forum.labradory.org

Tęczowy mostek - Neruś odszedł za Tęczowy Most

dorka7 - 25-09-2012, 14:57
Temat postu: Neruś odszedł za Tęczowy Most
Witam,

Mam 10,5 letniego psa o imieniu Nero.
Od dłuższego już czasu zmagamy się z przewlekłą niewydolnością nerek - stan był ustabilizowany, pies dość żywiołowy (ze szczególnym uwzględnieniem polowania na wszelkie jedzonko :-) ).
Po powrocie z tegorocznych wakacji coś zaczęło dziać się nie tak, najpierw lekka apatia. Niestety nie pobiegliśmy od razu do weta, nie wiem czemu pomyślałam że to po prostu starość daje się we znaki.
Dopiero przy torsjach i wymiotach prędko do lekarza (najlepszy jakiego znam - podziękowania dla P. dr Edyty Hyli z Sosnowca), który po oględzinach stwierdził najprawdopodobniej mocznicę - potwierdziły to niestety wyniki badań - kreatynina 8,5 mocznik 286.
Do tego znaczna anemia spowodowana niewydolnością nerek - obecnie czekamy na erytropoetynę (ma być do 2 tygodni...), nie wiem tylko czy Nerko tyle da radę :-( . Kroplówki dożylne pogarszają stan - jest osłabiony, zatacza się, zaczyna mieć problemy z wydolnością krążenia. Poza tym żyły ciągle pękają (wynik zatrucia organizmu).
Po 5 dniach leczenia wyniki się poprawiły: kreatynina 6,5 mocznik 192. Po kolejnych 5 dniach kreatynina stoi w miejscu, mocznik wzrósł do 207.
Dziś przed nami kolejne badania, drżę ze strachu.
Poza tym po konsultacji z wetem oraz Lubelskim Centrum Małych Zwierząt zaczęliśmy podawać Nerkowi z trudem zdobyty Azodyl (może pomoże, a napewno nie zaszkodzi). Do tego dwa razy dziennie dostaje Ipakitine.

Dał mi tyle radości i nadziei.
Był przy mnie w najgorszych chwilach życia.
Jest moim najlepszym przyjacielem.
Wiem, że Go nie wyleczę.
Ale bardzo chcę mu zapewnić Godną Starość.
Choć tak mogę mu się odwdzięczyć.

Być może ktoś z Was miał psa z PNN i mocznicą.
Proszę o rady, co mogę jeszcze zrobić.

I czy ktoś ma do odstąpienia (odkupienia oczywiście) erytropoetynę (ja czekam na Binocrit 2000 j.m., ale to chyba wszystko jedno bo we wszystkich lekach z EPO substancja czynna jest ta sama).
Bardzo proszę o pomoc.
Będziemy z Nerciem wdzięczni za każde informacje.

[ Dodano: 26-09-2012, 17:59 ]
Czy naprawdę nikt nie wie co mogę jeszcze zrobić dla Mojego Kochanego Piecha?
Może ktoś z Was zetknął się z tym problemem? Jeśli nie osobiście to może ktoś ze znajomych?
Pomóżcie Nam proszę...

[ Dodano: 27-09-2012, 15:21 ]
Neruś jest coraz słabszy... :-(
I wyniki coraz gorsze: kreatynina 8,1, mocznik 250...
Jest mi tak źle, łez chyba nigdy mi nie braknie...
;-(

Lorena - 30-09-2012, 19:39

Przykro mi czytać takie wiadomości, ale niestety jeszcze bardziej przykro jest kiedy trzeba powiedzieć, że z przewlekłą niewydolnością nerek i mocznicą niestety nie da się wygrać. Kiedy poziom kreatyniny i mocznika rośnie to niestety nie wielkie mamy szanse na pomoc, niestety w weterynarii nie ma tak łatwego dostępu do dializowania jak u ludzi. W związku z tym niestety nie pozostaje nam nic innego jak w pewnym momencie ulżyć swojemu przyjacielowi, gdyż postępująca mocznica doprowadzi do spustoszenia w organizmie.

Bardzo mi przykro, ale jeżeli leki i kroplówki nie pomagają to nadzieja powoli gaśnie ...

tusia993 - 30-09-2012, 20:12

Przykro czytać o gasnącym w oczach przyjacielu któreo miało się przy sobie 10 lat :cring: :cring:

Jedyne co mogę powiedzieć - jest mi naprawdę przykro i jestem z wami w tych trudnych dla Was chwilach :cring: :cring:

Ryniu - 30-09-2012, 22:03

dorka7, skontaktuj się z ANNA_MAJA ona się starała o ten sam lek, może jej zostało, albo wie gdzie zdobyć.
ANNA_MAJA - 02-10-2012, 19:27

Przypadkiem właśnie weszłam na ten wątek widząc tytuł, że potrzebna pomoc

Ryniu, nikt ze mną się nie skontaktował

dorka7, odezwij się do mnie na pw

dorka7 - 02-10-2012, 19:32

Ryniu, dziękuję.
Lek już mam, przyszedł w piątek wieczorem, podajemy go od soboty. Dziś była druga dawka. Trzecia w piątek, a w przyszły poniedziałek morfologia, i wtedy się okaże czy organizm pozytywnie zareagował, czy nie wytworzył przeciwciał.

Na razie jakoś się trzymamy, raz jest ciut lepiej, raz nieco gorzej.
Najważniejsze że Mój Piecho chce żyć.
Zrobię wszystko co tylko możliwe żeby Mu pomóc.
Wszystko.
Dopóki tylko będzie chciał walczyć.
Jesteśmy razem tak długo. Mam nadzieję, że będę wiedziała kiedy odpuścić, żeby mu nie sprawiać niepotrzebnego bólu. Mam nadzieję, że jego kochane brązowe oczy mi to powiedzą.

Dziękuję Wam kochani.
Przytulcie od Nas Swoich Przyjaciół.

Milena - 02-10-2012, 19:36

dorka7, trzymam za Was kciuki, trzymajcie się...
dorka7 - 02-10-2012, 19:39

ANNA_MAJA, dziękuję.
Jak napisałam lek już mam.
Nie miałam śmiałości wcześniej do Ciebie napisać.
Przeczytałam wcześniej Twój wątek. Strasznie mi przykro. Tak bardzo, że nie umiem tego wyrazić żadnymi słowami.
Gdy traci się Najlepszego Przyjaciela nic już nigdy nie jest takie samo.
Nasze myśli są z Tobą i z Mają.
Mocno ściskamy z Nerusiem.

[ Dodano: 02-10-2012, 21:13 ]
Kochani, mam jeszcze jedno pytanie.

Być może ktoś z Was ma doświadczenie w tym temacie.
Przewertowałam już dokładnie internet w tej kwestii, ale wszędzie jest tylko teoria, a jeśli już praktyka to tylko ta ludzka.
Niestety nie jesteśmy w stanie podawać Nerkowi kroplówek dożylnych z uwagi na stale pękające żyły (wenflon wytrzymuje góra 1,5 - 2 dni), nie ma już miejsc do wkłuwania, wenflony od najmniejszych do największych rozmiarów nie dają się założyć (płakać mi się chce jak wetki nad nim się starają po pół godziny zamontować wenflon, a Nerko trzęsie się ze strachu), dziś też nie dało rady.
Obecnie Nerko dostaje wyłącznie kroplówki podskórne z glukozy i soli fizjologicznej - każdej po 0,5l na dzień.
Niestety już od 6 dni nie dostaje Ringera, więc organizm nie ma w zasadzie szans na choćby częściowe odkwaszenie.
Czytałam już o różnych metodach odkwaszania organizmu, w tym o podawaniu dwuwęglanu sodu, czy wodorowęglanu sodu (w postaci m.in. sody oczyszczonej), ale wszędzie pisze że przeciwwskazaniem są choroby nerek.
Nie mogę eksperymentować. Nawet bym nie była w stanie. Ale może ktoś z Was zna jakieś sprawdzone, skuteczne metody. Może komuś z Was się udało?
Proszę jeśli jest wśród Was ktoś taki, bardzo proszę o kontakt. Na pw w razie czego mogę podać telefon.

I jeszcze jedno info dla osób które kiedykolwiek będą podawać swoim psiakom erytropoetynę ludzką - zawsze należy przed podaniem sprawdzić poziom wit. B12, kwasu foliowego i żelaza, gdyż "terapia rekombinowaną erytropoetyną ludzką powinna być wspomagana doustnym lub parenteralnym podawaniem żelaza. Postępowanie takie zabezpiecza zwierzęta przed utratą żelaza i ułatwia odpowiedź erytropoetyczną. Zaleca się doustne podawanie siarczanu żelaza, które rozpoczyna się dawką od 100 do 300 mg/dzień." - cyt. z http://fryzjer.dlapsow.bi...ne-ludzka.html. Ulotka Binocritu, który podaję Nerkowi też o tym mówi, więc wspomagamy się lekiem Tardyferon Fol.

Teraz idziemy coś zjeść, potem kroplówka i spacer.

Ściskamy wszystkie Labki i ich dwónożnych Przyjaciół.

Chelsea - 03-10-2012, 08:48

dorka7, trzymajcie się dużo zdrówka dla Nera ;*
ANNA_MAJA - 03-10-2012, 14:05

dorka7, bądź z Nerusiem najwięcej jak możesz. Bądź silna dla Niego.

Bardzo, bardzo wierzę w to, że pokonacie ten kryzys.

Daj znać, jeśli będzie potrzebna jakaś pomoc

Jestem z Tobą i z Nerusiem myślami.

Pozdrawiam z całego serca

kasiek - 03-10-2012, 14:51

dorka7, trzymam za Was mocno kciuki ;*
dorka7 - 03-10-2012, 20:49

Dziękujemy Kochani,
U nas niestety wesoło nie jest, Nerko zaczął znowu wymiotować, zwraca w zasadzie całe jedzenie, w różnym czasie od posiłków, czasem po 2-3 godzinach, czasem po 6-8...., popołudniu zwrócił też sporo wody (jak na początku, tuż przed zdiagnozowaniem choroby)
Je co prawda chętnie, ale chyba mało co z tego przyswaja.
Obawiam się czy w ogóle w tej sytuacji przyswaja leki które dostaje, jeśli nie to boję się nawet pomyśleć.
Jest biedniutki, slaby, i to spojrzenie, coraz bardziej zmęczone i jakby smutniejsze.
Ciągle jednak merda swoim czarnym ogonem obijając się nim to o ścianę to o jakieś meble (jak to zwykle) i leży wodząc za mną stale wzrokiem.

Tak bardzo Go kocham.
Nie wyobrażam sobie życia bez Niego.

Podobno nadzieja umiera ostatnia.
Moja jeszcze nie umarła, chociaż i wet i cała moja rodzina (oprócz 5 letniej córeczki, która kocha Go chyba tak mocna jak ja) postawili już na nim krzyżyk (dla nich to tylko kwestia czasu).
Jest coraz trudniej, ale dopóki On będzie walczył Ja też będę.

Dziękuję Wam wszystkim, że Jesteście.
Nikt poza Wami nie potrafi tego zrozumieć.
Tej bezgranicznej miłości. Jedynej. Niepowtarzalnej. Na całe życie.

Idziemy się przytulić. Ja idę się przytulić. Kiedyś Nerko przychodził do mojego łóżka, teraz ja idę do Niego.

Śpijcie dobrze. My też się postaramy.

Milena - 03-10-2012, 20:55

dorka7, przytul mocno Nerusia od nas. Trzymajcie się, bądź silna.
kasiek - 04-10-2012, 09:15

dorka7, jestem z Wami trzymaj sie ,
Monisiaczek - 04-10-2012, 10:17

dorka7, nie poddawaj się, walcz! Choćby wszyscy inni zwątpili, stracili wiarę i nadzieję. Przeszłam przez to i wiem, jak to jest. Wiem, że liczy się każda wspólnie spędzona chwila, każda sekunda, która wydłuża Wasz czas spędzony razem. Nero chce żyć, chce być z Tobą jak najdłużej. Bądźcie razem w tej walce. Wasza miłość jest Waszą siłą. Trzymajcie się!
ANNA_MAJA - 04-10-2012, 11:04

dorka7, dokąd Neruś sam je, sam wstaje, sam wychodzi na dwór, dokąd widzisz, że reaguje na Ciebie - dotąd masz dowód na to, ze On walczy. Wspieraj Go niezależnie od tego, co mówią inni. Twoja miłość jest teraz Jego siłą. Na każdy następny dzień.

Nie wiem, co oznacza sformułowanie, że "nawet wet postawił na nim krzyżyk", ale nie brzmi to "profesjonalnie". Czy powiedziano Ci, że prowadzona jest wyłącznie opieka paliatywna (terminalna) czy wciąż leczenie Nerusia? Przecież z Twoich postów wynika, że On jest leczony... Skąd zatem Twoje myślenie o tym postawionym "krzyżyku"? Jeśli tak czujesz - może trzeba szukać pomocy gdzieś indziej?

Nie ma czegoś takiego, a przynajmniej nie powinno być w przypadku profesjonalnego lekarza. Owszem, może być pewność, że nic więcej nie da się zrobić w jakimś przypadku. Ale wówczas rozpoczyna się właśnie opieka paliatywna.

Mówią Ci, że wszystko jest kwestią czasu? Ależ całe nasze życie jest kwestią czasu... Kto wie co czeka nas jutro, za tydzień, za rok? Kto wie, ile nam samym jest dane TU być...

Liczy się każdy moment, każda chwila, każdy dzień, który można spędzić z naszym Przyjacielem. Bądź z Nim jak najwięcej, przytulaj Go, pozwól Mu czuć, jak bardzo Go kochasz. Dzięki temu będzie spokojny, szczęśliwy - a to ważne w każdym procesie leczenia... Nie poddawaj się, nie słuchaj innych. Rób tak, jak Twoja Córeńka -kieruj się tylko czystym głosem serca...

Nie bądź przy Nim smutna. Wspominaj wspaniałe chwile, jakie razem przeżyliście - wtedy nawet uśmiechać się będziesz mogła. Planuj to, co zrobicie jak pokonacie kryzys. Neruś musi czuć Twój spokój, Twoją pewność, wiarę i siłę.

Nasi Pieski dają nam z siebie tak wiele przez całe swoje życie. Czujemy się przy nich bezpieczni. Czujemy się przez nich kochani bezinteresowną i najwierniejszą miłością.
Kiedy nadchodzi Ich starość lub ciężka choroba - to One muszą się czuć bezpieczne i bezwarunkowo kochane przez człowieka. Potrzebują tylko tyle - albo AŻ TYLE.

Jestem z Tobą, wiem przez co przechodzisz, czuję każdy Twój lęk...
Walczcie dokąd da radę - i Ty i Neruś.

Niech myśli wszystkich Osób wspierających Cię tutaj dodadzą Ci siły - to naprawdę tak działa...

Trzymaj się i nie trać nadziei ani na moment

dorka7 - 04-10-2012, 19:56

ANNA_MAJA dziękuję Ci za te słowa.

Dziś znowu byliśmy u weta. Jesteśmy tam w zasadzie prawie co dzień. Neruś ciągle wymiotuje. Dostał zastrzyk przeciwwymiotny i czopki do domu.
Od razu pobrali mu krew do morfologii i parametrów nerkowych.
Jutro wyniki. Tak bardzo się boję, że chciałabym żeby jutro nie nastało nigdy...

Moja wcześniejsza wypowiedź o wecie, ta o "postawieniu krzyżyka" nie była do końca sprawiedliwa.
To lekarz który walczy do końca jeśli jest choć cień nadziei. Nie poddaje się dlatego że tak prościej.
A ja byłam strasznie zła, na weta, na rodzinę, na świat.
Chciałam po prostu usłyszeć coś jak "damy radę", "jakoś to będzie", a usłyszałam "możecie go w ten sposób (kroplówki, leki) podtrzymywać przy życiu, nieco poprawić komfort życia, ale niestety niezbyt długo".
Bardzo chciałam usłyszeć coś innego. Ale musiałby mnie wtedy okłamać.
Sama wiem że nie będzie dobrze. To nieuleczalna choroba. Nerki się nie regenerują, jak choćby wątroba.

Przyznam się że ciężko mi się trzymać.
Bywa że siedzę z Nim i płaczę. Łzy same cisną się do oczu, często nie mogę się powstrzymać. Targają mną ogromne emocje.
Ale masz rację.
Teraz moja kolej.
To On całe swoje życie stał przy mnie. Pocieszał kiedy było źle. Prawdę mówiąc gdyby nie On na pewnym zakręcie mojego życia...
Teraz ja muszę stać obok Niego.
Być Jego podporą, ostoją spokoju i bezpieczeństwa.
Zapewnić Mu spokojną i godną starość. Bez bólu i cierpienia.
Ale czy to choć trochę wystarczy żeby Mu się odwdzięczyć za te wszystkie lata Jego Miłości...
Tej niepowtarzalnej Psiej Miłości...

I znowu się totalnie rozklejam. Muszę się pozbierać. Nie jestem sama. Nie mogę sobie pozwolić na tyle słabości. Nie teraz.

Dziękuje Ci raz jeszcze ANNA_MAJA za te wszystkie słowa.
I Wam Kochani.
To bardzo dużo dla mnie znaczy.

Idziemy spróbować coś zjeść.

Jeszcze raz Wam dziękujemy ;*

Dorka&Nerko

Lorena - 04-10-2012, 20:39

dorka7, przykro mi bardzo. Musisz się dzielnie trzymać i niestety z pewnymi faktami pogodzić.
Przewlekła niewydolność nerek jest chorobą nieuleczalną, a postępującą. W pewnej chwili niestety dochodzi o objawów nerwowych i to jest największe cierpienie, trzeba tego uniknąć....

W tej chwili najważniejsze są dla Nerusia kroplówki.

Pozdrawiam

dorka7 - 05-10-2012, 20:44

Dzisiejsze wyniki fatalne, kreatynina 10,6 mocznik 397... :cring:
Morfologia po erytropoetynie nieco lepsza, odrobinę poszło w górę.
Wenflonu do kroplówek dożylnych założyć się nie da.

Wet radzi odprowadzić Nerka za TM...

Nie mogę tego zrobić.
Czuję gdzieś wewnątrz że to jeszcze nie teraz. Że nie wszystko jeszcze stracone.
Dziś Nerko je i nie wymiotuje.
Nie wiem co mam robić.
Serce i intuicja mówią mi że jeszcze nie, że to jeszcze nie Jego czas.

Nie mam się do kogo zwrócić.
Nie mogę znaleźć w pobliżu jakiegokolwiek weterynarza który znałby się na temacie.
Napisałam do W-wy do dr Neski-Suszyńskiej, ale na odpowiedź będę pewnie musiała poczekać kilka dni, a to dla Nera całe wieki.

Może ktoś z Was zna dobrego weta zajmującego się nerkami w woj. śląskim.
Bardzo proszę o pomoc.

To jeszcze nie Nasz czas...

Jagusia - 05-10-2012, 22:48

dorka7, z wetem niestety Ci nie pomogę, ale jesteśmy z Tobą. Pamiętaj, że kobieca intuicja to więcej niż jakiekolwiek naukowe badania... Jeżeli intuicja karze Ci czekać i walczyć o niego, to walcz.
Chelsea - 06-10-2012, 08:43

dorka7, trzymaj się będzi dobrze zresztą musi być ;*
Lorena - 06-10-2012, 12:36

dorka7 napisał/a:
Wet radzi odprowadzić Nerka za TM...

...


Przykro mi bardzo, ale niestety lekarz ma rację. Wiem, że trudno jest się pogodzić z chwilą kiedy nasze Słonko gaśnie i musimy pogodzić się z odejściem swojego przyjaciela. Na szczęście psy są w lepszej sytuacji niż my - ludzie , możemy oszczędzić naszym towarzyszom cierpień. A bezsprzecznie postępująca mocznica doprowadza do objawów nerwowych i powolnej agonii w ogromnych mękach. Kiedy poziom mocznika i kreatyniny wzrasta dochodzi do uszkodzenia układu nerwowego i pies umiera w cierpieniu. Wtedy te ostatnie chwile są ogromną traumą nie tylko dla cierpiącego psa, ale i dla Was. Myślę, że jesteśmy winni naszym przyjaciołom szacunek i godność. A pozwolenie na śmierć w cierpieniach na pewno nie wiąże się z godnością.

Przykro mi to mówić, ale wiem z doświadczenia że przychodzi moment kiedy należy powiedzieć dość i pozwolić godnie swojemu przyjacielowi odejść.

Jeżeli do tej pory kroplówki i leki nie pomogły, a wyniki badań są co raz gorsze to żaden lekarz nawet najlepszy nefrolog nie pomoże, gdyż jest to choroba nieuleczalna. Jedyną szansą byłyby dializy, ale u nas w okolicy nie ma takiej możliwości.

Doskonale Was rozumiem, wiem jak trudna jest to sytuacja i jak ciężko podjąć decyzję, jednakże wiem też że kiedy przyjdzie czas cierpienia i widok towarzysza w agonii będziesz miała do siebei pretensje że mu nie pomogłaś wcześniej.

Niedawno byłam w podobnej sytuacji i nie żałuję decyzji któą podjęłam, nie mogłam być egoistką. Dla psa nie liczy się długość jego życia, a jego jakość. Podczas gdy życie psa z postpującą niewydolnością nerek i zaawansowaną mocznicą na pewno nie jest komfortowe.

dorka7 - 07-10-2012, 07:47

Przyszedł czas pożegnania.
Czas w którym musimy się rozstać.
Nie bój się. Odprowadzę Cię tam.
Na koniec tęczy. Do zielonych łąk.
Kiedyś się tam spotkamy.
Na zawsze będziesz w mym sercu.
Najlepszy przyjacielu.
Kocham Cię Nerku ;*

"Dokąd idą psy, gdy odchodzą?
No, bo jeśli nie idą do nieba
To przepraszam Cię, Panie Boże
Mnie tam także iść nie potrzeba

Ja poproszę na inny przystanek
Tam gdzie merda stado ogonów
Zrezygnuję z anielskich chórów
Tudzież innych nagród nieboskłonu

W moim niebie będą miękkie sierści
Nosy, łapy, ogony i kły
W moim niebie będę znowu głaskać
Moje wszystkie pożegnane psy"

tusia993 - 07-10-2012, 08:44

:cring: :cring: :cring:
mibec - 07-10-2012, 08:47

dorka7, wspolczuje :cring:
ANNA_MAJA - 07-10-2012, 09:04

dorka7 jestem z Tobą myślami, jestem z Tobą całym sercem.

Czuję Twoje emocje tak bardzo, że łzy same płyną po policzkach.

:cring: :cring: :cring: :cring: :cring: :cring: :cring: :cring: :cring: :cring:

Lorena - 07-10-2012, 11:28

dorka7, bardzo mi przykro. Najważniejsze, że ból się skończył.
Zapewne przyyśle Ci innego aniołeczka ...

kolorowooka - 07-10-2012, 13:40

dorka7 :cring: :cring: :cring:
Chelsea - 07-10-2012, 16:30

Neruniu biegaj szczęśliwy za TM :cring:
Madzialenka - 07-10-2012, 22:31

dorka7, przykro mi bardzo :cring:
dorka7 - 08-10-2012, 07:40

Żegnaj Mój Najlepszy Przyjacielu.
Żegnaj na zawsze.
Byliśmy razem do końca. Do samego końca.
Całe życie dawałeś mi siłę. Siłę by trwać, by być.
Mam nadzieję że Cię nie zawiodłam w tych ostatnich chwilach. Że dałam Ci spokój i siłę.
Zaprowadziłam Cię za Tęczowy Most.
Nasze drogi się rozeszły.
Teraz przed Tobą życie pełne radości, szczeniackich zabaw i psiego uśmiechu.
Tak bardzo chciałabym Cię teraz zobaczyć.
Tęsknię za Tobą.
Nerko Mój Kochany. Obejrzyj się czasem za siebie i pomachaj mi swoim czarnym cudnym ogonkiem.
Tak bardzo Cię kocham.
Skradłeś moje serce. Ono już zawsze będzie należało do Ciebie.
Wybacz mi wszystko czym Cię zraniłam.
Mam nadzieję że choć odrobinę zasłużyłam na Twą Psią Nieskończoną Miłość.
Dziękuję Ci za te cudowne ponad 10 lat. To były najlepsze lata mojego życia.
Dzięki Tobie. Tylko dzięki Tobie.
Kiedyś się spotkamy. Stanę po drugiej stronie tęczy i zawołam jak zawsze: Neruś, Nerko, Piesku Kochany.
A Ty przybiegniesz i dasz mi buziaczka. Jak zawsze.
Przytulę Cię. I pobiegniemy Razem. Już zawsze Razem.

Bądź szczęśliwy Przyjacielu.
Mój Najlepszy Przyjacielu.

Kocham Cię. Zawsze będę Cię kochać.

Twoja Dorotka

ANNA_MAJA - 08-10-2012, 09:59

dorka7, bądź silna siłą płynącą od nas wszystkich tu obecnych.

Neruś jest przy Tobie. W Twoim sercu. Będziesz to czuła każdego dnia.
Uwierz mi.

On już nie cierpi, nic Go nie boli. Biega po Tęczowych Łąkach.
Zamknij oczy - zobaczysz Go takiego, jakim był kiedyś - z uśmiechniętym pysiakiem, radosnego.

Ja robię tak każdego dnia... Od 41 dni....

Kiedy tracimy naszych Psich Przyjaciół - tylko my cierpimy. Oni już nie. Za nimi już strach, słabość, ból. A my... My udźwigniemy wiele, choć serce pęka, łzy wciąż się leją a tęsknota jest nie do zniesienia... Ważne, że nasi Czworonożni Najbliżsi już są wolni od bólu i cierpienia... To najważniejsze. My udźwigniemy wiele....

Pamiętaj o swojej Córeczce, która - choć malutka - będzie przeżywać to na swój sposób. Jej malutkie serduszko też będzie tęsknić choć może o tym wcale nie mówić. Musisz być dla Niej wsparciem i opoką mimo Twojego bezgranicznego bólu.

Jestem z Tobą myślami i bardzo, bardzo współczuję wiedząc, jak bardzo to boli.

Ja uczę się z tym żyć , słuchając swojego obolałego serca bo to właśnie w nim Majeczka pozostała na zawsze.

Pamiętaj - Neruś jest i będzie w Twoim sercu na zawsze. Tego żaden Tęczowy Most nie zmieni....

kasiek - 08-10-2012, 12:56

dorka7, :cring: przykro mi :cring:
ppaula2 - 08-10-2012, 13:01

Nerusiu biegaj szczęśliwie za TM (*)(*)(*)
:cring: :cring: :cring:
dorka7, ANNA_MAJA, Wasze historie na zawsze pozostaną w moim sercu.

Weronika_S - 08-10-2012, 14:50

dorka7, ale się spłakałam :cring: bardzo Ci współczuję...
Ryniu - 08-10-2012, 16:37

[*]
kimsi_3 - 08-10-2012, 16:59

[*] Biegaj szczęśliwy za Tęczowym Mostkiem Nerusiu ;(
szalej - 08-10-2012, 17:36

Przeczytałam cały wasz wątek, strasznie mi przykro :cring: :cring: Tymbardziej, że odchodzą już psy prawie w wieku mojego :cring: :cring: :cring:
nigritta - 08-10-2012, 18:35

:cring: :cring: :cring:
Milena - 08-10-2012, 18:57

Biegaj radośnie za tęczowym mostkiem [*]

:cring:

Di - 08-10-2012, 19:53

Nero, trzymaj się za TM! ;*
dorka7, a Ty trzymaj się jakoś po tej stronie tęczy...

dorka7 - 08-10-2012, 21:02

Dziękuję Wam Kochani.

Razem z Nerkiem Wam dziękujemy, że byliście z nami w tych trudnych chwilach.
Dodało mi to wiele otuchy, odwagi, spokoju i siły.
Dzięki temu Neruś był spokojny.
Odszedł na Drugą Stronę Tęczy cichutko i godnie.
Bez bólu.
Spokojnie zasnął.

ANNA_MAJA dziękuję Ci szczególnie.
Nie znam Cię, ale wiem że jesteś Wspaniałym Człowiekiem.
Kimś komu los naszych Czworonożnych Braci nie tylko nie jest obojętny, ale też Kimś kto nie tylko o tym mówi ale też wiele dla Nich robi.
Gdyby nie tacy ludzie jak Ty świat byłby nie do zniesienia.
Chciałabym mieć Twoją odwagę i spokój.
Kiedy przyjdzie czas MAJA napewno postawi na Twej drodze Niepowtarzalnego Czworonożnego Przyjaciela.
Przyjaciela który gdy trzeba pocieszy, gdy trzeba rozweseli, gdy trzeba wesprze.
Tego Jedynego.


Mam taką pustkę w sobie. Jakby moje serce też poszło z Nerkiem za Tęczowy Most.
Wszyscy za Nim tęsknimy. Moja córunia, mąż, najlepsza przyjaciółka Nerka - Tinka i kicie które uwielbiał - Nutka i Tygrys.
Nie wiedziałam, że zwierzaki potrafią tak strasznie tęsknić.
Musimy nauczyć się żyć bez Niego. Tylko to takie trudne.
Wiem że damy radę.
Dla Niego. Dla Jego spokoju i szczęścia za Tęczowym Mostkiem.
Aby nie musiał się już o nas martwić i mógł radośnie żyć w Nowym Lepszym Świecie.

Przyjdzie taki czas że znowu staniemy naprzeciw siebie.
Nic już nas wtedy nie rozdzieli.

Zawsze będę Cię kochać Mój Najlepszy Przyjacielu ;*

Jagusia - 08-10-2012, 21:49

Dla Nera [*]
donia457 - 09-10-2012, 07:44

bardzo mi przykro :cring: dla Nera [*]
Ewelina - 09-10-2012, 10:18

Tak bardzo mi przykro... [']
Monisiaczek - 09-10-2012, 10:42

Nero, biegaj za TM [*] Kiedyś znów spotkasz się ze swoimi ukochanymi ludźmi...
dorka7 - 09-10-2012, 20:47

Nerko Mój Kochany.
Tak bardzo za Tobą tęsknię.
Tak wiele oddałabym za jeden Twój pomruk przy głaskaniu, za jedno liźnięcie po policzku, za jedno Twoje spojrzenie.
Tak bardzo chciałabym Cię przytulić, podrapać za uchem i pocałować Twój czarny nochalek.
Nie wiedziałam że tęsknota może być tak ogromna.
Mój Kochany Przyjacielu.
To Ty nauczyłeś mnie tak naprawdę kochać, kochać miłością bezwarunkową, jedyną, niepowtarzalną.
Nadusia mówi że żyć bez Ciebie nie może. Że strasznie za Tobą tęskni.
Pomerdaj jej czasem ogonkiem, przegoń nim chmurki z nieba, tak aby ciepło słońca otuliło ją tak ja Ty otulałeś ją swoją Psią Miłością.

Kocham Cię Mój Najdroższy Piechu.

Bądź Szczęśliwy ;*

Tola - 20-10-2012, 12:22

dorka7, bardzo mi przykro .. :(
śpij spokojnie Piesku :*

Aggie:) - 20-10-2012, 14:00

Tak bardzo mi przykro, niedawno przecież przeżywałam to samo. Pamiętaj, że Twój piesek jest teraz w niebie, zwierzęta mają dusze, spotkasz go kiedyś na pewno. Jak moja Ladunia umarła szukałam dużo informacji na temat tego czy zwierzęta mają dusze, czy tak jak ludzie odchodzą do swojego Stwórcy. Znalazłam stronę księdza Tomasza Jaeschke, to duszpasterz zwierząt. Pisałam do niego maila, po tym wszystkim zrobiło mi się trochę lepiej. Polecam Ci jego stronę internetową. Trzymaj się.
Dokite - 20-10-2012, 21:39

Trzymaj się ....... To dla niego [*]
nathaliena - 22-10-2012, 10:02

:( brak mi słow, w takich chwilach, uświadamiam sobie, że każdego z nas to czeka i nie mogę sie z tym pogodzić.
Biegaj szczęśliwy, Nerusiu ;* [*]

kasiek - 22-10-2012, 12:53

bardzo wspolczuje :cring:
dorka7 - 22-10-2012, 23:58

Dziękuję Wam Wszystkim.

Ciężko mi się żyje bez Niego.
Życie biegnie, a moje myśli stoją w miejscu. Razem z Nerkiem.

Biegaj szczęśliwy Przyjacielu po zielonych łąkach nieboskłonu.
Kiedyś się tam spotkamy. Już nigdy Cię nie opuszczę.
Zawsze będę Cię kochać. Tej Miłości nic nie zmieni. ;*

ANNA_MAJA - 23-10-2012, 01:25

dorka7, myślałam o Tobie, bałam się zapytać jak sobie radzisz...

Trzymaj się. Nasze psiunki, te będące za TM , żyją na zawsze w naszych sercach i w naszej pamięci...

A Elza... to nowy domownik? Bo kojarzyłam tylko Tinkę...

dorka7 - 23-10-2012, 23:08

ANNA_MAJA, dziękuje Ci za pamięć.
Łatwo nie jest. Ale mimo wszystko wiem, że Nerko jest teraz wolny od bólu i cierpienia jakie mu towarzyszyły w Jego życiu nierzadko.
Tęsknota nie maleje. Jakby zapuściła we mnie korzenie.
Czasem, gdy jestem zupełnie sama zamykam oczy i czuję po dłońmi Jego sierść, gładzę Jego aksamitne uszka i drapę Go po szyi... Hmm, jakby naprawdę tu był...

Elza to nasza tymczasowiczka.
Od dawna myślałam o wolontariacie w okropnie zaniedbanym schronisku w moim mieście. Zdecydowaliśmy się.
Nero nas do tego natchnął. To zdecydowanie Jego zasługa.
Jeździmy teraz tam co tydzień, wyprowadzamy psiaki, pomagamy jak się da.
No i tym samym zadomowiła się u nas Elzia :haha:
Straszna bidulka, jak zresztą prawie każdy schroniskowy psiak. Żebra i miednica na wierzchu, w zasadzie sama skóra i kości.
Młody psiak, a już zdecydowanie zbyt wiele w życiu przeżył.
Schronisko zna już aż dobrze - trzy razy do niego trafiała.
Urazów psychicznych ma mnóstwo, ale mam nadzieję że pomożemy jej wyjść na prostą i znaleźć naprawdę dobry dom, w którym szczęśliwie doczeka sędziwych lat.
Kto wie czy nie nasz... (mąż już przebąkuje "ale ona cudna, może ją zatrzymajmy ;D ), kto wie... :haha:

Praca w schronisku jest straszna, ale i ogromnie satysfakcjonująca.
Widok tych wszystkich błagalnych psich pyszczków jest przytłaczający.
Ale i ich radość gdy mogą wyjść i pobiegać beztrosko z opiekunem po pobliskim lasku...
Czasem gdy jest mi niewymownie ciężko, myślę o tym i wiem że jednak dla takich chwil i dla takich spraw warto żyć.
To naprawdę trudne, ale gorąco zachęcam do wolontariatu w jakiejkolwiek formie wszystkich którzy o tym myślą i nie mogą się zdecydować.
Warto. Naprawdę warto.
Bo któż inny może coś zrobić, zmienić, pomóc, jak nie my. My ludzie, którzy sami im zgotowaliśmy taki los.

Nie zmienisz świata ratując jedno zwierzę, ale dla jednego zwierzęcia zmieni się cały świat

ANNA_MAJA ucałuj od nas wszystkich swoją pięknusią Fifuńkę.
To cudnie że właśnie w Tobie znalazła Swojego Człowieka.
Teraz Miłości i Ciepła Człowieczego Serca już nigdy Jej nie zabraknie.

ANNA_MAJA - 25-10-2012, 22:22

dorka7,
Ja do dziś, wciąż, każdego dnia, zanim otworzę oczy rano po przebudzeniu, wyobrażam sobie Majeczkę leżącą przy naszym łożku, drapię ją w myślach za uszkiem, głaszczę i "przeczesuję" sierść pod szyjką palcami... Te kilka chwil - na granicy snu i jawy - każdego dnia należy do Niej, to takie moje tajemne spotkania z Majeczką...

A potem otwieram oczy i uśmiecham się do naszego małego Aniołeczka. Bo dni i "jawa" - należą do Fifuni. Wzruszam się, gdy widzę jak bardzo się zmienia, jak robi się coraz bardziej ufna. Jak bardzo zaufała już nam.

Fifi była naszym przeznaczeniem. Już to wiemy...

Pokochaliśmy ją. A ona pokochała nas...

Cudownie, że u Ciebie pojawiła się Elza. Kto wie, może u Ciebie to ona przysłana jest przez Nerusia?

Ja niestety nie dałam rady przebrnąć przez schronisko. Psychicznie. Dla mnie było to niewyobrażalną traumą. Musiałam wybrać inną drogę. Może dlatego, że na tej "innej drodze" czekała na mnie Fifi?

Tym bardziej jestem pełna podziwu dla Ciebie...

Pozdrawiam a Fifi podaje Ci łapkę...

dorka7 - 07-11-2012, 22:27

Przyjacielu Mój Najdroższy.

To już miesiąc odkąd nie ma Cię obok mnie.
Nie budzisz mnie rano głośnym ziewaniem, nie poszturchujesz nosem.
Nie czekasz z niecierpliwością na jedzonko.
Nie tuptasz łapkami z radości.
Nie wpychasz łebka pod rękę.
Nie pocieszasz gdy jest mi źle.
Nie...
A jednak czuję że Jesteś.
W jakiś niewytłumaczalny sposób czuję Twoją obecność.
To wszystko co dzieje się wokół jest Twoją zasługą, Twoim dziełem.
Gdyby nie Ty...

Teraz już wiem że tęsknota jest nieprzemijająca.

Zawsze będziesz w moim sercu.
Zawsze będę Cię kochać.
Już zawsze. Na zawsze.

Biegaj szczęśliwy po zielonych łąkach nieboskłonu.

Kocham Cię Nero ;*

Chelsea - 08-11-2012, 09:44

[*]
AnaJune - 08-11-2012, 16:34

Trzymaj się Neruś za TM [*]
Pepek - 08-11-2012, 17:27

dorka7, strasznie ci współczuje, mój pierwszy labek również po domowemu Nero odszedł za TM :cring: 3maj się :cring:
ANNA_MAJA - 08-11-2012, 17:40

dorka7, tak, tęsknota nie przemija. Masz rację... :cring: :cring:


Nerusiu, bądź szczęśliwy tam gdzie jesteś i czuwaj nad swoją Wspaniałą Pańcią ;* ;*


Pamiętamy o Tobie Psinko!

pado - 08-11-2012, 17:48

dorka7, :cring: trzymaj się
Nerusiu (*)

zanka - 08-11-2012, 23:17

dopiero dzisiaj przeczytałam wątek. Współczuje z całego serca i ściskam najcieplej jak moge ;* ;* ;*
Chelsea - 04-12-2012, 14:09

[*]
dorka7 - 07-12-2012, 22:50

To już dwa miesiące bez Ciebie Przyjacielu...

"Pewnego razu Pan Bóg przechadzał się po Rajskim Ogrodzie.
Nagle zza krzaka wyszedł Diabeł:
- Słyszałem, że stworzyłeś człowieka... - zagadnął Szatan.
- Tak, już żyje na Ziemi. Może mieć partnera i dzieci, na razie uczy się rozpalać ogień i budować miejsce na nocleg, ale za tysiące lat będzie władcą całego globu.
- I co z tego - prychnął Diabeł - nawet za te tysiące lat i tak będzie SAMOTNY.
Zasępił się Pan Bóg, podrapał w długą, siwą brodę i powiedział:
- Więc stworzę mu przyjaciela! Wybiorę jedno ze zwierząt, które uczyniłem, aby go strzegło i było mu poddane, ale jednocześnie oddało mu całe swoje serce.
- To niemożliwe! - Diabeł się roześmiał i gdzieś przepadł.
Pan Bóg natomiast zwołał zwierzęta z każdego gatunku i wybrał PSA.
- Odtąd będziesz ogrzewał człowieka swoim ciepłem, uspokajał spojrzeniem, kochał z całego serca, nawet, kiedy on Cię znienawidzi.
- Dobrze - odparł dobry pies.
- Chociaż będziesz musiał znosić wszystkie upokorzenia, staniesz się też jego najlepszym przyjacielem. To bardzo zaszczytna rola. Niestety Twoje serce będzie musiało bić dwa razy szybciej i nie będziesz mógł żyć długo, najwyżej 15 - 20 lat.
- Ale powiedz mi, czy człowiek nie będzie cierpiał, gdy odejdę do Ciebie?
- Właśnie o to chodzi.
- Jak to? - zdumiał się pies.
- Będzie cierpiał i będzie wiele dni nieutulony w bólu. Ale to Ty nauczysz go odchodzenia i przemijania, Ty nauczysz go kochać i odchodząc zostawisz wielką miłość w jego sercu. Jesteś aniołem, którego powołałem, aby niósł radość i nadzieję, ale także uczył wiecznego prawa przemijania, aby ludzie wierzyli, że po ich życiu, jest życie TUTAJ. Kiedy to zrozumieją, nie będą płakać, bo będą wiedzieć, że spotkają Ciebie znów.
I w ten sposób Pies stał się aniołem, który przybrał skórę zwierzęcia i trafił na ziemię, aby uczyć Człowieka miłości, wierności i przyjaźni, ale także przemijania. Nauczyć, że jest TU i TERAZ, ale także TAM i POTEM...
"

Dziękuję Ci Nerku, za to że Byłeś, Jesteś i Będziesz. Zawsze Moim Aniołem.
Kocham Cię Piesku ;*

kasiek - 07-12-2012, 22:55

dorka7, piekne....
leszek2208 - 08-12-2012, 23:44

Witam
Wielkie łzy mam w oczach i bardzo współczuję :cring: i nie chciałbym tego samego przechodzić.
Ale chyba będę zmuszony , moja sunia ( bokserka) też ma mocznicę i nie mogę jej "wypłukać" kroplówkami, szukam pomocy na różnych forach oraz szukam leku erytropoetynę, i od razu pytanko czy ktoś ma do odstąpienia (odkupienia oczywiście), lub jakiś podobny zamiennik.
Pomocy moja bokserka ma dopiero 1,5 roku.
Pozdrawiam
Leszek

Chelsea - 09-12-2012, 08:34

leszek2208, strasznie Ci współczuje napisz również na Dogomanii z tego co czytałam wiele osób ma na zbyciu różne leki może akurat się uda dużo zdrówka życzę Twojej psince
ANNA_MAJA - 10-12-2012, 03:50

dorka7,

niezwykłe jest to co napisałaś... I takie prawdziwe...

Nasze Anioły czekają tam na nas ... Ale wiedzą, że my tu jeszcze musimy pozostać, że mamy tu jeszcze sporo do zrobienia, że przecież tu możemy zmienić świat jakimś jeszcze innym psinkom w potrzebie...
Więc są cierpliwe, czekają... i tylko czasem przychodzą do nas w snach...

Nerusiu, biegaj szczęśliwy! (*)

Chelsea - 12-12-2012, 08:43

[*]
Nitka - 28-12-2012, 01:39

no i o 1.30 w nocy siedzę i płaczę,ale tule swoją kluchę, a ona zdziwiona, albo i nie-bo przecież wie, patrzy na mnie. :cring:
W życiu nie czytałam piękniejszego tekstu o psach i to nie tylko o odchodzeniu, ale w ogóle o psach. Bardzo Ci za ten tekst dziękuję i wysyłam ciepłe fluidy. Trzymaj się i troszkę popatrz w słoneczko, ono dalej świeci też dla Ciebie, a Nero razem z moim czarnym Nerem patrzą z góry. Mój pierwszy najukochańszy pies to też czarnuszek Nero, który już prawie 7 lat biega za TM, a ja wciąż go pamiętam, jakby wczoraj usnął :cring:

scoobydoo - 30-12-2012, 22:44

dorka7, spółczuje ci ja dopiero przeczytałam ten post i Neruś biegaj szczęśliwy za TM :cring:
dorka7 - 08-01-2013, 22:48

Jesteś, ciągle jesteś.
Przyjacielu Mój Najdroższy.
Zawsze przy mnie będziesz. W każdej minucie mojego życia.
Dziękuję Ci za wszystko. Ty wiesz za co.
I proszę czuwaj nad swymi braćmi i siostrami.
Pomóż im w tym trudnym czasie, w tym ponurym miejscu.
Niech dla nich też zaświeci światełko nadziei.
Ja wierzę. Wiem że Ty też.
To wszystko dzięki Tobie. Tylko dzięki Tobie.
Kocham Cię Nerusiu.

kasiek - 16-01-2013, 08:48

dorka7, ;* trzymaj sie cieplutko ;*
Chelsea - 16-01-2013, 17:49

[*]
dorka7 - 07-03-2013, 18:47

To już 5 miesięcy... A jakby przed chwilą...
Jesteś tu, ciągle przy mnie jesteś.
Nie odchodź, proszę.
Zostań na zawsze.
Przyjacielu Mój Najdroższy.
To wszystko dzięki Tobie.
To wszystko dla Ciebie.
Dziękuję Ci za te 10 lat.
10 najwspanialszych lat życia.
Najwspanialszych i tak wyjątkowych dzięki Tobie.
Bądź tu i teraz i na zawsze.
Kocham Cie Nerko.
Zawsze będę Cię kochać.

[ Dodano: 07-10-2013, 21:13 ]
Rok.
Rok bez Ciebie.
Aż rok.
Każdy dzień bez porannego dotyku Twego nochalka.
Każdy dzień bez głaskania Twych kłapciastych uszek i ciągle przytulającego się pycholka.
Każdy dzień bez wieczornego przepychania się i przytulania w łóżku, bez Twojego zapachu...
Tylko rok.
Tylko, bo przede mną jeszcze całe życie bez Ciebie...

Nauczyłeś mnie tak wiele.
Nauczyłeś mnie tego wszystkiego co najważniejsze w życiu.
Wiem, że Jesteś. I proszę bądź zawsze przy mnie.
Daj mi siłę i nie pozwól mi nigdy zwątpić. Nigdy.

Bądź szczęśliwy Nerko. Opiekuj się Tinką.
Bardzo za Wami tęsknię.
Pewnie nie dałam Wam tyle ile mogłam. Mam nadzieję że mi wybaczycie.
Kocham Was Przyjaciele Moi. Zawsze będę Was kochać.
Czekajcie na mnie. Spotkamy się. Napewno.

Kocham Cię Neruś.
Kocham Cię Tinciu.
Kocham Was Pieski ;*



[ Dodano: 07-10-2013, 21:33 ]
Rok.
Rok bez Ciebie.
Aż rok.
Każdy dzień bez porannego dotyku Twego nochalka.
Każdy dzień bez głaskania Twych kłapciastych uszek i ciągle przytulającego się pycholka.
Każdy dzień bez wieczornego przepychania się i przytulania w łóżku, bez Twojego zapachu...
Tylko rok.
Tylko, bo przede mną jeszcze całe życie bez Ciebie...

Nauczyłeś mnie tak wiele.
Nauczyłeś mnie tego wszystkiego co najważniejsze w życiu.
Wiem, że Jesteś. I proszę bądź zawsze przy mnie.
Daj mi siłę i nie pozwól mi nigdy zwątpić. Nigdy.

Bądź szczęśliwy Nerko. Opiekuj się Tinką.
Bardzo za Wami tęsknię.
Pewnie nie dałam Wam tyle ile mogłam. Mam nadzieję że mi wybaczycie.
Kocham Was Przyjaciele Moi. Zawsze będę Was kochać.
Czekajcie na mnie. Spotkamy się. Napewno.

Kocham Cię Neruś.
Kocham Cię Tinciu.
Kocham Was Pieski ;*



[ Dodano: 07-10-2014, 22:23 ]
To już 2 lata Piesku.
Aż. I tylko.
Dziękuję Ci za wiarę, siłę i miłość.
Otwarłeś mi oczy na tak wiele spraw.
Nie byłoby tego wszystkiego bez Ciebie.
Wiem, że jesteś szczęśliwy.
Bądź zawsze ze mną.
Kocham Cię Nerciu ;*


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group