forum.labradory.org

Seksuologia i rozród - Kastracja

Aleksandra - 03-12-2007, 21:22

A co z pieskami? Czy ktos z Was kastrował psa?. Hugo nie powinien miec potomstwa ze względu na dysplazję, więc sie zastanawiam. Ale to trudna decyzja.
Ryniu - 03-12-2007, 22:46

Ja też się zastanawiałem nad kastracją Enzo, podobno może mieć mniejsze ADHD ;) ale tak jakoś żal, też trudna decyzja
Adamek - 03-12-2007, 22:50

Kastracja nie zaburza gospodarki hormonalnej psa? Nie robi sie z niego "ciota" tj. będzie niemrawy i nie będzie się interesować np. sunią z cieczką?
Ryniu - 03-12-2007, 23:29

Adamek, generalnie pies jest spokojniejszy, bardziej przywiązany do właściciela i co najważniejsze nie ma chęci na tzw "ucieczki", ale to nie jest reguła.
Aleksandra - 04-12-2007, 09:52

Ja myślę o tym głównie dlatego, że zazwyczaj pilnujący sie Hugo, jak zaczyna sie okres cieczki u suczek, dostaje obłędu. Ciężkie to dni dla niego ale i dla nas. Nie wiem, czy sie zdecyduję, dlatego tez czekam na jakiekolwiek uwagi od Was
Ryniu - 04-12-2007, 10:22

Tzn u mnie nie jest tak źle z cieczkami, troszkę pobeczy, potęskni. Jedyna rzecz która przemawia za dokonaniem zabiegu to jego bezpieczeństwo. Jak idzie bez smyczy, ma takie zrywy, że potrafi rzucić się w pogoń do swojej suni. Jeśli ja ją pierwszy zauważę, to komenda zostań, do nogi jeszcze zadziała, jeśli jednak on pierwszy zauważy i zacznie biec, tego biegu się już nie zatrzyma, a mogą tu wchodzić w grę ruchliwe ulice i wiadomo o co chodzi.
Aleksandra - 04-12-2007, 10:31

A w jakim wieku jest Enzo? Hugo ma rok i 9 m-cy. Nie orientujesz się, czy to bardzo bolesny zabieg. Tzn. czy pies po operacji długo dochodzi do siebie?Hugo już sie wycierpiał przy operacji stawów(szkoda ze wtedy o tym nie pomyślałam- byłoby za jednym razem)
Ryniu - 04-12-2007, 11:13

Aleksandra, Enzik ma 2 lata i 4 miesiące, ale na temat zabiegu nic nie wiem :(
Aleksandra - 04-12-2007, 11:22

No to mam nad czym myśleć. Ale jakoś szkoda by mi było pozbawiać Hugolca klejnotów
Ryniu - 04-12-2007, 11:29

Aleksandra napisał/a:
pozbawiać Hugolca klejnotów

Jasne! Wstępnie ktoś mówił właśnie o wycinaniu, a to mnie się nie podoba ze względów czysto estetycznych, nie wiem, dowiem się, może jest jakiś inny sposób, jakieś podwiązywanie.

Tsunami - 04-12-2007, 11:39

Jest możliwe podwiązanie nasieniowodów, ale na czym to dokładnie polega :? : Nie zagłębiałam się w temat...
Aleksandra - 04-12-2007, 11:53

No cóż, przy okazji wypytam lekarza Hugo. I wtedy zobaczymy. Ale narazie zastanawiam się, czy jednak nie zostawic jak jest. Niech sobie piesio ma.
Tomi - 04-12-2007, 12:46

Podwiązanie nasieniowodów (wazektomia) owszem , ale chyba efekt jest taki ,że piesek nadal będzie sie uganiał za suniami , będzie w stanie je pokryć , ale nigdy nie zostanie tatusiem. Plusem jest to, że zabieg ten może być wykonany w każdym okresie życia zwierzęcia i nie wpływa negatywnie na wzrost ani na rozwój całego organizmu. Minusem jest napewno to ,że tak jak w przypadku podwiązania jajników u suk przecięcie nasieniowodów nie daje takich korzyści zdrowotnych jak kastracja (która zmniejsza ryzyko wystąpienia przerostu prostaty, nowotworu jąder, gruczolaków okołoodbytowych).
Aleksandra - 04-12-2007, 15:19

czyli jednak jest o czym myśleć, bo dochodzą jeszcze względy zdrowotne. Ech!
Ryniu - 04-12-2007, 15:23

Tomi, dzięki za wytłumaczenie :)
Gaba - 28-12-2007, 23:43

Cytat:
Podwiązanie nasieniowodów (wazektomia) owszem , ale chyba efekt jest taki ,że piesek nadal będzie sie uganiał za suniami , będzie w stanie je pokryć , ale nigdy nie zostanie tatusiem.

Dokładnie mimo podwiązania nasieniowodów nadal jest prowadzona produkcja hormonów. :(
Cytat:
Nie robi sie z niego "ciota" tj. będzie niemrawy i nie będzie się interesować np. sunią z cieczką?

Charakter jest cechą osobnicza, nie wpływają na nią funkcje rozrodcze.

Uważam, że każde zwierzę w dobrej kondycji, nie używane do hodowli powinno być wykastrowane - takie zwierzęta żyją DŁUŻEJ, ZDROWIEJ I SZCZĘŚLIWIEJ.

Adamek - 28-12-2007, 23:52

Gaba, ale mam na myśli produkcję hormonów, a one mają wpływ na zachowanie :P
Ryniu - 29-12-2007, 00:46

astaroth, A w jakim wieku był kastrowany?
astaroth - 29-12-2007, 14:01

Ryniu napisał/a:
A w jakim wieku był kastrowany?

2 sierpnia tego roku, czyli miał niecałe 3 lata

Aleksandra - 30-12-2007, 13:01

Astaroth i ja jestem bardzo zainteresowana tematem. Powiedz, czy to bardzo inwazyjna operacja, czy psiak bardzo cierpiał po i jak długo dochodził do siebie po zabiegu. I pisz wszystko, jak najwięcej, bo to dla mnie bardzo wazne. Hugo juz swoje przeżył i jak pomyślę, że znowu skaże go na cierpienie to mi serce pęka.
astaroth - 30-12-2007, 17:50

Aleksandra, umierałam ze strachu choc wiedziałam niby wszystko i zabieg przeprowadzała zaprzyjaźniona i zaufana pani wet. Jednak zabieg to zabieg i człowiek o swojego najlepszego przyjaciela się boi zawsze!
Na zabieg zawieźliśmy Lestata po 13-tej, tam dostał przy nas narkozę i powolutku zasnął, zostawiliśmy go i wróciliśmy po 15-tej. Jak weszliśmy wybudzał się, był trochę wytraszony ale ucieszył się na nasz widok i merdał bidok ogonkiem. Ja wparowałam jak spanikowana matka :D Ranka duża nie była, ale wyglądało to mało apetycznie... Miał rankę spryskaną srebrnym sprayem odkażającym, dostał antybiotyk.
W domku był markotny bo jeszcze po narkozie nie doszedł do siebie. Musieliśmy dla jego bezpieczeństwa założyc mu kołnierz :/
Pierwsza noc była nieprzespana bo Lestat nie mógł znaleźc sobie miejsca, nie piszczał ale kręcił się strasznie, pół nocy przesiedziałam przy nim głaszcząc go. Nad ranem zasnął. Około południa wyszedł normalnie na spacer (na smyczy) i pojechaliśmy na kontrolę i antybiotyk. Wszystko było ok.
Ranka goiła się dośc szybko, po 10 dniach wetka zdjęła szwy.
Jakieś 3-4 tygodnie wchłaniała się skórka :)
Dziś gładziutko jest, tylko sierśc :)

Strach był niepotrzebny :) ale to silniejsze od człowieka :)
Skończyły się problemy z suczkami i w 80% z psami dużych ras :) Jestem zadowolona a Lestat nic nie stracił ze swojego wigoru i labkowej radości :)

Się rozpisałam ;)

Aleksandra - 30-12-2007, 19:04

Dzieki wielkie. Własnie o takie szczegóły Cie prosiłam.Jednak trochę wycierpiał. Tak sie tego boję. Hugo ma dysplazję stawów łokciowych . Był operowany. I dlatego tak sie boję. Chyba sie zdecyduję, ale decyzje jeszcze odwlekam. Wiem, że powinnam to zrobić. Ale to takie trudne.
Ryniu - 30-12-2007, 20:44

astaroth, Dzięki za szczegółowy opis. Z pewnością pomoże podjąć właściwą decyzję.
Bora, Trzymamy kciuki aby wszystko było OK.
Aleksandra, w pełni Cię rozumiem.

Aleksandra - 30-12-2007, 20:53

Ryniu, chyba pierwszy raz w zyciu mam taki problem z podjęciem decyzji. Jeszcze czeka mnie rozmowa z lekarzem Hugo-uffff. A moje cudo smacznie spi koło mnie i nie wie, co jego pańci chodzi po głowie
astaroth - 30-12-2007, 21:30

Aleksandra napisał/a:
Jednak trochę wycierpiał

cierpienie to może za dużo powiedziane, jednak te 24h po zabiegu był na pewno trochę obolały i zdezorientowany, potem poszło już z górki i bez problemów.
Mnie też było ciężko ale wiedziałam, że dobrze robię. Niemniej cieszę się, że to już za nami ;)
Ryniu, Aleksandra, rozumiem Wasz strach i obawy.
Bora, trzymam kciuki za psinkę!

AgniesiaP - 17-02-2008, 00:22

No to i ja przyłączam się do rozważań. Bo niby wiemy, iż to najlepsze rozwiązanie - Smolik ma dysplazję lewego stawu łokciowego, biodra też nie wyglądają super, więc tatusiem nie zostanie. Ale z drugiej strony jakoś nie mogę go sobie wyobrazić bez jajcunków..... Myślę, że jeśli będzie konieczna operacja na biodra, to i kastrację załatwimy za jednym zamachem.
Tomi - 17-02-2008, 10:04

AgniesiaP napisał/a:
jakoś nie mogę go sobie wyobrazić bez jajcunków.....

Myślę , że to my właściciele , bardziej niż pieski odczuwamy ich brak po przeprowadzonym zabiegu. Piesek się budzi , coś tam troszkę boli i w sumie to jest wszystko , bo nie zdaje sobie sprawy czego został pozbawiony. Aspekt psychologiczny w tym przypadku bardziej się nam udzieli niżli samczykowi. Może pojawić się pewien swego rodzaju dyskomfort estetyczny bazujący na zasadzie przyzwyczajenia , bo ... były i ...nagle ich nie ma.
W przypadku Smolika i jego stwierdzonej dysplazji rozsądnym rozwiązaniem byłoby niedopuszczenie go do rozrodu. Jeśli natomiast bardzo chciałabyś pozostawić Smolusiowi jego męskie atrybuty to alternatywą dla kastracji jest wazektomia , która jednocześnie nie pozbawi go frajdy z uganiania się za sympatycznymi suniami. :) Życzę trafnych decyzji :)

AgniesiaP - 17-02-2008, 12:36

Tomi, no właśnie o ten aspekt estetyczny chodzi. No ale to nie jest najważniejsze. Tak jak powiedziałeś - Smolik to dysplastyk, więc do rozrodu dopuszczony nie będzie, a samo podwiązanie nasieniowodów nie da efektu pełnego. Jeśli więc zdecydujemy się na kastrację, to pełną. Ale decyzja do końca nie podjęta :| Zobaczymy co przyniesie RTG bioderek.
Ryniu - 17-02-2008, 13:27

Cytat:
Myślę , że to my właściciele , bardziej niż pieski odczuwamy ich brak po przeprowadzonym zabiegu.

Pewnie tak jest z reguły, bo ja o niczym nie myślę tylko o tym manku w woereczku :)

Tomi - 17-02-2008, 14:25

AgniesiaP napisał/a:
Smolik to dysplastyk, więc do rozrodu dopuszczony nie będzie, a samo podwiązanie nasieniowodów nie da efektu pełnego

Agnieszko, jeśli pisząc o pełnym efekcie masz na myśli eliminację zdolności rozrodczych to podwiązanie nasieniowodów pozwala na osiągnięcie takiego stanu. Nadmienię jednocześnie , że kastracja ,mimo dotkliwszej ingerencji w organizmie psa ,ma więcej korzyści zdrowotnych niz samo podwiązanie. :)

AgniesiaP - 17-02-2008, 16:48

Tomi chodzi mi o to, że podwiązanie eliminuje właśnie tylko zdolności rozrodcze. Pozostają natomiast wszelkie inne zachowania związane z wydzielaniem hormonów. No i kastracja eliminuje, tak jak już wcześniej pisałeś, choroby. Tak więc z mojego punktu widzenia, jeśli będę się decydować to na kastrację. Pewnie po jakimś czasie przyzwyczaję się do braku jajcunków :)
Tomi - 17-02-2008, 16:55

AgniesiaP napisał/a:
Pewnie po jakimś czasie przyzwyczaję się do braku jajcunków

Pewnie ,że się przyzwyczaisz :) , a Smoluś , jak tylko przestanie go w tym miejscu pobolewać ranka pozabiegowa zupełnie zapomni ,że cokolwiek , kiedykolwiek tam miał i znowu będzie zadowolonym z życia chłopcem ;D

mala85 - 17-02-2008, 17:55

ja tam jak na razie nie okalecze męskości mojego Akselka :-P :-P :-P
Tomi - 17-02-2008, 18:00

mala85 napisał/a:
ja tam jak na razie nie okalecze męskości mojego Akselka :-P

Czyli Mileno masz również w dalszych planach uwolnić Akselka od 'balastu' jaki nosi od urodzenia ? :)

anna34 - 18-02-2008, 12:57

A tak wogóle to w jakim wieku można już wykastrować psa,ja napewno muszę to zrobić i przyznaje,że chciałabym jak najszybciej,tatusiem mój Chopperek nie będzie z powodu dysplazji bioder,no i to łobuziak jakich mało,a mam nadzieje,że po kastracji jego niewyżyty temperamencik nieco osłabnie.W tej chwili dobiega do 8 miesiąca życia.
Tomi - 18-02-2008, 23:57

anna34, samczyka można wykastrować już w wieku 2 - 3 miesięcy , jednak z uwagi na ryzyko (narkoza) jakie niesie ze sobą zabieg dla takiego małego psiaka , termin ten jest mało popularny. Za zdecydowanie dogodniejszy uważa się okres pomiędzy 7 a 12 miesiącem życia. Sam zabieg nie jest skomplikowany i trwa ok. 15 minut. :)
anna34 - 19-02-2008, 12:43

Tomi dzięki za odpowiedz,czyli skoro mój urwis ma już prawie 8 miesięcy to mogłabym to zrobić,choć pewnie poczekam do 12 miesiąca,bo wtedy mamy kontrolne rtg,więc może za jednym zamachem to zrobimy przy narkozie.
Aleksandra - 07-03-2008, 14:24

Decyzja podjęta. W środę Hugo będzie pozbawiony jajeczek. Lekarz jak najbardziej za- tym bardziej,że Hugo ze względu na dysplazję tatusiem nie zostanie nigdy. Dla mnie- spokój z cieczkami suczek no i powinien być koniec walk z psami. Dla Hugo- ma być zdrowszy( prostata), spokojniejszy. Ale ciężko mi. Aby już było po wszystkim. Hugo wczoraj skończył dwa latka- biedaczek nie wie, co mu zafundowałam na urodzinki. Za to dostał masę zabawek.
Lorena - 07-03-2008, 14:27

Aleksandra oj boroczek taki prezent na urodzinki mu pańcia zafundowała, no ale z drugiej strony to dla jego zdrowia. Trzymamy kciuki za Hugo :)
Aleksandra - 07-03-2008, 14:34

Lorena, dzięki za wsparcie i trzymanie kciuków- bardzo jest to nam teraz potrzebne.
Lorena - 07-03-2008, 14:40

wiem :) pamiętam jak ja przeżywałam operacje naszych psiaków, jak sobie pomyśle że na nowo będę musiała to przeżywac to eh :( no ale dla zdrowia psiaka trzeba wytrzymać :) zobaczycie będzie dobrze :) Tylko koniecznie napisz nam co i jak po operacji :)
AnTrOpKa - 07-03-2008, 14:43

Aleksandra, mądra i słuszna decyzja :) Będziemy 3mać kciuki z cąłych siłw dniu operacji :) Miziaczki dla Hugo :*
Aleksandra - 07-03-2008, 14:49

Dziewczęta jesteście kochane,że mnie wspieracie. Bo narazie to marnie się czuję. Kocham tego mojego rozrabiakę bardzo, dużo przeszedł w związku z dysplazją a ja mu znowu coś funduję- choć wiem że to dobra decyzja. Oczywiście zaraz po wszystkim napiszę.
Bora - 07-03-2008, 14:58

Aleksandra, Wiem co czujesz. Ja miałam identyczne myśli. Że Bora po jednej operacji jeszcze nie doszła do siebie, a ja funduje jej kolejne cierpienie. Ale to wszystko dla dobra naszych pociech, bedą zdrowsze, a to jest bardzo ważne. Beda dłużej cieszyć sie życiem i młodością. A Hugo nawet nie zauważy, że jajeczek nie ma.
gusia1972 - 07-03-2008, 15:04

bidny Hugo :( ale dla niego to lesze wyjście, nie będzie tak się uganiał za suczkami
Aleksandra - 07-03-2008, 15:23

Wiekie dzięki. Juz mi troche lepiej dzieki Wam. Mam nadzieję, że Hugo bedzie dobrze się czuł po kastracji.
Jola - 07-03-2008, 16:39

Aleksandra - pomiziaj Hugo i przytul. Będzie dobrze - grupowe trzymanie forumowych kciuków jeszcze nigdy nie zawiodło! Dołączamy swoje łapki do zaciśniętych piąstek - daj znać po zabiegu jak poszło i jak się czujecie : Hugo i Ty !!
Aleksandra - 07-03-2008, 16:48

Jola, zaraz pomiziam Hugo od Ciebie. Wieeelkie dzięki za wszystkie zacisniete łapki. Z pewnością odezwę się po
inkapek - 07-03-2008, 18:08

My też trzymamy moooocno łapunie. ;*
Ja też odwlekałam decyzję o sterylizacji Neski ale dzięki waszemu wsparciu zdecydowałam się. Neska jest już prawie 2 miesiące po sterylce czuje się dobrze a ja się cieszę że już mamy to za sobą a panikowałam jak mała dziewczynka :-P

Aleksandra - 07-03-2008, 18:56

O jak fajnie, że Wy juz po. Tez bardzo chciałabym miec to za sobą- jeszcze parę dni nerwów. I bardzo, bardzo dziekuję za wsparcie
Jola - 07-03-2008, 21:14

Nie dziękuj tylko miziaj swojego przystojniaka - my nie możemy, więc Ktoś nas musi wyręczyć!! :-P
Tomi - 07-03-2008, 23:58

Ooo ...to Hugo wkrótce będzie lżejszy troszkę :) Na pewno wyjdzie mu to na zdrówko. :)
Aleksandra - 08-03-2008, 19:26

O tym, że Hugo będzie troche lżejszy- nie pomyslałam. Ot i kolejny powód do tego zabiegu :haha: . Ale tak na powaznie to i tak póki co jestem niezle zdenerwowana.
AnTrOpKa - 08-03-2008, 19:28

Aleksandra, minie tydzień po zabiegu i nawet nie będziesz pamiętała, że coś takiego miało miejsce :) A Hubo już na drugi dzień nie będzie wiedział :) Naprawdę, nie przejmuj się bo ten zabieg wcale nie jest straszny i skomplikowany :) Będzie dobrze! Mizianki dla czekoladka! ;*
Aleksandra - 08-03-2008, 19:39

No niby wiem to, ale jakoś tak mi żal kuleczek mojego Słodziaka Hugo i martwię się, że może go coś boleć. Ale biorę sie w garść. Aby juz był czwartek, bo będzie po wszystkim. Ech!!!

[ Dodano: Sro 12 Mar, 2008 ]
Kochani! Przed chwila wróciliśmy z zabiegu do domu. Hugo leżał w klinice, ale oczka miał już otwarte i jak nas zobaczył , merdał wesoło ogonem. Teraz śpi w swoim łóżeczku. Kołnierz założony. Jutro mamy być na kontroli. Zobaczymy, jak nam noc minie- mam nadzieję że Hugo będzie spał sobie spokojnie. Dziękujemy za trzymanie kciuków.

Orion - 18-03-2008, 07:30

Też zastanawiamy się nad kastracją. Słyszeliśmy, że najlepiej zrobić to jak najwcześniej, bo jeśli piesio pokryje już jakąś suczkę albo stoczy wygraną walkę z innym psem to może być za poźno, bo zmian w psychice jakich dostarcza satysfakcja z kopulacji i walki nie jesteśmy w stanie cofnąć. W Stanach zabiegi rutynowo przeprowadzają zabieg już w wieku kilku tygodni i pieski ani nie są mniejsze ani mniej radosne.
Trudna decyzja, skoro natura dała, to znaczy, że są potrzebne :) , z drugiej strony wiszący worek w zamian za bezpieczeństwo to chyba nieduża cena.

Pozdrowienia dla Hugo :haha: .

Aleksandra - 18-03-2008, 13:21

Hugo bardzo dziękuje za pozdrowienia. Czuje się świetnie. Jeszcze chodzimy na zastrzyki- antybiotyk i czekamy niecierpliwie, kiedy będzie można zdjąć klosz z głowy. No niestety- rzeczywiście decyzja sporo nerwów mnie kosztowała. Hugo pies najsłodszy pod słońcem, uwielbiający ludzi, pieszczoch niewiarygodny, wspaniały kompan dla suczek, wykastrowanych psiaków i wybranych psów. Niestety na większość psów po prostu sie rzucał. Byłam bez wyjścia. Podobno wyciszenie sie psa po kastracji trwa od 4 do 6 miesięcy. Tak, że na efekty musimy jeszcze poczekać. Serdecznie Cię pozdrawiamy :)
AnTrOpKa - 18-03-2008, 13:49

Aleksandra!!! Mogłas napisać w shoutboxie, że tu napisałaś i ktoś podbiłby temat. A tak to tydzień minął zanim ktoś zauważył. Tak to jest, że jak jakaś osoba pisze posta bezpośrednio pod sobą to nie podświetla :(

Bardzo się cieszę, ze Hugo ma się dobrze :* Ukochaj go mocno :*

Aleksandra - 18-03-2008, 13:54

No mogłam, ale jakoś nie pomyślałam. Zaraz Hugusia ukocham- ciągle to robię, bo to bardzo słodkie bydlątko.
inkapek - 19-03-2008, 13:35

Cieszymy się ze już macie to za sobą. Mizianki i buziaczki dla was ;*
Aleksandra - 19-03-2008, 15:07

Dziękujemy za mizianki i buziaczki. Teraz czekamy jeszcze z utęsknieniem na zdjęcie szwów. Hugo radosny. Nie robi wrażenia,że tęskni za tym czymś, co mu odjęto
Jola - 19-03-2008, 18:30

Kurczę - też dopiero teraz odkryłam nowiny _ Aleksandra gratuluję mądrej decyzji!! Okropnie się cieszę, że macie to już za sobą: Hugo i Ty!!! Pomiziaj psinkę od nas!! :haha:
Aleksandra - 19-03-2008, 18:45

Jola, dzięki. Powiem szczerze, że tuz przed zabiegiem, gdy Hugo był już po głupim jasiu, chciałam zabrać psa i wiać. Strasznie byłam rozdarta pomiędzy rozsądkiem a żalem, że jednak go czegoś pozbawiam. Teraz już jestem zadowolona, bo widzę że Hugo specjalnie nie tęskni za swoimi kuleczkami. Jest żywy i radosny, jak zwykle:)
inkapek - 19-03-2008, 19:22

Aleksandra napisał/a:
Jest żywy i radosny, jak zwykle:)

Neska jest jeszcze gorszy szogun niż był :-P
Aleksandra napisał/a:
chciałam zabrać psa i wiać

Ja z pierwszego terminu zwiałam odwołując go :lookdown:
Na drugim terminie wet wygonil mnie z gabinetu bo nie chciałm odejśc od Neski , nawet gdy już kładł ją do operacji nie chciałam odejść...wlazłam za nim do sali operacyjnej;D
Cieszymy się razem z wami ;*

Aleksandra - 19-03-2008, 22:20

No dobra, jeszcze sie przyznam- trzęsłam sie jak barani ogon i lekarz z troską zapytał czy dać mi coś na uspokojenie. Nie denerwowałam się przy operacji stawów- wiedziałam, że tak musi być i jest to szansa na dobre życie Hugo. Kastracja nie była niezbędne i stad tak źle sie czułam. Ale widzę, że nie tylko ja reagowałam tak źle. trochę mi lepiej, bo już myślałam że zaczynam mieć niezłego hopelka na punkcie mojego( nie pierwszego) psa. Pozdrawiam serdecznie
Bora - 19-03-2008, 23:21

Aleksandra napisał/a:
bo już myślałam że zaczynam mieć niezłego hopelka na punkcie mojego( nie pierwszego) psa. Pozdrawiam serdecznie

ale myślę że to jak najbardziej prawidłowy, zdrowy objaw.
Ja też każdą operację Bory przeżywałam. Wiem jak to jest. A teraz już z górki

Aleksandra - 20-03-2008, 09:02

Oj, z górki. Mam nadzieję, że to koniec z zabiegami Hugo.Dziś wizyta u lekarza. Może usłyszymy dobra nowinę o zdjęciu szwów i kołnierza:)
Orion - 20-03-2008, 18:19

Mam pytanie, co sądzicie o kastracji szczeniaków??
Goha_lab - 11-06-2008, 16:58

Chciałam ponowić pytanie Oriona. Co o tym sądzicie?
anna34 - 11-06-2008, 17:03

No nie wiem czy wogóle kastracja szczeniaków jest dopuszczalna ]:)
Ja chciałam wykastrować Choppera jak bedzie miał 12 miesięcy i kontrolne rtg stawów(takie 2w1),ale 2 wetów mi poprostu odmówiło,tłumacząc mi,ze optymalny wiek na wykonanie tego zabiegu to skończone 18 miesięcy ]:)

Salerno - 11-06-2008, 19:03

anna34 napisał/a:
optymalny wiek na wykonanie tego zabiegu to skończone 18 miesięcy


Dlaczego ?

Goha_lab - 11-06-2008, 19:10

No właśnie przecież jaja i tak i tak widać a te kuleczki raczej nie wpływają jakoś znacząco na rozwój psa?
Tsunami - 11-06-2008, 20:13

Też jestem ciekawa czemu odmówili zabiegu wcześniej. W USA kastruje się 8 tygodniowe szczenięta. Zdaję sobie sprawę, że w Polsce pewnie nie ma odpowiednio do tego przygotowanych lekarzy i odpowiedniego sprzętu, ale ja słyszłam, że od 7-8 miesiąca można psa kastrowac. Zależy też od jego wielkości pewnie - większe psy dojrzewają później.
anna34 - 11-06-2008, 21:33

Mówił właśnie coś o końcu dojrzewania hormonalnego i wogóle tak całościowo.
Jeden z tych wetów to sława dr.Janicki,więc chyba trzeba mu zaufać.

Tsunami - 11-06-2008, 21:39

Dr Janicki też mówił, że po zdrowych psach nie rodzą się psy z dysplazją...
Ale dojrzewanie hormonalne u labków rzeczywiście kończy się późno.

anna34 - 11-06-2008, 21:44

No mnie akurat o tej dysplazji nic takiego nie mówił,ale za to mówił,że dysplazja przechodzi od 20 pokoleń wstecz,więc zdrowi rodzice nic nie znaczą.
To tak jak u ludzi -rodzice czarni, rodzi się rude dziecko,żona twierdzi,ze wierna,mąż zły,a okazuje się,że gdzieś w jakimś pokoleniu był ktoś rudy.

Tsunami - 11-06-2008, 21:51

Anna dr Janicki powiedział tak bkrawczemu jak konsultował sprawę Wigorka. Mnie przy tym nie było, więc dokładnie jego słów nie słyszałam.
anna34 - 11-06-2008, 21:56

Wierze i wiem,że jak człowiek dowiaduje się o chorobie psiaka to nie zawsze słucha co się do niego mówi.Ja też pewnie połowy bym nie zakumała,ale dobrze,ze był ze mną TŻ i trzezwo myślał.Ja jestem zadowolona z jego rad póki co,a co do kastracji to mój wet w Pruszkowie powtórzył to samo,po 18 miesiącu życia.Pewnie jakbym się uparła to ktoś by mi to zrobił wcześniej,ale muszę wkońcu komuś wierzyć i ufać.
Tsunami - 11-06-2008, 22:02

Sama się wybieram w lipcu do Warszawy zrobi komplet badań - oczy, serce u Garncarzy i stawy u dr Janickiego :)
sylwiaG - 13-06-2008, 07:52

anna34 napisał/a:
No nie wiem czy wogóle kastracja szczeniaków jest dopuszczalna ]:)
Ja chciałam wykastrować Choppera jak bedzie miał 12 miesięcy i kontrolne rtg stawów(takie 2w1),ale 2 wetów mi poprostu odmówiło,tłumacząc mi,ze optymalny wiek na wykonanie tego zabiegu to skończone 18 miesięcy ]:)


Totalna bzdura. My kastrujemy ok. 9 miesiąca psy.A jak jest wnęter to nawet szybciej.

anna34 - 13-06-2008, 09:22

sylwiaG ja przecież sobie tego nie wymyśliłam,a lekarze,z którymi rozmawiałam to nie laiki,tylko weci z wieloletnią praktyką. :)
Bora - 13-06-2008, 09:44

anna34, mi mówiono to samo. Że sterylizować po 1 cieczce. Jak sie potem okazało dlatego, że przed 1 cieczką organy są małe i trudno je znaleźć. Ja sie uparłam i Bora była sterylizowana przed 1 cieczką.
anna34 - 13-06-2008, 09:58

Madziu,tylko podobno u suczek to tak można,chociaż nie wszyscy weci chcą,a u psów nie.Ja się nie znam i nie będe sie mądrzyć.Powiedziało 2,więc wierze,że tak jest,w sumie te pare miesięcy nie zrobi nam większej różnicy.Ja poprostu jestem mniej uparta niż Ty kochana :D
Bora - 13-06-2008, 12:38

anna34, mozliwe, ale Ty masz psa, a ja sukę. I nie miałam ochoty opędzać sie od psów, stresując i tak zlęknioną Borę.
anna34 - 13-06-2008, 12:58

Fakt,ale podobno psy też potrafią dac się we znaki,jak suczki mają cieczkę(nocne wycia,ucieczki) i też nie chciałabym tego przechodzić stresując sąsiadów :D
AnTrOpKa - 14-06-2008, 22:18

U nas w klinice robią tak jak u Sylwii G. :)
zaradna - 14-11-2008, 16:45

Ja też będe Elma kastrować i nam też wet muwił, że po ukończeniu 18 miesięcy

[ Dodano: Pią 14 Lis, 2008 ]
Ale to jest trudna decyzja ja wiem, że go wykastruje jednak mimo to mam pewn obawy

anna34 - 14-11-2008, 17:45

zaradna,wreszcie komuś jakiś wet powiedział tak samo,bo już wszyscy tutaj brali mnie za dziwoląga w tej kwestii :-P
Duże rasy mają robioną kastracje po ukończeniu 18 mies.życia międzyinnymi po to,żeby gospodarka hormonalna była wyrównana.
Więc nie wiem czemu wykonywany jest ten zabieg wcześniej,jeśli pies nie jest agresywny ani chory.

zaradna - 14-11-2008, 18:48

Cytat:
Duże rasy mają robioną kastracje po ukończeniu 18 mies.życia międzyinnymi po to,żeby gospodarka hormonalna była wyrównana.
mniej wiecej to samo mi wet powiedział i słyszałam jeszcze, że własnie lepiej poczekać aż wszystko mu sie tam prawidłowo rozwinie cus takiego.
I wiem, że to bedzie dobre dla niego bo bedzie grzeczniejszy :-P nie bedzie tak ciagał za suczkami z cieczka no i mysle, że nam obojgu bedzie latwiej wtedy i kwestia zdrowotna tez gra duza role przynajmiej nie bedziemy sie na starość męczyli z prostata itp.
Chociaz nie ukrywam, że troche mi szkoda pozbawiać go meskości i dla mnie dość dziwnie będzie wygladał bez swoich kuleczek ktore mu tam zawsze dyndały.
anna34, a Chopper jest już po czy przed jeszcze ?

anna34 - 14-11-2008, 18:53

Chopper jest jeszcze przed,ma 16 miesięcy i czekamy i wciąż myślimy :)
Aleksandra - 14-11-2008, 18:56

My jesteśmy już 7 miesięcy po kastracji. Hugo spokojniejszy, obojętny na cieczki u suczek, chęć dominacji znacznie zmalała. Z tyciem tez nie ma problemu. Wazymy go co miesiac i przy przekroczeniu wagi- zmniejszam dawkę jedzenia i wszystko wraca do normy. Ogólnie bardzo jestem zadowolona, choć tez bardzo sie denerwowałam i bardzo przezywalam kastrację Hugo.
Hugo nadal bardzo żywy, energiczny i uśmiechnięty. Zabieg przeprowadzony był, jak Hugolec skończył 24 miesiące.

anna34 - 14-11-2008, 19:01

No właśnie,z kastracją zawsze się zdąży :)
zaradna - 14-11-2008, 19:06

A właśnie slyszałam, że po kastracji psy maja tendencje do tycia Aleksandra, prawda to ?
Wy jestescie po więc wiecie :)
anna34 napisał/a:
Chopper jest jeszcze przed,ma 16 miesięcy i czekamy i wciąż myślimy :)

Ja też myśle ale jak to bedzie po i jak bedzie mu tam wygladalo bez jajeczek.
Ja juz decyzje podjełam i niema odwrotu więc nawet staram się nie myslec inaczej,
Aleksandra, może głupia prosba ale czy mogłabyc pokazać zdjecie Hugo jak to bez jajcorów wyglada? Bo chciałabym zobaczyć bo szczerze to nie wiem jak wyglada bez

anna34 - 14-11-2008, 19:13

U nas to ja wciąż myśle,bo o dziwo mój TŻ jest za :-P
zaradna - 14-11-2008, 19:16

anna34 napisał/a:
U nas to ja wciąż myśle,bo o dziwo mój TŻ jest za :-P

A u mnie w domu wszyscy sa przeciw i nikt nie rozumie tego, że to dla jego dobra. Kazdy mysli, że jestem bez serca i mu wielka krzywde zrobie kastrujac go. Tylko tata tez jest za a reszta przeciw bo dla nich Elmo powinin zostać tatuskiem, ale ja sie ich zdaniem nie przejmuje bo oni się nie znaja na rzeczy

[ Dodano: Pią 14 Lis, 2008 ]
a pozatym pies mój, a nie ich hehe

papisia - 14-11-2008, 19:52

zaradna napisał/a:
Bo chciałabym zobaczyć bo szczerze to nie wiem jak wyglada bez


Weci nacinają na ptaszku i zostaje normalnie woreczek, który wygląda jak mniejsze jajeczka ;]

zaradna, no ja nie wiem co gorsze dla niego :-P brak jajeczek i mieć wszystko w nosie czy tyle pokus wokoło i szlaban na nie :-P

Aleksandra - 14-11-2008, 20:51

Juz napisałam wyżej, ze z tyciem nie mamy problemu. Raz w miesiącu Hugo jest ważony.Jeśli przekracza swoją właściwa wagę, zmniejszam mu porcje jedzenia i wracamy do wagi właściwej. Podczas operacji nacinane jest miejsce w okolicy jąderek i te jąderka sa po prostu tak jakby wyłuskiwane. Zostaje po nich pusty woreczek, który z czasem staje się coraz mniejszy. Tak ze zmian w wyglądzie psa właściwie nie ma. Zdjęcia bym wstawiła. Ale jakoś nie przyszło mi do głowy pstrykać Hugolca od tyłu :haha: .Zapewniam, ze jedyne zmiany to te na lepsze
zaradna - 14-11-2008, 22:14

A to ja myslałam, ze tam tak zupełnie łyso mu bedzie ,a jednak nie. Zreszta nieważne jak bedzie wygladał bo zawsze bede go kochała bez wzgledu na wszystko.
My teraz tylko czekamy na odpowiedni wiek, a potem jajca ucinamy :-o

anna34 - 14-01-2009, 12:17

My już postanowiliśmy z pczątkiem lutego Chopper zostaje pozbawiony jajek :-P .
Chociaż wciąż mi wszyscy motają w tej mojej głowie,że już się pogubiłam,ale nie chce zbierać jego kawałków z jezdni,bo gnój ucieka za suczkami :beated:

zaradna - 14-01-2009, 12:21

anna34, dobrze robisz bedzie lepiej dla niego.
U mnie w domu też jest gadanie jak to tak ja moge go klejnotów pozbawić, ale oni sie nie znają.
On nawet nie zauwazy, ze ich niema.
Tatusiem i tak nie zostanie więc mu sa do niczego nie potrzebne

anna34 - 14-01-2009, 12:26

Mój TŻ to akurat nie ma nic przeciwko temu :)
Ale najbardziej to mnie martwi możliwość utycia po zabiegu.Chopper nie może przytyć,bo już teraz ma zmniejszone dawki jedzeniowe do -30% i nawet nie chce myśleć jak on zareaguje jak dostanie jeszcze mniejsze :-P

Aleksandra - 14-01-2009, 12:28

Hugo nie ma klejnotów od kwietnia. Tez była to dla mnie trudna decyzja. Ale teraz... Hugo spokojniejszy to raz, bardziej mu odpowiada teraz moje towarzystwo na spacerze, z suczkami z cieczką bardzo ładnie sie bawi i nie ma problemów. Owszem obwacha je, ale juz nie ma szalenstw, dominacja przytępiona. Trzeba kilku miesiecy po zabiegu zeby nastapiły zmiany, nic nie dzieje sie od razu. Ale jednoczesnie Hugo nadal jest wesołym, bardzo energicznym,uwielbiajacym zabawy psem.
zaradna - 14-01-2009, 12:32

anna34, ja myśle, że z tym tyciem bedzie ok tylko trzeba pilnować. Więcej ruchu i tyle tak mi się wydaje.
Wcześniej już ktos pisał tu w temacie,ze ma laba po kasracji i nie ma problemów z tyciem wszystko jest ok.
ja tez sie martwiłam kiedyś własnie tym, żeby mi nie przytył jak mu klejnoty utną, ale mysle, że wystarczy ruch i rozsądne karmienie i będzie dobrze.
Chociaz nigdy nic nie wiadomo. Ale nie ma sie co martwic na zapas

[ Dodano: Sro 14 Sty, 2009 ]
P.S. Sama juz tak troche bym chciała, żeby on tych jajec nie miał ale my musimy jeszcze poczekać troche

Andevil - 14-01-2009, 12:42

zaradna napisał/a:
Sama juz tak troche bym chciała, żeby on tych jajec nie miał ale my musimy jeszcze poczekać troche

A co Elmo wyprawia, ze podjęliście decyzje o kastracji juz na tym etapie?
Pytam bez złosliwosci, po prostu chciałabym wiedzieć. :)

Aleksandra - 14-01-2009, 12:50

Hugo przytył przez te miesiace od kwietnia 1 kg. Ma jednak sporo ruchu a do tego co miesiac jest wazony. Jak przekracza swoją wagę- zmniejszamy porcje jedzenia i to wcale nie drastycznie. Lekarz nam mówi, ze wystarczy 10- 15%. I tego sie trzymamy
anna34 - 14-01-2009, 16:18

I dupa blada,kolejny wet powiedział,że niestety burza hormonalna i ucieczki nie muszą minąć po kastracji i jeśli to jedyny powód to powinniśmy odstąpić wogóle,albo chociaż narazie.Bo to młody psiak i samo może mu się zmienić :shy:
Andevil - 14-01-2009, 16:26

anna34, przeczytaj tekst, ktry wkleiła magda_mn na lab.info. Tam są plusy i minusy, ale te minusy wcale nie są błahe. :|
anna34 - 14-01-2009, 16:30

czytałam i naprawde sama już nie wiem :)
może jednak jeszcze przemęcze się przez ten okres cieczkowy,a jemu potem przejdzie,choć troche.
Chopper i tak kładzie się kołami do góry przed każdym psem,a co będzie po kastracji,będzie leżał zanim pies podejdzie :-P

Lorena - 14-01-2009, 16:50

anna34 napisał/a:
może jednak jeszcze przemęcze się przez ten okres cieczkowy
hym Aniu , a nie zastanawiałaś się jak on musi się czuć, kiedy dookoła same wabiące zapachy , a on nie może ich "mieć" ?
anna34 - 14-01-2009, 16:53

Zastanawiałam,ale dziś usłyszałam,że kastracja nie musi tego problemu jednak rozwiązać :shy:
Lorena - 14-01-2009, 16:55

anna34 napisał/a:
Zastanawiałam,ale dziś usłyszałam,że kastracja nie musi tego problemu jednak rozwiązać
no wiesz ile wetów tyle opinii, i zaręczam że pytanie każdego weta o zdanie spowoduje mętlik w głowie. Nie warto latać od jednego do drugiego bo to nam mąci wszystko. Jakaś konsultacja owszem, ale lepiej z wszystkim do zaufanego weta się kierować.

Jak chooper reaguje na cieczki?

anna34 - 14-01-2009, 16:55

Jeśli już go okalecze to chciałabym 100% gwarancji,że problem zginie,a weci mi jej nie dają mimo wszystko :shy:

[ Dodano: Sro 14 Sty, 2009 ]
Jeśli jest na wolności to ostatnio mi zwiał 2 razy za suczkami(nie miały jeszcze cieczek),może były przed :)
Ostatnio nie spuszczam go na otwartym terenie,yylko wieczorami na boisku szkolnym(licząc na to,że dozorca nas nie przyłapie i nie wyrzuci).Niestety nie wybiegany Chopper to katastrofa w domu :-P W weekend uciekł Mariuszowi,bo ten nie zdążył go złapać jak zauważył,że coś za bardzo niucha i pognał przed siebie prosto do ulicy,oczywiście został skarcony,ale to niewiele dało,przez cały dzień chodził jakiś taki podniecony :-P

[ Dodano: Sro 14 Sty, 2009 ]
A co do wetów zawsze słucham 3 u których lecze Choppera,pracują wszyscy w jednej klinice wymiennie i o dziwo wszyscy są przeciwko :shy:

[ Dodano: Sro 14 Sty, 2009 ]
Dziwnw kasy zarobić nie chcą :-P

Andevil - 14-01-2009, 17:07

Magda_mn na lab.info wkleiła tekst z http://www.naiaonline.org...euterInDogs.pdf
Część tłumaczenia znajdziecie na forum Border Collie , gdzie można przeczytać:

"Wydaje się iż nie ma przekonujących dowodów na korzyść kastracji u samców, szczególnie u niedojrzałych samców, w celu zapobieżenia przyszłym problemom zdrowotnym

Ze strony pozytywnej, kastracja samców
* eliminuje małe ryzyko (prawdopodobnie < 1%) śmierci na raka jąder
* zmniejsza ryzyko zaburzeń ,które nie mają podłoża nowotworowego
* zmniejsza ryzyko przetok około odbytowych
* być może zmniejsza ryzyko cukrzycy (dane nieprzekonywające)

Ze strony negatywnej, kastracja samców
* jeśli przeprowadzona przed ukończeniem 1 roku znacząco zwiększa ryzyko kostniako-miesaka (nowotwór kości); jest to częsty nowotwór u średnich /dużych oraz bardzo dużych ras ze złym rokowaniem.
* zwiększa ryzyko sercowego złośliwego śródbłoniaka krwionośnego o czynnik 1,6
* trzykrotnie zwiększa ryzyko niedoczynności tarczycy
* zwiększa ryzyko postępującego starczego upośledzenia poznawczego
* trzykrotnie zwiększa ryzyko otyłości, częstego problemu wśród psów i związanych z tym problemów zdrowotnych
* czterokrotnie zwiększa małe ryzyko (<0,6%) raka prostaty
* podwaja małe ryzyko ( 1%) nowotworu dróg moczowych
* zwiększa ryzyko zaburzeń układu kostnego
* zwiększa ryzyko reakcji niepożądanych na szczepionki

Balans pomiędzy długofalowym ryzykiem oraz korzyściami kastracji jest różny w zależności od psa. Rasa, wiek, płeć to czynniki, które muszą być rozważone razem z czynnikami pozamedycznymi dla każdego psa indywidualnie. Zalecenia typu kastracja dla wszystkich psów niehodowlanych nie znajduje poparcie w literaturze medycznej nauk weterynaryjnych."

źródło: http://www.bordercollie.f...i-suk,2394.html

Lorena - 14-01-2009, 17:12

anna34 napisał/a:
Jeśli już go okalecze to chciałabym 100% gwarancji,że problem zginie,a weci mi jej nie dają mimo wszystko
pewności nigdy nie ma, to jest biologia, nigdy do końca nie da się przewidzieć jak organizm zareaguje.
anna34 napisał/a:
A co do wetów zawsze słucham 3 u których lecze Choppera,pracują wszyscy w jednej klinice wymiennie i o dziwo wszyscy są przeciwko :shy:
no widzisz każdy ma inne zdanie, ja mogę znaleźć od groma wetów co powiedzą, że każdy pies który nie ma predyspozycji do hodowlanki powinien być kastrowany, ale znajdzie się też grupa takich co powie, że kastracja jest be. Zawsze tak jest. Cóż wybór należy do właściciela.
Sterylka także ma pewne skutki uboczne i to wcale nie byle jakie, ale ja mimo wszystko jestem pewna, że wolę L ulżyć tych burz hormonalnych.

Aleksandra - 14-01-2009, 17:21

Zgadza się, wcale nie muszą minąć. Mnie wet powiedział, ze kastracja u 80% psów daje dobre rezultaty biorąc pod uwagę to, co piszesz. Mój Hugo nie uciekał, ale jak zaczynały się cieczki u suczek, był po prostu chory- ciągle pod drzwiami, ciągle jęczał, nie chciał jeść, był nerwowy,wiecznie wiercący się. Teraz okres cieczek nam nie straszny:)
zaradna - 14-01-2009, 19:24

Andevil napisał/a:

A co Elmo wyprawia, ze podjęliście decyzje o kastracji juz na tym etapie?
Pytam bez złosliwosci, po prostu chciałabym wiedzieć. :)

Tak o to nie narzekam na niego bi jest grzeczny i wogule.
Ale jak zaczyna sie okres cieczkowania to Elmo jest jeszcze młody ale zachowuje sie strasznie bardzo podobnie do tego co Aleksandra, pisała o Hugo. Ostatnio nawet tak wywąchał cieczkajaca panienke, że mi zwiał i go ganiałam po lesie
Dlatego też chciała bym go wykastrować, żeby mu lżej było w tym okresie.
Oczywiscie nie teraz bo jest za młody tak uważam, ale po ukończeniu 2 lat lub 18 miesięcy.
Lorena napisał/a:
no widzisz każdy ma inne zdanie, ja mogę znaleźć od groma wetów co powiedzą, że każdy pies który nie ma predyspozycji do hodowlanki powinien być kastrowany, ale znajdzie się też grupa takich co powie, że kastracja jest be. Zawsze tak jest. Cóż wybór należy do właściciela.

ja też rozmawiałam z kolkowa wetami i kązdy mi polecil kastracje mówiąc, że lepiej dla psa.

[ Dodano: Sro 14 Sty, 2009 ]
Chociaż teraz to co napisala Andevil, trocje mnie zaniepokoiło he

Diana S - 17-01-2009, 16:32

anna34 napisał/a:
Mój TŻ to akurat nie ma nic przeciwko temu :)
Ale najbardziej to mnie martwi możliwość utycia po zabiegu.Chopper nie może przytyć,bo już teraz ma zmniejszone dawki jedzeniowe do -30% i nawet nie chce myśleć jak on zareaguje jak dostanie jeszcze mniejsze :-P


Wielkie brava dla Twojego TŻ!! wiekszosc facetów nie wyobraza sobie, by jego pupilek stracił swoja mieskosc, pies bez jajek to nie pies( wiekszosci tak mawiaja), a...

Jak pies, nigdy nie bedzie krył suki, bo nie jest reproduktoremi i nigdy nie bedzie, szaleje za sukami, sprawiając kłopot wł. to ja, jak najbardziej Cie, anno popieram ;D

Pozdrawiam. :)

natusia - 19-01-2009, 17:24

no ja tez popieram moj poprzedni pies strasznie szalal za sukami ale nie zdecydowalam sie na kastracje ale teraz pewnie bym to zrobiła jakbym miała samca
anna34 - 20-01-2009, 12:54

9 luty,godz.14.00 :-o
Lorena - 20-01-2009, 13:02

Diana S napisał/a:
9 luty,godz.14.00 :-o
zdecydowałaś się?
anna34 - 20-01-2009, 13:03

Niestety tak,to koszmar co przeżywamy teraz,mam awersje do wszystkich suczek cieczkujących :-P
Lorena - 20-01-2009, 13:05

anna34, brawo :) tak będzie dla Was lepiej.
anna34 napisał/a:
,mam awersje do wszystkich suczek cieczkujących
a widzisz, a ja niedawno miałam awersję do wszystkich samców.
anna34 - 20-01-2009, 13:06

Lorena wcale Ci się nie dziwie,to jest koszmarne zarówno dla właścicieli suczek jak i psów :)
zaradna - 20-01-2009, 13:30

anna34, no to gratki i powodzenia :D
novati - 20-01-2009, 13:35

anna34, będzie dobrze :)
gusia1972 - 20-01-2009, 13:45

anna34 napisał/a:
Niestety tak,to koszmar co przeżywamy teraz,mam awersje do wszystkich suczek cieczkujących :-P

do Kali też ? :( bo właśnie cieczkuje :)

anna34 - 20-01-2009, 13:47

gusiu,Kala jest daleko,ale wspóczuje Ci tych samczych napadów :-P
zaradna - 20-01-2009, 13:52

Ja Elma to aż sie boje spuszczać w tym okresie
gusia1972 - 20-01-2009, 13:55

anna34, nie jest źle :) spokojnie dajemy sobie radę :)
jak jakiś lata luzem po ulicach to maluch na którego wystarczy tupnąć nogą :)
większe zawsze na smyczy chodzą, do tego perfumujemy pannę więc ... spokojnie :)

anna34 - 09-02-2009, 09:37

No dobra od wczoraj boli mnie głowa,a dziś i serce jak moja bida łazi za mną i patrzy mi głęboko w oczy pytając-a gdzie moje żarełko,zapomniałaś dziś-kurde nie zapomniałam,ale jak mam mu wytłumaczyć,że dziś głoduje :cring:
Godzina zero zbliża się wielkimi krokami(czyli 14.00),ja chodze zła,TŻ się wczoraj oberwało jak mi powiedział żebym tak nie przeżywała,bo to prosty zabieg,więc powiedziałam,że może i jemu obetniemy co nieco to zobaczy czy to prosty zabieg,wiem złośliwa jestem :-P
A ja wiem,że tak trzeba,żeby mu się krzywda nike stała i żeby przestał uciekać,ale gdzieś tam się zastanawiam,czy nie zawiodłam,czy mogliśmy tego uniknąć :bad:

novati - 09-02-2009, 09:43

Aniu spokojnie wszystko będzie dobrze

a co do uciekania to trudno oduczyć psa popędów co innego uciekanie do innych psów a co innego do suczki z cieczką
zobaczysz wasze spacery będą przyjemniejsze i spokojniejsze bez strachu bo czas cieczek idzie i pies szaleje

trzymamy tu kciuki ale chyba mocniej za Ciebie niż Choppera :-P

iwonsia - 09-02-2009, 09:46

Dołączam się do trzymania kciuków. Dacie radę. Na pewno :)
Aleksandra - 09-02-2009, 10:00

Aniu, imienniczko mojej Córki, nie martw sie. Wszystko bedzie dobrze. I my trzymamy kciuki. Hugo po kastracji jest nadal zywym, wesołym energicznym Hugo. U nas okres cieczkowy już sie zaczyna i Hugo spokojnie bawi się z suczkami z cieczką. A i włascieciele takich suczek przeszczęsliwi, bo nie jestesmy zagrozeniem. Pamietaj o jednym, czas wygasania hormonów po kastracji to kilka miesiecy. Nie od razu bedzie spokój. Na to trzeba troszke poczekać. Sam zabieg kastracji jest zdecydowanie mniej inwazyjny niz zabieg sterylizacji suczek. Bedzie ok. Buziaki:)
Jagusia - 09-02-2009, 10:26

Aniu, jesli to cie pociesz to Ci powiem, że przed kilku laty przygarnęlam kota. Dopóki był mały był słodki i kochany ale kiedy hormony wziely górę stał się nie do wytrzymania. A wiesz pewnie dobrze, że koty to nie tylko bieganie za kocicami z ruja ale to również znaczenie terenu - smród w calym domu nie do wytrzymania. Nasza Wet poradzila kastracje. Zabiegł trwał krótko a kocór po powrocie do domu nie wymagał, żadnych specjalnych zabiegów. Jądra pozostaly na miejscu, były na nich tylko takie dwie male blizny jak po laparoskopii no i byly mniejsze. Po kilku miesiacach kot zmienil sie nie do poznania. Nadal biega po podworku, nie przytył ani nic innego skonczyly sie natomiast nocne serenady pod oknem i znaczenie terenu.

Ten zabieg naprawde poprawia jakosc życia wlaściciela. a i zwierzakowi lzej. Bo jak myslisz jak sie czól mój kocur kiedy za oknem pachnace panienki a ja go na sile w domu trzymam. to dopiero byla meka.

Ryniu - 09-02-2009, 11:36

anna34, wszystko będzie OK. Trzymamy kciuki!
zaradna - 09-02-2009, 11:49

anna34, Wszystko będzie dobrze.
Trzymamy kciuki

inkapek - 09-02-2009, 12:26

trzymam kciuki ;*
anna34 - 09-02-2009, 12:28

Dzięki Wszystkim :) Byle do 14.00,bo pies głodny i zły i oboje jesteśmy sfrustrowani :bad:
Kaśka - 09-02-2009, 22:35

anna34,

Dam Pani tylko jedną radę,proszę pilnować aby piesio nie lizał worka po kastracji, sama nie dawno kastrowałam psa który pomimo kołnierza lizał tak że dostał ropnego zapalenia skóry
to co razem przeżyliśmy w domu to jakiś horror! trzeba było mu to myć 3 razy dziennie i smarować maścią pimafucort a piesio nasz z bólu nie dawał sobie tego dotknąć tzn. koło penisa tak ale sam worek po jajeczkach gdzie skórka jest delikatna to nie,warczał i trzeba go było na chama trzymać, więc dodatkowo nałożyliśmy bawełniane spodnie od piżamy i powoli się goiło i najlepiej niech Pani poprosi od razu weta o maść łagodząca do tych miejsc wygolonych bo lepiej zapobiegać niż przechodzić przez coś takiego, :bad:

dodam jeszcze że codziennie na zastrzyki chodziliśmy do weta, z kasy spłukaliśmy się szybciutko! :(

pozdrawiam :papa:

labi - 09-02-2009, 22:52

Chopperku, jesteśmy z Tobą, choć - przyznaję - nie chciałbym być na Twoim miejscu :(

Aniu, Labi wprawdzie nie podejdzie do dziesięciu pachnących suczek bez mojego pozwolenia, ale to na pewno dla niego duży stres. Kiedy tylko widzę Jego wieksze zainteresowanie trawką w parku pod domem, ograniczam mu wizyty tam do niezbędnego minimum, a staram się zamęczać go w lesie. Negro nie ma tych problemów.
Ech, trudne to decyzje :(
Trzymamy kciuki.

anna34 - 10-02-2009, 08:52

Dzieki,pierwsza noc za nami,była męcząca i straszna.Kupiłam coprawda ten klosz,ale nie założyłam.Założyliśmy mu moje spodenki od piżamy i przymocowaliśmy bandażem i było ok.Ale nie wiem czy to efekt narkozy,czy zemsta psa,ale zsikał nam się w domu,więc spodenki trzebabyło zdjąć.Nałożyłam drugie,które spadały i pilnowałam tak bardziej pół nocy,masakra.Chopper smutny,nie wiem czy z bólu,czy z obrazy na nas.
Ryniu - 10-02-2009, 09:20

anna34 napisał/a:
Chopper smutny,nie wiem czy z bólu,czy z obrazy na nas.

w końcu miał "przerwę w życiorysie" ;)

Aleksandra - 10-02-2009, 09:33

Z pewnością cos go moze pobolewać. W koncu był zabieg. A moze jeszcze to kwestia narkozy. Nie martw się. Bardzo szybko dojdzie do siebie. I tak, jak w jednym z poprzednich postów- uważaj zeby nic nie lizał. U Hugo goiło sie wszystko jak " na psie". Najgorsze już za Wami. Teraz juz tylko lepiej. Pozdrawiamy serdecznie:)
zaradna - 10-02-2009, 11:19

Myśle, że napewno go coś tam trochr boli i narkoza może jeszcze działać.
Niedlugo nie bedziecie pamiętali o tym dniu, a Chopper szybko wruci do siebie :)

mala85 - 10-02-2009, 11:40

anna34, zobaczysz że bęzie wszystko dobrze ale oczywiście nas na bierząco informuj ;*
anna34 - 10-02-2009, 11:46

Radzimy sobie jak możemy,żeby nie nosić klosza wymyśliliśmy coś takiego :-P ,śmiesznie wygląda,ale nie liże rany :-P

zaradna - 10-02-2009, 11:47

anna34, on wyglada slodziutko w tych gadkach :)
iwonsia - 10-02-2009, 11:48

wygląda przekomicznie :D :D :D ale najważniejsze, że ma się dobrze :) Proszę go wygłaskać ode mnie ;* ;* ;* ;*
Szyszunia - 10-02-2009, 11:50

anna34, naprawde dobry pomysl. Lepiej tak niz z kolnierzem... a i usmiech na twarzy wywoluje. Mizianki dla Chopperka
Aleksandra - 10-02-2009, 12:18

Oj, jakie gustowne gatki. Duzo serdeczności:)
Ryniu - 10-02-2009, 12:38

A i rozporek w gatkach się zawsze przydaje ;)
anna34 - 10-02-2009, 12:45

Olu proszę napisz czy Hugo dostawał jakieś środki p/bólowe po operacji.Mnie dr.powiedział,że może dostanie jutro jak będziemy na kontroli i antybiotyku,ale sama już nie wiem,czy może mu czegoś nie dać.
Aleksandra - 10-02-2009, 12:49

Tak, dostał nastepnego dnia podczas wizyty kontrolnej i antybiotyk i srodek p/ bólowy. Te srodki p/ bólowe o ile pamietam dostawał tylko 2 dni. To był zastrzyk. Nic sie nie martw. O ile Malenstwo nie dobierze się do ranki, wszystko szybko sie zagoi. Buziaki dla Was Obojga
Kaśka - 10-02-2009, 21:49

anna34 napisał/a:
Radzimy sobie jak możemy,żeby nie nosić klosza wymyśliliśmy coś takiego :-P ,śmiesznie wygląda,ale nie liże rany :-P
[url=http://images29.foto...45b.jpg]Obrazek[/URL] [url=http://images27.foto...c94.jpg]Obrazek[/URL] [url=http://images26.foto...c17.jpg]Obrazek[/URL]


no właśnie mój pies też nosił gatki tylko w inny wzorek, szkoda tylko że tak póżno mu załozyłam no ale kto mógł wiedzieć że przez kołnierz da rade lizać

anna34 - 11-02-2009, 11:21

mój rekonwalescent :-P
ulubiona poza :)

i ulubione łóżko państwa(sorki za mnie w tle)

Ryniu - 11-02-2009, 11:28

anna34 napisał/a:
(sorki za mnie w tle)

ale tło całkiem fajne :) Jak się goi ranka? czy wszystko OK?

anna34 - 11-02-2009, 11:30

Na moje oko wyglada ładnie,ale zobaczymy co powie dr.dziś wieczorem :)
Ten sam wet sterylizował niedawno Daisy i ładnie to zrobił,ranka malutka,prawie niewidoczna :)

Aleksandra - 11-02-2009, 11:33

Te pozy i to łózko- to jakbym widziała Hugo. Cięsze sie bardzo, ze juz lepiej sie macie. Tak trzymać. Buziaki dla Obojga:)
Szyszunia - 11-02-2009, 11:33

anna34, a Chopper to tak zawsze z Wami spi, czy to tylko tak na teraz? Lezy pod pierzynka, jak mój Bonusek ;*
Napisz potem, co powiedzial doktor. Mizianki dla Chopperka

anna34 - 11-02-2009, 11:36

pod kołderką to on nie leży,raczej zawsze na(szybko zrobione zdjęcia,bo zaraz uciekł),ale sypia z nami w łóżku :-P
Aleksandra - 11-02-2009, 11:55

Hihi.... i Hugo ze mną spi. Choc czasami wydaje mi się, ze to ja z nim, bo zajmuje mi większość łózka. Strasznie sie rozpycha :)
zaradna - 11-02-2009, 12:14

No kurcze słodziutko :)
anna34 - 11-02-2009, 20:45

My już po kontroli,wszystko ładnie wygląda,dostał antybiotyk i p/bólowy zastrzyk.Jak będzie dobrze to w poniedziałek zdjęcie szwów :)
Aleksandra - 11-02-2009, 20:46

Brawo! Ogromnie się cieszymy:)
zaradna - 11-02-2009, 21:00

anna34, miło slyszeć, że jest dobrze :)
iwonsia - 12-02-2009, 09:02

Super wiadomości :)
Szyszunia - 12-02-2009, 12:30

anna34, super!!! Zanim sie obejrzysz i Chopperek bedzie szalał jak dawniej ;*
anna34 - 12-02-2009, 12:40

Szaleć to on by już szalał,dziś na śniegu dostał głupawy jak szalony :-P ,ale wet zabronił do zdjęcia szwów ganiać z psiakami :-P
Jagusia - 12-02-2009, 13:29

Moja Sara po sterylizacji to takiego spida dostała, że jej utrzymać nie mogłam. Śmialyśmy się z naszą dokturka, że to objaw radości - szczeniąt nigdy więcej. :D
Raz na drugi dzień po zabiegu nie domknelam takiej prowizorycznej bramki na schody i ona za mna czlap czlap na gore. Schody mam strome i balam sie, ze sobie cos uszkodzi takimi wyczynami wiec zamknelam ja w pokoj na gorze na 3 godzi i jak mąż z pracy wrócił to ja zniósł.

anna34 - 14-02-2009, 08:14

Mam pytanko do osób,które mają wykastrowane psiaki,czy naprawde do chwili zdjęcia szwów nie pozwalaliście swoim psiakom pobiegać i pobawić się z innym psem.Niby wet nie kazał,ale wydaje mi się,że jakby pobawił się z 15 minut to nic by mu się nie stało(na smyczy i w domu też szaleje). :-P
Aleksandra - 14-02-2009, 09:23

Uważałam na Hugo bardzo- moze nawet z przesadą, ale szybko sie goiło więc krótko to trwało. Buziaki
anna34 - 14-02-2009, 15:21

kurde,byle do poniedziałku,bo oszaleje :-P :cring:
Bora - 14-02-2009, 19:57

anna34 napisał/a:
kurde,byle do poniedziałku,bo oszaleje :-P :cring:

Dlaczego, a co sie dzieje?

anna34 - 14-02-2009, 20:57

Bo Chopper nie spuszczany ze smyczy ma poprostu pierdolca i to mega :-P

[ Dodano: Sob 14 Lut, 2009 ]
No,ale że go kocham mimo wszystko to nie mogłam mu tego zrobić :-P
taka sierotka jestem :)

zresztą szybko sobie to zdjął :-P

zaradna - 15-02-2009, 00:02

anna34, haha u mnie kołnierz nie wytrzymał 2 dni nawet :D
gwiazdka - 15-02-2009, 10:26

u Mnie kołnierz też nie zdał egzaminu :) też sobie sunia szybo z nim radę dała ;)
zaradna - 15-02-2009, 13:33

hahaha Elmo jak zaczoł próbować go ściągać to z jednego kołnierza ze 3 się zrobiły hahahahah
gusia1972 - 15-02-2009, 21:44

świetna sierota :)
papisia - 16-02-2009, 09:18

gwiazdka napisał/a:
u Mnie kołnierz też nie zdał egzaminu


No tak... tylko, że z tego co widzę na zdjęciu Anna chyba nie zamontowała go na obroży więc dziwnym nie jest, że pies go zdjął :)

Moja Saba waliła "przypadkowo" kołnierzem o ścianę, ale raz, drugi powiedziałam, że nie wolno i dwa dni się przemęczyła... Zakładałam jej na noc i pod naszą nieobecność w domu żeby sobie szwów nie powyciągała. Żadna to tragedia dla psa.


P.S. Gatki ma genialne ;]

supergirl - 16-02-2009, 09:42

hihi, super gapa ;*
gwiazdka - 16-02-2009, 10:18

papisia ja miałam na obroży :D i sunie tak zaczeła kombinować ,że znalazła sposób i tak wylizywała łapkę.. hehe a jak była w kołnierzu.. to siadała i się potrafiła nie ruszać przez kilka naście godzin :D to chyba mial być bunt :D hehe
anna34 - 17-02-2009, 14:38

Przetrwaliśmy,szwy wczoraj zdjęte,wszystko jest dobrze :)
Teraz tylko czekamy na efekty,czyli nie uciekanie za cieczkującymi suniami :-P i może jeszcze troszkę bym chciała,aby łobuz się wyciszył nieco :-P

zaradna - 17-02-2009, 15:11

anna34, to fajnie, że jest ok :)
Szyszunia - 17-02-2009, 17:00

Sorki za OT, ale nie chce zakladac nowego tematu dla jednego pytanka :)
W jakim wieku pies zaczyna "czuć" cieczke suczek, bo mój Bonusek rosnie i rosnie i nie wiem za bardzo kiedy mam sie tego spodziewac, a chcialbym uniknac jego ucieczek do suniek (teraz jestem spokojna i na spacerkach pozwalam mu sie bawic ze wszystkimi psami).
Aha i czy sunie przechodza cieczke w jednym czasie (wiem, ze to glupie pytanko, ale nie wiem takich rzeczy), np z poczatkiem wiosny, czy tak jak ludzkie "samice" róznie? :) dziekuje za odpowiedzi...

mala85 - 17-02-2009, 18:31

Szyszunia, różnie jest z cieczkami także to jest wielka niewiadoma :-o
zaradna - 17-02-2009, 20:46

Szyszunia, to raczej chyba tak jak ludzkie samice hehe :P
Elmo w wieku 8 - 9 miesięcy już niuchał za cieczkającymi suczami

Szyszunia - 17-02-2009, 23:58

Kurczę, nie mogłyby się sunie zgadać, żeby tak na raz?! :haha:
W sumie jeszcze trochę mu zostało, wczoraj skończył 5 miesięcy ;*

Jagusia - 18-02-2009, 00:21

Kastracja, ech.... nas to czeka w przyszlym miesiącu. Szkoda mi troche, że pozbawię Enza męskości ale wszystkie argumenty za tym przemawiaja. Po pierwsze rozmnażać go nie chcę, po drugie panienek w kolo sporo a spacery z niuchajacym na prawo i lewo psem, zloszczącą się na niego (bo na smyczy ciągnie) sunia i dwulatkiem moga okazać sie koszmarem....
kamilkaa92 - 18-02-2009, 06:58

Jagusia napisał/a:
Po pierwsze rozmnażać go nie chcę, po drugie panienek w kolo sporo a spacery z niuchajacym na prawo i lewo psem, zloszczącą się na niego (bo na smyczy ciągnie) sunia i dwulatkiem moga okazać sie koszmarem....

a po trzecie to dla jego zdrowia

Foxy - 19-02-2009, 12:04

Jagusia napisał/a:
Szkoda mi troche, że pozbawię Enza męskości
To jest tylko ludzkie myślenie ;) Nie pozbawiasz go męskości, tylko robisz to dla jego zdrowia i psychiki ;)
Jagusia - 19-02-2009, 19:11

Być może... ale jakos i tak mi nieswojo :(
zaradna - 26-02-2009, 13:17

Ja dziś rozmawialam ze swoim wetem i powiedział, że można by było Elma juz wykastrować.
Ale tak się zastanawiam czy lepiej wiosną czy na jesieni.
Jak radzicie?

anna34 - 26-02-2009, 14:13

Pora roku jest chyba bez znaczenia :)
Tylko ja bym jednak poczekała aż ukończy 18 miesięcy,wtedy hormonalnie się ustabilizuje :)

AnIeLa - 22-03-2009, 12:02

I na nas przyszła pora , zastanawiamy sie nad kastracja Asiora. Czas cieczek udręka, nos przy ziemi i zero załatwiania sie, o głodówce nie wspominając :confused: a ostatnio TŻ-owi uciekł jak byli u jego mamy i 2 godziny szukania :confused: Mam kilka pytań:
1) czy przed kastracja trzeba wykonac jakieś badania?
2) czy trzeba psa zaszczepić?
3) czy on za stary nie jest, sie martwie o narkoze?.
4) czy któraś z właścicielek psiaków juz po kastracji mogłaby wkleić zdjęcia psiaka od tyłu :P jestem ciekawa jak to wygląda (może to i głupie, ale ciekawość mnie zżera)

Lorena - 22-03-2009, 12:14

AnIeLa napisał/a:
1) czy przed kastracja trzeba wykonac jakieś badania?
morfologia i biochamia, warto wiedzieć jak funkcjonuje organizm żeby zminimalizować prawdopodobieństwo powikłań podczas operacji.
AnIeLa napisał/a:
2) czy trzeba psa zaszczepić?
a na co ?
AnIeLa napisał/a:
3) czy on za stary nie jest, sie martwie o narkoze?.
toż to młody psiak! starszy pies to taki co ma 7-8 lat ! choć jeżeli pies jest zdrowy to nie ma żadnych przeciwskazań do narkozy, widziałam operacje 14sto letnich psów i wyszły z operacji bez szwanku.
AnIeLa - 22-03-2009, 12:22

Lorena,
Lorena napisał/a:

2) czy trzeba psa zaszczepić?
a na co ?


na tej stronie http://www.zwierzaki.org/...ic,16181.0.html
znalazłam właśnie, żeby zaszczepić ale nie jest napisane na co dlatego zapytałam :confused:

"4. Jak przygotować zwierzę do zabiegu?

Odpowiednio wcześniej zaszczep i odrobacz pupila."

zastanawiam sie też czy skończy się problem ucieczek w sumie Asior 4 lata juz ma więc mogło mu to w nawyk wejść . :confused:

Lorena - 22-03-2009, 12:24

no chodzi o standardowe szczepienia, Twój pies ma wszystkie szczepienia które powinien mieć ?
A co do ucieczek to zależy od tego "po co" ucieka, czy chodzi o zwykłe włóczęgostwo czy o zapach cieczek.

AnIeLa - 22-03-2009, 12:29

tak był szczepiony w zeszłym roku, kolejne szczepienia maja być w sierpniu. A ucieka do suk, więc jest szansa, że przejdzie :)
Lorena - 22-03-2009, 12:30

No to jak był szczepiony to macie z głowy, trzeba tylko 2 dni przed zabiegiem zrobić badanie krwi żeby wiedzieć jak funkcjonuje organizm.
AnIeLa - 22-03-2009, 12:32

Lorena, dziekuje za odpowiedź :) teraz jeszcze poczekam na zdjęcia psiaka od tyłu może anna wklei zdjęcia Choppera :shy:
zaradna - 22-03-2009, 12:41

Jat ez mialam teraz na wiosne Elma kastrować, ale chyba przetrzymamy do jesieni jak będzie troche starszy
Lorena - 22-03-2009, 12:41

AnIeLa, na ja Ci nei wkleję :P mogę jedynie pokazać pociachany brzuch suki.
AnIeLa - 22-03-2009, 12:56

Lorena wiem, że zdjęć psiaka nie masz :P :) a mam jeszcze pytanie do Aleksandry czy tez do anny34 ile czasu potrzeba po zabiegu, żeby pies doszedł do siebie? żeby sie mógł bawić z innymi, biegac no i kąpać pływać bo coraz cieplej się robi :lookdown:
Lorena - 22-03-2009, 12:58

AnIeLa, po zdjęciu szwów może już bawić się z psami.
anna34 - 22-03-2009, 14:13

Kurde jeszcze nie wpadłam na pomysł,żeby zrobić Chopperowi fotke od tyłu :-P
Chopper jest prawie 2 miesiące po zabiegu,patrząc na niego od tyłu widać dyndający się worek mosznowy.Nie wiem do końca czy kiedykolwiek on zaniknie,ale z tego co zrozumiałam weta to chyba nie,bo powiedział,że wycieli tylko jajka pozostawiając worek i że będzie wyglądał prawie jak facet.Jeśli chodzi o ucieczki to Chopper też uciekał za suczkami w okresie cieczek i narazie nie ucieka(od zabiegu jeszcze mu się to nie zdarzyło),pozatym jest takim samym krnąbrnym i głupiejącym psiakiem jak przed zabiegiem.A biegał z innymi psami już 2 dni po zdjęciu szwów :)

Lorena - 22-03-2009, 14:24

anna34 napisał/a:
Nie wiem do końca czy kiedykolwiek on zaniknie
nie zaniknie, bo wycina się jądra, a nie całą mosznę.
zaradna - 22-03-2009, 14:35

Czyli wyglada to normalnie jak by miał jajka tylko troche mniejsze tak?
anna34 - 22-03-2009, 14:47

Dokładnie tak to wygląda :-P
Diana S - 24-03-2009, 14:27

Co dziwne są jeszcze tacy weci co ciachają wszystko, czyli całe jajka. Pies wtedy wygląda jak suczka, bo i taki przypadek juz widziałam. Cięcie po kastracji, jest b. małe, dużo mniejsze od sterylizacji suczki i mniejsze ryzyko komplikacji.
AnIeLa - 31-03-2009, 22:50

No to mamy termin 6 kwietnia godzina 17.00. Szkoda tylko, że tak późno :( Asior cały dzień bez jedzenia i picia bedzie, już widzę oczyma wyobraźni błagający wzrok. :cring:
Szyszunia - 01-04-2009, 10:59

AnIeLa, biedactwo z Asiorka :( Bedziemy za niego kciuki i lapki trzymac ;*
anna34 - 01-04-2009, 11:06

Ja tam nie rozumiem czemu niby Asior miałby nie pić wody do 17.00 :)
Mój Chopper był już usypiany 5 razy i za każdym razem mógł pić wode ile chciał,żaden wet mu tego nie zabronił :-P

Bora - 01-04-2009, 13:43

anna34, żeby uniknąć nieprzyjemnych objawów po narkozie i podczas wybudzenia? np. wymiotów ?
anna34 - 01-04-2009, 13:47

Madziu,ja wiem o objawach jakie mogą wystąpić po narkozie.
Mój pies nigdy,pomimo,że pił przed narkozą i zaraz po wybudzeniu nie wymiotował,więc pewnie dlatego uważam nie pojenie psa przez tyle godzin za bezsens.Zresztą nigdy żaden z tych wetów nie zabraniał nam poić psa.Twierdzili,że gorszym złem jest jedzenie i skoro ma głodówkę to niech chociaż pije.

Bora - 01-04-2009, 13:49

Bora wody nie dostawała .

Podczas operacji nawodniono ją kroplówką. Po operacji, podczas wybudzania też, więc nie uważałam za konieczne pojenie jej i napełnianie żołądka wodą.

anna34 - 01-04-2009, 13:53

Przyznaje szczerze,że skoro nie jadł karmy to i jakoś mniej pił,ale pił.
I stwierdzam tylko fakt,że nam nie zabroniono za żadnym razem przed narkozą.
Każdy robi tak jak uważa lub jak prowadzi go jego weterynarz.

AnIeLa - 01-04-2009, 20:58

No to juz nie wiem :confused: dawac mu ta wode czy nie???
anna34 - 01-04-2009, 21:30

Ja uważam,że możesz dawać :) ,jak nie będzie jadł karmy to i wody dużo nie wypije :-P
Zresztą podpytaj weta i zrób jak on Ci każe.
Moi nie zabraniali pić wody,ani przed narkozą,ani po :)

Bora - 02-04-2009, 17:36

AnIeLa napisał/a:
No to juz nie wiem :confused: dawac mu ta wode czy nie???

Po prostu wystarczy przedzwonić i zapytać. Każdy wet inaczej przygotowuje psa do operacji.

AnIeLa - 02-04-2009, 18:22

Bora napisał/a:
o prostu wystarczy przedzwonić i zapytać. Każdy wet inaczej przygotowuje psa do operacji



Czyli dawać nie będę skoro powiedział, że od 8.00 ma byc bez.

Bora - 02-04-2009, 18:24

AnIeLa, trzymam kciuki za powodzenie zabiegu.
Lorena - 02-04-2009, 18:30

anna34 napisał/a:
Mój pies nigdy,pomimo,że pił przed narkozą i zaraz po wybudzeniu nie wymiotował,więc pewnie dlatego uważam nie pojenie psa przez tyle godzin za bezsens
każdy pies reaguje inaczej. Jeden nie będzie pił i nie będzie wymiotował, inny będzie pił i będzie wymiotował, a jeszcze inny nie będzie pił i będzie wymiotował. Wszystko się może zdarzyć. Jednak pies jest wystarczająco nawadniany podczas operacji i nie należy się obawiać, że jak przez kilka godzin nic nie wypije to się odwodni. Lepiej dmuchać na zimne.
AnIeLa - 02-04-2009, 19:03

Lorena napisał/a:
nie należy się obawiać, że jak przez kilka godzin nic nie wypije to się odwodni.


tylko, że 9 godzin to dla mnie nie jest kilka, a jak jeszcze bedzie ciepło to mi chłopak uschnie :P ale plan juz jest :) wieczorem dac mu jesć ( bo dostaje zawsze rano i koło południa) następnego dnia od 6.00 rano na spacer wymeczyć Dziuba, żeby przespał wiekszość dnia. :)

zaradna - 02-04-2009, 19:25

AnIeLa, co wet to inna opinia Elmo jak mial guz wycinany to wet kazał nie podawać wody 2 godziny przezd zabiegiem no ale moze przy kastracji jest inaczej bo to trudniejszy zabieg
gusia1972 - 02-04-2009, 20:04

ale jak go rano wymęczysz to musisz mu dać się choć trochę napić
AnIeLa - 02-04-2009, 22:05

gusia1972 tak wiem, to oczywiste :)

[ Dodano: Pon 06 Kwi, 2009 ]
No i sie zaczęło :confused: nerwy zaczynaja dawac znac, Asior troche wybiegany, (nie za duzo bo łapa mu co jakis czas krwawi) śpi teraz Dziubek mój, no i tylko czekać do tej 17.00 to będzie chyba najdłuzszy dzień w moim zyciu :(

anna34 - 06-04-2009, 12:11

Będzie dobrze,trzymamy kciuki :)
novati - 06-04-2009, 12:35

oczywiście że będzie dobrze :)
Szyszunia - 06-04-2009, 12:49

AnIeLa, my trzymamy i lapki i kciuki za Asiorka. Bedzie dobrze!!! 3maj sie ;*
zaradna - 06-04-2009, 23:19

I my trzymamy kciuki napewno będzie dobrze
AnIeLa - 07-04-2009, 08:04

No i pierwsza noc za nami. Łatwo nie było Asior wymiotował i się posikał. Rano zjadł troche, przed chwilą na dworze chciał się już bawić ze szczeniakiem. Dwa razy dziennie ma dostawać po 2 tabletki Synegralu no i jest obrażony na cały świat jak kołnierz mu zakładam. Ale to nic wytrzyma te 8 dni i będzie dobrze :) Szwów sciagać nie będziemy bo są rozpuszczalne. Wstawie póżniej zdjęcia tej bidy. Dziekujemy za trzymanie kciuków i łapek :) :*
Szyszunia - 07-04-2009, 09:38

AnIeLa, to super, ze wszystko poszlo ok!!!
zaradna - 07-04-2009, 10:12

AnIeLa, Miło słyszeć, że wszystko jest ok.
A nie myslałam, żeby chłopaka nie męczyc kołnierzem to założyć mu gatki jak to miał Chopperek ?

AnIeLa - 07-04-2009, 10:29

zaradna, mysle, że do kołnierza się przyzwyczai w ciagu dzisijeszego dnia. A co do tych gatków to nawet specjalniekupiłam Asiorowi ale on wylizuje przez gatki a nie chce, żeby sobie tam poobcierał :confused: więc lepiej niech już będzie w kołnierzu tak myślę :)
zaradna - 07-04-2009, 10:35

No to chyba,że tak.
Da chłopak rade.
Elmo tydzien wytrzymal tylko kolnierz nie wytrzymal haha

anna34 - 07-04-2009, 12:14

Ja założyłam Chopperowi swoje stare krótkie spodenki do spania,zrobiłam dziurki po bokach,przeplotłam bandażem i zrobiłam mu szelki przez głowe.Gatki były lużne,nic nie obcierały,no i nie lizał sobie,bo ja siedziałam z nim w domu przez tydzień,a wychodziłam tylko góra na pół godziny na zakupy :)
Kołnierz mimo wszystko do mnie nie przemawiał,duży,ciężki i szkoda mi go było,bo nic w nim nie mógł zrobić :-P

AnIeLa - 07-04-2009, 14:56

anna34, ja nie wychodzę wcale no oprócz spacerów toaletowych z psem. Teraz leży bez kołnierza na przykład, strasznie go chyba boli :confused: a kołnierz jest zakładany jak coś robie sprzątam, gotuję bo wtedy nie mam go na oku, no i jak zaczyna się lizac to zakładam odrazu może jakoś to skojarzy i nie będzie lizał :-P . W sumie dzisiaj pierwszy dzień no ale tak bedzie przez kolejne 6 dni, a później jakoś Pan sobie radzić będzie musiał :lookdown:
Lorena - 07-04-2009, 15:01

AnIeLa napisał/a:
strasznie go chyba bol
skąd taki wniosek ?
AnIeLa - 07-04-2009, 16:03

Lorena, bo widzę jak się zachowuje, jak nie może sobie miejsca znaleźc nie wie czy ma sie położyć czy usiąść czy stać i z jaką delikatnością stawia kroki. A rano jeszcze chodził nomalnie. :confused:
anna34 - 07-04-2009, 16:15

Rano jeszcze pewnie działały leki p/bólowe i znieczulenie,a teraz przestały,to normalne zachowanie.Jutro dadzą mu antybiotyk i p/bólowy,a potem będzie już z górki.
Lorena - 07-04-2009, 18:00

AnIeLa, taakie zachowanie jest normalne po narkozie. Moja sucz na drugi dzień była jeszcze nijaka.
AnIeLa - 07-04-2009, 18:11

anna34, jutro nie dadzą mu nic, dostaliśmy Synergal i 2 razy dziennie po 2 tabletki ma dostawać. I nie mamy sie jutro zgłaszać. Szwów jak pisałam tez sciagac nie bedziemy bo sa rozpuszczalne.

[ Dodano: Wto 07 Kwi, 2009 ]
Lorena, rozumiem, że po narkozie psiak sie zachowuje inaczej niz zwykle :) ale potrafie rozpoznać gdy mój psiak cierpi.

anna34 - 07-04-2009, 18:58

A ten lek to jest konkretnie na co,to lek p/bólowy czy antybiotyk.
AnIeLa - 07-04-2009, 19:22

anna34, na necie przeczytalam ze to antybiotyk jest :) wczoraj nie bardzo kontaktowałam jak już zobaczyłam Asiora więc sobie poszukałam :)
anna34 - 07-04-2009, 19:28

Nie mnie komentować postępowanie Twojego weta,może w takim razie na noc podaj mu sama pół czopka z pyralginy,nie zaszkodzi,a pomoże.Chopper dostał czopki po operacji na łapkę,a po kastracji dostał antybiotyk w zastrzyku i p/bólowy w zastrzyka po 2 dniach,tak jak większość psiaków po sterylkach i kastracji.
AnIeLa - 07-04-2009, 19:34

Asior wczoraj dostał antybiotyk zanim go odebraliśmy, no i jeszcze te tabletki. Też się zastanawiałam czemu nie mamy przyjśc po dwóch dniach tak jak czytałam :< , ale wiadomo co wet to inny sposób leczenia. Teraz już mu lepiej z tego co widzę zobaczymy co bedzie jutro, apteka pod nosem to nie będzie problemu :)
anna34 - 07-04-2009, 19:39

Tylko pyralgina w czopku jest na recepte niestety.
A co do szwów to jednak pojedz,niech sprawdzą,czy się rozpuściły :)
Kobietom po porodach też zakładają czasem rozpuszczalne,ale każą sprawdzać po kilku dniach,czy aby napewno się rozpuściły.Tak dla pewności :)

Lorena - 07-04-2009, 19:42

anna34 napisał/a:
A co do szwów to jednak pojedz,niech sprawdzą,czy się rozpuściły
szwy się rozpuszczają bardzo długo, to nie trwa kilka dni tylko dużo dłużej :)
anna34 - 07-04-2009, 19:44

Nie wiem jak u zwierząt,ale ludziom każą jechać tak po tygodniu na kontrole.

[ Dodano: Wto 07 Kwi, 2009 ]
a zresztą zakładają je tylko kobietą,które się uprą,normalnie wolą zakładać zwykłe.
Mój wet też woli zwykłe :)

AnIeLa - 07-04-2009, 19:46

Lorena napisał/a:
szwy się rozpuszczają bardzo długo, to nie trwa kilka dni tylko dużo dłużej


o kurcze to ile on tak bedzie musiał w domu siedzieć zanim sie szwy rozpuszcza?

Lorena - 07-04-2009, 19:46

anna34 napisał/a:
Nie wiem jak u zwierząt,
nawet do 3 miesięcy mogą się rozpuszczać, pewnie sporo zależy od tego jakie to nici.
anna34 - 07-04-2009, 19:48

Pewnie będzie mógł biegać jak tylko się lepiej poczuje,skoro ma rozpuszczalne to nikt go 3 mies.w domu trzymać nie będzie :-P
AnIeLa - 07-04-2009, 19:48

Lorena napisał/a:
nawet do 3 miesięcy mogą się rozpuszczać, pewnie sporo zależy od tego jakie to nici.

żebym wiedziala ze ma zamiar dac inne to bym sama o zwykłe poprosiła. Kurcze a miało byc tak normalnie a tu takie cyrki.

anna34 - 07-04-2009, 19:50

Nie martw się,będzie dobrze :)
Lorena - 07-04-2009, 19:50

AnIeLa napisał/a:
Kurcze a miało byc tak normalnie a tu takie cyrki.
czemu cyrki ? lepiej żeby było dłużej , w czym Ci rozpuszczalne szwy przeszkadzają ?
Po około dwóch tygodniach nawet mniej będzie mógł już normalnie szaleć.

AnIeLa - 07-04-2009, 19:52

anna34 napisał/a:
Pewnie będzie mógł biegać jak tylko się lepiej poczuje


to on juz dzisiaj by mógł, bynajmniej rano :) na dworze czuje sie lepiej niż w domu, pewnie to przez to że tam stoi, chodzi, a tu siedzi albo lezy i go boli wszystko dookoła.

anna34 - 07-04-2009, 19:52

Chopper szalał 8 dnia,a 7 zdjeli mu szwy,no tydzień,a dwa to jednak różnica jest :)
Lorena - 07-04-2009, 19:53

anna34 napisał/a:
Chopper szalał 8 dnia,a 7 zdjeli mu szwy,no tydzień,a dwa to jednak różnica jest
każdy robi jak woli, co prawda pies a suka to ogromna różnica, ale myślę że w obu przypadkach kilka dni ostrożności więcej nie zawadzi.
anna34 - 07-04-2009, 19:53

Miałam tak samo,na dworzu wszystko było ok,a w domu smutasek :-P ,przejdzie mu :)
AnIeLa - 07-04-2009, 19:54

Lorena, miałam na mysli ogól, do weta zgłosic sie nie mamy jutro po cos p/bólowego, szwy dostalismy rozpuszczalne zamiast zwykłych wszystko inaczej niz czytałam :)
Lorena - 07-04-2009, 19:56

A jaki dostał lek przecibólowy ? w zastrzyku ? moja sucz po operacji tylko 2x dostała przeciwbólowy i uważam , że wystarczyło. Dwa dni po operacji byla jak nowa , nie wykazywała żadnych oznak bólu.
AnIeLa - 07-04-2009, 19:56

No ja z Dziubem będe 7 dni a później wyjeżdżam wiec jakos jego Pan bedzie sobie musiał poradzic.
Jagusia - 07-04-2009, 19:58

No to i my dojżeliśmy do decyzji. Dzisiaj Enzik dał taki popis, ze mi nerwy puścily i umowiełam go na zabieg na czwartek. Trudno jakos to musi być, z pańciem czy bez jakoś sobie poradzimy. Nie mogę dlużej patrzyc jak się biedak meczy. A to dopiero poczatek wiosny i cieczek. To co sie teraz u nas dzieje nie sprzyja dobrej atmosferze i cierpi cała rodzina :(
anna34 - 07-04-2009, 19:59

Chopper też dostał 2 razy,zaraz po zabiegu i 2 dni pózniej,ale Ania pisze jasno,że nie kazali jej przyjechać za 2 dni po coś p/bólowego.

[ Dodano: Wto 07 Kwi, 2009 ]
Jagusia,będzie dobrze :)

Lorena - 07-04-2009, 20:00

Jagusia, gratulacje. To odpowiednia decyzja, będzie lepiej dla Was, dla Enza i dla Sary.
Kastracja to na prawdę nic złego.

anna34 - 07-04-2009, 20:04

Jagusia już w ten czwartek :)
zaradna - 07-04-2009, 20:07

Jagusia, i bradzo dobrze robisz myśle, że każdemu poprawi sie konfort zycia
AnIeLa - 07-04-2009, 20:24

Jagusia, i dobrze :) po co się mają męczyć i Sara i Enzo ? :)
inkapek - 07-04-2009, 20:55

Trzymam za wszystkie psiaki kciuki ;*
Jagusia - 07-04-2009, 21:08

anna34 napisał/a:
Jagusia,będzie dobrze
w to nie watpie. Ta sama wet 2 lata temu kastrowała naszego kocura, a w styczniu Sarę, zawsze bylo ok więc i teraz tak być musi :-P Mamy do niej pelne zaufanie :)

Lorena napisał/a:
będzie lepiej dla Was, dla Enza i dla Sary
napewno! To co teraz wszyscy przeżywamy na dłuższą matę nie ma sensu. Enzik zamknięty w komorce, Sara leżąca pod drzwiami, i my ludzie pomiedzy nimi. Wiemy, że razem być teraz nie mogą bo Enzik ją strszanie meczy i ciągle się gryzą, a z drugiej strony patrzenie na tęsknotę Sary, która nie rozumie co się dzieje.... okropność :(

Lorena napisał/a:
Kastracja to na prawdę nic złego
wiem, zawsze bylam za, tylko czekalam na odpowiedni moment, ale wyszło jak wyszło...

anna34 napisał/a:
Jagusia już w ten czwartek
dokładnie, nie ma sensu czekać. Szkoda męczyć dalej te zwierzaki. Wiem już, że zachowanie Enza jest spowodowane cieczką suczki sąsiadów. a co będzie jak kojena suczka zacieczkuje.... im wcześniej tym dla nas wszystkich lepiej :)

zaradna napisał/a:
myśle, że każdemu poprawi sie konfort zycia
dokladnie :)

AnIeLa napisał/a:
po co się mają męczyć i Sara i Enzo ?
to jest całkowicie bez sensu, muszę z tym skończyć jak najszybciej

inkapek, kciuków nigdy dość - dziekujemy :-P

Szyszunia - 07-04-2009, 21:11

Jagusia, i my będziemy trzymać kciuki! Wszystkim to wyjdzie na dobre :)
novati - 08-04-2009, 08:31

My też będziemy trzymać za Enzika kciuki :)
anna34 - 08-04-2009, 11:59

Jak tam dziś Asiorek się czuje :)
AnIeLa - 08-04-2009, 12:10

anna34, chyba lepiej niż wczoraj bo na łzzko już się pakował, kurcze wczoraj tak ładnie sie zachowywał od 17.00 nie lizał wcale, a dzisiaj diabeł ]:) w niego wstapił i leży bidula w kołnierzu, ale to dla Jego dobra :) lepiej teraz pare dni niż, żeby sie coś tam zrobiło brzydkiego i dłużej by nosić musiał :)
anna34 - 08-04-2009, 12:14

Za to chomonto to i ja bym się obraziła :-P
Dobrze,że już lepiej się czuje :)

Jagusia - 08-04-2009, 17:33

No a Enzo już pości. Godzinke temu dostał ostatnie papu no i do jutra juz tylko woda.
inkapek - 08-04-2009, 17:39

Jagusia, nie wypada nie trzymać ;*
Chłopaki nasze śliczne i silne są i dadzą radę :)

Jagusia - 08-04-2009, 17:41

Dziękujemy wszystkkim za kciczki - bedę relacjonowala na bierząco
zaradna - 08-04-2009, 18:53

Jagusia, trzymamy mocno kciuki i łapeczki za jutro
Szyszunia - 08-04-2009, 21:09

Jagusia, i my potrzymamy kciuki i łapki :)
novati - 09-04-2009, 08:19

Będzie dobrze :)
Jagusia - 09-04-2009, 09:13

Fajnie, że jesteście z nami. Jak dotąd byłam luzak, a teraz coś mi się zaczyną załączać... Właśnie zabrałam Enzikowi michę z wodą. Klamka zapadła odwrotu nie ma...
AnIeLa - 09-04-2009, 10:18

Jagusia, będzie dobrze :) Asiorowi też nie wolno było pić (tak lekarz powiedział) ale troche wody w misce miał , nie jadł to i pił mniej :) Trzymamy kciuki i łapki :* A Enzik chociaż zobaczy co to depilacja :P o której godzinie macie zabieg?
Huberto - 09-04-2009, 15:10

Trzymamy kciuki i na pewno wszystko będzie dobrze
zaradna - 09-04-2009, 16:09

Jagusia, no i jak?
Czekamyna wieści

Jagusia - 09-04-2009, 22:11

No to my jesteśmy już po. Zabieg był na 12 ale troszkę poczekaliśmy aż narkoza zadziala więc pewnie gdzies dopiero o 13 go ciachali. Ponieważ mialam problem z transportem, odbieralam go już po pelnym wybudzeniu ok godz 17.
Wbrew moim nadziejom po powrocie do domu nic się nie zmienilo. Enzik pierwsze co zacząl robić to gwalcić Sarę - prawdziwy chlop bez względu na okoliczności :bad:
Wiem dobrze, że zanim hormony przestaną w nim krążyć musi minąć kilka miesięcy, ale liczylam na to, że choćby fakt lekow jakie dostał i narkozy sprawią, że troszkę się wyciszy - i się zawiodlam. Dzisiaj Sara śpi w komorce a Enzo w domu. Nie mogę go wyslać na wygnanie bo nie wiem co zrobi z tą świerzą blizna. Na razie kolnież ma zdięty a zalożone gatki, ale na noc raczej wrocimy do kolnieża bo mogę nie uslyszeć jak zacznie przy tych gaciach manipulować. Dostał po raz pierwszy troszkę wody do picia. Nasz wet twierdzi, że ważne aby po narkozie bardzo powoli i stopniowa wprowadzać wodę, a później karmę, bo wtedy unikniemy wymiotów. Z Sarą rzymaliśmy się dokładnie tych wytycznych i bylo ok więc i teraz dzialamy powoli. To by bylo chyba na tyle, dam znać jak coś się będzie zmieniać.

zaradna - 09-04-2009, 22:26

Jagusia, no prosze prawdziwy z niego facet nawet po pozbawieniu jajek wojuje to sie nazywa heroiczny czyn haha.
A tak serio to dalej trzymamy kciuki zeby wszystko ladnie sie zagoilo i Enzik się uspokoił.

gwiazdka - 10-04-2009, 09:27

he he ah te psy ;) ja ostatnio spotkałam na spacerze laba po kastracji i też atakował zarę..i mieliśmy ubaw ,że ona po sterylce a on po kastracji ;)
Jagusia cieszymy się ,że wszytko ok ;) :*

Jagusia - 10-04-2009, 17:57

Relacji cd
1 DOBA PO...

Eznik spał spokojnie całą noc. Pomimo kolnierza zachowywal się bardzo poprawnie. Kilka razy slyszalam jak otarł nim o podlogę, a po tem usnał. Znacznie gorzej odosobnienie znosiła Sara. W środku nacy zaczęla tak potwornie wyć, że musieliśmy ją zabrać do domu i zamknąć w pokoju synka.

Rano wypuściłam psy jak zwykle na podwórko i o... kurcze zapomnialam Enzikowi zdiąć gatki, więc je z rozmachem osikal. Dostal malutką porcyjkę mięska na sniadanie i wody do picia ile dusza zapragnie, nastroj mial pogodny. Po spacerku, Enzik zacząl się koszmarnie dobierać do rany więc znowu zostal przez nas wsadzony w kolnierz. Smialiśmy sie, że chyba zalapal co mu sie wczoraj przydarzylo i zlapal dola, bo bardzo się uspokoil. Kiedy zostal z moją mamą (my oczywiście na zakupach, bo co by innego) zachowywal się bardzo grzecznie. Po powrocie daliśmy mu kolejną malutką porcję jedzonka i wypuściliśmy na nasz wybieg. Enzik wyglądal na zadowolonego, szybko nauczyl się chodzić w tym kolnierzu, nawet zabawki przynosił żeby mu rzucać. Coś jednak się w nim zmienilo. Do tej pory, gdy widzial, że ktoś się kręci po podwórku, a on nie może podejść strasznie szczekał, a dziś... cisza. Uwalil się grzecznie w takim miejscu aby wszystko widzieć i czekal, aż ktoś się z nim pobawi. Moja mama mowi, że to może z oslabienia lub bólu - być może, choć ja widzę, że ochoty do zabawy mu nie brakuje, więc się o niego nie martwię :)

Ryniu - 10-04-2009, 18:17

Jagusia napisał/a:
nastroj mial pogodny. Po spacerku, Enzik zacząl się koszmarnie dobierać do rany więc znowu zostal przez nas wsadzony w kolnierz.

Najważniejsze, że jest pogodny. Kołnierz - wiadomo musi rankę polizać, to naturalny odruch.

zaradna - 10-04-2009, 18:41

Jagusia, naptrawde miło to słyszeć :)
Już teraz będzie z górki :)

gwiazdka - 10-04-2009, 22:37

super ;) ,że wszystko jest ok
inkapek - 11-04-2009, 14:00

Super wieści :)
Jagusia - 13-04-2009, 20:32

Relacji cd
2 DOBA PO...

Dziś rano kolnierz ulegl znacznemu uszkodzeni - Enzik jak wybiegl na siusiu nie zmieścił się w furtkę i.... kolnierz na furtce zostal a Enzik pobiegl dalej :D

Ok 10 byliśmy na kontroli u weta. Ranka wyglada super jest suchutka, brak jakichkolwiek zaczerwienień. Eznik dostal zastrzyk z antybiotyku, ktory jak tlumaczyla nasza wet ma rownierz przedluzone dzialanie przeciwbolowe. Podobno przed nami teraz najgorszy okres bo rana zaczyna sie goic i swedzi...
Po powrocie do domu kolnierz zamienilismy na gatki. Enz dostal normalna juz porcje jedzonka. Jednak jest problem bo bezustanni probuje sie dogrzebac do rany, trudno go upilnowac, decydujemy, ze kolnierz wraca na glowe :(

KOLEJNE DOBY nie przynoszą żadnych nowości. Enz jest energiczny, chetny do zabawy, mimo kolnierza przynosi aporty i prowokuje nas do zabawy. Ma apetyt jak dawniej. Niestety z powodu kolnierza musi wiekszosc dnia spedzac na wybiegu. Nie ma poczucia wlasnej sily i wali tym kolnierzem po czym popadnie - boimy się o dziecko dlatego izolacja jest konieczna. :( Kiedy natomiast kolnierz zdejmiemy zaczyna sie w sposob zupelnie niekontrolowany wygryzac. Oby do czwartku :-P

[ Dodano: Pon 13 Kwi, 2009 ]
A oto jak się Enzik prezentuje w pokastracyjnych wdziankach

novati - 14-04-2009, 08:30

ale fajne portki :P niech sie goi szybko :)
mala85 - 14-04-2009, 08:40

ale fajna satelita :-P a jakie gaciorki kolorowe :)
Szyszunia - 14-04-2009, 09:46

Jagusia, super, ze wszystko dobrze sie uklada. Oby Enzik jak najszybciej sie zagoil i szalal z Sarcia :)
A gateczki to po prostu pierwsza klasa :-P

zaradna - 14-04-2009, 12:42

Jagusia, super naprawde super :)
Jagusia - 14-04-2009, 20:01

W odpowiedzi na prośbę jednej z użytkowniczek forum zamieszczam zdięcia genitaliów Enza po zabiegu. Myślę, że to powinno rozwiać wątpliwości wszystkich, ktorych jedynie względy estetyczne powstrzymują przed podjęciem ostatecznej decyzji. Zdięcia wykonalam dzisiaj, czyli 6 dni po zabiegu.

A w ramach rozweselenia pokażemy rownież naszego pysia i to co pozostało z naszego kolnieża - mam nadzieję, że wytrwa do czwartku. :)

Szyszunia - 14-04-2009, 20:46

Jagusia, bardzo widowiskowe foty :) Głupie pytanie: czy on jest wygolony?
zaradna - 14-04-2009, 20:56

Jagusia, dziękuje za fotki i przyznaje się, że to na moja prośbe hehe.
Ale powiem Wam, że różnicy nie widać jak dla mnie wyglada tak jaki przed :D

Jagusia - 14-04-2009, 21:13

Szyszunia napisał/a:
Głupie pytanie: czy on jest wygolony?
raczej nie, on tam taki łysolek zawsze był.

[ Dodano: Wto 14 Kwi, 2009 ]
zaradna napisał/a:
że różnicy nie widać
wizualnie róznicy nie ma, dopiero w dotyku. Ale przepraszam, czy ktos będzie mojego psa po jajkach macal. Jeśli tak to niech uważa, bo pozwę go o molestowanie :)
AnIeLa - 15-04-2009, 17:01

zaradna, różnicy nie widać :) też się zastanawiałam jak to będzie wyglądać ale wygląda normalnie :) Szyszunia Asior był wygolony do operacji :) można powiedzieć, że wie c to depilacja miejsc intymnych :D
Jagusia, kołnierz wygląda jak po wojnie jakiejś :P :D nasz wygląda jak nowo kupiony :haha:

orlosia - 10-05-2009, 23:15

mam pytanie a w jakich przypadkach wy wykastrowalibyscie swoich piesków?
anna34 - 11-05-2009, 09:40

Ja już pisałam powyżej gdzieś,że Chopper został wykastrowany z powodu ucieczek za suczkami w okresie cieczek :-P ,a że cieczki są prawie przez cały rok to mielibyśmy niemały problem.Chopper musiałby chodzić tylko na smyczy,co byłoby niewykonalne choćby z powodu jego rozpierającej energii :-P
novati - 11-05-2009, 12:58

My tez zdecydowaliśmy sie że w najbliższym czasie Chrupek zostanie wykastrowany, ma jedno jajo i ze względu na to jest nadpobudliwy oraz szybciej może zachorować na wszelkiego rodzaju nowotwory.
Także jak nadejdzie godzina zero na pewno Was o tym powiadomimy :)

mala85 - 11-05-2009, 13:17

novati, a jak juz nadejdzie to my mocno będziemy trzymać kciuki za was :)
orlosia - 11-05-2009, 14:54

bo się zastanawiam czy kastracja jest dobra dla psa a nic w jej temacie nie wiem
:confused:
mój piesek jest jeszcze mały...ale nim się obejrzymy tagze bedzie sie uganiał za suniami :-P
novati, 3 mamy kciuki ;D

Diana S - 11-05-2009, 16:08

orlosia12 napisał/a:
bo się zastanawiam czy kastracja jest dobra dla psa a nic w jej temacie nie wiem


Dlaczego miałaby nie być dobra? jeżeli nie posiadasz psa z papierami, nie ma uprawnień hodowlanych, to nie stoi nic na przeszkodzie by psa wykastrować.
Są samce, które w czasie cieczek wariują dosłownie. Inne nie tak bardzo. Po kastracji pies się uspakaja (dot. to osobników bardzo dominujących m.in.).
Samiec traci tylko klejnoty, nie charakter.
Poza tym zabieg kastracji jest o wiele prostszy niżeli sterylizacja suki.

orlosia - 11-05-2009, 18:22

słyszałam tez ze po tym zabiegu piesek moze przybrać na wadze...ale z drugiej strony to od własciciela zalezy czy przytyje czy nie... :confused:
Lorena - 11-05-2009, 18:37

orlosia12 napisał/a:
po tym zabiegu piesek moze przybrać na wadze
wszystko zależy od Ciebie.
Moja sucz jest po zabiegu, a raczej chudnie niż grubnie ...

Jagusia - 12-05-2009, 18:10

Lorena napisał/a:
orlosia12 napisał/a:
po tym zabiegu piesek moze przybrać na wadze
wszystko zależy od Ciebie.
Moja sucz jest po zabiegu, a raczej chudnie niż grubnie ...
Dokladnie! Sara gdy byla sterylizowana ważyla blisko 40 kg, dzis waży przyzwoite labowe 34kg. Tylko od Ciebie zależy czy zapasiesz pieska czy też nie. Mam w domu 4 psy i kota wszystkie po zabiegach i żadno nie nie ma nadwagi. A zalety kolosalne i to zarówno dla mnie jak i dla zwierzaków. Nie ma cieczek, pociagu do suczek, chęci dominacji. Zwierzaki są pogodne, przyjacielskie zarowno do siebie nawzajem jak i do innych zwierząt i ludzi :)
orlosia - 12-05-2009, 21:27

no a ja nie powiedziałąm ze przytyje tylko zasugerowałam
wasze pieski są juz "po"..wiec wy jestescie w tym temacie bardziej obeznane :haha:

Kika - 29-05-2009, 19:34

Mam pytanie do tych co już wykastrowali swoje pieski lub wysterylizowali suczki: Jakie zmiany zauważyliście w zachowaniu psa?
AnIeLa - 30-05-2009, 10:28

Kika, jeżeli chodzi o Asiora to na spacerach jest bardziej skupiony na mnie / na TŻ, nie lata juz z nosem w trawie nie interesują go suczkowe zapaszki tak bardzo (Asior jest nie całe miesiące po kastracji dopiero więc hormony jeszcze w sobie ma) zrobił się bardziej przytulasny ( nie wiem czy to po kastracji czy sie rozpiescił jak siedzialam z nim w domu po zabiegu :P ) przychodzi co jakis czas patrzy co robie i buch już jego nos pod moją pachą / na kolanach / język w uchu *

* nie potrzebne skreślić :P :P :P

Jagusia - 30-05-2009, 12:13

U Enzika jakiś specjalnych zmian nie zauważyla. Nadal jest slodką rozbrykaną ciapą. Co do suczek to nie wiem - bo w okolicy teraz żadna nie cieczkuje. Okaże się za jakiś czas.
novati - 02-06-2009, 22:10

Tak więc byliśmy dziś u weta i .....

10 czerwca o godzinie 16 Chrupek idzie na zabieg :) będzie on cięższy bo jedno jajko jest w brzuchu ale Chrupek da rade w końcu to Chruposław :)

zaradna - 02-06-2009, 22:34

novati, da rade napewno mocno trzymamy kciuki
Ewelina - 02-06-2009, 22:44

Całuski dla naszego dzielnego Chruposława.Yokusia trzyma ogonek w pysiu, bo kciuków nie ma :)
Szyszunia - 03-06-2009, 09:17

novati, bedziemy trzymac kciuki, aby szybko powrócil do zdrowia ;* ;*
Wena - 03-06-2009, 11:11

novati ale na labkowe spotkanie w sobotę jeszcz przyjdziecie mam nadzieję (modlę się co by mi nic nie wypadło) fajnie będzie zobaczyć się w realu
pozdrawiam

novati - 03-06-2009, 11:26

niestety nas nie będzie ja mam szkołę i egzamin od 8 rano. następnym razem się spotkamy Chrupek już wyzdrowieje i będzie się ładnie bawił z suczkami :)

[ Dodano: Sro 10 Cze, 2009 ]
Not o już dziś :( dzień sądu :P
Wstałam rano uściskałam dużą kluskę i poszłam do pracy.
Zaczynam się denerwować no ale co zrobić. jak wrócę z pracy to Chrupek już będzie w klinice.
Trzymajcie mocno kciuki o 16 za Chrupaszka.

Szyszunia - 10-06-2009, 09:46

Trzymamy lapki i kciuki za Chruposlawa!!!! Bedzie dobrze. Mizianko dla chlopaka ode mnie odowiazkowo :)
Ziemo - 10-06-2009, 09:48

Chłopie Kochany... Weź coś wykombinuj w te pędy, czas Masz tylko do 16, później będzie skucha :-P
novati - 10-06-2009, 09:51

heh on chyba wyczuwa ze coś się zbliża bo taki grzeczny chodzi, a jego spojrzenie powala, jak by wiedział ze coś się szykuje, za mili jesteśmy dla niego :P
Gosiacz_ek - 10-06-2009, 11:59

novati, my trzymamy kciuki i wszytsko co się da żeby wszystko poszło dobrze ;) Pozdrawiamy!
Buziaki dla Chrupcia ;*

novati - 10-06-2009, 14:17

dobra zaczynam się denerwować :(
Ziemo - 10-06-2009, 14:29

Będzie OK :)
bietka1 - 10-06-2009, 15:12

novati, trzymamy kciuki :)
novati - 10-06-2009, 20:18

Jesteśmy już w domku operacja przeszła dobrze, Chrupek śpi.

Dziękuję tym co trzymali kciuki i mieli dobre słowo dla mnie i Chrupka

... ci co mieli nas w nosie... no wiecie ...

qAulinkA - 10-06-2009, 20:55

novati, cieszę się że wszystko ok, czekam na dalsze relację o chrupusiu .. :shy:
zaradna - 10-06-2009, 22:22

novati, no to super to slyszec oby tak dalej informuj nas na bierzaco
Ewelina - 10-06-2009, 23:37

novati, My w poniedziałek mamy sterylkę i też będę strasznie przeżywać.Na szczęście Chrupek ma to już za sobą ;*
Ziemo - 10-06-2009, 23:38

Niedobra Pańcio... Sprzedaj garść informacji jak chłopak/dziewczyna dojdzie do siebie :)
Ewelina - 10-06-2009, 23:40

Ziemo, Pewnie że informować was będę na bieżąco.Nawet fotki zamieszczę w Yokusiowej galerii!!!
Szyszunia - 11-06-2009, 10:07

I jak nasz Chrupeczek z rana sie czuje?
novati - 11-06-2009, 11:12

Dziękuję za miłe słowa :)

Chrupek z rana jak stary Chrupek nadal irytujący :P Dodatkowo odbiera HBO :P

Ma dwie ranki jedną na jajkach drugą na brzuszku. Cały czas chodzi w kołnierzu. normalnie wychodzi na spacer dziś już dostała pić i jeść.

:)

AnIeLa - 11-06-2009, 11:43

novati rozumiem, że pozbawiłaś Chrupka klejnotów, ale żeby od razu mówić o nim jak o suczce :P

novati napisał/a:


Ma dwie ranki jedną na jajkach drugą na brzuszku. Cały czas chodzi w kołnierzu. normalnie wychodzi na spacer dziś już dostała pić i jeść.

:)


A tak poważnie to cieszę się, że wszystko dobrze :) Asior po kastracji wymiotował pół nocy, ale później było już ok.

zaradna - 11-06-2009, 12:06

super, że jest ok oby tak dalej
gusia1972 - 11-06-2009, 13:26

też się cieszę że OK ;*
Ziemo - 11-06-2009, 13:50

No to super Aga :) ... Aaa no i Pozdrów dziewczynkę :-P
novati - 11-06-2009, 14:08

oj tam drobne przejęzyczenie ;P

kilka zdjęć Chrupaska

tak wyglądałem po :(




dziś wyglądam tak :) i pozdrawiam wszystkich fanów :) :D

gusia1972 - 11-06-2009, 14:16

novati napisał/a:
dziś wyglądam tak :) i ozdrawiam wszystkich fanów :) :D

noo cudny chłopak :) ;*

zaradna - 11-06-2009, 14:17

Jaki zalamany hahaha ;)
mala85 - 11-06-2009, 15:48

no to gratuluje chłopaczkowi a jaki teraz szczęśliwy :haha:
bietka1 - 12-06-2009, 13:22

I jak tam dzisiaj Chrupek?
novati - 12-06-2009, 15:08

bietka1, bardzo dobrze byliśmy w lesie na spacerku biegał sobie za patykami, popołudniu byliśmy w klinice na 2-m antybiotyku i przeciwbólówce,
nie widać że to pies po jakimś zabiegu :)

zaradna - 12-06-2009, 15:16

novati, to świetnie oby każdy psiak tak to przechodził :)
Ziemo - 12-06-2009, 15:17

novati napisał/a:
nie widać że to pies po jakimś zabiegu

Twoje szczęście :-P

bietka1 - 12-06-2009, 17:56

novati, to super! Wygłaskaj od nas dzielnego Chrupka :papa:
Ewelina - 14-06-2009, 19:53

Ojejku nasze kochane maleństwo.Dobrze że ma to już za sobą.Buziaczek w pysiolek śliczny. ;*
Krysia - 29-06-2009, 14:55

witam wszystkich bardzo serdecznie a mój kochany Arnoldzik daje wszystkim łapke,czytałam o kastracji i rozmawiałam z wetem i zdecydowałam wykastrować mojego słoneczka ale jak skończy 10miesięcy!!9 lipca skończy dopiero 5miesiecy ale już o tym myśle i jestem zdecydowana a dlaczego??już tłumacze mam jednego samca na całym osiedlu wszyscy mają suczki i dla zrowia mojego pupila!!napiszcie czy podjęłam dobrą decyzje??pozdrowionka ;*
anna34 - 29-06-2009, 15:01

Pewnie dobrą,ale nadal uważam,że powinno się kastrować psy rasy dużej w wieku 18 miesięcy,jak dojrzeją całkowicie :)
Jagusia - 29-06-2009, 20:19

Krysia, podjęłaś bardzo słuszną decyzję.
troskliwa - 30-06-2009, 13:37

Krysiu sluszna decyzja pewnie bedziesz ja analizowac tysiac razy piesek nie zawsze radzi sobie ze swoim popędem a i wlasciciel nie zawsze jest w stanie tak wybiegac psa aby umeczonay padal w domku i nie myslal o amorach.
Krysia - 30-06-2009, 18:05

dziekuje wam za rady,a powiedzcie mi dlaczego po 18 miesiacach??weterynarz mi powiedzial ze jak skonczy 8miesiecy to juz mozna ale ja juz sie zdecydowalam ze dopiero po 10 miesiacu!!mój mąż strasznie mi to odradza ale wiem że to dla jego dobra!!mam strasznie mieszane uczucia a to dopiero albo juz za 5miesiecy!!zobaczymy moze za wczesnie o tym mysle!!dla kazdego pupilka przesylam głaski a dla Was buziaki ;*
qAulinkA - 30-06-2009, 18:09

Krysia, naprawdę nie ma się co wachać wyjdzie mu to naprawdę na zdrowię
Lorena - 30-06-2009, 18:16

Krysia napisał/a:
powiedzcie mi dlaczego po 18 miesiacach??
chodzi o ukończenie rozwoju psa.
troskliwa - 30-06-2009, 18:52

Z tego co wiem radza psa kastrowac w wieku okolo 15 mies ale mysle ze to indywidualna sprawa , rasa , wielkosc
ambird - 30-06-2009, 20:23

My będziemy jajka ciachać w październiku, Buster będzie wtedy miał skończone 15 miesięcy.
anna34 - 30-06-2009, 20:51

Mi tak doradzało 3 weterynarzy i tak zrobiłam :)
Krysia - 30-06-2009, 22:13

acha,dziękuje wszystkim za rade chyba poczekam aż skończy te 15miesiecy!!ciężka decyzja ale cóż liczy sie jego zdrówko!!
lucky81 - 08-07-2009, 13:16

a nam już 2 wet powiedział że kastracja zdrowego laba to głupota z czym się zupełnie nie zgadzam i my również mamy w planach kastrację Nero jak osiągnie odpowiedni wiek.
Gosiacz_ek - 08-07-2009, 13:40

A u mnie sprzeciw ze strony taty na pewno by był chociaż nie mam narazie w planach kastracji ;) W każdym razie jak mój wcześniejszy psiur cierpiał chwilowo na przerost prostaty to tata powiedział (był to nasz wspólny pies) że wolał by go uśpić niż pozbawić klejnotów :D No męskie ego nie zna granic ;P
robiola1 - 15-08-2009, 22:25

2 tygodnie temu jak bylem w polsce - na spacerze spotkalem malzenstwo z czekoladowa suczka 2 letnia- zlozyli propozycje matrymonialna mojemu szczeniakowi ( byl pare centymetrow mniejszy i z jakies 15 kg lzdejszy od suki). usmialem sie zdrowo, ze ludzie zaczepiaja szczeniaki do rozplodu :bad:

ochota im szybko minelo jak im powiedzialem, ze mafi nie ma rodowodu - kobieta stwierdzila, ze samiec musi miec rodowod, zeby szczeniaki tez mialy, hehehe ;]


co dziwnego zauwazylem - w polsce na spacerach wlasciciele innych psow bez wyjatku sa przeciwni kastracji - cytuje: niech cos pies z zycia tez ma :)

w niemczech za wyjatkiem jednej kobiety: wszyscy sa za kastracja i prawie wszystkie psy sa kastratami albo wysterylizowane. bardzo mi zachwalaja kastracje (pies jest spokojny itd) i jeszcze wypytuja sie za kazdym razem kiedy to zrobie, smiac mi sie chce.

jak na razie daje mafiemu czas z 2 lata - jak bedzie zbyt pobudzony to go zawioze na kastracje.

zaradna - 15-08-2009, 22:55

robiola1 napisał/a:
i jeszcze wypytuja sie za kazdym razem kiedy to zrobie, smiac mi sie chce.

A co w tym śmiesznego.
Zaczynam wnioskować po Twoich postach, że masz 12 lat albo i mniej :P

Agu. - 15-08-2009, 22:55

robiola1 napisał/a:
w niemczech za wyjatkiem jednej kobiety: wszyscy sa za kastracja i prawie wszystkie psy sa kastratami albo wysterylizowane.


na jakiej podstawie tak twierdzisz? gdzie mogę spotkać jakieś dane statystyczne, które mówią, że w Niemczech tylko jedna kobieta jest przeciw kastracji? chyba warto byłoby dodać, że mowa tu o osobach, z którymi rozmawiałeś.

aganica - 15-08-2009, 23:09

Znalazłam coś takiego ..zaznaczam że jestem za kastracją i sterylizacją..
http://rubeus.ovh.org/ind...ontrapunkt.html

Ewelina - 16-08-2009, 00:24

Ja też słyszałam za sobą takie słowa śliczna suka pasowała by do naszego psa..A zapytaj tej pani czy nie chcę dopuścić.No i zaraz podchodzi facet na rozmowę a ja czerwona ze złości odpowiadam nie ma na całym świecie psa, który by mógł pokryć moją sukę na to pan.To po co pani takiego psa kupiła.Po czym odpowiadam ja nie kupiłam psa ja zyskałam przyjaciela.Facet odchodzi i gada pod nosem.. Nie którzy to mają w głowie poprzewracane :D :D :D
Huberto - 16-08-2009, 01:14

No zdarzają się ludzie, którzy kupują psy tylko dla zysku, aby na nich tylko zarobić, a nie po to, aby na przykład zyskac przyjaciela, ale cóż my na to nic nie poradzimy
bacha - 17-08-2009, 10:15

Ewelina napisał/a:
Nie którzy to mają w głowie poprzewracane :D :D :D


barni ma ledwie 6 m-c a tez już otrzymuje propozycje matrymonialne :haha:

a jak mówię że kastracja to tylko kwestia czau u niego to ludzie biorą mnie za tyrana :->

Krysia - 17-08-2009, 14:36

hehehe wczoraj spotkaliśmy śliczną BIAŁĄ labradorke z rodowodem i właściciel się śmiał że ma już kawalera naszego Arniego a ja że niestety nie tylko koleżanke od zabaw bo będzie kastrowany jak ukończy swój wiek na to oburzony facet na mnie że jestem nie normalna bo jak każdy facet powinien raz w życiu się zadowolić parsknęłam tylko śmiechem i poszłam bo nie bede dyskutować on oczywiście jeszcze coś tam mamrał :-o :D :D
Katrinaxxl - 12-10-2009, 21:02

To jest niesamowite bo jak ja mówie że figo bedzie kastrowany to wszyscy odpowiadaja doslownie tak samo: o nieeeeee nie rób mu tego! i to jest straszne! taka masowa ciemnota:P moja siostra strasznie sie skarżyła na swoja suczke ze podczas cieczki jej zyc nie daje ale szczerze to nawet o kastracji czy sterylce nie pomyslala... ludzie poprostu nie wiedza co to jest. Ja mialam obcinac jajeczka juz za miesiac ale poczkam az Figus dojrzeje do konca i wtedy bede ciachac bo ma dopiero 9 miechów :) pozdrawiam szczęśliwych kastratów!
Grapy - 12-10-2009, 21:51

Grapy będzie kastrowany ale tylko wtedy jeśli będzie bardzo nieznośny 8)
orlosia - 13-11-2009, 15:02

Grapy, u nas tak samo z Rubenem :)
Huberto - 13-11-2009, 16:23

U mnie kastracja Gordona nie wchodzi w grę. Jestem jak ten facet jak opisywała Krysia, a tak to ogóle nie miałbym serca aby mojego psiaka wykastrować
Lorena - 13-11-2009, 20:07

Huberto napisał/a:
a tak to ogóle nie miałbym serca aby mojego psiaka wykastrować
czyli nie pragniesz zdrowia swojego psa?
bietka1 - 13-11-2009, 22:41

Huberto, jak bym mojego małża słyszała..... Najpierw toczyłam wojnę o kastrację kota, uległ, jak zagroziłam, że wyrzucę śmierdziela za drzwi (skunks znaczył wszystko w domu ]:) ) . Poskutkowała, ale byłam "ta najgorsza", bo skrzywdziłam zwierzę. Po sterylizacji Sary zaniemówił na długie tygodnie, bo "wyfiletowałam" sukę, a później żalił się, ze on rozumie koniecznośc kastracji psa, ale żeby suce taką krzywdę robić... Oba zwierzaki cieszą się świetnym zdrowiem, żadne z nich nie zamieniło się w otyłego kanapowca, są pełne energii i nie zauważyłam żadnych objawów depresji :lookdown: Solidarność jąder czy jajników do mnie nie przemawia, ale może to wpływ mojego, podeszłego w końcu wieku :-P
Huberto - 14-11-2009, 00:48

Lorena , oczywiście chcę, aby mój pies był zdrowy. Tylko po prostu nie wyobrażam sobie tego,abym Gordona wykastrował
aganica - 14-11-2009, 09:06

Huberto napisał/a:
po prostu nie wyobrażam sobie tego,abym Gordona wykastrował
To wyobraź sobie sytuację gdy, będąc na spacerze , pies wyczuje sukę w cieczce i pobiegnie, na oślep, nie bacząc na ruchliwą ulicę....lub za parę lat zacznie popuszczać mocz z powodu przerostu gruczołu krokowego. :confused:
fieldfare - 14-11-2009, 09:38

Huberto napisał/a:
nie wyobrażam sobie tego,abym Gordona wykastrował

Ja mojego pierwszego laba - czarnego Bonusa właśnie przez te nieszczęsne jajka straciłam :cring: Uciekał za sukami, łaził po ogrodzeniu - nie było na niego mocnych :-o
A było to ok. 13 lat temu a ja byłam zielona i nie wiedziałam jak go z tych amorów wyleczyć. Dzisiaj po prostu pożegnałby jajka i żyłby z nami do starości - atak przepadł bez wieści... :(

papisia - 14-11-2009, 10:08

bietka1 napisał/a:
Najpierw toczyłam wojnę o kastrację kota, uległ, jak zagroziłam, że wyrzucę śmierdziela za drzwi


Hyhy znam masę facetów, którzy bronili klejnotów kocurka dopóki ten nie zaznaczył im fotela ;] Potem momentalnie zmieniali zdanie...

Co do psa... Z całą pewnością pozbawiłabym psa jajek. Po pierwsze dla zdrowia, po drugie dla bezpieczeństwa i po trzecie żeby się nad nim po prostu nie znęcać... Ciekawe co on przeżywa kiedy na spacerze mija pachnącą sukę z cieczką, a pancio czy pancia trzyma na smyczy i nie pozwoli skorzystać z okazji ;]

Lorena - 14-11-2009, 15:03

Papisia najlepiej ujęła rację co do kastracji. Gdybym miała w domu samca także od razu bym go wykastrowała, nie miałabym serca znęcac się nad nim kiedy w około tyle zapachów, zresztą też dużo trudniej się pracuje z psem na zewnątrz kiedy on wciąż myśli o węszeniu za suką , a nie o skupianiu się na pańci.
dorotcia - 23-11-2009, 16:25

Ja byłam w piątek u wetka i spytałam, czy kastracja ma sens, czy po wykastrowaniu Marley straci coś ze swojego wigoru. Okazuje się, że labki zwalniają dopiero w wieku 7 lat, a kastracja nic nie zmieni, tylko tyle, że nie będzie uganiał się za suczkami.
Chyba mu tego zaoszczędzę, niech sobie będzie "pełnowartościowym" psem. Dopóki jest zdrowy i nic mu nie dolega dam sobie z tym spokój.

bacha - 23-11-2009, 17:36

Ja poczekam aż Barnie skończy rok ( wet powiedział że to najlepszy wiek na to) i śmigam z nim na zabieg nie dlatego że jestem wredna i chcę mu zabrać klejnociki, moja sasiadka ma sukę która właśnie ma cieczkę .Co ten mój pies wyprawia to przechodzi wszelkie pojęcie .
Nie pomaga wyczerpujący spacer, żadne zabawy go na dłużej nie bawią po prostu jedno wielkie skamlanie i dzicz w oczach. :(
Nie wspomnę o innych psach które się kręcą przed domem :bad:

Lorena - 23-11-2009, 18:31

bacha, gratulacje odpowiedzialna decyzja!
cracowska - 20-12-2009, 23:20

ehh... no ja mam to samo z moim Rudym..
jak tylko suczki maja cieczkę to ciągle łazi po domu i piszczy że chce na dwór ...
a w mojej okolicy trochę suczek mieszka.
razem z chłopakiem myśleliśmy o kastracji...ale nie wiem czy się zdecydować. ...
zwłaszcza że ja w bloku mieszkam i kiedy pies tak łazi, skomli czy nawet szczeka sąsiedzi się skarżą ... sąsiadka mnie nawet policją straszy ...:( :cring:

Katrinaxxl - 21-12-2009, 22:18

Ja bym najlepiej teraz już mojego wykastrowała, ale zaczekam jeszcze te pare miechów. Nie wiem czy on juz czuje suczki ale wszystkie słupy, drzewka muszą być oznaczone... poza tym obwąchuje wszystkie kąty na dworze i jak kiedys ładnie bawił się z psami to teraz po 5 minutach próbuje zajechać od tyłu... :bad: (i nie ma znaczenia jaka płeć przeciwnika). Kastracja jest dobra dla psa, calej populacji i właściciela, nie ma sie nad czym zastanawiać. aha.. odkąd mój piesio zaczął dojrzewać i pierwszy raz mu "szminka "wyszła to czasem zbira mu się na penisku taka jakby zielonkawa ropka a on sobie to wylizuje???? czy to normalne???
cracowska - 21-12-2009, 22:59

Katrinaxxl, i tu zadałaś dobre pytanie... bo mój ma tak samo.. można nawet powiedzieć za ta "szminka wychodzi mu ciągle ... to normalne ?? :<
Lorena - 22-12-2009, 19:42

Katrinaxxl napisał/a:
zielonkawa ropka
to na pewno nie jest normalne, radziłabym do weta żeby obejrzał.
cracowska napisał/a:
ta "szminka wychodzi mu ciągle
no wiesz masz nakręconego samca i tyle. Najlepsza jest w tym wypadku kastracja, będzie mu łatwiej .
Katrinaxxl - 23-12-2009, 00:26

Idziemy do weta zaraz po nowym roku więc zapytam, dodam tylko że z pikusia mu to leci tylko z rana tzn. wygląda to tak ze jak lezy na plecach to na wylocie ma to biało-zielone coś w ilosci kropli. Myślałam że to moze sperma????
cracowska - 23-12-2009, 00:38

no u mnie jest identycznie jak u Katrinaxxl, potem o to wylizuje. jak już będziesz u weta to napisz co c powiedział

Ja mojego Rudego po nowym roku chcę wykastrować.

Ewelina - 23-12-2009, 10:17

Myślę, że teraz jest najlepszy okres na kastrację, bo wasze psy jeszcze myślą o zabawię.Później zaczną zajmować się zapaszkami a zabawa pójdzie na drugi plan!!
bacha - 23-12-2009, 19:21

Ewelina napisał/a:
Myślę, że teraz jest najlepszy okres na kastrację, bo wasze psy jeszcze myślą o zabawię.Później zaczną zajmować się zapaszkami a zabawa pójdzie na drugi plan!!

no właśnie jaki jest najlepszy wiek na kastracje??
Mi wet powiedział że jak Barnie kończy rok w lutym to marzec kwiecień się umówimy na kastracje bo najlepiej podobno na wiosnę takie zabiegi robić

AnIeLa - 23-12-2009, 19:50

bacha, nie wiem czy pora roku ma znaczenie, ale moim zdanie wiek to koło 18 miesięcy najmniej, w końcu te jajeczka po coś są i hormony w nich produkowane ;) niech się chłopak rozwinie. Asior był kastrowany w tym roku ( 4 lata).
Katrinaxxl - 24-12-2009, 02:43

Ale czy te hormony co są produkowane w jajkach to one nie służa tylko plodności??

[ Dodano: Czw 24 Gru, 2009 ]
cracowska, napiszę oczywiście, ale mi się wydaje że to taka pierwsza sperma kapie :) kiedyś mi koleżanka mówila że jej znajoma zabraniała swojemu psu peniska wylizywać i skończyło się na jakimś zabiegu u veta. Ale dowiem się co to i dam znać :D

goxia - 30-12-2009, 14:35

ja nigdy nie myślałam nad kastrowaniem swojego psa, bo też sobie myślałam, że troche głupio pozbawiać psiaka jego klejnotów , ale wczoraj zmieniłam zdanie. Przedwczoraj mi psiak uciekł podczas spaceru, bo usłyszał jakieś psiaki szczekające w oddali i pewnie poczuł też jakąś suczkę. Wrócił po kilkunastu godzinach ze śrutem w głowie!! jakieś 1,5cm od oka. Także mój Ozik po Nowym Roku jak tylko dojdzie do siebie idzie na zabieg.
konraad - 30-12-2009, 16:36

goxia napisał/a:
Wrócił po kilkunastu godzinach ze śrutem w głowie!! jakieś 1,5cm od oka. Także mój Ozik po Nowym Roku jak tylko dojdzie do siebie idzie na zabieg.


Jejku, ktoś do niego z wiatrówki naparzał. Co za idiota.

papisia - 30-12-2009, 16:46

konraad napisał/a:
Jejku, ktoś do niego z wiatrówki naparzał. Co za idiota.


Średnio mnie to dziwi... Sąsiad mojej mamy ma sukę. Kiedy suczka ma cieczkę schodzi się do niej cała masa adoratorów... Strzela do nich z wiatrówki i nie ma przed tym najmniejszych oporów :(
Kiedyś wracając z psami ze spaceru przed jego bramą z TZem znaleźliśmy wyrzucone jedzenie. Średnio uwierzyłam w dobre chęci tego człowieka... żarcie zebrałam na łopatę i wyrzuciłam...

goxia - 30-12-2009, 16:56

niestety zdarzają się tacy kretyni co do niespełna 4kilokramowego pieska,w obroży, totalnie pozbawionego agresji strzelają z wiatrówki. On sie tam pojawił tylko raz, bo nam nigdy wczesniej nie uciekł, wiec sie ktos na niego nie mógł wkurzyć że u niego przesiaduje czy mu coś niszczy, dlatego to dla mnie jest jaks totalna znieczulica i glupota ludzka.


Mój pies wlasnie skończył 2 lata i nie wiem czy to nie jest troche za późno na kastrację w celu obniżenia popędu i utemperowania jego uciekinierskich zapędów. . W każdym razie tak nigdy nie było, żeby nie reagował jak sie go woła wiec ta ucieczka była nietypowa i od razu sie tak źle skończyła :cring: Nie dość że był postrzelony to jest też poraniony, bo go pewnie inne psy pogryzły, bo on sie wogóle nie umie bronić :cring: Byliśmy u weta na szczęscie rany są powierzchowne, stracił trochę krwi i jest opuchnięty, ale śrut został usunięty i wet mnie zapewnił, ze powinien za kilka dni dojśc do siebie.

troskliwa - 30-12-2009, 18:23

niestety pies uciekajacy weszacy za sukami to utrapienie takie samo jak suczka z cieczka tylko ona ma ją dwa razy w roku a pies moze ganiac caly rok niestety . Wetka mojaj kolezance powiedziala ze wiek 15 miesiecy jest dobrym czasem na ciachniecie jajek
clicers87 - 30-12-2009, 20:05

Hm, Tores ma 10 m-cy i powoli zastanawiamy się nad zabiegiem. Na razie nie ma potrzeby,ale zobaczymy później. Trochę się boję,że cos pójdzie nie tak :<
Katrinaxxl - 30-12-2009, 20:12

clicers87, Nie czekaj az Twojemu psu tez sie cos przytrafi!!!
AnIeLa - 30-12-2009, 22:47

clicers87, kastracja to bardzo dobre rozwiązanie, pies się nie męczy, nie ucieka, normalnie je, aczkolwiek do 18 miesiąca bym psiaka nie kastrowała :)
Bora - 30-12-2009, 22:53

goxia napisał/a:
On sie tam pojawił tylko raz, bo nam nigdy wczesniej nie uciekł, wiec sie ktos na niego nie mógł wkurzyć że u niego przesiaduje czy mu coś niszczy, dlatego to dla mnie jest jaks totalna znieczulica i glupota ludzka.


Nikogo nie chcę tłumaczyć, ale sama miała sukę z cieczką i przesiadujące pod drzwiami mieszkania, na 7 piętrze średnio 5-7 napalonych samców. Wierz mi, że krew sie burzy i masz ochotę wyć z bezsilności na ludzką głupotę.

Może po prostu Twój pies sie człowiekowi nawinął, był w złym miejscu o niewłaściwym czasie i oberwał. To jednak nie tłumaczy takiego bastialskiego zachowania.

Całe szczęście, że to sie tak skończyło.

Znam ludzi, właścicieli suk, którzy trują samce, biją, kopią, zamykają w piwnicach... strach pomyśleć, bo ludzka wyobraźnia nie zna granic.

goxia napisał/a:
Mój pies wlasnie skończył 2 lata i nie wiem czy to nie jest troche za późno na kastrację w celu obniżenia popędu i utemperowania jego uciekinierskich zapędów.

Nie jest. Trzeba tylko zadbać, żeby te ucieczki nie weszły mu w nawyk.

Ewelina - 30-12-2009, 23:21

Bora napisał/a:
Nie jest. Trzeba tylko zadbać, żeby te ucieczki nie weszły mu w nawyk.

Zgadzam się z Madzią :) Na spacerkach staraj się skupiać uwagę na sobie :)

goxia - 01-01-2010, 12:57

w nawyk mu ucieczki na pewno nie weszły bo nigdy wczesniej nigdzie nie uciekł i mam nadzieje, ze juz nam nigdzie nie zwieje, ale wole go wykastrować bo jak suczki w okolicy maja cieczke to ciezko z nim wytrzymac w domu, nie chce jeść i piszczy, także widzę, ze sie psiak męczy a poza tym wet mi powiedział, ze po wykastrowaniu jej znacznie mniej narażony na ataki innych psów, bo one nie beda go juz uznawały za rywala a ten mój ciapek sie wogole bronic nie potrafi i w dodatku on wszystkie psy uznaje za swoich przyjacieli

Bora także to tak jest ze wlasciciele suk narzekają na psy zwlekające sie pod dom a wlasciciele psów na te suki przez które ich psy nie dają im żyć. Także właściciel który ma psa i nie chce zeby ten uciekał powinien albo psa wykastrowac ale sie przyzwyczaic ze pies wyje i chce uciekac, ale tak samo wlasciciel suki powinien wiedziec ze jesli nie bedzie wysterylizowana czy szczepiona to sie psy beda do niej zwlekac - chodzi mi przede wszystkim o te bezdomne niepilnowane psiaki

Lorena - 01-01-2010, 13:08

goxia, oj mylisz się co do tego osądzania właścicieli.
Każdy właściciel psa ma obowiązek pilnować swojego psa, nie ma prawa żaden sierściuch wałęsać się po osiedlach naskakując na suki i właścicieli suk.

goxia - 01-01-2010, 13:18

wiem, ze kazdy wlasciciel ma obowiazek pilnowac swojego psa, ale jest mnóstwo bezdomnych psów i to nie znaczy, ze wolno te psy bić czy do nich strzelać. Ja zdaje sobie sprawe ze to była moja wina, ze mi pies uciekł, dlatego zamierzam zrobic wszystko zeby to sie nie potwórzyło, ale dziwi mnie to ze ktos sie dziwi, ze skoro ma suke to sie do niej psy zwlekaja. Jeśli te psy mają wlascicieli a mimo to robia to notorycznie to wiadomo, ze jest to wina wlascicieli tych psów, ale świat jest jaki jest i bezpańskich psów jest wiele i wlascicele suk musza sie z tym póki co liczyć.
Lorena - 01-01-2010, 13:49

goxia napisał/a:
to nie znaczy, ze wolno te psy bić czy do nich strzelać.
nikt nie daje przyzwolenia na takie zachowanie, jednakże powiem szczerze że wcale a wcale się nie dziwię, że ludzie się denerwują kiedy napalony sasmiec łazi za nimi, próbuje na nich wskakiwać czy też dziecko nie może wyjść na dwór bo pies wskakuje i próbuje kopulować bo czuje zapach suki .
goxia napisał/a:
ktos sie dziwi, ze skoro ma suke to sie do niej psy zwlekaja
a kto się dziwi?
Bora - 01-01-2010, 15:19

goxia napisał/a:
Jeśli te psy mają wlascicieli a mimo to robia to notorycznie to wiadomo, ze jest to wina wlascicieli tych psów, ale świat jest jaki jest i bezpańskich psów jest wiele i wlascicele suk musza sie z tym póki co liczyć.

Tylko jest jeden mały szkopuł... Mnie nachodziły w domu psy które swoich właścicieli miały, znałam je doskonale nawet z imienia. Raz jeden jedyny zjawił sie pies który był bezpański.

goxia napisał/a:
Także właściciel który ma psa i nie chce zeby ten uciekał powinien albo psa wykastrowac ale sie przyzwyczaic ze pies wyje i chce uciekac, ale tak samo wlasciciel suki powinien wiedziec ze jesli nie bedzie wysterylizowana czy szczepiona to sie psy beda do niej zwlekac - chodzi mi przede wszystkim o te bezdomne niepilnowane psiaki


Może i tak, ale trzeba też nie raz ,iść na kompromis... Pomyśleć o innych ludziach mieszkających obok. I mówię tutaj zarówno o właścicielach cieknących suk jak i napalonych samców. Właściciel takiej suki, podczas cieczki, nie paraduje po całym osiedlu, wkurzając samce, a właściciel samca trzyma swojego na smyczy w gorącym okresie. Ale niestety tak sie nie da, gdyż oburzają sie i jedni i drudzy, że psa na smyczy prowadzać nie bedą, bo żadna suka nie bedzie samca ograniczać...Niestety, tak jest.

A kastracja i sterylizacja to chyba jedyne rozwiązanie w takich skupiskach ludzkich i psich.

goxia - 01-01-2010, 15:37

Bora skoro znałaś nazwiska wlascicieli to trzeba było to zgłosić do Straży Miejskiej i nie byłoby problemu
Bora - 01-01-2010, 18:50

goxia napisał/a:
Bora skoro znałaś nazwiska wlascicieli to trzeba było to zgłosić do Straży Miejskiej i nie byłoby problemu

Na jakim Ty świecie żyjesz ? :D :D :D I co da zgłoszenie do straży, jak następnego dnia pies jest znowu pod moimi drzwiami ?

goxia - 02-01-2010, 11:31

Bora wiem na jakim świecie żyję i wiem, że jak moja ciotka zapłaciła za drzwi zniszczone przez jej psa, który je podrapał sąsiadce to juz kilka dni później piesek był umówiony u weta na kastracje. Właściciel raz czy dwa razy dostanie upomnienie ale za trzecim razem dostanie po prostu mandat i zacznie pilnowac swojego psa.
konraad - 02-01-2010, 17:32

papisia napisał/a:
Średnio mnie to dziwi... Sąsiad mojej mamy ma sukę. Kiedy suczka ma cieczkę schodzi się do niej cała masa adoratorów... Strzela do nich z wiatrówki i nie ma przed tym najmniejszych oporów :(


No nie wiedziałem, że ludzie mają, aż tak nawalone w głowach. W obronie własnej to jeszcze tak, ale do bezbronnych piesków.

papisia napisał/a:

Kiedyś wracając z psami ze spaceru przed jego bramą z TZem znaleźliśmy wyrzucone jedzenie. Średnio uwierzyłam w dobre chęci tego człowieka... żarcie zebrałam na łopatę i wyrzuciłam...


I bardzo dobrze zrobiłaś. Ja też bym nie wierzył.


A tak w ogóle. To się waham, czy wykastrować Lakiego jak dorośnie, czy nie. Wydaje mi się to trochę takie niehumanitarne. Jak by mi jaka wycieli :/ (auć)

Lorena - 02-01-2010, 18:11

konraad napisał/a:
Wydaje mi się to trochę takie niehumanitarne.
bo?
konraad napisał/a:
Jak by mi jaka wycieli
ale to nie Tobie tylko psu. On myśli inaczej niż ludzie.
Dla psa który nie jest repem posiadanie tych magicznych kulek jest na prawdę uciążliwe, zwłaszcza że może doprowadzić do tragedii, a po za tym niemożność osiągnięcia celu, ciągłe zapachy suk są dla neigo cierpieniem psychicznym. Ludzie zrozumcie to wkońcu i przestańczie UCZŁOWIECZAĆ te biedne zwierzęta.

goxia - 02-01-2010, 19:19

Lorena choć raz sie z toba zgadzam w 100%. Niewykastrowany pies sie męczy i daje tez przy okazji w kość właścicielowi
konraad - 02-01-2010, 20:46

Spokojnie. Już zakumkałem. Nie wiedziałem o tym. A w jakim wieku, można pieska wykastrować?

[ Dodano: Sob 02 Sty, 2010 ]
A przed chwila mu szminka wyszła.

Lorena - 03-01-2010, 11:49

konraad napisał/a:
A w jakim wieku, można pieska wykastrować?
około roku.
konraad napisał/a:
A przed chwila mu szminka wyszła.
do tego musisz przywyknąć mając samca. Ale to chyba nie jest powód by ogłaszać go wszem i wobec ?
goxia - 06-01-2010, 18:20

mój piesek został dziś wykastrowany. Zabieg przeszedł sprawnie wszystko trwało jakieś 50 minut. Koszt 120zł. Teraz jest troche ciężko, bo znieczulenie pewnie przestaje działać, kolejna tabletke moze dostac dopiero jutro rano wiec juz widze, ze nas czeka ciężka noc :(
clicers87 - 06-01-2010, 18:41

No to trzymam kciuki,żeby wszystko poszło gładko.
O jakiej tabletce mówisz? Czy po zabiegu są jakieś specjalne zalecenia co do np.diety?
Pytam,bo za jakiś czas.....eh trudno mi nawet pisać.

Ewelina - 06-01-2010, 18:44

goxia, Trzymamy kciuki, aby noc nie była taka ciężka ;*
Lorena - 06-01-2010, 19:43

goxia, yyy jaka tabletka ?? przeciwbólowa??
goxia - 06-01-2010, 21:28

tak tabletka przeciwbólowa-Tolfedine oraz antybiotyk tez w formie tabletki-Synergal.

Ogólnie to taki zabieg to nic przyjemnego zarówno dla psa jak i dla właściciela. Mój pies wymiotuje, piszczy, gryzie z nerwów co sie da, skomli. Niby wiadomo, że to dla jego dobra ale mimo wszystko jest przykro, bo coby tu nie mówić zwierze po takim zabiegu cierpi mimo tych wszystkich leków przeciwbólowych.

Tak psa obowiązuje głodówka po zabiegu a potem stopniowo trzeba wprowadzac jedzenie. Najlepiej pierwszy posiłek w formie półpłynnej

brahmadaitya - 07-01-2010, 11:56

kurcze po tym co piszesz Goxia to chyba nie odważyłabym sie wykastrować mojego psa...za miesiac czeka mnie sterylizacja kota i już boje sie tego jak to będzie po zabiegu...ale na zabieg kota jestem zdecydowana i nie ma odwrotu. w sierpniu zeszłego roku musiałam pożegnać się z Emlerem- najwspanialszym kotem na świecie :cring: zachorował na nieuleczalną białaczkę...u kota białaczka to wirus więc prawdopodobnie zaraził się nią od innego kota. gdyby nie był kotem wychodzącym i był wysterylizowany to pewnie jeszcze by żył...wiec nie popełnie tego samego błędu drugi raz. ale Lesera chyba jednak nie odwarze się wykastrować.
Ewelina - 07-01-2010, 11:59

brahmadaitya, Mam nadzieję, że nie będziesz musiała tego robić, ale często jest taka konieczność!
brahmadaitya - 07-01-2010, 12:11

ehhhh...właśnie wiem....ale niunio jest jeszcze malutki wiec będę się nad tym zastanawiała jak podrośnie. przykre że z miłości czasem musimy im zadawać ból... :(
Ewelina - 07-01-2010, 12:46

brahmadaitya, Tak przykre to jest, ale trzeba pamiętać, że robimy to dla ich dobra :)
bacha - 07-01-2010, 13:03

Ewelina napisał/a:
Tak przykre to jest, ale trzeba pamiętać, że robimy to dla ich dobra :)


no właśnie :) ja już się psychicznie przygotowuje na to.W marcu jestem wstępnie umówiona na zabieg muszę tylko ustalić dokładna datę z wetem i załatwić urlop w pracy.
Już mam stres a gdzie dalej .... :cring:

Ewelina - 07-01-2010, 13:22

bacha, Zobaczysz jak Barnie szybko dojdzie do siebie.Więcej stresu naszego niż ich.Nie ma co się denerwować :)
goxia - 07-01-2010, 14:10

mój stres wynika przede wszystkim z tego, że mój pies ostatnio ogólnie sporo wycierpiał wiec to jakos intensywnie przeżywam.

Może ja opisze szczegółowo jak ten zabieg przebiegał w przypadku mojego psa, może sie komuś przyda. :-P

Przychodzimy na umówioną godzinę. Ważenie. Pierwszy zastrzyk- bolesny, bo pies po nim skomli i sie za przeproszeniem posikał nie wiem czy z bólu czy ze strachu, potem drugi juz tym razem poszło lepiej. Po paru minutach wymioty. Piesek w stanie zawieszenia- świadomy, ale juz z ograniczona kontrola nad swoim ciałem. Depilacja maszynka okolic jąderek (mam kudłatego psa). Zakładanie wenflonu w przednia łapkę- kolejna porcja leku. Piesek śpi. Właściciel wyproszony z sali a piesek z dwójką weterynarzy na sale operacyjną. Po 45min wraca weterynarz. Na pytanie jak poszło odpowiada, że piesek jeszcze żyje;) Po kilku minutach słysze, ze mój piesek sie wybudza, bo skomli. Najgorszy moment chyba dla psa- piesek wybudzony, ale jeszcze nie odzyskał zdolności do poruszania sie także skomlenie i wycie. Dzisiaj po pierwszej dobie jest jak jest. Piesek nadal obolały, dostał środek znieczulający ale nadal mi tu płacze. Wczoraj wieczorem mu dałam troszke gotowanego ryżu, ale to wszystko zwrócił. Dziś rano zjadł troche mięsa z tabletka i ryż.Od jutra mam mu zaczac podawac antybiotyk. Rana wygląda dobrze. Pies ma założone tylko 2 rozpuszczalne szwy, za 10 dni mam mu obciąć te końcówki nici, żeby ich nie skubał

AnTrOpKa - 07-01-2010, 14:19

brahmadaitya napisał/a:
przykre że z miłości czasem musimy im zadawać ból... :(

Lepiej zadać ból, który bedzie trwał 2 dni, niż ma piesek przeżywać ból egzystencjonalny, powstający na skutek tęsknoty do suki, przez całe życie :) Kastracja to naprawdę niewielki zabieg, który jest wykonywany rutynowo w schroniskach :)
goxia napisał/a:
Pierwszy zastrzyk- bolesny, bo pies po nim skomli i sie za przeproszeniem posikał nie wiem czy z bólu czy ze strachu, potem drugi juz tym razem poszło lepiej. Po paru minutach wymioty.

Pamietajmy o tym, że goxia, ma małego pieska. Labrador raczej nie bedzie skomlał po zastrzyku i o wiele łagodniej będzie przebiegał u niego zarówno zabieg jak i gojenie :)

goxia - 07-01-2010, 14:26

aha i żeby byo jasne ja bynajmniej nie chce nikogo zniechecic do zapisania psa na zabieg, tylko lepiej mniej wiecej wiedziec czego sie nazlezy spodziewac
Ewelina - 07-01-2010, 14:33

Labki inaczej to przechodzą :) Są silniejsze fizycznie i psychiczne.Moja koleżanka poddała swojego labka kastracji i już na drugi dzień rano był taki sam szalony jak po zabiegu.Małe pieski rzeczywiście wszystko przechodzą inaczej.Pamiętam jak pudelek miał zabieg na oko to też się zsikał ze strachu :confused:
goxia - 07-01-2010, 14:33

a tak to wygląda graficznie:
Ewelina - 07-01-2010, 14:34

Bidulek :confused: Szybkiego powrotu do zdrówka życzymy :)
goxia - 07-01-2010, 14:34

ojej ale te zdjecia tu na stronie brzydko wyglądaja u mnie na kompie mają pełną ostrość pewnie je jakos nieudolnie wklejam
bacha - 07-01-2010, 14:37

pewnie że dobrze ze o tym piszesz :) co oczywiście nie zmienia faktu że zabieg zabiegowi nie równy pies psu nie równy ;)

Zawsze interwencja w ciało jest niebezpieczna i może mieć jakieś nieoczekiwane skutki :(
Ja np w marcu ubiegłego roku miałam zabieg na nodze przed lekarz powiedział że do wakacji zapomnę ze byłam w szpitalu a tu się okazało że poszło nie tak jak trzeba i jeszcze do kolejnych wakacji będę się odczuwać jego skutki a może i cale zycie .... :(

Więc bardzo sie obawiam o zdrowie Barniego po zabiegu ale zdrowy rozsądek podpowiada że tak trzeba

AnTrOpKa - 07-01-2010, 14:48

goxia napisał/a:
ojej ale te zdjecia tu na stronie brzydko wyglądaja u mnie na kompie mają pełną ostrość pewnie je jakos nieudolnie wklejam

Jak się nie doczytało, to sie nie wie. Zobacz tu: http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=50 i juz wszystko stanie sie jasne :)

goxia - 07-01-2010, 15:00

ok spróbowałam w innym poście. Próba generalna nr 2.


antropka dziękuj bardzo i przepraszam

Ewelina - 07-01-2010, 15:03

Teraz zdjęcia bardzo ładne :)
Szkoda malucha.Tyle musiał przejść ostatnio :confused:

Lorena - 07-01-2010, 19:54

goxia napisał/a:
Najgorszy moment chyba dla psa- piesek wybudzony, ale jeszcze nie odzyskał zdolności do poruszania sie także skomlenie i wycie.
skomlenie, wycie, poszczekiwanie wynika z reakcji leków znieczulających, ludzie reagują identycznie - nieraz krzyczą, wygadują głupoty, płaczą. TO nie ból, to nie dyskomfort to zejście narkozy.
Katrinaxxl - 08-01-2010, 19:42

Pisałam wcześnie że mojemu małemu leci z penisk coś zielonego odkąd zaczął dojrewać... tak więc byłam dziś u vetki na szczepieniu i przy okazji zapytałam i powiedziała że to normlane i że sperma ma właśnie taki kolor u psów.goxia, gratulujemy!!! 120zl to nie dużo!! ja się dowiadywałam u nas w irlandii i śpiewali sobie 140 euro a zabieg!!! dlatego kasttruje w pl
clicers87 - 08-01-2010, 20:07

zielony? kojarzy mi się z jakimś stanem zapalnym.
U mojego psa kolor jest białawy.

Ewelina - 08-01-2010, 20:42

clicers87, Nie koniecznie.Pies teściów też ma kolor przypominający zielony i wet powiedział, że jest dobrze!
mawi27 - 08-01-2010, 21:19

uwazacie ze kastracje w przyadku psa jest z regoly nieunikniona i potrzebna? jak to jest u psow szczerze nigdy nie mialam psa tylko same suki a teraz szykuje mi sie piekny pan do przygarniecia i szczerze nie wiem czy powinnam go wykastrowac?
Ewelina - 08-01-2010, 22:04

mawi27 napisał/a:
szczerze nie wiem czy powinnam go wykastrowac?

Takie są warunki adopcji!

mawi27 - 08-01-2010, 22:08

aha czyli tak czy siak musze go wykastrowac, to nie wiedzialam ze jest taki wymog? ale dobrze ze mowisz, bo nie wiedzialam
Ewelina - 08-01-2010, 22:25

mawi27, Zawsze to bezpieczniej jak pies zostaję poddany takiemu zabiegowi.Jak ucieknie to masz pewność, że nie zapłodni jakieś suki a co ważniejsze, nikt go nie ukradnie do pseudo :confused:
mawi27 - 08-01-2010, 23:27

juz wszystko rozumiem, nie do konca sie doinformowalam co i jak :)
papisia - 08-01-2010, 23:28

mawi27, u Was to najlepsze rozwiązanie... Młody, dorosły samiec (i to 40kg!) skaczący po Larze może jej zrobić więcej krzywdy niż co te jajka warte :(

mawi27 napisał/a:
nie wiedzialam ze jest taki wymog


Wysłałam Ci przecież umowę :)

mawi27 - 08-01-2010, 23:36

widzisz dopiero przy niej siadlam i od deski do deski przeczytalam :-P jednego mi szkoda bo nie bedzie mial juz szansy na wystawy :(
papisia - 08-01-2010, 23:37

mawi27 napisał/a:
nie bedzie mial juz szansy na wystawy


A chcesz go wystawiać? :)

mawi27 - 08-01-2010, 23:54

jest mlody wiec czemu nie :) jezeli bylaby taka mozliwosc to chetnie, ale wiem ze wykastrowany nie ma szans
z moja poprzednia suka amstaffka chodzilam na wystawy Lara niestety nie ma tej mozliwosci a przyznam szczerze ze bardzo mi sie to podobalo :-P

goxia - 09-01-2010, 09:16

Katrinaxxl - ja zapłaciłam 120zł za 4 kilogramowego pieska, za labka wyjdzie pewnie troche drożej bo będzie miał proporcjonalnie wiecej leków podanych. Ja miałam też oferte za 100zł ale wtedy by operował tylko jeden wet a ja mimo, ze wiem ze o standardowy zabieg wolałam, zeby było przy nim obecnych dwóch lekarzy.

mawi27 jeśli adoptujesz pieska rodowodowego, wystawowego to moze jest szansa, żebys go nie musiała kastrować, dopytaj sie dokładnie w tym schronisku. Szkoda troche pieska pozbawiac szans na 'kariere na wybiegu' jeśli ma do tego predyspozycje. Myśle, że z pieskiem sie może uda coś wynegocjować, bo to chyba jednak mniejsze ryzyko, niż w przypadku suczki, którą ktoś może chcieć tylo przez wzglad na jej wartość rozrodcza.

anuszka - 09-01-2010, 14:25

jakiś czas temu jak byłam u weta chciałam się dowiedzieć w jakim najlepiej wieku wykastrować mojego łobuza o koszty itd.
Po moim pytaniu wet prawie mnie nie zjadł ze złości ze po co chce go kastrować...jeśli nie ma żadnych wskazań zdrowotnych czy behawioralnych ona nie widzi potrzeby i to głupi pomysł i nie ma takiej potrzeby. :/ trochę mnie z szokowała jej reakcja...

goxia - 09-01-2010, 17:11

a co w tym takiego szokującego. jesli rzeczywiście nie ma problemów zdrowotnych czy wychowawczych, piesek nie ucieka to ja tam też nie widzę żadnej KONIECZNOŚCI żeby psa wykastrować
anuszka - 09-01-2010, 17:28

a co z rakiem i męka przez cieczki? bo w wielu przypadkach jak czytam to taki jest m.in powód kastracji?
Katrinaxxl - 09-01-2010, 17:54

Jeżeli chodzi o problemy zdrowotne jak prostata czy rak jąder to chyba zadko się zdarza że młode psy je maja a kastracja przeciwdziala temu na starosc czyli przedloza zycia ....
anuszka - 09-01-2010, 18:33

Katrinaxxl napisał/a:
kastracja przeciwdziala temu na starosc czyli przedloza zycia ....


no i o to mi chodzi :)

cracowska - 29-01-2010, 23:06

hej, ja też mam zamiar mojego rudego wykastrować. Ma teraz 1rok i 6mscy. Jak myślicie to odpowiedni wiek ??
Tsunami - 30-01-2010, 00:46

idealny :)
bacha - 30-01-2010, 09:40

Tsunami napisał/a:
idealny :)

dokładnie :)

Ewelina - 30-01-2010, 18:25

To najlepszy wiek i teraz jest dobra pora na kastrację :)
Joanna K. - 07-02-2010, 11:33

Też się zastanawiam nad kastracją Rafiego.Nie wiem , ale czyba jest jescze za młody ( Rafi ma roczek).Myślę że poczekam jeszcze , może na wiosnę...albo w maju.

[ Dodano: Wto 16 Lut, 2010 ]
A jeśli bym chciała Rafiego wykastrować w marcu,czy można? Czy za wcześnie jest dla psa kastrować go gdy ma roczek?

Vito - 09-03-2010, 15:52

moj Vito za miesiąc kończy rok, a sobotę bedzie bez jajeczek ;)
Ewelina - 09-03-2010, 15:54

Vito, Jednak się zdecydowałaś :) No trzymam mocno kciuki za przystojniaka :)
Krysia - 10-03-2010, 23:33

tak Arni bedzie bez jajeczek już 16 marca :D
Madziuja - 24-03-2010, 19:14

No my też się zastanawiamy nad kastracją tylko nasz wet powiedział,że musimy poczekać do minimum roku psa.Teraz gnojek ma tylko 5 miesięcy a już lata za suczkami z cieczką jak wariat.Potem jak przychodzi do domu jest wielce zakochany i stęskniony...nawet jedzenie go nie bardzo interesuje.Muszę mu wtedy sama podstawiać michę pod nocha.Parę razy dziennie bez żadnego powodu wyłazi mu"szmina"( nie mam pojęcia czy to normalne). No i ostatnio na spotkaniu psiego przedszkola pani trenerka przyszła ze swoją ciężarną sunią.poprostu Kenzo cały czas za nią łaził i tylko ją miał w głowie.No i pani ta powiedziała,że bedziemy mieli z nim problem w tych sprawach bo jak na 5cio mięsięcznego szczeniaka ma bardzo wysokie libido.Też nam powiedziała żebyśmy zastanowili się nad kastracją.No ale mamy jeszcze trochę czasu...może mu przejdzie :-P
AnIeLa - 24-03-2010, 22:08

Madziuja, Nie przejdzie :P najwyżej się nasili ;)
Madziuja - 24-03-2010, 22:34

też tak myślałam...ale łudze się nadal :haha:
maksiu - 05-04-2010, 02:58

Ja też się zdecydowałam wykastrować Maksia. Zaczyna latać za suczkami. Ostatnio nawet nam uciekł. Boje się że któregoś dnia może uciec i już go nie znajdziemy albo stanie mu się coś złego :cring: Dużo czytałam na ten temat i z tego co się dowiedziałam jest więcej plusów niż minusów tego zabiegu. Poza tym Maks nie jest psem hodowlanym. Zastanawiam się tylko jaki wiek jest najlepszy.
Lorena - 05-04-2010, 10:21

maksiu napisał/a:
Ja też się zdecydowałam wykastrować Maksia.

bardzo mądra decyzja !
maksiu napisał/a:
Zastanawiam się tylko jaki wiek jest najlepszy.

najlepiej poczekać aż skończy rok i tym samym rozwój fizyczny

Ewelina - 05-04-2010, 11:58

Myślę, że po ukończeniu 15-18 miesięcy trzeba już o tym pomyśleć :)
konraad - 05-04-2010, 14:04

Ja tam zalecam po 18 miesiącu się za kastracje wziąć :)
maksiu - 05-04-2010, 22:46

Dziękuję za odpowiedzi :) chciałabym się jeszcze zapytać czy znacie dobrego weterynarza we Wrocławiu? my chodzimy do dobrego weta ale obawiam się że on nie ma odpowiedniej sali operacyjnej. Mam tutaj na myśli jak najlepiej wyposażoną sale operacyjna :)
Cziko - 07-04-2010, 14:20

Ja z Cziko chyba też będę kierować się na kastrację. Biedak jest psem Walentynkowym, i po prostu miesza mu się w głowie ;) już od tygodnia nie chce jeść porannego jedzenia, a jak tylko "sprawdzi" czy suka to suka, to momentalnie na nią wskakuje :O
Nie wiem tylko, jak mamę do tego przekonać... Chyba dam jej po prostu ten temat do przeczytania ;)

Ewelina - 07-04-2010, 16:30

Cziko, Tak będzie najlepiej.Zaproś mamę na forum :)
maksiu - 08-04-2010, 23:10

Cziko, jak twoja mama przeczyta ile korzyści daje ten zabieg to na pewno się zgodzi :)
Katrinaxxl - 11-04-2010, 11:22

A co może się psu stać jeśli się go wykastruje ze wcześnie? Mój Figo 22go skończy 15cie miesięcy a vetka kazała nam poczekać jeszcze 2-3. A mnie już szlag trafia z nim, ciągnie niesamowici, chce się wymykać z domu a jak widzi psa to muszę go za obroże przytrzymywać. Najgorsze jest to że on jak tak szarżuje widząc psa ludzie myślą że jest agresywny bo wygląda wtedy jak obłąkany. Poza tym jak widzi psa to leci do niego galopem i niestety psy też si go boją i niestety dwa razy samce go zaatakowały(nie groźnie na szczęście) jak dobierał im się do pupy. Bo Figo to już na twarz nie patrzy tylko dyga co się rusza i na drzewa nie ucieka :) Chciałam najpierw iść z nim na szkolenie a potem kastrować ale zmienię kolejność, wątpię żeby się skupił na nauce w towarzystwie psów a jeśli jedna by mu się to udało to z wieeeeeeeeelkim trudem. ehhh
Ewelina - 11-04-2010, 13:06

Katrinaxxl, Myślę, że powinnaś go wykastrować a potem zacząć szkolenie :)
anna34 - 11-04-2010, 15:53

Katrinaxxl napisał/a:
Mój Figo 22go skończy 15cie miesięcy a vetka kazała nam poczekać jeszcze 2-3. A mnie już szlag trafia z nim, ciągnie niesamowici, chce się wymykać z domu a jak widzi psa to muszę go za obroże przytrzymywać. Najgorsze jest to że on jak tak szarżuje widząc psa ludzie

myślę,że 2-3 miesiące już większej różnicy nie robią i możesz go wykastrować bez problemu.
I nie dziwie Ci się wcale,miałam to samo,choć my jakoś przetrzymaliśmy to do 18 miesiąca :-P

bacha - 11-04-2010, 18:05

Katrinaxxl napisał/a:
vetka kazała nam poczekać jeszcze 2-3.


no mi właśnie wet też kazał odczekać jeszcze z 2-3 m-c ( Barnie ma teraz 14 m-c) uzasadnił to tym że labki to bardzo wrażliwe psy i trzeba mieć 100 % że już dojrzał

Katrinaxxl - 11-04-2010, 18:18

Tak zrobie, kastracja, potem szkolenie, dodam iz troche mi sie spieszy bo chcialabym zeby doszdl do siebie przed latem (plywanko, wyjazdy) poza tym jestem w 3m miesiacu ciazy i nie moge sobie pozwolic na ciąganie po krzakach :D poczekam do jego 15tki i ciachamy ale chodzilo mi o to jakie moga byc konretne konsekwencje zbyt wczesnej kastracji? uraz psychiczny ????
clicers87 - 11-04-2010, 18:22

Nie czekaj.Nie ma potrzeby. Nasz Tores miał mieć zabieg przed Świętami, ale zachorował.
Na szkoleniu dostaje głupawki,bo jest sam i 6-7 suczek :-P

anna34 - 11-04-2010, 18:23

Katrinaxxl napisał/a:
zbyt wczesnej kastracji? uraz psychiczny ????

nie,żadnego urazu psychicznego nie bedzie ;D

Ewelina - 11-04-2010, 22:09

nic takiego nie będzie :) Psiak nawet nie bedzie wiedział co miał robione na początku a później zacznie się pomalutku wyciszać.No chyba, że on taki z ADHDekiem :haha:
Cziko - 14-04-2010, 15:47

no właśnie, żeby doszedł do siebie przed wakacjami.. ;) tylko ja mam teraz problem, mama przekonana, ale brat mi powiedział, że jestem idiotką, bo go męskości pozbawiam.. no ludzie, czy wszyscy faceci tacy są?
ale e tam, brat nie ma wpływu ;)

mala85 - 15-04-2010, 09:07

pytanko do właścicieli psów wykastrowanych już.
U mnie jest psiak posokowiec bawarski, który za młdou "gwałcił" wszystko co się ruszało, psy, suki i jak się przyczepił to juz był koniec. Właściciele go wykastrowali jak miał ok.7 miesięcy ale również ze wględu na jego problemy zdrowotnezwiązane z jego męskością tak ładnie to nazwę dlatego musieli go tak wczesnie wykastrować.
Teraz "każdy" pies go chce gwałcić i pytanie jaka może to być przyczyna.
Czy ten pies wydziela coś co u drugiego samca powoduje takie zachowanie?? czy mieliście takie sytuacje z własnymi psiakami??? ;]

AnIeLa - 15-04-2010, 15:36

mala85, wydaję się mi, że posokowiec przestał aż tak bardzo "pachnieć psem". Mam nadzieję, że wiesz co mam na myśli.
mala85 - 15-04-2010, 17:40

AnIeLa, czyli co jeżeli pies jest wykastrowany nie pachnie testosteronem :lookdown: i psy mylą go z czymś innym czy nie zrozumiałam ;]
AnIeLa - 15-04-2010, 19:18

No takie znalazłam kiedyś tłumaczenie, że nie pachnie już tak bardzo. Pies wykastrowany = pozbawiony jąder :P czyli ilość testosteronu może być niższa chyba ? Czy się mylę?
mala85 - 15-04-2010, 20:04

AnIeLa napisał/a:
czyli ilość testosteronu może być niższa chyba ? Czy się mylę?

tak ilość testoteronu jest niższa ale pierwszy raz szczerze widziałam takie zachowanie iinych psów względem kastrata ;]

maksiu - 15-04-2010, 23:31

Ja też czytałam że pies wykastrowany traci swój zapach. Podobno takie zachowania innych psów wobec psów wykastrowanych są częste. Inne psy po prostu nie wiedzą czy to pies czy suka. Czytałam też że jeżeli takie zachowania będą się często powtarzać to wykastrowany pies może się zrobić agresywny wobec innych psów.

[ Dodano: Czw 15 Kwi, 2010 ]
"wykastrowane psy, pozbawione charakterystycznego samczego zapachu, muszą czasami znosić zaloty swoich dominujących „kolegów“, którzy próbują je natrętnie obwąchiwać, a nawet kryć. Te niemiłe doświadczenia prowadzą często do tzw. agresji w obronie własnej. Innymi słowy agresywne zachowania ze strony wykastrowanych psów wobec innych samców"

anna34 - 16-04-2010, 08:35

maksiu napisał/a:
Te niemiłe doświadczenia prowadzą często do tzw. agresji w obronie własnej. Innymi słowy agresywne zachowania ze strony wykastrowanych psów wobec innych samców"

to wypadałoby kastrować wszystkie psy bez papierów,kundelki i nawet te papierowe,które nie są i nie bedą reproduktorami :-P ,żeby inne wykastrowane psiaki nie stały się agresywne.

maksiu - 16-04-2010, 15:09

Ja sama nie wiem ile jest w tym prawdy, ale będę dzisiaj szła do weta z Maksem to się zapytam :)
mlivka - 21-04-2010, 18:26
Temat postu: kastracja w wieku 11 miesięcy
Czytam tak sobie Wasze wypowiedzi na forum odnośnie wieku psa. My wykastrowaliśmy Blekiego w poniedziałek, a ma 11 miesięcy. Konsultowałam to wcześniej w dwóch najlepszych (jak mi się wydaje) lecznicach w Lublinie i powiedzieli mi, że już można.

Dodam, że mój Blex strasznie się ciągał na spacerze za suczkami (mimo tresury pozytywnej) - ja nie potrafiłam go sama utrzymać i robił się coraz bardziej agresywny.

Teraz biedak jest bardzo śpiący i jakiś taki ciapkowaty, ale powoli wraca do życia. Nie zakładaliśmy mu kołnierza, tylko kupiliśmy specjalne majteczki, które chronią rankę przed lizaniem także przez inne psy.

I jeszcze jedna sprawa - tuż po zabiegu włączyła mu się straszna agresja wobec kupla - jamniczka i musieliśmy je odizolować, bo bałam się, że się utrwali. Myślę, że to ze strachu i, że przejdzie, bo często wyjeżdżamy na wieś i wtedy mieszkają razem. Wcześniej co prawda zdarzało mu się go zaatakować, ale zawsze miał powód. A teraz zaczął się rzucać na niego bez powodu.

Ewelina - 21-04-2010, 21:54

mlivka, Myśle, że lepiej jest poczekać aż pies osiągnie dojrzałość czyli do 18 miesiąca!
mlivka - 22-04-2010, 11:13

cóż co się stało to się nie odstanie, a w świetle wczorajszej nowiny - będziemy mieli dzidziusia :haha: - stało się chyba dobrze, bo narażałabym nas tylko na niebezpieczeństwo (przed zabiegiem zdarzało się, że mój labcio mnie przewracał na spacerze :( )

zdam Wam relację z tego jak przebiega dalszy rozwój Blekusia i czy pojawią się jakieś komplikacje w związku z kastracją w wieku 11 miesięcy. Mam wielką nadzieję, że wszystko będzie dobrze.

asia030984 - 22-04-2010, 11:47

mlivka, gratulacje ;D
Kofanie89 - 26-04-2010, 18:59

Hehe tak czytam i czyta, i widze że kobiety podobnie jak ja nie maja z kastracją wiekszego problemu, natomiast faceci... ehh conajmniej jakby im sie coś wycinało :D Przeciez piesek nadal może sobie użyć, tylko bez szału. My z Labim idziemy w tą sobotę na kastrację. Najpierw dostanie głupiego jasia, zrobimy zdjęcie RTG i zalezy co ono pokaże, albo tylko kastracja albo zabieg na stawy od razu, nie ma co z tym czekac. Pewnie wiekszośc będzie pytać czy to nie za wcześnie, ja szczerze usłyszalam od mojego weta że to nie ma wiekszego znaczenia... A dochodzę do wniosku że skoro jeszcze go za sukami nie ciągnie to nie będzie wiedzial co traci i dla niego lepiej :) :) Oj faceci nie przeżywajcie tak tego, dla psa to nic strasznego, oprócz tego ze to zabieg i sam w sobie dla psa jest mało komfortowa rekonwalescencja, ale z tego co tu widziałam to wiekszośc osób pisała, że pieski dochodziły do siebie w krótkim czasie :) Trzymajcie kciuki w sobotę :* jak sie wszystko skończy to dam znac co i jak :) :):)
AnIeLa - 26-04-2010, 20:58

Kofanie89, Twój psiak ma 5 miesięcy i już chcesz go kastrować? :-o zastanowiłabym się nad zmianą weterynarza skoro nie widzi nic złego w tak wczesnej kastracji.
Ewelina - 26-04-2010, 21:12

Kofanie89, Ja proponowałabym kastrację psa po ukończeniu 18 miesiąca życia i zastanowiłabym się nad zmianą weterynarza :shy:
clicers87 - 26-04-2010, 22:06

Kofanie 89 pies ma 4 miesiące,a Ty chcesz go kastrować? Nie podoba mi sie Twój wet, pewnie jeszcze stwierdzi,że trzeba zrobić operację łap.
Mój ma 14 miesięcy i zabieg dopiero przed nim. Rozmawiałem z kilkoma wetami, każdy twierdził,że pies powinien mieć co najmniej 1 rok.

Kofanie89 - 26-04-2010, 23:45

Co do kastracji jestem przekonana że będzie, ale dzisiaj trochę pogrzebałam i większość mądrych książek (napewno mądrzejszych odemnie w tej kwestii) radzi żeby poczekać do 7 miesiąca życia. Zdania są podzielone. W stanach kastruje sie już całkiem malutkie pieski. U nas nadal się z tym czeka, tak czy owak na ten moment stawiam kastrację pod znakiem zapytania jak na ten moment dopuki nie porozmawiam z wetem twarzą w twarz i nie wypytam o wszystko. Znalazłam taki artykuł, z tym że na necie, ale co do nich jestem zazwyczaj sceptycznie nastawiona, chociaz przyznam ze mnie nastraszył: http://www.woju.webd.pl/podstrona/kastracja.htm . Ważne jest dla mnie że w przyszłym roku, około czerwca przeprowadzam się na wieś i wtedy już chciałabym żeby efekty kastacji byly widocze, głównie z powodu ucieczek za sukami, których tam jest pełno. W sobotę i tak idziemy na zdjęcie RTG a co potem.. hmm mam nad czym mysleć. Co do weta, mam do niego zaufanie. Mieszka w prawdzie 120 km od Krakowa, w moim rodzinnym mieście, ale z każdą drobnostką dotyczącą Labiego dzwonie do niego, poza tym wyprowadził mojego drugiego psa z paraliżu, gdzie każdy weterynarz spisywał go całkowicie na straty. Posiedzę i jeszcze poczytam. nie zaszkodzi :)
niesia1233 - 27-04-2010, 13:33

też chcę wykastrować mojego psiaka, ale zdecydowanie czekam aż osiągnie pełną dojrzałość. bałabym się takie maleństwo kastrować. nie znam się na tym doskonale ale wydaje mi się, że za wczesna kastracja może mieć niekorzystny wpływ na dalszy rozwój psinki.. :( tak mi się bynajmniej wydaje.. :confused:
Joanna K. - 27-04-2010, 18:18

niesia1233 napisał/a:
też chcę wykastrować mojego psiaka, ale zdecydowanie czekam aż osiągnie pełną dojrzałość.

My również jeszcze czekamy.Kastracja miała być w marcu i tak odkładam a tu zaraz maj :)
Ale i tak go nie ominie :haha:

bacha - 04-05-2010, 17:52

Joanna K. napisał/a:
My również jeszcze czekamy.Kastracja miała być w marcu i tak odkładam a tu zaraz maj :)
Ale i tak go nie ominie :haha:


to zupełnie jak u mnie :haha: póki co zarezerwowałam sobie w pracy urlop w czerwcu jak się uda iść na odpoczynek to Baniego już nie ominie :-P

maksiu - 01-06-2010, 01:20

Maksiu dzisiaj miał zabieg, stresowałam się okropnie przed ale okazało się że Maks jest dzielnym chłopakiem i całkiem dobrze to zniósł. Szwy ma rozpuszczalne, śródskórne i tu mam mały problem bo nie wiem czy są lepsze czy gorsze od zwykłych. Co do wieku to pytałam trzech różnych wetów i każdy powiedział że po ukończeniu roku można przeprowadzić zabieg.
mala85 - 01-06-2010, 08:48

maksiu, gratulujemy decyzji :)
jak na roczniaka to chłopak charakterek ma ale u was to największym problemem tak jak pisałaś jest uciekanie za dziewuszkami ;] mam nadzieje, że mu przejdzie.... ;*

maksiu - 01-06-2010, 11:27

mala85, oj tak, ostatnio nam uciekł w parku wschodnim to szukaliśmy go ponad godzinę i w sumie po tym zapadła decyzja. w sobotę jak poczuł sunię z cieczką to zaczął wyć(a podobno labki nie wyją :-P ) niby wiem że to dobra decyzja, ale teraz mi go strasznie szkoda bo leży taki smutny :(
mala85 - 01-06-2010, 14:40

oj jak tak czytam to ja się cieszę, że Aksel nie ucieka i nie wyje...
maksiu napisał/a:
to dobra decyzja, ale teraz mi go strasznie szkoda bo leży taki smutny

maksiu, to mu wyjdzie tylko na zdrowie także parę dni i będzie ok :)
a chodzicie z nim na szkolenie??

maksiu - 01-06-2010, 16:56

mala85, dziękuję za wsparcie :) zapisaliśmy go na szkolenie ale po trzech lekcjach nam plac zalało i teraz nie mamy gdzie ćwiczyć. jak na razie szukają jakiegoś innego miejsca
Katrinaxxl - 03-06-2010, 21:53

maksiu, daj znać czy się mały uspokoił po zabiegu, bo ja mam taki sam problem z Figo ale jak jest grzeczny to odkładam zabieg a jak mnie wkurzy ciąganiem do psów i beczeniem w domu to sama mam ochotę mu je odkroić :) i tak przekładam tą kastracje ciągle... ale teraz jest plan żeby zrobić to w tym miesiącu... będzie miał 17 miesięcy:)
maksiu - 03-06-2010, 23:35

Katrinaxxl, jak będzie widać jakieś zmiany to na pewno dam znać :) jak na razie Maks jest trzy dni po zabiegu i zachowuję się tak jakby nic nie miał robione. my też się długo zastanawialiśmy ale jak kiedyś byliśmy u weta to jakaś Pani przyniosła swojego psa po wypadku (uciekł jej za suczką i wpadł pod samochód :cring: ). po tym podjęliśmy ostateczną decyzję.
mala85 - 04-06-2010, 23:05

maksiu, wydaje mi się że po zabiegu tochę czasu musi minąć żeby ten testosteron trochę opadł :)
maksiu - 05-06-2010, 00:12

mala85, czytałam że tak ok pół roku musi minąć żeby było widać zmiany
Dulce - 05-06-2010, 08:54

Mi się zdaje, że szybciej ;) Wetka mi mówiła, że już po 4 miesiącach ;) I znam właśnie przypadki, które już po 3 miesiącach się uspokoiły ;)

Dobrze, że jest już ok :D

Katrinaxxl - 05-06-2010, 12:16

Mój właśnie też ucieka, i to jest głównym powodem kastracji... puszczam go już tylko na wybiegu albo gdzieś gdzie wiem że nie ma nikogo. A tak to chodzi na 8m flexi :) mi moja vecia mówiła że 2-3 tyg i mu przejdzie. A jeszcze kiedyś słyszałam żeby nie pozwalać psu "dygać" inne psy bo sobie zakoduje takie zachowanie i po kastracji też będzie tak robił... co o tym myślicie?
maksiu - 05-06-2010, 23:42

ja w sumie też mam nadzieję że szybciej mu to przejdzie :) Katrinaxxl, też o tym słyszałam ale nie wiem czy to prawda, miałam się zapytać weta jak byliśmy na zabiegu ale byłam tak zestresowana że zapomniałam, jak pójdziemy na kontrolę to zapytam :)
AnIeLa - 05-06-2010, 23:47

Katrinaxxl, poprzez "dyganie" psy pokazują dominację. Asior po kastracji częściej wskakiwał na swojego kolegę, żeby mu pokazać kto rządzi.
maksiu - 08-06-2010, 22:45

AnIeLa, a mogłabyś mi napisać jak się zmienił Asior po kastracji?
AnIeLa - 09-06-2010, 08:19

maksiu, a mogłabym :)

Asior po kastracji jest hmmmm, jakby to napisać większą przytulanką niż wcześniej ( a już myślałam, że bardziej przytulaśny być nie może ;) ) Jeżeli TŻ lub ja coś robimy to przychodzi sprawdza czym się zajmujemy i po chwili pyk i już jego jęzor jest w uchu, na twarzy, w nosie lub gdziekolwiek dosięgnie :)

Jeżeli chodzi o suki owszem nos czasami do ziemi przyłoży wącha, wącha, ale za chwilę przynosi zabawkę lub patyk żeby mu rzucać, także problemu z cieczkami nie ma :)

maksiu - 09-06-2010, 23:08

AnIeLa, czyli jak widzę same zmiany na plus :)
aganica - 10-06-2010, 07:39

Ile czekaliście na zmianę zachowania, po kastracji ?- bo my jesteśmy dopiero 6-dobę i nie widzę zmian .Słyszałam że trzeba poczekać około 3-miesiecy by hormony się wyciszyły?
bacha - 10-06-2010, 08:10

Barnie od dziś już bez jaj :-P wczoraj byliśmy na zabiegu bardzo bałam sie dzisiejszej nocy ale było całkiem znośnie.
Czy wasze psiurki po kastracji maja majtochy założone? bo mój nie wet powiedział że jak nie będzie za bardzo tam sobie wylizywał to żeby mu nie zakładać bo wtedy się ranka szybciej goi.

AnIeLa - 10-06-2010, 22:48

aganica, fakt trzeba poczekać, aż hormony "wyjdą" z organizmu :) Teraz nie pamietam ile czasu to trwało ale myśle ze po miesiącu powinny być widoczne zmiany już
mlivka - 09-07-2010, 08:54
Temat postu: Uwagi po kastracji
Jesteśmy już kilka miesięcy po kastracji, więc mogę opisać co i jak :)

Na pierwsze zmiany czekaliśmy około miesiąca. Sam powrót do zdrowia trwał tydzień - dwa.
Pies uspokoił się. Nie ciąga już tak na spacerze, kiedy złapie jakiś trop. Nie rzuca się na inne psy ani ludzi (co mu się zdarzało), chyba, że ktoś go przestraszy, wtedy - wiadomo - szczeka (nie gryzie :-P ).

Nie jest to lekarstwo na całe zło. Bardzo ważne są regularne ćwiczenia z psem komend, żeby nie zapomniał, tresura. Ale zabiegł ten pomógł mu się uspokoić.

My rok przed psem kastrowaliśmy kota i nie spodziewaliśmy się, że psi zabieg będzie o wiele poważniejszy, więc najgorsze dla mnie były pierwsze dni tuż po zabiegu. Pies był osowiały, smutny. Ale po zdjęciu ubranka, chroniącego przed zdjęciem szwów (i tak sam sobie jakoś zdjął) ożył i wrócił dawny Bleki :haha:

tenshii - 09-07-2010, 10:56

mlivka napisał/a:
Bardzo ważne są regularne ćwiczenia z psem komend, żeby nie zapomniał, tresura

Rozumiem, że według Ciebie kastracja wpływa niekorzystnie na pamięć?

mlivka - 09-07-2010, 15:33

Cytat:
Rozumiem, że według Ciebie kastracja wpływa niekorzystnie na pamięć?


Źle mnie rozumiesz w takim razie :) Chodzi o to, że kastracja mądrości psu nie doda. Jedynie ułatwi wspólne z nim życie. A komendy niećwiczone pies zapomina. Niezależnie od tego czy jest kastrowany czy nie.

matipietrzak96 - 09-07-2010, 16:24

Aleksandra napisał/a:
A co z pieskami? Czy ktos z Was kastrował psa?. Hugo nie powinien miec potomstwa ze względu na dysplazję, więc sie zastanawiam. Ale to trudna decyzja.


moja weterynarz mówi, ze psa i suczki po kastracji / sterylizacji maja wieksza tendencje do nadwagi i otylosci ... takze, skoro Hugo ma dysplazje to wg mojej weterynarz nie jest to wskazane ...

tenshii - 09-07-2010, 17:43

matipietrzak96 napisał/a:
maja wieksza tendencje do nadwagi i otylosci

Mają ale to zależy od Ciebie - do podajesz, ile podajesz itd

mlivka - 09-07-2010, 22:10

Labradory mają ogólną tendencję do tycia. Piesek nie musi być wykastrowany, żeby być gruby :haha: Ale to prawda - jeśli nie masz silnej woli i nie będziesz pilnowała porcji, to prawdopodobieństwo przybrania na wadze pieska jest większe. Nasz ma podawane codziennie 2 posiłki Eukanuby dla labków zgodnie z miareczką. Trzymamy się tego i nie przytył. :)
orlosia - 09-07-2010, 23:38

My narazie nie kastrujemy Rubena- powód? nie widze takiej potrzeby.. nie lata za sukami i jest w miare spokojny... w miare przypływu jego popędu wsiadamy w auto i jedziemy do naszego weta na konsultacje
Kotek26010 - 07-08-2010, 12:33
Temat postu: Kastracja
My dzisiaj ucięliśmy jajka na razie jest ok :-P
Ewelina - 07-08-2010, 12:34

Kotek26010, Gratuluję :) Jak się Lucky czuję?
Kotek26010 - 07-08-2010, 13:21

Na razie jest dobrze jest troszkę naćpany lekami kastracja była o 10 a w domu byliśmy o 12.00.Zdam relacje z każdego dnia napisze jeszcze pod wieczór jak założę mu kołnierz :haha:
Ewelina - 07-08-2010, 13:24

Kotek26010, Trochę za szybko odebraliście psa z lecznicy.Pies powinie :-o n być całkowicie wybudzony
Kotek26010 - 07-08-2010, 13:31

Niestety pani doktor miła dzisiaj umówione 6 kastracji.I nie było gdzie trzymać psów :-P Bałam się bardzo że się nie wybudzić w poczekalni łzy mi leciały :haha: .Ale najważniejsze jest to że z Lucky wszystko jest dobrze! Nawet nie wiesz jak się ciesze że już to za nami :-P
Ewelina - 07-08-2010, 13:35

Cytat:
Niestety pani doktor miła dzisiaj umówione 6 kastracji.I nie było gdzie trzymać psów

Nie zdecydowałabym się na kastrację w takich warunkach ups :-o
Kotek26010 napisał/a:
Nawet nie wiesz jak się ciesze że już to za nami

Dobrze, ze wszytsko dobrze się skończyło :)

Kotek26010 - 07-08-2010, 13:44

Pani weterynarz bardzo miła zaufałam jej a to była pierwsza wizyta u niej :haha: pies po zabiegu strasznie się bał jak weszliśmy do domu zaczął zachowywać się normalnie :-P Mniej stresu przeżył bo mieliśmy siedzieć do 16 :|
Joanna K. - 21-09-2010, 17:07

Dzisiaj Rafi Mój miał zabieg :)
Dołączył do grona bezjajecznych :D


Moja kochana mordeczka :heart:

papisia - 21-09-2010, 17:12

Joanna K., mój Karol ma jajeczka, ale w imieniu Saby witam w gronie wypatroszonych ;] jakkolwiek by to nie zabrzmiało :doubt: :D
AnIeLa - 21-09-2010, 18:32

Joanna K., zobaczysz jeszcze kilka dni i sam powtóRzy Tobie słowa AsiorA :p
Joanna K. - 21-09-2010, 19:14

papisia napisał/a:
mój Karol ma jajeczka, ale w imieniu Saby witam w gronie wypatroszonych

Dziękujemy :)

papisia napisał/a:
akkolwiek by to nie zabrzmiało :doubt: :D


No co fajnie brzmi :-P
AnIeLa,
A jakie to słowa? ;D

AnIeLa - 21-09-2010, 19:34

Joanna K. napisał/a:
A jakie to słowa? ;D


Joanna K. napisał/a:
Asior pozdrawia i mówi " Chłopie o wiele lepiej bez tych kulek między nogami ;) " Będzie dobrze :)

Joanna K. - 21-09-2010, 19:36

AnIeLa, ano tak z tego wszystkiego zapomniała. Sorki.

Miałam dzisiaj przekazanie zaginionej suni właścicielom.Tyle emocji..

AnIeLa - 21-09-2010, 19:40

Joanna K., nie masz za co sorkować ;P Dzisiaj miałaś dzień pełen wrażeń. Cieszę się , że Frida wróciła do domu. A jak Rafuś?
Joanna K. - 21-09-2010, 20:45

Spokojnie.Był krótki spacerek teraz nadal leży i odpoczywa. :)
Dzięki za pamięć.

Ewelina - 22-09-2010, 09:40

Szybkiego powrotu do formy Życzymy ;*
Joanna K. - 22-09-2010, 12:35

Ewelina, dzięki :haha:
baster - 26-09-2010, 11:01

moj banius tez 2 dni temu pozbyl sie :)
tenshii - 26-09-2010, 11:24

baster, niech się psina dobrze trzyma bo to już staruszek - sądzac po dacie urodzenia to najstarszy pies świata :P
Joanna K. - 26-09-2010, 16:21

tenshii napisał/a:
sądzac po dacie urodzenia to najstarszy pies świata

He he faktycznie. :-P
Zdrówka życzymy :)

Kotek26010 - 27-09-2010, 16:28

Hej Laki ma się świetnie Pozdrawiamy :girl:
Joanna K. - 27-09-2010, 19:15

Kotek26010 napisał/a:
Laki ma się świetnie

Super. :)
Mój Rafi dzisiaj był na kontroli , dostał zastrzyk i mamy się znowu pokazać za 2 dni.

maksiu - 14-10-2010, 22:27

ostatnio poszłam na spacer z Maksiem, biegał w parku za piłka, nagle jakiś dziadek się przyczepił i zaczął mi gadać że zrobiłam z psa kalekę bo go wykastrowałam, że nie wolno się wtrącać w naturę i że zrobiłam sobie misia przytulankę. Powiedziałam mu "kulturalnie" żeby się nie wtrącał w nie swoje sprawy ale on nie chciał się zamknąć i cały czas gadał :bad: :bad: :bad:
Ewelina - 14-10-2010, 22:47

maksiu, Ty znasz swojego psa najlepiej i wiesz jak się czuję :)
maksiu - 14-10-2010, 23:06

Ewelina, ja wiem o tym, ale na prawdę strasznie się zdenerwowałam, tym bardziej że ten facet jak się nakręcił to nie chciał się zamknąć
troskliwa - 15-10-2010, 14:36

maksiu nie ma sie co przejmowac twoj pies i to ty decydujesz o tym a z drugiej strony moze ,, dziadunio'' musiałby pojechac do schronu wejsc do szczeniakarni . zobczyc setki zdjec pieskow ktore wpadly pod samochod bo uciekly za suczka z cieczka
AnIeLa - 15-10-2010, 14:54

maksiu, trzeba było mu powiedzieć, że psa wykastrowałas bo za dużo szczekał i jak on nie przestanie jazgotac to i jego taki los może spotkać :P
maksiu - 15-10-2010, 16:13

troskliwa, właśnie takie argumenty starałam się mu przytaczać ale ten dziadek był głuchy na jakiekolwiek argumenty, szkoda gadać na prawdę. ale ja wiem że podjełam dobrą decyzję :)

[ Dodano: Pią 15 Paź, 2010 ]
AnIeLa, dobre :haha: szkoda że o tym nie pomyślałam, następnym razem mu tak odpowiem :D

sopel - 02-11-2010, 17:25

Fuksiu dziś był u weta na pobieraniu krwi, jutro będą wyniki i jak wszystko będzi OK to w piąek Fuks ma termin zabiegu. Dziś się tak stresował wizytą u weterynarza, że aż boje się co sie będzie działo w piątek.
Ewelina - 02-11-2010, 17:34

sopel, Wszystko będzie dobrze.Powodzenia :)
sopel - 02-11-2010, 17:45

Ciekawe jak to na niego wpłynie
Ewelina - 02-11-2010, 17:46

sopel, Bardzo dobrze.Tylko pozytywnie :)
Agatka - 03-11-2010, 11:02

A ja dziś idę z Berylem do weterynarza :) Mam nadzieję, że kastracja nie pozbawi go radości życia :)
AnIeLa - 03-11-2010, 11:14

sopel, Agatka, Powiem Wam z doświadczenia.... Kastracja to straszna rzecz !!

Pies po niej robi się bardziej przytulaśny, łazi krok w krok za mną , co chwile chce się miziać, nie ucieka za sukami tylko patrzy jakby tu całusa dać. Normalnie tragedia ;D ;D ;D :D :D

Agatka, co do radości życia, Asiora bolało to fakt jak przestały środki przeciwbólowe działać, ale ból nie był taki straszny na dworze i jak zobaczył szczeniaka dzień po kastracji to bawić się chciał ;D A teraz 1,5 roku po kastracji to czasami się zastanawiam skąd On tyle energii bierze ale właśnie sobie uświadomiłam, nie lata za sukami to całą energię wkłada w zabawę, głupawki i chęć współpracy z człowiekiem.

Także będzie dobrze, zobaczycie :)

tenshii - 03-11-2010, 11:14

Agatka napisał/a:
nie pozbawi go radości życia

Na pewno nie :)

sopel - 05-11-2010, 20:02

Fuks godzine temu wrócił po zabiegu do domu :) wszystko poszło gładko, a teraz sobie śpi w swoim łóżeczku, ciekawe czy w nocy będzie próbował się do mnie do wyrka dostać z tym kołnierzem.
mibec - 05-11-2010, 21:51

Cytat:
Fuks godzine temu wrócił po zabiegu do domu :) wszystko poszło gładko, a teraz sobie śpi w swoim łóżeczku,
to super :) Kolorowych snów Fuksiku :D
nata - 05-11-2010, 21:56

sopel, dzielny Fuksik ;*
Palinka - 05-11-2010, 23:10

Witajcie! Mam problem... Ja również zdecydowałam się na kastrację rudzielca :( Powodem jest między innymi nadmierne libido i oooooogrooooomna ekscytacja na widok innych psów. Zabieg ma ograniczyć jego skłonności do molestowania suczek ]:) i trochę wyciszyć... Przyznaję, że sama nie byłam do końca przekonana czy dobrze robię, a dzisiejsza wizyta u weterynarza wygłupiła mnie kompletnie. Panią doktor (os. Lecha w Poznaniu) polecono mi na szkoleniu (mój wet w Swarzędzu nie wykonuje zabiegów operacyjnych, a nie mam żadnego zaufanego lekarza w Poznaniu) i z racji tego, że nie znała psa chciała go zobaczyć i zbadać. Ogólnie była za kastracją, ale... badając serduszko stwierdziła, że słyszy jakieś szmery, ale może jej się tylko wydaje, bo młody sapie i sprawę zbagatelizowała ]:) Wzięła krew do badania i na koniec spytałam, na czym będzie polegał zabieg, jaka rana, ile szwów itp. i się okazało, że ona chce mu usunąć wszystko tzn. jądra z moszną, wiadomo, że rana będzie wtedy dużo większa, a rekonwalescencja dłuższa. Czytałam wcześniej o kastracji i podobno tak już się nie robi, wykonuje się niewielkie nacięcie i wyjmuje jądra. Czytałam temat i Wasze psiaki też w ten sposób były kastrowane. Kobieta stwierdziła, że to duży pies (37 kg) i w ogóle ona tak częściej robi. Bo niby jak się zostawi worek mosznowy to jakieś płyny mogą się gromadzić, ale jak spytałam czy to jest niebezpieczne, to powiedziała, że się wchłoną... Czyli sama sobie zaprzeczyła... W ogóle jakoś nie mogłam się z nią dogadać, miała opóźnienie, mówiła tak szybko, że nic nie mogłam zrozumieć, a na moje pytania odpowiadała zdawkowo. No jakoś nie nabrałam do niej zaufania :( Więc mam pytanie, czy którykolwiek z Waszych psiaków miał usuwane jądra wraz z moszną? sopel, Agatka, widzę, że też jesteście z Poznania, jeśli mogę wiedzieć gdzie wykonywaliście zabiegi i czy psiakom usunięto same jąderka? Będę wdzięczna za pomoc, bo już nie wiem co robić :cring: Zaczęłam kręcić i na zabieg się nie umówiłam. Jak już mam go pozbawić jajeczek, to chcę żeby chociaż jak najmniej cierpiał...
sopel - 06-11-2010, 09:21

Ja osobiście uczęszczam do Centrum Zdrowia Małych Zwierząt na os. Jagiełły 33 i fakt że Fuks oprócz raz czy drugi problemów z kupka to był tam tylko na szczepieniu, ale zawsze miła obsługa, a teraz ten zabieg wygląda, że wszystko też jak najbardziej ok, pies przywieziony ok 10 potem zadzwoniono jak pies sie wybudził, sam zabieg poszedł bez problemów co chyba potwierdza zachowanie Fuksa bo już od rana ma apetyt i na spacerku całkiem żywy.
Mają tam sprzęt potrzebny chyba do większości zabiegów więc jeśli chciałabyś sprawdzić to serduszko to tez nie powinno być z tym problemów, a co do samego zabiegu jeszcze to Fuks miał tylko usuwane jąderka dzięki czemu ranka jest mała i nie sprawia mu chyba żadnych kłopotów teraz bez kołnierza sobie ładnie leży pod moim nadzorem i nawet tego nie próbuje ruszać

Ewelina - 06-11-2010, 11:27

Cieszę się, że wszystko dobrze :)
Palinka - 06-11-2010, 13:19

sopel, dziękuję bardzo za informacje :) Skontaktuję się nimi, na pewno będę spokojniejsza wiedząc, że u Was wszystko poszło dobrze. Bo jakoś nie podoba mi się perspektywa 10 cm nacięcia :(
sopel - 06-11-2010, 13:57

Nie no to Fuksik ma elegancką małą ranke i wogóle wszyscy się dziwia że on wczoraj miał ten zabieg bo dzisiaj na spacerze już chętnie broi i ma sporo siły :D
Joanna K. - 06-11-2010, 17:43

Mój Rafi był kastrowany pod koniec września a teraz to nie ma śladu po zabiegu :)

Bardzo się cieszę że wszystkie psiaki mają się dobrze ;D

baster - 07-11-2010, 12:07

moj baster tez sie pozbyl jajeczek we wrzesniu ,teraz ani sladu po zabiegu :)
kathleenbrick - 07-11-2010, 18:55

W jakim wieku można kastrować psiaka?
mibec - 07-11-2010, 19:01

kathleenbrick napisał/a:
W jakim wieku można kastrować psiaka?
mi wet powiedział, że najlepiej czekać do 18 miesiąca życia, bo wtedy piesek powinien być w pełni rozwinięty. Chyba że są jakieś szczególne wskazania np piesek jest agresywny, "temperamentny" wówczas należy rozważyć wcześniejszą kastrację. My raczej poczekamy do tego 18 miesiąca.
tenshii - 07-11-2010, 20:08

Z tego co ja wiem - można już w wieku 12 miesięcy. Jeśli pies jest bardzo temperamentny to do 18 miesiąca może sobie pewne zachowania utrwalić i pomimo kastracji próbować kryć suki ;)
anna34 - 07-11-2010, 20:31

tenshii napisał/a:
Z tego co ja wiem - można już w wieku 12 miesięcy

oczywiście można i wcześniej,ale w pzypadku agresywności u psa,normalnie kastracja zalecana po ukończeniu 18 m.ż :)
tenshii napisał/a:
Jeśli pies jest bardzo temperamentny to do 18 miesiąca może sobie pewne zachowania utrwalić i pomimo kastracji próbować kryć suki

wcześniej też sobie zapewne utrwali zważywszy,że one mniej więcej już ok.9 mies.zaczynają bzykać,ale po kastracji żadna suka szczenna nie będzie nawet jak taki pies będzie próbował ;D

maksiu - 07-11-2010, 21:11

Maksiu miał zabieg jak skończył 12 miesięcy i szczerze mówiąc w ogóle się nie zmienił. Teraz po prostu nie zwraca uwagi na suczki :) ale jaki był szalony taki nadal jest :)
mibec - 07-11-2010, 21:18

tenshii napisał/a:
Jeśli pies jest bardzo temperamentny to do 18 miesiąca może sobie pewne zachowania utrwalić
zgadza się, ale jeśli taki nie jest to najlepiej czekać do 18 miesiąca. Mój Barney to taka sierotka, więc (jeśli nic się nie zmieni) to ponosi jajeczka jeszcze ponad 8 miesięcy :D
Palinka - 11-11-2010, 19:28

Decyzja zapadła :( W poniedziałek mój Morisek zostanie pozbawiony jajeczek... Młody ma 18 miesięcy, więc z medycznego punktu widzenia wiek idealny. Ale niby wiem, że to dla jego dobra, a mimo to czuję się jak jakiś oprawca...
sopel, dziękuję za namiary na świetną przychodnię. Wszystko mi wytłumaczyli, uspokoili :) I usuną same jąderka :)

tenshii - 11-11-2010, 19:32

Palinka, spokojnie :)
On tego tak nie postrzega :)
Dobra decyzja :) Będzie OK :)

maksiu - 11-11-2010, 20:36

Palinka, spokojnie. Ja też się bardzo bałam ale na szczęście trafiliśmy na dobrego weta który potrafił mnie uspokoić. Będzie dobrze zobaczysz ;*
Joanna K. - 11-11-2010, 20:55

Palinka napisał/a:
Młody ma 18 miesięcy, więc z medycznego punktu widzenia wiek idealny. Ale niby wiem, że to dla jego dobra, a mimo to czuję się jak jakiś oprawca...

W podobnym wieku co Mój Rafi :)
A po zabiegu to Rafi miał focha przez 3 dni na Mnie ;D
Przejdzie mu, będziemy trzymać kciuki :haha:

Palinka - 11-11-2010, 22:13

Dziękuję bardzo za słowa otuchy :) Przyznaję, że przewrażliwiona jestem na jego punkcie, to mój synuś kochany :-P Przypuszczam, że dla niego jedynym problemem będzie kołnierz, znowu będzie się o wszystko obijał :)
Joanna K. - 11-11-2010, 22:20

Palinka napisał/a:
to mój synuś kochany

Rozumiem,rozumiem u Mnie to samo jest ;D

Palinka napisał/a:
Przypuszczam, że dla niego jedynym problemem będzie kołnierz, znowu będzie się o wszystko obijał :)

To tak samo jak mój nie mógł trafić w drzwi jak wchodził do pokoju i tak stał zaczepiony i czekał aż mu kołnierz poprawię i wejdzie do pokoju. Moja pierdoła. :-P

Najgorsze są 2-3 dni później juz z górki. :)

Palinka - 11-11-2010, 22:55

Joanna K., właśnie dlatego lubię to forum, bo jesteście tak samo zbzikowani na punkcie swoich pociech :-P Tu nie czuję się nienormalna :-P

Moris po zabiegu pectinectomii pół nocy stał w jednym miejscu, z głową opartą na moim łóżku, nie wiedząc co się dzieje. Był oczywiście obolały po zabiegu, ale gdy zdjęłam mu to ustrojstwo to chociaż usiadł :)

Joanna K. - 11-11-2010, 23:27

Biedny Morisek . :confused:
Palinka napisał/a:
Tu nie czuję się nienormalna :-P


:haha: Będzie dobrze.

mlena - 12-11-2010, 11:35

Joanna K. napisał/a:
Palinka napisał/a:
to mój synuś kochany

Rozumiem,rozumiem u Mnie to samo jest ;D


hehe a ze mnie się wszyscy śmieją jak mówię na mojego "synuś" :D :D :D

mibec - 12-11-2010, 11:57

mlena napisał/a:
a ze mnie się wszyscy śmieją jak mówię na mojego "synuś"
ze mnie tez, ale mi to..... Ostatnio nawet specjalnie zawolalam "Syneczku, chodz do mamusi po marcheweczke", bo byli znajomi, ktorzy takie "fajne" minki stroja w takich sytuacjach :D
Joanna K. - 12-11-2010, 12:09

U Mnie wszyscy też pukają się w czoło i co ,Ja się tym nie przejmuję w ogóle :)
Ja im tym krzywdy nie robię, mi tak pasuje.Jeśli komuś to przeszkadza to trudno :-P

Palinka - 12-11-2010, 16:36

U mnie najbardziej wścieka się mama, bo nie chce być babcią dla czworonożnego wnusia :D A ja jej tłumaczę, że przecież taka kolej rzeczy i musi go w końcu zaakceptować :-P
sopel - 12-11-2010, 17:12

Palinka, nie ma za co, mój Fuksik w niedziele bedzie miał zdjęte szfy, a co do kołnierza to miał problemy z początku bo zawadzał o wszystko i stawał bo twierdził że nie może przejść ale po jednym dniu stwierdził że wystarczy trochę siły i wszystko się da :D
baster - 14-11-2010, 10:00

moj baniek wogóle nie miał kołnierza ,wet powiedział ze to tylko przeszkadza psu i nie ma sensu zakładać
FALCOR - 14-11-2010, 11:07

mam takie pytanie bo ja jakoś nie jestem za tą kastracja i chyba chciałabym aby Falcor miał kiedyś potomstwo.
Falcor ma teraz 8,5 miesiąca jest szalony i zwariowany, kupę energii ma w sobie ale jak idziemy rano na spacer i on przez całą godzinę biega za patykiem to w domu jakby pas nie było, potem popołudniu powtórka z rozrywki i jest w domu grzeczny i spokojny. Wieczorne spacery już mamy troszkę miej intensywne. Nie ma na spacerach żeby jakoś zaczepiał specjalnie suczki, albo próbował je molestować, żadnych takich odruchów u niego nie widzę. Jedynie wtedy jak mam kiepski dzień i nasze spacery nie są takie intensywne to gdy wracamy do domu to zaczyna molestować miśka, ma takiego dużego miśka, większego od niego i tylko w takich sytuacjach misiek idzie w ruch.

AnIeLa - 14-11-2010, 11:16

FALCOR napisał/a:
chyba chciałabym aby Falcor miał kiedyś potomstwo.


FALCOR, rozumiem, że psiak posiada rodowód i chcesz wyrobić mu reproduktora?

anna34 - 14-11-2010, 11:21

FALCOR napisał/a:
bo ja jakoś nie jestem za tą kastracja i chyba chciałabym aby Falcor miał kiedyś potomstwo.

możesz go nie kastrować oczywiście,ale jeśli nie ma rodowodu to powinien być upilnowany i nie powinien być tatusiem.Za dużo niechcianych bied w schroniskach i na ulicach.
A pewności co z takiego psiaka wyrośnie i jaki będzie nie będziesz mieć nigdy.
Jeśli natomiast jest rodowodowy to oczywiśćie najpierw trzeba mu zrobić uprawnienia reproduktora,a potem można mu szukać suczki z hodowli i z rodowodem.

aganica - 14-11-2010, 11:30

anna34 napisał/a:
potem można mu szukać suczki z hodowli i z rodowodem.
i z uprawnieniami hodowlanymi ;-)
FALCOR - 14-11-2010, 19:57

Ale dlaczego jeśli nie ma rodowodu to od razu nie powinien być tatusiem.
Falcora mam była bez rodowodu, tata z rodowodem i czy mu czegoś brakuje?
Zrobiliśmy prześwietlenie stawów, pan wet. powiedział że to okaz zdrowia, jest wolny od dysplazji.
Czy naprawdę tak ciężko upilnować psa?
Pytam o to bo to mój pierwszy piesek, w dzieciństwie mama pozwalała tylko na chomiki więc gdy człowiek wyfrunął na swoje pierwsze o czym myślałam to o piesku, no i jest ze mną od ponad pół roku.
Ogólnie nie spacerujemy po osiedlach tylko wsiadamy w auto i jedziemy do lasu, więc styczność ma tylko z psami od znajomych i w tym jest jedna suczka wysterylizowana więc żadnego zagrożenia nie ma, tak mi się wydaje, jeśli jestem w błędzie to proszę wyprowadźcie mnie z niego.
Na razie nie ma z nim problemu w kwestii atakowania suczek myślę że jeżeli będzie taki problem to na pewno pomyślę wtedy o kastracji, ale jak na razie daleka jestem od tego, czasami to mam wrażenie że on jest nie kumaty w tym temacie jeszcze, bo nie ma takich odruchów. Wet też mi powiedział że to nie jest konieczne.
Czekam na odpowiedzi w tym temacie.

anna34 - 14-11-2010, 20:18

Bo pies bez rodowodu to pies w typie rasy,czyli labek bez papierów to poprostu kundelek,choć w typie rasy brzmi lepiej :->
A kundelków w schronisku co nie miara jest ]:)

nata - 14-11-2010, 20:32

FALCOR napisał/a:
Ale dlaczego jeśli nie ma rodowodu to od razu nie powinien być tatusiem.
Falcora mam była bez rodowodu, tata z rodowodem i czy mu czegoś brakuje?

FALCOR, przeczytaj wszystko uważnie, bo kilka dni temu była podobna dyskusja na ten sam temat i jest ona tu: http://forum.labradory.or...p=181022#181022
mam nadzieję, że wyciągniesz słuszne wnioski :)

Palinka - 14-11-2010, 20:38

FALCOR, też dostałam psa bez rodowodu, nie uważam żeby był gorszy, ale wiem, że jest nieładnie ujmując ,,kundlem". Zdaję sobie sprawę z powagi problemu jakim są pseudohodowle i naprawdę nie mogłabym spać spokojnie wiedząc, że mój pies zapłodnił jakąś suczkę (nieważne czy z rodowodem czy nie, bo szczenięta i tak będą kundelkami), a jej potomstwo trafi do byle kogo (pseudo labradora za 200 zł może mieć każdy), jeśli nie do schroniska! Uważam, że jeżeli ktoś decyduje się na zakup psa z metryką, to jest z pewnością bardziej świadomy swojej decyzji, bo nie wydamy ot tak 2 tys. zł!

Choć żal mi młodego (jutro zabieg :( ), to niestety uważam, że kastracja jest moim obowiązkiem. Mam psa z pseudohodowli, ale kastrując go, choć w malutkim stopniu zatrzymam rozwój tego zjawiska. A on na pewno nie będzie miał mi za złe, że nie pozwoliłam mu być tatusiem :-P Mi na razie udało się go ,,upilnować", ale z drugiej strony po co ma się męczyć? W końcu to instynkt...

FALCOR - 14-11-2010, 20:55

Widzę że się troszkę źle zrozumieliśmy......
nie chce dopuszczać Falcora do pierwszej lepszej suczki i robić na siłę z niego tatusia....
Też jestem przeciw pseudo hodowcom, tylko ja to słowo pojmuje w taki sposób ze ktoś ma 2 czy 3 suczki i co cieczkę dopuszcza ją do psa aby tylko sprzedać po 200 czy 300 zl szczeniaki i zarobić. Temu też mówię NIE.
Przecież nie wykastrowany piesek nie musi oznaczać od razu że za jednym zamachem zaliczy 4 suczki i bedzie 30 niechcianych piesków.... Tym bardziej że jak pisałam wyżej jeżdzimy do lasu na spacery a nie bawi sie z kazdym osiedlowym pieskiem.

sopel - 14-11-2010, 20:59

Fuks dzisiaj miał zdjęte szfy i od razu pozbył się kołnierza i wogóle chyba nie zauważył że czegoś mu ubyło, a przynajmniej nie dał mi znać że jest zły z tego powodu ;)
tenshii - 14-11-2010, 21:05

FALCOR, chyba nie rozumiesz przesłania.
Twój pies nie jest 100% labradorem. Nie wiadomo co nosi w genach - to raz. Może być tak, że jego dzieci wogóle nie będą przypominały labradorów. Dwa - nie wiesz na co chorowali jego przodkowie - dysplazja to nie wszystko. Trzy - nie wiesz czy nie jest spokrewniony w kilku pokoleniach z suką, którą pokryje. Cztery czyli najbardziej ważne - przyczynisz się do powiększenia już i tak za dużej populacji kundelków w tym kraju.
To bez sensu i całkiem nieodpowiedzialne

FALCOR - 14-11-2010, 21:20

bo tak naprawdę to chyba ja się tej kastracji boje.
widziałam jak miał grudki skrobane z trzeciej powieki i robione prześwietlenie stawów i to taki twardziel że dostał potrójną dawkę żeby go uśpić wet powiedział że to niemożliwe ze 4 miesięczny szczeniak taki twardy (bo tyle wtedy miał) a potem jak się budził...... :(
co do labradorów w potrzebie to ja bym z miłą checia wzieeła jeszcze ze 2 zeby Falcor miał towarzytwo ale 40 metrach w domu 3 wariatów sobie nie wyobrażam. Rodzice maja domek z ogrodem i mamę mecze juz 2 tydzien zeby się zgodziła no ale ona ciezka w temacie zwierzat jest. maja jednego malego misia którego znalezli w lesie jak był szczeniakiem bo go ktoś wyrzucił w zimę w zawiązanym worku.
co do tej kastracji to Falcor ma dopiero 8,5 miesiaca to chyba i tak jeszcze nie czas na niego.

tenshii - 14-11-2010, 21:21

FALCOR, no to nie kastruj póki co, ale tatusia też z niego robić nie musisz
Palinka - 14-11-2010, 22:02

FALCOR, mój też nie interesował się suczkami, ale na szkoleniu go olśniło :-P Niestety :bad: Zero skupienia, totalny amok... Chociaż to nie znaczy, że Twój też będzie miał takie libido :)
Ale nawet jeśli chcesz go dopuścić raz, to po co? Tylko rozbudzisz w nim instynkt i będzie Ci trudniej nad nim zapanować.
Też się potwornie boję jutrzejszego zabiegu, tyle się już biedak nacierpiał, no i naczytałam o minusach kastracji... Ale mam nadzieje, że wszystko pójdzie OK :)

sopel, cieszę się, że Fuks ma się dobrze. A wszystko Ci wygarnie dopiero w Wigilię :-P

maksiu - 14-11-2010, 23:45

Palinka, napisz jak Moris będzie już po zabiegu :) na mnie też się wszyscy dziwnie patrzą jak mówię że Maksiu to mój synek :-P
sopel - 15-11-2010, 09:08

Palinka, spoko w Święta to on nie ma czasu na gadanie bo tylko próbuje upolować jakieś jedzonko bo to zawsze jakaś szansa, że przy tej ilości coś spadnie albo znajdzie się chwila, że nikt nie pilnuje stołu :D (choć akurat nie kradnie ze stołu to zawsze może się zdarzyć przy tym łasuchu)

Daj znać jak wszystko przeszedł Moris ;)

Palinka - 15-11-2010, 22:14

Już po :) Wszystko poszło OK., Moris jak nas zobaczył to kręcił pupą i merdał ogonem w takim tempie jak zwykle, więc chyba nie jest na mnie zły :) i standardowo ustawiał wszystkie psy w lecznicy... Podróż do domku trochę go zmęczyła, wymiotować mu się chciało, a teraz śpi jak zabity :)

Najgorszy był cały dzień bez niego, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. A jak już zadzwonili, że możemy przyjechać, to były takie korki, że wlekliśmy się przez ponad 2 h... Myślałam, że oszaleję ze zniecierpliwienia :) Dawno na nic tak nie czekałam :)

maksiu - 15-11-2010, 22:48

Palinka, cieszę się że wszystko poszło dobrze :) wycałuj Moriska ;*
Joanna K. - 16-11-2010, 16:09

Palinka napisał/a:
Już po :) Wszystko poszło OK.,


To super. :)

Niech teraz dużo odpoczywa.

Palinka - 16-11-2010, 16:52

Dziękuję bardzo za wsparcie, Morisek wymiziany :) Poza tym, że jest bardziej śpiący, to nic się nie zmieniło :)

Tylko chyba dostał za mały kołnierz... Aczkolwiek bardzo gustowny, pod kolor obróżki :haha: Poprzednim razem, w wieku 10 mies., już miał rozmiar dla bernardyna :) , więc przy tym strasznie kombinuje, żeby lizać ranę... Jutro muszę go zostawić na 2 h samego, więc chyba awaryjnie założę mu jakieś portki...

Joanna K. - 16-11-2010, 18:12

Palinka napisał/a:
więc przy tym strasznie kombinuje, żeby lizać ranę...


Wiem coś o tym :-P Rafi tez sobie lizał, wet to wogóle nie kazał kołnierza zakładać.Nosił go tylko przez 3 dni chyba.

To fajnie że u Was wszystko dobrze. :)

lizzi - 16-11-2010, 22:35

A czy Wasze psy po kastracji zmienily sie?
Chodzi mi o to czy np zaczely byc bardziej posluszne na spacerach?
I o to czy to prawda ze z psa po kastracji robi sie taka ciepla klucha?
Labradory to i tak straszne miziaki i pieszczochy sa, ale zastanawiam sie czy to potem sie poglebia?

Czytalam na roznych forach i jedni pisza za pies sie zmienia, a inni ze nie- ile ludzi tyle opiinii :haha:

Joanna K. - 17-11-2010, 07:07

lizzi napisał/a:
Chodzi mi o to czy np zaczely byc bardziej posluszne na spacerach?

Mój jest dużo spokojniejszy,nie ciągnie na smyczy :)

lizzi napisał/a:
I o to czy to prawda ze z psa po kastracji robi sie taka ciepla klucha?

Nie zauważyłam tego , potrafi innych obszczekać wcale nie jest ciepłą kluchą :D
lizzi napisał/a:
Labradory to i tak straszne miziaki i pieszczochy sa, ale zastanawiam sie czy to potem sie poglebia?

Pieszczoty uwielbiają to prawda ale czy się pogłębiło...to nie chyba :haha:

lizzi napisał/a:
Czytalam na roznych forach i jedni pisza za pies sie zmienia, a inni ze nie- ile ludzi tyle opiini

To prawda ale nie żałuję tej decyzji.Mam spokój.Rafi to nie mógł przejść obojętnie obok suni a teraz się przywita i idzie dalej. ;D

sopel - 17-11-2010, 08:48

No ja to na razie muszę poczekać na efekty bo to 2 tyg od zabiegu mineły, a wet powiedział że najwcześniej po miesiącu będą jakieś efekty, a słyszałem że i dłużej trzeba czekać.
mibec - 17-11-2010, 09:23

sopel napisał/a:
wet powiedział że najwcześniej po miesiącu będą jakieś efekty, a słyszałem że i dłużej trzeba czekać.
a mi powiedzial, ze 3-4 miesiace zanim beda pierwsze widoczne efekty.... Bede obserwowac ten temat, bo moj Barniklu straci jajeczka dopiero w przyszlym roku :)
maksiu - 17-11-2010, 13:02

lizzi, Maksiu się prawie w ogóle nie zmienił. Jaki był szalony taki jest :) Troszeczkę bardziej może się przutulas z niego zrobił noi nie zwraca uwagi na suczki. Ostatnio się bawił z suczką która miała cieczkę :-P Ja jestem bardzo zadowolona ze swojej decyzji :)

[ Dodano: Sro 17 Lis, 2010 ]
Palinka, nie martw się, Maksiu też musiał w kołnierzu chodzić bo cały czas lizał ranę. Obijał się w tym kołnierzu o wszystko ale później się przyzwyczaił :)

Palinka - 18-11-2010, 18:04

Wczoraj byliśmy na wizycie kontrolnej i wszystko się ładnie goi :)

Moris jak wparował do gabinetu, to tak kręcił tyłkiem, że cała podłoga i ściany były w błocie... Czy Wasze psy też tak się ekscytują? Wystarczy, że ktoś spojrzy, odezwie się do niego, to jest masakra... Nie mówiąc już o innych psach...

Cieszę się, że mam to już za sobą :)

AnIeLa - 18-11-2010, 18:18

Palinka napisał/a:
Czy Wasze psy też tak się ekscytują?


Asior w dzień kastracji gdy dostał już głupiego jasia i leżał na noszach ledwo przytomny., to jak przyszedł lekarz i się odezwał do Asiora to mimo, że głowy nie był w stanie podnieść, ani ruszyć łapą to ogon latał. Wet aż zaczął się śmiać, że pierwszy raz widzi tak wesołego psa. ;)

nata - 18-11-2010, 19:21

Palinka napisał/a:
Czy Wasze psy też tak się ekscytują? Wystarczy, że ktoś spojrzy, odezwie się do niego, to jest masakra... Nie mówiąc już o innych psach...

Zdecydowanie tak :-P Pola nie potrafi opanować swojej radości czy ekscytacji. Nie ważne czy to ktoś znajomy czy jakiś obcy na ulicy np się spojrzy i dosłownie ściągnie ją wzrokiem. O wecie nie wspomnę... jeszcze zanim wejdzie do gabinetu to już się cieszy jak szalona i jednocześnie dusi na smyczy a mi ręce opadają.

sopel - 18-11-2010, 19:53

No to Fuks lubi ludzi, ale reaguje juz tylko na tych z którymi ja ewentualnie sie przywitam czy zacznę rozmowę to wtedy chce sie z nimi bawić, ale weta to nie lubi, najpierw ciągnie do drzwi kliniki a jak sie otworzą to odwrót taktyczny i w poczekalni sie trzęsie, a do gabinetu już wejdzie karnie bez walki ale zadowolony nie jest. A w sumie nie ma jakiś złych skojarzeń bo u weta oprócz ostatniego zabiegu kastracji to raczej tylko na szczepienia się wybierał, więc nic takiego.
Joanna K. - 18-11-2010, 21:48

Cytat:
Wystarczy, że ktoś spojrzy, odezwie się do niego, to jest masakra... Nie mówiąc już o innych psach...

I to Mnie nie raz strasznie denerwuje :D

maksiu - 18-11-2010, 22:10

Maks najchętniej witał by się z każdym kogo spotka :-P jak leżał po zabiegu jeszcze pół przytomny to jak go przytuliłam to zaczął machać ogonem. Ledwo bo ledwo ale strasznie mi się miło zrobiło :) mój kochany :-P
Cziko - 07-01-2011, 22:06

kurczę, ludzie, czy to normalne, że każdy facet jest tak anty-kastracyjny? mój brat nie chce się zgodzić na kastrację, a pies jest wspólny. ja jestem jak najbardziej za, męczy mnie już to, że każda suczka interesuje Cziko, wyrywa się, nie idzie go utrzymać, ciągle chce lizać siuśki na dworze :( i strasznie się na psy stawia, wyjątkowo agresywnie, nawet do labradorów, z którymi bawił się w dzieciństwie. ja już tego nie mogę znieść.. :(
nata - 07-01-2011, 22:46

Cziko, a czym brat argumentuje swoją niechęć do kastracji?? Może niech poczyta chociaż temat na forum, lub fachową literaturę. Bez sensu, jeżeli się nie zgadza "bo tak właśnie uważa"
Cziko - 07-01-2011, 23:36

To jest właśnie to, że "on tak uważa". Zapraszałam go tutaj, aby poczytał, ale on stwierdził, że "woli uśpić psa, niż pozbawić go męskości". Chyba jakieś takie męskie ego ;)
tenshii - 08-01-2011, 00:14

Cziko napisał/a:
"woli uśpić psa, niż pozbawić go męskości"
:beated: dżizas
nata - 08-01-2011, 00:23

Cziko napisał/a:
"woli uśpić psa, niż pozbawić go męskości"

nie skomentuje w ogóle.... :beated:

A co na to rodzice? Czy decyzja musi być tylko wasza a oni nie mają nić do dodania?

Ja na Twoim miejscu w ogóle bym się nim nie przejmowała, jeżeli on ma takie odpowiedzi, i podjęła decyzję wspólnie z rodzicami i wetem. Ale to tylko moje zdanie.

mibec - 08-01-2011, 00:26

Cziko, większość mężczyzn jest okropna w tym temacie :( Może spróbuj go zapytać jakby się czuł ciągle pragnąc czegoś czego nigdy nie będzie miał - czasem to działa... Ja już też przerabiałam ten temat - Barney jest dysplastykiem, więc nie będzie reproduktorem, dlatego chcę go wykastrować, bo po co męczyć psa i nas.... Mój TŻ miał wiele przeciwko, bo "przecież upilnujemy" :( - w końcu planujemy kastrację jak Barney będzie miał ok 18 miesięcy.
Cziko - 08-01-2011, 01:11

Hoho. Coś czuję, że jutro czeka mnie bardzo poważna rozmowa z bratem. A rodzice powiedzieli, że zostawiają decyzje mnie, bo 'ja się o tym wszystkim naczytałam i wiem co dla Cziko będzie dobre'. Tak więc, jak już mówiłam, jutro ostateczna rozmowa z zastosowaniem argumentów, a jak nie podziała to trudno, w poniedziałek konsultacja z wetem i już. Ukrócimy mu cierpienie (po co ma marzyć o czymś czego nie będzie miał, bo jestem przeciwna byle jakiemu rozmnażaniu psów, a jemu wyszła lekka dysplazja, więc jako reproduktora go do porządnej hodowli nie wezmą, chociaż i tak bym na to nie pozwoliła) i przy okazji sobie też, nie będzie strachu, że a może jednak ucieknie za suką. Muszę dać radę.
mibec - 08-01-2011, 02:18

Cziko, powodzenia :)
sopel - 08-01-2011, 09:10

Powodzenia, mimo że jestem facetem to ja zaprowadziłem mojego Fuksa na zabieg :P i była to bardzo dobra decyzja bo zamiast ciągłego chodzenia na smyczy i chwil biegania kiedy nikogo nie ma w okolicy Fuks teraz biega sobie swobodnie odszczeknie się tylko jeśli pies zacznie pierwszy atakować, suczek nie molestuje więc i on ma lepsze życia i ja większy spokój.
Cziko - 08-01-2011, 14:20

Już po rozmowie, żyję jak widać ; ) Aczkolwiek braciszek na mnie obrażony, nic nie dociera. Nawet to, że jak on by się czuł. "Bo przecież można go raz czy dwa dopuścić". O mamo, to nie mój brat. Na szczęście mama przekonana, i w poniedziałek do weta pojedziemy :)
AnIeLa - 08-01-2011, 14:42

Cziko, bardzo dobrze. Asior jest wykastrowany i od razu lepiej. A potrafił przez zamarznięty staw polecieć jak sukę gdzieś wyczuł .... :confused: :-o
Cziko - 08-01-2011, 15:39

Właśnie tego się obawiam, bo nigdy nie wiadomo co te nochale wyczują. Biega spokojnie po parku, a za chwile sruuuu, i gonitwa :bad:

[ Dodano: Sob 08 Sty, 2011 ]
Kochani, przepraszam za post pod postem, ale za nic w świecie nie mogę edytować! :(

Otóż mój "przekochany" brat przeciągnął na swoją stronę rodziców. Wygląda na to, że z nimi nic nie zdziałam. A to jest aż takie straszne, że dbam o zdrowie psa, o jego psychikę, nie? Ale nie, bo przecież 'kastracja to jest dla psa wielka krzywda, nie powinniśmy ingerować w to co Bóg stworzył'. Ciekawa jestem, czy byliby tacy mądrzy, jakby psu coś się stało :( (odpukać). Wszyscy mają dosłownie 'gdzieś' każdy mój argument, nic do nich nie dociera. Nie wiem już co mam zrobić, najchętnieniej to bym sama pojechała do kliniki i umówiła Cziko na operację, ale nie wiem czy wet się zgodzi, jestem jeszcze niepełnoletnia..

Bogdan - 16-01-2011, 18:53

Witam to mój pierwszy post na tym forum , zainteresował mnie ten temat ale nie dlatego ,że mam zamiar zrobić wątpliwą przysługę mojemu przyjacielowi :) pozbawiając go męskości.
Bardziej interesuje mnie jakich to ludzie używają argumentów chcąc usprawiedliwić chyba nawet przed sobą samym własne wygodnictwo (po co uczyć pieska posłuszeństwa o ile prościej po prostu go wykastrować od razu będzie spokojniejszy :) ) . Nie zrozumcie mnie źle nie mam nic przeciwko sterylizacji (czy raczej kastracji) u pieska (czy suczki) jeżeli wymaga tego jego zdrowie, ale zrobienie tego aby właścicielowi było wygodniej jakoś nie przemawia mi do przekonania. Zawsze uważałem, że posiadanie psa to obowiązek i osoba która się na to decyduje musi zdawać sobie sprawę , że pies to żywe stworzenie i w związku z tym posiada różne zachowania ( seksualne także) i po prostu należy się z tym liczyć jeszcze przed zakupem zwierzaka , tak po prostu już jest w naturze. :-)
Co do zbawiennego wpływu kastracji na zdrowie pieska pozwolę sobie przytoczyć pewien artykuł , tak dla zastanowienia :

Kastracja czy sterylizacja?

Kastracja - zarówno u psów jak i suk to chirurgiczne usunięcie gonad męskich (jąder oraz najądrzy) lub żeńskich (jajników wraz z jajowodami i macicą).

Sterylizacja to chirurgiczne zamknięcie jajowodu lub podwiązanie nasieniowodu.

U wysterylizowanych suk cykl płciowy nie ulega zmianie, występuje też cieczka. W organizmie suki wytwarzane są estrogeny, jest jednak bezpłodna.

Sterylizacja u samców także prowadzi do bezpłodności, zachowana jest produkcja testosteronu i popęd płciowy.

Kastracja suki potocznie nazywana bywa sterylizacją.

Co mówią badania?

Wymienia się następujące korzystne skutki kastracji samców:

- eliminuje ryzyko (niewielkie bo poniżej 1%) zgonu z powodu nowotworu jąder; wiadomo- skoro nie ma jąder nie ma i nowotworu jąder,

- zmniejszenie ryzyka nienowotworowych schorzeń prostaty ale zwiększenie ryzyka schorzeń nowotworowych prostaty w tym wysoce złośliwego adenocarcinoma prostaty,

- zmniejsza ryzyko przetok około odbytniczych.

Negatywne skutki kastracji samców:

- jeśli zabieg wykonano poniżej pierwszego roku życia psa, znacząco wzrasta ryzyko osteosarcoma (bardzo agresywny nowotwór kości),

- kilkukrotnie zwiększa ryzyko naczyniakomięsaka serca,

- trzykrotnie zwiększa ryzyko niedoczynności tarczycy i psa czeka wówczas leczenie substytucyjne do końca życia,

- zwiększa ryzyko upośledzenia starczego - dezorientacja w otoczeniu domowym lub zewnętrznym, problemy w kontaktach z domownikami,

- trzykrotnie zwiększa ryzyko otyłości, a co za tym idzie wielu problemów zdrowotnych z nią związanych,

- czterokrotnie zwiększa ryzyko nowotworu prostaty. Badania wykazują, że ponad 80% niekastrowanych psów powyżej 5 roku życia rozwija łagodny przerost prostaty. Ale kastrowane psy mają większe niż niekastrowane psy szanse na wystąpienie wysoce złośliwego nowotworu prostaty (adenocarcinoma). Kastrowane psy mają także większą skłonność do pojawienia się przerzutów w płucach,

- dwukrotnie zwiększa ryzyko nowotworów dróg moczowych

- zwiększa ryzyko schorzeń układu kostnego

- zwiększa ryzyko nieprawidłowych reakcji poszczepiennych,

- zmniejszenie masy mięśniowej,

- skrócenie życia o 2 lata w porównaniu z niesterylizowanym rodzeństwem

W przypadku suk jest nieco inaczej - wydaje się, że korzyści z kastracji mogą przewyższać zagrożenia zdrowotne.

Wymienia się następujące korzystne skutki kastracji suk:

- przy zabiegu wykonanym przed 2,5 rokiem życia, znamiennie zmniejsza się ryzyko nowotworów sutka, który jest najczęstszym złośliwym nowotworem u suk,

- niemalże wyklucza zagrożenie ropomaciczem, które dotyczy koło 23% niesterylizowanych suk, i zabija koło 1%,

- zmniejsza ryzyko przetok okołoodbytniczych,

- niweluje niewielkie ryzyko (poniżej 0,5%) guzów narządów rodnych,

Niekorzystne skutki kastracji suk:

- przy zabiegu wykonanym poniżej 1 roku życia suki, zwiększa się znamiennie zagrożenie osteosarcoma,

- zwiększa ryzyko naczyniakomięsaka śledziony i serca,

- trzykrotnie zwiększa ryzyko niedoczynności tarczycy,

- zwiększa ryzyko otyłości, ponieważ spowolniony zostaje metabolizm organizmu
- powoduje problemy z nietrzymaniem moczu - u 4-20% suk, częstomocz. Niedobory testosteronu i estrogenów indukują problemy z nietrzymaniem moczu. Pojawiają się zwłaszcza u suk (20%). Rasy większe są bardziej zagrożone tym powikłaniem( boksery do 60%),

- zwiększa ryzyko zakażeń dróg moczowych,

- zwiększa ryzyko zmian zapalnych pochwy, zwłaszcza u suk sterylizowanych przed osiągnięciem dojrzałości płciowej,

- zwiększa ryzyko guzów układu moczowego,

- zwiększa zagrożenie schorzeniami układu kostno-szkieletowego,

- zwiększa zagrożenie niepożądanymi reakcjami poszczepiennymi (nawet do 40%),

- zmienność nastrojów i zwiększenie agresji (ostatnie doniesienia),

- zmniejszenie aktywności u psów użytkowych (a nie każdy pies jest tylko ozdobą dywanu czy kanapy),

- zmniejszenie masy mięśniowej,

- skrócenie życia o 2 lata w porównaniu z niesterylizowanym rodzeństwem.

oleska2803 - 16-01-2011, 19:36

ja się zastanawiam nad kastracją, moja jamniczka zmarła na raka sutek który zrobił przerzuty i żałuję że jej nie wysterylizowałam, dziś nasz szkoleniowiec powiedział ze jest jak najbardziej za kastrowaniem psiaków, które nie są jakimiś super reproduktorami, bo każdemu może zdarzyć się niedopilnowanie psiaka no i potem jest problem szczeniaków, a ja populacji biednych psiaków zwiększać bym nie chciała. Ale nic nie jest jeszcze postanowione dopiero zaczynam na ten temat myśleć i wcale mi się do tego nie śpieszy, muszę jeszcze sporo na ten temat poczytać :)
maksiu - 16-01-2011, 20:13

Bogdan, artykułów w internecie na temat kastracji jest wiele. skąd wiesz że pisała to osoba kompetentna? przed kastracją maks uciekał, nic by nie dało uczenie posłuszeństwa bo jak samiec poczuje określony zapach to nie wygrasz z tym. to jest instynkt. wolałam go uchronić przed ucieczką. może bym go nigdy nie znalazła a może by wpadł pod samochód. poza tym maks nie ma rodowodu więc nie wchodziło w grę aby kiedykolwiek miał szczeniaki.
Bogdan - 16-01-2011, 20:48

Cytat:
w internecie na temat kastracji jest wiele
oczywiście i jak to w internecie gdzie pisać może każdy 80% to bzdury. Aby nie uchodzić za bajkopisarza :) oczywiście sprawdziłem co przytaczam , oto bibliografia:
Artykuł opracowany na podstawie następujących źródeł:
1) Long -Term Health Risks and Benefits Associated with Spay / Neuter in Dogs
Laura J. Sanborn, M.S.May 14, 2007
http://www.naiaonline.org...euterInDogs.pdf

2) NEUTERING MALE AND FEMALE DOGS-Mary C. Wakeman, D.V.M.©2003 for BREEDERVET
http://www.showdogsupersi...dvet/neutr.html

3) Immunohistochemical characterization of canine prostatic carcinoma and correlation with castration status and castration time.- Sorenmo, K. U., Goldschmidt, M., Shofer, F., Goldkamp, C., Ferracone, J.
http://www.cababstractspl...cNo=20043006794

4) Pros and Cons of Neutering-E. Hardie,Department of Clinical Sciences, North Carolina State University, Raleigh, NC, USA.
http://prdupl02.ynet.co.i..._2/23999370.pdf

5) PRESENTATION SUMMARY & POWERPOINT-Risks and Benefits of Neutering and Early-Age Neutering in Dogs and Cats: Effects on Development, Obesity, and Select Orthopedic and Neoplastic Conditions-C. Victor Spain, Philadelphia, Pennsylvania
http://www.cdoca.org/test...20Dysplasia.pdf

Gwoli ścisłości, wystarczy przecież zapytać weta :-> chyba że połowa jego zarobków to wpływy za zabiegi kastracji :bad:

Maksiu wybacz twoje słowa trochę przywodzą na myśl filozofię: obetnę psu nogi to nie wbiegnie pod samochód. :)

nata - 16-01-2011, 21:11

Bogdan napisał/a:
Gwoli ścisłości, wystarczy przecież zapytać weta chyba że połowa jego zarobków to wpływy za zabiegi kastracji

No właśnie, zapytać weta. Większość jest za zabiegami sterylizacji/ kastracji. I owszem, mówią także o ewentualnych powikłaniach. Decyzja zawsze należy do właściciela. Trzeba sobie przemyśleć wszystkie za i przeciw i patrzeć też z praktycznego punktu widzenia a nie tylko teoretyzować. Większość jednak chce jak najlepiej dla swoich psiaków i nie kastruje ich dla własnej wygody. Proszę zatem nie uogólniać. Chodzi także o wygodę tych psów. Trzeba się zastanowić czy dla psa wyczuwanie każdej suki w cieczce z odległości kilku kilometrów i burza hormonalna jaka podczas tego zachodzi jest takie przyjemne? :-o Nie mam psa, więc nie wiem jak to wygląda dokładnie, ale rozmawiałam o tym z zaprzyjaźnionym wetem i zapewne nie jest to nic miłego zarówno dla człowieka jak i dla psa. Że nie wspomnę o tłumach psiaków w schroniskach, które powstają dzięki temu, że ktoś nie zatroszczył się o to
Bogdan napisał/a:
aby właścicielowi było wygodniej
Niestety żyjemy w świecie, w którym nie każdy potrafi sobie poradzić z własnym psem i takie osoby nie powinny go mieć, ale to już nie ten temat :) I błagam, pies to nie człowiek. Nie odczuwa potrzeb seksualnych tak samo jak ludzie!
Bogdan - 16-01-2011, 21:40

Cytat:
patrzeć też z praktycznego punktu widzenia a nie tylko teoretyzować.

nie teoretyzuję mam psa i to nie pierwszego
Cytat:
Większość jednak chce jak najlepiej dla swoich psiaków i nie kastruje ich dla własnej wygody

wierzę i nie uogólniam , ale wystarczy przeczytać ten temat a wnioski się same nasuwają , nie zauważasz tego?
Cytat:
Chodzi także o wygodę tych psów. Trzeba się zastanowić czy dla psa wyczuwanie każdej suki w cieczce z odległości kilku kilometrów i burza hormonalna jaka podczas tego zachodzi jest takie przyjemne?
Jak sama zauważyłaś pies to nie człowiek one tak mają :) Ciekawe czemu nikt nie rozważa w takim razie przytępienia pieskowi węchu miałby święty spokój . (przepraszam za ironię nie chcę nikogo urazić). A tak poważniej ta odrobina podenerwowania u psa raczej mu nie szkodzi - nie stwierdziłem :) .
Argument niechcianego potomstwa jakoś do mnie nie trafia , chyba że ktoś pozostawia swojego pieska samopas ale to tylko świadczy o właścicielu prawda? I nie sądzę że osoba tak nieodpowiedzialna rozważała argumenty "zdrowotne" kastracji.
Czy kastracja to poprawa zdrowia psa?



Bataliony ze sztandarami kastracji „dla dobra zdrowia psów” niosą mylne przesłanie, że zalety zabiegów są bezmierne a obciążenia zdrowotne zgoła żadne.

Warto podkreślić, że kastracja bez wątpienia narusza fizjologię organizmu.

Hormony są związkami chemicznymi, które pełnią funkcję biokatalizatorów różnych reakcji biochemicznych zachodzących w żywych organizmach i odgrywają rolę w utrzymaniu homeostazy czyli równowagi dynamicznej organizmów żywych.
Hormony płciowe – estrogeny i androgeny powstają zarówno w organizmach męskich jak i żeńskich, choć w innych proporcjach.
Hormony działają na zasadzie sprzężenia zwrotnego, gdzie jeden hormon wpływa nie tylko na docelowe tkanki ale także na regulację innych hormonów i substancji hormonami sterujących. Zakłócenie tej delikatnej równowagi w którymś miejscu - skutkuje przeróżnymi zmianami, które kaskadowo postępują w kierunkach, które nie do końca udało się nawet jeszcze poznać.
Można podjąć WYBÓR wykonania kastracji ale mając świadomość, że ingerujemy tym sposobem w biologię organizmu indukując zmiany tak fizyczne jak psychiczne.
I nie oszukujmy się, że tak nie jest

Ciekawy cytat z poważnej literatury :-)


„Uważa się”, że niekastrowany samiec, który nie może spełnić aktu kopulacyjnego czuje się sfrustrowany. W stadzie psów, dorastające samce nie mają prawa do krycia a dominujący samiec - leader wpływa na zmniejszenie popędów u młodego psa co nazywa się „marginalizacją” podrostków.
„Uważa się”, że kastracja jest dobrym sposobem na opanowanie agresywnych zachowań u samca. Czasem tak się zdarza, ale psy, które już rozwinęły agresywne zachowania wcale niekoniecznie przestaną je manifestować po kastracji. Czasem najpierw weterynarz stosuje kastrację chemiczną, która jest okresowa i odwracalna, aby zobaczyć jakie zmiany zachowania wystąpią po ewentualnej kastracji.
Pokutuje czasem przekonanie, że niemożliwe jest dobre zachowanie u niekastrowanego psa. Niekastrowane psy, które są prawidłowo socjalizowane i wychowane nie muszą prezentować żadnych problemów z zachowaniem.

zaradna - 16-01-2011, 21:41

nata napisał/a:
Nie odczuwa potrzeb seksualnych tak samo jak ludzie!

Od to i całe sedno sprawy :)
Większość panów zawsze negatywnie podchodzi do kastracji może uważają, że to uderza w ich męskość :P
Ja uważam, że jeśli pies nie jest reproduktorem powinien zostać wykastrowany tym bardziej jak wariuje gdy wkoło jakieś suczki mają cieczkę. Przecież wtedy on się męczy. Łatwe porównanie gdy człowiek jest głodny,a na stole leży pyszne jedzenie, na które można tylko patrzeć, ale nie skosztować, człowiek by się z pewnością umęczył tym, że nie może zaspokoić swojego pragnienia głodu, a wkoło same pokusy.
Tak samo niewykastrowany pies, któremu nie wolno się rozmnażać. A chyba lepiej, żeby psiak się nie męczył.
Bogdan napisał/a:
(po co uczyć pieska posłuszeństwa o ile prościej po prostu go wykastrować od razu będzie spokojniejszy :) )

Jak pies jest źle wychowany to za pewnie nawet kastracja za dużo nie pomoże. Przecież to nie jest lekarstwo na złe zachowania :)

Bogdan - 16-01-2011, 21:46

Cytat:
Większość panów zawsze negatywnie podchodzi do kastracji może uważają, że to uderza w ich męskość
No tak...... a ja myślałem że mówimy o pieskach :) :) :)
Cytat:
Łatwe porównanie gdy człowiek jest głodny

jesteś niekonsekwentna - mówimy o psach
Cytat:
Przecież wtedy on się męczy.
Proponuję przeczytać powyższą wypowiedź , pies jako zwierzę stadne w naturze też nie miał możliwości kopulacji dopuki nie został "przewodnikiem stada".[/quote]
mala85 - 16-01-2011, 21:51

Bogdan napisał/a:
Gwoli ścisłości, wystarczy przecież zapytać weta :-> chyba że połowa jego zarobków to wpływy za zabiegi kastracji :bad:

tak apropo wetów to niestety większość z nich jak się słyszy to twierdzą, że sukę trzeba dopuścić raz no bo to "jej psi obowiązek" bez tego będzie chorować. A co do samców gadka typu niech sobie chłopak raz ulży. Także nie masz racji, że weci to tylko na tym zarabiają. Wierz mi większą kasę mają z tego że namawiają i wpierają ludziom, że sukę trzeba dopuścić no bo w końcu później na szczepienia do kogo klient pójdzie no oczywiście, że do weta. Jak pieski zachorują to do kogu pójdzie no też do weta. Ale już kasa będzie troszkę większa.

Nie wiem jakie masz doświadczenie z psami ale dyskusja typu po co psa kastrować można go wychować to po prostu lepiej w tym temacie się nie będę wypowiadać.

Chociaż tak dla porównania powiem, że mam samca, który jak to samiec interesuje się sukami ale na tyle go nauczyłam, że go odwołam od suki w cieczce czyli jest ok. Ale są psy, które mają silniejszy instynkt krycia suki i nie wiem jak byś próbował żadna metoda na niego nie podziała. Do każdego psa podchodzi się indywidualnie. Że ja swojego nauczyłam takiego zachowania to nie znaczy, że każdy pies będzie taki jak mój bo każdy jest inny. Nie będę robić porównań do ludzi bo mogłabym więc zostawiam to Tobie.

Bogdan - 16-01-2011, 22:01

Cytat:
dyskusja typu po co psa kastrować można go wychować to po prostu lepiej w tym temacie się nie będę wypowiadać.

mala85 masz rację , nie chcę być źle zrozumiany- nie jestem ortodoksyjnym przeciwnikiem kastracji/sterylizacji , raczej nawołuję do zastanowienia czy taka decyzja jest niezbędna i uzasadniona.

Cytat:
Nie będę robić porównań do ludzi bo mogłabym więc zostawiam to Tobie.
W którym to miejscu takie porównanie uczyniłem?
AnIeLa - 16-01-2011, 22:02

Bogdan, bardzo proszę podać źródła tekstu który skopiowałeś z internetu i nie podałeś autora.

Regulamin mówi:

Cytat:
16. Cytując tekst, którego nie jesteś autorem nie zapomnij umieścić informacji o źródle jego pochodzenia, podaj imię i nazwisko autora tekstu.

ola82 - 16-01-2011, 22:04

Mój Madox,zostanie poddany kastracji na początku lutego.Decyzja zapadła w momencie kiedy to mój (po szkoleniu) przestał reagować na moje przywoływania w różnych miejscach i sytuacjach. Może ktoś pomyśli,że można potrenować przywoływanie i będzie OK.Niestety nic nie działa,żaden przysmak,zabawka,chowanie się,bieganie w przeciwnym kierunku.Nikt mi nie powie,że moj pies jest teraz szczęśliwy,bo nie pozwalam mu swobodnie biegać, poprostu boję się o niego.Nie wiem jak to będzie po kastracji bo to moj pierwszy piesek,ale nie chcę skazywać mojego psa na wieczne spacery na smyczy.
zaradna - 16-01-2011, 22:06

Bogdan, a może tak jakieś własne wnioski a nie kopiowanie z wujka google :)
No tak przecież to jest wygodniejsze niż wysilić mózg do odrobiny myślenia i napisać coś od siebie.
A jeśli już kopiujesz to rób to przynajmniej dokładnie.

Bogdan - 16-01-2011, 22:09

Przepraszam nie doczytałem artykuł P. Ewa Frydecka opuublikowany na :
link
Cytat:
a może tak jakieś własne wnioski a nie kopiowanie z wujka google

co w tym złego jeżeli artykuł ma sens ?
Cytat:
to jest wygodniejsze niż wysilić mózg do odrobiny myślenia

pewnie.... prostsze jest także obrażanie kogoś niż użycie sensownych argumentów



Cytat:
Co do zbawiennego wpływu kastracji na zdrowie pieska pozwolę sobie przytoczyć pewien artykuł
nigdy nie twierdziłem że to mój artykuł
mala85 - 16-01-2011, 22:17

Bogdan napisał/a:
W którym to miejscu takie porównanie uczyniłem?

źle mnie zrozumiałeś chodziło mi o to że w tym temacie mogłabym porównać tą sytuację do ludzi ale nie będę i zostawiam te przemyślenia Tobie :)

AnIeLa - 16-01-2011, 22:20

No dobrze. To skoro szkolenie ma być sposobem na psa aby nie uciekał za sukami to w jaki sposób sprawić aby zaczął jeść, albo załatwiać się na dworze?

Asior gdy w pobliżu suka miała cieczkę nie chciał jeść, skubał od czasu do czasu karmę, na dworze nie robił nic innego tylko nos w ziemię i wąchanie.

Jak TŻ robił mamie remont Asior uciekł na wioskę . I nie było do niedopilnowanie furtki, po prostu Asior przebiegł po zamarzniętym stawie.

To jak to jest? Da się psa zmusić do jedzenia? Albo do wysikiwania się?

nata - 16-01-2011, 22:33

Bogdan napisał/a:
W stadzie psów, dorastające samce nie mają prawa do krycia a dominujący samiec - leader wpływa na zmniejszenie popędów u młodego psa co nazywa się „marginalizacją” podrostków.

OK, ale czy nasze psy żyją teraz w stadach? Oczywiście, są tu osoby które mają więcej niż jednego czy dwa psy, ale to jednak znaczna mniejszość. Psy to nie ludzie, ani też nie wilki. I obecnie nie tworzą watach. Jeżeli pies żyje tylko z nami, nie ustala sobie przecież hierarchii dotyczącej krycia...
Bogdan napisał/a:
Cytat:
patrzeć też z praktycznego punktu widzenia a nie tylko teoretyzować.

nie teoretyzuję mam psa i to nie pierwszego

OK, czy mógłbyś nam zatem opisać twój praktyczny punkt widzenia? :) Jak to było/jest z Twoimi psami?
Artykuły są - ale mnie osobiście - nie przekonują tak, jak wiedza praktyczna od osób które już pewne sytuacje przeszły. Zwłaszcza na forum. Bo wiedzy praktycznej nie znajdzie się w artykułach badawczych.

Bogdan - 16-01-2011, 22:38

Cytat:
Asior gdy w pobliżu suka miała cieczkę nie chciał jeść, skubał od czasu do czasu karmę, na dworze nie robił nic innego tylko nos w ziemię i wąchanie.


Krezus też tak reaguje a mieszkam w mieście w bloku gdzie w okolicy tych suczek jest całkiem sporo, dawno temu (przy innym piesku) byłem po poradę u weta (niechęć do jedzenia) powiedział mi że pies bez szkody może nie jeść nawet miesiąc i żebym dał spokój
z wymyślaniem mu kuszącego menu :)
Cytat:
Jak TŻ robił mamie remont Asior uciekł na wioskę

ale to był przypadek prawda, niestety nie da się wyeliminować wszystkich możliwości, ryzyko... ,powiedz czy lepiej jest zaryzykować poddając psa operacji a gdyby coś poszło nie tak przecież taka możliwość jest zawsze ?

zaradna - 16-01-2011, 22:49

Bogdan napisał/a:
Proponuję przeczytać powyższą wypowiedź , pies jako zwierzę stadne w naturze też nie miał możliwości kopulacji dopuki nie został "przewodnikiem stada".
[/quote]
Tak, ale jak nata, dobrze podkreśliła mówimy o psach, które nie żyją w stadzie a z ludźmi.
Oczywiście można powiedzieć, że żyjemy z naszymi psami w stadzie i jesteśmy samcami alfa ale mimo wszystko to nie jest to samo co stado psów

AnIeLa - 16-01-2011, 22:51

Bogdan napisał/a:
powiedz czy lepiej jest zaryzykować poddając psa operacji a gdyby coś poszło nie tak przecież taka możliwość jest zawsze ?


Biorąc pod uwagę ryzyko operacyjne, a ryzyko, że Asior gdzieś uciekł / mógł lód pęknąć/ mógł zostać pogryziony przez wiejskie psy mające też ochotę na sukę/ mógł wpaść pod samochód.

Także wolałam ryzyko zabiegu kastracji niż nieprzewidzianych wypadków. Asior przed kastracją był przebadany.

Bogdan napisał/a:
z wymyślaniem mu kuszącego menu :)


Menu nigdy nie miał wymyślnego.

To że jeść nie musi to owszem również słyszałam, ale co zrobić żeby się załatwił pies na dworze?


I nie kastrowaliśmy Asiora, żeby było NAM łatwiej. Ale robiliśmy to dla jego dobra.

Bo pies czujący suki w pobliżu, pies który jest ciągnięty przez instynkt rozmnażania się, pies który instynktu tego nie może zaspokoić będzie psem który się męczy.

Nie rozumiem dlaczego niektórzy mężczyźni biorą kastrację do siebie/ jakby to oni mieli zostać pozbawieni jąder?

Jak czułby się mężczyzna ( psychicznie) gdyby kobiety przed nim tańcowały, pokazywały mu swoje walory i zachęcały a on mógłby tylko patrzeć i nic więcej.

Pies ma umysł prosty suka=cieczka=możliwość zapłodnienia=przedłużenie gatunku.

Nie zaspakajanie potrzeb psa męczy. !

nata - 16-01-2011, 22:52

Bogdan napisał/a:
ale to był przypadek prawda, niestety nie da się wyeliminować wszystkich możliwości, ryzyko... ,powiedz czy lepiej jest zaryzykować poddając psa operacji a gdyby coś poszło nie tak przecież taka możliwość jest zawsze

Właśnie akurat takie możliwości da się wyeliminować :)
co do ryzyka... Moim zdaniem ryzykujemy tak samo nie poddając psa operacji. Równie dobrze, zdrowy nie kastrowany pies czy suka może nagle zachorować na choroby które można wykluczyć właśnie poprzez ten zabieg. Tylko że wtedy właściciel będzie sobie "pluł w brodę" dlaczego nie zrobił dla swojego pupila wszystkiego, gdy jeszcze był na to czas.
Zapewne na takie wnioski badania także się znajdą (tj.ile niesterylizowanych/niekastrowanych psów ma raka, ropomacicza i inne choroby) :-P

mala85 - 16-01-2011, 22:54

AnIeLa, brawo! :)
Bogdan - 16-01-2011, 23:00

Cytat:
Nie rozumiem dlaczego niektórzy mężczyźni biorą kastrację do siebie/ jakby to oni mieli zostać pozbawieni jąder?

Już druga taka wypowiedź :)
Myślałem że jestem na forum o Labradorach i nie forum feministek - stąd ten pęd do kastracji? Sorry każdy może się mylić :(

AnIeLa - 16-01-2011, 23:03

Bogdan, nie jesteśmy feministkami, ale większośc osób będących przeciwko kastracji to mężczyźni. Dziwne że z całej mojej wypowiedzi tylko to wpadło Ci w oko ;)
nata - 16-01-2011, 23:05

Bogdan napisał/a:
Myślałem że jestem na forum o Labradorach i nie forum feministek - stąd ten pęd do kastracji? Sorry każdy może się mylić

I cały czas dyskutujemy o kastracji labradorów :) Wymieniamy się wiedzą, uświadamiamy nawzajem, nikt Ci niczego złego nie zarzuca.
Chodzi o to, że nawet czytając ten temat to większość mężczyzn a nie kobiet, jest przeciwna kastracji. Poza tym, AnIeLa, napisała
AnIeLa napisał/a:
Nie rozumiem dlaczego niektórzy mężczyźni biorą kastrację do siebie/ jakby to oni mieli zostać pozbawieni jąder?

Więc nie ma tutaj zarzutu do wszystkich, ani feminizmu. :)

zaradna - 16-01-2011, 23:06

nata napisał/a:
Równie dobrze, zdrowy nie kastrowany pies czy suka może nagle zachorować na choroby które można wykluczyć właśnie poprzez ten zabieg.

np. rak prostaty który jest męczący dla psa i bywa, że kończy się śmiercią lub uśpieniem.

nata - 16-01-2011, 23:07

P.S. Krezus jest piękny - załóż mu galerię, chętnie pooglądamy czekolabka :)
Bogdan - 16-01-2011, 23:18

Dziewczyny zrozumcie nie twierdzę że kastracja jest czymś złym jeżeli sytuacja tego wymaga,
zastanawiam się tylko czy w rzeczywistości w każdym przypadku jest to wyjście niezbędne , czy tylko najprostsze.

Krezus też biega za suczkami, ale nie do tego stopnia abym nie mógł nad nim zapanować.
Uważam ,że w większości przypadków szkolenie zda egzamin, niestety trzeba się trochę poświęcić i pomęczyć z pieskiem :haha:

Z pewnością są także przypadki piesków nie do okiełznania, miałem szczęście nie trafiłem na takiego. :)

tenshii - 16-01-2011, 23:22

Bogdan napisał/a:
wystarczy przecież zapytać weta

Znam weta, który nie kastruje bo jak sam mówi "sam sobie chleba odbierał nie będę"

AnIeLa - 16-01-2011, 23:23

Bogdan napisał/a:
Z pewnością są także przypadki piesków nie do okiełznania, miałem szczęście nie trafiłem na takiego. :)


Owszem :) Ale Krezus jest jeszcze młody ;D Wszytko jeszcze może być przed Tobą Asior był kastrowany w wieku lat 4. Wcześniej większych problemów też nie było.

Tak to jest z Labkami że późno dojrzewają.
Długo fajnie a potem się może okazać, że uciekają, że piszczą, wyją całymi dniami :beated:

Także radzę "Nie chwalić dnia przed zachodem słońca" Bo Krezus to jeszcze Labradorowe dziecko ;D


(tfu tfu w niemalowane)

zaradna - 16-01-2011, 23:45

Lab mojej sąsiadki też do 2 roku życia nie sprawiał problemów, ale w końcu się zaczęło wycie po nocach, ucieczki, brak apetytu i chęci na wszystko. Większość doby spędzał pod drzwiami niemiłosiernie wyjąc. Na spacerach w głowie było mu tylko "gwałcenie" wszystkiego co się rusza. Wyjście z psem z przyjemności zamieniło się w dramat.
Obecnie nie wiem jak jest bo sąsiedzi się przeprowadzili.
Bogdan napisał/a:
Krezus też biega za suczkami, ale nie do tego stopnia abym nie mógł nad nim zapanować.

Jest jeszcze młody jak pisze AnIeLa, wszystko może się zdarzyć ale miejmy nadzieje, że się nie zdarzy :)

Bogdan - 17-01-2011, 00:42

Tu można zobaczyć Krezuska
galeria
:haha:

mala85 - 17-01-2011, 08:29

Bogdan, a tak apropo dobrego wychowania nie że się czepiam ale w Twojej galerii Krezusek posiada kolczatkę a po co to jeżeli psa można wychować??
anna34 - 17-01-2011, 10:02

AnIeLa napisał/a:
To skoro szkolenie ma być sposobem na psa aby nie uciekał za sukami

Jakie szkolenie,dla mojego psa ani szkolenie,ani peto kiełbasy,ani moja ucieczka w drugą strone nie pomagała,żeby psa odwołać jak poczuł suke.Leciał przez miasto na łeb na szyje nie patrząc na ulice i samochody.Miałam do wyboru albo zachować jego cenne jajka i trzymać całe życie na smyczy(wet powiedział niestety ,ze to nie zmaleje,ale z wiekiem się nasili),albo pozwolić mu biegać z innymi psami i pozbawić go jajek.Wybrałam drugi wariant dla dobra psa i swojego,szczególnie jak przeczytałam na jednym z for,że labek w pogoni za taką suką wpadł pod tira.Dziękuje bardzo.

effcyk - 17-01-2011, 10:07

a ja Wam podam linka do filmiku z fragmentu odcinka " między kuchnią a salonem" - gdzie Dorota Sumińska wypowiada się o kastracji :) . Bardzo ciekawe polecam .
http://mks.plejada.pl/426...aktualnosc.html

AnIeLa - 17-01-2011, 11:01

anna34, ja to wiem, Ty to wiesz, ale Bogdan ma jeszcze młodego psiaka także, wszystko przed Nim.
nata - 17-01-2011, 11:07

AnIeLa, choć sądząc po tej wypowiedzi
Bogdan napisał/a:
nie teoretyzuję mam psa i to nie pierwszego

chyba powinien już to wiedzieć :-P
No chyba że jakimś cudem trafiały mu się zawsze bezproblemowe i bezpopędowe :-o psy ;]

anna34 - 17-01-2011, 11:09

nata napisał/a:
że jakimś cudem trafiały mu się zawsze bezproblemowe i bezpopędowe psy

no to byłby naprawde prawdziwy cud :-P

Bogdan - 17-01-2011, 12:10

Cytat:
w Twojej galerii Krezusek posiada kolczatkę
owszem nosił ale już nie nosi nauczył się :) ( czasami kiedy wychodzi z żoną lub moją mamą nosi - nie do końca chce ich słuchać i jeśli ma ochotę na "kupkę" potrafi pociągnąć)

Cytat:
jakimś cudem trafiały mu się zawsze bezproblemowe i bezpopędowe psy

nie nie trafiały się ( dlaczego kpisz?)
Miałem przed Krezusem trzy psy: dwa owczarki i wyżła (mały musterlander).
Najtrudniejszy był wyżeł ( też Krezus), kilkakrotnie uciekał i to tak że musiałem go godzinami szukać, próbował dominować , to było przez moje błędy wychowawcze .
Z Krezuskiem już ich nie popełnię od początku staram się nie pozwolić mu na próby dominacji i okazywania swojego widzi-misię , kocham go ale musi mnie słuchać bezdyskusyjnie. Muszę się przyznać, że parę razy dostał nawet klapa no ale cóż inaczej się nie da, tresura pozytywna (za pomocą smakołyków wręczanych za wykonanie polecenia) hmm wydaje mi się że nie do końca przynosi efekty(suczka na pewno wygra ze smakołykiem) , teraz wystarczy tylko ostre słowo i stara się jak może :)
Nie wiem jak Wy ale ja zauważyłem ( już widzę te kpiny :( ) że moje psy są niespokojne tylko kiedy są niezmęczone czy może raczej należy powiedzieć niewybiegane.
Uważam że pies musi biegać codziennie 1 do 1.5 godz. (znów nie wszyscy się zgodzą - potraktujcie to jako moje prywatne zdanie) i to nie ma być przebieżka a poważne interwały.
Uwierzcie że po takim treningu pies naprawdę nie ma ochoty nigdzie uciekać.
Wyprzedzę wasze teksty ... tak na prawdę Krezus biega codziennie bieg wahadłowy ( z racji kłopotów terenowych) ok. 1- 1.5 h lub biegamy razem ok 10-15 km. . I naprawdę daje się odwołać (nawet od pogoni za sarną co zdarzyło mu się przedwczoraj :) )

mala85 - 17-01-2011, 12:18

Bogdan napisał/a:
owszem nosił ale już nie nosi nauczył się :) ( czasami kiedy wychodzi z żoną lub moją mamą nosi - nie do końca chce ich słuchać i jeśli ma ochotę na "kupkę" potrafi pociągnąć)

czyli jednym słowem nie do końca przestałeś jej używać :) jeżeli rozmawiamy o szkoleniu to niestety pies dobrze wyszkolony jest posłuszny każdemu także warto się zastanowić nad własnymi wypowiedziami 8)

anna34 - 17-01-2011, 12:20

Bogdan napisał/a:
tak na prawdę Krezus biega codziennie bieg wahadłowy ( z racji kłopotów terenowych) ok. 1- 1.5 h lub biegamy razem ok 10-15 km. . I naprawdę daje się odwołać (nawet od pogoni za sarną co zdarzyło mu się przedwczoraj )

Fajnie ma i rozumiem przez to,że pies ma zdrowe stawy skoro tyle biega :)

AnIeLa - 17-01-2011, 12:22

To jest temat o kastracji. Bardzo proszę pisać posty na temat.

Tematy o kolczatkach jak również o sposobie zmęczenia psa mamy na forum.

anna34 - 17-01-2011, 12:24

Anka wyluzuj,czasem nie idzie rozdzielić pewnych zagadnień :-P
mala85 - 17-01-2011, 12:25

anna34, :)
Bogdan - 17-01-2011, 12:45

Cytat:
,że pies ma zdrowe stawy skoro tyle biega

Tak ma zdrowe stawy, coś w tym dziwnego?
Cytat:
To jest temat o kastracji

racja - ta dyskusja nie ma sensu, nic nie wnosi, każde z nas ma własne zdanie ( w sumie tak powinno być) ale dyskusja nie polega na łapaniu za słówka, co chciałem powiedzieć - to napisałem.

nata - 17-01-2011, 12:54

Bogdan napisał/a:
nie nie trafiały się ( dlaczego kpisz?)

Nie widzę ani krzty kpiny w mojej wypowiedzi.
Dla mnie istotnie byłby to cud, gdybyś miał bezproblemowe psy.
Przez całą tą dyskusję staram się zrozumieć Twoje podejście i Twoje argumenty, ale jeżeli z góry zakładasz nasze odpowiedzi i reakcje,
Bogdan napisał/a:
( już widzę te kpiny :( )
Bogdan napisał/a:
znów nie wszyscy się zgodzą
to nie rozumiem po co to...

[ Dodano: Pon 17 Sty, 2011 ]
Bogdan napisał/a:
Tak ma zdrowe stawy, coś w tym dziwnego?

chodzi o to, że pies który nie ma zdrowych stawów nie może tyle biegać, więc automatycznie odpada Twój sposób na rozładowanie jego energii i opanowanie popędu poprzez wybieganie.

Bogdan - 17-01-2011, 13:08

Cytat:
chodzi o to, że pies który nie ma zdrowych stawów nie może tyle biegać, więc automatycznie odpada Twój sposób na rozładowanie jego energii i opanowanie popędu poprzez wybieganie.


no tak to nie podlega dyskusji czyż nie pisałem
Cytat:
nie twierdzę że kastracja jest czymś złym
jeżeli jest konieczna - pytam tylko kiedy naprawdę jest konieczna.

Pytam czy to naprawdę chodzi o dobro pieska czy też o wygodę właściciel. Prościej nie potrafię ...

anna34 - 17-01-2011, 13:14

Bogdan napisał/a:
Cytat:
nie twierdzę że kastracja jest czymś złym
jeżeli jest konieczna - pytam tylko kiedy naprawdę jest konieczna.

Pytam czy to naprawdę chodzi o dobro pieska czy też o wygodę właściciel. Prościej nie potrafię ...

Więc ja odpowiadam,że dla mojego psa była ona dobrem,bo Chopper ma chore stawy i biegać nie może,pozatym miał za duży popęd płciowy,który niczym nie można było rozładować.I dobrem była dla mnie jako właściciela,nie martwie się już,że mi ucieknie i że coś mu się stanie.

nata - 17-01-2011, 13:19

Bogdan napisał/a:
Cytat:
nie twierdzę że kastracja jest czymś złym
jeżeli jest konieczna - pytam tylko kiedy naprawdę jest konieczna.

Pytam czy to naprawdę chodzi o dobro pieska czy też o wygodę właściciel. Prościej nie potrafię ...

Myślę że my też już prościej nie potrafimy, bo w tych wszystkich postach padły argumenty kiedy jest ona dla dobra psa a nie właściciela.

joanna - 17-01-2011, 14:30

ja myślę ze tu dylemat jest gdzie indziej a napewno to ja go mam,chodzi o podanie narkozy,wiem że tysiące psów ten zabieg przechodza ale tak panicznie sie boję,operacja gdy pies jest chory to konieczność ,ratujemy mu zycie,a tu to wolny wybór,gdyby tak coś żle poszło to sama obwiniałabym siebie ze go na ten zabieg zaprowadziłam brrrr,ale taka panikara ze mnie
tenshii - 17-01-2011, 14:51

joanna napisał/a:
gdyby tak coś żle poszło to sama obwiniałabym siebie ze go na ten zabieg zaprowadziłam

A ja obwiniam siebie za to, że mój Napi nie został wykastrowany bo przez to nabawił się raka, długiej operacji wycinania guzów, a potem i tak pożył tylko pół roku....

maksiu - 17-01-2011, 16:20

Maksiu wybacz twoje słowa trochę przywodzą na myśl filozofię: obetnę psu nogi to nie wbiegnie pod samochód. :)
Bogdan, wybacz ale przesadziłeś trochę z tym. nie masz pojęcia jak bardzo kocham swojego psa i nie zamierzam się tłumaczyć z tego że go wykastrowałam. ja wiem że zrobiłam dobrze i tyle mi wystarczy.

Karoola - 17-01-2011, 16:28

Bogdan napisał/a:

Pytam czy to naprawdę chodzi o dobro pieska czy też o wygodę właściciel. Prościej nie potrafię ...


A kolczatka? Dobro pieska czy wygoda właścicieli?

Doskonale zdajemy sobie sprawę, że kastracja nie zastąpi szkolenia, przecież po operacji pies dziwnym trafem nie nauczy się wszystkich komend, naprawdę to wiemy :)

Nawet jeśli ktoś rzeczywiście zrobi to dla wygody, a co mi tam. To źle? Pies raczej nie poczuje różnicy, zmiany hormonalne zachodzą tygodniami. Ryzyko zdrowotne? W tym artykule, który przytoczyłeś, nie było konkretów, żadnych liczb tylko "zwiększenie ryzyka zachorowalności na tak rzadką chorobę, że połowa ludzi nigdy o czymś podobnym nie słyszała", więc nie da się stwierdzić, czy rzeczywiście ryzyko zachorowalności na choroby spowodowane kastracją jest większe od tych którym w ten sposób zapobiegniemy :)

Mój pies jest wykastrowany i nie choruje na żadną z przytoczonych przez ciebie chorób.
Tyle ode mnie,
pozdrawiam :)

maksiu - 17-01-2011, 18:45

Karoola, zgadzam się z tobą w 100% :)
Grapy - 17-01-2011, 18:53

tenshii napisał/a:
joanna napisał/a:
gdyby tak coś żle poszło to sama obwiniałabym siebie ze go na ten zabieg zaprowadziłam

A ja obwiniam siebie za to, że mój Napi nie został wykastrowany bo przez to nabawił się raka, długiej operacji wycinania guzów, a potem i tak pożył tylko pół roku....

MOje psy nie były nigdy kastrowane i jakoś na nic nie chorowały, traciły ze starości zęby, słuch i w zasłużonym wieku odchodziły. NIektóre zabiegi są potrzebne, inne mniej ale nie róbmy nagonki na nie, po co?

anna34 - 17-01-2011, 20:32

Grapy napisał/a:
MOje psy nie były nigdy kastrowane i jakoś na nic nie chorowały

Ale też nikt nie powiedział,że wszystkie chorują.Jedne dorzywają starości i nie mają raka prostaty,ani guzów macicy,a inne trzeba kastrować/sterylizować w starczym wieku,żeby jeszcze troche pożyły.Każdy robi jak uważa ze swoim psem i zgodnie ze swoim sumieniem.

tenshii - 17-01-2011, 21:07

Grapy napisał/a:
NIektóre zabiegi są potrzebne, inne mniej ale nie róbmy nagonki na nie, po co?

Nie widzę nagonki

wszystko również zależy od osobistych doświadczeń - miałaś szczęście, i tego szczęścia naprawdę z całego serca życzę Ci nadal.

maksiu - 17-01-2011, 21:32

Ja myślę że każdy z nas zna swojego psa najlepiej i wie co jest dla niego dobre. Sądzę że nikt nie powinien tego osądzać a teksty typu "obetnę psu nogi żeby nie wybiegł pod samochód" są jak najbardziej nie na miejscu. Bogdan, nie zna mnie ani mojego psa i myślę że nie ma prawa mnie osądzać.
Grapy - 17-01-2011, 22:13

maksiu, oczywiście,że nie ma prawa, znam Ciebie, Rafała i Maksia i wiem,że dla czterch łapek zrobicie wszystko,w końcu nie raz staliśmy w strugach deszczu żeby się chłopaki wybawiły ;* ;*
Nie przejmuj się Aniu i wymiziaj Maksia. :)

Bogdan - 18-01-2011, 00:08

Cytat:
Bogdan, nie zna mnie ani mojego psa i myślę że nie ma prawa mnie osądzać

ależ ja nikogo nie osądzam, rozmawiamy na temat i nie padło tu słowo ,że Ty czy ktoś inny zrobił źle czy dobrze :(

[ Dodano: Wto 18 Sty, 2011 ]
Decyzja czy zdecydować się na taki zabieg, należy oczywiście do właściciela i rozumiem jeżeli wymagają tego względy zdrowotne, jeżeli są to inne względy to motywy wydają mi się mocno naciągane - no ale cóż ja także mogę mieć swoje zdanie a ponieważ sam także jestem samcem jak panie zauważyły solidaryzuję się z pieskami :)

bietka1 - 18-01-2011, 01:08

Bogdan napisał/a:
rozumiem jeżeli wymagają tego względy zdrowotne, jeżeli są to inne względy to motywy wydają mi się mocno naciągane -

A matematyka do Ciebie przemówi? U mojej suki wyglądało to tak:
- miesiąc przed cieczką "wyłączała się" - głuchła na wszelkie komendy, zaczynał się okres wąchactwa (zdarzyło się nam kiedyś tak, że akurat końcówka szkolenia trafiła na humory "przedcieczkowe" Sary - nasza trenerka osłupiała, jak zobaczyła co hormony robią z suki, która jeszcze kilka tygodni temu robiła za demo-doga dla innych kursantów)
- kolejny miesiąc - cieczka, podczas której spacery tylko na smyczy, bo suka w dalszym ciągu głucha i z nosem przyssanym do ziemi, w domu niefajnie, bo niewybiegana panna rozrabia jak pijany zając
- po cieczce - profilaktyka "ciąży urojonej". która się zdarzała, a każda kolejna coraz bardziej intensywna. Nie wszyscy moze wiedzą, ale w tym czasie powinno się suce ograniczyć jedzenie, mizianie, traktować szorstko i zapewnić sporą dawkę ruchu. To ostanie akurat ok, ale pozostałe i dla Sary i dla mnie trudne do zniesienia.
Cieczki dwa razy w roku. Czyli średnio przez 6 miesięcy nie możemy w pełni korzystać z tego, co dla laba ważne: swobody, pracy z człowiekiem i wzajemnej bliskości.
Zadecydowałam, zrobiłam, nie żałuję.
A Twoja niechęć do kastracji skądś znam - dogadalibyście się z moim małżem. Do tej pory uważa, że skrzywdziłam sukę.
I żeby nie było, że ja tylko liczyć umiem - przeczytałam mnóstwo artykułów, które wskazywały także na zagrożenia związane z kastracją. Byłam świadoma wad i zalet decyzji.

maksiu - 18-01-2011, 12:17

Grapy, Dziękuję :) ucałuj Grapego i Holkę ;* mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy. na razie zachowanie Maksa względem samców jest różne, chce najpierw żeby behawiorysta sprawdził czy to nie jest agresja a nie mamy tego jak sprawdzić bo mam zapalenie nerek i nie mogę z domu wychodzić. behawiorystka chcę zobaczyć jak on się zachowuję w grupie psów żeby to ocenić. przepraszam za offa :) Bogdan, ja rozumiem że jesteś przeciwnikiem kastracji, nie zamierzam tego krytykować. według mnie każdy ma prawo mieć własne zdanie i każdy wie co jest dla jego psa najlepsze. powtarzam że nie spodobało mi się zdanie "obetnę psu nogi żeby nie wybiegł pod samochód". myślę że to zdanie można zrozumieć jako krytykę mojej decyzji.

[ Dodano: Wto 18 Sty, 2011 ]
Grapy, nam żaden deszcz nie straszny ;D

[ Dodano: Wto 18 Sty, 2011 ]
A jeszcze co do stosunku mężczyzn do kastracji to u mnie w rodzinie wszyscy faceci byli za jak widzieli co się z Maksem dzieje i jak kilka razy przebiegli się za nim jak poczuł zapach suczki. Myślę że ogólnie każdy z nas ma inny stosunek do kastracji/sterylizacji. Znam też kobiety które są przeciwne. Tak jak mówiłam: każdy z nas wie co jest dla jego psiaka najlepsze ;D

Bogdan - 18-01-2011, 12:54

Cytat:
powtarzam że nie spodobało mi się zdanie "obetnę psu nogi żeby nie wybiegł pod samochód". myślę że to zdanie można zrozumieć jako krytykę mojej decyzji.
Aniu jeżeli tak to odebrałaś to szczerze przepraszam :( to nie była żadna osobista wycieczka .
maksiu - 18-01-2011, 15:45

Bogdan, ja nie jestem osobą która lubi się czepiać ciągle jednej rzeczy. przeprosiłeś i wyjaśniłeś więc jest okej :) wymiziaj Krezuska ode mnie :)
Bogdan - 18-01-2011, 23:26

Cytat:
wymiziaj Krezuska ode mnie

ZROBIONE !!!!!! :haha:

nika - 24-01-2011, 20:32

powiedzcie mi, czy Wasze psy po kastracji rzeczywiście były spokojniejsze? coraz częściej zastanawiam się nad kastracją Logana... powoli do szału doprowadza mnie jego 'piszczenie' - w ciągu dnia piszczy, wieczorem piszczy, o 4-5 w nocy co robi? PISZCZY!!!! :bad: :bad: :bad:przysięgam, pewnego, pięknego dnia dostanę do głowy. ma też swoje odchyły na spacerach - nos przy ziemi i chrumka jak prosiak, ba! jak koń jakiś: "PFFFFFFFF!" i nic do niego nie dociera, totalnie nic! w takich chwilach nawet smaczki za kilka kroków przy nodze go nie przekonują, bo jak weźmie i zdarzy się, że mu wypadnie z pyska, to nawet się tym nie przejmuje, tylko dalej nos w ziemie ]:)
poza tym bywa tak nachalny, że szkoda gadać.
nie jest tak oczywiście zawsze, a czasami, dziś akurat jest taki dzień i po prostu doprowadził mnie swoim zachowaniem do SZAŁU! :-> dlatego też piszę tego posta. powiedzcie mi, zmieniło się coś w zachowaniu Waszych psów po zabiegu? zdaję sobie sprawę z tego, że niekoniecznie się uspokoi po kastracji, ale chciałabym poznać wasze opinie/spostrzeżenia. no i inna kwestia - nie wiem jak przekonam mojego TŻ, bo już kiedyś pojawił się temat kastracji, ale nie był zachwycony... ale moja cierpliwość co do takiego zachowania też ma swoje granice, niestety.. :bad:

tenshii - 24-01-2011, 20:38

nika, mój kundelek został wykastrowany dopiero w 13 roku życia (młoda byłam, żadnej wiedzy nie posiadałam :( ). Skończyły się bójki, pogonie za sukami.... Przez ostatnie pół roku życia sobie tak naprawdę użył - bez ciągłych miłości i nerwów
nata - 24-01-2011, 21:41

nika, słyszałam że pies wyczuwa sukę w ciecze w obrębie 2,5 - 3 km więc ... współczuje jemu i Tobie :-P
Grapy - 24-01-2011, 22:41

tenshii napisał/a:
Grapy napisał/a:
NIektóre zabiegi są potrzebne, inne mniej ale nie róbmy nagonki na nie, po co?

Nie widzę nagonki

wszystko również zależy od osobistych doświadczeń - miałaś szczęście, i tego szczęścia naprawdę z całego serca życzę Ci nadal.



Szczęście jest wtedy gdy jednemu psu na cztery uda się nie chorować, u mnie żaden pies nie chorował na raka itd. Aniu.
Uważam,że w większości ludzie nie mają czasu by poświęcać go psom i szukają ratunku w klatkach-to nie pogryzie, w zabiegach-to suczka nie poplami nakrycia a pies nie będzie ciągał na spacerach.

Karoola - 24-01-2011, 23:06

Grapy, z tym się zgadzam, ludzie czasami myślą, że kastracja/sterylizacja to lek na całe zło, pomoże na wszystko. Nie widzę niczego złego w tych zabiegach, o ile właściciel zdaje sobie sprawę z tego, że sam będzie musiał jeszcze duuużo pracować z psem
tenshii - 24-01-2011, 23:10

Grapy napisał/a:
w zabiegach-to suczka nie poplami nakrycia

To akurat najmniejszy problem jeśli już się o kastrację/sterylizację rozchodzi :]

bietka1 - 24-01-2011, 23:18

Grapy napisał/a:
Uważam,że w większości ludzie nie mają czasu by poświęcać go psom i szukają ratunku w klatkach-to nie pogryzie, w zabiegach-to suczka nie poplami nakrycia a pies nie będzie ciągał na spacerach.

Powody bywają różne. Ludzie też. Ale trudno powiedzieć o użytkownikach tego forum, ze nie chcą swoim psom poświęcić czasu i idą na łatwiznę.
Tyle swego czasu słyszałam o kradzieżach psów, o ich ucieczkach. Suka z tatuażem w uchu, czyli rasowa to łakomy kąsek dla pseudohodowców. Ja swego czasu miałam wielką ochotę napisać na adresówce Sary "jestem wysterylizowana". Swoje przemyślenia dot. sterylizacji podałam wcześniej, ten argument jest w sumie mniej istotny niż pozostałe, ale uwierz, nie darowałabym sobie, gdyby moja panna trafiła w takie miejsce i spędziła resztę swoich dni jako maszynka do produkcji kolejnych psów. Przed nieplanowaną ciążą potrafię upilnować (miałam kiedyś niesterylizowaną sunię), przed złymi ludźmi nie.

anna34 - 24-01-2011, 23:46

Grapy napisał/a:
w zabiegach-to suczka nie poplami nakrycia a pies nie będzie ciągał na spacerach.

Marze o tym,żeby mój pies dożył starości u mego boku,dlatego został wykastrowany.Inaczej ganialiśmy go przez całe miasto w amoku suczkowych zapachów ]:)

Grapy - 25-01-2011, 10:51

bietka1 napisał/a:
Grapy napisał/a:
Uważam,że w większości ludzie nie mają czasu by poświęcać go psom i szukają ratunku w klatkach-to nie pogryzie, w zabiegach-to suczka nie poplami nakrycia a pies nie będzie ciągał na spacerach.

Powody bywają różne. Ludzie też. Ale trudno powiedzieć o użytkownikach tego forum, ze nie chcą swoim psom poświęcić czasu i idą na łatwiznę.

Zgeneralizowałam tą opinię, tak samo jak stwierdzenie o raku u psów i suk niesterylizowanych.
Znam wiele psów które mimo niewykonania zabiegu są karne i ułożone jak i te wykastrowane z którymi są problemy.
Znajomej dobermanka również mimo braku tego zabiegu dożyła trzynastego roku życia, chart ciotki dwanaście lat.
Wiem jakie są statystyki, dr Sumińska we wspaniały sposób opisuje obydwa warianty, nie robiąc nacisku na żaden ,czego czasami brakuje w tej dyskusji.
Przepraszam bietka1 jeśli poczułaś się urażona ale nie można swojej opinii wyrażać jako jedynej słusznej i nie mówię tu o Tobie ;) pozdrawiam

mala85 - 25-01-2011, 14:02

co do kastracji to mój Aksel nie został wykastrowany. Dlaczego?dlatego, że nie mam z nim jak na razie problemów wychowawczych typu płacz za sukami, ucieczki itp. agresywny też nie jest jedynie szkolimy się aby wyciszyć u niego dominację.
Dlatego jak na razie nie mam zamiaru kastrować chłopaka a co czas pokarze to się okaże. Na spacerach również chodzi z nosem w trawie jednak kiedy się szkolimy to jest skupiony i nic go nie interesuje.
Wiem jednak, że gdybym miała sytuację kiedy pies by się męczył, wył, uciekał nawet przez chwilę bym się nie zastanawiała, żeby chłopaka wykastrować.
Zapewne w niedalekiej przyszłości pojawi się u mnie suczka dlatego zapewne ona pójdzie na sterylkę coby nie zakłócać spokoju ducha Aksla :) nie mam zamiaru bawić się w cieczkowanie także to już jest zaplanowane na zaś :-P

nika - 25-01-2011, 15:27

Grapy napisał/a:

Uważam,że w większości ludzie nie mają czasu by poświęcać go psom i szukają ratunku w klatkach-to nie pogryzie, w zabiegach-to suczka nie poplami nakrycia a pies nie będzie ciągał na spacerach.


hol, hola! bo chyba ktoś opacznie zrozumiał to co napisalam. nie traktuję kastracji jako rozwiązanie problemu zachowania psa. chodzi mi o to, że widzę jak się męczy, przez co i mnie denerwuje, z resztą kogo by nie denerwowało ciągłe piszczenie psa codziennie? nikt nie jest swięty, a chyba nawet swięty straciłby cierpliwość..
pies w takich chwilach na spacerach jest głuchy na wszystko, nic się nie liczy, tylko zapachy w trawie.
na razie z ucieczkami nie ma problemu, ale codziennie spuszczam swoje psy na bulwarze i nie wybaczyłabym sobie, gdyby pewnego dnia pies poleciał na oślep za zapachem nie patrząc na nic co się dzieje wokół, przez co wpadłby np. pod samochód....

sprawę wczoraj przedyskutowałam z moim TŻ, na razie się wstrzymamy z zabiegiem, popracujemy trochę nad tym piszczeniem, by upewnić się, że przyczyną jest na pewno sucz z cieczką a nie np. brak uwagi z naszej strony, co również jest całkiem prawdopodobne. nie jest tak, że nie poświęcam czasu na zabawy/ćwiczenia, bo poświęcam ile mogę, ale pies mimo to cały czas spragniony jest uwagi człowieka, zabaw, przytulania. wydaje mi się, że jest tak za sprawą jego przeszłości, gdyż pierwsze 9 miesięcy swojego życia spędzał po 10h zamknięty w klatce, ciepła i pieszczot ze strony swojego właściciela z pewnością zbyt często też nie zaznawał, i teraz, gdy tylko poczuje, że czas zabaw się kończy, to staje się strasznie nachalny (piszczenie, włażenie na człowieka etc.)
tak więc zobaczymy, jeżeli z ucieczkami nie będzie w dalszym ciągu problemu, a nad piszczeniem jakoś zapanujemy, to na kastrację i tak pewnie z czasem się zdecydujemy, ale może nie tak od razu.

Grapy - 25-01-2011, 15:31

nika, napisałam:
Cytat:
Zgeneralizowałam tą opinię, tak samo jak stwierdzenie o raku u psów i suk niesterylizowanych.
Znam wiele psów które mimo niewykonania zabiegu są karne i ułożone jak i te wykastrowane z którymi są problemy.

;*

anna34 - 25-01-2011, 15:39

nika,nie ma co się denerwować.
Jedni są przeciwni kastracji,drudzy za.I każdy ma prawo do swojego zdania :)
Ja nie uważam,żebym zrobiła swojemu psu krzywde kastrując go.Nie piszczał za suczkami w domu i w nocy,trawe nachalnie wąchał i lizał,a i owszem,co przyznaje doprowadzało mnie do furii,jak potem pomyślałam sobie,że zapewne poliże mnie po tym jak wcześniej zlizał jakiś suczy mocz :-P
Ale najbardziej bałam się tych jego ucieczek nagle,ze zrywu za jakimś wywąchanym zapachem.Nic nie działało,ani praca z nim,ani pęto kiełbasy,ani moje uciekanie w drugą strone.Jemu nie zależało na mnie wtedy,on miał w mózgu tylko hormony i w zapewne w siusiaku też. :D
Teraz jestem spokojna,pies biega luzem,daje się odwołać,nie w głowie mu suki,jest super. :-P

nika - 25-01-2011, 15:43

anna34 napisał/a:
nika,nie ma co się denerwować.


ja się nie denerwuję, chciałam po prostu wytłumaczyć :)

anna34 napisał/a:

trawe nachalnie wąchał i lizał,a i owszem,co przyznaje doprowadzało mnie do furii,jak potem pomyślałam sobie,że zapewne poliże mnie po tym jak wcześniej zlizał jakiś suczy mocz :-P



po zbiegu uspokoił się pod tym względem?

anna34 - 25-01-2011, 15:46

nika napisał/a:
po zbiegu uspokoił się pod tym względem?

nie ma lizania trawy po suczkowym sikaniu ;D
i nie ma ucieczek za nimi :D
Pozatym to taki sam słodki,kochany i przytulaśny psiak jak sprzed kastracji :-P

Paulcia - 25-01-2011, 18:43

Anna34 czy Chopper po tej kastracji przytył?
anna34 - 25-01-2011, 19:02

Paulcia napisał/a:
czy Chopper po tej kastracji przytył?

On był zawsze duży,ale nie otyły,czy gruby.
Odchudza się ze względu na chore stawy.

Paulcia - 25-01-2011, 19:15

anna34 napisał/a:
Odchudza się ze względu na chore stawy.

Dziękuje za odpowiedź i życzę Chopperowi żeby stawy powróciły do normy.

maksiu - 25-01-2011, 19:53

nika, Maks się dużo uspokoił po kastracji. Przed zdarzyło mu się uciec dwa razy. Raz tak że szukałam go z płaczem przez godzinę. Pamiętam jak się bałam wtedy o niego. A gdzie się znalazł? Koło suczki z cieczką. Właściciel tej suczki po prostu zadzwonił na numer który był wpisany na jego adresówce. Ciągnął strasznie jak tylko poczuł zapach suczki. Ja z racji tego że ważę nie dużo więcej niż on nie miałam siły żeby go utrzymać. W domu piszczał, wył, czasami nawet nie chciał jeść. Chodziliśmy na szkolenie, codziennie ćwiczyliśmy. Było okej dopóki nie poczuł określonego zapachu. Wtedy głuchł na wszystko, zachowywał się tak jakby mnie nie było. Po kastracji skończyły się ucieczki, piszczenie, wycie itp. Poszliśmy na nowe szkolenie po kastracji i było o wiele lepiej. Najważniejsze że skończyły się ucieczki bo na prawdę się o niego bałam.
Bogdan - 29-01-2011, 13:25

Powiedzcie proszę czy wasze pieski po kastracji dostały "wilczego apetytu"?
Kolega ze względów medycznych musiał wykastrować 6-letniego labradorka , po zabiegu pies na dworze zbiera wszystko co można zjeść a do tej pory tego nie robił . Ponieważ mieszkamy w blokach to naprawdę "kulinarnych" śmieci leży mnóstwo i kolega bojąc się o zdrowie psa nie może go spuszczać ze smyczy. Dobrze wychowany i posłuszny pies nie może powstrzymać się przed pożeraniem wszystkiego co da się połknąć - straszne :|

AnIeLa - 29-01-2011, 17:10

Bogdan napisał/a:
Dobrze wychowany i posłuszny pies nie może powstrzymać się przed pożeraniem wszystkiego co da się połknąć - straszne


tutaj się nie zgodzę.
Asior miał 4 lata jak go kastrowaliśmy apetyt ma taki sam jak przed kastracją czyli labradorowy. Ile by się mu nie dało tyle zje ( oprócz Royala-tego nie rusza).
Może kolega odpuścił psu na początku po zabiegu. Nie zauważył 2 3 4 razy, że pies coś wciągnął i teraz sobie psiak pozwala na to?

Bogdan - 29-01-2011, 20:13

AnIeLa napisał/a:
Asior miał 4 lata jak go kastrowaliśmy apetyt ma taki sam jak przed kastracją

Dlatego właśnie zadałem pytanie ja to wygląda u Waszych piesków, wydawało mi się ( z tego co się naczytałem), że dorosły ukształtowany pies nie powinien objawiać takich przejawów po kastracji. Wczoraj jednak osobiście widziałem ,że pies kolegi naprawdę "poluje" na cokolwiek do zjedzenia a zawsze był dla mnie wzorem jeśli chodzi o wstrzemięźliwość w podchodzeniu do leżących odpadków ( szczególnie w okresie gdy Krezusek zachowywał się jak odkurzacz). :)

AnIeLa - 29-01-2011, 20:19

Bogdan, ale Asior zawsze miał wilczy apetyt ;) Jemu większy zrobić się już nie mógł ;D
anna34 - 29-01-2011, 20:53

Mój polował zarówno przed kastracją jak i po niej :-P
Apetyt zawsze też miał super :D

Bogdan - 29-01-2011, 21:03

Czyli wszystko w normie ;D
Compatriot - 30-01-2011, 01:35

Ja jestem przeciwnikiem kastracji.

Tracąc klejnoty pies w pewnym sensie traci godność, co to za przedstawiciel rasy męskiej bez swoich klejnotów? Prowadzenie takich zabiegów to w pewnym sensie niszczenie godności psa i wymuszanie na nim czynności do której on by się nie posunął. Pies nie musi być kastrowany żeby nie latał za suczkami i innymi takimi, wystarczy tylko dobrze przypilnować ;) .

Zastanówcie się najpierw nad tym i wczujcie się w rolę tego psa, który musi mieć taki zabieg.

anna34 - 30-01-2011, 09:10

Compatriot napisał/a:
Pies nie musi być kastrowany żeby nie latał za suczkami i innymi takimi, wystarczy tylko dobrze przypilnować .

Szkoda,że nie dałam Ci swojego,żebyś go dobrze przypilnował jak uciekał za suczkami.Wiem,pewnie trzymałbyś go całe życie na smyczy,bo gwarantuje,że tylko ona była w stanie go zatrzymać przy mnie :-P
Compatriot napisał/a:
Tracąc klejnoty pies w pewnym sensie traci godność, co to za przedstawiciel rasy męskiej bez swoich klejnotów?

No bez przesady,mam wrażenie,że porównujesz teraz psa do człowieka,czyli do siebie przedstawicielu rasy męskiej ;D
Masz suczke,więc chyba raczej nie wiesz co piszesz,ale oczywiście każdy ma prawo do swojego zdania :-P

Bogdan - 30-01-2011, 09:11

Compatriot napisał/a:
Ja jestem przeciwnikiem kastracji

Ja też , ja też :haha:

Ale rozważamy tutaj różne aspekty związane z tym zabiegiem :)

aganica - 30-01-2011, 09:20

Compatriot napisał/a:
Zastanówcie się najpierw nad tym i wczujcie się w rolę tego psa,
Ojj tak, zwłaszcza gdy sąsiadka sunia ma cieczkę a pies to wyczuje, przestaje jeść, piszczy po nocach a klejnoty osiągają wielkość arbuzów.Tak by chciał ale nie może .
Compatriot napisał/a:
wczujcie się w rolę tego psa

Gdy na starość ma przerost prostaty i cierpi z bólu.Przecież...
Compatriot napisał/a:
nie musi być kastrowany żeby nie latał za suczkami i innymi takimi, wystarczy tylko dobrze przypilnować ;) .

Ewelina - 30-01-2011, 09:22

dokładnie mój pudelek miał prostatę i serduszko już za słabe na operację musiał zostać uśpiony, ale ile się chłopak nacierpiał :(
Bogdan - 30-01-2011, 09:39

aganica napisał/a:
Gdy na starość ma przerost prostaty i cierpi z bólu

Przecież to nie jest normą - wszystkie pieski tak mają ?
Operacyjne zapobieganie chorobą - to ciekawe :haha:

Ewelina - 30-01-2011, 09:42

Bogdan, Mam znajomą, która mówiła że nigdy nie wykastruję swojego labradora. Dziś jej pies ma 5 lat i kiedy suki mają cieczkę to skaczę na nią i jest cała podrapana. decyzja zapadła Kastracja.
Bogdan - 30-01-2011, 09:47

Ewelina napisał/a:
Mam znajomą, która mówiła że nigdy nie wykastruję swojego labradora


Ja tego nigdy nie powiedziałem - natomiast nie zrobię tego "zawczasu" .

Pattina - 30-01-2011, 10:08

Zauważyłam,że ogólnie faceci źle reagują na temat kastracji psa.
Conajmniej jak by się zrobiło z psa chodzącą kalekę...
Przecież tym sposobem można mu jedynie skrócić cierpienia bo jak nazwać fakt,że pies piszczy, męczy się jak wyczuje cieczkę ?
J

aganica - 30-01-2011, 11:35

Bogdan napisał/a:
Przecież to nie jest normą - wszystkie pieski tak mają ?
Oczywiście że nie..ale nie wiem co lepsze, liczyć na to że nasz pies będzie zdrowy i nie będzie " psem na suki" ?
Każdy ma wolny wybór i sam decyduje .
Bogdan napisał/a:
Operacyjne zapobieganie chorobą - to ciekawe :haha:
Dziwne ... prawda?
To tak jak z sukami które nigdy nie powinny być matkami .Liczyć na to, że nie będą miały ropomacicza ani nowotworów listw mlekowych? przecież uwłacza się ich godności robiąc sterylizację, prawda?

anna34 - 30-01-2011, 11:55

aganica napisał/a:
Bogdan napisał/a:
Operacyjne zapobieganie chorobą - to ciekawe

No cóż i są kobiety,które mając w rodzinie dziedziczną chorobe raka piersi potrafią sobie je za wczasu zdrowe obciąść :cring:

Paryzanka - 30-01-2011, 12:00

My z mamą chciałysmy Labruśka wykastrować ale oczywiście tata stanowczo NIE. I weź tu się dogadaj.
Bogdan - 30-01-2011, 12:04

aganica napisał/a:
przecież uwłacza się ich godności robiąc sterylizację

Wybacz nie ja to napisałem !
aganica napisał/a:
To tak jak z sukami które nigdy nie powinny być matkami

Pisałem już przedtem, że względy medyczne przesądzają sprawę.

Ale jeżeli pies jest zdrowy to uważam jak napisałaś :
aganica napisał/a:
Każdy ma wolny wybór i sam decyduje


Dlatego pozwalam sobie mieć swoje zdanie . :)

nata - 30-01-2011, 13:11

Bogdan, dyskusja z rozsądnymi argumentami to jedno, ale jak sam napisałeś, aby
Bogdan napisał/a:
Ale rozważamy tutaj różne aspekty związane z tym zabiegiem
rozważyć takie aspekty trzeba mieć coś więcej, a nie:
Compatriot napisał/a:
Tracąc klejnoty pies w pewnym sensie traci godność, co to za przedstawiciel rasy męskiej bez swoich klejnotów?

Z całym szacunkiem, ale mnie takie coś od razu zniechęca do dyskusji, bo nie widzę w tym nic merytorycznego... :confused:

Bogdan - 30-01-2011, 14:43

Nata jak zapewne zauważyłaś te słowa:
Cytat:
Tracąc klejnoty pies w pewnym sensie traci godność, co to za przedstawiciel rasy męskiej bez swoich klejnotów?

napisał Compatriot nie ja.

Co ja myślę o kastracji pisałem kilka stron do tyłu, przytaczałem też tam artykuł mówiący o minusach kastracji i związanym z tym zabiegiem ryzykiem utraty zdrowia przez pieska .

anna34 - 30-01-2011, 14:51

Bogdan napisał/a:
przytaczałem też tam artykuł mówiący o minusach kastracji i związanym z tym zabiegiem ryzykiem utraty zdrowia przez pieska .

I masz pełne prawo nie kastrować swego psa jeśli dajesz sobie z nim rade,nie ucieka,nie wyje po nocach,nie traci apetytu w trakcie cieczek.
Ja też pisałam,że chciałabym,zeby mój pies dożył ze mną sędziwego wieku,a nie zginał pod kołami samochodu podczas głupiej i bezsensownej ucieczki :confused:

Bogdan - 30-01-2011, 15:29

anna34 napisał/a:
Ja też pisałam,że chciałabym,zeby mój pies dożył ze mną sędziwego wieku,a nie zginał pod kołami samochodu podczas głupiej i bezsensownej ucieczki

anna34 naprawdę strasznie mi przykro :cring:

anna34 - 30-01-2011, 15:41

Bogdan napisał/a:
naprawdę strasznie mi przykro

naszczęście zapobiegłam najgorszemu kastrując go.
A Tobie życze,żeby Twój pies był spokojnym miśkiem,jeśli chcesz mu zachować klejnoty :-P

nata - 30-01-2011, 16:05

Bogdan napisał/a:
Nata jak zapewne zauważyłaś te słowa:
Cytat:
Tracąc klejnoty pies w pewnym sensie traci godność, co to za przedstawiciel rasy męskiej bez swoich klejnotów?

napisał Compatriot nie ja.

Doskonale o tym wiem, ale chciałam zwrócić uwagę na fakt iż wiele osób w ogóle nie ma o tym pojęcia.

aganica - 30-01-2011, 16:18

Bogdan napisał/a:
Dlatego pozwalam sobie mieć swoje zdanie . :)
Dlatego pozwoliłam sobie, wyrazić własne zdanie.
Dyskusja,prowadzona w spokojnych klimatach, pozwala pogłębić naszą wiedzę, a i nowym forumowiczom daje do myślenia.
Dlatego kocham to forum, gdzie ludzie dyskutują bez pieniactwa.
Dodam że mój samiec, chwilowo,klejnoty- posiada :-P

Bogdan - 30-01-2011, 17:01

anna34 ... przestraszyłaś minie :)

teraz ciekaw jestem jak wyeliminujesz inne możliwości ucieczki psa ( zapachnie jedzonko , inny piesek," wiatr we włosach" , znajoma osoba itp.) ciekawe co mu da się jeszcze wyciąć :bad: :bad: :bad:

( to tak dla żartu i rozładowania atmosfery :haha: )

anna34 - 30-01-2011, 17:27

Bogdan napisał/a:
teraz ciekaw jestem jak wyeliminujesz inne możliwości ucieczki psa ( zapachnie jedzonko , inny piesek," wiatr we włosach" , znajoma osoba itp.) ciekawe co mu da się jeszcze wyciąć

Nie pociesze Cię może w Twoim żarcie,ale nie ma innych powodów ucieczek teraz.
Żadne jedzenie,żadna inna osoba,czy też pies nie powoduje,że mi pies zwiewa.Raczej w 90% daje się odwołać,a te 10% jestem szybsza w reakcji niż on :-P
Cieczki i suczki to była nasza bolączka od ok.14 miesiąca jego życia do 18 m.ż każdy spacer,gdzie był spuszczony przyprawiał nas o zawał serca.Pozatym nikt nie chciał się z nim bawić(żadna suczka,bo zabawa wyglądała tylko tak,że on siedział na tyłku tej biednej suni :doubt: )

Bogdan - 30-01-2011, 18:40

anna34 napisał/a:
Pozatym nikt nie chciał się z nim bawić(żadna suczka,bo zabawa wyglądała tylko tak,że on siedział na tyłku tej biednej suni :doubt: )

To rzeczywiście problem , Krezus też czasami tak robi ale na pewno nie przy wszystkich suczkach ( bardzo mu się podobają bokserki :-) ) ale nigdy nie był zaślepiony sexem , jak suczka powie "nie" to potem raczej próbuje ją zdenerwować ,żeby go goniła niż dążyć za wszelką cenę do aktu :haha: co prawda gówniarz jest jeszcze i nie do końca poważny :)

Co do cieczek to jak mówiłem mieszkam w bloku i suczek w okolicy całe mnóstwo , ot stanie czasami , dłużej i w większym skupieniu powącha ot i wszystko . (Może przez tą ilość suk w okolicy przyzwyczaił się :bad: )

maksiu - 30-01-2011, 18:54

Compatriot, nawet tego nie skomentuję....
i3l4z0 - 12-02-2011, 16:02

Widzę że jest ogólnopolska akcja kastrowania i sterylizacji. zastanawiam się czy z niej nie skorzystać bo Bako nie ma rodowodu i na pewno nigdy w życiu nie pozwolę na to by został tatusiem:) Jednak on jest bardzo spokojny. Nie skacze na suczki ani nie ucieka,nie jest agresywny w stosunku do psów (chyba że inny pies zaczyna warczeć i szczekać). Zachowuje się jak by w ogóle nie wiedział o co chodzi. Nawet gdy suczka ma cieczkę to on biegnie sie przywitać i pobawić w ogóle nie kumając o co chodzi :) Jak sądzicie powinnam go wykastrować czy sobie odpuścić?
margot - 12-02-2011, 16:59

skoro taki spokojny etc. to może na razie odpuścic sobie ? .. chyba, że sytuacja uległaby zmianie.. moje zdanie.
mala85 - 12-02-2011, 17:00

i3l4z0, z tego co widzę to chłopaczyna jeszcze młody jest w tym roku skończy dopiero 2 lata. Dopóki panujesz nad własnym psem i widzisz że przez suczkę w cieczce Ci nie wyje, nie ucieka, czy potrafisz go odwołać to hmmm masz bezproblemowego psa :)
Ja jak na razie przykładowo nie kastruje Aksla bo nie mam takiej potrzeby, da się odwołać od suki w cieczce, nie ucieka, nie wyje, nie jest agresywny i ogólnie jest ok więc nie mam potrzeby jest jedynie dominantem ale panuje nad nim i szkole go pod tym kątem. Owszem są osoby które robią to w celach zdrowotnych albo właśnie tak jak napisałaś, że i tak tatusiem nie będzie więc po co kusić los ;D
Może inni niech się również wypowiedzą w tym temacie.

effcyk - 12-02-2011, 17:56

mala85 napisał/a:
i3l4z0, z tego co widzę to chłopaczyna jeszcze młody jest w tym roku skończy dopiero 2 lata. Dopóki panujesz nad własnym psem i widzisz że przez suczkę w cieczce Ci nie wyje, nie ucieka, czy potrafisz go odwołać to hmmm masz bezproblemowego psa

dokładnie , Bako młody jest - panienki zaczną go dopiero poważniej interesować za parę mscy :lookdown: . Ale jeśli teraz nie masz z nim problemów, poczekaj jeszcze trochę, jak mu się odmieni i będzie "nieznośny" w tych sprawach :-P to wtedy podejmij decyzje o ciachnięciu jajecek :) .

mala85 napisał/a:
Ja jak na razie przykładowo nie kastruje Aksla bo nie mam takiej potrzeby, da się odwołać od suki w cieczce, nie ucieka, nie wyje, nie jest agresywny i ogólnie jest ok więc nie mam potrzeby jest jedynie dominantem ale panuje nad nim i szkole go pod tym kątem.

Nestek też nie jest kastratem. Ma juz ponad 2 lata , do tej pory nie przejawiał większego zainteresowania sukami, baaa latem czasami odwiedzaliśmy jego kumpele labradorkę , powąchał ją , pobawił się i podszedł do płotu gęsi sąsiada oglądać ;D a suńka zadrośnica, gryzła go w ucho :-P .
Na dzień dzisiejszy mamy cieczkującą się sukę ONka sąsiadów, która mieszka naprzeciwko nas - nasze posesje dzieli jakieś 5 metrów :) . Pod jej bramą siedzi tabun psów, Nestor w ogóle nie zainteresowany, siedzi u nas na dworze jak gdyby nigdy nic, wyszłam z nim na spacer, nawet nie pociągnął w stronę suczki :) . Na polach kolejna pokusa, znajoma suczka ONka ( nie sterylizowana) wyraźnie zainteresowana zabawą z Nestim. Nesti stanął pogapił się na nią , a kiedy zobaczył, że mam kijeczka w ręku od razu był przy mnie ( po przygodzie z przebitym gardłem, mamy 'specjalnego kijeczka :-P , który nie ma prawa zrobić krzywdy :) ) .
Nie ma też problemów, kiedy np. na boisku mija nas właściciel z cieczkującą się suką ( już tak bywało ) - w Nestim dobre jest to, że łatwo można odwrócić jego uwagę czymś fajnym, dobrze jak to jest kijeczek albo butelka plastikowa , ewentualnie frisbee.
Pozatym nie wyje, nie ma braku apetytu, nie przekopuje się pod ogrodzeniem, nie chodzi smętny w czasie cieczek itp itd.
Skłamałabym mówiąc, że nie liże trawy ( co nie jest dla mnie tak bardzo uporczywe, bo nie robi tego non stop) albo nigdy nie próbował skoczyć na sukę w celach wiadomych bo próbował, na szczęście chłopak nie wie jak się za to zabrać i od której strony :-P pozatym ja mam go ciągle na oku ( ojcem napewno nie będzie) i jak widzę, że coś się szykuje i jest zbyt natrętny w stosunku do suki, a niewinna zabawa zamienia się w jego zaloty z nosem pod ogonem suki , kończymy zabawy, zapinam psa, żegnam się z właścicielem suczki i idziemy kilkanaście metrów dalej, bawić się w aporty i frisbee :) .

Nie powiedziałam, że nigdy nie wykastruje Nesta - bo nigdy nie wiadomo, co się jeszcze wydarzy, zresztą "nigdy nie mów nigdy ". Póki co, nie jest on maniakiem "cieczkujących się suk" - łatwo odwórcić jego uwagę , więc pod sklapel jeszcze się nie wybiera :) .

Shamalli32 - 12-02-2011, 20:30

Bry na wieczór...my mamy termin z Drakulem na srode na 9 rano:/,stresuje sie ale poniewaz tata nie zostanie,zdecydowalismy sie na ten drastyczny krok.Nie dajemy sobie juz z nim rady:(mam nadzieje ze po,cos sie zmieni bo jak nie to sobie tego nigdy nie daruje:/
anna34 - 12-02-2011, 20:32

Shamalli32 napisał/a:
Bry na wieczór...my mamy termin z Drakulem na srode na 9 rano:/

ale on jeszcze jest za młody na kastracje :(

Shamalli32 - 12-02-2011, 20:55

mieszkamy w Irlandii i tutaj dostalismy zawiadomienie z kliniki w ktorej Drako jest szczepiony,(tuz obok jest schronisko w ktorym pracowałam)i dzisiaj bylismy sie dowiedziec co i jak....no i dowiedzielismy sie ze juz mozna go kastrowac:/,wiem ze w Ameryce robia to pieskom ktore sa jeszcze mlodsze...staram, sie chyba zagłuszyc wyrzuty sumienia...naprawde sama juz nie wiem jak sobie radzic z tak knabrnym diabłem,nie liczac tych zniszczonych wykladzin na ktore musze tyrac dwa miesiace,dodam ze gdyby wlasciciel to zobaczyl,lecimy z domu na zbity pysk albo musielibysmy sie pozbyc psa....ale to nie powod tej decyzji,ucieczki,i agresywnosc,nie mozna go nauczyc niczego,czytalam tutaj na foruym ze psy sie wyciszaja...ja naprawde nie wiem co ma zzrobic,wyje jak bobr i od kilku dni jestem na tabl uspokajajacych:/bo za nic nie pozbede sie psa...ale jestem po operacji kregoslupa i kazde jego szarpniecie w stone psa to u mnie dwa dni wyjete z zyciorysu....cierpie ja i pies:(((((((((

[ Dodano: 12-02-2011, 21:00 ]
Sprostuje tutaj moja pomyłke w opisie ,drako urodzil sie na poczatku czerwca ,do domu przynioslam go pod koniec lipca.

anna34 - 12-02-2011, 21:03

Shamalli32 napisał/a:
Sprostuje tutaj moja pomyłke w opisie ,drako urodzil sie na poczatku czerwca ,do domu przynioslam go pod koniec lipca.

Nieistotne,ale samce ras dużych powinno się kastrować po ukończeniu wzrostu hormonalnego,czyli w przypadku labków po ukńczeniu 18 mies.życia. I chyba bez znaczenia gdzie mieszka pies :doubt:

Shamalli32 - 12-02-2011, 21:13

Wiem ze to bez znaczenia gdzie mieszkamy ale wyczytalam ze roznie lekarze twierdza,jak sama pewnie czytalas w ameryce juz mlodym psom robia takie zabiegi...komu mam zaufac jak nie lekarzom,ja sie na tym nie znam,staram sie doczytac wszystkie za i przeciw,rzecziwiscie z tego co tu piszecie odpowiedni wiek to około 18 miesiecy:/,byłam sie dzisiaj tam pytac,powiedzieli mi ze tutaj sie wykonuje takie zabiegi po ukonczonym 8 miesiacu:(,nie wiem czy to zalezy od kraju,z tego co zauwazylam ta klinika cieszy sie duzym szacunkiem,zwierzaki ze schoniska najpierw sa ogladane przez tych wlasnie lekarzy...ale jak piszesz Anna34 ze tak to wyglada u labkow(Drako to mieszanka labka i harriera-choc to pewnie nieistotne ,bo liczy sie wielkosc psa)to ja sie jeszcze przejade do innych klinik i dowiem sie dokladnie,przeciez nie pozwole zeby mi dziada zrobili z Drako,bo nie orientuje sie czy taki zabieg za wczesnie wykonany moze zaszkodzic psu:(
Bogdan - 12-02-2011, 21:59

Shamalli32, sprostuj mnie jeżeli się mylę , zrozumiałem że chodzi Ci o to żeby się piesek wyciszył jednocześnie nie specjalnie możesz ze względów zdrowotnych zapewnić mu odpowiedniego "wybiegania" może tylko tego trzeba ?

Kastracja w okresie dojrzewania i "burzy hormonalnej" moim zdaniem może przynieść więcej szkody niż pożytku . Androgeny odpowiadają za jakość umięśnienia i przemianę materii.

Shamalli32 - 12-02-2011, 22:12

wybieg to on ma 2 godziny rano i dwie godziny popoludniu,bieganie za patyczkiem,bieganie przy rowerze,deszcz nie deszcz ,wiem ze bez tego Drako by chyba oszalał:),staram sie wychodzic z nim w tych godzinach kiedy najmniej jest ludzi z psami,ale trudno zebym wymagala calego deptaka tylko dla siebie i Drako...widzisz wczesniej miala suczke owczarka ,ona nie byla po takim zabiegu ale bylo wszystko ok,z Drako jest inaczej bo to samczyk...i nie bylam doinformowana jakie szkody moze uczynic przedwczesny zabieg....ale nie mam juz wiecej sily walczyc z nim na smyczy,a musi dosc spory kawal drogi isc na smyczy bo do naszego deptaka prowadzi dosc ruchliwa droga,brakuje mi juz plastrow przeciwbolowych:/a jak ucieknie to juz calkiem tragedia...wyprobowalam i dalej probuje uczyc go na smakolykach ba i to jakich!czasem zatrybi czasem nie,te niszczenie finansowo mnie przeroslo:(( ,wlasciciel zgodzil sie na psa tylko dlatego ze dlugo u niego wynajmujemy dom,ale zznaczyl ze w razie szkod sie rozstajemy:(a niech wskoczy kiedys z wizyta a tu pol wykladziny zjedzonej...i teraz jest dylemat,kupowac nowa?...bo taki okres szalenstwa wcale nie musi minac ...

[ Dodano: 12-02-2011, 22:14 ]
ale skoro to takie zagrozenie to zadnego zabiegu nie bedzie...absolutnie,predzej mi wymienia konstrukcje niz dam Drakulowi zrobic krzywde!:)tylko dlaczego weterynarze tutaj mowia co innego od czego to zalezy do jasnej anielki bo nie zatrybie chyba...

Bogdan - 13-02-2011, 18:06

Shamalli32 napisał/a:
ale nie mam juz wiecej sily walczyc z nim na smyczy

w pełni Cie rozumiem , proponował bym (wiem że to nie najlepszy sposób ale za to sprawdzony) użyć kolczatki (próba nauczenia go grzecznego chodzenia na smyczy gdy wokół pachnie "cieczkami" raczej się nie uda)
Shamalli32 napisał/a:
.bo taki okres szalenstwa wcale nie musi minac ...

Krezus też "zjadł" dywan - nauczony doświadczeniem z innymi pieskami kupiłem psa przed wymianą dywanu tak że spisany był na straty :)
Szaleństwo minie mu ale ...jeszcze trochę :)

nata - 13-02-2011, 19:55

Bogdan napisał/a:
wiem że to nie najlepszy sposób ale za to sprawdzony)

Moim zdaniem sposób najgorszy z możliwych, ale to nie temat o tym :bad:

Bogdan - 13-02-2011, 20:21

Cytat:
Moim zdaniem sposób najgorszy z możliwych

Pewnie nie najlepszy... ale staram się w jakiś sposób pomóc Shamalli32, - zanim stało się modne "pozytywne" szkolenie psów wszyscy ich używali i było OK. Wszystko zależy od opiekuna, który powinien sobie zdawać sprawę z tego co pies ma na szyi ( należy pamiętać aby dla psów z krótką sierścią nie kupować kolczatki z długimi a tym bardziej ostrymi zębami - można też kupić pół-kolczatkę która nie zaciska się na szyi psa) tego typu obroża nie może ranić pieska ma tylko powodować u niego dyskomfort w pewnych sytuacjach.
Oczywiście można stosować także obroże samozaciskowe (duszące) lub kantarki ale to w innych tematach . :)

Shamalli32 - 13-02-2011, 21:59

Dziekuje bardzo za wsparcie,dzisiaj był grzeczny jak anioł,spał ze mna na kanapie i nie podgryzal jak ma to w zwyczaju heheh,na dworze sie tak upypral w błocie ze hej i uciekł mi:(ale o dziwo ,na przywoływanie zareagował,wiec moja radosc byla wielka,to krok do przodu,i zastosowalam metode Cezara jak piesek ciagnie bo pozycja drzewo nie zadzialala...a w nocy przez predwczorajsze jego szarpanie mialam straszliwy atak w nocy,myslalam ze to juz koniec bo nogi mi zdretwialy o bol az mnie oslepil...ale powiedzialam sobie ze jak Drakula przynioslam do domu to nie pozbede sie problemu i go wychowam...ale zmieniam temat,wybebeszenie odchodzi narazie na margines,Roman przekonałes mnie i nie bede ryzykowac ,za bardzo te moja gadzine niesforna kocham:)poza tym to moje widzimisie i szukanie ratunku wszedzie,wiec jajucha zostaja ;D
tenshii - 13-02-2011, 22:02

Bogdan napisał/a:
proponował bym (wiem że to nie najlepszy sposób ale za to sprawdzony) użyć kolczatki

Bogdan, jest wiele dobrych sprawdzonych sposobów poza kolczatką

Shamalli32 - 13-02-2011, 22:18

na razie Drako ma zwykla obroze ,z szelek zrezygnowalam,bo szedl jak piorun na obrozy sam sie dusi:/i stopuje....teraz jak tak spi to mam wyrzuty sumienia ze mialam w glowie plan zeby mu tam harakiri zrobic :bad: niech mu sobie tam dyndaja a ja no coz zaczne sie modlic o rozum hehe dla Drako:)zartuje,zadna wykladzina nie rowna temu co mi urzadza na powitanie.:)
Bogdan - 13-02-2011, 23:51

tenshii napisał/a:
Bogdan, jest wiele dobrych sprawdzonych sposobów poza kolczatką

Pewnie, ale raczej nie da się ich uskutecznić w ciągu 10 minut prawda? :)
A chodzi o to,że Shamalli32 ma awarię kręgosłupa i musi sobie poradzić doraźnie :(

tenshii - 14-02-2011, 00:15

Bogdan napisał/a:
raczej nie da się ich uskutecznić w ciągu 10 minut prawda?

Da się. Easy walki

Bogdan - 14-02-2011, 00:39

tenshii napisał/a:
Da się. Easy walki
no tak oczywiście , może być też kantarek jak obawiasz się kolczatki .
Panuje powszechna opinia że używanie kolczatki boli psa ( opinia o tyle powszechna co raczej mylna ) , pewnie jak go będziesz szarpać to boli , zwykła obroża z resztą też. Nie mam zamiaru promować używania kolczatek bo to nie o to chodzi ale ludzie powtarzają często obiegowe opinie myśląc że to prawda.

Shamalli32 - 14-02-2011, 08:04

Wiem ze to nie ten dzial ,wiec nie chce spamowac,ale raz jeszcze Wam dziekuje za pomoc,wczoraj na spacerze zmienilam smakołyk z psiego na kielbasiany i wprawdzie bylo skakanie bo szukal ale juz nie ciagnal:))) skakanie nie jest tak straszne i da sie je wyeliminowac szybciej niz te parcie jak czołg.Doczytalam tez na forum jak go zmeczyc i durna baba nie pomyslalam ze zamrozic cos do jedzenia w głebokim pojeminiczku moze psa doslownie wykonczyc:)za kilka dni kupuje konga i mam nadzieje ze problem sie zmniejszy no i dobra nowina ze nasz wspolokator ,bedzie pracowal nocki i obiecal ze w coagu dnia zostawi drzwi otwarte zeby Drako mial do niego dostep:)...ulzylo..co ja bym zrobila bez tego forum,osiwiala chyba:0dzieki.
maksiu - 17-02-2011, 19:31

Jednym z negatywnych skutków kastracji jest nietrzymanie moczu. Maksiu od jakiegoś czasu załatwia się w domu w nocy. Ok.2-3. W czasie dnia jest wszystko w porządku. On dobrze wie że nie może się załatwiać w domu i za każdym razem jak mu się to zdarzy to przychodzi do mnie taki smutny i nie zaśnie dopóki go nie przytulę. Szkoda mi go i chciałabym mu pomóc. Myślę że nie jest to spowodowane chorobą bo ok. miesiąc temu robiłam mu wszystkie wyniki (tak kontrolnie). Morfologię, OB i badanie ogólne moczu. Wyszły bardzo dobrze. Dzisiaj odwiedziłam weta i dowiedziałam się że są leki ale tylko dla suczek. Wydaję mi się to nie możliwe. W poniedziałek idę do innego weta ale chciałabym się zapytać co o tym myślicie.
nata - 17-02-2011, 21:35

maksiu, a na spacerach w ciągu dnia sika częściej? Bo gdzieś czytałam że nietrzymanie moczu polega głównie właśnie na częstszym sikaniu i przede wszystkim na niekontrolowaniu tego. Psiaki sikają pod siebie i często nie zdają sobie z tego nawet sprawy. Ale faktycznie to co czytałam odnosiło się do suczek. Może u psów wygląda to inaczej, nie mniej jednak, może to nie jest jednak skutek kastracji? Może przeziębił pęcherz dopiero niedawno, po badaniach już? Nie wiem sama już, tak sobie gdybam.. Oby się wyjaśniło i poprawiło ;*
maksiu - 18-02-2011, 16:41

nata, w ciągu dnia jest wszystko okej, nic się nie zmieniło. on nie załatwia się pod siebie, tylko słyszę jak idzie do kuchni i tam sika. pójdziemy w poniedziałek do weta to może więcej się wyjaśni. dziękujemy za wsparcie ;*
Cziko - 21-02-2011, 18:30

maksiu, i jak po wizycie u weta?
Grapy - 21-02-2011, 19:09

maksiu, wymiziaj maksia od nas ;* i daj znać co powiedział kolejny wet,
maksiu - 26-02-2011, 19:39

U Maksa to nie jest nietrzymanie moczu. Gdyby nie trzymał moczu to załatwiał by się pod siebie. A ja słyszę jak drepcze w nocy do kuchni i tam sobie sika. Stwierdziłam że w mieszkaniu jest za gorąco jak dla niego, pije dużo wody i dlatego nie wytrzymuje w nocy. Podkręciłam kaloryfery i Maksiu ma jeszcze spacer tak o 23-24 dodatkowo i jak na razie się ani razu nie załatwił. Cziko, Grapy, dziękujemy za wsparcie ;* jak się człowiek martwi o kochanego psa to jest na prawdę bardzo ważne ;*
Bogdan - 26-02-2011, 23:42

maksiu, A nie przeziębił się chłopak przypadkiem ?
Grapy - 27-02-2011, 10:26

maksiu, super wieści. Mizianka dla ochroniarza Grapiszkowego ;* ;* ;* ;*
FALCOR - 28-02-2011, 12:40

ja mam takie pytanko, jak już jest ktoś po to chciałabym się dowiedzieć trochę....
W maju planujemy kastrację.... jak się zmienia piesek po tym zabiegu?
Bo muszę się przyznać że Falcor jest strasznie rozpieszczony i mimo tego że bardzo mądry ładnie się uczy, dużo potrafi nie umiem od niego wyegzekwować tego aby na mnie reagował jak spotyka innego psa, jak jest inny pies ja mogę wołać, stać z 10 kg mięsa w ręce a i tak dla niego nie istnieje..... no i głupawki, popisywanie się, skakanie na gości, jak tylko ktoś do nas przychodzi, przez pół godziny Falcor głupieje..... wszytko inne jest ok, to są 2 rzeczy nad którymi najbardziej ubolewam i zupełnie nie wiem jak z tego wybrnąć..... Czy kastracja coś w tej kwestii zmieni?

Bogdan - 28-02-2011, 12:58

FALCOR napisał/a:
jak spotyka innego psa, jak jest inny pies ja mogę wołać, stać z 10 kg mięsa w ręce a i tak dla niego nie istnieje..... no i głupawki, popisywanie się, skakanie na gości, jak tylko ktoś do nas przychodzi, przez pół godziny Falcor głupieje..... wszytko inne jest ok, to są 2 rzeczy nad którymi najbardziej ubolewam i zupełnie nie wiem jak z tego wybrnąć..... Czy kastracja coś w tej kwestii zmieni?

Pytasz czy uda Ci się pozbawić młodego pieska radości życia kastrując go ??? Szansa istnieje :<

Ewelina - 28-02-2011, 13:10

Bogdan napisał/a:
Szansa istnieje
Nie zgadzam się z tym opiekuję się teraz kastratem koleżanki. Pies jest najszczęśliwszy na świecie :) Miałam też pod swoją opieką psy kastrowane i czytałam o zmianie ich zachowania były plusy :) Sama mam sukę sterelizowaną i w końcu po sterylizacji zaczęła cieszyć się życiem.
AnIeLa - 28-02-2011, 13:29

Bogdan napisał/a:
Pytasz czy uda Ci się pozbawić młodego pieska radości życia kastrując go ??? Szansa istnieje :<


Bogdan, błagam. Kastrując psa nie pozbawia się go radości życia. Litości :-o :beated:

FALCOR, kastracja nie wychowa psa. To o czym piszesz o innym psie,że Falcor nie reaguje na Ciebie gdy pojawi się inny pies na horyzoncie - wątpię aby kastracja pomogła bo to Ty musisz sprawić że będziesz bardziej interesująca dla swojego psa na spacerze niż obcy pies.

Co do przychodzenia gości- to też Ty musisz pracować nad Falcorem aby umiał czekać aż osoba przychodząca do Was sama zechce się z Nim przywitać.

Jestem za kastracją ale ona nie rozwiązuje takich problemów. Bo to nie są problemy wywołane przez hormony płciowe. Co innego gdyby pies uciekał za suką w cieczce , albo wył dniami i nocami bo suka sąsiada ma cieczkę.



Ale tu potrzebny jest trening trening i jeszcze raz trening. :)

ps. Chyba mam psa pozbawionego radości życia ;D Tylko co On taki szczęśliwy jest w takim razie? :D

maksiu - 28-02-2011, 14:39

Bogdan, nie, nie przeziębił się. wszystkie wyniki ma w normie ale dziękujemy za zainteresowanie :) FALCOR, ja Maksia wykastrowałam bo uciekał za suczkami, wył w domu, nie chciał jeść itp. szkolenie dawało efekty dopóki nie wyczuł suczki. wtedy po mimo wielu godzin ćwiczeń na nic nie reagował. myślę że w twoim przypadku potrzebne jest szkolenie a nie kastracja. wiem jak to jest mieć rozpieszczonego psa :-P co do zmian po kastracji to maks ma dalej tyle samo energii co miał, dalej chce się tyle samo bawić, nadal szaleje i czasami zachowuję się jak szczeniak. zmienił się na tyle że z suczką z cieczką się bawi, nie ucieka i o wiele bardziej lubi się przytulać. cała noc śpi wtulony we mnie albo mojego chłopaka a wcześniej tak nie było.Grapy, dziękujemy, maksiu już wymiziany :) ucałuj Grapyego ;* ;*
FALCOR - 28-02-2011, 20:43

no właśnie jeśli chodzi o szkolenie, to jesteśmy już dawno po, zaczynaliśmy szkolenie jak Falcor miał 3 miesiące i wszytko na prawdę super funkcjonowało, chodzenie na smyczy, witanie z gośćmi itd.... odkąd nabrał masy i zrobił się potężniejszy czyli w granicy 8,9 miesiąca swojego życia zaczęły mu się takie głupawki włączać, w tym czasie znowu mu powróciło posikiwanie w domu (ale to już wróciło do normy).
Proszę was o jakąś mądrą rade jak z tego wybrnąć.... mogą być na priv.

A wracając do kastracji....
Bo mój Falcor nie ucieka jeszcze za suczkami, nie ma odruchów przy psach aby zmątować jakieś pieski, jedynie robi to ze swoim dużym pluszowym misiem....
To może jeszcze się wstrzymać z kastracją?

Bogdan - 28-02-2011, 23:04

AnIeLa napisał/a:
Bogdan, błagam. Kastrując psa nie pozbawia się go radości życia. Litości :-o :beated:
Wiem , wiem to był taki skrót myślowy ;D Po prostu śmiać mi się chce jak ludzie próbują rozwiązywać problemy wychowawcze skalpelem ;D

AnIeLa napisał/a:
Jestem za kastracją ale ona nie rozwiązuje takich problemów

Ja jestem w sprawie kastracji sceptyczny, ale to zdanie w 100% podzielam :)

FALCOR napisał/a:
8,9 miesiąca swojego życia zaczęły mu się takie głupawki włączać

nic nie poradzisz , minie mu z wiekiem ...jednemu po miesiącu innemu po latach :lookdown: labradory są z tego znane :haha:

zaradna - 28-02-2011, 23:13

FALCOR napisał/a:
odkąd nabrał masy i zrobił się potężniejszy czyli w granicy 8,9 miesiąca swojego życia zaczęły mu się takie głupawki włączać, w tym czasie znowu mu powróciło posikiwanie w domu (ale to już wróciło do normy).

szkolenie, szkolenie i jeszcze raz szkolenie.
Młodzieńczy okres buntu Twój pies to teraz nastolatek :P
FALCOR napisał/a:
Bo mój Falcor nie ucieka jeszcze za suczkami, nie ma odruchów przy psach aby zmątować jakieś pieski, jedynie robi to ze swoim dużym pluszowym misiem....

Jak "ćwiczy" na misiu nie musi to oznaczać kopulacji może w ten sposób wyładowywać swoją energię. Byle by na suczki się nie przerzucił :P

FALCOR - 28-02-2011, 23:24

Bogdan napisał/a:
Po prostu śmiać mi się chce jak ludzie próbują rozwiązywać problemy wychowawcze skalpelem

nie próbuję rozwiązać problemu skalpelem..... chyba od tego jest forum aby zapytać i otrzymać radę a nie od razu być obrzuconym.....


zaradna napisał/a:
szkolenie, szkolenie i jeszcze raz szkolenie.
Młodzieńczy okres buntu Twój pies to teraz nastolatek

dziękujemy za normalną radę, będziemy z tym "walczyć".....
mam nadzieje że nam się uda....

Falcor jest moim pierwszym psem i na każdym kroku uczę się jeszcze... uczymy się siebie wzajemnie cały czas.....

[ Dodano: 28-02-2011, 23:24 ]
Bogdan napisał/a:
Po prostu śmiać mi się chce jak ludzie próbują rozwiązywać problemy wychowawcze skalpelem

nie próbuję rozwiązać problemu skalpelem..... chyba od tego jest forum aby zapytać i otrzymać radę a nie od razu być obrzuconym.....


zaradna napisał/a:
szkolenie, szkolenie i jeszcze raz szkolenie.
Młodzieńczy okres buntu Twój pies to teraz nastolatek

dziękujemy za normalną radę, będziemy z tym "walczyć".....
mam nadzieje że nam się uda....

Falcor jest moim pierwszym psem i na każdym kroku uczę się jeszcze... uczymy się siebie wzajemnie cały czas.....

Bogdan - 01-03-2011, 00:14

FALCOR napisał/a:
chyba od tego jest forum aby zapytać i otrzymać radę a nie od razu być obrzuconym.....
obrzuconym ? Nikt tu nikogo nie obrzuca jeżeli tak to odebrałaś wybacz. :shy:
Z drugiej strony fajnie by było gdybyś zechciała przeczytać te 40 stron "ludzkich wypocin" w tym poście i dopiero zadać takie pytanie , zorientowała byś się w czym może pomóc kastracja a w czym raczej nie :)

Ja osobiście nie jestem zwolennikiem kastracji, sterylizacji bez wyraźnego i uzasadnionego powodu ... zawsze jest to chirurgiczna ingerencja w organizm psa która może dać jakieś powikłania. Ale to moje zdanie , staram się po prostu zmusić ludzi do zastanowienia przed podjęciem takiej decyzji.

oleska2803 - 01-03-2011, 09:06

Kastracja w Twoim wypadku nie pomoże, tylko konsekwentne szkolenie. My chodziliśmy do psiego przedszkola i pani kiedyś powiedziała, że wielu właścicielom po takim wczesnym szkoleniu wydaje się że pies już wszystko na zawsze umie, tylko ze właśnie potem przychodzi ten okres buntu młodzieńczego i problemy nawet z wyszkolonym wcześniej pieskiem się pojawiają, dlatego szkolenia nie wolno zaniechać i ćwiczyć konsekwentnie, nie wolno psu w tym wieku odpuścić. Ja widzę po Snickersie, po przedszkolu był super grzeczny a potem jak troszkę podrośl to problemy wróciły bo mu odpuściłam, teraz szkolimy się od początku.
Palinka - 01-03-2011, 19:21

FALCOR, my po długich rozważaniach również zdecydowaliśmy się na kastrację Morisa. Przed podjęciem decyzji Moris nie był super posłuszny, jednak główną przyczyną kastracji był nadmierny popęd płciowy. Moris gwałcił wszystkie suczki - niezależnie od wieku i wielkości :( Nawet szkoleniowiec stwierdził, że w jego przypadku to było wręcz chorobliwe - był w amoku, ślinił się, dyszał, piszczał, a smakołyki wypluwał... No i decyzja zapadła... Po trzech miesiącach odpuścił suczkom, jednak czasem jeszcze jakaś go zainteresuje - jednak baaardzo rzadko. Poza tym Moris jest takim samym - wesołym, nakręconym na zabawę z kolegami psiakiem :)
Ja pracowałam z Morisem cały czas, jednak zaraz po kastracji zaczęłam z nim ćwiczyć bardziej intensywnie i dzięki temu widać efekty :) Moris coraz ładniej przybiega na zawołanie, nawet w większej grupie psów, chociaż jak się uprze żeby się z jakimś przywitać, to i tak jest głuchy :-P Kastracja pomogła w tym, że Moris nie nakręca się tak przy suczkach - nie ślini się, nie dyszy na ich widok, ale nadal wszystkie psy są dla niego bardzo dużym rozproszeniem, teraz za to szaleje na ich widok, bo chce się z nimi bawić :) Dlatego bardzo dbam o to, żeby miał dużo kontaktów z innymi psami - tak w nagrodę :)
Wg mnie jeśli nie macie problemów z nachalnym, wręcz chorobliwym molestowaniem suczek, ucieczkami do nich i wyciem, to kastracja nie jest najlepszym rozwiązaniem :( Jest po prostu zbędna. Moris np. od pewnego czasu jest niestety nagminnie molestowany przez inne psy :( Żal mi go, bo choć przed kastracją szkoleniowiec twierdził, że Moris cwaniakuje i na za dużo sobie pozwala (i kastracja go uspokoi), to molestowany stał nieruchomo i nie wiedział co robić... Taki cwaniak... Od pewnego czasu dopiero zaczął się bronić, warczy, kłapie pyskiem, jak inne psy nie dają mu spokoju. Na widok samca robi się bardzo nerwowy, tak jakby z góry zakładał, że będzie go molestować :( Więc tak kolorowo nie jest :( Więc ważne są jeszcze relacje Twojego psa z innymi psami, bo jak coś jest nie tak, to może się jeszcze bardziej pogłębić :(

FALCOR - 02-03-2011, 20:21

dziekujemy za rady
Cziko - 08-03-2011, 20:15

U nas wczoraj zapadła decyzja co do kastracji. W piątek Cziko ma zabieg, trochę się boję, ale skoro innym się udało, to nam też :) Od razu uprzedzę, decyzją co do kastracji, nie były broń Boże problemy wychowawcze, ale straszny popęd płciowy. Cziko jest posłusznym psem, zawsze przychodzi na zawołanie, na spacerach "ma tylko mnie" ale jak już zobaczy sukę, to masakra. Co tydzień chcieliśmy jeździć na labowanie w Poznaniu, no ale nie da rady, bo Cziko nie myśli o tym, żeby się wybiegać, tylko aby gwałcić. I w żaden sposób nie da się nad nim zapanować. Ja uważam, że postępujemy słusznie.
FALCORI uważam też, że to chyba jedyna możliwość, kiedy wykastrowałabym psa, problemy wychowawcze nie są czymś, z czym kastracja sobie poradzi. Jedynie szkolenie, szkolenie, szkolenie. Także Wam polecam wybrać się na kolejne szkolenia, albo zakupić jakieś książki, co do wychowania psa. No i poczytać tematy na forum, bo jest ich tu naprawdę mnóstwo ;)

mibec - 09-03-2011, 11:26

Cziko trzymac kciuki bedziemy w piatek; bedzie ok ;*
Mnie wczoraj ortopeda troche wk.... wlasciwie to nie chodzilo o to co powiedzial, bo mial racje, ale jego ton..... Opie.... mnie za to ze Barney nie jest wykastrowany - wyjasnilam mu ze doskonale zdaje sobie sprawe, ze ten pies nie nadaje sie do rozmnazania, ale skoro nie sprawia problemow to uwazam, ze pilniejsze jest doprowadzenie jego lokci do lepszego stanu, a dopiero potem zajmiemy sie ucieciem jajeczek.

nata - 09-03-2011, 11:30

Cziko my też będziemy trzymać kciuki ;*
mibec, ale nie rozumiem trochę tego ortopedy, bo przecież chyba Barney za młody jest na kastrację? Albo źle mi się wydaje... W sumie u psów az tak się nie orientuję kiedy jest najlepiej, ale coś o uszy mi się obiło że około 18 miesiąca najlepiej, chyba że sprawia szczególne problemy, ale B. grzeczny jest jak piszesz, więc zgadzam się z Tobą

mibec - 09-03-2011, 13:01

nata napisał/a:
około 18 miesiąca najlepiej, chyba że sprawia szczególne problemy
nam dokladnie tak wetka powiedziala, a Pan ortopeda (nie lubie szkotow ;P ) chcial mnie uswiadomic co do rozmnazania psa - problem w tym, ze ja swiadoma od dawna :D Troche mnie zdenerwowal, ale pozniej sie dogadalismy :)
nata - 09-03-2011, 13:07

mibec napisał/a:
Troche mnie zdenerwowal, ale pozniej sie dogadalismy :)

To najważniejsze :) B. ma jeszcze czas :)

Przepraszam za off..
mibec napisał/a:
nie lubie szkotow

ale mieszkałam chwilę w Irl, a to podobne nasienie, więc Cię rozumiem :-P

Cziko - 09-03-2011, 20:20

mibec, nata bardzo Wam dziękuję za przyszłe trzymanie kciuków :*
mibec zdecydowanie ważniejsze jest doprowadzenie łokci do lepszego stanu, zwłaszcza, że Barneyowi jeszcze kastracja nie jest potrzebna. kastracja to najlepiej koło 18 miesiąca i później, jak już pies dojrzeje, aby później nie było problemów, czy coś takiego. :) [/b]

Aneta - 14-03-2011, 17:53

Witajcie
właśnie zaczęłam zastanawiać się nad kastracją Figara, tzn już od jakiegoś czasu noszę się z tym zamiarem, ale oczywiście mam masę wątpliwości. Po pierwsze nie wiem jak on zniesie ten zabieg, czy nie zrobię mu krzywdy. Głównym argumentem dla którego zastanawiam się nad kastracją psa jest jego nadmierna kochliwość, jego wyczulony węch na suczki :) niemal na każdym spacerze znajdzie sobie obiekt westchnień, a jak już któraś suczka wydziela zbyt intensywny zapach, to nie da jej żyć, wącha ją a później zaczyna na nią skakać. To jest strasznie uciążliwe. Strasznie też węszy po trawie i liże trawę, aż ciężko go odciągnąć. Pies nie jest agresywny w stosunku do innych piesków. Tylko warczy jak spotka nie znanego psa, ale to raczej ze strachu.
Czy uważacie, że takie zachowanie psa kwalifikuje go do kastracji?
A i jeszcze jedna sprawa, jak traki zabieg wpływa na wagę psa, a konkretnie czy wzmaga tycie pieska, czy trzeba po zabiegu stosować jakąś specjalną dietę. Figaro ma zdiagnozowaną dysplazję i nie mogę pozwolić, aby był gruby.
Bardzo proszę o pomoc w podjęciu decyzji.



Proszę nie powielać postów w różnych tematach. Mod.

dkasprzak - 31-03-2011, 19:11

Ja chę mojego psiaka wykastrować bo wkurza mnie że się podnieca jak się z nim bawię... TO DOŚĆ CHORE :p
Cziko - 31-03-2011, 19:20

to dość normalne moim zdaniem :P wobec suczek też tak się podnieca?
Lilitu - 31-03-2011, 19:47

Czy Ktoś z was ma doświadczenie z kastracją chemiczną? Bo poważnie zastanawiam się nad tą metodą, bo normalna to chyba na razie odpada :( .
dkasprzak - 31-03-2011, 20:05

nie wiem, szczerze mówiąć nie patrzę mu na siusiaka jak się przygląda suczkom sąsiada :D
Jest mi po prostu niezręcznie, to jak patrzeć na wzwód u syna :(

jkasia - 31-03-2011, 20:08

Lilitu napisał/a:
Czy Ktoś z was ma doświadczenie z kastracją chemiczną?
czy chodzi o te zastrzyki hormonalne? Bo jeśli tak to moge podać przykład psa-niespełna 2 letniego, ktory dostał taki zastrzyk ale niestety nie było różnicy w jego zachowaniu nawet minimalnej :-P
Cziko - 31-03-2011, 20:12

Nas wet poinformował o kastracji chemicznej, ale my od razu to wyeliminowaliśmy, ponieważ:
- kastracja chemiczna działa różnie na każdego psa, wet miał przypadki, że "kastracja" działała przez niecałe 2-3 miesiące i ludzie chcieli zwrotów pieniędzy;
- jeżeli chcemy chemiczną powtarzać dość często wydamy mnóstwo pieniędzy. u naszego weta koszt jednego razu - 230 zł.
- zbyt dużo chemii w organizmie psa szkodzi mu bardzo bardzo, a kastracja raz, i jest spokój.

Pattina - 31-03-2011, 20:14

Lilitu napisał/a:
Czy Ktoś z was ma doświadczenie z kastracją chemiczną? Bo poważnie zastanawiam się nad tą metodą, bo normalna to chyba na razie odpada :( .
Dlaczego normalna kastracja odpada? Jeśli pies się męczy, czuje popęd do suczek to szkoda żeby się tak męczył.
U Tajsona narazie takowe objawy nie występują,ale jeśli się pojawią i będą uciążliwe to kastracja będzie obowiązkowa aby ukrócić mu cierpienia

Lilitu - 31-03-2011, 20:23

jkasia dokładnie o to :)
Zachowanie Głoda jest akurat prawie ok. Chciałam zastosować chemika i dokończyć szkolenie (co trochę potrwa). A jajeczka i tak pójdą pod nóż, na nie wiele mu się w życiu przydadzą :-P

dkasprzak - 31-03-2011, 20:25

Zazwyczaj pies jak ma bardzo dużo ruchu to popęd słabnie.
No chyba że mija suczkę przy cieczce, wtedy nic mu nie pomoże... Choć ja i tak jestem zdania że jeśli sama nie chciałabyś szczeniąt to postaraj się żeby twój pies ich po prostu nie narobił... No i skoro ich nie chcesz to po co mu sprawne narzędzie..?

Cziko - 31-03-2011, 20:26

Lilitu napisał/a:
zastosować chemika

w celu szybszego zadziałania? wierz mi, czas rekonwalescencji po normalnej kastracji wynosi mniej więcej tyle samo, co czas zadziałania zastrzyku hormonalnego. moim zdaniem dokończcie spokojnie szkolenie (chyba, że aż tak Wam przeszkadzają jego hormony..), a później zajmijcie się jajkami, trochę bez sensu wydawać pieniądze w sumie w błoto :) ale to tylko moje zdanie.

Lilitu - 31-03-2011, 20:34

Dzięki za info :) w sobotę pogadamy z wetem. U mnie na wsi ludzie puszczają psy luzem żeby się wyżyły :bad: a po ostatniej sobocie najbardziej boję się ewentualnej bójki z obcym psem :( .
dkasprzak - 31-03-2011, 20:38

Twg, ile kosztuje mniej więcej kastracja?
Cziko - 31-03-2011, 20:39

dkasprzak napisał/a:
Zazwyczaj pies jak ma bardzo dużo ruchu to popęd słabnie.

to chyba nie w przypadku mojego :) dobrze, że już po jajcach.
Lilitu napisał/a:
ewentualnej bójki z obcym psem :( .

to jest właśnie straszne.. a jeszcze gorsze jest, że wtedy nic praktycznie nie możesz zrobić, a już zwłaszcza jak się jest z psem samemu :(

dkasprzak, ceny są różne, marzec jest (a w sumie już prawie był) miesiącem kastracji, więc my płaciliśmy ze znieczuleniem, badaniem krwi i ekg = 380zł.

dkasprzak - 31-03-2011, 20:40

Cytat:
boję się ewentualnie bójki
Jeśłi chodzi o bójki to twój pies raczej nie zacznie ze względu na rasę, jeśli się mylę niech mnie ktoś poprawi... :)
Cziko - 31-03-2011, 20:42

dkasprzak napisał/a:
ze względu na rasę

mylisz się, to zależy od charakterku :) i w sumie to dużo samców "walczy" dlatego, że są samcami, a nie dlatego, że są labradorami, bokserami czy amstaffami ;)

dominika92 - 31-03-2011, 20:53

dkasprzak, czy wydaję Ci się że to jest tak że każdy labrador będzie łagodny a każdy amstaff będzie agresywny? wiele zależy od wychowania, środowiska, charakteru konkretnego psa.
Lilitu - 31-03-2011, 21:07

Normalnie będąc w stresie mój to wyłoży się oponami do góry, ale buzujące hormony nie są dobrym doradcą.
dkasprzak - 31-03-2011, 21:44

NO dobra, tylko według wzorca rasy agresywny labrador to żaden labrador... :-P

[ Dodano: 31-03-2011, 21:44 ]
chyba że się go uczy agresji...
]:)

Cziko - 31-03-2011, 21:48

dkasprzak napisał/a:
NO dobra, tylko według wzorca rasy agresywny labrador to żaden labrador...

bzdura :P

czasem nie trzeba uczyć agresji, ta samca na samca pojawia się sama. bo przecież mojego psa agresji nie uczyłam nigdy, a warczeć na samca potrafi..

dominika92 - 31-03-2011, 21:58

dkasprzak, nie należy kierować się samymi wzorcami. jest mnóstwo powodów z których psy mogą przejawiać agresję. tak, labradory też.
dkasprzak - 31-03-2011, 22:01

że na samca to jestem w stanie się zgodzić... choć i to nie do końca, przed chwilą w innym temacie ktoś kto ma psa z papierami pisał o ścisłych wzorcach rasy... brak agrsji jest jedną z nich... I nie są to moje wymysły a ludzi którzy się w tej rasie specjalizują.
dominika92 - 31-03-2011, 22:03

dkasprzak, tak tylko że ta agresja może zrodzić się z czegoś i tu już nic na to nie poradzisz, co z tego że nie jest to rasa agresywna, jeśli jakieś czynniki w jego wychowaniu, przeżycia mogą spowodować że u psa się pojawi agresja. to co jeśli pies warknie na inne, albo będzie okazywał agresję, to już nie jest labradorem?
AnIeLa - 31-03-2011, 22:13

dkasprzak napisał/a:
Jeśłi chodzi o bójki to twój pies raczej nie zacznie ze względu na rasę, jeśli się mylę niech mnie ktoś poprawi... :)


Nie do końca.

Wiele ludzi uważa że labrador nie zacznie się "bić" bo jest labradorem. Ale:
-Labrador to zwierze
- Labrador to pies
-a na końcu jest labradorem
-tak samo jak inne rasy samce mogą wszczynać bójki z innymi samcami
- agresji pies może zostać nauczony
-lub bronić na przykład swoich zasobów.

oleska2803 - 31-03-2011, 22:14

według wzorca labrador ma nie być agresywny do ludzi, agresja samca do samca czy suki do suki jest normalna, to są zwierzęta, zwłaszcza gdy mamy sytuację że psy rywalizują o sukę . do tego czy psiak będzie agresywny dochodzi tez to jak został z socjalizowany. Bo jeśli izolowało się psiaka od innych we wczesnym dzieciństwie to jest duże prawdopodobieństwo że psiaków innych będzie się bał i stąd agresja. Mógł mieć też jakieś przykre doświadczenia, zostać pogryziony lub inne wtedy też może być agresywny.
dominika92 - 31-03-2011, 22:15

zgadzam się z dziewczynami. dokładnie o to mi chodzi.
dkasprzak - 31-03-2011, 22:17

W takim razie mój jest dobrze zabiegany bo z psami żyje dobrze (tylko on ze swojej strony) Tamte sobie szczekają i skaczą po płotkach a on nic, tylko te płotki wącha :D :D :D Może za młody jest jeszcze :P no i przynajmniej wiem że nie ma za sobą złych przeżyć
;D

[ Dodano: 31-03-2011, 22:21 ]
Cytat:
dokładnie o to mi chodzi
To trzeba było od razu przejść do konkretnych argumentów... :-P Teraz kumam że mój pies nie ma złych przeżyć i za mało testosteronu, bo ma wszystkie psy w nosie :papa:
AnIeLa - 31-03-2011, 22:26

dkasprzak napisał/a:
Teraz kumam że mój pies nie ma złych przeżyć i za mało testosteronu, bo ma wszystkie psy w nosie :papa:


Twój pies jest jeszcze młody ;) Ma rok.

Poczekaj jeszcze 2 , 3 lata. Chłopak dorośnie ;)

oleska2803 - 31-03-2011, 22:49

Dokładnie, mój też jeszcze nie przejawia agresji do żadnego psiaka i wszystkie nawet te agresywne w stosunku do niego kocha, co najwyżej ucieka. Podejrzewam że jak zrobi się z niego prawdziwy facet to może mu się to odmienić.
My na szkoleniu mamy przykład psiaka który jest w wieku Snickersa i już jest agresywny bo boi się innych psiaków. Siedział w domu na kwarantannie, nie miał kontaktów z psami przez większość najmłodszych miesięcy i teraz szczeka jak tylko jakiś psiak do niego podejdzie.

dkasprzak - 31-03-2011, 23:25

ON jest taki wielki że nie zawsze do mnie dociera że jest jeszcze dzieckiem :D Za dwa trzy lata będzie pewnie po kłopocie i po kastracji ;D Nie chcę żby sąsiad przyszedł po alimenty na suczkę i jej młode :D :D :D
anna34 - 01-04-2011, 09:37

dkasprzak napisał/a:
Jeśłi chodzi o bójki to twój pies raczej nie zacznie ze względu na rasę, jeśli się mylę niech mnie ktoś poprawi...

mylisz się,znam takie co jednak zaczynają.

dkasprzak - 01-04-2011, 09:57

Wiem, już wiem. Zostałam przekonana :haha:
Bogdan - 03-04-2011, 23:57

Czytam czytam i znów zastanawiam się jak sobie lekko traktujecie było nie było chirurgiczny zabieg u pieska :-o
AnIeLa napisał/a:
Wiele ludzi uważa że labrador nie zacznie się "bić" bo jest labradorem

Cechą labradorów jest łagodność ale w stosunku do ludzi a nie innych psów. Labki są silnie dominujące to i o bójkę nie trudno.
Kastracja niestety nie zapobiega agresji , kto ma wykastrowanego pieska wie że czasami to się dopiero problemy zaczynają, bo inne samce zaczynają traktować kastrata jak sukę i wskakują na niego co niekoniecznie musi mu się podobać.

Palinka - 04-04-2011, 14:44

Bogdan napisał/a:
Kastracja niestety nie zapobiega agresji, kto ma wykastrowanego pieska wie że czasami to się dopiero problemy zaczynają, bo inne samce zaczynają traktować kastrata jak sukę i wskakują na niego co niekoniecznie musi mu się podobać.

Dokładnie :) Od czasu kastracji i ciągłego molestowania Moris jest do tego stopnia podirytowany, że wystarczy, że jakiś samiec zbliży się do jego zadu, a Moris już warczy i się odszczekuje. Ja wiem, że on się nie rzuci na innego psa, ale potrafi ostrzec i pokazać, że coś mu się po prostu nie podoba. W takiej sytuacji muszę mu pomóc i zabrać go z takiego miejsca, bo wiem, że sobie nie poradzi, a nie chcę żeby kojarzył spotkania z psami negatywnie. I tak jak kastracja miała nam pomóc (suczki...), inne sprawy utrudniła niestety :(

Paryzanka - 23-04-2011, 16:28

A nie wiecie jak to jest z kastracją w wieku 6-7lat ?
Bogdan - 23-04-2011, 22:41

Znam dwa pieski w wieku 6-ciu lat(jeden kastrowany ze względów zdrowotnych drugi hmmm...biegał za suczkami) po kastracji , właściciele mają mieszane uczucia , psy co prawda nie interesują się suczkami ale zaczęły być napastowane przez inne samce co wyzwala w nich agresję
tenshii - 23-04-2011, 22:42

Paryzanka napisał/a:
A nie wiecie jak to jest z kastracją w wieku 6-7lat ?

o co pytasz?
Mój był kastrowany w wieku 13 lat. Był silny, miał zdrowe serce
Po zabiegu same plusy

Bogdan - 23-04-2011, 22:52

tenshii napisał/a:
Mój był kastrowany w wieku 13 lat. Był silny, miał zdrowe serce
Po zabiegu same plusy

tenshii, możesz napisać jakie plusy ???

tenshii - 23-04-2011, 23:15

Bogdan napisał/a:
możesz napisać jakie plusy

większe opanowanie, spokój
nie obchodziły go już bójki, ani suczki w cieczce

Bogdan - 24-04-2011, 11:22

tenshii napisał/a:
nie obchodziły go już bójki, ani suczki w cieczce
co do suczek to oczywiste :haha:
co do bójek hmm.... masz szczęście. Koleżanka ma 6-letniego kastrata (wykastrowany pół roku temu) , pies zawsze był silnie dominujący a teraz po kastracji jest strasznie zestresowany (wskakującymi na niego samcami) , każdy pies przechodzący obok powoduje u niego jeżenie się i warczenie nie mówiąc już o tym co się dzieje gdy jakiś pies podchodzi do niego od tyłu, nie wiem może to tylko zachowanie jednostkowe ...... może wypowiedzą się w tej kwestii inni właściciele wykastrowanych piesków ?

Cziko - 24-04-2011, 19:53

Bogdan napisał/a:
Koleżanka ma 6-letniego kastrata (wykastrowany pół roku temu) , pies zawsze był silnie dominujący a teraz po kastracji jest strasznie zestresowany (wskakującymi na niego samcami) , każdy pies przechodzący obok powoduje u niego jeżenie się i warczenie nie mówiąc już o tym co się dzieje gdy jakiś pies podchodzi do niego od tyłu, nie wiem może to tylko zachowanie jednostkowe ...... może wypowiedzą się w tej kwestii inni właściciele wykastrowanych piesków ?

Cziko jest 2 miesiące po kastracji, i niestety to zauważam.. coraz częściej na widok samców się jeży, bo oni non stop na niego chcą wskakiwać na osiedlu. moje słowo "spokój" działa, i Cziko nie warczy, ale kto wie co tam mu się w głowie dzieje. A gdy samiec na niego wskakuje, to zaraz kłapie zębami, warczy.

inkapek - 24-04-2011, 21:31

Ja ostatnio wyczytałam że kastrację powinno się wykonywać u psów między 1,5 a 2 lata, ponieważ można ustabilizować zachowanie "dominujące, agresywne" u psa wynikające z okresu dojżewania w którym samiec próbuje swoich sił na innych kolegach. Potem takie zachowania wcale nie muszą "ucichnąć" poniewać mogą być nadal utrwalane w wyniku przyzwyczajenia do nich psa przez wcześniejsze lata.
Bogdan - 24-04-2011, 21:38

Cytat:
Ja ostatnio wyczytałam że kastrację powinno się wykonywać u psów między 1,5 a 2 lata, ponieważ można ustabilizować zachowanie "dominujące, agresywne" u psa wynikające z okresu dojżewania

Z punktu widzenia wpływu na charakter psa pewnie to okres najlepszy ( pies jeszcze nie do końca czuje się "mężczyzną" :haha: )
Ale z drugiej strony zachwianie równowagi hormonalnej w okresie dojrzewania na pewno pieskowi na zdrowie nie wyjdzie :<

Cziko - 24-04-2011, 21:40

inkapek napisał/a:
Ja ostatnio wyczytałam że kastrację powinno się wykonywać u psów między 1,5 a 2 lata, ponieważ można ustabilizować zachowanie "dominujące, agresywne"

Cziko miał kastrację jak miał 2 lata i miesiąc, zobaczymy jak to będzie z tą stabilizacją.
Bogdan napisał/a:
Ale z drugiej strony zachwianie równowagi hormonalnej w okresie dojrzewania na pewno pieskowi na zdrowie nie wyjdzie

też mi się tak wydaje.

AnIeLa - 25-04-2011, 06:12

Paryzanka napisał/a:
A nie wiecie jak to jest z kastracją w wieku 6-7lat ?



Przed kastracją wykonuje się badania , serce, morfologia etc. 6 letniego psa, można wykastrować :)

Bogdan napisał/a:
Znam dwa pieski w wieku 6-ciu lat(jeden kastrowany ze względów zdrowotnych drugi hmmm...biegał za suczkami) po kastracji , właściciele mają mieszane uczucia , psy co prawda nie interesują się suczkami ale zaczęły być napastowane przez inne samce co wyzwala w nich agresję


Tak samo może być z psiakiem 3 lub 4 letnim. PIes po kastracji nie pachnie już męsko, dlatego też inne samce mogą naskakiwać na niego.

O ile lepiej by było gdyby wsazystkie psy niehodowlane były kastrowane :dreaming:


Bogdan napisał/a:
Z punktu widzenia wpływu na charakter psa pewnie to okres najlepszy ( pies jeszcze nie do końca czuje się "mężczyzną" :haha: )
Ale z drugiej strony zachwianie równowagi hormonalnej w okresie dojrzewania na pewno pieskowi na zdrowie nie wyjdzie :<


Dlatego najlepiej poczekać do 18 miesiąca życia :) Aby dojrzewanie było zakończone.

Cziko - 25-04-2011, 11:56

AnIeLa napisał/a:
PIes po kastracji nie pachnie już męsko, dlatego też inne samce mogą naskakiwać na niego.

niestety.. a u mojego to się objawia brzydkim warczeniem na samców :(
AnIeLa napisał/a:
O ile lepiej by było gdyby wsazystkie psy niehodowlane były kastrowane :dreaming:

nie zapędzajmy się w marzenia zbyt daleko..

Bogdan - 25-04-2011, 12:22

AnIeLa napisał/a:
O ile lepiej by było gdyby wsazystkie psy niehodowlane były kastrowane


No nie , to już "ekstremizm kastracyjny" ;D

inkapek - 25-04-2011, 19:50

Cziko napisał/a:
AnIeLa napisał/a:
PIes po kastracji nie pachnie już męsko, dlatego też inne samce mogą naskakiwać na niego.

niestety.. a u mojego to się objawia brzydkim warczeniem na samców

Czują że jest słabszy, a on się tym warczeniem broni.

AnIeLa - 25-04-2011, 20:00

Cziko napisał/a:
nie zapędzajmy się w marzenia zbyt daleko..


Za marzenia nie "karają". Jeszcze bynajmniej ;D

aganica - 25-04-2011, 20:10

Ponieważ mam samca jajecznego, ciągle się biję z myślami kastrować czy nie?
Pod względem agresji jest psem mega łagodnym, opanowanym i odwoływalnym.Nigdy nie podejdzie do psa bez pozwolenia, to jest zaskakujące, gdy całe stado leci przywitać nowego przybysza a mój pies czeka, przytulony do nogi... na pozwolenie.Nie wdaje się w bójki, na hasło"ustąp" odchodzi.
Oczywiście interesuje się " pachnącymi" dziewczynami ale.... przeszkolony przez swoją miłość, piękną Molindę, przestał skakać na suczki tylko je, tak śmiesznie, tryka nosem i zaprasza do .....oczywiście podwąchując i nie odstępując na krok.
Ma przyjaciela kastrata/bigla/ i właśnie, co jest dziwne, traktuje go jak sunie w cieczce.Właściciel bigla ubolewa nad tym faktem, twierdząc że ten problem zaistniał po kastracji i wszystkie samce molestują jego psa.
Muszę przemyslec wszystkie za i przeciw kastracji by potem nie żałować. :-o

nata - 25-04-2011, 22:17

aganica, a jak to jest z wystawami? Bezjajeczny nie może być już wystawiany, prawda?
badinek - 26-04-2011, 08:46

Ja też biję się z myślami kastrować czy nie, na decyzję mam jeszcze min. 6 miesięcy, więc tak czytam i prosiłabym osoby które mają psy kastrowane już jakiś czas aby podzieliły się wrażeniami. Czy to obskakiwanie przez inne psy jest notoryczne czy jednak to tylko nieliczne przypadki. Mój nie ma uprawnień i nigdy tatusiem nie będzie, więc chciałam mu ulżyć w "cierpieniach" - chcieć a nie móc. Jest łagodnym psem, nawet przed ciułałą (czy jak to się piszę) się kładzie, więc nie o zmniejszenie agresji mi chodzi. Jedynie o cieczki - teraz w tym "gorącym" okresie to spacer wygląda u nas jak wypas krówki - tzn. wyniucha dziewczyne to kładzie się , liże trawę i tak się zaprze,że go nic nie ruszy - można przybić do palika i wypas na kilka godzin. Teraz to ja na spacerze muszę go ciągnąć, a nie jak to zwykle bywało on mnie. W domu piszczy, co chwilę chce wychodzić niby na siku. Pies ma rok, czy to z wiekiem się jeszcze pogłębi? Uff! Ale się rozpisałam!
Mam jeszcze jedno pytanie, otóż mimo,że mój pies jest mega łagodny i kładzie się przed każdym, nawet malutkim psem to inne psy są nastawione do niego agresywnie pomimo wcześniejszych zapewnień właścicieli, że agresywne nie są. Czy mamy pecha i trafiamy na same agresywnie nastawione psy (suczki też się zdarzają), które chcą go gryżć, czy może ma to związek z hormonami, że psy tak na niego reagują. Takie sytuacje, też mogą wywołać agresję, więc zastanawiam się nad tą kastracją.
Wybaczcie tak długi post, ale chciałam się podzielić moimi wątpliwościami.

aganica - 26-04-2011, 08:54

nata napisał/a:
a jak to jest z wystawami? Bezjajeczny nie może być już wystawiany, prawda?
Oczywiście że nie może, ale my wystaw nie traktujemy prokreacyjnie, zwłaszcza że mam awersję do wystaw i najprawdopodobniej zakończyliśmy zabawę w wystawianie.Dlatego coraz poważniej myślę o kastracji .
badinek napisał/a:
wyniucha dziewczyne to kładzie się , liże trawę i tak się zaprze,że go nic nie ruszy - można przybić do palika i wypas na kilka godzin
My tak nie mamy, owszem zainteresuje się miejscem, obwącha ale zawołany odchodzi / zasliniony :D /
badinek napisał/a:
czy to z wiekiem się jeszcze pogłębi?
Myślę że z wiekiem to się powinno wyciszyć.Przynajmniej u nas tak jest.
szalej - 26-04-2011, 10:30

badinek, ja kastrata nie mam, ale mamy przyjaciela kastrata Choppera który już jest wykastrowany chyba z dwa lata i powiem ci, że gdyby wszystkie psy były takie jak Chopper to... cudo. Dogaduje się z każdym samcem ( nie to co mój, który wszystkie atakuje) i nie lata za sukami. Mój pies okresami się w nim zakochuje i troche po nim skacze, ale wtedy Chopper ucieka i Hakerowi zaraz się odwidzi ( zresztą haker jest bardziej romantykiem, poliże uszko zanim zacznie skakać).
Któregoś dnia też napotkaliśmy biegającego luzem amstaffa, którego myślałam że mój pies zje i wzajemnie, a ten podleciał przywitał się i okazało się, że jest kastratem ( ale bardzo szybko wykastrowany w wieku niecałych 12 miesięcy) i nie było w nim cienia agresji.

Bogdan - 26-04-2011, 12:49

szalej napisał/a:
( ale bardzo szybko wykastrowany w wieku niecałych 12 miesięcy) i nie było w nim cienia agresji.

Brak agresji to raczej wychowanie a nie wykastrowanie :haha:
Dwa kastraty raczej nie powinny na siebie naskakiwać :haha:
szalej, powiedz jak wyglądają relacje z niewykastrowanymi samcami których Chopper nie zna ?

Krezus też ma kilku kolegów "bezjajecznych" i nie na wszystkich wskakuje ale zdarza mu się ;D
Po kilku rozmowach z właścicielami kastratów rzekł bym że kastracja psa w celu "wyeliminowania" jego zachowań seksualnych to "zamiana siekierki na kijek" , pies co prawda nie interesuje się suczkami ale w zamian sam staje się ofiarą zalotów innych samców :|

anna34 - 26-04-2011, 13:16

Bogdan napisał/a:
szalej, powiedz jak wyglądają relacje z niewykastrowanymi samcami których Chopper nie zna ?

odpowiem za Szalej jako właścicielka Choppera-relacje z niewykastrowanymi samcami nieagresywnymi są normalne.Tzn.mój pies przywita się z każdym psem,który na niego nie warczy i nie szczeka.Wyjatkiem są owczarki(nawet suki) i psy,które zdaniem Choppera są złe,tzn.takie,które jeżą się na jego widok i burczą już z daleka-wtedy mój pies też się jeży i powarkuje.
Nie atakuje nigdy,a w przypadku jak zostanie zaatakowany jest spanikowany i się nie broni.Ale nie bronił się nigdy,przed wykastrowaniem również.
Chopper został wykastrowany tylko i wyłącznie z powodu ucieczek za sukami.

ktosia - 26-04-2011, 19:47

badinek napisał/a:
Mam jeszcze jedno pytanie, otóż mimo,że mój pies jest mega łagodny i kładzie się przed każdym, nawet malutkim psem to inne psy są nastawione do niego agresywnie pomimo wcześniejszych zapewnień właścicieli, że agresywne nie są. Czy mamy pecha i trafiamy na same agresywnie nastawione psy (suczki też się zdarzają), które chcą go gryżć, czy może ma to związek z hormonami, że psy tak na niego reagują.


a może po prostu Twój pies lub spotkane psy mają kłopoty z psią komunikacją, poczytaj sobie Turid Rugaas Sygnały uspakajające.

badinek - 27-04-2011, 14:31

Dzięki za informacje, o sygnałach uspokajających coś wiem, z obserwacji mojego psa myślę, że on nie ma z nimi problemów. No cóż, może tak pechowo trafiamy. A co do kastracji to coraz bardziej rozważam tę ewentualność, bo nie mogę patrzeć jak biedak się męczy - do poprzednio opisanych sytuacji doszło jeszcze absolutne nie jedzenie, nie je kompletnie nic, tylko chodzi pod drzwi i piszczy. Okazało się, że suczka sąsiadów ma cieczkę. Jestem zielona w tym temacie więc zapytam czy pies tak reaguje w czasie całej cieczki czy tylko w jej "płodnych" dniach - chcę poprostu wiedzieć jak długo tak będzie się głodził. :cring:
AnIeLa - 27-04-2011, 15:25

badinek napisał/a:
chcę poprostu wiedzieć jak długo tak będzie się głodził. :cring:


Różnie to bywa. Asior miał okresy że nie rzucał się na jedzenie jak suki miały ciekę a były okresy że jadł normalnie. Od czego zależy nie wiem. Skończy się cieczka suczki sąsiadów zacznie się gdzieś inna.


Najgorsze były spacery jak wychodził i nie było mowy o załatwianiu się bo on musi wąchać i lizać trawę.


Szkoda mi go było, gdy czuł cieczki, instynkt mu mówił musisz się rozmnażać a właściciele mówili nie musisz . Męczył się chłopak.

badinek - 27-04-2011, 15:39

AnIeLa dzięki za odpowiedź, pozostało uzbroić się w cierpliwość.
AnIeLa napisał/a:
Skończy się cieczka suczki sąsiadów zacznie się gdzieś inna
to się teraz ucieszyłam :cring: A tak na poważnie to tego się spodziewałam.
AnIeLa napisał/a:
Najgorsze były spacery jak wychodził i nie było mowy o załatwianiu się bo on musi wąchać i lizać trawę
dokładnie tak samo jest u mnie i jak się zaprze to nic go nie ruszy dalej. Omijam trawniki szerokim łukiem. Czy w waszym przypadku kastracja pomogła? Też mi go szkoda i gdyby nie te napastowania przez inne psy po kastracji to pewnie nie miała bym problemów z podjęciem decyzji, ale coraz bardziej jestem za.
AnIeLa - 27-04-2011, 15:46

badinek napisał/a:
Czy w waszym przypadku kastracja pomogła?


Jeśli chodzi o wąchanie trawników pomogła. Z zaznaczaniem terenu tez nie ma problemu na trawniku parkowym. Tylko na naszej działce chodzi i posikuje czasami a tak to jeden porządny sik :D

badinek napisał/a:
gdyby nie te napastowania przez inne psy po kastracji to pewnie nie miała bym problemów z podjęciem decyzji, ale coraz bardziej jestem za.


U Na było tak że przed kastracją Asiora kolega na niego skakał a po kastracji role sie odwróciły i Asior skakał ostatnio na spacerze też jakiegoś psiaka zobaczył poleciał żeby sie bawić ale najpierw na niego naskoczył.

Jeśli ogólnie chodzi o zachowanie Asiora, to po kastracji jest jeszcze bardziej przylepny ( a myślałam, że już bardziej się nie da). Jest bardziej zorientowany na człowieka na spacerach. Tylko sierść mu się zmieniła, ale taki problem to nie problem. I tak na wystawy nie jeździłby :haha: Teraz mam puszka okruszka ;D

Ale gdybym miała jeszcze raz podjąć decyzję o kastracji to bym ją podjęła bez zastanowienia. A to że psy skaczą na psy wykastrowane? 2 samce niewykastrowane też będą na siebie skakać :lookdown:

badinek - 27-04-2011, 16:00

AnIeLa dziękuję, bardzo mi pomogłaś!
AnIeLa - 27-04-2011, 16:04

badinek, dopiero zauważyłam że Badi ma rok dopiero i już się tak zachowuje?
Nie zazdroszczę :beated:

Nie ma za co dziękować.

badinek - 27-04-2011, 16:24

AnIeLa napisał/a:
Badi ma rok dopiero i już się tak zachowuje?
Nie zazdroszczę
No tak, ma rok i już! Choć jeszcze 2 miesiące temu (suczka innych sąsiadów miała cieczkę), aż tak nie szalał a tu tak nagle. Teraz najbardziej martwi mnie to, że nic nie je - bo piszczenie, stanie pod drzwiami, lizanie trawy to jeszcze przetrwam :confused: No, ale podobno psu nic się nie stanie jak czasem nie zje.
AnIeLa napisał/a:
Nie ma za co dziękować
jest za co ,bo to jednak trudna decyzja (przynajmniej dla mnie). Kastracja już raczej przesądzona, czekamy teraz na odpowiedni wiek.
AnIeLa - 27-04-2011, 16:30

badinek napisał/a:
No, ale podobno psu nic się nie stanie jak czasem nie zje.


To racja. Jednak
badinek napisał/a:
piszczenie, stanie pod drzwiami, lizanie trawy


To mnie bardzo martwiło u Asiora. Bo na psychikę za dobrze chyba to nie robi, że organizm mówi jedno a pies nie może zrobić tego co instynkt podpowiada.

badinek - 27-04-2011, 16:46

AnIeLa napisał/a:
organizm mówi jedno a pies nie może zrobić tego co instynkt podpowiada
dokładnie myślę tak samo, chodziło mi o to, że jak trzeba to to zniosę, ale też nie mogę patrzeć jak on się męczy. Mam nadzieję, że te 6 miesięcy, które jeszcze musimy poczekać do kastracji szybko nam upłynie. Pozdrawiamy!
inkapek - 27-04-2011, 21:25

My Nerisa braliśmy od razu do auta aby nic nie wąchał i jechaliśmy gdzieś do lasu. W domu na wyciszenie klatka. Krótkie spacery koło bloku bez możliwości lizania i wąchania. Trudno z tymi naszymi facetami :confused:
Pikuś - 02-05-2011, 14:40

Mazak za ok. miesiąc (nie znamy dokładnej daty urodzenia) skończy rok. Tak myślałam, aby w sierpniu go wykastrować. Mam wakacje będę wszystko obserwować pilnować go. Ale tak sobie myślę, czy to nie za wcześnie? Miałby wtedy ok. 14mies. :)
mibec - 02-05-2011, 19:09

Pikuś napisał/a:
Miałby wtedy ok. 14mies
w przypadku dużych psów sugeruje się kastrację po ukończeniu 18 miesięcy, ale Mazak jest mniejszy, więc myślę że szybciej się rozwija - może upewnij się u weta?
Pikuś - 02-05-2011, 20:38

mibec napisał/a:
może upewnij się u weta?
to zrobię na pewno, chciałam znać Waszą opinię :haha:
*Basija* - 17-05-2011, 14:58

Dzisiaj Bamsej miał zabieg. Psu nie zeszło jedno jądro z pachwiny więc była konieczna. Nie byłam jednak przekonana co do usuwania drugiego „zdrowego”. Weterynarz przedstawił mi całą listę aspektów zdrowotnych, dla których warto psa wykastrować. Podjęłam więc decyzję na tak. W trakcie zabiegu byłam na siebie prze okropnie zła :-> jak mogłam mu to zafundować. Po zabiegu lekarz oznajmił, że była to słuszna decyzja ponieważ w jednym i drugim zaczęły się zmiany chorobowe. Teraz śpi spokojnie nieświadomy, że dostał dzisiaj zdrowsze życie.
AnIeLa - 17-05-2011, 15:33

*Basija*, i bardzo dobrze zrobiłaś.

Kastracji mówimy TAK :)

adikol516 - 17-05-2011, 16:12

AnIeLa napisał/a:
*Basija*, i bardzo dobrze zrobiłaś.

Kastracji mówimy TAK :)


Po co kastrować zdrowego psa?

mibec - 17-05-2011, 16:52

*Basija* wymiziaj chlopaka- zobaczysz, ze szybciutko dojdzie do siebie ;*
tenshii - 17-05-2011, 17:09

Cytat:
Po co kastrować zdrowego psa?

przeczytałeś dokładnie post autorki?

*Basija* napisał/a:
w jednym i drugim zaczęły się zmiany chorobowe

Stasia - 17-05-2011, 17:20

adikol516 napisał/a:

Po co kastrować zdrowego psa?


Po to, aby:

1. Pies się nie męczył podczas cieczek suczek w okolicy.
2. Zapobieganiu ucieczek spowodowanych w/w - taki pies w mieście może wpaść pod samochód w najgorszym wypadku lub zapłodnić 10 bezpańskich suk w okolicy - czy chcemy jeszcze więcej niechcianych, bezpańskich zwierząt?
To tak na szybko :) .

*Basija* - 17-05-2011, 18:07

... ponadto wet uświadomił mi, że kastracja zapobiega chorobom nowotworowym jąder oraz chorobom prostaty. Ta ostatnia często dotyka duże psy po ok. 8 roku życia. Leczenie zaczyna się od kastracji. Lepiej zapobiegać niż leczyć

PS: mibec bardzo dziękuję wymiziam Bamsa od Ciebie
:-P

nata - 17-05-2011, 20:21

*Basija*, dobra decyzja, zobaczysz, lada moment i zapomnicie, że w ogóle miał jakiś zabieg, wróci do formy zdrowy i pełen sił na nowe przygody :) miziamy bezjajecznego bamsejka ;*
Cziko - 17-05-2011, 22:47

nata napisał/a:
dobra decyzja, zobaczysz, lada moment i zapomnicie, że w ogóle miał jakiś zabieg, wróci do formy zdrowy i pełen sił na nowe przygody

o, dokładnie! podpisuję się pod tym ja i Cziko. wreszcie może sobie biegać spokojnie z panienkami, a od kastracji minęło 9 tygodni dopiero :)

inkapek - 18-05-2011, 09:55

Ja to tylko bardzo żałuję że nie można wystawiać psa kastrowanego :( bo nie każdy ma ochotę dopuszczać swojego psa a ja np. bym bardzo chętnie go powystawiała bo to lubię i ciachnęla bym mu jajka.
adikol516 - 20-05-2011, 17:21

Hehe to co nie potraficie upilnować swoich psów?;) Zaraz muszą latać po wsi i zapładniać? Coś jest nie tak..
dominika92 - 20-05-2011, 17:30

adikol516, bardziej dziecinnym już być nie można.
nata - 20-05-2011, 19:17

adikol516 napisał/a:
Hehe to co nie potraficie upilnować swoich psów?;) Zaraz muszą latać po wsi i zapładniać? Coś jest nie tak..

Proponuję zastanowić się nad tym co piszesz, szczególnie, że w innym temacie opisywałeś, że to Twoja nierodowodowa suka ma szczenięta i nieważne czy planowane, czy nie, ważne,że niepotrzebnie... :beated:

adikol516 - 20-05-2011, 22:20

Po prostu Was nie rozumie - kastrować psa po to aby nie zapłodnił nie potrzebnie. To co wypuszczacie je na kilka godzin na samopas?
inkapek - 20-05-2011, 22:24

nata, dominika92, nie ma sensu się wdawać w tą dyskusję, nie warto. Najpierw niech się ta osoba nauczy czytać ze zrozumieniem i dorośnie.
mibec - 20-05-2011, 22:45

inkapek napisał/a:
nie ma sensu się wdawać w tą dyskusję, nie warto
popieram - nie ma to sensu.
Stasia - 21-05-2011, 08:54

adikol516 napisał/a:
Po prostu Was nie rozumie - kastrować psa po to aby nie zapłodnił nie potrzebnie. To co wypuszczacie je na kilka godzin na samopas?


Poczekaj, aż na spacerze taka 35kg cielak poczuje zew i zerwie ci się ze smyczy, to porozmawiamy :bad: .
Koniec tematu, bo to było już wałkowane miliard razy.

nata - 21-05-2011, 09:29

Stasia, mibec, inkapek, macie rację :) Swoją drogą ciekawe ile adikol516, ma lat, bo nauka czytania ze zrozumieniem jest na poziomie gimnazjalnym, no ale nieważne :)
Bogdan - 21-05-2011, 14:27

Stasia napisał/a:
Poczekaj, aż na spacerze taka 35kg cielak poczuje zew i zerwie ci się ze smyczy, to porozmawiamy


Jest wyjście - zastanowić się przed kupnem i zainwestować np. w Yorka :bad:

mibec napisał/a:
popieram - nie ma to sensu


i ja popieram , dyskusja ma sens tylko wtedy gdy ktoś słucha argumentów i potrafi analizować zdanie innych, argumenty typu " bo tak" jakoś do mnie nie docierają :-P
Jak powiedział Chiński filozof do pełnej filiżanki już nic się nie doleje , dlatego dyskusja z ludźmi przeświadczonymi , że tylko oni mają rację mija się z celem.

Stasia - 21-05-2011, 15:13

Bogdan napisał/a:
Jest wyjście - zastanowić się przed kupnem i zainwestować np. w Yorka :bad:


Ja to widzę tak - jeśli ktoś ma 100% pewność, że zapanuje nad "popędliwym psem" to zwyczajnie niech go nie kastruje. Mam zrezygnować z psa wymarzonej rasy tylko dlatego, że może mi się zerwać? Od tego jest wychowanie i nauka posłuszeństwa.
Ja nie potrafię zagwarantować, że pies mi nigdy nie ucieknie, zwłaszcza, kiedy jest młody i dopiero się uczy. Dlatego właśnie Diego zostanie wykastrowany zwłaszcza, że nie ma rodowodu i nie chcę, by był choć cień szansy na powoływanie do życia kolejnych piesków.
Chyba, że nie będzie wykazywał zainteresowania suczkami podczas cieczki i nie będzie się męczył czując je, to wtedy się zastanowię. Bo z mojej woli tatusiem nie będzie nigdy.

Bogdan - 21-05-2011, 16:48

Stasia napisał/a:
Ja nie potrafię zagwarantować, że pies mi nigdy nie ucieknie, zwłaszcza, kiedy jest młody i dopiero się uczy. Dlatego właśnie Diego zostanie wykastrowany


Wybacz - żartujesz? Sama sobie odpowiedziałaś że za to czy piesek ucieknie jest odpowiedzialne :
Cytat:
wychowanie i nauka posłuszeństwa


I tu się z Tobą zgadzam w 100%.

Kastracja niestety nie zapobiega nieposłuszeństwu , pewnie że popęd seksualny pieskowi usuniesz ale to nie znaczy że będzie Cię słuchał i Ci nie ucieknie jak zobaczy coś ciekawego.

Stasia napisał/a:
nie ma rodowodu i nie chcę, by był choć cień szansy na powoływanie do życia kolejnych piesków


Mogę zrozumieć ten powód - w moim przypadku jeśli pies jest na dworze jest razem ze mną lub córką - nie ma żadnych szans na narobienie dzieci :) nie muszę go kastrować.

Wiem że teraz panuje "moda kastracyjna" , nie znaczy to wcale że jest to cudowny środek
poczytajcie trochę o wpływie testosteronu ( którego pies zostanie pozbawiony) na organizm samca.
Pewnie.... , testosteron powoduje agresję , popęd płciowy , choroby prostaty itp. ale jest także odpowiedzialny na przykład za umięśnienie samca i redukcję tkanki tłuszczowej , więc jak dla mnie , jeżeli nie przemawiają za nim względy medyczne ( podciągnijmy pod to pieski dostające jo..bla na zapach cieczki :haha: ) zabieg kastracji uważam za mocno kontrowersyjny .

Stasia - 21-05-2011, 17:18

Bogdan napisał/a:
Wybacz - żartujesz? Sama sobie odpowiedziałaś że za to czy piesek ucieknie jest odpowiedzialne :

Owszem to, że pies ucieka to w większości jest winą właściciela, który nie umie go wychować, ale powiedzmy sobie szczerze - czy nie wielu osobom się zdarzyło, że mimo nauki posłuszeństwa, wysiłku w nią włożonego, piesek i tak pobiegł za czymś ciekawszym? Ja chcę tylko mieć pewność, że gdyby mi się taka sytuacja przytrafiła, to z mojej winy nie będą powołane do życia kolejne bidy...
Diego na razie ma 3.5 miesiąca i mam nadzieję, że okaże się na tyle dobrą Pańcią, że nie w głowie mu będą żadne ucieczki ode mnie. Nad tym oczywiście pracujemy.
Bogdan napisał/a:
Kastracja niestety nie zapobiega nieposłuszeństwu , pewnie że popęd seksualny pieskowi usuniesz ale to nie znaczy że będzie Cię słuchał i Ci nie ucieknie jak zobaczy coś ciekawego.

Nie należy w mojej opinii stawiać znaku równości pomiędzy wychowaniem, a popędem. Mimo, że pies jest ułożony, może dojść do tego, że zwykły instynkt weźmie górę.
Ułożony i wychowany pies nie ucieknie. Do tego, wykastrowany pies nie pobiegnie za suczką z cieczką. Chyba, że właściciel pozwala na podbieganie do innych psów ;) .
Bogdan napisał/a:
jeżeli nie przemawiają za nim względy medyczne ( podciągnijmy pod to pieski dostające jo..bla na zapach cieczki :haha: ) zabieg kastracji uważam za mocno kontrowersyjny .

Na chwilę obecną planuję wykastrować swojego psa, jednak tak, jak napisałam wcześniej - jeżeli nie będzie przejawiał zainteresowania, ani nie będzie uciekał za suczkami, to wówczas to poważnie rozważę i pewnie nie przejdzie kastracji.
Bogdan napisał/a:
nie muszę go kastrować.

Takie jest też moje zdanie - jeśli właściciel panuje nad psem, to również nie widzę potrzeby kastracji :haha: . Bólem jest to, że nie każdy właściciel to potrafi.

adikol516 - 22-05-2011, 19:49

Mądre słowa, tylko tutaj na forum nie ważne czy właściciele panują nad swoimi Labradorami czy nie i tak kastrują/sterylizują. Wczoraj byłem na urodzinach i dowiedziałem się ciekawej rzeczy od znajomej. Otóż miała Jamnika, który raz miał młode. Potem go wysterylizowali. Zaczęły się problemy, ciągłe ciąże urojone, suka stała się dzika. Dożyła bodajże 11 lat i odeszła. Teraz ma Huskiego, powiedziała że w życiu już nie popełni takiego błędu i nie wysterylizuje suki. Zaraz przed oczami okazało mi się to forum;)
tenshii - 22-05-2011, 19:51

adikol516 napisał/a:
Potem go wysterylizowali. Zaczęły się problemy, ciągłe ciąże urojone

najprawdopodobniej weterynarz zostawił jakiś odprysk jajnika :]

oleska2803 - 22-05-2011, 20:12

Taką samą historię tylko że na korzyść sterylizacji mogę opowiedzieć ja o mojej jamniczce. Nie wysterylizowaliśmy jej bo dobrze ją pilnowaliśmy i nie czuliśmy takiej potrzeby. Miała ciąże urojone, guzki na listwach mlecznych które rosły do rozmiaru pięści. 3 operacje ich usunięcia, niestety po 5 latach przerzut już nieoperacyjny i narządy wewnętrzne zajęte rakiem. Musieliśmy ją uśpić. Więc ja akurat jestem za sterylką bo gdyby przy pierwszej operacji została wykonana to sytuacja by się tak nie rozwinęła. Niestety wet sterylki nie wykonał bo operacja trwała za długo i nie chciał jej już narażać.
Jak na razie Snickersa nie mam w planach kastrować, ale zobaczmy jak sytuacja się będzie rozwijać, czy bardzo uciążliwy będzie z suczkami, teraz jest jeszcze za młody, ale myślę na ten temat. Gdyby to była suczka wiem że bym się nie zastanawiał po sytuacji z moją jamniczką.

Stasia - 22-05-2011, 21:06

Moja pierwsza sznaucerka nie była sterylizowana do 8 roku życia (około). Nawet w życiu o tym nie pomyśleli moi rodzice - suczka pilnowana, nigdy nie dopuszczona, także problemów nie było. Miewała ciąże urojone - pamiętam je będąc dzieckiem, że pies się męczył. Nagle zaczęło z nią być źle. Po badaniach okazało się, że to bardzo zaawansowane ropomacicze, marne szanse na wyzdrowienie i uratowanie psa. Sonia trafiła od razu na stół operacyjny i z wielkimi przygodami, ale psa to uratowało. Gdyby nie nasza niewiedza, można by było tego uniknąć. Nam się na szczęście udało, ale dla wielu psów oznaczałoby to koniec.
Sonia po operacji żyła jeszcze długo, odeszła za TM ze starości w wieku lat 14 w 2008 roku.
Od tamtego czasu jestem za sterylizacją/kastracją bo widziałam wtedy moją Sonię po tych wszystkich operacjach i teraz wolę zapobiegać niż leczyć.

ktosia - 22-05-2011, 21:40

adikol516 napisał/a:
Zaczęły się problemy, ciągłe ciąże urojone,

to raczej jakiś błąd weta bo po sterylce nie możliwe są takie sytuacje. Przy którejś wizycie u weta spotkałyśmy z Nerą sterylizowaną goldenkę po operacji przy ropomacicza. Okazało się, że wet który robił sterylkę pod tą nazwą rozumiał podwiązanie jajników i tyle

tenshii - 22-05-2011, 21:52

ktosia napisał/a:
wet który robił sterylkę pod tą nazwą rozumiał podwiązanie jajników i tyle

bo tak jest
sterylizacja to uniemożliwienie rozrodu, natomiast wycięcie elementów układu rozrodczego to kastracja - w przypadku obu płci ;)

Bogdan - 22-05-2011, 23:24

adikol516 napisał/a:
Potem go wysterylizowali. Zaczęły się problemy

oleska2803 napisał/a:
Więc ja akurat jestem za sterylką bo gdyby przy pierwszej operacji została wykonana to sytuacja by się tak nie rozwinęła


Niestety niema złotych środków , jeżeli ktoś nie wysterylizuje psa i zaczynają się problemy pluje sobie w brodę( bo mogłem wysterylizować) podobnie jeśli zrobisz operację profilaktycznie, zdrowemu pieskowi i coś pójdzie nie tak to dopiero będziesz mieć żal do siebie :doubt:

Niestety nikt z nas nie jest wróżką i nie możemy przewidzieć przyszłości i potencjalnych chorób pieska.

Nie jestem zwolennikiem prewencyjnego leczenia operacyjnego :-o

ktosia - 23-05-2011, 12:45

tenshii napisał/a:
ktosia napisał/a:
wet który robił sterylkę pod tą nazwą rozumiał podwiązanie jajników i tyle

bo tak jest

może ja się nie znam, ale całe życie uczono mnie, że sterylizacja u suki polega na usunięciu jajników i właśnie dlatego chroni ona przed ropomaciczem. Jeśli jest to jedynie podwiązanie jajników to nie widzę sensu, przeprowadzania sterylizacji mojej suczki bo co do niechcianej ciąży to umiem sobie poradzić bez tego. Tylko nie krzyczcie, że jak suka niewysterylizowana to zawsze się może zdarzyć, bo moim zdaniem duuża wina jest tu po stronie właściciela :bad: który nie umie dopilnować swojego psa, sukę w cieczce puszcza luzem czy zostawia samą w ogródku.

a tak na marginesie właśnie zrobiłam szybki przegląd co powie na ten temat wujek google i on twierdzi że w sterylizacji usuwa się tutti ;) o np tutaj: http://pl.euroanimal.eu/C...wierz%C4%85t%29

tenshii - 23-05-2011, 13:28

ktosia, to, że suki się sterylizuje, a samce kastruje to dla mnie coś w rodzaju uzusu językowego.
Przyjęło się po prostu, że nazwa zabiegów różni się w stosunku do płci, tymczasem kastracja to wycięcie narządów, a sterylizacja uniemożliwienie rozrodu przez podwiązanie jajowodów lub nasieniowodów.

ktosia - 23-05-2011, 13:56

tenshii napisał/a:
ktosia, to, że suki się sterylizuje, a samce kastruje to dla mnie coś w rodzaju uzusu językowego.

ale ja nawet nie o tym mówię, a o tym że jeżeli faktycznie sterylizacja to jedynie nazwijmy to umownie "metoda antykoncepcji" to jak dla mnie odpada koronny argument za czyli zabezpieczenie zdrowotne suki przed różnymi chorobami, bo podwiązanie jajowodów w żaden sposób nie zabezpieczy jej przed ropomaciczem, nowotworem czy ciążami urojonymi. Jest to po prostu wprowadzanie w błąd co może skutkować takimi jak powyżej opisane konsekwencjami. Chodzi mi o to, żeby ujednolicić język i żebym miała pewność, że dostane ten "produkt" którego oczekuję.

mały edtit: bo jak czytam powyższe wypowiedzi to wydaje mi się, że większość rozumie pod sterylką tak jak ja wycięcie wszystkiego

tenshii - 23-05-2011, 13:59

ktosia napisał/a:
bo jak czytam powyższe wypowiedzi to wydaje mi się, że większość rozumie pod sterylką tak jak ja wycięcie wszystkiego

no i na tym polega właśnie tenże uzus, ja to też tak rozumiem, i mój wet też

ale myślę, że powinniśmy pytać jak weci to rozumieją bo faktycznie

ktosia napisał/a:
Jest to po prostu wprowadzanie w błąd co może skutkować takimi jak powyżej opisane konsekwencjami.

ktosia - 23-05-2011, 14:45

tenshii napisał/a:
ale myślę, że powinniśmy pytać jak weci to rozumieją bo faktycznie

dokładnie, bo powiem szczerze do tej rozmowy nie wpadłabym na to, żeby dopytać było dla mnie jasne co i jak,że podwiązanie jajników to jedno a sterylizacja to wycięcie wszystkiego

Maryhna - 16-06-2011, 20:41

Muszę się zorientować ile kosztowałaby mnie kastracja Fadoka. Jeśli ktoś z Was kastrował swojego psiura samca to dajcie znać ile to kosztowało. Pewnie są tu informacje ale szukałam kilka stron wstecz i dalej nie mam siły :-o

A i jeszcze jedno, znalazłam pod tym linkiem fajny artykuł dot. sterylizacji i kastracji:
http://www.niechcianeizap...index.php?id=12

Cziko - 16-06-2011, 21:53

Maryhna napisał/a:
dajcie znać ile to kosztowało

moja mama płaciła 370zł, już razem z badaniem serca, krwi i kołnierzem.

Maryhna - 17-06-2011, 05:57

Cziko napisał/a:
Maryhna napisał/a:
dajcie znać ile to kosztowało

moja mama płaciła 370zł, już razem z badaniem serca, krwi i kołnierzem.


Dziękuję :) Temat wczoraj przedyskutowałam z Anielą i najlepiej bedzie dla nas poczekać do marca bo i taniej i pies bedzie w odpowiednim wieku :) A jeszcze się okazało, że mój wet brał udział w marcowej akcji rok temu.

marley - 25-06-2011, 03:26

Mój Mali jest wykastrowany ze względu na stawy ale gdyby był wpełni zdrowia nigdy bym mu tego nie zrobiła (poprzednia pani go wykastrowała) miał nadwage zresztą cały czas nie jest w normię labki z natury łagodne ale Mali to już szcyt czasem stwierdzam że jest trochę pizdowaty hehehe moje dzieci mogę robic z nim co chcą a on nic szkoda mi go czasem dodam że jest psem z rodowodem ale ze wzdględu na wade nie mógłby zostać tatą:)
Ewelina - 25-06-2011, 08:01

marley, Toć to lab to jaki ma być pokazywać zęby na dzieci :confused: Nie rozumiem niektórych wypowiedzi!
marley - 25-06-2011, 13:01

Nie chodzi mi ot ot żeby gryzł czy pokazywać zęby tylko o to żeby było w nim choć trochę agresji a nie taka ciapa totalna
Bora - 25-06-2011, 14:24

marley napisał/a:
było w nim choć trochę agresji

:-o :-o :-o
To koleżanka rasę pomyliła, lab to nie doberman... Boshhh :-o

Maryhna - 25-06-2011, 16:24

marley, chyba źle zrozumiałaś czemu służy kastracja...
Głównie chodzi w niej o to by pies po pierwsze nie rozmnażał się dalej jeśli nie jest psem hodowlanym z rodowodem, by nie rzucał się na ciekające suki i by uniknąć dominacji wśród samców jeśli pies ma bardzo porywczy charakter. Kolejny problem do zwalczania to np. uciekający labek w czasie kiedy suki cieczkują etc. co jest dla niego bardzo niebezpieczne.
A labek nigdy w naturze nie jest agresywny chyba, że jest mocno skrzywdzony przez człowieka, który nieumiejętnie się nim zajmował lub ma poważne problemy psychiczne.
Czy czytałaś cokolwiek o tej rasie zanim przygarnęłaś swojego psiaka? Czego od niego oczekujesz? Że mocno ugryzie dzieciaka jak ten włoży mu palec w oko? Że będzie rywalizował z innymi psami okazując agresję? Zupełnie nie rozumiem twoich oczekiwań wobec tej rasy psa :-o

marley - 25-06-2011, 17:28

:D wiem dosyć dużo na temat tej rasy mam taka anie inna opinie na temta kastracji mowisz tutaj o ze kastruje sie pieski zeby nie zucały sie na suki w cieczce a juz po kastracji to na pieska wszytsko sie zuca bo oni nie wiedza czy on jest chlopak czy dziewczyna:/ a on biedny wogole nie wie o co chodzi :/ jestem w tej komfortowej sytuacji ze tutaj gdzie mieszkam raczej zaden pies nie ma szansy na ucieczke a jezeli nawet to raz dwa go zlapia :)
Maryhna - 25-06-2011, 19:40

Poczytaj trochę nt. tego, że np. samiec skacze na samca. A dowiesz się czegokolwiek o dominacji i ustalaniu pozycjach w stadzie. Miej tą swoją opinię i cieszę się, że masz wysterylizowanego psiaka. Przynajmniej nie będziesz płakała jakby Ci za suką poleciał i wylądował pod kołami samochodu.
kozung - 01-08-2011, 12:14

marley napisał/a:
sie zuca bo oni nie wiedza czy on jest chlopak czy dziewczyna:/
mój rzuca się na wszystko co ma 4 łapy i nie ważne czy to pies czy suka. Poważnie rozważam kastrację, Bono jest nieznośny na spacerach - ucieka, zlizuje wszystko co pachnie obcym psem, nie daj boziu żeby znalazł coś po suczce - trzęsie się jak galareta, ślini się niesamowicie. Wygląda to okropnie. Na spacerach "gwałci" każdą jedną koleżankę, uczenie nie skutkuje (wiem że wina leży i po mojej stronie, bo może niepoprawnie to robię). Linka nie działa. Szelki nie działają. Jutro jadę do mojej wet żeby omówić sprawę.
Maryhna - 01-08-2011, 12:23

U nas się na szczęście uspokoiło. Był szał ale to był raczej wynik dojrzewania hormonalnego Fadoka i okresu cieczkowego u koleżanek. Zmówiły się i jedna po drugiej ciekała :D Teraz już nie gwałci dziewcząt. Pozostał tylko jeden problem. Mianowicie dotychczasowy kolega od kilku miesięcy zaczął coraz rzadziej wpadać na labowanie a jak już przyjdzie to oba chłopaki się na siebie rzucają. Kurcze nie wiem czy im to minie. Co prawda jak zajmę psa zabawą to nie myśli o walce z kolegą, który biega obok ale to i tak jest męczące bo tylko mi zależy na tym, żeby panować nad sytuacją:/ Druga strona się do tego nie garnie. Wydaje mi się, że gdyby tamten pies przychodził, tak jak to było kiedyś, codziennie na polanę, to by problemu nie było. A tak w tzw. międzyczasie Fadok zaczął dojrzewać i teraz walczą o pozycję w stadzie.

Kozung daj znać co ustaliłaś z weterynarzem w sprawie Bono :)

kozung - 01-08-2011, 13:13

Maryhna, u nas podobnie jest z Maxem- jak się nie widzą długo to jest warczenie, gryzienie itp, ale wystarczy kilka spotkań i zabawa wygląda nawet przyzwoicie.
Nie wiem czy kastracja Bonowi pomoże, oby tylko nie zmienił zachowania w domu. U nas zabieg kosztuje 200zł.

tenshii - 01-08-2011, 14:00

kozung, Fido był takim strasznym napaleńcem. I do psów zdarzało mu się skakać. Któregoś dnia tak pogryzł się z psem, że oba trafiły do weta. Zapadła decyzja o kastracji. Minęły 4 miesiące a pies jest nie do poznania. Zmienił się zdecydowanie na lepsze.
kozung - 01-08-2011, 16:07

właśnie wróciliśmy ze spaceru - znowu pół godziny biegał, drugie pół siedział na sąsiadce :confused: tenshii, dlatego coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu że to będzie najlepsze wyjście..
tenshii - 01-08-2011, 16:25

kozung napisał/a:
coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu że to będzie najlepsze wyjście.

zapewne będzie :)

Cziko - 01-08-2011, 23:17

tenshii napisał/a:
Minęły 4 miesiące a pies jest nie do poznania. Zmienił się zdecydowanie na lepsze.

u nas minęło około 5 miesięcy, i pies też zupełnie inny. można z nim iść spokojnie na spacer, nie myśli tylko o gwałcie będąc na labowaniach czy wybiegu. skupia się bardziej na mnie, a nie na tym, kogo by tu męczyć wskakiwaniem.. więc ja jak najbardziej polecam kastrację, tym bardziej, że z Bono nie masz zbyt wesoło, a jeszcze do tego 3 miesięczny Kubuś..

desktop19 - 02-08-2011, 18:29

tenshii napisał/a:
Fido był takim strasznym napaleńcem. I do psów zdarzało mu się skakać. Któregoś dnia tak pogryzł się z psem, że oba trafiły do weta. Zapadła decyzja o kastracji. Minęły 4 miesiące a pies jest nie do poznania. Zmienił się zdecydowanie na lepsze.

Potwierdzam.
kozung napisał/a:
coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu że to będzie najlepsze wyjście..

też nie mogłem się przekonać do kastracji, czekałem, zwlekałem, nie wiem na co, chyba na silny impuls który przyszedł w postaci:
tenshii napisał/a:
Któregoś dnia tak pogryzł się z psem, że oba trafiły do weta


Na kilka miesięcy po zabiegu mogę tylko przyznać rację wszystkim którzy mnie do niego namawiali i zastanawiam się po co tak długo czekałem męcząc i psa i siebie.
dlatego kozung ucz się na błędach innych i nie zwlekaj z decyzją :)

Ewelina - 03-08-2011, 16:40

kozung, kastracja to zawsze dobra decyzja :)
Elutka - 12-08-2011, 14:18

Ja chyba tez powinnam się zastanowić nad zabiegiem dla Bono((((((((((((((ale jaką mam pewność że stanie się spokojniejszy??żadnej :cring: i nikt mi jej nie da. Nie wiemy co robic :cring:

[ Dodano: 12-08-2011, 14:20 ]
Co znaczy że zmienił się pies na lepsze po kastracji??bardziej się słucha??

Grapy - 12-08-2011, 14:23

Elutka, kastracja pomaga tylko w tym,że pies nie gania za suczkami a to co testosteron miał zrobić już zrobił,musisz go szkolić,udaj się do behawiorysty.
AnIeLa - 12-08-2011, 14:24

Grapy napisał/a:
kastracja pomaga tylko w tym,że pies nie gania za suczkami
i nie wdaje się w bójki o suki
Elutka - 12-08-2011, 14:25

OOO właśnie to jest myśl :haha: Dziękuję za podpowiedź :haha: poszukam specjalisty :haha: Dziękuję jeszcze raz :haha:
tenshii - 12-08-2011, 14:31

Kastracja obniża poziom testosteronu. Pies nie wdaje się w bójki jak napisała Aniela. A już na pewno nie w takim stopniu jak przed kastracją.
Elutka - 12-08-2011, 14:35

Myślę, że u Bono to nie problem z testosteronem..choć pewnie w jakimś stopniu tak ale najbardziej z posłuszeństwem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!i to jest szkoła życia dla mnie i dla niego :haha: ale trzymamy się dzielnie :haha:
donia457 - 13-08-2011, 00:56

tenshii napisał/a:
Kastracja obniża poziom testosteronu. Pies nie wdaje się w bójki jak napisała Aniela. A już na pewno nie w takim stopniu jak przed kastracją.

świeta prawda,pies jest o duzo spokojniejszy

kasiek - 24-08-2011, 12:59

Witam
Mam pytanie w jakim czasie pies dochodzi do siebie po zabiegu?

anna34 - 24-08-2011, 13:26

kasiek napisał/a:
Mam pytanie w jakim czasie pies dochodzi do siebie po zabiegu?

Bardzo szybko,mój odebrany od weta o godz.20.00,następnego dnia od rana był gotów do szaleństw :-P

mibec - 24-08-2011, 13:36

kasiek planujesz Semira tez pociachac?
AnIeLa - 24-08-2011, 15:23

Cytat:
Mam pytanie w jakim czasie pies dochodzi do siebie po zabiegu?


Asior odebrany koło 18.00 rano był normalny prawie . Trochę go bolało było po nim widać, więc wolał był na dworze ;) A najlepiej to by się pobawił ze szczeniakiem :haha:

Najdłuższe to czekanie aż szwy będą zdejmowane/ się wchłoną.

kasiek - 25-08-2011, 12:23

anna34, dziekuje za odpowiedz :)
AnIeLa, Najdłuższe to czekanie aż szwy będą zdejmowane/ się wchłoną.
___________ mam rozumiec ,ze Asiorek nie mogl sie forsowac , przez jakis czas?

AnIeLa - 25-08-2011, 12:35

kasiek napisał/a:
mam rozumiec ,ze Asiorek nie mogl sie forsowac , przez jakis czas?


My mieliśmy szwy rozpuszczalne więc u Nas to trochę dłużej trwało, normalnie po około 8-10 dniach szwy są zdejmowane. Ja chyba około 14 dni pilnowałam Asiora, żeby nie przesadzał zbytnio później kontrola była i wrócił do swojego życia :P

kasiek - 25-08-2011, 12:37

mibec,
kasiek planujesz Semira tez pociachac?
_________________ :D
Zastanawiamy sie nad tym juz od dluzszego czasu , a dokladnie kiedy u Semira
pojawilo sie zachowanie typowe dla samca przebywajacego na codzien z suczka.
I na dokladke pojawila sie u niego lekka agresja w stosunku do innych psow,
chcacych nawiazac kontakt z Sonia. Zaczal pilnowac swojej suni ,przejawiajc pod
adresem intruzow swoja niechec,szczekajac i warczac na nich.
Nie wiem , czy kastracja cos wyeliminuje z powyzszych zachowan.
Mam podzielone zdanie na ten temat. Jeszcze wyrok nie zapadl.
Takze waham sie z podjeciem decyzji.
Nie jestem pewna co z tym wszystkim mam zrobic,
to nie jest takie proste jak sie wydaje.
Nie wiem jakie jest najlepsze wyjscie z tej sytuacji.
Mam straszny dylemat do tego wszystkiego, ciezko podjac sluszna decyzje :confused:

[ Dodano: 25-08-2011, 12:39 ]
AnIeLa, bardzo dziekuje ;*

AnIeLa - 25-08-2011, 12:42

kasiek napisał/a:
Mam podzielone zdanie na ten temat. Jeszcze wyrok nie zapadl.
Takze waham sie z podjeciem decyzji.
Nie jestem pewna co z tym wszystkim mam zrobic,
to nie jest takie proste jak sie wydaje.
Nie wiem jakie jest najlepsze wyjscie z tej sytuacji.
Mam straszny dylemat do tego wszystkiego, ciezko podjac sluszna decyzje :confused:


Po pierwsze kastracja to nie wyrok :)

Po drugie jeśli u Semira takie zachowania wystąpiły to należałoby jak najszybciej go wykastrować aby Semir się ich nie wyuczył. Bo jeśli będą wyuczone to i kastracja nie pomoże :confused:

kasiek - 25-08-2011, 12:51

AnIeLa,

Po drugie jeśli u Semira takie zachowania wystąpiły to należałoby jak najszybciej go wykastrować aby Semir się ich nie wyuczył. Bo jeśli będą wyuczone to i kastracja nie pomoże

Dokladnie zdaje sobie z tego sprawe.
Wiekowo jest odpowiedni czas ku temu :-P
Dziekuje za wszystkie udzielone mi odpowiedzi.
Duzo wniosly w moj tok myslenia :)
Jeszcze raz dziekuje :haha:

anna34 - 25-08-2011, 14:24

kasiek napisał/a:
Nie wiem , czy kastracja cos wyeliminuje z powyzszych zachowan.

wyeliminuje zapewne,jeśli zabieg wykonacie teraz.Za pare lat to może by i był problem.

kasiek - 26-08-2011, 08:19

anna34, po Twoich slowach juz calkiem jestem pewna co do decyzji .
Tylko musze poczekac , moja Sonia tydzien temu przeszla sterylke.
Mam tylko nadzieje , ze nie bedzie tak ciezko .
Znowoz przechodzic to samo .
Najgorsze z tego wszystkiego to , to ze trzeba psinki rozdzielic.
Damy rade :)
anna34, dziekuje :)

[ Dodano: 03-09-2011, 10:58 ]
W poniedzialek jestesmy umowieni na zabieg :(
Trzymajcie kciuki :)

nika - 12-10-2011, 19:57

u nas już po. dzisiaj był zabieg, wszystko odbyło się bez żadnych problemów. Shiro teraz sobie spokojnie odpoczywa, ewentualnie chodzi jak pijany w poszukiwaniu nowego miejsca, by się ułożyć :-P szwów zdejmować nie będą, bo są takie, że same się rozpuszczają. rankę ma spryskaną opatrunkiem aluminiowym, nie wygląda to źle.
jajka miał podobno ogromne ;D kołnierz oczywiście obowiązkowy, tym razem jednak przez całą dobę, no ale jakoś damy radę. oby ta ranka mu szybko się zagoiła...

Maleńka - 12-10-2011, 20:43

Ja mam takie pytanie :D bo za pare miesiecy jak Lucek bedzie mial z rok chce wykonac kastracje aleee...chce abyscie mi poradzili jak obchodiz sie z takim pieskiem po zabiegu, narkozie bo ja nie mam pojecia ;o
Lilitu - 12-10-2011, 21:49

Maleńka, podpinam się pod pytanie, bo najbardziej boję się, że kiedy wpadnie w głupawkę puszczą mu szwy :confused:
nika - 13-10-2011, 22:09

Maleńka, Lilitu, Shiro dziś dalej spokojny, pewnie boli go troche i dlatego. generalnie odpuszczamy sobie na ten tydzień-półtora wszelkie zabawy z innymi psami. spacery spokojne, ewentualnie bieganie luzem, co do głupawek to jestem spokojna, bo Shiro rzadko je miewa jak biega samotnie :-P
do kołnierza już się przyzwyczaił, nawet zbytnio nie próbował go zdejmować.

po narkozie ostrzegali, że może nasiusiać pod siebie lub zwymiotować. ani jedno ani drugie nie miało miejsca, ale jak wyszedł na dwór, to myślałam, że nie skończy sikać :-o ale tak było wczoraj, dziś już wszystko w normie.

ile ja bym dała, żeby on był cały czas tak spokojny jak teraz.... ;D

Maleńka - 13-10-2011, 22:19

Mam nadzieje ze spokoj bedzie bo Lucek bardzo lubi skakac na wszystko co sie rusza ;o
nika - 13-10-2011, 22:23

Shiro też tak ma i podejrzewam, że jutro-pojutrze już wrócą mu wszystkie siły, jednak będę starać się unikać wszelkich sytuacji, w których będzie miał okazję tak poszaleć :<
kasiek - 14-10-2011, 09:35

dziewczyny co do zachowania po narkozie to kazdy pies przechodzi to inaczej.
Semir nie wymiotowal ,ani nie nasiusial pod siebie ,ale tak jak pisala NIKA na dworze strasznie dlugo sisial.
A co do glupawek to nie bylo z tym problemow,sam mial dystans do samego siebie ,mam dwa psy ,wiec myslalam ,ze bedzie ciezko je upilnowac a tutaj mila niespodzianka ; Semir sam zadbal o swoj tyleczek :)
nika, Semir po 4 dniach byl juz soba ,a po okolo 2 tygodni jakby zapomnial o zabiegu mizianko dla Shiro :)

nika - 15-10-2011, 14:26

kasiek napisał/a:
mizianko dla Shiro :)


dzięki :)
Shiro już w pełni odzyskał siły :-P
kasiek, kiedy Semir był kastrowany? zauważyłaś jakieś zmiany w jego zachowaniu? stał się spokojniejszy?
ja mam nadzieję, że Shiro po tych kilku miesiącach w końcu przestanie gwałcić wsyzstkie psy :-P generalnie potrafi bawić się tylko z jedną suczką, i to tylko dlatego, że ta nie da na siebie wskoczyć. wsyzstkie inne psy, które znamy bardzo ulegają, i kończy się bieganie, a zaczyna się wskakiwanie ;]

kasiek - 17-10-2011, 02:56

nika, po tygodniu zapomnialam ,ze Semir gwalcil nawet kota napewno te odruchy mu mina i jeszcze cos dodam nie wiem czy to kastracja ,czy wynik czasu adekwatnie do wieku Semir stal siel bardzo lizusinski nonstop przytula sie ,lize caluje.....oj

kastracje mial miesiac temu :)

[ Dodano: 17-10-2011, 03:00 ]
nika, zmienil sie chlopak :)

Dokite - 17-10-2011, 17:23

Ile plus- minus kosztuje kastracja? Czy to zależy od miasta (Gdynia), czy jest to jakaś znormalizowana opłata, czy zależy od przeprowadzającego ją weta?
Przymierzam się do tego zabiegu (Zargo ma 4 miesiące), ale mąż i syn trochę się łamią. Mąż ze względu na wystawy (ale nie widzę, żeby pasiaka szykował w tym kierunku), a syn przez solidarność plemników :-P :D

anna34 - 17-10-2011, 17:28

Dokite napisał/a:
Ile plus- minus kosztuje kastracja? Czy to zależy od miasta (Gdynia), czy jest to jakaś znormalizowana opłata, czy zależy od przeprowadzającego ją weta?

podejrzewam,że wszystko po trochu :)
Dokite napisał/a:
ale mąż i syn trochę się łamią. Mąż ze względu na wystawy (ale nie widzę, żeby pasiaka szykował w tym kierunku),

ma jeszcze czas się wykazać,bo kastracje wykonuje się w 18 m.ż psa :D

Maleńka - 17-10-2011, 17:45

Dokite napisał/a:
Przymierzam się do tego zabiegu (Zargo ma 4 miesiące)


Mam nadzieje tylko ze nie teraz ;p poczekaj az maly bedzie mial z rok.

Dokite - 17-10-2011, 17:49

Maleńka,
Ach nie! Jeszcze nie jadę z nim na zabieg! Na razie przeprowadzam negocjacje z mężczyznami. Córce wszystko jedno- kocha go ponad życie. Z jajcunkami czy bez ;*

[ Dodano: 17-10-2011, 17:50 ]
Maleńka,
tak poza tematem i po cichu- urodziłam się w Pile...

mlena - 23-10-2011, 12:57

no i my dołączyliśmy do grona bez jajecznych 2 tygodnie po zabigu jutro zdejmowanie szwów zewnętrznych mimo ,że ponoć rozpuszczalne to kazała przyjść do zdjęcia żeby się tak długo nie rozpuszczały

wszystko przebiegło bezproblemowo tyle , że teraz do wetki to go na rękach TŻ musi zanosić bo już nie ma siły żeby tam wszedł dobrowolnie od początku byłam zdecydowana na kastrację a decyzję przyspieszyło zachowanie Bluesa po skończeniu roku na spacerze nagle wszystko przestało go interesować poza sukami które zamęczał jak w amoku tak więc nacieszył się takim stanem niespełna miesiąc..
raz ,że nie męczymy się oboje na spacerkach a dwa niedługo u nas zacznie się okres gdzie co druga sunia z cieczką a nie chcę przykładać się do kolejnych chorowitków na świecie

Cziko - 23-10-2011, 13:29

mlena napisał/a:
no i my dołączyliśmy do grona bez jajecznych

gratulacje :) dobra decyzja :)

mlena - 23-10-2011, 14:41

jestem tej decyzji pewna zwłaszcza jak raz mi nawiał za cieczkowąsunią i z sercem na ramieniu biegłam za psami już z wizją ,że zaraz wpadnie pod samochód to był najgorszy moment na szczęście pan suni biegał jak sprinter i dopadł swoją psinę a mój z podkulonym ogonem wracał do domu ale strachu się najadłam kiedy mu się zainteresowanie nasiliło to już nie było na co czekać
Cziko - 23-10-2011, 14:48

o matko, faktycznie niezbyt miłe wspomnienia, nie ma co się dziwić podjęciu decyzji :) dobrze, że wszystko się dobrze skończyło.
Jacek_75 - 31-10-2011, 12:18

na 17tą jadę po mojego Choco... odebrać po zabiegu ;/
tenshii - 31-10-2011, 12:25

Jacek_75 napisał/a:
odebrać po zabiegu

Powodzenia

I dlaczego taka zła minka?

Maleńka - 31-10-2011, 13:13

My caly czas czekamy az Lucek osiagnie odpowiedni wiek :D :D
Dokite - 31-10-2011, 21:05

A ja cierpliwie czekam, aż mąż powie, że wystawy nie dla niego. A wtedy tylko Zargo dorośnie i ciach. Chociaż syn walczy o "jajcunki" trzeciego mężczyzny w domu jak lew.
Labradore - 31-10-2011, 22:51

Dokite napisał/a:
wystawy nie dla niego

kto wie, może warto spróbować ;)

Dokite - 31-10-2011, 23:03

Labradore napisał/a:

Dokite napisał/a:
wystawy nie dla niego

kto wie, może warto spróbować ;)

miałam tu na myśli mojego męża :D
Nie widzę u niego, oprócz mówienia, większego zapału, żeby Zargulca przygotować :doubt:

Maleńka - 31-10-2011, 23:15

Ale w wystawach moga brac udzial wykajstrowane psy ;> tylko musi byc to ladnie zrobione ponoc xd
Jacek_75 - 01-11-2011, 08:49

tenshii napisał/a:
Jacek_75 napisał/a:
odebrać po zabiegu

Powodzenia

I dlaczego taka zła minka?


miała być skrzywiona... ; - /
ale to forum iaczej czyta :)

aganica - 01-11-2011, 09:11

Maleńka napisał/a:
w wystawach moga brac udzial wykajstrowane psy
Nie mogą.
Sędzia, zawsze sprawdza zawartość w mosznie i nie sądzę by nie wyczuł implantów. :D

tenshii - 01-11-2011, 11:23

Tylko wysterylizowane suki mogą brać udział w wystawach z tego co wiem :)
AnIeLa - 01-11-2011, 11:27

Podejrzewam, że jak psiak ma dobrze implant zrobiony to tez może. Czytałam kiedyś o hodowcach którzy wszczepiają implanty swoim psiakom wnętrom?
tenshii - 01-11-2011, 11:45

AnIeLa napisał/a:
Czytałam kiedyś o hodowcach którzy wszczepiają implanty swoim psiakom wnętrom?

do czego to się ludzie posuwają :beated:

inkapek - 01-11-2011, 18:17

A dla mnie to poroniony pomysł że psy kastrowane nie mogą brać udziału w wystawach. Przecież nie każdy właściciel chce aby jego pies był repem może poprostu lubieć wystawiać swojego psa. Suki kastrowane mogą być wystawiane bo nikt im tego nie udowodni że nie są po takim zabiegu u psa od razu jest to widoczne i namacalne.
anna34 - 01-11-2011, 18:25

inkapek napisał/a:
Suki kastrowane mogą być wystawiane bo nikt im tego nie udowodni że nie są po takim zabiegu

mysle,że do udowodnienia,widać przecież szew :)
Ale fakt to niesprawiedliwe jest :bad:

tenshii - 01-11-2011, 18:55

Fakt - niesprawiedliwe bo ani jedno ani drugie nie może być już psem hodowlanym, ale pewnie ma związek ze wzorcem. W nim ujęte są słowa: "Samce: Muszą mieć dwa, prawidłowo wykształcone jądra, całkowicie umieszczone w worku mosznowym." O macicy i jajnikach nic nie ma.
Dokite - 01-11-2011, 21:14

aganica napisał/a:
Sędzia, zawsze sprawdza zawartość w mosznie

a gdyby tak podczepić dwa orzeszki włoskie? :-P Żartuję :D

Poniekąd uważam, że skoro Zargo ma tak utytułowanego Tatę, to może ugrałby coś w te klocki. Niestety, ja nie mam czasu na taka zabawę, mój mąż ma go trochę więcej. Nie wiem jednak, czy uda my się podzielić czas między pracę, uzależnienie od wędkarstwa i wyszkolenie psa do wystaw. :<
A kastrację uzależniam od zachowania Zargo w późniejszym okresie, bo jak czytam, to niektórzy są właśnie zachowaniem zmuszeni do tego kroku. :(

inkapek - 01-11-2011, 21:46

anna34 napisał/a:
inkapek napisał/a:
Suki kastrowane mogą być wystawiane bo nikt im tego nie udowodni że nie są po takim zabiegu

mysle,że do udowodnienia,widać przecież szew

U Nesulca nic nie widać :-P a poza tym żaden sędzia nie odwraca i nie maca po brzuchu szukając dowodów zabiegu :shy: a u psa bach za jajka i już.

anna34 napisał/a:
Ale fakt to niesprawiedliwe jest
tenshii napisał/a:
Fakt - niesprawiedliwe bo ani jedno ani drugie nie może być już psem hodowlanym,

Bardzo niesprawiedliwe bo ktoś kto by chciał wystawiać dla pasji nie może.

papisia - 02-11-2011, 09:21

Maleńka napisał/a:
Ale w wystawach moga brac udzial wykajstrowane psy ;> tylko musi byc to ladnie zrobione ponoc xd


Nie mogą. Suki owszem bo brak macicy o niczym innym nie świadczy jak o sterylizacji i taka suka nie będzie rozmnażana. Jednym słowem - nikogo to nie interesuje. Natomiast u samca jajka mają być dwa, prawidłowo wykształcone, w worku. Brak jajka/jajek to nie musi być efekt kastracji, ale też wnętrostwo i nikt nie będzie się zastanawiał czy pies ma jajka wycięte czy mu nie zeszły.

Dokite - 02-11-2011, 10:39

Uważam, że brak jajcunków nie uchybia urodzie psa. Nie miałabym nic przeciwko, żeby została utworzona dodatkowa grupa: "Kastraci" ;D
To taki mały żarcik.

kasiek - 04-11-2011, 10:45

Mam pytanie ,moja znajoma ma psa 3 letniego,od jakiegos czasu strasznie sie zachowuje ,gdy w okolicy suczki maja cieczke,ucieka ,wyje jest nadpobudliwy.Mysli o kastracji .Czy nie jest to juz przypadkiem za pozno na zbieg,to juz dorosly pies i niektore zachowania ma juz utrwalone.Co Wy na to jakie macie opinie i zdania w tym temacie?
AnIeLa - 04-11-2011, 11:03

kasiek napisał/a:
Co Wy na to jakie macie opinie i zdania w tym temacie?


wiadomo każdy pies jest inny, ale ;)

Asior właśnie w takim wieku zaczął się interesować. Spacery były okropnością, lizanie, wąchanie o załatwianiu się nie było mowy. Nie raz uciekł TŻ-owi z pracy. Wykastrowaliśmy go jak miał lat 4 .IIIII jak ręką odjął :)

kasiek - 04-11-2011, 11:05

AnIeLa, dziekuje bardzo ;*
Labradore - 04-11-2011, 20:38

Psa można kastrować chyba nawet w wieku 6 lat, chodź pewności nie mam :-P
tenshii - 04-11-2011, 22:36

Labradore napisał/a:
Psa można kastrować chyba nawet w wieku 6 lat

psa można wykastrować zawsze o ile jego zdrowie pozwala na jakikolwiek zabieg chirurgiczny w pełnej narkozie.
Kastracja pomogła swego czasu mojemu 12 letniemu kundelkowi

mibec - 05-11-2011, 01:16

tenshii napisał/a:
Kastracja pomogła swego czasu mojemu 12 letniemu kundelkowi
pomogła na co? zmianę zachowania?
Pytam, bo zimą chciałam wykastrować ok 8-letniego Maxia mojej mamy i dwóch lekarzy powiedziało, że to nie ma sensu, bo agresywne zachowania są już utrwalone.

tenshii - 05-11-2011, 11:15

mibec napisał/a:
pomogła na co? zmianę zachowania?

Tak.
Mój Napi od małego wychodził z domu sam i wracał kiedy chciał. Był królem dzielnicy.
Wdawał się w bójki, latał za sukami. Generalnie pan i władca.
W wieku 12 lat zachorował na raka i podczas wycinania guzów został wykastrowany (bo swoją drogą guzy zostały zdiagnozowane jako hormonozależne). Po kastracji mój pies miał w zadzie i samców, i suki.
Jakie życie stało się proste ;D

dogomaniaczka - 09-11-2011, 11:58

Otrzymałam dziś odpowiedź na jedno z ogłoszeń, które zamieszczałam. W ogłoszeniu zawarłam informację o warunku kastracji psa. Otrzymałam taką oto wiadomość:

Cytat:
Jestem lekarzem medycyny, zawsze w domu mieliśmy psa, 2 owczarki, które zeszły po 11 latach każdy oraz yorka, suczka 13 letnia. Mamy dom i kochamy psy, stąd niezrozmiałe jest dlaczego Panstwo chcecie ażeby dokonać kastracji, nie rozumiem tego. Proszę o wyjasnienie mi dlaczego tak każecie okaleczać psy


Pomyślałam, że warto podyskutować. Ja mam swoje zdanie na temat kastracji psa:
uważam, że jest to mniejsze zło - pomaga zapobiegać (przynajmniej w jakimś stopniu) niekontrolowanemu rozrodowi zwierząt. Poza tym w przypadku niektórych, bardziej temperamentnych psów jest to jedyny sposób zapanowania nad zapędami psiska... (to tak w wielkim skrócie).

A jakie jest Wasze zdanie?

youwee - 09-11-2011, 12:03

Według mnie, odnośnie suczek, lepiej zapobiegać chorobom, które mogą się rozwinąć naturalnie, jak ropomacicze czy nowotwory, zwłaszcza, jeśli nie chce się robić z niej suki hodowlanej. Łatwiej i taniej zapobiegać niż leczyć.
Tak właśnie zrobiłam z moim królikiem - wolałam wybrać kastrację niż gotować się na obsikiwanie, gwałty itd, nie wiem jak bardzo może się objawiać temperament u psa, bo dopiero przymierzam się do nabycia labka ;) na chwilę obecną brak warunków do tego, ale wolę wiedzieć wszystko wcześniej.
Nie wiem jakbym zrobiła w przypadku samca, mniej jest "za" do kastracji, niż w przypadku suczek, ale sama nigdy bym do rozrodu nie dopuściła, a chciałabym zapobiegać chorobom, więc poddałabym ją takiemu zabiegu. Z samcem nie wiem jakbym postąpiła.

safeĆ - 09-11-2011, 12:06

ze względów zdrowotnych- kastrować jak najbardziej

Uśpiłam ostatnio niekastrowanego jamnika- nie był agresywny, nie uciekał- uważaliśmy, że nie ma potrzeby poddawać go operacji

Rozłożył nam się na raka prostaty i gruczołów okołoodbytowych, cierpiał strasznie.

Jestem w stanie zrozumieć, że właściciel- mężczyzna, nie chce wykastrować psa, to taka solidarność plemników. Ale zdrowie jest ważniejsze.

Jak Dżozef podrośnie to niezależnie od jego zachowania tniemy. Mój Adam już się z tym pogodził :)

youwee - 09-11-2011, 12:10

a jaka forma kastracji jest najlepsza u psów?
albo może tylko jedną metodę się wykonuje?

ja bym decydowała się jedynie z powodów zdrowotnych, a nie np. by pozbyć się zachowań seksualnych, co niektórzy tylko po to zabieg wykonują, by im lepiej i lżej było.

tenshii - 09-11-2011, 12:17

youwee napisał/a:
mniej jest "za" do kastracji, niż w przypadku suczek

u samców również występują gzy hormonozależne z powodu braku kastracji

youwee napisał/a:
a nie np. by pozbyć się zachowań seksualnych, co niektórzy tylko po to zabieg wykonują, by im lepiej i lżej było.

uwierz mi, że jak pies gwałci nawet kosze na śmieci to i jemu jest lżej po zabiegu

dogomaniaczka napisał/a:
Jestem lekarzem medycyny, zawsze w domu mieliśmy psa, 2 owczarki, które zeszły po 11 latach każdy oraz yorka, suczka 13 letnia. Mamy dom i kochamy psy, stąd niezrozmiałe jest dlaczego Panstwo chcecie ażeby dokonać kastracji, nie rozumiem tego. Proszę o wyjasnienie mi dlaczego tak każecie okaleczać psy

kiedyś takie małżeństwo już starało się o labka u nas, ale wzięli skądś kotka i zrezygnowali z adopcji
to pewnie oni

youwee - 09-11-2011, 12:23

nie wiedziałam właśnie jak dokładnie może to przebiegać u psów, czy aż takie jak opisujesz czy łagodniejsze.
Jak pisałam jestem nowa i wolę wszystkiego dowiedzieć nim będę mieć warunki do kupna labka ;) Nie chcę popełnić błędów jakiś.

orlosia - 27-11-2011, 17:21

i my podjeliśmy decyzje aby Ruben dołączył do grupy "kastratów", w środe moja siostra idzie do naszego weta pogadac co i jak.
on nam własnie teraz zaczoł tak świrować, ostatnio uciekł mi do innego psa i po godzinnych poszukiwaniach znalazłam go, a dzis co dziwne z innym labem zaczeli na siebie warczec...

Pattina - 29-11-2011, 15:45

Taj w niedzielę na labowaniu też dał popis...
Chwilę wcześniej jeszcze mówiłam,że mu nie w głowie takie rzeczy póki nie poleciał w długą za goldenką :(
Narazie to był jednorazowy incydent, ja jak najbardziej chcę go wykastrować, tym bardziej jesli taki problem się powtórzy , gorzej z rozmową z westim... on nawet o tym nie chcę słyszeć i kompletnie żaden argument do niego nie przemawia, dlaczego faceci mają takie uprzedzenia do tego ?
Jak kastrowałam kocurka też oznajmił że tylko kota okaleczyłam.
O obcięciu jajców Tajsonowi on nawet nie chce słyszeć :|

tenshii - 29-11-2011, 15:53

Pattina napisał/a:
gorzej z rozmową z westim... on nawet o tym nie chcę słyszeć i kompletnie żaden argument do niego nie przemawia, dlaczego faceci mają takie uprzedzenia do tego ?

a Bartuś niech pogada z Pawłem - kiedyś się umówimy
też było nie, jak tak można
trzy dni temu usłyszałam - ja już nie chcę psa niekastrowanego... ;)

Pattina - 29-11-2011, 16:17

tenshii napisał/a:

a Bartuś niech pogada z Pawłem - kiedyś się umówimy
też było nie, jak tak można
trzy dni temu usłyszałam - ja już nie chcę psa niekastrowanego... ;)
Koniecznie !
tenshii - 29-11-2011, 16:18

Cytat:
Koniecznie !

no to na pewno się uda ;)

Pattina - 11-12-2011, 14:35

Po dzisieszym labowaniu utwierdzam się że kastracja w naszym przypadku musi się odbyć ]:)
Tajowi dziś na amory się zebrało i po godzinie męczenia się z nim wróciliśmy do domu ;]
Dziś wieczorem idziemy na zastrzyki i przy okazji dowiem się o kastracji... Bo nasz wet mówił,że trzeba czekać aż skończy 2 lata...

kasiek - 12-12-2011, 10:07

Pattina, kastracje najlepiej przeprowadzic do 18 miesiaca zycia psa kiedy osiagnie juz dojrzalosc fizyczna i psychiczna :)
Pattina - 12-12-2011, 10:51

Już się wczoraj wszystkiego dowiedziałam :)
Tajson musi najpierw wyzdrowieć aby móc mu jajca ciachnąć.
Na styczeń spokojnie się możemy umówić, oczywiście wczoraj westi i jego rodzice na mnie naskoczyli, że z psa kalekę zrobię a że później będzie gruby i w ogole po co...
'' Przecież można go dopuścić niech sobie ulży a później na smyczy mam go ciągle prowadzać to nie będzie mi uciekać przecież '' - słowa mej teściowej :bad: :bad:
Ja już postanowiłam i koniec

kasiek - 12-12-2011, 10:54

Pattina, bedzie dobrze :) dobra decyzja ,a we wczesniejszym poscie pomylilam sie w pisowni po 18 miesiacu zycia :)
AnIeLa - 12-12-2011, 10:58

Pattina napisał/a:
'' Przecież można go dopuścić niech sobie ulży a później na smyczy mam go ciągle prowadzać to nie będzie mi uciekać przecież '' - słowa mej teściowej


to później niech Ona po prowadza psa który już poznał co to znaczy krycie :beated:

Pattina napisał/a:
że z psa kalekę zrobię a że później będzie gruby i w ogole po co...


Asior raczej kaleką nie jest :) No i linię też trzymamy :haha:

Maleńka - 12-12-2011, 11:05

Tez jak mowie komukolwiek ze chce wyciachac Lukiego to zaraz ze robie psu krzywdee, ze jak tak mogeee, a co zrobie jak sie Lukiemu ojcostwo zalaczy(-.-') i takie tego rodzaju bzdury. No jak mnie szlag trafia..ale nikt moich argumentow nie przyjmuje ze tak dla niego bedzie lepiej i nawet Luki nie zauwazy braku jajkow ;ooo allleee niiiiiiiiieeeeeeee oni wiedza lepiej...
Pattina - 12-12-2011, 11:37

Nasz wet powiedział,że można go wykastrować jak skończy 2 lata.
Natomiast ten wczorajszy powiedział,że jeśli już mamy problemem z nim to nic nie szkodzi na przeszkodzie aby to zrobić wcześniej, bo jeśli utwierdzi się w takim zachowaniu to po kastracji wcale nie musi być lepiej.
Ja nie wyobrażam sobie że miałabym czekać jeszcze pół roku jak on wczoraj w jakimś amoku działał na labowaniu! Miałam go dość normalnie

olcia1 - 13-12-2011, 13:05

My równiez zdecydowalismy na wykastrowanie naszego Bryska ale ze wzgledu na to iż nie zeszło mu jedno jajuszko :(
Weronika_S - 15-12-2011, 13:05

AnIeLa napisał/a:
Pattina napisał/a:
'' Przecież można go dopuścić niech sobie ulży a później na smyczy mam go ciągle prowadzać to nie będzie mi uciekać przecież '' - słowa mej teściowej


to później niech Ona po prowadza psa który już poznał co to znaczy krycie :beated:

:


niekoniecznie tak jest.Mój pies po kryciu się uspokoił.Ale oczywiście nie jestem przeciw kastracji,żeby nie było.Tylko trzeba pamiętać,że kastracja nie jest lekiem na wszystkie złe zachowania psa.

Pattina - 15-12-2011, 15:28

Weronika_s Ja niie mam zamiaru dopuszczać go.
Narazie nie spuszczam go ze smyczy bo boję sie że poleci za jakąś dziewczyną.
Przed Świętami nie dam rady go wykastrować ze względu na finanse, dlatego na kastracje wybieramy się w styczniu

Ewelina - 15-12-2011, 15:29

Pattina, Słuszna decyzja :)
orlosia - 15-12-2011, 16:28

jutro Ruben ma sciągane szwy mija juz 13 dzien a już widzimy zmiany... nie obwąchuje tak trawników jak wczesniej no i apetyt :bad:
gio850327 - 19-12-2011, 14:20

ostatnio w zasadzie zawsze jak sie spotakamy z sąsiadką goldenka Fado nie daje jej spokoju niemilosiernie... coraz częsciej zastanawia mnie fakt kastracji. Dobrze zrobie ? i w jakim wieku najszybciej możba pozbawić pieska interesu:)
kasiek - 20-12-2011, 08:07

orlosia12, dokladnie apatyt och ten apetyt :D
gio850327, mojego Semira pozbawilismy klejnocikow jak mial okolo19 miesiecy

orlosia - 25-12-2011, 21:20

mam dla was mega wazne pytanie czy waszym psiakom po kastracji rana goiła sie b.wolno?
z rubenem po sciągnięciu szwów bylismy kilka razy u weta po masci itp. a nadal jest brzydka ...

Baszka - 27-12-2011, 16:21

orlosia12 napisał/a:
mam dla was mega wazne pytanie czy waszym psiakom po kastracji rana goiła sie b.wolno?
z rubenem po sciągnięciu szwów bylismy kilka razy u weta po masci itp. a nadal jest brzydka ...

Wszyscy moi podopieczni /sunie i psy/ zabieg sterylizacji przechodziły bardzo dobrze. Już na drugi dzień były zupełnie sprawne i chętne do zabawy ]:)
Nie miałam potrzeby odwiedzać weta od zabiegu aż do ściągania szwów :) ... a nawet po tych 10 dniach, czasem okazywało się, że wizyta nie była konieczna, bo szwów nie ma ...psiur sam je sobie 'ściągnął' :bad:
Nigdy też nie było potrzeby interwencji weta po wyciągnięciu szwów...ranka nigdy się nie 'paprała' :<


orlosia12 Po raz kolejny muszę stwierdzić, że trafienie na odpowiedniego lekarza to póżniej bezproblemowa rekonwalescencja :)

PS.Ale w czym ta rana jest 'brzydka'? ...wyciek ropny?..zaczerwienienie?...

orlosia - 27-12-2011, 22:38

Baszka, no własnie my zabieg mielismy u dobrego weta. a po sąsiedzku mamy mały gabinet w którym przyjmuje młodziutka lekarka takze moze zawsze obejrzeć psa...

to nasz pierwszy zabieg... po sciągnięciu szwów wszystko było takie nie wygojone dobrze ze sie zrosło ale później ropa czerwona skóra itp. na dzień dzisiejszy nadal chodzi w majtaskach smarujemy antybiotykiem ropy nie ma strupek jest wiec mam nadzieje ze szybko sie poprawi bo i pies się męczy :(

a tak to apetyt zabawy itp. wszystko tak jak przed zabiegiem :)

kasiek - 28-12-2011, 09:21

orlosia12, biedactwo :( moj Semir dosc dobrze zniosl zabieg,okolo 4 dni ranka byla brzydka ,troszke bylo opuchlizny ,ale po tygodniu Semiro wrocil do normy. Mial zakladane szwy rozpuszczalne.Wymiziac Rubenika i buziaki dla Was ;*
kataszzka - 30-12-2011, 22:00

Planuje wykastrować czika. Jaki jest najlepszy czas na kastrację? ma dopiero 7 miesięcy. Nie znam się na tym nigdy nie kastrowałam psa więc proszę o odpowiedzi :P
nathaliena - 31-12-2011, 00:05

kataszzka napisał/a:
Jaki jest najlepszy czas na kastrację? ma dopiero 7 miesięcy.
mój psiak był kastrowany, mają 1,5 roku, podobno to najlepszy czas. U Abisa nie było jeszcze żadnych odruchów kopulacyjnych, pogoni za suczkami itp. Nie interesował się tym nigdy i w porę został wykastrowany, nie zostały mu żadne nawyki.
kataszzka - 31-12-2011, 11:17

To dobrze, ale cziko często gwałci kocyk i moją bratanice sześcioletnią, miejmy nadzieję że to tylko rozładowanie energii a nie odruchy kopulacyjne :)
orlosia - 03-01-2012, 20:22

miesiąc po zabiegu :(

Ewelina - 03-01-2012, 21:12

Brzydko to wygląda :beated:
ambird - 03-01-2012, 21:15

A co z tą raną się dzieje?
Dziwne, tyle czasu po zabiegu to śladu nie powinno być :(

orlosia - 03-01-2012, 21:41

cały czas coś się sączy z niej i jest tak jakby nie zabliźniona (zaczerwieniona) dokładnie niewiem bo moja siostra Rubena opatruje i jezdzi z nim do weta.
W kazdym bądź razie było gorzej jakis czas temu na kontroli dostał specjalną maść a dzis antybiotyk do ustnie... wet stwierdził że rana po kastracji i w tym miejscu gorzej sie goi

donia457 - 05-01-2012, 01:04

orlosia12, a on czasem nie wylizuje sobie rany po operacji ??,kiedys jak mialam kundelka i tak sobie wylizal rane po 2 miesiacach od zabiegu tez tak to wygladalo,ja na twoim miejscu zalozylabym jeszcze kolnierz ochronny tak na wszelki wypadek
a ja mam pytanie do tych ,ktorzy maja kocury ;D
w ktorym miesiacu powinno sie wykastrowac kocura??

Lilitu - 05-01-2012, 14:40

donia457, mój śp Paź był kastrowany gdzieś koło 8-9 miesiąca życia. Tak w ogóle to czy ktoś z Was stosował zamiast zwykłego kołnierza taki:
?

donia457 - 05-01-2012, 15:09

Lilitu, dzieki za info ,kocurek ktory ma byc wykastrowany ma juz 8 miesiecy ,zaczyna go czuc z kuwety,jeszcze nie podlewa mebli ,ale ja mysle ze to juz jest pora na jego jajka ;D
orlosia - 05-01-2012, 16:13

donia457, o co to nie :P kołnierz ma na noc a w dzień jest cieniem mojej mamy i cały czas ma go na oku, jak wychodzimy z domu również zakładane są "kajdanki"
donia457 - 05-01-2012, 23:08

orlosia12, to chyba nie obedzie sie bez wizyty u weta
orlosia - 06-01-2012, 00:03

własnie juz po wizycie dostał antybiotyk i zalecenia co do pielęgnacji :)
donia457 - 06-01-2012, 00:14

aha,a mowil cos wet ?dlaczego zrobila mu sie taka rana? bo jestem ciekawa :-P
orlosia - 06-01-2012, 14:44

donia457, ona mu sie nie zrobiła tylko poprostu nie goiła mu sie jak trzeba...stwierdził że musiał sie do niej dobrać i że takie rany ciężko sie goją...no ale juz mamy małego strupka czyli jeszcze troszke i nie będzie śladu:)
Morgie - 06-01-2012, 21:54

Aleksandra napisał/a:
A co z pieskami? Czy ktos z Was kastrował psa?. Hugo nie powinien miec potomstwa ze względu na dysplazję, więc sie zastanawiam. Ale to trudna decyzja.


Jak najbardziej zalecam! Kastracja nie zmienia zbytnio zachowania psa - to nie prawda, że robi się ociężały i "niesamczy". No, ociężały to może z obżarstwa, bo organizm po ograniczeniu funkcji rozrodczych "przestawia się na jedzenie" - drugą po rozmnażaniu najważniejszą czynność w życiu zwierzaka ;)
Tyle, że mój Nero odkąd jest wykastrowany nie zmienił w ogóle zachowania (miał przy kastracji co prawda ok. 3 lat), a usunęliśmy ten problem, że w trakcie "sezonu na cieczki" siedział całymi dniami pod oknem tarasowym i piszczał.

donia457 - 06-01-2012, 22:30

orlosia12, tak myslalam ze sie dorwal do rany ,jest to nie uniknione,chwila nie uwagi i rana wylizana a takie rany ciezko sie goja ,moj kundelus Ami tez tak sie dorobil
kasiek - 09-01-2012, 10:17

orlosia12, Niech zdrowieje nam Rubenik :)
Pattina - 10-01-2012, 18:23

Tajo miał być kastrowany teraz w styczniu niestety miałam wypadek samochodowy i od tego czasu ciągle jakieś wydatki związane z autem mi wypadają więc kastrację zmuszona jestem przełożyć na luty, niestety koszta ja musze pokryć bo westiego nie udało mi się przekonać,że to dla dobra Taja i sam kazał mi robić z psa 'kaleke ' i ofiarę on do tego ręki nie chce przyłożyć i jak tu z takim gadać :bad:
szalej - 10-01-2012, 20:31

Pattina, po fakcie się pewnie przekona że to dobra decyzja
AnIeLa - 10-01-2012, 20:33

Pattina, to skoro i tak przekładasz na luty to może poczekaj na "Marzec - miesiącem sterylizacji"? może ktoś w Waszej miejscowości będzie brał udział w akcji :)
Pattina - 10-01-2012, 22:24

szalej napisał/a:
Pattina, po fakcie się pewnie przekona że to dobra decyzja
Bardzo bym chciała aby tak było,narazie on i teściowie mnie wyklinają od najgorszych :(
AnIeLa napisał/a:
Pattina, to skoro i tak przekładasz na luty to może poczekaj na "Marzec - miesiącem sterylizacji"? może ktoś w Waszej miejscowości będzie brał udział w akcji :)
Nie chcę już zwlekać Tajo ciągle na uwięzi,widze jak strasznie się męczy bo nie może się wybiegać z piłeczką, kumplami czy poskakać z frisbee :(
O akcji czytałam niewiele drożej zapłace w klinice Uniwersytetu Przyrodniczego gdzie ostatnio Tajo się leczył.
Narazie muszę finansowo stanąć na nogi, bo wszystko się sypie jak na złość, luty też będzie straszny... niestety bez auta nie dostane się do pracy więc naprawić trzeba kosztem kastracji
niestety
Pod koniec miesiąca będziemy się umawiać na wizytę mam nadzieję,że wszystko będzie ok i Tajo już niedługo znów będzie brykać na labowaniach :)

Zu2ia - 15-01-2012, 19:13

Greya kastrowaliśmy w październiku 2011, nie było innego wyjścia, gdyż chłopak miał problemy z zachowaniem. Te 10dni, z kołnierzem i szwami były straszne. U weterynarza byliśmy co 1-2dni. Psiak nie potrafił sam wejść po schodach, we wszystko uderzał kołnierzem, który łamał się, a następnie Grey sobie nim drażnił te szwy.. więc musiał nosić spodenki, które ściągał. Skończył w spodenkach, ubranku dla sterylizowanej suczki i szeleczkach podtrzymujących spodenki.. Pewnego wieczoru przy zejściu z łóżka jakiś szew mu poszedł i zalał pokój krwią.. masakra.. nie chciałabym znów tego przeżywać. W dodatku pani weterynarz po operacji nie powiedziała mi, że można mu podać zastrzyk, dzięki któremu nie będzie go tak rana swędzieć. Przez 2 dni pies się strasznie męczył, piszczał i zębami szczękał.
Jednak kastracja wyszła mu na dobre, jeszcze trochę testosteronu w nim zostało i czasami mu przez niego odbija, ale to już niebawem się skończy (testosteron podobno utrzymuje się pół roku po kastracji)

anuszka - 15-01-2012, 20:41

tej wiosny i my idziemy się kastrować :)
marcinmarg - 16-01-2012, 13:44

ja byłem ze swoim psem w środę. Pies chodzi bez kołnierza na noc jedynie spodenki, które i tak jakoś sobie ściąga :) Trochę liże ranę ale nic się z nią nie dzieje, 2 dnia po zabiegu już biegał. Co ciekaw po założeniu spodenek nie może sobie miejsca poszukać żeby zasnąć a jak ich nie ma to nogami do góry śpi.
benia - 16-01-2012, 19:35

Powiedzcie mi a jak wyglądają takie spodenki?
anna34 - 16-01-2012, 19:38

benia,zwyczajnie,ja zrobiłam Chopperowi ze swoich spodenek od piżdżamy takich krótkich.Po bokach zrobiłam dziurki i przełożyłam przez nie bandaż,który zakładałam na krzyż przz łep Choppera.Ładnie się trzymały i zasłaniały miejsce po braku jajek.
benia - 16-01-2012, 19:46

anna34, dzięki dobry patent!jestem cały czas w trakcie szukania i wahania pomiędzy kołnierzem a koszulką pooperacyjną (znalazłam takie cos http://www.dogszone.pl/pr...e9c148c7f8470b2 )
AnIeLa - 17-01-2012, 11:43

benia, My mieliśmy kołnierz, kupiłam też bokserki ale kołnierz w zupełności starczył u Nas.
orlosia - 18-01-2012, 18:38

ja miałam kołnierz i majteczki dziecięce (przerobione) jako zabezpieczenie dla rubcia...
ostatnio pisałam o jego trudnym gojeniu teraz jest juz okej...
ale zauważyłam ze u Rubena rany baaardzo źle sie goją czy to ma związek z tym ze kiedyś zjadł trutke i miał wit K (krzepliwość krwi) moze cos pozostało w organizmie

frania i franek - 27-01-2012, 22:36

my z Pedrem też najprawdopodobniej w marcu się kastrujemy :)napewno w tym roku i nawet TŻ się przekonał :-P po ucieczkach naszego diabełka przez ruchliwą ulicę pod klatkę suczki,która akurat miała cieczkę. Mamy też nadzieje że skończy się też obsesyjna "obrona" suczek przed innymi psami ]:) i przestanie w końcu skakać na inne psiury :bad: Kochany jest ten nasz piesek normalnie w domu aniołeczek można z nim zrobić wszystko , ale jak wychodzimy na dwór to zamienia się w diabła :bad: i te nieszczęsne ucieczki :cring:
Maleńka - 07-02-2012, 13:20

Czytam i czytam i tak naprawde juz nie wiem jaki wiek jest dobry do kastracji a nie chce zrobic mu krzywdy :bad:
mibec - 07-02-2012, 13:46

Maleńka napisał/a:
jaki wiek jest dobry do kastracji
mi wet powiedzial, ze jesli nie ma wskazowek do wczesniejszej kastracji to najlepiej kastrowac po 18 miesiacu zycia :)
Pattina - 02-03-2012, 17:40

Mamy termin ciachania jajców na 16.03 na godz 15 mam nadzieje,że wszystko będzie ok
mibec - 02-03-2012, 17:42

Pattina napisał/a:
16.03
bedziemy trzymac kciuki ;*
Kesja - 02-03-2012, 17:51

Pattina, powodzenia, trzymamy kciuki ;* :)
tenshii - 02-03-2012, 17:58

Pattina napisał/a:
Mamy termin ciachania jajców na 16.03

gdzie kastrujecie Tajosława?

Pattina napisał/a:
wszystko będzie ok

będzie :)

Pattina - 02-03-2012, 18:40

tenshii, Widziałam dużo gabinetów ale czytałam dużo dobrego o przychodni na Wiśniowej ' Legwan '' . Z klinik zrezygnowałam po Twojej namowie
tenshii - 02-03-2012, 18:43

Pattina napisał/a:
Z klinik zrezygnowałam po Twojej namowie

to dobrze :)

Pattina napisał/a:
Legwan

słyszałam same pochlebne opinie :)
Powodzenia

Pattina - 02-03-2012, 18:49

tenshii, No to super, że moje informacje się potwierdziły :)
Taja jaja będa w dobrych rękach haha :D

Nulcia1 - 27-03-2012, 13:19

nasz Deksik wczoraj miał kastracje najpierw nie miał apetytu , dziś troszkę zjadł gotowanego kurczaka z ryżem i marchewka , ale ma krwiaka czy to normalne ? Pani weterynarz po zabiegu twierdziła , że tak ale jaka jest Wasza opinia na ten temat ?:)

[ Dodano: 27-03-2012, 19:12 ]
jutro jedziemy do weta na zastrzyk mam nadzieje , że wszystko będzie ok narazie Deksiu tylko lezy i odpoczywa mam nadzieje , że nic mu nie będzie i nie będzie miał żadnych skutkow ubocznych :(

Pattina - 27-03-2012, 22:25

Nulcia1, Ciężko mi powiedzieć, u nas nie było żadnych krwiaków czy siniaków nawet.
Spuchły mu jajca i się okazało,że to zapalenie dostał zastrzyki i brał 6 dni antybiotyk i już ok :)

Ewelina - 28-03-2012, 10:44

Nulcia1, napisz dzisiaj jak tam po wizycie :) No i koniecznie wstaw zdjęcie Deksterka w kloszu :)
safeĆ - 28-03-2012, 12:16

własnie wróciliśmy od weterynarza... Dżozefowi piąte pazury rosną za bardzo w bok więc zaproponowałam, żeby przy okazji kastracji je usunąć... i dostałam burę, że jaka kastracja! Podobno wykastrowanie psa nie zmniejsza ryzyka chorób nowotworowych i problemów z prostatą dopiero jak takie problemy się pojawią, to zabieg trzeba wykonać. W przypadku suczek sterylizacja zmniejsza ryzyko nowotworu macicy czy sutków natomiast u psa taki zabieg nic nie wnosi... Nie wiem co tym myśleć :-/
Ewelina - 28-03-2012, 12:24

safeĆ, mojej znajomej która ma labka przez 5 lat lekarz wybijał kastrację z głowy, że po co itd. Pies zaczął sikać niadawno krwią zaczęły się problemy z prostatą. Trzeba było szybko przeprowadzić operację. Pies jakiś czas dostawał leki, bo miał straszny obrzęk męczył się. Długo dochodził do siebie po tym zabiegu teraz nie chcę się ruszać zbytnio uważam, że kastracja im szybciej tym lepiej.
nata - 28-03-2012, 12:25

safeĆ napisał/a:
i dostałam burę, że jaka kastracja! Podobno wykastrowanie psa nie zmniejsza ryzyka chorób nowotworowych i problemów z prostatą dopiero jak takie problemy się pojawią, to zabieg trzeba wykonać.

Co prawda nie wiem jak to jest z kastracją, no ale pierwsze słyszę żeby wet odradzał zabieg i jeszcze w takim tonie...

Natomiast, ja wychodzę z założenia, że jeśli tylko to możliwe, to lepiej zapobiegać niż leczyć... A oczekiwać na prostatę to już w ogóle głupota jak dla mnie

tenshii - 28-03-2012, 12:39

Mój pies miał guzy odbytu - dokładnie guzy hormonozależne, z powodu braku kastracji w odpowiednim czasie... Został wykastrowany przy okazji wycinania guzów, ale było za późno. Miał przerzuty i pożył pół roku.

Może Twój wet jest jednym z tych z przekonaniem "nie kastruję bo sam sobie chleba odbierał nie będę, ale głośno o tym nie mówię" ?

Nulcia1 - 28-03-2012, 14:30

My już po wizycie Deksiu dostał zastrzyki i w piątek kolejna wizyta bo jak nie zmniejszy mu się ten krwiak trzeba bedzie go oczyścić , naszczescie Deks je już powolutku bo schudl strasznie :( poki co ciagle lezy i odpoczywa :(

[ Dodano: 28-03-2012, 14:39 ]
Deksik po kastracji :(

nata - 28-03-2012, 14:42

Nulcia1, dużo zdrówka dla rekonwalescenta ;*
Nulcia1 - 28-03-2012, 14:44

nata, dziękujemy ;)
Ewelina - 28-03-2012, 17:03

niech wraca szybko do zdrowia chłopak ;*
Pattina - 28-03-2012, 17:09

Niech wraca szybciutko do zdrowia :*
Tajo już doszedł do siebie na drugi dzień chciał brykać i ganiać ;)

Nulcia1 - 28-03-2012, 17:12

nom mam nadzieje , że Deksiowi tez sie sybciutko wszystko zagoi ;)
Fadkowa - 30-03-2012, 23:18

u mnie od kastracji mineły niecałe dwa miesiace . Na spacerach podczas zabawy Fadek jest dosiadany jak by był suczka :( A biedak kiedys potrafił pokazac swoja dominacje a teraz ogon podkuli i koniec;/
Ewelina - 31-03-2012, 18:29

Fadkowa, No tak czasem bywa z czasem nauczy się bronić i odganiać od siebie inne psy.
Nulcia1 - 03-04-2012, 12:03

Dekster ma większego krwiaka i na dokładkę albo się przeziębił albo ma kaszel kenelowy eh dzisiaj zmieniamy weta i jak powie , że tamta babka coś spieprzyła to wracam się tam i robie aferę ... bo wczoraj byłam u niej i oczywiście ona problemu nie widzi ...
Chelsea - 03-04-2012, 12:10

Nulcia1, a gdzie w Sosnowcu chodzicie do weta??
Nulcia1 - 03-04-2012, 13:16

zabieg był wykonywany na gospodarczej 32 ;)
Chelsea - 03-04-2012, 13:20

Nulcia1, ja mogę Ci polecić Naszego weta jest on w Mysłowicach Silvet koło budynku sądu czyli samo centrum Mysłowic daleko nie macie. Facet rewelacja ma swoją hodowlę labradorów i przede wszystkim zna się na rzeczy :)
Krakowska 4
Mysłowice
tel. 603-15-85-57
tel. 605-83-55-59
tel. kom. 513 100 769

Nulcia1 - 03-04-2012, 13:28

ok wielkie dzieki prawdopodobnie dzis tam pojedziemy ;) tak to jest weterynarzy pełno a mało kto ma jakieś pojecie o tym co robi ... :( u nas przed blokiem tez mamy weta ale ten to dopiero porazka ..
Chelsea - 03-04-2012, 13:31

Nulcia1, jeżeli skorzystasz z jego usług zadzwoń wcześniej i się umów na wizytę :) ja jestem zadowolona i koleżanka moja też :)
Nulcia1 - 03-04-2012, 13:34

a nie wiesz mniej więcej ile czeka się na wizytę ? bo mi zależy dzisiaj :( dekster zawsze był szczupły ale teraz wygląda jak chart :( przez ta kastracje tak wychudł ehh ... pewnie większość osób chwali sobie kastracje czy sterylizacje ale ja juz po tym co przeżywam z nim nie zdecyduje się na sterylizacje didi :(
Chelsea - 03-04-2012, 13:49

tel. 603-15-85-57
tel. 605-83-55-59
zadzwoń pod ten pierwszy numer i powiedz o co chodzi i ze zalezy ci na wizycie dziś :)

Nulcia1 - 03-04-2012, 13:52

dzięki ;)
Chelsea - 03-04-2012, 13:53

Nulcia1, daj znac :)
Nulcia1 - 03-04-2012, 13:55

ok jak narzeczony wróci o 14 to będziemy kombinować co i jak ...
male_zet - 18-04-2012, 09:11

Mam pytanie, mój Czort ostatnio mniej sie słucha, ma większy popęd i wskakuje na suczki (nie ważne czy młode czy starsze, wysterylizowane czy nie), a co gorsza na wykastrowane psy tez. Ostatnio tez zauważyłam ze stał się bardziej agresywny - jak ktos na niego warknie to juz nie odwraca sie i ucieka tylko tez sie odwarknie i jest sprzeczka (ostatnio z bernardynem :confused: . Zaczynam się o niego bać i zastanawiam się czy kastracja coś zmieni w tym temacie. Wiem że go to nie boli ani nie jest świadomy po operacji ze czegos mu tam brakuje :p Jakie są Wasze doświadczenia w tym temacie ? Pozdrawiam
nigritta - 18-04-2012, 09:17

male_zet, proponuje poczytać http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=197 dotyczy właśnie kastracji samców :) ale z tego co już się naczytałam to to po kastracji pieski uspokajają się więc może warto byłoby pomyśleć :)
male_zet - 18-04-2012, 09:29

nigritta napisał/a:
male_zet, proponuje poczytać http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=197 dotyczy właśnie kastracji samców :) ale z tego co już się naczytałam to to po kastracji pieski uspokajają się więc może warto byłoby pomyśleć :)


Tak wiem, też dużo o tym czytałam, i ponoć sie uspokajają ale nie jest to pewne. Dletego więc, zapytalam o Wasze doświadczenia w tej sprawie, czy Wasze psiaki stały sie spokojniejsze. Dzieki za link, zabieram sie do czytania :)

Nikaaa - 18-04-2012, 09:33

male_zet, to jest temat o sterylizacji - suk. Nie kastracji psów, poczytaj temat podany przez nigritte i tam pytaj ;) Poczytaj tez o farmaceutycznych srodkach chociaz wiele opini mowi ze to nie dziala.
male_zet - 18-04-2012, 09:39

okej zadam wiec to pytanie też tutaj ..
Mój Czort ostatnio mniej sie słucha, ma większy popęd i wskakuje na suczki (nie ważne czy młode czy starsze, wysterylizowane czy nie), a co gorsza na wykastrowane psy tez. Ostatnio tez zauważyłam ze stał się bardziej agresywny - jak ktos na niego warknie to juz nie odwraca sie i ucieka tylko tez sie odwarknie i jest sprzeczka (ostatnio z bernardynem :confused: . Zaczynam się o niego bać i zastanawiam się czy kastracja coś zmieni w tym temacie. Wiem że go to nie boli ani nie jest świadomy po operacji ze czegos mu tam brakuje :p Jakie są Wasze doświadczenia w tym temacie? - Wasze psy uspokoiły się po kastracji ? Z tego co czytałam nigdy nie ma 100% pewności. Aha, ale plusem jest podobno to, że zapobiega prostacie, którą na którą psy mogą zachorować. Pozdrawiam

nigritta - 18-04-2012, 09:46

male_zet, chciałabym pomóc ale my jesteśmy 2,5 tygodnia po sterylizacji i jak na razie nie zauważyłam jakich specjalnych zmian ale Luka nie ma w sobie ani odrobinę agresji co Nikaaa może zaświadczyć :-P :D
anna34 - 18-04-2012, 10:10

male_zet napisał/a:
Mój Czort ostatnio mniej sie słucha, ma większy popęd i wskakuje na suczki (nie ważne czy młode czy starsze, wysterylizowane czy nie), a co gorsza na wykastrowane psy tez.

Napewno przestanie to robić :) ,mój przestał :D
male_zet napisał/a:
Ostatnio tez zauważyłam ze stał się bardziej agresywny - jak ktos na niego warknie to juz nie odwraca sie i ucieka tylko tez sie odwarknie i jest sprzeczka (ostatnio z bernardynem .

tutaj nie wiem do końca,bo mój tak nie robił.

tenshii - 18-04-2012, 10:27

male_zet, nasz Fido skakał prawie na wszystko co się ruszało i na drzewo nie uciekało.
Poza tym rzucał się na 9 na 10 mijanych psów. W końcu doszło do tego, że pogryzł się z psem tak bardzo, że prawie stracił oko.
Wtedy został wykastrowany.
Dziś jedynie burknie cichutko na 1 na 10 psów, a na 9 z 10 w ogóle nie zwraca uwagi.
Przychodzi na zawołanie, nie myśli o sukach i w końcu cieszy się życiem

szalej - 18-04-2012, 14:14

male_zet, napewno nie będzie gorzej, a dzięki temu unikniesz takich sytuacji :haha:
anna34 - 18-04-2012, 14:45

szalej napisał/a:
male_zet, napewno nie będzie gorzej, a dzięki temu unikniesz takich sytuacji

szalej coś na ten temat wie :-P

szalej - 18-04-2012, 17:27

szalej, ;D
Kaasiulka1 - 23-04-2012, 23:28

Ja wahałam się z decyzją o kastracji już od kilku miesięcy ale dziś miarka się przebrała i Amir na jutro na 14.00 jest umówiony na stracenie zbędnego balastu.
Myślałam, że jakoś tego uniknie ale stał się dosłownie nieznośny na spacerach ciągle tylko wącha, liże trawę a suki by zamęczył najchętniej. Najgorsze jest jednak to, że zaczął się nowy etap w jego zachowaniu, otóż zaczął się rzucać z agresją na inne psy. Mając na uwadze to, że Amir waży 41 kg i bardzo ciężko go utrzymać w takiej sytuacji oraz to, że nie chcę go dopuścić do suki kiedykolwiek bo nie ma nawet rodowodu, podjęłam taką decyzję.
Mam nadzieję, że nie będzie już chodził taki podniecony i trochę milej będzie mi się z nim spacerowało :)
Biedactwo sobie teraz śpi przy moich nogach, nieświadomy co jego pani knuje ;] Oby to była dobra decyzja !

Nikaaa - 23-04-2012, 23:35

Kaasiulka1, napewno mu to nie zaszkodzi, a może pomóc, bardzo dobra decyzja!
Trzymam kciuki, żeby wszystko sie duało i żeby przystojniak szybko zapomniał o zabiegu :)

Pattina - 23-04-2012, 23:36

Kaasiulka1, Myślę,że mu tylko pomożesz :)
U nas dopiero miesiąc od kastracji a już widzę znaczną poprawę w zachowaniu Taja.
Nie niucha, nie liże, nie chrumka na spacerach.
Spuszczony ze smyczy zwraca uwagę na mnie i się pilnuję
Jego ADHD ociupinkę się zmniejszyło :)
Na drugi dzień od kastracji już śmigał jakby nigdy się nic nie stało :)
Za Amirka 3mamy kciuki aby wszystko obyło się bez komplikacji :*

Ewelina - 23-04-2012, 23:38

Kaasiulka1, Trzymam mocno kciuki. Bardzo dobra decyzja :)
Kaasiulka1 - 24-04-2012, 00:00

Cytat:
Nie niucha, nie liże, nie chrumka na spacerach.
czy to możliwe?? :D
Nikaaa, Pattina, Ewelina, Dziękujemy za kciuki, na pewno się przydadzą :) Obawiam się trochę tego, jak to będzie po zabiegu i czy będzie go to bardzo bolało po przebudzeniu .. :(
Tak czy inaczej, decyzji nie zmienię tylko fotki muszę jutro zrobić przed i po- tak na pamiątkę :-P

kasiek - 24-04-2012, 07:40

Kaasiulka1, trzymam kciuki za Amira ;*
Pikuś - 24-04-2012, 08:38

Kaasiulka1, decyzja bardzo dobra :) Trzymamy kciuki :)
Pattina - 24-04-2012, 09:30

Kaasiulka1 napisał/a:
czy to możliwe??
Chodziło mi o to,że nie ekscytuje się na widok siuśków damskich :D
Kaasiulka1 napisał/a:
Obawiam się trochę tego, jak to będzie po zabiegu i czy będzie go to bardzo bolało po przebudzeniu
Psiaki dostają antybiotyk/leki przeciwbólowe żeby ich właśnie nie bolało nic :)
Kaasiulka1 - 24-04-2012, 21:23

Już po zabiegu ufff ale się denerwowałam. Amir nosi dostojny kołnierz, który wcale mu się nie podoba :) Myślałam, że będzie osowiały po narkozie a tu... pospał w domu 2 godzinki i szaleje bo chce pozbyć się kołnierza i dostać do ranki. :doubt: Trochę się martwię jak będzie wyglądała noc bo póki co, walczy z kołnierzem i już parę razy udało mu się polizać miejsce gdzie są szwy ]:) Ale wszystko wygląda dobrze i fajnie, bo ma przyszyty szwem opatrunek, żeby nie zabrudzić rany, pojutrze mamy się wstawić na kontrole i zdjęcie opatrunku :) a na jutro dostałam tabletkę przeciwbólową dla niego więc mam nadzieję, że nic go nie będzie boleć :)
A jak to wyglądało u Waszych wykastrowanych psiaków? długo będzie drażnić ta ranka? Bo nie wiem ile czasu ten kołnierz będzie niezbędny..

Ewelina - 24-04-2012, 21:25

Kaasiulka1, Fajnie, że już po. Pilnujcie go żeby się do ranki nie dobrał jak już tak się nią interesuję.
Pattina - 24-04-2012, 21:30

Kaasiulka1 napisał/a:
A jak to wyglądało u Waszych wykastrowanych psiaków? długo będzie drażnić ta ranka? Bo nie wiem ile czasu ten kołnierz będzie niezbędny..
U nas Tajson kołnierz nosił 10dni.
Ranką zaczął się interesować po 3-4 dniach od operacji.
Musicie zabezpieczyć kołnierz tak by go nie mógł ściągać bo będzie mu się babrać rana albo wdać zakażenie a wszelkie takie przedłużą jego męki w kołnierzu.
Jak próbuje zdjąć kołnierz zacznij go czymś innym zainteresować jakąś maskotką czy czymkolwiek w końcu się przyzywczai. U nas Tajson tak bardzo nie protesotwał, jedynie obijał się o wszystko ale nie ściągał go

Kaasiulka1 - 24-04-2012, 22:00

Pattina napisał/a:
Ranką zaczął się interesować po 3-4 dniach od operacji.
Teraz zaczynam się martwić, czy wszystko jest ok bo Amir nieustannie chce dostać się do rany a do tego teraz zaczął skamleć. Nie wiem co robić i nie wiem czy skamle, bo go to tak boli czy denerwuje go kołnierz. Dostał zastrzyk przeciwbólowy więc teoretycznie nie powinno go to boleć ale w takim razie skąd ta ciągła chęć dostania się do szwów? Ojej chyba nie prześpię tej nocy :(
Nikaaa - 24-04-2012, 22:07

Kaasiulka1, Może go swędzi?

Nic nie nie bój, po narkozie może sie róznie zachowywac, moja też piszczała mimo tego, że ja niebolało :)

tenshii - 24-04-2012, 22:30

Kaasiulka1, bez paniki :)
jest zdezorientowany, poirytowany, pod wpływem narkozy jeszcze

Kaasiulka1 - 25-04-2012, 12:23

Nocka nie przespana bo Amir piszczał całą noc i co chwilkę trzeba było wstać do niego. O 2:30 zachciało mu się iść na spacer, gdzie udowodnił mi, że go nic nie boli ;) dostał w nocy po spacerku jeść, wypił miskę wody i był spokój.. na 30 min :P i znów zaczął serenadę :P na porannym spacerze opanował technikę brania patyczków w kołnierzy i dorwał wielki konar po czym przyniósł go pod drzwi ( ale był kabaret :D ). Dziś jeszcze popiskuje ale wydaje mi się, że to przez kołnierz.
Zauważyłam, że ma zaczerwieniony "woreczek" i nie wiem czy dziś jechać z tym do weterynarza, czy poczekać do jutra jak pojedziemy na kontrolę. Jak myślicie??

AnIeLa - 25-04-2012, 12:31

Kaasiulka1, worek może być zaczerwieniony.Asior po zabiegu miał czerwony i spuchnięty normalne,w końcu jajeczka mu stamtąd zabrano ;)
Kaasiulka1 - 25-04-2012, 13:36

AnIeLa, Dzięki, przynajmniej będę nieco spokojniejsza :)
Pattina - 25-04-2012, 15:01

Tajko tez mial woreczki czerwone lekki obrzek, gdy bardzo mu spuchly pojechalismy do weta, bo jak sie okazalo to bylo zapalenie,dostal zastrzyk, przez 5 dni bral antybiotyk i juz bylo wszystko ok :)
Kaasiulka1 - 08-05-2012, 00:11

Amir 3 dni temu miał szwy ściągnięte. :) Chyba już widzę delikatną poprawę w jego zachowaniu, mam nadzieję, że ta poprawa ma tendencję wzrostową ;)
Razem z Amirkiem dziękujemy za wsparcie :*

Pikuś - 22-05-2012, 15:19

My umówieni jesteśmy na 30.05 godzina 8:30 :) Nareszcie :D
nathaliena - 22-05-2012, 15:22

Pikuś napisał/a:
My umówieni jesteśmy na 30.05 godzina 8:30
trzymam kciuki za dominatora ;D
Pikuś - 22-05-2012, 15:23

nathaliena napisał/a:
trzymam kciuki za dominatora
oby mu się poprawiło :)
Pattina - 22-05-2012, 15:26

Pikuś napisał/a:
My umówieni jesteśmy na 30.05 godzina 8:30
Trzymamy mocno kciuki ! Już niebawem Pikuś dołączy do grona bezjajecznych ! :D

U nas od kastracji minęły 2 miesiące, poprawa w zachowaniu Taja jest znacząca. Nie ucieka spuszczony ze smyczy pilnuje się mnie, daje się odwołać od najlepszej zabawy nawet.
Nie ekscytuje się na zapach siuśków-nie chrumka, nie piszczy.
Na spacerkach nie gwałci suczek :D
Bałam się jedynie tego,że stanie się ofiarą losu, że psy będą go ''gwałcić'' nie wyczuwając testosteronu,póki co mieliśmy jedną taką sytuację ale Taj pięknie odgonił natręta więc już mnie nic nie niepokoi :)
Tż nadal zdania nie zmienił,ale to już taki typ człowieka :P

nathaliena - 22-05-2012, 15:42

Pattina napisał/a:
Już niebawem Pikuś dołączy do grona bezjajecznych !
no Pikuś to jest bez tego tam :-P
nata - 22-05-2012, 15:48

Pikuś, wreszcie :-P
Pattina, super ;-) Stanowicie dobry przykład dla innych :)

Pikuś - 22-05-2012, 17:01

nathaliena napisał/a:
Pattina napisał/a:
Już niebawem Pikuś dołączy do grona bezjajecznych !
no Pikuś to jest bez tego tam
Ja tam bez niczego latającego od zawsze :-P

Pattina, super :) mam nadzieję, że i u nas będzie taka poprawa :)

szalej - 22-05-2012, 18:19

Pikuś, trzymam kciuki za Mazaka :D
Pikuś - 22-05-2012, 18:48

szalej, dzięki :)

Patrycja, kiedy pozwoliłaś Tajowi biegać? :)

Pattina - 22-05-2012, 19:53

Pikuś napisał/a:
Patrycja, kiedy pozwoliłaś Tajowi biegać
10 dni go stopowałam, więc po kontroli gdy się wszystko zagoiło dziesiątego dnia spuściłam go ze smyczy, to było istne szaleństwo i radość nieopisana w jego oczach :D
Pikuś - 22-05-2012, 19:57

a poprawa zachowania była zauważalna po..? ;D
Pattina - 22-05-2012, 22:40

Pikuś napisał/a:
a poprawa zachowania była zauważalna po
Pierwsze zmiany zauważyłam po jakimś miesiącu. Był spokojniejszy , nie interesował się siuśkami na spacerach...
Teraz minęly 2 miesiące i tak jak wcześniej pisałam - nie w głowie mu ucieczki, nie chruumka nad siuśkami, pilnuje się mnie, jest ciut spokojniejszy w domu-nie skacze na gości, ogóle złoty pies :)

Pikuś - 28-05-2012, 14:55

Zaczynam się stresować :D Mój biedny synek :D
Dokite - 28-05-2012, 20:34

Pikuś, z jednej strony współczuję Ci stresu- trzymam kciuki!
Z drugiej trochę zazdroszczę, że Mazak przestanie być takim lowelasem.

Pikuś - 30-05-2012, 07:01

Trzymajcie kciuki, jedziemy na 8:30 :) Ale się martwię :(
donia457 - 30-05-2012, 08:31

trzymamy kciuki ;*
Pattina - 30-05-2012, 09:20

Trzymamy kciuki :*
mibec - 30-05-2012, 10:27

Pikuś, nie boj - wszystko bedzie ok ;*
szalej - 30-05-2012, 12:04

i jak mazak już po?
Chelsea - 30-05-2012, 12:06

Pikuś, będzie dobrze czekamy na wieści ;*
nathaliena - 30-05-2012, 14:35

szalej napisał/a:
i jak mazak już po?
już po, Ada napisała mi smsa, że Mazak zamienił się na jakiś czas w kloszmena :D
Pikuś - 30-05-2012, 15:10

Dziękujemy za kciuki :)

Zawiozłam Mazaka na 8.30 co mu się bardzo nie podobało, chciał ugryźć P. wet gdy go brała na ręce (mimo tego, że już odlatywał!!). Jeden wymiocik przed. Odebrałam go o 12, jeszcze w gabinecie okazało się, że klosz jest za krótki na jego ryj i spokojnie mógł sobie wylizać ranę :< Pojechałam po śpioszki, kupiłam żwacze i wróciłam do domu. Założyłam tylko śpiochy i musiałam po coś wyjść, na 5 MINUT! :bad: wróciłam 2 wymiocik, Mazak bez śpiochów cudownie wylizał ranę :bad: Za karę teraz ma śpiochy na 3 zabezpieczenia + klosz. :-P
Dopiero teraz usnął, od godziny 12.. nic nie zjadł, pogardził nawet parówką. Wyszedł od weta chudszy niż wszedł, ma przybrać 2 kg.

Cieszę się, że to za nami :) Później wstawię zdjęcia KolszMena i FochMastera w jedenj osobie ;]

[ Dodano: 30-05-2012, 15:13 ]
W ogóle to jeszcze Wam pochwalę wet bo za kastrację + klosz + tabletki przeciwko zakażeniu miało być 150zł dorzuciłą jeszcze środki przeciw bólowe i tablety na odrobaczenie gratis ;D

nathaliena - 30-05-2012, 15:22

Pikuś, ale łobuziak z tego Mazaka, nie ugryzie mnie, jak przyjadę? :-P
Teraz pilnuj, żeby sobie nie rozgrzebał nic :) a jeść nie będzie pewnie dziiaj, nawte jutro może grymasić, kilka dni i wszytsko wróci do normy. :)
Ja za kastrację psa 40kg też płaciłam 150zł, w tym antybiotyki na 5 dni i klosz ;D


Zdrówka ;*

piotr0020 - 30-05-2012, 15:22

Pikuś, ucałuj Mazaczka ;* ;* ;* dobrze, że już po wszystkim ;*
Pikuś - 30-05-2012, 15:26

Dzięki, ucałuję ale jak się obudzi :)
nathaliena napisał/a:
nie ugryzie mnie, jak przyjadę?
zalezy :D ale, serio powinnien się już choć trochę opanować d oTwojego przyjazdu ;)
Almathea83 - 30-05-2012, 15:39

Pikuś, no to dobrze, że już jest ok ;* A parówki podświadomie może nie chce, bo obawia się hafcika nr 3 :-P
mibec - 30-05-2012, 16:26

Pikuś, super :)
Pattina - 30-05-2012, 18:47

Pikuś, Super że już po wszystkim :)
Musisz pilnować Mazaka co by pod żadnym pozorem nie wylizywał jajeczek, bo będzie mu się babrać
Tajo też wymizerniał po zabiegu, do tej pory nic nie przybrał na masie
Życzymy szybkiego powrotu do zdrowia i pełni sił :*

Pikuś - 30-05-2012, 18:50

Pattina napisał/a:
bo będzie mu się babrać
już tak zabezpieczony, że chyba ni da rady :D
Tata nie odzywa się do mnie w sprawie kastracji.. tematu nie ma dla niego, tylko patrzy na KloszMena i kiwa głową :D

Dzięki dziewczyny ;*

nathaliena - 30-05-2012, 18:53

Pikuś napisał/a:
Tata nie odzywa się do mnie w sprawie kastracji.. tematu nie ma dla niego, tylko patrzy na KloszMena i kiwa głową
Ada, u mnie też tak było, kiedy zobaczył, jaki Abis po zabiegu jest słaby- "po co Ci to było?", "masz to na włąsne życzenie", "podziękuj sobie", itp. Ale nigdy nie był przeciwny kastracji, po prostu bardzo było mu żal psa bezpośrednio po zabiegu.
Nawet sąsiad, który nie przepada za Abem (po czarny i duży, czyli groźny :D ), dopytywał się, czy wszystko w porządku i takie tam, męska solidarność :D

Pattina - 30-05-2012, 19:30

Pikuś napisał/a:
Tata nie odzywa się do mnie w sprawie kastracj
U mnie jest to samo z Tż... kastracja jest u nas tematem tabu :P dla niego nasz pies to pies kaleki w tym momencie :<
Cziko - 30-05-2012, 19:40

Pikuś, życzę szybkiej rekonwalescencji dla Mazaka :)

a mnie ostatnio Cziko zadziwia, bo już ponad rok minął jak jest wykastrowany, a jak jest suka z cieczką, to on na siłę próbuje na nią wskakiwać :|

nathaliena - 30-05-2012, 22:11

Cziko, niektórym psom niestety tak zostaje, jeśli wcześniej takie zachowania miały miejsce.
agusia1974 - 30-05-2012, 22:34

Pikuś, super że już po wszystkim zdrówka życzymy ;* ;* ;*
Cziko - 30-05-2012, 22:49

nathaliena, tylko w sumie on nie miał nigdy do czynienia z suką z cieczką, jedynie przed, i to raz, więc czy to aż taki wpływ by mogło mieć? bo trochę mnie to niestety do szału doprowadza :|
nathaliena - 30-05-2012, 22:59

Cziko napisał/a:
tylko w sumie on nie miał nigdy do czynienia z suką z cieczką, jedynie przed, i to raz, więc czy to aż taki wpływ by mogło mieć? bo trochę mnie to niestety do szału doprowadza
znam psy, które mimo kastracji wskakują na suczki, ale przed kastracją już tak robili. Mój Abis NIGDY nie interesował się w żaden sposób (prócz zabawy) sukami, więc takich sytuacji nie ma. Domyślam się, że jets to uciążliwe, bo m.in. dlatego kastrujemy psy, by mieć spokój z tego typu akcjami.. Z każdym razem ściągać i mówić "nie wolno", "fe" itp. Chyba nic więcej zrobić nie można :<

Patrząc teraz i porównując, jaki był Abis wcześniej, stwierdzam, że zachowanie mojego psa po kastracji w zasadzie się nie zmieniło, nie wyciszył się raczej, z psami chętnie się bawił i bawi nadal, wciąż lubi szarpnąć i szczeknąc, jeśli inny pies tak zrobi, potrafi się odszczeknąć i obronić, nie jest taką "sierotką", jak wyniucha na spacerze coś interesującego (np. jakaś apetyczna padlinka do tarzania), to jest głuchy na przywołania ]:) a minęło 1,5 roku juz od zabiegu :)

Pikuś - 31-05-2012, 08:16

Zastanawiam się czy kastracja w naszym przypadku była dobra, ale kto mógł to wiedzieć...
Wczoraj wieczorem przy zdejmowaniu śpiochów zauwazyłam, że Mazak ma OGROMNY worek mosznowy i opuchlizna przenosi się dalej na narządy, był wypełniony krwią ten worek a Mazak miał kilka mniejszych krwiaków. Na noc miał mieć kołnierz, ale do godziny 3 nie usnął, a ja razem z nim. Postanowiłam go ściągnąć i założyć śpiochy, pospał do 5, dobre i tyle. Rana rezygnowałam z pójścia do szkoły i całe szczęście rodzice mi przytaknęli. Opuchlizna zmalała o 1/3 ale powiększyły się krwiaki, wczoraj wieczorem nie mógł siuśnąć.
Ehhh :(

Pattina - 31-05-2012, 08:41

Pikuś, Może warto skonsultować to z wetem ?
U nas wystąpiła opuchlizna bo zrobiło się zapalenie , dostaliśmy antybiotyki i przeszło.

Pikuś - 31-05-2012, 08:43

Konsultować się będę dopiero jutro. Możliwe że to tylko opuchlizna po zabiegowa.
A z ciekawości ile zapłaciłaś za antybiotyki?

Ewelina - 31-05-2012, 08:52

Pikuś, Cieszę się, że Mazak już po :) Szybkiego powrotu do zdrówka mu życzę :)
Pikuś - 31-05-2012, 08:59

Ewelina, dziekujemy, teraz kciuki się przydadzą :(

O 10 zadzwonię to weta bo rana wcale nie wygląda ciekawie, spuchło wszystko raz jeszcze, sączy się coś białego z rany i krew :cring: Oby to było tylko zapalenie :cring:

kasiek - 31-05-2012, 09:27

Pikuś, cmokam Mazaczka i niech wraca szybko do zdrowka ;*
Pikuś - 31-05-2012, 09:30

kasiek, ;*
Pattina - 31-05-2012, 09:44

Pikuś napisał/a:
A z ciekawości ile zapłaciłaś za antybiotyki?
18 zł za zastrzyk, co by go nie swędziało i nie bolało, za antybiotyk 15zł na drugi dzień już było o niebo lepiej.
Mazaczek też może czuć dyskomfort teraz więc nie mógł spokojnie spać w nocy.
U nas wet mówił że jeśli by się sączyła krew to tylko jeśli byłoby to kilka kropel to wtedy jest to normalne w pierwszym dniu.
Daj znać co wet Ci powie

nata - 31-05-2012, 09:53

Pikuś, powodzenia, będzie dobrze ;-) Tylko od razu idz do weta lepiej, nie ma co czekać
Pikuś - 31-05-2012, 09:58

nie mam mozliwości pojechania przed południem
Baszka - 31-05-2012, 09:58

Pikuś, Idż z tą opuchlizna do lekarza, bo to niebezpieczne dla psa :<

[ Dodano: 31-05-2012, 10:03 ]
...ale nie martw się 'na zapas'

mibec - 31-05-2012, 10:10

Pikuś, moze zadzwon do weta to Ci podpowie co robic do czasu jak bedzie mozliwosc podjechania do gabinetu. Mam nadzieje ze wszystko bedzie ok, 3maj sie ;*
Pikuś - 31-05-2012, 10:13

zadzwoniłam i dowiedziałam się co robić. Okłady z lodu i podawać pyralginę, jeśli do jutra nie przejdzie mamy przyjechać. Ufam tej wetce i wierzę, że wie co robi
mibec - 31-05-2012, 11:56

Pikuś napisał/a:
Ufam tej wetce i wierzę, że wie co robi
i to najwazniejsze :)
zanka - 31-05-2012, 12:07

Pikuś, musisz sie martwić. ale będzie dobrze, zobaczysz ;*
Pikuś - 31-05-2012, 12:10

Przed chwilą wyniosłam go, dokładnie WYNIOSŁAM go na spacer :( Będzie dobrze idę po okład. Dzięki dziewczyny ;*
nathaliena - 31-05-2012, 13:54

Abisowi też kapała krew -okazało się, że pęknięte było naczynie w środku, które trzeba było usunąć, więc drugiego dnia szyty był jeszcze raz, worek miał opuchnięty przez kilka dni. Dostałam antybiotyk, jeśli dobrze pamiętam na 5 dni, zapłaciłam za wszystko dopiero po zdjęciu szwów, łącznie 150zł, z zastrzykiem weterynarz codziennie przyjeżdżał do nas do domu. To było zimą i na dodatek Abis się przeziębił - nie chciał pić wody w kloszu, tylko zjadał śnieg na dworze :| dostawał też w związku z tym tabletki. Ale szybko doszedł do siebie na szczęście :) Kiedy widziałam go po zabiegu, takiego cierpiącego, oczywiście miałam chwile zwątpienia, ale wiem, ze to była słuszna decyzja i nie żałuję.
Trzymam kciuki za Mazaczka ;* a zeby było mu raźniej..

Pikuś - 31-05-2012, 13:59

Mazak teraz też w kloszu leży :D
Na spacerze w Mazaka wstąpiło nowe życie :P Zrobił się bardziej żywy, zjadł karmę i żwacza :) Nie dał sobie zrobić okładu, ale opuchlizna nieco zeszła :)

nathaliena - 31-05-2012, 14:04

Pikuś napisał/a:
Nie dał sobie zrobić okładu, ale opuchlizna nieco zeszła
wszystko będzie dobrze. ;* ja przemywałam Abisowi ranę, ale nie pamiętam, czy Rivanolem, czy stosowałam korę dębu wówczas. Cieszę się, ze maluch odzyskuje radość :)
Pikuś - 31-05-2012, 14:08

Wszystko idzie ku lepszemu :)
Siostra wróciła ze szkoły, Mazak poobijał się kloszem o wszystko, poszczekał i mało mu się ogon nie urwał ;D

nathaliena - 31-05-2012, 14:11

Pikuś napisał/a:
Mazak poobijał się kloszem o wszystko
pamietam, że cały pokój miałam wyłożony poduszkami, zeby sobie Ab krzywdy nie zrobił, haha, a jak śmiesznie rył w śniegu tym kloszem, Nelka natomiast po założeniu kołnierza przez cały dzień stała w jednym miejscu, w ogóle się nie położyła, prze wieeeleee godzin. :beated:
Pikuś - 31-05-2012, 14:22

Ja nie mam nic w co mógł by sobie krzywdę zrobić :) Mazak zaczyna broić kloszem :D
inkapek - 31-05-2012, 15:20

Pikuś, mizianki dla Mazaka :)
Neris przybija łapkę bo w poniedziałek też traci jajeczka. Mam w związku z tym pytanie, czy pies od razu jest sprawny...bo przy Nesulcu to dopiero na drugi dzień chodziła a jak u waszych kastratów po zabiegu to wyglądało?

Pattina - 31-05-2012, 15:43

inkapek napisał/a:
czy pies od razu jest sprawny
Tajo miał zabieg o 17. Na wieczorny spacerek już szedł o własnych siłach. Siły mu wróciły :)
Wcześniej też chodził, na początku kiwał się na boczku, później jak padł spać tak spał do 21 :P

inkapek - 31-05-2012, 16:01

Pattina, dzięki za info :)
Pikuś - 31-05-2012, 16:47

inkapek, Mazak dopiero dzisiaj się uruchomił wczoraj po narkozie był nieprzytomny do końca dnia :) Chodził o własnych siłach, ale nie chciałam go ciągnąć ;) Trzymam kciuki :)
mibec - 31-05-2012, 17:15

inkapek, jednak kastrujesz Neriska? Myslalam ze masz plany z nim zwiazane :)
inkapek - 31-05-2012, 18:13

mibec, miałam ale pękły jak bańka mydlana no nic i tak go kocham :) ruszamy w Obi i PT, PTT a tu jajka nie potrzebne więc niech chłopak się na mnie skupia a nie na duperelach typu cieczki :)
mibec - 01-06-2012, 00:00

inkapek napisał/a:
miałam ale pękły jak bańka mydlana
szkoda, bo piekny pies - co sie stalo, jesli moge zapytac?
inkapek napisał/a:
ruszamy w Obi i PT, PTT
powodzenia - najwazniejsza frajda dla psa i dla czlowieka z pracy z psem :)

Pikuś, jak Mazakowaty?

Pikuś - 01-06-2012, 06:45

Mazak dobrze, opuchlizna schodzi, humor i apetyt jest. Wszystko zmierza ku lepszemu :)
Ewelina - 01-06-2012, 08:35

Pikuś, Cieszę się wymiziaj rudzielca ;*
inkapek - 01-06-2012, 10:30

Pikuś, super wieści buziaki ślemy :)
Pikuś - 01-06-2012, 13:42

Dziękuje :)

W nocy Łajza zdjęła ubranko to spał za karę w kołnierzu ]:)
Opuchlizna schodzi jak na teraz worek jest wielkości takiej jak przed kastracją, a był coś jak duże labradorowe jaka ;) Kupię jeszcze Lioton 1000 na opuchliznę i dzisiaj zaczynamy leczenie tabsami :) Probleme jest, że Mazak czuje się juz dobrze i wskakuje na łóżko jak mnie nie ma, ale hrabia już się zatrzymuje przed schodami i czeka aż go zniosę/wniosę ;]

Dokite - 02-06-2012, 20:10

Pikuś, dużo zdrówka dla, jak go nazywasz, Łajzy ;* ;* ;*
mibec - 02-06-2012, 20:11

Pikuś, jeszcze tylko kilka dni :)
Pikuś - 02-06-2012, 21:47

We wtorek/czwartek pozwolę mu polizać ranę, niech się cieszy ;)

Krwiak i opuchlizna ładnie schodzą a Mazak zaczyna dawać mi do wiwatu ;]

Pattina - 02-06-2012, 21:56

Pikuś napisał/a:
We wtorek/czwartek pozwolę mu polizać ranę, niech się cieszy
Nie powinnaś do tego dopuścić.
W tym wypadku gdy pies się tam liże to tylko opóźnia gojenie się, będzie się babrać

nata - 02-06-2012, 21:57

Pattina napisał/a:
Nie powinnaś do tego dopuścić.
W tym wypadku gdy pies się tam liże to tylko opóźnia gojenie się, będzie się babrać

dokładnie, Pola lizała bo zerwała kubraczek i leczenie przeciągnęło się o dodatkowy antybiotyk na tydzien :->

Pikuś - 02-06-2012, 22:05

Dzięki! Ale w środę/czwartek szwy powinny się rozpuścić. Nawet nie wiem jak to rozpuszczanie wygląda :-o
nathaliena - 02-06-2012, 22:34

Pies nie powinien lizać tej rany, jesli dobrze pamiętam to ok. 10 dni, czy nawet dwóch tygodni - tak było u nas przynajmniej. Lepiej spiąć się i pilnowac, niż później dłużej leczyć.
Nelka też miała rozpuszczalne szwy i niestety jeden puścił, więc tak, jak u Poli przeciągnęło się o kolejne dni. Ada, nie radzę mu udostępniać ranki :)

Pikuś - 02-06-2012, 22:41

Ok, dzięki :) Z resztą i tak jedziemy kontrolnego, to Pani obejrzy rankę i zobaczymy czy tak ma się goić czy nie :)
Pattina - 03-06-2012, 07:30

Pikuś napisał/a:
Ale w środę/czwartek szwy powinny się rozpuścić
Jeśli się rozpuszczą to ranka zostanie.
Nam wet zabronił żeby pies przez 10min majstrował językiem przy rance, a najlepiej 14dni.

Baszka - 03-06-2012, 18:32

Pikuś napisał/a:
Mazak bez śpiochów cudownie wylizał ranę :bad: Za karę teraz ma śpiochy na 3 zabezpieczenia + klosz.

Ta i póżniejsze wypowiedzi mówią, że pies lizał ranę bez kontroli z Twojej strony :< a to mogło spowodować opuchliznę /dobrze, ze już jest OK/

Cytat:
Opuchlizna schodzi jak na teraz worek jest wielkości takiej jak przed kastracją,

Hmmm...dlaczego u żadnego mojego podopiecznego nie było takiej opuchlizny :< ...nie było żadnej opuchlizny.
Pewnie dlatego, że przy zabiegu była sterylna czystość i zaordynowane odpowiednie długo działajace leki :)

Pikuś - 03-06-2012, 19:23

Baszka napisał/a:
że pies lizał ranę bez kontroli z Twojej strony
zdaję sobie z tego sprawę...
Baszka napisał/a:
że przy zabiegu była sterylna czystość i zaordynowane odpowiednie długo działajace leki
albo Twoje psy inaczej zniosły kastrację bądź co bądź to zabieg chirurgiczny, a jestem przekonana, że P. Kasia zrobiła przy zabiegu wszystko co mogła, więc proszę nie zarzucaj jej takich rzeczy...
Baszka - 03-06-2012, 20:10

Pikuś napisał/a:
Baszka napisał/a:
że pies lizał ranę bez kontroli z Twojej strony
zdaję sobie z tego sprawę...
Baszka napisał/a:
że przy zabiegu była sterylna czystość i zaordynowane odpowiednie długo działajace leki
albo Twoje psy inaczej zniosły kastrację bądź co bądź to zabieg chirurgiczny, a jestem przekonana, że P. Kasia zrobiła przy zabiegu wszystko co mogła, więc proszę nie zarzucaj jej takich rzeczy...
Nikomu nic nie zarzucam :< tylko zawsze dziwię się niektórym Waszym wypowiedziom o samopoczuciu psiaków po zabiegu kastracji/sterylizacji :-o

W ciągu trzech lat przez mój dom "przewinęło sie" kilkunastu podopiecznych /sunie i psy/ ...większość z nich była u mnie sterylizowana i nie miałam problemów pozabiegowych typu opuchlizna,.....itp.

Tsunami - 05-06-2012, 11:55

Baszka z ciekawości zapytam gdzie sterylizowałaś/kastrowałaś swoich podopiecznych? Polecasz jakiegoś wet, z Krakowa ?
Baszka - 05-06-2012, 12:28

Większość moich podopiecznych była sterylizowana tutaj :)

http://przychodnia.animalsvet.pl/index-3.html

inkapek - 05-06-2012, 12:35

My już też po. Nerisek miał znieczulenie zewn. oponowe i ma teraz łysego placka na górze. Cięcie malutkie, już wczoraj był mega głodny. Dostałam psa wybudzonego, w pełni sprawnego, cieszącego się. Noc spał w kubraczku bo nie chciałam ryzykować żeby nie lizał rany choć i tak do jutra jest zabezpieczona opatrunkiem. W ciągu dnia chodzi bez bo się tamtą okolicą nie interesuje.
kasiek - 05-06-2012, 12:46

inkapek, miziamy dzielnego chlopaka ;*
inkapek - 05-06-2012, 13:01

kasiek, dziękujemy wymiziany :)

Pikuś, jak tam Mazak?

nata - 05-06-2012, 13:19

inkapek, dzielny mężczyzna z Neriska :) Buziaki ;*
inkapek - 05-06-2012, 15:16

nata, ;*
Ewelina - 05-06-2012, 19:16

inkapek, Wymiziaj chłopaczka ;*
inkapek - 05-06-2012, 21:59

Ewelina, ;*
Pikuś - 06-06-2012, 06:49

inkapek, zdrowia dla Nerisa :)
Co do Mazaka to żyje, krwiak zszedł więc jestem zadowolona, minimalna opuchlizna. Dzisiaj mija tydzień od zabiegu :)

inkapek - 06-06-2012, 14:18

Pikuś, no to super. Ja jestem bardzo zadowolona. Neris wesoły, zero zainteresowania ranką. Dziś ściagneliśmy opatrunek i jest super. Ranka malutka, czyściutka i mam nadzieję że się szybciutko zagoi i będziemy mogli iść popływać.
Pikuś - 06-06-2012, 15:10

inkapek, powiem że bardzo Ci zazdroszczę. U nas rana nie wygląda powalająco.
Trzymam kciuki :)

inkapek - 06-06-2012, 16:07

Pikuś, a jak duże cięcie wy macie? Bo my to tak 1,5cm. Dziś byłam na wizycie kontrolnej, pies dostał antybiotyk o przedłużonym działaniu według wskazań wcześniejszych. Mam jeszcze na dziś przeciwbólowy i przemywać dwa dni rivanolem i wszystko.
Pikuś - 06-06-2012, 16:10

inkapek napisał/a:
Bo my to tak 1,5cm
?! My 3cm!...

Powiedz mi rivanol gdzie mogę kupić? Tylko u weta?

nathaliena - 06-06-2012, 16:13

Pikuś, tylko w aptece, nie u weta.
Pikuś - 06-06-2012, 16:16

nathaliena, dzięki. Kupię rivanol, mam nadzieję, że wetka coś mi powie interesującego w piątek... no zdenerwowałam się.
nathaliena - 06-06-2012, 16:18

Pikuś, tylko uważaj, bo jest żółty i barwi ubrania, podłogę itp., ciężko pozbyć się plam później.
Pikuś - 06-06-2012, 16:24

nathaliena, ok, dzięki. Ale to jakoś wysycha czy coś?
nathaliena - 06-06-2012, 16:28

Ma działanie antybakteryjne, wysusza rankę, mozna kupić w formie płynnej lub żelowej, my mieliśmy i cały czas w apteczce mamy płynną, przemywasz porządnie rankę przez kilka dni. Moim zdaniem bardzo dobrze działa. Miałam też Octenisept -czy jakoś tak, do psikania.
Pikuś - 06-06-2012, 16:29

Dzięki Natalia. :)
nathaliena - 06-06-2012, 16:32

Pikuś, pamietam, że mój Abis tego nie lubił, musieliśm zamykać się w łązience, jedne osoba trzymała Abisa, a ja przemywałam jajeczka. :<

Nie ma sprawy. :)

Pikuś - 06-06-2012, 16:33

Pewnie też się namęczę, ale to dla jego dobra :<
inkapek - 06-06-2012, 16:40

Pikuś, nie wylewaj mocno na ranę. Na gazik i delikatnie przemyj rankę tak jak by dociskając ale nie za mocno. Neris mi się wywala jajami do góry i czeka. Dasz radę. Zrobię mu fotkę tej ranki i wstawię to sama zobaczysz. Ja jestem mega zadowolona z opieki w trakcie i po zabiegu. Wizyta kontrolna była na 3 dzień ustalona przez weta. Neris jest tak radosny i sprawny jak przed kastracją. I takiego psa dostałam tuż po zabiegu. I ranka naprawdę na 1,5 cm a może nawet na 1cm.
Pikuś - 06-06-2012, 16:42

no u nas wizyta za 10 dni od zabiegu... czyli piątek. Zobaczymy, ale jak dla mnie to Pani powinna coś zalecić na ranę :<
inkapek - 06-06-2012, 16:54

To nieciekawie. No my tak już pisałam. Wyszliśmy z opatrunkiem i tabletkami na dwa dni kolene przeciwbólowe. Dziś było ściągnięcie opatrunku z wizytą kontrolną ten antybiotyk jednorazowo o przedłużonym działaniu (więc tu nie czekają aż się będzie coś działo ale podają wg zaleceń) i rivanol na dwa dni po ściągnięciu opatrunku 2 razy dziennie.
Pikuś - 06-06-2012, 17:12

Zobaczymy w piątek :)
inkapek - 06-06-2012, 17:55

Pikuś, obiecane fotki.
Bez naciagania :)


Uploaded with ImageShack.us

i z naciagnięciem.


Uploaded with ImageShack.us

Pikuś - 06-06-2012, 18:07

U nas było to zasypane czymś srebrnym. Dopóki Mazak się do tego nie dobrał, pewnie zlizał wszystko i rana zaczęła się babrać. U Was wygląda to świetnie u nas nie, jak mi się uda później wrzucę zdjęcia.

P.S Fajne włoski ;D

inkapek - 06-06-2012, 18:16

Pikuś, my mamy ubranko żeby nie lizał ale jakos specjalnie się tym nie interesuje więc chodzi bez a tylko na moje wyjścia i na noc mu zakładam. No włoski moga już mu odrosnąć hehe bo tak śmiesznie wygląda i kłuje :)
Pikuś - 06-06-2012, 18:28

inkapek, u nas i klosz i ubranko, ale uranie nie spełniło swej roli :doubt:
inkapek - 06-06-2012, 18:48

Pikuś, a jakie masz? nasze założone jest cały czas na swoim miejscu. Klosza ja nie chciałam bo by się obijał o wszystko a tak jest niezależny.
Pikuś - 06-06-2012, 19:37

inkapek, tj. my nie mamy ubrania tylko te śpiochy dla dzieci. Mój błąd bo nie pomyślałam, żeby spytać weta o ubranko :doubt:
inkapek - 06-06-2012, 20:28

Pikuś, a widzisz my kupilismy od razu u weta i nie żałuję.
tenshii - 07-06-2012, 15:07

Niedawno spotkaliśmy na polu kobietę z fajnym labkiem. Pies niemiłosiernie gwałcił naszego Fida, a kobieta opowiadała, że coraz częściej ucieka itp.
Dziś pod naszym balkonem położył się podobny pies. Okazało się, że to ten sam labek.
Paweł wziął go na smycz i poszedł szukać domku. Pies prawie sam zaprowadził go pod drzwi.
Pani nie szukała psa bo robiła pranie, a pańcio gdzieś pojechał bo nie mógł znaleźć psa.
Pańcio wychodzi z psem bez smyczy, pies ucieka, ale nie chce słuchać o kastracji.
Kiedyś coś się temu psu stanie :<

Pattina - 07-06-2012, 15:25

tenshii, Boże co za nieodpowiedzialni ludzie !
Wrrrr Niektórzy faceci to takie głąby.... solidarność jajek i koniec... a zdrowego rozsądku za grosz :bad:

Dokite - 10-06-2012, 17:33

inkapek napisał/a:
Neris mi się wywala jajami do góry i czeka.

Na pewno jest wykastrowany??? ;D :D
Wydaje mi się, że po dzisiejszym spacerze nad morzem, Zargo swoim zachowaniem podpisał wyrok na swoją męskość.

mibec - 10-06-2012, 17:41

Dokite, az tak zle bylo? A co z planami wystawowymi?
neravia - 10-06-2012, 17:45

Dokite, myślicie o kastracji hormonalnej - tymczasowej czy zwykłej?
Dokite - 10-06-2012, 17:56

mibec, neravia,
Zargo już od dłuższego czasu sobie igrał z losem. Jak jesteśmy w gronie innych psów, nie ważne czy są suczki czy nie, czy suczka jest w trakcie cieczki, przed czy po czy po sterylce. ZAWSZE sobie jakąś upatrzy i nie ma zmiłuj. Jak nie ma suczki- pies też jest fajny. Dzisiaj w morzu prawie utopił sznaucerkę. ]:)
Z wystaw rezygnujemy. Nasze zdrowe ręce i jego bezpieczeństwo (tylko patrzeć jak zacznie korzystać z każdej okazji, żeby gdzieś zwiać) są ważniejsze.
Choć im bliżej domu tym bardziej Małż zaczął się zastanawiać. Syn w rozpaczy. Będę twarda, tym bardziej, że mnie na karierze wystawowej nigdy nie zależało.

[ Dodano: 10-06-2012, 17:57 ]
neravia, myślimy o kastracji chirurgicznej. Na zawsze.

ollinko - 10-06-2012, 18:00

Dokite, zdrowie i bezpieczenstwo najwazniejsze.
powiem Ci, ze zal mi wystaw, bo Zargo jest przepiekny, patrzenie na niego to czysta przyjemnosc. no, ale zabieg mu tej urody nie odbierze :)
ech, te jajeczka... a wlasciwie.. ech, ten testosteron...

Dokite - 10-06-2012, 18:04

ollinko napisał/a:
ech, ten testosteron...

Zargo ma go chyba za dziesięciu. To jest naprawdę męczące. Nie mamy przyjemności ze spotkań, bo zawsze polega to na tym, że ciągle go za jakiejś psiny musimy ściągać. Nawet na spacerze koło domu lubi sobie "powłazić" na przypadkowe psy, czy suki.

inkapek - 10-06-2012, 18:10

Dokite napisał/a:
inkapek napisał/a:
Neris mi się wywala jajami do góry i czeka.

Na pewno jest wykastrowany???


Na pewno na pewno przecież jajek nie wycinają hehe :-P

Dokite - 10-06-2012, 18:13

inkapek napisał/a:
przecież jajek nie wycinają

No to ja chyba jakaś niedoinformowana jestem. Myślałam, że kastracja właśnie polega na wycięciu jajek... :doubt:
To na czym to polega?

neravia - 10-06-2012, 18:19

Dokite, myślę, że to rozsądna decyzja. Nie znam się, ale czy to może być kwestia czasu? Może po roku coś Zargo uspokoi się..chociaż jak czytam tutaj na forum o takich przypadkach - to z tego co pamiętam niektórym psom przechodzi a niektórym może kastracja nie pomagać?
ostatnio byliśmy na szkoleniu, był tam kilkuletni dalmatyńczyk, Kami już skończyła cieczkę parę dni wcześniej ale on ją czuł i naskakiwał..dalmatyńczyk był kastratem (wykastrowany w wieku 7 miesięcy). to dało mi do myślenia..jak silna jest natura, że mimo kastracji po tylu latach czuje jeszcze zapach suczki po cieczce.

[ Dodano: 10-06-2012, 18:24 ]
Dokite, chyba żartowała z tym inkapek :P
a propos wystaw jeszcze..,od weterynarza wiemy, jeśli ktoś ma wyjątkowe plany co do wystaw (ale nie do rozmnażania) to zamiast jajeczek wstawiają...silikon ;D

Dokite - 10-06-2012, 18:24

neravia, też czytałam, że niektórym nie przechodzi. Trochę się tego boję, ale mam nadzieję, że nie będzie to dotyczyło Zargo.
A nie sądzę, żeby po roku się uspokoiło, na razie jest coraz gorzej. Nie istnieją dla niego wówczas zabawy, aporty, kiełbasą mogę mu machać przed oczami i nic, że nie wspomnę, że wtedy to on wcale nie ma na imię Zargo. Nie słyszy swojego imienia, nie widzi nas. KATASTROFA.
neravia napisał/a:
Kami już skończyła cieczkę parę dni wcześniej ale on ją czuł i naskakiwał

Jeżeli to będzie tylko w takich sytuacjach, to będę się cieszyła. Teraz nawet szczeniak jest dobry, żeby na niego włazić.

[ Dodano: 10-06-2012, 18:26 ]
neravia napisał/a:
chyba żartowała z tym inkapek :P

Chyba zmęczona jestem, że nie wyczuwam ;-)

neravia - 10-06-2012, 18:30

Dokite, mogę się mylić, ale mi też zawsze wydawało się, że kastracja polega na wycięciu jajek ;D
Myślę, że podejmujecie rozsądną decyzję, żadna kastracja urody mu nie odbierze a jego zdrowie (i Wasze) najważniejsze. macie już jakiś przybliżony termin?

Dokite - 10-06-2012, 18:33

neravia, wyrok zapadł dzisiaj, jak prawie utopił w morzu sznaucerkę. W tym tygodniu planuję iść z nim do weta z dziwnymi kaszakami na pychu, to od razu wypytam co i jak. Bo wyczytałam tutaj, że weci robią to dopiero po 18 miesiącu życia.
Pattina - 10-06-2012, 18:37

Dokite, Mi też wet mówił,że lepiej poczekać do skończenia 18miesiąca po osiągnięciu pełnej dojrzałości, jednak w takich sytuacjach ciężkich robią i wcześniej zabieg.
Myślę,że to bardzo pomoże Zargulcowi , wiadomo że nie od razu.
U Tajsona pierwsze zmiany zauważyłam po miesiącu, teraz będą prawie 3 miesiące od zabiegu i zmiana jest diametralna ! Nie dopada żadnej suki, nie ucieka, słucha się ładnie na spacerach, spuszczony ze smyczy ciągle ma mnie na oku nie tak jak kiedyś leciał w długą:)

nathaliena - 10-06-2012, 18:38

Dokite, bardzo Wam współćzuję, też podjęłabym takie kroki, gdybym miała podobny problem. Moje czworonogi też wykastrowane i nie żałuję tej decyzji. Jeśli postanowicie ostatecznie wykastrować Zargo, trzymam kciuki za chłopaka :)
psiakowi po kastracji zostaje woreczek po jajkach, a czasem nic :-P

Dokite - 10-06-2012, 18:42

Pattina, czy Tajo też się tak zachowywał jak Zargulec? Mam pewne obawy, czy ten testosteron z niego całkowicie zejdzie po zabiegu...
nathaliena, Pattina, dziękuję za wsparcie. Małż po powrocie do domu z lekka zwątpił, zwłaszcza, jak Dawid wpadł w rozpacz po usłyszeniu wieści o wyroku. Postaram się nie ulec, bo stawy łokciowe już odmawiają mi współpracy, jak często z nim wychodzę.

Pattina - 10-06-2012, 18:42

nathaliena napisał/a:
woreczek po jajkach
U nas zostały woreczki :)
nathaliena napisał/a:
a czasem nic
A o tym nie słyszałam. Myślałam,że z reguły usuwają jądra z woreczka mosznowego więc woreczki zawsze zostają puściutkie
Dokite - 10-06-2012, 18:47

Pattina napisał/a:
usuwają jądra z woreczka mosznowego więc woreczki zawsze zostają puściutkie

I dynda im taka pusta torebka?
Czy wciągnie się z czasem?

Pattina - 10-06-2012, 18:50

Dokite napisał/a:
I dynda im taka pusta torebka?
Tajowi dyndają takie małe woreczki :D
Dokite - 10-06-2012, 18:51

Pattina, wcześniej zapytałam Cię o zachowanie Taja przed zabiegiem. Czy też był taki naładowany testosteronem jak Zargo?
Pattina - 10-06-2012, 18:59

Dokite, Tajo dopadał suczki, co prawda nie z taką namiętnością jak Zargo,ale to też było straszne.
O Kastracji zadecydowały jego ucieczki za psami, nie ważne czy to suka czy pies-kumpel.
Był głuchy na wszystko. Raz w parku poleciał za suką, był jak w jakimś amoku, straaaszne !
Teraz jak nie ten pies, chociaż Tż obrażony

nathaliena - 10-06-2012, 19:04

Pattina napisał/a:
nathaliena napisał/a:
a czasem nic

A o tym nie słyszałam. Myślałam,że z reguły usuwają jądra z woreczka mosznowego więc woreczki zawsze zostają puściutkie
u niektórych psiaków woreczki się wchłaniają i zostają takie malusieńkie. Moim dyndają woreczki, nie są takie duże, jak były jajka, ale zawsze coś tam jest ;D
Dokite - 10-06-2012, 19:05

Pattina napisał/a:
Tż obrażony

Ciągle?
Małż boi się, że Zargo się roztyje, a Dawid, że pies będzie,jak to określił, ciapowaty :doubt:

nathaliena - 10-06-2012, 19:13

Dokite napisał/a:
Małż boi się, że Zargo się roztyje, a Dawid, że pies będzie,jak to określił, ciapowaty
moje kastraty trzymają super wagę, należy po prostu odpowiednią dawkę karmy dobrać, często jest to niższa od sugerowanej, cyzli poprzedniej dawki, mój Abis absolutnie ciapowaty nie jest, jakim cwaniakiem był, takim jest ]:)
Pattina - 10-06-2012, 19:14

Dokite, U nas kastracja to temat tabu w dalszym ciągu.
Tż uparcie twierdzi,że to było niepotrzebne, że teraz mamy psa kalekę :-o
Od teściowej też co się nasłuchałam to moje... ja jestem baaardzo zadowolona !
Taj też mniej cierpi
Dokite napisał/a:
Małż boi się, że Zargo się roztyje
U nas nic takiego się nie dzieje, Taj trzyma linie idealnie, a nic nie zmieniliśmy w żywieniu. Trzeba obserwować, wet mówił że gdyby zaczął tyć trzeba ograniczyć smaki, dokarmianie poza michą, ewentualnie zmienić karmę na tą dla kastratów
Dokite napisał/a:
ciapowaty
Powiem Ci, że bałam się że i Taja teraz będzie tak,że już w ogóle będzie ofiarą, bo on taki uległy do każdego, bałam się że psy będa go traktować jak sunie i będa ujeżdzać, nic takiego się nie dzieje. Jeden pies dominant próbował to Tajson się postawił więc ciamajdą nie został co bardzo mnie cieszy :)
Pikuś - 10-06-2012, 19:17

Ja czekam na zmiany w zachowaniu :-P
Mazak w piątek miał zdjęte szwy i jest ok. Coś jednak w woreczkach zostalo ;)

Trzymam kciuki żeby Zargo dołączył do grona ciachanych ;)

[ Dodano: 10-06-2012, 19:19 ]
Co do apetytu to Mazak ma na pewno większy. Nieco przytył ale to było zamierzone

Dokite - 10-06-2012, 19:23

nathaliena napisał/a:
należy po prostu odpowiednią dawkę karmy dobrać

Pattina napisał/a:
gdyby zaczął tyć trzeba ograniczyć smaki, dokarmianie poza michą, ewentualnie zmienić karmę

To samo tłumaczę. Teraz mamy świetną karmę, od kiedy zaczęliśmy go odchudzać. Mało paszy, dużo białka i już widać, że jest lepiej. Myślę, że przy niej zostaniemy, ewentualnie lekko zmniejszymy dawkę.
nathaliena napisał/a:
Abis absolutnie ciapowaty nie jest

Pattina napisał/a:
Tajson się postawił więc ciamajdą nie został

I tego się trzymajmy.
Pikuś napisał/a:
Trzymam kciuki żeby Zargo dołączył do grona ciachanych

Mam nadzieję, że Małż się nie rozmyśli, choć cały czas, od powrotu ze spaceru, utrwalam w nim tą myśl. Bardziej rozpacza Dawid. Tak jak TŻ Patrycji- pies będzie kaleką!

Pattina - 10-06-2012, 19:28

Dokite napisał/a:
Tak jak TŻ Patrycji- pies będzie kaleką!
Pfff faceci ;]
Niech pomyśli jak pomoże Zargulcowi, jak ulży mu w mękach bo co jak co ale aromatyczne suczki są w koło co go musi frustrować , Taj się ekscytował nad każdymi siuśkami suk, stękał piszczał, chrumkał nad nimi.. spacer to była istna męka. A teraz w kocu przyjemność :)

Dokite - 10-06-2012, 19:32

Cytat:
spacer to była istna męka. A teraz w kocu przyjemność :)

Oj tak, wąchanie każdej gałązki, każdego źdźbła trawy, lizanie trawy...
A ile kosztuje +- taki zabieg?

Pattina - 10-06-2012, 19:34

Dokite napisał/a:
A ile kosztuje +- taki zabieg?
Nasza wetka powiedziała,że ok 300-400zł
Jednak załapaliśmy się na Akcje sterylizacji i zapłaciliśmy 190zł jakoś

Dokite - 10-06-2012, 19:42

Sprawdziłam. W Gdyni taka akcja była w marcu. :confused:
Szkoda, bo kosztowała 170zł za dużego psa....

inkapek - 10-06-2012, 19:49

Dokite, tak jak już reszta pisała, woreczki są z jajeczkami w środku i nie żartowałam hehe. A że jajeczka minimalne to już inna sprawa hehe. My mieliśmy chipa od stycznia. W trakcie dzialania chipa jajeczka zmalały do wielkości orzecha włoskiego i teraz zaczęły się troszkę powiększać więc chip zaczynał przestawać działać. A że u nas się on sprawdził i zachowanie Nera się zmieniło na pozytyw to postanowiliśmy pociągnąć to dalej ale już chirurgicznie. Więc ja o jako takiej zmianie zachowania nie mogę mówić bo my poprostu podtrzymaliśmy tylko to co już wykonał chip a co wykonała by kastracja za jakiś czas. Mąż był przeciwny i nawet mama, ale jak zobaczył jak przyjechałam z cieszącym się Nercikiem i jeszcze że jajeczka jakieś tam wiszą to stwierdził że myślał że będzie gorzej hehe .

[ Dodano: 10-06-2012, 19:53 ]
My zapłaciliśmy 318zł za zabieg + ubranko+tabsy przeciwbólowe na dwa dni. Neris waży 40kg. No i w tym miał znieczulenie zewn.oponowe.

nathaliena - 10-06-2012, 19:58

Dokite napisał/a:
A ile kosztuje +- taki zabieg?
ja zapłaciłam 150 zł za psa 40kg, wraz z antybiotykiem, przyjazdami weta do nas codziennie przez 5 dni, wyjęciem szwów i kloszem.
oleska2803 - 10-06-2012, 20:34

Dorotko nie daj się złamać :) jak Dawid taki mądry to niech wpadnie na nasze labowanka i się na nich Zargulcem zajmie, zobaczymy ile da radę się z nim szarpać :) Gdyby Snicki się tak zachowywał to jajka by mu poleciały. Dziś jak pojechaliście przyjechali przyszli niedoszli właściciele Tekli z sunią z psudo, bez cieczki, Snicki dostał amoku, nawet nie chce myśleć co by wyprawiał Zargo. Swoją drogą to te sunie z pseudo muszą mieć jakiś specyficzny zapach bo działają na Snickersa na pierwszych spotkaniach wszystkie, bez cieczki, a nawet wysterylizowane. My w tym tygodniu będziemy u naszego weta, mogę zapytać o koszt kastracji u niego :)
Z tego co mi się kojarzy to Frodzio nic tam nie ma :) ale muszę się przyjrzeć :)

Pikuś - 17-06-2012, 08:03

No to tak... :)

Minęły 2 tygodnie i 4 dni od kastracji. Mazak nie próbuje dosiadać innych psów i ponoć trochę się uspokoił, ale ja tego nie widzę :P
Tylko, wczoraj na festynie był atrakcją i dzieci do niego ręce pchały i nie miały w zwyczaju zapytać czy mogą ;) Ale Mazak nie warkną ani razu ;D Sam się prosił o pieszczoty co jest bardzo cieszącą wiadomością, ponieważ normalnie obcy by stracił rękę :< :D

neravia - 17-06-2012, 09:21

Pikuś, no to super! :)
Pikuś - 17-06-2012, 09:43

neravia, też się cieszę ;D
mibec - 17-06-2012, 10:00

Pikuś, no to efekty prawie natychmiastowe :haha:
Pikuś - 17-06-2012, 10:08

mibec, właśnie, może to, że nie dosiada psów to przypadek, a to, że nie warczał to spowodowane jakimś przytłoczeniem związanym z tłumem, ale tego pewnie nie dowiemy się nigdy :-P
Dokite - 02-07-2012, 18:55

Przymierzamy się do daty 23. lipca. Mój Małż zaczyna wówczas urlop, to Zarguś będzie miał opiekę.
Pikuś - 03-07-2012, 14:20

Dokite, trzymam kciuki :)
kasiek - 04-07-2012, 07:47

Dokite, trzymam za Was kciukaski ;*
nera19 - 07-07-2012, 20:53

Czy polecilibyście jakieś gabinety weterynaryjne w okolicach Katowic do przeprowadzenia kastracji? I jakie ceny, jeśli się orientujecie? :-P
zanka - 19-07-2012, 10:43

do kastracji przymierzamy sie i my. podtopienie beaglicy, wczorajsze skakanie na wilczurke. eh... mam dość. może mi ktoś polecić dobrą warszawską klinike?

[ Dodano: 19-07-2012, 11:02 ]
klinika, w której prześwietlaliśmy stawy - 350 zł + 80zł za antybiotyki. dużo? mało? jak na warszawe oczywiście.

mibec - 19-07-2012, 11:46

My dzisiaj idziemy do naszej wetki porozmawiac o "odjajczeniu" Boosterka - wczoraj chlopcy szaleli z labowata sunia (wysterylizowana) i po chwili mu troszke odbilo, skakal po niej rowno, rowniez po glowie, wiec nawet moj TZ zgodzil sie ze mna ze Boosterowi jajeczka nie potrzebne :)
dominika92 - 19-07-2012, 11:52

mibec, a Barney nie będzie kastrowany, żeby choróbsk nie było? :)

zanka, chyba norma. Ja mam zaufanie do mojej kliniki, ale strasznie drogo chcą za sterylizację, więc będę chyba szukać gdzie indziej..sama nie wiem jeszcze.

mibec - 19-07-2012, 12:05

dominika92 napisał/a:
Barney nie będzie kastrowany
nie - Barney mial juz za duzo narkoz, znieczulen, rekonwalescencji - cale szczescie jest grzeczniutki, a chorob nie unikniesz... co ma byc to bedzie.
ktosia - 19-07-2012, 12:27

Powiedzcie mi, jaka jest różnica w cenie sterylki suni i kastracji psa?? Bo w tym moim domowym nowym kołowrotku coś zrobić muszę, bo ktoś zwariuje, ja, współlokatorka albo psy. Nie chce na razie sterylizować Nery, bo chce dać jej jeszcze dychnąć po tych wszystkich narkozach jakie miała w zeszłym roku. Dlatego chciałabym przed najbliższą cieczką Nery, to Rexa wykastrować.
Karoola - 19-07-2012, 14:44

ktosia, kastracja tańsza, prostszy zabieg. A konkretnie to musisz sprawdzić u siebie, bo ceny dosyć znacznie się różnią w zależności od miasta/lecznicy.
szalej - 19-07-2012, 16:50

Wiem, że dziewczyny od nas z pruszkowa kastrowały i sterylizowały psy w klinice w ursusie - bardzo sobie chwaliły. U nas wet w pruszkowie strasznie dużo bierze, za sterylke policzyli sobie 650 zł, za kastracje kota - 200... więc kiedy ja bede szukać, to chyba też się do ursusa wybiore
zanka - 19-07-2012, 18:08

dowiedziałam sie, że lecznica Boliłapka na ursynowie jest sprawdzona. tylko nie wiem jak cenowo, bo mają zamknięte do końca miesiąca.
mibec - 19-07-2012, 20:37

Jutro na 8.30 zawoze Boosterka na ciecie jajeczek - mamy go odebrac popoludniu, po pracy ew po 15, ale sie okaze. Troche sie boje, bo on taki chucherkowaty, ale ... musi byc ok :)
Pattina - 19-07-2012, 20:47

mibec napisał/a:
musi byc ok
Będzie wszystko ok !
Będziemy trzymać kciuki za bąbla:*

Karoola - 19-07-2012, 23:56

mibec, trzymam kciuki!
szalej - 20-07-2012, 08:09

i ja trzymam :)
mibec - 20-07-2012, 10:22

Pattina, Karoola, szalej ;*

Boosterek juz w klinice, bal sie zostac :(

Rysia88 - 20-07-2012, 10:29

mibec napisał/a:
bal sie zostac :(


biedny :(

Buziaki dla Niego ;*

Ewelina - 20-07-2012, 11:26

Trzymam kciuki ;*
Pikuś - 20-07-2012, 12:51

Trzymam kciuki :)
mibec - 20-07-2012, 13:37

Rysia88, Ewelina, Pikuś ;*

Jeszcze nie dzwonili....

[ Dodano: 20-07-2012, 13:51 ]
Juz jest po ... - wszystko w porzadku, teraz chlopak odpoczywa, odbieramy go po pracy :)

[ Dodano: 20-07-2012, 18:18 ]
Mam moje choco-babe w domku :)

Dokite - 20-07-2012, 21:03

mibec, Jak już Ci pisałam, zazdroszczę, że już po...


My 25. lipca, godz. 18.30.

Jak długo po zabiegu należy zachować wstrzemięźliwość od wody?

nathaliena - 20-07-2012, 21:12

tzrymam kciuki za szybki powrót czekoladka do zdrówka, jedziemy an tym samym wózku, tylko my z czoko-Bajką, więc wygląda to trochę inaczej, ale też rekonwalescencja.
Ważne, zeby pilnowac, aby nie dobrał się do rnay, bo dłużej będzie się goić. Trzymam kciuki ;*

Zargusiu, Ty niedługo też poszerzysz grono bezjajecznych ;]

Dokite - 20-07-2012, 21:14

nathaliena, ano poszerzy. Trochę musiałam w domu walczyć, bo mąż zaczął "się zastanawiać". Kiedy mogę go puścić potem do wody?
nathaliena - 20-07-2012, 21:14

Dokite napisał/a:
godz. 18.30.
u nas takie zabiego najczęściej są rano, Bajka miała o 13 i dopiero po 19 o własnych siłach była w stanie dojść do samochodu. Abisa wiozłam na 8 i odbierałam o 16.
Dokite - 20-07-2012, 21:15

nathaliena napisał/a:
Ważne, zeby pilnowac, aby nie dobrał się do rany, bo dłużej będzie się goić.

Czekaliśmy tak długo, żeby mąż miał urlop, to go dopilnuje :)

nathaliena - 20-07-2012, 21:16

Dokite napisał/a:
Kiedy mogę go puścić potem do wody?
chodzi Ci o pływanie? Po zdjęciu szwów (ok. 10 dni nosi sie szwy), poczekałabym kilka dni jeszcze :)
Dokite - 20-07-2012, 21:16

nathaliena napisał/a:
u nas takie zabiego najczęściej są rano

No cóż, wolałabym też wcześniej, ale taką godzinę wyznaczył wet...

[ Dodano: 20-07-2012, 21:19 ]
nathaliena napisał/a:
chodzi Ci o pływanie?

Tak, ponieważ po zdjęciu szwów wyjeżdżamy do rodziny. Mąż to zapalony wędkarz, więc jezioro będzie zaliczone na pewno. Może poczekam, co wet powie, jak zdejmie szmy. Pewnie wszystko będzie zależało od tego, jak wygląda rana. Boję się, jak to będzie po zabiegu, z tego co czytam, to psiaki trochę cierpią.... :(

mibec - 20-07-2012, 21:23

Dokite, zapytam wetki o plywanie w poniedzialek. Booster ma 3 szwy wewnetrzne - nie bedzie zadnego sciagania.
Dokite - 20-07-2012, 21:25

mibec, dziękuję. Myślę teraz jednak, że najlepszą odpowiedź na to pytanie uzyskam od weta, jak pojedziemy zdjąć szwy. Zobaczy jak to wygląda i zdecyduje, doradzi...
Pikuś - 20-07-2012, 21:49

U nas też miało nie być ściąganie, ale w końcu były ściągnięte ;)
Dokite, jak Ci pisałam ja odczekałabym 2,5tyg bo dopiero wtedy u nas rana wyglądała dobrze :)

szalej - 20-07-2012, 22:38

zanka, i jaką w końcu wybrałaś klinike?
zanka - 22-07-2012, 09:17

szalej, wstrzymujemy sie na pewno do końca miesiąca, bo: TŻ i ja pracujemy cały przyszły tydzień, potem wyjeżdżamy na 3 dni nad jezioro. Nasza wetka ma urlop do końca lipca, inna polecana klinika remont. Także chcąc nie chcąc czekamy do 1 sierpnia i wtedy zobaczymy. jeżeli nic sensownego nie znajde, to zabieg będzie tam, gdzie jeździliśmy ze stawami, na ursynów.
mibec - 22-07-2012, 10:32

Booster juz zdecydowanie lepiej sie czuje :haha: Ma energii za 3 laby, a dalej powinnismy go stopowac - nie jest latwo :-P
ktosia - 22-07-2012, 12:20

mibec, szczerze współczuje bo wiem co to znaczy stopowanie energetycznego laba :) im bardziej się go stopuje, tym bardziej nakręcony jest
Karoola - 22-07-2012, 12:28

mibec, czekolab z sekcji był kastrowany akurat przed wyjazdem zimowym. Jak przyjechali piesio mógł się wyszaleć - już był po rekonwalescencji - co się działo... :-P
zanka - 23-07-2012, 07:46

pomóżcie. najpierw wykastrować i potem iść na szkolenie czy szkolić, jak zachowanie sie nie poprawi, kastrować? mamy wielki problem z chodzeniem na smyczy i dwóch szkoleniowców nie pomogło. nie wiem już sama czy lepiej ciachnąć jajeczka i poczekać czy najpierw szkolić :(
Ewelina - 23-07-2012, 09:11

zanka, kastrować i zacząć szkolenie :)
zanka - 23-07-2012, 09:34

Ewelina, obawiałam sie takiej odpowiedzi :-P jak zdecydujemy sie na szkolenie, to finansowo nie damy rady iść od razu na szkolenie. znowu będzie trzeba przeczekać. trudno. w takim razie czekam aż moja wetka wróci z urlopu i ciachamy :-P
Ewelina - 23-07-2012, 09:37

zanka, Wiesz przez pewien czas on i tak się po tej kastracji nie zmieni. Dopiero później zacznie się wyciszać, ale nie musi. Czasami pies się zmienia po kastracji robi się spokojniejszy bardziej posłuszny. Zobaczycie czy Largo się wyciszy. Możliwe, że sama kastracja wystarczy i bez szkolenia uda wam się nad nim zapanować :)
zanka - 23-07-2012, 09:40

mam nadzieje. u nas głównym problemem jest szarpanie na smyczy. ciągnik po prostu. poza tym naprawde nie jest źle. dzięki :)
mibec - 23-07-2012, 19:27

Bylismy na kontroli - Boosterek sie "lampy" na kilka dni dorobil, bo dzisiaj rozlizal ranke :( Byl grzeczny, wiec nie zakladalismy, ale chyba zaczelo swedziec...
nigritta - 23-07-2012, 19:32

mibec, a jak swędzi to znaczy że się goi :) nie wiem jak Booster ale Luka bardzo szybko nauczyła się pozbywać tego ufo :P dobrze że zazwyczaj u nas ktoś jest w domku :)
mibec - 23-07-2012, 19:36

nigritta, to beda trudne dni, ale tylko 3-4 musimy wytrzymac i powinno byc ok :) W poniedzialek mozemy poplywac :)
nigritta - 23-07-2012, 19:38

mibec, no to super za chwilę zapomnicie że taki coś miało miejsce :D
zanka - 25-07-2012, 11:14

mibec, a ile dni musiałaś uważać na Boosterka? chodzi mi o bieganie i zabawy z innymi psami
mibec - 25-07-2012, 11:18

zanka, juz wczoraj (5 dnia) mogl troszke poszalec z Barniuszkiem i kolezanka; nadal musimy pilnowac zeby nie lizal, bo troszke narozrabial w poniedzialek + do poniedzialku ma zakaz plywania. U nas jest troszke trudniej, bo okazalo sie ze pod wlosami w okolicy jader mial poodpazana skore, bo go debile ]:) zamykali w klatce bez zadnego materacyka, lezal poprostu na tej metalowej tacce :(
zanka - 25-07-2012, 12:08

o rety. biedactwo. to rekonwalescencja krótka. dobrze. dzięki :)
Dokite - 25-07-2012, 21:25

mibec, my też mamy rozpuszczalne. Ale wet powiedział, że jak będzie dobrze wyglądało, to może spróbuje wyjąć wcześniej. Teraz tylko żeby się goiło!
zanka, czytałam, że prawie imiennik też się szykuje?

Pattina - 25-07-2012, 21:51

mibec napisał/a:
nadal musimy pilnowac zeby nie lizal
A nie zakładacie mu kołnierza ?
My woleliśmy założyć i mieć 100% pewności że nie będzie się dobierał do ranki. Nie odpowiadało mu to, ale zdrówko najważniejsze
Dokite napisał/a:
Teraz tylko żeby się goiło!
Będzie dobrze :*
mibec - 25-07-2012, 22:06

Pattina, od poniedzialku zakladamy - wczesniej w ogole sie rana nie interesowal, wiec nie zakladalismy; myslalam ze on taki jak Barney i nie bedzie majstrowal :)

Dokite, wszystko bedzie ok - juz za kilka dni bedzie smigal jak nowonarodzony ;*

Dokite - 26-07-2012, 09:16

Pierwsza noc za nami. Minęła spokojnie, ale myślę, że to jeszcze na skutek działania środków odurzających i narkozy. Sikanie skończyło się na tej jednej powodzi w legowisku. Całe szczęście wyłożonym folią, bo był to istny wodospad...
Rano wyszłam z nim na spacer. Zachowywał się jakby był czymś wystraszony: podkulił ogon, biegł truchtem i wcale nie siurał. Koniecznie chciał się dostać do rany, co od razu mu uniemożliwiałam. Po przetruchtaniu może 100m uspokoił się i zaczął się załatwiać. Nawet podnosił nogę, co , jak mówił wet, mogło być dla niego kłopotliwe. Raz sobie tylko przykucnął na trawie i tak z 2-3 minuty cienkim strumyczkiem "ulewał" z pęcherza.
W domu zostaliśmy zmuszeni do założenia kołnierza. Zainteresowanie raną było zbyt duże...
Teraz, patrząc na nas z wyrzutem, uczy się funkcjonowania z tą anteną na głowie...
Nie wymiotował.
Śniadanie zjadł z apetytem.

Pattina - 26-07-2012, 10:14

Dokite napisał/a:
Zachowywał się jakby był czymś wystraszony
Nam wet mówił,że tak może się dziać jak leki przestają działac, pies może być chwilowo zdezorientowany, może mieć nawet halucynacje .
U nas przez chwilę Tajo też był taki nieobecny, nie siusiał pod siebie
Dokite napisał/a:
Śniadanie zjadł z apetytem.
No to teraz już z górki :*
mibec - 26-07-2012, 10:38

Dokite, to teraz tylko kilka dni i bedzie ok :) Jak Zargus sobie radzi z "lampa"? Boosterek na wszystko wpada, wiec zakladamy mu tylko jak Barney jest w klatce, a tak to pilnujemy - juz sie nauczyl, ze jak mowie "nie" to ma przestac, szkoda ze dziala to tylko na chwile :) U nas dzis juz bedzie ostatnia nocka w kolnierzu, bo po ranie prawie sladu nie ma :)
zanka - 26-07-2012, 11:40

Dokite, szykuje. czekamy aż nasza wetka wróci z urlopu. czyli zapisujemy sie we środe. oszaleć z nim można. rzuca sie na psy na spacerze, broni suk, na wszystkie skacze. nie moge sie już doczekać.
Zarguśku, dasz rade. będzie już tylko lepiej!

Nikaaa - 26-07-2012, 11:55

Dokite, teraz z dnia na dzień będzie tylko lepiej. A o lampie szybko zapomni.. Duzo zdrówka dla Zargusia i szybkiego powrotu do zdrowia :*
U nas trwało to prawie 3 tygodnie, obyście Wy nie musieli się tyle męczyć z usadzaniem na tyłku labradora :P

nathaliena - 26-07-2012, 12:01

Dokite, pierwsze godziny.dniw kołnierzu są najgorsze, ale na pewno sie przyzwyczai. Mój Abis chodził ponad tydzień, ponieważ dobierał się do rany, a też codziennie zostawał sam i nie mogłam pozwolić, zeby sobie rozgrzebał. Jednak nauczył sie szybko i nie było problemu, tak samo będzie u Was. Dużo zdrówka ;*
mibec - 26-07-2012, 12:09

nathaliena napisał/a:
Abis chodził ponad tydzień
tak dlugo? To Booster jakos szybko sie regeneruje - u niego juz ledwie widac, ze cokolwiek bylo robione...
Duza rane mial Abis, ile szwow?

Pikuś - 26-07-2012, 18:19

Dokite, trzymam kciuki za szybkie wyzdrowienie :)
Dokite - 26-07-2012, 20:49

mibec napisał/a:
Jak Zargus sobie radzi z "lampa"?

nathaliena napisał/a:
pierwsze godziny, dni w kołnierzu są najgorsze, ale na pewno sie przyzwyczai.

Zargo chyba był obrażony :<
Dziękuję wszystkim za życzenia powrotu do zdrowia. Zargo wieczorkiem ma się dużo lepiej, chyba się pogodził z satelitą na szyi :)
Przychodzi do nas ze swoją ulubioną gumową świnką, żeby się z nim bawić. Nie za bardzo chcemy, bo te zabawy z reguły kończyły się wskakiwaniem i zeskakiwaniem z kanapy.
Zargo na zewnątrz ma 3 szwy, rana około 4-5 cm. Na razie wygląda ładnie, ale z niepokojem czekamy na 3-4 dzień. Wet ostrzegał, że może się wówczas pojawić zasinienie. Ale nie mamy panikować. To normalny proces gojenia.
nathaliena napisał/a:
Abis chodził ponad tydzień,

mibec napisał/a:
tak dlugo?

Jeżeli to miałoby pomóc w gojeniu, to mogę go w tym trzymać i 10 dni. Na dworze i tak z tym nie chodzi- oszczędzam mu wstydu przed kumplami ;D

usia155 - 26-07-2012, 20:53

Dokite, Będzie dobrze :* , Pamiętam jak Bella musiała nosić kołnierz i jak poszliśmy do weta powiedział " Widziałem , różnie kołnierze zmasakrowane ale , żeby tak :-o "
Dokite - 26-07-2012, 20:54

usia155, Zargo się BAAARDZO stara, żeby być lepszy od Belli :|
mibec - 26-07-2012, 20:58

Dokite, wybuziaj czekoladke od nas ;*
usia155 - 26-07-2012, 20:58

Dokite, Oj chyba mu nie wyjdzie :D Co ona wyprawiała z tym kołnierzem :D Czy on też kładzie się na podłodze i gryzie kołnierz albo przykłada głowę do podłogi i jeździ tak od pokoju do pokoju ? Bella tak robiła i waliła w każdą szafkę ;)
dominika92 - 26-07-2012, 20:59

usia155, jezu, chyba powoli wiem na co się szykować :D :D
Dokite - 26-07-2012, 21:01

usia155, Bella jest lepsza :doubt:

[ Dodano: 26-07-2012, 21:01 ]
mibec, Dla towarzysza niedoli też mizianko! ;*

usia155 - 26-07-2012, 21:05

dominika92, Tylko ona nie nosiła tego kołnierza po sterylizacji tylko miała taka wielką krostę na łapie i miała jej nie lizać dlatego miała kołnierz ;) Po sterylizacji nosiła ubranko ;)

Dokite, A jednak jej nikt nie dorówna ;) Trzyma kciuki aby Zarguś się wyciszył , nam sterylizacja niestety nie pomogła dalej ma fioła :beated:

Dokite - 26-07-2012, 21:09

Cytat:
nam sterylizacja niestety nie pomogła dalej ma fioła :beated:

A w jakim sensie?

usia155 - 26-07-2012, 21:13

Dokite, Zachowanie jej nie uległo zmianę dalej się zachowuje tak jak się zachowywała , ma w sobie pełno energii ;) Jedynie , dzięki sterylce nie będzie miała cieczek . Czytałam , że sunie się wyciszają po takim zabiegu no nic Bella się nie zmieniła , mały obraz tego miałaś na labowaniu ;D
mibec - 26-07-2012, 21:16

Dokite, dziekujemy ;*

Jak czytam Wasze opisy to stwierdzam, ze mam psa aniola :-P

tenshii - 27-07-2012, 10:13

usia155 napisał/a:
nam sterylizacja niestety nie pomogła dalej ma fioła

nie można porównywać tych dwóch zabiegów
kastracja wycisza bo 'zabiera' testosteron
sterylizacja zabiera estrogeny a zostawia testosteron, więc akurat po sukach można się spodziewać, że będą żywsze, odwazniejsze, bardziej zaczepne

mila7 - 29-07-2012, 11:21

Witam, wczoraj Baster dołączył do grona "odjajczonych" :P po zabiegu piesek wymiotowal w domu kilka razy...no i generalnie caly dzien przespal. Dzisiaj zjadl juz normalny posiłek...tylko troche mnie zmartwił fakt, ze nie chce wyjsc z sypialni, co probowalam go postawic na nogi to siadal...Zaczal sie strasznie denerwowac i szczekac...wygladalo na to ze ma straszna ochcote pojsc na balkon, ale zeby podnniesc 4 litery to juz nie za bardzo...wiec ulozylam mu droge z sypialni na balkon w smakolykach...tylko ze nawet to go nie przekonalo i dalej siedzial i szczekal. Juz zaczelam sie bac ze cos mu sie dzieje...ze w ogole nie podnosi tyłeczka. Z trudem udalo mi sie wyciagnac go na dwor...jak tylko wyszedl, dostal takiego kopa energii...okazlo sie ze jednak mozna normalnie biegac, ba! nawet ciagnac za psem :P po powrocie do domu znowu włączył mu się symulant...ściemniacz jeden :P
nathaliena - 29-07-2012, 13:58

mibec napisał/a:
tak dlugo? To Booster jakos szybko sie regeneruje - u niego juz ledwie widac, ze cokolwiek bylo robione...
Duza rane mial Abis, ile szwow?
tak, ponieważ w środku pękło naczynie krwionośne i chłopak musiał być szyty drugi raz, czekaliśmy, aż ranka całkowicie się zagoi i dopiero zdjęliśmy abazur. :-)
Ile miał szwów, nie pamietam, rana nie była duża, szybko się później zregenerowała i śladu nie było. Niestety Abis ma skłonności do leczenia siebie i innych, wiec kołnierz był koniecznością do końca :D
Dokite ależ pięknie Zargo wygląda, Ab miał niebieski klosz ;D

Dokite - 29-07-2012, 14:04

mila7, jako że też jesteśmy świeżo po zabiegu, to poradzę Ci, żebyś dała mu trochę czasu. Nie zmuszaj go do niczego, niech sam dojdzie do siebie.
Zargo nie wymiotował, ale dużo siusiał. Dzień po też nie był w pełni sił, choć na spacerze zachowywał się normalnie. Może początkowo nie, bo wyglądał, jakby przed czymś uciekał, ale jak się rozruszał to był jakby nic się nie stało. Tak więc, daj mu czas :)
Pilnujemy bardzo, żeby nie dostał się do rany,więc z reguły większość dnia spędza w "kaftanie bezpieczeństwa". Nie stosujemy ubranek, bo uważamy, że dostęp powietrza jest najlepszą metodą do gojenia.
W piątek zaczęło się zasinienie woreczka i lekki obrzęk, tak jak uprzedzał wet. Dzisiaj obrzęk jakby powoli ustępował. I nie wiem, czy Zargo jest taki odporny, czy zabieg przeprowadzony został bardzo sprawnie, ale wszystkie noce przesypiamy normalnie- nie ma pisków i płaczu.
W poniedziałek następna kontrolna wizyta.

nathaliena - 29-07-2012, 14:45

Dokite napisał/a:
nie ma pisków i płaczu
u nas też nie było, raz tylko Abis nasiusiał pod siebie, w legowisko, ale to było bezpośrednio po przyjeździe z lecznicy. Później odsypiał i był jakby nieobecny, ale absolutnie nie było żadnego płaczu, mamy twardzieli chyba :-P Trzymam kciuki za jutrzejszą wizytę ;*
Dokite - 29-07-2012, 14:55

nathaliena napisał/a:
Trzymam kciuki za jutrzejszą wizytę

Dziękuję. ;*
Nie mogę się doczekać, kiedy się pozbędziemy kołnierza, bo Zargo chodzi wiecznie obrażony. Nawet dzisiaj, jak zdjęłam mu kołnierz, to chciałam się z nim pobawić jego ulubioną chrumkającą świnką- olał mnie i poszedł się położyć koło okna :doubt:

nigritta - 29-07-2012, 17:20

Dokite napisał/a:
Nie mogę się doczekać, kiedy się pozbędziemy kołnierza, bo Zargo chodzi wiecznie obrażony. Nawet dzisiaj, jak zdjęłam mu kołnierz, to chciałam się z nim pobawić jego ulubioną chrumkającą świnką- olał mnie i poszedł się położyć koło okna
w końcu stracił odrobinę męstwa musi to jakoś przeboleć :-P
Dokite - 29-07-2012, 17:47

nigritta, :haha:
A tak mi się przypomniało. Pan Doktor ostrzegał nas, żeby po zabiegu i dopóki Zargulec nie dojdzie do siebie, unikać przewracania go przez plecy. Powód: pod wpływem narkozy są bardzo rozluźnione więzadła w jamie brzusznej. Przewracanie może spowodować skręt żołądka, niestety z reguły kończące się zejściem psiaka....
Mój Małż, jak to usłyszał, to miał chęć złapać Zargulca pod pachę i uciekać gdzie pieprz rośnie. Jako kawaler miał seterkę, która odeszła właśnie z powodu skrętu żołądka.... :cring:
Czy kogoś też ostrzegano przed czymś takim?
Nie wiem, czy nie pokręciłam czegoś z tymi więzadłami, z nerwów przed zabiegiem miałam bardzo wybiórczy słuch. Ale sens wypowiedzi pozostaje bez zmian.

Pikuś - 29-07-2012, 18:23

Dokite napisał/a:
Czy kogoś też ostrzegano przed czymś takim?
ja nic takiego nie usłyszałam, ale lepiej dmuchać na zimne :)
anna34 - 29-07-2012, 19:45

ja też nic takiego nie słyszałam,a na plecach sam się mój kładł,żeby nam pokazać co mu zrobiliśmy :-P :D
Dokite - 29-07-2012, 20:27

anna34, konkretnie wetowi chodziło o czas po zabiegu, kiedy pies jest taki lejący i jeszcze pod wpływem środków odurzających. Żeby, w razie czego, nie obracać go przez plecy.
anna34 - 29-07-2012, 20:54

Też nic takiego nie mówił,ale po zabiegu jak go przywieźliśmy to poszedł odrazu spać i spał do jakiejś 3 w nocy,bo się zsikał w majty,które miał na sobie i po ich zmianie i dostaniu serka do jedzenia poszedł znów spać :) do rana,a rano zachowywał się już jak szogun niedobry :-P
zanka - 30-07-2012, 08:13

Zargusiu, bądź dzielnym chłopakiem. Largo Ci kibicuje. w środe zapisujemy się i my. mam nadzieje, że będzie się goiło równie dobrze jak u Ciebie Zargulcu ;*
mila7 - 30-07-2012, 10:07

widze, że siusianie pod siebie jest normalna sprawa po kastracji....mi Baster zrobil pierwszej nocy psikusa...i nalal mi do lozka, to chyba byla zemsta za to co mu zrobilam :P
powiedzcie jak wasze psiaki zachowuja sie na spacerach w tym cudownym kloszu? Bo Baster nie do konca chyba lapie to ze ma łeb trzymac wysoko, bo co roz chodzi i szura tym garnkiem po ziemi...po wczorajszym spacerze, musialam mu wyciagac mase patykow, kamieni i trawy...chyba chcial pozabierac wszystko do domu...nawet kawalej jakiejs kupy (bleh) :P

Pikuś - 30-07-2012, 10:10

mila7 napisał/a:
siusianie pod siebie jest normalna sprawa po kastracji
Mazak ani razu nie zrobił po kastracji, dopiero kiedy rana była już zagojona dwa razy popuścił i bałam się, że będzie miał problem z trzymaniem moczu, ale to przeszło.
mila7 - 30-07-2012, 10:16

no własnie slyszalam ze czasami zdarza sie nie trzymanie moczu...ale ze to czesciej u suk po sterylizacji
my zaraz idziemy na zmiane opatrunku..a wlasciwie na sciagniecie go całkowicie, teraz w ogole doczytalam ze u wiekszosc psiakow zostawiony jest worek mosznowy....Basterek nie ma nic, stracil wszystko
zastanawiam sie czym to jest spowodowane, a wlasciwie czym sie kieruja weterynarze przy wyborze sposobu kastracji

Pikuś - 30-07-2012, 10:17

mila7, może mu wsiąknął? :D Tak też się zdarza, u nas taki maciutki maciupki pozotał, ale prawie go nie widać, to sprawa indywidualna :-P
mibec - 30-07-2012, 10:50

mila7 napisał/a:
Basterek nie ma nic, stracil wszystko
Booster ma woreczek, smiesznie to wyglada, bo taki pusty :haha:
mila7 napisał/a:
czym sie kieruja weterynarze przy wyborze sposobu kastracji
ja sie pytalam wetki, powiedziala mi ze wygodniej sie usuwa calosc, ale ona zostawia ze wzgledow estetycznych + ranka jest mniejsza :)
Dokite - 30-07-2012, 11:24

mila7 napisał/a:
powiedzcie jak wasze psiaki zachowuja sie na spacerach w tym cudownym kloszu?

Zargo na spacery nie chodzi w "kaftanie bezpieczeństwa". Oszczędzam mu wstydu przed kumplami. ;D
I tak jest na nas obrażony, jak siedzi w nim w domu.
W domu też nie zawsze to nosi, tylko jak nie mamy go na oku lub widzimy, że rana za bardzo go kusi. :doubt:
Zargo ma worek zostawiony :haha:

Ewelina - 30-07-2012, 11:27

ja też na spacery ściągałam klosz :) Fajnie, że chłopaki szybko dochodzą do siebie ;*
Dokite - 30-07-2012, 11:29

zanka, trzymamy kciuki.
A! Przypomniało mi się coś!
Wczoraj byłam na spacerze z Zargo. Pod koniec chodzenia pies szedł SAM Z SIEBIE równo przy nodze, nie oglądał się za psami... O MATKO! -pomyślałam- już się zmienia!
Pochwaliłam go i wygłaskałam, a on zaczął z siebie wydawać dziwny dźwięk, nie taki dyszący, jak normalnie pies, tylko takie "HY-HY-HY"
Ej, Bratku! Pomyślałam, coś mi tu nie gra! Zajrzałam mu w pychol, a tam schowana piękna kosteczka od kurczakowego udka. Myślał, że uda mu się ją do domu donieść, przemytnik jeden! :doubt:

mila7 - 30-07-2012, 11:30

Cytat:
ja sie pytalam wetki, powiedziala mi ze wygodniej sie usuwa calosc, ale ona zostawia ze wzgledow estetycznych + ranka jest mniejsza


to fakt u Bastera rana jest dość spora...na oko, jakies 8 cm, ale wlasie wrocilismy od weta...sciagnal opatrunek i stwierdzil ze wszystko ładnie wygląda...takze do soboty Baster musi sie przemeczyć z kloszem...i wtedy chyba tez juz pojdziemy na sciagniecie szwów

[ Dodano: 30-07-2012, 11:33 ]
Dokite...ja wlasnie bylam z Basterem u weta...w sumie nie jest daleko ale kawalek jednak tzeba przejsc...a Baster caly czas grzecznie przy nodze, nawet bez komendy...raczej nie podejrewam go o to ze tak szybko mialby sie zmieniac...ale o to ze mu glupio w tej lampie chodzic :P i wstyd mu było :P

Dokite - 30-07-2012, 11:37

mila7 napisał/a:
mu glupio w tej lampie chodzic :P i wstyd mu było

No i dlatego ja Zargulcowi tego wstydu oszczędzam.
Nie będą się z niego potem chłopaki śmać ;D

Pikuś - 30-07-2012, 11:43

Co do zmiany zachowania po kastracji u nas niedługo będzie 2 miesiąc i jedyna zmiana jest taka, że jest bardziej ospały :D
Dokite - 30-07-2012, 11:44

Pikuś, ciągle lubi dziewczynki?
Pikuś - 30-07-2012, 11:54

Dokite, ciężko w sumie powiedzieć, bo na spotkaniu żadnego psa nie ruszył, chociaż miałam wrażenie że dwa razy próbował i ostatnio w wyniku euforii też na jednego próbował usiąść, ale teraz wystarczy zwrócić mu uwagę i przestaje ;) Jest z tym lepiej, ale nie kastracja nie wybiła mu tego do końca z głowy :-P
Pattina - 30-07-2012, 12:15

Dokite napisał/a:
Zargo ma worek zostawiony
Tajo też miał,ale one z biegiem czasu się wchłaniają. Tajek teraz ma taki tyci tyci już :P
mibec - 30-07-2012, 12:36

Pattina, a jak zachowanie Taja? Ile juz minelo od kastracji?
mila7 - 30-07-2012, 12:41

no z tym zostawianiem woreczka to teraz wet mi tlumaczyl...ze czesto pojawia sie jakis obrzek i gromadza sie plyny i dochodzi do jakiegos zakazenia...dlatego tez decyduja sie wyciecie wszystkiego
Pattina - 30-07-2012, 16:22

mibec napisał/a:
a jak zachowanie Taja
Zupełnie inny pies :)
Wpatrzony we mnie jak w obrazek, bardzo się słucha na spacerach. Nie w głowie mu ucieczki.
Suczki dla niego już nie są takie atrakcyjne,żeby je dosiadać :)
Dalej jest takim wariatuńciem żywiołowym,ale baaardzo zgrzeczniał :)
mibec napisał/a:
Ile juz minelo od kastracji
17 sierpnia będzie już 5 miesięcy :)
mibec - 30-07-2012, 16:55

Pattina, dzieki :) A kiedy zaczelas zauwazac pierwsze zmiany w zachowaniu? :)
anna34 - 30-07-2012, 20:39

Dokite napisał/a:
Zajrzałam mu w pychol, a tam schowana piękna kosteczka od kurczakowego udka. Myślał, że uda mu się ją do domu donieść, przemytnik jeden!

też to przerabialiśmy,nawet pare razy się Chopperowi udało coś wnieść do domu zanim się zorientowaliśmy :-P

Pattina - 30-07-2012, 20:41

mibec napisał/a:
A kiedy zaczelas zauwazac pierwsze zmiany w zachowaniu?
Pierwsze zmiany po miesiącu były. Przestał się interesować siuśkami suk, nie było już takiej ekscytacji jak wcześniej - bo piszczał, chrumkał, ślinił się i robił dziwne wygibasy nad każdym napotkanym śiuśkiem :-o
Dokite - 30-07-2012, 20:44

Za nami kolejna wizyta kontrolna. Goi się książkowo, zastrzyki zaaplikowane i do zobaczenia w piątek na zdjęciu szwów.
Ulżyło mi niezmiernie. Bałam się, że będzie mu się babrać i dlatego tak histerycznie go pilnowałam, żeby się nie lizał. Gdyby, nie daj Boże, źle się goiło, to miałabym w domu palenie czarownic, ze mną w roli głównej...

[ Dodano: 30-07-2012, 20:45 ]
Pattina napisał/a:
Pierwsze zmiany po miesiącu

A ja już na każdym spacerze oglądam jego zachowanie jak przez lupę ;D

Pattina - 30-07-2012, 20:52

Dokite napisał/a:
miałabym w domu palenie czarownic, ze mną w roli głównej...
U mnie to samo... jak Tajo dostał zapalenia po zabiegu to myślałam,że Tż mnie zabije wzrokiem...
Jakby tylko czekał aż przyznam mu rację że kastracja była głupotą. Ale co to to nie! :D

Dokite - 30-07-2012, 20:58

Pattina, jak Pan Doktor przedstawił wszystkie możliwe, choć BARDZO MAŁO PRAWDOPODOBNE powikłania po zabiegu ( np. ten słynny skręt żołądka czy popuszczanie moczu) to mój Małż już był w blokach startowych z Zargulcem pod pachą.
Wiedziałam, że musze tam być i trzymać drzwi, żeby nie uciekł ;D

Baszka - 30-07-2012, 21:04

Pattina napisał/a:
Dokite napisał/a:
Zargo ma worek zostawiony
Tajo też miał,ale one z biegiem czasu się wchłaniają. Tajek teraz ma taki tyci tyci już :P

Dla mnie jest szokiem to że usuwa się worek mosznowy :oh: ...przy żadnym z moich podopiecznych to się nie zdarzyło.

Dokite - 30-07-2012, 21:12

Pani Doktor powiedziała nam dzisiaj, że nie stosują takiego typu kastracji (usuwanie całego worka), bo jest większa rana i.... coś tam jeszcze, ale mamrotała coś niewyraźnie odwrócona do nas tyłem i nie dosłyszałam. Pewnie skoro większa rana, to i gojenie dłuższe...
mila7 - 30-07-2012, 21:53

no fakt Baster ma rane dosc spora, ale dzisiaj wet stwierdzil ze bardzo dobrze wyglada...w sumie 2 dni po zabiegu a nie ma juz zadnych miejsc zaczerwienionych...swoja droga dbacie jakos szczegolnie o miejsce ciecia? mi polecono przemywanie rivanolem
Dokite - 30-07-2012, 22:02

mila7, nam lekarz nie kazał niczym przemywać. Ma być sucho! Nie zalecał też ubranek, jak już to kołnierz. Obrzęk worka i zasinienie pojawiło się po 3. dniu, więc u Was też może się pokazać. Chociaż nie wiem, jak to jest w przypadku usunięcia całego worka...

Rana Zargo ma około 3-4 cm.

Pattina - 30-07-2012, 22:19

Baszka napisał/a:
Dla mnie jest szokiem to że usuwa się worek mosznowy
Przecież napisałam,że woreczki miał zostawione :confused:
Napisałam,że woreczki zostały, jednak z czasem się wchłaniają i teraz są tycie.
Dokite napisał/a:
Rana Zargo ma około 3-4 cm.
U nas też było takie małe nacięcie, szybciorem się goiło :)
mila7 napisał/a:
swoja droga dbacie jakos szczegolnie o miejsce ciecia
Nic nie majstrowałam . Pilnowałam aby pies się nie lizał- chodził w kołnierzu.
Nic nie smarowałam, ładnie się goiło samo po tygodniu już nie było śladu

nathaliena - 30-07-2012, 22:20

mila7 napisał/a:
mi polecono przemywanie rivanolem
my przemywaliśmy również :-)
zaba - 30-07-2012, 22:22

O mamuś u nas już ponad 1,5 roku minęło od kastracji. Ale szybko zleciało :)
mibec - 30-07-2012, 23:24

zaba, tez widzisz zmiany w zachowaniu Rocco?
mila7 - 31-07-2012, 00:27

nathaliena napisał/a:
mila7 napisał/a:
mi polecono przemywanie rivanolem
my przemywaliśmy również :-)


a jak czesto?

zaba - 31-07-2012, 06:48

mibec, kilka tak. Znaczą różnicą jest to, że nie zwiewa nam pod bramą za sukami, jak to kilkukrotnie za młodu robił (póki się pod bramą mieścił), a teraz siedzi i go nic nie interesuje ;)
Poza tym zmian nie widzę. Ani ospały się nie stał, a a na wadze przybrał tylko w pierwszym miesiącu po 2 kg i wagę trzyma do teraz.

Pikuś - 31-07-2012, 08:30

Dokite napisał/a:
Gdyby, nie daj Boże, źle się goiło, to miałabym w domu palenie czarownic, ze mną w roli głównej...
u nas się źle goiło... mało mnie nie pozabijali :D

Ja nie pamiętam czy w pierwszym dniu kastracji czy następnym, ale na pewno wieczorem! Mazak miał worek jak piąstka dziecka i nie mógł chodzić. Wet próbowała mi wmówić, że chodził po schodach itp. itd. ale przecież nie chodził... całe szczęście samo zeszło.

Teresa - 31-07-2012, 10:44

t moze ja sie tez cos dorzuce bo bylam przy wielu kastracjach i sterylizajach i tez mysle czy moja niunke jak podrosnie nie sterylnac ale moj ukochany zarzeka sie ze nie pozwoli tak malej skrzywdzic :D sam zabieg w sobie nie trwa dlugo pies jak dostanie zastrzyk usypiajacy brany jest na stol przygotowywany do calego zabiegu (golimy miejsce ktore nacinamy zwlaszcza u suk bo troszke siersci na okolo na brzuszku maja) po golrniu czyscimy miejsce preparatem odkazajacym i tniemy wycinamy co potrzeba (nie bede opisywac dokladnie calego przebiegu bo nie wiem czy niektorzy nie zwroca zjedzonego posilku :-P ) pewnie chcecie wiedziec skad o tym wiem a no stad iz jestem technikiem wetreynaryjnym i asystuje lekarzowi przy takim zabiegu. Sama staram sie troszyczy co kazdego psiaka jak o lwasnego bo wiem co czuja wlasciciele i wem co ja bym czula gdyby to moja niunia tam lezala :cring: po zabiegu piesek jest zaszywany ranke jeszcze raz przemywamy i pryskamy srebrny spreyem ktory ma ja odkazac i zapobiega przed dosteniem sie brudu, pies jescze prez pol godz spi sobie smacznie na stole i wybudza sie tak jak przyjda wlasciciele, wazne jest by go nie meczyc w pierszym dniu, sama sterylizowalam swoje 3 suczki i naprawde zwierzaki syzbko wracaja do normy i co lepsze mamy ta swiadomosc ze zabezpieczylismy psy przed roznymi chorobami przenoszonymi dorga plciowa jak i suk przed ropomaciczem :)
Pikuś - 31-07-2012, 11:26

Jeszcze zmiany po kastracji to to, że Mazak zaczął szybciej tyć, ale u nas to bardzo dobrze bo potrzebował tych 2kg więcej :)
mila7 - 31-07-2012, 18:06

mi wet zalecił pilnowanie teraz pilnowanie bardzo wagi...stwierdzil ze Baster od tej pory moze przytyć mak. 1,5 kg
mibec - 01-08-2012, 12:21

Dokite jak czeko sie miewa? :)
zanka - 01-08-2012, 14:08

poniedziałek, godzina 19:00 - o tej porze Largo stanie sie bez jajeczny. odbieramy go we wtorek rano. już czuje stres.
Pikuś - 01-08-2012, 14:19

Nie za późno? Mi wetka mówiła, że najlepiej rano bo wtedy pies jest na czczo
mibec - 01-08-2012, 14:31

zanka, bedzie ok - trzymamy kciuki ;*
zanka - 01-08-2012, 16:44

Pikuś, na czczo, możemy dać mu część śniadania. Taka godzina ze wzgledu na upały. Jeżeli będzie chłodno, to zawieziemy go wcześniej:) mibec dzięki!
Dokite - 01-08-2012, 16:49

Pikuś napisał/a:
Nie za późno? Mi wetka mówiła, że najlepiej rano bo wtedy pies jest na czczo

Zargo miał zabieg o 18.30. Śniadanie jadł normalnie.
zanka,
Zargo trzyma kciuki za Largo ;*
I zastanów się nad spotkaniem 15. sierpnia. Chyba będzie miał jeszcze szwy?

[ Dodano: 01-08-2012, 17:19 ]
zanka, och teraz dopiero doczytałam, że piszesz "PO" 15. sierpnia. Ale nie śpiesz się.

[ Dodano: 01-08-2012, 17:20 ]
zanka napisał/a:
odbieramy go we wtorek rano.

A dlaczego całą noc? My naszego o 20.30 już odbieraliśmy.

Teresa - 01-08-2012, 19:34

jak tak wieczorem ma miec zabieg to sniadanko lekki moze zjesc, z reguly robi sie rano na pusty zoladek bo jak pies dostanie glupiego jasia a ma pelny zoladek to bedzie wymiotowal
Baszka - 01-08-2012, 20:52

Teresa napisał/a:
t moze ja sie tez cos dorzuce bo bylam przy wielu kastracjach i sterylizajach i tez mysle czy moja niunke jak podrosnie nie sterylnac ale moj ukochany zarzeka sie ze nie pozwoli tak malej skrzywdzic :D sam zabieg w sobie nie trwa dlugo pies jak dostanie zastrzyk usypiajacy brany jest na stol przygotowywany do calego zabiegu (golimy miejsce ktore nacinamy zwlaszcza u suk bo troszke siersci na okolo na brzuszku maja) po golrniu czyscimy miejsce preparatem odkazajacym i tniemy wycinamy co potrzeba (nie bede opisywac dokladnie calego przebiegu bo nie wiem czy niektorzy nie zwroca zjedzonego posilku :-P ) pewnie chcecie wiedziec skad o tym wiem a no stad iz jestem technikiem wetreynaryjnym i asystuje lekarzowi przy takim zabiegu. Sama staram sie troszyczy co kazdego psiaka jak o lwasnego bo wiem co czuja wlasciciele i wem co ja bym czula gdyby to moja niunia tam lezala :cring: po zabiegu piesek jest zaszywany ranke jeszcze raz przemywamy i pryskamy srebrny spreyem ktory ma ja odkazac i zapobiega przed dosteniem sie brudu, pies jescze prez pol godz spi sobie smacznie na stole i wybudza sie tak jak przyjda wlasciciele, wazne jest by go nie meczyc w pierszym dniu, sama sterylizowalam swoje 3 suczki i naprawde zwierzaki syzbko wracaja do normy i co lepsze mamy ta swiadomosc ze zabezpieczylismy psy przed roznymi chorobami przenoszonymi dorga plciowa jak i suk przed ropomaciczem :)

Teresa, w związku z tym mam duzo pytań ...ale to na PW :lookdown:

zanka - 01-08-2012, 21:12

Dokite, 15 ściągamy szwy, to będzie 10 dzień, chyba, że źle policzyłam :P a 15 raczej jeszcze sie nie spotkamy. chodziło mi bardziej o to, że po 15 możemy zacząć o tym myśleć. jasne, pierwsze spotkania z psiakami będą wtedy, gdy mały w 100% dojdzie do siebie :)

a co do odbioru go we wtorek rano to tak zaproponowała mi wetka, że może nam tak wygodniej, a ona będzie mieć na niego oko. jest to zaufana osoba i spokojnie moge go u niej zostawić. ale jeszcze zobaczymy. pewnie będe sie martwić i wolałabym go mieć przy sobie. a ile trwa zabieg, bo nie zapytałam? w ogóle jak Zargulec?

Dokite - 01-08-2012, 21:18

zanka, Zargo został odstawiony na 18.30 i o 20.15 mieliśmy telefon, że jest wybudzony i możemy go odebrać.
Sam zabieg nie wiem dokładnie ile trwa, ale jak chcesz sobie pooglądać, to kliknij tu:
http://www.portalweteryna...zabiegu-36.html
Zargo już spoko. Obrzęk i zasinienie schodzi w szalonym tempie. Wszystko tak, jak mówił Pan Doktor :)
Jeszcze tylko w piątek niteczki i koniec.

szalej - 01-08-2012, 21:23

zanka, http://www.fundacjaprima....opic.php?t=3104
Dokite - 01-08-2012, 21:25

szalej, to ceny podobne to tej, którą my płaciliśmy. Jeszcze dodać koszt "kaftana bezpieczeństwa".
nigritta - 01-08-2012, 21:28

zanka, to trzymamy z Luką kciuki za Largisława :) i szybciutkiego powrotu do zdrowia po zabiegu ;* :)
zanka - 01-08-2012, 21:31

szalej, ceny świetne, my płacimy zdecydowanie więcej, a i tak wiem, że niektóre koszta są naprawde wysokie. zadzwonie jutro z ciekawości i zapytam, bo 2 kliniki są bliziutko mojego bloku. ale jeżeli trzeba mieć meldunek, a pewnie tak jest to i tak nic z tego.

[ Dodano: 01-08-2012, 21:32 ]
nigritta, dzięki ;*

Dokite - 01-08-2012, 21:33

zanka, obejrzałaś sobie zdjęcia z zabiegu?
szalej - 01-08-2012, 21:39

zanka, trzeba mieć meldunek :P Dlatego ja nie moge skorzystać, ale i tak zadzwoniłam do jednej z tych klinik i nawet w normalnej cenie jest dużo taniej niż u nas, nie tylko sama kastracja ale i badania :) Za kastracje powiedział nam wet w ursusie 250 zł + 65 zł badania krwi. no to razem 315,
a wet z Pruszkowa powiedział nam 350 zł kastracja + 120 badania krwi ( + 180 echo serca). Więc jednak różnica spora. No ale najpierw pojedziemy na badania tam, zobaczymy co to za klinika wogóle.

zanka - 01-08-2012, 21:41

Dokite, obejrzeliśmy oboje. i ja i TŻ. nie wygląda to ciekawie :-P
szalej, my płacimy 350 już ze wszystkim. badań krwi nie robimy, bo robiliśmy niedawno przy jakiejś okazji.

mila7 - 01-08-2012, 21:52

powiedzcie ile dni po zabiegu pozwolilyscie na bieganie i zabawe z innymi psami? Bo Baster mimo ze od soboy minelo raptem kilka dni...ma bardzo duzo energii, z checia chce sie tluc z innymi psiakami i ma po prostu glupawke...pozwolilam mu dzisiaj na male bieganie, a wlasciwe tluczenie sie inna labradorka, choc go pinowalam zeby za bardzo nie szalal...i tak sie zastanawiam na ile mozemy juz sobie pozwolic, bo po nim nie widac w ogole zeby cos mu bylo, i zeby jakos odczuwal to ze mial zabieg...tylko, ze nie chcialabym mu zaszkodzic
Baszka - 01-08-2012, 22:34

mila7 napisał/a:
powiedzcie ile dni po zabiegu pozwolilyscie na bieganie i zabawe z innymi psami? Bo Baster mimo ze od soboy minelo raptem kilka dni...ma bardzo duzo energii, z checia chce sie tluc z innymi psiakami i ma po prostu glupawke...pozwolilam mu dzisiaj na male bieganie, a wlasciwe tluczenie sie inna labradorka, choc go pinowalam zeby za bardzo nie szalal...i tak sie zastanawiam na ile mozemy juz sobie pozwolic, bo po nim nie widac w ogole zeby cos mu bylo, i zeby jakos odczuwal to ze mial zabieg...tylko, ze nie chcialabym mu zaszkodzic

Powstrzymuj jego intensywne zabawy aż do ściągniecia szwów...czyli minimum przez 10 dni od zabiegu a póżniej decyduje weterynarz :)

mibec - 01-08-2012, 22:49

mila7 napisał/a:
ile dni po zabiegu pozwolilyscie na bieganie i zabawe z innymi psami?
Booster juz 5 dni po zabiegu troszke smigal z Barneyem w ogrodzie - wetka pozwolila, bo sie ladniutko rana goila.
Baszka napisał/a:
do ściągniecia szwów...czyli minimum przez 10 dni od zabiegu
jesli pies ma szwy, Booster mial tylko wewnetrzne i 10 dni po zabiegu to juz mial pozwolenie na plywanko :)
Baszka - 01-08-2012, 23:10

mibec napisał/a:
Baszka napisał/a:
do ściągniecia szwów...czyli minimum przez 10 dni od zabiegu
jesli pies ma szwy, Booster mial tylko wewnetrzne i 10 dni po zabiegu to juz mial pozwolenie na plywanko :)


:stinky: ...zawsze są szwy /choćby wewnetrzne/ i zawsze należy przeczekać odpowiedni czas po zabiegu by pozwolić psom na pływanie w niesterylnej wodzie :)

mibec - 01-08-2012, 23:14

Baszka, czekalam tyle ile wetka kazala, nie podejmowalam sama decyzji - Booster mial malenka rane i tylko 3 wewnetrzne szwy, moze dlatego tak szybko sie to goilo...
kasiek - 02-08-2012, 11:14

zanka, trzymam kciukasy ;*
Teresa - 03-08-2012, 13:59

Bardzo chetnie Baszka jesli tylko bede umiala Ci pomoc to to zrobie :) :)
Dokite - 03-08-2012, 19:16

No i super. Nitki wyjęte, Pan Doktor BAAAAAAAAAARDZO chwalił, że pięknie się goi. Ale nie pozwolił się wykąpać. podobno po nitkach są jakieś mikrootwory i lepiej nie ryzykować :(
A bardzo chcieliśmy go "odświeżyć".... Bo siusiał pod siebie i wszystko w nim siedzi. Musimy poczekać do jutra...
Ale co tam! Damy radę!
Tylko skubaniec ciągnie tam do lizania! :< Z kloszem na razie się jeszcze nie rozstaniemy. Przynajmniej na noc. :shy:

zanka - 03-08-2012, 19:27

Dokite, super! a siusiał pod siebie po powrocie z zabiegu czy przez kilka dni?
Zargusiu jak dobrze, że już prawie wszystko za Tobą. zaraz zdejmą klosz i po sprawie. tylko, żebyś sie zaczął wyciszać!
zazdroszcze, że macie to już za sobą.
aha, rozumiem, że przez ten czas jak pies ma szwy nie może chodzić po schodach?

Dokite - 03-08-2012, 19:50

zanka, Zargo posiusiał się ze trzy razy w gabinecie, jak byliśmy po niego. Potem w domu zrobił taaaaakie jezioro w legowisku, że uratowała je tylko wyłożona folia. I potem już nie sikał.
Po schodach może chodzić, już na drugi dzień normalnie wychodziliśmy. Chodziło mi o to, że ZARAZ PO zabiegu, jeszcze w takim narkozowym amoku się kilka razy zmoczył. A zapach siuśków jest tak specyficzny, że czuć było w całym domu. Tak więc chcieliśmy go trochę odświeżyć, bo jutro wyjeżdżamy...
A jego ulubione miejsca do spania mieliśmy wyłożone folią i przykryte starymi ręcznikami.

zanka - 03-08-2012, 19:56

Dokite, dziękuje za informacje:) wole być przygotowana na każdą ewentualność, tym bardziej, że pierwsze dni po zabiegu Largo będzie z nami u rodziców.
Dokite - 03-08-2012, 20:00

zanka, jeżeli będzie tak przechodził jak Zargo, to nie masz się czym martwić. Tylko pilnuj, żeby się do nitek nie dostał. I nam Pan Doktor odradzał ubranka. Żeby był dostęp powietrza i żeby było sucho- tak mówił. Stosowaliśmy się do tego (ja wręcz histerycznie z obawy o własne życie :D ) i jak widać wszystko było jak mówił Pan Doktor. Nawet opuchlizna i zasinienie wyszło tak jak mówił : 3.- 4. dzień
Pattina - 03-08-2012, 20:00

Dokite, Super,że wszystko tak ładnie się goi ! Rewelacja :)
Teraz tylko czekać na efekty :*

Dokite - 03-08-2012, 20:05

Pattina, oj tak! Sama nie mogę uwierzyć, że tak ładnie poszło :)
mibec - 03-08-2012, 21:35

Dokite, super :) Mowilam, ze nie taki diabel straszny ... ;)
Pikuś - 04-08-2012, 10:05

Dokite, dlaczego nie pozwalacie mu lizać, wet coś wspominał? Bo ja pamiętam, że jak wetka ściągnęła Mazakowi szwy to mimo, że te malutkie dziurki pozostały to powiedziała, że spokojnie mam mu pozwolić lizać :)
zanka - 06-08-2012, 13:07

ale mam stresa :( też chciałabym mieć wolne jak TŻ i doglądać małego
nigritta - 06-08-2012, 13:37

zanka, trzymam mocno kciuki ;*
kasiek - 06-08-2012, 13:53

zanka, bedzie dobrze ;*
siulentas - 06-08-2012, 13:56

u mnie oba psy beda kastrowane/sterylizowane. Wallek straci jajka juz niedlugo pewnie. Honey pierw szczepienia i potem sterylka. To co teraz sie przezywa przez cieczke to jest tragedia... oby juz sie skonczylo
ja nie bede miala serca go zaprowadzic ale tz nie bedzie mial wyjscia. Nie wiem jak to przezyje i on i ja. Z honey zreszta to samo :(

kasiek - 06-08-2012, 14:04

siulentas, trzymam kciukasy za Twoje pociechy :)
AnIeLa - 06-08-2012, 14:08

siulentas napisał/a:
ja nie bede miala serca go zaprowadzic


Przecież krzywda się psu nie stanie.Nie idziesz go zaprowadzić do uśpienia tylko do ulżenia. Badanie,narkoza, ciach ciach wybudzenie, kilka dni ostrożności i po sprawie.

mibec - 06-08-2012, 14:17

siulentas napisał/a:
ja nie bede miala serca go zaprowadzic
Kasiu nie przesadzaj - na prawde nie taki diabel straszny .... Booster nie wygladal jakby cierpial, juz na drugi dzien chcial szalec. Uwierz mi kastracja to jest "maly pikus" w porownaniu z np operacja, ktora mial Barney. Wez psa do dobrego weta i bedzie ok.
siulentas napisał/a:
tz nie bedzie mial wyjscia
ja zawsze wole sama wziac psy do weta, zeby jeszcze na pozegnanie buziaka w czolko dac :)
siulentas - 06-08-2012, 14:25

Ja wole na to nie patrzec i jemu tez bedzie lepiej jak mnie nie bedzie widzial bo by byla wielka tragedia. Mam nadzieje ze jak juz do tego dojdzie nikogo tam nie pogryzie i nie wroci mi z jakims urazem psychicznym... przeciez to jest cycus panciusi uzalezniony.
anna34 - 06-08-2012, 14:27

siulentas napisał/a:
przeciez to jest cycus panciusi uzalezniony.

chyba paniusia jest przewrażliwiona za bardzo :-P

AnIeLa - 06-08-2012, 14:28

siulentas napisał/a:
nikogo tam nie pogryzie i nie wroci mi z jakims urazem psychicznym...


Bez przesady. No chyba że w UK biją psy u weta.

siulentas - 06-08-2012, 14:29

ale mysle zeby to szybko zalatwic bo jak patrze jak sie meczy to serce peka :( a i boje sie ze teraz jak poczul prawdziwe smrodki cieczki to mi zacznie uciekac jak tylko cos poczuje gdziekolwiek :confused: jak w amoku zapomina o swiecie wokolo...
Honeya to ma momenty ze sie podklada a i takie ze malo go nie pogryzie takze tez sie biedna meczy... zreszta co tu duzo mowic tak bedzie najlepiej i do tego dazylam szkoda ze komus wczesniej oleju do lepetyny nie nalecialo i mam nadzieje rozniez ze sie nie wycofa bo cos bedzie wazniejsze...

Nikaaa - 06-08-2012, 14:32

siulentas, będzie dobrze :) Zrób testy przed zabiegiem, ja zapłaciłam dodatkowe 35f i zrobili Jesse badanie krwi zaraz przed zabiegiem i wszystko było w porzadku.
Pomysl o tym, ze ulżysz i sobie i jemu. Setki psów się kastruje codziennie, więc nie masz sie czym martwić. Powodzenia!

siulentas - 06-08-2012, 14:33

no jestem przewrazliwiona toc mi on jak dziecko wlasne ciagle ze mna moj pierdzioszek od malego :-P
Nie wiem jak u veta psy traktuja ale np po wypadku Honeyka gdy musiala miec operacje to wrocila z urazem do obrozy i szelek do dzis walcze z tym i jest lepiej ale niestety najlepiej chciala by na golasa i jak widzi smycze,obrozke i szelki to sie kuli i ucieka :doubt: a w dzien wypadku jeszcze widok sprzetu dworkowego to byla radosc co nie miara...

mibec - 06-08-2012, 14:33

siulentas napisał/a:
nikogo tam nie pogryzie i nie wroci mi z jakims urazem psychicznym
a dlaczego mialoby cos takiego sie stac? Idz z psem, popros zebys to Ty go zostawila w klatce - zobaczysz miejsce, pomozesz psu oswoic sie z warunkami, bedziesz przy pierwszym kontakcie pielegniarki / weta z psem i wtedy sobie spokojnie wrocisz do domu. Tylko nie oddawaj go w rece wetow z Pets at Home, bo po nich nie mozna sie spodziewac niczego dobrego.

[ Dodano: 06-08-2012, 13:35 ]
siulentas napisał/a:
wrocila z urazem do obrozy i szelek
:-o
siulentas - 06-08-2012, 14:36

no wlasnie ta ulga i im i mi jakos mnie przekonuje i napedza zeby jak najszybciej zadzialac. Moze jutro podejde do veta naszego zapytac co i jak i moze jeszcze do kliniki w abbey ale z drugiej strony jesli chodzi o zabiegi slyszalam o naszym vecie dobre opinie. Kase placi sie wieksza ale za to rzetelnie i robia co trzeba. Tak tez bylo z Honeyka ladnie ja zszyli i obadali. Kasa poszla nie mala ale psiczka dzis nawet szczeka jak wczesniej takze chyba dobrze wykonuja swoje obowiazki.

[ Dodano: 06-08-2012, 14:39 ]
my korzystamy z vet4pet nie pets at home :-P wielu ludzi w parku dobrze mowi o nich i zwierzeta sterylizowali wlasnie w tym gabinecie. Tylko oni nie pozwalaja na to by wejsc tam do tylu z psem :(
zreszta jak pomysli sobie ze go oddalam komus to na przyszlosc zamiast uciekac bedzie sie panci pilnowal :-P
Honeyke jak odbieralam odnioslam wrazenie ze ona sobie tak pomyslala ze oddana zostala :(

nata - 06-08-2012, 15:37

siulentas, nie no ale bez przesady, większość z nas ma tutaj labki od szczeniaczka, wszystkie są związane z nami a my z nimi, ale to normalna kolej rzeczy czasami. W życiu są różne sytuacje i nie można męczyć psiaków jeszcze bardziej, tylko dlatego że nam będzie przykro i ciężko przez kilka godzin ;-) Dzieci też niestety czasami idą do szpitala, ale to ma im pomóc a nie skrzywdzić - to samo jeśli chodzi o kastracje.
Także spokojnie, wszyscy to przezywaliśmy - czy to w kwestii kastracji, czy sterylizacji i daliśmy radę, nasze psiaki też. Trzeba być silnym, bo kto ma być, jak nie my? :-P

siulentas napisał/a:
odnioslam wrazenie ze ona sobie tak pomyslala ze oddana zostala

Za co później na pewno mogłaby być wdzięczna, bo uratowano jej życie lub zdrowie...
Nie można tak myśleć.

Nulcia1 - 06-08-2012, 18:23

ja pamietam jak Deks był kastrowany bo tez Didka dostała cieczki i była tragedia nie dało sie wytrzymac chociaz przez pierwsze 2 tyg cieczki nawet jej nie zauwazal a pozniej masakra :( zaprowadzilismy go do weta i został wykastrowany jednak nie za dobrze wspominam ten czas wiem ze przy 2 psach to bylo konieczne ale teraz bym juz chyba tego nie zrobila za duzo sie nacierpial :( ale przynajmniej nie bedzie juz cierpial podczas cieczek Didi czy innych suczek
dominika92 - 06-08-2012, 18:29

Nulcia1, a suczki nie sterylizujesz?
Nulcia1 - 06-08-2012, 18:42

dominika92, nie ... ja jej nie dopuszcze a juz bym nie wytrzymala gdyby to samo sie dzilo z nia co z Deksem po kastracji :(
dominika92 - 06-08-2012, 18:59

Nulcia1, wolisz, żeby zmarła na ropomacicze niż tydzień pocierpiała? nie rozumiem tego toku myślenia..potem może być za późno by psa uratować..A dla suczki cieczka, ciąże urojone, to wszystko też nie jest przyjemne. :( A męczy się dużo dłużej i częściej..:(
zanka - 06-08-2012, 19:02

o rety. niedługo jedziemy z małym. umieram ze strachu. a TŻ ogląda Batmana :-P
dominika92 - 06-08-2012, 19:03

zanka, trzymam kciuki :) Będzie dobrze :) Wypij meliskę :P
zanka - 06-08-2012, 19:05

dominika92, dzięki za otuche. rety. teraz sie denerwuje, a jak będe mieć dziecko to co będzie? :-P
dominika92 - 06-08-2012, 19:06

zanka, ja będę przez to przechodzić za 3 miesiące przy sterylizacji Heleny :P wiadro melisy zaparzę :P
zanka - 06-08-2012, 19:11

dominika92, dobił mnie jeszcze tata, który popatrzył sie na mnie jak na zbrodnialca. wielka pretensja jak można zrobić coś takiego psu. a to, że suka, która jest w domu musi być zamknięta przez cały nasz pobyt w innym pokoju to słaby argument ]:)
dominika92 - 06-08-2012, 19:18

zanka, no tak..u mnie moi rodzice też są wielce oburzeni, że chcemy sterylizować Helę bo to "ingerencja w organizm" blabla..i oni Demi nie będą sterylizować.. :(
zanka - 06-08-2012, 19:23

dominika92, powiedziałam tacie, że gdyby opiekowałby sie małym w mieście, wychodząc na spacery, goniąc go za suką jak my, to pewnie zdanie miałby takie samo. a tak? on uważa, że pies w bloku mieszkać nie powinien, bo jedyne czego zwierze potrzebuje, to wypuszczenie na podwórko. więc dyskusja na temat kastracji nie ma sensu. a plusy tej "ingerencji w organizm" jak sama napisałaś są zupełnie nieistotne.
Karoola - 06-08-2012, 19:24

dominika92, zanka, najważniejsze zdrowie psa :) Trzymam kciuki za Wasze zabiegi <nooo... wiecie o co mi chodzi :D >
zanka - 06-08-2012, 19:28

dobra dziewczyny. zbieramy sie.
Nulcia1 - 06-08-2012, 19:36

dominika bez przesady nie popadajmy w paranoje ze pies nie wykastrowany odrazu zachoruje znam przypadki zwierzat wykastrowanych ktore tez cierpialy , zgadzam sie z tym ze cieczka nie jest przyjemna itp ale nie znioslabym mysli ze tez bedzie tak cierpiec moj dekster nie cierpial tydz tak jak pisalas ale miesiac schudl jak smierc bo nic nie mogl jesc. karmilam go lyzeczka gorzej bylo z wmuszaniem mu picia :( rodzina myslala ze on zaraz umrze tak wygladal :( Gdybys musiala patrzec na swojego psa w tym stanie nie wiem czy bys tak mowila nie mowie ze napewno nigdy sie na to nie zdecuduje ale napewno nie teraz
Nikaaa - 06-08-2012, 21:08

zanka, dacie rade, trzymamy kciukasy :) :*

Nulcia1, tyle, że sterylizując psa ratujesz go przed wieloma groźnymi chorobami i MASZ GWARANCJĘ, że na te akurat nie zachoruje... Lepiej jest sterylizować psa w młodym wieku, póki ma silny organizm niż leczyć i operowac na stare lata, kiedy ryzyko jest większe. Poczytaj sobie jak wysokie jest ryzyko ropomacicza i raka sutków u niesterylizowanych suk.

To, że Dekster źle zniósł operacje nie znaczy, ze z Didi będzie tak samo. Tyle suk i psów na forum jest wykastrowanych/wysterylizowanych i kazdy z nas przez to przechodził. Wystarczy wybrac dobrego weta i zrobic badania a nie ma prawa, aby były jakieś komplikacje. Przemyśl to. Bo brudzenie podczas cieczki to akurat najmniejsze zmartwienie niesterylizowanej suki :(

[ Dodano: 06-08-2012, 21:09 ]
Nulcia1 napisał/a:
nie mowie ze napewno nigdy sie na to nie zdecuduje ale napewno nie teraz
Im szybciej wysterylizujesz tym bardziej zmniejszysz ryzyko zachorowania. Z każdą cieczką jest ono wieksze.
mibec - 06-08-2012, 22:51

zanka, trzymamy kciuki za Largo ;*
nata - 06-08-2012, 23:19

zanka, jak tam ? ;-) Trzymamy kciuki
zanka - 06-08-2012, 23:33

jesteśmy w domu. maleńki troche płacze i maszeruje po pokoju. poza tym w porządku, przynajmniej według pani doktor. były drobne komplikacje, są 2 nacięcia. teraz czekamy na jutro i próbujemy zasnąć. dziękuje jeszcze raz za wsparcie;*
mibec - 06-08-2012, 23:36

zanka, spokojnej nocy zyczymy ;*
Cziko - 06-08-2012, 23:41

zanka, spokojnej nocy, trochę się przemęczycie a potem same plusy :)
szalej - 06-08-2012, 23:41

zanka, teraz już wszystko będzie ok ;)
Karoola - 07-08-2012, 00:17

zanka, trzymamy kciukasy, ;*
Almathea83 - 07-08-2012, 00:21

zanka, a to już po? Myślałam, że się dopiero szykujecie w najbliższym czasie.. Zdrówka dla Largo, jutro już zapomni o bólu przy takiej ciepłej i dobrej pańci ;*
zanka - 07-08-2012, 09:09

tak tak Olu, my już po. noc dość spokojna. troche płakał i nie chciał sie położyć, ale Tż czuwał, bo ja dzisiaj ide do pracy. jak do niego podeszłam, to oprócz lekkiego przerażenia zobaczyłam też machający ogon, więc myśle, że będzie dobrze:)
ambird - 07-08-2012, 10:13

zanka, na pewno będzie dobrze :)

Pierwsze trzy dni po są obolałe, potem to zwykle trzeba psiaka pilnować aby za bardzo nie szalał :haha:

zanka - 07-08-2012, 10:41

a jak z siusianiem, kiedy powinien zrobić? byliśmy z nim 2 razy na dworze, raz próbował, ale nie wyszło, a tak to tylko pokłada sie na trawie.
ambird - 07-08-2012, 11:26

zanka napisał/a:
a jak z siusianiem, kiedy powinien zrobić?


Zrobi, bez obaw :) Podawajcie mu wodę, niech pije :)

Ewelina - 07-08-2012, 11:36

zanka, Trzymam kciuki :)
zanka - 07-08-2012, 11:52

ambird, pije i ma apetyt. śniadanko zjadł ze smakiem :) jutro wieczorem jedziemy na kontrole. a póki co głaszczemy i przytulamy :)
ambird - 07-08-2012, 17:12

zanka napisał/a:
pije i ma apetyt.


Czyli wszystko w porządku :)

Nikaaa - 07-08-2012, 20:18

zanka, wyściskaj od nas :) Dzielny chłopak :*
Pikuś - 08-08-2012, 19:41

zanka, no to kciukam za szybką rekonwalescencję :)
zanka - 08-08-2012, 20:41

jesteśmy po kontroli. wszystko się pięknie goi, aż pani doktor była zdziwiona. spodziewała się większego obrzęku spowodowanego 2 szwami. kołnierz, jeżeli wszystko będzie dalej szło w dobrym kierunku, zdejmujemy we wtorek wieczorem. Largo czuje sie dobrze (aż za!), chce już biegać, skakać i sie bawić. oby tak dalej :)
Almathea83 - 08-08-2012, 20:42

zanka, świetne wieści, Largo to twardziel ;*
ambird - 08-08-2012, 21:33

zanka napisał/a:
chce już biegać, skakać i sie bawić


;D

Dobrze, że wszystko w porządku :)

mibec - 08-08-2012, 21:52

zanka napisał/a:
Largo czuje sie dobrze (aż za!), chce już biegać, skakać i sie bawić
i super ;*
Karoola - 08-08-2012, 22:06

Superancko, dzielny pacjent!
zanka - 09-08-2012, 08:33

Malutki zmartwił nas w nocy :( w pewnym momencie zaczął niesamowicie głośno hm... coś jakby chrapać. myślałam, że to przez sen. podeszłam do niego, a miał otwarte oczy i wyglądało to troche tak, jakby sie dusił. TŻ sprawdził mu drogi oddechowe, miał drożne. po chwili wszystko wróciło do normy i poszedł spać. bardzo nas wystraszył. zastanawiam sie czy to ma jakiś związek z kastracją, bolało go czy co?
Almathea83 - 09-08-2012, 10:33

zanka, Moreno też ma czasami taki jakby bezdech, nie mam pojęcia z czego to wynika :(
nigritta - 09-08-2012, 10:48

zanka, chyba większość psiaków tak ma :) więc bez paniki :) dobrze że Largo już się lepiej czuje więc cmokalek w nochalek ;*
szalej - 09-08-2012, 10:52

Tak, Hake też ma takie bezdechy :D
zanka - 09-08-2012, 11:09

dzięki. bałam sie, że to coś poważnego. uffff.
Dokite - 09-08-2012, 20:13

zanka, Jak to dobrze, że się ładnie goi! Nie mogłam się pomartwić z Tobą na forum, bo nie było nas w domu :(
Z tym, kołnierzem to powiem Ci, że my trzymaliśmy Zargo sporadycznie w ciągu dnia ( na dworze chodził bez) i zakładaliśmy mu na każdą noc. Baliśmy się, że w głębokim śnie nie usłyszymy, że coś tam majstruje sobie przy szwach. A tak to słyszeliśmy jak się obija po ścianach i meblach, jak wędrował w nocy :doubt:
Largo! Jesteś dzielny pacjent! Zargo trzyma za Ciebie kciuki!

A u nas wszystko wygląda elegancko. Worek zrobił się taki pusty... Miejsca po szwach są tylko jeszcze widoczne. Czy to normalne?
Czy fakt, że spacer, który "PRZED" zajmował nam ok. 40 min., teraz "PO" trwa około 20-25 min. można przyjąć jako początek zmian?
Nie sika pod każdym krzakiem, wydaje mi się że nie liże trawy, można go łatwiej odciągnąć od wąchania i innych psów, chociaż jeszcze trzeba włożyć w to trochę siły.
Przy jedzeniu przez nas posiłków ma takie oczy basseta ;D

zanka - 09-08-2012, 23:55

Dokite napisał/a:
Przy jedzeniu przez nas posiłków ma takie oczy basseta
u nas też są takie oczy, bo prosi, żeby mu to zdjąć :D
wiem, że wyjechaliście. pisałaś ;)
my nie ściągamy, bo dzisiaj zaczął sie dzień, kiedy to koniecznie chce sie podrapać. jeżeli jutro będzie lepiej, to może spróbujemy zdjąć. ale taaaaka sierotka z niego. a Wy ściągaliście od razu?
u nas worek na razie jeszcze obrzęknięty, ale i tak już mniejszy niż np. we wtorek czy wczoraj.
zmiany, już? jeżeli faktycznie, to super. tylko gratulować :)
a dajesz mu teraz mniejsze posiłki albo planujesz zmienić karme?

mibec - 10-08-2012, 15:04

Dokite napisał/a:
Przy jedzeniu przez nas posiłków ma takie oczy basseta
znaczy zdrowy ;)
zanka, buziaki dla rekonwalescenta ;*

Dokite - 10-08-2012, 17:24

zanka, my klosz staraliśmy się zdejmować jak często się dało, ale czasem Zargo był poza zasięgiem naszego wzroku lub też zostawał w domu sam a wtedy był to jego nieodłączny towarzysz. :)
zanka napisał/a:
zmiany, już? jeżeli faktycznie, to super. tylko gratulować :)

No tak się właśnie zastanawiałam, czy to możliwe... Nie mieliśmy niestety ( a tego się najbardziej boimy) jeszcze okazji skonfrontować go z jakąś sunią, bo to byłby wykładnik zmian.
zanka napisał/a:
a dajesz mu teraz mniejsze posiłki albo planujesz zmienić karme?

Wiesz, na razie jesteśmy na tej samej karmie z tą samą dawką. Odchudzaliśmy go nią i cały czas była tendencja spadkowa. Nie zmienię mu nic, zobaczę jaka będzie reakcja.

[ Dodano: 10-08-2012, 17:24 ]
mibec napisał/a:
znaczy zdrowy ;)

Znaczy zdrowy ;D

mibec - 13-08-2012, 15:57

zanka, jak Largus sie miewa?
zanka - 13-08-2012, 20:04

Ciociu mibec, bardzo dziękujemy za troske.
Jutro będzie miał zdjęte szwy. goi się jak na psie ;) Satelita przeszkadza biegać i podrzucać kosteczki, dlatego co jakiś czas zdejmujemy. poza tym domaga sie kiziania po łebku skoro sam nie może sie podrapać. żywotność ta sama, szwy go za bardzo nie interesują. już po stresie :)

Dokite - 13-08-2012, 20:14

zanka, no i pięknie. Powiem Ci, że u Zargo po szwach zrobiły się takie brzydkie miejsca. Trochę nas to przestraszyło, bo wyglądało jak takie dziurki/ ranki. Ale teraz już ślady są znikome ;D
Larguniu! Ciocia się cieszy, że już po bólu i Zargo przybija piąteczkę!

Ewelina - 14-08-2012, 07:46

zanka, Super, że wszystko poszło zgodnie z planem i ranka szybko się goi ;*
mibec - 14-08-2012, 10:08

zanka, super - jeszcze kilka dni i zapomnicie o sprawie :)
zanka - 14-08-2012, 10:40

dziękujemy :)
a kiedy możemy iść z małym na porządny spacer i odwiedzić psich kolegów?

mibec - 14-08-2012, 11:04

zanka napisał/a:
kiedy możemy iść z małym na porządny spacer i odwiedzić psich kolegów?
jak wet pozwoli :) Booster juz po tygodniu troche sie bawil z Barneyem, a po 10 dniach mielismy zgode na plywanie.
Dokite - 15-08-2012, 21:29

zanka, jak wygląda miejsce po szwach?
zanka - 15-08-2012, 21:34

Dokite, mało przyjemnie :-P troche zaczerwienione, podziurkowane. ale podobno jest tak jak powinno.
ale worek taaaaki pusty :-P

Dokite - 15-08-2012, 21:37

zanka napisał/a:
worek taaaaki pusty :-P

To tak jak u nas. ;D
U Zargo miejsce po szwach też nas trochę zaniepokoiło, wyglądało jak ranki, takie dziurki. Ale teraz już jest super, więc spokojnie :)

zanka - 15-08-2012, 21:39

Dokite, wiesz, worek pusty, ale na suke doga niemieckiego to próbował wskoczyć :doubt: ale nie liże tak trawy. nie wiem czy to możliwe, żeby już coś zmieniło się w jego zachowaniu.
Dokite - 15-08-2012, 21:40

zanka, my prawdopodobnie w sobotę zrobimy mały test. Dam znać, jak poszło.
zanka - 15-08-2012, 21:41

Dokite, poprosze o wieści. mam nadzieje, że za miesiąc, dwa czy trzy będzie widać efekty zabiegu i Largo przestanie być tak mocno kochliwy
mibec - 15-08-2012, 21:44

zanka napisał/a:
worek pusty, ale na suke doga niemieckiego to próbował wskoczyć
Booster w weekend probowal swoich sil na pieknej przedstawicielce rasy Jack Russell :-P
AnIeLa - 15-08-2012, 21:58

Bo kastracja to nie czary :P Hokus pokus i już nie skacze. ;)


Zanim zejdą z psa hormony to trwa nawet do pół roku chyba :)

zanka - 15-08-2012, 22:11

AnIeLa, wiem wiem. będe szczęśliwa, jeżeli dzięki kastracji chociaż troche sie uspokoi :)
mibec, a co tam, ładna była, to czemu miał sie nią nie zainteresować :-P

anna34 - 16-08-2012, 07:58

AnIeLa napisał/a:
Bo kastracja to nie czary Hokus pokus i już nie skacze.


Zanim zejdą z psa hormony to trwa nawet do pół roku chyba

mój już 3,5 roku po kastracji a na suczki potrafi skakać.Jak to wet mówi -tylko jajka mu wyciąłem,a nie mózg :-P

Dokite - 16-08-2012, 19:53

AnIeLa napisał/a:
Zanim zejdą z psa hormony to trwa nawet do pół roku chyba :)

Nas wet przygotowywał na okres do 3 miesięcy.

kolorowooka - 17-08-2012, 14:23

anna34 napisał/a:
mój już 3,5 roku po kastracji a na suczki potrafi skakać.Jak to wet mówi -tylko jajka mu wyciąłem,a nie mózg :-P
:D :D
mila7 - 20-08-2012, 18:37

ja już zauwazyłam małe zmiany u Bastera....na spacerach idzie grecznie przy nodze, dopiero po komendzie odchodzi i idzie sie zalatwic i pobiegac...
ze swoja wysterylizowaną kolezanka (na ktora przez caly czas skskala i "trenował") grzecznie sie bawi i nie włazi jej na plecy...
aczkolwiek ostatnio spotkaliśmy suczkę świeżo po cieczce...nie mogl sie powstrzymac :P

mibec - 20-08-2012, 19:34

Mi tez sie wydaje ze Booster sie uspokaja, chociaz z Tiya dalej nie moze sie spotykac - jakas super atrakcyjna jest dla niego :)
nikolajewna - 21-08-2012, 16:36

Ja z moim gamoniem jestem umówiona na kastrację na piątek. Troszkę się stresuję, ale powinno być ok. Dziś mu zrobiliśmy mu morfologię. Szkoda mi tych jego jajeczek, ale przekonują mnie argumenty dotyczące zdrowia. Mój chłop się śmieje, że będzie Dragon Fly bez jaj...
szalej - 21-08-2012, 16:58

nikolajewna, takie... Dragon ball , tylko bez balls :shy:
nikolajewna - 21-08-2012, 17:27

yep, trafiony-zatopiony hłe hłe hłe... :D
Ewelina - 21-08-2012, 17:52

nikolajewna, Będzie dobrze. Będę trzymała kciuki :)
Dokite - 21-08-2012, 21:03

nikolajewna napisał/a:
jestem umówiona na kastrację na piątek.

Jako weterani (jesteśmy już miesiąc PO), trzymamy kciuki ;*
Życzymy, aby tak poszło jak u nas :)

nikolajewna - 22-08-2012, 18:01

Kciuki się przydadzą zawsze. A takie pytanie do właścicieli kastratów:utyły Wam psiaki? Karmicie jak dawniej czy specjalną karmą?
szalej - 22-08-2012, 18:35

nikolajewna, ja się moge jedynie wypowiedzieć jako właścicielka kastrowanego kota :shy: że nie utył :haha: A je tyle, że ciągle zastanawiam się, gdzie mu się to mieści :bad:
Milena - 22-08-2012, 19:41

Zefir nie utył po kastracji, ani nigdy nie jadł karmy dla kastratów :)
Pattina - 22-08-2012, 21:27

nikolajewna napisał/a:
A takie pytanie do właścicieli kastratów:utyły Wam psiaki? Karmicie jak dawniej czy specjalną karmą?
Taj trzyma linie :)
Nie zmieniliśmy karmy, wet kazał kontrolować wagę jeśli kg by przybywały wtedy zalecał zmniejszenie porcji / zmiane karmy

ambird - 22-08-2012, 23:42

Mój utył, bardzo. Ale pies sam sobie nie utyje :)
Teraz bardzo pilnujemy racji żywieniowych i smakołyków :)

Pikuś - 23-08-2012, 09:38

nikolajewna, mój dostał większego apetytu, który trzyma się do dziś :) I wykorzystałam to żeby go podtuczyć :-P
nikolajewna - 23-08-2012, 10:17

Apetyt to mój ma jeszcze mając jąderka. Pewnie zjadłby tyle ile by mu dać nie będąc przy tym wybrednym. Jednak są takie psy, które tyją, pomimo tego, że karmi się je jak dawniej i mają tyle ruchu jak dawniej. Nie wiem czy to wina hormonów (??)
Pytam tak bardziej statystycznie jakie macie doświadczenia, bo wiem, że to pewnie tak czy inaczej zależy od organizmu psa.

ambird - 23-08-2012, 10:21

nikolajewna, po prostu wagę trzeba kontrolować i wtedy ewentualnie działać :)
nata - 23-08-2012, 10:32

nikolajewna napisał/a:
Jednak są takie psy, które tyją, pomimo tego, że karmi się je jak dawniej i mają tyle ruchu jak dawniej. Nie wiem czy to wina hormonów

Nie znam takiego przypadku. Apetyt się zwiększa i to często, ale kg z "nieba" nie spadają? Jeśli jest zdrowy ( myślę, że np choroby tarczycy jedynie mogą powodować "smoistne tycie" lub leki) i nie ukradnie to sam sobie do miski nie włoży, a więc i przytyć nie będzie z czego. Oczywiście wetem nie jestem i mogę się mylić, ale z tego co wiem zawsze musi być jakiś czynnik do przytycia a kastracja sama w sobie nim nie jest.

Milena - 23-08-2012, 12:48

nikolajewna, karm psiaka jak dawniej i obserwuj :) Zawsze możesz wkroczyć do działania :)
nikolajewna - 23-08-2012, 14:01

Obserwacja to podstawa, wiadomo :)
Z ciekawości pytałam jak to u Was wyglądało.

Dokite - 23-08-2012, 21:03

nikolajewna, my odchudzaliśmy Zargo przed kastracją. Do zabiegu na tej karmie i tej dawce była tendencja spadkowa. Wet powiedział, żeby nic nie zmieniać i kontrolować wagę. W razie czego- zmniejszyć.
A że zrobił się z niego niesamowity żebrak, to już inna sprawa :<

zanka - 25-08-2012, 12:11

Dokite, jak tam Zargo, Mibec jakieś zmiany u Boosterka? Ja jestem w szoku. Przyjechaliśmy do rodziców, a tam jest suczka, z którą Largo nie był w stanie przebywać w jednym pomieszczeniu. przyjechaliśmy po niecałych 3 tygodniach od kastracji, a dzieciaki siedzą razem w salonie. Largo co prawda na nią troche szczeka i zaczepia, ale już widać niesamowitą zmiane :)
mibec - 25-08-2012, 12:41

zanka, Booster tez juz sie troszke uspokoil; w tygodniu bylismy w odwiedzinach u Tiyi - co prawda mial zapedy, ale dalo sie go odwolac, a wczesniej bylo to absolutnie niemozliwe :)
Ewelina - 25-08-2012, 13:49

zanka, mibec, super :)
Milena - 25-08-2012, 17:19

Czyli efekty są, super ! :)
nikolajewna - 25-08-2012, 17:51

No to my już też jesteśmy po. Dziś mieliśmy kontrolę i podobno "ładnie to wygląda", nie ma opuchlizny itp. Dragon dzielnie to zniósł tylko z kołnierzem sobie nie radzi :-D Ale niespecjalnie go ciągnie w tamte okolice, więc w domu jak mamy niuńka na oku czy na spacerze to nie nosi kołnierza. Zobaczymy jak to będzie dalej.
Milena - 25-08-2012, 17:56

nikolajewna, no to pięknie :) Mój Zefir i kołnierz to był koszmar :bad: :bad:
zanka - 25-08-2012, 18:17

nikolajewna, to teraz trzeba tylko poczekać do zdjęcia szwów. mam nadzieje, że różnice zobaczycie tak szybko jak my :)
Pikuś - 25-08-2012, 19:34

Dziewczyny, super, że są efekty :)
U nas zaaz 3 miesiące :) Aaaa Mazak ma na szyi szczenięcy puszek ;D

Dokite - 26-08-2012, 20:29

zanka napisał/a:
Dokite, jak tam Zargo

A dziękować, dziękować!
Myślę, że zaczęły się rysować pierwsze zmiany :)
zanka, mibec, cieszę się, że i u Was też się coś już dzieje ;D
nikolajewna, teraz tylko czekać na planowy obrzęk i zasinienie, a potem zdjęcie szwów i z górki :haha:

nikolajewna - 27-08-2012, 09:52

No obrzęk się właśnie pojawił, wczoraj już widziałam, że zaczyna lekko puchnąć, dziś troszkę bardziej, ale nie widzę, żeby moje słońce odczuwało z tego powodu dyskomfort (albo po prostu jest bardzo cierpliwym psem). Tylko niestety kołnierz już nosi w domu niemal cały czas, bo szwęda mi się po chacie, wierci i nie widzę co robi :)
Pikuś - 27-08-2012, 10:03

Ja usłyszałam, że kastrat nie lubi innych psow :-o Myślałam, że najpierw wybuchnę z wściekłości, za te wspaniałe rady, a później zamorduję osobę która to powiedziała... :bad:
Ładnie wytłumaczyłam, że to nie prawda, ale nie chciało mi się wdawać w dyskusję...

nikolajewna - 27-08-2012, 10:11

Ja uważam, że zachowanie psa przed czy po kastracji zależy od jego charakteru. Myślę, że to bardzo indywidualna kwestia i bardziej złożona niż nam się wydaje, a uogólnianie nie ma sensu.
Pikuś - 27-08-2012, 10:33

nikolajewna, ale powiedzenie, że pies-kastrat jest agresywny w stosunku do innych i wpłynęła na to na 100% KASTRACJA jest trochę głupie.
zanka - 27-08-2012, 10:57

Pikuś, głupie to mało powiedziane. dokładnie, każdy pies reaguje troche inaczej, ale bez przesady, że agresja. prawde mówiąc, nigdy wcześniej czegoś takiego nie słyszałam :-P
Pikuś - 27-08-2012, 11:48

A weź przestań, słyszę podobne bzdury średnio co dwa dni :-P
Dokite - 27-08-2012, 16:32

A czy Waszym psiakom "PO" też nie chce się podnosić łapki do siusiania? Zargo podnosi z rzadka i wygląda to jakby mu się nie chciało. No, przy drzewie tak, ale na trawie już nie. Wtedy kuca.
Cytat:
niestety kołnierz już nosi w domu niemal cały czas, bo szwęda mi się po chacie, wierci i nie widzę co robi

I bardzo dobrze. Lepiej, żeby się teraz pomęczył, niż sobie rozgrzebał ranę. A czas szybko zleci.

mila7 - 28-08-2012, 09:33

a to fakt z tym siusianiem....Baster jak tylko się nauczył podnosić łapę, to całkiem zrezygnował z siusiania na kucaka....a po kastracji to mam wrażenie, że sie uwstecznił i przestał podnosić łapę (no czasami tylko podnosi)

mój brat twierdzi, że jak mu jajka przeszkadzły to podnosił....a że teraz nie ma co przeszkadzać, to sika na panienke :P

Milena - 28-08-2012, 10:26

Zefir bezpośrednio po kastracji nie podnosił łapki bo... jeszcze nie potrafił :D
A teraz to prawie szpagaty wyczynia przy drzewach :haha:

Dokite - 29-08-2012, 21:39

nikolajewna, jak tam Dragon?
Pattina - 29-08-2012, 22:15

Dokite napisał/a:
A czy Waszym psiakom "PO" też nie chce się podnosić łapki do siusiania?
Tajo raz podnosi raz nie. Przed kastracją podnosił zawsze.
Jak by nie sikał jakoś tak bardzo mi to nie przeszkadza, sika jak mu wygodniej :P

zanka - 03-09-2012, 20:41

hm. Largo podnosi. czasem tak czasem nie. zazwyczaj jednak to robi :-P
monika337 - 05-09-2012, 14:33

A moj Labi ma 14 mies. Decydować sie na kastracje czy nie? Co osoba to inna szkoła. Ostatnio słyszałam, że kastracja jest dobra bo uchroni psa przed różnymi chorobami. Już sama nie wiem
Milena - 05-09-2012, 14:40

monika337, ja wykastrowałam Zefira mniej więcej w tym samym wieku, nie żałuję :)
monika337 - 05-09-2012, 14:58

a dlaczego kastrowałaś? Ze względu na zachowanie (złe) czy zdrowotne korzysci?
No i jakie to sa korzyści? Bo mój Labi nie jest niegrzeczny, nie gania za suczkami (jak narazie).

Milena - 05-09-2012, 15:19

monika337, ze względu na korzyści zdrowotne. Wcześniej miałam suczkę, która nie była wysterylizowana i niestety odeszła przez nowotwór gruczołu mlekowego :(

Dziś też umówiłam Amorka na kastrację, w najbliższą sobotę mamy zabieg :)
Ale tu już z zachowaniem niedobrym mam do czynienia :bad:

nata - 05-09-2012, 15:36

Milena napisał/a:
Ale tu już z zachowaniem niedobrym mam do czynienia :bad:

Ojej no cóż się dziwić, że Amorowi zbiera się na amory :D

Milena - 05-09-2012, 15:44

nata napisał/a:
Ojej no cóż się dziwić, że Amorowi zbiera się na amory


Żeby to jeszcze na suczki skakał, a on dzisiaj Asiora napastował... ]:) Wstyd normalnie.

mibec - 05-09-2012, 15:45

Milena napisał/a:
tu już z zachowaniem niedobrym mam do czynienia
niemozliwe... taki slodki anioleczek :)
Milena - 05-09-2012, 15:49

mibec napisał/a:
taki slodki anioleczek


Niestety ostatnio to diabeł wcielony a nie aniołek :doubt:
Mam nadzieję, że część naszych problemów rozwiąże zabieg ;)

Dokite - 05-09-2012, 20:28

monika337 napisał/a:
A moj Labi ma 14 mies. Decydować sie na kastracje czy nie


http://www.portalweteryna...ja-psow-50.html
Jeżeli masz chwilę, to sobie poczytaj.
My wykastrowaliśmy Zargo ze względu na zachowanie. Bardzo brzydkie zachowanie.
Wet przekonał również mojego nie do końca przekonanego Małża, że to mu tylko na zdrowie wyjdzie. Przerost prostaty- już nie nasz problem. A to główny argument. Poza tym dla jego samopoczucia. Jak będzie czuł cieczkującą sunię, to nie będzie się stresował, że nie może sobie bzyknąć (a my, że wyje, piszczy i szarpie się na smyczy). Jego bezpieczeństwo też wchodziło w grę, bo jako duży, ciężki pies, jak chce, to na smyczy potrafi być stanowczy i nawet mój Małż i syn, lecą za nim jak latawce. Pomyśl sobie, co by było, gdyby mu się zachciało do suni.
Ale co ja się tutaj rozpisuję. Poczytaj, podejmij decyzję sama. Ale moje zdanie jest takie, że jeżeli nie chcesz mieć w domu reproduktora, to lepiej go wyciąć.
Życzę podjęcia słusznej decyzji ;*

monika337 - 05-09-2012, 20:46

Dziekuje. No ale chyba nie kazdy pies ma prostate i inne choroby zwiazane z maniem jajek :haha: Zaraz wezme sie za czytanie
Dokite - 05-09-2012, 21:29

monika337, no pewnie, że nie każdy ma. Wet powiedział, że większe prawdopodobieństwo jest u dużych psów.
monika337 - 05-09-2012, 21:36

Dokite, ale mam mętlik w głowie. Bede musiała powaznie to przemyslec. Labi jest piekny:), młody i zdrowy i kurcze szkoda by było aby nie miał potomstwa.
Dokite - 05-09-2012, 21:38

monika337, no to przed Tobą szereg wystaw.
monika337 - 05-09-2012, 21:39

Dokite, ale mam mętlik w głowie. Bede musiała powaznie to przemyslec. Labi jest piekny:), młody i zdrowy i kurcze szkoda by było aby nie miał potomstwa.

[ Dodano: 05-09-2012, 21:42 ]
No właśnie, szereg wystaw a co za tym idzie- koszty. Wczesniej mialam takie plany (zanim kupilam psa)- wystawy a nawet planowałam założyć hodowle. Jka narazie za małe lokum na hodowle:) a na wystawy wszedzie daleko bo mieszkam na zadupiu:) :haha:

Dokite - 05-09-2012, 21:44

Słuchaj, o wystawach yto pogadajmy w dziale "Wystawy", ok?
tenshii - 05-09-2012, 21:44

monika337 napisał/a:
zdrowy

a badania ma? rtg stawów, oczy, serce
i wystawy? uprawnienia hodowlane?

monika337 napisał/a:
szkoda by było aby nie miał potomstwa

jeśli jest to co powyżej to nie widzę przeciwwskazań
w innym wypadku kastracja

monika337 napisał/a:
No ale chyba nie kazdy pies ma prostate i inne choroby zwiazane z maniem jajek

ale tego nie przewidzisz, a bez jajek takich chorób nie będzie

monika337 - 05-09-2012, 21:50

[quote="tenshii"]
monika337 napisał/a:
zdrowy

a badania ma? rtg stawów, oczy, serce
i wystawy? uprawnienia hodowlane?

Badań jeszcze nie ma ale jest wolny od wszelkich chorób genetycznych, wystawy - kurcze - wszedzie daleko :) a hodowli w mieszkaniu nie zaloże.:) NIESTETY

tenshii - 05-09-2012, 21:54

monika337 napisał/a:
jest wolny od wszelkich chorób genetycznych

od jakich?

monika337 napisał/a:
wystawy - kurcze - wszedzie daleko

no ale to niezbędne

monika337 napisał/a:
hodowli w mieszkaniu nie zaloże.:) NIESTETY

ale to samiec, nie suka, nie musisz zakładać hodowli

jak chcesz go rozmnożyć - zrób to od A do Z tak jak się powinno
jak nie - wykastruj

monika337 - 05-09-2012, 21:56

Dokite napisał/a:
Słuchaj, o wystawach yto pogadajmy w dziale "Wystawy", ok?

OK

[ Dodano: 05-09-2012, 21:57 ]
Dokite napisał/a:
Słuchaj, o wystawach yto pogadajmy w dziale "Wystawy", ok?

OK

[ Dodano: 05-09-2012, 22:04 ]
tenshii napisał/a:
monika337 napisał/a:
jest wolny od wszelkich chorób genetycznych

od jakich?
Napewno od dysplazji

monika337 napisał/a:
hodowli w mieszkaniu nie zaloże.:) NIESTETY

ale to samiec, nie suka, nie musisz zakładać hodowli
Ale chciałabym w przyszłosci:). Jak narazie mam za mało wiedzy na ten temat, dużo musze jeszcze poczytać

jak chcesz go rozmnożyć - zrób to od A do Z tak jak się powinno
jak nie - wykastruj

Dokładnie. Zrobie to jak trzeba. Nie chcialabym kastrowac

nugatowa - 06-09-2012, 14:41

Ja sądzę, że z tą decyzją poczekam, gdyż wcześniej jak miała Maksa, który nie był wykastrowany nie miałam problemów zdrowotnych :) .
monika337 - 06-09-2012, 14:43

A jeśli wiekowo bedzie za późno? Mój LABI poki co jest spokojny ale ma dopiero 15 mies., a słyszałam ze w tym wieku juz kastrują
Milena - 06-09-2012, 14:44

nugatowa napisał/a:
gdyż wcześniej jak miała Maksa, który nie był wykastrowany nie miałam problemów zdrowotnych


Tak, tylko jaką masz pewność, że przy kolejnym psie ich nie będzie ? Tak jak było wspomniane, kastracja ma na celu zapobieganie chorobom :)

nugatowa - 06-09-2012, 19:29

Wiem o tym, dlatego się zastanawiam nad tym :)
Dokite - 06-09-2012, 20:56

nugatowa napisał/a:
wcześniej jak miała Maksa, który nie był wykastrowany nie miałam problemów zdrowotnych :) .

Nie każdy niekastrowany pies ma kłopoty zdrowotne, ale ryzyko jest większe.
monika337 napisał/a:
Mój LABI poki co jest spokojny ale ma dopiero 15 mies., a słyszałam ze w tym wieku juz kastrują

Zargo był kastrowany w wieku 13 miesięcy.

mibec - 07-09-2012, 10:21

Oglaszam sukces ;) wczoraj bylismy w odwiedzinach u Tiyi i Booster w koncu pobawil sie z nia pileczka zamiast nieustannie ja napastowac :victory:
Milena - 07-09-2012, 10:22

mibec, no to świetnie :) Teraz będzie tylko lepiej :)
donia457 - 07-09-2012, 11:07

mibec, gratulujemy sukcesu ;*
Milena, nie denerwuj sie ,wszystko bedzie dobrze ;* jestesmy z Toba :)

Milena - 07-09-2012, 11:19

donia457, dziękuję :)
Staram się nie denerwować, a tymczasem stres mnie łapie przez narkozą, bo to w końcu takie malutkie ciałko... no i jak się obudzi to mnie nie będzie przy nim, a on się tak stresuje kiedy jest w nieznanym otoczeniu :(

mibec - 07-09-2012, 11:21

Milena napisał/a:
jak się obudzi to mnie nie będzie przy nim, a on się tak stresuje kiedy jest w nieznanym otoczeniu
to moze zapytaj weta czy mozesz byc przy wybudzaniu?
donia457 - 07-09-2012, 11:24

Milena, wiem,ze jest to stres bo sama kiedys przez to przechodzilam,musialam wykastrowac Amiego bo mial nowotwor jadra :cring: ,dodam ze Ami niebyl pierwszej mlodosci bo mial ok 10 lat,po zabiegu cieszyl sie zyciem jeszcze przez 3 lata
Amorek to mlody psiak i szybko dojdzie do normy ;*

Milena - 07-09-2012, 12:32

Tak, Amorek to dzielny piesek. Minie parę godzin i zabiorę go do domku - tej myśli trzeba się trzymać :)
nugatowa - 07-09-2012, 12:37

Milena wszystko będzie dobrze :) , pamietam jak sterelizowaliśmy Lilianę, to też był dla nas wielki stres, poproś lekarza o to, byś mogła być przy wybudzaniu, jak wspomniała wcześniej mibec
donia457 - 07-09-2012, 12:40

dokładnie ! ja tez byłam obecna przy wybudzeniu, :) zaraz po zabiegu mialam telefon :lookdown: to ode mnie 5 minut drogi bylo
Milena - 07-09-2012, 12:40

Ja już 3 zabiegi przeżyłam, ale stres zawsze jest ten sam :confused:
nikolajewna - 07-09-2012, 12:43

Mój to taki sprzedawczyk, że w ogóle się nie przejął, że nie ma nas po kastracji. Zostaliśmy powiadomieni jak Dragon się obudził i już spacerował sobie po lecznicy. Faktem jest, że trafiliśmy na super weterynarz, którą Dragon po prostu uwielbia. Nie możecie się za bradzo stresować, bo pies to wyczuwa i też będzie. :-P Oddajcie psa zaufanemu weterynarzowi to i stresik będzie mniejszy.
Milena - 07-09-2012, 12:48

Amorek się trzesie nawet wtedy kiedy zostawiam go na 2-3h u groomera, ale jak wracam po niego to zawsze biega radosny po całym salonie (ostatnio nawet nie chciał ze mną iść bo była sunia w cieczce... :-P ). Może jutro nie będzie tak źle, zobaczymy na miejscu, o 9:00 mamy zabieg.
A weterynarz jest zaufany, nikomu innemu bym psiaka nie oddała :)

Rysia88 - 07-09-2012, 19:58

Milena nie denerwuj się - wszystko bd dobrze ;* zaparz sobie meliskę :-P ja się w środę tak stresowałam, że szok - Okruchowi się udzieliło i to co wyprawiał w lecznicy to jakaś masakra była :beated:
Milena - 07-09-2012, 21:12

Rysia88 napisał/a:
ja się w środę tak stresowałam, że szok - Okruchowi się udzieliło i to co wyprawiał w lecznicy to jakaś masakra była


Dlatego jutro trzeba zachować zimną krew, chociaż teraz najchętniej bym go przytuliła i nie puściła :confused:

mibec - 07-09-2012, 23:37

Milena, bedzie dobrze ;* Daj znac jutro po powrocie :)
Rysia88 - 08-09-2012, 17:27

Ciekawe jak tam Amorek :)
dominika92 - 08-09-2012, 17:32

też właśnie o Amorku myślę :)
nikolajewna - 08-09-2012, 17:41

może jeszcze odsypia.
Milena - 08-09-2012, 21:05

Byliśmy w lecznicy przed 9, Amorek dostał głupiego jasia i dosłownie po 2 minutach zaczął wymiotować, chwilę potem była kupa. Zabieg się udał i po 5h mogłam odebrać Amorka.
Póki co jest bardzo nie swój, oczka ma takie duże i szkliste, nie chce jeść, pije ale tyle co kot napłakał.
Cały dzień leży, co akurat chyba jest najwłaściwsze w tym stanie. Na spacerach próbuje podnosić łapkę podczas sikania ale mu nie wychodzi. Co chwila siada czy to w domu czy na spacerze.
Weterynarz zabroniła chodzenia po schodach, więc musiałam wymyśleć barykadę. W kołnierzu jeszcze nie bardzo sobie radzi, ale nie mamy wyboru, ściągnełam mu go na spacerze, aby było mu wygodniej, jednak od razu się dobierał do szwów.
Oby noc była spokojna...

nikolajewna - 08-09-2012, 21:18

No z kołnierzem to ciężko. My mamy taki długi, ale wąski korytarz i na dodatek stoi w nim szafka na buty. W pierwszych dniach to była przeszkoda nie do pokonania, chciał iść a tu kołnierz zatrzymał się na szafce i zonk. Mój biedaczek nie wiedział co się dzieje, ale w końcu ogarnął temat. Nie miał wyjścia bo Dragon do tej pory ze względu na komplikacje pozabiegowe nosi kołnierz a minęły już ponad 2 tygonie. Tylko na szczęście w ogóle go nie ciągnie, żeby sobie sprawdzać okolice intymne, więc praktycznie od początku kołnierz musiał nosić tylko jak wychodziliśmy, na noc lub jak mu się włączało łażone po domu.
A pić mój też nie chciał po zabiegu, bo normalnie to pije jak smok. Zobaczysz jutro już będzie ok, a i do kołnierza jakoś przywyknie.

AnIeLa - 08-09-2012, 21:21

Bedzie dobrze :*
Milena - 08-09-2012, 21:26

Z tym kołnierzem jakoś się przyzwyczai, po ścianach póki co nie chodzi jak robił to Zefirek.

Od jutra będzie dostawał antybiotyk osłonowo przez 3 dni. W razie pogotowia mamy też tabletki przeciwbólowe.

Dzięki Dziewczyny, aby przetrwać jeszcze noc i jutrzejszy dzień i już powinno być z górki.

mibec - 08-09-2012, 21:50

Milena, spokojnej nocki zycze ;*
kolorowooka - 08-09-2012, 22:01

Milena, Amorek super ze juz po wszystkim. Spokojnej nocy zycze.
donia457 - 08-09-2012, 23:24

Milena, super ;*
moj Ami tez nie chcial jesc tylko pil w malych ilosciach

nigritta - 08-09-2012, 23:45

Spokojnej nocki :) jutro będzie lepiej :)
zanka - 09-09-2012, 11:56

jak minęła noc? pamiętam, że u nas było kiepsko, mały zupełnie nie potrafił się ułożyć i dłuższy czas chodził po pokoju
Milena - 09-09-2012, 15:23

Noc mineła spokojnie, Amorek przeleżał całą noc w łóżku. Nie wymiotował.
Jednak dzisiejszy dzień wciąż fatalny, rano cały się trząsł, musiało go bardzo boleć, dostał tabletkę przeciwbólową i antybiotyk. Udało mi się go nakłonić do zjedzenia paru chrupek karmy, nadal tak mało pije :(
Amorek nie chce nawet zbytnio przemieszczać się po mieszkaniu, ciągle leży, póki co nic go nie cieszy, jakby cała jego energia gdzieś uleciała.
Zmieniłam kołnierz na kubrak własnoręcznej roboty, Amorkowi tak bardziej komfortowo. Kołnierza używamy tylko kiedy wychodzimy na spacer.

mibec - 09-09-2012, 15:36

Milena, za kilka dni bedzie lepiej ;*
nugatowa - 09-09-2012, 15:55

Milena wszystko będzie dobrze, Twój Amorek zachowuję się podobnie do mojej Liliany po sterylce, jednkaże ona dopiero po kilku dniach doszła do siebie. Z początku też ciągle leżała była nieobecna i smutna, będzie dobrze o nic się nie martw!
Milena - 09-09-2012, 16:03

nugatowa napisał/a:
była nieobecna i smutna


Dokładnie tak jest, nie reaguje na to co wcześniej sprawiało mu radochę.
Wiem, że to tylko kwestia czasu, musi odpocząć i dojdzie do siebie. Jednak taki widok sprawia, że serce mi pęka, denerwuje się, że ciągle go boli...


Z Zefirkiem było troszkę inaczej, on szybko doszedł do siebie i na drugi dzień właściwie gdyby nie kołnierz to nie byłoby widać, że miał zabieg.

nugatowa - 09-09-2012, 16:09

Milena napisał/a:
nugatowa napisał/a:
była nieobecna i smutna


Dokładnie tak jest, nie reaguje na to co wcześniej sprawiało mu radochę.
Wiem, że to tylko kwestia czasu, musi odpocząć i dojdzie do siebie. Jednak taki widok sprawia, że serce mi pęka, denerwuje się, że ciągle go boli... .


Wiem, w stu procentach wiem co czujesz i przez co przechodzisz. Pamiętam jak Maks jej przynosił zabawki do legowiska, radośnie merdając ogonem i nic to nie dawało. Jednakże tak jak mówisz to tylko kwestia czasu... Amorek dojdzie do siebie, nawet nie będziesz widziała kiedy :* . Buziole od Liliany, Juniorka i odemnie wysyłamy :* :* :heart:

nikolajewna - 09-09-2012, 16:54

Draguś po kastracji następnego dnia zachowywał się jakby nic się nie stało. Ale niestety od razu po odstawieniu antybiotyku okazało się, że psiak odrzuca wewnętrzne szwy rozpuszczalne i aktualnie walczymy z raną, która się przez to zrobiła - nie wygląda to ciekawie niestety. :cring: Jedyne pocieszenie, że nie czuje bólu lub jest wyjątkowo na ból odporny. Mam nadzieję, że u Amorka będzie ok.
Milena - 09-09-2012, 17:22

nikolajewna, ojej :( A czym się objawiało te odrzucenie ?
Dokite - 09-09-2012, 17:27

Milena, nie martw się smutaskiem. Daj mu czas, żeby doszedł do siebie. Mam nadzieję i życzę Amorowi tego, że zgoi się wszystko jak na psie ;*
nikolajewna, ojej, mam nadzieję, że wszystko się szybciutko zagoi. Dobrze, że nie cierpi, mam nadzieję, że tak jest.
Dużo zdrówka dla Dragona ;*

nikolajewna - 09-09-2012, 17:38

Milena napisał/a:
nikolajewna, ojej :( A czym się objawiało te odrzucenie ?


Najpierw pojawiło się trochę krwi, wyglądało to tak jakby leciało między szwami- pierwsza myśl, że poszły szwy. Ale wet stwierdziła, że tam jest najprawdopodobniej krwiak. Ale ranka zaczęła się otwierać obok szwów i z dnia na dzień robiła się coraz większa. Obrazowo wygląda to jak wyżarty kawałek skóry (tak jakby spadła na niego kropelka kwasu). Co drugi dzień latamy to weta na jakieś zastrzyki, mamy antybiotyk. Dziś byliśmy u ortopedy na kontroli, więc przy okazji skonsultowaliśmy sprawę i potwierdził diagnozę- polecił także maść Tribiotic (do kupienia w aptece bez recepty odkażająca maść z antybiotykiem). No i przynajmniej raz dziennie musimy oczyszczać ranę. Polega to na naduszaniu miejsca tak aby "wydusić" krew, żeby nie pojawiła się ropa. Dragon nie protestuje- dlatego myślę, że nie odczuwa bólu. Podobno to w sumie dobrze, że rana się otworzyła, bo dzięki temu to co "niedobre" wyłazi na zewnątrz i nie zalega wewnątrz. Ogólnie może to potrwać jeszcze ze 2 tygodnie :confused:

Dokite - 09-09-2012, 17:43

nikolajewna, a przypomnij mi- on już miał zdjęte szwy?
To jest jakaś reakcja alergiczna, takie odrzucenie?

Milena - 09-09-2012, 17:49

nikolajewna, a wiecie może na skutek czego tak się stało ?
To co piszesz rzeczywiście brzmi kiepsko :( Dobrze, że chociaż Drago nie cierpi.
Mogłabyś cyknąć jakieś foto dla zobrazowania tego ?

nikolajewna - 09-09-2012, 18:31

powiem szczerze, że nie wiem czy to na zasadzie alergii czy organizm traktuje to jako ciało obce. A szwy zewnętrzne miał mieć zdjęte w poniedziałek, ale ze względu na tę ranę dla pewności zostały chwilę dłużej i zdjęte były w środę. Ta rana zewnętrzna po kastracji zagoiła się bezproblemowo. Tylko w środku są te samorozpuszczalne i te odrzuca i tak jakby wydala na zewnątrz- nie wiem jak to inaczej opisać. Póki co widać jednak, że rana się goi, bo widać ziarninę. Jutro idziemy na kolejną kontrolę i zobaczymy jak to będzie wyglądać.

A tak na marginesie nie mamy w życiu zbyt wiele szczęścia, więc Dragon widać fantastycznie wpisuje się w konwencję, że jak ma się coś wydarzyć to wydarzy się nam :doubt:

[ Dodano: 09-09-2012, 18:34 ]
wolę nie dawać zdjęć, bo to naprawdę nieładnie wygląda. Milena, nie martw się na zapas, bo takie odrzucenie szwów zdarza się niezwykle rzadko.

Dokite - 09-09-2012, 18:48

nikolajewna napisał/a:
A tak na marginesie nie mamy w życiu zbyt wiele szczęścia, więc Dragon widać fantastycznie wpisuje się w konwencję, że jak ma się coś wydarzyć to wydarzy się nam :doubt:


Może czas odwrócić zły los?
Czego Wam z serca życzę ;*

Milena - 09-09-2012, 19:09

nikolajewna, życzę szybkiego całkowitego powrotu do zdrówka ;* Oby zły los szybko poszedł w zapomnienie !
nikolajewna - 09-09-2012, 20:07

Dzięki, wiem, że się z Dragoniastym potworem poukłada tylko trzeba czasu. A póki co muszę pogodzić się z tym, że nie będę miała nowej szafy na ubrania :-P
Dokite - 09-09-2012, 20:09

nikolajewna napisał/a:
nie będę miała nowej szafy na ubrania :-P

Co się odwlecze.... :)

nugatowa - 10-09-2012, 09:35

nikolajewna napisał/a:
Ale niestety od razu po odstawieniu antybiotyku okazało się, że psiak odrzuca wewnętrzne szwy rozpuszczalne i aktualnie walczymy z raną, która się przez to zrobiła - nie wygląda to ciekawie niestety. :cring: Jedyne pocieszenie, że nie czuje bólu lub jest wyjątkowo na ból odporny. Mam nadzieję, że u Amorka będzie ok.


Z Lilianą było to samo, zapomniała o tym wspomnieć. Ropiało jej i taka gulka się zrobiła. Lekarz przepisał odpowiednie leki i po pięciu dniach wszystko było ok :)

nikolajewna - 10-09-2012, 10:03

Ech, u nas 5 dni minęło i możliwe, że może to potrwać jeszcze ze 2 tygodnie. Żeby było śmiesznie w naszej lecznicy pod koniec miesiąca ma być zmiana właściciela, nowi ludzie, a moje panie weterynarz jeszcze nie wiedzą gdzie będą pracować. A ja bym chciała, żeby doprowadziły sprawę do końca.
nugatowa - 10-09-2012, 10:08

Ech... nic tylko życzyć powrotu do zdrowia :*
nikolajewna - 10-09-2012, 10:14

Przekazane życzenia potworowi, ale potraktowałam to jako zadanie do wykonania, rozkaz. Musi mieć jasno wyznaczony cel :-P
Milena - 10-09-2012, 14:00

Amorek nadal ciut nie swój, ale już je i pije :)
nikolajewna - 10-09-2012, 14:06

jak już je i pije to już jest dobrze.
Dokite - 10-09-2012, 19:30

Milena napisał/a:
Amorek nadal ciut nie swój, ale już je i pije :)

No to idzie ku lepszemu ;*

kolorowooka - 10-09-2012, 19:35

Swietnie, ze jest poprawa :)
Milena - 10-09-2012, 20:17

Amorek ciągle dyszy, nie chce spać, ciągle siedzi. Czasami jakby chciał popiskiwać. Łapki mu drżą. Ranka wygląda ok, chociaż jeden szew trochę dziwny... albo jestem przewrażliwona :( Koło ptaszka ma takie zaczerwienienie, ale możliwe, że to tylko otarcie od kołnierza. Staram się myśleć racjonalnie, ale nerwy mnie zżerają i zaczynam mieć czarne myśli :cring:
Dzwoniłam do naszej wetki czy można podjechać do niej jeszcze dziś na kontrolę. Kazała przemyć riwanolem (jeny, jak on się wyrywał, jak prądem poparzony) i przyjechać jutro. Jednak musi mieć kołnierz i ewentualnie kubrak, jak sądzę, że obciera brzegami....
Nie mogę mu dać tabletki przeciwbólowej bo dostał rano. Ryczeć mi się chce...

mibec - 10-09-2012, 20:22

Milena, nie denerwuj sie, bo pies to czuje i wcale mu to nie pomaga - pilnuj go zeby nic nie majstrowal przy ranie i jedz rano do wetki, jesli Cie to uspokoi, choc raczej nie ma takiej potrzeby. Booster tez byl nieswoj przez kilka dni, a potem poprostu w oczach ranka malal.
Dokite - 10-09-2012, 20:23

Milena, to przykre, że Amorek cierpi, a już się cieszyłam, że idzie ku lepszemu.
Wiesz, nam wet mówił, żeby niczym nie przemywać, skoro się nie zaognia. Że lepiej jak będzie sucho (co wydało mi się bardzo logiczne).
Uprzedził nas również, że pojawi się obrzęk woreczka i zasinienie, ale około 5. dnia po zabiegu, a u Was to chyba tyle nie minęło?

[ Dodano: 10-09-2012, 20:25 ]
A sokoro, jak piszesz, rana wygląda ok, to może po prostu on jeszcze się trochę źle czuje?

nikolajewna - 10-09-2012, 20:33

Oj bidulek ;( Ja miałam wizytę kontrolną następnego dnia po zabiegu- w ramach usługi. Milena, ja uważam, że jeśli cokolwiek Cię niepokoi to idź do weta. Na telefon to się nic nie załatwi, bo weterynarz nie widzi tego co się dzieje. A i Ty się niepotrzebnie stresujesz, bo nie wiesz czy coś się dzieje czy jesteś przewrażliwiona. A jak rzeczywiście coś się dzieje to jeszcze będziesz pluć sobie w brodę, że nie zareagowałaś
Milena napisał/a:
Koło ptaszka ma takie zaczerwienienie, ale możliwe, że to tylko otarcie od kołnierza.

...jeśli kołnierz się ociera o te wrażliwe teraz okolice to może jest źle dobrany?

nigritta - 10-09-2012, 20:38

Milena, nikolajewna, życzymy zdróweczka i przesyłamy mizianka ;*
Milena - 10-09-2012, 20:43

Tak, jutro pojadę do weta - to jest więcej niż pewne. Póki co ręcę mi drżą jak Amorkowi łapki.
Siedzi, ciągle siedzi i dyszy. Nie chce leżeć. Znowu nie chce pić, podaje mu to weźmie tylko z palca, albo odwraca głowę. Może dyszy bo dziś jest wyjątkowo gorąco, u nas w domu 25C a okna na oścież... ale dlaczego skoro mu gorąco to nie chce pić ?
Byliśmy przed chwilą na spacerze, to albo siadał co chwilkę albo nagle szybko "truchtał" i ciągnął. Tak jest od kastracji. Siknął dłużej pary razy. Wróciliśmy, znowu usiadł i ciągle dyszy...

Dokite - 10-09-2012, 20:51

No to rzeczywiście trochę nerwowy wieczór masz. To dyszenie to może być z gorąca, a może go mdli? Nie wymiotuje?
Tam mi przykro, że nie potrafię Ci pomóc, bo u nas wszystko poszło książkowo....Dobrze chociaż, że rana wygląda nieźle.

[ Dodano: 10-09-2012, 20:52 ]
Milena napisał/a:
Byliśmy przed chwilą na spacerze, to albo siadał co chwilkę albo nagle szybko "truchtał" i ciągnął.

Zargo podobnie się zachowywał krótko PO. Miałam wrażenie, że jakby chwilami przed czymś uciekał.

Milena - 10-09-2012, 20:54

Dokite napisał/a:
o dyszenie to może być z gorąca, a może go mdli? Nie wymiotuje?


Nie, nie wymiotuje. Ostatnio zwymiotował w klinice bezpośrednio po podaniu narkozy.
Zefirek w ogóle nie dyszy, a przebywają w tym samym miejscu :(

nikolajewna - 10-09-2012, 21:02

może jedź z nim na dyżur? może łapie temperaturę czy coś.... wiesz ja jestem trochę przewrażliwiona...
Milena - 10-09-2012, 21:08

nikolajewna napisał/a:
może jedź z nim na dyżur?


U nas w mieście, kliniki już pozamykane :( Z rana pojadę, nawet jeśli już wszystko będzie spokojne.

Mam nadzieję, że Młody w końcu położy się spać... póki co ciągle czuwa i próbuje się dorwać do szwów. TŻ twierdzi, że panikuję i po prostu go rana ciągnie. Oby miał rację...

nikolajewna - 10-09-2012, 21:18

daj znać jutro w takim razie co i jak. Trzymajcie się tam.
Almathea83 - 10-09-2012, 21:52

Milena, będzie dobrze, daj znać jutro co powiedział wet ;*
mibec - 10-09-2012, 21:53

Milena, spokojnej nocy zycze ;*
Milena - 10-09-2012, 21:58

Dzięki za wsparcie !

Młody w końcu się położył, często się kręci - to podłoga, to sofa.Ale aktualnie leży i czuwa. Nie spał cały dzień, może go znurzy... Nie wiem co go bardziej irytuje, szwy czy kołnierz. Ale jest nerwowy.
Zrobiło się ciut chłodniej, przestał dyszeć. Oczywiście jutro dam znać, oby wieści były dobre.

Pattina - 10-09-2012, 22:42

Milena napisał/a:
ale możliwe, że to tylko otarcie od kołnierza
To nie powinno mieć miejsca przy dobrze dobranym rozmiarze kołnierza
Obrzęk po zabiegu jest normalny, może wystąpić chyba że coś się sączy dłużej niż 1 dzień po ciachaniu wtedy warto to skontrolować
U nas wystąpiło zapalenie Tajo dostał wtedy zastrzyki przeciwbólowe, przeciwzapalne i antybiotyk i po 5 dniach przeszło wszystko ładnie się zagoiło :)
Nie możesz się denerwować przy niuńku bo on to odczuwa i też się zaczyna denerwować,ale jak je i pije to już jest welki sukces!
3mam kciuki za bidulka : ;*

mibec - 11-09-2012, 11:11

Milena, jak maluszek? Byliscie u weta?
Milena - 11-09-2012, 15:59

Noc nie była łatwa, Amek nie mógł sobie znaleść miejsca, miał takie jakby drygi, nagłe zrywy. Zasnął dopiero na moich kolanach, przy porcji głaskania.
Poranek był nieco bardziej optymistyczny, zostałam przywitana buziaczkiem jak za dawnych czasów, poszliśmy na spacer,gdzie Maluszek załatwił wszystkie sprawy fizjologiczne. Nadal siada co chwilę, ale to pewnie będzie trwało aż do całkowitego zagojenia. Dostał kolejną i zarazem ostatnią porcję antybiotyku.
Pojechaliśmy do weterynarza na kontrolę, gorączki brak, rana goi się ładnie, szwy są na swoim miejscu, woreczek nieco obrzęknięty ale to normalne, ranka została popsikana, dostaliśmy też zatrzyk przeciwświądowy :) Amo o mało na głowę mi nie wskoczył, przy tych wszystkich zabiegach :beated:
Dziś lecimy bez leków przeciwbólowych, ale w razie potrzeby są w pogotowiu.
Amorek dzisiaj ponownie bez apetytu, nic nie zjadł, nadal mało pije.
Niebo troszkę się rozchmurzyło :)

mibec - 11-09-2012, 16:02

Milena, to dobre wiadomosci - buziaki dla rekonwalescenta ;*
Pikuś - 11-09-2012, 16:37

Milena, super :) Pogłaskaj Amorka :)
Milena - 11-09-2012, 16:44

mibec, Pikuś, dzięki, wymiziam i wycałuję :)
nikolajewna - 11-09-2012, 17:14

najwyraźniej Amor to prawdziwy mężczyzna- dlatego źle znosi ból i chorobę :)
Głasku, głasku dla Amora co spać nie daje pańci.

Milena - 11-09-2012, 17:17

nikolajewna, tak jest, wrażliwy z niego sierściuch.
Dziękujemy ;*

tusia993 - 12-09-2012, 07:30

My jesteśmy umówieni na zabieg dzisiaj i powiem Wam szczerze że chyba młody coś czuje bo od wczoraj chodzi smutny jakby żebę zjadł :-P .

Chyba odbiera moje zdenerwowanie.

Milena - 12-09-2012, 10:01

tusia993, powodzenia :) o której macie zabieg ?

Amorek przespał spokojnie całą noc :) A na śniadanie dopadł się do miski jak opętany, wsunął całą miseczkę aż mu się uszy trzęsły :haha:
Wczoraj obyło się bez leków przeciwbólowych :)

mibec - 12-09-2012, 10:08

tusia993, nie martw sie, bedzie dobrze ;*

Milena, ciesze sie, ze chlopczyk wraca do formy ;*

Milena - 12-09-2012, 10:14

mibec napisał/a:
ciesze sie, ze chlopczyk wraca do formy


;*

teraz powinno już być z górki :)

nikolajewna - 12-09-2012, 10:26

Milena napisał/a:
Amorek przespał spokojnie całą noc A na śniadanie dopadł się do miski jak opętany, wsunął całą miseczkę aż mu się uszy trzęsły
Wczoraj obyło się bez leków przeciwbólowych

Super!!!! :)

mibec - 12-09-2012, 10:32

nikolajewna, a jak Dragon sie miewa? :)
nikolajewna - 12-09-2012, 11:01

mibec, dzięki za troskę :)
Dragon to twardziel, jemu zasadniczo nic nie dolega (w sensie nie boli, nie odczuwa żadnego dyskomfortu). Dzielnie znosi zmiany opatrunku co nie jest przyjemne bo papierowe plastry nie trzymają się wcale, a płócienne są nieco za mocne, ale co robić. Ranka wygląda coraz lepiej, już nie jest taka głęboka a poza tym już się nie sączy. Ale cały czas jest na antybiotyku- mam nadzieję, że po jego odstawieniu problem nie wróci. Jutro znowu idę na kontrolną wizytę, ale chyba już będzie dobrze.

mibec - 12-09-2012, 11:02

nikolajewna, szybkiego powrotu do formy dla Dragonka ;*
tusia993 - 12-09-2012, 11:24

Milena napisał/a:
tusia993, powodzenia o której macie zabieg ?


Właśnie wróciliśmy z przychodni. Zabieg planowany był na 11.

Martwie się jak czytam o komplikacjach i kłopotach z gojeniem rany.
Mam nadzieję, Mauro będzie dzielny i szybko wróci do formy.

Będę dzwonić do lecznicy około 12 pytać jak młody się czuje. :(

Milena - 12-09-2012, 11:41

tusia993, nie martw się, wszystko będzie dobrze :)
Trzymam kciuki :)

nikolajewna - 12-09-2012, 12:05

widzę, że niepotrzebnie napisałam, że u nas są komplikacje, bo nakręcacie się zupełnie niepotrzebnie. tusia993, nie ma problemów z gojeniem się rany. Nasz przypadek to rzadki przypadek polegający na nietolerancji szwów rozpuszczalnych które są wewnątrz- organizm traktuje to jako ciało obce, stan zapalny. Jednak mimo komplikacji Dragon zachowuje się normalnie. Ma tylko zakaz kąpieli i musi nosić kołnierz (czasem zakładamy mu go na śpiocha jak idziemy spać, on nawet już się nie budzi). U Milena, i Amorka też już się sytuacja ustabilizowała, więc nie myśl o tym co może się wydarzyć zbyt wiele. To prosty zabieg i tej myśli się trzymaj.
tusia993 - 12-09-2012, 12:15

Mauro jest już po. Pani powiedziała, że wszystko poszło gładko i teraz będą go wybudzać.
nie później niż około 16tej powinien już być w domku.

nikolajewna napisał/a:
 
widzę, że niepotrzebnie napisałam, że u nas są komplikacje, bo nakręcacie się zupełnie niepotrzebnie. tusia993, nie ma problemów z gojeniem się rany


Nie chodziło mi o nakręcanie, ja poprostu jestem panikara i się zawsze martwię na zapas :) zwłaszcza jeśli coś dzieje się z bliską mi osobą. Taka mój urok - czarnowidzctwo :D :D

A informacje, które podajecie na forum są ważne, bo w razie gdyby coś to zawsze można tu zerknąć i się czegoś dowiedzieć. Im więcej informacji podajecie tym lepiej zwłąszcza dla takiego laika jak ja ;*

[ Dodano: 12-09-2012, 12:19 ]
Dewiza na dziś

nikolajewna napisał/a:
To prosty zabieg i tej myśli się trzymaj.


;* ;* ;* ;* ;* ;* ;*

Milena - 12-09-2012, 12:23

tusia993, świetnie, że zabieg się udał :)
nikolajewna - 12-09-2012, 12:26

tusia993, czarnowidztwo to moja domena i proszę mi tego nie odbierać :-P
A tak serio to jak coś się będzie działo to i tak sama zauważysz, ale nikt na forum Ci raczej nie pomoże. Ja jestem zdania, że cokolwiek (nawet najdrobniejsza rzecz) Cię zaniepokoi idź do weta. Ja też jestem z tych przewrażliwionych dlatego przy okazji wizyty o ortopedy skonsultowałam jeszcze to co się dzieje z Dragonem- dla świętego spokoju. Grunt to obserwacja i ewentualnie dobry weterynarz.

tusia993 - 12-09-2012, 12:40

nikolajewna napisał/a:
czarnowidztwo to moja domena


Ok. zastanowie się nad ustąpienien ze stanowiska pierwszego czarnowidza RP. :-P :-P


najgorsze za nami a teraz pozostaje nam tylko pilnować i pilnować żeby młody nie zabrudził, nie zalizał nie rozdrapał itp.

Bo to zdolna bestia jest :D :D :D

nikolajewna - 12-09-2012, 12:50

tusia993 napisał/a:
pozostaje nam tylko pilnować i pilnować żeby młody nie zabrudził, nie zalizał nie rozdrapał itp.

Bo to zdolna bestia jest


...nie ma takiej możliwości przy dobrze dobranym kołnierzu. Przez jakieś 10 dni będziesz miała psa przystosowanego do odbioru telewizji satelitarnej :D

kolorowooka - 12-09-2012, 14:59

Milena super, ze Amorkowi wrocil apetyt. Jeszcze chwila i calkiem zapomni, ze mial jakikolwiek zabieg :-P

nikolajewna mizianki dla twardziela Dragona.

tusia993 pomiziaj tez Mauro. Dzielny chlopak ;*

tusia993 - 12-09-2012, 15:27

no i jesteśmy w domu. Młody super się wybudził już 15 minut po wybudzeniu był gotowy do skakania i zabawy.
Teraz jest troche obolały i strasznie zmeczony bo zasnął mi z głową na kolanach. TZ poświęcił kołderkę dla psinki żeby wygodnie się mu spało na podłodze.

nikolajewna,
Kołnierz miarowo skrojony do odbioru kanałów satelitarnych :D :D :D


Mauro wygląda jak ufoludek z dawnych bajek :D :D :D :D .


kolorowooka,
dziękujemu. Wymiziamy psinka ze wszystkich stron ;* ;*

Milena - 12-09-2012, 15:39

tusia993, niech odpoczywa, a jak reaguje na kołnierz ? :)
tusia993 - 12-09-2012, 15:57

na razie obija się o ściany ale nie jest źle. Myślałam że będzie próbował ściągać albo nie pozwoli sobie ząłożyć a tu bez problemu śmiga w kołnierzu. Tylko na spacerze miał kłopot bo nie mógł chodzić z nosem przy ziemi :D :D :D
mibec - 12-09-2012, 15:59

tusia993 buziaki dla rekonwalescenta ;*

tusia993 napisał/a:
Tylko na spacerze miał kłopot bo nie mógł chodzić z nosem przy ziemi
a potrzebuje na spacerze? Booster nie nosil, tylko pilnowalismy zeby interesowal sie trawka a nie rana.
Milena - 12-09-2012, 16:05

tusia993, my zrezygnowaliśmy z kołnierza na spacerze, bo młody trawę mógł nim ryć :D
Tak jak mibec, mówi, byleby się ranką nie interesował :)

tusia993 - 12-09-2012, 16:06

mibec,

szczerze mówiąc to na razie raz był na siku i miał kołnierz, na razie to wolę żeby miał kołnierz bo z moim szaleńcem to moment i już coś wykombinuje :D :D

nikolajewna - 12-09-2012, 16:28

tusia993, zdejmij mu na próbę i zobaczysz czy się interesuje. Dragon w ogóle nie niuchał swoich okolic intymnych, więc jak jesteśmy w domu to w ogóle ten kołnierz u nas nie jest potrzebny.
Milena - 12-09-2012, 16:30

nikolajewna, aniołka masz a nie psa ;)
tusia993 - 12-09-2012, 17:04

U nas chyba nie przejdzie bez kołnierza, bo Mauro w kołnierzu próbował spradzać co mu tam zrobili :-P .

Na wszelki wypadek nie będziemy chyba kusić losu dziś. A jutro zobaczymy jak będzie.

nikolajewna - 12-09-2012, 20:39

no nieee, jak jest ciekawy co się tam zmieniło to lepiej nie ściągać kołnierza.
Milena, aniołek to on jest, ale w domu. Na spacerku niestety wychodzi z niego ]:) Mało towarzyski jest- chyba za czasów młodości nie za bardzo miał okazję bawić się z innymi psami (ostatnio jeden pies chciał się z nim bawić a ten mój tylko w piłkę wpatrzony i nie wiedział matołek jak się zachować). Jak już całkowicie wyzdrowieje to będę musiała umówić się z kimś rozsądnym na jakieś spotkanie i resocjalizację. Ale to już temat nie na ten dział.

[ Dodano: 12-09-2012, 20:54 ]
Ale rzeczywiście muszę pochwalić swojego skarba, bo właśnie zmieniałam mu opatrunek i już sam nogę podnosił co to by pani miała dobry dostęp do rany :)

tusia993 - 13-09-2012, 06:27

nikolajewna napisał/a:
Ale rzeczywiście muszę pochwalić swojego skarba, bo właśnie zmieniałam mu opatrunek i już sam nogę podnosił co to by pani miała dobry dostęp do rany


Mądry psinek, prosimy wymiziać i wycałować szkraba ;* ;* ;* ;* ;* ;*

A my noc przespaliśmy spokojnie, bez wstawania i popiskiwania.
własnie TZ ubiera się do pracy i Mauro nie może doczekać się jedzonka :-P . Merda ogonem i poszczekuje bo kto to widział tak długo jeść nie dawać a piesio głodny :D :D .

Milena - 13-09-2012, 09:37

tusia993, no to super ! Chyba wcale nie pamięta o zabiegu :) :)
tusia993 - 13-09-2012, 10:16

Milena,

Super :) najbardziej bałałm się pierwszej nocy bo to nigdy nie wiadomo jak psinek będzie reagował. Ale na szczęście wszystko w porządku. Młody rano wstał dostał troszku jedzonka i poszedł spać. Chyba jeszcze odsypia sprawę :-P .

Ogólnie jest bardzo dobrze ;* ;* ;* ;* ;*

mibec - 13-09-2012, 10:17

tusia993, ciesze sie - dzielny chlopak :)

Milena, jak Amore? :)

Milena - 13-09-2012, 10:20

mibec napisał/a:
Milena, jak Amore?


Dzisiaj wymiotuje :( Ale to raczej ma związek z tym, że napił się dziś deszczówki na spacerze... :(

mibec - 13-09-2012, 10:24

Milena, jej biedny maluch :(
tusia993 - 13-09-2012, 10:25

Milena napisał/a:
Dzisiaj wymiotuje


Biedactwo malutkie, oby szybko wrócił do formy.

Amorek łobuzie, nie wolno stresować Pańci . :-P


Milena, wymiziaj kruszynka od nas ;* ;* ;* ;* ;* ;*

Milena - 13-09-2012, 10:27

Ostatnie dni to na prawdę jakieś fatum, poniedziałek okropny, wczoraj chorował Zefir, dzisiaj znowu Amorek... AAAAA ! :beated:
tusia993 - 13-09-2012, 10:37

Milena,

Bo z psiakami jest jak z dziećmi - zawsze chorują parami :-P

Będzie dobrze, ;* ;*

nikolajewna - 13-09-2012, 10:38

wesoło masz Milena, nie ma co... Niezła kumulacja. :bad:
kolorowooka - 13-09-2012, 12:35

Milena a moze to ten sam wirus co dopadl Zefirka? Tylko, ze na Amorka podzialal w odwrotna strone....
Milena - 13-09-2012, 14:58

kolorowooka napisał/a:
a moze to ten sam wirus co dopadl Zefirka? Tylko, ze na Amorka podzialal w odwrotna strone....


Raczej nie, przypuszczam, że Zefirkowi zaszkodziło ucho wędzone, a Amorek dziś rano czuł się normalnie, ale bezpośrednio po pierwszym spacerze zaczeły się wymioty - wtedy kiedy napił się z tej kauży :( Leży jeszcze nieco smutny, ale już nie wymiotuje. Zefirek dziś już w formie :)

nikolajewna - 14-09-2012, 11:03

U nas dobre wieści. Jakieś 2-3 temu przestało się z rany sączyć, zrobił się ładny strupek i wczoraj odpadł przy przemywaniu. Pod strupkiem nowiusieńka skóra, ładnie zagojona, tylko chyba zostanie taka mała blizna z wgłębieniem. Antybiotyk jeszcze dostaje, jutro wet i zobaczymy czy już odstawimy czy jeszcze będzie łykał prochy. Zastanawiam się tylko nad kołnierzem, ale chyba jeszcze będę mu zakładać, bo ta skóra jest jeszcze delikatna, boję się, że jak będzie lizał to może ją uszkodzić. Chociaż w tamtym miejscu tak czy inaczej jest delikatna skóra. No ale już chyba problem mamy z głowy.

tusia993, Milena, jak u Was sytuacja na dzień dzisiejszy?

mibec - 14-09-2012, 11:06

nikolajewna, super :)
Ja bym go jeszcze kilka dni pilnowala, zeby nie ruszal tego miejsca.

tusia993 - 14-09-2012, 11:36

nikolajewna,
to świetnie, że Dragionikowi już lepiej ;* ;*


nikolajewna napisał/a:
Zastanawiam się tylko nad kołnierzem, ale chyba jeszcze będę mu zakładać, bo ta skóra jest jeszcze delikatna, boję się, że jak będzie lizał to może ją uszkodzić.


Ja na wszelki wypadek bym korzystała z kołnierza :( skórka jest delikatna a jak on zacznie ślinić i i lizać to neipotrzebnie będzie rozmiękczał skóre.

[ Dodano: 14-09-2012, 11:44 ]
A u nas jak na razie nie jest źle. Mauro dużo śpi.
Rano o 6tej pobudka na jedzonko, szybki space , bo niestety u nas pada , i idziemy spać - do około 10tej mam spokój :-P , Młody pochodzi trochę i znowu idzie leżeć. Widocznie potrzebuje sobie odpocząć.

Ranka ładnie zszyta, nic się nie sączy z niej, troszkę się zaczerwieniła wczoraj ale nie jakoś bardzo. Gorzej wygląda jego woreczek. Wyszły mu wybroczyny, ale wetka nas uprzedzała, że tak może być.

[ Dodano: 14-09-2012, 11:48 ]
Milena,


CO u was słychać, jak się chłopcy czują??

Milena - 14-09-2012, 17:06

nikolajewna,tusia993, bardzo się cieszę, że z chłopcami już lepiej ;*

My dzisiaj odłożyliśmy kołnierz już do szafy :) Amorek nawet tym co tam zostało się nie interesuje. Widocznie odżył, je i pije (zatrucie mineło), skory do zabawy, radosny - Amorek wrócił :haha:

mibec - 14-09-2012, 17:07

Milena, ciesze sie bardzo :)
Milena - 14-09-2012, 17:15

Dobrze, że mamy to już za sobą :) Teraz będę czekać na efekty :-P
mibec - 14-09-2012, 17:16

Milena, troszke poczekasz ;)
Milena - 14-09-2012, 17:17

Wiadomo, ale już bliżej niż dalej ;D
tusia993 - 14-09-2012, 17:56

Milena,


To cieszymy się że wszytsko już dobrze u Was ;* ;* ;* ;*

Nulcia1 - 17-09-2012, 14:04

dziewczyny podpowiedzcie coś ... Didi dostała cieczki , Dekster jest po kastracji i wydaje mi się ze zaczyna się nią interesować czy to możliwe?...
Weronika_S - 17-09-2012, 14:18

Nulcia1, jest to możliwe,ale dzieci z tego nie bedzie więc nie ma co się martwić :)
Nulcia1 - 17-09-2012, 14:30

Weronika_S, wiem wiem ale nie myslałam , że może się nią interesować ...
tenshii - 17-09-2012, 14:32

Psy pamiętają zapach
Fido ostatnio skakał na sukę w cieczce, ale to im się włącza tylko jak suka stoi obok, nie ma już wycia do księżyca bo sąsiadki sąsiadki znajomej suka ma cieczkę :P

tusia993 - 19-09-2012, 09:27

Chyba możemy powiedzieć, że Mauro wróćił do formy po pozbawieniu jajeczek.

Wczoraj strupki odpadły ładnie, nie widać nawet gdzie miał szycie :-P i czy wogóle je miał :D .

Została nam maleńka ranka jak od ugryzienia komara :)

I najważniejsze : znowu mamy siłe biegać, skakać i dokazywać pańci :D :D


Pozdrownia dla wszystkich "pozbawionych" ;* ;* ;* ;*

[ Dodano: 19-09-2012, 09:28 ]
nikolajewna,

Jak Dargon, ranka wyschła??


Milena,

Co z Amorkiem??? Wrócił do formy??

nikolajewna - 19-09-2012, 10:31

tusia993 napisał/a:
Jak Dargon, ranka wyschła??

A dziękuję, pod kątem kastracji u nas niemal wszystko już w normie. Teraz jestem bardziej na etapie doprowadzenia mojego lekomana do równowagi, bo po takiej ilości antybiotyków zaczął zbierać śmieci (lub po kastracji zrobił się bardziej łakomy :confused: ).

tusia993 - 19-09-2012, 11:10

nikolajewna napisał/a:
bo po takiej ilości antybiotyków zaczął zbierać śmieci (lub po kastracji zrobił się bardziej łakomy )



A to możłiwe żeby po antybiotyku zaczął zbierać śmieci???

nikolajewna - 19-09-2012, 11:42

Może mieć zaburzoną mikroflorę i nie wiem czy ma to związek ze zbieraniem nieprzyjemnych śmieci, ale myślę, że jednak może.
tusia993 - 19-09-2012, 11:49

Nie wiem czy to coś pomoże w waszym przypadku, ale Mauro jak zjadała szystko co napotkał na swojej drodze , to pomagał mu Rumen tabs z treścią żwacza, i pomogło :-P
nikolajewna - 19-09-2012, 12:07

No zaopatrzyliśmy się właśnie w RumenTabs i żwacze i zobaczymy jak to będzie wyglądało. Oby pomogło.
tusia993 - 19-09-2012, 12:24

nikolajewna, na pewno pomoże ;* ;* ;*
szalej - 19-09-2012, 19:44

My jesteśmy po morfologii i biochemi, zrobiliśmy też echo serca. Niewielkie przeciwskazania, ale generalnie pies zdrowy.
Milena - 19-09-2012, 20:02

tusia993 napisał/a:
Co z Amorkiem??? Wrócił do formy??


Dziękuję, u nas już wszystko dobrze :) Ranka ładnie się zagoiła, woreczek już nie jest przekrwiony :) Amorek już dawno zapomniał o wizycie u naszej wetki, biega, skacze i znowu wszędzie go pełno ;D

zanka - 19-09-2012, 20:40

Milena, super, że u Was wszystko dobrze :)
Milena - 01-10-2012, 10:05

3 tygodnie po kastracji, woreczek ślicznie się wchłania :) Już jest malutki ;D

nikolajewna, a co u Was ?

Ewelina - 01-10-2012, 10:07

Milena, Cieszę się, że już jest to za wami. Amorek to dzielny maluch ;*
Milena - 01-10-2012, 10:12

Ewelina, dzięki ;*

Oj ja też się cieszę, że już to wszystko mamy z głowy :)

Teraz cierpliwię oczekuję na "wyciszenie" :D

nikolajewna - 01-10-2012, 12:01

u nas już dawno po problemie, zmian w zachowaniu nie stwierdzono, a nawet jakby były to i tak byśmy nie zauważyli, bo na kastrację zdecydowaliśmy się praktycznie zaraz po tym jak go wzięliśmy. Chyba, że u nas zmianą jest to, że trudniej Go zmęczyć. Ale chyba po prostu nabiera kondycji.
83KAFI83 - 20-10-2012, 09:08

Tito za 2 tygodnie będzie miał kastracje mam nadzieje ze znika kilka problemów po tym mianowicie agresja częściowo do ludzi zanim miałbym go uśpić to wykorzystam wszystkie metody żeby go uratować.
Nikaaa - 20-10-2012, 09:41

83KAFI83, agresja do ludzi to raczej problem na tle psychicznym a nie hormonalnym. Tu by się przydał behawiorysta, bo psiak najwyraźniej ma jakieś złe przeżycia.

Ale super, że masz takie podejście. Napewno kastracja pomoże w kontaktach "między psich" i może pomóc w posłuszeństwie.

Milena - 20-10-2012, 12:04

83KAFI83, kastracja swoją drogą, ale poszukaj behawiorysty.
Maleńka - 03-11-2012, 23:18

W grudniu wkoncu przychodzi pora i na nas :D Luki sie stresuje :D
mibec - 03-11-2012, 23:26

Maleńka napisał/a:
Luki sie stresuje
Luki czy Pancia? :-P
Maleńka - 03-11-2012, 23:26

No ok Pancia :D Luki jeszcze nic nie wie :D
Milena - 04-11-2012, 11:25

Maleńka, to masz jeszcze trochę czasu na pozytywne nastawienie się ;)
Maleńka - 04-11-2012, 11:43

Milena, juz sie nastawiam od dawna :D
Dokite - 04-11-2012, 17:37

Maleńka, trzymamy kciuki za Was ;*
Życzymy, aby wszystko poszło tak gładko, bezproblemowo i sprawnie jak u Zargo :)

szalej - 04-11-2012, 21:39

Będzie dobrze :)
FadGoś - 12-11-2012, 18:12

Fadzio 21 grudnia pozbędzie się jajeczek :haha:
Dokite - 12-11-2012, 20:53

FadGoś, nie ma co, piękny prezent pod choinkę :haha:
Oby wszystko poszło dobrze ;*

fadziochowa - 12-11-2012, 20:54

FadGoś napisał/a:
Fadzio 21 grudnia pozbędzie się jajeczek

My dołączymy w lutym :-P ( na razie odkładamy fundusze :D )

FadGoś - 12-11-2012, 20:56

Dokite napisał/a:
piękny prezent pod choinkę :haha:
zadbałam o to aby psiak pamiętał święta w Polsce :D :D :D
Dokite - 12-11-2012, 21:07

FadGoś, a Wy to co? Też będą dla Was pamiętne. I jak zawsze w tej sytuacji, życzę, żeby psiak wziął przykład z Zargo i żeby goiło się jak na psie :) ;*
FadGoś - 12-11-2012, 21:14

Dokite, teraz nie będziemy dziękować ;* :haha:
"Oddaje" Fadzia w mam nadzieje że w dobre ręce , przeczytałam wszystkie opinie na jego temat , wiadomo zawsze ktos się znajdzie komu coś tam nie będzie pasować , ale ogólnie ma dużo pozytywnych opinii do tego będziemy robić RTG :haha: a stresik zapewne mnie dopadnie w dzień kastracji :D :D :D

szalej - 13-11-2012, 00:17

FadGoś, też będziemy trzymac kciuki, nawet nie zauważysz, jak już będzie po wszystkim ;)
Milena - 13-11-2012, 10:46

To Fadzik do UK wróci ciut lżejszy :D :)
kasiek - 13-11-2012, 11:04

FadGoś, trzymam kciuki :)
FadGoś - 13-11-2012, 18:04

szalej, kasiek, Podziękujemy po :) ;*
Milena, wiesz jak to jest , każdy gramik na wagę złota jak się wraca z PL :D
:D :D
A tak na poważnie , ile trwa gojenie po kastracji ? I czy psiak po 3-4 dniach wraca do "normalności " ? Bo martwi mnie to że po 9 dniach Fadzio spędzi około 24h w aucie :( A jeszcze chyba dzień lub dwa wcześniej szykuje nam sie podróż ciuchcią , a nie chcę go męczyć :confused:

szalej - 13-11-2012, 18:46

FadGoś, u nas było tak, ze pierwszego dnia bylo nieprzyjemnie ( w dniu kastracji pies sie nie mogl wybudzic) drugiego dnia minimalnie, naprawde minimalnie pojęczał i się pokrecil, a trzeciego dnia juz normalnie się bawił jak przed kastracja. Mysle, ze to raczej bylo dochodzenie do siebie po narkozie niz faktycznie kastracji
Milena - 13-11-2012, 18:50

FadGoś, na ogół psiaki szybko do siebie dochodzą :) Zefirek na następny dzień już czuł się bardzo dobrze, obyło sie bez tabletek przeciwbólowych :) Z Amorkiem było trochę gorzej, ale po 4 dniach już było w porządku :)
Dokite - 13-11-2012, 20:04

JFadGoś, jak już wspomniałam wcześniej- życzę Ci, żeby to był przypadek jak Zargo. Na drugi dzień trochę dziwnie się zachowywał na pierwszym spacerku rano, ciągle się oglądał i próbował się polizać pod ogonem. PO chwili było ok. I potem już (mówię o dniu "PO") było cały czas w porządku. Z tym że wręcz histerycznie go pilnowałam, klosz był jego najwierniejszym przyjacielem. Nie przemywałam, nie pryskałam niczym (wet tak zalecił, ale wiem, że inni zalecają inaczej), bo dla mnie na chłopski (babski?) rozum proste było, że sucho= dobre gojenie.
Bardzo szybko wszystko poszło i bez komplikacji, czego jeszcze raz Tobie i wszystkim "PRZED" życzę z całego serca.
Owszem, wieczorem, jak go odebraliśmy, siusiał pod siebie (zapaszek niczego sobie) , warczał i szczekał na nas, ale większość czasu przespał. Nie płakał, nie piszczał, spał grzecznie.
Mam nadzieję, że Twój Niuniek też tak będzie miał. ;* :)

FadGoś - 13-11-2012, 21:35

Dokite napisał/a:
siusiał pod siebie (zapaszek niczego sobie)
jak siusiał pod siebie ??? czy tak psiaki zawsze mają ?
Chodzi o to że będziemy w gościach u Mamci i podejrzewam ze by nie była szczęśliwa jak by Fadzio gdzieś posiusiał w domu , o Tatuśku to już nie wspomnę , bo by z domu muzeum zrobił :D :bad: Wiec jakoś musze się zabezpieczyć , jakaś folia i bardzo dobry płyn który zniweluje zapach moczu .
Dzięki dziewczyny za kciukasy i pocieszenie ;* choć jak na razie do mnie to nie dociera :haha: Ale w dzień kastracji to chyba będę bez paznokci , i będę się zastanawiać jak się wkręcić do zabiegowego aby towarzyszyć mojemu Niuniusiowi :)

Milena - 13-11-2012, 21:39

FadGoś napisał/a:
czy tak psiaki zawsze mają ?


Nie :)

Pattina - 13-11-2012, 21:51

FadGoś napisał/a:
ile trwa gojenie po kastracji
Tajo miał zabieg o 17 , przywiozłam go do domu jakoś przed 19 a o 22 już szedł z panem na wieczorne siusiu. Więc szybko doszedł do siebie, był ospały . Rano zachowywał już się normalnie, wróciły mu siły, szalał więc musieliśmy go stopować co by sobie szwów nie ponaciągał no i kołnierzem się o wszystko obijał
FadGoś napisał/a:
jak siusiał pod siebie ??? czy tak psiaki zawsze mają ?
Nie zawsze, ale może się tak zdarzyć
FadGoś - 13-11-2012, 22:28

Z tego co wiem to Fadzio ma kastracje w godzinach porannych , odbiór jest planowany na 15-16 . Instrukcje co ma jeść i kiedy Mamcia zapisała :D Do tego lista co mamy zabrać ze sobą :D
A jak to wygląda później ? Z tego co czytam psiaki sie po kastracji uspokajają i przestaja być awanturnikami w stosunku do innych psów , do tego spacer staje się przyjemnością a nie wyrywaniem ręki do każdego krzaczka , i siusianiem po kropelce :bad:

nikolajewna - 13-11-2012, 22:38

Ile psów tyle przypadków. My odebraliśmy Dragona koło godziny 18, w drodze do auta zrobił siku, następnego dnia zachowywał się normalnie, chciał biegać, nie za bardzo był ciekawy co stracił. Nie sikał pod siebie. A jak się obawiasz, że może tak się zdarzyć to można kupić w aptece takie specjalne podkłady dla dzieci czy osób starszych, które wchłoną mocz (nie wiem tylko jak bardzo one są chłonne). Komplikacje po takim zabiegu są bardzo rzadkie, bo to stosunkowo prosty zabieg i często wykonywany.
Dokite - 14-11-2012, 09:03

FadGoś napisał/a:
jak siusiał pod siebie ???

Po prostu nie wstawał, tylko lekko się podnosił i siusiał. Już w gabinecie tak zrobił ze dwa razy. W domu tylko raz, ale konkretnie- dobrze, że przykryliśmy posłanie folią, bo zrobił wielkie jezioro. Ale z tego, co czytam, nie wszystkie tak mają, jednak lepiej się zabezpiecz, bo jak mówisz, nie będziesz u siebie. :(
Zargo nigdy nie był agresywny, więc tu nie ma zmian. Siusia na spacerze raz, sporadycznie dwa razy, jak sunia. Wąchać krzaczki lubi, ale to chyba wszystkie psy, niezależnie od płci tak lubią. Może się mylę, ale sunia moich znajomych lubi wąchać trawkę i krzaczki. Czasem coś mu się przypomni i próbuje zmolestować jakąś sunię, ale to, co jet teraz do tego, co było to niebo z ziemia. :haha:

Pikuś - 14-11-2012, 13:16

FadGoś, u nas plusem po jest to ze sika porządnie :P po zabiegu zdarzyło się że kilka kropelek popuscil ale to wszystko :)
Monisiaczek - 14-11-2012, 13:26

Skipper nie siusiał pod siebie, choć byłam na to przygotowana. Przed kastracją był bardzo negatywnie nastawiony do psów i suczek (zwłaszcza takich, które nie chciały mu się podporządkować), bez względu na wielkość i wiek. Ciągnął jak porzadny holownik. Teraz jego zachowanie uległo znacznej poprawie.
Z psami, które kiedyś chciał od razu pożreć, potrafi się bawić. Oczywiście, nie pokochał od razu wszystkich psów, ale jest o niebo lepiej. Przestał molestować suczki - teraz chce się już z nimi tylko bawić, no, może czasem się zapomni i usiłuje coś zdziałać :-P :D Na smyczy też już łatwiej go utrzymać i łatwiej odciągnąć od "czytania listów" ;)

zanka - 14-11-2012, 17:18

FadGoś, będzie dobrze :) dawaj koniecznie znać, mi informowanie jak czuje sie Largo bardzo pomagało :D
mały nie siusiał pod siebie. był wręcz obrażony, że musi leżeć. a teraz jak sie załatwia to raz a porządnie. poza tym wącha krzaczki, ale nie podnosi łapki przy każdym drzewku.

frania i franek - 27-11-2012, 09:28

Kochani trzymajcie kciuki za Pedrusia bo właśnie dzisiaj "zrzuca żołędzie " na 7,30 był umówiony na zabieg czekamy na telefon kiedy będzie można go zabrać. Mąż ma 2 tygodnie urlopu więc go dopilnuje ale mamcia cała w nerwach od rana :cring:
szalej - 27-11-2012, 09:41

frania i franek, będzie dobrze, za kilka dni nawet nie będziesz pamiętać ;)
mibec - 27-11-2012, 09:45

frania i franek wszystko bedzie ok - nie denerwuj sie ;*
nikolajewna - 27-11-2012, 09:45

frania i franek napisał/a:
Mąż ma 2 tygodnie urlopu więc go dopilnuje

no to super, nie będzie miał okazji, żeby pokombinować przy satelicie :)

frania i franek - 27-11-2012, 09:48

Mam nadzieję :( zamiast pracować to ,myślę o tym ćmoku moim kochanym :-o jak tylko wrócę z pracy to go normalnie zjem, wycałuję i zapieszczę. Żeby tylko wszystko było ok i nie było problemu z narkozą. Wyobrażam sobie jak będzie fisiował z kołnierzem jak mu założę kantarek to co chwilę sie cwaniak ociera o moje nogi żeby go zdjąć.
kasiek - 27-11-2012, 10:35

frania i franek, bedzie dobrze trzymam kciuki :)
Sammy - 27-11-2012, 11:04

frania i franek, bedzie dobrze, ja tez trzymam kciukasy :)
moj gryzak jest tydzien po i od pierwszego dnia po op, a mial 2 ciecia, nie daje zyc :) mam nadzieje, jutro wyciagna mu szwy, bo kolnierz uciazliwy jest i halasuje przy okzji :<

kasiek - 27-11-2012, 11:06

Sammy, moj mial szwy rozpuszczalne :)
Sammy - 27-11-2012, 11:17

Sammy ma rozpuszczalne wewnatrz, zewnetrzne ma do wyciagniecia, szycie proste, mogloby byc ladniejsze... ale to schronisko lekarza wybieralo, wiec na nic wplywu nie mialam... :|
kasiek - 27-11-2012, 11:25

Sammy, bedzie dobrze ,zobaczysz :)
Sammy - 27-11-2012, 11:29

bedzie, bedzie ;D
juz sie jutra doczekac nie moge, zal mi psiny jak w kolnierzu zostac musi... nielatwe ma wtedy zycie :<

nikolajewna - 27-11-2012, 12:44

frania i franek, Może będzie tak jak u nas. Dragon nie musiał nosić kołnierza, bo miał gdzieś co mu tam wycięli. Zakładaliśmy mu tylko jak w domu wychodziliśmy i jak szliśmy spać (często on już spał i na śpiocha mu zakładaliśmy, nawet się nie budził). Jak będzie tak jak u nas to spokojnie mąż w ciągu dnia go przypilnuje. Życzę wam tego, żeby tak było, bo kołnierz to niestety nic fajnego. Ale spokojnie- da się z tym żyć :-P
frania i franek - 27-11-2012, 12:48

Mój Łoś kochany już w domciu :) wszystko poszło ok tylko jest jakiś taki jak nie on smutny :( ale to nic dziwnego pewnie jest obolały i po narkozie powoli dochodzi do siebie, na kołnierz jest obrażony nie chce jeść, nie może znaleźć sobie miejsca, nie chce leżeć bo kołnierz mu przeszkadza. Jutro do kontroli a na razie jest po zastrzyku przeciwbólowym.
nikolajewna - 27-11-2012, 12:58

frania i franek napisał/a:
smutny

nie smutny tylko osowiały. A jeść już może? My dostaliśmy zgodę tylko na wodę. A z kołnierzem szybko się pogodzi.

Maleńka - 27-11-2012, 13:18

Zaczynam sie zastanawiac jak moj Luki zniesie kolnierz :D mam pytanie do osob szelkowych, jak radzicie sobie z wyprowadzaniem pieska na szelkach skoro jest ten kolnierz? Przerzucacie sie na obroze?I wogole jak wyglada jedzenie itp? Za bardzo przejmuje sie szczegolami :D
kasiek - 27-11-2012, 13:20

Sammy, jutro juz bedzie wolny od kolnierza :haha:
frania i franek, moj Semir po zabiegu tez taki byl ,osowialy taka bidula byla z niego .Kolnierza nie musial nosic ,w domku nosil bokserki stare meza ,bylam w domku ,jakos udalo sie go upilnowac,

frania i franek - 27-11-2012, 13:23

Może jeść ale tylko połowę porcji także połówkę z połowy już dostał a drugą wieczorem :) a smarowałyście może miejsce obok opatrunku jakimś żelem chłodzącym żeby nie było opuchlizny?
kasiek - 27-11-2012, 13:26

frania i franek, ja nic takiego nie mialam ani nie zalecilmi weterynarz,tylko rivanolem ranke przemywalam
nikolajewna - 27-11-2012, 13:27

Maleńka napisał/a:
radzicie sobie z wyprowadzaniem pieska na szelkach skoro jest ten kolnierz?

ale kołnierz nie jest przyspawany, spokojnie możesz go zdjąć i nie widzę w nim nic co by mogło przeszkadzać nosić szelki. Ja na spacer kołnierz zdejmowałam. Kołnierz pies nosi na szyi...

frania i franek - 27-11-2012, 13:29

aha bo nasza Pani weterynarz powiedziała, że możemy mu robić okłady z lodu albo smarować maścią chłodzącą . Kurcze chciałbym już być w domku żeby wymiziać mojego pędraka ale niestety ktoś musi pracować na jego chrupki :doubt: na szczęście Tż się nim zajmuje i zdaje mi relację co i jak.
Maleńka - 27-11-2012, 13:29

nikolajewna, Wiem ze nie jest ale ja ie wiem czy np na poczatku mozna go sciagac? Wiem ze jest nna szyjy ale nie zalozysz szelek przez glowe jak jest kolnierz :P dopiero czerpie wiedze na ten temat bo niedlugo as czeka kolnierz
kasiek - 27-11-2012, 13:32

frania i franek,kazdy weterynarz jest jednak inny ,a masc chlodzaca to napewno dobry pomysl

[ Dodano: 27-11-2012, 13:33 ]
Maleńka, spokojnie ,pomalu ,bedzie dobrze

Sammy - 27-11-2012, 14:00

szwy/ciecie/zabieg nie jest uzaleznione od kolnierza... kolnierz jest po to, by psiaka nos/zeby nie niosly do szwow :) w dzien, jesli pies jest pod obserwacja nie musi miec kolnierza zalozonego. zakladamy wtedy, gdy idziemy spac, do pracy, innego pomieszczenia w domu... = czyli spuszczamy psa z oka i zajmujemy sie czyms, co nie pozwala nam kontrolowac zachowania pupila. :)
nikolajewna - 27-11-2012, 14:16

Maleńka napisał/a:
mozna go sciagac?

spokojnie, przecież jak będziesz mu zakładać szeleczki to nie pozwolisz mu sięgać tam gdzie aktualnie sięgać nie powinien. Nic się nie martw. Kołnierz można w dowolnej chwili zdjąć i założyć. Jak już go będzie miał to sama zobaczysz czy jak jesteś w domu i masz go na oku czy na spacerze ten kołnierz w ogóle będzie potrzebny. Bo to różnie bywa. Kołnierz jest zabezpieczeniem przed wylizywaniem ran i ewentualnym rozszarpaniem szwów.

Maleńka - 27-11-2012, 14:37

Ja akurat jestem caly czas w domu.
nikolajewna - 27-11-2012, 14:51

No to ściągniesz Lukiemu kołnierz "na próbę" i zobaczysz czy szuka szczęścia i swoich jajek na miejscu czy nie i sama ocenisz czy jak masz go na oku to czy kołnierz jest potrzebny. Na pewno na noc i jak zostaje sam to będzie musiał go nosić a w dzień niekoniecznie. I nie martw się na zapas. Nie on pierwszy nie ostatni :)
Maleńka - 27-11-2012, 14:58

nikolajewna, wiem ale ja to ogolnie jestem taka ze widze problemy i tragedie tam gdzie ich nie ma :D
nikolajewna - 27-11-2012, 16:10

...a wszystkie nerwy i emocje przed kastracyjne przeniosą się na Lukiego. Ja już teraz wiem skąd u niego takie zatroskane spojrzenie :-P
Pattina - 27-11-2012, 17:22

Maleńka, Ja na Twoim miejscu bym zostawiła kołnierz
Też przez to przechodziliśmy nie było sympatycznie bo Tajowi się nie podobało o wszystko się obijał i hałasował ale tak było bezpieczniej bo to sekunda jak pies liźnie rane a do tego nie wolno dopuścić, 7-10 dni to nie jest jakiś długi czas i uważam że można się przemęczyć dla dobra psa

nikolajewna - 28-11-2012, 14:16

frania i franek, jak tam Pedro się czuje?
frania i franek - 28-11-2012, 16:36

nikolajewna, wszystko ok :) pańcia jak zwykle panikara :D wczoraj był osowiały ale całą noc ładnie przespał z pańcią w łóżeczku z głową na moim brzuchu cwaniak ;D a jak go nie miziałam to burczał :D a dzisiaj jak to mówi mój mąż już świruje pawiana czyli wraca do normalności ;D był na kontroli obrzęk po zabiegu zdecydowanie zmalał wszystko się ładnie goi nie ma krwiaka więc jest git. Ćmok właśnie śpi kołami do góry :D tylko go satelita wkurza ale jakoś przeżyje. Pozdrawiamy :papa:

[ Dodano: 28-11-2012, 16:48 ]
pani dodała fotki słodziaka w galerii ale są dopiero na 5 stronie, cioteczki Pedruś dziękuje za 3manie kciuków :D

kasiek - 28-11-2012, 16:52

frania i franek, juz lece do galerii :)
mibec - 28-11-2012, 19:30

frania i franek, ciesze sie ze wszystko ok :)
Sammy - 28-11-2012, 21:18

milo czytac, ze wszystko ok :)

a my od dzis juz wolni od szwow, klosza, uwazania :D
...szczesliwi ;D

kasiek - 29-11-2012, 10:09

Sammy, no i super :)
Sammy - 02-12-2012, 14:00

:-o wlasnie odkrylam u mojego ksiecia niewyciagniete szwy po kastracji :bad:
supelkow juz nie widze :-o :(
i nie wiem, czy leciec do schroniska z nim, zeby wyciagneli resztke czy zostawic i czekac az organizm sam je wypluje, tylko to drugie wiaze sie z ropieniem i pewnie z bolem :cring: no i z kloszem znowu :<

normalnie jak ich dorwe, to nie wiem, co im zrobie w tym schronisku ]:) za ichnego weta rowniez, bo nie jest sterylny i moje skarby ropnego, bolacego guza po zastrzyku mial :-o


normalnie zal mi doopsko sciska :cring:

Almathea83 - 02-12-2012, 16:27

Moreno oficjalnie zaczął dzisiaj zbierać punkty, które następnie może wymienić na zabieg kastracji ]:) :-P myślę że za dzisiejsze amory na Fido mogę mu naliczyć 10 plus 10 bonus za nieogarnięcie się po licznych upomnieniach wysyłanych przez napastowanego. Jak dobije do 100, zaskoczy go rychła wizyta u weta, po której wyjdzie z kloszem echh
AnIeLa - 02-12-2012, 16:33

Almathea83, na samca skakał to po kastracji może nie przejść :P U Nas co prawda po kastracji dopiero się zaczęło i jak Sander za długo siedzi z głową między Asiorowymi nogami to w końcu Asior zaczyna na niego skakać.
Almathea83 - 02-12-2012, 16:43

AnIeLa, ale Fido kastrowany więc łudzę się że nie czuł od niego piesa- bo na innesamce nie skacze a przynajmniej nie tak namolnie ;-)
AnIeLa - 02-12-2012, 16:51

Almathea83, Asior skacze po Sanderze jak ten go za bardzo obwąchuje i podlizuje ( Sander niekastrowany) i po Abisie ( też niekastrowany / przed kastracją Asiora to Abis po nim skakał,później się zmieniło).
Almathea83 - 02-12-2012, 16:53

AnIeLa, dlatego trzymam się tej nadziei że mu przejdzie :-P zauważyłam też, że zawsze takie akcje mają miejsce jak Moren jest już trochę zmęczony, z Gracją biegał kiedyś z godzinę, zanim się zorientował że to suczka i dopiero wtedy zaczął do niej startować..
tenshii - 03-12-2012, 09:58

Fida gwałcą prawie wszystkie samce od pewnego czasu. W ogóle im już nie pachnie samcem
szalej - 03-12-2012, 11:29

Haker nie ma jajek od miesiąca, dzisiaj spotkał pierwszy raz obcą suke, zainteresowania nią nie wykazał, za to suka nim a i owszem :O Jakby była bardziej odważna to pewnie by po nim poskakała sobie :P
Milena - 03-12-2012, 13:04

Amorek robi pierwsze postępy pokastracyjne, malamutka zobaczył, za którymi nie przepada i nic sobie z tego nie zrobił - potraktował jak powietrze ;D
frania i franek - 03-12-2012, 14:37

No i wykrakałam :cring: miało być wszystko ok ale nie wiedziałam, że mam psa cyrkowca który udkiem odchyla sobie kołnierz i dobiera się do rany :bad: na szczęście szybciutko to zauważyliśmy. Szwy generalnie ok ale moszna zaczęła się troszkę babrać leciała mu z stamtąd trochę dziwna wydzielina. Pani doktor podała antybiotyk w zastrzyku oczyściła woreczek i za-psikała , przez dwa dni ćmok dostawała dwa razy dziennie antybiotyk i niby już jest ok, ale ten łoś ociera woreczkiem o ziemię (pewnie go strasznie swędzi) i porobiły mu się tam jakieś strupki nie wiem czy to ma tak wyglądać ?. Aha kołnierz wytrzymał dwa dni :bad: teraz jest posklejany praktycznie cały kolorowymi taśmami.
kasiek - 03-12-2012, 15:02

frania i franek, wydzielina to nie jest nic strasznego ,pomalutku wszystko bedzie sie goilo , :)
Moje psy po sterylce i kastracji ,i coz na inne psy nie skacza to fakt ,i na kota tez :-P
Ale jesli chodzi o ich same to sa dnie ,ze raz czarny wsklakuje na suczke a raz ona na niego :haha:

Maleńka - 12-12-2012, 15:32

Wlasnie sie dowiedzialam ze Luki wcale nie potrzebuje kastracji, ze ja niby chce go wykastrowac bo se z nim nie radze a kastracja nic nie da, ze to ja i Luki potrzebujemy szkolenia profesjonalnego i wcale ucinanie jajek nie bedzie potrzebne ;] ale to moja sprawa wiec jak se chce to mam tnac xd
tenshii - 12-12-2012, 15:37

Maleńka, wet Ci tak powiedział?
Maleńka - 12-12-2012, 15:39

Osoba ktora jest treserem i hodowca.Do weta idziemy jutro
tenshii - 12-12-2012, 15:43

Maleńka napisał/a:
Osoba ktora jest treserem i hodowca

a co mówią na argumenty prozdrowotne?

Maleńka - 12-12-2012, 15:45

No to ja wlasnie mowilam ze robie to dla jego zdrowia i swojego by mnie ktoregos dnia nie zabil ciagnac za suka z cieczka no i ze nie sa mu jajka potrzebne tak naprawde bo na co...

To on mi na to wlasnie powiedzial to co napisalam

[ Dodano: 12-12-2012, 15:48 ]
Nie chce tez kiedys jakiegos nr z jego strony gdyz czesto jezdzimy na wies do rodzicow Pawla gdzie jest duzo nie sterylizowanych suk a Luki se lata na wolnosci, niech sie zdarzy ze kiedys go nie dopilnuje i klops..

tenshii - 12-12-2012, 15:53

Maleńka, według mnie to dobra decyzja

a ten szkoleniowiec to facet?

Ewelina - 12-12-2012, 15:54

Maleńka, dokładnie lepiej zabezpieczać niż leczyć, bo samiec bez kastracji ma różne rzeczy w głowie.
Maleńka - 12-12-2012, 15:57

tenshii, tak i teraz inna osoba do mnie ze kastruje sie psa by zapobiec miotom to mowi mi bym faceta wykastrowala i nie bede miec niechcianej ciazy, a ja mowie ze czlowiek ma to myslenie by jednak sie zabezpieczyc a pies czy suka nie wie co to pigulki czy guma :O
Milena - 12-12-2012, 16:02

Maleńka napisał/a:
inna osoba do mnie ze kastruje sie psa by zapobiec miotom to mowi mi bym faceta wykastrowala i nie bede miec niechcianej ciazy


co to w ogóle za porównania :beated:

Maleńka - 12-12-2012, 16:09

Sa niestety tacy ludzie i na moje nieszczescie duzo takich znam i nie dadza sobie przemowic
tenshii - 12-12-2012, 16:10

Nie przejmuj się - rób swoje
Milena - 12-12-2012, 16:12

Maleńka napisał/a:
Sa niestety tacy ludzie i na moje nieszczescie duzo takich znam i nie dadza sobie przemowic


to już świadczy o nich samych ;)

FadGoś - 20-12-2012, 19:50

Jutro godz 10 Fadzio będzie lżejszy o dwa jajeczka :D
mibec - 20-12-2012, 20:23

FadGoś, trzymam kciuki za Fadusia ;*
Gdzie tniecie?

Maleńka - 20-12-2012, 20:29

A kolej na nas bedzie 27.12 o godz 10 :D
FadGoś - 20-12-2012, 20:56

mibec, u Dr Kazawy :) podobno dobry , tak wynika z informacji na necie :)
tenshii - 20-12-2012, 23:49

FadGoś napisał/a:
u Dr Kazawy

U Kanzawy? Na Czajkowskiego?

Suuuper :) to nasz wet :)

Powodzenia

kasiek - 21-12-2012, 10:25

FadGoś, trzymam kciki to juz ;* tymbardziej mocno trzymam ;*
Basia i Barni - 21-12-2012, 10:4