forum.labradory.org
Labrador, Labrador Retriever, Labradory, Labrador forum, Labradory forum. Forum poświęcone psom rasy Labrador Retriever!

Psychika i zachowanie - Zachowanie względem innych psów

BlueDiego - 16-01-2009, 13:22
Temat postu: Zachowanie względem innych psów
Mam (o czym wiedziałem od początku, od chwili jej wybrania) suczkę - dominantkę. Prawie każde spotkanie z innymi labkami (zarówno psami jak i suczkami) zaczyna się następująco: Kaja podchodzi do delikwenta (delikwentki) z podniesioną głową, wolno i powoli machając ogonem. Robi to na nieco wyprostowanych "sztywnych" nogach. Napotkana "koleżanka" (i większość "kolegów"), jeszcze przed dojściem Kaji do niej (niego), kładzie się do pozycji "waruj" z nisko pochyloną głową jakby skręconą, patrząc na Kaję "od dołu". Następuje wzajemne "powąchanie" i dopiero potem gonitwa, przy czy Kaja z reguły jest tą która goni pierwsza.. Kilka psów (nie suk) nie stosuje sie do tej ceremonii (widocznie też psy dominujące) i wtedy dochodzi szybko do wzajemnych ataków przez skakanie i zderzanie sie "klatami", często przy wtórze groźnego warczenia.. Ale żadnych poważnych ugryzień do tej pory nigdy nie było.. Kaja jest w tych wypadkach z reguły dużo mniejsza i lżejsza od konkurenta, ale siłę i sprawność mięśni ma dużo, dużo większą, co pozwala jej na równą "walkę". Po prostu jest szybsza, silniejsza i sprytniejsza.. Zdarzyło się jednak kilka razy, w ciągu jej życia, że konkurent był za silny i Kaję "powalał" na grzbiet. Dochodziło wtedy do "walki na ostro", z koniecznością rozdzielenia rozszalałych i warczących psów. Kaja nie lubi przegrywać i co gorsza nie chce ustąpić... :bad:
W stosunku do średnich i większych psów innych ras, Kaja jest bardziej zrównoważona i ostrożna, odkąd raz została pogryziona "do krwi" przez dobermankę.. :-o
A male pieski wszystkich ras Kaja generalnie ignoruje (olewa). :D

supergirl - 16-01-2009, 14:30

Mój Amber do pewnego czasu był psem uległym. Kładł się na widok każdego psa czy suczki i od razu się podporządkowywał. Zmieniło się to, jak został 2 razy pogryziony. Raz przez Cocker Spaniela, a drugi raz przez dobermana. Od tego czasu on jest dominatorem. Oczywiści z suczkami bawi się bardzo ładnie, ale co do psów... każdego chce dominować. A ja ten drugi się nie da, to zaczyna się warczenie i pokazywanie kłów. Raz chciała zdominować dużo większego od siebie malamuta :-o Niestety nie udało mu się to, ale też nie uległ. Po prostu poszedł w inną stroną, tzn. oddalił się od tego psa.
Szczerze powiedziawszy nie podoba mi się to w ogóle. Głównie dlatego, że Amber nigdy nie ustępuje...

mala85 - 16-01-2009, 15:03

To tak jak Aksel był zawsze tym psem uległym zero dominacji i w ogóle. Ale kiedy ciągle psy nad nim dominowały i tak jak w przypadku Ambera został zaatakowany przez Cocker Spaniela to się troszeczkę zmieniło. Jest ostrożniejszy względem innych psów i nie pozwala się zdominować raczej odchodzi cały najeżony. Na szczęście odpukać nie miałam sytuacji żeby miał kogoś zaatakować po prostu jeżeli widzi że pies się jeży albo stoi nieruchomo to stara się odejść no i oczywiście staram się szybko reagować żeby jednak do czegoś nie doszło :(
Raz miałam taką sytuację że labrador w wieku Aksla chciał go zdominować a Aksel zaczął warczeć na niego i stał nieruchomo, kiedy starałam się go odwołać to chciał iśc do mnie ale tamten pies ciągle szedł za nim no i on czuł się nie pewnie dlatego musiałam poprosić grzecznie żeby właściciel zabrał swoją psine żeby do czegoś między nimi nie doszło.

Ryniu - 16-01-2009, 15:06

Właśnie mnie zastanawia dlaczego tak się dzieje (do pomocy w objaśnieniu rysunek poglądowy):

Pies A wyraźnie dominuje nad psem B, pies B nad C, pies C nad A.
Teoretycznie - jeśli pies A dominuje nad B, a B nad C to A jeszcze bardziej powinien dominować nad C, a nie być przez niego zdominowanym.
Taki stan rzeczy zauważyłem u swojego psa i dwóch jego kolegów.
Pewnie moje zdziwienie jest podyktowane relacjami międzyludzkimi :)

Dorotka - 16-01-2009, 16:25

Heheh :)
Ja też to zauważyłam
A to jest tak :
Enzo boi się Grado
Grado boi się Imbira
Imbir boi się Enzo :-P
Pokręcona, ale prawdziwe xd

bietka1 - 16-01-2009, 17:09

Sara to też "dominantka". Od szczeniaka nie odpuści żadnemu psu. Każde spotkanie zaczyna się od położenia łap na karku kolegi/koleżanki. I nie ma znaczenia, że pies jest większy, tak jak Kaja jest tak szybka i zwinna, że duże Onki zanim zauważą, już ją mają na sobie. Psy przyjmują to spokojnie, z sukami bywa różnie, czasami powarkują, wtedy Sara chwilowo odpuszcza, poczym próbuje ponownie. Ze znajomą sznaucerką kiedyś nawet urządziły sobie zawody w siusianiu - kilkakrotnie siusiały na tą samą kępkę trawy :D , do tej pory przy każdym spotkaniu powtarzają się przepychanki. Szczerze mówiąc, to trochę mnie to męczy - niektórzy właściciele psów patrzą na nas z podejrzliwością, bo to co zaakceptowane byłoby ze strony psa, u suki wywołuje niezbyt miłe komentarze. No i nadwerężona godność właściciela, bo przecież jego pies właśnie został "zgwałcony" przez drobniejszą suczkę ... I co ciekawe - Sara "znaczy " teren prawie podnosząc nogę :-o - taką mam chłopczycę.
Jedyny raz zrezygnowała ze swojego "zwyczaju" - spotkała wtedy psa, który obwarczal ją na odległość i całe szczęście, bo to był jakiś bezpański psiak z wszelkimi chorobami skórnymi. Przynajmniej przekonałam się, że Sara potrafi odczytywać sygnały wysyłane przez inne psy, bo obawiałam się, że jest z tym problem.
Szczeniaki traktuje delikatnie, wobec ludzi żadnych reakcji dominacyjno- agresywnych i całe szczęście. Planuję sterylizację i zastanawiam się czy to wpłynie na zachowanie Sary - nasili te reakcje, czy też je osłabi?

aganica - 16-01-2009, 18:25

Fiona jest suką uległą, przed obcymi psami kładzie sie kołami do góry /nigdy przed Hermioną , tu pozorowane walki nie mają końca/.Obserwując ich zachowanie podczas spotkania z obcym psem widzę że działają razem .Fiona "wystawia" z pewnej odległości i czeka na ruch ze strony Hermiony , nigdy pierwsza nie podejdzie do obcego psa.Hermiona obchodzi obcego dookoła z irokezem na grzbiecie i dopiero gdy teren jest zbadany do zabawy włącza się Fiona.Gdy obcy pies przegina w zabawie i za bardzo męczy Fionę ..Hermiona przykłada mu pysk do szyi i ostrzegawczo powarkuje ../nigdy nie ugryzła /.W chwili gdy obcy pies wykazuje agresję , obie suki wycofują się za moje nogi , dzięki takiemu zachowaniu ,jak do tej pory , moje dziewczynki nie były pogryzione.
inkapek - 16-01-2009, 18:37

Moja pierwsza nie atakuje, ale jak tylko suka jest jej uległa to ją zaczyna gwałcić no i jak tamtej się to nie spodoba to jest zgrzyt. Psy zazwyczaj czuja od niej zapaszki((a jest po sterylce) i wtedy się wkurza podgryza itp. Neska bawi się dość agresywnie i przy tym wydaje takie odgłosy warczenia. Właściciele którzy jej nie znają myślą że chce ugryźć ich psa i wtedy odchodzą.
A więc podsumowując Neska atakuje duże psy a małych się boi... :(

effcyk - 16-01-2009, 20:06

mimo że Nestos "zaliczył" :-P narazie tylko kilka spacerów , zaużyłam że jak psy szczekają na niego zza ogrodzenia to on zaczyna warczec i poburkiwać na nie , młody jest , świat dopiero poznaje to i jeszcze głupiutki :-P
Ryniu - 16-01-2009, 21:34

Dorotka, ja właśnie o tej trójce pisałem :)
zaradna - 16-01-2009, 22:58

A Elmo do uleglych raczej nie nalezy zawsze musi zaczepiac i się droczyć i jak inny pies sie wkurza to jemu to sie podoba,ale jak sytuacja staje sie ostrzejsza to robi sie ulegly no i jak widzi osobnika wiekszego
aganica - 17-01-2009, 09:06

Cytat:
jak sytuacja staje sie ostrzejsza to robi sie ulegly no i jak widzi osobnika wiekszego
_________________

cwaniaczek.... ;D

supergirl - 17-01-2009, 10:24

Dzisiaj rano mieliśmy totalną porażkę. Podbiegł do Ambra taki mniejszy pies, powąchali się i zaczęli na siebie warczeć i się gryźć... Amber tego małego położył na łopatki... Na szczęście szybko podszedł właściciel małego i złapał Ambra za obrożę... masakra...
aganica - 17-01-2009, 12:45

A pańcia ??....co w tym czasie robiła ...hmmm ?
ksantia - 17-01-2009, 12:57

Moja Luna wykazuje podobne zachowanie jak Elmo. Ulega psom większym albo takim które przy pierwszym podejściu szczekną/warczą.
Z reguły natomiast zaczepia, skacze i namawia towarzysza do biegania. Jak kolega się zmęczy bądź zaczyna się nadmiernie na nią pokładać to wtedy sama szczeka i warczy. Nie da se w kasze dmuchać :haha:

aganica - 17-01-2009, 12:58

ksantia napisał/a:
Nie da se w kasze dmuchać

przynajmiej się dziewczyna szanuje .. :haha:

supergirl - 17-01-2009, 13:14

Cytat:
A pańcia ??....co w tym czasie robiła ...hmmm ?
a pańcia najpierw wołała głupka, który w ogóle nie reagował, i w międzyczasie po niego biegła :|
zaradna - 17-01-2009, 14:04

ksantia, to identycznie jak mój Elmo :haha:
aganica - 17-01-2009, 14:22

supergirl napisał/a:
w międzyczasie po niego biegła

już czuję to trzepotanie serca i miękkie nogi ...biedna pańcia . ;*
Dlaczeo zapytałam?..bo..moja przyjaciółka w takiej sytuacji , straciła panowanie i jedno co mogła z siebie wydusić to.."Astor...WYPLUJ!!!!!"

supergirl - 17-01-2009, 15:37

aganica napisał/a:
jedno co mogła z siebie wydusić to.."Astor...WYPLUJ!!!!!"
:-P
aganica napisał/a:
biedna pańcia . ;*
jakoś przeżyłam :confused:
natusia - 18-01-2009, 11:22

Carrie jak widzi jakiegos psa to się kładzie i czeka az pies do niej podejdzie
Baszka - 18-01-2009, 12:21

aganica napisał/a:
supergirl napisał/a:
w międzyczasie po niego biegła

już czuję to trzepotanie serca i miękkie nogi ...biedna pańcia . ;*
Dlaczeo zapytałam?..bo..moja przyjaciółka w takiej sytuacji , straciła panowanie i jedno co mogła z siebie wydusić to.."Astor...WYPLUJ!!!!!"


;D ;D ;D ..pomogło?? :haha: ..bo jak był dobrze wyszkolony to powinno :)

aganica - 18-01-2009, 16:08

Pomogło....bo słowo "wypluj" rozumie jako "wypuść to co masz w pysku ", a że nigdy nie atakował innych psów , to był jedyny sposób by zorientował się czego pani od niego oczekuje.Na szczęście bo zapowiadało się nieciekawie.
gusia1972 - 19-01-2009, 11:30

aganica napisał/a:
bo..moja przyjaciółka w takiej sytuacji , straciła panowanie i jedno co mogła z siebie wydusić to.."Astor...WYPLUJ!!!!!"

hehe dobre :D

Kala jest bardzo uległa, po sposobie w jaki podchodzi do nieznajomych psów z daleka potrafię ocenić czy to suka czy pies :)
do psów jest odważniejsza :) podbiega szybko i kładzie się zazwyczaj na nogach właściciela i czeka na pieszczoty i pozwala się wąchać - psu oczywiście :-P

do obcych suk idzie powoli, czesto się kłaniając odwracając głowę, po wstępnych obwąchiwaniach wita sie z właścicielem - bo Kala zawsze musi człowieka przywitać :)

inna sprawa jak spotykamy znajomego zaprzyjaźnionego psa/sukę - wtedy pełnym pędem lecą do siebie i razem oblatują właścicieli :)

a jeszcze inaczej jak na smyczy spotykamy psa - Kala kładzie sie na chodniku i czeka i macha ogonem .... i wtedy zależy jak reaguje człowiek z psem, jak odciąga swojego psa to tez nie powalam Kali na powitania, jak spokojnie idzie człowiek nie wystrachany to Kala może się witać :) a jak idzie znajomy pies to Kala z warowania "wyskakuje" prawie w ramiona znajomego i jego psa :)

ogólnie to pieszczoch straszny :) każdy ją już zna bo z każdym się wita :)

zuzia - 03-03-2009, 09:30

Nie wiem czy to dobre miejsce, ale nic lepszego nie znalazłam. :)
Luna na spacerach ma kolegę, który dość ostro się z nią bawi, łapie ją za kark i ciągnie, my i właściciele tamtego psiaka zawsze staramy się reagować, zresztą Luna umie sobie z nim w miarę radzić, nie mniej jest to dość brutalna zabawa. Zauważyłam, że Luna po takim spotkaniu odreagowuje się na innych psach, zaczyna je tarmosić z większą energią. Jak można oduczyć tamtego psa takiego łapania? Zauważyłam, niestety że on właściwie tylko Lunę tak męczy. Nie chcę go unikać bo psina i tak dużo przeszła jest poza tym miły. Zresztą jak byśmy przestali tam przychodzić to Luna straci okazję spotykania się z innymi psami. Już sama nie wiem co lepsze.

mala85 - 03-03-2009, 09:40

hmmm trudna sytuacja...ale czy nie możesz po prostu odciągać tamtego psa albo porozmawiać z właścicielem żeby nie dopuszczał do takich sytuacji. Albo np. zainteresuj czyms Lunę np. piłeczką albo jakąś inną zabawką żeby się z tamtym psem nie bawiła. Albo całkowicie się odizoluj no bo co Ci pozostaje jeżeli ta sytuacja Cię denerwuje.

W sumie u mnie Aksel ma też taką koleżankę, znają się i bawią od małego. Aksel w stosunku do niej też jest brutalnym facetem (ciągnie ją za obrożę, podgryzanie, łapanie i podgryzanie szyi.....jest brutalem nie z tej ziemii) ale Teqila to uwielbia bo sama go do tego zachęca robiąc to samo. A przy tym Aksel wydobywa z siebie bardzo komiczne warczenie, mruczenie w sumie cięzko opisać co on wydobywa z siebie :-P

gwiazdka - 03-03-2009, 09:47

Moja też tak robi.. kiedyś bawiła się z psem który zaczął ją podgryzać po uszach .. szybko zabrałam małą.. ale teraz zauważyłam ,że jak zarusia się bawi.. nie zawszę ale czasami.. jak już jest bardzo wkręcona w zabawę..to tez zaczyna podgryzać.. :(
mala85 - 03-03-2009, 09:54

My codziennie spotykamy stadko psów i jakoś nie zauważyłam zabawy bez podgryzania czy to są szczeniaki czy starsze psy tak jak mój Aksel :)
gusia1972 - 03-03-2009, 09:59

Kala zazwyczaj zainteresowana jest najbardziej piłeczką/frisbee ale zdarza się, że jakiś bardziej rozrywkowy psiak ją zachęca do zabawy i często to wtedy wygląda jak walka psów :) powarkiwania, podgryzania, ale ogony chodzą czyli jest OK :) i tak się bawi tylko z zaznajomionymi psami, póki do zabawy nie dołącza się pies w typu "amstaf" ja się nie denerwuję
zuzia - 03-03-2009, 11:15

Luna też z innymi psami bawi sie w takie zapasy, czasem to wygląda jak pokazy wrestlingu ale ten jeden psiak robi to jakoś tak inaczej, podbiega łapie ją za skórę na karku i ciągnie jakby miał w zębach patyka, Luna często daje sobie radę ale widzę że tego nie lubi. Chyba pozostaje nam po prostu reagować może z wiekiem mu przejdzie. Zauważyłam, że Luna uczy się warczeć od innych psów, tzn. do tej pory cicho bawiła się patykiem a teraz powarkuje, wiem że to zmałpowała, bo podtyka psu patyk pod nos i powarkuje tak jak to robią inne, czy Wy też u swoich psiaków zauważyliście coś podobnego?
mala85 - 03-03-2009, 11:44

zuzia, tak jak mwcześniej wspominałam my spotykamy się chyba w 7 psów czasem więcej. Aksel jest najstarszy a najmłodszy psiurek w stadzie ma 4,5 miesiąca.
Maluch jak przyszedł pierwszy raz do parku bał się wszystkiego. Po jakimś czasie widac skutki psiego towarzystwa, nie boi się, pokazuje ząbki jak ktos go atakuje z większych psów, szczeka zwracając na siebie uwagę, broni swojego patyczka choć czasem mu to nie wychodzi :) Aksel też jak był mały podłapywał niektóre rzeczy od innych psów, np.szczypanie za uszy, warczenie itp.
Widując się codziennie psy uczą się od siebie i to jest nieuniknione no chyba że nie będziesz dopuszczać psa do innych.

gusia1972 - 03-03-2009, 11:50

Kala to pacyfista :) nie warczy o zabawki, swoją odda
zęby pokazuje tylko na natrętów/molestantów :) z cieczki na cieczkę coraz mocniej :)

zuzia - 03-03-2009, 12:12

tylko że mnie to trochę śmieszy bo Luna warczy tak dla zasady, skoro inne warczą to i ona. Sama idzie z patykiem do psa żeby za nią latał, a jak nie chce latać to podtyka mu go pod nos i sie drazni. Ona to uwielbia, no i czasem przy tej okazji powarkuje jak starsi koledzy. No właśnie Luna ma prawie samych kolegów jakiś deficyt suczek w okolicy.
mala85 - 03-03-2009, 13:56

zuzia, to tylko się cieszyc że ma samych amantów ;D
Aksel również dla zachęty wciska innemu psu patyki piłeczki itp.żeby się z nim bawił ale przy tym sobie powarkuje :lookdown: 8)

Sowulus12 - 04-03-2009, 15:14

Ares od samego początku miał jazdę na zapasy i rywalizację, zaczepiał wszystkie psy - czasami dużo większe i silniejsze czasem dostawał takie lanie że aż się o niego bałem, ale nie piszczał. Teraz ma 6 miesięcy i waży 25 kg i jak idę z nim do parku żeby pobawił się z tymi samymi psami (już od dawna dorosłymi) to zupełnie przestał odpuszczać i dziś to już przeszedł samego siebie. Przewrócił w błoto dorosłego Haski w to wbiegły kolejne 2 dorosłe psy i oba skoczyły na Aresa - myślę - trzeba go ratować bo już jest warczenie i nie ma żartów ale gdzie tam!! Haski uciekł z błota A Ares z tymi dwoma wpadły w ferworze walki do stawu z wodą i to je schłodziło.

Mały wygramolił się ostatni i od razu ruszył na nie jak Husaria na Szwedów łapiąc za obroże i kark, szczekając i warcząc na całego. Normalnie koniec - razem z resztą właścicieli czworonogów ryczałem ze śmiechu z mojego małego wojownika ;) Chyba mu kupię Persen :haha:

Musiałem wykąpać tego wariata i teraz śpi jak aniołek na środku pokoju, a samochód mam do prania cały ;)

Diana S - 04-03-2009, 22:14

Cytat:
Przewrócił w błoto dorosłego Haski w to wbiegły kolejne 2 dorosłe psy i oba skoczyły na Aresa - myślę - trzeba go ratować bo już jest warczenie i nie ma żartów ale gdzie tam!! Haski uciekł z błota A Ares z tymi dwoma wpadły w ferworze walki do stawu z wodą i to je schłodziło.




To musiałby byc widok.
Chciałabym to zobaczyc na własne oczy. :mmm:



Pozdrawiam

Sowulus12 - 04-03-2009, 22:20

Zrobiłem kilka zdjęć, ale wiesz jak to jest, zanim wyjąłem telefon itd. to już było po jabłkach :confused:
Diana S - 04-03-2009, 22:31

Sowulus12 napisał/a:
Zrobiłem kilka zdjęć, ale wiesz jak to jest, zanim wyjąłem telefon itd. to już było po jabłkach :confused:



Wiem, wiem...tym razem Ci daruje :-P :)

Pozdrawiam.

Sowulus12 - 04-03-2009, 22:33

Spokojnie - mam szybki aparat, ale nie miałem go akurat ze sobą 8)
Diana S - 04-03-2009, 22:35

Sowulus12 napisał/a:
Spokojnie - mam szybki aparat, ale nie miałem go akurat ze sobą 8)


Sowulus12, ja oaza spokoju .... :)
chodze na joge :-P

Poczekam na te suuperowe fory!!!!



Pozdrawiam.

Żaba - 09-03-2009, 09:47

Bezia mając 3-3,5 miesiąca zaczęła wychodzić na taką łączkę niedaleko mojej stacji metra na codzienny popłudniowy spacerek. Oprócz niej zjawiały się : terier szkocki-Julek, wyżeł węgierski-Gałgan, basset-Lufi, dwa wilki różnej płci (Puka i Rex) takież dwa highlandery-Miki, zwana kadrową i Stefan, ratlerek Karol, dalmatynka Furia i w porywach 7 różnej maści labradorów (w tym 1 flat coated, Prawie zawsze Nunio, potem Mazak, Bossa nie lubimy, bo nas atakuje; czasem Sejdż, albo Kiler(?!), a ostatnio nastała nam goldenka Lusia), i kilkoro szacownie nierasowych - np. Tola-kosmitka, Lulu-lowelas. Moja była najmłodsza, dwuletni Nunio (labek biszkopt) zamykał stawkę. Rzadko wszystkie naraz, ale rekord padł, jak na mundialu "graliśmy" z Niemcami- 16(słownie szesnaście) psiaków+ właściciele szalejących od 18 do 21
To, co sie potrafi tam dziać to ludzkie oko nie wypowie: moja z wyżłem robi zapasy na gołe klaty, tworzy się podgrupa poszukująca z zapałem najpyszniejszego patyczka z drobnymi oczywiście nieporozumieniami, czasem w kałużach zwierzaki urządzają SPA ( Bezia pierwsza... :-P )czasami gdzieś jakieś amory zaczynają odchodzić a właściciele dorobili sie od osiedlowych "Moherowych Beretów" miana sekty- " no bo proszę pani, ile można o psach rozmawiać!!!??? Najbardziej mnie osobiście rozbawił radiowóz dyskretnie parkujący za krzaczkami i odjeżdżający wraz ze zchodzącymi ze swerka pieskami...
Tylko żal, że mało miejsca, bo z kolegami najweselej...

gusia1972 - 09-03-2009, 10:05

Żaba napisał/a:
a właściciele dorobili sie od osiedlowych "Moherowych Beretów" miana sekty- " no bo proszę pani, ile można o psach rozmawiać!!!???

dobre :D

Żaba napisał/a:
radiowóz dyskretnie parkujący za krzaczkami i odjeżdżający wraz ze zchodzącymi ze swerka pieskami...

przynajmniej jesteście bezpieczni :-P

Baszka - 09-03-2009, 10:51

Żaba napisał/a:
właściciele dorobili sie od osiedlowych "Moherowych Beretów" miana sekty- " no bo proszę pani, ile można o psach rozmawiać!!!??? Najbardziej mnie osobiście rozbawił radiowóz dyskretnie parkujący za krzaczkami i odjeżdżający wraz ze zchodzącymi ze swerka pieskami...


:D ..a tyle się mówi,że policja nie pilnuje :-o .....tylko w tym przypadku nie wiadomo kogo..."berety"przed "sektą" czy na odwrót...no ale prewencja była :-P

zuzia - 09-03-2009, 14:09

Żaba, fajne takie liczne towarzystwo ja jak się zbierze więcej niż 6 psiaków mam problem z patrzeniem na Lunę zaczyna mi sie gubić w tłumie :)
Żaba - 09-03-2009, 17:26

Stały team to 4-5 zwierzaków a i zależy to od pogody -terier szkocki Julek na pewno, Ale jak miło się dowiedzieć, że na przykład kolega w swojej klasie wiekowej to czempion polski a my go z rozkoszą rolujemy...
A w ogóle temat podjęłam właściwie po to, żeby napisać jak moja Klówcia zacznie szaleć z wyżłem węgierskim(nieco mniejsze od labka, duuuuużo smuklejsze i ogon jak bicz) to ciężko rozróżnić czy oni jeszcze się bawią czy już walczą na serio? Charkot i warczenie, zęby na gardłach ( albo gdzie sie trafi- ostatnio był ogon i okolice kolegi) a karczycha niezjeżone i ogony machają.... Ale jak zaczyna się pisk, to kuniec i pod nos trafiają łakocie...

inkapek - 26-03-2009, 17:59

Słuchajcie mam pytanko i proszę was o wasze opinie(będą dla mnie cenne).

Chodzi mi o zachowanie Neski. Gdy idziemy na spacer i spotykamy psa to kładzie się i atakuje do zabawy(jednak jest to chwilowe), i najeża się i wraca do mnie czekając aż dany pies podejdzie a ona go chwyci za fafle :(
Tak samo jest z zabawą...bawi się bawi i jest wszytsko ok (cały czas bawi się na moich nogach pomimo że ciągle odchodzę aby nie czuła się zbyt pewnie), i nagle obwąchuje sukę czy też psa...jest wszytsko ok puki dana suka czy pies jej nie obwocha wtedy awantura, irokez, i pokazanie ząbków(bardziej wygląda to jak by podciągnięcie trochę fafli...ja to jednak widzę). Nastetępnie sucz moja się bawi czuje sie pewnie i nagle zaczyna gwałcić tamtą sukę(awantura gwarantowana...no chyba że jest to Hexa która nic nie mówi i nie robi a Neska sobie używa).
Czyli podsumowując bo może trochę zakręciłam:
1. Sama prowokuje zabawę, i ona ją kończy(nie ma żadnej inne opcji)
2. Ona może gwałcić inne psy i pokazywać swoją dominację ale sobie na to nie pozwala
3. Każda zabawa jest dobra ale na pańci nóżkach(ona ciągle musi być jak najbliżej mnie) a co za tym idzie gdy jest blisko mnie czeka aby sprowokować i dziabnąć za fafle
4. Aha i jeszcze jedno obwąchiwać może tylko ona, jej wąchac nie można
Czekam na wasze spostrzeżenia i propozycje co mogę zrobić, bo ja sie już do tego przyzywczaiłam i wiem jak z nią postępować, ale nieraz jest jakiś pies bez smyczy który do nas podleci i wtedy jest nie za fajnie bo ja się źle czuję przed danym właścicielem

zaradna - 26-03-2009, 20:46

inkapek, te zachowanie pojawiło się niedawno czy już jest od dłuzszego czasu?
inkapek - 27-03-2009, 17:31

To się pojawiło jakiś czas temu, ale się nasila :(
effcyk - 27-03-2009, 19:38

inkapek, ona może chce pokazać kto jest najważniejsy tutaj , faktycznie chce dominować nad innymi psami , a trzyma sie blisko Ciebie bo czuje sie pewniej że w razie czego schowa sie za Ciebie lub jej pomożesz dlatego taka odważna sie wtedy robi , może następnym razem jak zacznie "mocniej " zaczepiac innego psa załóż jej halti czy jakiś kaganiec skórzany i mów że nie wolno tak , ciężko chyba tu coś konkretnego poradzić najlepiej chyba zasięgnąć opinii jakiegoś szkoleniowca pewnie nie raz sie spotkał z taką sytuacja i bedzie wiedział co robic jak pies w zabawie dominuje aż "za bardzo"
zaradna - 27-03-2009, 20:00

inkapek, kurcze mi jest cięzko co kolwiek mówic bo niewime czym to może być spoodowane i jak temu zaradzić.
Moze ona miała kiedts starcie z innym psem i teraz chce pokazywać swoją dominacje wszystkim?
ja chyba bym się zgłosiła z tym do jakiegoś specjalisty jak radzi effcyk,

inkapek - 27-03-2009, 23:59

No miala starcie na wybiegu dlatego z nią tam nie chodzę. Minus jest jeszcze taki że ona wydziela duuużo zapaszkow i pomimo sterylki dalej jest apetyczna i atrakcyjna zapaszkiem dla innych psów. Suki mogą to czuć i wtedy ją atakują, a psy wiadomo do gwałcenia ciągle się szykują. A jak znajdzie się już taki pies który nic nie czuje bądź nie zwraca na to uwagi to wtedy ona to wyczuwa i okazuje dominację czyli je gwałci.
Minus jest taki że ja ją trzymam dość mocną ręką, ale mąż pozwala jej na wszystko :(
Ja wchodze pierwsza do mieszkania a on ją wpuszcza pierwszą. Ustępuje jej na każdym kroku ale to do mnie najbardziej się klei. Mówię fe....nie wolno...za każdym razem jak wywinie wlaśnie coś na spacerze ale pomaga tylko to na chwilkę. Czasami jest mi aż głupio puścić ją do zabawy z innym psem bo mimo że nie ma agresji ona po jakimś czasie próbuje dominować nad psem i wtedy jak tamtemu jest wszystko jedno to zrobi swoje zostanie przy tym skarcona...ale i tak wyprzedzam ją o jeden krok bo wiem kiedy się do tego szykuje i staram się do tego nie dopuścić), a jak i tamtemu psu siię to nie spodoba to awantura gotowa. Najgorsze jest to że ona zawsze ale to zawsze ucieka do mnie chowa się za mną, i czeka żeby w pewien sposób chyba mogę tak powiedzieć zaatakować. Ja uciekam caly czas chodzę aby nie stac w miejscu lecz ona wzrokiem ciągle wodzi za mną i nie da się zbic z tropu.
A ze szkoleniowcem już rozmawialam to stwierdził że muszę ją karcić i ignorowac w takich sytuacjach...a co dalej....
Musze pogadać z panią Fiszdon na następny zjeździe może ona mi coś podpowie.

zaradna - 28-03-2009, 18:13

inkapek, więc może na te jej zachowanie teraz wplyneło własnie te starcie na wybiegu.
Leci do Ciebie bo u Ciebie czuje suę bezpiecznie i mysli, że jak coś to ją obronisz. i właśnie jak będziesz ja ignorowała to może załapie, że ty ją olewasz i jej nie obronisz w razie czego i może przestanie.
Sama niewiem co ci radzić.
mam nadzieje, że ten szkoleniowiec coś pomoże. Trzymam kciuki.

Viccis - 03-04-2009, 19:03

Fado jest dzikusem. W domu jest bardzo pogodny i pełen energii, ale kiedy idziemy na spacer, nie chce latać ani za piłką, ani nic. A najgorsze jest natykanie się na psich kolegów... Najpierw sam zaczepia, prowokuje psa, lub suczkę, a później ucieka jak idiota i piszczy. Dzisiaj spotkaliśmy dwa duże cocel spaniele, to uciekał aż go nie było widać. Ale to normalne, bo były od niego większe i szybsze. A jak natknęliśmy się na owczarka niemieckiego, który też miał 5 miesięcy, to znowu - uciekał gdzie pieprz rośnie :-o
zaradna - 03-04-2009, 19:10

Viccis, ale on tak ma zawsze, że ucieka przed innymi psami?
Ale kurde to, że niechce latać za piłeczką to dziwne jest bo każdy labek to uwielbia.
A z patykiem lub inną zabawką próbowaliście?
Może piszcząca piłeczka?

Viccis - 03-04-2009, 22:30

Ucieka przed większymi psami, przy małych raczej czuje przewagę. A co do piłeczki, to w ogóle, nic, ani piszcząca, ani patyki. Jedyny wyjątek to jego szmaciany sznurek do gryzienia, z nim czasami aportuje, ale na dworze to zero, nic. -.-
Nie chce biegać, ogólnie jest leniwy, woli raczej skakać przez coś, albo połykać co na drodze :/

Huberto - 08-04-2009, 23:41

Jeśli chodzi o mojego Labradorka i jego zabawy z innymi psami to wygląda to tak. Najchętniej bawi się z psiakami o podobnej budowie oraz o tej samej rasie to wtedy mozna powiedzieć że jest w swoim żywiole. Natomiast jeśli chodzi o mniejsze rasy to nie wygląda to za ciekawie ponieważ Gordon nie ma zamiaru się z nimi bawić wyjątkiem jest piesek naszej sąsiadki z którym Gordon się bawi jak z tymi wiekszymi psami
Sowulus12 - 16-06-2009, 09:48

A ja może zrobię OT teraz, ale napiszę o tym co spotkało mnie w sobotę. Ares ma już 9 miesięcy, ale poza szarpaniem się z innymi psami (w granicach rozsądku) innych objawów agresji nie zauważyłem - aż do soboty...

Stał spokojnie na smyczy aż nagle zobaczył dwa konie ciągnące bryczkę - rzucił się w ich stronę z taką siłą że o mało mnie nie przewrócił (ważę 100 kg i jestem spory) przy tym szczekał i warczał z taką wściekłością jak dzikie zwierze, aż się dusił - ludzie omijali nas łukiem bo wyglądał jak bestia!!! Nie mogłem go uspokoić, aż mu ślina z pyska leciała, był napięty jak skała i najeżony jak nigdy dotąd - wiem że gdybym go puścił to na pewno coś by się stało. Konie odjechały i w jednej sekundzie zamienił się w kochanego Areska. :<

I teraz najciekawsze, zacząłem sobie tłumaczyć że może nie widział jeszcze koni i bryczki i dlatego taka reakcja i znowu przystanęliśmy przy jakiejś tablicy informacyjnej (to był skansen) - w naszym kierunku szła para młodych ludzi, zachowywali się normalnie i kiedy byli jakieś 3-4 metry od nas pies powtórzył swoje zachowanie, mało się nie przewrócili ze strachu a ja ze wstydu, Ares zachowywał się jak dziki zwierze, wyglądał jakby chciał ich pozagryzać, trudno to opisać ale na pradę straciłem humor. Ludzie poszli, Ares się uspokoił - potem mijalismy jeszcze wiele osób (ja w pełnej gotowości) ale pies tylko przyglądał się im jakoś tak dziwnie z wysoko podniesionym łbem i ogonem i odchodził. Zwykle nie zwracał uwagi na ludzi chyba że wyraźnie go wołali to tak.

Napiszcie proszę dwa słowa dlaczego tak się mogło stać?

Sorki że sie tak rozpisałem.

asiolczuch - 16-06-2009, 10:07

Hej pierwsze moje pytanie..czy to było dla Aresa nowe miejsce?? Bo jeśli tak mogła wystąpić silna reakcja lękowa a co za tym idzie nagły przejaw agresji....W zasadzie nic mi innego nie przychodzi do głowy...Dla mnie wygląda to tak, że psa coś silnie zestresowało no i buch...Nie umiał sobie poradzić i "wywalił na wierzch" stresik agresją... Może ktoś ma inny pomysł...??
Sowulus12 - 16-06-2009, 10:38

Tak, dodam że to było dla psa zupełnie nowe miejsce - nigdy wcześniej tam nie był.

I może jeszcze dwa słowa. Wróciliśmy ze skansenu i obok naszego domku przejeżdżał chłopak na rowerze - dość szybko bo zaczynało padać i znowu ATAK na szczęście był na smyczy. Na drugi dzień poszliśmy na spacer do domku mojego szwagra gdzie na posesji obok sąsiad wykańczał swój domek i hulał z młotkiem i znowu pies się wściekł.

I na koniec, wracaliśmy samochodem do domu pies siedział z tyłu (nigdy nie robił problemów w samochodzie - na ogół spał), wjechaliśmy już do Warszawy, stanąłem na światłach a obok nas facet na rowerze i jak się Ares nie rzuci na szybę - o mało zawału nie dostałem, na szczęście światło się zmieniło - pojechałem i pies się uspokoił...

Na prawdę jestem w szoku, pies nigdy nie był z tych uległych ale NIGDY nie reagował tak na ludzi. Czasem szczekał i powarkiwał w zabawie ale to było zupełnie inne szczekanie i warczenie, zupełnie inny dźwięk - wesoły, bez agresji... Spodziewamy się dziecka w grudniu i trochę się martwię :doubt:

Z góry dziękuję za wasze komentarze.

Hawana - 16-06-2009, 11:08

Moja Hana w pewnych sytuacjach zachowuje się podobnie. Są pojedyncze osoby, które sie jej nie podobają (muszą mieć coś na sumieniu i pies to czuje, :haha: )
W saochodzie na światłach zdaża jej się kogos "opitolić", tak samo na spacerze. Nie jest to zachowanie częste, moze z 10-15 razy w życiu kogoś ochrzaniła.

Co do Twoich obaw w związku z dzieckiem, to mogę Cie uspokoić. Moja rozpieszczona i zazdrosna Hana wzgledem dzieci jest potulna jak baranek, wręcz sie ich troszkę boi, bo mocno nadwyrężają jej cierpliwość (kładąc się na niej, sprawdzając co ma w pysku, w nosku itp).Są to dzieci mojej siostry (w wieku od 2-7 lat)i bardzo cieszy mnie taka jej reakcja, bo ja również spodziewam się maleństwa jeszcze w tym miesiącu :haha: :haha: :)

Pozdrawiam

Sowulus12 - 16-06-2009, 11:13

Ares też super bawi się z synem mojego szwagra (2 lata) i z innymi dziećmi jak dotąd, ale i jak dotąd nie było takich historii z agresją w stronę ludzi.
Szyszunia - 16-06-2009, 11:26

Sowulus12, ja tez bym obwinila stres z nowa sytuacja i nowymi ludzmi. Mój Bonus jest 3 tygodnie mlodszy niz Twój Ares, a szczekaniem i wyrywaniem reaguje np na ludzi, których twarzy nie widzi (generalnie ludków w kaskach na motorze). Raz tylko widzial konia i wtedy sie ze strachy schowal za mna, ale mial wtedy tylko 5 miesiecy i chowaniem i uciekaniem reagowal na cos, czego sie boi.
Taki glupi przyklad, ale kiedys, jak wyciagalam z szafy odkurzacz, to spierniczal do innego pokoju. A teraz zaczyna szczekac i atakowac...

Sowulus12 - 16-06-2009, 11:30

Dzięki za Wasze odpowiedzi, mnie martwi tylko to że jak idę z nim na spacer do lasu to zawsze biega swobodnie bez kagańca i nigdy na nikogo nawet nie warknął nie mówiąc o ataku. Teraz zastanawiam się czy dalej powinienem uskutecznić spacery w takiej formule, rowerzystów i ludzi w lesie jest pełno szczególnie w weekend...
Szyszunia - 16-06-2009, 11:34

Jak czujesz sie niepewnie, to moze zakladaj mu kaganiec? Nie zaszkodzi, a Ty bedziesz mial spokojne sumienie...
Nie znam Twojego psiaka i nie jestem specjalistka w psiej psychice, ale podejrzewam, ze jakby mógl powachac zródlo swojego strachu (np rowerzyste), to moze by sie uspokoil? Moze na ten temat wypowiedza sie bardziej doswiadczeni psiarze

Agu. - 22-06-2009, 15:41

moja suczka raczej nie ma kontaktu z innymi psami. wyjątkiem jest suczka przyjaciela [szczeniak, kundelek]. niestety chyba niezbyt się lubią. suczka przyjaciela zawsze się zaczyna, a Libby - z racji, że jest większa - gryzie ją.. zdarzyło się nawet, że złapała ją za kark. nie bardzo wiemy, co w tej sytuacji zrobić.. nie chcemy, żeby któremuś z psów stała się krzywda. jednak ostatnio Libby spotkała się z dorosłym psem sąsiadki i w tym przypadku psy nawet na siebie nie warknęły. początkowo wąchały się, a potem wspólnie się bawiły. co więc zrobić z pierwszym przypadkiem?
Ewelina - 22-06-2009, 15:45

Normalne zachowanie szczeniaków!!!!
Sowulus12 - 22-06-2009, 17:42

Ewelina napisał/a:
Normalne zachowanie szczeniaków!!!!


No to spoko, już się nie martwię ;)

effcyk - 22-06-2009, 19:12

wydaje mi się że psiak powinien mieć właśnie jak najwięcej kontaktu z innymi psami. Mój nie miał niestety. Miał kumpla Drako - amstaffa który niestety łagodny do psów już nie jest , miał ostatnio kumpla Elma fajnego przyjaznego kundelka- Elmo oddany gdyz właścicielka mieszkania nie pozwoliła lokatorce - właścicielce Elma dłużej trzymać psa ( nie musze wspominać że właścicielka Elma- no teraz była juz, tęskni strasznie za nim i odwiedza go jak może z tego co wiem szuka innego lokum by Elmunia wziąć z powrotem) Nestor jak widzi psa na ulicy zachowuje sie tak jakby go nigdy nie widzial , stanie zaprze się , szczeka mimo że psy go olewają za przeproszeniem. Nawet jak idziemy ulicą szczeka na psy które są na posesjach i rwie sie bardzo co jest też męczące i dla mnie . Jeśli ma bliskie spotkanie z psem - próbuje dominować . Ostatnio spotkał sie z suką dużo starszą suką ONka sąsiada po chwilowym obwąchaniu zaczął skakać jej na szyje próbując przewrócić ją łapami, jednak jak suka sie zdenerwowała odwinęła zębami to Nestor robi się uległy.
Ewelina - 22-06-2009, 21:18

effcyk, To tak zwana próba sił Nestor sprawdza na ile może sobie pozwolić!!!!Moja też tak ma :-P
Sowulus12 - 23-06-2009, 08:48

Ares ma bez przerwy kontakt z innymi psami i bawi się z nimi super, jego najlepszy kumpel to Golden "Szejk" i kumpela Pitbullka - super się dogadują, jest też cała masa innych psów i też się z nimi bawi ale już nie tak.

Są też takie z którymi się nie lubi, ale nie ma tu jakiejś specjalnej rasy, zawsze natomiast gnębi jamniki (na co mu nie pozwalam), miał to od małego...

Ewelina - 23-06-2009, 08:51

Sowulus12, Yoko też ze wszytkimi psami bawi się inaczej.Jest jedna suka, która cały czas sztormuję moją a yoko się jej boi.Więc jej unikamy!!!!!!!!!!!!
Sowulus12 - 23-06-2009, 09:03

A tak, u nas jest taki kundel - strasznie dominujący - mały wyskrobek :) ale starszy od Aresa, nie wiem dokładnie ile i zawsze gnębił Aresa jak ten był jeszcze mały (mały wiekiem) i pewnego razu spotkaliśmy tego kundla niedawno z właścicielem na spacerku (dość długo się nie widziały) i tamten jak zwykle ruszył z kawalerią szczekając i warcząc (Ares na tym etapie zawsze się kładł) a tym razem stał z wysoko podniesionym ogonem i głową i nawet nie drgnął.... Kundel wyhamował zdziwiony, patrzyły na siebie chwilę (my w pełnym pogotowiu ale nie przeszkadzamy) kundel zbliżył się na wąchanko ale już bardzo ostrożnie Ares warknął, kundel się cofnął i wtedy Ares swoim ulubionym chwytem zapaśniczym (łapa na kark) powalił go na ziemie, obwąchał (kundel nawet nie drgnął). Tego dnia się nie bawiły ale już tydzień później bawiły się w najlepsze i żaden drugiemu już nic nie udowadniał.

Ah te psie zwyczaje - jakie one podobne do ludzkich :)

Ewelina - 23-06-2009, 09:13

Sowulus12, zgadzam się z tobą :)
mala85 - 23-06-2009, 09:36

Aksel podobnie zachowuje się jak Twój Ares. Jak podchodzi obcy pies to daje wysoko ogon, staje na palcach...komicznie to wygląda ale jest to nie zbyt pożądany znak dla innego psa, no może nie dla wszystkich. Bo jak się trafi osobnik też dominujący to może dojśc do bójki....ale co jest ciekawe Aksel pokazuje że jest wielki i groźny ale jak jakiś pies go chce zdminować to stoi w miejscu i nic nie robi 8)
zaba - 23-06-2009, 09:36

Rocco obskakuje wszystkie psy dookoła. Chyba, że trafi się jakiś większy i zacznie go wąchać to kładzie się na ziemi. Niestety większość innych psiaków nie jest zainteresowana zabawą z nim :( A szkoda. Więc niestety Rocco ma rzadko kontakt z innymi. Ale założyliśmy z tatusiem, że jak tylko się zrobi cieplej i on będzie miał więcej czasu to idziemy w końcu złapać kontakt z jego bratem :)
Sowulus12 - 23-06-2009, 10:27

zaba napisał/a:
Rocco obskakuje wszystkie psy dookoła. Chyba, że trafi się jakiś większy i zacznie go wąchać to kładzie się na ziemi. Niestety większość innych psiaków nie jest zainteresowana zabawą z nim :( A szkoda. Więc niestety Rocco ma rzadko kontakt z innymi. Ale założyliśmy z tatusiem, że jak tylko się zrobi cieplej i on będzie miał więcej czasu to idziemy w końcu złapać kontakt z jego bratem :)


O kurde a my byliśmy niedawno w Sanoku, ehhh ;) Koniec OT :confused:

zaba - 23-06-2009, 12:44

Sowulus12, o jaa. I ja o tym nie wiedziałam :P

Roccowi zdarza się także obszczekiwać inne psy, szczególnie gdy jest ich dużo, albo chce się do nich dostać, a jest za ogrodzeniem.

Sowulus12 - 23-06-2009, 14:05

zaba napisał/a:
Sowulus12, o jaa. I ja o tym nie wiedziałam :P

Roccowi zdarza się także obszczekiwać inne psy, szczególnie gdy jest ich dużo, albo chce się do nich dostać, a jest za ogrodzeniem.


Tak, to Ares ma tak samo, ale to nie jest takie obszczekiwanie ze złością i warczeniem tylko takie zaczepne w kierunku zabawy.

Krysia - 23-06-2009, 14:26

witam wszyskich i wszystkie nasze przesłodkie pociechy!!mój Arni ma skończone 4miesiące i chce sie bawić z każdym psem jakiego napotka na swojej drodze!!
Sowulus12 - 16-07-2009, 18:01

Krysia napisał/a:
witam wszyskich i wszystkie nasze przesłodkie pociechy!!mój Arni ma skończone 4miesiące i chce sie bawić z każdym psem jakiego napotka na swojej drodze!!


Od razu wiadomo że Arni to Labrador ;) hahahaha - mój miał to samo, teraz już bywa różnie, ma swoich ulubionych kumpli i kumpele, ale są też psy których nie lubi.

DarekB - 17-07-2009, 09:33

Mój brat ma 6 miesięcznego owczarka (suczke) i mój 7 tyg labek boi się trochę ale później sam zaczyna i chowa się za mną albo pod łóżkiem.. :D jednak niekiedy po prostu Viki brata przykniecie mojego Niko albo dla zabawy uderzy go łapą np w pysk i w tedy Niko zaskuczy i schowa się pod łóżko.. lub jak wiki patrzy na niego to ten tak ją chce ugryźć zębami zaczyna po prostu.. ja sie boję, że dla zabawy wszystko ale jak wiki silniej uderzy niko to może mu coś zrobić co by go zabolało czy mam unikać kontaktu tych piesków? czy brać go jak mu coś wiki zrobi, że zaskuczy czy jak ? nigdy nie miałem dwóch psów :)
Agu. - 19-07-2009, 05:33

w naszej okolicy nie ma zbyt dużo piesków. Luna [kundelek], o której pisałam wcześniej nie bardzo dogaduje się z Libby. nie przepadają za sobą i tyle. od kilku dni mamy nowego czworonożnego sąsiada - owczarka niemieckiego. Major jest tylko 3 dni starszy od Libusi. okazję do wspólnej zabawy jak na razie mieli tylko raz, ale Major nie jest na tyle towarzyski, jak moja Libby i jak na pierwszy raz, niezbyt chętnie podszedł do wspólnej zabawy. poza tym raz na jakiś czas do jednej z sąsiadek przyjeżdża znajomy, który ma dorosłego sznaucera miniaturowego. Libby go wprost uwielbia. Supeł [tak ma na imię] biega za nim cały czas, próbuje się bawić, a jemu raczej już nie w głowie szczenięce wygłupy i zazwyczaj kończy się tylko na wąchaniu. tak więc towarzystwa za bardzo nie mamy. jedyna nadzieja, że Major polubi zabawy z Libuchą. : DD
figusiowaa - 19-07-2009, 13:00

U mnie jest dużo psów w okolicy, lecz psy zbytnio za Figiem nie przepadają... Nie mam pojęcia czemu ?? :-P Może dlatego, że to taki ciapek i pieszczoch i tuli się do innych psów właścicieli..? Dobra, ale to na bok ;] Mój Figo ma takiego jednego przyjaciela" od serca" ;D hehe Od malutkiego się ze sobą bawią.Figo ma chyba lepszy kontakt z ludźmi niż z psami :-P
bietka1 - 20-07-2009, 16:53

Ostatnio miałam możliwość zaobserwować w jaki sposób moja Sara porozumiewa się z innym psem. Pojechałam z nią do rodziców, a na miejscu okazało się, że siostra zostawiła u nich na przechowanie swoja Melę– młodą sunieczkę po przejściach (przybłąkała się do nich kilka miesięcy temu). Sunia dość strachliwa, bardzo uległa , delikatna i jak okazało się przy spotkaniu z Sarą – obawiająca się innych psów. Sara oczywiście wystartowała z entuzjazmem, co spowodowało paniczną ucieczkę Meli. Ponieważ panny miały razem spędzić dwa dni, musiałam jakoś sobie z tym poradzić. Wzięłam Sarę na smycz i kazałam się położyć przy mnie (nie chciałam, żeby mała znowu przestraszyła się mojej szalonej czarnuchy). Początkowo Mela schowała się pod fotelem i zaczęła warczeć. I wtedy zobaczyłam jak Sara stara się ją uspokoić: najpierw odwróciła głowę, a ponieważ to nie pomogło – położyła się tak, że całkowicie odwróciła się od małej. Pomogło – po chwili Mela przestała warczeć podeszła kilka kroków. Po pewnym czasie odważyła się powąchać Sarę (która przez cały czas miała odwróconą głowę) . Jeszcze kilka minut i panny zaczęły sobie lizać pyszczki. W końcu ogonek Meli zamachał radośnie i dopiero wtedy Sara zaczęła zapraszać do zabawy, czyli wykonała przepisowy ukłon. Rodzice byli zdumieni ta przemianą, a ja puchłam z dumy obserwując jak moja Sara, którą do tej pory uważałam za szaloną i nieokrzesaną kluchę, starała się przekonać do siebie bojaźliwą koleżankę. Pod koniec wizyty Mela tak się rozbujala, że szczekaniem wygoniła moją Sarę z pokoju, bo przecież „to jej domek i to ona rządzi”. Nie odważyłam się na razie puścić panny swobodnie do ogrodu, bo nie chciałam, żeby Mela znowu się przestraszyła wariującej czarnuchy, ale myślę, ze pierwsze lody zostały przełamane.
Opisałam to dlatego, bo zafascynowało mnie obserwowanie „psiego języka” w wykonaniu Sary. Dorastała z niewielkim kontaktem z innymi psami, wiele razy pokazała swoje zapędy dominacyjne wobec innych psów, a okazało się, że świetnie posługuje się całą gamą sygnałów uspokajających. Mijają wlasnie trzy lata naszego wspólnego życia, a ona wciąż potrafi zadziwić mnie swoim zachowaniem :)

Justine - 19-09-2009, 13:00

witam!
od pewnego czasu zastanawiam się czy moj labek bylby w stanie zaakceptowac drugiego psa. Ma juz dwa lata. Przez rok towarzyszył mu moj starszy pies, ktory niestety umarl. Wydaje mi się, że jest on typem dominanta, potrafi warczec na inne psy, starszego tez probowal czasem zdominowac. Bardzo zalezy mi na odpowiedziach, i ewentualnie radach jak przyzwyczaic go do innego psa, poniewaz chcialabym jak najszybciej zabrac a'la labka znajdujacego sie w schornisku:(.

mala85 - 23-09-2009, 08:58

ja na Twoim miejscu zabrałabym te psiaki w obce miejsce które ani Twój ani pies ze schroniku go nie zna. Zobaczysz jak na siebie reagują.
Następnie dogadałbym się ze schroniskiem, że weźmiesz psa jako DT zobaczycz jak na siebie psy reagują w domu....i wtedy będziesz miała odpwiedź

maksiu - 20-04-2010, 00:59
Temat postu: unikanie konfliktu(?)
W ostatnim miesiącu zauważyłam nowe zachowanie u Maksa. Jak zaczyna się obwąchiwać z innym psiakiem i widać że nie za bardzo przypadli sobie do gustu to szybko odchodzi, omijając tamtego psa łukiem. Minę ma nie wyraźną i stara się jak najszybciej odejść od drugiego psa. Czy w ten sposób próbuję uniknąć konfliktu?
mala85 - 20-04-2010, 07:35

maksiu, a czy np. stoi sztywno i unika wzroku drugiego psa itp.??
ogólnie tak unika w ten sposób konfliktu z psem. Bardzo dobre zachowanie....

maksiu - 20-04-2010, 22:06

tak na początku stoi sztywno a później omija go łukiem nie patrząc się na niego. Tak myślałam że unika konfliktu, ale wolałam zapytać. W końcu nie które zachowania naszych psiaków można różnie zinterpretować :)
mala85 - 21-04-2010, 10:18

maksiu, Aksel też tak robi w niektórych przypadkach....czasem dodatkowo pomrukuje i jeżeli drugi samiec nie robi gwałtownych ruchów w jego stronę to odchodzi.
:)

paula2911 - 21-04-2010, 11:56

A u nas jest na odwrót Atosek każdego psa stara się zdominować :)
mala85 - 21-04-2010, 12:10

paula2911, jeżeli trafi na samca, który nie lubi takiego zachowania albo również jest dominantem...to niestety będzie miała problem
paula2911 - 21-04-2010, 12:17

Wiem i troszkę tego się obawiam ale zawsze zanim pozwalamy mu na zabawę z jakimś obcym pieskiem to najpierw staramy się zobaczyć jak na siebie reagują na smyczy i czy Atoskowi nic się nie stanie.
Bora - 21-04-2010, 12:46

Polecam wam książkę "Sygnały Uspokajające" Turid Rugaas
http://www.karusek.com.pl...od&prod_id=3873 , w której napisane jest jak psy komunikują sie między sobą.

mala85 - 21-04-2010, 12:55

Bora, podpisuję się pod tym super lektura....
mala85 - 21-04-2010, 13:31
Temat postu: NIEDOPUSZCZENIE PSA DO SWOJEGO KOLEGI
Mam nadzieje, że ktoś mi pomoże w rozwiązaniaiu albo wytłumaczeniu zachowania, które opisuje poniżej:

A mianowicie Aksel ma kolegę Napoleona-Labrador wiek 2 lata. Zna go od małego, ale od razu zaznaczę że nie spotykają się codziennie. Czasem na spacerach a czasem razem bawią się w domu.
Aksel dominuje Napoleona a on oczywiście boddańczo od razu kładzie się na ziemie nie sprzeciwiając się. Aksel nie robi tego non stop, ale jak sobie przypomni to nie daje mu spokoju. Ale nie o to chodzi.

Od pewnego czasu Aksel odgania inne samce od Napoleona i to tak czasem kłapiąc zębami.
Na szczęscie te psy które odgania znam i wiem (przynajmniej do tej pory) że Akslowi nic nie zrobią bo też wychowywały się przy Akslu i "przeważnie" są poddańcze.
Przeważanie pisze bo jedni bardziej się poddają a inni mniej co ostatnio skutkowało tym że Aksel rzucił się na owczarka ale kłapiąc zębami i nic się nie stało, więcej było hałasu a tylko groźnie wyglądało.
Zaznaczę też, że tak się zachowuje przy swojej "dziewczynie" jak jest przed cieczką

Teraz pytanie czemu Aksel tak się zachowuje względem Napoleona, czemu odgania inne psy??? Niestety nie spotkałam się nigdzie z opisem takiego zachowania może ktoś z was spotkał się albo wie o co chodzi....

Będę wdzięczna za podpowiedź lub wyjasnienie

Ewelina - 21-04-2010, 13:52

paula2911, Smycz czasami wywołuję złe zachowanie u psów!Poczytaj lekturę, którą doradziła Bora :)
maksiu - 21-04-2010, 22:13

ja książkę chętnie przeczytam i dziękuję za porady :)
paula2911 - 21-04-2010, 22:21

Ewelina, Wiem że smycz może powodować złe zachowanie u psów. Czytałam już kiedyś na ten temat ale tej książki jeszcze nie czytałam więc chętnie ją przeczytam :)
Carie15 - 16-05-2010, 12:24

Moja Dora od zawsze obchodziła się z psami raczej spokojnie i łagodnie. Odkąd skończyła 3 lata stała się pewną siebie dominantką. Wita się z psami z uniesionym ogonem i szeroko rozstawionymi łapami. Najmniejsze sprowokowanie motywuje ją do walki. Owczarki Niemieckie, Boksery, Dogi Argentyńskie-to psy, które z łatwością powala. Pierwsza nigdy nie atakuje drugiego osobnika, jednak sprowokowana agresywnie się broni. Jeśli chodzi o kontakty z ludźmi to wykazuje nieufność do obcych, daje się głaskać tylko tym, których zna. Groźnie obszczekuje wszystkich pod płotem a gdyby ktoś na ,, chama" próbował wejść na jej teren-bez zawahania zaatakuje. Nigdy nie szkoliłam jej w profesjonalnych szkółkach, jest posłuszna, zrównoważona. W domu spełnia się jako pies towarzyszący, rodzinny i obronny. :) :)
AnIeLa - 16-05-2010, 13:00

Carie15, i Ty masz laba? :-o
Carie15 napisał/a:
Najmniejsze sprowokowanie motywuje ją do walki.
Carie15 napisał/a:
Groźnie obszczekuje wszystkich pod płotem a gdyby ktoś na ,, chama" próbował wejść na jej teren-bez zawahania zaatakuje.



szok! :-o

dzionga - 16-05-2010, 13:10

:-)
Claire to by chciała się z wszystkimi psami bawić,ale niestety rzadko te inne pieski chcą się bawić z nią :) . chyba że to są labradorki lub goldeny.. dziwne..

mala85 - 16-05-2010, 14:40

AnIeLa, czytając to nie myślałam z początku że czytam o labradorze ;]
Adu - 16-05-2010, 17:18

Ja bym jej łagodnym psem nie nazwała, choć nie wątpię, że jest dobrze wychowana :) Ale to chyba dobrze, że broni swojego terenu? :P

[ Dodano: Nie 16 Maj, 2010 ]
To było do Caire15 :p zapomniałam napisać :-P

Kinia1 - 17-05-2010, 06:46

Luna ma taki zwyczaj, że jak widzi psa większego od siebie to chowa ogon pod siebie i próbuje uciekać gdzie pieprz rośnie, jeżeli jednak piesek jest mniejszy to strasznie szczeka i się rzuca, a ja mam problemy z utrzymaniem jej na smyczy. Niby młode, a takie to silne już :) )
Ewelina - 17-05-2010, 10:30

Nie widziałam jeszcze takiego labradora, ale wiem, że te psy zrobia wszystko żeby się właścicielowi przypodobać niestety :<
Paulinna - 17-05-2010, 12:42

Prezes lubi inne psy i najchętniej ze wszystkimi by się pobawił (chociaż wobec większych psów czuje respekt), ale ludzie z psami jak nas widzą to przechodzą na drugą stronę albo przyciągają psa do siebie- zwłaszcza właściciele małych psów.
Carie15 - 17-05-2010, 16:19
Temat postu: Zachowanie względem innych psów
Tak, mam laba. Znam takich wiele. Ona po prostu nie lubi gdy obcy pies łazi jej po głowie. Nie zrobiła by psu krzywdy ale skutecznie sie obroni. Jest raczej łagodnym psem, nie mam z nią problemów. Bardzo szybko potrafię ją uspokoić jeśli się zdenerwuje. Chyba każdy pies zareagowałby agresją gdyby drugi ciągle go podgryzał i drapał -.- nawet jesli to labrador czy chart. Może wasze psy się tak nie zachowują, ale to nie znaczy, że moj pies nie jest labradorem. Są takie psy, którym Dora pozwala na wszystko i zupełnie nie reaguje, a są takie, które jak zobaczy to od razu się stroszy i podwarkuje pod nosem :) Ciesze sie ze umie sie bronic gorzej by bylo gdyby jakis pies ja atakowal a ona by nie zareagowala tylko piszczala i panikowala.

[ Dodano: Pon 17 Maj, 2010 ]
Ewelina napisał/a:
Nie widziałam jeszcze takiego labradora, ale wiem, że te psy zrobia wszystko żeby się właścicielowi przypodobać niestety :<

Ona mi się nie chce przypodobać --.-- broni mnie bo bardzo mnie kocha. Jest świetnie ułożonym psem bo od małego ją szkoliłam i uczyłam co wolno a co nie. Dzięki temu, ze ma tak rozwinięty instynkt obronny obroniła mnie już 2 razy gdy zaatakował mnie jakiś pijak i drugi raz gdy jakiś chłopak zaczepił mnie gdy byłam z nia wieczorem na spacerze.

[ Dodano: Pon 17 Maj, 2010 ]
Po za tym gdy brałam psa do domu to chciałam towarzysza i obrońcę w jednym. Rozmawiałam nawet z hodowcą i dowiedziałam się, że labradory doskonale bronią swojego terenu i właścicieli. Często spotykam się z cytatem: ,, nie liczmy na to, że labek obroni nas gdy zajdzie potrzeba..."-to nieprawda! Kompletna bzdura! Każdy labrador będzie z oddaniem bronił swojej rodziny! moze ten kto to napisał po prostu nie miał labradora albo opisał psa, który był kompletnym cielakiem i bał sie własnego cienia. Włąściciel każdego laba ktorego spotykam na spacerach z moim psem mowi, ze pies nie wpuszcza obcych do domu i zrywa sie na rowne nogi gdy uslyszy najmniejszy szmer pod drzwiami. Ciesze sie ze mam takiego psa, i ze moge sie przy niej czuc bezpieczna.

Adu - 17-05-2010, 16:34

Wiesz, każdy labek jest inny i wyjątkowy w taki czy inny sposób. :) Myślę, że skoro chciałaś, żeby Twój labek był taki, to odniosłaś tzw. sukces wychowawczy :P I każdy właściciel wychowuje psiaka inaczej. :)
Carie15 - 17-05-2010, 16:35

Jeśli chodzi o zabawy to Dora NIGDY się nie bawi. Ona jest po prostu dojrzałym psem. Az za dojrzalym jak dla mnie ;)
Bawi się tylko ze sowim znajomym pitbullem Tigerem. A zreszta psow to sie powacha pomerda ogonem i odejdzie. Zero zainteresowania. Czasem jest tak ze przejdzie obok psa, ktory bedzie dostawal szalu i nawet na niego nie popatrzy. I to bez smyczy!
A jeżeli idzie kolo jakiegos domu i nagle do plotu startuja 2 owczarki niemieckie, to albo je ignoruje albo doskoczy do plotu z groznym krotkim i glosnym szczekiem i idzie dalej.
Ma bardzo ciekawy charakter :)

[ Dodano: Pon 17 Maj, 2010 ]
Adu napisał/a:
Wiesz, każdy labek jest inny i wyjątkowy w taki czy inny sposób. :) Myślę, że skoro chciałaś, żeby Twój labek był taki, to odniosłaś tzw. sukces wychowawczy :P I każdy właściciel wychowuje psiaka inaczej. :)

Wiesz, nie chciałam z niej robić pitbulla albo innego mordercy (swoją drogą kocham pitty ;) )
ale chcialam zeby umiala bronic mnie i siebie. Nigdy nie szkolilam jej w tym celu. Ona po prostu sama jakos do tego doszla i zrozumiala o co chodzi.
Niestety od 4 lat zmaga sie z dysplazja stawow ;(
Wydaje mnostwo pieniedzy na leki dla niej ale boje sie ze to nie pomaga. Przez wakacje codziennie zabieram ja do wody-bo podobno to jeden z najskuteczniejszych sposobow walki z dysplazja. I jak narazie widac efekty. Dostaje nawet specjalna karme dla psow chorych na stawy z Royal Canin.
Do tego jeszcze leki w postaci zastrzyków bezpośrednio do stawów, liczne witaminki itp.
Niewyobrazam sobie zycia bez niej ;( ( to jest najpiekniejsza rzecz jaka mi sie w zyciu przytrafila :) nigdy nie pozaluje tego ze zdecydowalam sie na psa :)

AnIeLa - 17-05-2010, 16:43

Carie15, jestem ciekawa co za "hodowca" powiedział Ci, że
Carie15 napisał/a:
Rozmawiałam nawet z hodowcą i dowiedziałam się, że labradory doskonale bronią swojego terenu i właścicieli.
????
Chyba CHODOFFFFFFFFFFFCA :beated:

To co piszesz nie mieści mi się w głowie, jeżeli chciałaś obrońce i psa towarzysza w jednym trzeba było wybrać inną rasę.!!!

Carie15 - 17-05-2010, 16:45
Temat postu: Zachowanie względem innych psów
AnIeLa napisał/a:
Carie15, jestem ciekawa co za "hodowca" powiedział Ci, że
Carie15 napisał/a:
Rozmawiałam nawet z hodowcą i dowiedziałam się, że labradory doskonale bronią swojego terenu i właścicieli.
????
Chyba CHODOFFFFFFFFFFFCA :beated:

To co piszesz nie mieści mi się w głowie, jeżeli chciałaś obrońce i psa towarzysza w jednym trzeba było wybrać inną rasę.!!!

Inną rasę?! Chyba dobrze ze lab borni wlasnego wlasciciela Nie miesci sie w glowie? Bardzo ciekawe. Pewnie twoj pies by cie nie obronil nawet jakby ci sie cos dzialo. szkoda :|

[ Dodano: Pon 17 Maj, 2010 ]
P.S. sory za bledy ortograficzne ale szybko pisze i nie sprawdzam tego :)
Droga AnieLo:
Moj pies zostal wziety do domu przede wszystkim jako przyjaciel i towarzysz. A to ze spelnia sie broniac swego terenu jest tylko dodatkiem --.-- ale i wielkim plusem

dzionga - 17-05-2010, 16:49

Carie15, hmm może i dobrze,ale ta rasa raczej jest łagodna i nie powinny się w nim takie zachowania pokazywać.. Są to psy które kochają wszystkich ludzi i psów.
Ewelina - 17-05-2010, 16:58

Coraz częściej słyszy się o agresywnych labradorach jest to niestety bardzo przykre, ale patrząc na allegro i na niektóre szczeniaki, które przypominają labradory a rodzicami są Labrador z owczarkiem można się wszystkiego spodziewać :)
dzionga - 17-05-2010, 18:14

A My z claire właśnie byłyśmy na spacerku i po drodze spotkaliśmy kotka, a Claire oczywiście chciała się z nim bawić. Niestety ten kotek był zbyt 'agresywny' dla mojego Labradorka xD
Carie15 - 18-05-2010, 07:01
Temat postu: Zachowanie względem innych psów
Dziewczyny, mój lab nie jest agresywny. Ona po prostu się broni przed psami. A na pilnowanie posesjii wpadła sama ;) ja jej tego nie uczyłam :)
Nie mam z nią żadnych problemów, jak widzę, że się denerwuje na widok jakiegoś psa to ją uspokajam i i przestaje. Te ataki z jej strony zdarzają się sporadycznie naprawdę bardzo rzadko.
A jesli o hodowlę chodzi to mogę was zapewnić że widziałam jej rodziców i kazde z nich ma rodowód :)
Dora rzeczywiscie kiedys kochala wszystkich ludzi i psy a jak skonczyla 3 lata to dojrzala i zrobila sie troche inaczej nastawiona do otoczenia ;) i to byla zmiana na lepsze.
Mamy sasiadow z kotem a wlasciwie kotką. Dora ja uwielbia, bawia sie godzinami a jak na dworze zobaczy kota to go atakuje ;| Czytalam ten temat od poczatku i byl jeden post od wlasciciela czarnego laba, ktory zaatakowal konie i jak widzicie kazdy labrador ma tak zwana korbe na co innego. Moja ma na koty, wiewiorki, kaczki a nawet sarny (mieszkamy obok lotniska i lasu i czesto zdarza sie ze sarna biega pod moim blokiem)

[ Dodano: Wto 18 Maj, 2010 ]
Przeczytalam pare tematow o labach na roznych stronach i wiekszosc wlascicieli pisze, ze ich labradory potrafia bronic swojego terenu i obcych tam nie wpuszcza. Byc moze wasze psy takie nie sa nie wiem nie znam ich :)

Adu - 18-05-2010, 08:06

Raczej wszyscy mówili mi, że labki są łagodne i tak też czytałam. Między innymi właśnie dlatego zdecydowałam się właśnie na labradora :) Ale jak już mówiłam, każdy pies jest inny, a każdy właściciel ma co do niego inne wyobrażenia, wymagania.
Krissu - 19-05-2010, 20:10

Kluska mnie dziś zadziwiła :)
najpierw prawie zmiażdżyła Yorka własnym ciałkiem tak się ucieszyła na jego widok
potem podgryzała dorosłego Amstaffa po uszach i wcale się nie bała, że ją obwąchiwał i obszczekał ;D
a potem przestraszyła się mniejszego od siebie Pudla jak zaczął warczeć ;]
a wieczorem jak ją Owczarek Niemiecki obwąchał i zignorował to po łapach go podgryzała żeby zwrócić na siebie uwagę :lookdown:

Adu - 20-05-2010, 07:18

Haha :D Niezła zawodniczka z niej :)
Krissu - 20-05-2010, 07:41

Adu napisał/a:
Haha :D Niezła zawodniczka z niej :)

się śmieję, że moja psina jest "odważna inaczej" ;]

Adu - 20-05-2010, 13:49

Mój znajomy ma psa zaczepno-obronnego. Najpierw zaczepia, a później go trzeba bronić :D
Krissu - 20-05-2010, 16:45

dziś Królewna bez krępacji zaczepiała dwa razy większego od siebie 7-letiego labradora, a tamten tak się ucieszył, że podjął zabawę :)
Adu - 20-05-2010, 18:12

skończyło się kąpielą? Czy obeszło się bez niej? :-P
Krissu - 22-05-2010, 10:32

wtedy nie było gdzie się wykąpać :-P

ale ten mój dzwoniec to do każdego psa leci i chce się bawić, dziś rano Beagle'a przewróciła i się na nim położyła :-P
a jak chciała z bliska na kotka popatrzeć to zobaczyła pazury i się przestraszyła :cring:

jkasia - 22-05-2010, 11:10

A Kasta jak zobaczy psa na spacerze to najpierw zryw za moje nogi a po chwili wpada na tego psa z impetem i obskakuje jak szalona. Jesli pies jest na smyczy to masakra - po plączą sie strasznie :confused:
orlosia - 23-05-2010, 11:44

Ruben stosuje metoda psa zaczepno obronnego... on zaczepia pańcia broni :D

a tak pozatym kocha wszystko i wszystkich

Krissu - 24-05-2010, 10:36

orlosia12 napisał/a:
Ruben stosuje metoda psa zaczepno obronnego... on zaczepia pańcia broni :D

ciekawe podejście do sprawy :-P

SzySzka - 24-05-2010, 11:40

A ja bym chciała, żeby Pestka mnie obroniła, a nie machała ogonem do np. gwałciciela. Wolałabym też, żeby nie była ufna do wszystkich, bo teraz to ufa KAŻDEMU.

Na dzień dzisiejszy - usłyszy szczekanie, chowa ogon i się boi :D Nie wiem z czego to wynika. Boi się szczekania... durnota mała. Zauważyłam, że jak ktoś ją zaskoczy od tyłu, zaczyna szczekać na tą osobę.

dzionga - 24-05-2010, 13:03

SzySzka, Hah ! Fajne ma zachowania :) . Claire też się bała szczekania,ale jej przeszło i sama teraz częściej szczeka,przy czym wcześniej w ogóle nie szczekała,ale to wpływy akona :)
Krissu - 30-05-2010, 07:07

Inari siada na tyłku i przednimi łapami okłada przeciwnika po pyszczku, albo uwiesza mu się na szyi i ciągnie za uszy :) no chyba, że zaczyna uciekać to wtedy należy go dogonić i cap za ogon :-P
laurciusia22 - 30-05-2010, 14:47

sydney zato zjezy sie warczy ciagnac z calych sil do innego psa a pozniej wszystko zalezy od reakcji tamtego psa albo zwiewa albo rozpoczyna sie niezla zabawa :D
os - 30-05-2010, 17:26

Cytat:
sydney zato zjezy sie warczy ciagnac z calych sil do innego psa a pozniej wszystko zalezy od reakcji tamtego psa albo zwiewa albo rozpoczyna sie niezla zabawa


u nas identycznie:) jakie te psiórki podobne:)

jkasia - 01-06-2010, 14:14

My ostatnio dołączylismy do "sfory".Mówiąc sfora mam na mysli jakies 10 psów (w wiekszosci laby).Spotykamy sie na boisku na spacerkach.kasta jest najmłodsza i oczywiscie najbardziej tchorzliwa ale z kazdym spotkaniem coraz bardziej odwazna:) Wczoraj przeszla samą siebie a mianowicie jest tam taki sznaucer -suczka - "porządkowa". Rzucila sie na Kaste z zebami aby ją przestraszyc (nie pierwszy raz) kiedy ta probowała zabrac jej zabawke i Kasta tez jej odpowiedziala tym samym!!! OBRONILA SIE i tamta zdebiała ze zdziwienia.Bylam z niej taka dumna bo po raz pierwszy sama sobie dala rade i nie chowala sie za moimi nogami. To byl jej pierwszy przejaw "agresji".Zuch dziewczynka. Czuje ze wraz ze wzrostem Kasty zmieni sie powoli hierarchia w stadzie :haha:
Krissu - 01-06-2010, 20:12

jkasia napisał/a:
My ostatnio dołączylismy do "sfory".Mówiąc sfora mam na mysli jakies 10 psów (w wiekszosci laby).Spotykamy sie na boisku na spacerkach.kasta jest najmłodsza i oczywiscie najbardziej tchorzliwa ale z kazdym spotkaniem coraz bardziej odwazna:) Wczoraj przeszla samą siebie a mianowicie jest tam taki sznaucer -suczka - "porządkowa". Rzucila sie na Kaste z zebami aby ją przestraszyc (nie pierwszy raz) kiedy ta probowała zabrac jej zabawke i Kasta tez jej odpowiedziala tym samym!!! OBRONILA SIE i tamta zdebiała ze zdziwienia.Bylam z niej taka dumna bo po raz pierwszy sama sobie dala rade i nie chowala sie za moimi nogami. To byl jej pierwszy przejaw "agresji".Zuch dziewczynka. Czuje ze wraz ze wzrostem Kasty zmieni sie powoli hierarchia w stadzie :haha:

no gratulacje z okazji pierwszej udanej akcji Kasty :)

a Inari do innych psów podchodzi na leniwca, kładzie się i łaskawie czeka, aż kolega/koleżanka podejdzie, a tak to nie traci siły na wyrywanie się :D

agus - 04-06-2010, 08:46

Najbardziej denerwuja mnie te male psy typu jamnik ktore jak widza duze psa szczekaja i pokazuja kly Tagusia ostatnio prawie ugryzl taki jeden bo szedl bez smyczy i kaganca i jak nas zobaczyl rzucil sie odepchnelam go i nie zdazyl zebmi chwycic ,Tagusia zamorowalo bo nie zna agresji ,a ta wlascicielka nic zlapala psa nawet nie przeprosila i do klatki a ja do niej ze wiem gdzie mieszka i jak zobacze ze pies jest ranny to wzywal straz nawet mnie nie przeprosila .....
:-> :-> :->

dzionga - 08-06-2010, 17:33

Dzisiaj byłam na spacerku z moimi psiakami.. I spotkaliśmy amstaffa. Na początku wszystko było bardzo fajnie,merdali sobie ogonkami,obwąchiwali się..,ale nagle ten amstaff rzucił się na moją claire :( . Claire była na smyczy,więc instynktownie zdjęłam jej obroże i odsunęłam.dodam że smyczki jeszcze się zaplątały i było ciężko ją uwolnić. Na szczęście właściciel amstaffa równie szybko zareagował i nic clairuni się nie stało.. Moja siostra także ma amstaffa i claire z nim się często bawi,dlatego byłam ufna co do tego psa.. Nigdy więcej nie pozwolę zbliżyć się Claire do tego typu ras psów,nawet do mojej siostry psa..
Krissu - 08-06-2010, 19:15

niestety Amstafy są nieobliczalne
Inari też poznała jedną Amstafkę, ale pod dwóch udanych spotkaniach na trzecim tamta ją z zębami pogoniła od tak po prostu

ale za to Inari ma adoratora :) piesek zawsze jak ją widzi skomle i chce pod bramą przechodzić, a jak klucha podbiega do bramy to tamten się kładzie merda ogonem, próbuje ją lizać i z wzajemnościami, oba pieski są strasznie niepocieszone i jest wielki pisk jak ją na siłę odciągam od tej bramy. Raz nawet za pozwoleniem właściciela weszliśmy na posesję. Ale była radocha, a Aresowi nawet nie przeszkadzało to, że Inari go gryzie po łapach, ciągnie za uszy, łapie za ogon. Raz nie trafiła i ugryzła go w jego męskość ;] popiszczał, ale jakoś to przetrwał i dalej się bawiły ;D

cainees - 08-06-2010, 20:41

Cytat:
niestety Amstafy są nieobliczalne

zgadzam się.
kiedyś jak Roxi była troche młodsza miała może gdzies tak rok, przechodziłyśmy obok bloku i tam na nią szczekała amstaffka z balkonu na parterze. chciałam stamtąd iść, ale moja psinka chciała się oczywiście pobawić, więc się nie ruszyła i wgapiała swoje ślepka w suczkę. po chwili na ten balkon wyszedł właściciel, myślałam że będzie miał zamiar ją zabrać czy coś, a ten durny kurde otworzył jej drzwi od mieszkania a że drzwi od klatki były otwarte bo było lato, ta z impetem ruszyła na Roksinkę :cring: :cring: moja miśka była strasznie zdziwiona, oszołomiona i poprostu nic tylko się na plecki położyła ): zaraz przyszła matka właściciela i wzięła amstaffkę. już nie wspomnę o tym, że on się śmiał.. :bad: na szczęście nic jej nie było tylko zadrapania, gorzej z psychiką. Roxi do teraz się boi psów dużych i do wszystkich podchodzi bardzo nieufnie. Jak się przekona, że można się pobawić, to się ganiają, podgryziają i jest ok. Jedynie lubi strasznie ale to strasznie małe psy takie jak yorki czy shih tzu i do nich ciągnie najczęściej :-P ups, rozpisałam się trochę. :shy:
( oczywiście właścicielowi nie uszło to na sucho, oj nie! :) )

dzionga - 08-06-2010, 20:48

Krissu, cainees, amstaffy są ofiarami.. Niestety ktoś wymyślił sobie psy do walk..,ale prawda jest taka że 20% to jest u nich genetyczna agresja,a reszta to wychowanie. Mnie oczywiście właściciel amstaffa przeprosił.. Ponoć wcześniej tak nie reagował na inne psy. Claire troszkę się najeżyła przy 'zabawie' z nim i może to go sprowokowało..
Krissu - 08-06-2010, 21:05

dzionga prawda, wychowanie jest bardzo ważne, ale instynkt gdzieś tam siedzi głęboko
tak jam mi mówił właściciel tej amstafki o której pisałem wcześniej, pomimo, że nie jest uczona agresji, jest psem domowym i od ludzi dostaje jedynie dobre odczucia nie jest czasem w stanie po prostu przewidzieć jej reakcji, jest dobrze, a potem coś się pieskowi odwidzi i zaczyna atakować

dzionga - 08-06-2010, 21:18

Krissu, zgadzam się. No cóż teraz już wiem aby unikać tego typu ras psów. Mojej siostry amstaff jeszcze nigdy na mnie nawet nie warknął,ani tez na moje psy.. Szwagier się śmieje ze on by prędzej mnie zalizał,z tym że ich amstaff jest jeszcze młody .
maksiu - 08-06-2010, 21:44

Maksa na spacerze ugryzł foksterier (suka). Miał pogryzione ucho, trzeba było szyć. Jest to pies sąsiadów, więc niestety prawie codziennie się widujemy na spacerach. Jej właściciele sądzą że to nie ich pies pogryzł i biega bez smyczy ]:) dzień po tym zdarzeniu jak wyszłam z Maksem na dwór to jej właścicielka zaproponowała żeby się pobawiły, ja jej na to powiedziałam że jej kochana Perełka pogryzła mojego psa i żeby ją trzymała jak najdalej od Maksa to jeszcze bezczelna stwierdziła że ona sobie nie życzy takich pomówień ]:)
siedlar - 09-06-2010, 07:54

Cytat:
Najbardziej denerwuja mnie te male psy typu jamnik ktore jak widza duze psa szczekaja i pokazuja kly Tagusia ostatnio prawie ugryzl taki jeden bo szedl bez smyczy i kaganca i jak nas zobaczyl rzucil sie odepchnelam go i nie zdazyl zebmi chwycic ,Tagusia zamorowalo bo nie zna agresji
u nas jest tak samo, wszystkie przygłupawe jamniki, yorki i inne paście rzucają mi się do Bantka, a z reguły on się wycofuje no to właściciele tamtych haha hihi bo taki duży, a tak się boi, takie teksty często lecą, dlatego jeśli są bez kagańca i smyczy to jak taki podbiega wale buta bez skrupułów i tyle
Krissu - 09-06-2010, 08:35

odwieczne prawo natury: Im mniejszy tym bardziej bojowy

dlatego ja już podpadłem dwojgu właścicielom od York'ów, bo moja klucha oczywiście leci i chce się bawić, to ją łapię i trzymam, mówię, że nie wolno, na co słyszaę:
"spokojnie, mój niuniuś to nie ugryzie"
na co ja: "no ale ja nie chcę, żeby moja psinka pani/panu tego kotka zagryzła"
o rany jaki jest wnerw, wściek i już mam spokój, omijają nas szerokim łukiem :-P

dzionga - 09-06-2010, 08:42

Krissu,siedlar, Zgadzam się.., Te małe są 'najgroźniejsze' xD. W sumie to zrobią więcej hałasu niż to jest warte,ale uszczypnąć też potrafią :)
i3l4z0 - 15-06-2010, 13:17

Martwi mnie zachowanie Bako na spacerach a mianowicie... kiedy bezpośrednio na drodze spotykamy jakiegoś większego psa nawet jego pokroju to Bako zaczyna się jeżyć, kuli ogon i uszy i staje w miejscu sparaliżowany strachem. Kiedy pies zbliży się to Bako zaczyna niesamowicie skamleć i piszczeć jak by go co najmniej ze skóry obdzierali i próbuje dać dyla gdzie popadnie. Jeśli jest na smyczy mam nad nim jakąś kontrole ale ostatnio była sytuacja taka że pies biegł w jego stronę merdając ogonem widać że pies chciał się bawić ,a Bako usiadł sparaliżowany potem znaczą piszczeć i uciekł z lasu wybiegł na mega ruchliwą ulice,miał szczęście że kilkaset metrów wyżej było czerwone światło. Usiadł na środku drogi i siedział samochody stanęły wszyscy trąbią a pies nic dopiero jak jakiś kierowca wysiadł i go przegonił to się ruszył. Znaleźliśmy go dopiero po jakiś 15 min siedział przerażony przy drodze i patrzył za nami w stronę lasu. Dziś miałam go na smyczy ale on ma już tyle siły że bez problemu może wyrwać mi smycz z reki. Nie wiem czym to zachowanie jest spowodowane, nigdy nie miał żadnego przykrego doświadczenia z większym psem,żaden go nie zaatakował a nawet nie obszczekał(nie licząc burków w ogródkach które szału dostają jak idzie kto ktokolwiek nie mówiąc o psach). Czy ktoś miał podobny problem?
mala85 - 15-06-2010, 13:55

a czy ma stycznośc z psami?? socjalizujecie go??
orlosia - 15-06-2010, 17:59

ja moze nie o stosunku Rubena do innych psiaków a Kur.
Byłam z nim u mojej babci nie wiedziałam jak reaguje na kury ale to co zobaczyłam zaskoczyło mnie..
Ruben zagryz kurke [*]

Grapy - 15-06-2010, 18:31

Mój kocha wszystkie zwierzątka i pieski, w ogóle nie wie o co chodzi jak pies warczy,w końcu dla niego życie to zabawa,totalne ''dziecko kwiat'' hihi
Na kota poświęcił 10dni aż w końcu kot na luzaczku siedział z Grapulcem na podwórku :)
Może to dltego,że w domu ma swoje zwierzątko-koszatkę i 5 żółwi wodno-lądowych ;D

i3l4z0 - 15-06-2010, 18:59

Bako praktycznie codziennie bawi się z kumplami z dzielni głównie labami i goldenami... Ale on zachowuje się tak tylko w stosunku do np owczarków niemieckich,wilczurów. Nie mam pojęcia dlaczego tak reaguje :(
mala85 - 16-06-2010, 09:15

i3l4z0, a może warto mu zorganizować spacer z takim psem oczywiście pozytywnym nie żadnym agresorem...i na smyczach spokojnie pójśc na spacer....w ten sposób małymi kroczkami by się przekonał że to nic strasznego.

Ja tak ćwiczyłam gdy jeden z bullowatych na widok Aksla się pienił....umówiłam się z dziewczyną na spacer oczywiście na smyczach i po takim jednym spacerku bullowaty się uspokoił oczywiście na chwilę obecną ..... żeby doszło do większych efektów to trzeba by było ćwiczyc niestety przez dłuższy czas żeby było ok.

i3l4z0 - 17-06-2010, 06:38

mala85, to może być wyjście:) postaram się umówić z kimś z większym psem na spacer może to poskutkuje.
Paulinna - 17-06-2010, 07:01

orlosia12 napisał/a:
ja moze nie o stosunku Rubena do innych psiaków a Kur.
Byłam z nim u mojej babci nie wiedziałam jak reaguje na kury ale to co zobaczyłam zaskoczyło mnie..
Ruben zagryz kurke [*]
Uuu, moja babcia to by chyba mnie wygoniła z tym psem jakby taka sytuacja sie zdarzyła... Kiedyś jak jej zwierzak to zrobił to poszedł na łańcuch... :cring:
mala85 - 17-06-2010, 07:14

i3l4z0, aaa i jeszcze jedna rada :) jak uda Ci się zorganizować takie spotkanie (oczywiście najlepiej ze spokojnym psem, który nie wystraszy jeszcze bardziej maluszka) to nagradzaj go za dobre zachowanie i na początek oba psy niech będa na smyczy i idźcie sobie na spacer jakby nigdy nic :) powodzenia mam nadzieje, że poskutkuje taka metoda...daj znać
dzionga - 30-07-2010, 08:41

Nie chce zakładać nowego tematu więc napiszę tu.. A więc mam problem. Często jak jestem z Claire na spacerku i spotykamy inne psy to one reagują do Claire agresywnie.. I nie wiem dlaczego.. No są wyjątki. I się zastanawiam czy to jest moja wina czy tamtych właścicieli,bo jednak nie każdy pies tak na nią reaguję.
jkasia - 30-07-2010, 09:02

Kasta jak tylko widzi psiaka to juz jest gotowa do zabawy. Od małego chodzimy na lokalne spotkania z labami i innymi psiakami i Kasta powoli odnajduje tam swoje miejsce w hierarchii, poki co jest na koncu bo najmlodsza :-P Ale zaczyna walczyc o swoje zabawki i jak aportuje freesbe a inny psiak chce jej zabrac to potrafi go nastraszyc (i to tak na serio, ze zloscia)mowie Wam, niezly widok! Taka jest z niej teraz mała wojowniczka :D
kaha - 30-07-2010, 10:04

max jest oazą spokoju niema w nim ani troche agresji kocha wszystkie psy i ze wszystkimi chce sie bawic nawet z tymi ktore na niego szczekają czy pokazuja zęby...
dzionga - 30-07-2010, 16:25

kaha, No Claire tak samo.. ;) Z tym że nieraz właśnie kilka psów pokazało zęby na nią,a ona nie wiedziała co sie dzieje ;(
laurciusia22 - 30-07-2010, 16:54

U nas jest tak jak idziemy na spacer i spotykamy jakiegos psa to Sydnej jezy sie i zaczyna ujadac wtedy odciagam go na bok i uspokaja a nieraz przejdzie obok i nawet nie spojrzy wtedy go chwale.Ostatno siedzialem z nim w aucie i przechodzil jakis pies a Sydney tak sie zjezyl i zaczal ujadac i wogole, myslalem ze wyskoczy razem z ta szyba nie wspominajac juz o zaoraniu calego auta niewiem skad mu sie to bierze nigdy nie zachecalem go do takiego zachowania wrecz przeciwnie :confused:
dzionga - 30-07-2010, 17:23

laurciusia22, Claire nie ujada,ale też się jeży.. Od małego bawi się z psami..,no ale najczęściej z tymi samymi i jest ok..,ale jak spotykamy obce to się zjeży.. oczywiście jest chętna do zabawy,ale inne psy chyba przez to już nie i ją atakują..
kathleenbrick - 31-07-2010, 14:36

Mój Amber początkowobał sie psów, nawet malutkich typu ratlerek, pinczer, york. Jeżył się wtedy i chował za moje nogi. Ale z czasem było lepiej i teraz bardzo chętnie chce podchodzić do każdego psa i się bawić. Boję się trochę o niego bo oczywiście nie ma za grosz instynktu samozachowawczego. Ostatnio pies, który początkowo podszedł aby się obwąchały żucił się na mojego ale na szczęście miał kaganiec. A mój co? Usiadł spokojnie i czekał co będzie dalej, taka ciapa. Kiedy chodzimy po parku bez smyczy to obawiam się, że zaraz się puści do jakiegoś psa, ale na szczęście bardzo ładnie da się przywołać.
sopel - 27-09-2010, 12:19

Ja mam problem z moim Fuksem. Z początkiem wakacji miał już rok i 7 miesięcy i całe 2 miesice spedził z rodzicami na działce, a gdy wrócił do miasta to okazało się, że chyba myśli, że jest najważniejszy w okolicy. Gdy robi siku to zamiata za soba niejednokrotnie powarkując przy tym. Co gorsze nie potrafi dogadać się z większościa psów i już na odleglość 10m zaczyna mu stwać irokez i warczeć. Z najlepszym kumplem z dzieciństwa spotkali sie przez 15 sek po czym obydwa jednocześnie zaczęły warczeć.
Nie moge go spuszczać przez to w parku ze smyczy bo albo ucieka do suczek i je napastuje albo zaraz z jakims psem może się poklucić. Mama już miałą sytuacje że z innym Labem się zwarły i ktoryś drugiego zebem zachaczył :(

kaha - 27-09-2010, 12:35

sopel napisał/a:
Z najlepszym kumplem z dzieciństwa spotkali sie przez 15 sek po czym obydwa jednocześnie zaczęły warczeć.
Nie moge go spuszczać przez to w parku ze smyczy bo albo ucieka do suczek i je napastuje albo zaraz z jakims psem może się poklucić.
... moze poprostu twój Fuks dojrzewa i hormony przez niego przemawiają
sopel - 27-09-2010, 13:28

Możliwe że tak, ale to męczące jest jak trzeba go trzymać z dala od psów i móc spuścić go dopiero na działce, a sprawa z napastowaniem suczek to znacznie dłuższa sprawa bo to już mu się ciągnie spokojnie pół roku i to niezależnie czy maja cieczke czy nie.
tenshii - 27-09-2010, 13:31

sopel, może wykastruj psa?
A nie jest przypadkiem agresywny bo wlaśnie nie był długo puszczany do psów?
A nie nosi przypadkiem kolczatki?

sopel - 27-09-2010, 13:42

No właśnie wróciliśmy do pomysłu kastracji, który niedługo pewnie zrealizujemy.
Ale z niektórymi psami nie ma żadnych problemow i nawet nie mruknie a nawet chce sie bawić, a najgorzej jest jakby z psami ktore zna z dzieciństwa tak jakby to była rywalizacja, a że poznał chyba wszystkie psy z okolicy to rywalizuje z każdym.
Na kolczatce chodzi z mamą bo inaczej nie miała siły go utrzymać.

tenshii - 27-09-2010, 15:43

sopel napisał/a:
Na kolczatce chodzi z mamą bo inaczej nie miała siły go utrzymać.

Kolczatka bardzo często staje się powodem, dla którego psy warczą na inne.
Kiedy wyrywają się na kolczatce do innego psa czują ból, i z czasem zaczynają kojarzyć ból z obecnością tych psów, dlatego robią się w stosunku do nich agresywne.

sopel - 27-09-2010, 15:49

Ale on sie nie wyrywa jak zaczyna warczeć i to zazwyczaj obydwa psy jednocześnie zaczynaja na siebie warczec i sa takie napiete i w zasadzie dopiero wtedy zaczyna sie odciaganie ich od siebie.

Decyjza już praktycznie zapadła o kastracji teraz tylko musimy to przedyskutować z wetem.

Karoola - 27-09-2010, 15:54

sopel napisał/a:
Na kolczatce chodzi z mamą bo inaczej nie miała siły go utrzymać.


Jeśli rzeczywiście twoja mama nie może go utrzymać, to może tak halti?

tenshii - 27-09-2010, 16:06

sopel napisał/a:
Ale on sie nie wyrywa jak zaczyna warczeć i to zazwyczaj obydwa psy jednocześnie zaczynaja na siebie warczec i sa takie napiete i w zasadzie dopiero wtedy zaczyna sie odciaganie ich od siebie.

Kiedy właśnie dzieje się tak, że kiedy Ty jako właściciel wiesz, że Twój pies może się rzucać - spinasz się, a pies to wyczuwa. Poza tym bardzo często zaczynamy mocniej trzymać smycz, pies się napina i przybiera postawę wyzywającą (nie specjalnie, poprzez napięcie smyczy) - tzn daje do góry łeb i prostuje łapki, co inny pies odbiera jako wyzwanie i zaczyna się awantura

maksiu - 27-09-2010, 20:51

Maksia ostatnio zaatakował bullterier. Jego właścicielka twierdziła że jej pies jest łagodny i uwielbia się bawić z innymi psami. Po czym wbił zęby w szyja Maksia i nie chciał puścić. Nie chce nawet mówić jak to przeżyłam :cring: Piszę to żeby ostrzec innych, żebyście uważali na takie psy, nawet jak właściciel twierdzi że jest łagodny.
tenshii - 28-09-2010, 09:13

maksiu napisał/a:
na takie psy

tzn jakie?
Nie dyskryminujmy psów ze względu na rasę ;)
Uważać trzeba zawsze, yorki się tak rzucają, że połkną laba w całości ;)

Gocha2606 - 28-09-2010, 09:48

Sopel, dokładnie tak jak piszą poprzednicy - kastracja jak najbardziej, ale na jej efekty będziecie musieli poczekać ze 2 - 3 miesiące, aż opadnie poziom hormonów.

Dwa - obroża uzdowa, najlepiej geantle leader, a kolczatę wywal i to już!

I trzy - nauka podstawowego posłuszeństwa, bo bez tego nie opanujecie psa, któremu wydaje się, że jest panem osiedla.
Czyli koncentracja na przewodniku w każdej sytuacji.
Dobrze zrobione SIAD w każdej sytuacji.
Luźna smycz zawsze, nie ma wyjątków.
I przywołanie - zwykłe, najpierw na lince, i drugie przywołanie na specjalne okazaje tzw. awaryjne, na gwizdek warunkowany klasycznie, pawłowowsko.

No i.... nauczcie się obserwować i rozumieć Waszego psa.
Zanim wyskoczy - na pewno wysyła całą masę sygnałów ( napina mięśnie, podnosi grzytwę, zmienia położenie ogona, uszu, robi mooon eye itd), a wtedy macie jeszcze mnóstwo czasu ( no dobra, kilka sekund), żeby coś z nim zrobić - skupić na sobie, zawrócić, minąć dużym łukiem, wydać komendę SIAD i przepuścić drugiego psa stosując sygnały uspokajające albo po prostu zająć czymś Fuksa, chociażby jego ulubioną zabawką. ;D

AnIeLa - 28-09-2010, 10:33

maksiu napisał/a:
Piszę to żeby ostrzec innych, żebyście uważali na takie psy, nawet jak właściciel twierdzi że jest łagodny.


maksiu, niestety ale to zależy od wychowania psa, pamiętam jak szłam z koleżanką i jej CTR`em i pies w typie labradora się rzucił na Gordona, a jego Pani no cóż ciągnęła się za nim na smyczy. Także to zależy od wychowania a nie od tego czy pies jest bullterierem czy amstafem czy innym labradorem :)

mibec - 28-09-2010, 10:49

AnIeLa napisał/a:
Także to zależy od wychowania
zgadza sie - lata temu najgorszym, najbardziej zadziornym psem w klatce byl ratlerek sasiadki z parteru. To byl jedyny pies w moim zyciu, ktorego udalo mi sie znienawidziec - moj biedny Lucky, wykastrowana sierotka, zawsze od niego obrywal a ta......sasiadka nie reagowala, bo przecie "Zabka to takie malenstwo", brrr
maksiu - 28-09-2010, 13:20

Zgadzam się z wami że to zależy od wychowania. Chodzi mi o to że jak taki pies zaatakuje to już koniec. Maks pare razy walczył z husky'm i nic się nie stało. Chyba nie chciały sobie zrobić krzywdy. A tamten pies od razu złapał za szyję i nie chciał puścić. :cring:
mala85 - 28-09-2010, 13:58

maksiu, niestety Maks jest w takim wieku, że samce niestety ale ustawiaja się po kątach jedno robi to delikatnie a drugie no wiadomo...sama się przekonałaś. Dlatego widzisz jaka była rekacja Aksla do Maksa wystarczy odczytać odpowiednie początkowe sygnały i już będziesz wiedzieć że cos się będzie święcić.
Ja Aksla rzadko puszczam do obcych samców bo dla mnie gadanie typu "mój piesek nic nie zrobi" jest bezpodstawne. To są tylko psy i my tak do końca nie wiemy jak obcy osobnik czy nawet nasz pies czasem zareaguje. I nie ma znaczenia czy to będzie amstaf czy golden bo każdy pies nie prawidłowo wychowany może mieć w sobie agresję.

TenderHeart - 28-09-2010, 18:44

Mam podobny problem z Leonem. Jest strasznie agresywny w stosunku do innych psów. Kiedy go wzięłam do siebie miał 2 lata i od początku się tak zachowuje. Poprzedni właściciele wychodzili z nim na kolczatce i myślę, że może to być powód takiego jego zachowania. Obecnie wychodzę z nim na normalnej obroży lub uzdowej, no ale nie wystarczy to do zaprzestania już nabytych zachowań. Jak jesteśmy na spacerze i Leon zobaczy psa (odległość nie gra roli) to staje w bezruchu i tak przyczaja się na niego lub kładzie się w pozycji coś jak na tym zdjęciu http://images47.fotosik.p...18fd955emed.jpg i czeka aż pies się zbliży i rzuca się z zębami na niego. Jakoś na razie nie jestem w stanie w żaden sposób odwrócić jego uwagi, gdy inny pies jest jeszcze daleko. Przeszkadza mi bardzo to jego zachowanie, ponieważ mam duże problemy z utrzymaniem go na smyczy kiedy się tak rzuca. Parę razy mi się wyrwał i pogryzł z psem. Nie wiem co to będzie zimą jak będzie ślisko... :( chyba większość czasu przeleżę w gipsie...
witch - 28-09-2010, 19:41

to pewnie psotkami probowalas?
Jesli to nie pomaga to ja juz nie wiem.Jesli Leos przyszedl do Ciebie w wieku 2 lat,to moze warto pogadac z trenerem jakims?

Fafluchtacz - 28-09-2010, 20:07

A ja mam problem związany z nadmierną płochliwością i lękliwością. Nie mam pojęcia czym to jest spowodowane (bo mam labka zaledwie od 24 września). Hera do ludzi idzie bez problemu, majta ogonem, cieszy się i w ogóle wcielenie radości. Natomiast do psów boi się podejść. W ramach socjalizacji wzięłam małą na wycieczkę do centrum miasta. I wtedy spotkała pierwszego psa, który od razu był nieprzyjaźnie nastawiony i warknął na nią bardzo ostro. Labka przestraszyła się. A ja nie wiem, czy dobrze zrobiłam, bo wtedy wzięłam i przytuliłam psiaka, żeby się nie bał. Na następny dzień pojechałam do cioci, która posiada howawarta. Jest to dorosły pies, niezwykle przyjacielski. Cieszył się, majtał ogonem, skakał, chciał się po prostu bawić, a Hera z podkulonym ogonem chowała się pod meblami. Oczywiście nic na siłę i nie kazałam jej wychodzić i bawić się. Przypuszczam, że mogła przestraszyć się psa mojej cioci, bo howawarty są naprawdę wielkie. Była też na nieznanym terenie. Najgorsze jest jednak to, że teraz boi się każdego szczęknięcia u innych psów i w ogóle psów. Nie chcę mieć lękliwego psa. Jak ją przekonać, że inne psy mogą oznaczać dobrą zabawę a nie tylko agresję?
witch - 28-09-2010, 20:22

No,pierwsze spotkanie zdecydowanie powinno odbyc sie z przyjaznie nastawionym psem,ale nie zawsze sie udaje.Generalnie ja zawsze kiedy w poblizu sa psy staram sie obserwowac ich mowe ciala-jesli widze,ze sa nastawione dobrze do malej to pozwalam sie wachac,a jesli nie-w tyl zwrot.Dodatkowo zawsze kiedy pies obok przechodzi ja Gaje glaskam,mowie uspokajajacym glosem i daje psotki,zeby sie dobrze kojarzylo i chyba dziala-glupol leci teraz do kazdego czworonoga i zaczepia,bo chce sie bawic :-P
Gocha2606 - 28-09-2010, 21:40

TenderHeart napisał/a:
Mam podobny problem z Leonem. Jest strasznie agresywny w stosunku do innych psów. Kiedy go wzięłam do siebie miał 2 lata i od początku się tak zachowuje. Poprzedni właściciele wychodzili z nim na kolczatce i myślę, że może to być powód takiego jego zachowania. Obecnie wychodzę z nim na normalnej obroży lub uzdowej, no ale nie wystarczy to do zaprzestania już nabytych zachowań. Jak jesteśmy na spacerze i Leon zobaczy psa (odległość nie gra roli) to staje w bezruchu i tak przyczaja się na niego lub kładzie się w pozycji coś jak na tym zdjęciu http://images47.fotosik.p...18fd955emed.jpg i czeka aż pies się zbliży i rzuca się z zębami na niego. Jakoś na razie nie jestem w stanie w żaden sposób odwrócić jego uwagi, gdy inny pies jest jeszcze daleko. Przeszkadza mi bardzo to jego zachowanie, ponieważ mam duże problemy z utrzymaniem go na smyczy kiedy się tak rzuca. Parę razy mi się wyrwał i pogryzł z psem. Nie wiem co to będzie zimą jak będzie ślisko... :( chyba większość czasu przeleżę w gipsie...

Nie bądź taką pesymistką.
Pierwsze pytanie, czy to aby nie wynika z frustracji związanej z brakiem kompetencji społecznych?
Czy Leoś reaguje tak na wszystkie psy bez wyjątku, niezależnie od rasy, wielkości i wyglądu?
Suczki też?
Czy on w ogóle miał w poprzednim domu i czy obecnie ma możliwość kontaktu z psami ( podejścia, powąchania, pobiegania dla rozładowania napięcia)- swobodnego, bez smyczy i czy w takim wypadku też atakuje?
Jeśli się kładzie, to jest to jeden z sygnałów uspokajających, a skoro potem atakuje, to prawdopodobnie ze strachu.
Jeśli staje i namierza, ale nie jest napięty jak Pudzian przed walką, a raczej zainteresowany, to też nie jest źle.
Jednak tylko tak gdybam, nie widząc psa.
Pies atakujący ofensywnie zachowuje się zupełnie inaczej, przede wszystkim nie płaszczy się jak naleśnik, tylko szuka zaczepki, jest asertywny, pierś wypięta, uszy i ogon postawione wysoko, grzywa stercząca, sztywno na łapach w stylu ”no co? chcesz się bić?! to chodź no tu!”.
Czy on umie się na Tobie skupić zawsze, w każdej sytuacji?
Czy próbowaliście spacerów równoległych?
Bo tu nie chodzi o odwracanie uwagi, ale o nauczenie go Co ma zrobić i JAK ma się zachować, zamiast tego, co robi teraz.

Fafluchtacz napisał/a:
A ja mam problem związany z nadmierną płochliwością i lękliwością. Nie mam pojęcia czym to jest spowodowane (bo mam labka zaledwie od 24 września). Hera do ludzi idzie bez problemu, majta ogonem, cieszy się i w ogóle wcielenie radości. Natomiast do psów boi się podejść. W ramach socjalizacji wzięłam małą na wycieczkę do centrum miasta. I wtedy spotkała pierwszego psa, który od razu był nieprzyjaźnie nastawiony i warknął na nią bardzo ostro. Labka przestraszyła się. A ja nie wiem, czy dobrze zrobiłam, bo wtedy wzięłam i przytuliłam psiaka, żeby się nie bał. Na następny dzień pojechałam do cioci, która posiada howawarta. Jest to dorosły pies, niezwykle przyjacielski. Cieszył się, majtał ogonem, skakał, chciał się po prostu bawić, a Hera z podkulonym ogonem chowała się pod meblami. Oczywiście nic na siłę i nie kazałam jej wychodzić i bawić się. Przypuszczam, że mogła przestraszyć się psa mojej cioci, bo howawarty są naprawdę wielkie. Była też na nieznanym terenie. Najgorsze jest jednak to, że teraz boi się każdego szczęknięcia u innych psów i w ogóle psów. Nie chcę mieć lękliwego psa. Jak ją przekonać, że inne psy mogą oznaczać dobrą zabawę a nie tylko agresję?

No i właśnie źle zrobiłaś – rzuciłaś od razu strychulca na zbyt głęboką wodę, biorąc ją „w miasto”, narażając na kontakt z wrogo nastawionym psem, a potem wzmacniając jej strach poprzez pocieszanie i miziaki…. I do tego jeszcze zafundowałaś jej zbyt nachalnego hovka jako terapię na strachy…
To nie tak – postaw się na jej miejscu . Jesteś przestraszoną małą dziewczynką, nieśmiałą wobec innych dzieci, która woli sobie postać z boku i poobserwować, a każdy gwałtowny ruch , namolna zachęta do zabawy, przeraża Cię. A nie daj boże znajdzie się w grupie dzieci jakaś wredota, która zacznie Cię atakować, popychać , przewracać, wsadzać palce do uszu i nosa. A Twoja mama pcha Cię prosto w tą straszną grupę. Co czujesz?
To samo właśnie czuła Twoja suczka.
Nie rób jej tak. To dla niej jest straszne i niezrozumiałe.
Znajdź kogoś z fajnym, dobrze wychowanym i przyjaznym psem.
I umów się na wspólne spacery, na początku na smyczy i w takiej odległości, kiedy Twoja suczka będzie jeszcze spokojna. 10 metrów, może 5 , może 3 – to nie ma znaczenia, dla suczki to musi być komfortowa odległość. I stopniowo niech się oswaja, nagradzaj, baw się z nią, chwal i niech spotyka ją wszystko co najlepsze kiedy pies jest w pobliżu, a ona jest spokojna . Nie zmuszaj jej do kontaktu – niech inicjatywa należy do niej.
Pies odchodzi – kończą się fajne rzeczy.
I stopniowo poznawaj ją z coraz to nowymi, przyjaznymi psami. Jeśli pozna ich kilkanaście, może kilkadziesiąt i będzie miała same pozytywne skojarzenia, jest bardzo duża szansa, że przestanie reagować lękiem na nowe psy.
A skoro jesteś z Ostravy, to może umów się przez forum – to albo inne, na wspólny spacer z psami w Polsce albo w Czechach?

[ Dodano: Wto 28 Wrz, 2010 ]
PS- jeszcze jedno.
Masz suczkę zaledwie 4 dni. Ja bym teraz skupiła się na budowaniu więzi i zaufania do Ciebie, jako przewodnika, a poznawanie z psami zostawiła na później. Bo kiedy pies poczuje się z Tobą bezpieczny i Ci zaufa, zrobi dla Ciebie bardzo, ale to bardzo wiele.

Fafluchtacz - 28-09-2010, 21:59

Gocha2606 napisał/a:

No i właśnie źle zrobiłaś – rzuciłaś od razu strychulca na zbyt głęboką wodę, biorąc ją „w miasto”, narażając na kontakt z wrogo nastawionym psem, a potem wzmacniając jej strach poprzez pocieszanie i miziaki…. I do tego jeszcze zafundowałaś jej zbyt nachalnego hovka jako terapię na strachy…

Biorąc ją do miasta miałam bardziej nadzieję na to, że przyswoi sobie dźwięki ulicy. Pies się nadarzył przy okazji i sama do niego chciała podejść. To mój pierwszy pies, którego wychowuję samodzielnie (wcześniej miałam jamnika, ale wtedy miałam około 12 lat). Teraz już powoli będę ją socjalizować z innymi pieskami. Mam nadzieję, że stanie się odważniejsza. No i na pewno nie będę jej więcej miziać za okazywanie strachu.

witch - 28-09-2010, 22:04

Fafluchtacz widze ze w tym samym czasie zostalysmy szczesliwymi kompanami naszych Puchatych Szczesc :haha:
Gocha2606 - 28-09-2010, 22:20

Fafluchtacz napisał/a:

Biorąc ją do miasta miałam bardziej nadzieję na to, że przyswoi sobie dźwięki ulicy. Pies się nadarzył przy okazji i sama do niego chciała podejść. To mój pierwszy pies, którego wychowuję samodzielnie (wcześniej miałam jamnika, ale wtedy miałam około 12 lat). Teraz już powoli będę ją socjalizować z innymi pieskami. Mam nadzieję, że stanie się odważniejsza. No i na pewno nie będę jej więcej miziać za okazywanie strachu.


Ona ma ile?
3 miesiące z haczykiem?
Więc pomalutku, nie przesadzaj, wszystko drobnymi kroczkami i tak, żeby mała czuła się dobrze.
Ona musi zaufać Tobie i mieć w Tobie zawsze oparcie.
Pokazuj jej świat, ale mądrze, tak, żeby był dla niej ciekawy i fascynujący i żeby jej nie narazić na zbyt wielkie bodźce i zbyt duży stres. Bo ona jest teraz w takim wieku, że unikanie przeważa nad dążeniem.
Jeśli się czegoś wystraszy, to znaczy, że to dla niej było za dużo. Wtedy stań spokojnie,przeczekaj, nie zwracaj uwagi na suczkę - bo psy się nie pocieszają w takich sytuacjach, ale najmądrzejszy - czyli pies "przewodni" bada sytuację i daje znak, co dalej robią.
No i bardzo uważaj na inne psy, szczeniaki w pewien sposób są "pod ochroną", jednak niektóre psy tego nie respektują albo no cóż.... mają głupich właścicieli, którzy niekoniecznie świadomie prowokują je do ataku.

Powodzenia ;D

Fafluchtacz - 29-09-2010, 11:01

Dzięki Gocha. Powoli ją będę uczyć. :( Znajomy ma yorka, więc może niech się z nim spotka, może będzie się czuła pewniej, bo to mały piesek i ona już teraz przewyższa go rozmiarami. Zobaczymy co z tego wyjdzie, jak nie będzie chciała do niego podejść to na pewno nic na siłę, zmuszać jej nie będę. :haha:
nata - 29-09-2010, 15:10

Fafluchtacz napisał/a:
Znajomy ma yorka, więc może niech się z nim spotka

Polina jak się raz z yorkiem spotkała, to skończyła z wyrwanym wąsem, więc uważaj bo to często mali mordercy hehe :D

TenderHeart - 30-09-2010, 22:18

Gocha2606 napisał/a:
Pierwsze pytanie, czy to aby nie wynika z frustracji związanej z brakiem kompetencji społecznych?

Nie wiem.

Gocha2606 napisał/a:
Czy Leoś reaguje tak na wszystkie psy bez wyjątku, niezależnie od rasy, wielkości i wyglądu?
Suczki też?

Na suki nie. Na duże psy zawsze, nawet jeśli są spokojne. A na małe też zawsze zwróci uwagę, ale to czy reaguje bardzo agresywnie zależy w zależności od krzykliwości tego małego psa.

Gocha2606 napisał/a:
Czy on w ogóle miał w poprzednim domu i czy obecnie ma możliwość kontaktu z psami

W poprzednim domu nie wiem. Obecnie bez smyczy ma kontakt tylko z sukami i z nimi ładnie się bawi. Z psami zawsze się źle kończyło i teraz ma z nimi kontakt tylko na spacerze będąc na smyczy i z psami sąsiadów przez płot.

Gocha2606 napisał/a:
Jeśli się kładzie, to jest to jeden z sygnałów uspokajających, a skoro potem atakuje, to prawdopodobnie ze strachu.

Hmm, mi to jego kładzenie się przypomina takie przygotowywanie się do skoku.

Cytat:
Jeśli staje i namierza, ale nie jest napięty jak Pudzian przed walką, a raczej zainteresowany, to też nie jest źle.

Właśnie jest napięty i w momencie jak zobaczy psa tak jakby cały świat przestał istnieć i skupia się tylko na tym psie.

Gocha2606 napisał/a:
Czy on umie się na Tobie skupić zawsze, w każdej sytuacji?

W nowym miejscu, gdzie ma dużo nowych zapachów to nie bardzo, ale cały czas pracujemy. ;)

Gocha2606 - 30-09-2010, 23:00

Cytat:
]Czy Leoś reaguje tak na wszystkie psy bez wyjątku, niezależnie od rasy, wielkości i wyglądu?
Suczki też?

Na suki nie. Na duże psy zawsze, nawet jeśli są spokojne. A na małe też zawsze zwróci uwagę, ale to czy reaguje bardzo agresywnie zależy w zależności od krzykliwości tego małego psa.


A jest kastrowany?
Bo jeśli nie, to jest w wieku rywalizacji z innymi samcami ( jak ludzki młodzieniec, który szuka zaczepki, kolczata na pewno problem pogłębiła, bo poprzedni właściciele nieświadomie wzbudzali w nim agresję) , więc jeśli nie - wykastruj go albo spróbuj implantu, który działa podobnie jak ciachnięcie jajek.
To czy to - poziom testosteronu po zabiegu obniża się i stabilizuje około 2 - 3 miesięcy, tyle trzeba poczekać na efekty.
Jednak sama kastracja, bez pracy z psem tylko obniża chęć rywalizacji, ale nie do końca rozwiązuje problemy.

Cytat:
Jeśli staje i namierza, ale nie jest napięty jak Pudzian przed walką, a raczej zainteresowany, to też nie jest źle.
Właśnie jest napięty i w momencie jak zobaczy psa tak jakby cały świat przestał istnieć i skupia się tylko na tym psie.
Czy on umie się na Tobie skupić zawsze, w każdej sytuacji?
W nowym miejscu, gdzie ma dużo nowych zapachów to nie bardzo, ale cały czas pracujemy. ;)


No to trzeba mu obniżyć emocje i popracować nad posłuszeństwem.
Najpierw skupienie na 100% zawsze i wszędzie. Przepracujcie to porządnie, to lab, więc zapewne kocha jedzenie, więc nawet gdybyś miała wydawać cała dzienną porcję z ręki za skupienie, zrób to przez kilka - kilkanaście dni, zero jedzenia z miski, wszystko za koncentrację na Tobie w domu i na spacerach.

Używasz klikera?
On ułatwia naukę.

Nowe zapachy, środowisko - TY kontroluj sytuację, nie pies.
Skróć mu smycz, żeby była luźna, ale krótka - im jest dłuższa, tym bardziej tracisz kontakt z psem. No i skupienie, skupienie i jeszcze raz skupienie na Tobie. Ćwiczysz aż do oporu, pochwała i nagroda za każde spojrzenie psa na Ciebie , spontaniczne albo wymuszone. Każdy look punktujesz pochwałą ( albo kliknięciem) i nagrodą.

Komenda "chodź " czy "idziemy" czy co tam masz i po prostu zabierasz go z tej sytuacji, chociażbyś miała podstawić ju pod nos rękę ze smakolami.

Na etap nauki - możesz przyzwyczaić go do uzdy najlepiej geantle leader, to zapobieganie ciągnięciu na smyczy i w razie niespodziewanego wyskoku pozwoli Ci zapanować nad psem. TY rządzisz i kontrolujesz przebieg spaceru.

Na razie nie pozwalaj mu na kontakty z psami, przećwicz schemat: skupienie na komendę albo spontaniczne - pochwała fajnym , miłym głosem - nagroda.
To samo, kiedy widzisz psa - skupiasz na sobie swojego, choćbyś miała mu podstawić pod nos garść smaków, idzie z Tobą - pochwała, nagroda, wyżera sobie smaki z Twojej ręki.
Na razie chodzi o to, żeby skupić go na Tobie i odwrócić uwagę od namierzania.
Leoś może iść z Tobą i wyżerać smaczki z ręki, może siedzieć, może leżeć, to na razie nie ważne, ważne jest skupienie i wybór TY jako nowy przewodnik, a nie awantura z psem.
Ty masz być między psami - rozdzielasz je, to naturalny sygnał uspokajający.
I zasady przejścia psów - łukiem, nigdy na wprost, luźna smycz, ludzie pośrodku a psy na zewnątrz.

Spacery równoległe z dobrze ułożonymi psami, oba na smyczach i idziecie dość szybko w tą samą stronę, ale BEZ kontaktu psów między sobą. Niech emocje opadną, a Leo uczy się współpracy i skupienia na Tobie a nie rywalizacji.

Na razie tyle.

Poćwiczcie to tylko pamiętaj - TY kontrolujesz wszystko, masz oczy naokoło głowy, reagujesz ZANIM Leon się wkręci , przejmujesz dowodzenie i uczysz go koncentracji i posłuszeństwa.

A jak już będziecie mieli podstawy więzi i zaufania, zrobisz mu komendę PATRZ i dobre przywołanie ;D czyli siłę spokoju.

TenderHeart - 01-10-2010, 21:44

Gocha2606, dzięki za porady, będziemy próbować :)
rodzynka - 04-10-2010, 18:29

Przeczytałam cały wątek i umówiłam się na konsultacje z behawiorystą od psów, bo widzę, że sama sobie z tym nie poradzę. Irka za dwa tygodnie skończy rok. Dzisiaj pogryzła do krwi 4-miesięcznego labradora. Za każdym razem, kiedy spuszczam ją ze smyczy atakuje inne psy - im mniejsze i młodsze, tym lepiej. Takie zachowanie zaczęło się ok. 2 miesięcy temu, po pierwszej cieczce (nie wiem, na ile cieczka mogła mieć na to wpływ, ale od tego czasu agresja zaczęła się rzucać w oczy). Dawniej sporadycznie "żarła" się z psami, nigdy nie miało to charakteru "walki do krwi", było raczej ustalaniem hierarchii, rzadko kiedy interweniowałam. Jej zachowanie budzi moje przerażenie, zastanawiam się, co robię nie tak i pierwsza odpowiedź, jaka mi przychodzi do głowy - poświęcam za mało uwagi mojemu psu, mimo że prawie 24 godziny na dobę spędzamy razem. Proszę o kciuki, a i krytyka (właściciela) też by się przydała.

Mam jeszcze pytanie - czy ktoś z Was wykupił polisę OC na psa? Pomyślałam, że warto się zabezpieczyć na wypadek, gdyby takie zdarzenia miały częściej miejsce lub - nie daj Boże - gdyby pies wykazał się agresją w stosunku do człowieka (choć to nigdy dotąd nie miało miejsca) lub gdyby z radości skoczył na dziecko (tak właśnie raz zareagowała na widok 2-letniego syna mojej przyjaciółki, na szczęście nic się wtedy nie stało).

witch - 04-10-2010, 18:45

Gratuluje slusznej decyzji- w takich przypadkach behawiorysta jest jak najbradziej potrzebny.Kciuki trzymam mocno i czekam na relacje.
Co do OC nie slyszalam nawet o tym,ale moze dlatego,ze dopiero co wrocilismy z UK.Tez to jest sluszna decyzja,ale w przypadku chyba bardziej agresywnych psow.

Madzialenka - 04-10-2010, 19:19

rodzynka napisał/a:
Mam jeszcze pytanie - czy ktoś z Was wykupił polisę OC na psa?

ja mam podobne ubezpieczenie dla Blondi.Mieszkamy w Niemczech,wiec inaczj sie nazywa,ale oferta podobna.Oplaca sie miec takie ubezpieczenie.Blondi ostatnio spowodowala wypadek rowerowy.W pelnym pedzie nie wyrobila na zakrecie i przywalila w rowerzyste .Nikomu sie nic nie stalo ,ale rower ucierpial naprawde powaznie.Rachunek za naprawe 230euro-ubezpieczalnia zaplacila :) .Pogryzienia przez psa tez sä ubezpieczone itd.Bardzo wazne jest ,zeby ubezpieczenie obejmowalo röwniez szkody jak pies biega bez smyczy,zwröc na to uwage przy wykupie polisy.
aha i jeszcze zeby ubezpieczenie obejmowalo spacery z "obcä osobä".Tz jak np suka pogryzie innego psa bedäc z Twojä mamä na spacerze.

nata - 04-10-2010, 19:20

rodzynka, my również trzymamy kciuki, wierzymy że wszystko jakoś się "naprostuje" :) ;*
Ciężko stwierdzić, czy jest to czyjaś wina, czy może hormony jakoś jeszcze w niej buzują, ja nie jestem ekspertem więc nie będę snuć teorii. Daj więc znać co doradzi wam behawiorysta. Pozdrawiamy

rodzynka - 04-10-2010, 19:41

Madzialenka, dzięki za info, na co zwracać uwagę. Podejrzewam, że w PL oferta OC zwierząt nie jest aż tak rozbudowana, ale sprawdzę jutro.

Spotkanie z behawiorystką mam jutro. Rozmawiałyśmy chwilę przez tel. Zwróciła uwagę na to, że agresja pojawiła się po cieczce, powiedziała, że być może to z jednej strony kwestia hormonów, a z drugiej kilka czynników dodatkowych wpływa na takie zachowanie - ale więcej będzie mogła powiedzieć, jak zobaczy zachowanie psa i odpowiem jej na wiele pytań. Jutro idziemy w teren - chce zobaczyć Irkę "w akcji".

tenshii - 04-10-2010, 20:04

rodzynka, ja mam taką polisę na siebie. Placę okolo 60 zl rocznie. Suma gwarancyjna 100 000 zl.
Polisa dotyczy wszystkiego co ja, moje dzieci albo moje zwierzeta, zepsuja komus przed moje niedopatrzenie czy lekkomyślność. Polisa pokryje koszty leczenia innego psa czy czlowieka, jeśli Twoja suka pogryzie go w wyniku Twojego niedopatrzenia, czyi np jeśli "lekkomyślnie spuścisz psa ze smyczy". Ubezpieczenie pokryje koszt prania ubrań ubrudzonych przez psa, podartych, zniszczonych, naprawy auta, pod ktore Twoj pies wpadnie - generalnie wszystkiego co zrobisz Ty lub osoby/zwierzeta będące Twoją wlasnością i przebywające pod Twoją opieką w trakcie zdarzenia.
To w PZU

W Allianz mają ubezpieczenie typowo dla psa. Tutaj skladka podobna, suma gwarancyjna też, ale pies moze byc pod opieka kogokolwiek. Musi mieć jednak chip i być wpisany do bazy wskazanej przez ubezpieczyciela.

Madzialenka - 04-10-2010, 20:05

rodzynka, super decyzja ze zwröcilas sie o pomoc do fachowca:)Czekamy na relacje:)
nata - 04-10-2010, 20:08

tenshii, świetna sprawa taka polisa. Też muszę pomyśleć nad taką.
Dzięki dziewczyny że wspomniałyście o tym, bo ja nawet nie wiedziałam że coś takiego istenieje :-o :<

rodzynka - 05-10-2010, 18:27

Byłam na konsultacji i okazuje się, że wybieg dla psów to najgorsze rozwiązanie - ogromny stres dla psa + do tego dojrzewanie - w wyniku agresywne zachowanie względem innych psów. Teraz przed nami odkręcanie złych nawyków i sporo pracy. Na razie zakaz wstępu na wybieg, unikanie kontaktu z innymi psami i uważne obserwowanie sygnałów, jakie wysyła Irka (i naumienie się, jak je interpretować) + jednocześnie ćwiczenia na skupianie uwagi. Trzymajcie kciuki, żeby nam (a raczej mi) się udało.

W sprawie polisy OC jeszcze nic nie działałam, ale dam znać, jak się zorientuję, jaka jest oferta na rynku.

jkasia - 05-10-2010, 18:44

rodzynka, to dobrze, że dostałaś rady jak postępowac. polecam super książkę SYGNAŁY USPOKAJAJĄCE. Jak psy unikają konfliktów - Turid Rugaas, Wyd.Galaktyka, bardzo ciekawa :) Życzymy powodzenia! :)
rodzynka - 05-10-2010, 19:54

Książkę zamówiłam wczoraj wieczorem po lekturze tego wątku :)
Madzialenka - 06-10-2010, 17:13

Powodzenia i wytrwalosci zyczymy,napewno sie uda:)
Riina - 06-10-2010, 21:00

Dziś na spacerze Beryl po raz pierwszy się dość dziwnie zachował (jak na swój wiek). Ma dopiero 5,5 miesiąca i próbował kopulować z nowo poznaną 4-ro letnią suczką labradora. Jestem początkującym właścicielem, więc nie wiem czy powinnam się tym przejąć (nie za wcześnie takie zainteresowanie płcią przeciwną?) czy to normalne zachowanie (burza hormonów itd.). Z mniejszymi od siebie pieskami bawi się normalnie, natomiast co do większych to od początku jakoś inaczej podchodził. Wasze pieski w jakim wieku zaczęły myśleć o "tych sprawach"?
Dziękuję za pomoc i pozdrawiam.

mibec - 08-10-2010, 10:35

Riina napisał/a:
Wasze pieski w jakim wieku zaczęły myśleć o "tych sprawach"?

Barney na pieski nie skacze (jeszcze sie nie zdarzylo, a ma niespelna 9 miesiecy), ale na Kubusia Puchatka skakal juz gdzies w wieku 3 -3.5 miesiaca.

orlosia - 08-10-2010, 10:37

Riina, u szczeniaków to normalne
tenshii - 08-10-2010, 10:49

mibec napisał/a:
ale na Kubusia Puchatka skakal juz gdzies w wieku 3 -3.5 miesiaca.

Teyla do tej pory gwalci poduszki. To sposob na rozladowanie rożnego rodzaju emocji, nie koniecznie związane z probą krycia :)

anutki31 - 08-10-2010, 13:05

Bruno dziś skończył 5 miesięcy i jest strasznym tchórzem w stosunku do innych psów,zwłaszcza większych.Obcych ludzi też się boi.Nie wiem czy jest to spowodowane tym,że jest u nas dopiero od 2 tygodni,czy może taki ma charakter.U hodowcy był trzymany z innymi psami,był radosny i po prostu szalał na dworzu,nie widać było żeby był jakiś wystraszony,wręcz przeciwnie. Wiem,że napewno potrzebuje czasu,żeby się zaklimatyzować,jednak mam dylemat,bo nie wiem czy chodzić z nim tam gdzie jest dużo psów(np.na wybieg) czy może w bardziej spokojne miejsce.Dodam jeszcze,że jak spotykamy pieska wielkości yorka to wszystko jest ok.
mibec - 08-10-2010, 16:42

Niedawno czytalam artukul na taki temat, ale nie moge go znalezc. Mniej wiecej byl podany taki sposob: najlepiej zebys miala jakiegos zaprzyjaznionego pieska (i wlasciciela :) ) – umowcie sie na regularne spotkania. Zaczynasz od przekonania swojego, ze jak inny pies jest na horyzoncie to jest “fajnie” tzn. na poczatku jak Twoj psiak jeszcze sie nie boi tylko jest lekko zaniepokojony, bo inny piesek jest daleko dajesz pieskowi jakis smaczek, piescisz. Po kilku takich razach wychodzisz z psem na smyczy stajesz i przez kilka minut nic się nie dzieje. Kiedy pojawia się drugi pies (takze na smyczy), zaczynasz ze swoim zabawę, dajesz mu smaczki. Jak drugi pies odchodzi Ty przestajesz zwracać uwagę na swojego. Ćwiczenia należy powtarzać przy coraz krótszym dystansie. Nie należy skracać odległości zbyt szybko i doprowadzać do sytuacji, kiedy Bruno będzie się bał. W koncu uda się doprowadzić do sytuacji, gdy psy zaczną przyjaźnie obwąchiwać się, a następnie bawić. To pozwoli Twojemu przelamac lek przed innymi psami. Musisz zaczac dzialac, bo niedawno tez czytalam, ze taki lek czasami w koncu przeradza sie w agresje wobec innych psow.
Riina - 09-10-2010, 09:59

mibec Beryl na swój kocyk jak miał 3-3,5 miesiąca to skakał. Mam wrażenie, że teraz to skakanie na inne pieski nie ma na celu rozładowania napięcia, czy też chęci pokazania dominacji. Jego postawa jest wyprostowana, tak jakby chciał pokazać swoje walory :) Zaobserwuję jeszcze jak to się będzie rozwijać. Martwię się tylko czy będzie mógł się bawić z innymi pieskami, skoro tylko skakanie będzie mu w głowie :)
witch - 17-10-2010, 10:37

mibec tu sie zgadzamJa swojej mlodej dawalam smaczki przy psach i chyba troche przesadzilam bo teraz kocha wszystkie czworonogi bez wyjatku :( Ludzi nigdy sie nie bala i niestety tez do nich bardzo ciagnie,juz nie pozwalam wolac i przytulac pieseczka obcym.
Pattina - 18-10-2010, 18:36

Tajson od początku kochał wszystkie pieski, startuje do zabawy i do tych dużych i malutkich. Nie da się przejść drogą spokojnie gdy na niej spotka jakiegoś psiaka lub człowieka bo do wszystkich leci
Maryhna - 18-10-2010, 19:39

Fadok ma tak samo, jest baaardzo społeczny i bardzo zabawowy :)
effcyk - 19-10-2010, 09:37

u nas pies był zawsze zabawowy, ale odkąd zaatakował go mniejszy piesek - Nest nie toleruje małych, średnich psów, które pałają do niego agresją - Nestor wtedy 'odwzajemnia' atak. Sprawa do dużych psów ma się trochę inaczej - jeśli widzi że pies jest gabarytowo większy, ale jest jeszcze młody, podrostek, to Nest obskakuje go i kładzie łeb na kark. Jeśli pies jest większy i agresywny no i przedewszystkim wiekowo starszy, Nest ulega, bądż podbiega , podjudza, ucieka (ADHD) znowu podbiega, podjudza, ucieka - uznaje to za zabawe ;] .
Jesli natomiast bez względu na wiek, mase, wielkość pies jest przyjacielski, to mój również jest do niego przyjacielsko nastawiony i bawią się razem.
Natomiast suczki lubi :-P bez wyjątku :D

anutki31 - 19-10-2010, 11:42

mibec, Chciałam Tobie podziękować za poradę,potrenowałam trochę z Bruno tak jak radziłaś i już widać efekty.Muszę powiedzieć,że serce pęka z radości kiedy widzę swojego pupilka jak się bawi z innymi pieskami.Jest jeszcze trochę zdystansowany na poczatku,ale po chwili mu przechodzi i jest ok.Bywają jednak jeszcze chwile,że jest naprawdę wystraszony,ale tu bardziej chodzi o hałas i ludzi,jednak mam nadzieję,że i z tym sobie poradzimy :)
mibec - 19-10-2010, 12:52

anutki31 napisał/a:
mibec, Chciałam Tobie podziękować za poradę
ciesze sie, ze moglam pomoc. Tak jak pisalam, to zaden moj pomysl, akurat sie zlozylo, ze kilka dni przed Twoim pytaniem, czytalam artykul na taki temat. Wymiziaj dzielnego Bruna ode mnie :)
ania - 26-10-2010, 21:23

A ja tez dorzuce swoje trzy grosze.... :D
Moja mala jest bardzo spoleczna jezeli chodzi o ludzi lgnie do nich bez opamietania a za nia leci jej pancia i wola do wszystkich prosze nie dotykajcie jej wlasnie ja trenuje :D :D
ludzie patrza na mnie jak na kretynke a ostatnio pani uswiadomila mnie ze psy sa po to aby je glaskac :-> grrrr....

Z inymi psami rzecz ma sie nastepujaco mloda jest baaaardzo ulegla jakby mogla to by zaczela sie czolgac na plecach hihihi ale po dluzszej chili odkrywa ze psy poruszaja sie na czterech lapach a nie plecach w poblizu innych czworonogow i zaczyna brac aktywny udzial w obwachiwaniu :D

Ale to nic ostatnio TZ poszedl na spacer z ktorego moja dziewczynka wrocila z pogryziona kufa skonczylo sie to zastrzykami u weta bo zaczelo sie wdawac zakazenie a teraz ma piekne dwie lizny na srodku jej pieknej kufy :cring: i to przez jakiegos yorka grrr....... ]:)

Kamil_Kinga - 26-10-2010, 22:39

effcyk napisał/a:

Natomiast suczki lubi :-P bez wyjątku :D

Mój Frodziu dziewczynki też kocha wielką miłością ale z psami jest różnie czasami toleruje czasami nie znosi. No w końcu my też nie wszystkich przecież lubimy

ania - 27-10-2010, 06:31

hihihi u mnie jest tez bez wyjatku ....

bez wyjatku kladzie sie przed wszystkimi psami na plecach :D :D :D

anutki31 - 27-10-2010, 07:51

Jak już pisałam wcześniej Bruno robi duże postępy,z psami praktycznie nie ma już problemu do ludzi też zaczyna być bardziej śmiały,ale wczoraj na spacerze przeżyłam szok.Byłam w parku z Brunem i moim 2 letnim synkiem,Bruna spuściłam ze smyczy,żeby troszkę pobiegał,w pewnym momencie przyszedł jakiś facet z yorkiem,Bruno do niego podbiegł, a ten facet tak krzyknął do Bruna "poszedł",że ten wystraszony uciekł w stronę ulicy.Normalnie nie wiedziałam co robić,nie mogłam za nim biec,bo miałam synka przy sobie,stanęłam jak wryta i zaczęłam przywoływać Bruna naszczęście przybiegł do mnie.To była dla mnie chwila grozy.I jak mam psa przekonać do ludzi jak się takie kołki trafiają :doubt:
jkasia - 27-10-2010, 08:00

anutki31, to smutne ale niestety ludzie sie tak zachowują. Bruno jest jeszcze młodziutki i teraz sie tego przestraszył ale wydaje mi sie że w miare jak bedzie dorastał to coraz mniej bedzie sie bał takich zachowan. Kasta też była strasznym bojuchem a teraz na takie zachowanie Pana z yorkiem pewnie by tylko odkoczyła na bok i olała sprawe. Dobrze że Bruno wrócił do Ciebie. Ja zawsze mam smakołyki w kieszeni i ćwiczymy przywołania w różnych sytuacjach np podczas zabawy z innym psem (wtedy to dla niej trudniejsze ale wraca). Cwiczcie z Brunem jak najczesciej i nagradzajcie smakołykami.Bedzie dobrze :haha:
anutki31 - 27-10-2010, 08:21

jkasia
Staram się na każdym spacerze ćwiczyć przywoływanie :) Smaczki mam chyba we wszystkich kieszeniach kurtek(tak na wszelki wypadek)Jak narazie idzie nam nieźle,ale tak jak pisałaś najtrudniej wykonać mu komende w trakcie zabawy,więc pozostaje nam tylko duuuuużo ćwiczyć ;D

agata01510 - 27-10-2010, 09:13

Te małe yorki są czasami gorsze od psów raz większych.Ja mieszkam na wsi,jest tu kilka labradorów,u nas to najczęściej spotkać mieszańce,owczarki niemieckie,czy boksery.Kiedy idę z Ramzesem,a ktoś idzie z innym psem,mniejszym czy większym,czy ktoś idzie sam,albo z dziećmi,automatycznie przechodzą na drugą stronę,boją się,bo Ramzes jest pokaźnych rozmiarów,choć Ramzes zachowuje przyjacielskie zamiary,merda wesoło ogonem,ale i tak widzą w nim tylko dużego psa i się boją,bo nie wszyscy znają się na rasach i nie wiedzą,że labki są zazwyczaj bardzo przyjacielskie,są nieliczni którzy podchodzą i się nie boją,ale to prawda,że zazwyczaj to ludzie sami prowadzą do różnych zachowań psów,strachu,wycofania się,czasem nawet agresji u psów i to nie tylko labków,ale miejmy nadzieję,że z czasem zmieni się ich podejście :) :) :)
effcyk - 27-10-2010, 09:20

ania napisał/a:
bez wyjatku kladzie sie przed wszystkimi psami na plecach

to chyba nie tak zle, psiak pokazuje swoją uległość i mało prawdopodobne jest, że zostanie zaatakowana ( nie liczmy tego yorka one to zawsze mają agresora włączonego :D ) ale przeważnie pies jak widzi, że drugi się "poddaje" to ten agresor daje mu spokój. Wasza psina jest zresztą bardzo młoda, nie wie jak się zachować jeszcze, mój Nestor jak był w podobnym wieku został pogryziony w nos przez terierkę - taką małą, ledwo od ziemi odrastającą kilkuletnią sukę znajomego. Potem Nestor zapamiętał ją sobie i unikał jak ognia - bał się - na dzien dzisiejszy obszczekuje ją bardzo, ale znająć życie, dużo by jej nie zrobił bo to suka jest - trącił by tylko łapą dla zabawy :-P . Pamiętam jak mój psiak pierwszy raz został dość porządnie przyatakowany - co lepsze przez małego kundla, ale straszliwie zajadłego tak, że nawet do nogawek mi doskakiwał a Nestora gryzł po faflach i łapach. Nestor nie wiedział co się dzieje, robił uniki głową, żeby nie zostać złapanym zębami za kufe, ale w pewnym momencie kundel złapał Nesta za fafla mocno - o matko, Nestor dostał wściekoty takiej, że nie utrzymałabym go na smyczy. Jakbym go spuściła - z ręką na sercu - nie wiem, jaki los spotkałby tego małego psa. Parę dni po tym zdarzeniu, ten sam pies znowu nas zaatakował - Nestor od razu na jego widok dostał szału, normalnie aż się ślina z pyska toczyła i stanął mi dęba na smyczy, charcząc jak wsciekły amstaff - cyrk był - ale kundlisko wiedziało, że Nestor już taki bezbronny nie jest i nauczył się sam bronić, więc trzymał się od nas z pewnej odległości, bo już się bał. Następnie notorycznie atakował nas pies z sąsiedniej ulicy - taki średni ciapek również zajadły - ciągle puszczany luzem na ulice, brama wiecznie otwarta. Za którymś razem jak zaatakował nas i nie mogłam go odgonić, zrobiłam włascicielce awanture - trochę zaczęli go pilnować. Faktem jest że Nestor też miałby ochote go zjeść i może to nie najlepszy przykład, ale zagroziłam, ze jeżeli jeszcze raz spuszczą psa luzem na ulice, to ja ze smyczy spuszczam swojego - narazie działa, nie zawsze ale więcej teraz siedzi zamkniety na dworze niż biegający luzem po ulicach. No i nasza ostatnia akcja - shih tzu sąsiadki :-P . Boże ! ludzie kochani takiego psa o odwadze lwa nie widziałam :D jak przyssawka, zobaczył mnie i Nesta , wyrwał się sąsiadce z podwórka ( ona akurat plotkowała z innymi ludzmi ) i atak! ale normalnie w szoku byłam - Nestor nie ukrywam też! Wszyscy wiedzą, ze shih-tzu duży nie jest . Nest patrzył się na małego, nie wiedział czy może go nawet dotknąć, żeby mu krzywyd nie zrobić. Mały chwytał się Nesta każdej sierści, fałdki,łapki podgryzał mi psa tak, że ten zgłupiał. Właścicielka w krzyk, mówie jej, żeby zabrała swego psa, ona , ze się Nestora boi ;] .W pewnym momencie musiało Nestora zaboleć, bo złapał shih tzu jak szmatke i zaczął go tarmosić . Trzymałam go z całej siły, widziałam, że nie robi tego brutalnie, ale fakt, że chwycił go w zęby już był dla mnie szokujący. Małego udało się jakoś wyrwać. Właścicielka podbiegła do Nestora głaszcząc go i pytając czy nic mu nie jest :-P :D . Mowiła mi, że ten jej shit zu już nie raz został pogryziony, przez to, że taki waleczny jest . Podobno raz po takiej "walce" wrócił do domu z poszarpaną skórą na grzbiecie i wyrwaną prawie wszędzie sierścią :-o .

Kamil_Kinga - 28-10-2010, 09:53

Fado też nie przepada za innymi psami czasami zdarzają się wyjątki np GOLDEN fajnie się bawili niestety od dłuższego czasu nie możemy go spotkać :( no i jeszcze NOWOFUNLAND ale prawdopodobnie to gabaryty spowodowały że Fadzik był spokojny, pewnie bał się tego olbrzyma :haha: Ale SUCZKĘ kocha każdą :-P ;D ;D jakiś czas temu bawił się z suczką HASKY ale biedaczek nie nadążał za nią po prostu OBROTNA DZIEWCZYNA Z NIEJ! :D :-P
Bora - 28-10-2010, 11:05

jkasia napisał/a:
anutki31, to smutne ale niestety ludzie sie tak zachowują.

A ja nie widzę w tym nic dziwnego. Psa prowadzi się na smyczy w miejscu publicznym, poza tym bardzo niekulturalnym jest pozwalanie psu na podbieganie do innych psów, bez zapytanie o zgodę właściciela.
Postawcie sie w sytuacji właściciela yorka

[ Dodano: Czw 28 Paź, 2010 ]
effcyk napisał/a:
to chyba nie tak zle, psiak pokazuje swoją uległość i mało prawdopodobne jest, że zostanie zaatakowana

Na osiedlu mam do czynienia z psami, które inaczej reagują. Wobec uległego psa zachowują sie agresywnie i atakują "leżącego" wywalonego do góry brzuchem psa.
Bora także okazuje uległość, nawet wobec mniejszych od siebie psów, nie raz została zaatakowana właśnie przez takiego zwichrowanego psa, który nie rozumiał wysyłanych przez nią sygnałów.

effcyk - 28-10-2010, 14:33

Bora napisał/a:
Bora także okazuje uległość, nawet wobec mniejszych od siebie psów, nie raz została zaatakowana właśnie przez takiego zwichrowanego psa, który nie rozumiał wysyłanych przez nią sygnałów.

No niestety takie 'zwichrowane' psiaki i my coraz częściej spotykamy ale ja zauważyłam, że na leżącego psa " sygnał - poddaje się" naskakują małe , zajadłe psy - dla nich jest to bez znaczenia czy pies stoi, siedzi, leży, gryzą gdzie popadnie ( Nestor jak był mały ulegał każdemu psu nawet temu gabarytowo mniejszemu i tak był przez te małe atakowany ) . Natomiast mieliśmy sytuacje kilka mscy temu , kiedy Nestor uległ 2 razy owczarkom, które szczerzyły zęby i kładły mu na kark łby, trącając go, Nestor od razu na plecach - owczarki dały mu spokój - obwąchały i odeszły. Oczywiście nigdy nie wiadomo jak inny - duży - pies zareaguje, ja miałam to szczęscie że ONki zostawiły Nesta jak ten położył się kołami do góry, nawet nie chce wyobrażać sobie innego zakończenia tego spotkania. Teraz Nesti rzadko "się poddaje" - zrobił się dość porywczy i nie chce dać się zdominować przez innego psa. Nie wiem czy to wynika z Nestora wieku ( ma 2 lata) czy z tych różnych jego zatargów z psami. Na co dzień jest posłuszny, na spacerach grzeczny, nauczył się mijać psy ze spokojem ( gorzej jak któryś się nami zainteresuje i podbiegnie) .
Natomiast boje się tego, że ( nie daj Bóg) będzie na nas leciał kiedyś jakiś wielki agresor i będe chciała spuścić psa ze smyczy, żeby uciekał, to Nestor nie ucieknie - wręcz przeciwnie pobiegnie jeszcze do tego psa gryżć się. Miałam kiedyś takiego pieska, że kiedy przyatakował nas z nienacka jakiś psiur, puszczałam smycz - on biegł prostu do domu, w zasadzie zawsze tak było, że on dobiegł do furtki a pies który go gonił zawracał w połowie drogi, już dalej za nim nie biegł. Wtedy biegłam pod dom i faktycznie mój pies tam siedział i czekał na mnie - ale on miał inny charakter był to mały kundelek, raczej bojażliwy. Nestor to całkowicie inny pies - odważny , ciekawy świata no i ... duży :-P . Staram się z Nestorem nie chodzic w miejsca, których nie znam za dobrze - gdzie może wylecieć pies z podwórka, biegać jakiś bezpański psiak . Raz zrobiłam ten błąd - poszłam gdzieś kawał drogi z nim w lasek, a tam dwie Tosy Inu nas przuważyły, stały przed bramą , nie wyglądały na zachwycone :-o stałam z 15 metrów od nich, powoli wycofalam się z Nestorem i właściciel w pore swoje Tosy złapał, zanim te ruszyły w naszą strone . Ale stracha miałam niesamowitego.
Chodzimy w zasadzie w jedno miejsce na pola - jeśli chodzi o dłuższe wyjście , wiem że jest to dość bezpieczne miejsce i spokojnie moze się tam wybiegać.

SzySzka - 10-11-2010, 14:51

Zauważyłam coś dziwnego...Pestka warczy na małe psy (tzn. na szczeniaki) :/ Spotkałyśmy małego labcia czarnego, to go ustawiała tak :< Bawić się zupełnie nie umiała - ciągle go przewracała, nadeptywała, aż musiałam ją odciągać i zapiąć na smycz. Tak leciała na niego z kłami i powarkiwała jak się "niby" bawiła. Wczoraj było identycznie z Parsonem Russellem szczeniakiem, aż Pan krzyczał czy nic Pestka nie zrobi bo jak ruszyła z kopyta z takim warkiem, że sama się przeraziłam. W sumie ja ją miałam na smyczy i ćwiczyłyśmy sobie zatrzymywanie się z moim odejściem dalej i piesio zaszedł ją od tyłu bo wiadomo jak to szczeniaczek leciał się przywitać - przestraszyła się i później ala "rzuciała". Szturchając go nosem tak mocno, że piesio upadał i nadeptując z warkiem.

Też ma jazdy jakieś z ludźmi potrafi mi obszczekać i figury na mieście :D (ostatnio Pana ubranego całego na czarno w szeleszczącym dresie, który zbliżał się na polu w moją stronę - Pan biegał).

Czy to normalne?

monika-81 - 10-11-2010, 23:14

Dafi ma 3 miesiace a od 2 szczepeinia za pozoleniem weterynarza chodzimy za spacerki i spotykam sie tylko ze znajomymi pieskami. Dafi jest na ogół bardzo odważna ze wszystkimi pieskami chce sie bawić, dzisiaj spotkałysmy 2 letnia bokserke dafi normalnie próbowal nad nia domiować, co prawda były to zabawy ale z podgryzaniem i nie dala za wygra moja mala bestia :haha: ale do wszystkich piesków jest przyjaźnie nastawiona ;D
Paulinna - 11-11-2010, 09:09

Prezes bardzo lubi spotykać inne psy na spacerze :) Ma kilku znajomych z którymi po prostu musi się przywitać :-P Nieznajome psiaki czasami ignoruje ale zdarza się że leci jak szalony żeby je poznać xd Ostatnio spotkaliśmy małego szczeniaka husky, najpierw szedł ładnie i tylko go obserwował a potem jak wyrwał do przodu to nie dało się go zatrzymać :-P Dobrze że właściciel też był łagodny i psy mogły się zapoznać, ale zdarza się że ktoś się boi że Prezes zrobi jego psiakowi krzywdę...
tenshii - 11-11-2010, 20:44

A moją Teylę gonią nawet jamniki i koty :)
Jest odważna, podchodzi, chce się bawić, ale jak któryś jej pokaże zęby albo zaatakuje, to chowa się za mnie albo ignoruje.
Wogóle nie wchodzi w konflikty. Odgryza się tylko psom, które chcą ją kryć.
Pańcia jest bardzo dumna z takiego niekofliktowego pieska ;D

siedlar - 12-11-2010, 09:56

tenshii, u nas jest dokładnie tak samo, chociaż nie kiedy brakuje mi reakcji ze stron Bantka bo dobija mnie śmiech emeryta z yorkiem hasło hehehe taki duży a się boi.... A nie zdaje sobie sprawy, że jest po prostu jakieś milion razy mądrzejszy !!! :-> :->
tenshii - 12-11-2010, 13:30

siedlar, Ty sie takim czlowiekiem nie przejmuj bo on musi odszczekiwac swoje kompleksy zupelnie jak jego pies ;D :P
nika - 15-12-2010, 12:09

mam niemały problem.
oba moje potwory ciągną jak czołgi gdy tylko pojawi się pies na horyzoncie
i w przypadku, gdy na spacerze jest też mój Kamil, który trzyma czołga-Logana, a ja Shira, to jeszcze jeszcze, ale jak idę z nimi sama, to jest koniec. ostatnio Logan tak pociągnął, że wylądowałam tyłkiem na śniegu, smycze wyślizgnęły mi się z dłoni i oba zaaferowane laby poleciały do swojego nowego kolegi.
próbowałam już wszystkiego - "zostaw", "nie wolno", trzymanie psa po drugiej stronie, by nie spotkał się z tym który idzie z naprzeciwka, "siad" i czekanie, aż ktoś z psem po prostu przejdzie, wabienie smaczkami... nic z tego.
i o tyle, ile Logan usiądzie, poczeka, czasami niestety pociągnie, to Shiro usiądzie, poczeka, a jak pies się zbliży to jest skok w górę i wyrywanie się, lata na smyczy jak opętany, nic na niego nie działa - ani 'zostaw', ani 'siad' ani smaczki, nic - liczy się tylko drugi pies.
nie zawsze jest możliwość, by zmienić kierunek spaceru, a to ich zachowanie naprawdę jest coraz bardziej uciążliwe, tym bardziej, że Shiro jest coraz większy i ma coraz więcej siły. jak tak dalej pójdzie to mi ręce ze stawów powyrywają w takich sytuacjach.
chciałabym jeszcze dodać, że Shiro generalnie ma raczej spokojne usposobienie, wie dobrze co znaczy 'równaj', 'zostaw', i reaguje na te komendy, ale nie w chwilach gdy pojawia się inny pies :bad:
wczoraj na spacerze (ja szłam z Shirem, Kamil z Loganem) była idealna sytuacja, by nauczyć go czegoś, szła sąsiadka z Goldenem, Shiro oczywiście w powietrzu latał, bo chciał się bawić, kazałam mu siedzieć, to usiadł, dałam smaczka jak tylko się wyprostowałam, to ten już był w powietrzu... nic do niego nie dociera. macie jakieś inne sposoby, by oduczyć psa takiego zachowania?

Pattina - 15-12-2010, 12:14

nika niestety nie pomogę bo mam ten sam problem.
Tajson zna komendę zostaw, nie wolno. Jednak nie działa w takich sytuacjach gdy zobaczy psa, lub człowieka który do niego cmoka.
Próbuje na sobie skupić wtedy uwagę, jakaś zabawka, zastawiam mu drogę, macham smaczkami na sekundę CZASEM pomaga,ale chwile potem znów ciągnie i piszczy.

nika - 15-12-2010, 12:18

Pattina napisał/a:

Próbuje na sobie skupić wtedy uwagę, jakaś zabawka, zastawiam mu drogę, macham smaczkami na sekundę CZASEM pomaga,ale chwile potem znów ciągnie i piszczy.


tak sobie myślę, jak my komicznie musimy w takich chwilach wyglądać :D
a te cwaniaki sprytnie wykorzystują moje zachowanie. jak skupiam uwagę na Loganie, by nie ciągnął, to Shiro widząc to zaczyna się wyrywać i na odwrót. na oby jednocześnie skupić się nie da, naprawdę :confused:

Pattina - 15-12-2010, 12:30

U mnie ciężko ze skupieniem uwagi na jednym psie, o dwóch nawet boję się pomyśleć :(
tenshii - 15-12-2010, 13:21

Po prostu ciągła nauka skupiania uwagi.
Siostra Teyli uczy się wszystkiego migiem, a takiego perfekcyjnego przywołania uczyła się dłuuugo.
Musicie uzbroić się w cierpliwość i konsekwencję :)

Pattina - 15-12-2010, 13:57

Tenshii co mam jeszcze zrobić, jak na polu widzenia zjawia się psiak zmieniamy kierunek drogi, jak już jest za późno na odwet to macham mu smaczkiem żeby się wpatrzył na mnie, na chwile czasem podziała a za chwile ciągnie i skomli żeby iść się przywitać.
Często zastawiam mu drogę sobą ale obchodzi na około, generalnie ma mnie w nosie.
W domu zupełnie inaczej, wydaje się być ułożony, nawet już tak nie skacze na gości i moje klientki. Oczywiście zdarza mu się,ale pracujemy nad tym. W domu jakoś lepiej to idzie niż na świeżym powietrzu ]:)

tenshii - 15-12-2010, 14:04

Pattina, najlepiej będzie jeśli spotkasz się raz z Kasią, która we Wrocławiu szkoli psy. Pójdziecie sobie razem na spacer. Kasia zaobserwuje zachowanie Taja i powie Wam co robić, jak, kiedy. Opowie Wam o etapach nauki. Nauka jest często uzależniona od temperamentu danego psa. To jest wyjście, które ja na dzień dzisiejszy widzę.
nata - 15-12-2010, 15:02

My też mamy taki problem... Każdy pies mógłby być kompanem do zabawy... :->
Gocha2606 - 15-12-2010, 17:38

Słuchajcie - nie ma zmiłuj, porządna praca z psem ( jeśli macie dwa - niestety, na początku z każdym z osobna).
Teraz Wasze psy same się nagradzają - bo ile razy uda im się zignorować Waszą komendę np. nie rusz czy siad i pociągną Was do innych psów albo zerwą się ze smyczy - tyle razy same sobie biorą super, ogromną, wielką nagrodę.
I ich zachowanie się wzmocni.

Co ja bym radziła to pełna kontrola nad psem.
Nauka skupienia na przewodniku i podstawowych komend, chociażby SIAD , NIE RUSZ i idziemy czyli komenda na ruch. Ale te trzy rzeczy zrobić "na blachę", żeby pies zawsze, w każdym warunkach je wykonał. Wprowadźcie im pochwały, sygnał braku nagrody i sygnał zwalniający - pies musi wiedzieć, JAK długo na wykonywać komendę.
Najpierw trzeba to porządnie nauczyć , a potem dopiero wymagać w coraz trudniejszych warunkach.

I teraz na spacerach, kiedy widzicie innego psa , jeśli wydajecie komendę SIAD to znaczy SIAD i nie ma zmiłuj. Można przydepnąć smycz, tak, żeby była w miarę luźna kiedy pies siedzi, ale nie pozwoliła mu wstać. Robimy taką dźwignię - pies - smycz pod butem - nasza ręka.
Pies wstaje - natychmiast korekta NIE albo EE - komenda SIAD, jeśli siądzie - pochwała, jeśli nie siądzie ściągamy smycz, żeby musiał klapnąć na pupkę i pochwała.
I pies ma siedzieć tak długo, aż nie pozwolicie mu wstać.

Nagrodą za siedzenie może być możliwość podejścia do innego psa - ale na Waszą komendę i na Waszych warunkach. Ja mam zrobione "przywitaj się".

NIE RUSZ znaczy NIE RUSZ i znowu - nie ma zmiłuj.

Poza tym jeśli pies ciągnie Was do drugiego psa - możecie zrobić mu karne mile. Na napiętej smyczy, wlokąc panią po ziemi NIGDZIE nie dojdziemy. Koniec i kropka.

To nie jest trudne - wystarczy konsekwencja.
A z mojego doświadczenia wynika jeszcze, że im więcej mądrego zajęcia dajemy psu na spacerze, pracy z przewodnikiem, tym on mniej jest zainteresowany środowiskiem i czeka na to, co będziemy razem robić ;D

nika - 15-12-2010, 18:14

super, dzięki Gocha2606 za rady. na pewno będziemy ćwiczyć :)
mlena - 15-12-2010, 22:45

Gocha2606 napisał/a:
sygnał braku nagrody i sygnał zwalniający - pies musi wiedzieć, JAK długo na wykonywać komendę.


mogłabyś to rozwinąć ? tzn jak ma wyglądać sygnał braku nagrody i zwalniający ?
przetestowaliśmy przed chwilą ( właśnie wróciliśmy ze spaceru) metodę siad przy drugim psie jak ciągnął jak oszalały i potem tak jak napisałaś "przywitaj się" oj trzeba będzie poćwiczyć ale siad zrobił an chwile ;D

nika - 16-12-2010, 09:26

ja też wczoraj na spacerze ćwiczyłam. najpierw wyszłam z jednym, później z drugim. Shiro praktycznie cały czas bez smyczy szedł, posłuszna bestia. jak zobaczył psa z daleka powiedziałam 'do mnie' i przyleciał od razu. mam wrażenie, że on słucha bardziej jak jest bez smyczy niż na, hmmmm. niestety, bliskie spotkanie z psem było, ale ten pies był bez smyczy i sam przyleciał do Shira, który na 'siad' zareagował, ale niestety, tylko na chwilę.
ćwiczyć ćwiczyć ćwiczyć, ale mam motywację ogromną, tym bardziej, że Logan zaczął MNIE słuchać (do tej pory słuchał wyłącznie Kamila) :D a spacer z nim samym, po raz pierwszy od bardzo dawna był czystą przyjemnością 8) kieszenie pełne smaczków działają cuda :D :greedy:

Gocha2606 - 16-12-2010, 11:53

mlena napisał/a:
Gocha2606 napisał/a:
sygnał braku nagrody i sygnał zwalniający - pies musi wiedzieć, JAK długo na wykonywać komendę.


mogłabyś to rozwinąć ? tzn jak ma wyglądać sygnał braku nagrody i zwalniający ?



Sygnał braku nagrody to po prostu NIE albo EE albo FE - po którym psu nigdy nie może się udać zrobić co zamierzał.
W szkole uczymy tego " na żarcie" - żarcie zakazane w jednej ręce i kiedy pies odtępuje od próby jego wydobycia - jest pochwała i nagroda z drugiej ręki (podobnie jak się uczy np. NIE RUSZ). POtem to samo na otwartej dłoni, na pod łodze no i generalizujemy komendę na rózne sytuacje.
Pies musi wiedzieć co oznacza komenda.
I potem stosujemy to w róznych sytuacjach - albo żeby zapobiec jakiemuś zachowaniu albo skorygować niepożądane zachowanie albo żeby naprowadzić psa na jakieś zachowanie ( jeśli np. zamiast komendy WARUj wykonuje SIAD - wtedy trzeba mu pomóc).

A sygnał zwalniający to po prostu jakieś słowo, które oznacza dla psa koniec zadania.
My używamy OK bo jest krótkie i "szybkie".
Pies musi wiedzieć JAK długo ma wykonywać komendę - 2 sekundy? 10? może kilka minut?
"No ile mam tak siedzieć, hmm?" ;D

mlena - 16-12-2010, 14:04

dzięki wielkie za wyjaśnienie :)

z żarciem na ręce ćwiczymy już przechodzimy na takie ćwiczenia na podłodze no i na naszym kocie :-P z tym najciężej bo mały go jednak gania żeby się bawić


trenujemy na dworze tak jak opisałaś siad kiedy ciągnie do innego psa czy człowieka ale niestety ludzie nam to utrudniają :bad:
albo cmokają na niego a potem on skacze ciekawe czy będą się cieszyć jak zacznie skakać przy 30 kg :| lub idą z innym psem i podchodzą do ans kiedy widza ,ze ja swojemu nie pozwalam

dzisiaj mieliśmy bardzo niefajna sytuację babcia szła z psem ja swojemu siad grzecznie siedzi a babcia podchodzi ze swoim i ten nagle rzuca się na mojego agresywnie i go zaczyna gryźć w panice krzyczę do baby ,żeby zabrała swojego psa a ta tylko nie wolno w końcu sama rozdzieliłam psy i babcia mi mówi ,że on nienawidzi szczeniaków to się pytam na cholerę podchodzi z tak się wystraszyłam ,ze się normalnie trzęsłam jak wróciłam do domu takim psem :bad:
ludzie są tak głupi i pozbawieni wyobraźni ,ze szkoda słów ja zawsze pytam czy mój pies może podejść z pewnej odległości , mały się trochę wystraszył mam nadzieję ,że to się jakoś nie odbije na jego psychice :(

[ Dodano: Czw 16 Gru, 2010 ]
mlena napisał/a:
dzięki wielkie za wyjaśnienie :)

z żarciem na ręce ćwiczymy już przechodzimy na takie ćwiczenia na podłodze no i na naszym kocie :-P z tym najciężej bo mały go jednak gania żeby się bawić


trenujemy na dworze tak jak opisałaś siad kiedy ciągnie do innego psa czy człowieka ale niestety ludzie nam to utrudniają :bad:
albo cmokają na niego a potem on skacze ciekawe czy będą się cieszyć jak zacznie skakać przy 30 kg :| lub idą z innym psem i podchodzą do ans kiedy widza ,ze ja swojemu nie pozwalam

dzisiaj mieliśmy bardzo niefajna sytuację babcia szła z psem ja swojemu siad grzecznie siedzi a babcia podchodzi ze swoim i ten nagle rzuca się na mojego agresywnie i go zaczyna gryźć w panice krzyczę do baby ,żeby zabrała swojego psa a ta tylko nie wolno w końcu sama rozdzieliłam psy i babcia mi mówi ,że on nienawidzi szczeniaków to się pytam na cholerę podchodzi z takim psem,tak się wystraszyłam ,ze się normalnie trzęsłam jak wróciłam do domu :bad:
ludzie są tak głupi i pozbawieni wyobraźni ,ze szkoda słów ja zawsze pytam czy mój pies może podejść z pewnej odległości , mały się trochę wystraszył mam nadzieję ,że to się jakoś nie odbije na jego psychice :(


[ Dodano: Czw 16 Gru, 2010 ]
oj edytowałam błąd i mi się zrobił nisz masz z tego
mogę prosić jakiegoś moda o poprawienie ? ;*

Gocha2606 - 16-12-2010, 16:40

Cytat:
trenujemy na dworze tak jak opisałaś siad kiedy ciągnie do innego psa czy człowieka ale niestety ludzie nam to utrudniają :bad:
albo cmokają na niego a potem on skacze ciekawe czy będą się cieszyć jak zacznie skakać przy 30 kg :| lub idą z innym psem i podchodzą do ans kiedy widza ,ze ja swojemu nie pozwalam


Możesz z daleka wrzeszczeć, że Twój pies ma świerzba albo że jest jadowity ;D
To zwykle pomaga, ludzie nie chcą ryzykować, że się czymś zarażą.

Bo jeśli grzecznie prosisz, to oni i tak będą tiutiać, nakręcać Twojego psa i cała Twoja praca idzie na marne.

Współczuje dzisiejszych przejść z babcią i jej agresorem. Niestety, tacy "myślący" inaczej właściciele psów też się trafiają, więc "MÓJ PIES MA ŚWIERZBA!!!" i po sprawie ]:)

maksiu - 16-12-2010, 19:45

mnie też denerwuję to wołanie psa przez obcych ludzi. ostatnio jak byłam na spacerze to facet zaczął wołać Maksa z drugiego końca parku, dobrze że udało mi się go skoncentrować na sobie bo jakby poleciał to facet by na pewno leżał na śniegu. ja teraz mam inny problem. na tym lodzie za nic nie mogę utrzymać maksa na smyczy jak zobaczy psa. a niestety maks czasami nie ma pokojowych zamiarów wobec obcego psa. ćwiczymy różne rzeczy, w przyszłym tygodniu ma przyjść behawiorysta na konsultacje ale wiem że zanim będą rezultaty naszych ćwiczeń to potrzeba czasu, nie wiem jak mam sobie teraz radzić... a nie wybaczyłabym sobie gdyby maks zrobił krzywdę innemu psu.

[ Dodano: Czw 16 Gru, 2010 ]
mlena, współczuję :( maks jak był mały też miał kilka takich sytuacji, dwa razy był pogryziony, teraz niestety potrafi pierwszy zaatakować, pracujemy nad tym cały czas. mam nadzieję że Blues już nic nie pamięta :)

mlena - 16-12-2010, 20:20

no właśnie babcia się tłumaczyła ,ze jej pies był kiedyś pogryziony i teraz taki jest więc nie rozumiem po co podchodzi z nim do innych psów znając jego reakcje nie pies winny tylko głupia baba ;/
młody po dzisiejszym dniu jest strachliwy ogólnie widzę mam nadzieję ,że zapomni ale na kolejny spacer musiałam go wnosić z mieszkania i się bronił a zawsze wyskakiwał za drzwi zadowolony..
dlatego najbardziej lubię z nim spacer ok 23 jak już nie ma nikogo wtedy może szaleć i ćwiczymy różne komendy na dworze

Pattina - 16-12-2010, 20:31

mlena a jak zareagowałaś po tym nieprzyjemnym zdarzeniu?
Przytuliłaś psa itp ?
Bo jeśli tak to źle, bo w tym momencie Blues sobie mógł skojarzyć że faktycznie mogło coś złego się stać i pogłębić jego strach.

Kiedyś Taj też się wystraszył psa i zaczęłam go tak "niańczyć " Wtedy Tenshii mnie uświadomiła,że to właśnie błąd. Od tamtej pory tak nie reaguje . Pamiętaj o tym ;)

mlena - 16-12-2010, 20:39

Byłam tak zdenerwowana ,że do końca nie pamiętam ale nie pocieszałam go chyba tylko rozdzieliłam psy i trzymając go krótko an smyczy poszliśmy do domu ale kurcze na pewno trochę się tam roztkliwiłam potem w domu jak go dokładnie obejrzałam ,żeby sprawdzić czy nic mu nie jest:(
Pattina - 16-12-2010, 20:41

mlena to na przyszłość będziesz wiedziała jak postępować :) My też uczymy się na błedach, bo jesteśmy początkujący.
Na labowaniach to właśnie Tenshii była naszym Guru do spraw wychowania szczeniora :D

mlena - 16-12-2010, 20:45

dlatego tak lubię to forum :) zawsze czegoś nowego człowiek się dowie :)
tenshii - 16-12-2010, 20:50

Bo to jest trochę tak jak z dziećmi. Jak dziecko biega i się wywali to najczęściej otrzepie się i pobiegnie dalej. Ale jak mamusia albo ktoś zauważy i zacznie pytać co się stało, przytulać - to się zaczyna wyyyyyyyyyyycie do księżyca.
Pies bardzo odczuwa nasze emocje. Jeśli zaczynamy się nagle inaczej niż zwykle zachowywać, inaczej mówić itd - pies utwierdza się w przekonaniu, ze coś się dzieje i trzeba się bać. Strach psa się ignoruje, odwraca uwagę lub odchodzi od źródła strachu

maksiu - 16-12-2010, 20:54

biedny, na pewno się przestraszył :( dlatego ja za nim ćwiczenia nie przyniosą rezultatów nie podchodzę w ogóle do innych psów, tylko do suczek z którymi maks może szaleć cały dzień i jestem pewna że nic się nie stanie. niestety ludzie w ogóle nie uważają, sama się z tym spotkałam jak bullterier rzucił się na maksa a jego pani nie umiała kompletnie nic zrobić. dopiero mój chłopak rozdzielił psy.
mlena - 16-12-2010, 21:09

ja widzę ,że u ans w okolicy sporo takich psów co się agresywnie zachowują a ich właściciele to olewają zero reakcji ale za to mamy też masę labków z fajnymi właścicielami które już czekają aż nasz bąbel urośnie ;D i będzie miał się z kim bawić na razie tylko się zapoznają bo swoja masą jak zaczynają skakać mogłyby mu zrobić niepichcący krzywdę , więc będzie miał za jakiś czas kompanów do zabawy a teraz mamy przemiła sunię z którą jak się spotkają to super się bawią jest 2 miesiące starsza ale gabarytowo zbliżona do niego i widać ,ze się psiurki polubiły :)
Pattina - 16-12-2010, 22:10

Aniu ale chyba Maksiu też szczeniora nie rusza, bo Taj też mu skakał nad głową i Maksiu dzielnie to znosił :)
ktosia - 16-12-2010, 22:45

mlena napisał/a:
ja widzę ,że u ans w okolicy sporo takich psów co się agresywnie zachowują a ich właściciele to olewają zero reakcji


ja dziś miałam starcie z takim jednym... nie wiem co to była za rasa,ale wyglądał na coś w typie pit bulla jak zobaczyłam go to zdążyła mignąć mi przez głowę myśl "będą kłopoty" i już były a na wszelki odwrót było już za późno. Pies miał zamiast obroży i smyczy łańcuch :-> gdy zobaczył moją Nerę wyrwał się właścicielowi i ruszył z całym agresywnym impetem na nas. Widok był masakryczny, nie wiedziałam czy uciekać (nie bardzo było gdzie) czy chować pod sobą mojego psa. Na metr przed nami rzutem w śnieg, chłopak go złapał. Pies zdębiał a my miałyśmy czas na odwrót. Oczywiście zostałam zbesztana że nie pilnuję, gdzie idę a pies zerwał parę razy łańcuchem o głowie.

maksiu - 17-12-2010, 01:01

Pattina, ze szczeniakami potrafi się fajnie bawić nie robiąc im krzywdy swoją masą :) szczeniaki tak jak suczki mogą z nim zrobić wszystko. najczęściej właśnie on leży a drugi psiak chodzi sobie po nim :) teraz pracujemy żeby z samcami zaczął się dogadywać. ktosia, współczuję, wiem jaki to stres. ja kiedyś miałam podobną sytuację to się aż cała trzęsłam później. na nas biegł tak husky. właściciel nie zdążył go złapać ale maks umiał się obronić. jak właściciel już go odciągnął to też zaczął go bić :cring: tak mi się szkoda tego psa wtedy zrobiło i zastanawiałam się jak on ma nie być agresywny.
ktosia - 17-12-2010, 08:28

maksiu napisał/a:
właściciel nie zdążył go złapać ale maks umiał się obronić. jak właściciel już go odciągnął to też zaczął go bić :cring: tak mi się szkoda tego psa wtedy zrobiło i zastanawiałam się jak on ma nie być agresywny.


Dokładnie to samo sobie pomyślałam i jeszcze znając tego chłopaka to też, że nie mogłam się nic innego spodziewać.

agata01510 - 17-12-2010, 10:38

mlena napisał/a:
ja widzę ,że u ans w okolicy sporo takich psów co się agresywnie zachowują a ich właściciele to olewają zero


U mnie niestety też tak jest,jak to na wsi większość psów biega luzem i robią co chcą,nikt ich nie uczy,że nie wolno się zachowywać agresywnie i nie dziwota,że Ramzes na spacerze daje popalić kiedy idziemy sobie spokojnie a zza krzaków wybiega rozjuszony pies,niejednokrotnie było tak że nas atakowały wręcz,a Ramzes jak to pies nie pozostawał dłużny i się nakręcał kiedy tamten,bądź tamte,bo bywało że natykaliśmy się na sfory,szczekały i warczały z zębiskami na wierzchu,teraz chodzimy razem z mężem,bo boję się sama,nie tak o siebie jak o mojego psiaka,najgorsze jest to,że ja uczę Ramzesa kiedy się nakręca,by hamował swoje emocje i kiedy biegnie jakiś pies czy psy spokojnie to jest w miarę ok,ale kiedy wybiega taki rozjuszony psiak to diabli biorą naukę,bo kiedy chcę zmienić kierunek i uspokoić Ramzesa tamten,bądź tamte biegną za nami,kiedy wiem czyj bądź czyje psy atakują oczywiście informuję właścicieli,że psy biegają wolno i zachowują się agresywnie,jednak to jak grochem o ścianę,a jeśli chodzi o spacery na smyczy w mojej okolicy to policzyłby na palcach ludzi,którzy zabierają psy na spacery,no bo i po co kiedy można wypuścić psa,by ten sobie pobiegał :(

ktosia - 17-12-2010, 11:47

agata01510 napisał/a:

nie dziwota,że Ramzes na spacerze daje popalić kiedy idziemy sobie spokojnie a zza krzaków wybiega rozjuszony pies,niejednokrotnie było tak że nas atakowały wręcz,a Ramzes jak to pies nie pozostawał dłużny


nie dziwię mu się wcale, nawet ludzi czasami ponoszą emocje

A co do ludzi nie panujących nad swoimi psami to żadna nowość nawet w mieście, u mnie na dzielnicy dopiero regularne wizyty spacerującej straży miejskiej nauczyły co poniektórych właścicieli, że psa prowadzi się na smyczy.

mlena - 17-12-2010, 12:28

jeśli pies zachowuje się łagodnie i idzie na spacer z właścicielem to niech się wybiega bez smyczy jestem za tym jak najbardziej ale gdy widzę jak wilczur biega sobie bezpańsko a potem dowiaduję się ,ze właściciele wypuszczają go samego an spacer to już jest coś nie halo
tuż koło nas biega sobie co dziennie sam maltańczyk sąsiedzi mówili ,ze tamci wypuszczają tego psa zawsze samego bo on nie zaczepia innych psów to prawda, ale co kiedy na niego rzuci się jakiś pies, na prawdę zero wyobraźni u niektórych :|
Niestety tylko solidny mandat miałby szansę coś tutaj zmienić , ludzie biorą psa a potem z lenistwa nawet an spacer z nim nie wyjdą

ktosia - 17-12-2010, 12:34

mlena, wybiegać psa w parku, skrawku zieleni czy innym trochę bardziej dostosowanym do tego miejscu tak :) ale nie że on po wąskich uliczkach często jednokierunkowych biega sobie na luzie, jak chce i gdzie chce
mlena - 17-12-2010, 12:39

no tak ja widzę naszą wielką zielona przestrzeń tuż przy blokach bo w takim miejscu mieszkam mimo ,że to miasteczko ale właśnie dlatego tutaj tyle psów biega sobie jak chce i niestety żaden w kagańcu a jest tu trochę astów pitbulli itp. i reagują rożnie
niech sobie biegają ale żeby tak kagańce miały to by było pięknie

[ Dodano: Pią 17 Gru, 2010 ]
a właśnie moja starsza córa jak była na spacerze z psem to ją ostrzegł jakiś facet szła babka z wilczurem i facet jej opowiadał ,że ten wilk już niejednego psa pogryzł poważnie a nadal bez kagańca chodzi ;/ to jeden z wielu takich przykładów których można by wyliczać

ktosia - 17-12-2010, 12:47

Nie zgodzę się z Tobą, zawsze można zabrać psa gdzieś dalej. Oczywiście wymaga to trochę więcej czasu, ale decydując się na psa trzeba też brać pod uwagę okolice w jakiej się mieszka. Ja codziennie z Nerą w autobus i w jakiś rejon gdzie może poszaleć, a w weekndzik za miasto. Jeśli pies idealnie idzie przy nodze i nic go nie rozprasza to tak, ale inaczej zawsze na ulicy na smyczy.
A co do kagańców to najbardziej mi się podoba jak takie "bydle" (że się brzydko wyrażę) ma kantarek założony, w którym i tak ugryźć solidnie może.

mlena - 17-12-2010, 13:06

ktosia szczytem marzeń by było gdyby każdy choć an weekend brał psa do lasu ale wiesz ,ze takich osób jest garstka i są to z reguły właściciele psów które są uczone chociaż podstawowych komend a te najbardziej problematyczne to latają po osiedlu i właściciel ma w nosie wszystko , niestety szara rzeczywistość
nie mamy tutaj parku , ale mamy ładny zielony deptak nad jeziorem a na drugiej stronie jeziora las więc miejsca na wybieganie psiaka sporo do tego duża połać zieleni gdzie spokojne ułożone psiaki mogą się ze sobą bawić wybiegać tylko co z tego jak tam ktoś puszcza agresywnego wilczura i nie liczy się z innymi.. :|
w weekend to las obowiązkowo wiadomo :-P

ktosia - 17-12-2010, 13:25

mlena napisał/a:
ktosia szczytem marzeń by było gdyby każdy choć an weekend brał psa do lasu


mlena bo ja to nie poprawna idealistka jestem :) nie tylko jeśli chodzi o spacery z psami.

maksiu - 17-12-2010, 15:55

powiem wam że maksa jak pogryzł bullterier to był na smyczy i w kagańcu na początku. później jego właścicielka powiedziała że on nic nie zrobi bo ma dopiero 9 miesięcy i go spuściła, tamten zaczął atakować maksa i sam sobie zdjął kaganiec. nie wiem jak on to zrobił. agata01510, u nas jest tak samo, maks nie raz był atakowany, dwa razy był pogryziony tak że trzeba było szyć i teraz sam potrafi pierwszy zaatakować. czekamy teraz na wizytę behawiorysty (ma czas dopiero po nowym roku) i mamy ustalić jakiś plan postępowania.
effcyk - 17-12-2010, 17:31

http://patrz.pl/filmy/pitbulla-pogryzl-labradora - jak ja wczoraj zobaczyłam ten filmik to aż mnie ciary przeszły :< . Ja do wszelkich bullowatych ogólnie nie mam nic, ale jeśli ide z psem i widzę kogoś z pitem , astem czy innym bulem - mijam szerokim łukiem. Nestek miał dotąd okazje poznać dwa asty i fakt, jeden to był jego kumpel za czasów szczęniectwa ( teraz już się nie kumplują - wiadomo , kolega ast to już dorosły pies, któremu nietolerancja do innych sie już załączyła ) drugi ast to suczka, Nestek spotkał ją na spacerze jak był szczeniorem - suka bardzo cierpliwa i spokojna, właściciele zapewniali że suka to łagodność - owszem było tak, ale nogi wtedy miałam jak z waty. Dla mnie osobiście te psy są nieprzewidywalne i nigdy nie wiadomo kiedy taka bomba wybuchnie . Nie dziele teraz asty na te z papierem czy bez, bo każdy pies, każda rasa może być agresywna bez względu na pochodzenie. Natomiast bullowate to dla mnie taka wielka niewiadoma - jednego dnia cudny ułożony piesek, a drugiego dnia rzuca się na inne zwierzaki a właściciel ręce załamuje bo " jak to, zawsze był/a taki/a łagodny/a nie wiem co mu/ jej się nagle stało" . Mimo zapewnien innych ludzi, ze te psy takie nie są, ja jednak wole swojego psa od piesków tej rasy trzymać z daleka. Sama z chęcia pogłaszcze asta, pita itp nawet sie pobawie z takim psem, ale od mojego psa z dala .
Ewelina - 17-12-2010, 17:39

Masakra :cring: Ten labradorek nawet nie piszczał.Nawet się nie bronił. :cring:
ktosia - 17-12-2010, 17:39

Na szczęście Nera nie miała jeszcze takich przygód po za tą ostatnią przy której w sumie to tylko na strachu się skończyło, ale to chyba przez to, że ja takich psów unikam po prostu. Młoda jest ogromnie przyjaźnie nastawiona, a jak widzi jakiegoś psa to z daleka wysyła ogrom sygnałów pod tytułem: "chcę się tylko pobawić". Ale już nauczyła się, że jak jest małe i rozszczekane to lepiej ominąć bo może w nos dziabnąć co jej się parę razy od jorków i sznaucerów zdarzyło poczuć.

Ja to mam zawsze większe przejścia z właścicielami niż Nera z psami... ale to już nie w tym wątku

inkapek - 17-12-2010, 17:47

Masakra oglądając to zacikalam pięści, taki ogromny żal mam w sercu :cring:
jkasia - 17-12-2010, 17:49

Ja równiez omijam szerokim łukiem wszystkie psy tzw ras bojowych itp. Wiem, że nie każdy jest agresywny ale miałam przygode z suką Cane Corso, która jak pan zapewniał jest łagodna i chce Kaste tylko powąchać. nagle sie na nią rzuciła i ja musiałam interweniować bo Pan wyluzowany stał dość daleko i nie wiem co mu sie wydawało. Ja sobie ręke rozharatałam o kolczatke tej suki ale na szczeście Kascie sie nic nie stało. Teraz nosze ze sobą gaz jakby co ;]
effcyk - 17-12-2010, 18:00

Ewelina napisał/a:
Nawet się nie bronił.

dobrze że udało mu się schować pod autem, wtedy pit odpuścił.
inkapek napisał/a:
Masakra oglądając to zacikalam pięści, taki ogromny żal mam w sercu

dokładnie, okropne uczucie, ja to aż miałam chęć wleżć do tego monitora :brick: i odciagnąc tego pita w jakiś sposób, żeby ten labek mógł zwiać.

Oczywiście, że psy ras bullowatych są też przyjazne - wiem , że kilku forumowczów ma za kolege/ koleżanke dla swojego pupila - asmtaffa czy pita. Natomiast ja nie ufam tym psom i dlatego nie będe miała takiego psa nigdy, bo wiem, że nigdy mu do końca nie zaufam. Osobiście Nestorowi moge twarz przytulić to jego pyszczka, całować go po nosie, głaskać go wszędzie, zabierać mu kości czy jakieś świństwa z pyska i wiem, że ten pies nigdy mi nic nie zrobi. Natomiast bałabym się mając asta czy pita przytulić do siebie tego psa, pocałować w pyszczek, nie wspominając już o odbieraniu zdobyczy . Zawsze miałabym w sobie chociażby trochę obawy, przy tak bliskim kontakcie z tym psem ( przytulenie itp) że może nagle doskoczyć i coś mi zrobić.

ktosia - 17-12-2010, 18:02

filmik jest przerażający
przestaję się sobie dziwić że unikam tych psów jak ognia

nata - 17-12-2010, 19:51

My na szczęście nie mieliśmy nigdy takich przeżyć, w naszej okolicy raczej mało takich psów. Za to od szczeniaka spotykamy się na spacerach z psem cane corso w tym samym wieku i żadnych problemów nie było nigdy. Bawią się bardzo ładnie pod naszym okiem. Teraz troszkę spotkania są rzadziej, bo Hugo (cane corso) chodzi na szkolenia, ale ogólnie jest naprawdę sympatycznym psem. Jego znam i uwielbiam, ale do innych podobnych i wszystkich bullowatych zachowuję jednak spory dystans.

Czytałam jednak, że dobrze wychowany pies rasy - bull, nie powinien przejawiać agresji do ludzi, wręcz przeciwnie, wielką miłość i oddanie. Powinien bronić swojego Pana przed innymi psami. Ich wcześniejsze użytkowanie (walki) sprawiło że są tak agresywne w stosunku do innych psów, jednak nie powinny ugryźć nigdy człowieka, bo chodziło o to żeby nawet w ferworze walki potrafiły odróżnić że człowieka nie można tknąć i żeby człowiek mógł je rozdzielić. Oczywiście brak wiedzy i wyobraźni ludzi sprawia że są jakie są...

inkapek - 17-12-2010, 21:02

nata napisał/a:
Oczywiście brak wiedzy i wyobraźni ludzi sprawia że są jakie są...

No dokładnie :confused:

maksiu - 17-12-2010, 22:16

ten pies który pogryzł maksa miał dopiero 9 miesięcy i z tego co się dowiedziałam po fakcie jak jego właścicielka się rozpłakała że jest agresywny i do psów i do ludzi. aż boję się co będzie jak ten pies będzie miał z 2 lata... filmu nie oglądałam bo nie moge takich rzeczy oglądać :cring:
Pattina - 17-12-2010, 22:36

Film jest przerażający .
Jaka nieodpowiedzialna właścicielka swoją drogą.
Ja nie skreślam wszystkich psów tej rasy i podobnych ale wydaje mi się że mogą być nieobliczalne, w sumie może jak i wszystkie.
Ale mam jakiś wewnętrzny respekt do takich ras, wolę się nie zbliżać.

wiktorsam - 17-12-2010, 22:57

Mój poprzedni pies - mieszanka onka z rotkiem był mega łagodnym psiakiem zarówno do ludzi jak i do innych zwierząt, niestety jak to w mieście miałem kilka nieprzyjemnych spotkań z agresywnymi psami i wystarczyło żeby mu psychikę już do końca życia skrzywić.
Pierwszy raz jako szczeniak został pogryziony na klatce przez psa sąsiada :( debil bo inaczej tego nazwać nie mogę, psa luzem po klatce puszczał jak szedł do domu i niestety tak się złożyło że wychodziłem akurat z Boryskiem i został pogryziony. Druga sytuacja miała miejsce jak mój psiak był już dorosły - znowu jakiś idiota puścił swojego psa (onka) luzem, a ja szedłem z Borysem w kagańcu i smyczy - skończyło się na rozerwanym uchu i wizycie u weta :( . Po tym incydencie mój psiak zrobił się agresywny w stosunku do innych psów, ale dało się jeszcze nad nim zapanować. Niestety nie na długo, bo ostatnia sytuacja miała miejsce gdy szedłem z nim po parku na smyczy, już bez kagańca, a dalej siedział jakiś idiota z pitbullem na smyczy, i mój jak go zobaczył najpierw się zaczął rzucać, ale udało mi się go uspokoić, niestety tamten facet po prostu swojego specjalnie spuścił ze smyczy i psy się zaczęły szarpać :( . To była najgorsza akcja, nie mogłem ich rozdzielić, właściciel pitbulla jak się kapnął że sytuacja nie jest taka różowa jak mu się wydawało bo oba psy się szarpały za szyje też próbował swojego zabrać, ale naprawdę tak się złapały że nie reagowały na komendy, właściciel pitbulla nawet zaczął bić swojego po głowie... Generalnie sytuacja makabryczna... Oba psy zakrwawione, mój miał na szczęście powierzchowną małą rankę na szyi i trochę siniaków, tamten nie mam pojęcia :( . Od tej pory zachowanie mojego psa w stosunku do innych było całkowicie nieprzewidywalne, z suczkami potrafił się bawić, ale psy prawie wszystkie nienawidził :( . Wystarczyło że szedł taki nawet po drugiej stronie i mój się już na smyczy miotał. Trochę czasu zajęło mi nauczenie go żeby się nie rzucał na psy jak go prowadziłem na smyczy, bo o puszczaniu go luzem i tak nie było już mowy. Najgorsze że na smyczy słuchał już tylko mnie, jak wychodził z innymi domownikami rzucał się na psy, moją matkę raz wręcz przewrócił - tak mocno szarpał.
Najgorsze w tym było to że wiedziałem jaką on miał psychikę od początku - był mega łagodnym cielakiem, kochał zwierzęta i ludzi, uwielbiał ganiać z psami, i wystarczyło kilku debili żeby go skrzywdzić do końca życia, bo przez nich już więcej nie mógł sobie z innymi psami biegać :( .

agata01510 - 18-12-2010, 03:45

maksiu napisał/a:
agata01510, u nas jest tak samo, maks nie raz był atakowany, dwa razy był pogryziony tak że trzeba było szyć i teraz sam potrafi pierwszy zaatakować. czekamy teraz na wizytę behawiorysty (ma czas dopiero po nowym roku) i mamy ustalić jakiś plan postępowania.


Ja też chyba się poradzę behawiorysty,bo już nie wiem co robić,ja go uczę a tymczasem dochodzimy w miejsce gdzie jakiś czy jakieś psy na nas naskoczyły,a Ramzes zapamiętał i wpada jakby to nazwać i w panikę i w szał jednocześnie,zresztą kiedy przechodzimy obok co prawda ogrodzonych domów,ale z zajadłymi psami różnych ras,ale w szczególności dużych i kiedy tamte ujadają wściekle biegając od jednej strony ogrodzenia do drugiej to Ramzes też reaguje w taki sposób,już od 8 miesięcy uczę go odwracania uwagi,bezpieczeństwa,że nie zagrażają mu takie psiaki za ogrodzeniem na przykład,ignorowania ich,ale wszystko idzie w las,bo jak nie jakieś luźno biegające psy od małych mieszańców,po krzyżówki np. rotwailler'a i owczarka niemieckiego to znowu pieniące się na widok nie tylko Ramzesa,ale i każdego innego przechodzącego czy to psa,czy kota,czy człowieka nawet psiaki za ogrodzeniem jakaś masakra normalnie,widzę z zachowania Ramzesa że jest po środku jakby paniki i obrony i kompletnie nie wiem jak z tego wybrnąć,jak mu pomóc bo nie chcę żeby to zbyt mocno odbijało się na jego psychice,w domu mam jeszcze małego prawie 5 letniego pieska i 8 letniego kota i żyją w zgodzie,razem śpią,miziają się,bawią,mój zwierzyniec toleruje nawet obce zwierzaki w domu,czy to psy czy koty,przyjeżdża do mnie rodzinka to czasami przywiozą ze sobą swoje zwierzaki i jest ok,siostra kiedy u mnie tymczasowo ostatnio mieszkała przyniosła swojego kociaka to śmialiśmy się bo kociak wlazł do reklamówki kiedy obierałam ziemniaki na obiad,a Ramzes wylizywał go jak mamuśka swoje młode,kociak go molestował można by powiedzieć nagminnie,był tylko spokój gdy spały,skakał po nim,wskakiwał mu na pychol,wieszał się na łapach,czy ciągnął za uszy a Ramzes nigdy na niego nie zawarczał i nigdy nie dziabnął,czy kiedy przygarnęłam tymczasowo znalezionego Grzywacza Chińskiego to się zakumplowały wszystkie,nie było zgrzytów,ale to co się dzieje na spacerach to masakra,jeśli uzyskasz poradę behawiorysty wcześniej niż ja to jeśli możesz napisz proszę co doradził,byłabym wdzięczna,bo nie wiem czy uda mi się znaleźć jakiegoś fachowca wcześniej ;* ;* ;*

maksiu - 18-12-2010, 14:31

agata01510, nie ma sprawy :) jak tylko spotkam się z behawiorystą to od razu napiszę wszystko na forum :) ja wiem że rady tej Pani bardzo dobrze działają i jest bardzo konkretna bo byliśmy już u niej na szkoleniu.
agata01510 - 18-12-2010, 14:45

maksiu, super dziękuję ;* ;* ;*
inkapek - 18-12-2010, 16:59

maksiu, zawsze to pogłębimy naszą wiedzę :)
maksiu - 18-12-2010, 18:38

agata01510, inkapek, nie ma problemu ;* mam nadzieję że jak najszybciej uda nam się przekonać nasze psiaki że ich koledzy nie zawsze będą chcieli ich zjeść
agata01510 - 19-12-2010, 01:40

Cytat:
mam nadzieję że jak najszybciej uda nam się przekonać nasze psiaki że ich koledzy nie zawsze będą chcieli ich zjeść


Ja również mam taką nadzieję :D :D :D ,pozdro ;* ;* ;*

ania - 19-12-2010, 06:52

My zotalymy zaatakowane wczoraj na spacerze :cring:
moja Lalyla dzidziuch wielki leci do wszystkich brzusio d gory i baw ie ze mna
a ten pitbull ja zlapal za kark musialam poiec do nich i rozdzielic , wlasciciel nic jak ten pies odiegl od mojej dziewczyki to dal mu smaka , myslalam ze umre!!!!!!!

Moja Lalcia generalnie jest bardzo uegla jak widzi psa to sie przed nim kladzie , w zwiazku ze mieszkamy gdzie mieszkamy tu nie mamy wielu psich przyjaciol wiec mloda nie ma prawidlowej socjalizacji z psami dlatego boi sie ich ale probuje ten strach przelamac
widze ze wszystkie napotkane piesy sa raczej przyjazie ciekawsko nastawione ,ale ten chcial ja obwachac jak mu sie nie dala do ja zlapal za kark :-> :->

I to jeszcze pies -suczke!!!!! Jak jeszcze raz spotkam tego faceta to mu nawtykam porzadnie :|

Maksiu , jak cos bedziesz wiedziala nam tez daj znac prosimy ;*

mlena - 19-12-2010, 09:26

biedulka :(
właśnie to jest najgorsze ,że jak już jakiś zaatakuje to najczęściej właściciel agresora nic nie robi stoi i gapi się zamiast interweniować , a ten smak to ciekawe za co za to ,ze ją puscił czy ,że ją zaatakował :|

effcyk - 19-12-2010, 12:37

niestety, tak już jest, ze właściciele mają gdzieś co ich pies robi. Czasem mam wrażenie, że specjalnie szukają zaczepki, aby pokazać że ich psy to takie ' agresory' że żaden inny im nie podskoczy. Kilka razy miałam tak, że jak szłam z psem i mijaliśmy grupke młodzieży raz z dwoma huskymi, a raz chłopca z dorosłym ONkiem, nad którym nie potrafił zapanować - robili wszystko aby między psami doszło do konfliktu. Mianowicie ja ich mijałam, a oni w tył zwrot i za mną idą, ledwo utrzymując swoje psy na smyczach. Zawsze wtedy przyspieszam kroku i mykam w jakieś uliczki, żeby zgubić 'przesladowców'.
Ja kiedyś opisywałam historie jak miałam średniej wielkości masywnego kundla, często taki facet mieszkający 2 ulice dalej , mający w gabarytach troche podobnego psa - szczuł nim na mojego. Kiedyś jego pies z nienacka skoczył na mojego i porządnie go sponiewierał. Mój wtedy sobie doskonale to zapamiętał i kiedy na pewnym spacerze spotkałam owego pana ' dumnego' ze swoim pupilem, mój wyrwał mi się ze smyczy i tak pogonił tamtego psa, że od tej pory ani owego pana ani jego psa nie widziałam.
Nestora natomiast notorycznie atakują małe kundle - i te które zapamiętał z ataków, Nest wręcz nienawidzi i na ich widok dostaje niezłego agresora. Kiedy mijamy brame pewnej Pani , z jej podwórka ciągle wyskakuje średni kudłaty ciapek, łapiąc Nesta za co się da i przy okazji mnie za nogi. Nie raz zwracałam uwage, by psa zamykała, nawet się o to ostro pokłóciłam. Pewnego razu mijając to podwórko - wsykoczył ten kudłaty pies razem z shih tzu sąsiadki z którym się 'kumplował'. Nestor sponiewierał shih tzu, to ten kudłaty ciapek - przyglądając się co Nest potrafi zrobić z psem, od tej pory szczeka na Nesta z daleka. Ostatnio znowu chciał do nas szurnąć z głębi podwórka , na co ja z najeżonym Nestorem stanęłam obok otwartej bramy i mówie do kudłacza " no chodz!" . Kudłacz się zmieszał, wyhamował 2 metry od nas i zawrócił poburkując pod nosem.
Natomiast dobijają mnie właściciele, którzy chowają się szybko do domu, widząc, że ich pies ucieka z podwórka i atakuje mnie i mojego psa. Po prostu odpowiedzialność pełną gębą - zamiast psa odwołać, to oni mają to gdzieś i uciekają do domu. A ja co? nie wiem czy ratować swoje nogi, czy odganiać napastliwego psa, czy Nestora trzymać na smyczy, który ma wyraźną ochote tego psa 'zjesć' :| no ręce opadają.

maksiu - 19-12-2010, 15:47

ania, współczuję, ja zawsze po takich sytuacjach potrzebuję czasu żeby dojść do siebie. ja zaraz po nowym roku będę się widzieć z behawiorystą i wtedy wszystko napiszę ;* macie jakieś sposoby żeby utrzymać psa na tym lodzie?
Pattina - 19-12-2010, 17:33

Maksiu U nas szelki rozwiązały problem ciągnięcia, jednak teraz mu coś odbiło i nie mogę opanować go :(
Już raz leżałam na chodniku jak szarpnął a jest przecież jeszcze mały ,strach się bać jak urośnie ...
Nie wiem co się dzieje z nim teraz.
Zdarza mu się iść ładnie, przy nodzę, zna tą komendę ale bardzo szybko przestaje się na mnie skupiać, wystarczy jakiś człowiek na horyzoncie co go zaczepi, bo sam z siebie już rzadko zaczepia Taj, z psami jest to samo, zobaczy i od razu długa żeby się przywitać, ja gdzieś tam na końcu.
Uczymy się dalej chodzić przy nodzę, zawyczaj jak ja pierwsza zobacze psa na horyzonce uciekam w drugą stronę albo zastawiam drogę Tajsonowi i go czymś zajmuję, jak już za późno na odwrócenie jego uwagi i pociągnie no to kiepsko, ewentualnie zapieram się i stoimy tak na krawężniku czekając aż pies przejdzie.

ktosia - 19-12-2010, 18:28

maksiu napisał/a:
macie jakieś sposoby żeby utrzymać psa na tym lodzie?


tak :) unikać lodu i chodzić po śniegu ;)

inkapek - 19-12-2010, 19:08

ktosia napisał/a:
maksiu napisał/a:
macie jakieś sposoby żeby utrzymać psa na tym lodzie?


tak unikać lodu i chodzić po śniegu

Dokładnie, ja chodzę po zaspach po kolana gdzie nikt inny nie ma ochoty chodzić :-P

maksiu - 19-12-2010, 19:29

Pattina, u nas w sumie tak samo jest, raz ładnie przejdzie a raz się pociągnie. tak jak nie ma tego lodu to jestem w stanie go utrzymać ale teraz to po prostu jadę :-P sąsiad mi powiedział żebym go do sanek przywiązała to mnie będzie woził :-P ktosia, inkapek, to jest jakieś rozwiązanie :-P
ktosia - 19-12-2010, 20:40

maksiu napisał/a:
ktosia, inkapek, to jest jakieś rozwiązanie :-P


uwierz najlepsze :)

Pattina napisał/a:
U nas szelki rozwiązały problem ciągnięcia, jednak teraz mu coś odbiło i nie mogę opanować go :(

u nas tak było jak się dziś pierwszy raz ubrałyśmy obróżkę, Nera nie widziała jak to się "je" i zapomniała o ciągnięciu

maksiu - 19-12-2010, 23:00

u maksa też szelki dobrze działają, ale na tym śniegu dostaje takiej głupawki że czasami trudno mi go opanować. no trudno pochodzimy trochę po zaspach :-P
ania - 20-12-2010, 00:11

tak czytajac forum zawsze mi sie wydawalo ze wszystkie psy tutaj sa idealnie ulozone , idealnie wybawione i ideanie iteligentnie zajete robieniem inteigentnych rzeczy :D :D
zaczelam sie czuc jak najgorsza wlascicielka psa ktory jest niewychowany - wlasnie zostal psim nastoatkiem , wlasnie z nudow wygryzl siedzisko kanapy az do sprezyn -mimo ze ma inteligentne zabawki i zachowuje sie jak totalny glupek :D :D
i wiecie co to co czytam ogrzewa mi serca bo widze jakas nadzieje dla nas -
Lalka ostanio mi zwiala rano przy okazji swierzego puchu za oknem wiec musialam prosic sasiada ktory wlasnie przechodzil coby ja zlapal :doubt: :-> nie moglam jej opanowac zupelnie , nawet na komende noga reagowala tak jakbym jej to mowia po chinsku , a ze wychowuje ja bezstresowo postanowilam byc cwaniakiem i nauczyc nowej komendy "krok i stop" fakt ze dojscie gdziekolwiek zabiera mnowstwo czasu ale uczy sie od nowa skupiania na mnie i parowce haha glownie parowce :D zaczynam od krok czyli jeden krok i stop kliker i naroda ,potem zaczelam zwiekszac ilosc krokow ,potem stopow - za kazde super krok i stop nagroda , za takie sobie nic a parowka pachnie :-P jest to o tye fajne ze musi sie kocentrowac i nie wie kiedy powiem stop wiec nie moze ciagnac i wiecie co - to naprawde dziala wlasnie na tym lodzie co mam za oknem ....trzymajcie za nas kciuki ;*

mlena - 20-12-2010, 00:12

a co ogólnie polecacie ? szelki obrożę zwykłą czy uzdową, nasz jeszcze mały ale przymierzam się do zmiany bo ze \swojej obróżki szczenięcej niedługo wyrośnie i zupełnie nie wiem co będzie najlepsze

[ Dodano: Pon 20 Gru, 2010 ]
ania super pomysł :)

ania - 20-12-2010, 00:20

ja mam i obrozke i szelki uzywam zamiennie jak wprowadzilam obrozke to mielismy cyrk na kolkach w domu ,psa ktory nie chcial jej sobie dac zapiac , mnie we lzach - bojaca sie ze traumatyzuje psa i wscieklego TZ ze musi babskie brewerie znosic :D
maksiu - 20-12-2010, 12:49

ania, nie martw się nie jesteś sama, ja też tak myślałam jak Ty przez pewien czas, czułam się jak najgorszy właściciel. wszystkie psy wytresowane a mój to czasami jak żywioł. teraz już rozumiem że każdy ma jakieś problemy. mlena, mój chłopak chodzi z maksem na obroży bo po prostu ma więcej siły, ja na szelkach bo wtedy łatwiej mi jest go utrzymać.
inkapek - 20-12-2010, 15:04

maksiu, u nas tak samo. Mężulek na obrożach prowadza a ja na szelkach ;) Choć jak oba pociągną to nie ma zmiłuj, i TŻ ostatnio jechał jak na nartach za nimi dopiero na takie skarmie się zatrzymał :-P
effcyk - 20-12-2010, 16:44

a u mnie jest wręcz odwrotnie :-P doskonale potrafie zapanować nad psem gdy ten jest na obroży, natomiast na szelkach jak czasem stanie mi dęba bo zobaczy psa, albo pociągnie - to wtedy ciężko mi jest utrzymać cały ciężar jego ciała.
Zresztą on na obroży sam się pilnuje i tak nie ciągnie jak na szelkach.

inkapek - 20-12-2010, 17:20

effcyk, nad jednym też daje radę zapanować ale jak się dwa zbiorą nie ma siły, jedziesz na tyłku lub lecisz za nimi :-P
effcyk - 20-12-2010, 17:39

inkapek, no z dwoma to niezły cyrk :-P nie wyobrażam sobie wyprowadzić dwa labki na raz zimą, i nawet nie chce wyobrazić sobie sytuacji kiedy oba na smyczy i nagle zobaczą psa :-P :D toż to dopiero widok ;D już mój jeden siłacz daje mi wycisk zimą na spacerkach , a co dopiero dwa takie siłacze :-P
ktosia - 20-12-2010, 19:45

ania napisał/a:
tak czytajac forum zawsze mi sie wydawalo ze wszystkie psy tutaj sa idealnie ulozone , idealnie wybawione i ideanie iteligentnie zajete robieniem inteigentnych rzeczy :D :D
zaczelam sie czuc jak najgorsza wlascicielka psa ktory jest niewychowany - wlasnie zostal psim nastoatkiem , wlasnie z nudow wygryzl siedzisko kanapy az do sprezyn -mimo ze ma inteligentne zabawki i zachowuje sie jak totalny glupek :D :D
i


to miałaś jak ja :) Nera od kilku dni szaleju się najadła, jak moje dzieci będą tak bunt przechodzić jak ona to już sobie współczuję :) w wyrazie buntu wczoraj przegryzła szelki i smycz

maksiu - 20-12-2010, 20:04

inkapek, oj dwóch labów to ja bym w życiu nie utrzymała, jak Maks zobaczy psa to ciężko mi go czasami utrzymać. w sumie nigdy nie myślałam że dam radę odciągnąć psa który gryzie się z innym. okazuję się że adrenalina robi swoje w takich sytuacjach i człowiek wtedy zrobi wszystko.
luidezerter - 20-12-2010, 20:41

maksiu napisał/a:
nigdy nie myślałam że dam radę odciągnąć psa który gryzie się z innym. okazuję się że adrenalina robi swoje w takich sytuacjach i człowiek wtedy zrobi wszystko.

dokładnie... Moja Wena już trochę przystopowała z tym ciągnięciem do innych psów, coraz częściej stosuje olewkę na inne psiaki, choć czasem zdarza jej się jeszcze iść w zaparte i ciągnąć do upadłego... myślę że niedługo da sobie z tym spokój..

maksiu - 20-12-2010, 21:06

luidezerter, Maks chyba nie potrafi olać innego psa :-P cały czas pracujemy nad odwoływaniem. ostatnio już się szykował żeby pobiec do psa, ja do niego oczywiście "maks do mnie", on się chwile i zastanowił i szybko przybiegł do mnie. jestem dumna z każdego takiego chociaż małego postępu :)
inkapek - 20-12-2010, 22:00

effcyk napisał/a:
i nawet nie chce wyobrazić sobie sytuacji kiedy oba na smyczy i nagle zobaczą psa toż to dopiero widok

Zapraszam mój TŻ zaprezentuje :D

ania - 21-12-2010, 20:26

nie muszisz daleko szukac moj TZ jest jak zawsze w opozycji :->
czyli kiedy jaa mowie klikamy i uczymy chodzic przy nodze to on na to ze ma swoje metody
jak slysze o jego wlasnych metodach to az mnie trzepie :bad:
ale w ramach ogladania skutkow jego metod widzialam jak go Layla ciagnela na smyczy a on za nia sie slizgal :D :D no bo przeciez on nie bedzie uzywal babskiej zabawki jaka jest kiker on bedzie bazowal na inteligencji naszego psa :D :D

maksiu - 21-12-2010, 22:13

ania, faceci nie zawsze rozumieją nasze metody ale za to my mamy ciekawy widok do oglądania :)
ktosia - 21-12-2010, 22:22

ania, czasami jak czytam Twoje posty to mam wrażenie, że to o moim psie...

u nas zapanował na razie spokój jeśli chodzi o ciągnięcie,ale cały czas wydaje mi się iż to efekt świeżości ;) jeśli chodzi o chodzenie w obroży i mam nadzieję, tego nie zepsuć.

Chwaląc mojego psa muszę powiedzieć, że udało nam się cudnie ;D wyćwiczyć "nie wolno" jeśli chodzi o zaczepianie ludzi, niestety ze zwierzętami tak dobrze nie idzie bo już samo wyminięcie na tych śliskich i wąskich chodnikach graniczy z cudem, a gdzie tam do odwracania uwagi i koncentrowania na sobie :doubt:

agata01510 - 21-12-2010, 22:57

maksiu napisał/a:
faceci nie zawsze rozumieją nasze metody ale za to my mamy ciekawy widok do oglądania :)


No i właśnie,zawsze to ja prowadzę Ramzesa,a mój mężuś naszego malutkiego pieska Oskarka,bo gdy chce prowadzić Ramzesa,to zawsze wychodzi na to,że to Ramzes wyprowadza na spacer mojego męża,a nie odwrotnie :D :D :D ;* ;* ;*

oleska2803 - 21-12-2010, 23:00

U nas z ludźmi też się udaje, niestety z psami już nie jest tak ładnie i ostatnio wylądowałam w zaspie :-P
aganica - 21-12-2010, 23:03

effcyk napisał/a:
wyobrazić sobie sytuacji kiedy oba na smyczy i nagle zobaczą psa
Nawet buty na kolcach nie pomagają :D jazda na maksa :-P
oleska2803 - 21-12-2010, 23:05

już się boję następnej zimy jak już będzie większy :-P jakieś dodatkowe ubezpieczenie może być potrzebne :-P
agata01510 - 21-12-2010, 23:38

oleska2803 napisał/a:
U nas z ludźmi też się udaje, niestety z psami już nie jest tak ładnie i ostatnio wylądowałam w zaspie :-P


U mnie też tak bywa,uczę Ramzesa ignorować inne psy,ale czasami to jest silniejsze od niego i jeżdżę na butach,mój mąż mówi,ze jakby tak były narty to może i na nartach bym się nauczyła jeździć,niby żart,ale czasami to wcale nie jest śmieszne,a w zaspach też już leżałam więc dla mnie to nic nowego :-P :-P :-P

[ Dodano: Wto 21 Gru, 2010 ]
oleska2803 napisał/a:
już się boję następnej zimy jak już będzie większy :-P jakieś dodatkowe ubezpieczenie może być potrzebne :-P


No Ramzes ma już prawie 2 lata i siłę jak koń pociągowy :-P :-P :-P niby postęp w nauce jest,ale kiedy go weźmie głupawka to jazda na całego :D :D :D

Paulinna - 22-12-2010, 07:54

oleska2803 napisał/a:
U nas z ludźmi też się udaje, niestety z psami już nie jest tak ładnie i ostatnio wylądowałam w zaspie :-P
To mi kilka dni temu Prezes urządził maraton przez zaspy jak zobaczył psa :-P Tak to jest jak on pierwszy zobaczy psa a jest na całej długości smyczy xd Jak ja pierwsza zauważę to biorę go blisko siebie i łatwiej mi go utrzymać :)
ania - 22-12-2010, 08:03

ja probuje metody jacka galuszki - czyli odgradzania psa od kuszacego widoku innego psa :D :D :D :D zgadnijcie jak mi idzie???? no wlasnie w najlepszym przypadku lece za mala :D :D :D :D :D
mibec - 22-12-2010, 08:14

ania napisał/a:
zgadnijcie jak mi idzie???? no wlasnie w najlepszym przypadku lece za mala
:D :D
My stosujemy komende "siad" i mowienie do psa, bo wtedy sie nie wyrywa - mial to byc wstep do nauki spokojnego przechodzenia obok, ale cos utknelismy ..... czasem przejdzie spokojnie, ale jesli drugi pies reaguje na Barneya to jedynie szybkie "siad" ratuje mnie przed utrata reki :D

inkapek - 22-12-2010, 09:28

My jak przechodzimy koło innego psa i tamten nie zaczepia i się do nas nie wyrywa to da radę przejść, ale jak nasze są spokojne a tamten choć by troszkę do nich wyrwie to już nie ma zmiłuj się moje też nie popuszczą. A jak są małe biegające pierdki luzem i bez właścicela to ja luzuję obu smycz, i zazwyczaj jest tak że jak widzą Neskę to chcą podlecieć a jak za krzaczka z opóźnieniem wyłoni się Nerisek to już uciekają z piskiem. Wiele mamy takich sytuacji, że się takie kurduple do Neski chcą stawiać (bo nie widzą Nerisa), jak ten się pokaże to wymiękają i on wtedy nic nie musi robić tylko do nich podejdzie lub poprostu spojży. Wtedy jak im poluzuję to mnie już nie ciągną i tracą zainteresowanie takim zaczepialskim kurdupelkom.
mibec - 22-12-2010, 09:33

inkapek, to z Nerisa grozny gosciu :D
agata01510 - 22-12-2010, 11:29

ania napisał/a:
no wlasnie w najlepszym przypadku lece za mala :D :D :D :D :D


To fajne sposoby na utrzymanie linii i kondycji ha ha ha :D :D :D :-P :-P :-P

inkapek - 22-12-2010, 12:22

Cytat:
inkapek, to z Nerisa grozny gosciu


No właśnie wszytskie się go boją...ludzie też...a on się tak cieszy że aż w pół się zgina merdając ogonem :haha:

nata - 22-12-2010, 12:29

inkapek, ależ z niego obrońca swojej ukochanej :D ;* Ale to fajnie, robić wrażenie wyglądem to podstawa :D
inkapek - 22-12-2010, 13:33

nata, dokładnie :haha:
mala85 - 22-12-2010, 14:02

inkapek, w jakim wieku jest Neris??
inkapek - 22-12-2010, 21:26

mala85 napisał/a:
inkapek, w jakim wieku jest Neris??

7 stycznia skończy 1,5 roku :)

maksiu - 06-01-2011, 18:31

W poniedziałek na 16 jesteśmy umówieni z behawiorystą więc wieczorem wszystko napiszę :)
mala85 - 11-01-2011, 10:44

maksiu, i jak tam wizyta behawiorysty jakie zalecenia??
maksiu - 11-01-2011, 20:33

Był wczoraj u nas behawiorysta. W sumie na jakieś konkretne zalecenia musimy poczekać bo powiedziała że z tego co mówię to może być agresja ale może też to być normalne zachowanie dorosłego samca. Mamy się umówić w przyszłym tygodniu z jakąś większą grupą psów (ona to zorganizuje) i dopiero jak zobaczy jak on się zachowuję można będzie coś więcej powiedzieć. Także musimy poczekać :) Jak narazie jestem dumna z Maksia bo dzisiaj bawił się z psem (właśnie samcem) a ostatnio jak pies na niego warczał, on pokazał znaki uspokajające i odszedł. Tylko wczoraj podbiegł do psa, zaczął warczeć (z czego się cieszę że ostrzega) chciał już zaatakować ale złapałam go w odpowiednim momencie.
mala85 - 12-01-2011, 10:43

maksiu, a do jakiego behawiorysty chodzicie napisz proszę na pw.
maksiu - 12-01-2011, 20:01

mala85, napisałam pw :)
tenshii - 12-01-2011, 20:24

maksiu, do Kasi i Dominiki ?
maksiu - 12-01-2011, 20:44

Tak, Kasia u mnie właśnie była i jestem bardzo zadowolona :) Wcześniej zrobiłam błąd i zadzwoniłam do innego behawiorysty i byłam załamana. Przyszedł gadał przez 2 godziny o hierarchii w stadzie i że szkolenie pozytywne nie działa. Wziął 200zł :bad: Kasia za to konkretnie wszystko powiedziała i wzięła tylko 50zł.
tenshii - 12-01-2011, 21:03

maksiu, Kasia jest OK :)
Napisz mi na PW kto u Ciebie był wcześniej

maksiu - 12-01-2011, 21:04

tenshii, Ona mi na prawdę bardzo dużo pomogła. PW wysłałam :)
mala85 - 12-01-2011, 23:20

tenshii, Dominika chyba założyła swój własny klub??
tenshii - 12-01-2011, 23:27

mala85 napisał/a:
własny klub
tzn?
spaulinka - 13-01-2011, 15:36

mój Santos nie lubi innych psów jest strasznym dominantem.do nie dawna nie mógł przejść obojętnie koło jakiegokolwiek psa.rozmawiałam w jego sprawie z behawiorystą i stwierdził iż pies jest sfrustrowany brakiem kontaktu,zabawy z innymi psami.Ale jak ja mogę go dopuścić do zabawy z psem jak on zaraz stawia się do gryzienia go.jedynie pozostają zabawy z suczkami.kiedyś mieliśmy taką przygodę:byliśmy w parku i spotkaliśmy biszkoptową panienkę psiaki biegały tarmosiły się ubaw po pachy:) w pewnym momencie nadszedł facet z też biszkoptowym labkiem,suczka podbiegła się przywitać a mój Santek za nią.no i zaczeęło się mój Santos puszczony bez smyczy rzucił się na tamtego,pewnie chciał pokazać że to jego panienka.nim zdążyłam do niego dolecieć właściciel tamtego psa chciał je rozgonić wsadzając między nie rękę :-o niestety Santos go ugryzł i to poważnie miał aż jak się później okazało szytą rękę.nie powinien w ten sposób odganiać gryzących się psów ale moja też wina że nie zdążyłam w porę złapać Santosa.Od tamtej pory boję się go spuszczać i robię go tylko w miejscach gdzie nie chodzą psy.Gdy był mały bawił się cały czas z psami nikt go nie ugryzł .teraz jest już lepiej bo w końcu zrozumiał jak idziemy i widzę psa i mówię że "nie wolno,bądź grzeczny"to tylko idzie z jeżem na plecach burcząc pod nosem.Ale jak widzi boksera to moje słowa nie działają :-o
mala85 - 13-01-2011, 17:52

spaulinka napisał/a:
rozmawiałam w jego sprawie z behawiorystą i stwierdził iż pies jest sfrustrowany brakiem kontaktu,zabawy z innymi psami.

a czy behawiorysta widział psa, widział jak reaguje na żywo Santos czy tylko domniemał, że tak może być?
Proponuje zmianę behawiorysty bo wydaję mi się, że i tak wam zbytnio nie pomógł.

spaulinka - 13-01-2011, 18:41

widział psa byliśmy razem na spacerze i widział jak Santos reaguje na psy :confused:

[ Dodano: Czw 13 Sty, 2011 ]

mala85 - 13-01-2011, 19:28

spaulinka, a doradził wam coś co możecie zrobić w takiej sytuacji jak reagować itp??
spaulinka - 13-01-2011, 19:42

doradził nam aby Santos będąc na spacerze więcej pracował,żeby miał jakieś zajęcie wykonywał komendy,żeby jego spacer nie ograniczał się tylko do zabawy ale więcej na pracy.noi zalecił nam treningi z klikerem, abyśmy bardziej skupiali jego uwagę na nas co sprawi że będzie bardziej się słuchał
mala85 - 13-01-2011, 19:56

spaulinka, a co wy robicie w tym temacie??
spaulinka - 13-01-2011, 20:26

ćwiczymy wg wskazówek no i jak pisałam jest lepiej ale to jeszcze nie to czego bym chciała.przykro mi że Santos nie może tak jak inne psiaki bawić się z kolegami chodzić luzem.Ale myślę że będziemy dużo pracować to osiągniemy lepsze efekty :haha:
mala85 - 13-01-2011, 20:37

spaulinka, na pewno tylko to wszystko zależy od Ciebie. Ćwiczenia to podstawa aby dojść do sukcesu.
Ja jeszcze na Twoim miejscu skonsultowałabym to z jednym behawiorystą, który może jeszcze coś ciekawego wam doradzi.

mlena - 14-01-2011, 10:42

a ja bym się pokusiła na umówione spotkanie z innym opanowanym psem a Wasz wtedy kaganiec na pysku krzywdy nie zrobi a może jak się oswoi zrozumie ,że drugi pies może = się fajna zabawa bez gryzienia
AnnA - 15-02-2011, 13:22

Ja również mam problem ze swoim psem. Max zachowuje się agresywnie w stosunku do innych psów, wyjątkiem jest znajomy biszkopt, z którym się bawi i suczka cioci, przed którą ucieka.
Na resztę, bez względu czy to duży czy mały pies, reaguje źle, tzn. rzuca się, zaczyna ujadać. Czy takie zachowanie może być wynikiem tego, że został pogryziony w przeszłości?? (gdy do nas trafił miał ślady i rany). Ostatnio przeszedł samego siebie. Do jego kumpla biszkopta przyjechał golden, psy bawiły się razem, max gdy to zobaczył zaczął się zachowywać jakby go ktoś ze skóry obdzierał, szczekał strasznie, rzucał się na ogrodzenie nie mogłam go w żaden sposób uspokoić, aż w końcu wdrapał się na płot, przeskoczył i zaatakował goldena...na szczęście udało nam się szybko rozdzielić psy.
kolejna historia z ostatniego spaceru, puściłam go luzem na łąkach i w pewnym momencie max złapał jakiś trop zaczął biec przed siebie, ja go wołam, oczywiście zero reakcji z jego strony, więc zaczęłam po niego biec. No i zaczęło się. Z daleka widzę 2 psy - kundelek i biszkopt ok 6-7 miesięcy. Max podbiegł do niego najeżony, młody biszkopt zaczął uciekać a max za nim. Na szczęście udało mi się go złapać kiedy się wreszcie zatrzymali. Pies nie reagował na moje wołanie, dopiero jak podeszłam bliżej, wyglądało to jakby się w ostatniej chwili ocknął i znów był miłym i kochanym psem. Było mi tak głupio, na szczęście właściciel psów okazał się wyrozumiały, przeprosiłam go, zapięłam psa na smycz i do domu. koszmar.

maksiu - 17-02-2011, 19:47

AnnA, mój Maks po pogryzieniu bardzo się zmienił. Po pierwszym pogryzieniu nie atakował pierwszy ale zaatakowany potrafił się bronić. Po drugim (dość dotkliwym. rzucił się na niego bullterrier) sam zaczął atakować. Staram się z nim dużo pracować i jest coraz lepiej. Jak widzimy innego psa to daje mu smaczki żeby skojarzył sobie obecność drugiego psa z przyjemnością. Teraz zazwyczaj jak spotka psa to pokaże mu znaki uspokajające i odejdzie żeby pobiegać za piłeczką. Ostatnio podbiegł do nas golden. Maks najpierw pokazywał mu znaki uspokajające i chciał odejść ale golden za nim. Więc zaczął dawać znaki ostrzegawcze. Golden i nic sobie z tego nie zrobił i skoczył na niego z tyłu. Tego już Maks nie wytrzymał i pokazał zęby. Właściciele goldena szybko go zabrali a ja Maksa. W sumie jestem zadowolona że nie zaczął od ataku tylko chciał się normalnie dogadać.
Palinka - 21-02-2011, 14:24

Mój Moris reaguje natomiast dość ,,agresywnie" na smyczy, puszczony luzem zachowuje się nawet przyzwoicie... Na spacerze nie przejdzie obojętnie obok żadnego psa (niezależnie od płci i wielkości), gdy jesteśmy zbyt blisko zaczyna potwornie ujadać :bad: Gdy z nim podejdę do drugiego psa, to w przypadku suczki i szczeniaka jest zazwyczaj ok - a więc ogon w ruch itd. W przypadku samca, zwłaszcza dużego, Moris się potwornie nakręca, szczeka, warczy, jęczy i naskakuje... To nie wygląda na prawdziwy atak - widać, że się wtedy miota, nie wie co robić, no i chyba jednak się boi, ale to co robi ewidentnie prowokuje drugiego psa do ataku.

Puszczony luzem w grupie psów jest coraz bardziej spokojny, wyluzowany, jednak przy powitaniu z dorosłym samcem jest zawsze trochę spięty i ma irokeza. Jednak gdy tamten nie wykazuje agresji, Moris go olewa. O dziwo gdy drugi pies warknie tak dosyć groźnie, to Moris zazwyczaj odchodzi na bok i go unika. Tego się jednak nauczył, gdy zaczęliśmy się spotykać z innymi psami.

My niestety późno zaczęliśmy nadrabiać braki socjalizacji i pewne nawyki już mu się utrwaliły. I to na pewno wpłynęło na jego obecne zachowanie na smyczy. Od dłuższego czasu Moris ma więcej kontaktów z innymi psami i na pewno jest dużo lepiej. Widać wyraźnie, że się uczy wysyłać i odczytywać sygnały wysyłane przez psy. Choć nie ukrywam, że dla mnie każde puszczenie go luzem w grupie psów jest bardzo stresujące, bo on się wszystkiego dopiero uczy, a swoją masę i siłę i już ma.

Jednak mimo częstych spotkań z psami - i to naprawdę pozytywnych spotkań, zachowanie na smyczy się nie zmienia :( Ostatnio była u nas p. M. Urban i wg niej to jest jeszcze takie młodzieńcze, zaczepne szczekanie, które może z czasem minie. Do tego wg niej to wszytko może być objawem jego strachu i niepewności, a szczekanie ma na celu odstraszyć drugiego psa. Mam bezwzględnie unikać bliskich kontaktów z innymi psami na smyczy, mam stanąć w akceptowalnej dla Morisa odległości, żeby się nie nakręcił i nie rozszczekał, mam trzymać luźno smycz i o dziwo nie mam go na sobie skupiać, co ćwiczyłam do tej pory. Moris ma sobie stać, obserwować drugiego psa z daleka - ma sam zrozumieć, że drugi pies to nić strasznego, jak się wyluzuje, oleje psa i spojrzy na mnie - nagroda. Wiadomo, że jak już muszę przejść blisko drugiego psa, albo widzę, że za chwilkę zacznie ujadać, to skupiam go na sobie i odwracam jego uwagę. I oczywiście jak najwięcej kontaktów z obcymi psami na wybiegu... Jednak już jest chyba za późno żeby go tego oduczyć, tym bardziej, że wg innych szkoleniowców ,,on po prostu tak ma" :beated:

mala85 - 22-02-2011, 11:15

Palinka napisał/a:
,,on po prostu tak ma" :beated:

zmień szkoleniowca

a kolejną sprawa nigdy nie jest za późno na poprawienie zachowania psa tylko trzeba mieć chęci i dużo cierpliwości...

Palinka - 22-02-2011, 12:46

mala85 napisał/a:
zmień szkoleniowca

Wiem, ja cały czas nad tym pracuję i mam nadzieję, że coś da się z tym zrobić. Tylko mam chwile zwątpienia, gdy Moris przez jeden dzień nie ma kontaktu z psami i na drugi dzień obszczekuje yorka oddalonego o jakieś 200 metrów, jakby zobaczył co najmniej mastifa... U nas największym problemem jest to, że mieszkam na wsi, tu nikt nie wychodzi z psem na spacery i mimo iż się bardzo staramy, nie mamy możliwości zapewnić mu codziennego biegania z psiakami, a najwyżej kilka razy w tygodniu :(

Właśnie dlatego, że mi to nie daje spokoju, a konsultacje i szkolenie w WŁ niewiele pomogły, zdecydowałam się na pomoc M. Urban. Najbardziej pomogła mi z tym, że pojechała ze mną na wybieg, czekaliśmy aż przyjdzie ktoś z dorosłym samcem i tłumaczyła mi jak się Moris w stosunku do niego zachowuje i jak się może zachowywać w stosunku do innego samca, co robić gdy dojdzie do spięcia itp. Dzięki temu wiem, że on nie jest agresywny, a jedynie trochę prowokuje i robi dużo hałasu, a jak robi się groźnie to odchodzi. Od tego czasu bardziej mu ufam, jeździmy na wybieg i nie mam takiego stracha, żeby go puścić w grupie psów, bo je zje :-P Mam nadzieję, że całe to szczekanie to jednak efekt ograniczonej socjalizacji i że da się to wszystko naprawić :)

mikos - 04-04-2011, 11:33

Mój mały wykazywał agresję lękową w stosunku do psów. Pierwsze spotkanie skończyło się tym, że ugryzł ostrzegawczo jamniczkę, która chciała się przywitać.

Drugie spotkanie z psem, a on z odległości warczał i się jeżył, ale później dał się ładnie zdominować i nawet zachęcał do zabawy.


Trzecie spotkanie z psem, a ten panika, bo sznaucerka dość niespodziewanie nadbiegła i chciała się bawić.


Później był Beagle i już Bentley normalnie ogon do góry, chciał się bawić z nią, dał się dominować.


Niestety ludzie są dziwni, bo nie pozwalają mu się nauczyć rozmawiać z innymi psami. Zaraz swoje psy trzymają na napiętej smyczy, wprowadzają nerwową atmosferę i nie wiem po co to wszystko.


Jak buldog chciał młodego zdominować (kopulacja itd.) to babka go zabierała. Tłumaczyłam jej, żeby tego nie robiła bo młody się uczy jak ma się w tej sytuacji zachowywać i jak ma rozmawiać z innymi psami, ale ta i tak swoje :bad:



A później ludzie się dziwią, że ich psy rzucają się na wszystko co się rusza, a sami swoim napięciem i napinaniem smyczy powodują, że miłe powitanie zamienia się w jatkę...

Chelsea - 04-04-2011, 11:42

Moja to nie przepuści żadnemu psu, do każdego chętnie podejdzie nawet jak inni pokazują ząbki. :-P
kozung - 04-04-2011, 12:01

Chelsea napisał/a:
Moja to nie przepuści żadnemu psu
mamy to samo! nawet jak ma dostać, bo nie wszystkie są skore do zabawy :)
kluszczonka - 03-05-2011, 09:18

A u nas jest jeszcze inny problem. Marey w obecności innych psów z grzecznego psa zaminia sie w wariata. Gdy tylko w otoczeniu sa inne psy Marey mnie już nie zauważa, nie słucha sie wogóle,nie przyjdzie gdy bede go wołać, caly czas bedzie szedl z tamtym psem, mysle ze nawet gdybym wyszla z parku i go zostawila z tamtym psem to by nie zauwazyl ze jego pani nie ma;( On sam te psy wciaz zaczepia, wariuje tak ze mala glowa.Np jesli wychodze z nim na dwor na siusiu to ciagnie mnie w strone parku bo wie ze tam sa jego kumple, ze bedzie szalal.Wiec u mnie jest problem z niesluchanim sie ,jak zrobic zeb w obecnosci innych psow mnie sluchal, lub nawet dostrzegal?
tenshii - 03-05-2011, 09:51

kluszczonka napisał/a:
jak zrobic zeb w obecnosci innych psow mnie sluchal, lub nawet dostrzegal?

ćwiczyć zawzięcie skupianie uwagi na przewodniku
no i uzbroić się w cierpliwość ;)

Palinka - 03-05-2011, 11:58

kluszczonka napisał/a:
jak zrobic zeb w obecnosci innych psow mnie sluchal, lub nawet dostrzegal?

U nas o dziwo od kiedy Moris ma więcej kontaktów z psami, już tak nie szaleje na ich widok i coraz łatwiej można go odwołać. Zauważyłam, że jak już się przywita z jakimś kumplem, to potem ładnie przybiega. Wiadomo, że czasem się nakręci i jak ogarnie go szał zabawowy to robi się głuchy, ale zdarza się to coraz rzadziej. Ale u nas to chyba też kwestia wieku i wyciszenia i pewnie też kastracji. No i pracy nad przeklętym przywołaniem ;-)

Marey jest jeszcze młodziutki, dla niego zabawa z drugim psem jest ogrooomną atrakcją. Trzeba więc jakoś sprawić żeby przebywanie z Tobą było ciekawsze - może rzucanie patyka albo piłeczki go zainteresuje? A może ćwiczenie komend? Poza tym on nie musi na każdym spacerze biegać z innymi psami - zorganizuj mu super spacer bez psów i wtedy utrwalaj przywołanie - kiedy nie ma tylu rozproszeń. Podstawą jest zbudowanie więzi między Wami, a nie między nim i jego kumplami. Jak macie opanowane przywołanie na spacerach bez psów, stopniowo próbuj go odwoływać przy innych psach. Może na początek weź jakieś super smaczki i ćwicz skupianie jego uwagi na Tobie gdy mijacie inne psy na smyczy? Potem ćwiczcie gdy jest puszczony luzem, ale gdy już się wybiegał z innymi psami i nie jest aż tak nakręcony na zabawę z nimi? Bo nie ma sensu go odwoływać kiedy jest mega nakręcony i kiedy wiadomo, że nie przybiegnie, bo to go tylko uczy olewania przywołania.

Ja próbowałam różnych rzeczy, trzeba kombinować, bo wiadomo, że każdy pies jest inny :)

Grapy - 06-05-2011, 19:36

To ja z innej beczki odnośnie psich zwyczjów. Co zrobić kiedy pies jest łagodny do wszystkich poza jednym? Zdaję sobie sprawę ,że cheasepeake to zupełnie inna rasa ale chodzi mi o sam mechanizm tego zachowania, duży, mały ,suka czy pies, każdy jest ok poza tą goldenką i to od pierwszego wejrzenia :(
donia457 - 06-05-2011, 23:15

jak narazie to dla moich psow kazdy inny pies to przyjaciel z kazdym chca sie bawic tylko problem polega na tym ze nie kazdy piesek chce sie z nimi bawic,
mibec - 06-05-2011, 23:47

A nam Barney zaczyna "dziczeć" :beated: Od operacji (już 6 tygodni) nie może bawić się z innymi psami i zaczyna się chyba z tego robić problem: dzisiaj rano spotkaliśmy psy (2 starsze czarne laby), z którymi nigdy się nie przyjaźnił, ale nie były też wrogami...a dziś miałam problem z opanowaniem psa: zjeżył się, warczał, ciężko mi było zwrócić jego uwagę, w końcu udało mi się zmusić go do siadu, ale ... ja nigdy go takiego nie widziałam :( Mam nadzieję, że to z powodu nadmiaru energii i "postu". Właściciele psów wykluczonych z zabaw na kilka tygodni, czy mieliście też do czynienia z takimi reakcjami swoich psów?
ktosia - 07-05-2011, 00:30

mibec napisał/a:
Właściciele psów wykluczonych z zabaw na kilka tygodni, czy mieliście też do czynienia z takimi reakcjami swoich psów?

z warczeniem nie ale z tym, że Nera chce bawić się z każdym napotkanym zwierzakiem tak :) i potęguje się jej to z każdym tygodniem bardziej, a u nas trwa dużo dłużej niż 6 tygodni :( jeśli spotkamy jakiegoś przyjaciela to nie ma szans na to, żeby mój pies mnie zauważył załancza się jej ZABAWA i nic nie może zatrzymać więc w tym względzie nie jesteś odosobniona

mibec - 07-05-2011, 08:45

ktosia napisał/a:
nie jesteś odosobniona
to pocieszające :)
Tylko mnie przeraziło to warczenie - on tak reagował tylko na jednego psa, do innych był albo obojętny albo przyjazny, a tu taka reakcja.... Zobaczymy jak to będzie z upływem czasu - jeszcze kilka tygodni unikania psów przed nami :(

kozung - 07-05-2011, 16:04

ktosia napisał/a:
z tym, że Nera chce bawić się z każdym napotkanym zwierzakiem tak
u nas to samo!!
ktosia napisał/a:
nie ma szans na to, żeby mój pies mnie zauważył
i weź takiego do domu zaprowadź!! :bad: a raczej zaciągnij.. sąsiadka ma goldenkę - ta z kolei jak ma wracać do domu kładzie się na środku ulicy/chodnika/trawnika, "foch" i dalej nie idzie :-o
i weź rusz takie 30parę kilo, nawet ciasteczka nie działają :-P

mibec napisał/a:
zjeżył się, warczał,
Bono tak samo reaguje na 2 psy. widział je dosłownie kilka razy w życiu, z innymi nie ma problemu a tych nie toleruje, koniec i kropka :<
effcyk - 08-05-2011, 08:54

u nas też większego problemu nie ma. Nestek suczki toleruje każde, te mniejsze gabarytowo psiaki też o ile tamte są łagodne, duże samce ? hmm musi sobie najpierw ustalić kto rządzi w ich "stadzie" - także na początku jest warczenie, a nawet rzucanie sie na siebie, ale po chwili już sie dogadują i albo Nestor zdominuje samca, albo inny samiec Nestora. Aczkolwiek z tym dominowaniem Nestora przez innego psa jest różnie, jak był młodszy bez problemu kładł się kołami do góry przed dużym samcem, teraz nie pozwala sobą podporządkowywać i dochodzi czasem do zatargów. Taki psi maczo mi się zrobił z niego ostatnio ;] .
siulentas - 13-05-2011, 14:56
Temat postu: problem/ szczeniak strasznie boi sie innych psow
a ja mam problem z moim szczeniorem :( on sie boi innych psow malych i duzych. co do malych to w koncu z chwili na chwile powacha ale strachliwie czasem zaczepia merda ogonem a duzych sie boi wrecz panicznie. z daleka owszem pociagnie i merda ogonem ale przy kontakcie chowa sie ucieka i piszczy a jako ze jest na smyczy to wlazi pod nogi badz chowa sie za mna. pieski zywotne z adhd wogole go przerazaja odrazu sie ewakuuje. nie wiem co mam zrobic boje sie ze bedzie z tego pozniej problem :( normalnie staram sie go nie chronic przed psami ale dzis staralam sie je omijac bo az zal mi go kiedy tak piszczy. spodkalismy dzis duzego labradpra biszkopta tez z deczka dominujaco podszedl do Walleyka ale ogolnie nic mu nie zrobila a moj maly wlazl za mnie chowal sie i kwilil :| :|:| absolutnie brak mi na to sil tlumacze sobie ze to jeszcze szczeniak ale czy tak napewno powinno byc ??? to pierwsza taka sytuacja z psem gdyz zawsze szczeniaki ktore dotad mialam lgnely do kazdego psa czy on tego chcial czy nie. Wallek ma prawie 3.5 miesiaca moze z tego wyrosnie nie mam pojecia :| moze jakies pomysly jak postepowac z takim strachliwym szczeniorkiem? nie chce by z wiekiem strach przerodzil sie w agresje w stosunku do psow :|
mibec - 13-05-2011, 15:18

siulentas jesli masz taką mozliwosc to zapisz się do psiego przedszkola - tam maly będzie miał okazję poznac inne psiaki. Jesli nie to moze masz znajomych z psiakiem - umawiajcie sie na wspolne spacery: idzcie z psami w takich odleglosciach, żeby Walley mogl sobie patrzec na drugiego psa, oswajac się, ale nie mial z nim bezposredniego kontaktu. Stopniowo zmniejszaj odleglosc - kiedy drugi pies jest w poblizu, nagradzaj malucha zabawą, smakołykami itp. zeby skojarzyl obecnosc drugiego psa z "fajnymi" rzeczami.
dominika92 - 13-05-2011, 22:08

a my za to mamy problem z Demi..ona wpada w amok jak widzi piłkę..skacze, nie patrzy na nic, czasami przypadkowo chcąc złapać piłkę jak nie trafi to zębami zahaczy o rękę..ale chodzi o to że każdy inny pies oprócz Heli nie ma prawa zbliżyć się do Demi..ciężko o zabawę bo trzeba się rozglądać czy żaden pies nie idzie..dziś nam pogoniła jednego i groźnie to wyglądało i brzmiało..nic mu nie zrobiła ale jednak strach..to taka egoistka zawsze wszystko było dla niej ..smutno mi trochę bo szkoda że tak to wygląda. ale rodzice też niewiele z tym robią i nie wiem czy uda mi się ich namówić żeby popracowali z nią nad tym..myślę że skończy się tak że powiedzą że ma6 lat swoje humory i że po prostu woli piłkę i lepiej unikać innych psów..a szkoda..bo to cudowny pies i szkoda żeby takie sytuacje jak dzisiaj w parku się zdarzały..

[ Dodano: 13-05-2011, 23:29 ]
eh przed chwilą taka agresja a teraz daje Heli wchodzić sobie na głowę..ah ta Demiśka :(

aganica - 14-05-2011, 05:49

mibec napisał/a:
Jesli nie to moze masz znajomych z psiakiem - umawiajcie sie na wspolne spacery:
To sprawdzone rozwiązanie z wieloma szczeniorami.
Na nasze pole, przychodzą ludziska, specjalnie by socjalizować swoje pociechy.
Z dnia na dzień widać ogromne postępy,nawet te najbardziej " podkulone" po jakimś czasie się otwierają i szaleją w stadzie labkowo-seterkowym.
Zawsze zapraszamy szczeniory bullowatych czy onki by za młodu się zaprzyjaźnić bo, nigdy nie wiadomo co będzie gdy toto dorośnie a nie będzie socjalizowane.

Aphis - 14-05-2011, 07:28

Moja Runa jest bardzo rozszczekana. Kiedy tylko zobaczy jakiegoś psa na przeciwko szczeka, mocno merda ogonkiem i widać, że się cieszy.. Czasami podchodzi sama do psów ale bardzo nieśmiało z podkulonym ogonem, obwąchują się i Runa zaczyna swoje szczeniackie wariactwa.. Nie wszystkie psy są zainteresowane zabawą,bo są starsze, ale Runa nie daje za wygraną i lata obok nich,.. Kiedy podchodzi pies do Runy czasami się chowa albo cofa z podkulonym ogonkiem ale daje sie obwachac i kiedy widzi, że pies jest przyjaznie nastawiony zacheca go do zabawy.

Wczoraj w parku trochę się przestraszyłam.. Runa bawiła się z podobnym do owczarka niemieckiego psem, też młody ok 1 rok, po jakimś czasie ten pies zaczął bardzo głośno na nią szczekać, zaczął ją mocniej podgryzać a ona biedna popiskiwała.. nie wyglądało to już na zabawę, bynajmniej nie ze strony tego psa..

siulentas - 14-05-2011, 12:55

no wlasnie ciezko o znajomych z psem :| chyba nikt oprucz mnie psa nie ma polacy tu sie raczej zwierzat pozbywaja niz nabywaja :| przedszkole hmmm musze sie rozejrzec na chwile obecna wiem o dwuch miejscach gdzie odbywaja sie szkolenia psow oraz treningi w rspca zastanawiam sie nad tym. W parku psow mnustwo niestety najczesciej maly sie ich boi a zmuszac go nie moge bo sama bym mu krzywde zrobila mialby uraz daje mu patrzec owszem jesli chce powachac jednak naczesciej ucieka chowa sie i piszczy zwlaszcza jak pies jest zywy i natretnie zaczepia. bywaja tam rozne psy jedne uzaleznione od pilek inne wylacznie na smyczy bo sie rwa do innych psow kolejne totalnie nieulozone a i agresywne sie zdarzaja rowniez wsrod labkow a jest ich kilka jednak najwiecej jest amstafow z ''gnojkami'' czemu odrazu dzekuje bo agresywny pies w rekach nieodpowiedzialnego podlotka to nieciekawa mieszanka :|
znajoma z parku ma malego pieska malenka sunie ktorej sie wallek nie boi ale on jest juz duzy chlop i nawet nie zdaje sobie sprawy ze moglby jej kzywde zrobic wiec trzymam go na smyczy a mala go podgryza bo sie troche boi kiedys byla pogryziona przez duzego psa i ma uraz ledwo przezyla bidulka.
bede probowac moze sie znajdzie ktos z kim sie maly zakumpluje i zobaczy ze mozna sie fajnie bawic z psiakami...

mibec - 14-05-2011, 18:29

siulentas napisał/a:
ciezko o znajomych z psem
przyjedź do Telford :D
A tak serio to szukaj przedszkola, to chyba najlepsze wyjście dla psiaka, który się boi. Powodzenia życzymy ;*

Lixia - 16-05-2011, 20:42

Mój Mikołaj jest bardzo agresywny względem innych psów. Problem w tym że ma już 4 latka i trudno jest mi wpływać na jego zachowania, zwłaszcza że mam go od niedawna. Ogólnie jest ułożonym psem, słucha wielu komend, jest grzeczny jak aniołek i posłuszny. ;D Raz odważyłam się go spuścić, było fajnie, krzyknęłam jak chciał wejść na plac zabaw - posłuchał bez chwili zawahania. Nagle w oddali dostrzegł psa i wyrwał w jego kierunku nie zwracając na mnie uwagi. Prawie wyzionęłam ducha goniąc go. Okazało się że suka i nic nie zrobił. Martwi mnie że zapomina o moim istnieniu gdy widzi psa, momentalnie pojawia mu się irokez na grzbiecie i żadne krzyki nie pomagają. Boję się go spuszczać a przez to nie ma możliwości się wybiegać i rozładować swoją energię. Próbowałam patentu z nagrodą za oderwanie uwagi od innych psów ale jak tylko zorientował się że mam smakołyki w kieszeni zapomniał o całym świecie. Nie liczyło się nic poza pasją zdobywania smakołyków, nie miał nawet głowy do załatwiania się. :doubt:
dominika92 - 16-05-2011, 20:58

Lixia, zakup linę, będziesz miała kontrolę nad psem a i się wybiega. Demi przejawia agresję do psów dlatego raczej chodzimy z nią na linie, na wszelki wypadek, chyba że wiemy że nikogo nie ma prawa być w miejscu gdzie jesteśmy. Tak i Ty będziesz spokojniejsza i pies szczęśliwszy

[ Dodano: 16-05-2011, 22:53 ]
my właśnie wróciliśmy ze spaceru z dziewczynami, w parku był inny pies, więc Demi od razu na linę, przy okazji nauczyliśmy się już dobrze nią posługiwać, tak żeby nie wyrywało nam rąk, żeby szybko można było skrócić lub rozwinąć i przytrzymać lub nakierować psa w inną stronę. obyło się bez kłótni dzięki temu a i psa mamy wybieganego :D

siulentas - 20-05-2011, 13:18

a ja byc moze sie pomylilam poniewaz walley pieknie sie bawil z 7 letnim labradorem. pies wpanialy spokojny zrownowazony ale i ciekawy chyba dlaby wallkowi wejsc sobie na glowe :) nie bal sie moj malec wcale. malych psow wogole juz sie nie boi wcale garnie do zawbawy. do duzych tez teraz ciagnie ostatnio ciagnal do wielkiego rotwailera:| oczywiscie trzymalam go na smyczy bo rotek byl bez i wolalam obejsc go dokola. pozniej zorientowalam sie ze to suczka dosyc otyla i pasywna wiec pewnie nic by nie probowala.
w kazdym razie Walley nie boi sie gdy pies jest spokojny ale gdy ma adhd i naskakuje na niego i jest natarczywy to wtedy ucieka chowa sie i piszczy. zobaczymy jak to bedzie jednak z wielkopsem na smyczy pod kontrola spokojnie sie obwachuje no ale nie kazdy uzywa takiego wynalazku jak smycz:| bo przeciez pies nie grozny...

mibec - 20-05-2011, 13:43

siulentas to super ze maluch sie osmiela - jeszcze troche i nie bedziesz go mogla odciagnac od innych psiakow :-P

[ Dodano: 20-05-2011, 13:46 ]
Niedawno pisalam, ze Barney mi sie zjezyl na 2 inne psy - od tamtego czasu widujemy je codziennie i cwiczymy spokojne przechodzenie: dzis byl pelny sukces :D Pies byl spiety, ale ladnie przeszedl przy mojej nodze. Ciezka praca, ale wszystko da sie wypracowac :)

inkapek - 20-05-2011, 14:57

mibec, jak tego dokonałaś, pisz krok po kroku :-P
mibec - 20-05-2011, 15:03

inkapek milionem chrupali - o nowym smaku, zeby byly bardziej interesujace.
Najpierw trzymalam mu smaka tuz przed nosem i mowilam do niego i jakos przeszlismy obok psiakow; z czasem chrupol byl coraz dalej, a dzis w kieszeni :D

siulentas - 20-05-2011, 17:55

zeby tak kazdy mial takie myslenie ze pies musi sie oswoic i trzeba nad tym popracowac. mi na walleyka niedawno doskoczyl czekoladowy labrador bez smyczy mial chec go conajmniej poobijac bo byl naprawde potezny. oczywiscie przerazilam sie bo zaszokowalo mnie to iz labrador jest agresywny tymbardziej do szczeniaka. bezwolnie pisnelam az naszczescie byl z nami moj chlopak. facet nie mogl sobie poradzic z tym labem ledwo go odgonil a ten na faceta zeby i warczenie strasznie. koles powiedzial ze jego pies to dominant a mi to juz na konkretna agresje i brak ulozenia wygladalo :| pewnie zamiast wychowywac psiurka tlukl go jak mu nie pasowalo noi prosze efekty ehhhh...
szkoda psiurka bo w parku jest wiele przyjaznie nastawionych labkow dzis naprzyklad Wallek bawil sie z czarnym 5 letnim z dusza szczeniaka :-P noi wieloma malymi pieskami hihi jest taki fajny jack rassel ktory jak widzi z daleka Walleyka to leci...leciiiiii.... podbiega i zaczyna sie szalenstwo :haha: oczywiscie to male cos hihi zdominowalo zupelnie Wallka jak narazie i moj labcio mu pokazuje brzuszek a jack probuje go zgwalcic he :haha: oczywiscie wlascicielka bardzo mila odciaga malego torpede :) bardzo zywotny psiak zadnemu psu nie odpusci.

inkapek - 20-05-2011, 18:54

No my dziś robiliśmy próby podejścia bez ekscytacji do innego psa który był za płotem (ujadał jak nie wiem). Neris bez słowa stanął popatrzał i nic, zrobiliśmy zwrot ku temu psu zaczał się podniecać i popiskiwać, więc zawróciłam...chwile odetchnął i znowu podejście (oczywiście kieszeń pełna smaczków) po kilku próbach staliśmy obok siatki i ujadającego psa...Ner spojżał i na komendę luz poszliśmy dalej. Byłam z niego mega dumna bo on się strasznie nakręca. Nesulec natomiast spogląda na takie psy ujadające jak na jakieś dziwolągi i odchodzi bez słowa.
mibec - 20-05-2011, 19:06

inkapek napisał/a:
Ner spojżał i na komendę luz poszliśmy dalej
super :)
Barney w takich sytuacjach z reguły patrzy na psa jakby był kosmitą :D

inkapek - 20-05-2011, 19:16

mibec, no muszę się wziąć za tego mojego gnojeczka bo się strasznie nakręca i podnieca, więc trochę pracy mamy do zrobienia ale zrobimy :) no i na rower zaczniemy jeździć niech się chłopak męczy. :-P
Palinka - 20-05-2011, 20:31

Moris jeszcze rok temu dostawał szału na widok innych psów - ujadał nawet z odległości 100 metrów, więc naprawdę było niewesoło :( Z resztą pisałam gdzieś o tym w tym temacie - nawet szkoleniowiec twierdził, że on tak po prostu ma... Że jest nadpobudliwy, bardzo się nakręca, a do tego niezsocjalizowany. Ostro zabraliśmy się do roboty i obecnie w większości przypadków bez problemów mijamy się z psami na tym samym chodniku ;D ;D ;D Nawet sobie nie wyobrażacie jaki to dla mnie jest ogromny sukces :) Rok temu w życiu nie pomyślałam, że Moris pojedzie z nami nad morze :) Także wszystko się da zrobić, tylko duuużo cierpliwości trzeba :)

A najlepsze jest to, że myślałam, że mam agresywnego psa - bo ma irokeza i szczeka na widok innych psów, a przy bliższym spotkaniu dostaje wręcz szału... Okazało się, że mam psa strachliwego i bardzo niepewnego. Wystarczyło zapewnić mu sporo spotkań ze zrównoważonymi psami - przy których uczył się kultury i ćwiczyć spokojne mijanie innych psów na smyczy (do których nie podchodziliśmy). U nas problemem było to, że wcześniej gdy Moris się nakręcił, a po chwili się uspokoił - dostawał nagrodę i wg mnie zrozumiał, że mi o to szczekanie tak naprawdę chodzi... Po każdej akcji duma go wręcz rozsadzała i oczekiwał na smakołyk... M. Urban poradziła mi określić odległość przy której potrafi jeszcze zachować spokój i nie odwracać jego uwagi (co ćwiczyliśmy do tej pory), ale pozwolić mu obserwować drugiego psa - żeby zrozumiał, że nie stanowi dla niego zagrożenia. Każde wyluzowanie się i spojrzenie na mnie było nagradzane. Do tego spotkania z kulturalnymi psiakami z forum i z każdym dniem jest lepiej :)

inkapek - 20-05-2011, 21:19

Super tak trzymać. My mamy ten problem że u nas ludzie się boją Nerisa i nie pozwalają się bawić z nim swoim psom, więc też nie mamy z kim ćwiczyć. Ale chociaż wybieramy takie psiaki przez płot :-P no i na szkolenie chodzimy raz w tygodniu a tak cwiczymy sami.
jaga1920 - 21-05-2011, 18:34

Nie wiedziałem gdzie to wstawić bo nie znalazłem takiego tematu jak coś to proszę o przeniesienie postu.


Czy Labradorki ganiają trochę koty?? Pytam się, gdyż mieszkam w szeregówkach i na osiedlu błąka się sporo bezpańskich kotów, które niszczą ogród. Czy taki kot wystraszy się labradora?

nika - 21-05-2011, 19:17

wydaje mi się, że zależy to od psa;p mój np goni kota mojej mamy w celach zabawowych, a ten zawsze mu ucieka.. mimo, że jest przyzwyczajony do psów, bo moja mama ma też psa, to Shira raczej za kumpla swojego nie uważa :-P
Palinka - 21-05-2011, 22:16

inkapek napisał/a:
My mamy ten problem że u nas ludzie się boją Nerisa i nie pozwalają się bawić z nim swoim psom, więc też nie mamy z kim ćwiczyć.

U nas było tak samo... Moris swoim ujadaniem skutecznie zraził do siebie wszystkich właścicieli innych psów i miał przypiętą łatkę agresora... Dopiero jak pojechałam ze szkoleniowcem na wybieg dla psów zobaczyłam, że puszczony luzem zachowuje się zupełnie inaczej i wcale nie chce pożreć każdego napotkanego psa :-P Chociaż do dzisiaj zdarzają mu się drobne przepychanki z dużymi samcami (wg pani Urban to normalne próby dogadania się i nie mam wtedy ingerować), ale wiadomo jak reagują czasem niektórzy właściciele i w sumie to mają do tego prawo...
jaga1920 napisał/a:
Czy Labradorki ganiają trochę koty??

Moris goni (ale to nie 100% labek ;-) ) niestety nie patrząc gdzie biegnie i robiąc przy tym dużo hałasu :beated: Nie wygląda to na zabawę - goni kota, bo ten ucieka, ale gdy kot stoi, to Moris ma irokeza i tylko się patrzy...
nika napisał/a:
mimo, że jest przyzwyczajony do psów

Tak samo goldenka znajomej mieszka z kotami, a obce na podwórku przegania...

jkasia - 03-06-2011, 06:32

Kochani chciałam sie Was poradzić w pewnej sprawie. Otóż Kasta jest generalnie super łagodna i nigdy pierwsza nie wykazała agresji w stosunku do innego psa. Na spacerach nosimy miske z wodą i na łaczce jest jeszcze jedna wspólna miska aby psy mogły z niej pic. Kasta nie daje sie napić prawie żadnemu psu a młodsze od siebie potrafi pogonic z zebami :-o Woli wylac niz dac komus sie napic. Nawet jak jej sie nie chce pic i inny pies podejdzie to zniża głowe nad miske i blokuje podejscie :confused: To jest z jednej strony smieszne ale niepokoi mnie jej zachowanie w stosunku do młodszych psów. Dodam,że bez problemu moge jej grzebac w misce i zabierac i nie reaguje.Dodam, że zawsze jak jakis pies chce sie napic wody to musze ja odciągac i trzymac lub odwrocic jej uwage i odejsc w drugą strone.
Moje pytanie- czy powinnam korygowac takie zachowanie? Czy to jest ustalanie hierarchi w stadzie i powinnam ja zostawic?

AnIeLa - 03-06-2011, 06:44

jkasia napisał/a:
Moje pytanie- czy powinnam korygowac takie zachowanie? Czy to jest ustalanie hierarchi w stadzie i powinnam ja zostawic?


A miskę nosicie swoją czy nieważne jaka to jest miska i kto ją przyniósł?

jkasia - 03-06-2011, 06:49

Nieważne jaka to miska. Goni psy od swojej i od innych. Nawet jak są 3 miski i psy jednoczesnie dostaja do nich wode to Kasta chciałaby od wszytkich misek odgonic. Najczesniej biegnie do tej do której najwiecej jest chetnych :confused:
inkapek - 03-06-2011, 08:53

Ja bym na twoim miejscu nie pozwalała jej na to. Dając jej na takie zachowanie przyzwolenie, ona czuje się pewnie i będzie nadal to robić. Tymbardziej że nosicie swoją miskę. Więc niech pije tylko z niej i nie dopuszczać do sytuacji w której wylew innym psom wodę lub je odgania. Korygować, fe nie wolno i zajmować czymś innym. ja bym jeszcze jako pierwszemu psu dawała obcemu się napić z jej miski, żeby zobaczyła że to nic strasznego a potem dopiero jej.
U mnie jest tak że każdy z psów ma swoją miskę. I nawet jeśli jedno nie zje to drugie mu nie ruszy.

Madzialenka - 03-06-2011, 19:30

jkasia, zrobilabym jak radzi inkapek, .Mojej kolezanki owczarek zachowywal sie dokladnie jak Kasta.Kolezanka kazala mu sie klasc kolo miski i inny pies z niej pil , ,za grzeczne lezenie smak i potem mögl sie napic,bardzo szybko zalapal ze to nic strasznego podzielic sie wodä z kumplem :)
inkapek napisał/a:
I nawet jeśli jedno nie zje to drugie mu nie ruszy.

To dopiero kultura:)

joanna - 03-06-2011, 22:25

a co w tym dziwnego hehe dokładnie jak ludzie ,biorą z nas przykład niekoniecznie dobry
jkasia - 04-06-2011, 06:35

No dobra, to bedziemy ćwiczyć. Ja i tak Kaste musiałam przytrzymywać jak inne psy piły ale wyrywała do nich jak szalona. Teraz sprobuje z warowaniem na smaczki ;D Dodam jeszcze, że miska dla Kasty jest wspaniałą zabawką bo jak tylko uda jej sie doleciec do miski i wylac wode to łapie ją w zeby (nawet metalową) i biega po boisku, tarza sie w niej itp :-P W domu tak nie robi bo ma na stojaku.
Ace_ - 04-06-2011, 11:18

Ja też się ostatnio przestraszyłam,bo Tośka jest kilka dni po kwarantannie i już sobie chodzimy na krótkie spacerki.W moim bloku mieszka potężny malamut,które zerwał się sąsiadowi ze smyczy i leci do Tośki zaczynając szczekać.Tośka w pisk,ledwo ją na smyczy utrzymałam,potem wzięłam ją na ręce.Wiadomo,mały szczeniak a malamut 5 razy większy od niej.
Ale z terrierkiem mojego kolegi już się zapoznała,więc ma już jednego kumpla z bloku :)

effcyk - 04-06-2011, 11:52

Nestek od małego był na tyle odważny, że nawet jak leciał do niego pies z zębami to wysuwał się na mój przód i on gotowy do zapoznania się z psem :beated: . Dziś jak już jest bydlaczek, to jak leci na niego pies agresor, nie ma mowy, żebym spuściła Nesta żeby zwiewał, bo zamiast zwiewać , wyszczerzy zęby i pobiegnie z wielką chęcią się pokotłować z psem :brick: . Mój poprzedni psiak, był na tyle mądry, że jak go coś goniło wielkiego i wściekłego to zwiewał do domu jak go puściłam ze smyczy, no ale to był mały pies, a Nestka ani nie spuszcze, ani na ręce nie wezmę, a on sam czuje się na tyle pewny siebie, że nie w głowie mu zwiewać :confused:
kozung - 04-06-2011, 13:21

u nas podobnie jak u effcyk, Bono do każdego psa lgnie, chce się przywitać. i nie ważne że na niego warczą, czy wyskakują z zębami :confused: dopiero jak się zbliży i delikatnie <lub nie> oberwie, to odskakuje.. ale! zaczyna też kicać osioł i chce się bawić :beated: dla przykładu - sąsiadka ma wielką suczkę, 9 lat, charakterna.. do Bona zawsze z zębami. Ostatnio tak długo wokół niej latał z tą swoją głupawką, aż się poddała i pobiegała z nim :D
co gorsze, odkąd mamy w domu dzieciątko, Bono zachowuje się tak, jakby nas bronił - na spacerze potrafi obszczekać wszystko co się rusza :brick: dużo pracy jeszcze przed nami :confused:

jkasia - 04-06-2011, 13:26

kozung napisał/a:
Ostatnio tak długo wokół niej latał z tą swoją głupawką, aż się poddała i pobiegała z nim
u nas głupawka wystepuje zawsze jak Kasta niespodziewanie spotka jakiegos psiaka i jest spuszczona.Wtedy robi kilka wielkich kółek z predkością swiatła :D Ale rzadko udaje jej sie zachecic drugiego psa do gonitwy,no chyba że młodzika jakiegos. Ludzie maja zawsze niezły ubaw jak widzą te Kasty obloty. :haha:
mav_sheep - 05-06-2011, 12:31

Pozwolę sobie poruszyć trochę pokrewny temat. Jestem dość mocno wzruszony zmianą na lepsze jeśli chodzi o mentalność właścicieli. W małych miastach każdy idzie na spacer wybraną jedyną ulicą przez nie dłużej niż pół godziny. O socjalizacji nikt nie słyszał. Natomiast ostatnio na spacerze z znajomą i jej owczarkiem miłe zaskoczenie. Najpierw jedna pani spuściła swojego psiaka z smyczy aby się pobawił. A chwilę później dołączył kolejny czworonóg. Na prawdę miłe zaskoczenie.
Pozdrawiam

olcik - 05-06-2011, 13:44

Cytat:
u nas głupawka wystepuje zawsze jak Kasta niespodziewanie spotka jakiegos psiaka i jest spuszczona.Wtedy robi kilka wielkich kółek z predkością swiatła :D Ale rzadko udaje jej sie zachecic drugiego psa do gonitwy,no chyba że młodzika jakiegos. Ludzie maja zawsze niezły ubaw jak widzą te Kasty obloty. :haha:


mój Bej ma podobnie. Pies w polu widzenia, a jego już nie ma przy mnie :) biega skacze popiskuje.. nie ma jak go opanować. ostatnio w sąsiedztwie pojawił się 3 miesięczny labradorek. moment w którym się dostrzegają jest bezcenny i nie da się ich od siebie oderwać.. dopóki oba nie padną na ziemię ze zmęczenia :D

Ketini - 05-06-2011, 18:27

my mamy na osiedlu zaprzyjaźnionego Goldena, i faktycznie
olcik napisał/a:
moment w którym się dostrzegają jest bezcenny

a potem to już istne szaleństwo :)
ale jest też labek, biszkopcik, i tu problemo, jak Puzak był mały, to się ładnie bawiły, dziś ten starszy nie toleruje Puzaka i jak tylko ma go w zasięgu paszy to go poskramia....
na szczęście nie doszło do ostrego spięcia, jak do tej pory, i mam nadzieję, że tak zostanie
a co do innych psów, to mam wrażenie, że Puzon trochę jak taran jest i tym może zniechęcać do siebie inne psiaki

inkapek - 05-06-2011, 18:30

kozung, Neris nie opuszcza Huberta na krok. Też nas broni przed każdym psem. Nie atakuje tylko warczy lub szczeka dając znać że sobie nie życzy aby jakiś pies podchodził.

Madzialenka, trochę czasu musiałam na to poświęcić aby wypracować u nich takie zachowanie. Ale teraz mam spokój i wiem że każdy pies zje swoją dzienna dawkę i nie muszę nad nimi stać aby pilnować jednemu czy drugiemu jedzenia.

effcyk - 05-06-2011, 19:18

No a ja dziś miałam akcje. Idę z Nestorem na spacer, mijamy znajomych i oni mówią " uważaj bo tam na boisku są ludzie z dwoma dużymi psami" ja mówie ok, pójdę z Nestorem na łączke za boisko. Faktycznie mijam boisko, a tam 2 dorosłych facetów 2 dzieci i dwa psy - suka posokowca bawarskiego i pies, mieszaniec owczarka niemieckiego. Przeszliśmy spokojnie, psy z boiska nas nie zauważyły ale ich właściciele owszem widzieli nas , poszłam na łączkę wybawiłam sie z Nestorem.
Wracamy , Nestek zziajany ledwo kroczy, jeszcze spotkałam po drodze innych znajomych pogadałam chwile i w tym momencie nie zauważyłam, że ten mieszaniec owczarka wyszedł z boiska i czai się na nas. Znajomi odjechali a ja patrze przed siebie a owczarek zrobił przyczajke i zbliża sie do nas. Nestor najeżony, ja się drę "panie zabieraj pan psa" ( Ci właściciele stali za murem jakieś 7 metrów od nas) i drę się i drę i wszyscy się odwracają, ale właścicieli głuchota złapała i nagle wyrwał do nas ten owczarek, prosto z zębiskami na Nestora. Ja prawie zawał ( jeszcze psa miałam na zaciskowej :beated: a w drugiej ręce frisbee ) a Nestor jak wyszurał do tego owczarka, to tamten zaczął uniki robić odwracał sie i z powrotem z zębami, no kurde kotłowały się strasznie, nie wiedziałam czy puścić psa, czy trzymać . Dopiero krzyknęłam z całej siły " pan zabierze tego psa do cholery" i facet ruszył powoli 4 litery , dopiero jak zobaczył, że Nestor rzucił się w okolice brzucha jego psa, to przyspieszył kroku i złapał swojego za obroże ( niestety ten pies od razu na widok własciciela aż przykleił się ze strachu do ziemi :< ).
Ale przepraszam to nie usłyszałam , mijałam go i mówię wściekła " proszę swoje psy pilnować " on się tak patrzy z miną zmieszaną i przy tym zaskoczoną, że labek ( teoretycznie znany wszystkim jako łagodny) a miał taką przewagę i dał sobie spokojnie radę. Nestor wrócił do mojej nogi ładnie, znajomy tego pana też się po chwili wyłonił zza muru, z oczami jak 5 zł i szczęką , która opadła mu prawie do ziemi, na co właściciel psa mruknął do znajomego który z nim był " muszę swojego zapiąć chyba" ja na to zła jak osa " no chyba raczej " i poszłam.
Normalnie trzęsły mi się ręce jak nie wiem, z jednej strony nie ukrywam, że ulżyło mi - Nestor dał sobie radę sam, ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie co by było, jakby miał to być amstaff, rottweiler czy inny bojowy pies lub molos.
Był to wielki mieszaniec owczarka, trochę większy od Nestorka ale na samą myśl, że mógłby to być jakiś agresywny pitbulowato - amstafowato - molosowaty bydlak to aż mi się słabo zrobiło. Muszę się zaopatrzyć w gaz, bo różnie to jeszcze może być na tych spacerach :< nie wiadomo jakiej rasy psa się jeszcze spotka i z jakimi intencjami, więc gaz zakupię, ale mam nadzieję, że nie będzie mi dane go użyc.

inkapek - 05-06-2011, 20:04

effcyk, niestety o kulturze możemy zapomnieć...ty będziesz ostrożna a kto inny będzie miał to gdzieś. Ja zawsze zapinam Nerisa jak widzę dzieci, inne psy...bo nie każdy musi wiedzieć że on jest łagodny i dziecku nie zrobi krzywdy, lub poprostu nie każdy ma ochotę aby mój pies pobawił się z ich psem.
Współczuję ci strasznie bo ja to pewnie bym na zawał padła. Ja kiedyś miałam akcję jak suka belga wystartowała do 5 miesięcznego wtedy Nerisa bo ten za nią szedł...Neska wyskoczyła z auta i jak dopadła do tamtej to też się kotłowały...naszczęście jedna i druga były odwołalne. Ja uważam że każdy pies ma swoje granice, przeważnie każdy będzie się bronił kiedy zostanie zaatakowany lub zaaakuje gdy im bliskim coś może się stać. Psy są łagodne do ludzi (powinny być) a tolerancyjne do psów.

kozung - 05-06-2011, 20:58

u nas dzisiaj Bono dostał po nosie. Dosłownie - aż mu czerwone kapnęło :| szliśmy spokojnie, ja+wózek, mój+ Bono i sąsiad + goldenka ( często tak robimy żeby się ośle łąki dwie nauczyły ładnie chodzić) i co? nagle zza płotu wyskakuje takie małe rude i szczeka.. Jako iż to był on, Jogę wąchnął po nosie i luz, a do Bona - mega bohatera - wyskoczył z zębalami :bad: wbił mu się prosto w nos. Takie to ciekawe jajo musi być z Bronka mojego.. Raz już nos mu kot przeorał, ślad do dzisiaj :bad: i się gamoń nie nauczy :beated: effcyk, współczuję. ja bym w galoty narobiła. mamy na osiedlu jednego agresywnego owczarka długowłosego, ale ma świetnych właścicieli - potrafią go doprowadzić do poziomu w 2 sekundy :)
olcik - 06-06-2011, 13:24

Moje psisko ostatnio atakowane jest przez.. wrony. Robimy spacerek przez park, a tam co chwilę z drzew skrzeczą i latają wokół niego. Na początku był skołowany.. Potem głośne szczeknięcie i w miarę spokój jest. ; | tak groźnych ptaków jeszcze nie widziałam:P
A jeżeli chodzi o psy, to zwykle nie rzucają się do mojego.. Aczkolwiek raz z naprzeciwka wyskoczył nam pan z dość sporawym kundelkiem, to nie powiem - dobrze, że oba były na smyczy.

inkapek - 06-06-2011, 13:42

olcik, gniazda bronią. Nas też atakowały.
effcyk - 06-06-2011, 21:40

no miałam stracha, Nestor by nie atakował jakby nie został zaatakowany. Gdyby ten obcy pies podszedł powachąć Nesta, uważam , że obyło by się bez bójki - jedynie irokezik by był i Nestek pewnie próbowałby dominować. Ale ten pies od razu wybiegł z zębami masakra - dziś spotkałam tą znajomą co mnie ostrzegała wczoraj i mówi że jak była przedemną na spacerze ze swoim jamnikowatym psiakiem , to to bydle z boiska też ich zaatakowało i znajoma rabanu temu chłopu narobiła. Niepoważny facet, wiedział, że jego pies już zaatakował , to mimo wszystko zostawil go w sampoas i zaatakowało póżniej to bydle nas. Jak pisałam darłam sie w niebogłosy, wszyscy co byli na spacerze w tamtych okolicach słyszeli, a te buraki nie słyszały jak wrzeszczę, żeby psa zabrali. Czasami to mam wrażenie, że ludzie specjalnie takie bydle puszczą, żeby podnieść sobie tym ego, jaki to ich piesek jest ważny i przegoni każdego psa w okolicy. No cóż, trafili na wyjątkowo wrednego labka :-P . Chociaz powiem Wam, że jestem dumna z Nestora - dlatego, że jak go pies atakuje, to czarny robi uniki żeby nie zostać pogryzionym , i kłapie strasznie zębami jakby chciał ugryżć przeciwnika, ale tak naprawdę widzę po nim, że nie chce robić obcemu krzywdy i wbicie ząbków w cielsko innego psa to już dla niego mega konieczność i ostateczność. Jeśli Nestor zostanie ugryziony przez psa, to tez ugryzie, ale przeważnie strachu przeciwnikowi narobi kłapaniem i rzucaniem się, a że kawał cielska ma, to ma czym rąbnąć wroga i psy go unikają, bo jak się rzuci na psa to już samym ciałem przygniata obcego do ziemi. No ale ten a'la owczarek, to strasznie bezczelny typ, obstawiam, że jak Nestoro byłby bojny, to gryzłby go ten onkowy padalec gdzie wlezie. Jak zauważył, że Nestor się odgryza dość mocno, to zaczęło bydle unikać go tak, by Nestor nie sięgnął jego, a on mógł sięgnąć Nestora.
Po takich "przygodach" jak chce Nestora zapoznać z nowym psem to mam takie akcje, że muszę jakiegoś obcego psa najpierw pogłaskać i pokazać Nestorowi, że nie grozi mu nic mówiąc przy tym " zobacz Nestorku jaki fajny piesek ", wtedy jak mi zaufa to podejdzie do obcego , najeży się trochę, ale jak obcy okaże sie ok to jest zabawa. Gdy nie pokaże Nestorowi, że inny pies jest ok, to najeży się, łeb na karku obcemu położy i warczy jak traktor pokazując rządek swoich kiełków :| . Aczkolwiek labradory uwielbia :-P z nimi nie miał nigdy zatargu i jak z daleka widzi labka, to ogon chce mu się urwać z radości, do innych dużych i średnich psów ma taki uraz , że nie ufa od razu - w sumie mu się nie dziwię po takich cyrkach :confused:

donia457 - 09-06-2011, 22:52

Reda jak zobaczy z daleka psa to uklada sie na ziemi i sie czai na niego,ogolnie Reda do psow to takie ADHD ,ze wszytkimi psami w zasadzie w zgodzie zyje chyba ze piesek to staruszek to warczy na nia wiec jej nie puszczam do dziadkow i jest ok,
chociaz raz juz tak maialam wracam z Reda ze spaceru wieczorem ,a sasiadka szla ze swoim psem z gory tamten zaczol szczekac na moja, a Reda zaczela tez na niego szczekac az bylam w szoku

Ace_ - 10-06-2011, 18:50

A moja to się coraz odważniejsza robi.Szczeka i zaczepna się robi :) Najbardziej sobie upodobała goldena,który mieszka w moim bloku.3 razy większy od niej,ale Tosia się nie daje :D
donia457 - 11-06-2011, 08:41

moja to szczeka lub warczy jak sie czegos wystraszy
tenshii - 11-06-2011, 10:00

Ja się strasznie bałam przy zakupie psa, żeby mi się nie trafił żaden zaczepny czy zbyt odważny osobnik.
No i się nie trafił.
Teyla nie lubi wchodzić w konflikty i zawsze grzecznie odchodzi. Uffff

SandraiToffik - 11-06-2011, 10:17

Toffik od momentu, gdy został zaatakowany przez psa, stał się zaczepliwy. Gdy widzi czworonoga, zaczyna szczekać. Wiem, że w ten sposób ostrzega drugiego psa, aby nie podchodził do niego, lecz jest to uciążliwe. Aktualnie przeprowadzam z nim trening w obecności innych psów. Zdarza mu się szczeknąć, ale już rzadziej. :)
inkapek - 11-06-2011, 13:17

A Neska jak psy się gryzą to ona do nich leci w sam środek...muszę na nią uważać :(
effcyk - 11-06-2011, 16:21

Cytat:
Ja się strasznie bałam przy zakupie psa, żeby mi się nie trafił żaden zaczepny czy zbyt odważny osobnik.
No i się nie trafił.
Teyla nie lubi wchodzić w konflikty i zawsze grzecznie odchodzi. Uffff


z jednej strony to jest dobre, ale z drugiej też trzeba sobie zadać pytanie czy lepiej jak pies daje się gryżć innemu psu, kuląc się i nie broniąc siebie przy tym, czy lepiej jak pies potrafi pokazać, że jego ząbki też nie są bezużyteczne i własne doopsko potrafi obronić ?
Wiadomo, że niektóre psy - atakujące nasze czworonogi kompletnie nie mają skrupułów, nawet jeśli nasz pies nie chce popadać w konflikty i pokazuje uległość, to często bywa tak, że inne obce gryzą naszego, nie patrząc na jego uległość. Wiem, bo Nestor jak był takim ponad rocznym szczylem, to zaatakował go owczarek i mimo, że Nestor wtedy położył się na grzbiecie, pokazał brzuch i był totalnie uległy, to owczarek i tak rzucił mu się wtedy do brzucha. Na szczęście w porę zareagowałam i ja i właściciel owczarka. Czasami mam wrażenie, że obcy dominujący pies wykorzystuje słabości psa uległego i zamiast odpuścić, to nakręca się jeszcze bardziej, wiedząc że nasz uległy pies nie jest w stanie sam się obronić.
Po tej przygodzie w owczarkiem, Nestek trochę wydoroślał mentalnie, teraz nie pozwoli sobie na zaczepki. On lubi psy i ogólnie olewa je na spacerach, pozatym kocha się z nimi bawić jeśli jest taka możliwość, ale jeśli obcy pies wykazuje cień agresji do niego, wtedy sytuacja staje się napięta - często jest to tkzw. pokazówka, żeby ustalić kto tu rządzi - powarczą, poskaczą na siebie a po 5 min jest spokój , ale jeśli leci do nas obce psisko z zębami na wierzchu rzucając się od razu , to Nesti od razu reaguje tym samym - wtedy nie ma czasu po prostu na obwąchiwanie się i ustalanie hierarchii jeśli obcy pies w momencie na nas napada. Na całe szczęście mieszkam w okolicy gdzie amstaffów, pitbulli i innych psów bojowych nie ma i nigdy tutaj w naszej dzielnicy nie widziałam u nikogo, natomiast są owczarki, goldeny, labki, psy mniejszych ras jak teriery , yorki no i różnego typu mieszańce. W gaz zaopatrzyć się trzeba tak czy siak, bo nigdy nic nie wiadomo. Aczkowliek bywało też tak, że jak zaatakował mnie kiedyś pies i centralnie dobierał mi się do nóg, to Nestor stanął w mojej obronie i od tamtej pory jak naskakuje na nas obce agresywne psiko, to Nestek staje między mną a obcym psem i przegania intruza.
Sama zastanawiam się nad tym co lepsze, z jednej strony lepszy uległy pies nie popadający w konflikty to fakt , ale z drugiej patrząc na swojego bezradnego psa, na którym siedzi jakieś bydle i obgryza go z każdej strony, albo patrząc jak nasze psisko ucieka w popłochu przed obcym psem na ruchliwą ulicę to serce w gardle staje - wtedy człowiek nie wie, czy znajdzie psa, gdzie on jest, czy go coś nie potrąciło.
Druga sprawa to pies odważny, potrafi się chociaż w jakimś stopniu postawić i obronić, ale minusem tego jest właśnie np to. że taka odwaga może się również dla niego źle skończyć, kiedy trafi na osobnika równego sobie bądź dużo silniejszego i bardzo zaciekłego.
Czyli tak źle i tak niedobrze.
Jak pisałam wcześniej parę postów, miałam kundelka, był bardzo ulegly, usłuchany, wracał na każde zawołanie, i był to pies który w razie ataku obcego psa uciekał do domu , ale drogę doskonale znał i wiedział gdzie wrócić, a Nestor ? pewnie też z niektórych odcinków spacerowych drogę powrotną do domu poznałby - ale tak naprawdę pal licho wie, gdzie by poleciał. Na dodatek on jakoś nieszczególnie przejmuje się samochodami, zawsze go mam na smyczy przy większym ruchu ulicznym, bo cielak nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia jakie auta ze sobą niosą - i tu kolejne pytanie , niewiadomo co gorsze, pogryzienie przez psa, czy potrącenie przez samochód :confused: .

tenshii - 11-06-2011, 17:23

effcyk napisał/a:
z jednej strony to jest dobre, ale z drugiej też trzeba sobie zadać pytanie czy lepiej jak pies daje się gryżć innemu psu, kuląc się i nie broniąc siebie przy tym, czy lepiej jak pies potrafi pokazać, że jego ząbki też nie są bezużyteczne i własne doopsko potrafi obronić ?

po poprzednim psie wolę jednak takiego, który nie wdaje się w żadne konflikty

Grapy - 11-06-2011, 17:27

effcyk, dobrze jest jak pies się obroni, bo jednak należy odróżnić to od zachowania psa, który szuka zaczepek. Grapek już dostał po nosie a nigdy nie zaczepia i powiem szczerze- żałuję,że nie potrafi obronić własnej skóry. Jest mistrzem sygnałów uspokajających ale to niestety nie zawsze działa :confused:
effcyk - 11-06-2011, 18:13

tenshii napisał/a:
po poprzednim psie wolę jednak takiego, który nie wdaje się w żadne konflikty

ja chyba jednak wolę, jak pies nie stoi bezczynnie i nie kuli się kiedy inny obcy pies rzuca mu się do gardła i szarpie wszędzie gdzie się da.
Grapy, też tak uważam, jeśli jest taka konieczność pies też czasami musi sobie radę dać. Ja wiem, że my jesteśmy odpowiedzialni za psy - to jest normalne i oczywiste, mój pies jest zrównoważony, na spacerach zachowuje się przyzwoicie a i nie stroni od towarzystwa innych psów - co lepsze jak duży intruz mu włazi na głowe i podgryza za mocno w czasie zabawy to Nesti potrafi pogonić, a znamy takie też małe kundleki kurdupelki baaardzo poważne charakterowo ;D , które Nestoś obskakuje jak szczeniak z każdej strony zachęcając do zabawy :-P a potem ucieka z adhd i wraca podskakując :-P Nestek to ciapek jakich mało, nawet mojego żółwia z odległości metra obszczekuje nie wiedząc co to pełznie do niego :-P ale zbyt dużo było na niego ataków ze strony nieupilnowanych psów, że nauczył się iż bezczynnym być nie można w razie czego. Początkowo starał się odwracać głowę i unikać ugryzień, ale jak raz został ugryziony w fafla, tak od tej pory jak agresor rzuci się - to owszem Nestek robi ciągle uniki żeby nie dostać, ale przy tym sam się obcemu odgryza.
Ten mój kudelek co uciekał do domu, był psem strachliwym, bał się głupiego małego huku, i wystarczyło, żeby duży pies podszedł do niego to on od razu wywijał mi się z obroży i zwiewał - przy ataku było to nawet dobrą metodą, ale z czasem stawało się męczące kiedy praktycznie na każdym spacerze przy większym psie zaczął się zrywać i uciekać.
Wspomniałam, że mieszkamy w dość spokojnej okolicy, gdzie żadnych bullowatych agresorów nie mamy. Również i nie zabieram Nestora do centrum miasta, dla mnie to jest za duże ryzyko - to nie jest pimpek, którego wezmę na ręce gdy rzuci sie tam na nas jakieś obce nieupilnowane bydle a i tam najczęściej zdarzają się biegać bez smyczy różne nieciekawe psy, ze swoimi równie nieciekawymi panami. Byliśmy może z parę razy w centrum, żeby "obczaił' troche miasto i oswoił się z ruchem miejskim i tyle, no i jak do weterynarza jedziemy, to po wizycie przeważnie udajemy się przy okazji na zakupy itp. wtedy ktoś robi zakupy a ja z psem spacerujemy nieopodal, żeby w upale w aucie nie siedzieć i nie czekać. Ale ogólnie to wolimy swoje przydomowe tereny :) .
Pozatym nie czuję specjalnej potrzeby zabierania go na spacery do centrum miasta , czy do sklepu, na pocztę itp. ma swoje podwórko, jest i czas na spacery na boisku, a jak idę załatwic sprawę na mieście to pies czeka albo na dworze albo w domu, problemu nie ma . Mamy koło swojego domu boisko, polankę, także pies może się wylatać spokojnie i całe szczęście rzadko kiedy zdarzają się nam akcje konfliktowe z innymi obcymi psami :-P bo wszystkie okoliczne to już znamy :haha: .

tenshii - 11-06-2011, 18:31

effcyk napisał/a:
ja chyba jednak wolę, jak pies nie stoi bezczynnie i nie kuli się kiedy inny obcy pies rzuca mu się do gardła i szarpie wszędzie gdzie się da.

takiej sytuacji jeszcze nie mieliśmy co prawda
aczkolwiek ona po prostu odchodzi.
nie kuli się
przy najmniejszych oznakach agresji po prostu pasuje, odchodzi
nawet jak się przeciągają z Fidem zabawką, i on mocniej warknie, to ona po prostu ją puszcza i go ignoruje

Grapy - 11-06-2011, 18:40

effcyk, my też mamy nasze zacisze pod Wrocławiem ale Grapek kocha i uwielbia wszelkie wypady do miasta(mieszkał rok w centrum Wrocka,więc tęskni za tłumem ;) )
Holka to wiejski pies,który z wypadów do miasta najbardziej lubi pilnowanie auta :greedy: a jak zaczyna się psi jazgot to w ogóle porzuciłaby imprezę i jechałą do domu :-o
Niestety lab- agresor,który mieszka na naszym osiedlu jest poprostu nieprzewidywalny, pogryzł Grapka pół roku temu i to tak mocno w pachwinę ,że młody utykał :cring:
Ostatnio ten agresor przemocą zabrał Holce jej talerz i wierz mi on nie patrzy czy pies czy suka :|
Dlatego jak dla mnie każdy piesior powinien umieć się obronić.
Do tej pory zawsze miałam takie właśnie psy-broniące siebie i mnie jak trzeba było no ale posiadanie laba zmienia punkt widzenia - trzeba bronić własną piersią tego 35 kilogramowego cielaka :D No chyba, że Holka przejmie pałeczkę jak wydorośleje,bo narazie to też ciepłe kluchy choć już coraz rzadziej :lookdown:

effcyk - 11-06-2011, 20:49

tenshii napisał/a:
takiej sytuacji jeszcze nie mieliśmy co prawda
aczkolwiek ona po prostu odchodzi.
nie kuli się
przy najmniejszych oznakach agresji po prostu pasuje, odchodzi
nawet jak się przeciągają z Fidem zabawką, i on mocniej warknie, to ona po prostu ją puszcza i go ignoruje

tak ja rozumiem, ale mnie chodzi o sytuacje jak pies - obcy pies nie daje nawet ostrzegawczego znaku, tylko od razu się rzuca. Wtedy nie chciałabym raczej patrzeć na swoją skuloną biedotę, na której siedzi z zębami jakiś pies albo patrzeć jak mi psisko ucieka gdzie pieprz rośnie :( .

Grapy napisał/a:
Niestety lab- agresor,który mieszka na naszym osiedlu jest poprostu nieprzewidywalny, pogryzł Grapka pół roku temu i to tak mocno w pachwinę ,że młody utykał

też znam takiego laba, bez kija nie podchodż :| . Ale tu widać ewidentnie brak jakiejkolwiek socjalizacji.
Grapy napisał/a:
Do tej pory zawsze miałam takie właśnie psy-broniące siebie i mnie jak trzeba było no ale posiadanie laba zmienia punkt widzenia - trzeba bronić własną piersią tego 35 kilogramowego cielaka No chyba, że Holka przejmie pałeczkę jak wydorośleje,bo narazie to też ciepłe kluchy choć już coraz rzadziej

Holka już pokazuje trochę inny charakterek od Grapyego ;D ale w sumie nie się co dziwić - z labem ma wspólne tylko 'retriever' :-P jak sama charakterystyka rasy opisuje:
"Chesapeake Bay Retrievery są przyjacielskie, inteligentne, posłuszne, czujne i energiczne. Lubią pływać, z natury bywają uparte i niezależne, ale dobrze wyszkolony umie być zdyscyplinowany. Zawsze chętny do pracy, choć nie tak łatwy do ułożenia jak labrador. Rekompensuje to ogromnym zapałem, z jakim wykonuje wszelkie polecenia. Oddany potrzebuje bliskiego kontaktu z rodziną. Wobec obcych jest powściągliwy. Sprawdza się w roli psa stróżującego. Bywa agresywny wobec obcych psów."

więc widać, że młoda 'poważnieje' z wiekiem i coraz bardziej charakterkiem odpowiada swojemu wzorcowi :) .

Grapy - 11-06-2011, 21:19

effcyk,
Cytat:
nie tak łatwy do ułożenia jak labrador

jest wysoce przesadzone, bynajmniej Holka bardziej pilnuje włąściciela i szuka kontaktu z nim niż Grapek-dusza towarzystwa :-P Różnica jest taka między nimi:
"You can order a lab; ask a golden; but you must negotiate with a Chesapeake."
Grapek to indywidualista ale lubi gosci.
Holka obcych momentalnie namierza, na szkoleniu pokazała się nowa trenerka i Holka zrobiła ''czujkę'' zatrzymała się w odległości 5m, sztywna, uważna, obejrzała ''nową'' i powoli odeszła a babeczka,zresztą ja też mogłyśmy się rozluźnić.
Generalnie obcych unika, zarówno psów(nie bawi się z nimi), jak ludzi i każdemu odradzam głaskanie, ona tego nie lubi i już :bad:

Viccis - 05-07-2011, 21:58

Mój kochany Fadzik, niestety ma już ponad dwa latka, a dalej boi się psów, jak na spacerze widzi psa, to od razu ciągnie, wyrywa się, głowę wyciąga z obroży i pędzi do domu, bo zna drogę... przykre, ciężko mi, bo to silny psiak, więc spacerujemy sobie długo wieczorem, bo wtedy jakoś nie widać tyle psów.. :cring:
diora1 - 05-07-2011, 22:21

perła boi sie , podchodzi do innych psow z ciekawoscia ale i ze strachem- jest nowa "na tym podworku" bez wzgledu na to czy ma cieczke czy nie cieszy sie ogromnym zainteresowaniem,prawie na kazdym spacerze chowa tyłek przed psami i chowa sie za mnie
siulentas - 06-07-2011, 19:09

moj Walley ma 5 miesiecy obecnie. leci do kazdego psa choc staram sie z tym walczyc i malymi kroczkami bedziemy nad tym pracowac czasem zostaje na komende ale zdecydowanie czesciej gluchnie na moje wolanie i leciiiiiiiiii.... musze bardzo uwazac gdyz moze podleciec do psa ktory nie ma checi na zabawe i jego towarzystwo lub do psa typowo zle wychowanego ogresywnego a niestety zdarzaja sie i takie w parku badz obskakuje wlascicieli innych pieskow a nie kazdy psiak pozwala dojsc do swojego pancia i wtedy musze odrazu interweniowac juz raz byl dziabniety w tylka lapke w palucha dokladnie przez malego jack rusella. staram sie na czas go przywolac i zapiac na smycz.
jesli chodzi o zabawy to z psami ktore zna bawi sie swietnie musze uwazac bo maluchy moze podeptac juz jest on delikatny jak czolg :-P z pieskami swoich rozmiarow i wiekszymi z ktorymi wiem ze moze sie bawic bawi sie obecnie szalenczo skacze na nie obiaja sie klatami przeskakuja siebie wzajemnie naprawde istne szalenswto :) zauwazylam ze juz nie zawsze pokazuje brzuchol prubuje sie bawic tak by nie musial ladowac na plecach.

donia457 - 06-07-2011, 20:04

moja-Reda-skacze-na-inne-psy-dlatego-chodzi-narazie-na-smyczy.jesli- chodzi -o-dogadywanie-sie-z Pchla-to-musze-sie-pochwalic-ostatnio-moje-dziewczyny-jedza-z-jednej-miski :haha:
Nulcia1 - 07-07-2011, 15:23

mój Deksiu uwielbia wszystkie psiaki , jak tylko jakiegoś widzi na spacerze to odrazu biednie jak torpeda ... niestety nie rozumie jak czasem inne pieski nie chcą się bawić i są względem niego agresywne :( problem w tym , że Dekster nie umie się obronić ... jedynie co to ucieka :D naszczęście jeszcze nie spotkaliśmy psiaka który był od niego szybszy :D więc w tym jedyna nadzieja :D
Ajaber - 07-07-2011, 18:41

Hmmm a u mnie wygląda to trochę inaczej niż mówicie ;D Kofi raczej czeka, aż psy podejdą do niej (no chociaż oczywiście nie zawsze ;D ) Przyjmie pozycję "spokojnie - chce się tylko pobawić), czyli przysiądzie na przednich łapach, merda ogonem jak szalona i czeka ;D Ale ile radości jest jak pies podejdzie!

Nulcia1, gdzie w Sosnowcu można Was spotkać na spacerku ? ;D

Nulcia1 - 07-07-2011, 18:43

jesteśmy prawie codziennie w parku na ostrogórskiej ;) a też z sosnowca jestes?

[ Dodano: 07-07-2011, 20:21 ]
Ajaber, dopiero teraz zobaczyłam , że już kiedyś pisałaś , że mieszkałaś w sc 16 lat i wracasz we wrześniu ;)

Flame - 14-07-2011, 14:29

Zazwyczaj jak Amon widzi psa idącego w jego kierunku to kładzie się (waruje), głowę ma przy samej ziemi i tylko łypie tymi oczkami ślicznymi i marszczy czółko :D Jak pies jest blisko to nagle zrywa się na równe nogi i podbiega do niego (jak jest na smyczy to niestety ciągnie tak mocno, że muszę za nim lecieć). Staje wącha uważnie... A później szaleństwo.
Na małe czarne kundle reaguje inaczej! :D Bardzo mu się nie podobają i czasami nawet na nie warczy!
Za to wczoraj podbiegł do niego pies (duży, czarny, prawdopodobnie brodacz monachijski, albo coś podobnego) zaczęły się wąchać, Amon tylko nerwowo merdał ogonkiem i zaczął warczeć, tamten również, więc odciągnęłam Amona i oba poszły w swoją stronę. Później szłam już z nim na smyczy i znów spotkaliśmy tego psa. Szedł grzecznie przy nodze pana (bez smyczy i kagańca). Jak zobaczył Amona to puścił się biegiem do niego i od razu zaczął warczeć i atakować. Mój mały też próbował się bronić, ale on umie gryźć tak samo jak ja. Pan tego psa jakoś tam go odciągnął. Myślałam, że nic się nie stało. Amon wziął tylko smyczkę w ząbki i wtulił łebek w moją nogę i szedł tak kawałek przy nodze - zawsze tak robi jak się czegoś wystraszy. Później go przytuliłam i zauważyłam krew na mojej ręce. Był bardzo spokojny, za spokojny... Przemyłam mu to wodą mineralną i przestała lecieć. Nie mam pojęcia nawet skąd ona była, bo pod tą jego gęstą sierścią nic nie widać.
Wracając do domu spotkaliśmy Beagla i wiadać było, że Amon jest jeszcze wystraszony, stał prawie bez ruchu i dał obwąchać się najpierw swojemu młodszemu, mniejszemu koledze. Oba merdały i chciały już się bawić, ale wolałam iść z nim do domu, bo nie byłam pewna czy nie krwawi jeszcze... Na szczęście w domu nic już nie zauważyłam :)

[ Dodano: 14-07-2011, 15:30 ]
Na Ostrogórskiej w Sosnowcu jest jakiś fajny park?

Nulcia1 - 14-07-2011, 15:27

Flame, nomm zapraszamy ;) można się spotkać na małe labkowanie ;p
Flame - 14-07-2011, 16:03

Średnio wiem, gdzie to jest. Moja mama bardziej, bo się wychowywała w sosnowcu, więc może kiedyś się spotkamy, mama mówi, że o ile pamięta to tam gdzieś blisko są stawiki :) Bardziej znam okolice Sielca, Pogoni, albo Roweckiego + centrum :D
Nulcia1 - 14-07-2011, 16:04

to jest blisko centrum ;)

[ Dodano: 14-07-2011, 17:05 ]
w sumie to jeszcze centrum ;p

jaga1920 - 02-08-2011, 18:49

Witam czy da się oduczyć Labradora zainteresowania każdym psem. Ostatnio cały czas na spacerach ogląda się za innymi psami kładzie się , siada i nie chce iść. Jest na to jakaś rada. I do tego się wyrywa jak zobaczy jakiegoś innego
Nulcia1 - 02-08-2011, 21:10

mój Dekster też chce do każdego pieska i jak chodzimy z nim do parku i zobaczy jakiegoś psiaczka nawet daleko od niego to i tak biegnie i mimo , że tak się słucha to w chwili gdy widzi innego psa już nie jakby głuchy był :P najgorsze , że jak jakiś pies nie chce się z nim bawić i np chce się na niego rzucić to tez nawet odszczeknąć nie umie ... jedyna nadzieja to ,że szybko biega i jakaś jeszcze żadnemu nie udało się go dogonić
donia457 - 04-08-2011, 21:39

jaga1920, ja mam ten sam problem z Reda nawet jak ja probuje smaki przekupic to i takk nie dziala
Millka - 11-08-2011, 11:23

Dzis sie okazalo ze moj Nero strasznie boi sie psow. Wyszlam z nim na pierwszy spacer. W parku spotkalismy 6 miesiecznego szczeniaka nieznanej mi rasy. Nero zamiast podejsc jak na psa przystalo zaczal uciekac z podkulonym ogonem a ze byl na smyczy i nie mogl odbiec za daleko to wrocil i schowal sie za moje nogi. Nie ingerowalam w to spotkanie, nie mowilam nie patrzylam. Po chwili zrobil siusiu pod siebie. Potem ciagle lezal na ziemi z podkulonym ogonem i pozwalal sie wachac. Po okolo 5-10 minutach sie przelamal i zaczal sie z nim bawic. Ale i tak bylo widac ze nie jest w pelni zrelaksowany.

Wracajac do domu spotkalismy sasiadke z jamnikiem, jak podeszla do nas blizej Nero odbiegl na ile mu smycz pozwalala i znowu zrobil siusiu, ogon podkulony.

W weekend chce go przedstawic sasiadce na dzialkach, ktora ma rocznego psiaka, mam nadzieje ze dluzszy pobyt z psem mu pomoze.

Dodam ze ludzi nie boi sie wogole, lgnie do kazdego, merda ogonem, daje sie glaskac, przytulac, bawi sie razem. Nawet z malymi dziecmi nie ma problemu, nie zwraca uwagi ze go ktos ciagnie za ogon czy uszy. Zupelnie inaczej jest z psami.

Co moge zrobic zeby tak panicznie sie nie bal? W jaki sposob moge mu pomoc? Czy czeste spotkania z innymi obcymi psiakami sa dobrym pomyslem?

siulentas - 11-08-2011, 11:53

moj wallek tez na poczatku tak mial ale ja go do niczego nie zmuszalam jesli podchodzil jakis psiak a on sie bal odchodzilam z nim by sie nie stresowal by mi jakiegos urazu na przyszlosc do psow nie wylapal. po jakims czasie w miare poznawania terenu coraz bardziej otwieral sie na psiaki najpierw te mniejsze od niego i jego rozmiarow pozniej z czasem i wieksze ( na poczatku tych duzych sie bal i reagowal podobnie jak nero pomijajac siusianie). Z czasem psiak sam sie przelamie ale sadze ze nie wolno zmuszac mi wyszlo to na dobre i moj psiak jest w pelni zsocjalizowany i za psiakami przepada :)
kozung - 11-08-2011, 12:43

u nas wygląda to tak: wszystko co ma 4 łapy musi być obwąchane i zachęcane do zabawy ;] nawet jeżeli inny posiadacz 4 łap nie wyraża aprobaty do wspólnej głupawy, Bono skacze i biega tak długo (robiąc przy tym pokraczne miny), aż pieso zdecyduje się na ucieczkę, albo pokazanie zębów :brick: 9 letnią sukę sąsiadki zmusił ostatnio do biegania :D 3 letniego ONka długowłosego tak bardzo denerwował swoim tańcem, aż ten chapnął go raz w grzbiet... i co? po 5 minutach Bono znowu miał głupawę i znowu go zaczepiał :beated: Odchodzi z podkulonym ogonem tylko wtedy, gdy mijamy psa przy płocie i który ujada przeraźliwie.
Obawiam się, że gdyby doszło do poważniejszego incydentu z obcym psem <tfu!!tfu!! odpukać!!> Bono nie wiedziałby nawet co się stało..

donia457 - 11-08-2011, 12:59

moja Reda dostaje glupawki,skacze na kazdego psa nawet jesli ten pokazuje jej zebole,
effcyk - 11-08-2011, 18:13

kozung napisał/a:
Obawiam się, że gdyby doszło do poważniejszego incydentu z obcym psem <tfu!!tfu!! odpukać!!> Bono nie wiedziałby nawet co się stało..

młody wariat z niego jeszcze, z czasem powinien nauczyć się że trzeba swojego cielska bronić :) Nestor początkowo odgryzał sie małym psom, ale teraz nie patrzy na wielkość psa :-o ale dziś trafiliśmy na dwóch małych ujadaczy sąsiadki, która ich upilnować nie potrafi, biegają po całej ulicy i drą się na wszystkie psy i ludzi. Ten jeden z nich, to jeszcze się boi jak widzi dużego psa ale ten drugi ujadacz to atakuje każdego i jak szliśmy dziś na spacer z Nestem, to właśnie ta mała zakała ujadająca, naskoczyła na Nesta na ulicy, ale Nestor zaburczał na niego, zębiska pokazał i ruszył na niego, to się agresor jeden mały wycofał, na dodatek sąsiadka widziała jak Nestor ma ochotę na potrawkę z jej pieska to wyleciała na balkon z przerażliwym krzykiem " Szaaaaaarik , do domu " :D - Szarik ma w kłębie może z 35cm wysokości, jest brązowy z długą sierścią i uwierzcie... nawet w 1 calu nie przypomina filmowego Szarika :-P

Elutka - 12-08-2011, 10:45
Temat postu: Dominacja
Bono jest psem 1000000% dominującym. W czerwcu skończył 3 lata!!a co odprawia na spacerach to tragedia. Dzisiaj wyrwał się(((((((((((((przeleciał przez ulicę za suką((((((((((((((wie że źle robi ale mimo tego ciągle jest to samo. Dziś mamy karę za to....zero zabawek itp. posłusznie odpoczywa to w domu to w ogrodzie. Byłam tym przerażona, na szczęście nie jechał samochód bo dopiero by było nieszczęście((((((((((nawet nie chce myśleć :cring: A muszę dodać że Bono jest po miesięcznym szkoleniu...i stale pracujemy ze sobą...DRAMAT :cring: :cring: :cring: :cring: :cring: :cring: :cring: :cring:
mibec - 12-08-2011, 11:30

Elutka napisał/a:
przeleciał przez ulicę za suką
moze pomysl o wykastrowaniu psa?
kozung - 12-08-2011, 11:37

o widzę że Boniaki odpalają numery... Mój ma dopiero rok i już to samo. Potrafi wyrwać za innym psem <niekoniecznie suką!> na ładnych kilkadziesiąt metrów :brick: co najlepsze - jeżeli się czegoś wystraszy, lub pies mu się nie spodoba - szczeka jak wariat i wychodzi z tego niezła awantura :confused:

kastracja prawdopodobnie po następnej wypłacie..

Elutka - 12-08-2011, 11:43

Noooo z tą kastracją to jeszcze czekamy...bo nie wiadomo czy Bono nie będzie reproduktorem...poza tym nie chcę chyba...nie tylko za sukami lata))))))))))))za wszystkim co się rusza :D jest taki indywidualista!!!
nata - 12-08-2011, 11:50

Elutka napisał/a:
Noooo z tą kastracją to jeszcze czekamy...bo nie wiadomo czy Bono nie będzie reproduktorem...poza tym nie chcę chyba...nie tylko za sukami lata))))))))))))za wszystkim co się rusza

Brakuje wam jeszcze oceny jakiejś do rep.?

Przy takim zachowaniu, myślałabym bardziej o jego zdrowiu i życiu (w przypadkach gdy w pogodni za psem potrafi uciekać przez ulicę), tym bardziej, że szkolenie nie pomogło..

mibec - 12-08-2011, 11:53

Elutka, a cwiczylas z nim posluszenstwo, przywolanie? Moze trzeba wrocic do cwiczen.
Elutka napisał/a:
nie wiadomo czy Bono nie będzie reproduktorem
jak rozumiem starasz sie o wyrobienie tytulu reproduktora? A z jakiej hodowli jest Bono?
Elutka - 12-08-2011, 12:14

Cały czas ćwiczymy....stale, w ogrodzie, na spacerze...tak staramy się o tytuł...tzn. takie były zakusy hodowców, a teraz coś o tym nie wspominają)))zobaczymy, czas pokaże))jest z hodowli dorgladiator.

[ Dodano: 12-08-2011, 13:21 ]
Nata co znaczy rep.?bo tak nie bardzo Cie rozumiem??uważasz...że ja nie myślę o jego zdrowiu i życiu?? :cring:

nata - 12-08-2011, 12:34

Elutka napisał/a:
Nata co znaczy rep.?bo tak nie bardzo Cie rozumiem??uważasz...że ja nie myślę o jego zdrowiu i życiu??

Reproduktor.
Chodzi mi o to, że aby pies miał tytuł reproduktora, musi chyba zdobyć na wystawach minimum 3 oceny doskonałe, oraz posiadać zaświadczenie o badaniach. Pytałam więc, czy brakuje wam jeszcze jakiejś oceny z wystawy? Choć teraz chyba rozumiem, że nie byliście jeszcze na wystawach,lub nie zdobywaliście ocen?
Nie napisałam, że uważam, że ty o tym nie myślisz, tylko co ja bym zrobiła na Twoim miejscu, jeżeli szkolenie by nie pomagało.

mibec - 12-08-2011, 12:37

Elutka napisał/a:
co znaczy rep
= reproduktor :)

Jezdzicie na wystawy, jak Wam idzie?

Elutka - 12-08-2011, 12:42

No tak jakoś jestem zakręcona...że nie pomyślałam :haha: o tym skrócie. Tak to wszystko prawda, trzeba jeździć na wystawy...mieć trzy zaliczone. My nie byliśmy ani razu...ale tak jak mówię dużo zależy od hodowców w naszym wypadku. Ale nie chce kastrować Bono...dlatego cierpliwie ćwiczymy bez ustanku)))))Bono jest jednak indywidualistą w każdym calu i na każdym kroku)))))to jest ciężka praca)))))))))))))ale mam nadzieje że kiedyś się nauczy, póki co zmienimy trasę spacerów żeby w pobliżu nie było ulic :cring:
mibec - 12-08-2011, 12:44

Elutka napisał/a:
dużo zależy od hodowców
masz go na wspolwlasnosc z hodowca?
Elutka - 12-08-2011, 12:51

Nie, Bono jest mój :D ale w tak ważnych sprawach jak kastracja itp. zawsze się konsultujemy. Nie pytałam nawet ich nigdy o to, bo tak jak mówię ja nie chce mu tego robić.
nata - 12-08-2011, 12:54

Elutka napisał/a:
bo tak jak mówię ja nie chce mu tego robić.

z jakichś konkretnych powodów, oprócz tego reproduktora (do którego daleka droga jeszcze skoro nie macie wystaw i badań, a psiak już ma 3 lata)?

Elutka - 12-08-2011, 13:03

Nie mam konkretnych powodów.

[ Dodano: 12-08-2011, 14:05 ]
Tez mi się tak wydaje, że nic z tego nie będzie tzn. z wystaw. Ale jakoś nie podoba mi się ten pomysł.

nata - 12-08-2011, 13:07

Elutka napisał/a:
Nie mam konkretnych powodów.

[ Dodano: 12-08-2011, 14:05 ]
Tez mi się tak wydaje, że nic z tego nie będzie tzn. z wystaw. Ale jakoś nie podoba mi się ten pomysł.


To może warto zgłębić temat dotyczący kastracji i poznać jego zalety ? http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=197

Karoola - 12-08-2011, 15:00
Temat postu: Re: Dominacja
Elutka napisał/a:
Bono jest psem 1000000% dominującym. (...) Dzisiaj wyrwał się przeleciał przez ulicę za suką(...) wie że źle robi ale mimo tego ciągle jest to samo. (...) Bono jest po miesięcznym szkoleniu


Teoria o dominacji została obalona... Jeśli "dominacja" Twojego psa objawia się jedynie tym, że ucieka, to nie martw się, na pewno nie jest żadnym dominantem ;)

To, że wyrwał się do suki, wcale nie musi znaczyć, że jest "nieusłuchany" - często nawet najlepiej ułożone psy mają problem z zahamowaniem swojego najsilniejszego popędu - wtedy najlepszym rozwiązaniem jest kastracja. Poczytaj o tym w wątku, który podrzuciła nata. Na ziemi żyje mnóstwo wykastrowanych psów i wcale nie wydają się nieszczęśliwe, czy zhańbione pozbawieniem swojej męskości (yyy.. psiowości ;) ). Rozważ to.

Skąd wiesz, że Twój pies zdaje sobie sprawę, z tego, że robi źle? Poczytaj o badaniach prof. Alexandry Horowitz (10/2010r, Mój Pies) - tak w ramach ciekawostki ;)

Miesiąc szkolenia to 4, 8 dni zajęć? To nic w porównaniu do 3 lat Twojego psa. Niektóre zachowania modyfikuje się latami. Życzę owocnego dalszego szkolenia. :haha:

Pozdrawiam ;*

Martuś - 02-09-2011, 10:53

Hej, mam problem ze swoim maleństwem.
Nie boi się ona dosłownie niczego(czasem nagłego szczekania dużych psów)... leci do każdego psa. Fakt,że zawsze dochodzi powolutku siada przy nim i pozwala się obwąchać,ale gdy pies odchodzi to ona na niego skacze, zachęca do zabawy, szczeka..nie ma tak ze wszystkimi,bo o dziwo do niektórych podejdzie-powąchają się i odchodzi.. ale większość jest tak,że zachęca- nieistotne jaki to pies, czy duży czy mały, czy warczy czy nie... dlatego też boję się spuszczać ją ze smyczy, bo ona jak głupia leci do psów.. ostatnio nawet bawiła się z innym psem jakiś obcy doleciał warczał na nią przewrócił ją i jak chciała się ruszyć to on do szyi...wyglądało to niebezpiecznie, właścicielka odciągnęła psa, a Lady pobiegła za nim i zachęcała do zabawy :( a on nadal warczał i szczekał na nią :( bo Pani powiedziała,że bardzo nie lubi szczeniaków.. nie boi się nawet warczących amstafów czy wielkich psów..

effcyk - 16-09-2011, 06:23

Cytat:
effcyk napisała
Cytat:
młody wariat z niego jeszcze, z czasem powinien nauczyć się że trzeba swojego cielska bronić Nestor początkowo odgryzał sie małym psom, ale teraz nie patrzy na wielkość psa ale dziś trafiliśmy na dwóch małych ujadaczy sąsiadki, która ich upilnować nie potrafi, biegają po całej ulicy i drą się na wszystkie psy i ludzi. Ten jeden z nich, to jeszcze się boi jak widzi dużego psa ale ten drugi ujadacz to atakuje każdego i jak szliśmy dziś na spacer z Nestem, to właśnie ta mała zakała ujadająca, naskoczyła na Nesta na ulicy, ale Nestor zaburczał na niego, zębiska pokazał i ruszył na niego, to się agresor jeden mały wycofał, na dodatek sąsiadka widziała jak Nestor ma ochotę na potrawkę z jej pieska to wyleciała na balkon z przerażliwym krzykiem " Szaaaaaarik , do domu " - Szarik ma w kłębie może z 35cm wysokości, jest brązowy z długą sierścią i uwierzcie... nawet w 1 calu nie przypomina filmowego Szarika


no i wczoraj miarka się przebrała. Ja juz miałam dość, że te wypłosze wyskakują przez dziurę u siebie w siatce i nas atakują. Słuchajcie psy 3 lata mieszkały w domu, wypuszczane były tylko na balkon, po tych 3 latach zaznały "wolności" i zaczęły przesiadywać na dworze, ale takie to wydziczałe, że masakra. Właściciele to raczej taka patologiczna rodzina, nic sobie z tego nie robią.
Ten ich mniej zajadły pies jeszcze wyleci i poszczeka , ale ten drugi ( szarik o którym pisałam ) jak szurnął na ulicę do nas, to aż się we mnie zagotowało, mało co zawału nie dostałam - a właściciel na podwórku tylko się patrzy jak jego psy atakują wszystko co się ruszy. Zawsze to odciągałam Nestora, który ewidentnie chciał się odgryżć, albo luzowałam smycz na tyle, żeby je wystraszył. Natomiast wczoraj to juz było za dużo - i szczerze, nie obchodzi mnie to czy dobrze zrobiłam czy żle, ale poluzowałam Nestorowi smycz na tyle, że Nestor złapał szarika, trochę nim poszarpał, szarik uciekł na podwórko z piskiem a drugi ujadacz za nim. A właściciel mówi " bardzo dobrze, bo za bardzo chojrakują te moje jak wyjdą na ulicę " - psom oczywiście nic nie jest - grożniej to wyglądało niż cokolwiek było, od razu jak wbiegły na podwórko zaczęły znowu szczekać jak oszalałe. A w drodze powrotnej z Nestem znowu sobie po ulicy sierściuchy chodziły, tym razem ze swoim panem, Z daleka już Nestora obszczekiwały i o to mi chodziło, żeby miały nauczkę i więcej nie podchodziły do nas z jazgotem i warkotem.

Ewelina - 16-09-2011, 08:48

effcyk, a nie boisz się, że Nestor po tym wszystkim zacznie atakować inne psy?
effcyk - 16-09-2011, 14:58

Ewelina, Nestor atakuje tylko te psy które atakują jego, dla innych jest bardzo przyjazny. Wdłg mnie to że potrafi się odgryżć agresorowi, wcale nie jest wadą.
W wakacje tez mieliśmy przypadek, gdzie facet siedział na boisku z dwoma psami, jeden był owczarkopodobny. Sąsiadka wracając ze spaceru z jamnikiem, ostrzegła mnie żebym trzymała sie stamtąd z daleka, bo owczarkopodobny zaatakował jej psa. Ja szłam spokojnie, w jedną stronę pies nas nie zauważył - był na boisku, my na drodze na pola - mijaliśmy tylko boisko obok, pobawiłam się z Nestem i wracamy a tu z boiska wyskakuje ten owczarkopodobny pies. Pan najwyrażniej miał gdzieś, że darałam sie wniebogłosy, żeby psa zapiął. Na szczęście Nestor bezbronny nie jest , po kilku razach kiedy to owczarek rzucił się na nas a ja nie miałam go nawet jak już odgonić, Nestor się wściekł i ugryzł go w cztery litery - Pan jak to zobaczył nagle olśnienia dostał, chyba się wystraszył i swojego psa w końcu zapiął. Ja przestałam się szczerze mówiąc przejmować głupimi właścicielami i ich psami. Że niby mam zrezygnować ze spaceru, bo czyjś tam pies lata bez smyczy, albo ucieka przez dziurę w siatce w ogrodzeniu ? a z jakiej racji ? jeśli dodatkowo jest gdzieś tam właściciel i widzi jak jego pies się na wszystko rzuca i ma to gdzieś - no to śmiech na sali, żal mi takiego własciciela.
Nestek jest ułożony, jeśli pies nas mija pokojowo, on też mija psa pokojowo, jeśli obcy pies ma ochotę na zabawę, Nestor też przyjmuje pozycję do zabawy, ale jeśli leci do nas psisko z zębami ujadając i podgryzając - to nie ma zmiłuj, wtedy Nestor też zaczyna się wściekać i bronić.

Palinka - 16-09-2011, 16:06

No tylko niestety takie zachowania się utrwalają :( Pies zaczyna odczuwać przyjemność z takiego ,,ogryzania się" i w końcu sam może zacząć prowokować... Morisa kilka psów zaatakowało (oczywiście też takich biegających luzem :bad: ), z czasem nauczył się bronić, a teraz sam się nakręca (zwłaszcza na widok dużych psów) i prowokuje... Ciężko to odkręcić i przekonać psa, że nie musi się stresować przy każdym dużym psie. Gdyby takie sytuacje zdarzały się często, ja bym się bała, że pies zacznie się w końcu ,,odgryzać" bez większego powodu...
Ewelina - 16-09-2011, 16:14

effcyk, Ewa pytam, bo Boni raz się odgryzła i teraz zdaża jej się wyrywać do innych psów :(
effcyk - 16-09-2011, 16:19

Palinka, u mnie nie ma takiego problemu, Nestor inne psy mija bez problemu nie zaczepiając ich, jeśli one nie zaczepiają nas. Jeśli zaczyna się spinać na smyczy, tj irokez itp. to wtedy mówię bardzo spokojnym głosem " nie wolno, chodż tutaj zobacz co mam" pokazuję piłęczkę i zawsze działa :) . Mimo, że jestem osobą drobną i raczej niepozorną , jeśli chodzi o spacery to naprawdę potrafię nad nim zapanować i odkąd wydoroślał mentalnie, zaczął się bardziej skupiać na mnie i słuchać się mnie. Ma na tyle siły , że bez problemu mógłby mnie przeciorgać po asfalcie, ale jest też na tyle ułożony i inteligentny , że chodzi na smyczy bez żadnego problemu.
Jeśli połącznie ja + zabawka jestem dużo bardziej atrakcyjna od suki w cieczce i bez problemu wybierając między mną a nią wybierze mnie, to bez porównania jestem atrakcyjniejsza od mijającego nas psa :) . Wdłg mnie grunt to mieć dobry kontakt z psem i potarfić się z nim fajnie "porozumieć " :) . My bez dwóch zdań fajnie się DOGadujemy :-P czasem nawet wystarczy gest ręką - bez słów, i on po prostu wie o co mi chodzi :) .
Ewelina, no to u mnie tak nie ma, chyba zależy to od psa tj. jak wpływa na niego takie odgryzanie się .

Ewelina - 16-09-2011, 16:30

Boni za zwyczaj na te małe burki się rzuca do większych czuję respekt. No i wiadomo, że nie zawsze, ale czasem wkurzam się na nią.
Palinka - 16-09-2011, 17:17

effcyk napisał/a:
Palinka, u mnie nie ma takiego problemu, Nestor inne psy mija bez problemu nie zaczepiając ich, jeśli one nie zaczepiają nas.

No to zazdroszczę :) Moris biegając luzem niestety każdego nowego, dużego i pewnego siebie samca próbuje ,,ustawić", zazwyczaj powalając go na ziemię z warkotem... Jak ,,wygra", odpuszcza i mogą się nawet stać największymi kumplami :) Kilka takich sytuacji, młody nabrał pewności siebie i teraz cwaniakuje... On nie zrobi krzywdy drugiemu psu, ale potrafi bardzo go męczyć dopóki tamten się mu nie podporządkuje. Niestety musieliśmy zrezygnować z wybiegu i spotkań z obcymi psami, bo każda taka sytuacja utwierdza go w przekonaniu, jaki to jest silny... Młody biega tylko z psami, które zna, ćwiczymy spokojne mijanie psów na smyczy, ale nigdy do nich nie podchodzimy i na pewno jest lepiej. Zważając na to, że jeszcze rok temu ujadał na widok każdego mijanego nawet w odległości kilkudziesięciu metrów psa :) Jak ja czasami marzę o takim ,,niedorajdku", co nie będzie cwaniakował :-P

effcyk - 16-09-2011, 19:02

Jeśli chodzi o dominacje, to Nestor jest bez wątpienia dominującym psem i też każdego musi sobie ustawić, inaczej jest wojna. Natomiast :
Palinka napisał/a:
Zważając na to, że jeszcze rok temu ujadał na widok każdego mijanego nawet w odległości kilkudziesięciu metrów psa

u nas jest z tym spokój, spacerki na ogół mamy spokojne i bezstresowe :)

Palinka - 16-09-2011, 21:32

effcyk napisał/a:
Jeśli chodzi o dominacje, to Nestor jest bez wątpienia dominującym psem i też każdego musi sobie ustawić, inaczej jest wojna.

A jak sobie z tym radzisz? Pozwalasz na takie sytuacje? Jak Nestor się wtedy zachowuje? W naszym przypadku jak drugi pies jest pewny siebie to Moris wpada na niego z warkotem, kładzie pysk na karku, uderza klatą i molestują się nawzajem :beated: Ja odpuściłam w ogóle spotkania z obcymi psami, żeby się nie przyzwyczaił do takiego zachowania, ale pewnie już mu się utrwaliło...

effcyk - 17-09-2011, 08:41

Cytat:
Palinka napisał/a:
A jak sobie z tym radzisz? Pozwalasz na takie sytuacje? Jak Nestor się wtedy zachowuje? W naszym przypadku jak drugi pies jest pewny siebie to Moris wpada na niego z warkotem, kładzie pysk na karku, uderza klatą i molestują się nawzajem Ja odpuściłam w ogóle spotkania z obcymi psami, żeby się nie przyzwyczaił do takiego zachowania, ale pewnie już mu się utrwaliło...


my nie mamy w okolicy zbyt wielu psów wyprowadzanych na spacery, narazie te które spotkał do tej pory - zdominował . Jak był młody, miał koło roku - to dał się zdominować starszemu owczarkowi, potem jak już wydoroślał zaczął się do niego stawiać, aczkolwiek dawno nie widziałam już tego owczarka, więc nie wiem dokładnie na dzień dzisiejszy jak Nest zachowałby się względem niego - puszczony razem z tym psem. Do suk jest jak najbardziej łagodny, powiedziałabym ciapa totalna, one go przeganiają zębiskami a on dostaje świra . No ale do psów różnie - jak zapoznawał się z Lennym ( 2 letnim goldenem ) w te wakacje, to na początku było dosć hardcorowo, bo Lenny też chciał być górą i trochę na siebie powarczeli i poskakali z zębami, ale suma sumarum Nestor jest alfą w tej parce. Czasami w zabawie zdarza się, że Lenny próbuje swoich sił i wskakuje na Nestora, a Nestor wymęczony zabawą nie ma siły, pada na ziemię, wtedy Lenny zaczyna po nim chodzić, podgryzać, dominować i Nestor wtedy łapie zębami Lennego za szyje z dość ostrym warkotem i Lenny od razu ulega.

Cytat:
Palinka napisał/a:
A jak sobie z tym radzisz? Pozwalasz na takie sytuacje?


zachowuje spokój, gdy pojawia się nowy samiec na horyzoncie, z reguły psy najpierw obwachują się, potem warczą na siebie i same sobie ustalają kto tu rządzi - takie przedstawienie trwa minutę, może dwie i jest spokój - spina między nimi znika. Do tej pory czyli od jakis 2 lat, nie trafiliśmy na psa, którego Nest by nie zdominował, dominuje wszystkie - ale faktem jest że do tej pory dominował psy mniejsze od siebie, albo większe ale młodsze wiekowo. Nie wiem czy nie dałby się zdominować większemu i starszemu wiekowo psu - nie spotkaliśmy ostatnimi czasami takiego, z którym miałby okazję że tak powiem "stanąć oko w oko". Tj owszem spotykamy różne psy na spacerkach, ale jeśli własciciele tych psów mówią, że ich psiak jest dominujący i agresywny do innych samców, albo ja to po prostu widzę, to nie spuszczamy ich tylko mijamy się - no cóż, nie każdy może być kolegą Nesta . Jakoś specjalnie mi to nie przeszkadza, mieszkamy w dość spokojnej okolicy, psów wyprowadzanych na smyczy nie jest dużo a Nest ma juz 'stałych' kumpli.
Ciekawa jest reakcja Nestora na szczeniaki, jeśli psiak jest mały sam w sobie i jest szczeniakiem, to N. nawet nie zwraca na niego uwagi, natomiast kiedy spotkaliśmy Vegasa ( naszego forumowego labka z radomska) to pierwsze spotkanie Nesta i Vegasa wyglądało tak, że Nest położył mu łeb na karku , warknął i Vegas od razu na plecy - wiadomo wiekowo Veguś ma niecały rok, ale wzrostowo jest już kawał psa, dlatego Nestowi na początku nie przypasował. No a potem było juz wspólne wąchanie trawki .
Cała ta dominacja byłaby dla mnie problemem, gdyby Nest na codzień pracował z psami, jeżdził na zawody , na wystawy , na labowania - wtedy to byłby naprawdę kłopot, bo napewno trafiłby na "przeciwnika" równie dominującego jak on i mogłaby z tego wywiązać sie afera. Aczkolwiek na żadnych psich imprezach nie uczestniczymy, grupka max.3 psy zdarzało się, że N. spotykał na polanie, ale powyżej 3 ( przedewszystkim powyżej 3 samców) nie mam pojęcia co by z tego spotkania wyszło.
Jest jak jest, żyjemy sobie w miarę spokojnie, a spiny między N. a obcym psem zdarzają się bardzo sporadycznie - być może dlatego, że te spiny są tak rzadkie, nie widzę problemu w jego dominującym do innych psów zachowaniu.

kaha - 17-09-2011, 09:23

a Max atakuje czarne badz brązowe psy... zauważyłam to dopiero po pewnym czasie jak w jednym dniu podszedł do nas chlopaczek z czarnym labkiem a Max go zaatakował kompletnie bez ostrzeżenia, przy czym tego samego dnia mix owczarka w janym umaszczeniu został wesoło przywitany... od tego momentu potwierdza sie ta teoria. zastanawiam sie, czy ma na to wpływ fakt, ze jak max byl 4miesiecznym szczeniorkiem zaatakował go czarny labrador (max tak sie go przestraszył że aż mu zwieracze poszły i cały sie "okupkał"). druga sprawa to to że wszyscy jego kumple to biszkopty (czyli jasne psy)
cały czas próbuje zniwelować jego negatywne zachowanie, zauważyłam ze jakiekolwiek nawet najmniejsze napięcie smyczy w momencie kiedy widzi psa (ciemnego psa) wywoluje tą agresję... na szczescie odnosimy coraz to lepsze wyniki w tej kwestii

jkasia - 17-09-2011, 14:08

kaha napisał/a:
max tak sie go przestraszył że aż mu zwieracze poszły i cały sie "okupkał"
ojej,biedactwo. :(
Kasta jest megaprzyjacielska do wszystkich i szczerze mowiac to nawet nie bardzo umie sie obronic jakją jakis zaatakuje. Ale do naszego grona psów z osiedla przybyło ostatnio sporo psów i sa młodsze od Kasty. Zauwazyłam, że nie pozwala sobie odebrac zabawki lub napic z miski wody tym młodszym psom. W zyciu nie pogoniła starszego ale goni wszystkie młodsze. Dodam,że tak to bawi sie znimi cały czas ale jak przychodzi do zaznaczenia, że cos jest jej to to pogazuje kłapiąc zebami lub warcząć. Teraz przez 5 dni były u nas szczenieta i było to samo. Jak ktorys chciałm sie pobawic misiem to ona im zabierała, odganiała, warczała, raz nawet kłapnełam na malucha zebami :-o Albo jak jadła i one podchodziły to tez na nie warczała. Powiem szczerze, że nie wiedziałam jak sie zachowac w takich sytuacjach i po prostu zabierałam maluchy aby im sie krzywda nie stała.

effcyk - 18-09-2011, 08:00

Nesti też nie pozwala zabrać sobie zabawek.
Wczoraj znowu mięliśmy spinę, ostatnio coraz ich więcej :-o . Wracałam z psem ze spacerku, Nesti wymęczony a pod naszą furtką stoi pies sąsiada ( stary wyliniały, kulejący 13 letni średniej wielkości kundel, ale strasznie zaciekły i chojrak że hoho - sąsiad niestety ma tendencje do wypuszczania go na ulicę luzem, by tam załatwił sobie swoje potrzeby, także prawie całe dnie ten pies biega po ulicy i nie raz pogryzł człowieka czy innego psa - straż miejska w tej sprawie u sąsiada bywała ale on nic sobie z tego nie robi do dziś dnia ) . No więc jak ten pies stał pod naszą furtką a ja nie mogłam z Nestem wejść, zaczełam przeganiać tego psa, Nestor , chciał powąchać staruszka - nigdy nie był do niego agresywny, bo od szczeniaka widział go zza ogrodzenia, mijał na ulicy więc go jako tako znał i nigdy do niego się nie stawiał.
Ale gdy tylko Nest zbliżył się o krok, staruszek szurnął do niego z zębami, no to Nestor dostał szału i też agresor mu się załączył - taka szarpanina między nimi trwała chwilę, aż udało mi sie Nesta odciagnąć, staruszek się odsunął a ja Nesta chyc - szybko wepchnęłam na podwórko, żeby znowu jatka się nie zaczęła.
Niestety już wiem, że kolejnym razem jak Nestor spotka tego psa i ten pies zbliży się do nas, Nestek już pokojowo do niego nie podejdzie, tylko od razu rzuci się z zębami :beated: - tak właśnie zachowuje się do psów, które choć raz zaatakowały jego i on doskonale sobie je zapamiętuje. Z daleka jak widzi któregoś ze swoich wrogów, warczy pod nosem, do innych psów jest ok, ale do tych które go zaatakowały już raz, to po prostu nie ma zmiłuj :beated: .

aganica - 18-09-2011, 08:24

Czytam o zachowaniu psów i przyznam szczerze, nigdy nie pozwalam na nerwową konfrontację mojego psa z innymi czworonogami.
Od czasu gdy był, dotkliwie pogryziony, ćwiczyliśmy komendę " ustąp".
Nie było to łatwe ale działa.
Teraz Lovelas, małe psy traktuje jak powietrze,omija dużym łukiem.Gdy mijamy takiego delikwenta ja, cicho wydaje komendę, pies odsuwa się na bezpieczna odległość a głośno mówię "Nie bój się, piesek nic ci nie zrobi bo pańcia cie obroni"/takie małe przedstawienie/ właściciel pieska, dumny ... odwołuje swojego bojowego pupila./zawsze działa/
Przy dużych psach bywa różnie, znane psy traktujemy ulgowo i udajemy że ich nie ma, nigdy się z nimi nie bawi ale z jednej miski wodę pije.
Gdy podchodzi obcy pies a mój aniołek się spina... po prostu go zabieram z komendą "ustąp". Nie zbyt chętnie się wycofuje ale jednak /chroniąc tyły, bacznie obserwując wroga/W bezpiecznej odległości irokez znika a pies przychodzi na mizianie i pochwały.
Jeden raz, gdy został zaatakowany na poważnie, dwa razy komenda zadziałała, Love odskoczył nie reagując na atak.Za trzecim razem podjął walkę było nieciekawie ale wroga pokonał bezkrwawo, z czego jestem bardzo dumna.Przygniótł go ciałem, blokując gardło przy ziemi, nie zaciskając szczęk.
Mój pies jest bardzo opanowany i zdaje sobie sprawę ze swojej siły.
Może dlatego tak łatwo mi go odwołać że nie musi nikomu udowadniać jaki z niego macho.

inkapek - 18-09-2011, 08:56

aganica, przejęłaś rolę lidera w waszym związku :) ja muszę to zrobić z Nerem i pokazać mu że to ja się zajmę tą konkurencją której on się boi...
oleska2803 - 18-09-2011, 09:09

Ja również staram się nie dopuszczać do awantur.
Snickers był do tej pory bardzo ugodowym psem i inne starsze mogły z nim robić co chciały. Zaczął jednak dojrzewać i już sobie nie pozwala. Jeśli pies atakuje to będzie się bronić ale na szczęście jest odwołalny. Ostatnio jak zawsze byliśmy na spacerku w lesie, większość psów osiedlowych jest nam znana i Snickers się z nimi kumpluje. Szliśmy sobie drużką a z za zakrętu wyskoczył na nas czekoladowy labrador. I mój i tamten był bez smyczy, ale właściciela tamtego nigdzie nie było. Bo często wychodzi z młodym dzieciakiem który siada z kumplami na pobliskim boisku i puszcza psa samego sobie. Pewnie czekolabek za cieczkami zapuścił się głębiej w las. Pies niby znany mojemu, czasami mijali się na smyczach ale nigdy się nie bawili, wyskoczył od razu z zębami. Chłopaki skoczyli na siebie natychmiast, zderzyli się klatami stojąc na tylnich łapach i zaczęli się kotłować. Na szczęście zawołałam mojego i się wycofał, tamten też odpuścił i poszedł sobie dalej. Nic się mojemu nie stało ale zawału prawie dostałam bo wszystko się działo ekspresowo.
Ogólnie mój nigdy nie zaczynał, ale teraz gdy hormony mu buzują z nieznajomymi mu dobrze, jajecznymi samcami miewa problemy.
Ostatnio znalazłam szwendającego się labka w lesie i mój niestety próbował go zdominować i co chwilę się ustawiali.
Zauważyłam też że większe problemy ma z samcami labków i goldenów niż innych ras. Resztę omija i nawet nie podchodzi, do labka zawsze podbiegnie i będzie go próbował dominować i od odpowiedzi tamtego zależy jak się sprawy potoczą. Ach Ci faceci :-P

nata - 18-09-2011, 09:34

oleska2803 napisał/a:
Ach Ci faceci

Jak się okazuje, nie tylko faceci.. moja panna stała się awanturnicą jakich mało :beated:
Mineły czasy, że przed każdym psem kładła się do góry brzuchem. Odkąd zaatakowała ją Akita i Pola odpowiedziała równie agresywnie na atak, chyba przypomniało jej się jaka może być bojowa :(
Ogólnie wszystko zalezy od reakcji drugiego psa. Czasami też zdarza się, że jak idziemy na smyczy a Pola z daleka widzi jakiegos psa, zaczyna się czaić.. staje się sztywna i kładzie się na ziemi. Ja zawsze próbuje odwrócić jej uwagę i chcę żeby poszła dalej, lub chce zmienić kierunek, ale nie raz nie działają na nią smaczki ani nic, ona twardo leży na ziemi i czeka aż pies podejdzie :beated: Zdarzyło się, że z takiego leżenia wyskakiwała jak z procy z warczeniem na tego psa, gdy ten tylko nas mijał :-o Byłam w szoku bo wygląda to nieciekawie, choc jak tylko się zblizała to od razu się uspokaja (chyba, że i tamten reagował złościa, to wtedy co innego, bo byłaby chętna kontynuować warczenie i buczenie) Jak biega bez smyczy, to do kazdego oczywiście leciałaby się przywitać i jeżeli pies wącha się z nią grzecznie i nic nie robi to wszystko jest ok, ale jeżeli tylko zacznie buczec albo się spinać, no to robi się nieciekawie :| Na ostatnim labowaniu mieliśmy taką sytuację, że podbiegł pies podobny wielkością do labka, ona go obwąchała i bylo ok, tylko stała przy nim, ale zaczęły podbiegać wszystkie inne nasze labki z takim samym zamiarem i ten pies zaczął się spinać.. posztywniał i zaczął je odganiac na co Pola zaareagowała w ten sam sposób. Byłam w dosyć sporej odległości i ryknęłam "pola, zostaw!" po czym ustąpiła. Martwię się jednak, bo nie mam pewności, że zawsze tak ustąpi :(

aganica - 18-09-2011, 10:34

nata napisał/a:
mieliśmy taką sytuację, że podbiegł pies
Nie pozwalam na takie powitania. Na labowaniach, gdy podchodzi obcy pies, Lovelas ma być przy moich nogach, on to wie a komenda ustąp, tylko mu przypomina.
Jest potężnym psem w wieku skorym do awantur i nigdy nie wiem jak psy na siebie zareagują.
Wolę uniknąć zawału bo widok walczących psów nie należy do przyjemnych.
Nie pozwalam też na bliski kontakt z młodymi samcami, takimi które próbują swoich sił skacząc na inne psy .Lovi tego nie toleruje i wysyła CS-y a taki młodzik nie zawsze, odpowiednio je odczyta.
Skala ostrzegawcza u mojego psa:
-zwolniony krok
-spinanie
-obchodzenie z postawionym irokezem
-burknięcie
Gdy widzę że Love się spina to odwołuję by młodzik się nie zraził do dużych psów.Lovi krzywdy nie zrobi ale może poturbować i zostawić po sobie niemiłe wspomnienie a przecież tego nie chcemy.
Lovi jest psem samotnikiem, nie bawi się z innymi /chyba że to pachnąca suczka :-P /
nie aportuje, nie biega za ptakami.Woli się wtulić w pańcię lub poćwiczyć.Dlatego niechętnie widzę inne, duże psy zachęcające go do zabawy, bo on tej zabawy nie podejmie i może to się skończyć przepychanką.
Chyba że są to jego siostry :haha: im pozwala na wszystko, gry wojenne to ich najlepsza rozrywka. Suki go zagryzają, prawie na śmierć a on sie cieszy i dostaje głupawki.

nata - 18-09-2011, 10:48

aganica,wiem, też nie chcę nigdy na to pozwalać i jeśli zdążę zauważyć zbliżającego się psa to przywołuje i zapinam Polindę na smycz, lub po prostu kontroluje by była przy mnie, ale nie ukrywam, że nie zawsze mi się to udaje. W wielkim parku, z masą ludzi i psów, czasami pojawiają się znikąd :beated:
greghorr - 18-09-2011, 11:12

jak widze, ze atos zaczyna isc na sztywnych nogach na widok jakiegos zblizajacego sie psa, zatrzymuje sie i daje komende siad. zawsze pomaga. atos siada i na siedzaco poznaje sie z nowym kolega. po pierwszych niuchach zwykle juz jest dobrze - ogon zaczyna chodzic jak szalony i moga sie bawic :)

jak lata luzem, zawsze jak podchodzi jakis nowy pies, atos kladzie sie na waruj i czeka. jak pies dojdzie do niego, wtedy jest siad, wstaje spokojnie, jest obwachiwanie, a potem sie bawia...

jeden warunek - nie moge miec pileczki, bo jak mamy pileczke, to atosa nie interesuja zadne psy... no, chyba, ze tez maja pileczki :)

Palinka - 18-09-2011, 12:15

aganica napisał/a:
Lovi krzywdy nie zrobi ale może poturbować i zostawić po sobie niemiłe wspomnienie a przecież tego nie chcemy.
Lovi jest psem samotnikiem, nie bawi się z innymi

No właśnie dokładnie tak samo jest z Morisem. Jeszcze nigdy nie pokazał drugiemu psu zębów, ale potrafi potwornie męczyć drugiego psa dopóki tamten się nie podda, a że waży 40 kg i jest kompletnie nieświadomy swojej masy, na pewno nie jest to przyjemne... Każda ,,walka" nakręca go coraz bardziej - to takie samonagradzanie się. Sama widzę, że po kilku takich sytuacjach Moris jest pewniejszy siebie i za każdym razem posuwa się coraz dalej. Ostatnio komuś uciekł samiec malamuta, podbiegł do nas na środek pola i czaił się powarkując, odwołałam Morisa i do ostatniej chwili trzymałam na smyczy przygotowana na jej odpięcie, licząc na to, że jednak da się uniknąć starcia. Na szczęście właściciel go odwołał, a nam się udało uniknąć kolejnego przykrego doświadczenia.

Dopiero niedawno do mnie dotarło, że Moris tak naprawdę nie jest szczęśliwy przy innych psach. Jest pobudzony, ale strasznie spięty, bo dla niego duży obcy samiec to stres i rywalizacja. Z reguły po 3 min. ustawiania olewa drugiego psa, nie potrafi się z nim bawić. To ja popełniałam błąd upierając się, że Moris musi mieć masę kumpli i super dogadywać się z każdym psem. Zazwyczaj to on pierwszy podbiega do innego psa, myślałam więc, że się cieszy, a to raczej taka forma obrony. Z reguły jak jest w jakiejś odległości od psa, to da się odwołać, ale niestety nie zawsze. aganica, zazdroszczę Ci, że Love potrafi odpuścić na komendę w tak ekstremalnych sytuacjach. Mam nadzieje, że jak uda mi się uniknąć nieprzyjemnych sytuacji z innymi psami, Moris w końcu zrozumie, że nie musi prowokować każdego psa, że ignorowanie będzie dla niego korzystniejsze...

aganica - 18-09-2011, 14:04

Palinka napisał/a:
Love potrafi odpuścić na komendę w tak ekstremalnych sytuacjach.
To nie moja zasługa, on już taki jest.. woli się wycofać. Moja rola polega jedynie na wsparciu i utwierdzeniu go w słuszności podjętej decyzji.
Wiem że to, takie ludzkie rozumowanie i nijak się ma do psiego myślenia ale, mam wrażenie że on tylko czeka na komendę by wyjść z twarzą z całej sytuacji :D :D
W parkach nie puszczam go ze smyczy, zbyt dużo obcych psów, zbyt duże zagrożenie.Do parkowych spacerów mamy flexi gianta /8m/ i to w zupełności wystarczy bo, jak już pisałam Love nie aportuje, więc nie widzę potrzeby by szedł luzem bo i tak nie oddali się więcej niż sięga smycz.
Bez smyczy biega na naszym polu ale tam ogromny obszar bez drzew i krzaczorów, tam widzę wszystko aż po horyzont :-P .Tam ma wielu kolegów którzy tolerują jego dziwactwa i nie namawiają do zabawy.Inni biegają za aportem a mój misiek siedzi wtulony w pańcię i obserwuje cały teren.

inkapek - 19-09-2011, 11:57

Mój Ner jest tez samotnikiem, nie potrzebuje kontaktu z innymi samcami suki są fajne byle by nie za długo. Jest w wieku dorastania i próby sił, źle odczytuje Cs-y bo nigdy tego robić nie musiał...rolę lidera w jego stadzie przejęła Neska która zawsze wszystko kontrolowała i teraz niestety mamy problem. Chłopak musi się wziąć w garść a ja muszę mu pokazać że to ja rozwiąże za niego daną sytuację on tego robić nie musi. Muszę go zacząć brać samego na spacery do miasta i zacząć odczytywać jego Cs-y czy są i jakie i może chłopak się wkońcu ogarnie. Jak jesteśmy w trybie pracy to on widzi tylko mnie i swoje aporty, puszczony luzem nie podejdzie do innego psa który stoi nawet 5 metrów obok. Skupia się na swojej pracy i na więzi ze mną.
scul2 - 22-09-2011, 12:06

nie wiem czy moje pytanie tu pasuje.. ale nie znalazlam miejsca w ktorym by pasowalo... chodzi mi o traktowanie przez Ize innych zwierzat... szczegolnie drugiego mojego psiaka...

gdy sa razem... Iza za kazdym razem nie bardzo pozwala mu przejsc "wyspacerowac sie" bierze go miedzy lapy... i stoi nad nim gdy ten sie rusza ona za nim i znow stoi nad nim... czasami potrafi usiasc mu na glowie... z innymi zwierzakami tez jej sie to zdarza... musi miec je pod brzuchem badz na nie usiasc.. wyglada to nieco dziwacznie.. a i na mnie zdarzaly jej sie takie experymenty z siadaniem... dlaczego to robi? to dziwne ;p psiak spokojnie przjsc nie moze bo caly czas nad niego wchodzi..

Shamalli32 - 26-09-2011, 21:49

Dobry wieczór,długo mnie tu nie było wiem:/ ale mam od kilku dni nowego psa.
Pisze tutaj bo nie znalazłam podobnego watku(na pewno jest tylko ja slepa jestem:))
Otóz nowa psina to młody mieszaniec labradorka z retriverem-tak na oko mi to wyglada,chudy jak skora z przedwojennego szczewika;/,siersc zdrowa itd,jutro pojdziemy do weta zeby okreslic wiek i czy na pewno zdrowy.
ale moj problem to moj Drajko,on byl pierwszy i tu zaczyna nam sie mały koszmarek,bo Drakul jest bardzo zazdrosny,byla dzisiaj wojna o kosci i to z zebiskami w ruchu,odciagnelismy je od siebie,oby dwa miały zaliczony parter i lezały tak długo az sie wyluzowało,tzn Nowicjusz w ciagu kilkunastu sekund byl spokojny,pies uległy i bardzo madry w ciagu dwoch dni zalapal komendy,siad,lezec,zdechł pies(dodam ze poprezedni wlasciciel to irlandczyk,bo tu mieszkam )poczatkowo Bakus nie reagowal ale szybko zatrybil w jezyku polkim pierwsze polecenia:)wiem psy nie rozumieja po jakiemu mowimy ale inaczej nie umiem tego opisac:)
Pomozcie mi prosze,jak mam Drako oduczyc tego pastwienia sie nad Bakusiem bo jak juz nasz pierworodny zagoni go pod stół to nie pozwala mu stamtad wylesc:(i On tam biedak siedzi a my sie urzeramy z Drakiem bo i na nas zaczal powarkiwac.Dodam ze Bakus zostaje,nie oddam go na zmarnowanie,to pies marzenie:)powiem jeszcze tyle ze jak cwicze z nimi komendy to wszystko doataja razem,smakołyki pochwały itd,jak Drako atakuje i dominuje to do parteru ida obydwoje,zeby sie relaksowały razem...ratunku,pomocy:((( :-o

scul2 - 26-09-2011, 22:00

a korzystasz moze z klikera? moze nagradzaj starego bywalca gdy zachowuje sie spokojnie przy nowym psiaku... poswiecaj mu sporo uwagi zeby nie czul ze jego pozycja jest zagrozona...
Shamalli32 - 26-09-2011, 22:10

o klikerze zapomnielismy bo Drako jak widzial klikera to nie chcial sie uczyc wogole tylko czekal na smakolyk a jak go nie dostawal to mial z nosie uczenie komend.Dzisiaj tak przeginal z tym atakowaniem ze wyrzucilam go na dwor,po chwili wyszlam z Bakiem na dwor a Drako dostal histerii bo obgryzal kosc i druga ukradziona Bakowi i rozegrala sie wojna a bakus to pies ktory Drakowi okazuje uleglosc na kazdym kroku i ten nasz Drako lata jak powalony i sie puszy....ale moze sprobuje klikera,bede probowac wszystkiego bo musza ze soba zyc,sam Drako winien bo go przyprowadzil...:)
dominika92 - 26-09-2011, 22:13

eee co to znaczy "idą do parteru razem żeby się relaksowały" ? jeśli to jest to co myślę, to relaks to raczej nie jest.
przeprowadzaliście w ogóle jakąś socjalizację? poznaliście psy na neutralnym terenie? od jak dawna nowy pies jest u was? dla mnie pomysł żeby dawać jedzenie obu nie jest dobry, dopóki się nawzajem nie zaakceptują.

[ Dodano: 26-09-2011, 23:15 ]
Shamalli32, ale uczenie z klikerem polega przecież na tym, żeby dostawał zawsze nagrodę po kliknięciu. na tym to polega.

Shamalli32 - 26-09-2011, 22:22

sprowadzenie do parteru,ja to tak nazywam,klade je na ziemi w pozycji :zechnietej"i Drako tak dlugo zawsze lezal az sie wyciszyl,obserwowalam i oddech i zrenice i zawsze pomagało...dzisiaj w Drako wstapil szatan:/
Klikerem na poczatku nagradzalam smakolykiem ale Drako sie tak nakrecal ze nie chcial wykonywac polecen tylko za wszelka cene chcial dostac ciacho,wiec zaprzetsalam i nauczylam go bez klikera tego co najwazniejsze,tylko ze Drako jest w ciaglej głupawce:)i jezeli chodzi o kontakt z innymi psami to on sie zawsze czai na inne psy a potem do nich doskakuje i chce sie bawic,nigdy nie jest agresywny.
Nowego Psa oprowadzilismy po domu,ale w pierwszy dzien nie chcial wyjsc z salonu i sie tam biedak zesikal ale juz jest odwazniejszy wchodzi juz sam na gore i jak Drako przesadzi to go pacnie zebami,choc jest baaardzo spokojnym psem.Bakus jest u nas trzeci dzien,dodam ze mialam te 3 dni wolne i w poelniu je spedzilam z psami,na spaecer mlodego tylko nie biore bo jest tak chudy ze na bieganie za wczesnie,a Drako biega obok mnie jak jade na rowerze,inaczej zjadłby cały dom z nadmiernej energii:)

[ Dodano: 26-09-2011, 23:28 ]
zapomnialam napisac ze jedza osobno choc pierwszy dzien jadly spokojnie kazdy zainteresowany swoja wlasna miska,wojna była o kosci ktore sa na ogrodku poroznoszone ,bo w domu nie jedza kosci.

scul2 - 26-09-2011, 22:36

Shamalli32 napisał/a:
wiec zaprzetsalam i nauczylam go bez klikera tego co najwazniejsze



hmmm ale nauczylas go tego na poziomie bieglym?? bo jesli tak i we wszelkich warunkach psiak wykonuje komende.. to moze to pomoc... gdy psiak zaczyna byc agresywny.. komenda... wykona chwalenie ... znow inna komenda chwalenie i glaskanie nowego psiaka.... pozniej zwolnienie z komendy i chwalenie za spokojne zachowanie przy drugim psiaku mozesz rowniez bez klikera... po prostu nagradzac spokojne zachowanie...

Shamalli32 - 26-09-2011, 22:47

Tak komendySiad.lezec,zdechl pies,lapa jedna druga wykonuje od razu ale z tak zwanym podekscytowaniem ,łapy jakby mogł podawałby dwie na raz:)
juz wysznupalam klikera i z rana Drako bedzie miał wybieg,bo przed nie da rady i zaczne na nowo,bo dzisiaj wczoraj cwiczylam je razem i młody zalapywal w mig co robi Drako,wczoraj Drako lizal go po pyszczku jak go kapalismy,wbiegal do niego na gore jak bal sie zejsc,az milo bylo patrzec ,dzisiaj od rana wojna,Drako sie poobrazal,nam sie tez nie daje glaskac:/jakbym miala do czynienia z rozwydrzonym bachorem:) a jeszcze jak go odciagniemy od Bako to sie nadyma jak balon i tak lamantuje ze ja musze wyjsc zeby nie parsknac smiechem....taki biedny pokrzywdzony a Bakus sie czołga po ziemi zeby go tylko9 miziac,jestem w wielkim szoku bo nigdy nie spotkalam takiego psa,Drako to postrzeleniec:)

bietka1 - 26-09-2011, 22:50

Shamalli32, pochowaj wszystko, o co mogą pokłocić się psy (kości, gryzaki, zabawki), karm je osobno. I pokaż Drakowi, że nadal jest ważny - poświęć mu dużo uwagi, nagradzaj za spokojne zachowanie wobec nowego psa. Mi przy adocji drugiego psa wbijano do głowy, że w pierwszych dniach pies rezydent ma być najważniejszy, bo w przeciwnym wypadku zacznie sam bronić swojej pozycji.
Nie stosuj wobec niego żadnych metod siłowych, bo jak widzisz, już zaczyna być kiepsko - Drako zaczął na was warczeć. Wyrzucanie Draka z domu za karę i zostawianie w domu nowego psa według mnie nie jest dobrym pomysłem, bo dla niego to kolejny sygnał, że trzeba walczyć o swoje.
Kiedy moje psy przeginały, oba eksmitowałam na kilka chwil do innego pomieszczenia. Nie bardzo wiem dlaczego, ale momentalnie się uspokajały. Może u was też to zadziała?
No i spokój, zadnych nerwowych reakcji, dużo pochwał, nagród i spacerów (zmęczone psiaki raczej nie będą miały ochoty na kolejne zadymy, a spacer to fajny moment na zakumplowanie się). Powodzenia :)

Shamalli32 - 26-09-2011, 23:34

Masz racje ze to nie byl dobry pomysl choc Drako jak go wyrzucilam zajal sie swoja koscia i jak wszedł to poszedl do gory spac i nawet nie zwrocil uwagi ze Bakus tez z nami spi w pokoju,dzisiaj w jednej izbie 12 nog spi:)
dziekuje za rade,i bede sie trzymac twardo tego co mi doradzilas bo zdaje sobie sprawe ze to sa najwazniejsze minuty,potem moze byc tragedia,ale damy rade:)dzieki.

zazulaa - 27-09-2011, 00:26

Jeszcze ja wtrace swoje trzy grosze, kiedy przywieźlismy Zoe do naszego domu Chico byl z nami od kilku tygodni zupełnie zaaklimatyzowany byl podobny problem, choc tylko przez chwile i na mniejsza skale bo to jednak szczeniaczki, Chico byl zazdrosny, poczul sie niepewnie, zagrozony na swoim terenie. Psy to zwierzeta bardzo terytorialne nie lubia gdy inny osobnik wkracza do ich stada (patrz rodziny) dlatego tez jesli to juz ma miejsce musi nastapic miedzy nimi proces ustalania hierarchi, Drako wiekszy starszy i zadomowiony juz najpewniej bedzie dominowal nad nowoprzybylym swoim zachowaniem probuje dac do zrozumiennia mlodszemu gdzie jego miejsce, to normalne w stadzie tylko musicie pamietac ze "samcem alfa" w waszym stadzie zawsze powiniem byc czlowiek (U nas ta role pełni mój maz nasze psy sluchaja go zawsze i wszedzie - ze mna bywa roznie ;) a pozostala hierarchia ustali sie sama najwazniejsze zeby pieski nauczyc ze nie moga sie bic miedzy soba Pozdrawiam i zycze powodzenia w aklimatyzacji [/fade]
Shamalli32 - 27-09-2011, 09:18

Dzieki za pomoc dzisiaj juz nie ma w Drako takiej agresji,jak sie rozkreca za bardzo ,kaze mu odejsc i polozyc sie w drugim kacie pokoju,pomogło.wczoraj spały w jednym pokoju z nami i Drako olal caly swiat bo byl u siebie:)i nie musiał sie popisywac:)

[ Dodano: 27-09-2011, 14:42 ]
U nas dzisiaj spokoj po wczorajszej nocce w jednym pokoju Drako odpuscił,nie atakuje Bako,jeszcze go troche blokuje ale widze ze zaczyna go zlewac tak jak nas wszystkich heheh.
wscieklam sie tylko u weta,poszlam z Bako zeby go ocenil,wiecie wiek,zebole,kosciec itd,powiedzialam prawde ze pies sie do nas przykleil i go zabralismy do domu,nie probuje uciekac,wrecz przeciwnie,tylko by sie mizial,wet mi powiedzial ze nie da mu chipa bo trzeba poczekac i dac ogłoszenie bo pewnie go ktos szuka,sprawdzalismy na necie i w bidulach,nie ma wlasciciela:/ i zawrzalo we mnie ludzie,wzielam tego psa i sila mi go juz nie odbiora!!!!!!!wiem ze mogl sie zerwac ale pan listonosz mi dzisiaj rano powiedzial ze ten piesek juz od 3 tygodni sie blakal po naszej dzielnicy!a taki wet wzial 40e!za tabletke na robaki i stwierdzil ze stan ma dobry!na do widzenia mu powieddzialam ze w zyciu nikt mnie tak nie okradl jak on i wyszlam trzaskajac drzwiami co za buce...wiem ze poniekad nie mam racji,ale to co mam zostawic chudego na ulicy,bo co mnie obchodzi psi los?nie oddam!!!!!
milego dnia ludziska:)

[ Dodano: 27-09-2011, 14:43 ]
U nas dzisiaj spokoj po wczorajszej nocce w jednym pokoju Drako odpuscił,nie atakuje Bako,jeszcze go troche blokuje ale widze ze zaczyna go zlewac tak jak nas wszystkich heheh.
wscieklam sie tylko u weta,poszlam z Bako zeby go ocenil,wiecie wiek,zebole,kosciec itd,powiedzialam prawde ze pies sie do nas przykleil i go zabralismy do domu,nie probuje uciekac,wrecz przeciwnie,tylko by sie mizial,wet mi powiedzial ze nie da mu chipa bo trzeba poczekac i dac ogłoszenie bo pewnie go ktos szuka,sprawdzalismy na necie i w bidulach,nie ma wlasciciela:/ i zawrzalo we mnie ludzie,wzielam tego psa i sila mi go juz nie odbiora!!!!!!!wiem ze mogl sie zerwac ale pan listonosz mi dzisiaj rano powiedzial ze ten piesek juz od 3 tygodni sie blakal po naszej dzielnicy!a taki wet wzial 40e!za tabletke na robaki i stwierdzil ze stan ma dobry!na do widzenia mu powieddzialam ze w zyciu nikt mnie tak nie okradl jak on i wyszlam trzaskajac drzwiami co za buce...wiem ze poniekad nie mam racji,ale to co mam zostawic chudego na ulicy,bo co mnie obchodzi psi los?nie oddam!!!!!
milego dnia ludziska:)

mibec - 30-09-2011, 16:16

Shamalli32 napisał/a:
po wczorajszej nocce w jednym pokoju Drako odpuscił,nie atakuje Bako,
to dobrze, w koncu sie pewnie dogadaja :)
Shamalli32 napisał/a:
nie da mu chipa bo trzeba poczekac i dac ogłoszenie
wiesz wet moze miec troche racji; poczekaj kilka dni :)
Shamalli32 - 01-10-2011, 17:01
Temat postu: chip
nie oddam go,bede sie bic na piesci ,Bakus zostaje z nami,nam wystarczyły 4 dni zeby podjac decyzje i przysieglismy mu ze zostanie:)i spi chudzina pod łózkiem,bo na łózku nasz Drako ale juz sie lubia:)i to jest najwazniejsze a Ci co go zgubili czy wyrzucili moga sobie w gebe pluc:)

[ Dodano: 01-10-2011, 18:02 ]
zapomniałam dodac ze ma zajawki na niszczyciela,ale juz mamy na niego oko:)

kropeczka1 - 09-10-2011, 07:57

Pomóżcie...
Mój Chuck od szczeniaka miał koleżankę do zabawy.Wszystko było super, psiaki często razem się bawiły.Ogólnie był przyjażnie nastawiony do innych czworonogó.esteśmy po przeprowadzce i Chuck nie ma kompana do zabawy.Na spacerach jak widzi psa to tak szczeka i rwie się, że czasem mam problem go utrzymac. Najgorsze,że nie wiem tak na prawdę czy on zrobiłby krzywdę drugiemu psiakowi czy tak bardzo chce się bawić. I jeszcze jak widzi psa na spacerze który jest na posesji to też się tak rzuca.
JaK oduczuć go takiego zachowania?? Spacery zrobiły się bardzo męczące :<

Palinka - 10-10-2011, 23:37

kropeczka1, my też przez to przechodziliśmy, bo niestety nie zadbałam o odpowiednią socjalizację Morisa. My pojechaliśmy na wybieg z behawiorystą, żeby ocenił zamiary Morisa. Chcieliśmy żeby pobiegał z innymi psami, ale też baliśmy się go puścić luzem, z resztą już miał przypiętą łatkę agresora. Okazało się, że bez smyczy zachowuje się zupełnie inaczej, lubi jedynie trochę prowokować, ale jak przesadzi to ucieka :) Do tego pracowaliśmy nad spokojnym mijaniem innych psów na smyczy - zaczęliśmy od odległości, w której był w stanie olać innego psa, stopniowo zmniejszaliśmy dystans, aż zaczęliśmy się ładnie mijać idąc tą samą stroną chodnika :) Nagle spacery stały się przyjemnością :) Jeszcze nie zawsze jest idealnie, najgorzej jest jak jest ciemno, wtedy Moris czuje się niepewnie i zdarza mu się obszczekać dużego samca, ale jestem w stanie skupić go wtedy na sobie - kiedyś był kompletnie poza kontaktem. Życzę powodzenia, bo wiem jak wyglądają spacery z rozszczekanym, wyrywającym się 40 kg psem, nie reagującym nawet na smakołyki :) Ale da się ;-) A w czym wyprowadzasz Chucka na spacer? Nam wtedy pomógł kantarek - po pierwsze poczułam się pewniej, a po drugie jak już wpadł w ,,szał" to było mi łatwiej nad nim zapanować.
kropeczka1 - 11-10-2011, 09:36

Palinka Chuck podczas spaceru ma przypiętą smycz do szelek, łatwiej mi go utrzymac.
Wczoraj podczas spaceru w lesie nie zauważyłam psa a Chuck biegał bez smyczy.Szybko wykorzystał okazję i pobiegł się bawić.Także dylemat czy szczeka bo to przejaw agresji już się rozwiązał.On po prostu chce się bawić. Wniosek: jak idzie na smyczy obszczekuje psy, spuszczony leci się z nimi bawić.
Piszesz,że uczyliście zachowując odpowiednią odległość, ciężko mi to sobie wyobrazić.Co gdy ktoś z psem szedł przed lub za Tobą albo gdy nie było możliwości mijać się drugą stroną ulicy??A może jest inna metoda?
W ogóle muszę zacząć od porządnej nauki chodzenia przy nodze bo ten wariat ciągnie mnie jak szalony :doubt:

scul2 - 11-10-2011, 09:41

Palinka napisał/a:
wyrywającym się 40 kg psem, nie reagującym nawet na smakołyki Ale da się


zdradz sekret jak sobie z tym poradziłas gdy nie reagowal nawet na smakolyki???

ja mam troszke inny problem.. nie tyle ze zachowuje sie agresywnie co panicznie sie ich boi...

tzn sa psy na ktore wyczekuje przy furtce na spacerze zeby podbiegly i mogla sie przywitac...
ale..wiekszych szczekajacych na nia boi sie panicznie ... jerzy sie probuje uciec zapiera nogami nie chce isc podkula ogon i ciagnie z dala od nich.. piszczy gdy jakis probuje podejsc...

ostatnio poluzowalam jej obroze bo zrobila sie ciasnawa.. zrobilam to niestetty zbyt bardzo bo przy jednym z atakow psa na nia (oczywiscie chcial sie tylko przywitac) wywinela sie i uciekla do domu.. (tzn pod furtke gdzie szalenie piszczala gdy chcial ja obwachac..) tak tak wiem ze zle zrobilam idac z nia na spacer w tak luznej obrozy ale gdy sprawdzalam obroza nie przechodzila jej przez lebek.. moj blad teraz jestem ostrozniejsza...

a jak sobie radzicie gdy jakis pies probuje zaatakowac waszego?

Viktor - 11-10-2011, 10:15

podłacze sie do tematu bo tez zauważyliśmy podobny problem u naszego czteromiesięcznego Marleya (mamy go od 1,5 tygodnia) na początku ogarną dom i podwórko (to normalne ze psiak sie musi przyzwyczaić do nowego miejsca).... teraz jak go zaczelismy zabierać na spacery w teren to okazuje ze jakl idzev na smyczy przy nodze to boi sie (staje i zapiera sie) ludzi nadchodzecych z przeciwka oraz niektórych bram w których stoja i szczekają psy .... potrafi przestraszyć sie równiez niektórego rowerzysty .
Co do kontaktu z innymi psiakami to jeszcze nie wiem bo nie mielismy okazji ....
Sytuacja troche sie zmienia na lepsze jak Marley jest spuszczony ze smyczy tzn . idzie koło nas (na Komende "noga" nawet juz zaczyna troche równać ładnie) i tylko sie zawachnie na chwile kiedy ktos nadchodzi albo jak psiaki szczekają w bramie i pozniej zazwyczaj równa z nami ....
Czy to kwestia czasu i tego ze Marley ma dopiero 4 miechy ... czy z wiekiem sam ogarnie to ze mu nic nie grozi w takich sytuacjach, czy moze co gorsze ma taki charakter i zawsze bedzie sie bał :( ... raczej chcielibyśmy mieć pieska odważnego i nie dajacego sie przypadkowym osobom nastraszyć ..
Mieliście podobne sytuacje ?? Czy one z wiekiem mijaja ?? czy trzeba cos konkretnego robic z ttym zachowaniem ??

donia457 - 11-10-2011, 10:15

kilka dni temu jak wyszlam z Reda na ostatni spacer spotkalysmy pania-smieciare-ktora chodzi po okolicznych smietnikach,pani ta ma duzego czarnego kundelka ,ktory pokazuje do wszystkich psow zeby ,Redzie tez pokazal i w tym momencie bylam w szoku bo ledwo swoja sucz moglam utrzymac,stanela na tylnich lapach i tak zaczela szczekac i warczec na niego ,ze ledwo ja moglam utrzymac
to ze jest ciagnikiem jak zobaczy innego psa to jest pikus ,bo leci do zabawy ale jak ona sie rzucila na tego psa to az sie przestraszylam ze w niej taki demon siedzi
od tamtej pory uwazam jak z nia wychodze na wieczorne spacery bo kilka razy widzialam juz ta kobiete u nas pod smietnikiem

Viktor - 11-10-2011, 10:19

donia457 napisał/a:
kilka dni temu jak wyszlam z Reda na ostatni spacer spotkalysmy pania-smieciare-ktora chodzi po okolicznych smietnikach,pani ta ma duzego czarnego kundelka ,ktory pokazuje do wszystkich psow zeby ,Redzie tez pokazal i w tym momencie bylam w szoku bo ledwo swoja sucz moglam utrzymac,stanela na tylnich lapach i tak zaczela szczekac i warczec na niego ,ze ledwo ja moglam utrzymac
to ze jest ciagnikiem jak zobaczy innego psa to jest pikus ,bo leci do zabawy ale jak ona sie rzucila na tego psa to az sie przestraszylam ze w niej taki demon siedzi
od tamtej pory uwazam jak z nia wychodze na wieczorne spacery bo kilka razy widzialam juz ta kobiete u nas pod smietnikiem

ja własnie bym był za tym zeby nasz Marley nie bał sie kazdego napotkanego psiaka i nie dawał sie dominować ,oraz nie dawał sie głaskac i miziać kazdej przypadkowej osobie na spacerze ... ciekawe jak ciezko bedzie go do tego przyzwyczaić .. bo tak jak pisąłem wyzej narazie jest wydygany szczególnie jak jest na smyczy nwet przed nadchodzacymi z naprzeciwka ludzmi :(

donia457 - 11-10-2011, 10:20

Viktor, Marley jest mlodziutki i moze sie czegos wystraszyc ,musi miec w was oparcie ze nic mu nie grozi,mozecie go brac w tym momencie na smaczki
moja tez sie bala psow a teraz jak zobaczy psa to adhd w nia wchodzi,a co do ludzi Reda potrafi warknac jak sie przestraszy jakies pana,szczegolnie to robi wieczorowa pora

[ Dodano: 11-10-2011, 11:24 ]
tylko mama mojej Redy ma taki charakter i potrafi warknac na obca jej osobe ,wiec podejrzewam ze to odziedziczyla po mamie

Palinka - 11-10-2011, 13:08

kropeczka1 napisał/a:
Także dylemat czy szczeka bo to przejaw agresji już się rozwiązał.On po prostu chce się bawić.

No to super :) U nas było podobnie, jednak w przypadku dużych samców Moris lubi trochę je ,,ustawić". Macie możliwość zapewnić mu jakieś pozytywne spotkania z psiakami? Jakiś wybieg w pobliżu? Może jakieś labowania są niedaleko Was? My, jak walczyliśmy z ujadaniem, zaczęliśmy też jeździć na labowania do Poznania i spotykać się z ludźmi z forum co baaaardzo nam pomogło w spóźnionej socjalizacji Morisa. Od tego czasu Moris zmienił się nie do poznania :)
kropeczka1 napisał/a:
Piszesz,że uczyliście zachowując odpowiednią odległość, ciężko mi to sobie wyobrazić.

Dlatego znalazłam takie miejsce (taką alejkę spacerową), gdzie bez problemu mogłam przejść na drugą stronę ulicy. Z początku musiałam być oddalona o kilkadziesiąt metrów, więc nieźle musiałam kombinować :) Z początku przechodziłam co chwilę z jednej strony na drugą, aż ludzie patrzyli co ja wyprawiam :-P
scul2 napisał/a:
zdradz sekret jak sobie z tym poradziłas gdy nie reagowal nawet na smakolyki???

Popełniałam własnie ten błąd, że od razu podchodziłam za blisko. Moris nie mógł sobie poradzić z obecnością innego psa w takiej odległości - wpadał w amok. I na początku skupiałam się głównie na odwracaniu jego uwagi lub zawracałam, gdy szedł ktoś z psem, więc często było tak, że on tego psa nawet nie widział, więc tylko próbowałam uniknąć problemu. Potem behawiorysta mi poradził żebym oceniła odległość w jakiej Moris jest w stanie obserwować drugiego psa bez ujadania, miał się oswajać z widokiem innych psów i zrozumieć, że nie stanowią zagrożenia. Gdy na horyzoncie pojawiał się pies, młody stawał i go obserwował (był cały spięty), gdy był spokojny baaardzo go chwaliłam i dostawał smakołyk. Czekałam aż się ,,wyluzuje" i oleje psa i szliśmy dalej. Po jakimś czasie na widok obcego psa wpatrywał się we mnie i czekał na smakołyk :) I tak stopniowo zmniejszaliśmy odległość.
donia457 napisał/a:
ale jak ona sie rzucila na tego psa to az sie przestraszylam ze w niej taki demon siedzi

Morisowi też jeszcze czasem odbija jak jest ciemno, ostatnio zobaczył coś w krzakach i odstawił taką szopkę, że szok :beated: Ale już jestem w stanie skupić go na sobie, kiedyś w takiej sytuacji musiałabym go odciągać siłą.

scul2 - 11-10-2011, 13:25

Viktor napisał/a:
nie dawał sie głaskac i miziać kazdej przypadkowej osobie na spacerze ... ciekawe jak ciezko bedzie go do tego przyzwyczaić
to ja mam tu ptoblerm taki ze moj sie nikomu nie da wymiziac tylko ucieka... szczegolnie od malych dzieci ...

jezeli do nas na podworko ktos wejdzie to to juz przyjaciel cieszy sie podbiega daje poglaskac ale poza to boi sie i psow i ludzi...

[ Dodano: 11-10-2011, 14:29 ]
Palinka dziekuje bede tak dzis probowac :)

Palinka - 11-10-2011, 14:17

scul2, to ja bym wykorzystała znajomych, których sunia nie zna, sąsiadów itp., żeby próbowali ją zachęcić do podejścia i nagrodzili smakiem. Żeby kojarzyła pozytywnie obcych ludzi. U nas było na odwrót... Młody musiał się z każdym przywitać, oczywiście skacząc przy tym :bad: Jak dorósł to zaczął ignorować ludzi, no chyba, że ktoś go zaczepia, wtedy od razu pędzi na mizianko :)
donia457 - 11-10-2011, 14:21

ja musze brac Rede na ringowke i podchodzic do kazdego faceta na ulicy zeby ja miziac i zagladalw zeby jakby byla na wystawie ,musi przestac bac sie facetow ,zeby pozniej nie bala sie pana sedziego
scul2 - 11-10-2011, 17:20

Palinka napisał/a:
żeby próbowali ją zachęcić do podejścia i nagrodzili smakiem. Żeby kojarzyła pozytywnie obcych ludzi.


ojj probowalam ale ona czesto tak spanikowana ze nie bierze od nich smaka.. a malo kto z nich ma czas zeby dluzej z nia posiedziec by sie osfoila ... bo czas akurat troszke dziala... tak jak bylam z jedna pania tu z forum i jej psiakiem to po pewnym czasie juz nawet zebrala o smaczki ;p

inkapek - 11-10-2011, 18:16

scul2, ja to bym nie dawała od razu głaskać suczki. Niech się oswoi z obecnością obcych ludzi...niech nie lecą od razu do niej z rękami do miziania lub pełnymi smaczków. Niech będą obojętni na jej obecność. Podchodzą do ciebie rozmawiają z tobą, psa nie dotykają, nie patrzą...jak by był powietrzem. Porozmawiają i odchodzą...żeby suczka zobaczyła że nie każdy człowiek musi się nią interesować. A dopiero po tygodniowej, dwu tygodniowej (musisz zaobserwować kiedy ona będzie gotowa) spróbować dać ją pogłaskać ale też po jakimś czasie trwającej już rozmowy. No ale życzę ci tego żeby twoja sunia po zobaczeniu że nie ma żadnego zagrożenia ze strony drugiego człowieka sama wepchnęła pyszczek do wygłaskania :)
scul2 - 11-10-2011, 21:26

inkapek problem w tym ze ona w ogole nie da do siebie podejsc.. wyrywa sie w druga strone bz wzgledu na to czy ktos podchodzil do mnie czy zwrocil uwage wlasnie na nia... choc pomalu jest coraz lepiej tyle ze z daleka ... jak ktos za blisko to znowu tylek cofie..
dominika92 - 11-10-2011, 21:29

kurczę my też mamy problem z tym że Hela się boi dzieci..z tym że ciężko nad tym pracować, bo nie posiadamy znajomych z dziećmi, w rodzinie też nie ma takich z którymi można by się spotkać...tak więc ciężko problem rozwiązać..
Palinka - 11-10-2011, 21:29

inkapek napisał/a:
scul2, ja to bym nie dawała od razu głaskać suczki. Niech się oswoi z obecnością obcych ludzi...

Z tym głaskaniem to święta prawda :) Najlepiej ćwiczyć ze znajomymi, wytłumaczyć im wcześniej, że nie mogą być nachalni. Moris na przykład od samego początku jak u nas zawitał nie znosił głaskania, od razu wysyłał sygnały uspokajające. Do dziś niestety nie jest pieszczochem, a chciałabym go czasem tak moooocno wymiziać :-P Gdyby wszyscy obcy ludzie byli wtedy zbyt nachalni, pewnie nie miałby pozytywnych skojarzeń i może też zacząłby się ich bać.

aganica - 11-10-2011, 22:56

Dzisiaj po raz pierwszy puściłam Lovelasa w parku. Na spacerze spotkałam panią z sunią bokserką.Mała zaczęła się łasić do młodego, ludzi nie było zbyt wiele a mój pies chciał się po raz pierwszy bawić.Po spuszczeniu, dwie rundy głupawki z podkulonym ogonem, sunia za nim i malutkie kotłowanko.Po czym mój pies przestał się interesować panienką, zaczął zwiedzać pobliskie krzaczory więc go zabrałam na smycz.
Ludzie w parku byli lekko zaniepokojeni pędzącym słoniem i widziałam w ich oczach niezadowolenie. Przyznam że i dla mnie to było stresujące, bo nie lubię zasłoniętych miejsc gdy nie widzę nadchodzących ludzi z psami, ale czego się nie robi dla kochanego zwierzaka.
Po tej krótkiej zabawie dowiedziałam się że sunia jest z adopcji, wszystkiego się boi i pierwszy raz bawiła się z innym psem chociaż pani ją ma już dwa lata.
Umówiłyśmy się na jutro by zabawę powtórzyć.

donia457 - 11-10-2011, 23:36

no prosze ,jak dobrze zrobi suni zabawa z Loviczkiem,tylko sie cieszyc :)
inkapek - 12-10-2011, 09:37

aganica, twój pies jest poprostu dobrym terapeutą i umie odczytywać jej sygnały a co za tym idzie nie robi nic co mogło by ją zaniepokoić i sunia mu zaufała :)

scul2, niech podchodzą na tyle ile jest to możliwe. Siądź sobie na ławce niech obserwuje przechodzących ludzi. Nic na siłę, jeśli zrobisz za duży krok będziesz musiała wrócić dwa kroki w tył. Daj jej czas, nie możesz wywierać presji i zmuszać d czegokolwiek. Powodzenia.

Viktor - 12-10-2011, 09:38

extra ....
My tez musimy Marleya spotkać z innymi psiakami. Mieszkamy troszke poza miastem i w okolicy to tylko psy na podwórkach za bramami stoją hehehehe .....
W zasadzie to nie wiem jak sie zachwoć na tym pierwszym styknieciu Marleya z kompanami, czy podejsc do tego ostrożnie czy poprostu dac mu wolną ręke i niech sie dzieje co chce :(
Ostatnio jak byliśmy w niedziele na spacerku w Parku to szliśmy z Marleyem na smyczy to potrafił sie zapierac i płoszyć na nadchodzacych ludzi z napreciwka ,aż wreszcie w pewnym miejscu go spusciliśmy i szedł ładnie, odważniej i równo z nami bez wiekszych obaw, jak zaczelismy sie z nim bawić w aporty i pojawił sie psiak w pobliżu to sie tylko poprzyglądał mu z pewnej odległości i dalej ganiał z nami ;D

Ewelina - 12-10-2011, 09:47

Viktor, W Łodzi jest sporo labków i co jakiś czas organizowane sa tak zwane labowania :) Fajnie by było gdybyście zaczęli na takie uczęszczać. Mały miałby okazję się socjalizować z innymi psami :)
Viktor - 12-10-2011, 10:33

Ewelina napisał/a:
Viktor, W Łodzi jest sporo labków i co jakiś czas organizowane sa tak zwane labowania :) Fajnie by było gdybyście zaczęli na takie uczęszczać. Mały miałby okazję się socjalizować z innymi psami :)

no własnie pisałem tu i tam ale narazie bez echa ...

ktoś ostatnio piwiedział mi ze mająć laba mozna iść do związku kynologicznego i zgłości swoja chcec uczestniczenia w takim podstawowym szkoleniu psiaka ..... ZK organizuje co jakiś czas takie grupowe spotkanie i podobno tłumacza to i owo właścicielom i przy tym podszkala sie psiak ..... musze sie tam wybrać ale to moze w next week ;)

Ewelina - 12-10-2011, 10:35

Viktor, Pewnie takie spotkania w ZK są super. Dla małego to napewno bedzie fajna zabawa :)
Viktor - 13-10-2011, 07:15

Ewelina napisał/a:
Viktor, Pewnie takie spotkania w ZK są super. Dla małego to napewno bedzie fajna zabawa :)

no to stało sie, dzis na 18-stą idziemy całą rodzinką do ZK wyrobić Marleyowi papiery i odrazu na 2h spotkanie "szczeniaczkowo" .. grupa max 5 psiaków do 5 miesiacy i bedziemy sie socjalizowac :)
no jestem ciekawy czy opory Marleya powoli przejdą w zapomnienie ........

donia457 - 13-10-2011, 08:07

Viktor, to daj pozniej znac jak wam poszlo,trzymam kciuki za Marleya :)
Viktor - 13-10-2011, 09:01

ok
obawiam sie tylko żeby skubaniec miał odwage wejsć do pomieszczenia gdzie odbywaja sie zajecia heheheehe ..... ciekawe :->

donia457 - 13-10-2011, 09:18

musisz byc cierpliwy i brac go w razie co na smaczki,za kazde ladne zachowanie i bedzie dobrze :)
Viktor - 13-10-2011, 09:21

donia457 napisał/a:
musisz byc cierpliwy i brac go w razie co na smaczki,za kazde ladne zachowanie i bedzie dobrze :)

nieraz jak sie zaprze to nawet skaczki nie daja rady ...... ale luz jestesmy dobrej mysli :)

lopo888 - 13-10-2011, 10:22

Ja mam inny problem, Nico wita "wylewnie" wszystkich napotkanych ludzi a na punkcie dzieci to ma zajoba. Dla niego grupa rozwrzesczanych dzieciaków w przedziale wiekowym od 3 do 9 to raj poprostu. Jak był młodszy zdarzało mu sie podgryźć dziecko za nogawkę albo ściągnać spódniczusię a teraz stał sie taki bardziej opiekuńczy. Ostatnio mój Olek spadł z rowerka i zaczął płakać a Nico podbiegł do niego przerażony i tak jakby próbował go podnieść (pysk wkładał pod brzuch Olka) Byłam w szoku!
To akurat pozytywna cecha i myśle, że fakt że Nico od początku miał kontakt z dziećmi, powoduje u niego takie przypływy miłości do szkrabów, ale to że podbiega do obcych ludzi i domaga sie pieszczot, często skacząc na nich to już takie fajne nie jest. :bad:
NAtomiast na inne psy reaguje różnie... Te z którymi codziennie się bawi to wiadomo, radocha jak je spotka i strzała do nich, nawet do wielkoluda, kóry zawsze rzuca sie na niego zza płotu ma pogodny stosunek, podbiega, merda ogonkiem i zaczepia przez płot rozwścieczonego kundlo- onka. Do obcych psów biegnie jak wariat i poddaje im się natychmiast kładąc na pleckach albo liże im pyszczki. Unikam takich sytuacji i jak widze dużego psa, którego nie znam to poprostu zmieniam kierunek. Nico jest strasznie nachalny, mam wrażenie , że wkurza dorosłe psiaki, dają mu sygnały ostrzegawcze. Wielki onek mojego taty to poprostu ma alergię na Nico, normalnie to rozerwał by go na strzepy ale w obecności mojego taty, który go upomina jak warczy, Maniek (onek) jest nad wyraz cierpliwy...
Natomiast kiedy idziemy na "obcy teren" i psy za płotem wściekaja się, Nico zamiera , a potem wpada w panikę. Kiedy był młodszy to wdrapywał się na mnie i tylko na moich rękach czuł się bezpieczny a teraz bierze odwet i wyrywa mi ręce :(
Nie zapomnę jak wracaliśy z wypadu nad rzekę na parking i mijaliśmy posesje na której grasowało 5 onków, bosz... jak one się rzuciły do siatki to ja prawie zawału dostałam a Nico... nigdy nie widziałam go w takim stanie, długo nie mogłam go uspokoić.
JA mam taka metodę, że zabieram go na obce tereny i pozwalam mu samemu decydować jak daleko chce się oddalić od "znajomych rewirów". Celowo idę wzdłuż posesji na których sa psiaki. Jeśli staje i nie chce iść dalej to poprostu zawracam. Nasze wycieczki są coraz dłuższe, ale na serio ... bardzo małymi kroczkami... Nie wiem właściwie co jest lepsze, wyprowadzac go na znajome tereny, na których czuje się bezpieczny czy jednak uczyć go, że świat się nie kończy na naszym ogrodzie oraz lasach i polach wokół niego...

Viktor - 14-10-2011, 10:17

no i cała rodzinka stanęła na głowie żeby na tą 18-stą dotrzeć do ZK na spotkanie grupowe w ramach "szczeniaczkowa" .... okazało sie ze prócz Marleya były jeszcze dwie suczki (jedna trzy, druga czteromiesięczna .. rasy nie spamiętałem ale takie ładne duże juz psiaki ... mniejsz o to) ..........
metryke złożyliśmy, rodowód sie wyrabia
a z zajeć kiszka :dribble: .. szanowna pani która je miała prowadzić postanowiła sobie olać temat i nie przybyć ehhh..... oczywiście posiedzileiśmy sobie w pomieszczeniu i pozaprzyjaźnialiśmy psiaki ale prócz tego nic .... w zasadzie to juz przy okienku gdzie wyrabiłem papiery jak pani zobaczyła jak sie Marley słucha w tym chaosie który tam panował to stwierdziła że " po co my na to szczeniaczkowo przyszliśmy ,jak tu psiak wyprzedził juz dawnio program" ...... to stwierdziłem ze chciał go sktynąc z innym i psiakami ot tak ....
Dobra do rzeczy : na szczeniaczkowo raczej juz sie nie wybierzemy ale dostaliśym fajne namiary na specjalistke od labów która bywa w ZK co czwartek na dwie godzinki i nieodpłatnie służy wszelaką pomocą :)
do tego szereg informacji w postaci broszurek gdzie i jakie odbywaja sie szkolenia itp ...
wiec ogólnie podsumowując Marley jak mógł to sie socjalizował (nawet powiem że byłem mile zaskoczony bo o zadnym strachu nie było mowy, chyba nawet starał sie dominowac hehehehe co mnie cieszy ) przy tym słuchał sie ładnie i pokazał czego sie juz nauczył :)
i chyba tyle ... zawsze cos do przodu :)

nata - 14-10-2011, 12:34

Viktor, w Łodzi jest pani Joanna Bohdziun z JBSzkoły, uczęszczaliśmy do niej na psie przedszkole, gdy Polina była mała i to chyba najsprawniej zorganizowane zajęcia w Łdz ;-) Także ja polecam. Nie uczęszczaliśmy już do niej na szkolenia na psa towarzysza, gdyż jest to już dla nas jednak za daleko na takie zajęcia, ale nie wiem w jakim wy rejonie mieszkacie, może akurat wam podpasuje ;-)
Viktor - 16-10-2011, 16:59

luz zobaczy sie :)
dziś juz odbylismy dwa dłuizsze spacerki z biszkoptowym goldenem (nowy kumple Marleya) , i mimo że Borys jest od niego wiekszy z racji wieku (ma 3 latka) to Marley sie zapoznał i dobrze sie bawiąc delikatnie dominował ...
coraz bardzie jsie przełamuje ,nawtv w śród ludzi poza domem jest coraz to odważniejszy, terraz to powoli bedzei mi zalezło zeby nie dawał sie wszystkim miziać i nie szdł do wszystkich za "kiełbase" :)

Dokite - 18-10-2011, 18:52

A ja z mojego w niedzielę byłam PRZEOGROMNIE dumna!!!
Pojechaliśmy na spacer nad morze. Spotkaliśmy pana z rocznym hovawartem. Psiaki zaczęły się bawić, ale tamten trochę targał swoim opiekunem, bo to dość duży pies ( a pan powiedział, że jeszcze urośnie :) ). Nie mógł sobie jednak poradzić, żeby go od Zargo odciągnąć i pójść w swoją stronę. Wzięłam więc Zargo krótko, wydałam komendę "siad", potem "zostań" i choć małego wyrywało do tamtego, to siedział grzecznie. Pan na ten widok, pokazał palcem Zargulca i powiedział do swojego- Popatrz, taki gówniarz a jak się słucha, A TY?!
Boszsz... Myślałam, że psinę moją to uduszę z miłości i dumy!!! ;* ;* ;*
Dostał, ku swojej ogromnej radości, garść plasterków marchewki w nagrodę. :mmm: ;D

mibec - 19-10-2011, 11:03

Dokite super :)
Teraz cwicz przy kazdej okazji, zeby tego "nie zgubic".
Dokite napisał/a:
Myślałam, że psinę moją to uduszę z miłości i dumy
uwielbiam to uczucie :)
Viktor - 19-10-2011, 14:42

dobrze Zargo tak 3mać

My też ostatnio wchodzimy do weta a tam w poczekalni stoja dwa ogromne psiaki (sznaucer olbrzym i kaukaz). Marley sie porozgladał ale dzielnie nie spuszczał mnie z oka i reagował na komendy którymi go ogarniałem (stój, siad, spokój, zostań). Marley krótko na smyczy przy nodze elegancko maszerował i siadał a "olbrzymy" chodziły gdzie chciały i pani i pan razem z nimi. Usłyszłem tylko z daleka jak juz weszliśmy do gabinetu tekst "taki młody a juz taką musztre ma" .... czy to było stwierdzenie pozytywne czy nie to mniejsza o to bo ja to odebrałem dwuznacznie ..... ale tak sobie powiedizłem w mysli " daliście sobie wejsc na głowe to teraz latacie na wysokoci lamperii" hehehehehe ..
dodatkwo wet zachwalał Marleya ze ładnie od małego uczony na krótkiej smyczy przy nodze maszerować ;D
Ogolnie nalezy pwiedziec ze niektórzy naprwde maja blade pojecie o potrzebach psa i jego zachowaniu oraz psychice i na spacer psiak ich wyprowadza a z domu robia "psią norę" w ktorej pies ich jako tako toleruje :bad:

[ Dodano: 26-10-2011, 18:40 ]
w ta niedziele idziemy na zajecia organizowane przez ZK pod tajemniczą nazwą "happy dog" .... ciekawe jak bardzo Marley wyjdzie z nich happy :haha:
w zasadzie jak sie bawić to sie bawić ...... :-> hehehehehe

Małgosia35 - 28-10-2011, 01:04

Mój Klocenty to typowy dominant ,ale...tylko na smyczy :haha:
Kiedy idzie na uwięzi,kazdy napotkany pies czy suczka ,jest witana z wielką radością,jednak juz po chwili powitania próbuje go czy ją zdominować i pokazać kto tu rządzi :)
Obojętnie czy kolega lub koleżanka jest większa czy mniejsza,nie ma to znaczenia.
I jesli znajomy się nie da,bo przecież tez trafia na kolegów tak samo dominujących to niestety nie odpuszcza pierwszy.

Całkiem inaczej sprawa wygląda gdy nie ma smyczy.Wtedy jest zabawa i tylko zabawa.Żadnych przykrych sytuacji,złych doświadczeń..Klocuś potrafi się również podporządkować silniejszemu psu.

W ogóle zauważyłam taką zależność,że psy na smyczy bywają bardziej zaczepne,szczekliwe itp. Biegające luzem potrafią sie zupełnie inaczej zachowywać.

Viktor - 31-10-2011, 10:48

szkolenie Happy Dog w ZK odbyte ... Marley zadowolony ja średnio bo chyba jestem z nim o 6-8 lekcji do przodu, no ale spoko nam sie cos utrwali a złe nawyki poprawi nam trenerka :)

najlepsze że jak usłyszłem "narazie z pieskiem w ogóle nie bawimy sie w aportowanie on tego wcale nie zrozumie ,jedy nie co to mozemy sie z pieskiem poprzeciągac-poszrpac tym za czym w przyszłości bedzie aportował"
a my z Marleyem juz aportujemy chyba troszke ]:) hehehe mam nadziej ze to nie zaszkodzi ,najwyżej w pewnym momencie sie cos skoryguje ....
http://www.youtube.com/watch?v=SbmY4RxS6jQ

dominika92 - 31-10-2011, 10:56

Viktor, tylko pamiętaj żeby nie za dużo tego aportu bo to młody psiak, żeby mu nie zaszkodziło na stawy :)
Viktor - 31-10-2011, 11:13

dominika92 napisał/a:
Viktor, tylko pamiętaj żeby nie za dużo tego aportu bo to młody psiak, żeby mu nie zaszkodziło na stawy :)

wiem wiem ... to racja i pamietamy o tym ....
marzy nam sie juz zakup frisby ,ale wiemy że musimy jeszcze poczekać ;D

a tak na marginesie to układ kostny naszym labom to do kiedy ostatecznie konczy sie kształtować i mozna ostro trenować aport ?? po ukonczeniu roku hmm ??

dominika92 - 31-10-2011, 11:23

ja czytałam że wszelkie skoki, intensywne sporty, agility po ukończeniu 15 miesiąca, no i najlepiej po prześwietleniu stawów :) tak więc my jeszcze też czekamy bo 13 miesiąc nam mija, ale niedługo mamy prześwietlenie i myślę że po tym na razie na spokojnei zaczniemy z frisbee :) ale ciężko było wytrzymać nie powiem :)
Viktor - 31-10-2011, 11:32

dominika92 napisał/a:
ja czytałam że wszelkie skoki, intensywne sporty, agility po ukończeniu 15 miesiąca, no i najlepiej po prześwietleniu stawów :) tak więc my jeszcze też czekamy bo 13 miesiąc nam mija, ale niedługo mamy prześwietlenie i myślę że po tym na razie na spokojnei zaczniemy z frisbee :) ale ciężko było wytrzymać nie powiem :)

ciezko ,ale zdrowie wazniejsze ;)
do 15 miesiecy do nam jeszcze 10 brakuje hehehehe
no to pod koniec wakacji prześwietlenie i zakup latajacego ufo hehehe ... cierpliwie czekamy a podobno cierpliwość popłaca :dribble:

Ashanti88 - 31-10-2011, 12:27

Czy wasze labki są zazdrosne o inne psy? Otóż ja mam w domu teraz 2 psy, drugiego znalazłam i trzymam go żeby ktoś go wziął i moja labcia jest zazdrosna jak np. bawię się z tym drugim, czy jakgo zawołam na jedzenie .. Wpycha się pomiędzy mnie a tego drugiego :( Co mogę zrobić?
scul2 - 31-10-2011, 13:07

Ashanti88 napisał/a:
Czy wasze labki są zazdrosne o inne psy? Otóż ja mam w domu teraz 2 psy, drugiego znalazłam i trzymam go żeby ktoś go wziął i moja labcia jest zazdrosna jak np. bawię się z tym drugim, czy jakgo zawołam na jedzenie .. Wpycha się pomiędzy mnie a tego drugiego Co mogę zrobić?



ehhh nie wiem czy wszystkie ale moja napewno... ale nie tylko o psy a o wszystko kota ... konia xD!! tez sie wpycha odciaga mnie... skacze po mnie jak tylko nie ineteresuje sie nia tylko innym zwierzakiem...

Ashanti88 - 31-10-2011, 13:21

scul2, Masakra jakaś ..
scul2 - 31-10-2011, 13:27

mysle ze mozna by bylo sprobowac chwaleniem za spokojne zachowanie podczas gdy Ty zajmujesz sie drugim zwierzakiem.. stopniowo... ehh nie wiem osobiscie jeszcze nic nie probowalam z tym robic...
Ashanti88 - 31-10-2011, 13:32

scul2, Ja już nawet próbowałam dwa psy naraz zabawiać :d ale nie wyszło mi to na dobre .. Moja Frycia się " napaliła" i zaczęła mnie podgryzać i lizać wszędzie, a ten mniejszy uciekł pod stół ..
zanka - 21-11-2011, 12:35

właśnie wróciłam z moim labem ze spaceru. puściłam go przed polaną ze smyczy i nie dojrzałam psa, który wiem, że jest agresywny. na nic zdało sie moje wołanie. Largo do niego pobiegł, właścicielka ów psa patrzyła na sytuacje mimo, że stała obok a ja biegłam i krzyczałam. kiedy Largi był w jej niewielkiej odległości, złąpała swojego na smycz, ale go nie utrzymała... rzuciła sie na mojego i tylko patrzyłam jak go łapie za łapke. myślałam, że umre :cring: :cring: a ta baba nic nie mogła zrobić. dobiegłam i zabrałam mojego, na łapce krew. co za pies!!!! :cring: :cring: :cring: wiem, że mogłam puścić mojego troche później, ale mimo wszystko tamten pies powinien być w kagańcu skoro tak startuje do innych
donia457 - 21-11-2011, 12:40

zanka, wspolczuje :confused: ,mam nadzieje ze to nic powaznego ;*
tamten pies powinien byc w kagancu

kasiek - 30-01-2012, 11:02

Ostatnio na spacerze ,z nienacka podbiegl do nas dalmatynczyk , od razu zaczal warczec i dos dumnie sie przechadzal kolo mojego Semira .Moj psiak sie skulil ,polozyl na ziemie ,przez chwile wcale sie nie ruszal ,dalmatynczyk odszedl a Semir dopiero wstal.Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to ,ze te psy sie znaja i czasem sie spotykamy na gorkach.
effcyk - 30-01-2012, 13:18

Cytat:

Ostatnio na spacerze ,z nienacka podbiegl do nas dalmatynczyk , od razu zaczal warczec i dos dumnie sie przechadzal kolo mojego Semira .Moj psiak sie skulil ,polozyl na ziemie ,przez chwile wcale sie nie ruszal ,dalmatynczyk odszedl a Semir dopiero wstal.Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to ,ze te psy sie znaja i czasem sie spotykamy na gorkach.


hmmm Nestor jak spotyka się z Lennym (golden, którego też już zna i bawi się jak tylko się nadarzy okazja) to za każdym razem chłopaki przez pierwsze kilka minut muszą się na siebie poburzyć, koguty jedne - Nestek od Lennyego jest starszy o rok, więc chcąc nie chcąc Leny zawsze ląduje na ziemi zdominowany :beated: .
To i tak, że u Ciebie sytuacja się załagodziła, bo Semir pokazał uległość i dalmat odpuścił, moje diable jak zobaczy że inny pies się do niego stawia z zębami, to sam też nie jest lepszy ]:) :brick:

Ewelina - 30-01-2012, 13:21

A ja bym chciała, żeby moja sucz się czasem postawiła. Skaczą na nią psy podgryzają a ta nic. jest jedna suka na osiedlu która ją ujeżdża a to moje ciele jej na to pozwala ja muszę jej bronic bo sama spuści ogon i stoi jak sierota a tamta po niej skacze i gryzie ją w kark jak moja się ruszy.
dominika92 - 30-01-2012, 13:22

a my po takim czasie gdzie Hela długo nie bawiła się z psami, czasami widzimy u niej lęk, ale to tylko wtedy jak nagle parę psów ją otoczy, wtedy się poddaje i przez chwilę lata z podkulonym ogonem, a potem już przejmuje inicjatywę, w sumie sama bym się bała jakby nagle mnie ktoś tak otoczył, więc chyba nie ma się czym przejmować :) )

kasiek, może coś im nie przypasowało, Semirek się poddał, to dobrze, bo afery nie było :)

lopo888 - 30-01-2012, 14:52

effcyk napisał/a:
moje diable jak zobaczy że inny pies się do niego stawia z zębami, to sam też nie jest lepszy ]:) :brick:

Skąd ja to znam :| Jeszcze do niedawna Nico rozkładał sie przed każdym napotkanym psem a jak zza płotu na niego szczekały to ręce mi wyrywał tak chciał wracac do domu a teraz!!??? Szok. Idzie dumny jak paw, najeżony i niech no który szczeknie!!! heheh :)
Zaczął sie tak zachowywac po tym jak dostał "bencki "od Onka mojego taty :beated: Nico był tak natrętny w stosunku do niego, że któregos razu Maniek nie wytrzymał i spuścił lanie mojemu małemu złośliwcowi. Nie było to miłe ale musiało w końcu do tego dojść bo Nicus przeginał masakrycznie. :beated:

kasiek - 31-01-2012, 08:43

Dalmatia jest starszy od mojego o 4 lata ,zawsze ustawial mojego Semira ,lecz taka uleglosc jeszcze moj pies nie okazal wzgledem niego . Musial ostro go zdominowac.Poczesci bardzo sie ciesze ,ze jest spokojnym psem wzgledem innych ,jak lata luzem ,niegdy nie podejdzie ze zlymi zamiarami do obcego psa .Zawsze jest chetny do zabawy .A na smyczy jak zobaczy innego psa strasznie sie podnieca,czasem nawet piszczy ,musze go korygowac bo nie zapanowalabyn nad nim .Tak uwielbia inne psy od szczeniaka taki jest :)
dominika92 - 28-02-2012, 20:15

a ja zauważyłam, że Hela bardzo nie lubi jak ktoś jej się dobiera w okolice tyłka, czy to pies czy człowiek, od razu się odwraca, jak robi to pies to zaczyna szybciej biec ogon może nie podkulony, ale też nie normalny i jak już pies przesadza to się odwraca i próbuje go odgonić, z czego takie zachowanie może wynikać?
Zaznaczam, że nigdy przenigdy nie dostała żadnego klapsa, ani nie została przez psa pogryziona. :)

tenshii - 29-02-2012, 14:58

Ewelina napisał/a:
A ja bym chciała, żeby moja sucz się czasem postawiła. Skaczą na nią psy podgryzają a ta nic. jest jedna suka na osiedlu która ją ujeżdża a to moje ciele jej na to pozwala ja muszę jej bronic bo sama spuści ogon i stoi jak sierota a tamta po niej skacze i gryzie ją w kark jak moja się ruszy.

skąd ja to znam.
Teyla nawet w domu schodzi Fidowi z drogi. On wchodzi na łóżko i chce się obok niej położyć, a ona zeskakuje :<

donia457 - 29-02-2012, 18:09

moja idzie jak czolg do przodu,jak zobaczy psa,ale zauwazylam ze jak ktorys psiak na nia zawarczy to tez umie pokazac zebole,ogolnie nawet jezeli Reda sie bawi juz z jakims psem to kladzie go na lopatki,lubi dziewczyna rzadzic i nie daje sobie w kasze dmuchac
effcyk - 29-02-2012, 22:17

u nas to jest hardcore :beated: , dzisiaj sąsiadka wyszła ze swoim yorkiem to jak mnie z Nestorem zobaczyła, szybko schowała się z pieskiem w jakimś zaułku i czekała aż przejdę. Dobrze ze Nestor yorka nie widział ( ale skubaniec wyczuł !! bo zaraz jak sąsiadka czmychnęła w zaułek, to Nestor nosem jeździł po ulicy ), ale jakby go zobaczył yorka to ... :brick: dziki szał :-P szaszłyczek z yorka :-P

a tak serio to Nestoro też lubi chojraczyć. ;]

Starling - 01-03-2012, 12:01

Witam, zaobserwowalem u mojej Nuki taka oto sytuacje: Nuka dosc czesto spotyka sie ze szczeniakiem mojej lubej ktory jest 2 tygodnie starszy od Nuki, nuka ma 3 miesiace Gasper(husky) ma 3,5 miesiaca , na poczatku zabawa wyglada fajnie ale po jakims czasie husky ma dosc Nuki ktora jest bardzo natarczywa i bardzo bolesnie gryzie i oddaje jej w dosc agresywny sposob - juz kilka razy tak male pieski sie dosc agresywnie pogryzly, na szczescie po chwili dalej sie bawia, ale to dwa rozne charaktery husky spokojny opanowany, zachowuje sie jak dorosly pies a nuka rozbrykana caly czas probuje dominowac huskiego mimo ze jest troszeczke mniejsza od niego to jest na tyle silna zeby go wylozyc na lopatki i gryzc, czy takie zachowanie jest normalne u szczeniakow, nie przerodzi sie to w czestrze klotnie pieskow - bo Gasper to juz sie jej boi i ucieka przed nia jak juz mu sie nie chce bawic a ona dalej swoje ADHD wprowadza w zycie. Dodam ze nuka w zasadzie tylko z gasperem sie bawi - nie ma za bardzo kontaktu z innymi psami, w tym ze starszymi- troche sie boje zeby ktorys nie potorbowal jej... ale moze przydaloby sie jej troche moresu od starszego psa? Bo w tej chwili jest bardzo zadziorna i nie odpuszcza w przepychankach az dochodzi do takich sytuacji jak opisalem wyzej. Dzieki za wasze opnie :)
Pozdrawiam.

Ewelina - 01-03-2012, 12:27

Starling, Musicie pilnować i czasami wkroczyc w ta zabawę kiedy widzicie, że sytuacja robi się niefajna. Kiedy Gasper ma dość i widzicie to poprostu zabierzcie Nukę i tyle :)
dominika92 - 01-03-2012, 12:29

a mi sobie ciężko wyobrazić agresję u 3 miesięcznego psa. może źle to odbieracie, to pewnie tylko zabawa, psy wydają różne dźwięki podczas takich zabaw..jak moja była mała, w tym wieku jakoś też się bawiła z huskym mniej więcej w tym samym wieku co ona i czasami różne dziwne odgłosy nas dochodziły, ale to była tylko zabawa. Taki szczeniak podgryza wszystko i wszystkich, ale nie koniecznie jest to agresja.
Starling - 01-03-2012, 15:46

No niestey na pewno jest to w pewnych momentach dosc agbresywne zachowanie ich obu, wiem jak wygladaja gryzace sie psy kiedy zeby sa wyszczerzone u nich to akurat sa igielki ale mimo wszystko, Nuka nie umie zakonczyc zabawy ma wiecej pokladow energii i konczy sie to obrona Huskiego przed nia a ona nie chce i dochodzi do spiecia... ]:)
donia457 - 01-03-2012, 16:06

ja na poczatku grudnia tez mialam mala sunie husky :) i musialam je pilnowac szczegolnie jak dostawaly jesc bo Brigitte potrafila sie rzucic na Rede, a Reda ja przygniatala swoja masa ciala i dochodzilo do spiecia.
Starling, husky to rasa ktora lubi rzadzic- musicie uwazac,zeby bylo jak najmniej spiec pomiedzy suniami. mialam kiedys husky,wiec znam ta rase od podstaw

Ewelina - 01-03-2012, 16:09

donia457, u starling jest odwrotnie to Nuka rządzi nad huskim.
dominika92 - 01-03-2012, 16:11

jeśli to rzeczywiście agresywne zachowania no to chyba coś nie halo żeby tak młody psiak wykazywał takie zachowania.
co innego że chce się bawić i nie zna umiaru w tym a co innego agresja.

Ewelina - 01-03-2012, 16:12

Starling, a jak ona zachowuję się w stonusku do starszych od siebie psów?
donia457 - 01-03-2012, 16:13

Ewelina, wiem,ze lab rzadzi nad husky ,ale w przyszlosci moze sie to zmienic,
Ewelina - 01-03-2012, 16:16

donia457, dokładnie. Też może tak być.

Pamiętam pierwsze spotkanie Lilly z Amorem. Amo był bardzo natrętny rzucał się z zębami na Lilly i szarpał z całych sił warczał przy tym i traktował ja jak worek treningowy, ale za każdym razem było Fee i Milena zabierałą Amora żeby się uspokoił po czym znowu puszczała i tak w kółko.

donia457 - 01-03-2012, 16:19

znam rase hasky od podstaw i wiem ze jaki maja charakter,moja Rona tez byla spokojna,cicha i lagodna ,ale nie daj Bog jak jakis pies jej zeby pokazal
Starling - 01-03-2012, 20:29

Witam, Nuka probuje rzadzic nad Huskim, on jest bardzo stonowany bardzo pilnuje swoich zabawek swojej kosci i jak nuka probuje mu cos zabrac szybko ja odgania w dosc ostry sposob wtedy Nuka mu sie stawia i dochodzi do spiecia, na dworze jest wszystko OK bawia sie tarzaja ale juz inaczej w domu kiedy nie ma moze gdzie ten biedny Huski przed Nuka uciec i sie broni - chyba, tak to odbieram, w kazdym razie dzisiaj juz bylo duzo lepiej bylo spiecie ale krotki i wlasnie o kosc, na tych dwoch psac widac zupelnie rozne charaktery tych dwoch ras, troche ugolniam ale Labrador w tym wieku to szalony piesek z adhd a huski zachwuje sie tak troche jak maly wilk pilnuje rewiru swoich rzeczy nie da sie wciagnac w szalona zabawe, no moze czasami Nuce sie uda go troche rozruszac :P
I tu nie Nuka piersza zaczyna agresywne zachowanie tylko wlasnie Huski ktory sie broni przed natarczywoscia Labka, a Nuka jak widze n ie daje za wygrana i nawet jej na mysl nie przyjdzie zeby podkulic ogon i zaczyna sie wtedy spiecie :)

donia457 - 01-03-2012, 21:18

Starling, husky bedzie pilnowal jedzonka,najlepiej w takim razie aby byly 2 kostki :) sa to oba mlode psy wiec o jedzonko beda walczyc,
Nikaaa - 02-03-2012, 10:26

Ewelina napisał/a:
A ja bym chciała, żeby moja sucz się czasem postawiła. Skaczą na nią psy podgryzają a ta nic.
U nas jest to samo.. Fakt, ze Jesse jest jeszcze mała, ale jakoś nie przewiduje zmiany jej zachowania.. Po pierwsze zawsze podchodząc do psa idzie na wpół wyprostowanych łapach i zaraz przed psem ląduje wrotkami do góry.. Dopiero jak sie da obwąchac i pies chce sie bawić to się bawią. A jak nie to albo lezy jak cielak i daje sobą pomiatać, albo wstaje, spuszcza ogon i uszy, zapiera się na łapach, zamyka oczy i daje sie popychać.. :confused:
I tak nią poniewierają wszyscy..

dominika92 - 02-03-2012, 11:04

Nikaaa, Hela robi podobnie, ona się wręcz skrada do psa:D potem się zawsze kładzie. ale to są te sygnały uspokajające,my się śmiejemy,że Hela to jest taka narwana do zabawy że za wszelką cenę wysyła sygnały "można się bawić, można się bawić, naprawdę, choć się pobawić" :D :D
Ewelina - 02-03-2012, 11:08

Starling, Możesz nagrać film z ich zachowaniem?
Starling - 05-03-2012, 15:37

Ewelina, sprobuje cos nagrac - ogolnie rzecz biorac konflikty wynikaja z charakteru Huskiego ktory pilnuje "swoich zabawek" i charakteru nuki ktora nie oddaje mu gdy tamten ja agresywnie potraktuje.
dominika92 - 05-03-2012, 15:41

a może by tak pochować zabawki i nie dawać przy obu psiakach jedzenia? po co prowokować nieprzyjemne sytuacje? Może z czasem psy się tak dogadają, że wtedy można będzie wprowadzić zabawki i jedzenie.
nata - 05-03-2012, 16:03

Ewelina napisał/a:
Możesz nagrać film z ich zachowaniem?
Dobry pomysł ;-) Jakoś tak, nie umiem sobie wyobrazić mega agresywnych szczeniąt :D

Ja dla odmiany, wolałabym żeby Pola nie była awanturnicą i zazdrośnicą i wcale nigdy nie chciałam żeby się stawiała innym psom, więc czemu ? :D :-P

Grapy - 05-03-2012, 16:20

Starling, mała musi się nauczyć,że starszego psa należy szanować i tyle. Branie małej na ręce to tylko wspieranie jej w tych akcjach a dla starszego psa to zaburzenie relacji z którymi łatwo się nie pogodzi. Holka do tej pory przylatuje ''na skargę'' jak Grapek na nią burknie ale ja się do tego nie wtrącam. Ona bardzo lubi podkradać różne rzeczy-piłkę,kapcia czy kość, nie ważne że ma swoje. Ja się cieszę,że załatwiają to po swojemu bo czego szczeniak nauczy się w domu wyniesie na dwór a tam jak wiemy nie każdy dorosły pies da sobie w kaszę dmuchać i zadziorne szczenię może oberwać po nosie.
dominika92 - 05-03-2012, 16:43

Grapy, nie nazwałabym psa który ma 3 miesiące i 2 tyg dorosłym psem :D
ale tak ogólnie to się zgadzam, z tym, że nadal ciężko mi sobie wyobrazić agresję u takich brzdąców.

Grapy - 05-03-2012, 19:37

dominika92, dzięki :) W profilu jest tylko Nuka,więc sobie dośpiewałam wiek drugiego psa hihi
Moim zdaniem dogadają się między sobą i wątpię aby to była agresja, one układają się w stadzie i tyle. Nie mogę się doczekać filmiku Starling, :)
Smaczki jednocześnie,micha jednocześnie - to są zasady, których ja się trzymam a że Holka lubi dostawać opr od Grapka to jej sprawa ;)

dominika92 - 05-03-2012, 19:44

my wprowadzaliśmy szczeniaka do dorosłego psa i na początek było zero zabawek, zero jedzenia, teraz już psy się dogadały, Hela wie, na ile może sobie pozwolić, więc zabawki są, jedzenie jest podawane jednocześnie, jeśli są to jakieś smaki czy jakieś rarytasy, a karma osobno. Pewnych zasad czasem trzeba się trzymać, ale też uważam, że powinno się pozwolić im samym dogadać, żeby każdy wiedział na ile sobie może pozwolić.
No chyba że rzeczywiście jest rozlew krwi, ale nie przypuszczam. :P

effcyk - 06-03-2012, 08:42

ja też się nie wtrącam w psie sprawy, co innego jak widzę że to poważna bójka. Ale jak tylko takie przepychanki to nic nie robię.
Na ostatnim niedzielnym spacerze, z zaskoczenia "dopadł" nas lenny -ponad 2 letni golden , kolega Nestora.
Lenny to taki dość nadpobudliwy pies, różnica między nim a Nestem jest taka, że Lenny szaleje, chce się bawić, łasi się do ludzi ale jest dość niepodsłuchany, Nestor jest bardziej powściągliwy, baardzo na mnie skupiony. Więc Nestor jak już widzi tą włochatą jasną kule z daleka po prostu Lennyego ... olewa i bawi się ze mną. Natomiast jeśli Lenny przekroczy jakieś tam ich granice i zacznie narzucać się Nestorowi, to Nestor przygniata Lennyego do ziemi i bardzo warczy, odpuszcza dopiero jak Lenny trochę się uspokoi.

Zauważyłam że Nestor ... nie potrzebuje już psiego towarzystwa. Ok, dla niego frajdą jest zapoznać się z innym psem, ale to są dosłownie 2-3 minuty , po czym Nestor siedzi przy mnie czekając aż porzucam mu piłeczkę .
Z jednej strony trochę ubolewam że moje psie dziecię, nie chce bawić się z psami, ale z drugiej strony bardzo mnie cieszy fakt, że ja i zabawa z nim są atrakcyjniejsze od innych psów czy suczek.

kasiek - 06-03-2012, 10:08

effcyk, jak Nestor mial 2 lata jaki byl w kontaktach z psami? Pytam z czystej ciekawosci ,gdzyz mysle ze z wiekiem sie wszystko zmienia,
effcyk - 06-03-2012, 11:01

kasiek, on był takim "zabawowym" psiakiem gdzieś tak do 1, 5 roku do góra 2 lat , to nawet chętnie się z psami bawił, biegał z nimi itp. Teraz wydoroślał, spoważniał i jakoś nie ma ochoty na zabawy z innymi psami - aleee co ciekawe, Nestor nie lubi bawić się z dużymi psami - czuje chyba wtedy taką rywalizacje - dominuje je, obwącha "rywala", pochodzi z danym psem chwilę powąchać sobie trawkę - ale to wszystko, jego duże psy do zabawy nie interesują kompletnie, natomiast z mniejszymi nie ma problemu , sąsiedzi z obu stron mają dwa małe samce, kundelki takie wzrostem jamnika. Nestor baaardzo chętnie bawi się i z jednym i z drugim - lubi je gonić, capnąć łapą - nic agresywnego, ma w stosunku do nich takie zaczepialskie zachowanie - natomiast nie każdy piesek to lubi i może wytrzymać to jak Nestor się zachowuje - on jest silny, no pies jak pies nie zdaje sobie z tego sprawy, ostatnio dość mocno capnął łapą pieska sąsiadki, że ten uciekł pod krzaki i już się bawić z Nestorem nie chciał. A ten cielak nie wiedział czemu kolega się na niego obraził :-P . No a co ja mogę - nic nie poradzę , że mój pies do wariactw zaprasza tylko małe psy ;]
kasiek - 06-03-2012, 11:06

effcyk, Semir jest na etapie ,zabaw z psami ,ale juz tez robi selkcje ,z duzymi juz tak chetnie sie nie bawi ,jesli juz duze to mlodsze od niego ,male uwielbia ,i jest bardzo delikatny do nich ,widze ze pomalu przechodzi mu zabawa nonstop ,i obojetnie z jakim psem ,wydaje mi sie ze z wiekiem to tez ulegnie zmianie
effcyk, tez tak chce ,zeby Semir wolal mnie ,a nie inne psy i pomalu wszystko zmierza w tym kierunku :)

oleska2803 - 06-03-2012, 11:11

U nas jest identycznie. Snickers już nie ma na 1 miejscu psów na spacerach, teraz interesują go zabawki, piłeczka, frisbee. Przywita się z psem ale jak zawołam to przyjdzie. Nawet z najlepszymi kumplami to już nie jest tak jak kiedyś, pobawi się chwile ale piłka ważniejsza. Do nowych samców podchodzi na sztywno. Cieszę się bo potrafi wreszcie minąć psa bez problemu, nie podbiega już do wszystkich i jest grzeczniejszy :)
kasiek - 06-03-2012, 11:13

oleska2803, jednak wiek robi swoje
effcyk - 06-03-2012, 11:18

kasiek napisał/a:
effcyk, tez tak chce ,zeby Semir wolal mnie ,a nie inne psy i pomalu wszystko zmierza w tym kierunku

no dokładnie, kiedyś było nie do pomyślenia, żeby mój pies wybrał mnie zamiast innego psa - oj miałam spory dylemat, rzucał się, jeżył, uciekał do innych psów. A teraz normalnie zmiana o 360 stopni. Wraca na każde zawołanie, słucha się - jeśli powiem np. że do wody nie wolno to nie wejdzie ( chociażby dziś już biegł do częściowo zamarzniętej kałuży, żeby się położyć w niej - wystarczyło nie wolno i od razu zawrócił ) , odwołuje się od każdego psa z którym się "bawi" . Jeśli widzi z daleka psa i stanie nieruchomo - nie pobiegnie do niego, jeśli nie pozwolę. Jeszcze rok temu nawet by się na mnie nie spojrzał tylko poleciał w długą za psem - ile razy tak było że biegłam na złamanie karku, żeby go złapać, bo nigdy nie przewidzi się reakcji drugiego psa.
Też mi się zdaje, że to mu z wiekiem się zmieniło - ja może dla niego nie jestem tak atrakcyjna jak zabawka, którą wie, że mam w sakiewce albo w ręce ( chociaż kiedyś aż tak nie reagował na zabawkę, żeby dało się go odwołać od psa ) - nie odstępuje mnie wtedy na krok, siada przede mną i szczeka żeby się z nim bawić - normalnie nic go wtedy nie interesuje totalnie. A zabawkę mam na każdym spacerze, działa nawet wtedy kiedy mijamy się z jakimś psem - wtedy wyciągam małą piłeczkę i trzymam w ręku, wtedy obcy pies staje się "niewidoczny" .

kasiek - 06-03-2012, 11:24

effcyk, bede ciagle pracowac nad Semirem ,gdyz moim marzeniem jest ,akie zachowanie jak u Nestora ,zawsze o tym marzylam od kiedy sie pojawil u nas w domu ,i wierze ze doczekam takiej chwili :)
effcyk - 06-03-2012, 11:26

kasiek, napewno Wam się uda, ja nic szczególnego nie robiłam, nie wypracowywałam tego na siłę u niego - tylko brałam zawsze zabawkę, starałam się go bardziej zainteresować zabawką, jak pisałam wyżej - nie zawsze się to udawało. Nestor jak był młodszy to faktycznie bardziej interesował się innymi psami niż zabawkami, a teraz jest całkowicie odwrotnie, dla zabawki oleje każdego psa i każdą sukę - nawet jak by mu się nadstawiała :-P . Sama jestem zaskoczona jego zmianą, naprawdę ciągle mnie zaskakuje :) .
kasiek - 06-03-2012, 11:29

effcyk, ja tez w to wierze :)
Palinka - 06-03-2012, 19:38

Moris zachowuje się prawie jak Nestor, z tą różnicą, że nie jest aż tak posłuszny :-P Ciągle niestety problemem są spotkania z innymi psami, w przypadku obcego, dużego psa na 100% będzie prowokował awanturę. O przywitaniu z obcym psem na smyczy nie ma mowy, bo przy mnie jeszcze bardziej cwaniakuje. Z jego kumplami jest lepiej, ale wystarczy, że jakiś będzie zbyt nachalny albo zbliży się do okolicy jego zadu, zaczyna się przygniatanie z warkotem do ziemi, aż tamten się podda... Na szczęście tylko tak groźnie to wygląda, zazwyczaj robi dużo hałasu i na tym się kończy. Ale wiem, że znajomi boją się o swoje psy i zastanawiam się czy da się to jeszcze jakoś zmienić. Nie mówię tu o sytuacjach kiedy jakiś pies jest bardzo natarczywy, ale Moris momentami jest naprawdę przewrażliwiony, nie pozwoli się nawet powąchać... On jest taki dziwny, uwielbia biegać z kumplami, byleby tylko żaden się do niego za bardzo nie zbliżał. Do suczek ma więcej cierpliwości, widać, że drugi samiec to dla niego konkurencja :bad:
AnIeLa - 06-03-2012, 19:42

Dzisiaj Asior uciekał przed szczeniakiem mniejszym niż jego głowa :D
donia457 - 07-03-2012, 00:32

AnIeLa napisał/a:
Dzisiaj Asior uciekał przed szczeniakiem mniejszym niż jego głowa

o mamo,widok byl chyba komiczny :D

Di - 07-03-2012, 22:27

pytanie mam; wczoraj Bianucha zakończyła kwarantannę i dzisiaj spotkała się w ramach socjalizacji ze szczeniorem goldenka. Szaleństw nie było końca; bawiły się; zżerały sobie nawzajem kości i zabawki; wyglądało to przesłodko. Bywały jednak momenty, że goniły się wściekle, skakały jedna po drugiej *sumo, zapasy, ciężko określić*, dziko na siebie szczekały *bo goldenka się np szybciej zmęczyła*. Pytanie - czy one sobie mogły zrobić poważną krzywdę, bo Bianucha kilkakrotnie takowe zapasy przegrywała.. one sie lekko podgryzały i generalnie jedna drugą odganiała; pacały się łapami, no cud miód i orzeszki, ale czy takimi zabawami są krzywdy nie zrobią? Bianka ma ślad pazura na nodze, innych strat nie odnotowałam.
Almathea83 - 07-03-2012, 22:34

Di, psy mają to do siebie że jak je boli to piszczą, tym samym dając drugiej stronie do zrozumienia, że przeginają- wśród szczeniąt widać to idealnie. Dlatego jedną z metod na wgryzającego się w rękę szczeniora jest wydawanie z siebie pisków, żeby pies zakumał, że jest to bolesne i ma trochę odpuścić :) super, że socjalizujesz młodą :) uważam, że krzywdy sobie nie da zrobić ani jedna, ani druga strona :)
donia457 - 07-03-2012, 22:38

Di, spokojnie,psy w tym wieku probuja swoich sil,jest to rzecz normalna,zadna z nich sobie krzywdy nie da zrobic,jakby Twoja sunia byla ze swoim rodzenstwem rowniez w ten sposob by sie bawila :)
effcyk - 08-03-2012, 17:30

Palinka napisał/a:
Moris zachowuje się prawie jak Nestor, z tą różnicą, że nie jest aż tak posłuszny

Nestor zrobił się posłuszniejszy, ale do ideału mu daleko :-P odwołuje się i faktycznie wraca na każde zawołanie ale głównie wtedy jak pokażę mu piłkę , natomiast są jeszcze sytuacje gdzie on zacznie sobie np. wąchać jakieś drzewko, wtedy mogę wołać , krzyczeć i się na mnie nawet gnojek nie spojrzy :bad: ... no ale cóż zrobić ;]

nathaliena - 09-03-2012, 00:33

Moje dziamdzioki nie mają problemu w kontaktach z innymi psami, często bywają u nas gościnnie zarówno samce, jak i suki. Zabieram ich także ze sobą do schroniska, gdzie bawią się z innymi czworonogami. ;) Nie wszczynają żadnych awantur. Owszem, są na osiedlu wybrane psy,z którymi się nie lubią - małe kejtry, jak widzą nas, to zaczynają jazgać i burczeć, a nawet rzucać się, są dwa takie paskudne typy u nas, prowokują moich chłopaków. :| na Bariego ciapę kiedyś się rzuciły razem.
Często są sytuacje, że moi panowie wychodzą z domu, a na podwórku nowy kolega/koleżanka- pancia znów przywiozła ;D nigdy nie ma problemów.

Madzialenka - 09-03-2012, 10:36

Blondi jest bardzo ulegla,przd kazdym psem kladzie sie od razu na glebe i czeka az podejdzie.Jeszcze nigdy nie wszczela zadnej awantury,a jak ktos na nia warknie to od razu ucieka z podkulonym ogonem,moze przez to ze jako szczeniak zostala bardzo ostro potraktowana przez duzego psa.A tak to tylko by sie bawic chciala z innymi psami,krasc im zabawki i uciekac :) Zaluje,ze teraz nie ma praktycznie psich kolegow,tutaj gdzie teraz mieszkamy sa prawie same owczarki niemieckie ,a wlasciciele nie pozwalaja im sie bawic z innymi psami :( .Troche to nie normalne jak dla mnie...
crowiu - 04-05-2012, 19:36

u nas podobnie,czyli leon juz nie bawi sie z innymi psami. poleci powacha,ale zaraz wraca do nas i mamy jemu rzucac kijki. no moze to fajnie ale ja bym jednak wolala, zeby troche sie z innymi pobawil. w sumie nigdy nie podobalo mi sie jak widzialam innych z takimi psami, ze tylko kijek,a nie daj borze pies podrzedl to bruczenie itp.noleon niebruczy, ale juz potrafi sie najezyc i bruczy takim basem, jak jakis do niego zaczyna. myslalam,ze moze bede jego na spacerach ignorowac,czyli nie nie rzucac, to sie pobawi z innymi,ale troche ciezko,bo droge zachodzi i chyba szybciej sie przez niego wywroce,jak zignoruje.

niestety z owczarkami niemieckimi mialam do tej pory same zle przygody, wiec unikam. poprzednie psy byly takie duze jak owczarek wiec spoko nie ingerowalam,bo sobie daly z nimi rade,ale leon to polowa zaledwie i ostatnio nawet jeden go gonil najerzony i warczacy przez pol laki,aleon jakby biegl o zycie, a panius tego pieska zero reakcji,ja tez sie generalnie nigdy do psow nie wtracalam,bo one same sobie ureguluja najlepiej, ale gdy gabaryty sie zgadzaja. wiec wyjelam komorke i powiedzialm,ze jak on tego monstera nie zwola to ja dzwonie na policje, i o dziwo zabral pieska odrazu, cos tam jeszcze gmeral pod nosem ale poszedl, acha i to byl tez polak hehe. z tego powodu jestem szczesliwa jak owczarkow i innych pitbullow nie spotykam

petrelli - 05-05-2012, 15:07

Mój Raven jest bardzo towarzyski, szybko nawiązuje kontakty z innymi czworonogami, nawet gdy one same nie do końca tego chcą :D czasem dochodzi do spięć z tego powodu jak jeden na drugiego warknie, ale generalnie do bitki już nie jest taki cwany, więc na "pogaduszkach" sie kończy ;D
aganica - 05-05-2012, 17:12

Ja z Lovelasa, jestem zadowolona.To silny emocjanalnie pies.Nie wszczyna awantur, raczej unika kontaktów z innymi psami.Potrafi, pięknie wysyłać CS-y uspakajające, co mnie bardzo cieszy.Odwołany ... się wycofuje, zaczepiany.. nie podejmuje walki, zaatakowany.. się broni ... bezkrwawo .
Mam suuuper psa, a tak się bałam adoptować ....samca :D

Dokite - 05-05-2012, 18:03

aganica, a jak czuje FAJNĄ sunię?
effcyk - 06-05-2012, 09:21

u nas Nestor ostatnio zrobił się bardzo powściągliwy w stosunku do innych psów, teraz pogoda sprzyja więc częściej zdarza się ze podbiega do nas na polance obcy pies, Nestor w takich sytuacjach zawsze się spinał, teraz się tylko jeży, po obwąchuje z delikwentem i jeśli tamten nie zacznie awantury Nestor wraca na zawołanie bez problemu . Ostatnio w święto 3 maja idziemy na polanę, ruchu nie było cisza , więc psa spuściłam od razu ze smyczy już przy wyjściu z domu . Nie minęło 10 sekund jakaś psia grupka idzie parę metrów od nas, Nesio się tylko spojrzał na nich , najeżył irokeza i olał towarzystwo .
Ale co się nie zmieniło, jest dominantem no i jak pies zacznie bójkę Nestor się również broni.

Dokite napisał/a:
aganica, a jak czuje FAJNĄ sunię?


aż tak bardzo Zargo ma fioła na punkcie suczek ? :-P

Jak to jest że jednego psa nie interesują sunie za specjalnie , a inny by za cieczkującą się damą w ogień poszedł. Miałam kiedyś wielkiego kundla , który był w stanie zrobić wszystko żeby dostać się do suki - życie z tym psem to była katorga, w końcu tak rozwalił płot że poszedł w długą i tyle go widzieliśmy.

Nestek to totalne przeciwieństwo, suka sąsiada ma cieczkę - pod bramą wataha psia wysiaduje, a Nestor ma to gdzieś. Owszem liże trawę i niucha na spacerach a to byłoby na tyle. Nie zapomnę jak rok temu odwiedziliśmy właśnie sąsiada który ma sukę, to Nestor zignorował damę i poszedł oglądać ... gęsi :-P to był genialny widok, suka zaczepiająca Nestora, a ten wgapiony jak ciele w te gęsi ;D
Zresztą do dziś dnia jest ok pod względem cieczek i suk czyli brak jakiegoś większego zainteresowania :-P

inkapek - 06-05-2012, 09:35

aganica, pies ideał gratuluję.
Dokite - 06-05-2012, 11:33

effcyk napisał/a:
aż tak bardzo Zargo ma fioła na punkcie suczek ?

Gdyby to był tylko fioł, to byłoby ok. On ma obsesję! Wczoraj próbował nawet na szczeniaczce...
Byliśmy nad jeziorem. Nie dawał spokoju znajomej suni- Malcie. Pomyślałam, że obejdę z nim jezioro ( nie było duże), będę rzucać mu patyki do wody, zmęczy się to mu amory z głowy wyparują. Doszliśmy do połowy drogi i przeszkodziło nam w dalszej wędrówce podmokłe podłoże. Powiedziałam:" Wracamy", a Zargo o mało łap nie połamał, tak pędził. Czasem się tylko odwrócił i chwilę poczekał, czy idę za nim. Pod koniec to już nawet na mnie nie patrzył, a ja nie wołałam, bo wiedziałam, że i tak mnie nie posłucha. Zadzwoniłam tylko do męża, że Casanova leci :->
Może to jeszcze zapach pocieczkowy, bo Malta była krótko po cieczce. Ale jest z tej kategorii molestujących.

Dla przykładu: poszłam z nim do lasu, ja z kijkami, on luzem. Spotkaliśmy spaniela. Psa. Podbiegł się przywitać, ale na moją komendę "Idziemy!", zaraz do mnie przybiegł.

effcyk napisał/a:
suka zaczepiająca Nestora, a ten wgapiony jak ciele w te gęsi

Chciałabym tak kiedyś zobaczyć Zargo :doubt:

Pikuś - 06-05-2012, 11:39

Dokite napisał/a:
Ale jest z tej kategorii molestujących
Mazak, proszę przybić koledze piątkę :-> :-P
Almathea83 - 06-05-2012, 11:40

Dokite, a ściągacie Zargulca z obdarowywanych silnymi emocjami? :-P bo my Moreniaka tak i dodatkowo wyrażamy swoją dezaprobatę słownie- zadziwiają mnie ludzie, którzy twierdzą że to takie zabawne, bo to jeszcze przecież szczeniak :beated: i że bez sensu że tak reagujemy.. Na razie Moreniak obdarował tak mocno Skalaka ale podejrzewam że to dopiero początek..
Pikuś - 06-05-2012, 11:42

Mazak uczuciami obdarowywał dwa samce i dwie sunie.. z czego jedna ma 5 miesięcy, a druga to labradorka.. z resztą jeden samiec to też lab :-P
Dokite - 06-05-2012, 12:01

Almathea83 napisał/a:
ściągacie Zargulca z obdarowywanych silnymi emocjami?

Oj tak! Już mam odciski na rękach! :doubt:
Almathea83 napisał/a:
to takie zabawne

A nie powiedzieli Ci, w którym miejscu to jest zabawne? :->
Pikuś napisał/a:
Mazak, proszę przybić koledze piątkę

Widzę, że grono jest spore :<

Pikuś - 06-05-2012, 12:07

Ja mam nadzieję, że po kastracji Mazak choć trochę się uspokoi, ostatnio reaguje agresją na inne psy :<
Almathea83 - 06-05-2012, 12:08

Dokite, no właśnie nie rozwinęli szerzej swojej teorii.. Może ich bawi pies wskakujący właścicielowi na nogę przy każdej możliwej okazji.. BTW- Moreno na szczęscie tego jeszcze nie próbował i mam nadzieję że nie spróbuje :)
Dokite - 06-05-2012, 12:10

Almathea83 napisał/a:
Może ich bawi pies wskakujący właścicielowi na nogę

Oj, Zargo na szczęście też nie. Ale powiem Ci, że jak byliśmy w Grudziądzu u Męża siostry (ma dzieci 6 i 4), to musiałam go na początku pilnować, bo tak dziwnie je obwąchiwał i miał te słynne "kurwiki" w oczach ]:)

nathaliena - 06-05-2012, 12:13

Mój biedny Abis bardzo często jest ofiarą gwałtów napalonych samców i złość się we mnie zbiera, jak ludzi to bawi, a taka reakcja jest bardzo częsta :bad:
Almathea83 - 06-05-2012, 12:13

Dokite napisał/a:
miał te słynne "kurwiki" w oczach ]:)


Moreno się maskuje :-P niby się bawi, do ziemi przygwoździ, pocieszy się, poskacze naokoło i nagle cap- ofiara dopadnięta :D parę dni było z głowy, może wziął sobie do serca nasze uwagi :D

Pikuś - 06-05-2012, 12:15

Mazakowi jak się zbierze, to napastuje i ludzi. Kiedyś jak zaczął z nogą babci to ta zamiast go ściągnąć to się cieszy :-> ]:)
Dokite - 06-05-2012, 12:17

nathaliena napisał/a:
złość się we mnie zbiera, jak ludzi to bawi

Też nie rozumiem takiego zachowania. Chociaż znajoma powiedziała, żeby nie karcić. Ściągać, ściągać, ściągać. Bo jak kiedyś będzie miał być reproduktorem, to będzie miał zakodowane, że nie wolno i nie będzie chciał kryć. :-P
Ale Zargulcowi do tego tytułu jeszcze daleko. A jak się będzie tak zachowywał, to w akcie desperacji sama wezmę nożyczki i jajcuny ciachnę! :<

[ Dodano: 06-05-2012, 13:17 ]
Pikuś napisał/a:
zaczął z nogą babci to ta zamiast go ściągnąć to się cieszy :-> ]:)

Pogratulować.

anna34 - 06-05-2012, 12:19

Dokite napisał/a:
A jak się będzie tak zachowywał, to w akcie desperacji sama wezmę nożyczki i jajcuny ciachnę!

lepiej powierzyć to zadanie specjaliście :D ,ale w pełni rozumiem,bo 3,5 roku temu przeżywałam to samo i z utęsknieniem czekałam aż skończy te magiczne 18 mies i miesiąc później poszedł pod nóż :-P

Dokite - 06-05-2012, 12:20

anna34 napisał/a:
magiczne 18 mies

Czyli wcześniej nie można?!

nathaliena - 06-05-2012, 12:20

Dokite, no w naszym przypadku żaden z gwałcicieli roproduktorem nie był :-P
ale tak, jak piszesz trzeba reagować i ściągać, nie pozwalać na takie zachowanie, kiedyś może znaleźć się pies, który ostro wyrazi swoje niezadowolenie. Mój Abis długo wytrzymuje, ale na jednymz labowań dał do zrozuzumienia koledze, ze ta sytuacja dla niego komfortowa nie jest i uważam, że dobrze zrobił ]:)
Dokite napisał/a:
Ale Zargulcowi do tego tytułu jeszcze daleko. A jak się będzie tak zachowywał, to w akcie desperacji sama wezmę nożyczki i jajcuny ciachnę!
hahaha, lepiej nie ;D
anna34 - 06-05-2012, 12:21

Dokite napisał/a:
Czyli wcześniej nie można?!

ponoć mozna,ale ja wolałam poczekać aż się gnojek hormonalnie ukształtuje :)

Pikuś - 06-05-2012, 12:22

Ja kiedyś Mazaka zostawiłam (w porozumieniu z właścicielami wykastrowanego samca) i dalej mu nie przeszło, napastował go później również ]:)

[ Dodano: 06-05-2012, 13:23 ]
Torcik nawet chyba nie zauwazył Mazaka :-P

Grapy - 06-05-2012, 14:32

Tak czytam i wierzyć mi się nie chce,że te wasze psiaki taki wyuzdane są :D Może to wina składnika perfum? ;) za dużo piżma czy jak :-P
A tak na poważnie to od 30lat był w domu zawsze jakiś psiak i nie było skakania na nogi itp. nawet u dziadka na wiosce nie zaobserwowałam takich historii a psów było kilka i biegały luzem po podwórku.
Grapek zaczął reagować na cieczki w wieku 1,5roku ale gdy wiem,że jakaś osiedlowa dama ma cieczkę to zmieniam kierunek spacerów na ''nieskażone'' jej siuśkami tereny i jest ok. ;)

Milena - 06-05-2012, 15:18

Zefirek w ogóle nie reagował przed ani po kastracji na suczki w cieczce, uznał, że są ciekawsze rzeczy to zrobienia :)
Mamy znajomego goldena, który skakał na Zefira za każdym razem, kiedy się spotykali, po kastracji minęło jak ręką odjął :)

effcyk - 07-05-2012, 08:41

Cytat:
Też nie rozumiem takiego zachowania. Chociaż znajoma powiedziała, żeby nie karcić. Ściągać, ściągać, ściągać. Bo jak kiedyś będzie miał być reproduktorem, to będzie miał zakodowane, że nie wolno i nie będzie chciał kryć.

życzę wytrwałości naprawdę , kiedyś na forum ktoś napisał że jak pies raz pokryje sukę to już potem ciągle chce to robić :confused: - ja nie wiem ile w tym prawdy jest, napewno prawdą jest że zależy to od psa. Mam wrażenie że pies który nie ugania się tak za sukami , nawet po kryciu może być spokojny jak przed kryciem i nie molestować każdej napotkanej suki , a pies który wiecznie się za sukami uganiał i ma obsesje na ich punkcie to i tak pewnie po kryciu uganiać się będzie dalej za nimi.

Ja wiem co to jest mieć dużego silnego psa z wiecznym popędem ( piszę tu o wyżej wspomnianym mieszańcu którego miałam ) gdybym w tamtych czasach wiedziała że kastracja może pomóc, że nie będzie uciekał i włóczył się za sukami, pewnie by już dawno została zrobiona i pies byłby z nami do późnej swojej starości.

dominika92 - 07-05-2012, 20:20

powiedzcie mi..nie wiem czy mam się martwić czy nie..ostatnio zdarzyła nam się sytuacja, że Hela wdała się w "bójkę" w momencie gdy jakiś pies wystartował do niej z zębami, to ona wtedy też..
a dzisiaj mieliśmy znowu sytuację, że szedł mały pies, ona się położyła, gotowa żeby się witać i bawić, a ten pies nagle z daleka zaczął warczeć i wystawiać zęby i szczekać, no to ona też się zjeżyła i zaczęła ciągnąć, wyrywać się, szczekać, piszczeć wręcz? nigdy takie zachowanie u niej nie występowało..nie chcę żeby pies mi się agresywny zrobił :( aczkolwiek nigdy sama pierwsza nie zaczyna, do większych psów się rozkłada na plecy, do niektórych małych też i ogólnie zawsze jest gotowa i chętna do zabawy..

aganica - 07-05-2012, 21:10

Dokite napisał/a:
a jak czuje FAJNĄ sunię?
Wiadomo.. to facet z .... i szybko się zakochuje... zawsze jest tak samo, jeżeli dziewczyna ponętna i co nie daj boże ..chętna to muszę go zabrać i iść swoja drogą. Przeważnie jest tak że panna nie wyraża chęci do amorów, a mój facet to typowy tchórz :D niby by chciał i popiskuje, łazi za ogonem i się przymierza ale.. wystarczy że panna burknie, to on już nie podejmie dziwnych ruchów.Wtedy tryka ja pyskiem, liże po faflach.. odstawia miłosny taniec, ale się nie odważy bo boi się lania.
Czasami spotykamy kastrowanego beagla, i tu występuje dziwne zachowanie.Mój pies traktuje go jak sunię w cieczce i chce kryć. Nie wiem czym uwarunkowane jest takie zachowanie, nie wnikam... wolę zmienić trasę spaceru by siebie i właściciela beagla nie stresować.Pan mi mówił że ma wielki problem bo po kastracji ... wszystkie samce skaczą na jego psa.

dominika92 - 17-05-2012, 12:19

my znowu mieliśmy problem wczoraj..Bawiła się z psami w parku i zobaczyły po drugiej stronie parku jakiegoś psa i pobiegły się przywitać...a że tamten nie był przyjazny to wyniknęła z tego bójka..i tu jest problem, bo co? Nie spuszczać psa żeby się pobawił z innymi? :(
Jedyna opcja to chyba mieć oczy dookoła głowy i łapać psa, zanim on zobaczy innego..potem podejść zapytać czy przyjazny i tyle..ale czasem mogą się zdarzyć sytuację, że nie zdąży się zauważyć..:(

Weronika_S - 17-05-2012, 12:35

dominika92 uważaj na takie sytuacje.Olaf po paru razach jak pies bez ostrzeżenia się na niego rzucił stał się spięty w towarzystwie samców i już tak przyjaźnie nie wita się z każdym a w razie czego broni się choć kiedyś rozkładał się na plecy :( niestety inne agresywne psy mogą "popsuć" zachowanie naszego :->
a jeśli chodzi o amory,Olaf po kryciu bardzo wyluzował w stosunku do suczek,już tylko naprawdę wybrane molestuje :-P

dominika92 - 17-05-2012, 12:43

Weronika_S, no Hela właśnie zaczęła się "odgryzać" . Sama nigdy nie zacznie..ale jak pies do niej wystartuje to już też pokaże zęby..tylko pytanie jak uważać? Nigdy nie spuszczać psa żeby się pobawił z innymi? Bo jak inaczej uniknąć takiej sytuacji?
Gdy nie ma psów chodzimy na linie i ćwiczymy przywołanie..ale trochę nie bardzo wiem jak takich sytuacji uniknąć. Musiałabym jej nigdy nie pozwalać bawić się z żadnym psem..Bo co jak podczas zabawy zobaczy gdzieś innego i znowu poleci się witać a tamten okaże się nieprzyjazny?
Zmora labradora, że do wszystkich leci się witać...nie wiem jak temu zapobiec.

Weronika_S - 17-05-2012, 12:50

nam behawiorysta doradził by kontakt z innymi psami był tylko na zasadzie przywitania się i idziemy dalej.generalnie pies ma podążać za właścicielem a nie stoimy i patrzymy jak się bawią.To wzmacnia więź z człowiekiem i zaspokaja potrzebę kontaktów z innymi psami.Dążymy do tego by to jednak my będziemy najważniejsi a nie inne psy.Tak też robię i zauważyliśmy już lekką poprawę choć do ideału to jeszcze nam daleko.Ale mam też o tyle łatwiej,że sąsiedzi mają labradora z którym Olaf super się dogaduje i codziennie się ze sobą bawią.
dominika92 - 17-05-2012, 12:53

Weronika_S, no ale to idąc tym tokiem myślenia pies ma się nie bawić z innymi psami nigdy?
Ja nie mówię że na zasadzie pozwalać z każdym, bo tak nigdy nie robimy, najpierw podchodzimy, pytamy się czy można, psy się zapoznają itp, albo bawi się z tymi które zna..no ale tu nadal jest ryzyko że nagle zobaczy gdzieś innego i pobiegnie.
Ja się staram to równoważyć, ćwiczyć przywołanie od psów, odchodzić i przychodzić znowu..ale też nie chciałabym jej kompletnie zabierać kontaktów z psami i zabawy...
Teraz jeszcze pomyślałam o gwizdku, niektórzy chwalą że ma działać właśnie w takich sytuacjach jak pies się nagle puści, jako awaryjne odwołanie, nie, że zawsze..muszę poczytać o tym.

Weronika_S - 17-05-2012, 13:00

dominika92, piszę tylko o tym co poradził behawiorysta,podobno niezły. A gwizdek to super sprawa,nie wiem jakoś tak działa,że w sumie pies od razu załapał że ma przybiec,nawet specjalnie go tego nie uczyliśmy.Tylko postaraj się go nie "spalić", na początku używaj w sytuacjach,w których jesteś na 100% pewna,że suka przybiegnie.
dominika92 - 17-05-2012, 13:04

Weronika_S, na razie poczytam o tym, bo chciałbym gwizdek właśnie do stosowania w awaryjnych sytuacjach..już kiedyś czytałam i słyszałam od kogoś parę razy, że może to działać na zasadzie odwołania właśnie z niebezpiecznych sytuacji jak się gdzieś puści..ale to muszę to zrobić za poradą szkoleniowca, żeby nie zepsuć.
Weronika_S - 17-05-2012, 13:04

a i przypomniało mi się,że to chyba do Twojej suni też by pasowało co mówił bo ona chyba też strasznie ekscytuje się na widok innych psów,właśnie to witanie się tylko ma wyciszyć też trochę te emocje.Mój jak wracał do domu to jeszcze przeżywał.
dominika92 - 17-05-2012, 13:10

ale czy szkoleniowiec powiedział wam, że żadnych zabaw z psami? Skoro mają się tylko witać? To znaczy, że masz psa nie spuszczać do zabawy? Ja nie mówię, że tylko ma to być zabawa i koniec, bo sama nie jestem zwolenniczką tego by psy puszczać i stać i patrzeć cały czas jak one się bawią, raczej staram się odwoływać i traktować to jako pracę w rozproszeniu..ale tak jak mówię, nie chciałabym jej całkowicie pozbawiać też zabaw z psem. A tak wam zalecił szkoleniowiec? Czy trochę źle zrozumiałam?
Weronika_S - 17-05-2012, 13:15

tak,mamy podejść do psa czy grupki psów,mają się przywitać i idziemy dalej,co nie szkodzi by np. za parenaście minut znów podejść do tych psów,ale cały czas chodzimy. Jak masz ochotę to wyślij mi na PW swojego maila to podeślę Ci te zalecenia plus zabawy z psem wzmacniające więź i posłuszeństwo.
dominika92 - 17-05-2012, 13:21

Wysłałam pw. :)

No tak, a czy wytłumaczył dlaczego tak? Dlaczego nie dać psu się pobawić? Po prostu tak sobie myślę, że...jakby nie patrzeć to większość labków jest taka, że leci do każdego człowieka czy psa żeby się pobawić, przywitać..to nie jest jakiś rzadki problem..Tylko, że zaczynamy się nad tym zastanawiać tak naprawdę dopiero gdy dojdzie do takiej sytuacji, że inny pies zaatakuje, a nasz albo się przestraszy, albo będzie się bronił.
Bo zastanawiam się ile chociażby tu właścicieli labów ma tego typu problem, że ich pies jak zobaczy drugiego to biegnie na oślep się witać i można sobie wołać..i czy wobec tego swoich psów nigdy nie spuszczają?
Oczywiście dla mnie bezpieczeństwo psa jest najważniejsze, dlatego szukam jakiegoś rozwiązania, ale nie chcę też popadać w paranoję, bo chyba bym musiała skazywać psa jedynie na spacery w okół bloku, bo niestety Warszawa to jednak miasto i nie mam możliwości iść na jakieś odludne łąki czy lasy nawet jakbym chciała.
Tak samo jak obserwuję innych właścicieli to mam wrażenie czasem, że jesteśmy z moim tż jacyś "inni" bo tamci nawet się nie fatygują spojrzeć jak ich pies biegnie do innego..zero jakiegoś przewidywania, uważania.
Ciężki to jest problem. Bo jednak zawsze jest ryzyko, że coś się stanie, przy takim biegnięciu. Mam nadzieję, że ten gwizdek jakoś pomoże, no i oczy dookoła głowy i trzeba być szybszym niż pies...albo psa nie puszczać do zabawy z innymi psami..

Almathea83 - 17-05-2012, 14:11

no właśnie to trochę bez sensu żeby spinać psa na smyczy, żeby tylko powąchał inne- a gdzie socjalizacja, o której tak dużo tu dyskutujemy? Czy to ustalenie dotyczy tylko dorosłych psów?
dominika92 - 17-05-2012, 14:39

Almathea83, no widzisz, a teraz sobie wyobraź sytuację, że Moreno widzi innego psa z daleka i do niego biegnie..albo biegnie, bo pies z którym się bawił pobiegł..a potem tamten pies widziany z daleka rzuca się na Twojego psa.
To są sytuacje, które naprawdę mogą się zdarzyć, bo nie wszystko można przewidzieć..nawet pies, który by się mogło wydawać nauczony przywołania może się tak zachować..no i jeszcze kwestia labków, które biegną się witać ze wszystkimi..
Ja pokładam teraz nadzieję w tym gwizdku. Czytam właśnie na innym forum temat o tym, między innymi posty Gochy, której rady zawsze są bardzo cenne.:)

Almathea83 - 17-05-2012, 14:49

dominika92, zdaję sobie z tego sprawę bo już parę razy tak było- ta sierota moja biegnie do wszystkich z przyjaznym nastwieniem. Niestety niektóre agresywne psy też biegają luzem, czego nie jestem w stanie zrozumieć, a i właściciel nic sobie nie robi, że jego pies się zbiera do bójki. Na szczęście póki co Moreno nie wykazuje agresji w stosunku do innych, mimo że kilka razy został postraszony przez inne psy obnazonymi kłami..
dominika92 - 17-05-2012, 15:11

Almathea83, no właśnie..u nas niestety właśnie Hela zaczęła się odgryzać i jak widać taki pies nawet nie musi biegać luzem by było źle..i tak naprawdę byłaby to nasza wina gdyby się coś stało, bo to nasz pies był bez smyczy.. :(
aganica - 17-05-2012, 15:43

Ja mam problem, że tak powiem, z głowy .Był czas gdy uczestniczyłam w spotkaniach w dużych grupach .. bywało różnie. Zarówno psy jak i właściciele .. o różnych poglądach / delikatnie mówiąc/ Nastał czas Lovelaska, początki były straszne.. pies nie socjalizowany, niewyżyty ojjććć.
Teraz gdy moje psy tworzą zgodne i kochające stado .. nie potrzebują innych psów - mają siebie i kilka zaprzyjaźnionych psów .. tak suczek jak i jajecznych samców i nie jest źle. Jedynie unikamy kastratów bo tu .. o zgrozo mój pies nie rozpoznaje płci i bywa różnie.
Ostatnio zauważyłam dziwną postawę Loviego na spacerach .Jak już pisałam ..jest psem idealnym, nie reaguje na inne psy / z wyjątkiem, pięknych labowych dziewczyn :D /, zawsze na spacerze równa do nogi przeciwnej niż zbliżający się pies iiii robi coś czego nie potrafię odczytać / tu bym chciała usłyszeć, przeczytać opinie specjalisty/ a mianowicie..
Idzie luźno,nie spina się, smycz wisi ..nigdy nie jest napięta.. pies trzyma się mojej nogi ale ... głowa.. głowa jest bardzo nisko pochylona tak jakby odsłaniał kark, wysyłając sygnał ... no właśnie, jaki sygnał ? co oznacza.. nisko pochylona głowa podczas mijania innego samca?.Czy powinnam popracować nad zmianą tej postawy ? czy jest to sygnał pozytywny?

Weronika_S - 17-05-2012, 15:44

aganica, tak jakby się skradał?
aganica - 17-05-2012, 15:47

Weronika_S napisał/a:
tak jakby się skradał?
Nie.. nie skrada się , idzie naturalnie .. tak jakby okazywał uległość, jakby chciał uspokoić przeciwnika mówiąc " jestem wielki ale nic ci nie zrobię .. uspokój się"
aganica - 17-05-2012, 15:49

może nie uległość ale..nie potrafię tego określić, jakby chciał .................pokazać że nie ma złych zamiarów.
Weronika_S - 17-05-2012, 15:50

mój pochyla tak głowę i bardzo wolno idzie,wygląda to właśnie jakby się skradał i to podobno jest sygnał,że ma pokojowe zamiary :)
aganica - 17-05-2012, 15:53

Weronika_S napisał/a:
wygląda to właśnie jakby się skradał
Hmm ja skradanie bym zrozumiała jako przygotowanie do obrony :D
Lovi nie spina się, jest rozluźniony, ogon pracuje w poziomie, sierść gładka /brak irokeza/ tylko ta głowa tak nisko pochylona.

aganica - 17-05-2012, 15:56

Gdy idzie luzem, udało nam się wypracować .. zakaz podchodzenia do innych psów / oczywiście pomijając labowe sunie, bo tu głuchnie na komendy /
Jeżeli na widnokręgu pojawia się obcy pies, moj natychmiast przychodzi do nogi i czeka na zezwolenie.
Nie pytajcie jak to zrobiłam .. to Lovi mnie tego nauczył, on tak wybrał a ja się z tego cieszę.

dominika92 - 17-05-2012, 15:56

Weronika_S, Hela robi identycznie, od małego, a jak już jest pies blisko to się kładzie - czyli z tego co czytałam wysyła sygnały uspokajające
Weronika_S - 17-05-2012, 15:56

no właśnie wiele osób tak myśli i zabierają pieski bo pewnie zaraz połknie je w całości :D ale pytałam o to kilku szkoleniowców i podobno dobrze,że tak robi :)
aganica - 17-05-2012, 15:59

Weronika_S napisał/a:
dobrze,że tak robi
Super, super i jeszcze raz super.. dzięki za odpowiedź bo już chciałam to zmieniać :haha:
aganica - 17-05-2012, 16:03

dominika92 napisał/a:
jak już jest pies blisko to się kładzie
Z tym kładzeniem to porażka.. moja Fioo tak robi, bez względu na pogodę .. większy pies to .. sruuu na plecy, kołami do góry, a jak ją zacznie wąchać, to potrafi się wydrzeć jakby ją ktoś ze skóry obdzierał :D
Weronika_S - 17-05-2012, 16:08

aganica, masz świetnego psa,nie zmieniaj lepiej nic bo jeszcze go popsujesz :-P
a Fionka też jest urocza :)

Leomaniak - 21-05-2012, 19:24

Mam pytanie dotyczące relacji psiaka w znanej wcześniej grupie... Od kilku miesięcy Leo zamiast na psią łączkę chodził na spacerki nieco bliżej, gdzie biegał z labkiem w swoim wieku. Dziś poszłam z nim zobaczyć, co na łączce słychać bo nie byliśmy tam od około 5 miesięcy. (w tym czasie leo skończył rok)
No i niestety zachowywał się conajmniej nagannie.... Zupełnie ignorował właściciela. To byłoby do zrozumienia - dawno nie widział innych, tyle że przy okazji każdej zabawy gryzł, warczał, szczekał. Cały zjeżony próbował nawet zdominować wspomnianego psa, z którym do tej pory się bawił. Nie reagował na nic, a przecież wcześniej odnajdywał się doskonale.... co jest? :<

beatrix - 06-06-2012, 20:31

z kolei moja suczka ma dziwne upodobania, niektore psy unika z daleka(niezależnie od wielkosci)na niektore naszzceka lub sobie ,,glosno rozmawiają'' z dwoma bassetami ,mzoe z racji pokrewnych mysliwiskich dusz?) a na niektore warczy z daleka. i sie stawia jeszcze zadnej bojki nie miała :lookdown: ..rozroznia charaktery? ciekawe.. :doubt:
effcyk - 07-06-2012, 08:55

beatrix, ona jest malutka więc minie trochę czasu i Waszej pracy nad nią zanim przyzwyczai się do widoku innych psów i zacznie je po prostu ignorować.

A ja z Nesia dumna jestem, przed chwilą na boisku niespodziewanie doleciała do nas suka owczarka niemieckiego - taka przyjazna zachęcała Nesia do zabawy a ten wariat jak zobaczył że mam piłkę w ręku to nawet na biedną sunię spojrzeć nie chciał :-P . Właściciel bezskutecznie próbował sukę odwołać, piłkę schowałam, suka poganiała się trochę z Nestorem ale chyba miała cieczkę bo w pewnym momencie Nestor przykleił się do niej nosem - sunia miała dość mojego adoratora, uciekła do Pana a Nestor - myślałam że będzie ciężko go odwołać - gdzie tam - on pędem do mnie żeby mu piłkę rzucać.
Potem na horyzoncie pojawiły się 4 kundelki ze swoim panem, Nestoś olał sytuacje, ale suka owczarka nie - także pisku było co nie miara, bo suka zaatakowała te psy a właściciel nie mógł jej odwołać.

Druga sytuacja też z dzisiejszego spaceru - Nestuś idzie bez smyczki bo dzisiaj dzień bardzo spokojny, żadnej żywej duszy na ulicy ani samochodów, idziemy na polankę mijamy podwórko z takimi dwoma ujadaczami które nas ciągle atakują, no i standardowo uciekły przez dziurę w płocie i ujadają , ale nie spodziewały się że Nestor bez smyczy sobie koło mnie idzie - jeszcze 2-3 msce temu Nestor zaatakowałby je, dzisiaj postawił tylko irokeza i stał w bezruchu, ujadacze się wystraszyły i powoli wycofały się z powrotem na podwórko.

W niedziele z kolei na polanie zignorował sukę labradora :) tylko z daleka na nią spoglądał na polu a była od nas jakieś 10 metrów - akurat mnie to było na rękę bo chciałam uniknąć kolejnych pytań jej właścicieli o "krycie " :D .
Zresztą Nestorro nie ma potrzeby bawić się z innymi psami, zdecydowanie bardziej woli kiedy rzucam mu piłkę czy dyski i na tym skupia całą swoją uwagę, jeśli jakiś pies jest - to fajnie przez chwilę pobiegać ale to na tyle - przeważnie stroni od towarzystwa innych psów, albo są one mu po prostu obojętne ;D .

Madzialenka - 07-06-2012, 10:37

effcyk napisał/a:
a ten wariat jak zobaczył że mam piłkę w ręku to nawet na biedną sunię spojrzeć nie chciał

U nas tak samo :) Blondi uwielbia psy ,ale jak mam pilke w reku( pilka musi byc do nogi)To nic wazniejszego nie istnieje :)

mibec - 07-06-2012, 10:52

Jak sie okazalo w poniedzialek, Barney tez woli aportowanie niz inne psy - bylismy nad jeziorkiem, pies plywal z gumowa kosteczka, gdy przybiegla przeslodka sunia beagla, bardzo chciala sie bawic, ale mojego psa interesowalo tylko wylawianie kochy z wody - mina wlasciciela Roxy: bezcenna ;)
dominika92 - 07-06-2012, 10:57

jak u nas taki dzień kiedyś nastąpi to będę w szoku przez miesiąc ;D
nata - 07-06-2012, 11:36

Ja to zapisze w kalendarzu, ale nie przewiduję być coś takiego kiedykolwiek miało miejsce, bo Pola totalnie nie interesuje się aportem :doubt:
dominika92 - 07-06-2012, 11:38

nata, Pola woli padliny :D :D
nata - 07-06-2012, 12:04

dominika92 napisał/a:
nata, Pola woli padliny :D :D

Fakt :-> Psy też ją wtedy nie interesują :-P

effcyk - 07-06-2012, 13:29

Madzialenka napisał/a:
U nas tak samo :) Blondi uwielbia psy ,ale jak mam pilke w reku( pilka musi byc do nogi)To nic wazniejszego nie istnieje

dokładnie ;D ja już zaczęłam piłkę chować z powrotem do sakiewki, żeby Nestor łaskawie chociaż przez kilka minut zainteresował się psem który zachęca go do zabawy :D bo jak mam piłkę to sorry gregory - żaden pies i żadna suka choćby nie wiem jak intensywną miała cieczkę i jaka byłaby pociągająca dla samca - nie jest ważna - piłka to normalnie jak narkotyk :D ale żeby całkowicie nie zrobić psu z mózgu piłki to zabawę z ukochaną piłeczką mu dawkuje, bo już by się całkiem uzależnił :-P co ciekawe, on ma jedną swoją ukochaną piłkę i za nią to by zrobił wszystko, inne zabawki które ma, już nie są aż tak bardzo dla niego atrakcyjne, lubi się nimi bawić - ale jak daje mu do wyboru jakąś zabawkę np. sznurek, ringo, dyski i w drugiej ręce mam piłkę , bez wahania wybierze piłkę :D .

beatrix - 09-06-2012, 09:30

jednakże te male kundelki ujadacze niepilnowane wybiegajace z bramy lub dziurami sa nieco stresujące,niewiadomo czego sie po nich spodziewać..no minie jeszcze sporo czasu zanim zacznie sobie z nimi radzić bo ja jej chronic i nosic nie bede.. ;D
effcyk - 09-06-2012, 09:36

beatrix napisał/a:
no minie jeszcze sporo czasu zanim zacznie sobie z nimi radzić bo ja jej chronic i nosic nie bede

hmm niektóre labradory potrafią same sobie radzić z takimi nachalnymi psami, inne uciekają , chowają się za nogi swoich właścicieli, kładą się na znak "poddania" , większość labków nie lubi konfliktów, więc za czasu woli się wycofać lub właśnie poddać - nie wiadomo jak będzie do takich rzeczy podchodziła Twoja suczka gdy urośnie, niewykluczone, że to jednak Ty będziesz musiała ją bronić przed innymi psami.

Madzialenka - 09-06-2012, 19:28

effcyk napisał/a:
piłka to normalnie jak narkotyk

u nas identycznie ,a jak jest problem z przywolaniem to wystarczy pilke wyciagnac i krzyknac-Blondi patrz!!! :D i pies juz pedzi jak szalony do panci ;D

effcyk napisał/a:
hmm niektóre labradory potrafią same sobie radzić z takimi nachalnymi psami,

moja dostaje glupawki :D Kiedys nawet stratowala dwoch obszczekiwacze w napadzie ADHD...ku mojej uciesze ;-)

beatrix - 09-06-2012, 19:43

madzialenka mialas niebywale szczescie...
effcyk Ty mnie nie doluj, bo my z domu nie wyjdziemy...musi sobie jakos radzić,
dzis widziałąm super tabliczke na furtce:uwaga groźny pies a obok fotka labradora,szał :haha: ...no coż pies zawsze pozostaje psem...tylko ze on nie jest z rodzaju obrończych...

Lilitu - 10-06-2012, 10:31

Madzialenka napisał/a:
moja dostaje glupawki Kiedys nawet stratowala dwoch obszczekiwacze w napadzie ADHD...ku mojej uciesze

Skąd ja to znam :D Głodny nauczył się, że większość drobiazgu ucieknie jak zacznie pląsać z gracją nosorożca :D

zanka - 11-06-2012, 09:05

Leomaniak, może to próba ustawienia kolegi? też miewamy takie spięcia od czasu do czasu
my byliśmy wczoraj na spotkaniu z forumową Miszką. może Largo nie był super grzeczny (polowanie na samolot, który dzieciaki puszczały z górki), ale naprawde jest lepiej niż było. małe piszczące dzieci - olewka, małe psiaki typu pinczer/york , których nie cierpi - olewka. jedynie do większych biegł sie przywitać, ale zaraz wracał. i buczał na beagla, ale chyba to kwestia ustawki, bo psina w podobnym wieku.
po woli idziemy w strone sukcesu :victory:

Leomaniak - 11-06-2012, 11:15

Widzę, że Largo i Leo w podobnym wieku, ach te roczniaki :D Teraz już też wydaje mi się, że po prostu okazuje charakterek i stara się dominować gdzie tylko czuje, że ma szansę. Ale to chyba charakterystyczne dla młodziaków więc nie ma się co martwić.
A co do dzieciaków, to Leoch upodobał sobie te najmniejsze i najbardziej różowe, które bardzo chętnie się z nim tarzają i dzielą nadmiarem miłości i energii ;D

zanka - 11-06-2012, 12:13

zdecydowanie to kwestia wieku. my mu jednak staramy sie nie pozwalać i stwarzać jak najmniej sytuacji, w których może być groźnie. a nie zauważyliście różnicy w jego zachowaniu kiedy jest luzem a kiedy jest na smyczy? my niestety nadal mamy z tym problem. kiedy jeden z psów jest na smyczy Largo najczęściej bywa nieprzewidywalny. ale walczymy.
a dzieci też kocha, aż nadto i często boje sie, że któreś przewróci. nic innego by nie zrobił, ale jednak troche waży i z nadmiaru miłości mógłby przypadkiem zrobić krzywde
wiesz, nasze chłopaki poczuły, że jak mają jajka to są panami świata :D

Almathea83 - 11-06-2012, 13:06

zanka napisał/a:
my mu jednak staramy sie nie pozwalać i stwarzać jak najmniej sytuacji, w których może być groźnie.


wychodzę z takiego samego założenia :) Jak Moreno bawi się z innym psem lub przeciąga aportem do tego stopnia, że obie strony zaczynają powarkiwać to staram się przerywać im, żeby się nie nakręcały- tak na wszelki wypadek, mimo, że niektórzy twierdzą, że to jest zabawa ;-) Ja tam wolę nie ryzykować :)

A dzieci mój pies też bardzo kocha, syna sąsiadki tak z 1,5 rocznego liznął po twarzy tak, że się młody przewrócił :-P

Rysia88 - 14-06-2012, 12:42

Almathea83 napisał/a:
Jak Moreno bawi się z innym psem lub przeciąga aportem do tego stopnia, że obie strony zaczynają powarkiwać to staram się przerywać im, żeby się nie nakręcały- tak na wszelki wypadek, mimo, że niektórzy twierdzą, że to jest zabawa ;-) Ja tam wolę nie ryzykować :)


Uważam, że dobrze robisz - my właśnie wczoraj mieliśmy taką sytuację, psy podczas przeciągania się patyczkiem zaczęły warczeć <też myślałam, że to w zabawie bo Atos zawsze podczas zabawy powarkuje/pomrukuje> no ale nakręciły się do tego stopnia, że to właśnie Atos zaatakował pierwszy dwuletniego laba... tamten nie pozostał mu dłużny i się złapali... na szczęście wystarczyło słowne przywołanie do porządku. Teraz od razu będę reagowała jak podczas zabawy aportem wydadzą z siebie minimalny pomruk.

Pattina - 14-06-2012, 12:51

Jakiś czas temu Taj zaczął poburkiwać podczas zabaw z psami z reguły wtedy gdy była walka o aport/piłkę/patysia.
Niby nic groźnego bo samo burknięcie. Nigdy wcześniej nie zachowywał się taak egoistycznie można powiedzieć.
Dziś w parku byliśmy z frisbee, podbiegł do nas szczenior chciał się pobawić z Tajem i odebrać mu talerz a ten na niego szczeknął i nie dał sobie odebrać.
Póki co to są zwykłe ostrzegawcze sygnały, burczenie, szczeknięcie nic więcej jednak martwi mnie skąd to się u niego wzięło i czy z czasem nie będzie tak że zabawa z nim nie będzie wchodzić w gre bo będzie przywłaszczać sobie wwszystkie zabawki :confused:
Jakoś da się z tego wyjść, czy przesadzam bo nic złego się nie dzieje ?

Rysia88 - 14-06-2012, 12:56

Pattina ja zauważyłam u psów znajomych, że jako szczeniaki/młodziaki pięknie się wszystkim bawiły/dzieliły... a teraz jak podorastały i w grę wchodzą zabawki to zaraz jest dym. :-o Zauważyłam to głównie wśród dorastających/dorosłych samców...
Almathea83 - 14-06-2012, 14:50

Pattina, wydawało mi się że parę minut temu widziałam w Twoim poście coś o Moreno bo faktycznie zdarzało im się burczeć na siebie, ale mam nadzieję że to nie przez mojego psiaka tak się stało :( może Taj rekompensuje sobie brak jajec i w ten sposób buduje swoje psie ego ;-)
Pattina - 14-06-2012, 14:59

Almathea83, Tak wspominałam o tym że pierwszy raz Taj burknął o zabawkę właśnie do Moreno.
Brak jajek moim zdaniem tu nie ma nic do rzeczy a wręcz przeciwnie właśnie.
Przecież on zawsze się ładnie bawił z kumplami a teraz tak egoistycznie się zdarza mu zachowywać :P
Nie zdarza się to zawsze bo dziś z jednym psiakiem było ok a ze szczeniorem już nakrzyczał na niego
Znam go i wiem,że to nic groźnego takie o sobie poburkiwanie o zabawki jednak zastanawiam się jak to w nim wytępić i co zrobić by takie sytuacje nie poszły dalej

effcyk - 15-06-2012, 05:46

nie wiem czy jajka czy ich brak ma coś wspólnego z obroną swoich zabawek. Nestor ma jajka a też nie pozwala sobie zabrać zabawki. On ma silnie rozwinięty aport i po prostu nie pozwala sobie zabrać piłki, butelki etc. innemu psu bo też warczy. Dobrze że golden z którym Nes się bawi, nie lubi aportować :-P
mibec - 15-06-2012, 23:19

Pattina napisał/a:
z jednym psiakiem było ok a ze szczeniorem już nakrzyczał na niego
tu chyba o wiek chodzi, bo Barney tez "ustawia" mlodszych - nawet Prezesem zostal nazwany :-P
nigritta - 15-06-2012, 23:33

mibec, etam Barney jest kochany co prawda Luka to nie samiec ale Barniuś oddawał aporciki małej łajzie :D
beatrix - 17-06-2012, 20:53

dajcie mi jakies wskazówki jak oswoic i zaprzyjaźnic labradorka i reszte sfory:
-owcz.niemiecki samiec
- 2 kundelki suczki(wielosci 3cznego labka)jedna lagodna, a druga ostra(szczeka na wszystko co sie rusza) ktore w kagancu oprocz owczarka..ktory na smyczy,przeciez musza sie obwachać.nie moga tamte wiecznie zyc w kojcu a ta sobie biegac bo to niesprawiedliwe a chcialabym by mogli bez obaw biegac razem w nocy czy troche w ciagu dnia,..owczarek jest wykastrowany wiec o cnote labka sie nie lekam wszystkie pieski sa odrobczone i odpchlone.\nie wiem jak sie do tego zabrać.

dominika92 - 17-06-2012, 22:18

Twój labrador mieszka poza domem? Jak to biegać w nocy?
beatrix - 18-06-2012, 08:59

spi w ganku (ma tam posłanie) i w nocy moze sobie wyjsc zrobic siusiu czy kupke...zby byla sislnie zwiazana z wlascicielem nie musi spać z nim w łożku..bynajmniej inne psy tez musza się wybiegać,rafa nie jest pepkiem swiata,a kwarantanna juz sie skonczyła
dominika92 - 18-06-2012, 09:20

mi się wydaje, że psy to się powinny wybiegać w ciągu dnia na spacerach, a nie w nocy, bez kontroli właściciela, gdzie może się stać praktycznie wszystko..Sama bym się chyba nie odważyła żeby zostawić tak psy..nawet mimo dobrej socjalizacji..
Pattina - 18-06-2012, 09:30

beatrix, Mój pies wychodzi na ostatni spacer wieczorem, jest wybiegany i przesypia całą noc, nie musi wychodzić w nocy.
beatrix napisał/a:
nie musi spać z nim w łożku
Nikt nie mówi,że pies musi spać w łożku, nie każdy to toleruje.
Jednak myślę,że labka miejsce jest w domu.
Socjalizacja powinna trwać w dzień, może wspólne zabawy nagradzanie za dobre zachowanie, psy przede wszystkim muszą się porządnie wybiegać

beatrix - 18-06-2012, 09:31

dominika92 dlatego chce je oswajac w dzien, zeby razem pobiegaly i sie poznały,na nocne wojaze przyjdzie jeszcze pora nie zawsze moge je razem wypuścić,no i mam jeszcze 2latka no coz zaloze jedej kaganiec i ją puszcze od czegoś trzeba zacząć..
co w tym zlego ze nie spi w domu?

[ Dodano: 19-06-2012, 13:12 ]
pattina to tak samo jak zabieranie malych dzieci do lozka rodziców jedni popieraja drudzy nie ale ja nie.zreszta pies to pies.ona ma swoje poslanie, my swoje i już.czasami ja wpuszczam do domu jak jest sucho ale nie do sypialni.znajoma ma labka i wiekosc czasu jest na dworze tylko w niepogode siedzi w domu

AnetaAmelia1 - 25-06-2012, 13:24

Moja czarnulka jak zobaczy innego pieska czy dużego czy małego zawsze jest jedna reakcja...dostaje dosłownie bzika :-P Biega merda ogonem zaczepia te psy jak tylko się da nie zważając na sygnały które one jej wysyłają. Kilka razy było tak że psinki nie miały ochoty na zabawy z Sunią i warczały, próbowały ją odgonić podgryzając ją ale ona nic sobie z tego nie robi...szczerze mówiąc nie podoba mi się to jej zachowanie ale nie wiem jak je zmienić :( Żadne komendy nie pomagają.. Myślałam, że jest młoda i z tego wyrośnie ale jakoś nie widzę poprawy...
dominika92 - 25-06-2012, 13:39

AnetaAmelia1, jak to labrador :P moja niedługo 2 lata a nadal ma BZIKA na punkcie psów :) tyle tylko że teraz jak jakiś do nie z zębami to już się nie da tak jak kiedyś :)
AnetaAmelia1 - 25-06-2012, 13:43

dominika92, A sunia nawet jak delikwent z zębami wyskoczy to ta dalej skacze, merda ogonem i łapami go zaczepia :) może tak beż końca :) tylko ja nie wiem czy to dobrze że tak robi czy nie?
Grzebien - 27-06-2012, 19:18

Witam, dziś mój labek jak co tydzień poszedł się spotkać ze swoimi "kumplami" drugim labkiem i bernardynem. Wszyscy są w tym samym wieku (1 rok), zabawa przebiegała jak zawsze... do czasu gdy nie zauważyli miski z wodą, do której wszyscy podbiegli i zaczęli z niej pić, wówczas narodził się konflikt i mój pies zaczął warczeć na bernardyna, który go ignorował i pił dalej wodę. Mój pies ostatecznie się wkurzył i go zaatakował. Na ten moment mój pies widzi wroga w bernardynie, który w zasadzie nie widzi problemu w zaistniałej sytuacji i jest wciąż chętny do zabawy z moim labkiem. Jak załagodzić konflikt i sprawić by psy znów się razem bawiły? (zaznaczam, ze znają się od szczeniaka)
beatrix - 27-06-2012, 20:29

anetaamelia to tak jakbym czytala o swojej.tez jest pokojowo-zabawowo nastawiona ale juz inne psy niekoniecznie.merda skacze chce sie bawic i zaczepia inne,na razie ejdynie bernenczyk przystal na jej sympatię bez zbednej agresji oby tak dalej.bo te male ujadacze to by ją pożarły włacznie z furtką ktora ich dzieli ...z kolei nasz owczar niemiecki no to już budzi respekt i tylko klapnie zębami to reszta się kuli..w mojej brak nadziei na jakąkolwiek samoobronę... :beated:
dominika92 - 04-07-2012, 12:12

a jak wasze psy reagują jak dwa inne wdadzą się w bójkę?
Miałam takie dwie sytuacje..raz jak były to psy obce, z którymi się nie bawiła nigdy to włączyła się, a dziś pies z którym się bawiła rzucił się na innego, a ona stanęła jak sierota i nie wiedziała co ma zrobić..na szczęście :P

Ewelina - 04-07-2012, 12:15

Yoko stoi i się przygląda. Nie robi wtedy nic najczęściej odchodzi do mnie.
inkapek - 04-07-2012, 13:14

Neska wpada w środek bójki i rozdziela a ja mam zazwyczaj wtedy zawał. Neris trzyma się mnie.
AnIeLa - 08-07-2012, 11:52

I stało się.Po raz kolejny w tym roku. Asiora zaatakował przed chwilą pies w parku pod domem.Pies był na smyczy szkoda że jego Pan postury mojego TŻ-ta ( jakieś 190/120 kg) nie był w stanie utrzymać swojego psa :confused:

Zaczynamy naukę że nie każdy pies jest zły od początku :(

Almathea83 - 08-07-2012, 11:54

AnIeLa, znowu? :( współczuję.. a Asior zadziera z tymi psiakami czy po prostu idzie i nagle jest atak ze strony innego psa?
AnIeLa - 08-07-2012, 11:59

Almathea83 napisał/a:
a Asior zadziera z tymi psiakami czy po prostu idzie i nagle jest atak ze strony innego psa?


Asior akurat sikał :(

On nie warczy,nie rzuca się na inne psy, po prostu idzie.

Fakt że jak widzi psa podobnego do tego co już kiedyś go zaatakował np owczarka to jest czujny, uszy nastawia ale robię korektę i sobie idzie obok mnie spokojnie.

Ten pies ledwo Asiora zobaczył i już zaczął lecieć więc odeszłam trochę niestety Pan go nie utrzymał i przyleciał razem z psem.

nigritta - 08-07-2012, 12:05

Przykra sytuacja :( stwierdzam że jednak jest zbyt wielu właścicieli którzy z własnymi psami sobie nie radzą :(
Almathea83 - 08-07-2012, 12:19

AnIeLa, ma jak masakra :bad: a co na to pan właściciel szanowny, przeprosił chociaż??
AnIeLa - 08-07-2012, 12:24

Almathea83 napisał/a:
a co na to pan właściciel szanowny, przeprosił chociaż??


Pan właściciel tak się skupił na odciąganiu psa że zapomniał języka w buzi,ale jego przeprosiny najmniej mi potrzebne,wolałabym aby nad psem potrafił zapanować. Pierwszy raz widziałam tego psa w Naszym parku i kto to widział, żeby pies atakował psa sikającego i to odwróconego tyłem?
Zobaczymy co będzie przy kontaktach z psami. A rano nawet do Yorka podszedł się przywitać i głupawki dostał. Się okaże może spotkamy jakiegoś psiaka po południu.

szalej - 08-07-2012, 12:31

AnIeLa, przykra sytuacja, ale też to znamy :( Mam nadzieje, że Asior nie weźmie tego do siebie za bardzo i będzie spokojnie podchodził do innych psów. Hake kilka razy był pogryziony, ale traumy w nim nie ma... fakt, że on bardziej się odgryza teraz
Almathea83 - 08-07-2012, 12:32

AnIeLa, ale mam nadzieję, że fizycznie nic się Asiorowi nie stało?
AnIeLa - 08-07-2012, 12:34

szalej napisał/a:
Mam nadzieje, że Asior nie weźmie tego do siebie za bardzo i będzie spokojnie podchodził do innych psów.


To nie był pierwszy raz a 3 w tym roku, Asior już od jakiegoś czasu od jednego z ataków boi się innych psów. Pracujemy nad tym i za każdym razem jak już jest ok i nawet zaczyna się znowu bawić to jakiś go zaatakuje :< W końcu sama zacznę chyba gryźć z tej bezradności :doubt:

szalej - 08-07-2012, 13:12

AnIeLa, a Asior jest kastrowany? może ma jakiś bardzo specyficzny zapach ze psy sie z daleka na niego rzucają...
AnIeLa - 08-07-2012, 13:24

szalej, kastrowany.Już kiedyś się zastanawiałam czy on nie pachnie jakoś specyficznie. No nic pozostaje Nam ćwiczyć i mieć nadzieję,że ataki będą rzadkie lub zerowe.
nata - 08-07-2012, 13:46

AnIeLa napisał/a:
Ten pies ledwo Asiora zobaczył i już zaczął lecieć

Moja Pola po takich atakach ma tak obecnie... Tylko ja staram się dostrzegać psa zanim ona to uczyni i robię korektę, kuszę smaczkiem i wtedy nie w głowie jej skakanie do psów.

Ale to jest masakra :( Co nauczymy się, że pieski są ok i nie trzeba się na nie rzucać, to znowu znajdzie się jakiś XY który piuszcza swojego agresora luzem i nie ma nad nim kontroli a agresor rzuca się na Polę :(

AnIeLa - 08-07-2012, 13:49

nata napisał/a:
agresor rzuca się na Polę :(

i kółko się zamyka.....

Ewelina - 08-07-2012, 17:03

AnIeLa, Przykro mi. Ja od pół roku nie wyprowadzam Boni i niestety rodzice popuścili za bardzo. Boni nie ma kontaktu z innymi psami i rzuca się na wszystkie z zębami z czego moi rodzice są oczywiście dumni. Ostatnio brat mnie odprowadzał i zabrał Boni ze sobą to co zobaczyłam wstrząsnęło mną :(
Almathea83 - 08-07-2012, 17:06

Ewelina napisał/a:
Boni nie ma kontaktu z innymi psami i rzuca się na wszystkie z zębami z czego moi rodzice są oczywiście dumni.


:( ojjjj i nie da się tego nastawienia zmienić?

Ewelina - 08-07-2012, 17:10

Nie mój tata uważa, że to dobrze że broni, bo taki duży pies ma bronić rodziny i tyle. Jak ja zabieram ją na labowania i jest sama ze mną to zupełnie inny psiak. Potrafię nad nią zapanować, ale rodzice czy mój brat sami ją nakręcają i oczywiście prowadzają na flexi gdzie to jest totalna głupota. Tłumaczę, rozmawiam z nimi, ale oni są mądrzejsi ode mnie ;] Szkoda mi Boniulki, bo to super psiak jest, ale nie ma kto z nią popracować. Ja się nie piszę teraz, bo wiadomo pociągnie mnie i może być groźnie. A ona waży ponad 40kg.
AnIeLa - 08-07-2012, 18:23

Ewelina napisał/a:
A ona waży ponad 40kg.


O matko :-o :beated:

Tragedia. Szkoda psiaka nie dość,że psychicznie jest źle skoro się rzuca na inne to jeszcze ta waga :(

nata - 08-07-2012, 19:25

Almathea83 napisał/a:
ojjjj i nie da się tego nastawienia zmienić?

Ja powiem, po naszym przykładzie, że na pewno się da. Tylko wystarczy jeden atak ze strony innego psa i od nowa się wszystko zaczyna.
Natomiast do grupy znajomych psów, lub takich które np nas odwiedzaja na działce nie ma takich zachowań.

Nie uważam również, że wrzucanie każdej agresji do jednego wora pt"braki w socjalizacji" jest właściwe. Socjalizacja - socjalizacją (w przypadku Poli, uczęszczała na psie przedszkole, póżniej na spotkania z psiakami z przedszkola do ponad roku a póżniej regularne labowania i spotkania z innymi psami u nas) i cóż z tego? Jeśli psiak ma wrażliwą psychikę, pozna agresję od innych psów na własnej skórze, to koduje sobie, że widocznie tak trzeba bo jak nie zaatakuje pierwszy to sam zostanie zaatakowany... Takie jest moje zdanie, po obserwacji własnego psa.

Almathea83 - 08-07-2012, 19:38

nata, mnie chodziło o nastawienie rodziców Eweliny (są dumni że jest agresywna) a nie zmiany zachowania psa- chociaż w dużej mierze to dzięki i przez nas psiaki zachowują się tak a nie inaczej..
nata - 08-07-2012, 19:46

Almathea83 napisał/a:
mnie chodziło o nastawienie rodziców Eweliny (są dumni że jest agresywna) a nie zmiany zachowania psa- chociaż w dużej mierze to dzięki i przez nas psiaki zachowują się tak a nie inaczej..

ja wiem wiem, zupełnie nie miałam na myśli Twojej wypowiedzi ani sytuacji Boni..
Bo to jednak co innego. Abstrahując, wiadomo, że potrzeba konsekwencji u wszystkich którzy mają kontakt z psiakiem no i chęci poprawy.. jak my się denerwujemy, albo jak chcemy by pies się denerwował to niestety...

Ewelina - 08-07-2012, 19:55

AnIeLa napisał/a:
Tragedia. Szkoda psiaka nie dość,że psychicznie jest źle skoro się rzuca na inne to jeszcze ta waga
ja na to już nic poradzić nie mogę. Krzywda jej się nie dzieję, bo jest rozpieszczona jak nie powiem co. Wiem, że powinni ją odchudzić ale wiecznie nie mają czasu się za to wziąć. Ja jak tylko mogłam zabierałam ją na długie spacery, ale teraz to się skończy niestety. Mam swojego psa. I nie mogę zajmować się też psami mamy.

Almathea83, Dokładnie. Moja mama nie potrafi sobie z nią poradzić na spacerach. Ta agresja do innych psów pojawiła się odkąd kupili Lilli. Boni strasznie jej broni. Moja mama wyprowadza yorka i labradora na flexi dwa psy na raz przecież to jest śmiechu warte. Wiecie ile razy ja się już kłóciłam z moimi rodzicami. Ostatnio nawet powiedziałam, że powinni Boni oddać, bo ten pies się u nich męczy, ale nie chcą nawet tego słuchać i są na mnie obrażeni. Uważają, że głupieję od tego forum i to ja zachowują się jakbym wszystkie rozumy pozjadała a dodatkowo twierdzą, że mi odbija przez hormony ciążowe. Moi rodzice adoptowali Boni ze schroniska. Nie do końca udała im się socjalizacja. Boni na niektóre psy rzucała się na początku na pewno w schronisku była atakowana przez inne psy bo miała ślady po ugryzieniach kiedy do nas przyjechała, ale w stosunku do innych labradorów na labowaniu zachowywała się super nigdy nie było zgrzytów każdy mówił, że z niej straszna ciapa jest. Ona warczy na psa i się rzuca, ale jak podchodzimy do psa zmienia nastawienie pokłada się i daję powąchać. Na pewno nie rzuciła by się na psa żeby go pogryźć. Straszy z daleka i pokazuję jaka ona jest groźna. Problem jest, bo takie zachowanie mieć miejsca nie powinno. Wiem, że jest też w tym moja wina, bo to ja przywiozłam Boni i jestem w pewnej mierze za nią odpowiedzialna, ale też nie mogę się rozkraczyć. Yoko ostatnio też ma problemy z którymi muszę się uporać :confused:

nata - 08-07-2012, 20:01

Ewelina napisał/a:
Ona warczy na psa i się rzuca, ale jak podchodzimy do psa zmienia nastawienie pokłada się i daję powąchać. Na pewno nie rzuciła by się na psa żeby go pogryźć. Straszy z daleka i pokazuję jaka ona jest

Polinda ma tak samo :(

Ewelina - 08-07-2012, 20:30

Szkoda mi Bączka. Gdybym mogła zabrałabym ją do siebie, ale nie mam warunków i nie stać mnie na posiadanie dwóch psów w domu :(
fadziochowa - 17-07-2012, 12:07

Hej wszystkim...trochę się zmartwiłam tym, co przeczytałam...Mam Fadziocha od ponad miesiąca...na naszych pierwszych spacerach gdy zobaczyłam jakiegoś psa to bałam Fado na ręce, jakiś tydzień temu na spacerze spotkałam znajomą rodziny, która także była z psiakiem...no i wzięłam Fado na ręce, ale ona mi powiedziała żebym go puściła i dała mu szansę się przywitać. to go puściłam i...Fado skoczył jej psu na grzbiet! xD Zauważyłam, że teraz coraz częściej szczeka na inne psy i leci do nich jak szalony... czy Fadzioch chce nad nimi dominować? :-o
Almathea83 - 17-07-2012, 12:16

fadziochowa, po mojemu to psia głupawka i leci raczej z radości niż z agresji, w końcu to dopiero 5-miesięczne psie dziecko :) nie uchronisz go przed całym złem świata a branie na ręce może tylko zaszkodzić i właśnie wywołać w przyszłości lęk przed innymi psami a tym samym i agresję.. Socjalizuj go z innymi psiakami ile się da :)
tenshii - 17-07-2012, 12:19

fadziochowa, trochę narobiłaś tym braniem na ręce, ale nie jest źle i da się to odkręcić.
Ja bym teraz wybierała tylko takie psy, co do których mam pewność, że sa spokojne, cierpliwe i przyjacielskie.
Niech się przekona do psów, a potem jak już pierwszym jego odruchem nie będzie szczek pozwolić mu się witać nawet z nieznajomymi psami.
Chodzi o to aby teraz nie wzmacniać u niego negatywnej reakcji na psy. Niech na razie pozna dobrą stronę swoich ziomów :D

fadziochowa - 17-07-2012, 16:12

Almathea83 i tenshii ...Dzięki. Muszę przełamać lęk (bardziej mój a nie jego) i zacząć socjalizować go z innymi psami ;) buziaki dla Waszych psiaków ;*
Almathea83 - 17-07-2012, 16:24

fadziochowa, dzięki- życzymy powodzenia w przełamywaniu lęków ;*
Daniel1234567 - 24-07-2012, 07:07

Witam.

Nie dawno adoptowałem 4 letniego labradora. Pies jest cudowny. W domu żadnych kłopotów,reaguje na komendy, nie ciągnie na spacerach. Uwielbia towarzystwo ludzi. Długie spacery są dla niego problemem, bo jest lekko otyły ale to kwestia czasu i jego ulubionej piłeczki, za którą biega do upadłego. Wszystko jest dobrze do momentu, kiedy nie pojawia się w polu widzenia inny pies. Nie ma różnicy jaki, większy - mniejszy; skory do zabawy czy warczy i jest agresywny. Wtedy mój pies widzi tylko jedno - zabawa. Zabawa nie trwa długo, ponieważ ma zachowania dominujące i po chwili inne psy tracą chęć zabawy. Jak złagodzić lub wyeliminować takie zachowanie?

Karoola - 24-07-2012, 09:24

Daniel1234567, po pierwsze, jeśli jest otyły, uważaj z piłeczką i innymi intensywnymi aktywnościami (stawy, stawy, stawy!!!!). Co do psów - na pewno nie izoluj go od kolegów. Jednocześnie ćwicz z nim przywołanie, powoli podnosząc stopień trudności (to może potrwać, powolutku). Zabieraj ze sobą na spacery jakąś super zabawkę, za którą piesio się pokroi i przybiegnie do ciebie. Może jakieś smakołyki? I jak do Ciebie w końcu przybiegnie, nawet po godzinie, nie karć go, nie kończ też od razu zabawy - pobaw się z nim, daj smaka, pozwól mu wrócić do kolegów.
neravia - 24-07-2012, 09:46

Daniel1234567, tak jak napisano wyżej i dodam jeszcze, że podczas zabaw z psami, gdy zauważysz, że Twój psiak zapędza się i przestaje być delikatny względem drugiego, przerwij zabawę, weź na bok i daj mu ochłonąć, potem wypuszczasz do zabawy jeszcze raz. Dobry jest sposób, który opisała Karoola, dobrze jest w takich sytuacjach odwrócić uwagę psa, musisz wiedzieć co będzie najlepsze i najatrakcyjniejsze do niego - czy piszcząca piłeczka czy smakołyk czy szarpanie zabawki czy inna zabawa?
dominika92 - 25-07-2012, 08:41

u nas wszystko dobrze ostatnio tylko miałam dwa razy już taką sytuację, że Hela bawiła się z samcem labradora, przyszła sunia berneńczyka i przy tym samcu ( bez samca ładnie się bawią) zaczęła Helę dominować, przygniatać ją do ziemi, siadać na niej, łapać za kark..nie dała jej się w ogóle ruszyć. W końcu Hela zaczęła ostrzegawczo jej zęby pokazywać to pani zabrała psa i poszły..ale ciekawa jestem skąd takie zachowanie tej suni? Zazdrość? Bo jak nie było samca, to super się bawiły i żadnych problemów nie było..dodam, że ta sunia berneńczyka się boi tego samca labradora..dziwne :|
zanka - 26-07-2012, 18:30

i jak Largo ma nie być agresywny! byłam z nim na polanie, na linie i podbiegł wilkowaty wielki psiur, który go kiedyś ugryzł i zrobił to po raz drugi! do jasnej ch****y!!!!!! a jego właścicielka nic tylko kuba nie wolno tak. krew mnie zalewa!
dominika92 - 26-07-2012, 18:35

zanka, :cring: :cring: nic mu nie jest większego?
zanka - 26-07-2012, 18:38

nie. zupełnie nic. zaczęłam krzyczeć na tego bydlaka i szybko odszedł, bardziej go tylko nastraszył. a Largo był taki potulny jak ten do niego podszedł, kładł sie a w tym czasie pies złapał go za łapke. a baba głucha na to co do niej mówiłam. co najlepsze - kaganiec w ręku, ściągnięty z chwilą puszczenia psa ze smyczy. krew mnie zalewa
dominika92 - 26-07-2012, 18:40

ludzie są nieodpowiedzialni... :(
zanka - 26-07-2012, 18:41

można to jakoś gdzieś zgłosić? bo to kolejny raz, a wiem, że ugryzł nie tylko mojego psa
dominika92 - 26-07-2012, 18:56

zanka, ja nie mam pojęcia, w necie pewnie coś znajdziesz jak to wygląda, żeby taka osoba poniosła odpowiedzialność..
Di - 26-07-2012, 20:33

zanka, u nas podobna sytuacja; mamy łąkę otoczoną lasem i polami; wszystko to poprzecinane polnymi ścieżkami. Jest na osiedlu ostra suka mieszaniec wyżła, która nie znosi mojej Bianuchy i sama właścicielka mówi o niej, że jest agresywna. Ja szłam z Bianką jedną ścieżką, ona drugą na przeciw - dzieliło nas tylko zboże. Gdyby jej suka dostrzegła moją i zerwała się do biegu, mogłabym tylko drzeć się. Bianka na smyczy - tamta puszczona luzem, a właścicielka tylko śpiewnym głosikiem 'Chodź, no chodź...'. Już chciałam babie nagadać, ale co bym jej właściwie powiedziała? Obydwie wyprowadzamy psy w miejscu niedozwolonym. Nie mówiąc o spuszczaniu ze smyczy.
zanka - 26-07-2012, 21:36

Di, eh, czyli wszędzie są tacy ludzie.
gdybym wiedziała jak nazywa sie ta kobieta zadzwoniłabym do SM, ale niestety. może jakiś sąsiad wie. boje sie, że mały sie wycofa i będzie warczał na każdego większego psa ;/

effcyk - 27-07-2012, 06:18

ostatnio na spacerze spotkaliśmy 2 psy jeden wielkości Nesia, drugi mniejszy. Oba od razu podeszły, obawiałam się że wyniknie zaraz jakaś bójka, ale była kultura - wszystkie psiaki się obwąchały i rozeszły - sukces , że Nestor mój kochany macho co dominuje wszystko na każdym kroku .... nie zaczął dominować tylko pozwolił odejść spokojnie tamtym psom 8) co mnie bardzo cieszy :)
zanka - 03-08-2012, 22:27

nie wiem czy tylko my mamy takie nieszczęście? dzisiaj amstaf złapał małego za szyje. mały biegał luzem, a ten pies na smyczy (!). z opowieści TŻta wiem, że pies zaparł sie i czekał aż właścicielka podejdzie z nim do Larga i bawiącej się z nim suni. podeszli, Largo zaczął merdać ogonem a ten go złapał... baba nic, bo nie była w stanie go odciągnąć, podbiegł TŻ i no niestety... kopnął tego amstafa. wiecie, że zareagował dopiero za drugim razem? Małemu na szczęście nic sie nie stało, ale jak ta sytuacja świadczy o właścicielce...
mibec - 03-08-2012, 22:30

zanka, cos pechowy ten Largus :-o
Rysia88 - 03-08-2012, 22:44

zanka zawału bym dostała :-o ja mam zawsze dreszcze jak mijamy ttb i onki :(

zresztą Okrucha ostatnio pogryzła mała suczka - dorosła :-o jakiego pisku biedak narobił... a było tak, że pływał i ją usłyszał - biegł na górkę zobaczyć co to... ja go odwołuje - on już ma się do mnie wrócić a właściciel suni zaczął ciumkać i wołać Tośka...ciele polazło i tamta mała jak mu się w szyję wczepiła to szok. Teraz widzę, że z dużą rezerwą podchodzi ogólnie do psów...

Teresa - 04-08-2012, 08:15

ja na osieldu mam huskiego i poprostu jak go widze to odrazu uciekam z Lunka... mamy tutaj taka polane a na srodku jest stawek i ludzie tam rzadko chodza z psami wiec ja chodze tam czesto z Luna by sie mogla wybiegac, ale wczoraj bawiac sie z nia nie zauwazylam tego psa :( jego wlascicielka jets powalona spuszcza go odrazu ze smyczy a ten z kilometra widza innego psa odrazu leci do niego i tak bylo wczoraj moja lunka siedzi sobie w stawie gdy nagle ten podbiegl i najpierw kulturka biegaly razem za pilka fajnie sie bawily, gdy nagle jemu cos odiblo i zlapal moja za szelki i ja przeciagnal po ziemi ( oczywiscie Luna byla zadowolona i sama na niego skakala prosza sie o jeszcze :brick: ) zwrocilam tej babce uwage ze ma w tej chwili zapiac swojego psa bo zrobi mojej krzywde a ona tylko stala w miejscu i wolala : Billy.. billus nie wolno :bad: w pewnym momencie Luna wbiegla do wody a on za nia i ja nowu zlapal i nie chcial puscic a ona ledwo dna dotykala wiec moja szybka reakcja wskoczylam do tej wody i go pogonilam a moja luske wyciganelam... oczywiscie wlascicielka nic sobie z tego nie zrobila i nawet zaproponowala bysmy razem wracaly :beated: innym razem tez madra wlascicielka ktora stoi na poczatku polany a pies biega luzem po calym terenie podbiegajac do kazdego i kiedys nam tak wyskoczyla zza krzakow i tak wpadla na Lune ze jej zwichnela lapke tak sie zaczelam wydzierac do tej baby by zabrala tego psa to wyslala po niego swojego kolege ktory stal akurat obok niej... :bad: a jakbym miala groznego psa i by zagryzl jej tego pieska oczywiscie by mnie obwiniala... ja nie wiem ze to ludzie nie mysla... :|
Almathea83 - 04-08-2012, 09:10

u nas na nowym osiedlu spotkaliśmy tylko jedną łagodną sunię (mix ON), która chciała się bawić z Moreno- reszta póki co agresory ]:) boję się trochę, że mi się pies uwsteczni z socjalizacją :doubt:

Pattina, przybywaj z Tajsonem :-P

Pattina - 04-08-2012, 09:15

Almathea83 napisał/a:
reszta póki co agresory
U nas to samo jest ... same osiedlowe burki nie wiadomo czy w ogóle szczepione, łażą wszędzie bez nadzowu bo właściciele od rana chleją pod blokiem i psa mają w nosie.
Mamy jednego znajomego mixa ONka z jakimś huskim... pies niestety jest niezrównoważony, Taj jest bardzo uległy więc nie ma zgrzytów ale byłam świadkiem jak się rzucił na innego psa :(
Jak chcemy jechać do normalnych kumpli wybieramy się do Parku Grabiszyńskiego
Taj nadal sobie czasem burknie, czy szczeknie jak ktoś chce mu zabawkę odebrać - jednak nic bardziej niepokojącego się nie dzieje
Za to zaczął szczekaniem zachęcać do zabawy, zabawnie to wygląda, bo tak się zachowywał jak był małym szczylem :P
Almathea83 napisał/a:
boję się trochę, że mi się pies uwsteczni z socjalizacją
Myślę,że nie będzie tak źle :)
Almathea83 napisał/a:
Pattina, przybywaj z Tajsonem
Jutro się widzimy :*
Di - 04-08-2012, 14:03

Almathea83, nie bój się o socjalizację, mając taką Panią, jak Ty, ogarniecie sobie wszystko na luzie ;) Na pewno nie pozwolisz mu się uwstecznić ;)

Bianka ma ciągłe spięcia z osiedlowymi sukami. Moja to też typ dominantki i już mi kilka razy na nią wyskoczyły z zębami. Co prawda luzem biegają tylko chłopaki, co Biance w pełni odpowiada ( :beated: ), ale i tak można się na jeść strachu.

Ale chciałabym się z Wami podzielić pewną sytuacją i jestem mega ciekawa Waszej opinii:
już pisałam tutaj wcześniej, że Bianka ma trzy tygodnie młodszą, przyrodnią siostrę, suczkę Goldena Retrievera. Pies należy do mojego kuzyna, mieszkamy w tym samym mieście, ale psy widują się ze soba tylko jak my się spotykamy. Po zakończeniu okresów kwarantanny obu psiurów, suczki spotkały się pierwszy raz. Bawiły, szalały, podgryzały, jednak wszystko w granicach 'dobrego' smaku. Problem pojawił się po drugim spotkaniu: goldenka okazała się słabsza fizycznie, nie nadążała za moją adhdowcem, a Bianka nie odpuszczała. Ich spotkania skończyły się więc 'walką' za zębiska, przepychaniem łapami, zębami odsłoniętymi do samych dziąseł. Oczywiście żadnej nic się nie stało, bo je natychmiast odseparowaliśmy, jednak kilka kolejnych spotkań przebiegało w podobnym duchu: do pewnego momentu się bawiły, potem zaczynały gryźć, piski, warknięcia itd. NIe spotykały się przez kilka miesięcy; kilka dni temu kuzyn ją przywiózł i... best friends ever. Biegały, skakały, przewracały się, podgryzały - ale zawsze chodziły ogony i jedna drugiej odpuszczała, gdy czegoś komuś było za dużo. Naprawdę wygląda to dużo lepiej, niż wtedy, gdy były maleńkimi szczeniuchami. Bianka dalej wydaje się dominować, ale jakoś się to inaczej układa... Czy ktoś bardziej lotny z dziedziny psiej behawiorystyki jest w stanie wyjaśnić mi, co między nimi zaszło?

Baszka - 05-08-2012, 19:56

Di napisał/a:
Bawiły, szalały, podgryzały, jednak wszystko w granicach 'dobrego' smaku. Problem pojawił się po drugim spotkaniu: goldenka okazała się słabsza fizycznie, nie nadążała za moją adhdowcem, a Bianka nie odpuszczała. Ich spotkania skończyły się więc 'walką' za zębiska, przepychaniem łapami, zębami odsłoniętymi do samych dziąseł. Oczywiście żadnej nic się nie stało, bo je natychmiast odseparowaliśmy, jednak kilka kolejnych spotkań przebiegało w podobnym duchu: do pewnego momentu się bawiły, potem zaczynały gryźć, piski, warknięcia itd. NIe spotykały się przez kilka miesięcy; kilka dni temu kuzyn ją przywiózł i... best friends ever. Biegały, skakały, przewracały się, podgryzały - ale zawsze chodziły ogony i jedna drugiej odpuszczała, gdy czegoś komuś było za dużo. Naprawdę wygląda to dużo lepiej, niż wtedy, gdy były maleńkimi szczeniuchami. Bianka dalej wydaje się dominować, ale jakoś się to inaczej układa... Czy ktoś bardziej lotny z dziedziny psiej behawiorystyki jest w stanie wyjaśnić mi, co między nimi zaszło?
Z twoich opisów widzę, że nie zaszło nic niepokojącego...obie sunie po prostu się lubią :D i te wyszczerzone zebole wówczas i dzisiaj to ich najlepsza zabawa.

A z czasem sama odróżnisz zabawę z agresją :D


PS; wierz mi, że ja na poczatku bałam się tak samo.....

anka-skakanka - 08-08-2012, 20:34

A może mi ktoś wyjaśni o co chodzi Danciakowi. Bo myślałam i myślałam nad tym, cośtam wymyśliłam, ale zobaczymy co Wy na to.
Mamy ogród wspólny z teściami, którzy mają sunię i sąsiadami, też z sunią (obie mniejsze). 0 agresji, z Funią się znał od początku, Luna ma niecały rok i od kiedy się pojawiła 0 problemów, w sumie to na początku w ogóle ją olewał, taki glut była ;) U moich rodziców mieszka Migo, odrobinę większy, ale chudszy od Danciaka. W ogóle strasznie upierdliwy , podgryza Dantego, zaczepia, a ten nic - spokój i opanowanie. Teraz byliśmy na wyjeździe, z psinką znajomych - też wszystko super.
Ale czasem mu coś odwala. Szczególnie jak jesteśmy u rodziców w mieście. Wchodzenie i wychodzenie z bloku i mijanie psa to koszmar (muszę uciekać schodami w stronę piwnicy ;) ) a jak zauważy psa na spacerze to się kładzie. Tak sobie leży i jak pies się oddala, to Dante wstaje i sobie idzie w swoją stronę. Jak się zbliża, to wyczeka do pewnej odległości i się zrywa (czasem tak się właśnie wkręca w to, że ani smakiem, ani wołem go nie odciągnę jak leży). No i często wcale nie jest nastawiony pozytywnie :confused: szczeka i ciągnie bardziej albo mniej, ale nieraz, a do jakiś małych psiurów, to się zachowuje tak jakby miał je zjeść. I najbardziej obrywa się psom, które są w większej części... białe (tego w ogóle nie kumam).
Co robić (poza tym, ze względnie unikać takich bliskich kontaktów, stopniować wymagania itp. bo czasem się nie da :) )? Z góry dzięki.

Karoola - 08-08-2012, 21:15

anka-skakanka, ale rzeczywiście ma "złe zamiary"? Jest napięty, ale z podekscytowania? Czy leży nieruchomo, lampi się na drugiego psa, powarkuje? Może po prostu chce się bawić, ale w taki swój sposób - albo (jeśli tak jest) ten typ tak ma, a może nie ma zbyt wielu zabaw z innymi psami? Z tymi dwoma suczkami się bawi, goni, czy je ignoruje - obwącha i nic więcej?
anka-skakanka - 10-08-2012, 15:54

On się kładzie jakby warował i się patrzy, żadnych dźwięków, czasem pomacha ogonem. Dopiero jak pies podchodzi bliżej to się zrywa i zaczyna szczekać. Muszę popatrzeć czy to jakaś agresja, bo zazwyczaj się skupiałam na trzymaniu smyczy ;) ale wchodzenie/wychodzenie z bloku to jakaś wariacja. Wtedy zamiary są złe. Czasem nawet do ludzi się wyrywa z tym swoim szczekaniem :(
Zastanawiałam się czy to nie może być tak, że on się czuje tu mniej pewnie i obawia się o (prawie) swój teren?
Z suczkami się bawi, ale to mniejsze psiny. Może faktycznie mu jakiegoś większego kumpla brakuje...
Dzięki :)

Almathea83 - 17-08-2012, 19:56

Dzisiaj poszliśmy na boisko jak zwykle porzucać piłkę :) Była tam już pani z czekolabem, więc podchodzę i pytam, czy można i czy pies nie agresor. Pani oczywiście, że nie, łagodny psiak itp na co tamten rzucił się na Moreno ]:) na szczęście pies mój baranek od razu się poddał, co niestety nie skłoniło tamtego do zaprzestania szczeków i rozkładania na łopatki. Pani go zabrała, uspokoił się, po czym puściła i znowu to samo. Po jakimś czasie doszedł ze sobą do ładu i zaczęły razem aportować piłkę, z tym że Moreniak trzymał dystans i jak tamten był bliżej to robił nawet uniki.
A teraz kilka faktów, które mogły złożyć się na takie a nie inne zachowanie psa:
- kolczatka
- pani- czołg, jak otwierała buzię to od razu miałam ochotę stawać na baczność :-P
- niezliczona ilość przyjętych ciosów: popchnięć, uderzeń w głowę, puknięć z kolanka itd.
- ciąganie na tej nieszczęsnej kolczastej obroży jak pies nie chciał wykonać komendy- tzn podciąganie do góry
- załatwianie wszystkiego krzykiem :(

A ja nie wiedziałam jak się zachować i jak postępować następnym razem- zwrócić uwagę czy milczeć bo każdy wychowuje psa tak jak uważa za stosowne?

dominika92 - 17-08-2012, 20:02

Almathea83, ja bym po prostu zabrała psa i poszła..nie ma co ryzykować, żeby inne psy psuły nam nasze. :)
A to jak pani wychowuje psa..cóź..do takich ludzi zazwyczaj i tak nic nie trafia :(

zanka - 17-08-2012, 20:06

Almathea83, pewnie jak zwrócisz uwage to i tak nie przetłumaczysz. skoro jak sama piszesz to osoba typu czołg, to swoje zdanie uważa za najlepsze :-P
a my dzisiaj odnieśliśmy pierwszy sukces od czasu kastracji - mijaliśmy sie ze znienawidzonym pekinem, ten biegał luzem i obszczekiwał (na co pani - Fafik, Fafik nieładnie i psa na ręce :-o ), a więc dotychczas agresja. a dzisiaj i to już drugi raz, Largo tylko postawił grzbiet i pięknie przeszedł koło niego nawet nie spoglądając co to za stworzenie tak na niego szczeka :victory:

Baszka - 17-08-2012, 20:08

Almathea83 napisał/a:
Dzisiaj poszliśmy na boisko jak zwykle porzucać piłkę :) Była tam już pani z czekolabem, więc podchodzę i pytam, czy można i czy pies nie agresor. Pani oczywiście, że nie, łagodny psiak itp na co tamten rzucił się na Moreno ]:) na szczęście pies mój baranek od razu się poddał, co niestety nie skłoniło tamtego do zaprzestania szczeków i rozkładania na łopatki. Pani go zabrała, uspokoił się, po czym puściła i znowu to samo. Po jakimś czasie doszedł ze sobą do ładu i zaczęły razem aportować piłkę, z tym że Moreniak trzymał dystans i jak tamten był bliżej to robił nawet uniki.
A teraz kilka faktów, które mogły złożyć się na takie a nie inne zachowanie psa:
- kolczatka
- pani- czołg, jak otwierała buzię to od razu miałam ochotę stawać na baczność :-P
- niezliczona ilość przyjętych ciosów: popchnięć, uderzeń w głowę, puknięć z kolanka itd.
- ciąganie na tej nieszczęsnej kolczastej obroży jak pies nie chciał wykonać komendy- tzn podciąganie do góry
- załatwianie wszystkiego krzykiem :(

A ja nie wiedziałam jak się zachować i jak postępować następnym razem- zwrócić uwagę czy milczeć bo każdy wychowuje psa tak jak uważa za stosowne?


Skoro ta pani chce wspólpracować...to pokaż jej..tak systematycznie... spokojnie, że te powyższe fakty /kolczatka, czołg, ciosy, krzyk :( / to nie sposób na wychowanie psa.

Pokaż tej pani jak TY to robisz ze swoim psem i skłoń by te psiaki robiły to razem :)

Almathea83 - 17-08-2012, 20:19

Baszka, problem w tym że Moreno jest jeszcze trochę nieokrzesany, np. pani mu macha przed nosem piłką na sznurku (chwilę rozumiem, ale tak z pół minuty to już by 3 razy rzuciła) więc po jakimś czasie zaczyna na tą piłkę skakać :-P jeśli kiedyś opanujemy większość trików tak, żeby móc się tym chwalić i nauczać to chętnie to zrobimy a teraz to nie sądzę żeby coś do pani trafiło, niestety..

dominika92, niedawno ktoś zarzucił, że panikuję i za bardzo boję się o psa, że jak jakiś go zaatakuje to nie będzie umiał się zachować (chociaż miał już parę takich akcji za sobą) albo zacznie się gryźć do upadłego. Dzisiaj mieliśmy okazję przetestować i atak na Moreniaka, i zachowanie mojego psa względem innych- jest moją sierotką która się poddaje ale.. dobrze mi z tym :)

zanka, gratuluję postępów! Moreniak zaczyna coraz częściej ignorować małe psiaki, do większych dalej leci się bawić :doubt:

dominika92 - 18-08-2012, 11:49

Almathea83, jak dla mnie to trzeba wypośrodkować, ani panika, ani bezsensowne narażanie psa. W tym wypadku by mnie nie obchodziło co mówią ludzie, wolę nie ryzykować, by agresywny pies rzucił się na mojego, a potem mieć problemy bo mój pies będzie reagował agresją ze strachu...zdrowy rozsądek i tyle. :)
Jak widzę, że pies jest agresywny, to odchodzę, nie chcę prowokować takich sytuacji, bo przez takie zachowania moja starsza Demi niestety teraz też sama reaguje agresją..dlatego..na co mi to? :P I to raczej nie jest panika, a rozsądne podejście do sytuacji. :) Zresztą czytałam gdzieś kiedyś, że też tak robiłaś chyba. :)

Almathea83 - 18-08-2012, 12:02

dominika92, zawsze tak robiłam, ale skoro osoba z doświadczeniem zwraca mi uwagę że robię coś źle i że przez to mój pies zacznie atakować inne to staram się te rady wcielać w życie. Jakby mi szarpał psa za szyję to na pewno bym się stamtąd zwinęła, ostatecznie psy biegały razem ale nie powiem, żeby mi się ta "manifestacja" siły i dominacji podobała :confused:
tenshii - 18-08-2012, 12:12

Ola, różnica polega na tym, że jak się spotyka nowego psa, na spacerze - psa nieznanego i zaczynają się jakies nieprzyjemne historie to się psa zabiera bo po co narażać go na ewentualnie pogryzienie?
Ale jak się psa zna, i ten pies czasami warknie przy kiju czy zabawce, to nie powinno się go od razu zabierać i uciekać, bo to jest jakiś tam sposób porozumiewania się między psami i takie znaki pies musi umieć czytać.
Takie sytuacje, a nawet gorsze mogą spotkać każdego psa na każdym labowaniu, i każdym szkoleniu - to są mimo wszystko psy - drapieżniki, i czasami też może się im coś nie podobać.
Teyla została pogryziona dwa razy - właśnie na labowaniu - i naprawdę została porządnie przemaglowana przez dwie suki. Zdarzały się też ataki na spacerach, ale dziś ma 3 lata i nie jest psem agresywnym. Potrafi jednak się wycofać lub rzucić znaki ostrzegawcze innemu psu.

Almathea83 - 18-08-2012, 12:33

tenshii napisał/a:
Potrafi jednak się wycofać lub rzucić znaki ostrzegawcze innemu psu.


a na jakiej podstawie sądzisz, że Moren nie potrafi? Ja uważam, że umie bo potrafi się poddać jak czuje złe zamiary innego psa i siada albo wręcz się kładzie, a jak jakiś go wkurza dziamganiem i podgryzaniem to umie też szczeknąć na takiego..

dominika92 - 18-08-2012, 12:42

tenshii napisał/a:
Ola, różnica polega na tym, że jak się spotyka nowego psa, na spacerze - psa nieznanego i zaczynają się jakies nieprzyjemne historie to się psa zabiera bo po co narażać go na ewentualnie pogryzienie?
Ale jak się psa zna, i ten pies czasami warknie przy kiju czy zabawce, to nie powinno się go od razu zabierać i uciekać, bo to jest jakiś tam sposób porozumiewania się między psami i takie znaki pies musi umieć czytać.


Dokładnie tak.

Rysia88 - 25-09-2012, 18:42

Dzisiaj Okruch pogryzł się z psem. Na poważne. Z 10-cio miesięcznym huskim... Bawili się wszystko było o.k - chłopak który był z huskim rzucił im kija... husky pobiegł... Okruch pobiegł ale się zatrzymał... Husky wracał i nie wiem o co mu poszło bo rzucił się na Atosa...a Atos się z nim gryzł... :-o krzyknęłam niby przestały - byłam pewna, że wróci...a on dalej w bójkę... pobiegł chłopak - rozdzielił ale nie bardzo mu to wyszło bo ciągle się szamotały... dobiegłam i ja - husky się pieklił jak szalony -Okruch wcale nie był lepszy :beated:
Di - 26-09-2012, 08:27

Kawał kija, a jaka afera :P Dwóch silnych samców się starło ;)

Dobrze, że udało się w końcu rozdzielić psy. No i chyba z Atosem ok?

kolorowooka - 26-09-2012, 11:21

Rysia88 al szwarny Atosik, mam nadzieje, ze nic sie nie stalo Okruchowi.
Rysia88 - 26-09-2012, 11:39

Nie Okruchowi nic się nie stało... tamtemu raczej też nie. Ale pierwszy raz taka akcja miała miejsce i się zdenerwowałam... bo on zawsze jak się pies na niego rzucał to kłapnął ze dwa razy i uciekał...a wczoraj zadyma na całego - musiałam go odciągać :beated:
Almathea83 - 29-09-2012, 11:39

Wczoraj na spacerze spotkaliśmy panią z 3 pieskami, jeden (Gomez) trochę gonił Moreniaka ale ogólnie ładnie się psiury bawiły. Przyszedł jakiś ziom z dużym kundlem, na początku psy się powąchały, tamten pies poszedł "się wybiegać" (z 5 minut max) i w drodze powrotnej podszedł do Moreno- mój słodziak pięknie się poddał, usiadł, połozyl uszy po sobie a tamten.. go zaatakował :bad: właściciel stał ze 20 metrów dalej i nie zrobił NIC!
Jestem totalnie nieprzygotowana na takie akcje bo mam gaz ze sobą zawsze no i mogłam szarpnąć tamtego, jedyne na co mnie było stać to krzyczenie :beated:
atak tamtego powstrzymał Gomez, który podbiegł do kundla i na niego nakrzyczał i tym samym obronił nowego kolegę Moreniaka.
Właściciel zapytany przeze mnie dlaczego pies- agresor lata bez smyczy, wypiął się d*** i rzucił "no przecież musi se polatać" :beated:

dominika92 - 29-09-2012, 11:43

Almathea83, koszmar. Nienawidzę nieodpowiedzialnych właścicieli...Oby Moreniak nie nabrał urazu.
Jak czytam takie opowieści to utwierdzam się w tym, że nie będę chodzić sama bez tż do dużego parku gdzie właśnie chodzą różni ludzie i różne psy..Bo w razie takiej sytuacji pewnie też bym w pierwszym momencie nie wiedziała co zrobić poza krzykiem..Pozostanę w naszym małym parku gdzie w miarę znam wszystkie psy i raczej nikt nowy nie przychodzi...

zaba - 29-09-2012, 12:14

Mój Rocco czasem budzi w sobie agresora, ale zawsze jest stopowany napiętą smyczą aż do opadnięcia emocji. Ostatnio jak byliśmy u weterynarza. Rocco przetrzymany przez pierwsze emocje blisko nogi i potem puściliśmy go, żeby obwąchał się z suczką. Na spokojnie bez nerwów, ale tamta wystawiła na niego zęby. Nasz się cofnął, ale pan co? Nie zabrał nawet swojego psa. On ją jeszcze kilkakrotnie puszczał do naszego to tata zwrócił uwagę, że zęby pokazuje na naszego. A on "A to pies, to nic nie zrobi. Ona tylko suk nie toleruje". Nosz :bad: Ale pies zęby pokazał! A chcę unikać, że mojemu coś odbija..
Almathea83 - 29-09-2012, 12:17

dominika92, niestety nie wszystko da się przewidzieć :doubt: myślę, że Moreno się nie zrazi chociaż mógł nie zrozumieć, że przecież się poddał a i tak został zaatakowany= coś nie halo.. Na szczęście nic się poważnego nie stało i cała "akcja" trwała krótko, Morenio na leżąco zdążył tylko szczeknąć w samoobronie ale to ciapa i nie umie się postawić- z czego się niestety ale cieszę, wolę nie mieć problemów z psem który gryzie inne :)
donia457 - 29-09-2012, 22:28

a ja przyszlam pochwalic Redusie :greedy: wczoraj wieczorem ja wyszlam z nią to moj pies pierwszy raz nie dostal ADHD przy witaniu sie z innym psem :-P ;D ,Redusia stala normalnie ,pomerdala ogonkiem ,przywitala sie z psem po czym jak powiedzialam "reda" odwrocila sie panna i poszla dalej,pozniej piesek biegal za nami (zawsze Reda robi z nim co chce) ale tym razem nic,normalnie nic :haha: nie byla ciagniekiem :-P :-P
effcyk - 30-09-2012, 18:59

Almathea83 napisał/a:
nie umie się postawić- z czego się niestety ale cieszę,

skoro Cię to zadowala to dlaczego "niestety" ? :)

Ja z kolei nie tyle cieszę się bo to słowo byłoby raczej nie na miejscu, ale nie mam nic przeciwko temu że Nestor wtedy kiedy trzeba po prostu potrafi obronić się sam.
W kilku takich podbramkowych sytuacjach bywaliśmy, często po prostu bywa tak, że jak inny pies widzi już z odległości kilku metrów czając się na nas - że Nestor nie cofa się ani nie chowa, nie kuli, nie kładzie - tylko stoi wypięty na baczność, gotowy podjąć "wyzwanie", to ten obcy , czując że nie będzie miał łatwo, zwyczajnie odpuszcza.
Kilka sytuacji było dość trudnych - zdarzało się oczywiście że pies nas zaatakował, nie były to jakieś bardzo drastyczne akcje i w miarę możliwości jak najszybciej rozganiało się psy , ale Nest właśnie w takich momentach pokazuje że potrafi zadbać o swój tyłek.
Sama jestem osobą która w życiu nie dopuściłaby celowo do sytuacji, w której psy miały by się ze sobą 'zmierzyć" bo mnie to kompletnie nie ekscytuje, tak samo staram się zrobić wszystko by jednak do konfliktów pies vs. pies nie dochodziło. Niestety czasami bywa tak, że nie mamy na coś wpływu, obcy pies wyskoczy znienacka zza ogrodzenia, zza krzaka to są po prostu chwile. Natomiast kiedy widzę że jakiś pies ma wobec nas złe zamiary i mam czas na reakcje , to albo ciągnę Nesta i się powoli cofamy w drugą stronę, albo staram się jakoś tamtego psa odgonić. Zawsze jak mijamy inne psy, te na smyczy albo bez smyczy same czy z właścicielem, trzymam Nestora na smyczy. Nestor sam z siebie bójki nie wywoła, ale sama też nie wiem jak zareaguje tamten pies, bo jeśli zareaguje agresją - czarnuch nie zostanie dłużny, więc na wszelki wypadek swojego wolę mieć "przy sobie" .

Almathea83 - 30-09-2012, 19:13

effcyk, niestety bo może nie powinnam się cieszyć, może powinnam dążyć do tego żeby był bardziej hmm waleczny ;-) ale nie chcę, wolę ciapka co się położy lub usiądzie- w większości przypadków taki sygnał druga strona jednak rozumie (jak widać po opisanej przeze mnie sytuacji nie zawsze) i towarzystwo się rozejdzie :)

wczoraj wieczorem na boisku też zaczęła się skradać jakaś płukanka ON bez właściciela, w sensie szla prosto na nas taka przyczajona, dopiero jak krzyknęłam "halo" coby się pancio ujawnił to wyszła z transu i stanęła- na szczęście była daleko a ja zdążyłam zapiąć Moreno i przygotować na wszelki wypadek gaz ;] a pan był po drugiej stronie ogrodzenia, jak się okazało i musiał przeskoczyć po psa, więc wolę nie myśleć co by było gdyby potrzebna była interwencja :-> lekkomyślność niektórych ludzi mnie zadziwia..

dominika92 - 01-10-2012, 22:20

Hela jakby ostatnio zaczęła mniej reagować na psy..nadal się kładzie jak jakiegoś widzi, ale potem nie dostaje już takego adhd. :)
Za to na punkcie Demi nadal ma świra..wyszliśmy dziś z dwoma, na próbę ja miałam obie na smyczy. Tż się śmiał, mówiłam tylko do niego, że to wcale nie jest śmieszne, ale potem jak on je wziął to " no dobra, to jednak jest śmieszne". :D :D
Jakbym miała je na co dzień to dużo pracy by mnie kosztowało opanowanie emocji Heli w obecnoścni Demi..miłość bezgraniczna..

Nulcia1 - 02-10-2012, 11:49

my mamy dwa cipki ;p Didi też zawsze się kładzie a Deks ucieka:D nigdy na nikogo nawet nie zawarczały , a zwierzaczki wszystkie uwielbiają ;)
Almathea83 - 02-10-2012, 11:54

Nulcia1, rozumiem, że ciapki? :-P :D :D
Nulcia1 - 02-10-2012, 12:00

Almathea83, tak ciapki "a" mi się nie klikło przez pomyłke
Ania_Z - 02-10-2012, 12:40

dominika92, Hela jest bardziej zadziorna czy uległa?
Saba musi wszystkim pokazać, ze to ona jest górą i wszyscy powinni jej słuchać.

dominika92 - 02-10-2012, 12:51

Ania_Z, hmmm Hela chyba nie jest ani zadziorna, ani uległa. Ona po prostu chce się bawić zawsze i wszędzie...aczkolwiek nie jest też ciapą i jak jakiś pies wystawi do niej zęby to potrafi warknąć w obronie. A jednocześnie potrafi się czasem rozłożyć do dużych psów na plecy i nawet nie drgnąć..
Swego czasu można było o niej powiedzieć, że jest uległa, teraz nie da sobie już w kaszę dmuchać, ale jeśli jakiś pies chce się bawić to jest to najważniejsze i rozdaje całuski na wszystkie strony. :)

Almathea83 - 03-10-2012, 13:53

W dniu wczorajszym na zakończenie spaceru Moreno podbiegł do ONka na smyczy, tamten już z daleka rzucał się i wyrywał właścicielowi, Moren najpierw zrobił odwrót w moją stronę ale się rozmyślił i zaczął też szczekać i to kurde jak zaciekle :-o nie rzucił się na psa ani nic ale nie mogłam go stamtąd zabrać. Wróciliśmy, myślałam że będzie biegał z kumplami a ten znowu poleciał do tego owczarka. Nie wiem skąd wynika takie zachowanie bo jednego ONka bardzo zrównoważonego zna od małego- a tylko na ONki i ONkopodobne kundle szczeka :beated:
kasiek - 03-10-2012, 14:00

Semir z kolei zauwazylam ,ze niecierpi malych,szczekajacych ,wrecz ujadajacych psow ,ktore sa zza ogrodzeniem lub biegaja luzem.
Przechodzac obok nich ,waruje,piszczy ,nie wie co ma zsoba zrobic.
najchetniej by szybciutko uciekl z miejsca zbiorowego gwaru.

szalej - 03-10-2012, 14:07

kasiek, nie powiedziałabym, że warowanie i piszczenie to objaw nienawiści, ani lęku - jeśli chciałby od nich uciec, to by przy nich nie warował :shy:
dominika92 - 03-10-2012, 14:09

Almathea83, nie wiem co jest z tymi ONkami ale dużo labów nie lubi..Demi wręcz nienawidzi. Hela ostatnio też mi szczeknęła na jakiegoś..
kasiek - 03-10-2012, 14:12

szalej, to sama juz nie wiem co to oznacza ,denerwuje mnie to zachowanie.
Dzieje to sie jak idziemy na gorki ,a powrot juz jest inny ,jest bardziej spokojny.
nie wiem o co juz w tym wszystkim chodzi

Almathea83 - 03-10-2012, 14:13

dominika92, Pati ostatnio stwierdziła, że chyba nigdy nie poznała zrównoważonego ONka i kurcze coś w tym jest.. Nie wiem tylko jak to będzie jak taki ONek nie będzie pod okiem właściciela a Moreno zacznie go zaczepiać, wczoraj normalnie dziki zwierz w niego wstapił ;]
dominika92 - 03-10-2012, 14:15

Almathea83, no coś jest na rzeczy bo co nie słyszę to ON pogryzł jakiegoś psa...a niestety u mnie większość ich chodzi luzem. :doubt:
Milena - 03-10-2012, 14:30

A Amorek wręcz wpadła w szał jak widzi haskie :beated:
szalej - 03-10-2012, 14:34

Chopper też bardzo nie lubi Onków, jak byliśmy dwa dni temu na spacerze, przyszła koleżanka Hakera i Bliskiej mix On-ka i Malamuta, zrównoważona naprawde jak rzadko który pies, nie szczekała, nie warczała, była niesamowicie spokojna i powolna, a mimo to chopperowy lęk był za duży, nie dał się przekonać :(
anna34 - 03-10-2012, 14:58

szalej napisał/a:
a mimo to chopperowy lęk był za duży, nie dał się przekonać

bał się,ale nie warczał na nią ani nie szczekał przynajmniej.

Ania_Z - 03-10-2012, 15:00

dominika92 napisał/a:
Almathea83, nie wiem co jest z tymi ONkami ale dużo labów nie lubi..Demi wręcz nienawidzi. Hela ostatnio też mi szczeknęła na jakiegoś..


U nas jest wręcz odwrotnie, na szkoleniu było mnóstwo Onków i mam wrażenie że po innych labkach to ulubiona przed Sabę rasa psich kumpli.

effcyk - 03-10-2012, 15:12

Almathea83, wiem że nie przeszkadza Ci że Moreniak jest uległy. Ale wiesz co
Almathea83 napisał/a:
Moren najpierw zrobił odwrót w moją stronę ale się rozmyślił i zaczął też szczekać i to kurde jak zaciekle :-o nie rzucił się na psa ani nic ale nie mogłam go stamtąd zabrać

u nas też był Nestor uległy jak był podrostkiem, kładł się od razu jak podszedł do niego jakiś pies no a potem od takich akcji tj, od szczekania się zaczynało. Jak miał coś ponad rok zaatakował go mały kundel, Nestor go strasznie "zezwał" że aż piana mu się z pycha toczyła, w szoku byłam, no a potem jak już wydoroślał całkowicie i zrobił się z niego psi maczo, to ustawiał sobie kolejno psy - jeden po drugim, jak się jakiś sprzeciwił dostawał manto. Teraz się uspokoił trochę i jak podchodzi do psów to najpierw obwąchuje, wyczaja sytuację, ale jak już zaczyna kłaść łeb obcemu psu na grzbiet - to wiem że jeśli tamten nie padnie plackiem, będzie akcja.


Co do ONków, my spotykamy kilka na spacerze - z samcami byłoby pewnie spięcie, ale Ness bawi się czasem z taką suką ONa, bardzo fajna towarzyska psinka, tylko nie słucha się Pana :-P natomiast bardzo przyjaźnie jest nastawiona do ludzi i psów.

szalej - 03-10-2012, 15:36

U moich psów rasa też nie gra roli - Haker nie lubi wszystkich jak leci :D A Bliska wszystkich kocha :P
Na szkoleniu ma psy od małego mopsa po doga niemieckiego więc jest z rasami super zsocjalizowana :)

Almathea83 - 03-10-2012, 16:59

effcyk, to mówisz że tak to się zaczyna? 8) szkoda tylko że na mniejszych nie ćwiczy tylko się od razu na Pudzianów porywa :-P nie wiem czy te szczeki nie były ze strachu przypadkiem bo jednak dystans do psa trzymał..
effcyk - 03-10-2012, 18:42

Almathea83, wiesz co, u nas właśnie zaczęło się od takiego "groźnego' obszczekiwania psów, które Nesta atakowały albo też ostro obszczekiwały. Jak był w wieku Moreniaka, to ulegał psom, dużym szczególnie - kładł się i lizał je po pysku , a małe to ignorował w sumie, albo chciał się z nimi bawić. Ale też prawdą jest że zmieniły go ataki. Jeden spacer, jeden atak jakiegoś małego burka i proszę. Nestor pamiętam, że unikał ataku od tego małego psa, ale tamten wgryzł się Nestorowi w ... fafel :( wyobrażam sobie jak to Nesta zabolało - wtedy dostał takiego amoku że myślałam że go nie utrzymam. Normalnie jakby mi się wyrwał podejrzewam, że sprałby tamtego na kwaśne jabłko. Potem była sytuacja kiedy sąsiadce uciekł shih tzu i zaatakował Nesta, gryzł go po łapach - Nestor też zaczął robić uniki a potem sponiewierał shih tzu, ( którego nota bene sąsiadka bała się odciągnąć w ogóle - ja sama, tłum sąsiadów - gapiów i dwa żrące się psy :beated: ) - od tamtej chwili czarny właściwie poczuł że nie jest taki bezbronny.
No a dziś czuje się panem "osiedla" i nie ma zmiłuj. Chociaż za moment stuknie mu czwóreczka i jakby trochę się wyciszył - najgorszy był z tym swoim chojrakowaniem w wieku 2-3 lata.
Nie chce tutaj wiesz, tworzyć teorii że Moreniak też będzie taki chojrak, ale podejrzewam że może nastąpić taki moment w którym poczuje że swoją siłę ma i ma się jak i czym bronić. To obszczekiwanie to może być początkiem okazywania swojej odwagi/siły ( albo i strachu, nie wiem nie widziałam czy Moreno szczekał z podkulonym ogonem, czy wręcz przeciwnie rwał się do przodu ze swoim "jazgotem" ) - u nas właśnie jak zaczęło się to obszczekiwanie , to Nest z tym swoim szczekaniem prężył klatę i "odstraszał' obcego psa. No a potem to opisałam już wyżej.
Trzeba teraz uważać żeby młodego nie zaatakował żaden pies , chociaż ja wiem że to nie jest łatwe zadanie - bo taki atak, to często ułamki sekundy. Ale jak go cosik zaatakuje i raz się postawi, to już się będzie stawiał. Trzeba też zdać sobie sprawę że on dopiero teraz zamienia się w dorosłego samca i może mu się jeszcze w główce sporo zmienić. W każdym bądź razie jakby nie było, mam nadzieję że będzie wszystko dobrze :)

Dokite - 03-10-2012, 21:04

Tak sobie czytam, co pisze Almathea83 i effcyk i się zastanawiam...
Jak do tej pory Zargo nie obszczekuje każdego psa. Każdy pies to jego przyjaciel, nawet jak go obszczekuje, ogon nie przestaje merdać.
Teraz jest wykastrowany, więc Pan T. już nim nie rządzi. Czyli z niego taki ciapciuś zostanie? Bo czasem by trzeba było, żeby kły pokazał. Chociaż jak do tej pory nie było potrzeby. A na labowaniu już była kilka razy akcja "jajecznych", do której Zargo się nie wtrącał, nawet jako właśnie "jajeczny".
I muszę, po zastanowieniu, dodać, że szczekał będąc w domu (mieszkamy na parterze), a widział, że ktoś za blisko okien podchodzi, jak leżał przy otwartym oknie balkonowym.
I raz na labowaniu, jeszcze przed zabiegiem, jak był uwięziony przy drzewie, a za płotem biegała sobie bokserka. To wtedy jej "nagadał"
Moje rozmyślania dotyczą słów effcyk, że Nest w późniejszym wieku zaczął rządzić na "dzielni". :)

Almathea83 - 03-10-2012, 21:07

effcyk, no ogona to on nie podkula.. dzisiaj na szkoleniu w parku też szedł ktoś z owczarkiem ale belgijskim i również była awantura, z taką różnicą że tamten pies tylko grzecznie szedł i był stosunkowo daleko, no a Moren na smyczy. Pani szkoleniowiec mówi, że nie wie z czego to może wynikać ale możliwe, że z wyrazu pyska, ułożenia oczu i uszu bo jak wspomniała, zna dużo psów, które nie lubią owczarków, husky i akita. Na szkoleniu są jeszcze 2 laby i szkoleniowiec na nie mówi, że są odważne, więc już sama nie wiem jak to jest..
Pattina - 03-10-2012, 21:18

Dokite napisał/a:
Czyli z niego taki ciapciuś zostanie?
Wydaje mi się ,że to kwestia indywidualna u każdego psa.
U nas z ciapusia nie ma śladu, co nie zawsze mnie zadowala :P
Broni zabawek, poburczy, czasem kłapnie dziobem - w zasadzie nic groźnego ale się stawia
Potrafi się postawić gdy jakiś napaleniec się na niego rzuca więc nie został ciapkiem, potrafi się położyć przed jakimś psem, potrafi być uległy ale i postawić się umie

Almathea83 - 03-10-2012, 21:20

Pattina, nie przesadzaj, że nie ma śladu ciapka, ogólnie Tajko jest mega łagodny, ale faktycznie po kastracji zaczął burczeć i bronić Moreniakowej piłeczki :-P może zanim mu wycięli jajeczka to testosteron uciekł do mózgu :D
effcyk - 04-10-2012, 07:14

Dokite, Almathea83, ja "bazuje" na obserwacjach na swoim psie a jak dobrze napisała Pattina,
Cytat:
Wydaje mi się ,że to kwestia indywidualna u każdego psa.

jeden będzie się bronił i pokaże zęby, inny do końca życia będzie kładł się kołami do góry.

Dokite napisał/a:
Teraz jest wykastrowany, więc Pan T. już nim nie rządzi. Czyli z niego taki ciapciuś zostanie?

może być tak, że jak inne psy będą chciały wejść na Zargo ( niekastrowane samce podobnież mają taki pociąg do kastratów ) , on może się wkurzyć pewnego pięknego dnia i zacznie przywracać je do porządku. Tego nie wiem do końca - ale kilkakrotnie na forum ktoś pisał, że jego pies kastrat zaczął się bronić przed jajecznymi samcami i nie dał sobie "wejść na głowę".
Pattina napisał/a:
Potrafi się postawić gdy jakiś napaleniec się na niego rzuca


Akurat w takim przypadku, gdyby pojawił się u Was problem z tym że jakieś samce biorą Zargulca za panienkę, moim zdaniem dobrze by było jakby czekolad nie dał sobie w kaszę dmuchać.


Cytat:
effcyk, no ogona to on nie podkula.. dzisiaj na szkoleniu w parku też szedł ktoś z owczarkiem ale belgijskim i również była awantura, z taką różnicą że tamten pies tylko grzecznie szedł i był stosunkowo daleko, no a Moren na smyczy. Pani szkoleniowiec mówi, że nie wie z czego to może wynikać ale możliwe, że z wyrazu pyska, ułożenia oczu i uszu bo jak wspomniała, zna dużo psów, które nie lubią owczarków, husky i akita. Na szkoleniu są jeszcze 2 laby i szkoleniowiec na nie mówi, że są odważne, więc już sama nie wiem jak to jest..

być może że ma tylko uraz do tych wilkowatych/owczarkowatych psiaków, musisz obserwować co się dzieje gdy spotkacie np. boksera czy jakiegoś małego kundliszona - jak zachowuje się Moreno.
Natomiast nigdy nie ufam temu, że roczny pies skoro jest uległy to taki pozostanie - moim zdaniem pies w tym wieku tak naprawdę zaczyna poznawać prawdziwy "męski" świat , zaczyna doświadczać dominacji i sam jej próbować - szczególnie pies, który od małego niczego się nie boi, jest śmiały, otwarty i odważny . Miałam psa bojaźliwego, który od małego bał się swego cienia - taki już po prostu był , a miałam i mam też obecnie psa, którego praktycznie nic nie jest w stanie wystraszyć.

lopo888 - 04-10-2012, 18:48

effcyk napisał/a:
Ale też prawdą jest, że zmieniły go ataki.

Coś w tym jest. Nico został zaatakowany przez swojego najlepszego kumpla :( , małego kundelka i niestety nie pozostał dłużny :( To była masakra!! Krew się lała strumieniami. Przy próbie rozczepienia psów doszło do pogryzienia ojca i syna - właścicieli kundelka : ( Nie wiedziałam co robić , wszyscy krzyczeli, dzieci płakały a psiaki tak się szczepiły zębami że nie można ich było rozdzielić.
Nicolasek miał rozszarpany nos... , pysk cały we krwi (nie swojej)..., do dzisiaj nie wiem czyja to była krew i chyba wolę nie wiedzieć... Koszmar !!!!
Od tego czasu jest bardzo nieufny w stosunku do psów. Na widok obcego psa jeży się, podnosi wysoko ogon i głowę i jest w gotowości do ataku :(
Jego "kumpel" do dziś próbuje załagodzić sytuację, merda ogonkiem chce się witać jak kiedyś ale Nico jest na niego "śmiertelnie" obrażony.

Dominika_Filip - 04-10-2012, 21:35

Fido zaczyna poznawac smak dominacji chyba. Na pierwszych lekcjach w psiej szkole, jak byl czas na zabawe, siedzial w kacie albo przemieszczal sie z podkulonym ogonem przy ogrodzeniu. A ostatnio jakby sie poczul meski z nienacka i zaczal skakac na inne psy, przewracac je; a jak juz lezal na pleckach, to gryzie je w uszy i lapy, stojac nad nimi okrakiem. Szkoleniowiec nie wtraca sie, poki ktorys z psow nie zaczyna warczec lub piszczec, ale niektorzy wlasciciele nie wytrzymywali dzisiaj nerwowo i odpychali Fidka od swojego psa. W zeszlym tygodniu w ten sposob Fido zlapal jednego faceta za reke i byla mala afera... Dzis wiec sama zaczelam Fida odsuwac jak widzialam, ze za dlugo nad jakims psem sie "pastwi". Ale bardziej dla swietego spokoju, zeby znowu ktos mi awantury nie zrobil. Bo dzis mialam wrazenie, ze jeden wlasciciel na swojego psa byl wsciekly, ze sie dal rozlozyc na lopatki bardziej niz na Fida - az wolal tego psa do siebie z takim wyrzutem glosie - ale pewnie na nas by byla bura w koncu...
Almathea83 - 04-10-2012, 21:47

Dominika_Filip, ja bym powiedziała, że to tylko zabawa, w końcu Fido to jeszcze szczenię :) ale się nie znam, może niech ktoś inny się wypowie. przy okazji- mój Moreno i Leon w wieku 6 i 8 miesięcy- do dziś dobrzy kumple a na zdjęciach to tylko zabawa :)




nigritta - 04-10-2012, 21:48

Dominika_Filip, uważam że powinnaś reagować w takich sytuacjach gdyż jakikolwiek brak reakcji z twojej strony może rzutować na dorosłe życie dając mu przeświadczenie że dobrze robi :) wiem że niektórzy myślą że psiaki powinny niby same ustalać hierarchię pomiędzy sobą ale my nie mamy stada wilków tylko udomowione labradory i to od nas zależy jakie będą w przyszłości :) Ja mam sunie która zazwyczaj właśnie ląduje (choć coraz rzadziej) właśnie na łopatkach pod jakimś dominatorem tylko dla szczeniaka to zabawa a u dorosłego psa jak pies się nie poddaje to zaczyna atakować :( zresztą ja sama jak widzę że zabawa przeradza się w brutalniejsze zapasy to taką zabawę zakańczam :)
Almathea83 - 04-10-2012, 21:50

nigritta, jeśli psiaki nie przeginają i żaden nie piszczy to szczególnie w przypadku szczeniaków powinno się chyba pozwalać na takie zabawy, mimo że czasem wyglądają "brutalnie"- czy nie? hmmm
nigritta - 04-10-2012, 21:56

Almathea83, ale są różne rodzaje zabawy między psiakami i zabawa zabawą a dominacja dominacją - zabawa jest wtedy jak bawią się dwa psy ale przestaje się robić zabawą jak ten na dole zaczyna się obawiać kulić ogon próbuje odejść itp i w takich wypadkach już nie uważam tego za zabawę :( i niestety to rzutuje również na przyszłość dla tego zmolestowanego :) chyba mam problem z tłumaczeniem dzisiaj :-P
Almathea83 - 04-10-2012, 21:58

nigritta, no teraz zrozumiałam- jeśli dla jednej ze stron sytuacja jest niekomfortowa to pewnie, że trzeba pieski rozłączyć żeby ochłonęły i ogarnęły się trochę :)
nigritta - 04-10-2012, 22:00

Almathea83, o właśnie o to mi chodziło ;* :)
oleska2803 - 04-10-2012, 22:16

Snickers od niedawna stał się dominujący. Nigdy nie należał do psów uległych ale dogadywał się nawet z agresorami, a teraz jak tylko coś mu się w przywitaniu z innym samcem nie spodoba jest bójka :| Myślę, że to od tego, że parę razy dostał w skórę od agresywnych psów ( co najlepsze od labków ) i przestał dawać sobie w kaszę dmuchać. Na osiedlu ma dwóch śmiertelnych wrogów. Czekoladowego labradora i shar peia, ale muszę przyznać że one zaczęły. Na szczęście Snicki jest cwaniak i wystarczy krzyknąć "ej" i koniec awantury z jego strony, daje się odwołać z miną " ja nie tchórzę, ja po prostu jestem grzeczny ". Zazwyczaj przywitania z nieznanymi wcześniej jajecznymi samcami kończą się poburkiwaniem, prężeniem muskułów i odejściem, gorzej jak w tym momencie chce go odciągnąć bo wtedy od razu jest awantura, jakby cwaniak poprzez smycz czuł wsparcie :| .
Jak chodziliśmy na szkolenie, Snicki miał wtedy z 6 miesięcy to nasza szkoleniowiec stwierdziła, że z doświadczenia około 2-3 letnie samce labków to wcale nie łagodne ciapy do innych samców i że choć w danym momencie Snicki kochał cały świat miałam poczekać z opinią na drugie urodziny i rzeczywiście. Snickowi ostatnio hormony buzują, do tego przez łapę jest ograniczony ruchowo więc już mu całkowicie odbija :|

Dominika_Filip - 05-10-2012, 08:00

nigritta, tamten psiak nie mial podkulonego ogona, podgryzal Fidka tak samo w mordke, albo jak Fidek nad nim tylem do przodu stal - to w tylek :D - i jak tamten wlasciciel Fida odganial, jego pies sam do fida lecial "po jeszcze". tamten pies byl nizszy od Fida i chyba mlodszy. Ale jak spotkalismy labka w tym samym wieku, to obydwa trzymaly sie mocno na lapach i tamten w niczym Fidkowi nie ustepowal. Psom wyzszym od siebie Fidek lize mordy :-P Wiec nie wiem, czy po prostu maly pies jest bardziej wywrotny, czy Fido zaczyna probowac dominowac na "slabszymi" od siebie. Osobiscie wydaje mi sie, tak jak mowi Almathea, ze poki jest zabawa wsrod szczeniakow i nikt nie piszczy lub innych oznak strachu nie przejawia, to chyba nie ma tragedii.
Baszka - 05-10-2012, 14:51

oleska2803 napisał/a:
Snickers od niedawna stał się dominujący. ...... Zazwyczaj przywitania z nieznanymi wcześniej jajecznymi samcami kończą się poburkiwaniem, prężeniem muskułów i odejściem, gorzej jak w tym momencie chce go odciągnąć bo wtedy od razu jest awantura, jakby cwaniak poprzez smycz czuł wsparcie :|

...bo tak jest :-o odciąganie na smyczy to prowokacja zarówno dla psa odciągającego jak i dla drugiego psa który w tym czasie jest współuczestnikiem zabawy...gry...zawodów... :|

Najlepiej szybko zająć psa indywidualnymi zabawami typu aport.,piłka ..itp.

effcyk - 06-10-2012, 06:45

Baszka napisał/a:
Najlepiej szybko zająć psa indywidualnymi zabawami typu aport.,piłka ..itp.

to prawda, u nas jak jest napięta sytuacja to wyciągam szybko piłkę i odwracam psu uwagę. Pies bierze piłkę ja łapie za sznurek od piłki i się przeciągamy, wygląda to komicznie dla właściciela z psem którzy nas mijają :D ale grunt że działa i Nest nie gapi się wtedy na obcego psa, możemy przejść bez spiny.

Cytat:
Jak chodziliśmy na szkolenie, Snicki miał wtedy z 6 miesięcy to nasza szkoleniowiec stwierdziła, że z doświadczenia około 2-3 letnie samce labków to wcale nie łagodne ciapy do innych samców i że choć w danym momencie Snicki kochał cały świat miałam poczekać z opinią na drugie urodziny i rzeczywiście. Snickowi ostatnio hormony buzują, do tego przez łapę jest ograniczony ruchowo więc już mu całkowicie odbija

no właśnie u nas ten okres 2 i 3 lata był właśnie takim czasem, gdzie Nest stawiał się każdemu psu i chojraczył za bardzo. 4 lata teraz będzie miał i wyraźnie jest dużo spokojniejszy :)

Almathea83 - 07-10-2012, 13:29

my mamy pecha ostatnio- właśnie wróciliśmy z obchodu osiedla, wstąpiliśmy do takiego mini parczku bo psy luzem latały, więc puściłam Moreno żeby pohasał trochę i niestety już na wstępie został zaatakowany przez labradora :confused: do niego dołączył jeszcze kundlo-owczarek bo to psy jednego właściciela i oba się rzuciły na mojego- na szczęście właściciel od razu podbiegł, przeprosił i spiął agresora a to rzadkie w takich sytuacjach niestety. Tak czy inaczej, będę chyba spuszczać psa tylko przy znajomych kumplach, żeby nie ryzykować że za którymś razem Moren nabierze awersji..
effcyk - 07-10-2012, 14:33

Almathea83 napisał/a:
na szczęście właściciel od razu podbiegł, przeprosił i spiął agresora a to rzadkie w takich sytuacjach niestety.

niestety tak. Na nas jak rzucił się mix owczarka, to nic nie usłyszałam. Właściciel tylko podszedł, sprał swojego psa , zapiął na smycz no i poszedł - oczywiście ja jak to ja, odezwałam się że takie agresywne psy to się pilnuje a on tylko strzelił minę przygłupa, jakby się zastanawiał czy aby napewno do niego mówię.
Almathea83 napisał/a:
do niego dołączył jeszcze kundlo-owczarek bo to psy jednego właściciela i oba się rzuciły na mojego-


bo najgorzej jak psy są w grupie, tj dwa albo trzy psy chowane razem, to wtedy jak rzuca się jeden to wszystkie lecą :beated:

Nikaaa - 07-10-2012, 14:53

Almathea83 napisał/a:
my mamy pecha ostatnio- właśnie wróciliśmy z obchodu osiedla, wstąpiliśmy do takiego mini parczku bo psy luzem latały, więc puściłam Moreno żeby pohasał trochę i niestety już na wstępie został zaatakowany przez labradora do niego dołączył jeszcze kundlo-owczarek bo to psy jednego właściciela i oba się rzuciły na mojego
Dlatego ja nigdy nie puszczam swojego psa jak widze inne biegające luzem w oddali. Wolę podejść na smyczy i sprawdzić reakcje, mimo że Jesse jest wyjatkowo uległa do psów. Ale nie każdy pies toleruje inne, a po co mam ją narażać na stresy.

Almathea83, myślę, że nastepnym razem nie powinnaś ufać nieznanym psom i jednak unikać spuszczania Moreniaka zanim psy się nie zapoznają. Pamietaj, że Moren to samiec i to już całkiem dorosły, więc stawoni pewnego rodzaju konkurencje dla innych psów, nawet jeśli nie prowokuje ;)

Oczywiście kwestia spuszczania agresywnych psów to osobna sprawa, bo właściciel powinien znać swojego podopiecznego na tyle, żeby wiedzieć, ze może byc groźny dla innych. Dlatego lepiej myśleć za siebie i za innych i chronić swojego psa przed psami niedpowiedzialnych właścicieli ;)

Dokite - 07-10-2012, 15:11

oleska2803 napisał/a:
nasza szkoleniowiec stwierdziła z doświadczenia, że około 2-3 letnie samce labków to wcale nie łagodne ciapy do innych samców

Może działa u nich coś w rodzaju MUST u słoni? One też w pewnym momencie życia mają taki przerost testosteronu, że wyładowują się agresywnie na innych.

Almathea83 - 07-10-2012, 15:22

effcyk, ja też zawsze pytam takiego ktosia, że skoro wie że ma agresywnego psa to dlaczego go puszcza luzem i nie pilnuje- ale jeszcze nigdy nie doczekałam się jakiegoś sensownego wytłumaczenia :beated:

mamy nauczkę i tyle, tu ewidentnie moja wina bo to ja zdecydowałam że tam idziemy i puszczam Moreno- co innego jak Moren lata po parku luzem i wyrwie się zapoznać z jakimś pimpkiem- niestety nie zawsze udaje się go przywołać i takie sytuacje mają miejsce- zwykle jednak albo pies jest spoko, albo mały szczekacz którego Moreno olewa i zaraz wraca do mnie (czyt. do Tajsona lub Leona) :-P

Nikaaa - 07-10-2012, 15:40

Almathea83, u nas też jest problem z tym, że Jesska leci do psów się witać. Kilka tygodni temu miała okres względnego posłuszeństwa i dawała się odwoływać za każdym razem, ale niestety dobre mineło i znowu ogłuchła :bad: My jesteśmy w tej lepszej sytuacji, że Jess to suka, więc z grona agresorów odpadają nam samce, które co najwyżej pokazuja zęby warcząc lub szczekną dając do zrozumienia, że nie życzą sobie towarzystwa, a Jess nie lubi szczekaczy więc zazwyczaj od razu wraca do mnie :P

Ale niestety nigdy nie wiadomo na jakiego psa się trafi więc trzeba uważać na zapas. Co prawda ja jeszcze nie natknełam się na agresywnego psa biegającego luzem, ale mimo to jak tylko widzę psa w oddali to zapinam Jesskę zanim ona wypatrzy go pierwsza :P Ostatnio spotkałam jednego nerwusa, ale kobitka miała go na smyczy i w kagańcu, ale to jakiś wyjątkowy przypadek był bo juz z daleka zaczął się wyrywać z zębami do nas :-o

Ola, najważniejsze, że Morenowi nic się nie stało. A i szkoda by było jakby nauczył się agresji w ten sposób.

szalej - 07-10-2012, 16:14

Ja chodze z Bliską na szkolenie - ona wśród innych psów jest nadaktywna, więc zawsze znajdzie się jakiś który próbuje ją "uspokoić" i " doprowadzić do pionu". Zwyke nie interweniuje, chyba że to Bliska robi coś złego - albo komuś się nie podoba, że bawi się z jego psem :doubt:
Na przedszkolu mamy taką suczke doga niemieckiego. Na początku dziewczyny super się dogadywały mimo dużej różnicy wzrostu. Ale już poprzednim razem i dzisiaj jej ( tej suni) zachowanie jest troche niepokojące. Cały czas ustawia Bliską do pionu, non stop, nie da jej kroku zrobić żeby nie stać nad nią z otwartym pyskiem i nie przewaać jej na plecy. Wiem, że tak psy "ustalają chierachie" etc. ale Bliska cały czas wysyłała jej sygnały uspakajaące, oblizywała się, kładła się na plecach i zamierała w bezruchu, uciekała a tamta nie dawała jej spokoju... a czytałam dużo o tym, że młode psy przestają właśnie używać sygnałów bo w młodym wieku nie dawało to rezultatów...

effcyk - 07-10-2012, 16:35

co do zachowania psów, mam niezły widok przez okno, bardzo labradorowaty czarny pies kręci się koło naszego domu, pies sąsiadki jest na ulicy - taki mały kundelek, Nestor na dworze. Ten mały boi się takich dużych psów, więc cwaniak podszedł i usiadł pod naszą bramą a Nestor go broni obszczekując tego dużego mixa :D . Póki co efekty są, mimo że Neś na podwórku, to mix się boi podejść bliżej niż na odległość 1 metra do pieska sąsiadki :-P cóż za sąsiedzka solidarność :D
dominika92 - 07-10-2012, 17:55

ja przed chwilą miałam sytuację że jakiś mały zaatakował Helę, tyle że ona się nie dała, i pogoniła tego psa..Tylko wkurzyłam się bo właściciel tego małego stał i się patrzył, nawet psa nie zawołał, dopiero jak się wydarłam że może by coś zrobił i mi pomógł to łaskawie zawołał psa, ale nawet go nie zapiął na smycz, kompletnie nic. :bad: :bad:
Almathea83 - 07-10-2012, 19:38

dominika92, dzisiaj rano spotkaliśmy małego szczekacza który do kolan mordą nie dosięgał Moreniakowi więc większej krzywdy nie zrobił ale poprosiłam pana żeby zapiął swojego psa i co- pan nie miał smyczy nawet :-o bo u nas psy się wietrzą, spacer trwa 5 minut siku, qpa i do domu :beated:
dominika92 - 07-10-2012, 19:42

Almathea83, masakra..a Hela czuję się ważna przy takich..tzn, jeśli wcześniej ją taki zaatakuje..:/ A chwilę po tej sytuacj rozłożyła się na plecy do większego psa..
Almathea83 - 07-10-2012, 19:46

dominika92, Moren raczej olewa te mniejsze jak się pienią, mina w stylu "WTF??" itp :-P my to mamy przygody z tymi psiurami :)
dominika92 - 07-10-2012, 20:13

Almathea83, :D u nas nestety jest " co mi będziesz gówniarzu podskakiwał" :doubt:
ppaula2 - 07-10-2012, 20:23

Almathea83, Moreno jeszcze młody :)
Potem zapewne zmieni się jego podejście do ujadaczy.
Z wiekiem co raz bardziej psiaki nie dają sobie w kaszę dmuchać.

Nulcia1 - 08-10-2012, 17:11

ppaula2, no nie wiem :P mój Dekster ma 2,5 roku i kocha wszystko co się rusza ;p tyle razy mieliśmy przykre sytuacje z jakimiś agresorami i Deks nawet nie warknął ... u niego tyle dobrze , że jest bardzo szybki i odrazu ucieka :D
karina.32 - 14-10-2012, 18:03

Mój labuś KAPI skończył we wrześniu 3 lata. Od sierpnia 2011 roku mamy znajdę,którą ktoś zostawił w lesie, była to mała puchata kulka, która wyrosła na dużego mixa psa owczarka niemieckiego wymieszanego z bernardynem ( co ja się naszukałam w necie zdjęć podobnych ale znalazłam dlatego wiem co to za mix). On- BOSMAN.
I od dobrych dwóch miesięcy zaczął się problem.
Wcześniej były razem na podwórku, spały na wspólnym tapczanie, wspólne zabawy, pływanie, wypady nad jezioro, do lasu, biegały luzem. Raj na ziemi.
Ale teraz jest inaczej. :( Kapi warczy po stronie podwórka a BOSIU który jest uwiązany do płotu po drugiej stronie bramy też nie daje za wygraną. Kapi już stracił górną lewą trójkę, miejsca po zębach BOSMANA już się na labku wygoiły, mogłabym dużo opowiadać ale mam tylko jedno pytanie: CZY TO IM KIEDYŚ MINIE? I czy będzie zgoda i miłość tak jak jeszcze dwa miesiące temu? :<

tenshii - 14-10-2012, 18:07

karina.32 napisał/a:
CZY TO IM KIEDYŚ MINIE?

a są wykastrowani?

karina.32 - 14-10-2012, 21:13

Nie. Różne opinie słyszałam na ten temat. Łącznie z tym że po wykastrowaniu zachowanie psa nie ulega zmianie. I przyznam szczerze że wolałabym tego nie robić.
mibec - 14-10-2012, 21:31

karina.32 napisał/a:
wolałabym tego nie robić.
dlaczego? Ciezko jest miec dwoch doroslych "jajecznych" samcow pod jednym dachem.
karina.32 - 14-10-2012, 22:07

Z moim facetem dwunożnym to trzech "jajecznych" :D
pytanie jest czy to coś da jak wykastruję, i czy jednego czy dwóch, no i którego? labusia czy mieszanego. :(

Pattina - 15-10-2012, 07:16

karina.32, Najlepiej gdyby obaj byli wykastrowani
Pies po kastracji się zmienił w moim przypadku, dużo się wyciszył, uspokoił, wszystkie inne zmiany także na duży plus

tenshii - 15-10-2012, 08:14

karina.32, na moje oko - skoro nie doszło do pogryzień przez inne obce psy, w wyniku czego mogłoby dochodzić do agresji spowodowanej strachem; skoro nie doszło do kłótni o coś konkretnego - np sukę w cieczce, to dla mnie oni po prostu walczą o przywództwo. Jeden z nich dorósł, i się zaczęło. Drugi nie pozostaje dłużny bo i w nim buzuje testosteron.
Kastracja obu załatwi większość z tego problemu moim zdaniem, o ile nie wszystko.
Nasz samiec też był przed kastracją agresywny do psów, teraz jest półtora roku po zabiegu i jest bardzo grzeczny. Jest też chętny do zabawy i 'obrony' domu. Nie wiem co słyszałaś, ale pies po zabiegu nie staje się ciepłą kluchą, która śpi 24h. Po prostu myśli głową, a nie jajkami i testosteronem.

karina.32 - 15-10-2012, 09:00

To muszę o tym jednak poważnie pomyśleć. Wiecie dlaczego tak się waham? Mi nie chodzi tak bardzo o to że ciepłe kluchy i śpi 24 na dobę. Bardziej myślę o tych pierwszych godzinach i dniach po zabiegu. Moja mama dała wykastrować kota ( kot-nie wychodzi na dwór ) i on przez tydzień nie mógł dojść do siebie. A ja do tego pracuję na bloku operacyjnym i wiem jak ludzie czasami cierpią po zabiegu mimo podania środków p/bólowych. Ja ten ich ból widzę i czuję oczami wyobraźni. A przecież pies to kochany członek rodziny i on nie powie że boli. :(
I jak tak myślę to chyba zaczęło się od cieczki u suczki. Tak. Bo oprócz tych dwóch dużych urwisów mamy jeszcze trzy małe kundelki (2 suczki i jednego psa)

tenshii - 15-10-2012, 09:20

karina.32, koty o wiele gorzej przeżywają narkozę.
Poczytaj sobie temat o kastracji - 99% psów po zabiegu na drugi dzień chciało biegać za piłką.

A i suki przydałoby się wysterylizować

karina.32 - 15-10-2012, 15:29

Postaram się w takim razie coś zrobić w tym kierunku. Chociaż wiem że będę musiała stoczyć bój z moim mężczyzną bo on jest bardzo przeciw kastracji.
Dzięki za odpowiedzi. :mmm:

tenshii - 15-10-2012, 15:31

karina.32 napisał/a:
będę musiała stoczyć bój z moim mężczyzną bo on jest bardzo przeciw kastracji.

mój też był
do czasu aż Fido prawie stracił oko w bójce

teraz powtarza, że już nigdy nie będzie miał niekastrowanego psa

Powodzenia :)

Dokite - 16-10-2012, 19:25

Zastanawia mnie zachowanie jednej suczki.
Spotykamy się na labowankach. Niedawno dołączyła do nas sunia z adopcji- Tora. Do niedawna było wszystko w jak najlepszym porządku. Zabawa, aporty, bieganie. Jednak od pewnego czasu, a dokładnie ostatnie dwa spotkania, bieganie i ganianie kończy się dość dziwnie. Tora bierze na cel jedną z suk- Jazz- i w trakcie biegu warczy na nią i łapie zębami. Właścicielka Jazz skarżyła się, że sunia miała małe ranki po takich ekscesach. Tora jest po sterylce, Jazz nie. Czy mi się wydaje, czy gdzieś kiedyś czytałam, że sunie po zabiegu stają się bardziej agresywne? Dlaczego skupia swą agresję właśnie na Jazz?

tenshii - 16-10-2012, 19:27

Dokite napisał/a:
Czy mi się wydaje, czy gdzieś kiedyś czytałam, że sunie po zabiegu stają się bardziej agresywne?

mogą być bardziej agresywne ale nie muszą, dlatego, że w ich ciele dominuje testosteron - organizm pozbawiono dostawy estrogenów.

Dokite - 16-10-2012, 19:33

tenshii, o właśnie, o tym czytałam.
Ale to tak się objawia? Przecież Jazz jej nic nie robi, gania i ćwiczy zapasy z Zargulcem, a Tora robi się coraz bardziej agresywna do niej i tylko do niej.

tenshii - 16-10-2012, 19:34

Nie powiem Ci dlaczego wybiera akurat tego psa. Może nawet nie robi tego z powodu sterylizacji. To pewnie musiałby zobaczyć behawiorysta.
Może nagrajcie jej zachowanie i pokażemy je Gosi, która tu nam czasami pomaga.

Dokite - 16-10-2012, 19:39

Wiesz, to trudno nagrać, bo trzeba by trzymać cały czas aparat skierowany na nią. A przy ich prędkości i ruchliwości to trudne zadanie.
Wygląda to tak, jak opisałam. Biegnie obok Jazz, głośno powarkuje i łapie ją za uszy i okolice głowy.

neravia - 16-10-2012, 19:59

Dokite, wg mnie to część niezrozumianego psiego języka dla nas, może tak chcę pokazać swoją dominację, a dlaczego na tej suczce?nie wiem, ale mamy podobną sytuację z Kami, ona jest raczej typem uległej, zabawowej suczki ale jest taka jedna "koleżanka" (husky) która bawi się z nią w brutalny sposób, np biegu łapie za kark, uszy albo za ogon, przewraca i przygniata ją do ziemi. Niby Kami nic złego się nie działo, może tylko raz kiedyś pisnęła ale nam się takie zabawy nie podobają i nie spotykamy się więcej niestety.
Palinka - 16-10-2012, 22:52

Dokite, mój Moris też ma w zwyczaju wyżywać się na określonych psach i też jest to dla mnie niezrozumiałe. Na przykład potrafi gnębić lękliwe psy - tak jakby czuł się od nich silniejszy i dlatego cwaniakował. Podobnie jest z żywiołowymi, ruchliwymi psami - próbuje je dopaść i przygnieść do ziemi, tak jakby chciał je ,,uspokoić". Wydaje mi się, że z tą suczką jest podobnie, Jazz robi coś, co się tamtej nie podoba. Według mnie właścicielka powinna jej takie pogonie jakoś uniemożliwić - zapiąć na smycz i nagradzać za spokojne zachowanie w obecności Jazz itp.
szalej - 17-10-2012, 05:58

A ja powiem tak - cały czas miałam samca. Jak spotykaliśmy się z jakąś suczką i hakerowi coś odbijało i zaczynał po suce skakać, to mnie to strasznie denerwowało i go odciągałam, trzymałam na smyczy żeby nie skakał po tej suce. Mnie osobiście to przeszkadzało, właścicielom suki często też.
Teraz sama mam suke i doprowadza mnei to do szału :/ Pies skacze po mojej suce przez pol godziny a wlasciciel doslownie dwa razy go z niej sciagnal na zasadzie " co robisz" sciagnal puscil a pies znow na nią... a ona ma 5 miesięcy, nie umie się bronić... nawet jeszcze nie pachnie suką, co będzue potem...

anna34 - 17-10-2012, 06:59

szalej napisał/a:
ona ma 5 miesięcy, nie umie się bronić... nawet jeszcze nie pachnie suką, co będzue potem...

a mówiłam nie kupuj suki :-P
A poważnie to wspólczuje i właścicielom suk i psów też,co z tego,że ja mam kastrata,ale bywa,że skacze i moje prośby i groźby czesto tez nie skutkują :(

szalej - 17-10-2012, 07:08

anna34, no to bym miała psa który by skolei skakał :P
Nie no, ja uważam, że to zależy od właścicieli. Mój skacze ale jest karny, sama wiesz że się odwołuje jak nnp. po chopperze zaczyna skakać. A jak nie chce się odwołać to go po prostu zapinam na smycz. To ma być przyjemność ( spacer) i dla psa i dla suki, właściciele powinni pamiętać, że ich samiec nie jest pępkiem świata

Palinka - 17-10-2012, 11:20

Mój po kastracji też był traktowany jak suka i właściciele mieli na to olew. Moris na początku nie potrafił się bronić, teraz dostaje takiego szału jak jakiś pies zbliży się do jego zadu, że zabawy z obcymi psami odpadają. Teraz żałuję, że pozwalałam na takie sytuacje, bo głównie przez nie mamy problemy z innymi psami.
Weronika_S - 17-10-2012, 13:30

szalej napisał/a:
A jak nie chce się odwołać to go po prostu zapinam na smycz. To ma być przyjemność ( spacer) i dla psa i dla suki, właściciele powinni pamiętać, że ich samiec nie jest pępkiem świata

a co za problem zapiąć sukę i iść w inne miejsce żeby dany pies jej nie obskakiwał? :-P Ja pamiętam,że mój pies nie jest pępkiem świata(chociaż dla mnie akurat jest :) )i staram się nie pozwalać mu na takie akcje,ale ciężko jest go odciągnąć bo jest bardzo silny,a mimo iż jest bardzo posłuszny to wtedy nie słucha w ogóle,a poza tym dla reproduktora suka ma się kojarzyć z czymś przyjemnym a nie karą :)
oczywiście przekomarzam się bo racja jest po obu stronach i ktoś po prostu musi w takiej sytuacji zrezygnować z takiego spaceru bo ja nie widzę tu możliwości kompromisu :(

szalej - 17-10-2012, 13:50

Weronika_S, tak, ale jako właścicielka samca uważam, że to jest bardziej wina samca niż suki, więc jeśli ktoś ma zrezygnować ze spaceru, to samiec.
Poza tym, jeśli nie jesteś w stanie odciągnąć swojego psa bo jest za silny, to też wina leży po twojej stronie, a nie stronie właściciela suki, co z tego że on ją zapnie jak samiec dalej będzie po niej skakał - a jak zapnie się samca to już suka po nim nie będzie skakać :P

dominika92 - 18-10-2012, 18:01

szalej, to fakt, ale z drugiej strony, jeśli właściciel owego samca nie chce współpracować i nie zabiera psa, to ja zapinam swoją i odchodzę, bo nie wiem co to za frajda ze spaceru jeśli piszesz że 30min i pies skacze na Twoją sukę cały czas..stać żeby stać w obecności psa to chyba też sensu nie ma? :)
effcyk - 18-10-2012, 18:14

a u nas to właśnie głównie z sukami mamy problem :-P szczególnie jedna jest taka natrętna, podbiega do Nesta zaczepia go, Nestor ją pogoni i wraca żeby piłkę łapać, a ona znowu swoje. No i oczywiście głucha na wołania właściciela ;] . Mój pies też dostaje wściekoty jak na spokojnie nie może piłki łapać, bo sunia go do zabawy zachęca a on ma to gdzieś :D . Wtedy przerywam zabawę z Nestem, czekam aż łaskawie właściciel psa zapnie albo się ulotni w inne miejsce, bo jakbym Nestorowi rzuciła piłkę i ta suka poleciałaby za nim to marny jej los - czarny stety lub niestety jest obrońcą swoich zabawek, człowiekowi odda - psu, bez względu na płeć - już nie koniecznie.
Ale zazwyczaj jest tak że pan z pieskiem sobie odchodzi kilkanaście metrów dalej, co by jego piesek nam w zabawie nie przeszkadzał :-P .

szalej - 18-10-2012, 18:38

dominika92, sęk był w tym, że byliśmy na spacerze z 12-stoma psami, zabieram Bliską raz na jakiś czas na takie duże spacery żeby się socjalizowała z różnymi psami nie tylko labradorami, ona próbowała bawić się z innymi, ale tamten jej nie dawał, uciekała, ale też nie dawał jej spokoju, biegała za piłką a on za nią, postanowiłam że zobacze ten raz czy potrafi się od niego odgonić, po pół godziny kiedy zobaczyłam, że już totalnie nie może się bawić z innymi psami przez niego to ją zabrałam.
Ona ma charakterek, z odległości jak nie ma przy niej hakera to nawet Choppera obszczekała, więc mam nadzieje że się nauczy odganiać od tak natrętnego psa ( jak chopper na ten przykład) bo też nie chce całe życie nad nią stać i zdjemować z niej psy.

anna34 - 18-10-2012, 18:55

szalej napisał/a:
więc mam nadzieje że się nauczy odganiać od tak natrętnego psa ( jak chopper na ten przykład)

zaraz,zaraz,a kiedy to on po niej skakał,narazie to on ucieka przed nią :D :-P

szalej - 18-10-2012, 19:11

anna34, mówie, że mam nadzieje, że nauczy się odganiać psy, tak jak chopper odgania jak po nim skaczą, oj ania :D
83KAFI83 - 20-10-2012, 01:33

moim skromniutkim zdaniem to tylko jedno sterylizacja/kastracja ja swojego będę kastrował i muszę od nowa przeprowadzić resocjalizacje TITO został oddany za 50zł jak śmieć 2 dni był jak rozbity pies teraz po 3 miesiącach dochodzi do siebie ale jest agresywny jak i dla ludzi jak i dla psów tzn dla ludzi już coraz mniej mnie ugryzł 2 razy bez żadnego zawahania na początku była tragedia teraz już jest coraz coraz lepiej i to Labrador z psełdochodwoli i dlatego ma takie a nie inne zachowanie ale nie mogłem mu pozwolić stać przy budzie dlatego go odkupiłem od byłego własciciela w życiu nie uśpię psa przez nabyte zachowanie potrafił je nabyć to i nabędzie inne :)

PS nie wiem czy np zmiana imienia też pomaga ale odkąd nazwaliśmy go TITO przestał być tak agresywny dla ludzi tzn może przesadziłem z tą agresją do ludzi ze strachu po prostu no i dla ludzi co cuchną alkoholem staje się bardzo agresywny widocznie ktoś go lal po pijaku :/

dominika92 - 28-10-2012, 14:34

Naa Helę zjeżył się dziś 5 miesięczny owczarek belgijski i ją przestraszył..one jakieś dziwne dźwięki z siebie wydają..i szczerzył tak zęby że Hela myślała że ją atakuje? Nie wiem tak naprawdę czy tamten pies się bawił czy nie..ale już drugi owczarek belgijski tak dziwnie podszczypuje i się jeży. ale nie znam się na tej rasie. Generalnie Heli się to nie spodobało i sprowadziła go do parteru i zabawy już nie było potem bo ten owczarek nadal te zęby tak nastawiał..
Rysia88 - 28-10-2012, 15:20

Dzisiaj Atos znowu wdał się w psią awanturę :bad:
Spotkaliśmy na spacerze laba... Atos chciał się przywitać, wszystko było o.k i tamten bez niczego zaatakował Atosa.. na co ten się tylko skulił więc myślałam, że facet odciągnie swojego i będzie po sprawie - agresor został zabrany ale dalej się rzucał i co zrobił mój smark? skoczył do tamtego i była afera na całego... zdołałam złapać go za ogon i odciągnąć... :bad: zaczyna mnie to denerwować, że on nie może odpuścić agresorom :beated:

dominika92 - 28-10-2012, 15:26

Rysia88, u nas podobnie, jak pies zaatakuje to się broni. Ale z drugiej strony co, ma się dać pogryźć? Na szczęście rzadko się to zdarza i sama z siebie nie zaczyna nigdy.
Rysia88 - 28-10-2012, 15:28

Też uważam, że dobrze iż się broni ale np dzisiaj agresor został już odciągnięty tylko jeszcze dziamał... a Atos uznał, że pokaże mu gdzie raki zimują :-o tego w nim nie lubię, że jak już atakujący zostanie odegnany to on jeszcze ma jakieś 'ale'...

Sam z siebie nigdy nie zaatakował i wątpię by kiedyś przyszło mu to do głowy.

kasiek - 29-10-2012, 13:37

Ciesze sie .ze wkoncu moj Semir nie pozwala obcym psa skakac po sobie.
Ma swojego starego kumpla dalmatynczyka ,ktory przy kazdej okazji po nim skacze ,a moj psiak nic siedzi jak ciapa i ofiara losu.
Ostatnio na spacerku spotkalismy mieszanca hasky ,i od razu skoczyl na Semira a ten zawarczal na niego ,potem sie obwachali i zaczela sie zabawa na calego.
Tylko nie rozumiem dlaczego temu dalmatynczykowi pozwala po sobie skakac ?

Nulcia1 - 29-10-2012, 16:01

Rysia88, dobrze , że umie się bronić bo ja mam 2 ciamajdy ;p
aganica - 05-12-2012, 13:53

Mój Lovelas jest agresywnym psem, dzisiaj to stwierdziłam, jestem w szoku.
Ten karny i ułożony pies... był gotowy zaatakować.
Ale od początku..
Spacer..moje psy biegają luzem.. nadchodzi kobieta z baardzo masywnym samcem labradora,na smyczy.. moje psy biegną się przywitać. Lovelas też biegnie co nie jest naturalne w jego przypadku, on do samców nie podchodził..nigdy.
Obcy pies zaczyna obwąchiwać Fionkę a ta... w lament jakby ją ktoś ze skóry obdzierał i pada na plecy, odsłaniając brzuch .. drąc się jak opętana.
Nagle Loviasty... wpada między psa a Fionę...irokez.. postawa bojowa i warkot tak straszny, tak agresywny..bojowy .. koszmar :(


Gdybym go nie odwrzeszczała/ bo nie można tego nazwać odwołaniem/ to by doszło do rozlewu krwi...jestem tego pewna.
Teraz wiem, by nigdy nie mówić nigdy... byłam pewna łagodności mojego psa :-o

tenshii - 05-12-2012, 13:54

aganica napisał/a:
Obcy pies zaczyna obwąchiwać Fionkę a ta... w lament jakby ją ktoś ze skóry obdzierał i pada na plecy, odsłaniając brzuch .. drąc się jak opętana.
Nagle Loviasty... wpada między psa a Fionę...irokez.. postawa bojowa i warkot tak straszny, tak agresywny..bojowy .. koszmar

Fido też broni Teyli.
Tylko lekko piśnie i Fido od razu leci z pomocą.
Dla mnie to naturalne zachowanie

mibec - 05-12-2012, 13:57

aganica, wszystko dlatego ze czlonek jego stada poczul sie zagrozony, gdyby Fionka tak nie zareagowala, Love pewnie tez by nic nie zrobil.
Niedawno widzialam podobna sytuacje z moja dwojka: Booster uciekl do innego psa, tamten pies niezle go obszczekal, a w Barneya diabel wstapil, bo ktos atakuje jego braciszka; cale szczescie Barney tez jest odwolywalny.

Maleńka - 05-12-2012, 14:05

aganica napisał/a:
a ta... w lament jakby ją ktoś ze skóry obdzierał i pada na plecy, odsłaniając brzuch .. drąc się jak opętana.


bardziej zdziwila mnie reakcja Fionki ;o

Di - 07-12-2012, 09:15

Nie wiem, czy piszę w dobrym temacie, ale sprawa powiązana jest z relacją Bianki z innymi psami i moją relacją... z innymi psami.

Sytuacja:
Od początku Bianka ma przyjaciółkę w postaci 2 letniej suki owczarka niemieckiego. Dziewczyny spotykają się na spacerach i razem 'hulają po polu'. Komisyjnie, z właścicielką suczki, bierzemy smaki i zabawki. Przez dłuższy okres czasu wszystko było pięknie; zabawy, karmienie, odwoływanie. Aż nastał dzień, gdy musiałam urwać się ze spaceru wcześniej i schowałam zabawkę, którą się bawiły, pod kurtkę. Suka owczarka dosłownie wyszarpała mi zabawkę spod kurtki, rozrywając bluzkę i raniąc brzuch. Od tego czasu moja relacja z nią bardzo się zmieniła. Nie umiem oprzeć się wrażeniu, że suka w każdej chwili może stać się wobec mnie agresywna.
Staram się nie okazywać strachu, jednak odruch jest silniejszy; gdy biegnie w moim kierunku, mięśnie spinają się automatycznie. Wczoraj też odwołałam Biankę, zapięłam na smycz i miałam wracać do domu, gdy suka owczarka ruszyła w moim kierunku i skoczyła, kłapiąc mnie w ramię. Nic się nie stało, bo miałam grubą kurtkę, ale sytuacja zaczyna mnie przerażać. Pomijam zupełnie fakt, że Bianka jest przez nią zdominowana. Tzn. bawią się świetnie, ale suka owczarka na nią powarkuje, jak się siłują o zabawkę, jeśli Bianka nie zdoła uciec *jest szybsza*, to zabawkę jej oddaje. Może mi ktoś podpowiedzieć, jak rozwiązać tą sytuację?

Jeżeli jednak złe miejsce, proszę o przeniesienie.

tenshii - 07-12-2012, 10:23

Di napisał/a:
bawią się świetnie, ale suka owczarka na nią powarkuje, jak się siłują o zabawkę
w samym powarkiwaniu nie widzę nic złego.
Fido bardzo warczy jak się przeciąga z jakimś psem - nawet swoją domową Teylą. Ba! On warczy sam na siebie jak bawi się sam ze sobą :P

Di napisał/a:
jeśli Bianka nie zdoła uciec *jest szybsza*, to zabawkę jej oddaje

po prostu jest uległa - jak lab

Di napisał/a:
Może mi ktoś podpowiedzieć, jak rozwiązać tą sytuację?

jeśli chodzi o to, że Bianka jest zbyt uległa i oddaje zabawkę to ja bym nic nie zmieniała, bo po co? Zależy Ci na tym, żeby była górą? Moja Teyla też oddaje zabawki (w większości przypadków, bo po sterylce stała się odważniejsza) i mi się to akurat podoba bo nie zabiera psom czegoś na siłę.

Co do relacji Ty-owczarek chyba nic nie poradzę ale Cię rozumiem. Miałam agresywnego psa i wiem jak taki strach paraliżuje. Wiem tylko tyle, że pies to czuje i wykorzystuje.

Di - 07-12-2012, 11:03

tenshii napisał/a:
Di napisał/a:

jeśli Bianka nie zdoła uciec *jest szybsza*, to zabawkę jej oddaje

po prostu jest uległa - jak lab
Di napisał/a:
Może mi ktoś podpowiedzieć, jak rozwiązać tą sytuację?

jeśli chodzi o to, że Bianka jest zbyt uległa i oddaje zabawkę to ja bym nic nie zmieniała, bo po co? Zależy Ci na tym, żeby była górą? Moja Teyla też oddaje zabawki (w większości przypadków, bo po sterylce stała się odważniejsza) i mi się to akurat podoba bo nie zabiera psom czegoś na siłę.

Co do relacji Ty-owczarek chyba nic nie poradzę ale Cię rozumiem. Miałam agresywnego psa i wiem jak taki strach paraliżuje. Wiem tylko tyle, że pies to czuje i wykorzystuje.


Nie, nie przeszkadza mi to, że jest uległa, bo generalnie nie chcę wnikać w jej relacje z innymi psami, dopóki nie dzieje się jej żadna krzywda. Może nieco źle to zaznaczyłam, ale wydaje mi się, że jak ta suka znajomej 'podporządkowała' sobie Biankę, to zupełnie inaczej zaczęła na mnie reagować. Nie wiem, może to duże stwierdzenie na wyrost, ale dlaczego w takim razie zaczęła mnie atakować i to akurat w sytuacjach, gdy chowam zabawke, czy chcę zabrać Biankę do domu? Takie mam wrażenie, że na mnie źle reaguje, bo jej krzyżuje plany.

tenshii - 07-12-2012, 11:04

Di napisał/a:
Może nieco źle to zaznaczyłam, ale wydaje mi się, że jak ta suka znajomej 'podporządkowała' sobie Biankę, to zupełnie inaczej zaczęła na mnie reagować.

wydaje mi się, że raczej wtedy jak udało się jej wyszarpać Ci zabawkę - poczuła się w stosunku do Ciebie odważniejsza.
Może napisz do Gocha2606 - powinna pomóc :)

Ajnus - 26-12-2012, 12:13

Mam pytanie odnośnie odwracania uwagi psa od innych zwierząt.
Mój labrador ma obecnie 16 miesięcy i zrobił się ostatnio przepaskudny, nie mam już siły chodzić z nim na spacery.
Gdy tylko widzi innego psa zaczyna się koncert - piszczy, szczeka, wyje, kładzie się by po chwili szarpać się, staje na dwóch łapach, wszystko byle tylko podejść do psa.
Ma odpowiednią ilość ruchu, oprócz wyjść na siku codziennie rano idzie na 1,5-2godzin na plaże przez las, wieczorem tak samo długi spacer z tym że jeżeli jest za ciemno to nie jest nigdzie puszczony tylko na smyczy ulicami. Praktycznie codziennie spotyka jakieś psy z którymi może się pobawić (puszczam go do nich dopiero jak zrobi siad i nie szarpie. Co jest w stanie wykonać kiedy widzi psa którego zna i wie że zaraz będzie sie z nim bawił).
Chodziłam na szkolenia, przedszkole i szkolenie posłuszeństwa I stopnia połączone z elementami tropienia i dummy. Tylko nic nie potrafi wzbudzić takiej radości jak inny pies, na NIC nie zwraca uwagi.
Próbowałam odwracania uwagi smakami, zabawkami, patykami, aportami, skupianiem uwagi komendą patrz (niby podnosi wzrok na mnie się patrzy, ale co chwilę zerka czy żaden pies nie idzie), próbowaniem zmiany kierunku na przeciwny, chodzenia z kantarkiem, ma dobrze wyćwiczone siad, z tym ze jak wyrywa się do psa to na komendę siad usiądzie po czym po sekundzie zerwie się kolejny raz. Nie mam już pomysłu jak jeszcze mogę odwrócić jego uwagę, a wczoraj na spacerze miałam ochotę stanąć na środku plaży i się rozpłakać, tak się zachowywał okropnie.
Jest taka paskudą tak od około połtora miesiaca, miał może ktoś taki problem i udało mu się coś z tym zrobić? :( Albo coś magicznego, co może spodobać się psu bardziej od innego kolegi? :(

tenshii - 26-12-2012, 12:27

Ajnus, zapraszam tutaj:
http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=6004
:)

Pocket - 16-01-2013, 23:08

Mój Pocket jest totalnie uległy. I nie byłoby w tym problemu gdyby potrafił się bawić...
Od początku. Kiedy był mniejszy (teraz ma 6 miesięcy) Bawił się, gryzł i biegał z innymi psami. Jednak od jakiegoś czasu kiedy puszczam go na spacerach np. ze znajomym i 8 miesięczną bullterierką on w ogóle na nią nie reaguje... Chodzi i węszy. Szuka nie wiadomo czego. Ona biega za nim, podgryza a on nie reaguje. Kiedy Ostatnio doszły kolejne psy jeden z nich zaczął się na niego kłaść, okazywać gesty dominacji, Luna (bullterierka) skakała dookoła chcąc się bawić (też jest dominująca). A biedy Pocket nie wiedział co robić. Leżał jak sierotka. Był przestraszony. Nie potrafił sie obronić a co dopiero myśleć o zabawie.
Nie chodzi mi o to, że chce mieć psa, który będzie groźny z tendencją do dominacji. Chodzi o to, że jego uległość czasem wygląda jak lęk. A wydaje mi się, że pies w jego wieku powinien z chęcią biegać z innymi psiakami. Nawet jeśli jest totalnie uległy.

Dokite - 25-01-2013, 14:09

Zawsze myślałam, że mój to ciapuś. Nigdy nie warknął, nie kłapnął ani nie pokazał na innego psa zębów. Jakiś czas temu byłam na spacerze z nikolajewną i jej Dragonem. Był taki moment, normalnie iskra czasowa, że Zargo miał w pysku kijek, za którym się psiaki uganiały, raz jeden gonił, raz drugi. Właśnie w opisywanym przeze mnie momencie Dragon spojrzał prosto w oczy trzymającemu kijek Zargulcowi i momentalnie nastąpiła akcja- reakcja. Nawet nie wiedziałyśmy kiedy, Dragon leżał na śniegu, a nad nim stał Zargo. Wszystko odbyło się bez jednego warknięcia czy kłapnięcia. Potem od razu dalej zabawa i ganianki.
Nie wiem, czy sobie wmawiam, czy Zargo, mimo że kastrat, ma jakieś zapędy, żeby go zdominować? Fakt jest taki, że jest cięższy od Dragona o dobre 10 kilo i już samą masą go przewyższa. Może piszę głupoty, ale ta sytuacja mnie ciekawi, zwłaszcza, że do teraz mam w pamięci to ich kilkusekundowe spojrzenie sobie prosto w oczy.
Dodam tylko, że spacer przebiegał dalej bez zakłóceń i rozstali się jak najlepsi kumple.

pasiconik - 14-02-2013, 20:23

Słuchajcie, mam teraz Figę u mamy, a Aza - kundelek mamy, 11 lat - ma teraz cieczkę, końcówkę, i próbuje "gwałcić" Figę :< Ona się daje, bo myśli, że Aza chce się z nią bawić, więc kotłują się tak do upadłego, aż potykają się o języki, ale nie dają sobie odpocząć. Po jakimś czasie zauważyłam, że i Figa podpatrzyła to zachowanie, i zaczęła "podgwałcać" Azę :bad: Musiałam zamknąć Azę w innym pokoju, bo one ledwo oddychały... Mogę coś zrobić, żeby wpłynąć na ich zachowanie względem siebie, czy tylko separacja jest wyjściem?
Di - 14-02-2013, 21:03

pasiconik, po prostu nie pozwalaj im na sobie 'pompować', jak zaczynają, to przerywaj zabawę, aż obydwie ochłoną.
pasiconik - 14-02-2013, 21:09

Di napisał/a:
przerywaj zabawę, aż obydwie ochłoną
Tylko że one nie przestają - a są tak padnięte, że jak je rozdzielam to dyszą jakby zawału miały zaraz dostać. Zwłaszcza Aza jest taka nachalna, a ja nie chcę, żeby Figa nabrała takiego odruchu gwałcenia :( Jest możliwe, żeby jej to zostało na przyszłość? :stinky:
Almathea83 - 17-02-2013, 11:00

pamiętacie, jak pisałam że Moreno to ciapek? Zmieniam zdanie- zaczął dorastać :shy: nigdy nie zaatakuje pierwszy, ale jak ktoś zaczyna się na niego rzucać to potrafi się już obronić, a ja mam ogólnie stan przedzawałowy ;-)

wczoraj z kolei przepędził Lebrona bo startowali w "konkury" do Luny, tak się pokłócili że musiałam zawinąć Moreniaka do domu- zakochał się chłopina w lasce od pierwszego spojrzenia- dosłownie :beated: ciachu ciachu jajca :-P

Di - 17-02-2013, 11:59

pasiconik, jeśli bez Azy nie będziesz jej pozwalać na takie akcje, to myślę, że nie wyrobi sobie takiego nawyku.

Nie dałoby rady, jak zaczynają się podgwałcać, wyprowadzać jedną w jedno miejsce, a inną w drugie? Jak wracają do siebie po chwili i znów zaczynają 'działać', to ciągle przerywać, aż nie zrozumieją, że nie wolno? Trzeba kategorycznie przerywać gwałcenie. Z Bianką miałam poważny problem, bo jak wracała ze spaceru, to dostawała takiego kopa energetycznego, że gwałciła mi wielkie poduszki na łóżku. Nie pomagało 'NIe', 'Przestań', aż w końcu zaczynałam ją wyrzucać z pokoju. Gdy wpuszczałam ją z powrotem, zaczynała od nowa. Aż usunęłam poduszki do sypialni rodziców. Po spacerze od razu się kładzie i odpoczywa. Próbuj, kombinuj, gwałcić im nie wolno i koniec. A Figa jest po sterylce?

Ska - 27-02-2013, 08:26

kochani, potrzebuję pomocy!
nie widziałam takiego wątku, ale nie zakładam, bo jednorazowa sprawa :)
w weekend wybieramy się do moich Rodziców, którzy mają kota. zwykłego dachowca, ale siedzi praktycznie cały czas w domu. moja Roxy ma 2 miesiące. czy bez problemu mogę ich ze sobą kontaktować?

aganica - 27-02-2013, 08:52

Ska napisał/a:
czy bez problemu mogę ich ze sobą kontaktować?
Nie do końca bo.. młody pies, może potraktować kota jako kumpla do zabawy, co na pewno nie spodoba się kotu i zareaguje fukaniem, łukiem i ...może strzelić "plaskacza".
Nawet te koty, które są wychowywane z psami...tak zareagują na obcego.. to ich obrona przed atakiem i ..
Wszelki kontakt musi się odbywać, pod baczną kontrolą by kot nie zrobił krzywdy szczeniakowi.
Strzał z pazura jest bardzo bolesny a co gorsze.. kot celuje w pysk i może trafić w oko.

Ska - 27-02-2013, 12:42

aganica tego się właśnie obawiałam..
w takim razie odpuszczę ich spotkanie :)

a tak z innej beczki. w pt idziemy na drugie szczepienie ochronne, po ok. 2 tyg. pan doktor zapowiedział, że będzie można rozpocząć kontakt z innymi psami. znajomi mają 4-letniego labka, szalonego chłopaka o wyjątkowej energii.. czy będę mogła w najbliższym czasie ich ze sobą zapoznać? albo kiedy mogę pozwolić na taką bliższą znajomość?

tenshii - 27-02-2013, 12:47

Ska napisał/a:
kiedy mogę pozwolić na taką bliższą znajomość?

jeśli tamten pies jest zdrowy i regularnie szczepiony to możecie się już socjalizować :)

justynamalina - 16-09-2013, 13:19

Słuchajcie mam taki problem z Roko podczas zabaw z innymi psami. Jest bardzo chętny, wyrywa się do innych psów (co też jest bardzo uciążliwe na spacerze, ciągnie, piszczy, skacze, szczeka... - nie wiem co z tym zrobić....) ale główny problem to taki, że ciągle podgryza inne psy - nie jest to agresywne, nie warczy. Ale podgryza po uchu po nogach.

Nie wiem jak go tego oduczyć...

evecious - 16-09-2013, 14:14

justynamalina napisał/a:
Słuchajcie mam taki problem z Roko podczas zabaw z innymi psami. Jest bardzo chętny, wyrywa się do innych psów (co też jest bardzo uciążliwe na spacerze, ciągnie, piszczy, skacze, szczeka... - nie wiem co z tym zrobić....) ale główny problem to taki, że ciągle podgryza inne psy - nie jest to agresywne, nie warczy. Ale podgryza po uchu po nogach.

Nie wiem jak go tego oduczyć...


Z czasem zacznie się inaczej bawić, ale to normalna zabawa u psów, zwłaszcza szczeniaków :)
Jeśli inne psiaki zaczną wyrażać dezaprobatę takich zabaw z nimi, to u niego będzie jej mniej.
Mój Rico do tej pory się tak bawi, a co lepiej nauczył naszą forumową Helę się tak bawić :D i bardzo ładnie się bawią, trochę właśnie zapasów, potem trochę biegania :)
A ze swoim bratem głównie tak się bawią.

Nie wiem czy znajdziesz jakiś sposób na oduczenie go tego.. ?

justynamalina - 16-09-2013, 14:17

evecious, dzięki za odpowiedź - trochę mnie uspokoiła.

Mieliśmy Afro (owczarek podhalański) na weekend, która jest idealnie w wieku Roko i biedna nie wiedziała jak się bronić. Roko biegał za nią, podgryzał po uszach, po nogach. Gdyby nie to gryzienie to byłoby super, a tak to trochę ją przerażał.

Almathea83 - 16-09-2013, 14:18

justynamalina, tak jak pisze evecious, szczenięta tak mają :) pamiętam jakim Moren był strasznym gryzoniem :D większość kumpli dzielnie to podgryzanie znosiła :)

teraz się śmieję jak inny szczenior podgryza Moreniaka, że musi być wytrwały bo sam robił dokładnie to samo jeszcze ok rok temu :)

justynamalina - 16-09-2013, 14:22

Haha, po prostu nie chciałabym, żeby inne psy jak go widzą uciekały gdzie pieprz rośnie ;]
aganica - 16-09-2013, 20:28

justynamalina napisał/a:
po prostu nie chciałabym, żeby inne psy jak go widzą uciekały gdzie pieprz rośnie
Nie będą .. gorzej jak się to jakiemuś "dorosłemu" psu nie spodoba i będzie chciał małego...nauczyć moresu. Staraj się go socjalizować z psami w jego wieku o podobnych gabarytach.
Starsze psy .. no cóż dobrze by było, gdyby trafił na sukę w typie mojej Fiony ..ona uwielbia szczeniaki i ma wyjątkowy dar do ich wychowywania.
Potrafi burknąć kiedy trzeba ale i nauczy kopać doły czy odkręcać butelki ..Takie zabawy wymyśla, że szczeniakowi nie w głowie podgryzanie :D
:D

edyta9119 - 17-09-2013, 10:32

Moim problemem z Dexterem z kolei są odruchy kopulacyjne do psów...nie ważne czy jest to suka czy pies. Ma tak od małego ale wcześniej miałam nadzieję, że z wiekiem po prostu mu to przejdzie lecz nie zanosi się na to. Przez to inne psy po prostu nie chcą z nim przebywać, bo jest bardzo natarczywy. Poradźcie, czy jest jakiś sposób na zastopowanie tego ? Oczywiście rozważam kastrację, ale nie chciałabym jeszcze go kastrować dopiero po skończeniu co najmniej roku.
Almathea83 - 17-09-2013, 10:49

edyta9119, kastracja na pewno pomoże, ale fakt- lepiej poczekać jeszcze kilka miesięcy. Teraz po prostu musisz za każdym razem ściągać go z psa jak najszybciej, nie wiem czy da się tego oduczyć- mi nie wyszło :-P ale za to po kastracji minęło jak ręką odjął :)
mibec - 17-09-2013, 10:53

edyta9119, konsekwentnie sciagaj z psow i koncz spacer - Barney sprobowal kilka razy, za kazdym razem reagowalam w powyzszy sposob i problem sie skonczyl bez koniecznosci pozbawiania psa jakichkolwiek czesci ciala ;)
evecious - 17-09-2013, 12:11

Ja tez mojego Rico tak ściągałam z innych psów i mówiłam do tego "nie/nie wolno" i teraz występuje to na prawdę bardzooooo sporadycznie.
justynamalina - 17-09-2013, 14:17

aganica napisał/a:
justynamalina napisał/a:
po prostu nie chciałabym, żeby inne psy jak go widzą uciekały gdzie pieprz rośnie
Nie będą .. gorzej jak się to jakiemuś "dorosłemu" psu nie spodoba i będzie chciał małego...nauczyć moresu. Staraj się go socjalizować z psami w jego wieku o podobnych gabarytach.
Starsze psy .. no cóż dobrze by było, gdyby trafił na sukę w typie mojej Fiony ..ona uwielbia szczeniaki i ma wyjątkowy dar do ich wychowywania.
Potrafi burknąć kiedy trzeba ale i nauczy kopać doły czy odkręcać butelki ..Takie zabawy wymyśla, że szczeniakowi nie w głowie podgryzanie :D
:D


To pozostaje wyczekać kiedy będzie następne labowanie w Warszawie 8)

anna34 - 17-09-2013, 14:24

justynamalina napisał/a:
To pozostaje wyczekać kiedy będzie następne labowanie w Warszawie

zapraszamy do Pruszkowa też :)

marti_899 - 19-09-2013, 13:47

Musz etez sie tu podlaczyc :P mianowicie po spotkaniu z edyta9119, riko tez odwalilo i zaczal kopulowac ze wszystkim :P ale po kilku dniach mu przeszlo :Pwiec moze to zalezy tez od psa :P
a druga sprawa jest taka nie wiem jak z tym sobie radzic , riko jak widzi psa czy czlowieka ktory sie chociaz na chwile zatrzymie albo bardzo wolno kolo nas przechodzi to rzuca sie i chce obskakac, ja wiem ze on chce sie poprostu bawic, ale jest to juz coraz bardziej meczace, szarpie sie i nie wiem co robic, zeby go tego oduczyc, czy samo mu przejdzie?

deadend - 19-09-2013, 21:04

marti_899, Riki tak mają, jakbym o swoim czytała :-P jeszcze z sześć lat i mu przejdzie, nie martw się :papa:
marti_899 - 19-09-2013, 21:12

No prosze Cie nie strasz mnie :-)
deadend - 20-09-2013, 10:03

marti_899, co Cię nie zabije, to wzmocni Cię :-P
tenshii - 09-11-2013, 17:12

Cytat:
anteater napisał: na prosbe uzytkowniczki labiszona BORYSA kilka slow o wykorzenianiu negatywnych zachowan (agresywnych) u labiszona.

Z tego co slyszelismy, Borys po traumie ktora przeszedl (pogryzienie lub uczestnictwo w psiej bojce) zaczal atakowac inne psy. Sytuacje nalezy prostowac, lecz po kolei:
1. niestety teraz wlasciciel psa spotka sie z sytuacjami, gdzie image labradora jako slodkiego psiaka z opakowania papieru toaletowego zostanie zburzone w oczach innych wlascicieli psow, ktorzy w 8 przypadkach na 10 nie rozumieja tego ze sa wlascicielami zwierzecia z ktorym moga dziac sie rozne rzeczy;
2. z tego co juz czytalem - wnioskuje ze Borys nauczyl sie wykorzystywac swoje zachowanie (zaproszenie do zabawy) aby zwabic do siebie "ofiare" i ja zatakowac - dosc przebiegle zachowanie;
2. nie obejdzie sie bez konsultacji z profesjonalista - nalezy znalezc kogos w swojej okolicy, my korzystalismy mieszkajac w szczecinie z porad grzegorza firlita (wesola lapka jesli dobrze pamietam). behawiorysta wezmie psa na spacer, sprawdzi co sie dzieje, ocenie reakcje i zaleci odpowiednie dzialania szkoleniowe. Trzeba uzbroic sie w torebke na smakolyki (musza byc podane blyskawicznie), rekawiczki do motocrossu i duzo cierpliwosci;
3. czego na pewno nie nalezy unikac - to socjalizacji, nalezy wykorzystywac sytuacje kiedy jest mozliwosc interakcji z innymi psami. Nalezy tez generalnie olewac reakcje zwiazane z oburzeniem babc w berecikach, ktorzy swoje male szczurki lapia na rece krzyczac "pan zabierze swojego psa"'
4. W naszym przypadku mielismy na tyle wygodnie, ze blisko mielismy wybieg, na ktory regularnie schodzilo sie stale i nie tylko towarzystwo z psami, i wiekszosc tych ludzi rozumiala problem jaki mial (i ma) Sofokles, w takich warunkach udalo sie zrobic b. duze postepy. Gdzies w watku sa linki do filmow gdzie Sofo bawi sie ze swoim ulubionym towarzychem, czyli amstaffami. Ich wlasciciele na szczescie nalezeli do tych ktorzy wiedzieli o co chodzi, i pomagali, a ich psy byly ulozone i panowali nad nimi wzorowo. Nie obeszlo sie tez oczywiscie bez ostrych sytuacji nie tylko pomiedzy psami, ale takze ich wlascicielami - wynik tepego myslenia z pkt 1;
5. W ciagu 3 lat kiedy Sofo jest u nas, oceniam iz udalo sie wykorzenic i zmienic jego postepowanie w ok. 80%. Nadal zdarzaja sie sytuacje agresywne, ale w tej chwili oceniam to raczej jako "nielubienie" sie poszczegolnych psow. W miejscu gdzie teraz mieszkamy jest kilka przykladow:
- pies na ktorego Sofo reagowal negatywnie (mlody bernenczyk, ktory regularnie ucieka wlascicielom i szweda sie po okolicy) jest teraz jego kumplem i sie lubia. Wymagalo to kilku spotkan, panowania nad sytuacja i reakcji podczas obserwacji zachowania psa.
- na dzielnicy jest hurtownia budowlana, ktorej pilnuja poza godzinami pracy dwa wilczury - "ulubiony" typ Sofoklesa. Oceniamy iz kiedys przeszedl traume ze strony psa w takiej kategoryzacji (duzy, ciemny). Pomimo tego iz oba maja na Sofa totalny wciek kiedy przechodzimy obok, po pewnym czasie i wielu korektach Sofo przestal kompletnie na nie reagowac. Zdarza sie ze cos zawarczy czasami, ale jest to 1 przypadek na 10;
- psy z ktorymi w tej chwili ma jakies zatargi - to psy ktore zaczely awanture;

Na pewno technika ktora powinna byc stosowana w takim przypadku, to komenda PATRZ - czyli nawiazanie kontaktu wzrokowego z wlascicielem na komende. Nagradzana za kazdym razem smakolykiem, w miare uplywu czasu coraz mniej. Ja stosowalem ja zgodnie z zaleceniami behawiorysty min. 30-40 powtorzen na 1 spacer, co dawalo min. 120 powtorzen dziennie. Sluzy wymuszeniu posluszenstwa i odwroceniu uwagi psa od tego co go absorbuje. Pies w siadzie patrzy na wlasciciela, im dluzej trwa kontakt i im dluzej pies na nim skupiony tym bardziej powiniem byc nagrodzony. Podstawa jest wyrobnie slowa-hasla, ktore pies bedzie kojarzyl z pochwala w powiazaniu z komenda (u nas jest SUPER). Takze wyrobienie innych podstawowych nawykow (wytyczenie MIEJSCA, idz na MIEJSCE) jest nieodzowne.

Podstawa jest tez super wnikliwe obserwowanie zachowania labiszona i rejestrowanie jego reakcji w roznych sytuacjach - obserwowac postawe, ogon (w ktorych momentach wyprezony, kiedy opada, co dzieje sie potem), czy opuszcza glowe czy ja podnosi (klata do przodu) czy tez moze ja cofa, czym sie interesuje, na co reaguje i jak (glowa, ogon), czy spowalnia krok widzac cos co go interesuje, kiedy jezy grzbiet, zawija wargi do srodka i warczy i td. Kilka podstawowych lektur takze nie zaszkodzi :)

W przypadku psa ktory jest u wlasciciela od dziecinstwa sprawa na pewno wyglada inaczej - my przyjelismy naszego degenerata z jego bagazem i nalezalo ogarnac to co soba reprezentowal. Tym nie mniej Sofo jest egzemplarzem, ktory sobie w kasze nadmuchac nie da, i pomimo tego ze przewaga fizyczna jest po mojej stronie, to potrafil (i ostatnio od baaardzo dlugiego czasu pokazal) ze potrafi zawalczyc do upadlego.

Generalnie mozna o tym napisac jeszcze z 15 takich postow, ale podsumowujac - im szybciej szacznie sie wykorzenianie takich zachowan i im pies jest mlodszy na pewno pojdzie to sprawniej.

KandB - 12-11-2013, 18:13

Wczoraj zaczęliśmy socjalizację z innymi psami, bez smyczy. Co się okazało Borys super na nie zareagował. Podczas zabawy pojawiły się 2 małe zgrzyty, ale i tak myślałam, że będzie gorzej. Przyszliśmy do parku ze znajomym psiakiem, później zbiegły się do nas jeszcze inne psy. Obwąchali się, później Borys mało co zwracał na nie uwagę. Nie wiem jak byłoby gdybyśmy byli w parku sami, bez drugiego znajomego psa, dziś niestety żadnego nie spotkaliśmy...
Co do małych awantur, co dziwne, nie doszło do nich z nowo poznanymi psami, ale podczas zabawy z Rico, z którym Borys spotkał się już kilka razy i jest od niego 8 miesięcy młodszy. Były zapasy, gryzienie się po łapach aż nagle Borys rzucił się na Rica...i na pewno nie była to zabawa :( pan Rica zuważył, że Borys strasznie nakręca się podczas zabawy i nagle robi się agresywny. Drugi raz miał miejsce również podczas zabawy. Na szczęście pańciostwo Rica się nie zniechęciło i wkrótce umówimy się na kolejny spacer.
Zauważyłam też, że gdy Borys jest spuszczony ze smyczy nie kładzie się gdy zbliża się do niego pies.
Z całą pewnością bez smyczy zachowuje się o wiele lepiej niż na.

evecious - 12-11-2013, 18:30

KandB napisał/a:
Wczoraj zaczęliśmy socjalizację z innymi psami, bez smyczy. Co się okazało Borys super na nie zareagował. Podczas zabawy pojawiły się 2 małe zgrzyty, ale i tak myślałam, że będzie gorzej. Przyszliśmy do parku ze znajomym psiakiem, później zbiegły się do nas jeszcze inne psy. Obwąchali się, później Borys mało co zwracał na nie uwagę. Nie wiem jak byłoby gdybyśmy byli w parku sami, bez drugiego znajomego psa, dziś niestety żadnego nie spotkaliśmy...
Co do małych awantur, co dziwne, nie doszło do nich z nowo poznanymi psami, ale podczas zabawy z Rico, z którym Borys spotkał się już kilka razy i jest od niego 8 miesięcy młodszy. Były zapasy, gryzienie się po łapach aż nagle Borys rzucił się na Rica...i na pewno nie była to zabawa :( pan Rica zuważył, że Borys strasznie nakręca się podczas zabawy i nagle robi się agresywny. Drugi raz miał miejsce również podczas zabawy. Na szczęście pańciostwo Rica się nie zniechęciło i wkrótce umówimy się na kolejny spacer.
Zauważyłam też, że gdy Borys jest spuszczony ze smyczy nie kładzie się gdy zbliża się do niego pies.
Z całą pewnością bez smyczy zachowuje się o wiele lepiej niż na.


A może w takim razie po kilku minutach zabawy wołaj Borysa do siebie, nagródź go, każ mu się położyć/usiąść i wyciszyć go ćwicząc np. komendę "patrz" (trzymając schowany za palcami smakołyk przy nosie kierując palce na oczy, tu masz instrukcje jak to wykonać http://www.zuzik.pl/?strona=artykuly&art=47 ), nagroda jak wytrzyma chociaż 2 sekundy patrząc na Ciebie (i wydłużać ten czas). I z powrotem puścić go do zabawy? i po jakimś czasie znowu odwołanie. I tak w kółko.

KandB - 12-11-2013, 18:56

evecious, bardzo dobry pomysł. Właśnie uczymy się tej komendy podczas spacerów na smyczy, nie pomyślałam żeby tak to wykorzystać, a faktycznie takie przywołanie podczas zabawy mogłoby ostudzić jego emocje :)
marti_899 - 12-11-2013, 21:40

KandB, ;D jak juz ustalilismy ;D musisz cwiczyc i jeszcze raz cwiczyc z innymi psami :) przede wszystkim sie nie bac i nie zniechecac ;D a nastepne spotkanko napewno bedzie :) moja taka rada (bo zapomnialam Ci pow w parku) jesli boisz sie odciagnac borysa (jesli zajdzie juz taka koniecznosc kiedy stal by sie agresywny) zapnij mu ta linke treningowa ale nie trzymaj jej tylko niech biega z nia jak luzem, a zawsze w razie "w" masz mozliwosc szybkiej reakcji, odciagniecia borysa bez obawy ze mogl by cie przez przypadek capnąć :)
KandB - 14-11-2013, 13:48

Właśnie wróciliśmy z parku, chciałam się pochwalić, że Borys po raz kolejny nie zaatakował psa :) Naszym problemem jest więc chyba bardziej jago zachowanie na smyczy względem innym psów.
Dziś po ok godz. zabawy wreszcie pojawiła się na horyzoncie pani z psiakiem. Większym od Borysa, pani mówiła, że wzięła go ze schroniska i jest prawdopodobnie mieszanką wyżła z innym psem, był też wykastrowany i nie wiem czy to nie dzięki temu spotkanie przebiegło ok.
Na początku oba były trochę zjeżone, pani bała się czy się nie pogryzą (ja zresztą też), ale poprosiłam żebyśmy poczekały, Borys był na lince więc w razie czego łatwiej byłoby mi go odciągnąć. Po chwili się rozluźniły i zaczęły biegać. Obydwoje przybierali pozy do zabawy, tzn. głowa na ziemi i pupa do góry :-P Tamten pies był znacznie szybszy, wydawało mi się, że Borys gania za nim i próbuje ugryźć w ogon. Jednak bez warczenia. Więc mam nadzieje, że to również była zabawa. Tak jak radziła evecious były też 2 przywołania, komenda "patrz", smaczek, pochwała i "biegnij do pieska" :-P . Kurcze, chciałabym żeby zawsze się tak zachowywał :shy:

Almathea83 - 14-11-2013, 13:55

KandB, brawo, dzielny Borys ;*

ja ostatnio przeżyłam chwilę grozy- Moren bawił się z Frugiem, na horyzoncie pies (na smyczy, na chodniku przy drodze), ja po Moreniastego żeby go profilaktycznie zapiąć, ale pies szczeknął i nie zdążyłam- nie wiem co w Moreniatego wstąpiło bo po prostu puścił się pędem do psa (przywitać się kurcze poleciał), Frugo za nim, głuchota totalna :bad: droga niby daleko, a jednak blisko bo jeden fałszywy ruch i bym nie miała psa :cring: a 5 minut przed tym tak go chwaliłam, że nie lata już tak do psów odkąd jest wykastrowany echh

mibec - 14-11-2013, 14:04

KandB, bravo dla Boryska :)

Almathea83, oj to chyba trzeba Moreniowi reset systemu zrobic ;)

KandB - 14-11-2013, 14:10

Almathea83, szczęście w nieszczęściu, że biegł się przywitać a nie co innego ;) Niestety jednak chyba każdy pies ma takie chwile, że głuchnie, za chiny się go nie przywoła i ciekawość zwycięża :-P
Almathea83 - 14-11-2013, 14:22

KandB, wiesz były jeszcze 2 opcje- albo że tamten zaatakuje i Moren odskoczy na jezdnię, albo że Moren zacznie wywijać i zachęcać do zabawy a wtedy to już korba totalna..

mibec, no chyba bo mnie przestraszył nie na żarty :(

Rosa - 05-02-2014, 14:59

Czy Wasze psy też tak mają że widząc psa innego (małego, dużego,obojętne jakiego, choć naj naj są inne labki) dostają kręćką i nie odpuszczą póki się nie dorwą do niego i się nie pobawią? Nic nie pomaga , smaczki, zabawki, odwracanie uwagi jesli na horyzoncie jawi się inny pies. Nie muszę dodawać,że moja ręka juz prawie wyrwana ze stawu, a ludzie się gapią lub się boją jak widzą moją brązową "bestie" wyrywającą mi się na siłę ze smyczy . Kantarek niezbyt zdał egzamin w tej materii, bo szedł na nim ładnie nawet, ale gdy na drodze pojawia się inny pies to istne szaleństwo co on wyprawiał żeby sobie go ściągnąć i móc się pobawić z innym psem.
Rico jest do tego stopnia towarzyski,że jak jest zamnknięty w "wychodku"-ubikacji dla psów, a przechodzi obok inny pies to robi podkopy, tak płacze, prosi żeby tamten mógł wejść i się z nim pobawi, że Ci ludzie z psami na smyczach maja niezły ubaw ;) :D
Czy możliwe jest aby kiedykowliek mógł przejść obojętnie obok innego przedstawiciela rasy psiej?

deadend - 05-02-2014, 21:52

Rosa napisał/a:
Czy możliwe jest aby kiedykowliek mógł przejść obojętnie obok innego przedstawiciela rasy psiej
jak zacznie gorzej widzieć i słyszeć, to możlwe, że nie zauważy jakiegoś i go minie, ale to musisz jeszcze poczekać z 10 lat :-P
Rosa - 05-02-2014, 21:59

deadend napisał/a:
Rosa napisał/a:
Czy możliwe jest aby kiedykowliek mógł przejść obojętnie obok innego przedstawiciela rasy psiej
jak zacznie gorzej widzieć i słyszeć, to możlwe, że nie zauważy jakiegoś i go minie, ale to musisz jeszcze poczekać z 10 lat :-P

Dzięki, takiej właśnie odpowiedzi się spodziewałam ;)

Małgosia35 - 05-02-2014, 22:01

Rosa napisał/a:
Czy możliwe jest aby kiedykowliek mógł przejść obojętnie obok innego przedstawiciela rasy psiej?

Nasz zaczął obojętnieć (tak w miarę) całkiem niedawno. W wieku 5 lat :haha:
No i na smyczy wariuje,gdy idzie luzem zachowuje się całkiem inaczej,wystarczy raz zawołać i pies wraca,na smyczy nie uważa za stosowne żeby w ogóle cokolwiek słyszeć ;D

Rosa - 05-02-2014, 22:15

Małgosia35 to już jakieś pocieszenie jest ;) :D
marti_899 - 06-02-2014, 20:23

Rosa, znam twoj problem, bo z rikiem przezywamy to samo... ale cwiczymy nad tym zeby zamiast na psa zwracal uwage na mnie czy partnera i powiem Ci tak, jesli mam ze soba jakies jedzenie to zwykle dziala widze spa z daleka wyciagam smak trzymam przed pyskiem i chwale ladnie tip ale nie daje go zjesc dopiero jak miniemy kilka krokow to daje smak w nagrode, ale ta metoda sprawdza sie tylko jesli mam jakas dobra kielbase parowke boczek itp, z karma tez wychodzi ale tylko gdy nie jets bardzo zainteresowany drugim psem..
mibec - 07-02-2014, 09:58

Przytuptalam sie pochwalic :haha:
Dzis Shelby ladnie przeszla przy mojej nodze bez smyczy obok psa :victory:

Wiecie co bylo najlepsze? Mina wlascicielki tamtego psa (btw tez laba) :haha:
Ona szla i sie szarpala ze swoim, a ja przeszlam z psami bez smyczy - Shelby przy lewej nodze, a Barney przy prawej. Kocham takie momenty ;)

tenshii - 07-02-2014, 10:00

mibec, brawo ;D

Też lubię ten wyraz twarzy :P
Nasze na smyczy spokojnie przejdą. Bez smyczy też im się zdarza, ale dla pewności trzeba im pokazać piłkę, frisbee albo smaksa :P

mibec - 07-02-2014, 10:02

tenshii, dzieki :shy:

tenshii napisał/a:
dla pewności trzeba im pokazać piłkę, frisbee albo smaksa
moje wiedza, ze mamcia zawsze ma cos dobrego w kieszeni ;)
tenshii - 07-02-2014, 10:05

mibec napisał/a:
moje wiedza, ze mamcia zawsze ma cos dobrego w kieszeni

u nas niedowiarki :D jak nie zobaczą to nie uwierzą :D

Ale i tak miło mieć psa, który nie leci na złamanie karku do każdego, którego zobaczy ;D
Najczęściej popatrzą i wracają do swoich zajęć i do nas :)

Rosa - 07-02-2014, 12:44

marti_899 to chyba Rikusie tak mają . U nas niestety metoda na smaczki nie działa tak ładnie, ale będziemy próbować dalej. A zabawki to już całkiem olewa na spacerach- środowsko jest lepsze.

mibec tenshii gratulacje!! :) Jednak to jest możliwe. Ja jednak mam też cichą nadzieje,że Rico kiedyś tez się nauczy. Tylko duuuużo pracy przed nami.

marti_899 - 07-02-2014, 14:51

Rosa, mysle ze dacie rade ;) proboj z roznymi smakami ;) moze jakas kielbaska czy miesko mu podpasuja zapachowo i go to zdekoncenrtuje ;) trzymam kciuki ;)
dominika92 - 07-02-2014, 15:41

Rosa, a może piszcząca piłka podziała? :)
Rosa - 10-02-2014, 09:34

dominika92 napisał/a:
Rosa, a może piszcząca piłka podziała? :)


zabawki wszelakie na dworze na niego nie działają niestety :( Najlepsze są żywe sierściuchy lub kaczki ewentualnie ;)

Dziś się spotkał w kojcu z kolegą- buldogiem, którego chciał zamęczyć ;) No i zaczęło się też skakanie od tyłu i ruchy typowe dla kopulacji. Mam rację,że reaguje i mu nie pozwalałm na to? Jak sobie radzić z zachowaniem próby dominacji? Hormonki mu chyba szaleją a jeszcze siusia jak panienka ;) :D

tenshii - 10-02-2014, 09:38

Rosa, a jakie zabawki lubi w domu? Piłki? Piszczałki? Frisbee?
Zabawka, która ma odwracać uwagę na dworze, nie może być dostępna w żadnej innej sytuacji. Kupcie zupełnie nową zabawkę, nakręćcie go na nią i pokazujcie ją i używajcie TYLKO na spacerach.

Rosa napisał/a:
Jak sobie radzić z zachowaniem próby dominacji?

To nie jest próba dominacji - to próba rozładowania emocji.
Po prostu go ściągajcie. Jak za którymś razem nie pomoże - smycz i powrót

Ania8017 - 29-03-2014, 21:19

Właściwie nie wiem w jakim wątku umieścić problem,ale chyba w tym. Saba bardzo nakręca się na inne psy. Dziś jednak zrobiła coś,czego bym się nie spodziewała. Biegały z Korą. I oczywiście Kora średnio jest zainteresowana Sabą,a Saba jest mega zainteresowana Korą-skacze na nią,zaczepia itd. Dziś ujrzałam jak Saba "gwałci" Korę. Kora niezbyt zwracała na to uwagę,bo akurat była zajęta czymś innym. Normalnie Kora jest praktycznie cały czas w ruchu(pies nie do zamęczenia) i Saba nie ma okazji na takie zachowania. Natomiast tym razem Kora stanęła jak wryta,bo niuchała króliki w klatce. Zresztą wcześniej nie widziałam takich zapędów u Saby. Na ludziach nie praktykuje takich zachowań. Kora w jej wieku praktykowała na ludziach,ale pewnie gdyby miała kontakt z psami to może na psach też by to robiła. O co chodzi?
aganica - 29-03-2014, 21:34

Troszkę znalazłam w necie...
Zachowania kopulacyjne u osobników tej samej płci (lub u suki w stosunku do psa, rzadziej u psa w stosunku do suki) są to zachowania o innej motywacji niż kopulacja - zastępują w pewnym sensie agresję. W ten sposób jeden pies mówi drugiemu, że nie podoba mu się jego zachowanie. Jest to forma podporządkowania sobie drugiego osobnika i rozładowania nagromadzonych, związanych z tym emocji bez stosowania agresji.
---
I jeszcze to..

Każda czynność, która ma na celu rozładowanie nagromadzonych psich emocji, może przejść w trudny do opanowania nawyk – lepiej nie liczyć na to, że tego rodzaju zachowanie minie samo z siebie. Prawdopodobnie dorastająca suczka ma za mało celowo ukierunkowanej aktywności - kopulując na przedmiotach, odreagowuje napięcie. Być może także karma, jaką dostaje zwierzątko, jest nadmiernie energetyczna. Trzeba znaleźć suce ciekawą dla niej i akceptowaną przez Was formę zajęcia się, wyczerpującą psychicznie i fizycznie

Ania8017 - 29-03-2014, 22:04

Jak miałam takie problemy z Korą,to też czytałam,że to rozładowanie agresji i emocji itd. Tylko Saba nie jest w ogóle agresywna. I akurat była już dość zmęczona-po spacerze,bieganiu-ledwo żywa;) U Saby to ogólnie wygląda jak taka bezradność-że Kora niezbyt jest zainteresowana nią. No i Saba jest ogólnie bardzo nakręcona na psy. Wątpię,by chciała zdominować Korę. Zresztą Kora nie pozwala sobie na to-jak Saba jest zbyt natrętna,to Kora ją przywoła do porządku. Saba ostatnio też zaczęła szczekać;) Szczeka na sąsiadkę,która do nas czasem przychodzi. Saba nie da się jej pogłaskać i się jej boi chyba. Ja osobiście też za kobietą nie przepadam;) Może czuje od niej psa. Sąsiadka ma wielkiego agresywnego owczarka kaukaza. A tak poza tym to zachowuje się ok.
tenshii - 31-03-2014, 08:45

To rozładowanie emocji i próba zwrócenia na siebie uwagi.
Ania8017 - 31-03-2014, 09:26

tenshii napisał/a:
To rozładowanie emocji i próba zwrócenia na siebie uwagi.


Może tak być,bo Kora ma ja w nosie. Saba ogólnie jest bardzo natrętna w stosunku do innych psów. Nawet mega cierpliwa spanielka koleżanki nie wytrzymała i zaczęła na Sabę warczeć. Saba jest ogólnie spokojna,ale jak widzi innego psa to dostaje szału. Może nie potrafi poradzić sobie z tą nadmierną ekscytacją. A co ja mam wtedy robić?

kamil8406 - 16-04-2014, 21:46

jak radzicie sobie z szczekającymi małymi psami moja Inka się ich boi. Dzisiaj na spacerze baba szła naprzeciw mnie chodnikiem Inka nie reaguje nauczona siadania przy przechodzeniu psów a to cholerstwo się rzuca. Baba z pretensjami że psa jej stresuje :-o
Sarrai - 17-04-2014, 07:59

kamil8406 napisał/a:
jak radzicie sobie z szczekającymi małymi psami moja Inka się ich boi. Dzisiaj na spacerze baba szła naprzeciw mnie chodnikiem Inka nie reaguje nauczona siadania przy przechodzeniu psów a to cholerstwo się rzuca. Baba z pretensjami że psa jej stresuje :-o


Ajj daj spokój z tymi małymi szczekaczami. :-P Tzn inaczej - małe szczekacze (większośc yorkopodobne) mnie nie denerwują, tylko ich właściciele. Frida lubi wszystkie psiaki, te małe też. Raczej chce do nich podejść, albo kładzie sie i czeka aż one do niej podejdą.
Ja też miałam taką sytuację raz z jednym małym agresywnym yorkiem i jego paniusią :-> Frida swoim rozmiarem może budzić respekt, a wiadomo, że jak labrador chce podejść do yorka to tylko po to by go zjeść :-P No i oczywiście chciała do niego podejść, a yorczek w szczek, a że był bez smyczy to do nas podleciał. A baba do mnie z pretensją, żebym lepiej trzymała swojeo psa ;D ;] Ja mówię... po pierwsze to pani pies jest bez smyczy a nie mój po drugie to pani pies jest agresywny a nie mój, więc lepiej niech to Pani go pilnuje, po trzecie to kim pani jest, by mi zwracać jakąkolwiek uwagę, przepraszam, czy my się znamy? :-P
AJjj zaperzyło to kobitę zaczęła się wydzierać, ze jestem głupia hehe a ja jej kazałam odejść w spokoju tylko troszku mniej eleganckimi słowami... :confused:

Vid_sa - 17-04-2014, 08:36

Oj skąd ja to znam....Przecież mały pies to nie pies i może chodzić bez smyczy :-> A że labcie kochają wszystkich i nawet z takim małym szczekaczem chciałyby się bawić (przynajmniej tak jest w naszym przypadku), to już inna sprawa. Właściciele małych psów za dużo im pozwalają i wychowują sobie małych przywódców stada....Współczuje psom dźwigania takiego brzemienia :(
tenshii - 17-04-2014, 08:41

kamil8406 napisał/a:
jak radzicie sobie z szczekającymi małymi psami

ignorujemy
Teyla je po prostu omija, a Fido cierpliwie czeka aż przestaną, a jak nie przestają to szczeknie na nie raz, najgroźniejszym szczekiem jaki potrafi wydobyć z siebie i psiny uciekają w podskokach

alka - 25-04-2014, 13:58

Witam :) Jako, że tu sami labomaniacy do tego specjaliści i doświadczeni zwracam się z pytaniem, a właściwie prośbą o radę.
Otóż wczoraj na spacerze z zaprzyjaźnioną labradorką (znają się jakieś pół roku) pewien pan "ekspert" zaczepił mnie i poinformował, że Bruno (mój pies) ma poważne problemy psychiczne i, że w przyszłości mogę tego nie ogarnąć jeśli nie "wezmę się za niego"-cokolwiek to miało znaczyć. A ów pan wyciągną takie wnioski na podstawie +/- 15 minutowej obserwacji zabawy psów. A sytuacja wyglądała mniej więcej tak: mój Bruno (10 m-cy) i Choco (12 m-cy - suczka) jak zwykle bawiły się w typowo labkowy sposób tzn. podgryzanie, zapasy, tarzanie itp. Jako, że suczka jest odrobinę cięższa Bruno był raczej na dole i tak było odkąd się poznali. Czasami mój pies sam kładł się na plecy, zanim koleżanka go powaliła na ziemię (to oznaka uległości zdaniem "eksperta") a za chwilę, kiedy adrenalina zabawy opadła kilka razy próbował z nią kopulować (pomijam fakt, że było mu wszystko jedno czy z tyłu, czy z przodu, czy też z boku ją złapał :P ) i tu jak ocenił pan "ekspert" jest oznaka czy też próba dominacji. Powiedział mi cytuję: "pani pies ma skrzywioną psychikę, bo najpierw jej ulega a potem chce ją seksić (dosłownie tak powiedział) żeby zdominować. ma za duży popęd erotyczny" koniec cytatu :/ Trochę mnie to rozśmieszyło ,ale szczerze mówiąc męczy mnie to od wczoraj i może jednak bardziej powinnam się mojemu psu przyjrzeć? plis help :(

dominika92 - 25-04-2014, 14:06

alka, po pierwsze to nie ma co się przejmować opiniami takich "ekspertów" bo na podstawie tak krótkiej obserwacji psa nawet doświadczony behawiorysta nie powie Ci, że Twój pies jest "skrzywiony". :) Także ja bym się absolutnie nie przejmowała, bo teraz wiadomo ludzie naoglądają się Milana i wydaje im się, że wiedzą wszystko i snują teorie o dominacji itp...
10 miesięcy to ciężki wiek dla samca, który dojrzewa i pewnie stąd odruchy kopulacyjne, które mogą też być nie oznaką dominacji, a próbą rozładowania energii, albo po prostu już chłopakiem hormonki zaczynają rządzić...na to raczej nie pozwalaj konsekwentnie psa zabierając . :)
Psy mają swoje sygnały uspokajające które potocznie nazywa się "uległością" i położenie się na plecach jest jednym z nich, ale w ten sposób psy się porozumiewają i nie znaczy to, że ma skrzywioną psychikę, ja bym powiedziała, że wręcz na odwrót prawidłowo się komunikuje
Polecam lekturę : http://www.wychowujenietr...y-stresu-u-psa/

pjzephyr - 25-04-2014, 14:06

Pan ekspert ma widocznie skrzywiona psychike
alka - 25-04-2014, 15:11

dominika92, pjzephyr dziękuję za szybką odpowiedź :) trochę mi lepiej, że nie tylko ja odniosłam wrażenie, że to z tym człowiekiem jest coś nie tak
też miałam wrażenie, że z moim labkiem jest wszystko ok i, że jego zachowanie nie jest nadzwyczajne. Co więcej właściciel tej labradorki z którą Bruno się bawi też stwierdził, że nie widzi żeby z jego zachowaniem było coś nie tak, nic go do tej pory nie zaniepokoiło, a zna go dość dobrze bo widujemy się kilka razy w tygodniu z psami, miał już labradory, jest świadomym właścicielem i dużo już się od niego dowiedziałam.
Dlatego słowo "ekspert" jest w cudzysłowie. Wkurzają mnie tacy ludzie jak nie wiem co :bad: "ja się znam bo ja mam kilka psów" :beated:

pysiagrzes - 30-04-2014, 08:33

Drodzy forumowicze proszę o pomoc!
Bilbo pod koniec maja kończy rok. Od jakiegoś czasu (ok. miesiąca) Biblo zaczął bardzo agresywnie zachowywać się w stosunku do innych psów mijanych podczas spacerów. Niezależnie od wielkości. Co do płci ciężko powiedzieć, bo nie zawsze jestem w stanie zauważyć czy idzie pies czy suka.Zobaczy psa z daleka i po jego postawie widzę, że już jest bojowo nastawiony. Mimo komendy "nie wolno" (na która nauczył się reagować w innych sytuacjach) w tych konkretnych nie pomaga :(
Agresywne zachowanie to szczekanie i startowanie "z zębami" do psa, przy czym "staje dęba" na smyczy. Kiedy jest spuszczony, to nie zauważyłam takiego zachowania.
Dodam, że do psów, które dobrze zna nie zachowuje się agresywnie. Raz mieliśmy sytuację, że doszło do dość poważnego starcia z psem tej samej płci (obeszło się bez pogryzienia), ponieważ w porę zareagowałam. Bilbo był wtedy na smyczy, drugi pies spuszczony. Czy to może być skutkiem obecnych problemów?

Proszę Was o opinie i pomoc.

dominika92 - 30-04-2014, 13:32

pysiagrzes, to co opisujesz to chyba tzw "agresja smyczowa" wielu właścicieli się z tym boryka, przy okazji my również..
Pierwsze pytanie : jaką macie smycz? Zwykłą, flexi?
Problem z agresją na smyczy jest często taki, że jej napinanie powoduje, że pies przyjmuje pozycję obronną, wypina klatę do przodu ciało się napręża i w świecie psów jest to sygnał grożący, stąd najwięcej kłopotów na smyczy bo co właściciel robi jak są takie problemy? Pogłębia problem kurczowo trzymając smycz i jeszcze bardziej ją napinając co wcale nie pomaga..
Jeśli korzystacie z flexi radzę przejść na zwykłą gdyż właśnie flexi jest zawsze napięta. Poza tym, nam behawiorysta radził tak. Musimy być szybsi od psa, obserwujemy otoczenie, nosimy ze sobą zabawkę, której pies nie dostaje w domu, smakołyki tylko na tą okazję i ćwiczymy. Gdy w okolicy znajduje się pies na początku omijamy go łukiem i nagradzamy psa NATYCHMIAST zanim jeszcze zdąży zareagować negatywnie. Dopiero po jakimś czasie zmniejsza się dystans, na początku ćwiczysz z dalekich odległości, nagradzając nawet same spojrzenia Twojego psa na drugiego.
Bez smyczy nie ma takiego problemu bo, nie ma napiętej smyczy, a poza tym pies na smyczy czuje się zagrożony, bo nie ma możliwości ucieczki, często utrudniamy mu przez smycz wysłanie sygnałów uspokajających do drugiego psa. :)

Axelka - 30-04-2014, 18:56

też borykam się z problemem agresji smyczowej u Orisa.
Jak napisała dominika, trzeba ćwiczyć z psem w bezpiecznej dla psa odległości, nagradzać go...itp.
Nie napinać smyczy.
Jak na razie mamy mizerne postępy.W przyszłym tygodniu mamy wizytę u specjalisty od psów agresywnych.

nikolajewna - 30-04-2014, 19:27

Nam behawiorystka jeszcze radziła, aby w sytuacji kiedy dojdzie do spięcia nie mówić nic do psa. W miarę możliwości nie reagować wcale (poza trzymaniem mocno smyczy i zachowaniem dystansu oczywiście ;) ) i udawać, nawet teatralnie, że nie obchodzi Cię co robi Twój pies. Ignorować złe, a jak uda się spokojnie minąć- nagradzać. Poradziła nam także, aby ćwiczyć w ten sposób, że podczas spacerów zatrzymywać się co jakiś czas, rozluźnić, pogwizdać, podrapać się po nosie, aby dać psu sygnał, że zatrzymujemy się nie tylko wówczas kiedy jest "akcja konflikt". I także nagradzać psa kiedy przestanie się rozglądać i wyczekiwać kiedy pojawi się wróg na horyzoncie i kiedy się wyluzuje. Wbrew pozorom właśnie ten sposób przynosił najwięcej efektów u nas. Ale na każdego psa działa co innego.

Axelka napisał/a:
W przyszłym tygodniu mamy wizytę u specjalisty od psów agresywnych

Polecam przygotować sobie nagranie. Takie, aby było na nim widać psa oraz waszą reakcję. To wiele ułatwi na początku :)

Axelka - 30-04-2014, 21:11

Z tym nagraniem nikolajewna to może być problem.
Brak trzeciej, czwartej i piątej ręki :-P

Jedziemy do Magdy Michalskiej z Kielna- psiejsko- czarodziejsko.

A z tym zatrzywywaniem się bez powodu też tak robimy.

nikolajewna - 30-04-2014, 21:28

No tak, zapomniałam, że psy są dwa. Gapa ze mnie :p Ale takie filmy są naprawdę pomocne. Widać na nich co samemu źle się robi i łatwiej wyciągać wnioski :) W każdym razie powodzenia, cierpliwości i wytrwałości życzę wiem, że to wcale proste nie jest, a czasochłonne i owszem.
Axelka - 01-05-2014, 05:04

Oj, przyda się ta wytrwałość.

Zalecono nam, aby oddzielnie z psami wychodzić. Można wtedy skupić się na psie z problemem.
Wiem, że popełniam sporo błędów, np. spinam go na smyczy i nie luzuję jej w przypadku konfrontacji z drugim psem.....chyba ja też muszę dostawać smaczki i się szkolić :-P

pysiagrzes - 01-05-2014, 10:30

dominika92 napisał/a:

Pierwsze pytanie : jaką macie smycz? Zwykłą, flexi?


Ja prowadzam go na zwykłej, w której można zmienić długość poprzez przepinanie karabińczyka. Nie lubię flexi (chyba, ze idziemyna spacer w bardzo odludne miejsce, gdzie mimo wszystko nie mogę go spuścić ze smyczy).

dominika92 Dziękuję ślicznie za dobre rady:) Ja zawsze w takich sytuacjach jeszcze bardziej napinałam smycz,ale nie specjalnie...tylko po to żeby go utrzymać, bo ma już dość dużo siły:/ Postaram się skorzystać z rad i mam nadzieje, że to coś może:)

leniek644 - 16-05-2014, 10:58

My mamy taki problem: Fado tak do 2 lat był psem uległym ze wszytskimi sie bawił, zaczepial itd jak to labki. W wieku 2 lat miałam taka sytuacje: Fado bawił sie z zaprzyjaznionym owczarkiem niemieckim i nagle bez zadnego ostrzezenia podlecial do nas pit bull i zlapal fada za kark i nie chcial puscic (nie bede opisywac mojej reakcji na wlascicielke tego psa) koniec koncow fado sie wyswobodzil z uscisku i uciekl sam do domu. Od tamtej pory na widok wszytskich psow rasy pit bull amstaff itp reagowal bardzo agresywnie. Teraz Fado ma 4 lata i zaczal stawiac sie do wszystkich samcow (omija tylko te male szczekacze) a tak to nad wszytskimi chce dominowac. Nie moge chcodzic z nim bez smyczy bo atakowalby chyba wszytskie napotkane samce.

A dzis mialam taka sytuacje, że podlecial do nas mniejszy od Fada kundel oczywiscie bez smyczy, zaczely sie obwachiwac (wiedzialam juz ze Fado nie jest przyjaznie nastawiony) ale nie zdarzylam zareagowac i Fado go chyba ugryzl a psina w pisk i uciekla. Nie zareagowalam na to w ogole bo tak gdzies czytalam ze nie wolno w takim wypadku psa karcic. Nie wiem jak mam sie zachowac, boje sie że bedzie coraz gorzej... i nie dam sobie z nim rady

kamil8406 - 16-05-2014, 11:22

leniek644, na takie zachowania to chyba tylko dobry behawiorysta może coś poradzić. Wejdz na forum wesołej łapki podpowiedzą jakiegoś dobrego w twojej okolicy https://szkoleniepsow.fora.pl/ po za tym tam tyeż można zadać pytania na bieżąco odpowiadają.
leniek644 - 17-05-2014, 10:40

Dzięki, zwrociłam się juz o pomoc na poleconym forum :)
karat - 17-06-2014, 09:23

a mój za to na wszystkie psy skacze nie wazne mały duzy chce sie bawic i juz, czasami ciezko go utrzymac na smyczy, staram sie go prowadzic przy nodze jak przechodzi obok nas pies ale ten i tak zawsze chce sie wyrwac. Najgorsze jest ze mój odrazu skacze z łapami( udaje wtegy takiego misia gryzli) a psy róznie taki atak traktuja , młody juz nie raz został pogryziony własnie przez te małe i niczego to go nie nauczyło dalej do nich lezie. Ale najbardziej boje sie wiekszych psów , bo te co znam to wiem ze przez te jego głupie powitanie krzywdy mu nie zrobia ale obcy .... nie wiem jak zareaguje i moze mojego zaatakowac. Nie wiem co juz robic, uczyłam tez go siadac i czekac ale to nie zdało rezultatu , teraz idzie przy nodze raczej chciałabym zeby szedł, jak sie ładnie zachowa dostaje cos dobrego ale sa chwile ze ciezko go utrzymac :( tak do tych psów leci.
kamil8406 - 17-06-2014, 09:46

karat, moja też wyrywa się do wszytkich psów i też staję dęba :) . Najgorsze te małe cholerstwa co rzucają się pod nogi i chca gryżć a ta głupia leci na oslep i chce je wąchać Raz tak ratlerka zaczeła wąchac że w nos ją dziabnąl na szczescie krwi nie bylo ponieważ był stary i bez zebny :) . Jak ją odciągam to gryzie smycz i na mnie skacze :( . U mnie jest jeszczeten problem że nie moge przechodzic przy ogrodzeniach co psy swobonie biegaja i szczekaja. Wtedy moja panienka troszke wariuje :) . Na ludzi już nie reaguje chyba że ktoś biegnie i się na nią spojrzy, wtedy włacza sie intynkt mysliwski i trza dorwac ofiare, wylizac a to nie wszystkim sie podoba :-P . Po za tym Inusia jest bardzo ale to bardzo grzeczna... :) , no dobra w każdym razie są momenty gdy jest grzeczna ;D .
karat - 17-06-2014, 09:55

moj tez do ludzi juz nie leci, nie reaguje tez na dzieci na podwórku tylko te psy opętaniec jeden. nie wiem co robic aby to w nim zmienic , zeby mogł powoli przywitac sie z psem a nie leciec na oslep, jak taran , kiedys to sie na nim zemści albo na mnie bo mnie jakis pies przez niego pogryzie :cring:
Axelka - 19-06-2014, 16:28

karat, jeżeli nue chcesz mieć problemów z psem to kłania się szkolenie z posłuszeństwa.
To Ty masz decydować kiedy pies może się przywitać z innym psem. Zacznij szkolić psa z podstawowych komend : siad, waruj, zostań, do mnie, noga..... i zapanujesz nad psem.

Podobno szkoliłaś już psa, ale widać...za mało skutecznie. Pies musi Cię słuchać w każdych warunkach, w ekstremalnych rozproszeniach. Zacznij od nowa szkolenie, zwiększając stopniowo trudnosci.

kamil8406 - 19-06-2014, 21:01

Ja w zależności od wielkosci witanego psa kaze swojej siedziec lub lezec i krzycze do wlasiciela czy spokojny jesli tak to uff... :-P jesli nie to gorzej ;D .Nie bardzo rozróżnia agresywnego psa i nawet jak tamtem rzuca sie i chce gryźć ta głupia rozklada xie do góry kołami na chodniku i ciezko ją ruszyć. Jesli widze ze pies z daleka rzuca sie i szczeka to schodze na trawnik i każe jej czekać wtedy siada i patrzy na mnie poniewaz wie ze zarcie dostanie ;D . jakos sobie radze ale czasem ciezko mam nadzieje ze zbiegiem lat chociaz zaczie rozróżniac intencje psów teraz ja musze :) .Gorzej jak jakas menda bez panska sie przyczepi wtedy ona do niego leci on do niej z zebami a ja mam drobny problem ;D

[ Dodano: 25-06-2014, 18:22 ]
ma ktos pomysł jak pszejsc z psiulem przy ogrodzeniu posesji z biegającymi psami. Ze wszystkim juz sobie jakos radzimy tylko to pozostaje :( . Inka nie szczeka nie chce gryżć tych psów wiec to raczej nie jest tzw. "agresja smyczowa". Próbowałem na smaka posdzić ją przy ogrodzeniu i dawac żarcie żeby jej się dobrze kojarzyło ale nie bardzo w jej przypadku ta metoda sie sprawdza. Może ma ktoś jakis inny sposób jak tak niech sie podzieli wiedza :)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group