forum.labradory.org

Psychika i zachowanie - Czy i w jakim wieku Wasze labki się wyciszyły, dojrzały?

blekitny.zamek - 11-01-2009, 21:43
Temat postu: Czy i w jakim wieku Wasze labki się wyciszyły, dojrzały?
Błagam napiszcie,że tak,bo jestem dzisiaj w kiepskim humorze :(
Moja psinka zgotowała nam dziś miłą niedzielę,przegryzając kabel od telefonu i światełka od choinki.
kabel od światełek odkryliśmy dzisiaj,ale musiał to zrobic wcześniej,cud,że przy tak nadgryzionym kablu,mieszkanie nam się nie spaliło :(

Poza tym ,mam problem w ciągu tygodnia.Zostawiam młodego na dwie, czasami trzy godziny samego i za każdym razem,jak wracam,coś jest zniszczone.
Specjalnie wychodzę z nim wcześniej na długi spacer,żeby go wymęczyc,ale to nic nie daje.
mam wrażenie,że jak zamykam drzwi wejściowe,to w psie budzi się diabeł.
A jak jesteśmy w domu,to aniołek śpi jak zabity,przez 3 h.albo i dłużej.
Nie wiem,co mam robic.???
Niestety nie wszyscy są tacy wyrozumiali,jak ja i widzę,że mojemu małżonkowi cierpliwość się kończy :(

BarbaraS - 11-01-2009, 21:54

blekitny.zamek napisał/a:
Nie wiem,co mam robic.???

Może postaraj się o klatkę i naucz psa przebywania w niej.
Moja też kiedyś przegryzła kabel od telefonu i to tak precyzyjnie że myśmy słyszeli ale nas nie było słychać. Nie niszczyła mebli, raczej drobniejsze przedmioty(np.dość drogie okulary do czytania), jednak straty były większe niż koszt klatki. Wyrosła z tego ale nie tak szybko, miała chyba ze dwa lata...

BlueDiego - 11-01-2009, 23:13

blekitny.zamek, radzę Ci ostrożnie poinformować małżonka o konieczności zachowania cierpliwości na dłużej, bo labki dłuuugo dojrzewają.. :D
I niestety do tego czasu mieszkanie trzeba odpowiednio zabezpieczyć. Moi znajomi zrobili kratki z drewna mocowane w drzwiach, co załatwiło im sprawę.. :D ;D
Dla pocieszenia powiem Ci, że moja diablica prawie puściła nas z torbami... :bad: , a co najmiej udało jej się obniżyć nam "standart życiowy". :bad:

Baszka - 11-01-2009, 23:27

blekitny.zamek, BlueDiego, ma rację... ja dołożę konsekwencję w wychowaniu,a za jakiś czas :lookdown: ,zapomnisz o dzisiejszych wybrykach(jak w moim przypadku) bo psiur odpłaci Ci przywiazaniem...słodkimi ślepkami...i rozumieniem Ciebie.WYTRWAŁOŚĆI!!!
Ziemo - 11-01-2009, 23:38

A czy Zamykasz go ... czy Dajesz swobodę.
Z wiedzy o moim szkodniku, podpowiadam to drugie. Gdy tylko zamykałem go wychodząc, demolkę taką urządzał, że po wejściu cofałem się sprawdzać numer domu, czy to ... aby na pewno ten. Od czasu gdy powiedziałem, że mam to w rzyci... sytuacja się odmieniła. Owszem dalej mam lekkego cykora, gdy zdarza się, że musi zostać sam, z drugiej jednak strony tak organizuję życie domowe, że większość zdarzeń jest ustawiana pod niego. I ja czuję się lepiej... i pies merda ogonem... no a chata rada, że jeszcze na remont trochę poczeka. Dużo optymizmu życzę, bo w ślad za tym przychodzi prawdziwa radość bycia szcześliwym posiadaczem laba. :)

gusia1972 - 12-01-2009, 00:01

Kala jeszcze nie dorosła ... ciekawe kiedy to nastąpi ...
ale w domu to ona jest grzeczna niesłychanie, śpi i chrapie cały dzień :)
za o na dworze czasami diabeł w nią wstępuje :-> obecnie spotęgowany wrażeniami śnieżnymi ]:)

Baszka - 12-01-2009, 00:08

gusia1972, Twoja jeszcze nie dorosła?,a co powiesz o moim "staruszku" ?, :lookdown: a na spacerze szaleje jak szczeniak.
gusia1972 - 12-01-2009, 00:09

Baszka, nie pocieszyłaś nas :)
Baszka - 12-01-2009, 00:13

gusia1972, ..ale powiedziałam że dorosłe labki stokroć Wam to zwrócą :haha:

i warto na to cierpliwie :| czekać

bietka1 - 12-01-2009, 00:15

blekitny.zamek, z domowych demolek moja wyrosła jakiś rok temu, ale na spacerach nadal wariuje. Dzisiaj byłyśmy na pierwszym swobodnym (po cieczce) spacerze w lesie - Sara szalała tak, że momentami zaczęłam wątpić, czy uda mi się ją przywołać. Na całe szczęście wystarczyło raz schować się za drzewem i suka przypomniała sobie, że trzeba się pańci pilnować. A poza tym ja przyjęłam do wiadomości, że to "futro wypełnione energią i pełne zwariowanych pomysłów" - do tego stopnia, że kiedyś popędziłam z nią do weta na badania, bo coś za spokojna była :haha: .
gwiazdka - 12-01-2009, 09:53

JA NIE WIEM CZY zarusia wyrosla z rozrabiania....bo jak narazie jestesmy w polsce i mala ciagle z kims jest i nigdy nie jest sama...ale juz niedlugo wracamy do Anglii..zacznie sie praca.. i normalne zycie...i wtedy zobaczymy.... co mala bedzie robic..podczas naszej nie obecnosci :D
gwiazdka - 12-01-2009, 10:05

Febe napisał/a:
gwiazdka napisał/a:
co mala bedzie robic..

jak to co :P remonty :D




hahaha no tak..pewnie tak jak mowisz :D

Hawana - 12-01-2009, 10:31

Nasza ponad dwuletnia Hana z niszczenia co prawda wyrosła (juz nie mam cykora o ściany, dywaniki itp).
Pozostała jej jedna przypadłośś, mianowicie wojuje ile sił na naszym łóżku, rozwala poduchy, wyciąga spod nich piżamy i roznosi po całym mieszkaniu, mamląc je przy tym tak, ze jak wracam mogę je wyciskać!!!!!!!!! :bad:
Wyczytałam, że w ten sposób chce nas cały czas czuć pod naszą nieobecność!!!
Czy Wasze laby tez tak robią? Dodam jeszcze, ze nie wystarczy zamknięcie drzwi do sypialni, bo wniestety nie mam w sypialni drzwii w ogóle!!!!

Dla mnie to spory problem, bo piżamy są uszkodzone i tak wymemlane, ze co dzień śpimy w innych! Kończą mi sie zapasy, powoli zaczynam mieć deficyt bielizny nocnej!!!hehehe :haha:

wacha - 12-01-2009, 11:00

To ja was też nie pocieszę mój prawie trzy letni labek nadal pod nieobecność członków rodziny urządza sobie demolki i wszsytko niszczy, myślałam, że przeszło jak pojawił się drugi pies, owszem jest lepiej, a trochę czasu było nawet super (bez demolek) ale znów widzę, że jak wracam do domu to leży tynk koło ściany i inne rzeczy poszarpane, pogryzione, teraz jeszcze mam tak, że jak ten drugi pies młodszy zacznie demolke to ten starszy się przyłącza czyli mały ściąga wszystkie rzeczy z góry a potem wpólnie je gryzą i tak zawsze jak nikogo nie ma i obojetnie czy są po spacerze krótkim czy bieganiu kilkugodzinnym w lesie, jedyną rzeczą jaka mogła wyciszyć mojego labka na dłuższy czas to było jak męczył się psychicznie na szkoleniu, a nie fizycznie biegając, ale szkolenie się skończyło i demolki wróciły ale od wiosny na następne idziemy..., powodzenia trzeba byc cierpliwym. Ja już nie zwracam na to uwagi jak wracam, nie krzycze bo i tak nie zrozumie za co to, a poprostu sprzątam i już i ciesze się, że je widze a one mnie:) takie coś uczy bardzo cierpliwości i wydaje mi się, że jak tak nie zwracam uwagi na to to mniej jest takich akcji w domu.
anna34 - 12-01-2009, 12:01

To ja na pocieszenie napisze,że Chopper od małego był grzeczny pod naszą nieobecność,nie niszczył,nie gryzł,czasem jak nie schowaliśmy to pogryzł kapcia,zresztą kapcie gryzie do dziś.Ale demolek nam nie robił.Kiedyś ktoś mądry powiedział nam,że ludzie popełniają podstawowy błąd,będąc ze szczeniakiem przez pare miesięcy non-stop,a potem nagle go zostawiają samego co jest dla niego wielkim szokiem.Nasz zostawał od 7 tyg.życia sam po pare godzin(2-3),bo my pracowaliśmy,wpadałi do niego mój brat i bratowa co pare godzin,sprzątnęli siku i kupe,dali jeść,pobawili się,czasem posprzątali porwane gazety(wtedy na nasze szczęście pracowali na zmiany) i zostawiali go dalej samego.Myślę,że choć nieświadomie wtedy,ale zrobiliśmy mądrą rzecz,miał do dyspozycji początkowo kuchnie i przedpokój,a potem stopniowo rozszerzyliśmy mu wejścia do pokoi.Teraz wysiaduje czasami i 10 h sam i jedyne co zrobi to wezmie sobie naszego jaśka z łózka i zaniesie na przedpokój :)
Ryniu - 12-01-2009, 15:44

Mój tak jak Chopperek, zostaje i nic nie niszczy. Jak był malutki to kilka kapci załatwił i kabelek od telefonu, ale to wszystko przy naszej obecności. Raz w życiu była demolka - poprzesuwane dywany, meble itp. Więcej nigdy, chociaż zawsze ma całe mieszkanie do dyspozycji.
blekitny.zamek napisał/a:
A jak jesteśmy w domu,to aniołek śpi jak zabity,przez 3 h.albo i dłużej.

a czy nie lepiej aby wtedy się bawił, a spał jak was nie ma?

BarbaraS - 12-01-2009, 17:25

wacha napisał/a:
jedyną rzeczą jaka mogła wyciszyć mojego labka na dłuższy czas to było jak męczył się psychicznie na szkoleniu, a nie fizycznie biegając

Moja też się uspokoiła w domu jak poszła do szkoły. I właściwie cały czas się czegoś uczy, jak nie w szkole to ze mną w domu.
Na zostawanie w samotności ja miałam jeszcze inny sposób - przed wyjściem z domu kazałam zawarować, rozsypywałam trochę karmy po podłodze i zanim zamknęłam za sobą drzwi pozwoliłam jeść. Tak jest do dziś choć i bez tego poszłaby pewnie spać.

blekitny.zamek - 12-01-2009, 18:55

blekitny.zamek napisał/a:
A jak jesteśmy w domu,to aniołek śpi jak zabity,przez 3 h.albo i dłużej.

a czy nie lepiej aby wtedy się bawił, a spał jak was nie ma?[/quote]

Pewnie,że lepiej,tylko jak to zrobić. Przed wyjściem wychodzę z nim na godzinny spacer na pola i do lasu.
Ktoś napisał,że lepiej,jak pies ma wolny dostęp...na początku miał i tak za każdym razem,zbierałam wywalony kubeł ze śmieciami,patelnie,którą zrzucił z pieca na podłogę,obgryzioną książkę pożyczoną przez syna w szkolnej bibliotece itd.
Wrzuciłam w wyszukiwarkę klatki,obejrzałam,ale nie za bardzo mam na nią miejsce :(
Postanowiliśmy,że założymy do dużego pokoju(nie mam drzwi) furtkę,taką,jak dla małych dzieci na schody. To załatwi sprawę bezpieczeństwa komputera i innych cennych rzeczy.
A w przedpokoju,no cóż,może co najwyżej zjeść szafę i obgryźć ściany. Chociaż,mój małpiszonek pewnie jeszcze coś wymyśli :)

Dzięki za odpowiedzi,większość psiaków jednak się uspokoiła,więc jestem dobrej myśli :-P

pozdrawiam

Baszka - 12-01-2009, 19:06

Ja robiłam kiedys to co BarbaraS, i był spokój,po powrocie czysto,ale ostatnio zostawiłam Firetowi suszone ucho (jeden z przysmaków) jakie było moje zaskoczenie gdy po kilku godz. nieobecności wracam i ucho jest prawie nienaruszone,psiur wita mnie rozespany....a ucho zniknęło w mojej obecności w ciągu 10 minut.

blękitny.zamek czytam ostatnią wypowiedz...i TAK ograniczony dostęp na razie to jest to ;D

cranbi - 12-01-2009, 19:36

U nas to była tragedia.. Od początku psiak zostawał sam. Raz na godzinkę, później na dwie, trzy i było OK. Aż pewnego pięknego dnia.. TRACH! Wszystko się zmieniło i zaczęły się demolki.. Za meble tylko raz się wziął (poobgryzał drewniane oparcie na fotelu), no ale płyty, zdjęcia, buty (jego pasja!), dywaniki (druga jego pasja!), gąbki z łazienki, z kuchni, ścierki, piżamy, skarpetki (zjadał je podczas naszej nieobecności, a później nimi wymiotował pół nocy.. ;/ ), zalał nawet mieszkanie, a przy okazji sąsiadów..
Z wiekiem mu nie przechodziło.. Wybieganie nie pomagało, nic nie pomagało.. Suszone uszy, wielkie kości, napakowany kong, chowanie przysmaków, chowanie zabawek a przed wyjściem "oddawanie" tych ulubionych.. Kupiliśmy więc klatkę i to najlepsze rozwiązanie na jakie mogliśmy wpaść. Psiak w niej sobie przebywa nawet jak jesteśmy w domu, śpi w niej i widocznie czuje się tam dobrze. Gdy wyjeżdżamy gdzieś zabieramy kołnierz weterynaryjny, bo niestety nadal niszczy.. Znacznie mniej, no ale dywan zawsze musi być nadgryziony czy poprzesuwany..
A Hojruś ma już skończone 2 lata..
Dodam jeszcze tyle, że jak zdarza się iż jesteśmy cały dzień w domu - pies anioł. Na dworze szaleje, ale przywołany - zawsze przychodzi. Słucha się. Nie mamy żadnych problemów, ale to nieszczęsne siedzenie w domu w samotności..

BarbaraS - 12-01-2009, 19:37

anna34 napisał/a:
ktoś mądry powiedział nam,że ludzie popełniają podstawowy błąd,będąc ze szczeniakiem przez pare miesięcy non-stop,a potem nagle go zostawiają samego co jest dla niego wielkim szokiem.

Ja mam wrażenie że popełniamy jeszcze inny błąd - gdy pojawi się szczeniak wszyscy poświęcają mu dużo czasu i uwagi - bo to taka rozkoszna kulka i coś nowego w domu. Potem przychodzi czas na schłodzenie - bo praca, rozmaite pilne zajęcia itp. A pies zdążył przywyknąć do tego że świat się wokół niego kręci, zaczyna mu czegoś brakować i tę lukę sobie wypełnia własnymi pomysłami. Zważywszy jeszcze że labek ma silną potrzebę robienia czegoś, nie znosi nudy - nie ma co się dziwić że wymyśla sobie zajęcia.

Baszka - 12-01-2009, 19:50

cranbi, ..oj mój to był "złotym" szczeniakiem(poza 1-nym wyjatkiem)....albo innych grzechów nie pamiętam :-P

[ Dodano: Pon 12 Sty, 2009 ]
BarbaraS, ...w kontekście tego co mówisz Ty i anna34to macie rację,może ja nie miałam wielkich kłopotów z moim labkiem, bo jestem zawsze obecna w domu,pomijając sporadyczne kilkugodzinne nieobecności, :)

aganica - 12-01-2009, 21:02

Fionka ma prawie rok i ciągle coś głupiego wymyśla , jednak coraz częściej ukradzioną "skarpetkę" przynosi na wymianę za smaczka.Sreberko od sziszy ,uwielbia podkraść i wymemłać , często połknąć.Ściany , nadal obgryza w naszej obecności .Jak jest sama z Hermiona w domu to jakoś woli spać , jak wracamy to ziewa i się przeciąga , zdziwiona że już jesteśmy.
Ludkowie w domu , pełna głupawka ,szaleństwo i podgryzanie , czasem siły brak.

inkapek - 13-01-2009, 18:38

Hawana napisał/a:
Nasza ponad dwuletnia Hana z niszczenia co prawda wyrosła (juz nie mam cykora o ściany, dywaniki itp).
Pozostała jej jedna przypadłośś, mianowicie wojuje ile sił na naszym łóżku, rozwala poduchy, wyciąga spod nich piżamy i roznosi po całym mieszkaniu, mamląc je przy tym tak, ze jak wracam mogę je wyciskać!!!!!!!!!

Mam ten sam problem z Neską. Ściany fotele i inne fajne rzeczy zostawiła w spokoju ale szczególnie moją piżamkę ciągle ciąga i mamle i nadgryza. Już trzy wyżuciałam w zeszłym misiącu :(

aganica - 13-01-2009, 18:51

Mówiłam że , jak Fiona zostaje w domu tylko z Hermioną to woli spać .
No i mam niespodziankę , dzisiaj wracam z pracy a tu : mój jeden adidas , doszczętnie , zjedzony .Kapeć też został tylko jeden ..Kiedy ona wyrośnie z tej demolki ?? :bad:

zaradna - 13-01-2009, 22:49

U mnie Elmo od małego był grzeczny. Jeszcze nigdy tak porządnie nie narozrabiał
Ziemo - 14-01-2009, 10:48

zaradna napisał/a:
U mnie Elmo od małego był grzeczny. Jeszcze nigdy tak porządnie nie narozrabiał

Podeślę Ci Fido... na mnie się chyba obraził bo przestał rozrabiać... może na "gościnnych występach" odżyje :-P

zaradna - 14-01-2009, 10:58

Ziemo napisał/a:
Podeślę Ci Fido... na mnie się chyba obraził bo przestał rozrabiać... może na "gościnnych występach" odżyje

hahaha dobra czekam na gościa :)
Ale myśle, że Elmo w towarzystwie to by ładnie narozrabiał podpuszczony przez kolege hehe

Hawana - 14-01-2009, 12:11

inkapek, i znowu podobieństwo u naszych paienek, heheheheh

Myślisz, ze to z tęsknoty? bo dlaczego właśnie ubrania? jeszcze te mocno nami pachnace?

blekitny.zamek - 14-01-2009, 17:39

Febe napisał/a:
dodam Carrie do kompletu :P



To ja dorzucę Czekusia.
Po jednym dniu będziesz się zastanawiała,czy to na pewno Twój dom :D

zaradna - 14-01-2009, 19:13

blekitny.zamek napisał/a:
Febe napisał/a:
dodam Carrie do kompletu :P



To ja dorzucę Czekusia.
Po jednym dniu będziesz się zastanawiała,czy to na pewno Twój dom :D

hahaha mysle, że z domu to by mało co zostało hahah

inkapek - 14-01-2009, 19:32

Słuchajcie jak będę przed remontem to dam wam znać to sie wszyscy zjedziecie....będzie mniej roboty(zrywania tapet, linoleum z podłogi itp)przynajmniej taką chatę znajdę że nasze psiaki będą miały tam co robić ;D

Hawana napisał/a:
Myślisz, ze to z tęsknoty? bo dlaczego właśnie ubrania? jeszcze te mocno nami pachnace?

Nie mam pojęcia ale pewnie tak. Męża piżamki nie rusza a ja nic nie moge zostawić bo jak zostawię to już moge się z tym pożegnać. Ale muszę przyznać że Neska tylko własnie te najbardziej osobiste rzeczy mi gryzie mamle i nie wiem co tam jeszcze z nimi robi a inne moga leżeć i nie rusza :-o

kasia P - 14-01-2009, 19:37

tekila ma 10mcy i...nie daje rady juz.poczatkowo siedzial w klatce ale niestety male mieszkanie i nie bylo opcji by byla wciaz rozlozona.zmienilismy mu zostawanie w kagancu kratkowanym by mogl sie naic zostaje na calym mieszkaniu.i... juz poplakalam sie z bezsilnoasci wczoraj byl 2 godzinki i zdazyl zjesc pol skorzanego naroznika!!!w kagancu!jakims cudem nauczyl sie niszczyc w kagancu.poradzcie blagam !!1bo jestem u kresu cierpliwosci.
inkapek - 14-01-2009, 19:51

Neska zjadła 2 kagańce, kanapę dwa fotele , drzwi i duuużo innych rzeczy. Zaczęła niszczyc w mieszkaniu od 9 miesiąca chyba jakoś tak dopiero, a skończyła nie pamiętam jakoś tak 2 lata(ten czas tak szybko leci) a do tej pory zdarza jej sie coś zjeść.
Ja byłam też bezsilna ale musiałam jakoś z tego wybrnąć. Zostawiałam jej tylko kuchnię i przedpokój otwary(kładłam jej tam jej spanie), jakis smakołyk którym może się zająć dłużej i duuuużo zabawek takich do prucia. Jak przychodziłam to były poprute tylko te miśki, ja je faszerowałam tymi wnętrznościami znowu i tak wkółko.
Powodzenia

novati - 15-01-2009, 16:55

Chrupek to agent 007 do spraw zniszczeń oto dowody w sprawie:

dowód nr 1: był sobie pilot







dowód nr 2: był sobie kapeć:







zapewniam nie jest to pierwszy akt zbrodni na rzeczach Pańci i Pańcia ani też ostatni zatem czekajcie na kolejne :P

zaradna - 15-01-2009, 17:21

Ho, ho jaki rozpracowany.
papisia - 15-01-2009, 22:43

inkapek napisał/a:
Neska zjadła 2 kagańce, kanapę dwa fotele , drzwi i duuużo innych rzeczy. Zaczęła niszczyc w mieszkaniu od 9 miesiąca chyba jakoś tak dopiero, a skończyła nie pamiętam jakoś tak 2 lata(ten czas tak szybko leci) a do tej pory zdarza jej sie coś zjeść.


No to moje to aniołki :D Większych zniszczeń nie odnotowałam :-P

AnnaK_84 - 10-02-2009, 14:03

novati,zycze ci takich dowodow jak najmniej , ja to z Otisem raczej problemow nie mam , pewnie tylko dlatego ze siedze z nim i synkiem zawsze w domu , Otis zostaje tylko czasem sam jak niedziemy na zakupy , czy w miejsca w ktorych go ze soba zabrac nie mozemy, ale po waszych wypoiwiedziach to sie zaczynam bac bo z tego co czytam to niektore psy pozniej na zniszczenia bralo :<
Szyszunia - 10-02-2009, 14:07

AnnaK_84, ja narazie zanotowalam zniszczenia w swoim obuwiu, ale tez sie obawiam, ze jego destrukcyjne zdolnosci ujawnia sie dopiero jak podrosnie... mam nadzieje, ze tak nie bedzie :)
Jagnes093 - 10-02-2009, 15:26

Ja trafiłam na psa o spokojnym temperamencie. Pucini zniszczył tylko dwa kompletny lampek (wisiały sobie spokojnie na choince) :-P Teraz to nie broi na całe szczęście ;] ;D
iwonsia - 10-02-2009, 15:46

upssss to ja zaczynam się bać. Myślałam, że tylko szczeniaki mają zapędy do gryzienia i cieszyłam się i nadal się cieszę, że Gomziu nic nie pożarł (jeszcze! tfu tfu tfu).
AnnaK_84 - 10-02-2009, 16:01

Mi najbardziej glupio bylo jak przyjechal do nas znajomy , pochwalil nam sie nowymi bytami jakie sobie kupil w clarsonie i tak sie z nich cieszyl bo jakos niedrogo wyrwal a chwile pozniej zawolal mnie Krzys i tyl buta znajomego byl caly pozarty :bad: to dopiero byla porazka, ja odrazu z portfelem wyskoczylam zaczelam go przepraszac , ale znajomy byl tak mily ze powiedzial zebym sie nie przejmowala ze to tylko buty itd. ale ja sie naprawde zle czulam. Pozniej do mnie zadzwonil i powiedzial ze poszedl do Clarsona i powiedzial ze nie wie jak to sie stalo i wogole zaczol glopa palic i buty mu wymienili na nowe bez rzadnego problemu :)
gwiazdka - 10-02-2009, 17:59

moja zara tez zjadla znajomemu buty.. nike.. tylko podeszwy zostaly :D
AnnaK_84 - 10-02-2009, 19:23

gwiazdka, jeszcze jak mi cos zje to nic nie szkodzi , moj Krzys tez poki co na te drobne rzeczy przymyka oko , choc juz raz jak zobaczyl ze Otis ma w zebach pilot to sie nieco wpienil ale pilota nie doprowadzil do takiego stanu jak Chrupek Novati :D
supergirl - 10-02-2009, 19:45

AnnaK_84 napisał/a:
Otis ma w zebach pilot to sie nieco wpienil ale pilota nie doprowadzil do takiego stanu jak Chrupek Novati :D
mój Amber to już chyba z 8 pilotów zeżarł ]:) i tylko jeden rodzaj mu się podoba - taki od dekodera ]:)
gwiazdka - 10-02-2009, 22:20

moja to pilota tak zjadla od cyfry ,ze musielismy zamawiac nowego bo nic z niego nie zostalo ;) a wiec wszystko przed wami ania :) hehe
AnnaK_84 - 11-02-2009, 00:47

supergirl, gwiazdka, moj Otis tez od dekodera cyfry plus hehe, moze te piloty cos w sobie maja??
Szyszunia - 11-02-2009, 10:12

JA nie wiem, co z tymi naszymi labkami. Bonus tez sie dobieral do pilota cyfry. zdazyl tylko chwycic w pyszczek, ale TZ jesli chodzi o sprawy Cyfry jest bardzo waleczne (no bo bez pilot, to meczyków nie obejrzy :-P ). Wiec piesek juz wie, ze pilot to po prostu świetośc i nie mozna go ruszac :)
Irefra - 11-02-2009, 10:42

Saborek ma 2,5 roku i nadal jest z niego niezły rozrabiaka :) a najbardziej specjalizuje się w kradzieży jedzenia :D przedwczoraj ukradł ciasto....poza tym uwielbia rozwalac swoje piłeczki (i niestety zjadac je , dlatego nie mozna mu dawać zabawek gdy nie mozna byc przy nim i go pilnować) , lubi też obrabiac kapcie (bo takie mięciutkie , nie ? :-P ) a najbardziej smakują mu koce polarowe , poduszki..tak! tak! naprawdę...uwielbia wygryzać w nich dziury......a poza tym jest najkochańszym psem na świecie! :)
AnnaK_84 - 11-02-2009, 11:18

moj Otis upodobal sobie tez gabeczki do mycia naczyn i rozrywa je na szczepy i nie da mu sie wytlumaczyc ze nie wolno
Irefra, u nas zazwyczaj jedzenie jest pochowane no chyba ze my siedzimy w pokoju , ale to wtedy nie rusza , czasami moj synek zostawi talerzyk z chlebkiem za nisko to wtedy jak nie ma nikogo w pokoju to zje a tak to nie ruszy

sopel - 13-02-2009, 15:22

Fuksio jest u nas 2 godzinki a juz z zabawkami lata po całym domu :D najbardziej upodobał sobie pluszaki które mu dalismy.
Jestem tylko ciekaw kiedy zrozumie ze jego miejsce jest w legowisku bo jak narazie jak odpoczywa to na korytarzu

Lorena - 13-02-2009, 15:32

sopel napisał/a:
Jestem tylko ciekaw kiedy zrozumie ze jego miejsce jest w legowisku bo jak narazie jak odpoczywa to na korytarzu
nie zrozumie póki mu tego nie pokażesz:)
sopel - 13-02-2009, 15:35

zanosiłem go do tego legowiska ale powachał i poszedł spec w przejsciu i narazie go tam przykryłem taka mała kołderka to moze potem jak zobaczy ja w legowisku to tam sie połozy nastepnym razem.

a wogole sorka bo to chyba off...

anna34 - 13-02-2009, 16:26

Choper ma ponad 1,5 roku i do dziś nie zakumał,że posłania(a ma aż 2)służą do spania :-P
Śpi tam,gdzie ma ochote,ostatnio w kuchni :-P (czyżby objaw obrazy na nas za pozbawienie go jajek) :)

sopel - 13-02-2009, 16:34

Fuksio jak narazie to lata po pokojach ale jak chce odpoczac czyli usiasc albo kimnac to wybiera korytarz albo kuchnie tylko ze tam jest najmniej miejsca :( i potem jak bedzie chciał naprawde spac to ciezko bedzie mu nie przeszkodzic jak bedzie sie chciało np. herbate zrobic
iwonsia - 13-02-2009, 17:55

Powoli Sopel :) Nie wszystko na raz :) Ja bawiłam się z Gomezem na jego posłaniu, jak zasnął gdzies tam to po prostu zanosiłam go na jego miejsce i załapał, że tam jest fajnie :) ale w tej chwili śpi tam bardzo rzadko :D
zaradna - 13-02-2009, 19:21

To mój chyba jakiś fenomen jest. Kocha swoje posłanko i lubi tam lulać
sopel - 17-02-2009, 14:28

no Fuksio sie juz tez przyzwyczaił do swojego legowiska ;)

ale martwi mnie co innego ze dzisiaj jak sie bawimy i w pewnym momencie juz jest taki obudzony to zaczyna miec chec na gryzienie po stopkach czego do tej pory nie robił

Szyszunia - 17-02-2009, 15:17

sopel, wydaje mi sie, ze zaczyna testowac, na ile mu pozwolisz. Czuje sie juz pewnie w nowym domku. Nie pozwól mu na takie cos, bo pózniej moze byc za pózno...
sopel - 17-02-2009, 16:17

no nie pozwalam, staram sie wtedy podsuwac pod nos jakas zabawke czy czyms go zainteresowac no bo nie chce mu dawac klapsa
Szyszunia - 17-02-2009, 16:22

heheh, Bonus od czasu jak zmienia ząbki, nie gryzie juz nas. Przeszedl na konkrety. Wczoraj pod nasza nieobecnosc wygryzl sobie dziure w wykladzinie na korytarzu i powyciagal "nitki". Chyba mu sie dywanik nie podobal (w przyszlym tygodniu mamy wizyte z agencji mieszkaniowej ;] )
Muszol - 17-02-2009, 23:03

moja Centi ( 2 miesiące ) strasznie rozrabia. lubi buty i wszystko co można pogryść .
sopel - 18-02-2009, 10:25

to Fuks moze az tak strasznie nie rozrabia bo gryzie tylko swoje zabawki swoj dywanik i stojak na buty ale butow nie rusza w zasadzie ani nic innego mimo ze sa inne dywany koce itd ale jak tylko probuje to jakos odwracam jego uwage albo zabieram kocyk wiec chyba jakby pojmował co mo wolno choc oczywiscie jak juz sie bawimy to gryzienie lapek jest nadal dla niego zabawne.
zaradna - 18-02-2009, 11:03

U mnie z butami było tak, że Elmo moich nie ruszył choćby niewiem co.
Jakoś tak upatrzył sobie buty siostry i jej zniszczyłze 3 pary haha

Muszol - 18-02-2009, 11:36

zaradna, no to się ciesz :D :)
sopel - 20-02-2009, 08:34

Fuks nie gryzie jeszcze zadnych butow jedyne co go interesuje to kapcie siostry albo mamy
paskuda coraz bardziej chwyta mnie za serce jak tak grzecznie spojrzy a potem lata z plastikowa butelka po domu no normalnie najlepsza zabawka :D

gusia1972 - 20-02-2009, 08:57

myślałam że Kala już wyrosła ... a dzisiaj znów kawałek tapety na przedpokoju mi zdarła :(
aganica - 20-02-2009, 09:48

A Fionka wczoraj zjadła wkładki z adidasów mojego syna ...a tak prosiłam by je chował do szafy .. :doubt:
Jagusia - 20-02-2009, 10:04

Enzo to dziwny pies - a może raczej nie tyle dziwny co madry. Nie niszczy niczego, co leży na swoim miejscu (poprzedni wlaściciel twierdził coś innego) gorzej jest jeśli mój syn porowala po podlodze zabawki wtedy to juz hulaj dusza...
Hawana - 20-02-2009, 10:15

Ja też mam wrażenie, ze moja Hana sie "uwstecznia"!!!!!!!!!! :bad:

Przez ponad rok czasu żadnych zniszczeń, a w ciągu ostatniego tygodnia:
- wkładki z butów męża
- wygryziony kawałek gipsówki
- porozwalane (ale nie zniszczone) wszystko co było na niższym poziomie czy na wysokości jej pyska.

Co sie dzieje? Jakieś braki w wychowaniu? Czy coś zaczęliśmy pomijać?
:D :D :D

Muszol - 20-02-2009, 14:59

Centi gryzie wszystko co jest w zasięgu jej wzroku.. natomiast Fift nie gryzł nic..;P

[ Dodano: Pią 20 Lut, 2009 ]
Centi gryzie co popadnie.. raz reagować ? co polecacie :P
z Fiftym takiego problemu nie miałam. nie gryzł nic.
Jedyne co to kradł z łazienki skarpetki :P

XxSylwiaxX - 25-02-2009, 21:02

Moj Nero ma prawie 6 miesięcy i nawet jak jest sam w domu nie rozrabia :haha:
harm - 26-02-2009, 19:28

mój Bert, jak jest sam w domu to nierozrabia :)
...jednek jeśli jest z kimś to mu się zdarza, ale wie co może gryźć, a co nie :)
Jeśli chodzi o jedzenie to nigdy się niepochamuje i zwinie ze stołu :)

Ania-Ceres - 27-02-2009, 00:43

XxSylwiaxX napisał/a:
Moj Nero ma prawie 6 miesięcy i nawet jak jest sam w domu nie rozrabia :haha:


moja Ceres ma 4 miesiące i też nie rozrabia :) nie gryzie praktycznie nic oprócz kapci moich i TŻ ale tylko jeśli nie leżą na nogach albo na swoim miejscu - logicznie rzecz biorąc nasza wina jeśli ma je w pyszczku...

poza tym jedzenie może leżeć na naszym niskim stoliku w salonie bo nawet nie niucha - jak tylko sprowadziłam Ceres to każdemu w rodzinie na wstepie informacja - nie podajemy pieskowi nic a nic kiedy siedzimy przy stole - i pies nawet nie pomyśli że na stole może leżeć coś dobrego :)

poza tym zawsze jest zmęczona spacerem i treningiem więc czemu miałaby rozrabiać? grunt to pozytywne ukierunkowanie energii labków :)

Monika i Diablo - 10-06-2009, 22:20

mój jest identyczny jak Ani ;* kropka w kropkę
Huberto - 11-06-2009, 00:17

U mnie praktycznie Gordon już nie wariuje. Czasami jak przyjdzie z dworu to mu się włączą wariacje i zabiera co ma po drodze, a tak po za tym to jest spokój
ass16 - 12-06-2009, 17:24

Moja jak była mniejsza to gryzła wszystko a szczególnie lubiała listwy przy ścinach :->
teraz nie broi co najwyżej jak zapomne wynieść śmieci to podczas dnia wyjmie coś niecoś ze śmietnika :-P ale tak to raczej nie rozrabia ;]

wilk - 12-06-2009, 19:26

nadia raczej tak, czasami jak jej cos odbije to rozrywa worki, pudelka po jogurtach, reczniki, bardzo lubi ''czytac gazety'' :)
siedlar - 21-06-2009, 20:55

Dla Bantu, buty, kapcie to norma, ale różnie to bywa, czasami miesiąc spokoju, że już zapominamy o chowaniu, a tu ciachhhhh zmasakrowane wszystkie
Ewelina - 23-06-2009, 00:38

siedlar, Czekam na galerie Bantu!!!!Moja mała jak była jeszcze dzidzia tyle mi poniszczyła że masakra, ale czas leci i troch wyrosła.Aczkolwiek jeszcze potrafi zepuć, pożreć, zniszczyć, zjeść, wyrwać, pogryść, i na koniec oddalić!!!!!!!!!!
Mysvitzu1 - 30-06-2009, 00:02

Mamy labka 2 miesiące, a mój tata już kilka razy chciał się go pozbyć. Niszczy praktycznie wszystko, co tylko można. Ostatnio pożarł lampki podwórkowe, zniszczył kwiatki w ogrodzie, poobgryzał młode drzewka. Mam nadzieję, że wyrośnie też z agresywności:| Rozumiem, że u szczeniaków normalne jest gryzienie, tylko że mój pies, gdy coś mu się nie spodoba zaczyna strasznie szczekać i się rzucać. Boję się co będzie w przyszłości, jak urośnie i przybierze na wadze.
Huberto - 30-06-2009, 00:18

Podstawa to nie panikować i być cierpliwy w stosunku do labradorów, bo to jak wszyscy wiemy to są niezłe rozbójnicy. Radziłbym, abyś naczeła go uczyć, że nie można gryźć tego i tam tego, ale podstawa to być cierpliwym, a twój tata nie może mówić, ze chce go wywalić, bo wiedział co go czeka jak zakupi Lambka. Podstawa to cierpliwość do tej rasy!! Jak podrośnie to już będzie na pewno lepiej
Katrinaxxl - 30-06-2009, 00:31

Mój maly tez lubi wyrywać chwasty, ale chyba dlatego że sama raz mu pokazałam jaka to zabawa:) ale naszczeście robi to to tylko w parku. Figo za to uwielbia kraśc skarpetki i kapcie i najlepiej żeby go gonić poza tym lubi podgryząc wszystki mozliwe sznureczki niteczki wstążeczki. A poza tym wszyscy zdrowi :) p.s czy Wasze labiszczki jedzą trawe czasem?
Huberto - 30-06-2009, 00:40

A co do trawy to moj podczas bieganiny na polach trwe zjada ale takze w lesie
effcyk - 30-06-2009, 09:11

Mysvitzu1, doskonale Cie rozumiem z moim też były takie problemy : obgryzanie drzew - wyrywanie z korzeniami młodych drzewek , krzewów itp i mój tata wcale tez nie był z tego powodu mega szczęsliwy , mój ma juz 9 miesiecy i dalej robi swoje , trzeba psiaka pilnowac , rosliny odgrodzić bo żadne odstraszacze nic nie pomagają i uczyć psa że nie wolno robić tego i tamtego . Twój psiak ma dopiero 2 miesiące także z rozrabiania pewnie szybko nie wyrośnie , ząbki bedą " swedziały " jeszcze przez jakiś czas - czyt. pociąg do różnych rzeczy :-P . Cierpliwości bo napewno sie przyda, powodzenia :)
Gosiacz_ek - 30-06-2009, 09:57

Mysvitzu1, oj tak ja do tej pory słyszę narzekania taty, coprawda już nie na to że gryzie ale na to że brudzi, że pełno kłaków itd itp :P ALe idzie się przyzwyczić do tego :P tutaj masz artykul bephara na temat tzw. "choroby sierocej" przeczytaj sobie może pomoże! Pozdrawiam ;)

[ Dodano: Wto 30 Cze, 2009 ]
http://www.beaphar.pl/artykuly/45,Choroba-sieroca

paula2911 - 30-06-2009, 10:05

Atosik to też niezły psotnik porywa buty i laczki ale jak tylko zobaczy że nie reagujemy tzn. nie gonimy go żeby mu je zabrać od razu porywa poduszki i patrzy co my na to a my oczywiście próbujemy mu je zabrać :) i zabawa się zaczyna ;D
Ewelina - 30-06-2009, 17:09

Mojej się jeszcze zdarza rozrabiać!!!
bartek.richie - 30-06-2009, 20:46

Ja sie boje jak moj szaleje - doslownie. W pokoju obok panele a zazwyczaj jak biega za pilka to z pokoju do pokoju a na panelach sie slizga i obija o meble a nie jestem w stanie dac dywaniu... ja to w ogole boje sie o niego jak nie wiem, na spacerach co chwile patrze czy czegos w buzi nie ma... dzisiaj upolowal kawalek chleba i udawal ze w buzi nic nie ma... jak mu to wzialem to az mi sie zal zrobilo... moze mi ta wrazliwosc przejdzie, bo z jednej strony mi go szkoda a z drugiej mowie sobie ze ma byc posluszny... jak ja chce zeby on juz dorosnal :(
Gosiacz_ek - 30-06-2009, 20:52

Cytat:
dzisiaj upolowal kawalek chleba i udawal ze w buzi nic nie ma...
hahaha ciesz się że to tylko chleb (mój do dzisiaj zbiera takie łupy) u mnie było trochę gorzej bo jak był mały to strasznie dużo gołębi leżało martwych w okolicy (nie mam pojęcia czemu ale to było przerażające) no i jak Busterka spuściłam tylko ze smyczy to zawsze jakiegoś znalazł i w długą! I uciekał przede mną z tym zdechłym ptakiem po całym osiedlu: ulica nie ulica w ogóle na nic nie zwracał uwagi! No ale naszczęście już mu to przeszło :D chociaż ostatnio w lesie połknął zdechłego pisklaka (wiem bo potem znalazł się na moim białym dywanie eh :confused: )
bartek.richie - 30-06-2009, 20:55

jak dzisiaj szlismy na smyczy to zobaczyl golebia i za nim pobiegl... nie wiedzialem co sie dzieje :D dobrze ze go nie zlapal bo na co mi golab... albo skakal i merdal ogonem jak slyszal spiew ptakow :D
BarbaraS - 30-06-2009, 21:47

bartek.richie napisał/a:
na spacerach co chwile patrze czy czegos w buzi nie ma... dzisiaj upolowal kawalek chleba i udawal ze w buzi nic nie ma... jak mu to wzialem to az mi sie zal zrobilo... moze mi ta wrazliwosc przejdzie, bo z jednej strony mi go szkoda a z drugiej mowie sobie ze ma byc posluszny... jak ja chce zeby on juz dorosnal :(

Gdy dorośnie może nie być wcale inaczej. I lepiej zapomnieć o wrażliwości w takich sytuacjach. Bo raz to będzie chlebek a raz śmierdzące g.... Wtedy już nie robi się żal :doubt:

Huberto - 30-06-2009, 22:42

To teraz możesz odetchnąć że to był chleb i nic więcej nie może byc Ci go żal w takiej sytuacji trzeba zaglądać co tam nasze psiaki mają w pysku, a co do ptaków to nic nie mów bo mój Gordon szaleje na ich punkcie hehe ;D
zaba - 30-06-2009, 22:50

Rocco dzisiaj porwał zeschniętą żabę i nie chciał oddać. Położył dopiero w domu na podłodze jak dostał kolację.
Ziemo - 30-06-2009, 22:55

Fido kwiatki znosi :-P Mnie tam to nie przeszkadza... Gorzej z Szefową :-P ... Bo z ogródka przynosi :-P
zaba - 30-06-2009, 22:56

Ziemo napisał/a:
Fido kwiatki znosi :-P

A Rocco sypie. I całe podwórku w płatkach róż.

Huberto - 30-06-2009, 22:56

Na Labka najlepsza metoda aby coś nie dobrego oddał to jest posiłek. Ale najważniejsze, ze puścił
paula2911 - 01-07-2009, 12:00

Zgadza się :) posiłek to najlepsze przekupstwo.
bartek.richie - 01-07-2009, 12:56

Wasze laby też lubia gryzc reczniki, scierki itp? Moj dorwał taki bialy recznik i go calyczas gryzie i wlecze po domu... fajnie to wyglada... jak ktos przychodzi to bierze i na nim siada i udaje ze nie ma :haha:
zaba - 01-07-2009, 13:26

Gryzą, gryzą. Rocco kradnie wszystkie szmatki i gąbki które ma w swoim zasięgu. Jak przyprowadzamy go z podwórka do domu przez piwnice to zawsze ukradnie gąbkę albo szmatkę, a jak wejdzie to leci po to samo do kuchni.
anna34 - 01-07-2009, 13:35

Gryzą,niszczą,psocą,kradną i rozrabiają tak samo jak małe dzieci :-P
I zupełnie nie rozumiem reakcji ludzi dorosłych,powinni się liczyć,że ciężko będzie na początku,psiak nie rodzi się mądry,trzeba go wszystkiego nauczyć :-P

joana15 - 02-07-2009, 00:01

Witam,
Od 3 dni jestem szczęśliwą posiadaczką małej labradorki Luny :) Wcześniej 16 lat miałam wyżełkę. Słyszałam że Labki są uparciuchami ale piekielnie kochanymi ile wagi tyle miłości jak nie więcej :)
Podpowiedzcie mi proszę jak mogę zacząć pracować z 9 tygodniowym maluszkiem. Problemem jest siusianie w domu i podgryzanie, puki co:) Dziś udało jej się pierwszy raz zrobić siusiu na dworzu :) :-P Ma swoje posłanko w kuchni. Gdzie chętnie przesypia całą noc :haha:
Jak mogę zacząć pracować z moją małą, czy nie jest za młoda na tresurę?
Pozdrawiam

bartek.richie - 02-07-2009, 12:30

Moj dzisiaj tak świrował z kością prasowana ze mu ząb wypadł (??? :haha: ) taki śmieszny jak sztuczny.
szrekus - 02-07-2009, 13:30

Nasz Michu już mniej rozrabia niż kiedyś a ma dopiero półtora roku :) Przez ten czas zdążył doszczętnie zdemolowac kuchnię począwszy od podłogi a na meblach i piekarniku kończąc Śmiejemy się że nie zniszczył tylko lampy na suficie bo do niej nie dosięga Teraz zdarza mu się jeszcze zjeśc buty czy kawałek narożnika od blatu ale to jest pikuś w porównaniu do początków ;)
Ziemo - 02-07-2009, 14:11

joana15 napisał/a:
Jak mogę zacząć pracować z moją małą, czy nie jest za młoda na tresurę?

Dobrym słowem, dobrym słowem na pewno... :)
A poza tym sama Piszesz o siusianiu, więc w miare możliwości jak najczęściej z mała na zewnątrz - szybciej sie nauczy :)

zaba - 02-07-2009, 21:46

A Rocco ma jakieś głupie zagrywki co do mnie :D Ilekroć idę gdzieś w spódnicy czy w sukience to on ją gryzie, ciągnie bawi się nią i puścić nie chce.. :brick:
joana15 - 02-07-2009, 22:09

Ziemo, Ona ma 9 tygodni i jest przed 3 szczepieniem :( Myślicie że to dobry pomysł żeby teraz z nią wychodzić?? Niby 2 razy już była na dworzu ale to w miejscu gdzie kompletnie nie było piesków, bo pojechałyśmy z mamą do lasu na spacer :( A tak to mieszkam w bloku a na podwórku masa psów się kręci :(

[ Dodano: Czw 02 Lip, 2009 ]
zaba, Moja Luna ma ciągoty do moich włosów :D Jak kładę się na podłodze żeby ją potarmosić i się z nią pobawić to ona mnie zaczyna łapać za włosy i tarmosić, przy tym robi fikołki i się zaplątuje w moje włosy :-P

Ziemo - 02-07-2009, 22:14

joana15 napisał/a:
mieszkam w bloku

Przepraszam, myślałem, że we własnym domku... Ale niezależnie od tego, Próbuj może wieczorkiem, może rano ... Zawsze pieska można odizolować od innych, nawet wśrod sfory :)

Baszka - 02-07-2009, 22:17

joana15 napisał/a:
to ona mnie zaczyna łapać za włosy i tarmosić, przy tym robi fikołki i się zaplątuje w moje włosy
Jak Ty nie chcesz takiej zabawy to nie pozwalaj na nią, mów "dość" i....bądż konsekwentna w tym "dość" :-P
zaba - 02-07-2009, 22:18

joana15, Rocco też uwielbia mamlać moje włosy jak gdzieś leże. I do tego podgryzać ucho. A ciągnięcie za spódnice coraz bardziej mnie irytuje.. Dobrze, że chociaż ze mnie nie spadają, bo jeszcze by je ściągnął :D
joana15 - 02-07-2009, 22:25

Baszka napisał/a:
Jak Ty nie chcesz takiej zabawy to nie pozwalaj na nią, mów "dość" i....bądż konsekwentna w tym "dość"

No i tak robię :) Mówię koniec zabawy, wstaję i odchodzę :)
Ziemo napisał/a:
Przepraszam, myślałem, że we własnym domku... Ale niezależnie od tego, Próbuj może wieczorkiem, może rano ... Zawsze pieska można odizolować od innych, nawet wśrod sfory

No chyba tak zacznę robić po śniadanku na dworek i po kolacji bo po południu to istna zgraja kudłaczy po podwórku lata :) Po prostu pójdę rano do któregoś odizolowanego parku :) :) :) Zawsze coś się wymyśli :) i wezmę smakołyki ze sobą :-P

bartek.richie - 02-07-2009, 22:51

Ja stosuje teraz metodę ze go ignoruje jak mnie zaczepia zębami. Daje sobie spokój po chwili. Ubzdurał sobie tez poranne zabawy o godzinie 5 a w ciagu dnia gryzie kostke i sie wyleguje na balkonie... na spacery chodzi o 7 (poranne) i jak rano mnie zaczepia to go ignoruje i idzie dalej spać ;
Baszka - 02-07-2009, 22:57

joana15 napisał/a:
Baszka napisał/a:
Jak Ty nie chcesz takiej zabawy to nie pozwalaj na nią, mów "dość" i....bądż konsekwentna w tym "dość"

No i tak robię :) Mówię koniec zabawy, wstaję i odchodzę :)

I to zaprocentuje Ci na przyszłość POSŁUSZENSTWEM ..i dobrą wolą współpracy ;] z Twoimi chęciami ;D :-P

Anulka - 18-05-2010, 17:14
Temat postu: kiedy labki dojrzewają?
Witam jestem tu nowa .Zamierzam adoptować jakiegoś fajnego labka narazi jeszcze nie znalazłam takiego dla siebie ale szukam .Słyszałam i czytałam dużo ,gdzieś też spotkałam sięz informacja ze labradory późno dojrzewają psychicznie .Czyli dosyć długo sieja zniszczenie jak to psie nastolatki .Mam pytanko w jakim wieku kiedy wasze Labradory zaczęły być dorosłe i posłuszne .W jakim wieku najlepiej adoptować pieska ?
Jaffa - 18-05-2010, 17:36

zależy od psa :D moja ma roczek i jeszcze jak dziecko, tylko jedzenie i zabawa jej w głowie :P
christines11 - 18-05-2010, 17:36

Hmm... Mówią ze do 1 roku mogą być chuliganami ;) ale przecież to jest najfajniejsze!!
Ale mnie słucha tak na 100% to tak ze 60.... bo komendy wypelnia że aż jestem zachwycona ;)
Szczerze mówiąc chyb a najlepiej od wieku szczenięcego bo jest przywiązany do właściciela
No ... ale lepiej poczekaj na odp. ekspertów :D :-P

BEATRIXX - 18-05-2010, 19:57

hm moja ma półtora roku a dalej z niej taki dzieciak że strach:)ale jest z tym słodka ;*
brahmadaitya - 18-05-2010, 21:26

mój Leser dzisiaj kończy 7 miesięcy :) mimo że z dnia na dzień robi się z niego dorosły labradorowy mężczyzna to jednak nadal jest dzieckiem :) zachowane psa w dużej mierze zależy od wychowania, dlatego ciężko określić kiedy pies przestaje być szczeniakiem. Dla mnie Leser może nim zostać do końca swojego życia bo te jego głupotki kocham najbardziej :)
Adu - 19-05-2010, 11:04

Ja uważam, że kiedy pies jest dzieciak i tylko mu głupoty w głowie ( no i jeszcze jedzonko i patysie xd ) to jest najlepszy okres w jego życiu. Tak jak ludzie... Dzieci/młodzież może się wyszaleć a potem... makabra :-P Ale psy mają ten przywilej, że mogą być dzieciakami caaałe życie :D I to jest super :)
Paulinna - 19-05-2010, 17:00

Prezes ma prawie 2 lata a nadal czasem bierze go szczenięca głupawka
monikaeliza - 23-05-2010, 12:03

Mój Frodzio niebawem skończy 5 lat, a ciągle zachowuje się jak szczeniak :) A napady głupawki to ma prawie codziennie.. A ja wcale nie chcę,żeby zmienił się w statycznego psa
Watermelon - 23-05-2010, 12:06

Ja co prawda nie mam labka, ale mam onki...
Cezar ma już też 5 lat i wciąż jak szczeniak sie zachowuje...
W głowie mu tylko zabawa...

orlosia - 23-05-2010, 22:03

Rubciu ma 15 miesiecy a nadal jest słodkim szczenięciem...
pod wzgledem fizycznym dojrzały... psychika szczeniaka nadal długo bedzie mu towarzyszyc

AnTrOpKa - 23-05-2010, 23:24

Myślę, że pies zaczyna sie uspokajać i bardziej skupiać na właścicielu gdzieś jak skońcczy 2-2,5 roku.
Ewelina - 23-05-2010, 23:48

AnTrOpKa napisał/a:
Myślę, że pies zaczyna sie uspokajać i bardziej skupiać na właścicielu gdzieś jak skońcczy 2-2,5 roku.

U nas tak po ukończeniu 2 roku za uważyłam, że woli zabawę ze mną niż psiakami.Oczywiście psy uwielbia, ale nie ma jak potrenować przynoszenie aportu z panią :)

Sara_R - 17-06-2010, 14:48

Majusia im starsza tym więcej "potrafi"...BROIĆ oczywiście.
Więcej potrafi, wiecej dosięgnie, więcej pomysłów na psocenie, większa ciekawość... WIĘKSZY ŁOBUZ.
Ale kocham ją, jak już trochę nie broi to mi jej żal, że jakaś smutna jest ;*

Kordek - 11-07-2010, 15:26

Podobno Labradory i Goldeny szaleją do 3 roku życia :-P a fizycznie dojrzewają do 15 miesiąca
martysiak1988 - 22-02-2011, 20:05
Temat postu: czy zmądrzeje?
Borysek ma 8 miesięcy, szalone pomysły i ogromne pokłady energii :heart: zastanawiam się kiedy stan, w którym chce się zawsze, wszędzie i z Każdym bawić minie. Jak to było z Waszymi labkami? kiedy się uspokoiły? :) :-P


Anulka1605 - 22-02-2011, 20:35

moja ma 2.5 roku i jeszcze nie zmądrzała:))cały czas by się bawiła,skakała.... :haha: :haha:
Duszek - 23-02-2011, 10:24

Mówi się że labki sa szczeniakami do 2 lat przykład Anulka1605, pokazuje że to nie prawda :D
tenshii - 23-02-2011, 11:11

Niczego nie można generalizować :)

Moja ma niecałe 18 miesięcy a już od długiego czasu jest bardzo ustatkowana i posłuszna.
Aż się czasami martwię co jej jest ;D

Silatan-Lira - 23-02-2011, 11:16

Lira np od początku była spokojna, można by rzecz flegmatyczna, co się w ostatnim miesiącu niepokojąco zmienia. :D Rozwija się moja mała
kasiek - 23-02-2011, 11:27

moj semir skonczyl niedawno rok ma pelno energi ale robi sie bardziej usluchany
mibec - 23-02-2011, 11:58

Duszek napisał/a:
Mówi się że labki sa szczeniakami do 2 lat
moja wetka mowi, ze do ok 3 lat, czyli jeszcze sporo szalenstwa przede mna :-P
jkasia - 23-02-2011, 17:02

Pytanie jest czy zmądrzeje? moja Kasta ma juz roczek i naprawde zmądrzała. Bo co innego adhd,szaleństwo, energia i ciekawość a co innego mądrzejsze zachowanie. Kasta przestała właściwie niszczyć. Spokojnie może zostac bez nadzoru na dłużej i nie niszczy, nie gryzie tego czego nie powinna. Dlatego twierdze, że moja niunia jest mądrzejsza bo wie co może a czego nie.Jestem z niej taaaka dumna ;D
asiulka0889 - 23-02-2011, 18:24

Moja ma skończone 2 lata i wszyscy widzą zmiany na lepsze choć i tak ma głupawki z psami się bawi jak szalona gorzej niż szczeniaki w domu to w głowie tylko zabawa ale jest bardziej posłuszniejsza jest bliżej nas niż wcześniej ale musimy poczekać jeszcze 2-3 lata to w tedy pies jest już zapoznany ze światem i bardziej podatny na naukę :)
Madzialenka - 23-02-2011, 18:29

moja ma 16 miesiecy i wciäz jest duzym szczeniaczkiem:)Acz kolwiek po cieczce jakby troszke spowazniala,ale tylko troszke na szczescie:)
ania - 03-03-2011, 09:00

moja juz nie niszczy od paru miesiecy niszcy tylko to co sie jej daje do niszczenia ....teraz jak skonczyla cieczke stala sie spiochem i przytulasem i co dziwne nie chce sie bawic ?????? poszlam z nia do weta zey sprawdzic czy wszystko jest ok i ponoc wszystko jest ok - tylko ten rak checi zabawy - ugh...martwi mnie ....
ktos tez tak mial????

Rkuczek - 03-03-2011, 17:56

mój kazan ma 10 mies. i już widać znaczną poprawę w jego zachowaniu, np. zbiera mniej śmieci, nie wynosi butów (wcześniej to była jego pasja) i trzyma się znacznie bliżej mnie, jak go spuszczam ze smyczy na spacerze, jednak niektóre elementy szczeniactwa zostały, np. skakanie na niektórych domowników(cały czas oduczam go tego) i pasja odkrywcza.
nata - 03-03-2011, 18:04

Rkuczek napisał/a:
mój kazan ma 10 mies. i już widać znaczną poprawę w jego zachowaniu, np. zbiera mniej śmieci, nie wynosi butów (wcześniej to była jego pasja) i trzyma się znacznie bliżej mnie, jak go spuszczam ze smyczy na spacerze, jednak niektóre elementy szczeniactwa zostały, np. skakanie na niektórych domowników(cały czas oduczam go tego) i pasja odkrywcza.

Oj tak u nas to samo. Jest i tak o niebo lepiej niż było kiedyś, ale ma jeszcze takie gorsze dni(jak dzisiaj np) w których ręce opadają :-P Wiek dojrzewania daje o sobie znać :-P

effcyk - 04-03-2011, 09:53

labki jak są małe są strasznie słodkie, pokraczne przytulaski, ale jedno jest pewne - mały labrador niesie ze sobą spustoszenie. Tego nie jest w stanie wyobrazić sobie ktoś, kto tego psa nie miał :) . Zresztą, jest wiele przypadków na forum, gdzie ludziom po prostu ręce opadają i mają już swoich szczeniaków serdecznie dosyć, najchętniej oddaliby komuś innemu ( bo zjadł to, bo nasikał tu, bo pogryzł mi ręke, bo wygryzł dziure w dywanie/ na kanapie , przewrócił kwiatka, zjadł tynk ze ściany itp itd) . Na labradora chyba nie można się przygotować psychicznie, bo zawsze nas czymś zaskoczyć - niekoniecznie miłym :-P ( jeśli mowa wciąż o szczeniaku) . I chyba większy procent właścicieli labków przechodzi swoisty kryzys , mając szczeniaka owej rasy.
Natomiast ze swojego punktu widzenia, mogę z całym przekonaniem stwierdzić, że labrador dorosły - spokojniejszy, dojrzalszy - to jest skarb. Pies do rany przyłóż .
Moje bydlątko uspokoiło się częściowo około roku swojego życia , potem zdarzały się sporadyczne wybryki, ale na dzień dzisiejszy kiedy ma 2 lata z hakiem , jeśli chodzi o niemiłe wybryki - takich po prostu nie ma. Jest spokojny, wie co wolno, czego nie wolno, bez obawy mogę zostawić go w domu czy na dworze kilka godzin samego.
Jest czas na szaleństwa na spacerach, jest czas wypoczynku i spokoju w domu.
Złego slowa na dzień dzisiejszy o nim powiedzieć nie mogę, bo dla mnie to właśnie mój osobisty psi ideał :) . Cieszę sie, że udało nam się przebrnąć przez jego dorastanie, bo tak samo jak w okresie jego buntu miałam go serdecznie dosyć, tak dziś nie zamieniłabym go na żadnego innego, najlepiej wyszkolonego psa na ziemi. Po prostu potrafimy się z Nestorem wspaniale DOGadać i zrozumieć :-P - do dziś potrafi mnie zaskoczyć swoim dobrym zachowaniem i inteligencją.
Najgorszy jest okres szczeniaka i okres buntownika :) potem to tylko sama przyjemność i radość mieszkać z tak wspaniałym psiakiem :) . Życzę powodzenia wytrwałym, naprawde warto się NIE poddawać :) .

Mistique - 04-03-2011, 10:47

Podsumowując :) z Labkiem, jak z dzieckiem ;)
kasiek - 04-03-2011, 11:01

Mistique, oj dokladnie skad ja to znam :)
mlena - 05-03-2011, 03:02

to ja trafiłam na wyjątkowy "egzemplarz" ma 6 miesięcy i poza zasilaczami do laptopów które pogryzł w pierwszych 2 tygodniach i 1 pary butów ( niestety tych najlepszych :-P ) nic nam nie zniszczył jego wybryki skończyły się baaaardzo szybko jeśli mowa o sianiu zniszczenia w ogóle taki przytulasny się robi coraz bardziej i jestem dumna z niego za to jak spisuje się na spacerach słucha przychodzi na komendę nawet w trakcie zabawy z innym psem choć były momenty ,że myślałam , że nigdy się tego nie nauczy a jednak

Mój pierwszy labek zniszczył już za niego tyle ,ze nasz Bluesik uznał ,ze on nie musi :-P

podsumowując to chyba zależy od danego psiaka i jego temperamentu

ania - 05-03-2011, 09:04

moja tez miala slabosc do kabli od zasilaczy do laptopa :haha:
Sara_R - 11-03-2011, 13:25

MAJA ma prawie rok i jest jak bomba zegarowa, jak chwile zniknie z oczu to już wiadomo, że broi.
A potrafi narobić na prawdę DUUUŻYCH szkód, mnie i mojego męża kosztuje to mnóstwo kaski, nerwów i czasu na naprawy... :(
chcieliśmy ją oddać, ale stwierdziliśmy, że NIKT z nią nie wytrzyma i jak ją oddamy to skończy przywiązana do drzewa w lesie.... więc postanowiliśmy, że nie zgotujemy jej takiego losu i będziemy ją kochać taką jaka jest.
Dodam, że jeszcze sika i robi kupę w domu (w nocy), jakaś paranoja ]:)

mibec - 11-03-2011, 13:55

Sara_R, moim zdaniem cos Wam nie poszlo z wychowaniem psiurki; moze pomyslcie o szkoleniu - madry szkoleniowiec powinien pomoc. Zycze cierpliwosci ;*
kasiek - 11-03-2011, 14:41

Sara_R, jak czytalam o Twoich zmaganiach z Twoja sunia to az nie chce mi sie wierzyc ze w takim wieku a taka nieznosna jest tez mysle o szkoleni podobnie jakmibec, pozdrawiam
marta0801 - 17-03-2011, 14:16

Sara_R to mnie zalamalas ja mam nadzieje ze moj nie dlugo skonczy z tym sikaniem i kupkaniem w nocy.a co do niszczenia to musze sie pochwalic ze jeszcze nic nie zniszczyl,bardzo lubi podkradac kapcie moim dzieciom ale nie zdarzy nawet doniesc ich na miejsce bo juz leca za nim i zabieraja :D
dorota.90 - 17-03-2011, 23:35
Temat postu: Re: czy zmądrzeje?
Witam!
Mam problem ze swoją suczką która dostała dzisiaj pierwszą cieczkę
19 kwietnia będzie miała roczek z czego bardzo się cieszę i jestem zadowolona że jest ze mną
do tej pory gryzła co napotkała na swojej drodze :( czyli drzewka owocowe co miałam w ogrodzie różnego rodzaju krzewy obuwie i wszystko co było możliwe. Rodzice chcą abym ją gdzieś oddała w dobre ręce bo już nie maja siły patrzeć na to co ona wyprawia :(
mam więc do Was pytanie co mogę z nią zrobić czy ona się kiedyś zmieni czy jak bym ją oddała na tresurę to coś by pomogło? i mieszka ze mną w domu jak dostała dzisiaj pierwszą cieczkę to nie wiem co mam zrobić żeby nie było wszystko brudne w domu :(
PROSZĘ WAS O POMOC BO NIE CHCĘ ODDAWAĆ NIGDZIE TEGO PSIAKA ALE JAK TAK DALEJ BĘDZIE TO NIESTETY BĘDĘ ZMUSZONA TEGO DOKONAĆ
i mam jeszcze pytanie czy mogę zrobić jej kojec żeby tam zamieszkała a nie w domu czy było by to dla niej straszną krzywdą ?

Gocha2606 - 17-03-2011, 23:54

A czy sunia aby się nie nuuuudzi, że tak wszystko obgryza?
Masz laba, a więc rasę stworzoną do konkretnych celów.

Zrób rachunek sumienia - ile pies dziennie ma spacerów i co na nich robicie razem?
Ile sunia ma wysiłku fizycznego?
Ile zapewnionej pracy węchowej?
Ile pracy z przewodnikiem?
Ile kontaktów z innymi psami?

Czy dostaje coś, co może gryźć i żuć typu gryzaki, KONG, kości, kości preparowane?

Cieczka - cóż, na razie trzeba po prostu uzbroić się w cierpliwość, pozwijać dywany albo nie wpuszczać suni do pomieszczeń, w których jest coś co może pobrudzić.
Myć sunię lenią wodą.
Przygotować wiadro i mopa i zmywać plamki krwi.
Można też kupić specjalne pampersy albo majteczki dla suk w cieczce, oczywiście sunia nie może w nich być cały czas, bo się odparzy i zaśmierdzi - higiena przede wszystkim.
PILNOWAĆ suki - nie zostawiać jej samej w ogrodzie i nie puszczać ze smyczy na spacerach, bo jak się adoratorzy zwiedzą, co jest grane, to możecie niespodziewanie zostać "dziadkami".
Po skończonej cieczce i uspokojeniu burzy hormonalnej pomyślcie o sterylizacji.

dorota.90 - 18-03-2011, 09:36

Nie nudzi sie bo bawie sie z nia ile tylko na to mi czas pozwala
myslalam ze to moze problem z brakiem witamin to poradzialam sie lekarza i dal mi dla niej sklad witami i dalej nie pomoglo

Na spacer wychodzimy rano w poludnie i wieczorem
spuszczałam ją ze smyczy jak nie miała cieczki bawi sie i inna sunia bawimy sie w aportowanie wychodze nia czesto w pola zeby mogla sie wybiegac ma czas wtedy dla siebie

martwie sie o to ze nie wykorzystam madrosci swojego pieska tak jak powinnam i ze bedzie sie tylko meczyl o ile juz tak nie jest :(

do gryznienia ma gryzak i kosc sprasowana

a czy ta sterylizacja moze byc wykonana po tym jak nawet nie bedzie miala potomstwa w niczym to nie bedzie przeszkadzalo w niczym jej nie zagrozi ??

DZIEKUJE BARDZO ZA ODPOWIEDZ NA MOJA WCZESNIEJSZA WIADOMOSC

mibec - 18-03-2011, 09:46

dorota.90 mysle, ze pomysl ze szkolenieniem jest bardzo dobry; poszukaj szkoly zajmujacej sie szkoleniem pozytywnym i do roboty :)
Z sunia nie powinnas sie tylko bawic i pozwalac jej pobiegac - laby to rasa pracujaca, czuja sie szczesliwsze jak sie ucza Suka nie musi miec potomstwa, zeby mozna bylo ja wysterylizowac; o sterylizacji jest temat na forum: http://www.forum.labrador...er=asc&start=0.

effcyk - 18-03-2011, 10:00

dorota.90, mój pies jako młodziak tez upodobał sobie nasze drzewka i krzewy. Miałam przez to nie lada problem , bo mój tata jest strasznym miłośnikiem drzewek a pies wyrywał je z korzeniami - także awanturom nie było końca. W pewnym momencie dostałam ultimatum - jeszcze jedno drzewko zakończy swój żywot w paszczy psa, to można psu szukać nowego domu. Zawzięłam się i zrobiłam co w mojej mocy, żeby pies więcej tych roślin nie ruszał. Pierwsze co zakupiłam siatkę ogrodzeniową / hodowlaną , koszt jej naprawdę niewielki.
taką podobną jak na tym foto, z tym że moja była druciana:


u mnie wygladało to tak, jak widzisz na zdjęciach poniżej, za moim psem ( siatka przywiązana do wbitych palików w ziemię) miała ona 50cm wysokości i 20 metrów długości ( ale szerokosci i dł. są różne, do wyboru do koloru), tak, że mogłam ogrodzić spory kawałek krzewów i drzewek. Zdjecia są z zeszłego roku.



No więc bałam sie, że pies będzie niszczył ta siatke, natomiast on jej wcale nie ruszał. Początkowo przeskakiwał przez nią sporadycznie, ale potem oduczył sie i w ogóle nie próbował przekroczyć tej siatki - tym sposobem drzewka i krzewy ocalały.
Teraz pokaże Ci foto sprzed kilku dni, zauważ, że siatki wcale nie ma - już nam nie potrzebna, pies wydoroślał i nie interesują go już krzaki. Ogrodzone mamy tylko takimi małymi , zielonymi siateczkami, wokoło drzewa - ale to raczej dla celów wizualnych - bo wygląda ładniej, niż jako ochrona przed psem. Zostały też długie, białe( raczej już rdzawe :-P ) pręty wokół drzewa - kiedyś była przywiązana naokoło tych drutów siatka , dziś druty pełnią całkiem inną rolę. Przywiązujemy do nich gałęzie - co by rosły wszerz a nie w górę.


Oprócz zabezpieczenia drzewek i krzewów, praca z psem bardzo mocno wskazana - wymęczenie labka sprawia, że psu wszelkie głupoty z łepetyny wychodzą . Zainwestuj też w fajne zabawki i smaki , jak kula smakula, kong, nadziewane kości ( działają na zasadzie konga) , kości wołowe ( gnaty) , świńskie ogony , piszczałki - coś co zainteresuje psa na długo i nie będzie szukał dziury w całym. Twójej suce napewno ten okres miłości do drzew minie, potrzeba jeszcze trochę cierpliwości - zobacz jak dużo już razem przeszłyście, do "celu" jest bliżej niż dalej. Nie poddawaj się teraz, bo tak naprawdę najgorsze już przeszłaś. Jeszcze troche i zobaczysz jak młoda sie zmieni :) .
powodzenia i pozdrawiam :)

Aśka - 18-03-2011, 14:17

dorota.90, jeśli chodzi o cieczkę, to ja mojej Zadrusi zrobiłam majtki z męskich kąpielówek – wycięłam otwór na ogon a do środka dawałam wkładkę higieniczną. Oczywiście wkładki były bardzo często wymieniane i od czasu do czasu były zdejmowane aby sunia miała możliwość wylizania swojej „cipachy”. Oto zdjęcie:

Co do krzewów to tak jak effcyk pisze trzeba stosować siatki zabezpieczające. Ogród może nie wygląda zbyt pięknie ale przynajmniej przetrwa.

dorota.90 - 18-03-2011, 17:08

Dziękuję Wam wszystkim za odpowiedzi na moje pytania za wszystkie rady które otrzymałam. Mam nadzieje że przekonam tatę do tego by Tila została z nami żebym nie musiała jej nigdzie oddawać bo bardzo jestem do niej przywiązana i ona do mnie.
mibec - 18-03-2011, 17:11

dorota.90 powodzenia ;*
dominika92 - 16-09-2012, 13:19

Odświeżam temat. W jakim wieku wasze psiaki się uspokoiły? Zaczęły być grzeczniejsze, większą uwagę skupiać na was niż na innych psach? Podobno 2-3 lata to magiczny wiek? :)
Hela za 3 tygodnie kończy 2 lata i ostatnio zaobserwowałam, że mam całkiem grzecznego psa! Nie ciągnie na smyczy, przychodzi na zawołanie jak nie ma psów a i ostatnio o dziwo od psów daje się odwołać. Czyżby pies mi trochę doroślał? Najwyższa pora. :P

mibec - 16-09-2012, 13:22

dominika92, Barney zrobil sie spokojniejszy w wieku ok 20 miesiecy :)
Monika. - 16-09-2012, 14:10

Paco strasznie długo doroślał. Pamiętam jak z mamą czekałyśmy z niecierpliwością jak skończy 2 lata i wreszcie się opamięta, ale chłopak ani sobie myślał żeby w końcu wydorośleć :-P Gdy miał ponad 2,5 roku zauważyłam u niego poprawę w zachowaniu. jak teraz przypomnę sobie jakie cyrki odstawiał jak był młodszy to nie chce mi się wierzyć, ze to ten sam pies ;)
dominika92 - 16-09-2012, 14:13

Monika., dajesz nadzieje :D
nata - 16-09-2012, 14:23

Monika. napisał/a:
Gdy miał ponad 2,5 roku zauważyłam u niego poprawę w zachowaniu. jak teraz przypomnę sobie jakie cyrki odstawiał jak był młodszy to nie chce mi się wierzyć, ze to ten sam pies

U nas podobnie :)
Nadal jej się zdarzy jakiś dziwny wyskok niewiadomo skąd, lub pomysł na który nikt by wcześniej nie wpadł, ale to dzień do nocy w porównaniu z tym co było kiedyś ;] Szczególnie w domu.

Także ja bym się też nie zgodziła ze stwierdzeniem, że labki to wieczne szczeniaki ;-) Może z pysia lub "nastawienia" do życia :-P

Monika. - 16-09-2012, 14:37

dominika92, dasz radę :-P
Jeszczę zatęsknisz za widokiem kombinujacego laba :D

Weronika_S - 17-09-2012, 14:24

mój ma 4 lata i zdarza mu się coś jeszcze nabroić,co prawda nie jest to tak spektakularne jak wcześniej i najczęściej ma związek z kradzieżą jedzenia,ale jednak :D zauważyłam też,że ma częściej głupawki teraz niż jak był szczeniaczkiem ;] ale generalnie uspokoił się tak ok 1,5 roku,skończyły się ucieczki i nie potrzebuje już tak towarzystwa innych psów.
effcyk - 21-10-2012, 11:09

a Nestor jak pisałam wcześniej też wyrósł i taki fajny ułożony się zrobił .... aż tu nagle skończył 4 lata i ostatnimi dniami cofa się w rozwoju ;] . Na spacerach jest nie do ogarnięcia, nie ma tak żeby szedł przy mnie, biega non stop, z jednej strony ulicy na drugą, takie zygzaki robi (to polna droga więc ruch jest mały ) , przywołanie ? z tym też zrobił się problem, muszę z 5 razy zawołać, a za 6 razem wręcz ryknąć na niego, żeby łaskawy Pan przyszedł. Wczoraj na ten przykład, spuściłam go z oczu na 30 sekund, pobiegł w jakieś trawy - już miałam dość wołania go i prucia się na całą okolicę, myślę sobie zaraz przybiegnie - owszem przybiegł, ale morda umazana wiadomo w czym ... zasmakował się chłopak w tym, co "zostawili" ludzie. Oj wściekła byłam do końca dnia na niego. Dzisiaj niedziela, uwielbiam niedziele bo wcale nie ma ruchu, pies może biegać do woli po polanie - no i znowu wściekota - jakby na spacerze nigdy nie był. Poaportował piłkę, myślę sobie, trochę się wymęczy a gdzie tam, po aportowaniu poszliśmy na polną ścieżkę się przejść, głupek ciekał jak poparzony. Jak nie jakieś chaszcze, to kałuża, tam coś obwąchać tam coś spróbować.
Na samym końcu znalazł plastikową butelkę i przynosi żeby rzucać, no to rzucam. I nagle przybiega znajoma suka owczarka niemieckiego, Nest zachęcony do zabawy pobiegał z nią i tu doznałam szoku, na każde moje zawołanie - NA KAŻDE od razu wracał do nogi , pogadałam chwilę z właścicielem suni , pożegnałam się , Nestor bawił się jeszcze z sunią - mówię idziemy do domu, w momencie od niej odskoczył i szybko do do mnie przybiegł. Tak jak sam jest ze mną, tak prawie wcale nie chce się słuchać i zachowuje się jak rozwydrzony szczeniak, a jak spotkaliśmy tą sukę, to taki posłuszny, taki usłuchany, że nie poznałam go.
No ale wróciliśmy do domu, pies się kręci po podwórku, znakiem tego że .... jeszcze się do końca nie wybiegał :beated: zaraz dostanie żarełko i za 1,5 h znowu na pole ;]

neravia - 21-10-2012, 11:21

moja ma 14 miesięcy i nie możemy doczekać się tego upragnionego momentu, czasami ręce opadają i tracimy nadzieję. najgorszy problem jest z opanowaniem emocji, w domu od gości trzeba ją izolować w innym pokoju bo jest masakra, może nawet nie skacze po nich ale cały czas tryb ogona włączony i domaga się wyraźnie pieszczot. Jak przy gościach damy kosteczkę to jest chwila spokoju.. tym sposobem uczę ją spokoju przy gościach, ale kiedy kończy się jedzenie wszystko wraca do normy.
Drugi atak euforii następuje jak widzi psa ;] co dziwne, szybko zazwyczaj traci już zainteresowanie psem, woli np aportowanie, więc jest postęp rzekomy ale dalej jaki widzi psa to zachowuje się jak paralityk.

Di - 21-10-2012, 13:00

Nie chcę przywiązywać jakiejś mega mocy cieczce, bo na pewno zbiegło się z tym nieustanne szkolenie, masa atrakcji, ćwiczenia z klikerem, długie spacery i zabawy z krzyżakiem na sznurku, nie mniej mój pies dorósł i spoważniał. Daje mi się przywołać z odległości, nawet gdy włączy się jej tryb 'kura', głupawkę przy psach popada coraz rzadziej (ogarnia, że jest Pańcia i najpierw Pańcia;P), znacznie rzadziej wyrywa/porywa mi rzecz i goni, żeby ją łapać... Żeby nie było kolorowo; zdarzają się jej dni, że mam wrażenie, że mi psa podmieniono, ale w porównaniu z tym, co było kilka miesięcy temu, dokonał się milowy postęp.
neravia - 21-10-2012, 13:16

Di, a kiedy miała cieczkę? u nas było dokładnie tak samo, po cieczce widziałam wyraźnie, że pies spoważniał i uspokoił się, ale po następnych 4 miesiącach wszystko potem wróciło do normy ;]
Di - 21-10-2012, 21:20

neravia, no nawet mnie nie strasz :P cieczkę zakończyłyśmy... 11 września...
dominika92 - 08-05-2013, 14:59

Tak! Tak! Wreszcie mogę stwierdzić w tym wątku, że po skończeniu 2,5 roku mój pies sę uspokoił i jest psem fantastycznym, mimo, że czasem ma swoje odchyły, ale ona zawsze będzie taka. Super się z nią pracuje, nakręciła się na piłkę i szkolenie. Robi mi się psiak idealny. ;D Długo na to czekałam, ale doczekałam się. :D
Karoola - 08-05-2013, 16:44

dominika92, już nie będzie wchodzenia na stół czterema łapami? :cring:
Przyznaj się, coś zrobiła z Helą! :->
:-P Gratuluję Ci serdecznie, wykonałaś kawał dobrej roboty ;D Będziemy mieć forumowego mistrza obi? :lookdown:
;*

dominika92 - 08-05-2013, 21:16

Karoola, może, może :D Póki co jedziemy za 2 tygodnie na warsztaty rally-o ;D
Grapy - 08-05-2013, 21:56

A ja żałuję,że Grapiszek się uspokaja,bo to oznacza upływ czasu :(
Pattina - 08-05-2013, 22:15

Tajo uspokoił się po skończeniu 2 latek... nie wiem czy to do końca była kwestia wieku czy przyczyniła się do tego kastracja, może jedno i drugie ?
W każdym razie zmienił się, spoważniał ale wariatuncio też w nim siedzi :)

Karoola - 08-05-2013, 22:21

dominika92, jednak tak? Super! :haha:
dominika92 - 19-05-2013, 15:56

ja ją pochwaliłam a dzisiaj taki dała popis, że wstyd mi..yhh szajba odbiła
Di - 19-05-2013, 16:45

dominika92, umieram z ciekawości :D
dominika92 - 19-05-2013, 19:44

Di, aj nerwowo było..umówiłam się z zanką na spacer od Larga. Wyczytałyśmy, że jakieś fajne miejsce, nie ma ludzi, nie ma psów, nie ma rowerów..Niestety było i to dużo, pies mnie prawie wciągnął do wody, wyrywał rękę całą drogę (szukaliśmy miejsca, ale nie znaleźliśmy takiego gdzie by można ją spuścić), szczekała na rowery i na dziecko jakieś, zerwała szelki, tż-towi wypadł aparat i zdarł sobie ręce..generalnie się zwinęliśmy stamtąd i nici z pikniku było..niestety Hela się do takich miejsc nie nadaje. :(
Rysia88 - 20-05-2013, 12:24

dominika92, już myślałam, że tylko Atos jest psem który nie nadaje się do takich sytuacji jak opisałaś wyżej... doszło do tego że chwilowo nie chodzimy na dłuższe spacery bo.... się boję. Teraz dużo rowerzystów a on poluje na rowery :-o często mnie zwyczajnie przewraca...jak wpadnie w szał radości to już koniec - nie ma psa.... jest diabeł tasmanski...
Almathea83 - 20-05-2013, 12:33

Rysia88, u nas reakcja na rowery zupełnie odwrotna- jakiś tydzień temu Moren na spacerze z moją współlokatorką został przestraszony najpierw przez kolesia na deskorolce, później położył się jak przejeżdżał głośny motor, do tego robotnik wychodził z budowy i tak trzasnął bramą że pies wybiegł na ulicę (był oczywiście na smyczy, na szczęście nie jechało żadne auto), a na dokładkę jechał rowerzysta i mu śmignął przed oczami :beated: i to wszystko w ciagu kilkunastu sekund.

miałam psa który ignorował i motory, i rowery, a od kilku dni walczymy ze strachem do obu- rowerzystom "schodzi z drogi" lekko schylony a na głośniejsze motory wręcz mruży oczy :(

Rysia88 - 20-05-2013, 13:36

Ola już w sumie wolałabym by Okruch bał się rowerów i schodził im z drogi niż na nie polował :beated: spacer wygląda tak, że ja się non stop odwracam czy za nami nie jedzie rower... lub wypatruję czy nie nadjeżdża z przodu :beated: udręka i stres na pewno nie relaks... dodatkowo uwielbia towarzyszyć biegaczom... To jest pies, który po prostu nie boi się nikogo i niczego... żywe sreberko :bad:
Almathea83 - 20-05-2013, 13:46

Rysia88, też tak właśnie stwierdziłam- że wolę, że się boi niż miałby szczekać czy się rzucać- co nie zmienia faktu, że oczy mam naokoło głowy, żeby wiedzieć kiedy rower nadjedzie i żeby złapać moment na nagrodzenie psa za dobre zachowanie echhh, te nasze piesesy!
piotr0020 - 20-05-2013, 14:47

Rysia88, wiem co przeżywasz, bo jeszcze jakiś miesiąc temu też nasze spacery tak wyglądały :-> rower = ciągnięcie, szarpaniem, szczekanie itd.
Ale postanowiłam z tym walczyć ;D ciasteczka, ciasteczka i jeszcze raz ciasteczka, Fadzio za ciasteczko zrobi wszystko.
Zajęło na to prawie miesiąc, jeszcze się zdarza, ale to już nie to samo co wcześniej (wychodząc na spacer, tylko się modliłam, żeby nikt nie jechał rowerem :D ) teraz jest tak, że cwaniaczek jak widzi rower to od razu patrzy na moją rękę czy dam mu ciasteczko :D

dominika92 - 20-05-2013, 15:06

piotr0020, u nas podobnie, jest duuużo duuużo lepiej, zawsze jak widzę rower to garstka smaków i normalnie na spacerze już nie reaguje, chyba, że przejeżdża jej pod nosem..
No ale tam widocznie za dużo wrażeń było..

Rysia88, no to jest niestety okropne, trzeba się pogodzić, że nasze psy tylko do odludnych miejsc :doubt:

nata - 20-05-2013, 15:32

U nas nie ma problemu z rowerami i pogoniami za nimi, czy ludźmi, ale tak jak było - problem z przywołaniem i zjadaniem różnych dziwnych rzeczy - tak nadal jest.
Ja się już przyzwyczaiłam, że
dominika92 napisał/a:
nasze psy tylko do odludnych miejsc
i niestety, ale parki i inne "ludzkie" miejsca (szczególnie w mieście) = smycz. Szkoda mi nerwów swoich, innych i obawy, że sobie coś zrobi :| :doubt:
Wynajdujemy pola, lasy i inne odludzia, które po uprzedniej weryfikacji (czyt. upewnieniu się, że żywego i martwego ducha -bo mógłby być zjedzony - tam nie ma ;D ) nadają się, żeby spuścić diabła ze smyczy :shy: :beated: :brick:

Karoola - 20-05-2013, 18:37

Ja uznałam, że mojemu psu na starość odbija :-P a że i tak z niego człeptak teraz jest, to na smyczy każdy spacer. Dzisiaj zrobiłam wyjątek, a ten... świńskim truchtem w krzaki i na zdechłą rybę! :bad: Już wiem, żeby po raz kolejny nie popełnić tego błędu, to był ostatni spacer ze spuszczaniem ze smyczy 8)
Przy czym wiem, że jemu krzywda na smyczy się nie dzieje, bo człapie woooolniej ode mnie i nie ma zamiaru biegać i szaleć.

Kesja - 20-05-2013, 19:05

A nasze problemy z ciekawością do rowerów skończyły się kiedy zabrałam Ajrę sama na rower. Szybko załapała że ma biec obok. A teraz nawet jak jest spuszczona nie zwraca na nie uwagi :)

[ Dodano: 20-05-2013, 19:07 ]
Karoola, u nas ze spuszczaniem ze smyczy to często jest tak, że Ajra jak zorientuje się że smyczy nie ma robi szybki zwrot w przeciwną stronę do której idziemy i w nogi - szybko, byle by złapać coś do zjedzenia ;]

Dominika_Filip - 20-05-2013, 21:55

oo, czyli nie tylko my chodzimy kanalami :) dobrze wiedziec. ale serio - jak rower jedzie, to wolam psa na pilke, jak ida ludzie, wolam psa na pilke, jedzie motor - Fido patrz pilka, samochod - pilka... tylko na odwolanie od innego psa pilka nie dziala :beated: a tak to nic innego nie robimy tylko ta pilka i pilka. dobra strona tego, to to ze Fidek super aportuje. chociaz wczoraj w psiej szkole Fidoslaw nagle stwierdzil ze ma gdzies pilke podczas egzaminu i dostal 0/10 punktow za aport :-> I nie zdal. Ale teraz zmieniamy szkole, bo w tej, do ktorej chodzimy instruktorzy nie bardzo rozumieja jak do mlodego labka podejsc i sie denerwuja na nas, ze niby z nim nie cwiczymy. Kiedy Fido wie co znaczy lezec itp, ale jak jest trawa mokra to on sie woli poturlac, albo poczolgac brzuszkiem :-P takie radosne psie odruchy wolalabym zeby mu zostaly i na starosc, bo to niesamowita przyjemnosc patrzec ;* moglby tylko mniej kochliwy byc w stosunku do obcych, bo chodzimy slalomem miedzy samochodami zamiast chodnikiem ]:)
Almathea83 - 20-05-2013, 22:00

Dominika_Filip, padłam :D kochliwość można znacznie ograniczyć pewnym zabiegiem, który niektórzy nazywają okaleczaniem :-P temperament też powinien trochę utemperować, więc jeśli nie planujecie wystaw (bo w sumie to nie kojarzę) to polecam kastrację w najbliższym czasie :)
Pikuś - 20-05-2013, 22:28

Ale to chyba chodzi o odruchy kochliwe typu skakanie i rozdawanie buziaków. Na to kastracja to raczej nie pomoże :P
Almathea83 - 20-05-2013, 23:40

Pikuś, aaaa może i! Zrozumiałam po swojemu :-P
Dominika_Filip - 21-05-2013, 09:22

tak, tak, Pikus ma racje - Fido skacze na wszystkich, lize, bierze rece do pyska i sobie mamle, albo ciagnie za rekaw. Czasem podgryza posladki :beated: Kochliwy w sensie w jakim to zrozumialas, Almathea, jest tylko w stosunku do... mnie :-> Ale wystarczy ze tak z 10 razy powiem NIE i troche pomiziam po brzuszku i jakby jest usatysfakcjonowany (jakkolwiek to zabrzmi) :-P Ja bym go moze i skrocila o te jajeczka, ale TZ bierze sprawe bardzo osobiscie i sie z psem laczy w bolu czy cos :-P Solidarnosc jajek maja :)
Rysia88 - 21-05-2013, 11:42

Dzisiaj dla urozmaicenia Atosik polował na samochód :beated: chyba nie muszę Wam mówić co czułam kiedy zaczął biec prosto na samochód............a potem cały szczęśliwy biegł obok niego :-o aż ochrypłam a on szczęśliwy :beated: oczywiście Pan kierowca także dostał pozdrowienie bo tam gdzie byliśmy wjeżdżać nie można - jest znak jak byk... bo na tym terenie jest leśna zwierzyna itp. itd. ale przecież musiał gdzieś śmieci wywalić :bad:
missy - 21-05-2013, 12:11

Dominika_Filip napisał/a:
moglby tylko mniej kochliwy


ojj a ja miała nadzieję że ta "kochliwość" przejdzie z wiekiem .. ale chyba marne szanse.
Lexi w każdym kto ma minimum 2 nogi (i się porusza) widzi wielkiego przyjaciela :-o
Jej rozumowaniie chyba wygląda tak:
Ludzie - moi przyjaciele ;*
Pieski - moi wieeeellcy przyjaciele ;* ;*
.... rowery - też moi przyjaciele :stinky: :beated:

evecious - 21-05-2013, 13:22

Rysia88 napisał/a:
Dzisiaj dla urozmaicenia Atosik polował na samochód :beated: chyba nie muszę Wam mówić co czułam kiedy zaczął biec prosto na samochód............a potem cały szczęśliwy biegł obok niego :-o aż ochrypłam a on szczęśliwy :beated: oczywiście Pan kierowca także dostał pozdrowienie bo tam gdzie byliśmy wjeżdżać nie można - jest znak jak byk... bo na tym terenie jest leśna zwierzyna itp. itd. ale przecież musiał gdzieś śmieci wywalić :bad:


Ja pier..... :/ jak mnie to denerwuje! no jak tak można! :/ a to wysypisk nie ma? już by nawet gdzie kolwiek do jakiegoś bloku podjechał i te śmieci wyrzucił :/ to tak jak u nas w parku ludzie swoje prywatne domowe! śmieci wyrzucają do koszów przy ławeczkach :/ no masakra jakaś!

anna34 - 21-05-2013, 14:12

evecious napisał/a:
już by nawet gdzie kolwiek do jakiegoś bloku podjechał i te śmieci wyrzucił

bez przesady,ja też za te śmieci w bloku płace i nie mam zamiaru płacić za jednego z druga łajzą co to oszczędności robi sobie ]:)

evecious - 21-05-2013, 18:26

anna34 napisał/a:
evecious napisał/a:
już by nawet gdzie kolwiek do jakiegoś bloku podjechał i te śmieci wyrzucił

bez przesady,ja też za te śmieci w bloku płace i nie mam zamiaru płacić za jednego z druga łajzą co to oszczędności robi sobie ]:)


Nie no oczywiście nie miałam na myśli, że to pochwalam czy, że to dobre zachowanie! ale z dwojga złego to chyba tak jest nieco lepiej niż lasy zanieczyszczać :/
Choć to też karygodne! Co by raptem 30 zł nie zapłacić za wywóz śmieci...

Aggie:) - 21-05-2013, 21:01

Mojej Balcinie wybaczam różne takie zachowania bo jest jeszcze malutka, a dwa to mała ząbkuje na całego. Ale wyobraźcie sobie, że uczymy się ładnie chodzić przy nodze a tu nagle Bala jak nie skoczy na mnie z zębichami :D i tak jest od czasu do czasu. Staram się ją oczywiście oduczać, mówię stanowcze nie itp.....ale mega to wkurzające się robi. No ale co zrobić, moze przejdzie.
Pablo - 22-07-2013, 21:55

Birma ostatnio bardzo się uspokoiła, ale ostatnio namiętnie zaczęła skakać na dzieci. Żadnej w tym agresji nie ma, ale że pies ciężki, a moja młodsza córka niekoniecznie (ma cztery lata), to zaczyna się robić problem. Jakieś podpowiedzi, jak sobie z tym radzić?
tenshii - 22-07-2013, 22:14

Pablo, zapinasz ją na smycz, stajesz na smyczy na takiej wysokości, żeby pies swobodnie siedział i stał, ale nie mógł podskoczyć ani na cm wyżej. Prowokujesz zabawy z córką czy z kimkolwiek innym. Jeśli pies skacze, ignorujecie go. Jeśli ładnie się wita, np w siadzie po komendzie siad - nagradzacie. Takie sesje z różnymi ludźmi, dziećmi, w różnych miejscach przyniosą efekt :)
Małgosia35 - 22-07-2013, 23:07

Tytuł wątku brzmi,w jakim wieku labki się wyciszyły i dojrzały ,na co ja stanowczo mówię ,że chyba nie ma takiego wieku :haha:
Klocek ma 4,5 roku,raczej to już dorosły pies,powinien przynajmniej stwarzać jakieś pozory dorosłości :) a w rzeczywistości to taki mały dzieciak w słusznych gabarytach :haha:
Bywają dni,że pies idealny ,jak wytresowany ,aż po prostu jak nie labuś . Ale takie dni należą do takiej rzadkości,że prawie nie pamiętam ,że w ogóle bywają.
Dzisiaj np z racji tego ,że jezioro mamy prawie pod domem i upał 35 st,Klocenty poszedł zamoczyć ogon.
Godzina wieczorna,myślę sobie tłumów już nie będzie. Wszystko było ok do momentu ,aż mój piesiu nie zobaczył ,że kawałek od nas na brzegu bawi się dziecko takie małe może miało ze 2 -3 latka. I to dziecko ma taką fajną piłeczkę ... Jak się puścił biegiem,piłkę do pyska (a całkiem spora była) i w nogi.
Na koniec plaży i z powrotem,do wody ,na brzeg ,głupawka totalna. Nawet nie próbowałam go gonić bo to bez szans było :D A dzieciątko stoi na brzegu ,oczy wielkie jak 5 zł ,w takim szoku chyba ,że zapomniało się rozpłakać(tak to wyglądało) ,że psiak ukradł piłkę :-P
Głupawka trwała pewnie z 20 minut ,po czym Klocek wrócił ,oddał piłkę (po chyba 10-tej prośbie) ,zasapany,zmęczony ale bardzo zadowolony :)

Pio84 - 23-07-2013, 00:39

U nas głownym wrogiem jest odkurzacz, jak tylko wyciagam odkurzacz jest pelna gotowosc wlaczam zaczyna sie szczekanie, odwracam sie z rura to spiepsza gdzie sie da:D po czym wraca i dalej szczeka :| od małego tak ma do dzisiaj ma juz 3 lata wiec watpie zeby kiedys mu przeszlo:)
evecious - 23-07-2013, 09:21

Pio84 napisał/a:
U nas głownym wrogiem jest odkurzacz, jak tylko wyciagam odkurzacz jest pelna gotowosc wlaczam zaczyna sie szczekanie, odwracam sie z rura to spiepsza gdzie sie da:D po czym wraca i dalej szczeka :| od małego tak ma do dzisiaj ma juz 3 lata wiec watpie zeby kiedys mu przeszlo:)


No to mój się odkurzacza boi, ucieka przed nim. Ale nie szczeka, nie warczy. Po prostu idzie do innego pokoju kiedy ja w danym zaczynam odkurzać. Jak jest wyłączony to do niego podchodzi, powącha, złapie w pyszczek rurę, ale jak go włączę to ucieka.

Milena - 23-07-2013, 09:31

Zefir ucieka jak tylko otwieram szafkę gdzie znajduje się odkurzacz, siada na schodach i obserwuje kiedy skończę ;)
deadend - 23-07-2013, 10:10

Odkurzacz...odkurzacz....muszę kiedys wstawić filmik z odkurzania Rika, mega ekstaza, a niechże ta rura mu się do żeber przyssa - gdyby mówił po ludzku, krzyczałby "jeszcze! jeszcze!" i łazi za odkurzaczem z nadzieją...
Di - 23-07-2013, 11:06

Cytat:
krzyczałby "jeszcze! jeszcze!" i łazi za odkurzaczem z nadzieją...


Moja próbuje pogryźć szczotkę ;P Ale fakt, radochy przy odkurzaniu co niemiara ;)

Z głupawek chyba też nie wyrośnie, jednak od kiedy jestem w domu i mam czas na ćwiczenia, znacznie spokorniała, zdecydowanie lepiej się słucha, więc mogę zaryzykować stwierdzenie, że dojrzała. Niemniej, gdy wpadnie w jakiś szał, to mogę wołać, skakać, piszczeć, grozić, a i tak ogarnia się dopiero, kiedy emocje względnie opadną ;D

nikolajewna - 23-07-2013, 11:17

Sam odkurzacz to nie wróg, wrogiem jest szczota wciągająca. Dragon tylko zobaczy poruszającą się szczotkę to ucieka do kuchni, z kuchni do pokoju, z pokoju do przedpokoju i czeka aż pańcia skończy odkurzać jego legowisko. Zawsze mnie to rozbraja, bo Dragon jest psem odważnym, nie widziałam aby kiedykolwiek się bał czegoś, fajerwerki nie robią na nim wrażenia, głośniejsza muzyka też nie, a ucieka przed odkurzaczem do którego powinien zwyczajnie się przyzwyczaić, bo jest używany codziennie.
klaudia1234 - 23-07-2013, 11:23

evecious napisał/a:
No to mój się odkurzacza boi, ucieka przed nim. Ale nie szczeka, nie warczy. Po prostu idzie do innego pokoju kiedy ja w danym zaczynam odkurzać. Jak jest wyłączony to do niego podchodzi, powącha, złapie w pyszczek rurę, ale jak go włączę to ucieka.

Oooo mój Labinson tak samo, do listy rzeczy uważanych przez Nera za zagrożenie można doliczyć jeszcze kosiarkę, tylko wtedy wlącza się jeszcze szczekanie i warczenie :bad:
Czy wasze laby też czasami się was nie słuchają, lub 'próbują" was jak daleko można się posunąć? Mój Nero ma ok. 2 lat i chyba zaczął dojrzewać, bo po prostu czasami ogarnia go taki bunt że jeden nastolatek nie mógł by tego pojąć. :D
Kiedyś jak byłam z Moim nad wodą to piesiok zobaczył ogromny badyl wystający z wody, a że Henio jest ciapą i boi się pływać stał po kolana w wodzie i szczekał na patyk,a że był to kwiecień i woda jeszcze zimna to nikt nie mógł mu tego wyciągnąć :) I szczekał tak ze 20min. aż w końcu wyszedł na brzeg cały mokry wytytłany w błocie, trawie i glonach i tak sobie jechaliśmy z jakieś 20 min samochodem. ZAPACH BEZCENNY. :-P Musiałam tego posta napisać żeby sobie humor poprawić, bo z tym naszym prosiakiem życie jest urozmaicone do granic możliwości :haha:

agata01510 - 08-08-2013, 23:45

Małgosia35 napisał/a:
Klocek ma 4,5 roku,raczej to już dorosły pies,powinien przynajmniej stwarzać jakieś pozory dorosłości :) a w rzeczywistości to taki mały dzieciak w słusznych gabarytach :haha:


W naszym przypadku też tak jest :-P , ten sam wiek i mimo, że są takie dni, kiedy jakby Ramzesa w domu nie było to przewaga jest głupawek :D , ale ten typ tak ma :D :-P i jak dla mnie to może taki być do końca swoich dni, bo nie wyobrażam sobie mając go 4,5 roku co by było, gdyby brakło tych jego głupawek, główną jego głupawką jest przybranie pozy jak w filmie Marley i ja, czyli przednie łapy położone do przodu, zadek do góry i merdający ogon, w pysku jakaś rzecz najczęściej to albo papuć, albo jakiś ciuch mój, albo męża, kiedy zauważa naszą reakcję i zwrócenie na niego naszej uwagi wtedy jest w swoim żywiole i nie idzie go opanować, ile śmiechu przy tym jest to szkoda gadać, na szczęście jego zdobycz nie ulega poważniejszym obrażeniom ha ha ha, jedynie co jest uśliniona, kiedy się zmęczy to się kładzie i oddaje co nie jego ;*

donia457 - 08-08-2013, 23:49

w czasie ciazy i maciezynstwa Reda byla spokojna,normalnie anioł nie pies,teraz to adhd w domu i zlodziej jedzenia :-P :beated:
Quaddo - 12-08-2013, 19:30

przerażacie mnie! mój jak na razie jak zostawał sam wywracał miskę z wodą, niby nic, ale podeszło pod panele. przywieciliśy mu miski do cieższej dski, ale nadal potrafi narozlewać. jak na razie nie ma dużych szans narozrabiać, bo zamykamy go w przedpokoju, ale boję się, że jak dorośnie, to drzwi z szybą go nie powstrzymają. zresztą przeczytałam tu o NISZCZENIU ŚCIAN!!! :cring: to często się zdarza?
Daisy0311 - 12-08-2013, 19:49

Twój piesio jak widze ma dopiero 3 miesiące, także jest jeszcze bardzo młodziutki, moja daisy tak szalała do 6 miesiąca czyli lubiła sobie co nie co pogryzć min. nogi od krzeseł ,nogi od stołu ,narożniki od ścian no i wydrapała dziurę w ściane przy drzwiach jak szłam się kąpać a ją zostawiłam to z tej tęsknoty tak drapała w drzwi że dziure we futrynie zrobiła .teraz ma 9 miesięcy i potrafi zostać sama na max 8 godz i nic nie jest zrobione ewentualnie jak znajdzie na swojej drodze chusteczki hig. to już nie musze mówić co z nimi zrobi :D także głowa do góry i będzie wszystko dobrze....tak myśle ;]
Tola - 12-08-2013, 20:15

Tośka się pomaleńku wycisza, ma rok i dwa miesiące (o rany, ale to szybko minęło ... :lookdown: ) nie wygryza już otworów w ścianie, ale zdarza jej się podgryzać kontakty, nie podrzuca też miski z wodą, ale jak skończy pić i chce jeszcze, to potrafi tak pacnąć w nią łapą, że kilka razy aż podskoczyłam. jeśli miska stoi na podłodze, bo w "budzie" micha ląduje zaraz wywalona.
Quaddo - 12-08-2013, 20:22

no własnie, mój jest zadziwiająco grzeczny (tfu, tfu żeby nie zapeszyć) po za miską z wodą. z tym, że on jeszcze nigdzie nie sięga.
jedyne co próbował w domu zjeść, to kwiatka od teściowej :D

Tola - 12-08-2013, 20:30

Quaddo napisał/a:
z tym, że on jeszcze nigdzie nie sięga


yhm :mmm:
Tośka jak odkryła, że może wskakiwać na blaty, to wskakiwała wszędzie, a zwłaszcza po masło w kuchni,
oczywiście jak odkryła, że jest już taka wysoka, a teraz samo jej właściwie przeszło
jednego jej tylko nie umiem nauczyć i odpuściłam - włażenia do kuchni, a kiedy dałam sobie spokój, Tosia leży grzecznie przy lodówce, czyli właściwie poza kuchnią, a do samej kuchni wchodzi bardzo rzadko, leży wtedy na środku, a ja przez nią przeskakuje, ale to jest tak rzadko, że nawet mnie to śmieszy, interesuje ją zmywarka i kubeł na śmieci, no ale ... ;)

[ Dodano: 12-08-2013, 20:30 ]
Quaddo napisał/a:
jedyne co próbował w domu zjeść, to kwiatka od teściowej :D

:)

anna34 - 12-08-2013, 20:34

to jest dorosły,grzeczny i wyciszony labek :D :-P

Tola - 12-08-2013, 20:44

ale słodziak :)
moniss - 12-08-2013, 20:50

anna34, skąd ja to znam? Mam identycznie zdjęcie z moim Rockym w roli glównej :D
Quaddo - 12-08-2013, 21:28

Tola napisał/a:
a do samej kuchni wchodzi bardzo rzadko, leży wtedy na środku, a ja przez nią przeskakuje, ale to jest tak rzadko, że nawet mnie to śmieszy, interesuje ją zmywarka i kubeł na śmieci, no ale ... ;)



Quaddo się kładzie pod nogami. jak sie ruszam w inne miejsce, to patrzy na mnie z wyrzutem i przesiada się. najgorzej, że musze gotować, stojąc nad nim i sie stresuję straszliwie tym.

bardzo lubi pralkę.

Sarrai - 13-08-2013, 08:04

Quaddo napisał/a:
zresztą przeczytałam tu o NISZCZENIU ŚCIAN!!! :cring: to często się zdarza?


hehe to ja Cię zmartwię;) Frida jako szczeniaczek mały tez bardzo rozrabiała nam w domu - meble gryzła, kanapę, fotele, listwy przypodłogowe, deskę sedesową, kolanko pod umywalką - no wszystko łapała zębami:) Przeszło jej to na szczęście :D Ale niestety - obgryza nam do tej pory rogi ścian w przedpokoju, śmiejemy isę, że ona po prostu zaznacza sobie na ścianie ile już urosła;)

Quaddo - 13-08-2013, 08:17

:bad: listwy podłogowe lubi, to fakt.
aga - 13-08-2013, 20:33

Mój pies już nie gryzie ścian ale kiedyś uwielbiała ścianę między kuchnią a sypialną. Wygryzła sporą dziurę, aż do siatki zbrojeniowej doszła :->
Quaddo - 13-08-2013, 20:39

nasz na szczescie uwielbia swojego kong'a nawet jak jest pusty nie traci nadzieji, ale już za szybko go rozpracowuje.
chociaż dziś mnie krew zalała! dorwał się do mojich kwiatów znów. :bad:

donia457 - 13-08-2013, 22:30

Quaddo napisał/a:
dorwał się do mojich kwiatów znów.


ogrodnik ?? 8) :D

aga napisał/a:
Wygryzła sporą dziurę, aż do siatki zbrojeniowej doszła


zdolna bestyjka z niej :-P

kasia1209 - 13-08-2013, 22:33

Quaddo, aga, po tym co napisałyście stwierdzam, że Toś jest aniołem :D jak na razie tylko jeden but zniszczyła, kwiatków nie dotyka. :-P
Quaddo - 13-08-2013, 23:02

z tymi kwiatkami, to trochę moja wina, bo obserwował mnie jak pielę z chwastów po 2-ch - wszystko było zarośnięte, i pewnie uznał to za świetna zabawę. a z tymi liliami to mnie oba chlopaki wkurzyły, bo Quaddo wyrwał lilię z cebulką (ok 20 cm już miała), przegryzł, zeżarł cebulkę, a mąż resztę wstawił w ziemię. :bad:
Tola - 14-08-2013, 00:06

Quaddo napisał/a:
bardzo lubi pralkę.

zagląda do niej? ;)

ps. właśnie wyniosła poduszkę Martzela na balkon ... zagapiliśmy się oboje, strasznie chce z tymi poduszkami, nie wiem jak to nazwać? uprawiać seks? :)
i bardzo lubi jak się ją odkurza odkurzaczem i uwielbia jak suszę włosy, jak widzi suszarkę - od razu biegnie za mną do łazienki ;)

ale grzecznieje z dnia na dzień, jak była mała to był wcielony diabeł, wcielony ;)
i w ogóle nie chciała się przytulać i pamiętam, że nie lubiła głaskania :)

Quaddo - 14-08-2013, 00:10

Quaddo się boi odkurzacza, bo mu prawie nos wciągnął
tenshii - 14-08-2013, 11:00

Tola napisał/a:
strasznie chce z tymi poduszkami, nie wiem jak to nazwać? uprawiać seks? :)

wyładowuje w ten sposób emocje
Być może z powodu małej ilości ruchu (z tego co pamiętam Tosia z powodu choroby nie może szaleć jak zdrowy labek?). Moja Teyla też gwałci pościel kiedy z jakiś powodów nie wybiega się tak jak powinna. Czasami też robi to, kiedy jest czymś mocno podekscytowana.

Tola - 14-08-2013, 17:53

tenshii tak, my też właśnie odnosimy wrażenie, że robi to jak jest podekscytowana, na pewno chciała "atakować" w ten sposób poduszki jak znalazła gołąbki, czasami rzeczywiście - po niezbyt długim spacerze - łapie poduszki w mordkę i biega z nimi po całym mieszkaniu, staramy się chodzić z nią na długie spacery, pływa na osiedlu w jeziorku i bawi się z innymi psami, musimy czuwać, żeby się nie przemęczała, myślę że tak właśnie jest jak mówisz.
agata01510 - 17-08-2013, 10:19

Ramzes nie narobił nam dużo szkód, być może dlatego że praktycznie cały czas ktoś z nim był, ale jest w marę spokojnym i ułożonym psiakiem ;*
dominika92 - 23-08-2013, 09:18

A ja chciałam pochwalić mojego psa! :) Większość z was wie jaka jest Hela. :) Szalona, wszędzie jej pełno. Kiedyś biegała do każdego psa, biegacza, szczekałą za rowerami, rolkarzami. Generalnie nie jeździłyśmy w miejsca bardziej zaludnione, bo pies dziczał totalnie i głuchł i nie było z tego żadnej przyjemności.
Odkąd skończyła 2 lata super się nam pracuje! Jeździmy w różne miejsca, ćwiczymy. Już prawie nie szczeka na rowery, daje się odwoływać nawet jak chce gdzieś odbiec! No jestem zachwycona! Dalej jest psem szalonym, ale psem który się skupia na mnie! Po prostu cudo! Nasza praca coraz bardziej procentuje, choć oczywiście nie jest idealnie i zdarzają się wpadki, ale jest o niebo lepiej niż kiedyś i tryskam cała dumą i mogę powiedzieć, że mam świetnego psa! :)

agata01510 - 23-08-2013, 10:56

dominika92 napisał/a:
tryskam cała dumą i mogę powiedzieć, że mam świetnego psa!


I to jest właśnie najpiękniejsze i najwspanialsze ;* :)

moniss - 01-11-2013, 20:30

Ja się tyle naczytałam o tym, że labki to takie wieczne dzieciaki i szaleńce, także nawet nie spodziewałam się, że Rocky po roku stanie się zupełnie innym psem :-P On w sumie nigdy nie przysparzał wielu kłopotów, nigdy nie zrobił żadnej demolki w domu, w sumie nawet nic nie zniszczył, oprócz porywania laczków i gryzienia ich, no i interesował się listwami podłogowymi, ale oprócz tego to grzeczniutki był. Mimo tego, niedawno skończył rok, a już każdy zauważył, jak się zmienił! Wyciszył się, uspokoił, jest bardziej usłuchany. Kiedyś nie byłoby mowy, żeby leżał sobie obok ręczników, laczków itp, wszystko musiało być pochowane, bo już by porwał i gryzł sobie. Teraz w ogóle go to nie interesuje, stał się taki dojrzalszy :haha:
szalej - 01-11-2013, 22:12

dominika92, wow, super! Mam nadzieje, że i ja za jakiś czas taki post napiszę ;)
Siekiera - 09-11-2013, 01:12

Nie chcę zakładać nowego tematu więc może spróbuje wpierw tutaj.
mianowicie mam problem z Blade tzn jak mnie widzi skacze na mnie potem spokój potem tylko wchodzi na mnie i mnie szturcha zabawkami jak widzi ludzi co patrzą na niego skacze jak przychodzą znajomi bądź ktokolwiek do domu skacze makskra wtedy nie wiem jak sobie poradzić z tym...czy on z tego wyrośnie czy jak chciałbym np. gdy przychodzą znajomi a on by ich nie napastował skacząc na nich itp jakieś rady pomoc?

agata01510 - 09-11-2013, 10:40

http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=1136

http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=1042

Siekiera, poczytaj w tych tematach może znajdziesz jakąś metodę, którą proponują inni, a pomoże Tobie i Twojemu pieskowi :)

kakusiek89 - 11-01-2014, 18:07

Mam jedno pytanko odnośnie zachowania Lunki, nie wiem czy to odpowiedni watek, ale nie znalazłam nic odpowiedniego. A mianowicie, ma ona 5 miesięcy i ostatnio ciągle szczeka, myśleliśmy, że chodzi jej o wychodzenie na "siku" ;p, ale czasami, po każdorazowym wyściu po szczekaniu, załtwia swoją potrzebę, a czasami chodzi się z nią godzinę i nic ;) czy to zwykłe zwracanie na siebie uwagi? czy może macie jakieś doświadczenie w tej sprawie? ;)
kamil8406 - 11-01-2014, 19:40

Mam to samo chce poprostu zwrócić na siebie uwage. Moja panna szczeka, piszczy przynosi zabawki, ciągnie za nogawki. Ja np. nie zwracam wtedy na moja uwagi, nie odzywam się i czekam az się uspokoi i wtedy ją chwale "dobra sunia" :) . Najlepiej jak człowiek zaczyna zabawe wtedy sunia uczy się żeby nie wymuszac na ludziach zachowań jakie ona chce. Bardzo przydatne przy gosciach :)
Quaddo - 11-01-2014, 20:23

no to ja się pochwalę, bo mój się strasznie wyciszył, nadal miewa głupawki, ale w ogródku, na codzien to mega kanapowiec, który tylko by sie przytulał, albo najlepiej był mizany po brzuchu.
Spacery tez nie przypominaja już wyrowadzania odkurzacza :D .
ja nie wiem czy to normalne, ale on w ogóle nie szczeka. :<

mibec - 11-01-2014, 20:43

Quaddo napisał/a:
ja nie wiem czy to normalne, ale on w ogóle nie szczeka
duzo labow nie szczeka, moje tez nie szczekaja; ciesz sie z tego ;)
Quaddo - 11-01-2014, 20:50

:D cieszę się :) raz szczeknał jak spałam i nie słyszałam, że ktoś się do drzwi dobija :P

ogónlie to same plusy, wobrażacie sobie jak to by mieć kaca i Chihuahuę w domu? sesesese :-o

tenshii - 11-01-2014, 20:55

Quaddo napisał/a:
ja nie wiem czy to normalne, ale on w ogóle nie szczeka.

ciesz się :P poważnie

Milena - 11-01-2014, 21:11

Quaddo, Zefcio też nie szczeka, za to Mosiek to żywy autoalarm... :beated: :beated:
Paulinna - 15-01-2014, 15:55

tenshii napisał/a:
Quaddo napisał/a:
ja nie wiem czy to normalne, ale on w ogóle nie szczeka.

ciesz się :P poważnie
Popieram, z tego że nie szczeka można się tylko cieszyć :-P Teraz mieszkam z narzeczonym, jego rodzicami i ich psem... Mały kundelek, rozpieszczony, niewychowany, drze się cały czas- jak jakiś inny pies szczeka, jak ktoś przyjdzie, jak chce sie bawić... No okropne zwierzę...
Quaddo - 15-01-2014, 16:48

szkeknął dzis drugi raz. znów spałam ze stoperami w uszach jak listonosz przyszedł. w pionie byłam w sekundę.
Sarrai - 15-01-2014, 22:41

Mi Frida też nie szczekała, aż do momentu kiedy postanowiłam nauczyć jej komendy "powiedz hau"... no i mam za swoje :D teraz to jak się rozszczeka to aż uszy bolą, na szczęście nie szczeka na jakieś odgłosy na klatce schodowej, raczej jeśli chce coś wymusić np. zobaczy, że coś jem dobrego ;D a że jedyna metoda na wymuszanie to mój pełen ignor.. a z drugiej strony straszny z niej uparciuch :bad: to czasem mam już dość tych szczeków :stinky:
Ewelina - 16-01-2014, 08:49

Moja nie szczeka tylko buczy i się jeży przy tym.
kamil8406 - 16-01-2014, 09:34

Sarrai, też zrobiłem ten bład ;D u mnie jest "daj głos" . Uczyłem bo w ogóle się nie odzywała chciałem dobrze a teraz teraz ciągle "daje głos" :-P
mufiasty - 16-01-2014, 11:30

U mnie dwa laby swym szczekaniem potrafią pół okolicy postawić na równe nogi,natomiast trzeci wogóle nie szczeka i chwała mu za to
Quaddo - 16-01-2014, 11:36

mufiasty napisał/a:
chwała mu za to

mój tylko "pufa", tak śmieznie wzdycha i czasami pisknie. dziś go nosi, ale za Chiny nie mogę wyczaić co. siedzi i się na mnie patrzy...czuję się osaczona.
ogólnie od wczoraj robię za psią poduchę, jak nieładuje się bazczelnie na kolna, to się tak "przytula" ze siedzę wciśnięta w róg kanapy.
Paulinna napisał/a:
Mały kundelek, rozpieszczony, niewychowany, drze się cały czas

mojej koleżanki pies taki był, mało tego nieszło pogłaskać bo od razu się rzucał z zębami. jak ja tego gremlina nie cierpiałam!

kamil8406 - 16-01-2014, 17:10

Quaddo napisał/a:
dziś go nosi, ale za Chiny nie mogę wyczaić co. siedzi i się na mnie patrzy...czuję się osaczona

Moze quupe albo siku chce i nie wie jak tobie to przekazać :D Lepiej nie czekaj bo niespodzianke moze ci zrobic :D

Madzialenka - 16-01-2014, 17:29

Quaddo napisał/a:
siedzi i się na mnie patrzy...czuję się osaczona.

:D :D Dobre! A wracajac do tematu wyciszenia psa to moja Blondi uspokoila sie znacznie tak kolo 2,5 roku,wczesniejsza sterylka tez ja troszke wyciszyla. Dusia natomiast to oszolom nie z tej ziemi,tesknie za dniem kiedy sie w koncu wyciszy...jesli w ogole kiedys to nastapi:)A na imie to powinna miec szajba...

Maggie - 16-01-2014, 22:02

Też miałam spokój ze szczekaniem. Nawet dziwne to było, bo jak to? Pies i nie szczeka? I pojawiła się komenda "daj głos"... Teraz jak się rozszczeka przy wariowaniu z Młodą, to amen. Biedni sąsiedzi ]:)

Ale na szczęście nie reaguje na odgłosy na klatce schodowej, ani na dzwonek do drzwi. Podejdzie, popatrzy, pójdzie dalej robić swoje :)

A co do demolek... Ta mała Paskuda często zostaje sama. Nie na długo, ale często. Oprócz wyprucia wnętrzności jego maskotek i raz rozrzuconego worka z popiołem zniszczeń jeszcze nie odnotowałam xD

I oby tak zostało :D

Quaddo - 16-01-2014, 22:14

Maggie napisał/a:
I oby tak zostało

trzymam kciuki, nasz miął taki okres miesiąca jak broił, wykładzinę zerwał,dziury w ścianie i drzwiach zrobił. teraz juz nie świruje.
kamil8406 napisał/a:
Moze quupe albo siku chce i nie wie jak tobie to przekazać

ustaliłam, że mu piłeczka wpadła pod skrzynię.
podszedł potem, zaczął mnie trącać, łapę na mnie położył - znak, że coś bardzo chce (przeważnie to co mam w ręku)

Ewelina - 16-01-2014, 22:18

Yoko do tej pory sika ze szczęścia pod siebie jak zobaczy kogoś znajomego, albo chcę ją obwąchac inny pies a później jeszcze na plecy i się w tych siusiach wytarza :-o
kamil8406 - 16-01-2014, 23:30

Moja piękna chyba zaczyna okres buntu troche wczesnie ale kompletnie na spacerze sie teraz nie słucha :( . Podczas zabawy znów podgryza, a było tak dobrze juz. Trudno trzeba ciuchy z kevlaru sobie kupac i się z dziewczyną bawić bo sie obrazi ;D .
Maggie - 17-01-2014, 11:36

W sumie to mojej Paskudzie nic nie mam do zarzucenia, bo naprawdę, jak na szczeniaka to zachowuje się wzorowo. Powiem szczerze, że szykowałam się na większą batalię, chyba że ten okres dopiero nadejdzie i wtedy dopiero da mi popalić... ]:)

Ewelina
Trochę mnie załamałaś, bo Marley też siura na potęgę, jak zobaczy mojego tatę... Miałam nadzieję, że to z wiekiem przejdzie o_O

agata01510 - 19-01-2014, 01:29

Quaddo napisał/a:
ja nie wiem czy to normalne, ale on w ogóle nie szczeka.


Chętnie bym się zamieniła :D :D :D , Ramzes jak ostatnio szczeknął, bo chciał wyjść na siku to, pół kubka herbaty na siebie wylałam, bo tak znienacka szczeknął, że się przestraszyłam, a szczek to on ma głośny :D

Quaddo - 19-01-2014, 12:46

agata01510 napisał/a:
pół kubka herbaty na siebie wylałam, bo tak znienacka szczeknął, że się przestraszyłam, a szczek to on ma głośny
:-P
wierzę

agata01510 - 20-01-2014, 11:05

Ewelina napisał/a:
Yoko do tej pory sika ze szczęścia pod siebie jak zobaczy kogoś znajomego, albo chcę ją obwąchac inny pies a później jeszcze na plecy i się w tych siusiach wytarza


U mnie u mojego Oskarka też się tak zdarza, chociaż przez ostatnich kilka lat był spokój, cieszył się, ale nie popuszczał, ale 2 tygodnie temu przyjechała rodzinka w odwiedziny i Oskarek tak się cieszył, że obsikał mojego siostrzeńca siedząc u niego na kolanach, a ma już 8 lat. Ramzes z kolei nosi zabawkę w pysku czy to poduszkę swoją ulubioną czy to piszczącą piłkę i chwali się nią paradując jak baletnica ocierając o wszystkich i łasząc się jak kot, nie wspomnę o ogonie którym wymiata jak śmigło helikoptera. Tak jest zawsze na widok znajomych :) .

Ania8017 - 21-01-2014, 16:33

Kora w sierpniu skończyła 2 lata i nadal do wyciszenia się trochę jej jeszcze brakuje;) Kabel od telefonu to przegryzła w murze na zewnątrz budynku;) Teraz kabel jest wpuszczony dodatkowo w metalową rurę. Niech tylko na dworze zobaczy coś co można rozerwać na strzępy np.plastikowe wiadro- zechla;) Niby w porównaniu do wcześniejszego jej zachowania jest o niebo lepiej,ale i tak straciłam nadzieję. Kiedyś latem biegała w nocy po dworze. Ja zapomniałam o praniu na sznurach-nie będę opisywać co ujrzałam rano. Nie zliczę też poniszczonych butów,zabawek dzieci i mnóstwa innych rzeczy. No,ale potem tak niewinnie patrzy,że człowiek nie wie,czy się śmiać,czy płakać!
Quaddo - 21-01-2014, 18:41

tak tego diabła oststnio chwalę, że taki spokojny i grzeczny i nic nie niszczy...dziś zeżarł wycieraczkę! na bezczela, bo byłam w domu, ale spałam i nie słyszałam.
mibec - 22-01-2014, 10:24

Quaddo, coz tak to jest :haha:
Ja tez chwalilam Shelby ze taka niunka grzeczna, wiec w sobote zostawilismy psiaki na dole, nie zamknelismy jej w klatce i poszlismy na gore.... wracamy po ok 40 minutach, a tu wykladzina w przedpokoju odwinieta i podklad podarty :beated: i tak laskawa byla mala brzdziagwa, bo gorzej by bylo jakby wykladzine zezarla ;)

kamil8406 - 22-01-2014, 11:15

tak laskawa byla mala brzdziagwa, bo gorzej by bylo jakby wykladzine zezarla ;) [/quote]
Poprostu dziewczyna dobre serce ma :) . Doobrze że moja takich pomysłów jeszcze niema :-P .

Quaddo - 22-01-2014, 17:19

mibec napisał/a:
bo gorzej by bylo jakby wykladzine zezarla


wiesz co mnie przeraziło jak Quaddo sie dorwał do wykładziny na schodku? te małe gwoździe i zszywki, którymi oni te wykładziny mocują. weź się rozejrzyj, czy nic takiego u Was nie ma.

mibec - 22-01-2014, 17:25

Quaddo, nie ma zadnych zszywek; wykladzina i podklad sa naciagniete na przymocowane do podlogi listwy z malymi gwozdziami, wiec chociaż mam pewność że niczego ostrego nie polknela. :)
Quaddo - 09-03-2014, 14:32

czuję się jakby mi ktos psa podmienił. czy to ten słynny okres buntu o którym tyle pisaliście?
ciągnie na spacerach, właściwie to szarpie jak zauważy coś interesującego (ptak, papierek, cokolwiek), olewa nas po całości, leci do innych psów i ludzi i nie przychodzi na zawołanie - a wcześniej nie było problemu. w domu nie słucha, szczególnie jak są goście.
zaczał ciągnać za nogawki spodni (czególnie facetów- nie wiem czemu).

dziś poleciał do jakiegoś malamutopodobnego psa - który go próbowął pogryźć, facet był wsciekły, bo psa ledwo trzymał - kiedy ten się do Quaddo wyrywał.
ja nie mam sił teraz na niego, szczególnie nie chcę ryzykować, że mnie pociągnie i przewróci (wczoraj prawie przewrócił męża).
najpierw myślałam, zę strzela fochę na mnie, że sobie pojechałam na tydzień, ale to nie to.

Kesja - 09-03-2014, 18:15

Quaddo, niestety okres buntu chyba wszyscy muszą przeżyć... ale u nas to nie było aż tak - u Ajry głównie na spacerach był bunt, w domu nie zauważyłam jakiś większych zmian :-P
edyta9119 - 09-03-2014, 18:36

Quaddo, oj to chyba macie zbuntowanego nastolatka w domu... ale spokojnie po moim roczniaku już widzę poprawę w zachowaniu w porównaniu z wcześniejszymi 2-3 miesiącami :) Jedyne czego mogę Wam życzyć to duużo cierpliwości. Dacie radę :)
Quaddo - 09-03-2014, 18:43

Kesja napisał/a:
Ajry głównie na spacerach był bunt,

u nas też spacer i popisywnie sie przed gośćmi, wtedy nie słucha jak każę mu przestać.


długo taki bunt trwa? dzis pół spaceru mąż starał się nie wyjść z siebie i przypomniec mu jak się ładnie z nami chodzi na smyczy, a miesiąć temu jak byliśmy nad morzem i się wybiegał, to chodził z nami po deptaku bez smyczy i nikogo nie zaczepiał :(
taka dumna byłam z jego zachowania na spacerkach.

Kesja - 09-03-2014, 19:22

U nas trwało to ładne kilka miesięcy, może z 4... ważne żebyście byli teraz cierpliwi i konsekwentni. Ja pamiętam ile razy Ajra prawie do łez mnie doprowadzała - czułam się już bezsilna... i wiem że teraz dużo rzeczy inaczej bym zrobiła, w niektórych sytuacjach trochę jej popuscilam i potem ciężko to naprawić ;-) cierpliwości przede wszystkim wam życzę ;*
A teraz mam już prawie trzyletnią sunię, coraz bardziej spokojną, kochaną i wierną - chociaż swój charakterek pokazuje ;-) ;*

martynka9007 - 10-03-2014, 10:55

Quaddo, my też teraz to przechodzimy (nasze psiaki są w podobnym wieku), myślałam że to wina zbliżającej się cieczki, ale jej narazie nie widać a tak jak to ładnie ujęłaś ktos mi psa podmienił, w domu w miare okej jest ale na dworze, moge sobie wołać i 10 min a ona stoi i sobie wącha, zachowuje się jakby była głucha :P zawsze w takich sytuacjach przekupywałam ją smakołykami, teraz mogę sobie nimi machać a ona ma to gdzieś :) tak jak pisze Kesja, trzeba być kosekwentnym i nie popuszczać, bo to przyniesie sukces w przyszłości. Więc teraz stoje na polu jak psychol i wołam ją tak długo i macham tą torebką z przysmakami aż nie przyjdzie i chociaż bym była nie wiadomo jak zła na nią to ją pochwale że przychodzi (szkoda że dopiero jak powącha całą okolice).
Co do demolek w domu jestem miło zaskoczona, bo obdarła tylko kawałek tapety w przedpokoju (była już stara i odstawała więc jej się nie dziwie, też najchętniej bym ją zdarła :D ) no i zjadła jeden stołek z kuchni ale pozwoliliśmy jej na to, nasz wcześniejszy pies też miał takie przyzwolenie i o dziwo oboje wiedzieli że jak już stołek jest zjedzony to nowego nie wolno już gryźć, więc wszystkie meble mamy w całości odkąd poświeciliśmy stary drewniany taboret (przy wymianie zębów). Przy wcześniejszym ONku mieliśmy takie cuda po powrocie do domu że nieraz przecieraliśmy trzy razy oczy czy to się napewno stało...Skórzane obicie z gąbką z drzwi wejściowych (takie wyciszenie) zdarte do judasza...wieszak na kurtki drewniany - zjedzony, tapeta w kuchni podrapana, pies siedzi na stole i macha ogonem bo się na niego zesikał i zejść z niego nie może bo ślisko...bułki ściągnięte z lodówki (ponad 170cm wysokiej) polizane, nie zjedzone, więc już nikt ich zjeść nie mógł...Jednym słowem masakra, więc ta tapeta którą Coco oderwała jest naprawde niczym przy tym co przeżyliśmy wtedy. Te demolki to był nasz błąd, pies został pierwszy raz sam w domu kiedy miał 7 mscy, więc co mu się dziwić, że nie wiedział jak to, czemu oni mnie zostawili? Przy Coco tego błędu nie popełniliśmy, wychodziłam odkąd skończyła 3 msce, najpierw na 15min, 30 min, godzine itd aż zaczęła zostawać sama nawet na 8h (tyle że po 4h mąż przyjeżdżał ją wyprowadzić, nakarmić i jechał spowrotem na kolejne 4h).

Quaddo - 10-03-2014, 14:43

martynka9007 napisał/a:
chociaż bym była nie wiadomo jak zła na nią to ją pochwale że przychodzi (szkoda że dopiero jak powącha całą okolice)

ja nie macham, ale tez stoję jak psychol, czasami sięodwracam i ide w przeciwnym kierunku.
martynka9007 napisał/a:
pies siedzi na stole i macha ogonem bo się na niego zesikał i zejść z niego nie może bo ślisko...

sorrki, uśmiałam się.

martynka9007 - 10-03-2014, 14:58

Quaddo, dla mnie też to jest śmieszne teraz po czasie, nie śmiałam się jak musiałam ponad 40kg owczarka ściągać ze stołu :P A co do wołania psa to tez czasem robie tak jak Ty, ale wtedy ona biegnie za mna a nie bezpośrdenio do mnie żebym mogła ją np zapiąć na smycz...mam jeszcze jeden sposób który działa tylko wtedy jak Coco ma dobry humor :-P kucam i wołam ją "chodź chodź" takim piskliwym cienkim głosem, ona wtedy się cieszy i biegnie na mnie jak taran :D
aganica - 10-03-2014, 15:02

Po dziesiątce...zaczyna włączać się wsteczniactwo i infantylizm :D :-P Moja Hercia zaczęła.; podszczypywać, podgryzać i tylko mizianie jej w głowie.
Również... szmatą nie pogardzi i zaprasza do przeciągania a...taka poważna kobieta z niej była ;D :)

martynka9007 - 10-03-2014, 15:30

aganica, haha to przeżywacie drugie dzieciństwo :D
Quaddo - 10-03-2014, 18:48

martynka9007 napisał/a:
chociaż bym była nie wiadomo jak zła na nią to ją pochwale że przychodzi (szkoda że dopiero jak powącha całą okolice)

ja nie macham, ale tez stoję jak psychol, czasami sięodwracam i ide w przeciwnym kierunku.
martynka9007 napisał/a:
pies siedzi na stole i macha ogonem bo się na niego zesikał i zejść z niego nie może bo ślisko...

sorrki, uśmiałam się.

ania.j - 12-03-2014, 00:49

Quaddo jedyne co możesz zrobić to uzbroić się w cierpliwość i przeczekać. Nas bunt też nie ominął. Luna jako w miarę grzeczny szczeniak, który bardzo szybko uczył się wszystkiego nagle z dnia na dzień przestała nas słuchać. Delikatnie mówiąc miała nas kompletnie "w nosie" :) Wszystkie metody, które do tej pory skutkowały przestały działać, nawet niezawodne smakołyki na nic się nie przydały. Trwało to jakieś kilka tygodni i muszę przyznać, że nieraz załamywaliśmy ręce. Wspominam to jako prawdziwą "próbę sił" bo Luna okazała się w tedy niesamowicie uparta. Jeśli mogę coś doradzić to według mnie najważniejsza w takiej sytuacji jest konsekwencja. Wiem ile to wysiłku kosztuje. Musisz wyznaczyć psu granice i dać jasno do zrozumienia czego od niego oczekujesz i co najważniejsze nie odpuszczać, mimo tego że niejednokrotnie będzie Ci się wydawało, że to bez sensu bo nie przynosi żadnego efektu. Wierz mi, że takie postępowanie da efekty z czasem. Ważne też żeby wszyscy domownicy postępowali wobec psa w ten sam sposób.
Dzisiaj w zachowaniu Luny widać ogromną zmianę. Jest dużo spokojniejsza, a kiedyś myślałam że to niemożliwe. Nie znaczy to, że nie zdarza się jej mieć napadów ADHD :) Ale chyba taki urok labradorów, że zawsze będą miały w sobie coś ze szczeniaka. Jednak zmiana w zachowaniu jest ogromna. Kiedyś nie mogła usiedzieć na miejscu przez chwile, głaskanie i wszelkie "czułości" jej nie interesowały bo zawsze było coś ciekawszego. Dziś jest kochanym psem i największym pieszczochem jakiego znam :)

mibec - 12-03-2014, 10:12

Quaddo, wspolczuje ;)
Tak jak wszyscy radza - konsekwencja i duuuzo cierpliwosci ;)
Shelby byla poprostu zlotym psem....tak do ok 9 miesiaca :beated: kiedy to jej troszku odbilo: zostawiona na chwilke bez nadzoru rozrabiala w domu, nagle przywolanie sie zepsulo, chodzenie przy nodze bez smyczy tez tak sobie, na wystawach absolutne zero zaangazowania.... ale niunia juz powoli wraca do stanu sprzed buntu :)
Przestalismy zostawiac ja luzem, nawet jak tylko na chwile idziemy na gore, wrocilismy do linki treningowej i mnostwa atrakcyjnych smaczkow i cwiczymy, cwiczymy...

martynka9007 napisał/a:
Więc teraz stoje na polu jak psychol i wołam ją tak długo i macham tą torebką z przysmakami aż nie przyjdzie
psujesz komende, nie powinno sie ich powtarzac, bo Twoj glos zostaje tylko glosem w tle.. . Lepiej miec psa na lince treningowej, zawolac dopiero jak masz linke w zasiegu i lekko przyciagnac do siebie.
Carrie - 15-04-2014, 00:42

W pierwszym miesiącu Ami zjadł parę butów, dywan i przegryzł kabel od lapotpa (całe szczęście, że go prąd nie kopnął). Kiedy zauważyliśmy, że namiętnie liże gniazdka kupiliśmy klatkę. Nie przebywał w niej długo, pracuję z domu i miałam dla niego czas. Od tamtej pory pies w domu jest aniołkiem. Klatki pozbyłam się jak miał jakieś pięć miesięcy. Mam do niego pełne zaufanie, nawet jak wychodzę na pół dnia. Uważam, że klatka była ważnym elementem wychowawczym przy psiej demolce. Ważne jest tylko, żeby nie przesadzać. Pies to nie królik, potrzebuje wolności i przestrzeni. Co do okresu buntu to był to koszmar - pies uciekający i nie reagujący na żadne przywoływanie, non stop wwąchany w trawę, zaznaczający teren i rozbuchany seksualnie. W domu był idealny, na spacerach nieobliczalny. Trwało to mniej więcej przez pół roku i cieszę się, że powoli zostawiamy to za sobą.
beast94 - 16-04-2014, 11:33

U mnie przez pierwszy rok była istna demolka, gdy Nala zostawała sama w mieszkaniu. Aż odechciewało się wracać do domu. Na przedpokoju mamy gumoleum, więc jak można się domyśleć było ono kilkukrotnie już wymieniane przez jej szczeniacki bunt. Zawsze prócz wieluuu zniszczeń, kałuża również musiała być ;) . Oj buntowniczka była z niej niemiłosierna. Modliliśmy się kiedy w końcu zmądrzeje. Sytuacja kompletnie uległa zmianie gdy rok temu po maturze miałam sporo wolnego czasu. Najpierw walczyłam z jej skłonnością do siusiania kiedy nikogo nie było w domu. Ot, taki rodzaj buntu. Metodą małych kroczków udało mi się przez 2 miesiące zrobić z niej piękną i mądrą suńkę, której można powierzyć chałupę pod naszą nieobecność i wiemy, że nic nie naskrobie :) . Później jeszcze po dłuższych dyskusjach zdecydowaliśmy się na sterylizację. I faktycznie, pies wtedy jest bardziej stabilny emocjonalnie i posłuszniejszy. Ale co najważniejsze jest dla tych psów, to dużo ruchu! Chociaż ta godzina dziennie to już jest sukces. Wtedy nie ma bata by w starszym okresie swojego życia pies niszczył w domu, po prostu nie ma. To jest rasa, która potrzebuje z naszej strony dużo uwagi i gdy tej uwagi zabraknie, to wtedy w przykry dla nas sposób na siebie ją spróbuje zwrócić.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group