forum.labradory.org

Psychika i zachowanie - Teoria Dominacji - czy psa należy dominować?

wasilewskipiotr - 16-01-2010, 15:38
Temat postu: Teoria Dominacji - czy psa należy dominować?
witam,

jestem nowym użytkownikiem Waszego forum i nie znalazłem odpowiedzi na swoje pytanie, więc założyłem nowy temat. Otóż mam 5,5 miesięczną Molę. Jak to szczeniak troszkę wariuje itp, ale ogólnie nie jest źle. Ostatnio zaczęła wskakiwać na łóżka z pościelą i zasypia. Staram się słowami do niej przemówić, trochę pogrymasi, czasem szczeknie, ale schodzi. Wczoraj natomiast pościeliłem łózko, wyszedłem z pokoju i wracam a ona leży na pościeli, to ja znów komenda i nic, więc chciałem ją zwalić, ale zaczęła warczeć na mnie, poczekałem minutke, powtórka i znów to samo, ale nie dałem za wygraną i chciałem ją zdjąć to mnie ugryzła w ręke, nie mocno, ale krew pojawiła się. Dostała w tyłem od razu i nakrzyczałem to skuliła się i poszła do siebie - nie wiem czy dobrze zrobiłem, że uderzyłem ją, ale odruchowo. Wcześniej zdarzało się, że dostala pare razy w tyłek jak coś źle robiła,ale lekko tylko tak aby zrozumiala ze zle robi i nie wolno, czy to może mieć związek z tym ze teraz ugryzla mnie ? poradzcie co zrobić ? wogole w szoku jestem ze ugryzla mnie. Poza tym dostala cieczki pierwszej, troche szybko, ale juz okolo tygodnia ma.

brahmadaitya - 16-01-2010, 16:00

czy źle to ciężko powiedzieć. ja nie jestem zwolenniczką karcenia przez klapsa. no ale jak układaliśmy naszego poprzedniego psa (owczarka niemieckiego) to czytałam że psa można karcić cieleśnie ale końcem smyczy, bo jeśli kiedyś rzuci się na to co mu zrobiło krzywde to będzie to właśnie pasek od smyczy. ja nie jestem ekspertem ale wydaje mi się że ten klaps nie miał jednak związku z zachowaniem Moli. raczej pokazała że swój upór i niezadowolenie z tego ze jej na coś nie pozwalasz. myśle że powinieneś przestać na nią krzyczeć bo w ten sposób sam ją prowokujesz do takiego zachowania. wyczytałam ostatnio że najgorszą rzeczą od której moglibyśmy zacząć tresure to karcenie więc może staraj się ją przekupić jakimś smakiem albo odwrócić uwage zabawką a kiedy zeskoczy z łóżka pochwal ją i daj jakiś smakołyk.
pozdrawiam.

wasilewskipiotr - 16-01-2010, 16:10

rozumiem, postanowiłem właśnie, że zero klapsów i krzyku, będę starał się przekupić Molę smakołykiem. ewentualnie proszę o inne rady.
Bora - 16-01-2010, 17:52

wasilewskipiotr, mialam ten sam problem z moją suką i była dokładnie w tym samym wieku, kiedy zaczęła na mnie warczeć. Potem warczała już nie tylko wtedy kiedy chciałam aby zeszła z kanapy, ale np. aby sie przesunęła czy zrobiła mi miejsce.
Powiem Ci jak ja z tym walczyłam.
Nie bij, nie krzycz i nie odpuszczaj, bo sie nauczy, że warczeniem sobie wszystko wymusi.
wasilewskipiotr napisał/a:
ale zaczęła warczeć na mnie, poczekałem minutkę,

Nie czekaj, działaj błyskawicznie, bo chwilę Twojego wahania pies odbiera jako "oho, działa :haha: nie wie co zrobić".
Żle zrobiłeś że uderzyłeś, bo to rodzi tylko agresję i to coraz większą.

Naucz schodzić z kanapy nagrodami.Kiedy leży/siedzi na kanapie po prostu rzucaj na dywan/podłogę chrupki, tak żeby widziała. Nie mów wtedy nic, nie patrz, tak mimochodem sobie chrupkę rzucasz, rozumiesz?
Zainteresuje sie na bank, a kiedy będzie schodzić powiedz "zejdź" (ale nie wcześniej).
Powtarzaj to baardzo dużo razy w ciągu dnia, stojąc w różnych miejscach pokoju, siedząc, leżąc itd. Nie ściągaj jej siłą, nie ciągnij za obrożę bo Ci sie odmachnie znowu, a każde takie odmachnięcie to krok wstecz.
Dużo pracy przed Tobą. Moja suka po roku ćwiczeń już mnie nie gryzie, a bywało nieciekawie. Powodzenia.

p.s. w jakiś innych sytuacjach Cie dziabnęła?

wasilewskipiotr - 17-01-2010, 10:18

dziękuję Bora za poradę, będę stosował się do tego i zobaczymy jak tam efekty wypłyną. Wczoraj wieczorem jak pościeliłem łóżko to już się nie wybierała na nie, ale jak się położyłem to już zaczeła podchodzić i wpasowywać się, wiec powiedziałem "nie wolno ", posłuchała i poszła na leżanko swoje, potem w nocy przebudziłem się to spała obok łóżka. Więc mam cichą nadzieję, że z Molą wypracujemy sobie dobre zachowanie.

a co do gryzienia w innych sytuacjach to nigdy się nie zdarzyło. to był pierwszy raz i chodziło o spanie na łóżku.

siedlar - 17-01-2010, 11:19

ja uważam, że klaps to nic złego,ale to temat rzeka jak z dziećmi, jakbym miał prosić swojego pieska o zejście z kanapy ze smakołykiem w ręku.... :-o Bantu to taki cwaniak, że bez ciastka, kości itp potem nic by nie zrobił, mało tego - byłby zdolny do tego by na nią specjalnie wchodzić żeby coś dostać
Bora - 17-01-2010, 13:58

siedlar napisał/a:
ja uważam, że klaps to nic złego

A mnie sie wydaje że to najgorsza rzecz w tej chwili. Pokazujesz psu, że jesteś bezsilny, bezradny i nie masz pomysłu jak sprawę rozwiązać. Poza tym dajesz do zrozumienia że kanapa to coś mega interesującego, co będziesz bronił. I co za sens wdawać sie z psem w przepychanki ? Po to masz głowę żeby jej użyć.
siedlar napisał/a:
Jakbym miał prosić swojego pieska o zejście z kanapy ze smakołykiem w ręku....

To co ? :haha:
I kto mówi o proszeniu?
siedlar napisał/a:
Bantu to taki cwaniak, że bez ciastka, kości itp potem nic by nie zrobił, mało tego - byłby zdolny do tego by na nią specjalnie wchodzić żeby coś dostać

To nie pies jest taki cwany to Ty nie potrafisz nagradzać. Tego też sie trzeba nauczyć, tak jak karania, żeby przyniosło efekt.


Nie wpadło Ci do głowy, że jak rąbniesz psa raz i drugi za warczenie, to potem już nie bedzie warczał, a od razu gryzł? Bez ostrzeżenia? Wtedy to już nie bedziesz nic wiedział kiedy i za co pies cie dziabnął :-P

brahmadaitya - 17-01-2010, 16:18

zgadzam sie z Tobą Bora! klaps to nie jest dobry środek wychowawczy. mój leser też warczał jak wyciągałam go z kryjówek. on ma dopiero 3 miesiące a w tym wieku jeszcze nie utrwalają się tak silnie złe nawyki więc po paru dniach bardzo częstego powtarzania sztuczki ze smakołykiem już nie warczy i jest mega grzeczny :) ale z psem trzeba pracować! ja proponuje Tobie siedlar, książke "Psim zdaniem" Zofii Mrzewińskiej. :)
szpakmarc - 17-01-2010, 18:31

Witam.
Klaps klapsowi nie rowny.
Zalezy do okolicznosci i zachowania psa.
Uwazam ze klaps (z tolerancja) krzywdy pieskowi nie zrobi, wrecz przeciwnie.
Karanie klapsem nie ma byc kara cielesna, badz wychowywanie bolem ale ma pokazac wyzszosc nasza nad psem i calkowite panowanie nad zachowaniem zwierzecia- nie zawsze musi to byc klaps ( ktory czesto kojazony jest z karceniem) czasem daje rezultaty umiarkowane chwycenie skory na karku ( podkreslam z tolerancja) czasem lekkie pchniecie wewnetrzna strona dloni kufy ( takze z tolerancja) - te czynnosci podkreslam nie sa po to aby sprawiac bol! Np. podgladajac zachowania stadne drapieznych ssakow mozemy zauwazyc pewne reguly, ktorymi sie kieruja- kiedy czlonek stada probuje ustawiac "szefa" (szarpac, gryzc) zawsze zostaje skarcony ( jezeli chodzi o psy przewaznie jest to lekkie dziabniecie w skore na karku, lub krotkie chwycenie kufy, czasem wystarcza warkniecie -roznie to bywa.
Jedno jest wazne - nie ma takiej sytuacji, w ktorej pies "ma prawo" nas ugyzc - takie zachowanie nalezy likwidowac i niszczyc w zarodku, nie mowie juz o natychmiastowej reakcji.
Mysle ze dobrym pomyslem dla Ciebie bedzie dawanie do zrozumienia swojemu psu, kto jest szefem w "waszym" zwiazku i to w codziennych czynnosciach - spacer, zywienie, zabawa, itp.
Jak uzyskac status tzw, samca alfa mozna znalezc na necie i jest tez wiele ksiazek- polecam, chociazby na poczatek Jan Fennell.
Pozdrawiam i zycze powodzenia.

Lorena - 17-01-2010, 18:37

szpakmarc napisał/a:
aranie klapsem nie ma byc kara cielesna, badz wychowywanie bolem ale ma pokazac wyzszosc nasza nad psem i calkowite panowanie nad zachowaniem zwierzecia-
zdaje się że lepiej jest przechytrzyć psa , swoją wiedzą , przewidywalnością,głosem, konsekwencją i pokazać swą wyższość aniżeli klapsem czy jakimkolwiek innym wyrazem siły fizycznej.
brahmadaitya - 17-01-2010, 18:46

nie zgadzam sie. to co opisujesz szpakmarc, może jedynie wzbudzić w psie chęć rywalizacji a co za tym idzie agresje. lepiej jest stosować system nagród niż kar. klaps krzyk chwytanie za kark wywołuje w psie odruch obrony! zawsze kiedy beziemy tego uzywać musimy liczyć sie z tym, że możemy zostać ugryzieni a właśnie tego chcemy uniknąć. zgadzam się z tym że pies musi znać swoje miejsce ale to od naszego zachowania dużo zależy. jeśli będziemy się "kłucić" i przepychać z psem to do niczego nie dojdziemy. każde takie zachowanie to krok w tył i jak napisała Bora, pokazanie że nie dajemy sobie rady i że to on nami rządzi a nie odwrotnie. pies ma być naszym przyjacielem a nie konkurentem!
Lorena - 17-01-2010, 18:50

brahmadaitya, całkowita racja. Pięknie napisane.
Z racji swojej pracy mam okazję przyglądać się psom wychowywanym na różne sposoby i widać ogromną przepaść między psami wychowywanymi pozytywne , a tymi gdzie człowiek koniecznie chce być Alfą pokazując swą siłę, sprowadzając psa wciąż do parteru, wciąż używając przeciwko niemu siły. Te pierwsze są zawsze radosne, otwarte na nowe sytuacje niekiedy moze trochę szalone aczkolwiek widać że kochają życie i ludzi, zaś psy szkolone tym drugim sposobem ewidentnie są "wycofane", nieufne, widać to nawet w kontaktach z właścicielem, nieraz wystarczy że on mocniej gestykuluje przy nim bądź krzyknie a pies natychmiast najchętniej schowałby się pod ziemię.
Cóż niewyobrażam sobie czegoś takiego.

brahmadaitya - 17-01-2010, 18:54

Lorena, to wszystko dlatego że ludzie często mylą wychowanie z zastraszeniem! to straszne! moje psy nigdy nie były zastraszane nigdy nie dostały klapsa a były bardzo posłuszne. naprawde nie potrzeba klapsa żeby psiak wiedział że coś zrobił źle.
Bora - 17-01-2010, 18:55

szpakmarc, doga niemieckiego też potraktujesz klapsem ? :-o
Nie wiem jak Ty, ale dla mnie dog niemiecki ma nade mną przewagę fizyczną.
szpakmarc napisał/a:
podgladajac zachowania stadne drapieznych ssakow mozemy zauwazyc pewne reguly, ktorymi sie kieruja- kiedy czlonek stada probuje ustawiac "szefa" (szarpac, gryzc) zawsze zostaje skarcony ( jezeli chodzi o psy przewaznie jest to lekkie dziabniecie w skore na karku, lub krotkie chwycenie kufy, czasem wystarcza warkniecie -roznie to bywa.

Dlaczego przekładasz życie stadne dzikich zwierząt, na życie psa w rodzinie? Chcesz żeby pies traktował Cie jak innego psa, czy jak człowieka ?

Lorena - 17-01-2010, 18:55

brahmadaitya napisał/a:
naprawde nie potrzeba klapsa żeby psiak wiedział że coś zrobił źle.
otóż to :)
Na szczęście co raz więcej ludzi otwiera oczy i stara się naprawić błędy.

[ Dodano: Nie 17 Sty, 2010 ]
Bora napisał/a:
szpakmarc, doga niemieckiego też potraktujesz klapsem ? :-o
wiesz sądzę, że będzie usiłował go zdominować do tego stopnia że albo psa "złamie" albo pies zrobi mu krzywdę, na pewno nie zostaną kompanami ....
brahmadaitya - 17-01-2010, 18:56

Bora, hahaha masz racje!!! dog niemiecki czy owczarek środkowoazjatycki wymagają niezwykle zrównowanych właścicieli! :)
Bora - 17-01-2010, 19:05

szpakmarc napisał/a:
Jak uzyskac status tzw, samca alfa mozna znalezc na necie i jest tez wiele ksiazek- polecam, chociazby na poczatek Jan Fennell.

Stara teoria, doprowadzająca psy do frustracji.

Jednego też nie rozumiem, dlaczego ludzie tak bardzo muszą dominować nad psem, bo co? bo wstyd sie przyznać przed innymi właścicielami psów, że ma sie psa-kompana a nie psa-podwładnego?
Że pies słucha moich komend dlatego, że chce, widzi w tym sens i korzyść (nagrodę - często myloną z przekupstwem), a nie dlatego, że sie mnie boi i jest we mnie wpatrzony jak w ojca dyrektora?
Dlaczego ja mam być samicą alfa? Na każdym kroku udowadniać psu że jest niżej?
Pewnie dlatego, żebym czuła się lepiej, bo ja mam władzę nad istotą która na każdym kroku czyha żeby przejąć rządy :D
Stosując bicie można wpaść w pułapkę. Lekkie uderzenie nie daje już takiego efektu jak tydzień temu, co robimy ? Walimy mocniej... potem mocniej i mocniej aż w końcu potrzebny nam łom... Przywal szpakmarc, rotkowi w pysk jak bedzie na Ciebie warczał... :-o
Po to nam bozia dała inteligencję żeby ją wykorzystać, a siłą nigdy z psem nie wygrasz.

brahmadaitya - 17-01-2010, 19:06

Lorena napisał/a:
wiesz sądzę, że będzie usiłował go zdominować do tego stopnia że albo psa "złamie" albo pies zrobi mu krzywdę, na pewno nie zostaną kompanami ....

tylko ciekawe czy gdyby (nie daj Boże) pies go pogryzł to będzie miał pretensje do siebie czy do psa.... :->

Bora - 17-01-2010, 19:07

brahmadaitya napisał/a:
Lorena napisał/a:
wiesz sądzę, że będzie usiłował go zdominować do tego stopnia że albo psa "złamie" albo pies zrobi mu krzywdę, na pewno nie zostaną kompanami ....

tylko ciekawe czy gdyby (nie daj Boże) pies go pogryzł to będzie miał pretensje do siebie czy do psa.... :->

Chyba oczywiste... zawsze winny jest pies...

Lorena - 17-01-2010, 19:09

brahmadaitya napisał/a:
tylko ciekawe czy gdyby (nie daj Boże) pies go pogryzł to będzie miał pretensje do siebie czy do psa....
rzecz jasna do psa bo przecież to on jest krwiożerczą bestią , a człowiek przecież nic nie zrobił.
W większości przypadków pogryzień zawinił człowiek nie pies.

brahmadaitya - 17-01-2010, 19:12

Bora napisał/a:
Stosując bicie można wpaść w pułapkę. Lekkie uderzenie nie daje już takiego efektu jak tydzień temu, co robimy ? Walimy mocniej... potem mocniej i mocniej aż w końcu potrzebny nam łom... Przywal szpakmarc, rotkowi w pysk jak bedzie na Ciebie warczał...
Po to nam bozia dała inteligencję żeby ją wykorzystać, a siłą nigdy z psem nie wygrasz.

zgadzam się!!!!
a nawet jesli zdominujesz psa to co ci po tym? ja mam w moich psach przyjaciół! mój owczarek niemiecki uratował mi życie narazając swoje! czy myślisz że pies którego bym biła zrobiłby to samo?

szpakmarc - 17-01-2010, 19:14

Zgadzam sie co do pokazywania swojej wyzszosci wykorzystujac spryt ale jezeli pies mnie ugryzl znaczy to ze bodzce ktore mu wysylalem swoim sprytem, badz "przechtrzaniem" sa za slabe, badz nie jestem konsekwenty w ich uzywaniu, co nie zmienia faktu, ze jestem ugryziony i musze dzialac natychmiast po wystapieniu zdarzenia (zaraz po ugryzieniu) pokazujac psu, ze podniosl reke na przewodnika stada, dzieki ktoremu moze przezyc i jednoczesnie uczac go ze jest to zachowanie niedopuszczalnei bedzie karana kazda jego proba, bo tego wymaga moj status w stadzie. Pies chociaz jest zwierzeciem bardzo udomowionym i zzytym z czlowiekiem ma w sobie geny drapieznika ktory dazy do pewnych rzeczy podswiadonie, m.in stara sie kiedy tylko moze przejac kontrole nad stadem, co wynika z checi zapenienia nam przetrwania i podporzadkowania nas jemu (mlodsze i mlode psy) dlatego wykorzystuje okazje zeby sprawdzic na ile sobie moze pozwolic.
Odpowiadajac na posty podkreslam jeszcze raz, bo kilka osob nie czyta za zrozumieniem, nie pisze o sprawianiu psu bolu, czy wyzywaniu sie nad nim, karaniu go fizycznie- tu chodzi o symbol, dzialanie, status- zaden bol, sila itp.
Bedac uczestnikiem szkolen psow pracujacych widzialem jak trener we wzorowy sposob uciszyl doga niemieckiego zdezydowanym zamkieciem mu kufy i lekkim pchnieciem do tylu i nie byloby w tym nic dziwnego oprocz tego ze trenerem byla kobieta okolo 165 cm i 50 kg wagi :)
Pisze jeszcze raz tu nie chodzi o demonstracje sily tu chodzi o status przywodcy.

Aha. Bora odnosnie Twojego pytania o stado i czlowieka.
Pies nie bedzie traktowal Cie nigdy jak czlowieka, z prostej przyczyny; piesek mieszkajacy u Ciebie w domu traktuje domownikow jak stado i czy beda to ludzie, tygrysy, chomiki , lemury :) to zawsze bedzie to stado do ktorego piesek musi sie ustosunkowac i znalezc swoje miejsce w tym stadzie.

Jestem zdecydowanym przeciwnikiem ukladania psow metodami fizycznymi, wykorzystujacymi bol i przewage sily fizycznej, metody wywadzace sie z systemu
"par force" uwazam za sredniowieczne i bardzo wyniszczajace dla pieskow.

Ostatni raz podkresle- nie chodzi w poprzednim poscie o znecaniu sie nad psem i biciu go w oczekiwaniu na to aby nas sluchal.

uff- ale tego duzo:)

Sie zrobila dyskusja:) fajnie byloby pogadac o tym na zywo przy grzancu i z bestiami:)

brahmadaitya - 17-01-2010, 19:20

ehhh...widać ze nie masz pojęcia o psach....pies nie szuka przeciwnika! to człowiekowi sie wydaje ze tak jest! pies z nami nie rywalizuje! jeśli pozwalasz psu na leżenie na łóżku a po miesiacu stwierdzasz ze nie może na nim leżeć to nie dziw się że się buntuje! fakt że pies jest zierzęciem stadnym wcale nie oznacza że jego życie opiera się na chęci zostaniem dominującym członkiem stada.

[ Dodano: Nie 17 Sty, 2010 ]
szpakmarc napisał/a:
Bedac uczestnikiem szkolen psow pracujacych widzialem jak trener we wzorowy sposob uciszyl doga niemieckiego zdezydowanym zamkieciem mu kufy i lekkim pchnieciem do tylu i nie byloby w tym nic dziwnego oprocz tego ze trenerem byla kobieta okolo 165 cm i 50 kg wagi

dziwny treser... pani która pomagała mi w układaniu owczarka niemeckiego mówiła "cisza" i jak pies przestawał szczekać dawała smaka...

Lorena - 17-01-2010, 19:23

szpakmarc, bądź co bądź agresja zawsze rodzi agresję, każde uderzenie psa , szturchnięcie, potrząsanie za skórę na karku pozostawawia pewne blizny, ślady które prędzej czy później się odezwą. Labrador jest psem który ponad wszystko kocha człowieka, dla niego taki gest z jego strony będzie ciosem w samo serce, prędzej wywoła u niego strach i chęć obrony aniżeli posłuszeństwo.
szpakmarc - 17-01-2010, 19:26

Czytam te wszystkie posty i oczom nie wierze.
Wyszedlem na potwora, ktory zneca sie nad swoim psem doprowadzajac go do frustracji, nie uwazajac go za przyjaciela tylko swojego niewolnika, ktory za wszystkie zle rzeczy karany jest sila.
[Usunięto treść nie na temat]. Mod.

brahmadaitya - 17-01-2010, 19:32

nie mamy Cię za sadyste tylko pokazujemy Ci że karcenie przez klapsa jest złe. ja pracowałam z psami celniczymi i jeszcze nie spotkałam się zeby treser karcił psa w sposób siłowy.
szpakmarc - 17-01-2010, 19:39

brahmadaitya napisał/a:
nie mamy Cię za sadyste tylko pokazujemy Ci że karcenie przez klapsa jest złe. ja pracowałam z psami celniczymi i jeszcze nie spotkałam się zeby treser karcił psa w sposób siłowy.


Ostatni raz to napisze i wiecej nie bede :)

Droga brahmadaitya umiejetny klaps nie jest sposobem silowym, jest to sposob kontaktowy, ale glaskanie psa tez :)

brahmadaitya - 17-01-2010, 19:41

szpakmarc napisał/a:
Droga brahmadaitya umiejetny klaps nie jest sposobem silowym, jest to sposob kontaktowy, ale glaskanie psa tez

nie zgadzam sie! klaps to klaps! nie rozumiem jak mozna to zrobic umiejętnie czy nieumiejętnie...! ale to Twoja sprawa jak wychowujesz swojego psa...
może mi jeszcze powiesz ze jest sposobem budowania więzi partnerskich....że tak powiem guzik prawda!

szpakmarc - 17-01-2010, 19:48

brahmadaitya napisał/a:
szpakmarc napisał/a:
Droga brahmadaitya umiejetny klaps nie jest sposobem silowym, jest to sposob kontaktowy, ale glaskanie psa tez

nie zgadzam sie! klaps to klaps! nie rozumiem jak mozna to zrobic umiejętnie czy nieumiejętnie...! ale to Twoja sprawa jak wychowujesz swojego psa...
może mi jeszcze powiesz ze jest sposobem budowania więzi partnerskich....że tak powiem guzik prawda!


Piszesz klaps to klaps - a wlasnie ze nie.
Jezeli scisniesz komus w zlosci, celowo, mocno dlon to zadasz mu bol - jednak jak sie witasz z kims sciskajac mu dlon bolu nie zadajesz, a przeciez scisniecie, to scisniecie, czyz nie?

brahmadaitya - 17-01-2010, 19:51

właśnie! ty uwazasz że skoro ty tak do tego podchodzisz to twój pies też! i tu popełniasz zasadniczy błąd!
siedlar - 17-01-2010, 19:54

Bora, a kto mówi o warczeniu?! tak myślałem, że rozpęta się ostra dyskusja po mojej wypowiedzi, ale obstaje przy swoim, kocham swojego psa myślę, że on mnie też, ma rok i cztery miesiące na kanapę nie wchodzi podobnie jak do sypialni. Tak jak pisałem to jest temat rzeka i tu w 100% zgadzam się z szpakmarc,
Cytat:
Zalezy do okolicznosci i zachowania psa.
Uwazam ze klaps (z tolerancja) krzywdy pieskowi nie zrobi, wrecz przeciwnie
Bora nie przesadzaj 8)
Bora - 17-01-2010, 19:58

szpakmarc napisał/a:
Zgadzam sie co do pokazywania swojej wyzszosci wykorzystujac spryt ale jezeli pies mnie ugryzl znaczy to ze bodzce ktore mu wysylalem swoim sprytem, badz "przechtrzaniem" sa za slabe

To wtedy przywalam psu w morde.... Trzeba sie postarać jeszcze sie bardziej.

szpakmarc napisał/a:
ze jestem ugryziony i musze dzialac natychmiast po wystapieniu zdarzenia (zaraz po ugryzieniu) pokazujac psu,

Zwykle to już jest za późno. Żeby kara zadziałała musi być wykonana w trakcie złego zachowania, a nie po.
szpakmarc napisał/a:
podniosl reke na przewodnika stada, dzieki ktoremu moze przezyc i jednoczesnie uczac go ze jest to zachowanie niedopuszczalnei bedzie karana kazda jego proba, bo tego wymaga moj status w stadzie.

Pies rodziny nie traktuje jako stado psów. Polecam wykłady Jacka Gałuszki.

szpakmarc napisał/a:
stara sie kiedy tylko moze przejac kontrole nad stadem, co wynika z checi zapenienia nam przetrwania i podporzadkowania nas jemu (mlodsze i mlode psy) dlatego wykorzystuje okazje zeby sprawdzic na ile sobie moze pozwolic.

Jesteś w błędzie. Skoro już tak trzymasz sie zachowań stadnych psów, wiesz pewnie, że są psy dominanci, którzy rewelacyjnie czują sie w roli alfa a są psy uległe, wycofane, które najszczęśliwsze są wtedy kiedy nie muszą pełnić roli przywódcy. Takie uległe psy, które postawimy w roli alfa są zestresowane, agresywne, szczekliwe i po prostu nieszczęśliwe. Psów typowych dominantów jest niewiele, z racji tego, że szef w stadzie jest tylko jeden. Prawdopodobieństwo, że trafi nam sie prawdziwy dominat z krwi i kości jest mniejsze niż wygrana w totka, więc pies w naszym domu jakoś nie myśli o tym żeby Cie zaraz zdetronizować jak tylko bedzie miał okazję ;D
szpakmarc napisał/a:
Pisze jeszcze raz tu nie chodzi o demonstracje sily tu chodzi o status przywodcy.

Obserwowałeś psy w stadzie? nawet takie stada tymczasowe które sie tworzą podczas spotkań labowych... co tam zauważyłeś? Bo ja tylko i wyłącznie demonstrację siły wśród samców, zwłaszcza dorastających, które chcą sie przekonać kto tutaj tym całym bajzlem kieruje... jak sie do tego odniesiesz?
szpakmarc napisał/a:
Pies nie bedzie traktowal Cie nigdy jak czlowieka, z prostej przyczyny; piesek mieszkajacy u Ciebie w domu traktuje domownikow jak stado i czy beda to ludzie, tygrysy, chomiki , lemury :) to zawsze bedzie to stado do ktorego piesek musi sie ustosunkowac i znalezc swoje miejsce w tym stadzie.

Nazwij to jak chcesz, stado, grupa społeczna, rodzina... ale pies nie bedzie Ciebie traktował jak psa, bo psem nie jesteś i nigdy nie będziesz. Jesteś człowiekiem i zachowujesz sie jak człowiek.
szpakmarc napisał/a:
ie chodzi w poprzednim poscie o znecaniu sie nad psem i biciu go w oczekiwaniu na to aby nas sluchal.

A gdzie ja mówię o znęcaniu sie, chodzi mi o to, że takie klepanie może potem przerodzić sie w bicie, nawet bez naszej wiedzy.
brahmadaitya napisał/a:
ehhh...widać ze nie masz pojęcia o psach....pies nie szuka przeciwnika!

Tak, szuka w człowieku przewodnika, nie przywódcy.
szpakmarc napisał/a:
Sie zrobila dyskusja:) fajnie byloby pogadac o tym na zywo przy grzancu i z bestiami:)

Fajnie sie dyskutuje. :)

Jedna rzecz mnie zastanawia...Takie psy pracujące np. szukające ofiar lawin, czy uczone szacunku do człowieka takim klepaniem, z takim samym zapałem szukałyby ich po śniegiem?

Bora - 17-01-2010, 20:00

[Usunięto treść nie na temat.] Mod.
Cytat:
Jezeli scisniesz komus w zlosci, celowo, mocno dlon to zadasz mu bol - jednak jak sie witasz z kims sciskajac mu dlon bolu nie zadajesz, a przeciez scisniecie, to scisniecie, czyz nie?

Rozumiem co masz na myśli, w pewnym sensie...Tylko nie rozumiem jak to ma działać? Bo bicie to zadawanie bólu, a Ty mówisz, że to nie bicie, głaskanie też nie, to co to jest w takim razie ?

brahmadaitya - 17-01-2010, 20:00

siedlar, ale Bora ma racje! to jest błędne koło! klaps jest trak czy innaczej przejawem naszej słabości i jednocześnie agresji. w ten sposób krzywdzimy psa i wywołujemy w nim odruch obrony! najlepszym sposobem jest system nagród! najgorszą rzeczą od której zaczymany tresure są kary! poczytajcie troche o układaniu psów a później piszcie na ten temat!
Bora - 17-01-2010, 20:03

brahmadaitya, ciekawym jest jeszcze to, że to faceci mają problem ze szkoleniem psów metodą nagród, kobiety przekonują sie zwykle do tego od razu... zawsze mnie zastanawiało dlaczego ?

Podobno kobiety nie mają takiej siły fizycznej, żeby wykorzystać jej wobec psa i szukają innych metod. Może tu jest klucz... Nie przekonamy siebie nazajem

siedlar - 17-01-2010, 20:04

Bora, a kto mówi o warczeniu?! tak myślałem, że rozpęta się ostra dyskusja po mojej wypowiedzi, ale obstaje przy swoim, kocham swojego psa myślę, że on mnie też, ma rok i cztery miesiące na kanapę nie wchodzi podobnie jak do sypialni. Tak jak pisałem to jest temat rzeka i tu w 100% zgadzam się z szpakmarc,
Cytat:
Zalezy do okolicznosci i zachowania psa.
Uwazam ze klaps (z tolerancja) krzywdy pieskowi nie zrobi, wrecz przeciwnie
[Usunięto treść nie na temat] Mod.
AnIeLa - 17-01-2010, 20:06

Zgadzam się z tym , że biciem psa się nie wychowa, ktoś pisał o uderzeniu psa wnętrzem dłoni w pysk, owszem robię to ale dla Asiora to jest jedna z lepszych zabaw nie żebym robiła to jakoś mocno po prostu pysk między dwie dłonie i raz z tej raz z tej daję "klapsa" ? nie wiem jak to nazwać o może pacnięcie. Asior jest "wychowywany" na dwa sposoby, TŻ wychowywał go siłą i nadal to stosuję aczkolwiek już powoli udaje mi się go na nagrody przekonać przykład: wcześniej do czyszczenia uszu Asiora brał siłą, pies czasami piszczał nie wiem czy z bólu czy ze strachu, teraz TŻ zaczął robić tak jak ja, bierze watę, płyn i "tłumaczy" Asiorowi co będzie robił, ucho wyczyści pokazuje mu co w nim było, cały czas mówiąc do niego, a na koniec nagroda za to, że As był dzielny :haha: . Teraz oduczam Asiora żebrania przy stole, bo ile można??? W momencie posiłków, gdy tylko jego pysk pojawi się w pobliżu stołu lub też talerza i zaczyna się świdrujący wzrok wypraszam psa na korytarz, oczywiście mogłabym mu dać klapsa raz drugi, trzeci, ale po co? Po 2 dniach Asior zaczął rozumieć, że wpatrywanie się w talerz, hipnotyzowanie łyżki czy widelca powoduje wyproszenie go z pokoju, więc co robi gdy jemy? Idzie na posłanie, kładzie się spać. Jednak dzisiaj przy śniadaniu nie wytrzymał ( chyba gotowane jajko go skusiło:P ) i podszedł do stołu, skończyło się to wyproszeniem za drzwi, gdy zjedliśmy TŻ zaczął go wołać, że już może przyjść z powrotem, nic zero reakcji ze strony psa. Asior czekał, aż ja go zawołam, zawołałam przyszedł się przywitać po czym ruszył na posłanie i czekał na rozwój sytuacji... Dostał smaka w nagrodę. Przy obiedzie już ładnie leżał z powrotem na posłaniu :) Po Asiorze widzę, że lepiej jest gdy uczy się go na smaki niż na jakiekolwiek karcenie.
Bora - 17-01-2010, 20:10

AnIeLa, bo dałaś psu jasny komunikat, dlatego zadziałało. A takie klapnięcie... ?Czy to jest jasna odpowiedź za zachowanie psa?
brahmadaitya - 17-01-2010, 20:13

no to teraz ciekaw co panowie na to?
siedlar - 17-01-2010, 20:14

nie mówię tu też o ciągłym biciu psa, wszedł dostał klapsa więcej tego nie robi, klapsów też nie ma od x czasu. Zgadzam się co do tego czyszczenia uszu, mieliśmy to samo i tylko dzięki nagrodom dawał sobie je czyścić chociaż też trochę to trwało za nim się przekonał
AnIeLa - 17-01-2010, 20:15

Bora, właśnie o to chodzi, jak go klepnę to nigdy nie wiadomo co mu w tej głowie zaświta, a tak jasna sprawa - oni jedzą- ja spojrzałem ( podszedłem /żebrałem )-wyprosiła mnie- skończyli jeść- mogę wejść- idę na miejsce- dostaję smaka, bynajmniej tak mi się wydaję
siedlar - 17-01-2010, 20:18

brahmadaitya napisał/a:
no to teraz ciekaw co panowie na to?

przyznaję, że władacie większą cierpliwością ;]

brahmadaitya - 17-01-2010, 20:20

AnIeLa, super sposób! my też w tak uczymy Lesera!

siedlar, nikt nie powiedział że katujesz psa. jednak skoro sposób nagrod sie sprawdza to po co kary?
siedlar napisał/a:
Zgadzam się co do tego czyszczenia uszu, mieliśmy to samo i tylko dzięki nagrodom dawał sobie je czyścić chociaż też trochę to trwało za nim się przekonał

jeśli chodzi o czas pojmowania to jest to indywidualna sprawa, ale gdybyś karcił psa to myśle że bałby się panicznie czyszczenia uszu.

Bora - 17-01-2010, 20:26

AnIeLa napisał/a:
bynajmniej tak mi się wydaję

Mnie wydaje się tak samo. Pies załapał, a po klapsie bedzie sie zastanawiał "o co tej szalonej kobiecie chodziło?"
siedlar napisał/a:
przyznaję, że władacie większą cierpliwością ;]

A to chyba normalne dla kobiet :lookdown:
brahmadaitya napisał/a:
jeśli chodzi o czas pojmowania to jest to indywidualna sprawa,

Laby podobno łapią w mig :lookdown:

AnIeLa - 17-01-2010, 20:27

siedlar, w moim przypadku o cierpliwości nie można mówić bo to były dwa dni, ale przyznam szczerze, że Asior żebrał od TŻ-ta siedział z mojej strony i wpatrywał się w jego łyżkę, talerz i widelec, mi przeszkadzało to o tyle, że koło mnie pojawiała się kałuża wiadomego pochodzenia ;) Więc powiedziałam dość, przykładów mogłabym podać tutaj dużo różnicy wychowywania pozytywnego od klapsów. Chociażby oduczenie psa lizania po twarzy, TŻ na niego krzyknie raz drugi, co dla psa jest oznaką, że o Alfa się zdenerwował, trzeba go udobruchać więc podchodzi znowu i znowu liże, ja tłumaczyłam mu to mówiąc "nie liż" a jak przestawał to zabawa, głaskanie i inne takie....
brahmadaitya - 17-01-2010, 20:39

a więc Panowie! można psa dobrze wychować bez klapsów! a jeśli chodzi o cierploiwość to może spróbujcie liczyć do 100?? :)
AnIeLa - 17-01-2010, 20:56

brahmadaitya, cierpliwości idzie się nauczyć, jestem chyba dobrym tego przykładem, aczkolwiek i mi czasami puszczają nerwy jak robię coś w kuchni i czuję na sobie wzrok, wtedy mówię do asa " idź na miejsce", a jak nie może oderwać oczu od kurczaka" chcesz kopa w d....pę na zachęte?" i leciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii z prędkością światła :P nie wiem czemu ;]
szpakmarc - 17-01-2010, 21:47

[quote="Bora"]
szpakmarc napisał/a:
Zgadzam sie co do pokazywania swojej wyzszosci wykorzystujac spryt ale jezeli pies mnie ugryzl znaczy to ze bodzce ktore mu wysylalem swoim sprytem, badz "przechtrzaniem" sa za slabe

To wtedy przywalam psu w morde.... Trzeba sie postarać jeszcze sie bardziej.

Kolejny sarkazm - nie napisalem o waleniu w morde, widze klopoty ze zrozumieniem tekstu czytanego...

Bora napisał/a:
Jesteś w błędzie. Skoro już tak trzymasz sie zachowań stadnych psów, wiesz pewnie, że są psy dominanci, którzy rewelacyjnie czują sie w roli alfa a są psy uległe, wycofane, które najszczęśliwsze są wtedy kiedy nie muszą pełnić roli przywódcy. Takie uległe psy, które postawimy w roli alfa są zestresowane, agresywne, szczekliwe i po prostu nieszczęśliwe. Psów typowych dominantów jest niewiele, z racji tego, że szef w stadzie jest tylko jeden. Prawdopodobieństwo, że trafi nam sie prawdziwy dominat z krwi i kości jest mniejsze niż wygrana w totka, więc pies w naszym domu jakoś nie myśli o tym żeby Cie zaraz zdetronizować jak tylko bedzie miał okazję


To, czy pies jest dominantem, czy osobnikiem uleglym kształtuje sie podczas pierwszych faz jego zycia, zaleznie od srodowiska - pies nie rodzi sie dominantem, dominantem sie staje.

Bora napisał/a:
Pies rodziny nie traktuje jako stado psów. Polecam wykłady Jacka Gałuszki.

Troche z literatury kojaze pana Jacka G - jak zapewne wiesz, jest on wykształconym behawiorysta - poczytaj o podstawach behawioryzmu.

Bora napisał/a:
Obserwowałeś psy w stadzie? nawet takie stada tymczasowe które sie tworzą podczas spotkań labowych... co tam zauważyłeś? Bo ja tylko i wyłącznie demonstrację siły wśród samców, zwłaszcza dorastających, które chcą sie przekonać kto tutaj tym całym bajzlem kieruje... jak sie do tego odniesiesz?


O przepraszam ,zeby rozpatrywac takie stado nalezaloby oddzielic je na okreslonych czas od ludzi, a nastepnie przez dluzszy okres czasu uwaznie obserwowac - ile trwaja takie Wasze spotkania? Kilka minut, kilkanascie , kilka godzin? - to o wiele za malo aby mowic o badaniu zachowan stada.

Bora napisał/a:
Nazwij to jak chcesz, stado, grupa społeczna, rodzina... ale pies nie bedzie Ciebie traktował jak psa, bo psem nie jesteś i nigdy nie będziesz. Jesteś człowiekiem i zachowujesz sie jak człowiek.


Pies traktuje mnie nie jak psa, ale jako czlonka stada niewazne kim jestem, czlowiekiem, psem, lemurem itp.

Bora napisał/a:
Tak, szuka w człowieku przewodnika, nie przywódcy

U wiekszosci drapieznych ssakow z rodziny psowatych przewodnik = przywódca

Bora napisał/a:
Jedna rzecz mnie zastanawia...Takie psy pracujące np. szukające ofiar lawin, czy uczone szacunku do człowieka takim klepaniem, z takim samym zapałem szukałyby ich po śniegiem?

Klepanie klepaniu nie rowne, "metoda skory na karku" jako punktu newralgicznego jest stosowana w tresurze tych psow.

Bora napisał/a:
Rozumiem co masz na myśli, w pewnym sensie...Tylko nie rozumiem jak to ma działać? Bo bicie to zadawanie bólu, a Ty mówisz, że to nie bicie, głaskanie też nie, to co to jest w takim razie ?

To symbol, odruch, czynnosc,czasem glos ktora ma pokazywac psu, ze wlasnie zrobil rzecz zabroniona, ktora nie bedzie tolerowana.

Cytat:
A gdzie ja mówię o znęcaniu sie, chodzi mi o to, że takie klepanie może potem przerodzić sie w bicie, nawet bez naszej wiedzy.


Zakladam , ze jestesmy istotami rozumnymi i nic nie odbywa sie bez naszej wiedzy jezeli chodzi o ukladanie psa.

brahmadaitya napisał/a:
najlepszym sposobem jest system nagród!

Powinnas troche o tym poczytac , mimo tego, ze teraz jest najbardziej promowany i byc moze pozytywny ten system ma tez swoje wady.

Bora napisał/a:
ciekawym jest jeszcze to, że to faceci mają problem ze szkoleniem psów metodą nagród, kobiety przekonują sie zwykle do tego od razu... zawsze mnie zastanawiało dlaczego ?


:) uwierz mi, nie mamy z tym problemow, tylko faceci nie podchodza bezkrytycznie do metody mechanicznie ja stosujac, tylko staramy sie ja zrozumiec i spojrzec na to oczami psa... :-P

brahmadaitya napisał/a:
masz racje! nie ma co sie kłucić. kazdy wychowuje swojego psa jak chce, tylko szkoda że za błędy człowieka później obrywa psiak!


Zgadzam sie w 100% - jednak proponuje poczytac takze jak pies odbiera kare,przemoc, a nawet bestialskie znecanie sie -polecam elektywy, np. w Krakowie na UR z Kynologii - fajnie prowadzone i duzo mozna sie dowiedziec, miedzy innymi o okrucienstwie czlowieka.

brahmadaitya napisał/a:
jednak skoro sposób nagrod sie sprawdza to po co kary?

Musze Cie zmartwic ale sa przypadki specjalne (niektore zachowania w okreslonych sytuacjach), gdzie uzywane sa kary nawet przy szkoleniu psow ratownikow.

brahmadaitya napisał/a:
można psa dobrze wychować bez klapsów!

Mozna - jednak co rozumiesz przez wychowanie (psy sie raczej uklada,tresuje,-wychowuje sie dzieci)

Widze, ze moje posty utozsamiane sa z agresja przeciwko pieskom oraz bezwzglednemu karaniu- przykro mi ze tak to odbieracie - nigdy nie skrzywdzilbym swojego psa, ktory jest za mna 24 godz na dobe - w domu, pracy, polowaniu, na imprezach, na wyjazdach- wszedzie - nigdy nie zrobilbym czegos co sprawiloby zeby cierpial- jednak traktuje go jak partera, ktory ze mna pracuje, poluje, itp. ma swoje obowiazki, z ktorych jak na razie wywiazuje sie swietnie, musi tez znac zasady jakie ja ustalam i musi je przestrzegac - nigdy nie uderzylem tez swojego psa, a mialem nie jednego.

Pozdrawiam

[Usunięto treść nie na temat]. Mod.

Bora - 17-01-2010, 22:11

szpakmarc napisał/a:
Kolejny sarkazm - nie napisalem o waleniu w morde, widze klopoty ze zrozumieniem tekstu czytanego...

Ale co za różnica. Uderzenie jest uderzeniem w pysk, bardzo wrażliwą część ciała psa.

szpakmarc napisał/a:
pies nie rodzi sie dominantem, dominantem sie staje.

:-o
szpakmarc napisał/a:
jak zapewne wiesz, jest on wykształconym behawiorysta - poczytaj o podstawach behawioryzmu.

Nie muszę czytać, bo je znam. Jacek Gałuszka bardzo fajnie i ciekawie wypowiadał sie na temat roli/ funkcji psa w rodzinie.
szpakmarc napisał/a:
ile trwaja takie Wasze spotkania? Kilka minut, kilkanascie , kilka godzin? - to o wiele za malo aby mowic o badaniu zachowan stada.

Jakie nasze?
Przytoczyłam tutaj jako przykład takie spotkania labów, jednak takie stada tworzą sie na każdym spacerze, jeśli bawi sie ze sobą więcej niż dwa psy, kiedy właściciele przystają, by porozmawiać. I po co izolacja ?

szpakmarc napisał/a:
Klepanie klepaniu nie rowne, "metoda skory na karku" jako punktu newralgicznego jest stosowana w tresurze tych psow.

Przestarzała metoda, która nie przynosi efektów,a tylko uczy psa bać sie człowieka.
szpakmarc napisał/a:
To symbol, odruch, czynnosc,czasem glos ktora ma pokazywac psu, ze wlasnie zrobil rzecz zabroniona, ktora nie bedzie tolerowana.

Okej, a po co klepać, nie można powiedzieć spokojnie "źle" - sygnał braku nagrody?
szpakmarc napisał/a:
psy sie raczej uklada,tresuje,-wychowuje sie dzieci

I tutaj chyba jest dla mnie sedno dyskusji... Dla mnie psa sie trenuje, wychowuje, ćwiczy z... tresuje sie małpy w cyrku a układa panele w mieszkaniu.
Mamy różne pojęcie o życiu z psem i nie dojdziemy do porozumienia.
Dziękuję za dyskusję.

[Usunięto treść nie na temat] Mod.

brahmadaitya - 17-01-2010, 22:17

Bora napisał/a:
I tutaj chyba jest dla mnie sedno dyskusji... Dla mnie psa sie trenuje, wychowuje, ćwiczy z... tresuje sie małpy w cyrku a układa panele w mieszkaniu.
Mamy różne pojęcie o życiu z psem i nie dojdziemy do porozumienia.
Dziękuję za dyskusję.

WŁAŚNIE!!!!
To samo chciałam napisać:D dzięki Bora, ;*

AnTrOpKa - 17-01-2010, 23:22

A wg mnie tak jak Fisher miał swoje zdanie, poglądy i metody wychowania psa, a Gałuszka inne, tak po prostu Wy macie inne zdania i każde broni swojego :)
wasilewskipiotr - 17-01-2010, 23:46

poza tym uważam sam, że metodą karcenia biciem nie jest dobrą metodą, bo po co pies ma nas się bać i robić to co chcemy tylko i wyłącznie pod wpływem strachu ? poza tym może osoby, które karcą poprzez bicie swoje psy idą na łatwiznę, aby szybciej podporządkować swoje psy zamiast dłużej, cierpliwiej pracować i osiągać efekty ? łatwiej i szybciej bić aby uzyskać posłuszeństwo, a dłużej i trudniej pracować nad psem innymi metodami.

Ja stawiam na pracę wspólną, wypracowanie więzi i dobrych relacji, długą i niezastąpioną !!!
[Usunięto treść nie na temat]. Mod.

AnTrOpKa - 18-01-2010, 00:32

wasilewskipiotr napisał/a:
poza tym może osoby, które karcą poprzez bicie swoje psy idą na łatwiznę,

na szczęście u nas na forum nikt nie bije swoich psów :)

brahmadaitya - 18-01-2010, 08:15

wasilewskipiotr napisał/a:
poza tym uważam sam, że metodą karcenia biciem nie jest dobrą metodą, bo po co pies ma nas się bać i robić to co chcemy tylko i wyłącznie pod wpływem strachu ? poza tym może osoby, które karcą poprzez bicie swoje psy idą na łatwiznę, aby szybciej podporządkować swoje psy zamiast dłużej, cierpliwiej pracować i osiągać efekty ? łatwiej i szybciej bić aby uzyskać posłuszeństwo, a dłużej i trudniej pracować nad psem innymi metodami.

Ja stawiam na pracę wspólną, wypracowanie więzi i dobrych relacji, długą i niezastąpioną !!!

nauka przez zabawe, czy motywowanie psa nagrodami nie jest dłuższą drogą do osiągnięcia zamierzonych rezultatów. wręcz przeciwnie! jeśli postępujemy z psiakiem właściwie od szczenięcia to bardzo szybko wypracujemy posłuszeństwo! :) zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z labradorem, który kocha zabawe i jest niesamowicie inteligentny.

BarbaraS - 18-01-2010, 08:40

Bora napisał/a:
Jednego też nie rozumiem, dlaczego ludzie tak bardzo muszą dominować nad psem, bo co?

No właśnie. Zwłaszcza nad labradorem.
Stosując bicie ręką można na zawsze utracić zaufanie jakim pies nas darzy, uderzenie smyczą (ktoś taką beznadziejną metodę proponował w tym watku) sprawi że na widok smyczy pies będzie zwiewał.
Na pewno dobrym szefem/przewodnikiem dla psa nie będzie ktoś do kogo pies zaufania nie ma.
Wskakiwanie na łóżko, jeśli ktoś zakłada że nigdy nie będzie sobie tego życzył, trzeba eliminować już u małego szczeniaka. I nie klapsami, uniemożliwić wchodzenie na kanapę, łóżko czy fotel. Jeśli już się zdarzyło - zachęcić do zejścia smakołykami.
Mam teraz szczeniaka (nie jest to lab tylko owczarek) i uczę go zarówno wchodzenia na łóżko jak i schodzenia na komendę. Mnie akurat nie przeszkadza że moje psy na sprzęty włażą ale chcę by wiedziały że mogą to robić za moim pozwoleniem i jeśli każę zejść to mają złazić bez gadania.

emila244 - 18-01-2010, 09:03

wasilewskipiotr, szczerze mówiąc obawiam się takiej sytuacji, jaką opisałeś. Wprawdzie Nigra jest bardzo uległa i raczej pracuje nad zwiększeniem jej pewności siebie, ale kto wie, co będzie się działo w tym okresie buntu... Pozwalamy jej wchodzić na kanpę i fotel, do łóżka nie może. Schodzenie z kanapy ćwiczymy właśnie zrzucaniem smaczków i komendą zejdź. Jednak nie za często ze względu na stawy.

wasilewskipiotr napisał/a:
Poza tym dostala cieczki pierwszej
myślę, że to mogło mieć wpływ na jej zachowanie, jednak cieczka nie jest usprawiedliwieniem. A tak na marginesie, to ja bym się z wetem skontaktowała, 5,5 miesiąca to strasznie wcześnie na pierwszą cieczkę...

[ Dodano: Pon 18 Sty, 2010 ]
http://pies.onet.pl/13,39...rt_artykul.html

BarbaraS - 18-01-2010, 09:24

wasilewskipiotr napisał/a:
Ja stawiam na pracę wspólną, wypracowanie więzi i dobrych relacji, długą i niezastąpioną !!!

Trzymam kciuki :)

goxia - 18-01-2010, 09:28

tez jestem przeciwniczka karania psa poprzez bicie. Moim zdaniem jesli juz dojdzie do sytuacji ktora opisał Piotr to przede wszystkim pies powinien szybciej opóścic kanapę niż na nia wszedł i nie miec do niej dostepu przez najblizszy czas. Nauka psa poprzez smaczki jest dobra zapobiegawczo, ale jakby mnie juz pies ugryzł to na pewno bym wtedy nie biegła do kuchni po smaka tylko bym psa zaraz sprowadziła z tej kanapy.
Bora - 18-01-2010, 09:33

goxia napisał/a:
jakby mnie juz pies ugryzł to na pewno bym wtedy nie biegła do kuchni po smaka tylko bym psa zaraz sprowadziła z tej kanapy.

To powodzenia :) Wiesz co sie wtedy dzieje, jak chcesz psa zrzucić z kanapy, bedzie sie wił, strzelał zębami, warczał, chwytał za ręce, ubranie, może Ci nawet doskoczyć do twarzy i strzelić zębami przy nosie :-o Nachyl sie wtedy nad takim psem :confused:

Można jakoś odwrócić uwagę od kanapy, np. biegnąć do kuchni i wołając, biegnąc po zabawkę, byle pies zapomniał po co on właściwie w danej chwili gryzł i warczał. A potem to już kombinować, by na tą kanapę nie właził.
Bardzo długi czas miałam na kanapie taborety, żeby suka na kanapę nie właziła, bo uważałam że jeśli moje łóżko ona uważa za coś na tyle cennego, że bedzie to bronić, to na łóżko włazić nie bedzie wcale. Długie miesiące na kanapie były taborety, kiedy zniknęły, suka jakby nigdy nic wskoczyła, rozłożyła sie i zasnęła w najlepsze. U mnie sie to nie sprawdziło. Musiałam wymyślić coś innego. Pomyślałam tak jak Barbaras, że suka ma wchodzić i wschodzić z kanapy bez marudzenia i fochów i kropka. No zaczęłam wtedy pracować, uczyć schodzenia i wchodzenia na kanapę, była młoda a stawy ma chore więc powtórek nie było dużo, wiec wszystko dłużej trwało. Teraz nie ma z tym problemu.

emila244 - 18-01-2010, 09:35

Bora napisał/a:
To powodzenia
o tym samym pomyślałam, tylko co zrobić w takiej sytuacji? Do psa strach podejść, bo może ugryźć znowu, ale zwalić go z tego łóżka jakoś trzeba :confused:
goxia - 18-01-2010, 09:36

zapinasz psu smycz ktora mu sie kojarzy ze spacerami i go sprowadzasz z łóżka
Bora - 18-01-2010, 09:39

goxia napisał/a:
zapinasz psu smycz ktora mu sie kojarzy ze spacerami i go sprowadzasz z łóżka

No to zapnij, każde zbliżenie ręki do psa masz trzepnięte zębami. Nie da rady. :)

emila244 - 18-01-2010, 09:41

Bora napisał/a:
goxia napisał/a:
zapinasz psu smycz ktora mu sie kojarzy ze spacerami i go sprowadzasz z łóżka

No to zapnij, każde zbliżenie ręki do psa masz trzepnięte zębami. Nie da rady.

Myślę, że tu już jest mowa o ekstremalnie agresywnym psie. Wydaje mi się, że ze smyczą to dobry pomysł, przekierowuje uwagę psa z pilnowania miejsca na łożku na skojarzenie z wyjściem na spacer. Nie mówimy o agresywnym bullowatym, ale o labku...

goxia - 18-01-2010, 09:48

dokładnie nie mowimy tutaj o chyba o jakims bardzo agresywnym psie, ktorego bym zreszta nie trzymała w domu,tylko o labku ktory popróbował czy Pan by sie dał zdominowac. Z takim psiakiem idzie sie dogadac : sluchaj bedziesz mnie traktował po przyjacielsku to ja ci bede na wiele pozwalał,bedziesz probował dominowac to ci sie to po prostu nie bedzie opłacało. Pies jest łagodny to mozna mu pozwolic siedziec na kanapie, ale jesli chce miec ja wylacznie dla siebie to nie bedzie miał do niej wcale dostepu
brahmadaitya - 18-01-2010, 09:48

BarbaraS napisał/a:
(ktoś taką beznadziejną metodę proponował w tym watku)

ehhh...nie proponowałam tylko napisałam że kiedyś czytałam o takiej metodzie! czytaj dokładnie co ludzie piszą!

goxia - 18-01-2010, 09:53

Bora napisał/a:
byle pies zapomniał po co on właściwie w danej chwili gryzł i warczał. A
kazdy ma swoje zdanie na ten temat.Ja osobiscie bym wolała zeby on jednaknie zapomnial dlaczego ugryzł. niechpamieta ze ugryzl i go za to spotkala kara, a nie ze ugryzl i wlasciwie nic sie nie stalo.
brahmadaitya - 18-01-2010, 09:57

może po prostu obalmy mit że psy rasy labrador są z natury pozbawione agresji! to jest zwierze jak każde inne!!! faktem jest że te psy kochają ludzi, że są chętne do zabaw i bardzo cierpliwe ale to wcale powtarzam WCALE nie oznacza że nie może nas ugryźć!!!!!!! każdy pie broni się w ten sam sposób czyli gryząc. jeśli pies czuje się zagrożony to reaguje odruchowo. może nam dać ostrzeżenie w postaci warczenia ale jeśli nie znajdziemy inteligentnego sposobu wyegzekwowania naszego polecenia to przy użyciu w stosunku do psa siły, pies zareaguje gryzieniem! mit psa rodzinnego ciągnie się za tymi psami do tego stopnia ze każde takie zachowanie ludzie sprowadzają niemal do choroby psychicznej.
emila244 - 18-01-2010, 10:03

brahmadaitya napisał/a:
może po prostu obalmy mit że psy rasy labrador są z natury pozbawione agresji!
pies to pies, może ugryźć i kropka, ale wiadomo, że są istotne różnice między rasami, dlatego nie można stosować jednakowej metody do wszystkich psów. Zakładanie, że pies leżący na łóżku jest tak agresywny, że nie można się do niego zbliżyć jest chyba wyolbrzymianiem problemu... Mówię o tym konkretnym przypadku, od którego ten wątek się zaczął.
brahmadaitya - 18-01-2010, 10:08

fakt nie można demonizować problemu. ale faktem jest też że ludzie często (nawet nieświadomie) prowokują psy do agresywnego zachowania. jeśli pies nie posłucha słownej komendy trzeba użyć mądrego sposobu żeby wyegzekwować od psa posłuszeństwo ale bez użycia siły!!! rasa rasie nie równa jak napisałaś emila244, ale w tym wątku mamy czarno na białym ze człowiek sprowokował swoim zachowaniem psa do ugryzienia, a rasa w tym przypadku nie ma nic do tego. no może z wyjątkiem tego ze gdyby to był pies rasy np. rodwajler to mogłoby sie skończyć gorzej.
emila244 - 18-01-2010, 10:34

Wydaje mi się, że klaps, który padł nie był świadomą metodą wychowawczą, ale odruchem w chwili stresu i pobudzenia (hmmm... zupełnie jak ugryzienie u psa ;) ) Sama też raz taką sytuację miałam i uderzyłam psa w zad, wyrzuty sumienia mam do tej pory (a było to ze trzy lata temu), a mina jaką miało moje suczydło (ale jak to, uderzyłaś mnie, CZEMU?!!! wiem, wiem antropomorfizuję, ale tak to wyglądało;)) utkwiła mi w głowie i skutecznie powstrzymuje nawet w chwilach wielkiej złości. Jakoś mam awersję do metod awersyjnych :)
brahmadaitya - 18-01-2010, 10:44

jesteśmy ludźmi więc powinniśmy panować nad swoimi emocjami. to tak jak z wychowaniem dzieci. mamy czasem ochote przylać klapsa ale nie robimy tego bo wiemy ze to nie metoda. tak samo jest z psem. bicie i krzyk to nie jet metoda. jest wiele sposobów pokazywania psu jak ma sie zachowywać. nie zawsze wszystko przychodzi łatwo, potrzeba czasu i cierpliwości. i właśnie tu zaczynają się schody! ludzie chcą mieć mądrego posłusznego psa ale nie bardzo mają ochote wypracować z psem te cechy. pies powinien wiedzieć co mu wolno a czego nie ale my nie mamy czasu zeby mu to pokazać. wiec do kogo pretensja? no do psa bo przecież powinien czytać w naszych myślach i wiedzieć sam z siebie co jest dobre a co złe, gdzie mu wolno leżeć a gdzie nie...itp,itd a jak nie wie to klaps...ehhh...
emila244 - 18-01-2010, 10:51

brahmadaitya napisał/a:
jesteśmy ludźmi więc powinniśmy panować nad swoimi emocjami
jesteśmy tylko ludźmi i czasami nam nerwy puszczają :-P
brahmadaitya - 18-01-2010, 10:57

psu też mogą puścić nerwy...i wtedy mamy do niego wielką pretensje...bo jemu nie wolno się unosić...
emila244 - 18-01-2010, 11:05

Ja nie mam pretensji, ale pojawia się strach i niepewność, bardzo źle czuję się jeszcze długi czas po takim incydencie i właśnie staram się zrozumieć o co kaman i dlaczego pies się tak zachował. I nie powiem, że nie tracę do psa zaufania, bo tracę. No i szczerze mówiąc, nie bardzo wiem jak reagować, gdy pies warczy, o gryzieniu nie wspomnę... Na pewno nie odważyłabym się zastosować klapsa, przytrzymania za kark, czy czegokolwiek w tym stylu, dla mnie to już otwarta walka i jeśli trafi się na psa, który nie ulegnie, może być nieciekawie :|
wasilewskipiotr - 18-01-2010, 11:20

bić nie ma sensu, póki co staram się jak wskakuje na łóżko rzucac jej smakołyki, ale wydaje komende, na która po kilku powtórzeniach reaguje czasem:)

a co do cieczki to wybieram się do weta dla sprawdzenia, ale raczej pewny jestem , że ją już ma.

brahmadaitya - 18-01-2010, 11:26

emila244 napisał/a:
Ja nie mam pretensji, ale pojawia się strach i niepewność, bardzo źle czuję się jeszcze długi czas po takim incydencie i właśnie staram się zrozumieć o co kaman i dlaczego pies się tak zachował. I nie powiem, że nie tracę do psa zaufania, bo tracę. No i szczerze mówiąc, nie bardzo wiem jak reagować, gdy pies warczy, o gryzieniu nie wspomnę... Na pewno nie odważyłabym się zastosować klapsa, przytrzymania za kark, czy czegokolwiek w tym stylu, dla mnie to już otwarta walka i jeśli trafi się na psa, który nie ulegnie, może być nieciekawie :|

to samo mniej więcej czuje pies który dostaje klapsa. traci zaufanie do człowieka, czuje się atakowany.
jeśli nie wiesz co robić gdy pies warczy to najlepiej poczytać troche na forach lub tak jak ja skonsultować się z osobą która zajmuje się układaniem psów.

emila244 - 18-01-2010, 11:32

wasilewskipiotr napisał/a:
po kilku powtórzeniach reaguje czasem:)
jesteś na dobrej drodze :)
brahmadaitya napisał/a:
to najlepiej poczytać troche na forach

ja to wszystko rozumiem, tylko, nie do każdej sytuacji da się przygotować. Pies warczy, a ja lecę do komputera przeczytać porady :|

szpakmarc - 18-01-2010, 11:34

goxia napisał/a:
dokładnie nie mowimy tutaj o chyba o jakims bardzo agresywnym psie, ktorego bym zreszta nie trzymała w domu,tylko o labku ktory popróbował czy Pan by sie dał zdominowac. Z takim psiakiem idzie sie dogadac : sluchaj bedziesz mnie traktował po przyjacielsku to ja ci bede na wiele pozwalał,bedziesz probował dominowac to ci sie to po prostu nie bedzie opłacało. Pies jest łagodny to mozna mu pozwolic siedziec na kanapie, ale jesli chce miec ja wylacznie dla siebie to nie bedzie miał do niej wcale dostepu


Nawet nie wiesz jak bardzo agresywne potrafia byc labradory - przeciez znane sa przypadki pogryzienia i to nie pojedyncze - lab jest psem o specyficznym charakterze i usposobieniu, ale nie zmienia to faktu, ze jest psem i zawsze powinna byc w czlowieku czastka ostroznosci i nieufnosci - chociazby tylko 1% na 100% -ale zawsze.

goxia napisał/a:
kazdy ma swoje zdanie na ten temat.Ja osobiscie bym wolała zeby on jednaknie zapomnial dlaczego ugryzł. niechpamieta ze ugryzl i go za to spotkala kara, a nie ze ugryzl i wlasciwie nic sie nie stalo.


No brawo :) - tylko slowo "kara" ma wiele znaczen - nie mylic z zadawaniem bolu.

Cytat:
może po prostu obalmy mit że psy rasy labrador są z natury pozbawione agresji! to jest zwierze jak każde inne!!!


Jasne, ze tak, nie ma zwierzecia pozbawionego agresji, bo jest to cecha gatunkowa warunkujaca przezycie i mimo dlugiego okresu ewolucji nie zaniknela.

brahmadaitya napisał/a:
mit psa rodzinnego ciągnie się za tymi psami do tego stopnia ze każde takie zachowanie ludzie sprowadzają niemal do choroby psychicznej.


No kurcze brahmadaitya- zgadzam sie z Toba w zupelnosci :)

brahmadaitya napisał/a:
psu też mogą puścić nerwy...i wtedy mamy do niego wielką pretensje...bo jemu nie wolno się unosić...


Wynikiem puszczenia nerwow psa nie moze byc ugryzienie z agresji - jest to niedopuszczalene i swiadczy o zlym ukladaniu - po prostu nie moze byc takiej mozliwosci.
Co ciekawe pies nie gryzie tylko wtedy kiedy jest zagrozony, uzywa zebow w roznych sytuacjach - trzeba dobrze odrozniac klapanie paszcza u psa - dlaczego to zrobil i reagowac.

Coraz czesciej mozna zauwazyc zmiane podejscia czlowieka do psa - i to jest mysle pozytywne zjawisko, ale i tu mozna przegiac. Pewne jest ze podejscie silowe i egzekwowanie posluszenstwa sila jest zle- a metody polegajace na takim ukladaniu chociaz dawaly bardzo dobre efekty na krotka mete -byly bardzo bledne i godne sa potepienia, doprowadzajac w wiekszosci przypadkow do wyniszczenia psa i tworzac z niego agresywna bestie pozbawiona zaufania - bylo to zle i tutaj chyba sie zgadzamy.
Jednak patrzac na to co dzieje sie teraz poczynajac od yorkow i ich garderoby,farb i lakierow- a konczac na specjalnym calym pokoju w domu dla psa z lozkiem - wydaje mi sie, ze popadamy w lekki obled. Pies nie byl, nie jest i nigdy nie bedzie czlowiekiem, a uczlowieczanie go na sile i tlumaczac jego zachowania zasadami zachowan ludzkich jest niedorzeczne- warunkuje to inna charakterystyka budowy mozgu, inne uwarunkowania ewolucyjne i genetyczne- pies urodzil sie aby byc psem, a nie czlowiekiem - zgoda, pewna gama zachowan jest podona do naszych, ale nie jest taka sama, bo u podstawy behawioryzmy psa znajduja sie inne czynniki niz ludzkie.

brahmadaitya - 18-01-2010, 11:38

emila244 napisał/a:
ja to wszystko rozumiem, tylko, nie do każdej sytuacji da się przygotować. Pies warczy, a ja lecę do komputera przeczytać porady :|

no tak masz racje że gdy sytuacja już nastąpi to ciężko jest szukać porady na gorąco ale można poczytać troche teraz żeby na przyszłosć wiedzieć co robić.

[ Dodano: Pon 18 Sty, 2010 ]
szpakmarc napisał/a:
Wynikiem puszczenia nerwow psa nie moze byc ugryzienie z agresji - jest to niedopuszczalene i swiadczy o zlym ukladaniu - po prostu nie moze byc takiej mozliwosci.
Co ciekawe pies nie gryzie tylko wtedy kiedy jest zagrozony, uzywa zebow w roznych sytuacjach - trzeba dobrze odrozniac klapanie paszcza u psa - dlaczego to zrobil i reagowac.

zgadzam sie w kwestii ze powinien zareagować. ale czy klaps jest dobrym sposobem reakcji na przejaw agresji? zamkniecie błędnego koła nie jest wyjściem "agresja rodzi agresje". zgadzam się z tym ze pies nie powinien nas gryźć ale to trzeba pokazać już szczeniakowi przy zabawie. gdy pies gryzie nas po rękach bawiac się to my odwracamy jego uwagę zabawką a kiedy przestaj nas gryźć to smak.

emila244 - 18-01-2010, 11:53

brahmadaitya napisał/a:
można poczytać troche teraz żeby na przyszłosć wiedzieć co robić
też racja, byle nie stracić głowy w najważniejszym momencie.

Moim zdaniem zdrowy psychicznie pies, od którego od szczeniaka się czegoś wymaga nie powinien przejawiać agresji. I nie chodzi mi o jakieś superspecjalistyczne szkolenie, tylko poświęcanie psu czasu i uczenie komend. Psu wchodzi w krew słuchanie przewodnika. Nigra ma 4,5 miesiąca. W zabawie czasami się za bardzo nakręca i mocno gryzie, ale nawet gdy jest pobudzona wydana przeze mnie komenda odnosi skutek.
szpakmarc napisał/a:
Wynikiem puszczenia nerwow psa nie moze byc ugryzienie z agresji - jest to niedopuszczalene i swiadczy o zlym ukladaniu - po prostu nie moze byc takiej mozliwosci.
Amen.
brahmadaitya - 18-01-2010, 11:59

emila244 napisał/a:
Moim zdaniem zdrowy psychicznie pies, od którego od szczeniaka się czegoś wymaga nie powinien przejawiać agresji. I nie chodzi mi o jakieś superspecjalistyczne szkolenie, tylko poświęcanie psu czasu i uczenie komend.

praca z psem jst kluczem do sukcesu ale trzeba to robić od samego początku. i właśnie powraca to co pisałam wcześniej. CZAS! Trzeba poświecać psu czas. pokazywać mu świat, pokazywać co można a czego nie! widzisz twoja Nigra ma Panią która jest przy niej i która pokazała na ile może sobie pozwolić. brawo! mój Leser ma 3 miesiące. przy zabawie nie gryzie rąk tylko zabawke ale jest tego nauczony. pies sam sie nie wychowa. :)

Bora - 18-01-2010, 12:16

Mam pytanie do szpakmarc, który klepał czy jak to tam nazywasz psa po pysku. Czy taki pies równie chętnie oddaje aport do ręki? Nie obawia się ręki? Nie cofa się przed wyciągniętą ręką.
Czy miałeś do czynienia z różnymi psami, tymi pewnymi siebie, dominującymi jak i słabymi psychicznie? Wobec każdego psa stosowałeś tą metodę klepnięć ? Z jakim efektem?

Kiedyś rozmawiałam telefonicznie z Grzegorzem Firlitem i powiedział mi coś bardzo interesującego, że labrador nie jest jakimś innym gatunkiem, to pies, a psy nie są pacyfistami. Bardzo mi to utkwiło w pamięci i pomogło pewne sprawy zrozumieć.

edit:
szpakmarc napisał/a:
Pies nie byl, nie jest i nigdy nie bedzie czlowiekiem, a uczlowieczanie go na sile i tlumaczac jego zachowania zasadami zachowan ludzkich jest niedorzeczne-

Bardzo trafnie skomentował to Jacek Gałuszka "Nie traktuj psa, jak człowieka, bo kiedyś potraktuje Cie jak psa". Moim zdaniem świetne i oddaje kwintesencję tego, że ludzie potrafią wyczyniać ze swoimi psami.

brahmadaitya - 18-01-2010, 12:28

szpakmarc napisał/a:
Piszesz klaps to klaps - a wlasnie ze nie.
Jezeli scisniesz komus w zlosci, celowo, mocno dlon to zadasz mu bol - jednak jak sie witasz z kims sciskajac mu dlon bolu nie zadajesz, a przeciez scisniecie, to scisniecie, czyz nie?


szpakmarc napisał/a:
Pies nie byl, nie jest i nigdy nie bedzie czlowiekiem, a uczlowieczanie go na sile i tlumaczac jego zachowania zasadami zachowan ludzkich jest niedorzeczne-

tak się troche płączesz w zeznaniach. raz piszesz z punktu widzenia człowieka a później piszesz ze pies jest psem i trzeba go tak traktować. no zgadzam się z tym oczywiście ale skoro jest miedzy nami taka przepaść to klaps dla psa też znaczy coś zupełnie innego niż dla Ciebie :)

emila244 - 18-01-2010, 12:55

http://pies.onet.pl/38821...,1,artykul.html
szpakmarc - 18-01-2010, 13:20

Bora napisał/a:
Mam pytanie do szpakmarc, który klepał czy jak to tam nazywasz psa po pysku. Czy taki pies równie chętnie oddaje aport do ręki? Nie obawia się ręki? Nie cofa się przed wyciągniętą ręką.
Czy miałeś do czynienia z różnymi psami, tymi pewnymi siebie, dominującymi jak i słabymi psychicznie? Wobec każdego psa stosowałeś tą metodę klepnięć ? Z jakim efektem?


Dlaczego klaps kojazy sie z biciem?
"lekkie pchniecie wewnetrzna strona dloni kufy" - to sa moje slowa, pokaz gdzie pisze o klepaniu po kufie?
Pies nie przejawial potem stanow lekowych w stosunku do reki,(tzn.nie zauwazylem takich stanow) odbierajac czesto ta czynnosc jako wstep do zabawy.
Tu nie chodzi o walniecie psa w kufe. Nie wiem za bardzo jak to inaczej wytlumaczyc o co mi chodzi - dla porownania to tak jakbys dawala swojemu psu smakolyk w momencie kiedy on nadbiega - niejako sila rozpedu jego kufa biorac smakolyk stawia opor Twojej dloni- nie cofniesz calkiem dloni, bo wyleci Ci smakolych, lekko ja tylko cofasz nijako wkladajac smakolyk w pysk - jest kontakt kufy i dloni, opor miedzy nimi, czyli wytwarzna jest sila (bardzo mala, ale jednak sila)- troche to zamotane, ale mniej wiecej o to mi chodzilo :)

Sama dobrze wiesz, ze niektore triki przy ukladaniu nadaja sie lepiej dla niektorych psow, a te same sztuczki kategorycznie nie nadaja sie dla innych - zalezy od psa, charakteru, podejscia.

brahmadaitya napisał/a:
szpakmarc napisał/a:
Piszesz klaps to klaps - a wlasnie ze nie.
Jezeli scisniesz komus w zlosci, celowo, mocno dlon to zadasz mu bol - jednak jak sie witasz z kims sciskajac mu dlon bolu nie zadajesz, a przeciez scisniecie, to scisniecie, czyz nie?


szpakmarc napisał/a:
Pies nie byl, nie jest i nigdy nie bedzie czlowiekiem, a uczlowieczanie go na sile i tlumaczac jego zachowania zasadami zachowan ludzkich jest niedorzeczne-

tak się troche płączesz w zeznaniach. raz piszesz z punktu widzenia człowieka a później piszesz ze pies jest psem i trzeba go tak traktować. no zgadzam się z tym oczywiście ale skoro jest miedzy nami taka przepaść to klaps dla psa też znaczy coś zupełnie innego niż dla Ciebie


No zaraz, z tym usciskiem to byla metafora, porownanie, ktore mialo pokazac, ze nie wszystko zloto co sie swieci,a nie kazdy chlop z widlami to posejdon.

A jak pies poslucha Cie to nie klepiesz go po grzbiecie mowiac " dobry pies" ?
...a przeciez to tez klepanie...

brahmadaitya - 18-01-2010, 13:35

Cytat:
A jak pies poslucha Cie to nie klepiesz go po grzbiecie mowiac " dobry pies" ?
...a przeciez to tez klepanie...

no ale ty mówisz o karceniu a nie nagradzaniu to klepanie z mówieniem miłym spokojnym głosem "dobry piesek" to jest chyba coś innego niż szarpnięcie czy "strzał z liścia" w nerwach :-o po za tym nie rozumiem (ale to chyba już wiesz po tej dyskusji) jaki sens ma klaps, który wnosi tylko dodatkową dawkę agresji i jeszcze bardziej nakręca psa do gryzienia.

Bora - 18-01-2010, 13:40

szpakmarc napisał/a:
"lekkie pchniecie wewnetrzna strona dloni kufy"

Okej, nazywaj to jak uważasz, bo język polski ma niezliczoną ilość określeń. Użyłam klepnięcia bo w taki sposób zrozumiałam to co Ty robisz. Bez żadnych podtekstów o biciu czy katowaniu.

szpakmarc napisał/a:
jest kontakt kufy i dloni, opor miedzy nimi, czyli wytwarzna jest sila (bardzo mala, ale jednak sila)- troche to zamotane, ale mniej wiecej o to mi chodzilo :)

Tak zamotane... zastanawiam się teraz jak wyjaśnisz to, co ma zrobić , jak ma to zrobić i z jaką siłą np. właściciel psa, który nie zna sie na szkoleniu ? Może to tylko ja nie rozumiem tej metody, jeśli tak to sory :)

Okej, można na wszystko spojrzeć z innej strony.... pies który sam szarpie sie na obroży kiedy ty stoisz jak wmurowany, albo kiedy Ty szarpiesz psa na obroży.... Doznanie dla psa jest identyczne, czuje dyskomfort/ból w szyję.

emila244 - 18-01-2010, 14:12

Słuchajcie nie przesadzajmy, zaczynają się batalie o pojedyncze słowa.
Jestem przeciwniczką bicia, klapsów, przyciskania do ziemi, itd. Sama czasami eksperymentuję z Nigrą i sprawdzam jak zachowa się, gdy karcę ją typowo po psiemu. Któregoś razu jadłam, a mała zaczęła z nosem pchać się mi do talerza (obie siedziałyśmy na kanapie) pokazałam zęby i cicho zawarczałam Nigra szybko się wycofała i zajęła czymś innym, czyli zrozumiała, o co chodzi. Podkreślam, że te moje wymyślane sygnały stosuję tylko eksperymentalnie, główną metodą na niepożądane zachowania jest ignorowanie lub wskazywanie czegoś za co może dostać nagrodę, głównie komenda siad, bo to jej najlepiej wychodzi. Jak narazie taka metodyka się sprawdza, zobaczymy co będzie się działo jak Nigra wkroczy w okres buntu :beated:

BarbaraS - 20-01-2010, 22:30

Pies jest psem i jak psa należy go traktować. To znaczy znać jego potrzeby, rozumieć je i zaspokajać. Albo nie mieć psa.
lukrecja - 26-01-2010, 13:27

Jak czytam "klaps klapsowi nierówny" Klaps to nic złego" to mnie szlag trafia ]:)
I co tym klapsem sygnalizujesz psu ? NIC.
Tylko konsekwencja i codzienna praca z psem pozwoli na wypracowanie odpowiednich zachowań. Jeżeli masz ochotę dać klapsa w tyłek, to lepiej wyjdź z pokoju policz do 10 i wówczas zastanów się jak postąpić i jaki przyniesie to skutek. Trzeba przede wszystkim wypracować z psem skupienie na przewodniku. Jeżeli nie pozwalasz psu sypiać na swoim łóżku nie zezwalaj mu też w ciągu dna na nim leżakować. Ustal z rodziną komendy i jak postępujecie w danym momencie (żeby każdy z domowników nie robił czego innego w danym momencie)
Radzę zagłębić się w temat szkolenia metodami pozytywnymi. http://www.szkoleniepsow.fora.pl/

I żadnych klapsów !

Err - 04-02-2010, 03:40
Temat postu: Re: Ugryzła mnie
wasilewskipiotr napisał/a:
witam,

jestem nowym użytkownikiem Waszego forum i nie znalazłem odpowiedzi na swoje pytanie, więc założyłem nowy temat. Otóż mam 5,5 miesięczną Molę. Jak to szczeniak troszkę wariuje itp, ale ogólnie nie jest źle. Ostatnio zaczęła wskakiwać na łóżka z pościelą i zasypia. Staram się słowami do niej przemówić, trochę pogrymasi, czasem szczeknie, ale schodzi. Wczoraj natomiast pościeliłem łózko, wyszedłem z pokoju i wracam a ona leży na pościeli, to ja znów komenda i nic, więc chciałem ją zwalić, ale zaczęła warczeć na mnie, poczekałem minutke, powtórka i znów to samo, ale nie dałem za wygraną i chciałem ją zdjąć to mnie ugryzła w ręke, nie mocno, ale krew pojawiła się. Dostała w tyłem od razu i nakrzyczałem to skuliła się i poszła do siebie - nie wiem czy dobrze zrobiłem, że uderzyłem ją, ale odruchowo. Wcześniej zdarzało się, że dostala pare razy w tyłek jak coś źle robiła,ale lekko tylko tak aby zrozumiala ze zle robi i nie wolno, czy to może mieć związek z tym ze teraz ugryzla mnie ? poradzcie co zrobić ? wogole w szoku jestem ze ugryzla mnie. Poza tym dostala cieczki pierwszej, troche szybko, ale juz okolo tygodnia ma.


Bo psa musisz zdominować ot i co, ale nie biciem to nie dominacja w jego rozumieniu. a jak go zdominować?

od dziś zacznij mu zabierać miskę po jedzeniu i wyciągać ją tylko na czas posiłku- juz wie kto rządzi żarciem i ma szacun :haha:

jak leży ci na drodze albo śpi gdzies na podłodze przesówaj go lekko nogą żeby wstał ustąpił ci miejsca jak trzeba to go nawt obudź , przywódca stada tak by zrobił( nie martw się nie będzie mu przykro. nierób tego tylko na jego miejscu tam niech ma spokój a i zacznij to ćwiczenie dopiero po dwóch dniach od zabierania miski( trzeba dozować bodźce)


wchodząć do domu po spacerze niepozwalaj mu pierwszemu przekraczać progu mieszkania weź go na krótką smycz i przytrzymaj tak żebyś ty mógł wejść pierwszy czy to na klatkę schodową czy do mieszkania


i na koniec najważniejsze daj mu jeść dopiero wtedy jak zjedzą wszyscy domownicy nie prędzej niech czeka jeżeli wy już zjedliście a jakieś dziecko jeszcze kończy nie podawaj mu miski aż wszyscy nie skończą posiłku

a inie pozwalaj mu nawet na chwile położyć się na łużku on nie wie kiedy moze leżeć a kiedy już nie, on wie że jak może to zawsze a jak nie to nie i już

ot i cała filozofia u mnie sprawdziło się w 1000%

brahmadaitya - 04-02-2010, 07:40

Err, skąd wziąłeś taką że tak to nazwę "teorię wychowania psa"?
clicers87 - 04-02-2010, 08:29

Teoria Fishera.
brahmadaitya - 04-02-2010, 08:42

clicers87 napisał/a:
Teoria Fishera.

no właśnie ale skad to wziął? tej teorii nikt właściwie już nie używa. nie wiem jak inni ale ja tej teorii nie polecam...według Jona Fishera psa wychowuje się siłą. Np. jeśli pies nabrudzi w domu chwyta się go za skóre na karku i szoruje pyskiem po fekaliach :| albo że ciągnięcie na smyczy jest jedyną słuszną metodą dominacji... miałam nadzieje że ludzie juz od tego odeszli...ale widze że jednak nie... :(

bietka1 - 04-02-2010, 09:26

brahmadaitya napisał/a:
według Jona Fishera psa wychowuje się siłą
Czytałam książki Fishera i sposobów wymienionych przez ciebie nie znalazłam ... I między innymi dlatego spodobały mi się, bo jego rady były odmienne od metod awersyjnych (wiem, wiem, on też stosował kary, ale nie było to szarpanie czy bicie psa). A co do jego "teorii dominacji" to fakt, ponoć sam się z niej wycofał, znalazła się w lamusie, a jeszcze jest polecana :-o . Może dlatego, że książki jego autorstwa są wciąż wydawane.
brahmadaitya - 04-02-2010, 09:45

bietka1, przeczytaj sobie ten artykuł są tu konkretne przykłady i sposób rozumienia metod Fishera przez psa. może to rozjaśni umysły tym którzy jeszcze te metody stosują
http://cooldog.pl/article...m-psa-refleksje

Bora - 04-02-2010, 13:33

Err napisał/a:
ot i cała filozofia u mnie sprawdziło się w 1000%

a zastanawiałeś sie dlaczego sie sprawdziło ?

bietka1 - 04-02-2010, 22:00

brahmadaitya, a czy ja napisałam, że stosuję jego metody? A co do wkładania mordki psa w jego odchody, to uwierz mi, przed napisaniem tego postu sprawdziłam odpowiedni rozdział (czytałam "Okiem psa" i "Dlaczego mój pies" kilka lat temu i nie wierzyłam swojej pamięci) - i nie znalazłam nic takiego. Autorka przytoczonego artykułu napisała, że jest to metoda "tradycyjna" a nie zalecana przez Fishera. Faktycznie, tytuł artykułu sugeruje, ze mowa będzie tylko o metodzie Fishera, ale zawiera również poglądy innych cyt. "metod tradycyjnego szkolenia psów". Nie uważasz, że jeżeli komuś wytyka się niewiedzę, to samemu wypadałoby chociaż opierać się o źródła, a nie o przeczytany artykuł, który jest, jak sama autorka stwierdza "refleksją"?
A tak poza tym, to osobiście znam Kasię (autorkę przytoczonego artykułu), chodziłyśmy do niej na szkolenia i zawdzięczamy jej bardzo wiele. Muszę jej przekazać, że jej praca stała się argumentem w dyskusji :) . Chyba padnie, jak jej powiem, że ktoś mnie podejrzewał o stosowanie teorii dominacji :mmm:

brahmadaitya - 05-02-2010, 12:13

bietka1, ale ja nie kierowałam tego do Ciebie tylko do osób które ślepo wierzą w słuszność tej metod ktore dawno wyginęly. jeśli chodzi o ten artykuł to nie bardzo chodziło mi o samego fishera a raczej o ogólne spojrzenie na metode siłowej dominacji nad psem. fajnie też opisuje to Zofia Mrzewińska w "Psim zdaniem". Tak więc chyba troszke się nie zrozumiałyśmy...
gosia1974 - 05-02-2010, 12:31

Maczanie mordki psa w odchodach to stary i głupi sposób. Znam przyjemniejszy sposób, który zastosowałam już na drugim psie, żeby nie załatwiał swoich potrzeb w mieszkaniu. Oczywiście psa trzeba przez pierwsze dni przypilnować. Mój sposób jest taki, że po przybyciu naszego pupila do domu jak zrobi siusiu, trzeba to wytrzeć starym ręcznikiem (dwa, trzy razy) i położyć ten ręcznik na balkonie (oczywiście jak jest balkon) następnie szczeniaczka jak się obudzi czy wącha podłogę wystawiać na balkon tam gdzie leży obsiusiany ręcznik. Wieczorem kładziemy suchy stary ręcznik lub szmatę pod balkonem i on też będzie tam się załatwiał, a nie nie zalewał całego mieszkania.Trwa to około 2 dni potem sam będzie chodził pod balkon. Kiedy zakończy wszystkie szczepienia i może wychodzić już na dwór myjemy balkon i wyrzucamy ręcznik.

[ Dodano: Pią 05 Lut, 2010 ]
Jak chodzi o karcenie szczeniaka to najlepszy sposób jest karcić w danym momencie jak coś zbroi, chwytając za kark (tak karci matka) i lekki klaps w tyłek mówiąc podniesionym głosem brzydki piesek nie wolno! Muszę się pochwalić, że moja sunia w mieszkaniu mi nic nie zniszczyła. Zastosowałam to jak brała miskę z wodą w zęby i zalewała całą kuchnię, zrzuciła kwiat w doniczce na podłogę i brała się za nogi od stołu. W każdym przypadku tylko raz była skarcona. Później podchodziła do miski z wodą i na mnie patrzyła, a ja mówiłam do niej ZOSTAW! i odchodziła. Z kwiatami było to samo podchodziła i tylko wąchała.

Bora - 05-02-2010, 12:58

gosia1974 napisał/a:
chwytając za kark (tak karci matka) i lekki klaps w tyłek mówiąc podniesionym głosem brzydki piesek nie wolno!

Nie bije sie psa, zwłaszcza małego szczeniaka. Tak samo nie bije sie dzieci.
Bijąc psa sprawiasz, że bedzie sie ciebie bał.

gosia1974 - 05-02-2010, 13:37

Nie zgodzę się z Tobą klaps to nie jest bicie! Tak mi radzili fachowcy (weterynarz), ludzie którzy tresują psy. Klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził. Muszę Ci powiedzieć, że strach budzi respekt. Moja sunia jak broi wystarczy, że na nią spojrzę to już się uspakaja tuli uszy i przychodzi mnie polizać. Wie, że zrobiła źle. A dostała podkreślam klapsa (to nie bicie ) może z 5 razy, a ma 14 miesięcy.
Pozdrawiam

papisia - 05-02-2010, 13:41

Err napisał/a:
Bo psa musisz zdominować ot i co


O rany... Ja moich psów nie dominuję i nigdy nie miałam potrzeby nimi rządzić. Mamy świetny, przyjacielski układ... Psy mi ufają i wiedzą, że wszystko to czego od nich oczekuję wyjdzie im na dobre. Jestem ich przewodnikiem i ich przyjacielem, który za dobre nagradza i pokazuje wyraźnie jakie zachowania są pożądane.
Nie wycierałam sików ich pyszczkami, nie prałam ich smyczą, nie prowadzam na kolcach, nie sieję terroru, nie spycham z łóżka...
Co więcej - jak śpią omijam je tak by ich nie zbudzić, a jedzą zawsze pierwsze by potem nie musiały łykać śliny jak my jemy coś ładnie pachnącego.
Mam cztery psy i żaden mnie nigdy nie ugryzł. Co więcej - same ze sobą żyją w niesamowitej zgodzie, a ja bacznie obserwuję ich stadne zachowania, reguły i bardzo je szanuję.
Szanuję to, że moje psy są psami i chcę by nimi pozostały. Uczymy się żyć ze sobą i idzie nam wspaniale. Czasami traktuję je jak własne dzieci i są moimi oczkami w głowie. Nie zapominam, że mają prawo do szaleństw, mają prawo do odpałów i mają prawo by nie wiedzieć jak w danej sytuacji się zachować. Od tego jestem ja - żeby pokazać, nauczyć... Nie biciem i nie przymusem i nie jakąś durną teorią dominacji. Chcę by mi ufały i wiedziały, że ja chcę dla nich jak najlepiej... Jeśli będą się bać? Co za sens?
A żeby jeszcze lepiej to wszystko zobrazować to powiem, że moje psy mają prawo grzebać mnie w talerzu, wchodzić na stół, spać na poduszce... Czy czuję się zdominowana? Nie :) Kiedy powiem, że nie wolno bo gorące i się sparzą to one wiedzą, że na dobre im grzebanie w moim talerzu nie wyjdzie :)
Dobrze nam ze sobą razem, doskonale się dogadujemy, a podstawą naszego ludzko-psiego związku jest zaufanie, a nie strach.

gosia1974 - 05-02-2010, 13:52

Są pewne zasady co może pies. Moja sunia ma ze mną bardzo dobrze długie spacery w towarzystwie kolegi goldenka, dużo zabawy (aport), dobrą karmę dużo miłości! Jak przychodzę do domu z pracy to po prostu szaleństwo w drzwiach tak się cieszy, ale żeby pies ze mną spał w jednym łóżku czy jadł z jednego talerza to lekka przesada. Oczywiście jak była uczona podstawowych komend dostawała przysmaki i dostaje. Do gryzienia ma kości i wiele innych zabawek, a nie nogę od stołu. Za takie rzeczy była karcona (teraz nie jest bo zrozumiała).
AnIeLa - 05-02-2010, 13:57

gosia1974 napisał/a:
Nie zgodzę się z Tobą klaps to nie jest bicie
Nie zgodze sie z Tobą, klapsem jest biciem, jest to uderzenie psa/człowieka. A to czy uderzysz słabo (klaps) czy uderzysz mocno to już żadna różnica!!

gosia1974 napisał/a:
Jak chodzi o karcenie szczeniaka to najlepszy sposób jest karcić w danym momencie jak coś zbroi, chwytając za kark (tak karci matka) i lekki klaps w tyłek mówiąc podniesionym głosem brzydki piesek nie wolno


skoro stosujesz metode taką jaką stosuje matka psa to po co jeszcze do tego go bijesz? :-o

AnIeLa - 05-02-2010, 14:03

gosia1974, czytałam według Ciebie klaps nie jest biciem, z czym zgodzi sie nie mogę.
papisia - 05-02-2010, 14:05

gosia1974 napisał/a:
Są pewne zasady co może pies


Nie mówimy o zasadach, ale o metodach jakimi są one na psach wymuszane. Nic nikomu do tego czy mój pies śpi w łóżku, czy siedzi na stole - to tylko i wyłącznie moja sprawa jakie u nas obowiązują zasady.
Nie wnikam w to na co kto psu pozwala bo to jego prywatna sprawa.

Ale widzę, że nie rozumiesz :)

gosia1974 - 05-02-2010, 14:07

Zgadzam się :haha: Każdy wychowuje jak chce.
Bora - 05-02-2010, 14:09

gosia1974 napisał/a:
Muszę Ci powiedzieć, że strach budzi respekt.

Jesli chcesz żeby Twój własny pies sie Ciebie bał, to ja nic na to powiedzieć nie mogę.

Jednak zdecydowanie wolę, żeby mój pies miał w oczach zrozumienie tego co sie od niego wymaga niż panikę.
gosia1974 napisał/a:
Tak mi radzili fachowcy (weterynarz), ludzie którzy tresują psy.
No to w takim razie żadni fachowcy, skoro nie mieli innego pomysłu na wychowanie psa niż bicie. Klaps jest też biciem.
gosia1974 napisał/a:
Wie, że zrobiła źle.

reaguje na to co widzi czyli na Twoją wściekłość w oczach i postawie ciała. Uspokaja Cie, żebyś nie wybuchnęła i jej nie uderzyła.
Proponuję poczytać książkę "Sygnały Uspokajające". Tam jest bardzo fajnie i obrazowo napisane jak pies reaguje na otoczenie, inne psy, ludzi.
AnIeLa napisał/a:
skoro stosujesz metode taką jaką stosuje matka psa to po co jeszcze do tego go bijesz?

No właśnie... taką metodę może stosować suka wobec szczenięcie, a nie właściciel...

[Usunięto treść nie na temat] Mod.

gosia1974 - 05-02-2010, 14:13

Wydaje mi się, że to jest forum o labkach i każdy może się podzielić swoimi doświadczeniami, a wmawianie że ktoś bije psa , że klaps to bicie wydaje mi się nie na temat. Jak ktoś śpi sobie z psem i to lubi to niech sobie śpi. Jak ktoś lubi jeść z jednego talerza z psem to niech je NA ZDROWIE! Nie można komuś wmawiać pewnych rzeczy. Pozdrawiam
AnIeLa - 05-02-2010, 14:15

gosia1974, Masz racje każdy wychowuje jak chce, ale niestety niektórzy tresują jak widać.....

papisia napisał/a:
Err napisał/a:
Bo psa musisz zdominować ot i co


o cholipka, to ja się chyba nie znam, pies jak śpi to go nie budzę, bo po co? Mogę podnieść nogę i go ominąć, jeść dostaje pierwszy lub wtedy kiedy my, aby zajął się swoją miską, psa nie biję, układ jest u nas partnerski, co gorsza- nie raz sie zdarzyło, że próbował zsunąć mnie z łózka bo było mu za mało miejsca :-P , ale jakoś specjalnie zdominowana sie nie czuję.

gosia1974 - 05-02-2010, 14:16

Wcześniej pisałam, że dostała klapa może 5 razy, a ma 14 miesięcy, ale chyba nie doczytałaś :haha:
[Usunięto treści nie na temat] Mod.

AnIeLa - 05-02-2010, 14:18

gosia1974, hmm uderz w stół nożyce się odezwą? Przeciez nie napisałam, żed Ty tresujesz psa :P

poza tym my nie wmawiamy tobie , że klaps jest biciem tylko uświadamiamy, wiem coś na ten temat, pisałam prace licencjacką, także powtarzam KLAPS=BICIE!!

gosia1974 - 05-02-2010, 14:21

Mam pytanie czy Ty wiesz dlaczego nie powinno się spać z psem, czy jeść z jednego talerza?
papisia - 05-02-2010, 14:21

gosia1974, ale Ty nie rozumiesz :)
Mylisz zasady panujące w domu z metodami wychowawczymi.

Moje psy mogą bardzo dużo, ale kiedy mówię: Koniec to jest koniec. Nie dlatego, że moje psy się mnie boją... Mamy zupełnie inny układ w domu niż Wy. Nie opiera się na strachu przed karą.

[Usunięto treść nie na temat] Mod.

Bora - 05-02-2010, 14:23

gosia1974 napisał/a:
wiesz dlaczego nie powinno się spać z psem, czy jeść z jednego talerza?

A kto powiedział, że nie powinno ? :)

AnIeLa napisał/a:
KLAPS=BICIE!!

Amen.

AnIeLa - 05-02-2010, 14:23

gosia1974 napisał/a:
Mam pytanie czy Ty wiesz dlaczego nie powinno się spać z psem, czy jeść z jednego talerza?
jezeli było to pytanie do nie mnie to powiem, że wiem czemu ja nie powinnam spac z psem z prostej przyczyny która jest Astma, leżenie z psem który zostawia pełno włosów wszędzie troche mnie poddusza, a z jednego talerza z psem nie jem, ale czasami zdarzy mi się że mnie pocałuje lub tez UWAGA !! weźmie ciasto które trzymam w swoich ustach - tak go uczyłam komendy/sztuczki "delikatnie"
:P

papisia - 05-02-2010, 14:24

gosia1974 napisał/a:
Mam pytanie czy Ty wiesz dlaczego nie powinno się spać z psem, czy jeść z jednego talerza?


Tak wiem :D
Raz, że mnie zdominuje,a potem rzuci się do gardła...
A dwa:
Słyszałam na ten temat wiele zabobonów...
Że staje się bezpłodnym, że coś tam :greedy:
Generalnie jak to powiedziała pewna pani: Czasami lepiej psu dać buzi niż niejednemu człowiekowi podać rękę...
Lubię spać z moimi psami... Są czyste, odrobaczone, kochane i fajnie chrapią do ucha... I chyba nic tak nie zbliża jak wspólne "posłanko" z psem :)

gosia1974 - 05-02-2010, 14:45

A do twojej wiadomości to od trzech dni nie śpię z psem, bo w końcu znalazłam sposób, żeby ze mną nie spała :haha:
Pozdrawiam i życzę miłego dnia.
[Usunięto treść nie na temat] Mod.

bietka1 - 05-02-2010, 22:28

gosia1974 napisał/a:
ale żeby pies ze mną spał w jednym łóżku czy jadł z jednego talerza to lekka przesada

gosia1974 napisał/a:
A do twojej wiadomości to od trzech dni nie śpię z psem
gosia1974, to jak w końcu jest u was z tymi zasadami ;D ???
Bora napisał/a:
A niektórzy mówią, że wszyscy śpią z psami, tylko jedni sie do tego przyznają a inni nie ?
ja śpię z psem i kotem i dobrze mi z tym, nawet jeśli budzę się w dziwnej pozycji i lekko ścierpnięta :-P . I niniejszym przyznaję się do tego :papa: .
goxia - 06-02-2010, 14:46

spanie z psem w jedym łóżku jeszcze rozumiem ale już jedzenie z psem z jednego talerza hmm tego to juz nie. czytałam wątek jak to labki lubia sobie od czasu do czasu jakąś kupe zjeśc hmm .wazne zeby dla dobra psa nie zapominac takze o trosce o wlasne zdrowie
AniaCz. - 06-02-2010, 15:16

goxia, w przypadku zjedzenia kupy przez labka mysle, ze nie ma roznicy miedzy jedzeniem z nim z jednego talerza czy sytuacji kiedy pies polize Cie po twarzy. :)
goxia - 06-02-2010, 15:20

jak cie pies polize po rekach czy po twarzy to można wziąc mydło i sie umyc a jak pies swoim jezykiem polize jedzenie ktore ty potem wkladasz do ust to jest chyba jakas różnica. jak dla mnie znacząca pod wzgledem higienicznym i zdrowotnym przede wszystkim, gdyby to było nieistotne to ludzie by nie myli rak przed jedzeniem czy po skorzystaniu z toalety
AniaCz. - 06-02-2010, 15:58

goxia, dla mnie nie ma znaczenia. Jesli po zjedzeniu kupy moj pies polizal by mnie po twarzy czy po ustach byloby tak samo nieprzyjemne jak zjedzenie z nim z jednego talerza. Uczylam moja Negre komendy delikatnie, przez wkladanie sobie w usta paluszka (np. lajkonik :-P ) i ona go wyciagala.Nie uwazam tego za obrzydliwe. Ale kazdy ma swoje zasady. Jak to mowia "jeden lubi pomarancze drugi jak mu nogi smierdza" :D
Ja nie wyobrazam sobie by moj pies nie spal ze mna w tym samym pokoju, a u niektorych w domu psu wolno chodzic tylko po przedpokoju. Jedni prowadzaja swoje psy na kolaczatkach, a ja nigdy bym tego nie zrobila. Niektorzy nie puszczaja psow na spacerach gdy jest mokro bo sie za bardzo pobrudza, a ja mojej suni pozwalam sie taplac dowoli nawet w kaluzy bo spacer to czas tylko dla niej, itd. i itd.

AnIeLa - 06-02-2010, 17:49

AniaCz. napisał/a:
Uczylam moja Negre komendy delikatnie, przez wkladanie sobie w usta paluszka
jej widzę metodę miałyśmy tę samą :)
iness8@o2.pl - 06-02-2010, 19:37

goxia, nie czytałaś dokładnie tego wątku, widać na pierwszy rzut oka :greedy:
papisia wyraźnie zaznaczyła że psy mogą wetknąć pysk na talerz ale gdy powie dosyć to dosyć. Chodziło tutaj o to że psy papisi nie są zastraszane, zdominowane ,a i tak wiedzą kto rządzi w stadzie.

Yerenia - 06-02-2010, 19:37

AniaCz. napisał/a:
Ja nie wyobrazam sobie by moj pies nie spal ze mna w tym samym pokoju, a u niektorych w domu psu wolno chodzic tylko po przedpokoju. Jedni prowadzaja swoje psy na kolaczatkach, a ja nigdy bym tego nie zrobila. Niektorzy nie puszczaja psow na spacerach gdy jest mokro bo sie za bardzo pobrudza, a ja mojej suni pozwalam sie taplac dowoli nawet w kaluzy bo spacer to czas tylko dla niej, itd. i itd.


:)
mam tak samo. jest wiele rzeczy, ktore robie z nia i nie uwazam za obrzydliwe.ale z jednego talerza nie jemy

papisia - 06-02-2010, 22:41

iness8@o2.pl, ooo brawo :) Chociaż jedna osoba zrozumiała przesłanie.
Nijak większość wypowiedzi późniejszych odnosi się do teorii dominacji i tego co ktoś dwie strony wcześniej zalecał...
Sęk w tym, że można psa karmić przy stole, można z nim spać, można omijać kiedy smacznie sobie śpi, można przepuszczać go pierwszego w drzwiach i można nie mieć z nim żadnych problemów. Mnie nigdy żaden z moich psów nie ugryzł i nie wyobrażam sobie by tak kiedyś się stało. Teoria dominacji nie dotyczy naszego stada i bardzo nam z tym dobrze :) Co więcej jak powiem, że mają zejść/odejść/zostawić to tak robią i nie dlatego, że muszą bać się kary czy gniewu samicy alfa, ale dlatego, że zostaną nagrodzone przez przewodnika i pochwalone za prawidłowe zachowanie :-P
Mnie takie podejście do psiaków przyniosło same korzyści i nasze stosunki są bardzo dobre - psy mi ufają i słuchają. Najgorsze co mogłabym teraz zrobić to przylać którejś w pupsko. Jestem pewna, że straciłyby do mnie zaufanie i zaczęłyby się mnie bać, a to ostatnia rzecz o jakiej marzę ;] Odkręcić takie rzeczy wcale nie jest łatwo.

aniab111 - 06-02-2010, 23:05

papisia napisał/a:
Sęk w tym, że można psa karmić przy stole, można z nim spać, można omijać kiedy smacznie sobie śpi, można przepuszczać go pierwszego w drzwiach i można nie mieć z nim żadnych problemów.

dokładnie :)

Ewelina - 06-02-2010, 23:09

aniab111 napisał/a:
papisia napisał/a:
Sęk w tym, że można psa karmić przy stole, można z nim spać, można omijać kiedy smacznie sobie śpi, można przepuszczać go pierwszego w drzwiach i można nie mieć z nim żadnych problemów.

dokładnie :)

Zgadzam się w tym w 100% Yoko siedzi koło mnie kiedy jem, ale wystarczy jeden gest a jej już nie ma.Śpi z nami w łóżku, ale kiedy zaczynam się rozpychać grzecznie ustępuję mi miejsca.Kiedy wracamy do domu ona pierwsza jest pod drzwiami, ale kiedy podchodzę robi kółeczko i staję za mną :)

aganica - 07-02-2010, 12:28

Przeczytałam, cały, temat .Długo rozmyślałam nad waszymi wypowiedziami .Jedno mnie zastanawia, jesteśmy tacy idealni?, opanowani? "wyszkoleni" w prowadzaniu swoich psów?....nigdy nie popełniamy błędów ..?
Jakoś nie mogę w to uwierzy.
"Niech rzuci kamień, kto jest bez winy "
Dam przykład mojego TŻ-ta .Jak część z was wie , Fiona jest sunia po przejściach, gdy zawitała w naszym domu, ze strachu reagowała agresją.
Leżała na łóżku gdy TŻ chciał je pościelić iiiiii... stało się , Fiona wyskoczyła z zębami. kłapneła ostrzegawczo , warcząc.Mnie zamurowało a mój TŻ padł na sunię , złapał ją zębami za ucho i i trzepnął głową /jak szarpiacy szczeniak/.Zamarłam, sunia popatrzyła na niego jak na idiotę /takie odniosłam wrażenie/ i zeszła z łóżka. Od tamtej pory , nigdy nie pokazała zębów i sama złazi jak bierzemy sie do ścielenia łóżka.
Popełniamy błędy ......... wszak jesteśmy istotami żyjącymi .

AniaCz. - 07-02-2010, 13:43

papisia, zgadzam sie z Toba w 100%. U mnie jest tak samo. :)
[Usunięto treść nie na temat] Mod.

szpakmarc - 07-02-2010, 14:16

O, dawno mnie tu nie bylo i tyle zdazylo sie wydarzyc :)


Fajne jest to forum, bo duzo jest tutaj ciekawych i pouczajacych informacji, wiele ludzi wymienia tutaj swoje spostrzeżenia, "teorie" , sposoby odbierania psa- jakis czas temu tez przez pewien okres czasu próbowałem do czegos przekonywac- jednak to chyba nie o to chodzi. Jak ktos wczesniej napisal kazdy ma swoj sposob na "wychowanie " psa i chociaz wciaz uwazam, ze wychowuje sie dzieci, a psy sie uklada
Nie mam ochoty sie spierac ponownie o racji i wyzszosci metod jednych, nad metodami innych - jednak prosze o jedno.
Pamietajmy, ze Labradory, to psy pracujace, uzytkowe - nie sa to urodzone kanapowce, maskotki lub pluszowe misie stworzone do miziania, calowania itd. pomijam fakt, ze sa to psy, o czym niestety zapomina wiekszosc z tego szanownego towarzystwa.
Szkoda, ze nie mam mozliwosci czestego zagladania tutaj i rozmowy.
Pozdrawiam.

[Usunięto treści nie na temat.] Mod.

Madzialenka - 07-02-2010, 15:35

Dzieki za wyjasnienie :) A co do metody ,to u nas tez sie sprawdzilo:)
papisia - 07-02-2010, 20:20

szpakmarc napisał/a:
Pamietajmy, ze Labradory, to psy pracujace, uzytkowe - nie sa to urodzone kanapowce, maskotki lub pluszowe misie stworzone do miziania, calowania itd. pomijam fakt, ze sa to psy, o czym niestety zapomina wiekszosc z tego szanownego towarzystwa.


A może tak zastanowiłbyś się co piszesz? :)
Bo okładanie psa po pysku kiedy robi coś źle nie idzie w parze z tym co piszesz i wątpię by miało jakikolwiek związek.
Tak samo nie widzę związku między potrzebą ruchu i pracy u moich psów, a tym, że w nocy chrapią smacznie obok mnie w łóżku czy tym, że towarzyszą mi przy posiłkach. Chyba się zagalopowałeś...
Nie mając bladego pojęcia jak mają zorganizowany dzień psy moje czy kogokolwiek tutaj - wydajesz osąd jakoby byli złymi opiekunami bo przytulają, miziają psa? :-o
Jaki widzisz tutaj związek i na jakiej podstawie wydajesz takie osądy?
Może przyjedź i zobacz jak spędzają dzień moje psy, a dopiero potem się wypowiadaj czy powinnam trzymać kanarki, rybki czy szynszyle :|

Swoją drogą przytoczę tutaj słowa pewnego Pana, który od lat poluje z psami, pracuje z nimi i którego pracę bardzo podziwiam:
"Na siłę, karcąc psa, można uzyskać jakiś efekt, ale nigdy nie będzie to efekt na miarę wielkiego sukcesu."

Bora - 07-02-2010, 20:36

szpakmarc napisał/a:
Pamietajmy, ze Labradory, to psy pracujace, uzytkowe - nie sa to urodzone kanapowce, maskotki lub pluszowe misie stworzone do miziania, calowania itd. pomijam fakt, ze sa to psy, o czym niestety zapomina wiekszosc z tego szanownego towarzystwa.

Kiedy kończą sie argumenty wtedy w dyskusji pojawia sie, często powtarzane jak mantra, zdanie "Labradory to psy myśliwskie - pracujące"... a ja sie pytam i co z tego ?

Tsunami - 07-02-2010, 21:58

Labrador się tym różni od typowych psów myśliwskich, że tak jak świetnym myśliwym, potrafi być również świetnym psem rodzinnym - i to nie jest żaden MIT!
I myślę, że potrafią być równie szczęśliwe przytulając się z malutkimi dziećmi, tarzając z nimi na dywanie, oblizując je po twarzy, jedząc im z ręki, jak i podczas aportowania z wody. A nie sądzę, żeby wyżeł, pointer czy jakiś gończy był tak cierpliwy w stosunku do małych dzieci, które jeżdżą na nim jak na koniku, ciągną za uszy, wyrywają jedzenie z pyska. Czemu to ludzie, którzy chcą mieć psa łagodnego dla dzieci, radosnego i kochającego człowieka ponad wszystko, mają rezygnować z labradora? Może lepiej niech ci, którzy chcą mieć prawdziwego psa myśliwego - łącznie z jego cechami psychiki - wybiorą inną rasę?
Szczęśliwy labrador, to wybiegany labrador, brudny, mokry, ale również kochany, któremu poświęca się swój czas i uwagę. I większość normalnych ludzi bez myśliwskich zapędów potrafi labka uszczęśliwić w pełni, bardziej niż co poniektórzy myśliwi.

Poniżej 6-miesięczny Dżambo - Tsusiowy synek - który jest 100% psem rodzinnym, najszczęśliwszym na świecie i uszczęśliwającym przy okazji dwójkę małych chłopców i ich rodziców. Dla mnie piękniejszy widok niż bądź co bądź labrador aportujący zdechłego zwierza.

aganica - 07-02-2010, 22:52

Chyba temat, troszkę, zszedł na boczny tor.
Miało być o ugryzieniu, kłapaniu zebiskami i jak sobie z tym radzić ?
Mnie ten temat interesuje, ponieważ moja Fioo jest trudnym psem. Jej reakcje lękowe sprawiają że, potrafi mieć nochał między oczami a piękną klawiaturkę pokazuje uroczo .. :D
Czy powinnam w takiej sytuacji plaskać ją po pyku ... NIEEEE..
Znam swojego psa i wiem że tylko czułe słówka do niej dotrą, wyciszą, uspokoją.
Każda reakcja siłowa doprowadza do pogłębienia lęku, a co za tym idzie-agresji.
Spokojne, acz stanowcze, słowa sprawiają że sunia przestaje się bać, podchodzi ufnie i lęk gdzieś znika.
Gdybym chciała działać siłowo, myślę, że już bym jej nie miała.Zbyt wiele bólu wycierpiała w swoim życiu bym mogła ją "łamać " siłą.
Ale Fiooo to pojedyńczy egzemplarz a w tym temacie, pewnie, chodzi o psy bez przejść. :lookdown:

szpakmarc - 08-02-2010, 09:32

papisia napisał/a:
Bo okładanie psa po pysku kiedy robi coś źle nie idzie w parze z tym co piszesz i wątpię by miało jakikolwiek związek.


aganica napisał/a:
Czy powinnam w takiej sytuacji plaskać ją po pyku ... NIEEEE..


jednak proponuje wrocic i przeczytac calosc jeszcze raz i potem jeszcze raz i jeszcze, a moze wtedy dotrze co do niektorych co tam pisze, bo nie ma tam nic o "okladaniu psa po pysku".


papisia napisał/a:
wydajesz osąd jakoby byli złymi opiekunami bo przytulają, miziają psa?
- napisalem, ze zle jest traktowanie labradora jak maskotki

Cytat:
Labrador się tym różni od typowych psów myśliwskich, że tak jak świetnym myśliwym, potrafi być również świetnym psem rodzinnym - i to nie jest żaden MIT!

Ale ja sie z tym zgadzam, tylko za kazdym razem pies musi wiedziec, ze jest psem, a nad nim stoi czlowiek, ktory jest od niego wazniejszy i jemu nalezy sie posluszenstwo.

Tsunami napisał/a:
Szczęśliwy labrador, to wybiegany labrador, brudny, mokry, ale również kochany, któremu poświęca się swój czas i uwagę. I większość normalnych ludzi bez myśliwskich zapędów potrafi labka uszczęśliwić w pełni, bardziej niż co poniektórzy myśliwi.
- Pewnie, ze tak, ale to nie zmienia faktu, ze Labrador jak kazde zywe stworzenie nie jest zabawka.

[Usunięto treść nie na temat] Mod.

iness8@o2.pl - 08-02-2010, 10:04

szpakmarc napisał/a:
papisia napisał/a:
wydajesz osąd jakoby byli złymi opiekunami bo przytulają, miziają psa?
- napisalem, ze zle jest traktowanie labradora jak maskotki


szpakmarc napisał/a:
Tsunami napisał/a:
Szczęśliwy labrador, to wybiegany labrador, brudny, mokry, ale również kochany, któremu poświęca się swój czas i uwagę. I większość normalnych ludzi bez myśliwskich zapędów potrafi labka uszczęśliwić w pełni, bardziej niż co poniektórzy myśliwi.
- Pewnie, ze tak, ale to nie zmienia faktu, ze Labrador jak kazde zywe stworzenie nie jest zabawka.


A czy w ogóle ktos tutaj napisał że traktuje psa jak zabawkę ? Nie widzę tutaj takiej osoby.
[Usunięto treść nie na temat] Mod.

Bora - 08-02-2010, 10:18

szpakmarc napisał/a:
- napisalem, ze zle jest traktowanie labradora jak maskotki

Ale żadnego psa w ten sposób sie nie traktuje.

Jak można walczyć agresją z agresją? Przecież to błędne koło. Właściciel i pies sami sie wzajemnie zakręcają. A plaskacze w pysk pies odbiera jako agresję właściciela wobec psa.

szpakmarc napisał/a:
a nad nim stoi czlowiek, ktory jest od niego wazniejszy i jemu nalezy sie posluszenstwo.

A musi być ważniejszy?
Nie może być istotą rozumną, polecenia której pies wykonuje, dlatego, że chce, a nie dlatego, że sie boi kary ? Której pies ufa, bo wie, że w sytuacji podbramkowej, niewyjaśnionej, kiedy zwierze nie wie jak sie zachować ,człowiek wskaże najlepsze wyjście?

Widziałam psy na szkoleniu grupowym (zanim na nie trafiły były uczone metodą kara-nagroda) które pozbawione były, bardzo skutecznie, chęci do samodzielnego działania, chęci do próbowania, kombinowania, do samodzielnego myślenia, rozwiązywania zadań... zastanawiałam sie dlaczego... ano dlatego że karaniem ludzie nauczyli psa, że nie warto robić nic ponad to co pies umie, bo można za to oberwać.
Czy o to chodzi? Aby zrobić z psa posłuszną maszynkę ? Pies myśliwski musi być samodzielny, musi myśleć, kombinować jak rozwiązać problem...ale czy karaniem plaskaczami to uda sie uzyskać ?

[Usunięto treść nie na temat] Mod.

gosia1974 - 08-02-2010, 10:36

Niektórzy na forum myślą, że jak się nie pozwala psu na niektóre rzeczy np. jedzenia z jednego talerza to ten pies jest nieszczęśliwy. A tak naprawdę chodzi tu o to, że tak nie powinno być pies roznosi dużo bakterii, na dworze liże i wącha różne świństwa np. siki. Robi codzienną toaletę itp. Zero przyjemności na posiłek z psem z jednego talerza. Ostatnio moja sunia buchnęła coś na dworze i miała w nocy rozwolnienie. Moje prześcieradło w odchodach, dywany. W tym momencie koniec ze spaniem w łóżku!

[ Dodano: Pon 08 Lut, 2010 ]
Jeszcze jedno pies nigdy nie będzie myślał tak jak człowiek, ponieważ jest psem :haha:

[ Dodano: Pon 08 Lut, 2010 ]
Od paru dni nie śpi ze mną i wcale jej tego nie brakuje :haha: Przyzwyczaiła się bardzo szybko. Nikt jej nie bił, ani nie krzyczał. Teraz jest tak jak powinno być każdy ma swoje łoże.

Bora - 08-02-2010, 10:44

gosia1974, papisi (bo to ona wspomniała o jedzeniu z jednego talerza) nie o to chodziło... niestety większość tego nie zrozumiała.
A szkoda.

iness8@o2.pl - 08-02-2010, 10:58

gosia1974 napisał/a:
Niektórzy na forum myślą, że jak się nie pozwala psu na niektóre rzeczy np. jedzenia z jednego talerza to ten pies jest nieszczęśliwy.


Jeszcze raz zostało wyjaśnione (kilka postów wstecz) ,że nie chodziło o jedzenie z jednego talerza!

Bora napisał/a:
gosia1974, papisi (bo to ona wspomniała o jedzeniu z jednego talerza) nie o to chodziło... niestety większość tego nie zrozumiała.
A szkoda.


Niestety.

Można 1000 razy tłumaczyć ,a i tak nie dociera.

papisia - 08-02-2010, 11:01

gosia1974, Moje psy pomimo braku kar i terroru potrafią sygnalizować nawet jak mają rozwolnienie :greedy: Przy stadzie czterech psów żaden mi nie nawalił w domu od czasu kiedy były szczeniakami.

szpakmarc napisał/a:
napisalem, ze zle jest traktowanie labradora jak maskotki


Złe jest traktowanie każdego psa jak maskotki. Nawet mój cavalier - swoją drogą pies z grupy psów ozdobnych i do towarzystwa jest psem i takim pozostanie. Ale to, że ich nie karcę klapsami czy tarmoszeniem za kark, a swoją "pozycję" i posłuch wypracowałam innymi metodami nie znaczy, że traktuję je jak zabaweczki. Wprost przeciwnie - gdybym chciała iść na łatwiznę - lałabym po dupach ile wlezie. Nie sztuką jest psa zastraszyć "pałą" i skłonić by bezwzględnie wykonywał nasze polecenia. Sztuką jest uczynić to bez bicia. I do tego dążę. Staram się myśleć psimi kategoriami, obserwuję moje stado i sama się od nich uczę. Tobie też to polecam. Dobry przewodnik to nie ten, któremu wydaje się, że wszystkie rozumy pozjadał, lecz ten który jest otwarty na wszystko i ciągle się uczy przede wszystkim od psów... Nie sądzę by moim psom była potrzebna do szczęścia teoria dominacji.
Niech sobie śpią spokojnie, niech sobie siedzą przy stole i chrapią w pościeli. Nic nikomu do tego :) Nie przeszkadza im to aportować z wody czy płoszyć kaczki z zarośli, nie przeszkadza im to być psami. A najbardziej nie przeszkadza nam to utrzymywać porządek w domu - z tym problemu nie mam. Jestem przewodnikiem, którego słuchają i wypracowałam to sobie innymi metodami niż te, które były tutaj polecone :-P
eot.

[Usunięto treść nie na temat] Mod.

szpakmarc - 08-02-2010, 11:28

Bora napisał/a:
A musi być ważniejszy?
Nie może być istotą rozumną, polecenia której pies wykonuje, dlatego, że chce


czyli jezeli pies nie zechce, to nie wykonuje polecenia? - dla mnie to niedopuszczalne.

Bora napisał/a:
Jak można walczyć agresją z agresją? Przecież to błędne koło. Właściciel i pies sami sie wzajemnie zakręcają. A plaskacze w pysk pies odbiera jako agresję właściciela wobec psa.
-
Jaka agresja? Czy ja obstaje za ukladaniem psow agresja? Pokaz gdzie tak napisalem, wyrazilem bardzo jasno moje stanowiska do metod par force, wyjasnilem (staralem sie)- o co chodzilo z kufa i skora na karku- gdzie tu jest agresja?

Bora napisał/a:
Pies myśliwski musi być samodzielny, musi myśleć, kombinować jak rozwiązać problem...ale czy karaniem plaskaczami to uda sie uzyskać ?
- Pies mysliwski musi byc posluszny, czasami bezwzglednie posluszny.

papisia napisał/a:
Nie sztuką jest psa zastraszyć "pałą" i skłonić by bezwzględnie wykonywał nasze polecenia. Sztuką jest uczynić to bez bicia. I do tego dążę. Staram się myśleć psimi kategoriami, obserwuję moje stado i sama się od nich uczę. Tobie też to polecam. Dobry przewodnik to nie ten, któremu wydaje się, że wszystkie rozumy pozjadał, lecz ten który jest otwarty na wszystko i ciągle się uczy przede wszystkim od psów...

Ale przeciez ja tego nie neguje i mam bardzo podobne zdanie, sam duzo ucze sie od psow i nigdy uczyc sie pewnie nie przestane, jednak dobry przewodnik to ktos zdecydowany, dobrze wiedzacy czego wymaga i jak to egzekwowac, ktos kto nie moze pozwolic sobie na chwile zawahania w stosunku do psa- pies ma wiedziec jasno czego od niego wymagam, znac zasady i wiedziec ze ja stoje na strazy ich przestrzegania, bo to ja je ustalam - co do egzekwowania tych zasad, takze uwazam, ze metody silowe sa najgorsze z mozliwych.

[Usunięto treść nie na temat] Mod.

Bora - 08-02-2010, 11:44

szpakmarc napisał/a:
czyli jezeli pies nie zechce, to nie wykonuje polecenia? - dla mnie to niedopuszczalne.

Nie w tym sensie... interpretujesz moje słowa jak Ci wygodniej.
szpakmarc napisał/a:
Jaka agresja?

Uderzenie ręką w kufe jest agresją.
szpakmarc napisał/a:
to Twoje zdanie i Ty tak to odebralas, pytanie brzmi dlaczego?

Nie tylko ja.
szpakmarc napisał/a:
Prosze Cie skoncz juz z tymi plaskaczami pod moim adresem, bo powoli staje sie to irytujace.

A co złego jest w słowie plaskacz? Myślę, że idealnie pasuje do tego uderzenia ręką w kufę.

gosia1974 - 08-02-2010, 11:44

szpakmarc, co niektórzy próbują wmówić, że jak się od psa wymaga posłuszeństwa i pies ma być psem to od razu musi być bity. Pozdrawiam :haha:
Bora - 08-02-2010, 11:54

szpakmarc napisał/a:
Pies mysliwski musi byc posluszny, czasami bezwzglednie posluszny


Cytat:
Jednak jakby na przekór samemu sobie, chciałbym powiedzieć, że pomimo żelaznej konsekwencji i samodyscypliny, trzeba choć chwilami patrzeć na wszystko z lekkim dystansem i przymrużeniem oka.
Nie ma nic gorszego niż pies przeuczony i przetrenowany. Taki pies nie jest szczęśliwy, ale zakrzyczany i udręczony. Wiele błędów trzeba umieć kwitować lekceważącym uśmiechem, to bardzo ważne. Trzeba rozumieć psa, że ma też czasem złe dni albo po prostu mu się czegoś nie chce i tyle.
Kynologia łowiecka, jak i cała sztuka łowiecka ma przede wszystkim sprawiać, że będziemy stawać się lepszymi ludźmi, a nasze psy lepszymi psami, choć chciałoby się powiedzieć: też ludźmi.

źródło: http://www.ciupis.pl/porady/pk6/pk6.htm

Jeśli uda Ci sie osiągnąć taką nić porozumienia z psem jak Leszek Ciupis, jak bedziesz miał tak wyszkolonego psa i bedzie tak polował jak jego pies to wtedy możemy
porozmawiać

szpakmarc - 08-02-2010, 12:42

Bora napisał/a:
Uderzenie ręką w kufe jest agresją.


Bora napisał/a:
A co złego jest w słowie plaskacz? Myślę, że idealnie pasuje do tego uderzenia ręką w kufę.


sprawe z kufa wyjasnialismy juz wielokrotnie

Bora napisał/a:
Jeśli uda Ci sie osiągnąć taką nić porozumienia z psem jak Leszek Ciupis, jak bedziesz miał tak wyszkolonego psa i bedzie tak polował jak jego pies to wtedy możemy
porozmawiać

Kobieto, zeby cytowac jakis fragment, ktory prezentuje konkretny zakres wiedzy, malo tego, poslugujac sie do tego konkretnym nazwiskiem autora- trzeba chociaz w podstawowym stopniu orientowac sie w danym temacie, zgadzam sie w zupelnosci z tym co zacytowalas i jezeli poswiecilabys troche czasu dla tematyki lowiectwa, lub gospodarowniu populacjami zwierzyny, siegnela do kilku autorow, poczytala opracowania kilku fachowcow moze lepiej zrozumialabyc czym jest pies podczas polowania i jaka ma funkcje oraz jak wazna jest jego scisla wspolpraca z mysliwym.
Poslugujac sie wycinkiem czyjes pracy, nie porownujac tego co znalazlas z innymi zrodlami, lub chociazby wlasna obserwacja potwierdzasz opinie o swoim bezkrytycyzmie w podejsciu do problemu

gosia1974 napisał/a:
, co niektórzy próbują wmówić, że jak się od psa wymaga posłuszeństwa i pies ma być psem to od razu musi być bity. Pozdrawiam


Calkowicie sie z Toba zgadzam i odnosze to samo wrazenie.

Pozdrawiam.

[Usunięto treść nie na temat] Mod.

Bora - 08-02-2010, 12:56

Psa można wychować bez bicia, czy to myśliwskiego czy psa-przyjaciela rodziny. Nie wiem dlaczego tak usilnie chcesz mnie przekonać, że pies wychowany bez kar cielesnych bedzie nieposłuszny? Dlaczego pies musi być przeze mnie zdominowany? Bo nie bedzie wykonywał poleceń?

szpakmarc napisał/a:
Przyjelas jedna strone i sztywno sie jej trzymasz

Zgadza się, mam konkretne zdanie na temat używania siły wobec psa i zdania nie zmienię, niezależnie od tego jakie argumenty przytoczysz.

szpakmarc napisał/a:
poczytala opracowania kilku fachowcow moze lepiej zrozumialabyc czym jest pies podczas polowania i jaka ma funkcje oraz jak wazna jest jego scisla wspolpraca z mysliwym.

Można wychować psa myśliwskiego bez stosowania kar? można ...tylko trzeba chcieć

szpakmarc napisał/a:
Poslugujac sie wycinkiem czyjes pracy, nie porownujac tego co znalazlas z innymi zrodlami, lub chociazby wlasna obserwacja potwierdzasz opinie o swoim bezkrytycyzmie w podejsciu do problemu

Zacytowałam wycinek, podając źródło do całego artykułu.
[Usunięto treść nie na temat] Mod.

brahmadaitya - 08-02-2010, 13:40

gosia1974 napisał/a:
Nie zgodzę się z Tobą klaps to nie jest bicie! Tak mi radzili fachowcy (weterynarz), ludzie którzy tresują psy. Klaps jeszcze nikomu nie zaszkodził. Muszę Ci powiedzieć, że strach budzi respekt. Moja sunia jak broi wystarczy, że na nią spojrzę to już się uspakaja tuli uszy i przychodzi mnie polizać. Wie, że zrobiła źle. A dostała podkreślam klapsa (to nie bicie ) może z 5 razy, a ma 14 miesięcy.
Pozdrawiam

jak ktoś kto fachowo zajmuje się psami mógł ci coś tak głupiego doradzić?! jeśli to co mówisz jest prawdą to jestem przerażona że stosujesz się do tych rad...
tyle się wydarzyło w tym wątku a ja miałam przerwę w dostawie internetu...kurcze jak pech to pech... ]:)

ciekawe czy ludzie kiedyś zrozumieją że takie coś nie istnieje.To pierwsza strawa. Kolejna to taka ze z nami Leser śpi. a właściwie usypia bo jest już duży jest mu niewygodnie i sam idzie sobie z własnej woli na posłanie i ja się do tego przyznaje :) KLAPS JEST RÓWNY BICIU nawet jeśli ty to odbierasz inaczej to dla Twojego psa jest to jednoznaczne.

[ Dodano: Pon 08 Lut, 2010 ]
szpakmarc napisał/a:
Pamietajmy, ze Labradory, to psy pracujace, uzytkowe - nie sa to urodzone kanapowce, maskotki lub pluszowe misie stworzone do miziania, calowania itd. pomijam fakt, ze sa to psy, o czym niestety zapomina wiekszosc z tego szanownego towarzystwa.

od kiedy to każdy Labrador tyra jak wół?
[Usunięto treść nie na temat] Mod.

goxia - 08-02-2010, 14:09

papisia napisał/a:
A żeby jeszcze lepiej to wszystko zobrazować to powiem, że moje psy mają prawo grzebać mnie w talerzu, wchodzić na stół


przeciez tutaj jest jasno napisane ze psy moge jesc z jej talerza niczego sobie nie wymysliłam. Pomijając kary cielesne, bo tego akurat tez nie popieram,ale moze nie każdy chce sie stawiac na równi z psem i pozwalac mu na wszystko. Każdy ma prawo postawic swojemu psu pewne granice. Jak ktoś chce budowac swoje relacje z psem na zasadzie dominacji to pod warunkiem, ze tego psa nie bije to ma do tego prawo.

Czesc z was niewyobraza sobie, zeby psu zabronic spac na łóżku czy go ukarac jak cos źle robi a ja np nie wyobrażam sobie, żebym mieszkała z czterema psami w domu i jeszcze z nimi wszystkimi spała albo jadła ze stołu na którym sobie siedzialy. Kazdy z nas ma inne priorytety. Nie da sie wszystkich przekonac do swoich racje wiec moze nie warto sie tak zawziecie nawzajem atakowac.

papisia - 08-02-2010, 14:16

Moje psy bez bicia, bez przymusu i z dużym luzem w domu nigdy nie ugryzły mnie i nie zapowiada się na to by kiedykolwiek tak się stało (pozwolę sobie zauważyć, że tego temat dotyczy i szybko zahaczył o teorię dominacji).
Nie rozmawiamy o zasadach panujących w domu a przykład jak sama zacytowałaś był podany by zobrazować coś!
Ja o metodach, Ty o zasadach i trzymasz się tego.

[Usunięto treść nie na temat] Mod.

aganica - 08-02-2010, 14:19

Wszystkie zasady można wypracować spokojem .
Ja popełniłam wiele błedów .Jednym z nich było wpuszczanie psów do kuchni .Sama je wołałam gdy nie miały nadzoru a ja musiałam coś zrobić ./bałam się że narozrabiają bo Fionka miała 1000 pomysłów na minutę /
Szybko zrozumiałam swój błąd, gdy ja przy garach a między mną a kuchenką pies.
Dla ich dobra wylądowały w przedpokoju i teraz cierpliwie czakają na smaczek bo wiedzą że pańcia, wychodząc z kuchni, zawsze poczęstuje frolikiem .

goxia - 08-02-2010, 14:27

Partnerski sposob wychowywania psa nie znaczy pozwalanie mu na wsyzstko tak jak u ciebie. To wcale nie jest partnerstwo. Elementy metody dominacji wcale nie oznaczaja, ze psu sie dzieje krzywda.
[Usunięto treść nie na temat] Mod.

Bora - 08-02-2010, 14:28

goxia, a nie śpij z psem jak nie chcesz, nie jedz z nim z talerza... Twoja sprawa.

Od kilku stron, i nie tylko ja, ale i inne forumowiczki, starają sie wyjaśnić Wam, że można z psem spać, jeść, pić czy co tam Wam do głowy przyjdzie... ale wystarczy jedno słowo właściciela - a pies odchodzi od stołu/schodzi z kanapy/idzie na swoje miejsce itd.

Nie trzeba psa dominować i bić, żeby mieć wychowane zwierzę... zwierzę, które rozumie co sie od niego wymaga i wykonuje polecenie bez marudzenia, nie dlatego, że sie jest zdominowane, a dlatego że mu sie to po prostu opłaca.


Tutaj Grzegorz Firlit bardzo ciekawie rozprawia sie z teorią dominacji
http://www.dobrypies.eu/z...cji,doc,14.html

[Usunięto treść nie na temat] Mod.

brahmadaitya - 08-02-2010, 14:32

Cytat:
Nie trzeba psa dominować i bić, żeby mieć wychowane zwierzę... zwierzę, które rozumie co sie od niego wymaga i wykonuje polecenie bez marudzenia, nie dlatego, że sie jest zdominowane, a dlatego że mu sie to po prostu opłaca.

AMEN

papisia - 08-02-2010, 14:33

aganica napisał/a:
Wszystkie zasady można wypracować spokojem .


U nas zasada jest prosta - mogą wiele, ale kiedy spokojnie "proszę" by wyszły/odeszły/poszły się położyć to psy tak robią.
Nie zabraniam im wchodzić do kuchni, pokoju jednego, drugiego czy sypialni bo mi to nie przeszkadza... Ale kiedy wyciągam coś z piekarnika czy przechodzę z garem - to mają wyjść i wychodzą na komendę.

[Usunięto treść nie na temat] Mod.

goxia - 08-02-2010, 14:36

ja nie mowie ze nie spie ze swoim psem, tylko dziwne mi sie wydaje, ze krytykujecie dziewczyny, ze stosuja kary dla swoich psow i daja im do zrozumienia kto jest nad kim wyzej w hierarchi. Chca miec takie relacje ze swoim psem i maja do tego prawo. Psa mozna wychowywac metodami pozytywnymi z elementami metody dominacji. Mozna go smakami nagradzac za dobre zachowanie, ale jak zrobi cos zlego to nie udawac ze nic sie nie stało tylko po prostu psa za to ukarac
Bora - 08-02-2010, 14:40

goxia napisał/a:
Psa mozna wychowywac metodami pozytywnymi z elementami metody dominacji.

To sie kłoci ze sobą.

goxia - 08-02-2010, 14:41

[ Dodano: Pon 08 Lut, 2010 ]
Bora napisał/a:
goxia napisał/a:
Psa mozna wychowywac metodami pozytywnymi z elementami metody dominacji.

To sie kłoci ze sobą


mozna nagradzac za dobre zachowanie ale nie ignorowac jak pies robi cos źle, bez stosowania kar cielesnych.

[Usunięto treść nie na temat] Mod.

brahmadaitya - 08-02-2010, 14:52

goxia napisał/a:
mozna nagradzac za dobre zachowanie ale nie ignorowac jak pies robi cos źle, bez stosowania kar cielesnych.

ja czasem mam wrażenie że już sama nie wiesz o czym piszesz ale to moze moje odczucie...

goxia - 08-02-2010, 14:55

brahmadaitya napisał/a:
ja czasem mam wrażenie że już sama nie wiesz o czym piszesz ale to moze moje odczucie


a czego nie rozumiesz? ze nie kazdy stosuje wszystkie zasady danej teorii?

brahmadaitya - 08-02-2010, 15:00

znaczy zapytam inaczej. czy wiesz na czym polega teoria dominacji?jeśli wiesz to jak masz zamiar pogodzić ją systemem nagród? Bo tego to ja jakos pojąć nie mogę....
emila244 - 08-02-2010, 15:00

Wydaje mi się, że goxia, chodzi o to, że można psa karać słownie, bez żadnego kontaktu fizycznego. Całkiem bezstresowe wychowanie psa moim zdaniem nie jest dobre. Pies czasem musi usłyszeć "nie", są nagrody, ale są i kary. Oczywiście żadne bicie psa, popychanie, przyciskanie, klepanie, czy jak to zwać nie wchodzi w grę.
papisia - 08-02-2010, 15:04

brahmadaitya napisał/a:
czy wiesz na czym polega teoria dominacji


edit: http://www.coape.pl/art_dominacja.html

goxia - 08-02-2010, 15:19

teoria pozytywna+ teoria dominacji= teoria mieszana tzn pozytywny system nagród jak pies robi cos dobrze a jak robi cos źle to nie tak ja w teori pozytywnej czyli udajemy ze nic sie nie stalo, ignorujemy psa tylko pies zostaje ukarany tak wlasnie da sie te dwie metody pogodzic
brahmadaitya - 08-02-2010, 15:23

goxia napisał/a:
teoria pozytywna+ teoria dominacji= teoria mieszana tzn pozytywny system nagród jak pies robi cos dobrze a jak robi cos źle to nie tak ja w teori pozytywnej czyli udajemy ze nic sie nie stalo, ignorujemy psa tylko pies zostaje ukarany tak wlasnie da sie te dwie metody pogodzic

no i oto właśnie dowód że nie wiesz o czym mówisz...w teorii opartej na systemie nagród nie ignorujemy żadnego złego zachowania psa ale pokazujemy mu w jasny i zrozumiały dla niego sposób że zrobił źle. a używanie teorii dominacji jest jasnym sygnałem ze nie radzimy sobie z psem. rozmawiałam z panią która prowadzi szkołe dla psów (czasem tam jeżdżę żeby zobaczyć jak to co czytam w książkach sprawdza się w praktyce) i ostatnio poruszałam właśnie ten temat. Pani powiedziała ze na każdych zajęciach mozna zobaczyć psa który zrobił krok w tył z powodu swoich właścicieli. każdy klaps każdy podniesiony głos sprawia ze pies już nie wie o co tak na prawde nam chodzi i boi się wykonywać nowe polecenia, jest niepewny siebie i swoich włascicieli co sprawia że trudno do niego dotrzeć.

goxia - 08-02-2010, 15:27

w teorii opartej o system nagród nagradzamy psa za dobre zachowania a jak np zjada pilota to sie wymieniamy za smaka a nie karcimy go za to ze zjada pilota. mozna i tak a mozna i inaczej. ja bym zabrała pilota, powiedziała ze nie wolno i nie dała smaka na wymiane. na tym forum trzeba wszystko bardzo prosto pisac
Bora - 08-02-2010, 16:00

brahmadaitya napisał/a:
ale to moze moje odczucie...

Nie tylko Twoje.

emila244 napisał/a:
Całkiem bezstresowe wychowanie psa moim zdaniem nie jest dobre.

Coś takiego jak bezstresowe wychowanie po prostu nie istnieje. Sama nauka jest stresem. Czy to u ludzi czy u zwierząt.

goxia napisał/a:
teoria pozytywna+ teoria dominacji= teoria mieszana

A to coś nowego... Ale nijak sie tego pogodzić nie da. Bo albo stosujesz teorię dominacji od A do Z albo nie. W przeciwnym razie robisz psu misz masz.
goxia napisał/a:
ja bym zabrała pilota, powiedziała ze nie wolno i nie dała smaka na wymiane. na tym forum trzeba wszystko bardzo prosto pisac

To za 3 razem goniłabyś psa po całym domu, a za 10 złapałby pilota, schował sie za kanapą i tyle byś z niego miała

Tsunami - 08-02-2010, 16:42

Bora napisał/a:
To za 3 razem goniłabyś psa po całym domu, a za 10 złapałby pilota, schował sie za kanapą i tyle byś z niego miała


I byłabyś taka wściekła, że pies mógłby tego nie przeżyć :-P

AniaCz. - 08-02-2010, 16:54

goxia napisał/a:
teoria pozytywna+ teoria dominacji= teoria mieszana tzn pozytywny system nagród jak pies robi cos dobrze a jak robi cos źle to nie tak ja w teori pozytywnej czyli udajemy ze nic sie nie stalo, ignorujemy psa tylko pies zostaje ukarany tak wlasnie da sie te dwie metody pogodzic

Przepraszam, ale wiekszej bzdury to ja nie slyszalam. :-o
Zastanawiam sie ile razy rozmawialas z behawiorysta z prawdziwego zdarzenia i ile razy uczestniczylas w PROFESJONALNYM szkoleniu psa? Mysle, ze ani razu bo gdybys chociaz sprobowala zrozumiec psia psychike i nauczyc sie jak "czytac" mowe ciala psa to bys juz wiecej takich opinii nie napisala.

[ Dodano: Pon 08 Lut, 2010 ]
Szkoda, ze ludzie ida po najnizszej linii oporu i mimo gigantycznych ilosci materialow w internecie nie staraja sie zaglebic w temat prawidlowego szkolenia. Uzywanie metod z przed 20 lat to troche wstyd.

Ryniu - 08-02-2010, 17:51

Jak wzrasta ciśnienie i poziom kortyzolu proponuję wyjść na długi spacer z psem, pobiegać porzucać aportami i od razu będzie lepiej. Nie wspomnę o tym, że pies skorzysta najwięcej.
Rozumiem, że opinie mogą być skrajnie różne, ale można je przekazywać bez uszczypliwości.
Zapraszam również do działu labków w potrzebie, tam można też się wykazać - pisząc np ogłoszenia dla psów - mniej stresu a jaką radość możemy sprawić jakiejś bidzie gdy znajdzie się dla niej dom. Szkoda, że nie ma tam takiego zainteresowania. Proszę o to link http://forum.labradory.org/viewforum.php?f=23

goxia - 08-02-2010, 20:23

ja nie musze za swoim psem biegac zeby mu coś odebrac bo zna komende "oddaj" i bynajmniej nie musialam sie na niego wkurzac ani go bic zeby sie tego nauczył. Zloscił by mnie pies, ktorego bym musiała ciagle przekupywac zeby łaskawie chciał wykonac jakies moje polecenie. Za komendy ktore on wykonuje dla wlasnej przyjemności typu aport, szukaj, siad, podaj łape dostaje przysmaki, ale już jak coś zabierze mojego to mu kazuje oddac a nie biegne po smaka do kuchni zeby go przekupic. Nie rozumiem co jest takiego drastycznego w tej metodzie.

Nie uważam behawiorystów za jakieś nieomylne guru. Nie tak dawno też tacy wielce nieomylni polecali małe dziecko ignorowac jak placze. Dobrze ze ich wtedy wszyscy tak bezmyslnie nie sluchali tylko przez fakt, ze sa niby specjalistami w danej dziedzinie.

bietka1 - 08-02-2010, 20:48

goxia napisał/a:
Za komendy ktore on wykonuje dla wlasnej przyjemności typu aport, szukaj, siad, podaj łape dostaje przysmaki, ale już jak coś zabierze mojego to mu kazuje oddac a nie biegne po smaka do kuchni zeby go przekupic. Nie rozumiem co jest takiego drastycznego w tej metodzie.
Całkiem nie rozumiem :( . Czyli za coś łatwego - nagroda, a za coś trudnego i niemiłego - brak nagrody ? A skąd wiesz, które komendy sa przyjemne, a które nie? Dla mojej Sary np. przynoszenie i oddawanie przedmiotów to frajda nie z tej ziemi, turlanie się po podłodze to najgorsze co może ją spotkać :lookdown: .Podziwiam twoja psinę, skoro przy takim podejściu do szkolenia macie sukcesy :)
goxia - 08-02-2010, 22:22

a co jest trudnego dla psa w komendzie "oddaj"? a ze dla niego zabieranie mu np pilota nie kojarzy sie z nagroda, smakiem czy przekupstwem to bardzo dobrze bo sie szybko nauczył, ze jak przyniesie piłkę to sie bedziemy nią bawic a jak wezmie pilota to nic z tego nie bedzie miał. pies przy takiej metodzie szybko uczy sie rozróżniac własne zabawki od rzeczy których mu nie wolno brac w zęby i wcale nie jest przy tym zastraszany. Po prostu dla mnie relacje przyjacielskie miedzy psem a wlascicielem nie oznaczaja, ze psu wszystko wolno, albo ze on mnie slucha tylko dlatego ze mu sie to opłaca.
Tsunami - 08-02-2010, 22:32

goxia napisał/a:
Po prostu dla mnie relacje przyjacielskie miedzy psem a wlascicielem nie oznaczaja, ze psu wszystko wolno, albo ze on mnie slucha tylko dlatego ze mu sie to opłaca.

Ja nie sądzę, by ktokolwiek tutaj z wypowiadających się w tym temacie pozwalał psu na wszystko. Myślę, że masz problem w zrozumieniu co poniektórzy starają się tutaj powiedzieć. Bo dobrze wychowany pies może spać w łóżku i może jeść ze stołu.

AniaCz. - 08-02-2010, 22:40

Tsunami, amen :)
goxia - 08-02-2010, 22:41

ale ja nie twierdze ze pies nie moze spac w łóżku i nie twierdze ze jak sie komus tak podoba to nie moze sobie biegac z ta karma za psem i go za wszystko przekupywac. tylko od poczatku pisze, ze nie podoba mi sie ze skoro taka metoda jest akurat w modzie to trzeba od razu krytykowac wszelkie inne zwlaszcza jesli one też są skuteczne. Nie tylko ja stosuje system nagród i kar a nie samych nagród i nie rozumię czemu sie wasz krąg wzajemnej adoracji tak się tego czepia, zwlaszcza, ze przynosi on pewnie i lepsze rezultaty

[Usunięto treść nie na temat] Mod.

bietka1 - 08-02-2010, 23:28

goxia napisał/a:
jak sie komus tak podoba to nie moze sobie biegac z ta karma za psem i go za wszystko przekupywac
jeżeli tak rozumiesz szkolenie pozytywne, to najwyraźniej niewiele o nim wiesz :-o
goxia napisał/a:
trzeba od razu krytykowac wszelkie inne zwlaszcza jesli one też są skuteczne.
żeby uzyskać uwagę ucznia na lekcji mogę spróbować go zaciekawić, mogę także sterroryzować groźbą kary cielesnej lub złej oceny. Cel osiągnę, ale który sposób lepszy i nowocześniejszy? Czy nauczyciele sprzed kilkudziesięciu lat byli sadytami, skoro lali po łapach? Nie, oni stosowali ówczesne metody nauczania. Teraz one się zmieniły, tak samo jak i metody szkolenia psów, bo nauka poszła do przodu i wiemy więcej o mechanizmie uczenia się niż kilkanaście lat temu. Dlaczego z tego nie korzystać, tylko upierać się przy dawnych metodach, bo się sprawdzają. Gdybym ja twierdziła, ze kara musi być, to jeszcze byłoby to zrozumiałe, bo wiekowa jestem i w innych czasach dorastałam, ale osoby tak młode???? Przecież to pokolenie, na którym sprawdzano "bezstresowe wychowanie" - skąd zatem ta chęć do kar i domiowania :haha: ?
brahmadaitya - 09-02-2010, 08:05

goxia napisał/a:
ale ja nie twierdze ze pies nie moze spac w łóżku i nie twierdze ze jak sie komus tak podoba to nie moze sobie biegac z ta karma za psem i go za wszystko przekupywac. tylko od poczatku pisze, ze nie podoba mi sie ze skoro taka metoda jest akurat w modzie to trzeba od razu krytykowac wszelkie inne zwlaszcza jesli one też są skuteczne. Nie tylko ja stosuje system nagród i kar a nie samych nagród i nie rozumię czemu sie wasz krąg wzajemnej adoracji tak się tego czepia, zwlaszcza, ze przynosi on pewnie i lepsze rezultaty

Wiesz z tymi rezultatami jest róznie. Ja powiem na przykładzie Lesera. Moja mama ostatnio nie wytrzymała i chciała mu przylać ścierką :D skończyło się na głupawce szczekaniu i bieganiu za psem po całym domu :D no i sama przyznała ze jednak ta metoda ma odwrotny skutek :) ja jednak myśle ze on po prostu uznał to za zabawe bo nigdy przecież lania nie dostał więc nie bardzo wiedział o co chodzi :) no to był jeden wyskok mojej mamy ale pokazał nam jasno i wyraźnie że to jest najgorszy sposób wychowania psa :) ja stosuje system nagród i mój pies bardzo szybko się uczy. w systemie kar jest zupełnie inaczej. pies czuje się niepewnie, nie wie czego ma się spodziewać po swoim właścicielu i co tak na prawde mu wolno a czego nie. w rezultacie pies boi się uczyć i bawic. czemu mamy skazywać psa na coś tak okropnego? jeśli stosujesz system dominacji i do tego dokładasz system nagród to robisz psu wode z mózgu. Jeszcze bardziej utrudniasz mu zrozumienie tego o co ci tak na prawde chodzi.

aganica - 09-02-2010, 09:06

Myślę że kij ma dwa końce .Albo ja nie potrafię wychowywać mojej Fionki .. Stotując szkolenie metodą nagród ... wychowałam psa " złodzieja" .. teraz dla smaczków i pochwały, potrafi ukraść skarpetkę lub kartkę papieru i z dumą mi ją przynieść, położyć na kolanach albo wepchnąć do ręki, jak udaję że nie widzę, oczekując na nagrodę .
Co w takiej sytuacji mam zrobić? poradźcie bo sama nie potrafię znaleźć wyjścia z sytuacji .Przecież nie mogę jej nagradzać za wszystko co przyniesie bo ona potrafi kombinować i wymyślać nowe przedmioty .Wczoraj wyciągnęła spod kota, jego posłanie i mi przyniosła... z tym już przegięła troszeczkę. :confused:

Ewelina - 09-02-2010, 10:04

Agniesiu moja robi podobnie tylko przynosi mi pod stopy zabawki i ma jeszcze pełno tych piszczących co uszy od nich wysiadają i będzie tak długo ją gryzła dopóki nie wstanę nie powiem ''dobry piesek chcesz ciasteczko'' męczarnia :-P
brahmadaitya - 09-02-2010, 10:14

ale jednak to wszystko jest dowodem na to ze nasze psiaki są niesamowicie mądre. :) Leser też paraduje przede mną z zabawkami ale ja zamiast dawać smaka przyłączam się do zabawy i to chyba lepiej działa niż ciastko :)
goxia - 09-02-2010, 11:01

aganica napisał/a:
Myślę że kij ma dwa końce .Albo ja nie potrafię wychowywać mojej Fionki .. Stotując szkolenie metodą nagród ... wychowałam psa " złodzieja" .. teraz dla smaczków i pochwały, potrafi ukraść skarpetkę lub kartkę papieru i z dumą mi ją przynieść, położyć na kolanach albo wepchnąć do ręki, jak udaję że nie widzę, oczekując na nagrodę .


dokładnie dlatego ja nie stosuje wylacznie nagród. nie bede nikomu narzucac swoich metod i nie dam sobie tez wmowic ze robie krzywde psu, bo go nie przekupuje za wszystko. bardzo czesto nagradzam smakami dobre zachowanie ale jak cos robi źle to mu po prostu karzę oddac, zostawic albo mówię "fe" i wtedy pies rozumie, ze zrobił źle. Potrafi rozrózniac wlasne zabawki od moich rzeczy, oddaje bez problemu aport na hasło "daj". Schemat tej metody jest wlasnie dla psa bardzo prosty otóż. Metoda samych nagród dziala dla mnie tak: zrobię coś dobrze dosstaje smaka, zrobie cos źle to albo sie mnie ignoruje także nic strasznego, bo czasem mam ochote sobie w spokoju skonsumowac pilota albo jeszcze lepiej niewazne co wezme w zeby da sie to wymienic na jedzonko.Dlatego własnie metoda wylacznie nagrod nie dziala tak dobrze jak metoda mieszana na mądre psy.

bietka co do dzieci to wiem, ze sie nie osiaga dobrych rezultatow poprzez zastraszenie ich.

Był kiedyś taki program o zle pojmowanym bezstresowym wychowywaniu dzieci. Rodzice sobie tak wychowali swoje dzieci, ze te bez zapłaty nawet tylka nie chcialy ruszyc sprzed komputera. Jeden chłopczyk to sobie nawet cennik stworzył: 2zł za wyniesienie śmieci czy za złożenie łózka

brahmadaitya - 09-02-2010, 11:27

goxia napisał/a:
Metoda samych nagród dziala dla mnie tak: zrobię coś dobrze dosstaje smaka, zrobie cos źle to albo sie mnie ignoruje także nic strasznego, bo czasem mam ochote sobie w spokoju skonsumowac pilota albo jeszcze lepiej niewazne co wezme w zeby da sie to wymienic na jedzonko.Dlatego własnie metoda wylacznie nagrod nie dziala tak dobrze jak metoda mieszana na mądre psy.

Błąd! ja mówie Leserowi "FE" i jak zostawia to daje smaka i jakos nie mam problemów z tym że coś mi zje czy będzie chciał wymienić na smakołyk. Paraduje z piłeczka w pysku ale to jest jego sposób zachęcania do zabawy. Błędy wychowawcze zdazają się zawsze ale metoda kar nie jest metodą wychowawczą. a to czy dasz sobie to wytłumaczyć czy nie to już Twoja sprawa.

goxia - 09-02-2010, 11:34

brahmadaitya napisał/a:
metoda kar nie jest metodą wychowawczą
metoda samych kar na pewno nie ale metoda nagród i kar juz tak. Zreszta co to za kara- kazac psu po prostu cos zostawic lub oddac bez nagdadzania go za to
brahmadaitya - 09-02-2010, 11:44

goxia napisał/a:
metoda samych kar na pewno nie ale metoda nagród i kar juz tak. Zreszta co to za kara- kazac psu po prostu cos zostawic lub oddac bez nagdadzania go za to

a dlaczego nie nagrodzić psa za to że wykonał nasze polecenie?

Bora - 09-02-2010, 11:50

brahmadaitya napisał/a:
a dlaczego nie nagrodzić psa za to że wykonał nasze polecenie?

Niektórzy nagradzanie traktują jak przekupstwo. Mój ojciec (tradycyjny pod względem metod wychowawczych) mojej suki nie pochwali za prawidłowe wykonanie polecenia, ponieważ uważa, że tak powinno być. O nagrodzie w formie smakołyka nie ma też mowy. Mój ojciec uważa że nie bedzie psa przekupywał, żeby pies był posłuszny...
Nie chce też czytać książek na temat nowych metod szkoleniowych... po prostu są ludzie, którzy nie chcą spróbować czegoś nowego, w myśl zasady nowsze wrogiem starego.

brahmadaitya - 09-02-2010, 11:59

Niestety Bora, masz racje. Łatwiej przychodzi ludziom karcenie psa niż nagradzanie. Nie potrafią zrozumieć że jeśli nawet pies zacznie bawić się pilotem a my powiemy "Fe" a psiak zostawi zdobycz to tak na prawde wykonał nasze polecenie i wypadałoby mu okazać ze zrobił dobrze stosując nagrode....szkoda tylko ze tak mało ludzi to rozumie... :confused:
goxia - 09-02-2010, 12:02

a dlaczego nie nagrodzić psa za to że wykonał nasze polecenie?[/quote]

jakbym mu kazała tego pilota przyniesc i potem go oddac toby dostał smaka za wykonane polecenie, a ze wział cos czego mu nie wolno brac to go za to nie bede nagradzac, tylko ma to po prostu oddac i wie potem, ze nagrody sie nie dostaje za oddawanie rzeczy, ktorych nawet w pierwszej kolejnosci nie wolno brac do pyska i NIE BIERZE.

brahmadaitya - 09-02-2010, 12:07

brahmadaitya napisał/a:
a dlaczego nie nagrodzić psa za to że wykonał nasze polecenie?


goxia napisał/a:
jakbym mu kazała tego pilota przyniesc i potem go oddac toby dostał smaka za wykonane polecenie, a ze wział cos czego mu nie wolno brac to go za to nie bede nagradzac, tylko ma to po prostu oddac i wie potem, ze nagrody sie nie dostaje za oddawanie rzeczy, ktorych nawet w pierwszej kolejnosci nie wolno brac do pyska i NIE BIERZE.


mylisz sie! pies wziął pilota ale on nie wie tak na prawde co to jest wiec traktuje to jak "zabawke". Pokazujesz mu ze to nie jest do zabawy mówiąc "fe"-pies oddaje pilota. wykonał twoje polecenie! dostaje smaka! tak to powinno wyglądać.

siedlar - 09-02-2010, 12:11

;D
goxia - 09-02-2010, 12:11

brahmadaitya napisał/a:
mylisz sie! pies wziął pilota ale on nie wie tak na prawde co to jest wiec traktuje to jak "zabawke". Pokazujesz mu ze to nie jest do zabawy mówiąc "fe"-pies oddaje pilota. wykonał twoje polecenie! dostaje smaka! tak to powinno wyglądać.


nie pies wie, ze to nie jest jego zabawka. Ma 2 swoje zabawki i wie, ze jak mu powiesz przynieś misia to biegnie i przynosi tego swojego wymemłanego futrzaka. Rozróznia co jest jego zabawka wlasnie na zasadzie ze nie zabraniam mu robic z nia co chce. Wlasnie moze taki pies nagradzany za oddanie wszystkiego co znajdzie nie wie co jest jego a co nie. Dostaje smaka za przyniesienie zarowno pilota jak i swojej rzeczy wiec trudniej mu załapac, ze jego wlasciciel sobie wogóle nie zyczył zeby on tego pilota brał w zeby a nie tylko go na komende oddał

siedlar - 09-02-2010, 12:13

brahmadaitya napisał/a:
pies wziął pilota ale on nie wie tak na prawde co to jest wiec traktuje to jak "zabawke". Pokazujesz mu ze to nie jest do zabawy mówiąc "fe"-pies oddaje pilota. wykonał twoje polecenie! dostaje smaka! tak to powinno wyglądać.

Wagon karmy, taczka przysmaków i pies wychowany :D :D :D :D :D

Bora - 09-02-2010, 12:16

goxia, a jak uczyłaś zostawiania? Skąd pies wie, że ma zostawić tzn wypluć/odejść/oddać rzecz?

Jest w tym coś ciekawego... Staram sie na każdym kroku wykorzystać okazję do nauki nowych zachowań. Czyli widząc że suka buchnęła but, kazałabym jej go przynieść, oddać do ręki i nagrodzić, tym samym ucząc ją przynoszenia kolejnej, nowej rzeczy, jaką jest but,a dodatkowo ucząc ją rozróżniać przedmiot po nazwie.

A np. goxia woli po prostu powiedzieć psu żeby daną rzecz zostawił nie korzystając z okazji i nie ucząc psa np. nazwy tego przedmiotu, którego akurat ma w pysku.

Trenerzy, z którymi pracowałam mówili mi, że ludzie mają ogromne problemy z nagradzaniem psów, z chwaleniem ich za coś, co zrobiły poprawnie. Wstydzą sie piszczeć głośno do psa "jeee brawooo zawróciłeś z pogoni za kotem". To samo jest z nagradzaniem smakami. To wstyd jest przyznać sie przed sąsiadem, że stary, duży chłop (Mój ojciec) nagrodzi Borę za "do mnie". Szkoda, bo takie żarłoki jak laby bardzo ładnie pracują na nagrodach.

goxia - 09-02-2010, 12:20

tak jak cos zabierze czego nie powinien to mu mówie "oddaj" i bez smaka.Jak mu rzucałam aport i go przynosił to mu mowiłam "daj" i smaka. Nie ucze go nazw przedmiotów które nie są jego. Wie co to jest "misiu" i "piłka" i wie ze to sa jego klamoty. Jak na spacerze go wołam i przyjdzie to tez go nagradzam, bo dlaczego bym miała tego nie robic, ale go nigdy nie nagradzam jak cos przy okazji zrobi złego tzn głownie jak cos zabierze i teraz juz nie ma z tym problemu
Bora - 09-02-2010, 12:25

Cytat:
goxia, a jak uczyłaś zostawiania? Skąd pies wie, że ma zostawić tzn wypluć/odejść/oddać rzecz?

?

aganica - 09-02-2010, 12:34

Zaraz mnie zlinczujecie ..
brahmadaitya napisał/a:
"fe"-pies oddaje pilota

Fe- pies spiernicza za fotel , razem z pilotem .. :confused:
Bo nie mam nic na wymianę, tylko mówię "fe" .

goxia - 09-02-2010, 12:35

chodzi ci o to jak go nauczyłam komendy "oddaj' bez smaka? Jak zabrał komorke to podeszłam do niego i mu mowie oddaj. Trzyma nadal w pysku i nie oddaje, to ja mu to oddaj powtarzam i go pilnuje zeby mi nie zwiał z ta komorka. Wkoncu pies rozluznia uscisk zebow bo chce sie przeciez wkoncu zajac gryzieniem swojej zdobyczy. To mu wtedy zabieram jak ja wypuscil z zebow i tyle. Bez krzyku ale stanowczym tonem i pies rozumie. Wskazałam potem na telefon i mowie nie wolno. Brałam potem tego jego misiaka i kładłam go jakieś 30 cm obok komorki. Jak brał do pyska misia to mu dawałam smaka a jak chciał łapnąc komorke to ja zabierałam i mowiłam nie wolno i ja znowu odkładalam i u mnie to działa elegancko
anuszka - 09-02-2010, 13:00

aganica napisał/a:

Fe- pies spiernicza za fotel , razem z pilotem .. :confused:
Bo nie mam nic na wymianę, tylko mówię "fe" .


U nas bylo podobnie...:(
Nagradzanie mojego psa smakolykami za wszystko co zrobi dobrze doprowadzilo do tego ze przestał robic cokolwiek bezinteresownie.

goxia napisał/a:
Brałam potem tego jego misiaka i kładłam go jakieś 30 cm obok komorki. Jak brał do pyska misia to mu dawałam smaka a jak chciał łapnąc komorke to ja zabierałam i mowiłam nie wolno i ja znowu odkładalam


u nas tez to podziałało

goxia - 09-02-2010, 13:12

anuszka napisał/a:
u nas tez to podziałało
:)

jak na wasze psy działa metoda samych nagród i wam tez taka forma szkolenia odpowiada to bardzo dobrze. nie jest to jednak jedyna skuteczna metoda a to ze akurat teraz jest na topie nie znaczy, ze to najlepszy sposob szkolenia psa. Dla inteligentnego psa metoda samych nagród to swietny sposob na wymuszanie na wlascicielu przysmakow takze przestaje to byc partnerski stosunek wlasciciel - pies.

Przyznaje, ze nie potrafie zrobic ankiety na forum, bo interesuje mnie jak procentowo wyglada ilosc osob które stosują a) metoda oparta wylacznie na nagrodach b) wylacznie kary c) nagrody i kary - bez kar cielesnych d) nagrody i kary cielesne.

Zastanawia mnie też dlaczego osoby stosujące wyłacznie system nagród sa tak slepo zapatrzone w swoj system mimo, ze jak widac na forum nie u wszystkich ten system sie sprawdza. Chyba kazdy moze sobie swobodnie wybrac pomiedzy systemem samych nagród a systemem mieszanym skoro ani w jednym ani w drugim systemie psu sie krzywda nie dzieje

emila244 - 09-02-2010, 13:20

Wszystko zależy od tego jak się nagradza. Smaki pies ma dostawać losowo, nieregularnie. To ma być loteria, a nie pewnik, że za każdym razem dostanie nagrodę. Poza tym co innego jest, gdy pies wykona polecenie widząc smaka w ręku Pana (przekupstwo), a co innego, gdy nie wie, czy coś dostanie, czy nie.
Madzialenka - 09-02-2010, 13:30

Cytat:
Wszystko zależy od tego jak się nagradza. Smaki pies ma dostawać losowo, nieregularnie. To ma być loteria, a nie pewnik, że za każdym razem dostanie nagrodę. Poza tym co innego jest, gdy pies wykona polecenie widząc smaka w ręku Pana (przekupstwo), a co innego, gdy nie wie, czy coś dostanie, czy nie.


Dokladnie,masz 100% racji. :)

shieeea - 09-02-2010, 14:34

U nas został popełniony ogromny błąd i Chili wykonuje prawie wszystkie komendy za smaczka. :-o Na szczęście aport zostawia na komendę "zostaw" ;]
emila244 - 09-02-2010, 14:38

shieeea napisał/a:
U nas został popełniony ogromny błąd i Chili wykonuje prawie wszystkie komendy za smaczka.
myślę, że da się jeszcze to zmienić.
siedlar - 09-02-2010, 16:36

Cytat:
Nagradzanie mojego psa smakolykami za wszystko co zrobi dobrze doprowadzilo do tego ze przestał robic cokolwiek bezinteresownie.

Pisałem to już wcześniej, święta racja!!! cwaniak bedzie wiedział, że za wszystko musi dostać nagrodę

bietka1 - 09-02-2010, 18:10

aganica, miałam podobnie, ale jakoś przeszło. W naszym przypadku było to coś w rodzaju - "zajmij się mną, bo rozpiera mnie energia". Zawsze pomagał spacer czy sesja szkoleniowa. Teraz Sara tez targa różne rzeczy w paszczy, ale niespecjalnie z tym walczę, bo: 1. zawsze oddaje i nie domaga się nagrody, 2. kilka razy zdarzyło się, że podniosła z podłogi drobny przedmiot, o którym nawet nie miałam pojęcia, że mi wypadł i w przeciwnym razie bym go zgubiła :) . Tak więc utrapiony nawyk ma też i swoje dobre strony.
A co do nagród i "taczek żarcia". Kilka postów wyżej jasno wyjaśniona została różnica pomiędzy nagradzaniem i przekupstwem, więc dlaczego wciąż parę osób myli te dwa pojęcia? Fakt, przekupując psa uczymy go cwaniactwa, ale sami tak go nauczyliśmy... No i nie zapominajmy, że nagroda to nie jedynie jedzenie. Może to być chwila zabawy w przeciąganie, rzucona piłeczka, pozwolenie na swobodne obwąchanie kępki trawy czy zabawę z pse. Może to być również słowo pochwały (ale wcześniej trzeba tego psa nauczyć). W różnych sytuacjach co innego może być bardziej atrakcyjne. W naszym przypadku najfajniejszą nagroda za wykonanie polecenia "do mnie" jest chwila szarpania zabawki.
siedlar napisał/a:
za wszystko musi dostać nagrodę
a ty pracujesz za darmo? bo ja nie :haha: . Dla psa wykonanie poleceń to praca, czasami bardzo wyczerpująca. Każdy, kto chodził na szkolenie wie, że po powrocie pies idzie spać, nie ma go przez kilka godzin. Podobnie po tropieniu czy innych zajęciach. Sara po 45 minutach spędzonych na lekcji z dziećmi ma dość do wieczora. A przecież nie robi nic szczególnego - daje się oglądać i dotykać, pokazuje kilka sztuczek, roznosi dzieciakom zadania do wykonania czy nagrody.... I uważasz, że jeśli w trakcie zajęć dostanie ode mnie dwa czy trzy razy smakołyk to to są taczki żarcia? Owszem, podczas samej nauki komend nagradzam ją dość często, ale potem często wystarcza słowo "super" i Sara cieszy się jakby dostała schabowego :-P .
psiara2101 - 09-02-2010, 19:11

aganica napisał/a:
Myślę że kij ma dwa końce .Albo ja nie potrafię wychowywać mojej Fionki .. Stotując szkolenie metodą nagród ... wychowałam psa " złodzieja" .. teraz dla smaczków i pochwały, potrafi ukraść skarpetkę lub kartkę papieru i z dumą mi ją przynieść, położyć na kolanach albo wepchnąć do ręki, jak udaję że nie widzę, oczekując na nagrodę .
Co w takiej sytuacji mam zrobić? poradźcie bo sama nie potrafię znaleźć wyjścia z sytuacji .Przecież nie mogę jej nagradzać za wszystko co przyniesie bo ona potrafi kombinować i wymyślać nowe przedmioty .Wczoraj wyciągnęła spod kota, jego posłanie i mi przyniosła... z tym już przegięła troszeczkę. :confused:


a wprowadź komendę, po niej będzie dostawała zmienną nagrodę (raz pochwała, raz zabawa innym razem smakol) a jak przyniesie bez komendy to ignoruj, po prostu odnieś przyniesioną rzecz na miejsce. Przestanie Cię "zarzucać" rzeczami w celu nagrody, a Ty będziesz miała pewność, że jak będziesz chciała to Ci to przyniesie, bez względu na to czy będzie to piłka czy pilot :haha:

[ Dodano: Wto 09 Lut, 2010 ]
Aaa, w pojęciu psów różne rzeczy są nagrodą, czasem nagrodą jest sama uwaga właściciela, także smakołyki to nie jedyna forma nagradzania :)

Tsunami - 09-02-2010, 21:23

goxia napisał/a:
Ma 2 swoje zabawki i wie, ze jak mu powiesz przynieś misia to biegnie i przynosi tego swojego wymemłanego futrzaka.

Po byku ma tych zabawek - na pewno mu się one nie nudzą :-o
goxia napisał/a:
tak jak cos zabierze czego nie powinien to mu mówie "oddaj" i bez smaka. Jak mu rzucałam aport i go przynosił to mu mowiłam "daj" i smaka.

Aport uczony na smaczkach - najmniejsza linia oporu ;]

U mnie w domu wszyscy chwalą psy za większość rzeczy, które zrobią. Bądź co bądź nie muszę chwalić je już za to, że np. na komendę "zostaw" czekają aż nasypię wszystkim miski albo na komendę "na dół" schodzą do mnie do mieszkania. Wydaje mi się, że jest to też uwarunkowane tym, że tak się porozumiewamy - bo one np. stoją w korytarzu i nie wiedzą gdzie mają iść - także po zdaniu na dół, same na dół biegną, a po zdaniu na górę - biegną na górę.

Chyba nie można popadać w skrajność, bo gdy moje psy szaleją tak, że stół skacze, to głośno mówię "spokój" i nie muszę chwalić ich za to, że się uspokoiły. Chwalę je zawsze na spacerach, gdy przychodzą na zawołanie, zawsze gdy aportują, zawsze gdy zignorują psa lub człowieka. Jednak zwariowałabym, gdybym za każdym razem, gdy wykonają jakieś stałe polecenia mówiła "super" - szczególnie, że Joy ma niekontrolowane reakcje na takie słowa :-P

Jednak w przypadku przytaczanego pilota - na pewno nagrodziłabym po jego oddaniu. Gdyż nagroda za oddanie jakiejkolwiek rzeczy jest niezwykle ważna. Dzięki temu właśnie Hana oddaje mi do ręki obierki z ziemniaków, czy zgniłe jabłka znalezione w krzakach. Nauczyłam się tego na Tsuśce. Ona zjadała wszystkie znalezione śmieci na spacerach i nie było na nią rady. Można sobie spekulować o pilocie w domu, ale problem i to ogromny zaczyna się gdy pies porwie spleśniały chleb na dworze, czy worek z kośćmi. Co wtedy zrobisz??? Będziesz go gonić? Nie, bo połknie szybciej niż okiem zdążysz mrugnąć. A na pewno nie będzie wiedział, że skoro to nie jest jego zabawka, to nie może mieć tego w pysku, bo to przecież tak pięknie pachnie, a on ma ochotę to zjeść. Tsuśka połknęła kiedyś worek z takimi kośćmi, zjadła pół bochenka białego od pleśni chleba i wiele innych świństw. Joy nie tyka się w ogóle świństw, ale Hana owszem wykopie jakiegoś śmiecia, jednak zawsze na komendę przynieś z radością biegnie do mnie z tym świństwem. I jestem pewna, że jest to zasługą tego, że nawet za obierki z ziemniaków ją nagradzałam. Także przynajmniej o nią jestem na spacerach spokojna.

aganica - 09-02-2010, 22:04

Wiecie.. z psami jak z dziećmi, każdy jest inny .Przecież Fionkę wychowuję tak jak Hermionkę .. a są tak inne.
Hermiona jest ...hmm.. madrym ? - psem .W mig łapała wszystkie polecenia,jako młodziutki pies, uczyła się szybko i przychodziło jej to z łatwością.
Teraz ufam jej i mogę na niej polegać.
Fiona to inna bajka, by osiągnąć oczekiwany efekt muszę kombinować bo np. gdy chcę oddała jakieś paskudne znalezisko, muszę piskliwym głosem wołać " dobry pies, suuper, brawo " wtedy się zatrzymuje i czeka aż podejdę, oddaje bez sprzeciwu /wszystko wypluwa na moją rękę/ czekając na głaskanie .Na przynieś, oddaj, reaguje ucieczką .Nie mam pojęcia, czy jako szczeniak była karana a słowo oddaj czy przynieś kojarzy jej się z karą i dlatego ucieka?

psiara2101 - 09-02-2010, 22:13

aganica, a może spróbować zacząc aport całkiem od nowa np. klikerem? na zupełnie inną komendę? a w zasadzie na dwie, np. weź i do mnie? albo coś w tym stylu? żeby mieć też komendę tylko na oddanie czegoś?

a jakbyś wołając dobry pies.... pobiegła w przeciwną stronę, żeby to ona do Ciebie przyszła, a nie Ty do niej.

Bora - 09-02-2010, 22:22

aganica napisał/a:
.Nie mam pojęcia, czy jako szczeniak była karana a słowo oddaj czy przynieś kojarzy jej się z karą i dlatego ucieka?

Mi sie wydaje że po prostu komenda jest spalona i wcale nie oznacza "przynieś to co masz w pysku" tylko "wiej, bo ci zaraz zdobycz zabiorą".
Też dobrym pomysłem jest nauczyć od początku z inną komendą...I wcale nie trzeba klikerem jak ktoś tego nie lubi.

aganica - 09-02-2010, 22:27

psiara2101 napisał/a:
pobiegła w przeciwną stronę
ależ .. to działa idealnie .. pędzi za mną i skacze na mnie , siada przede mną a potem znowu skacze , łapie za rękawiczki, kurtkę ... matko ja zwariuje .Ignoruję ją wtedy ale ona się złości i szarpie za smycz lub za to co jest w stanie złapać .. dopiero jak zapiszczę " dobry pies " Fionka się wycisza .
Tak się zachowuje gdy może się bawić.W sytuacjach spinających jest całkiem innym psem ..np. powrót do domu, gdy pozwalam jej coś nieść / obojętnie co , ucho z zoologika, gazetę z kiosku, suchą, długa bułkę/, idzie wyprostowana, metr przede mną utrzymując tą odległość idzie bez smyczy i nie w głowie jej szaleństwo.Jedynie ogląda się za mną .Fakt że idzie obok Hermiony i obie maszerują prosto do domu.Sprawia wrażenie jak by miała zadanie do wykonania i nic nie jest w stanie jej rozproszyć.
Dziwna ta moja Fionka.

psiara2101 - 09-02-2010, 22:31

a ja wcale nie mówię, że koniecznie musi być klikerem, nie musi :)
a to jak siedzi albo się wycisza, nawet po Twoim dobry pies - nagródź, jak będziesz nagradzać za spokój będzie się bardziej kontrolować :)

aganica - 09-02-2010, 22:38

A co mam zrobić w takiej sytuacji ?
Właśnie w tej chwili .. pcha się ja noje kolana przednimi łapami , ja mówię zejdź, ona macha ogonem i próbuje mnie lizać, ja zejdź , ona swoje .... ignoruje to zachowanie , po dłuższym czasie / mam siniaki na udach / pies schodzi i siada przede mną , zaczyna zawodzić , piszczeć, w końcu szczekać .Ja nie reaguję a ona ponawia próbę wejścia na kolana i tak w koło Macieju . :(

Tsunami - 09-02-2010, 22:42

aganica napisał/a:
Właśnie w tej chwili .. pcha się ja noje kolana przednimi łapami , ja mówię zejdź, ona macha ogonem i próbuje mnie lizać, ja zejdź , ona swoje .... ignoruje to zachowanie , po dłuższym czasie / mam siniaki na udach / pies schodzi i siada przede mną , zaczyna zawodzić , piszczeć, w końcu szczekać .Ja nie reaguję a ona ponawia próbę wejścia na kolana i tak w koło Macieju .


Moja Joy ma podobnie :D Jak tylko usłyszy miły ton głosu, to z drugiego końca mieszkania wpada z szaleństwem w oczach, ogon chce jej z tyłka wyskoczyć a ona wpycha się na kolana, chociaż waży 35 kg :-P Taka jej natura - wylewna okropnie.

Bora - 09-02-2010, 22:44

aganica napisał/a:
Sprawia wrażenie jak by miała zadanie do wykonania i nic nie jest w stanie jej rozproszyć.
Dziwna ta moja Fionka.

Bo tak właśnie jest. Teraz to jest gościara bo ma zdobycz w pysku, patrzcie wszyscy co niosę UCHO!! i w ogóle....
No to jest ich dwie, bo moja mała też idzie jak paw, jak dam jej plastikową butelką do wyrzucenia do kontenera.
Zachowuje sie wtedy jakby miała misję na księżyc do spełnienia.

Bora - 09-02-2010, 22:45

aganica napisał/a:
A co mam zrobić w takiej sytuacji ?
wstań jak sie pcha na kolana. Poczekaj aż usiądzie i sama usiądź. Jak sie znowu bedzie pchać, znowu wstać. Jasna sprawa... "pracuję na komputerze, to mi sie nie przeszkadza"
aganica - 09-02-2010, 22:48

Bora napisał/a:
patrzcie wszyscy co niosę UCHO!!
Tak, tak to wygląda a mało tego ... jak ktos przechodzi obok to ona odwraca głowę w stronę człowieka jak by chciała powiedzieć" zobacz mam i niosę do domu " :haha:
psiara2101 - 09-02-2010, 22:48

aganica napisał/a:
A co mam zrobić w takiej sytuacji ?
Właśnie w tej chwili .. pcha się ja noje kolana przednimi łapami , ja mówię zejdź, ona macha ogonem i próbuje mnie lizać, ja zejdź , ona swoje .... ignoruje to zachowanie , po dłuższym czasie / mam siniaki na udach / pies schodzi i siada przede mną , zaczyna zawodzić , piszczeć, w końcu szczekać .Ja nie reaguję a ona ponawia próbę wejścia na kolana i tak w koło Macieju . :(


ja bym na Twoim miejscu nagradzała za spokojne leżenie, np. po spacerze kiedy odpoczywa. I tak jak zdążyła już napisać Bora: wstajesz, nic nie mówisz, NIE PATRZYSZ, siadasz znowu i tak do skutku, uspokoi się nagroda. Ogólnie nagradzasz spokój, a nie tolerujesz szaleństw :D

siedlar - 10-02-2010, 10:13

bietka1 napisał/a:
a ty pracujesz za darmo? bo ja nie :haha: . Dla psa wykonanie poleceń to praca
czytaj co pisze, nie wydaje mi się żeby żebranie i cwaniactwo było dla niego tym samym co wykonywanie zadań na komendę i nie nazywałbym tego pracą
bietka1 - 10-02-2010, 13:56

siedlar, czytam, co piszesz więc ci przypomnę:
siedlar napisał/a:
Wagon karmy, taczka przysmaków i pies wychowany

czyż to nie twoje poglądy na temat nagradzania :haha: ?

emila244 - 10-02-2010, 14:32

http://pies.onet.pl/38821...ie,artykul.html
siedlar - 10-02-2010, 17:03

:beated:

[ Dodano: Sro 10 Lut, 2010 ]
bietka1 napisał/a:
siedlar, czytam, co piszesz więc ci przypomnę:
siedlar napisał/a:
Wagon karmy, taczka przysmaków i pies wychowany

czyż to nie twoje poglądy na temat nagradzania :haha: ?

to było z ironia pisane, jestem przeciwnikiem wciąż i za wszystko nagradzania, ale juz nie rozpisuje się na ten temat bo znów się zacznie masakra

psiara2101 - 10-02-2010, 21:18

Cytat:
Dlatego od samego początku należy ustalić hierarchię w domowym stadzie, wskazać psu właściwe – podporządkowane – miejsce w sforze


cytat artykułu zacytowanego przez emila244, sorry, ale teoria dominacji i hierarchii w stadzie została już dawno obalona. Według mnie słaby artykuł

[ Dodano: Sro 10 Lut, 2010 ]
siedlar napisał/a:
jestem przeciwnikiem wciąż i za wszystko nagradzania


i tu się z Tobą zgodzę, ale trzeba dobrze wyczuć kiedy można zacząć ograniczać nagrody.

emila244 - 11-02-2010, 10:17

Chodziło mi raczej o to, że stosując kary nie stajesz się od razu tyranem swego psa, nie sprawi to, że będzie się Ciebie bał itd. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, np. chwilowe odizolowanie psa też jest karą, a jakoś nie rujnuje mu psychiki.
rafalkudlaty - 18-08-2011, 11:12
Temat postu: teoria dominacji - prawda czy mit?
siemanko :) chciałbym z Wami podyskutować na temat teorii dominacji. wydaje mi się, że w momencie jej ogłoszenia miała ona bardzo wielu zwolenników, gdyż moim zdaniem bardzo dużo tłumaczyła i zapobiegała niechcianym psim zachowaniom. przed śmiercią J. Fisher odwołał swoje twierdzenia (chociaż nie wiem dlaczego i w jaki sposób - chętnie się dowiem, jeśli ktoś mógłby przytoczyć jakieś źródła, czy cytaty). po tym fakcie zaczęło się mnożyć przeciwników tejże teorii...
co ja rozumiem jako teorię dominacji? otóż jest to traktowanie rodziny, w której pies przebywa jako stada, w którym poprzez pewne bodźce wysyłane przez właścicieli pies może zostać postawiony (w jego mniemaniu) jako osobnik alfa, co okazuje wysyłając nam określone sygnały (agresja, przechodzenie pierwszy przez drzwi, ciagnięcie smyczy itp.). jeżeli się mylę proszę mnie poprawić lecz z przytoczeniem źródeł (po prostu opierajmy swoje opinie na czymś więcej niż "bo tak" :D )
moje zdanie:
- teoria dominacji nadal się sprawdza (opieram się na własnym doświadczeniu, miałem kilka psów i chociaż wtedy nie miałem o tym żadnego pojęcia, w skutek podstawowych błedów były one osobnikami alfa lub przynajmniej stawiały się wyżej w hierarchi od niektórych domowników wysyłając opisywane przez J. Fishera sygnały).
- odwolanie przez autora swojej teorii nie jest dla mnie argumentem, gdyż mógł się on w tym przypadku mylić (oczywiście zdaję sobie sprawę, że można to odwrócić).
- czym proponujecie zastąpić omawianą teorię? i czy ktoś przetestował zamiennik układając psa tak, by być z niego zadowolony. mi udało się ułożyć bigosa na kanwie teorii dominacji i szkolenia pozytywnego, przy wsparciu klikierem (chociaż uważam, że labradory "to nie jest wyzwanie" i chętnie bym spróbował na owczarku niemieckim).

zapraszam gorąco do dyskusji. myślę, iż będzie ona owocna dla obu stron.
pozdrawiam kudłaty

[ Dodano: 18-08-2011, 14:08 ]
ps. nu ludziska dziękuje za glosy w ankiecie ale miała ona być tylko jako dodatek. myślałem, że będziecie uzasadniać swoje zdanie :haha:

mav_sheep - 18-08-2011, 19:12

A co za różnica czy się to nazwie teoria dominacji, pozytywne szkolenie czy plastusiowy pamiętnik ? Chodzi nie o nazwę a o metodę. Wraz z rozwijaniem się społeczeństwa powstają nowe techniki szkolenia, tresury czy też uboju zwierząt. Lepiej by było jakbyś napisał co dla Ciebie znaczy teoria dominacji, jak wg Ciebie ona się wyraża u psów? Jak "walczyłeś" z dominacją u swoich psów.
Btw. "chociaż uważam, że labradory "to nie jest wyzwanie" i chętnie bym spróbował na owczarku niemieckim" strasznie źle to zabrzmiało. Niestety jeśli chodzi o szkolenie psów to największym ograniczeniem jest człowiek. To tak jak z graniem na instrumentach muzycznych - jeśli uważasz że osiągnąłeś wszystko znaczy że nigdy nie będziesz dobry.
Co to znaczy ułożyć wg. Ciebie?

tenshii - 19-08-2011, 09:53

Teoria dominacji działa/ła nie ze względu na swoje założenia (przechodzenie przez drzwi, podawanie jedzenia na końcu itp), a przez to, że rządziła nią konsekwencja. Psy uwielbiają rytuały. I to również stwierdził Pan Fisher.
Nie jest ważne to, że najpierw zjesz Ty i Twoja rodzina, a potem pies. Ważne jest, abyś ustalił wygodny dla siebie sposób żywienia i trzymał się go, np: pies je pierwszy ale zanim dasz mu miskę, pies ma wiedzieć, że musi usiąść, albo się położyć, i tak trwać póki nie otrzyma komendy "jedz"; albo że zanim dostanie jeść musi wykonać jakąś sztuczkę itd itp.
Tak samo jest w ciągnięciem na smyczy i przechodzeniem przez drzwi. Pies przechodzi pierwszy przez drzwi i ciągnie na smyczy bo chce jak najszybciej dotrzeć do tego, co jest dla niego atrakcyjne - a dwór jest baaaaardzo atrakcyjny. Po prostu nie nauczono psa, że przy drzwiach ma poczekać.
Jeśli zabierasz psa na spacer i on ciągnie to wg teorii dominacji on ustala gdzie idziemy, zachowuje się jak alfa prowadzący stado. Ale jak się wybiega, zmęczy, wraca do domu nie ciągnąc, czeka przy drzwiach i nie ma najmniejszego zamiaru odwrócić się i pociągnąć Cię jeszcze gdzieś. Przestał być dominującym alfa? Nie, on po prostu wie, że wraca do domu, jest zmęczony - nie ma potrzeby ciągnięcia...
Wchodzenie na łóżko - pies nie może wchodzić na łóżko, bo tylko dominujący alfa może tam spać... Pies może jak najbardziej spać w łóżku, ale powinien być nauczony, że jeśli Ty prosisz go aby zszedł to zejdzie. To nie ma nic wspólnego z byciem alfa, to jest po prostu ustalanie zasad, dzięki którym łatwiej Wam będzie żyć. Psu również, bo jak mówiłam pies kocha rytuały.

Stado... stado ma dwie podstawowe funkcje: polowanie i rozmnażanie. Twój pies ani z Tobą nie poluje, ani się nie rozmnaża. Ludzie i psy nie tworzą stada.


Jeśli chodzi o moje doświadczenia. Moja poprzednia suka w wieku 8 tygodni została zawieziona na szkolenie do renomowanej szkoły we Wrocławiu. Chciałam, aby była moim asystentem - podawała mi różne przedmioty itd. Wiązałam z tym wielkie nadzieje. Przez pierwsze 3 spotkania było super - kliker, fajne podejście do tematu. Suka nauczyła się kilku komend, byłam bardzo zadowolona.
Na 4 spotkanie, kiedy Daisy miała niecałe 12 tygodni (psie dziecko) przyjechała właścicielka szkoły, która miała docelowo szkolić moją psinę. Zapytałam ją co zrobić aby szczeniak tak nie gryzł po rękach i nogach. Każdy z nas to przeszedł i wszyscy wiemy, że to normalne, że 2-3 miesięczny szczeniak gryzie jak opętany i NIE MA to nic wspólnego z dominacją.
Ta kobieta kucnęła przy moim psie i wystawiła do niego rękę. Daisy uradowana złapała ją za palec. To co się chwilę później wydarzyło zostanie w mojej pamięci na zawsze. Pani złapała szczeniaka za kark, wywróciła, i przycisnęła mordką do ziemi twierdząc, że mój pies jest agresywny i dominujący, i trzeba jej pokazać kto jest alfa. Pies najpierw próbował się wydostać, po chwili zaczął przeraźliwie piszczeć, a na końcu padł zrezygnowany. Pani nie chciała jej puścić pomimo moich próśb bo jeśli to zrobi to pies zrozumie, że wygrał i będzie jeszcze gorzej. Po puszczeniu pies schował się za mną i nie było mowy o dalszym szkoleniu. Przez kilka dni nie było mowy o zabawie. Suka siedziała za łóżkiem. Bała się podejść. Bała się głaskania. Po jakimś czasie jej lęk tak wzrósł że gryzła nas przy próbie założenia obroży, przy próbie głaskania. Później przy misce. Ponad 9 miesięcy codziennych treningów pozwoliło nam nauczyć ją żeby oddawała przedmioty, aby można było ją normalnie pogłaskać. Ale i tak bałam się, kiedy ktoś obcy za bardzo się z nią spoufalał. Ona po prostu wystraszyła się ludzi i jestem pewna, że to jest ściśle związane z próbą jej zdominowania w taki sposób.

Znam jeszcze inną historię, w której źle zachowujący się pies został zdominowany. Miało być ok. Jakiś czas później "zemścił się" i pogryzł do krwi.... Sprawdził się dokładnie i idealnie wręcz scenariusz napisany przez wykształconego behawiorystę...

Moja obecna psina nigdy nie była dominowana. Nigdy nie jadła na końcu, nie przechodziła ostatnia przez drzwi, śpi z nami. Nigdy nikt nie pokazywał jej, że jest ostatnia w naszym stadzie. Czasami zdarza się jej broić jak to labkowi, szczególnie młodemu ale nie ma problemu z oddawaniem jedzenia, przedmiotów. Każdy może jej wyciągnąć niemal z gardła ulubiony kąsek. Jeśli każe się jej zejść z łóżka to robi to bez sprzeciwu, chociaż czasami trzeba jej pomóc lekko ją pchając.

Uważam, że teoria dominacji jest dla ludzi lekiem na każde złe psie zachowanie. Ludzie nie starają się jej zrozumieć. Utkwiła w umysłach i zamiast zanikać staje się coraz bardziej niebezpiecznym narzędziem. Bo dla wielu z nas psa po prostu trzeba zdominować i tyle. Poczta pantoflowa też robi swoje....

To jest trochę tak ja z dietą. Dieta niskokaloryczna może być skuteczna ale pod warunkiem, że przed jej zastosowaniem naprawdę uzbroimy się w odpowiednią wiedzę. Ogromną wiedzę.
A jeśli posłuchamy pani Krysi z parteru i zaczniemy się głodzić jedząc chlebek chrupki i pomidory, przez pewien czas będziemy zadowoleni.... Potem przychodzi efekt jo-jo i człowiekowi opadają ręce, bo narobił sobie więcej problemów niż miał...

Teorii dominacji mówię zdecydowanie NIE

rafalkudlaty - 19-08-2011, 11:31

mav_sheep,
A co za różnica czy się to nazwie teoria dominacji, pozytywne szkolenie czy plastusiowy pamiętnik ? - gdybym napisał "plastusiowy pamiętnik" to raczej nikt by nie zrozumiał o co mi chodzi więc trzymajmy się semantyki.
Wraz z rozwijaniem się społeczeństwa powstają nowe techniki szkolenia, tresury czy też uboju zwierząt. - no właśnie przedstaw alternatywy i przekonaj mnie, iż one są lepsze. to główne zadanie tej dyskusji.
Lepiej by było jakbyś napisał co dla Ciebie znaczy teoria dominacji, jak wg Ciebie ona się wyraża u psów? - z pierwszego postu. "co ja rozumiem jako teorię dominacji? otóż jest to traktowanie rodziny, w której pies przebywa jako stada, w którym poprzez pewne bodźce wysyłane przez właścicieli pies może zostać postawiony (w jego mniemaniu) jako osobnik alfa, co okazuje wysyłając nam określone sygnały (agresja, przechodzenie pierwszy przez drzwi, ciagnięcie smyczy itp.)".
Btw. "chociaż uważam, że labradory "to nie jest wyzwanie" i chętnie bym spróbował na owczarku niemieckim" strasznie źle to zabrzmiało. - nie wiem dlaczego to źle zabrzmiało. chodzi mi o różnice w psychice tych dwóch ras. labek zrobi wszystko za jedzenie, kocha człowieka tylko troszkę mniej niż jedzenie, nie jest w żadnym stopniu agresywny. śmiem twierdzić, że jest o niebo łatwiej "ułożyć" labradora niż owczarka, gdyż w drugim przypadku trudniej jest przekonać psa by chciał z własnej woli wykonać komendę.
To tak jak z graniem na instrumentach muzycznych - jeśli uważasz że osiągnąłeś wszystko znaczy że nigdy nie będziesz dobry. - nigdy i nigdzie nie twierdziłem, że osiągnąłem wszystko. cały czas pracuję nad sobą i własnym psem, czego dowodem jest chociażby ten post, który traktuję jako pogłębianie swojej wiedzy, w celu jej późniejszego wykorzystania.
Co to znaczy ułożyć wg. Ciebie? - a jak Ty rozumiesz zwrot "wychować dziecko"?

tenshii, - na początku dziękuję za tak szeroką odpowiedź, która przyznam, że trafiła do mnie o wiele bardziej niż post przedmówcy, chociaż wciąż mam kilka "ale". nawet jeżeli przyjmiemy, że teoria dominacji ma błędne założenia to jednak działa. Dlaczego sądzę, że jednak nie ma błędnych założeń?? Przykładem przemawiającym "za" jest "Amichien Bonding" opracowane i stosowane przez Jan Farrell w ciągu długich lat, na setkach psów różnych ras i modyfikacja ich zachowań. w tym wypadku nie możesz mówić o konsekwencji, gdyż te cztery zasady były stosowane przez obcą osobę wobec dorosłego psa, co przynosiło efekty w ciągu powiedzmy kilku dni i zmieniało psa nie do poznania. (wiem, duże uproszczenie).
Stado... stado ma dwie podstawowe funkcje: polowanie i rozmnażanie. Twój pies ani z Tobą nie poluje, ani się nie rozmnaża. Ludzie i psy nie tworzą stada. - kolejne stwierdzenie, z którym się nie zgodzę, gdyż świadczyło by ono, że tylko sfora zdziczałych psów stanowi stado. dzisiejsze psy nie polują i w większości się nie rozmnażają, co nie zaprzecza ich stadnemu charakterowi. domownicy stanowią substytów stada, tak jak spacer stanowi zamiennik polowania (takie jest przynajmniej moje spojrzenie na tę kwestię).
tego, co przydażylo się Twojej suce na "szkoleniu" nawet nie komentuje, bo uważam to za jakiś absurdalny koszmar. moim największym przejawem dominacji nad bigosem było wyraźne głaskanie go od karku po zad. nie zgadzam się natomiast z ignorowaniem "negatywnych zachowań" lub brakiem nagrody jako remendum na całe zło. myślę, że psa można w pewnych sytuacjach ukarać (nie mam tutaj na myśli przemocy fizycznej czy krzyku, a bardziej zmienioną intonację głosu lub ostre spojrzenie). ciężko to sprecyzować, gdyż na szczęście nie jestem zmuszony robić to zbyt często i chyba właściwa reakcja jest motywowana tym "że albo ma się rękę do psów, albo się jej nie ma".
cieszę, się że masz oddanego przyjaciela, z którego zachowań jesteś zadowolona ale nadal to nie wskazuje na negację teorii dominacji, a raczej na istnienie alternatywnej drogi, którą można osiągnąć to samo. gratuluję - warto byłoby sprawdzić czy Twój sposób przyniósłby takie same rezultaty w odniesieniu np. do ras agresywnych.
oznakami dominacji moich wcześniejszych owczarków było np. chwytanie zębami za dłoń w momencie zaprzestania pieszczot (był to już pies kilkuletni więc nie można tego porównać do zachowania psa w czasie zmiany zębów), niemożność podejścia do psa w czasie gdy jadł, olewanie przez niego innych domowników (np. bruno słuchał tylko ojca i mnie - płeć żeńską całkowicie miał gdzieś i wyraźnie nad nią dominował), na spacerze, po spuszczeniu ze smyczy to pies decydował kiedy spacer się kończy, wzmożona agresja wobec obcych (były to psy pilnujące) bez możliwości odwołania psa i niestety wiele innych.
Bo dla wielu z nas psa po prostu trzeba zdominować i tyle. Poczta pantoflowa też robi swoje.... - odnośnie poczty pantoflowej i opinii domorosłych "ekspertów", nie przyjmuję jej w ogóle do wiadomości, chociaż zdaję sobie sprawę, że inni są bardziej poddatni. niestety nie dotyczy to tylko teorii dominacji i dotyka wiele dziedzin naszego życia. Natomiast pierwsze cytowane zdanie w tym akapicie uważam za kluczowe!! jestem zwolennikiem teorii dominacji ale rozumiem ją jako brak bodźców dla psa, że jest on osobnikiem alfa, nigdy nie próbowałem psa "przełamać", a zawsze szukałem drogi by wykonywał moje komendy dlatego, iż chce, a nie dlatego, że się boi.

ale się cholera rozpisałem, mam nadzieję, że znajdzie się ktoś to moje wypociny przeczyta oraz się do nich odniesie :haha:

dominika92 - 19-08-2011, 13:51

tenshii, ja się zgodzę z każdym Twoim słowem.

rafalkudlaty, a do Ciebie mam jedną prośbę, jak już się na czymś opierasz, coś polecasz, to wypadałoby pisać prawidłowo imię i nazwisko autora JANE FENNELL a nie FARREL :p

ktosia - 19-08-2011, 14:32

rafalkudlaty napisał/a:
labek zrobi wszystko za jedzenie

mój labek nie zrobi nic za jedzenie jeśli nie będzie miał ochoty współpracować, mimo spalonej miski :/ jedzenie nie jest dla niej zachętą

rafalkudlaty napisał/a:
gdyż w drugim przypadku trudniej jest przekonać psa by chciał z własnej woli wykonać komendę.

bo wszystkie ONki to tacy indywidualiści, dyskutowałabym i znam przypadki zaprzeczające Twojej teorii, wszystko zależy od psa, właściciela i ich relacji

rafalkudlaty napisał/a:
gnorowaniem "negatywnych zachowań" lub brakiem nagrody jako remendum na całe zło. myślę, że psa można w pewnych sytuacjach ukarać (nie mam tutaj na myśli przemocy fizycznej czy krzyku, a bardziej zmienioną intonację głosu lub ostre spojrzenie).

ale tego nikt nie zabrania w pozytywnym szkoleniu, ja sama mam uparciucha którego czasem taką intonacją obniżoną trzeba doprowadzać do pionu. A brak nagrody to też kara!

Gocha2606 - 19-08-2011, 15:54

Amichien Bonding-przecież to nic innego jak zasady, takie a nie inne, a o tym pisała już "tenshi".
Psy lubią rytuały. Przewidywalność. Stabilność.

A tu mamy 4 proste zasady :
- nie witania się z psem - co nie ma nic wspólnego z rytuałami powitalnymi psów czy wilków, bo one się ze sobą witają, a wilki witają się bardzo wyraziście ( ba! pies nie zna zegarka i dla niego magiczne "5 minut" Fennelowej nic nie znaczy, po prostu daje psu czas na opanowanie emocji - i owszem, może być przydatne psy stresie separacyjnym czy skakaniu na powitanie, ale większego znaczenia dla "stada" nie ma),

- sygnalizowanie niebezpieczeństwa - hm....

- przewodnictwo na spacerze - oczywiście, ale to nie ma nic wspólnego ze stadem a jedynie z posłuszeństwem i nauką pewnych zachowań tak, aby pies nie działał na własną łapę, ale wykonywał polecenia przewodnika i był skupiony na nim, zamiast na środowisku,

- karmienie - naprawdę nie ma znaczenia kto je pierwszy, zobacz jakie relacje panują między kilkoma psami w jednym domu albo między wilkami, co więcej szczenięta i młode w watasze często jedzą pierwsze, bo to one są nosicielami genów stada i one muszą przetrwać żeby te geny przekazać dalej.
Ważne jest żeby nauczyć psa NIE wymuszania żarcia, NIE skakania do miski, NIE ślinienie się pod stołem i czekania na jedzenie.

Dlaczego to zadziałało w przypadku J.Fennel?

Bo miała do czynienia z psami, które do tej pory pozbawione były zasad i których właściciele miotali się, nie potrafiąc przejąc nad nimi kontroli.
To co ona robi to coś w stylu zasady NILIF, tyle, że podane pod pozorem teorii dominacji i amichien bonding.
Psy chętnie wybierają za przewodników ludzi stabilnych emocjonalnie, którzy wiedzą czego chcą i potrafią się posługiwać nie tylko słowami, ale i językiem ciała i odczytywać emocje psa. I którzy są konsekwentni, a nie zmieniają co chwilę zdania albo co innego wymagają a za co innego nagradzają psa.
Ot, cała tajemnica pani Fennel. :)

rafalkudlaty - 19-08-2011, 16:01

dominika92, rafalkudlaty, a do Ciebie mam jedną prośbę, jak już się na czymś opierasz, coś polecasz, to wypadałoby pisać prawidłowo imię i nazwisko autora JANE FENNELL a nie FARREL :p [/] - mam prośbę jeżeli mnie poprawiasz, rób to właściwie, nie Jane Fennell tylko Jan Fennell. rzeczywiście popełniłem błąd w poprzednim poście ale mam nieco problemów i poszedłem spać o 5tej rano, więc traktuję to bardziej jako lapsus - przepraszam.
[b]ktosia
, - oczywiście, zgodzę się, że każdy pies jest inny ale w dyskusji jesteśmy chyba zmuszeni nieco uogólniać, by nie wyszła nam niekończąca się opowieść.
ale tego nikt nie zabrania w pozytywnym szkoleniu, ja sama mam uparciucha którego czasem taką intonacją obniżoną trzeba doprowadzać do pionu. A brak nagrody to też kara! - kolejna rzecz z którą się zgadzam, gdyż upominałem bigosa stosując pozytywne szkolenie. "okiem psa" czytałem już chwilę temu ale gdzieś w głowie mam zakodowane że J.Fisher polecał ignorować/nie zwracać uwagi na psa np. niszczącego nam kapcie. (nie będę się przy tym upierał, bo nie jestem w 100% pewny).
ktosiu - mam nadzieję, że spotkamy się w realu, a ja będę mógł Ci zaimponować zarówno relacją jaką mam z bigim, jak i tym, jak jest ułożony :haha:

chciałbym by wszyscy, którzy w jakiś sposób biorą udział w tej dyskusji dobrze mnie zrozumieli. nie jestem tyranem, który terroryzuje własnego psa, by go złamać, a teoria dominacji ma swój własny ołtarzyk w moim pokoju. po prostu nie zgadzam się z pełną jej negacją, nie wykluczając jednocześnie istnienia innych sposobów na ułożenie psa (może nawet lepszych) tylko na razie jedynie tenshii, umotywowała w jakiś racjonalny sposób swoje twierdzenie. bardzo chętnie chciałbym się dowiedzieć co robiłaś (prośba do tenshii) by ułożyć psa, nie stosując "Amichien Bonding".

dominika92 - 19-08-2011, 16:09

rafalkudlaty, widzę że poprawić Cię nie wolno, a mi się jedno" l "za dużo napisało, a Ty przekręciłeś całkowicie nazwisko :P :) funkcjonuje za równo Jan jak i Jane , a widziałam tak jak pisałeś w 3 postach :P ale każdy ma prawo do pomyłki, zwróciłam na to uwagę żeby nie wprowadzać nikogo w błąd.
z Twojej wypowiedzi wynika że " Okiem psa" to pozytywne szkolenie, a chyba tak nie jest.

rafalkudlaty - 19-08-2011, 16:20

ps. Gocha2606, DZIĘKUJĘ - taką negację jestem w stanie przyjąć :haha: gdyż pokazałaś, że nawet jeżeli teoria dominacji ma błędne podstawy to można dzięki niej osiągnąć oczekiwane rezultaty.
Psy chętnie wybierają za przewodników ludzi stabilnych emocjonalnie, którzy wiedzą czego chcą i potrafią się posługiwać nie tylko słowami, ale i językiem ciała i odczytywać emocje psa. I którzy są konsekwentni, a nie zmieniają co chwilę zdania albo co innego wymagają a za co innego nagradzają psa. - doskonale ubrałaś w słowa to, co chciałem wyrazić, a chyba nie do końca mi się udało. muszę poczytać i zaznajomić się z "zasadą NILIF". czy mogłabyś mi polecic jakieś materiały dostępne w sieci?? byłbym bardzo wdzięczny.
nu Kobietki jestem o krok od kapitulacji :D , a mnie nie łatwo przekonać :haha:

ktosia - 19-08-2011, 16:21

rafalkudlaty napisał/a:
ktosiu - mam nadzieję, że spotkamy się w realu, a ja będę mógł Ci zaimponować zarówno relacją jaką mam z bigim, jak i tym, jak jest ułożony :haha:

trzymam za słowo :) i zazdroszczę ułożenia psa, bo mój to istne ADHD i dużo dużo pracujemy...

a i w żadnym momencie nie pomyślałam, że jesteś tyranem i nie to miałam na myśli pisząc moje słowa powyżej, bardziej to że nikt z nas nie stosuje w 100% teorii dominacji czy pozytywnego szkolenia, mnie żadna z tych torii nie przekonuje do końca. Bardziej jestem skłonna ku tej drugiej, ale nikt nigdy nie przekona mnie do tego, że mam biernie patrzeć i nie reagować jak mój pies zjada moje buty, bo po prostu kupno nowych to spory i nieprzewidziany wydatek. A z drugiej strony, doskonale rozumiem słowa tenshii, o treserce poprzedniego psa i takie zachowanie, czy niektóre metody np. zaklinacza psów po prostu potępiam.

Gocha2606 - 19-08-2011, 16:38

Rafał, NILIF to po prostu zasada, że nic w życiu nie ma za darmola :) i na wszystko, co jest fajne pies musi sobie zapracować.
Pies, podobnie jak każdy żywy organizm - w tym człowiek - dąży do tego, żeby to, co przyjemne zaczęło się jak najwcześniej i trwało jak najdłużej.
A przyjemne dla psa są w zasadzie cztery rzeczy ( zależy co kto lubi) i to one wzmacniają zachowania:
- jedzenie - wiadomo, zwłaszcza u labów, każdy organizm musi jeść żeby żyć, a niektóre jedzenie wręcz uwielbiają w każdej ilości,
- kontakt socjalny - z ludźmi, psami, zwierzętami czyli uwaga, zajmowanie się psem, gadanie do psa, patrzenie na psa, odpychanie psa który skacze, krzyczenie na psa który ciągnie nas za nogawkę, głaskanie, mizianie itp, itd,
- zabawa - z przewodnikiem , innymi psami, ludźmi,
- no i środowisko, czyli to, co otacza psa i o czym zapominamy ( np. pies chce gdzieś dojść, pogonić motylka, przywitać się z innym psem, powąchać trawkę, zjeść qoopę znalezioną w krzakach) itp.

I to my - przewodnicy możemy tak tym wszystkim manipulować, żeby pies zanim coś dostanie - zrobił coś, co nam się podoba i żeby nie wymuszał np. szczekaniem zabawy, a ciągnięciem na smyczy - dojścia do krzaczka.
Nic za darmo - najpierw coś dla mnie zrób a dostaniesz to, czego chcesz.
A ponieważ zachowanie nagrodzone ( np. witamy się z psem dopiero kiedy siedzi a nigdy jeśli skacze) będzie powtórzone - pies szybko uczy się, czego od niego wymagamy i za co jest nagroda ( w tym przykładzie kontakt socjalny czyli nasza uwaga i głaskanie).

Odmiany zasady NILIF są różne, od rygorystycznych czyli nigdy nic za darmo ( np. nie głaszczemy psa jeśli wyłudza pieszczotki, ale odsyłamy go na miejsce i za kilka minut przywołujemy i dopiero głaszczemy - jako nagroda za przyjście) , po "lajtowe" czyli czasem można pogłaskać psa jeśli mamy na to ochotę albo czasem można pozwolić psu na inicjowanie zabawy. No, ale to wszystko zależy od tego, jaki mamy plan i jakiego mamy psa ( bo dla niektórych chociażby jednorazowe pozwolenie na wyłudzenie czegoś będzie tak silnym wzmocnieniem, że następnym razem trudno będzie takiego psa "spacyfikować" - pewnie doskonale znasz te wszystkie szczekacze i podgryzacze).

O samym NILIF można poczytać na przykład tutaj:

http://www.dogstardaily.com/blogs/nilif-nasty

http://k9deb.com/nilif.htm

A ogólnie o zasadach i ich braku warto obejrzeć ten krótki wykład mojego ulubionego doktora Iana Dunbara, bo jest zabawny i pouczający:

http://www.youtube.com/watch?v=GOW0IKO_zfM

;D

rafalkudlaty - 19-08-2011, 18:07

Gosiu wykład Pana Dunbara widziałem już wcześniej i zgadzam się w 100%. odnośnie tego co napisałaś, właśnie tak postępuję z bigosem, a zasady nieciągnięcia na smyczy, nie spania psa na łóżku czy fotelu, nie skakanie przy powitaniu itp. są po prostu dla mnie bardzo praktyczne i użyteczne.
właśnie przed chwilą miałem ciekawą sytuację, gdyż jest u nas tymczasowo drugi pies, z którym bigi się zna i lubi bawić. jest to dość agresywny mieszaniec jamnika, więc przebywa uwiązany z uwagi na dzieci. bigos bawił się z nim ale widziałem, iż tofik jest już tym zmęczony i zaczyna mieć go dość. postanowiłem przywołać bigiego lecz ten wprawdzie się uspokoił i usiadł patrząc na mnie lecz nie podszedł. popatrzyłem w chmury, obróciłem się plecami, po chwili powtórzyłem komendę. dalej nic :haha: podszedłem do bigosa i grożąc mu palcem zacząłem mówić z intonacją wyrażającą niezadowolenie "niedobry pies, gdy cię wołam powinieneś przyjść" (bigi doskonale zna znaczenie tych sygnałów). odszedłem od psa i przywołałem go ponownie, tym razem posłuchał więc został oczywiście pochwalony, wygłaskany, a w nagrodę podszedłem wraz z nim do tofika by jeszcze z minutkę się pobawili, po czym rozdzieliłem na dobre oba psy.
kara/upomnienie za nieposłuszeństwo i bardzo atrakcyjna nagroda za wykonaną komendę. :)

Gocha2606 - 20-08-2011, 12:02

A jak Ci się podobają te filmy?
Oto co tysiące lat spędzonych razem z człowiekiem uczyniły z wilka :)

http://www.youtube.com/wa...feature=related

http://www.youtube.com/wa...feature=related



Miłego oglądania i eksperymentowania na Bigosie!

rafalkudlaty - 20-08-2011, 17:12

dzięki Gosiu :) oczywiście oglądnąłem cały film. ten border collie jest niesamowity :haha: i znalazłem nową zabawę dla bigiego - ten eksperyment z wskazywaniem miski :)
niestety nie zajarzyłem o co chodziło w ostatniej części z tymi badaniami genetycznymi - mogłabyś mi to w skrócie wyjaśnić, proszę.

oleska2803 - 20-08-2011, 17:58

film rzeczywiście bardzo ciekawy :)
z tymi badaniami chodziło o to że u psów występuje dużo takich chorób jak u ludzi jak rak, choroby serca itd. Badania psów i znajdywanie u nich genów powodujących te choroby jest pomocne w badaniach u ludzi, co za tym w przyszłości pomoże w ich wyeliminowaniu :) tak w skrócie :)

Gocha2606 - 20-08-2011, 18:03

O co pytasz?
O srebrne lisy i eksperyment Bielajewa?

Dalsze części filmu "The secret life of the dog" są na YT, o ile się nie mylę w sumie jest ich 6, w kolejnej czyli 5 jest eksperyment Bielajewa - jeśli o niego Ci chodzi.

http://www.youtube.com/wa...feature=related

A tu jeszcze coś o niezwykłej więzi człowieka i psa i... kolejny test dla Bigosa:

http://www.youtube.com/wa...feature=related

:)

rafalkudlaty - 20-08-2011, 18:41

:haha: oleska2803, dzięki właśnie tak to odebrałem ale jakoś nie pasowało mi, że badania nad genetyką psów można przenieść na człowieka więc wolałem zapytać.

Gosiu chodziło mi o część szóstą, która ma trochę inny tytuł ze względu na prawa autorskie, nu ale oleska2803 już mi to wyjaśniła :) chyba sama nie oglądałaś całości "the secret life of the dog" (wnioskuję, bo polecasz ten sam eksperyment przeprowadzony przez tą samą Panią Doktor co w w/w filmie). POLECAM :) właśnie o tej zabawie mówiłem we wcześniejszym poście :haha:
ps. nie wiem czy ktoś z czytających ten wątek zajmuje się akwarystyką (ja tak :D , jestem zafascynowany "czarnymi wodami Amazonii" - może wrzucę foty swojego zbiornika w odpowiednim dziale), jeśli tak, to gorąco polecam http://www.youtube.com/wa...oUF9Hrw&index=6 świetny film przyrodniczy, warto obejrzeć nawet jeśli z akwarystyką nie ma się nic wspólnego.
dyskusja nam zbacza troszkę na inne tematy ale jako jej inicjator nie mam nic przeciwko i mam nadzieję, że moderatorzy okażą się wyrozumiali :)
jeśli macie namiary na jakieś ciekawe filmy przyrodnicze w sieci, proszę podzielcie się. od chyba kilkunastu lat nie oglądam tv więc pojęcie nowości jest dla mnie bardzo względne :D

martyna250488 - 18-09-2011, 23:32

Dyskusja chyba się skończyła, ale zagłosowałam, więc zostawię posta.
Miałam kiedyś yorka - oczywiście terrorysta całej rodziny, teraz jest u moich dziadków, bo nie zaakceptował pojawienia się mojego syna na świecie 6 lat temu. Oczywiście dziadków terroryzuje jeszcze bardziej.
Zanim kupiłam mojego labka naoglądałam się durnych programów Cesara o dominacji w stadzie itp. i stałam się jego wielką fanką oraz postanowiłam psa tak wychowywać. Zakupiłam nawet jego książkę i dzięki niej z teorii przywództwa zrezygnowałam. Cesar radzi nie głaskać psa przez 2 tygodnie od zabrania go do domu o zgrozo.
Mój pies wychowywany jest pozytywnymi metodami z nagrodami i klikerem i działa wszystko cudownie.
A co do teorii, że ON jest większym wyzwaniem - nie zgadzam się. Labki są bardziej nieposłuszne - wiem z licznych przykładów z rodziny męża - tam wszyscy mieli ON - każdy wytresowany, chodził jak w zegareczku bez większych problemów.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group