forum.labradory.org

Psychika i zachowanie - Boi się wchodzić i schodzić po schodach. Co robić?

Bonaq - 30-01-2008, 23:41
Temat postu: Boi się wchodzić i schodzić po schodach. Co robić?
Witam wszystkich !
Problem polega na tym, iż w domu posiadam schody, dotychczas byl na nich dywan, jednak aktualnie postanowilem iz zamiast dywanu beda kafelki, po sciagnieciu dywanow pies przestal wchodzic na pietro, gdzie zawsze dotad przebywal, spal i jadl, teraz sie boi wejsc po schodach i tylko piszczy sugerujac ze chce wejsc, ale sie boi. Co zrobic..... ???

[ Dodano: Sro 30 Sty, 2008 ]
:(

AnTrOpKa - 30-01-2008, 23:52

Hmm.. może spróbuj go zachęcić jakimś super pysznym smakołykiem. Jak postawi łapę chociaż na pierwszym stopniu to bardzo go chwal. A może spróbuj psa zanieść na górę i może szybciej nauczy się schodzić. Musisz go przekonać, że to nic strasznego i że nic złego mu się nie stanie. Tylko nic na siłę, bo się zrazi.
labi - 30-01-2008, 23:58

Ja także uważam, że smakołyki powinny pomóc. Ale cierpliwie, schodek po schodku. Spróbuj i daj znać, jakie efekty :)
Bonaq - 31-01-2008, 00:05

Własnie ze chociaz bardzo lubi smakolyki to w tym przypadku nie pomogaja, wnioslem go rowniez na gore ale bardzo sie bał ( nie wiem skad mu sie to wzielo ) teraz gdy go wolam i do niego podchodze to ucieka zebym przypadkiem znowu nie probowal go wnosic :-> , ale bede probowal dalej ...
labi - 31-01-2008, 00:08

A od kiedy to trwa?
AnTrOpKa - 31-01-2008, 00:21

Bonaq, to faktycznie trudna sytuacja. A kafelki masz gdzieś jeszcze w domu czy tylko na schodach? Może to dla niego coś nowego i dlatego się boi. Albo rozłóż dywan tak jak było i stopniowo odsłaniaj schody. Tak ze jeden schodek odsloniety, reszta przykryta i jak przejdzie kilka razy i sie przyzwyczai to następny odsłoń... itp. Co uważasz o takim pomyśle?
Ola - 31-01-2008, 06:33

AnTrOpKa napisał/a:
Albo rozłóż dywan tak jak było i stopniowo odsłaniaj schody.


Czytajšc pierwszy post Bonaq, o tym samym pomyslałam... i na pierwszy schodek na którym będzie już dywan połóŸ mu jakiœ smakołyk, może sie da na to złapać.

Trzymamy kciuki.

Moni@ - 31-01-2008, 06:43

Ja ma problem zupełnie odwrotny. Odkąd przeprowadziliśmy się na piętro Kola boi się zejść z góry. Wchodzi a właściwie wbiega szybciej niż wiatr przeskakując po 2 stopnie ale zejść ani drgnie. Próbowaliśmy już na smakołyki, zabawki, wszystkiego co nam przyszło do głowy i nic ... musimy ją znosić. W zeszły weekend był u nas w odwiedziny posokowiec Ralf i śmigał po schodach wtą i z powrotem i wyobraźcie sobie za każdym razem, gdy zszedł na dół Kola robiła na górze siku :( mimo, że nie zdarza się jej załatwić w domu. Także myślę, że w naszym przypadku to jakaś poważna fobia. :cring:
Ola - 31-01-2008, 06:45

Moni@, oj biedulka ;* hmm ciekawe skąd takiemu rozbujnkowi co głową mur chce rozbić biorą sie takie fobie.
TO chyba jedyna rzeczk tórej boi sie Kola - prawda???

dewuska - 31-01-2008, 09:44

Bonaq, może TUTAJ i TUTAJ wyczytasz coś co Ci pomoże
monika m - 31-01-2008, 11:06

Witam. Czarna długo bała się wejść na górę (schody są pomalowane ). Piszczała strasznie na dole, niestety musiało to trochę potrwać (ok. 2tygodni) . Staraliśmy się nie zwracać na to uwagi. Kiedy wszyscy byli na górze to po jakimś czasie Czarna doszła sama! na półpiętro. Tam już się uspokoiła i grzecznie leżała. Potem po paru dniach już wchodziła spokojnie z nami.Co gorsza nie mamy jeszcze balustrady, więc psina musi wchodzić nadal ostrożnie, co się udaje.
Czyli według mnie, cierpliwie i bez przymusu a sama wejdzie.
Powodzenia

Madzia - 31-01-2008, 11:09

To ja mam problem z Atena :( , nie chce zejśc po schodach. Dom mamy z poddaszem . Do domu wchodzi i zchodzi bez problemu a na poddasze wyjdzie i nie chce zejsc :cring: Jak była mała to ja znosilam na rekach , ale teraz nie dam rady. Probowalam ze smakolykami, zapielam ja na smycz i w ogole chyba wszystkiego probowalam i nic :cring:
Moni@ - 31-01-2008, 11:29

Ola, Prawda jedyna ... ale i upierdliwa bardzo :)
Madzia, nie dość że wyglądają jak biźniaki z jedego jaja to jeszcze fobie takie same ... SZOK !!! ;D

Madzia - 31-01-2008, 13:32

;D ;D ;D


Niestety u nas ten problem jest dosc powazny :( jestem bezradna :cring:

inkapek - 31-01-2008, 15:10

A moja Neska to wchodzi i schodi po schodach ale uwaga...tylko przy ścianie. Gdy schody mają tylko stalowe balustrady ona po nich nie wejdzie(byłam u znajomej która ma poddasze i jej pies śmigał, Neska natomiast czekała aż on do niej zejdzie). Bądź gdy jedna strona to ściana a druga to balustrada, to trzyma się przy scianie. Nieraz musiałam prosić sąsiadów którzy chcieli nas przepuścić żeby jednak przeszli na strone balustrady a nie ściany bo wtedy Neska satała tak długo na dole aż zwolniło się miejsce przy ścianie. Ja jednak nic z tym nie zrobiłam bo to nie jest dla mnie ogromne obciążenie i wiem że strona ściany musi być wolna dla niej a ja idę zasłaniając jej widok balustrady.
Ola - 31-01-2008, 15:32

inkapek, jak spryciula z Neski ;-) )
inkapek - 31-01-2008, 17:25

Ola napisał/a:
inkapek, jak spryciula z Neski ;-) )


No a jak ma to po pańci :D

Ryniu - 31-01-2008, 17:47

Enzo schodzi i wchodzi na schody przy samej ścianie jak Neska :) (muszę przepraszać tych co z góry schodzą :) ). Jedna rada, nie róbcie nic na siłę, żadne ciągnięcie na smyczy, to tylko bardziej zniechęca - jeśli próbowaliście tak, to czeka was ciężka praca nad tym problemem. Odwiedzajcie z pieskami publiczne miejsca gdzie są schody (dworce, przejścia podziemne, kładki nad jezdnią)
Moni@ - 31-01-2008, 17:55

Ryniu, właśnie siedzieliśmy z Adim godzinę na trzecim schodku. Najpierw rozwinęliśmy dywan na schody, potem położyliśmy smakołlyk na krawędź początka schodów - wzięła. Potem położyliśmy na pierwszy schodek Kola ani drgnęła tylko się na nas patrzyła i szczekała. Jak wzięłam smakołyk na rękę i umieściłam milimetr poniżej początka schodów wyciągnęła tylko na maksa język. Nawet boi się schylić leciutko w stronę schodów :cring: Nigdy bym nie wpadła żeby ją zmuszać ;*
Ola - 31-01-2008, 18:01

Moni@ napisał/a:
Nawet boi się schylić leciutko w stronę schodów


Oj Moni@ bidulka, aż mi sie smutno zrobiło jak to przeczytałam. Znam Kolę jako radosną, żywiołową kluskę i musi to być dla niej ogromna trauma skoro nie może sie przemóc.

Trzymam kciuki za Kolę i za Waszą cierpliwośc;-))

Moni@ - 31-01-2008, 18:03

Ola, Dziękujemy :) Będzie dobrze :) Musi być !
monika m - 31-01-2008, 21:05

Moni, a spróbujcie położyć kawałeczki kiełbasy o intensywnym zapachu blisko ściany i na każdym schodku. Potem iść na górę nie zwracając na nią uwagi. Odczekać z godzinkę, od czasu do czasu ją tylko wołając, ale nie za często. Nie schodźcie do niej przez tą godzinkę. Pies może nie będzie czuł presji a chęć zjedzenia czegoś dobrego co nie je na codzień weźmie góre.
dewuska - 31-01-2008, 21:13

Moni@, Madzia poczytajcie tematy, do których dałam linki na pierwszej stronie
inkapek - 31-01-2008, 21:58

Ryniu to mnie pocieszyłeś. Dobrze wiedzieć że jest ktoś z psem o takiej samej 'fobi' jak moja klucha. Ale mi to naprawdę u niej nie przeszkadza. Jak proszę ludzi o przejście na drugą stronę(zazwyczaj muszę wyjaśniać dlaczego :D ) to słyszę...'ale mądry ten pani pies' :lookdown:
Moni@ nic na siłe. Poczytaj to co ci podesłała dewuska.

Jola - 01-02-2008, 21:49

Inkapek, Ryniu - To witam w klubie !! Tara śmiga po schodach ale tylko przy ścianie - potrafi się nawet przepychać , żeby wypracować sobie miejsce! W domku wygraliśmy przez ciekawość i łakomstwo suni - my na górze ze smakołykami i zabawką "śmieszkiem" a ona na dole. Krótkie wołanie i czekanie bez zwracania uwagi na popiskiwanie. Sama przyszła ! z zejściem nie było problemu - śmigała szybciej niż światło!! :D
Ryniu - 01-02-2008, 22:48

Jola napisał/a:
potrafi się nawet przepychać , żeby wypracować sobie miejsce!

Przepychanie to mało, dzisiaj sąsiad przechodził prawie na czworakach pod smyczką. Jeszcze nie udało się nikomu minąć Enzo od strony ściany :)
Jola napisał/a:
Inkapek, Ryniu - To witam w klubie !!

Znaczy to normalne :) nie jestem sam :)

Jola - 02-02-2008, 20:01

Przecież tutaj nikt nigdy nie jest sam Ryniu!! :-P
dewuska - 03-02-2008, 00:30

Ryniu napisał/a:
Enzo schodzi i wchodzi na schody przy samej ścianie jak Neska :) (muszę przepraszać tych co z góry schodzą :) )

TUTAJ i na ten temat udało mi się coś wyszpreać :)

Moni@ - 04-02-2008, 06:43

dewuska, dziękuję za wyszukanie tematów, spróbowaliśmy wszystkiego i nic - jak nie schodzi tak nie schodzi :( . Zostało nam tylko jedno - dać jej czas aż zapomni. Jak narazie jesteśmy ją jeszcze w stanie nosić :)
Ola - 04-02-2008, 07:13

Moni@, spokonie, pies moich tesciów ten wielki amstaff tez nie wchodzi na pięterko... Holly i Astra biegają po schodach a On czeka na nich na dole ;-) )

Ale może Koli to rpzejdzie. Trzymamy kciuki. A może jak przyjedziemy do wAs to Holly jej pokaże jak schodzić po schodach ;-) )

inkapek - 04-02-2008, 10:45

Hmmm czyli jest nas już troje ;D . Neska czasami robi tylko przepychanki, ponieważ ja jestem szybsza w poproszeniu o przejście na tą mniej dla niej ważną stronę :-P

[ Dodano: Pon 04 Lut, 2008 ]
Na początku myślałam że ona ma poprostu lęk wysokości, hmm ale na balkon wchodzi...ojej ale siada i tak przy ścianie i na ten balkon też przy śncianie wchodzi... :confused: Czyżby to był jednak lęk wysokości. Zastawiałam jej miejsce przy ścianie to i tak czekała aż sobie pójdę 8)
Dewuska dzięki za link :)

dewuska - 04-02-2008, 11:24

Moni@ napisał/a:
spróbowaliśmy wszystkiego i nic

musicie dać jej czas to przecież nie stanie się z dnia na dzień... małymi kroczkami, powolutku, nie na siłę do przodu :)
inkapek, nie ma sprawy... nie wiem czy się przyda, ale zawsze to coś nowego ;)

inkapek - 04-02-2008, 11:29

Cytat:
inkapek, nie ma sprawy... nie wiem czy się przyda, ale zawsze to coś nowego ;)
[/quote]
Dokładnie. :)

Lorena - 03-03-2008, 21:35

hmm czy Lora się boi chodzić po schodach to nie wiem bo nie chodzi :) ale wiem na pewno, że ogromnie boi się wejść do klatki schodowej :/
Moni@ - 20-03-2008, 10:01

Dobre wiadomości będą :)
Kola zwalczyła swoją fobię :) trochę to nas kosztowało, ale co tam ... Problem rozwiązaliśmy w ten sposób, że na każdy schodek kupiliśmy taki przyklejany dywanik. W dniu przyklejenia dywaników Kola pokonała swój strach. Adi pomagał jej tylko na początku stawiające jej przednie łapki na pierwszym schodku i dalej szła już sama. Najfajniejszy był moment jak byliśmy na dole i Kola poraz pierwszy zeszła zupełnie sama. Odwróciliśmy głowy patrzymy a ona idzie ... normalnie się wzruszyliśmy oboje :-P Kamień z serca :)

inkapek - 20-03-2008, 11:07

Jupi super wieści ;*
Gratulacje dla Koli no i dla was :)

Bora - 20-03-2008, 12:20

Moni@, brawo ;D
Moni@ - 20-03-2008, 13:23

Dziewczyny dzięki :P Mam nadzieje, że nasz przypadek pomoże może kiedyś komuś rozwiązać podobny problem :)
AnTrOpKa - 20-03-2008, 13:53

Moni@, supeeer :) !! Dzielna Kola !! :haha:
Salerno - 20-03-2008, 14:08

Gratulacje dla Was :)
Magda - 20-03-2008, 14:23

Rodi wchodzi na schody w domu bez problemu z zejściem bywa różnie. Czasami schodzi a czasami szczeka ,żali sie i nie zejdzie, trzeba go przekupi i ośmielic.Zawsze musi miec włączone światło jak schodzi.To są schody zabiegowe.
Bywało i tak że trzeba go wnieśc.Jak schody maja prześwit i sa dośc wysokie jest problem.
Jak zdecyduje sie wejśc na takie schody to wyglada to niesamowicie.Idzie tak nisko że prawie sie czołga. Serce boli ale on jest taki cięzki że jest problem aby go wnosic.Czekamy cierpliwie az sie ośmieli.

iness8@o2.pl - 20-03-2008, 14:31

Moni@ gratulujemy :)
Jola - 20-03-2008, 16:19

Brawo!! Powoli, małymi kroczkami i ani się człowiek ( i pies) obejrzy - a tu sukces!!
Ola - 21-03-2008, 06:59

Moni@ super wieści ;-) ))
Kolejny mały problem z Waszych głów ;-)

labi - 22-03-2008, 21:46

Moni@ napisał/a:
:-P Kamień z serca :)
Rozumiem, że Kamień Pomorski :)
AnTrOpKa - 23-03-2008, 01:15

labi, nie widzę innej mozliwosci ;] ale powinno byc nie "z serca" tylko "w sercu" :P
curses - 27-03-2008, 09:58

ja też miałam taki problem, mieszkam w bloku i to na 4 piętrze a nie mam windy, rzez jakiś czas jak nasir był mały to go nosiłam, a potem powllutku z nim szłam po schodach, na kazdym półpietrze go głaskałam, albo stawałam na końcu schodów z kwałkiem drożdżówki lub czegoś dobrego i Nasir po to przychodził :) potem co piętro była nagroda a na końcu przy samych drzwiach a teraz wchodzi i schodzi sam bez problemu
Lorena - 27-03-2008, 10:01

Ja próbuję powoli z Lorką po parę schodków iść, tak żeby się potem nie bała ich. Staram sie przy przekonywaniu jej nie używać smakołyków, mówię do niej, wołam i jak tylko zrobi krok " dobry piesek, mądra sunia" itp itd, i muszę przyznać że skutkuje :) na początku nie chciała w ogóle iść, ale potem już szło :)
inae - 17-11-2008, 15:27
Temat postu: Szczeniak i schodzenie po schodach
Kiedy wasze pieski zaczęły same schodzić ze schodów?
novati - 17-11-2008, 15:33

http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=350 zapraszam do przeczytania tego tematu :papa:
inae - 17-11-2008, 15:38

dzięki, ale niestety nie dowiedziałam się zbyt wiele ;-)
novati - 17-11-2008, 15:47

Jeśli chodzi o nas to wnosiliśmy Chrupka do czasu gdy nie mogliśmy go unieść czyli jak najdłużej w wieku 4 miesięcy staraliśmy się aby nie skakał sam po schodach
Lorena - 17-11-2008, 17:04

Lorke przestałam nosic jak miała 4 miesiące, było mi już za ciężko na 3 piętro:/
Szyszunia - 17-11-2008, 17:13

Bonus wchodzi sam na schody (jak tylko zdążę go złapać, zanim to zrobi to wnoszę go sama). Natomiast sam nie schodzi. Podejrzewam, że się jeszcze boi, bo mamy bardzo stromo. :-P
gwiazdka - 17-11-2008, 17:18

ja tez swoja nosilam tak do 5 miesiaca... my mieszkamy w domku klatki nie mamy...ale za to w domu sa strasznie strome schody... angielskie... idzie sie na nich zabic..nie raz ja bym spadla... moja sunia sie bala tych schodow takze sama nie schodzila...wejsc weszla ale nie chciala zejsc... zreszta balam sie o stawy..takze ile moglam tyle czasu ja nosilam ;)
Szyszunia - 17-11-2008, 17:23

[quote="gwiazdka"]...ale za to w domu sa strasznie strome schody... angielskie... idzie sie na nich zabic..nie raz ja bym spadla... quote]
U nas dokładnie to samo :-P Ja nie wiem, dlaczego Angole takie schody robią. Ja kiedyś zjechłam z samej góry, bo ktoś (czytaj mój ukochany) kapciochy zostawił no i miałam małą przejażdżkę :D :D Dupsko mnie przez 3 dni bolało :D :D

gwiazdka - 17-11-2008, 17:29

:D hahaha no to wiesz cos na ten temat ;) ... a psiaka macie z uk ? :)
Szyszunia - 17-11-2008, 20:49

Tak, kupiliśmy go tutaj. Mały anglik :-P
zaradna - 17-11-2008, 21:21

U nas Elmo tez był noszony do 4 miesiaca
inae - 17-11-2008, 21:38

dzięki za odpowiedzi. ja już nie dawałam rady go nosić, więc musiał zacząć sam schodzić (wchodził już wcześniej). trochę się tylko bałam, ze to może za wcześniej, ale okazało się, że nie ;-) dzięki
gwiazdka - 18-11-2008, 00:02

Szyszunia napisał/a:
Tak, kupiliśmy go tutaj. Mały anglik :-P


to tak jak nasza ;) z manchesteru pochodzi hehe

Szyszunia - 18-11-2008, 12:29

gwiazdka napisał/a:
Szyszunia napisał/a:
Tak, kupiliśmy go tutaj. Mały anglik :-P


to tak jak nasza ;) z manchesteru pochodzi hehe

No to miastowa dziewucha jest :-P :D Nasz Bonusek urodził się w małej wiosce niedaleko Cambridge.

Goha_lab - 18-11-2008, 14:47

Szyszunia napisał/a:
Cambridge

Moja siostra tam pracowała, śliczne miasteczko.

zaradna - 18-11-2008, 14:57

ja wogule bym chciała kiedyś Anglie zobaczyć :D
kasiula_86 - 18-11-2008, 15:42

my bylismy w londynie przez dwa lata
Szyszunia - 18-11-2008, 16:59

kasiula_86 napisał/a:
my bylismy w londynie przez dwa lata

A macie jakiś swój epizod w serialu "Lonyńczycy"? :-P :-P

kasiula_86 - 19-11-2008, 18:34

hehe
wilk - 19-11-2008, 21:45

Nadia dość szybko nauczyła się chodzić po schodach jednak hodowca twierdził żeby ją nosić do 6 miesiąca
Marrllena - 26-04-2009, 15:36

Mam problem z Bombelkiem... Ogolnie w domku gdzie mamy pokoje sa schody kaflowe i jest oki, smiga z gory na doł, zejscie na plaze tez jest po schodach i nie ma z nimi problemu pomimo ze maja przerwy,sa drewniane,u mojego TZ tez nie ma problemu ze schodami ALE w nowym domku(mielismy przebudowe naszej chatki) mamy schody drewniane, z przerwami i Bombel jak ognia boi sie po nich chodzic... Stawia przednie łapy na pierwszym schodku i to koniec... jak wchodzimy na gore to szczeka piszczy itd. Nie wiem jak mam go przekonac. Smaczki nie działaja, wniosłam go to pozniej musialam znosic (ale była obraza na mnie). Naprawde skonczyły mi sie juz pomysły :( . Pomocy... :(

PS. rozłozenie dywanu odpada bo mamy je zawiniete ( cos jak "L" )

sopel - 26-04-2009, 23:17

daj mu czas na przyzwyczajenie sie i pozwol mu sie samemu z tym zmierzyc, ja np. Fuksa jak bał sie wchodzic po schodach to wnosiłem i wpolowie zostawiałem na lince zeby nie schodzil tylko wchodzil i potem nagroda. mineło troche czasu a Fuks nie widzi problemy zeby leciec prosto do domu i do midek ;)
mlena - 04-01-2011, 17:31
Temat postu: problem ze schodami
dotąd nosiliśmy naszego psiaka ale niestety coraz ciężej mieszkamy na 2 piętrze i córka już nie daje rady nawet znieść naszego Bluesa , wchodzi po schodach bez problemu natomiast o zejściu nie ma mowy boi się panicznie podejść nawet do krawędzi schodów próbowałam smakami go zachęcić ale nie udało się podkula ogon ucieka i zapiera się strasznie

co robić bo psiak przybiera i największy problem jest wtedy gdy chce wyjść razem z nim i dzieckiem muszę chodzić z nimi na zmianę a nie mogę zostawiać dziecka samego w domu na dłużej więc kiedy jesteśmy sami to jest to spory problem
na razie mąż wypoczywa w domu i muszę w tym czasie jakoś zadziałać

mibec - 04-01-2011, 17:39

mlena, tu jest podobny temat: http://forum.labradory.or...bf18670eb47a86a
effcyk - 04-01-2011, 17:44

hmm ja uparcie wypróbowałabym jeszcze 2 sposobów.
1. jesteś na dole - pies u góry , bawisz sie na dole powiedzmy piłką zachęcając młodego aby zszedł do Ciebie i bawił się z Tobą.
2. jesteś na dole - baa nawet usiądż na podłodze przy schodach - pies u góry , zobaczymy jak długo tam wytrzyma sam, widząc człowieka na dole do którego może się przytulic i sie z nim pobawić :-P - warunek , musi być cała rodzina na dole. Nie może być tak, że jesteś na dole przy schodach, pies na schodach - wołasz go a koło niego kręci się mąż lub córa - wtedy będzie miał koło siebie człowieka i będzie miał w nosie to , że jesteś na dole i go wołasz.
Albo cała rodzina musi być na dole, albo Ty jedna jedyna, a reszta rodziny poza domem.
Wymyśliłam jeszcze coś - jeśli Blues lubi inne psiaki , zaproś kogoś kto ma pieska do domu - stańcie pod schodami , a zadaniem Bluesa będzie zejście po schodach ( jeśli lubi towarzystwo innych psów, napewno będzie kombinował, żeby do psa zejść) , nagrodą za zejście samodzielne po schodach, będzie zabawa z innym psem

kozung - 04-01-2011, 17:47

mlena, my też mieszkamy na 2 piętrze. na początku nosiliśmy Bona, bo panicznie bał się schodzić - był zbyt malutki. Jak już podrósł, to lał na klatce schodowej już na 1-2 stopniu ;] pisałam o tym w innym temacie..
teraz sam już zbiega, ale trochę nas to kosztowało. Jeszcze do niedawna trzeba było wołać na każdym półpiętrze, cmokać, zachęcać smakołykami i piłeczką - zejście na dół trwało wieki.. Z wiekiem minęło - teraz sam chętnie zbiega. Nie wiem czy powinnam wiązać fakty, ale Bono pierwszy raz zbiegł po stromych schodach, lakierowanych i z ostrym zakrętem jak byliśmy u rodziny - pogoń za kotem :lookdown: od tamtego momentu robi to bez problemu. Myślę więc że potrzeba trochę cierpliwości, a sam się nauczy że opłaca się schodzić.. Bynajmniej u nas podziałało. :)

oleska2803 - 04-01-2011, 17:48

ja ze Snickersem miałam na początku podobny problem, że bał się schodzić, pomogło kładzenie smaczków na każdym schodku i nie reagowanie na piski tylko spokojnie czekanie aż zejdzie, długo to trwało ale wreszcie się przekonał, pomogło również jak raz pojechaliśmy do babci i tam jest mały piesek kundelek i Snickers chcąc się bawić musiał za nim po schodach zejść i zszedł bez smaczków sam za tym pieskiem. Spróbujcie najpierw od ostatnich schodków nie od samego początku, np ostatni schodek, dwa ostanie schodki itd i smaczek za każdy pokonany schodek
matipietrzak96 - 04-01-2011, 18:16

mój Maks nie chciał wchodzić po schodach , ale nie stosowalem smaczkow, tylko na dole go odpianlem ze smyczy i wchodzilem na gore wolajac go ... wiem, okrutna metoda - teraz juz umnie wchodzic
mlena - 04-01-2011, 18:17

on się panicznie boi podejść nawet do krawędzi przytula się do ściany poprosiłam dzisiaj sąsiadkę idąca ze swoim an spacer o pomoc myślałam ,ze pobiegnie za jej psem ale nie udało się :confused:

mibeck przepraszam za spam nie widziałam tamtego tematu

oleska2803 - 04-01-2011, 18:28

spróbujcie nie zaczynać od samej góry schodów, postaw go jeden schodek przed końcem i niech z niego zejdzie, a potem co raz wyżej i wyżej
Labradore - 04-01-2011, 18:38

oleska2803 ma racje, spróbujcie tego :) Najlepiej postawić go na 2-3-4-5 schodzie i zaprosić by zszedł. Z czasem , stopniowo zwiększaj ilości schodów.
Blues jest zaledwie 1 m-c starszy od Luny, wiem jak to jest ze schodami, niestety :| . Taka ilość schodów go po prostu przeraża i nie dziwie sie mu. Taki malec :< . Moja miała zwyczaj wchodzenia na piętro (ja w domku mieszkam) i zamiast normalnie schodzić to zaczynała ujadać. Jak ktoś ją chciał ściągnąć to zwyczajnie uciekała. Teraz wystarczy dźwięk otwieranej lodówki, nagroda za komende "chodź" i jest spokój ;D

mlena - 04-01-2011, 18:54

próbowałam, kładłam go na środku schodów miał 4 do pokonania była panika i ucieczka na górę
Labradore - 04-01-2011, 19:04

a na 2 próbowałaś? :haha:
mlena - 04-01-2011, 19:37

na każdym jak się go nie postawi ucieka do góry na dół nie chce nawet 1 schodka zejść :(

no nic będziemy co dziennie próbować zrobił postęp podszedł do krawędzi schodów więc jest nadzieja

oleska2803 - 04-01-2011, 19:38

spróbujcie z jednego i najlepiej jakby ktoś mu blokował ucieczkę na górę, ale nie zmuszał go do zejścia i cierpliwości nic szybko nie da się osiągnąć, może postawcie miskę z jedzeniem, przed obiadem jak będzie chciał dostać to ten jeden schodek zejdzie
effcyk - 04-01-2011, 21:27

mlena napisał/a:
on się panicznie boi podejść nawet do krawędzi przytula się do ściany poprosiłam dzisiaj sąsiadkę idąca ze swoim an spacer o pomoc myślałam ,ze pobiegnie za jej psem ale nie udało się

hmm zróbcie jeszcze tak. Kiedy sąsiadka przyjdzie z psem - spuśćcie tego psa - niech pies pobiegnie na góre do Bluesa, trochę go tam poszturcha do zabawy, a potem zawołajcie je na dół - może jak ten pies sąsiadki zbiegnie na dół po schodach, to Blues pobiegnie za nim. Może to nie nastąpić od razu, poproś sąsiadke o kilka takich wizyt z jej psem w ciągu tygodnia - Blues w końcu się przełamie. Trzeba próbować wszystkiego. Powoli ale się nauczy.

Labradore - 04-01-2011, 21:43

effcyk, wątpie żeby się udało... tutaj trzeba tylko poczekać. Urośnie ciut to sie przełamie :)
Madziuja - 05-01-2011, 11:37

U nas było podobnie.Ze wzgledu ,że mieszkamy na mega parterze i nie mamy ani jednego schodka do domu Kenzo jak był malutki nie widział nigdy schdów.Jak skończyla mu sie kwarantanna pojechaliśmy do moich rodziców,którzy mieszkaja na 2 pietrze.Tu sie zaczeło...nie było nawet mowy o tym zeby sam wszedł chociaz na jeden schodek.Wnosiliśmy go przez pewien czas uparcie.Kenzo baaaardzo pokochał moich rodziców-tata ciagle sie z nim bawi i droczy,mama-daje smakołyki.Po jakimś czasie Kenzo zaczął kojarzyć,że tam na gorze czeka mizianko i smaczki i teraz już leci tak szybko po schodach ,że nie jestem w stanie go dogonić....więc może faktycznie trzeba jakiegoś silnego bodźca aby sie przekonał i Twój ''maluszek'' trzymam kciuki aby się przełamał.
nata - 05-01-2011, 11:57

Labradore napisał/a:
Urośnie ciut to sie przełamie

nie sądzę. Jezeli teraz się go nie nauczy, nie pomoże mu zrozumieć że schody to nic złego, to sam na pewno z tego nie wyrośnie. Pola też nie chce wchodzić na każde nowe schody, mimo że mieszkamy na 4 piętrze i z tymi"naszymi" nie ma problemu, ani nigdy nie było. Ale u mojego TŻ w domku były schody na piętro i już nie wiedziała co zrobić. Smaczek na każdym schodku i pomogło :-P Sama się przekonała że może po nich spokojnie stąpać i później już nie miała oporów.

effcyk - 05-01-2011, 11:58

Labradore napisał/a:
effcyk, wątpie żeby się udało... tutaj trzeba tylko poczekać. Urośnie ciut to sie przełamie

moim zdaniem, zawsze można spróbować. Juz nie jest taki malutki . Mój Nestor jako szczeniak przed odebraniem, mieszkał w bloku - nigdzie nie wychodził , schodów nie znał.
U mnie w domu schodów jest mnóstwo i mimo, że go nosiłam zaraz jak go odebrałam a miał 9 tygodni, już berbeć niespełna 3 msczny, sam śmigał mi po schodach - uciekał np. z pokoju do kuchni, która jest piętro niżej, dlatego musiałam go w pokoju zamykać. Oczywiście od razu dałam mu się zapoznać ze schodami, po przyjeżdzie do domu - pod moim okiem zszedł sobie sam kilka razy - początkowo niepewnie, potem juz całkiem dobrze, żeby sie przyzwyczaił, a ogólnie poza tymi kilkoma jego zejścami po schodach, był noszony do 4 msca. Potem przestałam go nosić ze względu na jego gabaryty i ze względu na to, że wiedział już co to schody - jak po nich wchodzić i schodzić. Psiaka od razu trzeba przyzwyczajać do takich rzeczy - non stop noszony, bez możliwosci zapoznania sie samemu ze schodami, aby mógł pod naszą opieką zejść z kilku schodków i wejść na nie z 2 -3 razy jako mały 2-3-4 miesieczny piesek, potem robi problemy z zejściem/wejściem po schodach, jako już gabarytowo większy podrostek - i problem mamy gotowy.
Pies głupieje, bo całe jego dotychczasowe życie polegało na noszeniu go, nie miał kontaktu ze schodami i nie wie co robić. On nie rozumie, dlaczego człowiek nagle przestał go nosić ze sobą na rękach, tylko zostawia go samemu sobie.
Moim zdaniem tu był zrobiony błąd od początku, że pies nie został przyzwyczajony do użytkowania schodów - no ale teraz to już po fakcie. Wielu ludzi nosi pieski do określonego msca życia, nie zapoznając i nie przyzwyczajając psa do tego jak "użytkuje " się schody - pies dorasta, problem lęku zostaje.

nata - 05-01-2011, 12:05

effcyk napisał/a:
Moim zdaniem tu był zrobiony błąd od początku, że pies nie został przyzwyczajony do użytkowania schodów - no ale teraz to już po fakcie. Wielu ludzi nosi pieski do określonego msca życia, nie zapoznając i nie przyzwyczajając psa do tego jak "użytkuje " się schody - pies dorasta, problem lęku zostaje.

Zgadzam się.
My też Polę nosiliśmy do któregoś tam miesiąca ze względu na stawy, ale zawsze ostatnie półpiętro, lub chociaż kilka schodków musiała wchodzić sama. Pomalutku, powolutku, ale nie było problemu :)

anna3678 - 05-01-2011, 13:42

Nasza Luska rowiez ma stracha przed wszystkimi obcymi schodami, na dworze zawsze znajdzie sciezke ktora moze schody ominac ale do domu musi niestety po schodach na drugie pietro zasowac, teraz pieknie chodzi w gore i w dol ale cyrk byl straszny. Najpierw nauczyla sie do gory chodzic, bez smyczy, szlam za nia i mowilam prawa nozka , lewa nozka idt... a po osiagnieciu pieterka smaczek i wielka pochwala, po kilku tygodniach zalapala. Ze schodzeniem bylo gorzej, nie podchodzila do krawedzi trzesla sie i stawala na lapciach zeby ja na rece wziazc i zniesc. Schodzic miala rowniez bez smyczy. Kiedys zalozylam jej szeleczki i wyszlysmy, przed schodkami zapielam smyczke i zeszlam 2 schodki, nie chciala isc, pociagnelam ja lekko tak ze przednie lapcie oparly sie na schodkach i dalej juz poszlo, zeszla na sam dol jak blyskawica na rozstawionych lapach ale zeszla. Trwalo kilka dni nim zalapala ze to nic zlego ale teraz pieknie schodzi i nauczyla sie jednego, nie zejdzie ze schodow dopoki nie jest zapieta na smyczy. Kazde obce schody to cyrk, musimy od nowa zaczynacz, nozka za nozka do gory a na dol na szeleczkach badz obrozy ze smycza, nie mamy innej rady. Po kilku razach jest juz dobrze. Zyczymy powodzenia!
kluszczonka - 08-01-2011, 20:52

A już myślaam , że jetem osamotniona w temacie ,a tu proszę. Mój Marey też nie umie schodzić ze schodów, wchodzi bez problemu, nawet mu sie to podoba, ale schodząc zapiera sie, nie idzie.Kiedyś zszedł parę schodów, i potem dał dyla na górę. Fakt , że go nosimy bo jak tylko wyjdzie na klatkę od rau sika , a nwet zdażyło mu sie zrobić kupę na wycieraczkę sąsiadów. Zaznaczam ze wychodzę z nim często mimo to i tak zawsze lubi siknąc na klatce. Stąd go nosimy i teraz nie chce schodzić sam na dół. Spróbuje tych wszytkich metod o których piszecie, bo robi sie coraz cięższy.
optim - 25-03-2011, 10:31
Temat postu: Chodzenie po schodach
Witajcie ;)
Mam takie pytanie, od niedawna mam labka, ma teraz 10 tygodni. Szef mojego brata opowiadał, że jego sąsiedzi którzy też mieli labradora dostali od weterynarza polecenie, żeby do 6 miesiąca go nosili po schodach aby chronić jego stawy...czy to prawda?

Ewelina - 25-03-2011, 10:34

optim, Tak! Ja swoją nosiłam po schodach, żeby nie obciążac jej stawów. Jeżeli masz tyle siły to noś psiaka, ale gdy już nie dasz rady to wiadomo powolutku niech idzie sam. Trzeba pamiętac, że laby szybko rosną i w wieku 6 miesięcy niektóre ważą już więcej niz 20kg.
optim - 25-03-2011, 10:38

To nie jest problem, już większe ciężary się nosiło :) po prostu wolałem się upewnić, żeby nie narażać malucha na jakieś późniejsze problemy :)
dominika92 - 25-03-2011, 10:40

ja nosiłam do 4,5 miesiąca, potem nie dawałam już rady, ale dłużej znosiłam bo to ważniejsze, wcześniej pozwoliłam jej żeby sama wchodziła, żeby potem też nie było tak że nie umie wchodzić po schodach ;D
Chelsea - 25-03-2011, 10:52

Moją Chelsea wnosiłam do 4 miesiąca ( ważyła ok 17-18kg) już nie dawałam rady na 4 piętro kluchy nosić, potem była nauka chodzenia po schodach :-P
kasiek - 25-03-2011, 10:55

mojego Semira wnosilam i znosilam z pierwszego pietra prawie do 5 miesiaca pozniej juz nie mialam sily :D
optim - 25-03-2011, 10:55

My z bratem robimy tak, że pozwalamy maluchowi wchodzić po pierwszych, najkrótszych schodach(mają 6 stopni) a dalej to już na ręce i do góry, mieszkamy na pierwszym piętrze, więc nie jest tak źle...
mibec - 25-03-2011, 12:01

optim napisał/a:
pozwalamy maluchowi wchodzić po pierwszych, najkrótszych schodach(mają 6 stopni) a dalej to już na ręce i do góry
moim zdanim bardzo dobrze robicie, bo pies nauczy sie chodzenia po schodach, a przez te kilka stopni az tak bardzo stawow nie obiazy. Pamietaj zeby piesek chodzil spokojnie na smyczy, nie powinno sie pozwalac na szalenczy bieg po schodach :)
nehcio - 25-03-2011, 13:07

U mnie sytuacja wygląda tak że Fado trafił do nas jak miał 3 miesiące, 3 tygodnie temu i nigdy nie był na spacerach pierwsze wyjście wyglądało tak że zjechaliśmy windą z 2 pietra i jest do pokonania 8 schodków nie chciał zejść ani wejść był noszony jakieś 3 dni w których w trakcie zachęcałem go smakołykiem żeby wszedł na początku pokonywał 2 schodki i piszczał,bał się, ze schodzeniem było tak samo a pierwsze wyjście na dwór to była żaba i ze strachem obserwowanie co się dzieje :D mieszkamy na 2 pietrze mamy windę zjeżdżamy na dół a 8 stopni pokonuje już bez żadnego problemu wydaje mi się ze nie zaszkodzi mu 8 schodków :) co innego jak by miał wejść na 4,6 czy 10 piętro wówczas bym się nad tym zastanawiał żeby go nosić, w sumie nie pytałem swojego weterynarza o to 9 mam wizytę podpytam i na pewno napisze :haha:
margot - 25-03-2011, 17:33

a ja mieszkam na parterze więc nie jest tak źle bo pies ma do pokonania 9 schodków. wchodzi ładnie, ale z zejściem jest problem, póki co sie boi. wiec go znoszę. zobaczymy jak będzie później. :-P
rjakzaba - 25-03-2011, 20:41

Dobrze wiedzieć :P
Bo Sander boi się schodów strasznie (a mam jakieś 20 schodków na piętro) ciągle go znoszę i wnoszę :P
Jak będzie duży to ja tam go uniosę ale gorzej z moja dziewczyna bo 20-30kg po tych schodach ciężko.

marta0801 - 28-03-2011, 09:47

my mieszkamy na 2-gim pietrze i nadal wnosimy i znosimy kluske,narazie dajemy rade ale chyba juz nie dlugo :haha:Hades potrafi wejsc po schodach(jakies 6 schodkow),ale o zejsciu nie ma mowy. :D
donia457 - 28-03-2011, 22:16

ja tez moje kluski wprowadzam po 6 malych stopniach a pozniej na raczki i do gory,naszczescie mieszkam na 1 pietrze
wonka0 - 29-03-2011, 00:33

donia457 napisał/a:
ja tez moje kluski wprowadzam po 6 malych stopniach a pozniej na raczki i do gory,naszczescie mieszkam na 1 pietrze


My naszego też nosiliśmy.Mieszkamy w domku.Pokój mamy na piętrze - 15stopni.Bruno wchodził na kilka stopni,i płakał,bo już ani w górę ani w dół nie umiał :D Trzeba był zejść,i wnieść grubasa na górę :)Jak się nauczył chodzić po schodach,to latał w górę i w dół.Staraliśmy się go nosić,ale już jest tak ciężki,że nie daję rady :)
Zdjęcie stawów zrobiliśmy w czwartek i w skali od 0 - 5,jesteśmy na 4 :)

donia457 - 29-03-2011, 21:44

ja mieszkam w bloku a przed klatka schodowa jest 6 malych stopni po ktorych psy wchodza jak juz dojda do schodow ktore prowadza na 1 pietro :) to sie klada i mowia "sorki pancia ,ale my juz dalej nie wchodzimy"Shiba jest mala i jest ok ,ale Reda to juz troche wazy :beated:

[ Dodano: 29-03-2011, 21:45 ]
to fajnie ze jest "4"ciekawa jestem jak moim wypadna badania

mikos - 04-04-2011, 09:13

Ja mam na szczęście windę, ale trochę zajęło zanim Bentley zechciał do niej wejść.

Teraz winda się zepsuła i mąż zniósł go po schodach, a później wniósł i chyba Bentley uznał to za zmianę porządku w stadzie (ktoś go wcześniej ciągle nosił i pies wyje jak musi sam iść bo chce na ręce, więc go nie bierzemy) i zrobił nam w domu taki cyrk po tym spacerze, że szok. Próbował nas sterroryzować, dlatego czekamy aż naprawią windę.

kasiek - 04-04-2011, 09:16

mikos, w jakim wieku jest Twoj psiak
mikos - 04-04-2011, 10:05

Młody ma 7 tyg. i walczy tym co ma aby wyszło na jego modłę. Współczuję naszym sąsiadom, bo jak nie robi się tak jak on chce (a oczywiście tego nie robimy) to potrafi przez godzinę wyć.


Nawet jak gryzak musi za długo gryźć aby się starł to do niego wyje, bo on ma mu przecież ulec i sam się przeżuć :D


Przed tym zniesieniem po schodach na rękach już się słuchał cały dzień, ładnie się zachowywał i bawił, chodził ładnie na smyczy i nagle po tym się zresetował i w domu odwalił taką szopę aby zwrócić na siebie uwagę, że szok. W ruch poszło nawet gryzienie mebli i patrzenie czy się już wkurzyliśmy. A jakie zdziwienie było jak po prostu na niego nie patrząc wyszliśmy z pokoju. Aria trwała 30 min ponad.

Chelsea - 04-04-2011, 10:08

mikos, Bentley jest jeszcze malutki trochę cierpliwości :-P z tym wyciem to może jest z niego śpiewak operowy :D
mikos - 04-04-2011, 10:55

Chelsea ja wiem i jestem cierpliwa, jednak wiem też iż szczeniak mimo iż słodki i kochany i szkoda mi go bo wchodzenie w "dorosłe życie" jest stresujące to już w tym wieku instynktownie próbuje sprawdzić kto w tym jego nowym stadzie będzie dyktował warunki i oczywiście to będziemy ja i mój mąż ;D
GIZELKA - 04-04-2011, 11:00

mikos, oby z tą cierpliwością tak dalej. :D
To jeszcze mała siedmiotygodniowa kulka, nie za wcześnie na zabranie go mamie?

kasiek - 04-04-2011, 12:18

mikos, dacie rade powodzonka :)
Brioche - 12-07-2012, 15:02
Temat postu: Labek i schody
Witam, od kilku dni jestem właścicielką 3 miesięcznej biszkoptowej suni- Megan. I niestety, mam z nią mały problem. Megan boi się schodzić po schodach. Mieszkam na parterze, więc do pokonania ma może z 10 stopni, mimo to zapiera się i muszę ją znosić. Próbowałam zachęcić ją smakołykiem i nic, mimo, że jest bardzo łakomym szczeniakiem :< może macie jakieś pomysły żeby zachęcić ją do schodzenia ? :) p.s. z wchodzeniem nie ma problemów :)
Nikaaa - 12-07-2012, 15:10

Po pierwsze szczeniak nie pownien schodzić po schodach. Poczytaj o profilaktyce stawów. Powinnaś wnosić i znosić psa po schodach jak długo dasz radę, aby oszczędzac stawy..
A po drugie pies poprostu się boi, napewno nie czuje sie zbyt pewnie schodząc głową w dół.

Ewelina - 12-07-2012, 15:11

Brioche, 3 miesiące to jeszcze maleństwo. Może spróbuj przekonać ją jakąś zabawką skoro smaczki nie pomagają usiądź na dole i ją wołaj i nic na siłę, bo może się zrazić na długo. To jest jeszcze maleństwo więc wszystko przed nią. Ja swoją sukę wnosiłam i znosiłam do pół roku z 2 piętra a później sama zaczęła schodzić :)

[ Dodano: 12-07-2012, 15:12 ]
Nikaaa, ale oni mieszkają na parterze. Myślę, że nie ma co przesadzać z pokonaniem kilku schodeczków :)

Nikaaa - 12-07-2012, 15:14

Cytat:
Nikaaa, ale oni mieszkają na parterze. Myślę, że nie ma co przesadzać z pokonaniem kilku schodeczków
Ja też mieszkam na parterze i mimo to wnosiłam psa po tych kilku schodkach. Zawsze lepiej jest dmuchać na zimne a pies jeszcze będzie miał czas nauczyć sie chodzenia po schodach. Pozatym 10 schodków to troche dużo biorąc pod uwagę częstotliwośc wychodzenia na dwór z takim maluchem (czyli co jakieś 2-3 godziny) ;)

[ Dodano: 12-07-2012, 15:15 ]
Ale.. Kazdy dba o swojego psa tak jak uważa za słuszne :P

Ewelina - 12-07-2012, 15:19

ja swoją wnosiłam na drugie piętro a teraz plecy mam do wymiany :bad: Oczywiście lepiej jest wnosić, bo wiadomo każde pośliźnięcie czy źle postawienie łapy może źle się skończyć. Dlatego jak ktoś nie choruję i może psiaka wnosić to jak najbardziej jestem za tym.
Nikaaa - 12-07-2012, 15:22

Ewelina napisał/a:
ja swoją wnosiłam na drugie piętro a teraz plecy mam do wymiany :bad: Oczywiście lepiej jest wnosić, bo wiadomo każde pośliźnięcie czy źle postawienie łapy może źle się skończyć. Dlatego jak ktoś nie choruję i może psiaka wnosić to jak najbardziej jestem za tym.
Dlatego napisałam, że ile się da tyle lepiej nosić ;) U mnie też TZ nosił Jesskę, bo ja mam problem z kręgosłupem i nie dawałam rady po kilku krokach :)
Na szczescie 3 tygodniowy szczeniak nie jest jakiś mega cięzki, chociaż 10kg to już troche jest :P

Rysia88 - 12-07-2012, 15:35

Ja mam mieszane uczucia co do tego noszenia po schodach... nosiłam Okrucha do wagi 25kg. (przy chorym kręgosłupie :( ). Mieszkamy na parterze - i jest tak, że do domu te 9 schodków teraz pięknie pokonuje w obydwie strony... ale koszmar się zaczyna np u TZta który mieszka na IIp. - Atos wyje, zapiera się...dostaje szału :-o jedynie daje radę sprowadzić i wprowadzić go w kantarze... to samo jest jak chcę sobie skrócić drogę nad wodę i do pokonania mamy dużo schodów... wyje jakby go ktoś ze skóry obdzierał...zapiera się - nie patrzy jak idzie przez co czasem myla mu się stopnie i trochę opada... także uważam, że ostrożność musi być - ale nie nosić non stop...
Maleńka - 12-07-2012, 17:51

Nos pieska ile tylko dasz rade ;]
Brioche - 13-07-2012, 08:11

Dzięki za odpowiedzi :) w takim razie będę ją znosić i wnosić :)
Ewelina - 13-07-2012, 08:13

Brioche, załóż małej galerie na forum. I przeczytaj na temat dysplazji. Kiedy najlepiej zrobić prześwietlenie stawów i czego należy unikać.
Di - 13-07-2012, 08:28

Ja nosiłam swoją Biankę do 4 miesiąca. Mam pokój na 1 piętrze, ale cały dom do dyspozycji. Przyznaję się bez bicia, że nie dawałam z tym noszeniem dłużej rady. Szczególnie, że Bianka biega po domu i szaleje; i po schodach też się specjalnie nie zastanawia. Wiem - stawy, profilaktyka, ale wyznaję wreszcie zasadę zdrowego rozsądku. Nie wykończę sobie kręgosłupa, skoro i tak dysplazja jest chorobą genetyczną. Oczywiście - bo pewnie zaraz spadnie na mnie grad oburzenia - wiem, że trzeba i należy uważać, psiaka nie przeciążać, ograniczać jej ruch; jestem w stałym kontakcie z weterynarzem i szkoleniowcem, ciągle czytam, dokształcam się ile mogę. To nie jest postawa skrajnej ignorancji w stylu 'Nie obchodzi mnie zdrowie mojego psa'. Po prostu... głową muru nie przebije, a pies musi żyć normalnie. Nie uchronię go przecież przed całym światem.
Brioche - 13-07-2012, 09:34

Ja postaram się nosić Megan tak długo, jak tylko dam radę. Fakt, po schodach wchodzi sama bez problemów. Ze schodzeniem jest problem, ale w sumie i tak jak na razie nie miałabym wyjścia i musiałabym ją znosić. Mam nadzieję, że mała z wiekiem nauczy sie schodzić sama :)
Nikaaa - 13-07-2012, 11:05

Di napisał/a:
skoro i tak dysplazja jest chorobą genetyczną
Noszenie psa po schodach, ograniczanie skoków i unikanie szaleństw na śliskich powierzchniach nie uchroni psa przed dysplazją. Ale może zmniejszyć stopień zwyrodnienia stawów i w przypadku wykrycia dysplazji daje większe możliwości przy operacji.
Nikt Cię nie będzie ganić za to ile nosiłaś swojego psa ;) To indywidualna sprawa każdego ile jest w stanie to robić. Dobrze jest psa nauczyć powolnego wchodzenia po schodach, łapka po łapce i wtedy, kiedy nie możemy juz psa nosić, psiak może chodzić sam. Byle by nie skakał i nie biegał, bo o wypadek nie trudno.

Brioche - 13-07-2012, 15:27

właśnie, a propo śliskich powierzchni. Megan nie jest jeszcze nauczona czystości i zdarza jej się nasiusiać w domu. Z tego powodu mama zwinęła wszystkie dywany. Na parkiecie wiadomo, jest ślisko. Staram się aby Megan zbytnio nie szalała i nie przewracała się przy tym, ale wiadomo, to szczeniak i potrzebuje zabawy. Czy to, ze czasem się poślizgnie podczas zabawy może być dla niej szkodliwe ?
Ewelina - 13-07-2012, 16:27

Brioche, Oczywiście każde złe postawienie łapy może okazać się groźne. Ja bym ograniczała aportowanie czy szarpanie się z psem gdzie jest ślisko. Moja biegała tylko po dywanach.
Brioche - 13-07-2012, 16:40

staram się jak mogę, żeby nie szalała na podłodze, ale ona czasem potrafi się poślizgnąć biegnąc za mną do drugiego pokoju 'truchcikiem' :) taka mała fajtłapa z niej :) . Może uda mi się namówić mamę, by położyła dywany i nie będzie problemu.
Ewelina - 13-07-2012, 16:51

Brioche, a próbowałaś nauczyć ją robić siku na mate? Jak wygląda nauka załatwiania się na dworze? Za każde siusiu dostaję nagrodę i pochwałę?
mibec - 13-07-2012, 17:07

Brioche, namow mame na zakrycie podlog, bo to moze byc niebezpieczne dla szczeniaka. My przed pojawieniem sie psa mielismy panele w domu, a jak sie okazalo ze psu slisko to kupilismy wykladziny :)
Brioche - 13-07-2012, 18:45

Ewelina, tak, gdy tylko załatwi się na podwórku dostaje przysmak i pochwałę. Z dnia na dzień idzie jej coraz lepiej, ale pewnie jeszcze troche jej zajmie zanim zupełnie przestanie siusiać w domu :) i wyprowadzam ją bardzo często.
Klauzunka - 13-07-2012, 19:41

Brioche napisał/a:
staram się jak mogę, żeby nie szalała na podłodze, ale ona czasem potrafi się poślizgnąć biegnąc za mną do drugiego pokoju 'truchcikiem' :) taka mała fajtłapa z niej :) . Może uda mi się namówić mamę, by położyła dywany i nie będzie problemu.


hahaha :D Fajnie czyta się Twój post - widać, że wiesz o co chodzi. Jesteś bardzo odpowiedzialna, dobra mama z Ciebie.. :)
Co mogę doradzić - najtańszą wykładzinę :) albo zostaw te dywany, które masz a za 3 miesiące oddaj dywany do czyszczenia.

Brioche - 13-07-2012, 20:16

haha dziękuję :) uff, na szczęście mama zgodziła się położyć te dywany więc problem zniknął :) dzięki wam za pomoc :)
monika337 - 07-09-2012, 20:02

mój LABI ma 15 mies. 37 kilo i też boi sie schodzić ze schodów. Mój TŻ jeśli jest w domu znosi go, ja nie daje rady. Schody są kręcone, zarzuciłam kape na poręcz aby nie patrzył w dół i chyba jeszcze spróbuje położyć dywaniki na każdym schodku. Jak to nie pomoze to przetrzymam go na maxa u góry, ew. bede musiała posprzątać po nim, ale to nic. To już tak długo trwa, ilez go można nosić na rękach
Nikaaa - 07-09-2012, 20:08

monika337, a próbowałaś go nauczyć tego, na spokojnie, kroczek po kroczku?? I nagradzać za najmniejszy postęp?
Nosić takiego 'powtora' na rekach trochę mija się z celem. Siądą Wam kręgosłupy jak tak dalej pójdzie.

monika337 - 07-09-2012, 20:17

Tak, tak. Nagradzałam. Chwaliłam. Jutro jak wejdzie do góry to po jakims czasie założe mu obroże ze smyczą, może wizja spacerku go ruszy.
Nikaaa - 07-09-2012, 20:33

monika337, próbujcie bo kurcze nie będziecie go nosić przez najbliższe 10 lat a 37kg to niemało.. Cierpliwość, cierpliwość i jeszcze raz cierpliwość. I nic na siłe, musi sam chcieć bo każde ciągnięcie/popychanie wywoła odwrotny efekt. Powodzenia :)
Rysia88 - 07-09-2012, 20:41

Atos też ma problem ze schodami - my mieszkamy na parterze to jest 9 schodków i tu nie wydziwia...problemem są np schody u TZta <IIp.> ja już nie wiem czy on się boi, czy tak się ekscytuje czy co... wbiega po nich jak szalony - muszę za nim biec - piszczy, wyje..okropne adhd... :-o to samo ze schodami nad Wisłą a tam jest ich co najmniej 220... :beated: zresztą na niego tak działają każde obce schody - wejść to wejść jak mówię wbiegam za nim - gorzej wygląda schodzenie... jedyne co mi pomaga to kantar... wtedy mam nad nim największą kontrolę i wiem, że nie spadnie ani on ani ja... nie wiem dlaczego tak się zachowuje - to jest opanowany pies. Ja go bardzo długo nosiłam po schodach - nie wiem może to w tym sęk...
mibec - 07-09-2012, 20:42

monika337, a czy pies ma zdrowe stawy - moze on sie nie boi tylko cierpi?
My pomagamy Barneyowi (jest chory) schodzic po schodach podtrzymujac za raczke w szelkach norweskich - zaraz poszukam linka, zeby Ci pokazac.

[ Dodano: 07-09-2012, 19:46 ]
http://www.dingo.com.pl/p...5-szelki-strong

monika337 - 07-09-2012, 22:09

Własnie wróciłam ze spaceru. Był u góry i załozyłam mu obroże ze smycza i tak sie ucieszył, że na pierwszy schodek wszedł ale sie cofnął. Łakocie tez nie pomogły. Ale juz coraz lepiej. Chyba go stawy nie bola bo jest za młody (tak mi sie wydaje- czy w tak młodym wieku już chorują pieski na stawy?). Jutro go chyba przetrzymam na maxa jak wejdzie do góry. Poczytałam troche na forum takze bede cwiczyć:)
Dzieki

mibec - 07-09-2012, 22:33

monika337 napisał/a:
Chyba go stawy nie bola bo jest za młody (tak mi sie wydaje- czy w tak młodym wieku już chorują pieski na stawy?
nie jest za mlody. Na podstawie Twojego pytania wnioskuje ze nie badaliscie psa profilaktycznie - biodra i lokcie nawet nie kulejacego labradora nalezy przeswietlic.
monika337 - 07-09-2012, 22:35

A jeśli jest genetycznie wolny od dysplazji o tez???
Almathea83 - 07-09-2012, 22:38

monika337, nawet psy wolne od dysplazji mogą dać dysplatyczne dzieci.. Zróbcie RTG dla pewności, że wszystko jest ok :)
monika337 - 07-09-2012, 22:44

Ooo... Nie wiedziałam. Dzieki.
mibec - 07-09-2012, 22:47

monika337, no niestety - moj Barney po przebadanych rodzicach, a ma dysplastyczne oba lokcie :( Stad moje przeczulenie na tym punkcie. Barney bez problemow wchodzi po schodach, ale niestety zejscie na dol jest problemem, wiec mu pomagamy.
monika337 - 07-09-2012, 22:52

A jeśli jego dziadkowie tez byli wolni od dysplazji to tez może być chory??
Hhmmmm......Musze pilnie iść do weta

mibec - 08-09-2012, 00:42

monika337, moze sprobuj z szelkami podobnymi do tych ktore zalinkowalam, bo noszenie ponad trzydziestokilogramowego psa jest na pewno uciazliwe.
monika337 - 08-09-2012, 08:25

Tak, tak. To jest fajny pomysł.
Nikaaa - 08-09-2012, 14:23

monika337 napisał/a:
A jeśli jego dziadkowie tez byli wolni od dysplazji to tez może być chory??
Hhmmmm......Musze pilnie iść do weta
Tak może. Mogli być nosicielami genu.
monika337 - 08-09-2012, 14:49

To są jedyne schody (w naszym mieszkaniu) z których nie schodzi. Na klatce schodowej, a mieszkamy na 3 pietrze, nie ma żadnego problemu. Pędzi przed nami.
tenshii - 08-09-2012, 15:11

monika337, a jak z materiałem, z którego są zrobione schody?
tzn czy gdziekolwiek indziej jakaś podłoga jest zrobiona z tego samego materiału?
Bo jeśli przykładowo schody są drewniane, a wszędzie indziej macie kafelki, wykładziny, dywany, beton itp, to może po prostu sprawia mu dyskomfort to po czym idzie. Niektóre psy (i w ogóle zwierzęta) mają problem z chodzeniem po różnych podłożach. Dlatego tak ważna jest socjalizacja ze wszelkimi rodzajami podłoża w szczenięctwie.
Czytałam ostatnio o shih tzu, który za żadne skarby nie wejdzie na dywan. Nie i koniec.

monika337 - 08-09-2012, 16:45

To prawda, tylko schody w domu są drewniane. Ale u rodziców, znajomych śmiga po drewnianych schodach bez problemu. Żadna powierzchnia nie jest mu obca
kolorowooka - 08-09-2012, 20:23

monika337 skoro schody sa juz w mieszkaniu to jak domyslam sie macie mieszkanie 2 poziomowe. Moze po prostu nie pozwalac jej tam wchodzic i bedzie po klopocie.
My mamy 2 poziomowy dom i Lady wlasciwie ma zakaz wchodzenia na gore.

monika337 - 08-09-2012, 21:16

Yhmmm.... tak, tak. Ma zakaz. ale gdy tylko nas nie ma, lub jestesmy u góry to wdrapuje sie i to bardzo chetnie. Staramy sie, jesli tylko pamietamy, zastawiac schody małym stolikiem i wtedy nie wchodzi tylko poszczekuje, ze chce wejsć. Ale nie zawsze pamietamy i nie czesto nie zastawiamy schodów i odrazu wykorzystuje cwaniaczek okazje i sie wdrapuje. A wtedy tak sie cieszy
AgaD - 08-09-2012, 21:24

My też mamy drewniane schody w domu, nie ma mowy, żeby Jaffkę na nie zaciągnąć. Próbowaliśmy smaczków, szelek, smyczki nie ma szans, noszona też była. Odpuściliśmy i teraz to nawet się cieszę bo nie muszę tak często sprzątać na górze jak na dole :-P Kiedyś to leżała pod schodami piszczała szczekała, ale po czasie odpuściła i piętro dla niej nie istniej.

Jaffka nie wchodzi na schody ażurowe, na takich pełnych betonowych idzie, ale na ugiętych łapkach.
Ogólnie mój pies nie czuje się komfortowo na powierzchniach niestabilnych, śliskich.

kolorowooka - 08-09-2012, 21:27

U nas idealnie spisala sie bramka zabezpieczajaca na schody stosowana przy malych dzieciach. Przez pierwsze miesiace byla non stop zamknieta. Teraz juz wiekszosc czasu jest otwarta - zamykamy tylko wtedy jak Lady zostaje sie sama w domu.
monika337 - 08-09-2012, 21:45

N adole mamy pokój z kuchnia tylko, a u góry są dwa pokoje. Może tam jest wiecej miejsca i dlatego tak chetnie wchodzi. Ale ostatnio to nawet bardzo, bardzo, bardzo chetnie. No i bedzie problem jak mojego TŻ nie bedzie w domu. Wtedy to już zostanie tam na amen. A może jak go porządnie przypili to własnie wtedy zejdzie???
matrix146 - 25-12-2013, 16:12
Temat postu: pies nie chce iść po schodach
Witam!
Mam problem gdy wracamy po spacerze 1.5h Fil nie chce iść do góry po schodach.Waży 30 kg to nie będę dźwigał na IV piętro.Ze stawami ok w dół pędzi na połamanie karku,wcześniej normalnie wchodził.Może ktoś przerabiał już takie zachowanie pieska. Przpraszam za tak duże zdjęcie ale muszę opanować wysyłanie zdjęć.Pozdrawiam.

mibec - 25-12-2013, 16:29

matrix146 napisał/a:
Ze stawami ok
przeswietlaliscie?
W jakim wieku jest pies? Moze 1,5 h spacer to za duzo dla niego i poprostu nie ma sily. Probowales zachecac jakimis smaczkami?

matrix146 - 25-12-2013, 23:29

9 miesięcy .Jak żona go woła na górze to pójdzie.Nie zawsze jest to 1.5h myślę że to jest w jego psychice smakołyki nie pomagają ,dzięki za szybką pomoc.
mibec - 25-12-2013, 23:39

matrix146, robiliscie rtg bioder i lokci?
matrix146 - 25-12-2013, 23:43

Będzie trzeba zrobić ,wiem że rodzice są wolni od dysplazji .
mibec - 25-12-2013, 23:53

matrix146, to ze rodzice są wolni od dysplazji niestety nie daje Ci gwarancji, ze Twoj pies jest zdrowy. Odmowa wchodzenia po schodach moze miec przyczyne w dyskomforcie w stawach. Zgodnie z zasada pieciu minut 1.5 h spaceru dla 9-cio miesiecznego psa to za duzo.
matrix146 - 26-12-2013, 00:17

o co chodzi z tą zasadą?
mibec - 26-12-2013, 00:30

Zgodnie z ta zasada 12-totygodniowe szczenie nie powinno spacerowac dluzej niz 20 minut. Z czasem dodajesz ok 5 minut co miesiac az do ukończenia roku przez psa.
matrix146 - 26-12-2013, 00:42

Dobra spróbujemy krócej .Wesołych Świąt i dobranoc :haha:
mibec - 26-12-2013, 01:14

matrix146, ograniczcie troche spacery i sprawdzcie stawy ..i daj znac jak sie psiak miewa :)

matrix146 napisał/a:
Wesołych Świąt i dobranoc
i na wzajem. Dobranoc ;)
matrix146 - 29-12-2013, 14:57

Witam !
Po świętach sprawy mają się tak pies kategorycznie odmawia wchodzenia po schodach ale tylko ze mną, córce i żonie nie myślę że to chyba jest jakiś jego bunt po kładzie się przed schodami i koniec ma mnie w nosie chociaż wykazuje mu dużo cierpliwości bo na razie mam wolne ale za chwilę idę do pracy.Nie wiem może pies chcę dominować

mibec - 29-12-2013, 15:10

matrix146 napisał/a:
Nie wiem może pies chcę dominować
psy nie dominuja.
Jak sie zachowujesz jak pies nie chce isc? Probowales go przekupic? Co zona i corka zrobily zeby zaczal z nimi wchodzic po schodach?

matrix146 - 04-01-2014, 17:03

No chyba się z Filem dogadałem bo zaczął wchodzić chociaż nic innego nie robie co dotychczas
Em000 - 14-03-2014, 22:20
Temat postu: Wielki problem.
Witam, chciałbym się dowiedzieć, gdyż może ktoś już miał taką sytuację. Pies mojej dziewczyny w tym miesiącu będzie miał roczek, wg. mnie na początku powstały problemy wychowacze, gdyż od miesiąca pies dość często skacze na wszystkich w domu, ma dziwne napady agresji, a dziś doszło do sytuacji, że wchodząc po schodach gdy zobaczył drzwi do domu właścicieli zatrzymał się na pół piętrze i nie chciał w ogóle iść. Próbowałem głaskać go spokojnie rozmawiać i nakłonić do góry, gdy złapałem go za obrożę zaczął przeraźliwie piszczeć i wyrywać się na dół na dwór. Wyszedłem z nim i potem udało mi się z nim wejść. (podobno z rana mama dziewczyny miała ten sam problem siedziała z psem 30 minut i dopiero potem sam wszedł). Właśnie przed chwilą wracałem z nim z wieczornego spaceru gdzie też dostał ataku agresji zaczął skakać, gryźć mnie po rękach by zabrać smycz, złapałem go za obrożę i powiedziałem, że nie wolno tego robić i lekko się uspokoił, ale gdy chciałem wejść z nim do góry zatrzymał się w progu klatki położył i zaczął wyrywać się i skomleć, że nie chce wejść do góry. Naprawdę martwię się co sie z nim dzieje. Czytałem, że jego zachowanie może wskazywać na nerwicę, ale nie wiem. Naprawdę martwię się i nie wiem jak mam z nim zareagować jak postąpić i co można z nim zrobić. Jak ktoś może pomóc byłbym wdzięczny.
deadend - 14-03-2014, 23:28

Opis agresji wskazuje raczej na chęć zabawy niesfornego psa, czy na pewno jest to agresja? Często gryzienie po rękach i ciąganie za smycz itp nie bierze się z agresji. Ile trwają wasze spacery i jak wyglądają? bo to wygląda jakby po prostu psu było mało, nie chce wracać bo to oznacza koniec ciekawych spraw ;) nie szukaj nerwic u niego :) porządnie go wybiegaj, potrenuj coś, wymęcz... rok to taki okres u labradora, że ma straaaasznie dużo energii.... może orzyjście do domu skojarzyło mu się z czymś niemiłym (czego wy mogliście nie zauwazyc nawet), a na jakieś dobre jedzonko nie da się?
Quaddo - 14-03-2014, 23:36

mi tez się wydaje, że nie wylatany, albo w domu nie ma za wiele do zabawy i po prostu chce przedłużać spacer jak najdłużej.

ja jak wracam z porannego spacerku, to jeszcze go "dobijam" w ogródku rzucając mu piłkę, chociaż teraz czesto sam się nią bawi, lata jak szalony po ogrodzie jeszce kilkanscie minut, a jak pada to chociaż kilka minut powtarzamy sztuczki - on to lubi, albo daję mu piszcząca piłkę.

Sugarfree - 15-03-2014, 00:03

Em000, ja także nie przyklejałabym psiakowi od razu nerwicy. Zgodzę się z deadend i Quaddo - raczej wszystko wskazuje na to, że psiak jest zdecydowanie za mało wybiegany. Laby mają niewyczerpalne pokłady energii i kilkunastominutowy spacer na pewno mu nie wystarczy.
deadend napisał/a:
porządnie go wybiegaj, potrenuj coś, wymęcz...

Dokładnie tak. Spacer też musi być "atrakcyjny" ;D Taki spacer nie może polegać tylko na spokojnym przejściu od punktu A do punktu B, choć czasem i takie spacery są wskazane. A co do skomlenia, związanego z niechęcią wejścia do domu - być może coś się kiedyś wydarzyło w domu podczas Waszej nieobecności lub po prostu tego nie zauważyliście. Mam tu na myśli to, że może coś na niego spadło i sprawiło mu ból i teraz psina kojarzy dom z takim zdarzeniem. Zwróćcie uwagę na jego zachowanie w domu - może jest jakiś przedmiot od którego ucieka, boi się go. Poobserwujcie psinkę.
I przede wszystkim głowa do góry :haha: bo może nie chodzi tu o za krótkie spacery ani tym bardziej o nerwicę. Może to po prostu młodzieńczy okres buntu ;-)

Em000 - 15-03-2014, 06:39

Spacery są różne, najczęściej raczej chodzone, gdy ja czy moja dziewczyna go wyprowadzamy staramy się pobiegać z nim z 10-15 min, a spacery ma różnie od 10 krótki do 40 min dłuższy. Gdy istnieje możliwość wrzucamy go do samochodu i jedziemy by pobiegał sobie na plaży 2 godzinki. Owszem jest niewybiegany, bo za maleńkości miał problem ze ścięgnami i wet zaradził mu wolne spacery, mało biegania by ścięgna się zregenerowały. Teraz już jest ok. Dlatego staramy się go jakoś wybiegać no ale spuszczenie ze smyczy niestety nie podlega za bardzo dyskusji po za wyjściami nad morzem, bo jak jest w lesie czy na polanie to wariacja istna i zero posłuszeństwa z jego strony. Już nie raz musiałem go gonić. No spróbuje dziś go bardzo bardzo mocno zmęczyć i zobaczymy, może faktycznie chodzi o to by przedłużyć spacery. Zobaczymy odezwę się po tym jak przetestuje wasze rady :)
aganica - 15-03-2014, 06:48

Em000 napisał/a:
wet zaradził mu wolne spacery, mało biegania by ścięgna się zregenerowały.
Ale to nie jest problem, by psa zmęczyć nie potrzeba szaleńczych gonitw.
Psa bardziej męczy praca umysłowa niż zwykłe bieganie za piłką.
Pomyśl czy nie warto z psem popracować umysłowo,..szkolenie to ciężka praca nie tylko dla właściciela ale i dla psa.
Moje, właśnie wróciły z porannego, sobotniego spaceru .Pół godziny szukania, tropienie, komend i chodzenia przy nodze bez smyczy.
Na hasło "śniadanie" ...nie mogły się zmieścić w drzwiach...tak pędziły do domu.
Poczytaj tematy o szkoleniu, zastosuj rady a pies będzie chętnie wracał do domu.
Zwykły spacer na smyczy, też można przeznaczyć na szkolenie.

Ryniu - 15-03-2014, 09:52

Bądźcie bardzie atrakcyjni w domu. Własnie w domu można wiele ćwiczyć komendy, podawanie przedmiotów, zabawy w chowanie smaczków i szukanie itp
tenshii - 15-03-2014, 09:54

Em000, scaliłam Twój wątek z tym o strachu przed schodami, ale na forum znajdziesz wątki na każdy poruszony przez Ciebie problem.

Skakanie na ludzi:
http://forum.labradory.or...?t=1042&start=0

Agresywne zachowanie:
http://forum.labradory.or...?t=1127&start=0

Głupawka, bo to pogryzanie i skakanie pewnie można do tego zaliczyć:
http://forum.labradory.or...?t=8125&start=0

Em000 - 15-03-2014, 11:47

Właśnie wróciłem z nim z podwórka i powiem tak, na dworze wszystko fajnie, komendy, zabawa i ogólnie, ale obserwując go zauważyłem, że jakby czegoś wyczekiwał wyszukiwał i patrzy w przestrzeń i piszczy. Do tego znów był problem z tymi schodami. Podejrzewamy ze znajomym, że coś musiał na klatce dostrzec usłyszeć czego my nie widzieliśmy i dlatego się boi. Nie chcę go na siłę wciągać, ale mimo iż spacer był dość długi bo półtorej godziny z lekkim bieganiem zabawami i różnymi atrakcjami, nie wiele to pomogło. Naprawdę zastanawiam się co siedzi w tej jego główce, bo w domu to praktycznie albo śpi, albo się z nim bawię.
Quaddo - 15-03-2014, 13:48

Em000 napisał/a:
Podejrzewamy ze znajomym, że coś musiał na klatce dostrzec usłyszeć czego my nie widzieliśmy i dlatego się boi.

bardzo prawdopodobne, jak u nas kładli nową jezdnię pod domem Quaddo ciężko to znosił, przychodziłam do domu, a on był wkulony w kąt, uszy po sobie, głowa na boku i lizał ściane. przeszło jak ten cały ciężki sprzęt sie wyniósł, z pod okien, ale czasami mi się zdarzało po powrocie zastać go takiego przestraszonego i zastanawiam się, czy to dzieciaki nie grały u nas w piłkę i nie obijały jej o ścianę domu, czy coś takiego.

aganica napisał/a:
Ale to nie jest problem, by psa zmęczyć nie potrzeba szaleńczych gonitw.

można w domu z nim ćwiczyć. możecie zamiast mu dawać jakąś przekąskę prosto do pyska chować ją. my tak robimy. pies w kuchni musi "czekać", my chowamy (smaczka, zabawkę, coś co lubi) i każemy mu szukać. on to uwielbia. trenujemy różne sztuczki (na forum znajdziesz wątek). jak Quaddo widzi, że biorę kliker i workeczek ze smaczkami, to od razu zamienia się w pełnego skupienia psa :) czasami się tak nakręca, że nie ma mowy o treningu. :-P
dużo czasu na to nie trzeba, my robimy krótkie kilkuminutowe sesje. problemu nigdy nie mieliśmy, on leci do domu z ochotą. czasami mamy problem żeby go do spaceru zachęcić :P

kamil8406 - 15-03-2014, 14:01

" zauważyłem, że jakby czegoś wyczekiwał wyszukiwał i patrzy w przestrzeń i piszczy. Do tego znów był problem z tymi schodami. "
Czy pies był wykastrowany? Może cieczka gdzies w pobliżu i ją czuje :)

Sugarfree - 15-03-2014, 16:11

Em000 napisał/a:
Naprawdę zastanawiam się co siedzi w tej jego główce

No coż... chyba nikt z nas do końca nie wie, co chodzi naszym labom po głowie ;-) Ale tak na poważnie - jeśli porady, które znajdziesz tutaj na forum, nie pomogą Twojemu psiakowi to radziłabym skontaktować się z psim psychologiem, behawiorystą i przedstawić mu problem. Wspólnymi siłami na pewno znajdziecie rozwiązanie :)

iwonadp - 15-03-2014, 17:18

Em000 napisał/a:
Podejrzewamy ze znajomym, że coś musiał na klatce dostrzec usłyszeć czego my nie widzieliśmy i dlatego się boi. Nie chcę go na siłę wciągać,
Czy coś sie stało ? Tego się nie dowiecie jedno jest pewne tą fobie trzeba przełamać . Wchodzisz do klatki i idziesz a pies z Tobą ,nie ma gdania / typu: nie bój sie - " nie "oznacza coś złego / nie ma miziania i zapraszania i brutalnie powiem tu trzeba troche na siłę .
Zill ostatnio odkryłam że bał się wchodzenia do : autobus ,tramwaj , wczesnie nie było problemu . Prawie wszystkie spacery kończyliśmy, w ciągu ostatniego tygodnia ,jazdą tramwajem aż sam bez leku zanowu wskakuje w otwarte drzwi .

bietka1 - 16-03-2014, 23:33

Em000, twój psiak jeszcze młodziak, ale może to jakiś problem z łapami? Może coś go boli przy wchodzeniu po schodach? Moja Sara też jakiś czas temu głośno protestowała przed wchodzeniem po schodach, widać było, że nie chce i się boi. Bardzo mnie to zdziwiło, bo ją niewiele potrafi przestraszyć. Dodatkowo zaobserwowałam, że po intensywnym spacerze lekko kuleje. Preparaty z chondroityną dość szybko załatwiły sprawę. Okazało się, że u nas nie był to strach ale ból.
labidabi - 14-04-2014, 12:12

Ja na szczęście nie mam tego problemu z Koko (a mam 2 piętrowy dom i wychodzę z nią na zewnątrz po kilka razy dziennie) - w dół ją znoszę, żeby nie obciążać jej stawów w młodości, natomiast do góry zasuwa bez problemu. Ja uczyłam ją tak, że prowadziłam ją na smyczy pokazując smakołyk. Jak doszłyśmy na jedno półpiętro, dawałam jej go i chwaliłam. Kiedy widziałam, że już ma dość, bo jednak 2 piętra to spory dystans dla małego szczeniaka zmęczonego spacerem, dopingowałam chwaląc i pokazywałam smakołyk, do którego musi dojść, jeśli chce go dostać. Teraz już bez problemu wychodzi bez smyczy i bez smakołyka a na górze, gdy już wyjdziemy przed drzwi, zawsze ją chwalę i daję smakołyk jako nagrodę za jej trud.
Carrie - 14-04-2014, 23:41

Mój maluch nie potrafił chodzić po schodach do czwartego miesiąca, strasznie bał się schodów i jak go na nich stawiałam miał przerażoną minkę i zastygał. Na szczęście miłość do jedzenia okazała się silniejsza niż strach i po dwudziestu minutach spędzonych z nim na schodach w domu udało się! Dwa schodki poza jego zasięgiem rozsypywałam chrupki i wdrapywał się po nie mozolnie. Tak zaszedł na samą górę, a rano kiedy nikt nie patrzył sam zszedł na dół. Od tamtej pory biega po schodach jak diabeł :)
deth - 17-01-2015, 22:13
Temat postu: dziwne zachowanie na schodach i przy próbie wchodzenia do sa
Wiem, że były na forum podobne tematy, ale wszystkie dotyczyły konkretnych schorzeń (kręgosłupowych, stawowych) a ja mam problem- wydaję mi się- innej natury ( bardziej psychicznej- ale to tylko moje przypuszczenie)
Ostatnio nasz - już 9 letni- labek bardzo dziwnie zachowuje się na schodach (tylko podczas wchodzenia). Są rodzaje schodów, na które wchodzi bez problemu i z zadowoleniem, a na inne ( w innym miejscu) nie wchodzi w ogóle, lub reaguje szczekaniem, warczeniem albo silnym stresem (trzęsą mu się łapki, podkula ogon i uszy). Nie zależy to kompletnie od "powierzchni" schodów, ani od tego, jak są strome (na schody u naszych przyjaciół zawsze wchodzi bez problemu, chociaż są takie same jak nasze)
Ostatnio przez 4 godziny próbowaliśmy go wprowadzić po schodach (mieszkamy w blokach)- bez skutku. Zaparł się, najpierw szczekał, potem zaczął podniecony biegać dookoła, a potem zwyczajnie się położył na klatce schodowej i nie było możliwości go stamtąd ruszyć (próbowaliśmy zwabienia go smakołykami, zabawkami, wszystko na spokojnie, żeby się nie zestresował) - w końcu zwyczajnie wstał i pobiegł jak petarda na samą górę ( jakby go coś ugryzło). Podobne problemy zauważyliśmy w przypadku schodów w naszym domku letnim i innych. Problem staje się na tyle poważny, że nie wiemy już co robić. Dodam, że piesek bez problemu się porusza, biega, szaleje i schodzi ze schodów bez oporów i problemów. Ostatnio pojawiła się u niego także niechęć wsiadania do naszego samochodu: zapiera się na tylnych łapach i żadną metodą nie udaje się go nakłonić, żeby wskoczył do środka. Są dni, kiedy wchodzi po schodach bez "zająknięcia" a potem znowu, nagle i zupełnie bez powodu kompletnie się blokuje i zapiera. Często towarzyszą temu "dziwne" moim zdaniem reakcje pieska- szczekanie, albo nadmierne cieszenie się, podniecenie- lub też skrajna apatia, zestresowanie (jak ze skrajności w skrajność). Kończą nam się pomysły. Może to wina oczu/ słabego wzroku? lub jakieś inne problemy neurologiczne? może ktoś z Was miał podobny problem i wie pod jakim kątem szukać pomocy?
Lekarz nie stwierdził, żeby była to wina stawów, a przynajmniej nie zauważył żadnych anomalii. Piesek waży 34 kg.

angel_00 - 21-01-2015, 11:11

Witam wszystkich zostałam szczęśliwą posiadaczką 8 tygodniowego Labka. Wcześniej miałam ( w rodzinnym domu pozostał) Golden ale nie był z nami od szczeniaka.
Mój Roki jest z nami od soboty. Mieszkam na 1 piętrze i nie chciał schodzić ani wchodzić po schodach musiałam go nosić. Ku mojemu zaskoczeniu udało się już w niedziele wejść na schody, czekałam z 40 min schodek po schodku ze smakołykami. Roki piszczał i kręcił tyłeczkiem ale wszedł i teraz śmiga.
Ale problem pozostał ze schodzeniem - gdy tylko zamknę drzwi i wychodzimy jak się zorientuje kładzie się na wycieraczkę i za nic nie chce się ruszyć potrafi wszystko zrobić obok drzwi i zadowolony. Biorę go na ręce i schodzimy..
Proszę o rady. :shy:

kamil8406 - 21-01-2015, 12:35

angel_00, najprostrza rada odrazu w mieszkaniu weź Rokiego na ręce i schodz szybko na dwór raczej nie czekaj aż załatwi się przy drzwiach :) .Do schodzenia po schodach samemu on jest jeszcze za mały i po prostu sam się boi zejść dlatego kładzie się na wycieraczce
mibec - 21-01-2015, 13:35

angel_00, piesek jest stanowczo za maly na chodzenie po schodach. Ja moje nosilam dopoki nie osiagnely wagi ok 20kg i byly poprostu za ciezkie. Zwłaszcza schodzenie na dol jest bardzo duzym obciazeniem dla psa. Ponadto w wieku 8 tygodni szczeniak powinien miec kwarantanne - hodowca i weterynarz nic nie mowili?
angel_00 - 22-01-2015, 13:44

mibec - z Rokim to jest tak że uratowaliśmy go od schroniska. Był przy budzie z mamą na wsi, warunki ... szkoda gadać dopiero z nim idziemy do weterynarza w sobotę.
A jeśli chodzi o schody - to nawet jeśli sam chce wbiegać na nie lepiej go nosić?

Piotr1960 - 07-02-2015, 23:00
Temat postu: Problem z wchodzeniem po schodach
Od trzech dni moja biszkoptowa piękność po 9 latach obcowania w domu i ogrodzie zastrajkowała.
Nie chce wchodzić w górę po schodach. Nie pomagają żadne przysmaki. Na podwórku stoi przed schodami i szczeka. Jak wpuszczę na parter wewnątrz domu to kładzie łapę na pierwszym stopniu i skomli. Za nic nie chce ruszyć w górę.
Byłem już u lekarza wet.. Powiedział że może ma problemy z nogami.
Uważam że nie o to chodzi. Mika chętnie spaceruje i biega. Swobodnie wskakuje do bagażnika samochodu oraz kanapę. Tak samo swobodnie zbiega po schodach. Moim zdaniem pies w doskonałej kondycji fizycznej.
Może to jakiś defekt psychiczny?
Parę tygodni wstecz zauważyłem ze nie chce wchodzić do wanny po spacerze . Kładzie się przed drzwiami i za nic nie mogłem jej ruszyć.
Teraz potrafi tam wejść.
W ostatnich dniach domownicy niczego szczególnego nie zauważyli.

kamil8406 - 07-02-2015, 23:30

Piotr1960, moim zdaniem w tym wieku może mieć już problem zarówno ze stawami jak i oczy mogą szwankować (stopnie schodów mogą jej się "zlewać" i ich nie widzieć). W najlepszym wypadku jeśli problem istnieje tylko w jednym miejscu na konkretnych schodach może to być tak jak piszesz uraz psychiczny po poślizgnięciu
Piotr1960 - 08-02-2015, 19:52

Jeszcze trzy dni wstecz spała na kocyku w sypialni obok łóżka dwie kondygnacje powyżej.
Nad ranem podnosiła nosem kołdrę sygnalizując: pora wstawać i dać śniadanko.
Dzisiaj jak zwykle była na spacerze. Cały dzień spędziła w parterowym garażu lub ogrodzie. Jednak po raz pierwszy nie weszła parę kroków powyżej.

[ Dodano: 09-02-2015, 19:03 ]
Po długiej asyście podczas gotowania jedzonka na parterze wziąłem Mikę na ręce i zaniosłem do ,,domu". Nie było większych oporów jak trochę wcześniej. Od razu wskoczyła na swoją kanapę.
Może zbyt radykalne posunięcie.
Jednak skomlenie podczas ostatniej nocy nie dawało większego wyboru.

[ Dodano: 10-02-2015, 21:20 ]
Dzisiaj rano po spokojnej nocy Mika ochoczo zbiegła po schodach na zawołanie ,,śniadanie”.
Następnie wybiegła do ogrodu.
Po kilku minutach pokonując strome podejście po schodach na zewnątrz domu zakomunikowała chęć wejścia do środka.
Cały dzień spędziła na ulubionym posłaniu.
Wieczorem miała wizytę u lek. wet. Specjalisty od kończyn. Lekarz nie stwierdził żadnych anomalii.
Ponownie wniosłem psiaka na górę bez żadnych oporów.
Sadzę że problem z schodami stopniowo minie.
Najważniejsze że stan fizyczny jest w porządku.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group