forum.labradory.org

Psychika i zachowanie - Pierwsze spuszczenie ze smyczy!

nusia - 21-09-2010, 11:36
Temat postu: Pierwsze spuszczenie ze smyczy!
Z góry przepraszam jeżeli taki temat istnieje, szukałam ale nie znalazłam.
Podzielcie się swoimi doświadczeniami jak wyglądało u Was pierwsze spuszczenie psiaka ze smyczy, kiedy zacząć to robić i na co zwracać uwagę. :)

tenshii - 21-09-2010, 11:42

Luzem od razu ale w ogrodzonych miejsach albo z grupą starszych psów, żeby się ich trzymała.
Potem luzem na osiedlu ale z 15m linką.
Teraz biega bez linki :)

nata - 21-09-2010, 11:52

Pod blokiem nadal Poli nie spuszczam, bo po prostu jest tyle śmieci wyrzucanych przez balkony, że zapewne zrobiłaby wszystko żeby je zjeść, poza tym mieszkamy zbyt blisko naprawdę ruchliwej ulicy. :bad:
Poza tym na jakiś polach, w lasach to zawsze. Co najmniej raz, lub dwa razy w tygodniu jeździmy do lasu i praktycznie codziennie na działkę. A pierwszy raz ją spuściłam ze smyczy gdy byliśmy na spacerku z innym psiakiem na polach, a ona miała 4 miesiące.
Na psim przedszkolu też są zawsze wszystkie spuszczane, tylko do ćwiczeń przypinamy.

nusia - 21-09-2010, 11:57

My własnie parę dni temu mieliśmy swój pierwszy raz na otwartym terenie :-P namówił nas Pan który miał 8-letnią bokserkę i zaryzykowałam oczywiście uzbrojona w smaczki :) ale mała spisała się świetnie nawet podczas zabawy z bokserką jak ją zawołałam od razu reagowała i leciała oczywiście natychmiat otrzymywała smaczka. Byłam z niej dumna. Natomiast wczoraj spróbowałam puścić ją samą bez asysty innego psa i ... znowu byłam miło zaskoczona bo mała się mnie ładnie trzymała jak byłam już za daleko to kukała i szpula mało nóg nie połamała muszę jednak zaznaczyć, że jednak jak na horyzoncie się pojawiał jakiś człowiek albo pies to ją zapinałam. Na drugim spacerze tego dnia też ją puściłam ale już niestety było więcej spacerowiczów i zajmowana aportem nie zwracała na nikogo uwagi a ludzi było naprawdę sporo wszystko było fajnie do momentu aż nie podszedł do niej pies dość pokaźnych rozmiarów a ja nie ze zdążyłam jej zapiąć i wtedy oczywiście się za nim udała, musiałam za nią iść ale na szczęście udało mi się ją bez większych problemów przekupić smaczkiem :) to tyle naszych emocji spacerowych ogólnie jestem zadowolona postępami małej bo myślałam, że będzie gorzej. :haha:
nata - 21-09-2010, 12:19

nusia, u nas początkowo też tak było, że trzymała się mnie i nie oddalała, ale z czasem nabrała odwagi i odchodzi co raz dalej i dalej. Na szczęście jak widzi że za daleko się oddala to od razu wraca jakby ją coś poparzyło :-P No i na przywołanie też przychodzi, ale są pewne zasady, bo jak pies się w ogóle nie patrzy i nie interesuje nami to nie należy go wołać, bo i tak nie przyjdzie a my palimy komende. Oczywiście dotyczy to czasu, gdy przywołania się jeszcze uczymy :)
Dlatego takiego malucha jeszcze trzeba bardzo kontrolować i pamiętaj, że z dnia na dzień pewnie będzie odważniejsza :-P

nusia - 21-09-2010, 12:25

Właśnie tak też myślałam, że jej odwagi przybędzie i nie będzie już tak ładnie reagować na komendę do mnie trochę się tego obawiam.
nata - 21-09-2010, 12:38

nusia, sądzę, że to nie jest jakaś zasada, możliwe że Twoja sunia będzie tak posłuszna jak dotąd, lub nawet bardziej, ale na wszelki wypadek miej ją zawsze na oku :)
I ćwiczcie kiedy tylko możecie na pewnym terenie, czyli z dala od ulicy i innych niebezpieczeństw :) nam pomaga psie przedszkole, bo wtedy uczę ją też przywoływać gdy wokol są inne psiaki i masa zabawy, choć zauważyłam że u Poli najbardziej liczy się tropienie. Są momenty, np w lesie, że jak znajdzie jakiś trop to idzie jak po sznurku i w ogóle się nie patrzy czy ja jestem, czy mnie nie ma, jest jakby w jakimś transie, dopiero jak tak odbiegnie max na jakieś myśle że 200 metrów to ogląda się gdzie ja jestem i szybciutko wraca. Ale czasami mam pietra że się nie opamięta w tym tropieniu :-P

nusia - 21-09-2010, 12:49

nata, właśnie ja po swojej też zauważyłam tą miłość do tropienia i przebija to inne psiaki i ludzi. To dopiero nasze początki i Missy mam cały czas na oku jak się tylko czymś innym interesuje to staram się być atrakcyjniejsza :-P
nata - 21-09-2010, 13:00

nusia, i słusznie :) My uczymy się szukania "zguby" żeby utrzymać pasję tropienia w dobrym, pozytywnym kierunku :)
jkasia - 21-09-2010, 14:44

Ja na osiedlu nie puszczam Kasty ze względu na ilość wyrzucanych "smakołyków". Na szczeście aby przejść przez bloki potrzeba 10 min i dalej dochodzimy do łączki w wąwozie gdzie Kasta spotyka swoich kolegów i z nimi szleje bez smyczy. Jak była mniejsza to 2 razy nam z tego wąwozu uciekła jakby coś w nia wstąpiło i zamarliśmy bo wyżej jest ruchliwa uliczka. Był pisk opon i kierowca zdołał wyhamować. Potem za kare biegała przez jakis miesiąc z 10 m linką( w razie ucieczki łatwiej przydeptac) ale nic sie juz takiego nie zdażyło. Ogólnie moge ją puścic na ścieżkach zdala od samochodów i bloków i zawsze sie słucha. Dodam też, ze zawsze mam ze soba smakołyki :-P
bietka1 - 21-09-2010, 15:44

nusia napisał/a:
Właśnie tak też myślałam, że jej odwagi przybędzie i nie będzie już tak ładnie reagować na komendę do mnie trochę się tego obawiam.

więc ćwiczcie, ćwiczcie, póki psina mała i ma naturalny odruch podążania za Tobą. Ja dla spokoju ducha od początku trenowałam z linką, lepiej mieć możliwość uniemożliwienia zwiedzania świata "na własną łapę". Metodą, która uczy psa, że ma zwracać uwagę na to, gdzie jest właściciel, jest zabawa "w chowanego": chowasz się psu np. za drzewem (ale w bezpiecznych miejscach) i czekasz, aż zauważy, że cię nie ma. Kiedy zaczyna szukać, możesz wtedy go zawołać - na pewno pędem znajdzie się przy tobie :) . Ja moich urwisów już nie wołam, wiem, że mnie "wytropią". A z tym przypinaniem na smycz wtedy, kiedy pojawia się inny pies, uważaj, żeby nie skojarzyła sobie, że na widok psa należy uciec pańci, bo tam fajna zabawa, a tu smycz. Zawsze po zapięciu smyczy zafunduj małej fajną zabawę z tobą albo smaczki, żeby nauczyła się, że pies na horyzoncie=coś fajnego od pańci. Powodzenia i cierpliwości :)

Riina - 21-09-2010, 16:03

Beryla najpierw nauczyliśmy przychodzenia do nas na zawołanie. Później od razu puszczaliśmy go bez smyczy. Może miał wpływ na to jego charakter, ale od razu czuł się mniej pewnie i trzymał blisko. Teraz wszystkim się interesuje, więc puszczamy go na łące lub na osiedlu wieczorami lub rano na spacerze. Niestety jeszcze chęć pobiegnięcia za kotem i innym psem jest silniejsza. Ale ćwiczymy to, jest coraz lepiej.
mibec - 21-09-2010, 16:04

bietka1 napisał/a:
zabawa "w chowanego
tez tak robilam z Barneyem, teraz sam sprawdza czy jestem blisko.
Ja perwszy raz odpielam smycz po ok 2 tygodniach chodzenia na flexi; od tego czasu uzywamy tylko krotkiej smyczki w poblizu drog, poza tym piesio chodzi "na luzaka". Generalnie jestem zadowolona z jego zachowania - jak widzimy psa lub ludzi to go przywoluje i kaze usiasc, bo trudno mu jeszcze czasami opanowac emocje. Jak ladnie przesiedzi przejscie innych dostaje nagrode. Planuje w najblizszym czasie sprobowac bez komendy siad, tylko przywolac go i niech sprobuje isc przy nodze.

nusia - 21-09-2010, 19:37

bietka1, właśnie tak robię, że jak ładnie przyjdzie, siądzie , zapniemy smycz dostaje smaczka, a dopiero zaczynamy "samowolkę" i cały czas będziemy ćwiczyć i mam nadzieję, że będzie coraz lepiej, że spokojnie przejdzie koło psiaka i człowieka.
i3l4z0 - 22-09-2010, 10:27

Bako jak był mały też się ładnie trzymał i w sumie spuszczaliśmy go od początku ale tylko na polanach i w lesie.Ale z czasem stał się odważniejszy i zapuszczał się coraz dalej i dalej od nas ... teraz słucha się gdy nie ma na horyzoncie innego psa jeśli jest nawet się za nami nie ogląda tylko do niego leci :/ Na każdym spacerze ćwiczymy komendy do mnie do bólu ale jeszcze dużo pracy przed nami. Szczerze mówiąc to też liczę na to że za jakiś czas porostu " wyrośnie" z takiego zachowania i nie będzie chciał się witać z każdym psem.
dejzi.82 - 15-09-2011, 11:20
Temat postu: a co z adoptowanym psem??
prosze poradzcie co z adoptowanym psem(suczka) w wieku 2 lat po jakim czasie puscic ja w wolnym terenie sama, a po jakim np.w parku?czesto sie pisze o szczeniakach, zamierzam sie adoptowac psine staram sie wyedukowac w tym temacie?
Maleńka - 15-09-2011, 11:28

Puscic psa wolno jesli wiesz ze wroci na komende ;p nie ma sensu ganiac psa po parku czy lesie ;D
dejzi.82 - 15-09-2011, 11:32

tak.mysle...
ale czy potszebny jakis okres na wywiazania sie zaufania?
czy poprostu isc na pierwszy font czyli metoda ,,prób i błędów,,

mibec - 15-09-2011, 11:40

dejzi.82 musicie sie poznac, nawiazac wiez - na pewno nie spuszczaj psa ze smyczy na pierwszym spacerze. Psy sa rozne: jeden po godzinie nie odstapi Cie na krok, inny bedzie potrzebowal wiecej czasu. Kup linke treningowa np 10m i sprawdz jak sunia reaguje, czy zna komende "wroc", jesli nie cwicz przywolanie.
Znasz juz sunie, masz o niej jakies wiadomosci?

dejzi.82 - 15-09-2011, 11:49

dzienkuje za podpowiedz z ta linka, komendy;siad podaj łape,waruj.i tyle:(
...a sunia jest 400 km odemnie w niedzile sie poznamy.martwie sie troszke bo muj pierwszy pies wpadł pod auto(wybiegLz lasu na ulice)

mibec - 15-09-2011, 11:59

dejzi.82 napisał/a:
martwie sie troszke bo muj pierwszy pies wpadł pod auto
wspolczuje; dlatego przywolanie musi byc opanowane "na blache", to najwazniejsza komenda!
dejzi.82 napisał/a:
w niedzile sie poznamy
mam nadzieje, ze sie pochwalisz jakimis fotami :)
dejzi.82 - 15-09-2011, 12:30

http://bassety-adopcje.pl...d5011d625d22088
tutaj , pierwsze kroki opisane... jesli ktos jest w podobnej sytacji jak ja.

fotki napewno wkleje....jak tylko bella bedzie w domu.

greghorr - 15-09-2011, 18:40

ja mojego pierwszy raz spuscilem ze smyczy dopiero po jakims miesiacu, i tylko tam, gdzie nie bylo zadnych pokus, innych psow itp... inna sprawa ze byl bardzo rozpuszczony i nie reagowal na zadne komendy...

w sklepie typu castorama kupilem 15 mertow tasiemki i zatrzask jak przy smyczy i zrobilem linke treningowa. do tego mialem 10-metrowa smycz treningowa i jak polaczylem obie, moglem rzucac pileczke calkiem daleko... dopoki nie upewnilem sie, ze atos nie bedzie agresywny do innych psow i nie bedzie probowal uciekac, chodzil na tej lince... po trzech miesiacach, jak sie "ugrzecznil" (czyt. zaczal przychodzic na komende i pilnowac sie) linka poszla w kat... teraz uzywa jej moja siostra :)
poza tym, tak jak pisala mibec, kazdy pies jest inny - jeden od razu bedzie sie pilnowal, inny bedzie potrzebowal wiecej czasu :)

siulentas - 15-09-2011, 21:06

ja po kwarantannie chodzilam z ciastkiem na smyczy ze 2 tygodnie. w domu cwiczylismy chodzneie na smyczy i ''wesoly powrot'' hehehe czyli szalenczy bieg w ramiona panciusi :-P jak byl malusi puszczalismy go ze smyczka by latwiej bylo go zlapac po jakims niedlugim czasie zaczelismy go spuszczac ze smyczki kilka razy podczas spaceru. nasteonie prawie cale spacery zabawa szalenstwo bylo bez smyczki i sie ciastus roozbestwil i nie chcial wracac hehehe teraz jest leipej ale bywa ze udeje gluchego na moje wolanie :-P
od kiedy jest z nami honey wallek trzyma sie nas bardziej z nia szaleje ona ladnie wraca po chrupka i jakos jak narazie jest dobrze. honeyka spuszczana ze smyczka by wrazie czego latwiej bylo ja zlapac za jakis czas jak z wallkiem bedzie smigala bez smyczki i zobacxzymy jak to bedzie:) maja siebie bawia sie biegaja razem zadko wallciu zwraca uage na inne psy choc zauwazylam ze zaczal biec do ludzi z pilka hehehe a honey jak narazie nie leci do ludzi garnie do nich jak z nami idzie ale nie leci do przechodzacych obok jak narazie do psow tez nie.

donia457 - 15-09-2011, 23:46

u nas pierwsze spuszczenie ze smyczki bylo ,takie juz powazne jak spotkalam sie z Paula i Funia ;* raz ja spuscilam to wracac nie chciala,udawala glucha,wiec doszlam do wniosku ze prawdziwy spacer bez smyczy bedzie z piesem,ktory wraca i tak sie stalo Reda przychodzila nawet jak Paula zawolala Funie
teraz jak idziemy do lasu z cala rodzina to spuszczamy ja ,piesa do towarzystwa nie ma ,bo funcia bawi swoje malenstwa ;* ,wiec w zastepstwie ma pilke :haha:

Di - 18-06-2012, 23:08

słuchajcie, mieszkam na osiedlu domów jednorodzinnych, na obrzeżu miasta. oczywiście na osiedlu jej nie puszczam luzem, ale jak przejdziemy ruchliwą drogę, to rozciągają się pola i lasy. problem w tym, że jestem strasznie tchórzliwa; boję się, że jak ją spuszczę ze smyczy, to mi ucieknie i już nie wróci; mam czarne wizje, że pobiegnie za motocyklem i wpadnie prosto pod auto. mam na tym tle ciągłe spiny z ojcem, bo on się jej puszczać nie boi, raz mu uciekła za rowerem, dowiedziałam się o tym i w ogóle się krzywię, jak chce ją zabrać na spacer. mam mętlik w głowie, bo wiem, że kiedyś muszę się przemóc, ale równocześnie boję się cholernie o tę moją wariatkę. pomijam zupełnie fakt, że psychoza rujnuje moje relacje z ojcem. poradźcie coś.
Almathea83 - 18-06-2012, 23:14

Di, no to chyba linka jest najlepszym rozwiązaniem- z jednej strony pies ma swobodę na 10-15 metrów (w zależności od liny), a z drugiej masz ją cały czas pod kontrolą :) przy okazji można ćwiczyć przywoływanie do nogi z daleka :) my akurat nie mamy linki, ja rzadko chodzę bez smyczy z Moreno, puszczam go na łączkach, w parku, w miarę daleko od drogi ale wiem, że w miarę wróci na komendę (idzie mu coraz lepiej)
neravia - 19-06-2012, 07:53

Di, u mnie psinka była pierwszy raz tak na dłużej bardzo późno została spuszczona, póki nie byłam pewna, że będzie wracać do mnie na zawołanie i w miejscach, gdzie było bezpiecznie. Pierwsze latanie luzem było na łące bez żadnych innych ludzi i psów. Ćwiczyliśmy dużo, co chwila przywoływałam, zapinałam i spuszczałam na nowo, oczywiście nauka ze smaczkami. Myślę, że linka treningowa to dobry sposób, my mamy taką około 10 metrową smycz i Kami nawet do dzisiaj lata z nią w parku, kiedy jest sporo ludzi i psów, w każdej chwili mogę ją złapać praktycznie, przydeptując albo chwytając smycz. Jak będziesz mieć taką linkę albo smycz długą, najlepiej jest przypinać psiakowi do szelek, będzie swobodnie latał, moja z czasem nauczyła się nie przydeptywać tej smyczy.
missy - 03-04-2013, 13:53

Bardzo fajny temat..

My spuściliśmy Lexi na jej pierwszym spacerze. Ale był to rozległy teren łąk, z dala od drogi.
Byliśmy pozytywnie zaskoczeni bo trzymała się nas cały czas. Aportowała ładnie patyczki. Jednak problem pojawił się kiedy zobaczyła ludzi.

Wyrwała do nich, nawet sie nie oglądając na nas. Można było krzyczeć, wołać..... ogłuchła całkowicie. Na szczęście przechodzili jakieś kilka metrów od nas więc można było szybko podbiec i ją oderwać od tej "ekstazy"..

I tu pojawia się pytanie jak ją nauczyć żeby nie leciała do każdej osoby którą zobaczy?

Na komende "do mnie" reaguje super w domu, czy jak jest na krótkiej smyczy... ale puszczona luzem - traci słuch :bad:

Di - 03-04-2013, 20:39

missy, znam ból. Bianka, jak lata bez smyczy na łączce, to ja zachowuję się, jak wariatka - rozglądam się dookoła, czy ktoś nie jedzie/nie idzie/nie nadchodzi sarna/pies/motocykl/quad. Cyrk totalny. Lepiej, jak zabieram ze sobą drugą osobę - zawsze ktoś stoi na 'czatach' ;)

missy napisał/a:
I tu pojawia się pytanie jak ją nauczyć żeby nie leciała do każdej osoby którą zobaczy?


Przede wszystkim musisz sprawić, że w oczach Lexi jesteś najatrakcyjniejsza na świecie. Więc super smaczki w saszetce i świetne zabawki (których na co dzień nie widzi) wyciągane zza pazuchy. Równocześnie ćwicz komendę 'STÓJ'. Podobno można wypracować sytuację, gdy pies na hasło 'STÓJ', dosłownie kamienieje w miejscu. Z Bianką na razie tak nie jest bez smyczy, ale na smyczy - działa.

missy napisał/a:
Na komende "do mnie" reaguje super w domu, czy jak jest na krótkiej smyczy... ale puszczona luzem - traci słuch :bad:


To jest chyba mentalna młodsza siostra Bianki xD Jakbym czytała o swojej suce. :D

Nikaaa - 03-04-2013, 20:54

missy napisał/a:
I tu pojawia się pytanie jak ją nauczyć żeby nie leciała do każdej osoby którą zobaczy?



Na komende "do mnie" reaguje super w domu, czy jak jest na krótkiej smyczy... ale puszczona luzem - traci słuch
Ćwiczenie tej komendy najlepiej jest zacząć właśnie w domu. Opanujcie ją do perfekcji. Nawet kiedy bawi się czymś czy gryzie kostkę próbujcie ja do siebie przywołać i nagradzajcie super smakołykami. Potem stopniowo podnoście poprzeczkę i ćwiczcie komendę w niewielkim rozproszeniu (na spacerze, ale kiedy nikogo w podblizu nie ma, zawsze nagradzając psa super smakołykami, zabawą lub rzuceniem ulubionej zabawki). Ćwiczcie kilka-kilkanaście razy w ciągu spaceru i tak caaaaaaały czas :)
No i dużo cierpliwości musicie mieć ;D

Dobra też jest nauka skupiania uwagi na właścicielu. Np. kiedy jesteście w parku i widzisz, że ktoś zbliża się w Waszą stronę zatrzymaj się, każ psu usiąść i trzymaj w ręce pyszny smaczek lub zabawkę i staraj się, aby pies był skupiony na Tobie a nie na mijających Was ludziach. Duuuuzo chwalenia, zabawy i smakołyków :)

labidabi - 14-04-2014, 12:50

My z Koko chodzimy na spacery już jakieś 2 tygodnie. I zastanawiam się kiedy mogę ją spuścić ze smyczy. Z tego, co zrozumiałam, bardziej zależne jest to nie tyle od wieku szczeniaka, co od stopnia wpojenia mu komend typu "noga", "wróć"..? No, ale w sumie chyba do końca nigdy nie można być pewnym jak pies zachowa się w otwartym otoczeniu bez smyczy... choćby i na smyczy się w miarę ładnie słuchał.
Quaddo - 14-04-2014, 14:37

my na pierwsze spuszczania ze smyczy znalezliśmy taki placyk ogrodzony od jezdni krzaczorami, a od domów płotem i tam ćwiczylismy komendę "do mnie" stając w pewnej ogległości do siebie i psa na zmianę wołajac, przy czym jedna osoba za każdym razem zwiększała dystans. potem chodziliśmy do parków, lasu albo na pola ćwiczyć. po osiedlu to chodzę z nim na smyczy, spuszczam tylko w jednym miejscu, gdzie samochody nie jeżdżą.
zawsze jest ryzyko ze pies za czymś pogoni. mi sie to dwa razy przytrafiło, raz jak był malutki i sie przestraszył klaksonu - to poleciał prosto przed siebie, ale go odwołałąm i raz poleciał za wroną, prawie dostałam zawału, fakt że wrócił szybko, ale przebiegł prze ulicę. u nas na szczęście progi zwalniające są i to raczej takie mało ruchliwe uliczki, ale zawsze ryzyko istnieje.

labidabi - 14-04-2014, 15:02

Quaddo napisał/a:
my na pierwsze spuszczania ze smyczy znalezliśmy taki placyk ogrodzony od jezdni krzaczorami, a od domów płotem i tam ćwiczylismy komendę "do mnie" stając w pewnej ogległości do siebie i psa na zmianę wołajac, przy czym jedna osoba za każdym razem zwiększała dystans. potem chodziliśmy do parków, lasu albo na pola ćwiczyć. po osiedlu to chodzę z nim na smyczy, spuszczam tylko w jednym miejscu, gdzie samochody nie jeżdżą.
zawsze jest ryzyko ze pies za czymś pogoni. mi sie to dwa razy przytrafiło, raz jak był malutki i sie przestraszył klaksonu - to poleciał prosto przed siebie, ale go odwołałąm i raz poleciał za wroną, prawie dostałam zawału, fakt że wrócił szybko, ale przebiegł prze ulicę. u nas na szczęście progi zwalniające są i to raczej takie mało ruchliwe uliczki, ale zawsze ryzyko istnieje.


Ja mieszkam na wsi i mam dość duży ogródek, w którym Koko puszczam wolno, by sobie biegała. Więc może jako tako warto już powoli próbować puszczać ją wolno na łące?

Ewelina - 14-04-2014, 15:09

labidabi, Myslę, żeby ją sprawdzić na lince takiej 10m na łące jest tyle różnych zapachów czasami może ją coś skusić :)
Quaddo - 14-04-2014, 15:40

labidabi napisał/a:
Więc może jako tako warto już powoli próbować puszczać ją wolno na łące?

jasne, spróbuj my ogródek mamy malutki, wiec szukaliśmy większych przestrzeni.
uzbrój sie w jakies smaczki i chyba dobrze spróbowac z druga osobą. :)

labidabi - 14-04-2014, 16:54

Oj, ciężko to sobie wyobrażam :haha: Mam 2 smycze - jedną może 2 m, drugą o wiele dłuższą. Na tej długiej Koko jest szczęśliwsza bo ma większe pole manewru do hasania i wolę z niej korzystać, ale minus jest taki, że non stop się w nią zaplątuje :< Na krótkiej nie ma tego problemu. I pytanie: jak to rozwiązać? 10 m smycz? ojjj :confused:
Quaddo - 14-04-2014, 16:56

możesz iśc na jakieś ogrodzone boisko, żeby piesek latał bez skyczy i nie było ryzyka ucieczki?

my zaryzykowaliśmy, taki szczeniaczek raczej na otwartym terenie za daleko od Was nie ucieknie, bo się będzie bał

labidabi - 14-04-2014, 17:03

Quaddo napisał/a:
możesz iśc na jakieś ogrodzone boisko, żeby piesek latał bez skyczy i nie było ryzyka ucieczki?

my zaryzykowaliśmy, taki szczeniaczek raczej na otwartym terenie za daleko od Was nie ucieknie, bo się będzie bał


Ogrodzonego terenu tu nie mam, oprócz własnego ogródka. W sumie mam sporo przestrzeni zielonej wokół siebie, jak to na wsi... tylko, że wokoło lasy i rzeki, do których nie chciałabym jednak, żeby wpadała, a wiem już, że ciągnie ją do wody bo mamy jedną taką trasę, na której jest płytka rzeka, w której pozwalam jej się napoić i Koko do niej ciągnie jak diabli :) Chyba pomysł z dwójką opiekunów wydaje się najrozsądniejszy :)

Karoola - 14-04-2014, 17:23

labidabi, ta 10m linka ma być bez żadnych rączek, supełków, metalowych oczek i puszczona luźno po ziemi - wtedy nic nie będzie się plątać. A jest po to, żebyś w każdej chwili mogła ją przydepnąć i przyciągnąć do siebie psa. Poczytaj o nauce przywołania, tam jest bardzo dużo o lince. Najlepiej kup linkę w jakimś budowlanym + przywiąż do jakiegoś karabinka i gotowe :)
labidabi - 14-04-2014, 17:26

Karoola napisał/a:
labidabi, ta 10m linka ma być bez żadnych rączek, supełków, metalowych oczek i puszczona luźno po ziemi - wtedy nic nie będzie się plątać. A jest po to, żebyś w każdej chwili mogła ją przydepnąć i przyciągnąć do siebie psa. Poczytaj o nauce przywołania, tam jest bardzo dużo o lince. Najlepiej kup linkę w jakimś budowlanym + przywiąż do jakiegoś karabinka i gotowe :)


Miałam na myśli wplątywanie się psiaka w smycz, owijanie wokół łap.

Anusiax - 14-04-2014, 18:41

Wokół łap aż tak się nie plącze ale trzeba być uważnym by samemu się nie zaplątać. Ja przez nieuwagę rzuciłam psu piłkę gdy noga była w pętli z linki. Szczęście że mnie nie podcięło i nie pociągnął mnie za sobą ale linka przesuwając się w błyskawicznym tempie po skórze poraniła nogę dosyć głęboko. Druga sprawa nie łapać linki rękami bo może się to skończyć pokaleczeniem dłoni... Taaaa moje rany na rękach się właśnie goją ;)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group