| |
forum.labradory.org
|
 |
Archiwum - Opiekunka do psa z Poznania pilnie poszukiwana!
Zuzka - 09-03-2011, 14:59 Temat postu: Opiekunka do psa z Poznania pilnie poszukiwana! Nie wiedziałam, gdzie wrzucić temat, a mój labek jest w potrzebie. Najprawdopodobniej (jeśli wszystko pójdzie tak, jak do tej pory) od poniedziałku (14.03.2011) zaczynam pracę. W związku z tym szukam niani dla mojego psiaka od poniedziałku do piątku w godzinach 10:00-14:00. Nie chcę, żeby Wedel siedział pół dnia sam zamknięty w klatce (gdyby siedział sam poza nią, zdemolowałby mieszkanie), dlatego poszukuję osoby odpowiedzialnej, która kocha zwierzaki i byłaby w stanie poskromić mojego Potworka
AnIeLa - 09-03-2011, 15:07
Zuzka, wejdź na stronę http://www.petsitter.pl/index.php5
Zuzka - 09-03-2011, 15:09
Szukałam tam już. I na gumtree też. Niestety chętnych brak
mibec - 09-03-2011, 15:17
Zuzka, czy na prawde ktos musi siedziec z nim 4 godziny? Mysle, ze bedzie Ci latwiej znalezc kogos kto go wyprowadzi w tym czasie na spacer - np moja mama placi nastoletniej sasiadce 10 zl na tydzien. Moim zdaniem (ale Ty znasz najlepiej potrzeby swojego psa) psu nic sie nie stanie jak troche bedzie sam.
Zuzka - 09-03-2011, 15:25
Ale mamy go trzymać w klatce przez 7 godzin? Bez sensu... no ktoś musi mu dać jeść, pobawić się z nim, wyprowadzić na spacer, bo inaczej zamiast mieszkania będzie ruina - Wedel ma super zdolności do demolowania. Mamy też 2 koty, więc sprawa nie wygląda tak super prosto, jak się wydaje
mibec - 09-03-2011, 15:29
Zuzka nie wiem, probuje pomoc.... my do naszego jezdzimy ok 12: wychodzimy na spacer polaczony z zabawa, potem troche jedzenia i wracamy do pracy. Wiadomo, ze psa trzeba przyzwyczajac do zostawania w klatce, ale zakladam, ze skoro ma klatke to przeprowadziliscie trening.
Zuzka - 09-03-2011, 16:04
Trening przeprowadzony, ale mimo wszystko boję się go zostawić.
mibec - 09-03-2011, 16:08
Z jednej strony Cie rozumiem, z drugiej wlasciciele wiekszosci psow pracuja..... Ja tez na poczatku mialam wyrzuty sumienia, zwlaszcza, ze bylam z Barneyem tylko 3 dni w domu (mial 8 tygodni jak do nas trafil, wiec byl malenki), a potem do pracy i ..... jakos zyjemy
mawi27 - 09-03-2011, 16:53
Zuzka, ale co konkretnie potrzebujesz? zeby go ktos zabral do siebie na 4 h? chcecie go przywozic do konkretnej osoby na czas waszej nieobecnosci? napisz wiecej szczegolow
Pattina - 09-03-2011, 16:53
Taj też młodziutki i zostaje czasem po 8h sam.
zapewniam mu wtedy dłuższy spacer przed moim wyjściem.
Daję nową zabawkę bo takie są bardziej atrakcyjne
Chowam buty
Do pustek butelki wrzucam smaki , zgniatam i ma tańszą wersje konga
Nic się nie dzieje ...
Trzeba odpowiednio podejść do tematu tylko
Większość z nas pracuje/uczy się więc nie będziesz jedyna
Wedel by sie przyzwyczaił bo nie będzie jedynym psiakiem zostawionym w domku.
No ale zrobisz jak uważasz
Zuzka - 09-03-2011, 20:31
mibec, Wedel nie może zostać sam w domu z kotami, bo mieszkania po powrocie bym ni poznała. Widzę co robi przy nas, a co dopiero sam. Kiedyś zostawiłam go na 5 minut samego w sypialni - po dziś dzień żałuję.
mawi27, nie, żeby ktoś przyszedł do nas, pobawił się ze zwierzakami, nakarmił, wyprowadził, przypilnował, itd. Może też czasem ogarnął panele, bo przez piesia full błota się wnosi. I już chyba udało się kogoś znaleźć. Jutro rozmowa, więc może jednak sprawa załatwiona
Pattina, widocznie Tajson nie jest aż takim niszczycielem
Maryhna - 09-03-2011, 20:41
daj znać jak poszło
Zuzka - 09-03-2011, 20:42
Na pewno Coraz więcej chętnych przysyła maile - w szoku jestem lekkim
mibec - 09-03-2011, 21:57
Zuzka, to życzę owocnego castingu - daj znać jak poszło
mawi27 - 09-03-2011, 22:00
casting na psia nianke a to dobre ale cos w tym jest mozna zaoszczedzic sporo stresu psiakowi i sobie Zuzka, trzymamy kciuki i dajcie znac jak poszlo
Zuzka - 10-03-2011, 17:17
Haha, casting
Jedna dziewczyna stwierdziła najpierw, że się zgadza, chwilę potem przysłała sms-a, że jednak nie, więc zadzwoniłam do koleżanki z gimnazjum (!), która była chętna (pytała o tą pracę). Powiedziałam jej, że jak chce, to może wpaść i pogadamy, ustalimy co i jak, itd. Wcześniej jej opisałam w jakiej sytuacji jest Wedel i powiedziałam, że gryzie, ale nic sobie z tego nie zrobiła Wpadła do nas z chłopakiem, który mógłby czasem ją zastąpić, powiedzieliśmy czego oczekujemy, ile zapłacimy i takie tam. Zgodziła się! Jutro przyjedzie z chłopakiem, żeby zobaczyć jak wygląda nasz dzień Będę musiała zrobić listę rzeczy zakazanych Kurczę, boję się tylko jednego - Wedel waży z połowę więcej niż ona. Ale z tego, co wiem, ma dużego pieska w domu i sobie jakoś radzi
Kurczę, no bo co przy takim psiaku można robić? Najlepiej go wybiegać, pójdzie spać, albo zająć go np. kongiem, a ona może sobie robić co chce w sumie. Czy to nauka, czy Internet, czy też ogarnięcie paneli w 10 minut.
Powiedzcie, że będzie dobrze i się nie rozmyśli Najlepiej trzymajcie kciuki do poniedziałku za nas wszystkich
mibec - 10-03-2011, 17:28
| Zuzka napisał/a: | | trzymajcie kciuki do poniedziałku za nas wszystkich | trzymamy
Maryhna - 10-03-2011, 21:08
bardzo mocno trzymamy
Chelsea - 11-03-2011, 12:02
i my również trzymamy mocno kciuki
kasiek - 12-03-2011, 08:30
my tez mocniutko tzymamy kciuki
Zuzka - 15-03-2011, 09:45
Chyba nie trzymaliście za mocno
mibec - 15-03-2011, 09:53
| Zuzka napisał/a: | Chyba nie trzymaliście za mocno | jak rozumiem sie nie udalo - kolezanka sie nie zdecydowala czy sie nie "dogadala" z psiakiem? Mam nadzieje, ze uda Ci sie jakos to rozwiazac, 3maj sie
kasiek - 15-03-2011, 09:58
uuuu przykro nam
Zuzka - 15-03-2011, 13:17
To mi się nie udało Znowu i jak zwykle A ona jest chętna w razie czego do opieki nad Wedlem.
mibec - 15-03-2011, 13:45
| Zuzka napisał/a: | | To mi się nie udało | przykro mi W koncu sie uda
Zuzka - 15-03-2011, 14:10
Przestaję w to wierzyć
mibec - 15-03-2011, 14:59
Zuzka w koncu Ci sie uda - wiem, ze Ci ciezko teraz: po studiach szukalam stalej pracy przez dwa lata, ale w koncu poszlo no i w koncu i tak wyjechalam z Polski.
Nie lam sie
Zuzka - 15-03-2011, 16:02
Łatwo mówić. A my 5 miesięcy temu wróciliśmy do PL i szkoda gadać...
ktosia - 15-03-2011, 18:02
| Zuzka napisał/a: | Przestaję w to wierzyć |
znam to doskonale ale nie ma co się załamywać i trzeba próbować dalej... ja już rak od dawna i ciągle szukam sobie nowych aktywności żeby nie oszaleć
Zuzka - 15-03-2011, 21:21
No wiem, dlatego zapisałam się do fitness clubu, żeby gdzieś wyjść i nie osiwieć do końca. Teraz walczymy jeszcze z depresją, więc w ogóle kaplica. Czasem brakuje sił, by przez to przejść
ktosia - 15-03-2011, 21:58
Zuzka, szukaj w sobie i w najbliższych bardzo dobrze, że robisz coś dla siebie, nie wolno o sobie zapominać
ja musiałam się ruszyć, bo siedzenie w domu i robienie obiadków dla rodziny zbyt mnie frustrowało i tak nie pracując nie mam czasu się podrapać eh gdyby ktoś chciał mi za to wszystko zapłacić
aneczka14 - 15-03-2011, 21:59
Może trzymaliśmy kciuki nie za tą sprawę następnym razem przypomnij że trzeba trzymać kciuki za ciebie.
kasiek - 16-03-2011, 09:38
Zuzka, fitness club fantastyczna sprawa kiedys tez z kolezanka jezdzilysmy dwa razy w tygodniu zmiana otoczenia nowi ludzie cosik na poczatek
mawi27 - 16-03-2011, 10:49
Zuzka, polecam spinningi jak masz mozliwosc ja jezdze juz jakies 13 lat regularnie i jest to dla mnie najlepsze lekarstwo na stres, zle samopoczucie, zly humor itd a fajnie zorganizowany fitness klub to lekarstwo na cale zlo, wiem co mowie bo niegdys taki klub byl moim drugim domem i bardzo sobie chwale spedzony tam czas i znajomosci jakie udalo mi sie nawiazac, wiec jak masz smykalke do sportu to ani sie nie wahaj, wrazenia nie zapomniane, wyjazdy, fajni ludzie, udzialy w roznych zgrupowaniach naprawde jak dla mnie bomba
i jeszcze jedno nie ma co sie lamac, trzeba sie cieszyc tym co mamy i czerpac z tego jak najwiecej sie da, bo z zycia trzeba wydusic kazda krople jak sok z cytryny
Zuzka - 16-03-2011, 12:19
Od listopada już chodzę, więc w sumie żadna nowość. Wcześniej, jak nie mieszkaliśmy w PL, ćwiczyłam w domu, biegałam i jeździłam na rowerze. Wiem, że to humor poprawia, ale w tym momencie mam tak wielkiego psychicznego doła, że chyba sama z tego nie wyjdę. Jeszcze okazuje się, że będę musiała pogodzić się z utratą Wedla W głowie mam jedną wielką umieralnię Okazuje się, że TŻ nie był gotowy na psa; nie przemyślał tego dokładnie... Może ktoś z Was chciałby go przygarnąć? I wcale napisanie tego nie przyszło mi łatwo. Boję się tego; boję się przyszłości. Gdybym wiedziała, że tak będzie, w życiu nie zgodziłabym się na psa Sama nie dam rady przez to przejść
mawi27 - 16-03-2011, 12:36
Zuzka, co Ty gadasz? kurcze to nie sadzilam ze sprawy tak sie maja, kurcze bardzo mi przykro no i strasznie zal mi psiaka, mam nadzieje ze sie wszystko jakos ulozy
Madziuja - 16-03-2011, 12:47
Szczerze....to spodziewałam sie takiego obrotu sprawy wchodząc już wcześniej na ten wątek.Zastanówcie sie jeszcze raz dobrze nad oddaniem Wedla.Przed wzięciem psa trzeba sie dobrze zastanowić i przemyśleć czy jest sie gotowym czy też nie- bo to nie jest zabawka i też ma swoje uczucia.Też niedawno przechodziłam załamanie.Też nie było łatwo,ale znajomi i rodzina staneli na wysokości zadania - a nie było dobrze.Poprostu trzaba się wziąść w garść i żyć dalej,cieszyć się tym co daje los bo zawsze moze być gorzej.Teraz najlepszym lekarstwem na moje zle samopoczucie jest właśnie Kenzo i dziekuje Bogu ,że mam przy sobie tak oddanego przyjaciela.Zadne treningi ,fitness itp nie wyciągna cie ot tak z załamania.Potrzebujesz raczej pomocy bliskich Ci ludzi i jakiejś motywacji do dalszego działania.Mam nadzieje ,że uda sie rozwiązać wszystki problemy pozytywnie no i ,że Wedel jednak u Was zostanie.
Zuzka - 16-03-2011, 13:02
Ja ze swojej strony przemyślałam wszystko. Wcale nie chcę go oddawać! Kocham tego psa i za nic w świecie nie chcę się go pozbywać. Jest dla mnie kimś więcej niż tylko zwykłym psiakiem i bardzo ciężko mi w ogóle myśleć, że może go tu zabraknąć. Ale nie zrozumiecie mnie, bo nie macie pojęcia przez co przechodzę. To nie mój kaprys...
A ten wątek nie powstał dlatego, że wiedziałam, że tak się sprawy potoczą. Powstał dlatego, że chciałam dla niego jak najlepiej. Pracy nie mam, więc nadal siedzę w domu. Tylko, że ten dom zaraz ma być pusty
Madziuja - 16-03-2011, 14:16
Obawiam się czy oddanie psiaka nie pogłebi twojego stanu.Tak bardzo go kochasz a strata tak kochanej istoty napewno nie wpłynie pozytywnie na Twoje samopoczucie.
kasiek - 16-03-2011, 14:33
Zuzka, pomysl prosze nie oddawaj swojego slodkiego Wedelka jestesmy z Toba
ewusia81 - 16-03-2011, 14:42
| Zuzka napisał/a: | | Pracy nie mam, więc nadal siedzę w domu. Tylko, że ten dom zaraz ma być pusty | to może właśnie dopóki jeszcze siedzisz w domu postaraj się nauczyć Wedla byc samemu w domu.. Widziałam u Victorii nie raz jak uczyła wiele diabłów pozostawania w domu (jeden nawet jak sam zostawał wchodził na blaty w kuchni, otwierał piekarnik, zżerał wszystko itp) Może zamiast na problemach wkręć sobie, że musisz nauczyć Wedla pozostawania w domu. Faceta nie ma co słuchać, zawsze można go (faceta) wymienić Swoją drogą to z dziećmi w przyszłości też tak postąpi??
Przede wszystkim musisz robić to co dla Ciebie dobre, a wątpię jak inni, że oddanie Wedla będzie lekarstwem na Twoje problemy z brakiem pracy
Madziuja - 16-03-2011, 14:57
ewusia81, zgadzam sie z Toba całkowicie
Cziko - 16-03-2011, 16:49
| Zuzka napisał/a: | | Okazuje się, że TŻ nie był gotowy na psa; nie przemyślał tego dokładnie... |
Nie potrafię zrozumieć, czemu TŻ, który Cię kocha, potrafiłby coś takiego Tobie zrobić nie widzi jak Go kochasz?
I zgadzam się z Ewusią, próbuj ze wszystkich sił nauczyć naszą kochaną Czekoladkę zostawać samą w domu. Może jakieś szkolenie?
Przykro mi strasznie, mam nadzieję, że jakoś się ułoży, z Tobą będzie dobrze, i Wedel zostanie ze swoją ukochaną Pańcią Trzymam kciuki!
nata - 16-03-2011, 21:28
Zuzka, Wedel jest teraz w najgorszym wieku, jeżeli przyłożycie sie trochę do szkolenia to przetrwacie to i dalej będzie już tylko lepiej. Wiem co mówię, bo z Polą też już czasem nie mogłam wytrzymać ale z dnia na dzień jest co raz lepsza. Z psiakami jak z dziećmi, muszą wyrosnąć z najgorszych głupot a później jest już tylko wielka miłość, która na pewno pomoże ci w zwalczeniu wszystkich trosk
ktosia - 16-03-2011, 22:39
Zuzka, a Twój TW jakoś argumentował, podyskutujcie, rozmawiajcie... może jestem niepoprawną optymistką ale wierzę, że rozmową można wiele załatwić i wskórać. Nie podejmujcie decyzji już... poczekajcie chwilę, może warto by było żeby emocje opadły...
a Ty sama dla siebie znajdź na prawdę jakieś pochłaniające bardzo zajęcia, które dodatkowo Cię w jakikolwiek sposób rozwinie
Zuzka - 17-03-2011, 08:06
Tu nie chodzi o moje problemy związane z brakiem pracy! Tu chodzi o problemy naszego związku. Odkąd Wedel jest z nami, kłócimy się o byle bzdurę, co doprowadziło przez te 5 miesięcy do jakiś chorych stanów. TŻ nie daje rady (tak twierdzi). Do tego przeszkadza mu wiele rzeczy: sikanie psa, niszczenie, gryzienie, brudzenie... itd. Dużo bym musiała wymienić Jeśli chodzi o mnie, to zrobiłabym wszystko, żeby Wedel z nami został, ale mam wrażenie, że klamka zapadła Wczoraj P. zapytał jednego gościa, który dziś ma dać znać. Wszystko mi się sypie - pracy nie mam w dalszym ciągu, psa też nie będę miała. Kaplica.
kasiek - 17-03-2011, 08:52
Zuzka, wspolczuje ci ze nagle ci sie posypalo tyle problemow na glowe ale Wedla nie oddawaj ja tez tak mialam na poczatku klocilismy sie o byle co zawsze temat pies pies ...... maz na poczatku zalowal ze kupilismy Semira ale zycie jakos pozniej ulozylo sie ciezko bylo wiele wyrzeczen itp.. teraz mamy dwojke ktoby pomyslal a Semir jest slodki lizak juz nikt by go nie oddal trzymaj sie badz dzielna Zuzka,
Zuzka - 17-03-2011, 09:54
Jak się sypie, to po całości. Życie, nie? Tylko nie wiem, jak dalej będzie ono wyglądało. TŻ twierdzi, że będzie lepiej; że nie będziemy się ciągle frustrować, złościć, kłócić i denerwować. Witać będą mnie tylko koty; zero merdania ogonem; zero obśliniania spodni i rąk... Pusto będzie, mimo, iż są inne zwierzaki z nami
oleska2803 - 17-03-2011, 10:03
Jeśli TŻ myśli ze będzie lepiej to się myli. Oddanie psa nic nie pomoże. Czy z dziećmi też tak zrobi, odda bo będziecie się denerwować i kłócić jak coś zbroją. Właśnie to jest problem z psiakiem, wzięcie psiaka to powinna być decyzja jak na dziecko. Bo one wymagają tyle samo opieki i zachowują się jak dzieci. Tylko że psa łatwo oddać więc nikt tak o tym nie myśli. Co do deprechy to oddanie psa na pewno Ci nie pomoże boję się że pogłębi Twój stan. Wiem co mówię przez ostatnie pół roku wszystko mi się zawaliło i śmieję się że Snickersa chyba mi jakaś siła wyższa zesłała bo nie wiem co by było. Rodzina, właśnie skupienie się na wytrenowaniu tego łobuza, może psycholog (tylko że to sporo kosztuje) ktoś komu będziesz mogła się wygadać. Wytłumacz TŻ że Wedel to takie małe dziecko i że wyrośnie z tego, przyłóż się do treningu z psiakiem. Oddanie psa to nie jest sposób.
[ Dodano: 17-03-2011, 10:05 ]
Mówił że nie był gotowy na psa i nie przemyślał tego trudno klamka zapadła, pies jest u was i facet musi ponieść konsekwencje swoich decyzji. Jakby tak nie przemyślał sprawy o dzieciach i by się pojawiły to przecież by ich nie oddał.
jkasia - 17-03-2011, 10:05
Zuzka, Zuza prosze powiedz, że żartujesz Pies jest Twoj czy TZ? Jeśli jest wspólny lub Twój to chyba tez masz cos do powiedzenia. | Zuzka napisał/a: | | Jeśli chodzi o mnie, to zrobiłabym wszystko, żeby Wedel z nami został, | to rób i nie oddawaj Wedelka. On jest młody, szalony i nawet jak nasika czy cos zniszczy to kiedys przestanie to robić i bedzie wspaniałym towarzyszem. Trzymam za Was kciuki, aby starczyło Wam siły i cierpliwości do tego pięknego słodziaka.
AnIeLa - 17-03-2011, 10:40
| Zuzka napisał/a: | | . TŻ twierdzi, że będzie lepiej; że nie będziemy się ciągle frustrować, złościć, kłócić i denerwować. |
Wątpię, jeśli oddacie psa to przez cały czas będziesz mieć żal do TŻ, że Cię do tego zmusił.
I dopiero zaczną się kłótnie.
A jeśli już go oddacie to oby dobrze trafił.
Chelsea - 17-03-2011, 10:47
Zuzka, co do kłótni to byś musiała posłuchać Naszych. Ja z moim TŻ na 12 godzin kłóciłam się 10 Zresztą to nie były kłótnie lekko mówiąc awantury. Ja też nie mam pracy, od pól roku siedzę w domku, mąż zapiernicza cały miesiąc na Nas, bo doszła Chelsea i pochłania miesięcznie ok 400zł i jeszcze mam syna 5 letniego. Czasami mam dość za dużo obowiązków wzięłam na siebie. Ja jestem taka " Matka Polka" ja wszystko najlepiej zrobię,posprzątam, ugotuję- mogłabym paść ze zmęczenia a po chwili wstać bo ja zrobię najlepiej Taka już jestem. Gdyby nie mój silny charakter to bym się poddała- na pewno dopadła by mnie jakaś depresja. Więc Kochana trzymaj się
Zuzka - 17-03-2011, 10:57
Mi tego mówić nie musicie... Według niego dziecko to coś zupełnie innego.
Bo to jest chyba tak, że on przyzwyczaił się do kotów, które się sobą zajmą, nie trzeba z nimi wychodzić, wciąż się bawić. Koty nie przynoszą zabawek, nie szczekają, nie gryzą, nie sikają po chacie i meblach, nie wnoszą błota, nie obgryzają mebli/dywanów, nie są złośliwe (Wedel sika na złość i nikt mi nie powie, że nie - wystarczy go skarcić i po chwili mamy siki, przy czym bezczelnie się na nas gapi). Wedel jest psem, który wymaga ciągłej opieki; ciągłego zaangażowania. Do tego ma bardzo silny charakter i nie można mu pozwalać na wiele rzeczy, bo jeśli raz się pozwoli, nie odpuści i z wściekłością ujada, warczy, a nawet gryzie. I największy problem chyba mamy z jego temperamentem. Bardzo ciężko go ułożyć. Przynajmniej mi/nam, ponieważ to nasz pierwszy pies. A do tego trafił się taki z charrakterkiem.
Gdyby wszystko było takie proste...
Ja już się poddaję
I ja będę mieć do niego żal i on do mnie. Żadne z rozwiązań nie jest dobre.
jkasia - 17-03-2011, 11:03
| Zuzka napisał/a: | | Ja już się poddaję | no cóż, wygląda na to, że decyzja chyba podjeta. | Zuzka napisał/a: | | Wedel jest psem, który wymaga ciągłej opieki; ciągłego zaangażowania. |
| Zuzka napisał/a: | | A do tego trafił się taki z charrakterkiem. | to nie Wedel, takie są właśnie labki: wymagające uwagi i bliskości człowieka,szalone wariaty. Dlatego to nie pies dla wszystkich. Zuzka, jesli chcecie go oddac to dajcie ogłoszenie jak najszybciej, Wedel jest młody, czekoladowy (uwazam, że to atut) i na pewno znajdzie nowego własciciela. Sama z checia bym go przygarneła ale kieruje sie rozsądkiem
oleska2803 - 17-03-2011, 11:25
no trudno, szkoda dajcie ogłoszenia, mam nadzieję że znajdzie dobry domek. Jest młody i czekoladka to rzeczywiście atuty.
A co do Was to moim zdaniem Wedel zniknie a Wasze problemy może uspokoją się na chwilkę ale wrócą.
Madziuja - 17-03-2011, 11:51
Każdy lab jest charakterny i potrzebuje ciągłej uwagi bo jak zostaje sam to poprostu tornado.( Ja przynajmniej nie znam innego ) My zanim wzieliśmy Kenza bardzo dobrze sie zastanowiliśmy,czytaliśmy itp.Wiedzieliśmy co nas czeka-tak nam sie przynajmniej wydawało.Ale kontakt w rzeczywistości z małym labem przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania.NIe mogliśmy uwierzyć ,że coś bedzie mogło być 20h na dobe na pełnych obrotach.Początkowo było ciężko-nawet bardzo.Też się kłuciliśmy na maxa.W wynajmowanym mieszkaniu zostało zniszczone: zjedzone kanty szafki na buty,dziury w ścianach,zjedzone gałki z komody,pogryzione kable,poobgryzany drewniany piękny kwietnik,poodgryzane listwy od paneli i pozjadane ich zakończenia,zjedzone dwa dywany i wiele wiele innych.Dodam,ze te wszystkie mebelki były właścicieli mieszkania.Nam zjadł aparat fotograficzny.Noce początkowo przesypiane na raty jak przy niemowlaku,non stop jeździłam na mopie bo co wypił to nasikał.Przeżyliśmy jednak to wszystko.Kenzuń już jest starszy i już nie niszczy a my niewyobrażamy sobie życia bez niego,bo jakby na to nie patrzeć ja uważam ,że ten maluch nauczył nas walczyć wspólnie z problemamii sie niepoddawac.Scementował nasz związek i teraz planujemy ślub i dziecko bo wiem y,że jesteśmy już na to gotowi.Wam życze równie poważnego podejścia do sprawy i przemyślenia jeszcze raz wszystkich za i przeciw.Uważam ,że zajmowanie się szczeniakiem to pikuś w porównaniu do dziecka.Tylko co bedzie jak ono się u Was pojawi?
Jeżeli decyzja o oddaniu psiaka jest nieodwracalna to zróbcie wszystko ,żeby nie trafił do pierwszego lepszego domu tylko postarajcie znależć mu jak najlepszych ludzi.Pozdrawiam i życze powodzenia.
effcyk - 17-03-2011, 12:19
ja uważam, że jeszcze 3-4 msce i pies się uspokoi, to jest młody szczyl, którego ciężko ogarnąć i ktory sobie na dużo pozwala. To nie wina samego psa, że trafił się, charakterny, dominujacy itp - szczeniaki takie już sa. Mimo, że Wedel jest duży to wciaż szczenię. No i bez urazy ale nieodpowiednie wychowanie i kłótnie też dają swoje. Pies sie stresuje, być moze właśnie sikaniem, czy gryzieniem wyraża swoją frustracje.
| Zuzka napisał/a: | | Przynajmniej mi/nam, ponieważ to nasz pierwszy pies. |
i to właśnie przykład, ze labrador na pierwszego psa absolutnie nie nadaje się. Tyle mówi sie o tym, czy pisze, że labek to taki łatwy w ułożeniu , grzeczny pies - idealny dla początkujacego psiarza. Nie cierpie w ogóle czegoś takiego, że pies danej rasy nadaje sie na pierwszego psa, bo jest łatwy. Nie ma czegoś takiego jak łatwy pies - pies jest ułozony albo nie. Moim zdaniem , jeśli ktoś nie ma doświadczenia z psami - powinien zdecydować się na adopcje troszke dojrzalszego, spokojniejszego psa, który potrafi załatwić się na dworze i to zasygnalizowac , który potrafi zostać w domu te kilka godzin sam. Branie szczeniaka, szczególnie tak żywiołowego jak labrador - to jak rzucenie się na głęboką wodę. Aczkolwiek to zależy też dużo od charakteru człowieka, wytrwały da radę, ktoś o słabszych nerwach i dużo mniejszej cierpliwości - nie da rady.
Ja sama wychowywana w domu, gdzie od zawsze były psy , kiedy wzięłam szczeniaka laba, nie spodziewałam się, że taki pies potrzebuje tyle uwagi. Fakt, że wcześniej miałam jakieś tam psiaki, mieszańce , kundelki, ale żaden z nich nie był tak absorbujący jak Nestor. A co dopiero ma powiedzieć ktoś, kto bierze labradora jako swojego swojego pierwszego psa ? Wy macie teraz pewnego rodzaju "nauczkę" , że słodki, ciapuś z wielkimi smutnymi oczami, może okazać się istnym diabełkiem - i że przedewszystkim trzeba kierować się tym, jak żywiołowy jest pies danej rasy, czego wymaga . Jeśli przyjdzie Wam kiedyś wybór kolejnego psa, zdecydujcie się proszę na psa , który wymaga mniej ruchu, mniej uwagi. Najlepiej starszy/dojrzalszy psiak, którego nie interesuje gryzienie mebli, gryzienie rąk, roznoszenie mieszkania w drobny mak. A jeśli jeszcze raz w przyszłości będzie chcieli zaryzykować z kupnem labradora, lub psem o podobnych predyspozycjach i zamiłowaniem do aportu, biegów, skakania, pływania i z zamiłowaniem do zabaw ze wszystkim co się rusza i zjadaniem wszystkiego co wygląda kusząco , za wczasu pomyślcie nad odpowiednim szkoleniem, odpowiednimi warunkami, tym ile czasu jesteście mu tak naprawdę poświęcić.
Ze swojej strony, życzę aby Wedel znalazł fajny i przedewszystkim aktywny domek .
pzdr.
Cziko - 17-03-2011, 18:11
| Cytat: | | Jeśli TŻ myśli ze będzie lepiej to się myli. Oddanie psa nic nie pomoże. |
| AnIeLa napisał/a: | Wątpię, jeśli oddacie psa to przez cały czas będziesz mieć żal do TŻ, że Cię do tego zmusił. I dopiero zaczną się kłótnie. |
| Chelsea napisał/a: | | A co do Was to moim zdaniem Wedel zniknie a Wasze problemy może uspokoją się na chwilkę ale wrócą. |
Popieram. Może jeszcze jestem młoda, i mało wiem o życiu, ale wydaje mi się, że jeżeli są kłótnie, to po prostu coś w tym jest, i oddanie psa nic nie pomoże. Ty będziesz zdołowana, TŻ zadowolony, ale w końcu zacznie mu przeszkadzać (przykładowo) zapach kwiatów w domu i znowu będą kłótnie.
Trzymaj się, mam nadzieję, że będzie dobrze
ktosia - 17-03-2011, 18:30
| zuzka napisał/a: | | nie gryzą, nie sikają po chacie i meblach, nie obgryzają mebli/dywanów, nie są złośliwe | serio koty takie nie są? kurna to ja to miałam jakąś podróbkę kota a nie kota
a tak na poważnie powiem Ci, że moja Nera w domu sikała jeszcze jak miała jakieś 7 miesięcy, a później z dnia na dzień przestała po prostu do tego dorosła
poproś TŻ o to, żebyście zaczekali jakiś czas z podjęciem decyzji a Ty w międzyczasie zabierz się porządnie za szkolenie i ćwiczenie z Wedlem i może go przekonacie. A kłótnie będą tak czy siak, nie daj się zbyć walcz
| effcyk napisał/a: | | i to właśnie przykład, ze labrador na pierwszego psa absolutnie nie nadaje się. Tyle mówi sie o tym, czy pisze, że labek to taki łatwy w ułożeniu , grzeczny pies - idealny dla początkujacego psiarza. |
chyba coś w tym jest, ale nie do końca z resztą ja podziwiam ludzi którzy biorą szczeniaka mając małe dzieci, ja cały czas powtarzam mojej "teściowej", że najpierw sobie odchowam Nerę a później jak już będzie wychowana to mogę pomyśleć o dzieciach
mawi27 - 17-03-2011, 23:08
Zuzka, szczerze przez mojego Torque mialam problemy 24 h na dobe notorycznie policja na glowie straz miejska, bo nie mozna bylo go zostawic samego nawet na 5 min, nie dosc ze wyl jakby go ze skory obdzierali to na dodatek latal po calej chacie jakby przebiegalo stado sloni, moj TZ ma taka prace ze wiecznie siedzi za kolkiem wiec nie ma mowy o systematycznych powrotach do domu, jak Torque byl w wieku Wedla robil dokladnie to samo, sikal gdzie popadnie, niszczyl wszystko na swojej drodze, wiele razy dochodzilo do spiec z powodu wlasnie psa, ktory okazal sie mega ,,potworem" nie do opanowania, nie raz slyszalam ze trzeba mu znalezc inny dom bo ani ja ani TZ nie dajemy z nim rady, poza tym ja mam jeszcze 2 malych dzieciakow wiec wyobraz sobie co sie dzialo u nas w domu, wiele razy gdy sie wracalo wchodzilo sie w sterte kup i sikow, ze mop juz stal na klatce, ale nawet jak mialam juz chwile zwatpienia nie poddalam sie, zapisalam sie z nim na szkolenie i tam nas nakierunkowali, fakt moj TZ nie poszedl z nami ani razu ale jakos jak zauwazyl w nim poprawe troche tez zmienil do niego podejscie, do pracy tez musialam chodzic wiec musialam go zabierac ze soba (plus mam ten ze mam wlasna firme) ale dalo sie wszystko pogodzic.
A co do pracy, to poszukaj czegos co mozesz robic w domu, jest wiele ofert w necie i nie tylko, na przeczekanie lepsze takie rozwiazanie niz siedzenie i plakanie, nie obraz sie, ale jak sie chce to i praca sie znajdzie, nawet jakby miala byc byle jaka, bo zadna praca nie chanbi!!!!!
Nie zalamuj sie tylko wez sprawy we wlasne rece, bo dzisiaj zaczyna sie od psa a jak bedziesz w przyszlosci matka to co zrobisz oddasz dzieci do domu dziecka ? bo w nocy placza, maja kolki?
dziewczyno zakasaj rekawy i do roboty, codziennie zaczynaj cwiczyc z wedlem, a nie obrocisz sie jak po miesiacu zacznie trybic co i jak, a faceta tez zagarnij do wspolnych cwiczen, moj TZ tez byl opornym uczniem ale moim uporem udalo mi sie osiagnac zamierzony cel, nie mozna sie tak latwo poddawac, a jak masz depresje idz do psychologa niech zobaczy w jakim jestes stanie i na ile moze Ci pomoc, moze cos zapisze, moze Cie jakos wyciszy, uspokoi, serio ale jest masa rozwiazan, trzeba tylko usiasc i poglowkowac!!!!
Trzymam za Ciebie kciuki i mam nadzieje ze za chwile zobacze tu same pozytywy i usmiech na twarzy
kasiek - 18-03-2011, 10:02
Zuzka, juz nic nie moge dodac do tylu madrych slow ktore padly tutaj dotyczace twojej sprawy tyle moge napisac jesli masz problem walcz z nim a nie odkladaj na polke bo powroci nie chce tu nikogo umoralniac tez mialam chwile zalamania z moim psem nie bylo slodko ale warto powalczyc i udowodnic sobie ze dasz rade wiec sprubuj walcz a warto pozniej to docenisz pozdrawiam i trzymam za was kciuki P.S Wedel super supr psiak
gosia1974 - 18-03-2011, 13:45
Zuzka, jestem w szoku jak to przeczytałam Napiszę co o tym myślę Tobie na pw
Zuzka - 18-03-2011, 14:09
Próbowałam wczoraj go przekonać, ale nie dało rady. Nic z tego Jeszcze się pokłóciliśmy na dobranoc Temat "pies" stał się tak drażliwy, że nie wiem... Ale nie uciekniemy od niego. Nie da się, nie umiem tak
Kupiłam Persen na uspokojenie/wyciszenie się, itd. Ponoć otumania - to i lepiej. Przynajmniej myśleć nie będę przez jakiś czas (chyba).
Wolałabym, żeby Wedlem zajął się ktoś znajomy; ktoś kto go pokocha tak, jak ja (a może nawet bardziej, o ile w ogóle można). Chciałabym, żeby miał się gdzie wybiegać, z kim pobawić, poszaleć...
W życiu nie myślałam, że będę w takiej sytuacji
Cziko - 18-03-2011, 14:14
brak mi słów na Twojego TŻ'ta..
strasznie współczuję takiej sytuacji, nie wyobrażam sobie być na Twoim miejscu.. a wśród rodziny, znajomych nie ma kto zająć się Wedlem? szkoda, że mi rodzice na drugiego psa nie pozwolą..
Ewelina - 18-03-2011, 14:15
Zuzka, Nie poddawaj się wiem, żr to trudne. Ja miałam podobnie
Zuzka - 18-03-2011, 14:39
Rodzina odpada - u mnie są osoby uczulone na sierść (tzn. wydzielane białko przez psy i koty).
Na razie nie ma osoby, która by Wedla chciała.
Odkąd Wedel się pojawił, mamy sieczkę, a nie związek. Zresztą ja/my chcę/chcemy iść na terapię dla par, ale do tego trzeba mieć pieniądze. I to niemałe...
Pattina - 18-03-2011, 14:46
Ja bym nigdy nie oddała mojego psa...
Jeśli Tż zależy na Twoim szczęściu powinien Cię zrozumieć. Jeszcze chwila czasu i Wedel się uspokoi.
Moim zdaniem oddanie go nie rozwiąże problemów...
Wedel Was kocha pomyśl o tym.
Chociaz widzę że nic tu nie zdziałamy bo decyzja została podjęta
Zuzka - 18-03-2011, 14:49
Została podjęta, ale nie przeze mnie
mibec - 18-03-2011, 14:52
| Zuzka napisał/a: | | Odkąd Wedel się pojawił, mamy sieczkę, a nie związek. | pytanie tylko czy to faktycznie wina psa.... Dlaczego to Ty musisz ustapic w tej sprawie? Wiem, ze ktos musi, ale jak czytam Twoje wypowiedzi to odnosze wrazenie ze Ty nie walczysz..... Proponowalas TZ zawieszenie decyzji? Nie pamietam kto o tym pisal, ale wydaje mi sie ze to dobra propozycja - dajcie sobie jakis czas i w tym czasie Ty cwicz, pracuj z psem, bedziesz miala cel, bardzo absorbjace zajecie, a jak sie do tego przylozysz to wkrotce beda efekty. 3maj sie dzieqwczyno
Cziko - 18-03-2011, 14:53
| Zuzka napisał/a: | | Odkąd Wedel się pojawił, mamy sieczkę, a nie związek. |
wydaje mi się, że jeżeli są problemy, to pozbycie się Wedla nic nie załatwi. depresja się powiększy, będzie żal..
może zaprosić TŻ na forum, tutaj, niech poczyta, może uwierzy, że odrobina pracy i Wedel się uspokoi, jeszcze ma "dziecięce" lata, z dziećmi jest tak samo, a ich się nie oddaje. i nie mówić mi tu, że dzieci a pies to co innego, bo i to, i to to żywe stworzenia, kochające właścicieli/rodziców bardzo mocno..
mibec - 18-03-2011, 14:54
| Zuzka napisał/a: | | Została podjęta, ale nie przeze mnie | chyba jestes w zwiazku a nie w niewoli? Taka decyzja powinna byc wspolna, a Ty piszesz, ze nie masz na to wplywu....
Zuzka - 18-03-2011, 14:57
Walczę o Wedla od kilku miesięcy. Już kiedyś pisałam, że TŻ chce go oddać. Co ja mam jeszcze zrobić? W tym momencie nic się już nie zmieni, bo według niego pies nie może dłużej z nami być... Już nie mam siły tego powtarzać.
Jak on nie odpuści, to ja będę nieszczęśliwa, jak ja, to on. Zresztą on nie odpuści na pewno...
Cziko - 18-03-2011, 15:02
Tu mi wygląda raczej na konflikt małżeński nie spowodowany psem.. Gdzie tu kompromis? W małżeństwie każda decyzja powinna być wspólnie, a tu co..? Nie wiem, jak możemy Ci pomóc, jest nadzieja, że Wedel znajdzie kochający dom, ale Ty cierpieć będziesz dalej..
gosia1974 - 18-03-2011, 15:04
dziewczyny, sytuacja jest naprawdę ciężka zuzka boi się, że któregoś dnia wstanie i Wedla nie będzie TŻ odda w byle jakie ręce Dlatego nie wiem czy by nie było lepiej znaleźć dobry dom dla Wedla, gdzie mogła by na forum śledzić jego losy i patrzeć, że jej kochany pies jest szczęśliwy.
jkasia - 18-03-2011, 15:09
| gosia1974 napisał/a: | | Dlatego nie wiem czy by nie było lepiej znaleźć dobry dom dla Wedla, gdzie mogła by na forum śledzić jego losy i patrzeć, że jej kochany pies jest szczęśliwy. | tak jest. Zuzka, skoro decyzja jest podjęta to zamknijmy ten temat i utwórz nowy w zakładce Labki szukają domu. Nie przeciagajcie bo to dla was i dla psa stres. | Zuzka napisał/a: | | Walczę o Wedla od kilku miesięcy. | kilka miesiecy to on chyba u Was jest
Zuzka - 18-03-2011, 15:13
Nie w byle jakie ręce! No bez przesady. Nie napisałam czegoś takiego. Szuka po znajomych na razie. Jak nikogo nie znajdzie, to ogłoszenie wystawi - tak mi powiedział.
No nie wiem co gorsze w tym momencie, bo z jednej strony chciałabym na niego patrzeć od czasu do czasu, zobaczyć co u niego, jak się ma, ale z drugiej wiem, że to będzie bardzo bolesne...
Tak, od 5. Od ok. 3,5 walczę.
jkasia - 18-03-2011, 15:21
Zuzka, skoro decyzja i tak jest podjeta to nie czekaj z ogłoszeniem bo znalezienie nowego własciciela tez moze potrwać a swoja droga szukacjie wsrod znajomych. | Zuzka napisał/a: | | No nie wiem co gorsze w tym moemencie, bo z jednej strony chciałabym na niego patrzeć od czasu do czasu, zobaczyć co u niego, jak się ma, ale z drugiej wiem, że to będzie bardzo bolesne... | Zuza nie obraź sie ale skoro nic nie możesz zrobic aby pies został u Ciebie to przestan myśleć o sobie, jak Ci bedzie ciezko itp tylko pomysl o psie, że im szybciej znajdzie nowych włascieieli tym lepiej dla niego. Współczuje Ci całej sytuacji i mam wrażenie (byc moze sie mysle bo przez komputer ciezko poznac prawde), że jestes jeszcze dość młoda i brak Ci dojrzałości w życiu bo sytuacje jakie opisujesz z Twoim TZ to jak kłótnie nastolatków. Przepraszam jesli Cie uraziłam ale wyraziłam swoje zdanie a forum własnie po to jest. Życze w przyszłości bardziej przemyslanych "zakupów".
gosia1974 - 18-03-2011, 15:22
| Zuzka napisał/a: | | Szuka po znajomych na razie. Jak nikogo nie znajdzie, to ogłoszenie wystawi - tak mi powiedział. | mam taką nadzieję, że tak zrobi
[ Dodano: 18-03-2011, 15:26 ]
| jkasia napisał/a: | | Zuza nie obraź sie ale skoro nic nie możesz zrobic aby pies został u Ciebie to przestan myśleć o sobie, jak Ci bedzie ciezko itp tylko pomysl o psie, że im szybciej znajdzie nowych włascieieli tym lepiej dla niego. | o tym samym pomyślałam
Madziuja - 18-03-2011, 16:20
Ja przepraszam z góry za to co napisze ale wydaje mi się ,że albo to nie jest tylko decyzja TZ albo poprostu nie masz nic do gadania w tym związku, a jedno i drugie mnie przeraża.
Wydaje mi się,że decyzja faktycznie jest podjęta bo wszystkie rady i propozycje forumowiczów zostały odrzucone na wstępie. Nie pozostaje nic innego jak postarać się znaleźć Wedelkowi wspaniały domek gdzie już się go nikt niepozbędzie jak zbędnego kłopotu.Ja przepraszam ale krew mnie zalewa jak ktoś jest tak nieodpowiedzialny i pierw bierze zabawke a potem jak sie znudzi to ją wyrzuca. Mimo wszystko życzę wam powodzenia.
nata - 18-03-2011, 18:30
| Zuzka napisał/a: | | Została podjęta, ale nie przeze mnie |
Czyli to nie jest Twój pies?
Ja bym w życiu nie oddała mojego psa, chocbym nie wiem jaki zły by był, choćby TŻ, rodzice, czy nawet cała rodzina ode mnie tego żądali, choć w ogóle uważam że jeżeli pies jest mój to nie ma nikt nic do gadania na jego temat oprócz mnie.
Coś bez nazwy jak dla mnie.
| Madziuja napisał/a: | | Ja przepraszam z góry za to co napisze ale wydaje mi się ,że albo to nie jest tylko decyzja TZ albo poprostu nie masz nic do gadania w tym związku, a jedno i drugie mnie przeraża. |
Zgadzam się.
Wybacz te komentarze, ale kasia ma rację to jest forum i tego się nie uniknie, tym bardziej że dla nas - labomaniaków los każdego psa nie jest obojętny. A przez wasze zachowanie cierpi tylko Wedel, który w niczym nie zawinił.
Zacznij ogłaszać psa na portalach i stronach, zrób mu temat w dziale szukaja domu i napisz do koordynacji adopcji o pomoc, bo wiecej gadania w tym temacie nie ma sensu
anna34 - 18-03-2011, 21:18
| Madziuja napisał/a: | | Ja przepraszam z góry za to co napisze ale wydaje mi się ,że albo to nie jest tylko decyzja TZ albo poprostu nie masz nic do gadania w tym związku, a jedno i drugie mnie przeraża. |
A ja nie przeprosze,ale jestem takiego samego zdania.
Co wiecej napisze,że nawet jeśli oddasz teraz Wedla to nic to nie zmieni w tym związku.
Przykro mi,ale ten pan wydaje się apodyktycznym typem,który uznaje tylko siebie i swoje racje,a z kimś takim nie da się żyć.
Moim zdaniem powinnaś uciekać z tego związku najszybciej jak się da,teraz z Wedlem.Jeśli temu panu na Tobie zależy to Was znajdzie,jeśli nie to przynajmniej bedziesz miała jasną sytuacje.
Aż strach pomyśleć co bedzie jak w tym domu pojawią się dzieci,serdecznie współczuje życia z kimś takim.
Madziuja - 18-03-2011, 21:40
| anna34 napisał/a: | Moim zdaniem powinnaś uciekać z tego związku najszybciej jak się da,teraz z Wedlem.Jeśli temu panu na Tobie zależy to Was znajdzie,jeśli nie to przynajmniej bedziesz miała jasną sytuacje.
Aż strach pomyśleć co bedzie jak w tym domu pojawią się dzieci,serdecznie współczuje życia z kimś takim. |
Święta racja.
Daria84 - 18-03-2011, 21:52
przeczytałam cały wątek i jest mi strasznie przykro Zuzka, że znalazłaś się w takiej sytuacji, mój TŻ też na początku nie zgadzał się na psa, a teraz mam wrażenie, że jest w nim bardziej zakochany niż we mnie. W każdym razie ja rozmawiałam z TŻ wrazie co możemy go wziąć na DT jeżeli by zaistniała taka potrzeba, a może nawet by został na stałe (TŻ jest zakochany w czekoladach, obecnie mamy biszkoptową suczke), kto wie ....
ewusia81 - 19-03-2011, 20:06
| Daria84 napisał/a: | | wrazie co możemy go wziąć na DT jeżeli by zaistniała taka potrzeba, a może nawet by został na stałe | w końcu jakieś dobre wieści w temacie
Zuzka jeśli faktycznie MUSISZ oddać psa bo sobie TY nie jesteś w żaden sposób z nim poradzić, to faktycznie zajmij się poszukaniem dla niego domu, myślę, że forum pomoże.
Natomiast rada inna, za taki szantaż tudzież postawienie takiego ultimatum mój TŻ miałby walizki za drzwiami !!! Tyle TEGO kwiatu chodzi, że można wybierać do woli !! Jesteś młoda i ładna więc problemu byś nie miała ze znalezieniem odpowiedniego, bo jeśli partner stawia Cię w takiej sytuacji wbrew twojej woli to znaczy że za dobrym kandydatem na męża nie jest....
ŻYCZĘ MĄDREJ DECYZJI I TRZYMAM KCIUKI BYŚ ZNALAZŁA W SOBIE ODWAGĘ BY WALCZYĆ O SWOJE Mam nadzieję że jeszcze sie spotkamy na głuszynowym labowaniu z Tobą i Wedelkiem
anna34 - 19-03-2011, 20:11
| ewusia81 napisał/a: | | bo jeśli partner stawia Cię w takiej sytuacji wbrew twojej woli to znaczy że za dobrym kandydatem na męża nie jest.... |
No i prawda jest taka,że jeśli Ci zależy na psie naprawde to żaden chłop nie powinien być ważniejszy,no sorry,ale czy Ty masz pewność,że on będzie z Tobą do końca życia,po tym jak psa oddasz na jego rozkaz.
Myśle,że jeśli go naprawde oddasz to znaczy,że nie koniecznie Ci na nim zależy
Daria84 - 19-03-2011, 20:58
całkowicie się zgadzam z ewusia81 i anna34 nasza Neri gdy miała pół roku wygryzła ogromną dziure w ścianie do tego z rogu zrobiła wnękę, dodam, że było to mieszkanie wynajmowane, mimo woli ani mi ani TŻ nie przeszło przez myśl, by ją oddać!! i podobnie jak dziewczyny uważam, że jak teraz Twój partner tak stawia sprawy, to aż sie boje pomyśleć, co może być dalej ja w każdym razie tak jak pisałam, oferuje swoją pomoc, choć mam nadzieje, że uda wam się/Tobie zostać razem z psiną.
nata - 19-03-2011, 23:16
| anna34 napisał/a: |
ewusia81 napisał/a:
bo jeśli partner stawia Cię w takiej sytuacji wbrew twojej woli to znaczy że za dobrym kandydatem na męża nie jest....
No i prawda jest taka,że jeśli Ci zależy na psie naprawde to żaden chłop nie powinien być ważniejszy,no sorry,ale czy Ty masz pewność,że on będzie z Tobą do końca życia,po tym jak psa oddasz na jego rozkaz.
Myśle,że jeśli go naprawde oddasz to znaczy,że nie koniecznie Ci na nim zależy |
Właśnie, myślę że rzecz w tym że to nie tylko TŻ chce oddać psa. Po prostu dwoje dorosłych ludzi woli pozbyć się problemu niż się z nim zmierzyć. Choć co to za problem? Moim zdaniem zaden, bo każdy z nas na forum ma labka i kazdy zna te gorsze chwile, ale zna też te lepsze które dają tyle siły i szczęścia jak nic innego. Dlatego ja nie wierze ze ten pies jest tak niereformowalny jak go tutaj opisano. To ludzie tacy są.
Życze mu najlepszego domku pod słoncem bo na taki zasługuje Daria84, dobrze ze jestes
AnIeLa - 19-03-2011, 23:21
Zuzka możemy pomóc w adopcji Wedla jako forum. Napisz do któregoś z koordynatorów jeśli chcecie.
Mam nadzieję, że pies trafi w dobre ręce.
Opiekunka do psa już nie potrzebna.
Temat zamykam.
|
|