| |
forum.labradory.org
|
 |
Psychika i zachowanie - Postępowanie z psem po przejściach
mlena - 08-12-2010, 10:31 Temat postu: labek po przejściach Wspomniałam już w jakimś temacie ,ze moja siostra niedawno przygarnęła labka, sytuacja tego psa była ciężka , właściciele znęcali się and psem , ma sporo blizn po biciu, przypalaniu papierosami miał powbijane druty w skórę itp.itd. trzymany przy budzie na uwięzi ; straż miejska odebrała im psa i miał jechać do schroniska i tutaj znajoma namówiła moją siostrę by się zgodziła choć tymczasowo go zabrać no i zabrała , chcą by pozostał z nimi bo zdążyli się przywiązać do Rubiego
Widziałam Rubiego dotąd u nich w domu ze 2 razy i krótko , jednak wczoraj miałam okazję przejść się z nim , spacer z tym psem to mordęga , w ogóle nie wie co to smycz ale to normalne ciągnie jak oszalały biega z prawej na lewo i odwrotnie ale co jest najgorsze to jego agresja w stosunku do każdego napotkanego psa
Nawet an mojego szczeniurka zareagował tak ,ze się wystraszyłam
To nie tylko zwykłe obszczekiwanie i jeżenie się on się rzuca i szykuje do ataku już widząc z daleka jakiegoś psa , dojście z nim do domu to był istny tor przeszkód , pełno psów po drodze a my schodziliśmy im z drogi
Rozmawiałam z siostrą o nim i mówi ,ze maja straszny problem z nim właśnie na spacerach , nie będę pisać o innych zachowaniach mniej uciążliwych bo to temat rzeka ale głownie chodzi o jego stosunek do innych psów nie ważne tu czy to suka czy pies
Rubi ma 3 lata i pytanie co zrobić jak go socjalizować pod tym kątem , jeśli się w tej kwestii nie zadziała to w końcu dojdzie do jakiejś tragedii a szkoda psiaka , widzę ,ze boi się ludzkiej reki choć już jest zdecydowanie lepiej niż było ale trzeba tez uważać jak ktoś chce go po głowie pogłaskać bo reakcja może być rożna
mibec - 08-12-2010, 10:36
mlena, skoro to psiak po przejsciach to moze jakies konsultacje z behawiorysta?
mlena - 08-12-2010, 11:02
nie mam bezpośredniego wpływu na to staram się podpowiadać n w kwestiach w których potrafię ale mam świadomość ,ze oni nie zdecydują się na nic "kosztownego" bo ich nie stać , póki co dobrze ,ze pies nie siedzi w schroniskowym boksie ale osobiście nie wyobrażam sobie długiego , normalnego funkcjonowania przy jego zachowaniach
wczoraj młody9siostrzeniec) wybrał się sam z psem do mnie na spacer m, siostra spanikowana dzwoniła bo nie było jej w domu jak wyszedł więc odprowadziłam ich , zanim ruszyliśmy musiałam pół godziny ćwiczyć z psem ,żeby w ogóle zwrócił na mnie uwagę jak go wołałam po imieniu w końcu smaki i kliker zrobiły swoje jednak kawałek dalej była już kolejna akcja z napotkanym psem , wtedy zupełnie nic do niego nie docierało , on w ogóle ma problem ze skupieniem uwagi na przewodniku , ten pies nie może sobie spokojnie pobiegać bez smyczy , pobawić sie z innym psem , straszne
mibec - 08-12-2010, 11:46
Na pewno pies wymaga duuuzo pracy.... nie umie sie skupic na przewodniku, bo nikt z nim nie pracowal. Moze sprobuj sie skontaktowac z Gocha2606 - moze zechce Ci udzielic jakiejs porady.
tenshii - 08-12-2010, 12:35
Moim zdaniem temu psu bardzo jest potrzebny kontakt z behawiorystą.
mibec - 08-12-2010, 13:20
| tenshii napisał/a: | | Moim zdaniem temu psu bardzo jest potrzebny kontakt z behawiorystą. | tez mi sie tak wydaje. Tylko co zrobic skoro to raczej nie wchodzi w rachube?
mlena - 08-12-2010, 15:17
behawiorysta lub dobry szkoleniowiec pytanie jakie są koszty ? jeśli spore to wątpię by się zdecydowali , martwię się o niego i boję się tez ,że się zniechęca a nie chciałabym by za jakiś czas stało się coś co przeważy o decyzji oddania psa ..
mibec - 08-12-2010, 15:35
Obawiam sie ze koszt moze byc za duzy, pewne jest ze z tym psem trzeba duzo pracowac - moze na prawde sprobuj odezwac sie do uzytkownika Gocha2606, ona jest szkoleniowcem Wesolej Lapki. Moze chociaz podpowie jakies metody, od czego zaczac ...
Palinka - 08-12-2010, 22:19
mlena, ja mam podobny problem. Tyle, że Moris nieodpowiednio reaguje na samce i może nie tyle atakuje, co prowokuje do ataku szczekając i naskakując Pracujemy nad tym ponad pół roku i jest naprawdę ciężko nauczyć psa dogadywać się z innymi psami...
Nie wiem w jakim wieku jest labek Twojej siostry, ale ja na pewno od razu wzięłabym się za szkolenie psa pod tym kątem. Ja polecam spotkanie z behawiorystą. Chodzi o to, aby ktoś pokazał Twojej siostrze jak postępować z psem, jak się zachowywać w obecności innego psa, co robić, a czego nie itp. Jak się zabierzecie za to nie tak jak trzeba (jak ja ), możecie jeszcze pogorszyć sprawę! U nas konsultacje indywidualne (pani z Wesołej Łapki) wyniosły jednorazowo 100 zł (teoretycznie za 1h), ale pani była u nas 3h, poszłyśmy na spacer, mogłam pytac do woli... Kilka razy byliśmy ,,gratis" na zajęciach innych grup, aby zobaczyć jak się Moris zachowuje przy innych psach (na smyczy i puszczony luzem). Wczoraj napisałam jeszcze maila w sprawie konsultacji do pani Magdy Urban (na stronie pisze, że koszt to 80zł + dojazd poza Poznań płatny dodatkowo) i czekam na odpowiedź. Może ona coś nam doradzi Tamte konsultacje były w domu, teraz zależałoby mi na tym aby pójść z behawiorystą i Morisem na dłuższy spacer, żeby mógł go dłużej poobserwować.
Jeśli widzicie, że jest agresywny, to przede wszystkim nie podchodźcie do innego psa zbyt blisko. On może nie być na to gotowy. Zacznijcie od takiej odległości, którą jest w stanie wytrzymać, weźcie torbę pełną smakoli i spróbujcie go na sobie skupić. Spokojne zachowanie chwalcie i nagradzajcie i bardzo powoli zmniejszajcie odległość. Ja myślę, że na obwąchiwanie i bliższe spotkania z kolegami przyjdzie czas trochę później. Nam w takich sytuacjach np. pomaga kaganiec (ten metalowy), który trochę paraliżuje Morisa.
Ja przyznaję, że się ,,zawzięłam", bardzo bym chciała, żeby Moris miał kolegów i mógł sobie z nimi pobiegać. Chociaż podobno nie każdy pies musi czerpać przyjemność z zabawy z innymi psami... Wg mnie on mimo wszystko bardziej cieszy się i ekscytuje na widok innego psa, niż się stresuje, nie wie tylko jak się zachować. Dlatego myślę, że najważniejsze, aby Twoja siostra nauczyła go spokojnego reagowania na inne psy podczas spacerów, w akceptowanej przez niego odległości. Potem zobaczycie, czy jest gotowy na bliższe spotkania.
mlena - 08-12-2010, 22:31
ja się obawiam przede wszystkim ,ze pies trafił w nieodpowiednie ręce , niestety oni nie powinni mieć psa z problemami bo nic z tym nie zrobią
ja mogę raz na jakiś czas mieć z nim kontakt ale to za mało. jak zobaczył psa ze 100 metrów to już była agresja smaki nie pomogły nie dałam rady skupić na sobie jego uwagi , ten pies nie zwraca w ogóle uwagi , on jest jak koń pociągowy , po tym spacerze bolały mnie mięśnie w nogach od zapierania się żeby nie ciągnął tam gdzie chce
sukcesem było to ,ze po pół godzinie ćwiczeń pod moim domem zaczął zwracać uwagę na wołanie do niego i na sekundę spoglądał w oczy ale zaraz potem uciekał wzrokiem , skakanie na każdego to odrębny temat
zaskoczyło mnie ,ze na mojego malucha tak agresywnie zareagował wyrywał się do niego i gdyby doszło do bezpośredniego kontaktu na pewno skończyłoby się pogryzieniem ,
więc wspólne spacery się wykluczają , problem będzie latem jak się spotkamy u mamy na działce , nie wiem jak to będzie
Paulina oni w życiu nie dadzą stówy za konsultacje z behawiorysta jak im szkoda an lepsza karmę
Palinka - 08-12-2010, 22:40
| mlena napisał/a: | Paulina oni w życiu nie dadzą stówy za konsultacje z behawiorysta jak im szkoda an lepsza karmę |
Ale ciężko im będzie zrobić coś z tym na własną rękę...
To niech chociaż nie wymagają od niego za dużo. Skoro 100m to za blisko, to niech to będzie 200m. A w czym chodzi na smyczy? Bo jak tak ciągnie, to może spróbujcie z obrożą uzdową? Zawsze będzie Wam łatwiej go opanować.
mlena - 08-12-2010, 22:48
kazałam im kopic obroże uzdowa , nawet sprawdziłam już ,że są u ans w zoologicznym ;nawkładałam do głowy ale co z tego wyjdzie zobaczymy , biedak ma kolczatkę nie cierpię kolczatek u psów
Gocha2606 - 08-12-2010, 23:07
Polecam ten filmik:
http://www.veoh.com/colle...v981882a6BHdm4h
agata01510 - 09-12-2010, 00:08
| mlena napisał/a: | biedak ma kolczatkę nie cierpię kolczatek u psów |
Mnie też doradzano kolczatkę,Ramzes ciągnął na szelkach i na zwykłej obroży,a ja idiotka zgodziłam się na to i jakiś czas chodził na kolczatce,ale przekonałam się po zachowaniu własnego psa,że to nie rozwiązuje problemu,a wręcz je powiększa,Ramzes ciągnął nadal,ale przy tym charczał,więc kolczatka poszła w odstawkę i choć również teraz ciągnie chodząc na zwykłej obroży to jest o niebo lepiej niż na kolczatce,pracuję z nim już bardzo długo i widzę postępy,ale tu niestety nie może być chwili zawahania,musi być praca,praca i jeszcze raz praca...może faktycznie obroża uzdowa się sprawdzi ,spróbować nie zawadzi,jeśli nie stać ich na porady behawiorystów to właśnie programy tego typu jak "Ja,albo mój pies -It's me or the dog" pomogą im zrozumieć zachowania psa i ułatwią dalszą pracę nad jego i ich zachowaniami,będą pewniejsi,ja również korzystam czasami z porad Victorii,oglądam program uprzednio nagrany i uczę się na doświadczeniach innych ludzi i jej jako treserki psów,życzę powodzenia i dla nich i dla pieska
Fafluchtacz - 09-12-2010, 11:58
Skoro pies w ogóle nie może skoncentrować swojej uwagi na przewodniku podczas spaceru to może warto najpierw nauczyć go tej koncentracji w domu, bądź na terenie dobrze mu znanym. A siostra ma może ogródek? albo działkę? Może dobrze byłoby tam spróbować. Wtedy przypiąć psu smycz i za spokojne zachowanie ze smyczą smaczek, tak żeby ta smycz kojarzyła mu się pozytywnie.
mlena - 09-12-2010, 17:36
ma tylko maleńkie podwórko , on na terenie zamkniętym jak np na działce dobrze się zachowywał dziczeje zupełnie jak wychodzi poza znany obszar posesji , najgorsza jest ta agresja w stosunku do innych zwierząt
mibec - 09-12-2010, 17:55
Cwiczcie z nim - pisalas, ze nie polubil tez Bluesa, zacznijcie od nagradzania psa za pozytywne reakcje na Twojego pieska. Dobrze by bylo zeby byl jeszcze jakis inny zaprzyjazniony piesek - gdzies na forum pisalam o artykule, w ktorym byla opisana metoda nauczenia psa przechodzenia spokojnie obok innych. Oczywiscie w tej chwili nie moge tego znalezc Jak tylko znajde Ci podesle, chyba ze sama znajdziesz. Jedno jest pewne: ten pies wymaga mnostwa pracy....
Palinka - 09-12-2010, 18:22
| mibec napisał/a: | | gdzies na forum pisalam o artykule, w ktorym byla opisana metoda nauczenia psa przechodzenia spokojnie obok innych |
Ja też bym chętnie go przeczytała
mlena - 09-12-2010, 20:17
ja często tego psa nie widuję , problem zacznie się na wiosnę jak wspomniałam psy będą się spotykać na działce u mojej mamy
artykuł chętnie przeczytam
mibec - 09-12-2010, 21:40
mlena, niestety nie mogę tego znaleźć Będę jeszcze szukać.
Może coś przydatnego wyczytasz w tym temacie i coś podpowiesz siostrze: http://forum.labradory.or...der=asc&start=0 ?
Fafluchtacz - 09-12-2010, 22:44
| mibec napisał/a: | | Cwiczcie z nim - pisalas, ze nie polubil tez Bluesa, zacznijcie od nagradzania psa za pozytywne reakcje na Twojego pieska. |
Tylko uważaj, bo niektóre psy nie lubią zwłaszcza szczeniaków. Pracy na pewno sporo, mam nadzieję, że dla Twojej siostry ten pies jest równie ważny, jak dla Ciebie. Tutaj bardzo krótki artykuł o agresji w stosunku do innych zwierząt bez wskazania na dokładną metodę ukrócenia takiego zachowania: http://www.psy.pl/szkolen...pies/art16.html
Widziałam też kiedyś program "It's me or the dog", gdzie Victoria zmagała się z podobnym problemem. Szkoda tylko, że nie pamiętam który był to odcinek. Na pewno mógłby być przydatny. Oczywiście wszystko skupiało się na zwróceniu uwagi psa na przewodniku podczas spacerów. Z czym prowadząca na początku również miała problem. Jak tylko sobie przypomnę to na pewno zrzucę linka.
mlena - 10-12-2010, 07:27
ok dzięki , podobają mi się szkolenia Victorii na pewno by pomogło, jesli chodzi o moja siostrę to pozwolę sobie nie komentować , ja bym jej swojego psa nie powierzyła, jak byłyśmy jeszcze dzieciakami to znosiła do domu zwierzęta ale potem ja się nimi zajmowałam , szybko nudziły jej się obowiązki ,więc albo namówię ja\a na pomoc przy tym psie albo czarno to widzę , bo niestety ale ten pies nie może mieć leniwego właściciela a takiego który będzie z nim nieustannie pracował , na początek musi się on tez przekonać do mnie a zaufanie nie przychodzi mu ot tak , nie am się co dziwić , był moment ,że myślałam ,że mnie ugryzie za chwilę , kiedy blokowałam mu dostęp do przechodzącego psa
mibec - 13-03-2011, 02:00
mlena jak się piesek siostry miewa?
zola_i_benny - 26-03-2011, 21:14
Bennuś "przybłęda" zjawił się nagle.Była już Zolka ....mimo tego został....KOCHAM GO BEZWARUNKKOWO...!!
Maleńka - 02-09-2011, 18:57 Temat postu: Labradorek prawdopodbnie po przejsciach Witam. Przeszukiwalam forum i nie moge znalesc tego co mnie interesuje a mianowicie chodzi o to ze znajomi z rodzinnego miasta zaadoptowali 1,5 roczna labradorke i z tego co sie dowiedzieli mała nie miala wczesniej ciekawego domu. Z tego co mi opowiedzieli mala byla podobno bita.Chodzi teraz taka jakby struta, praktycznie nie merda ogonem a jak podchodzi do kogos to ma nisko opuszczony lepek a jak sie czasem czegos chocby lekko przestraszy to zaraz ucieka na drugi koniec domu. Bardzo chciala bym im pomoc czy jakos doradzic ale nie do konca wiem jak moge to zrobic i tu moja prosba do was. Czy znacie jakies metody/sposoby by mala odzyla? Mieliscie stycznosc z czyms takim? Bardzo mi szkoda tej malej i chciala bym znalesc jakies rozwiazanie tej sytuacji pozdrawiam.
Chelsea - 02-09-2011, 19:07
Maleńka, na pewno suni i nowym właścicielom trzeba czasu, trzeba sunie dużo przytulać, głaskać bo musi ona się przekonać że ręka nie służy tylko do bicia dla niej to też jest stres nowy dom nowi ludzie i na pewno jeszcze tęskni za starymi właścicielami pomimo, że zaznała wiele bólu. Trzeba jej poświęcić więcej czasu i tak jak mówię dużo przytulasków, głaskania takie jest moje zdanie
Labradore - 02-09-2011, 19:45
moi sąsiedzi przygarnęli znajde z ulicy, młodego szczeniaka co prawda ale zachowywał sie podobnie jak pisałaś, uciekał od ludzi, podkulał ogon, za każdym razem jak ktoś próbował go dotknąć to siusiał pod siebie ze strachu ... może malutka musi się zadomowić w nowym miejscu?
przecież zaufać ponownie nie jest tak łatwo
Gocha2606 - 02-09-2011, 20:14
Dać spokój psu.
Nie narzucać się, nie gonić, nie podchodzić jeśli ucieka.
Nie cumkać, nie przytulać, nie podchodzić na wprost, nie patrzeć w oczy, nie wyciągać rąk jeśli pies sam nie szuka kontaktu, nie głaskać na wprost ani po głowie, nie rzucać zabawkami itp.
Zrobić jej w domu bezpieczną norkę - miejsce, w którym się będzie mogła schować gdyby się czegoś wystraszyła.
Niech państwo poczytają o sygnałach uspokajających - tam jest w zasadzie wszystko, czego powinni się nauczyć, żeby zrozumieć psa.
Trzeba się poruszać raczej wolno, jeśli pies sam szuka kontaktu - można wyciągnąć rękę NIE patrząc na psa, niech sobie powącha, jeśli nie ucieka - można bardzo spokojnie pogłaskać po klatce piersiowej, boczku szyi, można podać kawałeczek jedzenia na otwartej dłoni.
I nic na siłę - wszystko spokojnie i pomalutku.
Maleńka - 02-09-2011, 20:19
A ja z tego co wiem to kontakt wzrokowy to cos bardzo waznego w kontaktach z psem nie wazne jaki by nie byl.
Gocha2606 - 02-09-2011, 20:32
Nie do końca - pies dopiero musi nauczyć się, że kontakt wzrokowy z człowiekiem jest przyjemny i dobry.
Psy unikają patrzenia sobie w oczy, dla nich to nie jest naturalne, ba! jest często wyzwaniem do konfrontacji.
Proszę, znalazłam fragment książki Mój Pies się nie Boi:
http://pies.onet.pl/55776...sa,artykul.html
oraz o sygnałach uspokajających czyli jak psy się porozumiewają:
http://pies.onet.pl/19299...ce,artykul.html
i tu Jacek, a potem my pracujemy z bardzo, bardzo lękliwym psem:
http://www.youtube.com/watch?v=mJQXe4J0DTQ
http://www.youtube.com/watch?v=M6P0LpVFV5I
Maleńka - 02-09-2011, 20:38
Dzieki poczytam
magdalena 29 - 09-10-2011, 10:37 Temat postu: Postępowanie z psem po przejściach anna34 - słyszałam co się stało mam namyśli nowych
-----------------------------------------------------------------
| Cytat: | Nie bardzo wiem jak to ująć ale zakładam że każdy uczestnik forum w mniejszym lub większym stopniu wie, jak postępować z labradorem.
Ponieważ zdarzają się psy trudne i z takimi się spotykamy, pragnę aby każdy kto miał okazję obcować z takim psem, podzielił się swoimi doświadczeniami.
Nie chodzi mi o porady behawiorystyczne ale o zwykłe opisy sytuacji z jakimi się spotkaliśmy i musieliśmy sobie z nimi poradzić.
Wiem że nie zawsze nam to wychodziło, popełnialiśmy błędy i prosiliśmy o pomoc specjalistę ale, niech ten temat będzie "poradnikiem", jakich błędów nie popełniać. | Tak napisała dzisiaj aganica zakładając ten temat. Myślę, że warto tu dyskutować o wszystkich tego tego typu trudnych przypadkach trudnych przypadkach, stąd przeniosłem tu posty o nieudanym DS z tematu Prady. Administrator
Labradore - 09-10-2011, 13:51
| Cytat: | Niestety dom okazal sie nie byc tym wlasciwym dla Pradziny...i chyba nie tylko Pradziny ale kazdego laba czy psa innej rasy badz nie rasy.
Wlasciwie ciezko mi jest opisywac cala sytuacje...czeski film, tragikomedia i dramat w jednym.
Pisalam posta na forum z relacja pierwsza zaraz po rozmowie z DS, no super, rewelacja. Ktos jeszcze z nimi rozmawial chyba ale nie wiem juz kto bo mam totalny metlik w glowie.
I wieczorem ja wiem..18-19 tel od Moniki, roztrzesiona pyta sie mnie czy wiem co sie stalo...nogi sie podemna ugiely i od razu wizje ze Prada uciekla, ze trzasnal ja samochod...ale nie, chodzilo o cos innego.
Daruje sobie juz opis tego wszystkiego bo dzisiaj sie okazalo ze opowiesci zostaly zmyslone, wszystko wyostrzone itd kapcie by Wam pospadaly to Wam gwarantuje.
Skupie sie na suchych faktach. W kazdym razie zadzwonilam od razu do DS, zostalam poinformowana ze Pani z psem stoi na klatce i mamy latwic transport na juz i psa zabierac.
Dom zostal uprzedzony o Pradziowej przeszlosci, pomimo tego ze w hotelu nie wykazywala nieporzadanych zachowan zostali uczuleni ze sucz wymaga specificznego podejscia w okresie aklimatyzacji. (...) W praktyce wygladalo to tak ze pies w masakrycznym stresie zostal zabrany dnia pierwszego do weterynarza, gdzie obca kobieta i obcych 2 mezczyzn obmacywalo, naciagalo itd. Z relacji DS wynika ze pies byl przestraszony, bardzo reaktywny...no to ciach dostala cos na uspokojenie. Jak sie okazalo po moim i Ani przybyciu na miejsce pies dostal po prostu narkoze. Odebralam ja ledwo przytomna. Pani czekala z Prada na klatce schodowej...jak zobaczylam ledwo przytomnego, spadajacego wrecz ze schodow psa to sie zalamalam. Wygladala tragicznie...podeszla do Ani, pomerdolila ogonkiem, zatoczyla sie i przyszla do mnie. Dodam ze pies zostal sowicie nakarmiony przed podaniem narkozy...podejzewam ze nie wybudzala sie w klinice jesli kilka godzin pozniej byla w takim stanie, co dla mnie juz jest szczytem niekompetencji i nieodpowiedzialnosci. Po wszystkich badaniach itd Pani z psem w domu chyba nie byla, tak przynajmniej by wynikalo z jej relacji. Zostalo zrobione RTG i krew (badanie krwi po jedzeniu, gratulacje), serducho podobno powiekszone i anemia. Mam zdiecia RTG i wyniki, beda konsultowane a skany wstawione na forum. Mam rowniez filmiki, w jakim stanie byl pies gdy dojechalismy juz do domku, jak sie wytoczyla z auta i jak sie wtaczala po schodach i jak wygladala. Wzdeta, glowka zapadla, uchole w bezwladzie, oczy jak u basseta...koooszmar i widok naprawde lamiacy serducho. W domu bylismy ok 24 jesli mnie pamiec nie myli... |
| Cytat: | | Wiem ze jest zainteresowany domek ze Swiecia a wiec calkiem dojezdnie. Damy dziewczynie pare dni oddechu, zobaczymy czy zmieni sie jej zachowanie i reakcje w typowych sytuacjach. | [/quote]
Małgosia - 09-10-2011, 17:29
Witam.Tutaj pisze niby ta osoba, ktora znedzała sie nad Pradą. Teraz chcę napisać, jak było naprawdę.
Pojechałam po sunię z synem w południe, po przybyciu do domu było wszystko dobrze.
dałam jej jeść , ponieważ biedna kości ma na wierzchu:((((Aż żal.Po ok.pół godzinie wyszłam z nią na spacer, po drodze mijał nas ok. 10 letni chłopiec Prada bez ostrzeżenia rzuciła się z zebami w stronę chłopca.Odciągnęłam ją.Mam 41 lat od przeszło 20 lat miałam psy, począwszy od burków po amstaffa. Weterynarz moze potwierdzić wszystko , dbałam o nie i je kochałam całym sercem.
Prada jest sunią bardzo wychudzoną, chciałam jej pomóc, zbadać, czy nic jej nie jest, ponieważ wisi na niej skóra, czaszka tylko kości:(((Gdy weterynarz ją zobaczył to się przeraził.Postanowił ją , jak najszybciej zbadać i pomóc, kazał mi zaczekać.Gdy usiadłam na krześle, podkreślam było spokojnie, bez nerwów, sunia normalna, nagle tuż niedaleko usiadł chłopczyk ok. 11 letni , Prada znów bez ostrzeżenia rzuciła się z zębami na chłopca.
Pani, która tam pracuje podała mi kaganiec, założyłam, weterynarz mnie zawołał, gdy sie schylił , chcial zbadać ją Prada zrzuciła kaganiec ze swojej wygłodzonej głowy i rzuciła się na weterynarza (( weterynarz nie chcąc robić jej krzywdy dał mi tylko małą ilość leku w płynie na uspokojenie suni, by nikogo nie pogryzła.Miałam dodać jej to do jedzenia.Gdy wchodziłam do domu , na pierwszym piętrze znów bez ostrzeżenia ugryzła do krwi sąsiada , płakałam wtedy strasznie:((( Sąsiad mocno krwawił, wczoraj miał ktoś przyjechać i go przeprosić , lecz nikt się nie zjawił:((( Podałam suni ten lek, nie miała żadnej narkozy!!!!!!
Można się skontaktować z weterynarzem , on opowie wszystko. Gdy sunia zjadła ten plyn z kielbasą, poszłam do weterynarza, powiedziałam mu takze o pogryzieniu i atakowaniu chłopców i mężczyzn, niektórych, mego syna nie atakowała.
Zrobiliśmy jej badania,wszystko bym zrobiła by ją ratować:(((((( U weterynarza czekałam za wynikami, sunia była uspokojona, nagle przyszedł mój mąż, by zobaczyć sunię, byl w pracy.Gdy podszedł do mnie Prada niestety go zaatakowała,odciągnęłam ją. Po odebraniu wyników szlismy do domu, po drodze znów pokazała na męża zęby, nawet nie mógł złapać smyczy.
Lecz najgorsze było przede mną. Prada weszła tylko na pół piętro , nie chciała wejść wcale do domu, gdy był w nim mąż.Robiliśmy wszystko, próbował smakołykami, nie dało rady co chciał podejść, było widać tylko zęby.Wię nie pozostało mi nic innego, jak siedzieć z sunią na półpiętrze ok. 4 godzin i dzwonić do Pani Gosi, która strasznie kłamie i oszukuje.
Sunia mogła być taka , zmeczona była, ponieważ chciałam by weszła do domu, co się położyła budziłam ją by tylko poszła ze mną.Gdy chciałam ją podnieść też pokazała zęby, więc bałam się.Ok. godziny 23 przyjechała Pani Gosia zła , z koleżanką. Prada zaraz do niej pobiegła, dała jej smakołyk. Sunia mogła być zmęczona, ponieważ starałam się zabrać ja do domu!!!!!!!! A ona za nic w świecie nie chciała iść.
I jeszcze jedno, proszę sprawdźcie moim obowiązkiem jest zbadać psa od razu, piszą o tym wszędzie.Miałam psy , dobre i te gorsze, lecz nigdy żadnego nie skrzywdziłam, zawsze ratowałam do końca.Teraz płacze jest mi przykro,że ktoś tak mnie osądza.
I wierzcie mi każdy z Was zabrał by sunię do weterynarza, jej widać żebra i kości czaszki ma całe na wierzchu.Po drugie nie moglam z nią spać na klatce , ponieważ mieszkam w starej kamienicy jest zimno, nie moglam też z domu wyrzucić męża , bo nie mial gdzie spać.Na Boga dlaczego tak kłamiecie, ja za psa bym życie oddała!!!!
Zapraszam do mnie do Inowrocławia wszystkich , możemy porozmawiać , iść do weterynarza. Wiecie co teraz to widzę , że człowiek człowiekowi wilkiem a ja tak bardzo chciałam jej pomóc.Możecie się skontaktować z weterynarzem, on opowie wszystko i sąsiadem, którego Prada pogryzła do krwi. Zapraszam , proszę przyjechać .A ja kocham zwierzęta bardziej niż ludzi, teraz wiem dlaczego.
Przykro mi bardzo...bardzo przykro....I proszę o filmik Prady, sunia musiała być zmęczona , ponieważ nie spała!!!! A ja ja chciałam tylko wprowadzić do domu:(((((Chcialam pomóc a wychodzę na sadystkę.
Pani Gosiu ma pani badania, zapłacę za nie, weterynarz chciał pomóc psu , nie skrzywdzić. I proszę nie kłamać, Prada atakuje bez powodu ludzi o tym nie poinformowano mnie. Atakuje dzieci w wieku ok. 10 lat, chłopców , i mężczyzn, zależy od jej psychiki jakich i kiedy,przeważnie w kapturach lub czapce.
I przysięgam kocham psy.Chciałam pomóc a zostałam tyranem okropnym.
Teraz życzę tylko suni wspaniałego domu i do weterynarza już nie muszą z nią iść jest zdrowa. Lubię tego psa bardziej niż co niektórych ludzi.
Teraz Wiecie, jak to było naprawdę.Przykro mi, że chciałam dla niej dobrze.
AnIeLa - 09-10-2011, 17:44
Małgosia, zapraszam na forum www.labradorretriever.com.pl Pod opieką tamtego forum była Prada, na tamtym forum również udziela się tymczasowa opiekunka Prady.
Małgosia - 09-10-2011, 17:59
Dobrze, dziękuję, lecz teraz nawet nie jestem w stanie myśleć:((( Tak bardzo mi przykro.Nie wolno tak oceniać ludzi!!!!!!
a tak się postępuje z psem, każdy to powie.
www.wybierzmiska.pl
Nie robiłam jej krzywdy, chciałam biedaczkę odżywić, zbadać, bo te kości na wierzchu:((((
Bałam się o nią, ponieważ weterynarz mój nie przyjmował w sobotę i niedzielę.
A tylko dlatego dzwoniłam by ja zabrano, gdyż atakować zaczęła ludzi.I nie chciała wejść do domu.Ja płakałam na tych schodach będąc z nią:((( Głaskałam i tuliłam , fakt była zmęczona, ale to przez to, że nie spała.Na korytarzu ciągle ktoś przechodził.Musiałam ją wołać z jednej strony na drugą.
Może jej opiekunkami były tylko kobiety????? Może kiedyś skrzywdziło ją dziecko lub mężczyzna , nie wiem, lecz mnie nie poinformowano o tym:(((
Przecież pies bez powodu nie może rzucać się z zębami na chłopca.Gdzieś jest problem.
Prada uwielbia kobiety, dla mnie była wspaniała. Lecz nie przepada za niektórymi mężczyznami.Mój sąsiad jest przykładem, został przez nią ugryziony w rękę.
Rinuś - 09-10-2011, 18:05
Małgosia, powiem tylko tyle, że strasznie kłamiesz ojj strasznie!!!! aż mi wstyd, że wydaliśmy do Was Pradę bo suka ma traumę przez Was!!
Patrząc na zdjęcia Prady nie doszukuję się wychudzenia jej, poza tym widziałam ją osobiście!!
Gosia prosiła aby sukę zostawić kilka dni w spokoju aby się zaaklimatyzowała bo rozstanie z Gosią jest dla Prady ciężkim przezyciem, Ty to zlekceważyłaś i zaczęłaś ją ciągać po weterynarzach na dziwne badania!
u Gosi były wielokrotnie dzieci i miała z nimi do czynienia, dzisiaj też mijała dzieci i osoby dorosłe na spacerze i na nikogo się nie rzuciła!
| Małgosia napisał/a: | | na pierwszym piętrze znów bez ostrzeżenia ugryzła do krwi sąsiada , płakałam wtedy strasznie:((( Sąsiad mocno krwawił, wczoraj miał ktoś przyjechać i go przeprosić , lecz nikt się nie zjawił:((( |
taaaaak? a to ciekawe!! sąsiad podczas rozmowy tel powiedział, że nie chce żadnych odwiedzin w celu pokazania i sfotografowania rzekomego pogryzienia,a co lepsze głos sąsiada był identyczny jak głos męża. jaki z tego wniosek? że to zwykłe kłamstwo z Waszej strony!
| Małgosia napisał/a: | Gdy podszedł do mnie Prada niestety go zaatakowała,odciągnęłam ją. Po odebraniu wyników szlismy do domu, po drodze znów pokazała na męża zęby, nawet nie mógł złapać smyczy.
Lecz najgorsze było przede mną. Prada weszła tylko na pół piętro , nie chciała wejść wcale do domu, gdy był w nim mąż.Robiliśmy wszystko, próbował smakołykami, nie dało rady co chciał podejść, było widać tylko zęby.Wię nie pozostało mi nic innego, jak siedzieć z sunią na półpiętrze ok. 4 godzin i dzwonić do Pani Gosi, która strasznie kłamie i oszukuje. |
a podobno pierwsza wersja była, że pogryzła Twojego męża, potem w rozmowie tel z samym mężem on się wycofał z tego, coś tutaj kręcisz w swojej wymyślonej opowieści.Znam Gosię i znam też Anię osobiście i to dosyć długo i takie osoby jak one nie zmyślają sobie bajki żeby kogoś oczernić! Gdyby Prada wykazywała chociaż cień agresji nigdy byśmy jej nie wydali do nowego domu!
i ja widziałam się osobiście z Pradą i to pies anioł jest!
i dla mnie ten pies to nie jest wychudzony pies! ona taka jst po prostu, i tak sporo przytyła od momentu pojawienia sie jej u Gosi w hotelu! to jest typ psa sportowego, chudego, ale nie wychudzonego.
i dziwi mnie fakt, że zarejestrowałaś się akurat na tym forum gdzie wątek prady jest najmniej odwiedzany a nie na info albo com.pl
i radzę zastanowić się nad swoją historią bo szargasz tylko opinie psa przyklejając jej łatkę psa agresywnego a tak nie jest!
A mój wniosek jest taki, że wet powiedział, że Prada ma powiększone serce a Wy nie wiedząc jak z tego wybrnąć wymyśliliście bajkę z pogryzieniami i agresją Prady! To okropne z Waszej strony!
AnIeLa - 09-10-2011, 18:10
| Małgosia napisał/a: | | a tak się postępuje z psem, każdy to powie. |
Nie każdy. Ja na przykład świeżo adoptowanego psa po przejściach nie zabrałabym od razu do weterynarza.
Zabranie od obecnej opiekunki ( megastres) wizyta u weta kolejny stres. Najpierw dałabym psu czas na zapoznanie się z nową sytuacją.
Na żadnym ze zdjęć nie widzę kości na wierzchu.
Ostatnie zdjęcie wklejone przez DT.
Kości na wierzchu nie widzę.
Małgosia - 09-10-2011, 18:11
Ponieważ sąsiad jest w porządku, proszę przyjechać.Jeżeli chcecie, ja nie mam 10 lat i powodu by kłamać, zapraszam także do weterynarza on powie, jak wychudzony był pies.
ak postępować z psem/kotem wziętym ze schroniska?
- Jeżeli masz już w domu inne zwierzęta, sprawdź przed przybyciem nowego podopiecznego czy na pewno posiadają aktualne szczepienia przeciwko chorobom wirusowym.
- Jeżeli będziesz wprowadzać zwierzę do domu w którym już są inne zwierzęta, najlepiej poszukaj wcześniej informacji o tym, jak zrobić to mądrze- tak, by zwierzęta bez rozlewu krwi ustaliły między sobą hierarchię.
- Wydając zwierzaka schronisko powinno wydać bardzo ważny i przydatny dokument- książeczkę zdrowia.
- Zapytaj się, czym było karmione zwierzę w schronisku. Jadłospis zmieniaj powoli, stopniowo przez około 2 tygodnie. Do karmy możesz dodać witaminy zakupione w sklepie zoologicznym lub w lecznicy. Nie podawaj mleka ani kaszy (może wywołać biegunkę).
- Zaraz po adopcji koniecznie odwiedź zaufanego lekarza weterynarii, aby ten zbadał i ocenił stan zdrowia zwierzęcia.
- Psa nie kąp przynajmniej przez 5-10 dni (duży stres adaptacyjny i spadek odporności powoduje dużą podatność na infekcje i przeziębienia) po ostatnim spacerze możesz go przetrzeć mokrą gąbką. Szczotkowanie sierści również ją odświeży.
- Kota w ogóle nie musisz kąpać, sam to zrobi najlepiej.
- Psa nie spuszczaj ze smyczy przez około 2 miesiące, aż zacznie reagować na imię i zapozna się z otoczeniem.
- Kota (jeżeli chcesz go wypuszczać) nie wypuszczaj z domu przez dłuższy czas, nawet kilka miesięcy. Gdy kot pozna dom i najbliższe otoczenie będzie mu łatwiej znaleźć drogę powrotną
- Uważnie obserwuj nowego podopiecznego, jakiekolwiek niepokojące zmiany w zachowaniu czy wyglądzie zwierzaka konsultuj z lekarzem weterynarii ( takie jak apatia, brak pragnienia i łaknienia, niechęć do zabawy, biegunka, wymioty, kaszel, kichanie , biały mętny wyciek z nosa , zapalenie spojówek , wyciek z dróg rodnych u samic, trzepanie uszami, drapanie się, wygryzanie).
Ja uważam, że tak było lepiej i nie nie kłamie!!!!
Rinuś - 09-10-2011, 18:22
Małgosia, czy widzisz na tym zdjęciu wystające kości u Prady?
to co w 3h tak schudła że była szkieletorem? Zastanów się co piszesz bo sie pogrążasz kobieto.
Ja biorąc dwa psy ze schroniska dawałam im kilka dni aklimatyzację u mnie w domu i nie ciągałam nigdy psa od razu na RTG, badanie serca i pobrania krwi! na dodatek po jedzeniu, co za wet robi badania po jedzeniu?
AnIeLa - 09-10-2011, 18:22
Małgosia, ale to są informacje co zrobić z psem adoptowanym ze schroniska, Ty zaadoptowałas psa z DT. To jest różnica.
Nie wiem jak było na prawdę. Wiesz to tylko Ty ale kolejny raz zastanówcie się co mówi DT i posłuchajcie rad. Tym bardziej że DT to hotelik gdzie Prada przebywa to hotelik u szkoleniowca.
Małgosia - 09-10-2011, 18:25
Mozna przyjechać, sąsiad jest starszą osobą, od męża ok. 20 lat starszy, mieliście być wczoraj.Nie jestem złym człowiekiem!!!! By sunia dostała traumy przeze mnie przez parę godzin, ja kocham psy!!!!!
[ Dodano: 09-10-2011, 18:27 ]
Nie było mowy, że nie mam z nią iść do weterynarza, a piesek naprawdę jest wychudzony. Bałam się , chciałam zbadać, czy to straszne???
[ Dodano: 09-10-2011, 18:31 ]
Nakarmiłam psa od razu po przyjeździe do domu, badania były później, przed badaniami musiałam podać jej środek na uspokojenie więc dałam jej kiełbasę.Nie jestem weterynarzem, lecz temu ufam, gdyż leczył mego psa 10 lat i zawsze mu pomógł.
Rinuś - 09-10-2011, 18:32
| Małgosia napisał/a: | | a piesek naprawdę jest wychudzony. Bałam się , chciałam zbadać, czy to straszne??? |
Zadałam pytanie czy na tym zdjęciu widzisz wystające kości u Prady?? to jest zdjęcie z dnia kiedy po nią przyjechałaś do Gosi. Jak możesz tak kłamać ?
Małgosia - 09-10-2011, 18:34
Weterynarz zrobił badania, gdyż stwierdził , że jest cos nie tak z sercem i musiał ja zbadać.On chciał pomóc, ludzie co Wy piszecie!!!!!!! Rozumiem znacie się mnie nie znacie, więc nie oceniajcie. Jeszcze raz piszę kocham psy!!!!! Nie kłamie , chciałam pomóc!!!!!!!
Rinuś - 09-10-2011, 18:35
| Małgosia napisał/a: | | Nakarmiłam psa od razu po przyjeździe do domu, badania były później, |
Pies do badania krwi musi być na czczo a nie 2h po jedzeniu.
Małgosia - 09-10-2011, 18:37
co do wychudzenia psa na żywo to wygląda inaczej, zdjęcia też inaczej.Naprawdę nie kłamię!!!!Nie mam powodu by kłamać, jaki bym miała mieć w tym cel???? Raczej bym siedziała cicho i nie pisała o tym tutaj.
[ Dodano: 09-10-2011, 18:39 ]
Pies do badania krwi musi być na czczo a nie 2h po jedzeniu.
A jeżeli to by było pilne, co by Pani zrobiła ze swoim psem? Czekała 3 dni?
Rinuś - 09-10-2011, 18:42
Małgosia, masz problem bo ja ją widziałam na żywo i nie wystają jej kości, oprócz mnie widziało ją jeszcze kilka osób i też nie widziało wystających kości. To pies budowy sportowej, a nie ociężały labrador który ledwo się porusza na łapach, ona grubsza nie będzie już.
Prada w hotelu nie okazywała żadnych oznak choroby,nie było powodu ciągać jej do weta w dniu kiedy ppies był w okropnym stresie, wymysliłas sobie chorobę i poszłaś ja zbadać mimo rad Gosi żeby psa nie ciągać w dziwne miejsca przez kilka dni.
[ Dodano: 09-10-2011, 18:46 ]
| Małgosia napisał/a: | | A jeżeli to by było pilne, co by Pani zrobiła ze swoim psem? Czekała 3 dni? |
Ale co bylo pilne??? jak to pilne?? Czy pies Wam umierał na rękach że było pilne? No halo ale coś tutaj jest nie tak.
Wszystko to co piszesz mija się z prawdą i można to wyczytać z Twoich wypowiedzi. Pies do RTG dostał narkoze, co za wet podaje narkozę psu z powiększonym sercem i nierozpoznana wada serca? o co tutaj chodzi ?
Małgosia - 09-10-2011, 18:48
Jestem skromną osobą, Pani, która u nas była na wizycie przed adopcyjnej może to potwierdzić.
Zawsze ratowałam psiaki, kocham je. Mój mąż i syn również. Czy jakbym była potworem, dostała bym pozytywną opinie? Jestem człowiekiem, straciłam dwóch braci niedawno. Chciałam uratować więc psiaka by dać mu miłość i by on mi ją dał, więc proszę skończmy to, gdyż już brakuje mi sił.
Maleńka - 09-10-2011, 18:48
Kurde ;o od kiedy psu po przejsciach doklada sie jeszcze wiecej traumy? ;o
A nawet jesli okazalo by sie ze pies mimoz wszystko atakuje tylko mezczyzn to jest to mozliwe do poskromienia.
Małgosia - 09-10-2011, 18:51
ona nie dostała narkozy, tylko jakiś płyn na uspokojenie ponieważ była agresywna.Musiał zrobić zdjęcie, które właśnie dopiero ujawniło , że ma powiększone serce, przecież weterynarz nie ma RTG w oczach.
Maleńka - 09-10-2011, 18:52
Jeszcze by pies zawalu z tego stresu dostal..
Rinuś - 09-10-2011, 18:53
Małgosia, tak opinia zostala wydana super i to się potwierdza znowu, że niestety ale wizyta przedadopcyjna nie gwarantuje w 100% że dom jest trafiony i idealny.
A poza tym nie odnosisz się do moich zdań , nie ma wymiany argumentów co daje do myślenia.
izatemka - 09-10-2011, 18:53
| Małgosia napisał/a: | | przed badaniami musiałam podać jej środek na uspokojenie więc dałam jej kiełbasę. |
Kilka postów wyżej piszesz,że srodek na uspokojenie z kiełbasą dostała w innych okolicznościach.
Prada miała wygolona łapkę jak od Ciebie wróciła. Dlaczego?
Podobno jak twierdzisz nie miała podanej narkozy,więc skąd wygolona łapka?Do pobrania krwi?
Czyli można było bez narkozy zrobic badania krwi oraz RTG bo suka była spokojna, ale jednocześnie gryzła ludzi i rzucała się na nich?
Dlaczego w książeczce zdrowia nie ma wpisanych leków,które były podane?
I dlaczego nie ma pieczątki weterynarza, który ordynował leki, wykonywał zdjęcia rtg i robił wyniki?
| Małgosia napisał/a: | | Prada zrzuciła kaganiec ze swojej wygłodzonej głowy |
Jak pies moze zrzucic kaganiec,zakładany z najwyższa uwaga z uwagi na potencjalną agresję???
| Małgosia napisał/a: | | wczoraj miał ktoś przyjechać i go przeprosić , lecz nikt się nie zjawił:(( |
Przez telefon, na oświadczenie,że zaraz ktoś przyjedzie , porobi zdjecia pogryzień itp , stwierdzono,że w zasadzie to ona tylko sasiada pogryzła, bo męża już nie i że absolutnie nie ma potrzeby przyjeżdżać?
Wybacz,ale Twoja "prawda" jest trochę niespójna i nielogiczna.
Małgosia - 09-10-2011, 18:54
Wiem, że jest do poskromienia, lecz ona nie chciała mi wejść do domu, gdy był w nim mąż.
A gdy na schodach się zbliżał to pokazywała zęby.Nie jestem bogata, nie mam auta, pełno pieniędzy, lecz serce.Dlatego siedziałam z nią parę godzin na tej klatce.
[ Dodano: 09-10-2011, 18:58 ]
Odpowiadam na każde pytanie.Chyba nie czytacie. Po drugie nie miał mi kto dostarczyć psa, bardzo się cieszyłam, że będzie u mnie. Więc syn poprosił kolegę by nas podwiózł.
sąsiad mi mówił ci innego, że ktoś go przepraszał i że ktoś przyjedzie.Byłam przy tym.
Maleńka - 09-10-2011, 18:58
Przede wszystkim wogole nie powinnas psa stresowac-.- kto to widzial
A sposob na pozbycie sie agresji u psa jest tysiace !!
anna34 - 09-10-2011, 19:00
Kurde ja nawet nie poszłam do weta ze szczeniakiem zaraz po kupnie,a co dopiero z psem adoptowanym.
To jest jakieś nie poważne podejście
No cóż szkieletem to ona napewno nie jest patrząc na zdjęcia.
Moze poprostu nie spodobała się i trzebabyło wymyśleć jakąś historyjke,zeby psa oddać
Małgosia - 09-10-2011, 19:02
Krew miała braną po tym środku uspokajającym.
Proszę jeżeli ktoś chce może skontaktować się z lekarzem , to bardzo dobry weterynarz.
Maleńka - 09-10-2011, 19:03
A wogole co sie stalo z pieskiem?
Rinuś - 09-10-2011, 19:04
Maleńka, Prada dzisiaj była na spacerze na odpuście z Furciaczek i Agazoom, nie było żadnych niepożądanych zachowań ze strony Prady. Gdy ja u niej byłam i przechodziliśmy latem w Ciechocinku przez deptak gdzie było mnóstwo osób, starszych, młodszych, dzieci, mężczyzn, Prada nie reagowala na nikogo, szła na luźnej smyczy zupełnie zrelaksowana. Miał z nia kontakt też obcy dla niej mężczyzna, który widział Pradę pierwszy raz, Prada jego też,wszystko było ok, zero reakcji agresywnej, więc nie wiem skąd nagle historia, że Prada rzuca się na ludzi przechodzących obok siebie??
| Małgosia napisał/a: | | sąsiad mi mówił ci innego, że ktoś go przepraszał i że ktoś przyjedzie.Byłam przy tym. |
Byłas przy tym bo może tym sąsiadem był Twój mąż, który wykręcił nr z innego nr telefonu? Bo glos był identyczny jak Twojego męża, a to się raczej nie zdarza.
W momencie jak osoba chciała przyjechać zrobić zdjęcia rzekomego pogryzienia to "sąsiad" zaczął się wykręcać mówiąc, że to nieważne, że w sumie nic sie nie stało.
Małgosia - 09-10-2011, 19:05
Nic nie wymyślam bardzo mi się podobała,ja ze swoimi szczeniakami chodziłam, każdy robi inaczej.Szczeniak musi być zaszczepiony, by nie chorował, trzeba również go obejrzeć., czy jest zdrowy.
I proszę nie wmawiajcie mi bzdur.
Rinuś - 09-10-2011, 19:05
Maleńka, Prada wróciła do hotelu.
Maleńka - 09-10-2011, 19:07
| Rinuś napisał/a: | | Maleńka, Prada wróciła do hotelu. |
I dobrze, mam nadzieje ze znajdzie lepszy dom
[ Dodano: 09-10-2011, 19:08 ]
| Cytat: | Nic nie wymyślam bardzo mi się podobała,ja ze swoimi szczeniakami chodziłam, każdy robi inaczej.Szczeniak musi być zaszczepiony, by nie chorował, trzeba również go obejrzeć., czy jest zdrowy.
I proszę nie wmawiajcie mi bzdur. |
Prosze Cie odrazu po adopcji szczeniaka nie lecisz z nim na szczepienie...nic sie nie stanie jak poczeka pare dni.
Małgosia - 09-10-2011, 19:08
Podkreślam, nie na wszystkich ludzi!!!!!!! Na dwóch chłopców ok. 10, 11 letnich, i na pewnych mężczyzn, nie znam przyczyny.
a do sąsiada zapraszam nawet teraz póki rana się nie zagoiła!!!!!
[ Dodano: 09-10-2011, 19:10 ]
elJackson
Odpowiedziano: 2010-08-11 08:29:50
od razu jak tylko przybył do nowego domu!
poza tym hodowca powinien zrobić szczepienia...
szczepienie kosztuje ok 70 zł, ale jest NIEZBĘDNE.
0 2
mysza111
mysza111
Odpowiedziano: 2010-08-11 09:24:17
Idź teraz ja wcześniej tego nie zrobiłaś trzeba go zaszczepić itp. taka wizyta kosztuje do 100 zł ; )
0 1
♥єנ, иσ ∂αנ вυzι !♥.
♥єנ, иσ ∂αנ вυzι !♥.
Odpowiedziano: 2010-08-11 10:54:43
Pierwsze tygodnie po narodzinach powinny być pod stałym nadzorem weterynarza . hodowca ( właściciel matki pieska ) powinien szczepić i dbać o zdrowie szczeniaka . Jeżeli szczeniak nie ma żadnych szczepień za sobą idz do weterynarza już teraz . Jeżeli weterynarz psa nie zaszczepi może wystąpić wścieklizna i inne choroby . Odpowiedzi : nie wiem kiedy z nim iść ? - Już teraz lub w najbliższych dniach i ike kosztuje takie szczepienie albo wizyta? - Kosztuje 60 zł - 120 zł . Różnie .
[ Dodano: 09-10-2011, 19:12 ]
To są opinie innych ludzi, nie jestem sama, miałam chyba z 6 psów i zawsze tak postępowałam.
Rinuś - 09-10-2011, 19:15
Małgosia, ale Ty nie zmieniaj tematu proszę na jakies tam szczeniaki.
masz aparat? zrób zdjęcie rany sąsiada i je wklej na dowód.
Maleńka - 09-10-2011, 19:15
Szczeniak z hodowli bez traumy tak, chodzi na szczepiania normalnie etc.
Pies po przejsciach - nie. Chyba sa nawet dostepne w razie co wizyty weta w domu.
Małgosia - 09-10-2011, 19:15
Jeżeli zależy nam na psie chcemy dla niego, jak najlepiej, ja chciałam nie wyszło.Uważacie mnie za jakąś sadystkę i kłamczuchę.Wszyscy nalatują na mnie, chyba prawda Was boli.
A sunię oddałam tylko dlatego, że nie chciała wejść do domu, jak był w nim mąż, miałam wziąć rozwód??
[ Dodano: 09-10-2011, 19:18 ]
odpowiadam na pytania, powoli. Proszę przyjechać, zobaczy Pani ranę, ja mam znów nachodzić człowieka?, który nawet mnie nie wyzwał????
AnIeLa - 09-10-2011, 19:18
Małgosia, proszę pisać na temat.
| Cytat: | [quote="Małgosia"]elJackson
Odpowiedziano: 2010-08-11 08:29:50
od razu jak tylko przybył do nowego domu!
poza tym hodowca powinien zrobić szczepienia...
szczepienie kosztuje ok 70 zł, ale jest NIEZBĘDNE.
0 2
mysza111
mysza111
Odpowiedziano: 2010-08-11 09:24:17
Idź teraz ja wcześniej tego nie zrobiłaś trzeba go zaszczepić itp. taka wizyta kosztuje do 100 zł ; )
0 1
♥єנ, иσ ∂αנ вυzι !♥.
♥єנ, иσ ∂αנ вυzι !♥.
Odpowiedziano: 2010-08-11 10:54:43
Pierwsze tygodnie po narodzinach powinny być pod stałym nadzorem weterynarza . hodowca ( właściciel matki pieska ) powinien szczepić i dbać o zdrowie szczeniaka . Jeżeli szczeniak nie ma żadnych szczepień za sobą idz do weterynarza już teraz . Jeżeli weterynarz psa nie zaszczepi może wystąpić wścieklizna i inne choroby . Odpowiedzi : nie wiem kiedy z nim iść ? - Już teraz lub w najbliższych dniach i ike kosztuje takie szczepienie albo wizyta? - Kosztuje 60 zł - 120 zł . Różnie . |
odpowiedzi nic nie wnoszące do tematu tak jak ta powyżej będą usuwane.
Rinuś - 09-10-2011, 19:19
| Maleńka napisał/a: | | I dobrze, mam nadzieje ze znajdzie lepszy dom |
Niestety, ale to co przeszła przez te kilka h w Inowrocławiu odbiło się to na niej. Prada ma lekki problem z zostawaniem samotnie w domu, zaczyna się niepokoić jak furciaczek się oddała, tego wcześniej nie było...dlatego zanim spróbujemy z nowym domem damy Pradziulce kilka dni na dojście do siebie.
Maleńka - 09-10-2011, 19:20
| Cytat: | | Podkreślam, nie na wszystkich ludzi!!!!!!! Na dwóch chłopców ok. 10, 11 letnich, i na pewnych mężczyzn, nie znam przyczyny. |
Ja troche wywnioskowalam z wypowiedzi ze na wszystkich, ale nie wiem może ja glupia jestem
Rinuś - 09-10-2011, 19:21
| Małgosia napisał/a: | | ja mam znów nachodzić człowieka?, który nawet mnie nie wyzwał???? |
A to ja mam jechać z Torunia i nawiedzac tego Pana jako obca osoba i prosić o pokazanie rany w celu sfotografowania?? To przecież lepiej żebyś Ty to zrobiła, Tobie zajmie to 5 min, a mi 3 godziny.
Małgosia - 09-10-2011, 19:23
Brakuje Wam godności, ok odpuszczam , ponieważ nie ma sensu i by sunia miała lepszy dom od WAS bo ona na to zasługuje Wy nie, ponieważ nawet nie umiecie mnie zrozumieć. Umiecie tylko krzyczeć..nawet w słowach pisanych?
Tak się traktuje ludzi? Znam siebie , dała bym jej dom najlepszy na świecie, gdyby tylko chciała do niego wejść w obecności męża. Co miałam zrobić , pytam się, rozwieść sie z mężem, spać na korytarzu???
Bo już nic nie rozumiem.
Maleńka - 09-10-2011, 19:24
Ehh gdybym miala tylko warunki na 2go psa ((
[ Dodano: 09-10-2011, 19:25 ]
| Małgosia napisał/a: | | Tak się traktuje ludzi? Znam siebie , dała bym jej dom najlepszy na świecie, gdyby tylko chciała do niego wejść w obecności męża. Co miałam zrobić , pytam się, rozwieść sie z mężem, spać na korytarzu??? |
Nie popelnic bledu i nie stresowac psa po przejsciach a mysle ze problemu by nie bylo.
Małgosia - 09-10-2011, 19:25
Ok postaram się zrobić starszemu Panu zdjęcie. By było ok dla Was a do Torunia jedzie się godzinę.
Rinuś - 09-10-2011, 19:26
Co masz zrobić? przede wszystkim przestać zmieniać co chwilę swoją wersję wydarzeń i udowodnić wszystkim, że Prada ugryzła sąsiada.
Nie mówiąc już, że na początku krzyczałaś, że ugryzła Twojego męża z czego potem Twój mąż się osobiście wycofał.
izatemka - 09-10-2011, 19:27
| Małgosia napisał/a: | | Odpowiadam na każde pytanie. |
| izatemka napisał/a: | | Prada miała wygolona łapkę jak od Ciebie wróciła. Dlaczego? |
| izatemka napisał/a: | | Dlaczego w książeczce zdrowia nie ma wpisanych leków,które były podane? |
| izatemka napisał/a: | | dlaczego nie ma pieczątki weterynarza, który ordynował leki, wykonywał zdjęcia rtg i robił wyniki? |
| izatemka napisał/a: | | Przez telefon, na oświadczenie,że zaraz ktoś przyjedzie , porobi zdjecia pogryzień itp , stwierdzono,że w zasadzie to ona tylko sasiada pogryzła, bo męża już nie i że absolutnie nie ma potrzeby przyjeżdżać? |
Czy mozesz się do tego ustosunkować?
| Malgosia napisał/a: | | A sunię oddałam tylko dlatego, że nie chciała wejść do domu, jak był w nim mąż, |
Na początku pisąłaś coś zupełnie innego, wyjaśnij proszę
Ula - 09-10-2011, 19:28
| Małgosia napisał/a: | | Proszę przyjechać, zobaczy Pani ranę, ja mam znów nachodzić człowieka?, który nawet mnie nie wyzwał???? |
to jak chce Pani pokazać ranę sąsiada nie nachodząc Go?? bardziej adekwatne będzie przyjście obcej osoby z poproszeniem o pokazanie rany....
Poza tym, co mają wspólnego szczepienia szczeniaka z pójściem Prady do weterynarza?? bo nie rozumiem... Szczepiła Pani Pradę?
AnIeLa - 09-10-2011, 19:32
| Małgosia napisał/a: | | Brakuje Wam godności, ok odpuszczam , ponieważ nie ma sensu i by sunia miała lepszy dom od WAS bo ona na to zasługuje Wy nie, ponieważ nawet nie umiecie mnie zrozumieć. |
Proszę nie obrażać użytkowników forum.
Rinuś - 09-10-2011, 19:37
Małgosia zrozum,że nikt nie chce Cię obrażac i na Ciebie najeżdżać, ale w momencie jak przyklejasz łagodnemu psu łatkę psa agresywnego to nalezy zareagować na to. Pisząc swoje wypowiedzi sama zaczęłaś się motać w tym co piszesz i w tym co mówiłaś przez telefon. A na tym może ucierpieć tylko Prada, nikt inny.
Małgosia - 09-10-2011, 20:10
To są te zdjęcia, teraz wróciłam od sąsiada.było o wiele gorzej w piątek.Pozostała jeszcze krew na schodach.Sąsiad powiedział, że jeżeli była szczepiona, jest w porządku.On nie ma do nikogo pretensji. To dobry człowiek. Naprawdę nie kłamię, rana wyglądała gorzej, była spora opuchlizna. Przesyłam to ponieważ chcę być w porządku.I z drugiej strony proszę tylko by mi uwierzyć.Mozna nadal w każdej chwili przyjechać, by nie było, ze to mój mąż.
I naprawdę kocham psy, tylko co by było, gdyby zaatakowała dziecko? A ja czytałam i słyszałam, że jest lagodna dla innych.
Poprawiłam linki. Mod.
[ Dodano: 09-10-2011, 20:22 ]
Rozmawiałam z sąsiadem , miał ktoś przyjechać do niego w sobotę, nikogo nie było.
Ja nie mam pretensji, on również. On lubi psy ja również. Pozdrawiam Was i proszę uwierzcie mi.
Nie chcę by Prada cierpiała, lecz nie chcę również by ugryzła dziecko, czy jakiegoś mężczyznę.
Życzę jej dobrego domu z całego serca. I wybaczcie, że pisałam, lecz nie mogłam patrzeć na te kłamstwa, że ja zmarnowałam psa.Jest mi bardzo przykro, że ktoś uważał mnie za złą osobę.
Nie chcę się już dalej kłócić, ponieważ i tak widzę , że moje słowa są brane za kłamstwo.
Ja znam prawdę.Dziękuję nawet za te wyzywania.
magdalena 29 - 09-10-2011, 21:00
Małgosia - przepraszam może to nie w czas ale trzeba być psychicznie chorym żeby wystraszonemu psu o specyficznych przeżyciach robić badania. Po prostu nie masz serca do zwierząt i skończ się tłumaczyć ja od dwóch miesięcy mam labka który bardzo dużo przeszedł przed nami i wierz mi zaatakował mnie ze strachu ale to co ty zrobiłaś przechodzi ludzkie pojęcie .Psina została w domu gdzie jest czwórka dzieci .BRAK SŁÓW!!!!!!!!!! Administratorzy możecie mnie za ten post usunąć z forum albo ukarać!!!!! Wierze w to że labunia znajdzie wspaniałych ludzików którzy ją pokochają!! Zwariowana rodzinka
bietka1 - 09-10-2011, 22:22
Małgosia, piszesz, że od wielu lat masz do czynienia z psami. I nie wiesz, że badania krwi wykonane po jedzeniu są nic nie warte? Że przestraszony, zagubiony w natłoku zdarzeń pies gryzie? Że moze odmówić wykonania najprostszej komendy? Nie wiem, jaki lek dostała sunia, ale wiem, że niektóre z tzw. uspokajaczy działają w ten sposób, że pies nie może się poruszać i to wywołuje u niego jeszcze większe przerażenie. Popełniłaś wiele błędów, które teraz trzeba będzie z sunią długi czas odpracowywać. Na temat weta nie wypowiem się, choć pewne słowa cisną mi się na usta. Wet to nie behawiorysta, ale chyba powinien zaproponować, że badania można zrobić później, skoro sunia taka reaktywna?
Czasami mam wrażenie, ze labradory to psy, które naprawdę mają pecha. Są z definicji łagodne, więc mozna z nimi robić wszystko...
Od półtora roku mam adoptowanego boksera. Przez ten czas ani razu nie wykazał agresji, ale ja wciąż mam świadomość, że nie znam go do końca, nie wiem co mu w głowie siedzi i co przeżył. Do weta poszłam z nim dopiero po dwóch tygodniach (mimo tego, ze wiedziałam, że nie ma aktualnych szczepień), wykąpałam go po miesiącu. Pierwsza nasza wyprawa w tłum ludzi była po półtora miesiąca. Cackałam się z nim długo, mimo, że jego DT twierdził, ze to wesoły, otwarty pies. Ale ja nie chciałam w żaden sposób stworzyć sytuacji, w której mógłby starcić do mnie zaufanie.
Do tej pory nie udzielałam się wątku Prady, ale jej kibicowałam z całego serca. A teraz chce mi się płakac z bezsilności na myśl, co ta psina musiała przejść........
Małgosia - 09-10-2011, 22:46
Przepraszam bardzo , lecz to nie ja robiłam badania, lecz weterynarz. Chciałam tylko by mi doradził, jak ja karmić, czym, jak wzmocnić.Lekarz sam postanowił zrobić badania i upewnić się czy jest wszystko dobrze.Nie wiedziałam o tym co sunia przeszła, chyba nikt do końca o tym nie wie.
Wiem, że pies atakuje ze strachu, miałam dużo psów. Nie jestem chora psychicznie, lecz chyba natrafiłam na takie osoby tutaj. I wcale nie zamierzam się tłumaczyć. Lecz nie pozwalam się obrażać.
Możecie dalej mnie obrażać, wyzwać itp, a serce do zwierząt mam, wiem to sama.A Wy piszcie co chcecie,to świadczy tylko o Waszej inteligencji, i o Waszych dobrych niby sercach dla ludzi, jak i zwierząt.Ponieważ kto nie szanuje człowieka, tak naprawdę nie szanuje psa. Ponieważ dla mnie pies jest , jak człowiek , który zasługuje , jak i o dbałość, miłość.A pani ze zwariowanej rodzinki, nie wie co przeżyłam, więc proszę mnie nie obrażać.
Już nigdy nie wejdę na to forum, dam spokój. Szkoda mego zdrowia, ponieważ po przeczytaniu Pani słów dopiero mogę zachorować. Rok temu straciłam 10-letniego amstaffa, musiałam poddać go eutanazji po paraliżu, nie było mi nawet łatwo przejść progu weterynarza , gdy byłam z Pradą. Zrobiłam to dla niej, by miała za sobą stres i byśmy mogli, się nią cieszyć przez sobotę i niedzielę a ona nami.Nie udało się.
Małgosia - przepraszam może to nie w czas ale trzeba być psychicznie chorym żeby wystraszonemu psu o specyficznych przeżyciach robić badania.
To napisała Pani Magdalena, proszę mnie nie oceniać, nie obrażać,Pani mnie nie zna.. Życzę Wam Wszystkim szczęścia z psiakami i by Was nie spotkało to co mnie. Obrażanie, wyzywanie od chorych psychicznie itp.
Maleńka - 09-10-2011, 22:50
| Małgosia napisał/a: | | Przepraszam bardzo , lecz to nie ja robiłam badania, lecz weterynarz. |
A kto twierdzi ze ty? -.- my mowimy ze powinnas byc na tyle rozgarnieta by wiedziec aby na te badania nie isc z wystraszonym psem
[ Dodano: 09-10-2011, 22:57 ]
| Małgosia napisał/a: | | A Wy piszcie co chcecie,to świadczy tylko o Waszej inteligencji, i o Waszych dobrych niby sercach dla ludzi, jak i zwierząt.Ponieważ kto nie szanuje człowieka, tak naprawdę nie szanuje psa. |
A ty w tym momencie obrazasz nas.
Małgosia - 09-10-2011, 23:04
Lekarz postanowił zrobić badania, gdyż sunia była bardzo wychudzona. Proszę zadzwońcie do weterynarza, on się o nią bał. A co do suni dla mnie była wspaniała, nie zrobiła mi żadnej krzywdy,u weterynarza była spokojna, jadła mi z ręki smakołyki,nawet próbowała bawić się z kotami, co było ponoć niemożliwe.Dopiero, gdy weszłam do gabinetu i lekarz chciał ją obsłuchać stała się nerwowa.
Jestem rozgarnięta,chciałam jej pomóc, nie skrzywdzić!!!!!
izatemka - 09-10-2011, 23:06
Mój tymczas ugryzł moje dziecko, ugryzł w miejsce dosć niebezpieczne, bo przy nasadzie nosa.
Skończyło się wizytami w szpitalu i u lekarzy.
Pies nieagresywny do ludzi w ogóle
Ale nie przyszło mi do głowy, żeby dzwonić do Moniki, ze ma go natychmiast zabierać z powrotem do Torunia,poniewaz wiem, że został ewidentnie przez małego sprowokowany.
Nie kładzie się psa w pierwszym tygodniu pobytu na podłodze nachylając się nad nim, żeby mu dać dziuba w nos.
A Wy zafundowaliscie Pradzie dużo wiecej przeżyć pierwszego dnia, niż mój syn Bandziorowi
Tylko Maciek od razu się nauczył, czego robić nie wolno...i nawet nie próbował sie usprawiedliwiać.
| Cytat: | | u weterynarza była spokojna, |
Kilka postów wcześniej napisałas, ze rzuciła sie u weterynarza, na dziecko, trzeba było założyć jej kaganiec, który zrzuciła i chciała gryźć.
Czy możesz się zdecydowac na spójną wersję?
Małgosia - 09-10-2011, 23:10
Małgosia napisał/a:
A Wy piszcie co chcecie,to świadczy tylko o Waszej inteligencji, i o Waszych dobrych niby sercach dla ludzi, jak i zwierząt.Ponieważ kto nie szanuje człowieka, tak naprawdę nie szanuje psa.
To było do Pani Magdaleny, która stwierdziła, że jestem chora psychicznie.
[ Dodano: 09-10-2011, 23:16 ]
Mój tymczas ugryzł moje dziecko, ugryzł w miejsce dosć niebezpieczne, bo przy nasadzie nosa.
Skończyło się wizytami w szpitalu i u lekarzy.
Pies nieagresywny do ludzi w ogóle
Ale nie przyszło mi do głowy, żeby dzwonić do Moniki, ze ma go natychmiast zabierać z powrotem do Torunia,ponieważ wiem, że został ewidentnie przez małego sprowokowany.
Nie kładzie się psa w pierwszym tygodniu pobytu na podłodze nachylając się nad nim, żeby mu dać dziuba w nos.
A Wy zafundowaliscie Pradzie dużo wiecej przeżyć pierwszego dnia, niż mój syn Bandziorowi
Tylko Maciek od razu się nauczył, czego robić nie wolno...i nawet nie próbował sie usprawiedliwiać.
Nie oddała bym jej nigdy w życiu, gdy dzwoniłam do Pani Gosi prosiłam najpierw o przyjazd, że może , gdy ona będzie Prada wejdzie do domu i nie będzie marzła na klatce schodowej przez 4, 5 godzin. Pokazywała żeby na męża, pytam sie jeszcze raz miałam usunąć męża z domu? On psu nic nie zrobił to dobry człowiek. gdy zaczęłam płakać to mój syn zadzwonił, do jakiegoś Pana, który kazał zamknąć mi ją w jakimś schowku, którego nie mam a po 2 bym jej nigdzie nie zamknęła .
Monisiaczek - 10-10-2011, 09:38
Kochani, bardzo proszę wszystkich, którym leży na sercu dobro Prady, o powstrzymanie się od komentarzy na temat zaistniałej sytuacji. Może zamiast tego trochę pozytywnych myśli, by sunia znalazła kochający domek na zawsze
Trzymam kciuki, by do Prady uśmiechnęło się szczęście
Torino - 10-10-2011, 09:51
Małgosia suche stwierdzanie faktów nie jest obrazą nikogo, czytam i czytam i nie znalazłam ani jednego miejsca gdzie zostałabyś obrażona przez użytkowników forum, mimo, że Ty zrobiłaś to kilkakrotnie...
| Małgosia napisał/a: | | Jestem rozgarnięta, chciałam jej pomóc, nie skrzywdzić!!!!! |
Dobrymi chęciami jest wybrukowane piekło...
| Małgosia napisał/a: | | u weterynarza była spokojna, |
| Cytat: | | gdy sie schylił , chcial zbadać ją Prada zrzuciła kaganiec ze swojej wygłodzonej głowy i rzuciła się na weterynarza |
Nie rozumiem, to była spokojna czy nie była spokojna? Nie można być spokojnym i agresywnym jednocześnie...
| Małgosia napisał/a: | | . I wcale nie zamierzam się tłumaczyć. |
Ciekawe, a robisz to od jakichś 4 stron tego wątku.
No i wet oraz jego fachowość zastanawiają mnie bardzo. Badania po jedzeniu, prześwietlenie nie wiadomo z jakim uspokajaczem, brak wpisu do książeczki psa i te de i te pe.
A może on chciał zarobić? Zobaczył nie do końca zorientowaną panią to ciągnął? Ile zapłaciłaś za tę wizytę?
Małgosia nie jestem stroną w tym sporze, ale sądzę, że nie zachowałaś się fair. Nie zastosowałaś się do rad DT który psa znał najlepiej! Nie masz odwagi teraz tego przyznać! I to jest fakt. Zasłaniasz się agresją i tym podobne nie zastanawiając się co jest jej przyczyną i czy to nie z twojej winy przypadkiem te zachowania... Ok, sytuacja była kłopotliwa, ale do rozwiązania. Sądzę, że gdyby na prawdę zależało ci na dobru Prady nie oddałabyś jej po kilku godzinach. I to jest kolejny fakt przemawiający na twoją niekorzyść. Skoro tak świetnie znasz się na psach to nie pomyślałaś, że adopcja dorosłego psa może być na początku kłopotliwa??
Piszesz wielokrotnie o uczuciach, żalu, przykrości... a pomyślałaś co ty zafundowałaś temu psu? Wyobraź sobie co się kłębiło w tym jej małym (kościstym wg ciebie) łebku przez ten cały dzień!
Piszesz również, że jesteś osobą dorosłą. Nie wiem ile masz lat ale po tym co piszesz dałabym Ci góra 13. Dorosły człowiek potrafi przyznać się do błędu, powiedzieć np. "sory kochani, schrzaniłam, nie podołałam, gdzie indziej będzie jej lepiej"... a przede wszystkim dorosły człowiek przyjmuje argumenty i konstruktywnie odpowiada a nie mota się w zeznaniach.
Trudno, stało się, czasu nie cofniemy. Jesteśmy bogatsi o te doświadczenie (Pradzina niestety też...). Skończmy roztrząsanie sprawy bo nie ma co płakac nad rozlanym już mlekiem.
Małgosia a ty zastanów się nad swoim zachowaniem, pomyśl, uderz się w piersi i tak na prawdę powiedz czy nie masz sobie nic do zarzucenia i wszystko zrobiłaś ok???
Tyle mojego w tym temacie. Pozdrawia, Ania
Rinuś - 10-10-2011, 09:53
Małgosia, jeśli to co wkleiłas jest faktycznie ugryzieniem przez Pradę w co jednak nie do końca wierzę, bo jest tylko jedna dziurka malutka po jednej stronie ( gdzie reszta zębów) to za sąsiada Cię przepraszam. Ale najpierw jak zadzwoniłaś to powiedziałaś, że Prada ugryzła Twojego męża, sąsiada i jeszcze jedną osobę...więc jak Tobie wierzyć?
Jeśli Prada rzeczywiście ugryzła sąsiada to tylko z Waszej winy, że zafundowaliście jej taki stres pierwszego dnia w kilka godzin po odebraniu jej od Gosi. Dobrze wiedziałaś, że Prada jest trudniejszym psem i nie jest to zwykły Labrador z reklamy Velvet, nie jest to też typowy Labrador rodzinny, a przez to że to cechuje tą rasę ludzie myślą, że można robić z nimi wszystko. Czy gdyby to był amstaff z taką przeszłością jak Prada odważylibyście się go ciągać po weterynarzach na jakieś dziwne badania juz pierwszego dnia??
Poza tym po jakiś dziwnych środkach uspokajających czy narkozie i do tego szarpaninie u weterynarza nawet najłagodniejszy pies , który nigdy nie ugryzł ma prawo do wykazywania agresji, bo różne psy róznie reagują na środki które się im podaje.
A to, że weterynarza zaproponował badania, no przepraszam ale dobrze wiedziałaś jak masz postępować z Pradą, wystarczyło mu powiedzieć że przyjdziecie za tydzień na badania, ale Ty twierdzisz, że pies ma wystające kości i jest zagłodzony co dla mnie jest paranoją! i musiałaś go natychmiast zbadać!
Mam tylko nadzieję, że Twój występ na forum nie spowoduje, że Prada zostanie określona jako pies agresywny, bo to nieprawda, a my mamy nauczkę aby jeszcze skrupulatniej sprawdzać potencjalny DS w przypadku Prady, co pewnie spowoduje, że to wszystko dłużej potrwa.
I całe szczęście, że to tylko Inowrocław,a nie Kołobrzeg, bo wtedy nie wiem co by się z Pradą stało.
magdalena 29 - 10-10-2011, 11:12
Małgosia- ja jestem chora psychicznie bo mam czwórkę dzieci ,rybki w akwarium , psa i wczoraj dołączył do nas chomik. Powinnaś kobieto zastanowić się tysiąc razy co robisz zanim wziełaś psiaka i tysiąc razy zanim negatywnie ją opisałaś. Wyrządziłaś tym jej dużą krzywdę. Rzaden szanowany weterynarz nie postąpił by wobec psiaka tak jak ty to opisujesz. Przyjmując że napisałaś prawdę to powinny być wpisy w książecce i powinny być wyniki. Benuś był trzy dni pózniej u weta jak do nas trafił chcieliśmy też wiedzieć jak go karmić i jaką ma wagę itp. Tym bardziej że Benusia czekała kastracja- czekaliśmy na nią miesiąc by pies się nie stresował. A tak wogóle to mogę być wedłóg ciebie mało inteligentna w końcu jestem blondynką :haha:ale moja psina jest bezpieczna mając dom a ty jesteś bezpieczna nie mając psiaka w domku i niech już tak pozostanie. Zakończ ten temat i nie obrażaj prady która już i tak przeszła dużo z powodu twojego nieodpowiedzialnego zachowania. Pozdrawiam zwariowana rodzinka
[ Dodano: 10-10-2011, 11:25 ]
Przykro mi Pani Małgosiu to nie miało Panią obrazić tylko zmusić do przemyśleń co Pani zrobiła Pradzie a cały czas Pani pisze co ona rzekomo zrobiła Pani . I niech Pani nie pisze co pani musiał przeżyć wielu z nas na ten temat mogło by dużo napisać. Postąpiła Pani nie fer wobec Prady i przede wszystkim obraża Pani Pradę.
gio850327 - 10-10-2011, 16:48
Ludzie działajmy ... a nie rozpisujcie się człowiek jest człowiekiem. A tu trzeba Suni pomóc.
jkasia - 10-10-2011, 18:50
Trzymam kciuki za nowy domek Prady-jest cudna
szalej - 10-10-2011, 19:02
Małgosia, ok, jesli tak twierdzisz to kochasz zwierzęta i ja ci wierze. Tylko to niczego nie wnosi do sprawy.
Może i miałaś dobre chęci, ale no cóż... spie***laś na całej linii, tak by należało powiedzieć. tak sobie spróbowałam wyobrazić człowieka, który dostaje normalnego psa, kocha zwierzęta ale popełnia bardzo wiele błędów. I tak normalny pies, który przyjeżdza do waszego domu jest zestresowany. Zostaje odrazu wzięty do domu i nakarmiony, nadal jest zestresowany tymbardziej że prada może mieć jakiś problem z zamknietymi przestrzeniami (?). Powinniście zabrać ją na spacer na początku w odludne miejsce, spokojne, bez żadnych stresów, żeby dziewczyna się uspokoiła, stado tworzy się poprzez wspólne spacerowanie, tak się budzi zaufanie. Ten pies narazie nie miał do ciebie żadnego zaufania, zabrałaś go z jego dobrego domu, ona przecież nie wiedziała czemu. Wziełaś ją potem na spacer w miejsce gdzie było troche ludzi, to za wcześnie według mnie. Powinnaś dac jej spokój, tak jak mówiłam, w jakieś odludne miejsce. Powinnaś po tym spacerze wziąć ją dopiero do domu i dać jej spokój, żeby sama się uporała ze wszystkim w ciszy i spokoju, po podróży była zmęczona ( i po spacerze) przespałaby się, sen by jej dobrze zrobił. Kiedy byłaby już zrelaksowana, po paru godzinach wziąć ją na zapoznawczy spacer z twoim mężem, JEŚLI nawet wtedy miałąby do niego jakieś ale, nie zmusza się psa odrazu do kontaktów takich jak łapanie za smycz przez osobę której się boi! Do domu Prada powinna wejść w takim wypadku pierwsza, mąż po niej, dać jej znowu spokój, jak się bała to narazie odseparować od męża. DOPIERO KIEDY UPORAŁABYŚ SIĘ Z TYM WSZYSTKIM ZABRAĆ JĄ DO WETERYNARZA! Jeśli miałaś jakieś podejrzenia co do jej stanu zdrowia trzeba było zadzwonić do DT i zapytać o wszystko! Przecież gdyby prada była wychudzona, jej DT by to zauwarzył. Jeśli dalej byś miała wątpliwości ZADZWONIĆ do weta i zapytać o rade, umówić się na wizyte za kilka dni.
Człowiek który może miał dobre chęci, ale zrobił zbyt dużo złego. Mój pies jest ideałem spokoju i wytresowania. Ale gdyby się zgubił i przygarnełąby go jakaś rodzina nawet z dobrymi chęciami ale zrobiłaby to co ty, jestem w 50% pewna, że zrobiłby to co ty opisujesz o Pradzie. Nie potrafilibyscie wyegzekwować od niego zachowania i mimo, ze on umie, to by ze stresu zaczal sie rzucać na wszystko i nie złapalibyście z nim kontaktu. Mógłby kogoś ugryźć. Uważam, że to się stało z Pradą, jeśli to co piszesz to prawda, załóżmy, że tak.
aganica - 10-10-2011, 19:22 Temat postu: Psy po przejściach..... Nie bardzo wiem jak to ująć ale zakładam że każdy uczestnik forum w mniejszym lub większym stopniu wie, jak postępować z labradorem.
Ponieważ zdarzają się psy trudne i z takimi się spotykamy, pragnę aby każdy kto miał okazję obcować z takim psem, podzielił się swoimi doświadczeniami.
Nie chodzi mi o porady behawiorystyczne ale o zwykłe opisy sytuacji z jakimi się spotkaliśmy i musieliśmy sobie z nimi poradzić.
Wiem że nie zawsze nam to wychodziło, popełnialiśmy błędy i prosiliśmy o pomoc specjalistę ale, niech ten temat będzie "poradnikiem", jakich błędów nie popełniać.
Może zacznę od.......... Fiony.
To sunia z ogromna agresją lękową.
Jak z nią postępuję, opiszę później, dając pierwszeństwo innym forumowiczom
magdalena 29 - 10-10-2011, 19:38
szalej- słowa uznania za wiedzę i szacunek do psiaków. Chyle czoło! Myśmy tak Benusia potraktowaliśmy jak ty opisujesz pies jest mądry i ułożony. Pozdrawiam zwariowana rodzinka
Wena - 10-10-2011, 19:57
Witam przeczytałam wszystko na tym forum i na info, dalej nie szukałam,
na info dołożyłam swoją cegiełkię, zaczynam doszukiwać się błędów nie tylko po stronie niefortunnego DS, może należało przeprowadzić inaczej akcję odbioru psa bo cytuję: Pojechałam po sunię z synem w południe, po przybyciu do domu było wszystko dobrze.
Może należało przekazać psa bezpośrednio do domu w obecności opiekunki (DT) i wszystkich domowników - mam na myśli męża (który rozumiem że był nieobecny), może należało wspólnie posiedzić godzinkę, dwie porozmawiać, pochodzić po mieszkaniu i obserwować zachowanie psa i domowników, wiem że mogę pisać głupoty i może było to trudne do wykonania ale napewno wykonalne, może by coś było sygnałem że jest nie tak
AnIeLa - 10-10-2011, 20:20
| Cytat: | | Może należało przekazać psa bezpośrednio do domu w obecności opiekunki (DT) i wszystkich domowników - mam na myśli męża (który rozumiem że był nieobecny), może należało wspólnie posiedzić godzinkę, dwie porozmawiać, pochodzić po mieszkaniu i obserwować zachowanie psa i domowników, wiem że mogę pisać głupoty i może było to trudne do wykonania ale napewno wykonalne, może by coś było sygnałem że jest nie tak |
Wena dobrze by było gdybyś swoją sugestię napisała na www.labradorretriever.com.pl
Pod opieką tamtego forum jest Prada. Na tamtym forum wypowiada się jej DT
Wena - 10-10-2011, 20:41
no cuż napisałam tutaj i nie widzę nic w tym złego tutaj wyczytałam najwiecej, nie będę pisać dubli na różnych forach, przecież i tak większość użytkowników należy do tych samych for i je czytają
aganica - 10-10-2011, 20:44
| Wena napisał/a: | | trudne do wykonania ale na pewno wykonalne, może by coś było sygnałem że jest nie tak | Całe życie się uczymy.Popełniamy błędy, na nich się uczymy ..szkoda że kosztem psiaków .
Masz rację, było to wykonalne ale kto mógł przypuszczać.Każdy wierzy że mu się uda, że będzie dobrze.Pomyłki się zdarzają i jeszcze nie raz będziemy musieli się podnosić z upadku.
Wena - 10-10-2011, 20:57
Aga ja to akurat wiem i dlatego napisałam co na pisałam nie ma sensu przerzucać winy z jednej strony na drugą, życie weryfikuje wszystko i wszystkich a takie przypdaki mają nas uczyć i ustrzec na przyszłość przed błędami, DT, opieka forum, a w końcowym efekcie DS to ciężki kawałek chleba (oczywiście kawałek chleba jako przenośnia) ale jeśli przynosi pozytywne efekty to wszystkie działania są warte zachodu
aganica - 10-10-2011, 21:17
Agato...Ty wiesz, ja wiem.. znamy walkę o nie chciane psy.
Najbardziej boli porażka, nie udana adopcja ale....... trzeba się otrząsnąć i walczyć dalej, bo jak widzimy psów przybywa. Schroniska pełne labradorów a chętnych coraz mniej.
Coraz częściej ręce opadają.
Odnosząc się do Twojego postu.
Często ryzykujemy bo sytuacja nas do tego zmusza, a potem się modlimy by było dobrze.
Wywołam do tablicy naszą nowa koordynatorkę Monisiaczek.
Jej Samba to moja adopcja.
Pies z łańcucha o nie znanych przeżyciach.... mogło być tragicznie, mogło być........
Obie z Moniką ryzykowałyśmy, ja jako koordynator, ona jako DT .Udało się ale...nie zawsze się udaje.
Małgosia - 10-10-2011, 21:49
Chciałam tylko przeprosić Wszystkich. Nie chcę już się tłumaczyć, naprawdę. Dowóz Prady był niemożliwy, więc nie mogła opiekunka suni być z Nami, chociaż bardzo tego chciałam. Mój mąż pracuje czasem po 16 godzin, ponieważ jest ciężko, takie czasy.
I naprawdę jest mi przykro.
aganica - 10-10-2011, 22:21
| Małgosia napisał/a: | | I naprawdę jest mi przykro. | Wierzę, gdyby było inaczej, nie weszła byś na forum, nie starała się wyjaśnić swoich racji.
Jak 90% społeczeństwa, po prostu byś udała że nic się nie stało.
Nie mnie oceniać co by było gdyby...
Sama mam w domu sukę z agresją lękową.Sukę której nie do końca można zaufać.Trzy lata się jej uczymy i teraz mogę przewidzieć jej zachowania.
Teraz wiem że ze strachu może się rzucić na człowieka, na męża warczy w określonych sytuacjach.Do weterynarza musi jeździć w kagańcu bo nikt jej nie wyciągnie z samochodu.W kagańcu jest potulna jak baranek... bez to "fiolka nitrogliceryny".Gdy nadciąga burza, Fiona / bo o niej pisze/ zaszywa się w swojej samotni, wtedy wiemy że nie wolno jej przeszkadzać, chce się bać w samotności.Każda próba namówienia jej na wyjście, kończy się ostrzeżeniem, jeśli to zbagatelizujemy .... następuje atak.To mój kochany pies ale...pies po przejściach.
Psa trzeba się nauczyć i zawsze pamiętać że to pies.
Jestem pewna, gdyby stało się jakieś nieszczęście i Fiona by musiała być do adopcji, szybko by ja uznano za psa agresywnego, nieadopcyjnego
Gocha2606 - 10-10-2011, 22:53
| Cytat: | | Może należało przekazać psa bezpośrednio do domu w obecności opiekunki (DT) i wszystkich domowników - mam na myśli męża (który rozumiem że był nieobecny), może należało wspólnie posiedzić godzinkę, dwie porozmawiać, pochodzić po mieszkaniu i obserwować zachowanie psa i domowników, wiem że mogę pisać głupoty i może było to trudne do wykonania ale napewno wykonalne, może by coś było sygnałem że jest nie tak |
Ano... wiem, że to nierealne, ale obserwując na różnych adopcyjnych forach i niestety też w schroniskach nieudane adopcje czasem sobie myślałam, czy nie warto byłoby robić "przekładania psa" czyli coś podobnego, jak robi się to w przypadku przekazywania psa asysta osobie niepełnosprawnej.
Jednak to nierealne, nikt nie ma czasu na kilka wizyt, przyzwyczajenie psa do nowej rodziny i nowego otoczenia, ba! nawet pomieszkiwanie dotychczasowego opiekuna razem z psem w domu potencjalnych adoptujących. Obserwację, przekazywanie uwag i oswajanie ludzi i psa ze sobą nawzajem.
Bywa tak, że pies trafi na swojego człowieka a człowiek na psa i adopcja jest na 100 % od początku udana i szczęśliwa.
Bywa tak , że człowiek i pies muszą się poznać, zrozumieć i "dotrzeć" - i żyją długo i szczęśliwie.
Ale niestety bywa i tak, że to nie ten pies albo nie ten człowiek , nie pasują do siebie i nigdy się nie dogadają.
I w tych dwóch ostatnich przypadkach takie "przekładanie" byłoby wskazówką - powierzyć psa pod opiekę tej osoby czy nie?
| Cytat: |
Ponieważ zdarzają się psy trudne i z takimi się spotykamy, pragnę aby każdy kto miał okazję obcować z takim psem, podzielił się swoimi doświadczeniami. |
Moją historię z Saszą znacie.
I z perspektywy czasu - pomimo, że wcześniej w domu rodzinnym były 2 ON-ki i myślałam, że znam się na psach - mogę powiedzieć, że adopcja Saszy pokazała mi, jak bardzo się myliłam. Jednak to dzięki Saszy - bo kiedy zaczęły się problemy i agresja nawet nie pomyślałam, że mogłabym oddać i prawdopodobnie skazać na uśpienie psa, któremu uratowałam życie - zaczęłam szukać wiedzy, uczyć się i ciężko pracować po to, żeby ocalić ją i... siebie, bo gdybym wtedy się poddała nigdy bym sobie tego nie wybaczyła
aganica - 10-10-2011, 23:17
| Gocha2606 napisał/a: | zaczęłam szukać wiedzy, uczyć się i ciężko pracować po to, żeby ocalić ją i... siebie, bo gdybym wtedy się poddała nigdy bym sobie tego nie wybaczyła | Najprawdopodobniej miałaś ku temu odpowiednie warunki, mogłaś "ryzykować",nie każdy tak może i w tym tkwi problem.Ludzie chcą ale nie zawsze mogą.
Ja nie mam małych dzieci i mogę swój czas poświęcić psom.Mogę analizować i poprawiać stosunki tak by żyć zgodnie i bez, większego, ryzyka.
Życie z psami nauczyło mnie, przede wszystkim, szacunku do tych pięknych stworzeń.
Nauczyłam się kochać je mądrze.
Adoptowane psy to wielka niewiadoma dlatego każdego kto chce psa po przejściach uprzedzam o możliwych problemach.
Love- pies ideał a przez pierwsze pół roku na widok dziecka przywierał do podłoża i chciał się zakopać pod ziemię.
Małymi kroczkami uczyłam go ze dzieci nie są takie złe ale nigdy bym go nie zostawiła z dzieckiem bez nadzoru, mojego nadzoru bo nikomu nie zaufam.Pies maltretowany przez sześcioletnie dziecko teraz pozwala się głaskać i nawet ogonem merda, nie wiem czy kiedyś nie ugryzie.
Zawsze musimy pamiętać że to pies po przejściach.
Bora - 11-10-2011, 00:02
Oglądam to zdjęcie ugryzienia (ponoć)
Każdy, którego nawet lekko uderzył pies zębami powie, że ta fotka wklejona kilkanaście postów wyżej to nie jest zdjęcie śladu po ugryzieniu?
Po pierwsze rana jest za mała, punktowa. Gdzie reszta zębów ? Jak wygląda ślad po wierzchniej stronie dłoni ? Gdzie są siniaki ? Minęły raptem 3 dni ?
Gdzie stał człowiek ? gdzie stał pies ? Małgosia możesz to powiedzieć ? W jakich okolicznościach doszło do zdarzenia ?
Byłam ugryziona przez własnego psa, do krwi - żeby polała się krew pies musi ostro dziabnąć, silnie uderzyć zębami, ręka puchnie, dość mocno, siniak jest spory.
Podsumowując.... wklejone zdjęcia pokazują może dziabnięcie się gwoździem, a nie ślad po ugryzieniu psa, wielkości labradora.
Małgosia, Ty sie proszę zastanów co robisz, przyklejasz łatkę psa agresywnego suce, która agresywna nie jest. Kochasz psy, to teraz to udowodnij i odszczekaj wszystkie bajeczki jakie stworzyłaś. Dla dobra tego psa.
Małgosia - 11-10-2011, 08:50
Co do ugryzienia jest prawdziwe, i cieszę się, że to tylko jest mała rana.Cieszę się również , że sąsiad jest dobrym człowiekiem.Do zajścia doszło , gdy mijałam sąsiada na schodach, wybaczcie, lecz nawet nie zauważyłam żadnej agresji ze strony Prady, ugryzła od razu.
Mi też było głupio, że nie rozpoznałam niczego po suni, do teraz myślę, może jednak mogłam.
Lecz trudno było to zauważyć, ona będąc u mnie ani razu nie szczeknęła, ani razu też nie warknęła, więc nie byłam w stanie przewidzieć , kiedy ugryzie.
Rinuś - 11-10-2011, 09:13
Gdybym tylko mogła Prada mieszkałaby już dawno ze mną, bo wiem że do niej potrzeba specyficznego podejścia, przynajmniej na początku jej pobytu w nowym DS...
Niestety ale póki co warunki mi na to nie pozwalają...
Prada bardzo się przywiązuje do swojego opiekuna i rozstanie z Gosią było dla niej ogromnym przeżyciem i stresem,a do tego ciąganie po weterynarzu...
Mamy domek w Świeciu, będziemy jechać tam z Pradzinką na wizytę,zobaczymy czy jedna wizyta wystarczy czy potrzebnych będzie więcej wycieczek, ponieważ stan psychiczny Prady po tej nieudanej adopcji się pogorszył ...
Adopcje psów po przejściach są specyficzne i ciężko dobrać odpowiedni domek...na wizycie może być wszystko ok, po rozmowie tel również, a pies zamieszkuje w nowym domu i okazuje się, że to totalna klapa...
dlatego tak jak pisze Agnieszka, należy wyciągać wnioski i się nie poddawać, tak też będzie w przypadku Pradziulki.
Małgosia - 11-10-2011, 09:19
Mam 41 lat i nie będę zachowywać się , jak małe dziecko wymyślając bajki czy kłamać.
Przez całe moje życie miałam psy, od dzieciństwa, począwszy od zwykłych burków, skończywszy na amstaffie.Miałam przez 13 lat dwa boksery sunię i pieska, sunia chorowała na badaczkę i nerki , pies na raka jelita grubego, namęczyłam się strasznie, leczyłam, nie chciałam by odeszły.Było mi ciężko, ponieważ całą uwagę i czas poświęcałam psiakom. Choroba suni praktycznie była nie do wyleczenia, odeszła w wieku 5 lat.Pies dożył lat 8 , lecz przy końcu wył z bólu załatwiając się.
Pomimo utracie psiaków nie mogłam żyć bez psa.Wtedy wzięliśmy amstafa , wychowałam go dobrze, oczywiście chciał dominować nad moim wtedy jeszcze małym synem, czasem go chciał ugryźć, lecz udało mi się przyznaję walczyłam przez rok , zrobić go psem obojętnym w stosunku do dzieci.
Niestety nie lubił małych psów, zawsze musiałam uważać by nie ugryzł.Ważył 50 kg z trudnością go czasem odciągałam. Gdy skończył 5 lat zaczęły się choroby.Miał silne zapalenie stawów, znosiłam go ze schodów, na zastrzyki.Gdy nie było męża prosiłam o pomoc innych. Gdy stawy odpuściły , dostał zapalenie skóry,zapalenie węzłow chłonnych, wyglądał jakby miał 2 głowy, cały czas byłam przy nim , nie spałam wiele nocy.Ludzie mi mówili uśpij psa po co ma się męczyć, lecz ja się nie poddałam i w końcu wrócił do zdrowia, lecz nie na długo. Zauważyłam guz w okolicy odbytu, znów weterynarz i zabieg, był to ropniak, niezłośliwy.znów byłam przy nim. Niestety pózniej wróciła choroba stawów, pogarszało się, musial być cały czas na lekach. W swoje 10 urodziny dostał silny paraliż całej lewej strony,nie można było nic zrobić , do końca byłam przy nim.
Gdy zobaczyłam Pradę pomyślałam o psiaku, bo było pusto i smutno w domu.Gdy pojechałam ja odebrać, usłyszałam, że chorowała w maju, była szczuplutka, że spała w kojcu na podwórku.
Więc moim obowiązkiem i może zbyt dużą dbałością poszłam z nią do weterynarza.
Nie przypuszczałam, że tak to się skończy.Jeszcze raz przepraszam.
magdalena 29 - 11-10-2011, 09:59
Wiecie co to zaczyna być męczące . W miejscu gzie mnie Benek ugryzł (zaznaczam ze strachu) miałam opuchliznę i ślady zębów po dwóch dniach pojawił się siniak przez pierwsze 15 minut chciałam spanikowana go oddać i po chwili mnie oświeciło że gdyby chciał mi zagrozić to by mnie nieraz ugryzł i nie odpuścił . Po prostu nie poddałam się razem z mężem -udało się Benuś jest agresywny ale nauczyliśmy się go rozumieć i w jakich stanach to się zdarza. Dziś mając go półtora miesiąca mogę na 99% że nie zaatakuje moich dzieci oraz mnie i męża. Małgosia- ja niestety też miałam do czynienia z chorowitymi psiakami i niestety musiałam pomóc im się zmagać z chorobą i musiałam pomóc im odejść. Nie gniewaj się jednej rzeczy nie rozumiem skoro tyle widziałaś cierpienia u psiaków skąd ci przyszło do głowy by pozwolić weterynarzowi na te wszystkie badania? Mógł ją na spokojnie zważyć i udzielić ci rad co do pokarmu. Podejrzewam że to wywołało u niej ten stres i to zachowanie. Pozdrawiam zwariowana rodzinka
Rinuś - 11-10-2011, 10:09
| Małgosia napisał/a: | | Gdy pojechałam ja odebrać, usłyszałam, że chorowała w maju, była szczuplutka, że spała w kojcu na podwórku. |
Prada chorowała? Wybacz, ale ja nie kojarzę żeby Prada była chora... Jedyny problem jaki był chwilowy to , że miała sztywny tył, ale to przez brak mięśni...Prada nie chorowała na nic i wątpię, że Gosia udzieliła Ci takiej informacji.
Prada jest pod stałą opieką weterynarza, to że mieszkała na dworze to logiczne, bo to hotel kojcowy, a nie domowy, jednak bardzo często Gosia zabierała ją do domu.
Serduszko ma powiększone, ale niewiele, inne badania są w normie. Prada jest psem zdrowym więc, a jest szczupła bo ma sylwetkę psa sportowego i nie jest psem wychudzonym i zagłodzonym.
[ Dodano: 11-10-2011, 10:11 ]
| magdalena 29 napisał/a: | | Nie gniewaj się jednej rzeczy nie rozumiem skoro tyle widziałaś cierpienia u psiaków skąd ci przyszło do głowy by pozwolić weterynarzowi na te wszystkie badania? |
Magda, weterynarz nie naciskał na badania - to wiem już na 100%,zresztą można to wyczytać na com.pl albo na info A Tobie dziękuję, że się nie poddałaś i dałaś szansę Benkowi
Małgosia - 11-10-2011, 10:56
Tak, zostałam poinformowana, że Prada była chora przez Panią Gosię.Dostawała antybiotyki, że pozarażała również pozostałe psy.
[ Dodano: 11-10-2011, 11:02 ]
Wiem, że Prada ma troszkę powiększone serce, ze poza tym jest zdrowym psem.Wszystkie wyniki zabrała ode mnie Pani Gosia. bardzo chciałam by Prada została z Nami, lecz wybaczcie mi , mąż chciał zjeść obiad po 16 godzinnej pracy, a nie mógł przebywać w domu.Próbowaliśmy wszystkiego, nie udało się.
Przepraszam.
Rinuś - 11-10-2011, 11:14
| Małgosia napisał/a: | | Tak, zostałam poinformowana, że Prada była chora przez Panią Gosię.Dostawała antybiotyki, że pozarażała również pozostałe psy. |
A tak przepraszam, to był KK który zabrała ze schroniska, ale od maja minęło 5 miesięcy i z tego powodu nie trzeba było jej robić natychmiastowych badań, bo ona jak i reszta psów w hotelu wyzdrowiała już dawno temu.
Na przyszłość biorąc psa po przejściach o nie do końca znanej przeszłości pamiętaj aby pierwszego dnia nie zaciągać go do weterynarza na dziwne badania i w różne obce miejsca, bo to potem może się bardzo źle odbić na psychice takiego psa tak jak w przypadku Prady.
Małgosia - 11-10-2011, 11:20
Przecież dla Prady , każde miejsce w DS jest obce. Musiałam z nią wychodzić, nawet na siku np.
Wybaczcie, lecz uważam, ze każde moje zdanie jest brane za negatywne.Więc cóż mam dalej pisać, by Was zadowolić. Przepraszałam wiele razy.Jestem tylko człowiekiem.
Rinuś - 11-10-2011, 11:33
| Cytat: | | Przecież dla Prady , każde miejsce w DS jest obce |
Tak, ale Gosia dała Ci wskazówki jak z nią postępować prawda? Żeby dać jej kilka dni spokoju...a wyjście do weterynarza na pobranie krwi RTG itd to dla psa bardzo duży dodatkowy stres.
A wystarczyło iść z nią na spacer aby się załatwiła w mniej zatłoczone miejsce i wrócić do domu i myślę, że problemu by nie było...Ale stało się.
Każdy niech wyciągnie własne wnioski aby więcej taka sytuacja się nie powtórzyła bo na tym cierpi tylko i wyłącznie pies w tym przypadku Pradziulka.
Małgosia - 11-10-2011, 12:03
Chciałam Wam zadać tylko jedno ostatnie pytanie, czy Nikt z Was nigdy nie popełnił błędu?
Ja przeprosiłam, chociaż nadal uważam, ze postąpiłam dobrze.
Mogę przeprosić jeszcze wiele razy, lecz nie cofnę czasu.
A co do wychudzenia suni przystaje przy swoim, może to potwierdzić kilkanaście osób.W tym weterynarz i tylko dlatego z nią tam poszłam.
Jeszcze raz przepraszam.
[ Dodano: 11-10-2011, 12:06 ]
Mozna nawet się z nim skontaktować telefonicznie lub osobiście.
I jeszcze raz przepraszam.
Rinuś - 11-10-2011, 12:10
Małgosia, kontaktowaliśmy się z weterynarzem, jego opinię możesz poznać na forum www.labradorretriever.com.pl albo na www.labradory.info.
Wszystkich zainteresowanych również tam zapraszam.
Małgosia - 11-10-2011, 14:35
Z weterynarzem, którego ja znam? czy z innym?
Rinuś - 11-10-2011, 14:42
| Małgosia napisał/a: | | Z weterynarzem, którego ja znam? czy z innym? |
A jak myślisz?
Z weterynarzem u którego byłaś z Pradą, pofatyguj się i wejdź na któreś z tych for gdzie temat Prady jest żywy, bo dziwi mnie fakt, że zalogowałaś się akurat na tym forum żeby wszystko napisać, a nie np na forum pod opieką którego jest Prada czyli na www.labradorretriever.com.pl
Małgosia - 11-10-2011, 14:46
http://labradorretriever....highlight=prada
Tak właśnie pokazywała zęby, na te wszystkie osoby, które opisywałam.
Wiecie co?Myślę, iż powinna zostać dla własnego dobra jeszcze u Pani Gosi.
Rinuś - 11-10-2011, 14:56
| Małgosia napisał/a: | | Wiecie co?Myślę, iż powinna zostać dla własnego dobra jeszcze u Pani Gosi. |
Po tym co przeszła u Ciebie - tak musi na razie zostać u Gosi żeby naprostować jej psychikę.
Jedyny objaw agresji Prady był w schronisku, ale jak się okazało było to efektem stresu i zamknięciu w małej klatce.
Był u niej Jamal swego czasu w schronisku i dla niego również była normalnym NIEAGRESYWNYM psem. Od momentu wyjścia ze schroniska nigdy nie okazała agresji, dlatego to co piszesz jest nie do uwierzenia, chociaż po tych dziwnych lekach prawdopodobne, bo być może nawet mój najłagodniejszy na świecie do ludzi pies mógłby się tak zachowywać w obcym miejscu z obcymi ludźmi, po złych przejściach.
Małgosia - 11-10-2011, 15:02
Prada nie jest gotowa do adopcji, osądzacie mnie, jako człowieka. A nie pomyśleliście, ze pies też bywa rożny i ma swoje charaktery. I proszę czytałam na innym forum o weterynarzu u którego byłam z Pradą, jest wspaniałym, najlepszym specjalistą w mieście i Bydgoszczy. A Wy go nie oceniacie dobrze.
Zrobił to co powinien.
Ja biorąc Pradę usłyszałam tylko jedno jest pozytywnie nastawiona do wszystkich osób. Skąd mogłam wiedzieć, że nagle pojawi się agresja? Nigdzie jej nie zamykałam, biegała swobodnie po domu.
U weterynarza również chodziła swobodnie oczywiście na smyczy, gdyż tam jest spore pomieszczenie. Nie ma u mnie klatek itp.
Jeżeli pomimo to wszystko uważacie, że źle zrobiłam, jeszcze raz przepraszam.
[ Dodano: 11-10-2011, 15:03 ]
Jakich lekach?Otrzymała tylko slaby środek podkreślam jeden, na wyciszenie.NIC WIĘCEJ!
[ Dodano: 11-10-2011, 15:07 ]
Tak oczywiście sześć godzin u mnie , gdy ją tuliłam i głaskałam to naprawdę coś strasznego.
I mogę się założyć, że gdyby mnie teraz zobaczyła przyleciała by do mnie z merdającym ogonem.
Ponieważ nie zrobiłam jej żadnej krzywdy.
donia457 - 11-10-2011, 15:09
wiecie co spotkajcie sie gdzies w ciasnej ulicy dajcie sobie raz w zeby moze wam to pomoze bo jak narazie zachowujecie sie jak malolaty
Rinuś - 11-10-2011, 15:20
Dobra ja już nie będę z Tobą dyskutować serio. Po rozmowie telefonicznej z weterynarzem zdania się zmieniły, okazało się że to nie jego wina i przedstawił inaczej całe zajście niż Ty.
My wiemy swoje, Ty wiesz swoje i niech tak zostanie.
A Prada nie jest psem agresywnym i nawet tak na nią nie mów.
ppaula2 - 11-10-2011, 15:34
Żal na to patrzeć
Z jednej strony Prada, która potrzebuje domu i miłości swoich ludzi.
Z drugiej strony ludzie, którzy włożyli serce w to aby wyciągnąć ją ze schroniska i móc znaleźć jej DS.
Z trzeciej strony osoba, która chciała jej dać dom, chciała dla niej jak najlepiej ale popełniła kilka błędów (domyślam się, że nie specjalnie).
Każdy jak dla mnie ma swoje racje. Ale nie zapominajcie o tym, że na tym wszystkim cierpi PIES.
Nie wyszło.... trudno. Trzeba szukać Pradzie innego DS.
A Małgosia mogłaby spróbować zaadoptować innego, spokojniejszego psa po mniejszych przejściach.
Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że ta kobieta ma serce do zwierząt i nawet jak popełniła jakiś błąd i skrzywdziła Pradę to zrobiła to niechcący a nie z premedytacją.
Gdyby obojętne jej było co dalej się dzieje to na pewno by nas olała i nie dyskutowała tutaj próbując wytłumaczyć i przeprosić.
Ot takie moje zdanie jako osoby niezamieszanej w tą całą sprawę, ale czytającą posty wypowiadających się tutaj osób.
donia457 - 11-10-2011, 15:41
zgadzam sie z tym co napisala Paula
dziewczyny przestancie sie klocic kto ma racje a kto nie ,kazda z was wie jak bylo i na tym niech pozostanie,
najwazniejsze jest teraz to, aby Prada znalazla nowy domek czego jej zycze z calego serducha
Małgosia - 11-10-2011, 16:36
Dobrze ja odpuszczam, jeszcze raz przepraszam.
gio850327 - 11-10-2011, 17:04
| Małgosia napisał/a: | | Dobrze ja odpuszczam, jeszcze raz przepraszam. |
Troszke to wygląda jakby Małgosia została zaszczuta... Zgadzam się również z Paulą, tu chodzi o psa a nie o to kto ma jak postępować itd. Szkoda czasu ... Prada potrzebuje domku być może bardziej niż inne psiaki.
kasiek - 12-10-2011, 09:39
Zgadzam sie z moimi poprzedniczkami.Od dluzszego juz czasu zauwazylam pewna przypadlosc tego forum ,a mianowicie jesli nie masz takich samych pogladow np. odnosnie jedzena ,kolczatek budy ,moglabym wymieniac jeszcze wiele ,wiele innych tego typu kwesti ,to zamiast doradztwa lub checi pomocy ,uzyskujesz krytyke ,niechec,a czasem wrecz przeksztalca to sie w zbiorowa nagonke.Mysle ,ze zadne tego typu forum sie na tym nie opiera ,i nie rozumiem zachowan niektorych forumowiczow.Małgosia, chciala pomoc,pomoc czyli juz na wstepie wiadomo ,ze kobieta nie miala zlych intencji i ma serce dla zwierzat ,a ze cos sie nie powiodlo to nie trzeba zaraz skrytykowac jej osobe.
Wrecz przeciwnie trzeba podziekowac za zamiary i chec pomocy ktora chciala dac,tak prosto z serca.
Czlowiek jest tylko czlowiekiem ,a co za tym idzie nikt nie jest nieomylny.
A pies ,pies +kochajacy czlowiek =szczescie.
Nowi chetni do adopcjipieskow czytajac takie posty z czasem beda miec obawy ,czy zaadoptowac psa ,czy lepiej nie ?
Bo co bedzie jesli cos sie nie uda.....
ppaula2 - 12-10-2011, 09:43
| kasiek napisał/a: |
Nowi chetni do adopcjipieskow czytajac takie posty z czasem beda miec obawy ,czy zaadoptowac psa ,czy lepiej nie ?
Bo co bedzie jesli cos sie nie uda..... |
własnie też o tym myślałam i tego się obawiam
Chelsea - 12-10-2011, 09:51
kasiek, święte słowa zgadzam się z Tobą, a najbardziej przykre było to jak niektóre osoby, które nie były przy adopcji, nie poznały Pani Małgosi- zresztą w byle jakie ręce Prada nie zostałaby oddana więc wizyta przed adopcyjna wyszła dobrze, a miały najwięcej do powiedzenia a co zrobiła Pani Małgosia broniła się jak mogła przeciwko tylu osobom i ciągle tylko przepraszała jak ona musiała się czuć przez taki atak tylu osób chciała pomóc na pewno nie miała złych intencji
kasiek - 12-10-2011, 09:58
Chelsea, dokladnie ,szkoda tylko pani Malgosi
AnIeLa - 12-10-2011, 10:05
To jest temat "Psy po przejściach". Piszmy o psach a nie o ludziach po przejściach.
Każdy post nie na temat będzie usuwany.
Rinuś - 12-10-2011, 12:21
| Chelsea napisał/a: | kasiek, święte słowa zgadzam się z Tobą, a najbardziej przykre było to jak niektóre osoby, które nie były przy adopcji, nie poznały Pani Małgosi- zresztą w byle jakie ręce Prada nie zostałaby oddana więc wizyta przed adopcyjna wyszła dobrze, a miały najwięcej do powiedzenia a co zrobiła Pani Małgosia broniła się jak mogła przeciwko tylu osobom i ciągle tylko przepraszała jak ona musiała się czuć przez taki atak tylu osób chciała pomóc na pewno nie miała złych intencji |
Tym kimś jestem ja, bo jestem Administratorem forum. które utrzymuje finansowo Pradę w hotelu i poznałam osobiście tą suczkę jak i Gosię. Przy adopcji być mnie nie musiało, ale wystarczyło, że Gosia odbierając Pradę od Małgosi była zamurowana i przerażona widokiem jaki zastała a mianowicie sukę, która ledwo stoi na łapach i jest otępiała.
A ja się liczę z tym, że wizyta mimo, że jej wynik jest super itd nie daje nam 100% pewności, że dom jest ok, dla mnie od zawsze takim złym przykładem był Ozzy.
Wyszło jak wyszło, teraz będziemy inaczej przeprowadzać adopcję Prady - coś nas ta sytuacja nauczyła, a mnie osobiście tego, że nie należy wierzyć wszystkim i we wszystko.
A Małgosi życzę aby trafiła jeszcze na swojego psa.
Maleńka - 12-10-2011, 12:29
| Małgosia napisał/a: | | ugryzła od razu. |
A guzik prawda, pies odrazu nie rzuca sie do ataku
Małgosia - 12-10-2011, 12:37
Przepraszam, że znów się wtrącę, odbiór Prady wyglądał inaczej, sunia była zmęczona strasznie, jak pisałam wcześniej, gdyż nie spała.Ciągle ktoś po schodach wchodził i schodził.
Do Pani Gosiu sunia dobiegła od razu, Pani Gosia dała jej smakołyk. Później ta druga Pani dała jej smakołyk.Myślałam, że wejdą do domu, że spróbują mi pomóc by sunia chciała wejść.Lecz tak nie było. Pani Gosia zarządzała ode mnie wszystkie wyniki badań, zabrała sunię.Był przy tym mój mąż, on biegł po wyniki. Zapewne sunia zasnęła w aucie, po godzinnej podróży , śpiący pies, nie może inaczej wyglądać, obudzony.
Przepraszam, życzę Pradzie wspaniałego domu. A, ja jak najszybciej będę starała się pomóc innemu pieskowi. I myślę, że mi się to uda.
Jeszcze raz mogę tylko przeprosić, chociaż nikt tutaj nie przeprosił mnie.
I dziękuję Wszystkim tym na tym forum, którzy mnie zrozumieli.
anna34 - 12-10-2011, 12:41
| Maleńka napisał/a: | | A guzik prawda, pies odrazu nie rzuca sie do ataku |
gryzie,mnie 3 dni temu ugryzł jamnik bez ostrzeżenia wgryzł się w moja kostke.
Nadmieniam,że szłam do pracy,jamnior szedł bez smyczy i kagańca ze swoim panem juz do domu(pan ją wołał),a ona rzuciła się na moją noge
Przyznaje,że jestem miłośniczką zwierząt,ale miałam ochote ją poprostu kopnąć,a pana tak zj........
Jakaś kobita,jego sąsiadka powiedziała mi,że ta suka jest taka od zawsze,a gość nie robi sobie nic z tego,że pare razy już złapała jej psa.
donia457 - 12-10-2011, 12:55
dziewczyny przestancie sie wkoncu klocic,czasem tak w zyciu bywa ze adopcja sie nie uda,no cos- trudno ,szkoda
Rinuś, Ty musisz bardziej uwazac na przyszlosc Prady,to dla jej dobra
Małgosia, zycze Tobie ,abys w koncu znalazla swojego psiaka,ktoremu dasz kochajacy domek bo z tego co widze masz serce do zwierzat
jednej jak i drugiej zycze ,aby wam sie udalo
pozdrawiam
Monisiaczek - 12-10-2011, 13:33
Skoro temat dotyczy psów po przejściach, to napiszę tu o mojej Sambie.
Jest u mnie od 2 miesięcy. Jestem piątym domem w jej krótkim życiu. Biorąc ją do siebie czułam się trochę tak, jakbym wzięła do ręki odbezpieczony granat. Co z tego, że od dziecka mam kontakt z psami? Co z tego, że miałam już laba? Tak naprawdę znaczy to tylko tyle, że jestem bogatsza o pewne doświadczenia i pewną dawkę wiedzy. Samba była przedstawiana jako niszczyciel. Tego się nie bałam - mój Zulus [*] to był prawdziwy lab-demolka. Okazało się jednak, że oprócz swoich zabawek, Samba niczego nie niszczy. Czego bałam się najbardziej? Przerażał mnie brak wiedzy o przeszłości Samby. Dlaczego aż 4 razy zmieniała dom? Czego zaznała u poprzednich właścicieli? Tego nie dowiem się już nigdy. Cały czas się poznajemy. Staram się uważnie ją obserwować i wyciągać wnioski z jej zachowania - nic innego mi nie pozostaje.
Wiem już, że Samba boi się mężczyzn z kijami - stawia irokeza i warczy na wędkarzy. Kije do nordic walking też są przerażające. Czasem wystraszy się, gdy trzaśnie lub zaszeleści jej coś pod łapą (suchy liść, patyk). Na spacerach, gdy spuszczam ją ze smyczy, człapie przyklejona do moich nóg i skrobie mi marchewki. Z innymi psami bardzo chciałaby się bawić, ale jeszcze trudno jej przełamać strach. Najbezpieczniej czuje się w mieszkaniu - tam szaleje jak prawdziwy lab Najgorsze było to, jak pierwszy raz zawyła mi w nocy. Myślałam, że coś jej się stało - a to był tylko sen. Pewnie jeszcze niejedna niespodzianka przede mną, ale z pełną świadomością podjęłam to ryzyko. Mam nadzieję, że ten granat jednak mi w ręku nie wybuchnie
Do czego zmierzam? Każdy pies jest inny i nie ma co mierzyć każdego tą samą miarą, bo to po prostu nie wyjdzie. Tak jak człowiek, pies ma swoje sympatie, animozje, lęki. Jedną osobę pokocha od razu, a innej za nic nie zaakceptuje. Żeby psio-ludzki związek miał przyszłość musi chyba po prostu zaiskrzyć po obu stronach
Chelsea - 12-10-2011, 13:39
Rinuś, nie miałam na myśli Ciebie Maleńka, przestań już negować zdanie Pani Małgosi
Maleńka - 12-10-2011, 13:49
Nie odzywam sie juz przeciez
Chelsea - 12-10-2011, 13:54
| Maleńka napisał/a: | Nie odzywam sie juz przeciez |
Rinuś - 13-10-2011, 16:03
Zacytuję fragment tekstu "Gdy bierzesz psa..." Jacka Gałuszki.
| Cytat: | Kosmiczne początki wspólnej przygody
Żeby wyobrazić sobie co przeżywa pies zabrany przez Ciebie ze schroniska wyobraź sobie, że porywają Cię kosmici. Wyglądają jak ludzie, ale mają zieloną skórę i duże oczy. Zabierają Cię do statku kosmicznego i unieruchamiają na obco wyglądającej platformie. Statek rusza. Jesteś przerażony. Nie wiesz dokąd lecicie i co się będzie działo dalej. Możesz zacząć panikować, nawet wymiotować ze strachu... Nagle statek ląduje i otaczają Ciebie inni kosmici, którzy na powitanie wkładają Ci palce do uszu. Głaszczą też po brzuchu i podnoszą za ręce do góry. Czy czułbyś się dobrze w takiej sytuacji?
A co to ma wspólnego z psem?
Bardzo wiele. Zbierasz psa do samochodu, lub do pociągu, autobusu, tramwaju... To dla niego zupełnie nowe miejsce, z nowym człowiekiem, którego jeszcze nie zna i nie ma do niego zaufania. Stres jaki pies przeżywa jest ogromny. Może zwymiotować, może się trząść ze strachu, możesz zobaczyć, że sierść wypada mu całymi garściami a na skórze pojawia się łupież. Przez pierwsze dni może mieć biegunkę. Dlatego najlepiej jeśli nie będziesz powiększać tego stresu swoją nadgorliwością. Tulenie psa, uspokajanie go, głaskanie może mu wcale nie pomagać w tym momencie. Najlepiej, jeśli po przybyciu do domu pozwolisz psu odpocząć przez kilka dni. Zaaranżuj dla niego jakąś „norkę” - coś w rodzaju azylu, gdzie jest cicho i bezpiecznie. Może to być miejsce pod stołem, kojec, klatka przykryta kocem. Nie zmuszaj go do wejścia, niech sam sobie znajdzie miejsce, które jest dla niego optymalne. Nie wołaj psa, nie zapraszaj znajomych, żeby zobaczyli jakie to cudowne stworzenie masz w domu, nie zachęcaj dzieci, żeby się pobawiły z pieskiem. Nie przywołuj psa. Daj mu spokój i wodę do picia. Początkowo pies może odmawiać jedzenia, bo poziom stresu jest dla niego zbyt wysoki. Nie martw się tym i poczekaj. Jak sie uspokoi, to sam poprosi o jedzenie.
Postaraj się nie zmieniać gwałtownie diety psa. Duży stres i gwałtowna zmiana diety mogą obniżyć odporność na choroby. Pies może się łatwo przeziębić. Jeśli musisz psa wykąpać – nie używaj szamponu dla ludzi. Najlepiej jednak, gdybyś mógł poczekać z kąpielą przynajmniej 2 – 3 dni, aż pies się trochę oswoi z nowym miejscem.
Nowo przybyły do domu pies może reagować gwałtownym szczekaniem i niepokojem na wszystkie dźwięki, które są dla niego nowe: ruch na klatce schodowej, bicie zegara, odgłosy ulicy. Pierwsza noc może być dla Ciebie trudna, bo za bardzo się nie wyśpisz. Ale niebawem pies przyzwyczai się do nowych dźwięków i zapachów i uspokoi się na tyle, że zacznie sam nawiązywać kontakt z otoczeniem.
Staraj się wykorzystać każdy moment, gdy pies z własnej inicjatywy podchodzi do Ciebie. Nagradzaj go karmiąc z ręki i spokojnie chwaląc. Na początku dobrze jest „spalić miskę”, pożywienie podawać psu z ręki, w zamian za podejście do Ciebie, a potem za podejście gdy psa zawołasz. Nie musisz podawać psu jedzenia w jednej porcji, jeśli chcesz – możesz go karmić podając po jednej granulce lub po jednej garści. Taki sposób karmienia przekonuje psa, że opłaca się do Ciebie podejść, a poza tym daje mu czytelną informację, że od Ciebie może spodziewać się tylko dobrych rzeczy i że to, co dostaje ma związek z jego zachowaniem. W ten sposób stajesz się dla psa źródłem najważniejszych dobrodziejstw – bezpieczeństwa i pożywienia.
Może się zdarzyć, że w pierwszych dniach pies będzie bał się wychodzić na dwór, albo że z powodu stresu załatwi się w domu. Nie denerwuj się i nie krzycz na psa. On nie zrobił tego „złośliwie”. A może nigdy wcześniej nie mieszkał w domu i nie wie gdzie ma się załatwiać? |
To powinien przeczytać KAŻDY chcący adoptować psa czy ze schroniska czy z domu tymczasowego.
Gocha2606 - 13-10-2011, 17:03
Też kiedyś napisałam tekst o pierwszych dniach i tygodniach psa w nowym domu.
Pozwolę sobie go wkleić:
Adopcja psa – co zrobić, żeby nasze wspólne życie było szczęśliwe?
Przygarniając psa ze schroniska podjęliście decyzję, że przyjmiecie pod swój dach, do swojego domu i do swojej rodziny nowego członka, o którego przeszłości najczęściej niewiele wiadomo. Adopcja bezdomnego, potrzebującego pomocy psa to piękny gest, ale musicie pamiętać, że jest to również odpowiedzialność. Musicie być mądrymi i rozważnymi przewodnikami, pokazać psu, co jest dobre, a co złe, nauczyć go życia w naszym –ludzkim – świecie, właściwego zachowania się i kontaktów z innymi ludźmi, psami, kotami oraz zdobyć jego zaufanie. On odpłaci Wam za to
bezgranicznym oddaniem, ufnością i da Wam wiele radości.
Pamiętajcie, że pies to nie wilk , ani nie mały człowieczek, przebrany w skórę psa.
Pies to pies , odrębny gatunek, który ma charakterystyczne dla swojego gatunku potrzeby.
Potrzeba bezpieczeństwa
Pies czuje się bezpiecznie, gdy jego świat jest uporządkowany, a to co się dzieje dokoła jest przewidywalne. Nie powinien być zaskakiwany niespodziewanymi, nieprzyjemnymi bodźcami –jak np. podchodzenie i głaskanie śpiącego psa, wkładanie ręki do miski, kiedy je, całowanie, branie go na ręce, wyciąganie na siłę z ukrycia,
kiedy jest zaniepokojony, kładzenie się i wieszanie dziecka na psie, siłowe
przeprowadzanie zabiegów pielęgnacyjnych itp.
Pamiętaj, że pies nie zna języka polskiego ( żadnego innego ludzkiego języka również nie), dlatego najpierw musisz go nauczyć znaczenia poszczególnych słów,
kojarząc mu je z wykonywaną czynnością.
Nie można od psa wymagać czegoś, czego nie został wcześniej nauczony – zasada jest prosta: najpierw spokojnie psa czegoś naucz, dopiero potem tego wymagaj.
Dobre zachowania nagradzaj – pochwałą, głaskaniem ( jeżeli pies lubi dotyk), czasem
smakołykiem, czasem zabawą.
Gdy pies robi coś co Ci się nie podoba powiedz spokojnie „NIE” i spraw, aby pies nie otrzymał spodziewanej nagrody: odwróć się od niego, zabierz go z danej
sytuacji, wyprowadź na chwilę.
Daj mu kolejną szansę i natychmiast, kiedy pies się poprawi – pochwal go za to.
Nie można używać wobec psa przemocy fizycznej w postaci bicia, powalania na ziemię, szarpania za kark itp., szarpania na kolczatce ( bo psy tego nie rozumieją), nie wolno na niego krzyczeć ani tłumaczyć mu, że coś zrobił źle ( bo psy tak się ze
sobą nie komunikują).
Naucz się obserwować i rozumieć swojego psa – on naprawdę będzie się starał wiele rzeczy Ci przekazać, a tylko kwestią wprawy i doświadczenia jest, czy będziesz umiał to odpowiednio zinterpretować.
Zapewnij psu spokojne miejsce do odpoczynku i do snu. Postaraj się aby nikt nie przeszkadzał psu gdy odpoczywa. Jeśli chcesz z nim się pobawić lub wyjść na
spacer - zawołaj go.
Jeżeli w Twoim domu są dzieci, nie pozostawiaj ich z psem bez nadzoru i opieki osob dorosłej. Naucz dzieci, że pies to nie zabawka, tylko żywa, myśląca i czująca istota, naucz psa i dzieci przyjaźni i wzajemnego szacunku.
Bądź dla psa dobrym, sprawiedliwym przewodnikiem.
Pozwól mu mieć w Tobie oparcie, zdobywaj jego zaufanie i konsekwentnie pokazuj mu, czego od niego wymagasz.
Zaburzone poczucie bezpieczeństwa może prowadzić do nadmiernej lękliwości, a także do agresji i innych problemów z zachowaniem.
Nigdy nie krzycz na psa ani nie używaj wobec niego przemocy fizycznej.
Mądre przewodnictwo to zaufanie i więź z psem, a nie siła.
Utrzymywanie dobrej kondycji fizycznej i umysłowej
Dbaj o zdrowie swojego psa.
Podawaj mu odpowiednio zbilansowane posiłki– surowe tzw. dietę BARF, gotowane w domu lub karmy gotowe dobrej jakości, dobrane do wieku, rasy iaktywności psa ( unikaj tanich karm tzw. ”supermarketowych).
Pamiętaj o obowiązkowych szczepieniach, a w razie problemów zdrowotnych
korzystaj z pomocy lekarza weterynarii.
Pies, niezależnie od rasy, to drapieżnik.
Do szczęścia potrzebuje wysiłku fizycznego, spacerów połączonych z możliwością
poznawania środowiska, nowych ludzi, psów, eksploracji otoczenia. Niektóre psy
potrzebują większej dawki aktywnego ruchu, inne mniejszej,jednak każdy powinien mieć możliwość codziennego zwiedzania świata razem ze swoim przewodnikiem.
Spacery powinny być połączone ze wspólną zabawą i szkoleniem.
To człowiek, a nie pies decyduje, gdzie i jak szybko pójdziecie, do kogo podejdziecie, z kim i jak się przywitacie – czyli to przewodnik kontroluje przebieg spaceru.
Poza spacerem na luźnej smyczy i swobodnym bieganiem psa znajdź też czas na zabawy z nim połączone z ćwiczeniami podstawowego posłuszeństwa, albo różnych sztuczek. Wtedy taki spacer będzie połączeniem przyjemnego z pożytecznym, a
jednocześnie poza utrzymaniem przez psa dobrej kondycji fizycznej, będzie dla niego
stymulujący umysłowo.
W domu ucz psa podstaw dobrych manier, ale też poćwicz z nim różne komendy i sztuczki, pobaw się np. w trzy kubki albo szukanie poukrywanych w różnych
miejscach zabawek czy smakołyków, uczenie nazw przedmiotów i przynoszenie ich
do Ciebie itp. Jako że psy to drapieżniki, potrzebują też od czasu do czasu pożuć coś twardego, żeby poćwiczyć szczęki i oczyścić zęby.
Dawaj psu gryzaki – kości cielęce, albo specjalne gryzaki, które
można kupić w sklepach zoologicznych.
Pies, który nie ma zaspokojonych tych potrzeb prawdopodobnie zacznie szukać rozładowania w inny, niekoniecznie miły dla nas sposób – niszcząc dom czy
ogród, kopiąc dziury, prując w strzępy nasze ukochane kanapy, kopulując na ludzkich nogach, czy gryząc cokolwiek, co według niego się do tego nadaje.
Potrzeba rozmnażania
Jest potrzebą silną i naturalną. Psy i suki w okresie rui zmieniają się psychicznie , głuchną na wołania właścicieli, czasami wyją, piszczą, stają się agresywne, uciekają w poszukiwaniu partnera.
Wykastruj/wysterylizuj swojego psa, żeby zapobiec niekontrolowanemu rozmnażaniu.
Kastracja/sterylizacja zmniejsza także ryzyko wielu chorób.
Potrzeba przebywania w grupie i zasady
Psy to zwierzęta społeczne, które mają potrzebę przebywania w grupie. Dla psa to my – jego opiekunowie stanowimy grupę najważniejszą, z którą z biegiem czasu staje się najbardziej związany emocjonalnie. Jednak pamiętaj, że w tej grupie
obowiązują pewne zasady i to człowiek je ustala, musi ich psa spokojnie nauczyć, a potem ich wymagać.
Zastanów się:
• Czy Twój pies będzie mógł spać na kanapie?
• Czy pies może przebywać w kuchni, kiedy przygotowujesz
posiłek?
• Czy Twój pies może żebrać, kiedy jesz posiłek?
• Jak pies ma się zachowywać w obecności gości?
• Co pies ma robić, kiedy TY odpoczywasz po pracy?
• Jak pies ma się zachowywać, kiedy szykujecie się do wyjścia na spacer?
• Jeżeli macie inne zwierzęta, jak pies powinien zachowywać się wobec nich?
Ustaliwszy zasady konsekwentnie ich przestrzegaj.
Od samego początku ucz też psa, że nie zamierzasz poświęcać mu całego swojego czasu i że świat się nie kończy, kiedy znikasz mu z oczu i zostawiasz go w domu
samego. Przebywając w domu nie zajmuj się psem przez cały czas, rób „chwile dla siebie”, kiedy nie zwracasz na psa najmniejszej uwagi.
Zacznij wychodzić z domu na kilka chwil, nie żegnając się z psem, stopniowo wydłużaj czas swojej nieobecności.
Przed wyjściem – zabierz psa na ciekawy spacer. Wychodząc możesz zostawić mu pysznego gryzaka lub zabawkę typu KONG z porcją jego jedzenia i serka topionego lub pasztetu, którym zajmie się podczas twojej nieobecności.
Nigdy nie wracaj do domu ani nie uspokajaj przez drzwi psa, który szczeka albo drapie w drzwi – bo w ten sposób nagrodzisz właśnie takie zachowanie i pies będzie je powtarzał.
Nie karać psa, jeżeli po powrocie zastaniesz zniszczenia albo pies się załatwi pod twoją nieobecność, bo on tego nie zrozumie. Niszczeniu przedmiotów i brudzeniu w domu można zaradzić przeprowadzając trening przebywania w klatce.
Klatka jest bezpieczną norką, w której pies spokojnie oczekuje na powrót opiekuna.
W razie problemów z zachowaniem psa skorzystaj z pomocy dobrego szkoleniowca
albo behawiorysty, który zobaczy i oceni psa i zaproponuje odpowiednie postępowanie.
Pies to wielka przyjemność i przy odrobinie dobrej woli oraz konsekwencji – najlepszy przyjaciel człowieka.
Nauczcie się siebie nawzajem, a będziecie cieszyć się swoim towarzystwem przez długie lata.
Napisała:
Małgośka Glajcar
Małgosia - 13-10-2011, 19:00
Skoro podejmujesz decyzję, by przygarnąć psa ze schroniska, najprawdopodobniej jesteś osobą o dobrym, wrażliwym sercu i masz szczerą chęć pomocy psu, którego los boleśnie doświadczył. To postawa bardzo piękna i godna szacunku. Każdy pies potrzebuje poczucia bezpieczeństwa i przynależności, więc jeśli otoczysz go miłością – odpłaci Ci tym samym. Warto jednak pamiętać, że pies inaczej komunikuje się z otoczeniem niż człowiek, więc zanim pies znajdzie się w Twoim domu przeczytaj proszę tych kilka zdań i przygotuj się na jego przyjęcie.
Często niewiele wiemy o przeszłości psa. Niekiedy docierają do opiekunów zajmujących się psem w schronisku strzępy informacji, że dany pies był np. maltretowany, albo że jego właściciel go porzucił. Warto poświęcić chwilę na rozmowę z opiekunami, żeby dowiedzieć się, jaką pies ma przeszłość i z jakiego powodu trafił do schroniska. Podobnie warto zapytać o wiek, stan zdrowia, miejsce znalezienia (miasto czy wieś), długość pobytu w schronisku, reakcje na obecność ludzi.
W zależności od typu relacji z ludźmi w schronisku, możemy wyróżnić trzy główne grupy psich postaw:
1.Prymus
Ten typ psa wygląda jak kotek z II części filmu „Shrek”. Całym sobą stara się powiedzieć „weź mnie a będę Twoim najlepszym przyjacielem”. Potrzeba bliskości i bezpieczeństwa jest u takich psów tak silna, że zrobią wszystko, byle tylko wydostać się ze schroniska. Skaczą na siatkę, witają każdego przyjaźnie, nastawiają się do pogłaskania, szukają kontaktu z człowiekiem. Zwykle z tego typu psami nie ma dużych problemów wychowawczych, chociaż zgodnie z zasadą „co nie jest zabronione jest dozwolone” - w rękach mniej konsekwentnych przewodników psy pierwszego typu mogą „wleźć na głowę” swoim właścicielom i stać się prawdziwym utrapieniem. Dlatego bardzo ważne jest ustalenie w rodzinie zasad, jakie będą od początku obowiązywać i ich przestrzeganie. Pies będzie się czuł doskonale, gdy wie, czego od niego oczekujemy i gdzie są postawione granice.
2.Stoik
Pies tego typu jest obojętny i wręcz „wyniosły” wobec ludzi. Nie skacze na siatkę, nie wita się wylewnie, nie usiłuje zwrócić na siebie uwagi. Może to być spowodowane tym, że wiele złego w życiu przeszedł i jego zaufanie do ludzi zostało naruszone. Jest psychicznie słabszy od pierwszego typu i źle się czuje w hałasie jaki robą inne psy. Pierwszym zadaniem nowego właściciela będzie zapewnienie psu poczucia bezpieczeństwa i odbudowanie zaufania. Praca z takim psem jest trudniejsza niż z psem pierwszego typu, ale daje ogromną satysfakcję.
3.Osika
Typ osiki jest lękliwy i wystraszony. Bywa, że próbuje ze strachu atakować zbliżających się ludzi. Świat jest dla takiego psa przerażający, a pobyt w schronisku to prawdziwe piekło. Jego psychika jest tak delikatna, że każdy nowy bodziec może być odbierany jako zagrożenie i sygnał do obrony. Ten typ psa może sprawiać dużo kłopotów, ponieważ praca z nim wymaga dużej cierpliwości, wyrozumiałości, zrozumienia psiej psychiki i potrzeb, oraz doświadczenia. Nieraz nie udaje się w pełni zresocjalizować takiego psa i do końca będzie on nieufny wobec obcych i lękliwy. Może też prezentować zachowania obsesyjne i bardzo przeżywać samotność, gdy będzie zostawiony sam, nawet na krótką chwilę. Zanim zdecydujesz się przygarnąć psa tego typu, zastanów się czy jesteś w stanie podołać obowiązkom opiekuna tak szczególnie wymagającego zwierzaka.
Czytałam całość., dawno temu- wspaniała, więc pozwolę wkleić jej początek.
Autor:Jacek Gałuszka
Rinuś - 13-10-2011, 19:07
| Cytat: | | Czytałam całość., dawno temu- wspaniała, więc pozwolę wkleić jej początek. | ,
no jak dawno temu to miała prawo wylecieć Ci z głowy część pt:
Kosmiczne początki wspólnej przygody ,bo może gdybyś je pamiętał to teraz z Pradą byście zaczynały swoje wspaniałe partnerstwo, które ta suczka potrafi stworzyć.
Małgosia - 13-10-2011, 19:18
Kto tu sobie nie poradzi?
Choć być może to cios w nadęte ludzkie ego, prawda jest taka, że my
bardziej potrzebujemy psów niż one nas. Gdyby jutro ludzie zniknęli z
powierzchni ziemi, psy potrafiłyby przetrwać. Posłuchałyby genetycznych
podpowiedzi i sformowały stada w podobny sposób, w jaki robią to ich krewni – wilki. Wróciłyby do polowań i ustaliły terytoria. Nadal wychowywałyby swoje szczeniaki, podobnie jak obecnie. Mogłyby być nawet szczęśliwsze. Psy nie potrzebują ludzi, żeby uzyskać równowagę. W rzeczywistości większość trudności oraz braku równowagi u psów domowych wynika z nienaturalnych sytuacji, życia w czterech ścianach w tym nowoczesnym, industrialnym świecie. Pisałem wcześniej, że psy są z Plutona, a ludzie z Saturna. Trafniejsze byłoby określenie, że psy są z Ziemi, a ludzie z kosmosu. W tak wielu kwestiach różnimy się od innych istot, które dzielą z nami tę planetę.
Fragment ksążki Cesara Millana. Dla mnie to bardzo mądre .Pozdrawiam, kochajmy psy.
[ Dodano: 13-10-2011, 19:23 ]
Kosmiczne początki wspólnej przygody ,bo może gdybyś je pamiętał to teraz z Pradą byście zaczynały swoje wspaniałe partnerstwo, które ta suczka potrafi stworzyć.
Dla mnie była cudowną sunią, bez cienia agresji do mojej osoby,zaufałam jej od razu..Gdybym tylko mogła mieć drugie mieszkanie.Może zabrakło mi rady, pomocy, zostałam całkowicie sama, lecz Prada była przy mnie do końca i nie mogę jej zapomnieć.
[ Dodano: 13-10-2011, 19:30 ]
Chętnie bym ją teraz przytuliła , dała smakołyk, patrzyła w jej mądre oczy, lecz zgubiła mnie bezradność,
zagubienie i bezsilność.
|
|