forum.labradory.org

Psychika i zachowanie - Nasz pies ucieka od nas po spuszczeniu na spacerze

eska - 09-11-2009, 23:11
Temat postu: Nasz pies ucieka od nas po spuszczeniu na spacerze
Witam,

właśnie wróciliśmy ze spaceru, właściwie oddzielnie. piesek po zrobieniu siku wziął nogi za pas i poprostu uciekł. nie reguje na wołanie itd. czy to normalne u prawie 3 miesiecznego szczeniaka? powiem szczerze że jestem troszke przerażony. za pewne to koniec spacerów bez smyczy?

czy mieliscie podobne przypadki? prosze o pomoc

luunaa - 10-11-2009, 15:02

Ale czy uciekł bo coś zobaczył np. psa , człowieka lub jakieś zwierze, czy tak po prostu zaczął uciekać??
eska - 10-11-2009, 15:06

luunaa napisał/a:
Ale czy uciekł bo coś zobaczył np. psa , człowieka lub jakieś zwierze, czy tak po prostu zaczął uciekać??


Po prostu, zrobiła siku, postała chwile, popatrzyła na mnie, jak zrobiłem kilka kroków w przeciwną strone i odwróciłem głowę, dała nura do domu. Od 3-4 dni tak coraz mniej nas słucha.

Nie wiem też czy od takiego szczeniaka można wymagac nie wiadomo czego :( , czy po prostu popełniliśmy gdzieś błąd ( np. wychodząc od początku bez smyczy na spacery)

luunaa - 10-11-2009, 15:10

Jeśli ucieka bez powodu to coś dziwnego, rozumiem że szczeniak ucieka bo zobaczył coś interesującego, ale wydaje mi się że taki mały piesek nie lubi oddalać się od właściciela.
eska - 10-11-2009, 15:16

Hmm, jest jeszcze taki fakt że wyciągnąłem ją na pole ze spania, jako że było późno i chciałem jeszcze ja wyprowadzić przed nocą. do domu z tego miejsca jest jakieś 150-200m więc znała doskonale drogę. Niestety to droga po której jeżdżą auta a więc niepokoi mnie taki fakt - gdyby to był dzień mogła by wpaść pod auto.

Dwa dni wcześniej wracając ze spaceru też nie chciała już przyjść do nogi ale przynajmniej stawała, a po tym jak kucnąłem przychodziła - teraz już nie ma takiej opcji :(

luunaa - 10-11-2009, 15:19

To współczuję, w takim wypadku nie ma co jej spuszczać ze smyczy bo może jej się krzywda stać. Możesz spróbować nauczyć ją przychodzenia na długiej lince.
troskliwa - 10-11-2009, 15:37

eska moze i to wychozdenie bez s myczy moze sprobujcie teraz na lince ja puszczac i jakies smakole w nagrode za kazde przyjscie i pamietaj jak wolasz psa to nie wolaj tylko jego imie tylko dodawaj komende i pamietaj zasada musisz zrobic wszystko abys byl bardziej atrakcyjny niz przeciwny kierunek :haha:
eska - 10-11-2009, 15:39

No tak, a kucanie wchodzi w grę?

Abstrahując - zastanawiam się nad tym całym klikerem, może ktoś używał? Zastanawia mnie w tej metodzie jedna rzecz. Czy ten kliker kiedyś się odstawia czy już do końca trzeba klikać :)

Co do coffee to postaram się jakoś przykuć jej uwagę

troskliwa - 10-11-2009, 16:15

no tak kucanie jakby cie oddala od psa tz jemu sie wydaje ze jestes duzo dalej a co do klikera niewiem ale chyba nie przeciez pies dorasta madrzeje a moze sprobuj z zabawka tylko musi byc dla piechola mega atrakcyjna i tylko uzywac jej na przywolywanie nigdy wiecej przykuwanie uwagi moze roznie wygladac najczesciej wyglada to tak obok jaky ktos zwariował
bacha - 10-11-2009, 17:15

Mój psiur ma 9 m-c i wciąż ucieka :( jak go zawołam a na horyzoncie nie ma innego psa lub innej atrakcji to wróci ( wtedy dostaje nagrodę) ale jak zobaczy jakiegoś innego psa to nie ma szans na powrót :(
Ja bez smyczy chodzę z nim wyłącznie na pole więc jest w miarę bezpiecznie, na razie jak nie wraca odwracam się i odchodzę lub chowam mu się fakt jak sie zorientuje że mnie nie ma to biega jak oszalały i mnie szuka, czy to przyniesie w końcu spodziewane efekty ?? nie wiem.
W każdym razie to nie ja go pilnuje tylko on ma pilnować mnie

eska - 10-11-2009, 17:20

Cóż, ja się właśnie dowiedziałem że ja zrobiłem błąd. Mianowicie kiedy piesek zrobił coś źle (pogryzl cos, łapał za spodnie) upominałem podnosząc głos i wymawiając imię. Może to byc jedna z przyczyn - wiadomo piesek wyrobił sobie negatywne skojarzenie. Już przewaliłem kilkadziesiąt artykułów i zabieram się ostro do pracy.

Polecam poczytać: http://members.westnet.com.au/b-m/index.html

Mimo iż bez klikera jest wiele cennych uwag. Trzymajcie kciuki

troskliwa - 10-11-2009, 19:14

no tak najczesciej robi sie blad i warczymy imieniem pieska a zero komend a taki maluch mysli wrzeszczy wrzeszczy wola mnie ale o co mu tak naprawde chodzi?
mawi27 - 12-11-2009, 14:45

no to dzisiaj Lara dala mi niezly popis, az mnie zimny pot oblecial, poszlysmy dzisiaj na spacerek i widze ze na lace bawia sie dwa pieski golden i jakis kundelek, Lara jak ich zobaczyla od razu przylaczyla sie do zabawy, gonily sie, skakaly, az milo bylo patrzec i nagle kundelek zrobil wieksze koleczko i dal drapaka prosto przed siebie, stala obok mnie dziewczyna i myslalam ze to jej piechy bo sie z ciekawoscia patrzyla jak pieski sie bawia pytam ja czy to jej a ona ze nie , patrze a Lara mi juz robi wieksze kolko i dawaj za piechami, na nic zdaly sie moje wolania, krzyk itd. nic nogi za psa i lece jak dzika przez osiedla, uliczki a psy dalej jak w amoku leca w kierunku ulicy, tak sie balam zeby Lara nie wpadla pod samochod, dorwalam ja po jakis dobrych 5 min ostrego biegu znalazlam ja tuz przed ulica, bo maly kunelek wlazl pod plot na czujas posesje i golden nie dal juz rady a ta moja tujta merdala sie tam nad nim na calego :shy: zaraz zapielam ja na smycz i do chaty, niezle mi napedzila stracha
eska - 12-11-2009, 14:50

No tak, Jak widze na spacerze jakieś pieski w oddali, odrazu zapinam Coffee - jest mala chce sie bawic wiec raczej jej nie powstrzymam, kwestia "do nogi" chyba wymaga wiecej czasu - puki co cwiczymy 2 dni i sa jakies malutkie efekty.
mawi27 - 12-11-2009, 15:11

oczywisce ja tez nie jestem za wypuszczaniem Lary zeby biegla smopas, to byl park wiec postanowilam ze ja spuszcze, zmylila mnie jeszcze ta dziewczyna c ozachowywala sie jak wlascicielka tych pieskow
na poczatku nie zapowiadalo sie na cos takiego, wogole Lara zna komende do nogi i zawsze dzialala no ale niestety nie tym razem
chyba za bardzo zaufalam mojej suni, teraz lezy spompowana bo takich charcach

eska - 12-11-2009, 15:14

Komende może znać - ale tą komende trzeba jeszcze wyćwiczyć z tzw czynnikiem rozpraszającym psa -> czyli Twój przykład :)

Na szczęście nic się nie stało a i Ty będziesz teraz bardziej uważać :haha:

KiNiAeNHa - 12-11-2009, 15:24

Bambsej cały czas ucieka na nic wołania on ma to w nosie kiedy widzi ludzi zaczyna biec w ich stronę i skacze na nich chcąc sie przywitać ja biegam z nim próbując go łapać :| tak samo jest gdy zobaczy jakiegoś psa dlatego spacery bez smyczy puki co urządzamy tylko póznym wieczorem kiedy rzadko kto chodzi wtedy Bambsej jest grzeczniutki ładnie się bawi i grzecznie wraca do domu. :)
mawi27 - 12-11-2009, 15:28

eska napisał/a:
Komende może znać - ale tą komende trzeba jeszcze wyćwiczyć z tzw czynnikiem rozpraszającym psa -> czyli Twój przykład :)

Na szczęście nic się nie stało a i Ty będziesz teraz bardziej uważać :haha:


jakies rady co do nauki ? chetnie wyprobuje bo nie chcialabym zeby sie to powtorzylo poraz drugi

eska - 12-11-2009, 17:02

Ode mnie nie, chyba że jedna - cierpliwość.

Ja bazuje troszke na http://members.westnet.com.au/b-m/index.html , sposob z przychodzeniem się sprawdza

bietka1 - 13-11-2009, 23:09

mawi27, moja w tym wieku spuszczana była ze smyczy, ale zawsze miała linkę przypiętą do obroży. W ten sposób mogłam uniemożliwić jej ucieczkę lub pogoń za innym psem. No i chyba jednak miałam zadanie ułatwione, bo jeśli nawet udało jej się pogonić za psem, to zawsze wracała, kiedy tylko stracila mnie z oczu. I zgadzam się z eska, nauka + cierpliwość i efekty pojawią się na pewno :) .
Ewelina - 13-11-2009, 23:21

Kochani nie wiem czy mi uwierzycie, ale Yokusia jeszcze nigdy mi nie uciekła :)
bacha - 13-11-2009, 23:50

Ewelina napisał/a:
Kochani nie wiem czy mi uwierzycie, ale Yokusia jeszcze nigdy mi nie uciekła :)


nawet nie wiesz jak ci zazdroszczę :-P

Katrinaxxl - 14-11-2009, 01:01

bacha, Ja mam ten sam problem z psem, jak zobaczy inne psiaki to gluchnie i dostaje naped na cztery lapy czyli ja zdzieram sobie gardlo na nic. Ale ostatnio zaszla mala poprawa... wroci do mnie jak jego obiekt zainteresowania nie bedzie nim zainteresowany lub na smyczy:) raz tez mialam grozna sytuacje bo pobiegl ze swoim kolega prawie na ulice. ale naszczescie bylo to tylko raz:)
gwiazdka - 14-11-2009, 14:43

Ewelina, mi zara raz uciekła... ale zastosowałam metodę w chowanego i w uciekanie jej.... :D bardzo szybko poskutkowało... teraz jak mała idzie.. to non stop się obraca i patrzy czy idziemy za nią... i nawet nie próbuję się oddalać na krok he he
bacha - 14-11-2009, 23:05

Cytat:
bardzo szybko poskutkowało... teraz jak mała idzie.. to non stop się obraca i patrzy czy idziemy za nią... i nawet nie próbuję się oddalać na krok he he


no ja właśnie to zaczęłam wprowadzać, chociaż jak na horyzoncie pojawi się inny pies to ma mnie gdzieś ( a niech se idzie hahahah)

Ewelina - 14-11-2009, 23:46

gwiazdka napisał/a:
Ewelina, mi zara raz uciekła... ale zastosowałam metodę w chowanego i w uciekanie jej.... :D bardzo szybko poskutkowało...

U nas też ta metoda skutkowała od małego.yokusia nauczyła się pilnować i teraz nie ucieka :)

gwiazdka - 15-11-2009, 11:19

bacha, u nas też tak było , ale spokojnie... jak tylko Barnie zacznie się oddalać i nie będzie reagował na przywołanie... to od razu dawaj w drugą stronę... :P za chwilę będzie przy Tobie.. a z czasem nie odejdzie na krok..he he życzymy wytrwałości :)
bacha - 15-11-2009, 12:38

gwiazdka, obyś miała racje :haha:
chociaż..... wczoraj poleciał do pewnego faceta ( facet tylko zapytał czy go nie ugryzie hehehe) ja zaczęłam sie oddalać widziałam po minie ze koleś ma mnie za wariatkę,więc mówię mu żeby szedł spokojnie i nie zwracał uwagi na niego ( na bank nie ugryzie ) a ja idę w przeciwną stronę bo muszę go nauczyć że ma się pilnować, koleś niby zrozumiał ;) ale Barnie chyba chciał zrobić jakaś próbę sił bo poszedł z nim chyba z 200m aż go straciłam z zasięgu wzroku ;/ jak sie kłębiło w mojej głowie hahh
w końcu mówię sobie policzę do 10 jak nie wróci to jednak muszę iść po niego (policzyłam chyba z 3 dziesiątki) odwracam się a Barni pędzi z jęzorem na plecach do mnie :)

taki mały sukces ale ile mnie to nerwów kosztowało ehhh

orlosia - 15-11-2009, 16:13

gwiazdka, nam własnie tą metode poleciła Pani trenerka i to swietnie sie sprawdza u Rubenika... chodz on i tak cały czas mi ucieka a ja cały czas mu uciekam to on wraca... ale za to jak mam go przywołac to staje mi koło nogi i siada :)
Yerenia - 15-11-2009, 17:14

heh metoda "w chowanego" jest siwetna :) my tez ja od poczatku stosowalismy i niegdy nam Nuska nie zwiala :)

ostatnio nawet kolezanka z pracy mowi : dobrze, ze psa nie zgubilas podczas wczoranszej mgly :-P , a ja, ze "z tym psem jest taki problem, ze sie jej nie da zgubic" :haha:

ale nie zazdroszcze, jak komus pies zwial, chyba bym ze strachu umarla...

orlosia - 15-11-2009, 17:37

Yerenia, kiedy siedzieliśmy z kolerzankami na polach przed lasem w mojej miejscowości niedaleko jest obwodnica... z nami był jej york Miki bez smyczy nagle zaczoł nam uciekac w strone bloków i w strone ulicy :(
naszczęscie kiedy on przebiegał na obwodnicy było pusto... a my nie dałysmy rady go dogonic masakra...

luunaa - 15-11-2009, 21:51

My chyba też musimy spróbować tej metody w chowanego skoro wszyscy zachwalacie ;D
Yerenia - 15-11-2009, 21:59

orlosia12 napisał/a:
a my nie dałysmy rady go dogonic masakra...


najgorsze jest wlasnie to, ze nie jestes w stanie dogonic takiego psa...ja bym Nuki nie dogonila, jakby zaczela uciekac a przeciez labek to nie jest mistrz sprintu...

dobrze, ze sie skonczylo dobrze :)

Misiek - 18-11-2009, 16:53

u mnie na spacerach to w miarę wygląda...
oczywiście spuszczam Jessie ze smyczy
tylko jak idziemy wzdłóż takiej rzeki i
gdy nie ma ludzi, w sumie czytałem
Wasze opinie o "uciekaniu" pupilowi,
zacząłem tak robić na boisku, w sumie
jak piesek nie uciekał, ale tylko się troszkę
oddalił, jak z nią spaceruje to nie mam z tym
też problemów, biega przede mną, za mną
ale jak coś wącha i widzi, że już dalej
jestem to od razu biegnie i patrzy czy jestem :)
muszę zobaczyć teraz jak to będzie wyglądało
z ludźmi chociaż dzisiaj jak szliśmy to stał
jakiś pijaczek ale szła koło mnie cały czas,
dopiero koło niego skoczyła mu na spodnie,
a ja szedłem dalej i ona cały czas koło mnie

mam trochę inny problem czasami, jak chce ją
przeprowadzić z podwórka mojego obok na podwórko
babci to nie zawsze trafia w cel i leci dalej w ulicę,
np. dzisiaj tak było, na spacerach naprawdę
fajnie to wygląda, a przy przeprowadzaniu bywa różnie,
czasami przechodzi od razu, a czasami leci przed siebie...
no chyba, że mam jakiegoś smaczka w ręce wtedy idzie
ładnie koło nogi aż do drugiego podwórka

Dydymus - 07-12-2009, 21:49

Odnośnie tego tematu jestem ciekaw czy jesteście za tym aby kurczowo trzymać psa na smyczy i chodzić swoimi ścieżkami czy jednak szukacie jakiś znajomych żeby pies mógł na luzie pobiegać i mieć swoich kumpli.

Są różne opinie na ten temat i widzę jak niektóre psy to idą na smyczy gdzieś tam w las i nie ma z nimi kontaktu.

Psy czasem muszą sobie parę spraw wyjaśnić i to że na siebie czasem powarczą nie znaczy że zaraz się krew poleje.

Ewelina - 08-12-2009, 11:21

Dydymus napisał/a:
Odnośnie tego tematu jestem ciekaw czy jesteście za tym aby kurczowo trzymać psa na smyczy i chodzić swoimi ścieżkami czy jednak szukacie jakiś znajomych żeby pies mógł na luzie pobiegać i mieć swoich kumpli.

U mnie Yoko biega zawsze luzem.Ufam jej i wiem, że nie zrobi nic głupiego do psów leci tylko i wyłącznie za moją zgodą.podczas zabawy z innymi psami także jest spuszczona ze smyczy!
Dydymus napisał/a:
Psy czasem muszą sobie parę spraw wyjaśnić i to że na siebie czasem powarczą nie znaczy że zaraz się krew poleje.

Zgadzam się, ale trzeba mieć psy bojowo nastawione cały czas na oku, bo czasami może się to źle skończyć.Czasami lepiej rozładować sytuację, żeby psy zapomniały o swoim konflikcie!

Bora - 08-12-2009, 11:36

Nie pozwalam innym psom ustawiać mi suki, bo nie bedzie jakiś mały smarkacz po niej skakał. Od razu interweniuję i każę psa od nas natychmiast zabrać. Nie bedzie jakiś pies ćwiczył sie na mojej suce. Jeśli widzę próbę sił po prostu odchodzimy i nie bedziemy sie z takim psem bawić, są inne, które bawić sie umieją i chcą.
Ewelina - 08-12-2009, 11:53

Bora, Zgadzam się z tobą.Szkoda stawów.Psy powinny ładnie się bawić a nie skakać na siebie cały czas.Jestem tego samego zdania co ty.Jeszcze podniecony ogromny labek może zrobić naszym sunią krzywdę u nas na osiedlu był jeden taki gigant 46kg i zaczął na moją niunie skakać gdzie ona waży tylko 30kg.Zabrałam do domu, bo bałam się, żeby jej kręgosłupa nie uszkodził.A zresztą ona źle się czuła cały czas nie dawał jej spokoju!!
Dydymus - 08-12-2009, 12:34

Takich sytuacji też nie lubię. Wtedy chcę żeby takiemu odgryzła ucho. Bo są takie psy co powochają i tyle. A są takie co atakują od tyłu od przodu. Często to są psy które nie mają za bardzo kontaktu z psami i dziczeją jak mają trochę luzu. Oczywiście jak ma cieczkę to ją trzymam na smyczy jak idę drogą gdzie są ludzie z psami.
słowiczek - 08-12-2009, 13:50

Ewelina napisał/a:
U mnie Yoko biega zawsze luzem.Ufam jej i wiem, że nie zrobi nic głupiego do psów leci tylko i wyłącznie za moją zgodą.podczas zabawy z innymi psami także jest spuszczona ze smyczy!



eh, zazdroszczę takich spacerów...
moja ciągle na smyczy...
raz - ze jej nie ufam
dwa - nie mamy takich miejsc, gdzie mogłaby sobie lużno pobiegać
trzy - żre wszystko co się rusza i nie rusza...a podejść żeby zabrać nie pozwoli a na komendy wtedy nie reaguje...
cztery = przez te punkty w/w nie ma możliwości nauczyć jej "porządnego" zachowania.

[ Dodano: Wto 08 Gru, 2009 ]
Ewelina, marzę o tym aby mój pies się tak zachowywał...

Bora - 08-12-2009, 14:03

1) szelki + 20m linka
2) kaganiec
3) nauka przywołania :)
Nic sie samo nie zrobi :)

Ewelina - 08-12-2009, 14:08

słowiczek, Najlepszym sposobem żeby zaczęła się słuchać jest wasza relacja.za każdym razem kiedy mała spojrzy na Ciebie zaczynaj ją nagradzam, albo mów dobry piesek.Ja tak zaczynałam ze swoją.Teraz na spacerach jest we mnie wpatrzona jak w obrazek.Cały czas ćwiczymy a jak się z nią bawię to w chowanego Yoko nauczyła się mnie pilnować i ostatnio nie mogę jej się nigdzie schować, bo cały czas jest przy mnie.Jak twoja sunia na razie ucieka to kup długą linkę tak jak napisała Bora i zacznij naukę na lince pamiętaj o ciepłym słówku jak przyjdzie do ciebie i o ciasteczku w nagrodę :)
słowiczek - 08-12-2009, 14:30

tak, wiem, kaganiec i linka konieczna.
Przywołanie "do mnie" jest od samego poczatku ćwiczone i w domu w normalnych warunkach działa.
Wiem, że samo to nie przyjdzie tylko nauka i cierpliwość potrzebna.
Wiem, co mam robić i jak.
Tylko poprostu chciałabym być już na takim etapie jak Wy z Waszymi psiakami. Wasze psiaki są już starsze,mądrzejsze...Mój to jeszcze mały urwis w spódnicy, :D
ale ćwiczę i będę ćwiczyć.
Tylko moja młoda, bardziej mnie się w domu słucha a na zewnątrz męża...

Ewelina - 08-12-2009, 14:32

słowiczek, Życzę samych sukcesów wychowawczych :)
Bora - 08-12-2009, 14:33

słowiczek napisał/a:
Tylko poprostu chciałabym być już na takim etapie jak Wy z Waszymi psiakami. Wasze psiaki są już starsze,mądrzejsze...Mój to jeszcze mały urwis w spódnicy,

Hihihihih a gdzie.... Bora to oszołom, diabeł i mała nieznośnica :) To że starsza wcale nie znaczy że mądrzejsza i też ma odpały. :-P

Ewelina - 08-12-2009, 14:35

Bora napisał/a:
też ma odpały. :-P

Jak każdy labek.Moja też czasami dostaję głupawek i często jej się to zdarza :)

bietka1 - 08-12-2009, 15:40

słowiczek napisał/a:
Tylko poprostu chciałabym być już na takim etapie jak Wy z Waszymi psiakami.
ciesz się wariactwami swojej suni, potem będzie ci ich brakować :) . Nie spiesz się, wszystko przyjdzie z czasem (i z kolejnymi latami pracy :-P ). Ja też miałam takie chwile, że tęsknym okiem patrzyłam na ułożone ON-ki mijane na osiedlu i czerwieniłam się ze wstydu za to, co Sara wyprawiała na drugim końcu smyczy ......
AnTrOpKa - 08-12-2009, 17:50

Bora napisał/a:
Nie pozwalam innym psom ustawiać mi suki, bo nie bedzie jakiś mały smarkacz po niej skakał. Od razu interweniuję i każę psa od nas natychmiast zabrać. Nie bedzie jakiś pies ćwiczył sie na mojej suce. Jeśli widzę próbę sił po prostu odchodzimy i nie bedziemy sie z takim psem bawić, są inne, które bawić sie umieją i chcą.


A ja staram się nie wtrącać. Nigdy jej nie pomagałam i teraz widzę, że w końcu nauczyła się odganiać natarczywego napastnika :)

kejsii - 08-12-2009, 18:29

My np tez ostatnio mamy problem z przywoływaniem nie wiem czy to nie przypadkiem młodzieńczy bunt :-P bo nigdy nie było z tym problemu znał hasło noga i było oki ale ostatnio to hasło działa odwrotnie i młody nie chce do domu wracać :| jak spuszczam go w lesie jest oki przychodzi do nas słucha i sam do samochodu wskakuje jak czas wracać .. Problem zaczyna sie jak jest na swoim terenie który dobrze zna :confused:
Lorena - 08-12-2009, 19:05

Dydymus napisał/a:
Psy czasem muszą sobie parę spraw wyjaśnić i to że na siebie czasem powarczą nie znaczy że zaraz się krew poleje.
też tak uważam. Nigdy nie wtrącam się w relacje psów z jakimi Lorena się bawi, wszelkeigo rodzaju warczenie, odganianie czy nawet naskakiwanie na siebie to normalne sytuacje w stadzie , jeżeli zwierzaki spotykają się stale w jakiejś okreslonej grupie to muszą sobie ustawić hierarchię i wyjaśnić sytuacje.
Zaczynam interweniować dopiero gdy widzę, że sytuacja się zaostrza zważająć na charakter labkowy i umiejętności mojej sucz jak do tej pory udało się jej wszystkie sytuacje wyciszyć .

słowiczek - 11-12-2009, 23:33

Zaczęłam naukę chodzenia bez smyczy...
Póki co, spuszczam ją ze smyczy wieczorem, kiedy aut mniej i ludzi się nie kręci. Czyli mniej pokus. I tylko na razie na krótkich odcinkach.
Jak tylko sucz poczuje wolność to szajba jej odbija... :haha:
Lata zadowolona jak oszołom. Oddala się ode mnie...ale mnie pilnuje.
Jak nie reaguje na komendę "do mnie" odwracam się i biegnę w drugą stronę. Zaraz jest koło mnie, ale nie podejdzie ( dopiero po którymś razie reaguje na "do mnie" ).
Kupiliśmy jej skórzany kaganiec i niestety śmieci tj. walające się worki, chusteczki hig. i inne papiery potrafi złapać w zęby i zadowolona ze swojej zdobyczy biega wokoło ale nie odda, nie zostawi... Ale żeby zeżreć to nie ma na to czasu...

Linka czeka...

Ale i tak myślę, że dam radę. :)

Tyle, że mojemu mężowi o wiele łatwiej wszystko przychodzi z psem a ja muszę się starać... :)

bietka1 - 12-12-2009, 00:52

słowiczek napisał/a:
dopiero po którymś razie reaguje na "do mnie"
w ten sposób uczysz ją, że komenda "do mnie" oznacza "przyjdź, jak ci się zachce" .... Kolejność powinna być odwotna: najpierw musisz spowodować, zeby zaczęła do ciebie podchodzić i dopiero w trakcie tego mówisz komendę. Dzięki temu psica skojarzy sobie twoje słowa z czynnością czyli przybieganiem do pani. No i oczywiście za każde podejście super nagroda . Powodzenia :papa:
słowiczek napisał/a:
mojemu mężowi o wiele łatwiej wszystko przychodzi z psem a ja muszę się starać
tym się nie przejmuj, zaczniesz pracować sunią, to świata poza tobą nie będzie widziała. Moja też niby wpatrzona w pana (ciągle coś mu "spada" ze stołu), ale jak ją zawołam, to leci, mało nóg nie pogubi :haha:
sylwia14056 - 22-12-2009, 21:22

Witam, jestem szczęśliwą posiadaczka 18 miesiecznego labradora. Wczoraj na spacerze spotkało mnie coś przykrego:( mój labek uciekł mi, wyglądało to tak jakby poczuł jakiś trop, zwierzyna lesna, suczka z rują nie wiem ale zaczął biec przed siebie jak opętany nie zwracajac na nas uwagi, zwiał mi przez cały las:( dogonilisny do dopiero przy wjezdzie, biegał obok ruchliwej ulicy, strasznie to przeżyłam, bałam się o niego niesamowicie, dzieki Bogu podbiegł do mnie po kolejnym zawołaniu i nic mu się nie stało. Jestem bardzo zmartwiona tą sytuacją, wcześniej zdarzało mu się uciekać ale tylko do innych piesków, chciał się bawić. Zaznaczę że Desperado chodził na szkolenie, zgodnie z zaleceniami trenera na spacerach był puszczany tylko na lince 10 metrowej ponieważ zwiewał do innych psów, matoda ta przyniosła super efekt, od paru miesięcy nie uciekł ani razu a do lasu jeżdzimy parę razy w tygodniu, co mu odbiło, nie puszcze go luzem chyba do końca zycia, jak pomyslę o tamtej sytuacji mam łzy w oczach,jak mam znowu zaufać dla swojego pupila?

[ Dodano: Czw 24 Gru, 2009 ]
Wiem że są świeta wiec mam nadzieje że chwilke po pomożecie mi, codziennie wchodzę na forum i szukam odpowiedzi:(

Yerenia - 25-12-2009, 12:12

sylwia14056 moge tylko napisac, ze bardzo mi przykro, ze zdarzyla sie taka sytuacja, bo jest to bardzo stresujace dla wlasciciela. Powodu pewnie nigdy nie poznamy...moze czegos sie wystarszyl? moze cos poczul? nie wiadomo.

My tez kiedys mielismy podobna sytuacja, tyle ze na smyczy, co juz jest w ogole paranoja...Nuka wystraszyla sie psa za siatka, tak na nia szczeknal, ze az ja sama podskoczylam (ciemno bylo). Jak zaczela sp***rzac, bo inaczej tego ie mzna nazwac, to szok. Wyrwala mi smycz z reki i leciala proto pod samochod. Ale kierowca wlaczyl dlugie, zauwazyl ja i sie zatrzymala. A 5 m dalej byla mega ruchliwa ulica...nawet nie chce myslec...

Tak czy siak, nawet super wyszklony pies, to tylko pies i rozne rzeczy moga sie zdarzyc. Instynkt czy strach moga byc silniejsze niz wszystko. Ale wiadomo, ze sie wystrszylas. Tez nie podchodz do tego tak, ze teraz juz nigdy go nie puscisz bo to bez sensu przeciez. Moze zacznij znowu wychodzic na lince i obserwuj go. To mogl byc jednorazowy wyskok.

Trzymam za Was kciuki :)

Mistic - 27-12-2009, 12:57

Ja mam straszną blokadę przed puszczaniem suczy luzem, a napewno nigdy jej nie puszczę w pobliżu ruchliwej jezdni.
Powody tego są nastepujące: miałam przez 14 lat kundelka znajdę, wychowywalismy się razem (byłam od niego 2 lata starsza). Niestety na starość mu kompletnie odbiło był slepy, głuchy atakował w nocy domowników i zaczął strasznie ciągnąć na smyczy. Pewnego dnia gdy jak zwykle szliśmy sobie na spacerek szarpnął się tak mocno, że zerwał obrożę i wbiegł prosto pod samochód. kierowca nawet się nie zatrzymał, musiałam pozbierać psa z jezdni, wrócić z nim do domu, zawinąć go w koc i biegiem do weta, bo niesczęsnik nadal żył. Samochód trafił go w głowe, praktycznie pies nie posiadał pyska, wszystko było we krwi w tym i ja. Wiadomo psa trzeba było uśpić, ale mi trauma pozostała.
Ładnych parę lat po tym byliśmy z moim TŻ na spacerku z naszą poprzednią suczunią Herą, była wtedy młodziutka i nagle jej odbiło, zerwała się ze smyczy i zaczeła lecieć w stronę mostu Grunwaldzkiego (krakusy wiedzą jaki tam jest ruch), nie reagowała na nic tylko szaleńczy bieg wprost pod samochody. Wtedy mó TŻ wykazał się niesamowicie, dogonił ją i skoczył wręcz jak komandos przyciskając uciekinierkę do ziemi, mi się tak nogi trzęsły, że nie mogłam do nich podejść.
Teraz jak widzę nawet obca osobę która prowadzi bez smyczy psa przy ruchliwej ulicy dostaję dreszczy, bo naoglądałam się jak ni z tego ni z owego psiaki nie pilnowane przez właścicieli wbiegały z plant na jezdnię.

sylwia14056 - 27-12-2009, 18:58

Dziękuje slicznie za pomoc, dzisiaj odważyłam się puścić Desperado ze smyczy, nie zwiał, ładnie się bawił ale ja miałam stresa. mam nadzieję że tak jak napisała Yarenia to był tylko jednorazowy wyskok:) Pozdrawiam.
Ewelina - 27-12-2009, 20:48

Mistic, Straszne przeżycia miałaś :confused: Rozumiem cię!!Ja zawsze uważam, że lepiej jest dmuchać na zimne ;*
AnTrOpKa - 28-12-2009, 12:23

Ja Hexę puszczam w lesie, w parku.. ale przy ulicy też za nic w świecie bym jej nie puściła.. dla niej ulica to to samo co chodnik. Ona kompletnie nie boi sie samochodow. Jak stoje z nią przed pasami to ciągnie na drugą stronę, mimo, że przed nosem jadą auta, autobusy czy nawet tiry!! wystarczylo by zebym popuscila smycz a juz by wlazła pod koła :(
sylwia14056, też myślę, że to był jednorazowy wyskok, może psiul coś poczuł i dlatego ogłuchł na wszystkie komendy. Trzymam kciuki żeby już było ok! :)

Mistic - 28-12-2009, 12:59

Ewelina dziękuję za zrozumienie.
AnTrOpKa, my też staramy się pozwalać wyszaleć małej poza miastem.
Mam znajomą która ma piękną starszą już labradorkę, ta psiczka wiele razy była już pod samochodem, bo jest prowadzana bez smyczy, a na widok jakkiegokolwiek psiura przelatywała przez jezdnię. My na spacerki w centrum chodzimy na smyczy, a nad wisłą używamy 10 metrowej linki treningowej, sprawdza się w 100%
Pozdrawiamy z Mistuchą

laurciusia22 - 28-12-2009, 17:11

U nas sydus jak gdzies zaczyna zmykac to odchodze w przeciwna strone wolajac go wtedy on widzac ze sie oddalam to mknie do mnie ;]
Martie - 28-12-2009, 23:49

My ostatnio też mamy problem z uciekaniem :( nie wiem co się stało, ale mój pies od około 2-3 miesięcy ucieka. Nie mam ogrodzenia na posesji, zawsze jak wychodziłam z nim do ogrodu to było wszystko dobrze, a od jakiegoś czasu po wypuszczeniu od razu ucieka. Dodam, że dzieje się tak rano i wieczorem, gdy wyjdę z nim popołudniu nie robi tego.
bednarz80 - 29-12-2009, 16:38

laurciusia22 napisał/a:
odchodze w przeciwna strone wolajac go wtedy on widzac ze sie oddalam to mknie do mnie
Ja robie tak samo mam psa od 2 miesiecy i odkąd go przywiozłem puszczam go (wziołem go jak miał 6 miesiecy)teren wookól osiedla mam ogrodzony,wiec nawet jak za siatką zobaczy psa to i tak daleko nie pobiegnie.A co do ulicy nigdy go nie puszcze ,nawety jak idziemy do parku to dopiero jak jest około 200 metrów od ulicy to lata swawolnie
orlosia - 30-12-2009, 22:33

Mistic, a co sie z Herą stało?


Rubena przy ulicy nie wypuszczam ale na boisku.. a wiadomo na osiedlu pełno uliczek i garaze zawsze jakis samochód wyjerzdza.... a juz zdarzyło sie ze Ruben zwiał za suczą takze... oczy dookoła głowy

Mistic - 31-12-2009, 13:30

orlosia12 tu w temacie babeszjozy jest historia Hery
http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=1589
Trochę się tam rozpisałam

słowiczek - 27-01-2010, 13:27

No i pierwsza ucieczka za nami. Nie ze spaceru, bo raczej nas wtedy pilnuje ale uciekła z podwórka.
Rozwaliła płot i heja...wolności witaj.
Udało mi się jakoś psa złapać i przyprowadzić do domu.
Ale co się natrudziłam...dzięki pomocy sąsiada Nilka nie zaliczyła czterech kółek. :confused:
Wiem teraz, że posmakowała wolności i teraz będzie rozwalać siatkę non stop. :(
Znów dużo pracy mnie czeka....

AnTrOpKa - 27-01-2010, 16:38

słowiczek, z czasem jej przejdzie, Hexa kiedyś też zwiała, bo przez nieuwagę ktoś zostawił otwartą bramę :-> znalazłam ją wtedy hasającą po cmentarzu, który znajduje sie ze 150m od mojego domu. Jednak na chwile obecna Hexa nie wychodzi juz poza brame, nawet gdy ta jest otwarta na oścież. (Oczywiscie zawsze podglądam ją z okna, czy nie wychodzi, bo taka sytuacja gdzie jest na dworze przy otwartej bramie zdarza sie bardzo rzadko), jednak nie ma juz takiego czegos, ze tylko czeka by czmychnąć za kimś poza ogrodzenie ;)
Ewelina - 27-01-2010, 17:09

Nie wiem czy mój pies jest jakiś lewy czy co, ale ostatnio beagle teściów otworzył bramkę i poszedł w długą a Yoko siedziała sobie na podwórku i nie polazła za nim.Byłam w szoku, że nie skorzystała z wolności.Czekała pod drzwiami a później poszła ze mną szukać uciekiniera, ale miałam stracha przez oszołoma :confused:
bietka1 - 27-01-2010, 23:42

Ewelina, u nas tak samo, furtka może być otwarta, a sunia siedzi pod drzwiami i nie wybiera się w świat :) . Ostatnio zadziwiła mnie jeszcze bardziej - mąż szedł odwiedzić sąsiada mieszkającego dwa domu dalej i nie mógł skłonić Sary, by z nim poszła - panna stanęła przed otwartą bramą i poszła z nim dopiero wtedy, kiedy przez okno kazałam jej iść do męża. Ten nie był zachwycony faktem, że jego ukochana psica odmówila współpracy, ale co się dziwić, skoro na spacery Sara zawsze chodzi ze mną :lookdown:
emila244 - 28-01-2010, 08:24

Ewelina napisał/a:
Yoko siedziała sobie na podwórku i nie polazła za nim
no to tylko się cieszyć, że grzeczna taka. Suka moich rodziców (moskiewski stróżujący) zwiewa przy każdej okazji. Jest to strasznie uciążliwe, ale w sumie odkąd wyprowadziłam się z domu psica nie ma żadnego zajęcia :(
Err - 04-02-2010, 03:17

eska napisał/a:
No tak, a kucanie wchodzi w grę?

Abstrahując - zastanawiam się nad tym całym klikerem, może ktoś używał? Zastanawia mnie w tej metodzie jedna rzecz. Czy ten kliker kiedyś się odstawia czy już do końca trzeba klikać :)

Co do coffee to postaram się jakoś przykuć jej uwagę


szkolenie klikerem wspaniała sprawa mi udało się w ciągu dwóch tygodni zrobic z rospuszczonego psiaka, grzecznego ułozonego psa. zawsze jak widziałem psy wykonujące dziwne polecenia byłem w szoku jak można psa tego nauczyc przecież on nierozumie o co chodzi?. teraz wiem że rozumie tylko trzeba umieć mu to powiedzieć w jego języku ;D . tak że kliker POLECAM!!!my szkoliliśmy się na książce treserki która uczy za pomocą klikera nawet delfiny(szok) polecam książkę KAREN PYROR "Kliker skuteczne szkolenie psa" w książce jest płyta DVD na której wszystko świetnie jest pokazane co i jak. no i czasu do nauki potrzeba nie więcej jak 20 minut dzienie, chyba że pies chce jeszcze mój chciał nawet po godzinie nie miał dość :haha:

Kola - 02-03-2010, 23:02

Witam od kilku dni moja Lunka idzie na smyczy bardzo grzecznie ale jak spuczam zaczyna uciekac i zadko reagoje na "do mnie" jak uciekala szedlem za nia i caly czas wolalem "stoj" ale wlasnie wrocilem ze spaceru pelny szoku zaczela sie oddalac na poczatku do mnie przychodzila za co smakolyk dostawala potem uciekala to udalo mi sie po krutkim czasie ja zlapac i dalej dawalem jej smakolyk jak szlismy na smyczy ja sie zatrzynywalem i mowilem do mnie to przychodzila i smakolyk. poczym ja spucilem i tyle widzialem psa :/ musialem otro sie nabiegac miedzy blokami zeby nie stracic jej z pola widzenia zebym wiedzial w ktora strone biegnie ( 0 ludzi 0 psow ) nie raz widzialem na koncu bloku jak tylko jej ogon smiga za winkiel jak ja wkoncu zlapalem to jej wpierdzielilem :cring: wiem ze tak nie mozna ale juz nie wytrzymalem balem sie ze poprostu za nastepnym winklem juz jej nie zobacze :cring: ale chyba tak naprawde pierwszy raz dostala takie lanie z czego nie jetem dumny mysle nad pujsciem na szkolenie jakies czy cos ...... prosil bym o jakies kokretne rady a nie moj piesek robi siak czy tak poprostu chcialbym ponizej zobaczyc chociasz kilka postow moze zrob tak sproboj tak itp prosze o to poniewaz bardzo lubie ja spuczac i widziec jak sie bawi skacze i jest pelna radosci a nie spuszczam i tyle widzialem mego pieska :(

Dodam ze Lunka ma 5 miesiecy i mam ja od 2 mies.

emila244 - 03-03-2010, 08:03

Spróbuj może zmienić smaczki, ja któregoś razu zamiast parówek wzięłam kotleta z piersi kurczaka no i Nigra była przy mnie cały czas. Poza tym, ja bym przestała spuszczać ją sokoro ucieka i zamieniła smycz na linkę np. 10m i cała nauka przychodzenia od początku. Ćwicz też zapinanie i odpinanie karabinka, bo mała wyraźnie kojarzy ten dźwięk z końcem zabawy i zwiewa, żebyś tylko jej nie zapiął. Dlatego zapinaj i odpinaj karabinek nawet kilkadziesiąt razy w czasie spaceru. A jeśli chcesz, żeby pobiegała, luzem, to ją puść, ale nie odpinaj linki, niech biega z nią. No i jeszcze możesz się zapoznać z książką "Aria! Do mnie" J. Gałuszki. Nie czytałam jej, ale podobno jest pomocna. Powodzenia! :)
skrzacik123 - 02-04-2010, 13:44

Moja Kaja też od tygodnia zaczęła uciekać.wygląda to tak ze,jak idziemy sobie sami to ona sobie ładnie idzie przy mnie jak gdzieś pobiegnie kawałek i ją zawołam to odrazu przyleci.
Problem pojawia się jak ona kogoś zobaczy z daleka człowieka albo psa odrazu biegnie na moje wołanie w ogóle nie reaguje.Nie wiem co jej do głowy szczeliło bo nigdy tak nie miała.
Strasznie mnie to denerwuje bo jak jesteśmy na spacerku to ja tylko muszę wypatrywać czy niema kogoś na horyzoncie i ja na smyczkę zapinać.
i co ja mam teraz z nią robić pomóżcie

orlosia - 02-04-2010, 16:35

Ruben nie ucieka ale mam inny problem bo on zamiast jak go spuszcze biegac i bawic sie to czeka kolo mnie albo chodzi kolomnie z nosem przy ziemi i czeka az ja z nim pobiegam a ja rozumiem ze tak czasami trzeba ale nie zawsze naa to jest sila
emila244 - 02-04-2010, 18:01

orlosia12 napisał/a:
czeka az ja z nim pobiegam
to powinnaś się cieszyć, a nie narzekać. Wykorzystaj to, że pies tak bardzo nastawiony jest na współpracę z Tobą. Przy aporcie Ty nie musisz biegać, tylko pies.
orlosia12 napisał/a:
ze tak czasami trzeba
moim zdaniem to właśnie spacer nie powinien być tylko chodzeniem, ale właśnie wspólnym robieniem czegoś, czegokolwiek (aport, zabawa w przeciąganie, szukanie, tropienie itd.)
konraad - 05-04-2010, 13:09

Mój Laki nie ucieka, ale trzyma się mnie. Jak mu się kiedyś schowałem za drzewo to szukał mnie i piskał :) U mnie z bieganiem nie ma problemu bo ja zawsze sobie z Lakusiem pobiegam :)
borys888 - 15-12-2014, 18:29
Temat postu: Uciekający labrador
Witam . mam pytanie , jak uspokoic labradora. Mój pupilek ma 8 miesięcy i ucieka poza ogrodzenie , przeskakując je :) nie rozumiem jego zachowania ponieważ ma sporo miejsca do wybiegu :) Co robić ?
klaudia1234 - 15-12-2014, 19:03

Po pierwsze nie piszesz czy wychodzisz z psem na spacery... Labrador jest bardzo ruchliwym psem i nie wystarczy mu duże podwórko, nawet jeżeli by miało tysiąc hektarów. Pies na podwórku zwyczajnie się nudzi i najczęściej leży lub coś niszczy... więc wbrew pozorom zbyt dużo ruchu nie ma... Labrador potrzebuje ok. 1,5 h spacerów dziennie z dużą ilością rozrywek, łamigłówek psychicznych itp. Oczywiście w fazie rozwojowej u szczeniąt ruch wysiłkowy powinno się ograniczyć.
Być może Twój pies dojrzewa i czuje różne zapachy. Tj. suki w cieczce, psy, dzikie zwierzęta itp. Ucieka ponieważ jego natura (chęć rozmnażania) mu tak podpowiada. Kastracja psa powinna być pomocna, ale oczywiście samo wykastrowanie nie rozwiąże problemu. To Ty musisz zapewnić psu dużą ilość rozrywek, tak aby był wybiegany i zmęczony oraz nauczyć go że uciekanie jest złe.
Labrador który się nudzi zawsze będzie uciekał lub coś psocił...
Napisz coś więcej. Czy wychodzisz z psem na spacery? Jak często? czy poświęcasz mu dużo uwagi itp.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group