forum.labradory.org

Psychika i zachowanie - Feromony D.A.P. - koniec działania, początek problemów

Zuzka - 10-02-2011, 20:38
Temat postu: Feromony D.A.P. - koniec działania, początek problemów
Nie znalazłam nigdzie na forum nic o preparacie D.A.P. (nawet w opcji "szukaj"), więc...

Otóż wet polecił mi wyżej wymienione psie feromony, żeby Wedel się wyciszył, przestał niszczyć meble i inne przedmioty w domu, no i przede wszystkim, żeby przestał sikać gdzie popadnie (z jego moczem wszystko ok. - miał robione badania). Pod koniec czwartego tygodnia działania tego specyfiku nastąpił przełom. Cała zadowolona i dumna z psiaka chodziłam, że wytrzymuje tyle czasu; że mamy to wszystko za sobą; że nie muszę latać z mopem kilka razy dziennie. Entuzjazm opadł po tygodniu od zakończenia "kuracji", wszystko się zmieniło - na nowo wałkujemy temat. Od dwóch dni Wedel posikiwał, a dziś zasikał całe mieszkanie - 3 razy zrobił mega kałużę (dodam, że on nie ma w zwyczaju stać i opróżniać pęcherza, tylko chodzi z kąta w kąt i po prostu z niego leci), mimo, iż często z nim wychodziłam. Wcześniej (do ok. 5 miesiąca) spacerowałam z nim co 2-3 godziny, po załączeniu feromonów mogłam wychodzić co 4-5 (w końcu ma już prawie pół roku i spory pęcherz, więc nie powinien mieć problemów z trzymaniem moczu). Ale niestety... powraca problem, który rzekomo się skończył :confused: Dodam też, że na spacerach za każde siuśki jest nagradzany albo smakołykami, albo przytulaskami i słowami. Kupę bardzo szybko nauczył się robić na dworze, z sikaniem sobie nie radzi, albo nie chce radzić. Ja wiem, że to szczeniak jeszcze, ale dawał radę, gdy D.A.P. był podłączony do prądu.

I teraz nasuwa mi się pytanie: czy jak kupimy następny wkład, będzie wszystko w porządku, to po zakończeniu go będziemy mieli to samo (zasikane mieszkanie, pogryzione meble, itd.)? Nie chciałabym kupować tego specyfiku co miesiąc, bo po 1: inne pieski świetnie radzą sobie bez tego, po 2: koszt feromonów jest dość spory...

Może ktoś miał podobny problem? Ja już nie wiem co robić... :cring:

Gocha2606 - 10-02-2011, 21:53

Nie ma gwarancji, że po zakończeniu kolejnego DAP-a wszystko będzie OK, bo sama widzisz, że to problem bardziej złożony, nie tylko sikanie, ale i niszczenie, czyli stres, czyli coś w życiu tego psa jest nie tak, że reaguje w taki sposób.

A co?
Trudno powiedzieć, nie widząc jego , nie rozmawiając z Wami i nie obserwując Waszych wzajemnych relacji...

nika - 10-02-2011, 22:10

a w jakich sytuacjach sika? może jest to powiązane z Twoim/Waszym zachowaniem? już kiedyś gdzieś o tym pisałam...mam taki sam problem z Shirem jeżeli chodzi o sikanie. jest nauczony czystości w domu, wie, że należy załatwiać potrzeby na zewnątrz, jednak zdarza mu się dośc często (były jakieś 2 tyg spokoju, ale znów się zaczęło), że idzie i po prostu sika. i też miał robione badania moczu, usg - wszystko jest ok. jest to najzwyczajniej kwestia behawioralna - sika, by zwrócić na siebie uwage lub gdy mu się coś nie podoba (np. gdy jestem zajęta i go odpycham od siebie, gdy uspokajam szalejące po mieszkaniu psy, ale często też po prostu po szaleństwach z Loganem, bez upominania i uspokajania, nawet jak przed chwilą wrócił ze spaceru - tego to już kompletnie nie rozumiem).
ostatnio zdarzyło się, że nie wyszliśmy z psami wieczorem, bo po prostu zasnęliśmy z moim TŻ przed tv i w nocy obudzil nas odgłos sikania - Shiro po prostu nie wytrzymał, nic dziwnego. jego reakcja na nasz wzrok na kałużę (nie dostał oczywiście ochrzanu ani nic z tych rzeczy) była zupełnie inna aniżeli w przypadku sikania, o którym wspomniałam wyżej - było widać, że wie, że zrobił źle i ma pewnego rodzaju wyrzuty, że tak to nazwę (w przypadku sikania "na złość" nie ma czegoś takiego)
tak więc może zwróć uwagę na to KIEDY on to robi, może robi to z tych samych powodów co Shiro?
ja też nie bardzo wiem jak to zwalczać, bo nagradzanie za siku na dworze nic nie daje - on wie, że trzeba tak robić i że tak jest prawidłowo. tak sobie myślę, że może jak nauczy się podnosić nogę przy sikaniu to przestanie to robić? chociaż wolałabym by szybciej się to skończyło ;p a póki co to po prostu biore mopa do ręki i sprzątam bez słowa, choć czasem nie wytrzymuję i pytam'co zrobiłeś?! nie wolno!" bo już brak sił ;]

Zuzka - 11-02-2011, 10:03

Mam wrażenie, że niszczy, bo lubi. Wygryza listwy z paneli, gryzie nogi krzeseł... możliwe, że to przez zęby, albo po prostu by zwrócić na siebie uwagę. I faktem jest, że czasem sika "na złość" - jak mu czegoś zabraniamy. Oczywiście dostaje ochrzan, bo ile można? Doskonale wie, że sikanie w domu jest złe - od razu się chowa za kanapę, albo ucieka "do siebie", czyli do klatki. Co innego niewytrzymanie po iluś tam godzinach - w nocy zawsze wytrzymuje, a ostatni spacer robimy ok. 21:00, potem dopiero ok. 7:00 rano i wszystko jest w porządku. Dodam jeszcze, że piesio ma mocny charakterek. Jest jedynką z minimalną ilością dwójek (z testu w skali 1-5), czyli typowym samcem alfa, który myśli, że jest przewodnikiem stada i wszystko mu wolno. Staramy się wyeliminować jego dominacyjne zachowania, ale to nie takie proste. Dodam jeszcze, że nie ułatwia nam zadania to, że pies czuje/widzi, iż koty mają swoją kuwetę i im wolno sikać w domu. Nie wiem do końca, czy to ma jakiś wpływ, ale pewnie troszkę ma.

nika, czyli jak zacznie podnosić łapę, to problem sikania w domu się skończy? A jak zacznie lać na ściany? I od kiedy w ogóle pieski znaczą teren? Z tego, co wiem, różnie z tym bywa - niektóre dopiero po 2 latach :beated:

nika - 11-02-2011, 10:40

Zuzka napisał/a:
A jak zacznie lać na ściany?


wolę takiej możliwości nie dopuszczać do myśli :beated: ale jestem przekonana, że Shiro by tego nie zrobił (i mam nadzieję, że się nie rozczaruję:p) on jest raczej uległy, spokojny - nie ma żadnych zapędów dominacyjnych (w ogóle nie zauważyłam takich zachowań u swoich psów i osobiście nie jestem jakąś zwolenniczką teorii dominacji, a zachowanie moich łobuzów tylko mnie w tym utwierdza ;) )

Zuzka napisał/a:
I od kiedy w ogóle pieski znaczą teren? Z tego, co wiem, różnie z tym bywa - niektóre dopiero po 2 latach :beated:


Logan zaczął jakoś w 14 miesiącu, ale wiadomo - wszystko zależy od psa.

Zuzka napisał/a:
Oczywiście dostaje ochrzan, bo ile można?


ale jemu właśnie o to chodzi - o Twoją irytację i zwrócenie uwagi! dlatego też nie powinno się tego robić

Zuzka napisał/a:
Jest jedynką z minimalną ilością dwójek (z testu w skali 1-5), czyli typowym samcem alfa, który myśli, że jest przewodnikiem stada i wszystko mu wolno.


co to za test?

Zuzka napisał/a:
Dodam jeszcze, że nie ułatwia nam zadania to, że pies czuje/widzi, iż koty mają swoją kuwetę i im wolno sikać w domu. Nie wiem do końca, czy to ma jakiś wpływ, ale pewnie troszkę ma.

całkiem możliwe, ale widzisz - u mnie nie ma kotów a problem jest ten sam, dlatego myślę, że to po prostu zwykła złośliwa reakcja na jakiś zakaz typu "nie wolno?! o, to ja Ci pokażę!" i szczoch ]:) bo doskonale wie, że nam się to nie spodoba, bo przecież sikać powinno się na dworzu

Zuzka - 11-02-2011, 11:07

Ja tez nie jestem, ale Wedel jest dominatorem niestety. I to wcale nie jest tylko moje spostrzeżenie. A czytane książki tylko mnie w tym utwierdziły.

Test Fishera-Campbella, czy jakoś tak. Ma on określić, czy szczeniak jest dominantem, uległym, itd. Zazwyczaj w hodowlach przeprowadza się takie testy, żeby piesek trafił do odpowiednich właścicieli (tzn. hodowca może zasugerować). A że ja nie jestem doświadczona w te klocki i nigdy psa nie miałam, to trafił mi się taki cwaniaczek, z którym do końca sobie nie radzę.

Z tym, że jak Wedel będzie tak sikał nadal, to boję się, że pewnego dnia obudzę się, a go już nie będzie, bo trafi do kogoś innego :cring: :cring: :cring:

nika - 11-02-2011, 11:27

Zuzka napisał/a:
Zazwyczaj w hodowlach przeprowadza się takie testy, żeby piesek trafił do odpowiednich właścicieli (tzn. hodowca może zasugerować). A że ja nie jestem doświadczona w te klocki i nigdy psa nie miałam, to trafił mi się taki cwaniaczek, z którym do końca sobie nie radzę.


to dlaczego wiedząc, że nie masz doświadczenia dali ci (wzięłaś) psa, który z góry wiadomo będzie trudniejszy w wychowaniu, aniżeli maluch, który miał inne wyniki i wg tego testu nie jest "dominatorem"?

Zuzka napisał/a:

Z tym, że jak Wedel będzie tak sikał nadal, to boję się, że pewnego dnia obudzę się, a go już nie będzie, bo trafi do kogoś innego :cring: :cring: :cring:


bo sika? ....


organizujesz mu jakoś czas na wspólne zabawy/ćwiczenia w domu? starasz się zacieśniać więź ze swoim psem przez wspólną pracę? może właśnie to (jeżeli jest już, to może częstsza? inna?) poskromi trochę jego charakterek?
byłaś u behawiorysty z tym problemem? może w hodowli, z której jest Wedel poradzą Ci coś? bo jeżeli sikanie jest tak ogromnym "ale", przez które może pies może zostać oddany :-o to zacznij pytać u specjalistów.
poza tym Wedel jest jeszcze bardzo młodym psiakiem, w tym temacie: http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=4742 jest o suni, która ma ponad rok i sika, więc...

Zuzka - 11-02-2011, 11:45

Nie wiedziałam o tym, a koleś, który nam go sprzedawał tylko powiedział do Wedla, że ma nie rozrabiać za bardzo. O tym teście przeczytałam najpierw gdzieś na forum, potem w książce "Okiem psa", a potem u weta poruszyłam temat. Ech, gdyby wszystko było takie łatwe i wiedziałabym wcześniej, to sama osobiście przeprowadziłabym ten test...

To nie moja decyzja, bo ja mam w sobie pokłady cierpliwości i samozaparcia, ale nie mieszkam sama, poza tym mimo, że wychowuję tego psiaka i poświęcam mu prawie 24 h na dobę, jestem przy nim, uczę go, wyprowadzam na spacery, itd., to przy kłótni (bo pies się zsikał) słyszę, że został on kupiony dla mnie, ale nie jest mój (?). Wychodzi na to, że nie mam nic do gadania... I jeśli Wedel będzie sikał, to P. się go pozbędzie, bo jego to mega męczy. Jak to stwierdził: "jak się nie oduczy sikać, to nie będzie z nami mieszkał, bo nie zniosę jego sików codziennie na podłodze". Sama nie potrafię tego zrozumieć, więc błagam, nie męcz mnie o to... :cring:

Jak już pisałam wcześniej - poświęcam mu bardzo dużo czasu. Na zabawę, na naukę, na wygłupy, przytulańce, spacery, itd. Chyba więź jakaś jest, skoro nie spuszcza mnie z oczu i zawsze jak idę do łazienki/kuchni/pokoju, to podąża za mną, chce się bawić i w ogóle.

Kontaktowałam się z behawiorystką z Wesołej Łapki, ale nic nie wniosła nowego. Na szkolenie nie mam kasy na razie, zresztą nie wiem, czy załatwiłoby to problem samego sikania :(

A wątek już czytałam...

oleska2803 - 11-02-2011, 13:00

kurcze, a może problem leży właśnie w tym że za dużo uwagi piesek ma ciągle i sika na złość jak jej nie dostaje. Może zacznij go troszkę ignorować, jak się zsika to też go ignoruj żeby nie odbierał tego, że sikanie działa, nie poświęcaj mu 24h na dobę. Ja osobiście nie mam ze Snickersem w domu żadnych problemów, nie niszczy, zostaje sam, ostatnio na talerzu zostawiłam ciastka na wysokości jego pyska i poszłam do sklepu, nie było to specjalnie, ale nie ruszył. Nie sika w domu, chyba że jest jakieś problem zdrowotny lub przetrzymam go za długo. Ale był tego uczony od samego początku, nie poświęcałam mu całej swojej uwagi w ciągu dnia i wie doskonale że jak pracuje to ma się sobą zająć. Załatwiania na dworze nauczył się szybko ( w domu był strach przed gazetą - dokładnie dźwiękiem szeleszczenia i moje ignorowanie go, na dworze zawsze pochwała i moja uwaga ). Nigdy na złość nie sikał. Od początku był zostawiany na krótko sam i teraz nie ma problemów. Reguły były jasne dla niego odkąd się pojawił. Nie wiem, może trafił mi się jakiś wyjątkowy osobnik, może mu się jeszcze odmieni ( mam nadzieje że nie). Pies musi mieć jasne reguły, nasz ma stałe godziny wychodzenia, zabawa kiedy ja chcę i mam czas, stałe pory jedzenia i problemów nie ma.
Nie wiem czy to pomogło w nauce sikania, ale sprzątając zawsze używaliśmy specjalnych środków zabijających zapach moczu psa, są drogie ale działały bo nie zauważyliśmy żeby sikał w jednym stałym miejscu. Z poprzednim jamnikiem sprzątaliśmy normalnie i miał swoje ulubione miejsca do sikania w domu. Widocznie jak nie czuł zapachu to go nie motywowało do sikania.

nika - 11-02-2011, 13:19

Zuzka napisał/a:
sama osobiście przeprowadziłabym ten test...


a jak się taki test przeprowadza? pytam z ciekawości, bo nigdy nie słyszałam o czymś takim, ale pewnie dlatego, że nigdy też nie zagłębiałam się w ten temat ;)

Zuzka napisał/a:
Sama nie potrafię tego zrozumieć, więc błagam, nie męcz mnie o to... :cring:


ależ ja nie zamierzam Cię "męczyć" o to ;) i domyśliłam się, że to nie Tobie brak tej cierpliwości. może spróbuj wytłumaczyć jakoś, że pies jest jeszcze młody, no i siłą rzeczy może mu się to zdarzyć. poza tym, jeżeli sytuacja wygląda tak jak wygląda to spróbuj nie zwalczać ochrzanem a zapobiegać takim sytuacjom - na pewno dasz radę wyczaić kiedy ma zamiar się zsikać (mi się to udało - zmiana zachowania, kręci się, no i idzie do przedpokoju, gdzie najczęściej sika) no i w takiej sytuacji wyprowadź malucha na dwór i wtedy WIEEEELKA nagroda i radość ogromna ;D

ja cały czas zakładam, że jest to "złośliwość" , jednak jeżeli jestem w błędzie i jeżeli
Gocha2606 napisał/a:
to problem bardziej złożony, nie tylko sikanie, ale i niszczenie, czyli stres, czyli coś w życiu tego psa jest nie tak, że reaguje w taki sposób.


to może jest to faktycznie jakiś poważniejszy problem, ale wtedy już nie wiem co poradzić, bo nie znam się na psiej psychice :)

no i najważniejsze - nie krzycz na niego jak to zrobi. wiadomo, że czasem brakuje już cierpliwości jak widzi się wężyk sików na podłodze, mi też się zdarza (rzadko bo rzadko, ale zdarza) powiedzieć głośno 'nie wolno!' lub coś w tym stylu (raz nawet klapsa dostał bo już miałam go dość), ale nie jest to nic dobrego i cały czas sobie to powtarzam i staram się tego nie robić, dlatego też bez słowa sprzątam po prostu :)

mav_sheep - 11-02-2011, 13:26

W którymś temacie już pisałem u mnie sprawdziła się kuweta dla psa. 4 listewki (4-5 cm) podklejone linoleum na to najtańszy żwirek coś o wymiarach 100cm x 70cm i silikon od środka dla uszczelnienia. Bardzo proste do zrobienia samemu a koszt niski. Może spróbuj w tą stronę zawsze to łatwiej wymienić żwirek niż latać z mopem. Przypominam też że jak się zsika gdzie indziej to nie reagujesz w żaden sposób i nie na jego oczach to wycierasz dla psa każda możliwość zabawy jest bodźcem do powtarzania. Ja na początku parę razy po prostu przeniosłem go do kuwety na rękach warto mieć smakołyk schowany gdzieś koło kuwety. Jeśli używasz klikera to noś go na szyi cały czas i jeśli malcowi uda się siku do kuwety to po skończeniu klik i smakołyk. Psiak to powinien szybko załapać dopiero wtedy próbuj przenieść się na zewnątrz z załatwianiem.
Dziwi mnie ten sposób sikania. Czy nie jest tak że jak zaczyna sikać to od razu ktoś wstaje żeby jak najszybciej to wytrzeć ? Pies ma skojarzoną ekscytację z sikaniem bo za chwilę ktoś się nim będzie zajmował i zwracał na niego uwagę ? Czy na polu w ogóle nie sika ? Jeśli sika to w taki sam sposób tzn drepcząc ? czy normalnie w miejscu. Czy teraz w ogóle nie sika na zewnątrz ? czy też sika tu i tu.
Skoro nie mieszkasz sama zaobserwuj jak poszczególne osoby reagują na psa przy sikaniu, przy niszczeniu rzeczy daj sobie na takie obserwacje dwa trzy dni i obiektywnie je spróbuj napisać.
pozdrawiam

nika - 11-02-2011, 13:37

oleska2803 napisał/a:

miał swoje ulubione miejsca do sikania w domu. Widocznie jak nie czuł zapachu to go nie motywowało do sikania.


u nas na pewno to nie to, bo on potrafi nalać też w jednym czy drugim pokoju. w przedpokoju sika, bo on zazwyczaj idzie wtedy pod drzwi (drzwi=wyjście) tylko, że nie zawsze uda się to wychwycić (np. jak jesteśmy w drugim pokoju) no i zazwyczaj tak jest po zabawach z Loganem, bo jak zrobi coś źle i jest "co zrobiłeś?" to wtedy potrafi się zsikać tam gdzie stoi, gdziekolwiek i ZAWSZE na podłogę, nigdy na dywan

mav_sheep napisał/a:

Dziwi mnie ten sposób sikania. Czy nie jest tak że jak zaczyna sikać to od razu ktoś wstaje żeby jak najszybciej to wytrzeć ?


u nas tak było i był od razu wyprowadzany na dwór - z tym skończyłam. nasika - wycieram, ale wyjścia na dwór nie ma od razu, tylko za jakieś 5 min (jak wiem, że nasikał nie dlatego, że nie wytrzymał tylko dlatego, że chciał to perfidnie zrobić, no bo jak nie wytrzymał to wiadomo, że od razu na dwór ;D )

oleska2803 napisał/a:
kurcze, a może problem leży właśnie w tym że za dużo uwagi piesek ma ciągle i sika na złość jak jej nie dostaje. Może zacznij go troszkę ignorować, jak się zsika to też go ignoruj żeby nie odbierał tego, że sikanie działa, nie poświęcaj mu 24h na dobę.


to też jest dobry powód - naucz go, że jest czas dla niego i czas tylko dla Ciebie, nie można cały czas się psem zajmować, może właśnie to jest powód takiego zachowania?

mav_sheep napisał/a:
W którymś temacie już pisałem u mnie sprawdziła się kuweta dla psa.


z tym chyba będzie ciężko, bo zarówno Shiro jak i Wedel nie sikają w miejscu, a idą i sikają (Shiro na dworze sika w miejscu).

Gocha2606 - 11-02-2011, 13:52

Cytat:

a jak się taki test przeprowadza? pytam z ciekawości, bo nigdy nie słyszałam o czymś takim, ale pewnie dlatego, że nigdy też nie zagłębiałam się w ten temat


Tu jest co nieco na temat różnych testów dla szczeniaczków:


http://www.sangoma.pl/pol/TEST.htm

http://www.canegro.xip.pl.../index_test.htm

http://twojezwierzaki.org...pbella-fishera/

http://www.dogfield.pl/content/blogcategory/19/35/

Co do testu Campbella - Fishera, cóż.... niektóre oceny są trochę dla mnie dziwne, bo czy jeżeli podnosimy szczeniaka a on warczy i walczy o życie z wielkim ludzkim potworem to jest dominacja???
Jak dla mnie raczej strach przed nieznanym.

Czy jeżeli odchodzimy od szczeniaka, a on pewnie podąża za nami - jest dominujący????

Itp, itd.
Ten test niewiele nam tak naprawdę mówi. :D


Zuzka - niszczenie to objaw napięcia, pies jest w stresie i gryząc rzeczy, rozładowywuje się.
Podobnie jak my - obgryzamy paznokcie czy drzemy w strzępy chusteczki higieniczne.

Pomyślcie o czymś, co pies będzie mógł gryźć i memlać - KONG, gryzaki typu suszony penis wołowy czy tchawica.
A co do sikania - jeśli mu czegoś zabraniacie i on wtedy sika to niestety także nie dominacja, a objaw wielkich emocji i stresu.

Trzeba mu uporządkować życie - bez dorabiania do tego dominacji .
Na spokojnie nauczyć go, jak się na zachowywać, co mu wolno, a czego nie i nauczyć go radzenia sobie ze stresem. WY też musicie nauczyć się go rozumieć i z nim porozumiewać , na początek zacznij od lektury "Sygnałów uspokajających".

Wprowadźcie mu czas dla psa, który spędzacie razem na szkoleniu i zabawach i czas bez psa, w którym pies dla Was nie istnieje. Dajcie mu mądre zajęcie, nie tylko fizyczne, ale i umysłowe. Odetnij go od cyca, bo zagłaskiwanie psa na śmierć i poświęcanie mu czasu to niekoniecznie jest to, co jest dla psów dobre.
Pies to nie dziecko - pies to pies, drapieżnik, jeśli będziesz traktować go jak człowieka, on wcale nie będzie z tym szczęśliwy.

oleska2803 - 11-02-2011, 13:54

ale może ogólnie zapach moczu w domu motywuje go do sikania, mój po przeprowadzce tez sikał bo poprzedni lokator w mieszkaniu też miał psa i nie sprzątał po nim bardzo dokładnie, myślę, że warto spróbować.
No mój też nie sikał w jednym miejscu jak mu się zdarzyło bo wiedział że źle robi i próbował iść do drzwi więc nalane było wtedy wszędzie, no i jak już zaczął to nie potrafił przerwać. Teraz jak podnosi nogę i zaczął teren znaczyć to ma większą kontrolę nad pęcherzem. Nawet nauczył się dawać znaki że boli go brzuch i będzie biegunka. Siada i gapi się na mnie bardzo intensywnie, potem siada mi na stopach opiera się o nogi jakby nie miał sił i robi taką smutną minę, no i nos ma wtedy lodowaty więc wiadomo o co chodzi. Dziś tym gapieniem udało mu się mnie o 3 obudzić żeby wyjść bo brzuch boli :)
Co do testów to Snickers jest według niego dominującym agresorem i nie widzę u niego ani jednego ani drugiego.

[ Dodano: 11-02-2011, 14:07 ]
może spróbujcie z podkładami dla szczeniaków, żeby tam sikał. Nie wiem, ja sprzątałam w milczeniu ale czasem przy Snickersie, ale wiedział że to nie zabawa bo ani słowem do niego i wzrok miałam groźny. Zawsze jak był przyłapany to gazeta w rękę , siebie nią w kolano żeby był dźwięk (może być jakiś inny) i głośne brzydki pies, więcej nic. Jak chciał się bawić przy sprzątaniu lądował w milczeniu w innym pokoju, a na dworze zawsze pochwała i wielka radość. Nie wiem co innego Ci poradzić bo takich problemów nie miałam.

mlena - 11-02-2011, 14:07

test na charakter psa znajdziesz tutaj :

test

Blues też chodził i sikał bałam się powtórki z rozrywki ( z poprzednim był duży problem z sikaniem ) na szczęście zaprzestał ale jak go przyłapałam na siku w domu to mówiłam źle , nei wolno sprzątałam i go potem jakiś czas ignorowałam nie wiem czy to pomogło ale nie sika już

Nie chcę straszyć ale nasz poprzedni pies sikał do prawie roku i ciężko było zrozumieć dlaczego kupy też walił jak tylko został sam to była kupa siku to rożnie też był psem dominującym i za późno zrozumiałam ,ze w ten sposób chciał wymusić na mnie uwagę , ciężko było ale jak zaczął podnosić nogę na szczęście ścian w domu nie obsikiwał :-P za to namiętnie je zżerał

jak zobaczyłam ,że Blues jest psem uległym to w sumie odetchnęłam z ulga i faktycznie z takim psem łatwiej i efektywniej się pracuje , widzę ogromną różnice między nim,i a to i to lab a jednak zupełnie inny charakter

feromony to będą działać kiedy będziesz je stosować wiec wydaje mi się ,ze tutaj trzeba od innej strony to ugryźć , może właśnie pokazywanie mu ,że nie podoba Ci się to i potem jakaś chwila ignorancji żeby zrozumiał ,ze to konsekwencja siku w domu..

[ Dodano: 11-02-2011, 14:11 ]
dodam jeszcze ,ze przy pierwszym szczochu naszym nie mieliśmy kota ;) a teraz mamy więc raczej kot nie wpływa na załatwianie potrzeb w domu Blues owszem był zainteresowany kuweta i tym co Rudy tam robi ale wie ,że on załatwia sprawy an dworze teraz sam alarmuje jak chce wyjść pomiędzy godzinami spacerów i faktycznie do razu biegnie w swoje miejsce i opróżnia cysternę ;)

Gosia Kupiłam penis wołowy i niefortunnie zaserwowałam naszemu na wizycie u mojej mamy wszystkie okna otwarte i moja mama w końcu nie wytrzymała i poprosiła żebym to schowała w jakiś worek :D

kong polecam jak mój psiak zaczyna szaleć to kong go wycisza i jest mega zadowolony

oleska2803 - 11-02-2011, 14:16

tak jak już pisałam psy muszą mieć ustalone reguły, mój je ma od początku i nie mam z nim problemów, a z testu jest agresywnym dominatem, więc nie ma co dorabiać teorii. Stałe godziny wychodzenia, bawimy się wtedy gdy ja chce a nie jak mnie zaczepia, dostaje jeść o stałych godzinach i nie jest pępkiem świata. Trzeba być konsekwentnym i nie odpuszczać bo już ma się dosyć, w końcu załapie. Ale to nie trwa dzień czy tydzień tylko czasem długo więc uzbrój się w cierpliwość i wytłumacz to rodzinie.

[ Dodano: 11-02-2011, 14:18 ]
miał zawsze dużo zabawek do gryzienia, od małego dostawał świńskie uszy białe lub białe kości prasowane i wiązane, teraz planuje kupić konga. Niszczy swoje zabawki niemiłosiernie, ale nie niszczy nic w domu i to najważniejsze.

Zuzka - 11-02-2011, 14:47

oleska2803, może faktycznie ma mnie za dużo? Może za bardzo zwracam na niego uwagę? Nie wiem, ale to mój pierwszy psiak i traktuję go prawie (!) jak dziecko. A że nie pracuję obecnie, to on wypełnia mój czas (pomijając momenty, gdzie nie ma mnie w domu). Gazety się nie boi, brzdękania łańcucha też nie (pomysł weta), w ogóle on mało strachliwy jest - tylko przed kotem czuje respekt (Majster go sobie tak ustawił, że pies nawet do niego nie podejdzie, a jak się zdarzy, to zawsze obrywa pazurem, więc nie ryzykuje :-P ). Też używam zabijaczy zapachów i płynów antybakteryjnych, ale to nic nie daje widocznie. A jeśli chodzi o test: nie tylko zachowania z testu o tym świadczą. Mój pies np. kładzie na mnie łapę, kłapie zębami (gani mnie po psiemu, jak coś mu się nie spodoba), podgryza, jak nie mam ochoty na zabawy, warczy, próbuje mnie ustawić. Na spacerze jestem jego stadkiem, więc zawsze ma mnie na oku; odwraca się i patrzy, czy idę; obiega mnie w kółko; jeśli idzie na smyczy, to łapie ją zębami i koniecznie musimy iść tam, gdzie on chce i koniec (na to jednak nie pozwalam i czasem jest tak, że zaciągam go siłą w jakieś inne miejsce), a to tylko kilka przykładów. Jeśli chodzi o sprzątanie - Wedel zawsze atakuje mopa, dlatego staram się sprzątać, gdy siedzi "u siebie". Stałe godziny jedzenia, wychodzenia też mamy wprowadzone, zasady Wedel stara się łamać, ale na to mu nie pozwalamy. Nie odpuszczam mu, bo wiem, czym to się skończy - jak on na mnie kłapie, to ja kłapię na niego tak długo, aż on odpuści.

nika, mav_sheep, o teście już było, więc nie powielam :) Myślisz, że nie tłumaczyłam? Tłumaczę za każdym razem, gdy pies się zsika i jest afera. Ja się wkurzam, on się wkurza, napięta atmosfera i o włos od kłótni. Odkąd mamy psa, jest jakaś masakra, dlatego każdego dnia proszę psinę, żeby już przestał, bo wszyscy mają dość. A jemu też pewnie nieprzyjemnie, gdy ktoś się na niego wydziera, czy musi iść "do siebie" za karę. Zero zabawy, zero zainteresowania. Jeśli chodzi o miejsca, w których sika, to są przeróżne - sypialnia, salon, korytarz, kuchnia... Dosłownie wszędzie. Dziś, gdyby nie kot, nie zauważyłabym nawet, że zlał się za kanapę i jeszcze w siebie to wytarł, bo on się już nie mieści i musi się tam czołgać. Nie powiem, jak klęłam, bo musiałabym wszystko "wypipać" ;) Tak więc spróbuję ograniczać czas przeznaczony dla Wedla, zobaczymy, czy to pomoże. Jeśli chodzi o to jak sika - nie stoi w miejscu. Nie jest ganiony jak już leci, tylko dosłownie sekundę po. Wolę nic nie mówić... kuźwa, właśnie się zlał, a pół godziny temu z nim byłam :cring: Już nie wiem, co robić... :cring: Aha, na dworze sika w miejscu, czasem idzie i posikuje (ferwor zabawy na świeżym powietrzu i inne psy, dlatego chce to załatwić jak najszybciej chyba). Co do mat, czy kuwety - nie próbuję, bo wyjdzie na to samo moim zdaniem.

Gocha2606, napisałam jeszcze parę jego zachowań. Bo tu chodzi też o to, że przy psie dominującym te cechy są ważne, ponieważ dominanty używa się w policji, itd. Dlatego to kroczenie i bla, bla, bla...
Zajęć to on sporo dostaje. Zabawek ma full, te piłeczki, do których wrzuca się jedzenie też. Tyle, że jak nie ma w niej jedzenia, to ma to gdzieś. Kupiliśmy mu piszczącą marchewę i była atrakcyjniejsza, dopóki Wedel nie wygryzł piszczałki, heh. Tyle, że on bez nas taki chętny do zabawy nie jest - woli coś rozwalić :bad:

mlena, jeśli Ciapuch (Wedel) nie nauczy się sikać na dworze, to będę mogła zapomnieć o tym, że go mam :cring: Ściany też objada - mamy cegły (żeby nie było, napiszę, że to dla dekoracji) i on wyjada zaprawę spomiędzy. A potem bełta, bo mu nie przechodzi dalej :(
No widzisz... to mam klopsa teraz, bo nie wyobrażam sobie tego, żeby Ciapek sikał przez tyle czasu. Czyli co? Mam go olewać? Tyle, że czuję, że to będzie wiązało się z mega sikaniem...

To penisy wołowe da się kupić? :D

nika - 11-02-2011, 15:02

Zuzka napisał/a:
jeśli idzie na smyczy, to łapie ją zębami


to wg mnie nie jest przejaw dominacji, a po prostu wrodzona cecha aporterów. laby od małego mają nawyk noszenia różnych przedmiotów w pysku. jak nie dajesz mu żadnej zabawki na spacerze do niesienia, to łapie smycz zębami i ją "niesie" :)

Zuzka napisał/a:
Ja się wkurzam, on się wkurza, napięta atmosfera i o włos od kłótni.


a pies to czuje i stąd u niego stres

Zuzka napisał/a:
Tyle, że jak nie ma w niej jedzenia, to ma to gdzieś. Kupiliśmy mu piszczącą marchewę i była atrakcyjniejsza, dopóki Wedel nie wygryzł piszczałki, heh. Tyle, że on bez nas taki chętny do zabawy nie jest - woli coś rozwalić :bad:


bo te zabawki sa po to by w nich jedzenie było zawsze gdy pies się nimi bawi. a zabawki z piszczałką.. cóż. nie sa to zabawki, ktore daje się psu by bawił się nimi w domu (przynajmniejt ak jest u nas) one są na dwór - w domu od razu zostałyby zjedzone.

Zuzka napisał/a:
Ściany też objada - mamy cegły (żeby nie było, napiszę, że to dla dekoracji) i on wyjada zaprawę spomiędzy.


to akurat jest przejaw braku witamin. jest już o tym temat na forum, poszukaj


jeżeli chodzi o Shira to faktycznie spróbuję z tymi zabijaczami zapachów, może to pomoże ;)

mav_sheep - 11-02-2011, 15:06

pies nie niszczy swoich zabawek on się nimi bawi ;)
nika napisał/a:

u nas tak było i był od razu wyprowadzany na dwór - z tym skończyłam. nasika - wycieram, ale wyjścia na dwór nie ma od razu, tylko za jakieś 5 min (jak wiem, że nasikał nie dlatego, że nie wytrzymał tylko dlatego, że chciał to perfidnie zrobić, no bo jak nie wytrzymał to wiadomo, że od razu na dwór ;D )

Rozwiń kiedy zaczęłaś ignorować ? Czy widzisz poprawę ? Bo trochę to wygląda jakby psiak wami sterował tym podsikiwaniem co nie jest za dobre

nika napisał/a:
z tym chyba będzie ciężko, bo zarówno Shiro jak i Wedel nie sikają w miejscu, a idą i sikają (Shiro na dworze sika w miejscu).

Ale trzeba z tym pracować jeśli pokażesz psu że może się wysikać spokojnie w jednym miejscu to na pewno będzie to dla niego i dla Ciebie bardziej komfortowe.
Co do "nie wolno" i gazet jestem sceptyczny. Poprzedni mój pies był uczony na gazetach i ok choć teraz z perspektywy czasu aż się śmieje że pół mieszkania w gazetach kuweta na prawdę łatwiejsza i bezpieczniejsza. Zresztą przy gringo z gazet zrezygnowałem od razu bo po prostu je targał. Różne psy różne rozwiązania :) niestety nie ma uniwersalnych rozwiązań.
Negacja przy sikaniu owszem jeśli pies jest starszy i zna granice. Ale mówimy o szczeniakach a wyrażenie nie wolno sikać a nie wolno sikać w tym miejscu jest dla mnie zbyt mało czytelne dla psa tym bardziej. Raz podziała a raz spalisz komendę nie wolno.
pozdrawiam

Zuzka - 11-02-2011, 15:11

Nie, on niszczy meble. Zabawki to sobie zjeść nawet może, jak lubi ;)

Wedel dobrze wie, ze w domu sikać mu nie wolno i koniec - ucieka, jak nasika, po prostu wie, że źle zrobił.

I co robisz potem z tą kuwetą? Pies stale się tam załatwia? Ja bym wolała, żeby robił na dworze, a nie w domu :-o

[ Dodano: 11-02-2011, 15:15 ]
nika, ma zabawki na dwór i do domu. Na brak witamin też raczej narzekać nie powinien, bo dostaje tabletki i np. marchewkę, jabłko, itd. Jest wszystkożerny :haha:

Stresy, a kto ich nie ma? Nie ułatwia nam tym sikaniem...

nika - 11-02-2011, 15:35

mav_sheep napisał/a:
pies nie niszczy swoich zabawek on się nimi bawi ;)


niszczy bawiąc się , bawiąc się niszczy - zależy jak na to spojrzeć ;)

mav_sheep napisał/a:

Rozwiń kiedy zaczęłaś ignorować ? Czy widzisz poprawę ? Bo trochę to wygląda jakby psiak wami sterował tym podsikiwaniem co nie jest za dobre


wtedy, gdy zrozumiałam, że nie dość, że udaje mu się zrobić mi na złość że na sikał to na dodatek jeszcze jest "nagroda" czyli podwórko, czyli robię mu przysługę :) późno na to wpadłam i działało jakieś 2 tyg - wczoraj się zlał po zabawie z Loganem, więc, powiedzmy, nie mam mu za złe ;p

mav_sheep napisał/a:

Negacja przy sikaniu owszem jeśli pies jest starszy i zna granice.


Shiro ma 8 miesięcy, nie jest aż tak mały by nie znać reguł. zna je doskonale :)

Zuzka napisał/a:
Zabawki to sobie zjeść nawet może, jak lubi ;)



doświadczenie nauczyło mnie nie bycia tak pobłażliwą. jak raz wciągnie ci jakiś kawałek zabawki i przez to będzie miał rewolucje żołądkowe, to może wtedy poprzesz moje podejście :)
u nas w domu są tylko pluszaki (Shiro w końcu nauczył się nie jedzenia pluszu, ale to też trwało). wszelkie inne piszczałki, piłki itd są na spacery. od jakiegoś czasu zbieram się by im kongi kupić, ale cały czas kasy brak :confused:

mav_sheep - 11-02-2011, 15:37

Zuzka napisał/a:
oleska2803 Aha, na dworze sika w miejscu, czasem idzie i posikuje (ferwor zabawy na świeżym powietrzu i inne psy, dlatego chce to załatwić jak najszybciej chyba). Co do mat, czy kuwety - nie próbuję, bo wyjdzie na to samo moim zdaniem.

Dokładnie na dworze wie że mu drzewo nie ucieknie i może się spokojnie wysikać. Pojawia się coś atrakcyjnego zaczyna ciągnąć do tego. Teraz zaobserwuj co jest u Ciebie w domu powodem. Może to być strach lęk ekscytacja podniecenie przyzwyczajenie ect i to wyeliminuj niestety łatwo napisać gorzej wdrożyć. Czy nawet łamanie zakazu może być dla niego atrakcyjne.
Nie napisałaś jeszcze jak ćwiczyłaś z psem sikanie poza domem, gazety, tylko smakołyki reakcje na sikanie, sprzątanie.
Pies to nie kot :) wprowadzasz kuwetę po to żeby pies poznał Twoje oczekiwania. Chcesz żeby sikał w tym miejscu i za to go nagradzasz sikanie w innych miejscach ignorujesz ( oczywiście sikanie na zewnątrz również nagradzasz). Później przestajesz go nagradzać za sikanie w kuwecie i nagradzasz za sikanie na dworze (albo mniejsza nagroda za sikanie w kuwecie niż na dworze)
"Wedel dobrze wie, ze w domu sikać mu nie wolno i koniec - ucieka, jak nasika, po prostu wie, że źle zrobił."
Ciężko przez interent doradzić bo tylko Ty widzisz reakcje psa znasz go. Ale nie zakładaj że pies coś wie i robi na przekór. Może tak być nie musi lepiej wziąć go inną metodą niż być utwierdzonym w jednostronnym spojrzeniu :) Mimo wszystko to zwierzak pomyśl o tym w ten sposób że jesteś od niego sprytniejsza i mądrzejsza i skoro nie chce w ten sposób to go podstępem wykiwasz.
pozdrawiam

Zuzka - 11-02-2011, 15:38

No w sumie tak, ale napisałam to, bo Wedel raczej nie połyka zabawek. No chyba, że są pluszowe, chociaż tym pluszem też pluje :haha:

[ Dodano: 11-02-2011, 15:53 ]
mav_sheep, na dworze zawsze ostaje nagrodę, czy to w postaci smakołyków, czy przytulania. Jak mieliśmy załączonego D.A.P.a, to nie sikał, wyciszył się, itd. Czyli widać, że potrafi. Teraz znów wszedł w niego diabełek i leje gdzie popadnie, gryzie i niszczy...

Gocha2606 - 11-02-2011, 16:09

Zuzka, on wie tylko tyle, że mokra plama na podłodze = Wasze zdenerwowanie, dlatego ucieka :D

To maluch, jeśli dobrze liczę ma niecałe 6 miesięcy. Zęby już wszystkie wymienił , prawda?

Zabawki - tak jak pisze nika, KONG czy kula smakola itp to zabawki które powinny być napełnione żarciem, KONG - czymś pysznym i miękkim,c o pies może sobie wylizywać, kula - chrupkami. Kiedy pies zje - zabieramy zabawkę i chowamy.

Piszczałki - nie są dobre, bo uczą psy czegoś, co jest wbrew ich naturze.
Szczeniaki czy psy kiedy w zabawie drugi pies za mocno podgryzie, piszczą, co jest sygnałem "ała , boli!" i po takim ostrzeżeniu pies zwykle puszcza drugiego.
Czego uczą zabawki piszczące?

Ała, boli, ale można gryźć mocniej i mocniej, to tylko zabawa...

Kładzenie łapy na człowieku to nie objaw dominacji, ale napraszanie się o uwagę.

Kłapanie zębami, warczenie - cóż,macie poważne braki w komunikacji na linii człowiek - pies, przeczytaj "Sygnały uspokajające czyli jak psy unikają konfliktów " i zobacz, ile on wysyła sygnałów zanim kłapnie.

Warczenie i podgryzanie kiedy nie masz ochoty na zabawę - a jak na to reagujesz?
Zobacz, co psy robią w sytuacji, kiedy nie mają ochoty na kontakt z drugim psem - IGNOR, totalny ignor, odwracają się tyłem, nie zwracają na niego uwagi, albo po prostu odchodzą. Wedel po prostu próbuje wymusić na Tobie zabawę, a ile razy mu się to uda, ile razy wejdziesz z nim w kontakt i dasz mu swoją uwagę - tyle razy go w ten sposób nagradzasz. A uwaga to jest wszystko, nawet odpychanie psa czy krzyczenie na niego.

Wedel kłapie na Ciebie, a TY na niego, cóż, prowokujesz go do ataku.
Nie piszesz, w jakich sytuacjach to się zdarza, ale po prostu NAUCZ psa na spokojnie, CO ma robić i JAK ma się zachowywać, zamiast iść z nim na konfrontację i próbować, kto silniejszy. Bo jeżeli przekroczysz jego prób wytrzymałości, ugryzie Cię , a wtedy wszyscy na tym przegracie.

Ciągnięcie na smyczy - po prostu on nie został nauczony chodzenia na smyczy, psy nie rodzą się z tą cudowną umiejętnością, a my - ludzie, nieświadomie uczymy je ciągnięcia na smyczy, pozwalając się przeciągać od krzaczka do krzaczka.

Co do karania - karanie za załatwianie potrzeb fizjologicznych jest bez sensu.
Karanie psa fizycznie czy krzykiem jest bez sensu - pies tego nie rozumie, a my niestety nie mamy ani wyczucia chwili, ani nie jesteśmy w stanie się opanować, kiedy zaczniemy wyzywać i złorzeczyć - sami się nakręcamy i potrafimy pół godziny wrzeszczeć na psa.
To tak nie działa.
Przeczytaj proszę to:

http://pies.onet.pl/6007,...,1,artykul.html

Wedel sika w domu kiedy w nim jesteście - no to weź go na "pępowinę", gdzie Ty, tam pies , ale nie chodzi o to, żebyś się nim zajmowała, ma grzecznie leżeć koło Ciebie, tylko o to, że wtedy nie przegapisz jeśli zacznie się przymierzać do siurka.
A jak tylko kuca, komenda NIE i od razu go wyprowadzasz na chwilę na najbliższy trawnik, siknie na dworze - chwalisz, wracacie do domu.

Piszesz, że ma sporo zajęć - a czy pracy z przewodnikiem i nauki też?
Bo zabawa i szaleństwa to jedno, a zajęcie umysłowe to zupełnie co innego.
Skupienie na przewodniku, siad, waruj, czekaj, zostań, na miejsce, słowo pochwały i komenda NIE, wyjdź, chodzenie na smyczy, przywołanie , oddawanie przedmiotów - w każdych warunkach i w każdym otoczeniu to podstawy, które każdy pies powinien umieć.
Plus spokojne zachowanie w czasie zabiegów pielęgnacyjnych - czesania, wycierania łapek, czyszczenia uszków itp.

Czy Wedel je umie?

:)

Co do ignorowania psa, to nie ma być tak, że go totalnie olewasz, ale że to TY a nie pies decyduje, co, kiedy i jak długo robicie.
Jeśli przyłazi, naprasza się o zabawę - zignoruj go na chwilę, aż się nie uspokoi, albo poproś o wykonanie najprostszej komendy, chociażby SIAD albo WARUJ.
I dopiero w nagrodę za to, że pies zrobił coś dla Ciebie pobaw się z nim chwilę.

Przyłazi, kładzie na Tobie łapę - zignoruj , a jeśli nie odpuści - wstań i wyjdź bez kontaktu z psem, nawet na niego nie patrz.
Dopiero za chwilę kiedy odpuści - wróć albo przywołaj go do siebie, daj mu do wykonania jakąś komendę, i dopiero za to nagródź głaskaniem.

I tak dalej - niech to nie on decyduje , tylko TY. A przy okazji wykorzystasz wszystko to, czego Wedel chce czyli kontakt socjalny, zabawę, jedzenie - jako nagrody za dobre zachowanie i za naukę. ;D

PS.
DAP działał, bo dawał psu poczucie bezpieczeństwa, uspokajał go.
Natomiast kiedy zabrakło wspomagacza, a pies nadal jest zagubiony w naszym świecie , problemy powróciły...

oleska2803 - 11-02-2011, 17:13

Zgadzam się z Gochą, Snickers również na początku próbował wymuszać, szczekać, podgryzać i takie tam, ale konsekwentne ignorowanie pomogło. Jak znajdzie osobę która mu odpuści to to wykorzystuje np moją mamę u której zawsze żebra o jedzenie bo wie że ulegnie. Co do zabawek to mój nie miał ciągłego dostępu do wszystkich zabawek. Część dostaje tylko gdy wychodzimy i zostaje sam. Jak się nie bawi to zabawki zabieram. Dziś bawi się kostką, jutro pluszakiem i mu zmieniam wtedy zabawka jest atrakcyjna.

[ Dodano: 11-02-2011, 17:16 ]
Na spacerach, zawsze najpierw jest siku i kupa potem zabawa. Czyli najpierw idziemy na mało atrakcyjny mały trawnik pod blokiem, a potem dopiero do parku na wybieganie. Teraz już sobie zakodował i sam najpierw leci się załatwić a potem bawić. Po dłuższym spacerze gdzie bawił się z innymi psami przed wejściem do domu jeszcze raz idziemy na trawnik dla pewności.

[ Dodano: 11-02-2011, 17:25 ]
Snickers miał to wszystko wpajane od samego początku czyli 7/8 tydzień życia więc załapał szybko i teraz wie co i jak jest w domu. Wedel też w końcu załapie jak wszyscy będą konsekwentni tylko nie możesz się zrażać, on ma już pewne rzeczy w głowie poukładane i więcej czasu potrzeba, żeby poukładać je na nowo. Także cierpliwości.

bietka1 - 11-02-2011, 18:00

Zuzka napisał/a:
Mój pies np. kładzie na mnie łapę, kłapie zębami (gani mnie po psiemu, jak coś mu się nie spodoba), podgryza, jak nie mam ochoty na zabawy, warczy, próbuje mnie ustawić. Na spacerze jestem jego stadkiem, więc zawsze ma mnie na oku; odwraca się i patrzy, czy idę; obiega mnie w kółko;
Zuzka, to sa zachowania rozbrykanego szczeniaka, każdy mój pies tak robił, a charakterki miały różniste. Naczytałaś się Fishera i we wszystkim widzisz groźbę dominacji. Mały zaczepia, to daj mu sznur-zabawkę do gryzienia. Warczy? A skąd wiesz dlaczego? Sara od zawsze warczała w trakcie zabawy w przeciąganie sznurem, ale to nie agresja tylko emocje. Narzekasz, że psiak pilnuje się ciebie na spacerze i biega wokół - ciekawe co byś powiedziała, jakby puścił się prosto przed siebie :-P
Zuzka napisał/a:
jeśli idzie na smyczy, to łapie ją zębami i koniecznie musimy iść tam, gdzie on chce i koniec (na to jednak nie pozwalam i czasem jest tak, że zaciągam go siłą w jakieś inne miejsce)
po co siłujesz się z nim, nie lepiej zachęcić go do podążania za tobą (zabawką, smaczkiem, wesołym głosem)?
Zuzka napisał/a:
Ja się wkurzam, on się wkurza, napięta atmosfera i o włos od kłótni. Odkąd mamy psa, jest jakaś masakra
a pies to czuje i koła się zamyka.... Coś mie się wydaje, że to dla was trzeba by kupić jakieś feromony na wyciszenie. Nie ma szybkiej recepty na oduczenie psa złych zachowań, tylko cierpliwość, spokój i konsekwencja. I na pocieszenie: jeden z moich boksiów posikiwał jeszcze do 9 miesiąca. A ja nie robiłam z tego problemu, tylko dalej uczyłam. I przez myśl mi nie przeszło, że on to robi na złość.
Nie odbierz tego osobiście, ale mam nerwa, jak czytam, ze ktoś szuka rozwiązań, które zadziałają natychmiast (na zjadanie wszystkiego na spacerze, na ciągnięcie na smyczy i inne kłopoty). Zajrzyj np. tu: http://www.szkoleniepsow.fora.pl/ , poczytaj ile pracy ludzie inwestują w psy z problemami i nie zamierzają ich się pozbywać... "Jesteś odpowiedzialny za to co oswoiłeś" - ten cytat pewnie znasz?

nata - 11-02-2011, 18:23

bietka1, zgadzam się w 100% z Tobą.
bietka1 napisał/a:
Nie odbierz tego osobiście, ale mam nerwa, jak czytam, ze ktoś szuka rozwiązań, które zadziałają natychmiast (na zjadanie wszystkiego na spacerze, na ciągnięcie na smyczy i inne kłopoty). "Jesteś odpowiedzialny za to co oswoiłeś" - ten cytat pewnie znasz?

Wyjęłaś mi to z ust

Zuzka, opisałaś tyle tych zachowań Wedla, ale ja w niczym nie dopatrywałabym się teorii dominacji. Moim zdaniem to normalne zachowania rozbrykanego szczeniaka. Wiele z nich prezentuje także moja Pola, ale do głowy mi nie przyszło zganiać tego na dominację. Ja raczej zdaję sobie sprawę z tego że to moje błędy szkoleniowe powodują pewne jej zachowania, lub je wzmacniają. Nie rozumiem jak można oczekiwać efektów na już. Np Pola ma problem szczekania, właściwie od samego początku, a teraz ma ponad 10 miesięcy, ale ani ja ani moja rodzina nie zamierzamy się poddawać i ćwiczymy ją i swoją cierpliwość. Ja widzę efekty, choć jakby ktoś z boku popatrzył powiedziałby że mam pewnie najgorszego psa pod słońcem z którym nie pracuję. A jednak. Ważne jest to co liczy się dla Ciebie...

Zuzka - 11-02-2011, 20:14

No dobra, dobra, Kochani, dajecie mi tyle rad, że nie zdążę wypróbować przez kolejne pół roku życia Wedla ;D

Gocha2606, jeśli chodzi o komendy, to: siad, leżeć, podaj łapę, drugą, piona, turlaj się, hop, myk (kręcenie się dookoła), przynieś, zostaw, itd. ma opanowane :) Codziennie ćwiczymy i ulepszamy. No fakt, robię błąd odpychając go od siebie kilka razy, w końcu się zaczynam denerwować, że on przychodzi ze zdwojoną siłą i wystawionymi zębami, po czym go olewam, a on zaczyna gryźć np. karton. Wiem, że popełniam błędy - to pierwszy mój pies. W jakich sytuacjach kłapie? Gdy każę mu usiąść przed drzwiami (dopóki nie usiądzie, nie wejdzie do domu - ja wchodzę pierwsza oczywiście), po wejściu do domu, kiedy chcę mu ściągnąć szelki - zazwyczaj robię to na dworze, ale czasem się zdarza dopiero w domu. Ciągnie na smyczy rzadko, bo jest nauczony chodzenia przy prawej nodze. Gorzej, jak zauważy innego psa. Kontakt wzrokowy i olewanie przetestowałam dzisiaj - działa! Dzięki ;* No wiem, że dawał mu poczucie bezpieczeństwa, z tym, że ja bym chciała, żeby on bez tego był taki grzeczny.

oleska2803, w żebraniu o jedzenie jest mistrzem, chociaż rzadko mu daję ostatnio. Staram się nie dawać przy stole, tylko idę a) do jego miski, b) każę mu iść na swoje posłanko.

bietka1, to nie tak, że we wszystkim widzę, ale coś w tym jest. Mimo, że to kochany piesek, czasem nie da się dotknąć i wyciąga zębiska. Dobrze, że rano nie gryzie po stopach, tylko liże. Chociaż nie wiem, co gorsze ;)
Albo go pociągam, albo udaję, że chcę uciec - działa zawsze (chyba, że na horyzoncie jest inny pies). Wcale mnie nie pocieszyłaś tym 9-miesięcznym bokserem... ;] To nie chodzi o to, że szukam na wszystko złotego środka. Po prostu wet mi podpowiedział, że to pomaga, więc spróbowałam. Z tym, że feromony zaczęły działać po jakiś 3 tygodniach, a nie 5 dniach. Kolejnych nie kupiłam, dlatego piszę tu i proszę o Wasze rady. I dla sprostowania: to nie ja chcę się sikającego Wedla pozbyć :confused:

nata, ja pracuję z Wedlem i chyba sporo. Przynajmniej tak mi się wydaje. Nie wiem, jak robią to inni, nie mam znajomych z labami, a przynajmniej nie mam z nimi codziennego kontaktu. Na szkolenie nie mam kasy na razie, więc muszę radzić sobie sama z Waszymi cennymi wskazówkami.

Gocha2606 - 11-02-2011, 22:32

Zuzka, a może coś z tego filmu Ci pomoże?
Psiak w zbliżonym wieku, obejrzyj szybko, bo filmik zniknie z VOD w ciągu kilku dni:

http://vod.onet.pl/ja-alb...48,odcinek.html

Zuzka - 12-02-2011, 11:07

W ciągu kilku dni na pewno zdążę obejrzeć. Jeszcze dziś to zrobię, tylko nie teraz, bo muszę porobić parę rzeczy. Ale dzięki, przyda się na pewno, a potem zdam relację ;D
oleska2803 - 12-02-2011, 12:50

ten filmik będzie tylko do niedzieli, w poniedziałek już będzie nowy odcinek :)
mlena - 12-02-2011, 13:30

ja co tydzień oglądam niestety brakuje mi starych odcinków których nie widziałam może ktoś dysponuje takimi?
Mam 2 z labami ściągnięte

Zuzka - 12-02-2011, 14:25

Spoko, zdążę - dziś obejrzę na pewno ;D Zresztą już się za to zabieram.
Shamalli32 - 15-02-2011, 08:18

zuzka,doskonale rozumiem twoj problem bo ja tez mieszkalam ze wspolokatorami i obawialam sie ze Drako moze im cos zmajstrowac ale okazalo sie ze oni sa ze starej szkoly i pies w zabawie byl ciagle drazniony,zazwyczaj jak bylam w pracy,stad najprawdopodobniej jego klapanie i gryzienie,wiem ze jeszcze długooo to potrwa i czasem chce mi sie wyć i wtedy wchodze na forum i szukam czegos cennego,mnie tez brakuje cierpliwosci ale Ty jestes młodziutka wiec ci nie polecam ,ja kupilam sobie tabletki ziołowe ;D ,bo naprawde jestem furiat a to by bardzo zaszkodzilo w relacjach z Drako,wiec lykam dwie dziennie i na spokojnie staram sie go uczyc,z nim jest problem ze na kazda komende on musi kłapnac zebiskami,szczypaci podskoczyc zanim go namowie na nauke to jestem cala spocona.Kladzenie lapy ?ja mam cala prawa reke porysowana od pazurow,to sie zaczyna u mnie w mmencie kiedy siadam do kompa,staralam sie ignorowac ale to nic nie dalo,teraz musze wstac i odejsc i to trwa czasem z pol godziny,dobre cwiczenie na nogi ...wytrwalosci Zuzka a jak rodzina sie burzy zapytaj sie czy sa pewni ze pozbeda sie psa,bo gdy to zrobia Zuzka bedziesz im to wypominac cale zycie....takiego uczynku sie nie da zapomniec....sprobuj go oduczyc sikania na smaczki ale ludzkie,ja na sikanie zlamalam zasady i dawalam mu albo kawałki szynki albo krruche ciastka,kawaleczki,drako potem co chwile chcial siku;))a jak nie pomoze to znaczy ze on jest poprostu za nerwowy,Cezar powiedzial ze pies jest odbiciem twojego zachowania,,twoim lustrem,Ty sie na pewno denerwujesz kiedy twoj piesio wstaje bo nie wiesz kiedy zrobui siku:(znam ten strach i nerwy:)
Zuzka - 15-02-2011, 10:27

Na mnie tabletki ziołowe nie działają ;)

Ostatnio zaczął kłapać, jak chcę mu założyć szelki. Kręci się w kółko, kłapie, a zanim usiądzie, to kilka ładnych minut mija. Czasem biorę go na siłę - podnoszę i celuję łapami w otworki, bo już mnie bierze, a on zaczyna gryźć :bad:

Kładzenie łapy jest też bardzo uciążliwe. Nie da się na to nie zwracać uwagi, bo on to robi cały czas. Czy na kanapę, czy na nogi, czy na ręce, czy jak leżymy na podłodze... masakra z tym i nie mam pojęcia jak go tego oduczyć. Ignorowanie nic nie daje w jego przypadku. I żeby ktoś nie powiedział, że nie próbowałam, bo tak nie jest. Wypróbowuję każdą fajną radę, nawet z tym stęchłym mięsem, żeby kup nie jadł...

TŻ się burzy, bo nie chce mieszkać w zaszczanym domu. W sumie mu się nie dziwię, ale to zazwyczaj ja to sprzątam, szczególnie, gdy jest w pracy. Na razie Wedel przestał sikać na nowo, zobaczymy ile to potrwa. Żeby nie krakać, odpukam! P. nie jest chyba do końca pewny, bo gada, że jeszcze poczeka, może się oduczy. Podpuszczałam go, żeby zrobił to już teraz (w nerwach, bo kocham tego psiaka i nigdy nie oddam go obcym ludziom), ale i tak bym mu tego nigdy nie wybaczyła. Nie umiałabym...

Sikanie na smaczki nie zdało egzaminu, mimo, że uczyłam go tego baaardzo długo. W końcu zaczął po każdym sikaniu, czy kupie podchodzić po smakołyk, a w domu i tak lał i tak, więc koniec smakołyków za sikanie. Na razie udaje mu się wytrzymać bez, tylko nagroda słowna i przytulaski :haha:

Gdybym miała takie życie, jak Wedel, tooo... zabawa, zabawa, zabawa, czas na załatwienie potrzeb, jedzenie, zabawa, nauka za smaczki, zabawa... o jaaa! Zazdroszczę mu ;)

Shamalli32 - 15-02-2011, 20:43

Zuzka ze mnie sie wszyscy sasiedzi smiali:)jak Drako zrobil siku na trawe tak go wychwalalam pod niebiosa i glosno ze chyba sam sie speszyl heheheh.TW jak kazdy czlowiek w nerwach psioczy,ale tak naprawde jak na nim spoczełoby oddanie go w tzw dobre rece to zaden nie byłby odpowiedni:)...moj tez psioczyl jak pogryzl jego buty,papcie,spodenki,ulubionego polara,powiedzial ze pojdzie won jak tak dalej pojdzie i ja rzeklam ok ty go sie pozbywasz,bo ja pojde do szmateksu i przeboleje strate kilku koszulek:)wieczorem juz sie do niego kleil,bo wyrzuty sumienia go dusiły...Mowisz Zuzka z twoj TW nie chce mieszkac w zaszczanym mieszkaniu ale przeciez takie siki latwo wytrzec,no chyba ze masz tak jak ja,wszedzie wykladziny to wtedy zostaje juz tylko podklady pod łózko na całym mieszkaniu i eliminowac pojednyczo,tak robilam w sypialni,i sam w nocy poszedl siku na podklad na wykladzine nie zrobil...ja dzis mialam inny problem z Drako,jak mnie drapal odsunelam go a on rzucil sie na mnie z zebami,bylam w ciezkim szoku ale wyrzucilam go za dzrzwi,darł sie niemiłosiernie,oszalec mozna było,wyszlam i wyrzucilam go do kuchni tam sie wyciszył...teraz lezy i tylko obserwuje ,gdzie sie cos poruszy zeby rozedrzec paszczeki...moj Drakulina dostal szału...:/
Zuzka - 15-02-2011, 21:44

Shamalli32, już widzę, jakby te podkłady po domu fruwały, razem z tymi sikami :bad: Nie mamy dywanu - przed przyjściem Wedla zwinęliśmy, bo wiedzieliśmy, że będzie sikał. Została wykładzina w sypialni, którą osikuje ze szczęścia co rano, jak wstajemy ;] Ale od tego jest neutralizator i Kärcher. Oczywiście dywan pójdzie do wywalenia niedługo, bo Wedel wygryzł w nim dziurę i codziennie ją powiększa w nocy skrupulatnie :bad: Pod łóżkiem też nam sikał, ale TŻ zablokował mu wejście tam (zrobił obudowę z drewna) i z tym jest spokój - tylko koty się tam wciskają :haha:

Ojjj, dziś za zniszczenia była bura. Zsikał się bez ostrzeżenia, więc zamknęłam psa w sypialni bez słowa (jak mi tu co niektórzy radzili) i Wedel wskoczył na łóżko, czego mu nie wolno robić pod żadnym pozorem, wziął z półki moją Walentynkę od P., jego książkę i klej w sztyfcie - wszystko zniszczył :-> TŻ był mega wściekły, ja mniej, bo nie potrafię się długo gniewać na tego czekoladowego gada. Zrobi słodką minkę i po prostu wymiękam. Oczywiście za to (za poniszczone rzeczy - przyłapałam go na gorącym uczynku) też była kara - siedział w klatce. Nie obyło się bez szczekania, ale co tam. Od czego są słuchawki i muzyka.

No właśnie, Wedel też się czasem tak rzuca jak coś nie idzie po jego myśli. Wtedy przyciskam go do ziemi i ochrzaniam, że tak nie wolno i co on sobie w ogóle myśli. Będzie gryzł... w marzeniach. To samo z nogawkami - ostatnio jak coś mu się nie podoba, to mnie łapie za spodnie, czy nogi. Wtedy też na glebę i przemówienie ;)

Gocha2606 - 15-02-2011, 22:30

A dziwisz się, że niszczy i sika?

Cytat:
No właśnie, Wedel też się czasem tak rzuca jak coś nie idzie po jego myśli. Wtedy przyciskam go do ziemi i ochrzaniam, że tak nie wolno i co on sobie w ogóle myśli. Będzie gryzł... w marzeniach. To samo z nogawkami - ostatnio jak coś mu się nie podoba, to mnie łapie za spodnie, czy nogi. Wtedy też na glebę i przemówienie


Bo ja nie...

AnIeLa - 15-02-2011, 22:39

Zuzka napisał/a:
też była kara - siedział w klatce.


Klatka służy Wam do karania psa ? :-o

Shamalli32 - 15-02-2011, 22:42

Ja wyrzucam Drako za drzwi i 5 minut przetrzymywania i albo sie obrazal i szedl do kuchni albo plakal i wracal grzeczny ,od razu na poslanko i spac...Zuzka taka gleba na ziemie moze powodowac u niego brak zaufania,to jest jednak agresywne podejscie,on sie tego moze bac i dlatego moze tak reagowac,wydaje mi sie ze musicie to poprostu przetrzymac,staraj sie jednak nie reagowac zloscia,wiem ze to trudne,ale skarc go tylko raz i chwile potrzymaj na dystans,pomyslow sa tysiace a kazdy psiak inny ...dywan i tak pojdzie na smieci a co do podkladow Drako tez je podgryzal ale ja je rozkladalam tylko na noc...w ciagu dnia warowalam,jak sie obudzil na dwor ,aaa mialam ci napisac ogranicz mu wode,niech ma troszke nie pelne miski,a najlepiej 2,3 kostki lodu,bedzie mial dostep do wody ale nie jej nadmiar.
Zuzka - 16-02-2011, 10:24

Już mi wszystko zwisa szczerze mówiąc, on niszczy więcej, niż wynoszą zarobki. Nie będę go zamykać w łazience, bo tam full niebezpiecznych rzeczy jest, w sypialni też już nie, została klatka. On się wcale mnie nie boi. Ani troszkę. A jeśli będzie zachowywał się w stosunku do nas, innych ludzi, czy dzieci agresywnie, to już sama nie wiem, co będzie lepsze dla nas i dla niego. Pies nie może sobie pozwalać na wszystko i nie będzie gryzł, bo to zaczyna strasznie boleć. Nie dość, że ma spory ścisk, to jeszcze nowe zęby. Ręce mi już opadają, mam go dość na dzień dzisiejszy. :cring:
nata - 16-02-2011, 10:29

Zuzka napisał/a:
On się wcale mnie nie boi. Ani troszkę.

Chciałabyś żeby Twój pies się Ciebie bał?? :-o

[ Dodano: 16-02-2011, 10:33 ]
Jak tak czytam wszystkie Twoje posty, to dochodzę do wniosku, że chyba nie do końca wiesz jakie powinny być relacje: pies - pan/pani. Bo na pewno nie takie jak opisujesz.

Zuzka - 16-02-2011, 10:39

Nie chcę, żeby się bał, ale chcę, żeby w końcu przestał gryźć ludzi jak szalony. Skoro nie działa po dobroci, to trzeba go uspokajać kładąc na podłogę i przytrzymywać. Dopóki nie przestaje się rzucać, nie mam innego wyboru. A jak olewam, czy mówię, że nie wolno, to nakręca się jeszcze bardziej i szarpie za ubrania.

No to widocznie nie wiem, trudno.

nata - 16-02-2011, 10:49

Zuzka napisał/a:
Skoro nie działa po dobroci, to trzeba go uspokajać kładąc na podłogę i przytrzymywać. Dopóki nie przestaje się rzucać, nie mam innego wyboru.

Oczywiście że masz inny wybór. W kilku tematach już przedstawiano Ci wiele wiele sposobów na radzenie sobie z takimi problemami.
Opisujesz zachowania rozwydrzonego szczeniaka, to nie jest coś nienormalnego, czy coś co się nie zdarza. Założę się że 3/4 ludzi z tego forum miało/ma podobne problemy, w tym ja. Niestety prawda jest taka, że labrador to nie jest piesek z reklamy Velvet czy innych - ułożony od szczeniaka. To pies który wymaga wiele naszej pracy i zaangażowania, żeby właśnie takim psem się stał.
Zuzka napisał/a:
No to widocznie nie wiem, trudno.
Chyba najwyższy czas zatem się dowiedzieć (wziąć do serca wszystkie rady tutaj opisane, szczególnie Gochy, sięgnąć do fachowej literatury i zmienić swój sposób myślenia), bo nigdy nie dojdziecie do porozumienia. Dziwi mnie zatem, że nie znając możliwości rasy i nie wiedząc jak ma wyglądać wasze wspólne życie - nie na zasadzie terroru który po trochu mu wprowadzasz),na swojego towarzysza wybrałaś labradora.
Zuzka - 16-02-2011, 10:58

A skąd teza, że nie mam wiedzy na temat tej rasy? A może to była opcja bardzo przemyślana? I co ma piesek z reklamy do mojego szczeniora? Czy ja kiedykolwiek napisałam, że pies musi być ułożony od zawsze? Nie!

No i skąd możesz wiedzieć, że nie próbowałam rad, które tu podrzucacie? Widocznie Wedel ma zbyt silny charakter na takie głaskanie... Smakołyk wszystkiego nie załatwi. A ja sobie nie pozwolę na to, żeby gryzł. Gryzie - kara. Koniec tematu.

Jeśli terrorem jest kładzenie psa na podłogę i przytrzymywanie za to, że gryzie, to ja współczuję tym wszystkim innym mega sterroryzowanym psom, które pewnie nie raz po tyłku dostały za nieposłuszeństwo. Skoro mój pies jest tak wielce sterroryzowany, to nie powinien się w ogóle do ludzi zbliżać, bo się ich zapewne boi. Nie powinien też przychodzić do mnie i łazić za mną z kąta w kąt, jak tylko się ruszę. Sterroryzowany pies powinien siedzieć z podkulonym ogonem i sikać ze strachu, że w ogóle wstaję z kanapy. Tak, mój pies z pewnością ma te wszystkie cechy strachliwego szczeniaka. Brawo!

AnIeLa - 16-02-2011, 11:01

Zuzka napisał/a:
Smakołyk wszystkiego nie załatwi. A ja sobie nie pozwolę na to, żeby gryzł. Gryzie - kara. Koniec tematu.


Zuzka, a próbowałaś za karę go izolować od ludzi? Gryzie -dziękuję- do widzenia. Az się uspokoi. Przyduszanie psa do ziemi to nie jest dobra kara.

Zuzka - 16-02-2011, 11:03

Próbowałam, uwierzcie mi, próbuję każdej rady, którą dostaję. W jego przypadku izolacja wzbudza jeszcze większą agresję - wyżywa się na meblach, książkach, zabawkach, no wszystkich naszych rzeczach... :cring: Nie mam innego wyboru, albo uspokojenie na podłodze, albo klatka... przecież za drzwi mieszkania go nie wyrzucę :confused:
nata - 16-02-2011, 11:15

Zuzka napisał/a:
A skąd teza, że nie mam wiedzy na temat tej rasy? A może to była opcja bardzo przemyślana? I co ma piesek z reklamy do mojego szczeniora? Czy ja kiedykolwiek napisałam, że pies musi być ułożony od zawsze? Nie!

Stąd:
Zuzka napisał/a:
No to widocznie nie wiem, trudno.

A piesek z reklamy ma to do twojego, że też jest labradorem, ale nieważne, nie zrozumiałaś przenośni.
Zuzka napisał/a:
No i skąd możesz wiedzieć, że nie próbowałam rad, które tu podrzucacie? Widocznie Wedel ma zbyt silny charakter na takie głaskanie... Smakołyk wszystkiego nie załatwi. A ja sobie nie pozwolę na to, żeby gryzł. Gryzie - kara. Koniec tematu.

Nie twierdzę, że w ogóle nie próbujesz. Chodzi o to, że po Twoich postach można wnosić, że chcesz rezultatu od razu, a czasami trzeba poczekać aby dana metoda poskutkowała. Wykorzystywanie 10 na raz i odrzucanie jednej, po drugiej bo w tym samym dniu nie dają rezultatu nie jest dobrym wyjściem. Trzeba cierpliwości i konsekwencji.... I uwierz mi, wiem co mówię, bo mam szczekającego psa od wielu miesięcy i nie raz chciałabym pstrykąć palcem i nie słyszeć jej szczeku. Ale cieszę się z każdych małych kroczków, z każdego szczeknięcia mniej. Zastosowałam metody które poradziła mi Gocha, minął prawie miesiąc i jest ciut lepiej. A z tego co zauważyłam od kilku dni piszesz na forum, że żadna metoda nie działa. Cieżko spotkać psa na którego od razu wszystko podziała.
Zuzka napisał/a:
Jeśli terrorem jest kładzenie psa na podłogę i przytrzymywanie za to, że gryzie, to ja współczuję tym wszystkim innym mega sterroryzowanym psom, które pewnie nie raz po tyłku dostały za nieposłuszeństwo. Skoro mój pies jest tak wielce sterroryzowany, to nie powinien się w ogóle do ludzi zbliżać, bo się ich zapewne boi. Nie powinien też przychodzić do mnie i łazić za mną z kąta w kąt, jak tylko się ruszę. Sterroryzowany pies powinien siedzieć z podkulonym ogonem i sikać ze strachu, że w ogóle wstaję z kanapy. Tak, mój pies z pewnością ma te wszystkie cechy strachliwego szczeniaka. Brawo!

Chyba trochę się zagalopowałaś, bo ja nic takiego nie napisałam.
Napisałam, że
Cytat:
terroru który po trochu mu wprowadzasz
, czyli odnoszę się tutaj do metody przytrzymywania przy ziemi i zamykania za karę w klatce. MOIM ZDANIEM nie jest to dobra metoda, mi przypomina zastraszanie psa.

Twój wybór, Twój pies.
A to jest tylko Moje zdanie.

AnIeLa - 16-02-2011, 11:16

Zuzka, ale
Zuzka napisał/a:
W jego przypadku izolacja wzbudza jeszcze większą agresję - wyżywa się na meblach, książkach, zabawkach, no wszystkich naszych rzeczach...


to nie jest agresja jego wyżywanie się wygląda mi na nudę. Nie mam co robić to sobie pogryzę to, albo to. Macie konga?


A akurat co do agresji to agresja rodzi agresję :( Oby to przyciskanie do ziemi nie skończyło się źle. Wedel jest jeszcze szczeniakiem.


Zaraz wyśle pw.

nata - 16-02-2011, 11:23

AnIeLa napisał/a:
Zuzka napisał/a:
W jego przypadku izolacja wzbudza jeszcze większą agresję - wyżywa się na meblach, książkach, zabawkach, no wszystkich naszych rzeczach...


to nie jest agresja jego wyżywanie się wygląda mi na nudę. Nie mam co robić to sobie pogryzę to, albo to.

Zgadzam się. Pola zaczyna szaleć gdy jest niewybiegana. Wtedy zachowuje się podobnie - też zaczyna nas podgryzać. Ale 2 godzinny spacer z bieganiem, tropieniem, zabawą i nauką pomaga na wszelkie problemy i mamy na kolejnych kilka godzin psa idealnego :haha:

Zuzka - 16-02-2011, 11:26

nata, zasugerowałaś, że jest sterroryzowany, więc Ci napisałam to, co napisałam. Wielki mi terror, serio. Mój pies nie szczeka, on paskudnie mocno gryzie i nie oszczędza w tym dzieci, rozumiesz? I to nie on ma potem problemy, tylko ja. Oduczyć go jakoś muszę i widocznie ta metoda skutkuje najbardziej, bo się uspokaja i nie ma zapędów do wyskakiwania z zębiskami na ludzi. I nie możesz mi zarzucić, że wcześniej niczego nie próbowałam, bo nie masz pojęcia od kiedy czytam to forum.

AnIeLa, ma "kulę smakulę", ma full różnych innych zabawek, ale on woli porozpieprzać nasze rzeczy. Jeśli ma do wyboru piłeczkę, czy piszczącą marchewę i załóżmy mojego pluszaka lub nogę od krzesła, to zawsze wybierze rzecz, której nawet tknąć nie może :bad: Tyle, że on przyciskanie do ziemi traktował jak zabawę. Do czasu oczywiście. Tzn. nie przyciskam go na siłę tak, żeby się poruszyć nie mógł. Po prostu go przytrzymuję, a on odpuszcza.

[ Dodano: 16-02-2011, 11:28 ]
nata napisał/a:
AnIeLa napisał/a:
Zuzka napisał/a:
W jego przypadku izolacja wzbudza jeszcze większą agresję - wyżywa się na meblach, książkach, zabawkach, no wszystkich naszych rzeczach...


to nie jest agresja jego wyżywanie się wygląda mi na nudę. Nie mam co robić to sobie pogryzę to, albo to.

Zgadzam się. Pola zaczyna szaleć gdy jest niewybiegana. Wtedy zachowuje się podobnie - też zaczyna nas podgryzać. Ale 2 godzinny spacer z bieganiem, tropieniem, zabawą i nauką pomaga na wszelkie problemy i mamy na kolejnych kilka godzin psa idealnego :haha:


Taaa... w takim razie Wedel powinien zostać przywiązany do roweru i cały dzień biegać przy nim. Ale niestety... po 1,5 godzinnym "joggingu" z innymi psami, pada na pyszczek i zasypia. Na chwilę niestety. Jak zregeneruje siły, polka zaczyna się od nowa.

AnIeLa - 16-02-2011, 11:33

Zuzka napisał/a:
ma "kulę smakulę",
proponowałabym również zakupić konga :) nie musi być oryginał może być z trixie za 10 zł. Lizanie ma również wpływ uspakajający na psa.

A czy już wszystkie zęby wymienił?

nata - 16-02-2011, 11:40

Zuzka napisał/a:
Taaa... w takim razie Wedel powinien zostać przywiązany do roweru i cały dzień biegać przy nim. Ale niestety... po 1,5 godzinnym "joggingu" z innymi psami, pada na pyszczek i zasypia. Na chwilę niestety. Jak zregeneruje siły, polka zaczyna się od nowa.

Nie chodzi o samą bieganinę......
Cytat:
2 godzinny spacer z bieganiem, tropieniem, zabawą i nauką
a potem można zastosować ćwiczenia relaksacyjne: http://forum.labradory.or...5ed09f37#204274
Zuzka - 16-02-2011, 11:44

AnIeLa, uhm, pomyślę nad tym. Kiedyś chciałam kupić, ale była tylko kula.

Czy wszystkie? Ciężko powiedzieć, aczkolwiek jestem bardziej skłonna powiedzieć, że tak. Te z tyłu ma takie wielkie, że szok. A ostatniego kła udało mi się upolować, zanim go zjadł, jak resztę ząbków ;D

nata,no na spacerach ma i bieganie i tropienie i zabawę i naukę też. Ćwiczenia relaksacyjne? Może muzykę mu puszczę? ;) Ok, poczytam.

Gocha2606 - 16-02-2011, 16:07

Kula smakula która się toczy po podłodze nakręca psa jeszcze bardziej, zamiast wyciszyć.
Wycisza KONG albo gryzaki typu suszona tchawica, penis itp.

Bieganie z psami - cóż, to tylko zabawa, a nie wysiłek .
Skoro z nim ćwiczysz różne rzeczy , wprowadź więcej ćwiczeń statycznych typu SIAD czy WARUJ i pies ma siedzieć albo leżeć kilka sekund, kilkanaście sekund, minutę itd. , dodajesz stopniowo rozproszenia i dystans. Wszystko jest pokazane w wątku o relaksacji na filmikach. I ma leżeć czy siedzieć tak długo, aż go nie zwolnisz.
Zna komendę ZOSTAW - no to na boga, stosuj ją, kiedy próbuje podgryzać!
ZOSTAW - puszcza nogawkę - pochwała i powiedz psu CO ma teraz zrobić?
Nie zostawia to znaczy, że komenda nie jest dobrze nauczona.

Masz klatkę no to nie widzę w czym problem?
Zróbcie mu normalny trening klatkowy, trwa to ze 2 tygodnie , niech Wedel zacznie traktować klateczkę jak bezpieczną norkę i po prostu go w niej zostawiajcie, kiedy nie możecie mieć go na oku.
To wyeliminuje problem sikania w domu i niszczenia.

Popatrz, to Maniek - w poprzednim domu, gdzie ludzie kompletnie nie rozumieli psa i obecnie u Witka, który uczy psa dobrych manier:

http://www.youtube.com/watch?v=HXK-7dOnHeY

Maniek wymuszał wszystko - szczekaniem, zębami, a wpychanie go do klatki było karą i odbywało się na siłę.
Teraz to nie ten sam pies, a klatka jest miejscem, gdzie jest spokojnie odsyłany i gdzie się relaksuje.

Wychowanie i wyszkolenie psa trwa 24 godziny na dobę, przez wiele, wiele miesięcy. Tak samo jak dziecka - nie można nic zrobić szybko, bo to tak ie działa.

Zuzka - 16-02-2011, 17:40

Gocha2606 napisał/a:
Masz klatkę no to nie widzę w czym problem?
Zróbcie mu normalny trening klatkowy, trwa to ze 2 tygodnie , niech Wedel zacznie traktować klateczkę jak bezpieczną norkę i po prostu go w niej zostawiajcie, kiedy nie możecie mieć go na oku.
To wyeliminuje problem sikania w domu i niszczenia.


Mam go trzymać w klatce cały dzień? Przecież jak jestem w domu, to bez sensu, żeby go trzymać. Jak wychodzimy z domu, to oczywiście, Wedel w niej siedzi, bo nie ma wyboru, ale gdy jesteśmy w domu, to po co? Haaa...! Tyle, że on w klatce też sika, jak ma taki kaprys.

Aha, dodam też, że trening klatkowy ma za sobą i tam wchodzi sam na komendę "do siebie", dostaje smaczka. Nie boi się siedzieć w klatce i z tym problemu nie ma.
No i Wedla klatka jest dużo większa od klatki Mańka - Wedel może w niej świrować (odbijać się od "ścianek" z rozpędu).

asiulka0889 - 16-02-2011, 18:29

A może warto pójść do psiego przeczkola do behawiorysty łatwo coś zepsuć swoim postępowanie niż później to naprawić bo my jako ludzie traktujemy psy jak podobnych do ludzi wiem to po sobie i rodzinie mój tata gada do Koki jak do człowieka i myśli że ona wszystko rozumie mnie wkurza że wszystko wącha na spacerach a nie że idzie obok mnie z głową podniesioną
ale są to psy i trzeba dać im być psem i wiem że jest trudno wychować i postępować ze psami że to potrzeba lata praktyk dlatego chodzimy już ponad rok z koką na szkolenia i wiem o różnych rzeczach lepiej niż wcześniej, i wiem że dużo błędów popełniam przy wychowywaniu :)

Gocha2606 - 16-02-2011, 18:29

To, co opisujesz oznacza tylko, że Wedel nie traktuje klatki jak bezpiecznego, spokojnego miejsca.
Traktuje ją jak każde inne miejsce w domu, w którym można sikać i rozrabiać.

Coś mi się widzi, że bez bezpośredniej konsultacji z kimś, kto zobaczy i psa i Wasze relacje na żywo , zdiagnozuje problem i pokaże Wam jak z Wedlem pracować się nie obejdzie.
A teraz przelicz sobie tak - ilość strat i kasa, jaką musicie jeszcze wydać na naprawę zniszczeń i kolejnych zniszczeń, a wizyta dobrego szkoleniowca. Rachunek jest prosty. :->

Zuzka - 16-02-2011, 19:05

Szkolenie nie załatwia do końca problemu i powinnaś o tym coś wiedzieć.
bietka1 - 16-02-2011, 19:08

Zuzka, czytam Twoje posty i zastanawiam się, czego ty oczekujesz? Na każdą radę masz odpowiedź - "nie działa"," nie będę tak robić". Zrezygnowałaś ze smaczków za sikanie na dworze, bo nie będziesz psa przekupywać, bo on dopomina się o żarcie. Zamiast cieszyć się, że pies zajarzył, że za to dają jeść i to mu się opłaca. I co z tego, że jeszcze leje w domu? Z czasem powinno przejść jako zachowanie nieopłacalne. Moja Sara czasami udawała, że robi siusiu na trawce tylo po to, żeby zaliczyć smakola. Mnie to śmieszyło a nie oburzało. Izolujesz psa w pomieszczeniu, w którym jest wiele ciekawych rzeczy do zagryzienia i potem się dziwisz, że on je niszczy. Trochę przewidywać trzeba. Ja swego czasu miałam w domu idealny porządek, jak najmniej pokus dla psa. Po co pozwalać mu samemu się nagradzać? Psim pomieszczeniem na czas mojej pracy czy w razie konieczności odizolowania w celu wyciszenia była u nas kuchnia. I nie miało prawa być w niej rzeczy, które stanowiły pokusę dla psa. Nie chcesz zamykać psiaka do klatki, wtedy, kiedy jesteście w domu, a przecież piszesz, że wtedy właśnie niszczy. Tylko jakim cudem to robi, skoro teroretycznie jest ciągle z wami? Ze szczeniorem jak z dzieckiem - jeśli zniknie z oczu i jest cisza, to znaczy, ze coś broi. Więc oczywiste jest, że nie powinno dopuszczać się do takich sytuacji. To co napisałam, to żadne rady fachowca, po prostu wynik logicznego myślenia. Chcesz jakieś zachowanie wyeliminować - nie stwarzaj sytuacji, w których pies je powtarza i do tego sam się nagradza.
Przykro się czyta twoje posty, bo mnóstwo w nich negatywnych emocji. Jesteś zła, rozdrażniona. Zaczynasz stosować metody siłowe. Po to masz rozum trochę większy od swojego psa, żeby go użyć. Przecież jesteś od niego sprytniejsza.
I żeby było jasne - zdarzyło mi sie krzyknąć na psy czy klepnąc w pupsko. Tyle, że od razu widziałam, że to żaden sposób, bo pies momentalnie głupiał, nie rozumiał dlaczego to zrobiłam. I wtedy myślałam nad tym, gdzie popełniam błędy, czego jeszcze i w jaki sposób muszę go nauczyć. Może to zboczenie zawodowe, bo pracuję z młodzieżą i właśnie to nauczyło mnie, że jeżeli coś nie działa, to szuka się innego sposobu - do skutku. A krzyk i agresja prowokują do takich samych zachowań z drugiej strony.
Jesteś niedługo na forum (dwa tygodnie?) i już stwierdziłaś, że nic na psa nie działa. A kiedy miało zadziałać? Pies to nie urządznie z przyciskami i instrukcją obsługi, którą wystarczy przeczytać, zastosować i efekt jest natychmiastowy - to pisało ci już wiele osób. A ty nadal uważasz, że tak jest. Trzeba było sobie kupić psa na baterie a nie żywe stworzenie, które wymaga miesięcy i lat pracy. No cóż poniosło mnie, ale jak spotykam dorosłe osoby, które zachowują się jak niezadowolony pięciolatek tupiący nogami, to argumentów mi brakuje......
Mam również adoptowanego psa, który nakręca się w różnych sytuacjach, bywa wtedy głuchy na wszelie komendy, czasami włancza mu się agresor. Zapisałm się na seminarium Ttouch, chociaż nie stać mnie na to. Ale najwyżej będę miała debet na koncie i odpuszczę sobie nowe ciuchy i fryzjera - bo dla mnie ważne jest, żeby nauczyć się co wtedy robić i jak mu pomóc. I nie żalę się, jak mi ciężko - chciałam to mam. Kolejne cudnie psie kochające serducho, któremu muszę pomóc opanować emocje, żeby nam wszystkim było lepiej......

Gocha2606 - 16-02-2011, 19:17

Bietka, podpisuję się obiema ręcami i wszystkimi łapami mojej suni.

Zuzka, szkolenie nie załatwia całej sprawy, ale spojrzenie z boku przez osobę doświadczoną, pokazanie chociażby jak macie reagować za skakanie czy gryzienie i wymuszanie uwagi, pokazanie, jak reagować kiedy pies robi coś niepożądanego z naszego punktu widzenia, zobaczenie psa i jego emocji, nauczenie Was jak go traktować i danie Wam takie małej "instrukcji obsługi" może naprawdę bardzo pomóc.
Bo co z tego, że on potrafi proste komendy, kiedy nie wiecie, jak i kiedy je stosować i jak go motywować, żeby chciał je wykonywać z radością, a nie kłapał zębiskami i warczał?

Temu psu trzeba uporządkować świat.
A Wam pomóc na spokojnie i bez nerwów się z nim porozumieć.
I tyle.

mav_sheep - 16-02-2011, 19:32

Zuzka napisał/a:
Szkolenie nie załatwia do końca problemu i powinnaś o tym coś wiedzieć.

Zaraz będzie że wszyscy na tym forum się na Ciebie uwzięli a Twój pies jest po prostu najbardziej rozbestwionym psem na świecie i nic na to nie poradzisz. Z całym szacunkiem ale szanuj czas ludzi którzy próbują CI pomóc. Klatka nie działa, smaczki nie działają, wizyta na szkoleniu nic nie da, szkolić psa nie potrzeba bo wszystko umie. Po prostu ma taki charakter i nic się z tym nie da zrobić.
"
Zuzka napisał/a:
Taaa... w takim razie Wedel powinien zostać przywiązany do roweru(...)
zasugerowałaś, że jest sterroryzowany, więc Ci napisałam to, co napisałam. Wielki mi terror, serio. (...)
A skąd teza, że nie mam wiedzy na temat tej rasy?A może to była opcja bardzo przemyślana?(...)
Już mi wszystko zwisa szczerze mówiąc, on niszczy więcej, niż wynoszą zarobki.(...)"

Napiszę Ci obiektywnie bo nie do mnie były te odpowiedzi, jakbyś była mężczyzną i zamiast pisania odpowiadała takim tonem stojąc na przeciw mnie to potraktował bym Cię tak samo jak Ty swojego psa ("Skoro nie działa po dobroci, to trzeba go uspokajać kładąc na podłogę i przytrzymywać)".
Jak już było wyżej napisane skonsultuj się z jakąś szkołą to najrozsądniejsze wyjście.
pozdrawiam

effcyk - 16-02-2011, 20:09

1. Zaproponowana metoda smaczki
Odpowiedż Zuzka
Sikanie na smaczki nie zdało egzaminu,

2.Zaproponowana metoda izolacja
Odp. Zuzka
Próbowałam, uwierzcie mi, próbuję każdej rady, którą dostaję. W jego przypadku izolacja wzbudza jeszcze większą agresję - wyżywa się na meblach, książkach, zabawkach, no wszystkich naszych rzeczach...

3.Zaproponowana metoda, zajęcia psa zabawkami
Odp. Zuzka
AnIeLa, ma "kulę smakulę", ma full różnych innych zabawek, ale on woli porozpieprzać nasze rzeczy.

4.Zaproponowana metoda wymęczenia psa
Odp. Zuzka
Ale niestety... po 1,5 godzinnym "joggingu" z innymi psami, pada na pyszczek i zasypia.Na chwilę niestety. Jak zregeneruje siły, polka zaczyna się od nowa.

5.Zaproponowana metoda – szkolenie u specjalisty
Odp. Zuzka
Szkolenie nie załatwia do końca problemu i powinnaś o tym coś wiedzieć.

6.Zaproponowana metoda nauczenia psa bycia w klatce i tym samym oduczenie go sikania
Odp. Zuzka
Haaa...! Tyle, że on w klatce też sika, jak ma taki kaprys.

7.Zaproponowana metoda kliker i smaki
Odp. Zuzka
Chodzi po prostu o to, że kliker się nie sprawdza i wczoraj próbowałam znowu, ale bezskutecznie.
Ja wiem, że po jednym dniu z klikadełkiem nie powinnam się poddawać, ale jego klikanie nie interesuje, nawet gdy smakołyków nie widzi. Po prostu i już. Dlatego będę go nagradzać bez tego (jak do tej pory). Poza tym musiałabym go nosić cały czas przy sobie, a często zapominam, więc bez sensu, że raz mu klikam, a raz nie.
Cały czas obserwuje moje oczy i rękę, cwaniak jeden. Oczywiście "poker face" i nie daję po sobie poznać, ale on już wie - za dobry nos ma . No i po miesiącu odpuściłam sobie klikanie.

8.Zaproponowanie chowania smaków w metodzie kliker, żeby pies nie wyrywał ich z ręki podczas szkolenia
Odp Zuzka
Czasem nie jest chętny do wykonywania komend, jeśli wie, że nie mam nic dobrego...
Chodziło mi bardziej o to, że jak nie widzi, że coś dla niego mam (a mam ukryte), to nie jest skory nawet do siadania.
Poza tym szukam złotego środka na jedzenie kup...

9.Pokazanie filmiku – szkolenie klikerowe, smaki na stole poza zasięgiem pyska psa.
Odp Zuzka
Odnośnie filmiku pierwszej lekcji klikerem - Wedel byłby przy stole, a nie przy mnie...

Zaznaczam że to NIE SĄ WSZYSTKIE odpowiedzi Zuzki co do podanych metod – np. w temacie zjadania kup skopiowałam tylko odpowiedzi na metode kliker, reszta jest ola Boga!! Z jednego tematu (D.A.P) , po prostu nie chciało mi się już tego wszystkiego kopiować z każdego tematu. Zuzka wszystkie Twoje odpowiedzi na każdą metode są właśnie takie – wymijające, że to nie bardzo, a to próbowałaś, a to nie przejdzie napewno……
przeczytaj teraz sama swoje odpowiedzi do podanych / zaproponowanych metod ...
Czy Ty jesteś pewna , że masz zwykłego psa ? może to jakiś genetycznie zmodyfikowany pies o nadnaturalnej inteligencji - który robi wszystko na przekór, robi na złość i nic na niego nie działa - jest aż tak "odporny" na każde szkolenie ...


bietka1, bardzo dobrze ujęłaś wszystko w swojej wypowiedzi. Szczególnie o wykorzystaniu podanych tutaj rad. Metoda nie zadziała, kiedy używa jej się przez 2 dni a potem zmienia na inną :confused: ....

Zuzka napisał/a:
Szkolenie nie załatwia do końca problemu i powinnaś o tym coś wiedzieć.

:beated: :beated: .

Mój pies jako szczeniak, zjadł dwa dywaniki, balsam do ciała, obrożę, poduszkę, 3 koce, pełno par butów, okleine z płyty przy łóżku , wyrwał 2 drzewka z korzeniami z podwórka i 3 ogromne krzaki porzeczki, wygryzł połowę winogronu, zeżarł 1/4 ławki, spenetrował swoją 'letnią' budę od środka - wygryzł całe ocieplenie, czyli dwie 1 - metrowe płyty pilśniowe plus dwie 1- metrowe płyty styropianu, który w lato fruwał jak śnieg, pogryzł dwa legowiska, kopał non stop pół metrową dziure pod drzewem, właził na ogródek i wyrywał warzywa , zniszczył 3 krzaki ozdobne, takie długoliściaste - kładąc się na nich w lato ( trzeba było powycinać całe i poczekać rok aż liście zupelnie odrosną ) . Mam wymieniać dalej?
I nic, że mam prawie dzień w dzień burę od ojca ile to pies nie zniszczył - już przywykłam, że pogada sobie , pogrozi a na drugi dzień rzuca mu piłkę. Nie tylko Ty masz ciężko z psem, bo ja łatwych chwil w fazie dorastania Nestora też nie miałam - dzień w dzień ręce mi opadały i płakałam nie raz, ale nie dałam się i tyle na ile mogłam i umiałam to szkoliłam go sama.
Jak widzisz Twój pies nie jest wyjątkiem, mój tak samo gryzł boleśnie, baa ile razy zdarzyło mu sie ugryżć dzieciaka, kiedy dostał szału ADHDowca w zabawie, ile razy skakał na ludzi i dostawałam za to opiernicz ( zreszta do tej pory skacze okazując radosć ;] ) Oczywiście zdarzyła się kradzież jedzenia, zjadanie świnstw i kup na ulicy oraz tarzanie się w czymś niezidentyfikowanym itp.

Zuzka To sa właśnie LABRADORY - to jest ich cały , prawdziwy charakter, Twój nie jest wyjątkiem od reguły - absolutnie nie.
Szkoda, że zdecydowaliście sie na labka, a nie np. na mniej energicznego i mniej wymagającego pod względem aktywności psa, bo teraz i Wy się męczycie i ten pies.

nika - 16-02-2011, 20:25

oj tak, popieram moich poprzedników. mi zabrakło już sił czytając wymijające odpowiedzi, dlatego też po prostu przestałam udzielać się w wątku.
słowa effcyk,
effcyk napisał/a:
To sa właśnie LABRADORY - to jest ich cały , prawdziwy charakter, Twój nie jest wyjątkiem od reguły - absolutnie nie.
Szkoda, że zdecydowaliście sie na labka, a nie np. na mniej energicznego i mniej wymagającego pod względem aktywności psa, bo teraz i Wy się męczycie i ten pies.

to święta prawda - zdecydowana większość osób z forum przechodziła przez TO SAMO (a nawet gorsze rzeczy), rady każdego użytkownika są na wagę złota, bo są SPRAWDZONE i warto je próbować dłużej niż 2 dni... ;]
to jest psi nastolatek (ba! psie dziecko) więc nie ma się co dziwić - próbuje co mu ujdzie na sucho, a co nie i jak widzi brak konsekwencji w Waszej reakcji, to wychodzi na jego ;) więc nie ma co doszukiwać się winy w jego charakterze, wina leży po stronie złego wychowywania psa (i każda osoba udzielająca się w wątku próbowała wskazywać na błędy i tłumaczyć jak powinno się postępować), więc im szybciej zmienisz obraną taktykę tym lepiej, bo z czasem będzie tylko gorzej...

nata - 16-02-2011, 20:39

effcyk napisał/a:
Zuzka To sa właśnie LABRADORY - to jest ich cały , prawdziwy charakter, Twój nie jest wyjątkiem od reguły - absolutnie nie.
Szkoda, że zdecydowaliście sie na labka, a nie np. na mniej energicznego i mniej wymagającego pod względem aktywności psa, bo teraz i Wy się męczycie i ten pies.

Otóż to. Na to samo zwróciłam uwagę wcześniej. Baaa myślę że każdy kto poczytał ten temat to zauważył.

Jira - 17-02-2011, 09:29

Czytam ten temat i za głowę się łapię... Nie wierzę, żeby pies sprawiał same problemy i niczym nie dawał na siebie wpłynąć... Może po prostu nie rozumie jakie sygnały mu przekazujesz?
Moja Neska była moze cudownym szczenięciem, bo zniszczyła tylko jedną parę butów, ale gdyby się ja zamknęlo w przedpokoju z butami za karę, zapewne by się sama nagrodziła żując te buty.

Dodatkowo podzielę się swoim doświadczeniem - mamy młodego lisa srebrzystego. To nie zwierzak stadny, ciężko do niego dotrzeć, każda zabawa, ćwiczenie musi być odpowiednio interesujące bo inaczej się w sobie zamyka... A jak widzi zagrożenie - sam straszy. Z zestresowanego, nadpobudliwego i agresywnego zwierzaka stał się teraz wesołym, łagodnym zwierzakiem, szukającym naszego towarzystwa mimo że nie ma jak labek wprogramowanej chęci podążania za człowiekiem.Udało mi się zdobyc jego zaufanie i pokazac że skupiając na mnie uwagę odnosi korzyści. A potem szło jak burza. Czasem udaje ze sika, żeby dostac smaczka, zachodzi mi drogę i pokazuje sztuczki ale dla mnie to nic złego i nawet mnie bawi takie popisywanie się. Co do gryzienia - jak do nas trafił gryzł ze strachu lub broniąc miski. Teraz głaskam go kiedy je (nawet jak dostaje mięsko czy inne pyszności) a grzie tylko w zabawie... Przy czym robi to z ogromnym wyczuciem. Nigdy nie karciłam go za gryzienie w zabawie. Dawałam mu tylko znac kiedy chwycił za mocno... A jak bardzo przesadził po prostu kończyła się zabawa.

I teraz moja refleksja - jak to jest, że ja poradziłam sobie z - jakby nie patrzeć - dzikim zwierzęciem, na dodatek nie stadnym... A Ty nie radzisz sobie z labkiem?
skąd jesteś Zuzka? Moze mieszkasz gdzieś blisko Krakowa? Wtedy mogłabym pomóc... Nie widząc zachowania na żywo niewiele mogę powiedziec...

Zuzka - 17-02-2011, 09:51

Jednym słowem: jesteś do dupy.
Dziękuję,
miłego dnia wszystkim!

bietka1 - 17-02-2011, 14:43

Zuzka, szybka jesteś w wyciąganiu wniosków :-P
Nikt z nas nie był mądry od samego początku. I tu nie chodzi o wiedzę, tylko o podejście do sprawy. Usiłujemy ci wytłumaczyć kilka spraw. Ty zadajesz pytania, sporo osób ci odpowiada, bo przeżywało podobne sytuacje. A ty z szybkością światła najpierw oceniłaś swojego psa, potem nas, na końcu siebie. Każdy z nas miał i ma "dołki szkoleniowe", popełniamy wiele błędów. Ale nie obrażamy się na życie, tylko staramy się coś z tym zrobić. Ja też niedawno przeczytałam na innym forum, że jestem d... a nie właściciel swojego psa. I na obozie szkoleniowym kilka lat temu usłyszałam od trenera, że na początku nie mógł patrzeć jak pracuję ze swoim psem, bo go telepało :| . A wcale nie uważałam, że jest ze mną tak źle - przeczytałam mnóstwo książek o szkoleniu i sądziłam, że jednak coś wiem i potrafię :haha: . Przełknęłam krytykę, podziękowałam za uwagi i rady i zabrałam się do pracy - najpierw nad sobą, potem nad suką. I pracuję nadal, słuchając ludzi mądrzejszych i bardziej doświadczonych ode mnie. Nie ma się co obrażać, bo co to da?

Zuzka - 17-02-2011, 18:39

bietka1, nie obrażam się. Dziś wymęczyłam psa tak, że śpi słodko i ani myśli o zabawie, czy gryzieniu.

Stosuję od wczoraj metodę "smyczkową" (że tak to nazwę) - gryzie, zapinam go na smycz (łańcuszkową, żeby i jej nie gryzł) i wychodzę przed drzwi łazienki, skąd nie może zobaczyć, co dzieje się w mieszkaniu. Za szóstym razem podziałało i dał spokój mojej siostrze, która wpadła dziś do nas z wizytą. Na spacerze ćwiczyliśmy przychodzenie na komendę w rozproszeniu. Czasem się udawało, czasem nie - smakołyki (pyszne paróweczki) dostawał za każde przyjście, a że byliśmy z innym psiakiem też, to obserwował troszkę i sporadycznie przybiegał. Kupiłam też gwizdek - na początku będziemy ćwiczyć w domu, później gdzieś, gdzie nie ma ludzi i innych zwierząt, a na końcu w miejscach typowo pieskich. Zobaczymy, czy to coś da.

Co do sikania się nie wypowiem, bo musiałabym się na nowo zacząć wkurzać, a nie chcę tego robić na wieczór.

AnIeLa - 17-02-2011, 18:45

Zuzka napisał/a:
Stosuję od wczoraj metodę "smyczkową" (że tak to nazwę) - gryzie, zapinam go na smycz (łańcuszkową, żeby i jej nie gryzł) i wychodzę przed drzwi łazienki,
;) ;)
nika - 17-02-2011, 19:22

Zuzka napisał/a:

Stosuję od wczoraj metodę "smyczkową" (że tak to nazwę) - gryzie, zapinam go na smycz (łańcuszkową, żeby i jej nie gryzł)


widzę, że oglądałaś filmik, do którego dała link Gocha, super, że wykorzystujesz metody :) życzę dużo cierpliwości i konsekwencji w działaniach ;)

Zuzka - 17-02-2011, 19:37

Wcześniej widziałam to w "ja albo mój pies" z gryzącym pięciomiesięcznym szczeniakiem, ale nie wiem, kto to linkował. Nie pamiętam. No i wczoraj AnIeLa mi przypomniała :haha:

Szkoda, że to na sikanie nie działa. Wczoraj i dziś Wedel pobił wszystko - wszedł pod kanapę i zaczął lać pod siebie, po czym się w tym wytarzał. Ale już nie śmierdzi, bo go TŻ wykąpał :) Na szczęście.

bietka1 - 17-02-2011, 20:21

Fajnie, że pracujesz z chłopakiem :)
Zuzka napisał/a:
Co do sikania się nie wypowiem, bo musiałabym się na nowo zacząć wkurzać
nie wkurzaj się, jak widzisz to przynosi skutek odwrotny. Ja chyba spróbowałabym zupełnie od nowa -jak z malutkim 8 tygodniowym szczeniaczkiem - na spokojnie i cierpliwie. Wiesz, zdarzali mi się w pracy uczniowie, którzy samą swoją obecnością podnosili mi ciśnienie. I wtedy właśnie stosowałam ten sposób: zaczynałam od nowa, jakby wcześniejszych potyczek nie było. I to przeważnie skutkowało. Spróbuj, w końcu realcje pies-właściciel to prawie to samo co uczeń-nauczyciel :mmm:
Zuzka - 17-02-2011, 20:37

bietka1 napisał/a:
Fajnie, że pracujesz z chłopakiem :)

Ja chyba spróbowałabym zupełnie od nowa -jak z malutkim 8 tygodniowym szczeniaczkiem - na spokojnie i cierpliwie. Wiesz, zdarzali mi się w pracy uczniowie, którzy samą swoją obecnością podnosili mi ciśnienie. I wtedy właśnie stosowałam ten sposób: zaczynałam od nowa, jakby wcześniejszych potyczek nie było. I to przeważnie skutkowało. Spróbuj, w końcu realcje pies-właściciel to prawie to samo co uczeń-nauczyciel :mmm:


Tyle, że jemu ciśnienie się podnosi bardziej, niż mi, jak Wedel broi :pudency:

Ale, że co mam robić? Znów wychodzić z nim co godzinę/dwie? Myślałam, że niedługo będę mogła znów pracować, a nie siedzieć w chacie... :tire:

bietka1 - 17-02-2011, 21:58

Zuzka napisał/a:
Znów wychodzić z nim co godzinę/dwie?
ja bym tego spróbowała. Może w ten sposób uda się uniknąć mokrych wpadek w domu i pies lepiej sobie skojarzy, że jest na to miejsce na dworze i jest za to nagroda. Bo mi wygląda na to, że on już ma skojarzenia typu sikanie w obecności ludzia=afera i nieprzyjemnosci. Może dlatego leje np. pod kanapą. Skoro teraz jesteś w domu, to spróbuj. Nic nie stracisz, a może zyskasz (o lepszym dotlenieniu organizmu nie wspomnę :-P ).
Gocha2606 - 17-02-2011, 23:07

Dokładnie - każda nasza uwaga , pozytywna czy negatywna, może być dla psa wzmocnieniem jego zachowania.
Do tego co napisała "bietka" przypomnę to, co wstawiłam kilka stron wcześniej:

Cytat:

Przeczytaj proszę to:

http://pies.onet.pl/6007,...,1,artykul.html

Wedel sika w domu kiedy w nim jesteście - no to weź go na "pępowinę", gdzie Ty, tam pies , ale nie chodzi o to, żebyś się nim zajmowała, ma grzecznie leżeć koło Ciebie, tylko o to, że wtedy nie przegapisz jeśli zacznie się przymierzać do siurka.
A jak tylko kuca, komenda NIE i od razu go wyprowadzasz na chwilę na najbliższy trawnik, siknie na dworze - chwalisz, wracacie do domu.


Przestań się denerwować - bo widzisz, że to prowadzi do nikąd.
Pies to nie dziecko, ale pomyśl, gdybyś miała ludzkiego szkraba też musiałabyś się uzbroić w tony, ba! megatony cierpliwości i wykombinować, jak nauczyć go, co jest dobre a co złe. Bo pies, tak jak ludzki niemowlak, nie rozumie polskiego, ani angielskiego ani chińskiego - rozumie nasze gesty, odczytuje emocje, nastrój, ale dobrego zachowania musi się dopiero nauczyć.
Sama widzisz, że kiedy się opanujesz i jesteś konsekwentna, to zaczyna działać.
Ale nie ma cudów, nic nie zadziała od razu i natychmiast na zawsze, bo pies - jak dziecko - przechodzi w swoim życiu etapy od szczeniaka, wymianę zębów, po dojrzewanie hormonalne, etap buntu i wchodzenie w dorosłość, po psa dorosłego i w końcu - co najsmutniejsze dla nas - starość i umieranie.
Zaciśnij teraz zęby, a niedługo będziesz z rozrzewnieniem wspominać, jakim Wedel był rozrabiaką. A za kilka miesięcy nie będziesz sobie wyobrażała życia bez niego.

I nie obrażaj się - jeśli masz w pobliżu kogoś z bardziej doświadczonych psiarzy, skorzystaj z jego pomocy i umów się na spotkanie, naprawdę spojrzenie z boku i wymiana doświadczeń bardzo dużo daje. :)

Shamalli32 - 17-02-2011, 23:18

Zuzka mnie az wstyd sie przyznac ile przez moje nerwy moglam zniszczyc u Drako,on idealnie wyczuwal moj nastroj:/ jak szarpal a ja zaczynalam psioczyc ciagnal jeszcze bardziej...i tak moglo by byc w koło macieju,na szczescie znalazlam te forum i jak tylko ogarniala mnie zlosc siadalam czytalam,szukalam i tez nie raz czulam sie jak dupa wolowa ,bo ludzie wypisywali tu rozne cuda a ja nic nie potrafilam zrobic z moim psem bo mnie nie sluchal,nawet go chciaalam wykastrowac....za co?za to ze jego pani nie umie panowac nad emocjami?fakt u mnie to bylo spowodowane strachem o kregoslup i o kolejne szkody,szlam do pracy i pol dnia myslalam co zniszczy...az w koncu powiedzialam a w cholere,zniszczy?to zniszczy i tak juz bedzie za pozno ,bo bedzie po fakcie.
Najbardziej jednak jestem wdzieczna Wam za to ze słuzycie radami,za co Wam wszystkim dziekuje ;* :)
Zuzka posika?to posika:)albo sie wypierze albo...jak w moim przypadku wykladzine zamieniam na panele...a wlasciciel jak sie dowali to mu powiem ze przy wyprowadzce wykladzine poloze mu spowrotem,ale wierze ze facet zrozumie ze ma bardziej ekonomicznie no.
Pozdrowienia dla wszystkich

Zuzka - 18-02-2011, 12:12

bietka1, on czasem sika na złość. Jeszcze się chamsko w oczy patrzy z głupawym wyrazem pyska, jakby miał z tego wielką radochę ]:)

Gocha2606, ciężko się nie denerwować, jak on psoci cały czas. Na moment go z oka spuścić nie można, a koty mu pomagają, zrzucając różne przedmioty z wyższych półek. On podbiega i rozwala wszystko. Ale będę pamiętać o opanowaniu :)

Shamalli32, my mamy klatkę, żeby nie niszczył pod naszą nieobecność. Ale zniszczenia, jakich dokonał idą w tysiące złotych :confused: Więc nie jest mi wszystko jedno, czy zniszczy, czy nie.

Posika... uhm... najgorzej, że to w panele leci i jak właściciel obejrzy mieszkanie, to się na łopatki przewróci...

Ale za godzinę TŻ zabiera mnie na niespodziankowy wypad w góry (bez zwierząt jakichkolwiek ;D - siostry moje przyjadą, to się zaopiekują kotami i Wedlem) i mam nadzieję, że po weekendzie wrócę z kopem energii, spokojem, itd. Bo już wysiadam w tym codziennym życiu.

Wam też życzę miłego weekendu! ;*

nika - 18-02-2011, 13:59

Zuzka, nie możesz po prostu pochować tych wszystkich przedmiotów, do których mógłby się Wedel dobrać? zanim zamieszkał z nami Logan to mieliśmy różne przedmioty czy to na stoliku, czy na niższych półkach, przecież to normalne, ale jak w końcu poznaliśmy jego niszczycielskie zdolności, to pochowaliśmy wszystko to, co mógł zniszczyć. Jak sam zostawał w domu, to po czasie nie miał po prostu co niszczyć, bo doświadczenie nas nauczyło, że to co zostanie, to pogryzie, więc totalnie wszystko było schowane (zostawał w kuchni, przedpokoju i swoim pokoju). teraz jak są 2 psy i mieszkamy gdzie indziej, to do "dyspozycji" mają pokój, kuchnię i przedpokój (bo problem niszczenia trochę zmalał), jednak jak coś jest zniszczone, to wiem, że tylko i wyłącznie z naszej winy, bo psy miały do tego dostęp, skoro się do tego dobrały (tak jak wczoraj - wyjęły spod stolika etui do okularów i całe pogryzły, ale było pod stolikiem = w zasięgu ich pyska, czyli mea kulpa!)
i też nie raz zdarzy się, że biegają po domu ganiając się nawzajem, bo jeden coś upolował - skarpetkę, która leżała na fotelu, koc, który nie był złożony, ze śmietnika w pokoju, który nie ma przykrywki to notorycznie są wywlekane papiery i opakowania i jazda po mieszkaniu, w berka się bawią. ja się na nie nie złoszczę - jak widzę, że chce coś wziąć to mówię "nie wolno" i zostawia, jak coś już wezmą to spokojnie zabieram po prostu, albo wykorzystuję to, że ma coś w pysku i mówię "przynieś" i jak mi da do ręki, to nagroda za to, pochwała.
wiadomo - mebli nie pochowasz, nie pozabezpieczasz, bo ciężko, ale wszelkie mniejsze przedmioty, książki itd da się schować. po co prowokować malca do takich sytuacji? no i KONG, to naprawdę super opcja, zaopatrz się w niego koniecznie, ja tez się do tego przymierzam ;)

Maryhna - 18-02-2011, 18:56

Zuzka, na początku cześć i czołem :)

Chciałam Ci napisać, że Twój psiak ma DOPIERO pół roku, niespełna!
A dlaczego o tym piszę? Otóż mój Fadok nie raz doprowadzał mnie do wściekłości, łez, rzucania mięsem etc.

Od 16 lat mam kundelka. Pies historia! Znalazł go mój brat. Adik miał wtedy 2 miesiące. Odkąd go przygarnęłam , RAZ, dosłownie raz zesikał się w domu. I tylko raz obgryzł buty mojej mamy. Nigdy nic więcej nie zbroił. Nic a nic. Nie przyszło mu to nawet do głowy. Ale taki pies to jakieś wynaturzenie :D

Od zeszłego roku mam Fadoka i mimo, że z góry nastawiłam się na to, że to bardzo wymagająca rasa, to nie raz traciłam nerwy. Do końca 6 miesiąca siedziałam w domu. Pies był ze mną 24 h na dobę. I mimo pełnej uwagi, ciągłego zaangażowania, pies czasami mocno dawał mi w kość.

Wybryków na swoim koncie mój psiak ma wiele. Nawet nie chce mi się tego wymieniać. Wydawało mi się, że baaardzo długo sikał w domu bo do szóstego miesiąca. Ale wiesz co. Rozpytałam ludzi, poczytałam to forum i okazało się, że NIE JEST WYJĄTKIEM. Co więcej, wiele innych psów go przebija w tym temacie. A uwierz mi nie raz byłam załamana bo stosowałam wiele metod. Nie zmieniałam ich często. I jak tylko robił postępy przez 3 dni to potem nagle "cofał się w rozwoju" a mi ręce i wszystkie członki opadały.
Od pierwszych dni kiedy się zesiurał, to jeszcze w trakcie robiłam dużo hałasu np. kluczami a po fakcie brałam natychmiast psa pod pache, ale natychmiast i sru na dwór, tak żeby choć raz się wysikał. Tam nagradzałam go za sikanie.
Niestety robiłam jeden błąd. Nieświadomie ale jednak. Mianowicie sprzątałam po psie w jego obecności. I to przedłużyło cały proces.
Co więcej, musisz pamiętać, że pies nie jest z natury dobry czy zły. Zachowanie psa to odzwierciedlenie naszego postępowania z nim. Jeśli jesteś nerwowa to on to wyczuje. Jak będziesz niekonsekwentna to pies też sobie odpuści jakiekolwiek postępy. I to jest jego naturalny odruch. I jeśli będziesz pamiętała, że nie musisz w każdej dziedzinie nastawiać sie na szybkie postępy, to łatwiej będzie Ci pogodzić się z niepowodzeniem i szybko zregenerować siły i mieć dobre nastawienie do kolejnej próby.
Usiądź dziś wieczorem ze swoim psiakiem. Poprzytulaj go. Pogadaj do niego. Mów w stylu
Cytat:
"wiesz co Wedel, kocham Cię psie najmocniej na świecie ale niedługo będą mnie musieli oddac do wariatkowa :D Czy ty wiesz czekoladowy draniu, że staram się jak mogę ale czasami mi nie wychodzi i kończy mi się cierpliwość? A Pańcia bardzo nie chce się stresować więc zepnij się chłopie w tej swojej czekoladowości i postaraj a Pańcia Ci to wynagrodzi. Siu-ra-my na dwo-rze. Siu-ra-my na dwo-rze. :D

I najlepiej, żeby słyszał to Twój chłop :) Bo Twój facet podejrzewam widzi tylko to, że pies sika ale nie widzi w ogóle Twojego zaangażowania i śmiem twierdzić, że sam nie poświęca psu wiele uwagi. Niech z nim szaleje na dworze i nawiąże więź. A może on okaże się jego samcem L-fa i pies lepiej zareaguje na to jak Pan powie, że "fe! nie wolno!"? Mogłabyś się ździwić jak psy słuchają się facetów, którzy poświęcają im dużo mniej uwagi. A poza tym chłopy są bardziej konsekwentne od nas kobiet :-P No trudno, to trzeba im przyznać.

U mnie na szczęście się udało i Fadok przestał sikać na chwilę przed tym jak poszłam do pracy. A gadane to ja miałam. Normalnie elaboraty mu strzelałam takimi wypowiedziami. Że Pańcia też czasami pospać chce i nie latać z mopem jak czarownica po domu.

Ale chciałam Ci napisać jeszcze o czymś. Miesiąc temu mój ukochany powiedział, że nie daje rady fizycznie zajmować się Fadokiem. Wiesz. Ja pracuję w głupich godzinach 10-18. On do 15. Pies wychodzi 4 razy dziennie. O 5 rano, o 9 rano, 15 i 18. Przy czym o 18 ma polankowe spotkanie z innymi labami. Do tej pory trzy spacery należały do mojego lubego a jeden do mnie. Ja wychodziłam tylko o 9 rano z Fadokiem.
Po tym jak stwierdził, że nie daje rady i powinniśmy pomyśleć o oddaniu Fadoka.
Wtedy mnie wmurowało. Co więcej, powiedziałam mu, że to nieodpowiedzialne wziąsć psa a potem nagle się poddać i zrezygnować. Ale na krytyce się nie skończyło. Przejęłam spacer o 5 rano. I ta jedna zmiana pomogła.

Mój ukochany jest bardziej wypoczęty i mniej go stresuje fakt, że zaraz po powrocie do domu musi biegać z psem, potem ma niewiele czasu i nie wie czy ma sie zabrać za zakupy, obiad czy sprzątanie (bo Fadok lubi nabrudzić w domu np. drewnianym gryzakiem). Co do gryzaka - coś za coś. W mieszkaniu codziennie mnóstwo drzazg ale pies nic innego nie niszczy.
A jak mój luby ogarnie ten bajzel to już jest godzina 18 i trzeba biedz na polanke na spotkanie labowe.

Co więcej, spodobało mi się w tym wszystkim to, że to on przyznał, że nie daje rady. Nie obwiniał ani psa, ani mnie, nikogo. Miał chwile załamania i tyle. Znaleźliśmy rozwiązanie, które pomogło. I mimo, że czasami szlag nas trafia bo Fadok wywinie numer - (dziś pożarł moje notatki do kolokwium skrzętnie tworzone przez ostatnie 2 tygodnie, ale coś mnie tchnęło i w czoraj ni z gruchy ni z pietruchy nagrałam je na notatkę głosową), mimo tych numerów, staramy się jak możemy żebyśmy razem byli szczęśliwi i cytując Tuska : BY ŻYŁO SIĘ LEPIEJ :D

Widzisz, nie wiem jak to zrobiłam ale Fadok sam daje znać czego mu trzeba i jestem przekonana, że Twoja bestia też taka będzie. I przestanie z czasem sikać tylko musisz uzbrajać się w cierpliwość. Teraz wyjedziesz, nałądujesz akumulatory i z nową energią wrócisz żeby utemperować silny charakter swojego psa.

Do mnie mój Fadok czasami musi się "zwracać" jak do łosia. Bo właził na mnie od poczatku kiedy zaczęłam pisać tego posta. A ja go odganiałam. Po czym zapomniałam że mało miał dziś okazji do szaleństwa. Więc pobawiłam się z nim pół godziny, rzucałąm piłkę w mieszkaniu, potem chowałam piłkę i musiał szukać. Po tym szaleństwie zasnął. Teraz bryka na polance z Panem, który dzielnie znosi moją chorobę (zapalenie oskrzeli) i zaraz po pracy biegnie z psem. (edit: tak długo piszę ten post że już godzina minęła i właśnie wrócili, pies zdechł, Pan jeszcze się trzyma na nogach :D )
A pies? To cud a nie pies. Normalnie od poczatku sie zachowuje jakby wiedział, że jestem chora. Dobrowolnie ZREZYGNOWAŁ ze spaceru o 5 rano i budzi mnie dopiero o 10 rano żebym go wyprowadziła.

I jeszcze raz podkreślę. Zawsze rozmawiam ze swoim psem. Wygladam wtedy jak idotka ale to nieważne. Najważniejsze, że mówię do niego a on zawsze rozumie mój ton głosu i odpowiednio reaguje.

Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i pamiętaj. U Ciebie to chwilowe załamanie, które udziela się Twojemu TŻ. A właściwie, niech mi ktoś rozwinie ten skrót bo wiem kogo oznacza ale rozwinięcia nie znam :D TŻ? 8) Twój luby wypocznie i cierpliwość mu się zwiększy.
I jeszcze jedna rada: daj swojego chłopa przed monitor i niech chłopina czyta. Jak poczyta, zobaczy, że nie tylko Wam pies się dał we znaki to mu przejdą myśli o oddaniu psa.

A na koniec pytanie: Jaki jest udział Twojego faceta w wychowaniu psa?

POZDRAWIAMY i zapraszamy do naszej galerii gdzie znajdziesz również udokumentowane wybryki naszego Fadoka :)

Shamalli32 - 18-02-2011, 21:38

Do Zuzki...
kochana my dzisiaj zerwalismy wuykladzine,ktora Drako niemilosiernie pogryzl...nasz wlasciciel przyjezdza do nas zadko,nie wiem jak wytlumaczymy mu ze w calym domu wykladziny a w przedpokoju nagle sa panele:/...nie kupie drugiej wykladziny bo jestem pewna ze ja pochlonie a panele ...modle sie do psiego Boga hihi zebuy mial nad nim piecze:P,fakt moj Drako nauczyl sie sikac szybko na dworze i zadzialaly psie ciasteczka i kulki owsiane z cukrem:)
butow nie licze,skarpet,koszulek nog od łozka hahaha.
weszlam dzis do domu i powiedzialam do drako
-Draniu juz nie bedziesz mial wykladziny heheheheh,a jak ruszysz panele to pojdziesz do dentysty i wyrwie ci wszystkie zeby:)..to oczywiscie byl zart i Drako patrzal jak na wariatke ale pancia se pogadac musi:)bo to jej zostalo heheheh.
Wiesz Zuzka a moze jak on idzie do klatki to tak potem reaguje?Nie wiem bo Drako klatki nigdy nie mial....
Trzymam kciuki za ciebie...bedzie dobrze ,daj mu czas i tak jak napisala Maryhna on ma dopiero pol roczku....na pocieszenie moze to trwac do dwoch lat:))zagon chlopine niech on troche pocwiczy a nie tylko zrzedzi;),do roboty niech widzi ze szkolenie to nie bułka z masłem,tylko wagon wegla do przeciepniecia:)

Zuzka - 20-02-2011, 21:49

nika, nie mogę pochować np. komputera, kabli, mebli, itd. Jeśli chodzi o książki, które pogryzł - leżały na półce, ale zamknięty w sypialni Wedel wszedł na łóżko (czego mu robić absolutnie nie wolno!) i sobie pościągał książki i inne rzeczy. Dlatego też w sypialni go już za sikanie nie zamknę przenigdy. Może tam wchodzić tylko wtedy, gdy sami tam wchodzimy lub idziemy spać (bo Wedel śpi na dywanie koło naszego łóżka).

Maryhna, problem polega na tym, że muszę przy nim posprzątać. Oczywiście na czas sprzątania muszę go zamknąć w klatce, do której wcześniej sam wchodzi na komendę.

Widzi moje zaangażowanie i na dworze szalejemy razem , jeśli jest taka możliwość. Na wspólnych wypadach obydwoje chcemy bawić się z psiutem jak najwięcej. No i jeśli chodzi o respekt głosowy, to Wedel go ma. Także każde "zostaw!" działa.

Ugh... TŻ wczoraj był gotowy oddać Wedla w jakieś inne ręce, bo znów poniszczył sprzęty. Udało mi się go odwieść od tej decyzji i zaproponowałam dłuższe spacery, żeby piesio mniej w domu rozrabiał - zobaczymy, czy to poskutkuje. P. powiedział, że jeśli Wedel będzie niszczył w takim tempie, to nas na niego nie będzie stać i go na serio odda. Czuję, że nie żartuje :pudency:

Jak już pisałam wcześniej - pies na czas naszej nieobecności siedzi w klatce, żeby nie zrównał mieszkania z ziemią.

Jeśli chodzi o sikanie rano - Wedel daje znać tylko po przebudzeniu, że mu się chce. Po prostu piszczy. W dzień ma na to olew - staje i leje gdzie popadnie. Nie wiem, jak mu przemówić do rozumu :confused: Ale plus jest taki, że sika zdecydowanie mniej. Może po prostu dorasta, może czuje, że nie powinien.

Też rozmawiam z Wedlem i to bardzo intensywnie. Często TŻ (Towarzysz Życia ;D ) pyta, czy coś do niego mówiłam, a ja do psa, albo kotów gadam, hehe :haha:

Czytał sporo na temat sikania, rozwalania wszystkiego, co popadnie, itd.

Jaki udział? Zależy o co pytasz. Nieskromnie przyznam, że mój większy, bo spędzam z nim prawie całe dnie, ale P. też się z nim bawi, daje mu jeść, smakołyki, pozwala po sobie deptać, wychodzi z nim na spacery...

[ Dodano: 20-02-2011, 21:54 ]
Shamalli32, nie pocieszyłaś mnie tymi dwoma latami :(
Jak Wedel idzie do klatki, to czeka na coś dobrego do jedzenia. Bo wie, że zawsze coś dostanie. Czy to żwacz, czy jabłko, czy marchewkę, ale zawsze coś :)
Z chłopiną troszkę ciężej, wczoraj musiałam go powstrzymać od myśli na temat oddania psa :cring:

Maryhna - 21-02-2011, 08:33

Trzymam kciuki...
Zuzka - 21-02-2011, 10:11

Dzięki.
nika - 21-02-2011, 13:26

mój pies przegryzł mi 3 zasilacze do laptopa, 3 razy kable do głośników, zabierał się nawet za kabel od kablówki. Zuzka, nie mów, że się nie da pochować, bo się da, wystarczą chęci i odrobina kreatywności ;) kabel można schować w listwę, jak się nie ma takich listew to można przymocować jakoś, położyć większość kabli na biurku, by nie zwisały, zrobić cokolwiek, by nie kusiło psa. jakbym miała aż taki problem z gryzieniem kabli jak jest u was, to chociażby zrobiłabym coś na wzór rękawa do kabli przy kompie i byłoby po problemie ;D
mówisz, że absolutnie mu nie wolno wchodzić na łóżko, a on wszedł. no cóż... skoro nikt nie patrzy i w dodatku zamknęli go za karę, to dlaczego miałby się powstrzymywać przed mięciutkim posłankiem w postaci łóżka? (tym bardziej, że piszesz, że pies śpi na dywanie - więc swojego posłania w sypialni tak naprawdę nie ma). próbuj podążać czasem nie ludzkim, a psim (SZCZENIĘCYM!) tokiem myślenia ;)
jak coś zaczyna gryźć, ty mu to zabierasz, to daj mu coś w zamian do gryzienia, niech się pies czymś zajmie! bo w takich sytuacjach to on głupieje i szuka kolejnej rzeczy którą mógłby sobie
„pociomkać” :)
no i pilnuj malca, ktoś tu trafnie napisał, że z małym psem to jak z dzieckiem - jak jest podejrzana cisza, to znaczy, że coś broi (no, ewentualnie śpi) i to jest święta prawda! więc musisz się na to zwyczajnie wyczulić ;)

w tym temacie napisałam już chyba wszystko co miałam do powiedzenia, więc pozostaje mi już tylko życzyć powodzenia ;)

Zuzka - 21-02-2011, 17:11

nika, yyyh, gdybyśmy mieli własne mieszkanie, to moglibyśmy porobić różne rzeczy, ale jak się wynajmuje, to nie za bardzo można grzebać komuś w mieszkaniu. Kiedyś mieliśmy osłony na kable, żeby koty nie pogryzły, ale dla Wedla to pikuś. A nie wszystkie kable da się pochować. No, ale trzeba by było to zobaczyć, bo bez "wizji" ciężko mówić.

Nie było nas 3 dni, a nie poznaję własnego psa. Tak go rozpuściły moje siostry...

Maryhna - 21-02-2011, 19:05

Dzień dobry, przyszłam Cię pocieszyć. Dziś FADOK zeżarł moje przecudowne gumiaki kolorowe w kółka, za które zapłaciłam sporo pieniędzy, ostatnio pożarł także wieszak z szafy, kapcie mojego lubego a jak mu 2 dni temu kupiłam nowe to nawet 30 minut nie wytrzymały. Ponadto w swoim życiu zdemolował jedną lampę, pożarł kilkanaście razy kabel do laptopa, jednego dnia zjadł po jednym bucie z trzech par butów jesienno -zimowych (wszystkie skórzane i drogie), nie zliczę moich kapci, pięknego drewnianego metrowego słonia, po którym nie ma już śladu, kilku staników, rogu ściany itd.

Połowę strat wyrzuciłam zapewne z pamięci żeby nie dostać załamania nerwowego.
Ale przychodzi potem ten łoś jeden pancerny i gapi się na człeka swoimi ślepiami niczym kot ze Shrecka i jak tu się długo gniewać? :(

Zuzka - 21-02-2011, 19:29

Maryhna, wolę nie liczyć, co zniszczył Wedel, bo to tysiące złotych... :confused: a gniewać się długo nie umiem na niego niestety.
Shamalli32 - 21-02-2011, 19:31

Dzis Drako zniszczyl wykladzine na pietrze w korytarzu:(
Zuzka sama widzisz zes nie sama w swoich zmartwieniach z Wedlem,widzialam przez łzy kolejne rachunki,a finansowo poprostu lezymy:/zebym, przynajmniej dostala wiecej godzin ale niestety;/
Zuzka my tez wynajmujemy i bardzo sie boje co powie nasz wlasciciel:/nie moglismy go wziasc na rozmowe i spytac o te panele bo wtedy zobaczylby ze dziura jest wygryziona,wiec zrobilismy samowolke,panele sa 100 razy ladniejsze niz ta stara wykladzina,wiec mamy nadzieje ze zgodzi sie jak zaproponujemy mu ze wymienimy wszedzie i bedzie bardziej ekonomicznie i czysto:)Trzymajcie za mnie kciuki i łapki bo jak nie to nie wiem co dalej z nami bedzie:(

Zuzka - 21-02-2011, 19:42

Shamalli32, ja trzymam mocno, na spółkę z Wedlem ;D

Dziś od rana szalał, wzięłam go po południu na długaśny spacer, biegał bez smyczy za piłeczką, aż do momentu, gdy zauważył po drugiej stronie torów ludzia. Nie patrzył, czy coś jedzie, po prostu gnał przed siebie i nie pomagały moje wołania, krzyki, że nie wolno i gwizdy... Dobrze, że pociąg nie jechał, bo nie wiem, co bym zrobiła :confused: No i kobieta go złapała, ochrzaniła mnie, że puszczam takiego pięknego psa i szkoda by było, jakby pociąg jednak jechał. Z powrotem wracaliśmy przypięci do siebie. Yyyh! Kiedy on się wreszcie nauczy, że nie wolno mu tak biec? Strachu się dziś najadłam przez tego gamonia. No, ale od 15:30 leży na podłodze i śpi (z przerwą na krótką zabawę, jedzenie i spacer) :)

Wykładziny nie możemy mieć, ani dywanu - już Ci pisałam co z nimi zrobił.

Maryhna - 21-02-2011, 20:13

Ale się psisko chociaż wyszalało :) A nasz Fadoś też nie raz przyprawiał mnie o zawał serca. Raz tak szalał, że wybiegł z ogrodzonej krzewami polany i poleciał wprost na ulice. Na szczęście na przystanku stał autobus i wylądował w środku a wszyscy się zwijali ze śmiechu jak po niego wpadłam jak bomba. I tylko komentowali, że pieskowi się chce na wycieczkę jechać.
bietka1 - 22-02-2011, 00:18

Zuzka, kup linkę treningową (10-15m) i na niej puszczaj chłopaka na spacerach. I koniecznie, do bólu, ucz go przychodzenia na komendę. Jeśli będziesz traciła nad nim kontrolę, to on szybko nauczy się uciekania na spacerach.
Zuzka - 22-02-2011, 10:37

Maryhna, no wyszalał się bardzo, a dziś oczka mu ropieją :confused: nie wiem, czy się nie przeziębił przez te szaleństwa.

bietka1, myślałam nad tym... On przychodzi na komendę, oczywiście, że przychodzi, nawet na dworze, tylko jak przyczai jakiegoś człowieka lub psa wcześniej niż ja, to mogę sobie wołać ile wlezie ;] Dlatego też myślałam o tej lince.

bietka1 - 22-02-2011, 17:03

Zuzka napisał/a:
On przychodzi na komendę, oczywiście, że przychodzi, nawet na dworze, tylko jak przyczai jakiegoś człowieka lub psa wcześniej niż ja, to mogę sobie wołać ile wlezie
to znaczy, że jeszcze dużo pracy przed wami :) . Nie zastanawiaj się, tylko kup linkę i ćwiczcie. Powodzenia ;*
Zuzka - 22-02-2011, 17:29

Kupię linkę i konga, jak tylko będę mieć nadwyżkę :) To już postanowione. Ale na razie musimy sobie radzić bez.
mibec - 22-02-2011, 17:35

Zuzka, do cwiczenia przywolania mozesz na razie uzywac zwyklego sznurka przymocowanego do obrozy - zycze owocnej pracy :)
jkasia - 22-02-2011, 18:41

mibec napisał/a:
zwyklego sznurka przymocowanego do obrozy -
i porób na nim węzełki żeby łatwiej było trzymać lub przydepnąć w razie potrzeby.
Zuzka - 22-02-2011, 19:01

mibec, jkasia, tylko mi powiedzcie jeszcze, czy jak nie będzie chciał przyjść, to mam go przyciągać na siłę? :oh:
jkasia - 22-02-2011, 19:11

Kasta jak nie chce przyjśc to ja po nia ide, zapinam na smycz i odchodze od miejsca gdzie "utknęła". Nie mówie do niej juz nic, nie karze, nie nagradzam po prostu odchodzimy i na nowo skupiam jej uwage. Na "siłe" nie ma sensu, jak nie chce odejść od miejsca gdzie "utknął" to ja Kaście parówke pod nos żeby poczuła i juz idzie wpatrzona we mnie jak w obrazek ;D Ja juz chyba zawsze bede miała kieszenie wypchane jedzeniem bo pomimo, że Kasta sie słucha to zdarzaja jej sie wybryki i nie zawsze chce przyjść jak sie zagoni za innymi psami. A smakołyk to najlepsza "przynęta" na mojego labka.
Zuzka - 22-02-2011, 19:14

No tak, tylko jak mi przeleciał przez te tory za jakąś kobietą, to w locie go łapała... Yyyh! Wracaliśmy już na smyczy i to krótkiej, żeby wiedział, że to nie przelewki. A gdyby stała tam jakaś babcinka o lasce, a Wedel by się na nią rzucił? Masakra... wolę nie myśleć, co 25 kilogramowy szczeniak mógłby jej zrobić.

Aha, a jak leci, to żadne smakołyki go nie interesują niestety :(

jkasia - 22-02-2011, 19:20

Kiedy ucieka jak torpeda to wiadomo, że trudno złapać. Ja sie moge tylko wypowiadac na przykładzie mojej Kasty. Jak ucieka to zaczynam wołać ja takim wysokim, "dzieciecym" głosem i wtedy czesciej zwraca na mnie uwage niz jak krzycze normalnie. Teraz ćwiczymy z gwizdkiem abym sie juz tak nie musiała produkowac jak sopranistka ;D A tak w ogóle jak spuszczam Kaste ze smyczy to mam oczy wkoło głowy i jak tylko zobacze, że Kasta patrzy w czyimś kierunku i czuje że zaraz wyrwie to szybko odwracam jej uwage albo smakołykiem, albo zaczynam biec w przeciwnym kierunku. W ten sposób odwracam jej uwage od każdego przechodnia który nas mija aby Kasta go nie zaczepiła.
Zuzka - 24-02-2011, 13:25

Jeszcze jakby takie sztuczki na Wedla działały, byłabym przeszczęśliwa :-P Ale z gwizdkiem też ćwiczymy :) Na razie w domu, potem gdzieś na odludziu będziemy, a na końcu w miejscach publicznych :greedy:
Shamalli32 - 25-02-2011, 22:27

Witam,troszke mnie nie było...a w tym czasie...po polozeniu nowych paneli Drako wyrzarł druga dziure na pietrze:/zauwazylam ze to miejsce gdzie kiedys nasikal...na razie dziursko jest ogrodzone,bo na kolejne panele musimy uzbierac kase:(

D o Zuzy,jakies zmiany w siuraniu?Jak tak czytalam Zuzko to ja jestem wiecej niz pewna ze w domu Wedel sika ze strachu,ja ci naprawde wspolczuje ,z kazdej strony teror ze psa sie pozbeda...pies czuje kazde napiecie...ja mu wspolczuje...:(

Zuzka - 25-02-2011, 23:11

Shamalli32, Wedel sika sporadycznie już :) Na prawdę rzadko w porównaniu do miesiąca temu ;D

Jeśli chodzi o decyzje P., że go odda - ostatnio mówi to, jak nas nie ma w domu (jak jesteśmy gdzieś na wyjeździe) więc pies tego nie ma jak czuć. Wszystko kończy się szczęśliwie.

[ Dodano: 27-02-2011, 17:32 ]
Muszę się Wam pochwalić! :)

Wedel ostatnio prawie w ogóle nie siusia w domu, sporadycznie co kilka dni mu się zdarzy, ale to już nie jest sikanie ot tak, tylko z zapomnienia :)

Co do gryzienia - mebli raczej nie piłuje :haha: Kupiliśmy mu konga Trixie na dobry początek i jak wyciągnie z niego wszystko, to zazwyczaj idzie spać ;D Ręce jeszcze podgryza, ale już nie z taką agresją, jak do niedawna. Wiem, że jeszcze wiele przed nami, ale jakieś postępy w niedługim czasie mamy zaliczone, więc chyba jest się z czego cieszyć ;D

Dziękuję wszystkim za dobre rady, część poskutkowała, część nie, ale jesteśmy na dobrej drodze :papa:


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group