| |
forum.labradory.org
|
 |
Psychika i zachowanie - Lęk przed burzą
labiczwa - 25-05-2009, 20:54 Temat postu: Burza Od tygodnia jestem szczęsliwym posiadaczem malej suczki labradorki, wczesniejsze moje pieski ( zwykle kundelki) baly sie burzy,bywaly chwile ze po ich zachowaniu mozna bylo przewidziec pogode z duzym wyprzedzeniem,ale do rzeczy, jak sie zachowuja labki? czy mają zakodowane genetycznie" boimy się" lub "nie boimy" ? a może każdy psiak indywidualnie to przeżywa? Pytam z ciekawosci bo chcialbym byc przygotowany .
Lorena - 25-05-2009, 20:56
| labiczwa napisał/a: | | ,ale do rzeczy, jak sie zachowuja labki? | nie da się tego z rasą powiązać. Wszystko zależy od danego psa, to sprawa bardzo indywidualna.
orlosia - 25-05-2009, 21:21
labiczwa,
mój piesek przyżył jak dotąd tylko jedną silną burze i szczerze powiem ze chyba nawet niewiedział ze jest burza bo był tak zajęty zabawą...dopiero jak musiłam z nim zejsc na dół aby zrobił siku troszke sie wystraszył i chodził tak jakby ktos za nim był.. ale reakcja jego na grzmoty była mniejsza niz na np. szczekanie obcych psów zza bramy
novati - 26-05-2009, 08:54
| Cytat: | | nie da się tego z rasą powiązać. Wszystko zależy od danego psa, to sprawa bardzo indywidualna. |
dokładnie pies psu nie równy
Mój Chrupek ma w nosie burze ostatnio lutnął przy naszym oknie wprost w asfalt a Chrupek sie tym nie przejął.
kasiula_86 - 31-05-2009, 09:35
Fado tez nie wykazuje wiekszego przejecia w czasie burzy moze na poczatku chwile jest nie spokojny kreci sie po pokojach poszczeka chile ale to bez przesady
Ewelina - 31-05-2009, 12:43
Yoko się w ogóle burzy nie boi.Każdą jedną przesypia!!!!
sodalis - 31-05-2009, 12:46 Temat postu: Re: A co z burzą?
| labiczwa napisał/a: | | czy mają zakodowane genetycznie" boimy się" lub "nie boimy" ? |
Labrador o prawidłowej typowej dla rasy psychice burzy bał się nie będzie.
Jest to pies myśliwski i nie powinien bać się żadnych strzałów, hałasów i burzy.
Aczkolwiek zawsze można trafic na pieska odbiegającego od tej zasady, ale częste to w tej rasie nie jest.
Ziemo - 31-05-2009, 12:50
Ja nie przypominam sobie żadnych ekscesów, ale też i nie pamiętam, jakowejś burzy...
... Albo więc wszystko jest ok... Albo też mam sklerozę
bacha - 31-05-2009, 13:28
Ostatnio jak była burza to Barni po jednym konkretnym huku obudził się przyszedł pod nasze łóżko , położył sie i spał dalej. Nie wiem czy to był obawa przed burzą bo w nocy to u niego normalka że przenosi się z noclegiem kolo nas
Vito - 31-05-2009, 14:11
teraz była okropna burza w wawie i Vito nawet nic nie reagował... kompletnie nic
bardzo się ciesze z tego powodu
effcyk - 31-05-2009, 15:40
a mój w deszcze czy burze na dwór chce wychodzic bo przecież woda pada a wode on kocha, nie wspomne że po takim deszczu na spacerze nawet kałuży nie przepuści - nawet takiej "lekko" błotnistej.....
bacha - 31-05-2009, 16:14
U nas właśnie jest burza młody spi i ma wszystko w .. tyle
Huberto - 31-05-2009, 17:20
U mnie też alurat jest burza ale mojego Gordona to nie rusza śpi w najlepsze
Vito - 31-05-2009, 17:53
| effcyk napisał/a: | a mój w deszcze czy burze na dwór chce wychodzic bo przecież woda pada a wode on kocha, nie wspomne że po takim deszczu na spacerze nawet kałuży nie przepuści - nawet takiej "lekko" błotnistej..... |
Vito tak samo!!! kazda kałuza jest jego
gwiazdka - 31-05-2009, 19:29
Moją sunie też jakoś burza nie rusza nawet w najgorszy deszcz czy burze.. ona chciała się dalej bawić piłeczką na dworze wariatka..
troskliwa - 31-05-2009, 22:38
Abi tez nie boi sie burzy zupełnie nie robi to na niej wrazenie i oby tak pozostalo zreszta sztuczne ognie tez i całe szczescie
iness8@o2.pl - 01-06-2009, 12:13
| Vito napisał/a: | | teraz była okropna burza w wawie i Vito nawet nic nie reagował... kompletnie nic |
Ja też się ciesze i to bardzo Moje wczorajszej burzy również się nie bały...ba byłyśmy wtedy na spacerze Ogólnie to one burzy się nie boją , ostatnio o 4 rano podczas burzy piorun walnął w mój blok aż ja się obudziłam taki był huk ,a dziewczyny się tym nawet nie przejęły
gusia1972 - 01-06-2009, 12:13
Kala też się nie boi burz i fajerwerków przeżyła już 2 sylwestra i parę burz i spoko
figusiowaa - 02-06-2009, 08:09
Mój Figo w ogóle nie zwraca na nią uwagi. Zawsze, kiedy jest burza on słodko chrapie... Chyba głośniej niż grzmoty
Anna Prokopiuk - 02-06-2009, 09:22
Moja Iga na grzmoty reaguje nastawieniem uszu z zaciekawienia. A jak wypadnie na deszcz w trakcie to nic ją nie interesuje tylko biega po kałużach i łapie bąbelki wodne
iness8@o2.pl - 23-07-2009, 22:52
Słuchajcie mam problem.
Moja Ina nigdy nie bała się burzy, od szczeniaka. Ponad dwa miesiące nie było nas w domu i w tamtym miejscu gdzie byliśmy zauważyłam że u Iny pojawił się ten lęk...ona straszliwie zaczęła się bać burzy. Cała się trzęsie i w ogóle
Teraz nad Warszawą przechodzi straszliwa burza ,która nadeszła niespodziewanie i moja Ina tutaj zawału dostaje. Nie wiem co mam z tym zrobić, gdy jest burza staram się jej nie dotykać, nie głaskać ani nie mówić do niej bo jest jeszcze gorzej.
Wiecie co powinnam zrobić? Nie wiem co jej odbiło
Agu. - 23-07-2009, 23:00
Libby na ogół nie boi się burzy. ostatnio dość mocno grzmiało, a ona w najlepsze spała i nic sobie z tego nie robiła. : D z racji, że ja burzę uwielbiam, wzięłam ją dziś na spacer podczas, gdy trochę się błyskało. gdyby nie deszcz, który niespodziewanie zaczął lać, byłoby idealnie. : P jednak, gdy byłyśmy całe mokre i błyskało się mocniej, widziałam, że Libby jak najszybciej chce wrócić do domku. ale większych problemów nie było. ; )
Huberto - 23-07-2009, 23:00
Mój burzy się nie boi ale co do twojego zapytania to ja powiem tak: Ja przed Labkiem miałem jamnika, który straszliwie się bał burzy i trząsł się jak galareta, aby mu pomóc zawsze go przytuliłem i powtarzałem " już jest dobrze, już spokojnie" a także otuliłem go kocykiem i w moim przypadku pomagało- to co napisałem moze być strasznie dziwnie, ale może pomóc
iness8@o2.pl - 23-07-2009, 23:05
| Huberto napisał/a: | | aby mu pomóc zawsze go przytuliłem i powtarzałem " już jest dobrze, już spokojnie" a także otuliłem go kocykiem |
| Huberto napisał/a: | | to co napisałem moze być strasznie dziwnie, ale może pomóc |
No trochę Ale dzięki zaraz spróbuję przytulic moją Kluchę
iness8@o2.pl - 23-07-2009, 23:11
Nawet nie musiałam tego robić, Ina śpi sobie w łazience....to dobrze że się nie trzęsie, chyba dobry miałam pomysł z tym nie zwracaniem na nią uwagi.
Huberto - 23-07-2009, 23:27
No to już się wszystko stabilizuje. To także dobry pomysł z nie zwracaniem uwagi
ambird - 23-07-2009, 23:52
| Huberto napisał/a: | | zawsze go przytuliłem i powtarzałem " już jest dobrze, już spokojnie" |
w ten sposób u psa lęk może sie jeszcze bardziej nasilić.
| Agu. napisał/a: | | a burzę uwielbiam, wzięłam ją dziś na spacer podczas, gdy trochę się błyskało. |
a to bardzo nierozsądne, bo niebezpieczne!!
Huberto - 24-07-2009, 00:14
Ja napisałem swoją metodę jaką ja stosowałem przy moim jamniku i to mu pomogło, ale ok jeśli uważasz że to, że lek się nasila każdy ma inne zdanie, a ja w tym wątku mam inne
ambird - 24-07-2009, 00:20
Huberto, napisałam:
| ambird napisał/a: | | w ten sposób u psa lęk może sie jeszcze bardziej nasilić. |
nie miałam na celu wmawiania, że to jest złe
aganica - 24-07-2009, 09:24
Ja nie mam pojęcia jak pomóc Fionie , bo ona bardzo sie boi , chowa w mysią norkę /jak jest burza/już nie próbuję jej wyciągać , czy uspokajać bo to nic nie pomaga .Udaję że nic się nie dzieje i pozwalam wejść do łazienki i tam przeczekać burzę.
ziutka:) - 24-07-2009, 10:44
Fado na burze reaguje zawsze inaczej . Z samego początku jeszcze rok temu jak był malutki nic sobie z niej nie robił, zazwyczaj spał lub bawił sie swoimi zabawkami. W tym roku jego nastawienie do burzy bywa różne. Czasem olewa, śpi sobie przy oknie, lub patrzy przez to okno.. a czasem jak go coś weźmie to potrafi latać z pokoju do pokoju w tempie prędkości świetlnej niemalże... piszczy, szczeka, skamle jakby go ze skóry obdzierali.A ja nie reaguje.Bo jak raz spróbowałam go pocieszyć to tylko sie pogarszało. Udaje teraz po porstu że tego nie widze. Szybko się uspokoja i kładzie najczęściej obok mnie - zasypia spokojnie.
Baszka - 24-07-2009, 11:17
Lękliwe zachowanie podczas burzy trzeba ignorować, a najlepiej zająć psa czym innym, zabawą, pracą z nim ...zagłuszyć odgłosy burzy np. głośnym radiem, czy telewizorem.
iness8@o2.pl - 24-07-2009, 11:32
No i tak właśnie będę robiła, będę ją ignorowała Potem się już całkowicie uspokoiła i przyszła spać pod okno obok mojego łóżka
Co ciekawe gdy burza zastanie nas na spacerze to Ina nic sobie z tego nie robi
BarbaraS - 24-07-2009, 11:49
http://zofia-mrzewinska.blog.onet.pl/
Lilitu - 12-07-2011, 01:44 Temat postu: Lęk przed burzą Mam pewien problem z Odiem, który ujawnił się stosunkowo nie dawno. Mianowicie pies boi się burzy. Jeśli usłyszy grzmoty na spacerze stawia uszy i siada nieruchomo, potem ucieka do domu i chowa się pod stół.
Po kilku minutach wychodzi i zaczyna mnie napastować. Nie jest agresywny, tylko zachowuje się jak małe dziecko. Iska moje spodnie, popiskuje, jeśli siedzę - wpycha mi się na kolana, pierwszym razem zsiusiał się
Staram się go ignorować i odwracać uwagę od tego co dzieje się na zewnątrz (robię to, co zwykle np. obieram jabłko i od czasu do czasu coś mi tam "przypadkowo" upada, sprzątam i hałasuję meblami, albo śpiewam/czytam książkę na głos, bo wtedy skupia się na moim głosie a nie na nawałnicy). Czasem staram się zachęcić go do zabawy albo ćwiczę z nim komendy. Ale nie wiem czy na dłuższy czas takie coś wystarczy, żeby zaakceptował burze, bo szczególnie w nocy takie sytuacje są prawdziwym koszmarem Ostatnio jest trochę lepiej, ale i tak martwię się o niego, co się stanie kiedy podczas burzy będzie sam, albo będziemy w nieznanym mu miejscu.
Myślałam czy nie puszczać mu jakichś filmów o burzach, żeby przyzwyczaił się do grzmotów?
Może Wasze Labki mają podobny problem, albo wiecie co robić w takiej sytuacji?
SandraiToffik - 12-07-2011, 08:11
Przede wszystkim postaraj się zapewnić mu bezpieczne miejsce.
Dobrze robisz, że go ignorujesz. Gdybyś okazywała mu współczucie w postaci głaskania czy łagodnego mówienia, wówczas wzmocniłabyś strach. Mógłby zamienić się on w fobię. Tak więc plus dla Ciebie.
Podczas zabawy i jedzenia puszczaj mu nagranie z burzą - raz cicho, a potem coraz głośniej. W ten sposób zacznie kojarzyć ją sobie z samymi przyjemnymi rzeczami.
Jeżeli powyższe metody nie przyniosą pożądanych efektów, będziesz zmuszona kupić psu specjalne leki.
aganica - 12-07-2011, 08:34
| Lilitu napisał/a: | | Może Wasze Labki mają podobny problem | Nie pocieszę Cie, moja Fiona od początku, bardzo bała się burzy i petard / właściwie bała się wielu innych rzeczy / .Przez trzy lata próbowałam wielu metod, na niewiele one się zdały- lęk pozostał.O ile udało mi się wyeliminować lęki przed głośnymi dźwiękami: sygnał karetki, otwieranie drzwi w autobusie,bicie dzwonów, odgłosy śmieciarki.
Burza i petardy... te lęki pozostały.
Teraz po prostu gdy nadciąga burza, a Fiona biegnie do łazienki lub chowa się pod łóżko, pozwalamy jej ten stan przeczekać.Wszelkie próby odwrócenia uwagi, na nic się zdają .Fiona staje się agresywna / ze strachu/ i lepiej, na siłę nic nie robić.
Na spacerach wypracowaliśmy zachowania:nadciąga burza-sunia przybiega by ją zapiąć na smycz.
Nie wiem od czego to jest uzależnione, ale wtedy czuje się bezpieczniej i w miarę spokojnie wraca do domu.
Gdy sama podchodzi i prosi by ją zapiąć, wtedy wiemy że coś jest nie tak i sunia czuje się niepewnie.
Chelsea - 12-07-2011, 09:08
Czesia również boi się grzmotów w domu nie ma żadnych lęków natomiast jak jesteśmy na dworze wtedy w 3 sekundy jesteśmy w domu, nie wiem jak jest z petardami bo jak był sylwester to Czesia miała 2 miesiące więc malutka jeszcze była
oleska2803 - 12-07-2011, 09:11
pamiętam że w "ja albo mój pies" był kiedyś psiak co bał się burzy. Puszczali mu nagranie dźwięku burzy, najpierw cicho z czasem coraz głośniej. W trakcie ćwiczyli z psiakiem i się bawili. Podobno pomogło
donia457 - 12-07-2011, 09:46
Reda tez za burza nie przepada,chociaz wcale sie nie chowa w ciemne katy,jesli chodzi o "sylwester" to ogladalam kiedys programw tv ze w tym dniu dobrze byloby gdybysmy psa zabierali ze soba-o ile to mozliwe lub sylwestra spedzali w domu
inkapek - 12-07-2011, 11:02
Czasami gdy pies sobie nie radzi z takimi emocjami, poprostu jest dobrze zrobić mu jego azyl np. klatka, ciemna łazienka czy pokój, tak aby miał miejsce w którym się wyciszy i będzie czuł się bezpieczny.
ktosia - 12-07-2011, 11:13
moja Nera nie boi się ani petard ani huku burzy natomiast błysków, zawsze wtedy biegnie na swoje posłanie i tam pozostaje całą burze, rzadko kiedy zdarza się że przychodzi do mnie. ale przez to też np nie mam możliwości zrobienia jej zdjęcia z fleszem bo aparat zostaje obszczekany i obwarczany.
A co do huku, to jak byłam mała często uruchamiałam filmiki z hukiem petard i burzy kiedy się bawiłyśmy lub ćwiczyłyśmy, zresztą z różnymi dźwiękami tak robiłam bo maluch nie był przyzwyczajony do odgłosów dużego miasta i przez pierwsze dni uciekała np na odgłos przejeżdżającego tramwaju lub karetki, ale przy pomocy smaków, filmów i zabawy udało nam się to wszystko wyeliminować
donia457 - 12-07-2011, 11:20
u mnie Reda tez tych blyskow sie boi,kiedys z nia wyszlam na dwor jak zblizala sie burza ,ale nie dlatego zeby ja nastraszyc,a po,to aby sie zalatwila i chcialam zobaczyc jej zachowabie ,wiec na grzmoty nie reagowala, natomiast blyskow sie bala,wiec jak tylko sie zalatwila to do domu wrocilysmy
mawi27 - 12-07-2011, 11:38
kiedys ogladalam taki program w ktorym wlasnie kazali ignorowac psa i zachowywac sie jakby nigdy nic, jakby nic sie nie wydarzylo, ze gdy zaczyna sie trzasc, sapac i biec do nas nie powinnismy go w tym trakcie glaskac ani pocieszac bo ponoc wtedy upewniamy go w tym ze takie zachowanie ,,nagradzamy" i wyrabiamy w nim niepotrzebnie dodatkowy lek.
Lilitu - 12-07-2011, 12:56
Dzięki za informacje mam jakieś płyty styropianowe, obije je grubym materiałem i dodam zaczepy, tak żeby zrobić rozkładalną "budę bezpieczeństwa". Muszę wygrzebać płytki z meteorologii, ja pouczę się do licencjatu a pies zapozna się z dziwnymi odgłosami
Grapy - 12-07-2011, 18:16
My z Grapkiem wyszliśmy na dwór,właśnie na burzę W domu się denerwował i szczekał,zasłony były zaciągnięte i pewnie dlatego,poprostu nie znał żródła dźwięku. Jak wyszliśmy pooglądał sobie błyski,posłuchał grzmotów, dodatkowo padało co uwielbiał i teraz w największą burzę chce wyjść na balkon Holka trochę trzęsła tyłkiem ale też jej przeszło,no bo przecież była jedynym panikarzem w domu
Gocha2606 - 12-07-2011, 23:50
Do wszystkich mądrych rad, udzielonych przez poprzedników, pozwolę sobie dorzucić jeszcze fragment książki "Mój pis się nie boi" Nicole Wilde dotyczący lęku przed burzą:
http://pies.onet.pl/42492...za,artykul.html
effcyk - 13-07-2011, 21:44
wiem co to za ból mieć psa który boi sie burzy i huków. Miałam takiego pieska, wystarczył mały huk a ten już sie kulił, burza dla niego to było coś strasznego . W końcu przy jakimś huku tak się wystraszył, że uciekł i wrocił po tygodniu. A przy następnym uciekł i niestety nie wrócił.
Nestor na szczęście nie boi się burzy , on chyba wdał sie we mnie bo ja uwielbiam burze i on też w najgorsze grzmoty i błyskawice kładzie się na plecach żeby po brzuchu go wyczochrać
Za to sąsiadka ma małego kundleka, który boi się nawet jak .... trzepie się dywany. Wtedy się kuli a ona go tuli i całuje i uspokaja. Jeszcze bardziej wychuchanego i wydmuchanego psa nie widziałam, wiecznie na rączkach u pani, wiecznie karmiony chudym mięskiem, nawet suchej karmy nie tknie, na siusiu ( mają własne podwórko) nie ma mowy żeby wyszedł sam, zawsze ktoś z nim musi być bo się tak wszystkiego i wszystkich panicznie boi, że sam się nie załatwi. Ze strachu to obszczekuje i piszczy przy tym, strasznie wymaminsynkowali tego psa ( małżenstwo po 50, mają jednego około 30 letniego syna to i jak syn dorósł to miłość przelali na psa) . Po prostu mówię Wam, nie wiadomo czy śmiać się czy płakać. Jedynego psa którego się nie boi to Nestor, bo od małego się bawili, ale innych psów i ludzi sie boi, jak mnie widzi czy kogoś obcego to chce się zawyć na śmierć i od razu swojej pani sam wskakuje na ręce .
Madzialenka - 13-07-2011, 22:04
Blondi w domu nie boi sie burzy w ogole ,ale jak kiedys bylysmy na spacerze i nas burza zlapala ,to z podkulonym ogonem rwala do domu.Innym razem wyszlysmy podczas burzy na siku , jak zagrzmialo to pies sie zjerzyl i zaczal glosno warczec z podkulonym ogonem:)
Gocha2606 - 13-07-2011, 23:34
| Cytat: | | sąsiadka ma małego kundleka, który boi się nawet jak .... trzepie się dywany. Wtedy się kuli a ona go tuli i całuje i uspokaja. Jeszcze bardziej wychuchanego i wydmuchanego psa nie widziałam, wiecznie na rączkach u pani, wiecznie karmiony chudym mięskiem, nawet suchej karmy nie tknie, na siusiu ( mają własne podwórko) nie ma mowy żeby wyszedł sam, zawsze ktoś z nim musi być bo się tak wszystkiego i wszystkich panicznie boi, że sam się nie załatwi. Ze strachu to obszczekuje i piszczy przy tym, strasznie wymaminsynkowali tego psa ( małżenstwo po 50, mają jednego około 30 letniego syna to i jak syn dorósł to miłość przelali na psa) . Po prostu mówię Wam, nie wiadomo czy śmiać się czy płakać. Jedynego psa którego się nie boi to Nestor, bo od małego się bawili, ale innych psów i ludzi sie boi, jak mnie widzi czy kogoś obcego to chce się zawyć na śmierć i od razu swojej pani sam wskakuje na ręce |
To niestety jest bardzo częsty obrazek - pies przerażony i jak piszesz "wymamisynkowany" i pańcia, która pociesza swoje maleństwo...
Niedawno miałam z Saszką spotkanie face to face z dwoma tiutiającymi starszymi pańciami, których totalnie niewychowane i agresywne ze strachu małe pieski latały sobie luzem, obszczekując wszystko co się da. Szłam sobie z Saszką ćwicząc kontakt i sportowe chodzenie przy nodze bez smyczy, a z naprzeciwka, kilkanaście metrów od nas szły pańcie z psami bez smyczy. No i jak psy zobaczyły Saszkę, to najpierw jeden zaczął ujadać, dołączył drugi, doskakiwały, odskakiwały, a cóż pańcie na to?
"Ojej, jakie nasze pieski dzielne, nie boją się nawet takiego dużego psa! ciumku-ciumku, dobra Bunia, ciumku-ciumku"
No szlag mnie niemal trafił, kiedy te małe gnoje obszczekiwały Saszę, która bardzo starała się zostać w trybie pracy i nie zawracać sobie głowy takim drobiazgiem, ale wiecie co, sama miałam ochotę ( chociaż jestem za pokojowym rozwiązywaniem konfliktów) przywalić z buta i psom i pańciom. Nie zdziwię się, jeśli kiedyś jakiś pies nie wytrzyma i wytarmosi te małe krzykacze, a wtedy oczywiście będzie afera, że pies zagryzł nieszkodliwego , małego, kochanego pieseczka
Madzialenka - 14-07-2011, 01:15
| Gocha2606 napisał/a: | | No szlag mnie niemal trafił, kiedy te małe gnoje obszczekiwały Saszę, |
| Gocha2606 napisał/a: | | ale wiecie co, sama miałam ochotę ( chociaż jestem za pokojowym rozwiązywaniem konfliktów) przywalić z buta i psom i pańciom. |
[ Dodano: 14-07-2011, 01:53 ]
U mnie tez jest babka z dwoma miniaturami ktore wiecznie na wszystko szczekaja.Blondi kiedys glupawki dostala jak ja zaczely atakowac nie tylko szczekaniem ,ale rowniez zebami i galopem przebiegla po jednym Pancia malo zawalu nie dostala i od tamtej pory omija nas szerokim lukiem
aganica - 14-07-2011, 06:21
| Gocha2606 napisał/a: | | No szlag mnie niemal trafił, kiedy te małe gnoje obszczekiwały Saszę | Mam ten problem z Lovelaskiem.To pies który niczego się nie boi.Lubi burzę a wszelkie odgłosy go bardzo interesują. Ale... no właśnie jest jedno ale.Boi się małych szczekaczy.Jak taki ujada to Lovi chowa się za moje nogi.Unika kontaktu i woli odejść.
Raz miałam taką sytuację, gdy taki szczekacz ujadał na mojego Lovelaska, właścicielka się śmiała a ja wnerwiona powiedziałam " to nie jest śmieszne, bo jedno moje słowo i z pani dziamgota zostanie mokra plama, więc radzę zabrać pieseczka" poskutkowało, teraz pańcia zabiera psa na ręce gdy nas spotyka.
inkapek - 14-07-2011, 09:46
aganica, a maszkogoś zaprzyjaźnionego z taką popierdułką żeby ćwiczyć? Jeśli nie to tylko omijać ci pozostaje.
No właśnie kultury spacerów nie mamy żadnych, a jeszcze wkurza mnie jak psa wyprowadzają dzieci które nie dają sobie z nim rady. I co z tego że ja idę z dwoma i one są odwoływalne, gdy nagle podlatuje do nich jakiś bo uciekł ze smyczy bądź na niej nie był i nie słucha właściciela.
mav_sheep - 14-07-2011, 11:33
W którymś programie o psach (niestety na starość zaczynam już zapominać, więc ciężko mi powiedzieć co to był za program) była taka metoda - nagrać odgłosy burzy na kasetę (zapewne można też znaleźć na necie odgłosy ) i stopniowo puszczamy psu. Najpierw bardzo cicho nagradzając przy tym jeśli pies nie reaguje lub też odwracając jego uwagę komendami/ćwiczeniami/smakołykami. Z czasem stopniowo zwiększa się głośność odgłosów.
Sam nie miałem takiego problemu więc ciężko mi coś powiedzieć ale może warto spróbować .
pozdrawiam
ktosia - 14-07-2011, 11:50
| Gocha2606 napisał/a: | Nie zdziwię się, jeśli kiedyś jakiś pies nie wytrzyma i wytarmosi te małe krzykacze, a wtedy oczywiście będzie afera, że pies zagryzł nieszkodliwego , małego, kochanego pieseczka |
Gocha to już gdzieś było, i to całkiem niedawno york został zagryziony przez huskiego
Lilitu - 14-07-2011, 13:33
Ćwiczymy z filmami na razie na cichym poziomie (co dzień będzie ciut głośniej) i na razie jest ok, w tym artykule od Gocha2606 było coś o elektryczności statycznej. Może uda mi się dorwać gdzieś Voigta i Anię.
Co do małych psów, to my ćwiczyliśmy z nadpobudliwym Thelim i Odie nie panikuje jeżeli coś małego na niego szczeka i nauczył się zgrabnych uników przed małymi zębiskami. Ku wielkiej "radości" właścicielki drobiazga, spokojnie stara się odwrócić go łapą na plecy i powąchać/polizać na co karaczanek ucieka do pańci z prędkością dźwięku (bojąc się utraty życia/jajek) .
aganica - 14-07-2011, 13:33
| ktosia napisał/a: | | to już gdzieś było | W Warszawie.
ktosia - 14-07-2011, 17:08
| aganica napisał/a: | | W Warszawie. |
no właśnie
a co do małych psów, to u mnie w kamienicy jest taka mała jamniczka która obszczekuje wszystko i wszystkich, jest to jedyny pies którego Nera niezbyt do końca lubi bo ta złośliwa bestia jest zazdrosna o ich wspólnego kolegę i kiedy on bawi się z Nerą ta mała złośnica potrafiła nawet po kostkach ją podgryzać żeby przerwać im zbawę. A Rudy (ten trzeci pies) jest idealnym mediatorem między dziewczynami, zawsze gdy sytuacja robi się napięta wchodzi między nie, rozdziela je i wysyła tysiące sygnałów co by je uspokoić. Pamiętam jak zaraz po pierwszej lekturze "sygnałów uspokajających" to zaobserwowałam, to parę dni się zachwycałam.
aganica - 14-07-2011, 17:41
| inkapek napisał/a: | | a maszkogoś zaprzyjaźnionego z taką popierdułką żeby ćwiczyć? | Na nasze labo-spotkania przychodzą różna psy, małe i duże.Agresywnych krzykaczy nie dopuszczamy do stada.Lovi małe psy, jeżeli nie dziamgoczą traktuje obojętnie, z lekką pogardą / nie zawraca sobie nimi głowy/,nie podchodzi... można powiedzieć traktuje jak powietrze.
W maju na naszą działkę przyjechała moja siostra z......... terierem walijskim, kto zna tą rasę, wie że z tym psem ciężko współpracować.Prosiłam by nie zabierała Froda bo może być nieciekawie.Po prostu bałam się o Lovelaska.Terier walijski gdy podejmuje walkę, nie ustąpi aż do ostatniej kropli krwi.
Krew mnie zalała gdy zobaczyłam że nie posłuchali mojej prośby.
Na początku psy się unikała, było dobrze, oba schodziły sobie z drogi.Nawet uwierzyłam w to że się zakumplują. Byłam w wielkim będzie.Frodo zaakceptował to że jest na obcym terenie, na terenie Loviego i tylko dlatego go unikał.
Sytuacja diametralnie się zmieniła po za terenem działki .Ja głupia poszłam sama z wszystkimi psami do lasu o... ja głupia i naiwna.
Pierwszy atak nastąpił zaraz za ogrodzeniem.Lovi na komendę " ustąp" dużym łukiem odbiegł w bok.
Kolejny atak...znowu komenda, zadziałało .. Lovi schował się za moje suki.
Kolejny atak i tego już mój pies nie zdzierżył, nie posłuchał komendy.
Powiem wam, to był przerażający widok i te odgłosy /gotujących się psów/
Lovi jednym ruchem, chwycił Froda za kark, podrzucił do góry, tak że pies upadł na plecy.
Wtedy Lovi chwycił go za gardło i przydusił do ziemi. Na szczęście nie zacisnął szczęk, tylko go przyciskał do podłoża tak że Frodo nie był w stanie się uwolnić, jedynie spazmatycznie ujadał i warczał.
Wiem że nie powinnam tego robić ale zaufałam swojej intuicji i wyrwałam teriera za szczęk mojego psa i zaniosłam ... właściwie to" zabiegłam "z nim na działkę by szwagier mógł obejrzeć, ewentualne rany.
O dziwo pies był cały, zero ran, nawet nie był zaśliniony przez mojego psa.
Stwierdziłam że mam mądrego psa, bardzo mądrego..... nie chciał zabić wroga. ufffff..
Pierwszy atak
Gocha2606 - 14-07-2011, 22:26
| Cytat: | Kolejny atak i tego już mój pies nie zdzierżył, nie posłuchał komendy.
Powiem wam, to był przerażający widok i te odgłosy /gotujących się psów/
Lovi jednym ruchem, chwycił Froda za kark, podrzucił do góry, tak że pies upadł na plecy.
Wtedy Lovi chwycił go za gardło i przydusił do ziemi. Na szczęście nie zacisnął szczęk, tylko go przyciskał do podłoża tak że Frodo nie był w stanie się uwolnić, jedynie spazmatycznie ujadał i warczał.
Wiem że nie powinnam tego robić ale zaufałam swojej intuicji i wyrwałam teriera za szczęk mojego psa i zaniosłam ... właściwie to" zabiegłam "z nim na działkę by szwagier mógł obejrzeć, ewentualne rany.
O dziwo pies był cały, zero ran, nawet nie był zaśliniony przez mojego psa.
Stwierdziłam że mam mądrego psa, bardzo mądrego..... nie chciał zabić wroga. ufffff.. |
Pewnie, że masz mądrego psa - prawdopodobnie on by trzymał skubańca tak długo pod sobą, aż Frodo by nie odpuścił i nie okazał mu uległości. A potem by go puścił i od tej pory Frodo miałby przed nim respekt
Za taką wersją wydarzeń przemawia m.in. to, że Frodziak nie został zadraśnięty, ba! nawet nie był ośliniony, czyli Lovi dokładnie się kontrolował, nie użył zębów, a tylko pokazał, że takiego zachowania ( czyli ataków na niego) sobie nie życzy.
A wracając do burzy - dziś grzmiało, błyskało w Katowicach aż mnie włosy na rękach stawały dęba. Sasza, która od dłuższego czasu na burzę nie reaguje ( odwrażliwiałam jej burzę i fajerwerki podobnie, jak to jest opisane w książce "Mój pies się nie boi"), dzisiaj była bardzo niespokojna, dyszała, szukała sobie bezpiecznego miejsca między moją kanapą a stolikiem, "dopraszała" się o kontakt socjalny patrząc błagalnie w oczy i liżąc mnie po ręce i szukała wsparcia.
Przypomniało mi się, że mam zachomikowane dwie pastylki ekstraktów Bacha "Rescue Remedy", którymi Piot Leszczyński częstował na naszym ostatnim wykładzie - zachowałam sobie je na wnerwienie w czasie stania w korkach, które w Katowicach są masakryczne w sezonie pozaurlopowym. I postanowiłam wypróbować jedną malutką pastyleczkę na Saszy - zjadła ze smakiem, bo to słodziutkie, nie minęło 15 minut i wyluzowała, odwróciła się na boczek i zasnęła. Ja też
A pod wieczór obudziłyśmy się wypoczęte i chętne na spacer.
aganica - 15-07-2011, 08:37
| Gocha2606 napisał/a: | | A potem by go puścił i od tej pory Frodo miałby przed nim respekt | Niestety do tego momentu nie byłam w stanie doczekać.Widok był zbyt drastyczny a ja mam za słabe nerwy by doczekać końca.
| Gocha2606 napisał/a: | | dzisiaj była bardzo niespokojna, dyszała, szukała sobie bezpiecznego miejsca |
Tak od kilku dni zachowuje się moja starsza sunia.Nastąpiło to dopiero teraz, gdy jesteśmy na działce: las, duża woda i codzienne burze miotające się nad wodą, pioruny walą czasami przez parę godzin. Śmiejemy się ze woda nie chce przepuścić burzy i dlatego to tak długo trwa.
Hera od kilku dni, podczas burzy, okazuje poddenerwowanie.Wcześniej tego nie obserwowałam.Szkoda mi suni, bo już starszeńka jest i nie sądziłam że będzie się bała w takich sytuacjach.
Jest pupilką mojego męża i on nie potrafi zrozumieć że nie wolno się litować w takich sytuacjach.Mizia ją, tuli i tym zachowaniem pogłębia jej stresa.
Nie potrafię chłopu wytłumaczyć że robi źle.
Do Fiony nie podchodzi bo ona w sytuacjach lękowych, startuje z zębiskami i biada temu kto się do niej zbliży.Fiona woli się bać w ukryciu, na działce chowa się pod łóżkiem i tam przeczekuje burze.
Grapy - 15-07-2011, 16:31
Gocha2606, | Cytat: | | sama miałam ochotę ( chociaż jestem za pokojowym rozwiązywaniem konfliktów) przywalić z buta i psom i pańciom. |
Znam ten ból
donia457 - 16-07-2011, 09:40
w razie co moge Pchle wypozyczyc ona co prawda podszczekuje na wszystkie psy (bez roznicy),ale tylko wtedy kiedy nie moze sie z nimi przywitac
mozemy sie spotkac ktoregos dnia i oswajac Loviego z malym pieskiem tylko najpierw moze niech mu sie szyjka wygoi
|
|