forum.labradory.org

Psychika i zachowanie - Nadmierna ekscytacja na widok innego psa

harm - 25-02-2009, 20:27
Temat postu: Jak zrobić, żeby się mnie słuchał i...
Gdy wychodze z Bertem na spacer, on się mnie kompletnie nie słucha.
Gdy go spuszczam ze smyczy, biegnie go każdego kogo zobaczy, a gdy go wołam, ma to gdzieś :
jak to zmienić? :) :haha:

gusia1972 - 25-02-2009, 21:00

harm, szkolenie i szkolenie i jeszcze raz szkolenie :)
1. najlepiej idź na szkolenie do szkoły/przedszkola
2. przeczytaj książki w tej tematyce (ostatnio czytałam fajną "kochany pies")
3. przeczytaj to forum :) od dechy do dechy :-P

supergirl - 25-02-2009, 22:06

harm, tak jak pisze gusia1972, ale myślę, że przede wszystkim szkolenie :)
zaradna - 26-02-2009, 00:08

Również myśle, że szkolenie lub szkolenie we własnym zakresie ale z pomocą książek,
Choć nie każdy potrafi samodzielnie wyszkolić psa

troskliwa - 26-02-2009, 08:52

harm mysle ze malo skitecznie go wołasz ( moze sie myle) smakolce to po pierwsze musisz miec w kieszeni cos naprawde wyjatkowego. A sposob wolania to tez istotna sprawa czesto na spacerach slysze i widze wlasci jak wolaja po imieniu psa (ton beznadziejny) ale do imienia musisz dodac komende BERT DO MNIE! pies musi widziec co chcesz od niego bo tak wolajac jego imie nie moze sie domyslac ..... A jak to nie pomaga wtedy niestety robisz teatr tupiesz mogami odbiegasz w druga strone musisz zrobic wszystko aby byc bardziej atrakcyjnym od rzeczy ludzi psa do ktorego ucieka no i pochwaly powodzenia.Niestety wyglada to najczesciej tak z daleka jakkby ktos usciekl z zakladu jakiegos
zaradna - 26-02-2009, 09:30

troskliwa napisał/a:
Niestety wyglada to najczesciej tak z daleka jakkby ktos usciekl z zakladu jakiegos

hahahahaha z kąd ja to znam hahaha :D

mala85 - 26-02-2009, 10:24

u mnie było to samo wszystko co się ruszało na dworze było bardzo interesujące. Z każdym musiał się przywitać...także proponuję szkolenie to jest podstawa. Aksel nawet teraz potrafii lekceważyć komendę "do mnie" bo coś akurat go bardzo ale to bardzo zainteresowało ;D
Madziunia - 26-02-2009, 13:05

No to u mnie z tym wracaniem i przywoływaniem jest ok. Wraca zawsze. Ale najgorsze jest to jego skakanie- czysta masakra:) Od ubiegłego tygodnia rozpoczęliśmy szkolenie i treser mówi że na tym etapie jego rozwoju to nic zadziwiającego. A więc cierpliwie musimy się szkolic ale powiem Wam, że jest bardzo chętny nauki, choc oczywiście interesuje się wszystkim i wszystkimi. :haha:
harm - 26-02-2009, 19:16

Dziekuje bardzo za odpowiedzi :)
i mam jeszcze jedno pytanie. Jak oduczuć go, żeby nie robił TEGO z moją nogą? Czy czym kolwiek innym...
Jak go odpycham to sie wścieka i gryzie, słyszałam, że wtedy należy go zainteresować jakąś zabawką, ale on na to nie reaguje ;/

Jagnes093 - 26-02-2009, 19:54

harm, http://forum.labradory.or...%B3cenie+kocyka ;)
..aga.. - 26-02-2009, 20:52

harm, ja od tygodnia chodzę z psinką na szkolenie :) Efekty są super, więc polecam, im wcześniej, tym lepiej :) Tora, w końcu zaczeła na mnie zwracać uwagę na spacerach:) Nie zawsze przychodzi to łatwo, czesto wkładam dużo wysiłku, aby być bardziej atrakcyjniejsza od przechodzących osób, piesków i kupek w krzakach :) Ale się opłaca :)
A i nie zapominaj o tonie głosu i nagradzaniu przy każdym podejściu Berta do Ciebie, nawet gdy wcześniej wogóle Cie nie słuchał. Bert ma kojarzyć przyjście do Ciebie z czymś fajnym więc nigdy wtedy się nie deneruj i nie krzycz na psiaczka :) A i nie zapomnij o wyższym tonie głosy:) Dla psa jest on dużo przyjemniejszy :)

harm - 26-02-2009, 20:58

Dziekuje za odpowiedzi :)
...gdy Bert nie wie, że mam dla niego smakołyki to mnie nie słucha, nie chce siadać, dawać łapy ani prosić, gdy jednak widzi, że coś mam robi wszystko idealnie :)

zaradna - 26-02-2009, 23:01

harm, to sie nazywa labek hihi :D
Na początek praca ze smakołykiem, a potem jak komenda będzie cacy smakołyk pomału odstawiać i nie dawać tak często

Ania-Ceres - 27-02-2009, 00:16

My na szkoleniu (przedszkole) ćwiczymy z Ceres na głodniaka, tak więc możesz spróbować wyjść z nią spacer przed posiłkiem...

ja bardzo często każdy posiłek (3 na dzień) daję jej na spacerze, ćwicząc "do mnie", "siad", "siad zostań", "leżeć", "przynieś" "noga" i tak w kółko, oczywiście po każdym zadaniu komenda zwalniająca, np. "biegaj"... także piesek uczy się podstawowych komend, słucha bo jesteś atrakcyjny/a, biega wtedy kiedy my mu na to pozwalamy, przy okazji zje obiadek i zmęczenie - murowane, więc po powrocie śpi jak zabity...

harm - 27-02-2009, 19:44

Mój Bert niekiedy strasznie gryzie i wariuje, ale tylko wtedy, gdy jest brzydka pogoda i nie mam jak z nim wyjść :( a w domu jak mu coś rzucam to też biega, ale to nie to samo i o wiele za mało.
Jagusia - 27-02-2009, 20:07

Labki tak mają - ruch, ruch i jeszcze raz ruch to odstawa ich edukacji. Od kąd BlueDiego poradził nam pracę z aportem Enzo zmienił się nie do poznania. Smaki nie robily na nim najmniejszego wrażenia, ale aport.... Za pierwszym razem nie koniecznie to go bralo, teraz jak widzi, że cos trzymam w ręku natychmiast przybiega i calą uwagę skupia na mnie.
harm - 28-02-2009, 19:23

Mój Bert też uwielbia apotrować :)
Jednak nie zawsze chce oddawać np.; patyk czy cokolwiek innego :)

effcyk - 19-04-2009, 19:36

Słuchajcie miałam dziś taką sytuacje . Ide z Nestorem przez pola i dzieciak jakiś woła mi psa więc mówie żeby go nie wołał bo bede uczyła psa on "czego?" a ja że tresury, na te słowa podeszła do mnie młoda kobieta ze swoim psem która była niedaleko i sie pyta mnie jak ja ucze psa tresować no więc zapytałam o co jej konkretnie chodzi? . Ona mi na to że jak puści swojego psiaka ze smyczy to ten nie reaguje na wołanie a jak zobaczy innego psa to już w ogóle , powiedziałam jej że mam podobny problem jednak Nest powoli łapie że ma do mnie przychodzić jak go wołam . Kobieta mówi że często bierze kiełbase ale to nie pomaga , na to ja wyciągam troszke szeleszczący woreczek próbki karmy koebers ( psiaki pusciłyśmy żeby sie bawiły ) i kiedy oddalały sie i nie chciały wrócić wtedy zaczełam szeleścić workiem i o dziwo Elmo - jej pies zaraz był przy mnie za to dostawał nagrode - kobieta była bardzo zaskoczona , no a jak wiadomo że Elmo przyszedł to mój za nim . Wymieniłyśmy sie numerami by wspólnie chodzić z psami na spacery i słuchajcie tak sobie myśle czy w tej sytuacji nie "upieke 2 pieczeni na jednym ogniu" tj kiedy one bedą uciekały i np Elmo bedzie przybiegał na każde szeleszczenie woreczkiem i Nestor bedzie przybiegał za nim czy w ten sposób moge nauczyć też Nestora przychodzenia na zawołanie? Bo kiedy Nest jest sam i szeleszcze workiem nie zawsze to działa - czasem mnie olewa :| a zauwazyłam że jej pies przychodzi od razu praktycznie jak usłyszy że coś mam , czy w ten sposób kiedy Nestor zauważy że Elmo przychodzi, to czy sam zacznie reagowac na takie szeleszczenie kiedy bedziemy sami na spacerze ( ja i Nestor) ? myślicie że to jest dobry pomysł ? tj troche sie obawiam że Elmo może pewnego razu nie wrócić na wołanie a co za tym idzie mój też nie wróci bo jest młody woli iść za psem niż za mną :< a terenów ogrodzonych przeznaczonych dla psiaków u nas niestety nie ma :( ale z drugiej strony psy sie fajnie dogadują ja z tą kobietą też , hmm jak myślicie spróbować tej metody przywołania psa/ów? czy lepiej uczyć przywołania indywidualnie ( biorąc pod uwage to że Elmo naprawde nie przychodzi na zawołanie i jak już pisałam boje sie że mój gdzieś przepadnie z nim bo pod koniec zabaw uciekły daleko bardzo i nie chciały przyjść nawet jak szeleściłam - no i w rezultacie goniłyśmy psy po polach na szczeście z odległości jakiś 5 metrów jak poszeleściłam wróciły sie) jak myślicie ? a może poradzicie jakąs inną równie skuteczną metode na dowołanie psów?
zaradna - 19-04-2009, 19:43

effcyk, Ja uważam, że próbować warto, zawsze myśle jakiś efekt będzie ;)
Elmo bardzo ładne imie ;D

qAulinkA - 19-04-2009, 19:48

zaradna napisał/a:
Elmo bardzo ładne imie ;D

Hihi :haha:

judi20 - 19-04-2009, 20:38

Ostatnio jak wychodzę z Roxi na spacer i spuszczę ja ze smyczy bardzo często przestaje się mnie słuchać. Biegnie go każdego psa jakiego zobaczy, a gdy ją wołam, ma to gdzieś i nic tylko bawi się w najlepsze.Do ludzi też podbiega ale rzadziej.Ale najgorzej jest jak znadzie coś do jedzienia oj wtedy to nie ma zmiłuj.Będzie uciekać jak szalona.Już nawet jej nie próbuje złapać bo raz wbiegła na jezdnię.Na nic to, że wołam ją i chowam sie przed nią udająć, że poszłam do domu.Jedzenie dostaje 3 razy dziennie i jest to więcej niż zalecana dzienna dawka dla psa w jej wieku i masie.W między czasie dosttaje też psie przekąki.Nie wiem już co mam robić :( przecież ona potrzebuje dużo swobody.
zaradna - 19-04-2009, 23:23

judi20, taki urok labka :)
BarbaraS - 20-04-2009, 08:42

Cytat:
przecież ona potrzebuje dużo swobody.

A Ty potrzebujesz posłusznego psa więc ucz go posłuszeństwa i ewentualnie chwilą swobody możesz nagrodzić. Najlepiej by ta swoboda jednak na początku była ograniczona nieco, powiedzmy 10-metrową linką z której pomocą wyegzekwujesz wracanie na polecenie. To szczeniak jeszcze i dość łatwo jest nad nim jeszcze zapanować, ucz go już teraz przywołania bo później będzie coraz trudniej. Labcie lubią się oddalać, chyba każdy miał większy lub mniejszy problem ze zwoływaniem psa.

judi20 - 20-04-2009, 08:59

Dziaj jak zaprowadzałam Małą do przedszkola poszłyśmy standardowo do dużego parku a tam to poprostu Roxi dostała jakiegoś ADHD biegała jak opętana, co chwilę obiegała mnie na około i nie chciała dać się złapać na smycz a akurat pod koniec spaceru było naprawdę dużo psów.Zawsze jak wracamy do domu zahaczamy jeszcze taki nieduży park,który mam pod domem.Przez cała drogę z 1 parku do 2 ciągneła mnie i jeszcze na dodatek gryzła smycz :( pierwszy raz zdarzyło jej się coś takiego aby gryść smycz.Niewiem może ona potrzebuje szelek albo smyczy dłuższej.Jej smycz ma 1,5 metra.Dodam, że Roxi jest bardzo często z niej spuszczana na każdym spacerze- a to na boisku, małym lub w dużym parku, jak idziemy na most( to jest jakies 4 km w 1 mańke) a na około są pola,doliny i lasy.Nie wiem co robić.A może jej zachowanie wiąże się z wyjazdem męża???
anna34 - 20-04-2009, 09:02

Roxi jest poprostu małym szkrabem,który chce się tylko bawić.Jej zachowanie jest jak najbardziej normalne.Noś ze sobą jakieś przysmaki i wołaj ją i jak przyjdzie to smaczka w pysk,powinno zadziałać. :-P
judi20 - 20-04-2009, 09:16

Dziękuję za radę będę nosić od dziś jej ulubione ciasteczka :)
BarbaraS - 20-04-2009, 09:50

judi20 napisał/a:
dostała jakiegoś ADHD biegała jak opętana, co chwilę obiegała mnie na około i nie chciała dać się złapać

judi20 napisał/a:
A może jej zachowanie wiąże się z wyjazdem męża???

To zupełnie normalne zachowanie młodziutkiego labka, każdy z nas to zna. Lineczke treningową sobie spraw, piesek się na niej będzie mógł wyszaleć a Ty nie będziesz się musiała uganiać i denerwować że pobiegnie nie wiadomo gdzie.

sopel - 20-04-2009, 14:44

z tego co moge Ci poradzić to jeśli nie jest to konieczne z powodu bezpieczeństwa pieska to nie goń go bo on wtedy sie bedzie bawił uciekajac. 3 moje sposoby na nauke przywołania to:
1. smaczek w ręce i komenda DO MNIE
2. zawołać komende i odbiec w przeciwnym kierunku niz jest piesek
3. schowac sie i komenda

i zawsze jak przyjdzie to nagroda smaczekiem

mój Fuksik dzisiaj dorwał patyczka i oczywiście wtedy ma mnie w nosie i ucieka i nie chce przyjsc wiec schowalem sie za drzewo i zawołałem to przybiegł natychmiast.

zaradna - 20-04-2009, 14:59

judi20, jeszcze możesz próbować tak, gdy pies się oddali i niechce przyjść możesz ukucnąć, wtedy będzie się psu wydawać, że dzieli Was bardzo duża odległść i go wołać, jak spostrzeże, że oddalił się aż tak badrzo to powinien wrucić.
Albo jeszcze czytałam w jakiejść książce o psach, że w metalową puzcze możesz coś wstadzić i jak pies się oddalo to zagrzechotać, wtedy powinien też przybiec aby zobaczyć co to za hałas.
No i oczywiście za każde przyjście nagroda czyli smakołyk.
A najlepiej robić tak, żeby się z własnym psem bawić na sapcerach, i żebyś to Ty była dla niego atrakcją, a nie to co jest wkoło. Ja razem z Elmem się bawie na spacerach i wtedy on nie węszy ani sie nei rozglada za tym co wokoło tylko skupia się na zabawie ze mną. Oczywiście czasem go coś rozproszy :P
No i tak jak sopel, mówi to też możesz wyprubować sama ten patent opracowałam

judi20 - 20-04-2009, 15:36

Dzieki wielkie :) ja się dużo bawię z tą mała wariatką :) ale cóż nie jestem psem... Zastosuję się do Waszych rad :)
mona119 - 22-04-2009, 19:58

Zuźka też nie przychodzi na zawołanie. Doszło nawet do tego że jej w ogóle nie spuszczam ze smyczy, bo się po prostu boje że gdzieś poleci. Za blokiem mam pole i miejsce wymarzone dla psów, no ale Zuzi to coś się pomyliło chyba. Ostatnim razem ganiałam ją przez ponad godzinę i nic ani jedzenie, ani nieznane dźwięki jej nie interesowały.
Lorena - 22-04-2009, 20:12

mona119, to jak tak dalej będziesz ją na smyczy prowadziła to ona nigdy się nie nauczy co to jest przywołanie. Powinnaś stopniowo zacząć pracę na długiej linie.
mona119 napisał/a:
Ostatnim razem ganiałam ją przez ponad godzinę i nic
tp jak ją goniłaś to się nie dziwię, że skutku nie było to to dla niej zabawa :) Masz uciekać, wtedy ona będzie Cię goniła.
Jagusia - 22-04-2009, 20:15

Kochani może się powtórzę tym co teraz napiszę, ale aport, aport i jeszcze raz aport. Gdy Enzo do mnie trafil nie byl już szczeniaczkiem, ale dóżym, półtorarocznym psem. Spuszczenie go ze smyczy zawsze wiązalo się tylko z jednym - nie przychodzil. Pilnowal się ale nie przychodził. Na 10m smyczy chodzil jak zegarek, po spuszczeniu znowu dostawal bzika. Nie skutkowaly smaczki, nie skutkowaly ucieczki i chowanie się... BlueDiego poradzil aport - i to Enz zalapał i to bardzo szybko. Ponadto ktoś mi powiedział, że Ezn ucieka dla tego, że zabawa samemu stała się dla niego o wiele atrakcyjniejsza od zabawy z nami. Od tej pory zaczęliśmy dokladać wszelkich starań aby czas na spacerze poświęcać mu w 100%. Kiedy był śnieg, tarzaliśmy się po nim, przewracaliśmy, bawiliśmy w berka, szarpaliśmy o badyl itd... Po i w trakcie takich szaleństw rzucalam mu aporty i wymagalam aby mi je oddawał... Teraz gdy go wolam Enz biegnie bez zastanowienia. Nigdy bowiem nie wie co go czeka gdy przyjdzie, raz jest to smakowity kąse i zwykłe poglaskanie, raz szalona zabawa, a raz po prostu powrót do domu :)
mona119 - 23-04-2009, 18:48

Chodziło mi w tym sensie goniła że już po prostu musiałam za nią iść, bo by mi zwiała. Przeleciała całe pole i podążała do dosyć ruchliwej ulicy. To co miałam zrobić , przecież nie olać ją i iść w swoją stronę. Odchodzenia w drugą str. też próbowałam, uciekania przed nia, dziwne dźwięki, które mogłyby ją zainteresować też nie skutkowały. Smakołyki jeżeli jesteśmy na dworze też nie działają. Ona po prostu jak wychodzi na dwór ma swój świat i koniec. Jeszcze ta wiosna. Bzika dostaje normalnie. Dodam, że w domu mnie słucha. Robi wszystko co do niej mówię. Mi to się wydaje, że to też jest trochę okres buntu. Ona ma w końcu 8 miesięcy, więc sprawdza na co może sobie pozwolić. Ważne żeby być twardym i się nie dać
Lorena - 23-04-2009, 18:57

Okres buntu to swoją droga, ale skoro suka nie zwraca kompletnie uwagi na to czy zostanie sama czy jesteś w pobliżu to możliwe, że za mało jest z Tobą związana i powinnaś trochę nad tym popracować. Pies powinien mieć wyorbiony odruch pilnowania właściciela, rzucania okiem co chwila w jego stronę by sprawdzić co robi.
Proponuję zacząć od linki.

mona119 - 23-04-2009, 19:25

Oj z tym przywiązaniem to nie szłabym tak daleko. Zuźka właśnie do nikogo nie jest przywiązana tak jak do mnie. W końcu spędzamy ze sobą każdą chwilę, wszędzie jeździmy razem, śpimy ze sobą :haha: itd. I właśnie jako jedynej mnie słucha i tylko ja mogę jakoś ją ogarnąć, bo uwierzcie że ten pies ma charakterek. Słucha, wszystko fajnie gdyby właśnie nie to zachowanie po spuszczeniu ze smyczy. Spróbuje z tą linką, może pomoże
Lorena - 23-04-2009, 19:49

mona119, a jak często puszczasz ją bez smyczy ?
effcyk - 23-04-2009, 20:10

mój ostanio bardzo dobrze zaczął reagować na smaczki - ale takie za które "dałby sie pociąć" tj które wprost uwielbia , przed spacerem pokazuje mu że mam woreczek chrupek ( karma która lubi) i daje mu pare przed wyjściem , ostatnio z Netorem chodzi na spacery jego małoposłuszny kolega( obu uczymy odwoływać ) i obaj jak uciekają to Nestor w połowie zatrzymuje sie i czeka na mnie albo jak zobaczy że coś wyciągam od razu jest przy mnie( też troche posłuszeństwa nauczył sie od Drako - amstaffa znajomych któr jest b. posłuchany) , znowu Elmo jego kolega jest troche mniej usłuchany ( co ciekawe Elmo słucha sie przeważnie jak jest na spacerze z Nestorem bo jak jego Pani z nim wychodzi bez nas to podobno nawet smaczki nie pomagają - ale to początki mam nadzieje że Elmo załapie tak samo jak Nest od Draka )mona119, a może masz kogś znajomego kto ma psa - w tym przypadku radziłabym aby ten ktoś miał posłuchanego psa który na każde zawołanie właścicela przybiegnie może Zuza załapie i bedzie przybiegać za tym psem a po jakimś czasie sama skojarzy że na wołanie trzeba przybiec do właściciela
sopel - 23-04-2009, 20:18

ja mam taki problem ze jak rzucam Fuksowi aport no to i nawet przynosi a przynajmniej przychodzi blisko i nie ucieka jak chce podejsc ale jak ktoś przyjdzie i rzuci swojemu psiakowi aport to jeśli uda mu sie być pierwszy i go ukraść to za nic nie chce przyjść i ucieka jak spróbuje podejść i czasem aż głupio jak tak ten złodziej 15 min gryzie czyjąś piłeczke :->
zaradna - 23-04-2009, 21:49

sopel, a próbowałeś ten cudzy aport wymieniać na jakieś smaczki?
sopel - 24-04-2009, 08:31

no właśnie próbowałem wymienić na smaczki czy jego zabawke ale jego to w tym nie interesuje :doubt:
judi20 - 24-04-2009, 08:59

Ja ostatnio noszę ze sobą ulubione ciasteczka Roxi, które dostaje tylko na dworzu ale też nie zawsze chce przyjść.Dlatego mam teraz w pogotowiu większego kijka :) Jeśli już naprawdę nie chce przyjść to idę sobie- tzn.odchodzę gdzieś gdzie mnie nie widzi i wtedy kiedy mnie nie widzi to przylatuje bo się boi, że ją zostawiłam.
sopel - 24-04-2009, 09:18

nie no Fuks się słucha w miare i przychodzi ale chodzi o moment jak zwinie zabawke innego psiaka to on i do domu by poszedł za mna ale w odleglosci 3 m ode mnie żebym mu zabawki nie zabrał i wtedy własnie smaczki nie działaja patyk tez nie działa bo to przecież z ziemii moze sobie w kazdej chwili zabrać
zaradna - 24-04-2009, 10:12

sopel, to może potrzebna jest jakaś zabawka, ktorej Fuks, jeszcze nie widział i dawanie mu jej tylko na spacerach, żeby mu się nie znudziła?

[ Dodano: Pią 24 Kwi, 2009 ]
Taka wyjątkowa, zabawka, którą wyciagasz, jak Fuks zwędzi czyjąś i zaczynasz się nią bawić, żeby zachęcić go

sopel - 24-04-2009, 10:48

no własnie przy okazji zakupów w krakvecie zamówiłem taki jeden aport i on bedzie tylko i wyłacznie na spacerkach.

chociaż on nie kradnie niczego nadzwyczajnego bo generalnie sa to pileczki tenisowe i wtedy nie chce swojej pileczki ani innej swojej "niby ciekawszej" zabawki, no ale spróbuje zrobic tak zeby ten aport byl dla niego wyjatkowa nagroda.

Decha - 27-04-2009, 17:20

Czytam czytam i czytam i postanowiłem napisać. Jak wiecie mój biszkopt należy do psów bystrych ale nie lubi się uczyć i słuchać + ma ADHD więc nie mogłem go wyćwiczyć prawie żadnymi metodami jakie tu stosowałem (najbardziej pomogła mi ta z psimi ciasteczkami :D ). Opracowałem własną metodę (część zaczerpnąłem z książki "Marley i ja") i teraz kiedy nie zawołam Biszkopt do mnie przybiega.
No więc: nie wiem jak Ty ale jeżeli używasz 1 komendy typu: chodź -> którą stosujesz np przy opuszczaniu pokoju radze Ci wyodrębnić jakąś typu "Do nogi" którą wcześniej będziesz z nim trenować na polu (powiedzmy przy komędzie Zostań będziesz nią przywoływać :] tak by za każdy dobrze wykonany przylot dostał psiego chrupka :D ) przy komendzie zostań będzie Ci łatwiej bo pies który długo siedzi w miejscu (szczególnie labek) tak bardzo się napala że nawet komenda siad go do Ciebie przywoła :D więc gdy już sie oswoi że komenda "do nogi" go przywołuje próbuj z nim tak robić podczas jego różnych czynności (np jak sobie ogląda telewizje :-P <- tak całkiem na luźno bez wcześniejszych ćwiczeń "na żywca") za każdym razem go nagradzaj.
Jeżeli jednak nie ma zamiaru sie ruszyć przy wołaniu a wygląd jego twarzy mówi "no czego ona jeszcze chce!?" to podejdź do niego i go walnij.
Surowa tresura musi mu pokazać kto jest panem a kto psem a nie że jesteście kumplami (oczywiscie bycie jego panią wiąże sie i z tym :D ) dlatego ja biszkopta ostro trenuje na wykonywanie moich najdziwniejszych poleceń (chroń <- to w wypadkach zagrożenia + dodatkowa komenda. Zaczyna się bacznie rozglądać i warczeć na najbliższego psa/kota/człowieka poza rodziną oczywiscie i uspokaja się dopiero na słowo moje bądź rodziny "spokój"

Trenuj go gdy będzie trzeba karć bądź nagradzaj. Czasem lepsze to od tresury przez specjalistów bo zapamięta kto jest nadnim(JEŚLI TYLKO BĘDZIESZ UMIAŁA OPRZEĆ SIĘ SŁODKIM OCZOM)
ale się rozpisałem....

Baszka - 27-04-2009, 18:29

Decha napisał/a:
ale się rozpisałem....
...faktycznie rozpisałeś :-o i nie zgadzam się z niektórymi radami np
Decha napisał/a:
to podejdź do niego i go walnij.
tzn co?...daj prztyczka w nos,czy "walnij" czymś w łeb ;]
Decha napisał/a:
chroń <- to w wypadkach zagrożenia + dodatkowa komenda. Zaczyna się bacznie rozglądać i warczeć na najbliższego psa/kota/człowieka

a to jest nauka agresji :bad:

zaradna - 27-04-2009, 19:21

Dokładnie zgadzam się z Baszką.
Decha, skoro nie potrafisz lub ciężko Ci nauczyć własnego psa to idz z nim na szkolenie może, a nie sypiesz radami, bo te noektóre chodzi mi o wymienione orzez Baszke to nieiwem z kąd wytrzasnołeś.
Decha napisał/a:
Surowa tresura musi mu pokazać kto jest panem a kto psem a nie że jesteście kumplami

Czyli co rozumiesz przez surowa? :bad: bicie psa, aby wykonał komende lub gdy jej nie wykona?
Zapewniam Cie, że metody pozytywne skótkują o wiele bardziej...

wamilka - 27-04-2009, 19:34

Decha napisał/a:
Czytam czytam i czytam i postanowiłem napisać. Jak wiecie mój biszkopt należy do psów bystrych ale nie lubi się uczyć i słuchać + ma ADHD więc nie mogłem go wyćwiczyć prawie żadnymi metodami jakie tu stosowałem (najbardziej pomogła mi ta z psimi ciasteczkami :D ). Opracowałem własną metodę (część zaczerpnąłem z książki "Marley i ja") i teraz kiedy nie zawołam Biszkopt do mnie przybiega.
No więc: nie wiem jak Ty ale jeżeli używasz 1 komendy typu: chodź -> którą stosujesz np przy opuszczaniu pokoju radze Ci wyodrębnić jakąś typu "Do nogi" którą wcześniej będziesz z nim trenować na polu (powiedzmy przy komędzie Zostań będziesz nią przywoływać :] tak by za każdy dobrze wykonany przylot dostał psiego chrupka :D ) przy komendzie zostań będzie Ci łatwiej bo pies który długo siedzi w miejscu (szczególnie labek) tak bardzo się napala że nawet komenda siad go do Ciebie przywoła :D więc gdy już sie oswoi że komenda "do nogi" go przywołuje próbuj z nim tak robić podczas jego różnych czynności (np jak sobie ogląda telewizje :-P <- tak całkiem na luźno bez wcześniejszych ćwiczeń "na żywca") za każdym razem go nagradzaj.
Jeżeli jednak nie ma zamiaru sie ruszyć przy wołaniu a wygląd jego twarzy mówi "no czego ona jeszcze chce!?" to podejdź do niego i go walnij.
Surowa tresura musi mu pokazać kto jest panem a kto psem a nie że jesteście kumplami (oczywiscie bycie jego panią wiąże sie i z tym :D ) dlatego ja biszkopta ostro trenuje na wykonywanie moich najdziwniejszych poleceń (chroń <- to w wypadkach zagrożenia + dodatkowa komenda. Zaczyna się bacznie rozglądać i warczeć na najbliższego psa/kota/człowieka poza rodziną oczywiscie i uspokaja się dopiero na słowo moje bądź rodziny "spokój"

Trenuj go gdy będzie trzeba karć bądź nagradzaj. Czasem lepsze to od tresury przez specjalistów bo zapamięta kto jest nadnim(JEŚLI TYLKO BĘDZIESZ UMIAŁA OPRZEĆ SIĘ SŁODKIM OCZOM)
ale się rozpisałem....

Decha przepraszam ale to nie od surowej tresury zależy stopień posłuszeństwa psa. Siłowe ustalanie hierarchii czy jak kto woli redukcja pozycji w stadzie może się łatwo obrócić przeciwko Tobie, bo przez to uczysz psa, że siła jest jedynym sposobem na pozyskanie miejsca w stadzie. każde zwierzę zrobi wszystko aby tylko uzyskać nagrodę w postaci przyjemności i to właśnie powinniśmy wykorzystywać wystarczy troszeczkę spojrzeć na świat okiem psa a nie ludzkimi wartościami. Ponieważ przywództwo człowieka powinno być niezaprzeczalne (inaczej wlazłyby na nam na głowę) trzeba okazywać swoje "panowanie na każdym kroku, od początku a nie dopiero kiedy się zaczynają problemy. i wcale nie trzeba podwieszać psa na dławiku aby nie pchał się w drzwiach pierwszy, wystarczy do skutku zamykać mu je "na nosie" nie sprawiając bólu, bo chodzi o to aby rozumiał dlaczego a nie postępował wg nas słusznie ze strachu, bo to jest na krótką metę.
A już stwierdzenie, że pies ma robić to czego chce właściciel "bo tak" mija się dla mnie kompletnie z ideą posiadania psa. żadne stada w warunkach naturalnych nie postępują w ten sposób, a przecież dla psa jesteśmy właśnie jego stadem, które wg tego co ma we krwi (genach) powinno współpracować dla dobra ogółu pod dyktando przywódcy a nie być na każde jego "widzimisie"

Baszka - 27-04-2009, 19:43

wamilka napisał/a:
i wcale nie trzeba podwieszać psa na dławiku aby nie pchał się w drzwiach pierwszy,

teraz wystarczy jak powiem "pańcia pierwsza" ;D ...naprawdę skutkuje :-P

effcyk - 27-04-2009, 19:45

Decha, to to amstaff czy labrador ?? :-o bo nijak nie moge sobie wyobrazić labradora wykonującego komende..." chroń "? hmm

Decha napisał/a:
Jeżeli jednak nie ma zamiaru sie ruszyć przy wołaniu a wygląd jego twarzy mówi "no czego ona jeszcze chce!?" to podejdź do niego i go walnij.


jeśli pies nie ma zamiaru do Ciebie podejść proponowałabym np. ucieczke w drugą strone , schowanie sie , pokazanie że masz coś w ręku i chcesz sie z nim bawic np . patyk, lub ukucnięcie - gwarantuje że są równie skuteczne . Nie obawiasz sie że metoda "walnij go " może mieć odwrotny skutek? pies bedzie uciekał przed Tobą bo bedzie wiedział że dostanie od Ciebie w łeb za to że nie przyszedł .... :confused: . No ale cóż ...każdy wychowuje psa jak chce .........

wamilka - 27-04-2009, 20:00

effcyk napisał/a:
No ale cóż ...każdy wychowuje psa jak chce .........


effcyk niestety, a pewien polski behawiorysta ma taką teorię, skoro na broń trzeba mieć pozwolenie to i na posiadanie psa też powinny być testy psychiczne robione przyszłym właścicielom (choć w pierwszej kolejności wprowadziłabym testy dla przyszłych rodziców :-P )

Baszka - 27-04-2009, 20:13

wamilka napisał/a:
behawiorysta ma taką teorię, skoro na broń trzeba mieć pozwolenie to i na posiadanie psa też powinny być testy psychiczne

POPIERAM tego behawiorystę :victory: hmm....testy na rodziców też :D :-P

qAulinkA - 27-04-2009, 20:27

Cytat:
Jeżeli jednak nie ma zamiaru sie ruszyć przy wołaniu a wygląd jego twarzy mówi "no czego ona jeszcze chce!?" to podejdź do niego i go walnij.


I dziwić się że potem pies staje się agresywny...

Decha - 29-04-2009, 21:21

ekhem albo to wy źle zrozumieliście albo ja źle ująłem.... klaps w tyłek symboliczny by pies wiedział że zrobił coś nie tak a nie że odwróce się i pójdę a jemu to ujdzie na sucho ;p
next -> komenda chroń -> nauka agresji? chyba raczej nie :) Widzicie jako przyszły weterynarz oglądam psy patrze na ich zachowanie staram sie je rozumieć rozróżniać co je bawi a co nie więc wierzcie mi że to co ująłem na samym końcu "że trzeba umieć psa wytresować" <- to sie tyczy całego działu. Jeżeli uważacie to za nauke agresji to bardzo mi przykro bo widze że to pojęcie jest sprzeczne... Przy zaawansowanej tresurze psów obronnych stosowane są komendy "bierz go" "ścigaj" a czasem wypróbowywane na żywych celach o czym dobrze wiemy ;p więc wytrenowałem biszkopta w komendzie "chroń" by mógł czuć się dumny że chroni własnego pana (<- dodatkowe wyjaśnienie ;] psy samce szczególnie odstawiaja czesto popisowki przed właścicielami ) więc niech sie cieszy. Wbrew waszemu myśleniu że to trening agresji ja sądze inaczej i mój pies też gdybym chciał zrobić go agresywnym to bym go nie odciągał od innych psów kotów czy nawet wiewiórek jak jakąś zobacze wrecz przeciwnie spuszczał bym go ze smyczy i na pożegnanie drapnął za uchem.... Prosze czytajcie to co pisze ze zrozumieniem i przepraszam bo mogłem napisać nie jasno... widze że mamy różnice poglądów a co do Profesjonalnej tresury też nie będe sie wypowiadał za dużo (napisałem w poprzednim poście ) jeżeli rzeczywiście masz problemy z wytrenowaniem go to go zapisz na tresure ale moje zdanie o niej już zostało wypowiedziane
Dziękuję za uwagę :]

BarbaraS - 29-04-2009, 22:54

Decha napisał/a:
ale się rozpisałem....

Rozpisałeś się, faktycznie. Że tak powiem - psu na budę.
effcyk napisał/a:
Decha, to to amstaff czy labrador ?? :-o bo nijak nie moge sobie wyobrazić labradora wykonującego komende..." chroń "? hmm

Amstaff psem obronnym nie jest.
Cytat:
Przy zaawansowanej tresurze psów obronnych stosowane są komendy "bierz go" "ścigaj" a czasem wypróbowywane na żywych celach o czym dobrze wiemy ;p więc wytrenowałem biszkopta w komendzie "chroń" by mógł czuć się dumny że chroni własnego pana (<- dodatkowe wyjaśnienie ;] psy samce szczególnie odstawiaja czesto popisowki przed właścicielami )

Pierwsze słyszę. Wyjasnij o jakąż to obronę chodzi.
Jeśli chciałeś psa który ma zapewnić Ci bezpieczeństwo to po co kupiłeś labradora który w charakterze ma niezwykłą łagodność i cecha ta powinna być bezwzględnie chroniona?

zaradna - 29-04-2009, 23:15

Cytat:
ekhem albo to wy źle zrozumieliście albo ja źle ująłem.... klaps w tyłek symboliczny by pies wiedział że zrobił coś nie tak a nie że odwróce się i pójdę a jemu to ujdzie na sucho ;p

Troche to śmieszne co piszesz, bo nie trzeba bić psa, aby zrozumiał, że zrobił źle.
Można mu to okazać w inny sposób.
Poczytaj troche o prawidłowym szkoleniu psów i może o tym jak one spostrzegają świat, a nie patrzyć na psa ze swojej perspektywy.
P.S. słowo tresura troche mnie przeraża. Nie kojarzy mi się dobrze.

wamilka - 30-04-2009, 13:33

Decha napisał/a:
ekhem albo to wy źle zrozumieliście albo ja źle ująłem.... klaps w tyłek symboliczny by pies wiedział że zrobił coś nie tak a nie że odwróce się i pójdę a jemu to ujdzie na sucho ;p

to tym bardziej jako przyszły weterynarz powinieneś wiedzieć, że klaps w szkoleniu psa jest skuteczny tak samo jak podlewanie ogrodu podczas deszczu.

Decha napisał/a:
Wbrew waszemu myśleniu że to trening agresji ja sądze inaczej i mój pies też gdybym chciał zrobić go agresywnym to bym go nie odciągał od innych psów kotów czy nawet wiewiórek jak jakąś zobacze wrecz przeciwnie spuszczał bym go ze smyczy i na pożegnanie drapnął za uchem....

a widzisz jest zupełnie odwrotnie, bo odciąganie i zabranianie kontaktów = nieprawidłowa socjalizacja, która może doprowadzić do agresji (Pan mnie odciąga... aha czyli nie chce żeby ten drugi pies do nas podchodził.. aha czyli jest zły, to ja mu jeszcze zęby pokażę i warknę, tak żeby Pan był zadowolony ze mnie)

Decha napisał/a:
Prosze czytajcie to co pisze ze zrozumieniem i przepraszam bo mogłem napisać nie jasno... widze że mamy różnice poglądów

i wiedzy...

zaradna - 30-04-2009, 14:01

wamilka, i tu sie zgadzam z Toba :)
Jako przyszly wet powinienies spojrzec czasem na swiat z perspektywy psa i postarac sie zrozumiec go.
Mysle zreszta, ze to jest podstawa w prawidlowym szkoleniu psa,

Wena - 30-04-2009, 14:39

tak poza toczącą się dyskusją o biciu czy nie biciu, treser i resocjalizator mojego poprzedniego psa (sunia owczarek) kilkakrotnie podniusł psa ponad głowe i cisną nim o ziemię celem pokazania pozycji sił - kto jest panem w stadzie. Mnie serce pekało, ale tak to było niestety, w domu jeśli nie szło zapanować nad psem syn powalał (ale delikatnie )psa na ziemię i tak długo trzymał aż pies się uspokoił i uległ. Dodam że ten pies był genetycznie obciążony i na tle lękowym atakował obcych (bez względu na to czy to był sąsiad, dziecko, ktoś z rodziny) poza domownikami.
BarbaraS - 30-04-2009, 15:12

Cytat:
Pan mnie odciąga... aha czyli nie chce żeby ten drugi pies do nas podchodził.. aha czyli jest zły, to ja mu jeszcze zęby pokażę i warknę, tak żeby Pan był zadowolony ze mnie)

Odciągając psa na smyczy najczęściej powodujemy uniesienie jego głowy. Uniesiona w górę głowa jest dla drugiego psa sygnałem grożącym.

[ Dodano: Czw 30 Kwi, 2009 ]
Wena napisał/a:
treser i resocjalizator mojego poprzedniego psa (sunia owczarek) kilkakrotnie podniusł psa ponad głowe i cisną nim o ziemię celem pokazania pozycji sił - kto jest panem w stadzie

Jak ktoś sprawia sobie pieska by mieć tego "słabszego" to takie niebezpieczne cuda z nim wyprawia.
Owczarek niemiecki to pies pracujący, dla prawidłowego rozwoju, stabilności psychiki potrzebuje zajęcia. Podobnie jak labrador.

[ Dodano: Czw 30 Kwi, 2009 ]
Wena napisał/a:
kilkakrotnie podniusł psa ponad głowe i cisną nim o ziemię celem pokazania pozycji sił - kto jest panem w stadzie

Rozumiem że treser był członkiem Waszego stada...

Decha - 30-04-2009, 16:35

Cytat:

i wiedzy...

Tak tu się zgodzę i widzę że czytania ze zrozumieniem też.
Ludzie różnie pokazują psu gdy ten zrobi coś źle jednym z takich sposobów jest skarcenie tudzież klaps. Wzdrygacie się na to słowo jak bym mówił że go leje kijem po głowie gdy nie chce usiąść.. Jest to lekki SYMBOLICZNY klaps mówiący "zrobiłeś źle".... Dodatkowo jeżeli jesteś aż tak poruszona nawet tym klapsem w zadek psa to coś na Twe zranione serce:
Wyszukane na jakiejś stronie z opisami psów "...Jego pogodna natura w połączeniu niespotykaną odporność na ból, ..." jak nie wierzysz to zapytaj każdego weta każdego tresera każdego bardziej ogarniętego znawce że to jest marna kara dla barczystych labradorów szczególnie gdy zostaje wymieżona lekko i delikatnie. Jeżeli tak bardzo chcesz się czepiać moich wypowiedzi bo nie podoba Ci sie sposób w jaki go wychowuje czy jaki kolwiek inny to czepiaj się dalej mnie to nie przeszkadza
Cytat:
Pan mnie odciąga... aha czyli nie chce żeby ten drugi pies do nas podchodził.. aha czyli jest zły, to ja mu jeszcze zęby pokażę i warknę, tak żeby Pan był zadowolony ze mnie)
i go jeszcze zagryze to przy dobrych wiatrach mnie Pan podrapie za uchem co nie? jeszcze jakaś fajna bajka? -_-
Wena - 30-04-2009, 16:38

BarbaraS napisał/a:
Cytat:
Pan mnie odciąga... aha czyli nie chce żeby ten drugi pies do nas podchodził.. aha czyli jest zły, to ja mu jeszcze zęby pokażę i warknę, tak żeby Pan był zadowolony ze mnie)

Odciągając psa na smyczy najczęściej powodujemy uniesienie jego głowy. Uniesiona w górę głowa jest dla drugiego psa sygnałem grożącym.

[ Dodano: Czw 30 Kwi, 2009 ]
Wena napisał/a:
treser i resocjalizator mojego poprzedniego psa (sunia owczarek) kilkakrotnie podniusł psa ponad głowe i cisną nim o ziemię celem pokazania pozycji sił - kto jest panem w stadzie

Jak ktoś sprawia sobie pieska by mieć tego "słabszego" to takie niebezpieczne cuda z nim wyprawia.
Owczarek niemiecki to pies pracujący, dla prawidłowego rozwoju, stabilności psychiki potrzebuje zajęcia. Podobnie jak labrador.
[ Dodano: Czw 30 Kwi, 2009 ]
Wena napisał/a:
kilkakrotnie podniusł psa ponad głowe i cisną nim o ziemię celem pokazania pozycji sił - kto jest panem w stadzie

Rozumiem że treser był członkiem Waszego stada...


nie nie sprawiłam sobie psa by mieć tego słabszego i dobrze znam tę rasę,

treser to nie członek mojego stada a osoba która zajmuje się szkoleniem psów, myślę że w Bydgoszczy jest znany i ceniony, na szkółkę kiedy chodziłam zjeżdżali właściciee kujawsko-pomorskich labradorów( tych była przewaga), mój pies był szczególnym przypadkiem ale wśród labków czuł się bezpieczny, było to jedyne miejsce gdzie nie atakował nikogo, co do metody tresera - nie wnikam może niech wypowiedzą się osoby zajmujące się szkoleniem,
co do psa to zrobiłam wszystko co było możliwe dla dobra psa niestety nie udało się

BarbaraS - 30-04-2009, 16:43

Decha napisał/a:
Wyszukane na jakiejś stronie z opisami psów "...Jego pogodna natura w połączeniu niespotykaną odporność na ból, ..." jak nie wierzysz to zapytaj każdego weta każdego tresera każdego bardziej ogarniętego znawce że to jest marna kara dla barczystych labradorów szczególnie gdy zostaje wymieżona lekko i delikatnie.

Owszem, labrador może i jest fizycznie odporny, ważniejszy dla jego wrażliwej psychiki jest Twój stan emocjonalny kiedy wymierzasz najlżejszego nawet klapsa.

wamilka - 30-04-2009, 17:17

Decha napisał/a:
Cytat:

i wiedzy...

Tak tu się zgodzę i widzę że czytania ze zrozumieniem też.

jezuuuu :D :D :D
Decha napisał/a:

Ludzie różnie pokazują psu gdy ten zrobi coś źle jednym z takich sposobów jest skarcenie tudzież klaps. Wzdrygacie się na to słowo jak bym mówił że go leje kijem po głowie gdy nie chce usiąść.. Jest to lekki SYMBOLICZNY klaps mówiący "zrobiłeś źle".... Dodatkowo jeżeli jesteś aż tak poruszona nawet tym klapsem w zadek psa to coś na Twe zranione serce:
Wyszukane na jakiejś stronie z opisami psów "...Jego pogodna natura w połączeniu niespotykaną odporność na ból, ..." jak nie wierzysz to zapytaj każdego weta każdego tresera każdego bardziej ogarniętego znawce że to jest marna kara dla barczystych labradorów szczególnie gdy zostaje wymieżona lekko i delikatnie. Jeżeli tak bardzo chcesz się czepiać moich wypowiedzi bo nie podoba Ci sie sposób w jaki go wychowuje czy jaki kolwiek inny to czepiaj się dalej mnie to nie przeszkadza


Decha mniemam, że do mnie piszesz, więc Ci odpowiem. Nie boli mnie ani sposób "wychowywania" Twojego psa ani Twoje "metody". Tylko to nie jest jakiś prywatny folwark a ogólnodostępne forum, więc jeśli chcesz doradzić to się do tego przyłóż i nie udzielaj błędnych/sprzecznych porad. A ten cytat to już poniżej krytyki wszelkiej.
Decha napisał/a:

Cytat:
Pan mnie odciąga... aha czyli nie chce żeby ten drugi pies do nas podchodził.. aha czyli jest zły, to ja mu jeszcze zęby pokażę i warknę, tak żeby Pan był zadowolony ze mnie)
i go jeszcze zagryze to przy dobrych wiatrach mnie Pan podrapie za uchem co nie? jeszcze jakaś fajna bajka? -_-
:D :D
nie wiem co Cię tak śmieszy? utrwalanie u psa nieprzyjaznej postawy wobec innych zwierząt? BarbaraS Ci napisała, podciągając psa na smyczy wymuszasz na nim postawę odbieraną przez inne psy jako obronną/grożącą/ostrzegawczą. Potem się ludzie dziwią, że trzeba przechodzić na drugą stronę chodnika, bo jeden z drugim zepną swoje psiska a one zaczynają warczeć ooo jakie groźne psy.
ehhh

Decha - 30-04-2009, 17:33

Cytat:
więc jeśli chcesz doradzić to się do tego przyłóż i nie udzielaj błędnych/sprzecznych porad. A ten cytat to już poniżej krytyki wszelkiej.

To że według Twojego rozumowania te porady są nie poprawne błędne sprzeczne nazywaj to jak chcesz w każdym bądź razie działają.
Cytat:
obronną/grożącą/ostrzegawczą
no jeżeli mam potrzebę żeby go odciągać od innego psa to chyba nie dlatego że się liżą tylko dlatego że jest między nimi zwarcie i to dość widoczne ale widzę że według Ciebie lepiej niż go odciągać bo to własnie to zmaga lepiej go spuścić ze smyczy albo trzymać w miejscu "a niech się gryzą co mi tam" brawo
zaradna - 30-04-2009, 18:18

Decha, czasem gdy miedzy psami jest spiecie nie nalezy ich od siebie izolowac bowiem wyznaczaja sobie w ten sposob pozycje w stadzie.
A jesli moge zapytac to z jakich zrodel pochdza te Twoje "trserskie wywody" ?

[ Dodano: Czw 30 Kwi, 2009 ]
I czy probowales kiedys spojrzec na jakakolwiek sytuacje z perspektywy psa? probowales go kiedys zrozumiec

Decha - 30-04-2009, 18:50

zaradna, własnie o izolacji ciągle mówie nie wiem czy forma w jakiej napisałem była zła czy co widze że chcemy oboje wyrazić jedno i to samo :D
Treserskie wywody? No mój ojciec jest emerytowanym treserem gdy byłem mały obserwowałem jak szkoli psy zajmował się też psami agresywnymi (coś takiego: http://www.youtube.com/watch?v=pL13n-yYy8I aha ktoś tam napisał że nie potrzebnie tak szkole i karce labradory bo są takie łagodne z natury. Prosze na tym filmiku przewinąć do 1:22 ) Następnie sam próbowałem tej sztuki ale byłem za mały ciągle obserwowałem jak on je szkoli bo też znajdowałem w tym radość (moje zamiłowanie do weterynarii oraz tresury) <- Stąd moje wywody

BarbaraS - 30-04-2009, 19:05

Decha napisał/a:
mój ojciec jest emerytowanym treserem gdy byłem mały obserwowałem jak szkoli psy zajmował się też psami agresywnymi (coś takiego: http://www.youtube.com/watch?v=pL13n-yYy8I ) Następnie sam próbowałem tej sztuki ale byłem za mały ciągle obserwowałem jak on je szkoli bo też znajdowałem w tym radość (moje zamiłowanie do weterynarii oraz tresury)

Jeśli Twój ojciec pracował z psami tak jak na filmie to tylko polecać :) Jednak oglądając film nie dostrzegłam ani jednego klapsa, skąd więc takie pomysły u Ciebie?

effcyk - 30-04-2009, 19:13

BarbaraS napisał/a:
Amstaff psem obronnym nie jest.


Amstaff do takich celów ( obronnych) napewno jest również wykorzystywany : "Około 1870 roku zaczęto importować je do Ameryki, gdzie zostały uznanie za psy najlepiej walczące, cześć z nich trafiła do domów jako psy obronne"

Decha - 30-04-2009, 19:34

BarbaraS, ja tam napisałem że zajmował się tresurą a między innymi psami agresywnymi. Ktoś kiedyś dobrze napisał: Agresja budzi Agresje więc gdyby ją stosował przy takich psach to długo się tego nie trzymal
BarbaraS - 30-04-2009, 22:13

Wena napisał/a:
treser to nie członek mojego stada

Wobec tego jak mógł w taki czy inny sposób pokazać psu,cytuję "kto jest panem w stadzie"? Mógł, ewentualnie, pokazać że to on jest panem ale przecież, jak napisałaś, członkiem Waszego stada nie jest więc jakiego stada? Bo się poubiłam :-P
Decha napisał/a:
Ktoś kiedyś dobrze napisał: Agresja budzi Agresje więc gdyby ją stosował przy takich psach to długo się tego nie trzymal

Ja nie wiem czy i kto to napisał, chyba tak rzeczywiście jest. Dlaczego, wobec tego, sięgasz po agresywne metody wobec swojego psa i, co gorsza, próbujesz je propagować na forum?

Decha - 30-04-2009, 22:53

BarbaraS, odnosiłem się do tresowania już psów które zostały tak wychowane że stały się agresywne. Propagowanie na forum?? Lol??wielu ludzi propaguje na forum swoje metody czemu ich o to nie zapytasz? Nie masz już o co pytać czy chcesz za wszelką cenę drążyć ten temat? ;p
zaradna - 30-04-2009, 22:58

Cytat:
zaradna, własnie o izolacji ciągle mówie nie wiem czy forma w jakiej napisałem była zła czy co widze że chcemy oboje wyrazić jedno i to samo :D

Co to to to napewno nie.
Nigdy nie podnioslam reki na swojego psa i zadnego innego i nigdy tego nie zrobie.
A jak tak czytam Twoje wypowiedzi do tresury psa to z moim szkoleniem bardzo to sie mija.
Skoro Twoj tata szkolil psy,a Ty podpatrywales to niewiem czy dobrze to robiles bynajmiej tak wnioskuje po Twych wypowiedziach.
BarbaraS napisał/a:

Ja nie wiem czy i kto to napisał, chyba tak rzeczywiście jest. Dlaczego, wobec tego, sięgasz po agresywne metody wobec swojego psa i, co gorsza, próbujesz je propagować na forum?

Ooo dokladnie i tu jak zgodze sie z BarbaraS,

BarbaraS - 30-04-2009, 23:14

Decha napisał/a:
Nie masz już o co pytać czy chcesz za wszelką cenę drążyć ten temat? ;p

Nie za wszelką cenę ale jednak temat wart jest, jak to ująłeś, drążenia. Uczymy się od siebie nawzajem, prawda? A czego ja bym się mogła od Ciebie nauczyć? Przyłożyć psu z byle powodu? Może Ty się zastanów jakie mogą być konsekwencje tych pozornie niewinnych klapsów które stosujesz i proponujesz innym? Czy też ich skuteczność? Skoro są to lekie klepnięcia to co mają dla psa oznaczać jeśli jest odporny na ból? Chcesz skarcić psa czy wyładować się na nim? Bo to co robisz kojarzy mi się z bezsilną matką która gania za niesfornym dzieciakiem i okłada go ścierką a on swoje robi i tak.

Baszka - 30-04-2009, 23:28

Decha napisał/a:
wielu ludzi propaguje na forum swoje metody

...nigdy nikt nie propagował metody nauczania labka agresji :-> ..dopiero z Twojego posta wynika że można tego nauczać :bad: .....NIKT znający naturę labradora, nie mógłby o tym pomysleć :doubt:

Decha - 01-05-2009, 00:17

podaj mi cytat w którym ucze labka agresji ok?
Baszka - 01-05-2009, 00:28

Decha napisał/a:
dlatego ja biszkopta ostro trenuje na wykonywanie moich najdziwniejszych poleceń (chroń <- to w wypadkach zagrożenia + dodatkowa komenda. Zaczyna się bacznie rozglądać i warczeć na najbliższego psa/kota/człowieka poza rodziną


dla mnie to jest nauka agresji :doubt: a według Ciebie co?...bo może ja niepojmująca jestem :-P

[ Dodano: Pią 01 Maj, 2009 ]
...hmmm... bo jak ja mówię Firetowi "bierz kicia" to dla obydwu to wspaniała zabawa :haha: ...kot zmyka a jak labek go złapie to przynosi mi go w pycholu ( nieuszkodzonego ;D )

Wena - 01-05-2009, 07:21

nie wiem dlaczego ale ta dyskusja schodzi na zwykłe przepychanki, odpuśćcie każdemu z nas zależy z pewnością na dobru psa a nie która z wypowiedzi naszych jest ważniejsza, z każdej należy czerpać wiedzę i mądrość a nie łapać się pojedynczych zdań czy wyrazów wyrwanych z całości i toczyć wojenkę, pies jest przyjacielem człowieka i członkiem naszych rodzin ale też nie należy zapominać że jednak jest psem i jak my każdy jest inny nawet w swojej rasie, a nikt z nas chyba nie chce w psie wyzwalać agresji czy innych złch zachowań
pozdrawiam

zaba - 20-05-2009, 20:38

To może ja poproze o radę. Rocco na spacerach jak najbardziej się słucha. Komenda "chodź", "siad", "łapa" ma opanowane i uczy się "leżeć". A problem polega na tym, że mnie, jako jedyną osobę w domu strasznie gryzie. Gdy zaczyna się bawić, mimo, że ma zabawki wokół siebie gryzie moje ręce, nogi, ubranie, wszytsko.. Często też się zdarza, że i na podwórku zaczyna po mnie skakac i gryźć moje spodnie czy bluzkę. Jak sobie z tym poradzić?
Lorena - 20-05-2009, 20:41

o gryzieniu i podobnych poczytasz tutaj
http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=803
http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=873

effcyk - 21-05-2009, 13:56

a ja musze sie pochwalic ( mam nadzieje że nie za wczasu ) hehe :) ale Nestor po prostu chyba zmądrzał albo ja sie zrobiłam bardziej konsekwentna? hmm ;D ale najzwyczajniej w świecie zaczął sie słuchać , tj puszczony luzem na polach wraca sam na zawołanie albo pokazanie że cos mam, jak kiedyś pisałam chodzimy z Elmem( psem nieposłusznym ) i jego Panią na spacery - sytuacja kiedyś - oba psy puszczone pobiegają za sobą , Elmo nagle sie nudzi ucieka w siną dal głuchy na wołanie na to mój mądrala za Elmem i też niewiele go obchodzi wołanie więc potem jest nagonka za psami . Sytuacja na dzień dzisiejszy - Elmo jak zwykle znudzony ucieka , mój leci za nim zatrzymuje sie ode mnie z odl. powiedzmy 10 metrów , patrzy jak Elmo znika i wraca do mnie - co wywołuje nutke zazdrości u Pani Elma :-P - którego szukamy potem z pól godziny :haha:
antarkowa - 21-05-2009, 21:09

effcyk gratuluję mądrali w domku ;D
Ja też nie narzekam, mogę do Antara podejść, przypiąć mu smycz i nie ucieka, albo jak zawołam to przychodzi, nawet jak z psem się bawi... :-P

figusiowaa - 23-05-2009, 11:13
Temat postu: Re: Jak zrobić, żeby się mnie słuchał i...
harm napisał/a:
Gdy wychodze z Bertem na spacer, on się mnie kompletnie nie słucha.
Gdy go spuszczam ze smyczy, biegnie go każdego kogo zobaczy, a gdy go wołam, ma to gdzieś :
jak to zmienić? :) :haha: [url=http://images43.foto...65m.jpg]Obrazek[/URL]


Może kiedyś, gdy go wołałaś on Ciebie nie posłuchał, a Ty za nim zaczęłaś biegać? Może on teraz myśli, że już tak można...
Jeżeli nie to staraj się do niego mówić stanowczym głosem.
Mam koleżankę, która też ma labka i on w ogóle się jej nie słucha! Kiedyś wzięłam go na smycz, a ona wzięła mojego. PowiedZiałam do niego stanowczo, że nie wolno i się uspokoił :)
Nic mu się nie stanie jak powiesz do niego stanowczo, a wręcz przeciwnie przyniesie (pozytywne) skutki :)

BarbaraS - 24-05-2009, 16:34

figusiowaa napisał/a:
staraj się do niego mówić stanowczym głosem.

Ja bym jednak proponowała wołać psa zachęcającym tonem. Stanowczo to raczej bym zatrzymywała go gdy próbuje się oddalić na taką odległość z której przywołać go już nie sposób.

figusiowaa - 30-05-2009, 18:19

To może i jest dobre, ale jeżeli pies się jej nie słucha to myśle, że raczej powinna mu pokazać, że robi źle. Miłym głosem to pies może sobie pomyśleć, że Ty go prosisz, a nie mu karzesz wrócić...
bietka1 - 30-05-2009, 18:49

figusiowaa napisał/a:
jeżeli pies się jej nie słucha to myśle, że raczej powinna mu pokazać, że robi źle
powinna mu pokazać czego od niego oczekuje i tak zaaranżować sytuację, żeby pies to wykonał. Zachęcający ton głosu przy przywołaniu to obietnica czegoś fajnego, ułatwia więc psu podjęcie słusznej decyzji :)
Monika i Diablo - 30-05-2009, 19:00

Moje ]:) też (odpukać) sie słucha...uczyłam go ostatnio ignorancji do przechodzacych obok ludzi (biorac lekcje z "ja albo mój pies") wczoraj natomiast poprosiłam sasiadkę aby go wołała z bardzo daleka po czym bedac w połowie drogi odwoływałam go (wołam stanowczo z nutka radości w głosi i klaszczę)i co?...wracał szczęśliwie merdajac ogonem (sasiadka była zachwycona)a ja dumna
Ewelina - 30-05-2009, 19:00

bietka1, zgadzam się z tobą ja na Yokusie nigdy nie krzyczałam jak poleciała się przywitać.Trzeba psa miło przywołać, żeby wracał w nagrodę.A nie przyjdzie a tu jeszcze baty dostanie, bo wcześniej uciekł.To nie na tym polega.Nagradzanie, nagradzanie i jeszcze raz nagradzanie.pozdrawiam
figusiowaa - 30-05-2009, 22:53

Ewelina napisał/a:
nigdy nie krzyczałam jak poleciała się przywitać

Ja na mojego Figa nie krzyczę.... Ale jak zrobi coś źle to muszę powiedzieć do niego stanowczo, a nie miłym głosem, bo jak powiem do niego miło i z uśmiechem to on uważa, że ja go chwale...

Proszenie nie mylić krzyczenia z stanowczym tonem!

Ewelina - 30-05-2009, 22:55

figusiowaa, Ja z Yokusią nie miałam większych problemów.Każdy pies jest inny.Moja zawsze wracała jak ją zawołałam.Nie musiałam jej karcić.Ogólnie to bardzo grzeczna jest!!!
figusiowaa - 30-05-2009, 23:13

Ja mojego Figa też nie karce. Widzię, że źle się zrozumiałyśmy. Mój Figo też nalezy do grzecznych psów, ale czasami potrafi przesadzić... Więc powiem do niego "Figo nie wolno!" i on się uspokoi... Ale nie, żebym krzyczała na niego ;P
Ewelina - 30-05-2009, 23:18

figusiowaa, Na pewno dobrze robisz, bo wiesz kiedy twój pies przesadza.Wiem że cukierkowanie psu też jest nie dobre.Też kilka razy nakrzyczałam na Yoko: Brzydki pies, Nie dobry pies.Myślałam, że pies się ciebie w ogóle nie słucha i że nie chcę do Ciebie przychodzić.Dlatego poradziłam wołać psa ciepłym, miłym głosem.Pozdrawiam!!!!!!
figusiowaa - 30-05-2009, 23:22

Mój Figo raczej wraca, bo jest to taka przylepa. Najlepiej czuje się w towrzystwie ludzi, ale dziękuje za radę taką, bo mam koleżankę, która nie może przywołać do siebie psa itp.:/
Monika i Diablo - 31-05-2009, 23:07

My dzisiaj np bylismy na plazy...pie pobiegał...troszki sie pomoczył bo to jego pierwszy kontakt z falami ale chyba i tak naprawde zmeczył sie słuchaniem poleceń o nieoodchodzeniu od koca i grzecznym bawieniu sie przy "rodzince" i musze pochwalic sie ze bez smyczy a ludu było co niemiara a oto fakty:
opalamy się

pilnujemy zabawek

zasłuzony sen w mokrym piasku

Ewelina - 31-05-2009, 23:09

Monika i Diablo, Nie wiem czy można wklejać tu foty, bo to jest dyskusja na temat: Jak zrobić żeby pies się mnie słuchał????Piesek śliczny!!!!
Ziemo - 31-05-2009, 23:28

Monika i Diablo napisał/a:
a oto fakty:
opalamy się

Eee tam... W ciuchach się nie Opalicie :-P

Ewelina - 31-05-2009, 23:35

Ziemo, Ty łobuzie!!!!!
Ziemo - 31-05-2009, 23:49

Ewelina napisał/a:
Ziemo, Ty łobuzie

Wiem, że z faktami się nie dyskutuje, ale ... Siedzę już ze względu na porę w binoklach, to i więcej widzę :-P

Ewelina - 31-05-2009, 23:51

Binokle powiadasz!!!!A ja tam nic nie widzę może i ja zacząć takie szkiełka powinnam może z lupą dostanę to i zobaczę więcej :-P
Ziemo - 01-06-2009, 00:11

Ewelina napisał/a:
Binokle powiadasz

Yhm, na przemian z różowymi okularami... Świat ma lepsze barwy i kształty od razu... Włącznie z tymi na plaży :)

Ewelina - 01-06-2009, 09:22

No tak kolorowe bikini będzie lepiej widoczne niż nagie ciało!!!!
Ziemo - 01-06-2009, 09:31

Oczywiście... bikini jest bardzo ponętne... Nikt przecież tu o nagosci wcześniej nie wspominał :-P
Monika i Diablo - 01-06-2009, 10:28

ktos tu pisał ze to temat o słuchaniu sie piesków(a nie wstawianie zdjęć...zrobie galerie obiecuje) a tu dyskusja o moim bikini...no cos tam miałam:)ale dziekuje za zainteresowanie ;D
Ewelina - 01-06-2009, 13:09

Monika i Diablo, Ziemo napisał że nie widać za dobrze tego bikini :-P Musisz się poprawić.Czekamy na galerie Diabełka!!!!
Megi13 - 12-07-2009, 15:25
Temat postu: Zainteresowanie innymi psami
Czy wasze labki też są tak bardzo zainteresowane innymi psami jak mój? Pepe jak tylko zobaczy innego psa nie może sie oderwać od niego, zaczyna do niego ciągnąć. Np. w parku go puszczam ze smyczy a jak tylko zobaczy jakiegoś psa ( nawet baaaardzo daleko, którego ja nie zauważam ) leci do niego :| To jest troche kłopotliwe, z niektórymi psami nie powinien sie zadawć ( są na smyczy ) i sie na niego rzucają a właściciel sie drze żeby go złapać, a w przypadku labka to nie takie łatwe :| Albo jak jest na smyczy i nieopodal widzi psa to sie kładzie i w pewnym momencie wyskakuje w jego strone :( Też tak macie ?
Wena - 12-07-2009, 15:34

tak mam
mala85 - 12-07-2009, 15:41

Spokojnie jeżeli będziesz go szkolić to dodatkowo jeszcze wyrośnie z tego. Mój Aksel ma w zasadzie dopiero 2 lata ale widzę już tak nie jest chętny do zabaw z innymi psami.
Kiedyś zachowywał się tak jak Twój Pepe leciał do wszystkiego co się rusza :-P
Cierpliwości i wytrwałości w szkoleniu :)

Jagusia - 12-07-2009, 17:03

A ja myśle, że przyjacielskość wzgledem zarówno ludzi jak i innych zwierząt lerzy po prostu w naturze labka. Można go oczywiscie wyszkolić i stlumić ten naturalny popęd. Co nie zmienia faktu, że to są tacy psi spolecznicy. :-P
asia030984 - 15-04-2010, 19:12

Właśnie też mam taki problem. Moja Fifka ma 9 miesięcy i jak widzi innego psa, to się kładzie i czeka. Za nic nie mogę ją ruszyć z miejsca, żeby poszła, jedynie to się zbliża do tego psa i chce się bawić. Nie zawsze jest na to czas i miejsce, no i pies odpowiedni. Macie może jakieś sposoby, jak oduczyć aż tak nadmiernego ciągnięcia do psów????!!!! Nie raz to możemy tak stać i stać, bo i właściciel drugiego psa nie ma zamiaru się ruszyć. A ja nie mogę, bo moja sunia nie drgnie, a na chama ją ciągnąć to bym nie chciała. Dodam, że metoda na przysmaki nie działa, wołanie i mówienie też nie. Właściwie to nic nie działa :< Nie raz tylko to uda mi się przebiec koło innego psa... Bywa to uciążliwe...

[ Dodano: Czw 15 Kwi, 2010 ]
Niestety :( Pomóżcie

Joanna K. - 15-04-2010, 19:51

Mam tak samo na spacerach ;D
dobrze wiedzieć że to nie tylko ja się tak nieraz morduje :-P
mala85 napisał/a:
Mój Aksel ma w zasadzie dopiero 2 lata ale widzę już tak nie jest chętny do zabaw z innymi psami.

O rany, mi ktoś powiedział że tak będzie do 3 lat.
A jak się pytam znajomego czy jego pies troszkę spoważniał, też labek.
To mi odpowiada że nadal na to czeka,a pies ma 6 lat :lookdown:

asia030984 - 15-04-2010, 19:53

Joanna K. Boże nie dobijaj mnie :-P A jak sobie radzisz??? Masz jakieś sposoby???
Izka - 16-04-2010, 07:55

u mnie jest dokładnie to samo.. jak przebiegne to jest ok bo jest zainteresowana czym innym, ale jak idziemy spokojnie i nagle wynurzy się pies to się kładzie :( dopiero jak jej się znudzi albo inny psiak ją oleje to odchodzi :P
rusaleczka - 16-04-2010, 08:07

U nas na początku była radość ogromna z widoku innego psa, machanie ogonem i skakanie, później zaobserwowałam takie skradanie się i czajenie...powąchać i znowu radość a od wczoraj to nieszczęsne kładzenie i czekanie...w takim razie takie zachowanie widzę u wielu labków, może na szkolenie warto byłoby pójść. Bo dokładnie jest tak
asia030984 napisał/a:
Nie zawsze jest na to czas i miejsce, no i pies odpowiedni.

dzionga - 16-04-2010, 09:02

claire cały czas się cieszy do innych psów,ale nie wszystkie psy się cieszą tak samo do niej. :) .
asia030984 - 16-04-2010, 09:58

rusaleczka
rusaleczka napisał/a:
może na szkolenie warto byłoby pójść. Bo dokładnie jest tak
my chodziłysmy do psiego przedszkola na szkolenie, ale jak widac akurat to nie pomogło
Joanna K. - 16-04-2010, 15:54

asia030984 napisał/a:
A jak sobie radzisz??? Masz jakieś sposoby???

Jeśli nie mamy dużo czasu a musimy wyjść na spacer, to staram się unikać innych piesków.
Jeśli dojdzie do spotkania to pozwalam się przywitać(powąchać tylko) i idziemy dalej.
Ale jeśli zareaguje w porę, bo jak się położy to żadna siła go nie podniesie,wtedy po prostu czekam aż nas inny pies ominie.

asia030984 - 16-04-2010, 16:06

Joanna K., też staram się tak robić, tyle że nie zawsze ktoś ma ochotę nas ominąć :-> Nie raz tylko stoi specjalnie, co mnie niemiłosiernie wkurza :-> Ostatnio miałam taką sytuację, że patrzę idzie na przeciwko nas piesek. Moja sunia już się położyła, i żadna siła nie była w stanie jej ruszyć. Więc czekam. A tu biegnie do mnie babka i mówi, że nie może z tym psem, bo on do wszystkich tak ciągnie, a jak zobaczy sunie to już w ogóle :) To potem tak obydwie stałyśmy i próbowałyśmy coś zwalczyć z naszymi pociechami ;D a nadomiar złego szedł trzeci pies... Ale na szczęście nie biegł do nas, bo chyba bym oszałała :-P :)
Joanna K. napisał/a:
Jeśli dojdzie do spotkania to pozwalam się przywitać(powąchać tylko) i idziemy dalej.

No u nas to nie zawsze tak można. Niestety nie zawsze po przywitaniu Fifka ma zamiar iść dalej

Pia - 15-10-2010, 11:37
Temat postu: Mój pies chce mnie zjeść nna powitanie
Witam wszystkich,
Mam 5 miesięcznego labradora czekoladowego imieniem Wedel. Jest kochany. Mieszka na dworze w swojej ukochanej budzie( której o dziwo nigdy nie próbował ugryźć iw której słoma pozostaje w środku mimo że pies ma w zwyczaju roznosić wszystko wszędzie). Codziennie rano gdy wychodzę by najpierw dać mu jedzenie a potem iść na spacer na samo powitanie skacze i obsikuje okolice. Ale to nie jest jeszcze takie złe. Z tego co wyczytałam sikanie mu przejdzie a ze skakaniem jest już coraz lepiej. Problem zaczyna się gdy po moim śniadaniu w domu wychodzę by iść z nim na spacer i pobawić się. Czasem wszystko jest ok le czasem zaczyna mnie podgryzać, smycz pożera choć już się do niej przyzwyczaił i zazwyczaj chodzi normalnie. Wpada w jakiś szał nie daje się prowadzić tylko skacze, obgryza smycz i robi wszystko by mnie zatrzymać i iść w inną stronę. I mam teraz kłopot, bo nie wiem co powinnam zrobić. Czy uspokoić go u pokazać przewagę bo to w końcu ja go wyprowadzam a nie on mnie, czy też raczej zabrać smycz i wrócić ignorując go za złe zachowanie? Czasem staram się go uspokoić. Każe mu usiąść i on siada, zwraca na mnie pełną uwagę ja go nagradzam po czym po chwili gdy tylko ruszymy wraca do poprzedniego zachowania. Jeśli wiecie jak postępować z takim przypadkiem proszę pomóżcie.
Z góry dziekujemy Pia i jej ukochany Wedel

Ewelina - 15-10-2010, 12:26

Pia, A może on chcę wzbudzić twoje zainteresowania.To jest jeszcze dziecko ma 5 miesięcy piszesz, że śpi w budzie.Dla mnie jest to przykre, bo co on ma w tej budzie robić.Ja rozumiem, że poświęcasz mu czas.Chodzicie na spacery, ale gdy tylko dochodzicie do domu on nie chcę się rozstawać.Potrzebuję uwagi.Labradory nie lubią samotności, one potrzebują ciągłej uwagi ze strony człowieka.Nie mogłabyś zabrać Wedla do domu i zobaczyć czy dalej będzie taki zaborczy.A co do podgryzania to pewnie zaczął wymieniać mleczaki po prostu dziąsła go swędzą.
AnIeLa - 15-10-2010, 12:34

Pia, 5-cio miesięczny szczeniak labradora w budzie ? dla mnie to karygodne. Jak dla mnie nic dziwnego, że pies się tak zachowuje. Chce zwrócić na siebie Twoją uwagę. Labradory to psy towarzyskie one potrzebują kontaktu z człowiekiem. A Ty psie dziecko trzymasz w budzie ? :beated: ]:)
Tosia - 15-10-2010, 12:43

Ewelina napisał/a:
Labradory nie lubią samotności, one potrzebują ciągłej uwagi ze strony człowieka.

no właśnie... labki to psy, które muszą być między ludźmi, nie nadają się do mieszkania w budzie, one potrzebują towarzystwa, i tak jak napisała Ewelina - uwagi. Wydaje mi się, że Twój psiak tak się zachowuje, bo właśnie próbuje zwrócić na siebie uwagę, nie chce być sam, nie chce się z Tobą po prostu rozstawać. Spróbuj zrobić tak jak poradziła Ci Ewelina, zabierz psa do domu, bo moim zdaniem tam właśnie jest jego miejsce

Bora - 15-10-2010, 12:44

Pia napisał/a:
Wpada w jakiś szał nie daje się prowadzić tylko skacze, obgryza smycz i robi wszystko by mnie zatrzymać i iść w inną stronę.

Moja suka będąc w jego wieku też miała takie napady szału. Podskakiwała próbując chwycić mnie za kołnierz/kaptur kurtki, skakała i chwytała za rękawy, szarpała za smycz, brała rozbieg i wskakiwała mi na plecy/brzuch.
Próbowałam w pierwszej kolejności ignorować jej zachowanie, stałam jak posąg pomimo tego że ona po mnie skakała i szarpała za smycz. Pomogło, ale nieznacznie. Nie lubię stosować przemocy wobec psa, ale w końcu zdecydowałam się na korektę czyli ostre szarpnięcie w bok i "nie". Jak przestała komenda siad - dobry pies i nagroda. Musiałam tak zrobić tylko raz, suka zakapowała.
Ma wrażenie, że Twój pies zachowuje się tak z ekscytacji, nadmiaru energii która nie ma ujścia, może to być też dla niego wspaniała zabawa bo przecież opędzasz się, zwracasz uwagę i próbujesz go uspokoić.
Pia napisał/a:
I mam teraz kłopot, bo nie wiem co powinnam zrobić. Czy uspokoić go u pokazać przewagę bo to w końcu ja go wyprowadzam a nie on mnie, czy też raczej zabrać smycz i wrócić ignorując go za złe zachowanie? Czasem staram się go uspokoić.

Jak go uspokajasz, bo może wydaje Ci się że go wyciszasz, a nieświadomie nagradzasz zachowanie.
Co do budy... cóż.. nie komentuję bo nie wiem jakie pies ma warunki, czasem mieszkanie w budzie jest lepsze niż zamykanie szczeniaka w bloku i zostawianie go samego na na 12h w łazience.

tenshii - 15-10-2010, 12:56

Pia, on nie powinien mieszkać w budzie :( :cring:
orlosia - 15-10-2010, 14:47

zabierz go do odmu a zobaczysz jak sie on zmieni
Pia - 16-10-2010, 19:03

Oj dziewczyny, dziewczyny!
Ja rozumiem że chcecie pomóc i jesteście kochane, ale mój pies zaczął być zostawiany na dworze dopiero jak zrobiło się ciepło, absolutnie żadna krzywda mu się nie stała, a ponieważ to mój pierwszy pies to co dwa dni byłam u weterynarza i wszystko konsultowałam bo bałam się że zrobię mu krzywdę. Weterynarz powiedział że to są psy dla których miejsce nie ma znaczenia tylko ludzie są ważni i to żeby byli wokoło. Muszę Wam powiedzieć że mieszkam z całą rodziną i jeszcze z dziadkami i nie ma dwóch godzin żeby pies był sam no chyba że w nocy. Mama pracuje w domu i gania z nim co chwile choćby wokół domu. dodatkowo ja teraz nie mam pracy więc spędzam z nim od około miesiąca całe dnie bo ja uwielbiam się z nim bawić i szaleć i chodzić na spacery. Pies ma siedmiu kompanów w postaci kotów dużych i małych i NA PRAWDĘ nie sądzę żeby się nudził. Śpi jak suseł aż do rana. Nawet jeśli ja pracuje i nie ma mnie w domu to pies ma ogromną działkę na której fantastyczne zabawki takie jak kukurydza czy krzaki malin i wystarczy się z nim kawałek przejść żeby zaczął wszystko obgryzać i nosić w zębach. Nigdy nie zdarzyło mu się piszczeć pod drzwiami jak go zostawialiśmy ( a wierzcie mi że wszyscy baliśmy się jak on to przeżyję i nasłuchiwaliśmy 24 godziny na dobę co godzinę sprawdzając) a weterynarz ( a żeby było śmieszniej to trzech weterynarzy bo upewniałam się u różnych) powiedział że to najlepsze wyjście zacząć go zostawiać już jak jest ciepło to on da radę z futrem zdążyć i że zna labradory które całe zimy spędzają na dworze i one to na prawdę lubią pod warunkiem że nie jest raz tak a raz inaczej- czyli raz zostaję a raz wchodzi.
Żeby było śmieszniej zaczęliśmy psa wynosić na dwór bo w domu był nie znośny i zjadał wszystko z nudów jak tylko nie było przy nim kogoś do zabawy a takie sytuacje od czasu do czasu się zdarzają, a na dworze z kompanami kotami od razu poczuł się świetnie i dodam jeszcze że nigdy przy drzwiach nie pcha się do domu , może po prostu dla tego że w domu jest za mało miejsca a na dworze jest o wiele ciekawiej...
Jeśli chodzi o ząbkowanie to większość ma już za sobą.
Teraz chodzimy jak tylko idziemy do pani weterynarz to okazuje się że Wedel jest jej ulubionym psem i dawno nie widziała tak szalonego i szczęśliwego labradora.
Myślę że mój pies ma na prawdę niesamowite warunki i to lepsze niż nie jeden kolega z miasta bo ma ogromną rodzinę i dużo miejsca do zabawy przez cały czas, zresztą do tej pory nie miałam psa bo mieszkałam w Warszawie i obawiałam się że zanudzi się na śmierć jak mnie nie będzie.
Także jeszcze raz bardzo dziękuję za troskę ale proszę wymyślcie coś innego bo tu ma tyle rozrywek że z pewnością towarzystwa mu nie brakuje a i pobyt w budzie zdaję się że nie jest zbyt straszny bo gdyby tylko coś było nie tak to ja bym zaraz zareagowała, w końcu zdecydowałam się na szczęśliwego psa a nie łańcuchowego, więc bardzo proszę nie oskarżać mnie o bestialstwo:)

Pozdrawiam Pia Nowak

frodolin - 16-10-2010, 21:34

proponuję wybrać się na szkolenie z psiakiem, każdy pies jest inny, ma odmienny charakter więc trudno coś doradzić a trener na pewno coś poradzi po obserwacji zachowania psiaka, ja na przyład jak mi się coś nie podoba w zachowaniu mojego pupila poprostu go ignoruję albo odwracam jego uwagę jakąś zabawką, wszystko zależy od sytuacji :)
agata01510 - 16-10-2010, 22:29

Pia [/quote] Myślę,że bestialstwo to zbyt mocne słowo jakiego użyłaś,ale nie dziw się,że wszyscy piszą,że labki powinny przebywać w domu,bo taka właśnie mentalność tej rasy,że to psy bardzo towarzyskie,które nie tylko uwielbiają zabawy z człowiekiem,ale samego człowieka stąd też tego typu komentarze.To jest szczeniak i myślę,że problem polega na tym,że on po prostu tęskni za Tobą,spędzając czas na dworze np. w nocy tęskni za Tobą i domem,bo jak większość uważam,że labek powinien mieszkać w domu,nieważne co kto mówi,ważne jak rozumie się zachowanie swojego psa.Skacząc,obsikując wszystko kiedy idziesz do niego z jedzeniem stara Ci się powiedziesz :"O nareszcie jesteś,tęskniłem",a to że podgryza Ciebie i smycz to stara się zwrócić na siebie Twoją uwagę.Myślę,że powinnaś się zastanowić nad tym czy nie lepiej będzie jeśli Wedel zamieszka z Wami w domu,poczuje się bezpieczny i jak członek rodziny,a to że rozrabiał w domu,no cóż taki już urok tej rasy,każdy z nas właścicieli labka Ci powie,że taki już ich urok,mój Ramzes też w domu wiele rzeczy zniszczył,długo by pisać,ale nigdy nie przyszło mi na myśl,by zostawał na dworze,widzisz myślę że dla labradora liczy się również miejsce nie tylko kontakt z człowiekiem,ale i dom,wtedy w pełni jest szczęśliwy.Myślę,że Wasze kłopoty miną,potrzeba trochę pozytywnej tresury i więzi jaką między sobą stworzycie :haha: :haha: :haha: .Ja dzięki ciągłemu przebywaniu z Ramzesem pod jednym dachem,potrafię odczytać prawie każdy jego sygnał jaki mi daje,czasami wystarczy jego spojrzenie,czasami zaczepianie łapą,czasami podgryzanie mnie i wiem czego mój pies ode mnie oczekuje,czego w danym momencie chce :haha: :haha: :haha: ,to można podpiąć pod psią psychologię,Wedel to młodziak,szybko się nauczy różnych zachowań w domu,co mu wolno,a co nie,myślę że sama jesteś w stanie nauczyć się rozróżniać jego zachowania,wystarczy tylko obserwować jego zachowanie,zwracać na niego uwagę,uczyć różnych zachowań,bo jak piszesz masz czas,który mu poświęcasz,więc nauka poprzez zabawę wiele Was obojga nauczy :D :D :D ,życzę powodzenia i pozdrawiam ;* ;* ;*
Bora - 17-10-2010, 00:27

Pia, pisząc swój post kogo chcesz przekonać, nas że nic psu sie nie dzieje? czy siebie - że masz czyste sumienie i dajesz psu wszystko to co potrzebuje ?
Labrador to rasa psów myśliwskich, potrzebuje stymulacji i zajęcia - pracy.
Sądząc po zachowaniu psa (opisanym w 1 poscie) pies sie nudzi i brak mu dyscypliny.

effcyk - 17-10-2010, 09:41

Pia napisał/a:
Każe mu usiąść i on siada, zwraca na mnie pełną uwagę ja go nagradzam po czym po chwili gdy tylko ruszymy wraca do poprzedniego zachowania.

Ja na początku zrobiłabym tak;
1. wymęczyła psa na podwórku aportami, aby wyładował część swojej energii, zanim poszłabym z nim na spacer.
2. Nauka chodzenia przy nodze - tutaj- za pomocą smaczków ( biorąc pod uwage, że jak mówisz ' siad' , to on skupia się na Tobie i wie, że dostanie za to nagrode) .
Cytat:
"Nauka chodzenia przy nodze
Prawidłowe chodzenie przy nodze powinno wyglądać następująco: pies idzie przy lewej nodze opiekuna, prawie dotykając łopatką jego nogi, głowa powinna być zwrócona w stronę opiekuna. Naukę rozpoczynamy od komendy „siad” (pies musi znajdować się z lewej strony opiekuna). W lewej ręce trzymamy smakołyk, w prawej trzymamy koniec smyczy. Robimy krok naprzód, podsuwając psu pod nos smakołyk. Jednocześnie wydajemy polecenie „równaj”. Pies również powinien zrobić krok naprzód, aby dosięgnąć przysmak – chwalimy wtedy zwierzaka i nagradzamy przysmakiem.

Stopniowo wydłużamy dystans i za każdym razem, gdy pies ładnie idzie przy nodze, chwalimy go i nagradzamy. Po pewnym czasie ograniczamy ilość smakołyków i gdy pies próbuje pociągnąć smycz lub nie idzie przy nodze wydajemy komendę „równaj”. Wkrótce zwierzak powinien opanować ładne chodzenie przy nodze."

ze strony
http://www.vetopedia.pl/a...ych_komend.html

Zobacz też to :
http://pies.onet.pl/13,55...rt_artykul.html
3. Zacznij psa uczyć skupiania na sobie - kontakt wzrokowy. Im wcześniej zaczniesz, tym lepiej, wiecej - jak to się robi i z czym "to się je" znajdziesz tu http://www.wyszkolpsa.pl/...stawowa-komenda

Co do warunków mieszkalnych nie wypowiadam sie, bo nie wiem jak mieszkasz i jak mieszka Twój pies. Mój całe dnie spędza na dworze ( w porach ciepłych) , chodzimy 3 razy dziennie na frisbee, aportujemy na podwóku a na noc wpuszczany jest do domu. Nie uważam aby z tego względu czuł się źle, wyglądał źle lub był niewychowany. Ma swoją bude niczym nie ogrodzoną ( nie ma kojca ani klatki) , w której śpi sobie w w ciągu dnia jeśli ma na to ochote.
Znam również labradorke, która mieszka w budzie dwukomorowej zimą, latem, jesienią czy wiosną - fakt być może i się przystosowała, jednak dla mnie trzymanie jakiegokolwiek psa w budzie zimą jest karygodne. Pozatym suka to niewyładowana bomba energii, wypuszczona z kojca robi wręcz spustoszenie, z braku kontaktu ze światem.
Twój labek jest młodziutki, podatny na choróbska, jest już zimno, robi się coraz zimniej - nie wydaje mi się, aby zostawianie go zimą w budzie przy minus 20-30 stopniach C. było dobrym pomysłem.
Pia napisał/a:
Mieszka na dworze w swojej ukochanej budzie( której o dziwo nigdy nie próbował ugryźć iw której słoma pozostaje w środku mimo że pies ma w zwyczaju roznosić wszystko wszędzie).

czy pies ma chociaz tą bude obitą od środka styropianem z każdej strony i na to nałożoną płyte pilśniową? Jesli nie to moze pora coś z tym zrobić, nieocieplona buda = spanie pod gołym niebem na betonie - czyli tkzw. wieje jak na kieleckim dworcu.
Przemyśl sprawe z noclegiem psa w budzie jesienią czy zimą ( nawet chłodną wiosną). Ja osobiście nie mogłabym zasnąć pod ciepłą kołderką, wiedząc że mój pies tuli się w kłębek w budzie ( nawet ocieplonej) przy minusowej temp.

Pia - 17-10-2010, 20:16

Jejku, błagam Was!
Jak to czytam to aż zaczynam się zastanawiać czy mi nie jest żal.... Budę dla mojego psa zrobił mój tata po wszelkich konsultacjach i sprawdzeniu we wszystkich możliwych źródłach jaki powinien być jej rozmiar. Jest ocieplona, w środku ciepła, a moja mam która jest malutka też do niej czasem wchodzi i nawet mówi że w takiej sama mogłaby mieszkać.
Dla mnie jest coś niesamowitego w tym co piszecie. Dlatego że każdy w jakiś tam sposób trenuje psa, prawda? I każdy wyznacza mu jakieś granice. I a to nie może brać ze stołu, a to nie może szarpać ubrań, a jeszcze innym razem nie może wchodzić do jakiegoś pomieszczenia. I dla mojego psiaka tą granicą są drzwi od domu. I niech się nikomu nie wydaje że idę na godzinę z psem na spacer a potem wchodzę do domu i mnie nie ma a pies umiera z tęsknoty. Nie bo prawie zawsze na dworze ktoś jest. Moi dziadkowie zawsze coś robią w polu a jak jest zimno to w "blaszaku" czyli pomieszczeniu które znajduję się poza domem i on ma codziennie mnóstwo zadań a jak już nie ma dla niego żadnego to aportuje jak szalony.
Jeśli chodzi o nudę i szkolenie to mam świadomość że mój pies rzuca się na ludzi dlatego żę uroki tej rasy są takie że jemu wydaje się że każdy kto przechodzi chce się z nim bawić a niestety nie mamy tu koło kampinosu zbyt wielu ludzi żeby mógł się przyzwyczaić do ich obecności. Ale i nad tym pracuje- staram się zabierać go do parku w mieście albo nawet do Warszawy gdzie spacerujemy pomiędzy ludźmi tak aby mógł przekonać się że nie każdy ma ochotę na zabawę.
Bardzo dziękuję tym którzy zdecydowali się podejść do tematu ostrożnie zaznaczając że nie wiedzą jak mieszka Wedel bo osobiście jestem pewna że ma sporo lepsze warunki niż jakieś 80 % miejskich psów które co prawda jak ich właściciele są w domu to mogą razem z nimi siedzieć przed telewizorem ( którego nie mam) ale niestety przez pozostałe 10 godzin siedzą sobie i obgryzają konga jak dobrze pójdzie... Poza tym chętnie zaznaczę że mój pięciomiesięczny pies jeszcze ani razu nie został sam w domu bo ktoś jest zawsze, bo jest nas dużo.
Także jeśli ktoś bardzo chciałby mi powiedzieć że sama sobie wmawiam i uspokajam sumienie to niech się zastanowi czy sam go nie uspokaja wpuszczając psa do domu i wychodząc do pracy.
Kurczę trochę mi głupio że wreszcie zdecydowałąm się o coś zapytać na forum i od razu zamiast odpowiedzi ( choć dziękuję tym którzy odpowiedzieli na pytanie bo to mnie trochę uspokoiło) słyszę od razu takie zarzuty. Bo jak nie patrzeć upewniłam się wszędzie nawet w fundacji zajmującej się labradorami czy można tak postąpić i dowiedziałam się że dla psa najważniejsze jest żeby poświęcać mu czas i że to nawet zdrowo jak ma tak wyznaczoną granicę i jak przychodzą znajomi i siedzą do pierwszej w nocy to on może już spać a w każdej chwili może wyjść jak rozpiera go energia i że generalnie to mu raczej dobrze zrobi pod warunkiem że buda będzie odpowiednia a nikt nie zapomni o tym żeby spędzać z nim odpowiednią ilość czasu.
Jeśli ktokolwiek ma wątpliwości to ja zapraszam do mnie chętnie podam adres bo to właśnie tu mieszka Najszczęśliwszy Dzielny Pies na świecie!
Bardzo często z nim trenuje i bardzo proszę nie zarzucać mi że jest niezdyscyplinowany bo poza takimi sytuacjami jak opisałam zachowuję się wspaniale, nigdy nie zastosowałąm przemocy wobec niego, przeczytałam chyba z 7-8 książek zanim go jeszcze kupiłam dotyczących tresury bo znam co najmniej dwa niezdyscyplinowane i rozwydrzone psy które tym samym nie są zbyt szczęśliwe i sądziłam że powinnam się dobrze przygotować.
Jak tylko przychodzą do nas znajomi, a wczoraj byli nawet z labradorem to są zauroczeni mieszkankiem Wedla i jego placem zabaw z rzeką i starorzeczem w których może się taplać do woli w przerwach ganiając za kotami.
A jeśli ktoś ma jeszcze jakiekolwiek wątpliwości co do mojego brutalnego pozbawionego czułości podejścia do psa to namawiam do przeczytania książki Cesara Millana "Zaklinacz Psów" może fachowiec przekona Was że pies podobnie jak dziecko może nawet czasem chciałby mieć wyznaczone granice a nie tylko fale miłości która oczywiście mu się też należy. Staram dać się mojemu psu wszystko czego on potrzebuje a on zdaje się być z tego zadowolony.
Dzięki jeszcze raz za linki ( przepraszam ale nie zapamiętałam nicków) i za cień wiary w to że nie jestem potworem bo już zaczynałam czuć się podejrzanie...
Pozdrawiam Pia Nowak

[ Dodano: Nie 17 Paź, 2010 ]
a to zdjęcie

effcyk - 17-10-2010, 20:38

Pia napisał/a:
Cesara Millana "Zaklinacz Psów" może fachowiec

uhhhhhhhhhhhhh oj do zwolenników tego "fachowca" to ja napewno nie należe.
Pia, dobra, temat zszedł na tory mieszkalne a nie na to o co pytałaś. Wypróbuj podane tu metody - jesli nie pomoże, zadzwoń do szkoleniowca w swoim okręgu, zapisz psa do szkółki dla psów - nie zaszkodzi.
Lub chociaż zaczerpnij porady owego szkoleniowca a może behawiorysty, jak poradzić sobie z tym problemem.
powodzenia :)
ps. psiak przefajny :-P

Bora - 17-10-2010, 21:05

Pia napisał/a:
namawiam do przeczytania książki Cesara Millana "Zaklinacz Psów" może fachowiec przekona

Fachowiec :confused: ?

nata - 17-10-2010, 21:19

Pia napisał/a:
I dla mojego psiaka tą granicą są drzwi od domu. I niech się nikomu nie wydaje że idę na godzinę z psem na spacer a potem wchodzę do domu i mnie nie ma a pies umiera z tęsknoty. Nie bo prawie zawsze na dworze ktoś jest. Moi dziadkowie zawsze coś robią w polu a jak jest zimno to w "blaszaku" czyli pomieszczeniu które znajduję się poza domem i on ma codziennie mnóstwo zadań a jak już nie ma dla niego żadnego to aportuje jak szalony.

Dobrze, że pies ma zajęcie i są przy nim ludzie, ale jestem ciekawa jak to będzie wyglądało zimą.. czy też ktoś zawsze będzie z nim na dworzu, tak jak piszesz że ma to miejsce teraz. Nie sądzę,żeby przy -20 ktokolwiek chciał się cały dzień bawić z psem na dworzu, a przecież do domu go nie weźmiesz bo dom jest granicą.
Sorry, ale jak dla mnie niezależnie od tego jak piękną, wypasioną ma budę, kto i ile przy nim siedzi i ile o tym napiszesz to ja uważam że laby to NIE psy do budy. I nie rozumiem dlaczego ktoś to chce psa do budy, lub wie że nie będzie chciał go trzymać w domu, po prostu nie pomyśli o innej rasie, nie wymagającej takiej zażyłości z ludźmi.
I zgadzam się
Bora napisał/a:
pisząc swój post kogo chcesz przekonać, nas że nic psu sie nie dzieje? czy siebie - że masz czyste sumienie i dajesz psu wszystko to co potrzebuje ?

A jego zachowanie jest typowe dla niewybieganego, energicznego, młodego labka. Sam ogród i przestrzeń nie uczynią że on się zmeczy psychicznie i fizycznie.

Pia - 18-10-2010, 07:54

Oj coś mi się wydaje że każdy ma już trochę starszego psa i zapomniał jakk to jest ze szczeniakiem.
Co dzień o 7 rano pies dostaje po śniadaniu a po mniej więcej pół godziny jak ja zjem też moje idziemy na godzine lub dłużej na spacer i bieganie , jak wracamy Wedel odpoczywa albo i nie a po jakiejś godzinie znów jest zregenerowany i gania jak z samego rana i myślę że mogłąbym z nim chodzić 24 godziny na spacer i i tak nie byłby dość wymęczony to znaczy zmęczyłby sięale już po chwili jest znów moim najukochańszym wulkanem.
Jeśli chodzi o Cesara to ok zgadzam się jeśli Wam się nie podoba to spoko, w każdym razie jest jedna rzecz która mnie przekonuje bez wątpienia : pies to nie człowiek i ma trochę inne potrzeby niż człowiek. I tak to już jest. I wydaje mi się że dla labradora nie jest najważniejsze żeby oglądać wieczorem w domu telewizor tylko żeby miał zadania do wykonania a potem nagrodę.
Przepraszam wszystkich w których wierzenia do godzi ale uważam że doskonale wybrałam rasę, poświęcam mu odpowiednią ilość czasu i uwagi, mój pies jest psem a nie człowiekiem który zastępuje mi dziecko i musi robić wszystko to co ja i chodzić ze mną do łazienki, jest pod doskonałą opieką i to nie jest tak że ma ogród i mu macham przez szybę tylko chodzimy na spacery a ostatnio u nas jest -7. Oczywiście to nie jest jeszcze minus 20 ale niestety muszę zmartwić wszystkich którzy sądzą że przestanę wychodzić z nim na spacer jak będzie zimno. Halo! kto w ogóle wpada na taki pomysł?!
Co to za szalona myśl?

nata - 18-10-2010, 09:45

Pia napisał/a:
Oj coś mi się wydaje że każdy ma już trochę starszego psa i zapomniał jakk to jest ze szczeniakiem.

Moja suczka jest kilka dni starsza od Twojego, więc doskonale wiem co to znaczy szczeniak. Do tego jest nad wyraz energiczna, ciekawska i odważna nawet jak na laba, co stwierdziła Pani szkoleniowiec z którą pracowaliśmy. Naprawdę rozumiem Twoje problemy.
Pia napisał/a:
musi robić wszystko to co ja i chodzić ze mną do łazienki,

Pola nie musi, a jednak sama z własnej nie przymuszonej woli chodzi ze mna do łazienki i jest przy mnie zawsze. A wiesz jak się najbardziej uspokaja? Leżąc ze mna w łóżku. (mimo, że teoretycznie nie może, bo też niby postawiliśmy jej taką granice, która nie ma sensu jeżeli pies i ja czujemy się lepiej.)
Pia napisał/a:
Halo! kto w ogóle wpada na taki pomysł?!
Co to za szalona myśl?

Ja niestety wpadłam na taki pomysł, bo im więcej czytam dział Labradory w potrzebie, tym mniej wierze w ludzi. O ile w ogóle w nich wierze.

Z mojej strony to tyle, pracuj z psem a zobaczysz efekty :) Życzę pociechy z psiaka i powodzenia dla niego w zimowe miesiące :)

Bora - 18-10-2010, 13:35

Pia napisał/a:
Oj coś mi się wydaje że każdy ma już trochę starszego psa i zapomniał jakk to jest ze szczeniakiem.

Zgadza się, mam starszego psa, nie zapomniałam jednak ile ćwiczeń, nauki i uwagi potrzebuje szczenię.
Pia napisał/a:
Jeśli chodzi o Cesara to ok zgadzam się jeśli Wam się nie podoba to spoko, w każdym razie jest jedna rzecz która mnie przekonuje bez wątpienia : pies to nie człowiek i ma trochę inne potrzeby niż człowiek.

Zgadza się, jednak to nic odkrywczego. Tak mawia Jacek Gałuszka, Pani Janeczek czy Kłosiński "nie traktuj psa jak człowieka, bo potraktuje Cie jak psa". Millan nie jest w tek kwestii wyjątkiem. Jest to dość kontrowersyjna postać, sama oglądam jego program, wzbudza on we mnie różne emocje, jednak z każdego odcinka staram się wynieść jak najwięcej i pracować raczej ze sobą niż z psem.
Pia napisał/a:
Przepraszam wszystkich w których wierzenia do godzi ale uważam że doskonale wybrałam rasę, poświęcam mu odpowiednią ilość czasu i uwagi, mój pies jest psem a nie człowiekiem który zastępuje mi dziecko i musi robić wszystko to co ja i chodzić ze mną do łazienki, jest pod doskonałą opieką i to nie jest tak że ma ogród i mu macham przez szybę tylko chodzimy na spacery a ostatnio u nas jest -7.

Uważasz że nam psy zastępują dzieci ? :-o Nie zagalopowałaś sie czasem ?
Kto napisał, że pies musi robić to co właściciel, że ma chodzić za nim krok w krok. Myślę, że forumowicze chcą Ci uświadomić, że szczenie potrzebuje doznawać wielu bodźców, być w różnych sytuacjach i nauczyć się radzić z nimi. Piszesz, że drzwi do Twojego domu to granica, wporządku, jednak co stanie się jak pies po roku, dwóch przebywania tylko na dworze bedzię zmuszony przebywać w domu (np. rekonwalescencja po operacji) ? Jak sie zachowa? Bedzie czuł sie bezpiecznie? Spokojnie? Czy zacznie szaleć, bo nie bedzie znał odgłosu odkurzacza czy zmywarki ?
Pia napisał/a:
Oczywiście to nie jest jeszcze minus 20 ale niestety muszę zmartwić wszystkich którzy sądzą że przestanę wychodzić z nim na spacer jak będzie zimno. Halo! kto w ogóle wpada na taki pomysł?!
Co to za szalona myśl?

Nie chodzi o spacery,
nata napisał/a:
Nie sądzę,żeby przy -20 ktokolwiek chciał się cały dzień bawić z psem na dworzu, a przecież do domu go nie weźmiesz bo dom jest granicą.
a o ciągłe przebywanie domowników na podwórku. Teraz jest jesień, dużo pracy, zimą pracy jest mnie a aura nie sprzyja aby przebywać wiele godzin na powietrzu.
Piszesz o wyznaczaniu granic. Moja suka też ma owe granice wyznaczone. Nie tupta za mną do każdego pomieszczenia, śpi u siebie w legowisku.

Możecie mówić o chcecie, labrador to myśliwy a nie pies podwórzowy i zdania nie zmienię.

agata01510 - 19-10-2010, 02:18

Całkowicie zgadzam się z Bora :) :) :) .U mnie też obowiązują w domu granice i choć Pia piszesz,że pies to pies owszem to prawda,ale to nie oznacza,że mieszkając z nami w domu wywróci nasze życie do góry nogami,owszem może się tak zdarzyć,bo ja również miałam i miewam nadal problemy wychowawcze z moim labkiem,jak każdy z forumowiczów,ale jeśli wyuczysz go nawyków jakie będziesz tolerowała w domu to i wilk będzie syty i owca cała :haha: :haha: :haha: .

Pia napisał/a:
Żeby było śmieszniej zaczęliśmy psa wynosić na dwór bo w domu był nie znośny i zjadał wszystko z nudów jak tylko nie było przy nim kogoś do zabawy a takie sytuacje od czasu do czasu się zdarzają


I świetnie,że psiak zaprzyjaźnił się z kociakami,bardzo mnie to cieszy,ale skoro pies był nieznośny w domu,to wtedy trzeba było go uczyć dobrych zachowań w domu,mój też był nieznośny,nie zliczę ile rzeczy zniszczył,pożarł butów,czy wygryzł dziur w ciuchach,które mi się zapomniało schować do półek itd,itp.Ale uczyłam go co mu wolno,a co nie.Zdarza się mojemu Ramzesowi jeszcze zaszaleć kiedy zostaje sam,ale częściej dobrze się zachowuje,to kwestia wychowania.

Mój pies nie zastępuje mi dziecka,nie możesz myśleć w ten sposób,że każdy kto pozwala psu np.spać w łóżku traktuje psa jak dziecko,to bzdura.Mój Ramzes i pozostałe zwierzaki,wiedzą co im wolno,a co nie,ale to są moi przyjaciele,traktuję ich jak czworonożnych przyjaciół,ale one okazują mi szacunek,ponieważ tak czy inaczej wiedzą jakie są moje oczekiwania wobec nich i to nie znaczy,że skoro mój pies to mój przyjaciel,to jest traktowany jak dziecko :( .Właśnie dlatego wybrałam labradora i choć również jak Ty czytałam o tej rasie,o tym jakie te psy mają niespożyte pokłady energii,że wszędzie ich pełno,wiedziałam że nie będzie łatwo,ale chciałam psa,który będzie moim kumplem w domowym zaciszu,z którym nie można się nudzić,bo taki ma charakter,bo kontakt z człowiekiem jest dla niego tak samo ważny jak mój kontakt z nim.I tu nie chodzi tylko o spacery,czy zabawę i o ilość czasu jaką możesz mu poświęcić i jaką mu poświęcasz,to Ci się chwali,ale Labki to psy,które całe swoje życie podporządkowują człowiekowi,jemu towarzyszą i z nim chcą i pragną przebywać,to więź która łączy je z człowiekiem,głęboka i wspaniała,a kiedy po wspaniałym spacerze z Tobą,po długiej i wspaniałej zabawie,kiedy okazujecie sobie takie przywiązanie Ty wracasz do domu,a jego zostawiasz samego na podwórzu,pomimo że nie dzieje mu się krzywda fizyczna,to Twój przyjaciel zaczyna odczuwać samotność,bo nie ma go przy Tobie,to jest to czego chyba nie rozumiesz,tu nie chodzi o to,że będzie mu się działa krzywda fizyczna (typu niska temperatura itp) jeśli zostanie na dworze,chodzi o więź między Wami,on będąc blisko Ciebie nawet wtedy kiedy śpi niedaleko Ciebie czuje,że jest przy Tobie,a Ty przy nim,że nawet śpiąc czuwa przy Tobie,bo jesteście towarzyszami,jednym stadem.Pewnie zapytasz co wtedy kiedy będę go musiała zostawić w domu samego,czy nie będzie odczuwał samotności,czy nie będzie się nudził i co to za różnica czy to będzie w domu czy na dworze???Na wszystkie pytania odpowiedź jest jedna TAK,oprócz pytania w domu czy na dworze,skoro poznasz już rozumowanie swojego psa,to zrozumiesz dlaczego powinien on być w domu,ponieważ gdzie jego stado tam i on,a skoro on jest członkiem stada,skoro tak dobrze dogaduje się ze swoją panią,skoro tak świetnie spędzają czas,to dlaczego on się ma czuć jak czarna owca w tym stadzie,której nie wolno przekroczyć nawet progu gniazda,w którym jest jego pozostała rodzina???Prędzej czy później zacznie odczuwać samotność,to że nie wykazuje fizycznie oznak samotności (wycie,skomlenie,szczekanie) to nie znaczy,że nie czuje się samotny.Skoro wiesz jaką rasę wybrałaś to chyba nie do końca wiesz jakie ona ma predyspozycje psychiczne,jak mocne jest jego przywiązanie do ludzi,że one chcą służyć człowiekowi cały czas,wtedy są w pełni szczęśliwe.Inną kwestią jest wychowanie psa,zabawy z nim,spacery itd,a zupełnie inną wrażliwość psychiczna i predyspozycje psychiczne psa.Dlatego labki są uważane za psy wymagające dużo uwagi ze strony człowieka,ale szybko się uczące,za psy wrażliwe i przystosowane w pełni do życia w rodzinie,a rodzina oznacza dom.

Bora - 19-10-2010, 09:39

Labrador to rasa myśliwska bardzo skierowana na współpracę z człowiekiem. Podczas polowania towarzyszy człowiekowi cały czas, czeka na wskazówki, siedzi przy nodze, czy czeka "ogłożony" ale jest na człowieku skupiony. Wśród ras myśliwskich są beagle czy gończe które same decydują co należy robić, nie czekają na polecenia myśliwego, szybko podejmują decyzje, nie są tak skupione na przewodniku.
Mam wrażenie, że po prostu nie wiesz jakim psem jest labrador, co dla niego znaczy człowiek i praca u jego boku.
Jestem w stanie zrozumieć pozostawianie psa w kojcu czy budzie podczas mojej nieobecności w domu (praca), niestety nie mogę zrozumieć zakazu wchodzenia do domu i spania przy moich nogach po wyczerpującym spacerze. Szkoda że nie możesz tego doświadczyć.
Przykre jest też to, że idąc na modą rasy ludzie kupują te psy bez namysłu i bez liczenia się z psimi potrzebami. Jest tyle innych ras nie nastawionych tak na kontakt z człowiekiem.

Tak jak u agata01510, moja suka ma wyznaczone granice, których nie wolno jej przekraczać, ale nie bronię jej spania u mojego boku, bo jestem jej "stadem".

agata01510 - 19-10-2010, 10:38

Bora napisał/a:
Przykre jest też to, że idąc na modą rasy ludzie kupują te psy bez namysłu i bez liczenia się z psimi potrzebami. Jest tyle innych ras nie nastawionych tak na kontakt z człowiekiem.


I właśnie o to chodzi,np.taki husky czy owczarek niemiecki,one nie wymagają aż tak specyficznego kontaktu z człowiekiem jak labradory,dlatego ważne jest by ludzie zastanawiali się przed przyjęciem do domu psa danej rasy nie tylko idąc za modą,bo jest ładny i ma to coś,ale zwracali uwagę na jego wszystkie cechy,bo oprócz wszystkich cech fizycznych,tak samo jest ważna psychika i tok myślenia każdej z ras,o ile nie ważniejsza :) :) :) ,tak sobie myślę,że labrador przy budzie,to jak chichuaua na łańcuchu,gdzie też takie sytuacje mają miejsce,a wystarczy tylko zrozumieć potrzeby emocjonalne psa!!! :-P :-P :-P

nika - 19-10-2010, 12:08

tak sobie czytam ten watek... zgadzam się z dziewczynami co do zostawiania psa na zewnątrz itd itp, ale mam wrażenie, że odbiega to trochę od tematu.
jezeli chodzi o to gryzienie smyczy, o którym wspomniałas w 1 poście - Logan z tego wyrósł, ale Shiro jak najbardziej lubi sobie podgryzać smycz, więc gdy wychodzę z nim na spacer to daję mu zabawkę, którą przez cały spacer trzyma sobie w pysku - jest bardzo z tego zadowolony, idzie wyprostowany, ogon u góry, Logana zaczepia chwaląc się, że on ma, a Logan nie, no i nie gryzie smyczy, nie skacze na mnie, a wcześniej to robił :) spróbuj - może i u Wedla to podziała ;p

agata01510 - 19-10-2010, 12:30

nika napisał/a:
tak sobie czytam ten watek... zgadzam się z dziewczynami co do zostawiania psa na zewnątrz itd itp, ale mam wrażenie, że odbiega to trochę od tematu.
jezeli chodzi o to gryzienie smyczy, o którym wspomniałas w 1 poście - Logan z tego wyrósł, ale Shiro jak najbardziej lubi sobie podgryzać smycz, więc gdy wychodzę z nim na spacer to daję mu zabawkę, którą przez cały spacer trzyma sobie w pysku - jest bardzo z tego zadowolony, idzie wyprostowany, ogon u góry, Logana zaczepia chwaląc się, że on ma, a Logan nie, no i nie gryzie smyczy, nie skacze na mnie, a wcześniej to robił :) spróbuj - może i u Wedla to podziała ;p


Masz rację,myślę że być może odbiegamy trochę od tematu,ale to też jest ważna rzecz,jednakże Twój pomysł może być świetny,ja też taki stosowałam,jeśli uda mi się wrzucić fotkę na której Ramzes spaceruje ze swoją zabawką (patykiem),to może to przynieść efekty,warto spróbować

[ Dodano: Wto 19 Paź, 2010 ]
coś z tą fotką nie wyszło,ale chodził z patykiem w pysku,dodatkowe zajęcie miał i nie myślał o gryzieniu smyczy :) :) :)

nika - 19-10-2010, 12:52

agata01510 napisał/a:

ale to też jest ważna rzecz


absolutnie nie przeczę, bo jak już wspomniałam, zgadzam się z wami w 100% ;)

jeszcze co do tego:
Pia napisał/a:
robi wszystko by mnie zatrzymać i iść w inną stronę

mogę ci powiedzieć jak to u nas wygląda. jak spacerujemy sobie i któryś z łobuzów postanowił zaprotestować i obrać inny kierunek spaceru, to nie pozwalamy mu na to (jezeli oczywiście nie jest to trawnik, a chodnik, bo na trawniku mogą sobie wszystko ładnie obwąchać i pochodzić gdzie tam chcą ;P )
w momencie gdy pociągnie w inną stronę lub po prostu zaczyna ciągnąć do przodu, to nie idz za nim a obróc sie na pięcie i idz w przeciwnym kierunku i rób tak za każdym razem gdy taka sytuacja się zdarza - w koncu, z czasem, załapie o co ci chodzi:) zawołaj psa (WESOŁO!) przez swoje ramię (jezeli po odwróceniu się masz psa ze swojej prawej strony, to zawołaj go przez lewe ramię - nie wiem co to ma za znaczenie, wyczytałam to w jakiejś książce i, o dziwo, skutkuje;p)
i co ważne, nie ciągnij psa, a po prostu szarpnij energicznie smyczą (nie zbyt energicznie, nie masz nim orać trawników;p) po prostu niech poczuje szarpnięcie a nie ciągłe ciągnięcie, bo to, wydaje mi się, napędza go jeszcze bardziej do ciągnięcia
powodzenia!

born - 22-10-2011, 09:52
Temat postu: Born piesek z adhd :/
Witam wczoraj adoptowałam psa labradora biszkoptowego rocznego pies jest potężny waży 33 kilogramy zna podstawowe komendy ale.... biega po domu jak szalony pies przeszedł szkolenie u poprzednich właścicieli gdyż mieli chore dziecko dla tego dziecka był piesek kupiony lecz niespełnił swoich funkcji dla tego został oddany piesek akceptuje 2 dzieci najmłodsze 2 letnie traktuje jak zabawke podgryza ciaga za kucyki i bluzkę niejest agresywny ale noc biegal skakał do łożek budził wszystkich skakał po wszystkich spiących pozostawiony na 2 minuty sam żuca sie na każdego jakby pierwszy raz widział człowieka. Czy jest jaki kolwiek sposób by piesek choc troche sie uspokoił w domu?? [ na podwórku pies szaleje 4 razy dziennie minimum po 40 minut i to nic niedaje] weterynarz stwierdzil ze to normalne w takim wieku choc poiwinien byc juz bardziej spokojny. PS. sory za bedy jestem na nogach od wczoraj.
kasiek - 22-10-2011, 10:40

born, piszesz ,ze pies jest od wczoraj u Was hmm, raczej nie ma co sie dziwic ,ze zachowuje sie tak a nie inaczej .Przedewszystkim pies jest napewno niespokojny zmiana domu ,otoczenia ,ludzi poprostu wszystkiego.Musicie dac sobie czas na poznanie Wy psa ,pies WAS . Musi najpierw miedzy Wami nawiazac sie nic zaufania itp..Pies musi poznac Wasze zwyczaje ,czego od niego oczekujecie a potem mozecie pomalu pracowac nad tym co od niego bedziecie chcieli wymagac itp..
Podstawa zwiazku pies-czlowiek to zaufanie ,oddanie i poznanie sie nawzajem.
Wiec dajcie sobie i psu troche czasu oby sie poznac

Palinka - 22-10-2011, 11:32

Pewnie po części ma takie usposobienie, ale przede wszystkim jest podekscytowany nową sytuacją :)
born napisał/a:
pozostawiony na 2 minuty sam żuca sie na każdego jakby pierwszy raz widział człowieka.

Może właśnie człowiek nie poświęcał mu do tej pory wystarczającej uwagi? Tym ,,rzucaniem się" okazuje swoją radość i próbuje zwrócić na siebie uwagę. Tutaj na forum pozytywnego szkolenia psów jest wątek o uczeniu psa samokontroli:
http://www.szkoleniepsow....troli,4475.html
Może się przyda :) Pracujcie nad wyciszeniem i dajcie mu trochę czasu :)

Andante - 22-10-2011, 13:06

born, trzeba czasu i cierpliwości. okres adaptacyjny może trwać nawet 4-6 tygodni. Nie oczekuj, że Born wyrwany ze swojego domu w nowym miejscu będzie spokojny.
W dodatku labrador w wieku 12 miesięcy to dzieciak jeszcze, tylko już duży i ciężki. To najtrudniejszy wiek (taki buntujący się nastolatek). Najczęściej właśnie oddawane są labki w wieku 1-2 lata, bo właściciele nie radzą sobie z nimi. Najpierw ulegli stereotypom w rodzaju reklamy Velvetu, opiniom, że piesek idealny dla dzieci - a dla chorego dziecka (pewnie niepełnosprawnego ruchowo albo autystycznego) to już idealny terapeuta sam w sobie. Nic bardziej bzdurnego.
Dużo przed Tobą pracy i wielkie wyzwanie.
Labradory stają sie dorosłe, dojrzałe, bardziej zrównoważone około 3 roku życia.
Ale ruchu i zajęcia wymagają zawsze.

born - 22-10-2011, 13:08

Kasiek myśle że zmiana otoczenia też wpływa na Borna ale nie do tego stopnia co on wyprawia ponieważ Pan który mi go wczoraj przywiózł mówił że Born jest zwariowany ale niepowiedział prawdy że aż tak bardzo mysle że to było faktyczną przyczyną że oni pozbyli sie pieska Born dalej skacze wariuje i ledwo idzie go posadzić ciagle chce sie bawisc wszystko kradnie żeby gryść najmodszą corke 2 letnia ciagle podgryza do tego doszło jeszcze że tak powiem gwałcenie może komuś jest to śmieszne mi jak najbardziej nie bo Born waży 33 kilo a mała zaledwo 15 kilo i jak wskoczy na nia to tylko lece i patrze czy jest cała. Myśle że to że Born zna podstawowe komendy to nieznaczy że zostal ulożony bo ten pies zachowuje sie jak szczeniak który ciage chce sie bawic itp.


Palinka dziekuje za linke do tematu z samokontrola pieska mysle ze moze uda mi sie go troszke nauczyć z tego tematu pewnych rzeczy [o ile sasiedzi mnie najpierw nie wyrzuca z bloku bo born robi wielki hałas biegając po domu a nie mamy dywanów tyko panele]

Póki co jestem wykończona piesek ciagle biega i wariuje i ani ja ani maz nie jestesmy w stanie nad nim zapanować :(

Andante - 22-10-2011, 13:16

born napisał/a:
Pan który mi go wczoraj przywiózł mówił że Born jest zwariowany ale nie powiedział prawdy że aż tak bardzo mysle że to było faktyczną przyczyną że oni pozbyli sie pieska

Również jestem o tym przekonana. Oni nigdy nie mówią prawdy, jak sie chcą psa pozbyć.
born napisał/a:
do tego doszło jeszcze że tak powiem gwałcenie

Najpewniej to objaw stresu i nagromadzonej energii. Jednak tak czy siak, nie pozwalaj psu na to. Proponuję po okresie aklimatyzaji kastrację.
born napisał/a:
bo ten pies zachowuje sie jak szczeniak

Bo w rzeczy samej nim jest.
Dobrze byloby, gdyby w domu dzieci z nim nie szalały - biegając i pewnie wydając wysokie dźwięki jeszcze bardziej go nakręcają.

Spodziewajcie się jeszcze niszczenia wyposazenia (dosć prawdopodobne), ciagnięcia na smyczy i ewentualnie lęku separacyjnego.

Ale powtórzę jeszcze raz - czas, cierpliwosć, konsekwencja i czas. A będzie dobrze.

Ostaś - 22-10-2011, 13:21

born, to co piszesz jest idealnym odzwierciedleniem zachowań Harrego kiedy do nas trafił, a miał wtedy 2 lata.
Wariowanie, skakanie, szczekanie, odruchy kopulacyjne to wszystko również działo się u nas przez ok 2 tygodnie. Później to oczywiście ustało, najwcześniej przestał szczekać, później skakać, odruchy kopulacyjne ustały dopiero po dłuższym czasie.
Harry jest psem bardzo aktywnym, nawet teraz pomimo już słusznego wieku potrzebuje odpowiedniej dawki ruchu, nie mówiąc już o tym jak miał 2 lata.
Aktywny charakter Labradora + emocje związane ze zmianą otoczenia powodują takie właśnie zachowania, aczkolwiek wyznaję teorię że psa powinno się zobaczyć zanim cokolwiek się powie na temat przyczyn jego zachowania.

born - 22-10-2011, 13:27

born napisał/a:

Spodziewajcie się jeszcze niszczenia wyposazenia (dosć prawdopodobne), ciagnięcia na smyczy i ewentualnie lęku separacyjnego.


Co do niszczenia rzeczy już wiem ze niemoge mieć nic na pododze ani na stole czy też nisko na meblach. Born leci i odrazu wszystko bierze do pyska co jest w zasiegu jego pyska. Póki co jak sie wychodzi jak złapie smycz zebami to latam jak niepowiem już brzydko co dziś poranny spacer zakonczy sie tym ze miałam cae rece we krwi bo co chwile łapał smycz zebami i wyrywał mi z rąk potem zaczełam go spuszczać ze smyczy okazao sie ze nie ucieka chodzi nawet fajnie nie przy nodze ale te nie ucieka reaguje na wróć i do mnie.

Ewelina - 22-10-2011, 13:43

born, Może kup metalową smycz którą w zęby nie złapie, bo to wyrywanie smyczy na pewno jest męczące.
ktosia - 22-10-2011, 14:20

born napisał/a:
bo ten pies zachowuje sie jak szczeniak który ciage chce sie bawic itp.

bo to w sumie jeszcze jest wyrośnięty szczeniak, roczny labrador to w żadnym wypadku nie jest dorosły pies i myślę, że w tym temacie zgodzą się ze mną wszyscy

Ewelina napisał/a:
bo to wyrywanie smyczy na pewno jest męczące

jest i to bardzo, a jeszcze bardziej frustrujące! konsekwencja, konsekwencja i jeszcze raz konsetwencja, a przy okazji naucz psa komendy "zostaw" i "puść" z doświadczenia wiem, że się bardzo przydaje ;)

a co do życia z psem z adhd ;) to po roku mogę już cokowliek doradzić to z jednej strony wybieganie i praca, a z drugiej nauka wyciszenia i dopiero połączenie tych trzech rzeczy daje jakieś efekty

donia457 - 22-10-2011, 23:10

zgadzam sie z dziewczynami,musisz z psiakiem pracowac,bo roczny pies to jeszcze szczeniak,
kluszczonka - 26-02-2012, 12:17
Temat postu: Nadmierna ekscytacja na widok innego psa
Mój pies gdy widzi tylko jakiegoś psa, ciągnie jak szalony, piszczy, wyrywa się. Przyznam, że mam już tego dośc, przez to ciągnięcie załamał mi nawet palca. Marey ma rok i 5 miesięcy, ale nie potrafi przejść bojętnie obok innego psa, nawet takiego który będzie na niego warczał rzucał się, on to odbiera jak zabawę. Nic do niego nie przemawia, smakołyki , nagrody , i tak zawsze ucieknie do psa i nigy nie wróci na komędę, siłągo muszę zabierac od kumpli. I co ja ma z gtym zrobić, czy wasze psy tez tak wiebia inne?Czy to mu kiedys minie?
AniaCz. - 26-02-2012, 12:51

kluszczonka, samo nie minie. Jak często twój pies ma możliwość wybiegania się do woli z innymi psami?
Maleńka - 26-02-2012, 12:59

Skad ja to znam, moj reaguje tak na ludzi do dzisiaj, kupilam mu szelki i przestal.
AniaCz. - 26-02-2012, 14:50

kluszczonka, praca, praca i jeszcze raz praca z psem. Nie czekaj aż samo minie bo będzie jeszcze gorzej. Dużo ćwiczeń na skupianiu uwagi na sobie. Ponawiam pytanie jak często twój pies ma możliwość wybiegania się do woli z innymi psami?
zanka - 26-02-2012, 15:25

u mnie było podobnie, teraz jesteśmy na etapie kładzenia się i czekania czy pies podejdzie czy nie;)? ale jak biega luzem i zobaczy psa to też różnie bywa. z reguły sie nie słucha, chociaż mam wrażenie, że jest coraz lepiej. pracuj z psiną. trzeba dużo czasu i cierpliwości
Chelsea - 26-02-2012, 16:21

kluszczonka napisał/a:
ciągnie jak szalony, piszczy, wyrywa się.

ja mam podobnie z Czesią ona z wszystkimi musi się przywitać :doubt:

jolanta - 26-02-2012, 17:50

u nas to samo Bono jak zobaczy innego pieska tez musi sie przywitać,AniaCz.a jakie to sa "ćwiczenia na skupianie uwagi na sobie"???
AniaCz. - 26-02-2012, 18:53

Skupianie uwagi na sobie można ćwiczyć poprzez kilka komend:
- trzymamy w ręku smakołyk, pokazujemy go psu, później przesuwamy go na wysokość swoich oczu i mówimy komendę "patrz. Jeśli pies spojrzy na nas chociaż przez sekundę to natychmiast go chwalimy i dajemy smakołyk. (można ćwiczyć to z klikerem). Stopniowo wydłużamy czas komendy. To ćwiczenie należy zaczynać zawsze w miejscu gdzie jest jak najmniej czynników rozpraszających np. w domu.
- jak najczęstsze przywoływanie psa do siebie, w domu, na spacerze, wszędzie gdzie tylko się da. Jeśli nie możemy puścić psa luzem to najlepiej ćwiczyć na długiej lince. Zawsze za prawidłowe przyjścia, dużo chwalenia i nagdrody i ponowne puszczanie psa (to jest tak naprawdę najlepsza nagroda :) )
To wszystko wymaga dużo, dużo cierpliwości.
Powodzenia

jolanta - 26-02-2012, 19:11

ok bedziemy probowac ćwiczyc, a ponzniej jak opanujemy cwiczenie to samo robic prz pieskach innych?
AniaCz. - 26-02-2012, 19:18

jolanta napisał/a:
ok bedziemy probowac ćwiczyc, a ponzniej jak opanujemy cwiczenie to samo robic prz pieskach innych?

Tak. Jeśli pies opanuje komendę do perfekcji, ćwiczymy ją w coraz to większych rozproszeniach. :)

jolanta - 26-02-2012, 19:27

ok dzieki :)
dominika92 - 26-02-2012, 20:24

u nas jest to samo i żadne smakołyki czy nauka skupiania nie działała..ale ostatnio byłam w szoku, bo udało mi się ją odwołać na piłkę, a już najlepiej jakby była to piłka piszcząca :)

[ Dodano: 26-02-2012, 20:24 ]
no i od tamtego czasu noszę piłkę w kieszeni, planuję też zakup piszczącej, bo ona lepiej odwraca uwagę psiaka :)

AniaCz. - 26-02-2012, 20:57

dominika92, na każdego psa działa co innego. Na jednego smakołyk na drugiego piłka, a na jeszcze innego patyk. Należy wykorzystywac to co wiemy, że na pewno przykuje uwagę danego psa. Dla mojej Negry nagroda numer 1 to smakołyk. Dla owczarka mojej koleżanki patyk. Nieważne co, ważne że skutkuje :)
kluszczonka - 27-02-2012, 20:23

W ostatnim czasie raz w tygodniu, ale to te zróżnie bywa bo wstyd mi już za Mareya , bo jest tak nachalny, że właściciele się boją , że ich psy będą zadeptane, wyliznane, podrapane, bo macha łapami. Mam też wrażenie że nawet psy się go boją bo on tyle milosci , przyjazni , chęci zabawy okazuje, że sme nie wiedzą co z tym robić.
Po mału tez mam coraz mniejsza ochotę spuszczania go ze smyczy w parku, bo chwilę sie pobawi ,pogania za paytkiem, a gdy tylko zaczne go wołać:do mnie, noga, to wtedy zaczyna się rozglądać i zaczyna uciekać i szukać psa. Mam wrażenie ,że właśnie na komędę do mnie chodź, on reaguje zupełnie przeciwnie, ucieka i nerwowo szuka psa bo czuje ze go wolam dlatego ze gdzieś w parku jest pies.
Mam dośc tych jego ucieczek, ganiania go, on zupełnie nie zwraca na mnie uwagi. W domu łazi za mną krok w krok, a po wyjściu z domu zamienia sie w diabła.

[ Dodano: 27-02-2012, 20:30 ]
Piszecie co działana psy, że patyk, że piłka że smakołyk. Marey dal tych rzeczy w domu się zabije, ale na dworzu , żeby Marey się na mnie skupił musiałabym na rękach trzymac jakiegoś małego pieska, wtedy byłbyvna mnie maksymalnie skupiony:P

AniaCz. - 27-02-2012, 20:32

kluszczonka napisał/a:
Mam wrażenie ,że właśnie na komędę do mnie chodź, on reaguje zupełnie przeciwnie, ucieka i nerwowo szuka psa bo czuje ze go wolam dlatego ze gdzieś w parku jest pies.

Nie było przez przypadek tak, że jak wrócił w końcu do Ciebie to dostawał opierdziel i był zapinany na smycz i koniec biegania? Pies, który jest nauczony, że po przyjściu czeka na niego nagrodę i do tego będzie mógł znowu pobiegać nie ma po co uciekać. To co opisujesz robią psy, które są niewybiegane (maja za mało ruchu), albo są karcone za przyjście np. po 15 minutach wołania, albo te które wiedzą, że jak przyjdą do właściciela to zostaną zapięte na smycz i pójdą do domu. Marey jest młodym psem i jak każdy labek musi się wybiegać. To tak jakby nastolatkowi kazać siedzieć w pokoju i czytać lektury i pozwolić mu wyjść z kolegami na pół godziny co kilka dni. (przepraszam za porównanie) Po tygodniu dzieciaka nie mógłbyś do domu odwołać.

dominika92 - 27-02-2012, 20:32

kluszczonka, a nie uważasz, że to trochę bledne koło? Jeśli tylko raz w tygodniu bawi się z psami, to nie dziwne, że na ich widok tak się zachowuje bo jest to dla niego rzadkość. Nie mówię, że tak ekscytacja zniknie całkowicie, jeśli codziennie będzie miał zapewnioną zabawę z psami, ale może będzie mniejsza? A ile ma ogólnie ruchu dziennie, biegania luzem?
Musicie poćwiczyć przywołanie, zakup linkę treningową, to nie będziesz miała problemu z uciekaniem, a i łatwiej można pracować nad przywołaniem.
Plus co robicie na takich spacerach by psa zmęczyć? Aporty? Jakieś węszenie? Szkolenie?

AniaCz. - 27-02-2012, 20:59

kluszczonka napisał/a:
Piszecie co działana psy, że patyk, że piłka że smakołyk. Marey dal tych rzeczy w domu się zabije, ale na dworzu , żeby Marey się na mnie skupił musiałabym na rękach trzymac jakiegoś małego pieska, wtedy byłbyvna mnie maksymalnie skupiony:P

To jest dowód na to, że jesteś kompletnie "nieatrakcyjny" dla swojego psa.
kluszczonka napisał/a:
W ostatnim czasie raz w tygodniu, ale to te zróżnie bywa bo wstyd mi już za Mareya

To masz już odpowiedź dlaczego twój pies Cię nie słucha i nie chce przyjść do Ciebie. Nie obraź się, ale muszę to napisać. Wstyd to powinno być Tobie, że biorąc sobie labka do domu pozwalasz mu biegać tylko raz w tygodniu. Tylko mi nie pisz proszę, że ma długą smycz i długą z nim spacerujesz bo to nie to samo. Każdy, a w szczególności młody pies musi się wybiegać, żeby wyładować swoją energię. Zabawy z innymi to podstawa, uczą psa odpowiednich zachowań. Za chwilę twój pies będzie dojrzałym samcem i zacznie być agresywny do innych czworonogów, bo nikt go nie nauczył jak ma się zachowywać w towarzystwie psów. Jak chcesz mieć normalnego, zrównoważonego psa to bierz się za szkolenie.

kluszczonka - 27-02-2012, 22:25

Od maleńkości ma kontakt z psami, codziennie chodziliśmy do parku, żeby sie pobawic, w ostatnim czasie jest gorzej ze względu na prace , że sie mijamy, i spotykam ewentualnie tylko przypadkowych ludzi z psami, którzy niekoniecznie chca aby marey bawił się z ich psami. A jemu nigdy dość, on może sie bawić 5h , po czym polezy przez 5 min i znowu będzie zaczepiał psa przez kolejne 5. Każdy właściciel zaprzyjaznionego psa, od maleńkości mówił , że Marej jest taki "az za bardzo", jakby miał adhd. A jak spotka sukę to juz wogóle porażka.
Na wspólych wyjazdach z zapzyjaznionym labem, gdzie psy luzno biegaly po lesie, Marey nigdy nie wróci na zawolanie, dopiero gdy sie tgo drugiego psa zawołało, on jest tak zafascynowany innymi psami , że nawet przebywając 48 h non stop z innym psem , bardziej będzie interesował sie tym co robi jego kumpel niz to co mówi do niego jego Pan.

[ Dodano: 27-02-2012, 22:29 ]
dominika92, Plus co robicie na takich spacerach by psa zmęczyć? Aporty? Jakieś węszenie? Szkolenie?
W domu wszytkie zabawki sa super, piłki, Ale gdy tylko wyjde na dwór, rzucanie patyka trwa moze 3 min, piłka po 1 aporcie sie nudzi, sama musze po nia isc. Takze 5 minut zabawy a potem węszenie i wypatrywanie psa/potencjalnego kolegi do zabawy.

Gocha2606 - 27-02-2012, 23:23

Tu jest proste ćwiczenie dla psa zakręconego na inne psy:

http://www.youtube.com/watch?v=QY0ELFRLprU

I co ważne - pies NIGDY nie może dostać nagrody w postaci kontaktu z drugim psem kiedy szaleje na smyczy, ciągnie, szarpie, szczeka i ogólnie ma świra. Bo jego zachowanie się wzmocni. To TY, a nie pies decydujesz dokąd i jak szybko idziecie i z kim się witacie a kogo mijacie. Sporo na ten temat i różne ćwiczenia opisałam i pokazałam na przykład tutaj:

http://www.goldenretrieve...-psa,11623.html

i3l4z0 - 28-02-2012, 09:55

kluszczonka, Wiem co czujesz bo czytam to co myślę o swoim psie.Było identycznie. Bako ma kontakt z psami praktycznie codziennie. Jak tylko spuszczałam go ze smyczy pędził w te miejsca w których się bawi i sprawdza czy nie ma ekipy do zabawy. Jak tylko go wołałam Bako podnosi nochal w górę uszy nastroszy i nasłuchuje i wącha wiatr z której strony ktoś się zbliża. W domu za piłkę i sznur jest w stanie zrobić dosłownie wszystko, do pieca by za nimi wskoczył ale na spacerze nie ma opcji. Ma problem ze skupianiem się na mnie pomimo intensywnych treningów w różnych miejscach, bez psów i z psami, przed zabawą po zabawie w trakcie na smyczy i bez z zabawkami i ze smakołykami. Trening z linka to dla mnie prawdziwa katorga plącze się, jest brudna, ciężka, zupełnie nie praktyczna ćwiczę z nią na najbliższej polanie, bo nigdzie dalej po prostu nie chce mi się jej nosić. Tak było jak mój pies był w wieku od 1-2 lata. Teraz je skończył troszeczkę(minimalnie :) ) się wyciszył. Często zmieniam miejsce spacerów, nie chodzę z nim tam gdzie poprzedniego dnia się bawił czym unikam ucieczki zaraz po spuszczeniu ze smyczy. Smyczy 2m nie odpinam tylko puszczam z rak a ona się za nim ciągnie. Pies biega luzem, ja od początku skupiam na nim uwagę czyli zabawa piłeczka patyki te sprawy. Pozwalam biegać wołam i znów zabawa, smakołyki itd. Odpada moment w którym przywołuje psa i zapinam na smycz, bo smycz jest podpięta cały czas ja ja tylko podnoszę. Potem idę kawałek na smyczy znów puszczam zabawa smakołyki przywołanie aż spacer się kończy podnoszę smycz idę w stronę domu ale jak różnymi drogami w ten sposób pies nie kojarzy momentu przywołania i zapinania na smycz więc chętniej wraca, i nie zawsze to że jest na smyczy oznacza od razu kierunek dom :) Nie jest idealnie ale to rozwiązanie znów sprawiło że spacer to przyjemność, mam nad nim większą kontrole. Jak bawię się z nim od początku spaceru to w 99% przypadków ja pierwsza zauważam innego psa. Bawię się z Bako dalej np szarpakiem i przydeptuje smycz. Gdy Bako go zauważy już nie jest w stanie mi uciec.
Ja wypracowałam taka metodę i ona i służy być może nie jest ona do końca poprawna ale wiem kluszczonka, że próbowałaś już wszystkiego ja też. Uważam że czas też robi swoje, im pies starszy tym potem łatwiej( w naszym przypadku). Ale pracuj już teraz bo to dłuuuugi okres nauki. To chyba TAKI TYP :)

kluszczonka - 28-02-2012, 21:40

Podoba mi się Twoja metoda, na pewno ją wypróbuję, chociaż moze byc ciezko bo w centrum miasta mieszkam i poza 2 parkami nie mam nic do wyboru. Metoda przywiązanej smyczy jest ok, bo faktycznie na ten metaliczny dzwięk odpinanej smyczy od obroży marey zaczyna świrować i biegnie przed siebie jak popażony.

[ Dodano: 28-02-2012, 21:42 ]
Dzis bylismy w parku i było trochę lepiej, może dltego że poszliśmy do innego niż zwykle więc nie uciekał, chociaż rozglądał się non stop pomimo iż biegała za piłką , co chwilę odwracał łep i sprawdzal czy aby na pewno nie ma jakiegoś psa.

dogomaniaczka - 28-02-2012, 21:55

Co prawda Kawka to nie labrador, ale miałam ten sam problem. Kawa po prostu kocha psy. Wszystkie - małe i duże, szczekające, warczące, uciekające... Po prostu każde. Dodatkowym problemem było to, że Kawę znalazłam na ulicy, nie była przyzwyczajona do wracania na zawołanie. Kiedy spuszczaliśmy ją ze smyczy super się bawiła, ale jak przyszło do przypięcia smyczy i powrotu do domu, zaczynał się koszmar. Uciekała nawet wtedy, kiedy w pobliżu nie było psów. Gdy psy się pojawiały, to już zupełnie miała mnie w poważaniu.

Poszłam z nią na łąkę uzbrojona w kosmiczną ilość smaczków, puściłam ją luzem i dałam się wybiegać. Zabawę przerywałam jej wołaniem. Jeśli do mnie przyszła i pozwoliła chwycić za obrożę (umożliwienie zapięcia smyczy), dostawała smaczek. I powtórka. Znów zabawa. I powtórka. I tak do znudzenia. Po jakimś czasie za przyjście zamiast smaczka dostawała głaski i też wracała. Później włączyłam innego psa biegającego luzem. Do skutku. Teraz Kawa potrafi przerwać zabawę z psem i wrócić. Nigdy nie zabieram jej od razu do domu, tylko funduję jeszcze kilka minut spaceru na smyczy dla wyciszenia (jest bardzo rozchodzona po zabawie z innymi psami).

Niestety, kiedy Kawa jest na smyczy i zobaczy psa, zaczyna szczekać, wyrywać się, piszczeć. Wtedy zmieniam kierunek marszu nie zwracając na nią uwagi. Zaczynam widzieć pierwsze efekty. Szarpanie jest coraz słabsze, a odgłosy coraz cichsze. :D

dominika92 - 19-07-2012, 18:15

kryzys :cring: :cring:
Robię chyba wszystko co się da, ćwiczę ile się da..chodzę na linie z psem, bo inaczej się nie da..mój pies ma jakąś manię jeśli chodzi o psy..głuchnie, pies najważniejszy, za psem poleci n drugi koniec parku..ile tak można :cring: Jest to już męczące, niedługo kończy 2 lata, wszystkim wychodzi, tylko nam nie, mimo, że tyle ile ja z nią ćwiczę to chyba mało kto tyle ćwiczy, żeby było dobrze..
Póki co odkładam pieniądze na sterylkę, więc behawiorysta też odpada. Eh..kryzys

neravia - 19-07-2012, 19:31

dominika92, a ile razy w tygodniu spotykacie się tylko na psie zabawy z Helą i innymi psiakami? czy to jest dla niej najwspanialsza rzecz na świecie? może jednak znajdzie się coś innego- aport? smaczki? jakaś Wasza wspólna zabawa?
dominika92 - 19-07-2012, 20:04

codziennie się bawi z psami :) Codziennie rano idziemy do parku najpierw ja z nią chodzę spokojnie, zazwyczaj przyjdzie jakiś pies, pobawią się chwile i właściciel idzie, potem przychodzi roczny labrador i się bawią razem codziennie bo się umawiamy z jego właścicielką:), potem rzucamy im aporty..Popołudniu też chodzę i widzi się z różnymi psami jeśli tylko jakiś będzie w parku..wieczorem to zazwyczaj spokojny spacer na smyczy albo w parku i ćwiczenie komend (oczywiście głownie przywołania) ,aportowanie...
Zdecydowanie jest to dla niej najwspanialsza rzecz na świecie :D Lubi aportować, lubi biegać za piłką, za frisbee, ale wszystko to przestaje mieć sens, jak widzi psa :P
Więc nie wiem już co mogę jeszcze zrobić, ekstra ciastka też nie działają,bo ostatnio specjalnie kupiłam wątróbkę i piekłam:P

Pikuś - 19-07-2012, 20:11

A nosiłaś parówki? :P
dominika92 - 19-07-2012, 20:12

Nosiłam :P
Pikuś - 19-07-2012, 20:15

Domi, ja mam to samo z Mazakiem, cokolwiek bym nie miała pies ważniejszy. Tutaj chyba można ćwiczyć przywołanie i brak jakiegoś zainteresowania pobratymcami, to wsyzstko :)
neravia - 19-07-2012, 20:24

hmmmm, moja ma prawie rok i ma podobnie, ale widzę postępy, no i na drugi koniec parku nie poleci do psa, raczej ważniejsze jest frisbee które trzymam w rękach. U nas w trakcie zabaw z psami, już po dłuższej chwili Kami woli towarzystwo ludzi a jak widzi coś do aportowania, to psy stają się potencjalnymi złodziejami więc skupia się tylko wtedy na ludziach, a jak Hela robi podczas dłuższej zabawy z psami?Potrafi bawić się z nimi bez końca czy w pewnym momencie jest coś ciekawszego? Może też być tak, że Hela idąc do parku oczekuje tej zabawy z psami za każdym razem, jeśli tak często spotykacie się z innymi właścicielami i wypatruje tylko kompanów do zabaw.

[ Dodano: 19-07-2012, 20:29 ]
dominika92, wiem, że dużo ćwiczycie, a ćwiczysz tak, że każesz jej usiąść i czekać podczas wymijania jakiegoś psa? oczywiście nie jak ten kontakt już występuje z psem, bo wtedy ciężko już poskromić emocje, ale ja robiłam tak, jak już z daleka widziałam zmierzających w naszą stronę spacerowiczów z psem, kazałam jej usiąść i zostać tak, póki nie wyminą nas, za dobre czekanie oczywiście nagroda. wydaję mi się, że to dobre ćwiczenie, jeśli chodzi o powstrzymywanie labradorowej miłości do innych psiaków.

Rysia88 - 19-07-2012, 20:33

Domi u nas JEDYNE co wygrywa z innymi psami to przeciąganie się sznurem - wtedy nie istnieje cały świat.... może Hela też ma takiego świra na szarpanie się??

Dzisiaj Atos pierwszy raz w życiu był zadowolony, że psia koleżanka sobie poszła :-o był cały obrażony, że zabierała mu zabawki i po aporty do wody biegła pierwsza... sfochany nawet nie wchodził do wody. Jak Tola poszła to odżył - chciał, żebym mu rzucała zabawki itp. :-o ale ogólnie to też psy najważniejsze...

dominika92 - 19-07-2012, 20:33

Hela się będzie bawić dopóki ten drugi pies nie padnie. :P Wtedy jak już tamten nie ma siły i z nią nie biega to sobie coś wącha i jest do odwołania, ale dopóki jest szał zabawy to nie ma opcji..Unikam dlatego też psów,które biegają jak nakręcone w kółko i bardzo daleko odbiegają,bo wtedy nie mam nad psem żadnej kontroli. :|
Owszem lubi pobiegać za piłką, albo pod warunkiem, że ten pies z którym się bawi też biegnie i potem najlepiej przechwytuje i ucieka żeby ten pies ją gonił i jej zabierał..:P
Natomiast ten labrador, z którym się bawi jest tak nakręcony na aporty,że dla niego nawet ciastka nie istnieją..dlatego najpierw się bawią razem, a potem jeszcze im rzucamy aporty i biegają razem po piłkę, ale cały czas się muszę rozglądać, czy gdzieś nie idzie jakiś pies, bo Hela na bank do niego poleci, żeby się bawić..każdy jest dobry do zabawy..:P

dominika92 - 19-07-2012, 20:36

Rysia88, próbowałam, w domu uwielbia się przeciągać (o dziwo tylko ze mną, bo wie że tż jest silniejszy i z nim nie wygra :D ) ale na zewnątrz mogę jej tym sznurkiem machać przed nosem..no chyba, że inny pies zacznie się bawić to wtedy nagle interesujące się staje bo można zabrać i drugi pies może będzie ją gonił, to najfajniejsza zabawa :doubt:

neravia, robimy tak, jak widzę z daleka to łapię linę lub biorę na smycz i każe jej siadać..ale mimo tych ćwiczeń,jeśli ja bym nie zauważyła pierwsza to by pobiegła do tego psa:(

jak można AŻ TAK kochać psy?? Ona by się z własnymi dziećmi chciała bawić!! :beated:

neravia - 19-07-2012, 20:42

dominika92 napisał/a:
Natomiast ten labrador, z którym się bawi jest tak nakręcony na aporty,że dla niego nawet ciastka nie istnieją..

to tak jak moja Kami ;D

dominika92, mi się wydaję, że musisz na Helę znaleźć kruczka- czy aport jakiejś zabawki/ frisbee czy szarpanie czy coś innego, związanego z Tobą. Na pewno, trzeba to wzmocnić i trenować, że na tym na skupiać uwagę(czyli i na Tobie), np naukę aportu (czy przykładowego szarpania) rozpoczynasz od ćwiczeń w domu i kończysz w najlepszym momencie zabawy, zabawkę chowasz i tylko czasami do tych zabaw wyciągasz ponownie. My tak nauczyliśmy Kami z frisbee, jak wyciągam teraz z mojej torebki spacerówki dysk, świat przestaje istnieć bo tak go dobrze zapamiętała.

madziula85 - 20-07-2012, 00:09

Witam wszystkich :) Ja miałam podobny problem mój pies również biegł za innymi psami na oślep nie interesując się w ogóle mną, chociaż w domu jest bardzo posłuszny, a do tego chodzi za mną krok w krok, jak mój cień, nie mam możliwości posiedzenia 10 min w innym pokoju, musi być ciągle ze mną, a na podwórku no cóż, każdy pies zabierał całą jego uwagę, musiałam biegać za nim bo biegł do każdego psa niestety zdarzyło się tak, że został dwa razy lekko ugryziony przez psy które go nie tolerowały, tak się wystraszyłam że bałam się go puszczać , żeby jakiś pies nie zrobił mu krzywdy, a do tego po tym incydencie sam przestał tolerować niektóre psy. gdy bawił się lub widział idące psy nic nie skutkowało, przysmaki, ulubiona zabawka, po jakimś czasie zauważyłam że reaguje na patyki, ale najlepszy efekt dało odchodzenie w inna stronę, gdy biegł za psem wołałam go odwracałam się i szłam w inną stronę, wołając go ale nie odwracając się i nie patrząc na niego, a nie tak jak do tej pory, że biegałam tam gdzie on. Zrobiłam tak kilka razy pies gdy zobaczył, że odchodzę od razu zostawiał koleżków i biegł do mnie, oczywiście od razu było chwalenie, głaskanie go, tulkanie bo mój woli to sto razy od smakołyków :) teraz gdy idę na spacer z koleżanką a on biega ze swoją ukochaną sunią, sam się mnie pilnuje gdy tylko widzi że się oddalam przybiega, kładzie się na ziemi i czeka aż przybiegnie jego psiapsióła :)
Fadkowa - 18-09-2012, 22:02
Temat postu: Nadmierna Ekscytacja
Mam wielki problem, nie jest już to co było ale ... może wy macie jakiś sposob metode? Kiedy Fadek zobaczy kogoś kto zwraca sie do niego "fadziuss" Fadzikk ojejkuu jaki slodki piesek " Pies jest nie do ogarniecia .... zaczyna skakać cieszyć sie .. nie ogar totalny.... Wiem ze to po czesci tez wina ludzi... ale może w jakis sposób wpłynąć na to można ... ogarnac jakos temat . Naprawde ja juz nie wiem co ja mam z tym szogunem robic. Ekscytacja na maksa... Jak powiedziec obcym ludziom zeby nie reagowali.. obracali sie... Moze macie jakis pomysl?? jak mu wybic to z głowy ;/
myszkapatii - 18-09-2012, 22:47

Ja w takim momencie odwracam uwage psa tak zeby skupił sie na mnie są to różne sposoby smakołyki patyki wołanie cmokanie ... pomaga
agata01510 - 19-09-2012, 00:16

Mój biszkopt też się tak ekscytuje :-P , jak ktoś przychodzi do domu to kręci dupką ze swoją poduchą, albo inną zabawką, którą wtedy ma w pycholu, nie ważne czy to jest znajomy, czy ktoś obcy, musi pokazać i obnosić się z dumą, że ma w pycholku uślinioną zabawkę, a ogon zamienia się wówczas w śmigło helikoptera :D :D :D . Może przyjść do domu po dwugodzinnym intensywnym spacerze, ale jak ktoś przyjdzie to tak czy siak energia go rozpiera, ale na chwilę. Zawsze wszystkich proszę, żeby zwyczajnie nic do niego nie mówili, nie interesowali się nim, jakby go nie było i zazwyczaj po kilku minutach ekscytacja mija. Jeśli zaś na spacerach ludzie mówią o jaki wspaniały i śliczny piesek, robi dokładnie tak samo jak w domu tylko szuka jakiejś prowizorycznej zabawki, zazwyczaj to jest jakiś patyk, ale wtedy obserwuję jego zachowanie, jeśli jest mile nastawiony, to trzymam go krótko, żeby nie skakał i nie próbował " pocałować " tego kogoś, jeśli zaś widzę jego najeżony grzbiet, postawione uszy i skupiony wzrok oraz uniesiony do góry ogon to oznacza to, że dana osoba mu się zwyczajnie nie podoba i proszę, aby się nie zbliżała do niego. Ramzes wyczuwa osoby, które nie lubią, czy nie tolerują zwierząt, albo też źle je traktują :( , nie wiem czy Wasze pieski też tak mają, ale zauważyłam to już jak miał jakieś pół roku, że warczy i szczeka i jeży się, na widok pewnych osób, a że mieszkam na niedużej wiosce, gdzie prawie wszyscy się znają i wiedzą wszystko o sobie, to wiem że tak właśnie jest. Mam sąsiadkę niby fajna babeczka, ale jakiś czas temu może ze 3 lata minęło, miała kota, o którego tak dbała, tak karmiła, że zwyczajnie kociak przeniósł się wtedy do mnie, bo ta pani chyba nie wiedziała co to jest obowiązek i odpowiedzialność za zwierzaka,zimne i mroźne zimowe noce kociak spędzał na podwórku, był mały, miał może jakieś 4 miesiące, strasznie miauczał i chodził koło naszego domu, wręcz siedział na parapecie mojego okna i prosił wpuść mnie bo tak zimno, Ramzes był przyzwyczajony do kota, bo mieliśmy w domu kociaka kiedy on się pojawił, ta kobieta wychodziła z założenia, że kot to kot i powinien łapać myszy, no niby tak, ale serca nie miała i nie ma nadal dla zwierząt i choć z Ramzesem nie miała nigdy bliskiego kontaktu, on od małego tak na nią źle reagował, wystarczy że ją zobaczył, albo usłyszał a już była zmieniona postawa i jeżyk, zastanawiałyśmy się z mamą o co chodzi, przecież ona nigdy mu nic nie zrobiła, nawet do niego się nie zbliżyła :< . Ale jest jeszcze kilkoro ludzi w wiosce, którzy są podobni do tej kobiety, nie lubią zwierząt, nie tolerują ich, ale je mają, szkoda gadać i Ramzes na wiele tych osób reagował podobnie,a nawet tak samo i tak się połapałam i nauczyłam rozpoznawać jego zachowanie w stosunku do innych ludzi. Z reguły dzielę się nim z innymi, kocha go większość dzieci z okolicy, przytulają go a on jest w siódmym niebie. Nie traktuję go jak słonia w składzie porcelany, mój i tylko mój nie nie, tylko obserwuję jego postawę kiedy ktoś nas zaczepi to wiem, ten czy ta mogą go pogłaskać, to dziecko czy tamto też, ale to jest tylko przywilej ludzi, którzy lubią i szanują zwierzaki, jest takie powiedzenie, nie wiem czy dobrze je sformułuję, to jest coś w rodzaju " JAKIE MASZ SERCE DLA ZWIERZĄT, TAKIE MASZ SERCE DLA LUDZI " i mój rudzielec ukochany doskonale to rozumie. Oczywiście jest też wiele cech u ludzi których nie lubi, nie przepada za ludźmi którzy są pod wpływem alkoholu, którzy wymachują rękami, albo mają bardzo niski ton głosu, nie jest wobec nich agresywny, ale ostrożny i ostrzega, że dana osoba mu w jakiś sposób nie odpowiada. Wtedy nie ma opcji, żeby ktoś taki do niego mógł podejść. Pozdrawiam ;* ;* ;*
BroX - 22-10-2012, 21:28
Temat postu: Żywiołowa i niesforna 3-letnia Labradorka - i ja w roli supe
Witam wszystkich serdecznie, jestem nowy na tym forum i potrzebuję pomocy w sprawie slicznej czarnej labradorki. Psinka nazywa się Yuna, ma około 3 lat i jest bardzo psotna. Cały problem polega na tym, że moje kuzynostwo wyjeżdża do pracy w niemczech, a ja prawdopodobnie będe miał przyjemność zaopiekować się Yuną, z którą nie bardzo się dogadujemy... Pomijam fakt, iż strącanie telewizorów, przewracanie kwiatków, itp. ma opanowane do perfekcji, ale dlaczego nie możemy znaleźć wspólnego języka? Psinka nie chce się mnie słuchać, skacze jak opętana, szczeka na wszystko i na wszystkich. Powodem całego zamieszania prawdopodobnie jest brak zainteresowania ze strony rodziny, oraz zbyt krótkie spacery. Czy pieska w tym wieku można jeszcze czegoś nauczyć?
Powiem szczerze, że nie bardzo potrafię się obchodzić z takim pieskiem a nie ukrywam, że jest śliczna i taka psinka zasługuję na godne życie. Sam mam kotka perskiego, i jednak 2-kilogramowy kotek jest o wiele mniej kłopotliwy, a to wielkie sliczne bydle ciężko jest utrzymać na smyczy :) Byłby ktoś w stanie poradzić mi, w jaki sposób można dotrzeć do takiego stworzonka? Myślę, że nie wszystko stracone. Kiedyś byłem świadkiem, jak na jasnych błoniach pewna brązowa labradorka słuchała swojej pani, jakby była zaprogramowana, reagowała dosłownie na każdą komendę...
Czy można choć ułamka czegoś takiego nauczyć 2-3 letnią głupolkę? Jeśli ktoś ma podobnego pieska, i chciałby dać mi kilka porad, niczym zaklinacz psów z discovery czy podobnego programu, to z góry dziękuję za odpowiedź na mojego posta. :)

Nikaaa - 22-10-2012, 21:38

BroX napisał/a:
niczym zaklinacz psów z discovery
Takich rad tu raczej nie dostaniesz :P Ten pan zaklinacz uzywa często kontrowersyjnych metod, a można osiągnąc takie same efekty stosując bardziej pozytywne szkolenie ;)

Ale do rzeczy. Nauczenie posłuszeństwa 3 letniego psiaka jak najbardziej jest mozliwe :) Ale będzie to wymagać od Ciebie mooorza cierpliwości.
Najpierw zaczełabym od spacerów. Labradory to bardzo aktywne psy i niewybiegane moga sprawiać kłopoty. Pływanie, aportowanie - to wszystko napewno pomoże suńce troszkę się wyciszyć. Wtedy możesz przystąpić do szkolenia, łatwiej jej się będzie skupić. Czy psina zna jakiekolwiek komendy?

Co do chodzenia na smyczy polecam szelki typu Easy Walk - mozna je zamówić u firmy Dog Style (skontaktować się mozna poprzez strone internetową http://dogstyle.republika.pl/ ) są to szelki posiadające zapięcie na klatce piersiowej psa, co uniemożliwia ciagnięcie.

Na reszte pytań cięzko jest odpowiedzieć tak ogólnie. Najlepiej każdy problem potraktowac indywidualnie i postarać się go rozwiązać. Póki co powinieneś pokazać suni jakie zasady panuja w Twoim domu - będzie sprawdzać na ile może sobie pozwolić, a Ty musisz być twardy i egzekwować posłuszeństwo.

No i witamy wśród właścicieli labradorów! :haha:

83KAFI83 - 22-10-2012, 23:55

Nikaaa napisał/a:
BroX napisał/a:
niczym zaklinacz psów z discovery
Takich rad tu raczej nie dostaniesz :P Ten pan zaklinacz uzywa często kontrowersyjnych metod, a można osiągnąc takie same efekty stosując bardziej pozytywne szkolenie ;)

Ale do rzeczy. Nauczenie posłuszeństwa 3 letniego psiaka jak najbardziej jest mozliwe :) Ale będzie to wymagać od Ciebie mooorza cierpliwości.
Najpierw zaczełabym od spacerów. Labradory to bardzo aktywne psy i niewybiegane moga sprawiać kłopoty. Pływanie, aportowanie - to wszystko napewno pomoże suńce troszkę się wyciszyć. Wtedy możesz przystąpić do szkolenia, łatwiej jej się będzie skupić. Czy psina zna jakiekolwiek komendy?

Co do chodzenia na smyczy polecam szelki typu Easy Walk - mozna je zamówić u firmy Dog Style (skontaktować się mozna poprzez strone internetową http://dogstyle.republika.pl/ ) są to szelki posiadające zapięcie na klatce piersiowej psa, co uniemożliwia ciagnięcie.

Na reszte pytań cięzko jest odpowiedzieć tak ogólnie. Najlepiej każdy problem potraktowac indywidualnie i postarać się go rozwiązać. Póki co powinieneś pokazać suni jakie zasady panuja w Twoim domu - będzie sprawdzać na ile może sobie pozwolić, a Ty musisz być twardy i egzekwować posłuszeństwo.

No i witamy wśród właścicieli labradorów! :haha:


ja chyba kupię te szelki wyglądają dobrze http://dogstyle.republika.pl/szelkitreningowe.html

nikitka02 - 23-10-2012, 09:41

Witam. My pare tygodni temu przygarnelismy 2,5 letnirgo labradora. W domu o wiele lepiej sie zachowuje niz psinka o której mowa. Lecz spacery to jest tragedia. Ciągnie bardzo do psów obcych do kazdego krzaka drzewa.Zaczełam stosowac metode ktora pare osób Mi poleciło i byc moze z czasem zajarzy oco chodzi. Zmieniam kierunek kiedy zaczyna ciagnąc. Prawdopodobnie nie lubi samców. :/ Też przed nami dużo pracy. Ale ja wierze ze sie uda. Czas cierpliwosc i pozytywne myslenie. Forum jest kopalną wiedzy . Wiele można znalesc mądrych sprawdzonych porad.
Di - 23-10-2012, 15:20

nikitka02, zmiana kierunku jedną kwestią; ale jak pies Cię ciągnie spróbuj zaprzeć się na szeroko rozstawionych nogach, na napiętej smyczy tak, żeby pies nie był w stanie zrobić dalej kroku. Równocześnie wołaj: "Noga" albo "do mnie" albo "równaj", kiedy pies poluźni smycz - klik klikerem i smakołyk. Jeżeli nie używasz klikera, nagradzaj go smaczkiem, kiedy zwolni nieco smycz w Twoim kierunku.

A Tobie, BroX, polecam przejrzenie tematów o szkoleniu psiaka; mamy tutaj prawdziwych znawców, szkoleniowców, hodowców i weterynarzy; na pewno znajdziesz odpowiedzi na swoje pytania i wiele sposób na aktywny i równocześnie 'pedagogiczny' sposób spędzania wolnego czasu ;)
Metod "tradycyjnych", khem, się wystrzegaj; żadne szarpanie, kolczatki, dławiki, bicie, przyciskanie do podłogi... Na pewno nie wróży to zacieśnianiu przyjaznej więzi między Tobą, a Twoją podopieczną.

Almathea83 - 20-01-2013, 11:08

dominika92, czy Helena się choć trochę uspokoiła? :) U nas nadal to katorga jak spotkamy innego psa. Są trzy ścieżki:
- Moren robi tzw placka czyli kładzie się i czeka- wtedy już wiem, że nie mogę mu pozwolić na kontakt z piesem (z psiej szkoły), gorzej jak właściciel drugiego psa koniecznie chce się przywitać :beated:
- wyrywanie się do psa w celach zabawowych, tu akurat jakoś daje się w miarę odciągnąć i pójść dalej, gorzej jak to jest jeden z kumpli, wtedy mogę instalować narty/wroctki/sanki :-P
- wyrywanie się do psa ze szczekaniem, ostatnio miałam możliwość sprawdzenia co to za szczek, po podejściu do psa nic się nie działo (tzn pies bez pana podszedł do nas a Moren na niego szczekał), wiem też natomiast że do ONka, haszczaka czy pittka bym go tak nie puściła bo Moren nie lubi tych ras- tylko jak rozpoznać, czy jest to szczek z ekscytacji czy z wrogości- w obu przypadkach ogon mu merda ale może jakoś inaczej w obu przypadkach? Jak sobie z tym radzić? Trochę to uciążliwe, ludzie patrzą i pewnie myślą, że mam agresywnego labka echh

Di - 20-01-2013, 11:12

Almathea83 napisał/a:
- Moren robi tzw placka czyli kładzie się i czeka- wtedy już wiem, że nie mogę mu pozwolić na kontakt z piesem (z psiej szkoły), gorzej jak właściciel drugiego psa koniecznie chce się przywitać :beated:


Bianka też tak robi. Idę sobie spokojnie na spacer z naprzeciwka inny pies - Bianka w okopach. Nie pomaga nic. Prośba, groźba, smaczek. Jeżeli pies gubi się z horyzontu, muszę ją jakoś uspokoić, żeby nie chciała się wyrwać za nim, ale jest raczej okey. Gorzej, jak pies zmierza w naszą stronę. Ślinotok, piski, kopanie łapami w bezruchu.

Czyli w takich sytuacjach co zrobić? Poczekać aż pies przejdzie i normalnie wstanie i iść dalej? (zakładam, że właściciel drugiego psa nie chce się witać).

Almathea83 - 20-01-2013, 11:18

Di, poczekać aż przejdzie i nie pozwolić się przywitać. Jeśli pies jest dalej (np po drugiej stronie ulicy), można spróbować odejść w innym kierunku, gdy psy są na tej samej wysokości czyli jak się gdzieś z daleka mijają- trzeba tylko odpowiednio wyczuć moment i jak się wstrzeli to naprawdę działa, wiele razy udało nam się tak odejść :) najgorsze co można zrobić to wykonać krok "na psa" tego drugiego czyli zmusić naszego do wejścia na tamtego.

Jak masz drugą osobę to ona może też zasłonić widok Biance i wtedy można probować odejść :)

co ciekawe, podobno nie jest to objaw jakiejś uległości tylko zaznaczenia terenu "ja tu sobie siedzę i nigdzie się nie wybieram, teraz Twój ruch" :)

AnIeLa - 20-01-2013, 11:20

Almathea83 napisał/a:
- Moren robi tzw placka czyli kładzie się i czeka- wtedy już wiem, że nie mogę mu pozwolić na kontakt z piesem (z psiej szkoły), gorzej jak właściciel drugiego psa koniecznie chce się przywitać :beated:


o A czemu tak? Asior też tak robi czasami.Zazwyczaj jak drugi psiak chciałby do niego podejść ale się boi- ostatnim był Afgan wcześniej szczeniak labradora.No i notorycznie suczka koleżanki która tak bardzo chciałaby się z Nim pobawić ale się boi( ona ma trochę psychikę uszkodzoną ) więc Asior wbija się prawie w ziemie żeby być mniejszym co by psiak do niego podszedł nie bojąc się.

Almathea83 - 20-01-2013, 11:23

AnIeLa, może są jakieś różne typy czekania, Moren jest naprężony naj struna, czoło pomarszczone i CZEKA :-P widziała to nie raz nasza szkoleniowiec i tak poradziła
AnIeLa - 20-01-2013, 11:30

Almathea83, może :) Asior lata całym sobą, ogon mało mu zadka nie urwie.A jakiś czas temu tak bardzo chciał, żeby mały kundelek do niego podszedł że szybko wlazł w dziurę co by takim wielkim się nie wydawać.

On wszystko razem z mordką stara się wbić w ziemię.

Almathea83 - 20-01-2013, 11:44

AnIeLa, a to Moren tak nie ma, on się strasznie eksytuje spotkaniami z psami mimo, że nie są dla niego dziwne, uważam że jest dobrze zsocjalizowany, a jednak zawsze wzbudza w nim takie emocje. Widocznie taki charrakterek "otwarty", może z tego wyrośnie (tak się łudzę) :D
AnIeLa - 20-01-2013, 11:56

Dla Asiora spotkania z psiakami też nie są dziwne.Co prawda dalej się cieszy że pies którego spotkał go nie zaatakował chociaż przed niektórymi wykonuje jeszcze komendę "uciekaj" :P Teraz trzymam tylko kciuki, żeby znowu jakiś go nie zaatakował bo już fajnie ( tfu tfu) udało się wypracować z nim, że psy nie są złe.
dominika92 - 20-01-2013, 12:05

Almathea83, muszę Cię zmartwić- nie :D Wręcz mam wrażenie że jest jeszcze gorzej, nawet jak yorka widzi to się kładzie..tyle, że u nas to chyba jednak uległość, bo jak pies się bliża to Hela od razu uszy do tyłu, merdanie ogonem i na plecy..
Ostatnio nawet sobie myślałam,żeby mi małpa się nie przeziębiła bo potrafi się tak położyć w głębokim śniegu i nijak nie da się jej podnieść..pies musi przejść albo się przywitać i dopiero pójdzie :doubt:
Ona ma fioła na punkcie psów nadal i niezmiennie.. :)

[ Dodano: 20-01-2013, 12:09 ]
No i najpierw się skrada jak kot a potem się kładzie :D

monika72 - 16-02-2013, 10:26

Wasze psiaki się kładą, a mój bandzior robi stójkę na dwóch tylnych łapkach i szczeka, jak piorun. Fakt, ma zbyt mały kontakt z psami, ale w okolicy tylko małe psiaczki i ich właściciele boją się takiego brytana :( Har jest bardzo emocjonalny, mimo że w kwietniu będzie miał dwa latka. Nie chcę juz wspominać o ciągnięciu na smyczy, bo to nie ten wątek... Obkupiłam się w kilka mądrych książek, ćwiczę z nim , ale jakby nie dawało to efektu. Na spacerze ma w nosie przysmaki i zabawki. Ważniejsze są psy ;] Poznałam tu na forum dziewczynę z mojego miasta i mam nadzieję,że wspólne spacery Harcia wyciszą.
Madzialenka - 16-02-2013, 11:35

dominika92 napisał/a:
No i najpierw się skrada jak kot a potem się kładzie

to tak jak moja czym pies blizej tym ona "mniejsza"a z daleka cwaniaczy i sie wyrywa :haha:

iwonadp - 16-02-2013, 14:23

monika72 napisał/a:
Na spacerze ma w nosie przysmaki i zabawki. Ważniejsze są psy
a ty wyobażasz sobie swoje zycie bez kontaktu z innymi ludzmi , mozna oszaleć prawda .
Dominika_Filip - 23-02-2013, 10:42

Ogolnie jak Fido widzi innego psa, to dostaje szalu szczesliwosci i ekscytacji, ze az wyrywa mnie z miejsca wraz z chodnikiem. Zeby byc atrakcyjniejsza dla niego niz jakis pies, musialabym sie kupa wysmarowac z gory na dol, bo od psow bardziej lubi tylko takowe delicje :bad: Ale wczoraj to Fido przeszedl samego siebie i... zlamal lapke suczce (Jack Russel) tesciow. Latal za nia caly dzien, szczekal, bo ona nie chciala sie bawic, skakal na nia (!), az w koncu przeprowadzil szarze i glowa powalil ja na ziemie... ;] :bad: Psina pisnela i nie mogla stanac na tylna lapke. Wet zrobil zdjecie i dzis bedzie ja operowal i wsadzi jej jakis drucik czy cos do usztywnienia kosci... :cring: W sumie, to tez troche wina tesciow, moim zdaniem, bo suka miala cieczke, wiec mogli ja lepiej w domu zostawic, zamiast do nas przywozic. Ale bez cieczki nie jest o wiele lepiej. Nie mam pojecia co mamy zrobic, zeby Fida oduczyc takiej nadmiernej ekscytacji na widok innych psow. W psiej szkole, co ciekawe, wykonuje cwiczenia i nie lata za bardzo do innych psow. Ale na dworze, makabra :-> Jak sie zapatrzy na psa, to nie widzi i nie slyszy nic innego. Na zabawki ani na smaczki nie reaguje - ba, nawet probowalam mu do pyska smaka wsadzic, zeby go rozproszyc, ale zeby mial zacisniete i sie nie dalo. No amok jakis normalnie. W domu - oaza spokoju, przy innych ludziach w sumie tez, chyba ze za blisko przechodza, to czasem skoczy. Czy on z tego troche wyrosnie? :confused:
Rosa - 05-02-2014, 15:44

Widzę,że temat idealny dla mnie. Dołączam się do grona włascicieli psów nadmiernie podekscytowanych innymi psami. Dobrze poczytać,że nie tylko Rico tak ma.
niedostepna123 - 01-03-2014, 19:44

Ja mam suczke ona tez tak ma ma prawie rok i juz widac ze mniej sie rzuca. CIERPLIWOCS!
Natalie - 06-03-2014, 22:45

No cóż, moja na dwie łapy staje i skacze po psach.. :beated:
Carrie - 15-04-2014, 00:28

Ami też uwielbia inne psy, ale robi się wybredny w doborze towarzystwa. Jeszcze parę miesięcy temu chciał się bawić z każdym psiakiem, teraz wybiera ostrożniej (kilka razy spotkał się z agresorami i to go chyba ostudziło). Nie mam pojęcia dlaczego zaczął reagować na komendę 'wróć' i na 'siad' kiedy widzi innego psa w bardzo bliskiej odległości (bo co innego ćwiczyć bez rozproszeń, a co innego jak pojawi się jakiś pies). Bez problemu mogę do niego podejść i go przypiąć bez obaw, że ruszy do zabawy i będę za nim biegać w kółko - bywało tak wiele razy przez ostatnie półtora roku. Zrobił się posłuszny w zeszłym miesiącu i mam straszną nadzieję, że mu to już nie minie :) Może w końcu dojrzał... Ale zdarza nam się czasami, że kładzie się na ziemi i nie mogę go ruszyć. Najgorzej jest jak zobaczy któregoś ze swoich ulubionych kumpli - wtedy do akcji wkraczają ciasteczka :)
Siekiera - 28-04-2014, 04:04

I kolejny.problem blady.jak.widzi psy.to jest masakra.kladzie.sie nie.chce.isc wyrywa.sie.z smyczy ostatnio bylo tak ze.pobiegl do pit bulla ktury.go.gryzl a.balde nadal.chcial.sie.bawic nie.wiem.co poradzic
dominika92 - 28-04-2014, 08:27

Siekiera, musisz znaleźć coś co będzie dla niego bardziej atrakcyjne niż inne psy. Wiem że to trudne bo sama przez to przechodziłam, najlepiej jakbyś skupiał psa na sobie zanim zobaczy on inne psiaki co równa się temu że musisz być od niego szybszy! :) Noś ze sobą wyjątkowe smaki, żadna karma czy coś co dostaje na co dzień ale tylko coś co będzie Ci pomagało właśnie w takich sytuacjach może jakieś ciastka wątróbkowe, albo nowa piłka, którą pies dostaje TYLKO na spacerach! Jak zobaczysz psa to sadzaj swojego przed sobą i na początku miej smaka w ręce na wysokości oczu żeby psa skupić na sobie. To żmudna praca i wymaga cierpliwości i refleksu :D ale da się :) )

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group