forum.labradory.org

Psychika i zachowanie - Integracja labradora z kotami.

brahmadaitya - 27-01-2010, 08:14
Temat postu: Jak pies z kotem...
Normalnie nie wiem co robić :( mój problem polega na tym że Leser zaczął traktować naszego kota jak zabawke :-> boje sie że w rezultacie tych zabaw zrobi mu krzywde...nie działa "fe" nie działa "zostaw kotka" a nawet jeśli działa to tylko na chwile... czy ktoś miał taką sytuacje?
aganica - 27-01-2010, 09:10

brahmadaitya, Nie martw się .. kot sobie poradzi, mam trzy koty to wiem że takie, psie , zagrywki są do czasu . :)
wasilewskipiotr - 27-01-2010, 09:14

ja od 3 tygodni nie moge oswoic psa z kotem. tzn . najpierw Mola szczekała i rzucała się na kota , potem po stosowaniu komend "zostaw", i gadania " dobry kotek " i jak nie szczekala juz w obecnosci kota to dostawala smakolyk by kot kojarzyl sie z czyms dobrym. już nie szczeka i nie rzuca się na kota z agresja, a z merdajacym ogonem i jezorem na wierzchu by pobawić się, a kot stroszy się, fuczy i harczy i lapami przebiera, juz pare razy byla konfrontacja i dalej nic. Moal dostala od kota raz w lape drugi raz w kufę i byla lekko zarysowana, boje sie ze dostanie w oko i bedzie kiepsko. nie wiem tez jak zrobic aby pies i kot zyli razem dobrze;)
dorotcia - 27-01-2010, 09:23

wasilewskipiotr, zostaw zwierzaki same sobie, nie próbuj ich zaprzyjaźniać. Kiedy będą same na pewno się"dogadają". Kiedy Ty próbujesz coś robić, one walczą, bo są o Ciebie zazdrosne.
U mnie to podziałało w 100%. Teraz kot "jest górą".

brahmadaitya - 27-01-2010, 09:43

aganica napisał/a:
brahmadaitya, Nie martw się .. kot sobie poradzi, mam trzy koty to wiem że takie, psie , zagrywki są do czasu . :)

no tak ale to nie jest dorosły kotek więc może sobie nie poradzić...pies też nie widzi nic złego w tym że gryzie kotka...no i fakt faktem Leser jest o niego zazdrosny...zabiera zabawki...gryzie kota gdy trzymam go na kolanach...normalnie jak dzieci :-> kot też czasem prowokuje zamieszki. tarmosi Lesera za uszy gdy ten śpi :bad: normalnie nie wiem jak mam ich "pogodzić".

AnTrOpKa - 27-01-2010, 18:01

wasilewskipiotr, moja pierwsza kotka Kicia też nie chciała się oswoić z Hexą, w zasadzie do końca życia nie pozwoliła się Hexie zbliżyć i Hexa jako mała suńka nie raz chciała do niej podejść i się z nią przywitać, ale ta nie dała jej się zblizyc. Nigdy nie krzyczałam na Hexe za to ze chche podejsc, tylko bardziej na kotkę :P Musisz pilnować żeby Kicia nie zrobiła małej krzywdy. Natomiast moja druga kotka Bambi, pozwala sobą pomiatać na wszystkie strony :P Hexa ją zgniata, jak ją czasami przydepnie łapą to aż mnie zakłuje w brzuchu! A Bambi nic... :] Hexa tez jest zazdrosna gdy trzymam Bambi na kolanach :P
mlivka - 27-01-2010, 22:58

Pierwszą zasadę jaką wprowadziłam, kiedy do naszego kotka wprowadził się Bleki była hierarchizacja. Wiadomo - pies to zwierze stadne, a żeby nie męczył kotka musi uważać, że jest on wyżej w stadzie. Osiągnęłam to podczas karmienia. Najpierw jemy my, potem jedzenie dostaje kot, a na końcu pies.

Poza tym kot musi mieć możliwość schronienia się przed psem. Miejsce, gdzie może siedzieć w spokoju. Na wszystko trzeba czasu. Ja też zwracałam uwagę psu, kiedy zaczynał niebezpieczne zabawy z kotem i już tego nie robi.

Myślę, że jeżeli dochodzi do sytuacji, w których nadmiernie męczy kota, powinien być brany na smycz i zamykany w innym pomieszczeniu, żeby wiedział, że prowadzi to do izolacji od stada.

U nas jest teraz tak, że to Bieluch zaczepia psa, kiedy ma ochotę na zabawę i daje mu niezły wycisk :haha:

Tsunami - 27-01-2010, 23:21

mlivka napisał/a:
Myślę, że jeżeli dochodzi do sytuacji, w których nadmiernie męczy kota, powinien być brany na smycz i zamykany w innym pomieszczeniu, żeby wiedział, że prowadzi to do izolacji od stada.

Myślę, że z tej smyczy warto zrezygnować, bo pies może kojarzyć ją z nieprzyjemnym doświadczeniem - izolacją.

mlivka - 28-01-2010, 11:51

Tsunami napisał/a:
mlivka napisał/a:
Myślę, że jeżeli dochodzi do sytuacji, w których nadmiernie męczy kota, powinien być brany na smycz i zamykany w innym pomieszczeniu, żeby wiedział, że prowadzi to do izolacji od stada.

Myślę, że z tej smyczy warto zrezygnować, bo pies może kojarzyć ją z nieprzyjemnym doświadczeniem - izolacją.


I o to właśnie chodzi - izolacja to forma kary za złe zachowanie, np. gryzienie kota, albo stawanie na nim łapkami, czyli ogólnie sprawianie mu bólu.

Tsunami - 28-01-2010, 12:20

Nie, nie chodzi o to, żeby pies kojarzył smycz ze złymi doświadczeniami. Na widok smyczy powinien cieszyć się na wspólny spacer z człowiekiem, a nie bać się, że zostanie ukarany. Co to w ogóle za pomysł. Izolacja może być ok, ale po co mieszać w to smycz, ja nie wiem :<
mlivka - 28-01-2010, 19:40

Chodziło mi o użycie smyczy w ekstremalnej sytuacji, kiedy pies nie reaguje na komendy głosowe. Ale to chyba nie jest meritum problemu, więc nie ma sensu ciągnąć takiej dyskusji.
Tsunami - 28-01-2010, 19:55

mlivka napisał/a:
Ale to chyba nie jest meritum problemu, więc nie ma sensu ciągnąć takiej dyskusji.

Może i nie jest meritum problemu, ale jest częścią Twoich rad, które uważam za niesłuszne :)
W ogóle osiągnięcie hierarchizacji poprzez jedzenie posiłków przed psem też w ogóle mnie nie przekonuje :-P
Ale jak dobrze wspomniałaś, to nie jest meritum dyskusji :-o

orlosia - 28-01-2010, 20:52

ja miałam podobny problem ale nie z kotem ale królikem..
w dodatku musielismy nauczyc Rubena ze pokuj w którym królik przebywa jest jego i ze w naszej chierarchi królik jest wyzej niz pies (królik jest tez z charakterkiem i zazdrosnik)
na początku Elza biegała luzem a Ruben podchodził do niego na smyczy bo jego zabawy mogły mu zrobic krzywde ale kiedy Elza pokazała mu miejsce w szeregu uspokoił sie i zachowuje sie normalnie nie prowokuje ani nic przyzwyczaił sie do jego obecnosci tylko przechodzi koło klatki posprzątac jedzenie ;P
nie karalismy psa bo Elza to za nas robiła... i jest dobrze :)

siedlar - 28-01-2010, 21:53

Moja teściowa ma persa i jak się tylko Bantu zapomni i pozwoli sobie na zbyt wiele to ona pokazuje mu gdzie jego miejsce, ale chwila jej nie uwagi i ma miski puste :D :D :D
wasilewskipiotr - 28-01-2010, 23:12

tylko jak zostawie kota i psa samego to cos czuje ze w domu bedzi eladna demolka :D poki co pies chce sie bawic, a kot sie foszy i stroszy.
bietka1 - 28-01-2010, 23:24

wasilewskipiotr, z czasem się dogadają :) . Ja początkowo nie zostawiałam kota i suni samych razem, na czas mojej nieobecności każde było w swoim pomieszczeniu. I nie dlatego, że obawiałam się demolki. Bardziej bałam się o Sarę, bo pazury kocie to straszna broń. Teraz jest OK, kot rządzi jak chce - właśnie przed chwilą wypchał Sarę z legowiska. Czasami obserwuję ich zabawy, przeważnie to kot jest ich inicjatorem i on decyduje, na co Sara może sobie pozwolić. A Sara poznała już jego fochy i w razie jakichkolwiek oznak kociego niezadowolenia prezentuje wszelkie możliwe sygnały uspokajające :haha:
Kolejni domownicy, z którymi obecnie zaprzyjaźnia się Sara, to chomisie dżungarskie. Wstępny etap - wzajemne obwąchiwania się przez ściany klatki już za nami, teraz sunia ćwiczy cierpliwość podczas spacerów futrzaków na wolności i jestem z niej dumna, bo zachowuje się wzorowo. A chomisie to maleńtasy o ogrooooomnej odwadze, bo przed samym nochalem Sary potrafią np. stanąć słupka i pacnąć ją łapką czy uskuteczniać zabiegi pielęgnacyjne :-P

dorotcia - 29-01-2010, 10:31

orlosia12 napisał/a:
nie karalismy psa bo Elza to za nas robiła... i jest dobrze

U nas Marley też próbował z kotem "walczyć", ale parę razy dostał pazurem po nosie i się uspokoił. Teraz Zulek tylko miałkinie, jak coś mu się nie podoba i Marley zostawia go w spokoju.

wasilewskipiotr - 29-01-2010, 23:24

no wlasnie obawiam sie pazurow kota bo juz Moal dostala po kufie w poblizu oka, deliaktna rysa, ale slad krwi byl. zoabczymy poki co bedziemy cwiczyc :D i ogladac sztuki walki kot kontra pies :bad:
Capsuck09 - 10-02-2010, 12:02
Temat postu: Jak pies z kotem
JAK PIES Z KOTEM NO, WA?ASNIE...JAK???
Brat mojego faceta wyjechal na wczasy z rodzina. Zostawil nam do przypilnowania chate Z PSEM. Przenieslismy sie z calym majdanem na 2 tygodnie Z KOTKA„ z wynajmowanego poddasza w domku z ogrodkiem na chate w bloku. Moja kotka poluje juz 2 dzien na psa brata mojego faceta. Jak Ja za kare zamykam w kiblu, miauczy zeby Ja wypuscic. Wypuszczam, Ona sie obraza i chowa/ wyleguje na parapetach. Trzeba Ja zanosic do zarelka i kuwety, cala nastroszona. On uwielbia koty i chce sie z Nia bawic. Ona widzi psa pierwszy raz w zyciu. Jak Ja spuszczam z oka szaleja po chacie, az nie zapedzi psa pod moje nogi. Co mam robic? Robila tak z czterema kotami sasiadki, ktore gonila przed domkiem. Kur..., tutaj zrzucaja wszystko. Tam byly warunki na takie harce. Dodam tylko, ze Ona jest mloda, a psiak starszy. I mimo to Ona atakuje psa, skorego z Nia do zabawy. Zastanawiam sie, co bedzie jak zlokalizuje chomika Skubaniec mieszka tu za lodowka i co jakis czas smiga do wodopoju. Na szczescie, papugi nie ma tu juz od roku,hehe. Macie jakis pomysl na ten zwierzyniec. Aha, odpada powrot do domku z ogrodkiem. Pies pogoni koty sasiadow i zasika Im skalniaki, niestety to juz jest przetestowane.

figusiowaa - 07-03-2010, 18:24

Pies z kotem ?
U mnie na początku kot prychał na Figa, ale z czasem mu przeszło. Teraz kot śpi z psem, kot je z psa miski (poza swoją miską :P ) i oczywiście mają wspólne zabawy np. : pies liże kota, a kot gryzie psa po nogach :) Normalnie , jak bracia !
A więc myślę, że Twój piesek poprostu chce się bawić, a kot sam w końcu się rozkręci i też będzie się bawić. Nic nie powinno się stać :) )

_____________________________
Figusiowa galeria, zapraszamy! :)

http://forum.labradory.or...p=123771#123771

marcys08 - 11-11-2010, 23:03
Temat postu: pies z kotem... co to bedzie?
Witam, mam taki problem chodzi o to ze na święta zamierzają przyjechać rodzice mojego chłopaka, w dodatku postanowili przywieść ze sobą kota, mało tego sama podróż ma trwać 20 godzin więc już mnie przeraża fakt jak to zwierze zniesie taka podróż, gdzie do tej pory jego najdłuższą wyprawą była wycieczka do weterynarza... ale nie tu tkwi problem, ten kot ma ponad 10 lat, nie dopuszcza do siebie człowieka, nie mówiąc już o małym psiaku... Jest agresywny, rzuca się na ludzi a oni zamierzają go wziąć do domu gdzie wszędzie kręci się pies, a jak wiadomo labradorki są wszystkiego ciekawe więc nie sądzę że Nero spokojnie przejdzie koło nowego zwierzaka w domu... nie wyobrażam sobie tego, nie ma w domu miejsca gdzie Nero by się nie dostał, nie mam regałów ani szaf żeby gdzieś ten kocur mógł się ukryć przed ciekawskim psem... Nie wiem po prostu co mam o tym myśleć, zaprząta mi to głowę bo nie wiem jaka może być relacja między nimi, bo jak do tej pory mój pies nie wie co to kot, bo w Danii nie ma bezdomnych zwierząt co za tym idzie, nie spotkał się jeszcze z czymś takim jak kotek, więc domyślam się że nie obejdzie się to bez echa bo będzie chciał zobaczyć co to za stwór :) W dodatku mnie nie będzie w tym czasie w domu i nie będę mogła mieć tego na oku, a strasznie się boję,że może stać się któremuś krzywda, a z doświadczenia wiem że kotki się doskonale bronią...
Jeśli ktoś ma jakieś doświadczenie w relacji pies z kotem proszę o pomoc, bo do świąt to osiwieje zupełnie z nerwów...

Maryhna - 12-11-2010, 05:34

Trudno przewidzieć jaki będzie scenariusz ale zaryzykowałabym twierdzenie, że psina jako ta ciekawska część duetu oberwie parę razy od dorosłego i dominującego kota. Poza tym jest jeszcze opcja że skończy sie na tym ze pies będzie obsyczany przez kota ale kontaktu nie będzie. A może macie dwa pokoje, żeby odizolować zwierzaki jeśli zacznie się dziać coś niepokojącego? Sama nie wiem co o tym myśleć.
Mój kundelek 15letni wychował w wieku kilku lat dwukrotnie maleńkie kotki, nosił w zębach, karmił i wylizywał odchody. Czasami nawet się śmiałam, że to kryptogej :D
Ale tu mamy do czynienia z dorosłym kotem. I nie mam pomysłu co może się dziać.
Nie zakładajmy tragedii od razu. Uczul faceta, że ma reagować jeśli będzie źle i odizolować zwierzaki. trzymam mocno kciuki!

siedlar - 12-11-2010, 09:28

Jeśli jest to kot z takim charakterem to 100%,że piesio oberwie, tym bardziej, że jest to dorosły kot,a piesio młodziutki i ciekawski. Koty potrafią zrobić psu dużo większą krzywdę niż na odwrót, ja bym pilnował. Mój Bantu ma spotkania z persem u teściowej i za młodu pilnowaliśmy go żeby się do niej nie zbliżał, dopóki nie oberwał, teraz sam trzyma dystans, a wystarczy że ona zasyczy, ale co się kotu dziwić jak się tylko odwróciła na chwile, a jej miski były za każdym razem puste :D :D :D
Paulinna - 12-11-2010, 10:27

Szczerze mówiąc ja bym takich gości przeprosiła i powiedziała że nie wyrażam zgody na to żeby przyjeżdżali z agresywnym kotem... :doubt:
No chyba że byłby w szelkach na smyczy i nie miał możliwości zaatakować psa :)

marcys08 - 12-11-2010, 10:31

No właśnie opcja z oddzielnymi pomieszczeniami też nie wchodzi w grę, bo mamy przesuwane drzwi i Nero już na nasze nieszczęście opanował technikę otwierania drzwi, trwa to chwilkę ale tak czy inaczej wydostanie się z pokoju... jedynie wyście to łazienka, ale to też jest dość ryzykowne, bo jak został tam kiedyś zamknięty przez przypadek to zjadł dosłownie wszytsko co było w zasiegu jego mordki i łapek... ciężko to przechodził bo napił się szamponów i mydeł :P nie wiem co o tym myślec, a oni się tak uparli że nawet kotu wyrobili juz paszport i wszystkie dokumenty żeby go tu przywieźć...
Paulinna - 12-11-2010, 10:32

marcys, a co Ty będziesz izolować psa :-P Izoluj kota- to on jest agresywny...

[ Dodano: Pią 12 Lis, 2010 ]
A może na nie swoim terenie kot nie będzie się zachowywał agresywnie?

effcyk - 12-11-2010, 11:08

marcys08 napisał/a:
nie wiem co o tym myślec, a oni się tak uparli że nawet kotu wyrobili juz paszport i wszystkie dokumenty żeby go tu przywieźć...

powiedz im że masz psa, a on kotów nie lubi i nie bedziesz go zamykała w żadnym pomieszczeniu. Poproś, żeby jednak kota zostawili pod opieke jakimś znajomym.
Jeśli się uprą, to co porzychodzi mi na myśl to klatka kennelowa. I zamknąć tam jedno albo drugie, obstawiam bardziej na psa, bo jak zamknie sie w niej kota to Nero i tak bedzie go podjudzał przy klatce. Oczywiście nie trzymać go tam cały czas, a wtedy kiedy będziecie zajęci swoimi sprawami, nie bedzie Was w domu i nie bedzie miał kto doglądać tych relacji między psem a kotem.
Pozatym nie rozumiem takich ludzi, wiedzą że mają kota dzikusa, to jeszcze biorą go w tak daleką podróż do obcego miejsca, obcych ludzi na dodatek tam gdzie mieszka pies. No napewno oazą spokoju dla agresywnego kota to miejsce nie będzie.

marcys08 - 12-11-2010, 11:49

Juz im zaproponowałam że zajme się tym kotem jak oni bedą tu a ja bede w Polsce, przeciez taki kot nie wymaga mega uwagi tymbardziej ze w swoim domu ma swoje miejsca wiec bedzie czuł sie naturalnie, ale mów do słupa a słup d ... ale jak sie wkurze to nie bede patrzyła co im sie podoba, mój dom i moje zasady ... Może do świąt coś zrozumieją ale puki co zaparli się i nie ma dla nich problemów, usłyszałam tekst że jak nero nie szczeknie to kot bedzie spokojny ... haha dobre co :) pies ktory nie szczeka :D coż moi tesciowie nie należa do "normalnych" ...
i3l4z0 - 12-11-2010, 14:54

marcys08 napisał/a:
coż moi tesciowie nie należa do "normalnych" ...


A znasz takich co należą :D ??

mlena - 12-11-2010, 16:22

pierwsza sprawa jeśli tak kochają kota to im uświadom ,ze kot to zwierzę terytorialne czyli przywiązuje się do otoczenia bardziej niż do ludzi zmiana domu nawet na kilka dni dla kota jest bardzo stresujące i dla jego dobra powinien zostać w domu i mieć opiekę na miejscu a nie odbywać podróże

kolejna sprawa to nie ma mowy o bezpośrednim kontakcie zwierząt na dzień dobry jedno musi być izolowane i muszę się oswajać bez kontaktowo czyli kotek w specjalnej klatce .

w oswajaniu psa z kotem są metody takie ,ze psa nagradza się za ignorowanie kota natomiast jak tylko kot zacznie zachowywać się agresywnie - syczeć stroszyć się szykować do ataku- należy spryskać go woda z atomizera taka mgiełka wodna np spryskiwacz do kwiatów można użyć do tego , absolutnie nie można pozwolić na to by zwierzaki zostały same bez nadzoru bo tutaj źle może się skończyć dla psa kocie pazury i kły potrafią trwale uszkodzić nachalnego psiaka

Mam w domu kota i psa uczę psiaka ignorowania kota choć nasz kocur nie jest taki bojowy i nie ma takich problemów to już doszło do jednej konfrontacji między nimi ale bez wyrządzania krzywdy kot ucieka na górę siedzą grzecznie obok siebie jak żarełko do mich nakładam wtedy akceptują się bezproblemowo :)

agata01510 - 12-11-2010, 18:55

marcys08 napisał/a:

Juz im zaproponowałam że zajme się tym kotem jak oni bedą tu a ja bede w Polsce, przeciez taki kot nie wymaga mega uwagi tymbardziej ze w swoim domu ma swoje miejsca wiec bedzie czuł sie naturalnie, ale mów do słupa a słup d ... ale jak sie wkurze to nie bede patrzyła co im sie podoba, mój dom i moje zasady ... Może do świąt coś zrozumieją ale puki co zaparli się i nie ma dla nich problemów, usłyszałam tekst że jak nero nie szczeknie to kot bedzie spokojny ... haha dobre co :) pies ktory nie szczeka :D coż moi tesciowie nie należa do "normalnych" ...


No to masz kłopot :( ,ale wydaje mi się,że powinnaś porozmawiać z przyszłymi teściami,poprosić też o rozmowę z chłopakiem,a tak w ogóle to co on na to???Wiesz ja mam masę wątpliwości,bo kot to tak jak napisała moja poprzedniczka mlena zwierzę terytorialne,poza tym ma 10 lat,więc jest już w takim wieku,że nie w głowie mu zaprzyjaźnianie się z innym zwierzakiem,izolowanie to też nie jest dobry pomysł,bo nie zawsze można tego dopilnować,skoro Twój Nero nie widział nigdy kota na oczy,a nie wiem czy kot Twoich przyszłych teściów miał styczność z psami to niech oni nie wyobrażają sobie,że zaczną się tolerować od pierwszej chwili,bo tak nie będzie,tym bardziej nie zabronisz Nerusiowi szczekać,bo to zrozumiałe,że to pies i szczeka,tak jak kot mruczy i miauczy :D :D :D ,to jakaś błędna teoria myśleniowa,cokolwiek postanowisz czy postanowicie,mam nadzieję,że nie będzie potem z tego zgrzytów,ja bym zaryzykowała powtórną szczerą rozmowę i z chłopakiem i z jego rodzicami,bo mogą z tego wyjść nie lada kłopoty i pretensje,oby tak nie było,tego Ci życzę :) :) :) ,pozdrawiam

[ Dodano: Pią 12 Lis, 2010 ]
marcys08 napisał/a:
Jest agresywny, rzuca się na ludzi a oni zamierzają go wziąć do domu gdzie wszędzie kręci się pies, a jak wiadomo labradorki są wszystkiego ciekawe więc nie sądzę że Nero spokojnie przejdzie koło nowego zwierzaka


Tym bardziej z tego co napisałaś wynika,że przywożenie ze sobą takiego kocurka z charakterkiem nie ma sensu,a co będzie jeśli ten kociak rzuci się na Nera,bo napisałaś ze jest agresywny,Nero nie pozostanie dłużny i kąśnie w odwecie kociaka,wtedy może pojawić się problem,bo będzie niedobry pies,który ugryzł kotka,znam takie historie i myślę,że w ten sposób powinnaś wytłumaczyć teściom,dlaczego nie powinni zabierać kociaka,kot chodzi własnymi ścieżkami,pies nie zna kotów,nie potrzebne konflikty i problemy,ale decyzję musisz podjąć sama,najlepiej po naradzie z narzeczonym,macie jeszcze trochę czasu,a skoro mogłabyś się nim zająć w Polsce,u niego we własnym domu,to tym bardziej po co narażać się na niepotrzebne stresy,czekamy na rozwój sytuacji,oby zakończył się happy endem dla wszystkich,pozdro ;* ;* ;*

siedlar - 12-11-2010, 19:10

otruj tego kota i już, napchaj czegoś do kiełbasy, powiesz, że to Duńskie dziadostwo mu pewnie zaszkodziło :D :D :D
marcys08 - 12-11-2010, 19:50

siedlar bardzo dobry pomysł hehe

a tak poważnie to bede musiała im zacytować pare waszych wypowiedzi bo oni naprawdę nie zdają sobie sprawy z tego do czego moze dojść... Ja niestety wiem jak nero lezie do wszytskie co sie rusza, a jak juz wogole bedzie przebywało zwierze w jego domu to napewno nie przejdzie koło tego obojętnie... Według nich to takie proste, najwyzej zamknie sie ich oddzialnie, tylko pytanie gdzie, bo niestety nie ma takiej mozliwosci, no chyba ze kota w piwnicy... oczywiscie o ile ten kot przezyje taka podroz, tymbardziej 2 godzinny rejs promem :D takze teraz mam jasnosc ze to nie bedzie za dobre polaczenie, biorac pod uwage ze chlopak bedzie pracowal w swieta a juz napewno nero nie poslucha sie obcych ludzi... oni beda bronic kota i dla nich zawsze wina bedzie po stronie psa... tymbardziej ze n ie sa zwolennikami psów i uwazaja ze go rozpuscilismy...

agata01510 - 13-11-2010, 23:41

marcys08 napisał/a:
oni beda bronic kota i dla nich zawsze wina bedzie po stronie psa... tymbardziej ze n ie sa zwolennikami psów i uwazaja ze go rozpuscilismy...


I właśnie o to mi chodziło,będzie tak,że nawet jeśli to nie Nero zawini to i tak będzie na niego :( ,ja wiem jak to jest z psami i kotami,bo mam 2 psy w domu i prawie 8 letniego kota,ale choć cały zwierzyniec jest do siebie przyzwyczajony,to Ramzes czasami dostaje głupawki jak kot przychodzi do domu i choć się tolerują to kociak potrafi pokazać pazurki,bo już mu nie w głowie zabawy,dlatego nigdy nie zostawiam ich razem,zawsze kiedy muszę wyjść to kociak i moje psy zostają pod okiem kogoś kto jest w domu,albo kociaka wypuszczamy na dwór,albo zanoszę go do rodziców,kiedy Ramzes jednak śpi to i kot obok niego też i nasz drugi psiak Oskar wszystkie na jednym wyrku ha ha ha pozdro ;* ;* ;*

dorkazz - 14-11-2010, 01:04

ja ostatnio właśnie miałam spotkanie Lara vs. kot moich rodziców, wyglądało to mniej więcej tak:
kot CAŁY CZAS nie spuszczał psa z oczu, ani na chwilkę, Lara dopiero później się skapnęła, że jest tak obserwowana no i chciała podejść zobaczyć co to i o co tu w ogóle chodzi no i kot się podwoił (spuszył się i stał się podwójnego rozmiaru :P ) no i prychnął. po paru takich razach pies się znudził i wolał nas zaczepiać i się z nami bawić, za to później kot tak jakby prowokował spotkania. ogólnie ten kot nie należy do agresywnych, więc ciężko mi określić w jakim stopniu "gorzej" mógłby się zachować, no ale na pewno jeżeli już teściowie się uprą na takie rozwiązanie to trzeba obciąć kotu pazury. zaoszczędzi to niepotrzebnej rany na nosie psa i na ręce właściciela.
poza tym 20h to jakaś masakra i nie wiem czy kot tyle wytrzyma :/ może jakieś próby by wcześniej zrobili na krótsze dystanse...

mlena - 19-11-2010, 17:31

ja mam cudownego kota jest wyjątkowo cierpliwy i tolerancyjny ale przed przyjazdem psiaka zafundowaliśmy mu obcięcie pazurów to podstawa
teraz jest tak ,ze kot przechadza się obok psa psiak go próbuje podgryzać chce się bawić wtedy kot albo go ignoruje albo jak ma już serdecznie dość wskakuje na podwyższenie są ekstremalne sytuacje gdzie kot pacnie małego łapą ale zaobserwowaliśmy ,ze pazurów przy tym nie pokazuje i mały to odbiera jako zachętę do zabawy więc meksyk jest :D
psiak zaczyna nabierać nawyków kota ostatnio zaczął wchodzić do szafy na spanko :haha:
piją wodę z jednej michy choć każde ma swoją śpią obok siebie, sa momenty ,ze sie wylizują po mordkach nawzajem generalnie nie jest źle :) ale jak wychodzę nigdy nie zostawiam ich samych w jednym pomieszczeniu

Nie zabrałabym jednak psa do znajomej która ma kota bojownika bo tam na pewno skończyłoby się źle
nie wiem w ogóle co to za pomysł żeby przyjeżdżać do kogoś ze zwierzakiem i jeszcze to narzucać

agata01510 - 20-11-2010, 11:29

mlena napisał/a:
Nie zabrałabym jednak psa do znajomej która ma kota bojownika bo tam na pewno skończyłoby się źle
nie wiem w ogóle co to za pomysł żeby przyjeżdżać do kogoś ze zwierzakiem i jeszcze to narzucać


No właśnie,ja też mam kota pod swoich dachem,który ma już prawie 8 lat oraz 4,5 letniego pieska Oskarka i 22 miesięcznego labradora Ramzesa,ale są do siebie przyzwyczajone,a sęk w tym,że marcys08 ma półrocznego Nerusia,który kota nigdy na oczy nie widział,a jej przyszli teściowie mają 10 letniego kota bojownika,który niezbyt lubi ludzi,a co dopiero psy,więc również na mój zdrowy rozum gdybym była na miejscu teściów to nie sprawiłabym nikomu takiego kłopotu,ale cóż nie każdy tak robi... ;* ;* ;*

Ewelina - 25-03-2011, 15:46

Weronika525, Yoko boi się kotów jak widzi kota to się dosłownie zapowietrza a później ma kaszel, ale przejęta jest strasznie.
mibec - 25-03-2011, 15:46

Weronika525 moj uwielbia koty - zaczepia, chce sie bawic. Poznal co to kot jak zostal u niani i od tamtego czasu uwielbia, choc na poczatku sie bal. Zastanawiamy sie czy nie kupic albo przygarnac jakiegos kociaka :)
Weronika525 - 25-03-2011, 19:35
Temat postu: Labradory a koty?
Czy Wasze labki też rzucają się w pościg za kotami??? Czy są raczej przyjaźnie nastawione? Mój Borys rzuca się w pościg za kotem niczym pocisk :-P
Cziko - 25-03-2011, 19:59

mój Cziko na dworze chciałby ganiać za kotami, ale udaje mi się odwrócić jego uwagę, tak to bym leciała za nim. ale jak jestem z nim u przyjaciółki, która ma kota, to ciągle go trąca nosem :D a on ma go gdzieś.

Weronika525, po co dwa te same tematy?
1.
i
2.

nata - 25-03-2011, 20:05

Weronika525, Polinda też się rzuca w pościg, albo szczeka.. :bad:
maxxior - 25-03-2011, 20:25

Niestety Max to samo.Mimo że bolą go łapy to jak widzi kota o wszystkim zapomina.
U weta zdemolował kilka pomieszczeń w pogoni za jego kotem i nawet opatrunek na łapie i kołnierz na szyi mu nie przeszkadzał.
Wszystko było dobrze z kotami dopóki jeden go nie drapnął.
Teraz to jego wróg nr1 na podwórku.Nieraz czai się na kota pod jałowcem.
Kot w tym czasie czai się na rybki w oczku.Niestety nie jest aż tak szybki jak Max.
Kilka razy ściągnął go nawet z płotu i rzucił o ziemię ale nigdy nie zagryzł.W końcu jak to mówią Labradory maja "miękki chwyt" czy jakoś tak :D
Na widok kota Max dostaje szału i chyba już nic tego nie zmieni.

monika-81 - 25-03-2011, 20:31

oj dafi to samo!
Mamy w domu kotke syberyjska i dafi uwielbia sie za nia uganiac a ta biedaczka caly czas ucieka :( Mialam nadzieje że sie polubia ale chyba nic z tego :dribble:
chyba juz zawsze beda zyly jak pies z kotem :haha:
Dafi gania ja a kota sie zatrzymuje i pare razy ja po pysku zdzieli i znow sie ganiają, na poczatku balam sie że kota ja skaleczy ale przez 5 miesiecy nie zdazyło sie ani razu żeby kota zadrapala psine do krwi, poprostu dostaje z otwartej lapy a dafi stoi i jakby to byl dla niej masaż daje sie lac po pysku :D

oleska2803 - 25-03-2011, 20:32

Snickers również rzuca się za kotami, ale raczej bez agresji. Nie wie co to. Nigdy nie miał szansy bliższego poznania się. Ciekawi mnie nawet czasem co by zrobił jakby dogonił takiego kota. Tak samo ma z ptakami.
Moja jamniczka nienawidziła kotów, raz rozcięła sobie łapę biegnąc po szkle za kotem. Ale to był prawdziwy pies myśliwski. Kiedyś udusiła świnkę morską znajomych i zawsze polowała na myszy pod blokiem.

Jira - 25-03-2011, 20:32

Moja czasem pogoni obcego kota (ostatnio nawet dorobiła się podrapanego noska). Jak w porę się zorientuję i zawołam to wróci, ale z dwoma zwierzakami bywa ciężko.
W domu - mieliśmy kiedyś kota, którego namiętnie myła (niekoniecznie podobało się to kotu, ale Neska była zachwycona... teraz myje Questa który chętniej przyjmuje takie pieszczoty). Koty u moich teściów ignoruje, a u mojej babci - w dzień się mijały, w nocy spały razem.

Zuzka - 25-03-2011, 20:40

Wedel mieszka z dwoma kotami - większego goni, przytula się do niego i próbuje się z nim bawić, do mniejszego czuje mega respekt i nie podejdzie (ma kilka blizn na nosku, bo za blisko podszedł). Na dworze by pogonił kociaka, ale myślę, że tylko dla zabawy, tak, jak w domu.
maxxior - 25-03-2011, 20:43

oleska2803, Max przynosi mi nieraz Sikorki które się uczą latać i jak im lot nie wyjdzie to lądują w jego pysku.
Najlepsze bo przyszedł kiedyś się pochwalić i nie wiedziałem czym,a on mi wypluł na ziemie Sikorkę.Najlepsze jest to że położyłem ja na dworze a ona po jakiś 15 minutach odleciała.
oleska2803 napisał/a:
Moja jamniczka nienawidziła kotów

Moje dwa z trzech Jamników też.Bywało że nawet razem na nie polowały.Jeden naganiał kota do drugiego i łapały jeden za łep,drugi za ogon :bad:
raz jeden pojechał na wieś do babki z rodzicami-w 30 minut "zlikwidował" 25 kur.
Miał sposoby również na jeże i krety,łapał bobry w norach na działce i przynosił dziadkowi zestrzelone szpaki.

Zuzka - 25-03-2011, 20:47

O kurczę, sikorki? :-o
Weronika525 - 25-03-2011, 21:14

Ja to święcie wierzyłam, że te pieski to zalizałyby każdego nawet kota dopóki nie zobaczyłam jak Borys je ściga normalnie włącza mu się szósty bieg niczym struś pędziwiatr:D proszę natura psia jednak górą :haha:
nata - 25-03-2011, 21:22

monika-81 napisał/a:
Dafi gania ja a kota sie zatrzymuje i pare razy ja po pysku zdzieli i znow sie ganiają, na poczatku balam sie że kota ja skaleczy ale przez 5 miesiecy nie zdazyło sie ani razu żeby kota zadrapala psine do krwi, poprostu dostaje z otwartej lapy a dafi stoi i jakby to byl dla niej masaż daje sie lac po pysku

nieźle to musi wyglądać :D

aganica - 25-03-2011, 23:05

W moim domu rządzą koty.Psy podporządkowane omijają je dużym łukiem.
Dzięki temu mam spokój w kuchni bo to rewir kociambrów i psy nie przekraczają wyznaczonych granic.

donia457 - 25-03-2011, 23:26

moje psy ostatnio witaly sie z kotem ,byly grzeczne wiec ogolnie zyja w zgodzie :haha:
jkasia - 26-03-2011, 08:35

Weronika525, u nas jest identycznie jak u Ciebie.Kasta na widok kota jak wystrzelona z procy pędzi na nim i warczy.Nigdy żadnego nie dogoniła :)
Kamil_Kinga - 26-03-2011, 11:00

Fado nie cierpi kotów kiedyś zobaczył kota a ja niestety nie! poszedł jak pocisk no i smyczka się skończyła! ;] i.......bym się przewrócił ! :) ale myślę że jak by go dopadł to i tak by nic mu nie zrobił bo pewnie by nie wiedział jak :)
Salerno - 26-03-2011, 17:57

Weronika525, nie wiem po co zakładasz dwa takie same tematy w dwóch różnych działach...


Tematy zostały scalone.

Weronika525 - 26-03-2011, 22:31

Salerno i Cziko wybaczcie te dwa jednakowe tematy jestem tu nowa i zapewniam, że zrobiłam to nieumyślnie, nawet nie wiedziałam, że dwa razy powtórzyłam :(
Ewelina kurcze Yoko strasznie przeżywa spotkanie z kotem, oby ich jak najmniej na swej drodze spotykała :)

[ Dodano: 26-03-2011, 22:37 ]
jkasia To mój Borys identycznie jak Twoja Kasta, też jeszcze nigdy żadnego nie dogonił :haha:

szalej - 28-03-2011, 11:53

Mój pies gania za kotami na dworze, kiedy miał 6 lat przygarneliśmy z ulicy małego kotka ( mimo, że wcześniej nie miał żadnego bliskiego kontaktu z kotami). Kotek ważył 700 gram, pies 40 kg, wyglądało to komicznie jak przez pierwsze kilka dni pies nie chciał się zbliżać do kociaka i jak ten był w pokoju to pies za nic nie wszedł :D Teraz żyją w super zgodzie, pies olewa kota, kot go zaczepia, pies dalej olewa i tak dalej. Tak była u nas Dora na DT nie tolerowała kotów w sensie ciągle je ganiała. Większość ma po prostu instynkt pogoni. Potem już kota tolerowała ( po 3 dniach) ale jak kot nagle się zgrywał, to byłą pogoń od nowa. A jak już zaczeła go olewać, to kot sam ją zaczepiał :bad:
Magda - 28-03-2011, 13:31

Rodus był z kotami za pan brat


Kaiper je goni a one uciekają.

Madziuja - 28-03-2011, 13:40

Kenzo zawsze chciał sie bawić z kotkami i zawsze był przyjaźnie nastawiony ale odkąd jego koleżanka pokazała mu,że na koty się szczeka i trzeba je gonić poprostu ich nienawidzi.Jest jednak jeden wyjątek i zupełnie nie wiem dlaczego.Jest to wielki rudy długowłosy kot z naszej klatki,którego Państwo regularnie wyprowadzaja na smyczy i Kenzo zna go od małego.Z tym jedynym wyraża chęć zabawy a wszystkie inne zostają pogonione i obszczekane :(
Huberto - 28-03-2011, 14:12

Powiem tak. Mój Gordon za młodego strasznie rwał się do kotów aż nie szło go utrzymać na smyczy. Teraz z wiekiem zaczyna tolerować te zwierzęta i pomału zaczyna się z nimi bawić, oby już tak pozostało, bo zawsze fajnie mieć kumpla kota ;D
tenshii - 30-03-2011, 16:27

Do nas na balkon kiedyś wszedł kot. Teyla ucieszyła się, że będzie zabawa, ale kot prychnął i Teyla uciekła do domu ;D :D
aganica - 30-03-2011, 19:04

Fiona też ..... kocha kotki... ;D


nata - 30-03-2011, 19:25

aganica, wooow.. ale swoją drogą wielki ten .... kotek! ;]
aganica - 30-03-2011, 19:40

nata, Niewiele mniejszy od Fionki, bo to Maine coon :D
Cziko - 30-03-2011, 19:43

aganica napisał/a:
Maine coon

:heart: :heart: ile waży? :haha:

aganica - 30-03-2011, 19:46

Loviemu i Hermionie... też koty nie przeszkadzają.. :haha:



[ Dodano: 30-03-2011, 19:49 ]
Cziko napisał/a:
ile waży? :haha:
Około 19 kg...jest troszkę zapasiony .. :<


nata - 30-03-2011, 19:50

aganica napisał/a:
Niewiele mniejszy od Fionki, bo to Maine coon

imponujący naprawdę :) Wy to naprawdę macie zwierzyniec ;] zazdroszczę ;]

kasiek - 31-03-2011, 12:14

aganica, super :haha:

[ Dodano: 31-03-2011, 12:15 ]

donia457 - 31-03-2011, 22:39

moja sasiadka ma koty wiec moje pieski chcialy sie z nim bawic,czyli nie przeszkadzaja im koty :-P
aganica - 01-04-2011, 08:46

kasiek, Wspaniałe, uwielbiam obserwować kocio-psie układy ..
dominika92 - 01-04-2011, 08:50

kasiek, super, tez bym taki widok chciała :) ale u mnie w rodzinie kota nikt nie ma, jak Hela widzi na podwórku to chyba myśli że to piesek merda ogonem i chce się bawić ale to z daleka, raz jakiś kot domowy się znalazł na podwórku to podeszła bliżej a jak kot prychnął to skod do tyłu :D
kasiek - 01-04-2011, 10:49

aganica, tez uwielbiam te ukladydominika92, nic straconego mozna kotka sobie sprawic :D
dominika92 - 01-04-2011, 11:02

kasiek, raczej nie, tż nie lubi :(
kasiek - 01-04-2011, 12:24

dominika92, szkoda a moze jednak by polubil :)
mikos - 04-04-2011, 09:17

Mamy 2 letniego 6 kg kocura w domu i baliśmy się, że będzie mordobicie jak Bentleya przyprowadziliśmy, ale okazało się, że pies całkowicie ignoruje kota (czasem podejdzie go powąchać, ale zaraz ucieka) i świetnie odczytuje kota mowę ciała (położone uszy, syczenie i napięcie) i ustępuje.


Kot natomiast stara się go omijać i nauczył się, że jak Bentley śpi to jest nieszkodliwy i wtedy wychodzi się bawić, wąchać go. Czasem psa straszy wyskakując na niego znienacka, ale nie dochodzi do łapoczynów. ;D


Dodatkowo kot ma w łazience swój azyl i pies nie ma tam wstępu, więc wie że jak ma dość to może się tam schować i pies mu nie wejdzie.

irosa - 06-07-2011, 08:58

Słuchajcie mam problem z Zorą, jak widzi kota to od razu zaczyna go gonić, mogę się drzeć za nią, a ona i tak wróci jak kot zniknie jej z oczu. Nie goni kota z agresją, myślę, że to forma zabawy. Ale martwie się, czy ona w tej gonitwie sobie czegoś nie zrobi no i szkoda mi biednego kota.
Jak psina jest na smyczy albo blisko mnie i mówię "zostaw" to nie biegnie tylko patrzy z zaciekawieniem, ale jak tylko się troszeczkę oddali to od razu biegnie za kotem.

Jak ją tego oduczyć? To jest jedyna sytuacja w której nie wraca na komednę.

Zastanawiałam się czy nie wziąść kota na ręcę i pozwolić im się powąchać, ale to chyba będzie stresujące dla kota.

jkasia - 06-07-2011, 09:34

irosa napisał/a:
Jak ją tego oduczyć? To jest jedyna sytuacja w której nie wraca na komednę.
u nas to samo tylko, że Kasta z agresją warczy i szczeka. Miałyśmy juz 2 razy sytuacje, że kotek sie nie bał, usiadł na środku i Kasta do niego podeszła bardzo blisko na luznej smyczy i stała tak nieruchomo nie wiedząc co robic az w koncu niepewnie sie odwróciła i poszła. Myslałam, że moze sie oswoi ale niestety. Jak tylko z daleka zobaczy kota to mi rece z zawiasów wyrywa :confused:
zuzia - 06-07-2011, 09:43

U nas jest kot w domu ale jak psy zobaczą kota na dworze to się na maksa nakręcają. Podejrzewam że miałyby ochotę się powąchać, ale gonitwa za kotem mi się nie uśmiecha. Zresztą jest tak że kocica w domu rządzi, Luna schodzi jej z drogi i widzę że czuje respekt, a na dworze z tym samym kotem potrafi ją męczyć, latać koło niej na pełnym gazie i się drażnić.
Chelsea - 06-07-2011, 10:00

Czesia nie warczy ani nie szczeka na kota, ale jak widzi, że jakiś ucieka to by chętnie pobiegła za nim w celach zabawy :)
mibec - 06-07-2011, 10:17

irosa, moj Barney tez sie tak zachowywal, uspokoil sie po dwutygodniowym pobycie u "niani", ktora ma dwa koty - teraz zainteresuje sie kotem, ale po komendzie "zostaw" sobie odpusza. Moze sprobuj zaprzyjaznic ja z jakims kotem, moze masz znajomych kociarzy?
Ajaber - 07-07-2011, 20:14

U mnie koty były pierwsze, więc dziewczyny "obcują" z nimi od małego. Ale od zawsze fascynowała mnie więź pomiędzy właśnie moją Labradorką a kocicami. Śpią przytulone do siebie, Kofi je myje - czasem ze wzajemnością. Fascynujące dla mnie jest również to, że kiedy któraś z kocic szykowała się do porodu przychodziła "powiedzieć" o tym Kofikowi. Poocierała się i szła na legowisko. Wtedy Kofi szła jej pilnować i wspierać ją duchowo.

Koty z moimi dziewczynami od początku do końca żyją w zgodzie i wzajemnym uwielbieniu :) Dzielą się jedzeniem, piciem itp itd ;D Chociaż nigdy nie widziałam lepszego widoku od kota jeżdżącego na koniu. Wychodzę kiedyś na dwór - patrzę - a tam na grzbiecie mojego wierzchowca opala się mój kot ;D Żałuję, że nie miałam aparatu.

Obce koty do nas nie przychodza - ze względu na kocura - więc tak na prawdę nie mogę powiedzieć, jak reaguje na inne. Mówię, co wiem ;)

Chciałam zdjęcia wstawić ale no -,- coś mi nie pyka.

wojtasowa - 08-07-2011, 10:00

Mój brat chce miec kociątko w domu a ja sbie tego nie wyobrażam :beated: Mimo tego, że Gabby ma dopiero 3 miesiące nie całe wydaje mi się, ze ona kota nie zaakceptuje, albo będzie chciała sie nim bawić a taki mały kotek nie będzie miał jak się bronić. Jak myślicie to dobry pomysł?
Nulcia1 - 08-07-2011, 10:12

Ja jeszcze za czasów mieszkania z rodzicami miałam pieska (pudelka) i kotka norweskiego leśnego sytuacja wyglądała następująco : najpierw jak kotek bał się troszke ale jak widział , że pies nic mu nie robi to strasznie drapała psinke ze wszedzie miala rany .... i musieliśmy dać kociaka babi ;)
kaha - 08-07-2011, 16:26

Max ściga kota do upadłego. Wydaje mi sie jednak że goni go dlatego że ucieka, poprostu. wydaje mi się że niepogryzł by ggo jakby udało mu sie go doścignąć :-P - co raczej jest nie możliwe
Martuś - 08-07-2011, 16:52

Ja mam w domu moją Lady i starszą już kocicę.. około 7 lat i niestety nie wygląda na to by się zaprzyjaźniły. Nie robią sobie krzywdy,ale niestety kot ustępuje.. gdy Lady się zbliża ucieka na pralkę. Już kilka razy miały bliższy kontakt,ale Lady jak to szczeniak chcąc się bawić, zaczęła merdać ogonem, szczekać i niestety kot znów uciekł... a tak marzy mi się by się polubiły tylko nie mam sposobu (a może nie znam i coś pomożecie?) by żyły w zgodzie. Póki co kot w łazience, a piesek w mieszkaniu biega.
zuzia - 08-07-2011, 17:01

Martuś, ja miałam podobną sytuację tylko z 11 letnim Dżokerem, na początku jak widział moją kocicę to się nakręcał szczekał i chciał do niej lecieć, kocica się bała i robiło się zamieszanie. U nas było tak że brałam kota na ręce i wchodziłam do pokoju, początkowo mój TŻ trzymał Dżoka na smyczy tak żeby ten oswoił się z widokiem kota. Potem kot leżał na moich kolanach pies na podłodze ale tak żeby pies wiedział że kot jest obecny, powoli pozwalałam powąchać kota, który cały czas był na moich rękach, np. odwracałam kota tylem i Dżok wąchał koci kuper :) Trwało to ze 2-3 tyg. przyznam że na początku byłam załamana bo nie znając Dżoka bałam się że mi pożre kota Powoli powoli pies oswoił się z obecnością kota i teraz nie ma najmniejszych problemów, nie jest tak że razem śpią ale wąchając się pies merda ogonem a kot nie ucieka więc jest ok U Was jest trochę trudniej bo Lady jest mloda, ale może jak się oswoi z widokiem kota to da jej spokój.
bietka1 - 08-07-2011, 18:29

wojtasowa, jeśli mądrze to rozegracie, to istnieje duża szansa, że zwierzaki nie tylko się pogodzą, ale i polubią. Przeżyłam już wiele psio-kocich układów (był szczeniak i młody kot, dorosły pies i kociak, szczenior i dorosły kot, a ostatnio dorosły pies i dorosły kot) i za każdym razem się udawało. W prawie wszystkich przypadkach kwitła przyjaźń, jedynie w tym ostatnim, czyli oba zwierzaki dorosłe, uzyskałam wzajemną tolerancję. Czyli można, trzeba im tylko w tym pomóc. U nas najłatwiej poszło ze szczeniakiem i młodym kotkiem, po niedługim czasie razem wylegiwali się na słoneczku, razem spali, jedli z jednej miski. I nie był to labrador, ale bokser. Początkowo musiałam hamować zapędy psa do gwałtownej zabawy, ale już po niedługim czasie kot pokazał, na co może sobie jego namolny kolega pozwolić. A co do opisanego przypadku i ran zadawanych przez kota - z tego co wiem to jest specyficzna rasa, więc może w tym tkwił problem?
donia457 - 08-07-2011, 21:19

szlam dzisiaj z Reda od weta i mloda zabaczyla kota chciala za nim pobiegac ,ale poniewaz ze byla na smyczy wiec tylko powiedzialam jej zostaw" wiec przechodzac kolo niego tylko sie na niego popatrzyla,wydaje mi sie ze ona to by sie chciala pobawic z kotem,nie ucze zadnej z moich suń zeby gonily kota z agresja
Martuś - 08-07-2011, 21:47

U mnie pojawia się problem..wydaje mi się,że dominacji. Kot ma legowisko w łazience,a Lady wchodzi wygania kota i sama się tam kładzie :( wzięłam kotkę na ręce i chodziłam,ale biedna tak się bała skaczącej Lady,że szybko skończyłam spacer po domu.
monia899 - 09-07-2011, 23:13

Do mnie na podwórko czasami przychodzą dwa koty... Labi reaguje na każdego z nich inaczej. Jeden od samego początku zaczął przed nim uciekać i od tej pory Labi gdy tylko ma okazję niestety go goni, natomiast co do drugiego to też próbował go gonić jednak kot się nie wystraszył, siedzieli na przeciwko i wpatrywali się w siebie, Labi czasem szczekał potem się rozeszli. Nie chciałabym, żeby jakiś kot kiedyś go podrapał lub zrobił mu krzywdę.
Laura8401 - 11-07-2011, 20:34

Moja mimo ,że mała też goni koty,pewnie by się pobawić chciała ale mój kot ucieka gdzie może jak ją widzi:P
tenshii - 13-07-2011, 17:43

Nas prawie codziennie odwiedza kotka sąsiadów. Wchodzi sobie przez balkon i zwiedza.
Jeśli Teyla zauważy ją od razu to podchodzi, obwąchuje, potem wchodzi na łóżko i po prostu obserwuje.
Ale jak kot ją obudzi, to ta jest taka podekscytowana, że kot się boi i ucieka ;D

aganica - 14-07-2011, 07:14

Moje stado, wyrobiło pewne zasady.Nie widzę wylewnej miłości ale i gonitwy też nie ma.Bywa że leżą wszyscy na jednym łóżku, odwróceni do siebie kuprami.Śpią smacznie jednak, przy raptowniejszym poruszeniu, zawsze któreś schodzi z łóżka.
Psy nie wchodzą do kuchni gdy koty są w trakcie jedzenia.Porządek musi być.Ale i koty ustępują.Psy wiedzą że nie podchodzi się do okna, gdy na parapecie wyleguję się któryś z kotów bo można zarobić psaskacza, a to bardzo boli.
Czasami Putpet, prowokuje Fionkę do gonitwy, kawałek odbiegnie potem się zatrzymuje i czeka.Gdy ta odpuszcza to on podchodzi bliziutko i w nogi.Jednak bliskiego kontaktu nie zauważyłam.
Gdy Maniek idzie przez mieszkanie, całe stado mu ustępuje.Ale wiadomo ... Maniek to Maniek i z nim lepiej nie zaczynać.Pazury jak u tygrysa, łeb jak u słonia..... z takim lepiej nie zadzierać.A Maniek kot wielkiej łagodności, nikogo jeszcze nie pobił, nawet łapą nie przywalił, jednak szacunek u stada ma i tak niech pozostanie.
Padi to kocia odmiana Fionki, oszołom i strachobździej, zwiewa przed wszystkim co się rusza....takiego nikt nie traktuje poważnie.Czasami Pulpet mu pozwala siebie sponiewierać, ale to typowa kocia zabawa, wtedy psy się nie mieszają wychodząc z założenia, że to kocie sprawy i psom nic do tego.

irosa - 20-07-2011, 13:39

Zrobiliśmy postępy w relacjach kot-pies. :) Małymi kroczkami zaczeliśmy zbliżać je do siebie i Puma (kociak) przestała bać się Zory i już nie ucieka, a jak kot nie ucieka to pies nie goni. Nieraz tylko Zora chce zaprosić kociaka do zabawy i trąci ją nosem albo szczeknie, a kot wtedy fuknie i pies daje spokój.
ostatnio na spacerze dogoniła kota, (bo biedny nie wskoczył na płot za pierwszym razem) i była bardzo zdziwiona, że przestał uciekać - nie wiedziała co zrobić, więc dała mu spokój.

mibec - 20-07-2011, 13:43

irosa napisał/a:
Zrobiliśmy postępy w relacjach kot-pies
gratuluje :)
donia457 - 24-07-2011, 23:58

maz mi dzisiaj przyniosl do domu malego koteczka obie suczki chca sie z nim bawic,
reda jak podejdzie i go lapa poknie to pchla leci i straszy ja zebami zeby mu dala spokoj,wiec relacja kot=pies i pies= kot sa narazie w porzadku :D

scul2 - 26-07-2011, 17:18

to ja mam w domu 5 takich siersciuchow... i nie ma problemu jesli chodzi o te wieksze... bo one owszem sa przez Ize gonione jak dogoni oone zdziela ja z otwartej lapy a czasami je ignoruje... ale jesli widzi najmlodszego naszego rudaska to zachowuje sie jak szalona z 2 konca podworka ptrafi go zobaczyc i pedzi do niego jak szalona lapie za kark pogryza , a nawet na nim siada :O kociak az piszczy :(
donia457 - 27-07-2011, 00:50

nasza Reda jak podchodzi do kota to go nosem traca ,chce sie z nim bawic ,ale nasz kotecek to do gory leci jak piorko(nasz koteczek ma 8 tygodni)
natomiast Pchla strasznie go pilnuje i jak Reda podchodzi do kota i go lapa szturchnie to Pchla goni Rede,
moja mala Pcheleczka matkuje wszytskim zwierzakom :) tylko na papuge poluje :confused:

Ace_ - 27-07-2011, 18:36

Tośka jest wyraźnie zaciekawiona kotami :) Jak jakiegoś widzi to najchętniej by podeszła albo pobiegała za nimi.
donia457 - 27-07-2011, 23:41

a nasza odkad mamy kota w domu to za obcymi kotami sie juz tak nieoglada :haha:
dominika92 - 28-07-2011, 00:21

a moje labki dziś w parku zobaczyły kota, jak się za nim puściły...Demi dogoniła go i się zatrzymała, nie bardzo wiedząc co dalej zrobić :D kot uciekł, oczywiście nie ucierpiał :)
donia457 - 28-07-2011, 00:29

a ja mialam dzisiaj ubaw z naszego kota,amianowicie jak robil polowanie na nogi pana ,a ten malo co z lozka nie spadl uciekajac i do mnie wez tego kota,a ja do niego to twoj kot teraz cierp i w smiech :D
SandraiToffik - 28-07-2011, 08:46

Mój pies koty traktuje bardzo łagodnie, często ma ochotę pobawić się z nimi.
Nie wykazuje w stosunku do nich żadnej agresji.

Silatan-Lira - 28-07-2011, 09:16

Swego czasu miałam DT dla kotów. Przy dobrych wiatrach było ich 3. Z psem i chomikiem 5 zwierzaków w dwu pokojowym mieszkaniu :P Hardcore muszę powiedzieć. Oczywiście żyliśmy sobie w pokoju i miłości, nie mniej miski od jedzenia walały się wszędzie, w pewnym momencie trudno było ogarnąć, który już jadł, a który nie. Tym bardziej, że Lira podchodziłą i wyżerała wszystkim po kolei. Wesoła nam było bo spaliśmy wszyscy razem, bez chomika rzecz jasna ;D , ale finansowo robiło się nieciekawie, bo czasami trójka naraz potrafiła chorować, jedno zarażało się od drugiego. Potem został z nami jeden kocurek, którego chciałam mieć na stałe, ale podbił serce mojej mamy, która zabrała go do pięknego domku z ogródkiem. Nasza Kiki (pies rodziców), z czasem się w nim zaczęła podkochiwać i teraz tworzą kocio psi duet. :D Simba bo tak się zwie nasz kocur, niemiłosiernie ganiał się z Lirą. Ponieważ łazienka gdzie stała kuweta była otwarta, potrafili roznieść kupę po mieszkaniu, no ale myślę, że to głupoty młodości. ]:) Ale Lira nigdy nie była agresywna w stosunku do nikogo, poza menelami spod piwnej budki ;]
aganica - 28-07-2011, 10:29

Silatan-Lira napisał/a:
Hardcore muszę powiedzieć
Ojj nie przesadzaj :) :-P
Silatan-Lira napisał/a:
Ponieważ łazienka gdzie stała kuweta była otwarta
Bo trzeba wyjąc kratkę, tak by koty miały dostęp a psy nieee . :D
Silatan-Lira napisał/a:
miski od jedzenia walały się wszędzie, w pewnym momencie trudno było ogarnąć, który już jadł, a który nie
U nas, czas karmienia to rytuał, wszyscy jedzą razem .Koty na parapecie, psy na podłodze i miski znikają po jedzeniu.Pozostaje jedna zbiorcza na wodę i jedna z suchą karmą dla kotów / na parapecie tak by psy nie mogły dosięgnąć/.
Silatan-Lira - 28-07-2011, 10:42

My nie miałyśmy niestety kuwety z klapkami, tylko takie zwykłe, a łazienkę mam 2/3 m więc dosyć małą. :P Później miski też zaczęłam stawiać na parapecie, albo blacie, w każdym razie z daleka od Lirki. Początki były magiczne bądź co bądź :D Pierwszy raz w życiu towarzyszyło mi tyle zwierząt i wszystko to kwestia organizacji, ułożenia jakiegoś grafiku, przynajmniej na początku. Niesamowite doświadczenie powiem szczerze :greedy: i pewnie kiedyś, jeżeli będę miała nieco inne warunki mieszkaniowe (teraz to blok, 10 piętro) zdecyduję się po raz kolejny. W moim życiu zawsze były zwierzęta i chciałabym, aby przyszłość mogła tak się ułożyć, aby był jeszcze ten wymarzony labek i koty. W każdym razie do tego dążę. A co do tematu wątku, to życie psów i kotów układało się znakomicie, choć dużo w tym było pracy. ;D
aganica - 28-07-2011, 11:01

Silatan-Lira napisał/a:
My nie miałyśmy niestety kuwety z klapkami
Ja nie mówię o kuwetach, tylko o drzwiach w Łazience :haha:
Na dole jest kratka wentylacyjna i tą właśnie mam wyjętą.. by koty mogły swobodnie z kuwet korzystać a psy nie buszowały.
Najbardziej lubię powroty z psami.Wtedy, niby obojętne koty... czekają w przedpokoju i odchodzą dopiero gdy wszystkie psy wejdą.
Sprawiają wrażenie... odliczania, czy wszystkie psy wróciły i czy wszystko jest w porządku. ;D

Silatan-Lira - 28-07-2011, 11:30

aganica, Super pomysł z tą kratką! Żal że wcześniej nie zapytałam cię o radę, wiedząc ,że też masz koty :P :D Masz świetną drużynę. Koty w swoich zachowaniach , są.... niestandardowe. Każdy kot, choćby nie wiem z jakiej rasy jest indywidualistą. Um moje kociaki...może jak pojadę w gości do rodziców to porobię Simbie i Lirce kilka zdjęć. Simba urósł a oni mają ostatnie fotki sprzed pół roku. :P :confused:
donia457 - 28-07-2011, 22:41

a ja wlasnie przylapalam Pchle jak robila porzadki w kociej kuwecie :beated:
ale ja podgonilam tylko kurz poszedl(spokojnie nie skatowalam jej tylko ja postraszylam)
u mnie ten pomysl z kratka to nie wypali bo Pchla jest nie wiele wieksza od kota :doubt:

aganica - 29-07-2011, 18:38

donia457 napisał/a:
u mnie ten pomysl z kratka to nie wypali bo Pchla jest nie wiele wieksza od kota
To postaw kuwetkę na pralce, koty ją znajdą a pies nie dosięgnie. :-P
PaulaB:) - 30-07-2011, 15:04

Jak do mnie trafił Stefan miał pół roku a w domu były już cztery koty, biały owczarek szwajcarski i żółw. Przez dwa tygodnie trwała bitwa w domu, to była masakra. Ale jak ustalili już hierarhię to jest spokój. Oczywiście rządzą koty ;D
donia457 - 31-07-2011, 00:37

u mnie cale towarzystwo sie dogaduje ..ufff to super
ale neistety niemoge postawic narazie kuwety na pralce bo moj kicius nie da rady tam wejsc ,ma dopiero 8 tygodni :confused: ,a Pchla nadal szuka kocich kupek w kuwecie :doubt:

scul2 - 15-08-2011, 21:03

tez mam problem jesli o kotki chodzi tylko troszke odwrotny... zanim IZa pojawila sie w moich progach mieszkalo juz u mnie 5 kotkow... na poczatku mala tylko je scigala myslalam ze maly pies szybko przyzwyczai sie do kotow i nie bedzie robil im krzywdy mimo karcenia wciaz za nimi gania i podgryza obecnie gdy byly poza moja kontrola tj w nocy musialy wyjsc na pole pies je dorwal bo dzis zauwazylam ze dwa ostro kuleja :( co ja mam zrobic ehh
Jjolka - 01-03-2012, 01:06
Temat postu: labek szaleje za kotkiem
Kilkanaście dni temu pod nasz dom przybłąkał się niby 5miesięczny kotek. Sąsiad przyjął go jak dt, a ja miałam spróbować zaprzyjaźnić zwierzaki by u mnie kotka się znalazła.
Saba ma prawie 1,5 roku. Nie panuje nad swoją ekscytacją względem gości, zwierząt, dzieci.
Nie zawsze reaguje na komendę wyjdź a raczej reaguje jak jej się chce.
Nie wiem co mam zrobić by ją uspokoić? Mogę się z nią pobawić, dać jej kość ale jak trzeba ona ma takie zapasy energii że ja wymiękam.
Psica chciała się bawić z kotkiem i obwąchać. Kot nie potrafił odczytać jej intencji do zabawy.
Saba łaziła za kotkiem krok w krok, kotek przestraszony, grzbiet najeżony, jak saba zbliżała się z nochalem wystawiał łapkę, miał również przestraszone oczy. Głaskałam równocześnie obydwie istoty ale kot nie potrafi odczytać przecież intencji, że pies nie chce jej nic zrobić.
W drugim dniu kazałam jej wyjść z pokoju. Położyła się na progu, miała kontakt wzrokowy z kotkiem. Obydwoje przysypiali z tym, że kotek w postawie gotowej do ucieczki tzn w postawie siedzącej. Nie wiem czy coś to by dało ponieważ wróciła mama i się skończyło. Pies musiał się przywitać i już na nowo się podnieciła.
Zamknęłam się znów z kotkiem w pokoju i się zaczął koszmar. Cały czas psica ujadała pod drzwiami co zawsze mi się kojarzy z tym: czemu mnie nie wpuścisz? chcę zobaczyć, obwąchać, pobawić się. Chcę tam być!
I tak kilka razy. Zamykałam się w pokoju by kotek się odprężył całkiem a pies szczekał i z emocji denerwował moją mamę, co znaczy, że pies zaczepiał mamę.
Czy można jakoś nauczyć psa komendy: cicho? spokój?
Co mogłabym zrobić by tak gwałtownie nie "witała się" z kotką??

[ Dodano: 03-03-2012, 00:54 ]
I cisza.

i3l4z0 - 03-03-2012, 13:11

Powiem Ci że ciężka sprawa. Bako miał prawie 2 lata jak przygarnęłam roczną kotkę z ulicy która miała zakodowane - pies znaczy się ucieczka:) 3 tyg starań, kot w jednym pokoju pies w drugim, próba inicjowania jakiegokolwiek kontaktu kończyła się dziką pogonią po domu za kotem w celu oczywiście zabawy. Pies chciał się bawić więc gonił kota, kot uciekał bo się bał więc jak kot ucieka to znaczy się jest zabawa więc pies goni - błędne koło. Skończyło się tak że pies został na pietrze u rodziców. Nasze psy sa zbyt zbyt energiczne i nachalne. Wydaje mi sie że z czasem by się dogadały pytanie ile czasu potrzeba - 3tyg 5 tyg 4 miesiące? Czy to warte stresu kota? Twojej frustracji? Może warto znaleźć sla kota inny domek. To kot z ulicy - zakodowane ma by przed psem ociekać. W każdym razie , powodzenia :)
donia457 - 03-03-2012, 16:21

Jjolka, my jak bralismy kotka 8 tygodniowa do domu to Reda tez szalala,moze nie az tak ,ale adhd w psie siedzialo
kotka sie chowala pod poduszki ,wlazila w rozne katy,po uplywie tygodnia kotka zaczela wychodzic na mieszkanie ,Reda sie przyzwyczaila z mysla ze mieszka z nami kot,i jakos powoli ,pomalutku dziewczyny sie uspokoily,musisz byc cierpliwa i dac szanse kotu i psu

Lilitu - 03-03-2012, 19:21

U nas było trochę inaczej. Koty były pierwsze, a Odie był "agresorem". Z poprzednim psem dogadywały się bez problemu, bo wychował się z nimi od szczeniaka. Początkowo, moja czarna kocica przy każdej okazji goniła i atakowała psa, a on gonił dwie pozostałe. Powoli przekonaliśmy obie strony, że nie warto, a kotki nie są piszczącymi zabawkami. Po pół roku, wszystkie spokojnie przebywały w jednym pomieszczeniu, teraz spokojnie śpią razem i nie dochodzi do spięć.
malawika - 22-03-2012, 19:57
Temat postu: Integracja labradora z kotami.
Cześć!
Dąbek ma 5 miesięcy, a z naszymi kotami jest od miesiąca.
Kotów jest 5 i wszystkie są już dorosłe (7, 7, 6, 3 i rok). Oczywiście najmłodszy solidaryzuje się już z psem - niezdarą, który nie ma wyczucia jeżeli chodzi o kontakt (kłapanie za ucho lub ogon, walnięcie łapą, potrącenie przy bieganiu, naskoczenie na kota).
Koty są subtelne, pies tego nie rozumie. Podejrzewam, że wcześniej miał niewiele kontaktu z małymi zwierzętami, jeżeli w ogóle. Raz najmłodszy kot położył się na plecach zachęcając go do zabawy, a ten ciołek uderzył go obiema łapami. Oczywiście pisk kota, moje "nie wolno!", "niedobry pies!", pojawienie się innych kotów z których jeden go ofukał i przybrał pozycję do ataku robiąc się dwa razy większy (nota bene największy tchórz, który jeszcze do niego nie podchodzi oprócz tego incydentu). Pies się położył i starał "nie oddychać". Dopiero, kiedy młody miałknął, że wszystko ok, koty się rozeszły, a dzielny CMYK ewakuował ze skażonego terenu.
Mimo to, pies niewiele się nauczył, bo je taranuje jak biega. W domu na szczęście coraz mniej, ale uważa, że w ogrodzie są inne zasady i chce je gonić. Możliwe, że to moja wina, bo z racji hałasu staram się z nim wariować w aportowanie piłki na zewnątrz.
Co prawda, Dąbek jak się chce bawić to uderza już teraz jedną łapą w kota, co jest chyba postępem. Podchodzę wtedy i mówię "to nasz kotek" "buzi" (tę komendę rozumie), "delikatnie"... 2-3 razy poliże, a potem >bach< łapą, kot ucieka, ja mówię "deliiikaaatnieee", a on mnie >bach<. Biorę łapę mówię spokojnie "nie" i odkładam łapę na ziemię, i głaszczę po głowie albo przytulam do niego swoją głowę... >bach< łapą... I tak w kółko. Chce dobrze, a nie wie jak. Trzy koty, które próbowały go czegoś nauczyć i "ustawić" już nawet nie próbują dalej, bo chyba uznały, że nie warto. Zwłaszcza w pierwszych dwóch tygodniach, pilnowały go dzień i noc. Szarada prawie nie spała (koty też potrafią mieć podkrążone oczy, udowodniła to ;D )
Macie jakieś doświadczenia podobnej kwestii?
Teraz jest przełomowy moment i nie chcę tego zmarnować. Nie wiem czy próbować bawić się z nimi, czy raczej trzymać osobno (mamy dwa pokoje odgrodzone barierką przez którą przechodzimy, a koty przechodzą pod nią lub przeskakują) i poczekać aż szczeniak dorośnie i zmądrzeje...
Pies na szczęście nie demoluje domu (jedyne, co robi, to zdejmuje pranie z suszarki, ale to nie przeszkadza ;) . Wydaje mi się nawet, że bardziej woli moje skarpetki niż wszelkie zabawki jakie dostał). Najprawdopodobniej dzięki temu, że są koty, które ciągle go prowokują, jak to one.
Marzeniem jest osiągnąć coś takiego:



Jeden kot nawet próbuje go lizać, pozwala też na buzi, ale psiak zaraz wali go łapą. Dwa inne są zawsze blisko niego i pokazują mu, że się nie boją. Jedna jak przechodzi koło niego to czeka na okazję by prychnąć, a największy cipi unika go jak ognia (z wyjątkiem, kiedy jest żarcie, bo wie, że pies ma zakaz zabierania spod nosa kotu).
Nie wiem co robić, mówić "zostaw" jak biegnie do kota, czy mieć to w nosie i pozwolić na to, by wszystko poszło swoim trybem? Jestem nawet gotowa na małego kociaka, choć to pewnie byłaby przesada, bo wierzę, że można to zwierzakom jakoś przetłumaczyć. Lubi gryźć, a koty nie lubią być gryzione.

Pozdrawiam,
W.

safeĆ - 22-03-2012, 20:54

Dżozef miał 6 tygodni jak zamieszkał z nami i z naszymi czterema kocimi panienkami... złotego środka nie ma- ja ich w żaden sposób nie ograniczałam, pozwoliłam żeby sami ustalili granice. Dżozef je memlał, podgryzał, ganiał, zresztą robi to do tej pory z tą różnicą, że przestaje jak go o to poproszę. Tylko raz skończyło się rozdrapanym do krwi uchem, na ogół koty ratują się ucieczką lub po prostu leżą nieruchomo i dają się pożerać... ale takie widoczki się zdarzają:









Mały piesek będzie traktował koty tak jakby traktował szczeniaki z miotu... zabawa w zagryzanie i ciągnięcie za uszy jest najlepsza :) Ale wyrośnie z tego (pół roku temu w to nie wierzyłam :) )

malawika - 22-03-2012, 21:16

Mam nadzieję, że będzie chociaż namiastka tego, co jest u Ciebie :) Dzięki za sugestię.
Niestety Dębiaste doszło do nas w wieku 16 tygodni, a więc był 2x starszy. Jest dominantem, więc bywa kłopotliwie ;)

[ Dodano: 23-03-2012, 00:05 ]
Ciekawy artykuł:
Jak pies z kotem

szalej - 23-03-2012, 08:18

U nas było odwrotnie. Miałam już 6 letniego psa który nie miał kontaktów z kotem kiedy dołączyła do nas mała, wredna znajda. Warto dodać, że kot ważył niecałe 500 gram, pies 40 kg, a pies uciekał przed nim jakby kot planował go zabić :-P Nie wchodził do pokoju gdzie był kot etc... kot to potem wykorzystywał i gryzł go, wskakiwał na niego, drapał, masakra. Ale daliśmy im czas i u nas wygląda to teraz tak:





Ogon? Jaki ogon?


lopo888 - 23-03-2012, 08:43

szalej, Jaki ogon?? :D :D :D O mamo ale słodka fota!!!! :)

malawika Ja uważam , że trzeba zostawić wszystko tak jak jest i pozwolić na to żeby zwierzaczki same się dogadały. Nie jesteś w stanie upilnować ferajny! Nico nadal jest młodym psem ale po początkowej - WIELKIEJ fasccynacji Damonem, przeszło mu :)
Nadal zdarza mu sie gonić Dejmka , zwłaszcza w ogrodzie, ale Damon wie, że wtedy nie należy uciekać i po kłopocie :)
NA 2-4 stronie galerii Nico opisywałam troszkę perypetie psio-kocie, zapraszam.
A swoją drogą 5 kociaków!!! Czizes !! :D Safeć - do boooju!!!
Obecnie:
http://www.fotosik.pl/pok...22b13a0869.html
http://www.fotosik.pl/pok...5f80655241.html
Pozdrawiam i życzę żeby wszystko szybko się samo poukładało ;)

kasiek - 23-03-2012, 11:01

piekne psie-kocie przyjaznie :)
malawika - 23-03-2012, 14:19

Obłędne te Wasze zwierzaki!! :heart:

Dzięki za opisy, mam nadzieję, że Dąbek też tak zmądrzeje ;) Szkoda, że od razu nie zaskoczył jak Nico, albo miał tak pokojowe podejście jak Haker, ale trochę to wina kotów, które nie rozumiały hałaśliwego stwora i przez pierwszy tydzień go unikały, a jak się zbliżył - prychały. Na szczęście robią to coraz rzadziej.


Więcej zdjęć! Więcej zdjęć! :-P

Chelsea - 23-03-2012, 15:15

Dżo smacznego :D ;*
tusia993 - 25-03-2012, 09:59

Dżo nie znałam Cię od tej strony :D :D Ty kochas kotecki ;* ;* ;*
bietka1 - 25-03-2012, 21:04

malawika, z czasem będzie coraz lepiej. Uważam, że Twoje koty i tak szybko zaakceptowały psiaka, mój kot (wtedy pięcioletni) miesiąc udawał, że nie ma go w domu ;]
A teraz wygląda to tak :haha: :
http://www.youtube.com/wa...d&v=YKJDcuRhw1c

malawika - 25-03-2012, 21:37

Super! Prześwietny filmik. Piękne te Twoje zwierzaki. Ile czasu zajęło kotekowi żeby koteczek się zasymilował? Największym tchórzem jest CMYK, on nie zbliża się po 1,5 miesiąca bliżej niż 2 m ;)
Uhahałam się z tego masażu :D

Rudzielce są najkochańsze :) Boykot jest największym pieszczochem i jako pierwszy podszedł do psa. Teraz nawet się ociera o Dąbka.

Wczoraj byliśmy z Dąbkiem i Artemidą, najstarszą kicią, nad wodą i to też jej pomogło w akceptacji piesa.



[ Dodano: 26-03-2012, 15:45 ]
safeĆ, świetna strona! :D

bietka1 - 26-03-2012, 20:58

malawika napisał/a:
Ile czasu zajęło kotekowi żeby koteczek się zasymilował?

Nie pamiętam dokładnie, ale wiem, że po miesiącu sam przychodził do czteromiesięcznej Sary i zaczepiał do zabawy chowając się za krzesłami :-P . A potem z tygodnia na tydzień było już tylko lepiej. To kot, który w swoim życiu "wychował" trzy psy. Z pierwszym - dorosłym bokserem miłości nie było, ale młodziutki wtedy Tupotek potrafił sprawić, że bokser-kociożerca odstępował mu swoje posłanie :greedy: . Kolejny dorosły bokser, który zawitał u nas dwa lata temu tez został "oswojony" - zwierzaki razem wygrzewają się na słoneczku. Ale prawdziwa miłość jest jedynie z Sarą, myślę, że dlatego, że od małego była z Tupocikiem i to on nauczył ją, co koty lubią najbardziej :) .

Di - 26-03-2012, 23:16

niestety, u mnie nie przejdzie. Bianka ma niespełna 4 miesiące; pojawiła się u nas, gdy miała 8 tygodni, a w domu od 7 lat mieszka kotka - Markiza. ich pierwsze spotkania polegały na schodzeniu sobie z drogi - tj. Bianka udawała, że kota nie ma. ale teraz, kiedy podrosła, mam w domu masakrę, jak pies dojrzy kota - biedna Markiza ucieka, aż się kurzy, taranując wszystko dookoła. ze strachu o obydwa zwierzaki, nie mogę pozostawić ich samych sobie... obawiam się, że kot nie wyszedłby z tego cało; a z drugiej strony - Bianka ma piękne, brązowe oczy... szkoda byłoby zbierać je z podłogi.
bietka1 - 27-03-2012, 00:26

Di, przez baardzo długi czas nie zostawiałam kota i psa bez nadzoru. Kontakty były zawsze pod kontrolą, głównie dlatego, że bałam się, że to kot może zrobić psu krzywdę (pazury kocie to straszna broń). Bianka to jeszcze smarkula, goni kota, bo ten ucieka, zaczepia po psiemu, bo chce się pobawić. Nie pozwalaj jej na gonitwy, nagradzaj spokój w obecności kota, bądź cierpliwa i w końcu się uda. A Markizie zapewnij miejsca, w których będzie mogła schronić się przed natarczywą Bianką. Wszystkie moje psy zaliczyły bęcki od Tupocika (bezpieczniej, jeśli kot ma pazury przycięte), krew się nie lała, ale to nauczyło je szacunku do rudzielca. I choć najmniejszy z mojego stadka, to rządzi niepodzielnie :)
malawika - 27-03-2012, 22:14

Di Dąbek jest u nas od 4 miesiąca życia i cały proces integracji trwa już 1,5 miesiąca. Na początku odgrodziłam mu dojście do dwóch pomieszczeń marząc, że po 3 tygodniach będzie się zachowywał wobec swoich kotów "kulturalnie", jednak tak się nie stało. Korytarz prowadzący do łazienki nie jest już zabarykadowany, ale uczymy go, że tam się nie wchodzi. Natomiast barierka jest do małego pokoju została, gdzie koty mają swój azyl. Początkowo nawet nie jadły w jego obecności, ale teraz czują się dużo bezpieczniej i nawet przechodzą obok niego czasem. Trzeba młodemu cały czas powtarzać, żeby ich nie łapał i taranował, co uwielbia. Z początku chciałam ich nauczyć "miłości", ale już widzę, że jak osiągnę ogólną tolerancję u wszystkich, będzie super.
Podejrzewam nawet, że sporo czasu będziemy mieli zapewniane skoki przez płotek, ale czego się nie robi dla dobra zwierzaczków :)

Może też zrób w jednym pokoju kociowy azyl? Nasze mają tam nawet kuwety ;)

mariolka743 - 16-05-2012, 12:06

Mój piesek też ostatnio zakolegował się z kotkiem, tylko taki problem jest że kot nie chcę się z nią bawić fakt łasi się ale nic więcej, Tina chce się bawić i po kilku minutach zaczyna szczekać skakać obok kota oczywiście nic mu nie robiąc. Nie widziałam jeszcze żeby pies z kotem mogli się zakolegować :)
malawika - 16-05-2012, 21:38

Dąbek ma w tej chwili 7 miesięcy. 4 mies. temu się pojawił - są postępy, ale trzeba pilnować by nie gonił kotów, ani nie kłapał po nich pyskiem i nie podszczypywał. Z jednym śpi nawet w legowisku, ale jest to bardziej na zasadzie próby sił niż zakolegowanie.
Najprawdopodobniej będzie musiał dojrzeć i się uspokoić, żeby był w pełni zaakceptowany przez koty i miał szansę na jakiekolwiek objawy przyjaźni.

Jest kuweta - jest problem. Je już 3 opakowanie rumen tabs, dostaje karmę dla szczeniaków (Przedtem Purinę One, teraz Brit), surowego kurczaka, suszone "części ciała" świń i krów, ale nadal kupa to przysmak :/ Fuuuuuuuj!

safeĆ - 17-05-2012, 09:34

Kuweta stoi w łazience? Jeśli tak, polecam zamontować drzwiczki dla kotów w drzwiach :) Jeśli takiej możliwości nie ma, to wystarczy przywiązać sznurek do dziury we framudze (tej co tam zamek od drzwi wchodzi), a drugi koniec zaczepiać o klamkę :)

Ewentualnie możecie wypróbować kuwetę z budą, ale po pierwsze- źle się ją sprząta, po drugie- pies może wsadzić do niej łeb i się zaklinować ;)

Cieszę się, ze są postępy w psio-kocich relacjach :)

malawika - 17-05-2012, 12:11

Dzięki safeĆ :haha:
Niestety to się gównie tyczy delicji spacerkowych... :( Kuwejta w domu jest jak na razie zabezpieczona i pewnie w przyszłości będziemy mieć ją w szafce dla kotów, bo kryta zajmuje niewspółmiernie dużo miejsca, a kot musi czuć się bezpiecznie tam, gdzie się załatwia. Poza tym kuweta w łazience przy moim kąpaniu się to pomyłka - raz, że koty muszą aktywnie uczestniczyć w życiu rodzinnym i społecznym (udzielając się w kuwecie), a poza tym ewentualny żwirek na podłodze nie jest wskazany jak się wychodzi z wanny...

Podejrzewam, że Dąbek jest za dziki i nie ma wyczucia. Chłopak się powoli uspokaja, ale przynajmniej w najbliższym czasie nie ma raczej szans na taką delikatność jaką ma Dżozef :haha:

[ Dodano: 28-05-2012, 17:47 ]
AKTUALIZACJA
Pies bawi się z dwoma najmłodszymi kocurkami. Dosłownie: bawi! Hurra! Po trzech miesiącach!! :) Podszczypuje i trąca łapą, udaje, że chce zjeść głowę, a kociaki rzucają mu się do gardła - koty roczny i półroczny.
Z młodszym nawet czasem śpi, co prawda obok, ale blisko siebie :-P
Co do reszty - akceptacja. Heba tylko czasem z nim dyskutuje jak ten szczeka. Wydaje dźwięki jak na ptaki za oknem.

W ogrodzie nadal jest sajgon, ale poczekamy... aż chłopak zmądrzeje. ]:)

Aktualizacja kupkowa: Purina ProPlan Breed + Rumen Tabs to porażka. Od 3 tygodni Dąbek zjada Brita dla dużych i problem prawie przesał istnieć ;)

Jak tylko uda mi się upolować sytuacje aparatem, zamieszczę.

Pozdrawiam i dzięki za wsparcie =-]

pasiconik - 20-07-2012, 15:11

Bardzo jestem ciekawa jak Wam idzie dalsza integracja Dąbka z kotami. Mam podobny problem, moja Figa bardzo chce bawić się z naszą roczną kotką, ale dla niej zabawa to łapanie za gardło lub kark kota i szarpanie jak zabawki :( Upominam ją srogim tonem, rozdzielam, ale ona nic się nie uczy, ciągle kota atakuje (a kot jak to kot, ma w nosie i ostentacyjnie kręci się koło psa prowokując go.. :bad: ). Niestety, sytuacja się polepsza tylko jak ją klepnę w pupkę - wtedy wie, że robi źle, i już niemal do końca dnia szanuje kota i tylko go niewinnie zaczepia. Chciałabym je ze sobą zaprzyjaźnić bez tych klapsów (które - przysięgam - są delikatnym klepnięciem odwracającym uwagę Figi, nie biję swojego psa), ale doslownie boję się o życie kota :cring: Zamówiłam klatkę dla Figi, żebym nie musiala się zamartwiać podczas nieobecności w domu - ale czy to załatwia sprawę? Przecież jak będzie wychodzić z klatki, to znów będzie pędzić na kota...
Nie wiem już co robić. Ja pozwalam się im bawić do pewnego stopnia, a jak Figa przesadza to je rozdzielam, ale Tż już w ogóle nie pozwala Jej podchodzić nawet do kota - zdaje się, że Figa już nawet rozumie jego "Zostaw kota!" :-P
Co wy na to? :-o

malawika - 20-07-2012, 16:21

Cześć Martyno :)
Nasz Dąbek zaczął rozumieć karę (laczek w udko) dopiero jak miał ok. 6 - 7 miesięcy. Przedtem albo dostawał głupawki i zachowywał się jak diabeł tasmański, albo uznawał za zabawę. Generalnie chyba błędem są kary fizyczne, bo należy stosować to, co daje efekty. Jak na psa to nie działa, to niepotrzebnie się to w kółko i w kółko powtarza. Klapsy i łapanie za skórę na karku miały u nas ZUPEŁNIE odwrotny efekt. Krzyk tak samo. Teraz wystarczy, że sięgam po papcia. Jak za którymś razem usiłuje wymusić i szczeka na mnie, jest zapinany na 15-20 minut. Potem jest grzeczny jak aniołek.

Najlepszą karą jest smycz i przypięcie psa przy legowisku (niektórzy używają klatki, ale smyczka pozwala na ruch) i olanie go na jakiś czas. Będą płacze, lamenty, piskanie, szczekanie, niszczenie. Po jakimś czasie zrozumie, że musi swoje odleżeć i koniec. Jest kara. I to jaka! Dąbek ma patyki i jak idzie do karnego kąta to wyładowuje się na kijach. Na szczęście już coraz mniej. Musi też być jeszcze zapinany na noc, bo potrafi zrobić sajgon z mieszkania. Z nudów - bo śpimy. Poza tym jest zapinany jak za bardzo bryka, specjalnie kradnie nasze rzeczy i niszczy, albo gdy staranuje lub złapie kota i przerzuci dalej (a szczęście dzieje się to niezwykle rzadko, nawet nauczył się bawić z kotami nie robiąc im krzywdy).
Powoli, bardzo powoli się uczył empatii w stosunku do kotów. Dopiero teraz można powiedzieć, że od lutego do teraz są jakieś sensowne efekty. Na dworzu, czyli w ogrodzie nie może jeszcze z nimi hasać, bo zawsze jest gonitwa i i polowanie na nie - koty i tak uciekają, ale ten wariat jest tak szalony, że potem kuśtyka. Ile razy walnął z całym impetem w samochód... Koty oczywiście prowokują go, bo wiedzą, że my mu na to nie pozwalamy. Zupełnie jak u Ciebie ;)

Dużo cierpliwości Ci życzę. Przyda się :D

tenshii - 20-07-2012, 16:29

malawika napisał/a:
Generalnie chyba błędem są kary fizyczne

kary fizyczne w ogóle nie mają sensu

malawika napisał/a:
Teraz wystarczy, że sięgam po papcia

...

malawika napisał/a:
Najlepszą karą jest smycz i przypięcie psa przy legowisku

samo w sobie działa, ale najgorszym co można zrobić jest zapięcie psa przy legowisku
Legowisko ma być azylem, miejscem uważanym za bezpieczne, a nie kojarzącym się z karą ...

malawika napisał/a:
niektórzy używają klatki

klatka jak wyżej - ma być bezpiecznym azylem, a nie karą

malawika napisał/a:
Musi też być jeszcze zapinany na noc, bo potrafi zrobić sajgon z mieszkania. Z nudów - bo śpimy. Poza tym jest zapinany jak za bardzo bryka

sory - ale na nocne niszczenie akurat przydałaby się klatka - jako miejsce spoczynku i wyciszenia.

malawika napisał/a:
specjalnie kradnie nasze rzeczy i niszczy

tym akurat zwraca swoją uwagę, a podejście do niego i zapięcie na smycz JEST zwróceniem uwagi, więc akurat na to nie pomoże
Ponadto zapięcie go w takim momencie może powodować frustrację co odbije się w przyszłości jeszcze większą tendencją do niszczenia czy gonienia kota
Psa, który kradnie należy ignorować, nawet za cene utraty kilku par skarpet. Bardziej cenne rzeczy należy chować.

pasiconik - 20-07-2012, 16:41

tenshii, skoro zupełnie skreślasz metody malawiki, to na pewno na podstawie jakiejś konkretnej wiedzy. Jaki więc będzie najbardziej optymalny sposób na taki problem? Co zrobić, gdy pies wpada w amok gryząc kota?
Karoola - 20-07-2012, 16:53

pasiconik, ja bym przerwała zabawę, ale spokojnie, bez krzyków, ba, bez żadnego gadania. I zabrała psa do innego pomieszczenia, bez kota. + oczywiście, rozpoczęłabym trening spokojnego zachowania w obecności kota
tenshii - 20-07-2012, 17:20

pasiconik, nie neguję metody odizolowania - można psa przypiąć ewentualnie pozostawić w innym pomieszczeniu, ale uważam, że nie powinno się przypinać psa do klatki czy legowiska - legowisko to miejsce psa, jedyne miejsce psa, gdzie powinien czuć się bezpieczny.

A już na pewno nie należy psa karcić fizycznie

dominika92 - 20-07-2012, 17:36

kompletny brak wyobraźni przywiązywać psa gdy nie ma się nad nim kontroli... :beated: :beated:
Nie wyobrażam sobie wiązać psa na noc..co to za metody w ogóle? No ale z tego co pamiętam przywiązujecie go również do drzewa na podwórku więc widzę, że to magiczna metoda na wszystko..

Nikaaa - 20-07-2012, 17:37

malawika napisał/a:
Najlepszą karą jest smycz i przypięcie psa przy legowisku (niektórzy używają klatki, ale smyczka pozwala na ruch) i olanie go na jakiś czas
A kto przepraszam uzywa klatki do karania psa?!?! Klatka to ma być ayl, w którym pies jest nietykalny i pod żadnym pozorem nie wolno wsadzac tam psa za karę. A smycz? Smycz słuzy do wyprowadzania na spacery a nie uwiązywania psa w domu..
malawika napisał/a:
Musi też być jeszcze zapinany na noc, bo potrafi zrobić sajgon z mieszkania. Z nudów - bo śpimy.
Powiedz, że żartujesz...
Przywiązujesz psa na noc na smyczy? A jak się zaplącze/udusi/złamie łapę??

Biedny ten Twój pies..

nata - 20-07-2012, 18:49

Mam wrażenie, że niestety niektórzy zbyt dosłownie biorą do serca słowo KARA. Kara nie musi się wcale wiązać z niczym nieprzyjemnym, z karą fizyczną, słowną, przywiązywaniem, zamykaniem, krzykiem itp itd. :-o

Wystarczy, że nie nagrodzimy psa za niepożądane zachowanie, nie wzmocnimy go. W krytycznych momentach odizolowanie (ale nie takie jakie stosuje malawika!) to maxymalnie co możemy zrobić.

pasiconik, malawika, tak szczerze.. czy wy uważacie, że wasze psy wiedzą za co dostają "klapsy"? Czy one zawsze powiążą to sobie ze słowami jakie w tym danym momencie wydajecie? Dla nich to co akurat robią to pewnie najlepsza zabawa na świecie, bo nie pokazałyście im jak mają się zachowywać właściwie. Ok, ja rozumiem nerwy itd, ale gwarantuję że takie metody doprowadzą jedynie do gorszych rezultatów.


Co do tematu... Pola goni koty, mam wrażenie że gdyby je doganiała zawsze (nigdy jej na to nie pozwoliłam, w porę reaguję) to moglo by być nieciekawie. Jednak to nasza wina, bo nigdy z kotami jej nie integrowaliśmy (akurat nie przepadamy, więc i w naszej rodzinie nigdy takowy się nie pojawi - co nie zmienia faktu, ze integrować i tak pownniśmy..) no ale okres szczenięcy minął, więc teraz nie będzie to juz takie proste. Nie mniej jednak jeśli bym musiała, to zapewne początkowo zapoznawałabym ją z kotem trzymając na smyczy a kota w klatce. Nagradzanie za spokojne zachowanie przy nim. Potem metodą małych kroczków - kot bez klatki, pies wciąż na smyczy i znow nagradzanie za poprawne zachowanie (może kliker pomoze?). No i tak krok po kroczku, pod opieką i nadzorem, próbowałabym coś zdziałać.
Swoją drogą sądzę, że wiele też zależy od charakteru kota...

dominika92 - 20-07-2012, 18:58

jeszcze tylko napiszę, że szkoda mi tego psa, bo biedny nie może odpocząć i się zrelaksować, bo jest przywiązywany w nocy.... :-o też mi odpoczynek, relaks i wyspanie się na uwięzi..paranoja ..
szalej - 20-07-2012, 19:07

U mnie Bliska od 2 tygodni jest z kotem, kot zawsze do wszystkich zwierząt był mega przyjazny ( nawet do Choppera, dopiero go ofukał jak chopper go obszczekał) ale Bliskiej nie lubi. Ona go zaczepia, kładzie się przed nim, naprawde ładnie się zachowuje a on na nią syczy i ucieka. Po jakimś czasie i ona przestała być taka delikatna i go bardziej brutalnie zaczepia. Jak jest sama zostaje w klatce. Pare dni temu prawie był rozejm ae wtedy bliska po kocie przeleciała... i kociec rozejmu :P
malawika - 20-07-2012, 19:52

Tak myślałam, że zostanę zlinczowana.

haha: "kompletny brak wyobraźni przywiązywać psa gdy nie ma się nad nim kontroli..." kto powiedział, że nie mam nad nim kontroli?! Rośnie mitomania i nadinterpretacja. Litości! :D

Pies ma legowisko w dużym pokoju, w miejscu, które sam sobie wybrał. Jest przywiązywany w nocy, bo nie ma innego wyjścia. Łatwo jest mówić jak się nie ma kontaktu ze zwierzakiem bezpośrednio. Każdy ma inne metody, każdy zwierzak jest inny. Osobiście uważam, że klatka to jakiś horror. Tak samo zamykanie w innym pokoju. Ale to tylko moje zdanie i nie atakuję kogokolwiek z tego powodu. Jak pies pójdzie na swoje miejsce i się wyciszy to może się ułożyć, rozciągnąć, przesunąć sobie łóżko kawałek dalej itp. Ma tam pluszaki, piszczki, sznurki, konga, kulę smakulę, badyle. Jak się wycisza to jest piesek ideałek. Dużo oboje z TŻ pracujemy w domu. Jest masa elektronicznych i kosztownych rzeczy. Bardzo dużo zniszczył. Za dużo. Przyznam, że pierwszy raz widzę, że pies może być tak aktywny i potrzebować takiego ruchu... i siać takie zniszczenie. W domu rodzice zawsze mieli ON - przy Dąbku każdy z nich był (Como jest) leniwym, spokojnym cielakiem. Nawet weterynarz powiedział, że jest trochę za bardzo pobudliwy. Dąbek jak dostał narkozę do zdjęcia, to nie mógł się wyciszyć i młoda rezydentka biegła po naszego lekarza, bo myślała, że pies dostał jakiegoś ataku - cały drżał, walił głową o podłogę i ścianę, mimo, że siedziałam przy nim na podłodze, mówiłam do niego i trzymałam za szczękę i czoło, pieniła mu się ślina, miał półotwarte oczy i widać mu było tylko białka. Cicho maleństwo, spokój, dobry pies... Nie pomagało. To była jakaś totalna masakra. Już się boję co będzie jak skończy 1,5 roku gdy będzie kastracja... Jeden jest cielak, inny dzikus. Na szczęście mój dzikusek nauczył się wyciszać i jest coraz spokojniejszy. Między wiekiem 8-9 miesięcy nastąpił przełom i zaczął dużo rozumieć. Jednak sporo pracy przed nami.

Poza tym podporządkowanie się całkowicie psu to niewolnictwo graniczące z głupotą. Nie można być niewolnikiem w swoim domu i podporządkowania wszystkiego psu. Chowanie wszystkiego?! Abstrakcja. Nie wolno psu ich niszczyć i nie ma innej możliwości. Kradzież - ma własne zabawki i niech się nimi bawi. Agresja (mam na myśli dominację nad kotami) - kara przy wyrze.

Poza tym czytałam naprawdę dużo, początkowo przeczesywałam to i kilka innych stron z poradami i wszędzie są krzykacze, którzy totalnie zapomnieli, że pies to pies, a nie dziecko. Na początku stosowałam wiele rad spośród nich i pies zdominował mnie do tego stopnia, że kilka razy w nocy wychodziłam na spacer, bo był lament, jakby ktoś go rozdzierał. Zniszczone ściany, instalacja elektryczna itp. Owszem, zabawnym jest mówienie o sobie mamusia czy tatuś, o psie córeczka czy synuś, ale to zwierzę, które jest wśród innych i musi się podporządkować. Jednym przychodzi to łatwiej innym wolniej. Kilka miesięcy obustronnej nauki, cierpliwości i dojdzie się do ładu. Pies nie może wprowadzać zasad. To absurd.

Nie atakujcie mnie za "laczka" i smycz przy ścianie, bo poczułam się jak tyran, który więzi i katuje bezbronne zwierzę czekając na popełnienie przezeń najdrobniejszego występku. Labrador bez kryminalnej przeszłości to nie labrador,każdy powinien sobie z tego zdawać sprawę. Dąbek trafił do nas jak zaczął się u niego okres buntu. Poprzednicy nie radzili sobie z nim. Idąc za pacyfistycznymi poradami, które działają pewnie w większości przypadków doprowadziły do tego, że pies cały czas ujadał i niszczył wykańczając psychicznie i mnie i koty. Wykonywał polecenia przy zabawie maksymalnie 2-3 minuty i szukał innego zajęcia. Był coraz mniej posłuszny, a ja z wydrukowanymi poradami, książkami, zaznaczonymi wypowiedziami z forum internetowych czułam się coraz bardziej bezradna. Zataczałam coraz bardziej błędne koła. Jedno jest pewne - konsekwencja i jasne zasady. Nie może się bawić laptopem, nie może ciągnąć za przewody, nie może niszczyć mebli, wyciągać z szaf, rozdrapywać i rozszarpywać co w zasięgu łap i pyska, roznosić wszystkiego po mieszkaniu (włączając worek z zaprawą murarską), wskakiwać do wanny i zjadać mydła (biały jeleń) mając kilkanaście różnorodnych swoich własnych, psich zabawek i kilka ukradzionych kotom. Widocznie tego nie był odpowiednio socjalizowany od malutkiego i przyszło mi z tym walczyć dopiero jak miał 4-5 miesięcy. Możliwe, że jest z pseudo, dlatego to taki nerwus i histeryk. Nie wiem czy jego matka była taka. Mając psa z wyselekcjonowanych, łagodnych psów, odpowiednio socjalizowanego od urodzenia ma się olbrzymią szansę na świetnego, współpracującego psa od samego początku jak się wprowadza do domu.

Całkowicie zgadzam się z Karoolą - ćwiczenia przy kici - zarówno tricki, jak i wyciszanie. Niech pies ma pewność, że jest częścią rodziny. Kotu niech też skapną przysmaki, bo poczuje się odrzucony. Może się też okazać, że będzie się uczył komend i tricków wraz z psem ;)
Dzięki temu też Dąbek nauczył się, że jak daję coś kotu to nie można tego zabierać, bo to nie jest przeznaczone dla niego.
Nie wiem jak Figa, ale Dębaty uwielbiał się uczyć od samego początku. Godzina 20 to czas tricków. Jak się zapominałam to wykonywał je po kolei, żeby zwrócić na siebie uwagę :D
Gro tricków czerpałam stąd: http://www.psiesztuczki.pl/sztuczka

Koty to cwaniaki i doskonale wiedzą, że prowokacja psa się opłaci - na zasadzie "niedobry pies, biedny kotek". Jak widzisz, że kot prowokuje psa, to powiedz Figa zostaw, Kocie nie prowokuj. Jak nie podziała, rozdziel. Koty to nie niewiniątka :D Jednak jak zobaczysz, że bawią się na pograniczu, kot piszczy, ale nie drapie i nie gryzie, tylko piszczy, bo udaje, to nie rozdzielaj - muszą się nauczyć swoich granic. Boykot jak się bawi to zanim Dąbek zacznie szczypać to piszczy i stęka :) Koty to komedianci i aktorzy, ale szczeniaki nie zdają sobie sprawy, że mają więcej siły. Jeszcze Dąbek nie może zrozumieć, że walenie łapą jest niewłaściwe, ale jest już troszkę starszy i się wycisza, więc łapa mniej pracuje, bardziej nos, przednie zęby i jęzor ;)

Życzę powodzenia.

A co do atakowania mnie, to proszę, linczujcie mnie na pw, a nie na forum. Jak nie wierzycie, to zapraszam. Dąbek kocha poznawać nowych ludzi :)

dominika92 - 20-07-2012, 20:00

Po przeczytaniy tego posta stanowczo stwierdzam , że niektórzy nie powinni mieć psów.
Ciekawe jaką masz kontrolę nad psem jak ŚPISZ? Poza tym nie widzę to linczowania. Każdy ma prawo się odezwać.
Też mam psa z adhd, nigdy bym go nie przywiązała, bo zwyczajnie któregoś dnia zrobi sobie krzywdę. Udusi, skręci kark..bardzo odpowiedzialne przywiązywać psa do drzewa i to w ten sposób jak wy to robicie..ale lepiej niech sobie skręci kark i zdechnie niż biedaczek miałby posiedzieć w klatce, gdzie był by bezpieczny i gdzie byłoby mu dobrze..

W dzień przywiązany, w nocy przywiązany..boskie życie. To już lepiej by było dla niego znaleźć nowy dom.

[ Dodano: 20-07-2012, 20:05 ]
ale szkoda mi nerwów...i energii na dalszą dyskusję.

pasiconik - 20-07-2012, 20:23

Ożesz w mordkę... już lepiej cichutko schowam się tu w kąciku... :-o
Od razu powiem, że niektóre z Waszych rad będą mi bardzo pomocne, a inne są zupełnym absurdem. Klatkę zamówiłam wczoraj, będzie w poniedziałek - i będzie to cichy kącik i azyl dla Figusi, nigdy nie trafi tam za karę. Nie zamierzam też jej tam od razu zamykać, żeby zdążyła się przyzwyczaić. A jak już się przyzwyczai, to i ja będę spokojna nocą i pod naszą nieobecność, i Figa będzie spokojna i bezpieczna.
nata napisał/a:
zapoznawałabym ją z kotem trzymając na smyczy a kota w klatce

:-o Rozumiem, że można nie lubić kotów, ale zamykać nagle niczemu winnego kota w klatce podczas gdy na jego terytorium zamieszkało nowe zwierze wydaje mi się co najmniej niesprawiedliwe i bezduszne. Odpada całkowicie. Kot jest u nas tak samo kochanym członkiem rodziny, i nie chcę mu niesłusznie mieszać w głowie.

Oczywiście nie będę nigdzie ani do niczego przywiązywać swojego psa, nigdy. Zgadzam się tu tylko ze stwierdzeniem, że pies powinien wiedzieć kto ustala reguły życia (optymalne i humanitarne dla obu stron).

szalej, jak Bliska wychodzi z klatki, to nie pędzi "przywitać się" z kotkiem? :-P Figa wita się z Ozzy nawet jak wraca z siku :beated:
Malutki off - długo Bliska oswajała się z klatką? po jakim czasie zaczęłaś już ją zamykać?

nata - 20-07-2012, 20:31

pasiconik napisał/a:
Rozumiem, że można nie lubić kotów, ale zamykać nagle niczemu winnego kota w klatce podczas gdy na jego terytorium zamieszkało nowe zwierze wydaje mi się co najmniej niesprawiedliwe i bezduszne.

Yyyyy sory ale albo mnie nie zrozumiałaś, albo mamy zupełne inne pojęcie.... Zamknięcie na 5- 10 minut kota, by pies mógł go poznać i powtarzanie ćwiczenia co jakiś czas jest horrorem i katorgą wg Ciebie? :-o
A to jak ktoś bierze kota w klatce do weta, czy przewozi go autem również w klatce dla kotów to jest bezduszne?! Ale za to sprawiedliwe jest jeśli pies będzie zamknięty lub przywiązany i będzie obserwował jak kot wszedzie biega, nie rozumiejąc dlaczego on nie może pobiegać z nim? No nie, dla mnie to nielogiczne.

szalej - 20-07-2012, 20:33

pasiconik, Bliska jak wylatuje to wita się z Hakerem :P Kot nie zawsze jest w jej zasięgu wzroku, zresztą, kot ma miejsca gdzie może wskoczyć, a Bliska tam nie dosięga - na przykład łóżko, jest za wyoskie i kot może się tam przed nią schować. U nas Bliska zostaje w klatce na czas wyjścia, więc jak ją wypuszczam z klatki to odrazu na ręce i na spacer bo się zleje :P Jak wraca to jest troche zmęczona i na kota nie poluje.
Co do przyzywyczajania do klatki, miałam ja od pierwszego dnia, przez pierwsze 3 dni Bliska miała ją otwartą u mnie w pokoju i sobie tam spała etc. Przede wszystkim karmie ją w klatce ma tam też wszystkie swoje zabawki i posłanie, więc to jej super miejsce. Potem klatke przestawiłam do kuchni i zostawiałam ją zamkniętą w kuchni z otwartą klatką. Jakoś w poniedziałek zostawiłam ją pierwszy raz w klatce zamkniętą, czyli po tygodniu. Nie chciałam jej wcześniej zamykac, żeby nie miała złych skojarzeń

malawika - 20-07-2012, 20:54

Nasze koty mają pokój i wyżyny dzięki którym mogły się kontaktować z psem kiedy chciały. Wszystko po kolei, bez używania siły psychicznej (!). Kot może dostać zawału zamknięty przy psie, albo w tym samym pokoju bez możliwości ucieczki, co niektórzy radzą. Kotów nie można do niczego zmuszać. Ręce opadają. Mamy szóstkę kotów. Wszystkie zaakceptowały psa, jednak to dorosłe stado ze swoimi zasadami. Do niczego nie były zmuszane, jak nie chciały mieć kontaktu z psem, to siedziały jak najdalej...

Martyna, na wszelki wypadek wejdź jeszcze na forum miau.pl ;)

Twoje zwierzaczki są młode, równowaga przyjdzie sama. Skoro kot nie prycha i nie atakuje histerycznie, tylko prowokuje, wszystko jest na najlepszej drodze.

Powodzenia ;)

Karoola - 20-07-2012, 21:08

malawika, nie chcę wszczynać żadnej dyskusji, mimo, że Twoje metody nie za bardzo mi się podobają, ale chcę się Ciebie spytać, czy próbowałaś znaleźć dla swojego psa jakieś pomieszczenie, w którym by niczego nie zepsuł...? Bo tak jak pisały już dziewczyny, samo zawiązanie psa grozi wieloma niebezpieczeństwami - piesek może się chociażby udusić, albo wyrządzić sobie inną krzywdę... Szczególnie, że jak pisałaś, Dąbek jest bardzo energicznym pieskiem.
Metody wychowawcze metodami, ale ta smycz może być niebezpieczna...

nata - 20-07-2012, 21:11

malawika napisał/a:
Wszystko po kolei, bez używania siły psychicznej (!).

Kto o takiej pisze? Chyba tylko ty, lecz w stosunku do psa...

Pies przywiązany do drzewa może skręcić sobie kark, zdajesz sobie z tego sprawe?
malawika napisał/a:
samym pokoju bez możliwości ucieczki, co niektórzy radzą

ale dla psa takie warunki + przywiązanie go na krótkiej smyczy do legowiska będą komfortowe?

Dziewczyny, nie znam się na kotach i nie mam nic przeciwko nim, ale to co tu piszecie i jakie rady dajecie w stosunku do PSÓW, są po prostu szalenie nielogiczne!

pasiconik - 20-07-2012, 21:13

nata napisał/a:
Zamknięcie na 5- 10 minut kota, by pies mógł go poznać i powtarzanie ćwiczenia co jakiś czas jest horrorem i katorgą wg Ciebie?

Pies poznał już kota miesiąc temu, więc nie widzę potrzeby na nowo ich zapoznawać. A z horrorem i katorgą chyba zwyczajnie przesadziłaś.
nata napisał/a:
jak ktoś bierze kota w klatce do weta, czy przewozi go autem również w klatce dla kotów to jest bezduszne?!

Jest to po prostu konieczne, nie bezduszne. Gdybyś miała kota to wiedziałabyś, że koty nienawidzą być ograniczane fizycznie w jakikolwiek sposób, tym bardziej zamykane na małej powierzchni, bo stają się po prostu agresywne, nieufne i niebezpieczne.
Ja nie wypowiadam się na temat zwierząt, których nigdy nie miałam, a tym bardziej za którymi nie przepadam, i całym szacunkiem do Ciebie i innych twoich wypowiedzi uważam, że możesz tu być zwyczajnie nieobiektywna.
A pies zamknięty w swojej klatce - o ile jest dobrze wychowany - czuje się w niej przytulnie i spokojnie, i temu chyba nikt nie zaprzeczy. Nie sądzę również, żeby czuł się niesprawiedliwie traktowany, bo kot może sobie chodzić a on nie. Tak samo nie sądzę, żeby kotu było przykro, że pies wychodzi z mieszkania, a on nie :-o
szalej, dzięki, sporo przydatnych informacji ;* Niestety Figa nie ma drugiego psiaka, żeby się z nim witać, więc Ozzy będzie musiałauzbroić się w cierpliwość.. :-P

anna34 - 20-07-2012, 21:19

Tak jak pisała szalej Chopper nie zna kotów,gania je po dworzu,bo uciekają,ale jak wpadł do Dominiki do domu to popatrzył na kota leżącego na łóżku i sobie poszedł,dopiero po paru chwilach zaczął szczekać na niego,ale tak z dystansem,nie podchodził,bo kot fukał.Tak samo wygladało spotkanie drugie,ale mysle,że jeszcze pare razy i może miłością nie zapałają do siebie,ale może się nawet bedą tolerować.
Co do wiązania psa na noc to porażka zupełna.Proponuje pochowac wszystko co moze zniszczyć,pogryźć i zostawić go w spokoju w nocy.Pozatym moim zdaniem to wybiegany i wymęczony pies w ciągu dnia w nocy bedzie spał słodkim snem,a nie rozrabiał.

malawika - 20-07-2012, 21:22

Wybaczcie, ale zamiast przekazywania rad wg tematu, to atakujecie mnie, może załóżcie oddzielny wątek?

Po raz ostatni napiszę - pies gdy jest w tym miejscu się uspokaja. Nie urywa sobie głowy. Poza tym, gdyby szarpał, obudziłabym się, bo smycz przytwierdzona jest dwa metry (podać dokładnie??) od mojego łóżka do płyty GK (!)

I pies NIE DOSTANIE ZAWAŁU, kiedy się wycisza na SWOIM, a kot TAK, jak się go niego zmusza do czegoś, co go przeraża.

Wybaczcie, ale mam dosyć. Przelejcie emocje na ratowanie faktycznie pokrzywdzonych zwierząt:
http://allegro.pl/listing...ng=charytatywna

Zamiast przelewać frustracje na innych, zacznijcie robić coś konstruktywnego. Wracam do faceta i zwierzaków. Szkoda mi ich na polemikę na takim poziomie.

Miłego weekendu.

nata - 20-07-2012, 21:24

pasiconik napisał/a:
A z horrorem i katorgą chyba zwyczajnie przesadziłaś.

Ty z bezdusznością i niesprawiedliwością za to nie przesadziłaś?
czytanie ze zrozumieniem i właściwa interpretacja wypowiedzi przydają się na forum ;-)
pasiconik napisał/a:
Ja nie wypowiadam się na temat zwierząt, których nigdy nie miałam, a tym bardziej za którymi nie przepadam, i całym szacunkiem do Ciebie i innych twoich wypowiedzi uważam, że możesz tu być zwyczajnie nieobiektywna.

A ja nie wypowiadam się na temat kotów, lecz na temat psów, bo o tym jest ten temat i o generalnie jest to forum o psach a wypowiedzieć może się każdy. Nie każe nikomu tresować kota i robić z nim bóg wie czego, w przeciwieństwie do niektórych nie propaguję tutaj klapsów, straszenia papciem, przywiązywania i innych cudów - jeśli to są Twoim zdaniem słuszne metody to korzystaj z nich, jestem ciekawa efektów. Jak pozostałe osoby - wyraziłam pomysł na integrację, którym moim zdaniem mógłby pomóc - nie musisz z niego korzystać, nikt ci nie każe.

Koniec OT ;-)

Karoola - 20-07-2012, 21:29

malawika, hej hej, nie obrażaj się. Nikt nie wylewa żadnych frustracji, bez ciśnień :haha:
Skoro piesek jest spokojny i wyciszony, to po co mu do diaska ta smycz jeszcze... Tu <powtarzam> nie chodzi o metodę, tylko o NIESZCZĘŚLIWY WYPADEK, któremu można nie zaradzić.... Żadna złośliwość... Przypadki chodzą po ludziach... i psach :-P

dominika92 - 20-07-2012, 21:31

malawika, żebyś się nie zdziwiła, jak któregoś dnia jednak sobie tę głowę urwie, tak genialnie przywiązany do drzewa. ;) Ludzie nieodpowiedzialni nie powinni mieć żywych istot pod opieką. Przywiązywanie psa w taki sposób jak to robisz jest nieodpowiedzialne i idiotyczne i któregoś razu stanie się tragedia.
I wybacz, ale nie będziesz mi mówić, co mam robić.

nata - 20-07-2012, 21:32

Karoola napisał/a:
Tu <powtarzam> nie chodzi o metodę, tylko o NIESZCZĘŚLIWY WYPADEK, któremu można nie zaradzić.... Żadna złośliwość... Przypadki chodzą po ludziach... i psach

Zgadzam się ;-)

pasiconik - 20-07-2012, 21:41

nata napisał/a:
nie propaguję tutaj klapsów, straszenia papciem, przywiązywania i innych cudów - jeśli to są Twoim zdaniem słuszne metody to korzystaj z nich, jestem ciekawa efektów

miałaś rację z tym czytaniem ze zrozumieniem, sama powinnaś popraktykować nieco. Klapsów nie propaguję, bo wyraźnie napisałam, że chcę się bez nich obyć, NIEPRAWDAŻ? A co do reszty metod, to nie ja o nich pisałam, chyba Ci się osoby pomyliły.
nata napisał/a:
ja nie wypowiadam się na temat kotów, lecz na temat psów, bo o tym jest ten temat i o generalnie jest to forum o psach

temat jest o relacjach kot-pies. Rozumiem, że wyraziłaś swój pomysł na rozwiązanie problemu, ale jest on nie do przyjęcia, tak jak nie do przyjęcia jest niesłuszne i niewłaściwe karanie psów, co zostało już powiedziane i przez właścicielki psów, i - odnośnie kotów - przez właścicielki kotów, więc po co brniesz w ten dół i nie dajesz nic sobie powiedzieć?! Stroszysz się jak kot, a przecież nie chodzi o to, żeby sobie do gardeł skakać, tylko słuchać mądrych rad i odrzucać nietrafione pomysły.
anna34, zazdroszczę takiego mądrego Choppera ;* Ale to już dorosły i mądry psiak, pewne rzeczy potrafi sobie chyba przemyśleć i wie, że zaczepianie kota może mu się nie opłacić :D

nata - 20-07-2012, 21:43

pasiconik, przeczytaj raz jeszcze - apeluję :D (Np.
pasiconik napisał/a:
Niestety, sytuacja się polepsza tylko jak ją klepnę w pupkę
)
I zobacz kto się stroszy i kto rozpoczął niesłuszną interpretację i.. tyle bo schodzisz z tematu o który sama tak teraz walczysz.

pasiconik - 20-07-2012, 22:00

nata napisał/a:
pasiconik, przeczytaj raz jeszcze - apeluję :D (Np.
pasiconik napisał/a:
Niestety, sytuacja się polepsza tylko jak ją klepnę w pupkę
)
I zobacz kto się stroszy i kto rozpoczął niesłuszną interpretację i.. tyle bo schodzisz z tematu o który sama tak teraz walczysz.

No nie, nie wytrzymam...
Napisałam wyraźnie - "Chciałabym je ze sobą zaprzyjaźnić bez tych klapsów"
Czy Ty w ogóle czytasz całe posty?! Czy tylko wybierasz sobie wypowiedzi, o które możesz się powykłucać! Sprawiasz wrażenie, że pomyliłaś forum dla właścicieli psów z forum dla szczekaczy...
A o temat walczę, bo oczekuję merytorycznej rozmowy na temat sytuacji, która mnie i mojego psa dotyczy, a nie szczeniackich zaczepek i pyskówek, żeby tylko coś napisać.

Di - 20-07-2012, 22:44

Więc ja pominę całą tę dyskusję i odniosę się do wątku:

mój kot i mój pies się nie tolerują. próbowałam już wszystkiego, co uznałam za stosowne - kicia ucieka. pies biegnie za nią.

za radą szkoleniowca pozwoliłam im na konfrontację... i wyciągałam psu połamany pazur kota spod oka. więc dziękuję bardzo.

dostałam radę z wsadzeniem kota do klatki i trzymaniem psa na smyczy, ale też nie da rady, bo kicia w ogóle boi się wychodzić ze swojego pokoju. nie będę jej dodatkowo stresować klatką i psem na smyczy. liczę po prostu na cud - że za jakiś czas Bianka przestanie uznawać kotkę za zdobycz, którą musi złowić. póki pies nie wyrośnie - nie zamierzam narażać kota na zawał.

i gdzieś się tutaj przewinęło, że skoro dom to teren kota to tak powinno pozostać - w moim przypadku nigdy nie chciałam kici zamykać. sama uciekała; zaszyła się w pokoju siostry, więc wniosłyśmy jej tam kuwetę i jedzonko. kicia nie wychodzi, dopóki pies nie śpi.

ciężka sprawa...

AnIeLa - 20-07-2012, 22:47

pasiconik napisał/a:
Sprawiasz wrażenie, że pomyliłaś forum dla właścicieli psów z forum dla szczekaczy...


Proponuję wyciszyć emocje i spuścić z tonu.

Takie rzeczy załatwiamy na pw.

pasiconik - 20-07-2012, 23:09

AnIeLa, chciałam rozmawiać merytorycznie, nie dało rady. Żałuję całej tej dyskusji, bo okazała się stratą czasu. W tej kwestii się uciszam.

Di, przykra sytuacja :( Teraz kot jest zestresowany skoro się chowa, ale może jak się już atmosfera między nimi rozluźni, to spróbujcie jednym człowiekiem trzymać i głaskać kota, a drugim trzymać psa, i dać się im obwąchać? My tak zrobiliśmy i kot zupełnie się przed psem nie chowa, nie boi się go - tylko Figa całym ciałkiem na nią napiera. Kiedy ją odciągamy to kot otrzepuje się i sobie siada w tym samym miejscu napaści :) Może Wasze zwierzaki nie miały okazji się na spokojnie poznać, tylko ciągle z nerwami?

neravia - 20-07-2012, 23:59

malawika,
co do niszczeń jakie robi Wasz piesek, próbowałaś dawać mu konga zamrożonego, pyszną kość? Rzeczy których nie może stanowczo gryźć można popsikać gorzkim płynem przeznaczonym do tego. klatka (odpowiedniego rozmiaru) jest bardzo dobrym rozwiązaniem, oczywiście po przeprowadzonym treningu, psy uwielbiają takie "kryjówki", na początku zaczyna się od przyzwyczajania przy otwartej klatce..psiak musi sam przekonać się, że to będzie jego najlepsze miejsce.
Przy nauce, a raczej wyeliminowaniu złych zachowań uważam, że bardzo pomocne mogą być dyski treningowe w postaci blaszek, wydają specyficzny dźwięk niezbyt przyjemny dla psa, trzeba przeprowadzić trening ale ale w wielkim skrócie, takimi blaszkami rzucamy na ziemię podczas np. szczekania na koty, powinno to odwrócić uwagę psa a po przeprowadzonym odpowiednim treningu wyeliminować niepożądane zachowania.

aganica - 21-07-2012, 07:57

Jak niektórym wiadomo, mam trzy koty.Wielokrotnie w moim domu gościły psy tymczasowo.
Musiałam zapoznawać psy z kotami- rezydentami.
Zasada działania była/jest jedna.
Nigdy na początku, nie zostawiam zwierząt samych w jednym pomieszczeniu.
Gdy byłam w domu, pozwałam na integrację.
Albo trafiałam na wyjątkowe psy albo.. moje koty potrafią wysyłać, jednoznaczne CS-sy.
Do tej pory..niema sielankowej miłości, miedzy moimi psami i kotami ale.. jest zrozumienie.
Zwierzęta się wzajemnie unikają, rzadko ale się zdarza, że sypiają na jednym łóżku, odwrócone od siebie plecami, udają że się nie widzą.
Każda próba... gonienia kota, jest/była i będzie ...przerywana głośnym EEE.Pies rezygnuje z pogoni - nagroda.
Pies nie ustępuje - wyprowadzenie z pomieszczenia.
Psy to mądre zwierzęta, szybka się orientuję że... gnębienie kota się nie opłaca a jego lekceważenie jest nagradzane.
Posiadając duże stado, od początku, trzeba ustalić zasady.Jedną z takich zasad jest.. zakaz wchodzenia do kuchni / bez potrzeby/
Moje psy wiedzą.... kuchnia to ich stołówka i mogą do niej wejść tylko... na wyraźne zaproszenie gdy miski są pełne.Dodam że nie posiadam drzwi do kuchni.Gdy coś robię /a robię bardzo często/ ..psy leżą w przedpokoju, obserwując moje działania, czekają na zaproszenie.
Koty w tym czasie ..buszują po kuchni, im wolno.. psom nie.
Ale koty nie podejdą pod nogi gdy ja mam coś gorącego w rękach... psom się to zdarzało.

Di - 21-07-2012, 09:19

pasiconik, no moja kotka widzi Biankę i się trzęsie. Siostra trzyma ją na rękach, a ona prycha, kwiczy i chce się wyrwać, żeby uciec. Szczerze Ci powiem, że odpuściłam sobie integrację. Chociaż... zdarzyła się sytuacja, że wyszłam z psem rano na ogród i była tam też Markiza; oczywiście pies natychmiast pognał w jej kierunku, ale... ominął ją szerokim łukiem. Może to jakiś przełom?

aganica, kurcze, możesz mieć rację; Bianka towarzyszy mi zawsze i wszędzie, i jedyne miejsce w domu, gdzie nie można jej wejść, to pokój siostry, gdzie sypia kotka. próbowałabym, jak mam być szczera, integrować je dalej ze sobą, ale zwyczajnie boję się, że to się skończy masakrą. jak Bianka widzi kota, dostaje małpiego rozumu i nawet, choćbym miała w ręce jej ukochaną puszkę mokrej karmy, to kot i tak jest fajniejszy. co robić? przetrzymywać, próbować dalej, poczekać, aż podrośnie? kot jest starszy od niej o 7 lat.

Nikaaa - 21-07-2012, 11:03

malawika napisał/a:
Jest masa elektronicznych i kosztownych rzeczy. Bardzo dużo zniszczył. Za dużo. Przyznam, że pierwszy raz widzę, że pies może być tak aktywny i potrzebować takiego ruchu... i siać takie zniszczenie.
Najwyraźniej kupując labradora miałaś małe pojęcie co to za rasa. Pozatym kupując psa trzeba się liczyć ze stratami, niestety! To raczej nieodłączna część posiadania psa od szczeniaka. Nie jestes jedyna osobą, która ma nadpobudliwego psa i nikt inny nie przywiązuje swojego psa jak sobie z nim nie radzi.. Chciałabym widzieć reakcje Twojego psa na smycz. Moja się szalenie cieszy, bo wie, ze idzie na spacer..A Twój?
malawika napisał/a:
Poza tym podporządkowanie się całkowicie psu to niewolnictwo graniczące z głupotą. Nie można być niewolnikiem w swoim domu i podporządkowania wszystkiego psu. Chowanie wszystkiego?! Abstrakcja. Nie wolno psu ich niszczyć i nie ma innej możliwości.
A wolno przywiązywać psa? Czy to nie jest niewolnictwo? Przywiązujesz psa na podwórku, w domu w dzień/w nocy! To jest dopiero jakiś horror! Po co Ci pies skoro wiecznie go wiążesz?!

A nie pomyslałaś, że jego zachowanie wynika z chęci zwrócenia na siebie uwagi? Może za mało czasu mu poswięcasz, skoro nawet na podwórku biega samopas wzdłuż liny :-o

Naprawdę, na psa powinno się mieć pozwolenie, bo nie każdy zasługuje, aby go mieć..

AnIeLa - 21-07-2012, 11:12

Nikaaa, to jest temat dotyczący integracji laba z kotami.

Proszę trzymać się tematu.

pasiconik - 22-07-2012, 16:38

aganica, oświeciłaś mnie tym głośnym "EEE" gdy pies przegina - ja zawsze wołam "Figa, zostaw kota", a przecież czytałam kiedyś, że nie powinno się karcić psa jego imieniem, bo ma się mu kojarzyć z nim samym, a nie z przewinieniem :-o Przerzucam się więc na "EEE - zostaw kota!" ;D
Choć mówiąc szczerze, to Figuś i tak robi postępy... Jej ataki ograniczają się do powalenia kota na podłogę i stanięcia nad nim jak koń trojański :D Wtedy kot podgryza ją w udko (bo zawsze jakoś tak się dzieje, że układają się jak 69 :-P ) i ucieka. Z tym że kot również często ją zaczepia łapą "z wyżyn". Jest już coraz mniej prawie-krwawych walk. Wczoraj wieczorem Figa nawet starała się nie widzieć gapiącej się na nią Ozzy :D

aganica - 22-07-2012, 23:05

pasiconik napisał/a:
Jej ataki ograniczają się do powalenia kota na podłogę i stanięcia nad nim jak koń trojański :D Wtedy kot podgryza ją w udko (bo zawsze jakoś tak się dzieje, że układają się jak 69 :-P ) i ucieka. Z tym że kot również często ją zaczepia łapą "z wyżyn".
ŁEEE .. to one się kochają i ustalają zasady .. będzie dobrze. Zdjęcie cudne.
Zbytnio się nie mieszaj, tylko pilnuj by nie doszło do rozlewu krwi./ kocie pazury to niemiła broń i mogą zrobić duuużo krzywdy/Kot, zawsze sobie poradzi.
pasiconik napisał/a:
Przerzucam się więc na "EEE - zostaw kota!"
Ja stosuję.. samo EEE.. to komenda zakazu i nie potrzeba nic więcej, wytrąca psa, zatrzymuje negatywne działanie.
Takie EEE to : nie rusz kota, nie rusz kupy..nie rusz nic na spacerze.... EEE to po prostu zakaz. Po dłuższym stosowaniu, pies będzie je doskonale rozumiał.

pasiconik - 23-07-2012, 14:37

aganica napisał/a:
ŁEEE .. to one się kochają i ustalają zasady .. będzie dobrze.

Bardzo mi ulżyło, nie powiem :) Upominam Figę już przeważnie tylko wtedy, kiedy widzę że ma głupawkę, bo w takich momentach na koniu trojańskim się nie kończy, tylko łapie za gardło.
Rozumiem, że podszczypywanie kota nie jest dla niego groźne i nie powinnam się wtedy wtrącać, dopiero jak dojdzie do poważniejszych chwytów zębami?

aganica - 23-07-2012, 21:54

pasiconik napisał/a:
dopiero jak dojdzie do poważniejszych chwytów zębami?
Nie dojdzie..nawet łapanie za gardło to forma zabawy a w zabawie... wszystkie chwyty dozwolone.Skoro kot nie drze japy i się nie wyrywa, nie robi zjeżonego garba, nie prycha, nie wali z otwartego pazura to... mu to odpowiada.
Jeżeli zauważysz, że kot pędzi do psy.. naskakuje i ucieka to się nie martw.. to zachęta do gonitwy.
Jeżeli kot.. zawodzi /tak jakby płakał/ i uderza końcówką ogona, wtedy nie pozwól podchodzić psu.To ostatnie stadium przed atakiem.
Właściwie to.. nawet wtedy, gdy bezdźwięcznie, zaczyna pukać końcówka ogona .. to zły znak ..to oznaka skrajnego niezadowolenia.
Wtedy, lepiej psa odwołać a i samemu nie zaczepiać kota... może chwycić łapami za np. rękę a potem ugryźć.To zależy od stopnia więzi jaka istnieje z domownikami.Jeden kot nastraszy, inny dotkliwie pokaleczy.

goma - 06-08-2012, 10:39

U mnie jest kot co ma rok a edi ma już prawie 9 tygodni i u nas jest już tydzień. Jak go Figuś zobaczył to bardzo się zainteresował nowym kolegą. Jeszcze nie są na etapie spania ze sobą ale kocisko uwielbia towarzystwo psa i stale blisko niego krąży. Raz jadły razem Figuś się obtarł o Ediego i kocha jak Edi go goni. Czasami dadzą sobie buzi. Widok jest słodki. Przynajmniej kocisko nie ma czasu mi wyłazić na jezdnię to może przeżyje dłuższe lata. Ale widzę że się pokochają i będę jeszcze ze sobą spać. ;D
Karoola - 07-08-2012, 00:31

goma, to super, że tworzą tak zgrany duet! :haha:
Almathea83 - 07-08-2012, 00:37

Karoola, ile ja bym dała, żeby Moreno nie miał bzika na punkcie kotów- najlepiej mieć oczy dookoła głowy i zobaczyć kota przed Moreniakiem, przy okazji mocno zapierając się o coś. Jak już zobaczy albo tylko poczuje kota, nie popuści- a nie miał żadnych złych skojarzeń z tymi zwierzakami. Teraz jestem np. posiadaczką ok. 10cm siniaka na przedramieniu bo pociagnął mi rękę, która przejechała przez kant drzwi od auta ]:)
Karoola - 07-08-2012, 01:00

Almathea83, ups. Mojemu też się zdarza "pogonić kota" na smyczy :-P ale jeszcze nie skończyło się tak tragicznie (chociaż raz było blisko :D )
Almathea83 - 07-08-2012, 09:15

Karoola, ja się ostatnio śmiałam, że on za kotem przez ruchliwą ulicę by przeleciał, strasznie nakręcony jest :-P chociaż to śmieszne nie jest ]:)
zaba - 07-08-2012, 10:48

Babcia moja ma pieska - po części krwi labek ;)
I za kotem przepada, a kot wkurza się, ze tamten chce się bawić. I jak Cygan go zaczepia, to zawsze dostaje łapą po nosie. Wczoraj tak się bawili w najlepsze za kanapą.
A jak kot nie chce przyjść do babci na zawołanie to.... pies go przynosi :P

Alima - 07-09-2012, 11:10

aganica, mam kota i kotke, jutro dolacza do nas szczeniak. Najpierw byl kot, ktory zaadoptowal kotke -w tej chwili sa juz ze soba 7 lat. Mam duza kuchnie, w ktorej jest fotel-sypialnia kotow. Kot ma troche ogolnych problemow z psami i jest po przejsciach. Kiedys atakowal je bez wyboru. Od roku przychodzi do nas pies w odiwedziny i kot juz nie atakuje. Zblizyli sie na tyle,ze jedza rownoczesnie ze swoich misek w tym samym pomieszczeniu.
Ja chetnie poczekam na zblizenie sie szczeniaczka do kotow, ale mam pytanie do tego pierwszego kontaktu, bo nie chcialabym , zeby tak odrazu "szczeniak leci do kota, kot atakuje szczeniaka". Pytanie: powinny sie poznac na terenie kotow, czy w jakims neutralnym miejscu- tzn. w pokoju psa? Trzymac na poczatku kota na kolanach, zeby sie mogl przyjrzec? czy przytrzymac szczeniaka, zeby koty mogly pokazac, ze byly tu pierwsze? Mysle, ze kot podporzadkuje sobie szczeniaka, a kotka jak zobaczy , ze kot daje sobie rade, to wyjdzie ze schowka, ale pierwsze dni, to bedzie walka. :haha:

[ Dodano: 07-09-2012, 11:11 ]
zaba napisał/a:

A jak kot nie chce przyjść do babci na zawołanie to.... pies go przynosi :P


prawie sie poplakalam ze smiechu. Juz widze jak pies mi koty aportuje hahhaha :D :D :D :D :D

donia457 - 07-09-2012, 11:18

Alima, ja bym przytrzymala psa,latwiej jest przytrzymac jednego laba niz 2 koty,no i najlepej na neutralnym gruncie to zrobic,moja z kotem jadla z jednej miski ,razem sie bawiły (mialam kotke) i razem spac potrafily,teraz jak reda zobaczy kota na podworku to chce sie z nim bawic ,nie wiedze w niej agresji, :)
Alima - 07-09-2012, 11:36

donia457 napisał/a:
Alima, ja bym przytrzymala psa,latwiej jest przytrzymac jednego laba niz 2 koty,no i najlepej na neutralnym gruncie to zrobic,moja z kotem jadla z jednej miski ,razem sie bawiły (mialam kotke) i razem spac potrafily,teraz jak reda zobaczy kota na podworku to chce sie z nim bawic ,nie wiedze w niej agresji, :)


Cytat:
donia457
chyba masz racje, bo piesek bedzie i tak chodzil na smyczy, a koty nie. :) I koty moga sie schronic na wysokosciach :)
mam taka ogromna nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze i sie zaprzyjaznia. Jak nie zaraz o za dwa lata :)

donia457 - 07-09-2012, 11:56

Alima, u mnie najpierw byl pies , a pozniej kot
co nie zmienia faktu ze pilnowalam ich na kazdym kroku

Alima - 07-09-2012, 13:24

donia457 napisał/a:
Alima, u mnie najpierw byl pies , a pozniej kot
co nie zmienia faktu ze pilnowalam ich na kazdym kroku


:) :haha:

Di - 07-09-2012, 14:00

u mnie jest na odwrót; i w dalszym ciągu kompletny brak porozumienia. Kicia ucieka albo robi sobie z psa jaja, siedząc na parapecie na zewnątrz, a Bianka chce mi wysadzić szybę. Nie pomagają smaczki, płaczki ani odwracanie uwagi. Kot to dla niej potencjalna ofiara.
kolorowooka - 07-09-2012, 15:28

Nasza kotka Babalou mala 2 i pol roku jak zamieszkala z nami Lady. Od poczatku Lady zachowywala sie do niej z umiarem, nigdy nie gonila ani nie szczekala, ale Babalou nie chce sie zaprzyjaznic. Lady az piszczy na widok kotki, ostroznie sie zbliza, ale ona ucieka. Byc moze jest to wpyw tego, ze pies sasiada jest strasznie ciety na koty i ujada zaciekle jak Babalou spaceruje po wspolnym plocie.
Alima - 07-09-2012, 16:47

Di napisał/a:
. Kot to dla niej potencjalna ofiara.


w sumie ma racje :haha: :D :D
dobrze, ze moje koty nie potrafia czytac :-P

[ Dodano: 07-09-2012, 16:52 ]
kolorowooka napisał/a:
Byc moze jest to wpyw tego, ze pies sasiada jest strasznie ciety na koty i ujada zaciekle jak Babalou spaceruje po wspolnym plocie.


no wlasnie tym sie martwie, bo moj Gruby jest po przejsciach. Jak byl maly to znalezlismy go na drzewie, a pod drzewem chmara psow. A on ma dobra pamiec. Ale szanse mam, Gruby jest przekupny, uwielbia jesc bez konca. Bardziej niz wszystko inne. :haha: :haha:

nenekuku - 13-09-2012, 13:29

U mnie dwa koty. Kiedy dołączyła Zeta koty były zainteresowane a ona chciała się z nimi bawić. Relacje szybko wypracowały z jednym kotem się bawią i lubią z drugim schodzą sobie z drogi. Ciekawa jestem czy mały labek kiedy do nas dołączy przejmie relacje Zety z kotami.
mibec - 13-09-2012, 13:40

Ja dzisiaj oglaszam maly sukcesik :victory: Mialam dosc duzy problem z Boosterem i kotami - na smyczy szarpal, bez smyczy zwiewal za kotem gluchy na komendy, wiec pracowalismy i ... dzis ladniutko przeszedl obok kotka siedzacego na trawniku - bardziej byl zainteresowany Barneyem i mna niz kociambrem :)
pasiconik - 13-09-2012, 13:48

mibec, łee, no to super! Jak do tego doszliście?
Figa jako że wychowana z kotem, to do każdego na ulicy się cieszy i macha ogonem :D :D :-P

nenekuku - 13-09-2012, 13:51

Gratulacje :)opisz jak wygladał "odwyk"
mibec - 13-09-2012, 13:52

pasiconik, lazilam z nim jak glupia na okolo kotow, ktorych u nas sporo - rozpraszalam zabawka, troszke wykorzystalam jego swirniecie na punkcie Barneya tj. jak chcialam odwrocic jego uwage to wolalam Barniucha, a Booster wtedy byl ciekawy co sie dzieje miedzy mna a "braciszkiem" i dzis w koncu przeszedl obok kota bez potrzeby reakcji z mojej strony. Zaraz po minieciu kota dostal chrupa i miziu-miziu :)
Teraz pora na etap nr 2 tj miniecie kota bez smyczy :)

pasiconik - 13-09-2012, 14:05

mibec napisał/a:
Teraz pora na etap nr 2 tj miniecie kota bez smyczy
no to chyba będzie bardzo męczący etap...
Figa ma jeszcze pstro w głowie i nigdzie nie chodzę z nią bez smyczy, czekam aż w przedszkolu nas tego nauczą i będziemy trenować. Ale teraz do kota na bank by wystartowała - oczywiście, żeby się pobawić, bo agresywnie to ona reaguje tylko na nowe, nieznane obiekty.

mibec - 13-09-2012, 14:24

pasiconik napisał/a:
no to chyba będzie bardzo męczący etap...
na pewno :) ale z Prezesem sie udalo to i z czekolem musi pojsc ;)
pasiconik napisał/a:
oczywiście, żeby się pobawić
Booster tez nie ma zlych zamiarow, ale 1. pies na smyczy ma isc spokojnie, niewazne co sie dzieje 2. gonienie na oslep za kotem moze sie zle skonczyc dla psa, bo o wypadek latwo.
Chce osiagnac u Boostera taka sama reakcje jak u Barneya tj Barney reaguje na kota, wykazuje zainteresowanie, ale jest odwolywalny.

pasiconik - 13-09-2012, 14:34

mibec napisał/a:
jest odwolywalny.
baardzo ciężko nad tym pracujemy.... :beated:
mibec - 13-09-2012, 14:39

pasiconik, Figunia jest mlodziutka - ja tak na prawde moge powiedziec ze Barney sie slucha od wieku ok 20 m-cy, wczesniej bylo roznie.. ;)
pasiconik - 13-09-2012, 14:47

mibec, wiem, że jest jeszcze mała, ale czasem mam wrażenie, że do niej nic nie dociera, nawet powtarzane 150 razy - strasznie mnie to wtedy frustruje, mam wrażenie, że nie potrafię do niej podejść odpowiednio...
Od 2 tygodni np. uczymy jej nie wchodzenia do kuchni - bo po 1. to teren kota - tam sobie odpoczywa, je, a pies ją stresuje, a po 2. to niebezpieczne, żeby pies się kręcił pod nogami w kuchni. No i co - raz się słucha i siedzi na progu, a raz ma w doopce i mam wtedy wrażenie, że jest złośliwa - a wiem, że nie jest, i się denerwuję.

Od kota też generalnie trzyma się już w bezpiecznej odległości, ale są momenty, że ją maltretuje i głuchnie na nasze prośby i grośby. Taki małpiszon z niej czasem :-P

Alima - 19-09-2012, 14:27

Flamel jest juz od 10 dni u nas. Na poczatku chciala podchodzic do czarnego kocura, a on jej dawal po gebie. Wiec przestala podchodzic i zaczela sie bac naszej malej kotki, bo takie wielkie oczy jak kocurowe. Po 2 czy 3 dniach musielismy przystopowac kocura, ktory zapomnial, ze to jendak my tu rzadzimy, a nie on. Od tego czasu kocur suczki juz nie atakuje i przestal za nia chodzic i straszyc. Mimo to obserwuje ja ciagle, ale juz nie tak ostro, potrafi sie w jej obecnosci odprezyc i zasnac. Kotka i Flamel stukaja sie ciagle nosami i Flamel probuje jakos sie z nia pobawic, co im nie wychodzi, bo chociaz kotka bardzo zainteresowana suczka, to boi sie jednak szybkich ruchow suczki. Dzis widzialam jak suczka leciala za kocurem i chciala zlapac w zabawie jego ogon, czego kocur Bogu dzieki nie widzial, bo znow bylby czad. Ja pozwalam kotu sie bronic, ale nie tak z niczego atakowac.
nenekuku - 20-09-2012, 12:05

U nas jakoś to idzie. Gruba szybko go zaakceptowała i dała do zrozumienia że łóżko w sypialni jest jej ;) Nie ma między nimi żadnych konfliktów. Za to Gacuś chodził bokiem z ogonem jak paw fuczał a Leo się go bał poszczekiwał piszczał. W końcu Gacek obwąchał śpiącego Leosia i teraz jest zimna tolerancja, jeszcze nie ma miłości jak Zetką ale myślę że się ułoży . W każdym razie jest lepiej niż myślałam, że będzie.
przemulson - 28-10-2012, 09:46

Witam!
Kiedy 4 miesiące temu przyprowadziłem do domu malutkiego szczeniaka, w którym był 1,5 roczny kot (rudzielc ;D ) to nie bylo najgorzej. Kot nie zwracał uwagi na psa, ale teraz to jest problem. W domu pies chce się z kotem bawić (chyba:-)) Kota ta zabawa wcale nie śmieszy i ucieka lub próbuje go pacnąć łapką. Na dworze z kolei pies traktuje kota jak obcego i warczy na niego a ten znowu ucieka.
Czy jest szansa, aby "pogodziły" się i mogły razem przebywać pod jednym dachem?

pozdrawiam

bunia69 - 28-10-2012, 09:49

przemulson napisał/a:
Czy jest szansa, aby "pogodziły" się i mogły razem przebywać pod jednym dachem?


ja mam kotkę która była sama 14 lat
i niestety nie tolerują się :confused:
Dejzi chce się bawić a kiciulek ją pazurami częstuje :(
u mnie nie ma szans :confused: żeby się zakumplowały :confused:

alija - 28-10-2012, 10:07

Jak Viki się pojawiła u mnie w domu w tym samym czasie przybłąkał się mały kociak :) to co się działo to był lekki horror ;p Viki była strasznie drannym i dokuczliwym szczeniakiem i postanowiła kotka traktować jak zabawkę, wystarczyła chwila nieuwagi a Vika brała kociaka za skórę na szyi i biegała z nią po całym domu :-o najgorsze było jak biegała z nim po schodach, przy próbie "odzyskania" kota gryzła go jeszcze bardziej :-> teraz jak już jest starsza i kocia też podrosła nawet się lubią:) potrafią się do siebie tulić i się bawić ale też się zdarza, że Viki lubi ją sobie ponosić :-o co najlepsze nigdy jej nie zrobiła krzywdy. Ale teraz kocia też się wycwaniła i jak chce, potrafi omijać psy :)
Di - 07-12-2012, 09:20

Chyba, po prawie roku, pies i kot znalazły nić porozumienia.

Moja kocica, wyraźnie sfrustrowana faktem zamykania przed psem, opracowała sobie system otwierania drzwi pokoju siostry i nocą sobie łazi po domu. Bianka zaś ok. 3-4 w nocy wychodzi na siusiu (pomijam to milczeniem...). W każdym razie - kicia po turnee domowym wróciła na swój fotel w pokoju siostry, choć - co oczywiste - drzwi już nie zamknęła. Wypuszczona z sypialni rodziców Bianka pognała prosto do leżącej na fotelu kici. Obwąchały się. Gdy tylko pies zaczął naruszać prywatną sferę kota, to zaczęła miauczeć. Mama odwołała psa. Bez gonitwy, kłapania, szczekania. Misja, mam nadzieję, niedługo zostanie zakończona ;)

Dexterka - 11-12-2012, 14:45

Z innej beczki - czy szczenię w okresie między 2 a 3 szczepieniem szczenięcym może przebywać z kotem? Dodam: nigdy nieszczepionym (no comment :/ ) Czy może zarazić się jakąś chorobą od niego? Bo kwestia wygląda tak, że będziemy jechać z Dexterem na święta w miejsce, gdzie w domu jest kot, tak jak wspomniałam nieszczepiony, ale również nie wychodzący nigdy na zewnątrz. Może panikuję, ale mimo wszystko uważam to za niebezpieczne... Czy jest jakiś transfer zarazków między kotem a psem?
Będę wdzięczna za podzielenie się wiedzą :)

Di - 11-12-2012, 15:03

Pomiędzy II a III szczepieniem, szczenie jest już nieźle zabezpieczone. Myślę, że nie masz powodów do obaw, ale mnie weterynarz w kontekście kota zwracał szczególną uwagę na odrobaczenie - musiałam odrobaczyć kicię, bo wet stwierdził, że może mieć tasiemca, a jeżeli ma, to szczeniak na pewno też go złapie. Więc tego bardzo pilnował. Moja też przebywała z kicią pod jednym dachem między szczepieniami, nic się nie stało.
Dexterka - 11-12-2012, 15:09

Di napisał/a:
Pomiędzy II a III szczepieniem, szczenie jest już nieźle zabezpieczone. Myślę, że nie masz powodów do obaw, ale mnie weterynarz w kontekście kota zwracał szczególną uwagę na odrobaczenie - musiałam odrobaczyć kicię, bo wet stwierdził, że może mieć tasiemca, a jeżeli ma, to szczeniak na pewno też go złapie. Więc tego bardzo pilnował. Moja też przebywała z kicią pod jednym dachem między szczepieniami, nic się nie stało.


Bardzo dziękuję! Obawiałam się tego, ale poproszę właścicieli kota chociaż o odrobaczanie...

madzioos - 17-12-2012, 10:33

witam was :)

jesli chodzi o moje zwierzaki to są dwa różne przypadki, nie wiem czy mam jakoś w to ingerować ?! ...
jeśli chodzi o starszą kotkę, to unikają się z Luną , mijają się szerokim łukiem. jednak jeśli kotka leży na krześle pod stołem a Luna tylko zbliży się w tę okolicę to kotka ''prycha'' na nią, fuczy i próbuje uderzyć łapą. Luna się jej boi, ale czasem ją obszczeka...

natomiast z drugim kotem jest inaczej. Luna często go goni, on ucieka na piętro. ale chyba nie przeszkadza mu to bardzo bo jak Luna leży to on kręci się koło niej i ''prowokuje''. zdarzyło się jednak, że Luna go dogoniła i od razu za kark, kot miauknął, pacnął łapą (bez pazurów) i uciekł :(
nie wiem czy mam zakazać Lunie zbliżania się do kotów czy dać im samym ustalić granice ?
dodam, że czasem powiem Lunce ''zostaw kota'', ''nie wolno'' to zareaguje, ale czasem ma mnie gdzieś :(
pomocy :(

Aggie:) - 08-04-2013, 19:50
Temat postu: Labek goni kota
Mam problem z Balą, otóż odkąd u nas jest notorycznie goni po domu naszego kota jak tylko stanie jej na horyzoncie. Najprawdopodobniej chodzi jej tylko o zabawę, ale kot strasznie ucieka po domu, stresuje się, jeży i wygląda to tak że biegamy wtedy wszyscy za nimi żeby złapać Balę. No masakra dosłownie, boję się że kotu coś się może stać, ma już swoje lata. Próbowaliśmy zbliżyć ich do siebie, robiliśmy "zapoznanie" i tak dalej, nic nie pomaga. Jak tylko Buras pojawi się na horyzoncie zaczyna się gonitwa. Co robić?????
aganica - 08-04-2013, 20:54

Aggie:) napisał/a:
wygląda to tak że biegamy wtedy wszyscy za nimi żeby złapać Balę
I błąd.. pies to traktuje jak wspólne polowanie.Gdy kot się pojawia, ja bym natychmiast czymś zajęła psa / smaczki, praca z klikerem, odwrócenie uwagi/
Aggie:) napisał/a:
boję się że kotu coś się może stać, ma już swoje lata.
Nie doceniasz kota, o niego bym się nie martwiła / kot sobie poradzi zwłaszcza z młodym nie doświadczonym psem/ Doceń jego umiejętności i zwinność pomimo słusznego wieku.
Jego pazury i kły są dla szczeniaka dużym zagrożeniem a technika walki nie daje szans szczeniakowi.
Dlatego musisz zapobiegać gonitwie a nie uczestniczyć w niej.

Di - 08-04-2013, 20:55

Aggie:), skąd ja to znam! Dokładnie takie same akcje odwala Bianka w pogoni za Markizą. Doszło nawet do takich sytuacji, że kot nam zaczął łysieć... wet niepewnie stwierdził, że to może być kwestia stresu, więc trzeba było tę kwestię ostatecznie rozwiązać i przestaliśmy psa i kota namawiać do integracji. Markiza siedzi na swojej części mieszkania, Bianka na swojej. Żadnemu krzywda się nie dzieje. Nie wiem, co Ci doradzić, bo z Bianką w kontekście kota sobie nie poradziłam. Teraz ostatnio obydwie zostały same w domu, kicia otworzyła sobie drzwi, Bianka wpadła do pokoju, ale gdy wróciliśmy po 12 (!!!) godzinach, kicia była zrelaksowana, a Bianka miała swoje oczy na miejscu. Więc obeszło się bez rozlewu krwi. Osobiście jestem zdania, żeby nie naciskać na zwierzaki, ale niektórzy twierdzą, że powinny się do siebie przekonać... Nie wiem. Ja odpuściłam.
Margaret742 - 01-05-2013, 22:48

Na szczęście koty do Niny przyzwyczajały się 2 dni. Nina biega po całym domu za kotami ale jak jest dla nich męcząca wypuszczam na ogród koty lub psa i jest spokój. Za to przy miskach jest spokój całkowity razem wszystkie zwierzaki jedzą z jednej miski jak im się chce.
boryna83 - 18-06-2013, 11:00

Hej. Mój labek ma teraz 2 lata. Postanowiliśmy powiększyć rodzinę o kota. Za mięsiąc planuje kupić/przygarnąć małego kociaka. I teraz się zastanawiam -jąką płeć kota wybrać. Labek to samiec, zastanawiam się czy lepszy bedzie kocur (tu obawiam się że ten będzie próbował znaczyć teren ...) czy kotka (tu się bje że labek będzie miał na nią chcice ... ). Może powinnam pomyśleć o kastracji. Macie jakieś wskazówki? Mam nadzieje że zwierzaki się polubią :)
agata01510 - 18-06-2013, 22:28

boryna83 napisał/a:
Hej. Mój labek ma teraz 2 lata. Postanowiliśmy powiększyć rodzinę o kota. Za mięsiąc planuje kupić/przygarnąć małego kociaka. I teraz się zastanawiam -jąką płeć kota wybrać. Labek to samiec, zastanawiam się czy lepszy bedzie kocur (tu obawiam się że ten będzie próbował znaczyć teren ...) czy kotka (tu się bje że labek będzie miał na nią chcice ... ). Może powinnam pomyśleć o kastracji. Macie jakieś wskazówki? Mam nadzieje że zwierzaki się polubią :)


Ja mam kocurka Leona (1,5 roku), laba Ramzeska (prawie 4,5 roku) i małego pieska w typie ratlerka Oskarka (prawie 7,5 roku), więc są 3 samce i nie mam z tym żadnego problemu, kot jak kot, znaczy teren, ale na podwórku, w domu mu się nie zdarzyło (przynajmniej nigdy nie widziałam), psy również tylko i wyłącznie na podwórku znaczą swoje terytorium, śpią razem, jedzą z jednej miski. Leon uwielbia zabawy z naszym labem, wkłada mu swój pychol do jego pychola, łasi się do niego, ociera i zachęca do zabawy, Ramzes natomiast bardzo kocha go skubać i wylizywać, kociak czasami wygląda jakby tyle co wyszedł z kąpieli :D , tak więc nie mam i nie miałam żadnych problemów z trzema samcami pod jednym dachem, myślę że tu w grę wchodzi wychowanie i socjalizacja pomiędzy zwierzakami, a także i przede wszystkim ich charaktery i instynkty,jedne mają trochę łagodniejsze usposobienia i bardziej uśpione instynkty inne bardziej kładą na to nacisk, w moim przypadku posiadanie 3 samców pod jednym dachem nie sprawiało i nie sprawia mi do tej pory żadnych problemów, ale wybór należy do Ciebie

tenshii - 18-06-2013, 22:33

boryna83 napisał/a:
Może powinnam pomyśleć o kastracji.

kota pewnie i tak będziesz musiała ciachnąć z uwagi na znaczenie terenu uskuteczniane przez panów i możliwe permanentne ruje kocic

neravia - 18-06-2013, 22:47

Ja również myślę intensywnie o koteczku, a właściwie kotce :)
mam jednak małe wątpliwości.. Kami generalnie jest bardzo uległą, mało odważną wręcz bojaźliwą suczką ale na koty szczeka, warczy, parska i pokazuje irokeza na grzbiecie - wszystko oczywiście z jakiejś odległości bo z bliska nigdy nie miała okazji poznać żadnego kota i zastanawiam się czy jest możliwość, że jednak nie zaakceptuje nowego domownika? pocieszam się faktem, że Kami podobne zachowanie wykazuje w stosunku do psów ale tylko jeśli jest np w aucie i czasami szczeka tak samo właśnie przez szybę na inne spacerujące psiaki, za to w "realu" zapoznawanie zawsze zaczyna od wylizania fafli :-P
Jakoś ciężko wyobrazić mi sobie, że miałaby zrobić krzywdę koteczkowi, a może moje obawy są słuszne?

Małgosia35 - 27-06-2013, 22:53

Cytat:
Jakoś ciężko wyobrazić mi sobie, że miałaby zrobić krzywdę koteczkowi,

Prędzej koteczek zrobi krzywdę psu :) to działa w tą stronę.
Ja mam 2 kocury ,jeden 2-letni drugi 7-miesięczny.
Mój labiszon na dworze koty obszczekuje,powarkuje a te "swoje" domowe wręcz zakochałby na śmierć ;D
Starszy Stefan też jest bardzo w labciu zakochany,mały Zuziek natomiast często sprawdza na ile może sobie z psem pozwolić..przyznam ,że czasem przegina :)
Ale ogólnie żyją w pełnej komitywie,mały często "dożywia" się z miski psa za pełną zgodą tego drugiego :)
Czasem dochodzi do konfliktów w nocy kiedy kociak ma ochotę na zabawę a psiak smacznie sobie śpi.

nathaliena - 28-06-2013, 08:59

Moja podopieczna Goya jest bardzo łagodna. Kocha wszystkie psy, czy to małe, czy wielkie. Starsze,czy chore nieustannie liże i się nimi fajnie opiekuje. Niestety mojego kota w domu nie zaakceptowała. Na jego widok jeży się, warczyt i szczeka, goni, szuka, wygląda to bardzo nieciekawie.
Nigdy niewiadomo, jak pies zareaguje na kota w domu i odwrotnie.
U nas tolerancji ze strony Goyeczki nie ma kompletnie. Kot próbował się z nią zaprzyjaźnić- nie zaczepiał, ale zainteresowany próbował podejść i się zapoznać- jest przyzwyczajony do psów w domu. Niestety tym razem się nie udało i już teraz wiem, że więcej nie zaryzykuję, bo kot jest potwornie zestresowany w tej chwili. Dodam, że w schronisku Goyka była sparwdzana na koty- weszła do kociarni i poza obwąchiwaniem pomieszczenia, nie zwracała uwagi na kota. W domu jest jednak inaczej...

Milena - 28-06-2013, 09:48

Rzeczywiście też zauważyłam dużą rozbieżność w stosunku do kotów. Zefirek na dworze goni koty, aż się kurzy. A w domu jednak sytuacja wygląda całkiem inaczej. Jest zainteresowany ale łagodny, najchętniej by się pobawił ale sam do końca nie wie jak, potrafi leżeć z kotem na jednej sofie i beztrosko chrapać.
tenshii - 28-06-2013, 09:51

Teyla na dworze tez się strasznie rwie do kotów, a w domu się bawi.
labeek - 13-07-2013, 12:47

Moja suczka goni czasem kota, ale to kot nic a nic jej się nie boi :) Z poczatku były jakieś zgrzyty ale teraz jest OK. Tylko labek często kotu zabiera jedzenie jak jedzą razem obok siebie...
klaudia1234 - 13-07-2013, 17:53

Moje koty mogą pić wodę z Nera miski, jeść to samo co on , leżeć na legowisku, a Henio jest zadowolony. Gdy mój najmłodszy kocisław przychodzi do labka na "mizianko", to Nero leży albo chodzi za kotem i błaga o więcej :D
agata01510 - 09-08-2013, 00:49

Ja oprócz Ramzesa mam 7,5 letniego pieska w typie ratlerka i prawie 2 letniego kota Leona. Kiedy w naszym domu pojawił się Ramzes był już u nas nasz poprzedni kot, który miał wtedy jakieś 5 lat, kocurek wabił się Maciek, z naszym pieskiem Oskarem był zżyty, przyzwyczajenie Ramzesa do Maćka nie było trudne, bo Maciek jak wyczaił szczeniaka to nie przychodził do mnie do pokoju przez około 3 tygodnie, przeniósł się do pokoju rodziców, a że mieszkamy w jednym domu z dwoma osobnymi wejściami to Maciek miał wybór :) . Dla obu było to nowością, więc pomyślałam, żeby zaznajomić ich ze swoimi zapachami i legowisko kota przyniosłam do siebie, by Ramzes poznał zapach Maćka, koc Ramzesa zaniosłam do rodziców, by Maciek zapoznał się z zapachem wtedy 12 tygodniowego szczeniaka i po kilku dniach niespodzianka, Maciek zawitał, ostrożnie podeszliśmy do sytuacji, bo wiadomo jak to szczeniak i dorosły kocur, ale pamiętam że dość szybko się dogadały, kot fuknął, pies odskoczył i choć Maciek pokazał łapę, ale bez pazurów można by to nazwać, że Ramzes sporo razy dostał po pysku, jednak nie skończyło się to nigdy żadnym zadrapaniem. Ramzes dorastał z kotem, wiedział na co sobie może pozwolić na co nie, przyzwyczaiły się do siebie dość łatwo i szybko, potem spały razem ze sobą i asystowały sobie nawzajem niemalże we wszystkim, Maciek odszedł do kociego raju i jakiś czas po tym, przygarnęliśmy Leona, kociak nigdy nie miał styczności z psami, miał może jakieś 4 miesiące, a że Ramzes miał już doświadczenie z kotem i wiedział co i jak, więc jak Leon go ofuknął i pokazał łapę ten dawał spokój. Też szybko się do siebie przyzwyczaiły, kociak pojął, że oba psy nie stanowią dla niego żadnego zagrożenia i jest podobnie jak było w przypadku Maćka, Leon wręcz kocha Ramzesa i wygląda na to, że z wzajemnością, Ramzes bardzo dojrzale zajął się kociakiem od małego, jakby Leon miał swoją niańkę, dosłownie, Ramzes wylizywał kota, iskał, bawił się z nim, tolerował całkowicie jego wybryki, kiedy Leon za mocno chwycił w zabawie Ramzesa np. za fafle to Ramzes zaskomlał i szczeknął, ale ani razu nie zdarzyło się, by nawet w obronie zrobił kotu krzywdę, zresztą Leon nauczył się komunikatów ze strony psa i dostosowały się do siebie idealnie, wygląda to tak jakby znalazły ze sobą wspólny język :-P , Oskar jest starszy i choć wszystkie są ze sobą zintegrowane, to jednak bardziej trzyma się na uboczu, też wylizuje kota, a kot łasi się do Oskara, ale to tak na chwilę, dlatego bliżsi są sobie Ramzes i Leoś, a Oskar jest tak pomiędzy ;*
zaba - 03-11-2013, 20:10

Być może w niedalekiej przyszłości zagości u nas nowy domownik - kot :)
Przewertowałam temat i ogóle mniej więcej wiem co i jak.
Do tej pory Rocco traktował koty sąsiadów ok. Z Daleka czasem popakał do kota, a jak mu się pokazywało to olewał. Z jednym siedział w grządkach na przeciw siebie i nic sobie nie robili.
Raczej nie gania za kotami, jak gdzieś zobaczy.
Myślicie, że będzie w miarę łatwo, go przyzwyczaić skoro do tej pory nie było z kotami (choć nie były one w domu..) problemów?

troskliwa - 03-11-2013, 20:24

U nas od ponad roku jest kotka Fruzia to dosc idywidualna kocica i jest ok .Abi nasza labcia wczesniej tylko na dworze miala kontakt z kotami i oczywiscie zawsze je gonila niestety tak jest nadal ale w domu luz .Myśle ze pierwsze dni trezba bedzie kontrolowac
aganica - 03-11-2013, 20:38

W naszym domu../po odejściu za tęczowy most Atosa/ pozostał samotnie kot............co prawda tylko parę dni ale..był rocznym rezydentem a Hera miała 8 tygodni i nie znała kotów.. Chociaż się martwiłam ..nie było powodów.Pulpet szybko zaakceptował szczeniaka Potem było już z górki.. kolejne koty..kolejne psy ..
Na początku próba sił../fukanie i plaskacze/ kończyła się ogólna tolerancją.
Niema wielkiej miłości ale i wojny niema.
Gdy psy już śpią a Pulpet chce się do mnie dostać, depcze po psach i nic sobie z nich nie robi.
Czasem słyszę pojedyncze warknięcie, głuchy szczek przez sen i na tym się kończy cała zadyma. Śpią obok siebie, czasem /przez pomyłkę/ jeden przytuli się do drugiego.
Przyznam, że częściej koty robią zadymę miedzy sobą ...

Basia i Barni - 03-11-2013, 20:43

doświadczenia z kotami są takie,, że są do gonienia, Saszę zabrałam w wieku 6 miesięcy i on tym żył, zabić go nie zabije, ale dużo dostarczają mu dużo emocji. Warto szczeniaka z kotem zapoznać, by uniknąć takich treningów jak ja z Saszą :|
snowflake - 16-11-2013, 13:56

Mój kot ma już ponad 6 lat, Cece 6 miesięcy. Od pierwszego dnia Cece w moim domu..
Pies biegnie do kota, bo chce się pobawić.. A kot ucieka, syczy na psa, drapie..
Nie ma opcji, żeby jedno obok drugiego stało spokojnie. :|
Parę razy brałam kota na ręce, druga osoba trzymała psa i tak chcieliśmy, żeby będąc obok siebie chociaż przez chwilę jedna na drugą nie skakały. Pies siedział spokojnie, jęzor na wierzchu, ogonkiem sobie macha, bawić by się chciała, ale siedzi. A kot? Może 15 sekund usiedziała, a potem mi się z rąk wyrwała, przy okazji na psa skoczyła z pazurami i uciekła na telewizor pod sufitem. Także.. Od tej pory pies przebywa w osobnym pokoju niż kot.. ;]
Mój kot jest po sterylizacji, przebywa w mojej sypialni. Mieliśmy wczoraj gościa, który chciał tam wejść, żeby zobaczyć nowe firanki i przy okazji sprawdzić, co u kota. Gość do sypialni wchodzi, Cece siedzi pod drzwiami w przedpokoju, nauczona że do sypialni nie wolno. Siedzi i tylko patrzy. Od kiedy ją nauczyłam, że nie wolno - nigdy jeszcze nie weszła.. Tylko za pozwoleniem. A wczoraj coś jej odbiło, i kiedy chciałam wyjść z pokoju, ona rzuciła się między moje nogi, wleciała do pokoju i do kota.. A kot po sterylce, jak to kot po sterylce.. W kubraku chodzi jak pokraka. Chciała uciekać, ale nie umiała i aż spadła z łóżka, schowała się za kuwetą, skulona, wystraszona.. :cring:
Nie wiem, jak ich pogodzić, nie wiem.. :bad: Przecież całe życie nie będę ich trzymać osobno. :bad:

bietka1 - 16-11-2013, 22:18

snowflake, , daj im czas. Zapewnij kotu miejsce, gdzie Cece nie będzie go zaczepiała, po jakimś czasie on sam zadecyduje o ich spotkaniach. U nas było podobnie. Mimo, że kot wychowywał się z naszym poprzednim psem, po pojawieniu się Sary i jej szczeniackich zaczepkach zareagował tak samo - naprychał, namachał łapami i zaszył się na piętrze naszego domu na dwa miesiące. Potem zwyciężyła ciekawość i zaczął "oswajać" rozbrykaną suczkę. Siadał w miejscu, gdzie nie mogła mu zrobić krzywdy i dawał się obwąchiwać z niewielkiej odległości. Za zbyt natarczywe zachowanie karał pacnięciem łapą (ale bez pazurów). Po jakimś czasie zdecydował, że już nauczył smarkulę kultury i zaczął normalnie z nią egzystować. A potem rozkwitła miłość. Z kolejnym psem było podobnie. Nie zraziło kota nawet to, że Nero początkowo potrafił go pogonić. Teraz razem "grzeszą" wylegując się na kanapie i grzejąc doopki w słońcu.
Podsumowując: koty to bardzo mądre zwierzaki. Jeśli tylko nie trafi im się pies-kotożerca a właściciele nie będą zbytnio przeszkadzać, to po jakimś czasie wychowają sobie psa i będą nim rządzić jak zechcą (mój kot w ciągu swoich trzynastu lat życia podporządkował sobie kolejno trzy psy, w tym dwa boksery. A muszę dodać, że zaczynał z pozycji maleńkiego kociaka, który trafił do domu z wyjątkowo charakternym dorosłym bokserem :-P )

aganica - 16-11-2013, 22:42

bietka1 napisał/a:
daj im czas. Zapewnij kotu miejsce, gdzie Cece nie będzie go zaczepiała, po jakimś czasie on sam zadecyduje o ich spotkaniach.
Amen..nic dodać, nic ująć.
Chociaż krew się nie leje... miłości niema ale..bywają chwile jak teraz w tej chwili .Ja przy komputerze, obok legowisko a w nim.....


Jak widać, każde z nich ma swój świat, jedno udaje że nie wie o istnieniu drugiego :D
Niby wszystko dobrze ale..wystarczy dotyk, by kot uciekł z fukaniem a Fioo.....pogoniła go z jazgotem :D Taka mała przepychanka zdarza się często ale ..kończy się na gonitwie 8)

snowflake - 17-11-2013, 09:15

aganica napisał/a:
Ja przy komputerze, obok legowisko a w nim....


Jak uroczo! ;*

Dam im oczywiście czas, myślę, że jak Cece trochę dojrzeje i już nie będzie aż taka rozbrykana, kot się trochę uspokoi. Ona jednak jest z nami prawie 7 lat, przyzwyczajona, że może sobie chodzić wszędzie, a tu nagle jakiegoś szczeniora jej do domu przywieźli i musi po wysokościach skakać, spokojnie na kolanach posiedzieć nie może.. :D

aganica - 17-11-2013, 10:29

snowflake napisał/a:
Cece trochę dojrzeje i już nie będzie aż taka rozbrykana, kot się trochę uspokoi.
Oczywiście, że tak.Na wszystko potrzeba czasu.Moje koty mają, już ponad 10 lat i ...jeszcze żyją :D :D
Czasami bywa tak.. /stare zdjęcie gdy Fionka była mała i na podłodze musiała jakaś szmata leżeć - stawy /


Bywało też...nerwowo..

Najbardziej się bałam, gdy adoptowałam Padiego bo ..to prawdziwy odpadek był .. jeszcze butelką karmiony a Pulpet, koniecznie chciał go wychować.

snowflake - 17-11-2013, 11:13

aganica napisał/a:
snowflake napisał/a:
Cece trochę dojrzeje i już nie będzie aż taka rozbrykana, kot się trochę uspokoi.
Oczywiście, że tak.Na wszystko potrzeba czasu.Moje koty mają, już ponad 10 lat i ...jeszcze żyją :D :D
Czasami bywa tak.. /stare zdjęcie gdy Fionka była mała i na podłodze musiała jakaś szmata leżeć - stawy /


Twoje koty przynajmniej do tych psów podchodzą, zdjęcie się da zrobić.. :D A mój jak psa widzi, to od razu ucieka na najwyższą półkę, jeży się i z pazurami... Zobaczymy, mam nadzieję, że to się zmieni.
Swoją drogą, to jak Cece wpadnie do mojej sypialni, to od razu leci do kuwety kota.. I żre żwirek. :|

agata01510 - 20-11-2013, 12:27

snowflake napisał/a:
Twoje koty przynajmniej do tych psów podchodzą, zdjęcie się da zrobić.. A mój jak psa widzi, to od razu ucieka na najwyższą półkę, jeży się i z pazurami... Zobaczymy, mam nadzieję, że to się zmieni.
Swoją drogą, to jak Cece wpadnie do mojej sypialni, to od razu leci do kuwety kota.. I żre żwirek.


Twoja kicia jest już dorosła i rozumiem, że nie była wychowywana przy psie. Powiem tak, zawsze miałam mieszane towarzystwo jeśli chodzi o zwierzaki, koty wychowywały się z psami i psy z kotami i zauważyłam jedną rzecz, przynajmniej u mnie tak bywało, że choć czasami moje zwierzaki jak to na początku bywa " darły z sobą koty ", to zawsze dawaliśmy im luz, nie wkraczaliśmy pomiędzy nie chyba, że zaszła taka konieczność, przede wszystkim nic na siłę, nie ma co ich narażać na niepotrzebny stres, bo to przyniesie odwrotny skutek do zamierzonego. I jakby na to popatrzeć z mojego doświadczenia to u mnie zawsze kot był autorytetem dla psów w takim sensie jakby to powiedzieć kocio-psia miłość kwitnie, jest i przyjaźń pomiędzy tymi dwoma gatunkami, ale moje psy ustępują kotu, jakby go szanowały. Może to dziwnie wygląda z mojego opisu, bo przesadą byłoby powiedzieć, że u mnie w domu koty rządziły psami, ale choć się bawią razem, mój obecny kociak Leon daje się Ramzesowi jak ja to nazywam " ciumkać ", ale kiedy już ma dość " ciumkania " wystarczy jedno miauknięcie i Ramzes zostawia go w spokoju. Dlatego nie róbcie niczego na siłę, kicia powinna najpierw nabrać pewności siebie i przestać traktować Cece jako zagrożenie, a Cece z kolei powinna zaakceptować fakt, że w domu ma koleżankę i musi szanować jej przestrzeń. Nie wiadomo, czy zaprzyjaźnią się na tyle by razem spały, czy bawiły się, ale ważne żeby się nawzajem zaakceptowały a na to potrzeba czasu :)

bietka1 - 20-11-2013, 22:05

agata01510 napisał/a:
u mnie zawsze kot był autorytetem dla psów
otóż to :)
Choć trudno mi to przyznać jako zadeklarowanemu "psiarzowi", w kotach jest - hmmm, większa mądrość życiowa. Wczoraj po raz kolejny zadziwił mnie mój kot:
od poniedziałku tymczasował u nas młody szalony labrador (przykleił się do Sary podczas spaceru i zaopiekowaliśmy się nim szukając jednocześnie prawowitego właściciela, który zresztą przed chwilą go od nas odebrał). Mamy dość duży dom, a kot czasami się tak zabunkruje, że trudno go odszukać. Otóż tymczasowicz na tyle się poczuł u nas pewnie, że wybrał się na samodzielne zwiedzanie pokoi na piętrze. Po chwili spokojnie wrócił na parter, a ja po coś wybrałam się na górę do swojego pokoju. Wchodzę i coś mi się nie zgadza na parapecie. Jest drewniana figurka, doniczki i ...coś jeszcze. Podeszłam bliżej i co widzę - mój kot, który siedzi bez ruchu i udaje jeden z elementów dekoracyjnych okna :haha: . Widać nie zdążył ukryć się przed nieznanym psem, postanowił zatem udawać martwą figurkę. I jakimś cudem udało mu się, bo po psie nie widziałam żadnej ekscytacji pt. "oooo znalazłem kota". Prawie popłakałam się ze śmiechu widząc jak stary wyga przechytrzył młodego gapiszona. Nie jestem szczególna fanką kotów, ale niestety muszę z pokorą przyznać - są sprytniejsze od tych naszych ekstrawertycznych cielaczków :stinky:

agata01510 - 23-11-2013, 11:22

bietka1, no i właśnie tak to jest z kotami, mogą pałać miłością do psów, przyjaźnić się z psami, albo też i nie, ale mają ostatnie słowo :D
LooneyToon - 04-02-2015, 08:52
Temat postu: Dwa koty i pies
Kochani uzytkownicy aktualnie posiadam na stanie dwa koty w domu od piatku bedziemy miec labka mieszkajacego z nami i teraz moje pytanie wiem jak od strony fizycznej przygotowac koty na spotkanie labka ( Sid ma 9miesiecy wiec juz nie malutki szczeniak) ale moze macie rady od strony behawioralnej i treningowej jak moge przygotowac koty i psa na spotkanie aby obylo sie bez rozlewu krwii ?
aganica - 04-02-2015, 10:54

LooneyToon, Poczytaj ten temat ...tu masz.. 12 stron obsługi kota :D
Nic nowego nie dodamy poza .. tolerancją, obserwacją i czasem.
Nic na siłę, na początku pod kontrolą /by koty psu oczu nie wydrapały/
Wiadomo..koty rządzą i to one dyktują zasady.
Jeżeli pies nie miał kontaktu z kotami to.. nie będzie wiedział jak bolesne, może być spotkanie z kotem.
Będzie chciał się przywitać i bawić a... obcy pies to.. potencjalny wróg.
Zanim się "zakumplują" może minąć trochę czasu .

LooneyToon - 04-02-2015, 12:58

Dzieki wielkie I zabieram sie za czytanie :-)
perełka - 01-03-2015, 19:21

orlosia My też mamy królika i jest wszystko dobrze Pusia się nie boi Morisa.Gdy Pusia podchodzi Morisek leży jak kamień żeby jej nie przestraszyć :)
***Flawless - 03-07-2016, 20:12
Temat postu: Labek + 2 kociaki
Mam 9-cio tygodniowego labradora, świetnie się czuję u nas w domu i muszę przyznać że trochę go rozpieściłam.
Kilka dni temu przywieźliśmy do domu 2 małe kociaki w podobnym wieku co Toby. Bardzo się cieszy na ich widok, macha ogonkiem i chce się z nimi bawić ale też do nich szczeka, przez co kotki się boją. Nie chcę obcinać im pazurów, ale nie chcę żeby jakoś bardzo małego podrapały, dodatkowo nie pomaga mówienie mu że nie wolno tak robić. Kotki są od 4 dni.
Czy to zachowanie minie? Czy jest coś, co mogłabym zrobić, żeby to poprawić?
Bardzo zależy mi na tym żeby się ze sobą zaprzyjaźnili.

magdaur - 19-08-2016, 10:27

z moją neną jest podobnie. mam 5 kotów w domu z małymi śpi pielęgnuje je, bawi się z nimi. gorzej z moją najstarszą 6letnią kotką- wczoraj się pogryzły. Muszę je rozdzielać, ale nie zawsze tak się kłócą:). Koty zaś mają różne charaktery i nastroje. najlepiej zostawić kota i psa i obserwować ww. niech się sami dogadują. kot musi się przyzwyczaić do psa i na odwrót :)
Sanndrak - 02-09-2016, 13:34

U nas sytuacja z kotami wyglada tak. Harry ma ponad 2 miesiące. Jest u nas jakieś 2 tygodnie. Na początku było ciężko. Koty się go bały wychodziły z ukrycia jak tylko spał zamknięty w klatce. Chodziły ciałem przy podłodze. Po tygodniu kocur się przyzwyczail kotce zajęło to parę dni dłużej. Niestety Harry chce się z nimi ciągle bawić goni je, gryzie. One uciekają na kanapę bo jest za mały żeby sobie wskoczyć, więc czują się tam bezpiecznie. Kotka niestety jak jest na podłodze i nie ma ucieczki a Harry ją zaczepia to warczy a czasem da mu parę razy z liścia. Kocur akurat sie go w ogole nie boi ale i tak ucieka gdy zaczyna go gonić. Myślę że jak będzie straszy to się bardziej zakumpluja. :haha:

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group