forum.labradory.org

Znalazły dom - Chelsea znalaza swój wspaniały domek

monia85 - 04-04-2011, 20:31
Temat postu: Chelsea znalaza swój wspaniały domek
WIEK: około 2 lat

STAN ZDROWIA:
stan ogólny dobry, szczepiona, odrobaczona,nie przyjmuje leków.

RODOWÓD, NR TATUAŻU: brak

CHIP: brak

STERYLIZACJA: nie

ZACHOWANIE W DOMU I PODCZAS TRANSPORTU:
Chelsea mieszkała w domu, gdzie zaczęła wykazywać cechy przywódcze, zagarniając sobie terytorium. W świadomym domu Chelsea może spokojnie mieszkać, aczkolwiek wskazana jest klatka kennelowa.

POSŁUSZEŃSTWO:
Chelsea zna podstawowe komendy: siad, łapa, daj głos, do mnie.

STOSUNEK DO INNYCH ZWIERZĄT:

nie przepada za innymi zwierzętami. W przyszłym domu powinna być "tą jedną jedyną"

STOSUNEK DO DZIECI: nie wiadomo, aczkolwiek z powodu silnych zapędów dominacyjnych, nie wskazane by mieszkała z dziećmi

MIEJSCE POBYTU PSA: hotelik koło Nakła nad Notecią

DANE KONTAKTOWE: Koordynator Adopcji

Chelsea to sunia z silnym charakterem. W tej chwili mieszka w hotelu, gdzie Pani Monika (szkoleniowiec) z nią pracuje. Chelsea robi postępy, aczkolwiek przyszły domek musi być świadomy pewnych zachowań Chelsea, musi także wiedzieć jak się z nią obchodzić, by nie poczuła się przytłoczona. Chelsea to nie typowy labrador- przytulanka, kiedy nie chce się przytulać należy to uszanować i dać jej spokój. Wskazane aby w przyszłym domu miała klatkę kennelową, gdzie będzie mogła sobie odpoczywać.

Poza tym Chelsea to piękna i mądra sunia potrzebująca poczucia bezpieczeństwa, pewnego prowadzenia przez właściciela i dużo ruchu. Chelsea jest psem idealnym do psich sportów typu agility, frisbee, flyball i podobne.










Madzialenka - 04-04-2011, 20:44

Slicznotka,trzymam kciuki za znalezienie domku.
Nataeelll - 05-04-2011, 13:56

my też kciuki trzymamy, piękności ;*
aganica - 05-04-2011, 23:01

Popatrzyłam na te fotki i widzę moją Fionkę , dama z charakterem z zasadami ... dobrze dobrany właściciel i będzie najwierniejszą suczką.
kasiek - 06-04-2011, 08:49

aganica, dokladnie ma charakter ladna psiunka :)
Chelsea - 06-04-2011, 18:02

imienniczka mojej czarnulki oby szybko znalazła domek ;*
Labradore - 06-04-2011, 18:10

śliczna! Trzymam kciuki za ciepły kącik ;*
Ryniu - 13-05-2011, 12:02

InuYasha z naszego forum, była dzisiaj u Chelsey w hotelu. Coś zaiskrzyło. Pewnie Chelsea będzie mieć nowy wspaniały dom.
Trzymamy kciuki za udaną adopcję, by Chelsea miała swojego stałego opiekuna. :)

Wizyta przedadopcyjna została przeprowadzona przez Renatę i Viktora z forum labradorretriever.com.pl w towarzystwie ich dwóch wspaniałych labów - za co bardzo dziękujemy. Wizytacja wypadła bardzo pozytywnie.

agazoom - 13-05-2011, 12:20

Ryniu napisał/a:
Trzymamy kciuki za udaną adopcję, by Chelsea miała swojego stałego opiekuna.

Trzymam, zaciskam i cieszę się z szansy :)

monia85 - 13-05-2011, 14:36

kciuki mocno trzymane za Chelsunię :* znamy się osobiście i wiem, że ona bardzo potrzebuję tego swojego jednego, jedynego Ludzia :)
InuYasha - 13-05-2011, 21:41

Zgadza się byłam dzisiaj u naszej Małej i potwierdzam, że coś zaiskrzyło i to w obie strony :) Mam nadzieję, że Chelsea znalazła swojego człowieka, a człowiek znalazł swojego psa. :) Dużo pracy przed nami, ale wierzę że będzie dobrze. :) :) :) Ale kciuki proszę trzymać. :)
mibec - 13-05-2011, 23:23

InuYasha napisał/a:
kciuki proszę trzymać
trzymamy mocno - powodzenia ;*
gia - 16-05-2011, 18:35

to my też trzymamy kciuki mocno :*
mibec - 17-05-2011, 12:38

InuYasha i jak sprawa wyglada?
monia85 - 18-05-2011, 14:44

InuYasha, kciuki mocno za Was trzymane :*
Ryniu - 18-05-2011, 17:11

InuYasha, już niedługo będziesz mieć Avatarek ze swoją labcią :) Jesteś wyjątkową osobą i stąd jestem całkowicie spokojny :)
Ewelina - 20-05-2011, 08:46

InuYasha, Trzymam kciuki :)
InuYasha - 22-05-2011, 14:01

Ryniu, wielkie dzięki, mam nadzieję że nie zawiodę nikogo, zwłaszcza mojej "Małej". A wszystkim dziękuję za kciukasy :D
Ryniu - 28-05-2011, 13:42

Chelsea wczoraj pojechała do Pani Grażyny. Na razie trwa układanie stosunków. Chelsea przeżywa zmianę domku. Miejmy nadzieję, że będzie to jej ostatni dom. Grażyna i Chelsea są "pod czujnym okiem" ;) Trenerki.
TRZYMAMY MOCNO KCIUKI!

Chelsea - 28-05-2011, 14:05

my również trzymamy mocno kciuki :)
monia85 - 28-05-2011, 15:12

Chelsea, Słoneczko, powodzenia :*
InuYasha - 28-05-2011, 22:01

Witam. Pragnę poinformować że Chelsea jest już w nowym domku. Póki co obie bardzo się stresujemy ale "pierwsze koty za płoty" . A co robi w tej chwili Chelsea? Odpowiadam...chrapie :) ładnie chodzi na luźnej smyczy, powoli zaczyna jeść no i zaczepia wszystkich sąsiadów-facetów :haha:
Ryniu - 28-05-2011, 23:02

InuYasha napisał/a:
zaczepia wszystkich sąsiadów-facetów :haha:

no no, to z niej kokietka :)
Z niecierpliwością czekamy na fotki.

mibec - 29-05-2011, 00:16

InuYasha napisał/a:
Chelsea jest już w nowym domku
super :)
InuYasha napisał/a:
obie bardzo się stresujemy
będzie ok, szybciutko się dotrzecie. Czekamy na focie :)
monia85 - 29-05-2011, 07:26

InuYasha, wierzę, że się dogadacie "jak kobitka z kobitką" ;) znam Chelsea osobiście i nie będę prosiła żebyś ją wymiziała :bad: ale powiedz jej, że ciocia Monika ją pozdrawia i wierzy, że zrozumie, że dałaś jej coś najwspanialszego co mogła otrzymać- SWÓJ OSOBISTY I KOCHAJĄCY DOM ;*
InuYasha - 29-05-2011, 16:23

monia85, wiem że nie lubi miziania ale spokojnie dała się pogłaskać po pysku :) póki co ... cały czas śpi, więc można powiedzieć że nie odczuwam jej obecności. :)
Ryniu - 30-05-2011, 19:49

Moniko poznajesz Chelsę. Zobacz jaki ma uśmiech :)




Ryniu - 04-06-2011, 11:20

Niestety Chelsea znowu wróciła do Hotelu. W środę "wylizała" swoją panią, pełnia szczęścia. W czwartek nagła odmiana, warczenie i próby ugryzienia :(
Chelsea - 04-06-2011, 11:26

szkoda :(
dominika92 - 04-06-2011, 11:29

przecież było wiadomo że takie problemy są z nią :doubt:
oleska2803 - 04-06-2011, 12:38

To jet niepoważne, biedny psiak, przecież wiadomo było że ona ma takie problemy. Czy naprawdę nie da się sprawdzić przyszłego domku pod tym kontem. Każda zmiana jest dla niej pogorszeniem i trzeba odpowiedzialnie podejść do jej adopcji.
jkasia - 04-06-2011, 14:40

och, niedobrze :confused: Szkoda, że nowa Pani nie zechciała bardziej sie zaangażować w oswajanie suni. W koncu widziały galy co brały :doubt:
bietka1 - 05-06-2011, 23:25

Przecież wiadomo było, że łatwo nie będzie :cring: . Znam psy innych ras, które mają swoje wyskoki (nie tolerują np. głaskania, innych psów czy gości w domu) i albo się z nimi pracuje albo po prostu akceptuje i tak układa wspólne życie, aby wspólna egzystencja była możliwa... A labrador musi być zawsze łagodny i nie ma prawa mieć problemów z zachowaniem. U labradora kłapanie paszczą to agresja, właściciele np. bokserów cieszą się, że ich pies najpierw w ten sposób ostrzega, że coś mu nie odpowiada. Wiem o czym mówię, bo mam kontakt z wieloma adoptowanymi bokserami i część z nich naprawdę ma niezłe jazdy. A ich właściciele nauczyli się z tym żyć. Przepraszam, że pozwalam sobie na oceny, ale nie jestem w stanie zozumieć, jak tak szybko można wycofać się z podjętej decyzji...
nata - 06-06-2011, 10:11

Biedna sucz :cring:
InuYasha, czy nie zdawałaś sobie sprawy z jej problemów? Przecież to jej zachowanie to nie nowość... Kolejne bardzo smutne zakończenie dla Chelsi :(

Ryniu - 06-06-2011, 11:25

Łatwo się ocenia sytuację nie będąc jej uczestnikiem. InuYasha nie poradziła sobie z utrzymującą się agresją Chelsy, pojawił się strach, brak panowania nad sunią, niemożność zbliżania się do niej. W krótkim czasie przestała reagować na komendy, siedziała w domu, utrzymując atakiem rodzinę na dworze. Brak reakcji na komendę nie pozwalał na skorzystanie z klatki ani zamknięcie w pomieszczeniu osobnym.
Chelsa wróciła do hotelu, Pani Monika sama ja odebrała.

Powstrzymajmy ostre słowa. Chelsę czeka konsultacja szkoleniowa i kolejna próba określenia przyczyny napadów agresji. Myślę, że zamiast krytykować należy myśleć co dalej i pomóc.

InuYasha do adopcji była przygotowywana. Brak dzieci i szczere chęci pomocy były dodatkowym plusem. Adopcję poprzedziła wizyta przeprowadzona przez dwie doświadczone osoby wraz z dwoma labradorami. Wypadła b. pozytywnie. Przed adopcją mimo odległości kilkuset kilometrów InuYasha była w hotelu na zapoznaniu, to również wypadło b. pozytywnie w oczach szkoleniowca. Były przekazane odpowiednie materiały do szkolenia. Załatwiona klatka.
InuYasha w trakcie pobytu u niej Chelsy na bieżąco kontaktowała się zarówno ze szkoleniowcem jak i z nami.

dominika92 - 06-06-2011, 11:27

myślę, że nie mamy co liczyć na odpowiedź...szkoda psa. dla mnie to po prostu nieodpowiedzialność. co innego jakby takie zachowanie pojawiło się nagle, ale jeśli było wiadomo..eh. mam tylko nadzieję, że jeśli ktoś jeszcze kiedyś zdecyduję się pomóc psince to przeczyta to wszystko i zastanowi się MILION razy.

[ Dodano: 06-06-2011, 11:29 ]
no ale czego można oczekiwać że pies po takich przejściach w 2 dni się oswoi? z tego co wyczytałam pies był tam tydzień.

oleska2803 - 06-06-2011, 11:53

Ale to zachowanie które opisałaś to żadna nowość w przypadku Chelsea, już w poprzednich rodzinach miała takie akcje ze nie wpuszczała do domu, nie reagowała na komendy. Atakowała leżąc pod stołem i takie tam. Ktoś kto ją adoptuje powinien być przyszykowany właśnie na to. Rozumiem że wizyta przed adopcyjna była ok, z normalnymi labkami to dziwne żeby nie była. Dom dla Chelsea powinien być przyszykowany na ekstremalne warunki.

[ Dodano: 06-06-2011, 11:57 ]
Jak to mówią "szczerymi chęciami jest piekło wybrukowane". Dla tego psa kolejna taka adopcja jest krokiem do tyłu. Ktoś kto nie jest 100% pewny ze sobie poradzi i jest w stanie wytrzymać nie powinien się w to pakować nawet jak ma szczere chęci pomóc jakiemuś pieskowi. Tydzień w nowym domu to jak dla mnie zero odpowiedzialności i starań. Taki pies w tydzień się swoich zachowań nie pozbędzie.

ambird - 06-06-2011, 12:00

Ryniu napisał/a:
Powstrzymajmy ostre słowa.


Ja nie zauważyłam tutaj ostrych słów, jedynie co można tu zobaczyć, to wielkie rozczarowanie. To nie pierwszy powrót tej suni z DS do ponownej adopcji.
Chelsea po czterech (dobrze liczę?) miesiącach w hotelu ze szkoleniem dalej nie ma zmian :(
Na czym polegało szkolenie? Czego się nauczyła, co osiągnęła?
Pamiętam jak Sunia była w DT u astridq, tam nie było takich zachowań, tylko lekka dominacja w stosunku do psa rezydenta, która została od razu wyeliminowana przez opiekunkę. Skąd więc wzięła się ta agresja?

nata - 06-06-2011, 12:30

oleska2803 napisał/a:
Jak to mówią "szczerymi chęciami jest piekło wybrukowane". Dla tego psa kolejna taka adopcja jest krokiem do tyłu. Ktoś kto nie jest 100% pewny ze sobie poradzi i jest w stanie wytrzymać nie powinien się w to pakować nawet jak ma szczere chęci pomóc jakiemuś pieskowi. Tydzień w nowym domu to jak dla mnie zero odpowiedzialności i starań. Taki pies w tydzień się swoich zachowań nie pozbędzie.

Dokładnie i o to w tym wszystkim chodzi..

Malinowa - 06-06-2011, 12:35

Ryniu, może łatwo jest mi pisać bo siedze przed monitorem i nie mam takich problemów. Ale nie przesadzajmy. Nie można każdego kto chce zabrać psa, mieć na cenzurowanym i bronić. Tym bardziej, że nikt nie brał kota w worku, psa z ulicy. Moim zdaniem zachowanie InuYasha, jest tak samo nieodpowiedzialne jak setek innych osób które mają psa, pies nagle okazuje się agresywny i go oddają. Nie widzą winy w sobie.
Adoptując takiego psa nie można, nie liczyć sie z problemami. Nikt nie powiedział, ze teraz to już ona jest grzeczną, uległą suczką i nie zdarzy się nic nieoczekiwanego.
Uwazasz, ze kilka dni to wystarczający czas do oceny zachowania psa w nowym miejscu? Nie dajecie marginesu na to, ze pies może odczuwać ogromny stres? Zdaje sobie sprawe, że nie można nikogo zmusić do zatrzymania psa, dlatego uwazam, że pomimo milionów bezdomnych psów powinno się lepiej wybierac nowy dom pod konkretnego psa. Żadnym kryterium nie jest to, ze ktoś kocha psy i ma dom z ogrodem. Ja uwielbiam psy ale nie jestem stanowcza, nie umiem stworzyć bariery pies-właściciel, na pewno brakuje mi konsekwencji więc na pewno nie umiałabym poprowadzić psa z problemami behawioralnymi. Uważam, ze równoczesna praca ze szkoleniowcem przez kolejny przynajmniej miesiac pobytu w nowym domu powinna być kontunuowana.
Przez ten cały ,,incydent'' pobytu w ,,nowym domu'' Znacznie zmniejszyły się szanse znalezienia Chelsea nowego, dobrego domu.

No ale zycze jej oczywiscie jak najlepiej.

zuzia - 06-06-2011, 13:04

to i ja się wtrącę :)
wybaczcie ale naskoczyliscie na InuYasha moim zdaniem winne są obie strony, nowa właścicielka że nie podołała ale i osoby odpowiedzialne za oddanie psa tej a nie innej osobie. Po co są te wizyty przedadopcyjne? bo jesli tylko po to żeby stwierdzić czy ktos jest dobrym człowiekiem, ma warunki i nie będzie krzywdził psa to bez sensu. Skoro było wiadomo że sunia ma problemy, to ludzie od adopcji powinni szukać własciciela z doświadczeniem. Wiadomo, każdy chce dobrze, ma nadzieję że podoła, ale po to są wizyty żeby wyłapać osoby które mają checi ale nie mają wiedzy, podejścia etc. Rozumiem InuYasha bo miałam kiedys do czynienia z podobnym psem, i tez mnie to mocno przerażało. Jak zwykle cierpi pies, moje zdanie jest takie /z własnego doświadczenia/ że nie ma co liczyć że osoba adoptująca, jesli robi to pierwszy raz zdaje sobie tak naprawde sprawę z problemów jakie moga przyjść, choćby nie wiem ile przeczytała i wysłuchała. Mnie też się wydawało że wiele wiem, na wiele jestem przygotowana, ale to nic w porównaniu z rzeczywistością - a mi akurat trafił się prawie bezproblemowy pies :)
Może lepiej poszukać suni DT gdzie ktoś będzie mógł z nia popracować

Madzialenka - 06-06-2011, 21:21

To moze ja z innej beczki...sunka wröcila do hoteliku,szkoda,ze z domkiem sie nie udalo,ale i tak bywa :( Widzialam gdzies cegielki na Chelse i jej pobyt w hoteliku, skoro tam wröcila to moze zamiast sie spierac spröbujemy jakos pomöc???Nie wiem gdzie byl temat o cegielkach i nie moge go znalezc,ale na pewno ktos z Was- zainteresowanych losem sunki wie...jak tak to o namiary prosze:)
oleska2803 - 06-06-2011, 21:59

zbiórka jest na labradory.info tu był chyba tylko banererek odsyłający tam
Madzialenka - 07-06-2011, 21:36

oleska2803, dzieki za info.
nata - 11-06-2011, 21:14

Jak się miewa Chelsea? Jak przeżyła powrót do hoteliku? ;* Może jakieś fotki? :)
Madzialenka - 11-06-2011, 21:24

Ja tez jestem mocno zainteresowana losem Chelsea, wiec ponawiam pytanie zadane przez nata,
gia - 19-06-2011, 21:42

ja również jestem ciekawa co u Sunieczki??
Ryniu - 20-06-2011, 09:49

U Chelsey wszystko OK. Zachowuje się poprawnie. Czekamy na badania krwi.
tenshii - 07-08-2011, 18:26

Chealse niestety nie zachowuje się poprawnie.
Zmiana diety, w której upatrywaliśmy nadziei na poprawę jej zachowania, nie przynoszą skutków takich jakie miały przynieść.

Niestety istnieje obawa, że będziemy musieli pożegnać się z sunią
Na chwilę obecną czekamy na cud

kaha - 07-08-2011, 19:12

tenshii napisał/a:
Niestety istnieje obawa, że będziemy musieli pożegnać się z sunią
Na chwilę obecną czekamy na cud


:( ja trzymam kciuki zeby było lepiej..musi być

donia457 - 07-08-2011, 19:17

my tez trzymamy kciukasy za sunieczke
mibec - 18-08-2011, 12:58

Sa jakies wiadomosci nt Chelsea?
nata - 18-08-2011, 15:29

Śledzę jej temat na info, bo bardzo jej kibicuje, więc ostatnie wpisy dotyczące Chelsea przedstawiają się następująco:

Cytat:
e-mail od Moniki Śmigielskiej:

Cytat:
Witam, oto kilka zdań nas temat Chelsea.

Po wprowadzeniu diety Chelsea trochę przytyła mimo ograniczenia porcji mięsa. Nastąpiła u niej poprawa nastroju, jednak nie przekłada się to na jej relacje z człowiekiem - spadła jej motywacja do pracy, pracuje mniej chętnie za nagrody, można powiedzieć, że całą energię zużywa na "głupawkę". Dodatkowo pojawiły się takie zachowania, jak: kopanie dziur, skakanie itp. Jednak zdarzają się jeszcze zachowania agresywne w stosunku do innych psów. Po konsultacji z Panią Małgosią Majewską ustaliłyśmy, że jeszcze zostaniemy przy tej diecie przez 2 tygodnie, zmieniając nieznacznie porcje.

Pozdrawiam Monika


agazoom napisał/a:
Może nie być lepszych wieści. Pod uwagę bierzemy eutanazję. Decyzja nie jest jeszcze podjęta. Czekamy na wyniki zmiany diety oraz efekty poszukiwania kojca dla niej, gdzie odpowiedzialna osoba podejmie się opieki nad Chelsą. Nie przewidujemy zmian hotelu ze względu na jej historię i to jak przeżywa zmiany miejsca.


agazoom napisał/a:
Rinuś napisał/a:
Agnieszka czy jest jakiś termin wyznaczony do znalezienia jej "domu" i obserwowania zachowania na diecie?

Kasia nie wiem ile potrwa regulacja dietą, czekamy na wyniki ale nie przestajemy szukać jej kojca, istnieje szansa, że ktoś się zgłosi. Trzeba będzie odświeżyć jej ogłoszenia i szukać dalej.
Chelsea jest pod opieką Pani - behawiorystki i w porozumieniu z nią, dokonywane są zmiany diety.

:(

źródło: http://labradory.info/vie...r=asc&start=840

mibec - 18-08-2011, 15:46

Dzieki za informacje nata, szkoda ze wiadomosci nie sa lepsze :(
Ewelina - 18-08-2011, 16:18

ja również bardzo kibicuję Chelsea i strasznie mi szkoda suni :confused:
oleska2803 - 14-09-2011, 14:46

Przypominam temat biednej Chelsea która nadal czeka w hotelu na swój dom. Niestety utrzymanie w hotelu jest bardzo kosztowne (jedna doba to 20zł) i już pojawił się dług za jej pobyt.

Watek Chelsea
http://labradory.info/vie...p=951115#951115

Zbiórka na hotel
http://labradory.info/viewtopic.php?t=17110

Cegiełki kosztują 20zł czyli tyle ile doba w hoteliku.
Każda wpłata przedłuża szkolenie i można powiedzieć życie tej biednej suni.

[ Dodano: 14-09-2011, 14:53 ]
Mam pytanko do osób zajmujących się organizowaniem zbiórek cegiełek lub bazarków. Czy na labradory.org mogłaby powstać osobna zbiórka np. cegiełki na Chelsea ponieważ nie wszyscy zarejestrowani są na info a bez tego nie można wpłacić dla niej pieniążków?

magdalena 29 - 17-09-2011, 23:56

Przepraszam że się wtrącę jestem świerzakiem ale nie powinniście oceniać pani która się próbowała zaopiekować sunią . My też co do Benka mieliśmy duże wątpliwości odrazu po przyjezdzie do domku bo zatakował innego psa przy okazji męża i mnie, złapał pyskiem ale nie ugryzł . pierwsze co spanikowani dzwoniliśmy do Rynia by go zabrał zpowrotem bo to jakiś potwór nie pies dla czwórki dzieci. Wróciliśmy ze spaceru ze strachem zamkneliśmy go w kuchni po jakimś czasie usiadłam razem z nim i poleciały mi łzy a on mnie polizał po policzku i wtedy zrozumiałam że to nie agresja tylko strach jutro mija dwa tygodnie i gdyby nie mój upór i serce oraz silny charakter to naszego Benusia tu już by nie było. Rozumiem tą panią nie miała poprostu siły walczyć o przyjaciela ale zobaczycie jak dacie jej szanse odpuścicie ciągłe szkolenie a okażecie jest serducho to ona to doceni i okaże je także. Pozdrawiam zwariowana rodzinka
wincek - 07-01-2012, 14:08

Nie znam was, moze wszyscy adoptowaliscie z sukcesem agresywnego psa. Gratuluje.
Szkoda tylko, ze tacy wielcy milosnicy zwierzat nie biora pod uwage, ze moga zranic czlowieka.

To co tu zostalo powiedziane to fanatyzm. I to internetowy, wiec zero w nim odwagi tak naprawde.
ZADEN pies nie jest wart poswiecenia zdrowia lub zycia czlowieka.

Ale co tam, najlepiej ukamienowac!

Wiekszosc z was nie zna ani tej "Pani" ani tego psa. I zwyczajnie opowiada bzdury.
Nie znam wielu osob poswiecajacych codziennie tyle co ta "Pani" dla psow. Z wlasnym zdrowiem wlacznie niestety.
Mimo wlozonych wysilkow, poswieconego czasu, nerwow - nie udalo sie. To jest pies. Nigdy nie wiadomo jak zachowa sie w danym miejscu z dana osoba. Nie udalo sie. Nie mozna tego zrozumiec?

Ale jasne - ukamienowac.

Ciekawe czy ktos z was wzialby tego psa? Nie? Bo nie jestescie fachowcami, szkoleniowcami? Racja. Tylko czy to znaczy, ze lepiej nie probowac? Nie dac zwierzakowi szansy?
No to podejmijcie decyzje o jego uspieniu, nie bedzie cierpial.


Zarzuty pod adresem osob zajmujacych sie adopcja tez sa smieszne. Co mieli zrobic - wrzucic dziewczynie wsciekego psa do mieszkania i patrzec czy ucieknie??
Wszyscy byli swiadomi, ze to trudny przypadek. I przygotowywali sie na to. Ale nie udalo sie!
I wyglada na to, ze nie tylko tej "Pani", ale nikomu.


Przy okazji. Padla trafna uwaga, ze wiekszosc ludzi oczekuje, ze laby sa tylko lagodne. Nie sa. Wiekszosc powazniejszych spiec jakie obserwuje na psich spotkaniach to (nie liczac malych psow) labradory nad ktorymi nie panuja wlasciciele. Bo to w koncu tylko labradorek, wiec smaczka mu, klik dobry piesek a od swieta "fe". To niestety nie jest dobre dla kazdego psa. Jak widac.

nata - 07-01-2012, 14:33

wincek, zamiast obrażać co niektórych i odkopywać dyskusję która już dawno ucichła, lepiej poszukałbyś nowych wieści o suni i przedstawił jak obecnie wygląda jej sytuacja, bo ja np bardzo jestem tego ciekawa a znacznie mniej interesuje mnie Twój wywód na ten temat.
nata - 10-01-2012, 19:42

Więc dla zainteresowanych dzielę się ostatnimi wieściami:

agazoom napisał/a:
rafi8080 napisał/a:
Co słychać u dziewczynki taka cisza nastała w temacie

Siedzi w hotelu i czeka.
Załatwiamy zmianę opiekuna dla Chelsy a co za tym idzie zmianę miejsca.
http://labradory.info/vie...5094&start=1020

Posty zostały wyedytowane.

magdalena 29 - 10-01-2012, 22:57

Dawno nie byłam na forum jak wiecie trochę sytuacja mi na to nie pozwalała i jeszcze sytuacja nerwowa z Benusiem . Odpukać na razie mamy ten temat zamknięty. Co się dzieje z Chelsea? Strasznie jest trudno znaleść dom dla psiaków po przejściach . Są ludzie którzy naprawdę nie mają pojęcia o psiakach a szczególnie labkach wydaje się ludziom że to są psy z reklamy ale one mają też swój charakterek i niestety muszą trafić na odpowiedniego właściciela. Pozdrawiam zwariowana rodzinka ]:)
Ryniu - 29-02-2012, 14:13

Cytat:
Dzień dobry. Chelsea nie sprawia problemów, całkowicie zadomowiła się w naszym hotelu. Spędza czas w kojcu zewnętrznym obok moich psów i bardzo lubi być na dworzu (oczywiście poza mrozami). Niestety mój stan nie pozwala już na jazdę na rowerze z Chelseą - bardzo to lubiła i wyraźnie jej brakuje przebieżki . Chodzimy za to na spacery do lasu. Generalnie jest grzeczna, tylko na niezananym dla niej terenie zakładam jej uzdę (gentle leader) bo potafi się zawąchać i ciągnie. Od dawna nie przejawiała agresji. Bawi się codziennie z moimi psami. Całkowicie się akceptują. Problem pojawia się w sytuacji gdy przez przypadek jakiś pies wejdzie do jej kojca - wtedy przyjmuje grożącą postawę i gotowa jest przegonić psa. Po wypuszczeniu z wybiegu Chelsea chętnie biegnie do swojego kojca. W stosunku do nas zachowuje się spokojnie, w kojcu przy sprzątaniu i karmieniu jest zrelaksowana i spokojna. Całkowicie toleruje głaskanie i zabawę. Grzecznie zachowuje się w stosunku do mojej córki na spacerze i na wybiegu ( do kojca nie pozwalam córce wchodzić - tu do końca nie ufam Chelsea). Sunia dobrze się czuje gdy ma swój własny kąt tylko dla siebie. Oczywiście jak juz wyżej wspomniałam jeśli traktuje kogoś jak przewodnika też nie ma problemu by przebywać z nią w kojcu. Dalej jednak uważam , że powinna być zaadoptowana do podobnych warunków. Zabranie ja do mieszkania może spowodować , że konkurencja o wspólne miejsce może wywołać powrócenie agresji w stosunku do człowieka. Pozdrawiam serdecznie Monika Śmigielska














Ewelina - 29-02-2012, 15:28

Mam nadzieję, że w końcu znajdzie się odpowiednia osoba, która zechcę zaopiekować się Chelsea.
kasiek - 02-03-2012, 08:32

domku gdzie jestes.....
Ryniu - 13-04-2012, 12:26

Kilka dni temu miałem okazję widzieć Chelsę. Pełne zaskoczenie, sunia wbiegła do pokoju i wywaliła mi się przed stopami kołami do góry do miziania, wyglądało to jakbyśmy dawno się znali. Uwielbia to, stara się wymusić pieszczoty kładąc głowę na kolanie albo popiskując w kącie. Wiem jednak, że pieszczoty, głaskanie trzeba robić krótko i nie pozwalać na wymuszanie. Początkowo bardzo niespokojna, tzn takie adhd, wszystko musi zobaczyć i powąchać. Z czasem się uspokaja, ale na krótko. Jest bardzo wesoła i kontaktowa. Na spacerze malutki ursuski, ale w miarę upływu czasu smycz czasami robi się luźna. Nie taki diabeł straszny jak go malują ;) Jednak przyszły właściciel suni musi dobrze wiedzieć jak z nią postępować, czego można się spodziewać.
Króciutki film z pobytu. Ciężko coś nagrać przy takim ruchliwym psie.


Madzialenka - 13-04-2012, 14:17

Zachowuje sie jak normalny labek,fajniusia sunieczka super, ze tak ogromne postepy zrobila :) Oby odpowiedni domek sie wreszcie znalazl :)
Monisiaczek - 13-04-2012, 14:42

Cytat:
Zachowuje sie jak normalny labek

no właśnie :)

kasiek - 13-04-2012, 14:48

trzymam kciukasy za domek
Monisiaczek - 18-05-2012, 16:06

furciaczek napisał/a:
Oj ludzie ludzie jak ja bym chciala zeby wszystkie "moje" psy byly tak grzeczne jak Chelsina. Naprawde zadnych problemow, jedynie czasem dosc uporczywie szczeka bez wyrazniejszego powodu. Ostatnio nabralam wiecej zaufania do dziewczynki wiec pozwolilam sobie na kilka malych prowokacji, mozna zabrac cos z mordki, zrzucic z kocyka, zabrac i koc i miche i zabawke. Klepac, przewracac na plecki, miziac i lezec razem na trawce obok siebie.
Wesola, z cala masa durnych pomyslow w glowie. Jak dostanie glupawki to pokladam sie ze smiechu. Nie ma sie do czego przyczepic wlasciwie...
Planuje wycieczke do kliniki i do miasta tylko czasu wiecznie brak, zobaczymy jak w takich warunkach bedzie sie zachowywac.

I cos dla oka










furciaczek napisał/a:
Dodam ze po takich zabawach mozna sucz wyczesac, wytrzec itp.
Zdiecia ze wspolnych zabaw (tak, ja tez sie w blocie tarzalam:P ) jakos jutro albo w najblizszym czasie bo na innej karcie...a warto zobaczyc

kimsi_3 - 18-05-2012, 17:05

Może by już szukac Jej domku? Cio? :greedy:
Ryniu - 18-05-2012, 17:22

kimsi_3, ogłoszenia były robione wiele razy lecz praktycznie nikt się nie zgłaszał, ale zgadzam się warto by było
Monisiaczek - 18-05-2012, 23:07

Są piękne zdjęcia, tekst już "się pisze" ;)
Madzialenka - 18-05-2012, 23:15

Warto bylo w nia wierzyc i o nia walczyc :heart: Piekna i madra sunia ;*
monta - 20-05-2012, 19:36

http://www.adopcjapsa.pl/...55075,Lw==.html
http://www.przygarnijzwie...ka-id41814.html
http://www.adopcjepsow.org//animalinfo.php?id=5069
http://www.adopcjapsa.pl/...5kZXgucGhw.html
http://www.bezrodowodu.pl...1337530136.jpeg
http://tablica.pl/oferta/...mu-ID17dkT.html
http://www.morusek.pl/edytuj_ogloszenie/
http://www.petworld.pl/og...zuka-domu/48189
http://torun.olx.pl/item_...9&ts=1337531439
http://e-zwierzak.pl/pl/o...go-przewodnika/
http://kujawsko-pomorskie...70-a5bdffff7043
http://www.kokosy.pl/zwierzaki/psy/55072.html
http://www.drobne.centrum...a,6,Drobne.html
http://www.ojej.pl/kujaws...m_za_darmo.html
http://owi.pl/ogloszenie/...ewodnika,618053
http://www.najpewniej.pl/anons.php?nr=137171
http://ogloszenia.e-gratka.info/ogloszenie/118230
http://www.eoferty.com.pl...omu_291485.html
http://zwierzeta.hiperogl...ka-domu-oferta/
http://www.offer.pl/show.php?id=15161
http://oglosili.pl/index....946&method=jobs
http://polskastrefa.pl/to...ka_i_domu,8m2b#
http://aleksandrow-kujaws...a-i-domu_a67830
http://owi.pl/ogloszenie/...a_i_domu,618070
http://sloniu.pl//163/dar...rzewodnika.html

Madzialenka - 20-05-2012, 22:02

oby tym razem domek sie znalazl :)
kasiek - 21-05-2012, 10:10

mocno trzymam kciuki za domek dla niuni ;*
Madzialenka - 22-05-2012, 10:03

http://www.torun.neeon.pl...rzewodnika.html
http://www.tablica.com/in...x=38&szukaj.y=2
http://www.hodowcy.com.pl/17190
http://www.rozglos.net/ogloszenie-348838.html
http://adpedia.pl/kujawsk...wodnika,216758/
http://zwierzeta.i-bazar....go-przewodnika/
http://sellit.pl/ogloszenie.php?id=98579
http://www.informator.com...&pole_id=133574
http://www.n2m.pl/oglosze...id=77&Itemid=11
http://zwierzeta.azbazar.pl/ogloszenia/39306/
http://www.aukcjezwierzat...rzewodnika.html
http://ale.gratka.pl/oglo...a-20921981.html
http://www.adin.pl/ogloszenia/181238.html
http://torun.pajeczyna.pl...rzewodnika.html
http://www.ogloszenia2.pl...skie/Torun/6498
http://www.pineska.pl/?co...8533&do=confirm
http://ogloszenia.infoweb...odnika-0_0.html
http://top-ogloszenia.net/470-18-119-397879
http://torun.freecf.pl/ch...ewodnika_a67912
http://www.wywerna.pl/10/...rzewodnika.html
http://torun.lento.pl/che...ika,405609.html
http://ogloszenia.drobne.pl/detail.php?id=43195
http://www.oglosze.pl/ofe...rzewodnika.html
http://www.darmobranie.pl...przewodnika.php
http://www.szarik.pl/adopcje_pies.php?id=2425
http://www.orbo.pl/Og%C5%...20sprzeda%C5%BC
http://naszezwierzaki.inf...-przewodni.html
http://zwierzaki.a4z.pl/o...nika-torun.html
http://www.gieldabai.pl/kategoria476/nierasowe
http://www.bazarek.biz/in...d_kategoria0=16
http://www.polgratka.pl/a...ego-przewodnika

Ryniu - 22-05-2012, 10:08

Może ktoś białaskę wyczai :)
Madzialenka, dziękuję za ogłoszenia

Madzialenka - 22-05-2012, 10:21

alez prosze szefie,prosze :)
monta - 22-05-2012, 20:56

Madzialenka, wielki dzięki za pomoc w ogłaszaniu! super! :)
mam nadzieje, że właśnie "ten" ktoś zadzwoni..

Madzialenka - 22-05-2012, 23:05

monta, i ja mam taka nadzieje :)
Ryniu - 12-06-2012, 10:23

W oczekiwaniu na TEN telefon cos dla oka :)












Problemow zadnych nie sprawia :)

Ryniu - 12-06-2012, 10:24

W celu zobrazowania kontaktow socjalnych Czeski :)
















kasiek - 12-06-2012, 10:32

Czeska jestes slodka przytulanka ;*
Ryniu - 12-06-2012, 14:40

kasiek napisał/a:
Czeska jestes slodka przytulanka

sam sprawdzałem, to prawda

Madzialenka - 12-06-2012, 15:06

pierwsza focia mnie powalila ;* Slodka sunka,domku ,domku odezwij sie!!!!
Monisiaczek - 12-06-2012, 15:44

Madzialenka napisał/a:
pierwsza focia mnie powalila

Mnie też :D Popłakałam się ze śmiechu :D

kimsi_3 - 12-06-2012, 15:46

Tak - głupie miny są bezcenne :) A więc do dzieła i szukamy wszyscy domku dla Suni :) Jest na FB? Może wszyscy udostepnimy?
monta - 12-06-2012, 16:01

Byłam dziś u Chelsi i Gosi w odwiedzinkach , niżej foto relacja bo co tu dużo pisać -super sunia! :

ja z Chelsi - pierwsze chwile


pływanie - to jest to co Cześka uwielbia!



tu ją specjalnie za ogon ciągnę a ona nic :zawstydzony:


karmienie na leżąco 8)


jak bardzo uwielbia wodę - potrafi wejść i stać lub pływać i z niej nie wychodzić - pies dowodny =)




niżej fotki jak wygląda po pływaniu kiedy lubi często się przypudrować lub po prostu porządnie wytarzać w ziemi - co jej sprawia też wielką przyjemność :zlotyusmiech:



a tu jak niby broni miski 8)


Chelsi lubi ciąganie za nóżki - trochę ja pomęczyłam :zawstydzony:


portrecik


cała Chesli



Cześka z moim Sławkiem




Dodam ,że jak podjechaliśmy to Chelsi już biegała po terenie za ogrodzeniem i podbiegła do nas z machającym ogonkiem - jak typowy labrador :)
( dla przykładu moje sunie to by szybko kogoś obszczekały :ups: )

Dziękuje Gosi za miłe chwile =)

Chelsea ani przez moment nie wykazała ani drobinki agresji czy lekkiego nawet spięcia - mogłam z nią robić co chciałam a jej to pasowało :shy:

kimsi_3 - 12-06-2012, 16:07

I te zdjęcia pokazują, że warto było walczyc o Nią!!! A nie... i tu ugryzłam się w język ]:)
Brawo Dziewczyno-jesteś labkiem a nie łobuzem :)

Baszka - 12-06-2012, 16:39

kimsi_3 napisał/a:
I te zdjęcia pokazują, że warto było walczyc o Nią!!! A nie... i tu ugryzłam się w język ]:)
Brawo Dziewczyno-jesteś labkiem a nie łobuzem :)

Brawo dziewczyno, że już nie jesteś łobuzem ...ale twój przyszły dom musi zdawać sobie sprawę, że we wcześniejszych domach zdarzały ci się pogryzienia, bo ty lubisz stawiać na swoim ....potrzebujesz odpowiedzialnego i konsekwentnego prowadzenia w dalszym życiu :)

Cytat:
Chelsea ani przez moment nie wykazała ani drobinki agresji czy lekkiego nawet spięcia - mogłam z nią robić co chciałam a jej to pasował
dla przykładu powiem, że Porto przez pierwsze dwa tygodnie był "wzorowym goldenem" a następnie pokąsał mnie tak dotkliwie, że ręce wymagały kilkudziesieciu szwów ....i to były już kolejne jego akcje tego typu :|
monta - 13-06-2012, 13:30

Baszka napisał/a:
dla przykładu powiem, że Porto przez pierwsze dwa tygodnie był "wzorowym goldenem" a następnie pokąsał mnie tak dotkliwie, że ręce wymagały kilkudziesieciu szwów ....i to były już kolejne jego akcje tego typu :|


każdy pies przychodzący do dt czy do osoby adoptującej go bezpośrednio ze schroniska może go po jakimś czasie pokąsać..nie wiemy co te psy przeszły i co mają w głowach.
co do Cześki to wiemy na co ją było stać i dlatego szukamy bardziej świadomego domku , dodatkowo osoba musi pojawić się u Gosi i Cześki lub one przed adopcją pojada na zapoznanie i "naukę " do osoby zainteresowanej .
Warunkiem adopcji jest uczestnictwo w szkole dla psów z zakresu posłuszeństwa .
Oczywiście przyszły ds będzie powiadomiony o przeszłości Chelsea.

Baszka - 15-06-2012, 21:44

Wiadomo, że ja tak 'gdybam' na wszelki wypadek :confused: bo jednak wierzę, że Cześka odnalazła swój rytm i zdolna jest do życia w normalnym domu, gdzie ktoś odpowiedzialny będzie znał zasady i nie zmarnuje tego co wypracowane :)
kimsi_3 - 19-06-2012, 21:39

I co odezwał się ktoś w sprawie Chelsea? :)
dadusina - 20-06-2012, 10:15

kimsi_3 napisał/a:
I co odezwał się ktoś w sprawie Chelsea? :)

dołączam się do pytania. :)

aniunia1983 - 20-06-2012, 10:16

dadusina napisał/a:
kimsi_3 napisał/a:
I co odezwał się ktoś w sprawie Chelsea? :)

dołączam się do pytania. :)

Też się dołączam...

monta - 20-06-2012, 16:37

Było kilka tel. ale tylko jeden , który narobił mi nadziei i później przestał się odzywać. :(

Nie poddajemy się ,
nowe ogłoszenia:

http://www.adopcjapsa.pl/...56733,Lw==.html
http://www.adopcje.org/do...-1-0-Torun.html
http://www.cafeanimal.pl/...sy/Czesia,66748
http://www.adopcjepsow.org//animalinfo.php?id=5226
http://www.bezrodowodu.pl...1340194972.jpeg
http://www.pupil.com.pl/u...1340195005.jpeg
http://www.petworld.pl/og...o-adopcji/49091
http://e-zwierzak.pl/pl/o...dor-do-adopcji/
http://www.drobne.centrumofert.pl/
http://www.kokosy.pl/zwierzaki/psy/56909.html
http://owi.pl/ogloszenie/..._adopcji,637711
http://ogloszenia.e-gratka.info/ogloszenie/120023
http://www.cret.pl/node/169143
http://ogloszenia.drobne.pl/detail.php?id=43795
http://www.eoferty.com.pl...cji_294994.html
http://zwierzeta.hiperogl...adopcji-oferta/
http://www.kupsprzedaj.pl...adopcji/1965810
http://www.offer.pl/show.php?id=15577
http://ale.gratka.pl/oglo...o-20983351.html
http://www.drobny.com.pl/..._do_adop,pl.htm
http://aleksandrow-kujaws...-adopcji_a69964
http://adsy.pl/ogloszenia/66/posts/7/33/70435.html
http://www.aleksandrow-ku...do-adopcji.html
http://www.najpewniej.pl/anons.php?nr=139840
http://torun.olx.pl/item_...9&ts=1340200903
http://www.przygarnijzwie...ji-id43463.html
http://www.morusek.pl/ogl...dor-do-adopcji/
http://top-ogloszenia.net/470-18-119-402170
http://torun.pajeczyna.pl...do_adopcji.html
http://aleksandrow-kujaws...ji/2541941.html
http://tablica.pl/oferta/...ji-ID1ed05.html

kimsi_3 - 28-06-2012, 09:22

A jak z szukaniem domku dla Dziewczyny? Czy Cześka może przebywać dzećmi czy nie bardzo?
kasiek - 28-06-2012, 09:30

Czesiu jestes piekna dziewczynka ,obys znalazla wkoncu domek.....
Chelsea - 28-06-2012, 10:15

wszystkie Czesie są kochane ;D domku gdzie jesteś ;*
monta - 28-06-2012, 15:38

Cytat:

A jak z szukaniem domku dla Dziewczyny? Czy Cześka może przebywać dzećmi czy nie bardzo?


mały odzew jest niestety..Czeski nie polecamy do ds z dziećmi ze względu na jej przeszłość.

kimsi_3 - 28-06-2012, 15:54

Joj bo cały czas mam nadzieje,że kolejny DS który się zgłasza mógłby być dla Cześki :)
monta - 30-06-2012, 09:56

Pozdrowienia od Chelsea :)












nathaliena - 30-06-2012, 12:13

Piękna jest, chyba ma bardzo gęsto sierść? Ona mieszka na zewnątrz? Bo byc może z tego powodu :)
Czy ta Pani z warszawy spotkała się juz z Cześką?

nata - 30-06-2012, 15:26

Jaki miś polarny :haha: Śliczna ;-)
monta - 01-07-2012, 11:28

Cytat:

Piękna jest, chyba ma bardzo gęsto sierść? Ona mieszka na zewnątrz? Bo byc może z tego powodu :)
Czy ta Pani z warszawy spotkała się juz z Cześką?


tak Cześka ma gęste futerko :)
mieszka w budynku obok domu , w których są kojce.

Pani z Warszawy się nie odzywa, żadnego spotkania z suczką nie było .

Madzialenka - 01-07-2012, 11:41

monta napisał/a:
Pani z Warszawy się nie odzywa, żadnego spotkania z suczką nie było
:(
dadusina - 04-07-2012, 10:05

nie ma się co smucić! będzie dobrze! :haha: na pewno znajdzie kochający domek. Tylko na to trzeba czasu. ;*
3mamy kciuki! :)

monta - 11-08-2012, 10:04

Czesia pozdrawia!! :)


kasiek - 18-08-2012, 02:01

my tez pozdrawiamy
kimsi_3 - 04-09-2012, 16:07

Siedzi mi ta Cześka w głowie....oj siedzi...
Pytanie do autorów zdjęć - moge podkraść niektóre? :) Prosze :)
Potrzebuje do afiszy dla człowieków bez internetu... Chce troszeczke powalczyć o domek dla Niej :)

Ryniu - 04-09-2012, 16:30

jak na ogłoszenia to na pewno można
kimsi_3 - 04-09-2012, 16:35

Tak tylko na ogłoszenia... Żadnych celów prywatnych :)
Ryniu - 09-09-2012, 16:57




















Madzialenka - 09-09-2012, 17:28

Piekne dziewcze ;*
belly - 09-09-2012, 18:12

Gdyby Baster wiedział, że taka ślicznotka mieszka "za miedzą" to by po nocach spać nie mógł :-P
Piękności ;*

monta - 10-09-2012, 20:23

http://zwierzeta.i-bazar....ska-szuka-domu/
http://www.adin.pl/ogloszenia/188302.html
http://warszawa.cwirek.pl...de5ia28bcf.html
http://www.przygarnijzwie...mu-id48684.html
http://www.adopcjapsa.pl/
http://sellit.pl/ogloszenie.php?id=102329
http://www.pineska.pl/?id=112271
http://www.eoferty.com.pl...omu_302478.html
http://kujawsko-pomorskie...31-d491ffff5fa2
http://www.petworld.pl/og...zuka-domu/51414
http://zwierzeta.hiperogl...u-oferta-torun/
http://www.oglaszamy24.pl...szuka-domu.html
http://www.rozglos.net/ogloszenie-368102.html
http://www.morusek.pl/ogl...ska-szuka-domu/
http://torun.lento.pl/lab...omu,550976.html
http://owi.pl/ogloszenie/...uka_domu,684561
http://e-zwierzak.pl/pl/o...ska-szuka-domu/
http://tablica.pl/oferta/...mu-ID1xfWh.html

kasiek - 20-09-2012, 09:48

piekna jestes
bunia69 - 23-09-2012, 15:55

Cudna biszkopcia panna ;* ;* ;*
monta - 19-11-2012, 18:11

Czesia była w nowym domku 3 tyg - wróciła do hotelu .
Nie udało się . Cześka ma nadal swoje problemy i nie każdy potrafi sobie z tym poradzić .
Czesia potrzebuje przewodnika ...potrzebuje konsekwencji i trzymania się zasad ..
jedno co mnie cieszy ..ze w chwilach zaniepokojenia , potrafi ostrzegać - dawać wyraźnie do zrozumienia ,że coś jej nie tak .Czesia to nie labrador ..ona tylko tak wygląda .DS starał się ale Cześka potrzebuje bardziej konsekwentnych i twardych przewodników . To pies który potrafi kochać , ale po swojemu..

Di - 19-11-2012, 19:25

Chelsea... :cring:

Ale postęp jest. Łapmy się tej nadziei, jak brzytwy. W końcu musi się udać.

kimsi_3 - 20-11-2012, 16:37

Czesiulka to sunia, która potrzebuje osoby konsekwentnej :) takiej, która wytyczy jej cele, bedzie dla Niej przewodnikiem, osoby która ją zdominuje.
Czesia to sunia, która lubi mizianie, piszczoty ale wtedy gdy Ona chce - jak kot :) Nie przez 24h/d :) Czesia jest wspaniałą sunia.... Ma swój charakter, którego nie nalezy sie bac - trzeba się go nauczyć i odpowiednio poprowadzić.
Czesia.... hmmm.... Jest po częsci jak labrador, kocha wode, aporty,spacery i jedzenie :)
Domek idealny: taki, który nie będzie się Jej bał, który pokaże jej,że nie Ona jest w "stadzie" tym Alfa. Sunia musi miec swój azyl do którego będzie mogła pójść, położyć się i odpoczać :)
CZESIU znajdziemy Ci taki domek !!!

kasiek - 21-11-2012, 13:16

kimsi_3, trzymammocno kciuki za Czesiulke ;*
monta - 05-12-2012, 21:09

http://alegratka.pl/oglos...o-21505633.html
http://tablica.pl/oferta/...ji-ID1VExt.html
http://www.rozglos.net/ogloszenie-383455.html
http://www.eoferty.com.pl...cji_310057.html
http://www.morusek.pl/ogl...sia-do-adopcji/
http://www.oglaszamy24.pl...do-adopcji.html
http://adsy.pl/ogloszenia/66/posts/7/33/76657.html
http://www.adopcjapsa.pl/...65445,Lw==.html
http://top-ogloszenia.net...9172&cityid=471
http://e-zwierzak.pl/pl/o...ia-do-adopcji_/
http://wloclawek.szybkoof...ji/3212841.html
http://wloclawek.pajeczyn...do_adopcji.html
http://owi.pl/ogloszenie/...adopcji.,742939
http://www.pineska.pl/?id=115815
http://wloclawek.lento.pl...ji-,704267.html
http://kujawsko-pomorskie...77-1b7effffc2cc

monta - 05-12-2012, 21:17

aa tu fotki i opis Gośki z hoteliku , gdzie Czesia przebywa :

"W doświadczonych rekach Czesia może funkcjonować całkiem normalnie.
To specyficzny ale fajny pies wymagający odpowiedniego podejścia. Wiem ze gdzieś jest ten człowiek i ten dom...mam nadzieje ze już nie długo sie znajdzie.
Pierwsze dni były nieco rozregulowane, trochę krnąbrne dziewczę się zrobiło i miała zapędy do bronienia zasobów (pokarmu) ale teraz juz wróciła do starego rytmu i przypomniała sobie ze tutaj nie będziemy się bawić w ten sposób ;) "






kasiek - 07-12-2012, 14:03

Czesiu wierze ,ze wkoncu znajdziesz swojego ludzia ;*
monta - 10-02-2013, 18:25

przypominamy się z Czesią - kilka ogłoszeń na inne miasta
http://e-zwierzak.pl/pl/o...iem-szuka-domu/
http://www.adopcjapsa.pl/...5kZXgucGhw.html
http://alegratka.pl/oglos...u-21764255.html
http://www.morusek.pl/ogl...iem-szuka-domu/
http://www.pupil.com.pl/o...1360514734.jpeg

kimsi_3 - 03-04-2013, 21:06

Prosiłabym o udostepnienie filmiku na fb wraz z podanymi numerami telefonu :greedy:
http://www.facebook.com/k...434264353328687
Razem możemy więcej i mam nadzieje,że ktoś Czesie wypatrzy ;D
Dziekuję ;*
Kasia

dla przypomnienia:


monta - 15-04-2013, 21:32





kimsi_3 - 16-04-2013, 15:58

Yyyy... waga ciężka? :D
Tu i ówdzie się przybrało :-P :D Trzeba będzie zrzucić zimowy tłuszczyk :greedy:

kimsi_3 - 29-04-2013, 14:40

Pierwszy raz nie wiem od czego zacząć...
Czesia jest u moich Rodziców :zawstydzony:

Do Jej przyjazdu szykowaliśmy się 2 tygodnie.
2 tyg temu pojechaliśmy do Gubina po forumowy kojec. Wypożyczyliśmy 4m przyczepkę ( dobrze,że Nas nikt nie złapał po drodze ). Przez ten czas wyczyściliśmy go, wyszlifowaliśmy deski, 3 warstwy lakierobejcy - mahoń 8) , ocieplilismy budę styropianem 6cm, obiliśmy deskami i polakierowaliśmy.
Wczoraj pokonalismy prawie 800km w dwie strony aby zapoznac się z Czesia. Zapoznanie przebiegło bez żadnych problemów, po czym Grubaska ledwo dupsko do auta wpakowała :)

Podczas podróży była spokojna, rozdawała buziaki mojemu Marcinowi :wachluje:
Nie wykazywała żadych oznak zaniepokojenia czy agresji...

Po przyjechaniu na miejce do Rodziców spokojnie zapoznała się z domownikami - człowiekami. Chciała być pogłaskana. krótkie głaskanie i odrazu trzymanie sie zasad by Jej nie miziac za wiele. Poszliśmy na krótki spacer gzie Czesia widząc Onka pokazała na Niego zęby. Krwi nie było :razz: Ponieważ Onek to staruszek -13 lat ma - i juz ślepy i głuchy wiec chłopak spokojnie dał sie obwąchac i okazał uległośc. Czesia odpuściła i razem szli olewatorsko obok siebie.
Na teren weszli wspólnie... zero zgrzytów do czasu wpuszczenia Czesi do kojca.
W kojcu Czesi zachowanie troszkę sie zmieniło ale nie było jakieś straszliwe. Poprostu gdy tylko Onek pokazał się na horyzoncie to szczekała na Niego.
Mama dała Jej jesc z ręki... i to chyba był strzał w 10 :) Ponieważ Czesia za moja Mama az piszczy z radości.
Na miejsce zajechaliśmy około 17ej godziny. Czesia po zapoznaniu była jeszcze 4 razy na krótkim spacerze. Raz mamie wyrywała sie do Onka i tu po wielu przemysleniach wypracowaliśmy zmiane postepowania na spacerze. Na ostatnim juz spokojnie szła z Onkiem bez żadnych zgrzytów.
Koniec wczorajszego dnia:

Ryniu - 29-04-2013, 15:43

Z przyjemnością przenoszę temat do działu znalazły dom.
Brawo dla Kasi i jej rodziców ;*

Ewelina - 29-04-2013, 15:54

Ale się cieszę. Wszystkiego dobrego :haha:
kimsi_3 - 29-04-2013, 16:23

Dzień drugi:
Z rana po wczorajszych emocjach obudziłam się spokojniejsza choć z wieloma myslami kłębiącymi sie gdzies po głowie.
Troche przyznam bałam się zadzwonić do Rodziców i zapytać jak tam noc :-P
Mamuśka sama zadzwoniła... W nocy na początku Czesia szczekała bo wiadomo na wiosce to i lisy, bażanty i inna zwierzyna pod domy podchodzi ;]

Noc przespała spokojnie. Z rana poszła z Mamą ( mówimy Margolka wiec tak będę pisała ;D ) na spacer wraz z Onkiem. Znów spokój... zero sytuacji nerwowych.
No nic ruszyłam się i pojechałam do Nich.
Zajeżdzam - dom stoi :D stratach w ludziach tez brak :D
Czesia w kojcu spi...
Weszłam do kojca, na komende "siad" pieknie siada, po czym zapinamy smycz i idziemy na łaki. Krnąbrna, nieusłuchliwa przez niespełna 2h. Miała mnie głęboko i ciagnęła jak parowóz... Przy mojej wadze piórkowej musiło to smiesznie wygladać :D
Na chwile udało mi się Ją zatrzymać i wykonała komende siad, zostań oraz do mnie.
Po czym znów wróciła do swojego natrętnego wąchania wszystkiego: każdego krzaczka, trawki, konara... i taplała sie w każdej kałuży :D
Jednak "waga ciężka" robi swoje i Czesiulka zmeczyła sie wkońcu. Pieknie wracała na luźnej smyczy do domu ;D
Po drodze spotkałyśmy kury... Staneła, popatrzyła się na kure i cofnęła za mnie. Nie wiem czy się wystarszyła, cz miała do czynienia z kurami ale sama sie zdziwiłam Jej reakcji.
Nie zaczeła ani gonic ani szczekac.
Po dotarciu na miejsce znów poszłam na socjalizację z Onkiem za dom. Znów olewatorskie kontakty ale bez zgrzytów. Na teren weszli wspólnie, jedno po mojej lewej, drugie po prawej. Onek połozył sie na swoje miejsce, bo każdy spacer za teren go strasznie męczy ( bidok juz mu tyłkiem zarzuca tak jest słaby - ma jednak dożywotnia emeryture).
Czesia obwachała zacięcie teren, po czym sama weszła do kojca i padła :D

Powiem Wam, ze serce widzi kochanego psa, którego opis z dotychczasowego życia kłóci się niesamowicie. Jednak rozum trzyma sie na baczności i stosuje do próśb Wszystkich, którzy znają sunie i wiedza co mozna po Niej oczekiwać i jak z Nia żyć.

Zanim Czesia trafiła do moich Rodziców to siedziałam do nocy i czytałam od początku Jej losy. Raz byłam pełna obaw, raz zdziwiona,ze jeszcze niema domu. Nie chciałam nic wczesniej pisac o planach i o adopcji Czesi.
Minela niespełna doba od kiedy jest u Rodziców więc nie moge nic wiecj na Jej temat powiedzieć.
Chcielismy dac Jej sznase na normalny dom, na dom juz na zawsze aż do smierci...
Chcieliśmy i nadal chcemy - zeby nie było :-P
Mam nadzieje,ze zaklimatyzuje sie u Nas i choc troche zsocjalizuje z psimi koleżankami - Kida i Luną. Narazie dziewczyny jej nie widziały i ona ich tez nie. na ten moment poczekamy. Narazie najwazniejsza jest dla Nas relacja Czesi z Onkiem. Nie musza sie kochać bo bawic to juz napewno nie bedą ze względu na stan Onka i wiek, ale aby tylko obok siebie w spokoju żyli.
Cześka domaga sie głaskania, wywala brzuchem do góry, daje łapy bez komend... Widac,że próbuje... Małpeczka jedna :D
Narazie dajemy rade i mam nadzieje,że im dłużej u Nas będzie tym więcej ciekawych i milszych rzeczy bede mogła Wam napisac :shy:
Także prosze Was trzymajcie kciuki aby "Grubcia" przekonała sie do Nas bo powiem Wam,ze przestawilismy Nasze życie i przyzwyczajenia aby dac Czesi dom.
Ale co będe dłużej biadoliła, zdjęcia:

A teraz cos z serii:
"ZMĘCZONY/WYBIEGANY PIES TO.... SZCZĘŚLIWY PIES"
.............. i padnięty........spokój.

Ewelina - 29-04-2013, 16:44

Śliczna Panna Czesia pulpetunia :D
Baszka - 29-04-2013, 18:18
Temat postu: Ż
Cytat:
Cześka domaga sie głaskania, wywala brzuchem do góry, daje łapy bez komend... Widac,że próbuje.
tak.... próbuje na co może sobie pozwolić :confused:

kimsi_3, wiem, że jesteś doświadczoną "labomaniaczką" ;-) i zastosowane metody, sprawdzone w dotychczasowym domu Cześki, będziesz miała na uwadze.

Skoro znalazła się w nowym miejscu, to Chesea nie należy ufać przez najbliższe kilkanaście tygodni :| ...minimum.

Znam to z własnego doswiadczenia, dlatego uprzedzam o możliwych komplikacjach w momencie rozlużnienia dyscypliny wobec psa, lub niezachowania dystansu w razie nieprzewidzianych okoliczności.

Życzę powodzenia :victory: i Cześce i nowemu domowi :superman:

monta - 29-04-2013, 18:55

Kasiu świetna i szczegółowa relacja :) miło się czyta , trzymam kciuki za Was i za Cześkę nadal :heart:
kimsi_3, dziękuję za to jak bardzo zależało Ci na Chelsea i jak nadal walczysz o nią :shy: oczywiście wielkie brawo za odwagę Twojej mamy i za to jak bardzo zależało jej na przyjeździe do Was Cześki i to by Czecha miała super warunki mieszkaniowe ;)

wspomnieć trzeba Waszą jazdę po kojec , cudne rodzinne odnowienie kojca i samą jazdę po naszą biszkoptową bestię tyle kilometrów , o kasie jaką płaciłaś na nią na hotel to już w ogóle kosmos - Czesia ma szczęście ,że trafiła na Was i my też - bo nie wiem gdzie by się znalazł dla niej domek a Wasz to jak wygrana na loterii - idealny , ten , o którym dla tej biszkopciary marzyłam :girl:

Co do samej Czesi to jak ją zobaczyłam na tych fotkach to aż nie poznałam - taka zaokrąglona rotfl
widać dobre jedzenie i sterylka zrobiły swoje , ale i tak się o to nie martwię , bo przy takich spacerkach i ćwiczeniach jakie ma teraz to już widzę to naszą pannę fitness za jakiś czas :mmm:

kimsi_3 - 29-04-2013, 22:15

Baszka, próbuje ale nie jest tak jak chce. sztywno trzymamy się zasad o które Nas poproszono.
Owszem - pogłaskamy Ja ale tylko wtedy gdy My chcemy i to jest jedno/dwa głasniecia i koniec... pomimo tego,ze Ona wciąz idzie za kims i chce. Po drugim dniu chyba to zrozumiała bo juz mniej próbuje.

Dzień drugi - po moim odjezdzie:
Dzwoniła niedawno Margolka - Czesia pięknie wytrzymała w kojcu 5h podczas nieobecności Rodziców.
Poszła na spacer z moim 24 lenim autystycznym bratem. Zwykle psy na Niego szczekały przez "inne" zachowania. Czesia dała się pogłaskac ale nie skakała tak jak na innych - czyżby wyczuła,ze jest inny? :co?: Sama nie wiem.
Nawet nie zareagowała jak złapał ja za talie i "mruczał"... ( trwało to dosłownie sekundke)
Następnie wyrwała Margolke do kota. I tu podoba mi się reakcja Mamy... Szarpnęła smyczą, hukneła na nią komendą "do mnie" i Czesia podeszła pięknie idąc na luźniej smyczy. Brawo - oto Margolke ciągle prosiłam. Uczy się dziewczna pilnie :razz:
powrót do domu - Wujek i jego 14 letni syn. Oczywiście szaleństwo wywalania brzucha - znów mężczyźni. Pogłaskali ja jak na komende "siad" sie uspokoiła. Także na tego typu dziecko nie zareagowała :jupi:
Wieczorny spacer - kolejny. Czesia była chyba ciutke poddenerwowana ponieważ Onek wydał się Jej niepożadanym towarzyszem. Nie było agresji ale podczas wchodzenia na teren warknęła... Choć tez do końca Mamuśka nie potrafiła powiedziec czy to przez to,ze Onek wszedł pierwszy a Ona druga ( ze mna wchodzili równo) czy przez przebiegajacego samobójce kota :D :-P
Teraz Czesia ma czas na sen do rana :) Jutro znów pojade i pocykam zdjęcia. Mam nadzieje,ze będzie bardziej kontaktowa na spacerze bo dzis to z cudem graniczyło utrzymanie aparatu - poznawała szaleńczo tereny :)
Pragne podziękować za wspaniałe smsy od forumowiczów, którzy dodali sił i wierzą w powodzenie domku dla "Grubci" :* Dziękuję :*
No nic czas na sen... Dobranoc Wszystkim :greedy:

Ewelina - 29-04-2013, 22:29

W takim razie do jutra. Ja ddziękuję za tak fajna relację
kimsi_3 - 30-04-2013, 16:10

Dzień trzeci:
Żyjemy :lol: :razz:
Noc przespałam spokojnie bez obaw o Czesie i Rodziców. Z rana wypoczęta pojechałam na wizytę ;)
Dom stoi... Zero ubytków w domownikach więc luzik :razz:
Dziś Czesia chyba już bardziej sie wyluzowała bo jak tylko mnie zobaczyła to ogonek niczym smigło od silnika helikopteru jej latał :)
Zastałam Ja jak Margolcia dawała Jej jesc z ręki... Juz wiem co sie tam dzieje: Mamuśka bierze krzesełko, siada w kojcu z barfem w ręce i karmi Czesiulke. Zaś dziewuszysko grzecznie siedzi przed Nia i za każdy kawałek mieśka pieknie wykonuje komendy :D Wspaniały widok...
Zauwazyłam,ze Czesia nie reaguje na małe psy... olewa je totalnie. Ponieważ utwardzaja Nam drogę to po terenie kręca się robotnicy - na nich nie zwracała uwagi. Bramka otwarta - wpada pies sąsiadki ( cavalierczy jakoś tak). Przebiega obok Czeski i cisza...
No nic zadowolona z Jej postawy wziełam smycz do reki i wybrałysmy się na spacer na łaki.
Patrzcie jakie pole manewrów ma Sunia:

Tym razem ubrałam kalosze, bo wczoraj przemokły mi buty :razz:
Czesia była bardziej kontaktowa. Nie węszyła jak szalona. Każde moje zawołanie i "prośba" o wykonanie komendy były przyjmowane i wykonywane.
Po drodze znów zbieracze slimaków... No nic idziemy wśród nich, wkońcu chcemy iśc do lasu :razz: luźna smycz i do przodu. Zero stresu i luzik :)
Potem podczas rozmawiania z Monta oplatałysmy sie o drzewka... istna łamigłówka była jak tu się naprostowac na drogę :razz:
Na łące bardziej się czułam jakbym wyszła z krówka na wypas bo Czesia wybierała sobie żdźbła trawki:

Był tez czas na tarzanko z którego Czesia korzystała do woli :D
Idziemy sobie a tu z zza zaketu idzie facety z średnim psem. Widzi,ze ja tu z wyższym zawodnikiem na niego napieram na luziku wieć zapiął psa na smycz.
( Po 3 latach szkolenia nauczyła się żeby nie napinac smyczy gdy idzie z naprzeciwka pies, ponieważ powoduje to agresywne zachowania i tez nie nalezy byc spietym bo pies to wyczowa)
Więc luzik... napieramy dalej :razz:
Widze,ze gdy się zbliżamy to owy pies sciagniety na maksa do właściciela,ze az chodził na tylnich łapach zaczyna ujadac i wyrywac sie w strone Czesi.
A my luzna 5m linka, komenda "nie rusz" wypowiedziana pierwszy raz gdy docierałysmy do psa, drugi podczas mijania... No dumna byłam z siebie i czechuli,ze odbyło sie bez zgrzytów :wachluje:
Poszłysmy na drugą łakę i przyszedł czas relaksu i rozmyslań czy napewno Czesi ten dom psuje :razz:

W drodze powrotniej Czechu stwierdziła,ze wykapie się w kałuży :hmmm
I teraz cos dla miłosników biszkoptów i czarnulków:

Wierzcie mi,że Margolcia nie była zachwycona jak Ja zobaczyła taka ubłoconą...
Droga powrotna: znów rozwścieczony bez smyczy wiejski burek biegnie z drugiej strony ulicy. Wiecie, pies na smyczy to co innego niż pies bez smyczy..
Sekunda myslenia... no nic najwyżej dziada Czesia zje bo ledwo do łydek siegał... hihihi....
Ale idziemy pewnie na luzaka i znów "nie rusz" jak pies sie zbliza, "nie rusz" jak jest obok... SZOK !!! Czesia nie zareagowała... przeszła spokojnie obok szczekliwego dziada :jupi: No powiem Wam,ze takiej reakcji to sie po Niej nie spodziewałam...
Zaskoczyło mnie dziewcze przeokrutnie pozytywnie :D
A po powrocie - kiełbaska w nagrodę :zawstydzony: Choc powiem,ze nie je łapczywie... delikatnie bierze z reki. Nie to co moje Gadziny... Cała kiełbasa znika w sekunde, kawałeczki to bez połykania :oczy:
Zastosowałam metodę Margolki, wziełam krzesło usiadłam przed Nia i za komendy porciowałysmy śląską :razz:
Czesia padła....

POZDRO dla Wszystkich Fanów Czesi :*

Madzialenka - 30-04-2013, 16:53

kimsi_3, Wow,dopiero doczytalam,ze Czesia ma dom i to jaki :haha: Gleboki uklon w strone Twoich rodzicow i Ciebie-za serca, upor i odwage ;* ;*
AnIeLa - 30-04-2013, 19:42

monta napisał/a:
taka zaokrąglona rotfl
widać dobre jedzenie i sterylka zrobiły swoje ,


Jedzenie ;) Po sterylce pies z powietrza nie nałapie kilogramów :-P


Oby się jej udało tym razem :)

Chelsea - 30-04-2013, 19:48

Czesiu szczęścia Ci zyczę ;*
neravia - 30-04-2013, 20:01

kimsi_3, jesteś wielka! ;*
kimsi_3 - 02-05-2013, 16:10

Przepraszam,że wczoraj nie zdałam relacji z placu boju ale wczoraj musiałam poświęcic dzień dla moich sucz bo juz szaleństwo w domu było :zawstydzony:

Raport z dnia 4:
Ten dzień musze podzielić na trzy etapy, ponieważ było Super, Średnio i Super wieczór.
Zaczne od początku:
Wczoraj moi Rodzice bez mojej obecności spędzili sami dzień z Urwisem :razz:
Poranek rozpaczął się ponad 2h spacerem z Tatem i autystycznym bratem po łakach. Czesiulka była grzeczna :)
Śniadańko zjedzone z rąk i czas na odpoczynek :) To było Super - zero stresujących sytuacji.

Czas na średnio:
Otóż Czesia zaczeła próbować czy może przestraszyć Margolkę. Tyle razy prosiłam Mamuśkę aby nie rozczulała się nad diabłem bo będzie źle. No cóz... jak "kura mądrzejsza od jajka" :razz:
Na popołudniowym spacerze Cześka zaczeła szaleńczo bawić sie smyczą ( ze mną po opowieściach Mamuski tez próbowala ale ja odrazu zareagowalam i odpuscila). Co zrobiła moja Mamuśka? Hmm... " Moja Czesiulka jak Ty sie slicznie bawisz..." :x
Co na to czesia? Odrazu staneła jak wryta, odwróciła się i zaczeła na Nia warczeć...
Sekunda myslenia i jak Mamuska hukneła na nia... ( A prosiłam bez czułości :hmmm )
Cześka cwana bestia w jednej sekundzie aniołek a w drugiej całkowita zmiana.
Dobrze,że sie Margolka opamietała i hukneła, bo Czesława w kolejnej sekundzie ( mocno zdziwiona) odpuściła i odrazu na brzuch sie wywaliła... Do domu wracały juz bez czułości na pełnej dawce komend.
Powiem Wam,że poniękąd się cieszę,że wynikła taka sytuacja. Mamuśka zobaczyła Jej nagłą zmianę i zrozumiała,ze nie może powtórzyc tego błędu :jupi: Długo rozmawiałysmy przez telefon i sama stwierdziła,ze to było dla Niej nauczką...
Na uspokojenie emocji Diablica została zamknieta na 5h do kojca.
Wieczór:
Wtedy dopiero mi sie Mamuska przyznała do zaistniałej sytuacji. Ale o tym później :razz:
Wieczór Czesława juz w pełni zrelaksowana bez złych emocji zaznała wolności :D
Bowiem Wiesław ( mój Tato - mówimy Mu po imieniu więc tu tez tak będę pisała) wziął Czesławę do ogrodzonego sadu. Szalała do woli. Trochę sie zdziwił, bo chciał Czesławie patyka porzucać ale ona nie bardzo wiedziała,że po to sie biega :hmmm
Nauczy sie dziewcze jeszcze :razz:
Droga powrotna z sadu bez smyczy ale koło nogi... I... Czesia juz po terenie nie szaleje... Spokojnie egzystuje sobie z Atosem - Onkiem - owczarkiem :razz: ( piszę, poniewaz niektórzy przez telefon mnie si,e pytali czy owczarek ma na imie Onk ).
Normalnie położyła sie spokojnie na trawce wraz z Atosem i obserowali co tez Pańcia robią w ogrodzie. No powiem Wam - sukces. Do tej pory szaleńczo biegała i obwąchiwała podwórko...

Pragnę wrócić do wczorajszej popołudniowej sytuacji, gdy Cześka warkneła...
Nie chce tu pisac jaka Ona grzeczna, tylko ujawniam prawde z każdego dnia. Widać,że Ona lepiej pilnuje Nas niz my siebie sami. Chwila nieuwagi/zapomnienia się i obrót o 180 stopni.
Dobrze,ze nie ugryzła... choć wiem,że i to nie zmieniłooby nastawienia mojej Margolki do psów bo juz nie raz została pogryziona za wchodzenie do obcego psa... :confused:
Ale cóż.... bezgraniczna ufnośc do zwierząt i ludzi robi swoje... Jak to mówią: Jak się nie mysli to trzeba miec twardą du..." :confused:
Po przyznaniu się do tego co zrobiła, choc nie ukrywała,ze bała sie mi przyznać bo wiedziała,że będę się darła za głupotę, postanowiłam zadzwonić do Monty. Po długiej rozmowie zadzwoniłam jeszcze do Gosi. Po przedstawieniu Jej sytuacji nie kazała się jakoś zbytnio martwic tylko PILNOWAC, bo Czesia może spróbować kolejny raz z Margolką :hmmm

Szczerze - to nie mogłam spac w nocy. Niby uspokojona przez Dziewczyny, to jednak kłebiły się przeróżne mysli czy aby napewno ta sytuacja nie zmieni Czesi relacji z Margolką :hmmm

Poranek - dzień 5:
Z ciężkim bólem głowy postanowiłam czym prędzej pojechać do Rodziców obadać jak sie ma sytuacja....
Po 0.5h tłumaczeniu,że Cześka jest jak zakodowany Robot ( najłatwiej było mi to przetłumaczyć) stwierdziłam,że nic się nie stało :jupi:
Czesia nadal czuje respekt do Margolki. Ale ta już z mocniejszym nastawieniem, po przemyśleniu swojego błedu, pewniej koegzystuje z ta Diablicą.
Poprosiłam Ją aby poszła ze mna nakarmiła Ja i zapieła na smycz. Po obserwacji śmiem twierdzic,że jest naprawdę super. A tak bałam się,że nieda się tego odwrócić i będzie trzeba pomóc Margolce aby znów Cześka Ja szanowała....
Panikara jestem i tyle :zawstydzony:

Niestety niemam zdjęć bo u Nas od wczoraj ulewy straszne i brak mozliwości fotografowania :(

Byłam z Małpą na łąkach. Nasze relacje sa naprawdę fajne... Najwyrazniej na każdym kroku pokazuje Jej,że to ja rządzę... Oby tak dalej...

Niestety obroża na kleszcze niewiele pomogła bo wyciagnelismy Jej 2 kleszcze... Zakupilismy w tym celu "psikadełko" :razz: ( moje nazewnictwo), które w przypadku Kidy i Luny super sie sprawdza.

W drodze powrotnej spotkałam najwieksza plotkare na wsi ( wszystko wie zanim czlowiek pomysli,ze ma cos zrobic). Mijając Nas stwierdziła,że kupiliśmy pieknego psa. Po czym zapytała czy z rodowodem i ile taki pies kosztuje :razz:
A,że ja kawalarz pierwsza liga to sie nie czaiłam. rzuciłam kwotę 10 tys zł i poszłam :razz:
Teraz będzie gadanie,że w tyłkach Nam sie poprzewracało... no burżuacja normalnie :razz:

A... i mamy mały konflikt w domu z powodu Czesi :D
Drogą dedukcji Margolka stwierdziła,ze Jej imie pochodzi od klubu piłkarskiego- a Mamuska sportów nie znosi jak diabli. Myslała Kobieta i oznajmiła Nam,że nie chce psu mieszac w głowie ale Ona chciałaby wołać do Niej ELZI ;)
Zastanawiałam się skąd to wzieła ale jak sobie rozłożyłam imię po polsku - Czelsi - no jak nic ELZI.
Zaś Wiesław - miłośnik sportu oznajmił,że On psu imienia zmieniac nie będzie bo Mu się podoba. No wyszłam... niech sie dogadają - nie mój pies wkońcu :razz:

No nic... to chyba wszystko. Bez zdjęć ale z obszerną relacją myslę :zawstydzony:

Do niedzieli nie będę pisała, chyba,że bedę miała zasięg. Mój Tż zabiera mnie i sucze nad jezioro. Spakowałam dwa koce, farelkę, skarpety narciarskie oraz kilka kropli :razz: rozweselacza. Życze Wszystkim odrobinę słońca podczas majówki :D
Jak ktoś z Wielkopolski to zapraszam do Sławy 8)

kimsi_3 - 05-05-2013, 22:16

A tu nikt się Czesia nie interesuje :cring:

Powróciłam do domu zmarznięta i teraz wielkie pranie. Zaś dziewczyny od nadmiaru dzieci padły i mam dwa dni spokoju :razz: Normalnie przedszkole mieliśmy od 7ej juz w okna za psami dzieciaki zagladały i tak do 21ej :idiot: Wariactwo...

Dziś minął też tydzień od kiedy Czesia jest z Nami :jupi:
Cóż by tu napisac... Jest coraz lepiej :)
3 dni mnie u Rodziców nie było ale każdego dnia Margolcia zdawała mi obszerna relację ze wspólnego życia :D
Była grzeczna. Ładnie chodzi już bez smyczy i się słucha :jupi:
Troszke Ja rozpieścili bo suchej karmy już wogóle do pyszczka nie weźmie, tylko mięsko :razz:
Brak agresji i prób warczenia czy ugryzienia. Zasady sprawiają,że Czesia jest jak aniołek... hihihi... ( Czy to wogóle mozliwe? :hmmm )
Czesia już super funkcjonuje w relajacjach z Atosem. Brak zgrzytów.
Wiesław uczy Ja biegania za patykami... pomału załapuje ale jeszcze nie oddaje :razz: narazie rozgryza sobie...hihihi...
Ogólnie to widze,że Czesia ( ELZI ) stała się już CZŁONKIEM RODZINY :zawstydzony:
Moi Rodzice odżyli mając tak rozbrykanego psiaka. Ciągle o Niej opowiadaja Wszystkim :)
Postaram się jutro porobić Łobuzicy zdjęcia :D

Ze złych wieści - kojec przecieka :co?: :cry: :pali:
Blachy najwyraźniej źle złożyliśmy, więc od jutra bierzemy się za poprawki a co nie damy rady to zasylikonujemy. Narazie Rodzice obłożyli folią dach bo były 4 deszczone dni u Nas.

Z gorszych wieści - Czesia zjadła wejście do budy :hmmm Postanowiła sobie poszerzyć tu i ówdzie :idiot:

No nic - jutro postaram się o bardziej obszerne wieści z placu boju bo przez telefon to jednak nie tak jak osobiście....

nikitka02 - 06-05-2013, 10:47

My czytamy słowo w słowo ;D ;D
figula1 - 06-05-2013, 12:43

kimsi_3 napisał/a:
A tu nikt się Czesia nie interesuje :cring: ...


Jak nie, jak tak :-P

Monisiaczek - 06-05-2013, 12:49

Cytat:
A tu nikt się Czesia nie interesuje :cring:

Jak nie, jak tak :)

Czytamy sobie i kciuki trzymamy, bo z Cześki fajny diabulec jest w anielskiej postaci :)

Ale fotek mojej mamie nie mogę pokazywać, bo miała argument, że niepotrzebnie Sambę odchudzam, bo grubsze są :-P :D

Ewelina - 06-05-2013, 13:49

ja czytam, czytam i się ogromnie cieszę :)
kimsi_3 - 08-05-2013, 17:16

1,5 tygodnia minęło... jak jeden dzień :-P
Nie będę się rozpisywała bo wsumie niemam złych wieści :greedy:
Czesia jak aniołek... tylko aureola czarna :D

Wzieło mnie dziś na rozmyslania. Ciekawi mnie jeden fakt...Mianowicie ciagle zadaje sobie jedno pytanie: Gdzie są krzykacze, którzy tak walczyli o uspienie Cześki? Dlaczego teraz nic nie napiszą? - wiem, czekaja na Naszą porazkę :razz:
Aż będzie wpis " Czesi znów sie nie udało" itp.
Nic z tego... Czesławy juz nie oddamy ;)


Wielu ludzi przypieło Jej szpilkę "AGRESYWNA"... hmmm...

Oto agresywny pies:
( i Jej jeszcze agresywniejszy kumpel :razz: )


Zobaczcie Jaka szczęśliwa jest Czesia u Nas :)
Jak na każdym zdjęciu widać w Niej radość :)

A - zapomniałabym... Czesia nie odstepuje Wiesława na krok. Jak ten naprawia skuter to Czesława z Nim. Ale nie zeby leżała tylko np. Wiesław zmienia akumulator to Czesława nos w akumulator, Wiesław pompuje koło, Czesława nos w koło. Wiesław kucnie...Czesława liże Go po głowie czy uchu :D :-P

Dziś pierwszy raz Małpiszon wszedł sobie do domu... Rodzice w panikę gdzie pies bo nikt bramki nie otwierał a tu ukradkiem Czeska wraz z Arturem ( bratem autystycznym) w domu, leży koło biurka Artura a On gra na komputerze.
Powiem Wam,że dziwi mnie Jej spokój to Artura. Przeciez On ani nie huknie na Nia, ani nic nie powie... A Cześka łasi się straszliwie.... Czasem nawet Ją uszczypnie czy mocniej złapie lub odepchnie ( Ma zaburzone czucie). Czyzby dziewcze postanowiło się zmienić?

Jak tylko Młodego ze szkoły Margolka przywiezie to Cześka okupuje drzwi:


No nic... Na rocznicę 2 tygodni dolnoslązaczki postaram sie o obszerniejszy rapart :)

Ciesze się i dziekuję Wszystkim za wsparcie i piekne wpisy, które dodaja sił i wiary w chęć pomocy :*

ryba1 - 08-05-2013, 17:43

Spóźnione gratulacje,chyba czas na urlop coraz mniej widzę :-P
A tak poza tym to czemu ta sucz taka okrągła,nioska czy do tuczu?
A tak poważnie to moje też przez tą spóźnioną wiosnę zaokrągliły się tu i ówdzie.
Pozdrowienia od biszkoptowej bandy.

Ewelina - 09-05-2013, 08:39

Widać, że dziewczyna szczęśliwa. Super relacja ;*
kimsi_3 - 09-05-2013, 16:42

ryba1, zima zała sie we znaki... I nie tylko psy tak maja :-P
Jak człowiek zasiądzie przed tv z chipsami to tu i ówdzie kragłości się robią :D
AAle mamy lato ( wkońcu ) więc duza dawka ruchu pomoże zrzucić kilka zbędnych kg :D

------------------------------------------------------------------------

Noi stało się... Pochwaliłam dzień przed zachodem słońca... :|

Mielismy kolejną "czarną środę"... :-o

Czesia wieczorem ugryzła Dziadka... :confused:

Od poczatku:
Przyszedł, pogłaskał Ja króciutko ( bywa u Nas codziennie więc Czesia zdazyła sie juz do Niego przyzwyczaić), wypił kawę, pozyczył siekierę i ruszył w kierunku furtki.
Siekiere miał za sobą. Czeska podbiegła i na plecy. Podniosła głowę zobaczyła siekierę i bez ostrzeżenia ugryzła dziadka w ta rękę w której trzymał siekierę. Momentalne huknięcie, Czesia sie opamietała, wystraszyła i sama pobiegła do kojca gdzie schowała sie do budy. Nikt tak nie przejał się samym ugryzieniem jak reakcja Cześki.
Ran niema wielkich, tylko zarysowała dziadkowy łokieć delikatnie zebami.

Tak się zastanawiali wszyscy czy Ona nie była bidulka bita :cring:
Dziadkowi ranę przemyliśmy woda utlenioną i tyle...

Po naradzie rodzinnej postanowilismy wrócic do punktu wyjścia. Zaczynamy od nowa. Aż do skutku... Poprosilismy Rodzinkę by podczas odwiedzin nie zwracali uwagi na Cześkę, by Jej nie głaskali ani nie cmokali. Rodzice zaś będą się starali zamykac Ja gdy ktos przyjdzie.
Aż sytuacja ucichnie... I po tygodniu znów postaramy się po jednej osobie z Rodziny zapoznawać z Cholerą...

Ale to całe ugryzienie to pikuś, bo dostaliśmy pełna instrukcję od Monty oraz poprosiłam o rade Kidy i Luny "psychologa" :shy:

Wiecie jak Ona sie przestraszyła tego co zrobiła... Nie miałam do czynienia z psem, który po ugryzieniu skula ogon i chowa się do budy. :(
Do rana nie chciała juz wyjść z kojca :(
Z rana gdy Mama weszła do kojca aby zabrac Ja na spacer musiała "prośbą" Ja wyciagnąc ( kiełbasa i naprawdę ciut spokojniejszym tonem głosu). Gdy tylko wydawała Jej komenty stanowczo to Czesia chciała sie schowac w budzie a najlepiej pod ziemię.

Przyjechałam Ja. Faktycznie gdy z hukiem weszłam do kojca to Czesia połozyła się bez machania pod moimi nogami czekajac aż Ja na smycz zapne.
Idąc wzdłóż ulicy gdy przejeżdzał samochód Cześka opuszczała ogon i tyliła do muru.
Na łąkach była potulna i usłuchliwa. Zero wariacji. Nawet osmieliłam sie Ją puścic ze smyczy dzisiaj... Fakt biegała ale na "ej", "stój", "czekaj" stawała i czekała aż do Niej dojdę. Były też momenty kiedy na "do mnie" przychodziła.
Nie chciałam Ja stresowac po tym jak się po ugryzieniu wystraszyła... Za piekny spacer poszłyśmy do rzeki, gdzie czesia na 5m lince popływała do woli, nawet ja miałam prysznić :D

Nikt Jej nie uderzył za to,że ugryzła, nikt jakoś gwałtownie nie zareagował, poza krzyknięciem "ej". Dziwna reakcja... nie daje mi to spokoju.

Teraz będziemy uważac na wszelkiego rodzaju kijki,kołki itp. Może faktycznie cos kiedys było niemiłego i zostawiło to slad w Czesi skomplikowanej psychice....
Dziadkowie stwierdzili,że to fałszywy pies...
Jednak Wiesław zakończył całą ta historię jednym zdaniem : "Fałszywy ale Nasz"...

No nic...wracamy do punktu wyjścia... I zaczynamy od poczatku....

Stratach w ludziach brak :D Wszyscy cali i zdrowi więc bez emocji ;D

Zobaczymy co przyniesie przyszła "sroda" i czy dołaczy do kolejnych "czarnych śród" ]:)

Pozdrawiamy i luzik... Dalej uczymy sie Cześki i Ona Nas też... Jak to w "stadzie" - trzeba się poustawiać :D

Madzialenka - 09-05-2013, 19:36

kimsi_3, mam nadzieje,ze to byla pierwsza i ostatnia "czarna sroda" w wykonaniu Czaski :( Kurczaki,dobrze ,ze to wszystko sie tylko tak lajtowo skonczylo,no ale jestescie swiadoma rodzina i wiecie czego sie mozna po diablicy spodziewac ]:)
Moze ona faktycznie kiedys jakims kijem bita byla,ze siekiera w rece dziadka taka reakcje wywolala :cring: Oj Czesia co ci siedzi w tej twojej glowie?
kimsi_3 napisał/a:
Dziadkowie stwierdzili,że to fałszywy pies...
Jednak Wiesław zakończył całą ta historię jednym zdaniem : "Fałszywy ale Nasz"...

Podoba mi sie bardzo odpowiedz p.Wieslawa :) Trzymam za Was i za Diabla mocno kciuki ;*

nikolajewna - 09-05-2013, 19:45

kimsi_3 napisał/a:
"Fałszywy ale Nasz"...

aż mi się łezka zakręciła w oku.

Monisiaczek - 10-05-2013, 15:25

Pozwolę sobie zacytować jeden z pierwszych postów, gdy sunia trafiła do DT w 2010 r.:
Cytat:
A więc tak...Chelsea była do oddania ponieważ skakała na synka właścicielki, która też zresztą miała ją około miesiąca.Sunia ma wszystkie szczepienia i jest odrobaczona. Nie miała robionych żadnych zdjęć RTG. Obecnie suczka jest przy końcu cieczki, ponoć trwa już dwa tygodnie-właścicielka zarzekała się ,że pilnowali jej i żaden pies jej nie dopadł. :confused:
Pani na pierwszy rzut oka dbała o psa, bez problemu podpisała umowę, nakreśliła nawyki suni i upodobania żywieniowe.Nie powiedziała jaką drogą trafiła do niej sunia, dała jedynie książeczke zdrowia od poprzedniego właściciela.
Po przekazaniu psa zatrzymały nas dwie sąsiadki z pytaniem czy zabieramy małą bo u ludzi,którzy nam ją dali ciągła rotacja, ostatnio ponoć miało interweniować schronisko by pozabierać psy :confused: Wg relacji sąsiedek sunia chodziła z obrożą z gwoździami prosto w szyję bo ciągnie na smyczy.
Chelsea miała być dla dziecka ale jak widać się nie sprawdziła i Pani szuka już szczeniaka...też labka :bad:

Całą prawdę o swoim życiu zna tylko Chelsea, a my możemy jedynie wnioskować po jej zachowaniu, że kiedyś ludzie ją zawiedli i skrzywdzili :(
Łatwo nie będzie, ale mocno wierzę, że dacie radę i za to trzymam kciuki.

aganica - 10-05-2013, 16:58

kimsi_3 napisał/a:
bywa u Nas codziennie więc Czesia zdazyła sie juz do Niego przyzwyczaić), wypił kawę, pozyczył siekierę i ruszył w kierunku furtki.

Nie mieszka, nie tworzy stada .. zabrał nie swoje ..dostał ostrzeżenie .. co nie twoje to nie rusz.
kimsi_3 napisał/a:
Teraz będziemy uważac na wszelkiego rodzaju kijki,kołki itp
Na gwałtowne ruchy, na działanie siłą, na okazywanie lęku .
Moja Fiona to taka ... Czesia.. uderzy zębami przy próbie wymuszania..Jeżeli nie chce czegoś zrobić np. wyjść na spacer z moim TŻ -tem to wali na oślep i niema zmiłuj / TŻ ustępuje i się boi/ nie da obciąć pazurów, nie pozwoli obejrzeć łap..wali zębiskami bez ostrzeżenia.
Trzeba czasu, by poznać reakcje na traumatyczne zachowania, trzeba się nauczyć z nią żyć.
Czesia tak jak Fiona... wybierze przewodnika i on z nią będzie mógł wszystko zrobić ale.. na to potrzeba czasu i ..
Emocje..tego nie ukryjemy, strach .. to pies wyczuwa.. tylko ten zapanuje nad Cześka kto .. na prawdę się jej nie boi.

Monisiaczek - 10-05-2013, 17:06

aganica napisał/a:
tylko ten zapanuje nad Cześka kto .. na prawdę się jej nie boi.

Zgadzam się w całej rozciągłości.

A dziadek niech z siekerą nie lata. Co on - Janosik jakiś? ;)

kimsi_3 - 11-05-2013, 13:46

Wiecie nie mozna nie founkcjonować.... nie można nie wykonywac codziennych obowiązków. Wiecie jacy są starsi ludzie na emeryturze i do tego na wiosce... tu drewna narabac, tu trawe skosić, itp.
Przewróciliśmy do góry nogami Nasze życie decydując sie na adopcję Czesi.
Nie ma mozliwości nie robic NIC przy Niej. Trzeba wyczuc co mozna i kiedy a co kiedy jest zamknięta.
Ja odczytałam to tak,ze dziadek ma nie przychodzic, Rodzice maja stac nie ruszac się...

Nie raz będzie próbowała... a my staramy sie byc nieugięci. Cięzko - nie ukrywam. Bo na każdym kroku trzeba się pilnowac.
Jednak Ani ja ani nikt z mojej Rodziny nie wypowiada się o Niej jak niektórzy forumowicze ( kiedyś): uśpijcie ją, to agresywny pies, niebezpieczny, "czarne oczy" itp. itd.

Opisując co sie u Nas dzieje pragnę znaleśc w was wsparcie oraz pomoc, bo co kilka głów to nie jedna.
Nie rozczulam się, nie chce pochwał...
Wiele osób widziało i zna Cześkę, wie jak się zachowuje.
Co chwile jestem na telefonie albo z Montą albo z Gosia lub innymi którzy zawsze pomogą podczas dziwnego zachowania rozpatrując nawet najdrobniejszy Nasz gest czy Czesi.

Naprawdę chce aby Czesi sie udało i nie siedziała w kojcu bo oddac to Jej niema mowy abysmy oddali.
Podjęta raz decyzja wiąze się z decyzja na całe życie... Niema odwrotu czy poddawania się... ugryzie - trudno. Przemysli się sytuację, rozpatrzy rozwiazanie i będzie zyło dalej. Az do skutku aż wyrobi się dziewczyna lub My w sobie nawyk współgrania z Nia.
Nie mozna mieszac psu w głowie... oraz po dwóch czy trzech porażkach oddac ja kolejnym i kolejnym... to tez pewnikiem zle wpłyneło na Jej psychikę. Nie można złożyć rąk/odwieśc psa i pozbyc sie problemu. Problemy sie rozwiązuje...
Są sami dorośli ludzie, którzy wiedza z jakim psem maja doczynienia. Są tego świadomi i starają się trzymac tego oco Nas poproszono do dziś i na nastepne dni/miesiące/lata...

( Ps. mam nadzieje,że nikogo nie obraziłam ale mam dzis zły dzień i kołataja mną najrózniejsze emocje )

Jurczaki - 11-05-2013, 14:24

Kimsi, swiete slowa. Nie da sie zmienic psa wg naszego widzimisie. Trzeba znalezc droge dotarcia do niego i przede wszystkim byc konsekwentnym we wproeadzaniu zasad, jakie panuja w domu. To my decydujemy sie na psa a nie on na nas i jestesmy mu winni zrobic wszystko, zeby sie dogadac. Nikt nie obiecuje, ze bedzie latwo. Pozbywanie sie "problemu" jest najzwyklejszym tchorzostwem i brakiem odpowiedzialnosci. Trzymam kciuki za Was i Czesie. Ma dziewczyna szczescie, ze jest z ludzmi, ktorzy probuja ja zrozumiec i sa gotowi na codzienna prace z nia. Uklony dla Rodzicow :)
tenshii - 11-05-2013, 15:48

kimsi_3 napisał/a:
ciagle zadaje sobie jedno pytanie: Gdzie są krzykacze, którzy tak walczyli o uspienie Cześki? Dlaczego teraz nic nie napiszą? - wiem, czekaja na Naszą porazkę

przepraszam Kasiu ale nie chodzi o czekanie na porażkę, tylko o nierozgrzebywanie sprawy, ale podjęłaś temat - chcę napisać wyjaśnienie ze swojej strony, ze swojego punktu widzenia.
Podjęliście decyzję i chwała Wam za to, ale wzięliście na siebie wielką odpowiedzialność.
Dla mnie nadal ta odpowiedzialność jest zbyt wielka jednak to Wasza decyzja.
Ja niestety podtrzymuję swoje zdanie, że Czesia powinna zostać uśpiona, bo jest mimo wszystko psem nieprzewidywalnym i naprawdę bardzo bardzo mocno życzę wszystkim aby nigdy nikomu krzywdy nie zrobiła.
Czasami niestety utrzymywanie przy życiu psa dla samego życia nie ma sensu, a z takim psem jak Czesia to niczym gra hazardowa.
Uśpienie jest też moim zdaniem wybawieniem z psychicznych cierpień samego psa, który też nie do końca wie co się dzieje.
Nie mam zamiaru tym postem rozogniać dyskusji - to tylko wyjaśnienie mojego prywatnego zdania na zadane pytanie.
Życzę Wam naprawdę wszystkiego najlepszego i wielu sukcesów.

kimsi_3 - 11-05-2013, 21:59

tenshii, każdy ma prawo do wyrażenia swojej opinii czy przeczuć :)

Spędziłam wiele czasu na telefonach do Monty, Gosi i innych u których Czesia była. Wysłuchałam każdego zdania i zaleceń. Do Jej adopcji szykowaliśmy się wspólnie by nie popełnić błędu ( choc wiem,że napewno popełniamy bo nikt nie jest wszechwiedzący czy idealny).
Wiem,że Czesia jest psem nieprzewidywalnym..
Dużo osób spisało Ja na straty a My postanowiliśmy spróbować. Nie wiem jaki będzie efekt, nie wiem jak będzie później. Narazie minęły dwa tygodnie więc to za mało na opinie.
Jednak chcemy wykorzystać wszelkie mozliwości by spróbować, może kiedyś.... jakoś dziewcze się uspokoi. Nie wiemy co przyniesie przyszłość, niczego nie jesteśmy pewni.
Mamy wiele pomysłów, opcji oraz chęci aby Czesia miała swój dom juz na zawsze.
Przez Nasza Rodzinę przewinęło się już wiele psów najróżniejszych problemów.
Wiem, po co Nam kolejny skoro można żyć spokojnie?? :-P
Może już Nasz taki urok,że bierzemy najtrudniejsze przypadki.
W firmie mamy dwa agresywne psy,w tym jedna suczkę 13 letnią adoptowana ze schroniska w Głównie, która od szczeniaka mieszkała w schronisku. Codziennie przyzwyczajamy ja do dotyku bo boi się wszystkiego.
W domu z Tż mamy dwa czuby rozpieszczone i rozwydrzone.
U dziadków pies, który nic tańszego nie podwawelska nie ruszy - do tego ma astmę.
U rodziców Czesia - psychiczna i stary owczarek, który za młodu reagował agresją na wszystko co się ruszało i od 8 lat walczymy z dysplazją.
Do tego 2 tyg temu zakupiłam teren, gdzie w kojcu znalazłam rottka chudego jak szkielet, bez wody i budy :( Nawet wejsc do niego nie możemy bo rzuca się na wszystkich. Z poprzednimi właścicielami ciagle jezdzimy aby móc Go przekonac do Nas( tak ich opier.... ,że głowa mała da zaniedbanie psa). Jedzenie tylko przez kratki oraz woda. Dramat az chce sie płakac... Ale żadnego z tych psów nie uspimy.
Do każdego psa musimy miec osobne podejscie. Każdy inny psychol.
Po co Nam to? Nie wiem. Ale jak nie My to kto? Każdy woli miec spokojne życie...

Wierze jednak mocno,że Czesia nauczy się Nas i będziemy próbowali. Jesli czas nie zmieni nic ani szkolenia to najwyżej będzie biegała po terenie w kagańcu aby nikogo nie ugryzła. Zaś bez bedzie chodziła na smyczy. Czas pokaże... Teraz to tylko możemy gdybać... :D

Justyna D. - 12-05-2013, 14:03

kimsi_3, śledzę Waszą historię od początku, podziwiam Was za to co robicie dla Czesiulki, jesteście niesamowici. Trzymam kciuki za Czesię a Wam życzę dużo siły i cierpliwości. Wierzę, że Wam się uda, bardzo Wam kibicuję ;*
kimsi_3 - 16-05-2013, 09:21

Witajcie :)

Nie było "czarnej środy" :jupi:
Pojechałam do Rodziców po 18ej by sama sprawdzić czy Czesia ma w środy swoje nastroje.
Zastałam Mamuśkę jak juz była z Czesiatkiem na łąkach.
I tu mnie martwi jedna rzecz... z każdym Dziadyga ładnie chodzi na smyczy tylko nie z moją Mama... :co?:
Mamuskę ciagnie jak parowóz, nic sie nie słucha Jej. Bez smyczy jest naprawde dobrze, bo pilnuje sie małpa. Ale na smyczy z Margolką to tragedia. Mamuśka wiąże linke wokół pasa i mimo komend, które Czesia przy mnie czy Wiesławie idealnie wykonuje to Mamuskę olewa. Wczoraj próbowałam pokazywac Jej od nowa co robic gdy ciagnie. Myslę,że w tym przypadku czeka Nas dużo pracy :hmmm

W piatek Małpa na mnie zawarczała w chwili gdy nakręciła się na linkę a ja szarpnełam. Ale Ja to juz wiem jak mam huknac by Czesiunia była juz grzeczna.

Od piatku aniołek. Ale...
Niema już swobody dotychczasowej. teraz 4 razy na spacery w tym jeden 2h przynajmniej. Tak jak prosiła Monta i Gosia: to Ona ma zatesknic za ludzmi ...
Mam nadzieje,że kiedyś zrozumie i kojec będzie miejscem gdzie poprzebywa gdy bedą goście. Czas pokaże... ( przy tym Rozbujniku tylko czas jest naszym atutem i zasady)

Małpa nie chce jeść suchych kulek - tylko watróbke gotowaną z ryżem czy kaszą.

Dostała tabletki na robaki oraz wyczysciliśmy jej gruczoły - weta polubiła i obeszło sie bez kagańca :jupi:
Mimo wszystko nadal saneczkuje... Jutro znów mamy wizytę.

Ogólnie nie mam co Wam napisać poza tym,że dajemy rade :zawstydzony: :jupi:

Czesia chudnie pieknie. Już niema prostej lini tylko widac malutkie wciecie :razz:

A zapomniałabym... Było tez i smiesznie :
Mianowicie - Czesia przegrała starcie z kotem.
W którys dzien poszlismy jak codzień do lasu. A tak w krzakach czaił sie kot, którego dopiero w trakcie wojny zauwazyłam :zawstydzony:
Idziemy sobie i jak Cześka nie wyrwała... dre się ale co tam klapki na uszy i pedzi.
Nagle słysze,że Czeska na przemian szczeka i piszczy. W momencie gdy dobiegłam i wlączyłam komórke by nagrać całe zajście to juz najlepsze akcje mnie ominęły.
Kot nie wskoczył na drzewo, nie uciekał... atakował. Czesia krążyła jak sep wokól i ciagle szczekała. Gdy tylko podchodziła bliżej to obrywała,że aż było mi Jej szkoda :marzyciel:
Może to głupie,że nie zareagowałam i nie odciagnełam Czesiulki odrazu tylko nagrywałam całe zajście... Gdyby to Ona kota meczyła to byłoby inaczej.
Suma sumarum Czesi ładnie sie oberwało... I po nosie i po dupsku.
( gdybym nie była taka sierotą to już bym filmik wstawiła ale musze znów poprosić Tż o pomoc )
Czesia w pewnym momencie odpuściła z podkulonym ogonem gdy dostała pazurami po dupsku.
Śmiałam sie z Niej całą drogę,że z kotem przegrała... "Agresywny pies" niby...
:D :D :D

Ewelina - 16-05-2013, 16:39

Fajnie, że wszystko się układa. A co do kota miała Czesia szczęście. U nas na osiedlu też jest jeden taki trrorysta :D
Baszka - 18-05-2013, 16:58

kimsi_3, czekam na filmik :-P
kimsi_3 - 18-05-2013, 21:57

Ja nadal sierota :beated:
A chłopa to jutro będę meczyła... Ma dzis męski wieczór to musi sie podlizac żebym zła nie była :D

Relację na info wrzuciłam a tu zapomniałam ]:)
Przepraszam :shy:
Wczoraj okazało się,że Czesia ma stan zapalny dupeczki
Wet swietrdził,że to dlatego,że dawno nie miała czyszczonych gruczołów.
U Weta grzeczna, obskoczyła, wycałowała i dała sobie zrobić zastrzyk

Kidzie tez co miesiąc trzeba wyciskać gruczoły więc czuję,że Czesławę może to samo czekać. Nie wiedzieliśmy,że ma z tym problemy ale już Czesława została objęta opieką Naszego weterynarza i napewno cosik zaradzimy aby sie dziewcze nie męczyło

Zakupiłam Gadowi tą "uzdę" na pyszczek dla Margolki aby Mamuśki tak nie ciagneła. Jutro pojadę wypróbować. Zamówiłam kaganiec fizjologiczny bo wiem,że długo nie pociagnę z Wiesławem aby Czesława nie biegała luzem po terenie... Chłop codziennie walczy ze mną,że lepiej by było Czesławie gdyby sobie swobodnie biegała. Wiec w razie "czarnych oczu" będzie miała kaganiec więc Rodzinka będzie bezpieczniejsza.

Cóż moge napisać.... Mimo uważania śmiem twierdzić,że z dnia na dzień fajna się sucza robi... Codziennie Nas zaskakuje czymś fajnym
Pilnujemy się ale ... fajna jest dziewczyna. Duże wyzwanie ale napewno sie dotrzemy i będzie miała u Nas wspaniałe życie do końca swoich dni
_________________ :greedy:

Dzisiaj z rana Czesława z impetem wpadła do gabinetu weta niczym tornado
Obskoczyła wszystkich po czym na brzuch i gotowa do miziania
Uspokoiła sie gdy zobaczyła,że wszyscy Ja olali i nikt nie zareagował na szaleństwo
Grzecznie dała wycisnąc sobie gruczoły i dzielnie przyjeła zastrzyk. W poniedziałek kolejna wizyta.
Mój Tż zauważył,że w mieście jest bardzo pobudzona. Wszystko Ja interesowało i wszysko pragnęła obwąchać. Na wsi jest spokojniejsza.
Po pracy jadę przetesowac tą "uzdę" ( brzmi jak na konia ) i zobaczymy czy to mamuśce pomoże...

A i pragne zauważyć,że jutro mija Nam : 3 WSPÓLNE TYGODNIE ;D

21:57 :
Niestety Czesławie "uzda" się nie spodobała. Nie było warczenia ale widac,że nie była zadowolona. Miała ja na pyszczku dosłownie minutę bo do akcji wkroczyła Margolka... :razz:
Ale mi się zrypka zebrała za krzywdzenie psa :confused:
Usłyszałam,ze tak być nie może bo psa to krzywdzi i Ona juz woli jak Ja ciagnie.
No nic w lekkich nerwach zapiełam Czesławie smycz na obroże i poszłam ostudzic emocję. Na łąkach troche się pobawiłyśmy:
Rozwidlenie dróg.... ja w jedną, Czesława w drugą... mówie Jej,że idziemy w lewo a ta mając mnie głeboko poszła w prawo. No nic to ja Ja tez miałam gdzieś i żwawym krokiem poszłam w lewo chowając się za drzewem. Zagwizdałam i czekam... Po kilku sekundach słysze,że biegnie... Wychylam lekko głowę i ku mojemu zdziweniu widze,że Czesia troszke nerwowo rozgląda się za mną ( czyżby uznała mnie za "Pańcie" :jupi: ). Zawołałam Ja i z pełnym entuzjazmem oraz wiatrakiem z ogona podbiegła. Szybkie tarmoszonko i idziemy dalej.
Powiem Wam szczerze,ze jak takie cos robiłam moim suczom to gdzie... Mogłam stać pod drzewem z dobry tydzień :confused:
Z Czesią ten sposób poskutkował przy wodzie. Popływała i gdy chciałam juz iść to poprostu odchodziłam mówiąc " Czesia idziemy" lub "pa pa".
W domu Czesława stwierdziła,ze w budzie to nie spanie i dziewczyna teraz ma dywany na budzie gdzie obrała sobie punkt obserwacyjny ;)
Niedawno dzwonili Rodzice... Wiesław cały w skowronkach bo ma sie z kim piwa napić. Znów mnie nie posłuchali i puścili Czesławe luzem na terenie....
Ja już niemam do Nich sił.
Podczas grillowania Czesia wypiła z Wiesławem pół kubka piwa i zebrało się Jej na czułości. Wiesław jest chyba jedyna osobą do której Czesław ani nie warknęła, ani nawet krzywo nie spoglądneła. Nic sie Jej nie boi. Zagląda do uszu, do pyszczka, głaszcze, tarmosi. Nie wiem czy Ona czasem nie wyczuwa tej pewności...
Do tej pory mi mmsy przysłaja ze zdjęciami: jak Czesława piwko pije, jak kore gryzie, jak Wiesław ją za uszy tarmosi...
Widzę,że sa mega szczęsliwi,że Ją adoptowali... Widziałam u Margolki ciężkie chwile z ciagnięciem na spacerze ale zauwazyłam,że wszystko mija w mgnieniu oka.
Potrzeba im było młodego urwisowatego psa bo bardzo odzyli.
Dzisiaj Wiesław mył auto ( ma takie robocze musso ) aby jutro mogli z Czesia pojechac na pierwszą wycieczkę do lasu ( mamy takie miejsce gdzie niema praktycznie wogóle ludzi).
Śmiałam się z Nich bo ja zwykle po wycieczce z psami auto czyszcze a nie na wycieczkę bo wiadomo jak sie kończa podróże z labami :razz:

kimsi_3 - 21-05-2013, 16:46

Dotarł kaganiec fizjologiczny ( jasno niebieski) - jutro przetestujemy :)

Może opowiem o Niedzieli :zawstydzony:
Jak wiecie Czesława pojechała na swoja pierwsza od dawna wycieczkę i....
GITARA :jupi:
Do Musso wskoczyła rześko. Zasiadła zaraz za Arturem i całą drogę grzecznie obserwowała przez okno świat.
Rodzice zabrali Ja w miejsce gdzie niema ludzi ale za to są górki, pagórki itp.
Bez smyczy pieknie się ich słuchała. Wyszalała się do woli i nic nie dało szorowanie auta przed wycieczka - a mówiłam :razz:
Każdy krzaczek, kałuża, stawik... turlanie sie po trawie... szaleńcze biegi, spięcie zadka. Wszystkiego to Czesława zaznała podczas 3h spaceru.
Nawet zdarzyło się Jej pogonić sarny 8) Nie oddaliła się jednak daleko i po gwizdaniu przybiegła spowrotem :jupi:
Moi Rodzice zaskoczeni są jednak czymś innym:
Czesia pomaga im przy Arturze....
Juz wyjaśniam. Jako dziecko autystyczne Artur ma swój świat. Czesem przystanie i oprze sie o drzewo, zamyśli i tak z 5min; czasem pomrukując zacznie iść w inną stronę; czasem tez nerwy Go dopadną i usiądzie na trawie nie zamierzając sie ruszac ( oraz wiele innych sytuacji).
Tak się i tym razem zdarzyło. Artur stanął i nie zamierzał iść. Rodzice zwykle MU się chowają bo gdy nie widzi ich to zwykle podaża w Ich kierunku.
Po schowaniu się Margolka zapytała CZesławy " gdzie Artur, szukaj Artura"
Wiecie co Ona zrobiła?!
Włączyła węszenie ( jak świnka) i pobiegła do Artura, stanęła koło Niego i zaczeła szczekac w kierunku Rodziców. No jak Mi to opowiadali to nie wierzyłam...
Szczekała aż Rodzice nie pojawili sie w zasiegu wzroku.
Najpierw mysleli,że to raz udało się Jej. Do momenu az sytuacja sie nie powtórzyła. Czyesława biegała do Artura, szczekała i albo szła koło Niego aż nie doszedł do Rodziców albo szczekała przy Nim az nie pojawili się Rodzice.
Wiecie.... piszac to sama nie dowierzam nadal Jej reakcji i zachowania. Nikt Jej tego nie uczył. Owszem na podwórku nie raz czy Ja czy ktoś z rodziny mówił " gdzie jest Margolka, Kasia, Artur..." Zawsze reagowała zaciekawieniem i szukaniem ale nigdy nie sygnalizowała,że kogoś znalazła.....
........................... nadal chyba jestem w szoku............

Czesława tak się zmeczyła spacerem,że Wiesław musiał ją wnosić do auta bo podła pod i nie miała siły wskoczyć.

W domu sama poszła do kojca i padła przy misce z wodą...

Od poniedziałku jeździmy do Weta na zastrzyki... Wczoraj wpadła jak tajfun do gabinetu, przywitała sie z szitzu ( którego sama nie zauważyłam,ze przechodził :razz: ) i niczym koń wyścigowy pobiegła do Weta. Szybkie mizianko i zastrzyk.
Dzisiaj troszke gorzej Nam poszło bo do gabinetu wszedł kundelek i Czesia zaczeła szczekać na Niego, ale bez agresji... poprostu szczekała. Po komendzie siad i zajęciu Jej aby zastrzyku nie widziała dostała smaczka od Weta i szturmem do auta :razz:

Dzisiaj jest jakaś zamyslona, wogóle nie obecna. Na spacer chodzi, Je, ale jak podchodzi się do kojca to nie macha tak entuzjastycznie ogonem, tylko sie leniwie przeciaga i ciagle śpi. Nie wiem... wycieczka wymeczyła, gorąc doskwiera czy melancholia dopadła. Na wszelki wypadek poprosiłam Rodziców aby dzis Jej swobodnie nie puszczali na terenie.

Z wykształcenia jestem socjologiem. Ten kierunek bardzo skrzywił moje patrzenie na świat, ludzi. Sprawił,ze zanim ocenie to wpierw bacznie obserwuje.

Czesia: pies rozbrykany, szalony, w pewnym sensie niernormalny :razz: ale nie agresywny...
Fakt dwa warczenia i jedno zadrapanie zębami...
Ale zauważyłam,że dziewcze zaczyna mieć normalne psie zachowania. Rzucamy patyka to biegnie... Może inaczej - bałam się,że z Czesławą nie bedzie można sobie pozwolić na to co z normalnym psem jest codziennością. Z Czesławą każda normalność, każde zwykłe zachowanie jest jak "urodziny" ekscytacja, poruszenie, wzruszenie i wielka radość. Powiem Wam,że wczesniej nie zwracałam na to uwagi. Dla mnie podejscie psa i pogłaskanie Go, wykapanie czy czesanie były rutyną - codziennością. Z Czesia jest to naprawde niezwykłe...
Może i tak zostanie, może i będzie Małpa próbowała jeszcze pokazac ząbki... Nie wiem.
Czas pokaże....

Jurczaki - 21-05-2013, 20:18

Uwielbiam czytać o Czesi. Powtarzam się, ale ma dziewczyna wielkie szczęście, że trafiła do Waszej rodziny. I oczywiście jestem zachwycona Czesiną akcją z szukaniem brata i rodziców.
kimsi_3 - 22-05-2013, 16:42

Noi dupeczka blada...
Na co mi kaganiec fizjologiczny skoro Czesława jest grzeczna :hmmm
( pytanie retoryczne) :D
Przetestowałam kaganiec i tez nie zadziałał. Czesława cwana bestia sama ściaga i za diabły nie mogłam Jej go drugi raz założyć... Nie warkneła, tylko odchylała głowę.
Nawet Wet sie mnie zapytał czy sie dobrze czuje, bo Ona taka grzeczna... po co psa meczę. ( świat ma mnie za wariatkę ) :oczy:
Jak Ich wszystkich pozjada to wtedy będzie Kasia miała rację :razz:
Ale nic to - dzisiaj Czesława przywitała sie z bokserką u Weta i pieknie dała wycisnąć sobie gruczoły. W piatek kolejna wizyta.

Dzisiaj rozwaliła mnie na łopatki... Dosłownie....
Wracajac od Weta po drodze miałysmy zgarnąć Wiesława od mechanika. Oj jaka była radośc jak zobaczyła Pańcia. Ogon niczym śmigło a gdy tylko Ukochany Pańciu wsiadł do auta to nic zdały się zabezpieczenia mojego Tż w "labo wozie"; jak torpeda wystrzelona z łodzi podwodnej hyc na przednie siedzenie na...kolanka Wiesława. :D :D :D
Chyba się dziewczęciu pomyliły rozmiary z yorkiem :D :D :D
Wylizała Pańcia po twarzy i uszach ( i po co sie Chłop mył z rana? :razz: ) i niestety nie chciała już wracać do tyłu.
Trzeba było Ją wspólnie odwieść do domu... Na kolanach siedziała "prze grzecznie" mordkę trzymając na Wiesława ramieniu.... ( nawet moje sucze tak mi miłości nie okazują :( )
Ot miłość straszna... A ja znów wyszłam na najgorszą bo to koaganiec, to dre się żeby wracała do tyłu. Ciagle zrypki zbieram bo sie psa czepiam... Ach....

Justyna D. - 23-05-2013, 12:35

No proszę jak Czesia się pięknie zachowuje. Super dziewczyna! ;*
troskliwa - 23-05-2013, 20:17

kimisi i niech ta grzecznosc w niej pozostanie na wieki wieków amen ! a co to Artura moż e połączyła ich jakas specyficzna wiez ? wiesz co moja Abi też ma ulubiona koleżanke dziewczynke lat 13 z róznymi dysfunkcjami i z ową dziewczynka ma fantastyczny kontakt na Asie zawsze trzeba poczekac na spacerze Asia może wiecej przytulac Asi trzeba po prostu pilnowac cos w tych naszych psach jest .A Wam życze radosnych dni z Czesia
kimsi_3 - 27-05-2013, 16:38

Miesiąc pyknął jak z "bicza strzelił" ;D

Popatrzcie jaka szczęśliwa jest Czesława:

Justyna D. - 27-05-2013, 16:50

Czesiulka miziam Twój uśmiechnięty pycholek ;*
troskliwa - 27-05-2013, 22:21

Boskie ujęcie pt ,, Nadciagajacy knurek '' Cześko i rodzinko gratulacje z okazji miesięcznicy
Ewelina - 28-05-2013, 09:56

Świetna fota :haha:
kimsi_3 - 28-05-2013, 16:42

Troche wieści od Czesławy:

Dziewcze lepiej chodzi bez smyczy niż na :D
Pilnuje sie laska i gdy tylko sie gwizdnie lub radosnie zawoła ( na co wczesniej nie reagowała) to w mig przybiega.
Zauwazyłam,ze Czesława na darcie sie przestała reagować a zaczeła na cieplejszy ton głosu. To mnie bardzo cieszy bo nie wygladam już jak kat na łąkach tylko normalny własciciel psa ;D
Czesława strasznie sie zmieniła. Zaczyna miec zachowania normalnego psa. My sie wyluzowalismy i Ona najwyraźniej tez.
Schudła 2kg :)
Leczenie dupeczki zakończone. Była bardzo dzielna i kazdy Nasz wyjazd zaskakiwała Mnie. Ostatnio poszłam zapłacić do Weta. Ja wchodze do kliniki a mi jakaś babka mówi,zebysmy podeszli do auta. Czesława sforsowała zabezpieczenia w labo-wozie i przeskoczyła na miejsce pasażera :) Dumnie zasiadła, głowa wyprostowana i gotowa do jazdy :D
Padłam :D :D :D
Za chiny nie dało się Jej wygonic do tyłu. Wiecie jak mi sie ludzie przygladali: labrador w seicento na przednim fotelu :-P z jezorem wywalonym przez szybe :-P
W aucie spodobało się Jej wąchanie nawiewów, skąd pachniało... Nagle noskiem rozwaliła zapach. Sekunda, postawa, łepek w prawo, łepek w lewo i mina w stylu "ale oco chodzi" :D
Już bez obaw czesze Czesławę, głaskam dłużej, otwieram sama pyszczek, dotykam zebów, wsadzam rękę. Zero warczenia czy oznak,że Jej sie to nie podoba.
Czesława jeszcze skacze, czego w niedziele doświadczyłam :D Jak na pełnej "bombie" biegła przez błoto do mnie i postanowiła pieczatkowac mnie łapkami :-P
Ale ogólnie jest grzeczna. Do obcych wypuszczona na teren szczeka, co Nam sie podoba - niech wiedza,że jest pies stróżujacy :-P :D
Zadomowiła sie juz u Nas i coraz gorzej idzie Jej wracanie do kojca ;]
Coraz dłużej chciałaby biegac swobodnie po terenie. Wypuszczamy Ją juz na noc, niech nie siedzi 24h biedna. Ale z rana po spacerku do kojca - za dobrze narazie nie moze mieć. Pomału wprowadzamy swobodę by nie odbiło :-P
No nic żyjemy... i zyc bedziemy - na to wychodzi 8)
Teraz jade na Mazury w okolice Szczytna, więc jak ktos z tych okolic to zapraszam na labowanko ;D

nikitka02 - 28-05-2013, 19:36

kimsi_3 napisał/a:
Wiecie jak mi sie ludzie przygladali: labrador w seicento na przednim fotelu :-P z jezorem wywalonym przez szybe :-P


Jestem w stanie sobie to wyobrazić :D Ale bym ryczała ze śmiechu.
Czytam i tak sie ciesze. Jak ma sie psa niestandardowego takiego "dożartego" lekki ujmując to każdy dzień i dobre sprawowanie jest na wagę złota . Buziaki dla Cześki ;*

kimsi_3 - 28-05-2013, 21:59

Trochę niewyraźne ale są :greedy:
Wczoraj byłyśmy z Czesławą w nowym miejscu na łąkach więc zawęszona nie chciała pozować :-P

Jak zwykle po Czesława zmęczona w kojcu:

Ryniu - 28-05-2013, 23:03

O proszę a dywanik jeszcze cały :)
Di - 29-05-2013, 11:59

Cudownie :D pisz, pisz, pisz o ELZI (<3) jak najwięcej :D dobrze, że ją macie!
Justyna D. - 29-05-2013, 16:24

Serce się raduje na widok takiej szczęśliwej Czesiulki ;*
Justyna D. - 04-06-2013, 11:18

Co słychać u Czesi?
kimsi_3 - 04-06-2013, 17:17

Co u Czesławy?
hmmmm..... :razz:
Podczas mojej nieobecności Czesława była bardzo grzeczna, miała Rodziców przez 4 dni tylko dla siebie. Ale w niedziele....
Od poczatku:
Wiesław jak ranny ptaszek wstaje nawet w niedziele o 6ej rano. Rytuałem niedzielnym wychodzi z psami koło domu ( ze wzgledu na Atosa) potem jedzie z Cześką na 5h działkę ok 20km od domu, gdzie są same łąki i lasy.
Tam obchodza teren i sprawdzaja czy nikt znów drzew nie wyciął i czy nie okradł rozpoczętej budowli.
I nagle... przebiega zając... Cześka pogoń za nim, Wiesław za Cześką.... :razz:
Ale niestety pierwsza dwójka znikneła Mu z oczu...
Załamany,że Cześka uciekła zaczął nerwowo Ją nawoływać i szukać.
Bał się zadzwonic do Ukochanej Żony bo wiedział,ze bez psa to niema poco do domu wracać :bad:
Do mnie tez nie dzownił bo reakcja byłaby taka sama... hihihi.... :brick:
Wpadł na pomysł,że wróci sie do domu po jeepa i pojedzie w las.
Jak droga z domu na miejsce zajmuje Mu ok 20min tam w tym czasie obrucił w dwie strony :razz:
Wjeżdżajac na górki koło miejsca wysiadkowego i wsiadkowego Czesławy patrzy a tu.... sucza machajac ogonkiem powoli schodzi w Jego kierunku... :razz:
Ponad godzina nerwów, stan przedzawałowy a ta cholera nawet zajaca na obiad nie złapała ;)
Jak podeszła do auta to padła... Nie miała siły nawet wejść. Jak zwykle Wiesław brał Ja na rece i wsadzał do auta to zasiadł sobie na kamieniu, strzelił Suczy monolog i postanowił Jej za kare nie wsadzac do auta... Zwiała, zmordowana wróciła to sama musiała do auta wskoczyć.
Ja jak słuchałam całej tej historii to raz mi było goraco, nogi jak z waty i w połowie zapytałam: gdzie jest Czesława :confused:
Sucza do wieczora miała karę. Łasiła sie do Wiesława jak kotka podczas ruji. Ale do wieczora zero głaskania. Kara to kara...
Moi Rodzice znów sie podłamali, bo znów sucza, która za zwierzyna goni jak Nasza poprzednia Onka mieszkana z Haszczakiem.
Morał taki,ze trzeba popracowac nad komunikacja i odwoływaniem... oraz taki,że Czesława ustawiła sobie Rodziców ale wracając dała dowód,ze jest Jej dobrze u Nich i że wraca :D
Choc sama sie stukam w głowe z czego tu sie cieszyc..... ]:)
No nic wiemy, że łowna... i trzeba bedzie nad tym popracować albo brac ze soba jednorazowego grilla i pobiesiadować w oczekiwaniu :D

Ryniu - 04-06-2013, 18:24

kimsi_3 napisał/a:
albo brac ze soba jednorazowego grilla i pobiesiadować w oczekiwaniu

o tak to jest najlepsze rozwiązanie, na pewno Czesia wróci do zapachu :)

Ewelina - 05-06-2013, 08:21

No ładnie wam dziewczyna stracha napędziła. Dobrze, że jej dobrze i że wróciła :)
Justyna D. - 05-06-2013, 10:33

Oj Czesiulka, Czesiulka, ładnie to tak Wiesława stresować... najważniejsze, że zakończenie szczęśliwe,
co tu dużo mówić kocha Was dziewczyna i tyle ;*

kimsi_3 - 09-06-2013, 00:05

Noi stało się....
:D :-P
Zajeżdżam dziś do Rodziców idę witac sie z diablicą i co... kojec otwarty i pusty...
Patrzę - dwa komplety smyczy wiszą, więc spacer odpada.
Wołam... cisza. No juz się przestraszyłam... :-o
Krzycze do okna - Wiesław z Margolką w domu. No powiem Wam panika pełna...
Ale z drugiej strony nie siedzieliby tak spokojnie w domu. Obeszłam dom nawołując Czesławy i słysze przez okno:
" Co się drzesz Cześka jest z Nami".... :-o
Po czym udaje sie schodami do chałupy i co moje oczy widzą?
Hmmm....
Wiesław na sofie ogląda TV a Czesława obok Niego sobie lezy na....sofie...
Kojcowi daje - góra jeszcze pół roku....
Ja Ją wołam to tylko Małpa leniwie głowę podniosła po czym położyła i śpi dalej wtulona w nogi Wiesława. :-o
Osłupiałam... Wołam Dziada znów...
No dobra zeszła leniwie, wywaliła brzuchem do góry, dała sie pogłaskać i co... poszła do Rodziców do sypialni aby dokończyć sen na dywanie.

No ja już powiem Wam,że zgupiałam... i nic nie rozumiem z tego wszystkiego.
Pies miał być towarzysząco -stróżujący a co... piesek salonowy się robi.

Ogólnie Rodzice sprzedali się,że Czesława w domu dużo przebywa spokojnie sobie śpiąc. Stała się naprawde super psem. Zero agresji. Gdy Ją głaszczemy to odrazu wkładamy reke do pyszczka i dotykamy zebów. Nawe nie okazuje,że się to nie podoba.
Najlepiej to lubi spedzać czas w pokoju Artura. Lezy albo pod biurkiem jak rysuje Chłopak albo koło Jego łóżka.

Ale Aniołek z Niej nie jest. Podjęła dwie kolejne próby ucieczki Mamie:
poszły na spacer i Margolka chciała Ją zapiąć na smycz i co podchodziła to Czesława uciekała, po czym stawała i tak w kółko.
Pózniej były na ogrodzie i po ogródkowych porządkach poszły za dom spalic gałęzie.... pobiegła za bażantem. Znów panika i szukanie Czesławy. A ta franca dobiegła do rzeki za bażantem i odbiła na działkę sąsiada. dobrze,że ludzie wiedzą czyj pies i odrazu zadzwonili.
Czuje,że najwyższy czas na szkolonko... ]:)

Zastanawia mnie najbardziej jeden fakt... po 6 tygodniach u Nas taka zmiana psa?
Psa niepewnego, z przypietą szpilka "agresywna", psa nieprzewidywalnego.
Hmmm.. Teraz Czesława jest strasznie przewidywalna. Na podwórku wykona każdą komendę, podejdzie na każde zawołanie, no chyba,że ma wracac do kojca to juz coraz niechetniej :D
Nauczylismy się Jej gestów, zachowan, nawet patrzenia. Ona dowiedziała się,że u Nas nic złego Ją nie czeka i nauczyła,że ma byc grzeczna bo za kazdym razem za dobre zachowanie jest nagroda.

No mówie Wam... psa Nam podmienili :D

Di - 09-06-2013, 00:20

kimsi_3 napisał/a:
Kojcowi daje - góra jeszcze pół roku....


Nie, żebym coś, ale podejrzewałam, że tak się prędzej czy później żywot kojca skończy ;D Wiesław skradł jej serducho <3

ryba1 - 09-06-2013, 08:10

Się czepiasz,przecież ona towarzyszy swojemu panu i stróżuje żeby nie oglądał brazylijskich seriali :D
Chelsea - 09-06-2013, 09:46

kimsi_3 napisał/a:
No mówie Wam... psa Nam podmienili :D

bo Czesławy to fajne dziewczyny ;D

aganica - 09-06-2013, 15:47

kimsi_3, To Wy, ją odmieniliście. To Wasze doświadczenie i umiejętność prowadzenia psa z problemami sprawiło, że Czesława nareszcie potrafiła zaufać człowiekowi. ;*
Ewelina - 10-06-2013, 09:05

pół roku :-P Mi się coś wydaję, że prędzej :-P Fajnie się was czyta :)
kimsi_3 - 12-06-2013, 16:55

Ta sucza mnie dobije kiedyś... ( Jej pomysłowość )
Poszłam z Nią dzisiaj na łąki, do czystego strumyczka... a ta cholernica poszła w pogoń za zającem :bad:
No to ja za Nią.... Ale sie wystraszyłam.... Bo dziewcze wigoru nabrało i od kiedy schudła zrobiła sie bardzo zwinna i skoczliwa.
Szybkim tępem zmierzałam w kierunku gdzie widziałam Czesławę ostatni raz...
Mysli miliony od najlepszych do najgorszych....
Wychodze zza winkla a ta "...." lezy sobie w cieniu z dwoma mamroczacymi pijaczkami. Padłam... mówie Wam padłam... Ci niebo podziwiają, z czułościami do Niej mówia i głaskają.... No padłam...
Ja wkurzona na maksa, z jednej strony szczęsliwa, z drugiej klne pod nosem... podchodze i słysze: " Pani, pieska Pani złapalismy" rzekli Panowie z mocnym bełkotem.... :idiot:
Nosz kurczaki... Miałam ochote ogolic dziewcze na łyso za karę....
Nawet mnie nie przywitała... Mogłam pójśc dalej niezauwazona... Totalna olewka mojej osoby.
Po czym jeden smiałek próbował wstać mówiąc " podprowadze Pani pieska..." ale niestety takie tornado było,ze chłopina nie miał siły nawet ukleknąć...
Po zapięciu na smycz strzeliłam Czesławie wykład do samego domu...
Nagle pieknie chodziła na luźnej nie wychylając głowy za moje nogi...
No takie towarzysto Czesława najwyraźniej lubi....
Bez komentarza...
:confused:

Baszka - 12-06-2013, 19:30

Komentarz ..... Cześka, trzymam kciuki, oby tak dalej :papa:
Ewelina - 13-06-2013, 09:28

Czesia no też nie miałaś z kim :-P Spoko moja też lubi pijaczków spod żabki :D
Monisiaczek - 13-06-2013, 10:26

:D Skipper też bardzo lubi panów w stanie nieważkości :-P :D
Justyna D. - 13-06-2013, 11:00

Ale Czesia się rozkręciła :D
Ewelina napisał/a:
Spoko moja też lubi pijaczków spod żabki :D

Monisiaczek napisał/a:
Skipper też bardzo lubi panów w stanie nieważkości :-P :D

coś w tym jest dziewczyny, moja Saba też doopką wywija jak jakiegoś zobaczy a jak jeszcze do niej zagada... :-P

figula1 - 13-06-2013, 20:56

Ja mam trochę "gorzej", mój Bono pijaczków nie lubi i startuje do nich z zębami. co szczerze mówiąc specjalnie mi nie przeszkadza :D Menele trzymają się z daleka :-P
kimsi_3 - 21-06-2013, 10:53

Co u Czesi? Dziwnie to zabrzmi ale mamy wyjnę na wiosce :D
Ale zaczne od poczatku... Czesława bardzo rozkręciła sie z ucieczkami... Próbuje przy kazdej okazji. Dlatego Wiesław opracował plan treningu dla Diabła :D
Stwierdził,że 3 spacery po łakach po1-2h to za mało i trzeba zapewnic Jej wiecej ruchu.
Margolka nie narzeka, bo od dwóch dni Wiesław o 20ej bierze rower oraz Czesławe i jadą na wycieczkę. Przedwczoraj Dziadyga przebiegła 10km, potem popływała w rzecze i dobrowolnie poszła do kojca wymordowana. Wczoraj Wiesław jechał 3km wzdróż rzeki i mówił,ze diabeł długo płyneła wzdłóż. A potem na smyczy biegła grzecznie przy rowerze do domu i znów dobrowolnie poszła sama do kojca gdzie niczym kłoda padła :D
Ale wrócmy do wojny. Wczoraj było zebranie w swietlicy wiejskiej z powodu Czesławy :D
Ktoś nakablował do sołtysa,że gdy Margolka idzie z Nia na poranny spacer to Czesława podgryza kiełki żyta :D ( przepraszam,że ciagle sie śmieje ale jak to pisze nie moge sie powstrzymać - komedia) I w tym celu wezwali Wiesława na zebranie.
Było niemiło ale Wiesław wysmiał ich i wyszedł.
Bezpańskie psy biegają - nikt niema nic przeciwko.
Burki wiejskie biegają luzem - nikt niema nic przeciwko.
Ale pies na smyczy - o tu sie mozna przyczepić bo wiadomo kto jest włascicielem ]:)
Wiesław stwierdził,ze drogę, która przemieza codziennie Czesława z Margolka pójdzie w nocy i Randapem potraktuje :D
No wiecie co... Ludzie nie mają co robic tylko sami sobie problemy wynajdują i sensacje.
Całą ta sytuację Margolka skwitowała tym,że niepotrzebnie najwięększej plotkarze na wiosce powiedziałam ile ten pies kosztował ( dla żartów bo mnie wkurzała) i napewno wzieła ich zazdrośc i teraz Ich obserwują :D
Mówie wam, jaja jak berety :D

Justyna D. - 21-06-2013, 11:10

Niezła akcja :D Oj Czesława, Czesława, ładnie to tak żytko podgryzać? :-P
Widzę, że Czesia dba o kondycję Czesława :haha:

troskliwa - 21-06-2013, 19:44

No i klops Czeska zobaczysz pójdziesz za kraty :D a Wiesława i Margolke wieś wyklnie przepraszam ale ubawiłam sie :D
kimsi_3 - 24-06-2013, 08:20

Wczoraj był wielki dzień dla Czesławy...
Otóż wczoraj było zapoznanie z Kidą i Luną.
Wybraliśmy w tym celu miejsce, gdzie żadna z Nich jeszcze nie była. Pojechaliśmy dwie wioski dalej, gdzie jest łąka i rzeka.
Pierwsze chwile:
Cześka - Kida - super. Kida opuściła głowę i Cześka zrozumiała,że z Jej strony nic nie grozi.
Cześka - Luna - tragedia. Obie mocne charakterki. Obie podchodziły do siebie z podniesioną głową i zjeżone... Spacer na smyczy po chwili przyniósł efekt rzucenia się Czesławy i Luny na siebie :confused:
Luna odepchnięta, Czesławe mój Tż połozył na ziemi ( sytuacja była bardzo napięta ) i odczekał kilka sekund aż się uspokoi.
Potem był spokój aż doszliśmy nad rzekę.
Tam wyluzowane dziewczyny, więc postanowiliśmy Je puścić luzem. Brak spięć.
Jednak unikalismy wszystkiego: rzucania patyków, głaskania itp.
Kida z Czesławą chodziły koło siebie jak stare kumpely do jednego momentu.
Czesława chyba nigdy się nie bawiła lub nie wiedziała co to znaczy bawić się z drugim psem. Kida dostała spięcia tyłeczka i Czesława zaczeła Ją ganiać. Zabawe ta pilnowalismy bo Czesława nie bawrdzo wiedziała co sie dzieje. Jednak gdy Kida ugieła przednie łapy zapraszając tym samym Czesławę do zabawy... niestety - Czesława zaczeła warczeć na Kidę i tym samym na Mojego Tż bo huknał na Nie. Marcibn wkurzył się i znów pewną ręką złapał Czesławę za sierść i położył.
Ogólnie tragedi nie było ani rozlewu krwi. To pierwsze spotkanie i naprawde sądziliśmy,że będzie gorzej.
Luna i Czesława omijały się szerokim łukiem nie powodując konfliktu. Ale ciagle bylismy w gotowości bo dominujący charakterek było widac w kazdej sekundzie.
Najbardziej:
Luna i Czesława są opiekuńcze. Był z Nami Artur, który jak zauwazyliśmy był powodem konfliktu dziewuch.
Artur gdy wchodził do rzeki to Obie jak te sępy stały na brzegu i obserwowały Go. Gdy Luna piszczała za Nim, to Cześka odpychała Ja dupskiem i tez zaczeła szczekać w Jego stronę. Takiej sytuacji nie było, gdy Był na brzegu.
Powrót do auta był już naprawdę super. Zero spięć. Nawet dziewczyny szły koło siebie i węszyły w jednym miejscu. Jednak widac,że i Czesława i Luna chcą być "suczą alfa", ponieważ i jedna i druga sikały po sobie w jednym miejscu.
Myśle,że będzie dobrze, tylko dziewczyny muszą siebie zaakceptować i pospotykac się razem.
Nie wiem jak zapanujemy nad dominującym charakterkiem Obu. Któraś będzie musiała odpuścić...
Ale nad tym porozmawiam jeszcze z behawiorystką.

Pod wieczór pojechaliśmy już bez Naszych sucz na "dzień Taty" do Rodziców.
Czesława tak się przymilała do mojego Tż jak nigdy. To na kolana Mu wskakiwała, to łapeczki rozdawała :D
Ale Wiesław i Artur są numerem jeden. Wszędzie za Nimi chodziła. To sie piwka napiła z Wiesławem, to rybki z Nim zjadła, Artur kiełbaską się dzielił i znów zastałam Ją w domu podczas sjesty przy filmie :D
Postanowiłam sprawdzić codzienne czynności. Zauważyła,ze klecząc przed Czesławą mogę Ję czesać i czesać... Nawet to dziewczyna uwielbia. Jak sie stoi to Ona sie stresuje.
Kąpanie Jej też nie jest najgorsze, choć troche się boi :D
Można dac Jej miskę i podczas Jej jedzenia zabrać. Mozna Ją miziać, głaskać dłuższą chwile i zero warczenia. Ogólnie Czesława na podwórku jest wzorowa.
Zastanawia mnie jedno. Obce psy wita bezproblemowo... Nawet te z odległości szczekające w Jej kierunku. Jednak z Luną to miłości brak... Mam nadzieje,że to z czasem się zmieni :)

Ewelina - 24-06-2013, 08:44

Świetna relacja. No i te pierwsze spotkanie na prawdę super jak dla mnie. Czesia robi ogromne postępy. Nie mogło być lepiej :)
kimsi_3 - 24-07-2013, 16:29

Noi się Czesława rozkręciła...
Jak pisałam wczesniej, że rozpieszczona jak dziadowski bicz... to myliłam sie. Teraz to jest max ryzpieszczenia.
Juz tłumacze...
Otóż sa wakację i sąsiedzi obok wyjechali ( Ciotka, Wujek i cała ferajna). Wiesław postanowił swoją wierną sucze puścić po całym terenie.
Nic by dziwnego w tym nie było gdyby nie fakt, że była jedna nie przyjmena sytuacja z babcia, która wiedząc,że pies biega weszła bez pomyslunku ze swoim psem. Rzecz logiczna i normalna,że Czesiunia postanowiła bronic podwórka ( tak jak kiedyś Atos gdy miał siły). Wnet rzuciła sie na Babci Kajzera. Nie było krwi bo gdy Babunia oświecona madrością i jasnościa umysłu huknęła to Czesiunia odpuściła i uciekła. Musiało cos byc na rzeczy bo już kolejny raz zauważylismy, że jak zrobi coś złego to ucieka w ciemne miejsce z którego nie chce wyjśc... Tak jakby bała się, że dostanie :(
Babunia zrypke dostała, bo prosili Rodzice by wchodzic bramą główną, gdzie można przejśc z wataha psów i gdzie "złowroga Czesława" nie dopadnie nikogo. Ale jak ktos nie słucha to i tłumaczyc się Rodzicie nie chcieli...
Kajzer zero ran, tylko wystraszony, bo jednak te ok 35kg przygniotło kundelka wielkosci sznycla ( Yorka ) ;)
Ale nic to... może i groźna sytuacja ale nie o Nia mi chodziło.
Apogeum rozpieszczenia Czesławy nastapiło w dni wczorajszym.
Tym razem Mamusia postanowiła pozostawic swoją ulubienicę na terenie, jadąc nad wodę z Arturem.
Po powrocie miała Kobieta roboty po sam wieczór. Ukochana sunia postanowiła przekopac Jej podwórko w poszukiwaniu kretów :D
Kwiatki były na kostce, warzywa na trawie a małe drzewka przyciete przy samej ziemi... :D :D :D
Recę załamała, Wiesława zaprzęgła do zrobienia płotków do grządków i sama wkopywała co się dało uratowac :D
Ale nic to.... Aby nie było, że Czesiunia rozbestwiona sucz to pragne Ją pochwalić.

Artur jako dziecko autystyczne ma różne pomysły i trzeba miec oczy dosłownie wszedzie. Teraz ma etap na uciekanie z posesji domu do rzeki.
Jest na tyle cwany, że nawet zamykanie i kłódka nie pomagają bo cierpliwie czeka na moment nieuwagi i pozostawione kluczyki.
Tak tez stało sie dzisiaj. Znalazł klucze do furtki od tyłu domu i uciekł. Jak zwykle nerwy, rozpacz i bezsilnośc z kombinatorem ( niby nie mówi ale umysł musi miec sprawny i do tego bardzo pomysłowy).
I tu spodobała mi sie opowieśc Mamy, że w takich momentach wypuszcza psa "zabójcę" :-P , która na komende "gdzie jest Artur" włącza nos i dosłownie zawsze znajduje Młodego :)
Ten pies zadziwia każdego dnia ale trzeba uwazac. Czesoiunia mimo, że zaczyna naprawdę miec normalne psie zachowania to potrafi nadal warknąć.
Ostatnio stała sie amatorką suczego chleba. Posmakowały Jej suszone kromki, bardziej niż gnacik do gryzienia.
Podczas gryzienia takiej kromeczki, która dostała od Margolki, warknęła na Mamuskę gdy Ta przeszła obok Niej bez słowa i zaczepki. Nikt sie już suczy nie boi. Nauczylismy sie szybkiej reakcji, która wycisza Czesławę.
Pewnikiem nigdy sie nie dowiemy i nie domyslimy co stało się tej suni, że mimo wspaniałego zycia nadal nie może wyjść ze swoich nawyków...

Miałam jechac z Nią do behawiorystki na szkolenie 8 lipca... Niestety lekarz uziemił mnie narazie do 8 sierpnia w domu :( Więc nie mogę zająć się Czesławą :( Mam nadzieje, że po decydującym badaniu "kara" leżenia minie i bede mogła funkcjonowac :) ( chora nie jestem tylko w ciazy... :-P )
Jak będę mogła ruszyc sie z domu do Rodziców to porobię kilka zdjęć Dziadowi :)
A jak usłyszke kolejna historyjkę to pewnikiem wpiszę :)

Madzialenka - 25-07-2013, 20:22

kimsi_3, Czeslawa wszechstronnie uzdolniona diablica :D
kimsi_3 napisał/a:
chora nie jestem tylko w ciazy...

oj to gratki dla przyszlej mamy i zdrowka dla Was obojga :)

VWrzesniewska - 26-07-2013, 14:08

Caly czas sledze watek Czesi na info ...kimsi_3, Fspaniale dajecie sobie z nia rade ...u nas tez autyzm w rodzinie wiem jak to jest z ucieczkami ;)
kimsi_3 - 26-07-2013, 16:54

VWrzesniewska, dziekuję za ciepłe słowo i wiare ;D
Czesława to bardzo trudny pies i nieprzewidywalny. Wszyscy na około się Jej boją. To i dobrze i źle...
Czesławy się trzeba nauczyć... Kazdego Jej gestu, spojżenia, ruchu czy nawet trybu dnia. Czesława potrafi tak jak do tego tygodnia byc jak "Aniołek" i zwykły pies. Ale sekunda, brak opanowania i Sucza pokaże zęby. O głupotę... o kromkę chleba....
Mamuska moja sama zauwazyła, że przestanie dawac Jej suszone kromki bo Czesiunia zle reaguje majac ją w posiadaniu. Znów coś siedzi u podłoża Jej psychiki, że wszystko inne mozna Jej zabrac z pyska ale przejśc obok jak chrupie kromke nie wolno bo warczy.
My Ją Kochamy i będziemy starac sie oto, by choc trochę sie zmieniła, by poczuła, że u Nas juz zostanie do końca swoich dni, by odpuściła ze swoimi dziwnymi zachowaniami.
Dla Mojego Taty jest to pies, którego chciał miec - charakterna jak Pańcio nie patrzy, oaza łagodności przy Pańciu. Ciagle jak przyjeżdza do mnie opowiada, że Chelsea to czy tamto... Imię Chelsea wygrało :-P Ma dzieki Niej duzo ruchu, dodatkowych zajeć ale i kompana. Gdybyście słyszeli jak sie o Niej wypowiada, jak broni przed Wszystkimi, jak razem jeżdża na wycieczki, nad wodę, na rower, na łaki...
Każde słowo, gest czy walka Wiesława o Nia jest piekna i wiem, że czesia trafiła na dobry dom.
Jak oboje kombinują by Czesia nie musiała siedziec w kojcu, ale tez bezpiecznie biegała po podwórku bez obaw, że cos sie stanie.
Kto inny wytrzymałby przekopany ogród, podciete drzewka, demolkę w domu czy niecheć do wszystkich innych poza Domownikami? Tylko Ja i Moi zwariowani Rodzice :D
każdy inny by juz oddał psa z błachszego powodu....
Margolka - codzienne poranne spacery, wspólne kopanie w ogródku podczas którego Jedna robi druga obserwuje i podczas nieobecności przekopuje po swojemu :D Smaczki, gnaty, puszeczki, czesanko, mizianko....
Każde z Rodziców ma swóją "bajkę z Czesiunią".
Artur - lezenie przy biurku, ściskanie - nawet nie zareaguje sucza, Artur może wszystko... Może pchnać, ścisnąć, itp. a Czesława i tak jest przy Nim. I to jest piekne...
Często nasuwają mi sie refleksje czy dobrze zrobiłam, wydajac moim Rodzicom Czesławę do adopcji. Dużo myslę jak będzie, czy sie zmieni czy już taka zostanie...
Nic nie żałuję, Moi Rodzice zadowoleni. Ale mając "labradora" - powiedzmy :-P - kazdy spodziewa sie czegos innego i nie dociera do człowieka, że pies o wrodzonej łagodności może być tak skrzywdzony i tak nieprzewidywalny....

Chelsea - 27-07-2013, 10:29

Chelsea Ty szczęściaro ;*
Jurczaki - 29-07-2013, 13:55

Wasza Rodzina, to najlepsze co mogło Czesławę spotkać w życiu. Wątek Czesi jest jednym z moich ulubionym na forum :)
kimsi_3 - 12-08-2013, 09:25

Raportuje, że po weekendzie z Czesią i moimi dewotami - daliśmy radę :)
Postaram się Wam wszystko dokładnie zobrazować.
Piątek:
Został Nam wieczorny spacer, ponieważ Rodzice pojechali dopiero po 17ej a Ja wróciłam z pracy po 18ej. Była straszna ulewa.
Ja panikara pewnkiem poszłabym najpierw z Czesia a potem z moimi na spacer... Ale Marcin ubrał się i na pewnika wziął sucze i poszedł po Cześkę. 10 s niepewności przy oknie i moim oczom ukazuje się obezek, gdzie Czesia na smyczy idzie spokojna a przy Niej biegną Nasze dewoty... hmmm... pierwsza mysl - zaraz będzie dym i jatka :hmmm
Był spokój....
No nic, myśle sobie - lało więc żadna nie miała ochoty na zaczepkę.
Sobota:
Tuż po 7ej obskoczyły Nas dewoty wyraźnie wykazując chęć wyjścia. Poszlismy tym razem wspólnie. Ja szykowałam miski a Marcin poszedł z suczami i ślepotkiem Atosem za dom na łąkę. Jeszcze dobrze nie ruszył a słyszę warczenie i krzyki Marcina. Mysle sobie - stało się - znów wewnetrzna panika :hmmm
Ale gdzie poszłam pod bramę widze jak Kida i Luna siedzą ze spuszczoną głową i Marcina stojącego nad Nimi i drącego się na Nie. Dziwne... Nie Czesia? Okazało się, że obie dewoty nagle umysliły sobie, że wspólnie rzuca się na Czesię... Zrypka i to konkretna im się nalezała. A co zrobiła Czesia? Nic... Tylko stała. Nawet nie warknęła.
Ochłąnięta po pewnym czasie patrze a tu cała trójka wbiega na teren posesji wspólnie bez smyczy... Szok. Za Nimi idzie Marcin z Atosem, bo ten slepy i głuchy staruszek tylko za człowiekiem chodzi i trzeba na Niego czekać.
Ucieszył mnie taki widok choć lek lekki był.
Na popołudniowy spacer postanowilismy zabrać dziewczyny na dłuższy spacer. Nie chcąc ryzykowac na moją prosbe wzieliśmy Czesławie kaganiec kenelowy. Na łąkach spuściliśmy calą trójkę i oto zdjęcia:

Fakt, na porannym spacerze Czesia była bez kagańca, jednak łatwiej jest zapanowac nad tyloma psami na zagrodzonym terenie niż na otwartej przestrzeni a Ja nie chciałam tak odrazu ryzykowac, tylko po mału drobnymi kroczkami przyzwyczaić Ich do siebie.
I tu odnieslismy pełny sukces, zakończony wpólnym powrotem dwóch rywalek koło siebie:

Najlepsza była mina mojego Wujka gdy już byliśmy koło domu :)
Wszyscy się boją Czesi i staraja się Jej unikać. Nikt nie wierzy tak jak Moi Rodzice czy My w Nią, że kiedyś będzie normalna... No mine miał bezcenną... Naewt nie potrafię jej zobrazowac :) Patrzył jakby cud się zdarzył. A my bez emocji weszlismy na teren i spuściliśmy dziewuchy ze smyczy... Niech sobie popatrzy jak wspólnie funkcjonują :)
Do niedzieli było już tylko lepiej i dziewczynki mogły wspólnie biegać po terenie bez zgrzytów. Oczywiście - miski pochowane. Tylko wiadra z woda pozostawione.
Niedziela:
Poranny spacer odbył się na luzie bez smyczy i z takim samym skutkiem jak wieczorny sobotni :)
Po śniadaniu postanowilismy zabrac dziewczyny w góry. Niestety... nie zabezpieczyślismy się ręcznikowo na taki wyjazd :)
Godzine w jedną stronę autem, godzina spowrotem i niestety tylko pół godziny spaceru...za karę...
Ale zaczne od początku :) Czesia jechała jednym autem z dziewuchami. Dewoty w bagazniku suva, Czesiunia na rozłożonym prześcieradle na tylniej kanapie ze Mną.
Na miejscu założylismy Czesiuni kaganiec, bo w tym miejscu kręca sie ludzie z psami a My nie chcieliśmy ryzykowac. Podczas swobodnego biegania sliczne, pachnące dziewczynki postanowiły wykapac sie w gnojówce... Czesia to az przesadziła, bo nie mogła się wydostać... normalnie zaklinowała sie i marcin musiał wejśc za Nia by Ja wyciagnąć. Za karę zarzadzilismy koniec spaceru i powrót do domu. Ale jak wrócić... Z takim psem:

Szukaliśmy rzeczki, czego kolwiek z wodą ale jak na złość nic nie było...
Szybkie przemyslenie... w bagazniku jasna tapicerka z materiału, kanapa jasna skóra.... Lepiej wyczyścić skórę :)
Marcin zawinał Czesiunię w prześcieradło i połozył koło Mnie na tylniej kanapie :)

W drodze powrotnej mimo strasznego smrodu, który niestety nie zwalczył mojej alergii :)
w zachowaniu Czesi nastapił kolejny przełom.
Zwykle tak jest przy dzieciach a także przy psach, że Marcin pokrzyczy a Kasia potem głaskac musi :) Nic to, że byłam cała w gnojówce ale serce mi sie radowało gdy Czesia przytuliła sie do mnie, kładac głowę na kolanach i patrząc tak głebokim wzrokiem, że serce mi sie rozkleiło. No mówie Wam, widok jak z filmu Shrek - kotecek :)
Jednak rozum nie pozwolił na emocje serca, ponieważ słyszałam, że kiedys w któryms hoteliku ktoś złamał się gdy Czesia polizała i potem były problemy. Wiec mimo skrajnych emocji serca postanowiłam tylko pogłaskac Czesię ale nic nie mówić.
Po powrocie do domu nastapiła kara... cała trójka poszła do kapieli :)
A skoro kara to woda była zimna... Kidyś Kide tak potraktowałam gdy sie wytarzała w ludzkiej qpie i miała przez kilka miesięcy spokój z podobnymi wybrykami :)
Cała trójka jak skazańcy stały podczas kapieli. Najlepiej cieszył się Atos, który także zażył kapieli i cieszył się z tego najbardziej. Bo dziewuchy obrazone poszły leżeć gdzieś na podwórku :)
Wieczorem wrócili Rodzice. Przekonałam sie, że Czesia to już Ich pies :) Ale była radość. Spiecia, krecenie kółek, mizianki, lizanie, popiskiwanie... Szok. Jak szczenie.
Oczywiście zaskoczylismy Rodziców bo gdy tylko weszli na teren to przybiegła do Nich cała trójka :) Tez byli strasznie zdziwieni czego dokonalismy ale mega szczęśliwi, że Czesia zakumplowała sie z Naszymi dewotami :)
Teraz możemy spokojnie i na luzie jeździć do Rodziców oraz na wspólne wycieczki :) Czego zawsze chcielismy... A minęło zaledwie 3,5 miesiąca od kiedy Czesława do Nas przybyła :)

asskasiek - 14-08-2013, 12:45

Ludzie którzy ją zaadoptowali są po prostu mega!!!!!!!
jest jeszcze jedna podobna z charakteru do Czesi sunia :) i modle się żeby znalazła takich właścicieli jak Czesia

kimsi_3 napisał/a:
pachnące dziewczynki postanowiły wykapac sie w gnojówce... Czesia to az przesadziła, bo nie mogła się wydostać...

podłam! :D
ale do twarzy Czesi w czarnym :D

całuski dla suni i całej wspaniałej rodziny ;)

Monisiaczek - 14-08-2013, 14:33

Ale ma zadowoloną minę, szelma :-P :D
kimsi_3 - 14-08-2013, 16:44

Dziękujemy za odwiedziny ;)
Asiu - limit na "nietypowe" psy niestety Nam sie wyczerpał na obecna chwilę :confused:

Moniu - zadowolona mina :-P ja bym powiedziała, że to raczej głupia mina, w stylu " ale oco Wam chodzi super było" :D

To prawda, Czesia ostatnio zrobiła sie jakaś miziasta i tulasta. Im bardziej Ją olewamy tym mocniej zabiega. Czasem siądę w kojcu na budzie i obserwuje sucze.
Potrafi wskoczyć i wepchac pyszczek pod ramię, zaczepić łapą czy pilzać ale są i takie dni, że odwróci sie dupskiem i to znak, że dziś trzeba zostawić Ja samą sobie bo niema ochoty na spotkanie towarzyskie ]:) Jednak tych gorszych dni jest już coraz mniej i mamy nadzieje, że znikną lub będą pojawiały sie sporadycznie. Bo przecież wiemy, że każdy labek ma chumory i swoje dni.... Nawet moje sucze sa czasami nieobecne i wtedy olewam Je, przespią pół dnia na legowisku i leniwie pójda tylko na dwór.
Do niczego Czesławy nie zmuszamy, niczego nie oczekujemy - sama Nas zaskakuje. Ale napewno wymagamy. Jesli chce iść w jedną stronę czy zabrać Jej zabawke to poprostu to robię i wtedy Ona wie, że Ja rządzę. Są tez chwile, kiedy obserwuje na co ma ochotę i jesli widzę radość, że możemy to wspólnie robić to wtedy kontynuuje zabawę, która rozpoczeła.
Poprostu Czesie trzeba obserwować i nauczyć się Jej min/zachowań czy gestów. Wtedy można wiele uniknąć i tym samym wiele z Nią wspólnie porobić :)

kimsi_3 - 13-09-2013, 10:17

Pozdro od Czesławy - księżna na swym tronie :-P :

Chelsea - 13-09-2013, 10:31

wszystkie Czesławy to księżniczki ;D ;*
figula1 - 13-09-2013, 13:19

Tron obszerny, księżna Czesława urocza ;*
a opowiadanko - gdzie :cring:

kimsi_3 - 17-09-2013, 16:55

Wpierw były zdjęcia a teraz opisze ostatni miesiąc bo działo się duzo :)

Ale w pierwszej kolejności pragne skupic się nad problemem z którym każdy DT czy DS musi się zmierzyć kiedy trafia do niego psiak po przejściach. Każdemu z tych bid trzeba pomału pokazac, że człowiek jest dobry, nauczyć podstawowych komend i zycia w "Rodzinie". Kazdemu psu trzeba pokazać, że nic już w zyciu go złego nie spotka.
Długo myslałam nad charakterem i sposobami podejścia do Czesi DT/hotelików i Ds-ów, które próbowały. Kazda z tych osób starała sie jako mogła by Czesia miała swój dom na zawsze.
Może minęło zaledwie kilka miesiecy od kiedy Czesława jest w Naszej Rodzinie ale zauwazyłam jedna rzecz : Czesi wpierw trzeba było pokazać, że WRESZCZIE ma DOM, ten na zawsze. Musiała zrozumiec, że to była Jej ostatnia droga w nieznane. Musiała zrozumieć, że to jej DOM, jej zabawki i jej człowieki.
W tym czasie jak i w wielu innych miejscach Czesia sie buntowała, bo bała się, że znów to samo... znów na chwile. Więc po co sie miała starać...
Do Czesi nie trzeba było surowych zasad czy mocnej reki.
Czesia potrzebowała czasu i gdy przyszedł ten dzień, kiedy zrozumiała, została otoczona ogromna dawka miłości i czułości, która zaowocowała niespotykanymi przemianami i wspaniałymi zachowaniami.
Bo wreszcie ma swój DOM.... Wreszcie....
To tyle mych przemyslen :razz:

Jak już wiecie zostałam sama z 6 psów przez tydzień. Margolka z Wiesławem pojechali z Arturem na turnus rehabilitacyjny ( na który nie mogli zabarć Czesi) więc zajeć miałam nie mało.
W tym tygodniu nie tylko osiagnelismy sukces w postaci wspólnego normalnego funkcjonowania dziewczynek ( Czesi, Kidy i Luny) ale także poszlismy o krok dalej. Trójka "drombo" wspólnie jeździła seicento ( labo wozem ) vanem na wspólne wycieczki. Oczywiści na poczatku trzeba było krzyknac na Lune i Czesławę aby przestały warczeć na siebie i rozpychac się dupskiem bo zmiazdżyłyby biedna Kidę lezącą po środku.
Jednakże odbyło się bez starć i rozlewu krwi.
Jeździlismy wspólnie na łąkę, gdzie ludzi jak na lekarstwo. Był kocyk ale brak odpoczynku. Czesia jak ta "krówka na wypasie" krazyła wokół Nas ale nie uciekała z widoku. Nie moglismy z Marcinem polezec spokojnie bo jak nie Luna to Czesia musiały kłaść się pomiędzy Nas i wywalać brzucha do głaskania. Jak już udało się zbunkrować i troszkę przymknąc oczko to odrazu człowiek był obslimaczony lub dostawał piłką w twarz....
Był moment gdy przechodzili ludzie. Czesława zawołana przyszła i na komendę zostań bez trzymania siedziała grzecznie :)
Jednak najwiekszą furorę robiliśmy z trzema labami pod marketem, gdzie Marcin pobiegł szybko do sklepu a my czekałysmy w cieniu na Niego. Ludzie cmokali, robili zdjęcia i nie dowierzali, że trzy laby moga zmieścić się w seicento i to jeszcze spokojnie leżały.

Moi Rodzice nauczyli Czesławę, że przynajmniej pół godziny dziennie należy poświęcić Jej na czułości. Mam filmik jak wcieska dupsko mi na kolana gdy zajęłam Jej tron ale jak zwykle sierota nie umie zrucić ;/ A Marcina to się nie moge doprosic od czasów pogonienie Czesławy przez kota ;/

Miałam też jedną nieprzyjemną sytuacje z Czesławą. Sucza postanowiła zwiać mi za sarną... A ja w panice niczym ta łania przez pola gnałam i przez rzekę ( wsumie musiało to przekomicznie wyglądać). Ale miałam nerwa na Nią. Pierwszy raz zrozumiałam, że sekunda nieuwagi na spacerze i Czesława dostaje małpiego rozumu i gna w nieznane.
Jak ją dopadłam to myślałam, że kabanosy będą z Niej bo wróciłam do domu cała z błota, po kolana mokra. Ach....

Nadszedł dzień powrotu Wiesława. Sucza poznaje już silnik z daleka. Myślałam, że mi ręce wyrwie. Nie miałam zamiaru sie męczyć i Ją puściłam. Wiesław jeszcze dobrze nie wyszedł z auta i został obskoczony/wylizany/wyłapeczkowany i okłaczony :)

Tu zaś tez była smieszna sytuacja. Tesciu dla Zięcia postanowił przywięść wędzona rybkę znad morza. Podczas przekazywania Mi owej rybki, niczym potwór zza pleców wyskoczyła Czesława i rybkę w paszcze. Kilka sekund sie posiłowałam z Nią ( wkońcu dla Zieńcia nie dla Czesi) ale koniec końców rybka nie wytrzymała i uległa przerwaniu. Nie minęła sekunda jak 1/3 rybki wraz z papierem została połknieta przez Naszą sunieczkę :)
Reszte zawinęłam spowrotem i udałam sie do domu.
I teraz po kolei:
"Kochanie Tesciu przywiózł Ci rybkę znad morza - Ja :)
Dawaj zjem odrazu - M
(Rozpakowuje i....)
Yyyyy... co się z tą rybą stało... ???- M
No Kochanie potwór ją próbowała pożreć ale walczyłam jak lwica o rybke dla Ciebie - Ja ;)
Nie zjesz? Tak walczyłam o nią - Ja :) "
Może nie bez smaku ale z wielkim zdziwieniem zjadł 2/3 rybki :)

Przyszedł czas na Nasz urlop. Przez dwa tygodnie duzo myslałam i trochę obawiałam się czy Tatuś da radę z 4 psami, w szczególności z Czesiunią.
Margolka miała 2,5 tygodniowy turnos więc wróciła 3 dni przez Nami. Z relacji telefonicznej wiem, że psy przeżyły ale ma Kobitka kupe prania bo jak to z facetami bywa ( żadnego tu nie obrazając )Wiesław został o dwóch parach skarpetek czystych :)
Opowiadała, że jak Ja Czesia zobaczyła to musiała sie wtulic w siatkę i przeczekac szturm :)
Wiecie, kobitka 150cm wzrostu, mniejsza od Czesi gdy ta stanie na dwóch łapach :)
Cały wyjazd skwitowała jednym zdaniem, że Ona już bez Czesiuni nigdzie nie jedzie bo tęskniła.
Szczerze powiem Wam, że Margolka bała się zostawiać Mnie samą z 6 psami. Wiedzła, że przy zagrozonej ciąży powinnam leżeć i nie przemęczac się. Długo musiałam Ją namawiac i wyganiać zapewniając, że Marcin mi pomoże i że mają jechac odpocząć.
Jedna sąsiadka zaproponowała hotelik dla Czesi. Jednak żadne z nas nawet przez sekundę nad tym nie myslało bo co znów by pomyslała, że Ją oddają :( A nie chcielibysmy by się zawiodła - za duze ryzyko. A ja chodzić moge więc jak były spacery dłuższe to Marcin szedł z trzema suczami :) I po kłopocie...

Nie wiem co ma Czesława w głowie, że raz w tygodniub włącza się Jej "powsinoga". Niema bata by Ją upilnowac. Albo zwieje niby za zajacem/ albo koło domu jak sie spuści Ja z oka podczas prac porządkowych gdzie bramka boczna jest uchylona w trakcie przejeżdżania taczką. No zawsze znajdzie sposób jakby specjalnie czuwała.
Więc dwa razy zwiała Wiesławowi.
Na szczęście wszysyc już na wiosce wiedza, czyj jest pies za 10 tys zł :)
Więc Nasze poszukiwania Jej zawęziły się do max 0.5h.
Wyczailismy, że Czesława nawiązała nowe przyjaxnie i jak już ucieka to biegnie do psa sąsiada - 3 domki dalej. Nie wiem czemu upatrzyła sobie Onka i bez agresji nawiązała z nim przyjaźn.
Raz przyprowadziła Ją sąsiadka, bo na wisce nikt poza moim Wujkiem i Ciotką sie Czesławy nie boi :)
A drugim razem.... Dziecko.
Tak, tak - dziecko. 10 letni chłopiec - syn sąsiadów.
Chłopak ma niesamowitą odwagę i brak obaw przed jakim kolwiek zwierzeciem.
Wg relacji Wiesława szedł trzymając Czesławę za obrożę, pod bramką pogłaskął Ją, przytulił i oddał Wiesławowi żegnając sie " Pa uciekinierko, do następnego razu". .......
Pozostawie to bez komentarza bo to troche przerażające słysząc, że absolutnie NIE do dzieci.... A jednak już drugi raz zauwazyłam, że Czesława garnie się sama z rozmerdanym ogonem do dzieci i to tych już na chodzie ale nie więcej niz 13 lat.
Sucza ma pomysły i mysle, że nie jeden raz będę opisywała historyjki, które będą zaskoczeniem nie tylko dla Nas :)

Na zakonczenie dodam tylko, że już idą prace w kierunku przeprowadzki Czesławy na zime do domu ( gdzie mniemam, że już zostanie). Bowiem Rodzice planują zrobić przejście albo w drzwiach albo pod schodami ( myśle, że jak w filmach amerykańskich za pomoca klapki) dla Czesi aby swobodnie, kiedy będzie miała ochote wchodziła na przedsionek do domu, skąd tylko wystarczy popchnąć drzwi by znaleść sie na kanapie z Wiesłaem :)

aganica - 17-09-2013, 17:52

I po co kupować książki...gdy te teksty czyta się z zapartym tchem. :D
kimsi_3, Myślę, że powinnaś to składać w jedną całość i wydać. Marley wysiada przy Czesławie ;* Ta książka to będzie bestseller :D :D

klaudia1234 - 17-09-2013, 18:04

aganica napisał/a:
, Myślę, że powinnaś to składać w jedną całość i wydać. Marley wysiada przy Czesławie Ta książka to będzie bestseller
Zamiast Marley i ja" będzie "Czesia i ja:"
kimsi_3 - 01-10-2013, 08:55

Minęła połowa miesiąca więc czas na raport z pola walki :D

Ogólnie Czesia jest grzeczna, choc Margolka nie ukrywa, że ma lekki żal do suczy bo ta kocha Ją jak są same a jak pojawi się Wiesław lub Artur to Czesława ma Margolkę głęboko w powazaniu :D
Ja sie juz przyzwyczaiłam bo mam identyczna sytuacje z moimi suczami ]:)
Czesława ciutkę Nam się rudziutka zrobiła na czasy zimowe i niestety charakterek tez się popsuł...
Otóż jak wczesniej wspomniałam - nikt nie boi się Czesławy poza moim Wujkiem i Ciotką. Nie wiem dlaczego ale sucza Ich nie znosi. Od samego początku.
Szczerze - chciałabym Ich jakoś pogodzić bo mieszkają obok i byłoby napewno o niebo nłatwiej gdyby te ralacje się zmieniły.
Obserowalismy Czesławe. Jak jest z Wiesławem czy biega w kagańcu koło Nich to jest ok. Ale ponąć gdy zostaje sam na sam z którymś z Nich to warczy i szczeka mało przyjaźnie. Oczywiście nie jest to kontakt oko w oko. Zwykle przez płot/siatke czy przez kojec jak przechodzą.
Do Ich dzieci Czesława jest przyjaźnie nastawiona, ale do Nich...
Napewno wyczuwa, że sie Jej boją bo to widać. Może macie jakieś pomysły jak zaradzić tej sytuacji bo ja sie juz głowie troche i nie bardzo wiem czy tak jest na prawdę czy Oni tylko przesadzają... My nigdy nie widizielismy z jej strony złego zachowania w stosunku do Nich ale Rodzice słyszeli nie raz jak dostawała ataku szczekania w Ich kierunku gdy byli za płotem.
Ale nic to...
Czesława chodzi teraz na spacery na smyczy z Arturem. Jego o dziwo nie ciagnie. Chodzi przy Nim grzecznie, bez napietej smyczy, wpatrzona jak w obraZEK.
Nawet na spacerze gdy się Ją uwolni ze smyczy to gdy sie oddali - na komendę "gdzie jest Artur?" lub "pilnuj Artura" zaraz wraca lub szuka Chłopaka.
Margolce sie taka sytuacja podoba bo ma luzy i żadnych problemów z ucieczkami :)

Czesława ostatnie niedziele jeździ z Nami na wycieczki. W zeszłą bylismy zwiedzać ruiny Książa we Wałbrzychu. Trzy sucze wsumie to już razem jeżdżą samochodem :)
Bez żadnych zgrzytów.
Pojechalismy ze znajomymi więc grupa ludzka była duża.
Początkowo czesława szła na lince - środki ostroznosci :-P
Ale po 5 minutach gdy sie oswoiła została puszczona wolno. Nie wariowała, nikogo nie chciała zagryść. jedynie tylko obwąchiwała i obskakiwała. Prosilismy tylko, by sie do Niej nie odzywali lub byli pewni siebie głosem i zachowaniem.
Ogólnie wyszło ok :)
Była tylko jedna sytuacja gdy kolega, który był z Nami koło Ciechocinka po sucze, złamał głos i zaczał czule do niej mówić i chciał pogłaskać. Raz się dała. Ale drugim razem usiadła bokiem i podniosła wargę. Po ostrej reprymendzie od Marcina Mojego złagodniała i była potulna jak baranek.
Marcin stwierdził, że sie chyba Jej zapomniało, że u Nas tak się bawic nie bedziemy i że za takie zachowanie są kary. I tak stało sie i tym razem. Zamiast bawić sie z Kida i Luną u Rodziców w domu to poszła za kare do kojca na 2h. POtem już była łagodna i spokojna.
Ach ta Czesława :D

kimsi_3 - 08-10-2013, 16:56

Labrador jaki jest... kazdy wie :razz:
Kochają wodę, błotko, tarzanko, jedzenie różnych świnst i nie tylko...
Ale przychodzi taki czas w cierpliwości właściciela labradora, kiedy to załamuje rece przez głupote swojego pupila :hmmm
Wczoraj Czesia przegieła strune i teraz jest na Nas wielce obrazona...
Otóż wczoraj jak codzień Czesława poszła na wieczorny spacer z Margolka i Arturem na łaki. Nic by w tym dziwnego nie było gdyby nie zanik mózgu i cheć wytarzania sie w ludzkiej qpie :x
Koło 19ej dzowni Margolka zapłakana, proszaca o pomoc bo ( cytuje) : "Ta franca wytarzała sie w qpie koło mostu a Ja w to reke wsadziłam i nie wytrzymałam.... ( prosiłabym o uzycie wyobraxni bo samej mi robi sie niedobrze jak o tym pomysle)...."
No to My szybko w samochód, rekawice gumowe, najgorsze ciuchy robocze i w drogę.
Moje jak wytarzały sie w qpie to dostały zimna woda ze studni i był spokój.
Czesiunia po gnojówce także ale chyba jeszcze nie załapała :hmmm
Do domu nie moglismy Ja wziąść. Dobrze, że Rodzice na hali pod domem mają kuchnie i łazienkę roboczą z prysznicem.
Czesiunia weszła chetnie ale chetniej stamtąd wybiegała.
Nic by w kapieli nie było dziwnego, gdyby nie fakt, że smrodek był nie do wytrzymania, poszły 2 szampony, 3 osoby Ją na zmiane kapały ze spinaczem na nosie oraz opierniczały nieziemsko.
Czeniunia stała jak sierotka nie bardzo wiedzac dlaczego dostaje zrypki i jest wielokrotnie kąpana....
Po wszystkim cała trójka była brudna i musiała rozbierac się do rosołu i ciuchy wrzucic odrazu do prania. Obroza do wyrzucenia bo juz brakło sił a Czeniunia....
Czeniunia obrazona poszła sama do kojca, połozyła sie na budzie dupskiem do Nas i do teraz Margolka mówi, że zero miłości.... Politycznie tylko wychodzi na spacer ale nie chce nawet pobiegac po terenie bo zaraz wraca do kojca i foch....
Ach ta sucza...
Najlepiej miał Wiesław, bo podczas całej tej sytuacji siedział u dentysty na fotelu :razz:

Od weekendu trwaja poczyniania w kierunku zabezpieczenia połowy podwórka.
Niestety Margolka idzie w sobote na operację zaćmy i podniesienia powieki. Lekarz zabronił praktycznie wszystkiego. Dlatego przygotowujemy dom i podwórko aby Margolka nie musiała się męczyć, dźwigać czy szarpac.
Ta sytuacja tyczy sie także Czesiuni. Niestety sunia będzie miała troszkę mniej uwagi przez tydzień do dwóch ze wzgledu na opieke nad Margolką.
Dlatego postanowilismy za pomoca drewnianych płotków odgrodzić połowe podwórka aby Czesia do kojca szła spac tylko kiedy będzie miała ochotę i aby nie było zmartwienia, że ktos z Rodziny wejdzie lub będzie chciał i trzeba będzie iść przytrzymać psa lub zamknąc na chwilkę.
Ma byc bezpiecznie i spokojnie.
Wiadomo, Ja bedę jeździła z Marcinem by zabrac sucze na spacer, czy Wiesław też się Nią zajmie ale Ja będę miała Artura u siebie pod opieką więc Czeniunia bedzie musiała przez ten czas troszkę przeboleć braki Człowieków.
Miejmy nadzieję, że wszystko pójdzie sprawnie i że Mój następny raport bedzie jak najbardziej pozytywny :)
Pozdrawiamy wszystkich wielbicieli Naszej Suczy :)
Pogromcy Czesławy :-P

Ewelina - 08-10-2013, 17:04

O mamuniu Czesia Ty to jesteś jednak aparatka :-P
Justyna D. - 08-10-2013, 18:21

Oj Czesiunia, dałaś czadu :-P
aganica - 08-10-2013, 21:12

Jak czytam o Czesiuni...widzę ją przed sobą .. tylko to futro ..Fionka ma na imię :D
kimsi_3 napisał/a:
Obroza do wyrzucenia bo juz brakło
Ja już dwie wywaliłam z tego, samego powodu ]:)
kimsi_3 - 09-10-2013, 15:42

Skoro jestesmy przy zapachach to pozostańmy :)

Długo na kolejny wybryk Czesławy nie musielismy czekać.
Tym razem weszła w spółkę z Arturem ;)

Artur jako dziecko autystyczne ma najrózniejsze pomysły. Teraz mamy problem z kapielami. Otóż kapał by sie we wszystkim i to bez ustanku. Dla Margolki jest to uciazliwe, poniewaz na prysznicu musi wisieć kłódka. Niestety człowiek nie jest w stanie miec oczu wszędzie więc Artur czasem czmychnie i skorzysta ze swawoli kapieli w wannie, w prysznicu na hali czy w rzece....

Jakąś godzinke temu dostałam telefon od Margolki.
Otóż Artur podczas pobytu na terenie postanowił ja opuścić razem z Czesiunią...
Poprostu wyszli...
Znów panika w oczach bo Marglka tylko na sekund kilka poszła na hale zanieść narzędzie ogrodnicze ( porządki w pełni na ogrodzie).
Wsiadła na rower bo była święcie przekonana, że udali sie na wioskę. Zwykle Artur "ucieka" do Dziadków 4 domy dalej lub na łąki. Niestety w tych dwóch miejscach nie było zbiegów...
W pełni przerażona postanowiła jechac wzdłóż rzeki i Jej oczom ukazał sie dość zabawny widok.

Tutaj pozwole sobie na odosobniony wpis:

Artur z Czesławą kąpali sie w rzecze.....
:idiot:

Artur zwykle kładzie sie na plecach lub brzuchu i rekami odpycha od dna a Czesława pływa wokół NIego.

Dla tej dwójki nie skończyła się wyprawa mile. Oboje po równo zrypke dostali i biegusiem do domu. Artur do gąrącej wody w wannie i pod kołdre a Czesiunia do kolejnej kapieli w prysznicu i teraz lezy zamknieta na przedsionku żeby wyschła....
Gdzie w taką pogodę pływanie....

Cała akcję Margolka skwitowała, że trafił sie pies psychol ale... idealnie dopasowujący sie do Włąścicieli :D
I dzięki Czesi wie, że może mniej bac się o Artura bo Ona nie odstępuje Młodego na krok.
Dzisiejszy morał:
"Jaki Pan taki pies...." :D
Pozdro od komediantów i w pełni rozrywkowego życia Czesiuni :-P

troskliwa - 09-10-2013, 22:21

O matko boska dobrze ze sie znależli troche powialo grozą haha ,, jaki pan taki kram ''
Baszka - 12-10-2013, 20:16

Czytam, czytam...zresztą zawsze czytam o Cześce :) ...ale to ostatnie to dystansujcie się...proszę :confused: 0

Margolce ;* i reszcie rodzinki życzę wytrwania w zasadach 8)

kimsi_3 - 13-10-2013, 18:03

Baszka, dlaczego dystansować?
Nie bardzo zrozumiałam w czym tkwi sedno sprawy?

A i znalazłam jedno z ciekawszych zdjeć z ostatnich dni obrazowujace jaka jest u Rodziców Czesława:

aganica - 13-10-2013, 22:02

Zawsze z niecierpliwością czekam na relacje... z życia Czesi.
Gdyby ktoś, parę miesięcy temu mi powiedział "Chelsea jako pies terapeuta" to bym mu kazała się w głowę popukać. Przecież to nieobliczalny agresor ]:)
No i proszę.... człowiek uczy się...całe życie :-o
Bo kto przypuszczał że..... właśnie Czesia potrzebuje Artura, by móc się spełnić i wykazać.

kimsi_3 - 17-10-2013, 16:53

Dziekujemy Wszystkim za wspaniałe słowa i wsparcie ;*
Gdyby nie kilka osób na forum to sucza pewnikiem juz by nie biegała po świecie :( Niewiele osób dawało Jej szansę :( Wiekszość chciało uspić.... Bo była nieadopcyjna....
Tylko niewiele osób pomyslało dla kogo nie adopcyjna, dla jakiego domu i jakich ludzi...

Pragne sie skupić trochę nad przypinką "agresywna"

Cześka nie jest agresywna.
Ja po kilku miesiacach obserwacji nazwałabym Jej zachowanie "lękiem" ale w żadnym przypadku nie popdiełabym tego jako zachowanie agresywne.
Nie jestem behawiorystką, szkoleniowcem ani psim psychologiem.
Jestem zwykłym włascicielem czworonogów o róznych historiach, lękach, przeżyciach czy tez charakterkach.
Nigdy nie zaatakowała bez ostrzeżenia.... ani bez powodu. Raz mielismy sytuację z Dziadkiem ale było to w chwili, kiedy podszedł do Niej z sikierą - bojaźń i obrona.
Nigdy nie ugryzła, warczała... Zwykle w sytuacjach gdy sie coś nie podobało jej czy też dostała coś co przypomniało jej o głodzie i czuła sie w obowiązku to bronić.
Szczeka - od tego pies jest aby szczekał. póki piana z pyszczka nie leci i nie jest to nieustajace szczekanie bez chwili uspokojenia się to nie nazwiemy tego agresynym zachowaniem.
Moje "zwykłe" sucze też warczą gdy chca odgonić obcego od siebie czy swojego jedzonka w którego są w danej chwili w posiadaniu.
Moje tez szczekają, też skaczą po ludziach....
To wszystko są normalne zachowania, wg Mnie tzw lęki....
Owszem, zdarzy sie Cześce warknać na Lune która rozpycha sie dupskiem w samochodzie bo chce zajac wiecej miejsca. Ale Kida też warkneła na Czeskę, która próbowała popatrzeć Kidzie zza pleców przez szybę.
Kochani, każdy z tych bidul miały ciezkie zycie, które zostawiło pietno w ich psychice.
Na kazdego z tych psiaków trzeba znaleść sposób na socjalizację, na pomoc.
Poza Cześka na forum jest kilka przykładów psiaków z przypinką "agresywny" - nie adopcyjny. Zobaczcie, że kazdy z Nich po wyjściu ze schronu czy znalezieniu swojego domu zmienił się nie do poznania.
Niektóre wymagaja długiej pracy i cierpliwości. Jednak uważam, że każda nadzieja daje "kopa" do dalszego działania i pomocy.
Cześka jest jedną z kilku przykładów zmiany psa poprzez miłość, dobroć, cierpliwość i poczucie bezpieczeństwa.
Może Mi łatwiej pisać, bo nigdy od kiedy sie narodziłam nie miałam w domu normalnego psa. Zawsze były to psy z jakimś skrzywieniem, czy to wiekszym czy mniejszym.
Ostatnio w Mojej Rodzinie powiedzieli Mi i Marcinowi, że jestesmy niepowazni. dziecko w drodze i dwa psy.... Oj była awantura bo co przeszkadzaja psy w narodzinach dziecka? Sądzę nawet, że pomogą od narodzin uczestniczyć i uczyć Babla poszanowania dla zwierzat, opieki oraz zrozumienia.
Jak będzie gdy pojawi sie dziecko z Kidą i Luną? Czas pokaże.
A jak zareaguje Czesia? Nie wiemy... okaże się. Mamy jeszcze pół roku na prace i przygotowania.

Czesia staje się coraz bardziej czuła. gdybyście zobaczyli jak domaga sie pieszczot, zwłaszcza teraz gdy poświeca sie jej mniej uwagi ze wzgledu na Margolkę.
Dzisiaj Margolka pierwszy raz poszła z Nią za dom na łakę. Troche mnie tym szczerze mówiąc zdenerwowała, bo nie powinna jeszcze sama spacerować ze wzgledu na "różowy obraz". Ale cóż... jednak to nie jest sednem sprawy.
Czesława skakała z radości jak Ją zobaczyła aż pod czubek nosa ale wogóle nie dotykając margolki. jakby dostała spreżynek na łapkach.
A na łące dostawała co rusz spiecia tyłka i kreciła szalone kółka wokół Margolki.
Na koniec pod domem piesczotom nie było końca. Brzuch, szyja, za uszami - wszystko musiało zostac dokładnie wygłaskane i wyskrobkane :)
I jak tu nie kochac Czesławy?
:) :) :)

Baszka - 17-10-2013, 17:27

kimsi_3 napisał/a:
Baszka, dlaczego dystansować?
Nie bardzo zrozumiałam w czym tkwi sedno sprawy?

Widzę po następnych wpisach, że dobrze mnie zrozumiałaś :) ...wiesz że Cześka nie będzie psem przytulanką...Artur może to chyba jednak zmienić :mmm: ...trzymam kciuki :papa:

klaudia1234 - 17-10-2013, 18:10

Czesula ;* ;* ;*
Chelsea - 17-10-2013, 18:59

kimsi_3 napisał/a:
I jak tu nie kochac Czesławy?

kochamy ;D ;*

aganica - 17-10-2013, 22:18

kimsi_3 napisał/a:
po kilku miesiacach obserwacji nazwałabym Jej zachowanie "lękiem"
Zawsze w rozmowach o Czesi mówiłam, że to moja Fiona... są identyczne.Tak samo reagują na stres, tak samo ostrzegają.
Nie na darmo moja sucz na szelkach ma napisane "agresja lękowa"
Gotowam nawet napisać, że Fioo jest bardziej agresywna od Czesi bo Czesia już potrafi się opanować a Fioo w krytycznych sytuacjach potrafi zaatakować.
Też jest nieadopcyjna i gdyby mnie na tym świecie zabrakło ...nie chcę myśleć co by się z nią stało. Ja się jej nie boję.. czego nie mogę powiedzieć o moim mężu..na niego potrafi warknąć i wystartować z zębami. Wie że on się jej boi a ona to wykorzystuje.
Przepraszam za off ale .. podziwiam was Kasiu tak bardzo, że inaczej nie potrafię tego wyrazić.
Aaaa i jeszcze jedno.. Fioo ..sucz tak bardzo agresywna i lękliwa że u weta sika pod siebie..
Gdy ma obok siebie małe dzieci /malutkie, raczkujące/ jest idealną niańką.. nie odstępuje malucha na krok, słucha go, ogląda z nim książeczki, gdy dziecko się budzi ..Fioo zaraz biegnie po ludzia dorosłego i prowadzi do dziecka.
Więc nie martw się o swoje maleństwo bo...Czesław to moja Fionka i dziecku krzywdy nie zrobi ... będzie idealną opiekunką.

figula1 - 18-10-2013, 08:23

Chelsea napisał/a:
kimsi_3 napisał/a:
I jak tu nie kochac Czesławy?

kochamy ;D ;*


A my kochamy WAS, całe stado ludzko-psie ;*

kimsi_3 - 31-10-2013, 17:25

Noi stało się :) Czesława coraz częściej ląduje w domu. Wczoraj Wiesław z rana wpuścił sucze i spała koło łóżka Artura a dzisiaj już spędziła noc w domu.
Z tego co wiem ( z telefonicznej relacji) to była grzeczna, całą noc spedziła w pokoju Artura spiąc znów koło łóżka. Nie warczy jak ktos wchodzi do pokoju, reakcja wręcz odwrotna - macha ogonem i podbiega wywalajac brzucha do głaskania.
W ciagu dnia biega sobie po podwórku i cos czuje, że spanie w domu pozostanie :D
A i z super wieści jeszcze jedna - Czesława juz chodzi bez smyczy ale tylko gdy idzie z Margolka i Arturem. Tylko wtedy nie ucieka, pilnuje sie Młodego. Nawet gdy cos Jej odbije, to na komende " pilnuj Artura" w chwil kilka jest już obok Chłopaka.
Ja ostatnio zrobiłam test czułości. wykonałam go z Czesławą w domu Rodziców. Wchodziłysmy do kazdego pomoieszczenia i za wykonanie komend było przytulanie, całowanie, głaskanie i nawet osmiele sie napisać, że Czesława tez w tych chwilach lizała mnie albo po twarzy albo po rekach.
Ze złych wieści ( co by nie było za pieknie) - Czesława nie lubi czarnych, małych psów :-P
Dostaje białej goraczki i kiedy widzimy w poblizu czarnucha to musimy zapiac na smycz Czesławe bo napewno pójdzie z zębami na bidoka. Do duzych psów nie mamy problemów - jest o dziwo dobrze nastawiona.
Brak warczenia na domowników.
Brak oznak agresji.
Sielanka aż dziwnie.... :-P

Ewelina - 31-10-2013, 17:58

super, ale się porobiło :haha:
kimsi_3 - 10-11-2013, 20:05

Pozdrowienia od Czesławy:


Pani i Jej Pupilka: ;D

Chelsea - 10-11-2013, 20:32

piękna Czesiulka ;* a Pańcia ma gustowny fartuszek :-P
kimsi_3 - 10-11-2013, 21:45

Przedstawiam Wam Mój pierwszy amatorski filmik z Czesławą :) ( Troche to trwało bo człowiek lebioda sprzętowa i interenetowa :D :-P

Ryniu - 10-11-2013, 22:46

Świetnie, tylko za krótko :)
Jurczaki - 15-11-2013, 15:40

Cudna :)
Jaka przekorna, najpierw olewanko, a potem od razu na leżaczek :)
Ależ Artur ma cudownego psa!

kimsi_3 - 18-11-2013, 21:30

Kochani, myślę, że tych zdjęć nie będę komentowała.
Same opisują przemiane jaka nastąpiła.
Połakomie sie jednak na tytuł: "Artur i Jego Chelsea - Autystyczny Chłopak i Pies Terapeuta"

aganica - 18-11-2013, 22:33

Serce się raduje, widać że nawiązali idealny kontakt.
Chelsea - 19-11-2013, 09:02

piekne zdjęcia ;*
Jurczaki - 19-11-2013, 14:05

Mówiłam już, że uwielbiam Czesię? :) Mam nadzieję, że daje Arturowi mnóstwo szczęścia
Ewelina - 19-11-2013, 19:04

super zdjecia i fajny filmik :haha:
kimsi_3 - 20-11-2013, 10:06

Dziekuję Wam za wspaniałe słowa ;*
Raduje Mnie fakt, że Czesławie kibicuje tyle osób :greedy:
My ze swojej strony staramy się aby suni było dobrze, by czuła sie kochana i wiedziała, że nikt jej już nie porzuci.
Czesława coraz częściej ma tzw. "spiecie zadka" i kręci kółka wokół człowieka jak szalona :)
Jedyny problem z Nią to ucieczki. Małpiszon jak tylko trop złapie to mimo wołania biegnie i trzeba czekac aż wróci. Nie bardzo wiem jak juz pomóc Rodzicom w tym kierunku. Nie zawsze ciagniemy Artura aby się pilnowała.

aganica - 20-11-2013, 13:42

kimsi_3 napisał/a:
Nie bardzo wiem jak juz pomóc Rodzicom w tym kierunku
A nie pomyślałaś, że ona, wtedy szuka Artura? że ona bez niego już nie potrafi, jest zagubiona i bezradna?
kimsi_3 napisał/a:
Nie zawsze ciagniemy Artura

A może, właśnie tak trzeba ?
Może, nie jest to dobry przykład ale..moja Hercia, po samotnym wyjściu /tylko z człowiekiem/ na wizytę adopcyjną miała atak, podobny do ataku padaczki. Myślałam że, powodem jest starość lub jakaś choroba współistniejąca.Pełna diagnostyka to wykluczyła.
Ale dziwnym było, że atak występował tylko.. po wizytach adopcyjnych i ..tylko gdy jechała sama.
Więź między istotami , bywa, czasami tak nieuchwytna,że trudno przewidzieć konsekwencje rozłączenia.

kimsi_3 - 20-11-2013, 16:37

aganica, a wiesz, że nie pomyślałam w tym kierunku...
Wychodzi na to, że jak jest z Arturem czy Wiesławem to jest grzeczna a Margolce ucieka :D Czyli znów potwierdziają sie słowa Margolki, że nawet pies Ją olewa :D
Bo Artur też sie Margolki nie słucha a jak jest u Mnie to je nawet mizerię ;D

Bardziej Agus wydawało mi się, że Czesława będąc u Gosi w hoteliku ( jak zauwazyłam), była wypuszczana samopas poza teren domu i po jakimś czasie wołana. Nie widziałam treningu przywoływania ( spokojnego :-P ). Spędziła tam troche czasu i sadziłam, że taki tryb spacerów zakorzenił sie Jej w psychice i ciezko jest Ją przestawić na trzymanie się blisko Mnie czy Margolki.

aganica - 20-11-2013, 17:36

kimsi_3 napisał/a:
trzymanie się blisko Mnie czy Margolki.
I sama sobie odpowiedziałaś..
Gdyby tu chodziło o nawyk samodzielnego spaceru, to by ucieczki kontynuowała zawsze, a jednak...gdy jest z Arturem czy Wiesławem to się pilnuje. Może inaczej...ich pilnuje.
Może ich uważa za słabsze ogniwo i postanowiła objąć opieką.
Do końca nie trafisz za psychiką psa :)
Jak sobie coś ubzdura to .... to tak jak z lękiem przed burzą czy wystrzałami /o rany zaraz sylwester - koszmar/
Ciężko wytłumaczyć ...
Widać że Czesia, bardzo kocha Artura i on jest dla niej najważniejszy.

kimsi_3 - 22-11-2013, 20:32

Noi Czesława dzisiaj przegieła strunę :D
Margolka ładowała sobie ziemniaki z garażu, w tym czasie Artur postanowił opuścić teren i wyszedł z posesji idąc w strone rzeki. Margolka gdy sie ockneła, że niema Go przy Niej poszła do bramki. A tam Czesława stoi i nie wie co zrobić... Po komendzie Margolki "szukaj Artura" odrazu pobiegła w strone rzeki. Tu sucza była ogromnie chwalona i tylko radowac się, że tak reaguje ale...
Własnie :D
Nie wróciła z Arturem i Margolka do domu. Katem oka zauwazyła stado psiaków biegnace przez wioske i .... postanowiła dołączyć do "gangu". Żadne wołanie, krzyczenie nie pomogło. Poprostu poszła sobie do psów i z Nimi bezkonfliktowo ruszyła na podbój wioski ]:) :D
Jednak jak kazdy nieodpowiednio zaplanowany interes szybko się kończy tak i "gang Czesławy' został szybko rozbity a sama przywódczyni - szła na czele, została szybko złapana pod....sklepem ( kilkanascie metrów od miejsca ucieczki). :D
Margolka sie smiała, że pewnikiem na jakiegoś "winiaka" poszli tak jak wiejska "elita", której nie straszna ani burza ani skwar z nieba :D
Margolka wpadła w panikę, poniewaz kilka lat temu przez zerwanie na msyczy auto potrąciło Nam ukochana sunie, która tez miała zapedy uciekinierskie i od tego momentu po dzien dzisiejszy każda ucieczka Czesławy wywołuje straszny lek w Margolce aby nic sie Czesławie nie stało.
Dlatego za taki incydent Czesiunia miała kare i na 3h została zamknieta w kojcu i był foch... ze strony Margolki tym razem :-P :D

aganica - 22-11-2013, 20:44

kimsi_3 napisał/a:
postanowiła dołączyć do "gangu"
By się nagrodzić za ..dobrze wykonane polecenie :D Sprytna bestia :-P
kimsi_3 napisał/a:
był foch... ze strony Margolki tym razem :-P :D

Dobrze, że się nie zbuntowała i tym razem ..nie postanowiła .. sama się zamknąć w kojcu by ukarać Czesławę :D :D :D
Sorki ale mam dzisiaj głupawkę :papa:

Ewelina - 22-11-2013, 21:27

kimsi_3 napisał/a:
Poprostu poszła sobie do psów i z Nimi bezkonfliktowo ruszyła na podbój wioski
jezusieńku :D
kimsi_3 napisał/a:
na 3h została zamknieta w kojcu i był foch... ze strony Margolki tym razem
w sumie to się chwali :greedy:
Jurczaki - 24-11-2013, 22:53

Wielkie mi mecyje ;) W końcu Artur już bezpieczny, to można sobie na imprezkę z miejscowym towarzystwem wyskoczyć ;)
kimsi_3 - 25-11-2013, 09:04

Jurczaki, problemu by nie było i paniki, gdyby nie ulica, przez która Czesława musi przejść aby z łąk i domu zboczyć kursem na sklep czy na wioskę :(
Co prawda wiejska ulica, ruch nie duży ale tutaj nikt 40km/h nie jeździ jak znaki pokazują :(

troskliwa - 25-11-2013, 21:18

Mozna czytac i czytac bez konca toz z tego pisania moze wyjsc calkiem dobry tomik opowiadan i tak sie zastanawiam kto kogo terapeutyzuje Artur Czesie czy odwrotnie jedno jest pewne sa dla siebie
kimsi_3 - 02-12-2013, 08:55

Artur i Chelsea :greedy: :

Chelsea - 02-12-2013, 09:24

piękne zdjęcia :greedy: ;*
aganica - 02-12-2013, 11:52

Jakby w łapki grali .. suuuper.
Mój też taki jest ...bodajby mi na nodze stanąć i tak pozostać.. kontakt musi być .. :-P

kimsi_3 - 02-12-2013, 12:19

A i zapomniałabym o kolejnym postepie :greedy:
Czesława potrafi przebywac w domu razem z Kidą i Luną. Można całą trójkę pomiziać, brak zazdrości i dac wspólnie smaczka :greedy:

aganica - 02-12-2013, 13:09

kimsi_3 napisał/a:
zapomniałabym o kolejnym postepie
Bo Czesława...potrzebowała czasu by zrozumieć, zaufać i nabrać pewności że...to jej dom i jej ludzie :haha:
Ewelina - 02-12-2013, 13:28

Raczej Artur i jego wampirek :D :-P
kimsi_3 - 15-12-2013, 14:42

Pozdrowienia od Czesławy ( w nowej obróżce, która po 3 dniach zakończyła swój zywot :-P )



Wszelkie smycze i obroże nauczyła sie ubierac w kojcu, bo tam cały arsenał jest :idiot:
Kojec ( używany jako schowek lub miejsce polegiwania w ciagu dnia gdy Własciciele są w pracy i czesława nie chce biegac po podwórku) obity pleksą, oczywiscie przezroczysta aby jasno było :-P , Wyłozony dywanami, plus słoma w budzie i słoma w kojcy aby podczas nieobecności Pańciów dupka nie zmarzła, choć sucza zawsze wypatruje Człowieków tutaj:

Ogródek oczywiście przekopany na zimę :-P

Ewelina - 15-12-2013, 15:00

Czesiu ale ci było ładnie w tym różu ;*
kimsi_3 - 13-01-2014, 16:40

Patrze....
Myslę.....
i
Hop - Jestem....

oraz wkurzam Pańcie rozsiewając kłaczki na tylniej kanapie :D

Chelsea - 13-01-2014, 17:15

kimsi_3 napisał/a:
wkurzam Pańcie rozsiewając kłaczki na tylniej kanapie :D

oj tam oj tam
buziaki w ten nochal ;*

Jurczaki - 06-02-2014, 20:13

Po prostu lepiej wie, gdzie będzie jej wygodnie :)
Ja się przymierzam do zmiany autka. Teraz mam małe i psy wożę w środku. Małżonek stwierdził, że kolejne powinnam kupić z większym bagażnikiem dla potworów, żeby nie brudziły i dzieciom nóg nie ugniatały. Ale jak patrzę na Czesię-decydentkę, to nie wiem czy ma sens ten większy bagażnik ;)

kimsi_3 - 06-02-2014, 23:02

Jurczaki, Moja Margolka własnie sprzedała toyotę yaris by kupić auto z wiekszym bagaznikiem. Co prawda typu kombi nie będzie jeździła z wzrostem 1.5m :D ale jutro jadą do Piły ogladać skode roomster ( nisko osadzony bagaznik, duży ). Jednym z powodów zmiany auta są wycieczki z Czesławą :D

A oto "naga"prawda o "agresywnej" Czesławie :



Ostatnio sucza ma manię ocierania sie o wszystkie rzeczy Artura :-o

Ryniu - 06-02-2014, 23:16

Jak małe dziecko :)
Ewelina - 07-02-2014, 07:42

kimsi_3 napisał/a:
Ostatnio sucza ma manię ocierania sie o wszystkie rzeczy Artura
On jest mój, tylko mój, niech go tylko ktoś tknie pozna mój zapach :D :-P Rewelacyjna z niej sunia :) Mądrusia :)
Ewelina - 07-02-2014, 07:44

A dla Margolki wielki szacun, tyle poświęceń i jeszcze zmiana auta to się nazywa Labradorowizna jest nieuleczalna niestety powoduję nieograniczone pokłady szczęścia i wielkiego banana na twarzy :D :-P
Jurczaki - 07-02-2014, 12:11

Ewidentnie Czesia ma w sobie coś z kota ;) Przesłodki ten Artura killer :D
AgaD - 07-02-2014, 12:56

kimsi_3 napisał/a:
skode roomster

Nasza Jaffkowa też jeździ Roomsterem i ma tam duuuużo miejsca na tylnym fotelu :)

kimsi_3 napisał/a:
A oto "naga"prawda o "agresywnej" Czesławie

Dzieciaczek :)

aganica - 07-02-2014, 15:10

kimsi_3 napisał/a:
ma manię ocierania sie o wszystkie rzeczy Artura
B o to jest ...miłość absolutna ;*
kimsi_3 napisał/a:
"naga"prawda o "agresywnej" Czesławie
Nie będę się powtarzała ]:)
W filozofii to jedna z trzech rodzajów prawdy :
taka prawda, że gówno warta :|
A dokładniej mówiąc..Czesia nie jest psem agresywnym, tylko psem doświadczonym przez życie i ..
skończmy z tą agresją ]:)
Mój kolega. kiedyś zapytany "czy jego pies jest agresywny"? odpowiedział ..' "owszem - tak bo .... gryzie złych ludzi, dobrego chroni i kocha nad życie"

kimsi_3 - 07-02-2014, 16:14

aganica, zgodze sie z Tobą w 100% :)
Dlatego "agresywna" wziełam w cudysłów :D
Wiem, że nie musze udawadniać zmian bo widac je gołym okiem ale pragne dzielic sie z Wami tym co widzimy i osiagamy :)
Czesława sucza kochana jest. Czasem jeszcze ma problemy z warczeniem jak skradnie z zakupów bułeczkę słodka i nie chce oddać. Jednak nauczyli sie wszyscy, że co psisko dopadło to już psisko zjadło :D Więc albo pilnować albo folgować :D

figula1 - 07-02-2014, 18:06

kimsi_3 napisał/a:
[
Czesława sucza kochana jest. co psisko dopadło to już psisko zjadło :D Więc albo pilnować albo folgować :D


LUBIĘ TO ;*

kimsi_3 - 10-03-2014, 09:11

Sielanka Czesławy, Kidy i Luny :)

A tu taka sytuacja... Czesia na leżaczku na kocyku rozpieszczona i po zimie troszkę z kg ponad normę :-P :confused:

( W kontaktach z obcymi nie mamy narazie problemów. Gdy ktos się jej nie boi to dostanie nawet "buziaka" :) Co do ucieczek : raz Panienka się słucha, a raz Ksiezniczka idzie do ... Dziadków, wchodzi po klatce schodowej pod drzwi, sczeknie i zaraz jest wpuszczana na... lodóweczkę i głaskanie, po czym Dziadek ja odprowadza do Rodziców lub Margolka jedzie po Czesiunie rowerem lub autem - choć to tylko 5 domów dalej. Gwiazda jest rozpuszczana i szczerze mówiąc daje to pozytywne efekty. Na teren wpuszcza obcych, którzy wejdą razem z Nami, sam nikt nawet do płotu nie dojdzie - czujna ;D
Nie chce w taka pogodę siedziec w domu, tylko na lezaczku sie wyleguje lub na trawce lub na schodach ciepłych od słońca.
Rodzice chca w tym roku jechac z Nią na wakacje więc poszukujemy gdzieś nad jeziorem domku do wynajecia ogrodzonego aby sucza swobodnie sobie biegała bez obaw. )

Chelsea - 10-03-2014, 09:19

super spacerek ;D
kimsi_3 napisał/a:
po zimie troszkę z kg ponad normę :-P

oj tam oj tam :-P

Monisiaczek - 10-03-2014, 09:46

Ale ładna wiosna już u Was :)
Sugarfree - 10-03-2014, 18:13

Ewelina napisał/a:
Czesiu ale ci było ładnie w tym różu

Popieram ;D

Zdjęcia super :) Dużo na nich labradości :D A Czesia na tym leżaczku wygląda pięknie - taki słodki misio, tylko przytulać i całować ;*

Jurczaki - 10-03-2014, 19:45

Sielanka na całego :)
Czy Czesia miała już okazję poznać Nowego Człowieka w Waszej Rodzinie? Bo szczerze przyznam, że podpatruję Wasz wątek w oczekiwaniu na nowe posty i informacje o Maleństwie :)

kimsi_3 - 16-04-2014, 12:44

Jurczaki, przepraszam, że dopiero teraz odpisuje :(
Czesławy nie separujemy od Małej. Nie miała jeszcze z Nią kontaktu aby mogła obwąchac buzkę, ale nózki, wózek czy w nosidełku nie mamy problemu.
Nie separujemy jej, jestesmy ostrozni i uważamy, że pomału będziemy Czesławę oswajać z Małą tak aby kiedys nie było "przykrych" niespodzianek.
Niebawem minie rok jak Gadzina żyje sobie z Moimi Rodzicami :) Pewnikiem u nikogo tak długo nie zabawiła ( jesli chodzi o DS ) :D

Podsumowanie:
Sa lepsze i gorsze dni. Czesława jeszcze w pełni nie uspokoiła się z warczeniem. Do tej pory nikogo nie ugryzła ale ma swoje dni, kiedy trzeba huknać bo się zapomina. Nie w stosunku do Nas ale do Dziadków. Jest cholera, bo do Dziadków to biegusiem i odrazu do lodówki i na mizianko ale gdy ma jedzenie i Dziadki chcą wejść na teren to warczy.
Margolka wsumie szcześliwa, bo Tesciowie mniej Ją nawiedzają :D
Złodziej z Niej straszny, trzeba pilnować reklamówek zakupowych bo to pączusia zwinie, to świeżo uwędzoną kiełbaskę, to inne smakołyki - jak to labrador :)
Zauwazylismy, że boi się Luny. Luna gorsza franca ostatnio wyrwała Czesławie z pyszczka suchą kromeczkę i przy Niej zjadła. Czesława odeszła i z oddali patrzyła jak Luna zajada Jej kromeczkę.
Kida i Luną moga wejść do Niej do kojca, zjeść z miski, zabrac Jej coś, bawić się.
Jednak staruszek Atos nic nie może.
Czesława jak sie ciepło zrobiło nie chce w domu przebywac, tylko patroluje teren na schodach.
Nadal ucieka Rodzicom, więc zaopatrzyliśmy się w GPS.
Do Artura miłość niesamowita. Gdy Artur zwieje Margolce to za komendą "szukaj Artura" zaraz włancza nosa i odrazu doprowadza Margolkę do Niego.
Niedawno zamówilismy szelki "easy walk" - ponąć skutkują :-P
Noi udało się znaleśc ogrodzony domek nad jeziorem z własną plażą w lesie, tak aby bez problemu Rodzice mogli pojechać z Czesiunią na urlop :) A więc końcem sierpnia sucza wyjeżdża w okolice Poznania do Laskowa na swój urlop :)
Zapewne dostanie tam w dupsko, bo będzie chodziła z Pańciem na ryby, na rower wodny i codziennie będzie biegała po lesie przy rowerze :) Może schudnie... :D

Monisiaczek - 16-04-2014, 13:12

kimsi_3 napisał/a:
ogrodzony domek nad jeziorem z własną plażą w lesie,

Oooo, a nie podzielisz się namiarem na taką fajną miejscówkę? :-P

kimsi_3 napisał/a:
zaopatrzyliśmy się w GPS

:-o

kimsi_3 napisał/a:
Kida i Luną moga wejść do Niej do kojca, zjeść z miski, zabrac Jej coś, bawić się.

Biedna Czesiulka, stado zbójnic ją okrada :-P :D

kimsi_3 - 28-04-2014, 10:00

Wczoraj minął ROK od kiedy Czesława zawitała do Moich Rodziców ;D
mibec - 28-04-2014, 10:02

To wszystkiego naj...z okazji pierwszej rocznicy :)
Ewelina - 28-04-2014, 14:28

kimsi_3, Wszystkiego najlepszego :)
Chelsea - 28-04-2014, 14:42

kimsi_3, wszystkiego dobrego ;D
kimsi_3 - 02-05-2014, 23:08

Pozdrowienia od Chelsea z Tarnowa Jeziernego :) sucza pojechała na majówkę razem z Nami. w domku 3 psy, male dziecko i 5 osób :) ogólnie jest w 3 domkach 12 osób i wszyscy cali. Obwąchała,dała się pogłaskać i nocuje w pokoju u Artura ;) hasa po lesie i pływa w jeziorze.
Zdjęc brak bo zasięg słaby. po powrocie wstawie. Była zdezorientowana. Wydaje Nam sie,ze widzac jak pakowano miski,legowisko i cała wyprawke bała się,ze znów zostaje wywożona :( cała droge patrzyła,była smutna. Teraz jest wyluzowana i spokojna ale Rodzicow nie odstępuje na krok.

aganica - 03-05-2014, 07:32

Miło czytać, takie relacje. Czekamy na fotki z majówki.
Cześka...ty szczęściaro, masz najwspanialszy z możliwych domków ;*

Ewelina - 03-05-2014, 10:32

kimsi_3, Cudownie się to czyta. Czesia i majówka z Pańciami nie mogę się doczekać zdjęć :greedy:
kimsi_3 - 07-07-2014, 17:34

Gdybym miała dzisiaj robić ogłoszenia dla Czesławy to musiałabym dodać:
Idealna dla małych dzieci ;D
Otóż wczoraj Moja 5 miesieczna Córcia była cały dzień u Dziadków...
Czesławie już wczesniej dawaliśmy stopniowo poznawać dzidzię. Wpierw obwąchiwanie, potem etap lizania a wczoraj był etap poznania całościowo. Moja Mama z Lilą na kocyku i wraz z Nimi Czesława. Była bardzo delikatna, poprostu połozyła sie obok Dzidzi i dawała się zaczepiać przez dzieciątko.
Jedyny problem jaki mamy to Kida - Czesława. U mnie w mieszkaniu Kida czuje sie opiekunką dla Lilianki. Tak samo chciała być u Rodziców ale Czesława Ją odganiała i powarkiwała.
Zastanawiam sie jak zniwelowac rywalizację o Lilę by nie spotegować tego i aby nie było starć sucz o bycie opiekunką? :confused:
A oto kilka zdjęć Naszej czesiuni:


Baszka - 08-07-2014, 18:18

kimsi_3, Dziadkowie są wspaniali w utrzymywaniu dyscypliny Cześki.

Chelsea, tak trzymaj dalej :victory:

kimsi_3 - 17-07-2014, 08:36

Taka sytuacja:


Kto by się spodziewał? :)

Madlen - 14-10-2014, 12:28

Przeczytałam caluteńki wątek od początku z zapartym tchem....
To się nazywa "rehabilituję psy i szkolę ludzi", motto Ceasara Millana.
Bardzo piękna historia z holywoodzkim :) zakończeniem ;*
Życzę Wam wszystkiego dobrego :)

figula1 - 15-10-2014, 11:53

jak tam Cześka na i po wczasach ? :)
kimsi_3 - 01-12-2014, 13:55

Witajcie, trochę nowych wieści na temat Czesławy.
Opiszę ją w trzech słowach:
na maxa rozpieszczona :D
Otóż Czesiunia spedza cały dzionek w domku. Na zewnatrz to tylko szybko siuku, qpka i do domu. Ani 10 min sama na podwórku nie wysiedzi.
Taki zmarzluch się zrobiła, że spedza dzien pod kominkiem a noc to albo śpi w łózku u Artura lub u Pańciów ;D
Zjadła już 3 legowiska. Narazie dobrze sprawdza się gruby dywan do polegiwania.
Na teren nikogo nie wpuści ale do domu - wchodzi kto chce. Zero agresji.
czasem jeszcze ma swoje dni warczenia ale wystarczy podniesionym głosem wytłumaczyc, że sie w główce posterowało i sie sucza nawraca.
Do dzieci idealna. Jak tylko pojawia się dzieciaki w domu czy na spacerze to nie odstępuje ich na krok. Daje robić ze sobą wszystko i zjada grzecznie co dzieciaki dają.
A jak pojawia się moja Lila to koniec. Czesława ciagle Jej pilnuje. ostatnio nawet sie na Nią połozyła by Mała nie poszła na przedpokój. Trochę się wystraszyliśmy bo jednak Czesiunia waży ale na szczęście trwało to sekundę bo zaraz wstała.
A jak ma już Lili dosyć to albo trzyma łape na Małej brzuchu albo wychodzi.

Nie jest juz to już ta sama sucza. Zmiana o 180 stopni na lepsze.
Wycieczki, wyjazdy, socjalizacja z ludźmi i innymi psami jak jest sama ( w towarzystkie z Kida i Luną rzucaja się na samców :bad: ).
Karma tylko rybka dosmaczana saszetką. Nic innego nie zje, no chyba, że jest to wędlinka lub kiełbaska własnej roboty bo kupne nie ruszy :D
Na smyczy już mniej ciagnie ale ma swoje zrywy.
Ucieczki ustały dzięki Tacie.
Trzeba to przyznac - Chelsea to alkoholiczka :confused:
Wiecie - jak uciekała to zawsze znajdowaliśmy ją pod sklepem na melinie.
A od kiedy Wiesław da Jej się napić raz-dwa razy w tygodniu piwka to skończyły sie ucieczki :-o ]:) :D
I to tez nie może być jakieś gorsze. Gustuje w hainekenie, lwówku lub groszu.
Carlsberg, żubr czy tyskie można wypić sobie samemu bo nie ruszy :D

Ogólnie sucza fajna psina. Duża ilość ludzi, wycieczek i spotkań pomaga Jej zrozumiec, że żyje w społeczeństwie i nie może być typem samotnika.
Kojec..... stoi :-P pusty :-P

Pozdrawiamy i pytajcie, chetnie odpowiemy na wszelkie pytanie :papa:

kimsi_3 - 01-12-2014, 13:57


Monisiaczek - 01-12-2014, 15:05

Miziaki dla byłej agresorki i reszty bandy ;*
kimsi_3 - 10-02-2015, 12:18

Pozdrowienia od Chesławy :haha:
Tak się sucza ustawiła :-P


A tutaj Czesiunia zawsze obecna podczas wizyty u Nas i pobudki Lilianki ;D

Ewelina - 10-02-2015, 13:00

Ojojoj ale się dziewczyna ustawiła, sama słodycz na zdjęciach ;*

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group