forum.labradory.org

Psychika i zachowanie - Mój pies niszczy - inni domownicy już go nie chcą

blekitny.zamek - 30-09-2009, 09:53
Temat postu: Mój pies niszczy - inni domownicy już go nie chcą
Witajcie!

Przed chwilą przeczytałam wątek,co zniszczyły wasze labki i powiem szczerze,że jestem przerażona.
:bad:

Ja myślałam,że mam niszczyciela. Gdyby mój pies zjadł mi pół kanapy,obgryzł wszystkie ściany,stół,krzesła itd. już by go u nas nie było. Ja jestem wyrozumiała,mój małżonek niestety mniej. :(

Czeko ma w tej chwili rok i 4 miesiące,a nadal rozrabia,a ostatnio prawie nie zostaje sam w domu. W niedzielę poszliśmy do kościoła,nie było nas godzinę.Efekt-zniszczony plecak dziecka i wszystko co było w środku,pozrzucane bluzy i kurtki z wieszaków,nadgryzione buty.

Powiem szczerze,że mam tego dosyc. Nie mogę wyjśc spokojnie z rodziną do kina,bo myślę,co tym razem pies narozrabia,nie mogę wyjśc na 10 min. odprowadzić dziecko do szkoły,żeby wcześniej przez 10 min.nie sprzątać wszystkiego z przedpokoju,zamykać wszystkich drzwi itd.
Kocham mojego psiaka i oczywiście go nie oddam. Ale moje przemyślenia są takie-nigdy więcej labradora!

Jestem ciekawa,czy jeszcze ktoś przyzna się do negatywnych uczuc?
a może tylko ja tak mam...

pozdrawiam

bacha - 30-09-2009, 10:25

Barni też rozrabiał zjadł chyba polowe mojej bielizny hahahha ale przypilnowałam go żeby dowiedzieć się skąd on ją wyciąga i jak sie okazało nauczyl sie otwierać kosz z brudnym praniem postawiliśmy na nim metalowa miske i jak następnym razem sie dobierał spadająca miska na kafle w łazience narobiła tyle hasłu że juz tego nie próbuje :-P

Ma w tej chwili 7 m-c i myslę że wybitnie sie dostosował do naszego trybu życia od godz. 8.00 do 14.00 zostaje sam i czy coś zbroi zależy w dużej mierze od nas ( jak coś zostanie w jego polu "rażenia" to oczywiscie nie omieszka się tym zająć) jednak jak przychodzi godz. 17.00 już jest w pełnej gotowości do wyjścia i wszystkim daje to do zrozumienia (szczeka,gryzie ) nie ma zmiłuj idziemy na spacer a tam??
pływanko , bieganko i wszystko czego dusza zapragnie
Wraca przeważnie brudny zmęczony ale radosny smiga wtedy do siebie odpocząć po to aby o 22. być gotowym na odebranie Pana z pracy

Ja nie zamianiła bym labka na żadnego innego choć zanim sie "dotarliśmy" bywało ciężko

Ja w ogóle podchodzę do Barniego jak do 3 dziecka :D nawet mówie do niego nie raz synek :D

Aneti - 30-09-2009, 12:01

Zawsze najtrudniejsze są początki :)
ja za to nie zamieniłabym Hepi na żadnego innego pieska :) uwielbiam jak bryka, choć nie daje sie wyspać a z rana trzeba do pracy, chodze jak zombi, ale oboje ją uwielbiamy z męzem, i czasami jak jednemu brak sił, drugi pociesza :)
ja nie weim ale nie chciałabym znów takiego osowiałego ps co tylko lezy :)

Bora - 30-09-2009, 13:24

A mi sie nasuwa jedno przemyślenie... Próbowaliście solidnie psa zmęczyć zanim wyjdziecie do pracy/szkoły/kina/Kościoła ? Zabrać psa na 2h do lasu, wybiegać, wymęczyć, wyćwiczyć ? Wtedy to klapnie jak długi na podłodze i nie w głowie mu będą szaleństwa w domu.
blekitny.zamek - 01-10-2009, 08:49

Nie tylko próbowaliśmy,ale takie spacery ma codziennie :<
mieszkam blisko lasu,więc chodzę z nim tam bardzo często.Poza tym wychodzi 4 razy dziennie,za każdym razem minimum pół godziny.

to nie jest kwestia nie wybiegania,jemu po prost odbija,jak my wychodzimy.Raz mój mąż był świadkiem takiej akcji,jak wyszłam rano z dziecmi,a jego zostawiłam.

Dzisiaj rano wygryzł mi dziurę w mojej ulubionej kurtce. :bad: :cring:
Nie mam już siły do tego psa,jak ktoś chce jeszcze jednego,to chętnie oddam.

Abu - 01-10-2009, 09:42

wczoraj Nuka zzarla stol ;] Mam powoli dosc, jeszcze jedna akcja i albo ja wydam komus, albo zamkne w klatce
mTa22 - 01-10-2009, 10:00

Abu napisał/a:
zzarla stol
współczuje :( ale na to ciężko coś poradzić, stołu nie schowasz, ale takie rzeczy jak kurtka, plecak dziecka, buty można pochować... choć pewnie łatwo mi mówić, a sama nie wiem jak by u mnie było, na razie nie zostawiamy Roniego samego, bo kiedyś poobgryzał listwy od paneli... no może na 10 min zostaje (wtedy chowam wszystko co tylko jest w jego zasięgu i zamykam w kuchni i przedpokoju.
Bora - 01-10-2009, 10:45

blekitny.zamek, a może on to robi w stresie, nie został nauczony spokojnie czekać na powrót właściciela, nie umie zostawać sam, bo nikt go tego porządnie nie nauczył. Kiedy jest sam, bardzo sie stresuje, wpada więc w taki szał i żeby sie wyładować - niszczy, co akurat ma pod pyskiem...i nie mów że go oddasz, bo na pewno mocno go kochasz i piszesz to tylko pod wpływem emocji :)

Abu napisał/a:
albo zamkne w klatce
Klatka nie jest wcale głupim pomysłem, prawidłowo wprowadzona i zaakceptowana przez psa jest świetnym miejscem do wyciszenia, spania i właśnie zostawania spokojnie w domu pod nieobecność właściciela.

Sama kupiłabym klatkę, albo taki namiot, ale niestety w moim mieszkaniu, nie ma na to miejsca, a mój pies bardzo często potrzebuje chwili samotności i odpoczynku, kiedy nikt mu nie przeszkadza i nikt go nie zaczepia.

buuterfly - 02-10-2009, 11:14

Ja miałam o tyle gorzej,że mieszkanie i meble w nim są wynajmowane.Też miałam takie chwile załamania.Raz nawet wystawiłam ją na allegro w nerwach ;D A potem jak głupia odbierałam telefony i mówiłam,że to nieaktualne :D Raz mój m powiedział,że skoro już podjęliśmy tą decyzje ,że wychowamy psa to nie będziemy nieodpowiedzialnymi gnojkami i ją wychowamy.Przez trzy miechy nauczyła się wyciszać jak ja wychodzę.A ja kupiłam jej mnóstwo zabawek,kostek i gryzków,które rozrzucam po mieszkaniu jak wychodzę.Ona później chodzi i odnajduje je.A rzeczy,które się da niestety na czas szczenięctwa trzeba schować lub zakonserwować.:) ,,Wymęczenie,, też nie działało w naszym wypadku.
mTa22 - 02-10-2009, 12:33

buuterfly napisał/a:
Raz nawet wystawiłam ją na allegro w nerwach

ojej, nie wiem co by musiał Roni zrobić, żebym go na allegro wystawiła :confused:
dobrze, że sobie poradziliście :) fajny pomysł z tymi zabawkami

blekitny.zamek - 02-10-2009, 13:03

Bora napisał/a:
blekitny.zamek, a może on to robi w stresie, nie został nauczony spokojnie czekać na powrót właściciela, nie umie zostawać sam, bo nikt go tego porządnie nie nauczył. Kiedy jest sam, bardzo sie stresuje, wpada więc w taki szał i żeby sie wyładować - niszczy, co akurat ma pod pyskiem...i nie mów że go oddasz, bo na pewno mocno go kochasz i piszesz to tylko pod wpływem emocji :)

Bora! masz rację,to tak wygląda,jakby się bardzo stresował,że go zostawiamy.A jak można nauczyc psa,żeby spokojnie zostawał sam? jest jakiś sposób?



Sama kupiłabym klatkę, albo taki namiot, ale niestety w moim mieszkaniu, nie ma na to miejsca, a mój pies bardzo często potrzebuje chwili samotności i odpoczynku, kiedy nikt mu nie przeszkadza i nikt go nie zaczepia.


U mnie z miejscem na klatkę,jest ten sam problem :(
Oczywiście go nie oddam,ale wczoraj byłam naprawdę wściekła,już mi przeszło.

Widzę tylko jedno rozwiązanie,prze każdym wyjściem,muszę przeznaczyc dodatkowe 10 min.na uprzątnięcie do czysta przedpokoju i tyle.Nie jest to łatwe szczególnie rano i przy dwójce dzieci,które rzucają rzeczy gdzie popadnie.Ale co mi pozostało.

pozdrawiam

[ Dodano: Pią 02 Paź, 2009 ]
[ Raz mój m powiedział,że skoro już podjęliśmy tą decyzje ,że wychowamy psa to nie będziemy nieodpowiedzialnymi gnojkami i ją wychowamy.


Dokładnie tak,chyba by mnie sumienie zjadło...nie mówiąc już o tym,czego bym nauczyła własne dzieci.

pozdrawiam

mTa22 - 02-10-2009, 19:56

blekitny.zamek napisał/a:
prze każdym wyjściem,muszę przeznaczyc dodatkowe 10 min.na uprzątnięcie do czysta przedpokoju
eh znam ten ból, ale w ten sposób niczym się pieska nie kusi, zostaw mu też duuużo zabawek :)

blekitny.zamek napisał/a:
U mnie z miejscem na klatkę,jest ten sam problem

u mnie tak samo :(

blekitny.zamek napisał/a:
o tym,czego bym nauczyła własne dzieci

no tak to b. ważne, dzieci jak gąbka chłoną zachowania rodziców, a przez to zrozumiałby by, że jak coś nie wychodzi to można to (za przeproszeniem) olać.

nie pozostaje mi nic innego jak życzyć powodzonka i wytrwałości :)

KiNiAeNHa - 02-10-2009, 20:45

Ja miałam właściwie jeden taki moment kiedy chciałam go oddać a mianowicie kiedy podczas zabawy Bambsej skoczył mi prosto w twarz wbijając zęby w mój policzek (teraz mam drobną bliznę).Wiem że na pewno nie chciał ale takich nerwów dostałam wtedy że naprawdę myślałam że go rozszarpie , on chyba od razu wiedział że zrobił coś zle bo zaraz uciekł pod łóżko już ledwo się mieści pod nie ale dalej się twardo wciska:) ehh staram się go uczyć co wolno czego nie ale do niego jak grochem o ścianę ja mu mówię coś on sprawia wrażenie jakby wiedział , rozumiał bo przestaje po czy jak się odwrócę on wraca z powrotem do tego co robił :-P także łatwo nie jest no ale mam nadzieję że z wiekiem z pewnych rzeczy wyrośnie i wtedy będę mogła się już częściej cieszyć niż złościć :)
Bora - 02-10-2009, 21:39

zastanawiające... Bora mnie gryzła do krwi, atakowała moje ręce, miała ataki "szału" kiedy nie mogłam jej uspokoić, darła mi wtedy ubranie, wiła sie jak piskorz... a jakoś nigdy przez myśl mi nie przeszło, żeby psa oddać...ciekawe
KiNiAeNHa - 02-10-2009, 21:48

Bora napisał/a:
zastanawiające... Bora mnie gryzła do krwi, atakowała moje ręce, miała ataki "szału" kiedy nie mogłam jej uspokoić, darła mi wtedy ubranie, wiła sie jak piskorz... a jakoś nigdy przez myśl mi nie przeszło, żeby psa oddać...ciekawe




To że na przykład mi to przeszło przez myśl wcale nie znaczy że tak bym postąpiła różni są ludzie tak samo jak różne rzeczy na myśl przychodzą jak człowiek jest zły:) z resztą nie ważne co się myśli ważne co się robi :)

Szyszunia - 02-10-2009, 21:51

My też próbowaliśmy już chyba wszystkiego, żeby Bonus nie rozwalał wszystkiego. Były długie spacery, męczenie go przed wyjściem z domu - działalo na krótko - 3 - 4godziny (jak mój TŻ pracowal na pół etatu). Był kojec. Z tego który kupiłam poptrafił wyskoczyć. Pozyczyłam od koleżanki, której suia już wyrosła z rozrabiania. Klatka miała 1,8m wysokości, to sobie ją mordką podważył i wyszedł dołem!!! Bez kitu, klatka waży jakieś 20kg.
Narazie odwozimy go przed pracą do kumpla, który pracuje na nocki. Ale już w przyszłym tygoniu TŻ ma rozmowę w pracy, bo też chce się na nocki przenieść... bo też się boimy zostwaiać go samego w domu.
Też mam czasami dosyć zniszczonych dywanów, butów a ostatnio nawet skórzanych kanap, ale kiedy to moje małe potworzysko do mnie przyjdzie, zamerda ogonem (przy okazji zwalając szklankę ze stolika :) ) i spojrzy na mnie tymi swoimi cudownymi brązowymi oczkami - wiem, ze bez niego życie nie miałoby sensu...

gwiazdka - 02-10-2009, 22:18

Też mam czasami dosyć zniszczonych dywanów, butów a ostatnio nawet skórzanych kanap, ale kiedy to moje małe potworzysko do mnie przyjdzie, zamerda ogonem (przy okazji zwalając szklankę ze stolika :) ) i spojrzy na mnie tymi swoimi cudownymi brązowymi oczkami - wiem, ze bez niego życie nie miałoby sensu...[/quote]



dokładnie mam to samo... i to jest ta miłość :D :) nasze kochane małe rozrabiaki :)

iness8@o2.pl - 02-10-2009, 22:48

blekitny.zamek, Aniu zawsze możesz kupić taki specjalny kojec do domu tzn taką siatkę którą wszystko ogrodzisz :)
Bora - 02-10-2009, 23:01

KiNiAeNHa napisał/a:
To że na przykład mi to przeszło przez myśl wcale nie znaczy że tak bym postąpiła różni są ludzie tak samo jak różne rzeczy na myśl przychodzą jak człowiek jest zły:) z resztą nie ważne co się myśli ważne co się robi :)

Robi, czy nie robi, nieważne... to że pies taki jest to nasza wina, tylko i wyłącznie...

Pewnie, że różne rzeczy przychodzą do głowy, ale jakoś pomysł oddania psa przez głowę mi nie przeleciał.... i chyba nie tylko mnie...

Jest takie powiedzenie "jesteś odpowiedzialny za to co udomowiłeś"

mTa22 - 02-10-2009, 23:13

może nie doświadczyłam tego co Wy - zniszczone kanapy, pogryzione ręce itp, ale za to Roni dostarcza nam innych 'rozrywek', najgorsze jest ciągnięcie, nie mam już sił, kantarek czasem nawet nie działa, ja przy mojej wadze 45 kg dosłownie za nim lecę, do tego zjada wszystko co znajdzie, tak jak byśmy go głodzili, pogryzł parę rzeczy w domu, ale za żadne skarby na tej ziemi nikomu bym go nie oddała!!!
Huberto - 02-10-2009, 23:55

Mój to ostatnio rozprawił się z moim butem oraz z pilotem od telewizji to aż myślałem, że mnie krew zaleje
mawi27 - 03-10-2009, 09:29

kurcze jestem zszokowana tym co piszecie, fakt zanim zdecydowalismy sie na labka duzo o nich czytalam i bardzo sie wlasnie balam ze zniszczy nam mieszkanie i ogolnie wprowadzi haos ze nerwowo nie wytrzymam, no ale od samego poczatku postanowilam sobie ze nie dam jej pola do popisu i ostro jej pilnowalam zeby od poczatku wiedziala gdzie jej miejsce, do zostawania w domu przyzwyczajalismy ja stopniowo zaczynajac od 5 min bez naszej obecnosci, po 5 min jak nic nie zrobila to smaczek duze tulanska, pochwaly, edno drugie, trzecie podejscie i wydluzalismy stopniowo czas, Lara wiec potrafi zostac do 8-9 h i kompletnie nic nie zrobi , ani nie zniszczy mieszkania, ani nie zabrudzi zalatwianiem swoich potrzeb, no fakt jest tez taki ze nie ma do dyspozycji calego mieszkania, zostalo jej wygrodzone na czas naszej nieobecnosci korytarz, kuchnia i lazienka, to z regoly zwija mi z kuchni recznik do naczyn i targa do na swoje poslanie, wiec w tej kwestii nie mmy z nia problemow, gorzej z gryzieniem, gubi teraz te zebiska i tak nas podgryza ze moje rece sa pokryte samymi szramami i strupkami, doslownie pastwi sie nad nami i wcale nie ratuje nas dawanie jej kostek do obgryzania i co jeszcze zauwazylam Lara szybko sie nudzi, ona musi absorbowac soba caly nasz czas, zabawy, spacery itd. no nie meczy sie skubana, nawet po 2 h spacerach, a ze ja jestemm mega lazaca to jak ja przeciagne po uliczkach itd, i zawsze jak wracamy to i tak nie widze u niej zmeczenia, przychodzi do mieszkania i cap za jakas szmate czy jej misia i mamy sie z nia mocowac :confused: , poza tym zrobila sie bardzo silna i masywna wiec potrafi swoja masa juz nam uprzykrzyc nie jedna zabawe, moze znacie jakas recepte na zaspokojenie tego naszego dynamitu???
Diana S - 03-10-2009, 11:53

Bora napisał/a:
zastanawiające... Bora mnie gryzła do krwi, atakowała moje ręce, miała ataki "szału" kiedy nie mogłam jej uspokoić, darła mi wtedy ubranie, wiła sie jak piskorz... a jakoś nigdy przez myśl mi nie przeszło, żeby psa oddać...ciekawe


A, wiesz...ze ja miałam tak samo, Zara....ciagle psociła....do teraz jest psem nad wyraz aktywnym...czujemy sie tak, jabyśmy mieli w domu szczeniora... ( a sucz ma 3,5 roku) ale nigdy nie pomyślałam, bym psa oddała....chyba jestem jakoś mało domyślna :-P

BarbaraS - 03-10-2009, 13:48

mawi27 napisał/a:
zauwazylam Lara szybko sie nudzi, ona musi absorbowac soba caly nasz czas, zabawy, spacery itd. no nie meczy sie skubana, nawet po 2 h spacerach, a ze ja jestemm mega lazaca to jak ja przeciagne po uliczkach itd, i zawsze jak wracamy to i tak nie widze u niej zmeczenia, przychodzi do mieszkania i cap za jakas szmate czy jej misia i mamy sie z nia mocowac :confused: , poza tym zrobila sie bardzo silna i masywna wiec potrafi swoja masa juz nam uprzykrzyc nie jedna zabawe, moze znacie jakas recepte na zaspokojenie tego naszego dynamitu???

Może spróbuj pobawić się z nią od czasu do czasu w tropienie? To bardzo wyczerpujące dla psa zajęcie. Sama się przy tym raczej nie zmęczysz jakoś nadzwyczajnie ;)

Aneti - 03-10-2009, 14:12

polecam , przeczytałam tutaj i zastosowałam, efekty bombowe! chodzi i szuka dziś od rana tak samo potem pada, śpi i znów chodzi i szuka! i merda tym swoim ogonkiem :)
Bora - 03-10-2009, 14:41

Diana S napisał/a:
Bora napisał/a:
zastanawiające... Bora mnie gryzła do krwi, atakowała moje ręce, miała ataki "szału" kiedy nie mogłam jej uspokoić, darła mi wtedy ubranie, wiła sie jak piskorz... a jakoś nigdy przez myśl mi nie przeszło, żeby psa oddać...ciekawe


A, wiesz...ze ja miałam tak samo, Zara....ciagle psociła....do teraz jest psem nad wyraz aktywnym...czujemy sie tak, jabyśmy mieli w domu szczeniora... ( a sucz ma 3,5 roku) ale nigdy nie pomyślałam, bym psa oddała....chyba jestem jakoś mało domyślna :-P

No widzisz... widać obie jesteśmy jakieś nienormalne albo kiepsko kojarzące...
Ja też nie mam raju na ziemi z moim psem i wcale nie chodzi tutaj o niszczenie przedmiotów czy sikanie na dywan... Moja suka jest ciężka w obyciu i czasem praca z nią nie jest super przyjemnością, a koniecznością... ale biorąc psa pod swój dach trzeba sie liczyć z tym że właśnie tak jak mówisz bedzie psem bardzo aktywnym i psotnym.

papisia - 03-10-2009, 18:16

mawi27 napisał/a:
moze znacie jakas recepte na zaspokojenie tego naszego dynamitu???


O męczeniu psa na spacerze temat już jest: http://forum.labradory.or...p?t=669&start=0

zaba - 03-10-2009, 18:42

Bora, Diana S, mam tak jak wy. Nigdy bym mojej mordy nie oddała i nigdy mi to do głowy nie przyszło, nawet w momentach furii. Fakt, że psoci, jak był młodszy miałam całe podrapane nogi i pogryzione ręce, ale moja sympatia do niego, to wszystko przewyższała. W domu cały czas mamy go na oku, więc nie ma jak czegoś doszczętnie zniszczyć.
Od wczoraj podarł mi dwie rzeczy. Jak wróciłam z próby, zrobił dziurę w płaszczu, a dziś dziurę w rękawie bluzy jak wróciliśmy ze spaceru. I muszę przyznać, że nie jest bardzo niegrzeczny. Energii ma multum i nigdy mu jej nie brakuje, ale wiem, że jeśli natarczywie po mnie skacze bądź gryzie po nogach, to chce się bawić i upomina się o uwagę. Jak już zniszczy to trudno, pozłoszczę się, ale mi przejdzie bo i tak kocham to moje bydlątko ;D

kasiula_86 - 03-10-2009, 19:50

Fado ma w dorobku kilka pogryzionych butow i pasków do spodni, mase rozwalonych śmieci jak dobierze sie do kubła, wszystkie drzwi w domu od pokoi i balkonów są obdrapane strasznie bo Fado sobie sam otwiera zebami lub łapka, obgryzione boki od sofy ale juz sie sporo uspokoił my znależklismy na niego wiele metod mamy zasowke na smieci zeby nie otwierał tylko teraz szafka jest odbrapana bo mimo wszystko probuje sie tam dostac, mamy szafke na buty ktorej jeszcze nie potrafi otwierac hehe a drzwi od pokoi zostawiamy otwarte zeby go nie korcilo :p tak to wyglada a na sofie jest koc nie widac zniszczen wyglada jak nowa:p
Aneti - 04-10-2009, 10:47

no to moja Hepi to narawdę aniołek, o jak jestem w domu jej pilnuję zastosowałam puskzę, świetni się sprawdza ;) a jak nas nie ma to chyba czeka pod drzwiami lub śpi...jakos nic nie ruszone oprócz jej legowiska czy misek :)
Też daje popalić, zwłaszcza gdy gryzie po rekach skacze i trzeba za nia chodzić, ale za nic jj bym nie oddała ;)

mTa22 - 04-10-2009, 14:45

Aneti napisał/a:
no to moja Hepi to narawdę aniołek
nie chcę Cie straszyć, ale mój do ok 3-4mca też był aniołkiem, przez cały czas spał, nieszczenie zaczęło się później... jednak mam nadzieje, że Hepi dużo się nie zmieni :)
wioletek - 05-10-2009, 14:17

ech...wlasnie te nasze rozrabiaki...ja tez mojego mam czasem serdecznie dosc....nie oddam go w zyciu,ale czasem ryczec mi sie chce na to rozrabianie.sa spacery dlugie,sa wariactwa wszelkie zeby go zmeczyc,ma duzo gryzakow,zabawek,starych butow,przeznaczonych do gryzienia dla niego,szmat itp.to dziala niestety na krotko.on kocha niszczyc...probowalam puszki odstraszajacej jak tu ktos proponowal.wogole nie dziala to na mojego,wrecz przeciwnie-to zacheta do zabawy.probowalam posypywac nacierac pieprzem rozne rzeczy- okazalo sie ze pieprz to dla niego wieeeeeeeeelki przysmak.wylizuje do czysta,nawet nie kichnie,po czym zabiera sie za gryzienia.jestem zmeczona psem,to smutne....ale nie poddam sie.jest ciezko bo mam male dziecko,ktore rowniez wymaga sporo uwagi i sily ...psychicznej tez.sa nieprzespane noce,raz przez dziecko,raz przez psa.w dzien tez nie mam kiedy odpoczac....maz nie wspiera mnie niestety w tym temacie.ciagle musze sluchac jego narzekan na psa,bo to ja chcialam go.ale dopoki przez to wszystko nie wyladuje w wariatkowie-bede dawac jakos sobie rade :cring:
kejsii - 05-10-2009, 18:59

wioletek, wiem coś o tym bo też mam małe dziecko 1,5 roku ale jakoś chyba nie mam takich problemów z psiakiem tzn tez niszczy zjadł moje wszytskie buty i papcie co dziwne męża nie ruszy ,dwa piloty od telewizora ,dywan a dzisiaj jak wróciłam ze spaceru zastałam rozszarpne legowisko i miałam co sprzątać No ale ja sobie to tłumacze że wyrośnie z tego prędzej czy pózniej choć pewnie później :-P Decydując się na pieska liczyłam się z tym że na pewno nie będzie to psiak który tylko śpi lecz będzie to pies z typowym dla tej rasy ADHD i była to przemyslana decyzja w 100% zarówno z mojej strony jak i ze strony męża może dlatego teraz po prostu nas to nie dziwi tylko staramy się to obrócić w żarty te wszystkie zniszczenia bo przeciez decydując sie na pieska chyba nie sądziłaś że będzie łatwo to jest drugie dziecko o które trzeba tak samo dbać i kochać .. A ja jak boje sie zostawiać pieska samego to po prostu biore z jednej strony wózek z dzieckim a z drugiej psiaka i razem idziemy na spacer do parku potem przynajmniej wszyscy są zmęczeni i nikt nie myśli o rozrabianiu... Zycze wytchnienia i dużo cierpliwości w wychowaniu pieska ;*
Aneti - 05-10-2009, 20:13

wioletek, ja słyszałam że jak nie pieprz to tabasco jeszcze dobrze działą, a lakier od paznokci próbowałaś? moja na sam widok ucieka.
mY tez jak wariuje obracamy wszyskto w żart choć rozumiem czasami jka zmęczenie bierze górę trudno być twardym, tez się raz popłakałam....ale wiedziałamże jutrommi przejdzie, wytuliłam ją i poszłyśmy spać.
Wiele jeszcze przede mną, ale sobie i Wam życzę cierpliwości...bo to napewno opłaca a psiak odwdzięczy sie za nasza miłość po stokroć!

wioletek - 06-10-2009, 08:20

moja decyzja o labradorze rowniez byla przemyslana.nawet majac innego psa,bardzo chcialam miec kiedys labradora.i mam :) wiedzialam jakie to psy.ale praktyka to co innego niz czytanie.u nas o wspolnych spacerach nie ma mowy.pies gryzie kolka od wozka,lata z jednej strony na druga,oplatowujac smycza wozek.taki spacer narazie to szarpanina.praktykuje poki co osobne spacery :) spuscic go ze smyczy narazie nie moge chodzac po osiedlu,bo zaraz do kogos leci i gryzie,skacze.wychodze z nim sama zeby polatal luzem po wawozie.to go bardziej zmeczy.i widze ze bardziej ucze sie cierpliwosci przy psie.wiecej wybaczam :) moze dlatego ze bardziej broi niz synek.i mimo ze nie raz i jeden i drugi dadza mi w kosc,kocham obu ;*
Huberto - 06-10-2009, 15:58

To powodzenia w uczenia się cierpliwości, bo do Labka trzeba mieć jej sporo :)
Bora - 06-10-2009, 22:54

wioletek napisał/a:
czasem ryczec mi sie chce na to rozrabianie.sa spacery dlugie,sa wariactwa wszelkie zeby go zmeczyc,ma duzo gryzakow,zabawek,starych butow,przeznaczonych do gryzienia dla niego,szmat itp.to dziala niestety na krotko.on kocha niszczyc

Dlaczego dajesz psu buty do gryzenia... myślisz, że szczenie rozumie że stary but gryźć można a nowego nie? Oba pachną tak samo... to samo tyczy sie szmatek... jedną szmatką bawić sie może a drugą nie ... skąd ma wiedzieć że jedna to szmatka a druga Twoja nowa wizytowa bluzka ? Obie pachną i smakują tak samo!

Wariactwa, właśnie... Labrador to pies pracujący, jego do pracy zachęcać nie trzeba, nie trzeba też uczyć zamiłowania do pracy, takiego pracoholika trzeba uczyć ODPOCZYWANIA... nauczyłaś tego swojego psa? Kiedy i jak ma sie wyciszyć i uspokoić? Musisz mu to pokazać, nauczyć go tego, sam sie nie nauczy, on umie tylko pracować.
wioletek napisał/a:
widze ze bardziej ucze sie cierpliwosci przy psie.wiecej wybaczam

O tak, labek uczy porządku i cierpliwości... a wybaczać nie masz mu czego, to co zmalował to wszystko Twoja wina,

blekitny.zamek - 07-10-2009, 09:36

O tak, labek uczy porządku i cierpliwości... a wybaczać nie masz mu czego, to co zmalował to wszystko Twoja wina,[/quote]

Oj Bora,chyba lekko przesadzasz. Tak najłatwiej,obojętnie co pies zrobi,to zawsze można powiedziec,że to wina właściciela,bo przecież nie tego biednego bezbronnego psiaczka :(

A tak jeszcze przy okazji,pisałaś wczesniej o gryzieniu Twoich rąk do krwi,to też była Twoja wina?

buuterfly - 07-10-2009, 10:54

No pewnie,że jej wina. Bo przecież jak by tej ręki nie dała to pies by nie pogryzł. Ja swojej zaczęłam zostawiać włączony telewizor żeby nie czuła się taka samotna. I to też działa.Jeśteśmy w domu to jest hałas i wogóle.A nagle wychodzimy i cisza.Zgłupieć idzie.A tak to jej nie jest tak za ,,spokojnie,,:) Chociaż teraz jest po operacji oczek i kołnierzyk trochę jej przeszkadza w brojeniu.
papisia - 07-10-2009, 11:01

blekitny.zamek napisał/a:
A tak jeszcze przy okazji,pisałaś wczesniej o gryzieniu Twoich rąk do krwi,to też była Twoja wina?


Pies jest takim jakim go wychowamy. Jeśli nie nauczymy go odpowiedniego zachowania w danej sytuacji, nie pracujemy z nim to pretensje możemy mieć tylko do siebie :)

BarbaraS - 07-10-2009, 11:01

Bora napisał/a:
nauczyłaś tego swojego psa? Kiedy i jak ma sie wyciszyć i uspokoić? Musisz mu to pokazać, nauczyć go tego, sam sie nie nauczy, on umie tylko pracować.

Masz jakieś doświadczenie w tym temacie ze swoim pieskiem? Jak nauczyłaś swojego pieska odpoczywania?

Bora - 07-10-2009, 11:28

blekitny.zamek napisał/a:
A tak jeszcze przy okazji,pisałaś wczesniej o gryzieniu Twoich rąk do krwi,to też była Twoja wina?

Poniekąd.
Ale nie bedę Ci tego tłumaczyć, to zbyt skomplikowane.

W odróżnieniu od innych potrafię to głośno powiedzieć, pies jest taki jakim go wychowamy. To, że niszczy, gryzie i szarpie na smyczy to też wina właściciela. Trzeba do psa dotrzeć i zastosować odpowiednią metodę szkoleniową.

Bora - 07-10-2009, 11:31

BarbaraS napisał/a:
Bora napisał/a:
nauczyłaś tego swojego psa? Kiedy i jak ma sie wyciszyć i uspokoić? Musisz mu to pokazać, nauczyć go tego, sam sie nie nauczy, on umie tylko pracować.

Masz jakieś doświadczenie w tym temacie ze swoim pieskiem? Jak nauczyłaś swojego pieska odpoczywania?

Tak.
Przeszło rok temu uczestniczyłam w życiu forum wesołej łapki, tak udzielała się też pewna kobieta, właścicielka wyżlicy Alty, która była i chyba nadal jest szalenie pobudliwa, do takiego stopnia, że dostawała ataków padaczkowych. Czytałam wypowiedzi właścicielki Alty, czytałam jak ona wyciszała swojego psa, jak go uspokajała, co u niej działało a co nie, jak ona psa uczyła spania. Zaczęłam to stosować u Bory, gdyż nie miałam nic do stracenia, metody zadziałały też w naszym przypadku.

Z agresją walczyłam już przy pomocy szkoleniowca, Magdy Urban, ona też mi pokazała metody, jak psa wyciszać, uspokajać, uczyć odpoczywania.

mTa22 - 07-10-2009, 14:53

a ja muszę się Wam pochwalić, że Roni dziś został sam raz 40min a raz godzinę i nic a nic nie pogryzł, cieszę się bardzo, bo byłam już załamana Jego wybrykami, ale dzięki waszym radom (zostawianie w pokoju obok na 5,10 min, a pozniej w mieszkaniu na 3,5,10) możemy spokojnie wyjść (na razie na) chwilę z domu.
BarbaraS - 07-10-2009, 15:56

Bora napisał/a:
pies jest taki jakim go wychowamy

Czesi mawiają "stene kupujes, psa se z neho delas sam". Bardzo dużo zależy od nas, od naszego doświadczenia a jeśli go brak - od naszej cierpliwości, chęci uczenia się, poznawania metod postępowania z psem, rozumienia jego potrzeb.

Huberto - 07-10-2009, 15:56

No to gratulacje dla psiaka i oby tak dalej :)
mTa22 - 07-10-2009, 18:18

Huberto, dziękujemy :)
Bora - 07-10-2009, 20:44

mTa22 napisał/a:
a ja muszę się Wam pochwalić,

Wiem jak cieszą, takie małe postępy ;) Gratulacje i powodzenia w dalszej nauce

mTa22 - 07-10-2009, 21:50

Bora, dziękuję, zgadza się takie postępy cieszą i motywują do dalszej pracy, co prawda na razie wszystko sprzątam, żeby nic go nie kusiło, ale to akurat nie jest większy problem :)
Bora - 07-10-2009, 22:49

Ja do dziś sprzątam zanim wyjdę, choć mam 95% pewności że Bora nić nie zmaluje... ale po co ją kusić np. nowymi skórzanymi butami ?
Huberto - 07-10-2009, 23:16

Oj to byłaby pokusa dla psiaka :D
Aneti - 08-10-2009, 09:24

ja też zawsze sprzątam wszyskto z prądu wyłączam gdzie jest dostęp do kabli (choć ich nie tyka), buty i tak i tak trzymammy przed mieszkaniem, stąd wszyscy sąsiedzi wiedza że mamy psa :)
Narazie oprócz lekko nadciągniętej firanki ( a powiem ż emasz długaśne firany) i podgryzionej starej wykładziny nic więcej nie zbroiła mimo iż zostaje sama przez 7 godzin (no w międzyczasie mąż zajrzy na 20 min i na spacerek).

Także przezorność nie zaszkodzi :)

mTa22 - 08-10-2009, 09:45

nam kiedyś Roni przegryzł kabel od internetu... (a królik jest z nami 3 lata i żadnego nie ruszył :D ) więc tata pochował wszystkie możliwe kable, kupił takie specjalne listwy, modem od neta przymocował wysoko do ściany więc o kable się już nie martwię. Roni jak zostaje sam może pogryźć jedynie meble, swoje michy, drzwi i ściany, nic więcej nie ma w jego zasięgu, nawet z szafek (tam gdzie by dał radę coś wziąć) wszystko zdejmuję.
blekitny.zamek - 08-10-2009, 14:29

W odróżnieniu od innych potrafię to głośno powiedzieć, pies jest taki jakim go wychowamy. To, że niszczy, gryzie i szarpie na smyczy to też wina właściciela. Trzeba do psa dotrzeć i zastosować odpowiednią metodę szkoleniową.[/quote]

Jeżeli wszystkiemu winien jest tylko i wyłącznie właściciel,to dlaczego inne psy tak nie niszczą?
Mają bardziej normalnych właścicieli?
Dlaczego mój pierwszy pies,którego miałam długie lata,nic nie niszczył,a traktowany był dokładnie tak samo,jak ten dzisiejszy?


pozdrawiam

mTa22 - 08-10-2009, 14:56

nie no ja także uważam, że każdy pies jest inny( tak jak ludzie), każdy ma innych charakter czy temperament, nawet na szkoleniu nam to mówili, jednego psa wyszkolisz bardzo szybko z innym trzeba b.długo pracować.
bacha - 08-10-2009, 15:45

To zupełnie tak jak z dzieciakami ;) jeden zatrybi od razu na innego trzeba czasem krzyknąć , mają różne temperamenty ale i tak mówi się że dzieci to lustro rodziców .... coś w tym jest
Bora - 08-10-2009, 19:22

blekitny.zamek napisał/a:
Dlaczego mój pierwszy pies,którego miałam długie lata,nic nie niszczył,a traktowany był dokładnie tak samo,jak ten dzisiejszy?

Jak już wcześniej napisałam:
Bora napisał/a:
Trzeba do psa dotrzeć i zastosować odpowiednią metodę szkoleniową.

Każdy pies jest inny.

aganica - 08-10-2009, 20:23

Bora napisał/a:
Każdy pies jest inny.
To prawda , mam tego przykład we własnym domu .
Hermiona - od szczeniaka , psi ideał , nie niszczyła /zabawki wszystkie w idealnym stanie , przechowywane w pufach/ , szybko się uczyła i posłusznie wykonuje polecenia i nastał czas Fiony .Adoptując ją byłam zadufana w swoich umiejętnościach ...... ja sobie nie poradzę ? / o naiwności o głupoto /przecież wychowałam psa idealnego .
Wszystkie zabawki Hermiony zostały zabite w dwa miesiące ,zniszczone buty ,ściany,porwane koce , podarta pościel.Jej fobie i lęki doprowadzały mnie do łez.Próby agresji , przewodzenia stadem i w końcu jej własny nornicowy świat.Jest z nami rok i dwa miesiące .Już nie niszczy , nie zjada ścian , co znajdzie to przyniesie i się wymieni na smaczka .Na dwadzieścia przywołań wraca szesnaście razy ...długa jeszcze droga przed nami ale ufam że będzie dobrze.

mTa22 - 08-10-2009, 21:19

aganica, oj to widzę, że z Finką masz ciężko, ale wychowałaś Ją na posłusznego pieska, gratuluję cierpliwości, wytrwałości i stalowych nerwów, bo wiem, że to jest b.potrzebne przy szkoleniu... czasem można do psa jak do ściany, on swoje i kropka, ja czasem się podłamuje, ale potem jak zobaczę, że jednak widać światełko działam na nowo :) także praca praca i jeszcze raz praca!!
aganica - 09-10-2009, 09:25

mTa22 napisał/a:
wychowałaś Ją na posłusznego pieska
Jeszcze nie , jeszcze daleko jej do posłuszeństwa , bywa uparta i jak sobie coś ubzdura w łepetynie to nijak z nią dojść do ładu .Wystarczy że coś głośniej huknie a my jesteśmy na spacerze i już wraca do domu z podkulonym ogonem .Dlatego nigdy jej nie spuszczę ze smyczy w miejscach zagrożonych /Hermiona od dawna nie chodzi na smyczy nawet podczas przechodzenia przez ruchliwą ulicę/
Fiona jeszcze potrafi dorwać jakiś papier i rozezwać go na strzępki , ukraść coś z blatu kuchennego i wchłonąc błyskawicznie .Trzeba ją pilnować . Ciumkania poduszek i kołder chyba nigdy jej nie oduczę / to silniejsze od nas wszystkich / więc muszę się liczyć ze stratami pościelowymi .Mam nadzieję że z wiekiem , pewne fobie się wyciszą , cały czas nad tym pracujemy .

Abu - 09-10-2009, 09:59

podoba mi sie slowo "ciumkanie" :D :D pozdrawiam;]
słowiczek - 09-10-2009, 10:42

A jak tam szczerze napiszę, że tak do końca nie przemyśleliśmy sprawy kupna labradora.
Owszem, nosiliśmy się z zamiarem kupna psa ale nie wiedzieliśmy jeszcze jakiego. Troszkę dzieci naciskały i gdy nadarzyła się okzaja kupna labka, poczytaliśmy troszeczkę i skoro to pies domownik i łagodny do dzieci to zdecydowaliśmy się. Nie wiedzieliśmy na co :-P .
Teraz nie oddałabym go. Pomimo labiszonowych wad :) .
Cała rodzinka kocha tego naszego labiszonka i już sobie życia bez niego nie wyobrażamy.
Ale czasami doprowadza mnie do szewskiej pasji ta psia wszystkożerność ]:) :bad: .

Aga_i_Bruno - 09-10-2009, 18:55

To ja tak ogólniej napiszę nawiązując właściwie do pierwszej wypowiedzi.

U nas było naprawdę strasznie momentami, myśleliśmy, że i my i Bruno wyjdzie z siebie. On właściwie z siebie wychodził, bo dostawał ataków szaleństwa, kiedy był sfrustrowany. A wyglądało to jak prawdziwy atak, bo wtedy biegał wokół mnie i się na mnie rzucał z pazurami i zębami.

Uratowało nas szkolenie. Trener powiedział nam na spokojnie, że psie adhd też istnieje i że trzeba z tym żyć. I że nasz pies potrzebuje dużo ruchu, ale co ważniejsze dużo dyscypliny (nie w sensie fizycznego dyscyplinowania -to broń boże nie), a więc żelaznej konsekwencji. Ustawiliśmy też jasną hierarchię i przeżyliśmy prawdziwy psi "makeover" dokładnie jak w tych programach typu Superniania.

Z tego co kiedyś slyszałam pies może się wściekać jak zostaje sam w domu, jeśli uważa się za przewodnika stada. Bo to trochę tak jakby czuł się naszym rodzicem, a my dzieci wychodzimy z domu i on wariuje bo nie wie, co się z nami dzieje, a czuje się odpowiedzialny. Nasz Bruno jak przestał się zachowywać jak przewodnik stada (może nie jest całkiem podwładnym, ale już nam nie szefuje), uspokoił się też w domu, więc może coś w tym jest?

A co do niszczenia rzeczy pod naszą nieobecność - nadal musimy pilnować, żeby nie miał dostępu do najsmakowitszych kąsków, a więc butów (ten zapach!) i brudnych ubrań albo ręczników (ach ten zapach!). Ostatnio zostawiłam sandałki zaledwie na 3 godziny i jak wróciłam, były w kawałkach. Oj byłam zła! Ale rozumiem, że mu po prostu pachniały ;)

Haadija - 09-05-2011, 11:55
Temat postu: Mój pies chce mnie wykończyć...
Przepraszam jeśli jest założony taki temat i proszę w takim razie o przeniesienie wątku.


Mojego psa spłodził szatan... jestem tego pewna, bo nigdy w życiu nie widziałam psa który tak demoluje mieszkanie. Pies rzadko zostaje sam w domu bo boję się, że nie będę miała do czego wrócić. Ostatnio został na 3 godz (oczywiście musiałam zapiąć go na smycz) i... nie potrafiłam wejść do domu. Morris zerwał CAŁĄ podłogę (część jej zjadł...). Niszczy wszystko co jest w jego zasięgu. Można wymieniać w nieskończoność szkody; podłoga na przedpokoju, meble, buty, ciuchy, okulary, prześcieradła, koce, dywany, kosmetyki, ZJADA ŚCIANĘ, zrywa tapety... . Jestem załamana psychicznie. Wstyd mi zapraszać znajomych... bo wygląda jak na melinie... zresztą kto nie przyjdzie jest obskoczony, obgryziony, wylizany. Ja wiem, że on się cieszy, ale moja 3-letnia chrześnica nie może do nas przychodzić. Panicznie się boi Morrisa który po niej skacze i ją podgryza (skaczące 25 kg może być dla dziecka przerażające). Nie mam siły do niego. Coraz częściej się kłócę z domownikami, że ja labradora wcale nie chciałam. Oczywiście nie jest tak, że nie kocham naszego psa, ale codziennie pojawiają się myśli, że nie wytrzymam. Jestem surowa. Cóż taka moja natura. Jestem osobą którą Morris częściej słucha niż innych domowników (mimo, że nie ja go kupiłam i nie ja jestem właścicielem), ale mam dosyć. Pracuję popłudniami i doszło do tego że do godz 17.00 nie mogę nigdzie wyjść! Nie ma mowy o zakupach, lekarzach! NIC! bo ten pies chyba wysadził mi lokum. Zbliża się lato, a ja będę wiecznie siedzieć w domu (wiadomo na basenie pies niemile widziany). Do znajomych nie mogę go zabrać, bo jest mi wstyd, że szczeka (non stop), gryzie im rzeczy, kopie w ogródkach, skacze im do samego karku...
Proszę pomóżcie mi jakoś... czy on w ogóle z tego wyrośnie?

dominika92 - 09-05-2011, 12:07

jak można zapinać psa na smycz jak wychodzi się z domu? rozumiem, że demoluje, dużo ludzi ma tu problem z tym.
po pierwsze jak wyglądają spacery psa i szkolenie? na ile wychodzi, jak wygląda spacer itp?
po drugie dlaczego nie chowasz rzeczy które jesteś w stanie chować? u mnie jest pochowane WSZYSTKO na wysokość psa i tam gdzie może doskoczyć. co znaczy że jesteś surowa? wracasz i krzyczysz na niego za to co zrobił? jeśli tak to może go to napędzać..
myślę że nie może być tak że pies nie zostaje sam w domu bo demoluje. bo to błędne koło. jeśli nie będzie do tego przyzwyczajany to będzie tak zawsze.
próbowałaś przed wyjściem wymęczyć psa na długim spacerze z piłką oraz szkoleniem i zabawą z innymi psami? zostawiać mu coś co pachnie wami albo konga wypchanego pasztetem zamrożonego ? to jest zajęcie dla psa na 2h

[ Dodano: 09-05-2011, 12:09 ]
a szczerze to czytając tego posta odnosi się wrażenie jakbyś rzeczywiście nie kochała tego psa i chciała się go pozbyć..rozumiem frustrację i zmęczenie, też mam psa szalonego i niszczyciela...ale owszem to minie. mojej już mija przy odpowiedniej pracy. nie muszę już chodzić za nią krok w krok jak kiedyś nawet jak jestem w domu. teraz np. wróciła z działki gdzie biegała 3 dni i psa nie ma. anioł.

Haadija - 09-05-2011, 12:23

Mój pies nauczył się otwierać półki i szafę... . Normalnie nie zapinałabym go... ale uwierzcie... nie zostałby mi kawałek podłogi w mieszkaniu. Daję mu zabawki, świńskie uszy, miski z wodą, jedzeniem, jego dwa kocyki. Pies siada na komendę, daje łapę, prosi, nie rzuci się do miski dopóki ja na to nie pozwolę. Jestem surowa, bo u mnie nie odstępstw. Kanapa to nie miejsce dla psa, jak widzę jak próbuje stawać na meblach to go ściągam, jak gryzie to go wyprowadzam z pomieszczenia... i nie ma zlituj (niestety, inni w domu tak nie robią). Krzyczę na psa, bo jestem paskudnym cholerykiem. Najpierw kogoś zbesztam, a później myślę... . Na spacery chodzi różnie, ja go biorę na 3 godz do lasu, mój brat jeździ z nim na rowerze. Na spacerach ciągnie do ludzi i szczeka na reklamówki (;)) na spacerze czasem luzuje mu się w tej biszkoptowej główce i zaczyna skakać i gryźć (mnie lub, częściej towarzysza spaceru).
ppaula2 - 09-05-2011, 12:45

Haadija, a ja bym proponowała zapisać go na jakieś szkolenie.
Wydaje mi się to jedynym rozsądnym wyjściem z tej sprawy.
Skoro jesteś choleryczką - sama nie dasz rady go wyszkolić, bo do tego potrzeba duuuuużo cierpliwości.
Zamiast wiązać psa na smyczy kup klatkę i przyzwyczajaj go do zostawania w niej podczas waszej nieobecności.
U nas mimo iż zawsze ktoś jest w domu i bardzo rzadko zdarza się aby Funia zostawała sama to nigdy, ale to nigdy nic nie zniszczyła podczas naszej nieobecności. Jedynym grzechem jaki popelnia to spanie na naszej kanapie jak nas nie ma.
Ps. Moja suczka też nie ma prawa wchodzić na meble (nie uważam się za surową).

nika - 09-05-2011, 12:52

po 1. w takim przypadku należy wymęczyć psa przed wyjściem. też miałam problem z niszczeniem, teraz codziennie przed pracą chodzę na godzinny spacer z bieganiem i aportowaniem, pies po powrocie wraca i idzie spać - nie niszczy :)

po 2. pochować wszystkie rzeczy, tak jak mówi dominika92, po co stwarzać psu okazje do niszczenia?

po 3. zostawić mu zabawki, niech ma się czym zająć. pani wychodzi z domu, pies zostaje sam... i co? trauma, co tu robić - szuka zajęcia. nie pozwól by szukał sobie go sam, zorganizuj mu je! kong, gryzaki, zabawki... jest dużo opcji

po 4. jak wchodzisz do mieszkania nie witasz się z psem, jak wychodzisz nie zwracasz na niego uwagi, czyli:
15 min przed wyjściem pies dla ciebie nie istnieje - nawet na niego nie patrz. wychodząc zostaw mu coś smacznego - niech wie, że wyjście pani nie oznacza tragedii, a coś fajnego - dostanie smakołyk. zacznie kojarzyć twoje wyjścia z czymś pozytywnym, a nie negatywnym. po powrocie nie witasz się z psem - nie może kojarzyć powrotu z radością. jak skacze odwracasz się, ignorujesz go kompletnie. wierz mi, miałam identyczne problemy, z którymi właśnie takimi sposobami się uporałam

skakanie na gości. Naucz gości, że wchodząc do domu również muszą ignorować psa. Pies widząc nowych ludzi, którzy dodatkowo się eksytują na jego widok, wariuje. Nic dziwnego, że się cieszy i skacze... Od razu się nie nauczy wszystkiego, trzeba robić to stopniowo, małymi krokami... z psem jest jak z dzieckiem. Czy pies ma wyznaczone swoje miejsce w domu, gdzie może się wyciszyć? Jeżeli nie, to koniecznie wyznacz miejsce, gdzie ma przebywać chociażby w trakcie wizyty gości. Przychodzą ludzie – pies szaleje. Odsyłasz go na miejsce, gdzie się wycisza i dopiero wtedy może się przywitać z gośćmi – tak to u mnie wygląda, cały czas nad tym pracujemy, bo tak jak mówiłam, nic od razu :) w tym temacie polecam ci ten oto wątek http://forum.labradory.or...?t=4902&start=0

polecam ci również te tematy:
szkolenie młodego labka:
http://forum.labradory.or...?t=4712&start=0

kryzys (identyczne problemy jak w Twoim przypadku)
http://forum.labradory.or...?t=5175&start=0

nie radzę sobie z własnym psem, mam go dość
http://forum.labradory.or...?t=4059&start=0

jak zacząć doprowadzać psinę do pionu
http://forum.labradory.or...?t=4370&start=0

Mój pies chce mnie zjeść nna powitanie
http://forum.labradory.or...?t=4188&start=0

tematów jest mnóstwo.. poświęć czas na lekturę i przede wszystkim czas na pracę z psem.. on sam się niczego nie nauczy, więc nie możesz od niego oczekiwać posłuszeństwa – on nie wie czego od niego oczekujesz, skąd ma wiedzieć? musisz mu to pokazać... ale nie siłą czy złością, bo to nic nie daje :p jeżeli jesteś nerwowa i wiesz, że nie dasz rady sama ogarnąć tego wszystkiego,to tak jak mówi ppaula2, pomyśl o szkoleniu.

i wierz mi

Haadija napisał/a:



Mojego psa spłodził szatan.


Twojego psa nie spłodził szatan, to typowy młody lab, który nie ma wyznaczonych granic... :) wiele osób się borykało z takimi problemami, ja w pewnym stopniu również się do nich zaliczam ;D

more - 09-05-2011, 12:56

Jeszcze pozostaje rozmowa z innymi domownikami, w tym z właścicielem psa, aby zaczął zajmować się psem tak jak Ty się starasz. Chociaż jak komuś się nie chce to ciężko przekonać. Rafi po dłuższej rozłące ze mną zawsze trochę cofa się w rozwoju (oprócz mnie słucha się też bardzo taty mojej dziewczyny i jej samej, ponieważ oni rozumieją jego potrzeby), ogólnie to z Rafim był ten sam problem o jakim wspominasz. Moim zdaniem podejście masz dobre, oprócz tego momentu ze smyczą, ale skoro tylko Ty trzymasz się zasad, a inni to olewają to ułożenie takiego 'lambadora' będzie trwało długo, ponieważ podczas Twojej nieobecności pies będzie oduczany pozytywnych nawyków. Może oduczany to złe słowo, ale jeśli nikt nie będzie ich utrwalał to będzie ich zapominał, tak jest z Rafim. Życzę cierpliwości, bo o to najciężej przy takim osobniku. I najlepiej odkryj potrzeby psa, ja sie staram tak robić i współpraca układa się coraz lepiej, polecam to samo.
nika - 09-05-2011, 13:01

Haadija napisał/a:
Kanapa to nie miejsce dla psa, jak widzę jak próbuje stawać na meblach to go ściągam, jak gryzie to go wyprowadzam z pomieszczenia... i nie ma zlituj (niestety, inni w domu tak nie robią


no to czas porozmawiać z domownikami i ustalić jasne zasady, których wszyscy będą przestrzegać...

[ Dodano: 09-05-2011, 13:12 ]
powiedz jeszcze czy on ma też zabawki jak jesteś w domu, czy tylko jak wychodzisz? bo skoro zostawiasz mu jakieś tam rzeczy przed wyjściem, to powinien się nimi zająć, ale jeżeli ma tego pod dostatkiem podczas twojej obecności w domu, to może się po prostu nudzi tym, i dlatego znajduje sobie ciekawsze zajęcia ;p

dominika92 - 09-05-2011, 13:25

Haadija, ale ucho to pies zje w 15 min i po robocie:P a kong to trochę inna sprawa właśnie gdy chce się mieć spokój lub zostawić psa samego, jak się pokombinuje to i na ponad 2h starczy! ja raz tak Heli zrobiłam że nie mogła sobie poradzić i pół dnia miałam spokój a to też jest rozrabiak.
poza tym moim zdaniem jeśli wracasz do domu i krzyczysz na psa jeśli on coś zbroił to też nie pomoże. dlatego też powinnaś zacząć od tego żeby nauczyć się kontrolować swoje emocje.
kolejna rzecz to tak jak dziewczyny piszą konsekwencja i cierpliwość. jeśli każdy robi co innego to nic dziwnego że pies jest zagubiony- dostaje sprzeczne informacje.
rzeczywiście lepiej pomyśl nad zakupem klatki bo przywiązywanie psa to nie jest dobry pomysł. oczywiście klatka nie służy do tego żeby zamykać go tam za karę, nie można go też od razu zamknąć tam na kilka godzin a stopniowo przyzwyczajać żeby to było dla niego bezpieczne miejsce gdzie chętnie wchodzi.

Basia13 - 12-05-2011, 10:17

Witam! Przeczytałam Wasze posty i jestem lekko zaniepokojona:-))
Dopiero dołączyłam do forum, moja Dharma ma skończone 4 miesiące i rzeczywiście lubi "podjadać". Zjadła już dwie ładowarki do telefonów i kabel od lampki. Kocha też wszelkiego rodzaju obuwie i tu pilnujemy aby żadne buty nie leżały w zasięgu jej zębów. Ale byłam przekonana, że to tylko takie szczenięce wybryki, jak będzie starsza to jej przejdzie... A tu widzę, że nie koniecznie... Widzę, że będzie jazda:-))
ps. Jak na razie pod naszą nieobecność pies śpi...

Jira - 12-05-2011, 10:39

Jeżeli szczeniak śpi jak was nie ma - bardzo dobrze to wróży. Przyzwyczajony do tego, że zostaje nie wpadine w lęk separacyjny i nie będzie niszczył wszystkiego.
Nie koniecznie jest tak ,że dorosły pies też będzie niszczył. Moja nie niszczy w ogóle, ale ma codziennie dlugie spacery i treningi.

Stasia - 12-05-2011, 11:06

Diego mimo, że ma tylko 3 miesiące, potrafi zostać sam w domu już prawie 8 godzin bez niszczenia ani siusiania - cały ten czas po prostu przesypia.
Mam na niego sposób - pies zostaje sam w sypialni, gdzie czuje się najbezpieczniej, ma tam wodę, a ja przed wyjściem rozsypuję mu po pokoju chrupki - tak się nimi zajmie, że nawet nie zauważy, że pańcia wychodzi ;) . Jeśli w trakcie nieobecności znajdzie chrupkę, to tylko dobrze to skojarzy, że jak nie ma pańci to cuda na podłodze się znajduje ;) .

Haadija - 12-05-2011, 15:46

Kupili Morrisowi kolczatkę (żeby na spacerze był spokojny)... i kolejna kłótnia, bo ja nie rozumiem procederu zakładania czegoś takiego psu. Nie wiem, może się mylę? Może to dobre rozwiązanie?
dominika92 - 12-05-2011, 15:51

Haadija, nie , to nie jest dobre rozwiązanie. dobrym rozwiązaniem jest szkolenie i praca z psem. zaproponuj szelki easy walk, jeśli już koniecznie chcecie żeby coś pomogło.
tak młodemu psu już kolczatkę zakładać..błagam :cring:
spróbuj ich przekonać do tego: http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=5431

Haadija - 12-05-2011, 15:54

Ja nie chcę żeby mu te świństwo zakladali! Była o to już awantura. Powiedziałam, że sama im to założę i będę szarpać, dyskusja się wtedy skończyła i myślałam, że temat zamknięty. Dzisiaj zauważylam kolczatkę w domu. Wyrzucę im to do śmietnika! Nie mam siły do tych ludzi. Za jakiś czas wyjeżdżam za granicę i tylko szkoda mi psa... .
dominika92 - 12-05-2011, 15:56

Haadija, pokaż im szelki, powiedz że to lepsze rozwiązanie, psa nie boli, nie ciągnie, a szelki znajdują się w takim miejscu że uniemożliwiają ciągnięcie, pokaż im filmik który zamieszczony jest w tym temacie.
Haadija - 12-05-2011, 16:05

Pokazałam. Mówiłam już to wcześniej i nic. Naprawdę nic. Mówiłam już to sto razy, że są lepsze i bardziej "ludzkie". Kupiłabym mu sama szelki, ale uwierzcie będąc studentem nigdy nie mam kasy. Mam ochotę wyjść z tego domu i nie widzieć co robią. W końcu jakby nie było to nie jest mój pies, więc nie mam prawa im rządzić.
joanna - 12-05-2011, 22:31

kolczatka to świństwo,ale aż taka straszna krzywda znowu się psu nie dzieje, nie używamy,choc nie raz miałam ochotę ,obyło sie bez właśnie przez ludzi na tym forum,którzy podpowiedzieli co i jak ;* ale dalej uważam że są gorsze rzeczy,widuję laby w kolczatkach i wcale ale to wcale nie wyglądają na niezadowolone,ale fakt przeważnie ta kolczatka jest wywinieta kolcami do zewnatrz,może więc jednym ruchem własciciel obraca ją gdy trzeba,a gdy nie trzeba jest w niebolesnej pozycji,

[ Dodano: 12-05-2011, 22:35 ]
uwierzcie na dzisiejszym spacerku przydałaby się ,niby chodzi jak zegarek a numer mi wyciął niezły,

Czarnuch18 - 26-05-2011, 13:46
Temat postu: mam juz dosyc pomozcie!!!
może nawet pisze pod wpływem emocji ale to raczej dobrze bo powiem wszystko;[
nasz Sonia pogryzła od wczoraj nowe lampki słoneczne przy chodniku ( 3)!!
do tego pamiątkowa podstawkę wisząca pod kwiatka z drewna parę dużych doniczek zrobiła dwie duże dziury pod iglakami pogryzła miski rozniosła cale poduszkę ! reszty nie pamiętam, ale mamy jej już serdecznie dosyć!!
ja sama pomagam w schronisku wiem jak uczyć psy ale ona mnie całkiem olewa!!
do tego ucieka.. :cring:
nie mamy już sil a przecież wiem jak się takimi psami zajmować :cring:
proszę
POMOCY!!!!
:pudency:

mibec - 26-05-2011, 14:02

Czarnuch18, spokojnie, psiaki czasem wymagaja na prawde wiele cierpliwosci - wierze, ze masz poprostu kryzys. Pisalas juz o problemie uciekania - cwiczysz z sunia? Czy suka jest wybiegana, zmeczona? Jesli niszczy jak zostaje sama pomysl o klatce - po odpowiednim treningu, nie dzieje sie psu zadna krzywda, a zapobiegniesz demolce. Glowa do gory, 3maj sie ;*
more - 26-05-2011, 14:02

To normalna rzecz u labradorów, że doprowadzają właścicieli do rozpaczy i szału. Rafi robił gorsze rzeczy. Musisz się nią ciągle zajmować, żeby nie miała czasu niszczyć. Przeczytaj podobne wątki na tym forum najlepiej.
Czarnuch18 - 26-05-2011, 14:17

jest tak ... kasy za bardzo nie mamy na klatkę ale szukam po znajomych może ktoś mi pożyczy ;[ a uciekanie?? staralam sie jak moglam ale nie daje rady w ogole sie nie slucha! nie reaguje na mnie ;[ wiec trening z uciekaniem nie ma skutku
mibec - 26-05-2011, 14:28

Czarnuch18 napisał/a:
nie daje rady w ogole sie nie slucha! nie reaguje na mnie

trenujesz z lina/sznurkiem - jak wyglądają Wasze ćwiczenia?
Czarnuch18 napisał/a:
kasy za bardzo nie mamy na klatkę ale szukam po znajomych może ktoś mi pożyczy
miejmy nadzieje, moze poszukaj uzywanej - zawsze troche taniej. A moze masz mozliwosc przygotowania jednego pomieszczenia dla psa?
Czarnuch18 - 26-05-2011, 14:44

mam szopkę w której jest dużo rzeczy które ze złości mogłaby pogryźć a ćwiczyłam na rożne sposoby :( linka i ogrodzone pole :(NIC
mibec - 26-05-2011, 14:50

Czarnuch18 napisał/a:
dużo rzeczy które ze złości mogłaby pogryźć
pies nie gryzie/niszczy ze zlosci - robi to bo jest zdenerwowany nieobecnoscia czlowieka, sfrustrowany nuda, ale na pewno nie zlosliwy.

Czarnuch18 moze za malo bylo tych cwiczen z lina, bo wiekszosc psow wlasnie w ten sposob "lapie" przychodzenie na zawolanie. Poza tym pisalas o tym niedawno -chyba za szybko sie poddajesz; to jest zadanie na dlugie tygodnie, a nie kilka dni. Nie masz mozliwosci konsultacji z jakims szkoleniowcem? Moze poprostu popelniasz jakies bledy....

Pattina - 26-05-2011, 14:55

To psy pełne energi, trzeba wiele pracy aby wyprowadzić je na grzeczne, ułożone psiaki.
Trzeba się postarać, poświęcić czas na szkolenia.
Pies niszczy z nudów-zapewnij mu więcej rozrywek , atrakcji .
Na uciekanie tez nic nie poradzisz jeśli nie zaczniesz ćwiczyć, zacznijcie od pracy z linką-tak dla bezpieczeństwa, gdy przyjdzie na komende - nagradzaj , dopóki załapie że przyjście kiedy chcesz to rzecz dobra dla niej.
Decydując się na psiaka trzeba liczyć się ze zniszczeniami i tym,że wymaga dużo pracy aby psiak był taki jak byś chciała aby był.
Pamiętaj,że każdy z nas przez to przechodził ;)

nata - 26-05-2011, 15:11

Pattina napisał/a:
Pamiętaj,że każdy z nas przez to przechodził

lub przechodzi nadal :-P
Polinda weszła w wiek buntu i też łatwo nie jest. Nie wierzę, jednak, żeby nie było na Twoją sunie sposobu. Spokój i cierpliwość przede wszystkim, bo efekty same nie przyjdą a już tym bardziej nie od razu.
Daj jej konga, porób jakieś zabawki, którymi będzie mogła się zająć podczas Twojej nieobecności, bo rozumiem, że tylko wtedy niszczy?

Czarnuch18 - 26-05-2011, 16:06

tak albo jak jest rano wypuszczona na siku ;[
Pattina - 26-05-2011, 16:20

Niszczenie to efekt nudy. Psiak musi się porzadnie wybiegać, wybawić przed pozostaniem samemu w domu.
Dodatkowo musisz zapewnić jej atrakcyjnych zabawek tak aby jak już odpocznie po wyczerpującym spacerku żeby miała czym się zająć podczas Twojej nieobecności.
To nie musza być drogie zabawki, zawsze można samemu coś wykombinować :)
Fajnie jak takie zabawki dostaje co jakiś czas nowe-bo takie co leżą cały dzień w donu są nudne po jakimś czasie ;)
u nas super się sprawdza szarpak ze starej ściery czy ręcznika, pusta butelka wypełniona smakami, pozaginana i zakręcona- trochę to zajmie czasu zanim Tajson się do niej dostanie.

mibec - 26-05-2011, 16:21

Czarnuch18 napisał/a:
wypuszczona na siku
suka szaleje, broi, bo ja zostawiasz; wychodz z nia na to siku i powolutku ucz zostawania. Mam nadzieje, ze to poranne siku nie zastepuje porzadnego porannego spaceru. W domu zostawiaj jej zabawki itd - tak jak radzi Pattina

[ Dodano: 26-05-2011, 15:25 ]
Swietnie zajmuje czas Kong z zamrozonym serkiem czy pasztetem albo poprostu zamrozony jogurt w kubeczku :)

mappecior - 26-05-2011, 16:41

Jeśli chodzi o nie słuchanie tez mam taki jesen problem ....Marley w domu słucha i szybko sie uczy jednak gdy wychodzi ze mna na dwór to nie ten sam pies:( jak go spuszcze zeby pobiegal to wogole nie słucha a o powrocie do mnie bez gonienia za nim nie ma mowy;/ co zrobic jak nauczyc psa zeby sam przychodził na zawołanie go po imiieniu??????
dominika92 - 26-05-2011, 16:45

mappecior, na pewno nie gonić go, bo to dla psa najlepsza zabawa.
Polecam książkę "Aria,do mnie". Bardzo pomocna. I zajrzyj do odpowiedniego tematu o przychodzeniu na zawołanie. Użyj opcji szukaj :P

mibec - 26-05-2011, 16:54

mappecior poczytaj o treningu z linka, np tutaj: http://www.forum.labrador...ghlight=komende
nika - 26-05-2011, 17:00

mappecior,
http://forum.labradory.or...?t=1302&start=0 tutaj są opisane różne sposoby. ja ostatnio zakupiłam książkę Jacka Gałuszki "Aria do mnie" i jestem baaaardzo zadowolona.

Czarnuch18, ja ostatnio też byłam załamana zachowaniem Shira, kilka razy doprowadził mnie dosłownie do szału... ale tłumaczę to sobie, że to tylko pies, zwierzę, które mojej frustracji w ogóle nie pojmuje, więc to jest zupełnie niepotrzebne. wszystkie jego złe zachowania tłumaczę sobie tak sobie to na psi rozum, wtedy jest zdecydowanie łatwiej i jakoś mniej się złoszczę;p musisz pokazać psu co jest pożądanym zachowaniem, a co nie... zajmie to trochę czasu, ale efekty z pewnością są tego warte.

każdy z nas wie jak ciężko jest z labem w okresie buntu, jedne dają bardziej popalić, inne mniej... wszystko leży w Twoich rękach. sposoby na zajęcie psa, które podały dziewczyny, są skuteczne - wymęczenie go przed wyjściem, smaczki i zabawki podczas Twojej nieobecności, ewentualnie klatka... nie możesz też od razu zostawić psa na nie wiadomo ile czasu, jeżeli wcześniej nie został przyzwyczajony do samotnego pobytu w domu, trzeba stopniowo. wszystko się da, wszystkiego da się nauczyć, potrzeba tylko masy cierpliwości, niestety...

mappecior - 26-05-2011, 18:29

DZIEKUJE bardzo za pomoc:)) :haha:
Czarnuch18 - 26-05-2011, 18:54

ja tez ;] jakoś mi trochę ulżyło i nie jestem tak wściekła :)
załatwiłam klatkę na jutro a dziś poszłyśmy na spacer na 10 metrowej lince i staramy się obie :) taka przynajmniej mam nadzieje

dominika92 - 26-05-2011, 19:01

Czarnuch18, tylko nie zamykaj jej w tej klatce od razu, poczytaj jak przyzwyczaić psa żeby traktował ją jako bezpieczne miejsce :)
Czarnuch18 - 26-05-2011, 19:53

wiem jak ;] pracuje w schronisku tylko nie wiem jak sobie z nia poradzic -- przy okazji -jest po sterylizacji moze w psychice jej sie cos ten teges??
dominika92 - 26-05-2011, 19:59

Czarnuch18, to że ktoś pracuje w schronisku nie czyni z nikogo specjalisty :P każdy pies jest inny.
to nie jest trudny pies, agresywny. to jest pies młody, który się ewidentnie nudzi i którego rozpiera energia.

Czarnuch18 - 26-05-2011, 20:00

możliwe (chodziło mi o to ze wiem jak się psa przyzwyczaja do klatki.-robię to na codzien :] )
mibec - 26-05-2011, 21:43

Czarnuch18, owocnej pracy ;* I dziel się postępami :)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group