedy traci ona na znaczeniu.
tenshii napisał/a:
I to dla mnie jest to jego show właśnie. Męczenie psa. Ja to tak postrzegam.
Nie jestem po prostu zwolennikiem jego metod.
Niecierpię człowieka

To tylko ja widzę to trochę inaczej ? Chyba tak.

nata - 05-11-2010, 19:16

Bora napisał/a:
tenshii napisał/a:
I to dla mnie jest to jego show właśnie. Męczenie psa. Ja to tak postrzegam.
Nie jestem po prostu zwolennikiem jego metod.
Niecierpię człowieka

To tylko ja widzę to trochę inaczej ? Chyba tak.


Ja także oglądam ten program, ale nie mam takich negatywnych emocji. Owszem, nie popieram wszystkich jego metod, ale zgadzam się w 100% z jednym - naukę i szkolenie psa, właściciele powinni zaczynać od siebie samych.
Wszystko co puszczane jest w telewizji, jest robione tylko po to żeby było show, więc akurat ten aspekt mnie jakoś nie dziwi. Nie stosuję i nie będę stosowała jego metod, ale uważam że warto to obejrzeć, chociażby po to, żeby wyciągnąć własne wnioski - lub by wiedzieć jak NIE postępować z psem :greedy:

bietka1 - 05-11-2010, 19:25

nata napisał/a:
chociażby po to, żeby wyciągnąć własne wnioski - lub by wiedzieć jak NIE postępować z psem
tyle że tak podchodzą do sprawy ludzie, którzy już coś wiedzą na ten temat, a to niestety wciąż mniejszość (wiem, bo nieraz miałam możliwość rozmawiania na ten temat z uczniami, a oni prezentują przeważnie poglądy rodziców). Przeciętny posiadacz psa popatrzy, zobaczy, że działa i zacznie też tak postępować. A skutki mogą byc nieciekawe....
ATA - 05-11-2010, 19:38

Dla mnie kontrowersyjny temat; inaczej podchodzimy do psiaka podrzutka a tego chowanego od szczeniaka.każdy z nich ma swój charakter jak my nie lubią przymusu .Moje pociechy mam z różnych źródeł i wiem z doświadczenia ze niemożna ich traktować jednakowo(każdy ma swoją historię(bity czy głodzony))ja jako nastolatka byłam nie do zniesienia i cieszę się ze nikt mnie nie powalał na SIŁĘ NA ZIEMIE,tylko gadał gadał gadał.
AniaCz. - 05-11-2010, 20:36

tenshii, zgadzam sie z Toba w 100%. Takie metody pokazuja tylko kompletna niewiedze na temat psiej psychologii.
Kiedys w bardzo madrej ksiazce przeczytalam, ze dobry szkoleniowiec charakteryzuje sie tym, ze nigdy nie byl ugryziony przez psy, ktore szkolil. Niestety Cesar byl pogryziony wielokrotnie i to dla mnie jest dowodem na to jaka jest jego wiedza na temat psiej psychiki.

nata - 05-11-2010, 20:41

bietka1, zgadzam się... szczerze mówiąc to szkoda że mamy takie społeczeństwo.. Gdyby ludzie pomyśleli, dowiedzieli się więcej, zanim cokolwiek zrobią z psem a przede wszystkim zanim go kupią, to naprawdę tyle psiaków by nie cierpiało.
anna34 - 05-11-2010, 21:22

Ja rozumiem,że medota przyciskania psa do ziemi budzi takie kontrowersje,sama pewnie bym tak nie postąpiła(na szczęście nie musze),ale nie przesadzajmy,że jak szczeniaka,czy psa przyciśnie się do ziemi to odrazu taką ma traume,że psychika mu siada.Pokusze się o stwierdzenie,że z jego psychiką już coś było nie tak od początku.
Osobiście znam suke przyciskaną do ziemi na szkoleniu(nie chciała warować,agresywna nie jest i nie była).Taką metode wybrali szkoleniowcy,nie wiem czy dobrą,czy nie,ale na nią żadna nie działa,ona poprostu nie waruje.
A mój pies przyciskany do ziemi dostaje głupawki i zaczyna się szał zabawowy i nie widze,żeby mu się to kojarzyło ze złymi emocjami.
Mam wrażenie,że każdy pies to indywidualista i na każdego działa inna metoda,do jednego trzeba ostrzej,a do innego łagodniej.
Nie jestem zwolenniczką zakładania psom kolczatek,bicia po pysku,ale co do przyciskania do ziemi nie powiem stanowczo nie,bo widziałam nie raz na szkoleniu,że niejednemu psu to pomogło(niestety nie pomogło psom rasy owczarek).

tenshii - 05-11-2010, 21:33

anna34, nigdy nie wiesz JAK zareaguje pies na takie zachowanie. Nie musi zareagować agresywnie ale MOŻE. Uważam, że w dobie tak dużej wiedzy na temat psiej psychiki, obalenia teorii dominacji, można szkolic psa zupenie innymi metodami. Wielu szkoleniowców daje radę z psami nadzwyczaj agresywnymi BEZ takich metod. Jak się chce to można. Szczególnie w wypadku psa JUZ agresywnego. Nie jest sztuką próbować takiego psa złamać i zastraszyć. Sztuką jest nauczyć takiego psa ufać, panować nad emocjami itd Tego Pan Millan nie potrafi, i pewnie potrafić nie chce

Przyciskania do ziemi psa, który po prostu nie chce warować chyba wogóle nie potrzebuje komentarza.

anna34 - 05-11-2010, 21:38

tenshii napisał/a:
Przyciskania do ziemi psa, który po prostu nie chce warować chyba wogóle nie potrzebuje komentarza.

Pewnie masz racje,ale 2 szkoły nie nauczyły tej suki warowania i dlatego nie mogła nigdzie podejść do egzaminu.
Taki typ,próbowano,metoda pozytywna nie dała rezultatu też,ona nawet za smaczka nie zawaruje,za żadnego :-P

tenshii - 05-11-2010, 21:44

anna34, zresztą pytanie jak była do tej ziemi przygniatana.
Bo ja czasami Teylę przygniatam do łóżka np, ale to zabawa.
Co innego jak ktoś łapie psa za kark - jak moją Daisy, rzuca o ziemię i na niej leży albo podtrzymuje łokciem i czeka aż pies przestanie walczyć. To dwie różne sprawy.

Gocha2606 - 05-11-2010, 21:51

anna34 napisał/a:

Osobiście znam suke przyciskaną do ziemi na szkoleniu(nie chciała warować,agresywna nie jest i nie była).Taką metode wybrali szkoleniowcy,nie wiem czy dobrą,czy nie,ale na nią żadna nie działa,ona poprostu nie waruje.


Przyślij ich do mnie - chętnie nauczę to suczkę warowania i będzie to robiła z wielką radością.

Cytat:
A mój pies przyciskany do ziemi dostaje głupawki i zaczyna się szał zabawowy i nie widze,żeby mu się to kojarzyło ze złymi emocjami.


Twój pies wybiera jedną ze strategii przetrwania w sytuacji niepewnej czyli tzw. FLIRT ;D

Oczywiście, że każdy pies jest inny - tak jak każdy człowiek jest inny. Najważniejsze jednak jest to, że na każdego można znaleźć sposób i go "przechytrzyć" tak, żeby chciał z nami współpracować bez użycia siły, przemocy i awersji.
Metody oparte na strachu i przemocy są efektowne na krótką chwilę, ale nie rozwiązują problemu - bo w jego miejsce pojawi się inny.
Co mówią behawioryści na temat metod Milana , zobaczcie:

http://www.komonews.com/h...l?video=YHI&t=a

Na kursach trenerskich oglądamy sobie filmy z Milanem i analizujemy, co tak naprawdę dzieje się z psem. I są to nader ciekawe dyskusje.

Nie myślcie, że taka "nawiedzona" się urodziłam, co to to nie, w moim domu rodzinnym dawno temu były owczarki wychowywane metodami bardzo tradycyjnymi - jeden był agresywny wobec obcych, drugi miał syndrom separacyjny...

Mojej kochanej suni Saszuni też w swojej głupocie zafundowałam najpierw szkolenie tradycyjne w znanej katowickiej szkole i po dwóch miesiącach miałam psa wycofanego, nie wykonującego komend i agresywnego do całego świata ( poza ludźmi i psami, które poznała PRZED szkoleniem).
Co jakiś czas trafiają do nas zupełnie psychicznie zniszczone psy i ich załamani właściciele, którzy ukończyli podobne kursy do mojego. Odkręcanie tego, co zrobiono psu niewłaściwymi metodami, odbudowywanie zaufania psa do człowieka i człowieka do psa, budowanie wzajemnej więzi i szacunku zabiera wiele miesięcy, albo nawet i lat.
Mnie się udało. Wielu ludzi się poddaje.

anna34 - 05-11-2010, 21:53

tenshii napisał/a:
Co innego jak ktoś łapie psa za kark - jak moją Daisy, rzuca o ziemię i na niej leży albo podtrzymuje łokciem i czeka aż pies przestanie walczyć.

no tak nie ]:)
tenshii napisał/a:
Bo ja czasami Teylę przygniatam do łóżka np, ale to zabawa.

to tak jak Mariusz Choppera,ale nie tylko w zabawie,czasem aby go uspokoić jak się rozbryka zabardzo.Widocznie nie robi tego tak mocno,bo Chopper nakręca się na zabawe jeszcze bardziej wtedy,pozatym pyskuje mu w kłótniach słowno-szczekających przez pierwsze 2 minuty :-P ,a potem siada z miną niewiniątka i przeprasza podając łape. :D
Wogóle nie jestem dobrą osobą do dyskusji w tym temacie bo pomimo,że mam psa bez papierów to mam anioła z dobą psychiką,którego kochamy i który nas kocha i możemy mu wyciągnąć z pyska wszystko co w nim ma,zabrać,grzebać w misce i wogóle patrzeć mu w oczy bez strachu,że się na nas rzuci.A poważnie to lubie oglądać ten program,choć nie stosuje jego metod,ale nie można powiedzieć na 100%,że są złe,skoro pomagają,no chyba,że TV kłamie i potem te wszystkie psy są usypiane,bo Cesar im tylko zaszkodził,a nie pomógł.

AnIeLa - 05-11-2010, 21:54

Nie widziałam nigdy tego w TV ale dzisiaj pooglądałam na youtube filmy.

Szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem to szturchanie, tykanie psa palcem :beated: przykładowy filmik:

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Jak dla mnie ten gościu jest jakiś niepoważny, no ale ja szkoleniowcem, żadnym nie jestem. Jednak po przejrzeniu filmów mogę stwierdzić, że wolę pozytywne metody.

Mógłby tak pstryknąć teriera niemieckiego mojej siostry z dzieciństwa. I widzę jak Gaik wisi na tym paluszku ;D

tenshii - 05-11-2010, 22:05

anna34 napisał/a:
nie można powiedzieć na 100%,że są złe,skoro pomagają,no chyba,że TV kłamie i potem te wszystkie psy są usypiane,bo Cesar im tylko zaszkodził,a nie pomógł.

W Los Angeles powołana zostala grupa behawiorystów którzy naprawiają błedy Millana - wyprowadzają psy z lęków/agresji przez niego wywołanych lub wzmocnionych

anna34 - 05-11-2010, 22:09

tenshii napisał/a:
W Los Angeles powołana zostala grupa behawiorystów którzy naprawiają błedy Millana - wyprowadzają psy z lęków/agresji przez niego wywołanych lub wzmocnionych

skoro tak jest to nie rozumiem czemu program jest wyświetlany w jakiejkolwiek telewizji.
Powinni zacząć w takim razie pokazywać jednocześnie te psy,którym pomagają behawioryści,po tym jak Millan im zaszkodził.

tenshii - 05-11-2010, 22:12

anna34 napisał/a:
skoro tak jest to nie rozumiem czemu program jest wyświetlany w jakiejkolwiek telewizji.
Powinni zacząć w takim razie pokazywać jednocześnie te psy,którym pomagają behawioryści,po tym jak Millan im zaszkodził.

SHOW i $$$

witch - 05-11-2010, 22:34

Gocha2606 napisał/a:


Co mówią behawioryści na temat metod Milana , zobaczcie:

http://www.komonews.com/h...?video=YHI&t=a.


no to sie pan Milan popisal,baran jeden ]:)
Cos mi sie robi jak na ten film patrze.

Gocha2606 czy moglabys przyblizyc nam temat FLIRT-u?Nie bardzo moge znalezc,z gory dzieki!

nika - 05-11-2010, 22:50

AnIeLa napisał/a:

przykładowy filmik:

http://www.youtube.com/wa...feature=related



a to akurat ci ludzie od Marleya :D

witch - 05-11-2010, 22:56

'I'm the daddy!' co za beret....
Gocha2606 - 05-11-2010, 23:15

witch napisał/a:

czy moglabys przyblizyc nam temat FLIRT-u?Nie bardzo moge znalezc,z gory dzieki!


Jasne - w sytuacji stresowej, kiedy pies nie wie, co się dzieje, mamy pięć strategii przetrwania, które wybierają psy, tzw, 5 F.

FLIGHT - czyli ucieczka, to jest najczęściej wybierane jeśli jest możliwe.

FREEZE - zamarcie w bezruchu ( to często macie u Milana, pies zamiera i się poddaje).

FIGHT - walka, jeśli nie czyta się CS-ów psa i w dodatku dwa pierwsze F kilka razy nie poskutkowały.

FLIRT - czyli zabij mnie śmiechem, pies stara się rozładować sytuację napięcia, zapraszając do zabawy i np. dostając "głupawki" kiedy chcemy coś od niego za bardzo wyegzekwować ( tego u Milana raczej nie zobaczysz).

FINT - bardzo rzadko, udawanie trupa ( to jest częste np. u kur czy gryzoni, pada i nie żyje, a w rzeczywistości przeczekuje zagrożenie, także u Milana, jeśli doprowadza do tego psy to świadczy tylko o tym, że one są na skraju wytrzymałości i szukają wyjścia ostatecznego).

witch - 05-11-2010, 23:21

Dzieki wielkie!Moja Mloda (przepraszam za offtopa)czasem wlasnie dostaje takiej glupawki,ale podczas spaceru.Idziemy normalnie,Mala sie bawi,gania za patykiem czy robi cokolwiek i w pewnym momencie zaczyna biegac wkolo nas z takim przyspieszeniem,ze nie mozemy wzrokiem za nia nadazyc,po kilku okrazeniach kladzie sie i czeka na nas.Czasem powtarza numer,czasem nie.Zastanawiam sie,czy to jest wlasnie to,o czym piszesz....Musze sie jeszcze dokladniej przyjrzec,kiedy zaczyna wariowac,ale naprawde nie przypominam sobie,zebym czegos od niej wtedy wymagala.Chociaz nigdy nie wiadomo,poobserwuje jeszcze.
nika - 05-11-2010, 23:29

witch, wydaje mi się, że to nie o tym Gocha2606 mówi. to co opisałaś to po prostu zwykła głupawka ;) w tym temacie masz o tym zachowaniu http://forum.labradory.or...p?t=183&start=0
witch - 06-11-2010, 00:10

no podobnie,bardzo Ci dziekuje i sorka za offa :brick:
inkapek - 06-11-2010, 09:22

Ja program oglądam i analizuję ale nie stosuję jego metod.

Gocha2606 napisał/a:
FLIRT - czyli zabij mnie śmiechem

Neris dostaje takiego flirt-a u fryzjera :-P

effcyk - 06-11-2010, 10:23

ja tez nie przepadam za jego metodami - gdzieś wyczytałam, że Cesar wychowywał sie głównie wsród psów ras bojowych - pitbulle itp . i że ma właśnie zamiłowanie do ras bojowych, do molosów. Co mi sie nie podoba to to, że ma takie samo podejście do każdego psa - czy jest to wściekły pitbull czy wylękniony husky.
Każda rasa różni się między sobą, do każdego psa trzeba miec indywidualne podejście - a on przy każdym psie używa przedewszystkim metod siłowych . Nie jestem w stanie powiedzieć, zgodzić się czy nie z tym - czy jest to skuteczne i pies po jego "interwencji" zmienia się na lepsze , bo naprawde rzadko kiedy go oglądam ( czasem nerwy mi siadają jak go obejrze ) - natomiast ja osobiście nie poszłabym jego torem szkolenia . Wdłg mnie jest to przedewszystkim nieludzkie traktowanie zwierzęcia i niebezpieczne - dla psa i dla osoby szkolącej. Pozatym uważam że szkolenie pozytywne przynosi wiecej dobrych rezultatów niż dominacja nad psem, metody awersyjne - które mogą skutecznie zepsuć relacje pies - człowiek. A naprawić to potem to dopiero wyzwanie.

mav_sheep - 09-11-2010, 23:34

A ja nie do końca wiem czemu tak negujecie jego program. Co prawda dopiero oglądnąłem parę odcinków ale nie mam mu wiele do zarzucenia. Trzeba tylko zachować dystans. Po pierwsze to jest telewizja a jeden odcinek nie trwa 40 godzin i nie widać wszystkiego, potęga montażu. Po drugie filtrować informacje. Co do wypowiedzi na temat różnych ras w jednym odcinku zajmuje się czekoladowym labkiem pomagającym osobie na wózku. Zero przyciskania czy innych sposobów dominacji, jedynie zmiana mentalności właścicielki (fakt że zapewne pies miał wcześniej profesjonalne przeszkolenie nie przez Milana ale nabawił się problemów z podróżami komunikacją miejską zresztą dla mnie jak już ktoś wyżej zaznaczył to największa zaleta Milana notoryczne powtarzanie że to człowiek kształtuje psa, błędy ludzkie powodują określone zachowanie) Większość osób zajmująca się swoimi pupilami i ich trenująca nie będzie zaskoczona takie rzeczy jak wybieganie psa przed ćwiczeniami, pamiętanie o chłodzeniu brzucha, spokój, opanowanie, systematyczność, obserwowanie nastroju zwierzaka, wychwytywanie stanów nadmiernego podniecenia to są oczywiste rzeczy ale jeśli ktoś przez ten program się nimi zainteresuje to dla mnie ok.
W jednym odcinku była jakaś akcja gdzie producenci szukali nowych tematów. Masakra 2tyś kandydatów czekających po parę godzin. Ciekawy jestem jak to wygląda u nas na rodzimym rynku. Wszak jesteśmy gospodarczo znacznie niżej niż USA a co za tym idzie mniej czasu dla siebie, psa. Mniejsze zarobki większa frustracja.
Co zaś się tyczy użytego w temacie flooding'u "szzz" i dominacji. Ja jako właściciel labradora, ćwierćwiekowy facet nie potrzebuje dominować psa czy też przełamywać jego lęki(których póki co nie ma) Mam psa który wg mnie jest zrównoważony (wg słownictwa Milana) i to jest dla mnie ok (zrównoważony młody labrador ) Więc ciężko mi przyjąć jakieś stanowisko z swojego punktu widzenia. Natomiast mój sąsiad miał taką sytuację że podrzucono mu rottweilera bodajże 5 mieś szczeniak. Nie byłem przy tresurze tego psa było to jakieś 6 lat temu. Nie mniej na pewno był szkolony że tak to ujmę ostro. Ale nie oceniał bym tresury "psów z przeszłością" zwłaszcza gdy mamy tylko wycinki tego w krótkim programie telewizyjnym i jakoś nie wyobrażam sobie żeby ktoś przyganiał agresywnego zwierzaka bo oglądnął w tv że to żaden problem wyprowadzić takiego psa. W paru odcinkach z agresywnymi pitbulami np zabierał je na resocjalizacje do swojego stada psów żeby pokazać psiakowi jak powinien się zachowywać (szkoda ze nie było dłuższej relacji z tego typu postępowanie bo dla mnie bardzo ciekawe zagadnienie)
Co do "szz" wg mnie ok (może jestem w błędzie) ja traktuje używanie tego przez Cesara jak moje "nie" Co dla mnie jest logiczne wszak on nie wie na jakie komendy pies reaguje a zazwyczaj pies źle prowadzony notorycznie słyszy nie, nie wolno, zostaw więc jaki sens miało by do takiego psa mówić nie skoro ma utrwalone że to nie nic nie zmienia. Zaś dotykanie jako wyprowadzanie psa z nadmiernego podniecenia. No cóż na pewno jest to szybsza metoda niż praca nad skupieniem się na przewodniku. Czy lepsza zapewne nie, ale też nie zapominajmy że to są jakieś tam szczególne przypadki wybierane i na pewno przez niego selekcjonowane. Nie mówię takiemu sposobowi nie ale też nie zdecydował bym się na używanie tego znając alternatywę (jeśli alternatywa działa oczywiście)
Podsumowując wg mnie warto oglądnąć żeby motywować się do nieustającego ćwiczenia i rozwijania, nie zapominając o swoich błędach szkoleniowych ( bo przecież każdy z nas je popełnia ) i nie zapominać o swoim nastawieniu i nastawieniu psa.
pozdrawiam

[ Dodano: Wto 09 Lis, 2010 ]
A ja nie do końca wiem czemu tak negujecie jego program. Co prawda dopiero oglądnąłem parę odcinków ale nie mam mu wiele do zarzucenia. Trzeba tylko zachować dystans. Po pierwsze to jest telewizja a jeden odcinek nie trwa 40 godzin i nie widać wszystkiego, potęga montażu. Po drugie filtrować informacje. Co do wypowiedzi na temat różnych ras w jednym odcinku zajmuje się czekoladowym labkiem pomagającym osobie na wózku. Zero przyciskania czy innych sposobów dominacji, jedynie zmiana mentalności właścicielki (fakt że zapewne pies miał wcześniej profesjonalne przeszkolenie nie przez Milana ale nabawił się problemów z podróżami komunikacją miejską zresztą dla mnie jak już ktoś wyżej zaznaczył to największa zaleta Milana notoryczne powtarzanie że to człowiek kształtuje psa, błędy ludzkie powodują określone zachowanie) Większość osób zajmująca się swoimi pupilami i ich trenująca nie będzie zaskoczona takie rzeczy jak wybieganie psa przed ćwiczeniami, pamiętanie o chłodzeniu brzucha, spokój, opanowanie, systematyczność, obserwowanie nastroju zwierzaka, wychwytywanie stanów nadmiernego podniecenia to są oczywiste rzeczy ale jeśli ktoś przez ten program się nimi zainteresuje to dla mnie ok.
W jednym odcinku była jakaś akcja gdzie producenci szukali nowych tematów. Masakra 2tyś kandydatów czekających po parę godzin. Ciekawy jestem jak to wygląda u nas na rodzimym rynku. Wszak jesteśmy gospodarczo znacznie niżej niż USA a co za tym idzie mniej czasu dla siebie, psa. Mniejsze zarobki większa frustracja.
Co zaś się tyczy użytego w temacie flooding'u "szzz" i dominacji. Ja jako właściciel labradora, ćwierćwiekowy facet nie potrzebuje dominować psa czy też przełamywać jego lęki(których póki co nie ma) Mam psa który wg mnie jest zrównoważony (wg słownictwa Milana) i to jest dla mnie ok (zrównoważony młody labrador ) Więc ciężko mi przyjąć jakieś stanowisko z swojego punktu widzenia. Natomiast mój sąsiad miał taką sytuację że podrzucono mu rottweilera bodajże 5 mieś szczeniak. Nie byłem przy tresurze tego psa było to jakieś 6 lat temu. Nie mniej na pewno był szkolony że tak to ujmę ostro. Ale nie oceniał bym tresury "psów z przeszłością" zwłaszcza gdy mamy tylko wycinki tego w krótkim programie telewizyjnym i jakoś nie wyobrażam sobie żeby ktoś przyganiał agresywnego zwierzaka bo oglądnął w tv że to żaden problem wyprowadzić takiego psa. W paru odcinkach z agresywnymi pitbulami np zabierał je na resocjalizacje do swojego stada psów żeby pokazać psiakowi jak powinien się zachowywać (szkoda ze nie było dłuższej relacji z tego typu postępowanie bo dla mnie bardzo ciekawe zagadnienie)
Co do "szz" wg mnie ok (może jestem w błędzie) ja traktuje używanie tego przez Cesara jak moje "nie" Co dla mnie jest logiczne wszak on nie wie na jakie komendy pies reaguje a zazwyczaj pies źle prowadzony notorycznie słyszy nie, nie wolno, zostaw więc jaki sens miało by do takiego psa mówić nie skoro ma utrwalone że to nie nic nie zmienia. Zaś dotykanie jako wyprowadzanie psa z nadmiernego podniecenia. No cóż na pewno jest to szybsza metoda niż praca nad skupieniem się na przewodniku. Czy lepsza zapewne nie, ale też nie zapominajmy że to są jakieś tam szczególne przypadki wybierane i na pewno przez niego selekcjonowane. Nie mówię takiemu sposobowi nie ale też nie zdecydował bym się na używanie tego znając alternatywę (jeśli alternatywa działa oczywiście)
Podsumowując wg mnie warto oglądnąć żeby motywować się do nieustającego ćwiczenia i rozwijania, nie zapominając o swoich błędach szkoleniowych ( bo przecież każdy z nas je popełnia ) i nie zapominać o swoim nastawieniu i nastawieniu psa.
pozdrawiam

wiktorsam - 22-12-2010, 13:48

Ja też nie rozumiem dlaczego jego metody są aż tak mocno negowane. Sam ich nie stosuję i pewnie nie będę, bo dzięki odpowiedniemu ułożeniu psa od początku nie powinienem mieć z nim większych problemów wychowawczych, ale moim zdaniem nie są one dla psa czymś strasznym, niszczącym psychikę.

Jeżeli by tak było to każdy pies po kilku zabawach z innymi psami powinien być zastraszony i spanikowany, bo większość psów robi dokładnie to samo co Cezar w czasie zabawy, tylko niestety większość właścicieli nawet tego nie dostrzega bo uznaje to po prostu za zwykłą zabawę. A wystarczy przyjrzeć się dokładniej aby zobaczyć, że psy stosują te potępiane przez nas metody żeby ustalić hierarchię, i nie mówię już nawet o dorosłych psach - nawet 2-3 miesięczne szczeniaki tak robią.

Przyciskanie do ziemi, pokazywanie zębów, podszczypywanie, warczenie i cały arsenał podobnych zachowań widać najlepiej podczas pierwszej zabawy dwóch nie znających się psów, kiedy ustalają kto tu jest szefem. I każdy chyba zgodzi się ze mną że do puki psy nie ustalą między sobą hierarchii nie będą się dobrze czuły w swoim towarzystwie, będą bardziej nerwowe, łatwo będzie dochodziło do małych bijatyk itd. Dobrze ze sobą będą się czuły dopiero psy które już tą hierarchię ustalą, i nie będzie jej już nawet widać podczas kolejnych zabaw, bo już każdy będzie znał swoje miejsce w szeregu.

Oczywiście wszystko zależy od samego psa, czasami spotka się silny charakterek z uległym i obędzie się bez tych zachowań, ale jak spotkają się dwa "szefy" to tak to najczęściej wygląda.

To samo robi Cezar - działa może w "zwierzęcy" sposób czyli stara się jak najszybciej psu pokazać kto jest szefem, ale dzięki temu później może zacząć właściwy trening, bo pies nie musi się już czuć zagrożony, nie musi się bać o swoją pozycję, bo wie jakie jest jego miejsce w stadzie.
Uważam też że metody te mają zastosowanie wyłącznie w przypadku w pełni ukształtowanego psa, który przez zaniedbania właścicieli jest taki a nie inny, gdyż lepiej i szybciej zrozumie on "zwierzęcą" mowę ciała Cezara niż głaskanie i dawanie smaków.
Uważam też że podobne zachowania stosuje chociażby Victoria w Ja albo mój pies, czy nawet wiele osób na tym forum nie zdając sobie z tego sprawy - mówię o popularnym blaszanym pudełku z kapslami którymi hałasujemy w przypadku nieodpowiedniego zachowania się psa, czy choćby stosowanym przez Victorię głośnym alarmie. Jedyna różnica że Cezar psa szturchnie, a my będziemy hałasować. Skutek będzie ten sam - pies się wystraszy i nie zrobi czegoś nieodpowiedniego. Co więcej jeżeli trafimy na wrażliwca to może się okazać że na pudełko zareaguje panicznym strachem ;) , a rękę pana zawsze przecież będzie znał ;) .

Sam stosowałem podobne techniki z moim poprzednim psiakiem, ale w dwóch sprawach - rzucaniu się na inne psy i ciągnięciu na smyczy. Nie było wtedy takiego dostępu do internetu, nie wiedziałem nic na temat pozytywnego szkolenia, więc uczyłem psa jak mi się wydawało najlepiej. Oczywiście nigdy go nie biłem ani nic z tych rzeczy, ale jeżeli chodzi o ciągnięcie na smyczy zastosowałem sposób z lekkim szarpnięciem smyczy w bok i zatrzymaniem się - zadziałał błyskawicznie, zaś jeżeli chodzi o rzucanie się na inne psy gdy był prowadzony na smyczy to po prostu jak widziałem z daleka psa to mówiłem spokój i skracałem smycz trzymając ją cały czas w napięciu ale wtedy oczywiście bez szarpania - chodziło tylko o to żeby pies czuł że ja go kontroluję na smyczy i nie może się rzucać. Jak się rzucał skracałem smycz jeszcze bardziej tak że musiał się stykać ze mną ciałem. I o dziwo też działało.

Dzisiaj jak poczytałem już całkiem sporo na temat szkolenia, naoglądałem się it's me or my dog, zaklinacza psów czy filmików na youtube na temat szkolenia to zrobił bym to pewnie inaczej, ale wcale nie uważam żeby mój poprzedni pies był przeze mnie skrzywdzony.

Karoola - 13-01-2011, 23:03

wiktorsam napisał/a:


Co więcej jeżeli trafimy na wrażliwca to może się okazać że na pudełko zareaguje panicznym strachem ;) , a rękę pana zawsze przecież będzie znał ;) .



Rękę, która dawała jeść i głaskała, a teraz szturcha, szczypie i stwarza zagrożenie. Myślisz, że w takiej sytuacji pies czuje się bardziej komfortowo? Bo ja nie...


Powiem coś z własnego doświadczenia. Mam Browniego, super - zsocjalizowanego laba, do jego zachowania nie mam zastrzeżeń. Jest stabilny psychicznie, ale gdy czasami się za bardzo rozszaleje, nie mam oporów aby np. przycisnąć go do ziemi - nie robię tego brutalnie, lab to też zresztą nie delikates, jego to nie boli, nie doznał też nigdy przemocy, więc nie odbiera tego jako zagrożenie. Po prostu kładzie się i odpoczywa. Ale jest to pies "bez problemów".

Mam też drugiego psa, ośmioletniego prawie-pinczerka Emila. Kupiliśmy go na giełdzie (byłam wtedy mała, chciałam pieska, rodzice się zgodzili, co z dzisiejszej perspektywy nie było dobrą decyzją). Miał 5 tygodni, rodzice nie znani, po prostu pseudo. Piesek od początku sprawiał problemy, a rodzice, po starej szkole, znali jedynie metodę krzyku i wymuszania. Oczywiście to nic nie dawało, szybko więc skończyło się na odseparowaniu psa co dało katastrofalne skutki. Jaki jest Emil? Zlękniony, agresywny, boi się moich rodziców. Na szczęście ma do mnie zaufanie, staram się przekonać rodziców, że Emil to też pies i należy traktować go z szacunkiem. Bawię się z nim, ale ostrożnie, bez "naocznych świadków", żeby go nie stresować zbytnio, delikatnie i spokojnie, korzystając jedynie z metod pozytywnych.

O ile szkolenie niektórymi metodami "złych psów" ale o mocnej psychice uważam za dopuszczalne, to psy-wrażliwce, psy zlęknione i z problemami należy szkolić jedynie metodami pozytywnymi. Nawet ta głupia trąbka która pomogła Victorii Stillwell wytresować dalmatyńczyka podjadającemu ze stołu, to u psa jak Emil wywołałaby paniczny strach i traumę do końca życia.
Dlatego uważam, że przed przystąpieniem do szkolenia należy dokładnie zapoznać się z psem, bo jedna metoda u pewnego psa pomoże w minutę, a u innego pogłębi problem.

Shamalli32 - 15-01-2011, 18:21

Ogladalam kilkanascie odcinkow Cesara,jedno mi sie podoba drugie nie ale wylapalam dwie sztuczki jezeli chodzi o mojego Drako,to jest te jego" csyyy"i reka przy lbie jak notorycznie porubje wchodzic tam gdzie mu nie wolno lub w danym momencie nie powinien,zadzialalo!i szarpanie....jestem po operacji kregoslupa i mialam potezny problem jezeli chodzi o nauke na tzw przystawanie,bo Drako ciagnal tak jakbym nie stanela wogole i zastosowalam "cssyy"deklikatne pociagniecie smyczy ,Drako stawal i od razu dostawal smakolyk i teraz ladnie ze mna idzie pomalutku,do momentu az nie zobaczy innego psa:)wtedy jeszcze z nim troszke musze sie powyginac...ale ogolnie uwazam ze Cesar ma indywidualne podejscie do zwierzat,bo do kazdego jest inaczej nastawiony,jedynie co mnie dziwilo to to że, wogole sie nie bawi z psami poprzez kontakt rekami,ale nawet Wiktoria (pewnie tez ja ogladacie) uczulala na wystawian ie rak,sa do tego zabawki do rzucania itd ale byc moze sie myle,wszak po to jest forum zeby kazdy przedstwial swoje nauki i madrosci:)
Gocha2606 - 16-03-2011, 18:37

Krótki filmik o tym, co się tak naprawdę dzieje - zobaczcie , bo w odcinkach w TV tego nie widać:





:bad:


podmieniłam link na film. Mod.

Cziko - 16-03-2011, 19:26

Gocha2606, po prostu brak mi słów :bad: nie wiedziałam, że w tym "serialu" to tak wygląda :-> ja zwolenniczką C. Millana nie byłam nigdy, ale nie przeszkadzał mi, gdyż w sumie i tak nic z nim nie zrobimy. ale to kopanie psów to PRZESADA :bad: co z tego, że pies będzie chodził ładnie, pięknie na smyczy, skoro to jest wywołane przez strach przed uderzeniem, a nie szkoleniem? :-o brak mi słów na takie metody.
Pattina - 16-03-2011, 20:38

Co za typ!
Jeszcze bardziej go nienawidzę...
On kopie te biedne i tak już dostatecznie wystraszone psy...
Rety! Co to za "szkolenie" No nie wierzę :cring:

jkasia - 17-03-2011, 10:43

Jezu co za metody! On "wychowuje" strachem. Pies sie ma bac bo jak nie to dostanie z kopa. Wyobrazcie teraz sobie ludzi ,którzy wzoruja sie jego metodami i zaczynaja kopac swoje psy po żebrach itp, masakra ]:)
Jira - 17-03-2011, 10:50

O.O
No szok... I to ma być tresura? Pies tak potraktowany nie obszczeka drugego psa dlatego że boi się tresera... A potem wykaże zdwojoną agresję do innych psów - proste i logiczne - kiedy pojawi się obcy pies to zapowiada złe traktowanie. Trzeba go więc przepędzić...
Jest duże prawdopodobieństwo, że efekt będzie odwrotny od oczekiwanego, nie mówiąc już o moralności człowieka, który kopie psa...

mawi27 - 17-03-2011, 23:22

szczerze czytalam jego ksiazke i swojego czasu mialam pozytywne myslenie na jego temat, pozniej co jakis czas wpadaly mi w rece filmiki z jego metodami szkolenia co nie za bardzo mi sie podobalo i oburzalo,a teraz jak widze to to jestem w totalnym szoku, nie spodziewalam sie czegos takiego, przeciez on nic nie robi innego jak sie zneca nad tymi zwierzakami, nie sadze zeby ktokowliek o zdrowych zmyslach zastosowal sie do jego zalecen, zreszta koncowka filmiku swietnie to opisuje, na moje powinien miec zakaz stosowania swoich metod jak i emisji swoich programow, w ksiazce jest wszystko pieknie ubrane w slowa, rozrysowane i wytlumaczone jak krowie na rowie, ale rzeczywistosc jak widac jest inna
Gocha2606 - 18-03-2011, 00:04

No i proszę - film został usunięty z YT z powodu zgłoszenia roszczeń do praw autorskich...
Jak wiele innych filmów na YT i FB, które ukazywały "cudotwórcę" w niekorzystnym świetle :bad:
Na szczęście tym razem byłam przewidująca i sobie go ściągnęłam na kompa ku przestrodze.

szalej - 18-03-2011, 04:45

Nie widziałam filmiku o którym piszecie bo został skasowany.
Ja jedynie powiem, że w metodach Cesara podoba mi się, że uczy ludzi opanowania, spokoju i asertywności. Ludzie nie dają sobie sprawy jak reagują w niektórych sytuacjach dopóki ktoś nie zwróci im uwagi. Np. kiedy nasz pies ciągnie na smyczy, źle się zachowuje etc. moglibyśmy przez chwile zastanowić się, jakie mamy nastawienie. Uważam, że zawsze byłam przy psie spokojna i asertywna, ale gdy np. rzucał się na inne psy traciłam spokój, teraz potrafię się upomnieć ( sama siebie, nie psa) i dzięki temu mój pies dużo szybciej się uspokaja.
Z każdego programu można wynieść coś dobrego. Nie wiem i nie wypowiem się co do jego innych metod, bo szczerze, widocznie nie widywałam tych odcinków, w których tak brutalnie traktował psy ( jeśli wasze oburzenie jest proporcjonalne faktycznie do tego co robił).
Z drugiej strony podoba mi się też jego stado. Chciałabym pobyć przez kilka dni z moim psem w takim zrównoważonym i nieagresynym stadzie.

mawi27 - 18-03-2011, 10:13

szalej, na filmiku jest pokazany ze stadem psow, ktore kopie po podbrzuszu, a jego jazda na rolkach rowniez nie jest pozbawiona przemocy, bo rolki rowniez uzywa do kopania psa z ktorym jedzie, moze montezy odcinkow wybrali jedynie same super scenki a cala prawda wycieka przez przypadek do netu bo nie sadze zeby zyskal zwolennikow jakby zobaczyli co naprawde wyprawia ]:) ja na serio jestem mega oburzona tym co zobaczylam a nie sadze zeby to byl jakis fotomontaz
effcyk - 18-03-2011, 10:14

tego buldoga jak sponiewierał masakra jakaś.
Szkoda że ten dog niemiecki, co się go nie zalękł i chciał zaatakować , nie dziabnął głupka w d.... :bad: . Milan jest jakiś nienormalny pyschicznie .
Idzie z psem na spacer mijają innego psa, to Milan kopie tego co ma na smyczy żeby ....odwrócić jego uwage od innych psów. I jak tu teraz ten kopany pies, ma nie reagować agresją na mijające go inne psy - kiedy to przy każdym napotkanym psie dostaje kopa ? . Zamiast zamierzonego celu, czyli wyelimonowanie agresji, Milan doprowadza do pogłębienia agresji u psa.
W wielu przypadkach, pies nawet nie zaregował agresją na inne psy - nawet nie zdąrzył , bo bronił się przed kopiącym go Milanem :bad: .... paranoja, co za koleś.....
btw strasznie przykry ten filmik, najbardziej chyba dotknęło mnie jak mały pinczerek biegał wokól Milana i merdał ogonkiem, a ten debil walnął go w pyszczek - strasznego agresora wtedy pinczerek dostał :( wystraszył się biedaczek ehhh , sama w szoku byłam ....

AnIeLa - 18-03-2011, 10:17

mawi27 napisał/a:
ja na serio jestem mega oburzona tym co zobaczylam a nie sadze zeby to byl jakis fotomontaz



Niestety wielu ludzi oglądających odcinki Cesara pewnie nawet nie widzi tych kopnięć bo to przecież sposób Cesara żeby odwrócić psa uwagę od danego obiektu. Ale jak z wielu odcinków takie właśnie pojedyncze kopanie ktoś skleił i zrobił filmik, to już inaczej się patrzy na to.

mawi27 - 18-03-2011, 10:38

AnIeLa, wiesz co ja rozumiem ze kazdy szkoleniowiec/trener ma swoj sposob prowadzenia takich spotkan z psiakami, ale kurde nie takim zachowaniem, tak jak napisala effcyk, koles jest jakis niezrownowazony psychicznie w sytuacjach gdzie psiak szedl spokojnie ten mu zasadzal mega kopa, a ten hasky co mu pozakladal te smycze na pysk i go kopal az podskakiwal w powietrzu, no jakis koszmar, i teraz jakis laik patrzy na takie postepowanie i zaczyna to wcielac w zycie z wychowaniem swojego psa i co i sie pozniej okazuje ze psa trzeba uspic albo trafia do schroniska bo ni emozna bylo go ulozyc, serio poszperalam troche w necie po tym filmiku i to co sie naogladalam bardzo mnie zdziwilo, facet wrecz pastwi sie z takim zacieciem na twarzy nad tymi psami, ze mu to chyba sprawia przyjemnosc
Chelsea - 18-03-2011, 11:09

nie da mi się tego linku otworzyć :(
Gocha2606 - 18-03-2011, 16:15

Link się już nie otwiera, bo został zablokowany przez producenta programu CM. Jak wiele innych dla niego niekorzystnych filmików na YT.

Można za to obejrzeć coś innego - tu jeden z psów z filmu, jak ślicznie zmontowane że nie widać kopnięcia psa w słabiznę, które wywołało taką reakcję, a potem już było tylko gorzej:

http://www.youtube.com/watch?v=eQUegRGo0kw

i tu niewłaściwe i zupełnie nieuzasadnione, ba! groźne dla człowieka i psa użycie obroży elektrycznej:

http://www.youtube.com/wa...feature=related

A tu "ekstremalnie agresywny pit bull" - hmmm.... ja agresję u tego psa widzę dopiero, kiedy Milan zaczyna go szarpać na smyczy i powalać na ziemię, wcześniej to frustracja z powodu niemożności kontaktu z innymi psami, zobaczcie pozycję uszu, łap, ogona i wysokość szczekania a w zasadzie piszczenia:

http://www.youtube.com/wa...feature=related

Tu "relaksacja", a tak naprawdę - pies przerażony, któremu tylko o krok od wyuczonej bezradności:

http://www.youtube.com/wa...feature=related

:D

szalej - 18-03-2011, 16:24

szczerze mówiąc - możemy nie popierać tego co robi Cesar Millan, ale trzeba też pamiętać, że DUŻO gorzej traktuje się psy w połowie ośrodków szkoleniowych w polsce. osobiście mamy w pruszkowie 3 szkolenia, z czego żadne nie stosuje pozytywnego szkolenia, a dwa stosują 'twardą ręke' do szkolenia psów. Nie chodzi o naskakiwanie na cesara, tylko na wszystkich ludzi którzy tak postępują
asiulka0889 - 20-03-2011, 12:42

szlej ma racje nawet u nas też są takie szkoły że jest stosowana kolczatka i siła, ale moim zdaniem właściciel ma swój rozum i powinien wybrać taką szkołę która jest odpowiednia dla jego pupila ja bym nie pozwoliła stosować takich metod na Koce. Nasza trenerka też wysłała link do tego filmu i jak stwierdziła że nie poleca jego książek nawet wrogowi :)
Grapy - 20-03-2011, 13:03

Powiem tyle,że tylu u nas fachowców na forum że każdy powinien szkołę otworzyć hehe :-P :-P
asiulka0889 - 20-03-2011, 13:16

Sory ja się nie uważam że jestem specem od szkolenia psów dużo czytałam książek zanim Koka się pojawiła ale to nic porównując z praktyką, dlatego poszłam na szkolenie myślę że dobrze wybrałam szkolenie pozytywnymi metodami mam prawo jako właścicielka wyboru szkoły nawet z braku doświadczenia wiem że siłą nic się nie osiągnie nie chodzi tylko o szkolenie psów ale i wżyciu :)
mala85 - 20-03-2011, 14:58

Grapy, :)
AnIeLa - 20-03-2011, 16:10

Grapy napisał/a:
Powiem tyle,że tylu u nas fachowców na forum że każdy powinien szkołę otworzyć hehe :-P :-P



za fachowca się nie uważam, ale psa nie kopie ani nie przyduszam do ziemi :beated: Może powinnam zacząć ;D

Grapy - 20-03-2011, 18:56

AnIeLa, zależy jaki to pies jakie miał przejścia jakie ma zaburzenia itd itp-dobiera się odpowiednią metodę do odpowiedniego''materiału'' ot i tyle ;)
mala85, :)

dominika92 - 20-03-2011, 19:23

http://www.youtube.com/watch?v=lBKDkI5W0lI

czy to ten film?

Grapy - 20-03-2011, 19:29

i pada kwestia :not to kick or beat but just to touch.... :P i to widzę na tym zlepku
dominika92 - 20-03-2011, 19:32

Grapy, a oglądałaś cały? słyszałaś dźwięki? a co mówi..cóż przecież nie powie żeby kopnąć bo kto będzie wtedy to oglądał. ja tam słyszę wyraźne dźwięki od uderzenia, których być nie powinno jeśli miało by to być jedynie dotknięcie nogą. poza tym dziwne, że agresja pojawia się dopiero po rzekomym "dotknięciu"
masakra.

AnIeLa - 20-03-2011, 19:52

Grapy napisał/a:
AnIeLa, zależy jaki to pies jakie miał przejścia jakie ma zaburzenia itd itp-dobiera się odpowiednią metodę do odpowiedniego''materiału'' ot i tyle ;)


Grapy, jak dla mnie nawet z psem z zaburzeniami chyba lepiej nie pracować na zasadzie kopnięć.

mav_sheep - 21-03-2011, 01:44

A czy któraś z pań miała sytuację że zaatakowały Was i Waszego pupila jakieś większe niezbyt przyjazne psy bez kagańców? Do obcego psa raczej nie wiele się zda metoda pozytywna a najczęściej bronimy się tym co jest pod ręką/nogą. Owszem jest to zgoła odmienna sytuacja ale chcę zwrócić waszą uwagę jak instynktownie człowiek działa pod presją. Program nie idzie przecież na żywo tylko jest montowany. Podejrzewam że takie kontrowersyjne fragmenty dodają pikanterii i wszczynają rozmowy takie jak ta tutaj :) Jeśli zaś o czymś się rozmawia sprzyja to przypływie $.
Również nie zgadzam się z takimi metodami ale nie wieszajcie psów na Cesarze. Nie mamy wglądu do całości nagrań. Takie ma chłop metody ma do tego prawo (niestety) Lepiej się skupić na pozytywnych stronach niż ciągle wałkować kolczatki, przyduszenia, kopnięcia etc.
pozdrawiam

effcyk - 21-03-2011, 10:07

Grapy napisał/a:
not to kick or beat but just to touch.... i to widzę na tym zlepku

szczególnie na 1:57, 3:30-3:33, 4:51 :beated: ...


mav_sheep napisał/a:
Do obcego psa raczej nie wiele się zda metoda pozytywna a najczęściej bronimy się tym co jest pod ręką/nogą.

dobrze zauważyłeś że jest to
mav_sheep napisał/a:
Owszem jest to zgoła odmienna sytuacja

poprawiłabym na KOMPLETNIE inna sytuacja .
Cezara nie atakują obce psy biegnące na niego z ulicy, on ma za zadanie nauczyć psa poprawnego zachowania - ten chłop nie jest w pułapce, tkzw że leci nagle wielkie bydle z naprzeciwka i atakuje jego i psa, którego trzyma na smyczy - wtedy człowiek reaguje impulsywnie, natychmiastowo, to jest moment, tu nie ma czasu na przemyślenia.
Ale on prowadzi psa na smyczy, z naprzeciwka też idzie ktoś z psem na smyczy - nie ma zagrożenia . Facet ma czas na rekacje, odwrócenie uwagi "swojego" psa czymś innym - nie koniecznie kopem, przyduszeniem itp.

Grapy - 21-03-2011, 17:50

effcyk, żadnego KOPA nie widać ale jak to plotka im dalej od nadawcy tym i przestępstwo większe :-P
AnIeLa - 21-03-2011, 18:20



Filmik znowu się pojawił.

effcyk - 21-03-2011, 19:44

Grapy napisał/a:
żadnego KOPA nie widać ale jak to plotka im dalej od nadawcy tym i przestępstwo większe

prosze Cię :D ok ... ja noszę okulary ale na np. 1:57 ewidentnie widzę KOPA , kulenie się i pisk psa

Grapy - 21-03-2011, 19:45

effcyk, nic nie poradzę na to,że potrafię odróżnić maltretowanie od wychowawczego klapa ;D
effcyk - 21-03-2011, 19:50

Grapy napisał/a:
potrafię odróżnić maltretowanie od wychowawczego klapa

a istnieje coś takiego jak wychowawczy klap :-o ?
wow .... mój pies i bez nich jest świetnie wychowany - widać można :greedy: .

Cziko - 21-03-2011, 19:54

effcyk napisał/a:
mój pies i bez nich jest świetnie wychowany - widać można :greedy: .

Jak się chce, to można wszystko, bez kopów i "wychowawczych klapów" (cokolwiek to jest).

zaradna - 21-03-2011, 19:59

Grapy napisał/a:
potrafię odróżnić maltretowanie od wychowawczego klapa ;D

wychowawczy klap? a co to takiego?
Z pewnością nic dobrego

Grapy - 21-03-2011, 20:14

effcyk, Cziko, zaradna, i jak to mówią kota można zagłaskać na śmierć :greedy:
Kod:
Klaps -To urządzenie składające się z 2 części, tablicy i deseczki, zwykle tradycyjnie koloru czarno-białego.

Właśnie oglądałam Uwagę a Wy? Ciekawe jaką metodę stosował właściciel tego 8letniego Hasky-dorosły pies i 16kg ]:)

AnIeLa - 21-03-2011, 20:29

Grapy napisał/a:
nic nie poradzę na to,że potrafię odróżnić maltretowanie od wychowawczego klapa ;D



:beated: :-o

effcyk - 21-03-2011, 20:31

Grapy napisał/a:
jak to mówią kota można zagłaskać na śmierć

kota nie mam - nie znam się :D
btw. Nestor byłby w 7 niebie jakbym tak siedziała koło niego całe dnie i miziała go za uszkiem, koło ogonka , po brzuszku :-P ten typ tak ma :haha: .

Grapy napisał/a:
Właśnie oglądałam Uwagę a Wy? Ciekawe jaką metodę stosował właściciel tego 8letniego Hasky-dorosły pies i 16kg

yyy... nie oglądałam ... :ops:

Cziko - 22-03-2011, 19:10

effcyk napisał/a:

btw. Nestor byłby w 7 niebie jakbym tak siedziała koło niego całe dnie i miziała go za uszkiem, koło ogonka , po brzuszku :-P ten typ tak ma :haha: .

ale na śmierć go nie zagłaszczesz :P labradora po prostu się nie da zagłaskać, przynajmniej mojemu ciągle mało :P
ja też nie oglądałam uwagi, ale samo 16kilowy Husky brzmi strasznie :o

Grapy - 22-03-2011, 20:37

Cziko, to PIES WIDMO zamieszczony w newsach na naszym forum :confused:
szalej - 23-03-2011, 01:04

Ja rozumiem, że można się oburzać metodami Cesara, że mogą się one nie podobać, ale naprawde, wokół nas, w polsce a nie gdzieś w ameryce dzieją się takie rzeczy, psy są tak traktowane, że jeśli taki jak wy to mówicie 'kop' byłby naszym największym problemem, to problemu by prawie nie było. Osobiście uważam, że chociażby przytoczony pies przez Grapy, jest w trudniejszej sytuacji, jak i tysiące innych psów. Naprawde po tym, czego człowiek się naogląda w schroniskach, na forum, na dogomanii etc. jak zwierzęta są traktowane, metody Cesara nie potrafią wzbudzić we mnie takiej złości, jak człowiek który zagłodził psa dla zabawy.
nata - 23-03-2011, 09:15

Zgadzam się, że ta metoda kopania jest przerażająca i zatrważająca i na pewno na dobre ona nikomu nie wyjdzie a szczegolnie tym biednym psom które juz i tak maja problemy a z takim traktowaniem zapewne sie one poglebia.

szalej napisał/a:
jest w trudniejszej sytuacji, jak i tysiące innych psów. Naprawde po tym, czego człowiek się naogląda w schroniskach, na forum, na dogomanii etc. jak zwierzęta są traktowane

Zgadzam się też z tym, a przykłądów nie trzeba szukać nawet tak daleko. Mi wystarczyło że spojrzałam przez okno i zobaczyłam pana który zaczął trzepać swojego beagla po tyłku bo coś sięgnął z ziemi :bad: Do tego prowadził go na flexi i kolczatce (!)

effcyk - 23-03-2011, 09:49

szalej napisał/a:
Ja rozumiem, że można się oburzać metodami Cesara, że mogą się one nie podobać, ale naprawde, wokół nas, w polsce a nie gdzieś w ameryce dzieją się takie rzeczy, psy są tak traktowane, że jeśli taki jak wy to mówicie 'kop' byłby naszym największym problemem, to problemu by prawie nie było.

no tak, bo dla psów życie w Stanach to taki american dream - sielanka, hulanka, swawole, od czasu do czasu mały kopniak a cooo tam , przecież tam nikt psów nie katuje.
Wszystkie zwierzęta są ważne i te wokół nas i te które mieszkają za oceanem , dla mnie czy to lekkie kopnięcie czy bicie psa do utraty przytomności - to wciąż przemoc. Przemocy niestety przynajmniej ja nie potrafię dzielić na kategorie i podkategorie - co mniej bolało, co bardziej, co jest "klapem" a co jest znęcaniem się. Przemoc to przemoc .
Temat jest o metodach Cesara - temat katowanego psa jest w troszke innym miejscu, dlatego tutaj wypowiadam się o Cesarze - i tak , jego metody mi się nie podobają. Zaczyna sie właśnie od takiego "lekkiego" kopa . Facet pokazuje właścicielom, jak to można zapanować nad zwierzęciem kopiąc go, czy lejąc po pysku, a potem właściciel z dumą stosuje jego metody - jak pisałam, przemoc zaczyna się właśnie od lekkiego, " niewinnego" kopa .... na efekty długo nie trzeba czekać.

mav_sheep - 24-03-2011, 17:11

effcyk napisał/a:

Cezara nie atakują obce psy biegnące na niego z ulicy, on ma za zadanie nauczyć psa poprawnego zachowania - ten chłop nie jest w pułapce, tkzw że leci nagle wielkie bydle z naprzeciwka i atakuje jego i psa, którego trzyma na smyczy - wtedy człowiek reaguje impulsywnie, natychmiastowo, to jest moment, tu nie ma czasu na przemyślenia.
.

To się odnosiło do tych kopniaków że tak to ujmę z prostej nogi. Te kopniaki w podbrzusze psa to jego metoda "dotyku" która jest zła i chora więc ciężko się do tego odnieść. Choć tak prawdę mówiąc bardziej przeraża mnie przytrzymywanie psa aż do "uległości". W niektórych odcinkach psy nie wiele sobie robią z tego kopniaka i widać że odwraca ich uwagę w ten sposób. Tylko czemu do każdego psa podchodzi w ten sposób ? nie mam pojęcia, zważywszy że są lepsze metody.. A najdziwniejszą dla mnie kwestią jest pokazywanie komunikatu " nie powtarzaj tego w domu" po czym w którymś odcinku ludzie mówią że są fanami, oglądają regularnie i stosują jego metody. Tzn że ta tabliczka ma być takim umyciem rąk "spier...isz coś w swoim psem, nie patrz na nas my ostrzegamy żebyś tego nie używał"
pozdrawiam

effcyk - 24-03-2011, 19:16

mav_sheep napisał/a:
Tylko czemu do każdego psa podchodzi w ten sposób ?

niestety ale tak jest , ja 2 strony wcześniej jak sie wypowiadałam o nim, napisałam, że stosuje praktycznie te same metody u każdego psa - czyli kop, przyduszanie i to jego "kszzzzz kszzzz" :beated: . Szkoda gadać takich okolicznych "Milanów" ze swoimi metodami to ja znam na pęczki :confused: ...

dzany - 19-07-2011, 14:28
Temat postu: Cesar Milan - moja opinia
Mam odmienne zdanie na temat metod Milana.

Dziwi mnie to, że większość osób wypowiadających się w tej sprawie biorąc pod uwagę wycięte fragmenty programu, czy też kompilacje na youtube. Jak można zrozumieć jego metody opierając się na w/w źródłach?

Podstawowym założeniem Milana, jest, że pies odbiera domowników jako swoje stado. Większość problemów z którymi się spotyka jest spowodowane tym, że to nie człowiek, a pies przyjmuję najwyższą pozycję w hierarchii stada. Dlatego też zaczyna ów pies sprawiać nam problemy typu: agresja wobec członków stada, obcych i inne. Cesar rozwiązuje te problemy przywracając ludzi na właściwe im najwyższe miejsce w hierarchii.

Widziałem prawie każdy odcinek programu. Nie jestem jego fanatycznym wyznawcą, ale stosowanie niektórych metod Milana pomogło zapanować nad niektórymi cechami moich psów i lepiej zrozumieć psią psychikę.

PS. Na początku wkurzały mnie jego białe zęby i latynoski styl, ale jakoś już do tego przywykłem.

ppaula2 - 19-07-2011, 20:37

dzany, ja również jestem jego fanką.
Uwielbiam jego program i wiele rzeczy wypróbowałam na swoim psie.
Czekam na każdy odcinek z niecierpliwością.
Nie zauważyłam jednak aby coś złego działo się psom.
A najlepszy jest Dady :) Wierny pomocnik Milana :)

Andante - 19-07-2011, 20:47

mav_sheep napisał/a:
Te kopniaki w podbrzusze psa to jego metoda "dotyku" która jest zła i chora więc ciężko się do tego odnieść. Choć tak prawdę mówiąc bardziej przeraża mnie przytrzymywanie psa aż do "uległości". W niektórych odcinkach psy nie wiele sobie robią z tego kopniaka i widać że odwraca ich uwagę w ten sposób.


No cóż, spróbowałam w celach doświadczalnych zaserwować Dantemu takiego "milanowskiego wychowawczego kopniaka". Po pierwsze trudno trafić, po drugie pies byl przerażony, po trzecie to jest przemoc i nie ma co owijać w bawełnę. Takim metodom mówię zdecydowane NIE.

tenshii - 19-07-2011, 20:53

Andante napisał/a:
Takim metodom mówię zdecydowane NIE.

ja również

ppaula2 - 19-07-2011, 21:51

Hmmmmm
Napisałam post i mi zniknął :(
Pisałam o tym, że ja nie mówię o kopniakach :(
Ale wielu rzeczy nauczyłam się od Millana.
Przykładem może być aby pies nie ciągnął na smyczy hamuje się go z przodu kijkiem. I to u nas działa, bo bez kijka Funia jest jak koń pociągowy :(
Ja swojej suńce za nic krzywdy bym nie zrobiła. Ludzie śmieją się, że mnie, że traktuję ją jak człowieka. Ale tak jest, bo dla mnie ona jest moim szóstym dzieckiem :D
I tak jak przy dzieciach oglądałam "Super nianię", której nie wszystkie metody mi odpowiadały tak samo przy Funi oglądam Cesara Millana :)

Grapy - 20-07-2011, 16:59

ppaula2, bo mądry człowiek potrafi odsiać to co dobre i skuteczne od tego co zbędne i tak jest z metodami Millana ;)
ppaula2 - 20-07-2011, 17:10

Grapy, dokładnie.
Poza tym, przy niektórych szkoleniach Millana jest komunikat aby samemu tego nie próbować.
Ja z odcinków wyciągam tylko te wnioski i nauki, które są dla mnie przydatne.
I na prawdę wiele się od niego nauczyłam.
Szkolę Funię mimo iż ma 3 lata. Ale cały czas z nią pracuję. Najpierw jako szczeniak skupiłam się na szkoleniu na wystawę. Dopiero od roku szkolę ją samodzielnie na posłuszeństwo. I takie programy jak "Zaklinacz psów", "Ja albo mój pies", czy filmiki z Wesołej Łapki na YouTube nie są mi obce. Poza tym mnóstwo artykułów w necie, gazetach i mądre książki są na porządku dziennym :D Nie wspomnę już o forach tematycznych ;)
Szkolić ją będę do końca jej życia zapewne bo nam obydwóm sprawia to radość, a dzięki temu Funia pracuje umysłowo i czuje się kochana. Takie szkolenie połączone z zabawą na ogrodzie zastępuje nam jeden długi spacer - jest tak samo wymęczona i zadowolona.

siulentas - 21-07-2011, 14:33

Ja na temat wyzej wymienionego pana sie nie wypowiem :| zdecydowanie wole Pania Pamele Dennison i jej metody pozytywneg szkolenia sa bardzo przyjemne dla czlowieka i psa daja lepsze i szybsze efekty oraz trwalsze moim zdaniem sama je stosuje i jestem zachwycona.
matody pana milana moze sa skuteczne na chwile ale czy wiadomo cos o tych pieskach jak zachowuja sie pozniej? po programie? kilka miesiecy stosowania badz lat takich brutalnych dla mnie metod wychowawczych...
sami pomyslcie czy nie woleli byscie byc zachecani do starania sie do pracy? np za kazda pozytywna rzecz jaka robicie dostajece czekoladke a gdy uda sie wam zrobic cos naprawde dobrze dostajecie ich cale pudelko. oczywiste jest ze bedziecie sie starac by dostac jak najwiecej czekoladek. karcenie , przymuszanie, wymuszanie zachowan to dla mnie nie sa metody ani w przypadku psa ani czlowieka (dziecka). a tak jak u ludzi i u zwierzat brutalne doswiadczenia zostawiaja slad w psychice i w przyszlosci zapunktuja jedynie agresja badz apatycznoscia i rezygnacja....
kazdy ma swoje zdanie i wole zwierzeta tez ja maja i nie wolno jej im odbierac a dac mozliwocs wyboru nakierowujac na dobry tor
P.S. z ciaganiem mozna sobie poradzic wlasnie metodami pozytywnego szkolenia sa skuteczniejsze i szybciej daja efekty na stale ale wiadomo pracowac z psem trzeba caly czasale skoro komus daje to przyjemnosc to chyba nie prblem. Ja nie skupialam sie na nauce mojego szczeniaka by nie ciagnal pomyslalam ze mam czas on jeszcze jest malutki ale ktoregos dnia spodkalam mloda dziewczyne z rocznym labkiem i widzialam jak ja ciagal jak sobie z nim nie umiala poradzic i pomyslalam wtedy ze ja tak nie chce. od tamtej pory systemmatycznie cwicze z psem chodzenie na luznej smyczy zachecajac go nagradzajac gdy nie ciagnie i musze powiedziec ze moj pies nie ciagnie zadko sie zdarzy ale slucha i chce dostac nagrode zasluzyc na nia ma motywacje i wcale nie musi dostawac juz smaczkow co chwile stara sie bo wie ze za dobre zachowanie bedzie na koniec nagroda. Mozecie pomyslec ze moj ma dopiero 5 miesiecy ale ja jestem drobna i te niespelna 20 kilowe cudo juz by mnie za soba ciagalo jestem z niego dumna strasznie i wiem ze zawdzieczam to wlasnie metodom innym niz metody pana ''zaklinacza psow''

akfe - 22-07-2011, 06:08
Temat postu: Re: Cesar Milan - moja opinia
dzany napisał/a:
[/b]Podstawowym założeniem Milana, jest, że pies odbiera domowników jako swoje stado. Większość problemów z którymi się spotyka jest spowodowane tym, że to nie człowiek, a pies przyjmuję najwyższą pozycję w hierarchii stada. Dlatego też zaczyna ów pies sprawiać nam problemy typu: agresja wobec członków stada, obcych i inne. Cesar rozwiązuje te problemy przywracając ludzi na właściwe im najwyższe miejsce w hierarchii.


I to jest dobrze powiedziane.

Poza tym każda metoda ma swoje wady i zalety. Należy tylko dostosowywać ją do swojego pupila. Nie na każdego psa wszystko działa tak samo (nie wszystkie psy na świecie to labradory, hm, czy niestety - nie wiem) . Jestem zwolenniczką dopasowywania się, albo tak jak napisała Grapy umiejętnego wybierania z propozycji Milana.

Jeżeli na jakiegoś psa działają metody Ceasara Milana i dzięki nim całe stado domowe i zwierzak są szczęśliwi - to dlaczego to negować?

Założę się, że nie ma na świecie idealnej "metody" wychowywania psa. W każdej można "coś" znaleźć... Chyba, że Wy taką znacie? :)

donia457 - 22-07-2011, 12:28

my tez czasami patrzymy na zaklina psow i czasem jego metedy stosujemy,
kazdy ma prawo wyboru ,najwazniejsze jest to abysmy my i nasz pupil doszli do porozumienia i zyli dlugo i szczesliwie

siulentas - 22-07-2011, 15:00

oczywiscie kazdy ma prawo wyboru ja tez wybralam...
nie sadze by definicja ''stada'' miala przelozenie na interakcje pies-czlowiek. psy i ludzie to zupelnie inne, odrebne gatunki.kazde z nich ma swoja mowe ciala, gesty, sposoby porozumiewania,nie sadze by pies traktowal nas jak stado gdyz wie ze my psami nie jestesmy... z tego tytulu czesto dochodzi do nieporozumien miedzy psem a czlowiekiem to kwestia nie zrozumienia i wlasnie szkolenie pozytywne pomaga nam zrozumiec psia mowe zas szkolenie klasyczne ''silowe'' narzuca psu pewne zachowania. no ale jak nadmienila przedmowczynie kazdy ma prawo dokonac wlasnego wybru :)
do nieporozumien prowadzi rowniez uczlowieczanie psa... a pies nie jest czlowiekiem ani czlowiek psem napewno nie tworza stada...

szalej - 22-07-2011, 20:44

Ja oglądam i jako człowiek rozumny, mogę odróżnić co jest dla mnie w jego metodach ok, co do mnie przemawia i działa na mojego psa, a co totalnie nie działa u nas.
Przykładem ( głupim bo głupim) może być jego ' kszyyyy'. Na Hake wogóle nie działa, na niego działa cisza i ewentualnie dotyk jako roproszenie ( najczesciej palec pod uchem), generalnie energia. Ale nie trzeba stosowac akurat nieśmiertlenego " kszyyyy". My jesteśmy nauczeni że pies skupia na mnie uwage, kiedy szuram butem wtedy się cofa ( kiedy np. zaczynał ciągnąć) ewentualnie kiedy jest duże rozproszenie wystarczy krótkie " ej". Czemu to mówie, bo czasem nie mogę zdierżyć patrząc na ludzi którzy z jego programu wyciągneli tylko " kszy kszy" i to powtarzając, ale same słowa niczego nie dadzą, jeśli ktoś tego nie potrafi zastosować i jest np wkurzony :bad:
Generalnie mam grzecznego psa, którego problemem jest nie tyle agresja, co nieumiejętność powitania psa z zasadami dobrego wychowania :beated: Odrazu szarżuje, aczkolwiek jeśli jest więcej czasu, zwykle po kilku minutach psy się dogadują, a przynajmniej już na siebie nie szarżują. Ale wcale bym się nie obraziła, gdyby Cesar wpadł na chwilę i powiedział mi po prostu w jaki sposób mam zmienić energie mojego konkretnego psa, żeby nie szarżował - wiem, że mój pies to potrafi, ale też bym się bała, że byłoby to jednorazowe zjawisko przy milanie...
ppaula2, mój pies zaczyna 9 lat i wciąż go szkole. Szkolenie to proces i nigdy się nie kończy. Zawsze jest coś, co trzeba powtarzać, utrwalać, zacząć od nowa albo po prostu nauczyć czegoś nowego.

akfe - 22-07-2011, 20:56

siulentas napisał/a:
do nieporozumien prowadzi rowniez uczlowieczanie psa... a pies nie jest czlowiekiem ani czlowiek psem napewno nie tworza stada...


Oczywiście, niemniej jednak zwierzęta mają instynkt tworzenia społeczności. Ludzie to też zwierzęta. Psy (jak wilki) tworzą stada, człowiek np. rodzinę. Mechanizmy nie są identyczne, ale bardzo podobne, dlatego człowiek i pies tak dobrze się rozumieją :)

Podstawowa definicja stada jest prosta:

Stado – grupa osobników tego samego, rzadziej różnych gatunków zwierząt, żyjąca na określonym terytorium, związana mniej lub bardziej zaawansowaną formą organizacji społecznej. Łączenie się osobników w stada jest najczęściej związane z rozrodem. Do zwierząt stadnych należy wiele gatunków kręgowców, głównie spośród ssaków, ptaków i ryb. U wilków i dzików stado nazywane jest watahą.

siulentas, w naturze tak to już niestety wygląda :) Z Quattro jestem po szkoleniu pozytywnym i bardzo nam ono dobrze służyło. Metody Milana obserwuję i lubię oglądać jego programy (z pełną świadomością, że w wielu przypadkach to tylko show). To tyle. Dziękuję za uwagę ;)

[ Dodano: 22-07-2011, 20:58 ]
szalej napisał/a:
Ja oglądam i jako człowiek rozumny, mogę odróżnić co jest dla mnie w jego metodach ok, co do mnie przemawia i działa na mojego psa, a co totalnie nie działa u nas.


Dokładnie tak! :haha: ;D

ppaula2 - 22-07-2011, 23:43

Własnie kończy się drugi odcinek Millana :)
Jak zwykle obejrzałam chętnie choć w żadnym z tych przypadków nie musiałam wyciągać nauk, bo problem nas nie dotyczył.
A ja zamiast "kszsz" używam krótkiego "e" i działa idealnie :D

donia457 - 23-07-2011, 00:10

ppaula2 napisał/a:

A ja zamiast "kszsz" używam krótkiego "e" i działa idealnie

ja to samo robie,na Rede dziala zwyczjne "e"

szalej - 23-07-2011, 16:34

U nas e albo ej :D Jak jestem zdeperowana to Hej :D
siulentas - 23-07-2011, 20:51

nie jestem przekonana co do doskonalego zrozumienia z psami. uczysz swojego psa rozumienia poszczegolnych slow/komend oczekujac pozniej by rozumial co do niego mowisz i z odpowiednia motywacja pies owszem zrobi co zechcesz (metody dowolne kazdy ma swoje) ale czy aby napewno my rozumiemy psy hmmm chyba nie. niestety jest tak ze my kapletnie nie rozumiemy w wiekszosci przypadkow co psy daja nam do zrozumienia a przeciez stosuja wobec nas swoj jezyk niestety my go nie rozumiemy (najczestsza przyczyna problemow z czworonogiem) bariera gatunkowa
psiak nas toleruje nawet lubi dajemu mu w koncu jedzenie ,zabwaki, spacery i wiele innych (przywiazanie) jednak nie traktuje nas jak czlonka stada. pokazuje na swoj sposob co mu sie podoba badz nie ale po swojemu dlatego ze inaczej nie potrafi a przeciez czlonek stada kwestia sporna i temat ''rzeka'' kazdy ma prawo do wlasnych pogladow ja jestem zwolenniczka teori ''niedominacji'' oraz ''niestadnosci'' ale sa ludzi ktorzy wciaz w to wierza...
dziekuje za uwage ;)

aganica - 23-07-2011, 21:14

Kilka razy oglądałam tego Pana, z ciekawości, ale nie stosuje jego metod.
Pewnie dlatego że nie szkolę swoich psów.My się po prostu dogadujemy i żyjemy tak by było miło i bezpiecznie.
Mam swoje sposoby " rozmowy z psem" i one się sprawdzają. nie używam kantara, chociaż każdy mój pies go posiada.
Chodzenia przy nodze uczyłam na " pachnącą rękę".Uważam że nie muszę szarpać, wystarczy blokować.
Gdy są rozproszone, przywołuję 'melodyjnym gwizdnięciem", zawsze takim samym, uwielbiam patrzeć jak pędzą w moja stronę, często muszę uskoczyć by mnie nie staranowały, noo ale to moja wina bo, na początku zbyt wylewnie je witałam :D
Dla mnie Millan jest za agresywny, ale pewnie i psy są inne niż moje.

siulentas - 24-07-2011, 00:06

dokladnie tak ten pan odrazu do psa z agresja, przemoca.... tragedia jak dla mnie...
ja rowniez duzo gadam z moim psem pewnie dlatego ze nie mam za bardzo nikogo tutaj z kim moglabym pogadac.tak jak z dzieckiem gdy sie duzo do niego mowi, czyta, i naucza poprzez zabawe takie dzieci sa bystrzejsze i lepiej sie rozwijaja tak wiec i moj pies jest inteligentny i przyswaja wszystko w mgnieniu oka :) i nie tylko dla tego ze jest labem. czasem jestem w szoku jak szyybko on przyswaja nowe komendy i zadania pozniej wystarczy powtarzac to systematycznie i pies do rany przyloz nie musze go szarpac, przyduszac, kopac, czy tez pokazywac kto jest gora bo nie chce by moj pies sluchal bo sie boi a chce by sluchal bo sam tego chce wiedzac ze za wykonanie tego czego oczekuje dostanie nagrode w roznej postac (smaki, zabawki, uwagaga-glaskanie, ogolnie pieszczoty)
Wallek tez jak do mnie biegnie to na mnie wskakuje i to tez moja wina bo jak byl malusi to strasznie przyjemne bylo jak wskakiwal w ramiona hehe a teraz to juz wielkolud i powala mnie na ziemie :haha:
P.S. w wielu przypadkach sam dodaje zeby nie stosowac tego samemu w domu aha czyli zastrzega sobie prawo taki haczyk na klientow no tak ale co sie dziwic kiedy na takie nasze zachowanie pies odpowiedzial by odruchem obronnym czyli zebiskami co mie akurat nie dziwi mnie tez wkurzalo by ciagle szturanie sluchanie kszyyyy i wogole....
aha a dziwi mnie jedno iz ten pan twierdzi ze zna moze psia a nie rozumie co znaczy ze pies mimo iz ulegle lezy to sapie z jezorem wywalonym hmmm przeciez to nic jak potwornie wielki stres dla psa no ale jego zdaniem to relax...

jkasia - 24-07-2011, 20:26

Ja oglądam Cezara bardziej z ciekawości niz z potrzeby nauczenia sie czegos od niego. Nie znam sie tak na tresurze psów agresywnych i nie wiem jak nalezałoby je szkolic ale inne psy, ktore wydają mi sie nieagresywne szkoliłabym tylko pozytywnie. Ostatnio akurat natrafiłam na odcinek jak Cezar szkolił drobnego psiaka i stopował go "kopem" po żebrach. Pies wygladał jak mały chart i taki "strzał" z buta był na pewno mocno odczuwalny. Nie podoba mi sie to i nie stosuje. Ale jakby ktos, kto szkoli swojego psa na kolczatce, biciem itp chciał zmienic metody na te od Cezara to i tak byłabym zadowolona :)
effcyk - 25-07-2011, 17:43

wiecie co, mam sąsiada ma dwa owczarki niemieckie, jeden to starszy ma już z 10 lat natomiast młody 2 letni synalek tego 10letniego ONa jest dośc wyrywnym psiakiem, no ale jak to młode psisko wszystko go ciekawi. Facet non stop te psy na kolcach trzyma i to nie tak, że przypuśćmy kolce wiszą lużno i w razie pociągnięcia szarpnie psa, tylko on ma tak zwinięta smycz w dloni, że te psy są przy jego nodze uwieszone cały czas na kolcach tak, żeby się mu wyrwać nie mogły :-o , a jak sie wyrywają to po głowie je bije.
2 dni temu patrze idzie facet z tym młodym ONem , pies oczywiście ciekawy, wszystkie psy zza ogrodzeń zaczeły na niego ujadać to i ten też zaczął poszczekiwać, no i za każdym razem kiedy jego pies szczeknął, facet zatrzymywał sie i jakby coś mu do żeber przykładał, że pies odsuwał się i kładł po sobie uszy - nie chce tu nic stwierdzać na 100% ale wyglądało to na jakiś paralizator :beated: . Po prostu masakra jak to zobaczyłam , czego to ludzie nie wymyślą, gość niby taki porządny , dobrze ustawiony, żonka urzędnica, córeczka na dobrej uczelni, on ciągle tam na podwórku te swoje krzaczki pieści no i oczywiście 2 owczarki dla szpanu, a jaki szpan robi jak z obydwoma wychodzi . No ale że starszy już mało ruchliwy to z młodym wychodzi na spacery od czasu do czasu - ładny mi to spacer jak pies całą drogę spięty na kolcach idzie i na dodatek jest traktowany prądem ... :brick:

Chelsea - 25-07-2011, 18:01

effcyk, ja bym chyba nie wytrzymała i na pewno bym coś dogadała nawet jakby miał się na mnie obrazić 8)
effcyk - 25-07-2011, 20:45

Chelsea, ja stałam u siebie w domu na klatce schodowej z okna zamkniętego wyglądałam, bo psy innego sąsiada bardzo ujadały myślałam że ktoś przyszedł. Dziś go widziałam znowu z balkonu .. uwaga, uwaga, spuścił psa i uczył go chodzenia bez smyczy, no ale psisko wyrywne zaraz leciało ujadać pod bramy z innymi psami, a właściciel ? z "lekka" poddenerwowany szedł po swojego psa. Wyrwał ze złością po niego, dalej nie widziałam co się działo czy go uderzył czy nie, bo zniknęli mi za zakrętem . Jakby to był sąsiad mieszkający zaraz obok mnie to pewnie bym nie szczędziła słów, ale facet mieszka ulice dalej, jest znajomym mojego taty stąd go znam. Widuje go rzadko, gdyż nie mijam bezpośrednio jego domu ( chyba ze idę sie przejść tamtymi terenami), jeśli już go widzę to wlaśnie najczęsciej z tymi psami na spacerach - jak jestem na dworze, czy w domu z okna go przypadkowo przyfiluję, a bezpośrednio jak jest z psami na spacerze a ja z Nestorem i widze go z daleka, to wolę się do niego nie zbliżać, bo owczarki przyjażnie nie wyglądają, kagańców nie noszą, a i ich pan nie wygląda na tyle silnego aby utrzymał dwa szarpiące się, pewnie grubo ponad 40kg psy.
akfe - 26-07-2011, 10:48

Co za koszmary :bad: :bad: :bad:

A dlaczego te opowieści znalazły się w wątku "Zaklinacz Psów Cesar Millan - metoda flooding'u"? :confused:

Grapy - 26-07-2011, 15:13

akfe, bo robią z Millana Demona a jedyna słuszna forma przekazu dla każdej rasy to metody pozytywne, dla wyjaśnienia - ironizuję,bo nie wierzę w to i nigdy nie wierzyłam, są rasy, które trzeba prowadzić konkretnie i mocno ustanawiając stanowcze granice i to,że labradory można prowadzić miękką ręką to jedno, najwyżej nas zaliże, u psów ostrzejszych nie da się tylko głaskaniem opanować psa.
bietka1 - 26-07-2011, 18:58

Grapy, metody pozytywne to nie tylko głaskanie . Nie wiedzieć dlaczego, sporo osób kojarzy je z "wychowaniem bezstresowym" :-o .
siulentas - 26-07-2011, 19:25

oczywiscie ze metody pozytywne to nie tylko glaskanie... proponuje zasiegnac lektury.
Pan millan stosuje metody takie same wobec psow duzych jak i malych tak wiec kopniaki sprzedaje tak samo powiedzmy owczarkom niemieckim jak i yorkom... hmmmm

Silatan-Lira - 26-07-2011, 20:16

Ja niektóre metody Cesara zastosowałam, dajmy na to, kto pierwszy wchodzi i wychodzi, jak podawać psu prawidłowo jedzenie i jak je zabierać. Że po każdym szarpnięciu smyczą musi być smycz luźna, jakby uwolnienie tej negatywnej energii. Generalnie Lirka jest ułożona, a ja jestem zadowolona z tego jakiego mam psa. Nigdy jej nie kopałam, nie sadzałam na siłę. Dla mojego psa karą jest siedzenie samemu u siebie, bez zainteresowania okazywanego od swojej pańci. Wydaje mi się, że ignorowanie labka to dla niego najgorsza udręka :P Po prostu mówię "Wyjdź", albo "Do siebie" (chociaż zaraz najchętniej bym ją przytuliła) i Lira smutna idzie do siebie. Myślę, że wiele z jego jak i innych metod można skorzystać, byle z rozwagą i indywidualnym podejściem. Inna sprawa ,że on nie tresuje tych psów, tylko resocjalizuje,a przynajmniej większość przypadków. W swojej książce często podkreśla jaka była jego droga. Warto przeczytać bo to trochę światła rzuca na jego postać i co jest przyczyną jego podejścia. :)
Grapy - 26-07-2011, 20:20

bietka1, siulentas, wiem,że nie tylko głaskanie :beated: ale dzięki za uświadomienie :-o siulentas, widocznie nie wszystkie odcinki oglądałaś a tylko kompilacjękopniaków na youtube :-P Tak jak pisałam wcześniej osoba inteligentna potrafi aglądać i odsiać niepotrzebne ''sposoby'' Millana :papa:
akfe - 26-07-2011, 21:34

Grapy napisał/a:
kompilacjękopniaków na youtube


:D

Milan to dla Was same kopniaki? :beated:

ppaula2 - 26-07-2011, 22:03

akfe napisał/a:

Milan to dla Was same kopniaki? :beated:

No własnie ja tego też nie rozumiem i nie przekonacie mnie, że Millan jest zły i nie należy brać z niego przykładu.
Ot co!

bietka1 - 26-07-2011, 22:15

Grapy napisał/a:
osoba inteligentna potrafi aglądać i odsiać niepotrzebne ''sposoby'' Millana
szkoda mi czasu na "odsiewanie".
Obejrzałąm kilka jego programów, ale ponieważ nie lubię patrzeć na szarpanie psów i kogucią postawę tego pana, stwierdziłąm, że szkoda mojego zdrowia.
A co do stwierdzenia, że labradora można wychować "miękka ręką" - widziałam odcinek z labradorem w roli głównej, sposoby nieodmiennie te same :bad: . I to nie był pies z mega problemami, ot, lubił sobie pogononić kury :) .
Milan krasi swoje występy wykładami na temat postawy właściciela, pewności siebie, stanowczości, jasności w przekazie. To żadna nowość, każdy, kto szkoli swojego psa wie, że to cechy dobrego przewodnika, także tego, który stosuje metody pozytywne.
Mam dwa psy. Sara od małego wychowana przeze mnie, Nero (bokser) przygarnięty jako dorosły pies. Jak reagują na podniesiony głos (przyznaję, zdarza mi się, że puszczą mi nerwy)? Sara jest zdziwiona i patrzy się na mnie jak na kosmitkę, Nero kurczy się do wielkości ratlerka. Patrzę na niego i serce mnie boli, bo to pies, którego ktoś wychowywał "silną ręką".

ppaula2 - 26-07-2011, 22:22

bietka1 napisał/a:
Nero kurczy się do wielkości ratlerka. Patrzę na niego i serce mnie boli, bo to pies, którego ktoś wychowywał "silną ręką".

A skąd wiesz, że tak było?
Ja nie wychowuję swojej "silną ręką" a jak krzyknę to się kuli :beated:
Z reguły krzyczę na dzieci a ona po prostu tego nie lubi.
I to wcale nie jest wyznacznik wychowywania "silną ręką"

siulentas - 26-07-2011, 22:27

jestem osoba inteligentna i w jego programach dostrzegam pozorowane show nic wiecej. jego metody nie odpowiadaja mi kapletnie czy labek czy inny rasa przemocy wobec zwierzat mowie stanowcze NIE!

[ Dodano: 26-07-2011, 22:29 ]
nie wiedzialam ze metody/sposoby wychowawcze dzielimy na te potrzebne i te niepotrzebne :-P

Grapy - 26-07-2011, 22:36

ppaula2 napisał/a:
bietka1 napisał/a:
Nero kurczy się do wielkości ratlerka. Patrzę na niego i serce mnie boli, bo to pies, którego ktoś wychowywał "silną ręką".

A skąd wiesz, że tak było?
Ja nie wychowuję swojej "silną ręką" a jak krzyknę to się kuli :beated:
Z reguły krzyczę na dzieci a ona po prostu tego nie lubi.
I to wcale nie jest wyznacznik wychowywania "silną ręką"

ppaula2 potwierdzam

jkasia - 27-07-2011, 11:48

Ja też! W życiu nie uderzyłam Kasty ale zdarza mi sie krzyknąć (nie jestem z tego dumna ale zdarza sie) i ona też sie wtedy troche kuli.
inkapek - 27-07-2011, 11:55

Grapy napisał/a:
ppaula2 napisał/a:
bietka1 napisał/a:
Nero kurczy się do wielkości ratlerka. Patrzę na niego i serce mnie boli, bo to pies, którego ktoś wychowywał "silną ręką".

A skąd wiesz, że tak było?
Ja nie wychowuję swojej "silną ręką" a jak krzyknę to się kuli
Z reguły krzyczę na dzieci a ona po prostu tego nie lubi.
I to wcale nie jest wyznacznik wychowywania "silną ręką"

ppaula2 potwierdzam

Zgadza się, Neris się tak kuli...czasami aż mi wstyd na dworze bo może to wyglądać tak jak bym go biła. A on jest bardzo delikatny, wrażliwy i wszystko bardzo mocno odbiera nawet jeśli nie tyczy się jego.

Na jakiejś wystawie chyba ukraina lub słowacja wszyscy na ringu robili szszsz słynne Cezara, wyglądało to komicznie ale widać jakie ma przebicie facet. I że ludzie stosują jego metody. Ja oglądam od czasu do czasu i wyciągam wnioski.

ppaula2 - 27-07-2011, 15:02

inkapek napisał/a:

Zgadza się, Neris się tak kuli...czasami aż mi wstyd na dworze bo może to wyglądać tak jak bym go biła. A on jest bardzo delikatny, wrażliwy i wszystko bardzo mocno odbiera nawet jeśli nie tyczy się jego.

U mnie to samo - też mi czasem wstyd ;)
Ale ja wiem jak wychowuję mojego psa i jestem z tego dumna.
To tu to tam wyciągam wnioski z programów, książek i neta.
Jeżeli coś mi nie podchodzi po prostu to omijam lub przeinaczam na swój sposób.
Jakoś zawsze działa :)

bietka1 - 27-07-2011, 15:34

Labradory na ogół uważane są za rasę "miękką", boksery za "charakterniaki" wymagające silniejszej ręki. Więc to raczej Sara powinna bardziej reagować na podniesiony głos, a jest na odwrót. A dlaczego uważam, że Nero był często karcony? Obserwuję go od roku i wiem jak reaguje w różnych sytuacjach. Czasami wręcz widzę, że on oczekuje kary i profilaktycznie przeprasza....
Zdaję sobie sprawę, że każdy tu ma prawo mieć swoje zdanie, dziwi mnie tylko, że na forum labradorów jest wielu zwolenników Millana, podczas gdy na forum bokserów ich nie znalazłam :-P . Może dlatego, że przeciętny właściciel boksera wie, czym może skończyć się takie traktowanie psa :greedy:

ppaula2 - 27-07-2011, 15:41

bietka1, ale Millan ma swoje dobre i złe metody.
Nikt nikomu nie każe ich powielać.
Mnie nie dziwi, że ma przeciwników, więc dlaczego Ciebie dziwi, że ma zwolenników?
Przecież jesteśmy ludźmi wolnymi i każdy ma prawo do własnego zdania.
A punkt widzenia zależy od punktu siedzenia ;)

bietka1 - 27-07-2011, 15:49

ppaula2, a jakie Ty widzisz dobre strony Millana?
siulentas - 27-07-2011, 18:29

ja nie widze jego dobrych stron to jakis sadysta i pozbawiony wyobrazni czlowiek albo moze ze zbyt wybujala wyobraznia.... szkoda slow odwrocic uwage psa mozna w inny sposob i nauczyc go pewnych zachwowan rozniez bez kopania,duszenia, ''dominacji'' wobec psa...facet stosuje smycze zaciskowe podczas kopania i pies po otrzymaniu kopniaka gdy sie sprzeciwi natychmiast ma zaciskana petle wiec zaczyna ratowac swoje zycie....
widac ze facet spelnia sie jako showman...
szkoda mi ludzi ktorzy korzystaja z jego uslug ale najbardziej szkoda mi niczemu nie winnych zwierzat... mnie tez bolal taki kopniak i nietylko....
dla mnie to jakas masakra i nie kazdy musi sie z tym zgadzac ale chyba juz wole glaskaj psa niz kopac :beated:

ppaula2 - 27-07-2011, 18:29

bietka1, wiele. Dlatego niektóre jego sposoby używam.
Najczęstszą metodą jest sadzanie Funi przy bramie psa, który na nią szczeka a ona się do niego wyrywa. Czekam aż skończy się ekscytacja. Działa za każdym razem. Początkowo musiałam stawać prawie przy każdej bramie. Teraz jest dużo lepiej.
Druga metoda to blokowanie psa kijkiem na spacerze aby szedł przy nodze. Poskutkowało. A szkolenie na smaka działo tylko chwilkę i skończyło się porażką. Choć jak Funia jest podniecona to nawet kijek na nią nie działa :beated:
Jest jeszcze kilka rzeczy, ale teraz już nie pamiętam.
I w życiu nikt mi nie powie, że wychowuję psa "twardą ręką".
Z tym, że z reguły łączę metody Millana z pozytywnym szkoleniem. Nie robię nic kropka w kropkę jak Millan. Zawsze mam to wzbogacone w swoje sposoby. Ale wiele rzeczy czy zachowań uczę się z programu Zaklinacza Psów.
Polecam lekturę:
http://www.zaklinaczpsow.pl/wywiad-z-cesarem.html

siulentas - 27-07-2011, 18:51

OMG! czlowiek i pies stadem a to ci dopiero....
moj pies przed wejsciem do domu czeka az zdejme mu smycz oraz obrozke i ze ja wejde pierwsza hmmm czyzby mial mnie ze przywodce? alez nie wie ze za chwile dostanie smaczne chrupki w nagrode ze jest grzeczny.
Sam sobie ustalil taka kolej ale mi nie przeszkadzalo by gdyby wchodzil przede mna nie uwazam by mialo to dla psa jakiekolwiek znaczenie kto wejdzie pierwszy przez drzwi.
Owszem czlowiek powinien narzucic reguly i scicle sie do nich stosowac ale napewno nie powinien stosowac przemocy wobec zwierzecia ani fizycznej ani psychicznej.

ppaula2 - 27-07-2011, 18:52

siulentas, ja nigdy nie zdecydowałabym się na to aby Millan szkolił moją suczkę. Bo pewnie ja bym go wyszkoliła tak samo :D
Ale z metod korzystam na własny sposób ;)
Z tym, że zgadzam się z nim w kwestii dominacji i tworzenia stada. Ale ja to załatwiam inaczej. Nie kopniakiem czy szarpaniem a swoimi oczami. Tak, Funia wie, że coś mi nie odpowiada jak na mnie spojrzy. I wtedy wszystko jasne.

siulentas - 27-07-2011, 18:54

dodam ze wlasnie metody pozytywne sa trwale i na cale zycie a te ''twarda reka'' chwilowe i polegaja na wymuszaniu, zastraszaniu prowadza w rezultacie do wyuczonej bezradnosci. ma to swoje przelozenie tak na zwierzeta jak i na ludzi.
dominika92 - 27-07-2011, 19:01

ludzie nie popadajcie z skrajności w skrajność :) ja uważam że najważniejsze to żeby pies miał ustalone zasady, nie jestem za szarpaniem, biciem, ale też nie za tym że nie można do psa powiedziec ostrzejszym tonem :) wszystko trzeba indywidualnie dopasować.
jedyne czego nie trawię to ludzi którzy mają psa i automatycznie wydaje im się że wiedza jak go wychować bo " oni mieli już tyle psów i zawsze działało" . tego nie trawię. a jak im się powie hasło chociażby "sygnały uspokajające " to nie mają pojęcia o co chodzi. ale przeciętny kowalski, nie interesuje się tak tresurą i robi to co mu się wydaje że powinien i jest święcie przekonany że robi dobrze...
jak np. widzę jak ktoś idzie z psem i drze się na niego żeby przyszedł, a jak w końcu przyjdzie to wali go po pysku " no bo nie chciał przyjść" . no tak, prawdopodobnie nadal nie będzie chciał jak przychodzi i dostaje po pysku..ale niektórym ludziom się nie da przetłumaczyć..

siulentas - 27-07-2011, 19:03

ppaula2, fajnie ze tak sie rozumiecie z funia.
choc szczerze mowiac psy maja swoj wlasny jezyk i niestety my go nie rozumiemy badz odczytujemy blednie tak samo psy myla sygnaly jakie im wysylamy stad czeste niepowrozumienia z ktorych my ludzie nie zdajemy sobie sprawy...
badania pozwolily poznac kilkadziesci z psich sygnalow dzieki ktorym mozemy do nich ''przemowic'' i przyznam ze uzywanie ich w miejscach publicznych jest troszke krepujace ale skuteczne. Oczywiscie jakos specjalnie nie stosuje ich swiadomie w stosunku do swojego psa ale probowalam kilku rzeczy i moge powiedziec ze sa skuteczne i bezstresowe dla psa.

[ Dodano: 27-07-2011, 19:03 ]
sa napewno bardziej czytelne dla psa niz przemoc...

[ Dodano: 27-07-2011, 19:04 ]
dominika92, popieram :)

bietka1 - 27-07-2011, 19:26

ppaula2 napisał/a:
Najczęstszą metodą jest sadzanie Funi przy bramie psa, który na nią szczeka a ona się do niego wyrywa. Czekam aż skończy się ekscytacja. Działa za każdym razem. Początkowo musiałam stawać prawie przy każdej bramie. Teraz jest dużo lepiej.

Sadzanie czy warowanie w sytuacji trudnej (czyli m. in. tak jak u Was - szczekacze zapłotowi) to metoda, którą poleciła mi nasza trenerka (z Alteri) ładnych kilka lat temu, czyli przed epoką Millana ;) . I fakt, działa.

ppaula2 - 27-07-2011, 19:29

U nas sadzanie.
Ja nie znam trenerki, która by mi to poleciła i dlatego wyciągnęłam sobie to z Millana.

donia457 - 28-07-2011, 00:31

a ja tez sobie niektore porady biore od Millana,jesli chodzi o szkolenie psow inie narzekam :haha:
aganica - 28-07-2011, 09:03

Moje psy, wchodzą do domu za mną ale... nie dlatego że jestem przewodnikiem.
Gdyby było odwrotnie to nikt by nie wszedł, po prostu bym się nie dopchała, by drzwi otworzyć.... wymóg sytuacyjny a nie teoria dominacji.

ppaula2 - 28-07-2011, 15:35

A moja "małpa" wciąż próbuje pchać się przede mną :P
Jira - 30-07-2011, 22:24

U mnie kończyło się to oplątaniem nóg dwoma smyczami... Więc "siad" i "czekaj" musiało zostać wypracowane... Chyba ze ktoś lubi zjeżdżac tyłkiem po schodach :P
wiec u mnie tak samo - nie jest to związane z TD ale po prostu z możliwością bezpiecznego wyjścia z mieszkania :P

akfe - 30-07-2011, 22:31

Wczorajszy odcinek był o labku z kłopotami. Jak ktoś powie, że była tam choć odrobina agresji ze strony przewodnika, to śmiech na sali... :-P
aganica - 30-07-2011, 23:11

OOO.. nie oglądałam.. szkoda.
Może macie link do tego odcinka ?

Millka - 31-07-2011, 09:31

znalazlam tylko to http://www.youtube.com/watch?v=myAhcWEv56Y
pozniej jak bede miec chwile poszukam calego odcinka

inkapek - 31-07-2011, 10:21

Też oglądałam. Strach psa przed dźwiękami. Bardzo chętnie go sobie obejżałam.
Millka - 01-08-2011, 06:51

znalazlam caly odcinek http://www.tudou.com/programs/view/rjktF3Dei44/
Grapy - 01-08-2011, 20:09

Millka, super,dzięki ;* Bardzo ciekawy odcinek.
tenshii - 05-08-2011, 13:57

wincek napisał/a:
oglądaniu Cesara Millana

pooglądaj jeszcze kanał na YT Jacol123 ;D

Witamy wszystkich :)

wincek - 05-08-2011, 14:44

tenshii napisał/a:
pooglądaj jeszcze kanał na YT Jacol123 ;D


a coz to takiego??

mibec - 05-08-2011, 14:52

wincek napisał/a:
a coz to takiego
http://www.youtube.com/user/Jacol123
wincek - 05-08-2011, 14:54

poszukac to ja sobie potrafie :-P
nie wiem tylko, czy to jest zarcik, czy cos wartego uwagi?

dominika92 - 05-08-2011, 14:56

coś wartego uwagi :)
wincek - 05-08-2011, 14:59

OK, dzieki - obadam po pracy.

ps: matko, co za debilne emoty, hehe! :beated: :girl: :brick: :dribble: :papa:

tenshii - 05-08-2011, 15:14

wincek napisał/a:
czy to jest zarcik, czy cos wartego uwagi?

wg mnie coś o wiele bardziej wartego uwagi nić Millan

wincek - 05-08-2011, 15:18

no zauwazylem, ze - delikatnie mowiac - nie przepadasz.
dyskutowal nie bede, dosyc wody juz widzialem zostalo przelane. po prostu sie nie zgadzam. pies to pies. (czy tu sie dostaje bany za offtopy?) :-P

za to moze to Ci sie spodoba, ja poplakalem sie za smiechu ;D
http://www.southparkstudi...des/s10e07-tsst

tenshii - 05-08-2011, 15:40

wincek napisał/a:
dyskutowal nie bede

od tego jest forum ;)

wincek napisał/a:
pies to pies

nigdzie nie napisałam, że pies to nie pies ;D

wincek - 05-08-2011, 15:44

ale chyba akurat nie to miejsce na forum...
tenshii - 05-08-2011, 16:05

Cytat:
ale chyba akurat nie to miejsce na forum...

już tak ;D

donia457 - 08-08-2011, 11:50

a ja juz chyba ok 2 miesiecy tego programu nie ogladam :confused: a szkoda bo lubilam :)
Maleńka - 05-09-2011, 10:19

Jakos o panu zdania nie mam :bad:

Ale za to przyszla dzis ksiazka Victori Stillwel i z mila checia sobie poczytam ;D zauwazylam ze na moje malenstwo bardziej dzialaja jej metody ;]

baska - 30-10-2011, 17:13

oglądam Millana, oglądałam i czytałam też Gałuszke, nawet na początku ceniłam. Ale o ile Millan nie ukrywa "kuchni" o tyle do Gałuszki straciłąm szacunek za praktyki poniżej pasa, jak totalna cenzura na jego forum, marketing(sprzedaz hashera i "smyczy behawioralnej") plus kilka delikatnie mówiąc mało trafnych uwag. Gwoździem do tej trumny był filmik z pracy z agresywnym goldenem. Jak zabaczyłąm tego "agresywnego"psa, to pomyślałam, daj panie boże, żeby Gałuszka nie spotkał w życiu psa naprawdę agresywnego. Póki uczy klikerem siadać jest nieszkodliwy, ale jak się zabierze za prawdziwe problemy bedzie jazda.
Millan też niezły jest marketingowo, ale jakby bardziej szczery chłopak.

joanna - 30-10-2011, 18:55

nie cierpie Gałuszki,życze mu aby trafił na psa który da mu do wiwatu,Millana uwielbiam za jego zaklęcia które szemra pod nosem,ma do czynienia z naprawdę konkretnymi przypadkami,mozna by dyskutowac o metodach ale nie zauwazyłam aby kiedykolwiek krzywde psu zrobił.pan G.natomiast przy nim...komicznie wypada
baska - 30-10-2011, 19:00

no i ksiazka napisana pod wplywem wlasnego doswiadczenia"Aria, wróć", padłam na kolana-facet nauczył goldenkę wracać na zawołanie !!! szacun :-P
Labradore - 30-10-2011, 19:41

baska napisał/a:
facet nauczył goldenkę wracać na zawołanie

wow... od dziś to będzie mój guru :D

Tsunami - 30-10-2011, 19:49

Osobiście bardzo cenię Millana ma swoje metody, one działają na większość psów, większość ras - wiadomo, że nie każdemu to pasuje...
Jego praca z psem ma zawsze swój początek na uspokojeniu, kierowaniu pozytywnej, spokojnej energii i to się bardzo kłóci z twardym szkoleniem i ostrymi metodami. Dlatego nie sądzę, by jego niekiedy na pozór ostre działania mogły być kojarzone z tym, co prezentuje wielu szkoleniowców wierzących dogłębnie w teorię dominacji. Bo o ile się orientujecie twarde metody często oparte są na zastraszaniu i sprawianiu, że pies i jego psychika jest stopniowo łamana.
Psy mają wysoki próg bólu a to, że czasem ktoś dźgnie je palcem może pomóc je zdyscyplinować. Nie znęca się nad żadnym psem, nie robi mu oczywistej krzywdy. Sprawia, że pies może poczuć się niekomfortowo, ale ma to na celu zdyscyplinowanie go.
Dodatkowo "leczenie" ciężkich przypadków w stadzie psów - to jest coś cudownego i to mogą doświadczyć tylko osoby, które mają takie zgrane stado i które przygarną pod swój dach wyjątkowo ciężki przypadek - np. psa szkolonego do walk. Niesamowite jest to jak atmosfera w takim zrównoważonym stadzie, które ma swoją hierarchię może zmienić nawet najbardziej agresywnego, zastraszonego osobnika.

Nie stosuję żadnych konkretnych metod Millana, bo nie potrzebuję tego dla swoich psów, ale jego pryncypalne zasady - pozytywna energia i siła stada są dla mnie wyznacznikami pracy z jakimkolwiek zwierzęciem :)

Zawsze przypominam sobie takiego faceta, który chodził po krakowskich błoniach z 40 kg biszkoptem po kilku szkoleniach, który mimo iż skończył 4 lata na widok każdego człowieka rzucał się na niego z radości... Kilka razy wylądowałam na ziemi podczas spotkania z nim, ale nie pies był tu problemem, tylko jego właściciel, który na spacerach był zawsze taki wystraszony, zestresowany i zdenerwowany, że nie było szans, by pies mógł się uspokoić. Ten sam pies na spacerach z jego o niebo spokojniejszą żoną sam z siebie na nikogo nie skakał... :-P

tenshii - 30-10-2011, 19:56

baska napisał/a:
no i ksiazka napisana pod wplywem wlasnego doswiadczenia"Aria, wróć", padłam na kolana-facet nauczył goldenkę wracać na zawołanie !!! szacun

Labradore napisał/a:
wow... od dziś to będzie mój guru


O gustach się nie dyskutuje, bo każdego przekonują inne metody i macie do tego prawo.
Uważam jednak, że powyższa ironia i złośliwość potrzebna nie jest.

Nie chodzi o to, że Pan Jacek nauczył czegoś swojego psa, tylko o to, że ta książka bardzo pomogła w dokonaniu tego samego z własnym psem bez zaawansowanej fachowej wiedzy szkoleniowca. A jak wie każdy właściciel psa - nauka przychodzenia na komendę to jedna z najtrudniejszych umiejętności do nabycia przez psa, szczególnie jeśli chodzi o labradora - co potwierdza ilość postów w tematach dotyczących tego zagadnienia na tym forum.
Ta książka to był pewien sukces Pana Gałuszki, niezależnie od tego czy lubicie go personalnie czy nie.

Reasumując - możecie preferować Millana, jednak prosiłabym o wypowiedzi obiektywne, nie rażące złośliwością tak jak te powyższe.

baska - 30-10-2011, 20:15

masz racje, złośliwość może nie potrzebna. Nie ma jednak jak przekazac panu Gałuszce krytyki, chyba że osobiście, ale az tak to nie jestem cieta. Cięta jestem głównie za jego hipokryzje (hasher, dlawik) a niejgo książki.
U Milana nawet krytykowana często "przemoc" mnie osobiście nie razi, bo nigdy nie wyzywa się na psach ani nie odgrywa. Pokazuje psu, że błądzi(cytujac naszego bohatera nr 1"to nie jest awersja, to komunikat"). Są na to też inne metody, nie twierdze, że jedynym sposobem jest szturchania psa noga. Ale to tez działą :p

tenshii - 30-10-2011, 20:21

baska, Panu Gałuszce możesz napisać email, a podyskutować o jego metodach możesz choćby na tym forum. Byle bez złośliwości...
Maleńka - 30-10-2011, 20:31

Ja sama nie wiem co o Milianie myslec. Niektore sposoby moze i ma dobre a niektore moim zdaniem nie :D raz mnie ciary przeszly jak w jednym z odc ciagal labradora na kolczatce ;o
Basia i Barni - 30-10-2011, 22:41

joanna napisał/a:
nie cierpie Gałuszki,życze mu aby trafił na psa który da mu do wiwatu,Millana uwielbiam za jego zaklęcia które szemra pod nosem,ma do czynienia z naprawdę konkretnymi przypadkami,mozna by dyskutowac o metodach ale nie zauwazyłam aby kiedykolwiek krzywde psu zrobił.pan G.natomiast przy nim...komicznie wypada


baska napisał/a:
no i ksiazka napisana pod wplywem wlasnego doswiadczenia"Aria, wróć",
Labradore napisał/a:
baska napisał/a:
facet nauczył goldenkę wracać na zawołanie

wow... od dziś to będzie mój guru :D


Może zweryfikuję , bo książka to Aria do mnie, nie Aria wróć . Czy ta książka została przeczytana? Bo dla mnie nieznajomość tematu na który się wypowiada to porażka. Jeżeli jest taka książka Aria wróć to chętnie poczytam .
Powiem szczerze, że tak radykalnie bym sie nie wypowiedziała o żadnym szkoleniowcu, ze zwykłego szacunku.
Zadajmy sobie pytanie co nasze psy potrafią?
Z jakim problemem boryka się normalny posiadać psa?
Bo ja wymagam, ale patrzę przez pryzmat mojej mamy, która ma psa tylko do towarzystwa. Zapytawszy się jej co dla niej jest ważne, by móc określić psa jako fajnego:
- nie ciągnie na smyczy
- powraca do mnie na komendę
To są problemy dla normalnego człowieka duże, sama mam labradora niezależnego, charakternego, silnego i nadal ćwiczę. Książka J. Gałuszki jest propozycją dla zwykłego czytelnika, miłośnika swojego psa, który stara się zrozumieć go i nie wie jak się za to zabrać. Gdyby Jacek Gałuszka używał słowa fachowego to połowa ludzi nie zrozumie co to znaczy,a co nie znaczy, że on nie potrafi się nim posługiwać :doubt:

Andante - 31-10-2011, 07:14

joanna napisał/a:
nie cierpie Gałuszki,życze mu aby trafił na psa który da mu do wiwatu

A znasz go osobiście? Wiesz, jakim jest człowiekiem?
Przyznam, że zacytowany fragment wypowiedzi przypomina mi rozemocjonowane komentarze małolatów na Pudelku. A od dojrzałej osoby, oczekiwałabym tekstu na zdecydowanie wyzszym poziomie.
Nie będę wypowiadała sie na temat metod szkoleniowych czy posiadanej wiedzy merytorycznej, bo nie czuję się kompetentna, natomiast odnosze się po prostu do opinii o człowieku.
Znam Jacka od lat i przynajmniej swoją opinię na jego temat mogę e wyrobić na podstawie własnych doświadczeń.
Może na PW podać nr telefonu do niego? Joanna lub ktoś inny będą mogli bezpośrednio powiedzieć, jaki to jest beznadziejny i jak go nie cierpią. :|

aganica - 31-10-2011, 07:47

A ja bym chciała chociaż w 1/10 mieć taką wiedzę i takie umiejętności jak ci panowie.
Podziwiam ich za to co potrafią i najzwyczajniej w świecie im zazdroszczę :(

baska - 31-10-2011, 07:47

jezeli znasz go osobiscie zapytaj dlaczego proponuje ludziom cos tak drastycznego jak husher(http://husher.pl/). Bo narzedzie to polecane przez czlowieka okreslajacego sie jako szkoleniowca "pozytywnego" jest zwyklym narzedziem tortur. Wystarczy minimum wyobrazni zeby zdac sobie sprawe co czuje pies zostawiony z tym na pysku. To nie jest rozwiazanie problemu, uczy ze otwieranie pyska boli. Sprzedawaca patentu nie zadal sobie pytania dlaczego psy zostawione w domu szczekaja. On wymyslij jak je zmusic do milczenia. Nie uczy psa niczego, oprocz bolu. To nie jest zarzut do jego osobowosci, tylko do tego co reprezentuje soba w przestrzeni zawodowej.
Widze, ze bardziej szokuje uzycie kolczatki niz klamstwa i oszustwo. Bo dla mnie nazwanie dlawika obroza behawioralna gdzies miedzy tymi dwoma pojeciami sie miesci.
Zaproponowanie husher na leki separacyjne jest juz ponizej jakiegokolowiek szkoleniowego poziomu. A najbardziej podoba mi sie to, ze dyskusja na ten temat na forum pozytywne szkolenie psow zostala wycieta, zmoderowana, ocenzurowana a w koncu chyba w ogole zniknela.
Jezeli ktos proponuje mi prywatny telefon do G. niech sie najpierw zastanowi dlaczego G nie odpowie na zarzuty publicznie.
Prywatnie to ja sobie moge porozmawiac o czym chce, ja bym chciala z jego strony otwartego podejmowania dyskusji. Tego nie ma i nie bedzie, niepokorni z forum sa usuwani, znikaja ich posty. Jedna wielka polityczna poprawnosc, kraina lagodnosci i mistrzostwo marketingu. Fuj

Milan jest na tyle daleko, ze mamy do niego wiekszy dystans, poza tym nikt nie zna go chyba osobiscie, wiec obrona jego osoby jest mniej spektakularna.
Staram sie podgladac wielu szkoleniowcow, pracujacych roznymi metodami, mnie wszystko jedno czy uzywaja klikera czy potrafia uzyc kolczatki. Patrze na to co mowia psy, z ktorymi pracuja. Bo bywaja potwornie zlamane i smutne psy "klikerowe" jak i zywiolowe i radosne psy z OE.
szkoleniowcem dla mnie jest ten, kto potrafi czytac psa, wie jak kierowac psimi motywacjami. Wieksze zaufanie mam do osob nie wtlaczajacych sie w zadny garnitur: kliker, tradycyjny. Sa tacy co uzywaja i oe i klikera rownoczesnie, a psy pracuja radosnie i sa zadowolone. Bo tylko o to chodzi, zeby dobrze ogadac sie z psem. Bez dorabiania teorii.

Milan tez zaczyna isc w patenty, coz.. Kazdy chce sie nachapac :) A specjalne obroze tworzone przez szkoleniowcow sprzedaja sie dobrze. Ludzie wierza, ze wystarczy sprzet, zeby pies chodzil jak u Milana. Niestety beda tez tacy, co uznaja, ze wystarczy kopnac zeby pies chodzil pieknie.
W takiej perspektywie lepiej polecac G. niz M. Ale komus kto chcialby robic z psem cos wiecej niz siad, waruj to w zyciu bym do G. nie poslala.

Maleńka - 31-10-2011, 13:11

Cytat:
waruj to w zyciu bym do G. nie poslala.


Zastanawiam sie dlaczego...

baska - 31-10-2011, 13:17

bo z jego reki nie wyszedl zaden wart uwagi sportowy pies. Szukajac szkoleniowca szukam takiego, ktory sam potrafi zrobic to o czym mowi, i do tego zeby potrafil przekazac to co sam potrafi.
Maleńka - 31-10-2011, 13:22

Ciekawa jestem skad masz takie info

[ Dodano: 31-10-2011, 13:28 ]
Bo mi sie wydaje ze metody Jacka Galuszki opieraja sie na czyms innym a nie na szkoleniu psow sportowych.


I nawet jesli w swojej ksiazce napisal o tym ze nauczyl goldenke przybiegac na zawolanie to ksiazka jest chyba o nauce przywolywania wiec pisac mial o kwiatkach?

Ksiazki nie czytalam jeszcze ale zamierzam.

Bora - 31-10-2011, 13:42

baska napisał/a:
drastycznego jak husher(http://husher.pl/). Bo narzedzie to polecane przez czlowieka okreslajacego sie jako szkoleniowca "pozytywnego" jest zwyklym narzedziem tortur.

Gdzie można przeczytać o tym że poleca husher'a ? Bo co do smyczy behawioralnej to wiem, sama ten problem poruszyłam na forum w tym temacie: http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=6436

Jeśli ktoś działa publicznie, musi się liczyć z krytyką, każdą, nawet taką która nic dobrego nie wnosi... szkoda że nie można otwarcie podyskutować ze szkoleniowcem o jego metodach, żal też że nie umożliwia publikacji komentarzy pod filmami na portalu...

baska - 31-10-2011, 13:59

edit, znalazlam:http://www.szkoleniepsow.fora.pl/problemy-wychowawcze,26/husher-koniec-szczekania,3819.html

Metody szkolenia nic nie maja do tego czy pies bedzie sportowy, pracujacy czy towarzyszacy. Bo to metody. Za ich pomoca ksztaltuje sie psa. Nie ma innych metod w stosunku do psa towarzyszacego a innych do pracujacego. Rozny moze byc zakres umiejetnosci szkoleniowca. Bo nauczyc goldena chodzic przy nodze i siadac na komende jest nieporownywalnie latwiej niz nauczyc psa prowadzenia osoby niewidomej czy pracy ratowniczej w gruzach.
Troche z wlasnego doswiadczenia wiem. Psy od G. nie pokazuja sie ani na wysokich szczeblach zawodow posluszenstwa, zadnego nie ma w IPO, zadnego przewodnika niewidomego nie widzialam, o zadnym nie slyszalam, tym bardziej w ratownictwei. To gdzie sa wybitne psy spod reki G?
nie jestem teoretykiem, z tym psem pracowalam nieco ponad rok:
http://www.youtube.com/watch?v=vaoEvmhiyhA

Bora - 31-10-2011, 14:22

baska napisał/a:
Troche z wlasnego doswiadczenia wiem. Psy od G. nie pokazuja sie ani na wysokich szczeblach zawodow posluszenstwa, zadnego nie ma w IPO, zadnego przewodnika niewidomego nie widzialam, o zadnym nie slyszalam, tym bardziej w ratownictwei. To gdzie sa wybitne psy spod reki G?

Mam wrażenie że do G. zwracają się ludzie z typowymi problemami: ciągnięcie na smyczy, nie wracanie na wołanie itp. Po prostu zwykli właściciele psów, a nie Ci nakierowani na pracę z psem np. w celu startowania w zawodach. G. i jego szkoła pracują z psami "miejskimi", uczą jak być "grzecznym" psem... Jeśli ktoś chce czegoś więcej to szuka innego miejsca żeby sie szkolić.

Maleńka - 31-10-2011, 14:38

baska napisał/a:
Metody szkolenia nic nie maja do tego czy pies bedzie sportowy, pracujacy czy towarzyszacy. Bo to metody. Za ich pomoca ksztaltuje sie psa. Nie ma innych metod w stosunku do psa towarzyszacego a innych do pracujacego.


I tu sie mylisz.


Gałuszka nie tylko uczy podstawowych rzeczy psa ale mial tez duzo wspolnego z szkoleniem psow pomocniczych dla ludzi niepelnosprawnych. Wykladal na ten temat.

Bora - 31-10-2011, 14:39

Maleńka napisał/a:
I tu sie mylisz.

Rozwiń myśl

Maleńka - 31-10-2011, 14:41

Bora, moim zdaniem poprostu szkoleniowiec ktory szkoli psy do roznych zadan uczy go innych rzeczy innymi sposobami. Inne ma podejscie do tego itp. Watpie ze psa do roznych czynnosci uczy sie tym samym...takie moje zdanie. Inaczej pracuje sie z psem ktory ma pomagac dziecia np w dogoterapi a inaczej z psem ratownikiem.
baska - 31-10-2011, 15:21

Bzdury. Stosuje te same metody, a zrobilam i asista na wozek (4 sztuki) i przewodniki (3 szt) i ratownicze (1 gotowy, jeden sie szkoli).
Metoda to ogolne zasady i sposoby pracy z psem, nie ma zadnego zwiazku z tym do czego przeznaczony jest. Uzywajac noza mozesz cos wyrzezbic, ukroic kotleta i zabic. Tym samym nozem! Te same metody, rozne efekty i tyle. Tlumaczenie, ze ktos ma takie a nie inne metody wiec zkoli podstawowy poziom posluszenstwa to bzdura. Ma podstawowy zasob umiejetnosci lub boi sie rozwinac.
Wykladac to ja moge nawet fizyke jadrowa, co nie zrobi ze mnie naukowca :p

joanna - 31-10-2011, 20:11

podsumuje prosto,baska, jestem tego samego zdania,specjalista nie jestem i dydkusje zostawiam wam powyzej piszacym,ale powiem tak -mam wrazenie ze psy z pana Gpo prostu się smieja ,nie lubia go i olewaja,oglądajc te filmiki mam wrazenie ze co natłucze psu do łba za kilka dni z niego wylatuje,robi z siebie znawce a psy go przechytrzaja ,z Cesarem to tak łatwo juz nie ma facet ma to coś co psiska szanuja
tenshii - 31-10-2011, 20:25

joanna napisał/a:
co natłucze psu do łba za kilka dni z niego wylatuje

bo to właściciele nie ćwiczą z psem pokładając nadzieję w jednym spotkaniu ze szkoleniowcem i traktując go jak magika...
a szkoleniowiec tak naprawdę nie szkoli psów, tylko właścicieli :]

joanna napisał/a:
mam wrazenie ze psy z pana Gpo prostu się smieja ,nie lubia go i olewaja

to dziwne, bo ja odnoszę wrażenie zupełnie odwrotne - psy kochają Pana Gałuszkę, za to Millana się boją

Maleńka - 31-10-2011, 21:56

tenshii napisał/a:
joanna napisał/a:
mam wrazenie ze psy z pana Gpo prostu się smieja ,nie lubia go i olewaja


to dziwne, bo ja odnoszę wrażenie zupełnie odwrotne - psy kochają Pana Gałuszkę, za to Millana się boją


Popieram Twoje zdanie tenshii :)

Basia i Barni - 31-10-2011, 22:04

tenshii napisał/a:
joanna napisał/a:
co natłucze psu do łba za kilka dni z niego wylatuje

bo to właściciele nie ćwiczą z psem pokładając nadzieję w jednym spotkaniu ze szkoleniowcem i traktując go jak magika...
a szkoleniowiec tak naprawdę nie szkoli psów, tylko właścicieli :]

Taka jest prawda, ludzie oczekują cudów, takich jak Milan pokazuje w przeciągu jednej godziny telewizyjnej. Przecież to absurd, bo na filmach Milana czasami jest napisane , np Roky- 6 miesięcy wcześniej...
Szkoleniowiec Ci pokazuje jak to się robi, a co z tym zrobi właściciel to jego sprawa.
Ludzie myślą, że wyszkolenie psa raz w tygodniu po 2 godziny to wystarczy i pies chodzi jak w zegarku, niestety takie cuda to tylko w Erze.

Maleńka - 31-10-2011, 22:16

Basia i Barni napisał/a:
aka jest prawda, ludzie oczekują cudów, takich jak Milan pokazuje w przeciągu jednej godziny telewizyjnej.


Racja. Tak samo jest w programach Victori Stilwell kiedy pies pojmuje jakas komende po paru proboach i wykonuje ja niemalze odrazu. Napewno cwiczy z nim o wiele dluzej tak jak i wlasciciele a w TV jest pokazane to w "przyspieszonym tempie" :D

Basia i Barni - 31-10-2011, 22:24

Maleńka napisał/a:
Basia i Barni napisał/a:
aka jest prawda, ludzie oczekują cudów, takich jak Milan pokazuje w przeciągu jednej godziny telewizyjnej.


Racja. Tak samo jest w programach Victori Stilwell kiedy pies pojmuje jakas komende po paru proboach i wykonuje ja niemalze odrazu. Napewno cwiczy z nim o wiele dluzej tak jak i wlasciciele a w TV jest pokazane to w "przyspieszonym tempie" :D


Wyobrażasz sobie program w TV trwający 6 miesięcy? :doubt:
Godzina w Tv kosztuje. Mało kto sobie zdaje sprawę z tego, że żeby być w programie Milana trzeba iśc na casting i wybierany jest problem. Telewizja kocha show, tam nie ma czasu na próby i błędy! Jak nie jesteś dobrym prezenterem to czeka na ciebie oddech innych czekających w kolejce. Każdy pies potrzebuje czasu i przede wszystkim właściciela, który się dostosuje do rad. A tytuł Zaklinacz psów w telewizji brzmi fajnie i musi tak brzmieć, bo to marketing. Czy chwycił by Was tytuł Pan Milan i pieski w regionalnej gazecie?

AnIeLa - 31-10-2011, 22:28

Basia i Barni napisał/a:
Mało kto sobie zdaje sprawę z tego, że żeby być w programie Milana trzeba iśc na casting i wybierany jest problem.


każdy kto ogląda program o tym wiem. Nikt tam tego nie ukrywa przecież. :lookdown:
Mnie by pewnie ten tytuł chwycił tak samo jak "Ja albo mój pies" Czy polski odpowiednik "Psi psycholog".

Bora - 01-11-2011, 18:15

tenshii napisał/a:
psy kochają Pana Gałuszkę, za to Millana się boją

A ja mam wrażenie że mają szacunek do Millana. Poza tym, Millan pracuje (w większości przypadków) z ekstremalnymi psami. To nie są osiedlowe pieseczki które nie umieją wracać na wołanie czy też skupiać się na właścicielu , to psy z prawdziwymi problemami np. agresji. On się z takimi psami nie cacka, bo uważa że wszystkie inne metody zostały wykorzystane i zawiodły. Odnoszę też wrażenie że te "problemowe" psy "oddychają z ulgą" bo wreszcie wiedzą czego człowiek od niego oczekuje, że mają przewodnika za którym podążą - kogoś pewnego siebie, pewnego tego co robi i zdecydowanego. Millan bawi się z psami z którymi pracuje i nie zauważyłam jakiś oznak paniki czy strachu.
Nie wszystkie metody Millana popieram, wiele mi się w jego metodach nie podoba, ale mam wrażenie że on jest szczery - korektę nazywa korektą bądź korygującym dotykiem ( i mam wrażenie tylko dlatego że słowo "dotyk" w języku angielskim jest krótkie i takie mocne w wyrazie) nie nadaje nazwy czemuś, co nazwę posiada i jest stosowane powszechnie przez szkoleniowców i właścicieli.
Nie wiem jak moja suka wyglądałaby po takim "kursie" u Millana... ?

baska - 01-11-2011, 18:40

ten sam (aby na pewno ?) problem, dwoch szkoleniowcow.
Millan i agresywny pies
http://www.youtube.com/wa...feature=related
Galuszka i agresywny pies

http://www.youtube.com/wa...&feature=relmfu nieco inne sa mozliwosci obu panow jednak, inna ocena sytuacji (jezeli ten golden jest problematyczny to ja jestem nastepca trony Wielkiej Brytanii)

swoja droga kaganiec zalozony goldenowi jest jednym z gorszych dla psa typow kagancow.

Maleńka - 01-11-2011, 19:33

Ale moim zdaniem nie wypowiadajcie sie juz ani pozytywnie ani niegatywnie na temat zadnego pana. Maja swe wady i zalety jak kazdy i bez sensu jest drazyc i udawadniac ze Galuszka jest zly/dobry, tak samo Milian. Dajcie se spokoj.
Bora - 01-11-2011, 20:01

Maleńka napisał/a:
Ale moim zdaniem nie wypowiadajcie sie juz ani pozytywnie ani niegatywnie na temat zadnego pana. Maja swe wady i zalety jak kazdy i bez sensu jest drazyc i udawadniac ze Galuszka jest zly/dobry, tak samo Milian. Dajcie se spokoj.

Dlaczego? To forum internetowe przecież. Poza tym nikt nie kieruje obelg bezpośrednio pod adresem szkoleniowców, żaden ze szkoleniowców nie jest obrażany, a tylko komentuje ich metody i techniki pracy z psami. Pytam się co w tym złego ? Jeśli robisz coś publicznie licz się z tym, że pojawią się komentarze odnośnie Twojej pracy. To samo sie tyczy np. z zdjęciami jakie wrzucamy na forum - też masz prawo je skomentować.

Dla mnie to ciekawy temat, bo interesuje mnie szkolenie psów, sama mam problemy z suką, które staram się rozwiązać sama - jak na razie - a takie filmiki są dla mnie często inspiracją (bądź i nie :-P )

Bono to jest chyba ten pies, prawda ?
http://www.youtube.com/wa...&feature=relmfu

Maleńka - 01-11-2011, 20:11

Ja tam nie mowie ze ktos kieruje obelgi xd ale chyba juz kazdy wypowiedzial sie na ich temat i teraz to juz zaczyna troche wygladac jak przekonywanie sie kto ma racje xd ale jak chcecie :D tak tylko mowie
Tsunami - 01-11-2011, 20:55

baska, o matko!!! Przyznam szczerze, że p. Gałuszki nie znam, nie jestem zorientowana w temacie, nie wiedziałam dotąd jak wygląda jego szkolenie... Ale ta "praca" z goldenem w kagańcu, to coś strasznego! Pies niezadowolony, nic chyba nie przyswajał i podejrzewam, że samym sukcesem było zdjęcie mu kagańca, co zachęciło go do pomerdania ogonkiem....
Dramat! Szkolenie w zamkniętym, ciasnym pomieszczeniu... Czy każde spotkanie polega na wykonywaniu jednego ćwiczenia "na miejsce"?

Jakieś efekty przynosi każda praca z psem, bo te zwierzęta szybko się uczą, przyswajają i zapamiętują... Pytanie tylko jakie te efekty mają być, po ilu szkoleniach i co się psu z tym będzie kojarzyć...
Po tym filmiku w życiu bym na szkolenie u tego pana się nie zdecydowała :-o

Bora - 01-11-2011, 22:19

Czytałam blog o Bono i pracy z nim. http://wesolalapka.pl/was...olden/blog.html Ten pies faktycznie musiał przejawiać agresję, ale on przy forumowej Chealsi ( z forum info) był chyba aniołkiem.
baska - 02-11-2011, 09:09

Malenka, w sumie to masz racje, zrobilo sie przepychanie. Racje ma tez bora, ze forum to dyskusje i ze dyskusje o publicznych osobach na temat ich upublicznionej pracy. Jak widac dla psiarzy szkolenie jest tematem goracym :]
Maleńka - 02-11-2011, 11:03

Racja forum jest od dyskusji. Ale przepychanka troche juz jest xd
Małgosia35 - 18-11-2011, 03:08

Bora napisał/a:
Odnoszę też wrażenie że te "problemowe" psy "oddychają z ulgą" bo wreszcie wiedzą czego człowiek od niego oczekuje, że mają przewodnika za którym podążą - kogoś pewnego siebie, pewnego tego co robi i zdecydowanego.

I to jest chyba sedno sprawy..
Moim zdaniem i chyba nie tylko moim,pies potrzebuje osoby pewnej siebie,zdecydowanej i potrafiącej jasno okreslic czego od psa oczekuje. Ta osoba staje sie jego panem.
Wiadomo przeciez i mozna to chyba w 99% zaobserwowac ,ze pies ktory mieszka z kilkoma osobami w domu zawsze wybiera sobie JEDNĄ osobe ,którą traktuje jak przewodnika.
I zawsze jest to osoba przede wszystkim pewna siebie.Psy takie rzeczy wyczuwają.
Nikt kto jest bojaźliwy czy czujący sie niepewnie niczego psa nie nauczy i tez pies nie bedzie go słuchał.Wszyscy przeciez wiedzą ,ze nawet intonacja głosu ma znaczenie.

Nie popieram metod Millana,jednak co mi się podoba to własnie jego postawa wobec psow.Pewna siebie,zdecydowana i przede wszystkim konsekwentna.
Tak jak ktos napisal,ze do niego nie trafiają psy z błahymi problemami typu ciągnięcie na smyczy czy wskakiwanie na kanapę.On szkoli psy,które mają problem z agresją,z nieprzystosowaniem sie itp. zakładając ze inne metody zawiodły.

postawa człowieka gwarantuje sukces w szkoleniu i on to powtarza,ze to człowiek musi UMIEĆ psu przekazać czego od niego oczekuje.

Oglądałam kilkanascie odcinków gdzie mial do czynienia z naprawde trudnymi psami i potrafił je postawić do pionu,więc chyba coś potrafi :)
I tez nie zauwazylam ,zeby pies sie go bał,pies po prostu wie i akceptuje to ,kto jest jego panem.
Ta jego sfora,również nie okazuje strachu.Pies,który by sie go bał napewno nie zachowywałby sie tak jak jego stadko.

Lelejka - 24-11-2011, 10:36

Mnie bardzo podobają sie metody Cesara jego podejście jest logicznie psy traktują nas jak stado co więcej jego metody działają miałam problem z młodym Cezarkiem psem mojej mamy nie można było podejść do jego miski warczał i rzucał sie do gryzienia żadne głaskanie przekupowanie smakołykami nie działało za to zadziałały metody Cesara Milanaw 10 minut piesek wszystko poją teraz można grzebać w jego misce a on nic i co najlepsze wcale nie boji sie ani sie nie zniechęcił do mnie i najbardziej łazi za mną nie za mamą co spędza z nim najwięcej czasu psu trzeba mówić co ma robić wtedy jest zczęśliwy jeśli ktoś mu tego nie mów on przejmuje kontrole po swojemu i to my jesteśmy winni agresji naszych psów ten człowiek jest dla mnie wzorem jego swora jest szczęsliwa ile psów uratował on przed śmiercią a w kładzenia psa do ziemi nie ma przemocy robi to po to by pies znalazł równowage odzyskał wewnętrzny spokuj zresztą zobaczcie po robią psy między sobą to jest natura jasne że szkolenie nie trwa 15 minut tylko miesiące tygodnie w końcu jest to pisane na dole ekranu może nie do każdego przemawiają te metody ja w nie wierze bo ich spróbowałam
dominika92 - 12-02-2012, 10:33

a mi się chce za przeproszeniem rzygać jak patrzę na tego gościa i jego sztuczny uśmiech i to co robi z psami, te psy się go BOJĄ :doubt: i nikt mi nie wmówi, że nie.

http://www.youtube.com/watch?v=a7HFs4h62UM

ten pies jest przerażony może ktoś powie, że nie? I gdzie ten pies "oddycha tu z ulgą"? :doubt:

kasa,kasa i jeszcze raz kasa, a nie dobro psów, to się tu liczy. a w teorię stada nie wierzę.

AnIeLa - 12-02-2012, 10:45

A ja jakiś czas temu zmieniła stosunek do Cesara. Na początku byłam nastawiona negatywnie po tym co widziałam w TV.

Teraz nawet w programach widać, że C.M. zmienił podejście do psów.

dominika92 - 12-02-2012, 10:50

no nie wiem, ja właśnie przeczytałam, że wczoraj był odcinek o labradorze, który do tej pory spokojny nagle zaczął atakować po postawieniu misku w kojcu. CM traktował go OE a ten uciekał śmiertelnie przerażony i w końcu się poddał. dla mnie to nie jest metoda.
Bora - 13-02-2012, 22:50

dominika92 napisał/a:
ten pies jest przerażony może ktoś powie, że nie? I gdzie ten pies "oddycha tu z ulgą"?

Mam wrażenie że autor tego filmiku źle interpretuje zachowanie tego psa. Ten pies odczuwa stres nie z powodu obecności Cesara oraz jego metod, a z powodu niemożności poradzenia sobie z sytuacją w jakiej się znalazł -obecność kury, chęć dorwania jej, zabicia, pogonienia.
Nie może dorwać kury więc wysyła te sygnały o których mowa w filmie:oblizywanie się, uszy nisko, cało nisko itd.

dominika92 napisał/a:
CM traktował go OE a ten uciekał śmiertelnie przerażony i w końcu się poddał. dla mnie to nie jest metoda.

Oglądałam ten odcinek i nie tak odbieram zachowanie tego laba. Nie był śmiertelnie przerażony a po prostu odpuścił. Zrozumiał że nie musi bronić miski i jedzenia i po prostu poszedł na legowisko (taka buda ala iglo) , położył się tam i czekał. Nie było w tym paniki, przerażenia i tego typu emocji.
Ten pies był wcześniej szkolony na OE do celów myśliwskich - aportowanie postrzałki z wody itd. Pracował z pasją i ogromną radością.

bietka1 - 14-02-2012, 01:44

Bora napisał/a:
Ten pies odczuwa stres nie z powodu obecności Cesara oraz jego metod, a z powodu niemożności poradzenia sobie z sytuacją w jakiej się znalazł -obecność kury, chęć dorwania jej, zabicia, pogonienia.
trudno mi się z tym zgodzić, taki pies wygląda całkiem inaczej (mam to czasem z moim bokserem, który nieustannie usiłuje zjeść moje gryzonie :stinky: ). Owszem, ta sunia miała ochotę na kurę, ale ewidentnie pokazywała Milanowi strach. W dalszej części tego odcinka była pokazana dalsza reakcja na kury (już po szkoleniu zakończonym "sukcesem"). I znowu przypadanie psa do ziemi po intewencji Milana ]:) . Jak dla mnie to żaden sukces....
Mój bokser to pies o niewiadomej przeszłości. I właśnie tak reaguje, kiedy uzna, że ktoś chce mu zrobić krzywdę. Cała seria sygnałów uspokajających i kurczenie się do wielkości mrówki.

baska - 15-02-2012, 19:33

a jak wyglada pies przeżywający frustrację?
jak wygląda pies przezywajacy stres?
i pytanie za 100 pkt: co jest źródłem stresu?

do rozwiązania potrzebny jest obiektywizm. Ja filmiku z labradorem nie widziałam więc zmilcze.

aha, a kto powiedział,że zycie nie niesie stresów, frustracji, że jest ciągiem miłych chwil przerywanych chwilami cudnymi? Ludzkie zycie tak nie wygląda, nie jesteśmy wolni od stresu i uczymy sie z nim radzić. Czemu nie pokazac psu granic, tylko dlatego że granice go stresuja?

bietka1 - 16-02-2012, 13:32

Psychologiem nie jestem, więc proszę moją wypowiedź sprostować, jeśli się mylę. Ale jedną z różnic między stresem a frustracją jest według mnie to, że stres bywa także pozytywny (bo to reakcja organizmu na zachwianie szeroko pojętej równowagi). Podobnie fizjologicznie reagujemy np. na zdarzenia przykre (śmierć) jak i pozytywne (ślub). Natomiast frustracja jest odczuciem negatywnym. I tak jak stresu nie wyeliminujemy z życia (w końcu patrząc na psa w trakcie całkowicie pozytywnego treningu klikerowego można zaobserwować typowe objawy stresu - moja suka np. szybciej oddycha), to można zmniejszyć poziom frustracji (którą np. przy kształtowaniu też czasami widać, mój bokser np. zaczyna "gadać", bo chciałby nagrodę, a nie wie jak ją osiągnąć) poprzez np. odpowiednie dostosowanie naszych wymagań i oczekiwań.
A co do pokazywania psu granic. Każdy się zgodzi z tym, że w trakcie wychowywania trzeba je określić i wymagać. Tyle, że można to zrobić w różny sposób. Niekoniecznie wywołując strach.

baska - 17-02-2012, 21:11

Widzisz, jest różnica pomiędzy stresem a frustracja. Tyle, że pies moze i czesto bywa sfrustrowany, to może być spowodowane różnymi zdarzeniami: bo mu piłka wpadlła w niedostepne miejsce, bo chciałby iść zjeść starą kiełbase wyrzuconą do kosza a ty mu nie pozwalasz itd. itp. Jak mowiłam nie widziałam filmu, ale to, że pies wyglądał na sfrustrowanego, czyli w nieprzyjemnym dla niego stanie nie musiało byc spowodowane ani oe ani obecnościa tresera, a mogło byc tym, że nie mógł dostać tego czego pożądał.
Nie zgodzę się z tym, że frustracje jako taka mamy obowiązek eliminować z zycia psa i unikac jej jak ognia. Oznaczałoby to niestawianie granic. A nie wierze w wychowanie "bezstresowe".
Prawdą jest że łatwiej nauczyc zwierzę pozytywnie, kiedy za wykonanie czynności lub zaniechanie czynności czeka nagroda. Ale bywaja sytuacje kiedy sama czynność do zaniechania jest zbyt atrakcyjna. Wtedy trzeba ja skojarzyć z przykrym doznaniem.
Można tez nie kojarzyc, i z tym żyć zaciskając zęby.
Za to nie da się dobrze i uczciwie nauczyć psa nieczego wymuszjac cos siła. Obrożą elektryczna moge oduczyć psa gonienia zwierzyny, kota. Nie nauczę go siedzenia, warowania, zamykania drzwi ani prowadzenia niewidomego. Nie oducze go też agresywnych zachowań.

Tak, masz też racje, że można bez użycia awersji oduczyc psa niemal wszytskego. Wystraczy mieć czas, bardzo dużo czasu. I pogodzic sie z tym, że jednak nie zdążysz osiągnąć sukcesu przed naturalna śmiercią psa. O ile mozna sobie na to pozwolić kiedy chodzi o psy towarzyszące to nikt nie rozciągnie szkolenia psa asytującego na 6 lat. Są ludzie co szkola "pozytywnie" psy pracujace, ale dla mnie "bez awersji oznacza bez uzycia choćby obrozy. A takiego cudu to ja jeszcze nie widziałam.

Gocha2606 - 18-02-2012, 20:23

A ja mam takie dwa filmiki dla porównania - oba psy były pozbawione kontaktu z człowiekiem, oba przerażone i atakujące ze strachu.

Jeden nauczył się, że bycie z człowiekiem = bezpieczeństwo, drugi - poddał się po walce o życie, ale czego się nauczył?


http://www.youtube.com/watch?v=SIrR_DfCVgY

http://www.youtube.com/wa...&feature=relmfu

baska - 18-02-2012, 21:32

obejrze jak bede miec lepszy net
bietka1 - 18-02-2012, 23:49

Gocha2606 napisał/a:
drugi - poddał się po walce o życie

oto dlaczego nikt mnie nie przekona do tego faceta ....

Nikaaa - 19-02-2012, 00:12

Gocha2606 napisał/a:
A ja mam takie dwa filmiki dla porównania - oba psy były pozbawione kontaktu z człowiekiem, oba przerażone i atakujące ze strachu.

Jeden nauczył się, że bycie z człowiekiem = bezpieczeństwo, drugi - poddał się po walce o życie, ale czego się nauczył?


http://www.youtube.com/watch?v=SIrR_DfCVgY

http://www.youtube.com/wa...&feature=relmfu
Po obejrzeniu pierwszego filmiku aż nie mogłam oglądać drugiego.. Ja tez uważam, ze metody tego faceta są okropne, pierwszy film pokazuje jak niewiele trzeba, żeby zdobyć zaufanie psa BEZ UŻYWANIA PRZEMOCY!
Millan wykorzystuje przewagę fizyczną człowieka nad psem a podstawą jego pracy jest pozytywne wygaszanie/negatywne wzmocnienie czego np. w szkoleniu klikerem powinno się unikać.
Ja uważam, że powinno sie wzmaniac pozytywne zachowania a nie karać te negatywne.

baska - 19-02-2012, 19:32

a co zrobisz z zachowaniami wysoce niepożądanymi lub niebezpiecznymi dla psa, jak gonienie zwierzyny, samochodów ? Zachowania samonagradzające sie sa na ogół bardzo mocno podbudowane instynktami i są oporne na szkolenie oparte wyłącznie na nagradzaniu pozytywnych zachowań. Sorry, ale za psem rzucajacym sie w pogoń za sarna to możesz klikerem najwyzej rzucić.

Dobra, wrażenia na świeżo:
film z milanem odrobiony. Jak wy tu widzicie przemoc i okrucieństwo to ja wysiadam z tego pociągu, wasza reakcja jest niemal tak histeryczna jak tego psa. Pies naprawdę myślał, że walczy o zycie a CM pokazał mu, że wcale to zycie nie jest zagrożone. Metoda polega na przeciążeniu psychicznym. Przykro mi, ale ja bym zrobiła mniej więcej to samo. Póki pies nie zrozumie, że nie musi sie bronić nie ma innej pracy. I jest to 2 minuty z groszami pracy nad tym psem, a nawet jakby CM był geniuszem to wątpie, żeby wystarczało mu tyle czasu na skorygowanie nawet krzywego siadu u goldena.

Drugi film: o czym ty mówisz? Jaka agresja? ten pies jest przerażony ale nie agresywny.

dominika92 - 19-02-2012, 19:39

a kto puszcza psa luzem w miejscu gdzie jeżdżą samochody? to dla mnie nieodpowiedzialne.
A w lesie również jest obowiązek, by psa mieć na smyczy/ linie. Chociażby dlatego, że jakiś myśliwy może Ci tego psa postrzelić.

baska - 19-02-2012, 19:46

np ja puszczam, bo moje psy pracuja w lesie, mam ustawowe prawo do tego.

a co do samochodów, to znam takiego jednego czekoladowe laba, ktory na bardzo wygodnej i miekkiej obrózce, absolutnie pozytywnej szarpie na smyczy rzucajac sie z chodnika na samochody. A ze waży niewiele mniej niz jego pani efekt kiedyś okaże sie tragiczny,

dominika92 - 19-02-2012, 19:58

i co tak sam z siebie zaczął się szarpać do tych samochodów bez powodu? Nie chce mi się w to wierzyć..i nie widzę powodu dlaczego nie można tu zastosować metod pozytywnych.
Co do gonienia zwierzyny, nie wypowiem się, bo nie czuję się na tyle kompetentna.
Ale wydaje mi się, że każdy ma prawo do własnego zdania i trzeba je szanować a nie nazywać czyjeś zdanie "histeryczną reakcją", bo jest to trochę nie na miejscu.
Nie przekona mnie nikt do CM również, jak widzę jego pozy i gesty , to mam wrażenie, że facet ma się za boga. Ostatnio gdzieś wpadł jak psy się biły i jego asystentka bodajże opanowała już sytuację a on wpadł wyciągnął rękę w powietrze w popisowej pozie.. nie ufam człowiekowi za grosz.

Nikaaa - 19-02-2012, 19:58

dominika92 napisał/a:
a kto puszcza psa luzem w miejscu gdzie jeżdżą samochody?
Oczywiście. Jesli uważasz, że dana sytuacja może zagrozić psu, nie spuszcasz go ze smyczy. Proste.

baska napisał/a:
a co do samochodów, to znam takiego jednego czekoladowe laba, ktory na bardzo wygodnej i miekkiej obrózce, absolutnie pozytywnej szarpie na smyczy rzucajac sie z chodnika na samochody. A ze waży niewiele mniej niz jego pani efekt kiedyś okaże sie tragiczny,
Jezeli jego pani nic sobie z tego nie robi to jej problem i kiedyś dojdzie do tragedi. Takie zachowanie można wyeliminować uzywając klikera więc dla mnie to marny przykład.

Niestety ale to człowiek je odpowiedzialny za psa i to na naszych barkach spoczywa zapewnienie psu bezpieczeństwa. Jeżeli uważasz, że jak pies pogoni za sarną klikerem możesz najwyżej rzucić to powiedz mi w takim razie jak Ty byś postąpiła w takiej sytuacji? Bo wydaje mi się, ze jeżeli już pies pobiegnie to nawet wszechwiedzacy pan CM nic tu nie pomoże..

Gocha2606 - 19-02-2012, 20:38

Cytat:
Bo wydaje mi się, ze jeżeli już pies pobiegnie to nawet wszechwiedzacy pan CM nic tu nie pomoże..


Pomoże odpowiednio użyta obroża elektryczna .
Jednak ja wolę kontrolować psa i odwoływać go ZANIM wkręci się w tryb polowania, bo potem górę bierze instynkt. Widziałam źle użyte OE które dawały skutek odwrotny od zamierzonego - pies nauczył się spieprzać ile sił w łapach poza zasięg impulsu i potem szukaj wiatru w polu ]:)

Ale naprawdę bardzo wiele można wypracować metodami pozytywnymi, ba! można tak nawet szkolić psy służbowe ze świetnym skutkiem:

http://www.youtube.com/wa...eature=youtu.be

http://positivepolicedogs...-reinforcement/

Nikaaa - 19-02-2012, 20:39

baska napisał/a:
ktory na bardzo wygodnej i miekkiej obrózce, absolutnie pozytywnej
To uwazasz, ze powinno mu się założyć obrożę elektryczą czy kolczatkę? Istanieje coś takiego jak halter czy szelki, które powodują, że pies nie ciągnie. Pozatym mozna psa oduczyć ciągnięcia.

[ Dodano: 19-02-2012, 20:41 ]
Gocha2606 napisał/a:
Pomoże odpowiednio użyta obroża elektryczna .
Jednak ja wolę kontrolować psa i odwoływać go ZANIM wkręci się w tryb polowania, bo potem górę bierze instynkt.
Czyli wniosek z tego, że psa poprawnie nauczonego odwołania jesteśmy w stanie kontrolowac bez OE czy używania przemocy.
baska - 20-02-2012, 10:30

halter jest wg mnie znecaniem sie, wole kolczatke. Halter wyglada sympatyczniej, ale nikt sie nie zastanawia dlaczego psa, ktorego nie mogl utrzymac na obrozy dorosly mezczyzna w sile wieku po zalozeniu haltera opanowuje 80 letnia pani. Podajecie argumenty, ze mozna bylo nie dopuscic do zachowan, mozna bylo nauczyc inaczej. CM raczej nie pokazuje szczeniat i uczenia, tylko dorosle psy z problemami. To jest roznica duza.


A szelki, no przepraszam, ale szelki sa stworzone po to, zeby pies ciagnac mial latwiej i sie nie dusil. Propozycja uzycia ich do ciagnacego ja traktor psa jest zabawna co najmniej.

Uzywalam kilka razy oe, ale wiekszosc rzeczy poszlo bez niej. Moje psy nie gonia zwierzyny a oe nigdy nie mialy. Tyle, ze ja je mam od 8 tygodniowego szczyla i nie dalam szansy na podobne "zabawy". Co do naprawiania bledow, latwo generalizowac, jak sie ma jednego, dwa psy. Wydaje sie wtedy ze szkolenie i praca z psem to latwizna. Jak przejdziecie sie z wieksza iloscia nie waszych psow moze zweryfikujecie zdanie. CM ma do czynienia z obcymi, doroslymi, zepsutymi do granic mozliwosci psami. Jest teatralny, jest medialny, jest szolmenem. I co z tego. Bez kamery nadal potrafi cos z psem zrobic. Bo umial i przed swoja wielka slawa. Mnie tez drazni jego styl bycia, ale nie jest to powodem zeby zle ocenic jego wiedze i mozliwosci.

Nikaaa - 20-02-2012, 11:07

baska napisał/a:
halter jest wg mnie znecaniem sie, wole kolczatke. Halter wyglada sympatyczniej, ale nikt sie nie zastanawia dlaczego psa, ktorego nie mogl utrzymac na obrozy dorosly mezczyzna w sile wieku po zalozeniu haltera opanowuje 80 letnia pani. Podajecie argumenty, ze mozna bylo nie dopuscic do zachowan, mozna bylo nauczyc inaczej. CM raczej nie pokazuje szczeniat i uczenia, tylko dorosle psy z problemami. To jest roznica duza.
Nie no lepiej załozyć psu OE i napierniczać biedne zwierze. Halter to narzędzie pracy do nauczenia psa nie ciągnięcia. Chyba niewielkie masz pojecie o szkoleniu pozytywnym skoro tak piszesz. A kto tu mówi o szkoleniu szczeniaków? Dorosłego psa możesz szkolić poztywnie w taki sam sposób i z takimi samymi efektami jak szczeniaka. Sama kolczatka nic Ci nie da, niedosyć, że nie skutkuje to w żaden sposób nie UCZY psa chodzenia na luźnej smyczy a źle użyta może zrobić z psa kaleke.

baska napisał/a:
A szelki, no przepraszam, ale szelki sa stworzone po to, zeby pies ciagnac mial latwiej i sie nie dusil. Propozycja uzycia ich do ciagnacego ja traktor psa jest zabawna co najmniej.
A słyszałaś o szelkach easy walk? Chyba nie skoro tak piszesz. Może powinnaś do końca poznac metody pozytywne zanim zaczniesz się wypowiadać.

Pozatym zadałam wcześniej pytanie:
Cytat:
Jeżeli uważasz, że jak pies pogoni za sarną klikerem możesz najwyżej rzucić to powiedz mi w takim razie jak Ty byś postąpiła w takiej sytuacji? Bo wydaje mi się, ze jeżeli już pies pobiegnie to nawet wszechwiedzacy pan CM nic tu nie pomoże..

Gocha2606 napisał/a:
Widziałam źle użyte OE które dawały skutek odwrotny od zamierzonego - pies nauczył się spieprzać ile sił w łapach poza zasięg impulsu i potem szukaj wiatru w polu

Więc? Taki sam marny skutek można otrzymać uzywając klikera jak i OE. Pozatym jak już wspomniała wcześniej dominika92 istnieją 15m smycze/linki których także sie używa. Jesli wiesz, ze Twój pies ma z czymś problem, w tym przypadku z gonieniem zwierzyny, to chyba nie puszczasz go samopas po lesie?

baska - 20-02-2012, 13:04

Nikaaa, ile psów wyszkoliłaś ? Co potrafią?
Nikaaa - 20-02-2012, 13:13

baska, a co to ma do rzeczy?

Po raz kolejny nie chcesz odpowiedzieć na moje pytanie, więc chyba nie do konca jesteś pewna tego co piszesz. Negujesz pozytywne szkolenie, uważając, że wykorzystywanie faktu, że człowiek jest wiekszy i silniejszy od psa do "łamania" jego psychiki jest w porzadku. I okej, znecaj sie nad swoimi psami, jeżeli uważasz, że to najsłuszniejsza metoda. Ja wolę wykorzystywac inne techniki i o ile wymagają one duzo wiecej czasu o tyle są bardziej naturalne i tego się bedę trzymać. Bo mi nie zależy, żeby wyszkolić psa w tydzien i żeby materiał zmieścił sie w 30minutowym odcinku. Ja mogę ćwiczyć miesiąc czy pół roku, ale będę miała z tego satysfakcje, ze mój pies sie czegoś nauczył sam a nie został do tego zmuszony.

AnIeLa - 20-02-2012, 14:23

widzę że atmosfera się zagęszcza ;)

Prawdą jest, że kliker to nie jest lek na wszystko. I chyba wolę jak pies nosi kolczatkę do której po pewnym czasie się przyzwyczai, niż zestaw halti + smycz automatyczna na której pies może sobie zrobi o wiele więcej krzywdy.

dominika92 - 20-02-2012, 14:27

AnIeLa, ale dlaczego wybierać między jedną głupotą a drugą? Bo to dla mnie głupota..tak samo jak flexi +kolczatka.
Wolę wybrać rozwiązanie dobre, a nie wybierać między jednym złem a drugim. Mam mieszane uczucia co do halti i wszelkich pomocy do nie ciągnięcia..Jeśli pies ma nie ciągnąć, to nie będzie ciągnął prowadzony na zwykłej obroży i smyczy. Wszystko inne to dla mnie trochę zamiatanie problemu pod dywan..

Nikaaa - 20-02-2012, 14:35

AnIeLa napisał/a:
I chyba wolę jak pies nosi kolczatkę do której po pewnym czasie się przyzwyczai, niż zestaw halti + smycz automatyczna na której pies może sobie zrobi o wiele więcej krzywdy.
dominika92 napisał/a:
Mam mieszane uczucia co do halti i wszelkich pomocy do nie ciągnięcia..Jeśli pies ma nie ciągnąć, to nie będzie ciągnął prowadzony na zwykłej obroży i smyczy. Wszystko inne to dla mnie trochę zamiatanie problemu pod dywan..
Z tego co ostatnio czytałam halti nie służy do uzywania na codzień. Ma to być przerywnik w nauce chodzenia na luźnej smyczy. Np. kiedy rano wychodzisz z psem na szybkie siku przed praca/szkołą i nie masz czasu ćwiczyć z psem chodzenia na luźnej smyczy z klikerem zakładasz halti lub szelki, żeby nie popsuc tego czego sie do tej pory pies nauczył. Bo jesli raz wyjdziesz i będziesz stosować metodę "drzewa" a na drugi dzień rano dasz sobą kierowac tam gdzie chce pies to z nauki nici.
AnIeLa - 20-02-2012, 14:37

dominika92 napisał/a:
AnIeLa, ale dlaczego wybierać między jedną głupotą a drugą?


Ależ oczywiście że można wybrać coś innego. Jednak teraz mamy wielkie boom na metody pozytywne czyli precz z kolczatką ( aczkolwiek w nie wszystkich wesołych szkołach ;) ).

I ludzie kupują halti bo takie super i tak polecane tyle, że 80% psów na halti widzę przypiętych tylko do uzdy.

A nie ma się co oszukiwać nie każdy wchodzi na fora i czyta i czerpie wiedzę i zapoznaje sie z innymi metodami nauki chodzenia psa na luźnej smyczy.

dominika92 - 20-02-2012, 14:41

No tak..z tym się zgodzę, takie kupowanie halti i zakładanie tego byle jak, nieodpowiednia nauka to też bez sensu..dlatego w takich wypadkach już wolę te szelki. Tym przynajmniej psu nie zaszkodzą, a jak już nie chce im się z psem ćwiczyć, to lepiej żeby takie szelki założyli, niż kolczatkę od razu. Bo nie trawię zakładania kolców z lenistwa.
Nikaaa - 20-02-2012, 14:41

Cytat:
A nie ma się co oszukiwać nie każdy wchodzi na fora i czyta i czerpie wiedzę i zapoznaje sie z innymi metodami nauki chodzenia psa na luźnej smyczy.
Ja myslę, że to jest największy problem - niewiedza ludzi. Mam jedna ksiązkę o szkoleniu psów, gdzie opisana jest metoda dławika, czyli szarpanie smyczą kiedy pies ciagnie co ma prowadzić do złych skojarzeń z tym nawykiem (metody CM). Tyle, ze dławik to zaciskowy łańcuszek. Uwierzcie mi, że widziałam ludzi stosujących ta metodę z użyciem kolczatki! :< I to jeszcze ciągnąc smycz do siebie a nie w bok. W takim przypadku nie trudno o wypadek i rozprucie psu przełyku.
AnIeLa napisał/a:
I ludzie kupują halti bo takie super i tak polecane tyle, że 80% psów na halti widzę przypiętych tylko do uzdy.
Bo ludzie nie maja pojęcia do czego to służy ;)
Bora - 20-02-2012, 14:48

Nie macie wrażenia, że trochę demonizujecie metody Cesara i wynosicie na piedestał metody pozytywne ?
Czytając forum dogomanii, natrafiłam na bardzo ciekawy artykuł Marka Fryca.
Moim zdaniem daje do myślenia i pozwala na każdą z metod spojrzeć trochę inaczej.


Odnoszę też wrażenie, że te osoby które tak zachwalają metody tylko i wyłącznie pozytywne nigdy nie miały do czynienia z na prawdę trudnym psem, trudnym przypadkiem, bowiem wówczas światopogląd się troszeczkę zmienia.

nata - 20-02-2012, 15:05

dominika92 napisał/a:
szelki. Tym przynajmniej psu nie zaszkodzą

Wydaje mi się, że też mogą zaszkodzić i zrobić krzywde, jak każde nieumiejętnie uzyte "narzędzie" treningowe. Ściskają klatkę, lub wiszą za luźno i podcinają nogi. to też miłe dla psa nie jest ;-)

Bora napisał/a:
Odnoszę też wrażenie, że te osoby które tak zachwalają metody tylko i wyłącznie pozytywne nigdy nie miały do czynienia z na prawdę trudnym psem, trudnym przypadkiem, bowiem wówczas światopogląd się troszeczkę zmienia.

Też tak zauważyłam..

AnIeLa - 20-02-2012, 15:10

Bora, też odnoszę wrażenie że tutaj CM jest najgorszy.

Bora napisał/a:
Odnoszę też wrażenie, że te osoby które tak zachwalają metody tylko i wyłącznie pozytywne nigdy nie miały do czynienia z na prawdę trudnym psem, trudnym przypadkiem, bowiem wówczas światopogląd się troszeczkę zmienia.


zgadzam się !

o tym artykule jest temat tutaj

http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=5013

dominika92 - 20-02-2012, 15:13

Ja uważam, że w żadne skrajności nie wolno popadać, ani tylko metody pozytywne, ani tylko oe i kolczatki. Ja się staram wypowiadać na tematy, z którymi mam do czynienia czyli np. ciągniecie, bo szkoleniowcem nie jestem, więć ciężko, żebym na co dzień miała styczność z psami, które są np. agresywne. :)
Dla mnie najważniejsza jest cierpliwość i konsekwencja, nie koniecznie wcale z klikerem.

nata, no tak, ale teoretycznie, wszystko nieumiejętnie użyte może zrobić krzywdę. :-P Prowadząc psa na zwykłej obroży i szarpiąc go niemiłosiernie i podduszając też krzywdę można zrobić.

nata - 20-02-2012, 15:17

dominika92 napisał/a:
no tak, ale teoretycznie, wszystko nieumiejętnie użyte może zrobić krzywdę. :-P Prowadząc psa na zwykłej obroży i szarpiąc go niemiłosiernie i podduszając też krzywdę można zrobić.

No wiem, tylko miałam te szelki i z perspektywy czasu patrząc wcale nie jestem zadowolona, że ich używałam :bad: ]:) Więc po prostu nie ma co ich wyróżniać, bo dla każdego co innego może być dobre ;-)

Paseczka - 20-02-2012, 15:25

baska, kim ty jesteś?

Wyszkoliłam na dzień dzisiejszy jak podliczałam 68-70 psów bez tych które były u mnie na dt, oraz bez moich psów.

Mam husky, które mają instynkt zapisany w genach i jeszcze mi nie pobiegły za zwierzyną, bo tak są nauczone. Nie używam kolcztki, halti, łańcuszka, klikera. Moje psy mają miękkie obroże. Alma ma szeroką 4cm obrożę, która leży na półce, a chodzi w 2cm obroży. Chodzi, bo jak jest przypięta do smyczy, to idzie przy nodze i w ogóle nie szarpie.

Nie rozumiem cię. Czuje jak byś używała innego alfabetu niż ja.

baska napisał/a:
mam ustawowe prawo do tego.


Jesteś myśliwym czy gliniarzem?

tenshii - 20-02-2012, 15:35

Bora napisał/a:
Odnoszę też wrażenie, że te osoby które tak zachwalają metody tylko i wyłącznie pozytywne nigdy nie miały do czynienia z na prawdę trudnym psem, trudnym przypadkiem, bowiem wówczas światopogląd się troszeczkę zmienia.

ja właśnie miałam

mój pies zaczął być agresywny po metodach typu Millan
Wyprowadziłam ją z tego pozytywnymi metodami

baska - 20-02-2012, 15:47

Nikaaa napisał/a:
baska, a co to ma do rzeczy?

Po raz kolejny nie chcesz odpowiedzieć na moje pytanie, więc chyba nie do konca jesteś pewna tego co piszesz. Negujesz pozytywne szkolenie, uważając, że wykorzystywanie faktu, że człowiek jest wiekszy i silniejszy od psa do "łamania" jego psychiki jest w porzadku. I okej, znecaj sie nad swoimi psami, jeżeli uważasz, że to najsłuszniejsza metoda. Ja wolę wykorzystywac inne techniki i o ile wymagają one duzo wiecej czasu o tyle są bardziej naturalne i tego się bedę trzymać. Bo mi nie zależy, żeby wyszkolić psa w tydzien i żeby materiał zmieścił sie w 30minutowym odcinku. Ja mogę ćwiczyć miesiąc czy pół roku, ale będę miała z tego satysfakcje, ze mój pies sie czegoś nauczył sam a nie został do tego zmuszony.


to ile psów wyszkoliłas i do jakiego poziomu mówi o twojej wiedzy i doswiadczeniu, oraz umiejetnościach. Z całym szacunkiem, ale wyszkolenie własnego, domowego psa towarzyszacego w zakresie chodzenia przy nodze i trzech podstawowych komend nie da sie porównac z wyszkoleniem wielu psów uzytkowych ( w kilku specjalnościach)


Nigdzie nie pisałam, że pozytywna praca z psem jest niewłaściwa. Twierdze, że nie jest jedyna ani nie rozwiązuje wszytskich problemów. Zarzucanie mi znecania sie nad psami jest dużo bardziej zaawansowana obrazą, niz stwierdzenie histerii w wypowiedzi.

Co oznacza techniki naturalne? Bo obserwujac wolno żyjące psowate, jak i psy domowe nie sposob określić ich technik komunikacji jako "pozytywnych" , czyli pozbawionych form przymusu czy rozwiązań siłowych.

A pytanie jakie zadałas? Pogubiłam się troche.



Paseczka:

Przedstawiałam sie juz na tym forum.
Mam dwa psy ratownicze, jeden 4 letni z egzaminami panstwowymi w dwóch specjalizacjach, terenowej i gruzowej (ostatnie półrocze z niewaznymi gruzami, egzamin w kwietniu), pracowałam dla fundacji szkoliłam psy asystujące niepełnosprawnym i niewidomym. 4 asysty i 4 przewodniki. Liczenie sobie psów klientów indywidualnych jets nieco nabijaniem licznika. Obecnie z asystami nie pracuję, ze względu na brak wsparcia PFRONu, zostało ratownictwo, w pełnym zakresie ze straszym psem, druga to 11 miesięczna suka, z racji wieku bez uprawnień. Oba ratownicze to Australian Cattle Dog.

Moje psy tez chodzą na zwykłych półzaciskach rogza, co nie oznacza, że kiedy uznaje, że trzeba nie uzywam czegoś innego. Czyli kolczatki lub łańcuszka. Pomimo starań nie udało sie nigdy rozpruć psu przełyku ani widzieć podobnego urazu. w tym podziwiam doświadczenie koleżanki Nikiiii. Albo jej wyobraźnie raczej.
Uzywałam kilka razy oe, nie z lenistwa a nazwijmy to z konieczności. Zasadnośc jej użycia nie podlega w tej chwili dyskusji na tym forum.
Na codzień pracuje metodami dalekimi od użycia siły, bo nie da się zadnego psa zmusic do pracy w terenie ani w gruzach. Ani do prowadzenia niewidomego. Za to kazdy pies jakiego wybieram do ratownictwa to pies z popędami i silna psychiką. Taki pies ma byc pewny siebie i odwazny. Ale w parze z tym idą silne popędy, między innymi łowiecki. Sorry, ale na 7 lat klikania nikt nie ma czasu. h

Bora - 20-02-2012, 15:56

dominika92 napisał/a:
ani tylko oe i kolczatki.

Żaden szkoleniowiec nie pracuje tylko z wykorzystaniem korekty kolczatką czy dławikiem.
Myślę, że właśnie stąd bierze się to demonizowanie kolczatek, korekt, OE... po prostu z niewiedzy.
nata napisał/a:
Wydaje mi się, że też mogą zaszkodzić i zrobić krzywde, jak każde nieumiejętnie uzyte "narzędzie" treningowe.

Dokładnie, klikerem też można zrobić psu "krzywdę"
tenshii napisał/a:
mój pies zaczął być agresywny po metodach typu Millan
Bywa... metody Millana nie są dla każdego (człowieka czy psa). Nieumiejętnie użyte, wobec słabego psychicznie psa mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Chyba nie bez powodu przed każdym odcinkiem "Zaklinacza" pojawia się informacja aby nie stosować jego metod bez konsultacji i na własną rękę.
baska - 20-02-2012, 16:08

Bora, sa tacy co wyłacznie z tyego korzystaja ale nazwanie ich szkoleniowcami to przesada :)
Prawdą jest, że najwięcej o oe i kolczatkach wiedzą ci, co ich nie uzywają. Fragment o rozpruwaniu gardeł zrobił na mnie wrażenie, naprawdę...jeszcze czekam na psy zweglone oe. (a potem wniose projekt do sejmu zakazujacy elektrycznych ogrodzeń dla koni i bydła bo zwierzaki wpadają na druty i sie smażą. :] )


Dyskusja troche jak miedzy wegetarianinem a amatorem mięsa. Ciut o smakach, kupę o moralności. Znam niewielu wegetarian obywajacych sie kompletnie bez przedmiotów pochodzenia zwierzęcego. Można miesa nie jeść, ale czasem sie znaczek przykleja, czasem buty kupi, mogą byc ze sztucznej skóry. Tyle, że ta sztuczną skóre produkuje sie trując środowisko na potegę. Nie ma łatwych i oczywistych rozwiązań.
Zawsze trzeba myśleć i wybierac wg wiedzy, umiejetności i potrzeby. Wieszanie psów na ludziach pracujacych innymi metodami i podszywanie tego moralnościa jest nie fair.
Pietnować zawsze trzeba znecanie się. Tyle, że jak czytam, że filmik przedstawiony na poprzedniej stronie pokazuje znęcanie sie to mi rece opadają.

Nikaaa - 20-02-2012, 16:38

baska napisał/a:
to ile psów wyszkoliłas i do jakiego poziomu mówi o twojej wiedzy i doswiadczeniu, oraz umiejetnościach. Z całym szacunkiem, ale wyszkolenie własnego, domowego psa towarzyszacego w zakresie chodzenia przy nodze i trzech podstawowych komend nie da sie porównac z wyszkoleniem wielu psów uzytkowych ( w kilku specjalnościach)
Ale temat tyczy sie metod CM a jak widać w jego wielkim show, proszą go o pomoc ludzie zwykłych psów kanapowych a nie psów pracujących.
baska napisał/a:
Nigdzie nie pisałam, że pozytywna praca z psem jest niewłaściwa. Twierdze, że nie jest jedyna ani nie rozwiązuje wszytskich problemów. Zarzucanie mi znecania sie nad psami jest dużo bardziej zaawansowana obrazą, niz stwierdzenie histerii w wypowiedzi.
Nie miałam zamiaru Cie obrazic. Ale jesli mozna nauczyć psa chodzenia na luźnej smyczy wzmacniając to co robi dobrze (kliker) zamiast karać to co robi źle (metoda CM) to dla mnie wybór jest prosty.
baska napisał/a:
Co oznacza techniki naturalne? Bo obserwujac wolno żyjące psowate, jak i psy domowe nie sposob określić ich technik komunikacji jako "pozytywnych" , czyli pozbawionych form przymusu czy rozwiązań siłowych.
To, że w pracy klikerem wychwytujesz porządane zachowania, które pies robi sam, a nie wymuszasz ich siłowo. Dla mnie to jest bardziej naturalna metoda szkolenia.
baska napisał/a:
A pytanie jakie zadałas? Pogubiłam się troche.
Napisałaś, że jesli pies rzuci sie w pogoń za zwierzyną klikerem moge co najwyżej rzucić. Więc zapytałam sie jak w takiej sytuacji zareagujesz Ty, albo CM. Jak napisała Gocha2606 zdarzaja sie przypadki, kiedy pies przy traktowaniu OE biegnie przez siebie, poza zasięg obroży i wtedy można wołac, krzyczeć, gwizdać i klikać. Więc w tym przypadku żadna metoda nie będzie skuteczna, zarwóno pozytywna jak i ta o której piszesz Ty.
baska napisał/a:
Albo jej wyobraźnie raczej.
To, ze Ty jesteś szkoleniowcem i wiesz jak uzywac kolczatki nie znaczy, że każdy wie jak z nią postepowac. Kiedy z całej siły szarpniesz psa, który ma na szyji kolcztkę zrobisz mu krzywdę. Tym bardziej dziwi mnie to, że niektórzy uważają, że halterem czy szelkami zrobisz krzywdę, a naparzajac psa kolczatką po gardle nic mu nie będzie.
Ciebie to smieszy, ale za szkolenie takimi metodami biora sie ludzie, którzy nie mają o tym bladego pojęcia. U uwierz mi, że spotkałam się z takimi przypadkami.

Napisałabym coś więcej, ale nie chce dostać warna. Pozostanę poprostu przy swoim bez ubliżania osobom o odmiennym zdaniu tak jak robisz to Ty. Jesli nie potrafisz sie z tym pogodzić to trudno. Kazdy ma prawo do stosowania takiej metody, jaką uważa za stosowną. Żadna nie jest idealna, ale nie zabronisz mi mieć opini o każdej z nich.

[ Dodano: 20-02-2012, 16:46 ]
A dodając jeszcze jedno słowo do kolczatki - nawet nieumiejętnie zakładając psu kolczatke można zrobić krzywdę.

Bora - 20-02-2012, 17:03

baska napisał/a:
Bora, sa tacy co wyłacznie z tyego korzystaja ale nazwanie ich szkoleniowcami to przesada :)

Z jakiego ? Wyraźnie też napisałam, że żaden szkoleniowiec nie będzie opierał się tylko na korektach w swojej metodzie szkoleniowej, bo to sie po prostu mija z celem.
baska napisał/a:
Wieszanie psów na ludziach pracujacych innymi metodami

Masz kogoś konkretnego na myśli?
Nikaaa napisał/a:
niektórzy uważają, że halterem czy szelkami zrobisz krzywdę

A nie? Przecież nieumiejętne stosowanie haltera może doprowadzić do nieszczęścia. (np. długa linka+halter)

Nikaaa - 20-02-2012, 17:08

Bora napisał/a:
Nikaaa napisał/a:
niektórzy uważają, że halterem czy szelkami zrobisz krzywdę

A nie? Przecież nieumiejętne stosowanie haltera może doprowadzić do nieszczęścia. (np. długa linka+halter)
Nie twierdzę, ze nie, ale wyśmiewanie tego, że mozna zrobić psu krzywdę kolczatką jest trochę nie na miesjcu skoro zwykłym halterem czy szelkami takze mozna psu zaszkodzić.
baska - 20-02-2012, 17:09

mozna psu zrobic krzywde halterem, wbrew pozorom łatwiej niz kolczatka. Pytałam o doświadczenie, bo wypowiadzasz się w tym temacie, oczekuje, że ktos kto na forum subaru opowiada że forester ma słabe sprzęgło chociaż raz sie nim przejechał.

Swoich psów nie oduczałam gonienia zwierzyny za pomoca oe, zwyczajnie wychowałam je na zasadzie, że na wołanie sie wraca bo to się opłaca, że nie wrócic sie nie da (linka), i ze moge im zaproponować cos równie ciekawego jak polowanie (zabawa, szukanie pozorantów).
Też sądze że oe może byc brzytwą w rękach małpy, nie propaguje jej uzywania, niemal zawsze da sie tego uniknąć.
Dyskusja dotyczy CM i tego czy jego metody znajdują zastosowanie i czy pomagaja. uważam że owszem, pomagaja. Nożem można kroić chleb i zabić. Albo niechcacy obciaąć sobie palec. To co robi CM nie nadaje się do powszechnego uzytku, bo działania jego są podbudowane wiedzą.

Za kliker i szkolenie też sie biora ludzie bez pojęcia i są o tyle mniej szkodliwi, że nie zadaja bólu fizycznego. Z psychika bywa różnie. Ale metody pozytywne są modne, czytaj da sie na nich zarobić.

Gocha2606 - 20-02-2012, 18:16

A tu akurat się nie zgadzam:

Cytat:
To co robi CM nie nadaje się do powszechnego uzytku, bo działania jego są podbudowane wiedzą.


Jego działania nie są podbudowane wiedzą, a jedynie "uda się albo się nie uda". Kompletnie nie czyta psów ani wysyłanych przez nich sygnałów, a tłumaczenie wszystkiego dominacją i energią to totalna bzdura.

Co o metodach stosowanych ( nie wymyślonych przez CM - bo to metody sprzed króla Ćwieczka, stosowane od wielu lat na całym świecie, on tylko dorabia do nich ideologię i pokazuje to w TV) sądzą ludzie, którzy mają naprawdę wiedzę o psach można poczytać na przykład tutaj:

http://beyondcesarmillan.weebly.com/index.html

http://dogwilling.weebly....is-at-home.html

Cytat:

Ale metody pozytywne są modne, czytaj da sie na nich zarobić.


Na metodach tradycyjnych czy awersyjnych również można zarobić, więc to żaden agrument ]:)

baska - 20-02-2012, 18:28

skad wniosek że nie czyta?
roxy_labrador - 20-02-2012, 21:05

niestety najgorsze jest to, ze w telewizji nie pokazuja, jak CM cos nie wyjdzie. Z nieoficjalnych zrodel wynika, ze niestety bylo bardzo duzo takich przypadkow.
Dla mnie jedna z najwazniejszch rzeczy przy szkoleniu jest to, ze ma to sprawiac przyjemnosc mi i mojejmu psu, a gdybym stosowala metody Cesara, raczej by tak nie bylo. Ale kazdy ma inne zdanie i to jego sprawa, co robi ze swoim psem.

baska - 21-02-2012, 12:05

Bora napisał/a:
baska napisał/a:
Bora, sa tacy co wyłacznie z tyego korzystaja ale nazwanie ich szkoleniowcami to przesada :)

Z jakiego ? Wyraźnie też napisałam, że żaden szkoleniowiec nie będzie opierał się tylko na korektach w swojej metodzie szkoleniowej, bo to sie po prostu mija z celem.
baska napisał/a:
Wieszanie psów na ludziach pracujacych innymi metodami

Masz kogoś konkretnego na myśli?
Nikaaa napisał/a:
niektórzy uważają, że halterem czy szelkami zrobisz krzywdę

A nie? Przecież nieumiejętne stosowanie haltera może doprowadzić do nieszczęścia. (np. długa linka+halter)


tu sie wiesza psy na milanie :)

zdanie o szkoleniowcach bylo zarttem i poparciem twojej wypowiedzi

a halterem mozna zrobic krzywde. Prosze niech ktos odpowie na pytanie, dlaczego psa na halterze utrzyma i 5 latek i 80 letnia pani? A na obrozy nie? Dlaczego kantary zaklada sie koniom w celu opanowania ich, a sa to zwierzeta wazace srednio po 500 kg. Oczywiscie, jak kon zechce sie wyrwac to sie wyrwie, ale zazwyczaj wystarcza on do opanowania i pokierowania koniem, kiedy jest on prowadzonym w reku lub uwiazany.
Halter nic nie uczy, robi dokladnie to co robil CM na filmie: uniemozliwia zwierzeciu inna reakcje niz pozostanie w miejscu. On to robil reka. I to bylo wielkie ZLO. Halter jest cacy, bo tak lagodnie psy w nim sie zachowuja, nie ma tych strasznych kolcow. No ale dziala. Ja wiem jak, jestem ciekawa czy np Nikaaa wie jak.

Bora - 21-02-2012, 12:19

baska napisał/a:
Prosze niech ktos odpowie na pytanie, dlaczego psa na halterze utrzyma i 5 latek i 80 letnia pani? A na obrozy nie?

To chyba proste, po pierwsze zmiana rytuału, po drugie ogromne uczucie dyskomfortu, ale i do haltera pies się przyzwyczaja i staje się wobec niego obojętny (podobnie jak niektóre psy mają w nosie kolczatkę i ciągną na nie jak parowozy) Na halterach psy też ciągną.
Na dowód tego mam filmik: http://www.youtube.com/watch?v=f3fU5g2zQjw tutaj Jacek wykorzystał BST (o której już pisałam na forum w tym temacie: http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=6436 swoje zdanie na ten temat wypowiedziałam)

Moją sukę halter gasi. Jest aniołeczkiem jak ma go ma mordzie, ale ona jest bardzo wrażliwym psem, znam psy które z haltera nic sobie nie robią.

Aha i jeszcze jedno i ta korekta prz 3:18min jest okej ? Ringówka ups przepraszam BST jest okej ? A smycz jaką używa Cesar (tak przy okazji też ringówka ) jest zła?

AnIeLa - 21-02-2012, 12:30

Bora napisał/a:
Na dowód tego mam filmik: http://www.youtube.com/watch?v=f3fU5g2zQjw tutaj Jacek wykorzystał BST


Piękny przykład nieumiejętnego stosowania Haltera. Przecież pies powinien mieć smycz przypiętą do haltera i do obroży. A Pan Jacek przypiął tylko do Haltera. Brawo!

dominika92 - 21-02-2012, 12:38

a ja nie rozumiem jednego, czy z góry zakładacie, że jeśli ktoś nie lubi CM to od razu uwielbia JG i wesołą łapkę? nie istnieją tylko oni dwaj na świecie :) Ja nie przepadam za żadnym z nich.
AnIeLa - 21-02-2012, 12:45

dominika92, nie chodzi o CM i JG. Raczej o szkolenie pozytywne a szkolenie metodą CM.
A Bora wstawiła filmik z JG jako przykład zastosowania BST.

dominika92 - 21-02-2012, 12:57

Po prostu odnoszę wrażenie, że dla niektórych szkolenie pozytywne = wesoła łapka i JG. A ja co do tego Pana też nie jestem przekonana..tak samo jeśli chodzi o dominację i teorię stada to dużo bardziej bym była skłonna się przychylić do Jane Fennell niż do CM. Może dlatego, że jest łagodniejsza i wszystko u niej opiera się głównie na konsekwencji. Nie zgadzam się z założeniami tej teorii, ale też w tym wypadku nie uważam ją za szczególnie szkodliwą.
Paseczka - 21-02-2012, 12:57

baska, wydaje mi się, że mamy w takim razie wspólny alfabet- ze względu na pewien rodzaj szkoleń.
Nie śledzę wszystkich tematów i userów, dlatego wolałam się dowiedzieć kim jesteś.

Ratownictwo pod STORATem?

Gocha2606 - 21-02-2012, 13:32

Proszę, halter użyty świadomie awersyjnie, zamiast powalania, dominowania psa, kopania go w słabiznę i magicznego ksssszy!

Efekt natychmiastowy, zmiana zachowania suki w ciągu kilku sekund i możliwość spokojnego podejścia do drugiego psa:

http://www.youtube.com/watch?v=Y7xkfNEStxk

Korekta, kiedy pies się poprawi - pochwała, nagroda. Można? :)

Bora - 21-02-2012, 13:53

dominika92 napisał/a:
a ja nie rozumiem jednego, czy z góry zakładacie, że jeśli ktoś nie lubi CM to od razu uwielbia JG i wesołą łapkę? nie istnieją tylko oni dwaj na świecie :) Ja nie przepadam za żadnym z nich.

Nie zakładam w ten sposób, dorabiasz ideologię do mojego postu.
Po prostu dla kontrastu dla metod awersyjnych CM podałam przykład działania pozytywnego szkoleniowca za jakiego uważałam JG. Zarówno CM jak i JG używają ringówki jako dławika, do korekty zachowań - bo jak inaczej można nazwać BST używaną przez JG ? Okej można zamiast słowa korekta użyć - sygnał.... ale to przecież tylko inne określenie tego samego. Podobnie jak BST to dławik i nic innego. CM także używa ringówek, także daje nimi "sygnał" bla bla bla a to jest nadal korekta.
AnIeLa napisał/a:
dominika92, nie chodzi o CM i JG. Raczej o szkolenie pozytywne a szkolenie metodą CM.
A Bora wstawiła filmik z JG jako przykład zastosowania BST.

Tak, Aniela zrozumiała mój post.
Gocha2606 napisał/a:
Można?

Można, ale to również pozytywne nie jest, a halter uchodzi za narzędzie "pozytywne".

dominika92 - 21-02-2012, 14:00

Bora, nic nie dorabiam, po prostu zapytałam.
tenshii - 21-02-2012, 14:16

Bora napisał/a:
Można, ale to również pozytywne nie jest, a halter uchodzi za narzędzie "pozytywne".

Hmm... a to nie jest przypadkiem tak, że odbieramy nazwę "pozytywne szkolenie" jak "bezstresowe wychowanie"?
Jak ludzie słyszą "bezstresowe wychowanie" myślą - "pozwalanie dzieciom na wszystko, wskutek czego robią się z nich nieznośne bachory"
A to nie tak.
Ja uważam, że zostałam wychowana bezstresowo, tzn bez bicia, nawet najmniejszych klapsów, krzyków, gróźb czy innych "metod awersyjnych". Jeśli jednak zrobiłam coś niezgodnego z oczekiwaniami rodziców dostawałam karę. Za poprawę - nagrodę. I nigdy nie bałam się pójść do rodziców ze swoimi problemami, ale wiedziałam tez, że karę za przewinienie odczuję bardziej niż bicie. Miałam i mam do rodziców pełne zaufanie ale również respekt.
Jeśli chodzi o psy - moje psy są wychowywane pozytywnie - nie bijemy ich, nie krzyczymy, ale mają respekt. Wiedzą, że za dobre zachowanie będzie nagroda, za złe jej brak, plus kara - np ignorowanie, wyproszenie z pokoju itp itd.
Nie da rady zaczarować ani psa ani dziecka magiczną różdżką. W każdej metodzie jest jakiś stres. Ważne jednak aby budować dobre a nie złe skojarzenia.
Jeśli daliście za przykłady CM i JG to ja u CM zdecydowanie częściej (o ile nie zawsze) widzę w oczach psa strach . Przy JG nigdy chyba nie widziałam w oczach psa strachu. I nawet jeśli używa tych samych narzędzi co CM to robi to zdecydowanie inaczej.
Takie jest moje odczucie

baska - 21-02-2012, 14:39

dlaczego halter jest narzedziem pozytywnym? dziala na zasadzie dzwigni, zadne pies nie zaryzykuje zlamania podstawy czaszki, poza tym nacisk na potylice przy lince zaczepione pod zuchwa (dzwignia!!!) jest tak bolesny, ze wiekszosc psow odpuszcza mimo trzymania smyczy w dwoch palcach. Pozytywne jak cholera
Bora - 21-02-2012, 17:05

tenshii napisał/a:
Hmm... a to nie jest przypadkiem tak, że odbieramy nazwę "pozytywne szkolenie" jak "bezstresowe wychowanie"?

Tyle że coś takiego jak bezstresowe wychowanie nie istnieje.
Nauka jest stresem. Kształtowanie klikerem też jest stresujące a przecież psa wówczas nikt nie bije.
tenshii napisał/a:
Jak ludzie słyszą "bezstresowe wychowanie" myślą - "pozwalanie dzieciom na wszystko, wskutek czego robią się z nich nieznośne bachory"

A ja myślę, że jednak tak.
Rozkapryszone dzieci nie znają barier, nikt nie wyznaczył im granic. A wyznaczenie granic jest dla danego osobnika stresujące, bo nie może dostać tego co pożąda. Odczuwa silny stres, a nawet frustrację. Musi się podporządkować konkretnym regułom, nawet jeśli nikt wobec niego nie używa siły.
Poza tym życie jest stresujące, samo w sobie. Psa stresuje wiele rzeczy: że nie może znaleźć miejsca na załatwienie potrzeby, że musi czekać na jedzenie, że spotyka pobratymca na swojej drodze, człowieka którego się obawia itd.
tenshii napisał/a:
W każdej metodzie jest jakiś stres. Ważne jednak aby budować dobre a nie złe skojarzenia.

Tak, też tak uważam.
tenshii napisał/a:
Jeśli daliście za przykłady CM i JG to ja u CM zdecydowanie częściej (o ile nie zawsze) widzę w oczach psa strach

Zaczęłam z większą uwagą oglądać filmiki z udziałem CM. Mam wrażenie że psy tam pokazywane, nauczyły się kontrolować człowieka i manipulować nim.

tenshii - 21-02-2012, 18:27

Bora napisał/a:
A ja myślę, że jednak tak.
Rozkapryszone dzieci nie znają barier, nikt nie wyznaczył im granic.

bo rodzice takich dzieci również źle interpretują metodę ;)

baska - 21-02-2012, 20:13

co innego jest wychowywac, dziecko, psa czy kure, a co innego naprawiac skutki złego wychowania lub jego braku. Triumfalne głoszenie, że CM nie wie co robi bo są psy, którym nie pomógł jest mało związane z realnym swiatem. W realnym świecie nie ma żadnego szkoleniowca, który poradził sobie ze 100 % przypadków. Viktoria S. (zapomniałam nazwiska, help, ktos pomoże?) czasem na wizji orzekała, że psa należy uspic. A pozuje na 100 % pozytywną, behawiorystke.

Nawiasem mówiąc, namnozyło sie behawiorystów, a co drugi po weekandowym kursie. Brzmi lepiej niz treser. Treser to sie z kolczatkami kojarzy i pruciem gardeł a behawiorysta to ohoho, to zaklinacz :p

tenshii - 21-08-2012, 19:45

KULISY ZAKLINANIA PSÓW - OPOWIEŚĆ KLIENTKI CESARA MILANA

Niedawno wpadła nam w ręce historia, którą opisała Ligia Morris. Kilka lat temu trafiła ona do słynnego „Dog Psychology Center” w Los Angeles, którego właścicielem jest nie mniej słynny Cesar Milan. Zapewne znacie go z programów emitowanych na kanale National Geographic, być może czytaliście którąś z jego książek, ale wydaje nam się, że najlepiej opowie o nim ktoś, kto spotkał się z nim oko w oko i zatrudnił go do pracy ze swoim psem. Oto historia opisana przez Ligię ku przestrodze innym właścicielom i opiekunom psów, którzy chcieliby skorzystać z usług Cesara lub na własną rękę stosować jego metody.


Oto co pisze Ligia:

„ Nie pamiętam dokładnej daty, ale musiało to być w 2003 lub w 2004 roku, kiedy zaczęłam oglądać program pod tytułem Zaklinacz Psów na kanale Nat Geo. Nie zajmuję się zawodowo szkoleniem psów, chociaż zawsze się tym interesowałam. W tamtych czasach pracowałam w branży filmowej jako projektantka kostiumów do filmów i programów telewizyjnych. Mieszkałam wtedy w Los Angeles w Kalifornii.

Co sprawiło, że zaczęłam oglądać ten program:
1.Jego tytuł, który zapożyczono od „Zaklinacza koni” Bucka Brannamana, którego znałam i o którym wcześniej czytałam.
2.Tytuł „Psi psycholog” – wydawało mi się niemożliwe, że Nat Geo będzie firmował program z psychologiem w tytule, który nie jest psychologiem z wykształcenia.
3.Pięciominutowe „cudowne recepty” na psie problemy i widoczne, szybkie rezultaty.
4.Skojarzenie kanału Nat Geo z produkcjami dobrej jakości.
5.„Ratowanie” pitbuli, na które wydano wyrok śmierci.

Cofnijmy się nieco w czasie, żeby pokazać chronologię zdarzeń. Do Los Angeles przeniosłam się z Nowego Jorku z moimi dwoma jamnikami. W Nowym Jorku moja starsza suczka miała kłopot z utrzymaniem treningu czystości i dlatego kupiłam sobie pierwszą książkę na temat szkolenia psów „Dog Friendly Dog Training” autorstwa Andrei Arden. Zatrudniłam też trenera polecanego w książce, który miał mi pomagać we wprowadzeniu w życie zawartych w niej rad. Takie więc były moje początki i sposób postępowania w dziedzinie szkolenia psów i innych zwierząt. Kiedy tylko zobaczyłam czy przeczytałam coś ciekawego, a miałam okazję i pieniądze, to zatrudniałam wymienianych w publikacjach specjalistów. W tamtych czasach serwis youtube nie był tak popularny i nie można było obejrzeć filmów, na których szkoleniowcy pokazywali metody, jakich używają do pracy ze zwierzętami.

Z niewielkiego mieszkanka w nowojorskim East Village przeniosłam się do LA, do pięknego domu z dużym podwórkiem. Posiadłość graniczyła z olbrzymim parkiem The Red Line Trestle Footings. Pomyślałam, że jest to idealne miejsce na psa moich marzeń czyli Fila Brasileiro. Przeszukałam cały Internet w poszukiwaniu dobrej hodowli (to mogłaby być osobna historia) i od cenionego hodowcy kupiłam psa, który okazał się totalną porażką. Mój pierwszy Fila umarł w wieku około 12 miesięcy z powodu choroby autoimmunizacyjnej. Opłakiwałam go długo, chociaż później zdałam sobie sprawę z tego, że miałam wiele szczęścia, ponieważ ten pies był niezwykle reaktywny i pewnie któregoś dnia rzuciłby się na mnie przy podchodzeniu do ogrodzenia. To nie jest typowe zachowanie dla Fila. Próbowałam sobie radzić zatrudniając trenerkę, która była na kilku seminariach Iana Dunbara. Chciałam żeby nauczyła mnie jak mam pracować w moim psem używając nagród, ale ona zamiast tego poleciła mi kolczatkę jako narzędzie treningowe. Po śmierci Biggiego byłam bardzo smutna… Wtedy mąż kupił mi następnego Fila w prezencie. Tym razem miał to być pies „wystawowy”. I tu jedna uwaga - wielu hodowców mianem pies do kochania określa psa, który nadaje się do natychmiastowego leczenia. Był to czas, kiedy pierwsze odcinki „Zaklinacza Psów” pojawiły się w telewizji, a dla mnie otworzyła się droga do skonsultowania mojego psa w słynnym „Centrum Psychologii Psa”.

Kiedy spotkaliśmy się z Cesarem mój wspaniały pies Cherokee był w wieku 5, może 6 miesięcy. Moje jamniki miały wtedy, jeden dwa, a drugi trzy lata. Całe stadko żyło w jak najlepszej komitywie. Cesar wszedł ze mną do domu i od razu można było zobaczyć, że psy to poczuły. Myślę, że on rzeczywiście ma w sobie to coś, co wpływa na psy. Natychmiast po wejściu zwrócił mi uwagę, że powinnam dominować nad psami i że mój Cherokee rywalizuje z małymi jamnikami o przywództwo w stadzie. Ponadto pokazał mi jak mam spacerować z moim szczeniakiem – wydając przy tym wiele dźwięków jak pssst, żeby uciszyć psa i dodając szarpanie smyczą i zaciskanie dłoni na karku i na ciele psa. Teraz dociera do mnie jak zastraszone tym wszystkim musiały być moje psy i jak mocno wycofał się mój sześciomiesięczny Fila. Cesar Milan powiedział mi, że Fila nie może nawet zmarszczyć nosa na mniejszego psa, a ja nie zdaje sobie sprawy co oznaczają takie gesty ponieważ nie mam pojęcia o języku ciała psów. Próbowałam mu opowiedzieć jak świetnie moje psy się dogadują i w jakiej żyją przyjaźni i że jedyna rzecz, o jaką mi chodzi to parę wskazówek na przyszłość, żeby zapobiec ewentualnym problemom. Cesar w ogóle mnie nie słuchał, stwierdził jedynie, że FB to nie jest rasa odpowiednia dla mnie. Mogłabym sobie oczywiście poradzić z sytuacją, ale tylko jeśli byłabym osobnikiem alfa, którym w jego mniemaniu nie byłam.

Po wizycie zaczęłam utwierdzać się w przekonaniu, że wszystko co do tej pory robiłam z moimi psami było niewłaściwe i w związku z tym jestem skończoną kretynką. Przecież wszystko co on mi pokazał tego dnia przynosiło natychmiastowe efekty. Jednak nie wiedziałam jeszcze, że będą tak zwane efekty uboczne i to długotrwałe, które pojawią się nieco później (i co wciąż się uwidocznia). Przed wizytą Cherokee i Tex (jamnik) byli przyjaźnie nastawieni do innych psów. Teraz, kiedy zaczęłam stosować nowe metody, szczególnie z psem na smyczy, które daleko odbiegały od tego, czego nauczyłam się wcześniej od trenerów szkolących pozytywnie, moje psy stały się nieprzyjazne i o wiele bardziej reaktywne w stosunku do innych psów. Do tego stopnia, że na spacery w parku mogłam z nimi wychodzić jedynie wcześnie rano lub późnym wieczorem. Od tej pory również każdy posiłek oznaczał napięcie ponieważ wszystkie musiały jeść w tym samym czasie, a ja miałam je nadzorować. Stałam się nadgorliwa jeśli chodzi o dyscyplinę. Broniłam Cesara i polecałam go znajomym! Chociaż inni miłośnicy Fila Brasileiro nie akceptowali jego metod, a szczególnie osoby, które zajmowały się psami tej rasy ratowanymi z różnych opresji i członkowie różnych organizacji działających na rzecz zwierząt. Jedyna pozytywna rzecz to dwa spacery, na które zabierałam swoje psy. Można powiedzieć, że miały sporo ruchu, natomiast nie zdobywały żadnych umiejętności społecznych i nie uczyły się jak żyć z innymi psami.

Przed jednym z moich dłuższych wyjazdów zadzwoniłam do „Centrum Psychologii Psa” żeby przyjęli mojego psa na 15 dni. Ze względu na rasę odpadały wszelkie hotele dla zwierząt. Tam został przyjęty, ale była to bardziej szkoła przeżycia niż spokojny pobyt. W Centrum przebywało wiele pitbuli i mieszańców pitbula oraz ludzie pilnujący i uciszający wszelkie interakcje pomiędzy psami, nawet te, które wyglądały na zwykły psi sposób porozumiewania się między sobą. Małe pieski trzymane były w jednym pomieszczeniu i spały na jednym legowisku. Duże psy musiały przebywać razem i razem jeść, a wiele z nich miało założone obroże elektryczne. W tamtych czasach nawet nie wiedziałam co to jest… Cesar wyjaśnił mi zasady pobytu, zrobiłam sobie na pamiątkę kilka zdjęć mojego psa, który zostawał w takim słynnym miejscu, pożegnałam się i wyruszyłam w drogę całkowicie spokojna o rozwój wypadków.

Kiedy odbierałam psa z centrum zauważyłam, że ma zranioną powiekę i zapytałam stróża co się właściwie stało. Nie otrzymałam jasnej odpowiedzi, tłumaczył się, że nie było go wcześniej w pracy i w związku z tym nie wie co się stało. Ponadto mój pies miał założoną obrożę szokową. Wróciłam do domu i postanowiłam, że porozmawiam z przełożonym tego człowieka. Powiedziano mi, że mój pies się stawia, że takie zachowanie jest typowe dla tej rasy (co jest kompletną bzdurą) i że podpisałam stosowne papiery. W związku z tym nic więcej nie da się zrobić.

To otworzyło mi oczy na pewne sprawy. Po powrocie do domu zauważyłam, że Cherokee dziwnie się zachowuje, szczególnie, kiedy musiałam wyjść z domu. Pies cały czas za mną chodził. Nie byłam w stanie nad nim zapanować. Ponadto strasznie cierpiał pozbawiony mojej obecności. Ja jednak zaangażowałam się z nim w treningi psów ratowniczych. Coraz bardziej wciągał mnie świat psów pracujących i dlatego moje jamniki z kolei zabierałam na zawody psów norujących. Bardzo dużo nauczyłam się o roli nagradzania w treningu psów, pomocni w tym okazali się funkcjonariusze z biura Szeryfa i ludzie zajmujący się pracą z psami norującymi. Wtedy zaczęłam sobie zdawać sprawę z tego jak wpływa na procesy uczenia się u psów stosowanie przymusu i bodźców awersyjnych. Mój Fila padł ofiarą takich metod i dlatego stał się taki niespokojny. Skończyło się to również lękiem separacyjnym połączonym z fobią dźwiękową, szczególnie mocno pies reagował na odgłosy burzy. Nigdy wcześniej przed „zaklinaniem” nie prezentował takich objawów.

Ponieważ Cherokee mocno urósł i stał się za duży jak na psa ratowniczego rozpoczęłam z nim ćwiczenia pasterskie. Radził sobie wyśmienicie. Dowiedziałam się również, że mój pies nie jest Filą czystej krwi, ale że ma domieszkę mastiffa – to też zasługuje na osobną historię… Jednakże pies zdołał się nauczyć pewnych zachowań społecznych, właśnie dzięki ćwiczeniom z zakresu ratownictwa i pasterstwa. Radzi sobie również dobrze z obecnością innych psów. Podejrzewam, że tu pewną rolę odegrała obroża szokowa i wiem, że mój pies zapłacił za to wysoką cenę. Jego lęki i niepokoje udało nam się przezwyciężyć poprzez zastosowanie pozytywnych metod treningowych, przestrzeganie procedur w zakresie radzenia sobie ze stresem, stosowanie kamizelki i wykorzystanie feromonów DAP. Jednak poprawa nie postępuje tak szybko jak w programie telewizyjnym. Długoterminowe działanie metod Cesara (w tym używanie elektrycznej obroży) miało fatalny wpływ na mojego psa.

Cesar Milan ma program w telewizji. Ja jestem zawodowo związana z show biznesem. Produkcja programu trzyma się zawsze bardzo ściśle scenariusza, dlatego że trzeba zadbać o pieniądze na dalsze odcinki. Zwykle mocno ingeruje się w jego program na etapie montażu, tak aby długotrwałe w rzeczywistości procesy wyglądały na krótkie i przynoszące rezultaty, a ponadto maskuje się używanie przez Cesara brutalnych metod do treningu zwierząt. Są również inne rzeczy, o których nawet wam się nie śniło, a które miały miejsce na przykład przy ćwiczeniach pasterskich, ale chroni je umowa o zachowaniu tajemnicy i inne pisemne uzgodnienia. Cesar jest samoukiem i nawet nie próbuje zrozumieć dlaczego to co robi naprawdę działa (albo jak będzie skutkowało na przyszłość). Na świecie są fachowcy od psich zachowań i wiedzą jak i dlaczego psy zachowują się w określony sposób. W ich przekonaniu opinie wygłaszane przez Cesara to kompletny bełkot. Reasumując: Cesar trenuje psy w ramach telewizyjnego show, posługuje się skomplikowanymi technikami, które tłumaczy jako swoiste czary-mary i dlatego pomimo swojego wizerunku silnego mężczyzny bardzo często odnosi obrażenia!

Nagrodą, jaką wyniosłam ze spotkania z Cesarem Milanem jest dla mnie to, że sama nauczyłam się jak szkolić pozytywnie. Dowiedziałam się czym jest kwadrat wzmocnień, co to jest warunkowanie instrumentalne i wzmocnienie pozytywne. Wiem na czym polega praca węchowa, praca ze stadem i jak szkolić psy pasterskie, dowiedziałam się wiele o ewolucji psów, zachowaniach wilków, itp. Spotkałam wielu różnych trenerów i nauczyłam się stosowania niezwykle skutecznych metod pracy z psami opartych na partnerstwie a wykluczających używanie siły!

Dzisiaj moje psy mieszkają ze mną na farmie w Brazylii. Mam dodatkowo 3 psy, czystej krwi Fila, które szkolę do wykrywania węży, ale oprócz tego wszystkie pracują w charakterze psów pasterskich. Jeden z nich zajął nawet 3 miejsce w zawodach organizowanych przez amerykański związek właścicieli psów rasy border collie (USBCHA) startując przeciwko 10 borderom, 2 rottweilerom i 2 owczarkom niemieckim. Uważam się za trenerkę wykonującą swój zawód z pasją, używam klikera, technik pasterskich, ratowniczych i SATS. Dużo czytam i sama się dokształcam. Mam nadzieję, że moje wspomnienia skierują was na odpowiednie tory, szczególnie zaś na te, dzięki którym nie zmarnujecie swoich psów.

Ligia Morris

źródło: http://www.hissteria.pl/i...kroki&Itemid=49

siulentas - 21-08-2012, 20:42

Nigdy nie lubiłam tego człowieka ani jego ''codownych metod''.
donia457 - 21-08-2012, 22:50

tia... jak ja kiedys szpyrgnelam Rede w bok zeby zwrocila na mnie swoja uwage to jakies adhd a opanowalo,i wiecej tak nie zrobie
Lilitu - 25-08-2012, 19:09

Szukając obroży dla Głoda, znalazłam takie "cudo" :beated: z cyklu zrób to sam jak w TV :beated:
http://allegro.pl/obroza-...2572828307.html

Gocha2606 - 25-08-2012, 19:57

A ja od kilku tygodni "okręcam" młodziutkiego owczarka niemieckiego, który z powodu braku socjalizacji reagował agresją lękową na inne psy, niezależnie czy małe czy duże, suki, szczeniaki... W wieku około 10 miesięcy przeszedł szkolenie indywidualne w pewnej baaaardzo znanej szkole tradycyjnej, gdzie został wyszarpany na kolczacie i na dławiku, zalecenie - kolczata, kaganiec , do przemyślenia używanie OE bo pies niereformowalny i agresywny. Pan nie skorzystał z OE, poszedł na konsultacje do drugiej bardzo znanej szkoły - diagnoza i zalecenia te same.

Co gorsza, nikt ze szkoleniowców nie pokazał panu jak reagować kiedy widzi obcego psa i jak zapanować nad Fido kiedy już wyskoczy ze szczekaniem i kłapaniem paszczą.

Pan w dobrej wierze posłuchał genialnych rad domorosłego "zaklinacza psów" - hodowcy, który naoglądał się za dużo Milana i na spacerze na lotnisku raz a porządnie powalił Fida i przealfarolował. Efekt - Fido na lotnisku na widok innych psów brał ogon pod siebie i spierniczał do samochodu.
Potem pan ze dwa razy przerolował Fida samodzielnie, kiedy ich poznałam pan szedł sobie, Fido kilka kroków za nim wlókł się ze spuszczonym ogonem, wypatrując tylko potencjalnych wrogów czyli innych psów.

Wątek Fidusia jest tutaj, szukałam niedawno chętnych na wspólne spacery, tam też jest filmik z pierwszego spaceru z obcą suką:

http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=7953

Zmieniliśmy całkowicie metody, nie używamy żadnych form przemocy ani manipulacji fizycznej Fidem, stosujemy sygnały komunikacyjne psów, odwrażlwianie, przeciwwarunkowanie, BAT, LAT, naukę skupiania na przewodniku i budowanie więzi i zaufania psa do człowieka.


Gdyby ktoś był ciekawy, jak sobie Fido radzi obecnie, kilka filmików z naszych spotkań, nie taki diabeł straszny ....

Kolejny spacer socjalizacyjny, poznajemy nowe psy, pokonujemy wyzwania:

http://www.youtube.com/watch?v=zVTxgPOZGR8

W ubiegłym tygodniu pan od Fida skorzystał z okazji i dołączył do grupy początkującej, żeby nauczyć się pracy w obecności innych psów.

Zajęcia pierwsze, nowe psy, straaaaszne samoloty warczące nad głowami, w dodatku zajęcia na łące przy lotnisku, na którym Fido wcześniej został dwukrotnie powalony na ziemię z "zalfarolowany" i z którego zwiewał z podkulonym ogonem prosto do swojego bezpiecznego samochodu:

http://www.youtube.com/wa...channel&list=UL

Dał radę chłopak, chociaż brakuje mu tej psiej radości.

A tu zajęcia drugie, ogonek zaczyna machać:

http://www.youtube.com/watch?v=YJUGQytLjkU

:)

inkapek - 25-08-2012, 21:37

Pięknie, barwo dla Ciebie oraz dla Pana że nie zrezygnował z psa :) Widać że mądry z niego psiak. BRAWO ;D
Gocha2606 - 10-09-2012, 12:12

Dzięki :)

Pan nie zrezygnował, ale był podłamany i zniechęcony, bo skoro szkoleniowcy polecani przez związek kynologiczny i na forum owczarkarzy rozłożyli ręce to znaczy, że pies jest niereformowalny i nie ma na niego sposobu...

No ale kiedy zobaczył, że to, co proponuję działa, że ma to podstawy w nowoczesnej nauce o psach ( bo to co robiliśmy - wysyłałam mu potem na maila linki do artykułów i filmów ) i że Fido zaczyna zupełnie inaczej się zachowywać, a w dodatku nie brałam za to żadnych pieniędzy ;D - to zmienił swoje podejście i zaczął inaczej patrzeć na swojego psa.

Problemem jest teraz nie Fiduś, bo to świetny psiak, ale pan, który czasami rzuca go na zbyt głęboką wodę albo daje się podpuścić "znawcom" ( takim, co to niejednego psa już wychowali metodami siłowymi) i testuje metody, które ja mu stanowczo odradzam. Ale i tak jest dobrze, Fido strasznie się zmienił, otworzył na świat, inne psy i co najważniejsze - na przewodnika.

A gdyby ktoś był ciekawy - kolejny filmik z pracy w grupie, jest coraz trudniej, podnosimy poprzeczkę:

http://www.youtube.com/watch?v=-efgKglfOvY

i ze spacerku socjalizacyjnego , na który zaprosiłam kilka znajomych osób z fajnymi psiakami ( Fido dopiero je poznał):

http://www.youtube.com/watch?v=cZZdjuk5EYU

Jeszcze trochę pracy przed panem i Fidem, ale postęp jest tak o 99%. :)

PS. na forum owczarkowym tamtejsze guru czyli pani Zofia M. uważa, że tak szybki postęp jest niemożliwy.
Czary mary?
A może po prostu nowoczesne metody pracy są czasem lepsze niż te stosowane w szkołach zrzeszonych w związku kynologicznym , do których chodził wcześniej Fido ?

Rysia88 - 10-09-2012, 13:38

Świetnie wyglądają te Wasze zajęcia.... :) Fido piękny pies - jak zobaczyłam go w tym filmiku ze spaceru pod koniec jak truchta z kijem do pana a potem tak mu między nogami zadowolona przechodzi to sie troszku wzruszyłam..
barwo dla Ciebie ;*

inkapek - 11-09-2012, 19:52

Pięknie, uwielbiam taką naukę z psem i sama ją stosuję super naprawdę super :) Aż się buzia cieszy jak psy są szczęśliwe a i właściciel się uśmiecha ćwicząc ze swoim psem.
Di - 24-03-2013, 15:20
Temat postu: Zaklinacz psów ukarany!
Łapcie, ludziska;
ciekawa jestem opinii.

http://www.joemonster.org...cz_psow_ukarany

Maleńka - 24-03-2013, 16:32

Czy ten człowiek jest normalny?!
Pikuś - 24-03-2013, 16:40

Maleńka napisał/a:
Czy ten człowiek jest normalny?!
ale o co chodzi...? Piszesz w odniesieniu do filmiku? Jakbyś mogła się rozwinąć..
Maleńka - 24-03-2013, 17:15

Pikuś, tak odnosnie filmu..i jego poczatku..
Pikuś - 24-03-2013, 17:48

Ale ja nadal nie rozumiem, co zrobił źle?

Wg mnie postąpił słusznie, jego metody nie są okrutne po prostu bazują na teorii dominacji. A moim zdaniem jeśli ktoś UMIE posłużyć się tą teorią i robi to z głową to nie jest nic złego. Co innego jak mogliśmy zauważyć, że Milan uderzył psa, ale nie zdarza się to często.

arleta - 24-03-2013, 18:07

Pikuś, nie ma czegoś takiego jak "teoria dominacji".
Pikuś - 24-03-2013, 18:16

arleta, no to nazwij fachowo metody Milana.
arleta - 24-03-2013, 18:17

jeszcze raz: to nie jest teoria, nigdy nie było takowej i nigdy nie będzie. Zapoznaj się z definicją teorii.
Sprawa dotycząca tematu- filmu- jest znana od dawna.

Di - 24-03-2013, 18:22

Pikuś, ja uważam, że postąpił idiotycznie, bo najpierw coś psu dał - a potem mu to zabrał. Nie rozumiem, dlaczego. Mogę się tylko domyślać, że agresywnie broniła miski - ale niech mi ktoś wyjaśni, dlaczego pies nie może jeść w spokoju? Szczególnie, że ta labradorka była poddana, posłusznie czekała, aż gość postawi przed nią miskę i POZWOLI jej jeść. Spokojnie jadła, a on nagle jej ją zabrał. Każdy by się wściekł. A tego, co działo się później, to już kompletnie nie jestem w stanie zrozumieć. Dlaczego on dalej podjudzał tego psa? Co chciał osiągnąć? Dlaczego ją w końcu uderzył? Czemu jej machał tymi rękami? Co to wszystko miało znaczyć?

Pikuś napisał/a:
Wg mnie postąpił słusznie, jego metody nie są okrutne po prostu bazują na teorii dominacji.


W którym miejscu on postąpił słusznie?

FadGoś - 24-03-2013, 18:41

Jego metody nie sa rewelacyjne ,ale oglądać tez trzeba umieć ;] Ja ta nigdzie nie widzę próby zabrania miski tylko przysunięcie się bliżej a pies go za atakował , przy położeniu psu ręki na pysku psiak go ugryzł . Film jest urywkiem czegoś tam , i nie wiadomo jaki jest problem psa i dlaczego Milan został wezwany
Maleńka - 24-03-2013, 18:42

Pikuś, nie ma czegos takiego jak teoria dominacja..poczytaj troche.
Pikuś - 24-03-2013, 19:17

Di napisał/a:
Dlaczego on dalej podjudzał tego psa?
nie zauważyłam żadnego podjudzania psa, serio. Kucał przy psie i czekał aż się uspokoi. Nie widziałam całego odcinka, nie znam przypadku, ale akurat w tym filmiku nie widzę nic złego.
Di napisał/a:
ale niech mi ktoś wyjaśni, dlaczego pies nie może jeść w spokoju?
mi się wydaje, że próbuje wyeliminować agresję przy misce. Ale tak jak wyżej.. nie oglądałam całego odcinka.
Maleńka napisał/a:
nie ma czegos takiego jak teoria dominacja..poczytaj troche.
czy są ludzie, którzy próbują zdominować psa, ustalić hierarchię w stadzie, bo uważają, że aby pies funkcjonował prawidłowo, musi znać swoje miejsce w stadzie i próbują go dominować aby do tego doprowadzić? Tak czy nie?
Di - 24-03-2013, 19:35

Pikuś, też nie widziałam całego odcinka i mogę sobie gdybać o jego motywach, ale wnioskując tylko i wyłącznie z tego urywku - Cezar sobie sam na to ugryzienie zasłużył.
Ewelina - 24-03-2013, 19:35

i w końcu jakiś pies się postawił :-P
Pikuś - 24-03-2013, 19:41

Di, nie moge powiedzieć, że sobie zasłużył, ale wydaje mi się, że doskonale wiedział jaka może być reakcja psa, ale dlaczego nie uniknął takiej sytuacji - nie wiem.
AnIeLa - 24-03-2013, 19:49

Di napisał/a:
Cezar sobie sam na to ugryzienie zasłużył.


Nie pierwsze, nie ostatnie ugryzienie. No cóż praca z psami może się tym skończyć.

Maleńka - 24-03-2013, 19:49

Pikuś, Są ale jest to postępowanie błędne bo nie ma czegoś takiego jak TEORIA DOMINACJI! I nie będe Ci tego udowadniac wez i poczytaj..
Ewelina - 24-03-2013, 19:53

AnIeLa napisał/a:
Nie pierwsze, nie ostatnie ugryzienie. No cóż praca z psami może się tym skończyć.
Też tak uważam i nie wiem po co nad tym się zastanawiać. Dla mnie nie ma w tym nic dziwnego.
pasiconik - 24-03-2013, 20:10

Kiedyś już widziałam ten filmik, właściwie nie do końca jeszcze wyrobiłam sobie zdanie na jego temat, bo uważam tego człowieka za fachowca, a w każdym fachu są potknięcia, ale... zastanawia mnie jedna rzecz - pytam głównie "obrończyń psiej miski" czy rugałybyście go tak samo, gdyby psem w filmiku był ONek, albo albo jamnik? Spodziewam się, że odpowiecie "oczywiście", ale szczerze w to wątpię. Ten labuś to nie tylko nasz kochany labuś, ale też agresywny pies, który mógłby równie dobrze tak samo chapnąć dziecko bawiące się koło jego miski, więc co jest ważniejsze - bezpieczeństwo ludzi czy psie prawo do nietykalnej miski? Bo nie rozumiem, dlaczego psia miska ma być nietykalna?
Pikuś - 24-03-2013, 20:11

Maleńka napisał/a:
jest to postępowanie błędne
jakoś jeśli umie się to wykorzystać przynosi dobre rzeczy, ale żeby się tym posługiwać, trzeba UMIEĆ
Maleńka napisał/a:
nie ma czegoś takiego jak TEORIA DOMINACJI!
ale jest coś takiego jak ustalanie hierarchii czyli dominacja, weź zrozum co piszę. Może błędne użyłam na początku sformułowania, ok, ale przesłanie idzie to samo.
Maleńka - 24-03-2013, 20:14

http://artykuly.animalia.pl/artykuly.php?id=605
Pikuś - 24-03-2013, 20:15

Maleńka, w takim razie, jak nazwiesz metodę Milana? I mam rozumieć, że uważasz ją za pomyłkę, mimo że działa, a psu nie dzieje się krzywda?
Di - 24-03-2013, 20:22

pasiconik napisał/a:
pytam głównie "obrończyń psiej miski"


tak mnie jeszcze nienazwano ;D

pasiconik napisał/a:
czy rugałybyście go tak samo, gdyby psem w filmiku był ONek, albo albo jamnik?


Co ma piernik do wiatraka? Przed Bianką miałam inne psy, w tym pochodną onka (nie wiem, do końca po czym) i uczulano mnie od kilkulatka, że do psa się nie wolno zbliżać, jak je - bo to jest jego chwila. Czego miałabym szukać w psiej misce? Jestem wściekła na Biankę, gdy usiłuje mi coś ściągnąć z talerza, bo podczas jedzenia CHCĘ MIEĆ ŚWIĘTY SPOKÓJ.

pasiconik napisał/a:
kochany labuś, ale też agresywny pies


Jestem przeciwnikiem utożsamiania labradorów ze słodyczą wszechświata. Wiem, że labradory mogą mieć swoje odpały. Kilka razy pisałam w tematach, że dziecko ma mieć ściśle określone granice w stosunku do psa. Ja takie miałam. Nie chcę przez to powiedzieć, że atakowanie dziecka przez psa jest czasami uzasadnione i dozwolone - absolutnie nie. Pies ma wiedzieć, co mu wolno, a czego zrobić kategorycznie nie może w temacie dziecka. Ale to nie ten temat.

pasiconik napisał/a:
więc co jest ważniejsze - bezpieczeństwo ludzi czy psie prawo do nietykalnej miski?


Większość z nas zgodnie stoi za tym, że legowisko psa jest osobistym dla psa miejscem i ludzie nie mają do niego wstępu. Dzieci nie powinny zaczepiać psa podczas leżenia w legowisku. Dlaczego więc miska miałaby być postrzegana inaczej? I nie bardzo rozumiem to zestawienie - czy to, że jesteśmy ludźmi, pozwala nam wpychać paluchy do miski psa podczas, gdy on je? Po co?

pasiconik napisał/a:
Bo nie rozumiem, dlaczego psia miska ma być nietykalna?


A ja nie rozumiem, dlaczego miałaby być tykalna, skoro już tak dyskutujemy. Mogę Biance grzebać w gardle podczas jedzenia, bo pod tym względem jest łagodna jak baranek (co zresztą jest pomocne, jak podczas spaceru złapie jakąś kość, to mogę jej swobodnie z pycholka wyciągać), co jednak dalej nie sprawia, że z upodobaniem jej w tym gardle grzebię.

pasiconik - 24-03-2013, 20:24

Maleńka, trochę Ci się chyba pokićkało z tym, że teorii dominacji nie ma - ona jest, ale jest przez wielu uważana za niesłuszną. Trochę precyzji.

[ Dodano: 24-03-2013, 20:37 ]
Di napisał/a:
Co ma piernik do wiatraka? Przed Bianką miałam inne psy, w tym pochodną onka
Ale ja nie miałam na myśli CIEBIE, tylko filmik, na którym Cesar Millan zdaje się być agresywny w stosunku do psa. I daję sobie głowę uciąć, że gdyby psem był jazgotliwy, agresywny jamnik, to wszyscy zgodnie poklaskiwaliby, że w końcu znalazł się ktoś, kto jamniora do parteru potrafi sprowadzić - próbkę tego można przeczytać w wątku o Edim ( na tymczasie u Sławka), który pogryzł niedawno jamnika - zobacz proszę ile osób z uśmiechem skomentowało, że najchętniej sami by jamniory pogryzli, i Edi wciąż został kochanym psem. I znowu odwróćmy sytuację - niech by to haszczak pogryzł któregoś z naszych labów - ktoś stanąłby w jego obronie?! Rozumiesz, o co mi chodzi? Wg mnie ten filmik wzbudził tyle emocji, bo psem "źle potraktowanym" był labrador.
Di napisał/a:
Kilka razy pisałam w tematach, że dziecko ma mieć ściśle określone granice w stosunku do psa.
Musiałoby się urodzić genialne dziecko, żeby raczkując np. znało swoje granice w stosunku do psa.
Di napisał/a:
Większość z nas zgodnie stoi za tym, że legowisko psa jest osobistym dla psa miejscem i ludzie nie mają do niego wstępu.
To ja jestem w mniejszości.
Di napisał/a:
czy to, że jesteśmy ludźmi, pozwala nam wpychać paluchy do miski psa podczas, gdy on je? Po co?
Po to, żeby chociażby wyciągnąć z miski coś, co nie powinno się tam znajdować, z jakiegokolwiek powodu. Nie wyobrażam sobie sytuacji, żebym bała się wyciągnąć rękę do swojego psa podczas gdy on je. Pies powinien ufać człowiekowi i wiedzieć, że NAWET jeśli będziemy mu pchali łapy do miski, to nie mamy złych zamiarów.
Pikuś - 24-03-2013, 20:53

Di napisał/a:
Większość z nas zgodnie stoi za tym, że legowisko psa jest osobistym dla psa miejscem i ludzie nie mają do niego wstępu.
a ja uważam, że nie powinno, się zaczepiać psa gdy je lub gdy leży na legowisku, ale jeśli się to zrobi pies nie może atakować.
A Milan zbliżył tylko rękę do miski i uważasz, że dobrze, że pies go ugryzł. A co jeśli, sytuacja miałaby miejsce w domu.... pies je karmę, a obok miski raczkuje dziecko, pies się rzuca. Wtedy wina psa, bo jest agresywny. Pies nie może być agresywny, jeśli grzebie mu się w misce czy kładzie na legowisku, to ludzie sobie wmówili, że pies jest w tych miejscach nietykalny i ok, ale to ma wychodzić od nas czyli "Nie dotykam psa, daję mu spokój" a nie "Nie dotykam psa, bo może mnie użreć, a może to zrobić, bo to jego miejsce"

Di - 24-03-2013, 20:55

pasiconik napisał/a:
Ale ja nie miałam na myśli CIEBIE


Wiem, że nie odniosłaś się personalnie do mnie, pociągnęłam swoją myśl i fragment o Biance w jednym wersie. Zrozumiałam, że chodzi Ci o

pasiconik napisał/a:
ten filmik wzbudził tyle emocji, bo psem "źle potraktowanym" był labrador.


Ale osobiście się z tym nie zgadzam.

pasiconik napisał/a:
I daję sobie głowę uciąć, że gdyby psem był jazgotliwy, agresywny jamnik, to wszyscy zgodnie poklaskiwaliby, że w końcu znalazł się ktoś, kto jamniora do parteru potrafi sprowadzić


No to jest to przykre - jamnik nie jamnik, rasa nie powinna mieć tutaj żadnego znaczenia; pies to pies. I wszelkiego rodzaju napady agresji niezależnie czy wewnątrzgatunkowa, czy między - pies człowiek, trzeba rozpatrywać jako problem. Chodzi mi o to, że czasami o te problemy sami się prosimy. Np. wczoraj Biankę zaatakowała suka zwolniona ze smyczy. Mój błąd polegał na tym, że zaufałam właścicielowi i nie zmieniłam kierunku spaceru. Nic się nie stało, ale pies mi się wystraszył.

pasiconik napisał/a:
Musiałoby się urodzić genialne dziecko, żeby raczkując np. znało swoje granice w stosunku do psa.


Kontakt psa i dziecka (szczególnie tak maleńkiego) powinien odbywać się tylko i wyłącznie pod okiem osoby dorosłej. pasiconik, ja naprawdę nie uważam, że pies to święta krowa i może sobie robić, co mu się podoba, dziecko gryźć, i co tylko, ale uważam też, że skoro jest PSEM, to jednak zawsze może zdarzyć się coś nieprzewidzianego - i za skrajną nieodpowiedzialność uważam ślepe zaufanie w przewidywanie reakcji psa, nawet najbardziej łagodnego.

pasiconik napisał/a:
Po to, żeby chociażby wyciągnąć z miski coś, co nie powinno się tam znajdować, z jakiegokolwiek powodu.


I tu mogłabym dalej brnąć i gdybać, co by to miało być albo dlaczego mu tą miskę zabierać. Ale czy nie można po prostu, gdy je, zostawić psa w spokoju? Nie pochwalam ignorowania agresji psa w stosunku do właściciela, absolutnie nie, ale nie można czegoś z tej miski wyciągnąć, najpierw dając psu komendę, żeby odszedł/odsunął się? Coś na kształt 'Zostaw', jeżeli kontakt człowieka z psią miską PODCZAS JEDZENIA jest tak istotny?

Bronię reakcji suki z filmiku, bo naprawdę nie wierzę, że nie byłoby innej opcji nauczenia suki, że
pasiconik napisał/a:
NAWET jeśli będziemy mu pchali łapy do miski, to nie mamy złych zamiarów.
, niż ta, którą zaprezentował Pan Millan. Szanuję jego wiedzę i doświadczenie, ale z metodami się nie zgadzam.

[ Dodano: 24-03-2013, 21:01 ]
Pikuś napisał/a:
A Milan zbliżył tylko rękę do miski i uważasz, że dobrze, że pies go ugryzł.


Nie uważam, że dobrze, że go ugryzł, tylko że sam sobie na to zasłużył. Pies wysyłał konkretne sygnały, w dodatku uspokajające. Nie wiem, czemu miało służyć to skradanie się itd. Podobnie zresztą, jak nie wiem, czemu ma służyć zakładanie podwójnych obroży przez tego Pana i ciągła stymulacja 'dotykowa'.

Pikuś napisał/a:
Pies nie może być agresywny, jeśli grzebie mu się w misce czy kładzie na legowisku, to ludzie sobie wmówili, że pies jest w tych miejscach nietykalny i ok,


Zgadzam się. Pies nie może być agresywny. Ale same wiemy, że nie wszystko się czasami układa jak byśmy chciały i czy jedyną metodą na wyplewienie pewnych zachowań ma być metoda przedstawiona na filmie? Dla mnie to było traumatyczne.
Nie wiem, czemu wyszłam na kogoś, kto zezwala psu na agresję i uważa, że nic się nie dzieje. Sądzę, że swoje stanowisko wyjustowałam dość klarownie.

Ryniu - 24-03-2013, 21:08

Ten film się chyba wiąże z tym pierwszym.


Pikuś - 24-03-2013, 21:22

Di napisał/a:
Nie uważam, że dobrze, że go ugryzł, tylko że sam sobie na to zasłużył. Pies wysyłał konkretne sygnały, w dodatku uspokajające.
ale jeśli zamiast Milana byłoby to dziecko...?
Di napisał/a:
czy jedyną metodą na wyplewienie pewnych zachowań ma być metoda przedstawiona na filmie?
jeśli wystepuje problem tak głęboki na filmie, to szczerze wątpię czy któreś z nas sobie z nim poradzi. Z resztą Milan pokazuje jedną z możliwych metod, która użyta w rękach fachowca, jest skuteczna. Ktoś inny może użyć klikera i też będzie dobrze, każdy robi to na czym się zna, a w żadnej z metod psu nie dzieje się krzywda. Bo akurat w tym przypadku tego nie widzę.
Martzel - 25-03-2013, 13:54

Nie podobają mi się metody Cesara, ale nie zgadzam się z tym, że pies może być agresywny gdy mu się sięga do miski. My psa od małego uczyliśmy, że mogę mu miskę zabrać, pogrzebać w jedzeniu itp. Tylko właśnie, od małego, ten pies nie był tego nauczony i jego reakcja była do przewidzenia. Wykorzenianie złych nawyków psa to jednak nie tak prosta sprawa i może trwać to trochę długo, nie wystarczy tylko asertywność :)

A co do wspomnianej teorii dominacji to oczywiście, że istnieje. Tak samo jak istnieją teorie o końcu świata, tym, że psy chcą przejąć władzę na Ziemi czy też, że Maria Curie była kobietą.

aangela1 - 25-03-2013, 18:49

Ja uważam, że do psa oczywiście zawsze trzeba mieć szacunek, trzeba wiedzieć, co jest przesadą z naszej strony i jakie zachowania zbyt mocno ingerują w jego przestrzeń, ale zbliżanie się do miski nie powinno być problemem.
Nie powinno się tworzyć tak zwanych "pustych przestrzeni" czyli miejsc gdzie nie powinniśmy podchodzić.
W stadzie naturalnym jest, że psy poruszają się miedzy sobą, bez zamiaru ataku, czy zabierania wartości, a tu ewidentnie problem istniał.
Ja w zachowaniu Cezara nie widzę żadnego podjudzania, to, że nie odszedł po pierwszym ataku daje jasny przekaz.
Odchodząc wzmocniłby niepewność i poczucie własności psa.

Nie do końca też rozumiem co oznacza "nie istnieje coś takiego jak teoria dominacji"?
Ma oznaczać, że możemy sobie żyć na równi z psem bez wyznaczonych zasad?

neravia - 25-03-2013, 19:53

Generalnie tego pana nie mogę oglądać, chociaż uważam niektóre jego pomysły mogą być nawet przydatne. Przede wszystkim nie podoba mi się to w jaki sposób nakazuje traktować psy, chodzi o płaszczyznę - "Pan władca wszechmogący, który może wszystko zrobić, samiec alfa stada" - i jego podwładny pies; jestem za relacją " przewodnik i pies". Zgadzam się z tym, że pies nie powinien mieć swojej sfery, gdzie po przekroczeniu może zaatakować właściciela ale jestem za nauką metodami innymi, np: pies da mi pogrzebać w misce a ja dam mu za to smaczki, pokażę mu, że ja mu tego nie zabiorę a on będzie mi ufać. Millan daje i zabiera miskę z jedzeniem, wymachuje przed psem rękoma by pokazać jaki to z niego samiec Alfa. Teoria dominacji została podważona, pies nie traktuje nas jak osobnika tego samego gatunku. Nie oznacza to, że psu wszystko wolno, ale uczmy metodami pozytywnymi.
Powyższy przypadek jest trudny, jego właściciele na etapie takim jak trzeba było, nie wprowadzili niezbędnej nauki, mimo to nie spodobało mi się zachowanie (metoda) Millana.

Di - 25-03-2013, 20:21

neravia napisał/a:
że pies nie powinien mieć swojej sfery, gdzie po przekroczeniu może zaatakować właściciela


Ja tylko napisałam, że osobiście uważam, że podczas leżakowania w legowisku i jedzenia, nie powinno się psu przeszkadzać. Agresja na właściciela nie jest wytłumaczalna w takich sytuacjach, ale Millan właścicielem nie był i
neravia napisał/a:
Millan daje i zabiera miskę z jedzeniem, wymachuje przed psem rękoma by pokazać jaki to z niego samiec Alfa


Otóż to. Nie wierzę, że zdrowo myślący właściciel zachowałby się w taki sposób. Można przenosić miskę, zmieniać jej zawartość, równocześnie nie zachowując się jak agresor.

neravia, nie odnoszę się bezpośrednio do Twojego postu, bo i Ty nie odniosłaś się do mojego - po prostu zawarłaś wszystkie myśli w konkretny sposób i chciałam do nich nawiązać.

Martzel - 26-03-2013, 00:18

aangela1 napisał/a:

Nie do końca też rozumiem co oznacza "nie istnieje coś takiego jak teoria dominacji"?
Ma oznaczać, że możemy sobie żyć na równi z psem bez wyznaczonych zasad?

Stwierdzenie, że "teoria dominacji nie istnieje" jest bez sensu. A podważana jest głównie dlatego, że opiera się na porównaniu współżycia z psem do życia stada wilków. Po pierwsze pewne zachowania w stadzie wilków są podobno naciągane, a po drugie pies i wilk to jednak dwie inne rasy.

Oczywiście, że pies musi mieć wyznaczone pewne zasady i tego nikt racjonalny nie podważa. Do przemyślenia pozostają jednak teorie typu - jak będę siedział z psem na podłodze to przejmie kontrolę nad moim życiem.

[ Dodano: 26-03-2013, 00:29 ]
Di" [quote="neravia napisał/a:
Millan daje i zabiera miskę z jedzeniem, wymachuje przed psem rękoma by pokazać jaki to z niego samiec Alfa


Otóż to. Nie wierzę, że zdrowo myślący właściciel zachowałby się w taki sposób. Można przenosić miskę, zmieniać jej zawartość, równocześnie nie zachowując się jak agresor.
[/quote]
Akurat w tej sytuacji wcale nie zachowywał się jak jakiś agresor, zdecydowanie to niestety pies z problemami.

tenshii - 26-03-2013, 10:21

Ja uważam, że podejście do metod Milana jest zależne od kilku czynników. Przede wszystkim od tego gdzie nasze poglądy leżą na skali :
to tylko pies <-----------------------------------------------------> to aż pies
im bardziej uważamy psa za zwierzę tym bardziej tolerujemy takie metody (oczywiście nie chodzi o to, że jak ktoś to popiera i uważa "psa za psa" to od razu znaczy, że wiąże go na drucie do budy, bije, kopie i głodzi - raczej coś na przykładzie podejścia do psów kobiet i mężczyzn - szczególnie w związkach - mamusia rozpieszcza, tatuś szkoli - pewnie niektórzy wiedzą o co mi chodzi)

Ponadto wszystko zależy od naszej wiedzy, cierpliwości, chęci.

Ja też uważam, że człowiek ma prawo podejść do miski, jeśli tego wymaga sytuacja, do legowiska jeśli wymaga tego sytuacja, ALE ewentualną agresję można wypracować łagodniejszymi metodami niż millanowe.

Co więcej - uważam, że idąc za cytatem "Aby właściwie nacieszyć się psem, nie wystarczy po prostu nauczyć go być prawie człowiekiem. Chodzi o to, by otworzyć się na możliwość stania się po części psem" podczas pracy z nim w jakimkolwiek aspekcie powinniśmy jak najbardziej korzystać z psiego języka. Nie od dziś wiadomo, że metody Millana NIE bazują na psim języku. Metoda floodingu polega na zderzeniu psa z jego problemami, a psy tak NIE działają. Te psy są przez niego straszone i traktowane jak przedmiot.

No i to ma być show... o tym nie zapominajmy.

Ja tego Pana nie toleruję i jak go widzę, to mi się nóż w kieszeni otwiera.

Rysia88 - 26-03-2013, 11:51

tenshii, zgadzam się z Tobą w pełni. :)
AniaCz. - 26-03-2013, 15:38

Psy na filmiku dodanym przez Rynia boją się i to widać od razu. Wystarczy spojrzeć na Juniora, który padł na ziemię z podkulonym ogonem. Zapomniałabym o Huskym, który na widok kamerzysty wystraszył się i odskoczył. Dla mnie to świadczy o tym, że psy słuchają bo się boją i tyle. Nie wyobrażam sobie pracy z psami na zasadzie ja pan i władca a ty pies i wara mi podskoczyć.
Ja zgadzam się w 100% z tym co mówi Victoria Stillwell w filmiku poniżej.
http://forum.labradory.or...a789984a#514826

baska - 26-03-2013, 21:26

może lepiej byłoby rozgraniczyć kilka rzeczy:
-metody CM
-czy pies ma prawo bronic swojej miski/legowiska/czegogolwiek
-i to, jakie byłoby wg was rozwiązanie sytuacji inne, niz pokazane przez CM

Gocha2606 - 26-03-2013, 23:34

Dla tych, ktorzy nie do końca wiedzą albo nie zrozumieli o co chodzi, jeszcze raz ten sam filmik z miską, tym razem z wyjaśnieniami co ta naprawdę się tam wydarzyło:

http://www.youtube.com/wa...&v=omxz1YAyc4w#!

Ja tu nie widzę nic, czego nie dałoby się wypracować normalnymi metodami, bez wchodzenia w konfrontację z psem i bez prowokowania go do ataku.
Na zwolnionym tempie wyraźnie widać kto kogo pierwszy zaatakował bez powodu.
Ten pies za wszelką cenę chciał uniknąć konfrontacji - najpierw CS-ował, potem uciekał, przyparty do muru jeszcze groził ale cały czas wysyłał sygnały uspokajające, w końcu żeby uniknąć konfrontacji wysłał najbardziej chyba wyraźny sygnał - położył się i unikał kontaktu (to stres a nie relaks), a Milan i tak musiał pokazać swoją "dominację".
Pies ugryzł, kiedy granice jego wytrzymałości zostały przekroczone i ten atak został sprowokowany przez Milana.

Po ataku znowu milion sygnałów uspokajających ze strony psa, znowu prośba o uniknięcie dalszego konfliktu...

aganica - 27-03-2013, 06:44

Mam alergię na tego pana, dlatego staram się nie oglądać jego "szoł"Dla mnie to karierowicz i szołmen..
Nie wyobrażam sobie, by pis, na mój widok się kładł i odsłaniał brzuch, ze strachu. Ten człowiek, nie kocha psów ....... sam wyraz twarzy, postawa o tym świadczy .. nawet gdy ..udaje zabawę, jest "agresywny".
Nie szuka przyczyny tylko tłamsi reakcje. Prowokuje agresję by pokazać swoje metody.
To jest obrzydliwe.
Są metody "małych kroków" ale Millan na to niema czasu przecież.....ma być ciekawie, ma być oglądalność ]:)

Monisiaczek - 27-03-2013, 12:09

Dla mnie Cesar Millan nie jest szkoleniowcem, ani z wykształcenia ani z powołania. Całą swoją postawą okazuje agresję. Skoro ja to widzę i czuję przed ekranem TV, to jak musi czuć się zwierzę będące w bezpośrednim kontakcie z takim osobnikiem? "Zaklinacz psów" to po prostu show. I w takich kategoriach to traktuję.
arleta - 27-03-2013, 14:02

baska napisał/a:
-metody CM

Nie wiem czy kopanie, szarpanie, zastraszanie psa można nazwać jakimikolwiek metodami szkoleniowymi.
To co jest przedstawione na filmie, można osiągnąć metodami pozytywnymi, mniej spektakularnie, przez dłuższy czas i będzie to wymagało więcej pracy, ale efekt będzie niewspółmierny dla psa, do tego osiągniętego przez CM.

neravia - 27-03-2013, 19:50

ja szkoleniowcem nie jestem żadnym, ale jako zwykły posiadacz psa, zauważyłam również, że na tym filmiku to CM prowokował atak, pies ewidentnie był zestresowany, ale długo i tak zwlekał z obroną. Przecież to widać gołym okiem, jestem pewna, że każdy posiadasz psa zauważy to, pokazałam filmik znajomym, i oni myślą podobnie.

Ja dziękuję tutaj za wyrażone opinie wszystkim ludziom co znają się na szkoleniu, bo dzięki Wam jakaś cześć właścicieli psów poczyta o tym i przestaną wierzyć w takie metody. Wiele osób widzi w Milanie i w jego metodach coś nadprzyrodzonego, stosują te metody na własną rękę; byłam kiedyś świadkiem np przygniatania małego agresywnego mieszańca, a właściwie to było wbijanie psa ręką i kolanem w chodnik bo ja przechodziłam obok ze swoim psem, po prostu koszmar....

Solo - 16-04-2013, 20:24

Szczerze mówiąc to pierwszy raz widzę, żeby pies go w taki sposób zaatakował.

Ja dużo jego programów oglądałem, czytałem książkę i nie widzę powodu, żeby go demonizować. Wydaje mi się, że wielu psom pomógł, jednak to jest oczywiste, że nie można tego stwierdzić na pewno, bo to tylko programy telewizyjne.

Nie wypowiadam się z pozycji jakiegoś znawcy bo psiaczka mam dopiero dwa dni :P ale przyznam się, że staram się stosować metody CM i wcale to nie daje złych rezultatów. Pies w żadnym wypadku się mnie nie boi, mimo tego, że zastosowałem to "dociśnięcie do ziemi" co raczej nazywam "zejściem do parteru". Nie chodzi przecież o wymienione wyżej dociskanie psa kolanem, żeby mu sprawić ból, tylko o położenie psa na ziemi i przytrzymanie go dopóki się nie podda.

Poza tym jego metody spacerowania z psem, wychodzenia przed psem przez drzwi itd. wg. mnie są bardzo trafne.

Tyle z mojej strony, bo tyle mi przychodzi do głowy :P

Di - 16-04-2013, 20:33

Solo, jeżeli Basket jest maleńki i masz go dwa dni, to niepotrzebne Ci jest stosowanie floodingu, bo i po co? Piesek jest chłonny jak gąbeczka i za smaczka zrobi wszystko. Podobnie zresztą, jeśli Twój pies nie jest "pokrzywiony" w sensie: nie ma żadnych problemów wychowawczych, nie reaguje agresją, to spokojnie możesz pracować z nim pozytywnie, w dodatku ucząc się na forum, niekoniecznie korzystając z kosztownego szkolenia. W każdym razie ja za Millanem nie jestem i też kiedyś miałam pomysł 'sprowadzania psa do parteru', na szczęście trafiłam tutaj i poczytałam sobie forum od dechy do dechy. I zrozumiałam, że życie to nie godzinne show w telewizji, a pies zasługuje na wszystko, co najlepsze ;)
neravia - 16-04-2013, 20:42

Solo, a jakbyś Ty się czuł, gdyby ktoś dociskał Cię do ziemi i unieruchomił na jakiś czas?bo wg mnie psa to nie uspokaja- a potęguje frustrację. Piszesz, że psiaczka masz dopiero kilka dni, dlaczego stosujesz metody Cesara?podczas programu wyraźnie jest napisane, żeby samemu nie stosować tych metod. Poza tym, jeśli psa masz dwa dni to na rezultaty poczekasz dłużej, a "wyleczenie" psychiki psa po stosowaniu takiej metody jest jeszcze dłuższe ( i zapewne kosztowniejsze).
Solo - 16-04-2013, 20:45

Ponieważ, nie jestem żadnym znawcą, nie będę się z Tobą kłócił :P Wręcz niczym "gąbeczka" zamierzam chłonąć informację stąd :) Na pewno nie będę robił nic, żeby skrzywdzić małego :)

PS. Patrząc na Twojego awatara i czytając Twoje wypowiedzi Bianka już ma to co najlepsze - Właścicielkę ;)

[ Dodano: 16-04-2013, 20:49 ]
Neravia z tym dociskaniem to nie jest tak do końca, że Cesar sobie to wymyślił. To jest zachowanie obserwowane u psów. Znam ludzi, którzy szkolą psy za pomocą innych i w ten właśnie sposób psy "instruktorzy" uzyskują posłuch.

Z tego co widzę to właśnie błędnie na to patrzysz bo pytasz jak ja bym się czuł? Ja jestem człowiekiem, a Basket psem, to nie jest to samo. To są dwa różne gatunki :)
I wręcz przeciwnie ja nie zauważyłem u niego frustracji po takim zabiegu, tym bardziej, że robię to naprawdę delikatnie, ja się nie bawię z nim w zapasy czy MMA :)

bietka1 - 17-04-2013, 01:13

Solo napisał/a:
To jest zachowanie obserwowane u psów. Znam ludzi, którzy szkolą psy za pomocą innych i w ten właśnie sposób psy "instruktorzy" uzyskują posłuch.
Nie wiem, czy u mnie Nero tak wymusza posłuch u Sary, czy po prostu ją uspokaja (w tej sytuacji czarnula miała ochotę na zabawę, Nero chciał mieć spokój):
http://youtu.be/4U5owv3LU8Q
Jak dla mnie to jednak jest różnica między tym co robi mój pies a wersją Millana. Nie ma grożenia, kontaktu wzrokowego. Przeciwnie, na koniec Nero liże Sarę, potem oboje się oblizują uspokajając się.

Solo - 17-04-2013, 13:25

Jest różnica bo tu jest pies-->pies, a tam jest pies-->człowiek :) Wiadomo, że Cezar się na tym psie nie położy :P

Millan też nikomu nie grozi, kontaktu wzrokowego też unika, wiem, bo się przyglądałem w jaki sposób to robi. Także Twój filmik też udowadnia to, że psy siebie nawzajem dopychają do ziemi i po prostu tak je trzymają, Millan robi to w ten sam sposób :)

Tyle ode mnie, bo ja prawdę mówiąc nie chcę się kłócić, bo wiem z doświadczenia, że takie dywagacje do niczego nie prowadzą :)

Jak już było wspomniane wcześniej, każdy ma swój rozum. Przyznam się szczerze, że po przeczytaniu Waszych opinii, staram się bardziej poszerzyć swoje horyzonty i poszukuję też innych metod wychowawczych :)

Karoola - 17-04-2013, 14:20

bietka1, świetny filmik, Nero wygląda jakby dusił Sarę, ale tak "na śmierć" :-P
Też nie jestem za stosowaniem tej metody przez ludzi... bo psy się rozumieją :) A nas nie zawsze i ile to było takich przypadków, że właściciel przytrzymywał za karczycho brykacza, a ten... odwzajemniał się odciskiem uzębienia gdzieś w okolicy twarzy? Dużo, przynajmniej ja o wielu słyszałam. Nie polecam. Być spokojnym, pewnym siebie, stanowczym, mieć cel i do niego dążyć - to jest to, czego powinniśmy nauczyć się od Millana, bo wielu z nas tego nie potrafi (a to połowa sukcesu do porozumienia się z psem!)

bietka1 - 18-04-2013, 00:00

hmmmm, chyba oglądaliśmy inne odcinki Milana. Bo w tych, które ja oglądałam Milan "asertywnie" dominował psa właśnie z kontaktem wzrokowym.... No, ale przyznaję, od dawna nie oglądam tego programu, bo zęby mi przy nim cierpły :-o
Lubię metody pozytywne, stosowałam je wobec Sary (od szczeniaka), potem do szkolenia Nera (kiedy do nas trafił był dorosłym psem, nieco rozchwianym emocjonalnie, nie umiał niczego, nawet komendy siad). I dogadujemy się całkiem nieźle, bez sławetnego "szszszszsz", poszturchiwań i udowadniania "kto tu rządzi".

arleta - 18-04-2013, 00:29

Solo, cieszy mnie, że jednak szukasz innej drogi.
Jeszcze nie tak dawno temu, kolczatki, szarpanie psa i np przyciskanie psiego tyłka do ziemi przy nauce siadu, były jedynymi słusznymi i znanymi metodami. Jak to dobrze, że świat idzie do przodu i przestajemy produkować maszyny do wykonywania naszych rozkazów a psy traktujemy jak kompanów, z szacunkiem.
Solo napisał/a:
Jest różnica bo tu jest pies-->pies, a tam jest pies-->człowiek
Solo napisał/a:
Millan robi to w ten sam sposób
no i nie rozumiem... to w końcu jak wg Ciebie to jest? Traktujesz psa na poziomie pies- pies czy człowiek-pies?
To są dla mnie zupełnie odmienne interakcje.
Jeśli chcesz być traktowany przez swojego psa jak pies.... :-P
Ja jednak wolę być przez mojego psa traktowana jak przedownik, w którym szuka wsparcia a nie jak rywala, z którym trzeba konkurować.
Nie bierz tego do siebie, to luźna dyskusja i może uda się z niej wyciągnąć jakieś ciekawe wnioski.

Takie pytanie mi się nasunęło:
Zastanówmy się, co chcemy osiągnąć sprowadzająć psa "do parteru"?

Można zastosować to jako karę ale pies submisywny (uległy) zbyt dotkliwie odczuje tego rodzaju karę. To dość ryzykowne zagranie.

Przy stosowaniu awersji zawsze musimy rozważyć ryzyko, ocenić dobrze psa. CM nie spróbowałby tego patentu z psem asertywnym, bo mógłby spotkać się z jego zębamy, czego soczyście wielokrotnie mu życzyłam :-P Wydaje mi się, że dość dobrze potrafi ocenić psa, dlatego w jednym przypadku odwraca wzrok, kiedy indziej bezczelnie, wyzywająco, gapi się.

tak, tak, wredna jestem ]:)

bietka1 - 19-04-2013, 23:19

arleta napisał/a:
CM nie spróbowałby tego patentu z psem asertywnym, bo mógłby spotkać się z jego zębami, czego soczyście wielokrotnie mu życzyłam
Arleta, bardzo Cię lubię :)
Pewnie się powtarzam, ale ja mu życzyłam, aby spróbował to zastosować wobec takiego psa, jak mój poprzedni bokser :greedy: . Straciłby rączki od tego szturchania albo i nogę, jeśli spróbowałby sławetnego kopnięcia w słabiznę :bad: . Nasz Max to był przekochany pies, ale nigdy, przenigdy nie poddał się wobec agresji. .

Agila34 - 19-07-2013, 11:22

tworzymy rodzinę to się szanujmy: my psa/ pies nas

pies zawsze będzie psem: kocham ja ale podchodzę do niej z dużym zapasem rozsądku

programy CM oglądam choć nie wszystko jest dla mnie do zaakceptowania ale nie neguję wszystkiego. Umiem myśleć więc myślę i wyciągam wnioski - to chyba normalne dla każdego rozsądnego właściciela psa.

Najważniejsze: każdy pies jest inny i ma własną osobowość charakter i energię i O TYM PAMIĘTAJMY

tenshii - 19-07-2013, 11:27

Agila34, pisz proszę jednym kolorem - najlepiej domyślnym czarnym :)
Agila34 - 20-07-2013, 09:20

:) ok :) czarny to mój ulubiony jak widać na załączonym obrazku :D
Mistycom - 01-08-2013, 22:08

Ja też zaczęłam ostatnio oglądać programy Cezara (codziennie o 16:00 na NAT GEO WILD), na razie innych nie dorwałam w TV. Widzę, że sporo ludu jest przeciwko niemu, część jest pośrodku.

Mnie osobiście ten człowiek fascynuje i jestem pełna podziwu dla tej jego "energii" i spokoju, który nie opuszcza go nawet w ciężkich chwilach. Dzisiaj znalazłam w końcu filmik, który uderza w problemy jakie ja mam z moim psem.
(dla zainteresowanych: http://www.youtube.com/watch?v=0hlcnwXXelA)
Jednym z wątków, jest pies Maya i sposób trzymania smyczy przez jej panią. Prowadziłam moją Lunę w taki sam sposób, bo było mi wygodniej/łatwiej. Z ciekawości wyszłam dzisiaj z nią w sposób jaki pokazał CM i uwierzyć nie mogłam, że przez 90% spaceru Luna trzymała się mojej nogi, a nie pruła przede mną.

Druga sprawa, Cezar zwraca często uwagę na zachowanie psa i tłumaczy co ono oznacza i jak postępować w takich sytuacjach. Oczywiście, nie zawsze jego postępowanie sprawdzi się w innych przypadkach bo przecież każdy pies jest inny a wyjątek potwierdza regułę. I tego typu problemy znajdziemy w każdym innym programie czy książce. Nie każdy opisany przykład przez nawet najlepszego szkoleniowca znajdzie odzwierciedlenie w rzeczywistości.

I dla przykłady, naprawdę fajny filmik z postu: http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=8128 miło jest pooglądać, dowiedzieć się czegoś, ale np. w moim wypadku 80% tego co jest tam zawarte jest dla mnie nieprzydatne, bo mój pies zachowuje się zupełnie inaczej juz na starcie.

Kilka dni temu rozmwiałam ze szkoleniowcem, który uczy psy w kierunku IPO Obidence i mówił mi o super książce z lat 70', w której autor pisze jak nauczyć psa aportować; żeby trzymając psa na lince, rzucić mu coś, a jak o weźmie do pyska, przyciągnąć. I nagle się odzywa, ale co jeśli pies nie poleci za aportem?

Dlatego też "wyciągam" z programu CM metody, które wg. mnie będą skuteczne wobec mojej Luny, nie biorę wszystkiego, bo nie każdy przypadek nas dotyczy i podejrzewam, że z każdego źródła z jakim przyjdzie mi się spotkać wyciągnę to, co będzie skuteczne dla wyszkolenia Luny.

bietka1 - 02-08-2013, 00:08

Mistycom, masz młodziutką sunię, czy naprawdę sprawia ci aż takie problemy, że pomocy szukasz u Milana? Czy zauważyłaś, że sunia na filmie chodziła w łańcuszku zaciskowym? I nie sztuka nauczyć chodzenia psa przy nodze na krótkiej smyczy. O wiele trudniej pozwolić mu penetrować otoczenie na długiej smyczy i sprawić, że nie będzie on wtedy ciągnął. Mówi ci to właścicielka "wiecznego ciągnika". Moja Sara zna i wykonuje komendę "równaj" czyli mam grzecznego psa przy nodze. Ale jeśli daję jej luz i to w nowym, interesującym miejscu, to różnie to bywa. Moja wina, wiem o tym. Ale nie odważyłabym się ciągnącego, podekscytowanego psa ubrać w łańcuszek zaciskowy. To powielające się mikrourazy odcinka szyjnego kręgosłupa.... Jest wielu trenerów, którzy bez łańcuszków, szturchania psa czy innych równie dyskusyjnych metod potrafią nauczyć psa posłuszeństwa. Z nich bierz przykład a nie z tego medialnego pajaca.
Mówisz, że wybierasz tylko niektóre jego metody, bo każdy pies jest inny. Racja, ale uważam , że kilkumiesięczna sunia zasługuje na naukę pozytywnymi metodami, klikerem. Próbowałaś? Widziałaś radość w oczach psa z pracy z człowiekiem? Czy takie szczęście prezentują psy na filmach CM? Czy wiesz co oznacza oblizywanie się, odwracanie wzroku, odwracanie całej głowy u psa? Bo tak zachowywał się sunia z filmu przywołanego przez ciebie....
Dojrzałam, że jesteś z Poznania. Poszukaj Akademii Psa Pracującego, popatrz, jak pracuje z psami Piotr Smurawa, zrozumiesz o czym mówię. On w przeciągu sekund z mojej rozbuchanej półtorarocznej suki zrobił zapatrzoną w przewodnika psinę wykonującą z radością wszelkie polecenia. TO BYŁA MAGIA a nie to co prezentuje sobą Milan.

agata01510 - 02-08-2013, 00:54

Mistycom napisał/a:
Dlatego też "wyciągam" z programu CM metody, które wg. mnie będą skuteczne wobec mojej Luny, nie biorę wszystkiego, bo nie każdy przypadek nas dotyczy i podejrzewam, że z każdego źródła z jakim przyjdzie mi się spotkać wyciągnę to, co będzie skuteczne dla wyszkolenia Luny.


Ja mam podobnie, chociaż z nie wszystkimi metodami CM się zgadzam, są i takie których bym nie zastosowała, to są tam i wątki takie, które mogą być pomocne, ale nie we wszystkich przypadkach. Każdy ocenia ten program według siebie i wyciąga z niego wnioski, dobre i złe, bo każdy człowiek jest inny i postąpiłby w danej sytuacji inaczej. Ale po to jest wątek, żeby była dyskusja.

W jakiejś książce wyczytałam, że ważne jest żeby " kochać psa mądrze ", nie pamiętam co to za książka i czyjego autorstwa, ale te słowa można różnie interpretować, tak samo jak program CM.

Wszystkie swoje psy wychowywałam od małego, nie musiałam się uciekać do stosowania dominacji nad psem, zresztą starałam się być bardziej przewodnikiem, bo chciałam, żeby moje psy, były moimi przyjaciółmi, może i nie jestem perfekcyjna w tym co robię, nie zawsze mi wychodziło, nerwy nie jednokrotnie puszczały, a cierpliwość dochodziła do kresu wytrzymałości, ale wydaje mi się że wszyscy mamy z tego korzyści. Może dlatego, że kierowałam się jednocześnie i sercem i rozumem, starałam się równoważyć wszystko tak, by pies miał i miłość i jednocześnie zachował swoją " pieskość ", ale nadal został moim przyjacielem :-P .

[ Dodano: 02-08-2013, 01:36 ]
Dodam jeszcze tylko, że co było mi pomocne jeśli chodzi o metody CM to, to że pokazał metodę zapoznawania się z obcymi psami 0 dotyku, 0 kontaktu wzrokowego i 0 mówienia. Zawsze byłam pozytywnie nastawiona wobec wszystkich psów, od dziecka je miałam i nigdy się nie bałam do czasu, kiedy pies koleżanki mnie ugryzł :( , nie zmieniło to mojej miłości do psów, swoje kochałam i szanowałam, ale panicznie się bałam obcych psów, a jak wiadomo mój lęk psy wyczuwały, znajomych psów się nie bałam, ale obcych strasznie. Bywało tak, że kiedy szłam do sklepu a biegł lub biegły jakieś psy, a byłam na tyle daleko od nich, że mogłam się wycofać to się wycofywałam, a do sklepu towarzyszył mi mąż i któregoś dnia mój brat powiedział mi, że oglądał CM i był tam zawarty wątek pokonania lęku przed psem i powiedział mi jak to mam zrobić. Długo się zbierałam z zamiarem podjęcia próby, aż pewnego dnia czy tego chciałam czy nie byłam do tego zmuszona. Szłam sobie spokojnie, a zza rogu wyskoczyły dwa psy, zaczęły szczekać, byłam może jakieś 50 m przed nimi, uciec nie ma gdzie, wrócić się nie wrócę, no więc przypomniałam sobie 0 kontaktu i starałam się nie myśleć o strachu tylko dumnie kroczyć naprzód, będzie co ma być. Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do męża by w ten sposób nie myśleć o tym, co ma nastąpić, powiedziałam tylko szybko, co i jak i żeby gadał do mnie o pierdołach i szłam naprzód, psy mnie obszczekiwały dalej, myślałam że to już koniec kiedy podbiegły bliżej, ale opowiadałam mężowi jak to fajnie jest pokonywać swój własny lęk oczywiście to była ironia, ale ten mnie zagadywał jak tylko się dało psy mnie obwąchały i na szczęście odeszły, obszczekując sama nie wiem co, bo nawet nie śmiałam odwrócić się by zerknąć. Nogi miałam jak z waty, ale udało się. I teraz kiedy idę do kogoś, a tam jest jakiś pies, zawsze stosuję tą metodę. wchodząc skupiam uwagę na czymś innym, np na właścicielu psa, a nie na strachu. Tak to w skrócie wyglądało.

deadend - 02-08-2013, 10:03

Mistycom napisał/a:
co jeśli pies nie poleci za aportem?
w czasie szkolenia, przed nauką aportu, mieliśmy za zadanie kilka dni nakręcać psa na aport - pokazywać mu, machać nim itp ale nie dawać psu, po tych kilku dniach, nie było opcji żeby pies nie poleciał za tym ;] inna sprawa, że nie było potrzeby przyciągania psa z aportem do siebie (prawdopodobnie tą metodą ty przyciągasz psa na lince, ale aport zostaje gdzieś po drodze)
aganica - 02-08-2013, 17:29

Ja nie potrzebowałam CM do uczenia oddawania aportu.
Uczyliśmy się w domu, na smaczkach / takie przynoszenie przedmiotów/ Gdy już było 100/100 ... wtedy przenieśliśmy się na łąkę.
Teraz nie mam problemów z przynoszeniem i oddawaniem.
Nawet smaczki nie są potrzebne.
Upór, konsekwencja i cierpliwość a ... wszystko się da zrobić bez przemocy.

Mistycom - 02-08-2013, 19:10

bietka1 napisał/a:

Mówisz, że wybierasz tylko niektóre jego metody, bo każdy pies jest inny. Racja, ale uważam , że kilkumiesięczna sunia zasługuje na naukę pozytywnymi metodami, klikerem. Próbowałaś? Widziałaś radość w oczach psa z pracy z człowiekiem?

Nie próbowałam pracy z klikerem i przyznam szczerze, że nawet próbować nie będę. Luna jest strasznie roztrzepanym psem i nie potrafi na dłużej skupić uwagi. Jej nie rajcują nawet snaki, dlatego od niedzieli wybieramy się na szkolenie. Znalazłam trenera, który prowadzi niekomercyjne zajęcia. Jak będziemy po pierwszych zajęciach, to opowiem jak było i czym się ten pan zajmuje.

[ Dodano: 02-08-2013, 19:18 ]
agata01510, gratuluję pokonania strachu :) Rzeczywiście coś w tym jest, że jak człowiek się nie boi, to pies mu krzywdy nie zrobi. Trzeba tylko wiedzieć jak z nim postępować.


deadend, ja nie stosuję metody z przyciąganiem. Powiedział mi o niej trener, komentując różne sposobu szkolenia. Luna za szybko się nudzi, dlatego na razie skupiam się na nauce innych rzeczy, a aportowanie... nie wiem, pewnie przyjdzie na to kolej z czasem.

bietka1 - 02-08-2013, 22:02

Mistycom, jakbym czytała o moje Sarze w młodości: szaleniec, trzepak - wszystko było ważniejsze niż posłuchać, co mówi pani :) . O klikerze słyszałam ale też nie uważałam, że to dla nas. W końcu będąc na etapie "nie daję rady z tą wariatką" pojechałam z Sarą na obóz szkoleniowy. Mieliśmy wybierać co chcemy robić - ja oczywiście wybrałam podstawowe posłuszeństwo. Potem pierwsze zajęcia, na których oceniano pary pies-przewodnik. I wyrok dla mnie tragiczny - zostałam przypisana do grupy klikerowców. Poszłam dyskutować, że przecież nie chciałam, bo nam potrzebne jest co innego. Usłyszałam, że mam im zaufać, bo to nauczy Sarę skupienia na mnie a mnie "czytania" własnego psa. Po kilku zajęciach przyznałam im rację. Po kilku dniach okazało się, że suka, której bym o to w życiu nie podejrzewała zakwalifikowała się do grupy "gwiazd" uczestniczących w zajęciach z tropienia :haha: Dostałam takiego powera, że po powrocie do domu poszłyśmy na szkolenie posłuszeństwa (też klikerowe :-P ), potem z rozpędu ja skończyłam dogoterapię i w efekcie tego ta "wariatka" dawała radę na zajęciach szkolnych z dziećmi.
Kika lat potem dołączył do nas drugi, dorosły psiak, którego uczyłam tak samo. Też bywa ze mną w szkole.
Tak więc "nigdy nie mów nigdy"...
Nie pisałam poprzedniego posta po to, żeby cię skrytykować ale zachęcić do szerszych poszukiwań wśród szkoleniowców i wybrać takiego, któremu możecie zaufać w 100% a nie wybierać wśród stosowanych przez niego metod.
Jak widać przy moim awatarze - mam sporo lat. Od zawsze miałam psy, zawsze to ja byłam osobą, która je uczyła. Pierwsze - metodą nagród i kar, bo tak wtedy uczono. Owszem, były posłuszne. Tak, kochałam je. Ale takich relacji jakich mam z obecnymi psami - nie osiągnęłam. I do tej pory żałuję, że wtedy nie wiedziałam tego co wiem teraz. I mam o to do siebie żal. Bo wiem, że tamte psy mnie kochały ale też i trochę się obawiały. Sara i Nero ufają mi w każdej sytuacji i to wynagradza mi wszystko, nawet to, że Sara czasami mnie pociągnie na spacerze :-P .

Mistycom - 02-08-2013, 22:53

bietka1, dzięki za to co napisałaś. Ja oczywiście nie zakończyłam poszukiwań metod szkolenia na CM. Jeszcze wiele przede mną. Wyraziłam tylko swoje zdanie na jego temat.
agata01510 - 03-08-2013, 00:53

bietka1 napisał/a:
Dostałam takiego powera, że po powrocie do domu poszłyśmy na szkolenie posłuszeństwa (też klikerowe :-P ), potem z rozpędu ja skończyłam dogoterapię i w efekcie tego ta "wariatka" dawała radę na zajęciach szkolnych z dziećmi.


Super, gratuluję !!! Ja też mam klikera w domu i gwizdek na przywoływanie psa. Przyznam, że z początku szło nam nieporadnie ha ha ha :-P , ale dzięki klikerowi Ramzesiątko nauczyło się skupiać na nas uwagę, doszło nawet do tego, że dźwięk kliknięcia zwykłej latarki powodował, iż przybiegał a potem siadał i czekał na smaczka, jeśli chodzi o gwizdek też był przydatny, kiedy szliśmy w pola i lasy to obawialiśmy się go odpiąć ze smyczy, więc wzięliśmy linkę i poszliśmy w las z zapasem smaczków, puszczaliśmy go na lince i kiedy odbiegał to gwizdałam, a mąż zawsze trzymał się gdzieś bliżej Ramzesa, żeby w razie czego móc go złapać, gdyby jednak inne zapachy go bardziej zafascynowały, ale po pierwszym użyciu gwizdka zareagował i przybiegł ciekawy co też ta pancia wymyśliła, za to dostał smaka i przytulasy i tak ćwiczyliśmy i jest ok, więc zachęcam bo to bardzo fajne metody :D

Mistycom napisał/a:
agata01510, gratuluję pokonania strachu :) Rzeczywiście coś w tym jest, że jak człowiek się nie boi, to pies mu krzywdy nie zrobi. Trzeba tylko wiedzieć jak z nim postępować.


Dziękuję Mistycom, , ciężko jest się czasami przełamać, bo choć wiem, że pies który mnie ugryzł nie zrobił tego bo był agresywny, tylko jak się potem okazało nie był dobrze socjalizowany i integrowany, a ja jak to ja pełna zaufania do wszystkich psów i nikt nie spodziewał się takiej reakcji z jego strony, wybaczyłam mu, ale ten strach właśnie był tak silny dlatego, że było to z zaskoczenia, pies nie wysłał żadnego komunikatu ostrzegawczego, jednakże to zajście bardzo mnie przeraziło, przyznam że jest teraz z mojej strony więcej rezerwy i czasami kiedy gdzieś z zaskoczenia nawet za ogrodzeniem wyskoczy jakiś pies i zacznie szczekać to wzdrygam się jeszcze i serce podchodzi mi do gardła, ale jest o wiele lepiej niż było zanim przyszło mi się zmierzyć ze strachem :-P

klaudia1234 - 03-08-2013, 18:13

Ja osobiście byłam zafascynwana SM do czasu gdy kilkakrotnie używał obroży elektrycznej gdy pies był agresywny przy jedzeniu :bad:
Osobiście uważam że człowiek ma dużą wiedzę na temat psów, ale niektóre metody mi się po prostu nie podobają :(
Osobiście kilka rad stosowałam na moim labiszonie, ale nigdy nie ząłożyła bym Nerowi na szyję obroży elektrycznej tylko dla tego że nie przychodzi na zawołanie (chociaż czasami nerwy mi eksplodują)
Uważam że każdy szkoleniowiec, lub właściciel obrał sobie metodę której się trzyma.
Ja osobiście jestem całkowicie za szkoleniem pozytywnym, bo moim zdaniem więszy sukces będzie wtedy gdy twój pies przybiegnie z tobą z radością wypisaną na pysku, niż bity i zastraszony różnymi "pomocani" treningowymi...

Silver69 - 10-08-2013, 09:57

Może ja dodam swoje 5 groszy. CM stał się moim mentorem może nie ale pomocnikiem. Zaczęłam wyciągać niektóre metody z programu i pomogły. Szanuje tego człowieka, popełnia błędy jak każdy z nas, za parę lat może zmienić tą metodę. Stosując niektóre jego sposoby nigdy nie używałam żadnych zacisków, kolczatek, cholera wie czego-działało. Raz zastosowałam to całe przyciskanie do ziemi z cholernie agresywnym owczarkiem niemieckim koleżanki. Pies zerwał się z podwórka brama była otwarta na chodniku był pies, szłam z naprzeciwka. Po prostu złapałam za sierść przewróciłam i usiadłam, kazałam babcie z jakimś pomieszanym yorkiem stać. Potrwało to z 5 min, wstałam, pies stanął przy nodze, tam ten pimpkowaty odszedł na oczach ONka. Do dzisiaj nie wychodzi za bramę bez pozwolenia a do mnie nie ma jakiegoś żalu, dalej rzuca się z jęzorem i przynosi zabawki. Czytałam ten artykuł o smutnej historii FB i jego właścicielki, kurcze pies jest jak człowiek. Każdy potrzebuje czegoś innego. To był młody pies. Strasznie mnie to denerwuje człowiek decyduje się na trudną rasę (bo Fila taką jest bez dwóch zdań) a później płacze, że mu coś nie idzie. Tak jak pisałam w innym temacie miałam sporo psów, szczeniaki, dorosłe, tymczasy, rasowe, kundle ale zawsze radziliśmy sobie sami. Wydaje mi się, że te programy są po to żeby wyciągać coś dla siebie, co może pomóc. Carra to mój pierwszy labrador, uważam tą rasę za bardzo delikatną i posłuszną. Zobaczymy, jak na razie były i metody pozytywne jak i Milana również (takie jak wpuszczanie ludzi pierwszych, komendy typu nie). Poprzez pozytywne nauczyłam ją siad, waruj, łapa i inne takie proste. Jak pomyśle to coś dopiszę bo póki co to jeszcze śpię :haha:
tenshii - 10-08-2013, 10:03

Silver69, no to z tym przyciskaniem do ziemi miałaś szczęście.
Ja znam dwa przypadki takiego zachowania, które nie skończyło się dobrze.
Jeden to mój szczeniak właśnie - 12 tygodniowe maleństwo, które za zwykłe szczeniackie gryzienie palców, zostało złapane za kark i przygniecione do ziemi, w celu złamania charakteru i zaprzestania gryzienia. Pies najpierw walczył, potem piszczał, a potem się poddał. Po uwolnieniu schował się za mnie, a przez następne dwa dni nie pozwolił NIKOMU do siebie podchodzić. Następnie ugryzł rękę zakładającą mu obrożę i zaczęła się agresja przy każdej próbie zbliżenia się do psa. 9 miesięcy mojej ciężkiej POZYTYWNEJ PRACY i było znacznie lepiej ale i tak bałam się dopuszczać do psa obcych.

Drugi przypadek to agresywny pies, do którego został wezwany taki "millanowiec". Pies przyciśnięty do ziemi, który przez pierwsze chyba dwa dni był potulny jak owieczka. W 3 dniu ugryzł do krwi, co zresztą przewidział pozytywny behawiorysta... Mówił, że pies sobie to odbije, no i sobie odbił.

Takie zachowania to wielkie ryzyko

Silver69 - 10-08-2013, 10:15

Ale przecież 12 tygodni to przecież dzieciak ! to grube przegięcie...
Wiem, że w przypadku mojego chłopaka pórocznego owczarka nic by sobie z tego przyciskania nie zrobił, taki wiek, trzeba to przeczekać nie dając sobie wejść na głowę. Kurde trzeba mieć głowę i wiedzieć jak wykorzystać niektóre metody no ręce opadają jak się słyszy takie coś. Carra gryzie wszystkich poza mną bo nie dałam się jej jak była młodsza i nauczyłam ją komendy "nie" a jak ma wybitny atak głupawki to po prostu piszę "ała" i jest koniec, zaczyna lizać i zwykle przez 2 dni mam zupełny spokój, chyba, że prowokuje ją zabawkami. Chciałabym żeby takiego "SZKOLENIOWCA" ktoś wziął przyciągnął do ziemi i popieścił trochę paralizatorem i kazał stać i funkcjonować jak CZŁOWIEK, bo takim to człowieczeństwa takim brakuje. To nie jest silny dorosły pies, któremu trzeba w inny sposób pokazać jak zacząć od nowa.

tenshii - 10-08-2013, 10:21

Silver69 napisał/a:
Ale przecież 12 tygodni to przecież dzieciak ! to grube przegięcie...

ja to wiem, ale teraz pomyśl ilu ludzi tak robi po obejrzeniu tego programu
To jest jeden z powodów, dla których właśnie wolę VS.

Silver69 - 10-08-2013, 10:44

tenshii, z tym się z Tobą w pełni zgadzam. Ludzie dostają coś a nie potrafią wykorzystać, zmodyfikować i patrzą na zachowanie psa, nie analizują.
agata01510 - 10-08-2013, 12:19

Silver69 napisał/a:
Ludzie dostają coś a nie potrafią wykorzystać, zmodyfikować i patrzą na zachowanie psa, nie analizują.


Dokładnie tak jest, ja swoje psy zawsze wychowywałam metodami pozytywnymi, zawsze jakoś się udawało, choć lekko nie było, brakowało cierpliwości, ale jestem zadowolona z korzyści jakie to przyniosło na przyszłość. Moje psy nie są idealne, ale to co najważniejsze udało mi się je nauczyć. Ja jestem zadowolona i one też. Oglądałam różne programy, jak to np. sunia Pitbull była wychowywana i traktowana jak dziecko w domu, doszło do tego że nawet właściciele się jej bali, jeszcze wiele innych podobnych przypadków można by tu przytoczyć, ale po co ... są tacy co kupują Labradora, bo to taki słodki piesio z reklamy Velvet, a potem co ? Mały diabełek pokazuje różki w domu jak to szczeniak, gryzie, demoluje dom itp.,są ludzie którzy są świadomi tego, że trzeba czasu i cierpliwości, by wychować szczeniaka, są tacy co myślą że mały słodziak Velvet będzie dokładnie taki jak w reklamie, są tacy co biorą zwierzę pod swój dach, a nie mają potem czasu na wychowanie psa i pies robi co chce, bo on nie wie że tego mu nie wolno robić, są tacy co szukają pomocy np. na tym forum, czytając książki o wychowaniu psów, korzystając z doświadczeń czy rad innych, a są jeszcze tacy, którzy pozbywają się problemu np. porzucając zwierzę, bo nie spełnia ono oczekiwań właściciela. Dlatego ja uważam, że decydując się na zwierzę, pierwszym krokiem jeśli decydujemy się na psa musi być precyzyjna wiedza o danej rasie, wiedza o charakterze psa, jacy my jesteśmy czy będziemy potrafili podołać obowiązkom w nauce z psem. A jeśli nie wychodzi nam coś to nie zrażać się i nie chować problemu pod dywan, bo to nie jest dobre, ani dla zwierzaka, ani dla nas, tylko szukać rozwiązań, stosować różne metody najlepiej te pozytywne, myśleć co można by jeszcze zrobić kiedy pojawia się jakiś problem. Tego wszystkim potencjalnym posiadaczom piesków życzę, dobrej decyzji co do rasy psa i wytrwałości w jego wychowaniu ;* ;* ;* :-P

Silver69 - 10-08-2013, 17:46

Pies=dziecko, tylko wiele ludzi nie zdaje sobie sprawy... z resztą ludzie nie dorastają ani do tego ani do tego. Tylko człowiek powie, że jest coś nie tak, że go boli, że się źle czuje a pies?
Quaddo - 10-08-2013, 21:07

mi program "it's me or my dog" bardziej sie podoba. kobitka jest rzeczowa i raczej bardziej gani zachowania właścicieli.
agata01510 - 10-08-2013, 22:37

Silver69 napisał/a:
Pies=dziecko, tylko wiele ludzi nie zdaje sobie sprawy... z resztą ludzie nie dorastają ani do tego ani do tego. Tylko człowiek powie, że jest coś nie tak, że go boli, że się źle czuje a pies?


Też tak myślę, psy mówią, pokazują nam ludziom wiele, ale nie każdy umie odczytać mowę swojego psa.

Silver69 - 11-08-2013, 09:57

agata01510, bo wiesz takiemu człowiekowi to jak nie powiesz wprost to nie zrozumie, choć czasem nawet jak mówisz to nie zrozumie..

[ Dodano: 13-08-2013, 10:42 ]
A jeszcze jedno. Bardzo mnie wkurza, że Millan nie pozwala psom między sobą na dominację czy dogadanie się swoimi sposobami. Dla mnie to nienaturalne.

agata01510 - 17-08-2013, 10:36

Silver69 napisał/a:
agata01510, bo wiesz takiemu człowiekowi to jak nie powiesz wprost to nie zrozumie, choć czasem nawet jak mówisz to nie zrozumie..


Dokładnie, a szkoda :( , bo psy to bardzo inteligentne zwierzęta i one uczą się od nas, a my od nich, tyle że nie każdy chce się nauczyć psiego języka i porozumienia z własnym kudłaczem :(

Silver69 napisał/a:
A jeszcze jedno. Bardzo mnie wkurza, że Millan nie pozwala psom między sobą na dominację czy dogadanie się swoimi sposobami. Dla mnie to nienaturalne.


U mnie zwierzaki same się dogadywały, oczywiście pod naszym nadzorem, żeby nie stała się żadnemu krzywda, łatwo dogadały się też z kotem, nie było jakichś częstych interwencji z naszej strony, takie bywały sporadycznie, zawsze tak postępowałam, bo wydawało mi się to naturalne, nigdy nie separowałam swoich zwierząt od nowo przybyłych członków zwierzęcej rodziny, bo wiedziałam że pod naszym nadzorem dogadają się po zwierzęcemu i tak właśnie się działo :) :) :)

mibec - 28-11-2013, 22:23

Ciekawy artykul: https://www.facebook.com/...493608934071074
agata01510 - 30-11-2013, 12:43

Bardzo ciekawy artykuł, jest w nim wszystko to, co potrzebne potencjalnemu właścicielowi czworonoga. Dlatego nigdy nie stosowałam wobec swoich psów formy fizycznej dominacji nad psem, bo uważam, że nikomu to nie służy. Moje rozumienie dominacji ( kiedy to pies rządzi w domu ) jest takie i pojawia się wtedy, kiedy to zwierzak nie ma żadnych wytyczonych przez człowieka granic, czyli mówiąc po ludzku, kiedy pozwolimy psu wejść sobie na głowę, kiedy od małego nie pokażemy mu i nauczymy go co mu wolno, a czego nie wolno. Wtedy pies ma wolne pole do popisu i znakomicie to wykorzystuje. Dlatego tak ważne jest, by nauczyć się poprzez obserwowanie zachowania swojego psa, co on chce nam powiedzieć, co jest doskonale zaznaczone w tym artykule, by zrozumieć własnego psa i wiedzieć jak na takie czy inne zachowanie mamy zareagować. Ludzie nie rozumieją, że mogą psu zrobić krzywdę stosując flooding, że jak to niektórzy nazywają " rzucanie psa na glebę i przytrzymywanie na siłę, do czasu jego uspokojenia się " - może powodować w zachowaniu psa odwrotny skutek do zamierzonego, czyli utrwalać w psie strach i bojaźliwość wobec nas ludzi, jakiś czas temu w innym temacie też był poruszony ten wątek i mniej więcej podobnie napisałam i zdania na ten temat nie zmienię. Uważam, że każdy powinien przeczytać ten artykuł, by zapobiegać mitom i stereotypom jakie ciągle się słyszy.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group