| |
forum.labradory.org
|
 |
Znalazły dom - Dosia i Lusia - labradorki po pseudo w Wielkopolsce
Martoocha - 02-12-2012, 20:48 Temat postu: Dosia i Lusia - labradorki po pseudo w Wielkopolsce Do schroniska w Dalabuszkach k. Gostynia trafiły ostatnio 3 labradorki, prawdopodobnie wyrzucone z jakiejś pseudohodowli, ponieważ mają powyciągane cycuchy. Wszystkie są w wieku ok. 3 lat.
Lusia i Dosia przyjaźnią się ze sobą. To dwie całuśne i zwariowane labradorki. Prawdopodobnie były bite, ponieważ nawet na lekkie podniesienie głosu i przełożenie smyczy kładą się, prawie czołgają. Obie są kochane i bardzo spragnione pieszczot i miłości.
Kontakt do schroniska: 609184745
kasiek - 04-12-2012, 09:47
biedne niunki....
tamis20 - 06-12-2012, 10:15
Lusia juz zarezerwowana
Chelsea - 06-12-2012, 10:21
wspaniale jaki wysyp labków
nikitka02 - 06-12-2012, 10:33
To samo sobie pomyślałam ze przybyło ogłoszeń... Niestety... To strasznie przykre....
tenshii - 06-12-2012, 10:35
| nikitka02 napisał/a: | | To samo sobie pomyślałam ze przybyło ogłoszeń... Niestety... To strasznie przykre.... |
ja mam nadzieję, że to efekt przemijania mody na laby i w pewnym sensie się cieszę - tej myśli się trzymam
nathaliena - 06-12-2012, 10:54
| tamis20 napisał/a: | Lusia juz zarezerwowana
| Potwierdzam Teraz dobre duszyczki poprosze o wizytę PA.
Chelsea - 06-12-2012, 11:20
zatem trzymamy kciuki
kimsi_3 - 07-12-2012, 16:20
Powodzenia dziewczyny:
http://tablica.pl/oferta/...ow-ID1VMQT.html
tamis20 - 07-12-2012, 19:13
Lusiosława 22 grudnia powinna już być na swoim. potrzebny jest domek dla Dosi.mam nadzieje że jej się szybko uda
kasiek - 07-12-2012, 21:56
tamis20, super wiesci
belly - 08-12-2012, 01:16
Z przyjemnością wizytę w sąsiedniej mieścinie przeprowadzę
belly - 12-12-2012, 21:58
Wizyta przedadopcyjna dla Lusi zrobiona Relację już wysłałam do nathalieny.
Tutaj napiszę krótko. Jeśli kiedykolwiek wydarzyłaby się w moim życiu tragedia, która zmusiłaby mnie do oddania moich psiaków to marzyłabym o tym, żeby właśnie na takich ludzi trafiły.
Lusia będzie miała naprawdę kochający i odpowiedzialny domek
Milena - 12-12-2012, 22:00
| belly napisał/a: | | Lusia będzie miała naprawdę kochający i odpowiedzialny domek |
Cudownie
nathaliena - 12-12-2012, 22:28
Wspaniale, zatem czekam na sobotę
belly, bardzo dziękuję za pomoc
jutro Dośka bedzie miała swoje ogłoszenia w sieci, musze jej zrobić nowe zdjęcia w zimowej scenerii i szybko wysłać do nowego domku..
nathaliena - 12-12-2012, 22:31
Dosia po lewej, Lusia po prawej.
kasiek - 12-12-2012, 22:36
slicznotki....
belly - 12-12-2012, 22:41
To było bardzo egoistyczne z mojej strony Mój Basterek będzie miał "blond harem" na labowaniu
tamis20 - 13-12-2012, 06:34
belly, dziękuje za miłą opinie
nathaliena, proszę wysłać mi na maila wszystkie potrzebne dane do ogłoszeń, jutro kończę prace stosunkowo wcześnie więc posiedzę przed kompem. Nie mogłam wczoraj zasnąć i to właśnie przez Dosie. Obiecałam sobie że ona tez znajdzie kochający domek. Rozkleję się pewnie gdy zabiorę Lusie,a Dosia zostanie sama(czyt. bez Lusi). Bardzo liczę na pomoc forum-nie raz robiliście cuda, więc prosze o jeszcze jeden... jeden domek dla Dosiii
belly - 13-12-2012, 08:11
Tamis20 Nie ma za co dziękować, ta opinia to tylko Wasza zasługa [/b]
Milena - 13-12-2012, 12:42
Rzeczywiście szkoda Dosi w tej sytuacji
Ale z pewnością znajdzie również cudowny domek
tamis20 - 22-12-2012, 18:52
Witamy po krótkiej przerwie Chciałam powiedzieć, że dojechaliśmy cało:) o dziwo Luśka nie szczeknęła jeszcze ani razu. Była tak zdenerwowana i podekscytowana że dostała cieczkę. Z Gloria szalały na dworze, ale w domu Luśka już miała dosyć. Widać było że natręctwo glorii ją irytuje, próbowała nawet ją 2x dziabnąć. Stwierdziliśmy że czas odpocząć, i Luśka została w swoim domku. przed chwilą rozmawiałam z mamą, mówiła że : Luska wypiła całą michę wody i zaraz się zesiurdała oczywiście obok maty . pewnie będzie mieć dziewczyna niespokojną noc, ale przyzwyczai się Ogólnie to będzie z niej niezła złodziejka już się za moje buty 2x zabierała, niby idzie grzecznie korytarzem i nagle cappp but w paszczy i pełnia szczęścia
Ewelina - 22-12-2012, 18:55
Cieszę się, że dojechaliście do domu. Malutka na pewno szybko się przyzwyczai
Chelsea - 22-12-2012, 20:03
trzymamy kciuki za Dosię oby znalazła swoich ludzi
nathaliena - 04-01-2013, 12:45
Jest DT dla Dosi w Katowicach. Szukamy transportu dla dziewczynki z Gostynia/Leszna do Katowic, może ktos pomoże?
kasiek - 04-01-2013, 13:50
Dosiu super ,ze znalazl sie dla ciebie cieplutki domek
tamis20 - 07-01-2013, 18:29
Chciałam powiedzieć, że Luśka już w pełni się zaaklimatyzowała,poznała psi dobrobyt np. łóżko . Miała dziś sterylke, jeszcze się nie wybudziła, ale wet twierdzi że wszystko ok. była bardzo dzielna. trzymajcie kciuki żeby sie goiło.
Bardzo się cieszę że Dosi się udało
Ryniu - 07-01-2013, 18:36
| nathaliena napisał/a: | | Gostynia/Leszna do Katowic |
Albo z Leszna do Wrocławia
belly - 07-01-2013, 19:26
Trzymam kciuki za Luśkę I za transport dla Dosi również...
nathaliena - 07-01-2013, 21:22
| Ryniu napisał/a: | | Albo z Leszna do Wrocławia | na kiedy?
Trzymam kciuki za szybki powrót Luśki do normy. Zmieniliście jej imię? Może jakieś zdjęcia? proszęę
nathaliena - 07-01-2013, 22:11
kurczę, tak sobie myślę, tamis20, przecież Lusia dostała cieczkę 23-go grudnia, a dziś miała sterylkę? Bo cieczce trzeba odczekać co najmniej kilka tygodni.
anna34 - 07-01-2013, 22:18
| nathaliena napisał/a: | | przecież Lusia dostała cieczkę 23-go grudnia, a dziś miała sterylkę? Bo cieczce trzeba odczekać co najmniej kilka tygodni. |
ja czytałam,że 2 miesiące
nathaliena - 07-01-2013, 22:19
| anna34 napisał/a: | | ja czytałam,że 2 miesiące | tak, tylke najlepiej jest poczekać. Martwię się o Lusię Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Wiem, ze właściciele chcą,m jak najlepiej dla niej, dziwi mnie, ze weterynarz wykonał zabieg w takiej sytuacji. Tak szybko wykonuje się jedynie w przypadku problemów, np. ropomacicze itp., z tego, co się orientuję..
tamis20 - 08-01-2013, 00:38
W kompetencje lekarza wnikać nie będę, stało się, najważniejsze że Luśka w miare dobrze sie czuje, pewnie jutro będzie popiskiwać,ale z tego co gadałam z mamą wygląda to ok. Nie martwcie się, Luśka to oczko w głowie mojej mamy, jeśli coś się będzie dziać na pewno temu zaradzi. dobrych snów
nathaliena - 08-01-2013, 11:00
| tamis20 napisał/a: | | W kompetencje lekarza wnikać nie będę, stało się, | to jest bardzo poważna sprawa. Porozmawiaj z kompetentnym weterynarzem na ten temat. Ja dziś już zasięgnęlam porady w tej sprawie swojego weterynarza i byłam przerażona szczerze mówiąc. Przed tak poważnym zabiegiem trzeba naprawde najpierw o wszystkim się dowiedzieć. Ale juz za późno niestety.
Trzymam kciuki za Luśkę i jej zdrówko.
Nie mam wątpliwości co do tego, ze chcecie dla niej, jak najlepiej, nie zrozum mnie proszę źle. Absolutnie nie to miałam na myśli. Mam nadzieję, że malutka szybko się zagoi i że nie wystąpią u niej typowe powikłania, które występują u wielu suk, wysterylizowanych w złym terminie.
ANNA_MAJA - 08-01-2013, 15:03
Praktycznie rzecz biorąc, jeśli cieczka zaczęła się 23-go grudnia a sterylka była 7 stycznia, to chyba trudno powiedzieć nawet, że ona była "po cieczce"... To 15-ty dzień....
tamis20 - 08-01-2013, 15:19
ANNA_MAJA, cieczka szybko się zaczęła i szybko się skończyła , to był efekt stresu. nie sądze żeby wet nie zauważył cieczki tak apropo. mnie tam nie było, skoro podjął taka decyzje to najwidoczniej wszystko mu się zgadzało. teraz można gdybać, dla tych kogo interesuje stan psa a nie wieszanie "kotów" to jest w miarę ok. je, pije, i dużo śpi , raz na kanapie raz u siebie nie piszczy. po prostu musi odpocząć.
ANNA_MAJA - 08-01-2013, 15:44
No tak, to zmienia postać rzeczy, skoro szybko się skończyła a nie była normalną cieczką.
Ważne, ze sunia ma się nieźle. Trzymam za Nią kciuki.
Wiesz, moja poprzednia sunia miała planową operację (nic ratującego życie, planowany zabieg) i na 4 dni przed dostała cieczki. Chirurg nie przejął się tym, anestezjolog szykujący psa do zabiegu jak zobaczył - nie chciał przystąpić do przygotowania suni do zabiegu, bo w cieczce się nie operuje. Długo trwała dyskusja (poza gabinetem). Zabieg odbył się jednak na wyraźne życzenie chirurga i przełożonego w jednym ... Potem inni weterynarze nie chcieli mi wierzyć, że ktoś operował mi sunię w cieczce... To podobno - poza sytuacjami ratującymi życie - zalicza się do błędów w sztuce (zrozumiałąm po czasie sprzeciw anestezjologa)
Piszę o tym dlatego, żebyś wiedziała skąd moje "wyczulenie" na temat zabiegów w cieczce.
Tylko i wyłącznie dlatego. I wiem, że lekarze mogą mieć różne podejście do tego tematu.
Nic osobistego z mojej strony.
anna34 - 08-01-2013, 16:02
| ANNA_MAJA napisał/a: | | skoro szybko się skończyła a nie była normalną cieczką. |
no ja wiem,ze u kobiet zdarzają sie w różnych sytuacjach przesunięcia miesiączki,ale u suk to nie słyszałam o cieczce ze stresu?
ANNA_MAJA - 08-01-2013, 16:11
No... Ja też nie...
Ale może nic nie powinno dziwić...
belly - 08-01-2013, 18:37
Przypominam, że Luśka to sunia po przejściach. Skoro cieczka była "nibycieczką" to możliwe, że był to objaw początku jakiejś patologii w obszarze narządu rodnego...
Nie wiem...wetem nie jestem. Schrony też nie wiedzą kiedy suka cieczkę miała, robią sterylki i jakiś epidemii powikłań raczej nie widać.
Tamis20 miziaki dla Luśki
nathaliena - 09-01-2013, 16:53
Jak się czuje Lusia?
belly - 09-01-2013, 16:59
Tamis zalicza maraton po szpitalach z cierpiącą przyjaciółką. Kontaktowałam się z nią telefonicznie. Luśka czuje się dobrze, ma apetyt, merda ogonem non stop. Ładnie się załatwia i nie ma żadnych niepokojących objawów
Nawet próbuje wtarabanić się na kanapę, na szczęście mama Tamis jest czuja
nathaliena - 09-01-2013, 17:01
belly, dzięki za informacje. Cieszę się, że jest wszystko dobrze. U mnie jedna z tymczasowiczem skokiem na kanapę po sterylce uszkodziła sobie szew- musieliśmy jechać założyć nowy, wiercipięta jedna. Jeszcze troszkę i będzie mogła normalnie szaleć
Niech Lusia trzyma kciuki za swoją siostrzyczkę, być może i do niej niedługo szczęście się uśmiechnie
belly - 09-01-2013, 17:06
Trzymają wszystkie "pałukowe" labusie...Luśka, Gloria, Hexa, Baster i nawet nielabowy Tinulec
Przy takiej ilości psich kciukasów musi być dobrze
Powodzenia Dosiu
tamis20 - 09-01-2013, 18:30
no jestem, maraton po szpitalach jeszcze się nie skończył, na razie przerwa na kroplówkę i wszędzie gadają coś innego. współczuje każdemu choremu naszej służby zdrowia.
wracając do tematu Lusiosławy to jest tak jak pisała belly , merdanie ogonem na wszystko i wszystkich, oczywiście apetyt siury i kupsztale są
wszyscy trzymamy kciukasy za Dośke
kasiek - 10-01-2013, 11:33
trzymam mocno ,zdrowka
kimsi_3 - 10-01-2013, 13:26
Dosia jedzie w poniedziałek do DS w Świdnicy
Będzie miaszkała dwie ulice ode mnie. W pobliżu dwa parki, wet na przeciwko.
Rozmowy telefoniczne poczynione, domek wie mozliwie wszystko na temat suni. pytali mnie jaka wyprawke maja zakupić.
wstępnie jestesmy z Małgosią umówione na 18.30 we Wrocławiu na odbiór Dosi i Buni Bo Bunia tez będzie miała DS w mojej okolicy
nathaliena - 10-01-2013, 13:41
| kimsi_3 napisał/a: | | wstępnie jestesmy z Małgosią umówione na 18.30 we Wrocławiu na odbiór Dosi i Buni Bo Bunia tez będzie miała DS w mojej okolicy | na dziś?
nathaliena - 10-01-2013, 14:02
ale ze mnie gapa, dopiero doczytałam, ze poniedziałek,a już myślałam, ze może coś się zmieniło. Czekamy do poniedziałku, ojj, musze wytulić dziewczynkę moją
kimsi_3 - 10-01-2013, 15:32
nathaliena, tez mie czasem tzw "slepota" dopada
Nie bój się - toz to ja Ją będę widziała praktycznie codziennie
kimsi_3 - 15-01-2013, 09:19
Śpiesze z informacjami:
Dosia wczoraj o 21ej dotarła szczęsliwie do Nowego Domku Dostała na powitanie piekny zestaw czerwonej obróżki wraz ze smyczką. państwo mówili,że szelki też zamówione Narazie jest bardzo wylekniona ale co sie Jej dziwić: schronisko-jedno auto-drugie auto-znów nowi ludzie.
Dzieci nie spały. Zeszły na dół i odrazu chciały Ją na smyczy prowadzić
dzisiaj Państwo dzwonili do Małogosi dziękując Ja zjawie sie tam w tygodniu zobaczyc jak sunia się zaklimatyzowała
nathaliena - 15-01-2013, 11:53
wreszcie temat w odpowiednim dziale
| kimsi_3 napisał/a: | | Nie bój się - toz to ja Ją będę widziała praktycznie codziennie | Kasiu, mam nadzieję, z eod czasu do czasu pokażesz nam zdjęcia Dosieńki
Madzialenka - 15-01-2013, 16:20
| kimsi_3 napisał/a: | | Dosia wczoraj o 21ej dotarła szczęsliwie do Nowego Domku |
wspaniale,kolejny psiak uratowany
kimsi_3 - 15-01-2013, 16:39
Obfoce Dosieńke przy odwiedzinach
Narazie Państwo martwia sie bo jeśc nie chce... kupuja kiełbaske i dziwia sie,ze nie chce jeść. Rozumieją jednak,że potrzebuje czasu aby sie przyzwyczaić.
Do dzieci kochana. Przed Nimi najbardziej sie otworzyła...pozwala sie przytulać i głaskać.
Jeszcze problem ze schodami na I pietro. Nie chce wchodzić. Najprawdopodobniej pojade i wypróbuje sposób sprzedany mi przez Monisiaczek
nathaliena - 15-01-2013, 16:59
| kimsi_3 napisał/a: | | Jeszcze problem ze schodami na I pietro. Nie chce wchodzić. | bodulka pewnie nigdy po schodach nie chodziła. Ja jak byłam z dzieciakami, to również nie opuszczała ich na krok.
Na pewno się otworzy, trzeba dać jej czas. W schronisku krótko na początku również była niesmiała, ale szybko jej przeszło, będzie dobrze.
Co do jedzenia - w schronisku suche niezbyt chętnie, natomiast gotowane - ryż+kurczak pochłaniała w mgnieniu oka
Cieszę się, ze już grzeje dupkę w ciepełku
tamis20 - 15-01-2013, 17:35
kimsi_3, Luśka tez nie chciała jeść, ale wpadłam na pomysł zrobienia papki z karmy i to był strzał w 10!! mama do tej pory zalewa jej ciepła wodą karmę(aż napęcznieje) i Luska wpyla aż się uszy trzęsą. suchego nie ruszyła przez cały dzień. I to samo ze schodami, a jak światło zgasło na klatce to kładła się od razu i żadna siła jej nie była w stanie wtedy ruszyć. u mnie nadal nie zejdzie ze schodów, tak się boi, kiedyś jej przejdzie i Dosi też. praca i cierpliwość dadzą efekty. bardzo się cieszę że jest już u siebie
kimsi_3 - 18-01-2013, 16:07
Niose wieści z domku Dosi :
Mała już chodzi po schodach odważyła sie
Jeste jeszcze problem z jedzeniem....ani suchego, ani gotowanego....
Ale w kiełbasce to gustuje Łobuziara
Na poniedziałek jestesmy umówieni na spotkanie, obfoce Dosie i postaram sie sprawdz ic co sie dzieje z jedzeniem.
tamis20 - 23-02-2013, 09:30
A ja muszę nakablować na Lusię. Stała się bardzo agresywna do każdego psa. Zaraz po wyjściu ze schronu warczała na każdego czworonoga ( czy to susza, pies czy szczeniak-bez różnicy) ale teraz to już naprawdę agresor, trzeba bardzo uważać. Moją Glorie tez nie raz przetrąci czy warknie, ale wie że nie wolno jej nic zrobić ( zresztą Gloria to taka melepeta że od razu się kładzie gdy tylko słyszy warknięcie). jak widzi mnie i mojego TŻ ( razem braliśmy ją ze schronu) to mam wrażenie że chce nas połknąć ( pozytywnie oczywiście) łapie za ręce, podszczypuje, w tyłek mnie dziabła jak zaczęłam się odwracać. Powiecie że trzeba ćwiczyć, uwierzcie były smaki na wejście, zabawki, odwracanie się tyłkiem . ufff nie jest lekko ale na koniec powiem Wam że jest niemożliwą przylepą. mama musi ją tulić w nocy jak dzidzie inaczej będzie bić mamę łapą. no komedia i już potrafi "siad". ogólnie do ludzi jest kochana aaaa i sama sobie wyznacza ile będzie jeść. pierwszy raz się z tym spotykam żeby lab zostawiał jedzenie bo jest już najedzony. ( oczywiście ryzyk z kurczakiem wciąga cały )
nathaliena - 01-04-2013, 12:05
Co słychać u dziewczynek?
Kasiu, moglabyś sie dowiedzieć, co u Dosi?
tamis20 - 15-04-2013, 21:32
u Nas super! Lucy się wyrabia potrafi już siad i łapa. jak widzi kiełbe to nawet jej o tą łapę nie trzeba prosić- tak macha że można paść ze śmiechu. Ogólnie pies odżył, widać mega wielkie szczęście gdy sobie biega i niucha co chce. Ma jedną wadę - strasznie dominuje nad moją glorią. gloria momentami aż się jej boi .
Widać że przytyła choć jeszcze kilka kilo musi przybrać, i wciągneły jej się listwy .
Nadal nie wejdzie do piwnicy, ale już się nie boi ciemności .
Kocha ludzi i stara się ciągle na siebie zwracać uwage, a gryzienie w zadek gdy tylko ktoś się obróci opanowała do perfekcji .
Zauważyliśmy jeszcze że bardzo związała się z mamą i bratem, ale gdy tylko pojawię się ja i TŻ na horyzoncie - świat dla niej nie istnieje-wszędzie by z Nami poszła zostawiając reszte. Czyżby aż tak zapamiętała kto ją zabrał ze schronu? co siedzi w tym psim móżdżku to możemy tylko gdybać. to tak w wielkim skrócie.
a jak Dosia? je?
nathaliena - 31-08-2013, 22:52
Ponawiam moją prośbę o wieści od Dosi. Czy sunia została wysterylizowana? Przypominam, że zgodnie z umową ze schroniska, adoptujący mają obowiazek w okreslonym terminie wysterylizować psa, czy tego dokonano?
Były obietnice, ze informacje będą na bieżąco, a tu ciągle cisza, pytałam, jednak wciąż brak jakiejkolwiek odpowiedzi. Dlaczego? Przyznam, ze zaczynam się niepokoić, tym bardziej, ze w schronisku pojawiają się pytania o suczki.
Dziękuję Tamarze za regularne wieści, jestem spokojna o dobro Lusi, natomiast Dosia niestety mnie niepokoi.
tamis20 - 01-09-2013, 10:31
kimsi_3, daj znać co z Dosia, bo tez się martwię. Słuch o niej zaginął.
tu Luśka na wczasach:
Ryniu - 01-09-2013, 10:53
Dosia ma się dobrze. Ma teraz jeszcze do towarzystwa kota
Jest świeżo po szczepieniach.
Niestety sterylizacja będzie dopiero za miesiąc (kłopoty finansowe). Pan wie o tym, że zabieg musi być wykonany. Obiecał wysłać zdjęcia.
nathaliena - 01-09-2013, 11:01
| Ryniu napisał/a: | | Jest świeżo po szczepieniach. | jakich? Sczepiona była u nas w grudniu, komplet szczepień dostają nasze psiaki.
Wg umowy sterylizacja powinna zostać wykonana do 31.03.2013, mamy wrzesień, mam nadzieję, ze tak, jak Państwo obiecują, zabieg zostanie wykonany za miesiąc. Bardzo prosimy wówczas o świadectwo od weterynarza, potwierdzające wykonanie sterylizacji.
Czekam na zdjęcia
nathaliena - 01-09-2013, 11:03
| tamis20 napisał/a: | tu Luśka na wczasach:
| cudna mordeczka
Ryniu - 09-09-2013, 22:59
Fotki Dosi:
nathaliena - 08-10-2013, 09:41
Wrzesień minął tydzien temu, mam nadzieję, że Dosia została wysterylizowana, zgodnie z obietnicą oraz umową?
ANNA_MAJA - 25-10-2013, 23:40
Październik dobiega końca...
Co u Dosi?
nathaliena - 26-10-2013, 14:23
Kto był odpowiedzialny za adopcję Dosi? Bardzo proszę, by ta osoba dopilnowała, jak najszybcszej sterylizacji, która dawno powinna być wykonana.
anna34 - 26-10-2013, 16:07
| nathaliena napisał/a: | | Kto był odpowiedzialny za adopcję Dosi? Bardzo proszę, by ta osoba dopilnowała, jak najszybcszej sterylizacji, która dawno powinna być wykonana. |
obawiam się Natalka,że to będzie niewykonalne,bo kastracja Kapsla psiaka adoptowanego też nie została dopilnowana.
Właściele wiedzieli,zgodzili się,potem przestali odbierac tel.
Jeśli nie będzie jakiejś kary za niedopilnowanie umów no to bedą takie kwiatki.
aganica - 26-10-2013, 16:41
| anna34 napisał/a: | kastracja Kapsla psiaka adoptowanego też nie została dopilnowana.
Właściele wiedzieli,zgodzili się,potem przestali odbierac tel. | Dlatego, po takich doświadczeniach.Psy na DS wydawane są po sterylizacji/kastracji a nie ukrywam..przy naszym stanie konta S.O.S .....jest to dużym obciążeniem.
Jednak..jak widać ludziom ufać nie można.
| anna34 napisał/a: | | Jeśli nie będzie jakiejś kary | Możemy, jedynie..przypominać i naciskać na właścicieli, gdyż mocy prawnej nie mamy
Małgosia35 - 26-10-2013, 19:25
| aganica napisał/a: | | gdyż mocy prawnej nie mam |
A czy czasem umowa adopcyjna nie jest umową cywilno-prawną ?
aganica - 26-10-2013, 22:49
Ósmy punkt umowy, mówi o sterylizacji ale.. właściciel może opierać się na przeciwskazaniach zdrowotnych.
Jedynym wyjściem jest ..założenie sprawy sądowej, z powództwa cywilnego i udowodnienie że pies jest zdrowy i wskazana jest sterylizacja/kastracja.
A to nie jest takie proste, zwłaszcza że... gro weterynarzy uważa że.. zabieg ten nie jest konieczny.
nathaliena - 27-10-2013, 15:53
właściciele jednak podpisali umowę ze schroniskiem, gdzie zobowiązali się psa wysterylizować. Nie dostosowanie się do warunków umowy, może skutkować odebraniem psa. Sterylizacja miała być do końca marca, myślałam, ze osoba, która robiła wizytę i polecała dom( koordynator adopcji), poczuwa się do odpowiedzialności i dopilnuje sterylizacji... Moja koleżanka była miesiąc temu na PA u Państwa, którzy powiedzieli wprost, ze niestety nie stać ich na sterylizację. Nie widzę w sensu w finansowaniu zabiegu, ponieważ logiczne jest, ze gdy pies zachoruje, również nie będzie ich stać na leczenie, odpukać, ale jeśli pies nie ma zadnych profilaktycznych badań wykonywanych, to też nie bedzie wiadomo, czy coś jej nie dolega. Jak kogoś na psa nie stać, nie powinien go mieć, niestety, jak sami dobrze wiecie, pies to duży wydatek, często ogromne nieprzewidziane koszty. Jestem zawiedziona
Jeszcze to kłamstwo ze szczepieniami, przecież Dosia była szczepiona u nas na wszystko w grudniu.
Jutro zadzwonię do Państwa, z ramienia schroniska i naszego stowarzyszenia, za 2 tyg. wybieram się do koleżanki do Świdnicy, jeśli sunia nie zostanie wysterylizowana do tego czasu, być może wróci ze mną.
Wena - 27-10-2013, 17:51
nie znam dokładnie sytuacji suni i właściwej odpowiedzialności jej obecnych właścicieli, ale czy istnieje hipotetyczna możliwość że sunia bez sterylizacji przeżyje szczęśliwie u nich swoje życie bez szczennej wpadki? bo jeśli nie to być może znowu pies będzie szukał domu
Małgosia35 - 27-10-2013, 17:55
| nathaliena napisał/a: | | właściciele jednak podpisali umowę ze schroniskiem, gdzie zobowiązali się psa wysterylizować. Nie dostosowanie się do warunków umowy, może skutkować odebraniem psa. |
I tak to chyba powinno się odbywać. Skoro podpisuje się umowę adopcyjną to chyba do czegoś to zobowiązuje. Nie może byc tak,że umowa adopcyjna jest tylko zwykłym świstkiem ,z którego jak ktoś nie chce to i tak nic sobie nie robi.
anna34 - 27-10-2013, 18:00
| Wena napisał/a: | | ale czy istnieje hipotetyczna możliwość że sunia bez sterylizacji przeżyje szczęśliwie u nich swoje życie bez szczennej wpadki? |
może i przeżyje,ale umowa po cos jest i do czegoś zobowiązuje.I jeśli popuści się raz to takie rzeczy będą wracać nagminnie,no bo skoro jedna mogła nie wysterylizować to ja też moge
aganica - 27-10-2013, 18:06
| anna34 napisał/a: | | jeśli popuści się raz to takie rzeczy będą wracać nagminnie, | Mądre i trafne stwierdzenie dlatego..
Co prawda raz spisywałam umowę dla suki nie sterylizowanej i była to umowa tymczasowa a po sterylce, dopiero spisaliśmy stałą .
Małgosia35 - 27-10-2013, 18:17
| aganica napisał/a: | | Co prawda raz spisywałam umowę dla suki nie sterylizowanej i była to umowa tymczasowa a po sterylce, dopiero spisaliśmy stałą . |
Może to jest dobry sposób,jeśli zdarzy się ,że pies /suka jest do sterylizacji w nowym domu dopiero,to podpisywać umowę tymczasową. I dopiero po wywiązaniu się z tego przez właścicieli pies przechodzi całkowicie na nich.
nathaliena - 27-10-2013, 20:50
Wena, dla mnie to jest zbyt duża nieodpowiedzialność i ryzyko, że jeśli pies zachoruje, to nie będzie po prostu leczony. Psy adoptowane MUSZĄ być sterylizowane, Dosia dużo już się narodziła, a ja ludziom nie wierzę, tym bardziej, jeśli już mnie oszukali (szczepienia).
zuza97 - 28-10-2013, 20:19 Temat postu: Prawnik radzi Cytuję za info:"Nawiązując do tematu Soni chciałabym przypomnieć o kontroli obowiązku sterylizacji i kastracji psów adopotowanych z forum. Każdy DS dostaje umowę , w której obowiązek taki jest przewidziany. Ma to swoje uzasadnienie, Sonia jest przykładem. Ponieważ niektóre DS lekceważą ten obowiązek nie reagują na monity przypominam , że istnieje możliwość wyegzekwowania obowiązku kastracji lub sterylizacji na drodze sądowej. W razie uporczywego uchylania się od realizacji umowy zawartej z forum proponuję wystąpić z przedsądowym wezwaniem do sterylizacji/kastracji psa, wskazując realny termin na wykonanie zabiegu, a nastepnie rozważyć powództwo."
kimsi_3 - 29-10-2013, 16:05
nathaliena, kontroluj sie troszkę prosze i nie oczerniaj ludzi nie znając prawdy.... Wystarczyłoby zadzwonić i dowiedziec się a później wydawac opinię na forum....
O Dosię możecie być spokojni. Napewno rodzic nie będzie. To prości ludzie ale odpowiedzialni i dobrzy! Niebawem sprawa sterylizacji sie wyjasni. Ja sunie widuje często i wiem, że jest szczęsliwa.
Czasami poprostu ludziom wali sie czasowo życie i wstydza sie przyznać ale krzywda Jej sie nie dzieje.
Duzo osób boryka sie z podobną sytuacją i niektórzy bezdusznie pozbywaja sie psa. Jednak nie ten DS. Sunia ma błyszczącą sierść, kocha swoich Właścicieli i jest pilnowana.
Dlatego Natalko proszę o nie ocenianie bez znania prawdy! Oceń wpierw siebie a później innych. Nikt nie jest idealny...
tenshii - 29-10-2013, 16:30
| kimsi_3 napisał/a: | | Napewno rodzic nie będzie |
na pewno to Kopernik nie żyje
kimsi_3 - 29-10-2013, 16:37
tenshii, to nie był żart....
Staram się mieć "kontrolę" czy chocby wiedzę co dzieje sie z psiakami, które za moją sprawą znalazły DS. Mam kontakt z domami, niektóych labków zdjęcia widuje na fb. niektórzy dzwonią, inni mmsy wysyłają. Wstawiłabym gdybym nie była taka sierota komputerową.
Zdenerwowałam się bo uważam, że zanim wysunie sie oskarżenia to trzeba znac prawdę.
A straszenie... jak to mi kiedys małe dziecko powiedziało " od straszenia są duchy"...
Dlatego poprosiłam by dać szansę ludziom ( nie tylko chodzi mi o ten DS). Bo niektórzy naprawdę na to zasługują.
Było wiele "czarnych kwaitków" i wiele moge zrozumieć ale nie jedno - publiczne oczernianie bez poznania jaka jest sytuacja i czym została spowodowana.
Mozna napisac swoje obawy, ale tez można zaglądnać kto pomagał w adopcji i poprosic tez tą osobe o pomoc i zbadanie sprawy, zwłaszcza, że podawałam swój numer jako osoby, która sprawdzała DS i mieszka w pobliżu.
Więcej sie nie wypowiem... bo w Moim stanie nie wolno sie denerwowac. Poprostu dokończe sprawe.
tenshii - 29-10-2013, 16:48
| kimsi_3 napisał/a: | | to nie był żart.... |
domyślam się i tym bardziej jestem przerażona
NIGDY nie możesz mieć pewności, że ktoś psa nie rozmnoży CHOĆBY przez niedopilnowanie, więc nie pisz, że NA PEWNO suka nie będzie rodzić. Póki nie ma zabiegu póty nie ma pewności.
kimsi_3 - 29-10-2013, 16:57
| tenshii napisał/a: | | kimsi_3 napisał/a: | | to nie był żart.... |
domyślam się i tym bardziej jestem przerażona
NIGDY nie możesz mieć pewności, że ktoś psa nie rozmnoży CHOĆBY przez niedopilnowanie, więc nie pisz, że NA PEWNO suka nie będzie rodzić. Póki nie ma zabiegu póty nie ma pewności. |
Amen... ( jak w kościele )
I tego sie trzymajmy... Dopilnowac sterylki.
Kasia82 - 29-10-2013, 17:40
Pies miał mieć zabieg w marcu, dzięki Bogu skończył się październik. Ludzie mają kłopoty finansowe nieprzerwanie od siedmiu miesięcy więc sprawa się przeciąga. Ja to wszystko nawet mogę zrozumieć, ale w ankiecie przeadopcyjnej jest pytanie czy stać mnie na psa??? czy w razie choroby bedzie mnie stac na jego leczenie???
Domyślam się że odpowiedź brzmiała TAK. Niestety nie zgodna z prawdą. Więc gdyby pies w tym momencie zachorował bądź dostał ropomacicza i potrzebna by była natychmiastowa operacja co by zrobili??? Niestety pies to nie tylko worek karmy co miesiąc, ale też odpowiedzialność. Niestety niektórym tego brakuje.
nathaliena - 29-10-2013, 18:25
| Kasia82 napisał/a: | | Domyślam się że odpowiedź brzmiała TAK. Niestety nie zgodna z prawdą. Więc gdyby pies w tym momencie zachorował bądź dostał ropomacicza i potrzebna by była natychmiastowa operacja co by zrobili??? Niestety pies to nie tylko worek karmy co miesiąc, ale też odpowiedzialność. Niestety niektórym tego brakuje. | dokładnie.
Kasiu, ja nikogo nie oczerniam, ale minęło wiele miesięcy, od kiedy Dosia miała mieć sterylizację. Została wydana bez zabiegu, bo ktoś dostał kredyt zaufania, niestety bardzo tego żałujemy, ale czasu cofnąć się nie da.
Pytałam na forum wiele razy o nią i nigdy nie uzyskałam odpowiedzi, więc mam prawo się denerwować. Dosia wiele razy rodziła, co niestety ryzyko wystąpienia ropomacicza podnosi.
Podobno sterylka miała być we wrześniu, za chwilę będzie listopad, a szczególnie nie podobało się pisanie o szczepieniach, które robione miała w schronisku, a nie u tych Państwa.
Kasia82 - 29-10-2013, 18:44
nathaliena, No właśnie minęło wiele miesięcy a osoby odpowiedzialne za adopcję nie dopilnowały tego. I pewnie nadal by była cisza w temacie gdyby nie Twoja stanowcza interwencja.
nathaliena - 29-10-2013, 19:09
A ponieważ jest to temat dwóch panienek, mam nadzieję, że Tamara w wolnej chwili napisze, co u Luśki, choć wieści dostaję smsowe co jakiś czas i piękne zdjęcia
Na początku myślałam, ze nasze stowarzyszenie dostanie 1%, zbieraliśmy pieniążki na konto zaprzyjaźnionej Fundacji, dostaliśmy informacje, że zebrane było 7 tys., miały to być pieniążki na sterylizacje naszych psiaków w nowych domach i tych bezdomnych, niestety wczoraj pojawiła się nowa informacja, ze nie ma 7 tys. zebranych, a 32 zł....
Psiaki, które idą do domków w okolicy, mogą zostać wysterylizowane bezpłatnie u naszego schroniskowego weta .
Małgosia35 - 29-10-2013, 20:09
Można zrozumiec ,że czasem wali się życie,różne są problemy przede wszystkim finansowe itd. Ale posiadanie psa nie jest obowiązkiem ,sterylizacja jest warunkiem adopcji i wszyscy tutaj wiedzą jak bardzo jest ważne dopilnowanie tego zwłaszcza jeśli sunia jest po jakiejś pseudo.
Nie może być tak ,że umowa adopcyjna jest tylko papierkiem nic nie znaczącym i jak ktoś nie chce lub nie może z jakiś tam powodów to umowa go nie obowiązuje.
Bo co jesli pies będzie wymagał leczenia pilnego ,które nie będzie mogło czekać ?
kimsi_3 - 30-10-2013, 16:09
Prosze Was nie oceniajcie.... Nie wiecie dlaczego tak sie sytuacja ciagnie a Ja nie bedę ujawniała skoro ktos prosił.
Lepiej swoja energie spozytkowac pomagajac tym labkom, które potrzebują.
Co trzeba dopilnowac bedzie dopilnowane.
Nie gdybajmy bo niebawem telenowela z tego powstanie i po co sie denerwowac.
Ja tez teraz mam za co karmić i leczyć swoje psy a mam ich poza Kida i Luną 7. Nie wiem co Mi zycie przyniesie i czy moja sytuacja sie nie zmieni. Ale napewno nie oddam bezdusznie żadnego z Nich. predzej sobie od ust odejme.
Zresztą żadna nie była na PA w takim domu, gdzie Wszyscy z nadzieja czekają i niema przeciwskazań do adopcji - jedyne to może, że jedna osoba pracuje bo żona na macieżyńskim jeszcze. Co potem kiedy nagle cos się stanie? Juz po adopcji? Pójdziecie zabrac psa bo nie przewidzieli? Przepraszam ale dla mnie to śmieszny absurd.
gdybysmy tym tokiem rozumowania szli to połowa ludzi by psów nie miała, ba nikt bo co jesli....
Dlatego takim ludziom w szczególności trzeba pomóc.
Ja juz z weterynarzem na ten temat rozmawiałam, Natalka wszystko wie wiec koniec dyskusji nad tym kto zawinił bo uwazam, że niema tu takiej osoby.
Każdy dom jest sprawdzany i sa podejmowane w Nich najrózniejsze tematy. Ale w żadnej sytuiacji nie jestesmy "alfa i omegą" by przewidzieć sytuacji kryzysowych...
Dlatego proszę Was nie osadzajcie bo i Wam może cos takiego sie przytrafić... czego Nikomu z całego serca nie zycze.
aganica - 30-10-2013, 16:24
| Małgosia35 napisał/a: | | Bo co jesli pies będzie wymagał leczenia pilnego ,które nie będzie mogło czekać ? |
Byłam w takiej sytuacji, krótko na forum..pies adoptowany i ......................... tragedia..
nowotwór złośliwy..trzeba szybko działać i wiecie co..
To forum, wspaniali ludzie..nie oceniali, nie krytykowali ..po prostu pomogli.
Nikt nie pytał czy mam za co psa ratować.. szły przelewy od ludzi dobrej woli /tęsknię za tymi ludźmi, za tamtym forum/
Nikt nie pytał czy oddam? ..pytali czy dam radę psychicznie, pocieszali, trzymali kciuki...byli ze mną w tej trudnej chwili...płakali razem ze mną,organizowali zbiórkę pieniędzy.Ratowali mojego psa.
To były inne czasy, inni ludzie
Pieniądze oddałam co do grosza... ludzie dawno odeszli, a ja za nimi tęsknie.
Nie życzę nikomu takiej sytuacji.
Życzę wszystkim by tamte czasy wróciły, by nie było znieczulicy, zawiści, złośliwości...
Życie jest krótkie i ..nie marnujmy go na nienawiść do człowieka.
Małgosia35 - 30-10-2013, 17:24
| kimsi_3 napisał/a: | | Nie wiecie dlaczego tak sie sytuacja ciagnie |
I stąd się wzięły gdybania ,nie z chęci odebrania psa,czy oceniania kogokolwiek.
Ale faktycznie ,jeśli sprawa sterylizacji jest czy będzie dopilnowana -to po prostu dyskusję należy zakończyć.
nathaliena - 09-05-2014, 11:18
Minęło ponad pół roku - czy Dosia została wreszcie wysterylizowana, Kasiu?
I ciekawa też jestem, co u wariatki Luśki
tamis20 - 13-05-2014, 08:41
Hej! u nas wszystko dobrze, czasowo musiałam zamieszkać razem z rodzicami więc i Lusiak i Glorcia są w niebo wzięte Z Lusiaka istna wariatka, w zeszłym roku powoli nauczyła się pływać, ale to co wyrabia w tym roku to przechodzi wszelkie granice, to nie pies to bóbr no i fotka;)
nathaliena - 13-05-2014, 09:44
Haha, ale się uśmiałam z tego bobra
Dziękuję Wam za wspaniałą opiekę nad Lusią
Ewelina - 13-05-2014, 09:46
tamis20, Cudna fota, normalnie jak na nią patrzę mam ogromnego rogala na twarzy
Pikuś - 22-06-2014, 22:56
Halo, halo, jak tam sterylizacja Dosi? Co u suni? Można prosić jakieś zdjęcia, informacje?
kimsi_3 - 25-06-2014, 10:46
I znów dostane po dupie za nie moją winę....
Dosia byłaby już dawno po sterylce ale...
1. Dostaje telefon, cytuje "kogoś ze schroniska przysłali na kontrol" i obiecał pomóc ze sterylką. Więc "pani Kasiu prosze nie kłopotać się w ciąży i nie płacić z własnych pieniążków". Zdziwiona próbowałam wypytać kto do państwa wydzwaniał i przyjeżdżał.
Nie byli Mi w stanie powiedzieć kto bo sie nikt nie przedstawił, uzyskałam tylko odpowiedź, że dziewczyna z chłopakiem.
Rozmawiałam jeszcze dwa razy z Panem Mariuszem. Ciagle pytając co ze sterylką. ( stale ta sama odpowiedź, że obiecali pomóc)
W styczniu przyznaje byłam zajeta porodem, urzadzaniem pokoju i szykowaniem sie na dzidzie.
W lutym poród. Na poczatku marca wróciłam do tematu. Nie mogac sie dodzwonić chodziłam pod wskazany adres by spotac Państwa. Udał o mi się za trzecim razem i co... nikt sie do Nich już nie odezwał. Pan Mariusz nie chciał za duzo rozmawiac o tych ludziach ale był poddenerwowany wiec cos sie musiało wydarzyć.
Natalko wysyłałas kogoś do Państwa? Bo nikt inny nie przychodzi Mi do głowy a chciałabym zrozumieć co sie tam wydarzyło...
Pan Mariusz zmienił numer telefonu i próbował sie ze Mną skontaktować ale ja do końca lutego nie byłam w pracy stąd tez Mnie nie zastał.
No nic znów procedura od poczatku rozpoczata:
Wizyta u dr Kubiny ze Świdnicy ( wg Mnie najlepszego weterynarza, któremu nie zalezy na pieniądzach tylko na dobru zwierzecia).
Od marca Dosia miała diete bo troszkę Jej sie przytyło ze względu na zajadaną szyneczkę i kiełbaski
Potem cieczka, miesiąc odczekalismy i teraz Dosia przechodzi ciażę urojoną przez co Pan dr nie podejmie sie sterylki. Dopiero jak wyjdzie z tego. Kolejna wizyta i badania za 2-3 tygodnie czy juz mozna spkojnie wykonac zabieg.
Sterylka miała sie odbyć na poczatku czerwca. Niestety wszystko się przeciaga.
Ale uważam, że zdrowie i dobro suni najwazniejsze.
Pan Mariusz ma teraz dobra pracę i sami opłacą sterylkę. Prosili tylko o wybór weterynarza, ponieważ o Naszych wetach chodzą niezbyt dobre opinie i bez badania psa potrafia go kroić nie chcieli na takiego trafić, choć na kontrolnej wyzycie juz u takiego byli.
Nie wiem jak to może trwac tak długo i tłumaczyc sie nie bedę bo dawno juz by było po temacie gdyby nie nagła "kontrol ze schroniska" i obietnice, rozmowy i cisza....
Nie wiedziałam jak Wam napisać by wyjasnic całą sytuację
Co u Doni? Zdjęć nie mam za duzo bo przez tą "kontrol" Państwo są uczuleni na samo słowo zdjęcia.
Sunie widziałam, głaskałam, całowałam.
Fakt, troszeczkę klucha sie zrobiła. Poza Panem świata nie widzi. Gdy Go niema w domu na spacer trzeba ja wynosic na rekach, ponieważ tak Pan nauczył
Sierść błyszcząca, widac, że zdrowa.
Nauczyła się jak typowy labiszon spać w łóżku i wylegiwac się na każdej kanapie.
Postaram się zrobić zdjęcia w dniu zabiegu przed i po sterylizacji oraz przedstwaic skan potwierdzający sterylkę.
Na koniec usłyszałam od DS-u, że Oni już nie bedą wpuszczać nikogo obcego do domu pod pretekstem kontroli warunków zyciowych Dosi.
Musieli sie sparzyć skoro tak są anty.
Obiecali Mi, że na Moją prosbe będą informowali o Dosi, beda przychodzili na spacer do Mnie z sunią aby pobawiła się z moimi suczami.
Ze swojej strony prosiłabym o powściagliwość w ostrych komentarzach
Bo Ja po części czuje się winna, że nie dołozyłam starań by dowiedzieć się kto był i wydzwaniał do państwa
A oto zdjęcia Dosi:
( zdjęcia po cieczce przed ciażą urojoną)
nathaliena - 25-06-2014, 13:00
Kilka miesięcy temu u Dosi była moja przyjaciółka ze swoim znajomym. Ale to było w 2013 roku, a mamy połowę 2014, dla mnie to nie jest żadne wytłumaczenie.
Nikt nie obiecywał, że schronisko zapłaci za sterylizację- Adam z własnej woli zaproponował, ze gdyby potrzebowali, by dołożyć się do sterylizacji, to on dołoży. Ale Państwo się nie odezwali - a nr telefonu mieli. Gdy była wykonywana tam wizyta poadopcyjna nie wyglądało ciekawie- Państwo oboje niepracujący, małe dzieci, Dosia na najtańszej karmie i resztkach, a przecież pies to duży wydatek... Nie oceniam nikogo, bo w życiu są różne sytuacje, ale może to być okres przejściowy, a od adopcji Dosi minęło 1,5 roku i wciąż bez sterylizacji....
Mam nadzieję, że teraz naprawdę zostanie wysterylizowana.
Kasiu, nie wiem,czy Państwo wiedzą, jak postępować z sunią, w przypadku ciąży urojonej - może podpowiedz im, co i jak.
Co do wetów - Baryłka byłą sterylizowana w Dzierżoniowie, wszystko raz dwa się zagoiło
nathaliena - 25-06-2014, 13:06
| kimsi_3 napisał/a: | Bo Ja po części czuje się winna, że nie dołozyłam starań by dowiedzieć się kto był i wydzwaniał do państwa | Nikt do Państwa nie wydzwaniał. Gosia dzwoniła tylko, by umówić się na wizytę poadopcyjną, ponieważ miałam duży nacisk od wielu osób, by zainteresować się tą sprawą. W umowie ze schroniskiem jest napisane, że odbędzie się wizyta poadopcyjna- zawsze ją przeprowadzamy.
Nie wiem, co tych Państwa tak zabolało/zdenerwowało, że ktoś odwiedził Dosię?
kimsi_3 - 03-07-2014, 16:45
Natalko ja nie wnikałam. sytuacja finansowa była przejściowa. kazdy moze prace stracić choć nikomu tego nie życze. jednakże wszystko sie poprawiło. Dosia zaczeła jeść kiełbaski i szyneczki i utyła deczko. po odchudzaniu wróciła jej linia. państwo zostali pouczeni przeze mnie i weta jak maja z sunia postępować.
W tym tyg byli na wizycie. Brak mleka ale nadal ma urojona. Czekamy. Najważniejsze,ze jest lepiej.W przyszłym tyg kolejna wizyta.
|
|