forum.labradory.org

Chcę adoptować - Nie wiem co zrobić

kiju26 - 05-02-2012, 13:59
Temat postu: Nie wiem co zrobić
Witam!!! Jestem studentką studiów stacjonarnych i bardzo chciałabym mieć psa, w szczególności Labradora. Pragnę dodać, że nie jest to mój kaprys ponieważ od małego miałam pieska, z którym niestety musiałam się pożegnać trzy lata temu. Do teraz nie mogę o tym mówić bo żal ściska moje gardło. Ale wracając do sprawy. Chciałam zakupić z hodowli szczeniaka labradora aby móc go wyszkolić od początku i potem ewentualnie brać z nim udział na różnych wystawach czy po prostu z nim być. Ale moja rodzina uważa, że to nie najlepszy czas na psa i mam poczekać aż skończę studia. Dlatego prosze Was o pomoc. Co uważacie na ten temat? Czy moja rodzina ma racje, a ja podchodze do tej sprawy zbyt nieracjonalnie? Pozdrawiam i czekam na odpowiedzi
aganica - 05-02-2012, 14:08

kiju26, Większość osób na tym forum i nie tylko.. studiuje, pracuje i mają psy, wszystko zależy od organizacji czasu i samozaparcia. Jeżeli bardzo chcesz i wiesz że jesteś gotowa to, ja nie widzę problemu.
Trzeba, tylko pamiętać że pies to obowiązek nie na dzień, dwa ale na wiele lat, z tym trzeba się liczyć i dalsze plany układać ze świadomością istnienia psa.

kiju26 - 05-02-2012, 14:14

Dziękuje Ci za odpowiedź. Moim zdaniem połączenie moich obowiązków z opieką nad psem nie kolidują ze sobą. Szczególnie, że mam duże podwórko i pies mógłby po nim biegać i czuć się swobodnie, podczas moich 3 góra 5 godzin nieobecności związanych z nauką. Oczywiście nocleg miałby zapewniony w domu. Jednak strasznie trudno jest podjąć tak odpowiedzialną decyzje kiedy najbliższe otoczenie zdecydowanie odradza zakup jakiegokolwiek zwierzęcia.
dominika92 - 05-02-2012, 14:17

kiju26, labrador to pies, który potrzebuje być przy człowieku, zazwyczaj psiak pozostawiony samemu sobie na podwórku będzię się nudził , może próbować uciekać, niszczyć, może go ktoś ukraść..było już sporo takich przypadków.
Myślę jednak, że jeśli mieszkasz z rodziną, to wszyscy muszą wyrazić zgodę, żeby potem pies nie szukał nowego domu, ponieważ nie możesz dogadać się z rodziną..

Andante - 05-02-2012, 14:24

kiju26 napisał/a:
Ale moja rodzina uważa, że to nie najlepszy czas na psa i mam poczekać aż skończę studia. Dlatego prosze Was o pomoc. Co uważacie na ten temat? Czy moja rodzina ma racje, a ja podchodze do tej sprawy zbyt nieracjonalnie?

Zgadzam się z Twoją rodziną.
Twoje zycie nie jest ustabilizowane, sama nie wiesz, co po zakończeniu studiów będzie dalej. A jak będziesz miała pracę, która będzie wiązała się z 10 czy 12-godzinna nieobecnoscią w domu. To co wtedy z psem?

Zbyt dużo na psich forach ogłoszeń o oddaniu psa, bo sytuacja zyciowa się ludziom zmieniła, bo mają mniej czasu itd.

Jesteś młoda i siłą rzeczy pewnie więcej czasu spędzasz poza domem (kino, spotkania z przyjaciółmi, ewentualne imprezy itp) niż taka stara baba, jak ja. I znów pies będzie siedział sam.

kiju26 napisał/a:
Moim zdaniem połączenie moich obowiązków z opieką nad psem nie kolidują ze sobą. Szczególnie, że mam duże podwórko i pies mógłby po nim biegać i czuć się swobodnie, podczas moich 3 góra 5 godzin nieobecności związanych z nauką. Oczywiście nocleg miałby zapewniony w domu.


Labrador nie będzie się raczej sam sobą zajmował w ogrodzie, znudzony może ten ogród demolować lub szukać drogi ucieczki na zewnątrz.
Zostawianie psa na dworze to nie jest zdecydowanie dobry pomysł. A przy takich mrozach jak teraz, też ma czekać na zewnątrz?

Reasumując - uważam, że nie każdy moment w zyciu jest dobry na posiadanie psa. I w Twoim przypadku też na taką decyzję jest jeszcze za wcześnie.

dominika92 - 05-02-2012, 14:31

Andante, ,idąc tym tokiem myślenia, młode osoby nie powinny posiadać psa. Nie popadajmy w skrajności..
Trzeba przemyśleć wszystkie możliwości, ale sytuacja życiowa może się zmienić niezależnie od wieku. A to, że ktoś chodzi czasem do kina czy się spotyka z przyjaciółmi, no już bez przesady, krzywda też się psu nie stanie jak zostanie czasem sam.
Jeśli ktoś będzie nieodpowiedzialny to psa odda z byle powodu, jak to niektórzy ludzie robią..ale mamy tu na forum dużo studentów, ludzi młodych z psami, więc też nie przesadzajmy, że osoba studiująca, względnie młoda nie powinna mieć psa. Wymaga to tylko dokładnego przemyślenia i świadomości, że pies to jednak obowiązek i to na długie lata..

Andante - 05-02-2012, 14:40

dominika92 napisał/a:
Wymaga to tylko dokładnego przemyślenia i świadomości, że pies to jednak obowiązek i to na długie lata

Dlatego wyrazilam swoja opinię, a do tego mam na forum prawo. :haha:

dominika92 - 05-02-2012, 14:41

Andante, tego nie kwestionuję. :)
kiju26 - 05-02-2012, 15:57

Ludzie ja NIGDY nie pomyslałam o tym, żeby oddać psa nawet jak sprawiał kłopoty. Miałam już trzy w swoim życiu ale najlepiej pamiętam tego ostatniego i każde dożyło w moim domu starości i umarło z przyczyn naturalnych. Mój problem raczej wynika z braku zdecydowania bo sądze, że moja rodzina gdyby już był ten pies pokochałaby go bezinteresownie tylko nie chce stawiać ich przed faktem dokonanym więc zapytałam was o zdanie. Dziękuje za zainteresowanie tematem.
Monisiaczek - 05-02-2012, 18:22

kiju26, Ty znasz swoją rodzinę najlepiej. Wiesz, jak zareagują. Jeśli jesteś pewna, że sobie poradzisz - ja nie widzę problemu. Tylko proszę Cię - przed podjęciem decyzji zapoznaj się z charakterem tej rasy, żeby później nie było rozczarowań. Masz całe forum do dyspozycji :)
Maleńka - 05-02-2012, 19:53

Zawsze mozesz poprosic kogos z rodziny by czasem wpadl do pieska i go wyprowadzil czy cos:) ja sama tez ucze sie i pracuje, moj TŻ tak samo pracuje po 8-9 h i Luki jakos zyje i nie narzeka jak narazie. Czasami wpada moja tesciowa do niego, weekendy spedzamy tylko z nim i nikt mi nie powie ze nie powinnam miec psa bo nie mam na niego czasu.
figula - 05-02-2012, 22:17

[quote="kiju26"]wynika z braku zdecydowania

albo chcesz mieć labradora, albo nie. Jeśli tak to ze wszystkimi konsekwencjami tego faktu. Decyzja należy do Ciebie, tylko ją musisz w końcu podjąć, powodzenia :)

Kesja - 07-02-2012, 17:02

kiju26, moim zdaniem nic nie stoi na przeszkodzie byś miała psa, jeśli jesteś pewna, że to nie będzie kolidować z twoimi innymi zajęciami :) Ja też się jeszcze uczę i rodzice także mieli wątpliwości czy pozwolić na kupno psa. Długo musiałam ich namawiać, ale w końcu się udało i teraz wiem, że nigdy nie zmieniłabym swojej decyzji :) Życzę powodzenia, fajnie że jesteś na forum i czerpiesz informacje od osób, które same mają laby :)
joanna - 07-02-2012, 17:51

Andante, zgadzam sie z Toba a co po studiach ,moze nawet propozycja pracy zagranica?konieczne jest przedyskutowanie sprawy z rodzina bo w razie czego ktos z tym psem zostanie,moje dwie kolezaneczki siedza sobie juz pare lat w UK,psy zostawiły bo plany zyciowe im tak wyszły ]:) dobrze ze ich mamusie zostały z psami bo pokochały je jak własne

[ Dodano: 07-02-2012, 17:55 ]
biorąc psa trzeba zabezpieczyc go na wszelkie sytuacje,ja bedę zmuszona zostawic swojego psa tylko w przypadku swojego zejścia z tego swiata ale i tak jest juz nawet i na ta okoliczność zabezpieczony :haha: ma nawet co nieco zapisane w testamenciku :haha:

Andante - 08-02-2012, 06:14

joanna, widać trzeba jednak mieć nieco więcej doswiadczenia życiowego, żeby na sprawę spojrzeć bardziej realnie.
co do nieoddania psa, to kazdy się zarzeka, że nigdy w zyciu, itd - to skąd w takim razie ta masa ogłoszeń o oddaniu psa, bo zmieniła się sytuacja zyciowa, bo nie ma dla psa tyle czasu, bo ciąża i pojawi się dziecko, bo alergia dziecka, bo zmiana pracy i pies teraz musi sam po 12 godzin siedzieć, bo rozstanie z partnerem/rozwód i nia ma kasy na psa i nie ma się jak nim zająć, bo trzeba tę kasę zarabiać....
joanna napisał/a:
ja bedę zmuszona zostawic swojego psa tylko w przypadku swojego zejścia z tego swiata ale i tak jest juz nawet i na ta okoliczność zabezpieczony

I u mnie podobnie.

Niestety uwazam, że nie każdy ma warunki (życiowe, czasowe, finansowe) na posiadanie psa, nie każdy powinien tego psa mieć, tylko dlatego, że chce.

kasia.wska - 08-02-2012, 10:31

Podpiszę się pod wypowiedziami Joanny i Andante. Co innego mieć psa, nawet studiując czy pracując, ale z pełną aprobatą rodziny, która w razie zmiany sytuacji psem się zajmie. Ale u Ciebie tej aprobaty nie ma, wręcz przeciwnie. A może się zdarzyć tak, że w którymś momencie będziesz potrzebowała pomocy rodziny w opiece nad psem. A wtedy co? Rodzina powie: "No coś ty, chciałaś psa to się teraz martw - nie nasz cyrk, nie nasze małpy." I pies zasili rzeszę poszukujących domu.
Tak więc ja bym wzięła pod uwagę nie tyle kwestię studiów czy późniejszej pracy, ale właśnie zabezpieczenia psa, którego Ty na chwilę obecną zapewnić mu nie możesz.

izatemka - 08-02-2012, 13:29

Dla mnie wszystko jest kwestią "zaparcia" osoby,która zamierza mieć psa.

Tak sobie myślę, że wg kryteriów, które tutaj padają, ja w ogóle psa miec nie powinnam, a już dwóch na pewno (a koszty utrzymania dwóch westów przewyższają koszt utrzymania labradora).
Pierwszego psa - rottweilera- miałam będac w ciąży i prowadząc działalność gospodarczą
Moi Rodzice oraz brat nie akceptują psów w ogóle
Mam psy z przerwa od 12 lat,również tymczasy.

Dodam, że znam wiele osób, które są studentami, mieszkaja daleko od Rodzin na studiach, wynajmują mieszkania i mają psy i nic się nie dzieje.

Każdemu może się zdarzyć sytuacja krytyczna, nawet będac zatrudnionym na etacie w stabilnej firmie ze stałymi dochodami, pełną akceptacją Rodziny.
Może być rozwód, utrata zdrowia (wypadek), śmierć, wybuch gazu w budynku (taki przypadek ostatnio zdarzył się w Gliwicach i wcale nie jest to takie rzadkie).

W zeszłym roku zdarzyła się w adopcjach taka sytuacja:
dzień przed wydaniem psa do DS po kilku miesiacach pobytu w DT zatelefonowała do mnie Pani z pytaniem, czy można tego psa sprawdzic na imie, bo jej ukradziono podobnego z posesji - termin sie zgadzał.
Po rozmowie z Pania miałam ocenę "statystyczną" - no jak to...tyle czasu....jak ona szukała...co to za właścicielka...przecież jest internet....ogłoszenia.....w gazetach itp itd.
Okazało się, że Pani naprawdę szukała, włącznie z ogłoszeniem w gazecie...a że nie jest internetowa, ma w domu trójke dzieci z tego dwoje niepełnosprawnych, mąż pracuje na zachodzie...w domu finansowo nie za dobrze....szukała tak, jak potrafiła,
W chwili, kiedy okazało się, że to faktycznie jej pies, przyjechała natychmiast po niego...z pożyczoną gotówką na zwrot kosztów utrzymania ....
Pies ma się dobrze, Rodzina szczęśliwa.

A przecież wg kryteriów powyżej w ogóle nie powinna go mieć - niestabilna sytuacja finansowa, brak zaplecza rodzinnego, samotna z trójką dzieci...(bo maż za granicą...)

Nie oceniajmy osoby na podstawie kilku zdań na forum...statystyki często zawodzą na szczęście...

Monisiaczek - 08-02-2012, 13:33

izatemka, zgadzam się jak najbardziej :)
dominika92 - 08-02-2012, 13:38

ja również, nie można wrzucać wszystkich do jednego wora. Bo wyszło by na to że przed 30stka to w ogóle nie ma co myśleć o psie..Jeśli ktoś będzie nieodpowiedzialny to zawsze znajdzie się jakiś powód by psa oddać..
Aczkolwiek w tej konkretnej sytuacji, nie jestem pewna czy dobrze brać psa, jeśli rodzina się nie zgadza. Jednak jak się z kimś mieszka, to trzeba się dostosować do zasad panujących w domu i tak ważne decyzje powinni podejmować wszyscy mieszkańcy a nie jedna osoba.

izatemka - 08-02-2012, 13:57

kiju26 napisał/a:
Czy moja rodzina ma racje, a ja podchodze do tej sprawy zbyt nieracjonalnie?

Wydaje mi się, ze postaraj sie zrozumieć powody, które kierują Twoją Rodzną.
Byc może uważają, że nie dasz sobie rady?
Być może myslą, ze to kaprys?
Może spokojna rozmowa na racjonalne argumenty pomoże?
Bo jezeli nie, to nawet jeżeli argumenty drugiej strony są nieracjonalne, to trzeba je uszanować, pies ma mieszkać z Wami wszystkimi i to wszyscy bedą znosić kłaki, podgryzania, kupale i siku na poczatku i wszystkie te rzeczy,które właścicielom labradorów z reguły nie przeszkadzają ;-)
Przepraszam za to, co napiszę, ale jestes młoda :-P i ....co sie odwlecze - to nie uciecze ;-)

Kesja - 08-02-2012, 15:35

izatemka, zgadzam się z tobą, bo u mnie też tak było. Rodzice nie zgadzali się na psa ze strachu, po prostu bali się jak to będzie. Ja przez 4 lata przed kupnem Ajry wychodziłam z sunią sąsiadki, która z powodu choroby nie mogła wychodzić z domu, byłam tam na każde zawołanie: czy to pójść z psem do weta, czy kupić karmę, itp itd. Moi rodzice nie bali się czy to mój chwilowy kaprys, tylko po prostu tego jak to będzie mieć własnego psa. No ale po moich wielu prośbach (a także uzbieraniu pieniędzy na psa, szczepienia i odrobaczenia początkowe, oraz wszystkie potrzebne akcesoria typu legowisko, zabawki itp.), zgodzili się. I teraz sami mówią, że nigdy by tej decyzji nie zmienili.
Może u twoich rodziców jest taki sam lęk. Mimo, że mieliście już psy to boją się, że nie tyle ty sobie nie poradzisz ale oni sami. Moim zdaniem każdy przed kupnem psa miał wątpliwości czy da radę sprostać obowiązkom związanym z posiadaniem psa. A niektórzy na tym forum wypowiadają się tak jak by oni nigdy się nad tym nie zastanawiali.
Porozmawiaj z rodziną i dowiedz się dlaczego nie zgadzają się na psa, niech podadzą ci kilka argumentów. Bo jeśli będzie to: sierść w całym domu, niszczenie różnych rzeczy, które należą także do nich, to niestety mają rację - to jest nieuniknione. Albo może boją się, że obowiązek wychodzenia z psem spadnie na nich? Musisz z nimi spokojnie porozmawiać i rozważyć wszystkie ewentualności.

Ryniu - 08-02-2012, 23:36

Kesja napisał/a:
Ja przez 4 lata przed kupnem Ajry wychodziłam z sunią sąsiadki, która z powodu choroby nie mogła wychodzić z domu, byłam tam na każde zawołanie: czy to pójść z psem do weta, czy kupić karmę, itp itd.

Brawo!

Małgosia35 - 09-02-2012, 01:24

izatemka napisał/a:
Nie oceniajmy osoby na podstawie kilku zdań na forum...statystyki często zawodzą na szczęście...

Właśnie tak,nie powinniśmy wrzucać wszystkich do jednego wora.
izatemka napisał/a:
Każdemu może się zdarzyć sytuacja krytyczna, nawet będac zatrudnionym na etacie w stabilnej firmie ze stałymi dochodami, pełną akceptacją Rodziny.

Dokładnie.Wielu rzeczy nie jesteśmy w stanie przewidzieć biorąc pod uwagę ,że pies bedzie z nami przez conajmniej 10 najbliższych lat,jak nie więcej.
Nikt nie ma takiej możliwości aby przewidziec co będzie za 5 czy 10 lat..
Co innego też zwraca moją uwagę,jesli psa bierze osoba odpowiedzialna to niezależnie od sytuacji życiowej dalej odpowiedzialną pozostaje.
A ileż jest takich przypadków gdzie ludzie zarzekają się "nigdy mojego psa czy kota nie oddam"obojętnie co by się nie działo i co z tego wychodzi?
Nie chcę tu nikogo oceniać czy osądzać ale czasem powody dla których oddajemy psa są po prostu nie fajne,żeby nie uzyć mocnego określenia...i najlepiej chyba wiedzą o tym ludzie ,którzy zajmują się potem szukaniem domu dla tych psiaków.

Ale zgadzam się tu z wiekszością,że dopóki nie ma akceptacji rodziny to pomysł na psa do najlepszych nie należy.W koncu to wszyscy mają z psiakiem mieszkać ,więc wszyscy powinni się na niego zgodzić.

Poza tym jesli psa ktoś w domu nie akceptuje,pies również to czuje..i będzie mu smutno,źle a tego przecież nie chcesz.

Kesja - 09-02-2012, 08:20

Małgosia35 napisał/a:
Poza tym jesli psa ktoś w domu nie akceptuje,pies również to czuje..i będzie mu smutno,źle

O właśnie, to też jest ważne!
Ryniu, dziękuję :)

Baszka - 09-02-2012, 16:57

kiju26, poznałaś wiele opinii, ...i co Ty na to???
joanna - 10-02-2012, 22:42

izatemka napisał/a:
co sie odwlecze - to nie uciecze
prawda,ja na swojego doczekałam się majac 40 lat,odchowane dziecko,jako taką stabilizację ,dużo wolnego czasu,niezależność mieszkaniowa itd,ale nie twierdze ze musisz doczekac tak podeszłego wieku aby miec labka :haha: jestem osoba tzw singlem i do dzis zdarza sie że mój pies musi zostawać pod opieką dziadków na parę godzin ale ONI dostaja świra ze szczęścia że on do nich przychodzi,najważniejsza jest akceptacja rodzinki abys nie została na lodzie gdy wynikną choćby sporadyczne sytuacje konieczności opieki nad psem.posiadanie psa jest przywilejem daje niesamowite uczucia ale takze wiąże sie z odpowiedzialnoscia ,jeżeli załatwisz tą sprawę i odpowiesz przed swoim sumieniem TAK to bierz labka i cieszcie się soba nawzajem ;*
Ryniu - 10-02-2012, 23:10

joanna napisał/a:
ale ONI dostaja świra ze szczęścia że on do nich przychodzi,

Fajnych masz dziadków, pozdrowienia dla nich ;*

joanna - 11-02-2012, 17:58

Ryniu, :haha: "dziadki" to moi rodzice on jest ich wnusiem kochanym

[ Dodano: 11-02-2012, 18:01 ]
oni się ciesza bo mówią ze mają darmowa dogoterapię jakkolwiek by tego nie nazwac co ten pies z nimi wyprawia :D

Ryniu - 12-02-2012, 11:58

joanna napisał/a:
o mówią ze mają darmowa dogoterapię

No tak , zapomniałem :-P

kiju26 - 22-03-2012, 15:26

Przepraszam, że tak długo nie pisałam ale nawet w najgłębszych snach nie sądziłam, że mój ,,problem'' wywoła taką dyskusję. Oczywiście za wszystkie posty dziękuję!!!
Obecnie sytuacja wygląda następująco. Dowiedziałam się, że moim rodzice nie mają nic przeciwko psom, ale obawiają się o mnie, że będę miała za dużo na głowie. Dlatego chwilowo uzgodniliśmy, że gdy skończę studia licencjackie i nadal będę chciała mieć zwierzątko to oni się na nie zgodzą.
Pozdrawiam serdecznie i obiecuje częściej wpadać na forum;-)

Ewelina - 22-03-2012, 15:28

kiju26, Bardzo mądra decyzja. Gratuluję super podejścia :)
Baszka - 23-03-2012, 20:32

kiju26 napisał/a:
Przepraszam, że tak długo nie pisałam ale nawet w najgłębszych snach nie sądziłam, że mój ,,problem'' wywoła taką dyskusję. Oczywiście za wszystkie posty dziękuję!!!
Obecnie sytuacja wygląda następująco. Dowiedziałam się, że moim rodzice nie mają nic przeciwko psom, ale obawiają się o mnie, że będę miała za dużo na głowie. Dlatego chwilowo uzgodniliśmy, że gdy skończę studia licencjackie i nadal będę chciała mieć zwierzątko to oni się na nie zgodzą.
Pozdrawiam serdecznie i obiecuje częściej wpadać na forum;-)

Wpadaj jak najczęściej, poznawaj labcie z wszystkich stron :haha: ...a szczególnie polecam te zachowania "demolkowate' bo jak się wczytasz w nie... to zastanowisz się czy jesteś gotowa by opiekować się labradorem ;-)

Ale wierzę w Ciebie....

ppaula2 - 23-03-2012, 20:44

Baszka napisał/a:
szczególnie polecam te zachowania "demolkowate' bo jak się wczytasz w nie... to zastanowisz się czy jesteś gotowa by opiekować się labradorem ;-)

Nie każdy labrador jest niszczycielem :)
Bardzo dużo zależy od właściciela czy pies będzie niszczył w domu czy nie.

siulentas - 23-03-2012, 21:45

u mnie honey wykazywala sklonnosci niszczycielskie ale teraz to aniol nie pies :-P
agata01510 - 24-03-2012, 10:12

kiju26 napisał/a:
Przepraszam, że tak długo nie pisałam ale nawet w najgłębszych snach nie sądziłam, że mój ,,problem'' wywoła taką dyskusję. Oczywiście za wszystkie posty dziękuję!!!
Obecnie sytuacja wygląda następująco. Dowiedziałam się, że moim rodzice nie mają nic przeciwko psom, ale obawiają się o mnie, że będę miała za dużo na głowie. Dlatego chwilowo uzgodniliśmy, że gdy skończę studia licencjackie i nadal będę chciała mieć zwierzątko to oni się na nie zgodzą.
Pozdrawiam serdecznie i obiecuje częściej wpadać na forum;-)


Ja właśnie tak wywnioskowałam z Twoich postów,że rodzina nie obawia się o to że będzie labek,tyle co właśnie o to,czy nie za dużo na siebie bierzesz :-P ,myślę że będziesz wspaniałą panią dla swojego zwierzątka,rodzina też pomoże i będzie kochać psiaka z całego serducha,a jemu samemu nie będzie niczego brakować,większość ludzi rozmyśla przed podjęciem decyzji bardzo intensywnie,analizując za i przeciw,jedynie jakiś tam odsetek idzie na żywioł i podejmuje decyzje pod wpływem impulsu,a co tam będzie co ma być. Analizowanie i podejmowanie decyzji po dłuższych przemyśleniach świadczy o odpowiedzialności,jednak każdy może mieć inne,indywidualne podejście do sprawy i trzeba to uszanować. Twoja a właściwie Wasza wspólna rodzinna decyzja wydaje się być strzałem w dziesiątkę :D ,życzę powodzenia na przyszłość ;*

kiju26 - 30-07-2012, 22:20

Być może to co napisze poniżej nie koniecznie dotyczy poruszonego przeze mnie kilka miesięcy temu tematu. Ale nie chce zakładać nowej zakładki więc coś napiszę tutaj.
Po pierwsze muszę przyznać, że czytając Wasze posty dawno nie spotkałam się z takim profesjonalizmem i odpowiedzialnym podejściem do tematu. Do tej pory na swej drodze spotykałam ludzi, którzy dbali o zwierzęta, ale brakowało im tego czegoś, tej iskierki, którą Wy zawieracie w swoich postach. Po drugie muszę Wam się przyznać, że są takie dni kiedy mam ochotę poszukać w googlach hodowlę lub schronisko iść i wziąć Labka na wychowanie i całe życie. W sumie nie potrafie odpowiedzieć na pytanie co mnie przed tym czasem powstrzymuję. Jedni nazywają to odpowiedzialnością inni strachem, a dla mnie jest to po prostu zagadka. Po trzecie mam nadzieję, że już niedługo zagości w moim domu piesek. Właśnie dołączyłam do fundacji Animalia. Jedni uważają to za wyczyn. Dla mnie jest to normalna sprawa. Mam tylko jeden problem. Kiedy patrze na te wszystkie psiaki to czuje, że mogłabym je wszystkie adoptować w jednej sekundzie. Ufff aż serce się kraje patrząc na głupote, podłość i debilizm ludzki. Trochę się rozpisałam, ale ulżyło mi, że to napisałam. Pozdrawiam Was serdecznie!

agata01510 - 31-07-2012, 20:15

Witaj kiju26, !!!

Ja bardzo intensywnie się zastanawiałam,jeśli chodzi o podjęcie decyzji o posiadaniu kolejnego "zwierza" mojego rudego szczęścia Ramzesa. Spędzało mi to sen z powiek,bo z jednej strony marzenie o nim,z drugiej znowu rozmyślanie o przyszłości,czy na pewno podołam wszystkim obowiązkom,zarówno związanych z opieką jak i z finansami itp. Bo to że jestem odpowiedzialna i zawsze dążę do celu,niekoniecznie po trupach,ale jak już sobie obiorę jakąś drogę to idę nią do końca,pokonując przeszkody jakie na niej się pojawiają to moja rodzina doskonale o tym wie,dlatego zawsze też mogę na nich liczyć,a to bardzo ważne w życiu każdego człowieka. Od zawsze miałam psy i koty,pojawiały się też zwierzątka innego gatunku,ale psy i koty to dla mnie najwspanialsi przyjaciele,zawsze umiałam się nimi zajmować,kochać je i szanować,zresztą nie tylko moje,bo mam słabość do każdego psa czy kota napotkanego gdziekolwiek,jeśli właściciel pozwoli to zawsze muszę pogłaskać,przytulić i wymiziać,taka już ze mnie psiara i kociara :-P . Owczarek niemiecki sąsiadów,którym się zajmowałam kiedy wyjechali za granicę można by rzec traktuje mnie jak swoją panią,chociaż to pies stróżujący i już 10 letni,nie mający za bardzo innego kontaktu z człowiekiem,jedynie tylko tyle co taki kiedy był karmiony czy podawana mu była woda do kojca,przy mnie zdziecinniał na starość biega z patykiem,bawi się,nawet nauczyłam go podawać łapę,choć sąsiedzi twierdzili,że jego to już niczego nie można nauczyć,są ludzie dla których to tylko pies,a są i tacy dla których to prawdziwy przyjaciel. Ja nie zrobiłam wiele,pokazałam temu owczarkowi,że człowiek umie kochać i opiekować się nim,że dla mnie nie jest tylko stróżem swojego podwórka,że mogę poświęcić mu trochę czasu. Jestem osobą wrażliwą,nawet bardzo,nie pozostaję obojętna na cierpienie ludzi czy zwierząt,pomagam kiedy mogę i nie mogę sobie wyobrazić jak ludzie potrafią taki los zgotować zwierzakom,to nieludzkie jednak taka jest chora rzeczywistość :cring: :cring: :cring: . Przygarnęłam kota,który jest u mnie od stycznia tego roku,więc w tej chwili mam 2 psy i kota i nie wyobrażam sobie życia bez nich i bez wsparcia mojego męża i rodziców,bo kiedy my z mężem jesteśmy w pracy to moje zwierzaki są pod opieką rodziców,wiem że niczego im nie brakuje i wiem też że jest ogrom takich miłośników zwierząt jak ja i to forum to strzał w dziesiątkę !!! Życzę Ci powodzenia w swoich decyzjach,wierzę że są trafione a fundacja Animalia zyskała na pewno odpowiedzialną osobę służącą pomocą. Pozdrawiam gorąco ;* ;* ;* .

irosa - 01-08-2012, 07:55

kiju26 ja swoją Zorę adoptowałam i była to najlepsza decyzja.
Też się wahałam, zastanawiałam, czytałam i z jednej strony chciałam mieć psa z drugiej trochę się obawiałam. I pewnego dnia zadzwonił mój brat, że kolega chce oddać labradora ze względu na swoją sytuację rodzinną i szuka mu nowego domu. Wtedy strasznie mi się szkoda zrobiło tej psiny, oni szukali jej dobrego domu i tak Zora mieszka z nami już 1,5 roku.

Chociaż niektórym by się mogło wydawać, że to nie jest najlepszy moment na psa, mieliśmy roczne dziecko, dom w budowie, ja dopiero co wróciłam do pracy, a tu jeszcze nowy pies. Ale wszystko układa się i teraz wiem, że nie ma co się bać adopcji.

kiju26 - 01-08-2012, 23:10
Temat postu: ...
Ponownie dziękuję Wam za wszystkie posty. Gdy je czytam uświadamiam sobie, że jest ktoś kto w przeszłości miał podobne rozterki jak ja dzisiaj. Co więcej dajecie mi świadomość, że wszystko może skończyć się dobrze!!! Macie prześliczne psy, radosne, zdrowe, aktywne! Gratuluje, dbajcie o nie tak dalej!!!
Jeszcze raz dzięki
Do napisania;-)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group