forum.labradory.org

NEWS - Trują Psy

pecet22 - 23-11-2010, 19:33
Temat postu: Trują Psy
Przynosze złą wiadomość mianowicie

Ktoś zabija psy i koty. Wykrwawiają się na oczach właścicieli

Swoją truciznę rozsypuje na miejskich trawnikach.
Martwe psy, koty i gołębie – to sprawka zabójcy, który kładzie truciznę na trawnikach w Lublinie. Zwierzęta zginęły w męczarniach, krew leciała im z każdego otworu w ciele - donosi "Dziennik Wschodni".

Wpływająca na krzepliwość krwi trucizna znalazła się w różnych częściach miasta. Najpierw przy Mełgiewskiej, potem na Czechowie.



Zwierzęta, które padły ofiarą truciciela, ginęły w męczarniach. Zwierzęta reagują wymiotami, biegunką i krwotokiem z każdego otworu w ciele - dodaje dziennik.

Po śmierci zwierząt sprawą zajęła się policja. Ostrzega właścicieli zwierząt, by bacznie pilnowali swoich pupili w czasie spacerów i proszą o kontakt osoby, które mogły być świadkiem podkładania trucziny.

Za świadome uśmiercenie i znęcanie się nad zwierzętami grozi kara do roku pozbawienia wolności, a w przypadku szczególnego okrucieństwa – dwa lata więzienia - zauważa "Dziennik Wschodni".

Ewelina - 23-11-2010, 19:35

Coś okropnego jak tam można :cring:
pecet22 - 23-11-2010, 19:40

więc jeśli ktoś jest z lublina to uważać
karolinna15 - 23-11-2010, 21:27

Matko kochana :cring: :cring: :cring: co za sku... tak robi :bad: :bad:
mibec - 23-11-2010, 21:38

Boże co za..... :cring:
inkapek - 23-11-2010, 21:44

Słuchałam dziś tego w "Celowniku" masakra :(
Madzialenka - 23-11-2010, 21:48

Az sie wierzyc nie chce ... :cring:
benia - 23-11-2010, 22:06

Troszkę się boję bo dzisiaj na spacerze kilka osób mi mówiło że u nas w Zamościu też!!!!!!! (my mieszkamy 80km.od Lublina) i ciekawe jakiemu idiocie przyszedł ten sam pomysł do pustego łba! :bad: Muszę wyczulić syna jak wychodzi Czawesem na spacer....
Pattina - 23-11-2010, 22:13

To jest straszne, jak tak można ?! Co za podły człowiek tak może robić :cring:
pecet22 - 24-11-2010, 07:19

Pattina napisał/a:
To jest straszne, jak tak można ?!


ludzie są zdolni do wszystkiego.

ENQA - 24-11-2010, 07:58

straszne... co za człowiek :bad: mam nadzieję, że jak najszybciej się to skończy :cring:
jkasia - 24-11-2010, 08:44

My mamy oczy szeroko otwarte i Kasta po osiedlach tylko na smyczy chodzi abyśmy mieli lepszy wgląd w to co wącha i gdzie włazi. Generalnie brak mi slów na to wszystko :confused:
nata - 24-11-2010, 09:06

Właśnie wczoraj oglądałam nawet reportaż "Celownika" o tej sprawie :confused: Coś strasznego... :cring:
maksiu - 24-11-2010, 10:42

u nas na osiedlu był taki przypadek że właściciel suki która miała cieczkę dawał jej adoratorom jakiś środek żrący. pies sąsiada zmarł pomimo szybkiej interwencji u weterynarza, wypaliło mu cały przewód pokarmowy :cring: pecet22, to prawda, ludzie są zdolni do wszystkiego :cring:
agata01510 - 24-11-2010, 12:28

inkapek napisał/a:
Słuchałam dziś tego w "Celowniku" masakra :(


Ja również oglądałam :cring: :cring: :cring: ,to okropne,zwykła ludzka nienawiść i zawiść,trzeba nie mieć :heart: by coś takiego robić,oby znalazł się winny!!! :(

pecet22 - 24-11-2010, 22:44

ja też niedawno oglądałem że zabili słodkiego psiaka w ramach sąsiedzkiej zemsty w uwadze było.Straszne.
Malwina1980 - 25-11-2010, 15:28

Na moim osiedlu w tamtym roku też ktoś podtruwał zwierzaki :cring: ponad dziesięć psiaków odeszło :cring:
jakbym takiego sk...a dorwała to bym go ..... :bad:

Franula - 25-11-2010, 16:27

to straszne :( nie wiem jak mozna robic takie rzeczy :(
asia030984 - 25-11-2010, 17:00

u mnie to na osiedlu też jest rozsypywane!!! Jakaś stara baba rozsypuje trutkę w małych kawałkach kabanosów!! Robi to późnym wieczorem lub w nocy!!! Wszyscy próbują ją dorwać... u nas padły 4 psy, 3 małe i jeden duży...
Fakt, wszyscy teraz uważają, ale nic nie wiadomo, co i jak...

joanna - 25-11-2010, 19:19

dorwać babsko i wcisnąć jej te kabanosy w gębę
pecet22 - 25-11-2010, 20:18

asia030984 napisał/a:
u nas padły 4 psy, 3 małe i


mam nadzieje że fifka żyje.

mibec - 26-11-2010, 10:38

joanna napisał/a:
dorwać babsko i wcisnąć jej te kabanosy w gębę
najchetniej :( - nie lubie przemocy, ale tacy ludzie wyzwalaja we mnie straszna agresje..... Jak tak mozna??
Franula - 26-11-2010, 12:11

tez sie zastanawiam. to okropne. :( przeciez pies ma jedno zycie- tak jak czlowiek- i przyjdzie taka baba zrobic na zlosc, ale sie nie zastanowi... ;(
orlosia - 26-11-2010, 16:25

ja mam w bloku kilka sąsiadów 'anty-psiarzy', i czesto z balkonów na trawe zrzucają albo chleb, albo kości od kurczaków (u Rubena taka kość to prawie zabójstwo) ostatnio zobaczyłam małe Rybki, niewiadomo czy ktos moze posunąc sie do gorszego zatruwania psów wiec ja uważam nawet na te dokarmiacze
asia030984 - 26-11-2010, 18:25

pecet22 napisał/a:
mam nadzieje że fifka żyje.

naszej na szczęście nic nie jest - odpukać

Franula - 26-11-2010, 18:28

ja mieszkam na wsi i polowa ludzi ma psy i nie truja. na caleee szczescie!
ale sa ludzie, ktorzy bija psy- nie swoje, nie, kogos!
ostatnio Franus uciekl (sprycius nauczyl sie furtke otwierac) i ja za nim poszlam, bo byl juz dalej i mnie nie slyszal, doszlam do przecznicy, ja patrze a tam facet z kijem do niego i przeklina, ja podeszlam do Franka i sie spytalam czy przypadkiem pana tym kijem nie pieprznac? zostalam nazwana pyskata gowniara, ale wole i to.

pecet22 - 26-11-2010, 22:53

Franula napisał/a:
spytalam czy przypadkiem pana tym kijem nie pieprznac? zostalam nazwana pyskata gowniara, ale wole i to


hehe franiu pewnie powiedział nie odpuść to nie ma sensu...

maksiu - 27-11-2010, 21:51

Franula, też kiedyś miałam taką sytuację. Maksiu podbiegł do jakiegoś faceta, ja się patrze a on się szykuję żeby go kopnąć. jak się zaczęłam drzeć na niego i go wyzywać to uciekł. mibec, ja mam tak samo. nie lubię przemocy ale jak widzę że ktoś nie szanuję życia psiaka, który jest dla kogoś całym światem to nie umiem się powstrzymać. nie wiem co bym zrobiła gdyby ktoś Maksiowi krzywdę zrobił.
effcyk - 28-11-2010, 09:27

u mnie sytuacja ma się całkiem innego typu. Problemu z podtruwaniem psów w okolicy nie mamy i tfu tfu odpukać nie mięliśmy, dużo ludzi u nas ma psy, mieszkam na osiedlu domków jednorodzinnych, niedaleko mamy łąki więc na szczęscie nikt narazie nie wpadł na "genialny" pomysł podtruwania psów. Ale... sąsiedzi. Nie wiem czy mieszkańcy - (forumowicze') domków jednorodzinnych mają ten sam problem co ja , mianowicie sąsiedzi notorycznie wyrzucają przez płot mojemu psu resztki z jedzenia. To jest po prostu jakaś masakra - ale co więcej, tłumacze tym ludziom, zeby nie rzucali resztek Nestorowi, ja nie wiem czy oni mają korki w uszach że i tak robią swoje. Jeden sąsiad do mnie mówi, że taki pies musi dużo jesć, a on resztek do śmietnika nie wyrzuci, bo mu się szczury zalegną. Dodam, ze sąsiad kupił sobie rok temu na bazarku psa - cos w typie jack russel terriera. Oczywiście piesek wychuchany, je tylko gotowanego kurczaczka i parówki, a resztki ze stołu przynoszą Nestorowi. Nie mogę powiedziec bo są to dość dobrzy sąsiedzi pod względem " sasiedzkim" w sensie pomóc, pożyczyć itp i dobre kontakty mają z moimi rodzicami, ale to dokarmianie to jest paranoja. Nie rozumiem tylko, dlaczego dokarmiają mi psa, mimo iż nie raz się mowiło zeby tego nie robili? Słuchajcie ze 2 tygodnie temu, Nest leci pod płot owego sąsiada patrze a ten do nas na podwórko z wiadereczkiem pełnym resztek śmiga. On do mnie " zobacz jak sie cieszy" a ja " on się na każde jedzenie cieszy, niech mu Pan nie daje bo nie wolno, potem ma biegunke w nocy w domu" to facet odpuścił. Szlag mnie trafia, bo nie po to kupuje psu karme z wyższych półek, nie po to kupuje mu mięso i inne rzeczy do jedzenia, żeby ludzie z okolicy dokarmiali mi go jak bezdomnego psa. Nic mu nie brakuje, wygląda dobrze, jesteśmy pod stałą opieką weta, wterynarz jest zadowolona z ogólnego wyglądu psa - więc pytam po co to ?. Taka głupia mentalność ludzka - pies duży musi jesć jak słoń i na dodatek wszystko ze stołu nie ważne czy to sałatka z kukurydzą, kości, ziemniary. Ile ja na podwórku znalazłam kości - takich typowych kości z żeberek, wołowych małych - twardych, grubych i płaskich i wręcz nie do pogryzienia przez psa, nie daj Bóg stanie mu w gardle co ja zrobie? Sąsiedzi z drugiej strony płotu robią to samo - nie mają psa wcale, to póżnymi porami "po cichaczu" przerzucają przez płot jedzenie - skad to wiem, mimo, że ich nie przyłapałam? a stąd, ze Nestora jak ktoś dokarmia - to on wtedy widząc danego sąsiada biegnie pod płot, skacze i szczeka. Czego normalnie na człowieka, który jest mu obojętny nie robi. Moja mama ostatnio powiedziała, ze nie życzy sobie takiego czegoś więc się urazili i nie odzywają się za bardzo. Ale my mamy spokój, chociaż z nimi. Powiem Wam ze czasami to mam ochote przeniesć się z psem do bloku i żyć w bloku z marudnymi sąsiadami, niż nie mieć spokoju na swoim terenie. Nie mogę psa na chwile samego na podwórko wypuscić, żeby jakiś sąsiad okazji nie zwietrzył i nie wyrzucił jakiegoś świnstwa przez płot.
Moja przyjaciólka przez " życzliwość" właśnie taką sąsiedzką, straciła szczeniaka czarnego Długowłosego owczarka niemieckiego - "życzliwa" dokarmiaczka sąsiadka, rzuciła szczeniakowi przez płot kości kurczaka - nie trudno się domyśleć jak dla łapczywego szczeniora to się skończyło. Także drodzy mieszkańcy bloków - nie martwcie się, bo nie tylko Wy macie problemyz "kochanymi" sąsiadami :| . Chyba trzeba się na kompletne odludzie wyprowadzić, żeby nikt nie wściubiał nosa w nie swoje sprawy.

Maryhna - 29-11-2010, 01:09

U mnie na osiedlu kotom bezdomnym ludzie wyrzucają resztki a psy potem leżące kilkudniowe śmieci zżerają :/ Co do historii i trutkach, była takowa kilka lat wczesniej zanim się tu sprowadziłam.

Co do śmieciowego żarcia... Fadok chodzi na smyczy za każdym razem puszczam go tylko na pewnym terenie ale nie raz sie zdarzało, że ściemniacz szedł pod drzewo niby cos wąchał co by poprawić swoim "zapachem",ale było ciemno, a ja tylko słyszałam jak kłapnął dwa razy zebami i było po sprawie. Jesli zdążyłam to wyciagałam z gardzioła śmieciuchy ale nie zawsze się udawało a potem była biegunka jednodniowa. Ehh... ręce opadają.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group