| |
forum.labradory.org
|
 |
Stawy, dysplazja - Ograniczenie aktywności szczeniąt sposobem na zapobieganie dysplazji?
Orion - 16-03-2008, 12:50 Temat postu: Ograniczenie aktywności szczeniąt sposobem na zapobieganie d Wczoraj dowiedzieliśmy się, że szczenię nie powinno zbyt dużo biegać do 14 miesiąca życia, tzn. nie należy go prowokować do biegania poprzez rzucanie patykow, ganianie się i podobne zabawy. Ma to chronić przed urazami stawow. Chciałem zapytać, czy dostaliście podobne zalecenia dla swoich maluszkow??
Jagnes093 - 16-03-2008, 14:12
Ja też takie coś słyszałam, ale też szczeniak nie powienien biegać przede wszystkim po schodach, a zwłaszcza jak jest bardzo młody wtedy na ile jest to mozliwe trzeba go po prostu wnosić.
Orion - 16-03-2008, 15:02
| Jagnes093 napisał/a: | | szczeniak nie powienien biegać przede wszystkim po schodach |
Nasz nie chodzi praktycznie w ogole po schodach. Czasem uda mu się niepostrzeżenie wejść czy zejść po kilku schodkach . Bardziej martwi mnie fakt, że do tej pory biegał jak szalony za patykami i podczas zabawy z innymi psami i zastanawiam się czy nie popełniliśmy błędu pozwalając mu na to .
dewuska - 16-03-2008, 15:28
| Orion napisał/a: | | czy dostaliście podobne zalecenia dla swoich maluszkow?? |
ja dostałam zalecenie, żeby kierować się zdrowym rozsądkiem... czyli nic się nie stanie jeśli nawet maluch pokona kilka schodów (jeśli np. nie będzie robił tego 15 razy dziennie) czy pobiega trochę za patykiem albo pobawi się z innymi psami...
Gringo ma 1,5roku, prześwietlenie stawów w porządku (wprawdzie czeka nas jeszcze jedno kontrolne, które z przyczyn niezależnych się odwleka, ale nadrobimy już wkrótce, jak zamówimy dźwig ), nigdy nie kulał itp.
moim zdaniem nie należy popadać w skrajności
gusia1972 - 17-03-2008, 18:57
noo i cieżko takiemu pieskowi jak labek wytłumaczyć że ma nie biegać one to mają w naturze
ziutka:) - 23-03-2008, 12:57
tak to prawda... najgorsze jest to ze nie pozwalamy mu robic tych roznych rzeczy dla jego dobra Ja swojego czarnuszka tez nie bede forsowac, biegac bedzie tyle ile bedzie chcial lecz sama do niczego nie bede go zmuszac Tylko ze az sie bedzie prosic o taka prawdziwa zabawe
labi - 23-03-2008, 13:01
| dewuska napisał/a: | | ja dostałam zalecenie, żeby kierować się zdrowym rozsądkiem |
Dokładnie tak, jak mówi dewuska Nie należy psiaka zmuszać do ruchu, ale sam na pewno nie zafunduje sobie zbyt wiele
Faka - 24-03-2008, 12:35
A nasz chłopczyk,jak tylko skończył 3,5miesiąca "szaleje" i najgorsze jest to,że już się tego nie da odwrócić.Nie wiem czy to nie był nasz największy błąd.Wszystko okaże sie po prześwietleniu,z drugiej strony pierwsze prześwietlenie podobno pokazuje czy psiak ma lub nie ma dysplazji wrodzonej,dopiero następne (w wieku 9 miesięcy) - nabytej.No tak słyszałem od weta.
Bora - 24-03-2008, 13:58
nie ma dysplazji nabytej. Pies albo ją ma albo nie.
Tsunami - 24-03-2008, 14:27
Z genetycznego punktu widzenia rzeczywiście dysplazji nie można nabyc. Jednak w przypadku tych osobników, które mają predyspozycje genetyczne do tej choroby, czynniki zewnętrzne w istotny sopsób wpływają na rozwój chorby. Tak np. szaleństwa na śliskich podłogach, skakanie z dużych wysokości - to sprawia, że dysplazja staje się coraz poważniejsza.
Faka - 24-03-2008, 14:39
Wpiszcie sobie np. w googlach "dysplazja nabyta" i poczytajcie trochę o tym.Bo jest coś takiego właśnie jak dysplazja wrodzona i dysplazja nabyta
Bora - 24-03-2008, 15:01
Tak jak pisze Tsunami, pies genetycznie obciążony dysplazją bedzie ją mieć prędzej czy później. A właśnie środowisko, dobre odżywianie odpowiedni ruch, może jedynie wszystko oddalić w czasie, albo sprawić że zmiany nie bedą ogromne, ale dysplazja jest.
Pies nieobciążony genetycznie dysplazją nie nabędzie jej przez śliskie podłogi czy ruch. Może tylko nabawić się zwyrodnień stawów, ale nie z powodu dysplazji.
Tsunami - 24-03-2008, 17:28
Bora, dokładnie
Faka - 24-03-2008, 19:28
Bora & Tsunami czy Wy jesteście weterynarzami???????? Odnośnie wapnia wszystko wiecie,odnośnie stawów też.
Bora - 24-03-2008, 19:36
Nie jestem weterynarzem, ale mam psa z dysplazją, konsultowałam sie z wieloma ortopedami żeby ratować zdrowie Bory, czytam wiele żeby jak najlepiej opiekować sie psem.
też na początku myślałam że dysplazja może być nabyta, ale liczne lektury, długie dyskusje z ortopedami wyjaśniły mi, że tak nie jest.
edit: chcesz poczytać więcej, tutaj na www.dysplazja.com, są odpowiedzi dr Janickiego (dla mnie autorytet w dziedzinie dysplazji) na liczne pytania forumowiczów odnośnie dysplazji.
to jest cytat z forum, odpowiedż dr Janickiego na pytanie forumowiczki
1.
Dysplazja może być nabyta ? - nie mieć podłoża genetycznego, lecz być w 100% wywołana czynnikami środowiskowymi ?
Wg obecnej wiedzy na ten temat – to niemożliwe
Tsunami - 24-03-2008, 20:42
Ja też weterynarzem nie jestem Ale tak samo jak Bora, czytam, dyskutuję i staram się na temat psów jak najwięcej dowiedziec. I chyba robi tak każdy, kto jest odpowiedzialnym właścicielem czworonoga
Ale trzeba pamiętac, że nie każda informacja znaleziona w sieci jest prawdziwa, stąd te fałszywe informacje na temat dysplazji.
Jeszcze 5-6 lat temu rzeczywiście wielu weterynarzy i hodowców myślało, że dysplazja to przede wszystkim czynniki zewnętrzne, złe żywienie. Jednak nauka w tym temacie znacznie posunęła się już do przodu.
Ja będąc nawet niedawno w ZK usłyszałam od hodowcy ON-ków, że mój pies od biegania po podłodze dostanie dysplazji. Gdy powiedziałam jej, że raczej nie od tego, bo to choroba genetyczna zakrzyczała mnie, że jest też nabyta. Jednak wiem, że to nie jest prawda.
A propo, skoro w ZK są hodowcy z doświadczeniem i opowiadają takie bzdury, to nie ma się co dziwic, że wielu ludzi w to wierzy.
Faka - 24-03-2008, 20:46
Przepraszam,nie wiedziałem,że masz chorego pieska,nie chciałem Cię urazić,ale w takim razie,co wet to każdy inne zdanie,co forumowicz też inne zdanie,więc niech każdy robi po swojemu i ma nadzieje,że będzie OK.Nie ma się co sprzeczać.Ja na pewne sprawy patrze inaczej,Ty inaczej i każdy inny.
P.S. Stronka jakby nie działa.Masz może gdzies opisana historię choroby Twojego pieska? Chętnie bym poczytał.
Bora - 24-03-2008, 21:17
Faka, ja sie nie gniewam nie sprzeczam Tylko po prostu czytam masę artykułów, żeby idąc do weta nie dać sobie wcisnąć kitu. Poza tym dysplazja stała sie bardzo "modną" chorobą i każdy wet widząc laba już szybko chce go prześwietlać, bo wiadomo pieniądze i doszukuje się objawów, koślawego chodzenia itd. A wiadomo, jak właściciel spanikowany wizją choroby da sobie wmówić wiele.
Masz rację, każdy ma swoją intuicję, jakieś przeczucie, zna swojego psa najlepiej i najlepiej wie jak sie nim zajmować.
[ Dodano: Pon 24 Mar, 2008 ]
eh już wiem dlaczego nie działa strona, zrobiłam błąd (dałam na koncu przecinek)
www.dysplazja.com
Co do historii choroby... nie wiem czy tutaj ją opisywałam, ale mogę napisać, jeśli chcesz
Faka - 24-03-2008, 21:51
Tak,chce, opisz wszystko w szczegółach po dzień dzisiejszy.Tutaj,na maila,gdziekolwiek.Bardzo chcę poznać historię,chorobę Twojego psiurka.Pozdrawiam.
ziutka:) - 24-03-2008, 22:15
Ja tez bym z chęcią poczytała o chorobie i historii Twojego pieska. Jako przyszła właścicielka labka musze sie duzo dowiedziec.
Faka - 25-03-2008, 14:01
Yyyyy.... Napisałaś już? Może w innym temacie? Daj znać gdzie będzie.Pozdrawiam.
Bora - 25-03-2008, 16:59
| Faka napisał/a: | | Yyyyy.... Napisałaś już? Może w innym temacie? Daj znać gdzie będzie.Pozdrawiam. |
dopiero z pracy wróciłam. Dziś wieczorem napiszę
kasiula_86 - 18-11-2008, 12:57
nam weterynarz wczoraj powiedział że jesli czesto wychodzimy to lepiej czasem pomóc małemu
ale po pierwsze prawie nie wychodzi po tych schodach bo ma kwarantanne a po drugie wet stwierdzil ze 1 pietro to nie az taki wysilek i jesli mieszkalibysmy wyzej no to zaleca sie mniejszy wysilek w zabawach czy cos a tak to nie powinno być źle
Aleksandra - 20-11-2008, 08:29
I my, niestety z dysplazja i my walczac przez wiele miesięcy o łapy Hugo nabylismy sporej wiedzy w temacie. Bora ma absolutna rację. Magda, a jak u Was teraz? Dawno nie pisałaś jak Bora sie miewa. U nas dobrze na szczęscie. Pozdrawiam serdecznie
Pavvel - 23-11-2008, 22:09 Temat postu: Wchodzenie na łóżko WIęc chanel jutro kończy 10 tygodni i już po mału zaczynamy wychodzić an dwór , wiemy , że po schodach tylko na rękach itp , ale mam pytanie co z wchodzeniem an łóżka i ze schodzeniem z nich ? Czy też musze ją ciągle na rekach czy może sama i do ajkiego okresu mam ją nosić na rękach
Tsunami - 23-11-2008, 22:28
Jeśli łóżko jest wysokie i ma trudności z wejściem na nie, to pewnie że jej pomagaj Najgorsze jest skakanie z dużych wysokości, gdyż to najbardziej obciąża stawy. Wiem, że to niezwykle trudne upilnować małego, pełnego energii rozrabiaka, ale jakoś się da
Ze schodów noś ją dopóki Ci sił starczy
labi - 23-11-2008, 23:38
| Tsunami napisał/a: | | Ze schodów noś ją dopóki Ci sił starczy |
Pavvel, przy okazji poprawisz muskulaturę
Ja Labiego znosiłem do dwudziestu kilku kilogramów. Mógłbym i dłużej, ale doszedłem do wniosku, że "chwatit" Natka zaprzestała, kiedy tylko "tobołek" przekroczył 20 kg.
Na łóżko wskakiwał sam, ale mielismy wtedy niezbyt wysokie
Andevil - 24-11-2008, 09:21
Dante dopiero niedawno nauczył się włazic na łóżko. Nie wskakuje z rozbiegu, tylko gramoli się noga za nogą.
Niestety, zeskakiwać umiał wcześniej i mimo, że tego mu nie wolno (uważam, ze skoki z łóżka są duzo bardziej niebezpieczne niz powolne schodzenie ze schodów), nie zawsze udało sie upilnować.
Ryniu - 24-11-2008, 15:51
| Andevil napisał/a: | | uważam, ze skoki z łóżka są duzo bardziej niebezpieczne niz powolne schodzenie ze schodów |
popieram, bo nawet sam pamiętam, że zdarzyło się (2-3) pisnąć przeraźliwie mojemu pieskowi przy zeskakiwaniu (a był już większy). Nie pozwalałem na to, ale on był szybszy
labradorciaaa - 24-11-2008, 16:12
ja Viki nosze do dzisiaj 30pare kg ale to tylko w domu i czasami Ona lubi być takim noszonym oczkiem w głowie ale nie protestuje jak ją nie nosze
Szyszunia - 24-11-2008, 16:37
Bonusek w weekend nauczyl sie schodzic ze schodow i skakac z lózka i teraz tylko to by robil Staram sie go powstrzymywac za kazdym razem, ale nie jestem w stanie, bo to taki maly szatan jest i chyba specjalnie to robi
Bora - 25-11-2008, 09:23
Aleksandra, wiesz co? Boję się zbytniego optymizmu i radochy... bo ledwo sie ucieszę, zaraz jest na maxa pogorszenie i kończy sie na lekach przeciwbólowych i ogromnej kulawiźnie.
Ogólnie Bora chodzi dziwnie, nie tak jakbym chciała, nie tak jak przed operacją... mam nadzieję, że ją to nie boli.
Żyjemy sobie z dnia na dzień, powolutku, teraz ślisko więc chodzę z nią po trawie a nie chodniku, żeby łapki sie nie rozjeżdżały. Biega bo widać, że chce, a nie powinna, bo jej to szkodzi, ale nie mam serca ciągle jej na smyczy prowadzić.
Jakiś czas temu mieliśmy jechać na kontrolę RTG, ale walczymy z jej jelitami, ciągłe badania, pobieranie krwi, wizyty u weta... więc na razie czekamy aż jedno sie "wyleczy". Dla niej taka wizyta to ogromny stres.
Zgadzam się ze zdaniem lekarzy, który radzą oszczędzać szczenięta, co nie znaczy przywiązywać do kaloryfera żeby sie nie ruszały.
Myślę, że lepiej podsadzić im pupę jak wspinają się na kanapę, pomóc zejść z kanapy, amortyzując uderzenie przednich łap, nie zachęcać do skoków i tzw. "głupawek", ale też nie panikować jak już psiak ją dostanie i zacznie kręcić kółeczka.
Aportowania jeszcze zdąży się nauczyć, więc jak już sie bawić zabawką, to rzucać pod łapy a nie gdzieś na koniec mieszkania.
Aleksandra - 25-11-2008, 09:31
Magda, z tym podsadzaniem, to ja tez tak robię. Czy kanapa czy nawet wejście do samochodu- podtrzymuje mu zadzisko:) Rzeczywiscie nie mozna dać sie zwariować, ale uwazać bardzo trzeba. I ja biegam teraz z Hugo po trawnikach zeby sie nie rozjechał. Mocno Was sciskam
Tarasica - 25-11-2008, 16:53
Witam, Kurcze jestem nowa tutaj, dzisiaj sie dopiero zalogowalam. I tak sobie czytam wasze posty i jestem przerazona. Mam mlodego tez Elmo( widze ze jeden juz tutaj jest- bez kopi, lubie ulice sezankowa:)) Elmuch ma prawie 3,5 miesiaca. I ma wrodzonego diabla. Nie potrafie mu zabronic by nie biegal. Mowicie o wsiadaniu do auta i wysiadaniu. Ogolnei jest bardzo samodzielny. Wiadomo po schodach nie chodzi, z tego co ostatnio slyszalam to najgorze jest schodzenie ze schodow. Wchodzenie, nie obciaza az tak bardzo stawow. No nic bede pilnowac mlodego i postaram sie byc tu czesto. Dziewczyny i chlopcy mam nadzieje ze Wasze pieski beda w swietnej formie.
gwiazdka - 25-11-2008, 18:51
ooo kolejny elums hehehe Ja tez swojej pozwalalam..dopoki nie zaczela mi kuleec.. a stalo sie to jak miala 3,5 miesiaca... pierw kulala na przednia lapke potem na tylnia... poszlam do weta bo juz podejrzewalam najgorsze...ale on mi powiedzial ...abym sie nie martwila..ale zebym nie pozwalala malej za bardzo biegac i skakac...bo mala ciagle rosnie...i wszystko sie jej rozwija..takze nie powinna narazie sie przemeczac... i troszke zaczelam kontrolowac mala..teraz ma juz prawie 10 miesiecy.. i wszystko jest na szczescie ok
Bora - 25-11-2008, 19:42
| Tarasica napisał/a: | | wrodzonego diabla. Nie potrafie mu zabronic by nie biegal. |
Nikt nie mówi że masz zabronić szczeniakowi biegać. Ma tylko oszczędzać stawy. A to różnica.
gwiazdka - 25-11-2008, 19:46
| Bora napisał/a: | | Tarasica napisał/a: | | wrodzonego diabla. Nie potrafie mu zabronic by nie biegal. |
Nikt nie mówi że masz zabronić szczeniakowi biegać. Ma tylko oszczędzać stawy. A to różnica. |
zgadzam się Ja na poczatku jak dostalam kluske..to tak sie cieszyllam,ze cisgle z nia biegalam i wymuszalam na niej...:( jak teraz sobie pomysle..,ze taka glupia bylam...dobrze ze ktos mi uswiadomil..ze mozna biegac..i bawic sie ale z glowa..
Goha_lab - 25-11-2008, 20:30
Tarasica, witaj
Tarasica - 25-11-2008, 20:52
POstaram sie Was sluchac dla Dobra Elmucha, po i tak maluch juz duzo przeszedl
[ Dodano: Sro 26 Lis, 2008 ]
No i dzisiaj poranna wyprawa w snieg udala sie bez zbednych szalenstw, przestalam mlodemu rzucac patyki daleko, tylko tak prawie pod lapki, nie biegalam z nim, sam sobie dozowal szalencze ataki biegania. ( wasze psiury tez tak robia) Dostaje szaleju i biega po wszystkim co sie da. Wyglada to przemsiesznie. Oczywisice nie ma mowy o skokach, ale to juz od samego poczatku nei skaczemy Wiemy czym sie moze skonczyc
gosiunia4443 - 25-12-2008, 16:01
Mam pytanie donośnie schodów Mieszkam na pierwszym piętrze i schodów razem jest 20. Oczywiście są one podzielone więc czy wystarczy że będę go znosić z połowy a resztę będzie schodził sam?? a co do wchodzenie to musiałabym go wnosić??
effcyk - 25-12-2008, 16:14
gosiunia4443, moim zdaniem powinnaś takiego malucha znosic z "całych" schodów (wnosic tez) bynajmniej do czasu az nie bedziesz juz w stanie go udżwignąć bo bedzie po prostu już zbyt duży na noszenie na rękach , też mam małego labusia - dom mam spory (parter + 2 pietra , pokoj mam na 2 pietrze ) wiec tez go znosze a waży niemało ... chociaz taka jest prawda że nie zawsze go upilnuje , zejde na chwilke na dół zrobic sobie herbate będac pewna ze pies śpi u góry , za chwile patrze a mały kręci mi sie koło nogi... . Znowu moj tata twierdzi że psa sie na rękach nie nosi bo zbiera mu sie na wymioty, nie wiem skąd on dostał takie info i ile w tym prawdy (bo pierwsze słysze) w kazdym bądz razie unikam spacerów mojego laba po schodach, a z łóżka czy kanapy też mu sie zdarzyło nie raz skoczyć wystarczy ze ja wstałam po cos na chwilke... ostatnio w ogole nie pozwalam mu wchodzić na kanape , co jest cieżkie bo wiadomo ze jak maluch sie uprze to kazdy sposób znajdzie zeby sie wspiąć ( Nestor jak nie mógł wejsc na kanape przysunął sobie jakąs skrzyneczke i mądry właził na nią zeby na kanape się wspiąć ) ot szczeniaki - cudaki
Kazik - 25-12-2008, 18:22
moi drodzy, uważajcie na Wasze pociechy, bardzo proszę. Megan moja ma już ponad półtora roku i nie rozczulałam się nad nią aż tak bardzo jak powinnam. Ma ona charakterek i temperament, więc po jakimś czasie doszłam do wniosku że i tak "co ma być to będzie" Nic więcej mylnego. Od wczoraj kuleje tak okrutnie na przednią lewą łapę że aż łzy mi się zbierają... schodziła z łóżka i na drewnianej podłodze się poślizgnęła. Słuchajcie, tragedia. Nie wiem co teraz będzie. Wolę nie myśleć. Przypuszczam co teraz sobie o mnie mądralińskiej pomyślicie.... sama tego chciałam, gdybym nie pozwalała włazić na łóżko i "latać" po schodach góra dół t by teraz tego nie było. Bo po schodach też biega jak oszalała, zarówno w domu u moich rodziców, jak i u mnie w drodze z i do mieszkania na drugie piętro.
Zatem uważajcie na maluchy duże i małe. Nie chcę myśleć co będzie dalej z moją Megan, ale teraz są Święta i muszę czekać do soboty - jak dobrze pójdzie, a Megan kuleje jak weteran wojny.
gosiunia4443 - 25-12-2008, 18:35
effcyk dzięki za odpowiedz:) na razie jeszcze nie mam labka ale wiadomo takie informacje się przydają bo spodziewamy się go, mam nadzieje że jak najszybciej Na moje szczęście wersalki w domu są dosyć niskie więc miejmy nadzieje że nie będzie większych problemów z zeskakiwaniem
Kazik - 25-12-2008, 18:40
gosiunia4443, ja mam bardzo niskie łóżko i też myślałam że to nie problem że Megi z niego będzie zeskakiwać. Ale okazało się że wystarczy kilkanaście centymetrów, śliska powierzchnia, albo "głupie garbate szczęście" i nieszczęście gotowe. Wierz mi, mam najgorsze jak do tej pory święta. Tym bardziej że Meganka mieszkała u moich rodziców na wsi a ja w mieście bez niej prze ostatnie półtora tygodnia i bardzo się stęskniłam i marzyłam o długich spacerach z naszą milusińską. A teraz klapa i potworny strach.
(fajnie ze już teraz podpytujesz mimo że nie masz labiszonka, brawo dla Ciebie)
effcyk - 25-12-2008, 19:02
Kazik, biedna Meganka mam nadzieje ze szybko jej minie . No a przeciez wiadomo że nie bedziesz chodziła za sunią krok w krok wiec to nie jest żadna Twoja wina .gosiunia4443, wiesz... ja tez mam dosc niskie łóżko ale lepiej nie pozwalac psu na wiele . Nestor już powoli załapuje że ma spać na swoim posłanku koło łóżka , piszczy jeszcze że nie biore go na kanape ale zaraz sie nudzi i kladzie sie obok . gosiunia4443, pytaj o wszystko co chcesz jeszcze wiedzieć bo to bardzo ważne przed nabyciem malucha aby zebrac jak najwiecej informacji o wychowaniu psa.
bietka1 - 25-12-2008, 20:34
Kazik, współczuję wam, ja też niedawno przeżyłam dzień strachu i wyrzutów sumienia. Sara zaczęła kuleć i gorzej, bo nie znałam przyczyny. Od razu przypomniałam sobie moje przewinienia, a w tym rezygnację z karmy z dodatkiem na stawy, bo inna miala mniejsze kulki i bardziej nadawała się na szkolenie. Na szczęscie po dniu przeszło, ale ja miałam schizy jeszcze przez następny tydzień. Może Megan nadciągnęła sobie coś w łapce i za kilka dni wszystko będzie OK. I nie obwiniaj się, jest takie powiedzenie "gdybym wiedział, ze się przewrócę, to bym usiadł". Przy tych naszych wariatkach nie ma możliwości przewidzieć wszystkiego. Zdrówka dla suni i mimo wszystko - spokojnych świąt....
Kazik - 25-12-2008, 21:20
bietka1, dziękuję Ci, ale sama wiesz jakie mi myśli przychodzą do łba. I wszystko wokół tej dziadoskiej dysplazji, że może zbyt mało wiem o tym paskudztwie i pewnie od dawna powinnam widzieć objawy. Tylko że nic nie zrobiłam, chciałam ją prześwietlić, to mi weterynarze odradzali, bo tamto, sramto, bo nie ma kulawizny. Konowały jedne, a ja teraz śpię z nią na podłodze, wynoszę na siku jak już jest po ptokach.
Powinnam wisieć za jajca, gdybym je miała
abi - 25-12-2008, 22:51
Kazik, A jedz z Megan na ul.Marcinkowskiego tam jest klinika całodobowa.Życze zdrówka
effcyk - 26-12-2008, 10:18
Kazik, napewno bietka1, ma racje tez mi sie wydaję że to naciągnięcie w łapce w najgorszym wypadku (oby nie ) jakieś zwichnięcie, dyspalazja to raczej nie jest , bo wydaje mi sie ze jakby to byla dysplazja to juz by dawno u suni były jakieś objawy przed upadkiem . Pozatym skoro suńkę masz z jakiejś dobrej hodowli to tym bardziej ryzyko dysplazji jest niewielkie , ale fakt że dla świętego spokoju sama bym na Twoim miejscu zrobiła prześwietlenie u weta. Zresztą dla mnie to jest dziwne .... weterynarze nie chcieli zrobic rtg psu? Chyba każdy wlaściciel psa ma prawo do takiego zdjecia zeby sie upewnic ze z psem jest ok , tym bardziej rtg powinno byc zrobione przez weta po upadku Meganki ....
Kazik - 26-12-2008, 10:58
abi, na Marcinkowskiego nie pójdę, bo mi tam nie potrafili wyleczyć zapalenia spojówek u Meganki. Jutro jadę do Pana Rafała Bernackiego do Łochowa. Jeśli oczywiście go zastanę. Przychodnia na Marcinkowskiego nie cieszy się moją dobrą opinią. Cieszę się że innym pomagają - chociaż komuś.
effcyk, Meganka jest rzeczywiście z dobrej - moim skromnym zdaniem - hodowli, ale jak sobie tak tu czytam to pewności nie daje - tak jak mówisz. Mój wet nie zalecał prześwietlenia, bo twierdzi że skoro nie ma jakichkolwiek przesłanek to nie warto psa narażać na taki stres. W pewnym sensie go pochwalam, ale tym razem nie odpuszczę i łapska prześwietlę. Cała rodzina się teraz nad Meganką trzęsie. na wszystkich podłogach drewnianych porozkładaliśmy dywaniki i poszewki od pościeli żeby się nie ślizgała. Na spacery chodzimy koło domu, króciutkie bez większych szaleństw, niestety A my tak strasznie lubi wariować z piłką .... skończyło się i tyle.
Dziękuję Wam za wsparcie - jutro jak uda mi się coś wyjaśnić z pewnością wszystko opisze i zrelacjonuję.
effcyk - 26-12-2008, 11:29
3mamy kciuki !!! bedzie dobrze
gosiunia4443 - 26-12-2008, 19:03
Kazik nie ma się co obwiniać. Nawet przy największych staraniach ciężko jest upilnować szczeniaka Trzymam kciuki za Megan, życzę powodzenia i powrotu do zdrowia
inkapek - 26-12-2008, 21:32
Kazik, Trzymam ogromniaste kciuki za Megan. Wszystko będzie dobrze, i naprawdę nie obwiniaj się bo to nie twoja wina. Daj znać co i jak
Kazik - 27-12-2008, 12:24
Wszystko dobrze. Meganka już bryka jak pijany zajączek. Trzeba ją pilnować na każdym kroku bo chyba ja prąd popieścił.
Pan doktor powiedział że z niej jest prawdziwy komandos i nie ma oba o jej zdrowie. Kazał ją oszczędzać - co raczej mija się z realiami. Ma tydzień zakazu biegania za piłką. Za piłką to może nie pobiega, ale na każdym spacerze znajdzie sobie butelkę w rowie i hulaj dusza piekła nie ma. Spokojne spacery w naszym przypadku to jakieś sf.
Nie ma poza tym obaw że jakieś zwyrodnienia czy inne paskudztwa, bo jest młoda i szybko się regeneruje.
Ale zakaz włażenia na łóżko ma i basta. Tym bardziej na skakanie z niego.
Narobiła mi strachu, że mało powiedziane.
Dzisiaj może pójdziemy na spacer "w pola" to porobię zdjęć i pokaże Wam jaki z niej trzpiot
Dziękuję wszystkim za wsparcie. UWAżAJCIE NA WASZE LABISZONKI BO TO żYWE SREBRA
Ziemo - 27-12-2008, 12:53
| Kazik napisał/a: | Wszystko dobrze. Meganka już bryka jak pijany zajączek. Trzeba ją pilnować na każdym kroku bo chyba ja prąd popieścił.
Pan doktor powiedział że z niej jest prawdziwy komandos i nie ma oba o jej zdrowie. Kazał ją oszczędzać - co raczej mija się z realiami. Ma tydzień zakazu biegania za piłką. Za piłką to może nie pobiega, ale na każdym spacerze znajdzie sobie butelkę w rowie i hulaj dusza piekła nie ma. Spokojne spacery w naszym przypadku to jakieś sf.
Nie ma poza tym obaw że jakieś zwyrodnienia czy inne paskudztwa, bo jest młoda i szybko się regeneruje.
Ale zakaz włażenia na łóżko ma i basta. Tym bardziej na skakanie z niego.
Narobiła mi strachu, że mało powiedziane.
Dzisiaj może pójdziemy na spacer "w pola" to porobię zdjęć i pokaże Wam jaki z niej trzpiot
Dziękuję wszystkim za wsparcie. UWAżAJCIE NA WASZE LABISZONKI BO TO żYWE SREBRA |
Tak prosimy o fotki...
Co do włażenia nie tyle na łóżka, co do łóżka - tak, tak, to Fido to sobie właśnie upodobał.
Kiedyś psa szukałem po całym domu, a ten fumfel zarzucił kotwicę pod kołdrą... chyba się chciał po spacerku ogrzać
Teraz juz tego nie robi, nawet nie musiałem mu tego zabraniać, sam się oduczył. Grzeccccczny piesek.
Bora - 27-12-2008, 17:48
Kazik, uff no to super że wszystko dobrze. Niezłego stracha nam Meganka napędziła. Uściskaj ją od nas.
Kazik - 27-12-2008, 18:08
dzięki Madziu, ale mam teraz czkawkę i wstyd mi trochę że tak spanikowałam i jeszcze Was w to wciągnęłam. przepraszam
Bora - 27-12-2008, 18:15
Kazik, a tam... szczerze? Ja to bym już jechała na sygnale do kliniki na RTG gdyby Bora mi tak rypnęła z kanapy na podłogę. Ty zachowałaś spokój... a co sie nerwów najadłaś... to już Twoje.
Uściskaj blondynę.
Kazik - 27-12-2008, 18:17
no dobra, to ją poczochram
inkapek - 27-12-2008, 20:39
Super że Megan czuje się lepiej
gosiunia4443 - 27-12-2008, 22:30
Świetnie że już jest lepiej a dla Meganki buziaki
Jola - 28-12-2008, 13:58
No nie! Tylko parę dni mnie nie było a tu taki Sajgon!! Dobrze że wszystko szczęśliwie się skończyło... Głaski dla Meganki i szacuneczek dla Właścicielki - jesteś spokojna niczem opoka - podziwiam!
Pavvel - 31-12-2008, 01:01
a mam takie pyatnie z tym zeskakiwaniem z łóżka nie mówiąc o takich "skrajnych wpadkach" jak miała Kazik mimo , że trzeba uważac , ale od kiedy juz Chanel bedize mogla zeskakiwać z łóżka znaczy nie mówie ze to ma być Chanel Małysz , że dół - góra , dół - góra i tak w kółko bo oczywiscie lepiej dmuchać na zimne , ale wiecie o co chodiz , że jak ze skoczy z łożka nie bede musial juz mieć w głowie strachu i tylko myśleć ( przepraszam za wyraż ) O japie ... oby sie nic nie stało
Andevil - 31-12-2008, 07:12
Zeskakiwanie tak naprawdę nigdy nie będzie super bezpiczne, jeżeli lądowanie będzie na śliskiej powierzchni.
Ja przy łóżku połozyłam dwa dywaniki (a właściwie przykleiłam taśmą do podłogi), żeby Dante na nich lądował. A i tak czasem drań potrafi śmignąć, jak nie przymierzając Małysz, ponad dywanikiem i lądować na podłodze.
labi - 31-12-2008, 07:41
Psa nie da się upilnować. Jedynym wyjściem gwarantującym (no, prawie gwarantującym), że nie będzie z czegoś zeskakiwał, byłoby nie pozwalać mu na to coś wchodzić. W naszym przypadku w pokojach mamy wykładziny i nie ma problemu z zeskakiwaniem Czego i Wam życzymy na Nowy Rok i w ogóle
effcyk - 31-12-2008, 16:37
a Nestor to ostatnio normalnie gra mi na nerwach... ogolnie to spi on u mnie w pokoju (2 pietro) jak skubany "wyczuł" że umie śmigać po schodach to na chwile drzwi od pokoju nie moge zostawic otwartych bo zaraz sie budzi ( załóżmy ja w łazience to nie słysze ze wstal ) i ucieka na dół po schodach rzecz jasna (czyt. kierunek kuchnia) . Wrrrr co chwile latam góra dół po psa. A znowu jak zamkne go w pokoju to tak szczeka ze cały dom budzi na nogi . Teraz musze chyba na palcach z pokoju wychodzic
Kazik - 31-12-2008, 17:43
mały terrorysta rośnie z Nestora. Ale najważniejsze żeby był zdrowy.
Nie ma większego szczęścia jak ZDROWY rozrabiający i szczęśliwy Labek, czego WSZYSTKIM życzymy z Meganką i rodzicami na caaaały przyszły rok
effcyk - 31-12-2008, 17:52
Kazik, Tobie i wszystkim forumowiczom rónież zycze udanej zabawy sylwestrowej i szczęśliwego Nowego Roku ) oby był lepszy niz wszystkie poprzednie razem wzięte
Ziemo - 05-01-2009, 08:41
| effcyk napisał/a: | | A znowu jak zamkne go w pokoju to tak szczeka ze cały dom budzi na nogi . Teraz musze chyba na palcach z pokoju wychodzic |
Może Kupiłś psa obronnego
Mój szczeka jedynie... jeżeli można tak nazwać jego jazgot, jak szykuję mu papu
[ Dodano: Pon 05 Sty, 2009 ]
| Kazik napisał/a: | | Nie ma większego szczęścia jak ZDROWY rozrabiający i szczęśliwy Labek |
No z tym rozrabianiem ... to tak różnieeeeeee... Kazik... Wolałbym częściej psa wyprowadzać, aniżeli sprzątać po demolce... albo budować nowy DOM
gusia1972 - 05-01-2009, 11:33
ja mam dywan pod łóżkiem i Kala nigdy nie zeskakuje z łóżka, raczej leniwie zchodzi przeciągając się
Ziemo - 05-01-2009, 11:54
Fido zaprzestał sypiania w łóżku ... definitywnie. Wcale go już ono nie interesuje
aganica - 05-01-2009, 20:55
Gdy Fionka miała sześć miesiecy , zeskakując z łóżka nadciągnęła mięsień czy jakiś przyczep / wet to zawile tłumaczył/ . Kazał natychmiast coś położyć na podłodze bo drewno zwłaszcza lakierowane jest pierwszym stopniem do dysplazji.
Pojechałam do OBI kupiłan wykładzinę na grubym filcu /zakrywa prawie całą podłogę/.
Teraz Fionka jak dostaje głupawki to przynajmiej ma dobre hamowanie.
Wykładzina zbyt urodziwa nie jest , ale czego się nie robi dla takiej wariatki.
[ Dodano: Pon 05 Sty, 2009 ]
A to wykładzina i coś co kiedyś było legowiskowym gocem ..
Przyłapana na gorącym uczynku.
gusia1972 - 06-01-2009, 09:01
| aganica napisał/a: | | coś co kiedyś było legowiskowym gocem .. |
niczym krojczyni
Ziemo - 06-01-2009, 12:13
| gusia1972 napisał/a: | | aganica napisał/a: | | coś co kiedyś było legowiskowym gocem .. |
niczym krojczyni |
Wkrótce wybieram się na parę dni do Szkocji... może mi jakiś kilcik zorganizuje dziewczynka... z takiego ładnego "tartanu"
aganica - 06-01-2009, 22:20
No ładnie ..ja tu rwe włosy z głowy , po powrocie zawsze jakieś niespodzianki mam w domu a oni sobie podśmie..... robią .Bezsercowniki jedne noooo.
Ziemo - 06-01-2009, 22:59
| aganica napisał/a: | No ładnie ..ja tu rwe włosy z głowy , po powrocie zawsze jakieś niespodzianki mam w domu a oni sobie podśmie..... robią .Bezsercowniki jedne noooo. |
No już dobrze Wielu/e z Nas często nie raz i nie dwa swe pielesze na nowo poznaje...
Jola - 07-01-2009, 20:48
| Ziemo napisał/a: | | No już dobrze Wielu/e z Nas często nie raz i nie dwa swe pielesze na nowo poznaje... | A niektórzy nie mają już co poznawać
aganica - 07-01-2009, 20:52
| Jola napisał/a: | | niektórzy nie mają już co poznawać |
Łoj taaaak .... zgadzam się i podpisuję pod tym stwierdzeniem
Ziemo - 07-01-2009, 20:58
| Jola napisał/a: | | Ziemo napisał/a: | | No już dobrze Wielu/e z Nas często nie raz i nie dwa swe pielesze na nowo poznaje... | A niektórzy nie mają już co poznawać |
Ja się cieszę, że jeszcze domów nie mylę, na zewnątrz póki co niezmiennie ten sam
[ Dodano: Sro 07 Sty, 2009 ]
aganica wszak zawsze jest coś taaaaaak bardzo w domu ciekawego... nieprawdaż. To zdecydowanie wystarcza do małej demolki
aganica - 07-01-2009, 21:05
| Ziemo napisał/a: | | jest coś taaaaaak bardzo w domu ciekawego |
Tak..tak dom to skarbnica przedmiotów do zabicia.
Łóżko od spodu też można zjeść , w nadziei że pańcia nie zauważy demolki.
Ziemo - 07-01-2009, 21:12
| aganica napisał/a: | | Ziemo napisał/a: | | jest coś taaaaaak bardzo w domu ciekawego |
Tak..tak dom to skarbnica przedmiotów do zabicia.
Łóżko od spodu też można zjeść , w nadziei że pańcia nie zauważy demolki. |
To jeszcze nic...
...Ja za szczyt bezczelności traktuję przez mojego zmaltretowanie prawie w 80 % własnego domku ... i udawanie, że nic sie nie stało.
W głowie mi się ni mieści... jak można
Kika - 30-03-2009, 20:54 Temat postu: dawka ruchu dla szczeniaczka Witam wszystkich! Od 3 dni mam w końcu wymarzonego labka. Jest śliczny i taki słodki:) Zresztą jak wszystkie labki:) Piesek ma 4 miesiące. Mam takie pytanie: Czy są jakieś ograniczenia co do ilości ruchu dla szczeniaka w takim wieku? W jednej książce czytałam,że powinno się wychodzić z takimi pieskami tylko na spacery po 10 min, dopiero jak skończy rok to można normalnie? A Wy jak robicie? Własnie wróciłam z nim ze spaceru, który trwał prawie godzinę i teraz piesek leży jak zabity a ja mam wyrzuty sumienia:((
Boję się też tej dysplazji. Na razie jest ok, piesek jest z dobrej hodowli, po rodzicach bez dysplazji, ale ja teraz mieszkam na 2 piętrze i trochę tych schodów jest:( Na dodatek piesek został tam trochę za bardzo utuczony, bo wygląda jak kluska, 4 miesiące a waży 15 kilo. Czy to normalne? Czy duże jest ryzyko dyspalazji, jeśli nie ma tego w genach?
kamilkaa92 - 30-03-2009, 21:07
| Kika napisał/a: | | Czy duże jest ryzyko dyspalazji, jeśli nie ma tego w genach? |
ryzyko zawsze jakies jest, zalezy od tego, jak opiekujemy sie psiakiem.
| Kika napisał/a: | | Czy są jakieś ograniczenia co do ilości ruchu dla szczeniaka w takim wieku? W jednej książce czytałam,że powinno się wychodzić z takimi pieskami tylko na spacery po 10 min, dopiero jak skończy rok to można normalnie? |
to nie prawda
| Kika napisał/a: | teraz piesek leży jak zabity a ja mam wyrzuty sumienia:((
|
pamietaj, ze szczesliwy pies to zmeczony pies
| Kika napisał/a: | | ale ja teraz mieszkam na 2 piętrze i trochę tych schodów jest: |
jezeli sie boisz dysplazji to mozesz pieska znosic poki dasz rade
gusia1972 - 30-03-2009, 21:19
Kika (tak miała na imię matka mojej Kali ) ja bym się skupiła na tych schodach na początek i nosiła psiaka póki dasz radę
15 kg to waga względna - jeżeli psiak jest duży (nie tłusty) to OK, a jeżeli jest za tłusty to nie schudnie chodząc na 10 minutowe spacerki
co do zabaw to starałabym się tak bawić aby mały jak najmniej skakał, biegał i chodził ile chce ale jak najmniej skakał
zaradna - 30-03-2009, 23:06
Dokładnie jak dziewczynki wyżej
Nos malucha puki dasz rade
P.S. Elmo ma kolege czekoladowego labka o imieniu Kenzo
sodalis - 31-03-2009, 09:32 Temat postu: Re: dawka ruchu dla szczeniaczka
| Kika napisał/a: | | Czy duże jest ryzyko dyspalazji, jeśli nie ma tego w genach? |
Problem jest taki, że nie ma możliwości sprawdzenia czy pies genetycznie dysplazją obciążony jest czy nie. Teoretycznie brak obciążenia genetycznego gwarantuje, że dysplazja nie wystąpi (są rasy, u których nie występuje), ale ponieważ nie mamy możliwości sprawdzenia pod tym katem genów każdego szczeniaka labradora trzeba traktować profilaktycznie jak psa dysplazją obciążonego.
To, że przodkowie nawet na 4 pokolenia wstecz są wolni od dysplazji nie daje pewności, że szczenie genetycznie obciążone nie jest, prześwietlenie to badanie fenotypu, na obecnym poziomie rozwoju nauki nie ma możliwośi zbadania psa genetycznie pod tym kątem.
Kika - 31-03-2009, 17:27
Dzięki za wszystkie odpowiedzi. Dobrze, że może normalnie chodzić na spacery, bo nie miałabym sumienia trzymać go ciągle w domu. Jak jest w domu, to ciągle śpi. Jakiś mało ruchliwy labek mi się trafił:) Nie wiem czy to normalne...
A ze schodami to staram się go nosić ile mogę, ale to nie jest już łatwe.
gusia1972 - 31-03-2009, 19:14
| Kika napisał/a: | | Jak jest w domu, to ciągle śpi. Jakiś mało ruchliwy labek mi się trafił:) Nie wiem czy to normalne... |
z czasem się rozbuja ale moja Kala też taka jest w domu najczęściej śpi
Vito - 04-05-2009, 21:50
najważniejsze żeby nie popadać ze skrajności w skrajność...
ja również przygotowuje się na przyjscie do naszego domku labka i duzo czytam w necie i na pewno jak wszyscy chce zrobic wszystko aby uniknać dyspazji,
po przeczytaniu na kilku forach to jednak najwazniejsze chyba jest noszenie na schodach, ale co do spacerów to możemy chodzić ile chcemy przecież to największa frajda
qAulinkA - 04-05-2009, 22:00
No to ja mam pytanie jak będe miała szczeniaczka [o tyle dobrze ze mieszkam na parterze] to nawet w wieku 6 miesięcy będe musiała go znosić ??
zaradna - 04-05-2009, 22:05
qAulinkA, nie w wieku 6 miesiecy to nie wystarczy chyba do 4 miesiaca lub dokad dasz rade go nosic
Vito - 05-05-2009, 16:34
własnie, do jakiego wieku trzeba zachować szczegolną ostrożność ?
Yerenia - 12-05-2009, 16:40
| Vito napisał/a: | | własnie, do jakiego wieku trzeba zachować szczegolną ostrożność ? |
ale tak ogolnie ostroznosc czy ze schodami?
Tak ogolnie to do 15 miesiaca zycia - do tego okresu (mniej wiecej) labki sie rozwijaja.Ale wiadomo- zdrowy rozsadek musi byc, pies tez musi sobie poszalec, pobawic sie. Do 15 miesiaca nie powinien zbyt duzo skakac, biegac (np. za rowerem). Moze natomiast plywac do woli, bo to nie obciaza stawow, a rozwija miesnie no i labek jest szczesliwy
Ze schodami trzeba uwazac dopki pies sam nie potrafi z nich schodzic - a to oznacza, ze nie moze ze schodow zeskakiwac, tylko ma stawiac na przemian lapy. A do tego musi troche podrosnac. Jesli chodzi o wychodzenie, to zazwyczaj od poczatku pieski to dobrze robia
orlosia - 14-05-2009, 10:36
mój labek spi ze mną niby nic w tym złego tylko ze rano jak ktos po przedpokoju zaczyna chodzic to on ma takie zrywy z łuzka zeby przywitać daną osobe i później znowu na nie wskakuje i tak w kółko ja nie jestem w stanie go upilnować bo po pierwsze chce spać a po drugie zabronic spac na łuzku mu nie moge bo nie mam jak...
przeciska sie przez dzwi cwaniak...a jak go setny raz z tamtąd znosze i kłade na jego posłaniu to i tak rano budze się z Rubenem...
czyli w przyszłosci jak mały bedzie miał dysplazje bede sama sobie winna
sodalis - 14-05-2009, 10:39
| Vito napisał/a: | | własnie, do jakiego wieku trzeba zachować szczegolną ostrożność ? |
Myślę, że do momentu prześwietlenia i całkowitego wykluczenia dysplazji.
Vito - 14-05-2009, 15:42
| sodalis napisał/a: | | Vito napisał/a: | | własnie, do jakiego wieku trzeba zachować szczegolną ostrożność ? |
Myślę, że do momentu prześwietlenia i całkowitego wykluczenia dysplazji. |
a Ty w jakim wieku prześwietlasz swoje psy?
sodalis - 14-05-2009, 15:48
| Vito napisał/a: | | sodalis napisał/a: | | Vito napisał/a: | | własnie, do jakiego wieku trzeba zachować szczegolną ostrożność ? |
Myślę, że do momentu prześwietlenia i całkowitego wykluczenia dysplazji. |
a Ty w jakim wieku prześwietlasz swoje psy? |
Różnie.
Jeśli nie obciążam młodego psa intensywnie pracą (czyli stosuje całą profilaktyke i prowadze psa ostrożnie jakby potencjalnie był on dysplastyczny) po ukończeniu roku - tak było z CYPRIANEM.
Jeśli wiem, że psa oszczędzać nie będe (przykładowo moja ETOLA, która mając 5 miesięcy sporo już ćwiczyła, mając 7 pojechała na pierwsze polowanie, a mając 10 miesięcy wygrała próby pracy) prześwietlam wcześniej. ETOLA konkretnie była w wieku 9 tygodni prześwietlana przez dr Janickiego. Jej siostra ESENCJA prześwietlana była w wieku 5 miesięcy przez dr Wiśniewskiego.
Vito - 15-05-2009, 08:36
i u wszystkim jest HD A?
robiola1 - 15-05-2009, 10:54
gdzie mozna zrobic rtg stawow w warszawiw i ile to kosztuje z diagnoza?
sodalis - 15-05-2009, 11:24
| Vito napisał/a: | | i u wszystkim jest HD A? |
Chodzi o moje psy?
Inka, Neska I Gumiś HD-A, Doli HD-B
Tola i Esia nie mają jeszcze roku, więc nie mają wpisu w rodowód.
Vito - 15-05-2009, 16:25
bo własnie zatanawialam się skoro masz porownanie - psy bez obciązenia pracą i te ktore sporo cwiczą i jak bardzo ma to wplyw, oprocz cech genetycznych.
ale wpis to chyba do rodowodu jak ma 18 mc?? czy się myle
sodalis - 16-05-2009, 14:31
| Vito napisał/a: | | bo własnie zatanawialam się skoro masz porownanie - psy bez obciązenia pracą i te ktore sporo cwiczą i jak bardzo ma to wplyw, oprocz cech genetycznych. |
Myślę, że mam zbyt mało psów by można było na ich podstawie to ocenić.
| Vito napisał/a: |
ale wpis to chyba do rodowodu jak ma 18 mc?? |
12 miesięcy
bartek.richie - 14-07-2009, 13:26
Odkopie temat...
Moj kończy 28 lipca 6 msc i... sam chce ze schodów schodzić (1-sze piętro)... czy powinienem go dalej znosić czy dać mu już chodzić samemu? Pilnuje żeby się nie spieszył.
bietka1 - 14-07-2009, 16:23
bartek.richie, ja w tym wieku Sary też już nie nosiłam po schodach (było to dla mnie po prostu fizycznie niewykonalne). Skoro pilnujesz, żeby nie biegał po schodach, to wg. mnie OK
sodalis - 14-07-2009, 20:31
| bartek.richie napisał/a: |
Moj kończy 28 lipca 6 msc i... sam chce ze schodów schodzić (1-sze piętro)... czy powinienem go dalej znosić czy dać mu już chodzić samemu? Pilnuje żeby się nie spieszył. |
Jak będzie szedł, a nie biegł to nosić już nie musisz.
Huberto - 15-07-2009, 22:34
Ja także swojego w wieku sześciu miesięcy nie znosiłem na rękach, bo po prostu był już za ciężki byczek.
I jest właśnie tak jak napisała koleżanka jeśli już będzie spokojnie szedł na smyczy po schodach, a nie biegał to spokojnie nie musisz już go nosić, bo to już na pewno do przyjemnych rzeczy nie należy dzwigać 6 miesięcznego Labka
bartek.richie - 16-07-2009, 11:06
Ja go tam nosic moge, nie narzekam na brak sily.
Vito - 16-07-2009, 12:21
moj Vito sam schodzi bo nie mam już siły ale wlasnie na smyczy i spokojnie
Agu. - 16-07-2009, 14:20
Libby sama jeszcze po schodach nie schodzi, jakoś daję radę znosić ją z drugiego piętra. ale od czasu do czasu sama wchodzi na górę. nie robi tego jednak spokojnie, tylko szybko wbiega. myślicie, że mogę pozwalać na takie coś? nie wiem, jak nauczyć ją wolnego wchodzenia. : P
bartek.richie - 16-07-2009, 16:15
ja przytrzymuja smycz i nie moze isc szybciej ale najczesciej czeka jak przejde poziom schodów i on dopiero potem go pokonuje... tylko z samego rana jak mu sie bardzo chce siku to biegnie po schodach w dol jak poparzony i juz nic nie moge zrobic, nie zdarze drzwi zamknac a on na dole... fajnie to wyglada taki ciapek schodzi ze schodow zrobie zdjecie w nastepnym tyg
Huberto - 16-07-2009, 17:51
Oj z tym rannym schodzeniem po schodach jak Gordon idzie pierwszy raz na dwór to u mnie wygląda tak samo jak u ciebie. Najlepsze jest to że ja jak schodzę to nie schodzę normalnie:D tylko co cztery schody:D a ten później jest zdyszany, ale jak już zejdzie i dojedzie do jakiegoś krzaka to ma wielką ulgę
wioletek - 01-09-2009, 18:56
Witam wszystkich.jestem tu nowa.niedlugo mam przywitac w swoim domu malego labka.jest juz zarezerwowany,ma 5 tyg.ale jeszcze czekamy moze z 2 tyg.moze wiecej i go odbierzemy.narazie przechodzi kolejne odrobaczania i szczepienia.latam po wszystkich postach.staram sie jak najwiecej wyczytac o tych psach.niedawno stracilam sunie(pekinczyka) wiem ze to CALKIEM CO INNEGO,ale calkiem zielona w psach nie jestem.no i najbardziej mnie martwi ta dysplazja!!naczytalam sie juz tyle ze to sie robi dla mnie fobia.labek moj bedzie bez rodowodu.jest po ojcu z rodowodem.jego rodzice nogdy nie mieli z tym problemu.jednak boje sie o ta chorobe.mieszkam na 3 pietrze w bloku bez windy.wiec noszenie labka murowane,ile dam rade.sporo naczytalam sprzeciwow odnosnie wogole posiadania takiej rasy jesli sie mieszka tak wysoko (3 pietro to moze nie 11) ale...nie wycofam sie juz,chce go miec i chce o niego dbac i pokochac.jednak bylabym wdzieczna o jakies rady na temat szczeniakow z bloku albo chociaz jakies slowo otuchy...ze moze nie bedzie tak zle...jak sie naczytalam wszystkich zlych postow na ten temat i oskarzen,to az mnie brzuch rozbolal.dodam ze mam male dziecko,ktore tez musze jeszcze znosic ze schodow,wiec nasze kazdorazowe wypady na dwor...ze schodzeniem ze schodow,w jednym reku dziecko w drugim labek bada wygladaly komicznie...trudno ,dam rade aaaa i zaznaczam odrazu,zeby nie bylo ze kupuje labka bo taka moda ze to dobra rasa do dzieci.....zeby zaraz ktos nie zarzucil mi nieodpowiedzialnosci.z tym zamiarem nosze sie juz pare dobrych lat....zaczelam od pekinki...ale teraz chce labka...pozdrawiam wszystkich wlascicieli i oczywiscie wasze pieskie pociechy
[ Dodano: Wto 01 Wrz, 2009 ]
aa no i jak bede miec juz malego to wkleje zdjecie. poki co wlepiam sie w internet,czytam,pytam wyciagam wnioski...cale szczescie ze nie mieszkam w typowym blokowisku...moj blok jest ogrodzony i zaraz za brama mam piekny wawoz i las niedaleko,wiec bedzie mial piesek gdzie szalec....czas tez mu poswiece ile sie da.jestem Matka Polka,wychowuje dziecko wiec psinka na samotnosc nie bedzie narzekal.to narazie tyle.pa
papisia - 01-09-2009, 22:56
| wioletek napisał/a: | | rodzice nogdy nie mieli z tym problemu |
A zostali przebadani?
Bora - 01-09-2009, 23:28
wioletek, chciałabym Cie ostrzec, i robię to z głębi mojego serca, właściciela psa, który cierpi z powodu dysplazji... zastanów się... przemyśl... nie kupuj psa bez rodowodu. Jeśli chcesz mieć większe szanse na zdrowego psa, który nie bedzie cierpiał ogromnego bólu, który bedzie żył pełnią życia, biegał, skakał, pływał... kup psa z rodowodem po przebadanych rodzicach... nie masz pojęcia jak to boli kiedy musisz patrzeć na cierpienie Twojego psa, kiedy nie można wstać, podnieść sie, chodzić...
Zastanów sie...zrób to dla Twojego przyszłego przyjaciela, przemyśl to....czy stać cie na leczenie chorego na dysplazję psa... czy stać cie finansowo i emocjonalnie, czy jesteś gotowa patrzeć na psi ból, psie smutne oczy ?
bartek.richie - 01-09-2009, 23:48
jesli chcesz zminimalizowac ryzyko dysplazji bierz psa z rodowodem z dobrej hodowli (nie rozmnazalni) a jesli cie nie stac to wzialbym psa z adopcji (są takie rodowodowe labki do oddania w dobre rece za symboliczna zlotowke)
mawi27 - 02-09-2009, 11:01
nie ma co od razu przekreslac tego pieska ze moze z nim byc cos nie tak, moja Lara tez nie ma rodowodu (jedynie jeden z jej rodzicow) ale pieski byly badane sa zdrowe zarowno mama (rodowodowi rodzice) jak i tata, wszystko bylo powbijane w ksiazeczke i rodowod ojca, mimo tego moja Lruchna nie ma papierow a wcele ja to tez nie przekresla ze musi miec zaraz problemy
Bora - 02-09-2009, 11:16
mawi27, ale mogą być. I co z tego że były przebadane, dysplazja może ujawnić sie np. w wieku 7 miesięcy.
wioletek - 02-09-2009, 15:08
sluchajcie..piszecie zeby nie kupowac psa bez rodowodu,bo ryzyko dysplazji...ewentualnie takiego z adopcji...wiec nie czaje...a takie z adopcji nie maja dysplazji badz sie u nich nigdy nie pojawi?to co nie ma nikogo w Polsce kto ma labradora bez rodowodu i dysplazji?nie ma nikogo kto ma takiego?w dodatku juz w podeszlym wieku?takie nie maja szans na dozycie starszego wieku?nie stac mnie na psa z rodowodem.chce szczeniaka ktorego bede od malego wychowywac.ktos pewnie zaraz napisze-to ciekawe czy cie bedzie stac na jego leczenie,skoro nie ma rodowodu.rodzice tego psiaka byli przebadani,sa zdrowi.wiem ze istnieje ryzyko ze ten labek moze kiedys zachorowac.ale jesli bede madrze dbac o niego,to moze oszczedze mu w jakims stopniu cierpienie i byc moze ominie go ta cholerna dysplazja.wiem jak to jest jak pies cierpi....3 tygodnie temu stracilam sunie z ktorą bylam 7 lat....sunia zdechla na ropomacicze....operacja ją wycienczyla...wiec wiem co znaczy cierpiec razem z psem...z suńka nie zdazylam sie nawet pozegnac ale zdecydowalam sie juz na labka....mase ludzi odradza mi-bo nie ma rodowodu....osoby u ktorych kupuje pieska,to nie wlasciciele wylegarni labradorow.maja 2 zdrowe labradory,w tym ojciec rodowodowy...nigdy nie byli chorzy na nic,suczka sie oszczenila 1 raz i sprzedaja male...sluchajcie sama nie wiem....to przekreslac takie nie rodowodowe?
mawi27 - 02-09-2009, 15:25
| wioletek napisał/a: | sluchajcie..piszecie zeby nie kupowac psa bez rodowodu,bo ryzyko dysplazji...ewentualnie takiego z adopcji...wiec nie czaje...a takie z adopcji nie maja dysplazji badz sie u nich nigdy nie pojawi?to co nie ma nikogo w Polsce kto ma labradora bez rodowodu i dysplazji?nie ma nikogo kto ma takiego?w dodatku juz w podeszlym wieku?takie nie maja szans na dozycie starszego wieku?nie stac mnie na psa z rodowodem.chce szczeniaka ktorego bede od malego wychowywac.ktos pewnie zaraz napisze-to ciekawe czy cie bedzie stac na jego leczenie,skoro nie ma rodowodu.rodzice tego psiaka byli przebadani,sa zdrowi.wiem ze istnieje ryzyko ze ten labek moze kiedys zachorowac.ale jesli bede madrze dbac o niego,to moze oszczedze mu w jakims stopniu cierpienie i byc moze ominie go ta cholerna dysplazja.wiem jak to jest jak pies cierpi....3 tygodnie temu stracilam sunie z ktorą bylam 7 lat....sunia zdechla na ropomacicze....operacja ją wycienczyla...wiec wiem co znaczy cierpiec razem z psem...z suńka nie zdazylam sie nawet pozegnac ale zdecydowalam sie juz na labka....mase ludzi odradza mi-bo nie ma rodowodu....osoby u ktorych kupuje pieska,to nie wlasciciele wylegarni labradorow.maja 2 zdrowe labradory,w tym ojciec rodowodowy...nigdy nie byli chorzy na nic,suczka sie oszczenila 1 raz i sprzedaja male...sluchajcie sama nie wiem....to przekreslac takie nie rodowodowe? |
uwazam podobnie, rodowod ne daje nam w 100% gwarancji na zdrowego psa, wlasciciele moje Lary nie mieli pieniedzy zeby jej matka miala papiery wiec ja kupili od poprzednich wlascicieli bez metryki za tansze pieniadze a nie oznacza to ze jest gorsza, bardziej chora czy tez narazona na chorobe
dbanie o pieska to podstawa zeby zyl dlugo i bezproblemowo, nie wiadomo czy laby z rodowodem nie maja w swoich genach tez jakiejs wady od prapradziadkow i dalej, nigdy nic nie wiadomo, jak u ludzi niektorzy nabywaja schorzenia od poprzednich pokolen nawet nie zdajac sobie z tego sprawy.
U nas Lara ma miec wszystko co najlepsze dbamy o wszystko co nam przekazano by sie prawidlowo rozwijala, nosimy po schodach i bedziemy ja tak dlugo nosic nawet gdybysmy mieli to robic w dwojke, a stale kontrole u weta i pielegnacja oraz dobry pokarm powinny dac dobre rezultaty
Bora - 02-09-2009, 15:54
Takie tematy na forum sie już pojawiały np. http://forum.labradory.or...ight=rodowodowy
Myślą przewodnią forum jest popieranie akcji radowy=rodowodowy...
http://www.stoppseudohodowcom.org/
Przeczytajcie na ten temat.
papisia - 02-09-2009, 16:04
| wioletek napisał/a: | | sluchajcie sama nie wiem |
Zapraszam do poczytania http://arka.strefa.pl/rasa.html
bartek.richie - 02-09-2009, 16:09
Jesli pies w wieku np. 12 miesiecy nie ma zdiagnozowanej dysplazji (ale diagnoze powinna robic jedna z osob do tego uprawnionych) to jej już mieć nie będzie... to jest genetyczne i jest albo tego nie ma. Nie pojawia sie z czasem.
| Cytat: | | osoby u ktorych kupuje pieska,to nie wlasciciele wylegarni labradorow.maja 2 zdrowe labradory,w tym ojciec rodowodowy...nigdy nie byli chorzy na nic,suczka sie oszczenila 1 raz i sprzedaja male...sluchajcie sama nie wiem....to przekreslac takie nie rodowodowe? |
hodować to oznacza pielęgnować i tworzyć jak najlepsze
a jesli ojciec ma rodowod a suka nie ma to nie mowimy o hodowli tylko o wylęgarni... zapewne hodowca tego psa z rodowodem nie ucieszylby sie gdyby sie dowiedzial ze jego pies uczestniczy w procesie rozmnazania ze suką bez uprawnien
wioletek - 02-09-2009, 16:13
ok ok........przeczytalam to wszystko...wiec ja sie pytam CZY NIE MA W POLSCE LABRADORA KTORY NIE MA RODOWODU,NIE MA DYSPLAZJI I ZYJE PONAD 10 LAT???? bo jak narazie to widze ze pisza wlasciciele ktorzy maja psy z wyzszej polki,czyli z rodowodami.ja nie neguje tego,ale chcialabym zeby wlasnie mi ktos na to odpowiedzial....a moze na tym forum to zly pomysl zadawac takie pytania,moze powinna wogole zalozyc nowe forum z takim pytaniem
bartek.richie - 02-09-2009, 16:15
| Cytat: | | CZY NIE MA W POLSCE LABRADORA KTORY NIE MA RODOWODU,NIE MA DYSPLAZJI I ZYJE PONAD 10 LAT???? |
Takim tokiem myslenia to nigdy nie uda sie zminimalizowac zjawiska dysplazji skoro sa kryte suki bez uprawnien... co z tego ze jeden rodzic ma rodowod (a ma badania na dysplazje) a drugi nie ma i nie ma badan na dysplazje
poza tym... bedziesz ciagle zyla ta nadzieja ze trafi ci sie wolny od dysplazji?
jeśli oboje rodzicow ma badania na dysplazje z wynikiem negatywnym to prawdopodobienstwo zdrowego psa wzrasta o 50% czego nie mozna powiedziec w przypadku rodzicow bez badan... mozna wybrac takiego szczeniaka u ktorego o 3 pokolenia w tyl nie stwierdzono dysplazji i prawdopodobnienstwo braku dysplazji wzrasta dodatkowo ...
Bora napisala jak to jest miec psa z dysplazja, nie jest to przyjemne ani dla psa ani dla czlowieka. A lepiej zminimalizowac ryzyko niz je zwiekszac
bietka1 - 02-09-2009, 16:41
wioletek, ja również bardzo obawiałam się dysplazji i właśnie dlatego zdecydowałam, że będzie to pies z rodowodem. W roku, kiedy kupowałam Sarę nie było jeszcze obowiązku badań rodziców pod kątem dysplazji, ale uparłam się i rozmowe z kazdym hodowcą rozpoczynałam pytaniem o badania. bartek.richie ma rację, trzeba i można zrobić wiele, aby zmniejszyć ryzyko dysplazji. I niestety, samo noszenie po schodach to może być zbyt mało, jeśli pies jest genetycznie obciążony....
I dla jasności - nie uczestniczymy w wystawach, Sara (prześwietlone stawy - zdrowe) jest wysterylizowana i nie będzie nigdy mamusią, więc rodowód w naszym przypadku nie wynikał z planów prestiżowo-wystawowo-hodowlanych, no i nie czuję się lepsza przez to, ze jak określiłaś mam "psa z wyższej półki"
Bora - 02-09-2009, 16:49
wioletek, a po co te emocje hym? Dlaczego u ludzi problem pseudohodowli (bo tak można nazwać hodowanie psów bez rodowodu) wywołuje takie emocje ?
| wioletek napisał/a: | | ewentualnie takiego z adopcji...wiec nie czaje...a takie z adopcji nie maja dysplazji badz sie u nich nigdy nie pojawi |
To ja Ci to wyjaśnię, forum nie popiera hodowli psów bez rodowodu, krycia psów bez uprawnień hodowlanych, bez uprawnień reproduktora... nie popieramy też pseudohodowli czyli kupowania psów bez rodowodu. To jest samo nakręcający sie biznes... jak jest popyt, jest podaż... nie byłoby szczeniąt bez rodowodu gdyby ludzie nie chcieli ich kupować. Kupując szczenię bez rodowodu u pseudohodowcy, nakręcasz machinę, pokazujesz, że ten biznes sie opłaca, zachęcasz do ponownego krycia psa bez uprawnień...
Prawdziwi hodowcy znają sie na rzeczy, wiedzą jak dobrać ojca, jak matkę, żeby szczenięta były zdrowe, piękne i silne... pseudohodowca robi to przypadkowo, bez ładu i składu... "produkując" kalekie psy!
Dlaczego pies z adopcji jest lepszy ? Ponieważ przygarniasz go do swojego domu i do swojego serca nic za niego nie płacąc, nie dajesz do łapy pseudohodowcy i nie napełniasz jego kieszeni pieniędzmi.
| wioletek napisał/a: | | nie stac mnie na psa z rodowodem.chce szczeniaka ktorego bede od malego wychowywac.ktos pewnie zaraz napisze-to ciekawe czy cie bedzie stac na jego leczenie,skoro nie ma rodowodu |
Ja tak nie napiszę, napiszę że STAĆ cie na kupno labradora z rodowodem, trzeba tylko poszukać. Wiele hodowli ma pieski niewystawowe np. z wadą zgryzu, które są 100% labradorem i gwarantuje Ci, że zapłacisz za niego mniej niż za pieska bez rodowodu...
Pieszesz, że chcesz mieć psa dla małego dziecka, okej, ale czy nie obawiasz sie tego, że trafi Ci sie pies z niestabilną psychiką, agresywny, lękliwy, który bedzie stwarzał zagrożenie dla Twojej rodziny ? To nie bedzie taki cierpliwy, kochający i łagodny labrador jakie widujesz na wystawach, to może być niebezpieczne zwierzę.
| wioletek napisał/a: | | takie nie maja szans na dozycie starszego wieku? |
Bora nie ma, niestety.
| wioletek napisał/a: | | rodzice tego psiaka byli przebadani,sa zdrowi |
Jakie badania miały wykonane ?
Takie, jakie wykonują hodowcy przed kryciem ? serce, stawy, oczy.... ? | wioletek napisał/a: | | ale jesli bede madrze dbac o niego,to moze oszczedze mu w jakims stopniu cierpienie i byc moze ominie go ta cholerna dysplazja. |
Idąc tym tropem ja fatalnie dbałam o moją sukę, bo jest ciężko chora. Dysplazji nie da sie uniknąć odpowiednią opieką, jeśli rodzice przekazują gen choroby to szczenie bedzie chore, choćbyś na rzęsach tańczyła kankana. To choroba przekazywana z pokolenia na pokolenie, a prawidłowa hodowla labradorów, może zniwelować ryzyko ręcz do minimum. Kupując psa od rozmnażacza nie masz nawet cienia szansy, to ruletka, totolotek...
| wioletek napisał/a: | | ale zdecydowalam sie juz na labka....mase ludzi odradza mi-bo nie ma rodowodu.... |
Skoro masa ludzi Ci odradza to chyba coś w tym jest. Ja też Ci odradzam kupno psa bez rodowodu. Przecież forum (jak nie nasze, to info) pomoże Ci znaleźć psa z papierami, trzeba sie tylko zorientować co i jak.
| wioletek napisał/a: | | sluchajcie sama nie wiem....to przekreslac takie nie rodowodowe? |
To sie zastanów na spokojnie i pomyśl, zrób to dla siebie i dla rasy, którą tak wszyscy kochamy.
| mawi27 napisał/a: | | uwazam podobnie, rodowod ne daje nam w 100% gwarancji na zdrowego psa |
Pewnie że nie daje, nic Ci nie da takiej gwarancji, ale masz większą szansę na zdrowego psa, prawdziwego labradora, takiego jakiego my wszyscy kochamy .
| mawi27 napisał/a: | | dbanie o pieska to podstawa zeby zyl dlugo i bezproblemowo, |
Tobie też sie wydaje, że o psa nie dbałam jak należy ?
| mawi27 napisał/a: | | U nas Lara ma miec wszystko co najlepsze dbamy o wszystko co nam przekazano by sie prawidlowo rozwijala, nosimy po schodach i bedziemy ja tak dlugo nosic nawet gdybysmy mieli to robic w dwojke, a stale kontrole u weta i pielegnacja oraz dobry pokarm powinny dac dobre rezultaty |
Jeśli w genach zapisane ma, że bedzie chora na dysplazje to te Twoje zabiegi na nic sie zdadzą, zachoruje tak czy siak... musisz być tego świadoma.
| wioletek napisał/a: | | bo jak narazie to widze ze pisza wlasciciele ktorzy maja psy z wyzszej polki,czyli z rodowodami.ja nie neguje tego,ale chcialabym zeby wlasnie mi ktos na to odpowiedzial....a moze na tym forum to zly pomysl zadawac takie pytania,moze powinna wogole zalozyc nowe forum z takim pytaniem |
A po co te nerwy i emocje? Spokojnie
Ja nie mam wg Twoich kryteriów psa z wyższej półki. Mam psa bez rodowodu, tylko i wyłącznie z własnej głupoty i niewiedzy.
Jeśli te informacje was nie przekonały to może przekonają was liczby... Pies rodowodowy z dobrej (podkreślam DOBREJ) hodowli kosztuje rzędu 2500zł-3000zł... A teraz zagadka ...ile kosztowało mnie leczenie mojej chorej suki (na stawy, jelita, tarczyce, skore).... 15tyś.... I jak? Kalkuluje sie?
Vito - 03-09-2009, 10:44
popieram tutaj inne osoby z forum, poszukaj pieska z rodowodem z jakas wadą wystawową, najczęściej z wadą z zgryzu, takiego pieska kupisz dużo taniej, a będzie tak samo zdrowy jak inne z miotu...
wioletek - 03-09-2009, 12:41
dobrze...dzieki za rady,ja sie wcale nie unosze...wszelkie rady,czy nawet krytyki przyjmuje...takie tez ucza... i ostrzegaja....a gdzie mozna znalesc takiego z rodowodem z jakas wada wystawowa?bo pewnie na Allegro,Alegradce czy Anonsach raczej nie.gieldy tez odpadaja.wiec gdzie?bylabym wdzieczna za podpowiedz
Vito - 03-09-2009, 12:53
tu masz spis hodowli i musisz podzwonić, popisać
http://www.laboteka.pl/
mawi27 - 04-09-2009, 10:04
Bora masz racje w tym co piszesz, swieta prawda w kazdym Twoim slowie, amam jedynie nadzieje ze badania ktore widzialam przy rodzicach Lary dadza nam gwarancje na zdrowego psa mimo braku tego rodowodu
a forum to naprawde swietna sprawa na zglebienie wszelkich informacji
bietka1 - 04-09-2009, 15:58
| wioletek napisał/a: | | gdzie mozna znalesc takiego z rodowodem z jakas wada wystawowa? | na stronach oddziałów związku kynologicznego są podane aktualne mioty i namiary na hodowców.
skyline89 - 21-10-2009, 20:37
jak oduczyc pieska wchodzenia na łóżko??
Lorena - 21-10-2009, 20:45
| skyline89 napisał/a: | | jak oduczyc pieska wchodzenia na łóżko?? | nie pozwalac na przebywanie na lozku. jak sie w tarabani to komenda "zejdz" i zrzucasz psa do parteru. Pamietac trzeba ze jak nie wolno to nie wolno i wyjatkow nie ma.
zaba - 21-10-2009, 20:49
Rocco wiecznie tarabani się na łóżko. Na moje o dziwo się oduczył, po tym jak zastawiałam czym się dało, żeby się nie zmieścił. Ale w salonie się pcha, szczególnie na kolana. Uczymy na niewolno i każemy się kłaść na kocu obok.
skyline89 - 21-10-2009, 21:08
ale ciężko go zdejmowac .. on potrafi tak się wepchnąc ,że nie idzie go zdjąc ;p
taka cwana bestia
mTa22 - 21-10-2009, 21:11
| Lorena napisał/a: | | Pamietac trzeba ze jak nie wolno to nie wolno i wyjatkow nie ma. |
a u nas jest tak, ze całą noc Roni śpi na swoim miejscu, nawet nie próbuje wejść na łóżko, nad ranem, czyli ok godziny 8 (praktycznie codziennie wstajemy o 9) wchodzi do wyrka i śpi dalej, wzięło się to stąd, że jak oduczałam go spania w łóżku to nad ranem byłam taka z niego dumna, że wołałam go do mnie no i tak zostało taki nasz codzienny rytuał i wcale tego nie żałuje w dzień może wchodzić na kanapy, ale rzadko z tego przywileju korzysta.
[ Dodano: Sro 21 Paź, 2009 ]
aha a jak go oduczałam to po prostu smaczkiem wabiłam go na jego miejsce (które jest obok łóżka), jak próbował wejść to mówiłam na miejsce i rzucałam smaczka (na półce nocnej miałam przygotowane:)), trzeciej nocy już nie próbował nawet wchodzić
skyline89 - 21-10-2009, 21:21
ale np. Aston nie wchodzi na łóżko w nocy...
on wchodzi wtedy kiedy wszyscy jesteśmy w pokoju i siedzimy na kanapie i fotelach ..i on się chce między nas wepchnąc
kejsii - 21-10-2009, 21:23
mTa22, u nas jest tak samo cała noc na swoim legowisku śpi a rano jak się budzimy to bierzemy go do wyrka i sie wszyscy tulimy do niego też taki nasz rytuał
| Lorena napisał/a: | | Pamietac trzeba ze jak nie wolno to nie wolno i wyjatkow nie ma. | A mój pan od szkolenia powiedział że pies może wchodzic do łóżka ale tylko na naszą komęde i nie ma prawa wejść jak mu na to nie pozwolimy pies musi wiedziec że to my jesteśmy górą a nie on i że są zasady my sie do tego stosujemy i Bruno wchodzi do wyrka tylko nad ranem jak sama go zawołam a na kanapy w salonie wogóle się nie pcha bo wie że nie może po prostu wie jakie są zasady
mTa22 - 21-10-2009, 22:28
kejsii
Huberto - 21-10-2009, 23:12
U mnie jest tak, że Gordon początek nocy śpi w swoim legowisku, a późnej idzie się wtulić do wyrka , a końcówka nocki idzie spać pod toaletę
gwiazdka - 24-10-2009, 10:09
kejsii, u nas jest to samo... ja wołam sunię sama nad ranem albo czasami jak pana nie ma to śpię z nią całą noc... ale ja kocham się z nią tulić zara wie ,że kiedy może to może... ale jak powiem nie wolno.. to od razu wraca do siebie na legowisko i nie próbuje wejść na łóżko.. fakt , faktem ,że puszcza niezłego focha przy tym
wioletek - 24-10-2009, 14:56
a powiedzcie mi-jak dlugo,znaczy do jakiego wieku psa trzeba go dzwigac po schodach?
Ewelina - 24-10-2009, 15:24
wioletek, Ja Yokusie nosiłam do ósmego miesiąca, ale słyszałam, że powinno się nosić do szóstego miesiąca!!
wioletek - 24-10-2009, 15:37
Ewelina dzieki....to mnie nie pocieszylas...moj skonczy niedlugo 3 miesiace i wazy ponad 8 kilo juz chyba,ale ja coraz mniej sily mam go dzwigac jestem szczupla osoba,bardzo chcialabym go ustrzec od dysplazji,wiem ze to przedewszystkim genetyczne,ale ja niedlugo nie bede miec sily go znosic i wnosic...tym bardziej ze to jeszcze szczeniak,wiec chodze z nim na dwor po 7-8 razy w zaleznosci jak chce,mieszkam na 3 pietrze bez windy...i jest to naprawde dla mnie bardzo uciazliwe noszenie...a co mowic do 6tego miesiaca bede go nosic ile dam rade...ale chyba tak dlugo nie wytrzymam...
Ewelina - 24-10-2009, 15:43
| wioletek napisał/a: | | moj skonczy niedlugo 3 miesiace i wazy ponad 8 kilo juz chyba, |
Yokusia też tyle ważyła!!
Wiem co czujesz ja mieszkam na drugim piętrze i jak Yokusia była mała to musiałam najpierw znieść wózek na dół, później synka a na końcu Yokusie i tak w kółko, ale jakoś dałam radę, a szczupła też byłam bo ważyłam wtedy 52kg!!
Aneti - 24-10-2009, 22:21
Hepi ma prawie 4 miesiące i ja już odpadam, po prostu musze sobie robić przystanki po drodze na 2 piętro bo nie daję rady wazy teraz chyba z 13 kg i jeszcze jak 2-3 razy ja wychodzę to ok, ale jak co 2 godziny biegam to naprawde nie daje rady teraz juz po kilka schodków daje jej pokonać, tylko przy wchodzeniu i ja biorę na ręce, myśle ze dopóki jeszcze bęę mogła to będę nosić a jka nie to wiem ze umie wchodzić, tylko zawsze ta obawa!
kagan - 24-10-2009, 23:01
njważniejsze żeby nie wskakiwała na schody tylnymi łapami tylko wchodzila łapa za łapą. Najwieksze obciazenie majałokcie przy schodzeniu. Astor ważył 26kg w tym wieku i nosilem go codziennie .
luunaa - 26-10-2009, 12:05
Ja mieszkam na 3 piętrze i nie jestem w stanie wnosić Dextera na górę bo nie mam siły. Jedyne co robię to go znoszę, ale czasami muszę zrobić sobie przystanek w połowie bo ręce wysiadają.
Grapy - 26-10-2009, 17:37
kagan, a nie 16kg?
skyline89 - 26-10-2009, 20:25
Aston waży 29kg.. i jest masakra bo maluch boi się schodzic ze schodów...
nie wiem co robic.. tak dłużej się nie da macie jakis pomysł?
Grapy - 26-10-2009, 20:28
skyline89, nie strasz mnie, myślałam że Grapy max za 2mce bedzie śmigał ze schodów. Narazie waży 7,5kg to jeszcze nie tragedia ale nosić 29kg kilka razy dziennie to
skyline89 - 26-10-2009, 20:32
no Aston niestety cały się trzęsie jak stoi przed schodami nie wiem co zrobic...
kagan - 26-10-2009, 21:22
| Grapy napisał/a: | | kagan, a nie 16kg? |
Niestety nie 16, bardzoe szybko wystrzelil w gorę majac 4 miesiące był mniejwięcej tak wysoki jak teraz tylko chudy, dziś wać raptem 3 kilo więcej ale troche masy zaczyna juz nabierać. Oczywiście w międzyczasie przez ten szybki wzrost przypaletalo się zapalenie kości.
| skyline89 napisał/a: | | no Aston niestety cały się trzęsie jak stoi przed schodami |
Nagradzaj za każdy schodek, Astor miał lekkie opory przed wchodzeniem ale po wejściu 5-6 schodow w 15min dalej juz poszedl normalnie. Natomiast schodzenia uczyl się dość późno bo jak miał 6 miesiecy pierwszy raz w dół sam szedł. Nosiłbym go dalej ale miałem juz bule kręgosłupa więc musiałem odpuścić. W sumie 3 dni po pół pieterka schodziliśmy az w końcu dał sie namówić na całość. Do tej p[ory jak chcę żeby nie ociagal sie przy schodzeniu to muszę dać komende równaj inaczej będzie sal i sie nie ruszy.
Grapy - 26-10-2009, 22:49
Kurcze ciekawe kiedy mój nauczy się schodzić z wchodzeniem nie ma problemow
Huberto - 26-10-2009, 23:13
Grapy u mnie była identyczna sytuacja. Twój psiaczek jest jeszcze za młody, abyś tego oczekiwała od niego, ale to się zmieni już za kilka miesięcy
skyline89 - 27-10-2009, 08:27
Aston wchodzi ale nie schodzi.. i problem jest większy bo jak np. na cytadeli są schody to on bezproblemowo schodzi... tylko u mnie nie;/
Vito - 27-10-2009, 16:12
u nas Vito spi u siebie na legowisko, rano czasami przenosi sie gdzieś ale nigdy do naszego łozka
Lorena - 27-10-2009, 20:46
| kejsii napisał/a: | | A mój pan od szkolenia powiedział że pies może wchodzic do łóżka ale tylko na naszą komęde i nie ma prawa wejść jak mu na to nie pozwolimy | a ja uważam, że reguły powinny być jasne. Albo wolno wchodzić na wyrko albo nie wolno . Ale każdy robi jak chce.
Grapy - 27-10-2009, 21:29
Huberto, nie zmuszam go do nieczego i mam nadzieję,że będzie jak mówisz
Ewelina - 27-10-2009, 21:32
Grapy, Na pewno będzie!!
bietka1 - 28-10-2009, 01:44
| Lorena napisał/a: | | Albo wolno wchodzić na wyrko albo nie wolno | u mnie wolno, oczywiście na komendę .Tak przyzwyczaiłam się do obecności Sary w łóżku, że kiedyś będąc w gościach u rodziców (bez psa) obudziłam się w środku nocy z paniką: gdzie jest mój pies????!!!!. Nie ma nic cudowniejszego niż ciężar 30kg na nogach (Sara) + 5kg na klatce piersiowej (kot) . Całe szczęście, że małża mam tolerancyjnego (też ma słabość do wszelkich "żyjątek" - i za to go kocham )
mawi27 - 28-10-2009, 09:31
no u ns Lara ma zakaz wchodzenia do lozka, nie dosc ze dzieciki sie nam garna fretka to jeszcze pies ! oj nie dlatego od poczatku byla uczona ze tego jej nie wolno, ze jej miejsce jest na jej legowisku i ewentualnie w pokoju gdy jestemy wszyscy razem wtedy pozwalamy zeby sobie wylegiwala sie gdzie popadnie byle nie na lozku, no a jak idziemy spac to ona juz wie ze jej miejsce do spania jest na legowisku i nawet nie przychodzi do nas do pokoju, a ma oczywiscie wszystko udostepnione, ogolnie jest uczona ze nawet jak my jemy to jej nie ma prawa byc w pokoju w tym momencie, ze tojest nasz posilek i ma siediec u siebie, wiec ona zasady zna
mTa22 - 28-10-2009, 09:52
| mawi27 napisał/a: | | wiec ona zasady zna | oby Wam się nie zbuntowała :D:D
mawi27 - 28-10-2009, 21:10
no mamy taka nadzieje , poki co jest usluchana, choc bywaja wyjatki np. na spacerach, ale w domu chodzi jak maszynka
shieeea - 29-10-2009, 10:08
Chili wskakuje nad ranem niestety... Kładzie się i dosypia z nami. Można ją zdejmować po kilka razy, ale ona nie daje za wygraną
Lorena - 29-10-2009, 10:39
| bietka1 napisał/a: | | u mnie wolno | u mnie także wolno! Dziewczyna śpi między mną a mężem hihihihi
Ewelina - 29-10-2009, 11:03
| Lorena napisał/a: | u mnie także wolno! Dziewczyna śpi między mną a mężem hihihihi |
To tak jak u nas
dorotcia - 29-10-2009, 12:17
Nasz Marley śpi z nami w sypialni, ale nie wskakuje na łóżko, jak bardzo się stęskni w nocy, to przychodzi, liźnie i kładzie się obok łóżka.
Huberto - 29-10-2009, 13:24
U mnie to nawet Gordon już sobie wybrał sobie miejsce na łóżku gdzie śpi i za chiny ludowe się go nie wywali z tego miejsca
BEATRIXX - 29-10-2009, 18:05
no cóż moje 32kg "maleństwo" też śpi z nami i za nic jej nie można wywalić z łóżka ,z jednej strony ją wyganiam to włazi drugą.Jedyne co dobre że grzeje jak piecyk aż miło sie przytulnąć do takiej dużej kupy ciepłego futra:)
sodalis - 29-10-2009, 18:54
Wracając do starego tematu:
| Cytat: |
Jeśli wiem, że psa oszczędzać nie będe (przykładowo moja ETOLA, która mając 5 miesięcy sporo już ćwiczyła, mając 7 pojechała na pierwsze polowanie, a mając 10 miesięcy wygrała próby pracy) prześwietlam wcześniej. ETOLA konkretnie była w wieku 9 tygodni prześwietlana przez dr Janickiego. Jej siostra ESENCJA prześwietlana była w wieku 5 miesięcy przez dr Wiśniewskiego. |
| Vito napisał/a: | bo własnie zatanawialam się skoro masz porownanie - psy bez obciązenia pracą i te ktore sporo cwiczą i jak bardzo ma to wplyw, oprocz cech genetycznych.
|
Mocno obciążana pracą już od wczesnego wieku ETOLA Sodalis prześwietlona w wieku 17 miesiecy - HD-A, ED-0/0.
siedlar - 29-10-2009, 19:16
no kochani w szoku jestem jeśli chodzi o te schody, bo Bantu odkąd miał 6 miesięcy to starałem się go nauczyć przynajmniej wchodzić po schodach, teraz wchodzi, schodzi samodzielnie, nie wyobrażam sobie żebym nosił na rękach takiego cielaczka, a co do łóżka to bez pozwolenia w życiu nie wejdzie, tak samo jak do sypialni
luunaa - 29-10-2009, 23:51
My chętnie śpimy z Dexterem jak narazie tylko ciężej będzie jak urośnie
Aneti - 30-10-2009, 10:05
Hepi nie wolno wchodzić na łóżko, jedynie łapkami staje przed moją buzią żeby mnie wygonić nad ranem z łóżka ale dwa razy ją przyłapałam jak siedziała podczas naszje nieobezności w pokoju. A legowisko ma w tym samym pokoju co my spimy, więc cały czas ma nas na oku
anetka. - 22-12-2009, 10:41
hmm.... widzę że większość labków boi się schodów... ja mam zupełnie odwrotny problem i nie wiem co robić ....
moja Sammy ma 8 tygodni i jest u mnie dopiero kilka dni. pierwsze kilka dni były spokojne, na rączki pieska, siusiu, kopka i do domu... i tak co dwie godziny żeby zaczęła się przyzwyczajać...
od wczoraj mam problem bo Sammy wyrywa się z rąk, chce sama biegać po schodach... z uwagi że ma kwarantannę chodzę z nią do okoła bloku i tyle.. a ten mały diabełek na każdych schodach do klatki robi sobię rundkę góra, dół i przybiega do mnie. oczywiście smyczy dla niej jeszcze nie mam bo jest za mała i doskonale sama się pilnuje..
najgorsze jest to że tak się wyrywa na schodach że prawie ją upuściłam
do klatki to samo: otwieram drzwi żeby weszła a ta się już rozpędza i biegnie na góre i nie daje się złapać.. a wcześniej czekała cierpliwie.
nie wiem co robic, bo wiem że muszę ją nosić, ale nie chce jej upuścić jak się wyrywa na wszystkeig strony !!!!
_Lukasz_ - 22-12-2009, 14:04
Anetka, a Ty już przebadałaś pieska czy wolisz dmuchać na zimne? Bo jeśli piesek jest zdrowy, to już nie nabędzie dysplazji Jeśli ma przekazaną w genach dysplazje, to możesz go znosić nawet do 14 roku życia a i tak badanie wykaże dysplazje. Swojego psiaka znosiłem 5 miesięcy ze schodów, a niestety dysplazja była. Jedyne pocieszenie jest takie, że być może te znoszenie pozwoliło zaoszczędzić stawy. Co do wchodzenia i schodzenia po schodach, to weź jak najszybciej psiaka przebadaj (zdjęcia RTG) i jak będzie czysty, to już nie będziesz się tak musiała przejmować. Ponadto ucz pieska wchodzenia i schodzenia na smyczy. Jak dorośnie będziesz mogła bez smyczy schodzić a ona będzie schodziła blisko Ciebie. Mam znajomego, który nie nauczył psa schodzić po schodach i teraz to jest taki blokowy killer. Mimo, że ma 5 lat, to zlatuje ze schodów jak jakiś poparzony. Próbował go na smyczy trzymać, ale wtedy to i pies i pan zbiegają podobnym tempem
P.S. Mój piesek już potrafił schodzić po schodach w wieku 3 miesięcy Niemniej do 5 miesiąca w większości go znosiłem i wnosiłem.
Tsunami - 22-12-2009, 14:20
| Labrador_Max napisał/a: | | Anetka, a Ty już przebadałaś pieska czy wolisz dmuchać na zimne? Bo jeśli piesek jest zdrowy, to już nie nabędzie dysplazji |
Szczeniak ma 8 tygodni,więc o jakim badaniu mówisz?
Anetka, na którym piętrze mieszkasz?
anetka. - 22-12-2009, 19:16
Tsunami na 2gim.. tylko chodzi o to, że sunia nawet na dworze musi się po czymś wspinać, znajdzie sobie sama schody, krawężniki, deski, budowle dla dzieci na osiedlu czy ułożoną w kupkę kostkę do położenia.... mała wariatka. martwi mnie to że kocha schody bardziej niż cokolwiek i jak je widzi to nie daje się wziąć na ręce żeby ją znieść, tylko wszystko musi sama. a jak ją próbuje znieść to się wierzga jak chole**.
Sammy nie miała badań, rodzice rodowodowi - oczywiście wolni od dysplazji.
_Lukasz_ - 22-12-2009, 19:26
| Tsunami napisał/a: | | Labrador_Max napisał/a: | | Anetka, a Ty już przebadałaś pieska czy wolisz dmuchać na zimne? Bo jeśli piesek jest zdrowy, to już nie nabędzie dysplazji |
Szczeniak ma 8 tygodni,więc o jakim badaniu mówisz?
? |
Jest wiele sposobów dla tak młodego psa:
http://www.dysplazja.com/viewtopic.php?t=119
Anetka, a jak z rodzicami rodziców? Bo u mnie rodzice też byli czyści, ale za to dalej już nie było tak różowo
Tsunami - 22-12-2009, 21:06
Labrador_Max, że sposobów jest wiele to wiem, ale jeszcze nie są powszechne. Zdziwiło mnie Twoje pytanie dlatego, że jeśli chodzi o profilaktykę, to każde szczenię powinno unikać szaleństw na schodach - niezależnie od tego czy zbadane w wieku 8 tyg. czy nie, gdyż wyniki te nigdy nie dadzą 100% pewności, że szczenie w starszym wieku nie zachoruje.
Anetka, kup smycz i jeśli się wyrywa aż tak, że możesz ją upuścić wychodząc po schodach, ucz ją powoli wchodzić samej na smyczy, żeby nie latała jak szalona. Gorsze dla szczeniaka jest zeskakiwanie ze schodów, niż wchodzenie na nie.
_Lukasz_ - 23-12-2009, 00:31
Co do profilaktyki to masz absolutną racje Co do tego, że dysplazja można wykryć później to też racja. Chciałem tylko powiedzieć, że defekt zwany dysplazją dostajemy w prezencie od przodków i jak mi to wet powiedział - mogę dmuchać, chuchać a i tak nie spowoduje, że taki defekt się nie pojawi, jeśli jest już przypisany genetycznie. Powiedział mi, że te operacje wszystkie to też tylko taki zabieg, który ma ulżyć psu. Oczywiście mówię o tych zabiegach, które stosuje się u psów starszych niż umownie przyjęte 16 tygodni
Polecam Anetce jak najszybsze odwiedziny ze względu na dobro pieska Oczywiście życzę jej zdrowego pieska no i sukcesów wychowawczych, ale gdyby... (odpukać) to lepiej starać się zatrzymać choróbsko dość wcześnie. Przynajmniej na tyle ile się da
konraad - 01-02-2010, 11:22
mój Laki wchodzi na łózko, ale całe szczęście nie mam tam jakiegoś wysokiego łóżka. Jak widzę, że przymierz się do zejścia to go znoszę ale nie raz zam tez zejdzie.
konraad - 01-02-2010, 11:24
Ja tam jeszcze Luckiego noszę a waży już 15kg moja mam juz narzeka, ale to ja najczęściej wychodzę z nim na spacery
mawi27 - 01-02-2010, 11:46
to u nas psom nie wolno wchodzic na lozka, byly tego uczone od pocztku wiec nawet nie znaja tej przyjemnosci, choc Torque nie raz probowal sie wcisnac w pielesze , tyle ze teraz to sa male ale jak tak przywala do swojej wagi i masy to ja sie jakos nie wyobrazam z takim psem w lozku a jeszcze z dwoma , dlatego mimo ze dzieciaki nie raz by sie z nimi poturlaly jak i my sami to niestey nie pozwalamy sobie na to
Kemot176 - 26-02-2010, 23:15
ja Melisę wnosiłem jak była mała a teraz to chyba dźwig będzie potrzebny
EmLabrador - 14-05-2010, 12:14
Czy pływanie pomaga szczeniakom w prawidłowym rozwoju kośćca??? A może przeszkadza... ?
Frachu - 14-05-2010, 14:49
Czyli reasumując, szczeniak albo ma,albo niema dysplazji. Nasza Kori od pierwszego dnia kiedy ją przywieźliśmy zaczeła sama łazić po chodach nie jest ich dużo bo tylko 6 stopni, ale jej nie przeszkadza. Nawet jak śpi to tak się układa aby mieć cos pod głową, i nieważne na czym czy to posłanie piłeczka tenisowa czy nawt cegła.
Nie jestem przekonany że dobre robie ze jej pozwalam na to. ale nie biega tylko powoli chodzi?
_Lukasz_ - 18-05-2010, 00:04
Mój pies do piątego miesiąca był wnoszony po schodach, nie pozwalaliśmy mu na jakieś super skoki, nie bawiliśmy się z nim na śliskich powierzchniach, świetnie się odżywiał i nie miał nadwagi. I co z tego wyszło? Pieska czekają resekcje kości w obu łapach. Genów nie da się oszukać
anna3678 - 18-05-2010, 07:29
Zgadzamsie z Lukaszem, nasza nosilismy az do osiagniecia wagi 26kg.... rece mnie bolaly i krzyz ale targalam torbe na dol i gore, na 2 pietro... RC; gotowane jarzynki, ograniczone skoki i poslizgi, chyba az 3 tygodnie nacieszyla sie frisbee i co.... dysplazja! Genow nie da sie oszukac
jkasia - 18-05-2010, 19:31
Kurcze jakos nie moge sobie wyobrazic ograniczenia aktywnosci Kasty. Ona biega po schodach (mieszkamy w domku) i pomimo, ze staram sie jej to ograniczac i znosic ja jak juz wejdzie na góre to jest cieżko. Nawet nie wspomne o skakaniu. Ona w zabawie cały czas skacze A jak jestesmy na dworze i schodzi ze schodow to zeskakuje z 2 ostatnich. Vet powiedział, ze jej prawa tylda noga troszke odchodzi ale ja jakos nie widze (no ale nie jestem vetem). Zobaczymy dalej.Jesli patrzec na geny to jej rodzice sa oboje wolni od dyspalzji. Cóż, bedziemy obserwowac.
anna3678 - 18-05-2010, 19:52
| jkasia napisał/a: | | to jej rodzice sa oboje wolni od dyspalzji. | Lusi rodzice rowniez....
_Lukasz_ - 19-05-2010, 14:32
U mnie również rodzice wolni od dysplazji Co więcej kręci się na moim osiedlu braciszek Maxa, który jest ze wcześniejszego miotu i jest zdrów jak ryba. Oczywiście po tych samych rodzicach. Nie wiem natomiast jak z Dziadkami...
Jak mu ta noga tylna odchodzi? Do środka? U mojego prawa nie dość że wchodzi do środka, to przy biegu tak się skręca (wynik wywichnięcia). Max dziś biegał aż miło, ale musi uważać przy nagłych skrętach, bo wtedy pojawia się ból i pisk. Niemniej mój dziabong już wie jak ma się poruszać. No może czasem się zapomni.
P.S. Zwróć uwagę na to jak piesek się porusza przy wolnym kroku. Czy nie zawija biodrem.
anna3678 - 19-05-2010, 15:53
| _Lukasz_ napisał/a: | | przy wolnym kroku. Czy nie zawija biodrem. | tak wlasnie my mamy Wczoraj bylysmy plywac i na plazy spotkalysmy inne psioki, Luska naturalnie wyganiala sie jak szalona.... w trakcie powrotu do domu zauwazylam ze mocniej niz zazwyczaj zawija tym prawym bioderkiem zastanawiam sie czy nie zaczac jej zabraniac rowniez ganiania z innymi psami....
jkasia - 22-05-2010, 13:53
Wiecie, jakos nie mam porównania z innymi szczeniakami labków bo na około sa same dorosłe, ale ciężko mi powiedziec czy zawija biodrem.Ona ogólnie kręci pupą jak na wybiegu ale wydaje mi sie ze tak samo w obie strony. A z tym odchodzeniem nogi to mi vet nie wyjasnił, stwierdził tylko ze troche odchodzi
[ Dodano: Sob 22 Maj, 2010 ]
A z tym ograniczeniem aktywnosci to naprawde ciezka sprawa.Ostatnio weszla na taki mostek (dosc wysoki) na placu zabaw.I co zrobiła? Skoczyła : ale jak sie zorientowałam do czego sie szykuje to jakims cudem ją złapałam - to byl skok prosto w moje ramiona.No mowie Wam - wariatka
_Lukasz_ - 22-05-2010, 15:53
Co do skoków, to tego bym jednak odradzał. Nie ograniczaj jej jedynie biegania. Niech dziewczynka buduje mięśnie, bo jeśli mięśnie będą silne, to już jest połowa sukcesu.
jkasia - 22-05-2010, 19:16
Własnie wrócilismy z pierwszego szkolenia. Pan (jakis magik chyba) pokazal nam jak sprowadzic Kaste na "ziemie" aby nie skakała. Od jutra zaczynamy trening na "nie skakanie"
Paulinna - 22-05-2010, 19:29
jkasia, a mogłabyś podzielić się z nami tą ,,magiczną metodą" na skakanie ?
Jaffa - 22-05-2010, 20:47
przyłączam się do prośby
jkasia - 24-05-2010, 11:12
Metoda na "nie skakanie" , "nie zbieranie jedzenia na dworze", "na nie włazenie na kanape" wiąże sie z dżwiękiem, ktory po treningach pies powinien kojarzyc jako "nie wolno". Aby zrobic ten instrument nalezy wziąć puszke okrągłą po paście do butów i wrzucic kilka kapsli od putelek szklanych. Gdy probowala skoczyc albo wziąć parówke ktorą rzucił koło niej zagrzechotał i jak odskoczyła to dał jej smakołyk. po kilku razach nie mogłam uwierzyc ze moj pies nie tknął parówki i nie skoczył (i to bez dzwięku). Grzechocze sie na początku, a potem to juz nie musiał:) Posłusznie wykonywała wszystkie jego komendy.
Inna metoda polega na tym, że jak szykowała sie do skoku to wydawał komende "siad". Wszystko poparte smakołykiem. I siadała.Ona jak zahipnotyzowana wykonywała wszystkie komendy. Dodam ze pan używał bardzo łagodnego i przyjaznego głosu.Ani razu go nie podniósł.
Zomo - 03-09-2010, 11:15
Jeju strasznie się przestraszyłam czytając posty na forum. mianowicie mój Zomo ma 2 mieiące, mam go 3 dni. I strasznie dużo ze mną biega, wczoraj tak szalał, że jak szedł to się przewrócił. Skakał z dużych wysokości i wieczorem nawet zmuszałam go troche do biegania, żeby dobrze spał. Jeju mam nadzieje, że nic mu się nie stanie.
tenshii - 03-09-2010, 12:09
Ja Teyli nie ograniczałam ruchu ale też do niczego nie zmuszałam.
Jedyny chyba środek prewencyjny jaki zastosowałam to dywany w pokoju, żeby się nie ślizgała na deskach.
Stawy zdrowe hurrrra
Tosia - 03-09-2010, 14:33
Zomo, myślę, że nic mu nie będzie po tym jednym dniu szaleństw, ale już nie forsuj go tak bardzo jest jeszcze mały i cały czas rośnie, więc trzeba na niego uważać... oczywiście musi mieć trochę ruchu, ale co za dużo to nie zdrowo...
Bora - 03-09-2010, 22:37
| Zomo napisał/a: | | Jeju strasznie się przestraszyłam czytając posty na forum. mianowicie mój Zomo ma 2 mieiące, mam go 3 dni. I strasznie dużo ze mną biega, wczoraj tak szalał, że jak szedł to się przewrócił. Skakał z dużych wysokości i wieczorem nawet zmuszałam go troche do biegania, żeby dobrze spał. Jeju mam nadzieje, że nic mu się nie stanie. |
To daj sobie na wstrzymanie. To młody, szybko rosnący pies, nie można go przeciążać ćwiczeniami fizycznymi. O skokach na razie zapomnij. Nadrobicie wszystko później, kiedy pies dojrzeje, urośnie, zmężnieje.
Nie popadaj też w skrajność, normalnie dawkowany ruch nie powinien zaszkodzić.
pasterz - 09-11-2010, 23:28
witam.
moja mała ma 4.5 miesiąca powinienem jej ograniczać ruch ale nie moge, bo gdy jej pożadnie nie wybiegam to wieczorem zaczyna biegać po domu co jest niebezpieczne, poniewarz uderza o meble, przewraca stołki, a ostatnio zrzuciła lustro ze sciany co zrobilibyście na moim miejscu?
tenshii - 09-11-2010, 23:33
pasterz, ja pozwalalam swoim psom na tyle ruchu ile chciały. Tzn na bieganie po dworze. Bez zmuszania, bez komend ale też bez skakania z czegoś wysokiego na ziemię czy biegania po śliskich powierzchniach. Odpoczywała kiedy chciała.
pasterz - 09-11-2010, 23:40
np dzisiaj wieczorem wyszedłem z kumplami do parku wiec zabralem ja ze sobą wziołem jej gumowe kułeczko i 6 osob miało już dość rzucania jej nim a ona dalej chodziła z zabawką i szturchała po nogach każdego. chodzi mi właściwie o to czy się nie przemęczy za bardzo?
mibec - 10-11-2010, 11:34
pasterz, probuj ja tez psychicznie meczyc - cwicz komendy. Ja polecam polaczenia zabawy z cwiczeniem. Odkad Barney ma opanowane komendy robimy czesto tak: kaze psu usiasc, rzucam pilke i on dopiero na komende moze po nia pobiec; czasem jeszcze dolaczamy do tego lezec, daj lapke - chodzi o to zeby to nie bylo tylko takie ganianie za zabawka, bo wtedy to moglby i 10 godzin biegac Polecam, pies po ok 40 minutach sam chce do domu, bo jest zmeczony. Barney jest starszy od Bletki, ale jest dysplastykiem, wiec musimy mu dawkowac ruch.
Flame - 14-11-2010, 15:54
Amon zawsze jak biega to jedna łapka tylna jakoś mu tak na bok odskakuje... Nie wiem czy jest takim małym fajtłapą jeszcze i nie potrafi dobrze, prosto biegać, czy coś mu jest. Mam znajomą weterynarz ostatnio nam mówiła, że to raczej nie jest dysplazja, bo nie biegałby jak szalony z jej suczką, bo by go bolało, a nie wygląda w ogóle jakby go cokolwiek bolało, ale żebyśmy zrobili prześwietlenie na wszelki wypadek. Dziwnie to trochę wygląda i zarazem śmiesznie. Ta prawa nóżka jest skierowana właśnie w prawą stronę, kiedy biega. Wiedzieliście kiedyś coś podobnego? Troszkę się boję... Na początku nie chciał w ogóle biegać ani chodzić dłużej niż 10-15minut szybko się męczył, ale to chyba wina hodowców Miał prawie 4 miesiące jak go braliśmy... i wiecie, gdzie był? W kojcu. Mniej więcej metr na metr. I oczywiście nie był tam sam. Myślę, że na początku po prostu nie miał kondycji, teraz dużo chodzi uwielbia biegać zwłaszcza z innymi psami... Tylko robi to jakoś krzywo... i nie wiem o co chodzi.
tenshii - 14-11-2010, 17:01
Flame, na wszelki wypadek zróbcie RTG. Dysplazja nie zawsze boli od razu.
Trzymamy kciuki za zdrówko
Flame - 15-11-2010, 17:32
Postaram się zrobić to jak najszybciej, nie orientujecie się jaki jest tego koszt?
tenshii - 15-11-2010, 18:10
Flame, ja zapłaciłam 130 zł za RTG wszystkich 4 stawów
Flame - 15-11-2010, 19:29
A to w porządku. Udam się z nim jak najszybciej, jak tylko załatwię transport dla tego cielaczka mojego małego 30kg , bo wolałabym u mnie tego nie robić, nie ma w moim mieście zbyt dobrych weterynarzy.
Dziękuję:)
witch - 18-11-2010, 00:05
Zrobilysmy RTG stawow biodrowych-wszystko gra i buczy,dysplazji niet,chociaz wet nie jest tym uprawnionym do wpisu w rodowod.
Co do forsowania-nie ma szans,zeby labkowi zabronic biegac,bedzie to wtedy bardzo nieszczesliwy pies i wlasciciel (ze wzgledu na zniszczenia mieszkania)
Gaja codziennie wychodzi na godzinne spacerki,gania troszke,bawimy sie w chowanego,biega za frisbee,ale absolutnie nie pozwalam skakac.Ladnie chodzi po kladkach,ale tez zadnego zeskakiwania nie ma.Jedyne,na co nie mam wplywu to skakanie na innego psa-dzis na przyklad godzine skakala po naszym forumowym Brunie;)
mibec - 18-11-2010, 07:34
| witch napisał/a: | | nie ma szans,zeby labkowi zabronic biegac | to fakt moim zdaniem bardziej chodzi o to zeby nie wymuszac ruchu tj pies biega swoim tempem i wymyslac zabawy przy ktorych tez sie intelektualnie zmeczy, wtedy szybciej pojdzie odpoczac
nata - 18-11-2010, 19:07
| witch napisał/a: | | nie ma szans,zeby labkowi zabronic biegac, |
zgadzam się. Pola miała nie biegać po sterylce .... niestety jest jeszcze bardziej energiczna niż przed Po zadaniach umysłowych zaczyna nawet jogging po domu - od pokoju do pokoju
ZBIAL - 21-11-2010, 18:00
| witch napisał/a: | Zrobilysmy RTG stawow biodrowych-wszystko gra i buczy,dysplazji niet,chociaz wet nie jest tym uprawnionym do wpisu w rodowod.
Co do forsowania-nie ma szans,zeby labkowi zabronic biegac,bedzie to wtedy bardzo nieszczesliwy pies i wlasciciel (ze wzgledu na zniszczenia mieszkania)
Gaja codziennie wychodzi na godzinne spacerki,gania troszke,bawimy sie w chowanego,biega za frisbee,ale absolutnie nie pozwalam skakac.Ladnie chodzi po kladkach,ale tez zadnego zeskakiwania nie ma.Jedyne,na co nie mam wplywu to skakanie na innego psa-dzis na przyklad godzine skakala po naszym forumowym Brunie;) |
Bardzo sie ciesze! Widac odwazna kobiete, od razu zrobila badanie.
Mialem klienta, ktory przez rok pytal mnie, czy napewno moze zrobic psu RTG na dysplazje,
bo jak sie okaze ze cos jest nie tak, to on sie zaplacze .
No ale to byl mezczyzna, wiec przedstwiciel lci slabej
witch - 21-11-2010, 18:58
ha ha no nie moge sie z Panem nie zgodzic
[ Dodano: Nie 21 Lis, 2010 ]
ha ha no nie moge sie z Panem nie zgodzic
Prawie wywalilam weterynarza z gabinetu tak wogole,bo Mloda jeszcze po narkozie lezala na stole,zeby sie wybudzic i nagle przyszedl kolejny lekarz,wspolnik naszego weta i zaczal mi Gaje budzic w bardzo niedelikatny sposob.Powiedzialam,ze jak nie zabierze lap od mojego psa to go walne dwa razy mocniej,niz on Psiuncie,a ten nic!Dalej walil psa po plecach,normalnie........Wzielam lapsko,odepchnelam i zaslonilam psa soba.Bedzie mi tu jakies niewiadomo co Gajunie tluklo Wsciekla bylam ze szok.
ZBIAL - 21-11-2010, 21:11
Znalezienie dobrego weterynarza to poważny problem.
Da tego ja na swoich stronach www pokazuje klinike, w która prowadzi moje zwierzęta.
Wybralem wariant pisania dobrze o tych, ktorzy swoja prace wykonuja solidnie.
witch - 21-11-2010, 21:11
Moj weterynarz jest ok,to jego wspolnik mi sie wtrynil do gabinetu
A tak zupelnie odbiegajac od tematu-trzymam kciuki za 23 listopada!Czekam na zdjecia
gosia29 - 28-12-2010, 12:13
kochani mam pytanko ...
to prawda,że muszę pomagac pieskowi ma 9 tyg.schodzic ze schodów oraz kiedy wchodzi na łóżko,żeby sam nie zeskakiwał ?
i ile to ma trwac do ilu miesięcy czy kg Bruna ?
tenshii - 28-12-2010, 12:43
gosia29, witaj
Przeniosłam Twój post do odpowiedniego tematu. Staraj się pisać w odpowiednich tematach.
I poczytaj ten wątek. Na pewno znajdziesz wiele przydatnych informacji.
oleska2803 - 28-12-2010, 15:36
Podobno trzeba oszczędzać, ale my nosiliśmy Snickersa tylko do 15 jego kilogramów, bo mieszkamy na 4 piętrze i nie dało rady. W tym pod górkę chodził sam wcześniej bo robił to spokojnie i powoli, a z górki przez dłuższy czas się bał.
maxxior - 28-12-2010, 16:25
Po prostu bajka,na pewno nie będzie miał dysplazji od wchodzenia i schodzenia na 4 piętro.
Znajomi do 18 miesiąca wnosili na 3.
Jeśli teraz zaoszczędzisz to potem dużo więcej stracisz na leczenie.
Schodzenie ze schodów obciąża łapy przednie a wchodzenie tylne.U tak małego psa to się może źle skończyć gdyż jego układ kostny nie jest w pełni rozwinięty.
oleska2803 - 28-12-2010, 17:41
Spoko to może znajomi nie stracą na leczenie psa, a stracą na leczenie swoich kręgosłupów, ja 25 kg nie mam zamiaru nosić. Dysplazja jest dziedziczna i jak ma być to i tak będzie
maxxior - 28-12-2010, 19:01
No tak spoko tylko że operacji psa nie refunduje NFZ.Owszem dysplazja jest dziedziczna ale może też być nabyta w przypadku stawów łokciowych.Wątpie czy ktoś tu posiada psa którego rodzice mieli prześwietlenia w kierunku łokci bo jak maja to z reguły bioder.
Kupując tak dużego psa do bloku w dodatku na 4 piętrze trzeba się z tym liczyć,no chyba że ma się windę.
oleska2803 - 28-12-2010, 19:07
no to jestem najgorszą właścicielką psa bo się z tym nie liczyłam jak go kupowałam do bloku na 4 piętro. Miałam 16 lat jamnika i jakoś całe życie swoje latał po tych schodach i nic mu nie było, a pies sąsiadów z parteru ciągle miał jakieś problemy ze stawami. Nadmierną opiekuńczością też można zrobić psu krzywdę. Mam nadzieję, że mój nie będzie miał dysplazji ale jeśli (odpukać) to na pewno nie d wchodzenia po schodach. Ja wolę, żeby mój psiak miał zdrowego właściciela, który będzie w stanie się nim opiekować, niż kalekę który nie będzie mógł się ruszać. Mam w rodzinie kogoś chorego na kręgosłup i nie jest to takie przyjemne, nawet refundacja Ci nie pomoże jak się przez miesiąc ruszyć z łóżka nie możesz. Każdy opiekuje się swoim pupilem jak uważa i jak dla mnie to możesz swojego nosić całe życie.
maxxior - 28-12-2010, 19:15
Ja nie muszę bo mam ogród a pies jest po 2 operacjach a rodzice byli wolni od dysplazji.
oleska2803 - 28-12-2010, 19:16
i jak sam napisałeś pies ma ogród i po schodach nie zasuwał. Koniec tematu
maxxior - 28-12-2010, 19:17
A też Ci powiem że niefajnie to wygląda jak pies nie może ustać na nogach i się wysikać.
[ Dodano: Wto 28 Gru, 2010 ]
To tylko sugestię,każdy niech robi co chce.
[ Dodano: Wto 28 Gru, 2010 ]
Z resztą wystarczy poczytać internecie albo na forum co wolno małemu a czego nie.
Zresztą hodowcy też powinni o tym informować.
oleska2803 - 28-12-2010, 19:26
Wiem jak niefajnie wygląda pies który nie może stać o własnych siłach, żadna choroba psa nie jest przyjemna. Ja nikomu nie odradzam noszenia psa jeśli chce, ja nie nosiłam długo i nie mam zamiaru nosić. Wkurzył mnie tylko Twój pierwszy post pisany tonem oskarżycielskim, że mój pies na pewno będzie miał dysplazję bo chodził sam po schodach. Współczuję chorego pieska. Mój jamnik chorował na raka 5 lat, przeszedł 3 operacje i wiem jak to jest.
[ Dodano: Wto 28 Gru, 2010 ]
a co do schodów to czytałam tu temat
[ Dodano: Wto 28 Gru, 2010 ]
wersji na wszystko jest tyle ile weterynarzy i hodowców, o kwarantannie, o schodach, każdy właściciel wybiera co uznaje za słuszne i właściwe dla swojego psa
maxxior - 28-12-2010, 19:38
Może nie dysplazją ale jakieś problemy mogą być ale mam nadzieję że nie będzie żadnych.
Po prostu szkoda mi tych kulejących psów.
Ps-też miałem 3 jamniki,jeden też miał raka i dyskopatię z niedowładami bo go sąsiad pobił i skakał przez ogrodzenia,ostatniego załatwił kleszcz.
Fajne psy,lubiłem tą rasę ale Labki są the best.
oleska2803 - 28-12-2010, 20:12
Zawsze mogą być jakieś problemy, wszystkiego się nie uniknie choćbyś się bardzo starał. Ja nie jestem zwolenniczką chowania psa pod kloszem, gdyż uważam, że takie coś osłabia organizm psa i potem byle co powoduje u psa problemy. Mój nie szalał po tych schodach i nie kazałam mu wbiegać od razu na czwarte piętro codziennie. Mam nadzieję, że chory nie będzie. Uważam, że nie ma też co przesadzać z nadmierną opiekuńczością.
A jamniki to psy z charakterem
Życzę zdrowia Twojej psince
maxxior - 28-12-2010, 20:33
Też uważam że niema co przesadzać,moje zawsze robiły co chciały.Teraz niestety jestem zmuszony uważać nie dość że na te łapy jego to jeszcze te plagi kleszczy,normalnie kiedyś tak nie było żebym nad rzekę poszedł z psem i znalazł kleszcza a jak już znlazłem to się nie musiałem martwić o babeszioze.
Ja się z moim bawiłem jak był mały po prostu.Szalał za piłką i chodził na spacerki chyba trochę za długie,do tego śliskie podłogi i teraz się cały czas zastanawiam czy to nie od tego.
Wtedy nie było forum i nikt o tym za dużo nie mówił,nawet weterynarze nie wiedzieli jak z taką małą bestią postępować.
Niby ortopeda mówi że to genetyka no ale zawsze można się czegoś doszukać.
[ Dodano: Wto 28 Gru, 2010 ]
Dziękujemy,zdrówko się przyda
Krystyna - 29-12-2010, 10:29
| maxxior napisał/a: | Wątpie czy ktoś tu posiada psa którego rodzice mieli prześwietlenia w kierunku łokci bo jak maja to z reguły bioder.
|
Ja posiadam. A gwarantuje ze nie jestem jedyna.
I wszystkie szczeniaki z mojej hodowli sa po rodzicach z przebadanymi lokciami. A bedzie juz tego kilkanascie miotow.
O tym co mysle na temat schodow juz pisalam (w tym albo podobnym temacie) - histeria w temacie schodow i koniecznosci noszenia psa mnie dziwi. Zwlaszcza ze zazswyczaj Ci co twardo nosza po schodach w domu maja panele albo kafle i niczego zlego nie widza w tym jak sie szczeniak godzine dziko bawi na spacerze z innymi psami... A to w temacie stawow lokciowych naprawde ma znaczenie.
maxxior - 29-12-2010, 10:45
To dobrze że mają prześwietlone również łokcie,Ja długo szukałem takiego odpowiedzialnego hodowcy jednak nie znalazłem.Rodzice mojego mieli tylko w kierunku HD.
Pies się nie bawił z innymi psami a pomieszczenia w których przebywa wyłożyłem wykładziną antypoślizgową a i tak nie pomogło.
[ Dodano: Sro 29 Gru, 2010 ]
Widzę że nawet oczy przebadane i nie tylko.
Wzorowo
oleska2803 - 29-12-2010, 11:38
Rodzice Snickersa również mieli wszystkie badania, łącznie z łokciami i oczami
sodalis - 30-12-2010, 14:57
| maxxior napisał/a: | | Ja długo szukałem takiego odpowiedzialnego hodowcy jednak nie znalazłem. |
Bardzo dużo hodowców ma psy ze zbadanymi łokciami.
effcyk - 30-12-2010, 17:14
| maxxior napisał/a: | | Znajomi do 18 miesiąca wnosili na 3. |
znajomi to chyba krewni Mariusza Pudzianowskiego - ja się zgodzę z oleska2803,
| oleska2803 napisał/a: | | Spoko to może znajomi nie stracą na leczenie psa, a stracą na leczenie swoich kręgosłupów, ja 25 kg nie mam zamiaru nosić. |
ja jeszcze mieszkam w domu wolno stojącym . Wielki dom 2 piętra - schodów z tych pięter razem koło 40 , psa znosiłam z nich do 4-5 msca życia. Potem nie dawałam rady - tak miałam obolałe plecy, ręce, ramiona - że w nocy dosłownie drętwiały mi całe ręce i budziłam się z bólu. To był jakiś horror i ból niewyobrażalny - potrafiłam nie spać kilka dni pod rząd, a i w dzień nie było wesoło - wszystko od noszenia psa, a że był coraz większy i cięższy, a ja sama jestem dość drobną osobą bo waże 50 kg - znosiłam go kilkakrotnie w ciągu dnia ( wnosiłam też ) to jego ciężar dał o sobie znać na moich rękach i kręgosłupie. W koncu pies i tak sam uciekał po schodach z 2 piętra na 1 gdzie jest kuchnia, więc już go nie nosiłam.
Dziś pies jest dorosły, szaleje jak głupi, czuje sie dobrze i przy kolejnym psie wiem, że noszenie go po schodach, też odpuszcze sobie szybko jak przy labku ( będzie to pies dużej rasy, więc po schodach szybko zacznie śmigać sam, tak samo jak Nestor)
Czekolabuś12 - 02-01-2011, 16:53 Temat postu: Proszę o odpowiedzi Czy to prawda , że szczeniaki nie powinny biegać?? Bo moja ciągle to robi .
Paulinna - 02-01-2011, 21:45
Szczeniaki po prostu nie mogą się zbytnio przemęczać np biegać przy rowerze czy skakać przez przeszkody. Myślę że jak Roxy trochę pobiega to nic się jej nie stanie (ona sama dawkuje sobie ruch- jak się zmęczy to zapewne odpoczywa) ale mimo wszystko spróbuj bawić się z nią w raczej spokojniejsze zabawy
Musisz jeszcze zadbać o jej stawy karmiąc karmą przeznaczoną dla szczeniąt dużych ras z glukozaminą i chondroityną I niech nie schodzi zbyt dużo po schodach!
AnIeLa - 04-01-2011, 07:46
Scaliłam tematy.
Czekolabuś12, następnym razem proszę użyć opcji szukaj.
Ska - 25-02-2013, 08:57
nasza Roxy ma dopiero 2 miesiące. mieszkamy na pierwszym piętrze i na razie znosimy i wnosimy małą po schodach, zastanawiam się tylko jak długo? w mieszkaniu nie mamy za dużo dywanów i większości miejsc mała się ślizga, a to podobno też nie za dobrze. czy to zwiększa jej ryzyko problemów stawowych?
na forum kilka osób zaleciło ograniczanie aktywności szczeniaka. czy naprawdę nie mogę się z nią czasami poganiać po dywanie? albo pobiegać po śniegu? małą rozsadza energia, nie mam serca, żeby cały czas ją stopować
donia457 - 25-02-2013, 09:24
Ska, ja swoja wnosilam przez "wyzsze schody" ,mniejsze musiala juz pokonywac sama,wnosilam ja do 6 mies,zycia,rowniez mieszkam na 1 pietrze,pozniej juz byla za ciezka oprocz tego zaszlam w ciaze
spacery miala do poł godziny,czasami nam sie spacery wydluzaly na labowanka
tenshii - 25-02-2013, 09:36
Aportowanie powinno się ograniczać, bo nagłe hamowanie bardzo obciąża stawy.
Ska - 25-02-2013, 10:52
tenshii Roxy jeszcze nie kuma aportowania
przy zejściu z patio mamy 5 stopni i mała skacze z radością przy wchodzeniu i schodzeniu i tylko tam jej pozwalam poszaleć na schodach. przy innych okazjach, ku jej niezadowoleniu, biorę ją na ręce. w ogóle to jest mocno skoczna
Di - 25-02-2013, 15:43
Ska, szczeniak szybko się męczy; ale ruchu potrzebuje i nie zdołasz nad tym zapanować. Osobiście uważam, że nie można dać się zwariować, sama nosiłam swojego psa po schodach do 4 miesiąca jej życia, aż sama miałam problem się schylać. Oczywiście, że pewnego rodzaju ruch jest ryzykowny (i tu wg mnie nie chodzi tyle o dysplazję, co jednak o takie 'doraźne' problemy), więc rezygnuj z biegania po śliskich panelach i aportowania póki co, jak powiedziała tenshii, ogranicz włażenie po schodach na 10 piętro dziesięć razy dziennie i nie wybieraj się z nią na 4 godzinne, wielokilometrowe spacery. Ale brykać? Jasne, że brykać, bawić się, wygłupiać, świrować, przyjdzie wiosna, pobiegać po trawie, wytarzać się w błocie, jak masz 5 schodków na ganku, to nic się nie stanie, jak nauczysz ją powoli po nich wchodzić; chodzi o to, żeby trzymała się stabilnie na łapach i nie rozjeżdżała. Chuchałam i dmuchałam na swojego psa, a i tak mi spadła z łóżka/krzesła, zjechała na tyłku ze schodów, bo się ślizgnęła, wyrąbała się na lodzie i co tylko. Trzeba uważać i pilnować, ale trzeba też dać psu żyć! I sobie. Czuwaj nad pieskiem, ale ona sobie też będzie ruch dawkować, bo za dużej kondychy też jeszcze nie ma
Ska - 26-02-2013, 08:10
serdecznie dziękuję za pomoc
headchef - 26-09-2013, 13:15
Witam
Ostatnio byłem z Rambo w parku.Poszukał sobie suczkę też labradorkę ale o wiele mniejszą i zwinniejszą.Zaczęli się bawić on ją gonił a ona uciekała co w pełni jej się udawało.Gdy nadszedł kres zabawy i suczka się oddaliła to mój Rambo słaniał się na łapach a tylne to całkowicie mu się rozjeżdzały.Totalnie nie miał siły i w drodze powrotnej położył się w pięknej czarnej błotnej kałuży.Musiał trochę odpocząć i na chwiejnych łapach wrócił do domu.
czy to jest normalne?Biegał jakieś 20 min .Myślałem że dostał jakiegoś porażenia?Teraz jest ok chodzi dobrze ale boję puszczać go żeby pobiegał z innymi psami .Już raz miał zapalenie stwów w przedniej łapie i boję się żeby nie dostał tego samego w tylnich.
Czy wasze psiaki miały kiedyś coś takiego?
Lorena - 26-09-2013, 17:12
headchef, robiliście RTG stawów?
headchef - 27-09-2013, 09:25
jeszcze nie myślałem że jeszcze za wcześnie
Lorena - 27-09-2013, 09:38
Obecnie mówi się o tym, że im wcześniej tym lepiej. Zaleca się pierwsze zdjęcia w wieku 3-4 miesięcy bo wtedy jest jeszcze czas na interwencję chirurgiczną, im później tym mniej rozwiązań zostaje aż do dyspozycji są tylko traumatyczne zabiegi czy farmakologia.
anna34 - 27-09-2013, 11:45
| headchef napisał/a: | Gdy nadszedł kres zabawy i suczka się oddaliła to mój Rambo słaniał się na łapach a tylne to całkowicie mu się rozjeżdzały.Totalnie nie miał siły i w drodze powrotnej położył się w pięknej czarnej błotnej kałuży.Musiał trochę odpocząć i na chwiejnych łapach wrócił do domu.
czy to jest normalne?Biegał jakieś 20 min .Myślałem że dostał jakiegoś porażenia? |
| Lorena napisał/a: | | headchef, robiliście RTG stawów? |
Mój dysplastyczny pies nie miał takich objawów,a biegał dużo więcej zanim zrobiliśmy rtg.
Jeśli sytuacja się powtórzy zrobiłabym badania w kierunku EIC może,znajomych psiak tak właśnie reagował na szaleństwa,tylko zdarzyło mu się to niestety parokrotnie.
| Lorena napisał/a: | | Obecnie mówi się o tym, że im wcześniej tym lepiej. Zaleca się pierwsze zdjęcia w wieku 3-4 miesięcy bo wtedy jest jeszcze czas na interwencję chirurgiczną, im później tym mniej rozwiązań zostaje aż do dyspozycji są tylko traumatyczne zabiegi czy farmakologia. |
i tu się zgadzam w 100%
Lorena - 27-09-2013, 12:52
| anna34 napisał/a: | ój dysplastyczny pies nie miał takich objawów,a biegał dużo więcej zanim zrobiliśmy rtg.
Jeśli sytuacja się powtórzy zrobiłabym badania w kierunku EIC może,znajomych psiak tak właśnie reagował na szaleństwa,tylko zdarzyło mu się to niestety parokrotnie | zgadzam się, wszystko zależy od psa. Diagnostykę rozpoczyna się od RTG stawów biodrowych i kręgosłupa, następnie EIC i miopatia labrador retrieverów.
kiwwinka - 10-08-2014, 21:06
czytam i jestem trochę zaniepokojona o naszą Bellę (12 tyg)... chyba przesadzamy z rzucaniem jej patyków i zachęcaniem do aktywności, mała rozjezdzała się na kaflach więc rozłożyłam wielki koc i tam sie przewaznie bawimy, na dworze nie lubi schodów ale powoli schodzi i wchodzi, często przysiada i kładzie się w ogródku więc chyba sama dawkuje sobie ruch a my ją za bardzo namawiamy na szaleństwo
umówiłam się z wetem za miesiąc na RTG
Lorena - 12-08-2014, 09:02
Wtym wieku ważny jest ruch ale nie wymuszony i niezbyt intensywny, trzeba obserwować psiaka i myślę za niego, rzucanie patykow nie jest źle pod warunkiem że jest podzielone na kilka sesji. Nie ma cy gdybac, w tym wieku tak czy inaczej trzeba zrobić rtg a dalej postępować według wyniku badania.
kiwwinka - 15-08-2014, 09:29
Dzięki Lorena, tak właśnie zaczynamy robić, bardziej obserwować potrzęby odn. ruchu Belli, lubi pobiegać za jabłkiem czy patykiem chwilę ale nie szalejemy już, na śliskich kaflach już wcale (przeraziłam się czytając o dysplazji) wiadomo gdy szczeniak pojawia się w domu, wzudza takie zainteresowanie że wszyscy chcieli aby biegała, aportowała i stawała na rzęsach, jak chce siedzieć czy poleżeć, to niech leży, nie pozwalam dzieciom jej przeszkadzać aż sama się znudzi, ważne że za potrzebą idzie już w 99% do ogródka jak jest sąsiadka z yorkiem na spacerze, Bella sama chce iść, biec, bawić się, nie trzeba namawiać ani ciagnąć.
Dokite - 16-02-2015, 22:03
Z perspektywy czasu mówię zdecydowanie: NIE FORSOWAĆ!!!!
Jeździliśmy z Zargulcem na labowania, odkąd skończył pół roku. Cieszyliśmy się, jak brykał z dorosłymi psami i rówieśnikami przez kilka godzin.
A teraz zbieramy żniwo. Zargo zaczał nam kuleć na lewą przednią łapę nawet po krótkim spacerze w lesie. Wybraliśmy się do weta. U pierwszego- podejrzenie OCD. Nie będę się rozpisywać, co to, ale ciarki przeszły mi po plecach, gdy o tym poczytałam.
Dwa tygodnie po tej wizycie ( w grudniu 2014r.) udaliśmy się do innego weta, tym razem był RTG. Diagnoza: "Widoczna kalcyfikacja w okolicy nadkłykcia przyśrodkowego kości ramiennej (lewa większa)."
Miejsca chorobowe są w obu łokciach Mówiąc po ludzku, jest to zwapnienie odcinka ścięgien w okolicy łokci.
Skąd się wzięło? Najprawdopodobniej załatwiliśmy mu to osobiście, forsując go w młodym wieku (labowania, niestety....). To spowodowało mikrourazy, które uległy zwapnieniu....
Teraz ZAKAZ jakiegokolwiek biegania, SPOKOJNE spacery na smyczy, leki przeciwbólowe i przeciwzapalne i za 2 tygodnie do kontroli. A za 2 miesiące ponowny RTG.
Jest bardzo prawdopodobne, że spotkania i psie wariacje odejdą w zapomnienie.
A teraz w środę idziemy znowu go prześwietlić, wet chce sprawdzić, czy zmiany się nie powiększają.
mibec - 16-02-2015, 23:20
Dokite, przykro mi bardzo
Dokite - 17-02-2015, 10:42
mibec, nam też, tym bardziej, że odebrać mu wariacje w lesie i spotkania z kumplami, to jakby odciąć mu tlen.
Jestem w stałym kontakcie z Gosią od Dragona. Dzięki niej poznałam kilka środków, suplementów, które mogą mu przynieść ulgę. Ale zwapnień nie cofną.
I jedyne, co mogę zrobić, to ostrzec innych przed fosowaniem maluchów. Nie twierdzę, że każdy będzie miał to schorzenie, ale może lepiej dmuchać na zimne?
mibec - 17-02-2015, 13:53
| Dokite napisał/a: | | odebrać mu wariacje w lesie i spotkania z kumplami, to jakby odciąć mu tlen | otoz to - nie dajmy sie tez zwariowac.
Rozumiem ze masz wyrzuty sumienia, ale czasu nie cofniesz. Mnie tez dopadaly mysli, ze moze Barney bylby w lepszym stanie jakbysmy wiecej wiedzieli na temat rozwoju szczeniat, ale to jest bez sensu. Popadlismy z jednej skrajnosci w druga - nie pozwalalismy mu na nic poza lezeniem teraz sie to zmienilo, oczywiscie nie przesadzamy, ale staramy sie aby byl szczesliwy.
| Dokite napisał/a: | | ostrzec innych przed fosowaniem maluchów | podpisuje sie pod tym obiema rekami. Ja wyciagnelam wnioski - w przypadku Shelby scisle stosowalam zasade pieciu minut az do ukonczenia 12 miesiecy. Tak samo bede postepowac z Ellie.
|
|