forum.labradory.org

Psychika i zachowanie - Jak długo pies może być sam w domu?

Jezz - 02-09-2008, 10:43
Temat postu: Jak długo pies może być sam w domu?
Zastanawiam się na pewną rzeczą. Moja psina ma posłanie w przedpokoju, zamykamy ją tam na noc, żeby nas nie budziła gryzieniem czego popadnie we wszystkich pokojach. Nie wiem ile czasu śpi, na pewno niedługo, bo nie raz słychać jak "buszuje". Ale coraz częściej słychać popiskiwania, gdy zostaje tam sama. Podrapie trochę w drzwi, pomiauczy :confused: i daje spokój.
Chyba dobrze robię że jej nie wpuszczam? Z tym że w dzień ma dostęp do wszystkich pomieszczeń, ale pod naszą kontrolą, tzn. mamy na nią oko. Zastanawiam się czy to jej nie ogłupi (to że raz może gdzieś wejść, a raz nie) czy ona zrozumie różnicę pomiędzy dniem, a nocą, czy pojmie że jest taki czas kiedy jest ciemno i wszyscy gdzieś znikają z pola widzenia?

I druga sprawa. Siedzi w tym przedpokoju (z dostępem do kuchni) przez noc, powiedzmy 5-6h, po czym znów zostałaby sama bo reszta wyjdzie do pracy, do szkoły... czy to nie za długo bez "towarzystwa"? Piszę "zostałaby", ponieważ póki jest mała (10 tyg) to praktycznie ciągle ktoś przy niej jest, oprócz nocy oczywiście. Ale nie chcemy jej do tego przyzwyczajać, bo przecież będą w końcu sytuacje, że wszyscy będą musieli wyjść z domu. Co wtedy? jak to jest z Waszymi psami? Czy nie demonizuję sprawy?

Lorena - 02-09-2008, 10:52

Jezz, a dlaczego nie weźmiecie psiaka do swojego pokoju i nie ułożycie mu posłania gdzieś w kątku pokoiku?
Uważam, że tak małego szczeniaka nie powinno się od siebie izolować na tyle czasu. Owszem należy zostawiać i przyzwyczajać psa do spokojnego siedzenia w samotności , ale mimo wszystko nie zostawiałabym szczonka na całą noc w przedpokoju.
Najpierw najlepiej zostawić szczeniaka na 15 minut całkiem samego, np kiedy idziemy do sklepu itp, z czasem trzeba przedłużać ten czas i maluch załapie , że można zostawać samemu i nic się nie dzieje :)
Lorka wcześnie zostawała sama , z tym że u mnie jest to inaczej bo mam jeszcze psy w domu , jednak nigdy nie było problemu z histerią. Uczyłam ją także, zamykania na chwilkę w innym pokoju, dl amałej to problemem nie jest.

gusia1972 - 02-09-2008, 11:03

ja myslę że noc w samotności jest dla labka straszna :( one kochają człowieka
Kala jak była maleńka to miała posłanie koło mojego łóżka, mogłam wyciągnąć rękę i ja pogłaskać :) przesypiała całą noc :)
teraz też w jednym pokoju śpimy i najczęściej w jednym łóżku :)

Jezz - 02-09-2008, 11:06

No właśnie ona strasznie się pałęta po pokoju, gryzie absolutnie wszystko co się mieści (i nie mieści) do pyska. Raczej nie wyspalibyśmy się w ogóle. Ona jak się kimnie te 2 h to już jest sukces. Może i idziemy na łatwiznę, ale i tak zarwaliśmy przez nią sporo nocek. Chodzę niewyspana, wyglądam jak zombie :D , nie wiem czy przeżyłabym takie rozwiązanie....
Czy szybko przyzwyczaiłaby się do tego że śpi w nowym pomieszczeniu? Chyba nie leżałaby spokojnie kiedy widziałaby że nikt się nie rusza...

Normalnie nie wiem co robić :-o

Dżastin - 02-09-2008, 11:07

Jezz, lepiej jak na noc pozwolicie jej spac u Was w pokoju, Lajla spała zawsze na przedpokoju ale w nocy i w dzien miala otwarte drzwi do pokoju, oczywiscie wszystkie rzeczy ktore mogla zniszczyc były zabierane, a teraz Lajla w ciagu dnia jak zostaje sama spi na przedpokoju i ma zamkniete drzwi do reszty mieszkania, no tylko kuchnia otwarta, a w nocy ma tak jak zwykle otwarte drzwi do jednego pokoju moich rodzicow zeby jak cos sie dzialo mogła zawsze wejsc, ale ona juz przesypia cala noc i ma gdzies lazenie po nocy :)
Lorena - 02-09-2008, 11:16

Jezz, yy sorry, ale biorąc do domu szczeniaka należy się liczyć z nieprzespanymi nocami i ciężką pracą. Ja od pół roku się nie wysypiam, najpierw nocne buszowanie Lorki - kupki co dwie godziny , sprzątanko do tego jeszcze nocne głupawki bo psiak był wyspany, teraz ma 8 miesięcy i budzi mnie o 6 a czasem nawet po 5 i co ? mam ją wyrzucić w pokoju bo ja chcę spać?
Jezz napisał/a:
No właśnie ona strasznie się pałęta po pokoju, gryzie absolutnie wszystko co się mieści (i nie mieści) do pyska

to całkiem normalne bo to dziecko!
trzeba ją nauczyć spokoju i pokazać, czego nie wolno.
Jezz napisał/a:
Może i idziemy na łatwiznę

tak idziecie kosztem dzieciaka. Laby kochają być przy ludziach, zwłaszcza takie małe dziecko potrzebuje naszej bliskości, a nie zamykania na noc :(

mala85 - 02-09-2008, 11:16

Jezz, niestety decydując się na psiaka trzeba się poświęcać...ja miałam jeszcze gorzej bo jak Aksel był mały to był ciężko chory i musiałam spać z nim na przedpokoju bo wymiotował krwią i również miał rozwolnienie. Ale jak dochodził do siebie to widziałam że potrzebuje naszej obecności i w nocy wolał mieć dostęp do naszego pokoju.
Ja wam proponuje żebyście zrobili psiakowi stałe miejsce oczywiście na przedpokoju ale dodatkowo koło swojego łóżka żeby miał z wami kontakt, a że psiak się budzi w nocy to niestety to jest tak jak z małym dzieckiem....

agus - 02-09-2008, 11:51

Odpowiem tak wez psa do swojego pokoju i poloz poslanie obok lozka piesek bedzie czul tw obecnosc i bedzie czul sie bezpiecznie i bedzie spal i ty tez ,Tango mimo ze ma poslanie w przedpokoju spi pod moim lozkiem.. :-P
Bora - 02-09-2008, 12:05

Zaskakuje mnie jedno... biorąc szczenię do domu wiadomo przecież, że łatwo nie bedzie, że pies gryzie, że pies kupka i siuśka gdzie popadnie i budzi w nocy bo akurat chce sie bawić... no i tak bedzie... jeszcze co najmniej pół roku :)
Powiem jak ja robiłam... zamykałam się z Borą w pokoju, żeby całego mieszkania nie zniszczyła i żeby nie budziła innych w nocy. Wstawałam do niej w nocy, żeby ją "wysadzić na nocniczek" :P czyli wyprowadzałam do korytarza na gazetki i dalej spać.
Po prostu kładłam się do siebie do łóżka i czekałam aż ona uśnie (coś jak superniania radzi w swoim programie jak nalezy usypiać dzieci). Nie mówiłam do niej, nie głaskałam, nie bawiłam się tylko dawałam sygnał, że teraz się śpi. Suka nie mając nic ciekawego do roboty, brała gryzak, zanosiła pod łóżko i z nim zasypiała.
Teraz wystarczy że zapalę nocną lampkę, a Bora idzie do siebie spać.

Na Twoim miejscu pochowałabym wszystko co pies może zniszczyć, położyła legowisko blisko waszego łóżka, tak żebyś mogła szczeniaka dotknąć swobodnie ręką i po prostu uczyła go, że w nocy się śpi. On jest jeszcze malutki i nie rozumie dlaczego "stado" go opuściło nagle, dlaczego jest sam, dlaczego wy jesteście tam a on tutaj... on się martwi, denerwuje, stresuje... mogę się założyć o 100zł że z wami, w nocy bedzie spał znacznie spokojniej, bez pisków i gryzienia.

Lorena - 02-09-2008, 12:12

Myślę, że dobrym sposobem na nocne głupawki jest też zostawianie dzieciakowi gryzaka (kostka czy coś) wtedy jak będzie wyspany , zajmie się chwilkę kostką widząc że nikt się nim nie zajmuje i uśnie.
Dżastin - 02-09-2008, 13:00

Jezz, najpewniej wasz piesek pragnie kontaktu z Wami nawet w nocy i na poczatku na pewno dobrze by było by spał razem z Wami w pokoju, bo tak bedzie wiedzial ze jestescie blisko, i w koncu usnie
Jezz - 02-09-2008, 13:21

Spróbuję dziś iść za Waszą radą. Będzie spała z nami. :) Zobaczymy jak się spisze.

To nie jest tak, że nie wiedziałam na co sie decyduję. Miałam już jednego psa. Z tym że byłam wtedy mała i prawie nic nie pamiętam z okresu szczenięcej nerwówki :-P
Ale wiem że nie było łatwo. Z tym że tamta suczka była spokojniejsza, były problemy na początku, gdy zostawialiśmy ja samą w domu, ale nie jakieś rewolucje. Też posikiwała po katach. Ale jakoś mam wrażenie że tu będzie wyjątkowo ciężko. nie chcę żeby się ode mnie uzależniła, była wpatrzona jak w obrazek. Chce żeby POWOLI stawała się samodzielna, a przynajmniej przywiązana w zdrowym stopniu. Zwłaszcza że w sumie to bardziej pies siostry, bo ja za pół roku wyjeżdżam na studia. :(

Aha, ona nie potrafi się długo skupić na jednym (wiem, normalne), po chwili zostawia swoje zabawki i myszkuje i niszczy... W dzień - spoko. Ale w nocy... :cring:

Dżastin - 02-09-2008, 13:25

Jezz, to co robi twoja sunia w ogóle mnie nie dziwi, bo przeszłam to samo a nawet i gorzej, kazdy lab ma chyba we krwi rozwalanie :) tylko to po pewnym czasie przejdzie ale trzeba wytrzymac :)
gusia1972 - 02-09-2008, 13:42

Jezz napisał/a:
W dzień - spoko. Ale w nocy...

zabezpieczyć teren .... zupełnie tak samo się postępuje z małym dzieckiem które zaczyna raczkować czy chodzić :)

dewuska - 02-09-2008, 13:57

Jezz napisał/a:
nie chcę żeby się ode mnie uzależniła, była wpatrzona jak w obrazek. Chce żeby POWOLI stawała się samodzielna, a przynajmniej przywiązana w zdrowym stopniu.

mój pies, gdy jesteśmy w domu ma do nas swobodny dostęp odkąd z nami jest i nie zauważyłam, aby to niekorzystnie wpłynęło na jego rozwój... wręcz przeciwnie :) i zapewniam Cię, że jest i samodzielny (chwilami aż za bardzo :-P ) i bez problemu zostaje sam w domu (od początku)...

Ola - 03-09-2008, 11:37

Słuchajcie, a ja myslę, że najlpiej będzie jak każdy z Nas opisze jak to było u niego a nie od razu że mały pies to sikanie kupkanie i totalna demolka, bo myśle że wiekszośc z nas nastawia sie od początku na to ale niektórych to przerasta. Ja sama miałam takie momenty kiedy Holly swoją energią mnie rozwalała.
Ale co do spania - to Holly jak była malutka od samego początku opróćz swojego posłania w kuchni w swoim kojcu miała i ma do dzisiaj drugie legowisko u nas w sypialnia. Jak była Maleńka to spała u Nas pod łóżkiem poźniej przeniosła się na łózko a teraz to różnie, choć ostatnio znowu zaczełam wciskać się pod łózko tylko czasami wygramolić sie z niego nie może;-)
Ale posłanie i tak ma u Nas w sypialni a kiedy wychodzimy do pracy Holly zostaje teraz już bez swojego kojca i ma do dyspozycji kuchnie, przedpokój i duży pokój /bo nigdzie nie mam drzwi/ a pozostałe pomieszczenia są zamnknięte.
I jest dobrze.

Jezz - 03-09-2008, 14:05

No i klapa... jestem zła na siebie, na psa... w ogóle jestem wściekła! :bad:

Zostawiłam drzwi do pokoju otwarte, żeby mogła sobie wejść. Nie chcę żeby spała ze mną na łóżku, więc wskoczyłam tak szybko żeby mnie nie widziała, zakryłam się kołdrą i udawałam że śpię. Posłanie miała koło łóżka. Ale ona oczywiście szybko mnie znalazła. Zaczęła skomleć, skakać, chcąc dostać się na łóżko. Ja bez słowa ją delikatnie odpychałam. Nic nie mówiłam, żeby jej dodatkowo nie pobudzać. Trwało to i trwało. Dzielę pokój z siostrą, ona miała mniej cierpliwości niż ja. Obudziła się wściekła, kazała mi coś z tym zrobić. Nie dała sobie wytłumaczyć że to jest właśnie częścią planu... Że musimy być cierpliwe. W końcu i ja nie wytrzymałam, wyniosłam ją do przedpokoju :( Tam "płakała" jeszcze ze 20 minut, po czym usnęła (chyba, bo była cisza jak makiem zasiał). Ale nad ranem gdy się przebudziła, znowu w rzewny płacz, kolejne kilkanaście minut i znów cisza. Dzis rano nie powitała nas tak jak zwykle, merdając ogonem. była jakaś taka.... zgaszona... Mam ogromne wyrzuty sumienia. czuję że to mnie przerasta, że nie dam rady. :cring:

gusia1972 - 03-09-2008, 14:26

Jezz napisał/a:
czuję że to mnie przerasta, że nie dam rady.

noo i co dalej ?? oddasz psa ?

pies jest dla całej rodziny więc jeżeli chcecie psa to wszyscy, trzeba ze sobą porozmawiać i ustalić jakiś tok postępowania ...

nikt nie mówił że od razu będzie OK, na wszystko trzeba czasu, aby była satysfacja i niekończąca się miłość wzajemna :)

Salerno - 03-09-2008, 14:48

Jezz napisał/a:
W końcu i ja nie wytrzymałam, wyniosłam ją do przedpokoju :(


:-o

Jak Bazyl był malutki (7 tygodni) to w pierwszy tydzień strasznie płakał, bardzo było mi go żal bo pewnie tęsknił za mamą (mimo szmatki z jej zapachem, którą potem zjadł). Jednak ja nie mogłabym wynieśc dzieciaka (!) żeby płakał sobie sam w innym pomieszczeniu. Dla mnie to jest straszne! Kiedy Bazyś płakał ścieliłam sobie łożko na ziemi obok jego posłania i spałam przez jakiś czas w śpiworze, dając mu do zasypiania swoją reke i szmatke (zapach mamusi). Nie wiem czy to dobrze ale nawet mnie to nie ohcodzi, sama zaczełabym ryczeć gdyby Bayl miał tak sam płakać w innym pomieszczeniu.

Lorena - 03-09-2008, 15:52

Jezz, niestety nikt nie powiedział , że będzie łatwo. Musisz porozmawiać z siostrą i wytłumaczyć jaka jest sytuacja, jeżeli ona nie akceptuje psiaka to możesz mieć ciężko bo będzie psuła wszystkie Twoje metody.
Cóż mogę powiedzieć, pies to ogromna odpowiedzialność i mnóstwo roboty przez cały dzień. Tak jak wspominałam od pół roku się nie wysypiam , ale nie mogę za to winić psa bo sama tego chciałam . Jezz, zamiast się załamywać i wściekać postaraj się opanować sytuację, moim zdaniem wyrzucanie psa z pokoju na noc jest fatalnym wyjściem, taki maluch potrzebuje blikości i ciepła właściciela, a nie samotności w pustym pokoju.
Bierzesz psiaka do sypialni swojej, dajesz zabawki posłanko , a kiedy przychodzi do Ciebie żeby wleść do łóżka ignorujesz sytuacją, udajesz że jej po porstu nie widzisz i mała odpuści zobaczysz, ale to wymaga sporo czasu i wytrwałości.

Bora - 03-09-2008, 17:06

Nie można było wziąć kołdry i poduszki i położyć się z psem na ziemi, albo na korytarzu? Nio ja bym tak zrobiła. Spałam z Borą na ziemi kiedy była po operacjach. To żaden problem

Jezz, wybacz, że zapytam, ile masz lat?

Biorąc laba chyba pomyliłaś rasy... jeśli chcesz psa niezależnego, który do życia jak powietrza nie potrzebuje towarzystwa ludzi to trzeba było kupić Husky'iego, albo Basenji.

Labradory baaardzo potrzebują towarzystwa ludzi, przywiązują się ogromnie do ludzi, muszą być blisko nich.

Bora towarzyszy mi w codziennych czynnościach, kiedy suszę włosy w łazience, uchylam jej drzwi to musi swój łeb wcisnąć między drzwi a framugę, żeby chociaż mnie widzieć, kiedy jem obiad, ona leży pod stołem i trzyma przednią łapkę na mojej nodze, kiedy zasypia, łeb kładzie mi na nodze... i gwarantuje Ci, że nie jest wyjątkiem.

Takie są właśnie laby.

Szczenię teraz ogromnie potrzebuje Twojej bliskości, oparcia, że może Ci zaufać, bo teraz jest czas (chyba do 16 tygodnia - poprawcie mnie jeślisię mylę) kiedy tworzy się więź z człowiekiem, kiedy szczenie uczy się kim jest jego ludzkie stado, uczy się jak należy zachowywać się w obecności człowieka, uczy się zachowań człowieka, jego reakcji, zapachu itd
Nie można takiego maluszka izolować.
Pogadaj z siostrą i wszystko jej wytłumacz.

Salerno - 03-09-2008, 17:23

Wracając do mojego postu, u nas przez pewien czas wyglądało to tak:


Lorena - 03-09-2008, 17:26

Bora napisał/a:
Bora towarzyszy mi w codziennych czynnościach, kiedy suszę włosy w łazience, uchylam jej drzwi to musi swój łeb wcisnąć między drzwi a framugę, żeby chociaż mnie widzieć, kiedy jem obiad, ona leży pod stołem i trzyma przednią łapkę na mojej nodze, kiedy zasypia, łeb kładzie mi na nodze... i gwarantuje Ci, że nie jest wyjątkiem.

Takie są właśnie laby.

aj skąd ja to znam :) Lorenka jest ze mną wszędzie i wszystko robimy razem, towarzyszy mi w każdej sytuacji nie raz lezie za mną do łazienki jak idę myć zęby, leży obok , kiedy myję włoski - ona opiera łapy na wannie i czeka aż ją poleję prysznicem.

Madzia dobre pytanie, ile właściwie masz lat? i ciekawi mnie dlaczego zdecydowałaś się na laba, skoro przeszkadza Ci ta chęć bycia z pańcią?

Tsunami - 03-09-2008, 17:45

Doskonale rozumiem Jeez. Człowiek często kupuje psa, ale nie jest w stanie przewidzieć jak to będzie. Niektóre szczeniaczki spokojnie przesypiają noce, niektóre zachowują się strasznie. Nie każdy może pozwolić sobie na całkowity brak snu :)
Ja myślę, że najlepszym rozwiązaniem w takiej sytuacji jest klatka albo kojec, w którym szczenię będzie miało swoje legowisko. Najlepiej uczyć przez dzień. Kłaść się spać jak najpóźniej i po wcześniejszym wymęczeniu szczeniaczka do granic możliwości :-P Złym pomysłem jest zamykanie drzwi i odizolowywanie się od malucha. Ale można klatkę lub kojec zostawić w przedpokoju i nie zamykać drzwi - tak by szczenię widziało i czuło swojego pana.

Powodzenia i cierpliwości - w końcu psiak załapie, że jak się robi ciemno, to pora na sen :)

Jola - 03-09-2008, 18:27

Tarka miała i ma dwa posłania - jedno w przedpokoju gdzie sypia jak wszyscy wychodzą z domku a drugie w pokoju córki z którego w ogóle nie korzysta :-P Kiedy ją przywieźliśmy była taka maleńka.. Chyba tylko przez pierwszy tydzień popłakiwała i próbowała wdrapać się do nas na łóżko. Za każdym razem wstawałam i zanosiłam ją na posłanie .Siadałam obok i głaskałam. Kiedy usnęła szłam do łóżka a maleńka docierała do niego parę minut po mnie.W efekcie końcowym Córka rozłożyła sobie materac na podłodze i spała razem z malutką ( ja byłam wtedy dwa tygodnie po dużej operacji i niestety spanie podłogowe z przyczyn technicznych nie wchodziło w grę) Niestety tak już zostało. Karolina sypia na materacu a Tarka w momencie kiedy Młoda gasi światło i zapala nocną lampkę idzie na swoje posłanie. w nocy obchodzi cały dom sprawdzając czy wszyscy są na swoich miejscach :D po czym przenosi się do Kajki w nogi i tak śpią do rana. Tyle tylko że nikomu z nas takie rozwiązanie nie przeszkadza. Odcięcie szczeniaczka od innych domowników to w moim rozumieniu niestety złe rozwiązanie. To tak jakbyśmy płaczące dziecko wsadzili do łóżeczka, zgasili światło, kazali spać i zamknęli drzwi za sobą. Przecież to dla takiego malucha po prostu czarna dziura!! Cierpliwości! Labki to mądraliny, szybko się uczą i naprawdę nie są złośliwe. Maluszek szybko pojmie czego od niego oczekujesz.
Uff. Przepraszam za długi tekst.

Bora - 03-09-2008, 18:53

Tsunami, jasne, że czasem szczeniak nas przerasta, czasem doprowadza do szału, czasem ręce opadają bo sił nie mamy... jednak biorąc pod swój dach psa trzeba się liczyć z tym, że wywróci nasze życie totalnie do góry nogami. Wszystko się zmienia niestety, albo stety.
benia - 03-09-2008, 19:52

Powiem szczerze że u nas nie było tego typu problemów,bo Czawes od początku spał z nami w łóżku i tak zostało do dzisiaj!!! :haha: Kładzie się w nogach lub na nogach...w nocy schodzi na chwilkę na swoje posłanie pośpi troszkę ,ale nad ranem i tak wraca do nas. :haha:
bietka1 - 03-09-2008, 23:51

Jola napisał/a:
To tak jakbyśmy płaczące dziecko wsadzili do łóżeczka, zgasili światło, kazali spać i zamknęli drzwi za sobą.

Pamietam czasy, kiedy takie postępowanie było zalecane rodzicom :bad: ...
Muszę sie przyznać, że moja Sara spała sama w kuchni przez pierwszy rok życia. Szybko się to tego przyzwyczaiła, a kiedy się budziła (przeciętnie co dwie godziny) i oznajmiała to popiskiwaniem, wstawałam do niej, brałam do ogródka na siusiu i potem wracała na swoje legowisko - zostawałam z nią czekając aż zaśnie. W ciągu dnia przez pierwsze dwa miesiące byłam z nią w domu i wtedy miała dostęp do wszystkich pomieszczeń, ale oczywiście zawsze była pod kontrolą . Później musiała zostawać sama w domu na 4 -5 godz. - zostawiałam ja w kuchni, bo według mnie było to dla niej najbezpieczniejse miejsce. Nigdy wtedy nie plakała, ale fakt - kuchnia została przez nią trochę "sfatygowana" . Póżniej okresy samotności w ciągu dnia nieco się wydłuzyły i wtedy zadecydowałam, że samotne noce i wiele godzin w ciągu dnia to zbyt wiele ... Skończyło się spanie w kuchni - przeprowadziła się do mojego łóżka :) , a od pół roku zostaje w domu z dostępem do wszystkich pomieszczeń i kota ;D . Nic nie niszczy, a po śladach sądząc zaprzyjaźniła sie z fotelami :-P
Pomimo "traumatycznego" dzieciństwa jest wesołym i odważnym psiakiem. Cóż mogę powiedzieć na swoje usprawiedliwienie :< ... Wtedy jeszcze byłam świeżo po lekturze Fishera :bad: . Teraz mi całkowicie przeszło i ze zdumieniem stwierdzam, że nawet mój małż, który wyznawał zasadę, że "pies ma znać swoje miejsce" przyjął zmiany z radością :haha:

Ola - 04-09-2008, 06:57

bietka1 napisał/a:
Pomimo "traumatycznego" dzieciństwa jest wesołym i odważnym psiakiem



bietka1, jakie traumatyczne dzieciństwo przecież sama napisałas
bietka1 napisał/a:
Szybko się to tego przyzwyczaiła, a kiedy się budziła (przeciętnie co dwie godziny) i oznajmiała to popiskiwaniem, wstawałam do niej, brałam do ogródka na siusiu i potem wracała na swoje legowisko - zostawałam z nią czekając aż zaśnie


A to ma ogromne znaczenie dla takiej Kluchy.
Bora, czytajać Twój post cały czas kiwałam głową - zgadzam sie zarówno z Tobą jak i z Patrycja, swoją drogą Patrycja fajna fotka. Gdyby Holly jako sczeniak płakała mi w nocy też przeniolabym sie na podłoge, ja na szczęście nie miałam tego problemu, Holly spała pod łózkiem aż do czasu kiedy nie mogła na nie wejśc, jak tylko nauczyła się wskakiwać spała z nami, do czasu kiedy zaczeła ważyć tyle że nie mogliśmy sie ruszyć, a Ona w naszym łózku czuła sie jak u siebie.
Teraz śpi z Nami w sypialni, ale na podłodze, lub w swoim legowisku (no chyba że TZ wyjeżdza wtedy śpimy razem w łóżku) ale to wszystko wymaga czasu.

szrekus - 04-09-2008, 08:34

Tak sobie myślę, że Misiek w nocy wogóle nie płakał Może dlatego, że jak wzięliśmy go z hodowli to miał już 12 tygodni...?? Od samego początku zasypia na swoim posłaniu w przedpokoju i tak śpi przesypiał całą noc :)
Alekssis - 04-09-2008, 10:40

Moja Collen na początku spała w duzym kojcu ...sama... ale u mnie w pokoju obok mojego łózka płakała po nocach przeraźliwie szczekała piszczała..serce mi pekało ale co zrobić...chciałam żeby sie przyzwyczaiła..poszłam jednak za radą znajomej i zrobiłam malutki kojec koło mojego łóżka...teraz za każdym razem gdy maleństwo się budzi i płacze wyciągam ręke i śpi dalej...i ja śpie i Coli i rodzice...i sąsiedzi pewnie też ;D , Myslę że to najlepsze rozwiązanie..odkąd sunia czuje że jestem blisko niej śpi dłużej i spokojniej...nawet teraz leży obok mnie pod krzesłem..nie odstępuje mnie ani na krok...ale też gdy zostaje sama w domu (w kojcu) potrafi się sobą zająć...zarówno gdy ide tylko do sklepu jak gdy ide do pracy ... ale kązdy pies jest inny tak jak człowiek i może Twój ma strudniejszy charakter ale z biegiem czasu nauczy sie ;) życze powodzenia i bądz twarda ;) a zdrowy 7h sen wyjdzie ci na dobre :D
Jezz - 04-09-2008, 11:58

Wow. Ale mi się oberwało. Nie jestem szaloną małolatą, która nie wie na co się porywa. To po prostu powoli przerasta moje jakiekolwiek wyobrażenie.
Oczywiście wiem, że to moja wina, nie psa.
Dziś wygoniłam siostrę na noc do innego pokoju, chyba na jakiś czas się tam przeniesie.
Noc jakoś przeszła, młoda dopominała się o wejście na łóżko parę dobrych razy, Już myślałam że oka nie zmrużę... Jednak co jakiś czas miałam spokój bo zasypiała koło łóżka.
Ale upodobała sobie też fotel który stoi obok i teraz ciągle próbuje tam wskakiwać. Ile ja się namęczę żeby ją upilnować!
Niedługo idę do pracy (w sensie na razie nie pracuję, ale niedługo się to zmieni) i mała będzie musiała zostawać na ten czas sama w domu. Już się boje na samą myśl co to będzie. Skoro najpierw mam ją przyzwyczajać żebyśmy każdą chwilę spędzały razem, razem spały (no prawie), to jak ona później zareaguje na długie chwile samotności, kiedy to przez 8-9 h nikogo może nie być w domu? To będzie dla niej traumatyczne przeżycie... :( Mogę ją stopniowo przyzwyczajać, ale czy to nie będzie to samo, co pozostawienie jej na noc w przedpokoju? Kiedy to tak dramatycznie reaguje? Oczywiście pozwalałabym jej noc spędzać u siebie, ale za to siedziałaby sama w dzień.
Czy to nie tak samo ciężkie dla psa??

Dżastin - 04-09-2008, 12:08

Jezz napisał/a:
to jak ona później zareaguje na długie chwile samotności, kiedy to przez 8-9 h nikogo może nie być w domu? To będzie dla niej traumatyczne przeżycie... :(


wydaje mi sie ze 8-9 godzin samej w domu to chyba troche za duzo :( tym bardziej ze piesek jest jeszcze mały, Lajla ma juz 3 lata a nigdy nie zostaje sama w domu dluzej niz 6 h, i tu nie chodzi o to ze nie da sobie rady czy bedzie bardziej tesknic tylko musze z nia wyjsc i dac jej jesc w ciagu tych 8 godzin wciagu dnia, mysle ze pomysł Patrycji czyli spanie razem z psiakiem jest bardzo sprytny, małej na pewno bedzie lepiej, a po jakims czasie przestanie pomrukiwac i zacznie sama spac na swoim wyrku, a nie chce Ciebie straszyc ale jezeli teraz masz takie problemy z mala, to niewiem czy wytrzymasz jak zostawisz ja sama w domu na 8-9 h i zobaczysz jakie spustoszenie potrafi wtedy zrobic psiak

p.s
noc to co innego niz dzien, twój psiak jest jeszcze mały i sie poprostu boi w nocy, pomysl jak Ty bylas mala nie balas sie w nocy?

Andevil - 04-09-2008, 12:11

Ja to wszystko właśnie przerabiam od nowa. Mój maluch ma 13 tygodni, jest z nami od dwóch tygodni i moje wnioski "poobserwacyjne" są takie - noce przesypia spokojnie, nie budzi sie, nie piszczy. Korzysta z legowiska Devila, które leży obok naszego łóżka. Do łóżka sie nie pcha, położony obok szybko chce zejsć (a sam nie potrafi), bo jest mu za ciepło.
Zostaje sam w domu w czasie mojej pracy. Staram sie, aby od 6 do ok. 8.30 miał masę zajeć i rozrywki - spacery, ogród, zabawa w domu. Potem dostaje śniadanie - siusiu, kupka i wychodzę. Przed samym wyjsciem zostawiam mu jeszcze konga wypełnionego częścią rozmoczonej karmy z porannego posiłku.
I na razie tyle.
Widzę juz, ze ma inny charakter niż Devil. Jest chyba spokojniejszy, bardziej zrównoważony. Devil juz w tym wieku był bardziej ruchliwy.

gusia1972 - 04-09-2008, 12:24

Jezz, noo to się cieszę że jakieś postępy są :)
z fotelem to proponuję coś kłaść na niego na noc aby szczenior nie miał szans wskoczyć :)
co do zostawania w domu jak będziesz w pracy to większość naszych psów spokojnie na to reaguje :) większość przesypia spokojnie te godziny :) oczywiście lepiej wcześniej w dzień psa przyzwyczajać, zostawiać go jak idziesz do sklepu ...

P.S.
ja tak z grzeczności proponuję abyś uzupełniła swój profil, lepiej się pisze jak się wie o jaki przedział wiekowy chodzi :) i o jakim przedziale wiekowym psa rozmawiamy :)
i czekamy na galerię Twojej psinki :) nawet nie wiemy jak się wabi :(

Bora - 04-09-2008, 12:34

Jezz, wcale Ci się nie oberwało :D jeszcze :P Żartuję... chcemy Ci pomóc przecież...

Co do fotela.. Gusia ma rację.. położ tam coś dużego, np. taboret - sprawa z głowy.

Co do przyzwyczajania psa do zostawania samemu w domu, jest o tym osobny temat, o tutaj... http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=680

gusia1972 - 04-09-2008, 12:37

Andevil, to Ty masz 2 tyg szczeniora i się nie chwalisz :( noo pokaż nam następcę Devila :) jakiego koloru jest ?? ech ciekawa jestem :)
Goha_lab - 04-09-2008, 15:19

Andevil, masz szczeniorka? Pochwal się nam napisz coś o nim :haha:
labradorciaaa - 04-09-2008, 20:23

U mnie to było dopiero ciężko :-P bo miałam problem z mamą która nie chciała psa :-P Miałam mieć kota persa ale jakoś to wyszło, że czekałam na niego pół roku, a jak już miałam go dostać to moja mama zmieniła zdanie :( Jednak tata się nade mną ulitował i kupił mi tego psa :-P Od razu byliśmy przygotowani, że moja mama będzie zła, ale dla tego pycholka wszystko :) Na początku było ciężko, bo pies w nocy nie dawał się wyspać. Ja wstawałam do niego i głaskałam, aż zaśnie. To pomagało :haha: Nie mogłam jednak wziąć pieska do pokoju, bo rodzice...
na następny dzień moja mama stwierdziła, że raczej oddamy tego psa, bo nie dajemy sobie z nim rady :cring: właśnie wtedy zaczęłam zajmować się pieskiem,a inne rzeczy zostawiać w tyle. Między innymi nauke :( No , ale tak mi zależało żeby Viki z nami została! Po jakimś czasie Vikusia nauczyła się zostawać sama i zaczęłam ją tresować :) To były super chwile jak po raz pierwszy pies pojmował to co ja mu mówie. Ona jest bardzo mądra i szybko się uczy :) Moje życie wróciło do normy :-P , a rodzice tak pokochali Vikuś, że zaczeli również spacerować z psem i go pokochali nad życie :haha: Właśnie z kuchni usłyszałam słowa "To jest pies najlepszy jaki mógł się nam trafić, oszalałam na jego punkcie" ja zresztą też ;D

zuzia - 05-09-2008, 08:53

Luna nie śpi z nami na łóżku, troche mi tego brakuje, ale może jeszcze zacznie. Czy wasze psy też tak się w nocy przemieszczają? Luna łazi po całym pokoju w nocy a ja się boję że jak nie śpi na posłaniu to jej się odleżyny porobią.
Lorena - 05-09-2008, 09:04

zuzia napisał/a:
Czy wasze psy też tak się w nocy przemieszczają? Luna łazi po całym pokoju w nocy a ja się boję że jak nie śpi na posłaniu to jej się odleżyny porobią.

u nas jest tak samo, Lorka nie prześpi całej nocy w jednym miejscu, wciąż zmienia swoje miejsce

gusia1972 - 05-09-2008, 09:47

Kala też łazi :)
zaczyna spanie zazwyczaj pod lub na łóżku potem jak ja obudzimy bo ścielimy łóżko to idzie na posłanie, potem często w nocy wskakuje znów na łóżko :)
w dzień jeszcze lepiej :) łazi po całym domu :) jak sa upały to śpi na kaflach na przedpokoju, albo idzie do mojej mamy na fotel :)

Tsunami - 05-09-2008, 10:21

Tsuśka się nie rusza :) Jak się robi ciemno - to ona od razu zasypia i przesypia tak do 8 rano :) Jak tylko zejdzie z łóżka znaczy, że czas na siusiu. Po dwóch - trzech godzinkach dopiero śniadanko.
Jezz - 05-09-2008, 10:42

Tsunami napisał/a:
Tsuśka się nie rusza :) Jak się robi ciemno - to ona od razu zasypia i przesypia tak do 8 rano :) Jak tylko zejdzie z łóżka znaczy, że czas na siusiu. Po dwóch - trzech godzinkach dopiero śniadanko.


Jak ja bym tak chciała... :mmm:

W nocy to ona śpi i buszuje, na zmianę, za wiele ciszy to nie ma :(

Dziwna sprawa, wiecie... Odkąd ma dostęp do naszego pokoju, znów zaczęła się załatwiać w nocy w mieszkaniu (tradycyjnie w kuchni, niedaleko misek-sama sobie wybrała to miejsce, nie wiem czemu, dezynfekuje octem lub domestosem za każdym razem), mimo że ostatni spacer ma dośc późno (ok. północy lub pierwszej). Dwie noce z rzędu miałam niespodzianki - kupa i siku. Kolacje dostaje o 18. Za późno? Ale wcześniej chyba tez nie bo o świcie będzie głodna. Czy muszę wstawać w środku nocy aby z nią wyjść? Nie da rady jakoś jej przechytrzyć? Ile to jeszcze potrwa, bo padam na pysk już :(

gusia1972 - 05-09-2008, 11:05

Jezz, masz dwa wyjścia
1. śpisz i dajesz jej siusiać i kupkac w nocy (i tak jest grzeczna , że robi to w jednym miejscu w dodatku w kuchni gdzie pewnie masz kafle)
2. wstajesz w nocy i z nia wychodzisz na siusiu, co tez nie gwarantuje że potem nie zrobi jeszcze w domu :)

Reasumując masz malucha, jeszcze jest za mała i nie kontroluje swoich potrzeb
na to trzeba czasu .... Kala miała chyba z 7 miesięcy jak całkowicie przestała siusiać w domu i ... przeżyłam :)

Bora - 05-09-2008, 11:10

Bora zasypia około 22 u siebie w legowisku, śpi tak całą noc, czasem jak jej gorąco, to idzie pod kanapę, gdzie jest chłodna podłoga.
Budzi mnie o 630 bo czas na śniadanie.
Jasne, skoro piesek załatwia się w nocy to trzeba do niego wstać i wyprowadzić na dwór. Trudno... ja tak robiłam, nastawiałam sobie budzik na 3 i dawaj na spacer. Przeżyjesz, odsypiałam potem popołudniu, kiedy mała spała. Tzn spałam kiedy ona spała :)
Uważam że kolację dostaje za wcześnie, dlatego kupka w nocy, jakbyś dała o 22, to wytrzyma z kupką do rana. (tzn do 5 :P )
To zamknij kuchnię, tam gdzie się załatwia - na noc.

Myślę, że lepiej jeśli bedzie miała dostęp do niewielkiej liczby pomieszczeń np. twój pokój i korytarz i wsio. Po co jeszcze kuchnia? Po co ją rozpraszać? w nocy się śpi a nie maszeruje po domu.

Dasz radę, wszyscy przez to przechodziliśmy

W jakim wieku jest pies? jak się wabi?

Lorena - 05-09-2008, 14:28

Cytat:
Dziwna sprawa, wiecie... Odkąd ma dostęp do naszego pokoju, znów zaczęła się załatwiać w nocy w mieszkaniu

taki maluch co chwila potrzebuje opróżnić pęcherz .
Jezz napisał/a:
W nocy to ona śpi i buszuje, na zmianę, za wiele ciszy to nie ma

standard, ona jesy mała i po chwili snu jest już wypoczęta , chce się bawić z pańcią, ale jak przestaniesz na to reagować i nie zwracać na to uwagi to sunia zrozumie, że to nie ma sensu.
Jezz napisał/a:
Kolacje dostaje o 18.

moja dostawała cały czas ostatni posiłek około 21 i do tej pory tak jest. Uważam, że za długi okres czasu jest między kolacją i śniadankiem jeżeli podajesz ostatni posiłek o 18.
Jezz napisał/a:
Czy muszę wstawać w środku nocy aby z nią wyjść?

ekhem, ja byłam leniem i w nocy wolałam żeby się załatwiła w domu bo nie chciało mi się wstawać:P więc jak uważasz, jeżeli przeszkadzają Ci kupki, siuśki itp to wstawaj.
Cytat:
Ile to jeszcze potrwa, bo padam na pysk już :(

zapewniam Cię, że jesszcze trochę.

Moja suka ma 8 miesięcy i pobudkę mam o 5 , najpóźniej przed 6.

jarek730 - 05-09-2008, 15:30

Ja aktualnie przerabiam ten problem. Dona nim pojawiła się u nas, poczyniliśmy wielkie przygotowania. Kupiliśmy jej między innymi legowisko, które za namową żony postawiliśmy w przedpokoju, czyli w miejscu, gdzie zawsze ktoś przechodzi i widać z niego praktycznie większość mieszkania. Dona przyjechała i co. W nosie miała swoje posłanie wybrała sobie miejsce koło naszego łóżka lub bezpośrednio pod nim. Szkoda nam się młodej zrobiło to daliśmy jej koc koło łóżka, (jeszcze jeden ma w kuchni). Przygotowania przygotowaniami, a życie życiem. W dzień Donka śpi gdzie popadnie, nieważne czy to panele, wykładzina czy kafelki, aby tylko ktoś był w pobliżu lub w zasięgu jej wzroku. Wieczorem zaś najpierw koło tapczanu, a jak już przychodzę to idzie za tapczan na koc. Problemu w nocy z małą nie mamy jest "cicha i raczej śpi" raz na noc budzi mnie jak zrobi kupę, szkoda że nie przed, ale to jeszcze spuścizna po kończącej się kwarantannie i to inny temat. W tej chwili nie wyobrażam sobie sytuacji, że Dona śpi, gdzieś w innym pomieszczeniu i może być odizolowana. U każdego sytuacja jest pewnie inna, ale trzeba wybrać tutaj zawsze dobro pieska bo ma tylko nas i to my za niego bierzemy całkowitą odpowiedzialność.
Lorena - 05-09-2008, 18:17

jarek730 napisał/a:
U każdego sytuacja jest pewnie inna, ale trzeba wybrać tutaj zawsze dobro pieska bo ma tylko nas i to my za niego bierzemy całkowitą odpowiedzialność.

podoba mi się Twoje podejście. Całkowicie popieram.

annap - 06-09-2008, 08:46

ja tez popieram choć u nas jest trochę inaczej. Do 12 tygodnia Abi spał koło naszego łózka na swoim kocyku, potem zrobiliśmy mu "przeprowadzkę" do przedpokoju, gdzie spał sam. Myślałam, ze to będzie dla niego wielka trauma a tu BONUS! :) okazało się, że Abi przespał sam pierwszą noc i kolejną i kolejną i zero problemów, ani jednego miauknięcia ;] . Po tygodniu spania w przedpokoju, po wieczornym spacerze sam kładł się na swoich płytkach pod drzwiami i zasypiał. I tak jest do dzisiaj a ma już 6 miesięcy. Nawet jak zostawiamy otwarte drzwi do pokoju to i tak w nocy nigdy nie wchodzi do nas ku uciesze mojego męża i mojej rozpaczy :)
jeśli chodzi o zostawanie w domu w dzień to 12 tygodniowy piesio zostawał maksymalnie na 2 - 3 godzinki, teraz jak jestem w pracy to koło 6 godzin, ale zawsze przed moim wyjściem idziemy na 2 godzinny spacer po którym Abi pada jak kłoda :-P aaa żeby nie gryzł wszystkiego co drewniane zostawiamy mu jakiś zabawki i patyk, który po naszym powrocie zazwyczaj przemielony jest na trociny :) ale skutkuje, przynajmniej szafki i drzwi zaoszczędzone ;]

pati - 06-09-2008, 21:07

dzisiaj waris została po raz pierwszy sama w domu na godzine bałam sie ze jak wroce to zastane pare rzeczy poniszczonych a tu niespodzianka zrobila tylko siusiu i porozrzucała swoje zabawki ;) jestem super zadowolona jak na 1 raz to super gzeczna była ;)
Jagnes093 - 07-09-2008, 21:49

Pucini swoje pierwsze tygodnie w nowym domu przesypial na kocyku kolo łóżka. Aby przestal piszczeć i się kręcić zawsze robilam tak aby moja ręka dotykala jego głowy. Jak troszkę podrósł i przestal się załatwiać na podłodze (3-4 miesiące) to zaczął spać ze mna w łóżku. Kiedy mama i tata szli do pracy ja nie szlam do szkoły i z nim zostawalam. I czasami jeszcze siostra z nim zostawała. Teraz to go właściwie nie 'rusza',że jest sam w domu siedzi spokojnie i nie robi żadnych szkod.
zuzia - 09-09-2008, 14:58

Luna jeszcze do niedawna zostawiała nam nocne miny, wstając żeby ją wynieść na dwór (zwykle było ciemno) pare razy wpadliśmy w pułapkę, ale to było raczej dla nas śmieszne, szczególnie jak TŻ powędrował z psem przed dom z bosą umazaną stopą :) Teraz też czasem jej się zdarza (rzadko) obudzić po fakcie, no cóż nie ma nic za darmo coś zawsze trzeba poświęcić :-P
Bora - 09-09-2008, 18:34

Mnie do szału doprowadzało jak wdepnęłam w siuśki czystą pończochą, musiałam się cała przebierać, ledwo zdążyłam do pracy... ;] Myślałam, że mnie wtedy ze złości rozniesie... teraz się z tego śmieję :D
Tsunami - 09-09-2008, 21:56

Bora napisał/a:
Mnie do szału doprowadzało jak wdepnęłam w siuśki czystą pończochą, musiałam się cała przebierać, ledwo zdążyłam do pracy... ;] Myślałam, że mnie wtedy ze złości rozniesie... teraz się z tego śmieję :D


Ja wdepnęłam kiedyś bosą stopą w wyjątkowo rzadką kupkę mojej starej jamniczki, która zostawiła specjalnie dla mnie pod schodami. Myślałam, że się popłaczę!

Ola - 10-09-2008, 07:17

Bora napisał/a:
Mnie do szału doprowadzało jak wdepnęłam w siuśki czystą pończochą, musiałam się cała przebierać, ledwo zdążyłam do pracy... Myślałam, że mnie wtedy ze złości rozniesie... teraz się z tego śmieję


Mialam dokladnie to samo - na szczęscie Holly bardzo szybko znalazla sobie jedno miejsce do siuskania i kupkania w nocy to wiedzialam gdzie jest pole minowe :bad: , niestety bylo to miejsce na parkiecie w pokoju :bad:

jarek730 napisał/a:
Szkoda nam się młodej zrobiło to daliśmy jej koc koło łóżka, (jeszcze jeden ma w kuchni).

I ja uwazam ze jest to bardzo madre rozwiazanie - bo sama tak zrobilam :D i Holly do dzisiaj ma jedno poslanie w naszej sypialni a drugie w kuchni. W dzien kiedy zostaje sama sypialnia jest zamknieta bo pewnie spala by tylko na lozku ale za to w nocy od malego spi z nami w jednym pokoju.

Lorena napisał/a:
jarek730 napisał/a:
U każdego sytuacja jest pewnie inna, ale trzeba wybrać tutaj zawsze dobro pieska bo ma tylko nas i to my za niego bierzemy całkowitą odpowiedzialność.

podoba mi się Twoje podejście. Całkowicie popieram.


Ja tez sie pod tym podpisuje :)

Jezz - 11-09-2008, 11:21

No i w końcu mogę odetchnąć. Mam w domu łobuzicę, jednak kumatą :haha:
Tak jak pisałam, zostawiłam drzwi do pokoju otwarte.
Szybko załapała że w nocy nie ma mowy o zabawie, głaskaniu, że jest ciemno i trzeba spać.
I nie wiem jak ona to robi, ale w ogóle jej nie słyszę. :)
Zresztą, większość nocy i tak przesypia w przedpokoju.

P.s: nawet niespodziankek nie robi już tak czesto, trzyma do rana.
Szkoda tylko ze poza tym bywa nieznośna :-P

gusia1972 - 11-09-2008, 11:33

Jezz, to super :) maluchaj jeszcze może być nieznośna :) taki urok maleństw :) a potem z tego wyrośnie i będzie Ci brakowało tego małego rozrabiaki :)
choć labki nigdy do końca nie dorastają ;)

Andevil - 11-09-2008, 12:11

Mój mały Dante noce przesypia spokojnie - cichutko i suchutko. Już od tygodnia rano nie ma na podłodze zadnej niespodzianki. :haha:
W domu zostaje sam na kilka godzin, bo pracować trzeba i od poniedziałku nawet siusiu na podłodze nie ma. Na razie - odpukać, bo i tak sie tego spodziewam - niczego nie niszczy, nawet gazety specjalnie zostawione pod stolikiem są nadal całe. :haha:
Ale przyznam, ze codziennie od 6 rano zajmuję sie małym - biorę go na spacer, bawie sie z nim w domu i w ogrodzie. Nie daję mu ani chwili na poranną drzemkę. A na do widzenia jeszcze kong i wychodzę. Jest zmęczony i śpi. ;*

kasiula_86 - 24-10-2008, 15:28

u nas oczywiscie jeszcze siusianie i kupkanie na pełnych obrotach po całym domu hehe ale jestem cierpliwa bardzo duzo mądrych żeby tu napisaliscie wiec bedę sie stosowała do rad
gwiazdka - 24-10-2008, 17:36

Ja już nie pamiętam jak to było hehe Moja sunia bedzie miala 1 listopada 9miesiecy... jest z nami od 2 miesiaca... na poczatku oczywiscie siusiala i kupkala gdzie popadnie..ale pare razy jak zrobila kupke czy siusiu na dywan w salonie to bralam ja na rece zanosilam do kuchni i mowilam ze tu sie robi... to sa bardzo madre psy takze szybko lapia.. bo po paru dniach zalatwiala sie juz w kuchni gdzie sa kafelki ... pozniej juz w ogrodku ja uczylam...i tak sie nauczyla ze pare razy jak z nia wychodzilam pozniej to nie chciala zrobic na spacerze tylko robila w ogrodku jak wracalysmy do domu hehe ale tego tez sie szybko oduczyla.. ;) Teraz juz w domu w ogole nie robi.. w domu jest codziennie sama z 6 godzin,7 bo trzeba pracowac... rano przed praca idziemy zalatwic potrzeby.. i pozniej jak wracamy z pracy to nic nie ma... mala trzyma...takze ok... co do rozrabiania... jak cos sie zostawi..np. pelny smietnik w kuchni..jakies piloty do telewizora ..gazety .. czy inne rzeczy to oczywiscie ze sie dorwie i wtedy jest sajgon jak wracamy :D czasami to sobie sama ziemniaki wyjmuje..gdzie bym je nie schowala :D i sie bawi :D a ma tyle zabawek hehe zawsze cos znajdzie.. no ale to jeszcze szczeniak... i trzeba zrozumiec.. ze nudzi sie piesku samemu w domu pod nasza nieobecnosc.. dobra zabawka dla takich psiakow.. co polecam!! bo zawsze stosuje hehe .. wziasc pusta butelke wsypac do niej troche suchej karmy i zakrecic..i dac psiakowi jak sie go zostawia w domu... moja taka butelke rozszarpuje na czesci pierwsze hehe zawsze to jakies zajecie na troszke ;)
kasiula_86 - 14-11-2008, 08:30

z ta sucha karmą to prawda tez taka zabawke zrobilam tylko ze robi mega hałasi najlepiej kiedy nie ma nas w domu ja stosowac :-P
Lorena - 14-11-2008, 08:47

gwiazdka napisał/a:
wziasc pusta butelke wsypac do niej troche suchej karmy i zakrecic
tak to fajny pomysł na zabawkę, sama tak często robię, jednak nie odważyłabym się zostawić psa samego z butelką moim zdaniem to zbyt niebezpieczne.
papisia - 14-11-2008, 13:24

Lorena napisał/a:
nie odważyłabym się zostawić psa samego z butelką moim zdaniem to zbyt niebezpieczne.


Ja też... moje zaraz "odkręcają" nakrętkę i wszystko piłują w drobny mak...

Lorena - 14-11-2008, 13:26

papisia napisał/a:
Lorena napisał/a:
nie odważyłabym się zostawić psa samego z butelką moim zdaniem to zbyt niebezpieczne.


Ja też... moje zaraz "odkręcają" nakrętkę i wszystko piłują w drobny mak...


taa, oczami wyobraźni widzę mnóstwo odłamków butelki w żołądku :/ nie nie, takie zabawy to ja wolę nadzorowac.

kasiula_86 - 15-11-2008, 16:30

to Fado chyba jest jeszcze za mały a jeszcze ząbki za słabe żeby
papisia napisał/a:
wszystko piłują w drobny mak...

on ma juz swoja butle z tydzien czasu i nic tylko za nia lata jak oszalały:)

gwiazdka - 08-12-2008, 18:48

moja tez nie rozwala....a jak raz rozwalila..to wykupkala... nic sie nie stanie..psiakowi jak zje troche butelki...zaraz wykupka..przynajmniej moja tak ma ;) a zabawka dziala ;)
Kazik - 08-12-2008, 22:23

A ja się boję zostawiać mojego czorta z platykową butelką sam na sam. Szczępi ją na drobne cząstki które są ostre i jak połknie takie ustrojstwo to boję się że może sobie fladyrki poprzecinać. Zabawa butelką jest zawsze pod moim nadzorem.
Megan ma już prawie półtora roku, zostaje dzielnie na blisko osiem godzin. Zaglądam do niej dwa - trzy razy na kilka sekund, dostaje ciacho, albo suchą kromę i siedzi dość grzecznie. Czasami jej odbije palma i wowczas potrafi rozszarpać poduszkę i najeść się pierza :-P , ale zasadniczo śpi.
Oczywiście byłaby o niebo szczęśliwasza, jakby mogła iść ze mną do pracy albo gdybym została z nią i pracowała w domu.... ale jeszcze "chwilka" i marzenia się spełnią :haha:

gwiazdka - 08-12-2008, 23:28

Kazik napisał/a:
A ja się boję zostawiać mojego czorta z platykową butelką sam na sam. Szczępi ją na drobne cząstki które są ostre i jak połknie takie ustrojstwo to boję się że może sobie fladyrki poprzecinać. Zabawa butelką jest zawsze pod moim nadzorem.
Megan ma już prawie półtora roku, zostaje dzielnie na blisko osiem godzin. Zaglądam do niej dwa - trzy razy na kilka sekund, dostaje ciacho, albo suchą kromę i siedzi dość grzecznie. Czasami jej odbije palma i wowczas potrafi rozszarpać poduszkę i najeść się pierza :-P , ale zasadniczo śpi.
Oczywiście byłaby o niebo szczęśliwasza, jakby mogła iść ze mną do pracy albo gdybym została z nią i pracowała w domu.... ale jeszcze "chwilka" i marzenia się spełnią :haha:




;) super... ja sie zastanawiam kiedy Moja przestanie psocic... ;( ..gdyby to jeszcze byl moj dom i moje meble... a my wynajmujemy dom i sama wiesz jak jest... juz zjadla kanape..dywan i lozko... ;( tez zostaje na 8 godzin rano..bo musimy pracowac.. rozumiem ,ze jej sie nudzi... ale mina wlasciciela mowi wszystko...

zuzia - 09-12-2008, 12:40

Luna siedzi sama od ok 7:30 do ok. 16, ok 13ej jest wyprowadzana przez moją mamę, broic za bardzo nie może bo ma do dyspozycji przedpokój. Dziś zostawiłam jej kulę-smakulę jak wrócę to się dowiem jak wrażenia mamy bo mieszka piętro niżej, a kulka sie okropnie tłucze. Ogólnie jest grzeczna jak na labradora :-P
Kazik - 09-12-2008, 21:53

gwiazdka, ja też nie mieszkam na swoim. A to co mi zjadła Megan to już pisałam na Forum. Szkoda gadać - wszystko to jedynie moja wina, bo Meganka tak okazywała że tęskni.
Teraz jest o nebo lepiej - ale to ogromna praca moja i moich rodziców i Pani psycholog.
Ale nie ukrywam że nadal boję się co przyniecie kolejny dzień.

gwiazdka - 09-12-2008, 22:28

Kasia Ja też :( codziennie sie zastanawiam...co po raz kolejny mała zje...
zuzia - 12-12-2008, 14:48

Chciałam wszystkich ostrzec, nie kupujcie psiakom tego typu zabawek
http://www.karusek.com.pl...217&action=prod
chodzi ogólnie o pętelki, jeśli już kupujecie to nie zostawiajcie ich samych na dłużej. Ja miałam taki przypadek jak Luna była młodsza, że została w domu z dużym bykiem maskotką która miała w nosie pluszowy duży kolczyk, w życiu by mi nie przyszło do głowy że to może być niebezpieczne. Jak wróciłam to lLuna przyleciała do mnie z kolczykiem owiniętym wokół szyi, 30 min. później i psa by nie było, bo juz szła opuchlizna. Okropne. Uważajcie proszę.

gwiazdka - 12-12-2008, 17:34

zuzia o jejku...straszne..a moja sunia miala 3 takie zabawki :( juz nigdy jej nie kupie takiej...
xania24 - 12-12-2008, 20:47

zuzia dobrze ze w porę przyszłaś no i że twojej psince nic nie ma
Chciałam kupić taka zabawkę mojej suni ale po tym co napisałaś nie kupie na pewno po co kusić los .

Szyszunia - 13-12-2008, 00:34

my dla Bonuska mamy sznu, ale na szczęscie nie ma żadnych takich pętli.zuzia, dzięki za ostrzeżenie, bo ja jak widzę jakąs fajną zabawkę, to zaraz kupuję. Teraz przynajmniej wiem, czego unikać.
zaba - 24-05-2009, 11:18

U mnie jest taka sytuacja. Rocco w nocy śpi w piwnicy... przez pierwsze kilka tygodni nocował w domu. Usilnie "męczę" rodziców, żeby pozwolili mu być w domu na noc i w dzień także. W dzień z kolei jest puszczany na ogród i tam biega cały czas. Do domu bierze się go na góra godzinkę, bo rodzice na więcej się nie zgadzają... Wiem, że labek powinien byc w domu wśród ludzi, ale do rodziców to nie przemawia.. Wiedzieli co i jak przed wzięciem Rocco od hodowcy. Sama nie wiem co mam teraz robić..
Lorena - 24-05-2009, 11:24

zaba, on jest za malutki żeby cały dzień spędzał sam na dworze , a w piwnicy nie ma za zimno ? powinien być w domu. Na pewno nie wyjdzie mu na dobre taka rozłąka.
zaba - 24-05-2009, 11:35

W piwnicy jest całkiem ciepło. Wiem, że nie powinien być sam.. Dlatego kiedy tylko nadaży się okazja biorę go do domu. Największe "ale" zawsze robi babcia. Ale doskonale wiedzą, że jak skończe szkołę to Roccuś będzie ze mną w domu cały czas. A teraz chyba będę go zabierać zaraz po szkole do domu. Najwyżej będę słyszeć codziennie krzyki rodziny...
bietka1 - 24-05-2009, 13:30

zaba napisał/a:
będę go zabierać zaraz po szkole do domu
i słusznie, tylko miej go wtedy cały czas na oku, żeby zminimalizować szkody, jakie taki szkrab może zrobić :) . Myślę, że w końcu uda ci się przekonać rodzinę do stałego zakwaterowania. Kiedyś miałam okazję obserwować młodego labka, którego wciąż trzymano w ogródku i muszę stwierdzić, że nie do tej pory pamiętam, jak z dnia na dzień tracił radość życia :beated: . NIe ma smutniejszego widoku, jak samotny labek.
effcyk - 24-05-2009, 13:40

mój to znowu chyba jakis inny bo wcale nie chce siedziec w domu tylko na dworze :-P na noc oczywiście jest wpuszczany do domu ale to też nie zawsze bo nie zawsze chce wejść ;] ( dlatego ta wypaśna buda u mnie na dworze :D ) znowu kilka domów dalej małżeństwo ma suke laba niewiele starszą od Nesta , a że oni sie dopiero tam budują i rzadko tu bywają suka caaałe Boże dnie na podwórku sama - jak człowieka zza bramy widzi to tak szaleje z radości że chce to ogrodzenie przeskoczyć strasznie mi jej żal :<
embratka - 24-05-2009, 14:54

Dewuska,
bardzo dziękuję za zaproszenie:-)

Przeeeeesłodki ten Twój Gringo:-D, Cudo:-D, Miodzio:-D, ach i och i do schrupania ;D ;* :haha: ;* ;* ;* ;* ;* ;*

Kika - 24-05-2009, 14:58

Do Żaby:

Trzeba było nie kupować labradora, tylko np. owczarka niemieckiego, który nie wymaga stałej obecności człowieka. Współczuje Twojemu psiakowi, który większość dnia spędza w odosobnieniu. Mój nawet na chwilę nie chce zostać sam na dworze, ciągle chce być przy człowieku, a ma już 6 misięcy.

embratka - 24-05-2009, 15:10

a u mnie to jest tak,

Mieszkam sama i na swoim ( powiedzmy) i w dodatku nie pracuję ( Pracowałam w agencji pracy tymczasowej, która z powodu kryzysu została zamknięta.
Mogłam sobie pozwolić na dwa - trzy miesiące siedzenia w domku.
I dlatego właśnie zdecydowałam się na pieska ( bo ja kocham psy :lookdown: )
Ale już dłużej nie mogę. Niedługo znowu będę musiała iść do pracy :( .
Bardzo się boję zostawić Szafirka na tak długo samego,:-(

Ale chyba wszyscy ludzie coś robią: pracują, chodzą do szkoły i też mają piesy ( nawet szczęśliwe piesy często :haha: )
Jak Wasze psy poradziły sobie z rozłąką?? :confused:

orlosia - 24-05-2009, 15:23

embratka,
my Rubena kupiliśmy 30 marca
wiec juz praktycznie był zawsze ktos w domu..ja kończyłam szkołe w kwietniu (klasa maturalna) i teraz siedze w domu wiec zawsze ktos przy nim jest..ale niewiem co bedzie w październiku jak juz podrośnie i ja zaczne studiować moi rodzice jak zawsze beda pracowac itp. ...ehhh :(

zaba - 24-05-2009, 18:05

Kika napisał/a:
Do Żaby:

Trzeba było nie kupować labradora, tylko np. owczarka niemieckiego.


Ja chciałam owczarka.. Ale rodzice powiedzieli, że nie bo jest zbyt groźny. Jak narazie nie doszliśmy do żadnego kompromisu. Powiedziałam, że zgodzę się na jego przebywanie na podwórku, jeśli weterynarz powie, że może. Chociaż Rocco i tak lubi na polku przebywać. Ostatnio jak był w domu to po jakimś czasie chciał juz na zewnątrz.

Diana S - 24-05-2009, 20:08

A, co bedzie zimą?
Pies, gdzie bedzie przebywał w ciągu dnia?

Co do owczarka Niemieckiego to psy, które cechuje wysoki stopień posłuszeństwa oraz zdolność do szybkiego uczenia. Są lojalne, odważne, przywiązane do rodziny, odporne na warunki atmosferyczne ( wiec, smiało moze mieszkać w budzie). Rasa charakteryzuje się inteligencją i bystrością.

zaba - 24-05-2009, 20:09

Zimą będzie w domu. To pewne. A teraz zobaczymy jak to się ułoży.
bietka1 - 24-05-2009, 21:00

Ale do zimy on musi się nauczyć wielu rzeczy, np. nie załatwiania się w mieszkaniu i o wiele łatwiej to osiągnąć, póki jest malutki. Porozmawiaj z rodzicami - to jest dość poważny argument.
Ewelina - 24-05-2009, 21:32

bietka1, zgadzam się z tobą.Psiak powinien uczyć się od was.Myślę że jeszcze jest za mały na taką zmianę.Labek musi czuć ciepło człowieka.Inaczej jest nie szczęśliwy.Tu nie chodzi o duże podwórko.Tylko o bycie przy człowieku :(
zaba - 25-05-2009, 14:12

Przekonałam rodziców :) Napewno do południa będzie na podwórku, ale też ta samą część dnia na podwórku jest babcia więc przebywa z nią. A tak to jak to rodzice ujęli: muszę się z nim wyszaleć na polu, żeby nie dostawał głupawki w domu. Mam nadzieje, że dam rade :)
..aga.. - 25-05-2009, 14:31

Piesek musi przebywać w domu zeby nauczyc sie pewnych zasad, co wolno a czego nie, a Rocco jest w idealnym wieku na takie lekcje wiec tym przekonaj rodzicow :) Oczywiscie bedziesz musial miec go ciagle na oku bo takie maluchy maja rozne pomysly :)
bacha - 25-05-2009, 14:33

nasz Barni ma już 3 m-c kiedyś nawet pytałam na forum czy dobrze robie,że pozwalam mu spać przy naszym łóżku w nocy (jego legowisko jest w kuchni) ktoś napisał ze nie ma w tym nic złego więc tak to zostawiłam teraz jest tak:
młody zasypia ok. 22.00 u siebie w legowisku ale jak tylko zgasimy światło i się położymy to jest "tup tup i trach pod nasze łóżko :D przesypia całą noc bez problemu, coraz rzadziej budzi nas na siku. W sobotę dał pospać do 10 :D . Jak mu się chce wyjść za potrzebą siada koło łóżka i szczeka albo pakuje sie do nas i gryzie ale nie ma sie co dziwić tyle godzin bez sikania to można sie już domagać swojego ;) W tygodniu idzie na siku ok. 7.30 zanim dzieciaki wyjda do szkoły to go wyprowadzają
Więc sobotnie zachowanie uważam za wyczyn Barniego
Kochana psina

robiola1 - 25-05-2009, 15:12

moj woli przebywac w mieszkaniu czy domu niz na podworku, na podworku troche pochodzi zrobi toalete i juz dobija sie do domu. rozlaka tez mu sluzy tylko, zeby mial co jesc, generalnie odnosze wrazenie, ze jego interesuje tylko miska i spanie. bardzo rzadko ma ochote na zabawe. len po prostu i na dodatek coraz wiekszy!
embratka - 13-06-2009, 09:18

To ja popełniam chyba jakiś karany :shy: błąd wychowawczy, bo moja psina chodzi za mną krok w krok, nawet na metr nie odstępuje, musi mnie kieć cały czas na oku. Nawet do łazienki za mną łazi, tyle, że tam ma zakaz wchodzenia ( ze względu na chemikalia ), więc leży nieszczęśliwy pod drzwiami.
No i ciągle załatwia się w domu, jak się go nie przypilnuje :( , chociaż już pomału zaczyna rozumieć, że robi coś źle :< :shy:

A staram się go przyzwyczajać do mojej nieobecności :confused:

..aga.. - 13-06-2009, 09:26

embratka, moja Tora tak samo jest ze mną wszędzie.... Czasmi są dni kiedy mnie to męczy, bo jak otwieram szafkę w kuchni to zanim zdąże do niej zajrzeć to juz jest tam jej głowa. Na balkonie lezy tylko jak ja jestem w pokoju. Jak tylko się ruszę z kanapy od razu leci za mna... W łazience jak sie szykuje do pracy to najchętniej spala by mi koło nóg...Straszna z niej przylepa... :) Ale co mogę zrobić nie mam serca zostawiąc jej ciągle samej :) A w ogóle to właśnie labki są szczęśliwe jak mogą być blisko ludzi...
embratka - 13-06-2009, 09:33

Aga...,
ja wcale nie mówię, że mi to przeszkadza :-P ,
tylko, że powoduje to we mnie tak straszliwe wyrzuty sumienia jak jestem poza domem, że nie wiem :( :-P

supergirl - 13-06-2009, 09:58

embratka, miałam dokładnie tak samo :-P Amber chodził za mną wszędzie :) Teraz też niekiedy tak ma, że gdzie ja tam on :)
bacha napisał/a:
się położymy to jest "tup tup i trach pod nasze łóżko :D
Teraz jest ok, bo jest malutki, ale jak Wam się zwali takie 30-40 kg na nogi, to już nie będzie tak przyjemnie :-P U nas było to samo, ale musiałam go oduczyć spania ze mną w łóżku, bo zaczynał mnie spychać :-P Mimo, że mam duże łóżko. 3 nieprzespane noce, ale młody śpi już u siebie w legowisku :)
..aga.. - 13-06-2009, 10:12

embratka, a to dobrze, że ci to nie przeszkadza :) Ja się przyznaje, że mi czasami tak, szczególnie jak chce poodkurzac lub zmyć podłogę :) Wtedy Tora lubi mi najbardziej pomagac i niestety musze ją zamknąc w innym pokoju bo za dlugo to wszystko by trwało :)
My tak samo, jak supergirl, mieliśmy kilka nieprzespanych nocy, ale było warto. Tora zawsze po 4 rano zaczynała wskakiwać nam na łóżko a my ją zganialiśmy i tak wkóło. Było cieżko czasami:) Ale po kilku dniach problem mieliśmy z głowy. I teraz Tora spi przy naszym łóżku blizutko, ale na swoim legowisku.

Jagusia - 13-06-2009, 11:15

Ze swojego doświadczenia wiem, że choć na poczatku taki plątający się pod nogami czworonog jest super, to z czasem zaczyna przeszkadzać, aż w koncu irytować. Zwłaszcza, jesli zamiast jednego czworonoga ma sie dwa przy czym jeden slusznych rozmiarów i na dokladkę malutkie dziecko. Moje laby na poczatku też chcialy robic wszystko ze mną lub z moim tż. Plątaly się pod nogami, przeszkadzaly w codziennych obowiazkach. Do łazienki iść nie moglam aby albo pies albo synuś albo oboje na raz nie wsadzili noskow. W końcu miarka się przebrala i zaczęlam uczyć to swoje towarzystwo przebywać na swoim miejscu psy na legowisku, mały w swoim pokoju, a mama ma 5 min spokoju...
embratka - 13-06-2009, 12:10

Szafir bywa nieznośny, owszem :shy: ,
ale ja zawsze zabieram go wtedy na wybieg :D .
Uwielbia bawić sie w rzucanie patyczka albo piłeczki :D
A jak już się trafi jakiś inny chętny do zabawy piesek, to już w ogóle ma radochę :haha:
Narazie jest super, bo takiemu 4 miesięcznemu piesowi niewiele wcale potrzeba - 15 minut i kładzie się spać.
Nie wiem jak będzie później, ale narazie daję sobie rade :)

..aga.. napisał/a:
Ja się przyznaje, że mi czasami tak, szczególnie jak chce poodkurzac lub zmyć podłogę Wtedy Tora lubi mi najbardziej pomagac


Hihi....Szafir też bardzo lubi pomagać, a już frędzel od mopa najbardziej mu się podoba:-D
Ja robię tak, ze birę go między nogi i trzymam kolanami:-P, a pies spokojnie może obserwować :papa:

Viccis - 20-06-2009, 12:14

Co do spania w samotności, musieliśmy też usadowić Fado w przedpokoju, bo w pokoju za bardzo buszował, gryzł dywan i kable. Teraz, jak czasem mam dni, kiedy chcę, żeby Fadzio pospał ze mną w łóżeczku, to sam schodzi z łóżka i idzie do siebie. Chyba odzwyczaił się od pokoju i podoba mu się tam gdzie mieszka. Albo się obraził 8)
Radek - 21-06-2009, 13:21

Ja bym się o samotność nie obawiał. Kwestia jest taka co się robiło z psem od początku. Jeśli pozwolisz maluchowi na spanie w sypialni to będzie wtedy dopiero ciężko odzwyczaić, zwłaszcza że mały robi kupę przy was i to kolejny problem bo ciężej będzie teraz to odzwyczaić. Robi się takie błędne koło.
Ja swojego pierwszą noc zostawiłem samego, nie podobało mu się to, wiadomo, wczesniej był z rodzeństwem i matką a tu od razu sam. Ale nie był aż tak upierdliwy. Drugą noc to już nie wiedzieliśmy że mamy psa. Na wszystko lubi pomarudzić ale chwilę, a potem idzie spać. Jak się wychodzi z domu to może na kilka godzin zostać sam i też spokój.
Poprostu od początku nie można pozwolić na to co ma zostać naprawione później. Musi się uczyć sam bo potem to tylko gorzej dla niego. To że jest mały to nie znaczy trzeba go aż tak żałować, jak będzie starszy to bardziej to przezyje niż za małego.

..aga.. - 24-06-2009, 06:25

Radek, zgadzam się z Tobą. Też zrobiłam na poczatku tak, że piesek spał w osobnym pomieszczeniu. Z czasem przeniosłam jego lezenie do swojej sypialni. Wiem, że dla większości jest to straszne zosatwic takiego malucha i w sumie ja tez mialam pozniej wyrzuty sumienia, ale teraz nie mam problemu z zostawianiem psa samego w domu. Moze dlatego tez, ze praktycznie od razu poszlam do pracy na kilka godzinna juz trzeciego dnia od zakupu pieska. Nie miałam innego wyboru, ale myślę, że dobrze się stało. Teraz pies zostaje sam na 8 godzin. Przez długi okres mialam okropne wyrzuty sumienia, ze tak długo jest sama i ze pewnie jest bardzo smutna. Ale tylko do momentu, jak kiedys wrocilam godzinke wczesniej :) Moj pies byl tak zaspany, ze przez kilka dobrych minut to tak sie rozciagal, przeciagal, zanim porzadnie sie ze mna przywital :) Teraz wiem, ze ten czas kiedy mnie nie ma moj piesek spi, a nie mysli ciagle gdzie jest ta pancia... A i dla potwierdzenia poprzedniej wypowiedzi napisze, ze teraz jestem w trakcie urlopu i moj pies mimo ze jestem w domu, tez przesypia ten czas, kiedy normalnie bylabym w pracy :)
Dodam jeszcze, ze zeby moj pies tak grzecznie spal, to oczywiscie rano musze z nim godzinke pospacerowac, po pracy nawet dłuzej... :)

monikaibisiu - 24-06-2009, 08:45

Ja mam podobny problem, mieszkam sama i pracuję. Na dodatek moja praca jest poza miejscem zamieszkania, dochodzi więc czas na pokonanie odległości. Bisio na poczatku był bardzo nieszczęśliwy, szkudził, wracając z pracy zastanawiałam się w jakim stanie zastanę mieszkanie. Teraz Bisio ma 1 rok, zostaje grzecznie sam w domku, ma mnóstwo zabawek więc nie interesuje go szkudzenia, a poza tym zgadzam się w 100% z Agą, on ma tak ustawiony zegar biologiczny, że czas kiedy mnie nie ma przesypia. Kiedyś zostawiłam kamerę i z nagrania wynika że Bisko spal nieustannie!
Pozdrawiam

bartek.richie - 29-06-2009, 16:59

Ja od września rozpoczynam rok szkolny i się boje co to będzie jak mnie 6-7 godzin nie będzie ... nie wyobrażam sobie go samego w domu. Będę musiał zostawiać kamerę internetową w pokoju i monitorować co robi jak mnie nie ma... :bad:
anna34 - 29-06-2009, 17:02

Zapewne będzie spał i tęsknił.
Zostaw mu do dyspozycji poczatkowo przedpokój i kuchnie,ew.pokój,pochowaj wszystko z zasięgu pyska i powoli się nauczy zostawać sam.

bartek.richie - 29-06-2009, 17:21

Pewnie tak zrobię ale ciekawe czy będzie robił w domu... mam nadzieję ze przez 2 miesiące załapie że w domu się nie robi tylko na polu... chociaż, może już łapie bo już 3-ci dzień nie robi w domu tylko rano tymi swoimi wielkimi łapami prosi o wyjście :]
BarbaraS - 29-06-2009, 18:25

Może jednak, na wszelki wypadek, przez wakacje przyzwyczajaj psa do krótkiej a potem coraz dłuższej samotności.
Huberto - 29-06-2009, 22:36

Tak samo uważam jak moja przedmówczyni. lepiej psiaka uczyć wcześniej zostaw samego w domu niż póżniej, bo wtedy może być różnie
bartek.richie - 29-06-2009, 22:40

Jak nas nie było 30 minut to spał (wział jaśka mamy i na nim leżał :D )

PS. Czytałem że dobrym sposobem jest włączenie psu radia - nie czuje się aż tak samotnie (faktycznie ja sam nie mogę spać w nocy jak radio jest wyłączone)

Huberto - 29-06-2009, 23:08

No widzisz i tak już powinno być zawsze, że np będzie sobie odpoczywał a nie wariował podczas waszej nieobecności. A co do radia to mój Gordon lubi słuchac muzyki i zawsze jak gdzies idę i nikogo nie ma zostawiam lekko muzyke włączona i słucha a jak przyjdę to grzecznie sobie leży przy muzyce
joana15 - 02-07-2009, 08:43

Mam od kilku dni małą Labradorkę, sypia w kuchni, przesypia całe noce. Jest grzeczna pod tym względem. Ale chciałabym zacząć ją przyzwyczajać do faktu że w ciągu dnia będzie sama w domu bo domownicy pracują i studiują. Puki co są wakacje więc mogę spędzać z nią całe dnie, ale nie chcę żeby myślała że tak będzie zawsze. Od kiedy i jak mogę zacząć ją przyzwyczajać??
monikaibisiu - 02-07-2009, 08:48

Według mnie, malenstwo najlepiej przyzwyczajać od początku. Na nazie spróbuj ją zostawiać na krótko, zaczynając od 20 minut. Jesli masz zamiar wyjsc zostaw Lunie zabawki, które lubi i jakis przysmaczek, wtedy zamiast szkudzić zajmie się swoimi zabawkami. Systematycznie zwiększaj czas. To jest moja metoda, którą stosowałam z Bisiem, mam nadzieję że u Ciebie też zadziała. Powodzenia!
joana15 - 02-07-2009, 09:06

Dzięki wypróbuję na pewno :) co do przysmaków może być kłopot bo ona w tak zastraszającym tempie pochłania zawartość swojej miseczki :dribble: że zanim zdążę spojrzeć to już nic nie ma a miseczka leży przy moich nogach lub jest dumnie noszona w pyszczku :D :D
monikaibisiu - 02-07-2009, 09:10

Wszystkie labcie to pasibrzuchy, a może tak spróbujesz z wędzonym uszkiem, jest do kupienia w zoologicznym, co prawda nie wiem czy wskazane jest dawac to takiemu malenstwu, ale ja dawalam i dzialalo :)
joana15 - 02-07-2009, 09:14

:) można zawsze spróbować :-P puki co ma takie małe pałeczki z pedigree do czyszczenia ząbków, wydanie dla szczeniąt :) takie cudo zajmuje jej 10 minut :haha:
monikaibisiu - 02-07-2009, 09:17

To uszko wędzone powinno zając około godziny, przynajmniej tyle zajmowalo Bisiowi a w czasie obrabiania uszka świat przestawal dla niego istniec :)
joana15 - 02-07-2009, 09:22

:haha: Super :) Ja to się jeszcze zastanawiam co zrobić żeby ta moja mała pirania tak nie gryzła rąk i stóp podczas zabawy...bo jeżeli chodzi o meble czy inne rzeczy to jakoś się jej jeszcze nie zdarzyło...chociaż nie...raz zaczęła podgryzać mamie dywan w pokoju, na samym środku :D i dostała klapsa.... :bad: Wczoraj zaczęła podgryzać rączkę od szuflady ale się znudziła bo była metalowa :haha:
monikaibisiu - 02-07-2009, 09:33

Niestety tego zwalczyć nie umialam, w momencie kiedy bisio zmienil uzębienie przestal podgryzac. Chyba trzeba to dzielnie znosic az minie :)
joana15 - 02-07-2009, 09:56

Gorzej jak się to nie zmieni :cring: ajjj biedne paluszki....
Ale moja mała jest bardzo spokojna w sumie rzecz biorąc...przynajmniej jak na razie :haha: dużo śpi :haha:

Gosiacz_ek - 02-07-2009, 10:02

Luna to jeszcze dzidzia ;) zobaczysz jak skończy pół roku! Oj wtedy to się będzie działo ;) latające poduszki itd ;D Mój w okresie od pół do półtora roku miał miano Buster demolka :D I nie było to przesadzone!
joana15 - 02-07-2009, 10:10

Zaczynam się bać... :haha: Czego mogę się spodziewać?? :)
Gosiacz_ek - 02-07-2009, 10:23

Szczerze to wszystkiego :P JAk mój psina zostawał sam to miałam porozwalane kwiatki porwane w strzępy książki obgryzioną szafkę na buty i cała jej zawartość ]:) przegryzione kable. Jak raz nie zamknęłam toalety to piesek wrzucił do niej rolkę papieru (nie mam pojęcia jak to zrobił) i po kawałku wyciągał ten mokry papier i rozrzucał po domu!!! Wiesz jak ciężko zedrzeć przyschnięty papier do podłogi i ścian?? hehehe ja cię nie straszę tylko informuję że jak będziesz go zostawiać to staraj się stawiać wszystko wysoko bo piesek szybko rośnie :P U mnie jeszcze były rozwalone soki w kartonach po podłodze i trochę panele od tego puchły ale i to przeszło jakoś bokiem :haha: mimo że mieszkam z rodzicami i mój tatuś w tamtym okresie to najchętniej by takiego pieska przez balkon wyrzucił :P ale na szczęście już mu przeszło i kocha Busterka tak jak ja ;*
monikaibisiu - 02-07-2009, 10:30

Gosiaczek ma niezłe wspomnienia z dziecięctwa Busterka, ja na szczęście takiej jazdy nie miałam. Co prawda kable pogryzł ale tylko jeden raz, chyba musialo go pokopac bo od tej pory wszelkie kable omija z daleka. No i raz demolka duzego pokoju, jak to zobaczylam to myslalam ze wlamanie mialam. Po tych incydentach nic wiecej się nie wydarzyło. Teraz bisio ma rok i jest super grzeczny jak ide do pracy. Mamy juz swoj rytm wyrobiony, bisio spi jak mnie nie ma a potem bawimy się.
To naprawdę indywidualna sprawa i co Twoja Luna zmaluje tego nie wiem.
Powodzenia życzę ;*

Gosiacz_ek - 02-07-2009, 10:33

No wiadomo że każdy piesek ma inne jazdy ;) jeden będzie grzeczny (co niestety bardzo żadko się zdarza), drugi będzie demolował (jak moj pisior) a jeszcze inny będzie wył do księżyca (i też nie zawsze udaje się to wyeliminowac ;( )
joana15 - 02-07-2009, 10:49

No zobaczymy, wszystko przede mną :) przynajmniej mniej więcej wiem czego mogę się spodziewać.
Nie wiem czy dobrym pomysłem jest zamykanie drzwi do pokoi jak się wychodzi? W mieszkaniu mam duży przed pokój i otwartą kuchnię gdzie mała może buszować :)

Gosiacz_ek - 02-07-2009, 10:51

Na początku też miał cały dom do dyspozycji ale nie kończyło się to dobrze :P miałam podobny układ mieszkania i właśnie tam zostawiałam Busterka ;)
inkapek - 02-07-2009, 19:56

A moja Neska ma już 3,5roku i jak zostaje sama to niestety łóżko całe rozkopane(wszytskie rogi pościeli pogryzione), piżama też pogryziona :( już 4 piżamy mi zjadła i mojego męża oraz brata i bratowej(jak byli u nas na weekend :-> ) no i niestety sypialnia jest teraz dla niej zamknięta a miała cały dom do dyspozycji :lookdown:
Ciekawe czy kiedykolwiek jej to gryzienie przejdzie fakt że są to drobne rzeczy ale jednak są :confused:

Gosiacz_ek - 03-07-2009, 09:34

inkapek, no to ładnie... ja to bym już chyba nie wytrzymała ;P i tak miałam dosyć jak musiałam się bać za każdym razem kiedy chciałam wejść do domu. A teraz to phi cały dom ma dla siebie i jedyne zniszczenia to porysowana podłoga i pełno kudłów ;) a no i jeden talerz (ale to nie chcący) :P
Diana S - 03-07-2009, 19:25

joana15
Cytat:

Mam od kilku dni małą Labradorkę, sypia w kuchni, przesypia całe noce. Jest grzeczna pod tym względem. Ale chciałabym zacząć ją przyzwyczajać do faktu że w ciągu dnia będzie sama w domu bo domownicy pracują i studiują. Puki co są wakacje więc mogę spędzać z nią całe dnie, ale nie chcę żeby myślała że tak będzie zawsze. Od kiedy i jak mogę zacząć ją przyzwyczajać??




Dlaczego sypia w kuchni?
Ile ma sucza?


Pozdrawiam

Vito - 03-07-2009, 20:49

inkapek napisał/a:
A moja Neska ma już 3,5roku i jak zostaje sama to niestety łóżko całe rozkopane(wszytskie rogi pościeli pogryzione), piżama też pogryziona :( już 4 piżamy mi zjadła i mojego męża oraz brata i bratowej(jak byli u nas na weekend :-> ) no i niestety sypialnia jest teraz dla niej zamknięta a miała cały dom do dyspozycji :lookdown:
Ciekawe czy kiedykolwiek jej to gryzienie przejdzie fakt że są to drobne rzeczy ale jednak są :confused:


dlatego my Vitusiowi nie pozwalamy na łóżeczko wchodzić, od małego i teraz go nie interesuje :)
choc czasami mialam ochote go poprzytulać, ale wiem czym to później grozi :P dlatego Vito ma swoje łozeczko a ja z narzeczonym swoje ;D

joana15 - 03-07-2009, 23:32

Diana S,
Cytat:
Dlaczego sypia w kuchni?
Ile ma sucza?

Ma tam swoje legowisko, i mały kojec. Mała ma 9 tygodni.

[ Dodano: Pią 03 Lip, 2009 ]
Dziś moja mała została sama na godzinę w domu :) jestem z niej dumna bo jedyną zjedzoną rzeczą był mój klapek :) :) Ale to chyba z nudów :) :) :) Radzi sobie ślicznie :)

Huberto - 04-07-2009, 01:08

No to jest grzeczniutka. Gratulacje ;)
Vito - 04-07-2009, 09:48

joana15, zawsze możesz kupić KONG to działa :)
joana15 - 04-07-2009, 10:19

No właśnie o tym myślałam :) pewnie kupię :)
Johana - 22-07-2009, 11:18

hej
witam serdecznie

mam pytanko....
od jakiego czasu wasze szczeniaczki zostawaly same w domu? i czy mozna zostawic malego labadora w domu jak sie idzie do pracy,nigdy nie mialam akurat labka wiec chcialabym sie cos dowiedziec

dziekuje za pomoc

bartek.richie - 22-07-2009, 11:59

moj wczoraj zostal sam na 3 godziny i oprocz tego ze probowal otworzyc lodowke, zjesc ciasto to nic nie bylo uszkodzone ;]
Krysia - 07-08-2009, 13:34

przyznam się bez bicia że jak przywieźliśmy Arniego to ustaliliśmy że będzie spał w łazience.....no i tak.....zaniosłam go do łazienki,zamknęlam dzrzwi i cisza....po chwili zaczęło się drapanie piszczenie płakanie itp.więc serce mi pękło i po 5 min spał sobie smacznie z nami i do tej pory tak jest :D Arni narazie zostawał sam w domu od 15min do 5godz nie było tak źle :bad: tylko.........rozszarpany papier toaletowy,powylewane szmpony,żele czy kremy :bad: a maskotki od małego rozszarpane :bad: ale wiecie co ja akurat liczyłam się z tym bo przecież czy labek czy mieszaniec każdy szczeniak robi demolke :-P teraz ma prawie 6 miechów a ja od września wybieram się do pracy i wtedy dopiero zobaczymy co się będzie działo w naszym mieszkaniu ;]

[ Dodano: Pią 07 Sie, 2009 ]
a najlepsze jest to że ja mam jedno pokojowe mieszkanko i drzwi tylko do łazienki więc ma wszystko do dyspozycji :bad: może robić co chce :D

mawi27 - 11-08-2009, 11:48

Witam
jestem nowicjuszka jezei chodzi o pieski rasy Labrador, ale wczesniej zajmowalam sie amatrosko Amstaffami, jest to diametralna roznica co do charakterow ale przy dzieciach trzeba myslec juz bardziej racjonalnie.
Niektore jednak regoly sie powielaja wiec jezeli chodzi o pozostawianie szczeniecia na cala noc tym bardziej laba to pewnie serduszko mu sie rozrywa inie wie dlaczego jest izolowany.... ja naprzyklad robie tak ze nasza sunia ma dostep do wszystkich pokoi przez caly dzien (oczywiscie jest kontrolowana co robi i nigdy jejnie pozostawiamy samej sobie, bo wiadomo ze rozne rzeczy pieski lubia wymyslac i wkladac do pyszczka), natomiast na noc nie zamykamy jej sama wybrala i pozwolilismy jej na to zeby obrala sobie miejsce dla niejnajbardziej stosowne ( u nas jest to np ubikacja :) )
ale gdy tylko wszyscy zapadamy w sen ona zaraz przemieszcza sie pod nasze lozko, a pokoj dzieci zostawia kompletnie sie nim nie interesujac, a nam towarzyszy przez cala noc i wcale nas nie budzi, wiadomo ze jak ma potrzebe to popiskuje, ale sadze ze izilujac psinke nie obdarzasz ja zaufaniem, wiadomo ze poczatki zawsze sa trudne, ale musimy sie z tym liczyc biorac szczenie i pare zarwanych nocek na pewno nam nie zaszkodzi, a nagroda na pewno bedzie satysfakcjia z dobrze ulozonej psinki.
Ja rowniez ja nagradzam ze to ze grzecznie lezy, ze nie gruzie i ze wola o swoje potrzeby nawet w srodku nocy. Po sacerku nawet o 3 nad ranem dostanie pochwale i smakolyka i nocka jest cacy a ona usatysfakcjonowana ze jestesmy z niej zadowoleni. wiec moze sproboj obrac bardziej taktyczna strategie niz izolacja jej za zamknietymi drzwiami :)

Baszka - 11-08-2009, 13:23

mawi27, Witaj..widzę, że dobrze przygotowałaś się na nowego domownika :)
i wierzysz w moc pozytywnego szkolenia . Tak trzymaj ;D

a motto jest super.

mawi27 - 11-08-2009, 18:09

Baszka napisał/a:
mawi27, Witaj..widzę, że dobrze przygotowałaś się na nowego domownika :)
i wierzysz w moc pozytywnego szkolenia . Tak trzymaj ;D

a motto jest super.


Witam i wielkie dzieki
uwiez mi ze z moimi amstaffami mialam nie lada przygody co mnie dzisiaj nauczylo nieco z dystansem i pokorom spojrzec na niektore sprawy
liczy sie przede wszystkim kosnekwencja oraz wielkie serce i reszta sama sie zrobi ;) (no moze za bardzo skoloryzowane)

kejsii - 07-12-2009, 22:41

JÓZEK napisał/a:
JEDYNIE MARTWI MNIE TO ŻE JAK BĘDĘ W PRACY ,BĘDZIE MUSIAŁ BYC SAM.CZY TO JEST MOŻLIWE
większość ludzi pracuje i psiaki muszą sie tego nauczyć jeśli zapewnisz mu odpowiednią dawkę ruchu i zabaw to nic mu nie będzie :) Na początku może i nie będzie kolorowo bo taka maluda raczej nie wytzryma z siusianiem do twojego przyjścia więc musisz wiedzieć że po powrocie z pracy na pewno będą na ciebie czekać niespodzianki :-P ale cierpliwość to podstawa :)
JÓZEK - 07-12-2009, 22:47

NIE MARTWIĄ MNIE TE NIESPODZIANKI .WAŻNE ZE BY LABUŚ BYŁ PO MOIM POWROCIE W DOBREJ KONDYCJI


Proszę zapoznać się z regulaminem forum!!
Punkt 10: Nadużywanie emotikonek, dużych liter, kolorowych czcionek – jest zakazane – uciążliwe posty będą moderowane lub usuwanie bez zgody czy wiedzy autora.
Mod.

Dydymus - 07-12-2009, 22:54

Ja uważam że piesek powinien być z ludźmi. Jeżeli już ktoś się zdecydował na psa to niech traktuje go jak przyjaciela a nie jak gościa od którego się izoluje w nocy.

A może on by spał w tym przed pokoju a byłby spokojniejszy jakby drzwi były otwarte.

A jak chce spać w jednym pomieszczeniu z ludźmi to niech śpi.

Można mu np na ziemi wyłożyć śpiwór.

[ Dodano: Pon 07 Gru, 2009 ]
Jezz napisał/a:
Ale upodobała sobie też fotel który stoi obok i teraz ciągle próbuje tam wskakiwać. Ile ja się namęczę żeby ją upilnować!
Ja pozwalam tylko kładę koc albo śpiwór.
szpakmarc - 07-12-2009, 23:31

Dydymus napisał/a:
Ja uważam że piesek powinien być z ludźmi. Jeżeli już ktoś się zdecydował na psa to niech traktuje go jak przyjaciela a nie jak gościa od którego się izoluje w nocy.

A może on by spał w tym przed pokoju a byłby spokojniejszy jakby drzwi były otwarte.

A jak chce spać w jednym pomieszczeniu z ludźmi to niech śpi.

Można mu np na ziemi wyłożyć śpiwór.

[ Dodano: Pon 07 Gru, 2009 ]
Jezz napisał/a:
Ale upodobała sobie też fotel który stoi obok i teraz ciągle próbuje tam wskakiwać. Ile ja się namęczę żeby ją upilnować!
Ja pozwalam tylko kładę koc albo śpiwór.


Tak, owszem pies powinien byc z ludzmi - jednak zawsze pozostanie psem i zawsze bedzie granica miedzy zwierzeciem, a czlowiekiem - nie popieram rozpuszczania psa i uczlowieczania go na sile - zwierze powinno znac zasady i ich przestrzegac, a szczegolnie labrador jako pies pracujacy.

Ewelina - 08-12-2009, 11:15

szpakmarc napisał/a:
Tak, owszem pies powinien byc z ludzmi - jednak zawsze pozostanie psem i zawsze bedzie granica miedzy zwierzeciem, a czlowiekiem - nie popieram rozpuszczania psa i uczlowieczania go na sile - zwierze powinno znac zasady i ich przestrzegac, a szczegolnie labrador jako pies pracujacy.

Zgadzam się i powiem, że każdy inaczej wychowuję swojego psa i każdy ma rozum.Ja swoją sunie rozpuściłam troszeczkę.Śpi z nami w łóżku siedzi z nami na fotelach podczas oglądania filmów, ale jest usłuchana wystarczy tylko jedno słowo a idzie do siebie!!

epol2909 - 08-12-2009, 21:17

Gdy zostawiasz ją samą na noc to daj jej jakąś swoja rzecz. Np koszulke. Wtedy bedzie czuła Twój zapach i będzie spokojniejsza
Maniek - 03-01-2010, 00:05

Kurcze.. To sie naczytalem.. Moj Bruno mieszka ze mna od 4 dni i na noc zamykalem go w korytarzu.. :cring: chyba popelnilem blad od jutra bede uczyl go zasypiania z innymi domownikami przy otwartych drzwiach... Juz sie tego boje... :( Dobrze ze juz potrafi wolac za potrzeba i nie zalatwia sie w domku...

Mam pytanie czy dlugo trwa takie przyzwyczajanie pieska do spania w nocy przy otwartych drzwiach? Piesek ma juz 3 i pol miesiaca :) prawie 4.

bietka1 - 03-01-2010, 16:22

Maniek, czy Bruno protestuje, kiedy zostawiasz go na noc w korytarzu? Jeżeli nie, to po co chcesz to zmieniać? Ja też początkowo Sarę zostawiałam na noc w kuchni. Powód był dość prozaiczny - nie chciałam mieć zasiusianych wykładzin w całym mieszkaniu, poza tym bałam się, że gryzoń pożre coś niejadalnego w ciągu nocy (mam dość mocny sen). Sara po kilu nocach przyzwyczaiła się do legowiska w kuchni i samotności w ciągu nocy. Wiem, że dla niektórych może wydawać się to postępowaniem nagannym, ale uważam, że dzięki temu np. ominęła nas trauma pzostawania samego psa w domu. Kiedy musiałam wyjść - Sara zostawała w kuchni i nigdy nie piszczała, szczekała czy wyła z tego powodu. Kuchnia stała się jej "kojcem - klatką - budą" i tam spokojnie czekała na mój powrót. Po kilku miesiącach, kiedy byłam pewna, że nie zrobi sobie krzywdy pozostawiona bez nadzoru, pozwoliłam jej na swobodę, zaprosiłam także do sypialni i łóżka :-P , ale to była raczej moja chęć niż jej potrzeba :haha: .
Tak było u nas, więc widzisz, nie ma zasady, że pies musi noc spędzać z właścicielami, każdy ma na to inny pomysł. Ważne jest, aby w ciągu dnia poświęcić mu odpowiednią ilość czasu zapewniając porcję ruchu, zabawy, nauki.

Maniek - 04-01-2010, 21:58

No juz pierwsza wspolna noc za nami. Przespal cala noc spokojnie :) . Czasami jeszcze troche popusci ale trzeszczy z samego rana ze chce na dwor ogolnie zawsze trzeszczy jak chce na dwor :) wiec mam wygode :D dzisiaj druga noc zobaczymy jak bedzie :D
bietka1 - 05-01-2010, 00:09

Maniek napisał/a:
Przespal cala noc spokojnie .... zawsze trzeszczy jak chce na dwor
mądralinek ci się trafił :) . Powodzenia w wychowywaniu młodego :papa:
Ewelina - 05-01-2010, 09:24

Super, że pierwsza nocka minęła spokojnie.Dużo cierpliwości życzę :)
dorotcia - 05-01-2010, 11:00

Mój Marley kiedy nie ma mnie w domu to biega po podwórku. Jednak teraz, kiedy są tak wielkie mrozy to zostawiam go w domu. Przed wyjściem włączm mu radio, żeby wiedział, że nie został sam. Uwielbia spać na moich butach.
Maniek napisał/a:
bede uczyl go zasypiania z innymi domownikami przy otwartych drzwiach...

Marley właśnie tak śpi na korytarzu, a w każdej chwili jak zatęstni może do nas przyjść.

SzySzka - 02-05-2010, 13:12

A ja z innej beczki. Nie znalazłam podobnego tematu, chodź wiąże się on z zostawaniem mojej suni samej w domu. Pesia zostaje 8 h dziennie sama, ponieważ jesteśmy w pracy. Od samego początku tak było, sądzę, że się przyzwyczaiła. Jak przychodzimy ma śpiochy w oczach i oklapnięte uszka (zawsze ma takie jak śpi). Pestka jak zostaje sama ma do dyspozycji kuchnię i przedpokój. Sypialnia jest zamknięta - duży pokój też jest odgrodzony dużą płytą, bo nie mamy drzwi. Ona ma już ponad 5 mc, zastanawiam się, żeby umożliwić jej już latanie po całym domu jak nas nie ma. Gdy jesteśmy w domu, w nocy itp itd wszystko jest pootwierane i ona nic nie gryzie. Jak zostawała sama to ze szkód co zrobiła to wydrapała w ścianie dziurę :D I obgryzła drugi róg ściany, i szafkę na buty (ale to już z naszej winy bo po prostu miała sposobność). Wymieniła już zęby. Teraz buty zostawiamy to nawet ich nie dotyka. Ścian też już nie nęka.

No i tak się zastanawiam, czy już czas, żeby jej nic nie zagradzać? Po jakim czasie Wy zaczynaliście dawać swobodę pieskowi, gdy zostawał sam?

Ewelina - 02-05-2010, 14:09

SzySzka,Zostawiajcie jej mieszka nie do dyspozycji i wyjdźcie na 15 minut!Po 15 minutach wróć i zobacz czy coś zrobiła :)
Jaffa - 02-05-2010, 20:18

SzySzka, ja swojej niestety ale pełnej swobody dać nie mogę, gdyż zrobi wszystko żeby otworzyć drzwi do śmietnika w kuchni:P Do dyspozycji ma mój pokój i korytarz i uważam że więcej jej nie trzeba.

Jeśli Pestka już się przyzwyczaiła do tego stanu rzeczy to po co to zmieniać?

I chciałabym zwrócić jeszcze uwagę, że to, że już nie niszczy nic nie znaczy że któregoś dnia nie wpadnie na ten wspaniały pomysł. Chociażby po złości lub z nudów.
Wychodzę z założenia, że nigdy nie mogę być pewna jaki pomysł w tej twardej główce się narodzi

Po prostu minimalizacja strat

Krissu - 04-05-2010, 19:09

podłączę się pod temat,
w czwartek pierwszy raz zostanie sama w domu (czas wrócić na zajęcia :D ) i zastanawiam się jak zareaguje. Nie będzie to długi okres czasu (max. 2,5 godzinki) ale boję się, że będzie pisk i szczekanie (tak jak wczoraj jak na chwilę zamknęliśmy ją w kuchni żeby posprzątać [przy niej się nie da, bo każda szmatka to potencjalny obiekt do gryzienia :-P ] strasznie płakała) i teraz pytanie - czy można by coś zrobić żeby jakoś jej ułatwić tą pierwszą samotną chwilę w całym domu?

Paulinna - 04-05-2010, 19:18

Krissu,możesz zostawiać włączone radio czy telewizor i zostawić zajmujące czas zabawki,początkowo wychodź na kilka minut a po wejściu nagradzaj psa jeśli nic nie zostanie zdemolowane. I pod żadnym pozorem nie wracaj w momencie kiedy pies piszczy lub szczeka! Wejdź wtedy kiedy się już uspokoi, a najlepiej zanim zacznie domagać się żebyś wszedł.
Krissu - 04-05-2010, 19:22

jest plan żeby jutro ją zostawić na jakieś 15 minut (może ze dwa takie podejścia zrobić) i zobaczyć jak zareaguje :haha:
Paulinna napisał/a:
I pod żadnym pozorem nie wracaj w momencie kiedy pies piszczy lub szczeka! Wejdź wtedy kiedy się już uspokoi, a najlepiej zanim zacznie domagać się żebyś wszedł.

tego nie wiedziałem, dzięki za pomoc :)

wacha - 04-05-2010, 20:53

No i ja pamiętam jak Haker miał z półtora roku i tez pancia stwierdziła, że jak wraca do domu i pies już nic nie niszczy ( też miał przedpokój i kuchnię do dyspozycji a niszczył bardzo długo do dwóch lat w sumie odkąd się młodszy pies pojawił przestał niszczyć i zaczął olewać wszystko he he) to też zaufałam psu i zostawiłam mu sypialnię a co niech ma łóżko zakryte kocem się położy tak jak to robi jak my byliśmy w domu a ja wracam z pracy i co kwiaty zjedzone, zbite doniczki i ogólny syf w sypialni, pogryzione wszystko, pies przyzwyczajony do dwóch pomieszczeń jak dostał nowe pomieszczenie zgłupiał zobaczył tyle nowych rzeczy i co popróbował jak one smakują, bo dotychczas nie miał ich do dyspozycji i tak się skończył jego pobyt w trzech pomieszczeniach została ponownie tylko kuchnia i przedpokój:)
SzySzka - 05-05-2010, 08:27

wacha,

Hahaha no to nieźle. Ja wypróbuję u mojej zostawania od 15 minut. Zobaczymy. Boję się, bo jak mi zeżre nowe meble czy pogryzie elektronikę, której mamy bardzo dużo to ją zjem na obiadek :D

emka997 - 05-05-2010, 08:36

Nasza Mała początkowo zostawała właśnie w przedpokoju i kuchni. Od sasiada zawsze wiedzielismy ze szczekala. Ktoregos dnia wyprobowalismy nasza sypialnie, gdzie czuje sie najbezpieczniej. Okazalo sie ze podzialalo. Dziewczyna kladzie sie oczywiscie na naszym lozku, bo wtedy nikt jej nie wyrzuca z niego i jest chyba szczesliwa, bo szczekanie sie skonczylo. Na szczescie nie zostalo nic zjedzone, poki co jest niezle:)
wacha - 05-05-2010, 10:43

emka997, no to super:)
słowiczek - 05-05-2010, 11:41

Nasza Nilka, jak my wychodzimy, ma do dyspozycji od samego poczatku kuchnię i duży pokój, które są połączone razem z przedpokojem. Oczywiście jeszcze schody na górę, gdzie są 3 sypialnie, które zawsze zamykamy jak wychodzimy. I to wszystko. Czyli jakieś 45 m2 do rządzenia.
Jak jestem w domu to zawsze otwarta jest sypialnia, bo tam ma swój kocyk koło naszego łóżka i może tam wchodzić i kłaść się ( jej drugie miejsce).
Reszta pod kontrolą i pozamykane.
I tak zostanie.

Poza okresem "wszystkożerność" nic nie zniszczyła.
Najdłużej jak została sama w domu to okres 6 godzin.

ada_pit3r - 05-05-2010, 13:52

Nasza Zorka zostaje co drugi dzień na 8 godzin... (praca) :( Jak do tej pory nie ma strat. Czasami jak łazienki nie zamkniemy to nam papier toaletowy rozwinie albo jakąś bluzeczkę z szafy wyciągnie żeby na niej spać :D ale ogólnie wszystko ok. Od samego początku była przyzwyczajana do takiej rozłąki... Jedynie pierwszy tydzień miała całodobową opiekę :) Szkoda nam jej trochę ale staramy się to wynagrodzić solidnymi spacerami przed i po rozłące :D
Wiem, że siada sobie wygodnie na kanapie pod naszą nieobecność (normalnie jej nie wolno).
Poza tym zawsze na wychodne dostaje coś w rodzaju zabawki do rozbrojenia tj. np smaczki zawinięte w szmatkę lub kartonik po papierze toaletowym :D luc cokolwiek innego dającego zajęcie i nie musimy się o nic martwić :) Jest słodka i nie rozrabia :D
Nasz Kochana mordka :D

Jaffa - 05-05-2010, 15:00

moja Jaffa kilka godzin przesiaduje obserwując dzieciaki na placu zabaw za oknem, teraz już zostawiamy jej odsłonięte żeby przypadkiem zasłony nie zerwała :haha:
Krissu - 05-05-2010, 16:31

pierwsza próba rozłąki za mną, było szczekanie z przerwami, po części za pewne dlatego, że ulubiona zabawka wpadła w takie miejsce że nie mogła jej wyciągnąć, ale szkód nie było
zobaczymy jak pójdzie druga próba :D

emka997 - 05-05-2010, 16:36

no to zapowiada sie niezle:) Oby tak zostalo:P

Krissu, a tak przy okazji, gdzie mieszkacie? Bo widze ze tez z Łodzi jestescie:)

SzySzka - 10-05-2010, 09:32

Widzę, że też zostawiacie psiaka samego, gdy idziecie do pracy. ada_pit3r, piszę, że jej piesio co drugi dzień po 8 h zostaje. U nas codziennie ;< Pierwsze co robię wychodząc z pracy to "lecę na łeb i szyję" do psiaka. Dzisiaj mi się jakoś tak szkoda jej zrobiło, tak stała i patrzyła :< I chciała iść z nami... ;/ // Z reguły zawsze się czymś zajmie, ale dziś jakoś tak ... :(

Moja druga sunia, która jest u rodziców (mieszaniec uroczy) zostawała sama też przez długi czas i teraz też zostaje, ale już rzadziej, bo mama nie pracuje już w stałych godzinach, a piesek już ma (13 lat).

U was też psiaki zostają na 8h codziennie? Nie wiem czy jej krzywdy nie wyrządzam jakiejś strasznej :<

i3l4z0 - 10-05-2010, 10:44

Bako tez zostaje sam na 8h średnio co drugi dzień :) Do tej pory nie ma żadnych strat :D Czasem tylko jak już mu się bardzo nudzi to zaczyna obrabiać listwy w przedpokoju :bad:
Tylko że ja mam ten komfort że piesek jest wypuszczany w między czasie na siku do ogródka:)

wacha - 10-05-2010, 13:21

SzySzka, u mnie siedzą oba od pn do pt po 9h minimum a zdaża się czasami jak jakieś nadgodziny w pracy wyskoczą, że na gwałt trzeba zostać to i dlużej siedzą ale wytzymują i co żal mi ich ale co zrobić, pancia musi zarabiać pieniążki na nie puki co:) ale oba były od małego przyzwyczajane zostawania od paru minut do tak dlugiego czasu jak teraz, oczywiście swoje wyniszczyły zdemolowały, zjadły itp. ale teraz jest już oki, jak wychodze idą na swoją kanapę i nawet już nie lecą ze mna do drzwi wiedzą, że idę do pracy i już i jaka radosć jak wracam haha nikt nigy się tak nie cieszył jak one:) wtedy już całe popołudnie jestem dla nich, no i wekeendy starmy sie zawsze spędzać razem:) wiadomo, że sie wychodzi czasem a to zakupy a to jakaś impreza a to inne wyjście ale spoko dają radę i ja też:)
SzySzka - 10-05-2010, 13:39

No moja też była przyzwyczajana od małego. Przy odbiorze tylko w niedzielę z nami była, a w poniedziałek już została sama - ale moja mama przychodziła przez parę dni do niej w ciągu dnia. No i tak zostaje i zostaje - akurat u mnie nie ma możliwości nadgodzin (budżetówka) więc ja zawsze na czas w domu jestem. Na zakupy to staram się zostawiać Pestkę z Michałem, bądź on jedzie na zakupy, a ja z nią zostaje. Albo zostaje sama - ale to na weekend, gdzie nie pracujemy i nie mam wyrzutów sumienia, że znowu 8 h tylko tak szybko na zakupy :)
clicers87 - 11-05-2010, 08:30

Żal tych psów. Bardzo. A wielu z Was tak krytykuje osoby,które zostawiają psy w kojcu lub na ogrodzie.
Kinia1 - 11-05-2010, 08:52

Witam. Moja Lunka będzie miała teraz próbę od środy do piątku będzie siedziała sama w domu ok. 6h, a później to już będzie praktycznie cały czas ze mną w domku. Mam tylko nadzieję, że nie nabroi zbytnio. Zobaczymy jak to będzie :) ) :haha:
Krissu - 11-05-2010, 09:47

moja królewna została już kilka razy sama w domu, co prawda na krótko, ale jednak, szkód nie było, a sąsiedzi mówili, że nadmiernego szczekania też nie :) przed wyjściem staram się z nią wybawić, żeby pospała jak nikogo nie będzie :-P
SzySzka - 11-05-2010, 10:30

clicers87,

Wiesz jak ktoś się rodzi milionerem, albo siedzi w domu z dziećmi, bądź pracuje zdalnie z domu - to ma możliwości siedzenia z psem 24 h na dobę. Ja nie jestem osobą krytykującą siedzenie psa na ogrodzie. Gdybym miała takowy (a będę mieć w bliskiej przyszłości) to nie będzie dla mnie problemu, żeby moja sunia sobie na nim posiedziała w czasie, gdy my będziemy w pracy, ale możliwość wrócenia zawsze będzie miała (specjalne drzwiczki). Budy stawiać też nie mam jej zamiaru na ogrodzie, ani żadnego kojca. Gdzie też jestem przeciwnikiem stosowania klatek w mieszkaniach :P

Widzisz...kończysz studia, albo i nawet jesteś w trakcie - to nie ma zmiłuj się i czas podjąć pracę, dać odpocząć rodzicom, a nie siedzieć ciągle na garnuszku. Kochasz psy - chcesz mieć psa, nie w prezencie dla dzieci, dla Ciebie (dorosłej osoby) - Twoja pasja (a nie kaprys), ale życie nie wybiera. Gdyby tak spojrzeć na ludzi - to chyba nikt nie powinien mieć psa (no bo każdy pracuje). Później przychodzi czas na dzieci - macierzyńskie (pies sam nie zostaje), później dzieci zaczynają wychodzić, spędzać więcej czasu. No i pamiętajmy, że pies dla człowieka a nie człowiek dla psa :P

clicers87 - 11-05-2010, 11:45

Zgadzam się z Tobą. Tylko po prostu żal, gdy siedzą tyle godzin same w domu.
Ally - 11-05-2010, 12:00

Puma sama w domu nie zostaje. Zostaje w ogrodzie. Najdłużej było 2-3 godziny.
Ma możliwość schowania się pod daszek gdyby padał deszcz.
Chyba zacznę ją przyzwyczajać do samodzielnego zostawania w domu, ale to na pewno od kilkunastu minut. Nie wiem co jej do głowy może przyjść :-P
Od zewnątrz "zjadła" trochę elewacji. Pewnie jej się nudziło :<

dzionga - 11-05-2010, 14:28

Claire dzisiaj była od 6 do 14 sama i nie było tak źle,ale sama się denerwowałam :)
Kinia1 - 11-05-2010, 16:00

Moja Luna została dzisiaj w domu sama dosłownie 20 minut, dodam, że najpierw była ze mną na godzinnym spacerku. Po powrocie zobaczyłam, że załatwiła się w domu mimo, że 20 min wcześniej załatwiła wszystkie swoje potrzeby, i strasznie szczekała, jak wracałam to już pod blokiem było ją słychać. Martwię się co będzie przez najbliższe 3 dni jak będzie niestety musiała zostać w domu po ok te 6 godzin ;/ :confused:
Krissu - 11-05-2010, 18:42

na pewno uprzedź sąsiadów, że zostaje sama i może szczekać, bo potem mogę się burzyć, ja mojej za pierwszym razem nową zabawkę zostawiłem na widoku - nie poznałem jej po powrocie :-P
Kinia1 - 11-05-2010, 20:39

Burzyć się nie mogą, sąsiadów pies przez całe noce wariuje i szczeka i nikt nic na to nie mówi. Poza tym są przyzwyczajeni, bo dużo osób ma tu pisaki :) ) Na szczęście okazało się, że jednak nie będzie musiała zostać w domu sama, tylko ze mną będzie prawie cały czas. Zabawek ma już dzisiaj sporo nazbieranych, więc mam nadzieję, że jak będzie zostawać tylko na trochę max do 1,5 godziny to zajmie się nimi.
Madzialenka - 12-05-2010, 11:58

My Blondi uczylismy od pierwszego dnia ,zostawania w domu.Normalnie zostaje 5h i przesypia ten czas nic nie niszczäc .Jednak zdarzy sie czasem ,ze 8h musi zostac,a wtedy to juz sie boje drzwi otworzyc jak wracam do domu... :D Znalazlam jednak na niä sposöb i zostawiam gazety,papiery ,pudelka w kuchni.Jak sie jej przynudzi to zajmuje sie darciem gazet ,a nie obgryzaniem framug :) Tylko pancia biedna duzo do sprzätanka wtedy ma:)
Bora - 12-05-2010, 12:20

clicers87 napisał/a:
Zgadzam się z Tobą. Tylko po prostu żal, gdy siedzą tyle godzin same w domu.

A widzisz inne rozwiązanie ? Za coś psa trzeba utrzymać, karmić, leczyć, bawić, szkolić... Pieniądze z nieba nie spadają, a nie każdy ma taki komfort żeby pracować na pól etatu.

Wybiegany pies, po śniadaniu pójdzie spać, gorzej jak przed pracą wychodzi na krótki spacer.

mawi27 - 12-05-2010, 12:59

u nas prblem u Torque nie mija nadal nie chce zostac sam w domu nawet na 5 min, dochodzi do tego ze mamy straszne stosunki juz ze sasiadami i sa doslownie wojny, zaczelismy tez chodzic specjalnie na szkolenia zeby wyeliminowac zle zachowanie, ale poki co jestem bezsilna :cring:
Kinia1 - 12-05-2010, 14:16

LUna dzisiaj została na 2h sama w domu. Jak wróciłam to było narobione w domu ściana brudna od łap, drzwi obgryzione, ale przynajmniej pokoje zostały nietknięte, a z kuchni tylko masło wyjadła, bo znalazła na blacie. Ehh... Aż się boję jak będzie musiała czasami zostawać po te 2 godzinki. Przecież nie mogę jej wszędzie zabierać ze sobą, a mąż do pracy też jej brać nie może... ;/ Miejmy nadzieję, że się nauczy, żeby nie robić w domu i nie obgryzać drzwi, bo jak tak dalej pójdzie to będzie mogła sobie przed blok wyjść... :cring:
mawi27 - 12-05-2010, 14:25

Kinia1, mamy to samo z Torque dewastuje nam doslownie cale mieszkanie, stosowalismy juz wiele metod ale zadna sie u nas nie sprawdzila, zapisalismy sie rowniez na szkolenie i wprowadzamy wszystko sukcesywnie, chodz komendy wszystkie zna itd to nadal zostac sam nie chce, ma do towarzystwa 2 psa Lare ale ona jakos nie zadawala go tak zeby sie zajal nia a nie niszczeniem, a co najgorsze ze on teskni wylacznie za mna, jak niszczy to niszczy ewidentnie tylko moje rzeczy, zjada moje buty, moja bielizne, ostatnio poszla moja ulubiona kurtka, nam wszystkie meble jakie sa tylko w jego zasiegu ponadgryzane, nawet ostatnio zbil nam akwarium i pozjadal rybki, wszystko chowamy a on sobie i tak szafe potrafi otworzyc, nie wiemy co juz robic, bo jak sie tylko pojawie w domu psa nie ma, lezy jak mebel nikomu nie wadzacy, chodz chodzi za mna krok w krok i nie spuszcza mnie nawet na sekunde, jak siedze w kuchni on obok mnie, jak spimy to przed sypialnia spi zeby tylko mnie widziec (do sypialni ma zakaz wejscia i jeden i drugi pies) kapie sie Torque lezy pod wanna, jest to urocze ale nie w momencie gdy musze go zostawic chociaz na 1 h w domu samego
Kinia1 - 12-05-2010, 15:01

Mawi27 Lunka właśnie też chodzi za mną krok w krok i układa się cały czas koło mnie i śpi ciągle jak siedzę w domu. Komend słucha i bezbłędnie je wykonuje, uczy się momentalnie, tylko kurcze sama nie chce zostać ;/ Ale widzę, że Twój Torque jest tylko miesiąc starszy od Luny. Mam nadzieję, że im to z wiekiem (czyli niedługo) przejdzie.
Bora - 12-05-2010, 16:35

mawi27, próbowałaś przyzwyczaić go do klatki ?

mawi27 napisał/a:
kapie sie Torque lezy pod wanna,

Dlaczego wpuszczasz go do łazienki ? Do toalety też z Tobą chodzi ? Próbowałaś odsyłać go na miejsce i nauczyć spokojnego leżenia jak Ty wstajesz np. z fotela? Pokazać mu, że za sekunde wrócisz i jak bedzie siedział grzecznie na posłaniu/miejscu to dostaje w nagrodę Twoją uwagę czy smakola ?
Mówiłaś na szkoleniu o waszych problemach ?

Nie obraź sie... ale problemem jesteś Ty, a nie pies.

asiulka0889 - 12-05-2010, 18:12

Ja też myślę że powinnaś przyzwyczaić młodego do klatki ja swoją zostawiam w wiatrołapie wiec mamy porządek w domu i nikt się nie zamartwia że coś sobie zrobi, moja trenerka też jest za klatką i przekonuje ja do innych :)
rusaleczka - 12-05-2010, 20:17

mawi27, a może spróbuj te rzeczy które można potraktować płynem odstraszającym zwierzęta? U nas poskutkowało, nie zamknęłabym psa w klatce! :bad:
jkasia - 12-05-2010, 20:29

My naszą Kaste zaczelismy przyzwyczajac do zostawania po około 1,5 tygodnia pobytu u nas. Bardzo mnie to stresowało bo mała chodzi za mna krok w krok. Zaczełam od zostawienia jej samej gdy poszłam do łazienki, zrobic pranie itp. Piszczała ale musiałam byc twarda (a nie było łatwo). Potem zaczeła spac na dole (mieszkamy w domku piętrowym) i nie miała wejscia do sypialni (nie wiem dlaczego ale w sypialni dostawała głupawki i w szale gryzła wszystko). Średnio jej sie to podobało ale po 3 nocach było lepiej.Teraz budze sie o polnocy wyprowadzic ją na siusiu i spi dalej do 5. A w dzien zostawiałam ja najpierw na 10,15,20 min. Wyła jakies 10 min i szła spac. Teraz potrafi siedziec 6 godzin i jedyne szkody to na razie serwetki papierowe i zasiusiane podłogi:) Oby tak dalej a bedzie dobrze ;) Ale najlepszy jest długi spacerek (stosownie do wieku) przed wyjsciem, wtedy nawej jej sie zapiszczec nie chce i idzie spac. Ja jeszcze przed wyjsciem zostawiam smakołyk np kabanoska dla psow:)
AK84 - 13-05-2010, 11:49

witajcie.
tak czytam Wasze wypowiedzi, i widze,ze ja wciaz mam problem, psamam od 2 tygodni.
chodzi za mna krok w krok. zostawienie go na 5 minut to juz mordęga, bo wyje, gryzie drzwi, drapie. stosowalam stopniowo z czasem coraz wiecej i wiecej.
czasami mam sytuacje, ze niestety musze wyjsc bez psa na dluzej niz godzine i to jest koniec swiata, bo nie chce zostawac Semir sam!
dziś byłam z dzieckiem u lekarza to wychodzilam to wył, wrocilam za niecałą godzine, to też wył, a jak otwoerzyłam drzwi to był cały zsapany (najwidoczniej ten cały czas wył).zadne zabawki nie pomagają.
w dzien pies jest w moim pokoju, w nocy rowniez, gdy zostaje sam, to zostaje na korytarzu, bomieszkam w domu jednorodzinnym, ale to jedyne miejsce gdzie nie poniszczy nic,bo właściciel domu nie ma tam nic szczegolnego.
nie wiem juz co robic, by go nauczyc zostawac samemu.
nawet testowalam to co pisalscie, ze z wyjsciem do lazienki, robilam tak wielokrotnie i bezskutecznie, bo co z tego,ze poszlam do lazienki, jak ten wyl caly czas.
jestem zalamana...:(
nie wiem co mam robic...:(
czekam na jakies porady....

dzionga - 13-05-2010, 11:55

AK84, moja Claire ma 8 miesięcy i mam ten sam problem. Nie odstępuję mnie na krok. hmm nie drapie drzwi,ale wie jak je otworzyć :-P .
Najczęściej jak gdzieś muszę wyjść to po prostu już gotowa do wyjścia,zamykam ją w pokoju i wybiegam z domu xD,aby nie czuła mojej obecności. Raczej wtedy nie otwiera drzwi od pokoju i nigdzie nie wychodzi,ale mam wyrzuty sumienia..

AK84 - 13-05-2010, 12:14

szczerze to ja nawet w domu nie mgoe zostawic go na chwile, bo co ja sie rusze, to Semir za mną,nie reaguje na miejsce, choc wie gdzie je ma.....
Bora - 13-05-2010, 13:23

rusaleczka napisał/a:
nie zamknęłabym psa w klatce! :bad:

Bo ?

Lepiej płacić ogromne pieniądze za zniszczenia jakie pies wyrządził ?
Poczytaj na temat klatki, w jaki sposób psa sie do niej przyzwyczaja, jak uczy spokojnego przebywania w zamknięciu.

wacha - 13-05-2010, 14:05

Bora napisał/a:
Bo ?

Lepiej płacić ogromne pieniądze za zniszczenia jakie pies wyrządził ?
Poczytaj na temat klatki, w jaki sposób psa sie do niej przyzwyczaja, jak uczy spokojnego przebywania w zamknięciu.


Dokładnie tak jak piszesz. każdego psa w jakiś sposób a jest ich wiele a klatka jednym z nich mozna nauczyć zostawać samego w domu.

os - 13-05-2010, 15:37

Cytat:
psamam od 2 tygodni.
chodzi za mna krok w krok. zostawienie go na 5 minut to juz mordęga, bo wyje, gryzie drzwi, drapie.


Twój piesek urodził się w dniu mojego:) 2 tyg. to malutko na oczekiwania, że psina będzie grzeczna sama. Jeszcze nie zdążył się do Ciebie przyzwyczaić i traktuje Cię jak mamusię, nie opuszcza ani na krok. Musisz go zajmować innymi rzeczami najpierw w Twojej obecności (zabawki, gryzaki, sweterki:) Zostawiać go w jednym pomieszczeniu z zabawkami i znikać na chwilę. Potem np. zamknąć się w jednym pomieszczeniu, a później wychodzić z domu na 10, 15, 30 min etc.
Ja tak uczę maluszka. Zabawki układam w różnych miejscach, gryzaki przy legowisku, w misce 2 smaczki i jakoś dajemy radę. Choć pierwsze wyjście dla mnie było koszmarem (piesek spał, a ja się zamartwiałam, że płacze za mną). Na razie bez szkód:)
Trzymam kciuki za naukę.

AK84 - 13-05-2010, 15:44

dziekuje za rade,stosuję ją od poczatku jak piesek jest u mnie, gdyz muszę go przyzwyczaic do zostawania samemu, ale nie skutkuje to. mam nadzieje,z e w koncu zajarzy o co chodzi. niestety czasami na dlzuej musze wyjsc, bo z dzieckiem na basen, czy do lekarza, czy cos innego wypadnie, np do innego miasta na zakupy, wiec niestety psiak musi sam siedziec.
os - 13-05-2010, 22:19

aha i jeszcze jedno:
jak wychodzisz to nie żegnaj się z pieskiem, poprostu daj mu coś ciekawego i wyjdź, a gdy przyjdziesz - nie witaj się bardzo wylewnie: wystarczy pogłaskanie i "dobry pies".
Oczywiście przed wyjsciem piesek musi być "załatwiony" (spacerek na siku:)

AK84 - 13-05-2010, 22:24

dzięki za rdę...:)
z pieskiem jak wychodzę to się nie żegnam... :)
a co do załatwiania to zawsze przed wyjściem wychodze z Nim, ale psiak nie robi już w domu.... wiec o tomam głowęjuż spokojną...:)

SzySzka - 14-05-2010, 08:37

A ja zaczęłam zostawiać sypialnię otwartą (8h w ciągu pracy) - żadnych zniszczeń od 2 dni :) Będę testować otwieranie dużego pokoju od pon :D
rusaleczka - 14-05-2010, 20:58

Bo? Bo to nie humanitarne, każdy ma prawo wychowywać psa jak uważa, labrador do budy nie a do klatki do domu tak? Ile czasu będzie niszczył wszystko w domu? U nas problem niszczenia skończył się w wieku 5 miesięcy Luny i od tej pory spokój, do niszczenia ma swoje zabawki a nie ściany, odzież czy meble. Napisałam , że ja bym nie zamknęła, inni niech robią jak chcą.
Kinia1 - 17-05-2010, 07:50

rusaleczka moja Luna też nic nie niszczy. Tylko drugiego dnia jej się zdarzyło drzwi trochę obgryźć, ale została sama w nowym miejscu i chciała sobie wybiec za mną, ale poza tą "wpadką" to jak do tej pory jest spokój. Tylko nadal strasznie szczeka tak długo jak długo nikogo nie będzie w domu ;/
Adu - 17-05-2010, 08:56

Jak myślicie: Czy można zostawić 2,5 miesięcznego szczeniaka samego w ogródku na kilka godzin? Ja mam trochę obawy, ale czekam na wasze opinie :)
Paulinna - 17-05-2010, 09:03

Adu, jak masz szczelne ogrodzenie i wiesz że szczeniaczek nie ucieknie lub nikt nie otworzy furtki i Ci go nie ukradnie to możesz go zostawić...
A czy on nie ma czasem kwarantanny poszczepiennej? Jeśli ma to lepiej nie zostawiać go w miejscu z którym inne psy miały/mają styczność... No chyba że ten szczeniaczek jest Twoim pierwszym zwierzakiem a żaden pies nie wchodził przez jakieś 2 lata na Waszą posesję.

Bora - 17-05-2010, 10:30

Adu napisał/a:
Ja mam trochę obawy, ale czekam na wasze opinie :)

A kwarantanna ?

Ewelina - 17-05-2010, 11:16

Nie ryzykowałabym zdrowia psiaka i nie zostawiłabym go samego to tak jak zostawić dziecko.nie poisz się ptactwa które rzucają jakieś kości na ogródek co by sie stało jak maluszek by to zjadł?
gwiazdka - 17-05-2010, 11:40

Ja bym też nie zostawiła... raz miałam nauczke w Angli jak jeszcze byliśmy i zara była szczeniorkiem... otworzyłam drzwi do ogródka małej a sama coś robiłam w kuchni.. po chwili nastała cisza ... co mnie zaniepokoiło .. wyszłam do ogródka a zary już nie było... wydostała się przez mała dziurkę w płocie a raczej pod płotem.. nawet wcześniej tego nie widziałam ... byłam w szoku bo nie wiedziałam gdzie mam jej szukać... wybiegłam na ulicę .. wszędzie gdzie się dało i nic... :( ale na całe szczęście po jakimś czasie sąsiad przyszedł i powiedział ,że " chyba pani pies jest w moim ogródku" he he.. nie wiem jak mała cwaniara się tam dostała.. ale ciężar spadł mi z serca... i powiedziałam nigdy wiecej.. to jak z dziećmi trzeba mieć oczy otwarte non stop :)
Adu - 17-05-2010, 12:06

Paulinna, to jest a raczej będzie mój pierwszy zwierzak. Kupiłam ten dom rok temu, a mieszkam tu od 7 miesięcy. Żaden pies nie wchodził do tego ogrodu przez jakieś 12 lat :P Mam duży ogród a w nim kawałek ( spory 5m na 8 m ) ogrodzony osobno. Tam piesek ma zostawać. Jest to za domem, tak, że z ulicy nie widać, więc nikt tak nie wejdzie, a jeszcze do tego ten kawałek ogrodu "schowany" jest za budynkiem gospodarczym. Wydaje mi się, że będzie tam bezpieczny, ponieważ dokładnie i to kilka razy sprawdzaliśmy dość wysokie ogrodzenie. Mimo to mam lekkie obawy...
emila244 - 17-05-2010, 12:48

rusaleczka napisał/a:
Bo to nie humanitarne
a czy humanitarne jest zostawiać samego w domu psa, który niszczy rzeczy i może sobie zrobić krzywdę? A jeśli dobierze się np. do gniazdka elektrycznego? Albo w stresie zje coś co mu zaszkodzi?
Nigry klatka jest jej legowiskiem, wieczorem idzie tam spać i całą noc jest w niezamkniętej klatce, nie widzę w tym nic niehumanitarnego. Gdy wychodzimy na dłużej, przed zamknięciem jest długi spacer i po naszym powrocie również, a będąc poza domem nie stresuje się, że pies coś sobie zrobi, albo zniszczy.

Adu - 17-05-2010, 14:06

I to jest moim zdaniem dobre podejście, bo psu nie dzieje się nic złego w klatce. To jest jak buda. Po protu jego własne miejsce. Tak, jak dla ludzi pokój ; )
monikaeliza - 23-05-2010, 12:29

Frodo od szczeniaka zostawał sam - na początku pół godzinki. I zawsze miał całe mieszkanie /oczywiście poza ukochaną :-P łazienką/ do dyspozycji.. Łatwo nie było .. Ale za to z jaką ciekawościa wraca się do domu ;D
A teraz spokojne zostaje na 9 godzin, kiedy idę do pracy.

AK84 - 29-05-2010, 10:23

amój Semir wciąż nie chce zostawać sam,nie daje nic wydłużanie czasu, na dwie minuty nie można wyjść, bo wyje jak oszalały, jak zostaje w pokoju, to wszystko zrzuca, nie działają na niegokości,zabawki, komplenie nic,a na dworze jak sam zostaje, to moze na 15minut i zaraz dobija się do drzwi,obgryza je, wyje jak oszalały.
nie wiem już co mam zrobić, pieska uczę zostawać samego od początku pobytu u mnie i bezskutecznie. może znacie jakąś skuteczną metodę?>

Paulinna - 29-05-2010, 11:58

AK84, zapisz psiaka do psiego przedszkola bo widzę że masz z nim sporo problemów...
AK84 - 29-05-2010, 12:13

no niestety bardzo piesek jest problemowy, chyb ma adhd... :(
do psiego przedszkola zapisałam go, ale związek kynologiczny organizuje Psie przedszkole dopiero od lipca.a mnie nie stac isc gdzies prywatnie na szkolenie.

Paulinna - 29-05-2010, 12:22

Wiesz co, na forum psy.pl w dziale 'szkolenie i wychowanie' często pisze naprawdę dobry szkoleniowiec więc może tam poproś o radę... Jakby co ten szkoleniowiec ma nick mg

Link do tego forum:
http://www.psy.pl/forum-d...wychowanie.html

nata - 05-06-2010, 10:28

http://pies.onet.pl/1260,...mu,artykul.html

Coś na temat ;) :haha:

Aisha-lab - 06-06-2010, 13:22

Ja wlasnie kupilam maja pocieche i zastanawiam sie nad treningiem dla niej. Zalazlam ostatnio szkolke dla szczeniakow, ale zastanawiam sie czy nie jest ona jeszcze za mala(8 tygodni),a treningi rozpocznaja sie juz w czwartek. Czy jest moze okreslony wiek dla psów żeby zacząć treningi?
jkasia - 06-06-2010, 13:50

Na pewno jest za mała.Jak zadzwonisz tam po info to najprawdopodobniej Ci powiedza że jak skonczy kwarantanne poszczepienną. Ja dzwonilam do 3 szkół i wszedzie mi tak mowili.Trzeba odczekac:)
Aisha-lab - 06-06-2010, 17:31

Dzieki, tak wlasnie myslalam. Zastanawiam sie czy nie bedzie za duza na nastepne szkolenie, ktore bedzie sie rozpoczynalo we wrzesniu. chyba sie porozgladam za innymi szkolkami :lookdown:
Teppei - 11-06-2010, 15:51

Witam !

Zamierzam kupić labka i mam duży dylemat.
Mianowicie czasami musiałbym zostawić go po 5 godzin sam albo mniej oczywiście nie codziennie . Bo bardzo mi zależy na kupnie psa takiego najlepszego przyjaciela :cring: :cring:

aganica - 11-06-2010, 16:41

Teppei napisał/a:
duży dylemat
Teppei napisał/a:
zostawić go po 5 godzin sam albo mniej oczywiście nie codziennie
3/4 forumowiczów, musi, zostawiać swoje psy na dłużej niż 5 godzin i nikt z tego powodu nie cierpi.
Pies, tak jak człowiek powinien znać swoje " obowiazki" inaczej się męczy, jest niepewny, nie wie co mu wolno a czego nie.
Nauczony zostawania, będzie zadowolony że ma chwile spokoju od ludzi .
Moje sunie nie lubia soboty i niedzieli bo wtedy po domu ciagle się kręca ludzie i nie pozwalaja spokojnie wypocząć.
Jedynym warunkiem jest wybieganie psa przed pozostawieniem go w domu / to najskuteczniejsza metoda /a po spacerku, lekkie, śniadanie i można, spokojnie, wyjść do pracy .. :D

cainees - 11-06-2010, 16:48

Teppei, rozumiem, że chodzi o te 5 godzin laba samego w domu ? nie martw się, ja zostawiam Roxi samą na ok. 4-5 godzin codziennie, ponieważ chodzę do szkoły. A poza tym twój labek nie codziennie by zostawał przecież sam, jak pisałas, więc właściwie nie widzę problemu.
Teppei - 11-06-2010, 20:13

Dziękuje wam !
Teraz nie mam wątpliwości co do zakupu Labka :) :)

kathleenbrick - 16-06-2010, 09:56

Witam serdecznie

Od trzech dni mieszka z nami 10cio tygodniowy szczeniak. Nie zostaje jeszcze sam ponieważ do końca tygodnia to ja wzięłam urlop, później urlop bierze mój mąż a kolejne dwa spędzimy z nim razem. Skończy mu się wtedy okres kwarantanny i będzie mógł już nareszczie wychodzić :)
Jeżeli chodzi o załatwianie się to już pierwszego dnia nauczył się załatwiać na ceratkę w kuchni. I z tym nie ma problemów.
W salonie ma swoje posłanie, na które znosi wszystkie zabawki i gdzie się lubi bawić ale niestety nie bardzo chce tam spać. Pierwszej i drugiej nocy, kiedy spałam na kanapie w salonie i widział, że jestem w pobliżu przesypiał tam kilka godzin ale odbywało się to na zmiane ze spaniem przy kanapie.
Wczoraj kiedy poszłam juz spać do sypialni to do momentu kiedy mój mąż siedział w salonie i oglądał telewizję maluch spał również. Kiedy mąż przyszedł do mnie i zamknął drzwi od sypialni (początkowo uznaliśmu, że tak będzie lepiej) Amber zaczął piszczeć i szczekać. Po ok 20 minutach ze względu na bardzo późną porę wstałam do niego i otworzyłam drzwi. Ucieszony zobaczył, że jestem i całą resztę nocy przespał po mojej stronie przy łóżku w sypialni. Myślę więc, że nie będziemy go na siłę separować, szczególnie, że na łóżko się nie pcha (wystarczyło kilkakrotne, konsekwentne odsuwanie go), niczego również nie niszczy.
W ciągu dnia cały czas chodzi za mną krok w krok. Zasypia tam gdzie akurat jestem - unika swojego posłanka ewidentnie.
Kiedy rano idę do łazienki to normalnie zamykam drzi i Amberas zostaje na ok pół godziny sam, mając do dyspozycji całe mieszkanie. Oczywiście popiskuje, ale nie rozrabia, nic nie niszczy, jak chce się załatwić to robi to w przeznaczonym do tego miejscu, więc nie nerwowo gdzie popadnie.
Wczoraj zostawiałam go również dwukrotnie samego w ciągu dnia, na ok 10-15 minut. Za pierwszym razem cały czas spał i nawet nie zauważył, że wyszłam, za drugim natomiast nie słyszałam aby strasznie piszczał i nie zrobił żadnych szkód.
Dziasiaj go również zostawię na chwilę samego i zobaczę jak się zachowa.

Mam jednak pytanie, czy normalnym jest, że śpi w różnych miejscach a nie w swoim posłaniu?

Pozdrawiam

Krissu - 16-06-2010, 10:26

kathleenbrick moja/nasza Inari też miała 10 tygodnia jak przyszła do nas do domu, pierwszej nocy poszła spać przy łóżku rodziców, ale to była pierwsza noc w nowym miejscu więc nikt jej na silę nie wyprowadzał, drugiej nocy przez 20 minut próbowaliśmy ją już wynosić na swoje posłanie w kuchni, ale za każdym razem z niego wychodziła, zamknęliśmy ją na chwilę, ale płakała więc drzwi zostały otwarte. Teraz ma "dywanik" w miejscu gdzie najczęściej leży w pokoju, oczywiście jej posłanie jest cały czas w tym samym miejscu, tam są zabawki i tam była wynoszona jak była niedobra.
i też śpi tam gdzie akurat jej się dobrze ułoży, najczęściej tam gdzie jest któryś z domowników albo na balkonie bo tam chłodniej,
w nocy ze 3 razy to lekko zmienia miejsce spanie, bo albo za ciepło, albo za jasno albo nie wiadomo co ;]
ale jak zaczną grzać kaloryfery to się wyprowadzi na posłani z powrotem o tam będzie najchłodniej (na to liczę)

jkasia - 16-06-2010, 11:06

kathleenbrick, mysle ze to normalne bo moja Kasta tez spała na początku gdzie popadło, a raczej gdzie my bylismy. Po około 2 tyg odseparowalismy ją i zamykalismy sypialnie (bylo to konieczne bo w sypialni wszystko gryzła). Teraz w ciagu nocy spi albo na dywanie, albo na posłaniu albo pod drzwiami sypialni gdzie ułozylismy dywanik. Jej posłanie jest od poczatku w salonie i choc unikała go jak byla młodsza to teraz w dzien chetnie na nim spi. Mysle wiec ze spanie na posłanku przyjdzie z wiekiem tak jak u nas. Ale wszystko zalezy od okolicznosci np jak jest gorąco to Kasta nie idzie na posłanie tylko szuka chłodnego miejsca itp.
kathleenbrick - 11-07-2010, 15:10

Kochani mam ogromny problem :(

Jutro idziemy z mężem do pracy, więc oczywiste, że maluch będzie musiał zostać sam. Od trzech tygodni (odkiedy go wzięliśmy) jest z nami cały czas, mamy urlop. Oczywiście separowaliśmy go od siebie (łazienka, toaleta, czasami kótkie zakupy) pozatym jednak był z nami tzn ze mną, bo niestety zauważyłam, że to o moja obecność mu w większej mierze chodzi i to przez jej brak jest mu smutno. Śpi tak jak wcześniej wspominałam z nami w sypialni. Jak tylko idę spać to bzw na to, że mąż zostaje jeszcze jakiś czas w salonie to dla Ambiego jest to już pora snu. Kładzie się obok mojej strony przy łóżku i śpimy. Od dwóch dni przyzwyczajamy go do zostawania w ,,swoim pokoju" (pusty nieumeblowany pokój, tylko odmalowany i położona podłoga). Ma tam wniesione swoje posłanie, zabawki a zamiast drzwi we framugę zamotowaliśmy specjalną bramkę dla zwierząt. Wczoraj, jak i dzisiaj zamknęliśmy go tam (oczywiście poza tym cąły dzień bramka jest otwarta i może tam zaglądać kiedy chce). Początkowo byliśmy w domu, odkurzałam, myłam podłogę, kręciłam się w tę i
spowrotem, a ten co? szczekał i piszczał niemiłosiernie. Na początku dostał ucho wieprzowe do chrupania (pierwszy raz) więc był nim zainteresowany jakieś 10 min, a potem horror. I to tak przez godzinę, nie zwracaliśmy na niego uwagi, żeby nie myślał, że w ten sposób ją zdobędzie, chwilę ciszy nagradzałam smaczkiem, chwaliłam i szłam dalej do zajęć. Ale większość tej godziny przeszczekał. Dzisiaj było tak samo, w końcu postanowiliśmy wyjść z domu. Tak szczekał, że było go słychać pod blokiem i jeszcze kawałek dalej. Przeczekałam tak pół godziny, miałam wrażenie, że szczeka żadziej, ale jednak. Po ustalonym czasie wróciłam do domu to wchodząc było już względnie cicho, ale oczywiście załatwił się na gazetkę (od razu kupa i siusiu w pół godziny). Poza tym był strasznie zaziachany, zresztą jest jeszcze cąły czas, a już od 20 min jestem w domu i go wypuściłam. Leży przy moich nogach i ziacha.

Jestem przerażona, sąsiedzi na nas naślą policję, albo i co gorszego, a przecież maluch musi się przyzwyczaić, prawda?

:cring:

tenshii - 11-07-2010, 15:19

Musi się przyzwyczaić.
Możecie kupić D.A.P do kontaktu :)
Powinien pomóc.

D.A.P.
"D. A. P ( DAP - Dog Appeasing Pheromone ) 48 ml + dyfuzor
U ssaków wszystkie karmiące samice uwalniają substancje zapachowe zwane „appeasing pheromones” (z ang. appease – uspokajać, załagodzić), których zadaniem jest uspokajanie potomstwa. U psów „appeasing pheromones” wydzielane są przez gruczoły łojowe bruzdy międzysutkowej karmiącej suki. Feromony te uspokajają szczenięta w sytuacjach niepewności i dodają otuchy szczególnie w nieznanym otoczeniu i zetknięciu się z nowymi doświadczeniami. Badania wykazały, że uspokajające właściwości tych feromonów utrzymują się również w dojrzałym wieku. Jak dowodzą badania weterynaryjne, D. A. P. Posiada wszystkie właściwości naturalnych „appeasing pheromones”.

Skład: syntetyczna „appeasing pheromones” psów 2%, wypełniacz do 100g

Zastosowanie: D. A. P pomaga hamować lub chronić przed stanami niepokoju i niepewności wyrażonymi następującymi objawami u szczeniąt i dorosłych psów:
niszczenie przedmiotów,
brudzenie w domu,
wycie, szczekanie,
nadmierne lizanie się

D. A. P dodaje psu otuchy w następujących sytuacjach, które mogą go niepokoić:
sztuczne ognie,
wizyty u lekarza weterynarii,
obcy, goście
nowe i nieprzewidywane sytuacje

D. A. P pomaga odnaleźć się psu w nowym otoczeniu, jak:
nowy dom, nowy właściciel
przeprowadzka

Sposób użycia:Włączyć D. A. P w pomieszczeniu, w którym pies przebywa najczęściej w ciągu dnia lub w pomieszczeniu, gdzie obserwuje się nienaturalne / niepożądane zachowanie psa.
Jeden dyfuzor jest odpowiedni na powierzchnię ok. 50-70 m2. Jeden flakon wystarcza
na okres ok. Czterech tygodni i przez ten cały czas powinien być włączony."

kathleenbrick - 11-07-2010, 15:53

A gdzie kupić takie cudo? Widzę w tym pewną nadzieję.

[ Dodano: Nie 11 Lip, 2010 ]
Już wiem, internet i różne sklepy zoologiczne. Jest też forma obroży z feromonami uspokajającymi. A co powiecieo tabletkach uspokajających dla psów?

Jakieś rady?

Bora - 12-07-2010, 10:34

kathleenbrick napisał/a:
I to tak przez godzinę, nie zwracaliśmy na niego uwagi, żeby nie myślał, że w ten sposób ją zdobędzie, chwilę ciszy nagradzałam smaczkiem, chwaliłam i szłam dalej do zajęć. Ale większość tej godziny przeszczekał.

A dlaczego zamknęłaś go na tak długo? Godzina dla takiego maluszka to strasznie długo, zwłaszcza że Cie widzi i chce być z Tobą. Nie lepiej zamknąć go w tym pokoju i wyskoczyć po chleb do piekarni?

kathleenbrick - 12-07-2010, 15:50

Wcześniej go zostawialiśmy na krótkie chwile (10-15 in do pół godziny) a wczoraj była próba generalna :(

Dziś o 15 wróciłam z pracy i zastałam straszny widok :(
W pokoju gdzi przebywał Amber, było zrobionych i rozdeptanych 6 kup, siusiu zrobione w kilku miejscach i to tak, że wciekło pod folię, którą zabezpieczyliśmy deski podłogowe, woda z miski wylana, ściana zachlapana, woda pod folią. Oczywiście piesek zziajany, żadna z kości ani zabawek nie ruszona, gumka z futryny wyciągnięta. Mam wrażenie, że przez cały czas szczekał i się stresował :(

Jak tylko przyszłam wszystko zgarnęłam do jednego wora, podłogę umyłam i tyle.

Nie wiem co mam robić:(
Jak będzie jutro?

Jestem załamana :cring:

iness8@o2.pl - 12-07-2010, 15:53

kathleenbrick, przyzwyczajajcie go powoli do zostawania w domu. Na początku wychodźcie na chwilę ,a potem wydłużajcie czas. Za każdym razem go nagradzajcie.
Dla bezpieczeństwa psiaka warto też pomyśleć o klatce :)

Bora - 13-07-2010, 16:06

kathleenbrick napisał/a:
Mam wrażenie, że przez cały czas szczekał i się stresował :(

Niestety na to wygląda, jednak z czasem i dzięki ćwiczeniom nauczy sie zostawać sam.

jkasia - 13-07-2010, 16:37

Bora napisał/a:
jednak z czasem i dzięki ćwiczeniom nauczy sie zostawać sam.

tez mi sie tak wydaje. to po prostu wymaga troche czasu i cierpliwosci. W koncu wiekszosc psiakow zostaje w domu. Głowa do góry i trzymamy kciuki :)

klaudusia - 13-07-2010, 17:17

Ja też trzymam kciuki, że Amber się przyzwyczai.
Przez pierwsze parę razy na pewno będzie szczekał później się przyzwyczai ;)

i3l4z0 - 14-07-2010, 14:24

Nikogo nie ominie taki widok :D Głowa do góry!! Będzie dobrze piesek po kilku dniach się przyzwyczai :)
Krissu - 14-07-2010, 17:28

trochę poszczeka, a potem zacznie kombinować co by tu spsocić, żeby czas wypełnić :-P
kathleenbrick - 14-07-2010, 20:46

Dzięki za słowa otuchy. :)

A co do kombinowania to już zaczyna. Upodobał sobie drewnianą framugą w przejściu od jego pokoju i bardzo skrupulatnie ćwiczy na niej swoje kiełki. Poza tym wylewa wodę na kartony, kórymi jest wyłożóna podłoga, a dziś taki karton tak rozgryzł, że pół ściany było nim oblepione - ale musiał szarpać - maleństwo. :-P Mąż jest naprawdę wściekły więc naprawdę wasza otucha jest dla mnie jak miód na serce.

Odpukać narazie sąsiedzi się nie skarżą. Dobre chociaż i to.

Pozdrawiamy serdecznie :)

Aneti - 28-07-2010, 10:12

będize dobrze, nauczy sienasza też na początku nam takie jazdy robiła, a przeciez prawie od razy czyli od 3 miesiąca zostawała sama. Na początku przyjeżdżaliśmy na zamianę w ciagu dnia by ją wyprowadzić na siusiu i kupę i wracaliśmy do pracy, po miesiącu juz zostwala na 6-7 godz. a teraz to czasami i 9 i jest ok.
kathleenbrick - 28-07-2010, 19:29

Witam.

Mój labcio już od półtora tygodnia zostaje sam. Niestety bardzo źle to znosi dlatego jak mogę kożystam z pomocy mamy i zawożę go do niej. Po pracy wracamy do domu.
Są jednak dni kiedy zostaje w domu. Cały czas skacze na tę bramkę i boję się, że może sobie zrobić krzywdę. Dwa dni temu pierwszy raz został z włączonymi feromonami D.A.P i z tegoco zaobserwowaliśmy na kasecie(nagrywamy jego poczynania) było całkiem nieźle (miał długie fazy spokoju ale oczywiście wylał wodę, zalał pół podłogi). Dziś ponownie został sam, tym razem połozyliśmy na podłogę wykładzinę pcv i wiecie co?, rozdarł ją na pół, jakby nożyczkami :cring: , całą wodę rozchlapał juz po 15 min i bardzo szczekał i się rzucał na bramkę. Było kiepsko.
Czy myślicie, że to dlatego, że okno w pokoju było otwarte i nie było tak dużego stężenia feromonów. Za pierwszym razem okno było zamknięte.
Poradźcie.

Paulinna - 29-07-2010, 13:10

kathleenbrick napisał/a:
Czy myślicie, że to dlatego, że okno w pokoju było otwarte i nie było tak dużego stężenia feromonów.
Możliwe...
Silatan-Lira - 05-08-2010, 08:41

Moja Lira zostaje na około 10 godzin sama trzy dni w tygodniu (w pozostałe jeździ ze mną po całym mieście i ma mnie na wyłączność) Muszę przyznać ,że pierwsze tygodnie były tragiczne. Moje mieszkanie wyglądało jakby ktoś się do niego włamał ale teraz jest ok. Ma już 6 miesięcy, nie sika w domu, przesypia ten czas, kiedy mnie nie ma. Ale nie daj Bóg spóźnić się do domu o godzinę, będzie siedziała obrażona. Nadchodzący rok będzie dla nas bardzo trudny....praca,studia. Niemniej zawsze zabieram ją ze sobą ,jak tylko mogę. Nawet na uczelnię, czy od czasu do czasu do pracy. Nauczenie jej nie dewastowania było trudną pracą. Ale biorąc ją do domu, znałam wszystkie za i przeciw, a dzięki podjęciu świadomej, prawie dorosłej decyzji, wiążemy koniec z końcem. Ja myślę,że ona rozumie, że jej wybryki mogą sprawić mi przykrość, i w ten sposób pokazuje mi swoje oddanie, chcąc ułatwić nam obu życie. To pewnie głupio brzmi, ale liczę się z jej uczuciami :P
iness8@o2.pl - 05-08-2010, 10:18

Silatan-Lira, no brawo :) Aż nie mogę uwierzyć że ona ma już 6 miechów, pewnie bardzo urosła :)
Aneti - 05-08-2010, 10:56

to super 10 godzin to sporo, ale tak jest że jak już zdewastuje co się da, potem jest spokój :) Hepi też śpi jak nas nie ma.
kaha - 05-08-2010, 11:33

my mieliśmy problem nie w dewastacji mieszkania czy szczekaniu pod nasza nieobecnosc (bo jest bardzo grzeczny) tylko Max sie strasznie stresował a objawiło mu sie to tym ze powróciła nużyca (pasożyt ktory pod wpływam stresu lub spadku odporności daje rożne objawy skórne tj. wyłysienie lub krosty na pysku)... na szczescie jest juz na lekach i mu przechodzi mam nadzieje ze z czasem bedzie lepiej znosił samotnosc. bardzo mi go zal i najchetniej zrezygnowałabym z pracy :cring:
Silatan-Lira - 06-08-2010, 07:15

Może to zależy od tego jak go witacie po powrocie. Generalnie, jeżeli rzuca się na was w wielkim szczęściu, i wręcz histeryzuje, powinno się go zignorować do czasu, kiedy zdejmiecie buty,lub płaszcz. Inaczej pies odbiera głaskanie od razu po wejściu jako nagrodę i myśli,że słusznie się boi, skoro tak wylewnie jest witany. Ja tak robiłam ze swoją Lirą. Nadal przychodzi mnie witać, ale jest już bardziej opanowana. Początkowo piszczała tak, że sąsiedzi myśleli o wezwaniu straży miejskiej. Obie byłyśmy zestresowane, ale moja metoda przyniosła efekty po około półtora tygodnia. Więc ani nie super szybko, ani też nie tak wolno. Oprócz tego, żeby tak nie tęskniła wstaję co rano o 5 (o 7 15 muszę wyjść) i ten czas moja słodka ma tylko dla siebie. Gadam do niej, tłumaczę, pokazuję co się w domu zdarzyło rzucam piłeczkę, wykonujemy kilka komend, a spacer trwa zazwyczaj nie krócej niż godzina. Może pies nie rozumie twoich słów, ale na pewno potrafi odczytać intencje i znaleźć miłość. Idąc rano na spacer ludzie oglądają się za dziewczyną ,która nawija do psa, ale nie wiedzą, że ten pies potrafi odpowiadać. Przed moim wyjściem do pracy Lira ma jakieś 10 minut wyciszenia. Czyli taki czas,kiedy zaczynam nie zwracać na nią uwagi, a ona ma chwilę,żeby pogodzić się z faktem,że zabawa musi się skończyć.Później wracam około 17 idziemy razem na spacer, na którym Lira za to,że nie nasikała w domu dostaje serię ciastek. Uczmy się nowych sztuczek, biegamy itp. tak około pół godziny do godziny, ale bardzo często chodzimy na spacer około dwu godzinny (to takie nasze zajęcia socjalizacyjne z innymi psami, i ludźmi, zwłaszcza mężczyznami, bo ona panicznie boi się wielkich mężczyzn) i dalej idziemy na ostatni 15 minutowy lub jeżeli nie było tego długiego spaceru godzinny spacer wieczorny. Czasami ktoś nam dla odmiany towarzyszy, żeby nie przyzwyczajała się do uwagi skupionej tylko na sobie. Stosując taką metodę wychowawczą mam w domu odprężonego towarzysza. Niemniej mimo, że twój labek jest już niemal dorosły, treser powiedział mi, że labrador to stworzenie, które spośród psów, nowych rzeczy uczy się do końca życia. Może na coś przyda się ta moja opinia :) :D Przepraszam,że tak długo.Pozdrawiam ciepło.
kathleenbrick - 06-08-2010, 20:45

Obecnie mój labek nie zostaje u mnie sam w domu tylko codzinnie zawożę go do mamy. Co drugi dzień spędza z nią ten czas kiedy ja jestem w pracy, ale co drugi zostaje te godziny sam. I wtedy jest cud - Amberas jest spokojny, nic nie niszczy, nie szczeka, nie ujada. I teraz moje pytania:
- czy myślicie, że ta parszywa bramka tak na niego działała i to, że był zamknięty w jednym pokoju?
- czy taki spoko u mojej mamy jest wynikiem tego, że ma do dyspozycji całe mieszkanie?
- czy może spokój wynika z tego, że ma obecność kotów, które traktuje jak swoje stado, więc teoretycznie nie jest sam?
- jeżeli dpowiedź na poprzednie pytanie brzmi tak, to w takim razie boję się go zostawiać samego w moim domu, gdzie kotów nie ma.

Poradźcie. Wiem jedno - nigdy więcej nie zamknę go w jednym pokoju za tą bramką. To ona i niemożliwość wyjścia wyzwalałą w nim szał, złość i gniew.

dzionga - 06-08-2010, 20:48

Claire zostaje sama max 8 godzin..,no ale w sumie to i tak nie jest sama,bo prosze siostrę aby zajrzała czasem do niej i jest ok. wiadomo zdarzy się że coś mi zbroi,no ale tez bym sie nudziła na jej miejscu.. W kazdym razie nie zostawiam jej tak długo codziennie,lecz tylko sporadycznie xD
jkasia - 06-08-2010, 20:53

kathleenbrick napisał/a:
nigdy więcej nie zamknę go w jednym pokoju za tą bramką. To ona i niemożliwość wyjścia wyzwalałą w nim szał, złość i gniew.

wydaje mi sie, że to mogło byc powodem
Kasta jak byla mała to zastanawialismy sie gdzie ja zostawic. Ograniczalismy jej przestrzen i była "niegrzeczna" a jak tylko odpuscilismy, posprzatalismy wszystko co moze stanowic zagrozenie to pies sie wyluzował i juz nie ma z nia problemu.
kathleenbrick, moze w koncu znalazłas złoty srodek :haha:

mibec - 07-08-2010, 00:53

Barney też nie lubi mieć ograniczanej przestrzeni, jak go zamknęliśmy w kuchni, bo jeszcze pracowaliśmy nad pochowaniem wszelkiego okablowania, to histeria była przerażająca... Woli miec do dyspozycji większą część domu; tylko że ostatnio zaczął tak niszczyć, że pomysłow mi brakuje co z nim zrobić. Wydaje mi się że to z powodu braku ruchu, bo kulał i kazano nam ograniczyć. W poniedziałek rtg i się w końcu dowiemy co i jak. Rozważałam klatkę, ale się nie zdecydowałam, a teraz wydaje mi się że już za późno na takie rewolucje. Pozostaje poczekać aż dorośnie...

[ Dodano: Pią 06 Sie, 2010 ]
kathleenbrick, może spraw sobie kotka lub innego pieska? Ja rozmyślam nad innym zwierzem, żeby B. nie był sam. Jak na razie wynajmujemy mieszkanie, ale jak kupimy dom to chce drugiego laba.

Tomahawk - 08-08-2010, 19:23

Rocky można powiedzieć od 6stego miesiąca zostaje sam co drugi tydzień po 5 dni po 9h sam w domu, do dyspozycji ma wszystkie pokoje,kuchnie,łazienkę i balkon zostawiamy mu otwarty. Przed wyjściem do pracy idziemy na konkretny spacer z innym labkiem sąsiadem tak 2h żeby się wybiegał itd. Jak na razie nic nam nie niszczy, nieraz dostaje kostkę żeby się nie nudził i jest ok.
Shadow - 29-08-2010, 14:10

Ja mam problem tego rodzaju, że moja mala ladnie znosi rozstania, ale raczej krótkie... Po jakichś 10-15 minutach robi kupkę i ją zjada. Czy to objaw histerii, przerażenia samotnością? Jak w takim razie oduczyć szczeniaka zjadania kupy?
Bora - 03-09-2010, 23:48

Shadow napisał/a:
Po jakichś 10-15 minutach robi kupkę i ją zjada. Czy to objaw histerii, przerażenia samotnością?

objaw stresu. Lęku separacyjnego. Ćwicz spokojne zostawanie w domu, powoli wydłużaj czas rozłąki.

cracowska - 04-09-2010, 22:34

błagam was o pomoc. Mój rudy jak ma zostać sam w domu to wariuje !! wyje niesamowicie :(
Od samego szczeniaka był ktoś w domu albo był zabierany z tata jak on gdzie jechał, tata wtedy myślał że mały to nie przeszkadza (wiem to był wielki błąd) a teraz jak mój tata zacznie niedługo prace i od rana do południa nie będzie nikogo w domu pies będzie musiał siedzieć sam ale nie wiem jak go do tego nauczyć :(

na 10-15 min(tylko rano) zostanie bo jest przyzwyczajony ze tata wychodził na chwile ja wychodziła i w ogóle wszyscy ale wiedział że tata zaraz wróci ale teraz nie wiem co mam robić :( nie chce siedzieć nawet w pokoju sam :(

Karoola - 06-09-2010, 22:21

cracowska, w tym i wielu innych wątkach było już dużo o tym. Najważniejsze to konsekwentnie, kroczek po kroczku wydłużać czas pobytu psa samego, nawet w innym pokoju i NIE EMOCJONOWAĆ SIĘ ZA BARDZO! Pies to wyczuje i będzie się martwił za siebie i za ciebie. Poza tym będzie wiedział, że zaraz nastąpi rozstanie, a chodzi o to, żeby nawet nie zauważył, ze wyszłaś. To w takim baaardzo ogromnym skrócie. Przeszperaj ten wątek, dowiesz się wielu ważnych rzeczy.
Sara_R - 22-09-2010, 09:11

Moja Majusia zostaje sama w domu od 2 tygodni. Nie ma nas 7.30-17.00, ale w poludnie przyjezdza do niej tata i wyprowadza na dlugi spacer, karmi itp... mimo to Majka gryzie meble. Maz jest wściekły, a ja załamana. Pryskałam preparatem przeciw gryzienie, ale NIC nie pomaga, tylko wióry lecą. Zostawiam jej gryzaki..kong, kość, ucho wędzone i inne . ma zajęcie na krótko, a potem broi.
Strasznie ją kocham, ale nie wiem jak długo mąż to wytrzyma, chociaż też ją kocha, to jest bardziej rygorystyczny :( (( nie chce mieć domu jak po wojnie.
Błagam napiszcie co jeszcze mogę zrobić?
A co będzie jak bedziemy ja zostawiac samą zupelnie-bez odwiedzin taty???

Dodam, ze jak jestesmy w domu o Majusia nic nie niszczy.

i3l4z0 - 22-09-2010, 10:11

Najlepszym rozwiązaniem będzie klatka.
Sara_R - 22-09-2010, 10:32

i3l4z0 napisał/a:
Najlepszym rozwiązaniem będzie klatka.



Pewnie dobre rozwiązanie, ale chyba by mi serce pękło, gdybym zostawiła mojego Labka w klatce.

A co sądzicie o garażu?
Mamy duży garaz, z dwoma kienkami-jest jasny. Z kaloryferem, więc jest ciepło.
Zostawiałabym jej zabawki, posłanko, jedzenie, smakołyki i tam może byłoby jej dobrze na czas kiedy zostanie sama???
Nie odbiłoby się jej to na psychice?
Co o tym sądzicie?

kaha - 22-09-2010, 11:02

Sara_R, zacznij powoli zaprowadzac ja do nowego miejsca i zadbaj zeby sie jej dobrze kojarzyło tzn. baw sie tam z nią i dawaj jej różne, inne niż zwykle smaczki zaraz po wejsciu do garazu. pamietaj zeby dobrze zabezpieczyc rzeczy w garażu ktore mogłyby jej zrobic krzywde. pamietaj ze tylko pozytywne skojarzenia z tym miejscem ułatwia jej zostanie samej... 3mam kciuki
mibec - 22-09-2010, 11:16

Bierz rowniez pod uwage to, ze w garazu tez moze narobic szkod - chocby poobgryzac sciany, ale to zawsze lepiej niz zniszczenia w mieszkaniu. A klatka nie jest taka straszna, jesli nauczysz pieska, ze to jego domek, to sam wchodzi do klatki jak potrzebuje odpoczac. Barney narobil nam duzo szkod w domu i zyjemy troszke jak na wojnie albo w slumsach - poobgryzane stoly, poszarpana sofa.. itd. Narzeczony tez sie czesto wkurza, ale potrafimy go uglaskac z Barneyem :)
papisia - 22-09-2010, 11:25

i3l4z0 napisał/a:
Najlepszym rozwiązaniem będzie klatka.


Nie wiem czy widziałaś:

Sara_R napisał/a:
Nie ma nas 7.30-17.00


Klatka jest świetnym rozwiązaniem, ale wg mnie nie na tyle godzin.
Nie możecie też psa z dnia na dzień wrzucić do obcego garażu i zostawić na cały dzień bo się tam zapłacze na amen...
Jeśli nie ma opcji wydzielenia dla psa miejsca w domu i sprawa jest przesądzona to stopniowo przyzwyczajajcie ją do tego garażu... zorganizujcie jej tam "pokoik" i przede wszystkim zabezpieczcie miejsce tak by psu nic się nie stało.

Sara_R - 22-09-2010, 11:32

Jesteście kochane.

Tak zrobię jak radzicie, będę wprowadzała Maję do garażu,
tam nie będzie działa jej się żadna krzywda.
Mieszkamy w nowym domku od 2 miesięcy, MAJA nam go demoluje,
więc trzeba działać. Garaż miał być MĘŻA ale chyba będzie musiał się
podzielić z MAJĄ :haha:

[ Dodano: Pią 01 Paź, 2010 ]
Dziewczyny,
jestem załamana!!! MAJA demoluje nasz dom i rujnuje mi życie.
Garaż jeszcze nie jest dla niej przygotowany, w domu chowamy krzesła, to zabiera się za stół/
Pogryzła szafkę, moją wierzę ukochaną - odgryzła najważniejsze przyciski, a wczoraj jak wróciliśmy z pracy była totalna załamka - obgryziony róg ściany, wygryziona aluminiowa listwa wzmacniająca w ścianie i obok jeszcze dziura. Na wysokość ok 1 m.
Przepłakałam cały wieczór. Jednak nie za tą ścianę, a za to, że moja Majunia jest u nas nieszczęśliwa. Siedzi w domku i tęskni. Jak wracamy to do wieczora nie przestaje nas zaczepiać zabawkami. Jest stęskniona.
Kocham ją, jest moim spełnionym marzeniem, moją kochaną Niedobrotką i serce mi pęka, że jest jej źle.
Od miesiąca pracuję i MAJA jest sama, od tego czasu tak broi.
Nie wiem co robić, ma 6 m-cy czy przyzwyczai się być sama? czy zawsze bedzie nieszczesliwa?
Chodzimy ją na spacery, biega, ma podwórko gdzie spedza popołudnia. Ma zabawki, jedzonko i Panią co ją mocno kocha. A jednak winię się za to że ma źle/

Proszę doradźcie coś. W tym garażu przecież tez będzie tęsknić.

kathleenbrick - 03-10-2010, 12:43

Sara_R ja również mam 6 miesięcznego malucha i dopóki zamykaliśmy go za specjalną bramką w jednym z pokoi dizały się sceny dantejskie. Wył i szczekał przez wszystkie godziny jak nas z mężem nie było w domu. W pokoiku było wsztsko poniszczone, woda z miski powylewana, zabawki nie ruszone. Nic tylko rozpacz. Zarówno Ambuska jka i nasza.
Od kilku tygodni Ambi zostaje na całym mieszkaniu (pozamykane drzwi do sypialni i łazienek) i jest cisza. Nie wyje , nie szczeka. Małe rzeczy na początku rzeczywiście go interesowały ale trzeba było je pochować z jego widoku. Dużych gabarytów nie rusza. Meble, kanapa i sprzęty całe. Bawi się ładnie zabawkami, zjadagryzaki kóre dostaje codziennie rano przed naszym wyjściem i jest naprawdę ok. A powiem Ci, że też nie raz zostaje bardzo długo sam. Wieczorkiem serwujemy mu długi spacer po parku, bieganie bez smyczy między drzewami, zabawa z piłką i jest wtedy bardzo szczęśliwy. A powiem Ci, że na początku naszych problemów też rozpatrywaliśmy oddanie go spowrotem do hodowcy. Bardzo się cieszę, że tego nie zrobiliśmy bo do końca życia bym sobie tego nie wybaczyła. My kochamy Ambiego on wiernioszek kocha nas i wie, że Państwo muszą wyjśc do pracy, ale w weekendy jesteśmy razem. teraz jak piszę tego maila Amberasek leży obok przy moich nogach na kocyku i chrumka słodko. I nie wyobrażam sobie życie bez mojego Ambu Bambu.

Trzymam za Was kciuki, ale boje się, że rozwiązanie z garażem może jeszcze bardziej zestresować psiaka. Zamknięty pies to strasznie zestresowany i nieszczęśliwy pies.

nika - 03-10-2010, 13:08

Sara_R, przechodziliśmy przez to samo - Logan jak był sam również demolował wszystko - drzwi cale obdrapane, listwy podlogowe powyrywal, za tapetę się wziął, o ilości zniszczonych butów nie wspomnę. jeżeli masz możliwość, wstań godzinę wcześniej i wyjdź z psem na dłuzszy spacer, tak by się wybiegał i naprawdę zmęczył - może rower, rolki? pogoda się psuje w sumie, ale bieganie za pilka, chowanie sie psu tak by cie znalazł, to rowniez dobre opcje. niech biega, biega, biega! niech się zmęczy. jeżeli nie rano, to spróbuj wieczorem, przed samym snem. umow sie moze z jakims sasiadem, ktory ma psa, by psy pobiegaly razem, na pewno będzie zadowolona. w domu zostaw mu może zabawki takie, które dadzą mu zajęcie na dłuższy czas i będą bardzo interesujące - np. kong. nie zostawiaj mu totalnie na widoku zabawek, porozrzucaj w róznych miejcach, posmaruj moze pilke, czy inna zabawke kawalkiem kielbasy - niech pachnie interesująco, niech go zaciekawi... u nas te metody podziałały.
polecam fajna zabawke - nie mogę znalezc w necie nigdzie... taki wałek duzy, ze sznurka lnianego chyba, bardzo mocnego, obszyty z 3 stron i w srodku ma jakis filc nitki czy cos takiego - nie wiem dokladnie, bo jeszcze nie zostal rozpracowany, a jest juz u nas jakis miesiac:) pies sobie go gryzie, gryzie i nie moze przegryzc :)wydatek rzędu ok 30-40zł, ale naprawdę mocna rzecz.
no i co wazne - te zabawki, ktore zostawiasz mu na czas twojej nieobecnosci chowaj po powrocie - niech bawi się czym innym, bo tak, jezlei ma caly czas te same zabawki, to nudzi sie nimi po prostu.
no coz... powodzenia zyczę i mam nadzieję, że psiak sie w koncu uspokoi :) daj znać co i jak :)

Sara_R - 05-10-2010, 14:47

Witajcie,
Majuśka na razie zostaje u dziadków.
Mąż szykuje jej garaż... też się tego garażu boję.
Niektórzy polecają zbudować Majce kojec na podwórku, większą zagrodę z ocieploną budą. Podobno byłaby szczęśliwa tam, widziała wszystko co się wokół dzieje, miała kawałek ziemi do pobiegania... ale wtedy musiałaby już tam mieszkać, a nie w domku z nami. By mi serce pękło. Poza tym ma 6 m-cy i nie wiem czy za mała na takie zimno nie jest.
Nie wiem co robić!!!

mibec - 05-10-2010, 14:52

Sara_R, labki nie nadaja sie do mieszkania w kojcu; labek powinien mieszkac w domu z czlowiekiem. A czemu nie pomyslicie o klatce na czas Waszej nieobecnosci? Zycze duzo ciepliwosci, jeszcze troszke i psiunia dorosnie i bedzie suuper :)
Ewelina - 05-10-2010, 15:19

Sara_R, Tak jak moja przedmówczyni napisała labradory to nie są psy na dwór jest to rasa udomowiona.One nie nadają się do mieszkania w kojcu, czy w garażu.Ta rasa uwielbia przebywać z człowiekiem.Nie wyobrażam sobie tego słodkiego biszkopta którego przeznaczeniem jest praca z człowiekiem w kojcu czy w garażu za bardzo było by to krzywdzące dla niej.
A czy nie może zostać z wami w domu?Co jest przeszkodą?

Sara_R - 06-10-2010, 08:28

Ona jest z nami w domku, jest naszym kochanym pupilkiem.
Jednak kiedy jesteśmy w pracy zżera nam dom, meble, ściany... Wygryzła nawet aluminiowe listwy progowe ze ściany.
Tak nie może być. Nie ma z kim zostawać, sama za mocno niszczy. Dzisiaj została w garażu, ma światło, kojec, kocyk, smakołyki i zabawki. Na razie na 2 godzinki i tata do niej pojedzie.
Ja nie widzę innego wyjścia, chociaż mi się serce ściska, że Majcia tam siedzi.
Jeśli chodzi o klatkę, to czy na 9 godzin nie za długo by dla niej tam było?
Tak na marginesie to jaka duża klatka powinna być dla Labka?

Czy może ma ktoś jakiś lepszy pomysł czy radę co mogę zrobić z Majką???

orlosia - 06-10-2010, 09:51

Sara_R, moze powinnas zostawiac jej konga z jedzonkiem, kule smakule, aby miała zajecie na cały czas pod wasza nie obecność
Sara_R - 06-10-2010, 12:21

Kochana, zostawiam jej co mogę.
Konga UWIELBIA, to jej ukochana zabawka, nawet jak wyliże smaczności ze środka - uwielbia go nosić i się bawić nim.
Kule-Smakule ma również, ale nie ma szału, pobawi się troszku i tyle, może powinnam jakieś lepsze smaczności tam włożyć.
Ma sznureczki, smakołyki - uszy wędzone, kości itp.
Wszystko starcza na pół godziny, potem nuda i trzeba się brać za ściany.
Już nawet jej ukrywałam po pokoju w zakamarkach smakołyki, co by miała niespodzianki, ale nic.
Moja Majusia po prostu się buntuje mocno żeby jej samej nie zostawiać, ale MUSZĘ.

jkasia - 06-10-2010, 14:01

Sara_R, napisz jak mała po pobycie w garazu? mam nadziej, że szybko z tego wyrośnie. Kasta juz w zasadzie prawie nie niszczy nawet jak siedzi 6-7h sama a jest w podobnym wieku. Może niedługo Maja tez przestanie?
Franula - 06-10-2010, 16:02

Franek tez wczesnie zaczal nie niszczyc. ogolnie nigdy nie wyrzadzil wielkiej szkody, chociaz w domu sam byl po 4-5h. a do zabawy mial 3 kule smakule, swojego ukochanego pluszaczka (:)) i jakies tam linki, pilki. na poczatku oczywiscie szalal, ale nie mial zapedow do drewna. gorzej z plastikiem. ale tez juz jest nauczony. zycze ci powodzenia. twoja sunia jest u cb b. szczesliwa, tylko jeszcze tego nie widzisz! :* mokrutki calusek od franusia dla twojej niuni ;]
mibec - 06-10-2010, 16:30

Sara_R, mysle, ze sunia jest z Toba szczesliwa, nie mozesz tak myslec, poprostu sie nudzi i dlatego jej przychodza do glowy takie pomysly. Niestety na to nie ma mocnych, trzeba ten okres przetrwac. Skoro ma takie zapedy do drewnianych rzeczy moze zostawiaj jej jakis spory kawalek drzewa do obgryzania - Barney ma kawalek duzej galezi (ok 10 cm srednicy), troche przy obgryzaniu brudzi, ale lepsze to niz niszczenie mebli. Zycze cierpliwosc :)
Sara_R - 07-10-2010, 08:06

Oj Maja uwielbia drewniane rzeczy! Na dworze też ich wyszukuje i gryzie- gałęzie, korę i inne, a w domu oczywiście meble.

Jeśli chodzi o pobyt Maji w garażu wczoraj, to wydawała się ok. Była tam ok 3 godziny.
Dzisiaj rano jak jej zaczęłam szykować smakołyki na pobyt w garażu, to siedziała pod garażem i piszczała żeby już tam ją wpuścić ;) Więc chyba jakiegoś wielkiego smutku z jej strony nie widać. Zamówiłam jej pełno smakołyków na allegro (najtaniej wychodzi) i będę jej na pobyt samej szykować niespodzianki, co by się cieszyła.
Z tym kawałem drewna do gryzienia to dobry pomysł, tylko zawsze się boję, że jej drzazgi nawchodzą w pyszczek.

Wczoraj była z nami na dłuższym spacerze - ok 1 godzina, i zauważyłam, że po spacerach i bieganiu kuleje na przednią łapkę :( wczoraj też kulała. wiem ze to już inny temat forum, ale jak już piszę o Maji to się i o tym pożalę.
A więc w poniedziałek do Weta się wybieramy żeby łapkę obejżał.

jkasia - 07-10-2010, 08:44

Sara_R napisał/a:
Z tym kawałem drewna do gryzienia to dobry pomysł, tylko zawsze się boję, że jej drzazgi nawchodzą w pyszczek.

mnie sie wydaje, że to nie jest dobry pomysł. W Mój Pies był artykuł o tym,że psy nie powinny sie ani bawic ani gryźć patyków.Takie drzazgi jeśli pies je zje moga tkwic w jelitach nawet 2 lata! Tak powiedziała mi pani wetka. Myśle, że Maja i tak ma dużo zabawek i patyk jej nie bedzie potrzebny :)
Trzymamy kciuki aby kulawizna nie okazała sie czymś poważnym.

mibec - 07-10-2010, 14:38

jkasia napisał/a:
mnie sie wydaje, że to nie jest dobry pomysł
a nam wlasnie wet to podpowiedzial, ale co wet to opinia. Barney nigdy zle sie nie czul po pogryzaniu.... zmienilismy ostatnio weta, wiec zapytam przy najblizszej okazji. Fajnie jkasia, ze o tym napisalas.
Sara_R, mam nadzieje, ze z lapka to nic powaznego; ciesze sie, ze Maja dobrze garaz znosi.

nata - 07-10-2010, 14:52

Akurat dzisiaj byłam u nas w zoologu i widziałam takie gigantyczne kości drewniane. Tzn są w kształcie kości, ale wyglądają jak takie kloce :D Nie wyglądało żeby miały się z nich drzazgi sypac, no ale nie wiem :lookdown:
Ja kupiłam gryzaka w kształcie piłki do rugby i póki co jest zabawa ;D Ciekawe na jak długo...

[ Dodano: Czw 07 Paź, 2010 ]
http://www.pupilandia.pl/...ukt&edycja=2168
O taką!
Sorka za off...

jkasia - 07-10-2010, 17:53

mibec, ten artykuł jest w majowym numerze pt "Nie baw sie patykami".Autorka to Sharon Webley -Brytyjka i ma swoja strone internetową.Opisuje różne wypadki których przyczyna była zabawa z patykiem (straszne). Ja wole chuchać na zimne i nie pozwalam sie bawic Kascie badylkami :)
nata, fajną zabaweczke kupiłaś Polci :)

mibec - 07-10-2010, 21:30

Dzięki jkasia, nie zdawałam sobie sprawy, że taka zabawa może być aż tak groźna. Jeśli ktoś jest zainteresowany znalazłam wspomniany artykuł po angielsku : http://www.gsdhelp.info/b...k_Injuries.html
kasiamrozinska - 22-10-2010, 19:50
Temat postu: frodo sam w domku
mam straszny dylemat, niestety przyjdzie pora już za parę dni ze frodo będzie musiał zostać sam w domu..., na początku będzie przyjeżdżała a to moja mama a to mąż w ciagu dnia do niego, ale problem jest w tym widzę że strasznie broi, po prostu szaleje tak że na pewno mieszkanie będzie zdewastowane chcemy kupić taką bramkę jak dla dzieci na schody i zostawiać go w przedpokoju z dostępem do kuchni oczywiście..... tylko że strasznie się przejmuję ponieważ tam nie ma zbyt dużo miejsca..., czy jak na początku będzie tak zostawiany czy to nic mu się nie stanie, czy ktoś też tak robił no i kiedy zlikwidować tę bramkę, błagam o pomoc!!!!! dziękuję
limonka - 22-10-2010, 20:32

Moj też był dewastatorem wszechczasow, ale z biegiem znalazlam sposob. Kiedy musze go zostawic na dluzej (bardzo rzadko, bo w domu mam 4 domownikow ale kilka razy zdazylo sie nawet na 8 godzin) pierwsze co robie rano to wychodze go wyszalec, wybiegac-zmeczyc. Wtedy pies pol dnia przesypia (szczegolnie ze zaczyna sie jesienna, senna pogoda) a po powrocie dostaje kosc w nagrode.

Mojemu mała przestrzeń w ogóle nie przeszkadza-nie widze po nim by był mniej szczęśliwy niż zwykle. Nie wiem na jak długo bedziesz chciala go zostawiac, ale moim zdaniem nie powinien nikt do niego zagladac w tym czasie, jak juz jest sam to niech bedzie.

Rozumiem, ze serce Ci pęka na sam mysl zostawienia go samego : (
powodzenia!

kasiamrozinska - 22-10-2010, 20:57

Dziękuję serdecznie, na razie dlatego ma ktoś przyjeżdżać ale nie na chwilę tylko na parę godzin żeby sam od razu 8 godzin nie zostawał no a potem to niestety pracować trzeba, chociaż mąż ma działalność i jak tylko będzie mógł to będzie go brał w ciągu dnia żeby się wybiegał, ale z tym to różnie wiadomo jak jest w życiu, ja niestety pracuję od 8-16, ale jak tylko wrócę to spacer długggggggi nie na piętnaście minut, mieliśmy już amstafkę była super niestety zachorowała na raka i bardzo szybko odeszła, dlatego teraz jestem bardziej nadwrażliwa, bo ona miała do dyspozycji mieszkanie i mebelki były zjedzone ;D i teraz bym tego nie chciała nie wiem czy labki jedzą meble ale myślę ze taki szczeniak to trochę może narozrabiać, a kiedy myślisz tzn po jakim czasie zostawiać go normalnie na całym mieszakniu????????
bietka1 - 22-10-2010, 21:14

kasiamrozinska, skoro pracujecie, to nie ma rady, maluch musi nauczyć się zostawać sam. Pomysł z przedpokojem jest ok, musisz się jednak liczyć z tym , że może się potem nadawać do remontu 8) . Sara początkowo zostawała w kuchni, ale była do niej przyzwyczajona, bo od początku zostawała tam na noc. Trochę rozrabiała, ale w granicach rozsądku (no bo przecież nie będę jej wypominać zeżartych listew przypodłogowych i dwóch legowisk :-P ). Całe mieszkanie miała do dyspozycji po ok. 10 miesiącach i wtedy, o dziwo od tej pory nie zniszczyła zupełnie nic :) .
Powodzenia i nie denerwuj się, nie żegnaj malucha wylewnie przed wyjściem, bo wtedy przekażesz mu swój niepokój.

kasiamrozinska - 22-10-2010, 21:24

super dzięki bardzo, przedpokojem i kuchnią się nie martwię bez przesady chciałam pieska to jakieś straty muszą być :haha: tylko bałam się że przesadzę właśnie z tą izolacją od pokoi, faktycznie a potem będziemy obserwować i w końcu będzie mógł zostawać w całym domku, dziękuję za wsparcie!!!!!
ania - 22-10-2010, 21:36

Moja Layla to chyba faktycznie nietypowy egzemplarz ale tez wlozylam w nia i nadal wkladam sporo pracy.

Na samym poczatku jak dziewczynka byla mala to zniszczyla nam nowa sofe po prostu rozdarla pokrowiec :-> i sprula dywany tak po niteczce ....a potem zabrala sie za sciane ...no a potem pancia poszla po rozum do glowy i zaczelam z nia cwiczyc rozne rzeczy faktycznie wymaga to samozaparcia bo wstajemy przed 6 rano zeby ja wyprowadzic a potem od 6.30 do praktycznie 8 bawie sie z nia , ucze roznych rzeczy - ostatnio nauczylysmy sie nazw wszystkich zabawek i przynoszenia ich ladnie i wkladania mi do reki ;D miziam a na koniec zaczynam sie szykowac do pracy wiec ona ze mna zmienia tylko pokoj dzienny na sypialnie i lazienke i kuchnie wiec wtedy sie juz wycisza okolo 8.30 zaczynaja jej sie kleic oczy wiec zostawiam troche smaczkow w kongu itp. i wychodze w mojej przerwie lunchowej przyjezdzam do domu i wyprowadzam smyka a po pracy okolo 6 idziemy na dluuuuuugi spacer :haha: i na przyklad dzisiaj mialysmy mecz pilki noznej Layla kontra ja i moj TZ teraz widac ze padla hihiih

na zniszczenia i sciany najlepsze jest chilli w proszku moja mala uwielbiala lizac specjalny sprej dopiero jak posmakowala chilli dwa razy od razu przestala gryzc i przezuwac :)

kasiamrozinska - 22-10-2010, 22:15

:haha: no to faktycznie nieźle!!!! bardzo dziękuję za wsparcie!!! mam nadzieję że będzie dobrze, też postaram się jemu dać jak najwięcej z siebie, będę informować jakie postępy robimy na razie od poniedziałku zaczynamy zostawianie w domu, hm.... z pewnością będzie nieźle piszczeć i szczekać oby sąsiedzi to wytrzymali bo chyba w końcu jemu przejdzie, pozdrawiam!!!
mibec - 28-10-2010, 15:59

Mam pytanko, bo uslyszalam, ze przesadzamy i troche mnie to zabolalo :(
Wychodze z domu o 7 rano, czyli o tej porze roku jest ciemno, zal nam bylo zostawiac Barnusia w ciemnym domu, wiec kupilismy programator i malutka lampka zostaje zapalona w domu do 8; gdy gasnie nie jest juz tak ciemno. Czy Wy tez uwazacie, ze my przesadzamy? Dodam, ze jak zostawal w ciemnym domu to sie niepokoil; poza tym ja zawsze tak robilam - w Polsce zostawialam swiatlo w lazience i palilo sie caly dzien, a tutaj jest zapalone tylko przez godzine.

tenshii - 28-10-2010, 15:59

mibec napisał/a:
Czy Wy tez uwazacie, ze my przesadzamy?

w życiu.
Nawet jak idziemy wieczorem na ploty do sąsiadki, pies ma zapalone światło w kuchni albo przedpokoju

nata - 28-10-2010, 16:02

mibec napisał/a:
wiec kupilismy programator i malutka lampka zostaje zapalona w domu do 8

Moim zdaniem świetne rozwiązanie, super pomysł :)

mibec - 28-10-2010, 16:35

tenshii, , nata, dziekuje :)
AnIeLa - 28-10-2010, 16:40

mibec, Wy zostawiacie światło, a u mojej koleżanki jak wychodzą to zostawiają radio włączone, żeby psiakowi było raźniej ;)
mibec - 28-10-2010, 16:41

AnIeLa napisał/a:
mibec, Wy zostawiacie światło, a u mojej koleżanki jak wychodzą to zostawiają radio włączone, żeby psiakowi było raźniej ;)
to tez robimy: ustawione na Clasic FM :D
Kamil_Kinga - 28-10-2010, 17:43

Nie śmiejcie się z radia bo ja też zostawiałam włączone radio jak wychodziłam do pracy :) a światło zawsze zostawiam mu w kuchni jak je żeby widział co dobrego papusia :) Teraz już chętnie zostaje w domciu wie że jak pani wróci to da coś pysznego albo nową zabawkę przyniesie :) i cały dzień wyleguje się na naszym łóżku
Paulinna - 28-10-2010, 19:03

mibec, absolutnie nie przesadzacie :) Też uważam że ten programator to dobry pomysł, bo ustawiasz i świeci tyle ile chcesz :lookdown: A normalnego światła tak nie ustawisz i świeci dopóki go nie je zgasisz i tylko ciągnie prąd :doubt:

AnIeLa napisał/a:
Wy zostawiacie światło, a u mojej koleżanki jak wychodzą to zostawiają radio włączone, żeby psiakowi było raźniej ;)
A jeszcze inni zostawiają włączony telewizor :-P
ania - 28-10-2010, 20:59

ja tez slyszalam kasliwe uwagi
jak zaczelam wydawac setki funtow bo mala zaczela chorowac to od najlepszych przyjaciol
uzlyszalam ze oni to by sie pozbyli psa na moim miejscu
ughrrr...
dobry pomysl z programatorem Becia ja zostawiam malej BBC1 jak wychodze do pracy
coby nabrala troche oglady 8) :D :D :D

jkasia - 29-10-2010, 08:06

mibec, u nas to tez norma :haha: Jak jest ciemno to zostawiamy lampkę albo TV.
effcyk - 29-10-2010, 09:05

ja nie wiem jak Nest zareagowałby gdybym mieszkała w bloku i zostawiła go ( a moja przeprowadzka z psem do bloku planowana) . Narazie mieszkam w domu i kiedy ide do miasta i zamykam go w domu - on od razu kładzie się spać. Wracam, otwieram drzwi a moja mordka taka zaspana wychodzi na dwór za potrzebą :) . Nie ma z tym problemów . Szkudził kiedy był młody - ale to też rzadko bardzo. Nawet jako szczenie zostawione w wielkiej chałupie sam, kładł się przy drzwiach wyjściowych i spał czekając na nas. Ogólnie i na całe szczeście nie ma problemu z zostawieniem go samego, nie szczeka, nie piszczym nie drapie - nie ma włączonego ani TV, ani światła, ani radia :-P - on woli się przekimać w spokoju :) .
inkapek - 29-10-2010, 09:16

U nas światło i radio lub tv na zmianę włączane to normalka. ;D
mibec - 29-10-2010, 11:50

ania napisał/a:
ja zostawiam malej BBC1 jak wychodze do pracy
coby nabrala troche oglady
no ;) ja zostawiam Classic FM niech chlopak rozwija wrazliwosc na piekno ;)
tenshii - 29-10-2010, 12:46

mibec napisał/a:
ja zostawiam Classic FM

Mnie zawsze mówiono, że jeśli chcemy aby pies nie czuł się samotny i włączamy mu radio albo tv to powinien być to kanał z jak największą ilością rozmów ponieważ pies słyszy głosy, na muzykę raczej nei zwraca uwagi. Nie znam tego kanału radiowego ale po nazwie sądzę, że chyba dużo tam nie rozmawiają :P

mibec - 29-10-2010, 12:50

tenshii, a mi wlasnie mowiono, ze muzyka klasyczna uspokaja - to jest stacja tylko z taka muzyka, troszke tez rozmow jest, wiadomosci co 30 minut ;P
tenshii - 29-10-2010, 12:53

mibec napisał/a:
muzyka klasyczna uspokaja

A to tego nie slyszalam ;)

nata - 29-10-2010, 13:16

tenshii napisał/a:
Mnie zawsze mówiono, że jeśli chcemy aby pies nie czuł się samotny i włączamy mu radio albo tv to powinien być to kanał z jak największą ilością rozmów ponieważ pies słyszy głosy, na muzykę raczej nei zwraca uwagi

Pola uwielbia oglądać mecze tenisowe i piłki nożnej :D Intensywnie skupia się na piłce i nic ją nie interesuje :D Już nie raz obszczekała i obśliniła telewizor bo próbowała ją złapać :-P

jkasia - 30-10-2010, 09:14

nata napisał/a:
Pola uwielbia oglądać mecze tenisowe i piłki nożnej Intensywnie skupia się na piłce i nic ją nie interesuje
:D musze spróbować.
Moja Kasta lubi Animal Planet i jakąkolwiek inna tv w której są zwierzęta. Szczególnie przepada za końmi :)

nata - 30-10-2010, 11:49

jkasia napisał/a:
Szczególnie przepada za końmi

O tak, to też! Ale tylko w tv, bo na żywo się ich boi i jest niepewna czy ten wielki stwór jej nie zje :D

mibec - 30-10-2010, 11:59

nata napisał/a:
na żywo się ich boi i jest niepewna czy ten wielki stwór jej nie zje
:D a Barney "myśli", że konie to duże psy i chce się z nimi bawić :)
tenshii - 30-10-2010, 21:16

mibec napisał/a:
a Barney "myśli", że konie to duże psy i chce się z nimi bawić

Teyla ma to samo z krowami ;D

Silatan-Lira - 13-11-2010, 14:06

Mojej Lirce zostawianie radia, nie pomogło, bo pewnego dnia zabrakło i radia, i telewizji :) Ale lubi oglądać Lassie i Zaklinacza psów. Włączam jej dany program a ona siedzi zahipnotyzowana i ogląda śmiesznie przekręcając głowę na boki.
amstat - 25-11-2010, 05:18
Temat postu: Od kiedy zostawiac psa samego?
Witam

Pytanko : od kiedy mozna zostawiac psa samego w domu tzn bez zamkniecia w jednym pokoju , probowalem ostatnio ale niestety lobuz pogryz kabel od lampy dwukrotnie przez dwa dni jak byl sam , mimo pozostawienia w kazdym pokoju zabawki. Jak nauczyc psa aby sikal tylko w jedno miejsce , mam mate ale niestety w nocy jak sam jest sika gdzie popadnie :)

kozung - 25-11-2010, 09:48

http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=3139


tu znajdziesz co potrzeba :)

gduska - 25-11-2010, 11:24

Moj zostaje w przedpokoju jak jest sam, w nocy tez jest tam zamkniety. Tylko go wpuszcze do salonu to zaczyna sie zadyma, wszystko fruwa ;-)
Co do sikania tez sika gdzie popadnie, tylko czasami zdarzy mu sie na mate.

tenshii - 25-11-2010, 11:50

amstat, zanim założysz nowy temat, użyj opcji szukaj !!

Psa należy zostawiać samego od pierwszych dni w domu, na początku na krótkie okresy czasu.
Z biegiem czasu należy ten czas wydłużać. Poczytaj powyższy temat.
Twój post został scalony z odpowiednim tematem.

Blaniu22 - 26-11-2010, 19:42

Ja od tygodnia mam 2 miesięcznego labka i powiem że troszkę bałem sie zostawiać go w domu na czas 6 godzin ale powiem wam że nie było tak źle, rano wstałem pobawiłem sie z nim potem pozamykałem wszystkie pokoje tylko zostawiłem kuchnie otwartą i przedpokój :D i po prostu wyszedłem do szkoły :D jak wróciłem to tylko kupkę zrobił na podłodze i nasiusiał :P pytałem sąsiadki to mówiła że nic nie szczekał :D A ja tak sie bałem :D Moim zdaniem na jaki czas to zależy od charakteru bo jak widać mój Nero został sam pierwszy raz i bardzo dobrze se poradził :D Teraz zostawiam go codziennie i nie musze sie martwić o nic czasami tylko nasika ale to tam pikuś :D pzdr ;D ;D
Franula - 27-11-2010, 12:32

Franka tez zostawialismy na jakies 2-3 godziny samego jak byl malutki i nie niszczyl. bawil sie, czasem popiszczal, czasem nasiusial, nakupkal, ale nic poza tym. teraz smialo moze zostawac sam w domu na pare godzin, bo to juuz duzi piesek :D bardziej broil jak mial 6-8 miesiecy. wtedy nie gryzl, ale wyjmowal, ciumkal. tragedia byla jak barbie dla mojej siostry gryzl :greedy: ale teraz jest juz duzy i nie boimy sie o niego. duzo zalatwil kot. maja teraz zajecie oboje. zajmuja sie nawzajem soba. jak kotek spi, to i Franek spi i jest zalatwione. pozniej razem sie bawia i ani kot nie niszczy, ani Franek.
Malwina1980 - 27-11-2010, 14:53

Z moim Teo nie miałam żadnych problemów od 6 tygodnia zostawał w domu sam nawet na 8h zostawiałam mu otwarty balkon(jak był malusi wychodził na niego by się wysiusiac tak do 4 mies aż oduczył się załatwiać w domu :) )
do tej pory jak zostaje sam to odrazu robi skik na wyrko i śpi do chwili aż ktoś wróci do domu.Nic nigdy nienarozrabiał mi w domu a wszystkie pomieszczenia były zawsze otwarte.Kupowaliśmy go z chodowli gdzie nie miał zbytniego kontaktu z ludzmi (sam z matką w boksie) może dlatego nie bał się nigdy zostawać sam :)

tenshii - 27-11-2010, 18:58

Malwina1980 napisał/a:
od 6 tygodnia zostawał w domu sam

O mamulko, strasznie wcześnie u Was zawitał ;)

wiktorsam - 14-12-2010, 11:14

Nasz czesiek też nie robi problemów z zostawianiem samemu. Pierwszych kilka dni u nas spędził razem ze mną (miałem urlop) i na początku jak wychodziłem na godzinkę dwie to trochę płakał. Musiałem niestety wrócić do pracy więc piesek został sam na 8 godzin.

Początkowo odwiedzałem go w południe, ale po wejściu do domu witał mnie zaspany i ziewający pies, a po powrocie z pracy najczęściej piesek już zaspany nie był za to w przedpokoju znajdowałem niespodzianki w postaci wyrwanych listew przypodłogowych czy zaślepki z ściany, doszedłem więc do wniosku że takie odwiedziny niepotrzebnie go rozbudzają i pies wtedy z nudów zaczyna niszczyć.
W ten oto sposób piesio został pierwszy raz sam na cały dzień, i o dziwo po powrocie brak zniszczeń (prawie :-P ) a piesek wita nas zaspany. No i stosujemy się jeszcze do zasady nie żegnania się przed wyjściem i nie witania po powrocie do domu z pieskiem.
Witamy się dopiero po ściągnięciu butów, kurtek, wypakowaniu siatek itd.

mibec - 14-12-2010, 11:29

wiktorsam napisał/a:
nie żegnania się przed wyjściem i nie witania po powrocie do domu z pieskiem.
A my sie zawsze witamy, a na pozegnanie dostaje buziaka w czolko :)
jkasia - 14-12-2010, 11:31

My też sie witamy i żegnamy. Nigdy nie mieliśmy problemu z zostawaniem. Zawsze zanim wyjdziemy Kasta dostaje smakołyk :)
wiktorsam - 14-12-2010, 12:00

No my wolimy nie utrudniać małemu pozostawania samemu w domu. Jak już się przyzwyczai i wyrośnie można śmiało będzie go żegnać, ale co do witania to jak napisałem - tylko po ściągnięciu obuwia, kurtek, wypakowaniu toreb itp.

Mam niemiłe doświadczenia pod tym względem z poprzednim psiakiem, który strasznie się ekscytował powrotami domowników, skakał, i bardzo ciężko było go tego oduczyć, a ważył sporo. Czesiek też (jak chyba każdy pies) ma do tego skłonności - widać szczególnie jak jakiś znajomy wpadnie do nas, a nie wie że nie można się z psem witać - wtedy Cześka ogarnia szaleństwo, skacze, cieszy się, kładzie itd.
Do puki jest mały nie stanowi to problemu, ale co będzie jak nabierze odpowiedniej masy ? :)
Tak samo jest z jedzeniem, piesek nigdy nie dostaje niczego ze stołu, nawet okruszka, dzięki czemu jest obojętny i nie przeszkadza nam w posiłkach. Sądzę że 100 razy łatwiej jest uniknąć u psa złych zachowań niż go później ich oduczać ;)

mibec - 14-12-2010, 12:09

wiktorsam napisał/a:
piesek nigdy nie dostaje niczego ze stołu, nawet okruszka, dzięki czemu jest obojętny i nie przeszkadza nam w posiłkach
masz racje - ja mam niemile doswiadczenia w tej kwestii, dlatego pilnowalismy Barneya od samego poczatku i teraz jak widzi, ze jemy to sam idzie na swoje miejsce.
ania - 26-12-2010, 09:42

No to Layla zdaje sie byc znowu psem specjalnej troski :D :D mimo ze nigdy nie dostala ani okruszka ze stolu to reaguje bardzo na zapach jedzenia i nasze ruszanie paszcza wiec o ile potrafi przyjsc do mnie i hipnotyzowac mi talerz to z moim TZ jest znacznie gorzej bo traca go lapa zeby sie z nia podzielil co jest jeszcze ciekawsze bo mloda nigdy nie jadla czlowiekowego jedzenia najbardziej czlowiekowe jedzenie to dla niej marchewka jablko i kleik ryzowy :haha: :haha:
effcyk - 26-12-2010, 11:52

mibec napisał/a:
masz racje - ja mam niemile doswiadczenia w tej kwestii, dlatego pilnowalismy Barneya od samego poczatku i teraz jak widzi, ze jemy to sam idzie na swoje miejsce.

u nas Nestor czeka aż mu coś skapnie, aczkolwiek grille i inne pikniki na dworze ma w nosie. Można położyć mięcho na ruszcie i iśc do domu - pies nie tknie . I co mi się podoba w nim, to, że np. położe pasztet czy szynke na wysokości jego pyska, zostawie go w domu, wróce i wszystko jest nienaruszone. Teraz mam wędzone szynki w piwnicy w spiżarce, Nestek lubi posiedzieć w piwnicy w kotłowni przy piecu - spiżarka może być otwarta, pies też nie pojdzie po mięsko.
Zimą zaczęłam chować w komórce jego mięso, kości, bo nie mam w lodówce miejsca już - komórka jest otwarta, pies bedąc na dworze wchodzi do niej , ale nie wynosi niczego i nie wyżera . :)

morcmarc - 26-12-2010, 15:05

Psa zostawiam w domu tak na około 4 godziny.
Do pracy chodzę na 8 więc wychodzę ostatni.
W normalne dni legowisko z zabawkami przenoszę na korytarz i Bubu już chyba czai o co come on bo jak leży ciuch w pokoju na ziemi to kładzie się i jak zabity :)
na początku stałem w korytarzu i go wołałem a jak nie chciał przyjść to brałem go a ręce i kładłem w legowisku.
Otwarte miał tylko na korytarzu, kuchni (tam nie mam drzwi) i łazienki.
Rodzice wracają koło 11:00 to wcześniej witał ich radośnie i bawił się.
Teraz mama opowiada mi że jak przychodzą to popatrzy na nich i leży w legowisku (i to jedyny czas kiedy w nim śpi bo normalnie to wszędzie ale nie w nim)
jeśli otworzą mu drzwi do naszych pokoi (mam połowę domku) wówczas pędzi na ciuch albo szlafrok i twardo się kładzie lezy i czeka, nie zostawiają go jednak samego w pokoju i zabierają na legowisko.
Nie piszczy, nie szczeka, jest po prostu smutny.
Sytuacja powtarza się codziennie. Martwiłem się że zapamięta mnie jako osobnika ktory go zostawia samego i tym samym krzywdzi. Widać chyba nie ma mi za złe bo jak przychodze to cieszy sie tak ze tylek z ogonem mu razem lata i nawet nie da mi zjesc bo juz z koscią przylatuje.
Nie niszczy i nie broi - na razie.
Raz narobił bo rodzice byli dopiero po 14 w domu ale było tylko nasikane i to kapka. Jak go wypuścili to kilka dobrych sekund kończył na dworze :)
cieszę się z tego na razie gładko znosi rozłąkę.
Myślę iż psa można uczyć samotności , stopniowo.

ania - 26-12-2010, 19:14

ja zawsze zostawialam podkoszulke stara w ktora wycieralam rece i wtedy moja mala miala moj zapach na bietzaco , widze ze bubu robi to samo ;* ;*

moja lalka potrafi na mnie takimi oczami patrzec ze nawet gandhiego wprowadzila by w ciezka depresje wiec sie nie przejmuj ze jest smutny moj TZ nazywa to syndromem kota ze shreka

a swoja droga ciekawa jestem jak sie bedzie dalej rozwijal

morcmarc - 26-12-2010, 23:25

Bubu tez ma koszulkę w legowisku bo nauczony kotami, reagowały tak samo (jak mnie nie było) koszulka już jednak trochę w legowisku lezy a ciuch swiezo sciagniety tak więc ... :P
ania - 27-12-2010, 07:45

no to chyba nie masz innej opcji jak zostawiac jemu "swieza" podkoszulke dziennie :D :D
mibec - 05-01-2011, 13:57

A Barney wrocil do nawykow niszczenia, nawet nie chcialo mi sie wczoraj zdjecia zrobic :( Przez ostatnie dwa tygodnie bylismy w domu, wczoraj po raz pierwszy po tym czasie zostal sam i narobil takiego balaganu, zniszczyl sofe, ze mi sie slabo zrobilo :cring:
On chyba za mocno sie do nas przywiazal :( Poczytalam wczoraj troche i wprowadzamy zmiane polityki: nie wolno nam sie z nim zegnac, poprostu wrzucic np konga do legowiska i wyjsc; nie wolno sie z nim witac, musimy wytrzymac conajmniej 5 minut :( I kupilam dzisiaj ten wynalazek: http://cgi.ebay.co.uk/ws/...=STRK:MEWAX:IT.
Podobno najbardziej oporne psy po max 2 tygodniach sie uspokajaja - znajac zycie mojemu pewnie 2 lata zejda ;)

nata - 05-01-2011, 14:14

mibec, miejmy nadzieję, że to tylko chwilowy nawrót... ;*
mibec - 05-01-2011, 14:30

nata napisał/a:
miejmy nadzieję, że to tylko chwilowy nawrót...
oby ! Podobno ta metoda z uspokojeniem feromonami i lekkim "odsunieciem" psa od siebie jest skuteczna. Bede zdawac relacje :)
nata - 05-01-2011, 15:39

Cytat:
Bede zdawac relacje

Koniecznie :) Trzymamy kciuki! ;*

Shamalli32 - 07-01-2011, 22:58

U mnie bylo tak..Drako mial 7 tygodni jak przynioslam go ze schroniska w ktorym pracuje,od razu ulozylam kolo mojego lozka poslanie dla niego,dzielilismy dom z innymi ludzmi i nie chcialam zeby ktos mial wplyw na jego zachowanie.Z poczatku byl taki maly ze wystarczylo ze kladlam reke na jego brzuszku i zasypial,pozniej ta reka mu zaczela przeszkadzac,zaczal sam wyznaczac granice jego i moje legowisko;)dzis na lozko moze wejsc wtedy kiedy jest koc,nie ma koca grzecznie siedzi i czeka,tak go nauczylam,wiadomo czasem sie zapomni w koncu to jeszcze dziecio:P ale nocki przesypia bo nauczylam go ze ostatnie siku robi kolo 23:)i cala noc dla nas,spi do 6.30-7 ale zaczyna sie dopasowywac,jak my spimy to on tez lezy chyba ze mu odbija i zaczyna pelzac po podlodze i domagac sie uwagi...co robi notorycznie jak zasiadam do kompa,wtedy tak dlugo lapka trzaska po klawiaturze az sie nim zajme:)Drako ma 3 legowiska jedno w kuchni,to jak gotuje tam spi,drugie na prtzedpokoju jak ide do pracy musi miec wglad kto idzie i po co,trzecie w naszym pokoju,fotele tez okupuje ale ogolnie to potrafi sie wywalic na srodku przejscia i spi jak gdyby nigdy nic:)najgorsze byly i sa nadal wyjscia za potrzeba...nie placze,on wrzeszczy pod drzwiami ,bo wtedy sie mu krzywda dzieje,nie daj boze jak slyszy ze ktos sie kapie a on nie!niczym go nie mozna przekupic,wiem ze go rozwydrzylam odrobine:/ale to moj pierworodny,wiec bledy dozwolone:)

[ Dodano: Pią 07 Sty, 2011 ]
zapomnialam napisac ze na poczatku siku bylo co kwadrans,do dzis tak ma jak zamykam drzwi ,od razu mu sie nie podoba,drzwi musza byc uchylone;/inaczej drapanie i placz...

katerina - 11-02-2011, 20:27
Temat postu: Muszę zostawić 7 tyg. szczenię samo w domu
Mam nadzieję, że nie powtórzę tematu. Od tygodnia mam moją małą Ami. Poświęcam jej całą swoją uwagę. Niestety od poniedziałku muszę iść do pracy na 1 zmianę (pracuję w systemie 3 zmianowym) co wiąże się z tym, że muszę zostawić malutką samą na około 6 godzin. Nie wiem kompletnie jak mam jej to ułatwić, wiem że będzie to dla niej ogromny stres. I nie mniej ogromny dla mnie. W zeszłym tygodniu zostawiałam ją na około 2 godziny. Męczyłam ile się dało i wychodziłam kiedy spała z nadzieją że prześpi choć godzinę. Wiem od sąsiadów, że piszczała, choć z dnia na dzień coraz mniej. Ale 6 godzin to będzie tragedia. Wpadam w panikę na myśl o poniedziałku. Co mam robić?Pomocy :(
Shamalli32 - 11-02-2011, 21:43

Katerina,nie martw sie ,wiem ze łatwo mowic ja w pracy nie umiałam sie skupic bo cały czas myslałam o moim Drako...przezył ale broic to on zaczał duzo,duzo pozniej,dzis zjadł wykładzine:(i bedziemy kłasc panele bo druga wykładzina pewnie skonczy tak samo:/
dostał zabawki kosci wszystko co chciał,ale wina lezy bardziej po stronie tego ze sie ostatnio za mało wybiegał i roznosiła go energia wiec dlatego zjadł co zjadł:/
Katerino,wez Ami na długi spacer,niech sie porzadnie wybiega,ale sprobuj sniadanko jej dac po spacerze,wtedy zmeczona,Głodna Ami pojdzie spac i 6 godzin przeleci jej bez problemów,no chyba ze jeszcze z nia nie wychodzisz na dwór,bo wiem ze jest okres kwarantanny,ja tego nie robilam bo Drako był starszy jak go miałam w domu...ale mysle ze na spacerku z daleka od innych psów nie powinno byc zle,ale nie namawiam bo sie w tym temacie nie orientuje:)powodzenia

katerina - 11-02-2011, 22:43

Będzie oczywiście po spacerze i po śniadanku ale 6 godzin to długo. To jeszcze taki dzieciaczek. Przez 2 godziny odchodziłam od zmysłów a przez 6 chyba w ogóle wyjdę z siebie :( Druga sprawa jest taka że mieszkam w bloku i boję się reakcji sąsiadów na hałasy. Uprzedzałam ich ale mimo to się obawiam :( ludzie są różni.
tenshii - 11-02-2011, 23:29

katerina, zanim założysz temat użyj opcji szukaj.
Przeczytaj temat, z którym scaliłam Twój wątek

wojtasowa - 05-05-2011, 12:22

Witam, mam pytanie. Kiedy w domu pojawi się szczeniak chcemy żeby miał swoje legowisko w salonie i moje pytanie jest następujące. Czy przez pierwsze noce przeniesc sie do salonu na kanape i spac blisko psa, czy może powinien spać z rodzicami w sypialni bez udziwnień, czy zostawić go samemu sobie? Wiem, ze ostatnie rozwiązanie nie jest zbyt sympatyczne dla dzieciaczka, ale staram się wszystko rozwazyc.
anna3678 - 05-05-2011, 15:14

My nasza Luske mielismy od samego poczatku w sypialni obok naszego lozka, czula sie chyba pewniej ze nie jest sama. Tak wiec mamy jedno wyrko w sypialni, drugie w przedpokoju gdy sama zostaje a trzecie to kanapa w duzym pokoju :-P sama sobie wybiera miejscowke a jak ma nas dosc to idzie do sypialni i tam spi :D decyzja jednak nalezy do Was, jak moja mama mi powiedziala: co wychowacie to bedziecie miec :D
mibec - 05-05-2011, 15:43

anna3678 napisał/a:
od samego poczatku w sypialni obok naszego lozka
u nas tak samo: Barney ma ponton w sypialni, klatke w salonie jak zostaje sam, a z sofki korzysta jak jestesmy w domu :D
Bora - 05-05-2011, 16:55

Myślę, że lepiej mieć takiego malucha "na oku" przez pierwsze parę tygodni. Może w nocy zdewastować salon, jak zostanie całkiem sam. Poza tym, szczeniak to psie dziecko rasy która szalenie potrzebuje towarzystwa człowieka, wymaga nadzoru i opieki. Będzie spał spokojniej jeśli ktoś z nim w nocy zostanie. Moja suka spała od początku u mnie w sypialni, ma legowisko obok mojego łóżka. Nawet teraz, kiedy już jest duża (ma ponad 4 lata) woli spać w pomieszczeniu gdzie są ludzie. Taka półśpiąca potrafi przyczłapać do nas i walnąć sie w nogach, przy kanapie.

Nie chcesz go mieć u siebie w sypialni ?

yesh - 05-05-2011, 19:42

Moja Gloria ma dostęp do całego mieszkania. Pierwszej nocy położyłam jej posłanie koło łóżka, ale i tak piszczała pół nocy, zanim sama wskoczyła mi na łóżko (i dopiero wtedy zasnęła). Pozwoliłam jej tak zostać, bo mieszkam w bloku i nie chciałam denerwować sąsiadów. Teraz śpi gdzie chce, często zmienia miejsca w nocy (podłoga w przedpokoju, posłanie, moje łóżko, fotel), ale nie hałasuje i nie rozrabia.

A co do pozostawiania. Ja zostawiam ją na 6 h od samego początku. Pierwszego dnia wyła pół dnia, drugiego 2h, a trzeciego już nie było jej słychać (wiem od sąsiadów). Teraz może zostać nawet dłużej i jest spokój. Bardzo często śpi albo leży i czeka.

frania i franek - 05-05-2011, 20:34

Nasz Pedro zostaje sam na 8-9 godzin i od małego był tak uczony. Ani razu nie piszczał tylko troszkę rozrabiał ;] ale nie było aż tak źle :haha: zawsze zostawiamy mu duuużo zabawek i ma dostęp do kuchni przedpokoju i ostatnio zaczęliśmy zostawiać mu otwarty jeden pokój bo już od dłuższego czasu nie siusia i kupka w domciu . Z tym, że nasz piesek jest tak nauczony ze wychodzimy z nim rano tak przed 6 na kupkę i siusiu później o 15 tak na 40 minut ok 18 i tu jest długi spacer ok 1,5 godziny i zabawa z pieskami tak żeby się wyszalał ostatni raz wychodzimy 22-23 także przez te 8-9 godzin głownie śpi i nabiera sił przed powrotem pańci i pana

[ Dodano: 05-05-2011, 20:42 ]
Aha dodam jeszcze że nasz diabełek ma dostęp w nocy do naszej sypialni może spać na łóżku ale na szczęście prawie w ogóle z tego nie korzysta śpi na panelach obok naszego łóżka albo głównie w przedpokoju na swoim fotelu lub w drugim pokoju na sofie, generalnie do nas przychodzi rano i włazi tyłkiem na moja poduszkę :bad: gangren. Ale gdy zdarzy się nam zamknąć przed nim sypialnie to mimo że nie lubi z nami spać to piszczy i drapie w drzwi :shy: więc tak jak pisałam wyżej drzwi do sypialni są zawsze otwarte on po prostu musi nas czuć

wojtasowa - 05-05-2011, 21:52

Bora, bardzo bym chciała, ale mam pokój na piętrze i wolałabym ograniczyć psu chodzenia po schodach bo z jednej strony są strome dość a z drugiej jakie by nie były obawiałabym sie dysplazji, a nie widze sensu brania psa do siebie do sypialni do czasu keidy bym mogła ją/go nosić na rękach bo pózniej może być jej źle, że nagle nie może juz spać w pokoju z pańcią, dlatego nie wiem co zrobić, ale chyba najlepszym rozwiązaniem będzie jak będzie spać z rodzicami w sypialni na parterze
donia457 - 07-05-2011, 00:07

Reda spi u nas w pokoju :haha:
siulentas - 13-05-2011, 16:09
Temat postu: problem/ nie chce zostac sam ani z nikim innym
moj wallek jest chyba ode mnie uzalezniony. obecnie nie pracuje i spedzam z nim praktycznie cale dnie. gdy wychodze na spacer z chlopakiem i walleykiem to maly super biega bawi sie choc do mnie leci na zlamanie karku do niego troche ostrozniej ale tez poleci i zaciesz przy tym jednak na smyczy prowadzic moge go tylko ja bo skomle i nie chce absolutnie by moj chlopak go prowadzil ja bym przetrzymala ale michal sie wkurza i oddaje mi smycz :| wtedy maly jak reka odjal zadowolony dreprta kolo mnie. gdy zbiore kupke i zmierzam w kerunku smietnika to sie zaczyna kwilenie piszczenie gryzienie wyrywanie byle by do mnie leciec nie chce byc z nikim innym. gdy jestesmy w miescie to historia z nowu sie zaczyna do sklepu wchodzimy na zmiane ze mna wallek normalka zadowolony psiak z michalem kwili wyrywa sie naprawde zle to wyglada ludzie patrza jak rozwydrzony dzieciak :| napewno to ze ja soedzam z nimi najwiecej czasu ma na to wplyw wiec szykam rozwiazania i pomocy by sie tak nie stresowal ani on ani ja ani moj chlopak. gdy poo chwili wracam to pies gryzie mnie po rekach nerwowo mysle ze strasznie sie stresuje :( jeszcze nie zostawal sam w domu ale chyba zaczne cos w tym kierunku. chce mu pomuc ale nie wiem jak. mam konga i mnustwo zujek nakupilam dzis smaczkow do gryzakowania i moze ktos z was ma jakis pomysl jak zaczac by bylo mu lzej zostac samemu na kilkanascie minut choc.
gdy robie cos w domu to zostanie w pokoju obok bo akurat np przeszkadza gdy sprzatam czasem piszczy ale bywa ze sie polozy i czeka.
nie wiem czy z tego wyrosnie :| nie chce by byl jakis skrzywiony psychicznie bo ma mnie 24h na dobe przy sobie a potem bym musiala wyjsc na dluzej i byl by problem wielki. wiem ze pewnie nie jedno poniszczy, trudno nie zal mi rzeczy ale chce by sie tak nie stresowal tego chce mu oszczedzic na przyszlosc i teraz musze dzialac ale nie bardzo wiem jak to umiejetnie rozegrac :( moze ktos z was mial podobna sytuacje badz zna sie na tym odrobine i podpowie co nieco.

dominika92 - 13-05-2011, 16:17

lentas[/b], Hela też jest chyba ode mnie uzależniona, my niestety ze względu na moje problemy zdrowotne dopiero niedawno zaczęliśmy naukę zostawania w domu. idziemy na spacer bawimy się rzucamy piłką, ćwiczymy przychodzenie, szukamy jakiś innych piesków, potem jeszcze chwilę się przejść na smyczy, wracamy, chowamy WSZYSTKO co się da, ustawiamy laptopa żeby się nagrało co pies robi jak nas nie ma..na początek 5min, 10, 15 teraz będziemy iść na 20 ..mamy tylko problem bo skubana się do kuchni dostaje a tam dużo różnych rzeczy..też trzeba wszystko chować..

a tu filmik z jednego naszego wyjścia, najpierw wycie przez około 5 min a potem przewijam na co jakiś czas tylko inna pozycja z kongiem :D


jaga1920 - 16-05-2011, 15:37

Jak nauczyć suczkę, aby sama mogła zostawać w domu 7-8 h (gdy jestem w pracy) ? Czy taki pies dużo narozrabia będąc sam? Pytam się, gdyż za miesiąc mam dostać sunie.
mawi27 - 16-05-2011, 16:33

jaga1920, to poczytaj sobie wczesniejsze posty zeby wiedziec jak postepowac z psem gdy sie juz pojawi u Ciebie

[ Dodano: 01-06-2011, 10:36 ]
musimy sie pochwalic :-P !!!!
od jakiegos tygodnia Torque nie robi awantur zostajac sam w domu, nie wiem co sie stalo i czemu tak z dnia na dzien ale w koncu to zalapal i stalo sie nasz pies w koncu bezproblemowo zostaje sam w domu, poki co nie sa to mega dlugie godziny ale z jakies 2-3 wytrzyma bezproblemowo, zostawiamy mu wlaczony w miare glosno tv i wychodzimy, a pies kladzie sie pod drzwiami i spokojnie sobie kima, wiec troche nam to zajelo ale jest w koncu uwienczenie naszej ciezkiej pracy :D :D :D jeszcze nie probowalismy jak bedzie w godzinach wieczornych i jak jest ciemno ale poki co cieszymy sie z tego kroku do przodu

Babsi - 03-06-2011, 00:33

jaga1920, jak braliśmy Babsi to ja pracowałam co drugi dzień z domu zeby ja powoli przyzwyczajac do tego ze siedzi sama jak chodzimy do pracy. trwało to trzy tygodnie, była w kuchni tam gdzie ja zostawiamy, ja siedziałam z nia i z upływem czasu coraz wiecej poza kuchnia. miala sie przyzwyczaic ze to zadna kara byc tam zamknieta. i nie było problemów. owszem rozrabia do dziś i czasem jest niespodzianka gdy cos pogryzie ale wszystko względnie pod kontrolą :)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group