forum.labradory.org

Seksuologia i rozród - Blaski i cienie sterylizacji/kastracji

Patrucjusz - 05-06-2011, 20:29
Temat postu: Wykastrować, czy nie?
Witajcie!
Kilka sprawo - pytań :)
→ Czy labradory się kastruje, czy jest w ogóle taka potrzeba? Obawiamy się, że kiedy zacznie ,,dojrzewać'' może zacząć naznaczać teren i obsikiwać.
→ Jeśli wykastrujemy go zanim zrozumie do czego to służy, prawdopodobnie nie będzie próbował molestować naszej suczki... No i właśnie tutaj jest problem - czy go wykastrować. Mamy suczkę w domu, jak już wspomniałam. Jest wysterylizowana, ale nie wiemy jak nasz Czok będzie reagował jak załapie do czego to służy, i czy nie będzie domagał się panienki i czy nie będzie wyprawiał różnych dziwów.. :) ...
→ Pies ma papiery po rodowodowych angielskich rodzicach , i mistrzach - to kolejna sprawa. Przecież nie wiemy czy jest sens kastracji takiego psa z takim rodowodem...
:victory:

effcyk - 05-06-2011, 20:40

Patrucjusz napisał/a:
Pies ma papiery po rodowodowych angielskich rodzicach , i mistrzach - to kolejna sprawa. Przecież nie wiemy czy jest sens kastracji takiego psa z takim rodowodem...

jeśli nie ma sensu to "wyganiam" na wystawy :) zrobicie hodowlankę i badania, wtedy możecie psa dopuszczać.


Patrucjusz napisał/a:
Obawiamy się, że kiedy zacznie ,,dojrzewać'' może zacząć naznaczać teren i obsikiwać.

zasmucę Was, to nie obawy ale rzeczywistość :) tak właśnie będzie
:)

Patrucjusz napisał/a:
Jeśli wykastrujemy go zanim zrozumie do czego to służy, prawdopodobnie nie będzie próbował molestować naszej suczki... No i właśnie tutaj jest problem - czy go wykastrować. Mamy suczkę w domu, jak już wspomniałam. Jest wysterylizowana, ale nie wiemy jak nasz Czok będzie reagował jak załapie do czego to służy, i czy nie będzie domagał się panienki i czy nie będzie wyprawiał różnych dziwów..

jeśli zdecydujecie się na kastrację, to na Waszym miejscu wykonałabym ją najwcześniej jak tylko możliwe wykonanie jest tego zabiegu u dużego psa.

Grapy - 05-06-2011, 22:43

Patrucjusz, mój pies ma wszystko na miejscu i jakoś nie znaczy i nie obsikuje wszystkiego ;)
Zabieg najlepiej wykonać po zakończonym rozwoju psa czyli po 2 latach :)

effcyk - 06-06-2011, 05:20

Grapy napisał/a:
Patrucjusz, mój pies ma wszystko na miejscu i jakoś nie znaczy i nie obsikuje wszystkiego

jeśli piszesz stricte o mieszkaniu to nie, ale jeśli codzi o podwórko( krzaki, kwiatki itp) , to nie ma bata, musi być oznaczone :)

ambird - 06-06-2011, 08:08

Grapy napisał/a:
Zabieg najlepiej wykonać po zakończonym rozwoju psa czyli po 2 latach


Nie zgodzę się, najlepszym moment to między 15 a 18 miesiącem życia, wtedy duże psy osiągają dorosłość.

Patrucjusz, tak jak pisze effcyk, będzie obsikiwał wszystko. A jak trafi Ci się "loverboy" to podczas cieczki mogą wystąpić płacz, sapanie, wzdychanie, brak snu i apetytu a nawet ucieczki.

izatemka - 06-06-2011, 09:05

Patrucjusz napisał/a:
czy go wykastrować.

Jak najbardziej wykastrować.
Jednak termin kastracji uzależniłabym od zachowań psa.
Wcale nie tak rzadko zdarza się, że samce nie reagują tak "hardcorowo" na suki w cieczce, nie sa nieposłuszne i dominujące. Wtedy kastracja później (mam na mysli w okolicach drugiego roku życia).
Jeżeli będzie "nieznosny", dominujący, będzie "molestował" suki i samce, będzie uciekał, to rozważyłabym kastrację wcześniej, nawet po ukończeniu roku, bo chociaż kastracja nie jest panaceum "na wszystko", to może pomóc w opanowaniu psa.
A na razie pozostaje Wam prawidłowa socjalizacja i intensywne szkolenie, tak, aby na tyle, na ile się da - ograniczyć mozliwość wystąpienia zachowań niepożądanych i przez Was nie akceptowanych :)

ppaula2 - 06-06-2011, 09:38

effcyk napisał/a:
Patrucjusz napisał/a:
Pies ma papiery po rodowodowych angielskich rodzicach , i mistrzach - to kolejna sprawa. Przecież nie wiemy czy jest sens kastracji takiego psa z takim rodowodem...

jeśli nie ma sensu to "wyganiam" na wystawy :) zrobicie hodowlankę i badania, wtedy możecie psa dopuszczać.

Dokładnie. Jeżeli kiedykolwiek chcielibyście dopuścić go do suki musi mieć wyrobione papiery hodowlane i wbitą pieczątkę do rodowodu, że jest reproduktorem. Poza tym trzeba przebadać mu co najmniej biodra, łokcie i oczy (jest to minimum).
Kryć można wtedy też tylko suki hodowlane.

Grapy - 06-06-2011, 15:14

effcyk napisał/a:
Grapy napisał/a:
Patrucjusz, mój pies ma wszystko na miejscu i jakoś nie znaczy i nie obsikuje wszystkiego

jeśli piszesz stricte o mieszkaniu to nie, ale jeśli codzi o podwórko( krzaki, kwiatki itp) , to nie ma bata, musi być oznaczone :)

Załatwia się normalnie i nie staje co kilka metrów.
Każdy pies co jakiś czas podniesie nogę w celu oznaczenia i jakoś te wykastrowane również sikać muszą :P

effcyk - 06-06-2011, 16:24

Grapy napisał/a:
Każdy pies co jakiś czas podniesie nogę w celu oznaczenia i jakoś te wykastrowane również sikać muszą

słyszałam od właścicieli kastrowanych psów, że kastraty nie znaczą co chwile terenu tylko zazwyczaj załatwiają sie raz a porządnie a nie co 2 - 3 metry. Nestor nie jest kastrowany, krzaczki na podwórku cudem żyją, i niby leje na trawę na panienkę przy nas, ale prawda jest taka, że często widzę z okna jak podnosi noge na krzaki, krzewy, drzewka, kwiatki, pojemnik na śmieci, płot - cóż taki urok niekastrata :) .

Patrucjusz - 06-06-2011, 18:44

Grapy, nasz jeszcze kuca i nóg nie podnosi, ale wiem, że zacznie... Tak siusiają do 6mies życia (chyba ;d ) .
effcyk, co do wystaw do nie jestem pewna, czy będziemy jeździć, no ale do papierków pewna jestem ;p ale czy na reproduktora to jeszczeee nie wiem :)

nata - 06-06-2011, 18:58

Patrucjusz napisał/a:
co do wystaw do nie jestem pewna, czy będziemy jeździć, no ale do papierków pewna jestem ;p ale czy na reproduktora to jeszczeee nie wiem

Aby wyrobić papiery reproduktora na wystawy trzeba jeździć, więc musisz być pewna obu rzeczy.

nika - 06-06-2011, 19:31

Patrucjusz napisał/a:
[ Tak siusiają do 6mies życia (chyba ;d ) .


w prawdzie to zależy od psa, ale psy jak panienki przeważnie siusiają zdecydowanie dłużej niż do 6 miesiąca. przeważnie do około roku

klimejszyn - 06-06-2011, 20:33

mój za 2 tygodnie kończy rok i dalej siusia jak panienka ;)
Flame - 14-07-2011, 13:11

effcyk napisał/a:

Patrucjusz napisał/a:
Obawiamy się, że kiedy zacznie ,,dojrzewać'' może zacząć naznaczać teren i obsikiwać.

zasmucę Was, to nie obawy ale rzeczywistość tak właśnie będzie


Każdy pies znaczy teren. Jeśli robi to na spacerze, w parku etc. to w czym problem? Ważne, żeby w domu nic nie znaczył... Amon ani w naszym, ani u nikogo innego w domu tak nie robi, nie sika również na chodniki, schody, mury sklepów etc. Nie jest kastrowany i nie ma z nim kłopotu :) . Skoro jeszcze nie wiesz to może lepiej nie kastruj psa. Może będziesz chciała jeszcze kiedyś go rozmnożyć, kto wie! :D

donia457 - 15-07-2011, 23:52

powiem tak,gdy bylam dzieckiem przyprowadzilam do domu malego kundelka(wabil sie Ami)i napoczatku Ami nie byl kastratem pozniej raptem cos mu wyroslo w wielkosci pomaranczy pod brzuchem,okazalo sie ze byl to nowotwor jadra :( ,Ami zostal wykastrowany i siusial tak samo jak nie byl kastratem,wiec nie ma roznicy czy to kastrat czy nie
AnIeLa - 16-07-2011, 10:54

Cytat:
Grapy, nasz jeszcze kuca i nóg nie podnosi, ale wiem, że zacznie... Tak siusiają do 6mies życia (chyba ;d ) .


chyba ;) Asior miał coś koło 2 lat jak nogę zaczął podnosić :P a teraz ma 6 i czasami kuca jak sika. ;D

Flame - 16-07-2011, 13:26

AnIeLa napisał/a:

chyba Asior miał coś koło 2 lat jak nogę zaczął podnosić

Amon jak miał około roku, ale to wcale nie oznacza, że ciągle podnosi :D Często kuca, często podnosi nogę i opuszcza ją, a wcale nie skończył jeszcze siusiać i leje sobie na łapkę :D Różnie to bywa. Ale oczywiście czasami siusia jak prawdziwy mężczyznowaty piesek z nogą uniesioną nad krzaczek :)

donia457 - 17-07-2011, 00:55

no to was pociesze Tygrys(,ktory jest juz za teczowym mostkiem) sikal jak dziewczyna prze 8 swoich lat,lape podnosil jak sie zapomnial
Weronika_S - 07-06-2013, 11:45
Temat postu: Blaski i cienie sterylizacji/kastracji
jako że nie znalazłam podobnego tematu zakładam nowy :)
Kopiuję artykuł:

Cienie i blaski kastracji psów autor: Ewa Frydecka

Kastracja psów czy suk - prosta oczywistość czy poważna decyzja ...?

Właściciele psów są zachęcani do kastracji DLA POLEPSZENIA STANU ZDROWIA PSA CZY SUKI…
Mało lub wcale nie pisze się o problemach zdrowotnych jakie może nieść kastracja psa / suki.
Badania pokazują, że kastracja niesie zarówno korzyści jak i zagrożenia a także, że wciąż nie mamy pełnej wiedzy odnośnie długofalowych zmian w organizmie psów / suk po kastracji.

Kastracja czy sterylizacja?

Kastracja - zarówno u psów jak i suk to chirurgiczne usunięcie gonad męskich (jąder oraz najądrzy) lub żeńskich (jajników wraz z jajowodami i macicą).
Sterylizacja to chirurgiczne zamknięcie jajowodu lub podwiązanie nasieniowodu.
U wysterylizowanych suk cykl płciowy nie ulega zmianie, występuje też cieczka. W organizmie suki wytwarzane są estrogeny, jest jednak bezpłodna.
Sterylizacja u samców także prowadzi do bezpłodności, zachowana jest produkcja testosteronu i popęd płciowy.
Kastracja suki potocznie nazywana bywa sterylizacją.

Co mówią badania?

Wymienia się następujące korzystne skutki kastracji samców:
- eliminuje ryzyko (niewielkie bo poniżej 1%) zgonu z powodu nowotworu jąder; wiadomo- skoro nie ma jąder nie ma i nowotworu jąder,
- zmniejszenie ryzyka nienowotworowych schorzeń prostaty ale zwiększenie ryzyka schorzeń nowotworowych prostaty w tym wysoce złośliwego adenocarcinoma prostaty,
- zmniejsza ryzyko przetok około odbytniczych.

Negatywne skutki kastracji samców:
- jeśli zabieg wykonano poniżej pierwszego roku życia psa, znacząco wzrasta ryzyko osteosarcoma (bardzo agresywny nowotwór kości),
- kilkukrotnie zwiększa ryzyko naczyniakomięsaka serca,
- trzykrotnie zwiększa ryzyko niedoczynności tarczycy i psa czeka wówczas leczenie substytucyjne do końca życia,
- zwiększa ryzyko upośledzenia starczego - dezorientacja w otoczeniu domowym lub zewnętrznym, problemy w kontaktach z domownikami,
- trzykrotnie zwiększa ryzyko otyłości, a co za tym idzie wielu problemów zdrowotnych z nią związanych,
- czterokrotnie zwiększa ryzyko nowotworu prostaty. Badania wykazują, że ponad 80% niekastrowanych psów powyżej 5 roku życia rozwija łagodny przerost prostaty. Ale kastrowane psy mają większe niż niekastrowane psy szanse na wystąpienie wysoce złośliwego nowotworu prostaty (adenocarcinoma). Kastrowane psy mają także większą skłonność do pojawienia się przerzutów w płucach,
- dwukrotnie zwiększa ryzyko nowotworów dróg moczowych
- zwiększa ryzyko schorzeń układu kostnego
- zwiększa ryzyko nieprawidłowych reakcji poszczepiennych,
- zmniejszenie masy mięśniowej,
- skrócenie życia o 2 lata w porównaniu z niesterylizowanym rodzeństwem

W przypadku suk jest nieco inaczej - wydaje się, że korzyści z kastracji mogą przewyższać zagrożenia zdrowotne.

Wymienia się następujące korzystne skutki kastracji suk:
- przy zabiegu wykonanym przed 2,5 rokiem życia, znamiennie zmniejsza się ryzyko nowotworów sutka, który jest najczęstszym złośliwym nowotworem u suk,
- niemalże wyklucza zagrożenie ropomaciczem, które dotyczy koło 23% niesterylizowanych suk, i zabija koło 1%,
- zmniejsza ryzyko przetok okołoodbytniczych,
- niweluje niewielkie ryzyko (poniżej 0,5%) guzów narządów rodnych,

Niekorzystne skutki kastracji suk:
- przy zabiegu wykonanym poniżej 1 roku życia suki, zwiększa się znamiennie zagrożenie osteosarcoma,
- zwiększa ryzyko naczyniakomięsaka śledziony i serca,
- trzykrotnie zwiększa ryzyko niedoczynności tarczycy,
- zwiększa ryzyko otyłości, ponieważ spowolniony zostaje metabolizm organizmu
- powoduje problemy z nietrzymaniem moczu - u 4-20% suk, częstomocz. Niedobory testosteronu i estrogenów indukują problemy z nietrzymaniem moczu. Pojawiają się zwłaszcza u suk (20%). Rasy większe są bardziej zagrożone tym powikłaniem( boksery do 60%),
- zwiększa ryzyko zakażeń dróg moczowych,
- zwiększa ryzyko zmian zapalnych pochwy, zwłaszcza u suk sterylizowanych przed osiągnięciem dojrzałości płciowej,
- zwiększa ryzyko guzów układu moczowego,
- zwiększa zagrożenie schorzeniami układu kostno-szkieletowego,
- zwiększa zagrożenie niepożądanymi reakcjami poszczepiennymi (nawet do 40%),
- zmienność nastrojów i zwiększenie agresji (ostatnie doniesienia),
- zmniejszenie aktywności u psów użytkowych (a nie każdy pies jest tylko ozdobą dywanu czy kanapy),
- zmniejszenie masy mięśniowej,
- skrócenie życia o 2 lata w porównaniu z niesterylizowanym rodzeństwem.

Czy kastracja to poprawa zdrowia psa?

Bataliony ze sztandarami kastracji „dla dobra zdrowia psów” niosą mylne przesłanie, że zalety zabiegów są bezmierne a obciążenia zdrowotne zgoła żadne.
Warto podkreślić, że kastracja bez wątpienia narusza fizjologię organizmu.
Hormony są związkami chemicznymi, które pełnią funkcję biokatalizatorów różnych reakcji biochemicznych zachodzących w żywych organizmach i odgrywają rolę w utrzymaniu homeostazy czyli równowagi dynamicznej organizmów żywych.
Hormony płciowe – estrogeny i androgeny powstają zarówno w organizmach męskich jak i żeńskich, choć w innych proporcjach.
Hormony działają na zasadzie sprzężenia zwrotnego, gdzie jeden hormon wpływa nie tylko na docelowe tkanki ale także na regulację innych hormonów i substancji hormonami sterujących. Zakłócenie tej delikatnej równowagi w którymś miejscu - skutkuje przeróżnymi zmianami, które kaskadowo postępują w kierunkach, które nie do końca udało się nawet jeszcze poznać.
Można podjąć WYBÓR wykonania kastracji ale mając świadomość, że ingerujemy tym sposobem w biologię organizmu indukując zmiany tak fizyczne jak psychiczne.
I nie oszukujmy się, że tak nie jest.
Kastrowanie pod hasłem hip hip hurra dla tzw.” poprawy zdrowia psów „ trochę przywodzi na myśl filozofię: obetnę psu nogi to nie wbiegnie pod samochód.
Kastracja dla „kontrolowania populacji i ograniczania niechcianych urodzeń szczeniąt”- jakkolwiek zapewne warta rozważenia w schroniskach i tym podobnych skupiskach zwierząt, zdecydowanie nie ma nic wspólnego z pobudkami zdrowotnymi.

Kiedy?

Bardzo wczesna kastracja czy sterylizacja, przed osiągnięciem dojrzałości płciowej psa czy suki, stwarza ryzyko zagrożenia wieloma poważnymi obciążeniami zdrowotnymi, które można zmniejszyć czekając z decyzją o zabiegu aż pies czy suka osiągnie dojrzałość płciową.
Zalety i obciążenia kastracji powinny być rozpatrywane indywidualnie dla każdego psa / suki w zależności od rasy, wieku, płci, stanu zdrowia.

Powikłania pooperacyjne

Zabieg kastracji jak każdy zabieg niesie ryzyko nieprawidłowej reakcji na znieczulenie, krwotoku pooperacyjnego, infekcji itp.
Ryzyko komplikacji pooperacyjnych sięga, w zależności od źródeł - 6-20%.
Ryzyko zgonu z powodu zabiegu kastracji/sterylizacji jest niskie - koło 0,1%.

Rasy duże i ogromne

Duże rasy najlepiej poddawać zabiegowi najwcześniej po 14 miesiącu życia a wielkie rasy po ukończeniu 2-2,5 roku życia, kiedy rozwój układu kostno-stawowego jest ukończony a chrząstki nasadowe zamknięte.
Hormony płciowe, poprzez wzajemne korelacje z wieloma hormonami wpływającymi na wzrost, wpływają na zamykanie chrząstek nasadowych w okresie dojrzewania. Stąd kości osobników kastrowanych rosną dłużej.
Pies czy suka, kastrowany przed zakończeniem dojrzewania ma dłuższe kończyny, lżejszą strukturę kości, wąską klatkę piersiową, i węższą czaszkę.
Taki zaburzony proces wzrostu prowadzi do zakłócenia proporcji ciała, w szczególności zaburzenia proporcji długości jednych kości względem innych.
Na przykład: jeśli kość udowa osiąga swój docelowy rozwój w wieku 8 miesięcy kiedy to np. przypada moment kastracji czy sterylizacji, ale kość piszczelowa normalnie kończy wzrost w wieku 12-14 miesięcy to wytworzy się zaburzona proporcja obu kości. Kończyna jest dłuższa ale i jednocześnie cięższa, powodując tym samym większe obciążenie dla więzadeł krzyżowych.
Poza tym hormony płciowe także wpływają na osiągnięcie prawidłowej gęstości kośćca. W efekcie - u psów kastrowanych obserwuje się zwiększoną częstość uszkodzeń więzadeł krzyżowych.
Badania również pokazują, że psy/suki kastrowane przed 5,5 miesiącem życia mają znacznie wyższą częstość dysplazji stawów biodrowych.

Problemy z zachowaniem

W trakcie rozwoju i dojrzewania szczeniaki przechodzą przez różne fazy wzrostowe spowodowane zmianami hormonalnymi w ich organizmach.
Psy/suki kastrowane przed osiągnięciem dojrzałości płciowej mają tendencję do problemów zachowania.
Suki mają tendencje do zaburzeń lękowych, samce-agresywnych. Potrzebują wtedy wiele uwagi i prawidłowych relacji w stadzie pies-człowiek. Warto o tym pamiętać by uniknąć kłopotów.
Jednym z potencjalnych skutków kastraci suk, jest zjawisko wzrostu agresji u dominujących i bardzo pewnych siebie suk.
Problemy z zachowaniem zwłaszcza zagrażają psom i sukom kastrowanym bardzo wcześnie.
Spotykane są fobie nocne i nietypowe zachowania o podłożu seksualnym.

Zmiany skórne

U psów kastrowanych mogą występować zmiany skórne o charakterze alopecji (miejscowe łysienie).

Czy możemy "wykastrować" nowotwory u psów?

Z jednej strony ryzyko pewnych nowotworów wydaje się być mniejsze po kastracji ale ryzyko innych nowotworów wzrasta.
Czasem rozpowszechnia się przekonanie, że psy kastrowane mają mniejszą częstość nowotworów prostaty. To nieprawda - ryzyko nowotworu prostaty u kastrowanych psów wzrasta 4 krotnie. Podobnie wzrasta ryzyko nowotworu pęcherza moczowego.
Alarmujący jest związek między wczesną kastracją a mięsakiem kości – osteosarcoma.

Troszkę mitologii

„Uważa się”, że niekastrowany samiec, który nie może spełnić aktu kopulacyjnego czuje się sfrustrowany. W stadzie psów, dorastające samce nie mają prawa do krycia a dominujący samiec - leader wpływa na zmniejszenie popędów u młodego psa co nazywa się „marginalizacją” podrostków.
„Uważa się”, że kastracja jest dobrym sposobem na opanowanie agresywnych zachowań u samca. Czasem tak się zdarza, ale psy, które już rozwinęły agresywne zachowania wcale niekoniecznie przestaną je manifestować po kastracji. Czasem najpierw weterynarz stosuje kastrację chemiczną, która jest okresowa i odwracalna, aby zobaczyć jakie zmiany zachowania wystąpią po ewentualnej kastracji.
Pokutuje czasem przekonanie, że niemożliwe jest dobre zachowanie u niekastrowanego psa. Niekastrowane psy, które są prawidłowo socjalizowane i wychowane nie muszą prezentować żadnych problemów z zachowaniem.

Estrogeny wokół nas

Warto także zwrócić uwagę, że organizm pozbawiony estrogenu i progesteronu, nadal otrzymuje estrogeny w żywności! (zwłaszcza wielka czwórka czyli gluten, soja, produkty mleczne, i kukurydza). Niektóre produkty żywnościowe stanowią nieprzebrane źródło estrogenów( dla psów i dla ludzi także). Progesteron pełni funkcję przeciwstawną w stosunku do działania estrogenów a organizm po kastracji ( tak jak w czasie np. menopauzy u ludzi) jest pozbawiony progesteronu a otrzymuje estrogeny w produktach żywnościowych, i staje się wielkim magazynem z estrogenami, które mają działanie indukujące procesy zapalne, neurostymulujące ,i immunosupresyjne.
Więc sterylizując by uniknąć raka sutka, to usuwać naturalne źródła estrogenów i progesteronu wystawiając jednocześnie organizm na zalew estrogenów z zewnątrz.
Logika obarzanka....?

Można postawić pytanie - czy jest grupa psów, u której obciążenia zdrowotne po kastracji są większe niż korzyści z zabiegu?

Wydaje się, że taką grupę stanowią psy wielkich ras, u których istnieje poważne zagrożenie uszkodzeniem więzadeł krzyżowych, mięsakiem kości, problemami z nietrzymaniem moczu, oraz agresją.
Zawsze trzeba rozważyć co wybieramy- kastracja żeby chronić przed rakiem sutka czy ropomaciczem, czy też nie kastrowanie aby uniknąć poważnych zaburzeń nietrzymania moczu czy wysoce złośliwego raka prostaty czy raka kości.

Powyższe opracowanie na pewno nie wyczerpuje tematu kastracji u psów.
Może pozwoli spojrzeć na to złożone zagadnienie nie tylko z punktu widzenia potencjalnego dobra anonimowej populacji psów czy komfortu ludzi, ale także z punktu widzenia korzyści i wad dla indywidualnego, konkretnego psa.

Artykuł opracowany na podstawie następujących źródeł:
1) Long -Term Health Risks and Benefits Associated with Spay / Neuter in Dogs Laura J. Sanborn, M.S.May 14, 2007
http://www.naiaonline.org...euterInDogs.pdf
2) NEUTERING MALE AND FEMALE DOGS-Mary C. Wakeman, D.V.M.ˆ2003 for BREEDERVET
http://www.showdogsupersi...dvet/neutr.html
3) Immunohistochemical characterization of canine prostatic carcinoma and correlation with castration status and castration time.- Sorenmo, K. U., Goldschmidt, M., Shofer, F., Goldkamp, C., Ferracone, J.
http://www.cababstractspl...cNo=20043006794
4) Pros and Cons of Neutering-E. Hardie,Department of Clinical Sciences, North Carolina State University, Raleigh, NC, USA.
http://prdupl02.ynet.co.i..._2/23999370.pdf
5) PRESENTATION SUMMARY & POWERPOINT-Risks and Benefits of Neutering and Early-Age Neutering in Dogs and Cats: Effects on Development, Obesity, and Select Orthopedic and Neoplastic Conditions-C. Victor Spain, Philadelphia, Pennsylvania
http://www.cdoca.org/test...20Dysplasia.pdf

Grapy - 07-06-2013, 17:54

Weronika_S, jestem Ci bardzo wdzięczna za ten artykuł.
Agresja u suk po wysterylizowaniu-słyszałam o jej wzroście,może nawet czytałam o tym na forum,nie pamiętam-suka dominująca po wysterylizowaniu stała się jeszcze bardziej agresywna w stosunku do drugiej suczki..
Pozdrawiam serdecznie :)

Ryniu - 07-06-2013, 18:37

Weronika_S napisał/a:
- trzykrotnie zwiększa ryzyko otyłości, a co za tym idzie wielu problemów zdrowotnych z nią związanych,

Moje oba psy schudły :)

Temat był już wszędzie wiele razy maglowany. Owszem ciekawy, ale mnie przekonałyby konkretne porównania liczbowe np odsetek na 1000 psów i w przypadku pozytywów i negatywów. Bo np
- pozytyw zmniejszy ryzyko jakiejś poważnej choroby z 20% na 5%
- negatyw natomiast zwiększy trzykrotnie z 0.05% na 0,15%
I jak tu wtedy ma się relacja. Równie dobrze może być odwrotnie :)

Nie wypowiadam tu się kto ma racje czy zwolennicy, czy przeciwnicy. Nie sięgałem do źródeł fachowych.

Weroniko dziękuję za wklejenie artykułu - najważniejsze to może będzie to że nie wolno za wcześnie kastrować, jak to niektórzy robią. Ja dołożyłbym też starość, gdzie ryzyko powikłań lub zgonu przy zabiegu na pewno znacząco wzrasta

Monisiaczek - 07-06-2013, 18:40

Wiadomo, cudów nie ma i wszystko na tym świecie ma swoje dobre i złe strony ;)
Moim zdaniem ten artykuł (dla odmiany) uwypukla wady, a minimalizuje zalety.

Weronika_S napisał/a:
„Uważa się”, że niekastrowany samiec, który nie może spełnić aktu kopulacyjnego czuje się sfrustrowany.

Tego akurat mitem bym nie nazwała, bo znam to z autopsji :-P Najbardziej drastyczny znany mi przykład to Choco znajomych, który przestał jeść, wył i w końcu zaczął wykazywać agresję wobec domowników, bo... suczka sąsiadów miała akurat cieczkę i Choco wpadł w miłosny amok, a nie dane mu było sobie "ulżyć" ;)

Jeśłi chodzi o otyłość to też trudno się z tym zgodzić, skoro nawet na forum mamy przykłady, że psy po kastracji wręcz schudły :)


Ja znalazłam artykuł n.t. Wczesnej kastracji i sterylizacji psów i kotów: http://www.vetpol.org.pl/...a_kastracja.pdf
Autorzy: Monika Baś, Anna Cywińska z Zakładu Patofi zjologii Katedry Nauk Przedklinicznych Wydziału Medycyny Weterynaryjnej w Warszawie

AnIeLa - 08-06-2013, 08:24

Weronika_S napisał/a:
„Uważa się”, że niekastrowany samiec, który nie może spełnić aktu kopulacyjnego czuje się sfrustrowany. W stadzie psów, dorastające samce nie mają prawa do krycia a dominujący samiec - leader wpływa na zmniejszenie popędów u młodego psa co nazywa się „marginalizacją” podrostków.



Mowa jest o podrostkach w tym cytacie. 4-6 letni pies podrostkiem już nie jest i potrzebę krycia gdy suka w pobliżu jest cieczkująca ma. U psów rządzi instynkt a psy nie żyją w psich stadach gdzie mają "lidera" swojego tylko w domach gdzie przeważnie jest 1 samiec.

Grapy - 08-06-2013, 08:44

AnIeLa, miło jest jak liderem jest człowiek i sytuacja się zmienia. NIe mówię o kopulowaniu :D :D
aganica - 08-06-2013, 08:56

AnIeLa napisał/a:
4-6 letni pies podrostkiem już nie jest i potrzebę krycia gdy suka w pobliżu jest cieczkująca ma.
Nie tylko cieczkująca / wiem z własnego doświadczenia, na teoriach się nie opieram/ Wystarczy, że suczka ponętniej pachnie / co się zdarza bardzo często/ lub bez znaczenia samiec czy samica, maja przytkane gruczoły ...zaczyna się koszmar.Przynajmniej mój pies, widział tylko jedno.."raj pod ogonem".Węszył, stukał pyskiem, piszczał, próbował kryć i nic innego nie widział.Nie biegał z innymi psami,nie aportował tylko...
To było meczące, nie tylko dla niego ale i dla reszty zgromadzonych / kto uczestniczył w spotkaniach z nami ...dobrze wie jak było.Teraz jest zupełnie inaczej; nie interesują go inne psy, szaleje / nareszcie widzę psa..pędzącego przez pola ze sforą innych psów/Nareszcie jest szczęśliwym labem.
Kolejna sprawa..meszki i komary.. jego samczy, ostry zapach..przyciągał je okrutnie, gryzły go ..efekt był taki, że pies był pokryty sączącymi się gródkami, w tych miejscach sierść wypadała, tworzyły się hot-spoty.. oszaleć można był, wiecznie go pryskałam bio reppelentem w sprayu, a i tak na niewiele się to zdało.Wiecznie musiałam to leczyć.
Po kastracji jesteśmy, dopiero półtora miesiąca i.... jak za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki, chociaż jest plaga meszek i komarów...mój pies spaceruje swobodnie a to świństwo go omija.
Przypadek? ... może.. a ... może to fakt że zapach psa się zmienił, już nie jedzie od niego jak " z murzyńskiej chaty" i owady przestały się nim interesować.

AnIeLa - 08-06-2013, 09:08

Grapy napisał/a:
AnIeLa, miło jest jak liderem jest człowiek i sytuacja się zmienia.


Chodzi mi o psich liderów ;)

Jakby nie patrzeć ani mój TŻ ani Ja nie byliśmy dla Asiora "zagrożeniem" jeśli chodzi o inne suki ;) :D

aganica napisał/a:
Nie tylko cieczkująca / wiem z własnego doświadczenia, na teoriach się nie opieram/ Wystarczy, że suczka ponętniej pachnie / co się zdarza bardzo często/


Też prawda. Przykład mój pies. Asior 4 lata po kastracji, od jakiegoś czasu spotykamy się z jedną suczką prawie codziennie. Psy sobie na tyle przypadły do gustu że ona mu się nastawia lub co gorsza jak on sie bawi kijem to Keysi tak koło niego lata, kładzie się podkręca żeby tylko się nią zainteresował. I mamy raz na jakiś czas np spacer ciągłego upominania psów bo co pobiegają trochę lub zajmą się zabawą kijami to Keysa doznaje olśnienia i tak się łasi do Asa, że w końcu zaczynają się próby naskakiwania. :| Inny pies nie ma prawa podejść do Keysi bo zaraz warczy i się nastrasza ale Asiora sama podchodzi....

effcyk - 09-06-2013, 07:16

jeśli chodzi o zachowanie psa niekastrowanego trzeba pamiętać że nie każdy pies reaguje ślinotokiem, wyciem i niejedzeniem w czasie gdy jakaś suczka ma cieczkę. Miałam psa przybłędę, dużego, który za sukami był w stanie płot rozwalić, zostawiony na chwilę na grubym łańcuchu, wyrwał go dosłownie ze ściany ( pies duży ale nie za bardzo ciężki miał może koło 30-33kg) . To była katorga, w końcu było tak że pies mieszkał więcej na ulicy i wałęsał się po niej , niż na podwórku. Szkoda gadać, wtedy byłam dzieckiem, kastracja była mi obca, pies musiał jechać do schroniska, ponieważ na podwórku nawet siłą nie dało rady go utrzymać, a na ulicy baliśmy się że zrobi sobie krzywdę albo komuś innemu.

Potem mając małe psy kundelki, zawsze samce nigdy sytuacja w której pies uciekł mi do suki nie wystąpiła. Kiedy zdecydowałam się na labka, miałam obawy mając przed oczami to co robił mój poprzedni duży pies. Na szczęście Nestora nie interesują suki mimo że jest niekastrowanym samcem ( gdyby był problem poszedłby pod skalpel). Jasne, podejdzie obwącha, czasem "przyklei się" suce pod ogon ale nic więcej, wyciągnę zabawkę i pies przy mnie. Naprzeciwko nas mieszka starsza sunia owczarka niemieckiego, która w czasie cieczki nadstawia się każdemu psu. Stado psów u nich pod bramą ogromne, nawet owczarek podhalański sąsiadki która mieszka ulicę dalej, wyczuwa kiedy suka się cieczkuje i ucieka z podwórka przychodząc do suczki. A Nestor mając tą sukę dosłownie na przejście przez ulicę czyli jakieś kilka metrów, w ogóle do niej nie ciągnie. Pies ma ZAWSZE apetyt, ochotę na zabawę, nie piszczy, nie wyje, nie próbuje uciekać z podwórka. U nas brama lub furtka otwarta dla psa jest sygnałem" zostaje na dworze" i albo siedzi przy otwartej furtce obserwuje jak np kosze trawnik przed domem albo idzie sobie położyć się do budy.

Pies narazie nie jest kastrowany i póki co w najbliższych planach tego nie mamy. A potem zobaczymy, piesek będzie starszy, różne badania trzeba będzie wykonywać częściej, i jeśli będą jakieś podejrzenia że może nabawić się czegoś poważnego poprzez posiadanie jajek, bez zastanowienia pójdą na ścięcie :) .

aganica - 09-06-2013, 08:37

effcyk napisał/a:
Nestor mając tą sukę dosłownie na przejście przez ulicę czyli jakieś kilka metrów, w ogóle do niej nie ciągnie.
To jest komfortowa sytuacja.Gdybym tak miła, pewnie bym nie podjęła tej decyzji.
Co do większych predyspozycji, do chorób nowotworowych.Zastanawia mnie dlaczego, skoro istnieje takie ryzyko, a moja Fiona przed kastracją miała zdjagnozowanego i wyleczonego nowotwora złośliwego,dlaczego znany i poważany psi onkolog zalecił..kastrację?
Czyżby o tym nie wiedział? -wątpię, a może...po prostu nie jest to prawdą, nie wiem, nie wnikam wszak i tak jest po fakcie.
Suka kastrowana cztery lata temu /4,5 roku po usunięciu tłuszczako-mięsaka/ czuje się świetnie i oby tak było na wieki :)

szalej - 09-06-2013, 20:04

effcyk, ja też nigdy z psem problemu skakania nie mialam, zawsze kiedy zaczynał skakać wystarczyło mu powiedzieć fe etc. i pies co prawda lizał po uszach i kładł się z suką/psem ( raz dziewczynka raz chłopaczek :) ) byłam za kastracja ale nie widziałam zastosowania u mojego psa. w koncu doszła bliska i należało psa wykastrować i mimo, że był zawsze fajnym psem, to teraz wydaje mi się jeszcze fajniejszy :) ma 10 lat a wróciła mu energia, jest weselszy, więcej biega, wydaje się zdrowszy po prostu :P Śmiejemy się, że mu lżej to teraz biega :)
04drawde - 09-06-2013, 21:08

Weronika S serdecznie Ci dziękuję, mam nadzieję że może wreszcie Twój post uświadomi tych właścicieli psów,którzy uważają że sterylizacja czy kastracja to antidotum na wszystkie choroby. Ja próbowałam uzasadnić dlaczego nie chcę sterylizować mojej kochanej suni,ale spowodowałam odpór wszystkich zwolenników tych niestety poważnych i okaleczających operacji.W postach zaczęto straszyć mnie na jakie to okropne choroby zachoruje Luna i jaka jestem okrutna że nie chcę jej poddać sterylizacji .Próbowałam uzasadniać swoją opinię, ale był to głos wołającego na puszczy. Twój mądry post z powołaniem na fachową literaturę może uświadomi hurra zwolennikom zwłaszcza sterylizacji,że pewne decyzje są nieodwracalne i należy je głęboko przemyśleć, tym bardziej kiedy suka ma mądrych i kochających właścicieli,którzy potrafią ją odizolować od psów w okresie cieczki a przecież nie trwa ona wiecznie,tylko średnio dwa razy w roku około miesiąca.Gorąco pozdrawiam! ;*
Di - 09-06-2013, 21:40

04drawde napisał/a:
sterylizacja czy kastracja to antidotum na wszystkie choroby.


Nikt tak nie uważa.

Nie przetłumaczę Ci, wolisz najwyraźniej obstawiać przy swoim, zupełnie nie dostrzegając, że zwolennicy sterylizacji (ani jej przeciwnicy) to nie są bezmózgie istoty, ślepo powtarzające wyssane z palca argumenty. Każdy sobie opinię wyrobił na jakiejś konkretnej podstawie, fundamencie i nikt Ci na złość nie robi, broniąc swoich racji.

04drawde napisał/a:
jaka jestem okrutna że nie chcę jej poddać sterylizacji


Tak też nikt nie napisał.

Za to Ty twierdzisz, że okaleczamy swoje psy, w dodatku dla jakiegoś wymysłu, widzimisię, co jest niesprawiedliwym i krzywdzącym poglądem.

Może jednak przeczytasz temat z tamtą dyskusją jeszcze raz i dostrzeżesz, że nikt w żadnym poście nie umniejszał wagi sterylizacji, jako poważnej operacji, których ewentualne powikłania mogą zagrozić życiu.

Nie wiem, po co ja się jeszcze odzywam. To nie my wprowadziłyśmy jakiś niepotrzebny podział.

Nikaaa - 10-06-2013, 06:46

Czy ten artykuł jest poparty jakimiś wieloletnimi badaniami, obserwacjami czy poprostu autorka pozbierała jakies zlepki informacji i napisała sobie co uważała? Bo jak widać po wypowiedziach poprzedniczek, właścicielek samców, w praktyce wyglada to troszkę inaczej a artykuł raczej akcentuje negatywne strony i podpiera się negatywnymi opiniami ignorujac wszelkie "blaski".
Owszem, dało mi to do myślenia, szczególnie fakt że sterylizowałam sukę przed 1 cieczka, ale wciaż uważam, że sterylizacja ma więcej zalet niż wad. W odpowiedzi na ten artykuł znalazło by się 10 innch, wychwalajacych sterylizację podniebiosa..

Grapy - 10-06-2013, 08:58

Osobiście uważam,że w tym wątku dyskusja za i przeciw powinna opierać się na przytaczaniu konkretnych artykułów a nie gdybania przeciwników i zwolenników.
Mój samiec mimo cieczkującej suki pod nosem nie staje się agresywny, nigdy nie był profesjonalnie szkolony,więc jest normalnym, rozemocjonowanym labiszonem i nigdy nie miałam potrzeby uspokajać go kastracją...

04drawde - 10-06-2013, 10:36

Nikaaa czy wiesz dlaczego na tym forum wszyscy zwolennicy sterylizacji totalnie zagłuszają przeciwników? Moim subiektywnym zdaniem podkreślam subiektywnym,czytając takie wypowiedzi naukowców jakie zacytowała Weronika S,zaczynają się zastanawiać czy dobrze zrobili dokonując nieodwracalnej operacji swojemu psu czy suce i może patrząc na swojego zwierzka zastanawiają się czy jestem pewna/y że naprawdę dobrze zrobiłam/em :( I może stąd bierze się ten zmasowany atak na przeciwników,aby stłumić te myśli i za wszelka cenę udowodnić swoje racje.Gdybym ja wysterylizowała Lunę na pewno takie myśli nie dawałyby mi spokoju,zwłaszcza po przeczytaniu cytatów z książek fachowców,które zacytowała Weronika. Ja ciągle jeszcze mam wybór Wy już nie :cring:
Nikaaa - 10-06-2013, 11:09

04drawde, jeśli jeszcze raz przeczytasz to co napisałam to pewnie się doczytasz, że mam mieszane uczucia co do sterylizacji przed 1 cieczka do której nigdy nikogo nie namawiałam i nie nakłaniałam, więc jak widać Twój tok myślenia się nie sprawdza.

Grapy, według mnie opinia osób majacych psy przejawiajace takie czy inne zachowania jest bardziej miarodajna niz powyzszy artykul napisany przez jedna osobe, bo jak widac rzeczywistosc jest inna i nikt nie musi byc naukowcem zeby stwierdzic ze pies nie je przez suke w cieczce.. Po co wmaeiac ze czarne jest biale.

[ Dodano: 10-06-2013, 11:16 ]
Jeśli jakis pan doktor napisze ze trawa jest niebieska to mu uwierzysz bo przeciez jest "panem doktorem" czy wyjdziesz przed dom i przekonasz sie na wlasne oczy? ;)

nathaliena - 10-06-2013, 11:38

04drawde napisał/a:
Twój mądry post z powołaniem na fachową literaturę może uświadomi hurra zwolennikom zwłaszcza sterylizacji,że pewne decyzje są nieodwracalne i należy je głęboko przemyśleć, tym bardziej kiedy suka ma mądrych i kochających właścicieli,którzy potrafią ją odizolować od psów w okresie cieczki a przecież nie trwa ona wiecznie,tylko średnio dwa razy w roku około miesiąca.
mądrzy i kochający włąściciele również sterylizują swoje suczki i Twoje sugerowanie, ze jest to nieprzyemyślana decyzja, jest nie na miejscu. Myślę, ze każdy przed sterylizacją, czy kastracją, czyta, dowiaduje sie, rozmawia z weterynarzami, na temat tego zabiegu. Ja przez ostatni rok niestety miałam doczynienia z wieloma suczkami, które zachorowały na ropomacicze,czy nowotwory sutka (ze względu na zawód, jaki wykonuję) i każda sunia, którą się zaopiekuje i nie będzie przeciwwskazań, będzie sterylizowana.
Niestety uporczywie próbujesz postawić na swoim, próbując na siłę wzbudzić niepewność wśród innych, mimo, że doświadczenia nie masz w zasadzie żadnego.

Weronika_S - 10-06-2013, 12:04

O potrzebie sterylizacji bezdomnych zwierząt nie dyskutuję bo to zupełnie inny temat i to w zasadzie jedyny sposób by jakoś ograniczyć populację bezdomniaków.
Co innego jeśli dyskusja jest o naszych psiakach domownikach.Mój pies jest niekastrowany, nie zauważyłam w nim frustracji,cierpienia czy agresji z powodu cieczek, owszem węszy na spacerach,liże trawę,ale poza tym zachowuje się zupełnie normalnie,nigdy mi nie uciekł,a w domu przeważnie śpi. Niesiona falą tematu kastracji nawet myślałam o tym,żeby wykastrować mojego psa "dla jego zdrowia" bo chcę dla niego jak najlepiej,ale przedyskutowałam sprawę z kilkoma wetami, hodowcami i podjęłam decyzję,że tego nie zrobię.
Oczywiście,że każdy kto już wykastrował/wysterylizował swojego psa nie napisze tu,że żałuje czy że to była zła decyzja bo to by znaczyło,że przyznał się do błędu,a przecież większość osób tutaj jest nieomylnych :-P Ale może jeśli ktoś się waha to przemyśli jeszcze sprawę, PRZEDE WSZYSTKIM skonsultuje w weterynarzem a nie sugeruje tym co się wypisuje na forach internetowych,co kto usłyszał albo jak zareagował pies/suka koleżanki znajomego.
Ja ze swojej strony ani nie namawiam do niekastrowania ani odwrotnie, namawiam tylko do poważnego przemyślenia sprawy i szerszego spojrzenia na temat :) Wierzę,że każdy chce dla swojego psa jak najlepiej :)

04drawde - 10-06-2013, 12:29

Di naprawdę nie trzeba pisać,wystarczy coś sugerować! Ja tez uważałam temat za zakończony, ale post Weroniki z mądrymi cytatami sprawił ,że zechciałam jej za niego podziękować,tym bardziej że dostało mi sie od forumowiczów po uszach za mój post przeciwny sterylizacji suki,a moderatorka wręcz dała mi ostrzeżenie! Każdy kto go dokładnie przeczyta musi przemyśleć za i przeciw sterylizacji czy kastracji zanim podejmie decyzję,której nie da się już zmienić

[ Dodano: 10-06-2013, 12:41 ]
Weronika taki sam jak Twój jest mój tok rozumowania,obowiązkowa sterylizacja i kastracja bezdomnych i wałęsających się psów, ale naszym ukochanym domowym pieskom lepiej tego nie robić,chyba że wystąpiła by tzw.wyższa konieczność! :mmm: I właśnie to próbowałam forumowiczom powiedzieć ale widocznie nie dość jasno. :(

[ Dodano: 10-06-2013, 13:05 ]
A tak a"propo pokażcie mi weterynarza,z całym szacunkiem dla tego zawodu, który będzie przeciwnikiem sterylizacji czy kastracji bo przecież jak mówi stare powiedzenie: "jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o ...............! :)

tenshii - 10-06-2013, 13:15

04drawde napisał/a:
A tak a"propo pokażcie mi weterynarza,z całym szacunkiem dla tego zawodu, który będzie przeciwnikiem sterylizacji czy kastracji bo przecież jak mówi stare powiedzenie: "jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o ...............! :)

weterynarz, któremu zależy na kasie jest przeciwnikiem sterylizacji, bo choćby w przypadku suk może zarobić na kryciu, opiece podczas ciąży, po porodzie itp, nie licząc leczenia ciąż urojonych, ropomacicza i guzów sutków. Za sterylizację weźmie jednorazowo około 350 - 400 zł, na leczeniu i opiece wyjdzie mu znacznie więcej.
Zresztą znałam weta, który mawiał, że nie sterylizuje bo sam sobie chleba odbierał nie będzie.

Weronika_S - 10-06-2013, 13:25

Pewnie jestem naiwniakiem,ale wolę wierzyć,że do tej pory miałam to wyjątkowe szczęście, że spotykałam weterynarzy z powołania,którzy naprawdę kochają zwierzęta i swoją pracę a nie pieniądze.Właśnie m.in. na ich opinii wstrzymałam się z zabiegiem. Nie wykluczam go w przyszłości jak,nie daj Boże,mój ukochany pies zacznie chorować i będzie to sposobem by jakoś mu pomóc. Póki co jest zdrowym,nie sprawiającym problem behawioralnych(nie liczę głupawek i tych wszystkich innych labowych szaleństw,których uczestnikami mogą być też kastrowane laby :-P ) psem i jajka na razie zostaną.
Mój pies też był kilkakrotnie tatą i naprawdę nie zauważyłam różnicy w jego zachowaniu przed i po, sporo już czasu minęło od ostatniego krycia i też nie widzę by jakoś go to męczyło.

effcyk - 10-06-2013, 13:26

Weronika_S, a możesz napisać argumenty które utwierdziły Cię w tym by nie kastrować pieska ? Te które usłyszałaś od fachowców? po prostu ciekawi mnie to jako właścicielkę też niekastrowanego psa.

Tak szczerze mówiąc, z tak dużym problemem prostaty i ropomacicza spotkałam się dopiero na forum/forach.

U mnie w okolicy są duże psy i duże suki różnych ras nie poddane zabiegowi sterylki/kastracji. Z ciekawości nawet wypytywałam właścicieli tychże zwierząt, czy miały urojone ciąże (suki) ropomacicze, a samców czy problemy z prostatą itp. Nic takiego nie występowało. Są to suki od roku do nawet 12 lat, rasy takiej jak np: terier walijski, owczarki niemieckie, bokserka, owczarek malinois, labradorki z czego terierka i owczarki kryte kilkukrotnie. Samce to owczarki niemieckie, dwa kaukazy, labrador, bokser i jeszcze kilka innych. Jeden owczarek został uśpiony w wieku 13 lat bo już nie mógł chodzić, a jednego bernardyna uśpiono w wieku 5 lat bo miał raka ale nie wiem dokładnie jakiego rodzaju był to nowotwór. Z tego co usłyszałam od psiarzy nie było związane to jajecznością psa, ale głowy uciąć sobie nie dam.

Być może te wszystkie suki i pieski to jest wyjątek od reguły a być może nie, nie wiem. W każdym razie temat chorób układu rozrodczego u "moich" psiarzy jest naprawdę im bardzo obcy.

anna34 - 10-06-2013, 13:53

Weronika_S napisał/a:
Mój pies jest niekastrowany, nie zauważyłam w nim frustracji,cierpienia czy agresji z powodu cieczek, owszem węszy na spacerach,liże trawę,ale poza tym zachowuje się zupełnie normalnie,nigdy mi nie uciekł

Ale Twój pies jest reproduktorem i pewnie pare razy do roku pokrywa suki,wiec wyładowuje się :)
Mój nigdy reproduktorem nie mógłby być,a pozatym uciekał przez pół miasta za zapachem suki w cieczce.Miałam do wyboru-trzymac psa na smyczy do końca jego zycia(to dopiero byłoby frustrujace :( ) lub go wykastrować i pozwalać mu biegać bez uwięzi :)
Pozatym nigdy tez nie był,ani nie jest agresywny.

Monisiaczek - 10-06-2013, 13:59

Weronika_S, Twój Olaf jest chyba psem rasowym z uprawnieniami reproduktora?
Weterynarze też ludzie i subiektywnie podchodzą do tematu, choć powinni rzetelnie informować o wadach i zaletach kastracji/sterylizacji. "Dzięki" opinii weta Zulus [*], który był wnętrem, nie został wykastrowany. Argumentacja weta? Skoro suczki nie interesują go "seksualnie" to nie ma potrzeby wykonania tego zabiegu. Owszem, seks go nie interesował, ale za to swoją frustrację wyładowywał agresją wobec psów bez względu na płeć. Efekt "konsultacji" był taki, że praktycznie większość życia pies spędził na smyczy :(

Grapy - 10-06-2013, 14:09

Nikaaa napisał/a:

Jeśli jakis pan doktor napisze ze trawa jest niebieska to mu uwierzysz bo przeciez jest "panem doktorem" czy wyjdziesz przed dom i przekonasz sie na wlasne oczy? ;)

Takim tokiem rozumowania nadal bylibyśmy w epoce kamienia łupanego :P Bo jeśli coś było trujące to wiedzę przekazywała matka,że tego jeść nie można,bo szkodzi-z Twoim podejściem ludzkość by wyginęła.

Co do artykułów to uważam,że osoby specjalizujące się w danej materii mają większy dostęp do preparatów,ogarniają wyniki badań większej części psiej populacji i potrafią tą wiedzę przełożyć na język przystępny i zrozumiały dla większości posiadaczy psów.

U mojego dziadka niesterylizowane mieszańce,które dożywały 12-16lat, czyli psy niesterylizowane żyją dłużej tak Nikaaa?

effcyk - 10-06-2013, 14:31

ja swego czasu miałam spory mętlik w głowie z kastracją. Gdzieś na forum ( innym) przeczytałam że jak właściciel, który ma psa dużej rasy nie wykastruje go za młodu, to jest praktycznie pewne że na starość pies będzie miał problemy z prostatą. Natomiast patrząc na wiele psów hodowlanych - reproduktorów, żyją długo w zdrowiu wciąż służąc jako psy do reprodukcji ( Małysz - Robbie Imre z Krywaldowej Koliby , Aristos Biszkoptowe Szczęście, Oskar z Apportatum) wymieniłam 3 pieski, gdyż nie jestem na bieżąco z hodowlanymi / niekastrowanymi weteranami. Ale jak pisałam znam sporo psów nie poddanych zabiegowi, jednej i drugiej płci i wiele z nich żyje naprawdę długo, czasem aż zaskakująco długo biorąc pod uwagę wielkość, wagę i rasę.


PS. Teraz tak mi się nawet przypomniało że przecież wilczur mojej przyjaciółki ma 12 lat a wygląda na 5, ma przepuklinę to fakt ale żadnych problemów związanych z "jajecznością" a jajeczny jest.

Ale to moja opinia w tej dyskusji :) i osobiście psa poddam zabiegowi, gdy:
Weronika_S napisał/a:
Nie wykluczam go w przyszłości jak,nie daj Boże,mój ukochany pies zacznie chorować i będzie to sposobem by jakoś mu pomóc.

04drawde - 10-06-2013, 14:37

Teoretycznie to wszyscy weterynarze zresztą jak i lekarze powinni być z powołania i bezinteresowni,ale niestety w Polsce rzeczywistość skrzeczy.Ja w tej chwili wreszcie znalazłam wspaniałego weta naprawdę kochającego zwierzęta,super specjalistę no i taniego.Ale wcześniej leczyłam i szczepiłam Lunę i poprzednie owczarki w czterech różnych klinikach weterynaryjnych i niestety wyniosłam z nich bardzo przykre doświadczenia,raz nieudana operacja owczarka.którego w sumie uratował mi weterynarz z chorzowskiego zoo,drugi raz po źle dawanych w grzbiet antybiotykach Lunie zrobił się wielki guz i wyglądała jakby miała garb. Dopiero Pan Przemek o którym pisałam na początku zdecydował się na operację,wysyłając wycinek na badanie do Wrocławia bo było poważne podejrzenie złośliwego mięsaka. Na szczęście po 3 tygodniach okazało się,że guz powstał po źle dawanych zastrzykach z antybiotykiem lecząc nim psi trądzik.
Ile kasy ściągnął ze mnie wet,który tak "pięknie" podawał zastrzyki lepiej zapomnieć,
powiem tylko że operacja i leki podawane po niej kosztowały mniej,a po guzie pozostała maleńka blizna,która pięknie zarosła sierścią i jest niewidoczna.
Teraz może zrozumiecie dlaczego mam takie sceptyczne podejście do niektórych podkreślam niektórych,niedouczonych i pazernych wetów. :greedy:

nata - 10-06-2013, 14:43

Moim osobistym zdaniem, dyskusja w tym temacie nie ma sensu, gdyż jak widać... "punkt widzenia, zależy od punktu siedzenia" i tym się kieruje większość.
Ja osobiście mam sukę po sterylizacji przed pierwszą cieczką, prawie 3 lata po zabiegu i NIE MA ani jednej wady, czy też problemu z wymienionych w wyżej przytoczonym artykule. Decyzję również konsultowałam z 3 weterynarzami i ANI JEDEN nie negował i nie odradzał sterylizacji. Ponadto, dziwnym trafem, u mnie na osiedlu znam wiele psów z chorobami układu rozrodczego, którym sterylizacja mogłaby zapobiec. Znam właścicieli żałujących, że nie podjęli wcześniej decyzji o sterylce. Oczywiście znam też takie przypadki, które dożyły sędziwej starości w zdrowiu. Ja mogę więc tylko i wyłącznie polecać sterylizację / kastrację, bo nie znam przypadku powikłań, nie znam osobnika, któremu by to zaszkodziło.

Tak więc, można się sugerować i podpierać zdaniem jednych lub drugich - jak kto woli. Nie mniej jednak, decyzja i jej konsekwencje należą do samego właściciela.

anna34 - 10-06-2013, 15:14

effcyk napisał/a:
U mnie w okolicy są duże psy i duże suki różnych ras nie poddane zabiegowi sterylki/kastracji. Z ciekawości nawet wypytywałam właścicieli tychże zwierząt, czy miały urojone ciąże (suki) ropomacicze, a samców czy problemy z prostatą itp. Nic takiego nie występowało.

Rozumiem,ze Ci własciciele te psy/suki badaja co roku,robia usg i obserwuja tak jak nalezy.
Mojej sasiadki niestetylizowana labusia ledwo uciekła spod łopaty bo miała ropomacicze.
Ja robiłam swojemu usg i wiem,ze prostate ma w zaniku,pani weterynarz zadowolona. :)
Ja również jestem zadowolona z kastracji i mysle,ze mój pies też :-P ,bo biega sobie luzem.

04drawde - 10-06-2013, 16:08

Anna 34 co rozumiesz przez zdanie "biega sobie luzem"? Ja mieszkam w domu przy bardzo ruchliwej ulicy i nie bardzo mogę pozwolić sobie na wypuszczenie Luny luzem na ulicę,jej miejscem do wybiegania się jest ogród przy domu,gdzie nie zagraża jej w czasie cieczki żaden napalony adorator,jeżeli idę na spacer do parku to trzymam ja na smyczy bo u nas nie wolno spuszczać psa ze smyczy w miejscach publicznych z tym że w czasie cieczki profilaktycznie ograniczam jej spacery w miejsca gdzie mogą być psy. Jedynie puszczać luzem mogę Lunę w lesie gdzie może się do woli wybiegać z zastrzeżeniem, że w okresie cieczki prowadzę ją nawet w lesie na smyczy, bo a nuż pojawił by się jakiś amator jej cieczkowych wdzięków. Więc jak widzisz nie planowana ciąża jej nie grozi. :)
Ewelina - 10-06-2013, 16:14

04drawde napisał/a:
Więc jak widzisz nie planowana ciąża jej nie grozi.
Ja miałam taką sytuację z moją jeszcze wtedy niesterylizowaną suczką. Przyczepił się do mnie agresywny owczarek niemiecki. Moja sunia miała płodne dni nastawiała mu się ten na nią skakał warczał na mnie nawet złapał mnie zębami. Jakoś udało mi się ją uchronić, ale nikomu nie życzę takiej przygody.
nikolajewna - 10-06-2013, 16:14

04drawde napisał/a:
Jedynie puszczać luzem mogę Lunę w lesie gdzie może się do woli wybiegać

W lesie jest absolutny zakaz spuszczania psów ze smyczy. :P
Taki mały OT.

anna34 - 10-06-2013, 16:16

Ja mieszkam w bloku,więc pisząc luzem ma na myśli łąki,lasy i parki gdy brak ludzi lub jest ich mało.Niestety jak miał jajka wyniuchał zapach suki w cieczce nawet na drugim końcu miasta i biegł przed siebie.Niestety to,że ktoś trzyma suczke z cieczką na smyczy nie piwoduje,że samiec z jajami nie pobiegnie za nią.Mój pies teraz chodzi bez smyczy prawie przy nodze i sie odwołuje nie biegnie na złamanie karku za byle jaką suką.Dla mnie to jest blask kastracji i brak prostaty też jest tym blaskiem.Pizatym nie widze póki co cieni zabiegu.
04drawde - 10-06-2013, 16:18

Nata w okolicy osiedla domków jednorodzinnych gdzie mieszkam cztery psy musiały być uśpione z powodu nowotworów układu trawiennego m.in. moja onka Saba (miała 15 lat i też nie była sterylizowana). Czy w/g Ciebie to oznacza,że gdyby miały usunięte wątrobę,żołądek czy jelita można by było uniknąć raka i śmierci psa? Sama widzisz że to absurd,a rodzaju choroby nie przewidzisz! :confused:
anna34 - 10-06-2013, 16:21

Faktycznie dyskusja nie ma sensu,suka bez macicy i pies bez jajek żyć może skoro sie nie rozmnaża ich.Porównanie do usuwania wątroby,żołądka czy nerek nie ma sensu moim zdaniem,bez tych narządów czasem nie idzie przeżyć kobieto :(
tenshii - 10-06-2013, 16:22

Wszystko tak naprawdę zależy od doświadczeń.
Póki się ktoś nie spotkał z następstwami braku lub zaniechania zabiegu póty zdania nie zmieni.
Ja straciłam psa z powodu braku kastracji, i widziałam kilka przypadków cierpienia suk z powodu ropomacicza lub raka sutka - również na tym forum.
Dlatego jestem ZA zabiegami.
Nie spotkałam się niestety nigdy z żadnym negatywnym skutkiem zabiegu.
Życzę Wam aby Wasze wybory niezależnie od tego jakie są okazały się szczęśliwe i abyście nigdy nie musieli żałować swoich decyzji.
Ja będę żałowała do końca życia.

nata - 10-06-2013, 16:25

04drawde, polemika z Tobą nie ma sensu, jeśli nie czytasz ze zrozumieniem i zaczynasz wchodzić w ogóle na jeszcze inne dziedziny - nie dotyczące nawet tematu, byleby tylko udowodnić swoje racje.
nata napisał/a:
z chorobami układu rozrodczego

04drawde napisał/a:
z powodu nowotworów układu trawiennego


Co to za porównanie w ogóle i dziwaczne wnioski idące za nim? Owszem za absurd uważam, to co piszesz.

04drawde - 10-06-2013, 16:27

Anna jak już cytowała Weronika kastracja nie zapobiega prostacie,więc z tym twierdzeniem byłabym ostrożna. Co do napalonego psa,który "gwałci" sukę idącą z właścicielem na smyczy mam odmienne zdanie i potrafię sobie z tym poradzić.Zresztą jak chyba zauważyłaś za czym do czegoś dojdzie pieski też bawią się w tzw.grę wstępną i nie trwa to sekundy tylko trochę dłużej! :D
Ewelina - 10-06-2013, 16:31

04drawde napisał/a:
który "gwałci" sukę idącą z właścicielem na smyczy mam odmienne zdanie i potrafię sobie z tym poradzić.Zresztą jak chyba zauważyłaś za czym do czegoś dojdzie pieski też bawią się w tzw.grę wstępną i nie trwa to sekundy tylko trochę dłużej!
Nie mam pojęcia jak dochodzi do zapłodnienia suki. Nigdy swojej nie rozmnażałam i nie byłam świadkiem kopulacji psów. Co do tego czy sobie poradzisz czy nie to nie moja sprawa. Ja sobie też poradziłam, ale ugryzienie było dość poważne. Życzę ci żeby ciebie to nigdy nie spotkało. Powodzenia :)
nikolajewna - 10-06-2013, 17:07

04drawde, radzę sobie.
To był raczej nieładny z mojej strony przytyk, który miał pokazać jak bardzo wybiórczo patrzysz na życie i otaczającą nas rzeczywistość. Nie wolno u Ciebie/Pani w mieście spuszczać psów ze smyczy np. w parku, więc go nie puszczasz. Ale za to puszczasz w lesie gdzie także jest zakaz.
Pamiętaj, że na 10 weterynarzy znajdziesz takich, którzy są przeciwni kastracji i drugich 10 tych, którzy są za. Przytoczony artykuł jest jednym z wielu na ten temat, ale nie jedynym.
Nie zauważyłam aby ktokolwiek na forum w jakikolwiek sposób próbował namówić Cię na to abyś swoją suczkę wysterylizowała.
04drawde napisał/a:
Nata kiedy nie potrafi się podać rzeczowej na temat odpowiedzi,zaczyna się twierdzić że polemika z daną osobą nie ma sensu ,ale to jest już zgrane!

Zgadza się, jest to zgrane głównie przez Ciebie. To Ty po 10 razy ucinasz temat twierdząc, że dyskusja z nami nie ma sensu. Każdy z nas może mieć swoją opinię, nie musimy się z nią zgadzać, ale trzeba ją uszanować.

tenshii - 10-06-2013, 17:53

Do dyskusji o dysplazji zapraszam do odpowiedniego wątku :)
Almathea83 - 10-06-2013, 17:56

ale przyjemna komedia po męczącym dniu w pracy :-P Dziewczyny, po co dyskutujecie jak to nie ten poziom ;-) "w internecie" wiedzą wszystko, jak już tu kiedyś pisałam- na pewno znajdą się tam też porady jak zrobić zapałkę z buta czy jak wskoczyć do ogniska i się nie poparzyć :-P

żeby nie było tak całkiem nie na temat- sterylizacja/ kastracja jest sprawą indywidualną właściciela. Nie planowałam kastracji u Moreno bo zwisało mi to, że liże trawę, kropi wydzieliną po panelach czy obsikuje każdy krzaczek. Ale jak zaczął gwałcić suki i kastrowane samce, za co zbierał wciry a mimo to nic do niego nie docierało, zaczęło mi to przeszkadzać i dlatego pozbawiłam go jajek. Efekty? Pies pięknie się bawi, nie skacze już praktycznie wcale, trzyma się fajniej na spacerach mnie, poza tym zniknęły te cechy które mi jakoś bardzo nie przeszkadzały (lizanie siuśków itp).

Minusy? Owszem, nie napiszę że nie ma wcale, u nas jest jeden- Moren stał się większym boidoopkiem, przestraszają go dziwne dźwięki czy kształy jak idziemy po ciemku. Ale i tak kastracja była jedną z lepszych decyzji, jakie podjęłam w związku z moim psem :)

Di - 10-06-2013, 17:58

To jest osobista sprawa każdego, kto z psem wychodzi, gdzie go spuszcza ze smyczy: czy to wybieg, czy las, czy łąka - w miejscach niedozwolonych może dostać mandat. Jest ryzyko, jest zabawa.

Ja mimo wszystko chciałabym prosić o konkretne artykuły piszące o tym, przepraszam, dysplastycznym absurdzie.

04drawde - 10-06-2013, 18:29

Di czyżbyś nie miała czasu na dokładne przeczytanie w internecie opracowań na ten temat? A może poszukaj w księgarniach książki o dysplazji biodrowej dużych i ogromnych ras? Dla wielbicieli piesków to są naprawdę dobre lektury na wakacje!
Pierwsze słyszę żeby pytanie o to gdzie można pieska wypuścić na spacerze,aby sobie trochę pobiegał bez smyczy jest OSOBISTĄ SPRAWĄ KAŻDEGO???
Czyżby ktoś łamał przepisy,no chyba nie my wszystko wiedzący forumowicze? :<

tenshii - 10-06-2013, 18:37

O przyczynach dysplazji możecie podyskutować tutaj:
http://forum.labradory.or...p=533357#533357

04drawde - 10-06-2013, 18:43

Almathea83 pod Twoim tekstem podpisuję się obydwoma rękami,do każdego psa czy suki należy podejść indywidualnie żeby podjąć decyzję o kastracji czy sterylizacji! W przypadku Twojego labka uważam że to było konieczne bo takie jego zachowanie jak najbardziej go do kastracji predysponowało. Ale nie wszystkie psy tak się zachowują i tu wskazany był by umiar. Moim zdaniem to chyba warto już zakończyć temat bo jeszcze się ktoś mocno wkurzy i nas wszystkie "wysterylizuje",bo jak mniemam w większości wypowiadają się w tym temacie młodsze lub starsze kobietki. :-P
aganica - 10-06-2013, 18:49

Nie rozumiem po co to wszystko ?
Weronika założyła wspaniały temat z doskonałym artykułem, popartym linkami do źródeł a Wy ...
Jak dzieci w piaskownicy, walicie się po głowach łopatkami.
Czy nie lepiej, energię zużyć na pomoc labradorom w potrzebie? zająć się czymś pożytecznym / zabrać psa na spacer/ poogłaszać bezdomniaki lub zrobić cokolwiek, coś co pomoże w adopcji psów w potrzebie.
Ojjj nie ładnie dziewczyny :beated:

anna34 - 10-06-2013, 19:00

aganica napisał/a:
Ojjj nie ładnie dziewczyny

Ale nie rozumiem co nieładnego jest w tym,ze ja widze same blaski kastracji u swojego psa.
Nikogo nie namawiam,ani nie zmuszam,zeby zrobił to swojemu psu,przedstawiwiłam problem swojego psa i powód zabiegu.

04drawde - 10-06-2013, 19:01

Masz rację Weronika opublikowała wspaniały obiektywny artykuł,ja jej za to podziękowałam no i niestety reakcja innych,zaznaczam nie wszystkich, była taka jak zawsze. Faktycznie czas już zakończyć tą dziecinadę. ;*
anna34 - 10-06-2013, 19:01

aganica napisał/a:
Ojjj nie ładnie dziewczyny

Ale nie rozumiem co nieładnego jest w tym,ze ja widze same blaski kastracji u swojego psa.
Nikogo nie namawiam,ani nie zmuszam,zeby zrobił to swojemu psu,przedstawiwiłam problem swojego psa i powód zabiegu.

Grapy - 10-06-2013, 19:45

Chodzi o to by np. wypunktować zalety bądź wady takowego zabiegu albo jego braku i nie wdawanie się w bezsensowną polemikę,a było już takich wiele.
Pikuś - 10-06-2013, 20:07

U nas po kastracji zalet nie zauważyłam. A powstały nowe problemy.
Pies stal się taki, ze bez kija nie podchodź, a nie wiem czy i z kijem bezpiecznie. Agresor okrutny. Siuśki wącha, gwałci itd.
Za sukami nigdy nie latał.
Nie wiem czy zdecydowała bym się jeszcze ra na zabieg. Ale przynajmniej nie zachoruje na raka..

effcyk - 10-06-2013, 20:23

anna34 napisał/a:
Rozumiem,ze Ci własciciele te psy/suki badaja co roku,robia usg i obserwuja tak jak nalezy.

nie wiem czy robią badania ale napewno obserwują, gdyby zauważyli coś niepokojącego jestem pewna, że nie zostawiliby zwierzęcia samemu sobie. A już napewno żaden z tych psów nie skończyłby pod łopatą.
Nie napisałam że problem ropomacicza czy prostaty nie występuje wcale, natomiast u tych psów które znam, nie wystąpił żaden z tych problemów, nie wiem od czego to zależy, może po prostu trafiam na takie przypadki. Ktoś napisał że co chwile spotyka u siebie sunie z ropomaciczem czy psa z prostatą, co człowiek to inne "obserwacje".

Grapy napisał/a:
Chodzi o to by np. wypunktować zalety bądź wady takowego zabiegu albo jego braku i nie wdawanie się w bezsensowną polemikę, a było już takich wiele.

tak jest. Ja samemu zabiegowi przeciwna nie jestem, ale póki co mój pies kastracji nie doświadczy, być może kiedyś dołączę do grona właścicieli psów kastratów - zobaczymy co czas pokaże.

aganica - 10-06-2013, 21:02

Grapy napisał/a:
Chodzi o to by np. wypunktować zalety bądź wady takowego zabiegu albo jego braku i nie wdawanie się w bezsensowną polemikę,a było już takich wiele.

Tak... właśnie o to mi chodziło .

Nikaaa - 10-06-2013, 21:05

Grapy, chodziło mi o to, że skoro autorka pisze, że pies niekastrowany absolutnie nie jest sfrustrowany obecnościa suczki a właściciele samców twierdza co innego to albo artykuł jest stronniczy i ma za zadanie uwypuklić te złe strony albo jest poprostu niewiarygodny. I dlatego myślę że warto porównywać taka wiedze z doświadczeniami z życia a nie opierać się głównie na fachowej literaturze. To miałam na myśli ;)
nathaliena - 10-06-2013, 23:04

effcyk napisał/a:
Ktoś napisał że co chwile spotyka u siebie sunie z ropomaciczem czy psa z prostatą, co człowiek to inne "obserwacje".
ja myślę, ze to też zależy od tego, co się robi. Ja każdego dnia jestem w gabinecie weterynaryjnym, więc takie psy, nie są dla mnie obce. Sorry za OT.
koronocha - 11-06-2013, 20:13

Moją Lunę wykastrowałam 6 lat temu, nie żałuje decyzji. Może było to w głównej mierze z wygody (suka cieczkująca w domu to duży kłopot, musi nosić pieluchy, a nie zawsze chce to robić, krew na dywanach itp). I kolejny powód przemawiający za sterylizacją: nawet kiedy Luna nie miała cieczki, notorycznie obsikiwane były schody przed wejściem oraz tynki budynku (dramat). Ale to nie wszystko, zapach cieczkującej suki był tak duży, że przechodził również na nas, nie mogłam odpędzić się od grona psów idąc spokojnie do szkoły (a miałam do niej 2km), podążały za mną krok w krok. Decyzja o kastracji (sterylizacji) była jednoznaczna. Od 6 lat mamy święty spokój :)
Weronika_S - 13-06-2013, 11:12

effcyk, koronnym argumentem dla mnie by kastrować Olafa było by uniknąć nowotworu prostaty. Okazało się,że zabieg przed nim nie chroni,tak więc argument odpadł. Dołożyło się jeszcze to,że kastrowane psy szybciej się starzeją,krócej żyją. A jak już pisałam wcześniej nie mam problemów natury behawioralnej z moim psem, nie widzę też w nim frustracji by kastrować go np. z tego powodu. Olaf krył parę razy,ale od roku tego nie robi,z różnych powodów wycofałam się z tego i prawdopodobnie już nigdy nie zostanie tatą,mimo to nie widzę by jakoś mu tego brakowało.Nie sądzę by był nieszczęśliwym psem.Bardzo często spotykamy na spacerach pachnące suczki, pewnie że ma ochotę do nich podejść,ale odchodzimy dalej i zapomina.Nie ma płaczu, odmawiania michy czy ucieczek.Widać nie każdy pies jest tak mega napalony,że koniecznie trzeba mu uciąć jajka by dało się z nim żyć. Uprzedzając argument,że Olaf był reproduktorem-przed kryciami zachowywał się dokładnie tak samo.
Widzę też niestety jak zmienił się labek przyjaciół, wykastrowany w zeszłym roku. Przytył okrutnie(i proszę nie wmawiajcie mi,że pozbawienie organimu hormonów nie ma na to wpływu bo pies je dokładnie tyle ile wcześniej,spacery też mu się nie zmieniły,a może nawet ma ich więcej),zrobił się niepewny,potrafi rzucić się do człowieka,boi się dzieci na rowerkach,itp.Wiem,że to może być pojedyńczy przypadek,ale jednak znam tego psa już kilka lat i naprawdę jest zauważalna różnica, niestety w tym przypadku na niekorzyść.

04drawde - 13-06-2013, 11:58

Weroniko w pełni popieram Twoją wypowiedź! ;*
anna34 - 13-06-2013, 12:08

A ja nie popre,bo wśród znajomych wykastrowanych/wysterylizownych psów i suk nie dolega tym psom nic i charakter im sie nie zmienił.Co do tycia ok.tyją,ale tylko psy które jedzą więcej i mniej się ruszają,jak ktoś napisał wcześniej pies z powietrza nie utyje.Zgadzam się tylko z tym,że każdy robi jak uważa ze swoim psem.
04drawde - 13-06-2013, 12:14

Wszystkie 4 kastrowane labradory,które są w na moim osiedlu wyglądaja jak baryłki na czterech łapach! Piszę o psach bo akurat suk w mojej dzielnicy nie ma więc trudno mi się w tej kwestii wypowiadać! :-P
Di - 13-06-2013, 12:19

Nie mam samca, więc sama się nad kwestią kastracji samca nigdy nie zastanawiałam. Patrząc jednak na moją sukę i wysterylizowane suki moich znajomych - na pięć suczek, jedna ma nadwagę (przy czym tutaj należy zaznaczyć, że karmiona jest domowym jedzeniem, dodatkowo dokarmiana przez babcię), żadna nie ma problemów z popuszczaniem moczu, żadnej charakter się nie zmienił. Sama martwiłam się, czy mój przytulaśny pies nie stanie się po zabiegu 'oschły' - przeciwnie, stała się jeszcze bardziej całuśna. Jest nadal prowodyrką osiedlowych akcji, jak ja to mówię, wulkanem niespożytej energii, nie wchodzę w jej relacje z innymi psami - raz jest dominująca, raz jest uległa. Minusów sterylizacji nie widzę.
anna34 - 13-06-2013, 12:20

No mój nie wygląda jak baryłka,ani koledzy Choppera kastrowani Dragon i Dolar,ani suczki Fuerta i Daisy.Jest jeszcze Antek i Rufus też daleko im do baryłek.Żadne nie posikuje też po zabiegu.
Weronika_S - 13-06-2013, 12:32

Napisałam tylko jak zmienił się pies,którego bardzo dobrze znałam,znam jego właścicieli,pies je topową karmę,nie jest dodatkowo dokarmiany,ma bardzo dużo ruchu,więcej niż mój,który ma idealną figurę,żadne warunki życia poza brakiem jajek mu się nie zmieniły,a więc chyba jednak przytył z powietrza :-P Suczka teściów,co prawda spaniel, też się utuczyła po zabiegu.
Żebyśmy się dobrze zrozumieli,ja nikogo nie odwodzę od zabiegu,każdy niech robi jak najlepiej dla swojego psa :) Przedstawiam po prostu swój punkt widzenia,ale absolutnie nie zmuszam by ktokolwiek miał taki sam :)
Poza tym większość osób pisze tylko o swoim psie i w chwili obecnej, tak więc trudno też powiedzieć jak wpływ będzie miał zabieg/brak zabiegu na zdrowie naszych psów za kilka lat,a tym samym argumentowanie za czy przeciw jest trochę bliskowzroczne.

Di - 13-06-2013, 12:37

Weronika_S, nie mam najmniejszych wątpliwości co do tonu Twoich wypowiedzi: prowadzisz merytoryczną dyskusję popartą mocnymi argumentami. Więc oczywistą oczywistością jest dla mnie, że
Weronika_S napisał/a:
Przedstawiam po prostu swój punkt widzenia,ale absolutnie nie zmuszam by ktokolwiek miał taki sam :)

:*

nikolajewna - 13-06-2013, 12:48

Cytat:

Wszystkie 4 kastrowane labradory,które są w na moim osiedlu wyglądaja jak baryłki na czterech łapach!

a niewykastrowanych baryłek nie widziałaś?

Monisiaczek - 13-06-2013, 13:04

Weronika_S, po kastracji/sterylizacji zmniejsza się zapotrzebowanie energetyczne, więc pies powinien dostawać mniejsze porcje niż przed zabiegiem. Albo karmę dla sterylizowanych. Samba mi przytyła, ale nie z powietrza, tylko dzięki mojej troskliwej mamie :bad: Nauczona przykrym doświadczeniem, Skippera pilnowałam bardziej skutecznie, więc nie utył. Nie ma też zwiększonego apetytu. Wagę ma prawidłową wg. weta,, "test żeberkowy" też przechodzi pozytywnie :)

Pies naprawdę z powietrza nie utyje :-P

Weronika_S - 13-06-2013, 13:10

Moniko,czytałam o tym,że zmienia się metabolizm po zabiegu :) Labrador przyjaciół już przeszedł na dietę,spanielka teściów musiała się odchudzać obesity żeby cokolwiek spadło :bad: U niej z kolei jest ten problem,że chyba wyciętą macicę doczepili jej do żołądka bo po zabiegu jest cały czas głodna :-o co bardzo głośno manifestuje :-P
Monisiaczek - 13-06-2013, 13:13

A to u Samby jest tak samo. Zeżarłaby konia z kopytami, pękła i dalej byłaby głodna :bad:
Do tego jest cwana, bo wie, że u mnie ani mojego taty nie ma co jęczeć i w oczy zaglądać, ale moja mama... :|
Trzeba być twardym i nie ulegać, bo odchudzić jest potem ciężko, coś o tym wiem.

Milena - 13-06-2013, 13:17

Zefirek ma dobrą wagę po kastracji :) Amorek potrzebuje diety, ale nie upierałabym się, że to wina zabiegu, bo przy takim dokarmianiu jakie serwuje mu moja mama, to ja się wcale nie dziwie, że jest jak jest...;]
anna34 - 13-06-2013, 13:35

Milena napisał/a:
Amorek potrzebuje diety, ale nie upierałabym się, że to wina zabiegu, bo przy takim dokarmianiu jakie serwuje mu moja mama

mój też utył bo dokarmiany był :(

nata - 13-06-2013, 14:26

Pola
prawie 3 lata po sterylizacji
apetyt przed i po - tak samo wielki
dawka ruchu - taka sama przed i po/ może teraz nawet trochę mniejsza
dawka karmy - taka sama przed i po/ tabelkowa, dostosowana do danego psa
dokarmianie - okazjonalne smaczki i kosteczki
waga - sterylka w wieku 7 miesięcy (wtedy 27kg), więc logiczne, że po niej jeszcze urosła aż do około 15miesiąca życia i osiągnięcia rozmiarów dorosłego psa, od tamtej pory, niezmiennie - 60cm 33-34kg, żebra wyczuwalne, wcięcie piękne.
efektów ubocznych sterylizacji - BRAK
pies sam sobie do miski nie włoży i nie utyje!

nathaliena - 13-06-2013, 14:28

Mój Bari ma 12 late, jest kastratem i żadnych problemów nie ma. Jest an Barfie, zjada dużo, jest dokarmiany, przyznaję się, przemianę materii ma rewelacyjną i trzyma się w granicach 36-38(zimą)kg :)
Milena - 13-06-2013, 15:02

Zefirek waży 33kg :)

Gdybym miała podjąć jeszcze raz decyzję o kastracji, zrobiłabym to. Zefir jest wspaniałym psem a jego zachowanie przekładam raczej na wychowanie w które włożyłam wiele trudu.

Za to po Amorku widzę na prawdę rewelacyjną różnicą przed i po kastracji. Amorek gwałcił wszystko co znalazł - koce, poduszki, miśki, skakał na inne psy, każde psie spotkanie kończyło się w ten sposób. Kastracja zniwelowała takie zachowania w 100%, co bardzo nam ułatwiło życie :)

Ewelina - 13-06-2013, 16:02

Mojej suni sterylizacja wyszła na zdrowie. Miała co chwilę ciąże urojone przy których nie jadła, wyła nocami. Atakowała inne psy w celu kopulowania. No i waga przed sterylizacją 38kg po sterylizacji 27kg. Pies z powietrza nie utyję. Większa dawka ruchu, nie dokarmiać i proszę.
AnIeLa - 13-06-2013, 16:27

nata napisał/a:
pies sam sobie do miski nie włoży i nie utyje!


Dokładnie.

Asior lat 8- wykastrowany od 4 lat.
Wagi sprzed kastracji dokładnie nie pamiętam w okolicach 38-39 kilo,
po kastracji 2 lata był na karmie light później przeszliśmy na normalną z obniżeniem dawki o 30 gram dziennie ze względu na to, że dostaje smakołyki po spacerze porannym + kong z jogurtem.
Aktualna waga 33 kilogramy.

Co do tego, że pies po kastracji szybciej się starzeje - słyszałam przeciwne opinie właścicieli psów kastrowanych w późniejszym wieku, że starszy psiak wykastrowany ma po zabiegu więcej energii .

AnIeLa - 13-06-2013, 16:30

nata napisał/a:
pies sam sobie do miski nie włoży i nie utyje!


Dokładnie.

Asior lat 8- wykastrowany od 4 lat.
Wagi sprzed kastracji dokładnie nie pamiętam w okolicach 38-39 kilo,
po kastracji 2 lata był na karmie light później przeszliśmy na normalną z obniżeniem dawki o 30 gram dziennie ze względu na to, że dostaje smakołyki po spacerze porannym + kong z jogurtem.
Aktualna waga 33 kilogramy.

Co do tego, że pies po kastracji szybciej się starzeje - słyszałam przeciwne opinie właścicieli psów kastrowanych w późniejszym wieku, że starszy psiak wykastrowany ma po zabiegu więcej energii .

figula1 - 13-06-2013, 18:01

AnIeLa napisał/a:

Co do tego, że pies po kastracji szybciej się starzeje - słyszałam przeciwne opinie właścicieli psów kastrowanych w późniejszym wieku, że starszy psiak wykastrowany ma po zabiegu więcej energii .


i to by się zgadzało. Bono kastrowany był w wieku około 9lat, teraz więc ma około 11, a ilością energii mógłby obdzielić parę młodszych od siebie psów :)

Nitka - 24-06-2013, 00:46

Weronika, ale narobiłaś :-P
Ale ok, ja po raz kolejny wypiszę moje argumenty sterylki i żeby nie było nikogo z obecnych tutaj do tego nie namawiam, ale innych już tak, bo jak widzę sąsiadkę, której 4 letnia labradorka "mało" w typie rasy (bo była 6 z miotu i już nie dostała rodowodu ]:) ) dwa razy w roku dostaje zastrzyki a ciąże urojoną ma za każdym razem, to mnie trafia. Szkoda, że nie mam jej zdjęcia, to jest dopiero baryłka i szyneczka wielkanocna na 4 zapałkach-ledwo się toczy z wielkim sromem, jakaś taka opuchnięta, ale ona ją chociaż raz dopuści bo ma 4 synów i każdy chce po niej szczeniaczka, bo taka wspaniała :cring: :->
moje argumenty:
-suka z papierami, ale nigdy nie byłaby dopuszczana
-prawdopodobieństwo raka macicy, jajników, sutków (najgorszej choroby świata, gdzie ropomacicze można wyleczyć, tego dziadostwa już nie bardzo) jeżeli mogłam zlikwidować choć ryzyko jednego raka, to już super, nie mówiąc o więcej, a wiem co mówię
-dwa razy w roku na miesiąc albo dłużej zabrana wolność, która przeważnie wypada na wakacje i co wtedy-odwołujemy dla całej rodziny urlop?, bo z nikim nie zamierzam jej zostawiać, a teraz jeździmy zawsze razem
-pomijam kwestie brudzenia, choć dla mnie była uciążliwa
-natarczywe psy, które wyły pod moim oknem, a moja córka nie mogła iść do szkoły
-duża w moim przypadku możliwość wystąpienia ropomacicza, co okazało się podczas zabiegu już w wieku roku
Efekty:
-suka nie przytyła (2,5 roku po zabiegu)
-nie popuszcza
-jest przytulaśna i miziata, co do żarłoczności-ten wątek w przypadku labów pomijam milczeniem-sterylka nic nie zwiększa, ani nie zmniejsza-niestety
-wariatka, jak była, taka jest
-brudas jaki był, taki jest
-kocha wodę, jak kochała, niestety ludzi też-wszystkich :-P
Ja wypowiadam się na temat suk, gdybym miała samca nie wiem co bym zrobiła-to zależałoby od jego charakteru, bo jedne uciekają, a inne nie
Tyle ode mnie.
Moja psiapsióła też ma labkę-ciachniętą przed pierwszą cieczke-jak wyżej

Poza tym jedno zdanie jeszcze napiszę- nasze suki mają ponad 3 lata i zauważyłyśmy generalnie zmianę zachowania na lepsze-trochę wydoroślały, Lola koleżanki już np. nie skacze na ludzi i nie próbują zabierać pluszaków dzieciom na spacerach, mniej mają ADHD i spokojniej się bawią-ale myślę, że to kwestia wieku, a nie zabiegu.

04drawde - 24-06-2013, 15:24

Ja jestem jak najbardziej za zdaniem Weroniki i naprawdę nie wydaje mi się żeby coś narobiła,napisała tylko prawdę. Wydaje mi się że nie jest rzeczą wskazaną do namawiania na sterylizację zadbanych suk,które mają opiekę i odpowiednie warunki do odseparowania ich od namolnych wielbicieli. Zupełnie inne zdanie mam w kwestii sterylizacji i kastracji bezdomnych włóczących się psów,tu uważam te zabiegi są obowiązkowe. Uzasadnianie sterylki chorobami na które jakoby suka niesterylizowana zapadnie moim subiektywnym zdaniem jest pozbawione sensu bo choroba może dopaść każdego psa,na to nie ma reguły.Moim zdaniem jest to przede wszystkim alibi dla wygody właścicieli i usprawiedliwieniem dla podjętej,nieodwracalnej decyzji. A z tym "opuchniętym sromem" to lekka przesada,u Luny nigdy tego nie zauważyłam,a gdyby nawet miała w czasie cieczki trochę powiększony srom to nie zmniejszyłoby mojej miłości do niej. :)
szalej - 24-06-2013, 17:55

:beated:
Nikaaa - 24-06-2013, 18:35

No tak, z psem z blizna na grzbiecie wstyd chodzić bo brzydko wygląda, ale przecież suce nikt pod ogon nie zagląda.. :P :mmm:

Taka refleksja mnie naszła.. :P

Almathea83 - 24-06-2013, 20:12

Nikaaa napisał/a:
No tak, z psem z blizna na grzbiecie wstyd chodzić bo brzydko wygląda, ale przecież suce nikt pod ogon nie zagląda.. :P :mmm:


uprzedziłaś mnie :D :-P

Dokite - 24-06-2013, 21:22

04drawde napisał/a:
Moim zdaniem jest to przede wszystkim alibi dla wygody właścicieli i usprawiedliwieniem dla podjętej,nieodwracalnej decyzji.

Masz rację. Kastracja Zargo była przeprowadzona dla naszej wygody. Żebyśmy się z psem nie szarpali, żeby pies nie szedł na ciągłym podduszeniu, żeby umiał się pobawić z innymi, żeby nie miał jednego celu w życiu: KOPULACJA. I żeby nie bolały mnie stawy łokciowe, od ciągłego siłowania się z psem.

Nitka - 25-06-2013, 14:22

04drawde napisał/a:
Uzasadnianie sterylki chorobami na które jakoby suka niesterylizowana zapadnie moim subiektywnym zdaniem jest pozbawione sensu bo choroba może dopaść każdego psa,na to nie ma reguły


04prawde zrozum że wreście cokolwiek i przestań bo już jesteś męcząca. Rób ze swoją suką co ci się podoba, nic mnie to nie obchodzi. Tylko jedno zapamiętaj, nie polemizuj ze mną na temat nowotworu, bo nie masz o nim zielonego pojęcia, a ja niestety mam i gdybym mogła zrobić cokolwiek, żeby go nie było, pozwoliłabym na wycięcie wszystkiego, rozumiesz!!!!!!
Nie pisz bzdur, że pies może zachorować zawsze, bo jak nie ma jajników, macicy, to jak może mieć raka tych narządów, może chociaż to mi wytłumaczysz, bop enty raz cię proszę o argumenty przeciwko sterylki i nie uzyskałam odpowiedzi.
Co do Weroniki, to ją bardzo lubię i ona wie dlaczego i napisałam to w formie żartobliwej, dlatego dodałam emikonkę z wywalonym jęzorem, ale trzeba mieć trochę poczucia humoru, żeby to zrozumieć.
Przedstaw swoje argumenty poparte dowodami, bo ja tak zrobiłam, a dowodem jest moja suka, suki moich znajomych, a mam ich wiele z labami, choćby z labowiska.
To, że ty nie zauważyłaś opuchniętego sromu,nie znaczy, że tak się nie dzieje u innych suk-ja takie widzę i nie życzę sobie wmawiania mi, że poddałam moją sukę zabiegowi dla wygody-racz się trochę zastanowić nad słowem pisanym, bo ono też ponosi za sobą odpowiedzialność, a ty dlaczego nie poddajesz swojej suki zabiegowi, może też dla wygody, bo byś musiała bardziej o nią dbać w czasie rekonwalestencji i słono za to zapłacić.
Tekst
04drawde napisał/a:
a gdyby nawet miała w czasie cieczki trochę powiększony srom to nie zmniejszyłoby mojej miłości do niej.
powalił mnie na łopatki-jest hitem, miłość do psa zależy od wielkości jego sromu :papa:
Weronika_S - 25-06-2013, 16:12

Nitka napisał/a:
Weronika, ale narobiłaś

Nitka, prawda? :-P

Milena napisał/a:
Zefir jest wspaniałym psem a jego zachowanie przekładam raczej na wychowanie w które włożyłam wiele trudu

ja w zachowanie swojego psa też włożyłam wiele trudu,jeździliśmy na różne szkolenia, mamyskończone PT, poza tym,że przy okazji go potwornie rozpieściliśmy to jest naprawdę fajnym psem. Jak już wspominałam wielokrotnie m.in. też dlatego,że nie sprawia nam problemów behawioralnych nie będziemy go kastrować bo na dzień dzisiejszy myślę,że to chyba jest jedyne "za" kastracją zdrowego psa,mającego swoich ludzi. Co innego jeśli zabieg ma ratować życie-to nie podlega jakiejkolwiek dyskusji wtedy.
BTW,Nitka, oczywiście zrozumiałam Twój żart, zresztą naprawdę zawsze trafiasz w punkt w swoich postach. A i oczywiście też Cię bardzo lubię,a poza tym nasze psy są w końcu rodziną :D

04drawde - 25-06-2013, 16:12

Nitka daj spokój,nie pisałam że z psem z blizną na grzbiecie wstyd chodzić tylko,że było mi przykro jak litościwi na spacerach zadawali mi pytanie: "taki piękny pies,a skąd się wzięła u niego taka widoczna blizna?"Między słowem "wstyd" a "przykro",jest kolosalna różnica więc na przyszłość cytuj dokładnie moje słowa! ;] .
A co do znajomości chorób,to napiszę tylko że jestem inwalidką I grupy i nie uważam tego forum za odpowiednie żeby o mojej poważnej chorobie pisać!
Twoja arogancja bije po oczach,nie wiem ile masz lat ale z treści postu wynika,że nie jest to wiek podeszły.Kończę temat bo to co piszesz to czysta prowokacja, a ja już przyznam jestem zmęczona aroganckimi postami i nie mam zamiaru wdawać się w chorą dyskusję. NIECH KAŻDY POZOSTANIE PRZY SWOIM ZDANIU! :Cytując mistrza "nie mam zamiaru udowadniać,że nie jestem wielbłądem ! :confused:

nata - 26-06-2013, 10:40

04drawde napisał/a:
Twoja arogancja bije po oczach,nie wiem ile masz lat ale z treści postu wynika,że nie jest to wiek podeszły

I znowu o wieku...uważasz się za dyskryminowaną, tymczasem to Ty najbardziej dyskryminujesz innych.
Weronika_S napisał/a:
zresztą naprawdę zawsze trafiasz w punkt w swoich postach

Zgadzam się z tym, Nitka, podała świetne i czytelne argumenty - jeśli to uważasz za "prowokacje" to przeczytaj swoje posty.

04drawde - 26-06-2013, 12:37

Jeszcze mimo zrujnowanego zdrowia,jestem przy zdrowych zmysłach i dokładnie wiem co piszę :)
Nitka - 26-06-2013, 13:57

04drawde napisał/a:
Nitka daj spokój,nie pisałam że z psem z blizną na grzbiecie wstyd chodzić tylko,że było mi przykro jak litościwi na spacerach zadawali mi pytanie: "taki piękny pies,a skąd się wzięła u niego taka widoczna blizna?"Między słowem "wstyd" a "przykro",jest kolosalna różnica więc na przyszłość cytuj dokładnie moje słowa! ;] .


o jakiej bliźnie na grzbiecie ja kiedykolwiek pisałam???? o czym Ty mówisz??? może mnie z kimś mylisz,może ktoś ma nick podobny do mojego?
Ja chciałam od ciebie argumenty przemawiające przeciw sterylce!!!! skoro wszem i wobec głosisz że jest taka be.
Ja swoje wysnułam za, chciałam od ciebie przeciw!!!!
Kobieto, tak jak napisałam rób ze swoją suką co chcesz, Twoja sprawa, ale nie pouczaj innych bazując na, nie bo nie.
Ja uważam, że swoje lata mam, chociaż od kamienia przydrożnego jeszcze nie jestem starsza :D a inni mówią, że w tym wieku to samo dobre :)
Jaka arogancja??? gdzie??? do kogo, po prostu wyszłam z siebie, jak przeczytałam twój post na początku tej strony
04drawde napisał/a:
Wydaje mi się że nie jest rzeczą wskazaną do namawiania na sterylizację zadbanych suk,które mają opiekę i odpowiednie warunki do odseparowania ich od namolnych wielbicieli.


tego też nie rozumiem, co ma do sterylki zadbanie suki i jej opieka, to się kupy nie trzyma. Moja suka-tak uważam, ma super opiekę i jest zadbana-aż za bardzo, ale co to ma do sterylki, ja ją ciachnęłam, aby uniknąć statystycznie najczęstszych chorób u suk, a przede wszystkim ropomacicza-które, gdy wystąpi, to minuty czasem decydują o być, lub nie i wtedy sterylka jest na wariackich papierach oraz od urojonych ciąż, które mogą prowadzić do raka sutków. Tak jak pisałam, ja zrobiłam to w ostatnim momencie, bo moja suka już miała płyn w macicy, który wcześniej czy póżniej doprowadziłby do ropomacicza , a miała tylko rok-to według ciebie też źle zrobiłam? Skoro była zadbana, to powinnam czekać na chorobę i wtedy ją narażać na ciężką operację-mnie się udało, ale co w innych przypadkach takich jak mój? A propos rady wetów też są związane z wygodą właścicieli,aby ciachać? bo u mnie weci, do których dzwoniłam przed zabiegiem, kiedy podejmowałam decyzje,wszyscy byli za.

ale to
04drawde napisał/a:
a gdyby nawet miała w czasie cieczki trochę powiększony srom to nie zmniejszyłoby mojej miłości do niej.
pobiło wszystko i żebyśmy się zrozumiały, ta suka, o której pisałam, to ma wielki srom nie w czasie cieczki, ale cały czas :cring:
KONIEC DYSKUSJI, BO WIELBŁĄDOWI SIĘ WODA SKOŃCZY I BĘDZIE MUSIAŁ UDOWADNIAĆ ŻE NIM JEST- to jest żart dla rozładowania atmosfery, w której fruwają żyletki :)
Dzięki dziewczyny ;*

04drawde - 26-06-2013, 14:11

I za wstyd Cię przepraszam to pisała akurat Nikaaa,pomyliły mi się nicki bo są trochę podobne! A co do sterylizacj, ja swoje argumenty przeciw,opisałam już w obszernym poście,jak zadasz sobie trud i dokładnie je przeczytasz to na pewno go znajdziesz. I Dziewczyno przestań się pienić bo szkoda Twojego zdrowia, a ja swojego zdania w sprawie sterylizacji u zadbanych,mających kochajacych właścicieli suk nie zmienię sorry! :-P

[ Dodano: 26-06-2013, 14:18 ]
Widzisz dla mnie ciachanie czyli krojenie zdrowej Luny jest nie do pomyślenia, jedną operację już przeszła ciężko zresztą na drugą się nie zdecyduję, no chyba żeby to była siła wyższa czyli zagrożenie życia. Każdy ma prawo robić co chce to jest jego autonomiczna decyzja, nie chcę nikomu niczego narzucać to jest moje subiektywne zdanie i chyba lepiej skończmy temat,po co na siebie warczeć ;-)

[ Dodano: 26-06-2013, 14:59 ]
A co do wetów bez obrazy, to jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo że o kasę. Business is business!

[ Dodano: 26-06-2013, 15:04 ]
Tak a'propo Nitka,nie miej wyrzutów że sterylizując swoją Herę źle zrobiłaś, jeżeli jej jest z tym dobrze i Ty jesteś zadowolona to is ok i moje zdanie wcale nie musi się dla Ciebie liczyć! :lookdown:

Di - 26-06-2013, 15:30

Naszła mnie pewna refleksja i postanawiam się nią podzielić.

Nie rozumiem, dlaczego temat sterylizacji budzi takie emocje, bo każdy ma swój rozum i rozsądek, zapewne jest pełnoprawnym człowiekiem i może podejmować autonomiczne decyzje. I nikomu nie musi się z nich tłumaczyć.

Z perspektywy zwykłego zjadacza chleba: wysterylizowałam swoją sukę. Dla jej zdrowia i świętego spokoju. Żeby nie musieć co cieczkę martwić się o upilnowanie, czy odbierać jej 'terenowe' spacery, żeby nie musieć dwa razy dziennie przebierać pościeli i pięć razy dziennie wycierać podłogi. W końcu - żeby nie musieć płacić kuriozalnych kwot za ratowanie jej kiedyś życia (co mogłoby, acz nie musiałoby wystąpić). Według Ciebie, 04drawde, zrobiłam to dla wygody? W porządku, nie zależy mi, ażebyś akceptowała moją decyzją. Nie zrozum mnie źle - działania prewencyjne, jakie podjęłam w stosunku do Bianki to moja sprawa i ich zasadność nie podlega dyskusji. Bo każdy za swoje decyzje odpowiada sam.

I teraz przechodzę do meritum: Ty nie akceptujesz sterylizacji swojej zdrowej suki, mnie to nie obchodzi, to jest Twoja sprawa, ale uważam, że nie powinnaś KRYTYKOWAĆ decyzji tych, którzy się na nią zdecydowali, czy pisać czegoś takiego jak:
04drawde napisał/a:
nie miej wyrzutów że sterylizując swoją Herę źle zrobiłaś
. Bo ani Nitka, ani ja nie uważamy, że zrobiłyśmy ŹLE.

Jak to się ma, do:
04drawde napisał/a:
Każdy ma prawo robić co chce to jest jego autonomiczna decyzja



Chciałabym, żebyś mnie dobrze zrozumiała. Nie chcę nikogo atakować czy 'warczeć', po prostu, skoro nikt nikomu niczego nie narzuca, to trzeba być konsekwentnym. Ty nie sterylizujesz suki, ale nikt nie mówi, że popełniasz błąd, więc i Ty nie wyrzucaj nam, że źle zrobiłyśmy, bo to nie jest w porządku.

Nitka - 26-06-2013, 15:36

04drawde napisał/a:
żeby to była siła wyższa czyli zagrożenie życia


tym jest właśnie ropomacicze, którego moja suka już nigdy miała nie będzie.

04drawde napisał/a:
A co do wetów bez obrazy, to jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo że o kasę. Business is business!


tu nie masz racji, bo weci, którzy chcą zarobić,nigdy ci nie zaproponują sterylki, bo na tym nie zarobią, a na ciążach:prawdziwych i urojonych, prowadzeniu ciąż, szczeniąt i innych chorób, w tym omawianego ropomacicza, nowotworów mają zarobek, a nie na sterylce.
04drawde napisał/a:
Tak a'propo Nitka,nie miej wyrzutów że sterylizując swoją Herę źle zrobiłaś


chyba żartujesz, jakie wyrzuty sumienia?, ja wiem, że zrobiłam dobrze, że moja suka nie ma ryzyka chorób, powikłań, moczenia po sterylce z powodu ropomacicza, która wtedy jest ciężką operacją, bólu urojonych ciąż, zabrania wolności, to ciebie chciałam uczulić, ale najpierw przeczytać o argumentach, ale przeleciałam twoje posty i takich nie znalazłam, ale nieważne, już koniec.
Z całym szacunkiem, ale
04drawde napisał/a:
moje zdanie wcale nie musi się dla Ciebie liczyć!
i się nie liczy, bo ja już wysterylizowałam swoją sunię, i gdybym cofnęła czas, zrobiłabym to samo, bo za dużo widziałam 7, lub 8 letnich suk po ciężkiej sterylce i po płaczach właścicielek, że dlaczego nie zrobiłam tego wcześniej, dlatego moje argumenty przedstawiłam.

Jak kiedyś będę miała jeszcze sunię i nie będzie ona suką hodowlaną, to każdą jedną ciachnę, bo to jest dla jej zdrowia i dobrego, spokojnego, długiego życia.
Pa, pa :haha:

04drawde - 26-06-2013, 16:38

Odpowiem hurtem,Di wiele Twoich argumentów do mnie przemawia ale ten o zmienianiu pościeli i wycieraniu podłogi wybacz nie! Świat poszedł do przodu i producenci potrafią produkować specjalne majtki z wkładką dla suk w okresie cieczki ,więc nie rozumiem skąd w Twojej wypowiedzi pojawia się ten problem??? Ja Lunie przywiozłam z NY te majty ale wiem że w Polsce w sklepach internetowych tez je można zamówić.
Co do wyrzutów że sterylizowałyście suki,mimo Waszego hurra optymizmu że to zrobiłyście,jakoś dziwnie w Waszych postach wybrzmiewa jakby obawa że to nie do końca była słuszna decyzja. Im więcej argumentów podajecie za, tym mniej są one dla mnie szczere i wydają się coraz bardziej desperackie. Cóż może dajcie już spokój opisywaniu co będzie jak się suki nie wysterylizuje,bo mnie nie przekonacie,a wygląda to trochę jakbyście próbowały same siebie przekonać,tym bardziej że Wasza decyzja jest nieodwracalna.
A co do wetów, mój naprawdę dobry lekarz przedstawił mi uczciwie wszystkie za i przeciw sterylizacji i jej skutków i za to go szanuję. Nie namawiał mnie nadmiernie na operację Luny i to mnie pozostawił wybór i ja podjęłam taką właśnie, a nie inną decyzję. Chociaż mógł mnie postraszyć jak wielu wetów to ma w zwyczaju i skasować jednorazowo 450 zł za operację. Nie mam zamiaru Luny dać do krycia ,a więc na jej ciąży nie zarobi, a jeżeli chodzi o choroby to żadna z moich poprzednich niesterylizowanych 3 suk nigdy nie chorowała na choroby układu rozrodczego,więc mam nadzieję że i Lunie los tego zaoszczędzi. Pozdrawiam ;-)

Nitka - 26-06-2013, 16:55

Chyba już po raz ostatni napiszę w tym temacie, bo mi wszystko opada. Tak sobie siadłam i przeczytałam wszystkie twoje posty i wiesz: naszła mnie taka refleksja: Ty w każdym poście masz problem i każdy jakoś mniej, lub bardziej z Tobą "walczy"-może zastanów się dlaczego, uczyć się można przez całe życie.
Powtarzam ostatni raz: nie mam żadnych wyrzutów sumienia, a ty dalej nie podałaś żadnych argumentów przeciw sterylce-stąd moje czytanie twoich wszystkich postów, przytocz choć kilka przeciw sterylce, tylko nie o nadwadze, bo to wierutna bzdura, z mojego doświadczenia znam wiele suk nie sterylizowanych grubych jak balony i ciachniętych jak modelki.
Wydaje mi się, że ty się tłumaczysz brakiem chęci sterylizacji, ale to twoja sprawa, moją jest moja suka i ja podjęłam najlepszą decyzję popartą naukowo i widzę jej efekt już 2,5 roku.
Co do majtek-akurat moja chodziła w nich ładnie 4 tygodnie razem z podpaską, miała ściągane na noc i nie ściągała, ale co zrobić, jeżeli suka na widok majtek spiernicza, a założone, zaraz lądują w jej pysku, to znaczy, na okres cieczki zrezygnować z pracy?? i siedzieć z nią cały czas? bo zostawiona sama na 8 godzin zaraz je ściągnie.
04drawde napisał/a:
więc mam nadzieję że i Lunie los tego zaoszczędzi.

nadzieja to za mało-to żywe kochane stworzenie i nie mogłabym żyć z świadomością samej nadziei-ot takie moje przemyślenie :<

04drawde - 26-06-2013, 16:57

Nitka wejdź na stronę 155 w temacie "sterylizacja",tam jasno opisałam jakie są konsekwencje tej operacji,których się obawiam i na które nie chce narażać swojej suni.Tak się składa że w życiu wszystko ma swoje plusy i minusy! :(
Di - 26-06-2013, 17:12

04drawde napisał/a:
więc nie rozumiem skąd w Twojej wypowiedzi pojawia się ten problem???


Zarzucasz mi (może niepersonalnie), że wysterylizowałam swoją sukę dla wygody. Nie udowodnię Ci, że jej zdrowie było dla mnie ważniejsze, niż poplamiona podłoga ( :beated: ), nie mniej odpowiadając na pytanie: używałam specjalnych majtek z wkładkami. Ich żywot trwał dokładnie JEDNĄ godzinę. Bianka nie chciała współpracować, toteż zakładanie jej majtek na siłę mijało się z celem.
Nie chcę się z Tobą przekrzykiwać, logicznym jest dla dojrzałego człowieka, że kwestia higieny nie jest tutaj główną przesłanką za sterylizacją. Logiczne, że nie zoperowałam suki dlatego, że mi się nie chciało sprzątać. Wyboldowałam wszystkie argumenty: od najpoważniejszych *prewencja*, do najbanalniejszych *czystość*.

04drawde napisał/a:
akoś dziwnie w Waszych postach wybrzmiewa jakby obawa że to nie do końca była słuszna decyzja.


Z moich postów nie wybrzmiewają żadne obawy. Decyzji o sterylizacji nie żałuję i w przypadku każdej kolejnej suki nieprzeznaczonej do rozrodu - zrobię to samo.

04drawde napisał/a:
Im więcej argumentów podajecie za, tym mniej są one dla mnie szczere i wydają się coraz bardziej desperackie.


Głową muru nie przebije. Nie wierzysz mi, przyjęłaś po prostu, że moja decyzja była nieodpowiedzialna, kierowana złymi pobudkami, że wysterylizowałam sukę, bo tak mi się podobało i kierowałam się tylko wygodą - będę musiała z tym żyć. Tutaj już nie ma miejsca na merytoryczną dyskusję, skoro uznajesz, że tylko Twoje stanowisko i Twoje pobudki są słuszne, a ja w Twoim mniemaniu 'desperacko' się tłumaczę.

04drawde napisał/a:
Cóż może dajcie już spokój opisywaniu co będzie jak się suki nie wysterylizuje


Masz rację - nie muszę już opisywać, co będzie jeśli suki się nie wysterylizuje, ponieważ ten problem mnie już nie dotyczy.

04drawde napisał/a:
Chociaż mógł mnie postraszyć jak wielu wetów to ma w zwyczaju i skasować jednorazowo 450 zł za operację.


Kiedy zadzwoniłam do weterynarza w kwestii sterylizacji, nie komentował mojej decyzji. Wiedział, że Bianka nie ma papierów. Umówiliśmy się na termin. Spytałam go przed zabiegiem o plusy i minusy. Plusy wymienił (i ja też je wymieniłam wyżej, ale stwierdziłaś, że sama siebie do nich przekonuję. Swoją drogą - to bardzo ciekawe, na ile pozwalasz sobie interpretować czyjeś uczucia i emocje na podstawie postów). Minusy zaś podał dwa:
- otyłość, jeżeli właściciel nie będzie przestrzegał dawkowania, karmienia i spacerów;
- popuszczanie moczu, które wystąpić może, ale nie musi, ale które LECZY się farmakologicznie (czyli to nie tak, że suka zaczyna sikać, jak wściekła i wszyscy tylko rozkładają ręce).

Ufam temu facetowi. Dokładnie tak samo, jak ufam swojej intuicji. I nieważne, czy w Twoim mniemaniu MOJA decyzja była słuszna, czy nie - ani razu nie pomyślałam o tym, że mogłabym cofnąć czas i zmienić zdanie.

Kończę, bo nie chcę się do końca zirytować, ale jesteś 04drawde w swoich osądach bardzo niesprawiedliwa i choć mnie Twoja opinia ani ziębi, ani parzy, tak nie dam sobie wmówić, że pokroiłam psa dla wygody, zabawy, bez zastanowienia i dodatkowo tego żałuję. Zajmij się może swoimi odczuciami, a nie baw się w interpretacje uczuć innych.
Bo to jest śmieszne.

AnIeLa - 26-06-2013, 17:13

04drawde napisał/a:
Ja Lunie przywiozłam z NY te majty ale wiem że w Polsce w sklepach internetowych tez je można zamówić.


Nie trzeba latać do NY po majtki wystraczy iśc do zoologa ;)

04drawde - 26-06-2013, 17:15

Oj Nitka,Nitka gdybyśmy wszyscy podejmowali poparte naukowo decyzje, to świat byłby piękny! Rozumiem naiwność to prawo młodości.
A co do prozaicznych majtek,Luna spokojnie je znosi tylko po założeniu leży obrażona i nie ma zamiaru wyjść na dwór. Nie można uogólniać zachowania suki,bo każda jest inna i często taka jak sobie ją wychowano i nauczono.
Zastanawiam się jak czytasz moje posty,że w każdym widzisz problem coś mi się wydaje że jest odwrotnie ale no comment! :)

[ Dodano: 26-06-2013, 17:18 ]
AnIeła oczywiście masz rację z mała poprawką,ja nie latam do NY po majtki tylko przyjeżdżam co rok na dłuższy czas,bo tu właśnie 9 lat temu moja Ukochana Córcia ułożyła sobie życie! :haha:

[ Dodano: 26-06-2013, 17:29 ]
Di dlaczego tak bardzo próbujesz mi wmawiać iż kogokolwiek potępiam,że wysterylizował sukę. Po stokroć pisałam że każdy robi to co uważa za słuszne i ma do tego prawo, ja również mam prawo do własnego zdania i to Wy próbujecie mnie potępiać i zakrzyczeć że nie chcę zafundować Lunie tej operacji.Piszę cały czas że to moje SUBIEKTYWNE zdanie!
Dziewczyny przestańcie wreszcie udowadniać jak dobrze zrobiłyście,sterylizując swoje suki.TAK MACIE RACJĘ!!! ALE ZOSTAWCIE MI PRAWO DO WŁASNYCH RACJI!!! :shy:

Di - 26-06-2013, 17:40

04drawde, nie, właśnie, nie jest tak, jak piszesz. Nikt nie potępia Twojej decyzji. Ja nie potępiam Twojej decyzji. I ja Ci niczego nie wmawiam - zacytowałam Ci Twoje własne słowa.

04drawde napisał/a:
Wy próbujecie mnie potępiać i zakrzyczeć że nie chcę zafundować Lunie tej operacji


Gdzie? Kiedy? Kto?
Za to ja mogę Ci jeszcze raz zacytować zdania, w których Ty podważyłaś sens mojej decyzji.

04drawde napisał/a:
ALE ZOSTAWCIE MI PRAWO DO WŁASNYCH RACJI!!! :shy:


Nikt Ci tego prawa nie chce zabrać.
Nie jestem niczyim wrogiem tutaj. Może i jestem młoda, i głupia, ale kłótni do szczęścia nie potrzebuje, co nie jest równoznaczne z tym, że pozwolę sobie wmawiać różne bzdury. Czy ja gdziekolwiek starałam się namawiać do zmiany decyzji? Nie. Mnie tylko ubodła Twoja nadinterpretacja. Niech każdy obstaje przy swoim, nie mam problemu z prawem do własnej opinii - ja Ci niczego nie narzucam. Więc proszę o to samo.

anna34 - 26-06-2013, 17:50

04drawde napisał/a:
Co do wyrzutów że sterylizowałyście suki,mimo Waszego hurra optymizmu że to zrobiłyście,jakoś dziwnie w Waszych postach wybrzmiewa jakby obawa że to nie do końca była słuszna decyzja.

ja takich obaw nie doczytałam w żadnych postach użytkowników :)

04drawde - 26-06-2013, 18:11

Anno każdy czuje inaczej, dla mnie niestety te obawy w postach pobrzmiewają. :)

[ Dodano: 26-06-2013, 18:14 ]
Di a cóż ja Ci mogę narzucać,zresztą nawet nie próbuję tym bardziej że Twoja Bianka jest już post factum :)

Almathea83 - 26-06-2013, 18:33

04drawde napisał/a:
dla mnie niestety te obawy w postach pobrzmiewają. :)


na przykład w czyich? Szanowna Pani jak zawsze nie potrafi potwierdzić FAKTAMI, tylko opiera się na domysłach..

figula1 - 26-06-2013, 18:39

anna34 napisał/a:
04drawde napisał/a:
Co do wyrzutów że sterylizowałyście suki,mimo Waszego hurra optymizmu że to zrobiłyście,jakoś dziwnie w Waszych postach wybrzmiewa jakby obawa że to nie do końca była słuszna decyzja.


Aniu, to się nazywa manipulacja

Dziewczyny , dajcie spokój , cała para z tej "dyskusji" idzie w gwizdek :bad:
Użytkowniczka drawde04 pisze, że kończy temat, wytrzymuje parę godzin, dni i zaczyna znów jątrzyć, traktować użytkowników w sposób protekcjonalny jednocześnie stawiając się w roli ofiary innych użytkowników ;D
A może użytkowniczka drawde04 wrzuciłaby parę złotych do labkowej skarpety, np. na sterylkę którejś labci :-P

koronocha - 26-06-2013, 18:44

Ja na pewno nie żałuję decyzji o wysterylizowaniu Luny, chodziło tu przede wszystkim o jej zdrowie jak również w mniejszej części o wygodę (bo nie ukrywam, miałam już dosyć podsikiwania domu przez inne psy). Luna jest 6 lat po sterylizacji (jak pisałam w poprzednim poście) jest żywym psem jak na swój wiek, mogę rzec że nawet bardzo żywym biorąc pod uwagę jej zaawansowaną dysplazję i gdybym miała cofnąć czas zrobiłabym to samo.
04drawde, Twoja Luna jest jeszcze młodziutką sunią (ja swoją wysterylizowałam w wieku 3 lat), także nie wiesz co może ją w życiu spotkać, wszystkie "choróbska"wychodzą niestety na starość, a ja wychodzę z założenia że lepiej zapobiegać niż leczyć :)

04drawde - 26-06-2013, 19:15

Koronocha nigdy nie wiesz na co pies zachoruje,tego się nie da zaplanować. Wychodząc z Twojego założenia można powiedzieć: żeby pies nie wpadł pod samochód,należy mu obciąć łapy?
Nie dam nawet grosza na sterylizację na schronisko dla bezdomnych zwierząt jak najbardziej.
Almathea z tymi FAKTAMI to już wpadasz w obsesję, przeanalizuj dokładnie posty zwolenników sterylizacji to może coś pokapujesz ?

koronocha - 26-06-2013, 19:35

04drawde napisał/a:
Koronocha nigdy nie wiesz na co pies zachoruje,tego się nie da zaplanować. Wychodząc z Twojego założenia można powiedzieć: żeby pies nie wpadł pod samochód,należy mu obciąć łapy?


Tak właśnie mówił mój kolega, który nie potrafił wymyślić argumentu przeciw kastracji, bardzo mnie wtedy rozbawił. Narządy rodne w przeciwieństwie do łap nie są suce do szczęścia potrzebne, a skoro wiadomo że suki niesterylizowane miewają predyspozycje do chorób układu rozrodczego, to każdy odpowiedzialny właściciel robi wszystko aby temu zapobiec, tak jak w przypadku tego aby pies nie wpadł pod samochód - po prostu nie spuszczamy go ze smyczy jeżeli wiemy że może wejść na ulicę.

04drawde - 26-06-2013, 19:46

Koronocha bądź uprzejma wejść na stronę 1 tego tematu i przeczytaj artykuł,który opublikowała Weronika. :)
anna34 - 26-06-2013, 19:56

Ciebie artykuł ten przekonał,innych nie,takie prawo.Oby nie przekonał ludzi nieodpowiedzialnych adoptujàcych psy.
Kastracja mojego psa to same plusy,sterylizacja szajomych suczek to same plusy.

koronocha - 26-06-2013, 20:03

04drawde napisał/a:
Koronocha bądź uprzejma wejść na stronę 1 tego tematu i przeczytaj artykuł,który opublikowała Weronika. :)


Owszem przeczytałam to uważnie już dawno temu i nie spotkałam się z żadnym z opisanych w artykule przypadkach przemawiających przeciw sterylizacji, natomiast z chorobami układu rozrodczego miałam już styczność. Dlatego jak dla mnie sterylizacja była jak najbardziej uzasadniona.

Nulcia1 - 26-06-2013, 20:10

Moim zdaniem tak jak większości zabieg kastracji/sterylizacji ma dużo plusów .
Wykastrowaliśmy Dekstera 1,5roku temu i jesteśmy zadowoleni nie widzę , żadnych zmian .
Pies nie tyje zawsze był szczupły , zachowanie też się nie zmieniło -no może zrobił się bardziej przytulaśny , jest nadal bardzo żywiołowym psem i ma świetną kondycje , rzadko się męczy .
Czekaliśmy z kastracją za długo , nasza młodsza Didi dostała cieczki mieliśmy od razu udać się na zabieg ale Deks co dziwne nie zauważał tego przez ok 2 tyg . Po tym czasie stała się totalna masakra nie chciał jeść , pić , piszczał , ślina leciała mu z pyska ,latał za mała jak opętany i mimo wszystko jej nie "dosiadł " ;D to strasznie cierpiał , nigdy nie był psem-gwałcicielem nie mieliśmy nigdy takich problemów a mimo wszystko to cierpienie było straszne i choć trwało tylko kilka dni i byli odseparowani pokojami to wyglądał jak śmierć , kastracje ciężko przeszedł nie powiem , musiałam go karmić , poić , być z nim 24h na dobę ale myślę , że to z naszej winy , że czekaliśmy właśnie z kastracją i pozwoliliśmy mu przez to przejść-czyli okres Didi był osłabiony i to pewnie dlatego (chociaż weterynarz nie miała przeciwwskazań do zabiegu)

Nitka - 26-06-2013, 21:46

Cytat:
04drawde napisał/a:
nie dam nawet grosza na sterylizację



no oczywiście, bo bardzo kochasz te psy i te biedne rodzące co cieczkę, wyglądające jak szmaty, chore, niedożywione z cycuchami do ziemi, z wielkim sromem-zapraszam do działu pomocy-labradory.info-nie zasługują na pomoc, bo ty masz prawo wyboru, któremu psu pomóc i na sterylkę nie dasz, a niech rodzą dalej, bo w schronisku nie raz wychodziły zaciążone, ale nie dam, a nie daj, tu okazuje się mądrość wieku :cring:
Cytat:
04drawde napisał/a:
Koronocha nigdy nie wiesz na co pies zachoruje,tego się nie da zaplanować.


otóż to i dlatego, jeżeli mogę uniknąć chociaż kilka z najczęstszych i najgroźniejszych chorób suk, to to robię, w przeciwieństwie do ciebie daję też kaskę na pomoc innym psom, bo wyeksploatowane do granic możliwości porodami na to zasługują, żeby żaden więcej pseuduch nie mógł z tego skorzystać, a nigdy nie masz pewności kto ją adoptuje i nie żałuję ani złotówki i jest to powód mojej dumy i chwalę się tym na prawo i lewo i innych namawiam, ale ty mówiąc przysłowiem: "na złość mamie odmrożę sobie uszy"

Co do mojej młodości, to dziękuję, a dopiero się martwiłam wiekiem, ach :D

Cytat:
Nie można uogólniać zachowania suki,bo każda jest inna i często taka jak sobie ją wychowano i nauczono.


otóż to i to właśnie napisałam w odpowiedzi na twój post, argumentując twoje wypowiedzi o majtkach, że każda suka jest inna, jedna je będzie nosić, inna nie, a ty powtarzasz znów odwracając kota ogonem

Cytat:
ALE ZOSTAWCIE MI PRAWO DO WŁASNYCH RACJI!!!


a miej je, tylko dobrze dodałaś do własnych, niczym nie popartych

04drawde napisał/a:
Wspólczuję całego serca ! :-P


tak my mamy całe serca :-P

miałam tego nie dawać, ale dam:
warunki życia, tych, na które nie dasz złotówki
http://www.fotosik.pl/pok...53b7fbcfa8.html
a tak wyglądają, suka ważyła 13, lub 14 kg
http://images41.fotosik.p...db46e422med.jpg

bardzo przepraszam milkę4-wspaniałą duszyczkę, że wzięłam zdjęcie

Nikaaa - 26-06-2013, 21:59

04drawde napisał/a:

Wysłany: 15-05-2013, 17:03
Miałam zamiar sterylizować moją sunię,właśnie skończyła się jej cieczka i po odczekaniu odpowiedniego czasu już wstępnie umówiłam się na zabieg. Ale pech chciał że przypadkiem oglądałam wczoraj kanał TTW i tam był program o sterylizacji suk i w związku z tym pokazano samą operację i bliznę pooperacyjną oraz cierpienie suki w okresie rekonwalescencji.
To jak to z tym byciem wszechwiedzącą mającą wieloletnie doświadczenie skoro sterylka była umówiona? Co Tobą kierowało, że podjęłaś decyzję o sterylizacji? Swoje argumenty podpierasz wieloletnim doświadczeniem a jak widać nic Cię wcześniej nie hamowało, żeby "pociąć" swoja sukę. Gdyby nie program telewizyjny Twoja Luna właśnie odpoczywałaby po zabiegu..

Przepraszam, ale dla mnie to zwykła.. żenda.

Nitka - 26-06-2013, 22:18

Nikaaa jesteś wielka, a więc wyszło szydło z worka, jednak chodzi o blizny i opiekę nad rekonwalescentką- czyli własna wygoda, a nam zarzucała naszą, że niby o czystość naszą w domu chodziło. Wiedziałam, że to bicie piany dla samej piany :cring:
04drawde - 27-06-2013, 11:29

Widzisz Koronocha mnie ten artykuł dał wiele do myślenia i raczej podtrzymał moje wątpliwości co do sterylizacji niż je zmniejszył. :confused:
Almathea83 - 27-06-2013, 11:36

04drawde, może byś się jeszcze odniosła do posta Nikaaa? To jak to było z tą sterylką, była umówiona czy nie? :-P
04drawde - 27-06-2013, 11:48

Nitka czy Ty masz obsesję na punkcie dużego sromu? A tak podsumowując wypowiedzi osób ,boli mnie już palec lewej ręki (bo prawą jak pisałam,mam w gipsie)i szkoda mi go żeby odpisywać na te same durnowate aluzje i pytania,zmieńcie płytę! :)
Niestety lewa ręka musi jeszcze przynajmniej ponad dwa tygodnie służyć mi do wielu innych zadań niż klepanie w klawiaturę,żeby polemizować z osobami i tu zaznaczam nie dotyczy to wszystkich forumowiczów,sic!

[ Dodano: 27-06-2013, 11:57 ]
Almathea mam nadzieję że rozumiesz znaczenie słowa "wstępnie",czyli tłumacząc dokładnie miałam po rozmowie z wetem,o której zresztą pisałam,podjąć decyzję i ewentualnie ustalić termin! Jaką decyzję podjęłam chyba wiecie i na pewno w dużej mierze przyczynił się do tego zarówno TTW jak i przeczytanie wielu artykułów właśnie na temat blasków i cieni sterylizacji. Jaśniej już chyba pisać nie można i myślę że zaspokoiłam Waszą ciekawość. :)

Nikaaa - 27-06-2013, 12:07

04drawde, czyli jednak przesadziłaś okrzykując się wszechwiedzącą z racji wieku i doświadczenia, skoro przez tyle lat pracy z psami uważałaś sterylizację za coś dobrego i skłaniałaś się do wykonania zabiegu i dopiero teraz, mając 63 lata zrozumiałaś że zabieg jest zbyt ryzykowny.. Bo jeszcze miesiąc temu miałaś to w planach. Wybacz ale dla mnie jesteś hipokrytką, która szuka dziury w całym obrażając użytkowników tego forum nazywając ich głupimi i niedouczonymi sama nie mając zielonego pojęcia o niektórych sprawach.
Zresztą każdy już sobie taką opinię o Tobie wyrobił.

A gdyby dziewczyny nie zwróciły Ci uwagi to udawałabyś, że nie widziałaś co napisałam. Jak to się nazwa - traktowanie wybiórczo? ;)

figula1 - 27-06-2013, 12:09

Ilustracja pt. "Ogromna blizna po sterylce"
Na zdjęciu brzuchal Ayli 2 miesiące po sterylce- fotka z 30.10.2011.
Dla niewtajemniczonych :) Ayla-czekoladka. wieloródka, odebrana z pseudo.

Kto znajdzie ślad po szwie, ma u mnie piwko :D


Nikaaa - 27-06-2013, 12:31

figula1, ja niestety nie widzę :D Ale u nas jest podobnie, tak wygląda mój kochany brzuchol rok po sterylce





I przyznam, że nawet namacalnie nie jestem w stane znaleźć blizny :haha:

dominika92 - 27-06-2013, 12:38

a ja was podziwiam, że wam się dalej chce produkować i ciągnąć tą prowadzącą od dawna do nikąd dyskusję ;D
Elazar - 27-06-2013, 12:41

dominika92 napisał/a:
a ja was podziwiam, że wam się dalej chce produkować i ciągnąć tą prowadzącą od dawna donikąd dyskusję ;D

No właśnie dokładnie tak bym to podsumował ... :papa:

04drawde - 27-06-2013, 12:42

Nikaaa co Ty mi imputujesz,kiedy to ja uważałam sterylke za coś dobrego?
Czy nie pisałam wcześniej że 3 moje wcześniejsze suki nie były sterylizowane,czy tak zachowuje się zwolennik sterylizacji??? Jeżeli zaświtała mi myśl o sterylizowaniu Luny to tylko dlatego,że poczytałam parę postów jakie to straszne choroby grożą suce kiedy nie podda się tej operacji. Po szczerej rozmowie z wetem i dokładnym zapoznaniu się z za i przeciw,wróciłam do swojego negatywnego poglądu na ten temat i Luny nie mam zamiaru sterylizować taj jak kiedyś Saby,Cziki i Lidy. Ot i tyle i aż tyle.
A w ogóle to chyba rację ma Elazar żebyśmy dały spokój tej bezsensownej dyskusji! :unhappy:

Nitka - 27-06-2013, 12:46

Cytat:
04drawde napisał/a:
a gdyby nawet miała w czasie cieczki trochę powiększony srom to nie zmniejszyłoby mojej miłości do niej.


to twoje słowa, ja się tylko do nich odniosłam, a gadał dziad do obrazu-to idealny tekst dla ciebie.
Znalazłam twoje argumenty na stronie 155 i argument otyłości do mnie najbardziej przemówił-to istotny powód, żeby psa narażać na ryzyko raka, ale chudy będzie-hurra :papa: jak można pisać o otyłości, przecież pies je, to co mu dasz, ruchu ma tyle ile mu zapewnisz-litości :->
-powikłań nie będzie, jeżeli pies przejdzie odpowiednie badania
-nietrzymanie moczu raczej się nie zdarza u labków, co też pisałam wielokrotnie, niestety dotyka bokserki i dobermanki najczęściej, a ty wytoczyłaś argument że podobno nie rzadko, otóż bardzo, bardzo rzadko, jest tu na forum setki labów, słyszałaś o tym problemie od ilu???

A moja ma bardziej łysy brzuchol, ale blizny też nie widać, bo ma w przedziałku, podobnie do Ayli. Jestem w pracy i zatęskniłam do mojego brązowego, wywalonego brzuchola ;*

Elazar, ta dyskusja nie może być chłodna, bo ja nie zgadzam się na zarzucanie mi, że nie w trosce o swoją kluchę ją pocięłam, a dla wygody, żeby podłogi nie brudziła. Ponadto bardzo wyprowadził mnie z równowagi jeden tekst, a mianowicie:
Cytat:
nie dam nawet grosza na sterylizację
jest to przykre i dla mnie dziecinne, bo według mnie to one-te wyeksploatowane najbardziej na to zasługują,zwłaszcza jak widzę Aylę-kochaną mordkę ;*
Nitka - 27-06-2013, 12:51

Już uspakajamy dyskusję,niech każdy robi co chce, ale ja nie przestanę namawiać do sterylki, choćby po to, żeby zmniejszyć rzesze niechcianych szczyli w schronisku i biednych suk, bo nie każdy, z tego co obserwuje, jest w stanie, swojej suki przypilnować i jestem za, że każda suka, która nie jest hodowlana, powinna być ciachnięta-marzenie i wtedy zero bid w Polsce, a schroniska puste :cring:
Monisiaczek - 27-06-2013, 13:02

Jak każdy zabieg, kastracja/sterylizacja ma plusy i minusy. Jak każdy zabieg jest obarczona ryzykiem. W całej tej dyskusji udało mi się wychwycić jedynie kilka wypowiedzi wynikających z własnego doświadczenia o negatywnych skutkach tych zabiegów. Znakomita większość osób posiadających psy kastrowane/suki sterylizowane wskazuje zalety.
Z własnego doświadczenia napiszę raz jeszcze: pod moją opieką znajdowały się 3 wysterylizowane suczki i 1 wykastrowany pies. U żadnego z nich nie doszło do żadnych powikłań. U psa zaobserwowałam zmniejszenie agresji wobec pobratymców praktycznie do zera. Wszystkie psiaki są tak samo przytulaśne (może nawet bardziej) jak przed zabiegiem. Tak samo jak przedtem bawią się, taplają się w błocie, pływają, aportują. Nie popadają w melancholię, nie popuszczają moczu.
Jeśli ktoś sterylizacji/kastracji nie popiera, nigdy takiego zabiegu swojemu pupilowi nie fundował i nie zamierza tego zrobić w przyszłości, to wystarczy napisać to tylko raz, bo podejrzewam, że zdania nie zmieni ;)
Rozumiem właścicieli reproduktorów czy suk hodowlanych - trudno wymagać, by popierali kastrację/sterylizację ;) Choć na forum CAO padły oskarżenia, że to właśnie hodowcy lobbują za tymi zabiegami, by "wykończyć konkurencję" :D
Niektórzy podkreślają tu, że popierają kastrację/sterylizację, ale tylko psów przebywających w schroniskach. Dobre i to, choć jestem ciekawa, dlaczego? W schroniskach coraz więcej jest psiaków rasowych (z tatuażami hodowlanymi). Raczej nie przyleciały z innej planety ;)

Weronika_S - 27-06-2013, 13:21

dlatego wydaje mi się,że pisanie w TYM temacie o wyekspoloatowanych sukach mija się z celem. Wszyscy chyba zgodnie przyznaliśmy,że o sterylizacji bezdomnych zwierząt nie dyskutujemy-to jest konieczność i już.Tak samo adoptusiów,taki jest warunek adopcji i nie ma o czym gadać.
Rozmawiamy o naszych domowych psiakach.Każdy ma swoje zdanie,swoje doświadczenia.U mnie w rodzinie prawie każdy ma/miał psa. Niektórzy psy,niektórzy suczki.I nikt nigdy nie sterylizował swoich zwierzaków, wszystkie żyją i mają się świetnie albo dożyły późnej starości i zmarły naturalnie, żadne nie miało nowotworu czy dolegliwości związanych z brakiem zabiegu. Teściów jamniczka( miała 15 lat) raz miała ciążę urojoną,ale przeszła i żadnych konsewkwencji tego nie było.Tak więc ja osobiście nie spotkałam się ze wszystkimi potencjalnymi zagrożeniami z tytułu braku sterylizacji. Znajomych pies(pisałam o nim) po kastracji zmienił się na niekorzyść.Mój pięcioletni pies na dzień dzisiejszy też ma prostatę w normie, regularnie robimy usg i badanie "ręczne"(nie wiem jak to się fachowo nazywa :-P ). Stąd moje stanowisko.Być może kiedyś je zmienię :) Co nie zmienia faktu,że absolutnie nie potępiam nikogo,kto uważa czy postępuje inaczej.W sumie to nawet w pewnym stopniu podziwiam bo ja jak widzę jak mój pies ma pobieraną krew to robi mi się słabo :-o Już nie wspomnę o stresie jaki przeżyłam przy usypianiu go do rtg.Panicznie się o niego boję.Ale jak,nie daj Boże, coś się zacznie dziać z prostatą czy jądrami nie zawaham się przy kastracji. Póki jest zdrowy nie robimy.

[ Dodano: 27-06-2013, 13:25 ]
Monisiaczek, uwierz mi,że gdybym była przekonana o przewadze zalet kastracji mój pies już dawno nie miałby jajek.Co z tego,że jest reproduktorem? Dla mnie jego zdrowie jest najważniejsze.A pies w schornisku,co za różnica czy a tatuażem czy bez- wszystkie są bezdomne i narażone na adopcje w niepowołane ręce.

Nitka - 27-06-2013, 13:44

Weronika_S napisał/a:
dlatego wydaje mi się,że pisanie w TYM temacie o wyekspoloatowanych sukach mija się z celem.


masz rację, ale napisałam tylko dlatego, że przeczytałam
Cytat:
Cytat:
nie dam nawet grosza na sterylizację


Co do przypadków, ja opowiem mi znany: mój sąsiad ma prawdziwą hodowlę rotków, miał piękną sunię hodowlaną, która dała mu wiele miotów, ale niestety b. często miała ciąże urojone. W wieku 8 chyba lat przeszła na emeryturę i wtedy się zaczęło, najpierw sutki, nie znam się, ale jakieś ropienie, guzy małe,lub większe, więc długo ją leczył, potem usunął, ale nie zdecydował się przy tym zabiegu na sterylkę. Niestety po roku suka już nie żyła, prawie płakał że nie ciachnął od razu po przejściu na emeryturę, albo przy pierwszej operacji sutka, nowotwór sutka, a potem spraw rodnych-nie wiem dokładnie czego. Miała coś około 9 lat i była naprawdę wspaniała. Drugą sunię-jej córkę-sukę hodowlaną, która też już rodziła, ze względu na predyspozycje nowotworowe, w wieku chyba 5 lat ciachnął i ma teraz reproduktora tylko, a hodowlę miał około 20 lat, naprawdę fajne psy. On, przeciwnik zawsze sterylki, powiedział, że gdyby mógł cofnąć czas, ciachnął by ją dużo wcześniej.
Druga znajoma ledwo uratowała sunię z ropomaciczem w wieku 7 lat-owczarek Hovawart i przeklinała swoją głupotę, bo raz że suka już w słusznym wieku, to operacja ratująca życie jest duża gorsza niż "normalna" sterylka. Ponieważ wiedziałam, że nigdy swojej nie rozmnożę, doszłam do wniosku po długiej analizie różnych za i przeciw, że zminimalizuje ryzyko dokąd się da, a tym bardziej, że wet podsumował: mamy by z niej nie było. Więc wiem, że zrobiłam dobrze, ale mam gdzieś zdanie innych w tym temacie, co nie znaczy, że nie będę o tym opowiadać namawiając innych.

Monisiaczek - 27-06-2013, 14:30

Weronika_S napisał/a:
A pies w schornisku,co za różnica czy a tatuażem czy bez- wszystkie są bezdomne i narażone na adopcje w niepowołane ręce.

Chciałam po prostu uświadomić niektórym, że w schroniskach nie siedzą tylko wielorasowce, które wzięły się "znikąd", bo wiele ludzi tak właśnie uważa ;)

Weronika_S napisał/a:
Co z tego,że jest reproduktorem?

Może źle rozumuję, ale dla mnie uprawnienia reproduktora czy suki hodowlanej oznaczają, że psiaki zostały przebadane, są zdrowe, są wybitnymi przedstawicielami danej rasy i ich właściciele mogą je rozmnażać. Wydaje mi się, że zasadniczo takie uprawnienia uzyskuje się w celu rozrodu, choć domyślam się, że czasem jest to po prostu sprawa czysto ambicjonalna i wystarczy satysfakcja, że jest się właścicielem doskonałego psiaka :)
Weroniko, wcale nie uważam, że musisz koniecznie ciachnąć Lolka, bo tak :-P
Rozumiem Twoje stanowisko, bo poparte jest konkretnymi argumentami wynikającymi z Twojego doświadczenia. Ja, kierując się własnym, nadal jestem przekonana, że kastracja/sterylizacja ma więcej zalet niż wad :)

OT: Oświeci mnie ktoś co to jest "TTW"? :doubt: Jeśli miało być TTV, to wiem

Almathea83 - 27-06-2013, 14:40

Monisiaczek, TTV to telewizja
Nitka - 27-06-2013, 14:48

A ja mam pytanie z innej beczki: gdybym adoptowała ze schroniska, bądź skądkolwiek psa z rodowodem, odnalazła rodowód, zrobiła mu uprawnienia reproduktora, wykonała wszystkie niezbędne badania, to co by było-czy to jest możliwe, czy zakazane? tak mi się jakoś pomyślało zupełnie abstrakcyjnie :)
Monisiaczek - 27-06-2013, 14:57

Nitka, dobre pytanie ;) Idealną sytuacją byłoby sterylizowanie wszystkich zwierząt trafiających do schronisk. Jednak, jak widać nawet na naszym forum, często psiaki wydawane są bez tego zabiegu i do tego pierwszej, zgłaszającej się osobie :(
Weronika_S - 27-06-2013, 15:06

Monisiaczek napisał/a:
Może źle rozumuję, ale dla mnie uprawnienia reproduktora czy suki hodowlanej oznaczają, że psiaki zostały przebadane, są zdrowe, są wybitnymi przedstawicielami danej rasy i ich właściciele mogą je rozmnażać. Wydaje mi się, że zasadniczo takie uprawnienia uzyskuje się w celu rozrodu, choć domyślam się, że czasem jest to po prostu sprawa czysto ambicjonalna i wystarczy satysfakcja, że jest się właścicielem doskonałego psiaka

A no to teraz rozumiem :) Źle zrozumiałam wcześniej Twojego posta :)
Powiem jak to wygląda z mojej strony- kupując Lola nie miałam pojęcia o wystawach, itd,itp. Miał być psem do kochania,tyle że chciałam by miał rodowód bo jeszcze wtedy myślałam,że to uchroni nas przed dysplazją i jako że jestem legalistą :-P chciałam by wszystko było zgodnie z zasadami. Z czasem,za namową kilku osób( raz nawet zaczepił mnie pewien sędzia wystawowy) spróbowaliśmy wystaw. Wciągnęły nas, tym bardziej że pies odnosił sukcesy,poznaliśmy wiele wspaniałych osób, później wyjazdy były by się spotkać ze znajomymi i zapokoić żyłkę rywalizacji :bad: I właśnie dla tej satysfakcji o której wspomniałaś. Wszystkie badania i tak bym zrobiła,niezależnie od wystaw,nawet od rodowodu.Pierwsze krycie,też w sumie przypadek. Pewna hodowczyni specjalnie przyjechała na wystawę na której byliśmy by zobaczyć Olafa, nie powiem,byłam bardzo dumna bo to bardzo doświadczona hodowczyni, pomyślałam dlaczego by nie spróbować.Lolek nawet nie miał wtedy uprawnień reproduktora( tzn spełniał wszystkie warunki,ale wcześniej nie myślałam by wklepywać to do rodowodu). Pojechałam do ZK i stało się,został tatą,kilkukrotnie. Byłam wtedy przeszczęśliwa,cudownie jest widzieć w szczeniętach swojego ukochanego psa.Ale jest też inna strona- stresowałam się czy trafią do dobrych domów,byłam zła bo w sumie nie miałam żadnego wpływu na to,każdego szczeniaka chciałam wziąć do siebie, przezywałam każdą biegunkę psiaków. I wtedy postanowiłam,że to jednak nie dla mnie,nie chcę brać na siebie tej odpowiedzialności.Może jeszcze kiedyś Olaf zostanie tatą,na tą chwilę nie godzę się na żadne krycia.Ale gdybym była przekonana,że najlepsza,najzdrowsza dla mojego psa byłaby kastracja,nie byłoby wystaw,nie byłoby dzieci. I nigdy przenigdy nie byłoby to dla mnie jakimś argumentem przeciw zabiegowi, zawsze liczyło się dla mnie tylko zdrowie mojego psa.
Podejrzewam,że gdybym miała suczkę sterylizacji suk też bym się lepiej przyjrzała :) Wymęczyła wetów, przeczytała publikacje :) I gdybym uznała,że tak by było dla niej najlepiej to byłaby wysterylizowana( swoją drogą to chyba ja bym to gorzej zniosła od tej suczki :-P )
Kończę już swoje wywody w tym temacie :papa: jak ktoś zrozumiał co autor miał na myśli to fajnie,jak nie to już pewnie lepiej tego nie ujmę :)
Jeszcze mały OT-fajnie by było gdyby rzeczywiście tylko najwybitniejsi przedstawiciele rasy byli rozmnażani...

[ Dodano: 27-06-2013, 15:11 ]
Nitka napisał/a:
A ja mam pytanie z innej beczki: gdybym adoptowała ze schroniska, bądź skądkolwiek psa z rodowodem, odnalazła rodowód, zrobiła mu uprawnienia reproduktora, wykonała wszystkie niezbędne badania, to co by było-czy to jest możliwe, czy zakazane? tak mi się jakoś pomyślało zupełnie abstrakcyjnie

Nitka, Jeśli w umowie adopcyjnej nie byłoby zabronione rozmnażanie i pies byłby Twoją własnością to chyba byłoby to możliwe.

Nitka - 27-06-2013, 15:21

No właśnie, ja jestem tchórzem strasznym, więc bym nie przeżyła porodu, ewentualnych powikłań, chorób szczyli itd., ale z drugiej strony, jak to rozwiązać: trzeba by było przed każdym wyadoptowaniem psiaka ciachać, a nie zawsze są na to warunki, a ludzie okrutni, wiedząc skąd biorą psa i co on przeżył, potrafią dalej go męczyć ]:)
aganica - 27-06-2013, 15:57

Nitka napisał/a:
gdybym adoptowała ze schroniska, bądź skądkolwiek psa z rodowodem, odnalazła rodowód, zrobiła mu uprawnienia reproduktora, wykonała wszystkie niezbędne badania, to co by było-czy to jest możliwe, czy zakazane? tak mi się jakoś pomyślało zupełnie abstrakcyjnie :)
To, może ja odpowiem na to pytanie. Właśnie mam takiego psa.Psa z adopcji który najpierw był za słaby na kastrację, była zagrożeniem życia..właściwie nie kastracja a narkoza.. po prostu był zbyt wyniszczony, by ten zabieg zrobić.Wyglądał tak koszmarnie, że nie w głowie mi były wystawy a jednak..
W umowie nie miałam nakazu kastracja ani zakazu wystaw.
Z własnej próżności i chęci udowodnienia niedowiarkom podjęłam zabawę na ringu, wyrobiłam uprawnienia, zrobiłam badania..
Mam psa reproduktora ... bez jajek, ponieważ..nigdy nie planowałam nim kryć,
Jeszcze jeden powód, okazało się pomimo RTG bioder /A/ łokci /O/ ,czystych oczu / z dziedziczenia/
Okazało się że......... ma Artrozę , pewnie nigdy bym o tym nie wiedziała, gdyby nie jego przeszłość / która nasiliła objawy/ Ponieważ jedną z przyczyn, może być /ale nie musi/ genetyka.Co również wyklucza go z bycia tatusiem a bardzo chciał :lookdown:

Aaaa i jeszcze jedno.. przed kastracją był bardzo, ale to bardzo uczulony na ukąszenia owadów / meszki, komary/ a te potwory lgnęły do niego wyjątkowo okrutnie. Gryzły i gryzły i sierść wypadała i robiły się hot-spoty i leczyłam bez przerwy .. A teraz... wooow... teraz ani jednego śladu ukąszenia. Nie wiem .. czy przestały go kąsać bo już tak nie capi samcem, czy po prostu te ukąszenia przestały go uczulać.

Nikaaa - 27-06-2013, 16:42

Weronika_S, ja również doskonale rozumiem co masz na myśli i bardzo fajnie mi się czyta Twoje posty. Powiem szczerze, że gdybym miała samca to nie wiem czy bym go wykastrowała. Ba! Moja mama ma psa, który został z nią kiedy ja wyjechałam do UK, w typie ONka, ma 8lat, jest niekastrowany i w pełni zdrowy. Ale jest grzeczny, nie ucieka, nie zaczepia innych psów (poza czarnym labkopodobnym samcem z osiedla którego nie trawi) i generalnie nie stwarza żadnych problemów. Jest badany na bieżąco więc wiem, że gdyby coś się zaczęło dziać napewno szybko podjętoby odpowiednie kroki. Jednak w przypadku suczki sprawa ma się trochę inaczej. Cieczki i urojone ciąże są bardziej kłopotliwe do tego mam wrażenie, że samce są mniej narażone na choroby układu rozrodczego. Mam pierwszą sukę, wysterylizowaną przed 1 cieczką (do czego przyznaję mam mieszane uczucia, ale tylko jeśli chodzi o czas wykonania, nie sam zabieg!) I ani przez chwilę nie żałowałam swojej decyzji a do tego wiem, że każda moja kolejna suczka również będzie ciachnięta :) Nie widzę absolutnie żadnych skutków ubocznych ani zmian w zachowaniu, a jeśli spośród tylu nowotworów zagrażających mojej Niuni mogę wyeliminować chociaż 2, to uważam, że jest to najlesza podjęta przezemnie decyzja :)
Almathea83 - 27-06-2013, 16:55

ja też nie planowałam od szczeniaka, że Moren będzie wykastrowany, ale że nie zachowywał się odpowiednio :-P i nie mogłam nic z tym zrobić ze swojej strony (to była opcja "testosteron is my life"), to go ciachnęłam i to też była chyba najlepsza decyzja, jaką podjęłam w związku z nim :) przynajmniej może się z piesami bawić bez żadnych awantur :)
tenshii - 27-06-2013, 18:15

Wątek został zedytowany
04drawde - 27-06-2013, 20:29

Nitka, no nie tu się nie da nie odezwać: MNIE ZARZUCASZ ŻE JAKOBY PROPAGUJĘ NA TYM FORUM NIE STERYLIZOWANIE SUK, CO JEST TOTALNĄ NIEPRAWDĄ, A SAMA W PRAWIE KAŻDYM POŚCIE UMIESZCZASZ REKLAMĘ STERYLIZACJI!!!TO JEST BARDZO DELIKATNIE MÓWIĄC NIE FAIR PLAY!!!TO JEST ZWYCZAJNIE NIEPRZYZWOITE I NIEUCZCIWE!!! :bad:To na tyle dzisiaj!
Nitka - 27-06-2013, 23:11

04prawde daj mi spokój, bo mam dość.
Na poprzedniej stronie napisałam ostatni raz do Ciebie, na tej już nic, celowo zmieniłam temat. Odparłam każdy twój argument przeciw, oczywiście, że propaguje sterylkę- tu nic nie ukrywam, ale całą stronę piszemy już o czym innym, co tu jest nieuczciwe?, że poświęciłam czas i przeczytałam twoje posty, że jak sama napisałaś 15-05-2013 r., że wystraszyłaś się blizny i rekonwalescencji i bólu suki?
JA JESTEM ZA, TY PRZECIW, MOJE ARGUMENTY SA TAKIE, A TWOJE TAKIE (str 155 w temacie cieczka-co sama mi podpowiedziałaś). Nie bij już piany, proszę Cię, cóż tu jest nieuczciwego??, że przytaczamy twoje słowa-za które trzeba ponieść odpowiedzialność)

aganica Twojego synka znam przecież i wiadomo było, że jest piękny, a zwłaszcza podoba mi się jego głowa-cudna i pokazałaś, co miłość może zrobić z zaniedbanego i umęczonego psa i to po trzykroć ;*
nieraz go oglądam i podziwiam, ale Ty wiesz dlaczego :haha:
co to jest Artroza, bo jak genetyczna, to mnie też interesuje?

Nikaa ja tez nie wiem, jak postąpiłabym z psem, co pisałam, to zależy od jego charakteru, bo zdrowi to oczywista sprawa, znajoma ma biszkopta Marleya-koszmar, ciągle jest na smyczy od 2 lat, bo natychmiast ucieka w siną dal-robił to zawsze, ale jak jeszcze żył jej mąż to potrafił go okiełznać, a teraz nic nie pomaga, delikatnie zaproponowałam ciachnięcie, ale nawet słyszeć nie chciała, twierdząc że mąż by się w grobie przewrócił, a druga znajoma (u nas labków na osiedlu zatrzęsienie), która ma czarnuszka ma spokój, nigdy nie ucieka, suki go interesują, ale nasze ciachnięte, więc jest przy nas, także ile psiaków, tyle sytuacji.

tenshii napisał/a:
Wątek został zedytowany

to znaczy?, bo ja ciemna jestem, jeżeli chodzi o niektóre zasady forum :beated:

tenshii - 28-06-2013, 09:17

Nitka napisał/a:
to znaczy?, bo ja ciemna jestem, jeżeli chodzi o niektóre zasady forum :beated:

zedytowałam niektóre niepotrzebne emocjonalne wypowiedzi
pokasowałam posty nie na temat

milka4 - 28-06-2013, 10:17

Nitka, bardzo proszę - nie jestem autorem tego zdjęcia ale obecnym włascicielem suni która odebrana miała 14 kilo żywej wagi i prawdopodobnie od pierwszej cieczki dopuszczana do produkcji szczeniąt

jedno tylko mogę stwierdzić - sterylka jest bardzo poważnym zabiegiem, ale tak samo w późniejszym wieku gorsze są usuwanie nowotworów sutków czy też ropomacicza :|

jednak stwierdzenia że rodowodowe i chowane w domowych warunkach suki czy też psy nie muszą czy też nie powinny być poddawane zabiegowi jest nadużyciem - choroba nie wybiera :< jednak przykład że po hodowlance (przejście na emeryturę) jest poddawany zabiegowi świadczy bardzo dobrze o hodowcy - eliminuje zagrożenia zdrowia dla własnego pupila
czy jest to pies (suka) ze schroniska czy tez kupione w hodowli - każde jest tak samo kochane przez nas , wybór pozostaje tylko i wyłącznie do właściciela jak chce dbać o zdrowie swojego pupila :)

kasia44 - 28-06-2013, 13:55

Moja lamia ma aktualnie cieczkę, po niej zamierzam ją wysterylizowac.Ale bardzo sie boje,że będzie cierpiała, a ja nie będę potrfiła jej pomóc.Wiem od weta,że jakieś 3-5 dni trzeba będzie ja pilnować i wtedy zamierzam wziąć urlop, ale czy naprawdę będzie odczuwała duzy bół? Czy dawać jej wtedy środki nasenne żeby spała?
Wiem,że powinnam jej zmienić karmę na dieteczną. ale ona lubi puszke zmieszaną z suchą karmą, a ja nie znam mokrej karmy dietecznej.
I mam ogromny strach, bo niedawno na FB ktoś napisał,że oddał labka do steryzliacji i cos mu przebili i już nie zyje.
Ale jeszcze bardziej boje się ropomacicza.Znajoma Goldenka jest właśnie po, operacji ropomacicza i bardzo się wycierpiała.
Dawałam lami zastrzyki za namową weta ale to chyba substytut antykoncepcji :-o

Nikaaa - 28-06-2013, 14:05

kasia44, moja suka już na drugi dzień po sterylizacji wróciła do siebie, nie dostawała leków przeciwbólowych ani nic. Dobrze jest mieć psa na oku aż do ściągnięcia szwów, żeby ich nie rozlizał ewentualnie założyć kołnierz. Zrób badanie krwi przed zabiegiem, poproś weta o osłuchanie serca, obserwuj psa po zabiegu nie pozwalając na żadne szaleństwa i zwracaj uwagę na zachowanie suczki. A po 2 tygodniach zapomnicie o zabiegu :)
nata - 28-06-2013, 14:09

kasia44 napisał/a:
Ale bardzo sie boje,że będzie cierpiała, a ja nie będę potrfiła jej pomóc

kasia44 napisał/a:
iem od weta,że jakieś 3-5 dni trzeba będzie ja pilnować i wtedy zamierzam wziąć urlop, ale czy naprawdę będzie odczuwała duzy bół?

Nie będzie tak źle, zapewniam. W pierwszym dniu sunia jest jeszcze pod wpływem narkozy i środków przeciwbólowych, a na kolejne najczęściej weci podają tabletkę przeciwbólową, którą można podać, jeśli widzimy,że ból bardzo doskwiera (Przykładowo u nas takiej potrzeby nie było - na drugi dzień Pola zachowywała się normalnie, chodziła, przynosiła zabawki, jadła, spała "do góry nogami" - to raczej nie oznaki cierpienia jakie sobie wyobrażasz ;-) choć wiadomo, każdy pies jest inny.. )
kasia44 napisał/a:
Czy dawać jej wtedy środki nasenne żeby spała?

Na pewno nie bez konsultacji z weterynarzem. To raczej on zadecyduje, czy będzie potrzeba podawania czegokolwiek a jesli już to przeciwbólowe tylko.
kasia44 napisał/a:
Wiem,że powinnam jej zmienić karmę na dieteczną. ale ona lubi puszke zmieszaną z suchą karmą, a ja nie znam mokrej karmy dietecznej.

Nie ma takiej potrzeby. Nie ma w ogóle potrzeby zmieniania karmy na specjalistyczną jeśli sunia nie tyje! Można zmniejszyć troszkę dawkę normalnej karmy bytowej, zapewnić ruch jak zwykle i obserwować.
kasia44 napisał/a:
I mam ogromny strach, bo niedawno na FB ktoś napisał,że oddał labka do steryzliacji i cos mu przebili i już nie zyje.

Strach tego typu powinnaś zniwelować poprzez zaufanie do swojego weta. Jeśli nie jesteś pewna jego umiejętności, powinnaś poszukać innego, może za poleceniem kogoś.
kasia44 napisał/a:
Dawałam lami zastrzyki za namową weta ale to chyba substytut antykoncepcji :-o

Jesli wet, który poleca zatrzyki miałby też wykonywać tą sterylkę.... to ja bym go jednak zmieniła :-o

Nitka - 28-06-2013, 15:03

kasia44 nie martw się, będzie dobrze. Koniecznie wykonaj odpowiednie badania.
Ja też się strasznie bałam, koleżanki sunia kręciła się całą noc, popiskiwała, nie mogła sobie znaleźć miejsca, więc ja wystraszona byłam, a tymczasem moja po przywiezieniu od weta została przykryta kołderką córci-dała jej, poszła smacznie spać,nawet minutkę w nocy się nie obudziła, a rano przyszła na spacer z merdającym ogonem. Co do leków dał mi wet i rano podałam jej z karmą. Moja suka błyskawicznie doszła do siebie, natomiast pod koniec 14 dnia, kiedy zbliżało się wyciągnięcie szów uczuliła się na nie i było trochę ropy. Ponieważ mój pies jest dziwny-nawet wet nie może wyjść z podziwu, to mąż ją smerał w pachwinach, ona usypiała, a on przemywał ranę i po robocie. Szwy miała wyciągane przez jedną panią wet-suka leżała rozkraczona jak żaba, a wet był w szoku. Ja zupełnie nie odczułam sterylki,poza zabraniem wolności i pilnie 30 dni jej na nic nie pozwalałam, bo mnie postraszono, że z wierzchu już ok. ale w środku szwy mogą popuszczać. A po 30 dniach... hulaj dusza, piekła nie ma. Został jej uraz do psów po cieczce, nie znosi jak zaglądają jej pod ogon, bo jeszcze miesiąc po cieczce na nią skakały i uciekała biedna gdzie mogła-to był koszmar, chowała mi się między nogi, skakała mi na ręcę itd., a teraz święty spokój, chyba, że odważny zaglądnie, to zostanie zdrowo ochrzaniony i już :haha:

[ Dodano: 28-06-2013, 15:08 ]
nata napisał/a:
kasia44 napisał/a:
Dawałam lami zastrzyki za namową weta ale to chyba substytut antykoncepcji :-o

Jesli wet, który poleca zatrzyki miałby też wykonywać tą sterylkę.... to ja bym go jednak zmieniła :-o


od razu i natychmiast, może jeszcze zalecał szczeniaki chociaż raz?
mój, na moje głupie pytanie o zastrzyki-byłam laikiem, strzelił mi taki wykład, że mi w pięty poszło, stwierdził:albo Pani ciacha, albo pilnuje Koniec.
Poszukaj dobrego chirurga, możesz też jak ja, podczas narkozy, zrobić rtg stawów, dwie pieczenie przy jednym ogniu. Przy odbiorze wet powinien, jak mój, strzelić ci wykład, co, jak, kiedy, czego pilnować, co robić i na co zwracać uwagę.
Na szczęście u mnie nic się nie działo i suka bawiła się następnego dnia.

figula1 - 28-06-2013, 15:54

Hey, dzisiaj byłam u lekarza (sama ze sobą :) ). Pani doktor ma sukę ON, która jest bardzo zadbana, nie miała ani jednej ciąży urojonej, a jednak w wieku 10 lat "dorobiła się" ropomacicza.
Jest już po sterylce i Pani doktor mówi, że sunia zabieg zniosła rewelacyjnie i jakby odżyła, zachowuje się jak za szczenięcych lat, bryka, bawi się i czuje, że żyje. ;*

Ewelina - 28-06-2013, 15:56

figula1 napisał/a:
i czuje, że żyje.
Chyba jej ulżyło :)
nathaliena - 28-06-2013, 15:57

kasia44, karma dietetyczna wcale nie jest potrzebna. Możecie zostać na obecnej karmie, jeśli jest to dobre jedzenie, tylko pilnować dawkowania, zcasem po sterylizacji psiaki mają mniejsze zapotrzebowanie i trzeba zmniejszyć dawkę dzienną jedzonka. Pies nie tyje z powietrza, odpowiednia ilość ruchu i jedzenia i będzie trzymać formę :)
koronocha - 28-06-2013, 21:52

kasia44 napisał/a:
Ale bardzo sie boje,że będzie cierpiała, a ja nie będę potrfiła jej pomóc.Wiem od weta,że jakieś 3-5 dni trzeba będzie ja pilnować i wtedy zamierzam wziąć urlop, ale czy naprawdę będzie odczuwała duzy bół?


Każdy pies przechodzi to na swój sposób, natomiast ja nie miałam niemiłych doświadczeń po sterylce zarówno Luna jak i Daisy [*] na drugi dzień były już w pełni sił nikt by nie powiedział że dzień wcześniej miały zabieg :) , nie musiały mieć kołnierza a rana zagoiła się "jak na psie"

Ania8017 - 24-01-2014, 20:42

Kora została poddana sterylizacji przed pierwszą cieczką. U niej zabiegł polegał na wycięciu samej macicy. Sama sterylizacja i dochodzenie do siebie Kory było ok. Wiele razy zastanawiałam się,czy dobrze zrobiliśmy nie czekając na pierwszą cieczkę. Zastanawiałam się,czy to nie miało wpływu na zahamowanie wzrostu i zwiększenia się zachowań agresywnych(choć w sumie te bardziej agresywne zachowania miała jeszcze przed sterylizacją).
tenshii - 24-01-2014, 21:03

Ania8017 napisał/a:
U niej zabiegł polegał na wycięciu samej macicy.

dlaczego tak?

Ania8017 - 25-01-2014, 10:14

tenshii, ponieważ pani wet stwierdziła,że nie chciała ryzykować dostawania się do reszty narządów. Ponoć Kora miała za dużo tkanki tłuszczowej. Nie wiem jak jest z tą tkanką,ale Kora nie jest dużym i grubym psem. Jak dla mnie jest niewyrośnięta. Na sterylizacji z Korą był mój mąż i nie drążył tematu. Pani powiedziała tylko,że może mieć cieczki,ale nie musi. Z drugiej strony może to lepiej-bo chyba jak zostały jej jajniki to są produkowane hormony? Mój mąż o to nie dopytywał, a potem już zawsze jak jeździliśmy to byli w lecznicy faceci( w tej lecznicy jest 2 facetów i jedna babka) i nie mogłam z tą babką pogadać.
tenshii - 25-01-2014, 10:17

Ania8017, to jakaś ta wetka nie bardzo skoro boi się zrobić operację.
Pozostawione jajniki produkują hormony więc nadal jest duże ryzyko np raka sutka.
Dla mnie osobiście to trochę bez sensu poddawać psa narkozie, ciąć, i wycinać tylko macicę.

Ania8017 - 25-01-2014, 11:09

tenshii napisał/a:
Ania8017, to jakaś ta wetka nie bardzo skoro boi się zrobić operację.
Pozostawione jajniki produkują hormony więc nadal jest duże ryzyko np raka sutka.
Dla mnie osobiście to trochę bez sensu poddawać psa narkozie, ciąć, i wycinać tylko macicę.


Według niej Kora była zbyt otłuszczona i niby nie mogła się tam dostać. Moja Kora jest według mnie mikra i przypomina podrośniętego szczeniaka;)



tenshii - 25-01-2014, 13:04

Ania8017 napisał/a:
Według niej Kora była zbyt otłuszczona i niby nie mogła się tam dostać. Moja Kora jest według mnie mikra i przypomina podrośniętego szczeniaka

jeśli ona tak wyglądała przed operacją to ja tu nie widzę grubego psa - normalny labrador.

Moja Teyla jest chyba najmniejszym rasowym labradorem :D i też jest dość zbita, masywna, i operacja przebiegła OK.

Naprawdę dziwne, dla mnie nadal ta wetka jakaś niekompetentna ;]

Ania8017 - 25-01-2014, 14:04

tenshii, Kora wygląda tak od dawana. Po prostu zatrzymała się na takim wzroście i masie. Nawet myślałam,że to przez sterylizację. Być może przez zbyt szybką zmianę karmy z royal na brit.Ogólnie ona wyglądem moim zdaniem odbiega dużo od wzorca rasy. Jak była szczeniakiem wyglądała jak labek(choć ja akurat wtedy w ogóle nie miała o tym żadnego pojęcia). Przed sterylizacją to wyglądała jak na tej fotce,co leży(według mnie nigdy nie była gruba). Jak będę sterylizowała młodą to już u innego weta(choć tym razem nie pośpieszę się,aż tak i poczekam,aż sunia osiągnie dojrzałość).



Ewelina - 25-01-2014, 14:46

Ania8017, dla mnie to też zupełnie bez sensu, ale co się stało to się nie odstanie. A ile zapłaciłaś za nie pełny zabieg?
Ania8017 - 25-01-2014, 16:15

Ewelina napisał/a:
Ania8017, dla mnie to też zupełnie bez sensu, ale co się stało to się nie odstanie. A ile zapłaciłaś za nie pełny zabieg?


Kurczę nie pamiętam,ale chyba tyle co za normalną. Zapytam później męża-może on będzie pamiętał. Mój błąd,bo mogłam poszukać gdzieś dalej. Wydawało mi się,że im bliżej tym lepiej-ze względu na stan suki po zabiegu mój mąż nie chciał z nią zbyt długo jechać(a okazało się,że ona dobrze wszystko zniosła).Niby fajna lecznica i mają dobrze zaopatrzoną, pracuje kilku weterynarzy,a jednak... W sumie miałam do czynienia z każdym z tych pracowników i tylko ten najmłodszy wydał mi się przejęty swoją pracą(pozytywnie). Byłam z Korą jeszcze 2 razy u innego (20km.dalej) i tam też było inne podejście do psa-dokładniejsze badanie,dokładne oglądanie.W cenie wizyty(szczepienie) było czyszczenie uszu,gruczołów okołoodbytowych.Z młodą muszę tam jeździć jednak. Człowiek myśli,żeby psa nie męczyć jazdą,a jednak popełnia błąd.

Wena - 25-01-2014, 16:36

tenshii napisał/a:
Ania8017, to jakaś ta wetka nie bardzo skoro boi się zrobić operację.
Pozostawione jajniki produkują hormony więc nadal jest duże ryzyko np raka sutka.
Dla mnie osobiście to trochę bez sensu poddawać psa narkozie, ciąć, i wycinać tylko macicę.


No właśnie dziwne to, moja jest po sterylizacji ale mam wrażenie że coś nie do końca zostało usunięte i teraz to ja mam kłopot, bo niby cel osiągnięty a po suni jeżdżą wszystkie psy bez względu na przewidywany okres cieczowy (którego oczywiście nie ma), kto zna wenę a ze zlotów wszyscy to wiedzą jaka jest ciągle napastowana - jeśli coś zostało nie tak wycięte to pewnie hormonalnie psy to czują.
A jak u was z tymi sprawami?

Ania8017 - 25-01-2014, 17:01

Wena, trudno stwierdzić bo tak naprawdę Kora nie ma,aż tak częstych kontaktów z innymi psami. Te z którymi ma na nią nie skaczą. Mieliśmy jedną niemiła historię. Mianowicie,którejś nocy Kora wyszła z poza nasz teren i włóczyła się po łąkach. Rano okazało się,że zamykanie od bramy z tyłu domu(właśnie z wyjściem na łąki) było zepsute i albo ona,albo inne psy otworzyły. Na szczęście Kora była już po sterylizacji. Myślę,że wtedy psy na niej używały, bo wyglądała strasznie:( Była taka smutna i nie miała siły iść. Ogólnie niby nic jej nie było-żadnych pogryzień,czy czegoś takiego. Był właśnie wtedy taki moment,że psy przychodziły do niej pod tą drugą bramę. Teraz oczywiście mamy takie zamykania,że nie ma opcji otwarcia. I od dawna żadne psy też pod tą bramą się nie włóczą. Są dwa psy,które każdej nocy przyłażą,ale "szarpać" się przez płot z psem sąsiada. oczywiście Kora też je widzi i też szczeka. Natomiast nie widziałam żeby te psy próbowały się do niej dostać. cieczki też nigdy nie widziałam żeby miała. Myślę,że może jakiś krótki czas po sterylizacji jeszcze psy przyciągała,potem już nie.
Akitapies - 05-03-2014, 23:34

Tak się zastanawiam, czy kastrujecie też swoje dzieci, no bo przecież jak dorastają nie myślą o niczym innym jak tylko o seksie.
A może mężów, którzy oglądają się za ładnymi dupeczkami?
Ktoś tam pisał, że jej sunia miała cieczkę, i napalony owczarek niemiecki zaatakował ją.
A mnie kiedyś zaatakował dresiarz, bo wyglądałem na dzianego.
To, że właściciel/ka owczarka nie uzbroił/a psa w kaganiec świadczy nie o psie a o właścicielu, który chyba powinien znać temperament swojego "pupila".
Piszecie, że kochacie swoje psy, ale gdzie tu miłość, dlaczego decydujecie za naturę, i pozbawiacie psa jednej rzeczy, dla której wedle niego warto umrzeć?
Owszem, jeżeli chodzi o względy zdrowotne to nie ma dyskusji, ale prewencyjnie?
Wydaje mi się, że ta cała akcja sterylizacja to jest po prostu sztucznie nakręcony twór spowodowany niekontrolowanym rozrostem populacji niechcianych zwierząt, ale psy mające właściciela chyba się do takich nie powinny zaliczać?
Ja wiem jedno, że nie można kochać psa jednocześnie krzywdząc go "prewencyjnie", bo ktoś poczytał na forum, jak to czyjś pies został pogryziony przez rozszalałego dzikiego przepełnionego żądzą pokrycia psa!
A ja chodzę w różne miejsca i jedyne co powiem to tyle, że mój pies nigdy nie był agresywny do czasu dwukrotnego zaatakowania go przez psy rasy Pitbull.
Od tamtej pory zmienił się, walczy na smyczy gdy widzi psa, ale wcale mu się nie dziwię, dwa razy go atakowano gdy ten okazywał przyjaźń, i wcale nie chodziło o hormony, a o chęć zabicia którą odczuwają Pitbulle, będąc wychowywane w złych rękach.
Prewencyjnie to się psu nakłada kaganiec, prewencyjnie to się idzie na spacer tam gdzie jest mało ludzi, a jak to komuś za wiele, to może nie warto było kupować psa, tylko po to by go krzywdzić dla swojego sztucznie nakręconego strachu.

deadend - 05-03-2014, 23:52

Akitapies, Proponuję odróżnić dzieci-ludzi od psów bo takie porównania są chore.
Ewelina - 06-03-2014, 07:44

Akitapies napisał/a:
bo wyglądałem na dzianego.
Tak myślałam :)
Akitapies napisał/a:
sztucznie nakręcony twór spowodowany niekontrolowanym rozrostem populacji niechcianych zwierząt, ale psy mające właściciela chyba się do takich nie powinny zaliczać?
wystarczy spojrzeć w schroniskach i na ulicach co się dzieję :< Odpowiedź nasuwa się sama.
I jak dla mnie porównania nie ma pies to nie człowiek :)

nathaliena - 06-03-2014, 12:03

A mnie bawi niezmiernie fakt, że osoba, której wydaje się, że jest świadoma i jets lepszym właścicielem dla psa, bo go nie kastruje, ślepo wierzy w morderczy charakter pit bulli. Tak samo może zachować się labrador, a uwierz znam nie jednego agresywnego laba. Ale to nie ten temat.

Życzę, żeby Twój pies nie zachorował na nowotwór jąder, jak kilka psów, z którymi miałam w pracy kontakt. I radzę poszerzyć swoją wiedzę, czemu służy sterylizacja, czy kastracja. No, ale przecież to jedyna rzecz, dla której psu chce się żyć, że może sobie ulżyć! Brak słów i totalna bezmyślność dla mnie, taka osoba nie ma prawa nazywac nas nieodpowiedzialnymi, czy złymi właścicielami.

Tyle w temacie, to napisała osoba, mająca trzy skrzywdzone, wysterylizowane psy, których oczywiście nie kocha :-P a ile ich wysterylizowałam, nie jestem w stanie zliczyć :dribble:

figula1 - 06-03-2014, 12:27

nathaliena napisał/a:
. No, ale przecież to jedyna rzecz, dla której psu chce się żyć, że może sobie ulżyć!


Zwykle pies upodabnia się do właściciela :-P :D

Tyle w temacie, to napisała osoba, mająca trzy skrzywdzone, wysterylizowane psy, których oczywiście nie kocha :-P a [/quote]

Też trzy wysterylizowane :)

gosia11222 - 22-02-2015, 19:19

Lea 8 mies od 12 dni po sterylizacji ...
Chelsea - 22-02-2015, 19:22

Czesia 2 lata po sterylizacji zaczyna coraz czesciej popuszczac mocz tylko podczas snu :( tylko w dzien ;] cala noc trzyma
Ewelina - 22-02-2015, 19:31

Chelsea, a wcześniej się to nie zdarzało?
Chelsea - 22-02-2015, 19:36

Ewelina, zadrzalo ale bylo rzadkoscia i wtedy jakby woda nic nie bylo czuc ze to mocz a teraz czuc moczem :( pare dni jest ok i znow posikuje tylko jak spi i znow jest spokoj na kilka dni i zas. 26 lutego mamy szczepienia i bedziemy rozmawiac z weterynarzem na dwor wychodza srednio co 3 max 4 godziny ;]
Ewelina - 22-02-2015, 19:39

Chelsea, Tak sobie myślę, czy przypadkiem nie zaczęło się to dziać od kiedy pojawiła się Szanta? U nas zdarzyła się taka akcja kiedy był u nas Biggi. Yoko wstała zrobiła na podłogę po czym się położyła, Biggi po niej poprawił i też się położył :beated:
Chelsea - 22-02-2015, 19:43

Ewelina, az musialam sie swego meza zapytac
Ewelina napisał/a:
czy przypadkiem nie zaczęło się to dziać od kiedy pojawiła się Szanta?

i potwierdzil :(

Ewelina - 22-02-2015, 19:46

Chelsea, Oby z czasem się unormowało ;* Czy dziewczyny sypiają razem w jednym spaniu? Może warto je rozdzielić i sprawdzić.
Chelsea - 22-02-2015, 19:47

Ewelina, Szanta spi w pokoju syna a Czesia w drugim :)
Ewelina - 22-02-2015, 19:49

Chelsea, Na pewno się unormuję, obserwuj dziewczyny :)
Chelsea - 22-02-2015, 19:53

miejmy nadzieje bo jeszcze troche i czeka wymiana lozek w domu :-P

[ Dodano: 03-03-2015, 12:03 ]
Czesia dzis miala robione badania krwi :) pelna morfologia kreatynina i mocznik :) hormony oraz mocz ktory wyszedl idealnie czekamy na reszte wynikow

marecka - 29-02-2016, 23:09

mam do was pytanie, czy ktoś z was słyszał jakieś opinie dotyczące kastracji chemicznej?
może ktoś z was w ten sposób kastrował psa?

Od jakiegoś czasu myślę nad kastracją mojego laba, mamy spore problemy z emocjami (pies nie potrafi się wyciszyć, bardzo szybko się ekscytuje i nie potrafi się uspokoić) o ciągnięciu do innych psów, suk nawet nie wspominam.

Kilka osób doradzało mi kastrację, ostatnio dowiedziałam się, że jest coś takiego jak kastracja chemiczna - wszczepiany jest implant, umieszcza się w tkance podskórnej w okolicy międzyłopatkowej. Umieszczenie takiego implantu nie jest bardzo inwazyjne- nie potrzeba znieczulenia ani specjalnego przygotowania psa. W ziarenku jest zawarty hormon, który ma za zadanie wyłączyć czynność hormonalną jąder- czyli zablokuje wytwarzanie testosteronu. Dodatkowo u większości psów zauważymy zmniejszenie się jąder.
Czas działania hormonu wynosi około 6 miesięcy (tyle gwarantuje producent).

Co o tym myślicie?
Zastanawiam się, czy to pomaga przejść psu "burzę hormonalną" czy po prostu odkłada ją na później?

klaudia1234 - 01-03-2016, 01:27

marecka, Też kiedyś czytałam o kastracji chemicznej i doszłam do wniosku ze (tak jak wszystko) ta metoda ma swoje skutki uboczne. Nie jestem co do niej przekonana, uważam że jeśli kastrować psa, to na amen a nie bawić się w zastrzyki (zapewne nie obojętne dla organizmu psa) co pół roku.
Z wypowiedzi pewnej właścicielki (golden retrievera) wywnioskowałam że pies po każdym podaniu implantu ma swoje wahania hormonalne, które trwają ok 3 tygodni. Pies jest albo nakręcony na wszystko - inne psy, obsikiwanie wszystkiego dookoła, agresja w stosunku do osobników tej samej płci, albo łagodny jak baranek. Oczywiście to opinia jednej osoby, nie trzeba brać ją za pewnik.
Na Twoim miejscu, poradziła bym się zaufanego weterynarza, co sądzi o takiej metodzie i jakie niesie ona za sobą konsekwencje i ryzyko.

marecka - 01-03-2016, 09:29

jasne :) dzięki za opinię.
Myślałam, żeby zrobić to na takiej zasadzie - raz kastracja chemiczna - na próbę (bo jeśli zmieni mu się zachowanie na gorszę to przeczekam te 6 miesięcy i tyle), jeśli próbna kastracja przyniesie oczekiwane rezultaty - chociaż trochę poprawi się jego zachowanie wtedy kastruję raz a dobrze :)

wczoraj była u mnie behawiorystka, żeby zobaczyć jak się zachowuje w domu i powiedziała, że to dobre rozwiązanie, powiedziała też, że może za te pół roku nie trzeba go będzie już kastrować i też odesłała do weta na rozmowę.

klaudia1234 - 01-03-2016, 19:11

marecka, Też chciałam wykastrować Nera na próbę + w tamtym czasie był osłabiony przewlekłą chorobą i nie chciałam go poddawać narkozie. Temat do przemyślenia. Najlepiej zapytaj się o opinnię dobrego weterynarza. :)
aganica - 15-10-2019, 17:26

Odświeżam temat bo.. u mojej Fiony, wystąpił " cień" sterylizacji. Fiona zaczęła bezwiednie oddawać mocz. Doszło do tego, że po nocy leżała w kałuży moczu. Po przeprowadzeniu, wszystkich, możliwych badań - diagnoza Zespół moczowo-płciowy. Wprowadziliśmy stabilizację hormonalną / Incurin/. Po trzeciej tabletce, nietrzymanie moczu całkowicie ustało. To odległe powikłanie wystąpiło 9 lat po sterylizacji. Oczywiście i wiek ma duże znaczenie. W tym wszystkim pozytywne jest to, że zabieg był wykonany po cieczce. Pełny rozwój hormonalny suczki, sprawił, że jej organizm dobrze zareagował na chemiczne uzupełnienie hormonów.Gdyby sterylizacja była wykonana przed pierwszą cieczką, już tak łatwo by nie było.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group