| |
forum.labradory.org
|
 |
Tęczowy mostek - Dragon za TM
TD - 12-12-2012, 13:15 Temat postu: Dragon za TM Witam,
to mój pierwszy temat na tym forum i sądzę że zarazem jeden z ostatnich. Chciałem się podzielić ostatnią historią z życia mojego labradora o wdzięcznym imieniu Dragon ( ), a to jest chyba jedno z miejsc gdzie mogę spotkać się ze zrozumieniem ze strony ludzi, ponieważ z tego co przeczytałem, dużo osób przechodziło dokładnie to samo.
Dragon od zawsze był silnym, bardzo żywiołowym psem, nigdy nie myślałem, że coś może go zmóc, mimo faktu posiadania 10 lat na karku, co jest już dosyć ''groźnym'' wiekiem. Kilka dni temu coś jednak zaczęło dawać mu w kość - przestał pić, przestał jeść (co już wskazało na to, że musi być naprawdę źle - zamiłowanie do jedzenia miał zawsze ogromne), miał kłopoty ze wstawaniem, poruszaniem się, ogólne osłabienie i apatia. Z początku myśleliśmy, że może to problem ze stawami - część objawów miała pokrycie, ale z racji faktu, iż po jednym dniu nastąpiło znaczne pogorszenie, zdecydowaliśmy się pojechać do weta. Seria badań (USG, krew itp) i co się okazało - okaz zdrowia, idealne wyniki ALE - wysokie stężenie mocznika (~250) + kreatyniny (~11.5). Wet nakierowała nas na to, że na jakimś spacerze pies mógł zjeść trutkę albo wypić rozlany płyn do chłodnic (jest tam glikol, słodki smak pewnie przyciągnał, a w organizmie sieje spustoszenie). Żadnej z tej opcji nie mogliśmy wykluczyć, na spacery chodziliśmy z nim do lasu gdzie mógł się wybiegać i mimo dosyć uważnego pilnowania oczywiste były sytuacje w których znikał na parę minut w głębszych krzakach, a wiecie jak większość ludzi traktuje lasy - idealne składowisko wszelakich śmieci. Wet zaleciła nam, żeby zostawić go na obserwacji, dostanie kroplówkę, leki (nie jestem niestety w stanie powiedzieć jakie), powtórzą badania, żeby zobaczyć ewentualny progres. Niestety, mimo aplikacji leków (i tych słabszych i tych silniejszych) nerki nie chcą ruszyć. Wskazane było uszkodzenie 75-80% i po prostu mimo wszelakich prób nie mają najmniejszej ochoty powrócić do funkcjonowania - pęcherz się po prostu nie wypełnia. Sytuacja została określona wprost jako "beznadziejna" i wieczorem/rano będą robione ostatnie badania, czysto formalne, a my mamy zastanawiać się nad opcją uśpienia.
Nie jest to żadna urzekająca historia i trochę przydługa, ale czułem wewnętrzną potrzebę podzielenia się tym z ludźmi, którzy posiadają, czy posiadali te świetne psy i w jakimś stopniu zrozumieją sytuację, bo obecnie czuję się mocno rozbity - zarówno z powodu nagłego końca, jak i tego jak następuje. Gdyby nie banda idiotów nie mających gdzie wyrzucać śmieci prawdopodobnie miałby przed sobą jeszcze parę ładnych lat.
Dzięki za przeczytanie i pozdrawiam.
Aniussia - 12-12-2012, 13:23
TD, bardzo Ci współczuje niestety te nasze labiszony lubią zjadać wszystko co napotkają na swojej drodze... moja jedna suczka też kiedyś coś zjadła na dworze i na następny dzień było z nią źle ale na szczęście nie była to żadna trutka..i doszła do siebie. Najgorsze czego nienawidzę to tak jak Ty to ładnie nazwałeś banda idiotów którzy potrafią wszystko wyrzucić na trawę i to nawet specjalnie bo np: nie lubią psów... Mam nadzieję, że jednak uda się uratować Twojego psa... Trzymaj się
kasiek - 12-12-2012, 13:31
TD, przykro mi bardzo
[ Dodano: 12-12-2012, 13:33 ]
oby piesek dal sie uratowac...
szalej - 12-12-2012, 14:06
TD, trzymam kciuki żeby nastąpił cud Sama mam 10-cio letniego laba, więc wiem jakie to przywiązanie do tej " kupy futra"
Mój drugi labek, szczeniak ostatnio zjadł skarpetke... na szczęście ją zwymiotowała, ale lab koleżanki nie miał tyle szczęścia i kilka dni wczesniej był operowany bo zjadł zabawke... Labradory naprawde są wszystkożerne nawet nie wiedzą ile mogą sobie krzywdy zrobić ...
a potem cierpimy i my i one
Z całego serca trzymam kciuki za twojego dragona, żeby jednak się polepszyło, żebyś mógł napisac więcej postów na forum, zostać z nami i opowiadać, jak twój dragon obchodzi 15-ste urodziny...
Milena - 12-12-2012, 15:16
TD, bardzo współczuję Życzę aby Dragon cierpiał jak najmniej.
Trzymam kciuki, może sytuacja się odmieni i będziecie się jeszcze sobą cieszyć.
aganica - 12-12-2012, 16:30
Z tematu i wypowiedzi, zrozumiałam ,ze Dragon jest już za tęczowym mostem ...
Biegaj szczęśliwie, Dragonku razem z naszymi przyjaciółmi .. (*)
jamagda - 13-12-2012, 09:47
Bardzo wspólczuję
Monisiaczek - 13-12-2012, 10:26
Współczuję straty przyjaciela Wiem, tak jak wielu z nas, jak to boli
donia457 - 13-12-2012, 11:10
współczuje
TD - 13-12-2012, 17:16
Dziękuję za wszystkie miłe słowa, nie spodziewałem się że da to efekt,a daje. Wiem że temat brzmi trochę "na wyrost", ale sytuacja jest jednoznaczna. Jeszcze 2 dni temu był cień nadziei, ale dzisiaj widać, że światło z nim zgasło, nie do końca jest już chyba wszystkiego świadom. Zgodnie z zaleceniami jedziemy właśnie odebrać ostatnie wyniki badań i zaczynamy się z nim żegnać.
tusia993 - 13-12-2012, 19:09
TD,
Historia każdego cierpiącego czworonog jest "urzekająca".
Wiem, że to trudne pożegnać naszą kudłatą miłość, ale jedyne co mogę Ci powiedzieć to: wiem i rozumiem co czujesz.
Jeśli mogę coś doradzić to w ostatnich chwilach, które wam zostają bądźcie spokojni i opanowani ( o ile to mozliwe).
Gdy umierał Muaro łzy same ciekły mi po twarzy i nie mogłam tego powstrzymać, ale mówiłam mu do ucha jak bardzo go kocham, głaskałam go tak jak lubił i trzymałam jego głowę na kolanach.
On na pewno to czuł i był spokojniejszy.
Porzegnaj się z nim i zapamiętaj go jako najpiękniejszy dar jaki mogłes otrzymać.
Bardzo Ci współczuję i myślami jestem z Tobą
TD - 16-12-2012, 12:53
Daliśmy mu dziś odejść. Nigdy nie sądziłem, że zdarzy się to tak nagle i tak szybko. Długo będziemy się podnosić po tym wydarzeniu, ale pociesza mnie to, że zrobiliśmy chyba wszystko tak, jak powinniśmy - kiedy się dało, to walczyliśmy i podporządkowaliśmy wszystko pod to, aby pomóc mu w 100%, ale dzisiaj zgodnie stwierdziliśmy, że nadszedł chyba jego czas.
Mogliśmy jeszcze trzymać go na środkach farmakologicznych, ale uświadomiono nas, że nie walczymy już o jego wyzdrowienie, tylko przedłużamy jego czas, a tu nie o to chodzi, żeby trzymać go dla nas. Parę dni temu poziom kreatyniny osiągnął pułap 18 (!!!) i nikt nie był w stanie uwierzyć, że on jeszcze funkcjonuje,a trzymał się naprawdę bardzo dobrze. Dzisiaj obniżył się do 14, ale to i tak były takie wartości krytyczne, które przesądziły o sprawie.
Dziękuję wszystkim za miłe słowa, człowiek od razu lepiej się czuje jak może wygadać się ludziom którzy są "w temacie".
Ewelina - 16-12-2012, 13:01
TD, Trzymajcie się. Zrobiliście wszystko co w waszej mocy. Do końca czuł waszą miłość. Odchodząc wiedział, że do końca o niego walczyliście.
belly - 16-12-2012, 13:17
Teraz już nie cierpi. Daliście mu wiele ciepła i miłości, a gdy przyszedł czas pozwoliliście pobiec tam gdzie będzie mu dobrze... na drugą stronę tęczy.
Biegaj szczęśliwy Dragonku [*]
Di - 16-12-2012, 14:40
TD, trzymaj się po tej stronie Tęczowego Mostu...
Jesteśmy z Tobą!
Madzialenka - 16-12-2012, 23:04
TD, Przykro mi Trzymajcie sie
Chelsea - 25-12-2012, 18:48
[*]
|
|