forum.labradory.org

Psychika i zachowanie - Nadpobudliwość na spacerze

malawika - 18-03-2012, 00:26
Temat postu: Nadpobudliwość na spacerze
Witam.
Od miesiąca mam w domu 5-cio miesięcznego już labka. Kilka lat nie miałam psa, a koty, więc moje doświadczenie dot. psiej psychiki i zachowań jest trochę abstrakcyjne, bo pies to zupełnie inna bajka niż koteczaczki. Poza tym w domu rodzinnym były wyłącznie owczarki niemieckie, które mają zupełnie inny temperament.

Pomijając fakt, że pies jest cudowny pod względem inteligencji czy pozytywnej energii są też małe chwasty. Jeden, którego nie potrafię zrozumieć, ani wyjaśnić jest głupawka. Nazwałabym to agresywnym dzikowaniem. Za pierwszym razem, gdzieś tak po tygodniu miało to miejsce pierwszy raz - zaczął się ni stąd ni zowąd szarpać na smyczy (powrót do domu) i szarpać zębami ubranie oraz smycz, ganiał w kółko i skakał na przemian. Uznałam, że jest to przejaw dominacji i złapałam w końcu go za kark i przycisnęłam do ziemi mówiąc przeciągle "uspokóóój sięęę", ale niewiele to pomogło, więc powolutku wróciłam z nim do domu, a on poszczekiwał i podskakiwał szarpiąc się. Kiedy indziej miał głupawkę w domu, gdzie taranował koty, po kilkunastu "nie", "nie wolno" dostał klapsa, kazałam mu iść na miejsce i perorowałam, że koteczki nie są zabawkami i nie można po nich biegać. Tym razem moje zachowanie odniosło skutek, bo westchnął i leżał na swoim miejscu jakiś czas. Na ostatnim dłuższym spacerku (znów powrót do domu) dostał agresywnej głupawki, rozdarł mi płasz, skakał na mnie i nie było w tym oznak radości, mimo, że to był popołudniowy dłuższy spacerek to a. aport (raz piłka, raz miś-zabawka, raz jakiś patyk), b. szczotkowanie, c. trochę tresury klikerowo-smakołykowej i d. zwiedzanie okolicy (spokojna, bo mieszkamy na wsi, więc idziemy drogą wyjeżdżoną wyłącznie przez traktory lub w stronę wsi, która nie jest zbytnio zagęszczona pod względem zabudowań). Tym razem go położyłam i pogadałam i zrobiłam coś w rodzaju masażu (mam histeryczną kotkę, która potrzebuje czegoś takiego, bo reaguje kaszlem na np. stłuczony talerzyk), co nawet pomogło, bo wrócił mu humor i grzecznie wrócił do domu.
Nie wiem czy to rozładowanie napięcia czy nadmiaru energii, czy powrót do domu kojarzy mu się z tym, że nie jest wtedy najważniejszy na świecie (pięć rozpieszczonych dorosłych kotów), czy to moment wchodzenia w wiek dorastania, czy może po prostu niektóre egzemplarze tej rasy mają "zły dzień" i wybuchają.

Przepraszam, że napisałam tyle informacji, ale starałam się w miarę treściwie opisać ten problem, a nie mogłam znaleźć nt. temat żadnych informacji. Może dla niektórych to błahostka lub kwestia nie grająca roli, ale chciałabym dmuchać na letnie, bo nie wolę nie popełnić jakiegoś błędu, zwłaszcza, że pies nie jest z hodowli tylko poprzedni właściciele z niego zrezygnowali, kiedy psiul miał 4 miesiące. Prawdopodobnie nie zdawali sobie sprawy z jego potrzeby ruchu. Mieszkał wtenczas w bloku i po adopcji po dłuższych spacerkach początkowo plątały mu się nogi, bo nie był zwyczajny do dłuższych spacerków średnio-przełajowych.

Pozdrawiam :)

diana87 - 18-03-2012, 00:46

jesli skacze na ciebie odwracaj sie do niego plecami to oznacza ze ignorujesz jego zachowanie i staraj sie robic wszystko na spokojnie bez zadnych ekscytacji bo ta rasa wyjatkowo wyczuwa emocje.. jesli reaguje juz na siad to na spacerach w trakcie takich atakow polecam uzywac na mojego skutkuje to gry wpada w atak paniki i chce na sile cofac sie do domu polecam tez zlapanie go za obroze i pociagniecie go kilka krokow przez co pokazuje mu ze nie bedzie po jego mysli i psiak powinien sie uspokoic
malawika - 18-03-2012, 01:02

Dzięki :)
Za pierwszym razem skróciłam mu smycz, kazałam iść przy nodze, co go bardziej rozjuszyło, po kilku minutach złapałam go najpierw za obrożę, potem za skórę na karku, a na końcu przycisnęłam do ziemi. Bardzo mu się to nie spodobało, bo chciał koniecznie udowodnić, że "coś" chce.
Dzisiaj poluźniłam smycz i szłam dalej, ale płaszcz mi rozerwał właśnie z tyłu, po krzyknięciu "nie wolno!" zaczął robić "zajączki", co oznacza raczej radochę z zabawy, a po rozpędzeniu się (smycz ma 2m) przewracał, więc ukucnęłam i zaczęłam coś tam do niego mówić. Jak się zainteresował to zrobiłam mu masaż dzięki czemu się położył i uspokoił.
Zastanawiałam się też czy to nie przeforsowanie komendami, bo nauczyłam go już całkiem sporo i może to być efekt uboczny jego wysiłku intelektualnego ;) A może i nie?
Interesuje mnie przyczyna takiego zachowania. Jestem ciekawa, co jest najczęstszym powodem takich wybuchów u labków. Nie jest to na pewno reakcja na coś nowego, np. włączona maszyna do darta, co już było wymienione na tym forum. Po prostu tego nie rozumiem.

Jak się u nas pojawił znał tylko "buzi" i "siad" :D

Pozdrawiam.

[ Dodano: 18-03-2012, 01:15 ]
Generalnie jest raczej posłuszny (pomijając zjadanie kocich odchodów, chowania butów i kradzieży jedzenia)

aganica - 18-03-2012, 08:10

malawika napisał/a:
za skórę na karku, a na końcu przycisnęłam do ziemi.
Metody siłowe, nie odniosą oczekiwanego efektu, wręcz odwrotnie... może zareagować agresją.
Postaraj się go przechytrzyć. Naucz, że wracając do domu musi coś nieść np. aporter.Rozumiem że pies jest wybiegany a próby buntu są reakcją na powrót do domu.
Sama mam trzy koty ale nigdy ich nie faworyzuję, zwierzęta w domu maja równe prawa.
malawika napisał/a:
dostał klapsa,
Nie tędy droga, psów się nie bije, swoje niezadowolenie okazuj ignorancją, wyprowadzeniem do innego pomieszczenia, powrotem gdy pies się
malawika napisał/a:
złapałam w końcu go za kark i przycisnęłam do ziemi mówiąc przeciągle "uspokóóój sięęę", ale niewiele to pomogło, więc powolutku wróciłam z nim do domu, a on poszczekiwał i podskakiwał szarpiąc się.
uspokoi.Poczytaj o metodzie drzewa.Ignoruj takie zachowanie.
malawika napisał/a:
Zastanawiałam się też czy to nie przeforsowanie komendami,
Nie sądzę, labrador uwielbia pracę umysłową, im więcej myśli i pracuje tym jest spokojniejszy.
Twój pies to jeszcze szczeniak.Sesje szkoleniowe rób często ale krótko by się nie znudził pracą.
malawika napisał/a:
Interesuje mnie przyczyna takiego zachowania.
To jeszcze psie dziecko i ma prawo do wybryków a Twoim zadaniem jest, to wyeliminować...spokojem i rozwagą.Głupawki to normalność nie tylko u szczeniaka :D
Ewelina - 18-03-2012, 09:23

moja ma 5 lat i dostaje głupawek prawie na każdym spacerze. One poprostu takie są wieczne dzieci. Nie staraj sie tego eleminować, bo to jest natura labradora. Poczytaj na temat rasy kup jakąś fajną książkę jak wychować labradora. Labrador to wesołek. Powodzenia :)
diana87 - 18-03-2012, 09:27

nigdy nie reaguj ze zloscia i agresja bo on bedzie reagowal tak samo staraj sie byc spokojna skracaj mu smycz gdy szaleje staraj sie nie denerwowac przy tym bo to jest normalne gdy psiak sie nie bawi z innymi psami niestety tego mu pilka nie zastapisz moj ma juz troche czasu i gdy nie pobawi sie z psami bywa ze tez sie tak zachowuje ale systematyczna praca z psem przynosi wielkie efekty ja ze swoim jak byl w wieku twojego pracowalam z komendami 7-8 razy dziennie po 15 minut tak zeby nie znudzilo sie mu to
Maleńka - 18-03-2012, 15:05

Moj sie uspakaja jak sie pozadne wybawi,wybiega, wyszaleje na spacerze. One juz takie sa i to jest wlasnie jedna z tych uroczych rzeczy :D

[ Dodano: 18-03-2012, 15:06 ]
A zreszta jak bedziesz agresywna pies zacznie sie ciebie bac i mozesz miec potem problemy np z przywolaniem go bo bedzie myslal ze jak przyjdzie to oberwie ;]

Pattina - 18-03-2012, 15:53

malawika napisał/a:
Uznałam, że jest to przejaw dominacji i złapałam w końcu go za kark i przycisnęłam do ziemi mówiąc przeciągle "uspokóóój sięęę"
To żaden przejaw dominacji. Nie możesz w ten sposób reagować,bo w końcu pies zacznie się Ciebie bać, a chyb a nie o to chodzi prawda?
Twój pies to jeszcze dziecko i takie głupawki to normalna rzecz!
malawika napisał/a:
dostał klapsa
I osiągnęłaś coś tym działaniem ?
malawika napisał/a:
dostał agresywnej głupawki
Ja nie wierzę,że to agresja. To zwyczajna nadpobudliwość. Czy puszczasz go ze smyczy ? przeciez taki pies musi się porządnie wybiegać. Gdy będzie zmęczony nie w głowie będą mu ataki głupawek.
Podsumowując biciem psa niczego nie osiągniesz.
Wystarczy go zmęczyć a wszelkie zachowanie które Ci nieodpowiada zignorować, gdy zacznie skakać na Ciebie odwróć się plecami, zmień ton głosu albo wcale się nie odzywaj.
Miej na uwadze,że to młody pies i będzie tak się zachowywać.

Maleńka - 18-03-2012, 15:56

Pattina napisał/a:
Twój pies to jeszcze dziecko i takie głupawki to normalna rzecz!


W pelni sie z toba zgadzam :)

Bora - 18-03-2012, 16:17

Czytam Twój post malawika i uśmiecham się pod nosem, bo opisujesz zachowanie mojej suki kiedy była w wieku Twojego malucha :D Aż się łezka w oku kręci, jakie to kiedyś było szalone i zawadiackie. Bora ma obecnie 5 lat i głupawki zdarzają jej się bardzo rzadko, o chyba że ktoś ją nakręci.
Ja te wszystkie odpały ignorowałam. Podchodziłam do tego "a szarp się na smyczy i tak Ci to niewiele da". Stałam i czekałam aż jej mózg wróci. I wracał, wtedy skupiałam ją na sobie, nagradzałam za ładny marsz i tyle. Z czasem tych ataków buntu było coraz mniej. Myślę że maluch Cie sprawdza, chce wyczuć na ile sobie może pozwolić, czym może zwrócić Twoją uwagę i na ile jesteś cierpliwa. Laby to cwaniaczki :haha: Dobrze wie, że jak capnie Cie za płaszcz to wtedy się zacznie najlepsza zabawa na świecie: targanie materiału, ty sie opędzasz, krzyczysz a o to mu chodzi.

Moja suka dostawała napadów na działce, nauczyłam ją komendy "patrz!". Mam to gdzieś nagrane na aparacie. Postaram się poszukać. Ta komenda wmurowywała jej tupcie w ziemię.


Dasz radę! Z czasem jest coraz łatwiej, ale po prostu masz zdrowego na ciele i umyśle laba, te psy takie są ;D

malawika - 18-03-2012, 17:32

Dzięki wszystkim za rady :)
Dąbek codziennie prawie za każdym razem jest spuszczany ze smyczy. Ma sporo terenu do obwąchiwania. Tymczasem ślady dzików, lisów czy innych zwierzaczków go nie interesują, bo jeszcze nie rozumie, że może z tego coś wyczytać, ale cała reszta świata jak najbardziej. Na razie biega po polach i zrywa badyle i je tarmosi, podrzuca, chce bym się z nim ciągała, jak zna teren to dostaje głupawki i co chwilę biega wokół mnie, podskakując i robiąc zajączki. Jak już jest wybiegany, siadam z nim i go tarmoszę, a potem czeszę (na razie gumowym zgrzebłem, bo kociego grzebyczka nie mogę znaleźć ;) ) W międzyczasie robimy przerwy na stój, zostań, siad, połóż się, leć (idź), przynieś, oddaj, zostaw, chodź, do mnie itp. Tak wyglądają dwa spacerki w ciągu dnia - pierwszy, który trwa ok. 0,5 h i drugi, po południu 1-1,5 h. Pozostałe, jeszcze jeden rano i 3-4 po południu i wieczorem to kierunek rowy melioracyjne i wieś, gdzie są gospodarstwa tutaj komendy: z drogi, lewa, prawa - bo idziemy wzdłuż asfaltowej ulicy). Przy ulicy go nie spuszczam, ale jak idę w kierunku gospodarstw to tak i uczy się nie wbiegać na czyjś teren (najczęściej są nie do końca ogrodzone) i nie podbiegać do ludzi, choć to się nieczęsto zdarza.
Głupawki są praktycznie cały czas - na spacerze i w domu. Mam wrażenie, że on chce mnie też tym rozśmieszać, bo jest fajtłapą i czasem się wyłoży, albo zrobi niezamierzonego fikołka. Jak się śmieję z niego to on też robi przedziwne miny, bo ma dużo skóry tej swojej mordce i widać praktycznie każdą przelatującą myśl ;D
Nie miałam na myśli takiej głupawki, jak opisałam, tylko taką z agresją - szczekaniem, łapaniem zębami za dłonie i ubranie (spodnie i płaszcz) oraz szarpanie smyczy. Nie reaguje wtedy na komendy. Czasem zareaguje na siad, ale wytrzymuje w tej pozycji kilka sekund i dalej się siłuje. Podejrzewam, że jest to jakiś bunt związany z chęcią dominacji, bo wygląda na takiego (jeży się jak widzi biegające daleko psy na swoich posesjach). Poza tym goni nasze koty w ogrodzie. W domu nie, a w ogrodzie on uważa, że jest panem.
Praktycznie zawsze jak wraca musi mieć w pysku smycz, ale w tych dwóch przypadkach niekontrolowanej złości ją szarpał i chciał mi zabrać (nie mylić z przeciąganiem).
Zarówno w poprzednich przypadkach, jak i po wczorajszym amoku dzisiaj jest mega grzecznym pieseczkiem. Piesek ideałek reagujący na wszystkie komendy (oczywiście w swoim tempie)
Zastosowałam wczoraj patent kupowy - wysmarowałam kocie guano mieszanką pieprzu i położyłam na papierku na podłodze. Wytrzymał niecałą godzinę. Pozwoliłam mu zjeść udając, że nie widzę. Miał szczęście, że zostało kilka chrupek w misce :D . Myślę, że poskutkowało, bo dzisiaj jak tylko znajdował na spacerku coś równie smacznego i apetycznego to od razu reagował na "zostaw". Oczywiście po tym - smakołyk.
Co do faworyzowania kotów. Od początku przygotowywałam się do tego i decyzja padła na to, że koty mają pierwszeństwo. Nie dlatego, że pies jest gorszy, a dlatego, że koty zawsze miały pierwszeństwo. Bardziej to decyzja dla kondycji psychicznej zarówno kotów jak i psa. Jak kot je - pies nie ma prawa mu zabrać dopóki kot nie skończy itp. Dzięki temu zaczyna się z nimi zaprzyjaźniać, bo koty wiedzą, że nic im nie grozi. Z jednym już się bawi, z dwoma na razie tylko wita, a pozostałe dwa marudzą na niego z daleka i go ofukują za każdym razem, ale to i tak lepiej niż na początku, kiedy przez pierwsze dwa tygodnie podczas których siedziały pod kanapą, obok miały kuwetę i wychodziły tylko zjeść i to tak, żeby nie widzieć przy okazji psa.
Teraz pracuję nad projektem szafki kuwetowej do której będą wchodziły koty :D

Pozdrawiam,
poniżej sesja zdjęciowa z jednego ze spacerków ;]
Dąbek na spacerku

[ Dodano: 18-03-2012, 18:35 ]
Pattina napisał/a:
malawika napisał/a:
Uznałam, że jest to przejaw dominacji i złapałam w końcu go za kark i przycisnęłam do ziemi mówiąc przeciągle "uspokóóój sięęę"
To żaden przejaw dominacji. Nie możesz w ten sposób reagować,bo w końcu pies zacznie się Ciebie bać, a chyb a nie o to chodzi prawda?
Twój pies to jeszcze dziecko i takie głupawki to normalna rzecz!
malawika napisał/a:
dostał klapsa
I osiągnęłaś coś tym działaniem ?
malawika napisał/a:
dostał agresywnej głupawki
Ja nie wierzę,że to agresja. To zwyczajna nadpobudliwość. Czy puszczasz go ze smyczy ? przeciez taki pies musi się porządnie wybiegać. Gdy będzie zmęczony nie w głowie będą mu ataki głupawek.
Podsumowując biciem psa niczego nie osiągniesz.
Wystarczy go zmęczyć a wszelkie zachowanie które Ci nieodpowiada zignorować, gdy zacznie skakać na Ciebie odwróć się plecami, zmień ton głosu albo wcale się nie odzywaj.
Miej na uwadze,że to młody pies i będzie tak się zachowywać.


Nie zgadzam się z tym, że gryzienie, szarpanie się i niszczenie ubrań to normalna rzecz. Nie chcę na to pozwolić i dlatego założyłam ten post. Poza tym napisałam, że opcje pt. klaps, złapanie za kark, skrócenie smyczy lub ignorowanie go rozjusza. Zarówno skrócenie smyczy (co zrobiłam za pierwszym razem) jak i poluzowanie całkowite (ost. raz) powodowało, że się szarpał. Na pewno lepsze jest skrócenie, bo przy maksymalnie poluzowanej może sobie zrobić krzywdę - rozpędzał się i przewracał po naprężeniu taśmy. Chcę jednak znaleźć prosty sposób, który sprytnie odwróci uwagę mu od takich pomysłów.

[ Dodano: 18-03-2012, 19:08 ]
Bora napisał/a:
Czytam Twój post malawika i uśmiecham się pod nosem, bo opisujesz zachowanie mojej suki kiedy była w wieku Twojego malucha :D Aż się łezka w oku kręci, jakie to kiedyś było szalone i zawadiackie. Bora ma obecnie 5 lat i głupawki zdarzają jej się bardzo rzadko, o chyba że ktoś ją nakręci.
Ja te wszystkie odpały ignorowałam. Podchodziłam do tego "a szarp się na smyczy i tak Ci to niewiele da". Stałam i czekałam aż jej mózg wróci. I wracał, wtedy skupiałam ją na sobie, nagradzałam za ładny marsz i tyle. Z czasem tych ataków buntu było coraz mniej. Myślę że maluch Cie sprawdza, chce wyczuć na ile sobie może pozwolić, czym może zwrócić Twoją uwagę i na ile jesteś cierpliwa. Laby to cwaniaczki :haha: Dobrze wie, że jak capnie Cie za płaszcz to wtedy się zacznie najlepsza zabawa na świecie: targanie materiału, ty sie opędzasz, krzyczysz a o to mu chodzi.

Moja suka dostawała napadów na działce, nauczyłam ją komendy "patrz!". Mam to gdzieś nagrane na aparacie. Postaram się poszukać. Ta komenda wmurowywała jej tupcie w ziemię.


Dasz radę! Z czasem jest coraz łatwiej, ale po prostu masz zdrowego na ciele i umyśle laba, te psy takie są ;D



Dzięki :) Jak tylko uda się Tobie odkopać ten filmik z przyjemnością go zobaczę :-P

bietka1 - 18-03-2012, 23:35

malawika napisał/a:
Na pewno lepsze jest skrócenie, bo przy maksymalnie poluzowanej może sobie zrobić krzywdę - rozpędzał się i przewracał po naprężeniu taśmy.
moze zakładaj mu na spacer szelki? Wtedy ryzyko urazu jest według mniejsze. Piszę o tym, gdyż miałam podobny problem na spacerach z adoptowanym bokserem. W momentach trudnych do przewidzenia zaczynał "szajbę" na smyczy, zachowywał się dosłownie jak dziki koń, potrafił wyleźć z obroży czy źle dopasowanych szelek. Na szczęście nie łapał mnie ani moich ubrań, ale na smyczy dosłownie fruwał. Nie reagowałam w żaden sposób, nie ściągałam smyczy (trochę i dlatego, że to dorosły pies i wtedy jeszcze nie wiedziałam, czy w takim amoku mnie nie dziabnie), stałam jak wmurowana i czekałam, aż mu przejdzie. No i przeszło. On wogóle szybko sie nakręcał, ale nauczyłam się, że trzeba dać mu czas na opamiętanie (własnie takim nic-nie-robieniem), potem jakaś łatwa do wykonania komenda, nagroda i idziemy dalej. U nas podłoże takiego zachowania było inne, u was to emocje dzieciaka, ale myślę, że i w tym przypadku Twój kamienny spokój i nagradzanie za wyspokojenie się powinny zadziałać.No i na pocieszenie - moja prawie sześcioletnia Sara dostaje głupawki jedynie w domu. A ja się ciesze z tego, bo dla mnie to oznaka, że wciąz jest młoda duchem :haha:
Bora - 18-03-2012, 23:59

malawika napisał/a:
Nie miałam na myśli takiej głupawki, jak opisałam, tylko taką z agresją - szczekaniem, łapaniem zębami za dłonie i ubranie (spodnie i płaszcz) oraz szarpanie smyczy. Nie reaguje wtedy na komendy. Czasem zareaguje na siad, ale wytrzymuje w tej pozycji kilka sekund i dalej się siłuje. Podejrzewam, że jest to jakiś bunt związany z chęcią dominacji, bo wygląda na takiego (jeży się jak widzi biegające daleko psy na swoich posesjach). Poza tym goni nasze koty w ogrodzie. W domu nie, a w ogrodzie on uważa, że jest panem.

To troszkę nie tak. To jeszcze psie dziecko, on się bawi, po prostu. Sprawdza: siebie, ciebie, otoczenie, koty, ludzi, psy, sprawdza jak zareaguje kot jak on go pogoni itd. Poza tym powtarza te czynności które mu przynoszą korzyć. np. gonienie kotów jest fajne i będzie je gonił póki nie nauczy się, że to jest domownik i krzywdy mu się nie robi.
Moja suka mieszka z szynszylą - która nie waży nawet 300gramów a Bora potrafi z ogromny wyczuciem poruszać się wokół skaczącego gryzonia. Także wszystko do zrobienia, Twoja w tym głowa :)
Nie podejrzewałabym go o dominacje w tej chwili, to psie dziecko, które sie uczy i do końca nie wie jak sie zachować, ma masę energii, jest ciekawskie i wszędzie musi zajrzeć.
malawika napisał/a:
Zastosowałam wczoraj patent kupowy - wysmarowałam kocie guano mieszanką pieprzu i położyłam na papierku na podłodze. Wytrzymał niecałą godzinę. Pozwoliłam mu zjeść udając, że nie widzę. Miał szczęście, że zostało kilka chrupek w misce :D . Myślę, że poskutkowało, bo dzisiaj jak tylko znajdował na spacerku coś równie smacznego i apetycznego to od razu reagował na "zostaw".

Tutaj nie rozumiem o co chodzi. Pozwalasz, nie pozwalasz.... To pozwalasz czy nie ? :lookdown:
malawika napisał/a:
Poza tym napisałam, że opcje pt. klaps, złapanie za kark, skrócenie smyczy lub ignorowanie go rozjusza.

Pewnie, że rozjusza bo jest nie po jego myśli. Psy klapsów nie rozumieją, nie wiedzą w czym rzecz i o co chodzi... pies ma dłoń/rękę kojarzyć z jedzeniem/pieszczotami, a nie biciem, bo zacznie ci nawiewać kiedy będziesz go chciała dotknąć.
malawika napisał/a:
Jak tylko uda się Tobie odkopać ten filmik z przyjemnością go zobaczę

Szukam, aż znajdę ;)


Chodzicie do miasta na spacery - wiesz, centrum, auta,rowery, dzieci, psy, koty itd. cały galimatias ? 30min takiego spaceru i masz malucha z głowy na pól dnia ;) Taki będzie wymęczony atrakcjami.

malawika - 19-03-2012, 10:02

Szelki będę musiała mu kupić, bo zerwał sprzączki (były plastikowe). Chciałam go zostawić na chwilę w ogrodzie. Nie mamy jeszcze płotu, więc przywiązałam go do haka w samochodzie. Siedmiometrowy sznurek zaklinował się, a on tak ciągnął, że pękły sprzączki. Odpoczynek nie trwał więcej niż 10 minut. :D

Dziś rano znów miał miejsce atak złości (kilka razy "fuj", "zostaw" za kolejnym przysmakiem) kazałam mu usiąść, ale wytrzymał krótko, więc powiedziałam "bieg" i przebiegłam się kawałek. Pomogło.

Cytat:
Tutaj nie rozumiem o co chodzi. Pozwalasz, nie pozwalasz.... To pozwalasz czy nie ?


Co do kupek, to na spacerze absolutnie "fuj!", "fe!", "zostaw!" czasem zareaguje, czasem nie. Jak tak - nagroda.
W domu wystawiałam do tej pory kuwetę, tak do pół godziny (oczywiście koty musiały z niej ostentacyjnie korzystać) i za każdym razem jak zaglądał, to mówiłam "nie, nie wolno", potem raz nagroda ze smakołykiem, raz tylko werbalna. Jednak ja nie mam tyle czasu, by ciągle na niego patrzeć i go filować. Niestety on o tym dobrze wie. W tej kwestii wykazuje się sprytem i cierpliwością - jak moja czujność jest uśpiona to od razu rusza do działania, by nie stracić okazji ;)
Ostatnio przeczytałam, żeby położyć gdzieś wysmarowaną sosem tabasco lub pieprzem. Do tej pory zrobiłam to raz. Jak zauważyłam kątem oka to pozwoliłam mu by środek zadziałał. Niestety pamiętał o tej ostrej smakowej niespodziance zbyt krótko... tipy.pl

Kod:
Moja suka mieszka z szynszylą - która nie waży nawet 300gramów a Bora potrafi z ogromny wyczuciem poruszać się wokół skaczącego gryzonia. Także wszystko do zrobienia, Twoja w tym głowa :)

Niestety nie jest delikatny. Podejrzewam, że wcześniej (jest u nas od 4 miesiąca życia) nie miał bliskiego kontaktu z mniejszymi zwierzętami, bo uderza łapą. Raz kot położył się na plecach zachęcając go do zabawy, a ten ciołek uderzył go obiema łapami. Oczywiście pisk kota, moje "nie wolno!", "niedobry pies!" i zleciały się inne koty z których jeden go ofukał i przybrał pozycję do ataku robiąc się dwa razy większy. Pies się położył i starał "nie oddychać". Niewiele się nauczył, bo je taranuje jak biega. Co prawda, jak się chce bawić to uderza już teraz jedną łapą, co jest chyba postępem.
Nie rozumieją się nawzajem. Podchodzę wtedy i mówię "to nasz kotek" "buzi", "delikatnie"... 2-3 razy poliże, a potem >bach< łapą, kot ucieka, ja mówię "deliiikaaatnieee", a on mnie >bach<. Biorę łapę mówię spokojnie "nie" i odkładam łapę na ziemię, i głaszczę po głowie albo przytulam do niego głowę... >bach< łapą... I tak w kółko. Ale to temat na oddzielny wątek, bo on chce dobrze, a nie wie jak :D

Bora - 19-03-2012, 10:43

malawika napisał/a:
Jednak ja nie mam tyle czasu, by ciągle na niego patrzeć i go filować.

A da radę przenieś kuwetę w takie miejsce, żeby było nieosiągalne dla psa ? Albo kupić taką przykrywaną - żeby psi łeb się tam nie dostał?
Kocie kupy są wybitnie atrakcyjne dla psa. Moja suka wyniucha je z dużej odległości, ale nie ruszy bo tego jest nauczona. Jest w nich coś takiego co psa szalenie nęci.
malawika napisał/a:
Podejrzewam, że wcześniej (jest u nas od 4 miesiąca życia) nie miał bliskiego kontaktu z mniejszymi zwierzętami, bo uderza łapą.

To co, teraz macie okazję to ćwiczyć. Moja też nie miała od razu kontaktu z szylem, zabiłaby go w sekundę tymi mlecznymi zębami.
malawika napisał/a:
Nie rozumieją się nawzajem. Podchodzę wtedy i mówię "to nasz kotek" "buzi", "delikatnie"... 2-3 razy poliże, a potem >bach< łapą, kot ucieka, ja mówię "deliiikaaatnieee", a on mnie >bach<. Biorę łapę mówię spokojnie "nie" i odkładam łapę na ziemię, i głaszczę po głowie albo przytulam do niego głowę... >bach< łapą... I tak w kółko. Ale to temat na oddzielny wątek, bo on chce dobrze, a nie wie jak :D

Na kotach się nie znam, nigdy nie miałam bo po prostu ich nie lubię, jednak zauważyłam że branie małego futrzaka na ręce i pokazywanie psu to kiepski pomysł. Psa to stresuje, nakręca i irytuje i jest jeszcze gorzej.
Może po prostu nauczyć komendy "nie rusz".

malawika - 19-03-2012, 11:58

Kuwejty są w pokoju, który jest zabarykadowany szczytem rozmontowanego łóżka. Dlatego pisałam, że wystawiam mu ją na chwilę i staram się pilnować, ale nie jak cerber by nie czuł cały czas presji.

Co do kotów, to chcę je zaprzyjaźnić, bo w domu panowała równowaga i koty miały dużo swobody. Są bardzo zżyte z ludźmi i chcą też kontaktu z psem. Ich integracja nie polega na tym, że je do siebie przytulam nosami czy trzymam kota na kolanach, a pies siedzi na ziemi. Koty zawsze podchodzą jak kucam, pies też. Więc już się nauczył, że trzeba być w jednym miejscu a nie skakać, a te, które czują się bardziej pewnie podchodzą do niego i dają się polizać, dwa pozostałe są po moim drugim boku, bo jeszcze nie czują, że to przyjaciel. Jeszcze się nie zdarzyło, że były wszystkie 5 przy mnie. Dąbek poliże, złapie delikatnie za ucho lub ogon i mówię "dobrze, delikatnie" "buzi", "nasz kotek", a potem znienacka robi to swoje BACH. Biorę łapę, mówię nie, nie wolno. On się denerwuje, że źle zrobił i koniec pieszczot, bo wtedy łapa chodzi cały czas.

[ Dodano: 22-03-2012, 00:07 ]
Cześć! Bardzo pomogło hasło "biegiem", jak zobaczy coś ciekawego i chce zjeść, a wiem, że to zbyt smaczne, żeby posłuchać, używam tego hasła. Pomaga - uwielbia biegać :)
Co do dzikowania, tak samo - hasło "biegiem" i od razu zapomina, że chciał mi coś udowodnić :)
Szarpanie smyczy - zaczęłam mu na to pozwalać. Teraz nawet bierze końcówkę do mordki i idzie koło mnie trzymając się blisko, kiedy jest z niej spuszczony.
Przedtem nie chciałam mu jej dać, on ją koniecznie chciał. Im więcej mówiłam nie tym bardziej się irytował... Kiedyś słyszałam teorię, że pies nie powinien używać smyczy do zabawy. Okazuje się, że ta teoria jest o kant...
Dzięki wielkie za pomoc i podpowiedzi! :)

Poniżej zdjęcia z wesołej Dębkowej szarpaniny:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group