| |
forum.labradory.org
|
 |
Psychika i zachowanie - Wychowanie psa - każdy domownik stosuje inne zasady
ollinko - 30-01-2012, 18:38 Temat postu: Wychowanie psa - każdy domownik stosuje inne zasady jak jest u Was w domu? wszyscy stosuja jedna metode, zgadzacie sie sie soba, wspolpracujecie? jak u Was przebiega proces wychowawczy?
szczerze, to jestem ze swoim facetem ponad dwa lata... a pierwsze no moze nie sprzeczki... ale roznice zdan zaczelismy miec w momencie pojawienia sie bezoslawy w domu.
ja jej wiecej odpuszczam, na wiecej pozwalam, ale jednoczesnie ucze komend, ukladam relacje. facet za to raczej nie uczy, ale wymaga i zlosci sie na mnie ze na za duzo bezie pozwalam.
ostatnio scinamy sie o kolczatke ja powiedzialam, ze po moim trupie, uzywam halti i jest ok. on uwaza, ze miliony psow na kolczatce nie ciagna, jego poprzedni wystawowy pies cale zycie mial kolczatke i bylo ok. nerwa mam z tego powodu.
na spacerach prowadzimy dyskusje jak psa prowadzic, w domu dyskutujemy co psu wolno a co nie. i slysze "widzisz jak ci na glowe wchodzi''.
nie wchodzi.... zasady sa, tyle ze nie wojskowe a raczej ze wzgledow bezpieczenstwa. beza je zna i (najczesciej hehe) stosuje.
ufffffff. czuje sie czasem jakbysmy dzieciaka mieli i klocili sie jaka szkola lepsza.. panstwowa czy prywatna
dominika92 - 30-01-2012, 18:47
kolczatka fe
U mnie za to jest problem, że tż ma mniejsza cierpliwość, wszystko by chciał od razu. Mówię mu żeby czegoś nie robił ( jak np. gonienie psa gdy ten szczeka, czy powtarzanie komend po sto razy zamiast powiedzieć raz, czy powtarzanie imienia i gonienie za psem gdy chce ją złapać na smycz ) a on i tak to robi i potem się denerwuje na psa, czemu się zachowuje tak a nie inaczej.
Często nie podoba mi się to jak chodzi z psem na smyczy, za bardzo ją ciągnie, choć prosze, by tego nie robił bo im bardziej będzie ciągnął to ona też..
Ale ostatnio i tak widzę poprawę, pyta się mnie o coś, stara się uważać na moje wskazówki, tak więc znowu tak źle nie jest, ale mógłby być bardziej cierpliwy, albo chociaż potem nie marudzić, skoro pies coś robi przez to jak on się zachowuje.
Tak więc niestety trochę to inaczej wygląda, ale staram się wciąż tłumaczyć, a jak już na poważnie się biorę za ćwiczenie czegoś z Helą, to żeby chociaż nie przeszkadzał, jeśli nie pomaga.
Almathea83 - 30-01-2012, 19:15
u nas jest taki cichy kompromis- ja zgodziłam się na to, aby Moreno nie spał z nami, nie wchodził na kanapy, nie dostawał jedzenia ze stołu, nie żebrał jedzenia ale za to Rafał zgodził się żeby nie było kolczatki, żeby Moreno miał więcej powierzchni jak nas nie ma (dodatkowo sypialnia), żeby miał dodatkowe posłanie w naszej sypialni i ostatnio żeby wchodził na fotel którym zastawiamy mu drzwi jak wychodzimy a różnice zdań i tak są, jednak staramy się jakoś dogadywać, bo w końcu to nasz wspólny pies ciężko jest ustępować- wiadomo!-szczególnie kobiecie ale co tam, jakoś trzeba żyć
ollinko - 30-01-2012, 19:19
wiecie, to mnie pocieszylyscie zawsze dobrze wiedziec ze takie roznice w pogladach nie tylko u nas hehe
nie sa to kwestie na ostrzu noza oczywiscie, ale czasem jednak trudno o kompromis, i te dyskusje...
Almathea83 - 30-01-2012, 19:21
ollinko, dyskusje muszą być. I jeszcze ta dezaprobata w głosie bo zrobiłam coś, co nie jest po myśli TŻ
aganica - 30-01-2012, 19:31
U mnie zasady są proste.Psy są moje, ja je wychowuje, ja karmie, ja jeżdżę do weta.
Więc.. wymagam, stosowania się do moich zasad.
Czasami słyszę " powiedz coś swojemu psu bo...." ale tak jest lepiej .. pies powinien mieć ustalone, proste zasady, pies nie jest skomplikowany w " obsłudze" wystarczy że wie, czego się od niego oczekuje. Domowników tez można " wychować"
Almathea83 - 30-01-2012, 19:37
aganica, zasady mamy ustalone i wymagamy od psa tego samego. Tylko ustalamy je czasami w drodze dyskusji wszelakich
ollinko - 30-01-2012, 19:40
aganica, no tak, ale pies jest nasz... jarek na forum nie zaglada, wiec sila rzeczy nie wie tego co wiem ja, u niego w domu byly psy, ale byly to tez inne czasy i inne zasady postepowania, wychowania.
mnie wychowanie bezoslawy nie wydaje sie prostym zadaniem, wlasciwie pierwszy raz mam psa (nie licze domu rodzinnego), pierwszy raz poswiecilam/poswiecam tyle czasu na doksztalcanie sie.
i coz, okazuje sie, ze dogadanie co zakladamy psu na szyje moze byc problemem dawalam do poczytania forum, akrykuly wyjasniajace wplyw kolczatki na psychike psa... i coz. kolczatki sucz nie nosi bo podnioslam larum, ale jest kupiona.
powtarzanie komend, brak cierpliwosci....
aganica - 30-01-2012, 19:53
Dziewczyny.. ja nie neguję wspólnego wychowywania psa, to jest bardzo fajne gdy wszyscy się angażują.. Ja, tylko napisałam jak jest w moim domu. Ja nie jestem do końca - normalna, dlatego wole by mi się nikt nie mieszał w wychowywanie psów. Nie twierdzę że robię to dobrze, wiem że popełniam wiele błędów ale...
Powiem krótko, .. jestem kobietą apodyktyczną .
ollinko - 30-01-2012, 19:59
| aganica napisał/a: | | .. jestem kobietą apodyktyczną . | czyli strach sie bac?
a dla swojej trojeczki tez jestes apodyktyczna? czy to tylko ludzi sie tyczy?
dominika92 - 30-01-2012, 20:02
| ollinko napisał/a: |
powtarzanie komend, brak cierpliwosci.... |
skąd ja to znam
aganica - 30-01-2012, 20:09
| ollinko napisał/a: | | dla swojej trojeczki tez jestes apodyktyczna |
Przecież napisałam że... popełniam wiele błędów często rozpieszczam, pozwalam włazić na kolana, do łóżka, czasami spychają mnie z fotela, ale... ja po prostu to lubię. Mój TŻ - to toleruje bo.. po wielu, razem spędzonych latach wie.... nie wygra, woli ustąpić.
Lilitu - 30-01-2012, 20:22
U mnie można oszaleć, średnio po tygodniu nieobecności dzwonią do mnie, że nie są w stanie okiełznać Odiego A jak prosiłam, żeby brali udział w szkoleniu, to byłam zbywana. Czasem mam ochotę ich wysłać na Madagaskar.
bietka1 - 30-01-2012, 21:01
U nas tak jak u aganica, psy są moje, od początku ja je uczyłam i wychowywałam i wymagałam od domowników przestrzegania określonych zasad. Oczywiście nie obyło się bez dyskusji, musiałam mocno pilnować, żeby komendy nie były paskudzone. Ale teraz jest ok, mąż przekonał się do moich metod i sam nawet kilku sztuczek nauczył (w 100% metodami pozytywnymi ).
ollinko - 30-01-2012, 21:05
moj facet, mimo ze jest zbiorem samych zalet i aniolem jest poootwornie uparty i ma sklonnosci do ''ja wiem lepiej'' to troszku utrudnia
irosa - 31-01-2012, 07:04
u nas pies jest mój, ja ją wyprowadzam, zamawiam karmę, idę do weta, szkolę, uczę komend. Chociaż jak powiem, że trzeba coś kupić dla psa to też pomaga. Ostatnio mój TŻ był na odrobaczaniu. Ale nie uczestniczy w jej wychowaniu. Ale jak są goście to pierwszy pokazuje jakie zna komendy i co umie.
A jak trzeba na mrozie wyjść na spacer to mówi: wiesz to twój pies moje są rybki.
Chociaż my jesteśmy co do psa raczej zgodni - gorzej z dzieckiem
|
|