forum.labradory.org

Archiwum - Pepi - chciał ją zagłodzić - teraz sunia ma szanse na nowe życie

Jaffa - 26-10-2012, 12:40
Temat postu: Pepi - chciał ją zagłodzić - teraz sunia ma szanse na nowe ż
Od dwóch tygodni poszukuję domu dla suczki zabranej pijakowi, któremu już się znudziła, więc postanowił jej nie karmić. Po tygodniu kroplówek i noszenia na rękach, sunia ma się świetnie, a jedynym lekarstwem jest jedzenie i miłość.

a oto przebieg całej historii:
Cytat:
Cześć… moja historia jest bardzo smutna. Miałam swojego Pana, myślałam, że mnie kocha bo kochał… kiedyś ubóstwiał nad wszystko… Teraz mam ok 8 lat i jestem wrakiem psa, który naprawdę tonie. Czy podasz mi dłoń? I uratujesz z tej otchłani?
Od tygodni a może już miesięcy nic nie jadłam, jedynie tyle co udało mi się znaleźć na ulicy. Ale ostatnio nawet i tam nie mogę się najeść bo nie mam już tyle siły by chodzić za panem…
Kiedyś, gdy byłam mała w domu była miska pełna jedzenia. Była woda do picia, była zabawa… Nagle coś się poprzewracało w tym ludzkim świecie, jedzenia było co raz mnie i wody z czasem zaczęło ubywać. W powietrzu pojawiła się dziwna woń. Pana zaczęły opuszczać bliskie osoby a moja ukochana Pani zmarła. I tak zostaliśmy sami. Na początku było fajnie Pan miał dużo czasu dla mnie, nigdzie nie wychodził. Później czułam, że denerwuje go tym, że jestem. Czułam się ciężarem dla niego. Starałam się jak tylko mogłam dać mu trochę radości merdającym ogonkiem, wtulałam się w kolona a on…
Pewnego dnia Pan ciągnął mnie za sobą na ciężkim sznurku. Byłam chuda, ledwo utrzymywałam się na własnych nogach. A on nieubłaganie kopał mnie i popychał bym szła dalej, bym człapała się szybciej. Nie miałam już siły by żyć. Chciałam umrzeć by skończył się już ten koszmar. Jednak nagle wydarzył się cud. Jakaś fajna Pani nakrzyczała na mojego oprawce i zabrała ze sobą.
Wiesz co Pan powiedział mi na dowidzenia? Powiedział, że dawno by mnie uśpił gdyby tylko nie było mu szkoda tych nędznych kilku złotych, za które kupił sobie wódkę…
Moja nowa tymczasowa Pani zawiozła mnie do weterynarza. Okazało się, że mam problem z nerkami i oczkiem. To wszystko zacznie się normować gdy tylko wrócę do odpowiedniej wagi i przyjmę trochę witamin.
Wiem, że nie mogę u niej zostać na stałe ale bardzo dziękuję jej za tą szansę. Bez niej dziś już bym była w psim niebie.
Jestem średniej wielkości suczką, skrajnie wychudzoną. Moje żebra ledwo co nie przebijają się przez skórę. Potrzebuję opieki… Nie jest to jakieś wielkie wyzwanie. Wystarczy mnie stopniowo dokarmić i pokazać na nowo jakie życie może być piękne.
Czekam na zasłużoną , psią emeryturę. Gdybyś to Ty był moim Panem, na pewno byś mnie w takim stanie nie zostawił. Na pewno być mnie oddał nikomu…


Cytat:
Tak tymczasowa Opiekunka opisuje Pepi:

Pepi ma ok 8 lat, jest typowym kundelkiem, sięga do połowy łydki, sama już je i chodzi (co na początku w ogóle nie było możliwe), po schodach wchodzi i schodzi też samodzielnie, jest typem obserwatora; lubi posiedzieć na balkonie i spoglądać na ludzi, uwielbia też głaskanie i drapanie za uszkami (póki co tylko tam bo reszta to same kości) nie szczeka na inne psy, ani na dzwonek do drzwi, dogaduje się z moją labradorką, nie reaguje na koty (a wielu spotykałyśmy u weterynarza, co jedynie bardzo się fretką zainteresowała:P) wciąż jest pod opieką lekarza, ale to w ramach kontroli bo teraz najważniejsze żeby jadła, a samo przybranie na wadze zajmie i tak kilka ładnych miesięcy. jest łagodna, ani razu na mnie nie warczała i nie gryzła nawet jak wyciągałam ciała obce z pyska.
W lewym oku jest lekka zaćma, ale i tak widzi co się wokół dzieje i nie obija się o przedmioty ani w dzień ani w nocy. póki co waży 5 kg, gdzie waga docelowa to 15kg! jak do tej pory piłki i inne zabawki ją nie interesują.







może ktoś z waszych znajomych szuka przyjaznej kundelki?
http://zaginaldom.pl/2012...pelnym-milosci/

chętnie odpowiem na wszystkie pytania:)

Milena - 26-10-2012, 12:48

O boziu :cring: :cring: :cring:
Jaffa, to Ty ją zabrałaś od tego 'człowieka' ?

Chwała za to, cudowny i odważny gest - ludzki. Pepi dostała drugie życie...

nikolajewna - 26-10-2012, 12:57

Jak tak można..? To się w głowie nie mieści :cring:
Jaffa - 26-10-2012, 13:23

tak. ja ją zabrałam. okazało się że 'pan' mieszka w moim bloku i od lat ma problem z alkoholem. spotkałam go jak schodził z czwartego piętra i ciągnął za sobą sunię, która z wycieńczenia nie miała siły chodzić. on ją oddał bez problemu:/ weterynarz jej stan opisał jako 'kachektyczny'
pomaga nam 'viva', zbiera pieniążki żeby pokryć leczenie, oraz szuka domu, ale jak wiecie ze wszystkich możliwości trzeba skorzystać i pomyślałam, że może akurat przez forum ktoś ją pokocha:)

Milena - 26-10-2012, 13:41

Jaffa, oczywście, że tak ;* dobre serduszko masz :)

A jak Pepi to znosi ? Nie tęski ? (w sumie jakby miała za czym...)
Ale mam na myśli, to, że mieszkacie w tym samym bloku, nie ciągnie w tamte stare miejsce ? Widujecie tego byłego właściciela ? Jak wtedy Pepi się zachowuje ?

Jaffa - 26-10-2012, 13:51

na szczęście nie widujemy go. on lubi być 'niedysponowany' przez 2-3tyg a potem 1 tyg przerwy i od nowa... mam nadzieję że Pepi nie tęskni, aczkolwiek zdaję sobie sprawę, że gdyby ją zawołał to ona by pobiegła... :(

w perworze całej sytuacji nie miałam przygotowanego żadnego dokumenty zrzeszenia się psa, więc Pepi musi jak najszybciej znaleść dom, aby on nie wpadł na pomysł, że jak już pies ma się dobrze to chce go spowrotem ]:) a ja musiałabym ją oddać ]:)

Milena - 26-10-2012, 14:00

Jaffa napisał/a:
w perworze całej sytuacji nie miałam przygotowanego żadnego dokumenty zrzeszenia się psa


a może zrób to teraz ? Właśnie póki się nie rozmyśli... :confused:

Jaffa - 26-10-2012, 16:08

'pan' nie otwiera nikomu drzwi. wolę to traktować jako zamknięty rozdział
Milena - 26-10-2012, 16:10

rozumiem, no to teraz trzymam kciuki za kochający domek dla Pepi :) i życzę jak najwięcej zdrówka :)
kasiek - 24-11-2012, 09:55

co u Pepi?

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group