| |
forum.labradory.org
|
 |
Chcę adoptować - Szukamy nowego członka rodzinki :)
anilana - 14-01-2012, 19:28 Temat postu: Szukamy nowego członka rodzinki :) Witam serdecznie, to mój pierwszy post na tym forum, choć przeglądam je już od jakiegoś czasu.
Sprawa - jak w temacie. Szukamy pieska
Kim jesteśmy?
Rodzinka składa się z seniorów w liczbie 2 (czyli babci i dziadka), mamy, mnie i brata. Ja i brat mieszkamy w innych miastach - brat studiuje, ja pracuję, jednak większość weekendów oraz wszelkie wolne dni spędzamy zazwyczaj na wsi u dziadków i mamy. Chęć adopcji jest oczywiście w imieniu wszystkich (no, babcia trochę oporna, ale o tym później), ja natomiast zostałam oddelegowana do poszukiwań.
Skąd?
Dziadkowie i mama mieszkają w domu na wsi, także piesek będzie miał podwórko kiedy tylko zapragnie. Do lasu mamy 5 minut, także miejsca na spacery jest sporo. Piesek będzie przebywał i w domu i na dworze - w zależności od pogody, upodobań itp.
Dlaczego zdecydowaliśmy się na adopcję?
Przez 14 lat był z nami cudny boksiu Roki. Dziadkowie dostali go od swojego syna z okazji dnia babci i dziadka, jako szczeniaczka. Zbiegło się to z naszą przeprowadzką na wieś, także Rokuń był z nami w domu od samego początku. Co to był za pies wiecznie musiał być w centrum uwagi, zazdrośnik, łakomczuch i zbój jakich mało Wariat i wieczne dziecko. Przylepa jakich mało Kochaliśmy go wszyscy całym serduchem. Niestety starość nie ma litości. Roki zaczął słabnąć, gasł w oczach nie pomagały leki, kroplówki itp. Nie będę opisywać całej sytuacji bo każdy, kto przeżywał odchodzenie ukochanego czworonoga, wie jak to wygląda. W końcu zapadła decyzja o uśpieniu, nie było już innych szans, było bardzo źle. Rokuń odszedł od nas 14 grudnia 2011 roku, po prawie 14 latach z nami. Wszyscy byli zaskoczeni, że bokser tak długo żył, ale widać było mu u nas dobrze Za nami bardzo smutne chwile, wszyscy bardzo płakaliśmy Ciężkie święta w domu, tak pustym bez naszego czworonoga
Na początku oczywiście każdy z nas zaparł się, że już nigdy nie będzie miał psa, że już nigdy nie będziemy tak cierpieć i stawać przed takimi decyzjami jak z Rokim. Jednak zaczęliśmy zauważać jak każdemu z nas brakuje psa w domu. Dziadek nie ma swojego towarzysza, babcia nie ma na kogo się pozłościć, że zostawia sierść i wnosi błoto, aby później ukradkiem podrapać za uchem i rzucić kawałek jakiegoś smakołyku nikt się nie kręci z nami po podwórku... no nie wiem jak to opisać, po prostu po 14 latach mieszkania z psem, chyba jesteśmy już 'zarażeni' na zawsze
Myśleliśmy jaki miałby to być pies. Boksiu już na pewno nie, boimy się, że to będzie zbyt ciężkie. Ja już od lat kocham ukradkiem labki. No bo czy tych mordek i charakterów można nie kochać I tak znalazłam się tutaj...
Wszyscy chcemy bardzo żeby ktoś zamieszkał w końcu z nami. Babcia jest na razie oporna. Przeżyła śmierć Rokunia bardzo, kilka miesięcy wcześniej odszedł od nas kotek (też dziadzio już). Także mieliśmy ciężki rok, tak się zbiegło to wszystko i babcia ma jeszcze postawę 'nigdy więcej zwierząt'. Ale wiem, że pokocha psiaka w domu widzę jak patrzy na psy naszych gości, jaką ma radochę, że najwięcej za nią chodzą itp.
Na pewno nie chcemy psa kupować. Bo:
1. Nie mamy funduszy na szczeniaka z prawdziwej hodowli, a wszelkie okazyjne z pseudo... nigdy!
2. Nie musimy mieć szczeniaka.
3. Jakiś taki moralny obowiązek czuję, że skoro jednego psiaka mieliśmy kupnego, to teraz czas dać dom jakiejś znajdzie, wziąć od kogoś, kto chce oddać itp. żeby jak najmniej tych cudów było niechcianych i niekochanych
Szukamy
Biszkopcika Najchętniej takiego w wieku 1-3 lata.
Oczywiście oglądam wszelkie wątki w dziale 'Labradory w potrzebie' ale postanowiłam też napisać tutaj, żeby było jasne co jak i dlaczego, a nie tylko odpowiadać w wątkach. Tak, gdyby ktoś był ciekawy
Także szukam na razie tak nieśmiało, bez przymusu, nic na cito. Wierzę, że nasz piesek gdzieś na nas czeka i w odpowiednim czasie się znajdzie
Ok trochę przydługi post, ale no musiałam to wszystko napisać
Monisiaczek - 14-01-2012, 19:49
anilana, wysyłam PW
anilana - 14-01-2012, 20:06
Dziękuję, odpowiedziane
Madzialenka - 14-01-2012, 21:33
anilana, piekny post
| anilana napisał/a: | | Wierzę, że nasz piesek gdzieś na nas czeka i w odpowiednim czasie się znajdzie |
Jasne ,ze czeka i juz teskni
Ryniu - 14-01-2012, 22:54
| anilana napisał/a: | 3. Jakiś taki moralny obowiązek czuję, że skoro jednego psiaka mieliśmy kupnego, to teraz czas dać dom jakiejś znajdzie, wziąć od kogoś, kto chce oddać itp. żeby jak najmniej tych cudów było niechcianych i niekochanych
| Mądra decyzja. Osoby zajmujące się adopcją na pewno skontaktują się z Tobą.
Monisiaczek - 14-01-2012, 23:26
| Ryniu napisał/a: | | Mądra decyzja. Osoby zajmujące się adopcją na pewno skontaktują się z Tobą. |
Nawet już to zrobiły
Małgosia35 - 15-01-2012, 00:21
Fajny,mądry post..
Pisany od serca, a jednak przemyślany | anilana napisał/a: | Na pewno nie chcemy psa kupować. Bo:
1. Nie mamy funduszy na szczeniaka z prawdziwej hodowli, a wszelkie okazyjne z pseudo... nigdy!
2. Nie musimy mieć szczeniaka.
3. Jakiś taki moralny obowiązek czuję, że skoro jednego psiaka mieliśmy kupnego, to teraz czas dać dom jakiejś znajdzie, wziąć od kogoś, kto chce oddać itp. żeby jak najmniej tych cudów było niechcianych i niekochanych |
Szacun się należy..oby więcej takich ludzi było.
anilana - 15-01-2012, 21:28
Madzialenka dziękuję My już też czekamy i urabiamy babcię
Małgosia, Ryniu dzięki Dostałam już ankietę i odesłałam. Teraz czekam na informacje, uwagi itp.
Jakie piękne mordki patrzą z tych Waszych avatarów
W ogóle to jeszcze tak ogólnie chciałabym napisać (i nie podlizuję się ), że kawał dobrej roboty odwalacie! Naprawdę wielki szacunek za poświęcenie i miłość, jaką dostają od Was te wszystkie wyrzucane labki. Wcześniej nie wiedziałam, że to tak działa sprawnie, na taką skalę. Super!
bietka1 - 16-01-2012, 00:18
anilana, jeżeli w Twoim avatarze jest Roki, to przecudny był... Życzę Wam abyście znaleźli psiaka, który Wam jest pisany. A co do wyboru rasy - laby to takie futrzaste boksie, tyle że bardziej kochają inne psy . W pierwszym odruchu chciałam Ci podpowiedzieć fundację zajmującą się adopcją bokserów (mam od nich mojego Nera), ale w pełni rozumiem Waszą decyzję. U nas musiało minąć sporo lat od straty fafluna, zanim odważyliśmy się wrócić do boksiów.
|
|