forum.labradory.org
Labrador, Labrador Retriever, Labradory, Labrador forum, Labradory forum. Forum poświęcone psom rasy Labrador Retriever!

Psychika i zachowanie - Warczenie, szczekanie i gryzienie przez szczeniaka

Alekssis - 04-09-2008, 12:13
Temat postu: Warczenie, szczekanie i gryzienie przez szczeniaka
Moje maleństwo ma 6 tygodni ale juz jest bardzo agresywne i uparte. Staramy się nauczyć ją jaka jest różnica między gryzakiem a stopami rękoma i twarzą. Collen nie widzi różnicy. Boje się że kiedyś ugryzie tak mocno np w twarz, że może się to skończyć tragicznie. Kiedy na nia krzykne ze zle roki albo lekko (!!!) poklepie po pupie zaczyna warczec i szczekac. Zaczynam sie jej bac mimo ze poki co to ja nad nia panuje ale co bedzie za miesiąc? dwa? kiedy maleństwo podrośnie? :dribble:
Lorena - 04-09-2008, 12:18

Alekssis, po pierwsze to bez paniki, a po drugie demonizujesz sprawę.
Taki maluch nie jest agresywny , ani uparty jedynie chce się bawić. Wystarczy za kazdym razem kiedy maluch zaczyna gryźć po rękach czy stopach odsuwać go i mówić "fuj" bądź odwracać jego uwagę zabawką.
Alekssis napisał/a:
Zaczynam sie jej bac mimo ze poki co to ja nad nia panuje ale co bedzie za miesiąc?

wiesz co? moja suka podgryzała mnie do 4 miesiąca i jakoś jeszcze żyję:D

Dżastin - 04-09-2008, 12:22

Alekssis, wiesz co to normalne ze maluchy troche podgryzają ludzi, maja takie fajne ząbki-igiełki, a kiedy wypadają to wtedy zaczynają gryźć wszystko, ale dziwi mnie to ze jak poklepiecie swojego pieska po pupie to warczy i szczeka :(
Alekssis - 04-09-2008, 12:24

Ale ona warczy i szczeka. A kiedy zwaracam jej uwagę rzuca się jeszcze mocniej i z większą siłą.
Lorena - 04-09-2008, 12:24

Alekssis napisał/a:
Kiedy na nia krzykne ze zle roki albo lekko (!!!) poklepie po pupie zaczyna warczec i szczekac.
to akurat nie jest dobra metoda, po co takiego małego dzieciaczka klepać? nie lepiej odwrócić uwagę psiaka i zająć go czymś innym?
Bora - 04-09-2008, 12:47

To normalne u szczeniaka, uczy się gryźć i uczy się siły gryzienia. Powinien być jeszcze wśród rodzeństwa i u mamy, ona nauczyłaby go jak nie należy gryźć, a rodzeństwo pokazało, że gryzienie boli. Ale że , już jest u was, wiec teraz Ty musisz go tego nauczyć, co rodzeństwo nie zdążyło.
Szczenię ma takie ostre ząbki po to, żeby nauczyć się kiedy może sprawić ból a kiedy nie. Należy takiego malucha nauczyć "miękkiego pyska". Warto przyjrzeć się jak to robi mama czy rodzieństwo... jak taki szkrab za mocno ugryzie siostrę lub brata , ten zapiśnie głośno i rezygnuje z zabawy obrażony... dając znać że to wcale nie było śmieszne i nie bedzie się tak bawił, albo odda :) pokazując jak to jest, jak to boli (tego nie polecam robić samemu)

Ty rób podobnie, jak się mały za bardzo nakręci, wstajesz i odchodzisz, nie życzysz sobie takiej zabawy i już.

Pomaga też złożenie dłoni w pięść, trudniej się ją gryzie.

Zamiast bawić się z psem rękoma, zawsze miej zabawkę ze sobą i podsuwaj pod pysk, żeby mały nauczył się , że zabawki się gryzie a nie ręce pańci.

Możesz też wziąć garstkę karmy, dać maluchowi z ręki i pozwolić mu wylizać dłoń z okruszków do czysta. Rękę pańci się liże, nie gryzie.

U nas działało "ałłłł" jak Bora za mocno dziabnęła , wstawałam wtedy i odchodziłam. Teraz pięknie na to reaguje.

I jeszcze, najważniejsze, biciem, klepaniem, krzykiem tylko psiaka bardziej nakręcasz na gryzienie, bedzie tylko gorzej i gorzej.

Kiedy już bedziesz miała na maxa nakręconego szczeniaka, w głupawce gryzienia, wstań, schowaj ręce pod pachy i stój jakby Cie wmurowało. Przestaniesz być atrakcyjna i pies sie wyciszy.

Ryniu - 04-09-2008, 15:04

Alekssis napisał/a:
Zaczynam sie jej bac mimo ze poki co to ja nad nia panuje

Jedno drugiemu zaprzecza ;)
Nie karcić, bo to nic nie daje. W momencie jak szczeniak chce ugryźć, włóż mu pod ząbki jego własną faflę (z boku paszczy i dociśnij ją do nich z wyczuciem. Poczuje ból powinien przestać. U nas zadziałało po kilku razach na amen. Można też próbować samemu ugryźć, ale ja nie polecam ;)

Alekssis - 05-09-2008, 13:19

Tak właśnie robie...zaczyna gryźć wstaje i wychodze bez słowa wtedy gryzie po stopach spodniach rzuca sie na nogi ale ide dalej czesto specjalnie robie rundki po domu albo siadam i nawet nie patrze na nia...po prostu "olewam"...ale wtedy zaczyna szczekać i piszczeć...bawie się z nia zabawkami ale ona woli ręce ;/ ... czesto też gryzie swoje własne łapki i zero reakcji...ale może faktycznie jak przestane zwracać uwagę na jej złe zachowanie przestanie...tak jak dziecko...spróbuje...wielkie dzieki za rade ;) i tak ja KOCHAM bo jak można się złościć na takiego słodziaka :P ;D
jarek730 - 05-09-2008, 13:41

Witam wszystkich serdecznie. Dla pocieszenie Alekssis napiszę Tobie, że mamy dokładnie to samo z naszą Donką. Zaczynałem też pomału myśleć, że są to jakieś małe oznaki agresji, ale nic bardziej mylnego. Szczeniaczki mają taką formę zabawy. I tak jak napisali poprzednicy sposobów jest wiele i każdy może być dobry. My mówimy, że nie wolno, odwracamy się plecami i odchodzimy do innego pomieszczenia, na kilka chwil, niech się uspokoi. Pomału zaczyna łapać o co chodzi, ręce trochę podrapane, ale przejdzie. Najgorzej jest jak chapnie nas ten mały wampirek :bad: my mu na to, że nie wolno, przez chwilę ignorancja pieska, a ona zabiera się za wykładzinę i bądź tu mądry i ją ignoruj.
pozdrawiam i życzę wytrwałości.

BarbaraS - 05-09-2008, 14:15

Spróbujcie sposobu o którym napisał Enzo. Ewentualnie włożyć dłoń do paszczy i nacisnąć palcami język, tak dość głęboko. Powinny zaprzestać gdy się zorientują że takie zachowanie dla nich samych jest nieprzyjemne. Odwracanie sie i ignorowanie raczej jest nieskuteczne moim zdaniem.
Lorena - 05-09-2008, 14:23

BarbaraS napisał/a:
Odwracanie sie i ignorowanie raczej jest nieskuteczne moim zdaniem.

oczywiście, że jest skuteczne. Ja do tej pory tak robię kiedy moja suka się nakręca bądź chce coś wymusić, wychodzę z pokoju bądź odwracam się do niej tyłem , traktuję ją jak powietrze i po chwili dzieciak jest spokojny.

BarbaraS - 05-09-2008, 15:40

Lorena napisał/a:
traktuję ją jak powietrze i po chwili dzieciak jest spokojny.

I przestaje gryźć? Na jak długo?

Tsunami - 05-09-2008, 17:02

Tsucha oduczyła się gryść po rękach na słowo "nie!" i koniec zabawy. Nie musiałam jej nigdzie w pyszczku gmerać. Ignorowanie pomaga, ale tylko na chwilę. Gdy dostaje swojego szału - czasem tak ma - ląduje za drzwiami pokoju na 5 minut, ale jest starsza u młodych to nie jest dobra metoda.
Bora - 05-09-2008, 17:55

Tsunami napisał/a:
ląduje za drzwiami pokoju na 5 minut, ale jest starsza u młodych to nie jest dobra metoda.

Podoba mi się ta metoda, niestety u Bory nie jest skuteczna. Moja panna znajdzie sobie super extra zajęcie kiedy jest sama np. niszczenie czegoś co jest w zasięgu pyska np. nogi od stołu. :D

Lorena - 05-09-2008, 18:15

BarbaraS napisał/a:
I przestaje gryźć? Na jak długo?

po ignorowaniu i odizolowaniu przestaje gryźć, głupawka znika, mała potrafi się "odczarować" i uspokoić.

Tsunami - 05-09-2008, 18:25

Bora napisał/a:

Podoba mi się ta metoda, niestety u Bory nie jest skuteczna. Moja panna znajdzie sobie super extra zajęcie kiedy jest sama np. niszczenie czegoś co jest w zasięgu pyska np. nogi od stołu. :D


Hahaha no to niezła z niej diablica!
Tsucha zazwyczaj płacze pod drzwiami, a później kładzie się zrezygnowana.

Bora - 05-09-2008, 18:45

Tsunami napisał/a:
Hahaha no to niezła z niej diablica!
Tsucha zazwyczaj płacze pod drzwiami, a później kładzie się zrezygnowana.

hehe nio a jak mówię, że jest smoczycą to nikt mi nie wierzy :-P

Bora - 05-09-2008, 18:52
Temat postu: Trawożerca
Ludziska był taki temat? Bo męczę się od pół godziny i znaleźć nie mogę :confused:

Do rzeczy...
Bora od 3 -4 dni namiętnie je trawę, ale dziś to normalnie zachowuje się jak koza... Pozwoliłam jej "najeść" się do syta tej trawy... w ogóle dziś jakaś spokojna, dużo śpi. :confused:
Czy wasze pociechy też ostatnio wzięło na jedzenie trawy?

Salerno - 05-09-2008, 19:37

Bazyl je trawe od zawsze (?) jak tylko ściągne mu kaganiec to rzuca się jak na nie wiadomo co.. niestety on po trawie wymiotował - prawdopodobnie, nie pozwalam mu jej jeść.
Tsunami - 05-09-2008, 19:41

Moja Tsuśka je trawe jak jej się chce pić. I naprawdę mam dość ludzi, którzy mi wmawiają, że je trawę, bo czegoś jej brakuje. Guzik! Zawsze gdy jest gorąco i biega po łące, podje trochę trawki i to szczególnie chyba jednego gatunku - pewnie najbardziej soczysta :-P
Ryniu - 05-09-2008, 19:45

Bora, a to nie wiedziałaś, że labki to takie kózki? :)
Niby się mówi, że psy jedzą trawę jak mają kłopoty z trawieniem, ale ja w przypadku labów w to nie wierzę, bo mój je często ją z radości. :) Nadmiar jest permanentnie usuwany z organizmu otworem gębowym gdzieś koło 7 rano :) , najlepiej na dywan :)

BarbaraS - 05-09-2008, 20:01

Bora napisał/a:
Bora od 3 -4 dni namiętnie je trawę

Figa sie pasie jak krowa. Od zawsze :) I wcale nie z pragnienia, po wyjściu z wody skubie sobie czubki trawy machając przy tym ogonem. Może pomaga jej to w przemieszczaniu sie treści pokarmowej? Tak sobie to czasem tłumacze, nie wiem czy dobrze. Bywa że zwraca cały kłębek. W sezonie wiśniowo-czereśniowym zmykała mi pod drzewa i zajadała sie owocami, potem poprawiała trawą i zdarzało sie że zwracała te trawe wraz z pestkami.

Bora - 05-09-2008, 20:20

Bora raczej trawy nie jada, no ale ostatnio to jak opętana normalnie.
Zobaczymy czy to po to, żeby zwymiotować czy po prostu dla kaprysu, ale chyba jej coś tam sie dzieje z żołądkiem bo ma luźny stolec.

ehkm chyba zwinę dywan na noc :confused:

Dzięki kochani za odpowiedzi. Czyli pozwalać jej wcinać? Zawsze jak jadła to jej zabraniałam, no ale pies troszkę rozumku ma nie? skoro wcina tzn. że potrzebuje w jakimś sensie.

Dżastin - 05-09-2008, 20:39

Ja mówie na Lajle "krówka" bo wżera trawe jak chora, ale nie wymiotuje i mysle ze Tsunami, ma racje, ze psiaki jedza trawe jak sa zmeczone i chca pic, Lajla równiez je tylko jeden rodzaj trawki, musi byc mięsisty i mocno zielony :P z tego co wiem to nic zlego ze psiaki podjedza troche trawy byleby nie była czyms spyskana :)
Jola - 05-09-2008, 20:56

Tarka też wychodzi "na popas" :-P Wyszukuje tylko jeden gatunek trawy, zajada i nie pozwala ruszyć się z miejsca. Często później zwraca nadmiar ale nie zawsze.
Tsunami - 05-09-2008, 21:36

Może to ten sam jedyny gatunek trawy, które jedzą :)
BarbaraS - 05-09-2008, 21:45

Figa gustuje w perzu i takiej dużej trawie. Czubeczki sobie skubie.
ziutka:) - 06-09-2008, 00:24

Słyszałam ze psy jedzą trawe (i pytałam sie nawet mojej wetki) po to by przeczyścić sobie żołądek. Fado tez wcina trawe jak koza... Potem w nocy wyrzyhuje mi kłeby jakiś nici z pokarmami itp. Calkiem normalne.
Tsunami - 06-09-2008, 07:17

Moja Tsucha skubie trawkę i nigdy nie wymiotowała. Przyczyny pewnie są różne - raz jakieś dolegliwości pokarmowe, a raz po prostu pragnienie.
annap - 06-09-2008, 08:53

ziutka:) napisał/a:
Słyszałam ze psy jedzą trawe (i pytałam sie nawet mojej wetki) po to by przeczyścić sobie żołądek.


tez tak słyszałam od naszego weta

Ryniu napisał/a:
Niby się mówi, że psy jedzą trawę jak mają kłopoty z trawieniem, ale ja w przypadku labów w to nie wierzę, bo mój je często ją z radości. :)


tak jak Abi :D jak się gonimy i uda mu się mnie wykiwać to z radości skubie całe kępy tarwy :D

iness8@o2.pl - 06-09-2008, 11:18

Ina i Puma też wcinają trawę i to prawie na każdym spacerze :)

annap napisał/a:
ak się gonimy i uda mu się mnie wykiwać to z radości skubie całe kępy tarwy :D


Puma robi tak gdy mnie znajdzie za drzewem :-P

gusia1972 - 08-09-2008, 16:00

Kala tez wcina jeden gatunek trawy :) taką jakby dłuższą i szerszą niż pozostała :)
ale ja jej za dużo nie pozwalam bo potem wymiotuje :(
i to chyba tak sobie ją żre bo kupy robi piękne ....

Bora - 08-09-2008, 20:05

Bora nadal wcina tą trawę jak wściekła. Wybiera takie szerokie i ostre liście (perz?). Zobaczymy kiedy jej się to znudzi.
Salerno - 08-09-2008, 20:20

Bora, a nie wymiotuje ? Bazyl zje troche i zaraz jest 'zielona fontanna'.
Bora - 08-09-2008, 20:45

No ba że haftuje :D ale jak chce jeść siano jak koza to proszę bardzo :-P
papisia - 08-09-2008, 21:03

Chilli uwielbia sobie poskubać trawę... Wymiotować nie wymiotuje nią, ale za to czasami są kupki na uwięzi i błagalny wzrok: Mamusiu ratuj!! :D
Tomek25 - 14-09-2008, 10:37

Ja jeszcze dodam tylko anegdotę. Może nie wszyscy wiedzą, że sposób głaszczenia lub drapania psiaka ma też na niego wpływ. Chodzi o to, że gdy podajemu mu dłoń pod pyszczek stroną wewnątrzną mniej więcej w ten sposób http://wtfexperience.blox.pl/resource/ronsia.jpg to jest to jakby zaproszenie psiaka do zabawy, mój Fado zawsze się wtedy tak słodko złości :D (palce nie muszą być nawet tak zadziornie zgięte jak na rysunku). Natomiast jeśli podajemy rękę w ten sposób http://www.digitalphoto.p...8_2005-1016.jpg najcześciej jest to interpretowane jako chęć łaskotania itp. Co do tematu sądzę, iż u każdego psa normalnym jest taki sposób bycia. Psiaki bardzo podobnie reagują jak dzieci w młodym wieku, nie mają rozgraniczenia co jest dobre, a co złe, często nawet gryzą i drapią po twarzy nie zdając sobie sprawy, że sprawiają komuś ból i mogą naprawdę wyrządzić krzywdę w postaci blizny na skroni. No niestety, pies wymaga cierpliwości, takiej rozmowy ale na niby, wpojenia mu pewnych zasad, oczywiście bez żadnych kar cielesnych. Pies gdy zrobi coś źle, powinno się go nastraczyć a nie sprawiać ból. Ot co. :) Mój Fado gdy był mały, robił podobne numery, nie mówiąc już o przegryzionych kablach od głośników, dywanie, serwetkach, kocach, smyczy itd. Ogólnie reasumując - bez paniki i zastanowić sięna chłodno, co należy zrobić. :)
Tomek25 - 14-09-2008, 11:15

Faduś czasem wcina, w sumie bardzo mało. Co ciekawe zazwyczaj gdy się z nim bawię i go gonię, wtedy przystanie na chwilę skubnie 2 listki i biegnie dalej. Ciekawe dlaczego, żeby mnie wkurzyć czy co? :)
Bora - 14-09-2008, 11:17

papisia napisał/a:
Chilli uwielbia sobie poskubać trawę... Wymiotować nie wymiotuje nią, ale za to czasami są kupki na uwięzi i błagalny wzrok: Mamusiu ratuj!! :D

łihihihih ostatnio Bora miała właśnie taką spanikowaną minę. Myślałam, że padnę ze śmiechu na tym trawniku. :D

Bora - 14-09-2008, 11:23

Tomek25, mam te same obserwacje. :) Bora widząc taką zadziornie ułożoną rękę to biegnie po zabawkę i chce żeby ją gonić.
Tomek25 - 14-09-2008, 11:42

To naturalna reakcja, co więcej u Fada nie trzeba dlugo czekać na taką reakcję, nawet gdy się obudzi, ziewnie, wypręży się, a zobaczywszy ten "prowokujący gest" :D mruknie i pobiegnie do pokoju po swoją gumową wiewiórkę imienia Alfred. :D
Salerno - 14-09-2008, 12:07

Tomek25, Bazyl też tak robi. Wczoraj dałam mu trochę wolności od kagańca, na trawe z kopara rzucił się jak na swój obiad a dzisiaj sobie rzygnął :-P
Tomek25 - 15-09-2008, 00:22

Fado nigdy moe wymiotował po trawie, a w ogóle o ile pamiętam zdarzyło mu się to maksymalnie 3 razy w życiu. :haha:
Magda - 16-09-2008, 14:12

Rodi uwielbia trawę. Jak znajdzie okazję ro wcina ją niemiłosiernie.Okazji ma mnóstwo.
pati - 18-09-2008, 14:34

mam waris 2 tygodnie i dopiero pare dni temu zaczeła mocno gryść lub drapać jak mówie ze nie wolno to mam wrazenie ze wie oco chodzi i denerwuje sie na mnie szczekając i warczac na mnie a po chwili rzuca sie namnie i mnie gryzie po rekach lub drapie a wieczorami kolo 23 dostaje furii i lata po mieszkaniu jak szalona ma 2,5 miesiaca niewiem co robic tez daje jej zabawki ale ona woli rece probowalam włożyc jej łapke do pyska ale ona ja ugryzie i nic ją nie boli ;/ ehh nie mozna jej normalnie pogłaska od paru dni bo odrazu gryzie chyba ze jest spiacca to da sie pogłaskac
Lorena - 18-09-2008, 15:36

pati, być może małej brakuje ruchu i zajęcia? Takie zachowanie u szczeniaka to nic groźnego, każdy szczeniak tak się zachowuje . Trzeba zapewnić maluchowi odpowiednią dawkę treningu umysłowego i fizycznego, a kiedy zaczyna podgryzać, warczeć lub robi co innego próbując zwrócić na siebie uwagę - zakończ zabawę i ignoruj ją przez chwilkę.
Salerno - 18-09-2008, 16:21

pati napisał/a:
denerwuje sie na mnie szczekając i warczac na mnie a po chwili rzuca sie namnie i mnie gryzie po rekach lub drapie


Jakbym o moim psie czytała. Bazyl robi tak do teraz.

Lorena napisał/a:
zakończ zabawę i ignoruj ją przez chwilkę.


Nie wiem czy jest to dobry pomysł bynajmniej u nas sie nie sprawdza. Kiedy ja tak robie to Bazyl dostaje jezcze większego szału nić to warte. Zaczyna sie rzucać z zębami, nie jest agreywny ponieważ on uważa to za dobrą zabawę. Potem jak już mi się uda chwytam go za obrożę i mówię stanowczo 'spokój'. Wtedy dopiero się uspokaja ale takie ytuacje zdarzają sie czesto.

Lorena - 18-09-2008, 17:42

Patrycja, każdy ma swój sposób i każdy pies reaguje inaczej. Ja np wiem, że im więcej będę mówiłam do Lorki kiedy jest w stanie wymuszania i zwracania na siebie uwagi tym bardziej ona będzie się nakręcała,natomiast kiedy zakończę zabawę, zostawię ja na chwilę samą lub chociaż nie zwacam uwagi, nie odzywam się, nie patrzę to ona po chwili się uspokaja i zachowuje normalnie. Stanowcze "fuj" pomaga w początkowej fazie nakręcenia, potem już nie pomaga. Na każdego psa trzeba znaleźć sposób. Moim zdaniem ignorowanie jest najlpesze, ale widocznie nie dla każdego psa.
Salerno - 18-09-2008, 19:52

Lorena napisał/a:
każdy ma swój sposób i każdy pies reaguje inaczej.


Masz rację, wiem o tym =)

daftu - 22-09-2008, 18:09
Temat postu: Gryzący szczeniak
Witam wszystkich psich opiekunów :)
Na wstępie uprzedzę Wasze uwagi i napiszę, że problem który mam był już opisywany wielokrotnie. Przeglądałem jendakże wiele wątków, znalazłem różne proponowane rozwiązania, jednakże żadne z nich nie przyniosło rezultatów.... ale do rzeczy.

Jestem posiadaczem psa labradorka, w chwili obecnej pies ma prawie 3 miesiące (bez kilku dni), a z nami jest od miesiąca. Od dłuższego czasu, jak tylko się u nas zaaklimatyzował zaczął podgryzać domowników.... stopniowo coraz mocniej i mocniej. W ostatnim czasie jest to nie do zniesienia, ponieważ ma coraz więcej siły i pozwala sobie na coraz więcej.
Wg mnie jego zachowanie wynika głównie (jedynie?) z chęci zabawy. Nie jest to typowa agresja.

Zgodnie z forumowymi propozycjami i tym co przeczytałem w literaturze, staram się karcić go za takie zachowanie. Zacząłem od łagodniejszego słownego karcenia, poprzez odpychanie, ignorowanie, zanoszenie na legowisko - wszystko bez żadnego rezultatu.
W następnej kolejności zacząłem stosować bardziej ostre metody jak np. ściskanie fafelków tak, żeby gryzł samego siebie (czasem tak się ugryzł ze az zapiszczał), chwytanie za kark i odpychanie, szarpanie za kark (az momentami piśnie) odsuwanie trzymając mocno za kark od siebie (tak jak to robi psia mama ze swoimi mlodymi) - wszystko bez efektów. Wręcz przeciwnie, ostre karcenie typu szarpanie za skore na karku (co czesto jest proponowane w literaturze czy forach) powoduje efekt odwrotny. Pies jest jeszcze bardziej podekscytowany, zaczyna szalec, biegac i podgryzać mocniej (nawet powarkiwać).

Zabawy staram się dostarczać mu jak najwięcej. Ma sporo zabawek (gumowych), piłek, dostaje do gryzienia uszy wieprzowe, kupuje mu kości cielęce i wszystko owszem, podoba mu się, ale gdy chce się go pogłaskać to zaczyna się "bawić" rękami gryząc je coraz mocniej.

Sam z siebie też wielokrotnie zaczepia gryząc i oczywiście nie reagując na polecenia (i karcenie).

Proszę o radę, co w takiej sytuacji mógłbym zrobić? Pewnie robię jakiś błąd wychowawczy o którym nie wiem :(

Czy tak małego psiaka można już zaprowadzać na tresurę?

Poradźcie coś, bo piesek jest coraz bardziej nieznośny :(

Pozdrawiam. Daftu.

Lorena - 22-09-2008, 18:22

z maluchem jak najbardziej możesz iść do psiego przedszkola, obu Wam wyjdzie to na dobre :) Psiak pozna innych psich przyjaciół, a Ty poznasz sposoby wychowywania psa.

Hym mówisz, że ignorowanie i odpychanie nie pomaga, to znaczy jak pies się wtedy zachowywał?

Moja Lorka jest strasznie pobudliwa, w momencie kiedy ją odpycham ona traktuje to jako zabawę i bardziej się nakręca, dlatego też w takim momencie zostawiam ją samą i wychodzę z pokoju. Wtedy potrafi się odczarować.

coolb9 - 22-09-2008, 18:56

u mnie jest podobnie ;) tez nie reaguje ale mam sposob :P na 2 minuty zamykam w łazience po czym otwieram a Zirka idze lezec na swoje miejsce :D
daftu - 22-09-2008, 19:02

Ja tez probowalem stosowac zamykanie (izolowanie)...hmm moze i czasem troche skuteczny byl. Tyle ze wtedy pies piszczal i skamlal pod drzwiami glosno.

Dzis zaczalem probowac innej metody. Jak bardzo szaleje i gryzie naprawde mocno sprowadzam go do parteru i trzymam przy ziemii (zwlaszcza pysk), az sie uspokoi. Z poczatku bardzo staral sie uwolnic, ale pozniej oddał inicjatywe :)
Mysle ze trzeba mu pokazac ze nie bedzie dominowac w domu i tyle, a w ten sposob pokazuje mu swoja przewage.
Po takim przytrzymywaniu przy ziemii wstaje i o dziwo przestaje na chwile gryzc (na jakis nie zawsze krotki czas :) )

Moze to poskutkuje? Ale czy to nie bedzie mialo negatywnych skutkow? Bo jak pisalem czasem bardzo sie wyrywa i usiluje wstac...

Goha_lab - 22-09-2008, 19:12

daftu napisał/a:
Tyle ze wtedy pies piszczal i skamlal pod drzwiami glosno.

I wtedy musisz to zignorować. Jak przestanie piszczeć i skakać to dopiero otwierasz drzwi.

Lorena - 22-09-2008, 19:18

daftu napisał/a:
Mysle ze trzeba mu pokazac ze nie bedzie dominowac w domu i tyle, a w ten sposob pokazuje mu swoja przewage.

oj proszę, teorie dominacji już dawno wyrzucono do kosza.

Andevil - 22-09-2008, 19:30

Ja w Twoich sposobach zapanowania nad gryzącym szczeniakiem widzę jednak zbyt dużo kar i przemocy. Szarpanie za kark, sprowadzanie do parteru itp - myslę, że nie tędy droga.
Proponuję nagradzać częściej za dobre zachowanie (to są właśnie wzmocnienia pozytywne) i proponować pieskowi alternatywne rozwiązania - przy próbie gryzienia ręki - natychmiast podsuwać do gryzienia zabawkę. Czasem zamiast ignorowania lepiej działa odwracanie uwagi - (to tak jak u dziecka) - piesek próbuje gryźć, a my mu np. rozsypujemy na podłogę garstkę karmy. Zanim wszystko wyszuka, to odejdzie mu ochota na gryzienie.
A poza tym jak najwięcej zajęć na dworze (oczywiście w granicach rozsądku i bez przemęczania) - maluch się uczciwie zmęczy i będzie spał.
Tez mam w domu malucha - 15 tyg. - więc, wiem, jakie ostre są mleczne ząbki. Choc mój Dante zdecydowanie mi takiego intensywnego gryzienia oszczędza.

Tsunami - 22-09-2008, 19:50

Lorena napisał/a:

oj proszę, teorie dominacji już dawno wyrzucono do kosza.


Tak? A kto wyrzucił??

Dominacja jest obecna w społeczności wszystkich zwierząt stadnych, nawet ludzi. Także to, że pies próbuje swoich sił i chce dominować jest prawdą. Świnki przejawiają swoją dominację już w pierwszych dniach od narodzin, kiedy ustala sie tzw. porządek sutkowy. Przeprowadzając test PAT dla szczeniąt już można stwierdzić czy dane szczenię ma cechy osobnika dominującego.
Także ja bym tej teorii dominacji nie wyrzucała do kosza, ale umiejętnie łączyła ją ze szkoleniem pozytywnym.

labradorciaaa - 22-09-2008, 20:03

Jak nie zdominowałam Viki to mnie cały czas podgryzała itp
BarbaraS - 22-09-2008, 20:48

Proponuje poczytac co na ten temat ma do powiedzenia doswiadczony szkoleniowiec:

http://pies.onet.pl/3659,...zc,artykul.html
http://pies.onet.pl/13,58...rt_artykul.html
http://pies.onet.pl/3659,...zc,artykul.html

Ryniu - 22-09-2008, 21:04

daftu, piesek jeszcze jest malutki, z czasem mu to przejdzie, ale z Twojego opisu wynika brak wytrwałości, skuteczności.
Np piszesz:
daftu napisał/a:
Ja tez probowalem stosowac zamykanie (izolowanie)...hmm moze i czasem troche skuteczny byl. Tyle ze wtedy pies piszczal i skamlal pod drzwiami glosno.

Trzeba przetrzymać to skomlenie i piszczenie. Mnie się zdaje, że za łatwo ulegasz i stąd wszystkie metody są nieskuteczne. Piesek wydaje się być bardzo sprytny i mądry i wie czego chce i co może osiągnąć. Mimo tych kłopotów powinieneś się z tego cieszyć, że nie jest ciapa :) Troszeczkę więcej wytrwałości, mniej przemocy, więcej nagradzania i mnóstwo zabawy nie związanej z podgryzaniem :)

szrekus - 15-10-2008, 15:54
Temat postu: Drewnożerca
Mamy dość duży problem. Misiek przez cały czas niszczy wszystko co drewniane... Zniszczył już sosnowy stół , krzesła, meble a dziś (nie wiem jakim sposobem) wyrwał dwa kasetony co były w drewnianych drzwiach i wziął się za boazerie w holu... :bad: Już nie wiemy co z nim robić Wcale nie zostaje długo sam (max 4 h) Czasami wystarczy godzina a na ziemię sypią się wióry Vet powiedział żeby zostawiać go w miejscu gdzie nie ma drewnianych rzeczy...Problem w tym, że takich miejsc u nas w domu nie ma... (nie licząc wc i łazienki) Nie dość że niszczy, to nie wiadomo czy sobie krzywdy przy okazji nie zrobi... (przecież jak taka większa drzazga wbije mu się to masakra :( )
Jak zostaje sam to jest najedzony , ma zostawione zabawki i kość prasowana a i tak mu głupoty w głowie Ostatnio nawet znajoma zabiera go na dodatkowy spacer (1,5h) (jak mama jest w pracy do 12), żeby się wybiegał a on i tak dalej swoje.... :bad:
Powoli wszyscy tracimy nadzieje.... :( Może ktoś wie w jaki sposób można uświadomić psu ze nie jest bobrem ... :(

labradorciaaa - 15-10-2008, 15:57

Może spróbuj poperfumować :)
szrekus - 15-10-2008, 15:59

Perfumowanie nic nie pomaga.... Przynajmniej zwykłymi perfumami (ten sposób też już był testowany) :(
Ryniu - 15-10-2008, 16:12

szrekus, spróbuj tabasco, nie za bardzo lubią to psy i niektórzy ludzie z wrażliwym podniebieniem :)
szrekus - 15-10-2008, 16:21

Tabasco mówisz... :) Spróbujemy Ale nie wiem czy zdołamy wysmarować nim cała kuchnię i hol ;D
BlueDiego - 15-10-2008, 18:14

szrekus napisał/a:
Mamy dość duży problem. Misiek przez cały czas niszczy wszystko co drewniane... Zniszczył już sosnowy stół , krzesła, meble a dziś (nie wiem jakim sposobem) wyrwał dwa kasetony co były w drewnianych drzwiach i wziął się za boazerie w holu... :bad: Już nie wiemy co z nim robić

Widzę,że Twój Misiek jest całkiem, całkiem... Wydaje mi się, że dobrym sposobem może być zafundowanie mu odpowiednich przedmiotów drewnianych (koziołki, patyki itp.) aby mógł dalej prowadzić swoją ulubioną działalność i jednocześnie uchronić substancję mieszkaniową.. Nie martw się, za trzy-cztery miesiące samo mu przejdzie...
Chociaż Kaja po sterylce (gdy swędziały ją szwy), poszarpała w Dąbrowicy fotel (drewniane oparcie) i szafkę nocną (dwa rogi).. No ale to był incydent... (jeszcze jeden do kolekcji). :bad:

szrekus - 15-10-2008, 18:24

Dzieki BlueDiego, za sugestie :) Zastanawiam się tyko czy jedzenie drewna mu nie zaszkodzi... :(

[ Dodano: Sro 15 Paź, 2008 ]
W sumie to on ostatnio jest taki niegrzeczny ... mamie to już ręce opadają :bad: Kupują mu niby wszystko co najlepsze, żeby labek był zdrowy, a on Drewno wcina... Później w nocy wymiotuje ... :(

mala85 - 15-10-2008, 18:32

szrekus, dokładnie Aksel też jak na dworze zje drewno typu patyczki to też ma rewolucje i wymiotuje także nie wiem czy dobrym rozwiązaniem jest zafundowanie mu patyczków :confused: Wiem że np.dobrze działa na psa cytryna. Ja jak Aksel gryzł smycz to ten skrawek wysmarowałam mu cytryną i już mu się to nie spodobało :lookdown:
BlueDiego - 15-10-2008, 18:34

Jeżeli dasz piekowi grube patyki ze świeżo ułamanych gałęzi, nie będą się one rozpadać na drzazgi. A i obdzieranie z kory było dla Kaji zawsze ekscytujące.. Poza tym żywiczne drzewo jest średnio smaczne.. Kupowane w sklepach internetowych koziołki, również są z odpowiedniego drewna.. Jak bym tak zrobił.., ale to twoja decyzja... :D
Czy Twój piesek zjada te wiórki? Czy tylko drewno gryzie? :)

szrekus - 15-10-2008, 18:40

No właśnie chyba zjada.... :( Czasami niby pełno wiór znajduje się dookoła , ale niekiedy nawet całe małe listewki znikają :-o
labradorciaaa - 15-10-2008, 18:50

Misiek jest jeszcze młody i Viki w jego wieku też sie tak zachowywała... Miała obok duży kosz na buty który nieustannie jadła :P
Kazik - 15-10-2008, 19:16

ja na drewno polecam - sprawdzone na Megan - goździkowy olejek eteryczny. Można kupić w każdej aptece za jakieś 6zł. kilka kropli - dosławnie tyci tyci i pies po jednym starciu ze smakiem już więcej zębów nie zagłębi.
A miny to takie będzie robił że popekacie ze śmiechu.
Moja Megan dzisiaj odwaliła taki numer że aż się popłakałam. Całkiem załamałam się aż wyszłam z domu.
Dokończyła ostatnie krzesło. Bardzo długo zbierałam pieniądze na te krzeała. Były śliczne zielone ze szczebalkami. Zbierałam teraz na poduchy. Nie zdążyłam. Bo już krzeseł nie mam. A poza tym zjadła ryzę papieru do drukarki.
A już była "grzeczna". Niby się wyprostowała po sterylizacji. Niby robi różnicę.
Ja zaraz też wyciągam zapasowy oejek. - trzymajmy się ramy, to się nie posr....

BlueDiego - 15-10-2008, 19:19

szrekus napisał/a:
No właśnie chyba zjada.... :( Czasami niby pełno wiór znajduje się dookoła , ale niekiedy nawet całe małe listewki znikają :-o

A to hultaj! Masz rzeczywiście problem!
Pozostaje tylko odizolowanie go od drewna (chyba niemożliwe do wykonania)! :-o
Ja osobiście wypróbowałem na Kaji wszystkie podane sposoby smarowania różnymi zapachami (także cytryną i specyfikami od dr Seidla) i to nie skutkowało..
Trzeba czekać aż mu przejdzie ( i liczyć, jak ja, następne straty)... :-o

gusia1972 - 15-10-2008, 20:44

Kali przeszło z wiekiem ....
ale patyczki też jej przynosilismy :) jeden to ma do tej pory :) jakiś taki wyjątkowo twardy że nie udało jej się go wygryźć :)

zaradna - 15-10-2008, 21:10

To naprawde macie problem.
Elmo naszczęście tylko patyczaki gryzie :D

szrekus - 16-10-2008, 09:14

Misiek może mieć obok siebie patyczki a i tak weźmie się za gryzienie drzwi ... ;]
zuzia - 16-10-2008, 10:52

Na Lunę dr Seidla działał, miała swój patyczek w domu ale jak zaczęła zgo zjadać to został karnie odebrany po tym jak zrobiła drewnianą kupę :( troche mebli też nam poobgryzała ale nie jest tragicznie - mamy pamiątkę :) szrekus, próbuj co na Miśka działa (jaki specyfik) na pewno coś się znajdzie.

[ Dodano: Czw 16 Paź, 2008 ]
szrekus, a czy Misiek to robi chaotycznie tzn. od razu na dużej powierzchni, czy raczej gdzies sobie przycupnie i zajmie się robotą? Bo wiesz u nas Luna np. lizała ściany i goły cement bardzo to lubiła. Zrobiliśmy badania oznaczyliśmy poziom Ca i co sie okazało że wszystko idealnie a pies nadal lizał. Zmienilismy witaminy i pomogło, wet powiedział że mogło brakować jej czegoś tam- niepamiętam, ale może tak samo jest z Miśkiem. Niby drewno chyba niczego wartościowego nie zawiera, ale może czegoś mu brakuje.

szrekus - 16-10-2008, 11:03

Za brojenie zabiera się głównie jak jest sam w domu Po prostu niektóre meble traktuje jak gryzak i sposób na nudę... ;] Popróbujemy z tym smarowaniem olejkiem goździkowym...

[ Dodano: Czw 16 Paź, 2008 ]
Misiek znów obżarł drzwi :bad: Tym razem zabrał się za drzwi od sypialni i powiem szczerze , że robi się nieprzyjemnie... :( Nie sposób wysmarować wszystko co drewniane jakimiś olejkami czy tabasco Zawsze znajdzie się miejsce dostępne do swobodnego gryzienia... :( Rodzice powoli tracą już cierpliwość ... Nawet tata, który zawsze patrzy na zniszczenia Miska z przymrużeniem oka, tym razem nieźle się zdenerwował :bad: Powiedział, że jak tak dalej będzie to wywiezie Miśka do swojego brata :cring:

gusia1972 - 16-10-2008, 12:44

szrekus, trzeba go zniechęcać jakoś i przetrzymać, jemu to niedługo przejdzie
Bora - 16-10-2008, 14:09

A nie myślałaś o klatce? Skoro tak niszczy tylko podczas waszej nieobecności.
szrekus - 16-10-2008, 14:16

Zawsze mi się wydawało że klatka to coś strasznego i pies się w tym męczy... Ale chyba będziemy musieli wziąć to pod uwagę jak nic nie pomoże.. Nie chcę żeby rodzice oddali Miśka :(
zuzia - 16-10-2008, 14:20

a może kula smakula, pies się zajmie i czas mu zleci
Bora - 16-10-2008, 14:28

szrekus napisał/a:
Zawsze mi się wydawało że klatka to coś strasznego i pies się w tym męczy... Ale chyba będziemy musieli wziąć to pod uwagę jak nic nie pomoże.. Nie chcę żeby rodzice oddali Miśka :(


Hojrak śpi w klatce, a nie wygląda wcale jakby się męczył. Wg mnie jest szalenie zadowolony. Pies klatkę traktuje jak budę.

Goha_lab - 16-10-2008, 14:29

szrekus, klatka to nic strasznego. Przyzwyczaisz psa i będzie w niej spał. Wrzucisz mu do środka jakieś zabawki, legowisko i wodę i na pewno się przyzwyczai.
papisia - 16-10-2008, 14:37

szrekus napisał/a:
Zawsze mi się wydawało że klatka to coś strasznego i pies się w tym męczy...


Też kiedyś miałam takie podejście....
Mam trzy psy i każdy pies ma swoją kennelkę. Nie widzę w tym nic złego, że zostawiam psa zamkniętego w jego własnym m-1, w którym może się wygodnie rozciągnąć. Nic ich nie denerwuje, nie rozprasza - mogą czuć się bezpiecznie. Zastaję psy po powrocie wyspane, wypoczęte. Dziadkowie mieszkają pode mną i nigdy nie było tak by psy pod moją nieobecność płakały. No i mam pewność, że żadna nie zląduje mi ze schodów, ani nie zadławi się czymś... W ciągu dnia same tam wchodzą i śpią jak zabite, a jak się szykujemy to już wiedzą co jest grane i same układają się do spania w klatkach.


Temat klatek tutaj : http://forum.labradory.or...p?t=229&start=0

zaradna - 16-10-2008, 14:59

ja myśle, że on to może robić z nudów i wściekłości, że zostaje sam.
Bora napisał/a:
A nie myślałaś o klatce?

To chyba by było dobre rozwiazanie

szrekus - 16-10-2008, 21:21

Dziś mama posmarowała miejsca gryzione przez Miśka olejkiem goździkowym tak jak radziła Kazik :) Nie uwierzycie ale Misiek zaczął to lizać !!! :D Zero skrzywienia na pyszczku, nic Jakby to był jakiś nowy przysmak ;D Poważnie zaczynamy myśleć o klatce....
Nasz pies co raz bardziej zaczyna mi przypominać Marleya :-P Jak ostatnio zachorował, vet założył mu wenflon Podobno jeden pies na sto niszczy coś takiego Na drugi dzień okazało się że Misiek stanowi właśnie ten 1 % ... :| Ciekawa więc jestem czy klatki też nie rozwali :D

Kazik - 16-10-2008, 21:54

o matulu goździk nie podziałał? nieeee no ale model. Goździk toś okropnego. Umarłego powali. Megan miała taaaaaki paraliż pyska że myślałam, że jej tak zostanie.
Nie wiem co powiedzieć. Ja bym poszła do behawiorysty. Problem tkwi gdzieś w jego główce.
Ja byłam raz i raz wystarczył, a myślłałam że psa oddam. Pomogło również w opanowaniu dewastacji mieszkania to, że na tydzień pies zamieszkał u rodziców, z innm psem...podpatrując nauczył się innych bardziej "odpowiednich" zachowań.
.... szkoda że goździk nie zadziałał. bardzo szkoda

szrekus - 16-10-2008, 22:19

Kazik I tak dziękuję za chęć pomocy :) Behawiorysta piszesz... Ciekawe :) Nie wiem tylko czy w naszych okolicach ktoś taki się znajdzie Jakby co - będziemy szukać :)
zaradna - 16-10-2008, 23:57

szrekus wychodzi na to, że masz bardzo wyjatkowego piesa :D
Kazik - 17-10-2008, 14:51

behawiorysty może poszukaj pytając w przychodni do której chodzicie. Ja zapytałam mojego wet i dał mi namiary. Naśmieszniejsze jest to że konsultacje miałam w wikszości rzez telefon z Panią Mają.
Pomogło. Jestem zachwycona, a załamywałam ręce.

labi - 17-10-2008, 23:33

szrekus, jeśli nie jesteś przeciwna homeopatii, to dr H.G. Wolff proponuje w takich sytuacjach: "Calcium phosphoricum D200, 1 dawka na tydzień, w sumie 3 dawki"
szrekus - 18-10-2008, 18:41

labi, Akurat tak się składa , że moja rodzinka wierzy w homeopatię, akupunkturę i takie tam różne rzeczy (wszystko przetestowane było m.in. na mnie (niekiedy bez zmojej zgody ;] ) i częto pomagało ;) ) Ale nie wiem za bardzo w jaki sposób fosforan wapnia może wpływac na psotliwego psa? Labi Jakbyś miała jakiś artykułu na ten temat (może byc po angielsku) to z miłą chęcią poczytam sobie na ten temat Tak wogóle dziękuję za wszystkie pomocne sugestie :) Na pewno coś poskutkuje :haha:
kasiula_86 - 20-10-2008, 17:04

u nas ten sam kłopot z ty że my jakoś sobie radzimy gorzej z córcią czasem jego ,,zabawa'' doprowadza ja do płaczu i tez zaczynam sie zastanawiać jak sobie z tym radzić popróbuje waszych metod zobaczymy
Lorena - 20-10-2008, 17:06

kasiula_86, przeca to jeszcze dzidziek:) poczytaj sobie jak forumowicze sobie radzili i spróbuj:) kluski szybko łapią tylko trzeba być cierpliwym
kasiula_86 - 20-10-2008, 17:45

tak właśnie zamierzam poczytać i zobaczymy podoba mi się metoda odwracania uwagi to możne zadziałać nie zwracać uwagi nie da rady bo moja córa zaraz piszczy ucieka i on jeszcze bardziej się nakręca
Lorena - 20-10-2008, 17:46

kasiula_86 napisał/a:
moja córa zaraz piszczy ucieka i on jeszcze bardziej się nakręca
a ile córa ma lat? Powinnaś jej wytłumaczyć, że nie może się tak zachowywać .
kasiula_86 - 20-10-2008, 18:13

ma 3 latka wiec nie wiem czy potrafi zachować sie tak jak jej mówie niby mnie słucha jak jej tłumacze jak powinna sie zachować ale co innego wychodzi w praktyce :doubt:
zaradna - 22-10-2008, 17:25

Eh dziecia niestety nie da sie tak łatwo wytłumaczyć ;(
Ja z Elmem robiłam tak, że zawsze jak zaczynał podgryzać to przestawałam zabawe i wogule nie zwracałam na niego uwagi.
Wtedy on odchodziłi zabierał się za gryzienie swojego gryzaka :D

novati - 23-10-2008, 08:45

Chrupek tez gryzł czasem dotkliwie ślady zostawały ale gdy zaczynał szaleć to przestawaliśmy zabawy i odwracaliśmy sie tyłem

i często mówiliśmy ała że nas to boli gdy Chrupek zmienił zęby przestał dotkliwie gryzakować teraz tylko mlaska nasze ręce w pysku :papa:

zuzia - 23-10-2008, 08:48

u nas działało "fe" ale lepiej niż "fe" działał odgłos tak jakby yyyyyyyyyy wypowiadane podczas wdechu :) no i oczywiście piszczenie :)
Moni@ - 23-10-2008, 09:50

daftu, pewnie Cię nie pocieszę ale wiele przypadłości szczeniaczków sama mija z wiekiem. Oczywiście, że nie wolno pozwalać na to żeby gryzł tylko mówić, że nie wolno itp. ale malec i tak będzie próbował. Aż pewnego dnia sam zaczniesz się zastanawiać: Ojej dzisiaj mnie chyba nie ugryzł ani razu :) lub Ojej dzisiaj nie zrobił w domu siusiu ani razu :)
zaradna - 23-10-2008, 12:35

Moni@ napisał/a:
sam zaczniesz się zastanawiać: Ojej dzisiaj mnie chyba nie ugryzł ani razu :) lub Ojej dzisiaj nie zrobił w domu siusiu ani razu :)

dokładnie tak :) Czasem nawet zatęsknisz za tym heeee

kasiula_86 - 24-10-2008, 11:17

to ja już zaczynam czekać na to ,,Ojej....''
Gork@ - 03-11-2008, 06:29

helol :P

mamy juz psiaczka 4 dni w domku :P ma na imie Sargo...
no i jest problem :) strasznie gryzie mojego 2letniego synka :(
Mikołajowi sie to podoba i sie smieje i pozwala dopoki ciaga za ubranie ale czasem jak go szczypnie to maly beczy.... juz sie nauczyl uciekac od niego ja w takiej sytuacji mowie do pieska NIE i daje mu jego zabawke i to pomaga ..na 2 sec
oni chca sie razem bawic i przeciez nie moge zabraniac Mikolajowi zblizac sie do pieska hehe
Sargo ma 9tyg i jestem w kropce... pozwalac na takie zabawy... czy reagowac za kazdym razem??

Lorena - 03-11-2008, 09:17

Cytat:
Sargo ma 9tyg i jestem w kropce... pozwalac na takie zabawy... czy reagowac za kazdym razem??

nie wolno pozwalać szczeniakowi na gryzienie po ciele, w momencie kiedy atakuje ręce czy cokolwiek innego najlepiej odwracać jego uwagę bądź kończyć zabawę do czasu aż się uspokoi.
A co do dziecka, to musisz być przy nich i nadzorować tę zabawę, żeby nic się nie stało.

Gork@ - 03-11-2008, 09:24

on nie gryzie po ciele specjalnie :) ciagnie za skarpetki czy spodnie i niechcacy go szypie tymi ostrymi zabkami.

i to jasne ze nie zostawiam ich samych sobie :)



czyli skoro on sie tylko bawi ciagnac za ubranko reagowac czy nie??

Lorena - 03-11-2008, 09:27

Gork@ napisał/a:
on nie gryzie po ciele specjalnie :)
wiem, to całkiem normalne zachowanie szczeniaka :)
Gork@ napisał/a:
czyli skoro on sie tylko bawi ciagnac za ubranko reagowac czy nie??

ja nie pozwalałam na takie zachowanie, choć było całkiem zabawne, ale oczami wyobraźni widziałam podrośniętego cielaka tarmoszącego moje spodnie czy bluzę....
Teraz Lorena może ciągnąć mnie za rękaw czy podgryzać rękę pod warunkiem, że na komendę "puść" od razu przestaje i nie muszę powtarzać.

Gork@ - 03-11-2008, 09:31

wlasnie tez to mam przed oczami :)
Mikolajowi sie to podoba w sumie bardzo sie cieszy i lubi z nim silowac...


jejus to nie wiem w jaki sposob oni moga sie bawic???

przeciaganie kocyka to dobry pomysl??

Lorena - 03-11-2008, 09:32

Gork@ napisał/a:
jejus to nie wiem w jaki sposob oni moga sie bawic???
ekhem takie małe dziecko ma bardzo ograniczone możliwości co do zabawy z labem, ale tutaj może niech się wypowiedzą osoby, które mają takie doświadczenie.
Andevil - 03-11-2008, 10:12

Małe dziecko i szczenię to trudna mieszanka. Ja nie pozwoliłabym na ciagniecie za ubranka, bo za chwilę piesek będzie te ciuszki niszczył wyrywając w nich dziury (albo wygryzając). Ja nie dziecko, amój maluch nigdy nie był w gryzieniu zbyt zajadły, to jednak chodzę po ogrodzie w obszarpanych jeansach, bo co podskok pieska w zabawie, to w ułamku sekundy zawieszenie na kiełku i wyrwana dziura w portkach. :)
Proponuję ciagły nadzór nad dzieckiem i pieskiem, nie powinno zostawiać sie ich samych bez opieki. Na pewno maluch 2-letni nie pobawi sie wiele z coraz silniejszym i cięższym szczeniakiem. A ochota labeczka do gryzienia i szarpania na razie będzie rosła, jezeli sie tego nie będzie tłumiło.
Życzę zatem duzo cierpliwosci i konsekwencji w wychowywaniu obu pociech (trzeba też uważać, bo dziecko może zrobić pieskowi niechcący krzywdę), bo trudnych chwil pewnie nie zabraknie.

Gork@ - 03-11-2008, 10:39

dzieki :)
wiem ze to piesek szybciej zmadrzeje niz synus i myslalm ze z czasem mu to minie...
no coz bede wiec zabraniac podgryzania i sprobuje znalezc im mniej klopotliwe zabawy :)

nie chce by ani dziecku ani psu stala sie krzywda :) nie zostaja sami ani na minute (no chyba ze ktorys spi :haha: )

Baszka - 03-11-2008, 16:34

TO do Gork@


Hmm!!! :( w ten sposób nagradzasz pieska za złe zachowanie( dając zabawkę)Mów NIE i jak posłucha zignoruj go kilka chwil wtedy dopiero daj nagrodę.

Gork@ - 03-11-2008, 17:12

kurcze to bedzie ciezsze niz myslalam....
myslalam ze takie gryzienie "zamiast" nas zabawki to dobre rozwiazanie... jednak sie musze jeszcze bardzo duuzo nauczyc :cring:

Lorena - 03-11-2008, 17:17

Gork@, oj wychowywanie szczeniaka to ostra harówka , słodka kluska rośnie, a kłopotów nie raz przybywa. Najmocniej życzę Ci, żeby Twoja psina była spokojna i bezproblemowa, ale dorastający lab bywa utrapieniem.
Andevil - 03-11-2008, 19:39

No cóż, ja uważam, że gryzienie zabawki zamiast mnie jest dobrym rozwiązaniem. Ta zabawka nie jest nagrodą za złe zachowanie, służy natomiast odwróceniu uwagi. Że szczeniakiem jak z małym dzieckiem - np. jak płacze, to pokazujemy mu coś interesującego, zagadujemy, jednym słowem odwracamy jego uwagę. I często skutkuje. :haha:
Dając psu zabawkę w mmencie gryzienia np. mojej ręki, daję mu sygnał, które zachowanie jest niewłaściwe, a które poządane. Jednym słowem zabawkę może miętolic, a mojej ręki nie.

Baszka - 03-11-2008, 20:39

[quote="Andevil"]

Właśnie, :< ważny moment :| - wyczuć - kiedy dla niego to będzie nie nagroda za złe, ale za dobre zachowanie :haha:

kasiula_86 - 06-11-2008, 10:53

u nas takze z tym klopot tym bardziej ze mamy mała córcie ktora nie potrafi ignorowac i odejsc w spokoju tylko ucieka jak szalona...a Fado za nia

[ Dodano: Czw 06 Lis, 2008 ]
ale szczeniak z tego wyrosnie i wtedy beda mogli wymyslac sobie mniej bolesne zabawy :-P

Lorena - 06-11-2008, 10:59

kasiula_86 napisał/a:
ale szczeniak z tego wyrosnie
hym niekoniecznie, jeżeli utrwali sobie, że podgryzienie powoduje ucieczkę i dalszą zabawę to może mu tak zostać bo maluch traktuje to jako zabawę.
zuzia - 06-11-2008, 12:58

Np. znajomy owczarek podgryza tylko swoją panią, innych domowników nie. Ona chyba mu na to pozwoliła i teraz (ma 9 m-cy) juz sobie zapamiętał że ją podgryzać wolno.
kasiula_86 - 06-11-2008, 16:52

Gork@ napisał/a:
strasznie gryzie mojego 2letniego synka :(

znam to moja córa ma 3 latka i tez jest problem juz wiele ciuszków jest ze znakami wbitych szpileczek bo mała jak tylko fado ją złapie za rękaw ciągnie jak szalona i jeszcze gorzej tym robi dziurę ale cóż duuuużo cierpliwości potrzeba jednak radość jaka widze na twarzy małej kiedy przytula sie z Fadziem jak pomaga mi przy karmieniu go jak ja duma rozpiera kiedy o nim opowiada jest są niezastąpione :)

zaradna - 06-11-2008, 19:44

kasiula_86, to musi być słodki widok takie 2 malutkie cudeńka rzem przytulone :)
kasiula_86 - 11-11-2008, 17:54

przytulanki to Emi najbardziej lubi jak Fado dopiero co wstał jeszcze taki zaspany nie ma ochoty na gryzienie i wariowanie tylko sie tulą
mona119 - 16-11-2008, 16:53

Jeśli chodzi o gryzienie mam z Zuzą bardzo podobną stuację ,jak zaczyna sie zabawa gryzie po rękach jak oszalała ale walczymy z tym i blondyna zaczyna rozumieć co jej wolno a czego nie. Reaguje nie na NIE ale na BOLI tak przez przypadek raz mi sie powiedziało a ona od razu załapała no i tak zostalo.Myslę że odwrocenie uwagi zabawka to jest dobry sposob i psiaki nie traktuja tego jako nagrody :haha:
wiolami - 20-12-2008, 09:44

witam..

my tez mam problem bo Fado tez bardzo gryzie a jak sie mowi ze nie wolno to robi to jeszcze mocniej ...probowalam wciskac mu zabawki dgy tylko zaczyna kasac odwracac uwage i nie reaguje :/ dzis go odizolowalam na kilka minut piszczal jak glupi :D ale gdy go wpuscilam wszedl do pokoju merdajac ogonkiem i polozyl sie w moim nogach teraz spi :D :)

TO gryzienie jest straszne ....ale chbya do przejscia :)

zaradna - 20-12-2008, 10:49

wiolami, norma z czaesem mu przejdzie. A puki co trzeba reagować np. zaprzestając zabawe i niezwracając uwagi nan iego gdy zaczyna gryżć
effcyk - 21-12-2008, 17:03

co prawda ja mam psa od piatku ale też boleśnie daje sie we znaki , mimo krótkiego pobytu u mnie nauczył sie juz że jak mnie mocno gryzie (odglosy typu ałaaa, boli nie robia na nim wrazenia)to wtedy klaszcze mocno w dłonie i mowie stanowczym i głośnym tonem "nie wolno". O dziwo daje spokój ,w ogole jakiegos pojetnego mam tego psa .... nauczyl sie juz dzis załatwiac na dworze i to dosłownie 2 minuty spedzamy na dworze za potrzebą taki szybki jest heh :-P
BarbaraS - 22-12-2008, 22:36

effcyk napisał/a:
w ogole jakiegos pojetnego mam tego psa ....

Jak się troszkę postarasz to jeszcze Cię nie raz zadziwi. Labki to niezwykłe pieski :)

kasiula_86 - 23-12-2008, 08:40

u nas gryzienie zaczyna sie zmniejszać Fado ma jeszcze takie napady jak sie rozkreci to nie patrzy na nic gryzie gdzie popadnie wtedy najlepiej z nim wyjsc przebiec sie troche zmeczyc od razu mu przechodzi i wiekszosc czasu spokojnie sie bawia
Mr. Pelisa - 29-01-2009, 10:53

Mój Bolt też łapie za ręce. Zawsze mam jego kurczaka i mu podsuwam do gryzienia. Ale i tak przypomina sobie o rękach i abarot to samo :-P Też go odsuwam i mówię 'nie wolno!' i grożę palcem. Łapie też za ubranie, jak się nakręci to szarpie i warczy. Wczoraj tak miałem i myślałem, że coś mu się stało :( Ale z tego co czytam to normalka chyba...
foka5 - 30-01-2009, 17:41
Temat postu: Jedzenie ziemi, patyków, trawy itp podczas spaceru
witam nie znalazlam jakos podobnego postu wiec zakladam swoj.mam takie dosc glupie pytanko tak mi sie wydaje a mianowicie brzmi ono tak.
czy pies moze jesc ziemie na spacerze??i czy to jest dozwolone bo nie wiem czy to jest normalne, przypominam ze moj kluek ma dopiero 2 miesiace??aha mam jeszcze pytanko od kiedy mozna juz go uczuc chodzenia na smyczy??z gory wielkie dzieki pozdrawiam

Lorena - 30-01-2009, 17:45

to , że pies je ziemie jest normalne. Każdy psiak tak robi, ale ja za dużo zjadać jej nie pozwalam.
Chodzić na smyczy ucz od razu jak przyzwyczaisz do obroży, czyli najlepiej jak najszybciej :)

gusia1972 - 31-01-2009, 17:03

Kala ziemi nie jadała nigdy, za to korzonki z wykopanej trawy bardzo lubi :)
Żaba - 31-01-2009, 17:42

Obroża i smycz jak najwcześniej.
Moja Sucz bywało że zżerała ziemię, ale dawno (kończy za moment rok) i teraz poprzestaje na wyrywaniu młodych drzewek z zieleńców i radosnym obnoszeniu ich w pysku... To jest zabawniejsze niż papier toaletowy, a nawet cała paczka chusteczek higienicznych... ;]

AnnaK_84 - 08-02-2009, 23:21

Żaba, ja tez nie lubie jak Otis z papieram lata teraz go bardzo wyskoko klade bo tego papieru nie odkurze a po calym domu porozwalane .
Moj otis ziemi nie je za to trawe i kamienie , tylko ze na trawe tak uwagi nie zwracam a za kamienie to go scigam, zreszta staram sie uwazac na to co je bo my juz raz wyladowalismy u wetwrynarza przez zjadanie z ziemi i picie kaluzy nie wiem co bylo przyczyna ale zaczol robic kupki z krwia albo wogole sama krew no i na antubiotyku przez tydzien jechal Wiec ja tam dmucham na zimne

sopel - 17-02-2009, 20:18

Fuksio jeszcze ani razu nie szczeknał ale czasem jak sie bawimy miskiem i np. przytrzymam go kiedy on go probuje zabrac to tak niby powarczy ale sie wlasnie zastanawiam czy to moze nie jest złe zachowanie z mojej strony ze go tak prowokuje??
generalnie psiak czasem probuje nas gdzies tam podgryzac po lapkach ale w sumie oprocz 2 razy gdy troche przesadził i go nagle go zignorowalismy to juz nie jest tak natretny poki co a po twarzy tylko i wylacznie lize wiec mysle ze to dobre oznaki i ze z czasem nie bedzie gryzl po lapkach?

Muszol - 17-02-2009, 23:04

Fifty szczeka tylko na komendę DAJ GŁOS :)
sopel - 18-02-2009, 10:18

a niech ktos sie wypowie na temat tej zabawy co napisałem wyzej bo naprawde sam nie wiem czy tak mozna i jak to wplynie na jego wychowanie.
Muszol - 18-02-2009, 11:32

sopel, powiem Ci tak ;P ja też sie tak bawie z Fiftym i nie uwazam tego za złe. bo gdy się ''podrażnię'' z nim chwilkę i nagle puszcze piłka ucieka a on biegnie i się cieszy :D :)
sopel - 18-02-2009, 13:53

a ja dziś jestem w szoku :-P Fuksio podczas zabawy nauczył sie puszczać zabawke jak chce ja zabrac ale nie na komende "puść" czy "zostaw" tylko na komende "siad" :haha:
Muszol - 18-02-2009, 14:03

sopel, brawo ;d
effcyk - 18-02-2009, 14:11

sopel, to że powarczy przy zabawie.... nie wydaje mi się żeby to wpływało specjalnie na niego . Ja ze swoim bawie sie tez w przeciąganie np paskiem od spodni czy jakąs maskotką i tez warczy , czasem zwykłą plastikową butelke mu rzuce ( bardzo lubi gryzc butelki) albo ma taką piszcząca zabawke to mu zabieram i rzucam , pozatym szczeka często ale w sytuacjach jak jest na podwórku i "woła" bo chce juz do domu, jak mu nie chce oddać zabawki , jak chce na dwór i na pieski z sąsiedztwa ale tylko po to żeby zachęcic do zabawy :-P , dla ludzi i psów na ulicy jest jak najbardziej nastawiony przyjażnie , nie boi sie nawet psów które są od niego 3 razy wieksze sam podchodzi merdając ogonem zeby sie przywitac - nie wraczy nie szczeka na nie, dzieciaki uwielbia jak widzi za płotem jakies dzieci to szaleje z radosci hehe :-P , wiec podsumowując :D nie uważam żeby jego warczenie przy zabawie wpływało na niego samego i jego stosunek do otoczenia .
harm - 26-02-2009, 19:33

jak ja do mojego Berta mówie "nie wolno" to też szczeka.
Ale ja się do niego odwracam plecami i przestaje :)

Ania-Ceres - 27-02-2009, 00:36

ja nauczyłam Ceres w kilka dni, że gryzienie jest złe, krzycząc "ooła!" i pokazując moje cierpienie (smutna mina) :D wyczytałam że tak właśnie uczą się szczeniaki od siebie - popiskując.

co do tego czy wyrośnie... teraz na szkoleniu pojawił labek - 5 miesięcy - gryzie wszystkich i nie da nawet podejść do miski jak je - dla mnie szok... (chyba się powtarzam)

Viccis - 05-03-2009, 14:06

Żaba napisał/a:
To jest zabawniejsze niż papier toaletowy, a nawet cała paczka chusteczek higienicznych... ;]


Tak na marginesie, to papier jeszcze nie jest najgorszy ;) mój Fado już dobierał się do podpasek ;D

Na szczęście, ten łobuziak nie je ziemi, ale dobiera się do ogródkowej trawy i krokusików.

troskliwa - 05-03-2009, 14:30

Żaba moja suńka tez z pasja wyrywa krzaczki gałezie które siega aż wstyd gonie ja za za to ale..... a niedajboze jak pod krzakiem znajdzie kamola to juz koniec wyrwie i zrekultywuje niezły obszar a ziemi nigdy nie jadła ale moze lepsza ziemia jak kupy ludzkie bleee
iness8@o2.pl - 05-03-2009, 18:43

Zastanawiałam się tak kiedyś dlaczego dziewczyny wcinają ziemię. Okazało się że to nie ziemia tylko korzonki :-P
Jagusia - 05-03-2009, 23:43

troskliwa napisał/a:
Żaba moja suńka tez z pasja wyrywa krzaczki gałezie

Enz z zapalem odgryza drzewka w ogrodzie. Przy czym podkreślam odgryza a nie obgryza. On je ucina przy ziemi a po tem lata jak oszalaly z drzewkim w pysku.

anuszka - 06-03-2009, 13:36

mój Kaizer zjada wszystko co leży na ziemi. kiepy, kamienie, liście, śmieci , puszki , butelki....długo można było by wymieniać nie pogardzi niczym co znajdzie przed swoim nosem. nie ukrywam jest to dość uciążliwe co mi się uda to wyciągam choć nie zawsze da się to wypatrzeć bo robi to już tak profesjonalnie ze zanim się do niego podejdzie to już to połyka żeby mu nie zabrać. od czasu do czasu wychodzi w kagańcu ale nie mam serca go w nim wyprowadzać ale z drugiej strony później ma problemy z załatwianiem się i jego kupki nie są najlepsze.
zuzia - 06-03-2009, 14:51

Luna wcinała kiedyś ziemię zmieniliśmy wtedy witaminy i sie skończyło, ale nie wiem czy to zasługa witamin. Korzonki rzeczywiście uwielbia.
leyla80 - 06-03-2009, 14:51
Temat postu: śmietki...
Moja Leyla też wsuwała wszystkie śmieci (poza ziemią :haha: ) - problemu "wyżerania śmieciochów" oduczyłam jej jak chodzi na smyczy - w tym pomogło nam trochę psie przedszkole. Niestety jak lata na wolności - zdarza jej się zassać coś niefajnego ...
Nauczyłam jej komendy WYPLUJ i "strzela" tym co ma w pysku ;D - a nad resztą jeszcze pracujemy!!

zuzia - 06-03-2009, 14:55

Ostatnio usłyszałam, że pies absolutnie nie powinien zjadać patyków ponieważ wtedy ściera sobie szkliwo, podobno na kościach nie ściera, a na patykach tak. Nie wiem czy włożyć tą teorię między bajki czy pilnować Luny.
Viccis - 06-03-2009, 23:10

Mój szczeniak ma już 4 miesiące, a jest nieznośny! Od małego gryzie i drapie po twarzy. Go praktycznie nie da się pogłaskać czy przytulić, potarmosić, bo od razu reaguje agresywnie.
Ale jak już mi radzono - cierpliwość :bad:

labi - 06-03-2009, 23:15

Viccis napisał/a:
Ale jak już mi radzono - cierpliwość


Cierpliwość cierpliwością, ale i trzeba małemu każdorazowo dać do zrozumienia, że czyni źle. I tak właśnie cierpliwie trzeba mu dawać znać, aż pojmie :haha:

Viccis - 06-03-2009, 23:57

No co racja, to racja :) Teraz pozwoliłam łobuzowi wejść mi na kolana i rozłożyć się :D niech okaże chociaż trochę miłości twardziel, hehe :heart:
leyla80 - 07-03-2009, 17:12

Moja Leyla niestety nie była gorsza... szuflada z drzewa sosnowego działała na nią jak magnes. Nic nie działało - cytrynki... spraye odstraszające... w końcu kupiłam meeeega dużą i twardą kość z drewna, którą zostawiam jak wychodzę. Bardzo ciężko jest ją nadgryźć no i chyba uwielbienie Piesa do drewna zostało zaspokojone!!
Pozostaje jeszcze wylizywanie ścian :D

ściskam, k. ;*

anet - 14-03-2009, 12:58

sopel napisał/a:
a ja dziś jestem w szoku :-P Fuksio podczas zabawy nauczył sie puszczać zabawke jak chce ja zabrac ale nie na komende "puść" czy "zostaw" tylko na komende "siad" :haha:
Mój też raczej na "siad" reaguje i wtedy właśnie puszcza :-P
Ziemo - 14-03-2009, 15:46

anet napisał/a:
sopel napisał/a:
a ja dziś jestem w szoku :-P Fuksio podczas zabawy nauczył sie puszczać zabawke jak chce ja zabrac ale nie na komende "puść" czy "zostaw" tylko na komende "siad" :haha:
Mój też raczej na "siad" reaguje i wtedy właśnie puszcza :-P

Fido z zabawkami jest bardzo upierdliwy :-P ... Zawsze ma ochotę na zabawę akurat wtedy, kiedy coś innego ważnego się koło niego dzieje :) Z reguły wygląda to tak, że przynosi w pyszczku swój "kawałek gumy" (gumowe bowiem zabawki najbardziej lubi) i kładzie je domownikowi na kolana, czekając aż ten spróbuje ją wziąść do rąk... Zawsze tak to obserwuje, że nie sposób podnieść ją przed nim... Zabawę tę trzeba z nim podejmować, bo robi się nerwowy... z niezadowoleniem warczy na brak zainteresowania :-P

[ Dodano: Sob 14 Mar, 2009 ]
Kazik napisał/a:
a żeby nie offować to i zaszekać i zawarczeć przystoi
Niestety Nie umiem kłamać... więc powtórzę, co już gdzieś napisałem... Fido to jeno wyjec, bardziej ja szczekliwy od niego :-P
... Więc znowu śmietnik dla mnie... Mam prośbę do Dyr. - jak już Będziecie przenosić - proszę tylko mojego , bo u nich zwierzęta szczekają :-P

Ania-Ceres - 19-03-2009, 21:35

moja Ceres też zjada ziemie... jak tylko u nas zamieszkała to przekopała wszystkie doniczki w domu :D więc roślinki zmieniły ustawienie na jakiś czas, ale po jakimś tygodniu wróciły na miejsce i Ceres się nimi nie interesuje... ale na podwórku! Ziemia, kamyczki, kawałeczki węgla, a na spacerze puszki po napojach, woreczki, papierki... a korzonki to mi wytłumaczono, że psiaki czują nową świeżą wzrastającą trawkę która jest zdrowa (bo młoda i świeża) i pełna witamin... więc trawki nie zabraniam, a jak złapie kamyka to próbuję ją czymś innym zainteresować, żeby wypluła...
sopel - 19-03-2009, 22:45

Fuksik na dzialce to najbardziej lubi kore taka wysypywana pod roslinki a tak to jeszcze ewentualnie liscie albo patyczki ale narazie nie kopie dziur ani nie je trawy czy ziemi :)
kamfig - 26-03-2009, 17:53

Wracajac do tematu watku - szczekania - moj Fred zaczal szczekac spontanicznie na spacerze, gdy zobaczyl czarny worek na smieci... wiec chyba ekolog :-) Mial wtedy jakies 4-5 mies, wiec stosunkowo niedawno ( teraz ma 6 mies). Od tego czasu juz mialam skarge sasiadow na glosne szczekanie... wiec idzie mu dobrze. Ale nigdy nie szczeka w domu!
Fred od poczatku ( mial 2 mies) byl dosc grzeczny, i sluchal komend w stylu "Fred miejsce!", "Nie wolno!", "Aport", ale od moze 2 tyg. to juz nie jest taki usluchany. Pomija pewne komendy, nie czeka na "Aport" tylko biegnie jak szalony, a wczoraj rzucil sie na mnie z zebami kiedy bawiac sie w przeciaganie sznurka chcialam mu go zabrac. Wspieralam sie komendami "Siad"i "Zostaw", ale byl dosc agresywny - tzn. nie chwycil mnie, ale widzialam, ze chce mnie nastraszyc :bad:
I dzis na spacerze od nowa - juz w miare umial chodzic przy nodze na smyczy, a dzis to chyba mam wyrwane obie rece ze stawow...
UFFFFFFFFF mysle ze przyczyna moze byc nadmiar czulosci i poprostu go rozpiescilam, bo od kilku tyg nie pracuje, wiec mu sie chyba w glowie poprzewracalo, kto tu rzadzi...
Teraz ma "karne" pobyty w odosobnieniu ( czyt. w ogrodzie)....
Moze pomoze ....

wamilka - 26-03-2009, 18:58

kamfig napisał/a:
UFFFFFFFFF mysle ze przyczyna moze byc nadmiar czulosci i poprostu go rozpiescilam, bo od kilku tyg nie pracuje, wiec mu sie chyba w glowie poprzewracalo, kto tu rzadzi...

dokładnie jak piszesz

kamfig napisał/a:
Teraz ma "karne" pobyty w odosobnieniu ( czyt. w ogrodzie)....
Moze pomoze ....

nie pomoże, pies po krótkim czasie zapomina, że zrobił coś źle, więc karanie go po czasie spowoduje tylko dezorientacje i poczucie odtrącenia. szczenior już jest na tyle duży, że po prostu próbuje jak dalece może się posunąć, dorasta Ci nastolatek ;)

kamfig - 26-03-2009, 20:19

Wamilka, nie martw sie on nie odczowa tej "kary" jako kary, jest baaaaardzo zadowolony z bezkresnych pol dookola i znosi mi pod drzwi rozne ciekawe (?????) rzeczy w prezencie. Poprostu nie chce go dalej rozpieszczec w domu i natychmiast odpowiadac na jego zachcianki...
Zreszta od poczatku taki byl moj schemat i to dzialalo - jak cos zrobil zle, to musial posiedziec sam na swoim miejscu, ale jak juz pisalam, ja przestalam wymagac, i on przestal sluchac... Wiec zaczynam od nowa....
Zreszta jest pewna poprawa... W miedzyczasie zakupilam kolczatke, i juz grzeczniutki jak baranek na spacerku wieczornym ;D

wamilka - 26-03-2009, 20:27

kamfig napisał/a:
Wamilka, nie martw sie on nie odczowa tej "kary" jako kary, jest baaaaardzo zadowolony z bezkresnych pol dookola i znosi mi pod drzwi rozne ciekawe (?????) rzeczy w prezencie. Poprostu nie chce go dalej rozpieszczec w domu i natychmiast odpowiadac na jego zachcianki...

ja się nie martwię. ale skoro nie odczuwa "tej kary jako kary" to po co taka "kara"?? trochę w tym sprzeczności, bo skoro za karę biega sobie po bezkresie to ja bym cały czas na jego miejscu robiła źle :-P
kamfig napisał/a:
Zreszta od poczatku taki byl moj schemat i to dzialalo - jak cos zrobil zle, to musial posiedziec sam na swoim miejscu, ale jak juz pisalam, ja przestalam wymagac, i on przestal sluchac... Wiec zaczynam od nowa....
Zreszta jest pewna poprawa... W miedzyczasie zakupilam kolczatke, i juz grzeczniutki jak baranek na spacerku wieczornym ;D

o kolczatce się nie wypowiadam, bo.. nie. nie uważam jej za zło wcielone ale też za rozwiązanie problemów z posłuszeństwem.
trzymam kciuki, tak to jest jak się odpuści, sama dobrze wiem czym się kończy pobłażanie ;)

gosik511 - 14-05-2009, 16:33

WITAM WAS!!
MAM 10 MIESIECZNEGO CZARNEGO LABKA I TAK JAK WY ZNAM PROBLEM DREWNA.... ;D
ZACZEŁO SIE CAŁKIEM NIEWINNIE BO OD BOAZERI W KORYTARZU.ZEŻARŁ JA DOKLADNIE W TEN DZIEN KIEDY MIELI PRZYJSC PIERWSI KLIENCI ZAINTERESOWANI KUPNEM OWEGO MIESZKANIA... OJ BYLO NIEPRZYJEMNIE.. POTEM KIEDYS JESZCE RAZ POPRAWIL ALE JUZ Z INNEJ STRONY.UFF :lookdown:

INNYM RAZEM ZJADŁ NOGE OD STOŁU I USZKA OD SZAFKI Z BUTAMI KTORA STOI W KORYTARZU(ZAWSZE GO TAM ZAMYKAMY GDY MUSIMY GDZIES WYJECHAC).OD TEGO CZASU PRZED WYJAZDEM WRZUCAMY MU NIE PATYKI ALE CALY KAWAL DREWNA TAKI JAK DO KOMINKA SOLIDNY KLOC.I TO JEST WLASNIE TO.OD TEGO CZASU NIC NIE ZNISZCYL.ZA TO JAK WRACAMY TO JAK DO STOLARNI... :bad: SAME WIÓRY -STERTA A NA SRODKU TEGO WSZYSTKIEGO LAB!!!

qAulinkA - 14-05-2009, 17:58

gosik511, wszyscy widzimy .. i jak byś mogła pisać mniejszymi literkami 8)
zaba - 20-05-2009, 21:15

U mnie niestety i podawanie zabawki nie pomaga. Już sama nie wiem co robić. Innych słucha, tylko mnie gryzie.. Może za mało stanowczy głos? Jak mogę go nauczyć, żeby się mnie słuchał..? Szczególnej wariacji dostaje w domu, bo tak to większość dnia spędza na podwórku. Tam z kolei natarczywie łapie mnie za nogawki..
robiola1 - 20-05-2009, 21:56

nie moge uwierzyc, ktos nazwał psa: rocco!! :-P

wyglada na duzego, ile wazy?

Lorena - 20-05-2009, 21:57

robiola1 napisał/a:
rocco!!
a co w tym złego ?
robiola1 - 20-05-2009, 22:07

zaba, jak chcesz rocco oduczyc gryzienia ciebie to tak jak ktos sugerował: podczas zabawy jak tylko dotknie cie zebami odwroc sie i ignoruj (nie patrz sie na niego) go przez 30 sekund. pies nie powinien podczas zabawy dotykac zebami skóry człowieka. ten sposób jest bardzo czasochlonny.
łatwiejszy sposób ale budzący kontrowersje jest: jak cie delikatnie dotknie lub uszczypnie powiedz "nie" - musi ta komende wczesniej znac- to jest chyba pierwsza komenda ktora pies sie uczy. jak ugryzie mocniej albo zacznie szarpac to dokładnie w tej samej chwili jak zacznie - musisz miec dobry refleks, zeby tego nie zrobic za wczesnie nie za pózno- uderz go mocno w pysk - tak, żeby go zabolało. w pierwszym wariancie można czekac kilka tygodni na pierwsze efekty, w drugim wariancie jezeli nie bedzie efektu po 2- 3 dniach ja bym przestał go stosowac.
podobno bardzo dobre są elektryczne obroze - niestety sa drogie.

bietka1 - 22-05-2009, 00:16

robiola1 napisał/a:
uderz go mocno w pysk - tak, żeby go zabolało.
:-o
robiola1 napisał/a:
podobno bardzo dobre są elektryczne obroze - niestety sa drogie

robiola1, i całe szczęście, ze sporo kosztują, bo używać obroży elektrycznej do oduczenia szczeniaka podgryzania to spora przesada ....
Moja suka jest że tak powiem "charakterna', ale uwierz mi ani razu przez myśl mi nawet nie przeszlo, żeby stosować takie metody...

qAulinkA - 22-05-2009, 08:00

bietka1 napisał/a:
zaba, jak chcesz rocco oduczyc gryzienia ciebie to tak jak ktos sugerował: podczas zabawy jak tylko dotknie cie zebami odwroc sie i ignoruj (nie patrz sie na niego) go przez 30 sekund. pies nie powinien podczas zabawy dotykac zebami skóry człowieka. ten sposób jest bardzo czasochlonny.
łatwiejszy sposób ale budzący kontrowersje jest: jak cie delikatnie dotknie lub uszczypnie powiedz "nie" - musi ta komende wczesniej znac- to jest chyba pierwsza komenda ktora pies sie uczy. jak ugryzie mocniej albo zacznie szarpac to dokładnie w tej samej chwili jak zacznie - musisz miec dobry refleks, zeby tego nie zrobic za wczesnie nie za pózno- uderz go mocno w pysk - tak, żeby go zabolało. w pierwszym wariancie można czekac kilka tygodni na pierwsze efekty, w drugim wariancie jezeli nie bedzie efektu po 2- 3 dniach ja bym przestał go stosowac.
Cytat:
podobno bardzo dobre są elektryczne obroze - niestety sa drogie
.



Za przeproszeniem ale takie metody to lepiej zachowaj dla siebie ... :doubt: Bicie nie jest rozwiązaniem .. a Ty zamiast stosować normalnych metod próbujesz siłą nauczyć czegokolwiek psa.
Cytat:
podobno bardzo dobre są elektryczne obroze - niestety sa drogie

jedna z 1000 głupot wymyślonych przez człowieka ..tym bardziej że szczeniak jeszcze nie odróżnia dobra od zła, a z takimi metodami jakich udzielasz ciesze się niemiłosiernie że obroża nie trafiła i nie trafi [mam taką nadzieję] w Twoje ręce ]:)

zaradna - 22-05-2009, 09:39

Cytat:
- musisz miec dobry refleks, zeby tego nie zrobic za wczesnie nie za pózno- uderz go mocno w pysk - tak, żeby go zabolało. w pierwszym wariancie można czekac kilka tygodni na pierwsze efekty, w drugim wariancie jezeli nie bedzie efektu po 2- 3 dniach ja bym przestał go stosowac.
podobno bardzo dobre są elektryczne obroze - niestety sa drogie.

czy ja dobrze widze?
Matko robiola1, czy Ty wiesz co piszesz?
To nei jest szkolenie szczeniaka tylko znecanie sie :|

Monika i Diablo - 22-05-2009, 16:49

Witam ja mojego Diabełka oduczyłam gryzienia smarujac ręce tabasco...tak jak ktos w spominał w poprzednich postach i daliśmy radę w zamian za to uwielbia moje i tylko moje kapcie(pod warunkiem ze mam je na nogach) a mojego synka (4latka) jako jedynego w domu nie gryzie tylko "oblizuje" a czas leczy rany...wytrwałości życze :haha:
bietka1 - 22-05-2009, 17:55

qAulinkA, cytat, który przytoczyłaś nie jest mojego autorstwa :doubt: Mam całkowicie inne poglądy na wychowanie psa - pisałam o nich wyżej.
live4net - 22-05-2009, 19:51

1. A co zrobic, jezeli pies w czasie spaceru rzuca sie co chwile na twoje nogi i pięty? Krzycze NIE WOLNO, to przewaznie zostawia mnie na jakies 10-15 sec. Staram sie go zajac czasem jakims patykiem, lub szyszka, ale po chwili zostawia ja i dalej na nogi.

2. Czy zabawa w przeciaganie jakas zabawka i nakrecanie psa, na gryzienie jakiejs zabawki moze uczyc go gryzienia czlowieka w zabawie?

3. Czy jak glaszcze psa, a on probuje mnie gryzc, ja jego pyszczek odpycham, albo ukladam rece tak, aby nie mogl gryzc, ale glaszcze dalej uczy go gryzienia czlowieka?

NOMAD - 2 miesieczny labrador :)

BarbaraS - 22-05-2009, 20:18

live4net napisał/a:
A co zrobic, jezeli pies w czasie spaceru rzuca sie co chwile na twoje nogi i pięty?

Jeśli ten spacer to podążanie spacerkowym krokiem z psem nie mającym żadnego wyznaczonego zajęcia to nic dziwnego nie ma w tym że dwumiesięczny szczeniak robi to co robią wszystkie szczeniaki w jego wieku. Dla mnie spacer z psem to czas wykorzystany na ćwiczenia posłuszeństwa, zabawę, na tropienie, szukanie i wszystko co tylko z psem można robić. Ten czas powinien być spędzony z psem aktywnie. Oczywiście zadania jakie psu się wyznacza powinny być dostosowane do wieku ale z dwumiesięcznym szczeniakiem można i trzeba jakoś się próbować porozumiewać, skupiać go na sobie.

qAulinkA - 22-05-2009, 20:36

bietka1, wiem wiem nie o Ciebie mi chodziło, zrobiłam błąd w kopiowaniu :confused: moja wypowiedź odnosi się do robiola1, ..
BarbaraS - 22-05-2009, 20:54

live4net napisał/a:
Czy zabawa w przeciaganie jakas zabawka i nakrecanie psa, na gryzienie jakiejs zabawki moze uczyc go gryzienia czlowieka w zabawie?

Nie sądzę, labki uwielbiąją takie szarpanie, przeciąganie. Dobrze by było jednak nauczyć reagowania na komendę"puść". Spróbuj może poprzeciągać się ze swoim psem jakąś zabawką i w pewnym momencie wypuść ją z ręki. Ciekawe co zrobi Twój pies?

zaradna - 22-05-2009, 21:47

BarbaraS napisał/a:
Nie sądzę, labki uwielbiąją takie szarpanie, przeciąganie.
oo dokladnie one to kochaja mi Elmo sam czasem przynosi zabawki i podrzuca zebym sie z nim ciagala.
cafe - 23-05-2009, 15:46

A ja nie wiem jak to jest z tym przeciaganiem. Bo moja Kala bardzo to lubi ale dwie osoby mi powiedziały, ze nie powinno się tego robić, bo jak ja zabawke puszczę to psu zostaje swiadomość, że "wygrał". JAk to jest?

A co do podgryzania rąk....moja tez to robi ale powoli uczy się, ze jak mowie NIE WOLNO to puszcza. Chyba, ze szał ciał ją ogarnie ;)
A na spacerze tez mnie czasem łapie za nogawki, juz mam dwie dziury. Wtedy daje jej smycz, za drugi koniec ja trzymam i biegniemy. Ona to uwielbia :) i zapomina o podgryzaniu nogawek :)

Lorena - 23-05-2009, 16:23

Można się przeciągać pod dwoma warunkami :
* na komendę pies przestaje się bawić, potrafisz panować nad zwierzakiem.
* zawsze zabawę kończysz Ty
Co do podgryzania smyczy to ja nigdy na to nie pozwalam. Lorena bardzo często tak robiła kiedy biegłyśmy razem, ale natychmiast pojawia się komenda "puść" . Nie pozwalam na ciągnięcie, szarpanie i noszenie smyczy.

zaba - 23-05-2009, 16:27

A ja z Rocco dalej poróbuje na wszelakie sposoby. Gdy moja mama powie mu "zostaw" lub "nie wolno" zawsze posłucha i przestaje mnie gryźć. Myślę, że może z czasem jednak wyrośnie z tego podgryzania..
cafe - 23-05-2009, 16:59

Lorena, moja nie szarpie i nie ciągnie tylko ją trzyma w pysku biegnąc. Myślę, że to nic złego. Czesto tez idzie ze smycza w pysku, wtedy ma wysoko podniesioną glowę, wyglada na bardzo dumna z tego :haha: Na szarpanie też bym nie pozwoliła, tylko, że ona nie szarpie :)
zaradna - 23-05-2009, 17:43

cafe napisał/a:

A na spacerze tez mnie czasem łapie za nogawki, juz mam dwie dziury. Wtedy daje jej smycz, za drugi koniec ja trzymam i biegniemy. Ona to uwielbia :) i zapomina o podgryzaniu nogawek :)

Lorena napisał/a:
Nie pozwalam na ciągnięcie, szarpanie i noszenie smyczy

No dokladie bo potem jak pies uropsnie to mozesz miec problemy z tym.
A nosic smyczw pysku to ja pozwalam tez tylko bez zadnego szarpania itp.

embratka - 23-05-2009, 17:44

A mój Szafirek to podgryza wszystko i wszystkich i nic na niego nie działa:-/
Ale na szczęście uwielbia bawić się w przynoszenie miśka. Wystarczy,że wezmę jego ulubionego pluszaka i porzucam mu po pokojuL-D
A jak dostaje amoku, to nie ma rady - biorę smycz i idziemy zmęczyć psa:-D
Pobiegamy, poskaczemy i po powrocie ślicznie maszeruje najpierw do miski z wodą, a potem do koszyka:-D

PS. I tu mam pytanie: Czy takie półgodzinne bieganie może zaszkodzić szczeniakowi??
:-o

zaradna - 23-05-2009, 17:55

embratka, lepiej takiego szczeniaka nie forsuj bieganiem.
Danielos - 23-05-2009, 21:13

Ja u swojego labka 6 miesięcznego zauważyłem coś ciekawego, myślę, że nawiązuje to jak najbardziej do tego tematu. Po zaaklimatyzowaniu się u nas w domu też podgryzał większość osób. Dobrym sposobem było wynoszenie go z pokoju za skórę na karku. Wydawało mi się, że zrozumiał to, iż jest niżej w hierarchii. Gdy gryzł kość zabranie jej nie było żadnym problemem. Jednak później gdy pozawalałem mu wchodzić na łóżko, bądź lekko mnie podgryzać robiło się coraz gorzej. Z dnia na dzień zaczynał pozwalać sobie na coraz więcej. Jedynym sposobem na ponowne uhierarchizowanie go było: ignorowanie, wynoszenie z pokoju i nie pozwalanie na jakiekolwiek złe zachowania. Z moich obserwacji wynika zatem, że nie wolno psu na za dużo pozwalać. Trudno się powstrzymać, bo w końcu jak się na niego patrzy to jedyne co można powiedzieć to "jaki słodki, przecież jak wejdzie na łóżko raz czy dwa to nic się nie stanie" itp. Według mnie jest to złe myślenie. Można bawić się z takim szczeniakiem, w taki sposób, że pies nie będzie odbierał jej inaczej niż powinien czyli, że dominuje nad Tobą(drogi właścicielu :) ) Więc gdy podgryza Cię spróbuj odwrócić jego uwagę smakołykiem takim na, który zareaguje. Niektóre zareagują na to co jedzą na co dzień, inne nie więc trzeba wynaleźć coś specjalnego. Może to być także ulubiona zabawka. Uważam także jak większość forumowiczów, że najlepszą metodą jest pozytywne wychowywanie wiec nie karć go w sposób przygniatania go do ziemi. Gdy byłem mniej świadom sposobów wychowywania też niestety używałem tej metody, ale ona tylko pogarsza sytuacje, np. mój piesek zaczął się mnie troszkę bać i oczywiście dostawał szalonki co jest raczej nie dobre.
Reasumując, jestem zdaniem, że tylko stanowczość i systematyczność oraz opanowanie jest kluczem do ułożenia psa. Jedne szybko to pojmą, inne będę opierać się jak tylko mogą, jednak nie ma labka, którego nie da się zhierarchizować, bo to w końcu takie słodkie i grzeczne psiaki :haha: . Mam nadzieję, że ta rada komuś się przyda.
Są to tylko obserwacje na moim psie i oparte na kilku informacjach z internetu wiec nie gwarantuje skuteczności, w końcu każdy pies jest inny, nawet gdy jest tej samej rasy.
Powodzenia w wychowywaniu i życze cierpliwości :)

Lorena - 23-05-2009, 21:16

Danielos napisał/a:
Reasumując, jestem zdaniem, że tylko stanowczość i systematyczność oraz opanowanie jest kluczem do ułożenia psa.
powiedziałabym jeszcze cierpliwość, miłość i wiedza.


To co napisałeś zawiera wiele racji jednak jedna rzecz mnie powaliła, przyznam że nie jestem zwolennikiem takich metod :
Danielos napisał/a:
wynoszenie go z pokoju za skórę na karku.
po co wynosić za skórę ?
nie lepiej zaprowadzić za obrożę ?czy "wypchać" za tyłek z pokoju ?

zaba - 23-05-2009, 21:25

Dzisiaj wypróbowałam metodę "izolacji". Wyszłam z Rocc'iem na siku a ten mnie gryzie. Zamnęłam go na chwilkę i wypuściłam, a ten dalej to samo. Później zostawiłam go na dłużej i jak wyszedł niewiele, bo niewiele ale był grzeczniejszy :)
Danielos - 23-05-2009, 22:17

Metoda wynoszenia za kark jest podobno skuteczna, gdyż robi tak jego matka. Przeczytałem to na jakimś forum już nie pamiętam, którym ale podobno dla psa jest to wystarczająca kara, tzn. jeżeli wyprowadzasz go za smycz to on nie rozumie o co ci chodzi, jak robisz to za kark wie że źle zrobił. Mi się wydaje na podstawie zachowań mojego psa że to skuteczne, gdyż próbowałem także wyprowadzań za smycz, ale po powrocie sytuacja powtarzała się a po wyniesieniu za kark nie więc tak jak pisałem w poprzednim poście, że nie działa to na każdego psa i opieram się również na info., z neta które nie muszą być do końca prawdziwe. Jednak że moim zdaniem jest to jedyna kara dla psa, którą można stosować. Ale jest to tylko moje zdanie.
BarbaraS - 23-05-2009, 23:26

cafe napisał/a:
jak ja zabawke puszczę to psu zostaje swiadomość, że "wygrał"

Labek taką wypuszczoną zabawkę przyniesie Ci do ręki żebyś się z nim znowu poprzeciągała. Jemu nie chodzi o to by wygrać, on chce się poszarpać bo to lubi :)

live4net - 24-05-2009, 12:58

Danielos napisał/a:
bo to w końcu takie słodkie i grzeczne psiaki :haha:


Z tymi grzecznymi to mogl bym polemizowac, moj to jest grzeczny tylko jak spi :)

cafe - 27-05-2009, 13:00

Oj dziewczyny, moja Kala dostała szaleństwa maxymalnego i brakuje mi czasem cierpliwosci do niej :(
Mnie podgryza ale jak powiem stanowczo NIE WOLNO, NIE, to odpusci. Za to mojego TŻ wczoraj jak sie pochylił nad nia to ta wiedźma ugryzła go w nos i nic sie go nie słucha. Niezle był wsciekły TŻ i troche nerwy mu pusciły :(
Wtedy ja małą wziełam na spacerbo rozbrykała się nie do opanowania. Pytanie moje jednak jest takie: czy to ze sie mnie bardzie słucha(powiedzmy, ze bardziej) bo wiecej z nia przebywam i sie bawię oznacza, ze TŻ nie bedzie sie słuchac? Czy TŻ może sobie wyrobić pozycję tzn żeby Kala traktowała go na równi ze mną?
No i rozpoczął się u niej okres totalnych ucieczek za obcymi nogami i zero reakcji z jej strony :(

Ziemo - 27-05-2009, 13:32

cafe napisał/a:
rozpoczął się u niej okres totalnych ucieczek za obcymi nogami

O czym mówisz ?
Twojego męża z pewnością będzie słuchać, musi być tylko stanowczy :)

cafe - 27-05-2009, 14:37

Ziemo, totalne ucieczki to np.: stoję z nią na trawniku a na drugim końcu trawnika, na chodniku zauważyła, ze ktoś idzie. I wtedy w długą za tymi zobaczonymi nogami. Przywołuję ją "KALA DO MNIE" ale ona nawet sie nie obróci, a to spory kawałek trawnika.
Wczesniej tez za nogami wszystkich sie obracała ale jak były gdzieś daleko te nogi to nie biegła. A teraz sprawia jej chyba przyjemność taka "ucieczka". Nie chce się drzeć na całe osiedle za nią wiec staram się mówić i wołać ja spokojnie. Tylko,żę to nie pomaga. A jak zauważe, że ktoś idzie to ją chwile przytrzymam. Ale zupełnie nie wiem jak reagować kiedy niespodziewanie zawróci za dojrzanymi w oddali nogami?
Jak do niej w końcu dobiegnę to jej nie karcę też tylko biorę na smycz.
Nie wiem na ile jestem atrakcyjna dla niej(chyba w ogole), ale jak jestem rano na spacerze to ide spokojnie, nie rozbawiam jej bo zapomina co miala zrobić ;)

Lorena - 27-05-2009, 14:48

cafe napisał/a:
stoję z nią na trawniku a na drugim końcu trawnika, na chodniku zauważyła, ze ktoś idzie.
typowe zachowanie labradora.
Do czasu aż nauczysz ją idealnego "do mnie" musi być prowadzana na lince tak aby mieć nad nią kontrolę.
TŻta będzie słuchała jeżeli będzie stanowczy i konsekwentny.

Ewelina - 27-05-2009, 15:01

Yoko jak była jeszcze małym szkrabem.Podgryzała mnie i mojego męża a mojego 14 miesięcznego synka w ogóle.Moją metodą było wynoszenie jej za drzwi i stanowcze słowa "DO KOJA" na początku bardzo piszczała i jak tylko uspokoiła się na 3 minuty wpuszczałam ją z powrotem.Pies wracał spokojniejszy.Z biegiem czasu wyrzucałam ja na godzinę i spokojnie wyciszała się w swoim koju. Jako szczeniak latała do obcych ludzi i miała mnie w nosie, ale szybko zaczęłam nosić w sakwie smakołyki, całowałam i mocno głaskałam jak do mnie wracała.Teraz wystarczy że zawołam Yoko a ona zaraz jest przy mnie.Nigdy nie dałam klapa, albo wynosiłam trzymając za skórę na grzbiecie :( Pozdrawiam
cafe - 27-05-2009, 15:09

JA to za bardzo nie mam gdzie jej wynieść, bo jeden pokoj jest przed nią zamykany (znajduja sie w nim wszystkie przedmioty ktore moze pogryzc) a w drugim pokoju (goscinny) ma swoje legowisko i my w nim przebywamy i śpimy. Wiec aby ją "ukarać" i powiedziec "na miejsce" to chyba ja z mezem musieli byśmy opusić pokój ;)
Albo wystawie ją po prostu za drzwi tego gościnnego pokoju.
Co do tych smakołyków..ciągle zapominam je zabrać jak ide na spacer ale bedę musiała się w nie KONIECZNIE zaopatrzyć. No i chyba dłuższa linka bo 2,8 m to za mało chyba?

Wspomnę tylko jeszcze, ze jak już zdecyduje się do mnie przyjść to biegnie biegnie biegnie i....zebiska zanurza w mojej dłoni. I jak ja mam ją nagradzać, że przyszła? Kurcze, ciezka praca.

Lorena - 27-05-2009, 15:12

cafe napisał/a:
No i chyba dłuższa linka bo 2,8 m to za mało chyba?
linka tak z 6-10 metrów jest idealna.
Monika i Diablo - 27-05-2009, 17:15

Diablo ma 4m-ce i...odpukac pięknie przychodzi na komendę "do mnie" nawet jesli odbiegnie za daleko z tym ze od poczatku zawsze klaskałam.Mam tez zawsze smaczki choć nie sa koniecznoscia...Diablo coraz rzadziej podgryza i pieknie chodzi na krótkiej smyczy :-P (moze nie zapeszać?)
Ziemo - 27-05-2009, 20:08

Piękny psiak ten Twój Diablo Monika :)
Monika i Diablo - 27-05-2009, 21:34

dziękuję bardzo ;D dobrze ze jest forum i mam sie gdzie pochwalic Labisiem:)
Ziemo - 27-05-2009, 21:42

Monika i Diablo napisał/a:
mam sie gdzie pochwalic Labisiem:)

Chwal się, chwal i... Rób to bardzo często :)

Ewelina - 27-05-2009, 22:22

Jak najczęściej Monia ;* ;* ;*
bacha - 27-05-2009, 23:28

nasz labiszon ma 3 m-c to nie wiem czym to jest spowodowane,że jak zaczyna gryźć mnie mojego męża albo córkę to na stanowcze "NIE WOLNO" w miarę odpuszcza jednak jak tylko pojawi sie mój syn( Kuba ma 12 lat) Barniemu włącza sie głupawka zaczyna wokół niego biegać gryźć i w ogólne nie słucha. Jak mam mu pokazać ze mimo tego że kuba uwielbia się z nim bawić to nie może go gryźć i sprawiać bólu.
Jak edukować ich oboje?? Kube i Barniego żeby zabawa jaka maja sobie do zaoferowania nie przekrzekraczała pewnych granic??
Ja powinnam nadzorować ta zabawę i krócic psa jak zaczyna sie zapędzać ?? Czy to Kuba powinien wyznaczyć te granice??
Dodam że Kuba czasami zostaje z psem jak nas nie ma w domu i mówi ze nie ma takich problemow jak nas nie ma.
Nie wiem jak mam to rozumieć ?? Macie jakieś rady ?? :(

Baszka - 28-05-2009, 09:55

12 latek już sam powinien radzić sobie z psem. On powinien konsekwentnie powtarzać NIE WOLNO, i gdy poczuje ból "pokazać"to psu; np "auuuu boli" i "nie wolno"
Myślę natomiast, że Ty powinnaś synowi uświadamiać by zabawy z psem nie przekraczały pewnych granic.
Oczywiście nadzór nad obydwoma, byłby wskazany :)

Chociaż ja mam wrażenie, że Kuba mniej przejmuje się tym podgryzaniem niż Ty :-P

Monika i Diablo - 28-05-2009, 10:14

Ja tez "posiadam"12-latka i on wogule nie przejmuje sie gryzieniem psa ...dla niego to najlepsza zabawa pod słońcem. To oznacza dla niego ze pies go uwielbia bo tak z nim szaleje jak z nikim innym :D natomiast mój 4-latek wydaje mu komendy typu" siad,podaj łape czołgaj się" i Diablo słucha go i czeka na smaczki a synek nigdy niema standartowych chrupek :)
Diana S - 28-05-2009, 11:31

cafe napisał/a:
Oj dziewczyny, moja Kala dostała szaleństwa maxymalnego i brakuje mi czasem cierpliwosci do niej :(
Mnie podgryza ale jak powiem stanowczo NIE WOLNO, NIE, to odpusci. Za to mojego TŻ wczoraj jak sie pochylił nad nia to ta wiedźma ugryzła go w nos i nic sie go nie słucha. Niezle był wsciekły TŻ i troche nerwy mu pusciły :(
Wtedy ja małą wziełam na spacerbo rozbrykała się nie do opanowania. Pytanie moje jednak jest takie: czy to ze sie mnie bardzie słucha(powiedzmy, ze bardziej) bo wiecej z nia przebywam i sie bawię oznacza, ze TŻ nie bedzie sie słuchac? Czy TŻ może sobie wyrobić pozycję tzn żeby Kala traktowała go na równi ze mną?
No i rozpoczął się u niej okres totalnych ucieczek za obcymi nogami i zero reakcji z jej strony :(


Na pewno powiesz, że jestem wiedźmą, ale czego wymagasz od szczeniaka kilku miesięcznego. Czy u dziecka półrocznego będziesz wymagała, by siedziało cichutko w swoim pokoiku, grzecznie się bawiło swoimi zabawkami i nie przeszkadzało.

Szczeniaki są jak dzieci, wszystko je interesuje, wszystkiego muszą skosztować, uwielbiają psoty. Prawo szczeniaka.
Mam wrażenie, że za dużo oczekujesz od szczeniaka, daj mu czasu, ucz, ucz, ucz... więcej cierpliwości. Mam nadzieję, że psinka nie dostaje klapsów za swoje zachowanie, bo to najgorsze co moglibyście zrobić.

Jeżeli sobie nie radzicie z nadpobudliwym labkiem udajcie się do psiego przedszkola. Na pewno takie znajdziecie w swojej okolicy. Poza tym, kupując, decydując się na labka powinniście być przygotowani, że labek taki właśnie jest. Wieczne wygłupy, wiecznie dorastające psy.

Co do twojego TZ. niech weźmie na luz. Moja suka, która ma 13 miesięcy, zachowuje się jak szczenie.... zobaczy na horyzoncie innego psa i już jej nie ma.

Ziemo - 28-05-2009, 11:35

Diana S napisał/a:
zobaczy na horyzoncie innego psa i już jej nie ma

Ciekawi mnie, co zrobi... Jak zobaczy mojego :-P

sodalis - 28-05-2009, 11:37

bacha napisał/a:

Czy to Kuba powinien wyznaczyć te granice??

Zdecydowanie tak.

Niech spróbuje w momencie gdy szczeniak zbyt mocno gryzie powiedziec "NIE WOLNO" lub jakieś inne polecenie, ale ważne by za każdym razem były to te same słowa. Natychmiast po ich wypowiedzeniu niech wstanie, odejdzie od szczeniaka i go ignoruje przez kilka minut. Szczeniak powinien szybko zrozumieć, że bawi się grzecznie lub nie bawi się wcale, z tym, że postępowanie to musi być bardzo konsekwentne.

Diana S - 28-05-2009, 11:42

Ziemo napisał/a:
Diana S napisał/a:
zobaczy na horyzoncie innego psa i już jej nie ma

Ciekawi mnie, co zrobi... Jak zobaczy mojego :-P


Chcesz się przekonać :-P . Już jeden user pisał o spotkaniu (tutaj) swojego labka z chartem . Zabawa przednia :) . Widok niesamowity :-P .

bacha - 28-05-2009, 11:45

Baszka napisał/a:
Chociaż ja mam wrażenie, że Kuba mniej przejmuje się tym podgryzaniem niż Ty :-P


no pewnie masz w tym sporo racji, czasami odnoszę wrażenie że oni nadają na tych samych falach ;)
Mam nadzieję że oboje w końcu będą starsi ale czy mądrzejsi ?? ;P czas pokarze

Ja sie tylko martwię żeby Barni nie traktował Kuby jak pluszaka do gryzienia ;/

muszę wczytać sie w posty o wyciszaniu psa żeby opanować ew. szaleństwo i zacząć stosować

dzięki za rady :D

bietka1 - 28-05-2009, 13:57

bacha napisał/a:
Mam nadzieję że oboje w końcu będą starsi ale czy mądrzejsi ??
nie liczyłabym na to. Jesli syn nie nauczy psiaka, ze nie wolno podgryzywać, to tak zostanie. U mnie było tak samo, choć syn jest o wiele starszy. Pozwalał suce na wiele (skakanie, gonienie, łapanie za nogawki) i teraz, mimo, ze Sara jest już dorosła, nadal traktuje syna jak psiego kumpla. Wykonywanie komend wydawanych przez syna też jest dyskusyjne. Nie za bardzo w to ingerowałam, bo syn dorosły i krzywdy mu Sara nie zrobi. Nie chciało mu się nauczyć suki, że ma go słuchać jak innych domowników, to i teraz niekiedy wkurza się, że panna wpycha mu się na kolana i chce skosztowc jego obiadu :-P . Tak więc radzę popracować nad tym, bo to dla 12 -latka może okazać się z czasem mało zabawne i bezpieczne.
Monika i Diablo - 28-05-2009, 14:32

No to ja Wam pokażę spotkanie Diablo z Gordonem Seterem ]:)
Ziemo - 28-05-2009, 14:35

Niemożliwe zdjęcie No 1 ... Czy to lekka zażyłość jeno, czy to juz kochanie :)
Ewelina - 28-05-2009, 14:37

Super jest to pierwsze zdjęcie a Gordon widać, że też jeszcze dzidziuch ;* ;* ;*
Monika i Diablo - 28-05-2009, 15:02

Kochaja sie strasznie a gordon 2 miesiace starszy od Labisia ;*
Szyszunia - 28-05-2009, 15:17

o jejku jakie slodkie foto!!! ;* ;*
Ewelina - 28-05-2009, 15:22

Jak na dwa miesiące różnicy to wielkolud z niego :-P
Diana S - 28-05-2009, 15:29

Ewelina napisał/a:
Jak na dwa miesiące różnicy to wielkolud z niego :-P


Nie ma co porównywać dwóch różnych ras.
Gabaryty inne :-P . Zdziwienie byś dopiero miała gdybyś zobaczyła dwumiesięcznego wilczarza, a labka :-P . To dopiero widok ;*

Pierwsza fotka przecudna ;*

Ewelina - 28-05-2009, 15:31

Widziałam 4 miesięcznego doga i mnie zatkało, bo roczna Yokusia była od niego mniejsza :-P
Diana S - 28-05-2009, 15:34

Ewelina napisał/a:
Widziałam 4 miesięcznego doga i mnie zatkało, bo roczna Yokusia była od niego mniejsza :-P


Dogi to cudne psinki :) (mamy znajomych, którzy mają dwie piękne panny).
Z tym, że wilczarz jest jeszcze wyższy od doga :-P . To jest dopiero widok.
Na wystawie widziałam dwa wilczarze prowadzone przez mężczyznę 1,80. Psy sięgały mu powyżej bioder, nie wspominając gdzie była głowa :) .

Moje przyszłościowe marzenie ;*

Ziemo - 28-05-2009, 15:54

Diana S napisał/a:
nie wspominając gdzie była głowa

Powiedz... Nie Daj sie prosić :-P

orlosia - 28-05-2009, 17:53

Monika i Diablo, cudne zdjęcia i psiaki oczywiscie

;* ;* ;*

Diana S - 28-05-2009, 18:05

Ziemo napisał/a:
Diana S napisał/a:
nie wspominając gdzie była głowa

Powiedz... Nie Daj sie prosić :-P


Ziemo już Ty dobrze wiesz :-P .

qAulinkA - 28-05-2009, 20:12

Diana S napisał/a:
Ziemo napisał/a:
Diana S napisał/a:
nie wspominając gdzie była głowa

Powiedz... Nie Daj sie prosić :-P


Ziemo już Ty dobrze wiesz :-P .


:D

Kradne Setera ;D

skyline89 - 14-06-2009, 13:53

słuchajcie mój milusiński strasznie wcina trawe, chwasty zwłaszcze mlecze. nie wiem co zrobic, pozwalac mu? karcic ? jestem przerazona...pomóżcie.
Baszka - 14-06-2009, 14:05

skyline89, przeczytaj temat od początku :) i nie martw się, psy tak mają
skyline89 - 14-06-2009, 15:06

ale czy mu to nie zaszkodzi? czy chodzic za nim i mówic "fe" czy on wogole to rozumie w takim wieku <2msc>
effcyk - 15-06-2009, 22:38

ło matko myślałam że ja mam tylko takiego odmiennego psa - co na pola idziemy je trawsko i to nie byle jakie! tylko takie świeżutkie sobie wybiera haha :-P to sie smakosz znalazł no no.....
bietka1 - 15-06-2009, 23:12

świeża, soczysta trawka wiosenna - od kilku dni mam w domu krowę :bad: - Sara pierwsze co robi po dotarciu na łąkę to zaczyna się paść... Chyba zacznę w saszetce zamiast smakołyków nosić siano :)
asiolczuch - 15-06-2009, 23:13

Moje suczydła też wsuwają trawę ile wlezie...i oprócz tego, że czyszczą sobie żołądek.. :-P Czytałam gdzieś, że psy to takie mądralińskie stworzonka, że brak witamin lub czegóś tam..rekompensują sobie właśnie zażeraniem zielska :) Czy to prawda..nie wiem...ale nie zabraniam im tego... :D
neska - 16-06-2009, 09:18

Skoro mowa o jedzeniu dziwnych rzeczy :D hyh :-P
Czy to normalne że pies zjada kurze kupy ? :bad:
Pojechałam z Neską na wieś któregoś dnia i spuściłam ją ze smyczy żeby sie wybiegała ;D ja sie patrze a ona jak odkurzacz :<
Wgl nie mogłam jej oderwać :bad: :bad: :bad:

troskliwa - 16-06-2009, 09:31

Ha wiec moja Abi nie odbiega od normy ale przy ostatniej wizycie u weta wspomnialam ze pozera tak suka trawe ( a pies to nie krowa ) i co o dziwo wetka przeliczyla wage psa i zaproponowala zeby podowac Abi 2 razy dziennie po tabletce ranigastu 75 pol godziny przed posilkiem i sluchajcie to zadzialalo podowalam jej przez tydzien i naprawde prawie przestala jesc ta trawe zrobilam tydzien przerwy i znow zaczela wiec od wczoraj znow zaczelam dawac .
abi - 16-06-2009, 15:52

neska, Musisz teraz uważać aby suczka nie zaraziła się kokcydioza choroba ptactwa.Moja to miała bo zjadła odchody jakiegoś ptaka .
neska - 16-06-2009, 20:28

kurde :< musze poczytać o tej chorobie
tobaks - 16-06-2009, 21:05

W trawie są witaminy, których psy bardzo potrzebują-tak powiedział mi weterynarz.
effcyk - 16-06-2009, 21:11

a ja znalazłam taką ciekawostke co do trawy :
" Mit: Jeśli pies je trawę to znaczy, że ma problemy z żołądkiem lub chce zwymiotować.
Fakt: Istnieje wiele teorii na ten temat. Jedna z nich mówi, że pies który chce zwymiotować, bo coś zalega mu w żołądku, będzie szukał trawy aby ją zjeść. W porządku, ale co w takim razie z psami, które nagminnie jedzą trawę i nie wymiotują po niej? O tym przypadku mówi druga teoria - psy jedzą trawę, aby wyrównać braki w pożywieniu spowodowane zbyt dużą ilością mięsa, gdyż psy w przeciwieństwie do kotów nie są czystymi mięsożercami. Kolejna teoria mówi, że psy jedzą trawę, bo po prostu ją lubią. Psy, które najedzą się świeżej, młodej, trawki w dużych ilościach najprawdopodobniej będą wymiotować. Nie oznacza to jednak choroby. Po prostu konsumpcja świeżej trawy w dużej ilości może podrażnić przewód pokarmowy i skłonić psa do wymiotów."

Ewelina - 17-06-2009, 23:17

Yokusia wpiernicza trawę niczym krowa na łące.Moja wetka mówi że to normalne.Pomaga w oczyszczeniu organizmu!!!
orlosia - 18-06-2009, 00:12

Ruben nawet jak biegnie po łące to podgryza sobie trawke nie tyle co trawe ale lubi też maki skupać i zboża :confused:
wacha - 18-06-2009, 07:40

moje też się pasą jak dwa byki he he, pierwsze co jak je wpuszczę na łąke zaczynają żreć jak by nigdy nic nie jadły:) oczywiście zabranim, krzyczę, że nie wolno, gonię je jak wariatka po całej łące a dlatego, że potem jest zawsze standardowe żyganie i wyciągnie z dupci przy kupci trawy, której końca nie widać:)
Jagusia - 18-06-2009, 07:44

Od dawien dawna zawsze słyszalam, że pies jedząc trawę oczyszcza sobie organizm. Coś jak taka zielona herbatka w psim wydaniu. Nie krzyczę nie zabraniam, malo tego jak koszę podworko, to zostawiam im miejscmi takie wyskie kempki do poskubania. Czasem po tej trawie wymiotuja żółcią, ale to podobno też dobrze bo w ten sposób usuwają zbędne zlogi z żolądka.
wacha - 18-06-2009, 10:52

Jagusia, tak wiem, że się oczyszczaja ale moje robią to ZAWSZE więc nie sądzę, że ciągle jest im źle na żołądku i się oczyszają, one poprostu odkąd sie zazieleni i widzą świeżutką to wpieprzają trawsko a ja nie pozwalam, bo ile można zbierać żygi po całym domu i wyciągać z każdą kupą trawę, więc u mnie jest zakaz a poza tym psy to mięsożercy a nie jak np. krowy przeżuwacze i nie mają przystosowanego żołądka do spożywania trawy stąd potem ich kłopoty żołądkowe, więc moje jedzą mięso nie trawę:)
Gosiacz_ek - 18-06-2009, 10:58

Mam to samo...
Yerenia - 18-06-2009, 13:33

moja tez idzie na lake i sie pasie...ale nie ma wymiotow po tym, a kupek tez wycigac nie musze :)
z tego calego zarcia trwy tylko raz jej sie zdarzylo zwymiotowac :)

Ewelina - 18-06-2009, 14:13

wacha, Ja nawet się w chusteczki higieniczne zaopatrzam jak idę z Yokusią na spacer.Po trawię często nie może się załatwić, bo jej się ciągnie i końca nie widać.Muszę zawsze jej pomóc, bo stała by pół godziny i męczyła się.A co do wymiotów.To moja codziennie wymiotuję trawą, ale nie zabraniam jeść.Oczyszcza się dziewczyna.W końcu lato i o linię dba :-P
BEATRIXX - 18-06-2009, 15:22

no coz moja "koza" tez namietnie je trawke ale z tego co widze to wybiera sobie co smaczniejsze źdżbełka:)wybredna małpka.Czasem zwracała tym trawskiem ale widac musiala sobie przeczyscic kiszeczki
Ewelina - 18-06-2009, 15:41

BEATRIXX, To tak jak i moja byle jakiej trawki nie chcę.Świerzynka musi być :-P
AnIeLa - 18-06-2009, 15:57

Asior tez trawe je, wczesniej zdarzało mu się nią wymiotowac teraz już nie. Za to drugą stroną sie ciagnie :D kiedys sie popłakałam przez to. Asior sie zalatwił i sobie biegał ale co chwila przystawał i sie kręcił w okół własnej osi jakby chciał cos złapać albo sprawdzić kto go dotyka trwało to z pół godziny, w końcu jak podszedł to co sie okazało? Że jedno ździebełko mu utkneło, na wietrze się ruszało i musiało go smyrać :D
Ziemo - 18-06-2009, 17:13

AnIeLa napisał/a:
Za to drugą stroną sie ciagnie

Takoż samo u Fida... Również od 2 dni go podcieram, bo siarę robi z tą trawą w tyłku :-P

Jagusia - 19-06-2009, 13:04

To fakt, że co za duzo to nie zdrowo. U nas z trawieniem trawska jakoś problemu nie ma. Moze odmian lepsza. :-P wacha, z tego co mi wiadomo pies to stworzenie wszystkożerne, podobnie jak my :-P
Abu - 19-06-2009, 13:37

Nuka rzyga glownie moimi skarpetkami...z trawy je tylko najlepsze smaczki, skubie przednimi zabkami jak kawior ;D . Z 15 par skarpetek podwojne zostaly mi tylko 2 pary...na szczescie 12x zerzygala sie w terenie :bad: :bad:
piotrasss1982 - 10-07-2009, 20:41
Temat postu: Gryzienie po nogach i szczekanie
Witam wsyzstkich mam problem ya 2 dni moj labcio RAFI skoncyz 3 miesiace i bardyo duyo szczeka i jak ide lub inni domownicy ida to lubi grzyc i lapac za lydke i gryzie co popadnie cyz to normalne u 3 miesiecznzch labradorow ,bo sie martwie ye moye kiedys gryzc pomozcie :confused:
bartek.richie - 10-07-2009, 21:15

Przecież to dziecko i chce się bawić! Psiaki między sobą bawiąc się - gryzą. Nie ma co robić to tak sobie znajduje zajecie.

A kiedy szczeka?

piotrasss1982 - 10-07-2009, 22:20

szczeka jak sobie nie moze moze z c zyms [poradzic np.wyjsc na fotel:)
paula2911 - 11-07-2009, 12:04

Robi to samo co nasz Atosik jak nie może sobie z czymś poradzić to też szczeka :) a szczególnie jak mu jakiś smakołyk wpadnie za tapczan i nie może go wyciągnąć. A co do gryzienia Atosik ma już 4 miesiące i jeszcze trochę podgryza tym bardziej że gubi teraz ząbki i troszkę bardziej gryzie spróbuj odwracać jego uwagę jakąś zabawką jak zaczyna gryźć. My kupiliśmy mu takie fajne kości do gryzienia są dosyć twarde i jak atosik się nią pobawi to jest spokój :)

Na tej stronie są takie właśnie kości możesz je znaleźć również w sklepie zoologicznym.

http://www.gryzaki.pl./index.php/cPath/80_82

bartek.richie - 11-07-2009, 12:11

zawsze dawaj psu kość jak gryzie
figusiowaa - 14-07-2009, 00:08

Cytat:
Przecież to dziecko i chce się bawić! Psiaki między sobą bawiąc się - gryzą. Nie ma co robić to tak sobie znajduje zajecie.
Dokładnie. Może chce też zwrócić na siebie uwagę, żeby ktoś się z nim pobawił. Jak gryzie to daj mu jakąś zabawkę, odrazu inne zajęcie :)
Krzemq - 19-07-2009, 20:56

Mamy podobny problem. Nasz labrador ma 2,5 miesiąca i STRASZNIE gryzie i szczeka. Biega za każdym i łapie za łydki. Nie pomaga odwracanie jego uwagi innymi zabawkami. Z każdym dniem jest coraz gorzej. Rano jak wstanie trochę poszaleje, w dzień śpi, a wieczorem zaczyna się piekło. Wtedy szaleje najbardziej. Można by go porównać do dziecka, które ma ADHD. Co mam robić? : ( Czy ma wpływ na to fakt, że u hodowcy był karmiony surowym mięsem?
ambird - 19-07-2009, 21:24

Krzemq napisał/a:
Czy ma wpływ na to fakt, że u hodowcy był karmiony surowym mięsem?


surowe mięso nie ma wpływu na zachowanie.
Kiedy szczeniak zaczyna gryźć, stanowczo mów "fe" i ignoruj jego zachowanie. Polecam wysmarować ręce i nogi cytryną, pomaga ;)

troskliwa - 19-07-2009, 21:45

zdecydowanie probuje swoich sił a w dodatku traktuje cie jak szcezniaka ty jestes jego przewodnikiem i musisz mu pokazac ze nie oczekujesz od niego polowania na swoje nogi mow mu zdecydowane NIE! i dawaj mu zabawke chwalac go gdy tylko sie nia zajmie
Krzemq - 19-07-2009, 21:59

Ignorować jego zachowanie? Nie da się, boli. Nawet jak sobie stanę, rozglądam się nie zwracając na niego uwagi to on dalej gryzie, a długo być gryzionym nie wytrzymuje. Zabawki cały czas mu daje, używam nawet jako takiej "tarczy obronnej", która oddziela mnie od psa, ale on weźmie w pysk, niby zainteresowany, ale podejdzie w kąt, położy i dalej się rzuca, a ja już jestem "bez tarczy". Mówię mu zdecydowanie "ZOSTAW", ale to nie pomaga. Jedyną osobą, która "respektuje" to mój tata, ale on pracuje 24/48 i wtedy jak go nie ma to on szaleje. Dzisiaj zaczął szaleć jak nigdy, dopóki tata był - spokój, a jak wyszedł do pracy to już szaleje, że szok. Wziąłem piłkę, wyganiał się trochę na dworze, ale krótko dosyć się nią interesował. Zaczął ciągać po krzakach i szukać "smakołyków" na ziemi : / Cały czas tylko wącha i szuka co by tu zjeść. Wróciłem z nim to trochę przystopował, ale dalej krąży i tylko czai się kogo tu dziabnąć. Aktualnie postanowił się położyć - chociaż trochę spokoju.

Padł jeszcze pomysł w domu, żeby zakładać mu kaganiec jak gryzie i czekać aż się uspokoi i dopiero zdejmować. Co sądzicie o tym pomyśle? Jeszcze go nie wprowadziliśmy w życie, chciałem się najpierw Was poradzić.

Z tą cytryną spróbuję, chociaż wątpię czy reszta domowników też będzie chciała : P Widziałem gdzieś jeszcze preparat, którego psy strasznie nie lubią, a dla ludzi jest niewyczuwalny.


Dziękuje za rady, proszę o więcej :(
Pozdrawiam.

bietka1 - 19-07-2009, 22:25

Krzemq napisał/a:
Rano jak wstanie trochę poszaleje, w dzień śpi, a wieczorem zaczyna się piekło
z tego co napisałeś można wywnioskować, że malucha po prostu wieczorkiem rozpiera energia. Moja Sara, mimo, że dorosła, też zaczyna wariować wieczorem, jeśli w ciągu dnia nie zapewnilam jej odpowiedniej ilości zajęć. Spróbuj wymysleć dla młodego zajęcie, które go zmęczy. To nie tylko bieganie na spacerze, ale wysiłek umysłowy. Skoro jak piszesz mały uwielbia wąchać - naucz go szukania, na początek rozsyp mu karmę na podłodze, potem możesz utrudniac, chowając chrupki tak, żeby mógł je tylko wywęszyć. Sam się zdziwisz jak po tym padnie :-P . Nauka komend tez nieźle męczy. I dlaczego zabawki są dla Ciebie tarczą ochronną? Przecież możesz się nimi pobawić z psiakiem, np. w przeciąganie, szarpanie, szukanie, aport. Pies sam się nimi nie pobawi, co najwyżej "zagryzie"i skonsumuje :|
ambird - 19-07-2009, 22:31

Krzemq napisał/a:
Z tą cytryną spróbuję, chociaż wątpię czy reszta domowników też będzie chciała


Wysmarowanie rąk i nóg cytryną nie zaszkodzi, to nie czosnek :D

Zamiast zakładać mu kaganiec, spróbuj jeszcze metody izolacji, bez nerwów wyprowadź psiaka do pomieszczenia bez ludzi, na minutę choćby. Powinien załapać o co chodzi. Będzie to żmudne ale zadziała.
Możesz też kupić psiakowi jakieś gryzaki jadalne w zoologicznym odpowiednie dla jego wieku. Szczeniaki mają potrzebę gryzienia, wymiana zębów/świąd dziąseł.

Krzemq - 19-07-2009, 22:39

Mimo że bawię się z nim założmy w przeciąganie. To ciągnie, ciągnie, nagle puszcza i łapie za rękę, nogę albo kawałek ubrania. Kupujemy mu takie kości suche do gryzienia, specjalnie trochę za duże, wtedy trudniej mu z nią idzie i się bardziej musi wysilić. Ta kość pomagała, muszę mu częściej kupować :) W czwartek przy zamawianiu karmy, wziąłem też kliker, jutro powinno dojść, upiekę ciasteczka i będziemy się uczyć :D Dzięki, natchnęliście mnie pozytywną energia.


Dziękuje i pozdrawiam :)

paula2911 - 19-07-2009, 23:28

My kiedyś jak kupiliśmy dużą kość to cały dzień psa nie było :) był tak nią zajęty że nie zwracał nawet uwagi czy my jesteśmy obok czy nie ;D
Huberto - 20-07-2009, 00:25

Dobrą metodą jest także zakupienie dużej zabawki, którą Labek będzie zainteresowany i nie będzie interesował się już rękami, ani niczym innym
Katrinaxxl - 20-07-2009, 00:58

My mielismy takiego gryzaka jak dla niemowlat tylko ze dla pieskow. Takiego co wklada sie do lodowki na pare godzin zeby sie schlodzil. Bardzo przydatne dla maluchow gubiacych zabki gdyz koi podraznione dziasla :)
bietka1 - 20-07-2009, 17:12

Krzemq napisał/a:
upiekę ciasteczka i będziemy się uczyć
życzymy super zabawy i sukcesów :)
I oczywiście czekamy na relacje z kolejnych lekcji :papa:

Krzemq - 21-07-2009, 15:05

Na razie spróbowałem z rozsypaniem mu karmy. Na trochę go zajmuje, wywęszył wszystkie, ale jakoś specjalnie ich na razie nie chowałem. Potem jeszcze się z nim zabawkami pobawiłem (niby mnie nie chwytał za ręce :P ), a teraz śpi :)
bietka1 - 21-07-2009, 17:40

Krzemq napisał/a:
a teraz śpi
a widzisz - to działa :) ! Powoli próbuj chować karmę, zobaczysz z jakim zapałem będzie psiak węszył (to coś pięknego: z jednego końca ciężko pracujący nochal, z drugiego kręcący się z wielką radością ogon :haha: )
Ewelina - 21-07-2009, 19:16

Krzemq, Miło słyszeć. Zajmuj czymś malucha a przestanie gryźć twoje ręce!!!
Yerenia - 21-07-2009, 20:12

kazdy z nas chyba przezywal to gryzienie :)

moja tez gryzla, co prawda nie w lydki, ale po rekach strasznie. Nasza metoda byla taka, jak wiele osob juz pisalo - jak tylko mnie chwycila, od razu piszczalam i odwracalam sie tylem. Wracalam do zabawy z nia, jak sie uspokoila. W tamtym czasie wydawalo mi sie, ze ona nigdy nie przestanie gryzc, ale przestala :)
Teraz w jakiejs szalonej zabawie, czasem jej sie zdarzy w ferworze chwycic moja dlon a nie maskotke. Wystrczy pisniecie. Od razu wie o co chodzi, przychodzi i sie lasi jak kot :D

piotrasss1982 przyjdzie mu, cierpliwosci :)

a i wymiana na zabawke tez pmoga. Swego czasu chodzialam za Nuka przez pare dni i patrzylam czy tylko sie czegos nie chwyta. Jak tak, to od razu zabawka pod nos. Nie wiem czy to zasluga tego, ale nigdy nic mi w domu nie zgryzla ;*

Krzemq - 21-07-2009, 23:05

Yerenia napisał/a:
wiele osob juz pisalo - jak tylko mnie chwycila, od razu piszczalam i odwracalam sie tylem


Oj u mnie się to nie sprawdza :P Zanim się nakręci to na popiskiwanie może trochę reaguje, ale potem to już wcale. A odwracanie się od niego to już samobójstwo, dzisiaj zostawił mi nieładny ślad na boku brzucha :P

A tymczasem znalazła się jego kostucha, którą gdzieś wsadził i znaleźć nie mógł - jakby nie było psa, leży, zajęty swoim znaleziskiem :D

Ewelina - 22-07-2009, 11:12

Krzemq, To dobra wiadomość!!!
Krzemq - 27-07-2009, 18:58

Eh, chyba za wcześnie się cieszyłem, że coraz mniej gryzie. Pies jak gryzł, dalej gryzie. :P No nic, zobaczymy co pokaże czas. Dzisiaj byłem w bibliotece i udało mi się zdobyć "Dlaczego mój pies...?" Johna Fishera oraz "Szczenię doskonałe" Gwena Baileya. Może w nich będą jakieś bardzo cenne rady. Zobaczymy :P

Pozdrawiam.

Diana S - 27-07-2009, 19:13

Krzemq napisał/a:
Eh, chyba za wcześnie się cieszyłem, że coraz mniej gryzie. Pies jak gryzł, dalej gryzie. :P No nic, zobaczymy co pokaże czas. Dzisiaj byłem w bibliotece i udało mi się zdobyć "Dlaczego mój pies...?" Johna Fishera oraz "Szczenię doskonałe" Gwena Baileya. Może w nich będą jakieś bardzo cenne rady. Zobaczymy :P

Pozdrawiam.


Dobre książki :) . Warte przeczytania. Polecam jeszcze "Okiem psa" John Fisher

Krzemq - 27-07-2009, 19:43

Chciałem wypożyczyć, ale niestety ktoś mnie ubiegł :P
Huberto - 27-07-2009, 22:43

No jeśli ją polecacie to musi być na prawdę ciekawa. I pewnie sobie ją wypożyczę i poczytam, bo na pewno mi się coś z niej może przydać ;)
Jagusia - 27-07-2009, 22:45

Krzemq, Huberto, zazdroszczę zaopatrzenia w bibliotekach :-P
Huberto - 27-07-2009, 22:57

Dzięki. Pewnie i tak w naszej bibliotece nie znajdę tej książki, ale spróbuje może mi właśnie się uda :D
bietka1 - 27-07-2009, 23:06

Również czytałam te książki, ale lepiej do zawartych w nich metod podejść z dystansem - John Fisher wycofał się z "teorii dominacji" :lookdown: . Polecam natomiast książki p. Mrzewińskiej - "Jak rozmawiać z psem", "Po obu końcach smyczy".
Krzemq - 28-07-2009, 07:48

A czy gryzienie po rękach i nogach może być spowodowane alergią? Dzisiaj zauważyłem, że po śniadanku pies zaczął się gryźć w łapy, tzn. już wcześniej się drapał i gryzł, ale nie wiedziałem co to może być. Pchły odpadają, bo dostał taki preparat wcześniej. Wczoraj zaczęły się także biegunki, trochę wymiotował.

Pozdrawiam.

paula2911 - 30-07-2009, 18:58

Myślę że raczej nie ma to ze sobą nic wspólnego ale objawy które opisujesz są niepokojące być może faktycznie piesek ma alergię najlepiej byłoby się udać do weta i uzyskać fachową poradę.
Agu. - 01-08-2009, 01:14

zauważyłam, że Libby trochę przestaje gryźć. chyba nareszcie zrozumiała, że taka zabawa się nie opłaca. : P
Danielos - 01-08-2009, 09:03

Ja mam podobny problem z moim labradorem, gryzie moje ręce bez powodu, a na dodatek następuje swoimi łapami na moje nogi i wbija przy okazji swoje pazury, jest to strasznie denerwujące i nie wiem czy jest aż tak nie gramotny czy też robi to specjalnie :doubt: Może macie podobny problem?
bacha - 01-08-2009, 12:03

Danielos napisał/a:
Może macie podobny problem?

no u mnie dokładnie tak samo ;/ póki co to wyraźnie mówię NIE,FUJ i dostaje zabawkę albo jakiegoś gryzaka na razie jakiś oszałamiających efektów nie ma ale mam nadzieje że to kwestia czasu ;) i zrozumie ze to wcale nie jest zabawne ;)

Ewelina - 03-08-2009, 06:56

paula2911 napisał/a:
Myślę że raczej nie ma to ze sobą nic wspólnego ale objawy które opisujesz są niepokojące być może faktycznie piesek ma alergię najlepiej byłoby się udać do weta i uzyskać fachową poradę.


Moja panna jest alergiczką i jak była mała to bardzo gryzła mnie i mojego męża zmieniłam karmę i psiak się uspokoił.Dodam jeszcze że jak trafiła do nas z pseudo to miała pchły i była nie do wytrzymania bo cały czas gryzła ręce.W drodze od pseudo zajechaliśmy do weta i od razu pozbyliśmy się insektów psiak spał później jak zabity.Myślę że alergia może mieć wiele wspólnego!!!

zaba - 08-08-2009, 20:45

Powrócił problem z moim rozrabiaką. Otóż znów natarczywie gryzie nogawki od spodni. I nic na to nie działa. Poza tym, jeśli ktoś inny go zawoła. Ani słowo "nie wolno" i grożenie palcem, pstryknięcie palcem po nosie, ani nawet lekki klaps. Jest to kropnie uciążliwe, a już nie wiem jak sobie z tym, radzić.
BarbaraS - 08-08-2009, 21:48

zaba napisał/a:
Poza tym, jeśli ktoś inny go zawoła

A więc odwracanie uwagi. Przejdzie mu ale póki co chyba trzeba próbować zaproponować mu inne zajęcie, równie ciekawe lub ciekawsze. Labki lubią się szarpać, przeciągać to może coś z tych rzeczy? Przeciąganie bawełnianym sznurem? Warto przy okazji nauczyć puszczania na komendę(za smakołyk na przykład w fazie nauki).

zaba - 08-08-2009, 21:51

BarbaraS, mogę spróbować, tyle, że jeśli stoję na środku ogrodu (a jest naprawdę duży) to ciężko dojść mi pod dom po jego sznur. A w pobliżu miałam tylko piłki, które i tak nie działały. Będę próbować na te smakołyki, miejmy nadzieję, że to przyniesie dobry skutek. Mamy i babci się słucha na komendę "nie wolno" i pogrożenie palcem, mnie nie i taty..
bartek.richie - 08-08-2009, 21:56

Moj zaczal gryzc nogawki i podgryzac... nawet szczeka jak sie do niego nikt nie odzywa...

Cytat:
Będę próbować na te smakołyki, miejmy nadzieję, że to przyniesie dobry skutek.

studiowalem to... marny efekt od miesiaca... a co jesli nie bedzie smakolykow?

zaba - 08-08-2009, 21:59

bartek.richie, o to się obawiam, że nie zawsze smakołyki będą. Dzisiaj np. tak było. Zadziałałoby np. odizolowanie, bo kiedyś tego próbowaliśmy, ale za nic nie dam rady mu tej nogawki zabrać. A Ty jaka metodę stosujesz?
bartek.richie - 08-08-2009, 22:04

Tzn mnie slucha... w ogole ode mnie nie zebra jedzenia bo wie ze mu nie dam a inni domownicy niestety raz dali do oblizania cos i im towarzyszy... za nogawki tez mnie nei szarpie bo mowie stanowcze nie wolno czyli na ogol ja z nim problemow nie mam... ale juz coraz mniej wierze w te klikery i chyba pojdziemy na jakies szkolenie bo szkolenie samemu a ze szkoleniowcem to co innego... szkoleniowiec pokazuje co zle robisz a w domu tego mzoesz nie dostrzegac
Baszka - 08-08-2009, 22:07

zaba napisał/a:
tyle, że jeśli stoję na środku ogrodu (a jest naprawdę duży) to ciężko dojść mi pod dom po jego sznur. A w pobliżu miałam tylko piłki, które i tak nie działały. Będę próbować na te smakołyki, miejmy nadzieję, że to przyniesie dobry skutek

..bo miejsce na takie szkolenie nie wybiera labek tylko Ty...mając pod ręką wszystko co potrzebujesz...sznur, smaczki :)

zaba - 08-08-2009, 22:08

Ahaa.. Cóż, popróbuję pod okiem rodziców jak wrócą i w naukę będę musiała włączyć tatę, bo on nie ma cierpliwości do łobuza, jak ten głupawki dostanie. Może zacznę jeszcze bardziej podnosić głos i to jakiś efekt przyniesie..
BarbaraS - 08-08-2009, 22:42

zaba napisał/a:
Może zacznę jeszcze bardziej podnosić głos i to jakiś efekt przyniesie..

Może i przyniesie. Pod warunkiem że pies wie co znaczy "nie wolno", "zostaw" czy temu podobne. Żeby poskutkowało szybciej - nie zapomnij psa pochwalić i nagrodzić gdy odpuści.
Ja mam w prawie każdych spodniach prawą kieszeń niedopraną po smakołykach, zawsze jakieś tam noszę ;)

zaba - 09-08-2009, 19:52

BarbaraS, u mamy - którą chyba uważa za najważniejsza panią doskonale wie, co to znaczy nie wolno, czyli komendę zna. Będziemy próbować. Oby się udało.
Sebik89 - 11-08-2009, 15:53

Faktycznie kupienie kości to najlepsza rada jeśli chodzi o gryzienie przez psa. Mój pies pomimo że już ma przeszło rok , przychodzi do mnie łapie mnie za rękę i albo ją ciągnie albo dziobie(to oznaka chęci do zabawy) , wtedy powiem do niego żeby mi przyniósł piłkę i leci po nią i ją przynosi i muszę mu rzucać , jak mi przyniesie a ja się zagapię to szczeka lub mi ją wpycha ewentualnie dziobnie mnie w rękę. Ale takie zabawy są szczególnie męczące dla mnie , bo po godzinie rzucania mu piłki jestem bardziej zmęczony niż on mimo że on po nią biega. Dlatego jak pies chce się bawić a ja nie mam na to ochoty to lecę do sklepu po kość i mam spokój.
Baszka - 11-08-2009, 17:50

Sebik89 napisał/a:
Ale takie zabawy są szczególnie męczące dla mnie , bo po godzinie rzucania mu piłki jestem bardziej zmęczony niż on mimo że on po nią biega.

Twój Aston ma już ponad rok i pora nauczyć go polecenia "dość"...przydaje się w wielu sytuacjach ...a szczególnie w momencie zabawy :)
To Ty powinieneś kończyć zabawy i ignorować nachalność Astona

Sebik89 napisał/a:
Dlatego jak pies chce się bawić a ja nie mam na to ochoty to lecę do sklepu po kość i mam spokój.


...to też wyjście na odwrócenie uwagi od zabawy, ale naprawdę lepsza jest nauka i konsekwencja w szkoleniu :)

mawi27 - 11-08-2009, 18:20

Witam
z praktyki jaka mam i nabylam z moim ogonkiem (czytaj fretka) a to gryzie przepotwornie powiem jedno!!!
co sprawdza sie niemal w kazdym przypadku :)
gdy nas psinki zaczynaja podgryzac po rekach jak np. dlon i czujesz ze ucisk jest dla nas bolesny wepchnij reke glebiej w pyska tak az pies parchnie jakby mu cos tam wpadlo
zobaczycie jak szybko sie odzwyczai podgryzania, po tak nieprzyjemnym doswiadczeniu
na mojej wyprubowalam to w 2 dzien jak do nas dotarla, po prostu wcisnelam przy takiej ,,zabawie" jej palec do pyska, zrobila zdziwiona mine sprobowala jeszcze raz a za trzecim podziekowala polizala reke i problem minal :)
sprobujcie moze tez poskutkuje

ambird - 11-08-2009, 20:51

Sebik89 napisał/a:
przychodzi do mnie łapie mnie za rękę i albo ją ciągnie albo dziobie(to oznaka chęci do zabawy) , wtedy powiem do niego żeby mi przyniósł piłkę i leci po nią i ją przynosi i muszę mu rzucać , jak mi przyniesie a ja się zagapię to szczeka lub mi ją wpycha ewentualnie dziobnie mnie w rękę. Ale takie zabawy są szczególnie męczące dla mnie , bo po godzinie rzucania mu piłki jestem bardziej zmęczony niż on


Twój pies wydaje Ci komendy a Ty je przepięknie wykonujesz :haha: Zmień to.

bartek.richie - 11-08-2009, 20:58

richie zaczyna podgryzac :D zwlaszcza jak chce isc na pole, lapie za spodnie albo ciagnie za spodnice :D juz powoli sie staje normalnym labek ktory ma takie nawyki jak inne :D
Baszka - 11-08-2009, 21:43

ambird napisał/a:
Sebik89 napisał/a:
przychodzi do mnie łapie mnie za rękę i albo ją ciągnie albo dziobie(to oznaka chęci do zabawy) , wtedy powiem do niego żeby mi przyniósł piłkę i leci po nią i ją przynosi i muszę mu rzucać , jak mi przyniesie a ja się zagapię to szczeka lub mi ją wpycha ewentualnie dziobnie mnie w rękę. Ale takie zabawy są szczególnie męczące dla mnie , bo po godzinie rzucania mu piłki jestem bardziej zmęczony niż on


Twój pies wydaje Ci komendy a Ty je przepięknie wykonujesz :haha: Zmień to.


to jest to :D :D :-P

Ewelina - 11-08-2009, 22:31

Ambird jak w jakiejś reklamie, ale fajnie to napisałaś!!
Krzemq - 12-08-2009, 12:13

mawi27 napisał/a:
Witam
z praktyki jaka mam i nabylam z moim ogonkiem (czytaj fretka) a to gryzie przepotwornie powiem jedno!!!
co sprawdza sie niemal w kazdym przypadku :)
gdy nas psinki zaczynaja podgryzac po rekach jak np. dlon i czujesz ze ucisk jest dla nas bolesny wepchnij reke glebiej w pyska tak az pies parchnie jakby mu cos tam wpadlo
zobaczycie jak szybko sie odzwyczai podgryzania, po tak nieprzyjemnym doswiadczeniu
na mojej wyprubowalam to w 2 dzien jak do nas dotarla, po prostu wcisnelam przy takiej ,,zabawie" jej palec do pyska, zrobila zdziwiona mine sprobowala jeszcze raz a za trzecim podziekowala polizala reke i problem minal :)
sprobujcie moze tez poskutkuje


Łooo, spróbuję :greedy:

Hebi - 21-08-2009, 12:19

Mój ma 3 miesiące i też podgryza mi łydki spoty itd. Zawsze gdy gryzie mnie meble itp. to pokazuje mu jego kość. To raczej przejdzie gdyż to tylko dziecko i dopiero poznaje świat :haha:
kamreds - 09-09-2009, 15:40

Mój piesio ma 3 miesiące, ogólnie skacze i gryzie kazdego, jednak najbardziej drażliwe i dokuczliwe jest jak doskakuje z zaskoczenia z ząbkami do twarzy, :confused: nie da się wyczuc kiedy to zrobi. Jaka jest na to rada, ja to u niego zminimalizować...?
mawi27 - 09-09-2009, 16:49

kamreds napisał/a:
Mój piesio ma 3 miesiące, ogólnie skacze i gryzie kazdego, jednak najbardziej drażliwe i dokuczliwe jest jak doskakuje z zaskoczenia z ząbkami do twarzy, :confused: nie da się wyczuc kiedy to zrobi. Jaka jest na to rada, ja to u niego zminimalizować...?


moja Lara tez probuje podgryzac, najlepsze sa budzenia gdy lapskami (a ma je potezne!!!) wskakuje z zaskoczenia mi na glowe zeby wywalic mnie z wyrka, wiec zaraz dostaje riposte nie wolno, a wie juz ze nie toleruje u niej takiego zachowania, wiec jak nie skacze to probuje mnie podgryzac, wtedy daje jej reke i tez mowie nie wolno, ale ona dalej swoje wiec mam jeden sposob, wciskam jej jeden palec do gardla jakby sie ksztusila, pozniej sa jeszcze z dwa odejscia, ale trzecie konczy sie poskromnieniem i jej caluskami juz po mojej rece, wiec jak ma zamiar gryz towie co ja czeka, a jest to dla niej dosc jak widac nieprzyjemne bo juz na samo spojrzenie wie gdzie jej miejsce.
Ogolnie Lara jest bardzo karna wiec szybko mi od niej cokowliek wyegzekwowac :)

słowiczek - 23-09-2009, 12:49

mawi27 napisał/a:
wiec mam jeden sposob, wciskam jej jeden palec do gardla jakby sie ksztusila, pozniej sa jeszcze z dwa odejscia, ale trzecie konczy sie poskromnieniem i jej caluskami juz po mojej rece,


sprawdziłam Twój sposób,( jak wiele innych podanych na forum ) i niestety u nas nie działa...Nila rozjusza się wtedy jeszcze bardziej i mocniej gryzie.
Czasami ręce mi opadają, nic na psa nie działa...a najbardziej mi szkoda dzieci...
No, nic mam tylko nadzieję, ze ciągłe powtarzanie i wiek zrobi swoje...

Aneti - 02-10-2009, 15:45

ja też wczoraj sprawdziłam z wsadzaniem rki głębiej aż parchnęła, trochę na mnie popatrzyła i nadal to samo, nawet mi jej szkoda było, miałam wrażenie że robię jej krzywdę :( dzis już tego nie będę robić jka pobolewa ja gardełko i ma odruchy kaszlowe. NO nic moje ręce wyglądają tragicznie....mam nadzieję że to minie.
Diana S - 03-10-2009, 12:04

Wsadzanie palców do pyska psa? a coż to za nowa metoda? :dribble:
BarbaraS - 03-10-2009, 13:44

Diana S napisał/a:
Wsadzanie palców do pyska psa? a coż to za nowa metoda? :dribble:

To nie jest nowa metoda. Nie chodzi o samo wsadzanie palców do pyska a o naciśnięcie palcami nasady języka.

zaba - 03-10-2009, 18:49

Gdy Rocco gryzie po nogach, zazwyczaj łapię go za dolną lub górną szczękę i otwieram mu pysk, żeby puścił. Później odwracam jego uwagę czymś i zazwyczaj skutkuje.
kasiula_86 - 03-10-2009, 19:35

Fadzik juz nie podgryza nas zdarzało mu sie wczesniej stosowalismy metodę z ja albo moj pies na tvn style głośne AA zawsze na to reagował odwaracło to jego zainteresowanie od gryzienia
kamilscheicht - 12-10-2009, 02:08
Temat postu: Gryzienie podczas zabawy
Witam, moja Fedora podczas zabawy gryzie w ręce. Na początku było to lekko, teraz jakoś mocniej bo zęby jej wyszły. Ma 9 tygodni.

Jak mogę się pozbyć tego zachowania?

Huberto - 12-10-2009, 13:20

Jak zaczyna gryźć to zawsze miej w pogotowi jakąś zabawkę aby podkładać jej zabawkę a nie twoje palce
Japoński - 12-10-2009, 17:08

Hej.
U małych labków bardzo dobre efekty daje chowanie smakołyków w zabawkach - gryzakach. Doskonałe są np. KONG - chyba jedyne odporne na labkowe ząbki.

bartek.richie - 15-10-2009, 23:35

jak gryzie w rece to przerywamy zabawe i dajemy do zrozumienia ze zle robi ale tez staramy sie podkladac zabawke... u mojego to nie poskutkowalo no i jak konczylem zabawe to chyba zrozumial ze to fe i sie nie oplaca
mawi27 - 21-10-2009, 23:42
Temat postu: Lizanie, gryzienie, jedzenie i inne zachowania labka
Nie wiem czy juz bylo cos podobnego, bo wybiorcze watki znalazlam wiec jakby co przeniescie temat gdzie jego miejsce

Zauwazylam u Lary cos dziwnego i nie wiem jak do tego sie ustosunkowac, Lara jest na dobrej karmie, wyproznia sie regularnie, na wadze tez pieknie przybiera, dostaje tez suplementy w odpowiedniej dawce, nie mamy problemow z sierscia, jest pod stala kontrola weta itd, itd, bez konca, ale ....

mimo ze bardzo pilnuje jej diety i wszystkiego co z tym zwiazane, Lara ma dziwne upodobania, zapotrzebowania, nawyki, sama nie wiem jak to nazwac, a mianowicie zjada rozne rzeczy takie jak patyki na dwaorze, doslownie traktuje je jak rarytas i potrafi wciagnac galazke w mgnieniu oka, za kamienie tez sie bierze, ale na szczescie nie polknela zadnego, a w domu lize sciany, zjada kredki jak tylko dzieciaki cos upuszcza, podzera gumowe zabawki do tego stopnia ze jak juz rozwali zabawke to chce ja zjesc, no i wszelkiego rodzaju papiery.
Czy jej czegos brakuje, czu moze ma czegos za duzo? bo ja juz sama nie wiem, pamietam ze jak psy liza sciany to niby im brakowalo wapnia, ale ona ma dobrze dobrana karme wiec mysle ze nie powinna miec ubytkow w tym temacie,
moze ktos potrafi to jakos rozgryzc??

Ewelina - 22-10-2009, 10:33

mawi27 napisał/a:
mianowicie zjada rozne rzeczy takie jak patyki na dwaorze, doslownie traktuje je jak rarytas i potrafi wciagnac galazke w mgnieniu oka, za kamienie tez sie bierze, ale na szczescie nie polknela zadnego, a w domu lize sciany, zjada kredki jak tylko dzieciaki cos upuszcza, podzera gumowe zabawki do tego stopnia ze jak juz rozwali zabawke to chce ja zjesc, no i wszelkiego rodzaju papiery.

Myślę, że mała niedługo będzie wymieniała ząbki.I gryzie tak, bo dziąsła ją swędzą!!

skyline89 - 22-10-2009, 10:52

mój Aston nadal gryzie kije , (mamy tartak na tarasie..;) ..ale to normalne:)
mawi27 - 22-10-2009, 11:14

teoretycznie to ona jest w trakcie gubienia zebow, juz jej przod sie caly wymienil, wiec moze dlatego tak wszystko podgryza?
słowiczek - 22-10-2009, 11:22

Moja też się tak zachowuje. Na porządku dziennym wcinanie wszystkiego co znajdzie na podwórku, na ulicy: patyki, wszelkiego rodzaju chwasty ( przez tę małą cholerę musiałam na zimę wyplewić ogród, byle mi zielska nie wyrywała i tego nie żarła, a i tak skąś na trawniku walają się powyrywane chwasty), liście, szyszki, podgryza drzewka,itp. Ciągle trzeba jej pilnować. :D
Co do zabawek, mam podobnie... Ostatnio nawet na szkoleniu jak byliśmy zabrała koledze ( psiakowi) gumową zabawkę i ją zeżarła...nie można było jej złapać, skusić czymś innym, nawet sam szkoleniowiec próbował, radził i nic. Jak już maiła resztkę zabawki wtedy odpuściła... ]:) :D
Fakt, pies jest teraz w okresie wymiany zębów, ale ja zawsze tak miałam...
Też dostaje dobrą karmę, witaminy...
Mam nawet wrażenie, ze po zjedzeniu michy pies domaga się wyjścia na dwór aby mogła sobie dojeść patyków, zielska...normalnie urwanie głowy...pies ciągle głodny...
Znalazłam mały sposób aby jej potrzeba gryzienia była zaspokojona.
Kupujemy jej kości prasowane, czy skórę wołową i jest troszkę spokoju....

Ewelina - 22-10-2009, 11:28

mawi27, Myślę, że wymiana zębów jest przyczyną.Kupuj jej teraz dużo kostek do gryzienia i fajną rzeczą też jest taki węzeł materiałowy :)
mawi27 - 22-10-2009, 11:39

no wlasnie zaopatrzylismy sie w kosci do gryzienia ma tez wezly i innego rodzaju gadzety na odwrocenie uwagi
moze to te zeby i jak jej sie juz powymieniaja to problem zniknie :)

Ewelina - 22-10-2009, 11:41

mawi27 napisał/a:
jak jej sie juz powymieniaja to problem zniknie :)

Moja jeszcze zjada patyki a to przecież duża dziewczynka jest.One chyba z tego nie wyrastają :greedy:

mawi27 - 22-10-2009, 11:53

czyli taka glupawka dozywotnia :) dzieciaki pelna geba :)
paula2911 - 22-10-2009, 12:12

Chyba tak :) Atos też już ma wymianę ząbków za sobą ale w dalszym ciągu zjada różne "przysmaki" na dworze.
skyline89 - 22-10-2009, 12:48

chyba taki jest urok labradorów :) gryzą wszystko co się da.. parę minut temu przywlekł na taras lampe ogrodową :P
mawi27 - 22-10-2009, 13:08

skyline89 napisał/a:
chyba taki jest urok labradorów :) gryzą wszystko co się da.. parę minut temu przywlekł na taras lampe ogrodową :P


no to pomyslowy chlopak :)

skyline89 - 22-10-2009, 13:21

hahah zgadza się :D
clicers87 - 22-10-2009, 20:09

Mój nadal próbuje zjadać przysmaki na spacerze. choć coraz częściej reaguje na komendę Fe.
Za to w domu trzeba pilnować jego zabawek ponieważ potrafi przegryść dosłownie wszystko.
Ostatnio niby super twardy sznur z 3 węzłami. Na szczęście gryzie tylko swoje rzeczy.

mawi27 - 22-10-2009, 20:31

Lara w sumie bawi sie swoimi zabawkami a raczej ich resztkami porozrzucanymi po calym domu, jeden karton na korytarzu jest wypelniony wlasnie jej pierdolami, ale jak dzieciaki cos rozrzuca przy zabawie ona sie chetnie do nich dolancz i co jkis czas cos laduje w jej paszczy :) , jak niekredka, to jakis pamperek, a to resorek, doslownie wszystko co sie nawinie, na spacerach to uwielbia patyki pod kazda postacia, te cienkie te grube te spruchniale, witki, konsumuje je z wielkim apetytem jakby miala najwiekszy rarytas w buzi :/ , na komende Fe nie ruszy tego co jej nie kaze ale jak patyk ma w buzi to tak szybko go wszama zebym jej tylko go nie wyciagnela z pyska
bietka1 - 25-10-2009, 00:28

mawi27 napisał/a:
doslownie wszystko co sie nawinie
moja miała tak samo, nie mogłam sie nadziwić, jakie cuda pies może znależć w pobliżu chodnika czy na trawniku... Znajoma trenerka nazywa laby "labkurzacze" i ma niestety rację ;] Z wiekiem nieco przechodzi, jednak ostatnio mialam przyjemnośc spacerować z panną nieco przegłodzoną, bo pozbawioną śniadania - ręce mi opadły, suka głucha na moje komendy, cały czas skoncentrowana na jednym: "może znajdę coś do jedzenia, chociaż okruszek spleśniałego chlebka...", jednym słowem przypomniałam sobie dawne spacerki z kilkumiesięcznym szczeniakiem :-P
Grapy - 25-10-2009, 09:36

To mój jest trochę inny tzn. oprócz patyków itp. , na pierwszym miejscu ma butelki,najlepiej po piwie i różnych tanich specjałach świeżo opróżnionych a do tego uwielbia przynosić paczki po papierosach do domu :-P
Misiek - 26-10-2009, 12:17

Nie chciałem zakładac nowego tematu więc napiszę
w tym, gdzieś mi się to już o uszy na tym forum
chyba obiło, ale niestety nie mogę tego znaleźc teraz...
ktoś gdzieś pisał, że w domu używa pieprzu na kable
etc i wtedy labek tak nie broi, czy to prawda jest?
i w ogóle to jest zwyczajny pieprz i piesek da sobie
spokój i pójdzie gryźc coś innego? i w ogóle to dużo
tego pieprzu się daje i czy tylko na kable? bo nie chciałbym
też z czymś przesadzic, a później Jessie się będzie
źle czuła u mnie w pokoju, z góry dzięki za pomoc, pozdrawiam

Aneti - 26-10-2009, 12:43

ja stosowałam pieprze, najpierw czymś jakimś lakierem smarowałam a potem pieprzyłam, Hepi jak podchodziła kichnęła i poszła gdzie indziej :)
Misiek - 26-10-2009, 12:57

ok, w takim razie dzisiaj na Jessie też będzie
czekała wieczorem "niespodzianka" w pokoju
hehe :)

shieeea - 26-10-2009, 15:07

Chili w weekend pożerała drewno do kominka u moich rodziców :-P
Ewelina - 26-10-2009, 15:24

shieeea napisał/a:
Chili w weekend pożerała drewno do kominka u moich rodziców :-P

A to łobuziara!!

Panczitowa - 08-11-2009, 08:56

Moja Budyniowa też kwalifikuje się do tego tematu :) gryzie po rękach, liże mi stopy (to akurat w niej lubie) i ogólnie czasem dostaje fioła, i biega po całym domu jak durna obijając się przy tym o meble , okna , ściany ! :bad:
siny - 03-01-2010, 17:25
Temat postu: gryzienie drzewa
Cześć mam pytanie jak mój psiunia gryzie drzewa a w szczegulności kore to mu jakiś witamin brakuje czy co ???
brahmadaitya - 06-01-2010, 10:15

raczej nie mój Leser prawie zeżarł mi choinkę :D ale witamin mu nie brakuje. a w jakim wieku jest psiak? może będzie zmieniał zęby??
bacha - 06-01-2010, 10:18

ja tam znawcom nie jestem ale mój wariat jak dorwie się do drewna to potrafi z konkretnego kawałka zrobić stos zapałek :-P :D
siny - 06-01-2010, 20:54

Pies maprawie 9 miesiency to chyba zembyjuż zmienił
brahmadaitya - 07-01-2010, 12:02

no to skoro ząbki już ma stałe to pewnie lubi podgryzać drzewka :) mój owczarek uwielbiał bawić się patykami, aportował je a później po zabawie leżał i gryzł na drobne kawałki. jak dla mnie nie masz się czym przejmować.
Pozdrawiam

Yerenia - 07-01-2010, 22:08

bacha napisał/a:
ja tam znawcom nie jestem ale mój wariat jak dorwie się do drewna to potrafi z konkretnego kawałka zrobić stos zapałek :-P :D


o to to! moja ma to samo :haha:

Ewelina - 08-01-2010, 19:03

Chyba wszystkie labki uwielbiają obgryzać kijki.Moja się w tym lubuję :)
iwonadp - 10-01-2010, 09:15

Mój na przezwiskia karniki lub bobr.Rajan przepada za drewnem w postaci patykow , młodych drzew , płatów kory .
siedlar - 11-01-2010, 16:17

mój też młóci jak dzikus wszelkiego rodzaju drzewa, a najlepiej jak coś odstaje albo jest odłamane bądź naderwane
laurciusia22 - 16-01-2010, 17:37

Heh to chyba wszystkie labki maja to we krwi :haha:
Moj tez lubi poskubac jakies drzewko ;D

Madzialenka - 05-02-2010, 12:37

hehe,moja tez drzewa podgryza :)
Grapy - 05-02-2010, 14:45

Grapy też nagminnie zjada patyki :) .Nasze labki są tanie w utrzymaniu ;D
dzionga - 05-02-2010, 16:41

Moja tez lubi drewienka w każdej okazałości xD
Ostatnio niestety przez to pozbyłam się ołówka :) :-P ;D

becis - 05-02-2010, 17:37

ciesz się że straciłaś tylko ołówek
ja ostatnio straciłam dwa drzewka modrzewia ozdobnego a żywopłot jest notorycznie podgryzany
kiedy mu to przejdzie?????
bo niebawem ogołoci mi cale podwórko!!!!!

rusaleczka - 12-02-2010, 20:29

Tak drzewo kora to jest czad, moja zmienia zęby nie wiem czy jej to zostanie czy nie, co chwilę słyszę że zjadła kolejny krzak w ogrodzie mojej mamie teraz jest zima to pół biedy ale jak przyjdzie wiosna i nadal będzie tak skakać na drzewa i kora obgryzać i kopać i ciumkać te gałązki biednych krzewów to grilla robić będziemy na pustyni nie w ogrodzie :-P
walser111 - 23-02-2010, 15:11
Temat postu: Jak Oduczyć psa gryzienia?
Mój rufi ma 10 tygodni i strasznie gryzie. Wiem o tym ze go zęby bolą itd. Chodzi mi o to żeby oduczyć go gryzienia ludzi a żeby gryzł zabawki
rusaleczka - 23-02-2010, 15:20

walser111, tego nie udało nam się przeskoczyć do tej pory a Luna ma już prawie 5 miesięcy- jeszcze nie wymieniła zębów. Szczeniak jak dziecko jak wymienia zęby jest niespokojny. Można jak tylko chwyci człowieka podkładać zabawkę, na pewno bardzo przydadzą się teraz naturalne przysmaki suszone i wędzone uszy nóżki ogony- tak jak gryzaki dla dzieci- wytrwałości i cierpliwości :-P
Wisteriusz - 23-02-2010, 17:19

Limba ma 2,5 miesiąca i też uwielbia gryźć :) Najbardziej lubi się zakraść jak ktoś leży i w ucho tak mocno!! :) A nasze ręce jak wyglądają heh...
asiulka0889 - 23-02-2010, 17:50

Ja powiem że moja ma ponad rok i nadal podczas zabawy lubi łapać za ręce ma taki nawyk od poprzednich właśicieli którym nie przeszkadzało że ich gryzie a u nas jest od 5 miesiąca i tak oduczyłam gryzienia moich rąk tylko gryzie ręce panów i dzieci :-P
olusia23 - 24-02-2010, 14:18

u nas gryzienie juz powoli zanika, czasem sie zapomni i dziabnie :D ale juz nie mam takich dloni jak kiedys :D
czarnulka - 24-02-2010, 16:29

Szczeniaczka swędzą dząsła, a poza tym uczy się na nas wyczucia w łapaniu zębami :D
Mojemu Orsowi też to przechodzi,został mu tylko jeden kiełek mleczny, a te wielkie zębicha co mu rosną nie są już takie ostre...Ale też czasem mocniej złapie przy zabawie ]:)

Jak miał 2-3-4 miesiące kupowałam mu mnóstwo smakowych kostek wiązanych i na nich zaspakajał swą chęć gryzienia...Teraz królują świńskie uszy ;D

Ewelina - 24-02-2010, 16:38

czarnulka napisał/a:
Teraz królują świńskie uszy ;D

Rarytas u nas też świńskie uszy bardzo smakują :)

czarnulka - 24-02-2010, 17:02

Ewelina, czy Twoja psinka też na początku warczała jak się podchodziło, gdy konsumowała ucho?
Mój mały się asekurował warczeniem, ale przeszło mu to (głaskałam go i pokazywałam,że wcale nie zabiorę tego śmierdzącego cuda ;) )

Dante - 04-03-2010, 20:54

Cześć wszystkim :D
Mam pytanie do bardziej doświadczonych osób, mam 7-miesięczną sunię i strasznie lubi obgryzać meble i ściany :O
Wyczytałem, że są na to specjalne odstraszacze, że się psiuka i pies nie podchodzi bo jakiś tam zapach i coś tam, nie ważne :p .
A więc, znalazłem na allegro trixie i repelexa i jak uważacie, które lepsze? Czy to w ogóle pomoże?
Tutaj daje linki do tych spray'ów:
http://allegro.pl/item940...pray_175ml.html
http://allegro.pl/item934...gie_dziala.html
:D

agajaga - 04-03-2010, 22:29

Witam! Mój labek ( prawie 7 miesięcy) upodobał sobie do gryzienia rękawy,a nie nogawki spodni. Nawet czasami jak chcę go pogłaskać to zaraz rzuca się na rękaw.Żadne komendy,ani próby odwrócenia uwagi nie skutkują. Wręcz przeciwnie,szarpie jeszcze bardziej. Ostatnio nawet zaczął szarpać znajome osoby,które chcą go pogłaskać. Najpierw się łasi i cieszy z głaskania,a za chwilkę ciągnie za rękaw.Co robić? :(
dzionga - 04-03-2010, 23:08

Claire na początku tez strasznie gryzła..,ale jucz jej to przeszło :)
agajaga - 04-03-2010, 23:32

Ale Claire ma 5 miesięcy i już jest grzeczna,a Ares od jakiegoś czasu zaczął tak intensywnie podgryzać.Może to dojrzewanie...
Cleo - 05-03-2010, 14:24

Cleuś tez baaardzo lubiła podgryzać nogawki i rękawy, ale moja mądra psinka szybko się nauczyła, że nie wolno. Wystarczyło głośniej powiedziec "nie wolno" i pogrozić palcem. Z resztą tak uczyłam jej wielu rzeczy. Kochana moja mordka ;*
olusia23 - 07-03-2010, 13:08

ja mam do dzis problem powany, bo Nuta strasznie łapie za rekawy i rece obcych. nie umiem sobie z tym poradzic. juz nie wspomne o skakaniu (ale to inny dzial jest). mam ogromna nadzieje ze szkolenie na ktore niedlugo sie wybieramy cos pomoze :)
atn3 - 08-03-2010, 13:14

Witam!
Ja też mam problem z gryzieniem mojego labka, ma już pieć miesięcy i zachowuje się czasami tak że szybko odchodzi mi ochota na zabawę z nim. Ostatnio kupiłam mu friesbie i wszystko było fajnie nawet przynosił ale nie chciał oddawać, nakręcał się przy tym oddawaniu tak że warczał,aż ugryzl mnie naprawdę mocno w rękę a jak biore ze sobą smakołyki to wtedy skacze i brudzi mnie ubłoconymi łapami i to też chciałabym jakoś wyeliminować.

brahmadaitya - 08-03-2010, 13:30

atn3, hmmm....ja zawsze mówie "siad"...ale jeśli pies nie zna podstawowych komend to nic to nie da. Nagradzanie owszem! duuużo nagród! nie wiem jak inni ale ja nie pokazuje Leserowi ze mam ze sobą smakołyk. Jak mówie oddaj a on nie oddaje to podsuwam mu tylko pod nos w zaciśniętej pięści. Jak poczuje zapach to oddaje a ja wtedy mówie "oddaj" i daje smakołyk. Ale Leser nie skubie za kieszenie, a na spacerach i tak ma wiele atrakcji więc jakoś specjalnie kieszenie go nie interesuja :) Jeśli chodzi o gryzienie to własnie najczęściej gryzie niewybiegany pies, ale Twój zmienia ząbki więc to też ma duży wpływ. My nie bawimy się zabawkami na spacerach ale puszczamy Lesera luźno żeby sie wyszalał, rzucamy patyki, biegamy i prowokujemy żeby biegał za nami itd. Gryzienie po rekach wyeliminowałam wtykając mu w pysk zabawki i gryzaki i nagradzając za to ze nie gryzie rąk tylko zabawkę.
agajaga - 08-03-2010, 20:48

Ostatnio powstaje bardzo dużo szkół,w których szkolą pieski metodami pozytywnymi. My chodziliśmy do takiego psiego przedszkola.Metoda jest rewelacyjna, motywacja dla psiaka niesamowita :)
magni - 22-03-2010, 20:51

Moja Milla uwielbia kije, patyki kawałki drzewa do kominka, wszystko nosi w pysku i podgryza. Ale niestety zakończyło się to ostatnio wizyta u weterynarza. Milce kawał kijka zaklinował sie na podniebieniu, wbił sie w zęby. Spory kawałek to był i bardzo jej przeszkadzał. Nie dała sobie w żaden spodób tego wyciągnąć więc wet zmuszony był dać jej zastrzyk i dopiero jak słodko usnęła to usunął ten patyczek. Takie gryzienie różnych drewienek czasem nie jest bezpieczne.
dzionga - 22-03-2010, 22:05

Akon i Claire tez uwielbiaja kije.Najbardziej mnie wkurza jak je wnoszą do domu..
rusaleczka - 23-03-2010, 11:15

Staram się pilnować mojej gdy na dywanie obgryza drewno bo boję się , że skończy się to tak jak w przypadku Milli :confused:
Paulcia - 23-03-2010, 14:50

Ami lubi nosić patyki w pyszczku i podgryzać :)
rafal939 - 17-04-2010, 22:54

U mnie jest to samo drzewo gryzie gdy nadarzy sie jakakolwiek okazja:) :D
Ewelina - 18-04-2010, 00:24

Ja mam ostatnio problem z Yoko :confused: Zaczęła zjadać kawałki kory jak gryzie kija.Nie mogę jej tego oduczyć.A ostatnio nawet często w nocy zwraca kawałkami drzewa.Staram się na spacery zabierać zabawki, ale jak jest inny pies to patyk najlepszy.Nie wiem czy czegoś jej brakuję, czy stała się wszystkożerna po sterylizacji :doubt:
Madziuja - 18-04-2010, 08:54

Mój Kenzo też ma bzika na punkcie patyków.Odłamuje gałązki z krzaczków,grysie kore z drzew no i zjada te przeklęte patyczki.Ale zauważyłam u nas w parku ,że bardzo dużo psów je uwielbia -a w szczególności labki i beagle.A potem również zaczyna się zwracanie patyczków.
troskliwa - 18-04-2010, 10:48

Abusia tez uwielbia grysc ale jezeli chodzi o jakosc materialu drzewnego sama go selekcjonuje najlepiej gdy sa to wielkie kawaly lekko spruchniałego drzewa które mozna rozrywac szarpac i takie tez woli do wody nie jakies tam patyczki witki


[ Dodano: Nie 18 Kwi, 2010 ]
Gryzie ale nie zjada na szczescie

Im wieksze tym lepsze

paula2911 - 18-04-2010, 11:28

Świetne fotki.
Atosek też uwielbia drewno pod każdą postacią...obgryza korę z drzew, zjada patyki a nawet ostatnio chwyta za gałązki małych krzaczków i próbuje je wyrywać z korzeniami, czasem mu się to udaje :) a jeśli nie to próbuje tak długo dopóki się nie zmęczy :)

Kofanie89 - 24-04-2010, 00:42

Labi też gyzie po rękach.. najbardziej odczułam to w czasie szkolenia jak miałam w ręce pasztet. Od jakiegoś czasu walczymy z tym intensywnie.
Po 1 wciskanie warg w zęby nic nie dawało, jeszcze bardziej sie nakręcał i chciał gryżc już wtedy ze złośliwości .. takie było zalecenie weta, ale już tego nie robimy.
Po 2 jak zaczyna mnie gryźć to głośno krzyczę AŁA! tak radziła pani ze szkolenia i czytałam kilka książek i w większości taka była na to rada.
Po 3 jak go głaszczę albo mam w ręce smakołyk który chce mu dac a on mnie gryzie
i nie reaguje na AŁA to momentalnie sie odsuwam albo wychodze z pokoju ( ze smakołykiem oczywiście)
Pies uczy sie wtedy że nic dobrego mu z tego gryzienia po rękach ie przyjdzie, poza tym uczy się że ma się z człowiekiem obchodzić delikatniej niż ze swoimi kolegami.
Szczerze mówiąc to widać efekty, czasem jak ie zapomni i mocniej mnie ściśnie to AŁA działa od razu. Jasne że wymienia zęby, ale to ine oznacza że ma gryżć ludzi. Tak jak wczesniej była mowa najlepsze sa uczy i kości prasowane. Rarytasem jest racica :D Nie polecam takich jakby kręgosłupów bo maja duże chrząstki okrągłe i Łabi na przykład je zjadł i potem wymiotował... nie wiem jak wogóle zostały dopuszczone, ale może tylko mój Labik je zjada...
NIE WOLNO SIĘ BAWIĆ W GRYZIENIE RĄK, NAWET DELIKATNIE! należy zawsze reagować jak zęby psa znajdą się na ręce... to klucz do sukcesu :)
Na początku jak wychodzilam z pokoju i szedł za mna i dalej mnie gryzł to robilam mu przeczekanie: kładłam go na podłodze i kazałam leżeć dopuki się nie uspokoił...
Mam nadzieję że pomogłam i życzę wam wszystkim anielskiej cierpliwości do swoich Labków:* Łapka od Labiego :)

paula2911 - 24-04-2010, 20:14

My też mieliśmy problem z gryzieniem ale poskutkowało wychodzenie z pokoju.
Podobno jeśli szczeniak jest za wcześnie odstawiony od matki (powinien mieć 8 tygodni) to gryzie ponieważ matka nie zdążyła go nauczyć że nie wolno gryźć bo to sprawia ból nie wiem ile w tym jest prawdy przeczytałam to kiedyś w necie.

Kofanie89 - 25-04-2010, 00:15

Ja się z tym zgadzam w 100%!! Labi i inne szczeniaki były z matką tylko przez pierwsze 3 doby razem, potem matka pojeżdżała ale to nie to samo... inne szczeniaki też ludzie wczesniej pozabierali i on był w sumie ostatni i nie miał go kto tego nauczyć, że to boli.. dlatego teraz metoda z Ała przynosi skutki, tak mi sie wydaje przynajmniej :)
modliszka - 27-04-2010, 14:24

jeśli psiak gryzie powinno mu się dawać do gryzienia jego własną wargę, czyli wciskając ją mu w jego ząbki, wtedy poczuje że to boli i oduczy się. Ja bynajmniej tak oduczyłam swojego:).
Jeśli chodzi o skakanie to należy mu nadepnąć tylną łapę (oczywiście nie za mocno). Też pomaga, sprawdzone:)

Ewelina - 27-04-2010, 14:27

modliszka, Super metody :-o
paula2911 - 27-04-2010, 15:06

Nie wiem kto stosuje takie sadystyczne metody :bad:
Madziuja - 27-04-2010, 19:12

modliszka, Twoje sprawdzone metody mnie przerażają,ciekawe jakie jeszcze "wspaniałe"metpdy stosujesz :-o
U nas na gryzienie poskutkowało głosniejsze wymawianie słowa"ała" po czym był koniec zabawy na jakiś czas-dostawał wtedy swoją zabawkę.A co do skakania to nasz maluch za wiele nie skakał więc wystarczyło pare razy komende"siad" i smaczek.Ale jeżeli by skakał...w życiu nie deptałabym go po łapulkach.

dzionga - 27-04-2010, 19:18

A ja kilka razy powiedziałam claire ''nie wolno'' i tez poskutkowało :)
paula2911 - 27-04-2010, 23:33

U nas tak na zmianę "nie wolno" i "siad" skutkuję nigdy w życiu nie nadepnęłabym mojej klusce na łapkę...nie słyszałam nigdy o taki metodach. Gdy piesek gryzie to wystarczy powiedzieć "ała" to naprawdę skutkuje my tak oduczyliśmy naszego gryzonia :)
Paulinna - 28-04-2010, 07:47

agajaga napisał/a:
Witam! Mój labek ( prawie 7 miesięcy) upodobał sobie do gryzienia rękawy,a nie nogawki spodni. Nawet czasami jak chcę go pogłaskać to zaraz rzuca się na rękaw.Żadne komendy,ani próby odwrócenia uwagi nie skutkują. Wręcz przeciwnie,szarpie jeszcze bardziej. Ostatnio nawet zaczął szarpać znajome osoby,które chcą go pogłaskać. Najpierw się łasi i cieszy z głaskania,a za chwilkę ciągnie za rękaw.Co robić? :(
na to są 2 sposoby:
1. Ignoracja- jak nie będziesz zwracała uwagi na psa to może mu się znudzi. Jak przestanie gryźć dajesz mu nagrodę.
2. Jak będziesz widziałą że planuje atak na rękaw zanim to zrobi daj mu do pyska jakąś zabawkę i poprzeciągaj się z nim.

paula2911 - 29-04-2010, 10:45

Paulinna napisał/a:
agajaga napisał/a:
Witam! Mój labek ( prawie 7 miesięcy) upodobał sobie do gryzienia rękawy,a nie nogawki spodni. Nawet czasami jak chcę go pogłaskać to zaraz rzuca się na rękaw.Żadne komendy,ani próby odwrócenia uwagi nie skutkują. Wręcz przeciwnie,szarpie jeszcze bardziej. Ostatnio nawet zaczął szarpać znajome osoby,które chcą go pogłaskać. Najpierw się łasi i cieszy z głaskania,a za chwilkę ciągnie za rękaw.Co robić? :(
na to są 2 sposoby:
1. Ignoracja- jak nie będziesz zwracała uwagi na psa to może mu się znudzi. Jak przestanie gryźć dajesz mu nagrodę.
2. Jak będziesz widziałą że planuje atak na rękaw zanim to zrobi daj mu do pyska jakąś zabawkę i poprzeciągaj się z nim.


Sprawdzone i skuteczne metody my tak wlaśnie robiliśmy bo nasz Atosek też upodobał sobie rękawy :)

Paulinna - 29-04-2010, 10:53

Prezes tez jak zobaczy gałąź to nie odmówi sobie pogryzienia jej ;D

anusia - 01-05-2010, 10:09

Hmm.. ja mialam podobnie tylko ze Draco szarpal mi wlosy , mam dość dlugie i tak mu sie spodobaly ze za kazdym razem jak mial jakiś dostep do nich to sie na nich wieszał.. Tez mu dawalam wtedy zabawke w pysk jak widzialam ze kombinuje znow sie do moich wlosow uczepić . I ogolnie dostal stos zabawek wiec zainteresowanie ma zabawkami a nie moimi wlosami wiec mam spokoj :)
asiulka0889 - 01-05-2010, 17:40

ja stosuję metodę że jak na mnie skacze to się odwracam się więc na mnie już nie skacze gorzej to wychodzi z gośćmy czy z obcymi ale i tak robimy postępy. :)
Paulinna - 02-05-2010, 16:29

asiulka, pomysł dobry tylko że w przypadku psa łapiącego rękaw raczej mało skuteczny bo psu nie zrobi różnicy z której strony ten rękaw złapie :-P
Jaffa - 02-05-2010, 20:21

Zwykłe 'ała' tak jak paula2911 napisała powinno starczyć.

Jeśli nie to stosuję małe 'pyknięcie' ręką w pyszczek. Nie dla bólu tylko dla odwrócenia uwagi
(zresztą ja nie umiem karać mojego słonka)

marcinkornacki - 09-05-2010, 20:39
Temat postu: Czy to jest agresja?
Witam

Jestem nowy na forum, więc proszę o wybaczenie błędów jeśli takie będą.

Mam od 2 miesięcy 3 miesięcznego labradora. Kupiłem go jak miał miesiąc z tego co się potem dowiedziałem to podobno za wcześnie. Ale niestety teraz dla ludzi liczą się pieniądze a nie psy i właściciel poprostu chciał natrzepać kasy.

Mój problem polega na tym, że jak przykucam czy siedzę na schodach to Bubu daję się głaskać naprzykład jak wrócę do domu bez problemu, natomiast jak już mu się "znudzę" to zaczyna szczerzyć zęby i dosyć już mocno gryźć. Właściwie od samego początku taki był. Ja zabieram ręcę i mówię " zostaw" albo "nie wolno" ale to nic nie daję i jestem już załamany. Przeczytałem książkę "Okiem Psa" natomiast niewiele mi to dało.

Druga sprawa jest taka, że mam problem z jego załatwianiem. Mieszkam w domu i mam ogród natomiast Bubka w najmniejszym stopniu już nie interesuje załatwianie się na dworzu. Trzymam go w przedpokoju. Tam ma swoje posłanie. Od początku kładłem tam gazety do załatwiania. Dalej kładę już zdecydowanie mniej. Są zasikane i jak mnie dłużej nie ma to i obok też. Wiadomo, nie wymagam żeby sobie otworzył z klucza drzwi i wyszedł na siku. Ale np. gdy ja się kręcę przy garażu, czy w ogrodzie to on wraca do przedpokoju i tam dopiero sika. Już próbowałem go jak widzę to wystawiać na dwór. Tylko że on wtedy przestaje i dobrze trzyma pęcherz bo drzwi od domu zamykam i nawet 2 godziny potrafi bez problemu wytrzymać.

Ratujcie bo ja naprawdę już nie mam pomysłu i coraz mniej mam radości z posiadania psa.

Pozdrawiam
Marcin

Judyta13 - 09-05-2010, 21:04

nie wiem czy to agresja ale w mojej książce było napisane że w 14 tyg życia piesek przechodzi 2 faze stanów lękowych i potrzebna jest cierpliwość i wyrozumiałość .

żeby piesek nie był agresywny trrzeba podczas karmienia głaskać go , grzebać mu w misce ruszać nią ale nie zabierać tylko ruszać,trzeba go karmić np. o 8:00 rano o 13:00 i 18:00
a jak nie je przez 10 min o 8:00 to odstawiać jedzenie i dać o 13:00

bo trzeba go nauczyć szacunku do jedzenia. miska nie może ciągle stać pusta.!
a z tym glaskaniem to nie wolno pieska budzić nagle .!

a z tym zalatwianiem sie to nie pomoge bo aura nigdy problemu nie miała.

[ Dodano: Nie 09 Maj, 2010 ]
mam nadzieje że rady pomogą.^

[ Dodano: Nie 09 Maj, 2010 ]
miałam na myśli że miska nie może cały czas stać pełna :P

Bora - 10-05-2010, 00:16

marcinkornacki, psa ominął okres kiedy matka i szczenięta uczyły go dobrych manier. Np. co to znaczy ból.
Dlatego jeśli Cie gryzie, to gryzie Cie bardzo mocno, bo nie wie jak używać zębów, nikt go tego nie nauczył. Musisz to nadrobić.

marcinkornacki napisał/a:
natomiast jak już mu się "znudzę" to zaczyna szczerzyć zęby

Dziwne to zachowanie... nie wiem do końca o co chodzi bo psa nie widzę, czy to jest gryzienie takie zabawowe, czy już nerwowe i agresywne. Trudno mi powiedzieć, naucz psa, że rąk gryźć nie wolno, do gryzienia są zabawki.

marcinkornacki napisał/a:
Druga sprawa jest taka, że mam problem z jego załatwianiem.

A jakiż to problem? :) Nagradzaj psa za załatwianie sie na dworze. Wychodź z nim regularnie na spacer, chodź tak długo aż sie załatwi i sowicie nagródź, schowaj gazety, mylisz mu w głowie bo biedny nie wie czy ma siusiać tam gdzie zawsze czy na nowym miejscu.

kahaja - 13-05-2010, 16:41

Bora ma racje 1miesiąc to stanwczo za mało ponieważ pomiedzy 1-2 miesiącem życia suczka uczy szczenięta że nie wolno gryść itp. Tak to prawda że w 14tyg. życia pies przechodzi 2 fazę lęków trzeba przy tym poczekać i być wyrozumiałym a tak wogóle to cześć wszystkim ;* ;* :) :) :haha: :haha: :D :D

[ Dodano: Czw 13 Maj, 2010 ]
Załatwianie a o co chodzi konkretnie?O to że załatwia ci się w domku?
Mósisz go obserwować, czyli że jak widzisz że już wącha wykładzinę(czy tam coś innego :haha: )to że trzeba wziąźć go na rączki i wynieść na dworek.
Ja tak robiłam nawet o 6:00 tylko że mój to piszczał mi przy łóżku i lizał mi ręke, ale jak już wyszłam na dwór (a często zdarzało sie że wychodziłam z nim w kapciach i szlafroku ;D )To następnego dnia moi sąsiedzi plotkowali i się śmieli ze mnie jak tylko mnie widzieli, ale ja też się z tego śmiałam :D :D czyli że teraz porządna socjalizacja!! Oczywiście ja nie straszę z tą socjalizacją ale się mu przyda

Na bierząco informuj czy się poprawiło zachowanie naszego rozrabiaki ;D ;D


Przepraszam że się tak rozpisałam, ale miałam na ten temat dużo do powiedzenia


pzdr.

[ Dodano: Czw 13 Maj, 2010 ]
Jaffa- gdzie jest Darłowo?? :) Bo bym się przejechała tam na wakacje :girl:

Tosia - 14-06-2010, 17:33
Temat postu: Gryzienie rąk
Bardzo Was proszę o radę.
Mój Czaki strasznie gryzie jak po spacerze biorę go na ręce i chcę wziąć do domu. Robi to ze straszną złością i warczy przy tym... nie wygląda mi to na zabawę. Nie radzę sobie z tym i nie bardzo wiem co robić.
W domu też zdarza mu się gryźć, ale nie aż tak bardzo i robi to dla zabawy.
A na zewnątrz przechodzi po prostu samego siebie :(
Jeśli macie jakieś pomysły na to jak mogę sobie poradzić z tym problemem to proszę piszcie Będę wdzięczna.

dzionga - 14-06-2010, 17:39

Nieźle.. :( Mój piesek woli obgryzac inne rzeczy. Jak próbuje mnie gryżc to mowie że nie wolno i odpuszcza ..
Tosia - 14-06-2010, 18:00

dzionga, mój psiak na "nie wolno" reaguje tylko czasami...
dzionga - 14-06-2010, 18:15

Tosia, ahaa.. J no to niefajnie :)
Daj mu coś twardego do podgryzania xD

Tosia - 14-06-2010, 18:27

dzionga, kupiłam mu różne zabawki, więc ma co gryźć... :)
dzionga - 14-06-2010, 18:49

Tosia, To nie wiem co ci mogę poradzić xD :)
orlosia - 14-06-2010, 23:39

Tosia, zabieraj psu rece mów nie wolno nie karc go...
i nie krzycz ani sie nie powtarzaj poprostu potem odstaw szczeniaka na podłoge z czasem zakuma o co biega bo robi tak bo zabki zabawa i te sprawy

Tosia - 15-06-2010, 00:13

orlosia12, niestety to skutkuje, ale tylko w domu.Problem mamy z powrotami ze spaceru... nie daje się wziąć na ręce :( gryzie ze straszną złością... bo nie chce do domu wracać, a nie mogę go wtedy położyć na ziemi i ignorować bo z tego co zauważyłam jest mu to na rękę, bo właśnie o to mu chodzi, żebym go puściła i pozwoliła wylegiwać się na trawie.
nusia - 15-06-2010, 08:27

Tosia a próbowałaś przekupstwa smakołykiem może to zadziała
Krissu - 15-06-2010, 10:10

jak Inari mnie gryzła kiedy ją trzymałem na rękach (czy to w domu czy na dworze) to wkładałem jej gryzak w zęby, i się nim zajmowała - co prawda trzeba było go trzymać, żeby nie wypadł, ale zawsze pomagało, po chwili się już uspokajała :)
mibec - 15-06-2010, 12:11

Miej przygotowanego smaczka i powolutku probuj - Barney robil podobnie albo b. mocno chwytal mnie za wlosy. Spokoj i przekupstwo.
Tosia - 15-06-2010, 15:52

Dziękuję Wam bardzo za rady :)
Jeśli chodzi o przekupstwo, to nie raz działa, ale czasami jak szybko zje smakołyk to gryzie od nowa. No ale i tak dalej będę próbowała sposobu ze smakołykiem, może z czasem zacznie mu się powrót do domu kojarzyć z czymś smacznym i przestanie gryźć :) Łobuziak mały...

[ Dodano: Wto 15 Cze, 2010 ]
eh :( i znowu to samo...
Wzięłam Czakiego na spacer dziś wieczorem i ni z tego ni z owego zaczął gryźć mnie po nogach, ciągnął za nogawki, warczał, skakał a jak się schyliłam, żeby go uspokoić to ugryzł mnie w rękę :( Nie mogłam go uspokoić, próbowałam trzymać smycz tak, żeby nie mógł dosięgnąć moich nóg, ale to wzbudzało w nim jeszcze większą złość i zaczynał szczekać...
Nie mam pojęcia co się z moim psiakiem dzieje... Wpada raz na jakiś czas w złość i robi się naprawdę agresywny... Jestem pewna, że nie chodzi tutaj o wypadające zęby i te sprawy. Czakuś gryzie ze straszną złością i robi to nagle... Z tego co dziś zauważyłam staje się agresywny nie tylko wtedy kiedy chcę go wziąć na ręce i do domu...
Nie wiem dlaczego tak robi i chciałabym coś z tym zrobić, bo staje się to nie do zniesienia...
Kocham moja psinkę, ale nie mogę mu pozwolić na takie zachowanie, musi wiedzieć, że tak robić nie wolno... tylko nie wiem jak mu to pokazać...

Proszę Was bardzo o pomoc!! Sama sobie z tym nie poradzę...

nusia - 17-06-2010, 11:28

Tosia jak Czaki zaczyna się tak zachowywać powiedz nie wolno i jak chociaż na chwilę się uspokoi to daj mu szybko smaczka jeżeli nie chcę się nadal uspokoić przerwij spacer i zabierz go do domu.
Jak moja Missy zaczyna gryźć to zawsze wydaje komendę siad i zawsze posłucha jak narazie :) to daje czas na ochłonięcie psiakowi. Możesz spróbować. Daj znać czy coś pomogło.

[ Dodano: Czw 17 Cze, 2010 ]
A i jeszcze jedno wydaje mi się, że to raczej chęć sprowokowania Cię do zabawy niż agresja.

Tosia - 17-06-2010, 16:27

nusia, spróbuję robić tak jak napisałaś :) mam nadzieje ze poskutkuje... Mój Czaki jest właśnie na etapie uczenia się komendy "siad", więc nie zawsze siada kiedy mu każe, ale zacznę go zabierać do domu jak będzie gryzł i może w końcu coś zrozumie :) łobuziak mały.
A z tym prowokowaniem mnie do zabawy to może masz rację, mały jest więc nie wie jeszcze, że źle robi...
Wielkie dzięki za radę. Dam znać za jakiś czas czy Twój sposób na gryzienie się sprawdził.

[ Dodano: Czw 17 Cze, 2010 ]
A tak swoją drogą, to ten mój Czaki w końcu przeje się tymi smaczkami :) , bo dostaje je za każdym razem jak zrobi coś dobrego hehe

nusia - 17-06-2010, 21:41

Tosia mam nadzieję, że Ci to pomoże a jak nie to bedziemy dalej kombinować :D A skąd Ty jesteś dokładnie?
Tosia - 18-06-2010, 09:33

nusia, też mam taką nadzieję :) Z tego co widzę Czaki zaczyna gryźć coraz mniej, więc jest dobrze.
A jestem z Dębicy (woj.podkarpackie)

nusia - 18-06-2010, 12:43

Tosia, troszkę daleko od nas. To cieszę się że się mu poprawiam. Baw się z nim, a jak masz możliwość to spuszczaj ze smyczy na spacerku i jakieś aportowanie one to uwielbiają. A Ty łączysz przyjemne z pożytecznym :)
christines11 - 18-06-2010, 14:37

Mnie też gryzie Sandy
Już mi 4 dziurki zrobila w ręce ze swoimi zębami

nata - 24-06-2010, 13:36

Pola też gryzie, zwłaszcza w zabawie, wtedy totalnie się zapomina. Ogólnie to najgrzeczniejsza jest 5 min po przebudzeniu i 5 min przed pójściem spać :D
christines11 - 24-06-2010, 15:19

Hehe fajnie sformułowane ale rzeczywiście najgrzeczniejsza Sandy wtedy gdy śpi :shy: ;-)
Czasami mnie te gryzienie bardzo boli :<

Krissu - 24-06-2010, 15:26

nie tylko wasze psinki są najgrzeczniejsze kiedy śpią, moja też :haha:
a przez resztę czasu myśli co by tu pogryźć nowego, albo je :-P

Tosia - 24-06-2010, 18:01

skąd ja to znam? :D mój Czaki też jest grzeczny tylko wtedy kiedy śpi, a tak to rozrabia strasznie :) do tej pory nie znalazłam sposobu na to gryzienie, ale pewnie z tego wyrośnie
nusia - 25-06-2010, 08:53

nata dokładnie moja mała ma tak samo 5 minutówka :D
nata - 25-06-2010, 14:36

No a jaka jest wtedy kochaniutka... Można ją głaskać, przytulać, miziać, jednym słowem wszystko i to bez uszczerbku na zdrowiu :D Bo jak już wpada w swoje ADHD to jej obojętne czy gryzie zabawki, czy ręce. Pocieszam się (mam nadzieję, że to nie złudzenie) że jednak z każdym tygodniem ciutkę mniej gryzie i bardziej rozumie słowo "nie wolno" :beated:
Krissu - 25-06-2010, 14:39

rozumieć, a stosować się to dwie różne sprawy :D

Inari rozumie "nie wolno" albo "nie rusz" i jak patrzę to nic nie zrobi, ale jak się tylko odwrócę, dosłownie chwila nieuwagi czy koncentracji na czym innym to z "nie wolno" robi się "za późno" :brick:

dosłownie jakby czekała na odpowiedni moment i potem to już ino mig i albo coś jest pogryzione albo rozwalone :-P
torba ze śmieciami, zakupy, spodnie, ręce, nogi, kapcie WSZYSTKO :lookdown:

nata - 25-06-2010, 14:54

Krissu napisał/a:
rozumieć, a stosować się to dwie różne sprawy

racja, racja !

tenshii - 25-06-2010, 17:05

Wszystkich tutaj się wyżalających mogę pocieszyć i powiedzieć, że moja suka gryzła tragicznie, do krwi (do dziś mam blizny), byłam na skraju załamania psychicznego. Ale wyrosła. Ma 8,5 miesiąca i nie gryzie już od dłuższego czasu. Ale jeszcze trochę skalpuje :P Ale da się wytrzymać ;)
i3l4z0 - 25-06-2010, 17:18

Bako ma prawie 7 miesięcy i gryzie tylko w chwilach maksymalnego podniecenia zabawą i czasem jest to męczące bo jak już zacznie to ciężko go opanować w tym amoku zabawy. Z reguły kończy się wrzaskiem "nie wolno" i pies staje jak słup a mi daje to czas na podsunięcie mu pod pysk zabawki :P
kaha - 25-06-2010, 18:54

max nigdy nie gryzł rąk bo od szczeniaka zwracalismy mu na to uwage jak tylko probował to w tym samym momencie krzyczało sie szybkie głośne krótkie"EJ" psiak wtedy od razu sie uspokajał... tak samo działało na niego głośne pisknięcie ktore szczeniaki rozumieją jakby robiły krzywde i tez sie wyciszają
Krissu - 25-06-2010, 19:37

kaha napisał/a:
... tak samo działało na niego głośne pisknięcie ktore szczeniaki rozumieją jakby robiły krzywde i tez sie wyciszają

ooo tego będę musiał spróbować jak się moja klucha zapomni w zabawie

kaha - 26-06-2010, 09:49

Krissu daj znac jak ta metoda sprawdza sie u Inari... pamietaj ze ma to byc krótkie i głośne piskniecie
nata - 26-06-2010, 10:23

Ja też spróbuje.. :)
Tosia - 26-06-2010, 11:32

kaha, na mojego Czakiego takie pisknięcie raz działa raz nie :) różnie z tym bywa
tenshii - 26-06-2010, 11:45

Jak pies ma piszczące zabawki to może na niego nie zadziałać.
Metody jakie stosowałam ja:

- piszczenie
- kończenie zabawy
- wkładanie do pyska zabawki
- smarowanie rąk cytryną
- syczenie sprężonym powietrzem za moimi plecami
- wsadzanie palca do gardła (w zasadzie na koniec języka, chodziło o wywołanie lekkiego odruchu wymiotnego)
- wsadzanie do pyska pięści, bo to uniemożliwia gryzienie
- wyjście ostateczne, ale skuteczne: zamykanie psa, bez słowa, w ciemnej łazience na 3 minuty (na dłużej jeśli piszczał albo szczekał, musiał się uspokoić aby wyjść)

nata - 26-06-2010, 12:12

tenshii napisał/a:
wyjście ostateczne, ale skuteczne: zamykanie psa, bez słowa, w ciemnej łazience na 3 minuty (na dłużej jeśli piszczał albo szczekał, musiał się uspokoić aby wyjść)

Na Pole jak na razie to jest właśnie jedyny sposób. W odosobnieniu się wycisza :D

Krissu - 26-06-2010, 12:20

kaha napisał/a:
Krissu daj znac jak ta metoda sprawdza sie u Inari... pamietaj ze ma to byc krótkie i głośne piskniecie

raz zadziałało, ale puki co nie umiem wydać z siebie czegoś co przypomina piszczenia, chyba mam za niski głos :-P

kaha - 28-06-2010, 15:01

Krissu napisał/a:
kaha napisał/a:
Krissu daj znac jak ta metoda sprawdza sie u Inari... pamietaj ze ma to byc krótkie i głośne piskniecie

raz zadziałało, ale puki co nie umiem wydać z siebie czegoś co przypomina piszczenia, chyba mam za niski głos :-P


w takim razie spróbuj głośne krótkie szybkie EJ na maxa bardziej to działało

Karoola - 28-06-2010, 23:29

Victoria Stillwell (tak bodajże się zwie) z "Ja albo mój pies" mówi "A-A". To też jest łatwe do wymówienia i jak wypowie się to dość głośno, to pies reaguje. Poza tym przy okazji polecam ten program^^
Tosia - 28-06-2010, 23:53

A ja w końcu znalazłam w miarę skuteczny sposób na to, żeby oderwać uwagę mojego Czakiego od gryzienia :) Robię takie szybkie "hyy" (na wdechu) :D jakbym się przeraziła... i przeważnie wtedy Czaki przestaje gryźć.
ewela_emi - 29-06-2010, 09:58

Emi też niestety gryzie, raz pomaga "nie wolno" raz nie, na początku pomagało też "OJ" ale już się nim nie przejmuje... Prostując dłoń, żeby wiedziała, że nie może gryźć - zaczyna szczekać... Zamknięcie jej na chwilkę w pokoju pomaga na jakieś 5 min ;D Testuje naszą wytrzymałość :haha:

narazie zamiast swoich zabawek woli jednak nasze rączki...

Tosia - 30-06-2010, 11:54

A wiece może które miesiące są najgorsze jeśli chodzi o gryzienie związane z wymianą zębów? :) Może Ci którzy już to przeszli się wypowiedzą?
kaha - 30-06-2010, 12:04

cały okres wymiany musza grysc cos ( jak pamietam to okres od 3 do 5 miesiaca)
ewela_emi - 30-06-2010, 15:15

no to aż strach pomyśleć co to się będzie działo przy wymianie ząbków :haha:
Tosia - 30-06-2010, 15:41

Pytam o to, bo mój Czaki ma już prawie 3 miesiące i ostatnio zrobił się taki dziwnie nie spokojny, miejsca sobie znaleźć nie może i przy gryzieniu kości tak jakby popiskuje ze złością, jakby go dziąsła bolały czy coś... :) to pewnie przez tą wymianę zębów.
iness8@o2.pl - 30-06-2010, 16:18

Tosia, jeżeli chodzi o Inę to najgorszy był 4 miesiąc ,a Pumka grzeczna była i nie gryzła :)
kaha - 30-06-2010, 16:26

najpierw mu przednie wylecą ale zaraz sie pojawia kolejne zobaczysz niektore pewnie przeoczysz ehehe i bedziesz na dywanie znajdować ...

[ Dodano: Sro 30 Cze, 2010 ]
ewela_emi napisał/a:
no to aż strach pomyśleć co to się będzie działo przy wymianie ząbków :haha:


duzo przeroznych gryzaków i poradzicie sobie

pecet22 - 30-06-2010, 19:26

co do gryzaków najlepsza jest.... ręka to nie boli no przynajmniej jak soncia gryzła

ale polecam coś typu piłka lub hotdog byle nie piszczące bo zwariujesz

Aśka - 01-07-2010, 11:05

U mojej Zadry zauważyłam jakieś 2 tygodnie temu, że idą jej zębiska w przerwie między zębami mlecznymi w dolnej szczęce. Teraz wypadają jej przednie zęby na górze i na dole. Gryzie niemiłosiernie – najlepiej smakują jej ręce albo stopy (duży paluch), wkładamy jej do pyska gryzaki, piłki itp. ale ona i tak woli rączki.
Ostatnio jest nieznośna – skacze i łapie zębami za rękaw, nogawki itp. – oczywiście zostają dziury. Przechodzi jakiś okres buntu, praktycznie każde polecenie które jej wydam jest przez nią komentowane ( poszczeka sobie ok. 1 min i wykona polecenie) – jest to strasznie uciążliwe. Wasze pieski też to miały ?

nata - 01-07-2010, 11:31

Pola ma tak samo... może nie każde polecenie tak komentuje, ale na pewno każde "nie wolno"... A jeżeli chodzi o skakanie i gryzienie, to owszem, ale tylko jak się wita i ewentualnie w jakimś szale.. :bad: :bad: :bad:
Tosia - 01-07-2010, 11:56

oj tak mój Czaki też sobie nasze ręce upodobał :) a po za tym to ostatnio gryzie prawie wszystko co tylko napotka na swojej drodze i jest dość nie znośny. Łapie za nogawki, i co chwilę szczeka, a ja nie zawsze wiem o co mu chodzi. Myślę, że to wina swędzących dziąseł, ale nie jestem pewna czy to nie za wcześnie na wymianę zębów itd
Aśka - 02-07-2010, 10:27

Widzę, że Czaki jest młodszy od Zadry o miesiąc. W tym okresie Zadra gryzła z ogromną zawziętością, do tego stopnia, że jak próbowałam ją odciągnąć od czegoś bardzo dla niej interesującego to potrafiła warknąć (tak na poważnie z podniesionymi wargami). Dziwne było to, że miski z jedzonkiem nie broniła wcale. Bardzo bałam się, że będzie sprawiać duże problemy – że będzie agresywna. Więc postanowiłam ,że będę się z nią bawić w wymianę - dawałam jej kość do gryzienia a w drugiej ręce miałam mięsko no i wymieniałyśmy się. To pomogło, teraz wie, że zawsze może liczyć na coś lepszego. Teraz też gryzie, ale jest to całkiem inne gryzienie – bez takiej zawziętości, po prostu z bólu.
kaha - 02-07-2010, 11:06

Aśka, jesli ma same twarde zabawki to spróbujcie dac jej cos miekkiego np. maskotka tylko odrazu wyprujcie plastikowe oczka i noski zeby ich niezjadła i zszyj bo wkład z misia tez dobrze smakuje :haha: mój max lubiał tez ręczkiki i gumowe zabawki ale z gumą tez trzeba uważać zeby niezjadł
Tosia - 02-07-2010, 14:21

Aśka, może i ja spróbuję takiej zabawy w wymianę... myślę, że z czasem Czakiemu przejdzie, ma sporo różnych zabawek i dopóki się z nim bawię nie jest źle, gorzej jest jak akurat nie mam czasu... wtedy sam się nie pobawi tylko szaleje i gryzie jak diabli :)
transporter0 - 03-07-2010, 10:11

My Shelby mamy dwa tygodnie. Od samego początku jej ząbki dawały nam nieźle w kość. Teraz kiedy Shelby przeholuje wynosimy ją na taras i zamykamy drzwi. Poszaleje ze dwie minuty, wybiegnie na ogród, zrobi ze dwa kółka dookoła domu, znudzi jej się i siada pod drzwiami (nieraz nawet zapiszczy) i wtedy dopiero wpuszczamy psa. W naszym przypadku skuteczna metoda. Na początku zdarzało się że Shelby pobijała wszelkie rekordy wynoszenia nieraz nawet 10 razy dziennie teraz po niespełna dwóch tygodniach, zdarza się to maksymalnie raz, dwa razy dziennie. Zauważyliśmy też że bardziej interesuje się zabawkami i gryzakami a najbardziej pustą litrową butelka po Fancie z zamkniętymi w środku kilkoma granulkami karmy i małymi dziurkami w zakrętce. Bawi się nią lepiej niż napełnianym jedzeniem gumowym gryzakiem ze sklepu. :)
Tosia - 14-07-2010, 20:57

Od jakiegoś czasu Czaki na spacerach wpada w szał i strasznie gryzie po nogach, łapie za nogawki i skacze do góry jak szalony, wczoraj nawet chwycił mnie za bluzkę i zrobił wielką dziurę :( Nie mogę sobie z nim wtedy poradzić... na "siad" nie reaguje, "nie wolno" też na niego nie działa. Nie raz próbowałam przytrzymać go chwilę, tak żeby nie mógł się rzucać, myślałam, że wtedy się trochę uspokoi, ale wzbudzało to w nim jeszcze większą złość i robił się jeszcze gorszy... Ludzie nie raz patrzą jak mnie szarpie i się normalnie śmieją, a ja nie wiem co robić. W domu jak gryzł po rękach to zabawiałam go zabawką albo odizolowywałam od siebie, ale na spacerze nie ma jak. Smaczki ani próba zabawy na niego nie działają. Nie wiem jak mam reagować i co robić, żeby przestał. Macie jakieś pomysły?
bietka1 - 14-07-2010, 22:59

Tosia, dzieciaka po prostu rozpiera energia :) . Musisz mu umożłiwić wybieganie się. Najlepiej na ogrodzonym terenie, a jeśli takowego brak, to z dala od ulic na lince treningowej. Maluch wyszaleje się, a przy okazji będziecie mogli potrenować naukę przywołania. I nie musi to być długie szaleństwo. Nam czasami wystarczało nawet 10 minut, potem mała ładnie, bez wydziwiania szła na "smyczkowy" spacer.
Tosia - 15-07-2010, 00:45

bietka1,Kurcze, pewnie masz rację, ale chodzę z nim codziennie do parku i tam spuszczam go ze smyczy, więc może biegać do woli... a mimo wszystko nawet wtedy potrafi się "rzucać". Staram się zabierać go na dłuższe spacery i przeważnie jak przychodzimy do domu to pada zmęczony. Wydawało mi się, że zapewniam mu wystarczającą ilość ruchu...
Aśka - 15-07-2010, 16:00

Tosia,
Moja Zadra też tak miała (teraz występuje to rzadziej, ale czasami jej odbija) , na spacerze jak dostawała „wariata” i łapała mnie za spodnie lub skakała i szarpała za rękaw przy tym biegając jak błyskawica- łapałam ją i próbowałam usadzić tak, że ja kucałam a ona była między moimi kolanami - przytrzymałam przez chwilę (bo się szarpała) potem głaskałam po klatce piersiowej – to ją uspokajało. Tak przyzwyczaiła się do tej operacji, że teraz jak zaczyna szaleć i ją złapie to siedzi spokojnie. Ostatnio zaobserwowałam, że podczas tych szaleństw jeży sierść na karku i tyłeczku, jak szczeka to podnosi wargi - próbuje być groźna :) .
Poobserwuj swojego pieska, mojej odbija jak ma za dużo energii albo jak już nie ma siły na zabawę a jeszcze by chciała poszaleć.

Tosia - 15-07-2010, 23:49

Aśka, Mam nadzieję, że i ja znajdę na Czakiego jakiś sposób. Przytrzymywanie go niestety nic nie daje, próbowałam już nie raz i zaraz po tym jak go puszczałam "rzucał się" jeszcze bardziej... Chwilami brakuje mi sił, nogi i ręce mam posiniaczone i pogryzione i powiem szczerze, że jestem zła na siebie, bo sobie z Czakim czasami nie radzę. Koleżanka poradziła mi nawet, żebym kupiła kaganiec z materiału i zakładała mu jak zaczyna "się rzucać", ale nie wiem czy to dobry pomysł... przecież on jest jeszcze mały.
Dzisiaj poszła kolejna bluzka, bo nie zdążyłam go złapać jak skakał.
Zauważyłam, że Czaki wpada w taką złość wtedy kiedy coś idzie nie po jego myśli np. wtedy kiedy coś mu zabiorę, albo nie chce iść z nim tam gdzie mnie ciągnie, albo wtedy kiedy chce iść do domu a on nie ma na to ochoty...

nusia - 16-07-2010, 08:57

Tosia to faktycznie widać, że masz duży problem. Moja Missy też czasmi na mnie skoczy ale zawsze na to reaguje i jej nie pozwalam. Wydaje mi się, że Czaki musiał zauważyć, że może sobie na to wszystko pozwalać bo Ty i tak mu nic nie zrobisz. Nie wiem może się mylę. Nigdy mu nie ustępuj zawsze musi być tak jak Ty chcesz bo jak raz mu pokażesz jego władzę to później nie dasz sobie z nim rady. Jak chcesz iść do domu to idziesz i koniec i nie ma, że jeszcze sobie piesek pobiega i jak mu się będzie chciało to pójdzie a jak nie to nie. Nie wiem co Ci mogę jeszcze doracić chyba tylko cierpliwości i konsekwencji przede wszystkim bo Czakuś rośnie...
jkasia - 16-07-2010, 09:07

Tosia, Kasta tez tak miewa od czasu do czasu, najczesciej na spacerach.Dostaje wtedy głupawki i probuje zlapac za cokolwiek. Porwala mi 2 pary dresow :( Teraz jak zaczyna to od razu przyjmujemy powazne miny i pozycje "nie do zabawy", przytrzymujemy ja chwile w miejscu i czekamy az przejdzie. Zauwazylam ze z wiekiem troche rzadziej to wytepuje. Wiec jest nadzieja :)
Tosia - 16-07-2010, 10:35

nusia, Niestety masz rację, Czaki zobaczył, że może sobie na to pozwolić i dlatego teraz jest mi tak ciężko nad nim zapanować, ale będę próbować. Staram się być konsekwentna i stanowcza w takich sytuacjach, ale nie jest łatwo... Dziękuję Ci za radę. Mam nadzieję, że jakoś sobie z nim w końcu poradzę. :)
jkasia, A długo musisz tak Kaste trzymać zanim jej przejdzie? Ja mojego Czakiego trzymam i trzymam... i nic. Nie raz ciężko jest go nawet utrzymać jak już wpadnie w szał i zauważyłam, że wtedy denerwuje się jeszcze bardziej, ale chyba to jest jedyna rzecz którą mogę zrobić wtedy kiedy się "rzuca". Pewnie z czasem się nauczy, że tak robić nie wolno, może jakoś wytrzymam :)

nusia - 16-07-2010, 10:58

Tosia nie ma sprawy musisz przewalczyć malucha póki dajesz radę bo ja widzę już po swojej dziewczynce, że krzepę ma coraz lepszą z dnia na dzień :) Też się próbuje stawiać, ale ja to zwalczam w zarodku :-P co prawda ona mnie nie gryzie jak tylko próbowała z początku to jej nie pozwalałam. Już wie, że jak za bardzo zaczyna szaleć albo po mnie skakać to jest skracana na smyczy i dopiero jak ładnie idzie przy nodze to znowu ją puszczam. Trzeba ćwiczyć od samego początku bo później z wielkoludem to już nie tak łatwo. Powodzenia, trzymamy z Missy kciuki za Was :)
Aśka - 16-07-2010, 11:20

Tosia
Zadra na początku jak ją próbowałam przytrzymać rzucała się okropnie, ale ja postanowiłam, że będę bardziej uparta od niej i trzymałam tak długo aż zrezygnowała.
Uspokojenie jej trwało dość długo, ale z czasem tak jak pisałam piesek zrozumiał, że im dłużej będzie się rzucał to ja będę dłużej go trzymała.
Teraz Zadrusia testuje nas z włażeniem na łóżko – ma zakaz wskakiwania do wyrka, ale mimo to musimy ją przed spaniem zwalać nie przesadzając z 20 razy po tym czasie odpuszcza i idzie spać na swoje legowisko. Uparciuch z niej straszny

Tosia - 16-07-2010, 13:00

nusia, Oj tak, jak go teraz nie nauczę to później jak urośnie nie dam sobie z nim rady. Trzymajcie kciuki i to mocno :) a ja dam znać za jakiś czas czy udało mi się okiełznać tego mojego łobuza hehe :) Jeszcze raz wielkie dzięki

Aśka, A więc ja się chyba za szybko poddaje i mu ulegam puszczając go. Od dzisiaj będę bardziej konsekwentna i będę go trzymać tak długo, aż się w końcu uspokoi.
Mój Czaki też jest strasznie uparty. Jeszcze jakiś czas temu nie wskakiwał do mnie na wyrko, bo wiedział, że mu nie wolno :) a teraz... co chwilę go zwalać muszę. Pewnie ma nadzieję, że i w tym przypadku w końcu ulegnę i pozwolę mu spać na łóżku, ale nie ma na to szans :)
Dziękuję Ci bardzo za rady.

jkasia - 16-07-2010, 15:31

Tosia, Kaste przytrzymuje krotko (co nie oznacza ze sie uspokaja) i mowie jednoczesnie komendr "spokoj" a zaraz potem ruszam do przodu marszem i staram sie nie zwracac specjalnie uwagi na nia (prowadze na smyczy).Jakos u nas sie to sprawdza. Nieraz wystarczy, że zrobi jeszcze ze 2 szybkie kółka wkoło nas i odpuszcza.
Jesli Czaki lubi wykonywac komendy za smakołyki to warto miec cos pysznego i jak go dopadnie to : "siad" smakołyk, "lezec" smakołyk, "rownaj noga"smakolyk i do przodu. U nas to dziala :)
Powodzenia!

Aśka - 16-07-2010, 18:38

Tosia, trzymam kciuki – z tego co piszesz to nasze pieski mają bardzo podobne charakterki :) .Ciekawa jestem jak u Ciebie jest z zostawaniem pieska samego w domu –u mnie tragedia, ale to opisać muszę w odpowiednim do tego temacie.
Pozdrawiam

Tosia - 16-07-2010, 23:18

jkasia, Czaki jeszcze nie opanował za dobrze komend i w trakcie napadu szału nawet na "siad" nie reaguje. Zawsze noszę przy sobie smakołyki i nagradzam go jak się tylko w końcu uspokoi. A jak próbuję go ignorować, to robi wszystko, żebym jednak zwróciła na niego uwagęl... cwaniak mały :)
Aśka, W takim razie nie jestem sama hehe.
Do tej pory zawsze ktoś był z nim w domu... aż boję się pomyśleć co by było gdyby musiał zostać sam :) Całe mieszkanie by pewnie zdemolował... wystarczy, że mnie w domu nie ma chwilę i zostaje z mamą to szaleje strasznie

nusia - 29-07-2010, 10:20

Tosia, co tam słychać u małego urwisa? :)
Tosia - 29-07-2010, 18:18

nusia, a dziękuję, dziękuję :) wszystko u niego w porządku... nic się nie uspokoił, jak gryzł tak gryzie haha zwłaszcza ostatnio, bo ząbki zaczął gubić... a uparty taki, że masakra :) grzeczny jest chyba tylko wtedy kiedy mnie nie ma i zostaje w domu z mamą... :)

a jak jego młodsza koleżanka Missy się miewa? też się powoli szczerbata robi?

nusia - 29-07-2010, 21:05

Właśnie jak narazie czekamy na pierwszą utratę uzębienia :-P i nic. A Missy też podgryza szczególnie z radości i żeby zaczepić do zabawy ale słucha na szczęście jak się jej powie dość albo zaczyna olewać. Zobaczymy co będzie jak zacznie dorastać :D
Tosia - 29-07-2010, 23:51

Myślę, że skoro teraz jest dość spokojna to i później tak będzie :) Czaki to mały gryzoń, ale mam nadzieje ze nie długo z tego wyrośnie... A to, że się zrobił troszkę szczerbaty zauważyłam przez przypadek, jak spał coś mnie naszło i zaglądnęłam mu do pyszczka (tylko wtedy na to pozwala) no i zauważyłam, że brakuje mu już 3 tych małych ząbków na przodzie :) Lada dzień i Missy też pewnie zacznie gubić uzębienie.
jkasia - 30-07-2010, 10:05

Kasta tez od małego gryzła ale potem troszke sie uspokoiła. Za to 1,5 tygodnia temu zeby sypały jej sie na podłoge jak deszcz (uzbieralismy 12, mamy wszystkie kły) :D Znowu zaczela mocno gryżć bo wyłaziły jej stałe. Jeszcze nie ma kompletu ale te nowe ząbki....piekne, snieznobiałe :haha:
Tosia - 30-07-2010, 10:53

No to czekam na ten moment kiedy i Czaki się troche uspokoi :) pewnie jeszcze trochę to potrwa... hehe Muszę się zaopatrzyć w większą ilość twardszych zabawek i przede wszystkim uzbroić w cierpliwość :) Ja też mam zamiar wyzbierać i zachować na pamiątkę wszystkie zęby Czakiego, które uda mi się znaleźć :) Kasta musi cudnie wyglądać z takimi bielutkimi ząbkami... jeszcze trochę i będzie miała pełne, piękne uzębienie... wyobrażam sobie jak gryzie, ale nie ma się co dziwić... na pewno drażnią ją te rosnące ząbki. Wymiziaj ją :)
kathleenbrick - 29-08-2010, 15:20

Mój Ambus też uwielbia patyki i żadnej biednej gałązce i kijaszkowi nie przepuści. Najlepeij jakby miał co najmniej trzy mordki bo jedna to zdecydowanie za mało. Potrafi pół spaceru przemaszerować z badylem albo położyć się na trawie i obgryzać w najlepsze. Na szczęście nie połyka, chyba, że niekiedy coś wpadnie w przełyk. Niestety przez te kijki jego jeszcze delikatne ząbki trochę ucierpiały. Dziś znó sobie chyba wybił jednego trzonowca. Niestety zęba nie widziałam żeby wypadł ale krew na patyczku była i dziura w dziąśle po zębolu. Ale oczywiście nie przetłumaczysz głupolowi. Jakich bym zabawek nie brała na spacer, jakich piłeczek to pruchenko najlepsze. A piłki biedne leżą porzucone w trawie podczas aportowania. :(
orlosia - 30-08-2010, 14:44

Paulinna, własnie taka 'kłode' Ruben próbował dzais zatargac do domu, wgl. on zachowuje sie jak bysmy mieli w bloku kominek i potrzebowali opału ciagle tylko wraca z patyczkami w pysiu ze spacerku :D
Madzius_labi - 16-09-2010, 20:12

Mój Scooby ma zabawki wszystkie jakie potrzebuje ale on zamiast się nimi bawić to demoluje wszystko dookoła...gryzie wszystko i wszystkich...pogryzł już dywan, drzwi, pościel, koc itd. mam już tego serdecznie dosyć a nie wiem jak mam go tego oduczyć :(
Doradźcie coś...

asiknl - 17-09-2010, 18:44

Moja Chiara tez wszystko gryzła, zwłaszcza listewki. Uwielbia drewniane rzeczy. Obgryzała wszystko gdy zostawała sama. Teraz ma prawie 3 lata i jest spokój. Sama przestała gryźć.
Moi znajomi jakiś czas temu (gdy kupili sobie bulteriera, który też wszystko gryzie) powiedzieli mi o zabawce KONG. Jest to mała zabawka w róznych kształtach z tawrdego kauczuka. Wkłada się do niego przysmak i daje psu. Pies stara się to wyciagnąć, co trwa bardzo długo.
Kupilismy taką zabawkę. Włozyłam do niej ciastko i dałam Chiarze. Próbowała wyciągnąc przez 3 godziny i nie wyciagnęła. Była tak zmeczona, że podczas sniu chrapała.
Spróbujcie może z taka zabawką. Niestety nie jest tania. Ja kupiłam za 70 zł. Mozna poczytać o tym w necie.

kaha - 21-09-2010, 00:13

KONG to swietne wyjscie zeby psiak miał "dosc" gryzienia :) zawsze jak wychodze to zostawiam napakowanego pasta do konga lub innymi smaczkami i ma cwaniak zajecie na jakis czas
nyna01 - 11-10-2010, 09:10

Stefek tez uwielbia młucic drewno :papa:
Majka - 11-10-2010, 09:52

A nie zastanawialyscie sie ze pies gryzac drewno moze polykac male kawalki bo nie wszystko uda mu sie wypluc i nie daj boze dostanie ise do jelita i przebije je i bedzie klopot,moja sunia tez uwielbia grysc drewno ale nie powalam jej mlucic tylko ponosic w pysku ,ale staram sie zabierac pileczki na spacer,wtedy nie zwraca uwagi na patyczki..
mibec - 11-10-2010, 10:13

Majka, masz racje - temat ten zostal tez poruszony tutaj: http://forum.labradory.or...r=asc&start=280
Ja nie zdawalam sobie sprawy z zagrozenia dopoki jkasia,nie zwrocila na to uwagi.

lukaszp22011 - 04-11-2010, 19:55
Temat postu: warczący szczeniak
Witam. Od 6 tyg. jest u mnie młody labrador. Mam z nim pewien problem, często gdy siedzę na fotelu labuś podbiega i warczy na mnie marszcząc skórę na pysku. Robi tak też gdy go głaskamy nie wiem jak to mam odbierać jako agresje???

Strasznie kąsa, nie ma wyczucia jak zacznie gryźć to nawet do krwi nie wiem co mam robić pomóżcie proszę.

Próbowałem z" nie wolno" i "ała" nie skutkuje i wpada w tedy w szał goni, szczeka, warczy i marszczy skórę na pysku ukazując zęby.

AnIeLa - 04-11-2010, 20:02

lukaszp22011, następnym razem proszę użyj opcji szukaj :)
Scaliłam oba tematy.

tenshii - 04-11-2010, 20:09

lukaszp22011, w jakim wieku jest pies?
lukaszp22011 - 04-11-2010, 20:19

Cytat:
AnIeLa
sory jestem tu pierwszy raz i nie umiem się tu jeszcze dobrze poruszać po forum :)

Ma 2,5 miesiąca naprawdę jest strasznie nerwowy. Próbowałem zamykania w łazience ale to nie pomagało, kładł się na dywanie i sobie leżał a kiedy go wypuściłem to 2 razy bardziej łobuzowaty :confused:

ręce mi opadają, a najgorsze jest to, że dzieci widzą co robi i się go boją.

Próbowałem smarować ręce cytryną pomogło na 1 dzień i znowu to samo :cring:

tenshii - 04-11-2010, 20:23

lukaszp22011, to psie dziecko. Musicie przejść ten okres. To nie jest agresja.
Moja suka gryzła tak, że mam do dziś blizny.

lukaszp22011 - 04-11-2010, 20:30

a długo taki okres może trwać??? Strasznie się boję żeby czasem nie był agresywny jak będzie dorosły :(
tenshii - 04-11-2010, 20:32

lukaszp22011 napisał/a:
długo taki okres może trwać???

Najgorzej jest do wymiany zębów. Czyli jakieś 2 miesiące przed Wami jeszcze.
Potem może podgryzać ale to już aż tak nie boli.
lukaszp22011 napisał/a:
Strasznie się boję żeby czasem nie był agresywny jak będzie dorosły

Nie będzie - pod warunkiem że Ty nie będziesz reagował na takie zachowania agresywnie tzn np nie będziesz go bił. Agresja wywołuje agresję. Zaraz Ci znajdę link do tematu o gryzieniu przez szczeniaki. Poczytasz sobie

lukaszp22011 - 04-11-2010, 20:40

zapomniałem jeszcze napisać, że jak gryzie to groże mu palcem i w tedy teższczeka i warczy no i marszczy pyszczek.
tenshii - 04-11-2010, 20:42

lukaszp22011, poczytaj ten temat:
http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=873

lukaszp22011 - 04-11-2010, 20:46

Cytat:
tenshii
dziękuję
Balbina - 05-11-2010, 13:09

Witam.
Jeżeli chodzi o problem jedzenia ziemi i mojego Morgana, to ten wyjada wyłącznie ziemię z doniczek w mieszkaniu. Kiedy wychodzimy z nim na spacer, to kopie dziury w ziemi i wsadza nos w swoje dzieło, ale jej nie je. Myślę, że nie trzeba szukać złotego środka na zaprzestanie tych zachowań, ale pogodzić się z tym, że te psiaki zwyczajnie takie są, to jest ich natura i tyle.
Pozdrawiam.
:haha:

jkasia - 05-11-2010, 13:14

Balbina, lepiej aby nie jadł tej ziemi bo to szkodzi. Kasta jak była malutka to tez tak robiła i po prostu usunelismy wszystkie kwiaty z jej zasięgu i jest ok:)
Ewelina - 05-11-2010, 13:20

Yoko ziemi nie jada, ale za to patyki.Musimy pilnować, żeby nie gryzła.
Balbina - 05-11-2010, 17:26

Ja dzięki tym kwiatkom uczę go posłuszeństwa. Nie je tej ziemi w dużych ilościach, ziemia jest zdrowa, bez dodatków chemicznych. Są postępy mojej nauki, bo dziś Morguś wie, że dzioba do donicy wkładać nie wolno :)
Nie twierdzę, że nie robi tego w ogóle. Czasami, kiedy podchodzi do donicy mówię do niego MORGAN NIE WOLNO i grożę mu palcem, a wówczas on odchodzi.
Pozdrawiam.

nata - 05-11-2010, 20:44

Pola za to lubi memłać błoto... :bad:
lukaszp22011 - 05-11-2010, 20:44

też mam ten problem :confused: trampek ma 2,5 miesiąca i dalej je ziemię i odchody (psich nie tyka) robi to od 7tyg życia.

a co do obroży to trampuś zaczął ją nosić od 6 tyg życia :)

mibec - 05-11-2010, 21:35

lukaszp22011 napisał/a:
trampek ma 2,5 miesiąca
to raczej nie powinien wychodzić na dwór - kwarantanna.
Ewa85 - 18-11-2010, 16:02

Witam Kochani!!

Niestety mam podobny problem , mój Milo ma 4 miesiące . Próbowałam już wszystkiego i teraz czuje sie bezradna. Milo kompletnie nie jest karny , gdy robi coś źle , na co ja reaguje słowem : "Milo nie!! lub "fe" itp. i grożę mu przy tym paluchem to on podskakuje i gryzie mnie za palca , szczekajac i łapiac dodatkowo co tylko popadnie ( czytaj spodnie , buty , bluzka).Próbowałam rowniez zamykania w pokoju na kilka minut czy ignorowania. Nic , kompletnie nic nie pomaga;( W sobote jedziemy na pierwsze zajęcia w przedszkolu , mam nadzieje ze to cos pomoze...

AniaCz. - 18-11-2010, 16:56

Ewa85 napisał/a:
grożę mu przy tym paluchem to on podskakuje i gryzie mnie za palca

Pies nie rozumie twojego grozenia palcem. Jesli widzi ze nim ruszasz w jego kierunku , to mysli ze albo masz cos w reku i skacze zeby to zdobyc albo uwaza to za zachete do zabawy.
Ewa85, psie przedszkole to bardzo dobry pomysl.

bec95 - 21-12-2010, 19:55
Temat postu: agresja szczeniaczka
Mam labradora, który ma 9 tygodni. Kupiłam go 2 tygodnie temu. Przez pierwszych kilka dni był słodki, spokojny dość. Terza zaleje, jest agresywny ]:) : gryzie(mocno), drapie i nie reaaguje na jakikolwiek dźwięk odstraszający.
:bad:
Pomóżcie....

Czy on z tego wyrośnie? :dribble:

mlena - 21-12-2010, 19:58

pazury obciąć u weta jak samemu się jeszcze nie umie z gryzienia trzeba oduczyć , jest tu na forum opisane w kilku tematach jak to robić , przede wszystkim przerwać zabawkę ignorować , można podsunąć gryzak jakiś
u nas poskutkowało stanowcze" nie" i ignorowanie

tenshii - 21-12-2010, 20:39

bec95, zanim założysz temat - użyj opcji szukaj!

Scaliłam Twój wątek z wątkiem na temat gryzienia.

Poczytaj go. Szczeniaki NIE SĄ agresywne !!

bec95 - 22-12-2010, 19:24

tylko czy on z tego wyrośnie, bo wczoraj ogladalm taki program o AGRESYWNYCH psach. ze on jest teraz to rozumiem, ale czy zawsze taki bd. obawiam sie tylko



a sposoby czytalam ;*

tenshii - 22-12-2010, 20:31

bec95, Twój szczeniak NIE JEST agresywny. Jest po prostu malutki i rozbrykany.

bec95 napisał/a:
sposoby czytalam

To dobrze. Postępuj zgodnie z nimi. Nie bij przypadkiem psa

frodolin - 22-12-2010, 21:14

aby pieska nauczyć odpowiednich zachowań potrzebna jest duża cierpliwość, proponowałabym zapisać się z psiakiem do psiego przedszkola tam powinni udzielić ci porad jak postępować z małym szczeniakiem, mój Figaro też trochę podgryzał szczególnie moje córki, zjadł dywanik, zaczął wcinać dywan i wogóle poczynił trochę szkód, ale biorąc go do domu miałam tego pełną świadomość, pieski takie labki potrzebują dużo ruchu, dlatego polecam również długie spacery, aby piesek mógł dać upust swojej energii
mlena - 02-01-2011, 13:36

ja mam pytanie odnośnie niepożądanych zachowań u szczeniaka
w sąsiedztwie pojawił się 2 tygodnie młodszy labek , na początku (pierwsze dni) wszystko było ok jednak po zapoznaniu się przy każdym następnym spotkaniu tan 3 miesięczny maluch atakował naszego i robi to do teraz , początkowo myślałam ,że to niewinna zabawa ale już widzę ,że tak nie jest , psiaki często spotykają się na spacerach i ten drugi rzuca mu się do szyi warczy wygląda to dość groźnie w wykonaniu takiego malucha , Blues widzę ,że boi się kolegi podkula ogon , nawet kiedy kładzie się na plecach poddając się tamten nie przestaje atakować
zastanawiam się jak to naprawić , właściciel drugiego psiaka jest tu zalogowany ;)
trochę szkoda ,że ma rówieśnika a jeśli tak dalej pójdzie to bawić się razem raczej nie będą mogły bo wiadomo dorastają a takie zachowanie jeśli się szybko nie zadziała może się nasilać

Może ktoś coś tutaj podpowie

Gocha2606 - 02-01-2011, 17:08

Możecie to nagrać np. komórką?

Czy takie akcje zaczynają się od razu przy spotkaniu, czy jest jakiś impuls, który wywołuje takie zachowanie u drugiego malucha?
Czy tamten drugi psiak robi tak z każdym psem czy tylko z Twoim?

Czy one w ogóle się bawią, czy od razu jest jazda?

Potraficie to przewidzieć - po postawie ciała tego drugiego psiaka?

Jak na to teraz reagujecie- zaczyna się awantura i co WY jako przewodnicy robicie?

mlena - 02-01-2011, 17:13

nie tylko do mojego psa było towarzystwo trzech psiaków mój początkowo zaprzyjaźniony z inną suczką ten dołączył do grona troszke póxniej rzucał sie na kazdym spacerze do obu psów ,
ni z tego ni z owego np dzisiaj mąż mówił ,że nasz walił kupala a Fadok rzucał mu się do szyi
nie jest to zabawa z powarkiwaniem tylko autentyczny atak

poczatek spotkanai to merdające ogonki powitanie a ataki róznei czasem tuz po przywitaniu a czasem po dłuższej chwili , nieraz w trakcie zabawy przeradza sie ona w bójke gdzie moaj sierota lezy na plecach neiruchomo a Fado atakuje

reakcja włascicieli
początkowo myslałam ,ze się ustawiaja i jakos rozejdzie sie po kościach jednak widze ,że Fado jak sie nakręci to agresja się wzmaga u niego więc rozdzielamy wtedy psiaki i oddalamy na jakąś chwile jesli po ponownym dopuszczeniu ich do siebie sytuacja sie powtarza całkowicie przerywamy spotkanie

[ Dodano: Nie 02 Sty, 2011 ]
dodam jeszcze ,że trudno to przewidzieć bo nic nie wskazuje na zbliżające się zajście jest wszystko ok bawią się i nagle taki odpał wtedy Fado nagle przybiera postawę bojową a mój podkula ogon i stara się oswobodzić zacisku zębów

może uda się to nagrać pogadam z właścicielami Fadoka
oni wspominali też ,że mały na nich w domu też powarkiwał i się rzucał do gryzienia trochę dziwne zachowanie u 3,5 miesięcznego psiaka a jest z nimi do niedawna , lepiej zadziałać teraz gdy jest mały bo potem może być z tym poważny problem

maxxior - 02-01-2011, 18:13

U mnie było podobnie,też jak miał 3-4 miesiące to na mnie warczał i próbował ugryść,nawet raz siostrę pogonił.Któregoś razy mnie wkurzył bo warczał na mnie przez okno więc wyszedłem do niego i przydusiłem do ziemi.
Od tego momentu warczenie i gryzienie się skończyło.
Wydaję mi się że on po prostu sprawdzał na co sobie może pozwolić.Pewnie jak był ze szczeniakami też to robił.
Jedna wszystkie Labki u mnie w okolicy są agresywne wobec innych.
Dziwna sprawa bo na małe nie zwracają uwagi i chcą się z nimi bawić ale jak jakiś duży pies się na nie spojrzy to od razu się gotują.
Podobno faktycznie wg opisu rasy samce potrafią być agresywne wobec siebie.
Jak byłem na RTG z moim to drugi który tam był i się wybudzał to mimo że był bezwładny bo nawet jeszcze mu ogon nie chodził tylko leżał na ziemi pierwsza jego reakcja jak oczy otworzył to warczenie na mojego.
Teraz też mamy problem z wilkiem sąsiada bo jak się widzą to jest masakra.Wczoraj ugryzł mojego w łapę przez betonowy płot.
Niestety mój mimo że kulawy to nie odpuszcza,raz rozwalił płot.
Trudna sprawa z oduczeniem tego.
Mój jak był mały to żaden go nie ugryzł więc nie wiem skąd ta agresja. :bad:

Gocha2606 - 02-01-2011, 18:29

To wcale nie takie dziwne zachowanie u szczeniaka.

Na razie poczytajcie sobie ten artykuł:

http://pies.onet.pl/16514...ta,artykul.html

Najlepiej byłoby to zobaczyć " na żywo" albo chociaż na filmiku.
Często to, co my odbieramy jako agresję szczeniąt jest dla nich po prostu "próbą sił".

Zobacz te filmiki:

http://www.youtube.com/watch?v=EOh2sEkaTBg

http://www.youtube.com/watch?v=mNvQ2AC23cg

http://www.youtube.com/watch?v=i1gOrE536zk

http://www.youtube.com/watch?v=VFoUMA7Qz_g

A tu walka szczeniaków z agresją:

http://www.youtube.com/wa...feature=related


Jednak trzeba to natychmiast przerwać kiedy widzimy, że jednemu z psów taka zabawa przestaje odpowiadać.
Najlepiej byłoby, gdyby właściciel Fado szybciutko udał się z nim do psiego przedszkola, gdzie pod okiem szkoleniowca mógłby popracować nad zachowaniem maluszka wobec innych psów.Bo jak na razie z Twojego opisu wygląda, że on za bardzo się pobudza, wkręca i nie zna umiaru w tym, co robi. Być może w gnieździe z rodzeństwem nie nauczył się kontrolowania siły gryzienia.

Przerywanie takiego zachowania jak najbardziej, natychmiast kiedy widzisz, że sytuacja robi się niefajna i rozdzielenie psów, żeby ochłonęły.
Ale na spokojnie, bez nerwów, bez szarpania czy krzyczenia.
To maluszki, wystarczy powiedzieć np. EE! albo DOŚĆ, wejść między nie i rozdzielić je nogami, a potem zabrać na taką odległość, w jakiej Fado się uspokoi i za spokój go pochwalić.
Poza tym maluszki są już wystarczająco duże, żebyście mogli z nimi razem chodzić na spacery, ale dać im zajęcie z przewodnikiem - czyli naukę najprostszych komend i zabawę z człowiekiem, bo to WY a nie inne psy mają stać się dla nich centrum wszechświata.

mlena - 02-01-2011, 19:03

Gosia te akcje u nas bardziej przypominają ostatni film z ta różnica ,że atakuje Fado a Blues się nawet już bronic nie próbuje tylko podkula ogon czasem popiskuje , jednak to nie powoduje uspokojenia Fado dopiero rozdzielenie psów pomaga
towarzyszy temu ostre warczenie i bojowa postawa jednego oraz przestraszona drugiego

swoja droga dziwi mnie dlaczego Blues nawet nie próbuje się bronić , taka mała sierotka :(

katbryk88 - 03-01-2011, 00:38

Witam, ,mam problem z moja Laba! Jest u mnie od 6 dni i do tej pory wszystko bylo w porzadku w domu zabawa, na dworze kupka i sisiu. Do dzisiaj, kiedy poszlam z nia pierwszy raz do rodziny gdzie bylo 3 osoby , Laba nie bala sie nikogo zaczela sie, bawic oczywiscie wariowala z czasem zaczelam jej zabraniac zjadania lisci z kwiatkow i ziemi ona robila na przekor uciekala nie sluchala mnie wogole zaczela biegac nagle jakby miala adhd!:( wpadla w szal, w amok nie moglam jej uspokoic, wzielam ja na kolana przytulilam a ona zaczela na mnie warczec, szczekac i podgryzac mnie! widac ze byla w ciezkim szoku. wzielam ja do domku i juz byla spokojna! Bylam u kolezanki ktora ma pieska zeby sie oswajala z innymi zwierzetami to zaczela go ganiac warczec i szczekac co z 5 minutowwj zabawy przerazilo sie w MEGA agresje! jpo czym na jeszcze dwoch wyjsciach na dworze! wogole nie zwracala na mnie uwagi, wolalam ja chcialam sie bawic a ona na 10 zawo :( lan moze raz przyszla....biegala bez opamietnia, je drzewka, kamienie, swoje kupy a ja jej cos zabraniam albo przenosze w inne miejsce to zaczyna szczekac! niewiem juz co jej jest czy cos robie nie tak? jak ja mam wyciszac? Ja chcialam miec labradorka kochanego a nie nieokielznane agresywne zwierze!! :(
Pomózcie, prosze!

bietka1 - 03-01-2011, 01:24

katbryk88, wszystko powoli i na spokojnie. Toż to maluszek. Jest u Ciebie zaledwie kilka dni, nie zdążyła się jeszcze przyzwyczaić do nowego domu, a Ty jej fundujesz dodatkowe atrakcje? Nic dziwnego, że emocje ją przerastają. I skąd według Ciebie szczenior ma już znac komendę "do mnie" - nauczyłaś ją tego? Pierwszy krok to nauka imienia, żeby wiedziała, ze ma wogóle zwracać na Ciebie uwagę, potem kolejne kroki. Ale to nie trwa kilka dni, tylko o wiele, wiele dłużej, Najpierw ją czegoś naucz, a potem wymagaj - pies nie wychowa się sam, labradory to nie pluszaki z reklam, to psy pełne energii i niesamowitych pomysłów (nie zawsze miłych dla właściciela). Jeżeli chcesz mieć "kochanego labradorka", to najpierw go dobrze wychowaj. A jak nie wiesz jak sie do tego zabrać, to poczytaj forum, kilka książek o szkoleniu, a najlepiej - jeśli masz taką możliwośc -idźcie do psiego przedszkola.
ania - 03-01-2011, 08:37

Bedzie dobrze zobaczysz cierpliwosci .....
dobrym wyciszaczem jest nauka lezenia na czas zaczynasz od 30 sekund i wydluzasz do 30 minut stopniowo i jesli psu sie znudzi i probuje wstac znowu mowisz lezec i tak w kolko - psica ma wiedziec ze pociagasz za sznurki :D :D :D :D

ale z takim maluchem poznaj go i zacznij wychowywac kiedy przybiega do ciebie i zaczyna podgryzac powiedz stanowczo nie! i odsun od siebie , nie zrazaj sie bo malenstwo powtorzy to zachowania nastepne 3000 razy tak na wszelki wypadek zeby sprawdzic czy zareagujesz tak samo - ty musisz byc konsekwentna - zlamiesz sie raz a psiur juz bedzie wiedzial ze moze wymuszac

aha jak odsuwasz psiurka od siebie nie patrz na niego nie zwracaj uwagi chociaz bedzie probowal wszystkiego - lacznie ze spojrzeniem kota ze shreka - przerabialam to tutaj wiec sie nie daj

a tak poza tym wychowywanie psiurka jest niesamowitym zajeciem ja to uwielbiam
ogladac postepy malej i takie tam

nie poddawaj sie labki to naprawde cudowne psy :heart: :heart: :heart: :heart:

katbryk88 - 03-01-2011, 09:02

Nie zrozumielście mnie chyba, ja nie wymagam od niej zeby na moja komende od razu do mnie leciala i za kazdym razem przybiegala i byla super grzeczna! poprostu wystraszylam sie bardzo ze jest w niej za duzo agresji i poprsoptu warczy na mnie i szczeka jak jej zwracam uwage!! moze jak zaczyna szalec to powinnam ja w smycz zapinac?? Ale z drugiej strony nie chce zeby kojarzyla smycz z kara:(
sangoma - 03-01-2011, 10:51

Psy w tym wieku szybko się uczą, jeśli mały metodą przemocy rozładowuje swoje emocje, to dość szybko się nauczy że to fajna strategia. Jeśli zaczął z uległym psem i to postepowanie przyniosło skutek, to będzie je powtarzał z innymi psami. Jeśli szybko nad tym nie zapanujecie, to jego zachowanie szybko może się stac jego jedyną strategią w kontaktach z innymi psami - czyli mówiąc prosto, stanie się agresywny. Trzeba postępowac w sposób przemyślany, aby właściciel nieświadomie nie wzmocnił tych zachowań, nie wygasił etapów pośrednich w zachowaniach grożących.
Najlepsze wyjście to kontakt ze szkoleniowcem, który pójdzie z wami na spacer i pokaże co robić w takich sytuacjach. Do tego proponowałabym przedszkole, czy nawet "pozytywny" kurs podstaw posłuszeństwa. Na szkoleniu dowiecie się jak szkolić psa, a pies dowie się że w towarzystwie innych psów można skupić się na przewodniku i robić z nim fajne rzeczy. No i zasadnicza sprawa - nauka opanowania emocji, myślę że w jego przypadku to bardzo ważne.

To co możecie robić już teraz - zabierać psa na spacer najpierw bez innych psów i zapewnić mu dużo atrakcji, bawić się z nim, uczyć przynoszenia piłki, może jakieś tropienie (jeden z właścicieli sie chowa, pies go szuka po tropie), tak aby "spuścił parę" przed spotkaniem z innymi psami.
Na spotkaniach psich pilnujcie go, gdy tylko zacznie się zachowywać niegrzecznie, podchodzicie, mówicie FE, NIE i zabieracie psa na bok do czasu aż się uspokoi, nagradzacie za grzeczne zachowanie. W trakcie zabaw nagradzacie każdy sygnał uspokajający który pies zaprezentuje (kupcie książkę "sygnały uspokajające" Turid Rugaas).
Ćwiczcie przywołanie psa w domu a potem na spacerach, po tym jak pies przyjdzie, nagradzacie i pozwalacie dalej biegać - przywołanie nie może się psu wiązać z zapięciem na smycz i końcem zabawy. Jak juz się nauczy, przywołujecie go do siebie co jakiś czas w trakcie zabawy z psami, nagradzacie i pozwalacie dalej sie bawić.

W domu - pies nie śpi w łóżku, wprowadzacie zasadę - nic za darmo. Każdy posiłek czy smaczek musi byc poprzedzony zrobieniem czegoś przez psa, np. siad, waruj czy co tam umie. Żarcie za pracę. Pies nie ma stałego dostępu do zabawek, zabawki dostaje tylko do wspólnej zabawy z wami. Poza gryzakami oczywiscie. Zabawy inicjujecie wy, a nie pies.

Napisz jeszcze czym karmicie psa i jak często, jak wygląda jego sen - ile godzin dziennie śpi, kiedy i czy jest to sen głęboki, czy raczej czujny.

wiktorsam - 03-01-2011, 13:16

Podejrzewam, że tamten psiak nie bawił się wcześniej z innymi bardziej dominującymi osobnikami i nie nauczył się przez to, że nie wszystko wolno robić. Ciekawe tez jak właściciele z nim postępują, czy pozwalają się podgryzać itd.

Nasz Czesiek też ma tendencje do dominacji, ale w domu jak tylko zabawa się wymyka z pod kontroli chłopak ma przymusową wizytę w ubikacji "na ochłonięcie" i powiem że po tygodniu konsekwentnego wynoszenia już od dwóch dni nie miał ani jednej kary :) . Jak się zagalopuje mówimy fe - jak nie zareaguje fe i od razu do łazienki.

Z psami - na razie wszystkie kocha, podobnie jak innych ludzi, a najbardziej dzieci, ale jak zabraliśmy go do suni moich rodziców która jest ciut starsza, to najpierw oba starały się dominować, ale żaden nie ustąpił, więc zabawa była dosyć ostra, ale nie przeszkadzało to im, więc pozwalaliśmy na to, do puki nie było większej bijatyki.
Liczyliśmy że ustalą hierarchię.

Niestety moja mama popełniła błąd, i dała naszemu Cześkowi nowiutką piłeczkę tenisową - prosto z pudełka, i chłopak tak się ucieszył, że ją dostał i uznał ją za swoją własność bo nie była przesiąknięta zapachem Soni, że niestety doszło do ostrej bitwy o piłeczkę z kłapiącymi zębami, warczeniem itp :bad:
Od razu psiaki rozdzieliłem, powiedziałem głośne FE, po chwili się uspokoiły oba, ale trochę się na siebie fochowały ;) . Na szczęście po 20 minutach była już zgoda ale i większy szacunek do siebie, zabawa dużo grzeczniejsza - chyba się kapnęły, że i jedno i drugie potrafi się odgryźć ;)

Dlatego moim zdaniem źle jest jak młody szczeniak, który sobie za dużo pozwala i nie jest jeszcze odpowiednio zsocjalizowany trafi na takiego ciapka co jest od razu uległy, bo wtedy nie ma się od kogo uczyć czego wolno a czego nie, i jedyne co z takiej zabawy wynosi to jeszcze większe poczucie własnej siły. I o ile jest na razie szczeniakiem to może nie jest to takie groźne, ale jak podrośnie, to może nie dość że robić innym psom krzywdę to sam zostać dotkliwie pogryziony przez innego "sprawniejszego" osobnika.

To co ja bym zrobił to poszukał kogoś z zrównoważonym ale nie dającym się zdominować psiakiem, który może by nauczył małego poprawnego zachowania. Oczywiście wszystko pod kontrolą właścicieli, zabawa na terenie tego drugiego psiaka i w przypadku nieodpowiedniego zachowania szybkie rozdzielenie psiaków, ale umiejętne, na spokojnie, bez emocji i wrzasków, żeby poczuł że to Wy rządzicie, i się wam nie podoba takie zachowanie.

mlena - 03-01-2011, 13:33

rozmawiałam z właścicielem tego pieska i jesteśmy umówieni na środowe po południe żeby poćwiczyć , dodam ,że on również zachowywał się tak do znajomej suni tyle ,że ta starsza i się ostro broniła jednak to go nie zniechęcało
wiem tyle ,że ten psiak w domu też podgryza ręce i jest dokarmiany za free smakami , to już wcześniej mówiłam żeby zmienili nasz przed każdym posiłkiem pracuje na niego na każdego smaka również , nawet jak szaleje już na widok michy nie dostanie jej jesli nei wykona komendy np siad
mój pies w zabawie z innymi nie ulega tak jak przy Fado jest bardziej pewny siebie więc widocznie Fado musiał mu już zadac trochę bólu że sie go boi i ulega od razu kiedy temu włącza się agresor

Nie jest tez tak ,że od razu jest bójka często bawią się ładnie a nagle następuje taki niefajny moment
właściciele Fado uwazaja ,że to zabawa ale zarówno właścicielka suni jak i ja zauważyłysmy ,że Fado często przekracza granicę zabawy i atakuje z agresją
Zobaczymy jak bedzie w środę może uda się cos nagrać

oko eksperta zawsze lepiej widzi i oceni czy trzeba działać czy ja przesadzam;)

Dziękuje za wszystkie rady

sangoma - 03-01-2011, 17:56

wiktorsam, piłeczki tenisowe są sklejane klejem który niszczy szkliwo na zebach, więc proponuję zainwestowac w piłeczkę gumową. No chyba że pies ma jeszcze mleczaki, to nie zaszkodzi tak bardzo.
wiktorsam - 03-01-2011, 20:33

Mleczaki jeszcze ma, a piłeczkę dostał chyba taką psią z jyska bo do tenisa to się ona nie nadaje ;)
AnIeLa - 04-01-2011, 07:38

katbryk88 napisał/a:
Ja chcialam miec labradorka kochanego a nie nieokielznane agresywne zwierze!! :(


katbryk88, Laba to jeszcze szczeniak i ona nie jest agresywna :)

katbryk88 napisał/a:
wogole nie zwracala na mnie uwagi, wolalam ja chcialam sie bawic a ona na 10 zawo :( lan moze raz przyszla


w końcu szczeniak , musi poznać świat.

katbryk88 napisał/a:
ona robila na przekor


psy nie robią na przekór ;)

katbryk88 napisał/a:
uciekala nie sluchala mnie wogole zaczela biegac nagle jakby miala adhd


Labowa głupawka? :lookdown:

katbryk88 napisał/a:
Bylam u kolezanki ktora ma pieska zeby sie oswajala z innymi zwierzetami to zaczela go ganiac warczec i szczekac co z 5 minutowwj zabawy przerazilo sie w MEGA agresje!


Ale który pies był agresywny? Twój?

Żaden pies nie rodzi się wiedząc co mu wolno a co nie, musi poznać świat, musi zobaczyć na co mu pozwolą ludzie, psy etc.
Koleżanki pies gdy był szczeniakiem ganiał za Asiorem wbijając mu ząbki w różne części ciała a później latał z białymi kłakami w pysku ( które wyrwał Asiorowi) Biegał za Asiorem i gryzł go po uszach, leciał i łapał go za ogon. Ale to nie była agresja. Szczeniaki już tak mają ;)

Co prawda jakość nie powala bo kręcone komórką, ale widać jak Gord latał za Asiorem i łapał za ogon ( Asior się tego nauczył i później też tak robił ;) )

http://www.youtube.com/wa...feature=related

katbryk88 napisał/a:
wpadla w szal, w amok nie moglam jej uspokoic, wzielam ja na kolana przytulilam a ona zaczela na mnie warczec, szczekac i podgryzac mnie!

HMM, sunia była pobudzona a ty wzięłaś ją na ręce ? Co dziwnego w tym że chciała się uwolnić?

Masz szczeniaka, którego trzeba wychować. Ona sama z siebie nie wie co jej wolno a co nie. Praca praca i jeszcze raz praca no i czas :)

ania - 04-01-2011, 08:18

katbryk88 , czy ty wiesz co nieco o rasie ???

jesli niewiele czytaj to forum to naprawda kopalnia wiedzy i nie zrazaj sie ;*

ania - 04-01-2011, 08:22

sangoma napisał/a:
wiktorsam, piłeczki tenisowe są sklejane klejem który niszczy szkliwo na zebach, więc proponuję zainwestowac w piłeczkę gumową. No chyba że pies ma jeszcze mleczaki, to nie zaszkodzi tak bardzo.


jak to ???

w moim sklepie zoologicznym sprzedaja pileczki ktore moga uchodzic za tenisowe z wygladu ale sie nie odbijaja , a mloda uwielbia zrywac filc z tych pileczek :brick:

czy znasz sklad kleju ?

mibec - 04-01-2011, 09:44

ania, to sa (a przynajmniej powinny byc) inne pileczki, bezpieczne dla psa :)
mlena - 04-01-2011, 12:03

mysle ,że najlepsze są takie nie oblekane materiałem po prostu gumowe
katbryk88 - 05-01-2011, 09:00

Witajcie,
u mnie od niedzieli niewiarygodna poprawa!! Po całej akcji którą my jej zafundowaliśmy a ona nam. Nie wpuściliśmy jej do sypialni i od poniedziałku rana to jej poprostu moja najukochańsza LAbunia, której bym nigdy nie zamienila( pomimo, ze tak bardzo chcialam biszkoptowa staje sie rudawo-brazowa) :)
Słucha się bardzo, przy smyczy chodzi jakby się z nia urodziła! na podworku sie ganaimy, gramy butelka w noge:) ma swoja pileczke na dwor ktora prawie zawsze przynosi, reaguje w wiekszosci na swoje imie! jest idealan, a jesli chodzi o szczekani to czasem zaszczeka, jak sie nie chce z nia w domu bawic moj chlopak:) jest kochana usnela mi na raczkach ostatnio. idelana :) Kocham ja:)

Czekolabuś12 - 09-01-2011, 10:54

mam ten sam problem , :bad: :cring: :bad: :cring: :bad: :cring: :bad: :bad: :cring: :bad: :cring: :bad: :cring:
Czekolabuś12 - 09-01-2011, 11:03
Temat postu: Gryzienie
Wiem , że ten temat już był , ale i tak pytam .
Moja sunia strasznie gryzie mnie i wszystkich :( Mam już rany
Ona merda przy tym ogonem to chyba nie agresja :bad:
Problem w tym , że na zabawki się tak nie rzuca , nawet jak jej podsuwam ]:) ]
]:)

Błagam o pomoc :shy:

AnIeLa - 09-01-2011, 11:13

Czekolabuś12, temat scaliłam z już istniejącym
PS. Nie zakładaj tematów które już są na forum.

zola_i_benny - 09-01-2011, 12:22

:-P
Czekolabuś12 - 13-01-2011, 14:09
Temat postu: Początek Agresji ?????????????
Mam z moją Roxy problem . :bad: Strasznie nas gryzie ;] Mamy dziury w ubraniach , a ja nawet zadrapania . Dzisiaj kiedy się z nią bawiłam złapała mnie za ubranie :doubt: Nie mogłam jej oderwać mama musiała mi pomóc . A kiedy nam się udało to rzuciła się na nogę taty i bardzo mocno ugryzła . Najgorsze jest to że zabawki nie pomagają ( a ma ich bardzo dużo )
Zdecydowaliśmy się na labradora między innymi z powodu łagodnbego charakteru :heart:
Ona ma dopiero 8 tygodni ]:) Bardzo proszę o pomoc :cring:

mala85 - 13-01-2011, 14:12

Czekolabuś12, poszukaj bo są już takie tematy na forum.
Ewelina - 13-01-2011, 14:14

Czekolabuś12, Musicie nauczyć szczeniaka kiedy kończy się zabawa. Nie baw się z nią przeciąganie czy szarpanie. lepiej porzucaj jej jakąś zabawkę kiedy ją przyniesie i odda daj jej nagrodę. pochowaj w domu karmę i każ jej szukać. Zabawiaj ją czymś innym. Mała się nudzi i chcę jakoś rozładować napięcie dlatego się tak z tobą bawi to na pewno nie jest agresja to jeszcze psie dziecko i nie wie jak ma się zachować. Na pewno nie możecie używać siły gry złapie ząbkami bardzo mocno przekupcie ją wtedy jak puści to pochwalcie i dajcie nagrodę!
mala85 - 13-01-2011, 14:15

a tak na marginesie Labradory dobrze wychowane są grzeczne i łagodne a nie same z siebie się takie rodzą (choć są łatwe do ułożenia) a z tego co piszesz nie wiecie jak podejść do psiego dzieciaczka który podgryza i dla niego jest to tylko zabawa a nie agresja.
Poszukaj a na pewno znajdziesz odpowiedz na Twoje problemy.

AnIeLa - 13-01-2011, 14:20

Czekolabuś12, tematy o gryzieniu są już na forum.
Zanim założysz nowy temat użyj opcji szukaj.
Upominam po raz ostatni.

Czekolabuś12 - 13-01-2011, 14:23

Sprawdzałam już na forum..... no , ale i tak dzięki . A tak przy okazji top jeszcze gryzie koci ogon :stinky:
Chelsea - 14-01-2011, 11:08

Moja Chelsea to "podgryzacz pospolitus" zabawki leżą a ona by tylko gryzła nogi ,ręce , papcie, ciągnie za spodnie masakra 8) nawet jak się ją bierze na ręce poprzytula to zawsze musi gryźć. Jak się jej mówi " nie wolno" to parę sekund się uspokaja i znowu akcja "gryzienie". Nogi całe w siniakach koloru zielonego :( , ale jak śpi to taki nasz malutki psi aniołek ;* . Jak wstanie wszystko zaczyna się od początku, na razie tłumaczę sobie że to takie Nasze psie dziecko, że jeszcze trochę i będzie ok!!( to tak sobie tłumaczę na pocieszenie)
mibec - 14-01-2011, 12:02

Chelsea napisał/a:
psie dziecko, że jeszcze trochę i będzie ok!!(
pewnie, ze tak :) Niedlugo bedziesz tesknic za malutkim podgryzaczem ;P
mlena - 14-01-2011, 12:06

chyba każdy właściciel laba miał to samo , powiem tak my mamy 4 miesięcznego chłopaka w domku i od początku jak do ans trafił pokazywałam mu co wolno a czego nie granice ustalone na wstępie , bardzo szybko zrozumiał ,ze ręce ludzkie nie służą do gryzienia , na pewno byłam nieco "mądrzejsza" po błędach jakie popełniłam przy pierwszym labie szybkie wyciągnięcie wniosków przygotowanie się szukanie odp. na wszystkie pytania gdzie się dało i mam mega kochanego psiaka jak każdy ma swoje za uszami ;) ale w domu jest na prawdę grzeczny na spacerkach nadrabia musi się gdzieś wyszaleć i ma na prawdę wtedy takie adhd ,że ciężko nad nim zapanować więc cały czas ćwiczymy zachowania na spacerach

tak jak już dziewczyny pisały grunt to konsekwencja i jasno ustalone zasady sporo dobrych rad znajdziecie przekopując to forum , powodzenia :)

zola_i_benny - 14-01-2011, 18:25

Kiedy kupiliśmy Zolusię to drugiej nocy przgryzła wszytskie kable pod biurkiem (telefon, komputer, kino domowe itp). Zabezpieczyliśmy to miejsce od tej pory kupowalismy jej mnóstwo zabawek, ale to naprawdę dużo. Jak bawilismy się z Nią to tylko z zabawkami inaczej nie było o czym rozmawiać. I skończyło się gryzienie - wogóle nie mamy z tym problemu. Ale przeciez przy labku nie może być tak pieknie. W domu co prawda wszystko jest w porządku natomiast na podwórku kiedy tylko zostaje sama to po prostu istne szaleństwo. Znajdzie wszytsko...po kawałek foli gdzieś pod ziemią, po patyczek a najgorszee to to, że wszytskie nasze krzewy poobgdyzaal doszczętnie. POnieważ podwórko mamy duże i ogrodzone w dnie pogodne psiaki spedzają tam większość czasu i naprawde nie wiemy co zrobić aby drzewka, kwiaty i krzewy jakoś przed nimi (a konkretnie przed Zolką, Benia raczej to nie interesuje) zabezpieczyć
maxxior - 14-01-2011, 19:15

Nasz też wszystko podgryzał.Odziwo nie jadł butów ani kanap nie podgryzał ale miał bardziej niebezpieczne hobby-przegryzał przedłużacze.Miał niezłe szczęście że go prąd nie popieścił bo z reguły najpierw wyrywał z kontaktu a potem przegryzał.Po 3 przedłużaczu musiałem odłączyć i pozastawiać dosłownie wszystkie kable.
Na drzewka dobrym sposobem okazało się owinięcie ich siatką metalową taką od ogrodzeń.Na bobry działała to i na Laba też :)

zola_i_benny - 15-01-2011, 12:06

No tak na drzewka siatka bedzi ok, ale co zrobić z rododrndronami, które nie są jeszcze duże a pieknie kwitną...po prostu straca cały swój urok. Z drugiej strony mieć ogórd w takich "bałwanach"? Kurcze może zna ktoś inny sposób
bietka1 - 15-01-2011, 15:22

zola_i_benny napisał/a:
Kurcze może zna ktoś inny sposób

Po moim Maksiu - bokserze ogrodniku, który zdewastował ogród do gołej ziemi, mam jedyny sposób: psy w ogrodzie wyłącznie pod moją opieką i po spacerze, na którym mogły się wybiegać :-o . Na "szybkie siusiu" mamy wydzieloną (ogrodzoną) część trawnika. Ogród cały, a ja mam sporo ruchu - spacery z dwoma psami :haha:

maxxior - 15-01-2011, 16:09

Ja też mam oddzielony kawałek ogródka płotkiem ale nie zamykam już furtki bo mój odziwo nic nie niszczy i nawet do oczka wodnego nie wskakuje.Ale nie mogę po prostu już patrzeć na sąsiadów którzy kupili sobie suczkę Labka i trzymają ją cały czas w boksie,nawet jak są w domu bo im trawkę zniszczy albo drzewka poobgryza.
Jak by miął się kto nią zająć to by tego nie robiła.
Mój Lab rzadko coś popsuje w ogrodzie,no nie licząc tego że sika z góry w mamy kwiatki :)
Zamykam go tylko na wybiegu jak w lato jest na dworze sam.
I to tylko dlatego że na ogrodzie dużo os siedzi w jabłkach i kwiatach a on je zjada :bad: i depcze.

[ Dodano: Sob 15 Sty, 2011 ]
Znaczy się ten wybieg to nie boks,tylko kawałek działki z dostępem do furtki-jakieś 300m a nie jakaś tam klatka. :)

zola_i_benny - 15-01-2011, 18:24

No jakoś nie potrafiłbym nie udostępnić ogrodu moim psinką, zwłaszcza latem. O dziwo jak jesteśmy z nimi na podwórku są potulne jak owieczki, ale same ...no to sajgon. Chyba im się po prostu nudz. Mimo wszytsko damy im jeszcze jedną szanse...tylko, czy po zimie coś zostało?? :haha:
bietka1 - 16-01-2011, 12:41

maxxior napisał/a:
e nie mogę po prostu już patrzeć na sąsiadów którzy kupili sobie suczkę Labka i trzymają ją cały czas w boksie,nawet jak są w domu bo im trawkę zniszczy albo drzewka poobgryza.

Pisząc o "szybkim siusiu" miałam na myśli czas kilku minut, a nie zamykanie psa do kojca. Oprócz tego psy mają zapewnione codzienne spacery z zabawą, szkoleniem, poznawaniem środowiska. Uważam, że jest to lepsze wyjście, niz po prostu wypuszczenia psa do ogrodu i pozostawienie go samemu sobie. Bo ani się nie wybiega, ani nie nauczy niczego mądrego. Na moim osiedlu jest mnóstwo psów, które mają dostęp do ogrodu. I co z tego, skoro nie wychodzą na spacery? Wyrosły z nich nie zsocjalizowane "zapłotowe krzykacze", bo dla nich jedyną rozrywką jest przeganianie przechodniów zza "ich ogrodzenia". Pomijam już fakt, wiele roślin ozdobnych jest trujących i niebezpiecznych dla psa i może to skończyć się nieciekawie. Miałam kiedyś psa, który chodził po ogrodzie jedynie po ścieżkach. Moje obecne to ciekawskie czołgi, które muszą wszystkiego posmakować, napić się wody z oczka wodnego, wykopać instalację nawadniającą. Zamiast ciągle im zabraniać swobodnej zabawy, wolę iść z nimi na łąkę, lasu czy nad rzekę.
Oczywiście każdy może mieć swoje zdanie w tym temacie, nie raz toczyła się dyskusja nt. lepszy dom z ogrodem czy bez. Dla mnie ważniejszy jest kontakt i praca z psem.

maxxior - 16-01-2011, 13:28

Chodziło oto z tym boksem że on wcale go nie opuszcza prawie i zdziczał zupełnie,warczy i szczeka na wszystkich.
Mój np ma pasję wykopywania spod ziemi kabla od domofonu.
Po trzech razach jak wykopał go spod kostki zmieniłem na bezprzewodowy :)
bietka1 napisał/a:
Pomijam już fakt, wiele roślin ozdobnych jest trujących i niebezpiecznych dla psa i może to skończyć się nieciekawie.

Z tym to się zgodzę,nawet niektóre owoce typu winogron i brzoskwiń a nawet jabłka są szkodliwe.

zola_i_benny - 17-01-2011, 12:46

Ja Zoli i Benkowi nie odbieram spacerów, "szlajania" się po łące i innych tego typu rozrywek. A w ogrodzi są bo kiedy jest ciepło drzwi do domku są otwarte , to przeciez ich nie uwiąze do nogi od stołu :-P , żeby je zatrzymać w pomieszczeniu. Po prostu wchodzą i wychodzą kiedy chcą.
margot - 08-02-2011, 02:48

kochani, scooby jest ze mną od tygodnia a juz daje mi popalic.
chodzi o gryzienie. to jest strasznie uciążliwe, bo ma zabawki ale woli ręce i kostki !
kiedy go głaszcze on od razu wykręca łepek i próbuje chwycic moją rękę zebami. nie ma mowy o jakimś przytuleniu bo on myśli tylko o gryzieniu. kochany jest tylko koedy sie obudzi, bo jest zaspany. martwi mnie to strasznie, bo taki maluch a tylko o gryzieniu myśli. przy zabawie w przeciąganie sznura strasznie warczy i wpada w szał, wtedy grzye wszystko co widzi na swojej drodze, gazety, dywan, moje nogi.
czy to normalne u 7 tygodniowego malca ? czasem mam wrażenie, że on mnie nie lubi :cring: :cring: jest mi strasznie przykro i martwie sie, ze to gryzienie mu nigdy nie przejdzie że on po prostu taki jest :cring:

zola_i_benny - 08-02-2011, 16:51

Na pewno Cię lubi, powiem więcej , zapewne bardzo Cie kocha, tylko co do tego gryzienia...no cóż moja psinki jakoś w domu nie gryzły, raz tylko widziałam że biora sie za nogę od stołu, więc dostały małego klapsa "laciem" i już zabawa z cyklu obgryzanie w domu się skończyła. Za to jak już wcześniej pisałam nie ma na nich"bata" :haha: jeżeli chodzi o gryzienie wszystkiego na podwórku pod moją nieobecność.
Duszek - 21-02-2011, 09:50

Neo gryzie co popadnie wczoraj przegryzł kabel od głośników mam do serdecznie dość ,gryzie buty (sporadycznie) bardziej dłonie ,stopy,koszulę(rękawy) łóżko,poduszki(jeszcze są całe) kapcie (jedne zniszczył a drugie są gumowe te gumowe bardziej lubi) nogi od stołu :-P :-P obecnie przegina ale nie mam skutecznego sposobu teraz powiem tak mam jedną opcję którą stosuję i działa lecz na krótko na początku tematu czyli gdy gryzie ignoruje i wychodzę lecz gdy siadam już jest chętny do zabawy :(
Duszek - 25-02-2011, 12:06

odświeżam
mam problem nie tyle co brak skutecznej metody ale i agresja się u niego wywołuje gryzie coraz mocniej ,coraz częściej i wszystkich domowników
stosowałem kary

za drzwi na 5 min
ignorowanie

dodam że ma zabawki do gryzienia
piłkę tenisową
plastikową butelkę
małą poduszkę która była wraz z kojcem

je wszystko
wyrywa wykładzinę
gryzie kable
je kapcie

kasiek - 25-02-2011, 12:14

neo jest jeszcze mlodziutki moj semir tez podgryzal rece syn mial go dosc chcial go poglaskac przytulic a tu nic z tego zakazywalismy mu nonstop mowilismy nie za dobre zachowanie nagradzalismy trzeba byc wytrwalym i konsekwentnym w tresurze psa pies w jego wieku to ogrom energii musi gdzies sie wyladowac a zapytam ma kontakty z innymi psami ? musisz byc wytrwalym nauczycielem a uczen w koncu sie podda teraz nasz pies jest nie do poznania potrzeba czasu a bedzie dobrze
piotr0020 - 25-02-2011, 12:18

Duszek, to na pewno nie agresja, on jest jeszcze malutki i rozbrykany :)
Nasz też gryzł domowników , ale przestał jak zmienił uzębienie.
A co do niszczenia, to my zauważyliśmy ,że nasz psiak niszczył jak się nudził :)
Teraz jak się wybiega przynajmniej 2 godziny rano i wieczorem to jest ok.
Jest grzeczniutki, bawi się swoimi zabawkami albo śpi :)
Cierpliwości wyrośnie z tego :haha:

Duszek - 25-02-2011, 13:01

kasiek napisał/a:
a zapytam ma kontakty z innymi psami ?
jeszczer kwarantanna :(

piotr0020 napisał/a:
ale przestał jak zmienił uzębienie.


jak wyjmę obcęgi to mu się zmieni uzębienie raz dwa :-P

piotr0020 - 25-02-2011, 13:34

Duszek napisał/a:

jak wyjmę obcęgi to mu się zmieni uzębienie raz dwa :-P

no daj spokój, popatrz na niego on jest taki słodki, malutki i bezbronny :-P
Cierpliwości życzę i wszystko będzie ok :)

Duszek - 25-02-2011, 14:07

piotr0020 napisał/a:
no daj spokój, popatrz na niego on jest taki słodki, malutki i bezbronny


hehe no wiem wiem dzieki za radę pozdrawiam :) ;D

Mistique - 25-02-2011, 17:26

Leina też podgryza ręce, w sumie pozwalamy jej na to, przy czym upominamy ja jeśli gryzie za mocno. Bardzo szybko nauczyła się, że to jest tylko zabawa i lekko można zębem zaczepić, ale nie można mocno gryźć. Wydaje mi się, że po prostu młody piesek sam wyrośnie z takich zachowań. A to, że gryzą - ja sądzę, że jest to związane trochę z tym, że rosną im ząbki, nawet jeśli mają jeszcze mleczaki, to coś tam się im dzieje i muszą sobie pogryźć. Jeśli idzie o niszczenie czegoś, to zgodzę się z Piotrem. Leina co prawda nie rozrabia jakoś mocno, a nawet jak widzimy, że złapie coś w zęby i zwrócimy jej uwagę, że nie wolno, to to zostawia. (Nawet swoją sklejoną z papieru piłeczkę :P Mówimy jej, że jak pogryzie, to nie będzie miała za czym biegać i chyba skutkuje xD). Ale wracając do tego, że pieski gryzą jak się nudzą - Leina przegryzła nam kiedyś kabel właśnie dlatego, że nikt się nią nie zajmował. Jeśli bawimy się z nią jej zabawkami do gryzienia, wsadzamy jej je w pyszczek, kiedy zaczyna podgryzać ręce czy inne rzeczy, to zostawia to co gryzła, zabiera swoją zabawkę, idzie na posłanie i gryzie sobie ją :)
Duszek - 25-02-2011, 18:08

Mistique napisał/a:
przy czym upominamy ja jeśli gryzie za mocno
w jaki sposób ??
Mistique - 25-02-2011, 18:11

Po prostu mówimy stanowczo, patrząc się jej w oczka, że nie wolno i przestajemy się z nią bawić na chwilę :)
Shamalli32 - 25-02-2011, 22:39

nie bede tu przytaczac tego co juz kiedys pisalam ,ile rzeczy zniszczyl Drako:)
-kongo najlepsza rzecz pod sloncem,lizanie go wymeczy
-kawalki suchej bułki(zamrozone),tez bedzie lizał...
-kostuchy wołowe najlepiej kulki a jak wylize szpik ze srodka to ja wciskam tam np pasztetowa nie wedzona i do zamrazarki znow lizanie...
-do wszystkich jego zmasakowanych zabawek wciskam psie przysmaki,-pies szukajac i wachajac stale tez sie meczy
-plastykowa butelka po mineralce i do srodka sucha karma,nie duzo,to dopiero atrakcja,bo nie da sie wyciagnac i trzeba kombinowac
nauczyc komendy szukaj,lata wtedy i takie ciagle szukanie go troszke sponiewiera fizycznie.
Wczoraj wymyslilam na dworze ze zamiast patyczka(bo nie przynosi uparcie)rzucam mu szyszki:)lata jak postrzeleniec bo one sie odbijaja od ziemi i jakby mogl to by sie spocil:)
zabieram tez kilka do domu i wkladam do kartonika,niewazne ze kartonik tez jest zjedzony i szyszki w kawałkach ale wszystko to odciaga jego uwage od wykladzin,linoleum,poreczy drzwi:/,legowiska...w momencie kiedy wychodze do pracy ma zajecie conajmniej na dwie godziny...zajmuje mi to troche czasu ale jest nadzieja ze w trakcie tego bedzie tez spal:)
Zycze wytrwałosci!....:)

[ Dodano: 25-02-2011, 22:44 ]
[quote="piotr0020"]
Duszek napisał/a:

jak wyjmę obcęgi to mu się zmieni uzębienie raz dwa :-P



Moj chłopina mu nawet pokazal takie kombinery heheh myslisz ze sie przerazil?wrecz przeciwnie zjadl mu zamek błyskawiczny z polara,dobrze mu tak ja swoje rzeczy wieszam tak wysoko ze sama musze brac stolek zeby je dosiegnac hehehe
Myslelismy o klatce jak cos znowu zmajstruje ale mamy 3 tygodnie urlopu wiec na razie zawsze ktos jest w pogotowiu:)

kasiek - 26-02-2011, 09:32

duszek z tego wyrosnie powodzonka i cierpliwosci

[ Dodano: 26-02-2011, 09:39 ]
sorki duszek neo z tego wyrosnie

Zuzka - 26-02-2011, 15:33

Wedel też strasznie piłuje ręce (i nie tylko). Oczywiście mówię mu "nie!", czy "fe!" i na chwilę przestaje. Jak podchodzi znowu, to wstaję i odchodzę, albo odwracam się do niego tyłem - skutkuje od pewnego czasu. Jak był mniejszy, to żadna siła go od rąk nie była w stanie odpędzić. Dlatego życzę Ci cierpliwości, bo na pewno Neo z tego wyrośnie.

Aha, kupiliśmy w końcu kong. Nie oryginalny, tylko Trixie na próbę i się sprawdza :D Jak Wedel podrośnie, dostanie czarny XL lub XXL. Super sprawa, bo zazwyczaj Wedel chciał cały czas mojej uwagi - domagał się tego gryząc mnie i niszcząc rzeczy, a jak poupycham serek, pasztet, szyneczkę, czy jakieś inne smakołyki do środka, to mam spokój na jakiś czas. Potem Wedel jest zmęczony i śpi - jak w tej chwili ;D

Duszek - 26-02-2011, 22:54

Zuzka napisał/a:
kong
ta jasne
to jak z butelką plastikową wypełnioną lekko karmą pobawił się i przestał

Shamalli32 napisał/a:
-kawalki suchej bułki(zamrozone),tez bedzie lizał...
-kostuchy wołowe najlepiej kulki a jak wylize szpik ze srodka to ja wciskam tam np pasztetowa nie wedzona i do zamrazarki znow lizanie...


nie zaszkodzi mu zimne?

mibec - 26-02-2011, 23:30

Duszek napisał/a:
nie zaszkodzi mu zimne?
nie powinno, przynajmniej ja mojemu daję mrożonki "od zawsze" i nigdy nie było problemu. Duszek a próbowałeś przy podgryzaniu piszczeć tak jak to szczeniaki robią? Barney dość szybko "załapał", że rąk nie wolno gryźć - przy każdej próbie podgryzania piszczeliśmy, wtedy puszczał i dostawał jakiś smaczek. Słyszałam też o smarowaniu rąk sokiem z cytryny, ale nigdy nie próbowałam :)
nata - 26-02-2011, 23:50

mibec napisał/a:
Słyszałam też o smarowaniu rąk sokiem z cytryny, ale nigdy nie próbowałam

Ja próbowałam - zlizała ze smakiem :D

kozung - 27-02-2011, 08:13

nata napisał/a:
zlizała ze smakiem
nasz dostał głupawki :-P do tej pory na cytrynę tak reaguje :D
na początku też gryzł wszystko co mu się nawinęło, nie szło psa pogłaskać :bad: uczyliśmy "nie wolno", czasem popiskiwaniem lub głośnym "e-e!!" :) totalnie zgłupiał jak mój facet użarł go w ucho :D
teraz już jest ok :)

katerina - 27-02-2011, 08:51

Ja też mam problem ze szczeniakiem kłapiącym paszczą,
i nic nie pomaga, żadna izolacja ani piszczenie, podkładane zabawki ignoruje (woli ręce). Jak tylko mała ląduje za drzwiami natychmiast gryzie coś innego, cokolwiek np buty i wcale jej nie rusza to, że została sama. Kiedy piszczymy jeszcze bardziej się nakręca. Najgorsze jest to, że nieraz zaczyna szczekać i warczeć i odnoszę wrażenie, że zaczyna momentami gryźć z prawdziwą wściekłością. Zastanawiam się czy jej to przejdzie z wiekiem czy wyrośnie z niej agresor :(

Zuzka - 27-02-2011, 10:46

Cytryna - możesz spróbować. Wedel się strasznie ślini i kłapie, ale nie tknie :D W ogóle śmiesznie to wygląda.

Może Twój Neo do konga musi dorosnąć? Albo nie jest takim łakomczuchem jak Wedel. Mój psiak za smakołyki dałby się pociąć. A jeszcze jak są ludzkie (typu szynka, czy coś), to już w ogóle. Automatycznie wykonuje komendy, bez mojego jakiegokolwiek polecenia :D :D :D

No i niektórzy stosują pieprz, czy chili...

[ Dodano: 27-02-2011, 10:49 ]
katerina napisał/a:
Ja też mam problem ze szczeniakiem kłapiącym paszczą,
i nic nie pomaga, żadna izolacja ani piszczenie, podkładane zabawki ignoruje (woli ręce). Jak tylko mała ląduje za drzwiami natychmiast gryzie coś innego, cokolwiek np buty i wcale jej nie rusza to, że została sama. Kiedy piszczymy jeszcze bardziej się nakręca. Najgorsze jest to, że nieraz zaczyna szczekać i warczeć i odnoszę wrażenie, że zaczyna momentami gryźć z prawdziwą wściekłością. Zastanawiam się czy jej to przejdzie z wiekiem czy wyrośnie z niej agresor :(


Też mam podobny problem. Ale powoli z tego wychodzimy. Ktoś na forum poradził smycz i obrożę. Jak pies zaczyna gryźć, mówisz "nie", lub krótkie "e-e", zapinasz psa i wychodzisz gdzieś, gdzie nie widzi otoczenia (przedpokój, inne pomieszczenie w domu). Uspokoi się i wracasz, spuszczasz psa ze smyczy i robi co chce. Jeśli znów wariuje, powtarzasz do skutku. Na początku musiałam tak wychodzić 15 razy, dzień później już tylko 6. Teraz wystarczy raz, w porywach dwa i jest spokój. No i zajmij go czymś, np. zabawą. Pokaż, że gryzie się pluszaki, a nie ludzi :)

Duszek - 27-02-2011, 11:23

katerina,

dokładnie to samo mam z Neo zaczynam się bać

Zuzka - 27-02-2011, 16:00

Duszek, jeśli w porę zaczniesz go uczyć, że tak nie wolno, to dacie radę. Jak Wedel zaczął gryźć z agresją, to też się bałam, że wyrośnie z niego nieprzystosowany pies, ale szczeniaki tak mają widocznie. Może nie jest jeszcze super, ale wydostajemy się z tego. Choć powiem szczerze, że wiele razy się chciałam poddać...
kasiek - 28-02-2011, 08:50

z tych podgryzek psiaki wyrastaja lecz uczyc trzeba jest to pewna konsekwencja trzeba byc upartym i wytrwalym u mnie tez nie bylo lekko ale nie wolnno sie poddac trzeba psiaka czyms zajac wiecznie musza gryzc bo gryzienie to dla nich najprzyjemniejsza czynnosc wiec powodzonka wam zycze :haha:
aneczka14 - 28-02-2011, 09:02

Wprawdzie ja nie mam aż takiego problemu z gryzieniem jak Katerina, Duszek.

Od pierwszego dnia w naszym domu Mamba najbardziej lubiła gryźć moje ręce ale pamiętając przeczytane wcześniej rady zawsze piszczałam i mówiłam że może to robić ale delikatnie. :bad:

Teraz mała ma prawie 4 miesiące i zostało jej tylko "poranne" podgryzanie śmiejemy się że rano musi sprawdzić czy pani na pewno ma jeszcze całe ręce. Staramy się by miała sporo zabawek (na zmianę) i przede wszystkim jej ulubione plastikowe puste butelki po wodzie.

NIe wiem czy to dlatego nie podgryza nikogo innego ale może warto spróbować z butelką jest z tym dużo zabawy i jest dość twarda ale nie za bardzo więc zęby trochę przy tym pracują.

confeteria - 01-03-2011, 17:55

szczeniaczki tak mają ze gryzą, szczekają, są trochę agresywne, ale musicie to przeczekać bo to minie, one zachowują się tak jakby były wsród innych małych piesków. dlatego najlepiej jak sie nabywa psa należy wziąc ze sobą kawałek jakieś szmatki która lezała gdzieś blisko ich matki, i one się dzieki niej uspokajają bo czują jej zapach. a gryza wam rózne przedmioty w domu bo tęsknią ogromnie. Starajcie się poswięcić im duzo czasu i bedzie dobrze:)
bietka1 - 01-03-2011, 22:25

Duszek napisał/a:
gdy gryzie ignoruje i wychodzę
skoro działa, to powtarzaj do znudzenia, Neo w końcu załapie :) . Gdzieś wyczytałam, że sami swoim zachowaniem zachęcamy psy do rozrabiania: otóz zwracamy na nie uwagę wtedy, gdy coś kombinują, natomiast kiedy grzecznie odpoczywają - ignorujemy je. A właśnie wtedy powinny zostać pochwalone (np. smakołykiem) za to, że są grzeczne. A co do gryzienia różnych rzeczy - ja w takim przypadku odwracałam uwagę psa klaskając w ręce czy wydając dziwne dźwięki. Maluch na chwilę przestawał, żeby sprawdzić co się dzieje a ja wtedy szybko podsuwałam gryzaka i zachęcałam do jego memłania. No i niestety trzeba się pogodzić z pewnymi stratami. Do tej pory mam meble ze śladami zębów kolejnych szczeniaków. I teraz są to dla mnie pamiątki o wielkiej wartości sentymentalnej. Bo Maksiu i Karuś już za TM, a ja mogę wspominać ich dawne szaleństwa.
joanna - 02-03-2011, 12:46

zgodzę się że ignorowanie to najlepsza metoda,u mnie sie sprawdziła też przy nauce czystości,niestety wymagana jest anielska cierpliwość bo masz ochotę bestię udusić a tu musisz ze stoickim spokojem ignorować ale to działa bo piesiowi właśnie o to chodzi zeby wzbudzic twoje zainteresowanie,gonienie go po mieszkaniu np ze ścierką ,on się dobrze bawi podczas kiedy ty wychodzisz z siebie

[ Dodano: 02-03-2011, 12:49 ]
pozatym reagując gwałtownie krzykiem i histerią,tylko psa pobudzamy i powodujemy że jest nieznośny i jeszcze bardziej rozwydrzony a psa trzeba wyciszać

katerina - 10-03-2011, 20:51

Dziś, znowu mamy ciężki dzień. Jestem wściekła na małą. Jestem pogryziona i podrapana do krwi. Ona nie rozumie słowa przestań, zabawki jej nie interesują. Jeśli nie dosięga do rąk, gryzie po stopach, szarpie za nogawki (potargała mi 2 pary spodni).Kiedy idziemy na dwór to skacze wokół mnie i zębami łapie za ubrania.Wiem, że to szczeniak, że to przejdzie...kiedyś...Ale naprawdę mam już dość :cring: Nie potrafię sobie z nią poradzić, próbowałam ją nawet gryźć :( Dziś nie wytrzymałam, w gniewie klepnęłam ją w zadek. Wiem, że źle zrobiłam ale nerwy mnie już ponoszą. Zaczynam widzieć swojego psa jako małego potwora wyposażonego tylko w zęby :cring: Czasami myślę , że nie ma na nią skutecznej metody, że taka zostanie :cring:
oleska2803 - 10-03-2011, 21:03

Nie łam się wszyscy przez to przechodziliśmy, ja mam w pamiątce podartą piżamę, 2 pary spodni dresowych i kurtkę. radzę Ci na razie przeznaczyć sobie parę ciuchów do zniszczenia na wychodzenie na spacery i chodzenie po domu. Ja tak zrobiłam mam specjalne ciuchy do ślinienia, ubłocenia i podarcia :) Dzięki temu nie będziesz się denerwować że coś zniszczyła. Nadal ała i ignoruj, klapsy nie pomogą tylko pogarszają. Mi też puszczały nerwy i kilka razy młody dostał klapa z którego się tylko cieszył. Zrezygnujcie z piszczących zabawek bo sprawiają że piesek przestaje reagować na piszczenie. Przejdzie jej na 100%. Ja również miałam dość, wyglądałam jak ofiara przemocy w ciuchach jak bezdomny, wkurzało mnie że nie mogę się przytulić do własnego psa bo natychmiast reaguje gryzieniem. Jak Cię gryzie podtykaj zabawki i się z nią nimi baw, ja np dawałam młodemu jego podusię lub kostkę którą sobie memłam leżąc na mnie i moje ręce były uratowane. Snickers uwielbiał się szarpać taką zabawką kilka parówek na sznurku. Spokojnie, konsekwentnie będzie lepiej choć wydaje się że wszystkie metody nie działają w końcu zaowocują. Młody teraz nie podgryza. Nauczył się tak że nawet jak zabawka zapiszczy to ją zostawia w spokoju, przynosi mi swoje kostki i podusie żebym mu trzymała jak sobie będzie gryzł, a nawet zaczął się przytulać :-P trzymaj się :)
Shamalli32 - 10-03-2011, 21:44

Katerinko...jak bardzo cie rozumie,dla mnie to byla tragedia wyjsc z Drakulem na spacer,do dzisiaj szarpie jak ciagnik ale poniewaz nic nie pomagało dzis Drako chodzi bardzo krotko na smyczy,praktycznie trzymam go tuz przy obrozy,reka luzno i korekty,korekty i korekty,ludzie na mnie patrza jak na zdebilala babe,bo ten potrafil sie wic jak wegorz w kolko i to w powietrzu,hooorrroorrr.
Na razie chodzi spokojnie ale widze ze zad mu tancuje,ze ekscytacja jest przez cala droge.Niszczy dalej bez zmian,jedne panele polozone to znalazl drugie miejsce do gryzienia.
Katerino ja zeby pies sie wyciszyl daje mu np kosc rurkowa a do srodka wpycham np jajecznice:))i zamrazam,zanim ja stamtad wygrzebie mija troszke czasu i pies jest zmeczony,ma 10 kosci :-P i kazdorazowo wkladam tam roznosci serki topione ,jakies pasty i za kazdym razem mroze daje mu np jak zaczyna glupiec,wiesz jak sie wtedy wycisza?ale najpierw musi przestac grysc albo won za drzwi albo klade go na ziemi i czekam az sie uspokoi:)

katerina - 11-03-2011, 15:48

a jak wygląda taka kość rurkowa??
GIZELKA - 31-03-2011, 12:52

Oh, czyli to nic takiego że pies je ziemię? :-P
Właśnie Astro był na balkonie, i patrzę, a on... zjada ziemię z kwiatków! Zjadł prawie garść, trochę mu zabrałam, i wywaliłam z balkonu, teraz chodzi i piszczy. ;]

Chelsea - 31-03-2011, 13:25

moja uwielbia ziemię, kamyczki, teraz trawka zielona się pojawiła to też nie oszczędzi ;]
Madziuja - 31-03-2011, 13:32

Kenzo teraz znowu zaczął pożerać korzonki ,choć wygląda to jakby jadł ziemię.Uwielbia też łamac wielkie gałęzie z małych drzewek i krzaczków i roboi to tak zacięcie dopuki nie wyrwie ( no chyba,że ja mu wcześniej zabronie) a czasem jest mi aż wstyd bo potrafi robic to w samym środku parku gdzie jest masa ludzi. Czasem w trakcie zabawy z jakims psiakiem jak sie za bardzo "podnieci" podlatuje do pierwszego lepszego i bezopamietania ciągnie-a biada drzewkom jeżeli akurat jego kompanem jest jego najlepszy kumpel golden.Wtedy oboje znęcają się nad biednym krzeczorem :haha:
nataliwg - 31-03-2011, 13:51

Craz'ol też je ziemie, ale kamyki i trawa lepiej jej podchodzą :P
donia457 - 31-03-2011, 23:12

moae narazie takich diety nie urzadzaja ,ale nigdy nie mowie nigdy,ogolnie apetyt maja dobry
dkasprzak - 02-04-2011, 11:05

Nasz psiak ma 12 miesięcy i gryzie wszystko wkoło. Potrafię ścierpieć pluszaki od dzieci bo dzieci same mu je dają, gorzej z butami, ramą łóżka, skórzanymi paskami itd. Psiak ma swoje zabawki piszczące i kosteczki ale za długo się nimi nie interesuje... Nie jesteśmy jego pierwszymi właścicielami, został odkupiony tydzień temu. Czasami jest bardzo niesforny i na komendy reaguje wyrywkowo...
kasiek - 02-04-2011, 11:39

dkasprzak, moze to przez to ze jak pisalas pies jest z Wami tydzien mialam tak z nasza Sonia jest z nami 2 miesiace poczatki tez byly trudne komendy na wyrywki i od niechcenia pies musi sie przyzwyczaic do nowego otoczenia Wy musicie poznac psa i on Was nam to sie udalo zycze powodzenia :)
kasia89t - 02-04-2011, 11:53

A próbowaliście smarować ręce masłem?? I wtedy pies zlizuje a wy go miziacie i chwalicie :) kilka takich ćwiczeń może pomoże :)
Gocha2606 - 02-04-2011, 12:01

dkasprzak napisał/a:
Nasz psiak ma 12 miesięcy i gryzie wszystko wkoło. Potrafię ścierpieć pluszaki od dzieci bo dzieci same mu je dają, gorzej z butami, ramą łóżka, skórzanymi paskami itd. Psiak ma swoje zabawki piszczące i kosteczki ale za długo się nimi nie interesuje... Nie jesteśmy jego pierwszymi właścicielami, został odkupiony tydzień temu. Czasami jest bardzo niesforny i na komendy reaguje wyrywkowo...



Jeżeli macie kontakt z poprzednimi właścicielami dowiedzcie się dokładnie JAKIE słowa i gesty używali na komendy , bo dla psa nie ma synonimów.
Dowiedzcie się, czy problemy z gryzieniem i niszczeniem występowały już wcześniej - jeżeli tak, to kupiliście totalnie rozpuszczonego psa, który nie miał wyznaczonych zasad.

Jeżeli nie - to może być objaw stresu i zmiany otoczenia i tego, że pies nie potrafi na razie przystosować się do nowych warunków. Okres adaptacyjny psa do nowego domu trwa kilka tygodni i w tym czasie ważne jest, żeby nauczyć go, co mu wolno a czego nie.

Pamiętaj też, że im więcej robicie zamieszania kiedy pies dorwie coś zakazanego, im bardziej go gonicie i próbujecie to odebrać zdobycz - tym bardziej to coś urasta w jego oczach do rangi skarbu.
Im więcej "energii" i ekscytacji w Was - dorosłych i dzieciach - tym pies będzie bardziej pobudzony i będzie szalał i gryzł.

Rzeczy zakazane dla psa trzeba pochować.
Pilnować psa - natychmiast przerywać mu spokojnym ale stanowczym NIE albo EE! próby wgryzania się w "Wasze" rzeczy, a kiedy przestanie - pochwalić, dać coś innego do roboty.
Chociażby KONG napchany pysznościami albo gryzaka - suszony penis wołowy albo ogon.

Pamiętaj też, że zabawki "zdechłe" - czyli te które się ie ruszają - są mało atrakcyjne, pies wybierze zabawkę "żywą" np. zabawkę dziecka, która się w rękach maluszka rusza. No i zabawa samemu też nie jest taka fajna jak zabawa z człowiekiem. :)

mikos - 04-04-2011, 10:30

Jak nasz 7 tyg Bentley gryzie to mu pozwalam, ale do pewnego momentu. Chcę aby nauczył się siły swoich szczęk i tego jak delikatna jest ludzka skóra. Jak mnie zaboli to piskliwym głosem krzyczę: Auć! Jeśli pies nie przestaje i nic nie działa, kończę zabawę i wychodzę z pokoju. To najgorsza dla niego kara. Zwykle wtedy się drze, rzuca, szczeka, gryzie co popadnie, aż w końcu daje za wygraną i leci do mnie aby się położyć pod nogami, a wtedy dostaje głaska i mówię: Dooobry pies!
dkasprzak - 04-04-2011, 23:37

Gocha2606, kasiek, No sęk w tym że poprzedni właściciele poza siusianiem i kupkaniem na dworze, niczego psa nie nauczyli. Właścicielka mówiła że pies gryzie np. buty.

Od kilku dni szkolę pieska więc powoli powoli, mam nadzieję że problem zniknie.
Pomocne są też tutaj kości prasowane, potrafi się nimi zająć.

Szkoda tylko że ostatnio bąble podsunęły mu moje ulubione amarantowe szpilki... No rozpacz :|

Gocha2606 - 04-04-2011, 23:50

Hmmmmmm...
Cytat:
Rzeczy zakazane dla psa trzeba pochować.


Rzeczy które dzieci mogłyby nieopatrznie dać psu - również :)

Cieszę się, że zaczynacie się dogadywać. Tylko spokój, cierpliwość i konsekwencja może Was uratować.

dkasprzak - 05-04-2011, 00:03

Gocha2606, Były pochowane, ale sobie wyciągnęły i podały, z resztą ja nie chcę musieć chować, chcę by pies wiedział że mu nie wolno, i ma się zająć gryzieniem tego co mu pozwalamy. Dzisiaj poszło całkiem nieźle, z butów raz tylko przyniósł mojego klapka do pokoju, i po upomnieniu zostawił go w spokoju :D No to teraz to już z górki :) :) :)
Z zabawkami będzie gorzej, bo większość z pluszaków gra lub śpiewa, i on się wtedy dopiero nakręca. Sam je sobie podrzuca i łapie pyskiem :D :D :D

Milutki27Cork - 05-04-2011, 15:51
Temat postu: Gryząca.Deasy.......
Witam,urzytkownikow Labciow:-))) Powiedzcie mi mam 8ipol tygodniową Labcie,jest z Adhd :-) )) To zrozumiale,bo to szczeniak jeszcze,ale prosze powiedzcie mi jedno,ona zuca sie nam do buzi gryzie nas po twarzy,zwracamy jej uwage,co chwile ze tak nie wolno,ona nas nie slucha i dalej to robi,moze jest w stanie nam ktos podpowiedziec co nalezy robic,zeby sie Deasy oduczyla ,tego a ząbki sunia ma coraz wieksze i ostrzejsze co widac po moich rekach:( są postrzepione i poranione,rece to jedna z ulubionych zabawek suni,za zadne skarby niechce sie oduczyc ich grysc,i coraz mniej panuje,nad swoją silą,to nie jest przyjemne dla nas,bardzo Prosze napiszcie nam Co mamy robic,by przestala,Gysc nas po twarzy i po Rękach,Prosze odpiszcie mi na meila.girusek24@wp.pl z gory dziekuje za podpowiedzi milutki27.
mibec - 05-04-2011, 16:07

Milutki27Cork przeczytaj caly powyzszy temat, zajrzyj tez tu: http://www.forum.labrador...?t=1976&start=0 ; http://www.forum.labrador...p?t=803&start=0 ; Znajdziesz duzo porad co zrobic z takim psim dzieckiem :)
Ikani - 04-05-2011, 10:14

Mój Diego ma 10 tygodni i również pasjonuje się gryzieniem, szczególnie stóp. Niestety żadne dźwięki typu "auć" na niego nie działają chociaż próbowaliśmy :( Kiedy wpada w ten gryzoniowy amok nie da się go uspokoić, ale chyba znaleźliśmy metodę:

Kiedy Diego doskakuje żeby złapać stopę blokujemy mu dostęp dłonią i od razu ją zabieramy. To dla niego strasznie frustrujące, bo nie może podejść, pierwsza taka zabawa trwała chyba 15min bez przerwy. ALE! Teraz już wie, że w takiej "walce" nie ma szans i szybko odpuszcza sobie kolejne próby :haha: Jego "napady gryzienia" póki co dość ładnie się skracają i jesteśmy dobrej myśli na przyszłość :greedy:

donia457 - 07-05-2011, 23:44

moja Reda nie gryzie po nogach tylko po rekach :(
Ikani - 16-05-2011, 13:38

W przypadku Diega wyszło na to, że psiak się nudził i dlatego gryzł.
Lixia - 16-05-2011, 21:19

Mój Mikołaj nie gryzie a szczypie i wyraźnie zbiera mu się wtedy na miłości :lookdown: A poprzedniemu psu (wyżełek albo gryfon - do dziś nie wiemy) wystarczyło podsunąć pod pysk zaciśniętą pięść i powiedzieć "no gryź", zawstydzał się i zaczynał lizać. Niestety to chyba nie będzie wystarczające rozwiązanie dla zaciętych gryzoni :)
Ikani - 22-05-2011, 08:55

hehe w tym wypadku wyszłoby raczej coś w rodzaju:
- no gryź!
- no dobra!
:brick:

tenshii - 22-05-2011, 10:44

Ikani napisał/a:
hehe w tym wypadku wyszłoby raczej coś w rodzaju:
- no gryź!
- no dobra!
:D :D :D
dzięki za poprawę humoru ;D

Ace_ - 23-05-2011, 13:20

Ja stosuję podobną metodę jak ta już wymieniona.Gdy Tośka mnie skubnie boleśnie,wydaję okrzyk bólu,wstaję i wychodzę.Jest wtedy trochę zdezorientowana,ale pomaga.Gdy nie pomaga,zamykam ją w łazience na chwilkę-łazienka jest mała,pochowaliśmy wszystkie przedmioty,płyny itp.którymi by mogła sobie zrobić krzywdę.Gdy wychodzi to zazwyczaj idzie leżeć,albo sama bierze swoją zabawkę.Chociaż przyznaję,z początku nie było łatwo,ale to mądre psy i szybko się uczą.
aska73 - 07-06-2011, 14:40

Ze swoim Luckym mam podobne problemy. Uwielbia podgryzać ręce i nogi. Potrafi podbiec i nieoczekiwanie ugryżć. Ale uczę się cierpliwości i odporności. Czasami trochę pomaga ignorowanie , a czasami nie. Poczytam Wasze wypowiedzi i wypróbuję.
Ace_ - 18-06-2011, 12:37

Napiszę to tu,bo nie chcę powielać tematów.
Mam problem,szczerze to się wystraszyłam dziś.Tośka leżała sobie u mnie na kanapie ze swoją kością bawiąc się nią,spokojnie i bez szaleństw.Po czym jak jakaś torpeda wyleciała z pokoju,robiła rundy wokół stołu,była wobec mnie agresywna-gryzła,dosłownie rzucała się i na każdą moją próbę uspokojenia jej i pogłaskania zaczynała znów gryźć.Zdarzyło to się pierwszy raz,ona ma czasem różne "jazdy" kiedy jest bardziej pobudzona,ale nigdy do tego stopnia.Po zakończeniu "ataku" od razu się położyła,po czym zasnęła.Co może być tego przyczyną i jak temu zaradzić,gdyby coś podobnego się znów zdarzyło?

Ikani - 22-06-2011, 10:36

Mieliśmy podobny problem. Diego robił właśnie coś w tym stylu - wpadał w taki "szał" i nie dało się go żadnym sposobem opanować. :beated: U nas pomogło zamykanie go w osobnym pomieszczeniu i ignorowanie. Bieganie to jedno, ale gryzienie nas to już poważne przewinienie.
Widocznie Twoja Tośka nie rozumie, że nie wolno tak robić. Słyszałam/czytałam kiedyś taki tekst: pies ma do człowieka zaufanie jeśli ten go karmi, ale to nie jest jednoznaczne z szacunkiem do niego.
My Diega często ignorujemy i wydaje się, że zaczyna rozumieć, że nie wszystko mu wolno. Teraz jak próbuje nas złapać zębami najczęściej od razu się cofa, bo przypomina sobie, że tak się nie robi.
Albo inna nasza metoda - po prostu jak zaczyna tak szaleć od razu wychodzimy z nim na spacer, żeby sobie pobiegał i poniuchał. Wraca zmęczony i spokojniejszy :haha:

A jeszcze odnośnie tego co pisałaś wcześniej o Tosi: też próbowaliśmy wydawać z siebie dźwięki przypominające skamlenie/piszczenie, ale to zupełnie nie pomagało. Zresztą, rozmawialiśmy na ten temat z wetem i powiedział, że wszystko wskazuje na to, że nasz Dieg ma skłonność do zachowań dominacyjnych, więc nasze piśnięcie raczej tylko go bardziej nakręca :( Wiem, że na forum zwolenników teorii dominacji jest jak na lekarstwo, ale uwierzcie: ON TO MA! :confused:

Ace_ - 30-06-2011, 20:34

Ikani napisał/a:
Mieliśmy podobny problem. Diego robił właśnie coś w tym stylu - wpadał w taki "szał" i nie dało się go żadnym sposobem opanować. :beated: U nas pomogło zamykanie go w osobnym pomieszczeniu i ignorowanie. Bieganie to jedno, ale gryzienie nas to już poważne przewinienie.
Widocznie Twoja Tośka nie rozumie, że nie wolno tak robić. Słyszałam/czytałam kiedyś taki tekst: pies ma do człowieka zaufanie jeśli ten go karmi, ale to nie jest jednoznaczne z szacunkiem do niego.
My Diega często ignorujemy i wydaje się, że zaczyna rozumieć, że nie wszystko mu wolno. Teraz jak próbuje nas złapać zębami najczęściej od razu się cofa, bo przypomina sobie, że tak się nie robi.
Albo inna nasza metoda - po prostu jak zaczyna tak szaleć od razu wychodzimy z nim na spacer, żeby sobie pobiegał i poniuchał. Wraca zmęczony i spokojniejszy :haha:

A jeszcze odnośnie tego co pisałaś wcześniej o Tosi: też próbowaliśmy wydawać z siebie dźwięki przypominające skamlenie/piszczenie, ale to zupełnie nie pomagało. Zresztą, rozmawialiśmy na ten temat z wetem i powiedział, że wszystko wskazuje na to, że nasz Dieg ma skłonność do zachowań dominacyjnych, więc nasze piśnięcie raczej tylko go bardziej nakręca :( Wiem, że na forum zwolenników teorii dominacji jest jak na lekarstwo, ale uwierzcie: ON TO MA! :confused:


Ok,wielkie dzięki za rady i wskazówki ;)

Ikani - 30-06-2011, 21:09

Jeszcze jedna rada :) Zauważyliśmy, że kiedy nasz pisak dostaje tego swojego kręćka... cóż... jakby to ująć - chce mu się kupę :lookdown: Wystarczy z nim wyjść, a jak zrobi swoje jest grzeczny i zmęczony spacerkiem :D
damian21k - 03-08-2011, 10:42
Temat postu: Moja sunia jest nadpobudliwa.
Gdy chce pogłaskać Dianę ona zaczyna mnie gryźć i warczy. Tak jest zawsze. Ciągle gryzie nas. Co mogę zrobić, by się uspokoiła. Diana ma 3 miesiące.
mibec - 03-08-2011, 11:00

damian21k przeczytaj caly temat + ten: http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=873 i cwicz z sunia :)
SandraiToffik - 03-08-2011, 11:31
Temat postu: Re: Moja sunia jest nadpobudliwa.
damian21k napisał/a:
Gdy chce pogłaskać Dianę ona zaczyna mnie gryźć i warczy. Tak jest zawsze. Ciągle gryzie nas. Co mogę zrobić, by się uspokoiła. Diana ma 3 miesiące.

W jakich sytuacjach zachowuje się tak?
Jak Ty na to reagujesz?
Czy ma gryzaki?
Dostarczasz jej odpowiednią ilość ruchu?
Organizujesz zajęcia? Jeżeli tak - jakie?
Uczysz posłuszeństwa?


Istnieje parę metod zapobiegających gryzieniu, m.in.:
1. Używanie pisku. Gdy zacznie gryźć, wydajesz z siebie pisk i podsuwasz jej zabawkę pod pysk. Chwalisz, gdy jest spokojna.
2. Brak kontaktu z osobą gryzioną. Gdy zatapia zęby w Twojej skórze, Ty natychmiast wypowiadasz słowo "nie" i odchodzisz od szczeniaka. Wracasz do niego, gdy zachowuje spokój. Wtedy możesz zacząć się z nim bawić.
3. Ignorowanie. Nie patrzysz na psa, nic do niego nie mówisz, nie głaszczesz - ogólnie nie zwracasz uwagi. W ten oto sposób czworonóg zrozumie, że gryzienie jest strasznie nudne, ponieważ nic się nie dzieje.
4. Izolowanie. Czyli zamykasz psa w innym pomieszczeniu. Jeżeli piszczy, wyje, szczeka bądź drapie w drzwi - ignorujesz. Wypuszczasz go wtedy, gdy okazuje spokój.
5. Smarowanie rąk czymś kwaśnym. Spróbuj użyć cytryny bądź octu.


Zapewnij maluchowi sporo zabawek. Jeśli zamierzasz używać pierwszego sposobu - nie kupuj piszczałek. Dlaczego? Otóż piski psu zaczną kojarzyć się z zabawką, a nie z bólem.
Nie pozwól, by miała do nich dostęp przez cały dzień, ponieważ stracą dla niej znaczenie. To Ty decydujesz, kiedy pupil otrzyma gryzaka.

Nie zapomnij o pozostałych zajęciach, m.in. wspólnych zabawach (praca węchowa, aportowanie, przeciąganie sznura), uczeniu posłuszeństwa, dostarczaniu odpowiedniej ilości ruchu, socjalizacji.

Jeśli sunia jest po wszystkich szczepieniach - możesz zorganizować psie spotkania.
Gdy będzie starsza, będziecie mogli brać udział w przeróżnych sportach, np. agility czy frisbee. Jednakże wcześniej odwiedźcie lekarza weterynarii w celu zbadania stawów.
Zmęczony pies, to szczęśliwy pies.

Ostatnie rozwiązanie to zapisanie się do psiego przedszkola, w którym pies nauczy się odpowiedniego zachowania.

Ironek180 - 08-08-2011, 14:36

Mamy właśnie podobnie. Iron (4 miesiące) bawi się zabawką albo aportuje (a aportuje pięknie!) po czym nagle traci zabawką zainteresowanie i zaczyna się rzucać na nas, szczekać i gryźć. Jest po kursie posłuszeństwa (komendy i chodzenie przy nodze - bardzo ładnie wykonuje), więc nie wiemy co jest z nim nie tak. Od 6 rano do ok. 16 jest w wybiegu koło domu specjalnie zbudowanym dla niego (jesteśmy wtedy w pracy, nie mieliśmy odwagi zostawić go samego w domu ;D A poza tym miałby w domu trochę mało miejsca). Jeśli gryzienie zdarza w domu, to izolujemy go na ok. 2 - 3 minuty i wtedy to na chwilę pomaga (do 5 razy sztuka ;D ). Kiedy wracamy do domu bawimy się z nim i musimy go porządnie zmęczyć, wtedy od razu pada i nie ma na nic siły ;D Po spaniu jest jeszcze zabawa i dość długi spacer. Gryzienie nasila się późnym wieczorem a wtedy powiniem być zmęczony. Co robimy nie tak? Czy to kwestia wymiany zębów? Martwimy się, że z tego nie wyrośnie. Pomóżcie! Pozdrawiam.
kosa15 - 11-08-2011, 21:15
Temat postu: Pies cały czas skacze i gryzie
Mój pies ma 4 miesiące caly czas skacze i gryzie po rękach oraz ciągnie za ubrania :doubt: . Nie działają żadne komendy. Mówie mu fe i ze boli a on nadal. Codziennie chodze z min na dlugie spacery . Pomóżcie :-P
Karoola - 11-08-2011, 23:04

Zmęcz go psychicznie. Jak Cię zaczyna gryźć to wstań, odwróć się i pójdź. Jak się uspokoi, nagródź.
kosa15 - 12-08-2011, 10:00

Zmęcz psychicznie. Mogła byś podać jakiś przyklad ?
wojtasowa - 12-08-2011, 10:07

kosa15 napisał/a:
Zmęcz psychicznie


tzn poćwicz z nim komendy, naucz go aportu to jest zarazem zmęczenie fizyczne jak i psychiczne bo uczy się takich rzeczy jak to, że trzeba coś przynieść i oddać. Wiele jest sposobów na zmęczenie psa tak naprawdę wszystko zależy od chęci i pomysłów, a jak samemu nie przychodzą fajne do głowy to na forum czy innych stronach internetowych jest o tym dużo napisane.

la.anui - 12-08-2011, 11:14

ja odradzałabym męczenie psa długimi spacerami. Jak przyzwyczaisz 4 miesięcznego psa do długich spacerów to jakie będziesz robiła jak będzie miał 1 rok, czy 2. U nas jak Igor gryzie to zazwyczaj z powodu zębów. Dlatego postaraj się mu dawać gryzaki (pomagają mi w tym uszy i kości, szmatki i szczoteczka do zębów). Po tym Igor jest przeszczęsliwy i mniej gryzie. Pies swoje musi gryź (przeżuć), jak nie ma co to będzie gryzł inne rzeczy w domu. Jak skacze, to naucz psa, że na ziemi ma lepsze rzeczy. My uczymy komendy "ziemia". Przy tej komendzie lecą smaczki na ziemie (rozsypują się). Teraz jak skacze i powiem ziemia to od razu szuka smaczków i wie, ze ma nie skakać. Z drugiej strony rozsądnie baw się z nim i trenuj. Fajne na rozładowanie energii jest przeplatanie komend, zabawą. U nas zasady czterolistnej koniczyny zaczynają działać. Trenujemy parę razy komendę , za każdym razem jest pochwała + nagroda. Nagrodą jest smaczek lub zabawa w postaci szarpania się szmatką, czy aportowania piłeczki. W domu świetnie to działa na naszego Igora :)
gio850327 - 15-08-2011, 20:44

u mnie jest podobnie z tym szczypaniem to można oszaleć ale trzeba uzbroić się w cierpliwość czy to nie raz w przedszkolu się koleżanki kolegów podszczypywało... mój piesio zdominował sunie rodziców pudel miniatura pomimo że ma 3 lata . To są łobuzy nad którymi trzeba popracować hehe
damian21k - 16-08-2011, 13:07

Cale szczescie juz sie uspokaja
Flotkowa - 21-08-2011, 08:40

Kiedy kończycie zabawę na skutek gryzienia psa i stajecie tyłem, żeby go ignorować ta na jak długo?
oleska2803 - 21-08-2011, 08:55

aż się uspokoi i przestanie wariować :)
marcinmarg - 22-08-2011, 15:38

hehe, u mnie gryzie -szczypie w tyłek, albo ręce jak się zasłaniamy:) Trzeba odejść od niego.
Ikani - 25-08-2011, 19:16

Przekonałam się ostatnio jak zbawienne skutki ma socjalizacja. Kontakt szczeniaka z innymi psami pokazuje mu gdzie są granice. Diego kilka razy został "ustawiony" przez starsze psy i dzięki temu nauczył się psiego savoir vivru. To się przekłada też na jego podejście do nas (ludzi). Młodzian wie, że należy się grzecznie przywitać, że nie wolno za bardzo skakać i nawet zabawa ma swoje granice. A pokazywanie zębów w ogóle nie wchodzi w grę!

Na takie problemy (oprócz tych metod, które już wymieniliście, a które można stosować w domu) naprawdę polecam jak najwięcej kontaktu z dobrze dobranym psim towarzystwem.

A co do izolowania to u nas kiedy mieliśmy te problemy - niestety na dłuższą metę niewypał. Diego wiedział, że izolacja w końcu się skończy i wszystko będzie po staremu. Ale możliwe, że to tylko jego "przypadłość".

Maleńka - 28-08-2011, 12:08

A jak oduczyc małego jedzenie ziemi z doniczki?:o
magda17 - 28-08-2011, 13:23

Majka też wcina ziemię, kamyki, trawę i co jej się tylko nawinie i szczerze mówiąc nie znalazłam jeszcze sposobu by ją tego oduczyć... Mam cichą nadzieję, że to przejdzie jakoś z wiekiem :)
A jeżeli chodzi o obrożę i smycz to Maja zaczęła ich "używać" gdy skończyła 7 tygodni :)

siulentas - 28-08-2011, 13:25

u nas tez ziemia kamienie i trawa sa na pozadku dziennym... wallusiowy kolega majlo zjada rozniez wegielki z kominka.
oduczyc? hmmm nie wiem na ile procent sukcesu mozna liczyc uczac komendy ''zostaw'' ''nie wolno'' ale napewno troche pomze hihi

magda17 - 28-08-2011, 16:11

Węgielki...taaa jak my to dobrze znamy :haha:
Aofie - 28-08-2011, 18:56

Witajcie .Czytam watek i czytam i jakbym mojego Cobisia widziala :D psotnik tak nam dokucza ze moj S ucieka do innego pokoju :-P gryzie nie milosiernie a jak pyskuje :D moja Vet nazwala go chatterbox(gaduła) :) normalnie jak sie rozgada to skonczyc nie moze najwieksza awantura jest o jedzenie albo smiecia ktorego dorwie na spacerze ;D A gryzon z niego przeokrutny moje ręce az po lokcie wygladaja jak jego gryzaki :-P na poczatku probowalam masla ogladalam kiedys program w ktorym przekonywali do tego sposobu ma on na celu ukazanie psiakowi ze skora jest bardzo delikatna i tak wlasnie nalezy sie z nia obchodzic-moj Coby stwierdzil ze to doskonaly smaczek mu pod nocha podsunelam wiec chcial urabac mi calego palucha:-P zbulwersowana po trzech tygodniach bedac posiadaczka dloni godnych pozalowania wyprubowalam odrobine octu z cytrna-jak delikfent posmakowal odrazu mu sie odechcialo gryzienia i teraz woli wszelkiego rodzaju gryzaki ktore nagminie posuwalam mu pod nochal wczesniej bez wiekszego rezultatu :)

[ Dodano: 28-08-2011, 18:59 ]
Zapomniałam dodac pyskuje nadal ( glowie sie czy to jest uleczalne???!!!) ale jest to dosc zabawne ostatnio gdy go zagadalam ,,Coby zobacz jak szybko rosniesz jaki z ciebie grubasek'' on zawyl radosnie - noooo ,nooo :-P

magda17 - 28-08-2011, 19:40

Hehe :) Majka też mnie gryzie i to porządnie,a czasem jak dostanie ataku "głupawki" to obawiam się o stan swoich ubrań, a nawet moje zdrowie :haha: ale dziś przekonałam się, że działa na nią odwracanie się tyłem- nic więcej... Żadne "spokój" czy "boli" nie robi na niej większego wrażenia, a może nawet ją do zabawy pobudza... :)
lopo888 - 30-08-2011, 15:31

Mój 3 miesięczny Nico nie dosyć że potwornie gryzie dłonie to jeszcze ma jakieś zboczone zapędy!! Kiedy siedząc odwróce się do niego tyłem naskakuje na mnie i próbuje objąć mnie łapami wykonując przy tym niecenzuralne ruchy !!! Czy tylko mój diabełek tak ma? Gwałci również poduchy i maskotki hehehe Jestem w szoku że takiemu maluszkowi takie sprośności w głowie!!!
mibec - 30-08-2011, 15:44

lopo888 : http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=341
Aofie - 30-08-2011, 23:14

lopo888 ja tez po wczorajszym powrocie z pracy przylapalam Cobiego na dziwnej zabawie z poduszka az mnie wmurowało ze taki maluch ma takie zapędy :-o mam nadzieje tylko ze nie bedzie gorzej :confused: moja vet radzila po ukonczeniu 6 miesiecy psiaka wysterylizowac ale ja nie wiem co o tym myslec czytalam ze samce po takim zabiegu maja duze problemy z trzymaniem siuskow :confused:
AnIeLa - 30-08-2011, 23:17

Aofie napisał/a:
dziwnej zabawie z poduszka az mnie wmurowało ze taki maluch ma takie zapędy :-o


to nie są zachowania seksualne. Mały próbuje jakoś rozładować energię.

Asior jest wykastrowany. Miał wtedy 4 lata. Nie ma problemów z trzymaniem moczu.

Ikani - 31-08-2011, 05:50

Aofie, nie chcę podważać opinii weta, ale czy 6 miesięcy to nie za wcześnie na takie zabiegi? też o to pytaliśmy i zasugerowano nam wykonanie takiego zabiegu dopiero po ukończeniu 10 miesięcy ze względu na to, żeby psiaka nie pozbawiać hormonów potrzebnych do prawidłowego wzrostu i rozwoju.
lopo888 - 31-08-2011, 10:18

mibec dzięki za linka : ) Już mi lepiej hehe : ) A wczoraj odkryłam , że mój labek nie gryzie dłoni kiedy sa wysmarowane kremem czy balsamem heheh Wtedy poprostu liże je okrutnie. Zasmakował mu Nivea ; ) Pozdrawiam!
kataszzka - 09-09-2011, 20:32

jakie witaminy kupić dwumiesięcznemu labkowi? mój też je ziemie, trawę i kamienie ;| no i dzisiaj zjadł peta .:|
kataszzka - 20-11-2011, 20:15

Cziko ma już 6 miesięcy. Podczas zabaw z zabawkami gdy się tarmosiliśmy złapał mnie zębami za rękę i jakoś nie zwracałam uwagi myślałam , że to normalne i podrzucałam mu do pyska zabawki. Jest z natury uległy, bardzo słucha wykonuje komendy nawet na mnie nie skacze (chyba , że się bawimy ) . Nikogo nie gryzie na spacerach, do każdego jest przyjaźnie (aż za bardzo) nastawiony. Ale dzisiaj... Wygłupiałam się z moim facetem na podłodze a cziko sie przyglądał, w pewnej chwili podleciał i ugryzł mnie za szyję ;| tak jakby chciał mnie udusić . Oczywiście byłam w szoku i odruchowo krzyknęłam " feeee koleś!" i się uspokoił. Czy to jest agresywne zachowanie czy nadal traktuje mnie jak kompana do zabawy ?
Gocha2606 - 20-11-2011, 21:34

Być może młody był zaskoczony całą sytuacją i chciał Cię "zdyscyplinować" tak jak by to zrobił z drugim psem, kiedy uznał, że robisz krzywdę panu.
Nie ugryzł Cię do krwi tylko złapał, z tego co rozumiem?

Maleńka - 21-11-2011, 08:52

U nas Lucjan robi to samo jak ktos sie kladzie na ziemi xd odrazu leci wejsc na niego i podgryza xd to nie jest przejaw agresji ale zabawy i wyraza to po swojemu :D nigdy indziej mnie nie gryzie tylko kiedy sie poloze xd
kataszzka - 21-11-2011, 11:52

Niee nie do krwi ale się zdziwiłam bo nigdy tak mocno mnie nie chapnął xD mnie też gryzie tylko wtedy jak leżę na ziemi. Ale być może chciał go obronić mimo, że ja zostałam zaatakowana bo bardziej słucha mojego faceta niż mnie, ja mu na za dużo pozwalam i popuszczam i rzadko kiedy karcę i może dlatego :P
Hoax - 22-11-2011, 14:47
Temat postu: Pyza
Witam.
Moi rodzice chcieli i mówili o tym - labradorka.
Trafiła się okazja, czarna suczka, 3 miesiące.
Mają ją od niedzieli, dziś mamy wtorek i już zaczynają marudzić. Że gryzie, że będzie drapać, że siusia i przede wszystkim, że jak się wychodzi to piszczy.
To im wystarczyło, by zdecydować, że chcą psa wydać, bo to się nie zmieni.
Czy macie jakieś sprawdzone sposoby na oduczenie (szybkie) szczeniaka takich zachowań?
Wzięłabym ją do siebie, ale mieszkam na wynajętej kawalerce...;/
Z góry dziękuję za odpowiedź.

mibec - 22-11-2011, 15:05

Hoax napisał/a:
gryzie, że będzie drapać, że siusia i przede wszystkim, że jak się wychodzi to piszczy.
:beated: a czego sie spodziewac po trzymiesiecznym psim dzieciaku :(
Poczytaj tematy zebrane tu: http://www.forum.labrador...opic.php?t=3139
Hoax napisał/a:
na oduczenie (szybkie)
wszystko wymaga pracy; czy Twoi rodzice nigdy wczesniej nie mieli psa?
Hoax - 22-11-2011, 15:07

Mieli, trzy. Tylko już odchowane.
Nie wiem, może faktycznie zabiorę ją do siebie.
Sąsiadów się uprzedzi, że będzie trochę hałasować, kupi się kaganiec i butki i nie będzie drapać i gryźć...hm?? Tylko na długie spacery będę z nią chodzić;/

mibec - 22-11-2011, 15:12

Hoax napisał/a:
może faktycznie zabiorę ją do siebie.
moze to dobry pomysl, jesli wiesz ze masz dosc cierpliwosci dla szczeniaka.
Dla laba nie ma absolutnie zadnego znaczenia jak duze masz mieszkanie / dom. Skoro mieszkanie jest wynajmowane to mozna rozwazyc klatke kenelowa, aby zapobiec zniszczeniom. Wiekszosc labow z reguly jest milczkami, trzeba tylko nauczyc zostawania w domu.
Hoax napisał/a:
kupi się kaganiec i butki i nie będzie drapać i gryźć...
to zart, prawda? ;)
ppaula2 - 22-11-2011, 15:12

Kaganiec?
Zakup klatkę kennelową (największy rozmiar) i przyzwyczajaj ją do tego.
Wtedy spokojnie będziesz mogła psiaka zostawiać samą w domu bez obaw o psa i o mieszkanie.

safeĆ - 22-11-2011, 15:14

Hoax, my wynajmujemy kawalerkę i mamy szczeniorka.

Właściciel został o tym fakcie uprzedzony- nie miał nic przeciwko.

Lepiej żebyś też uprzedziła, żeby nie było niemiłych sytuacji.
Zawsze, w przypadku ewentualnych zniszczeń można się dogadać.
My np. musimy odkupić uchwyty od szuflad ;D
ale za to Dżozef nie szczeka.

A zamiast kagańca lepsza będzie klatka
http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=229

Hoax - 22-11-2011, 15:14

No nie wiem, tak wyczytałam, że można tak zrobić... ;]
Dosyć droga ta cała klatka... kurcze;/
Nie chcę, by poszła w jakieś obce ręce, ale kurde no..;/
A w klatce nie będzie piszczeć??

ppaula2 - 22-11-2011, 15:15

To od ciebie zależy czy będzie piszczeć czy nie.
Trzeba psa od tego oduczyć.
Przecież to szczenie.

safeĆ - 22-11-2011, 15:16

może popiskiwać jak jej odpowiednio z klatką nie oswoisz... ale nawrzucaj jej tam przeróżnych zabawek do gryzienia, smaczki w skarpetkach i inne cuda- będzie dobrze :)

tylko nic na siłę

a klatkę na pewno znajdziesz używaną- ewentualnie poszukaj w internecie czy nie ma ktoś do wypożyczenia

dla chcącego nic trudnego, prawda? :)

joanna - 22-11-2011, 15:16

przepraszam ze to mówie ale kolejny pochopny zakup,niestety to nie para butów tylko pies,mam nadzieje że skoro szukasz pomocy to pomozesz swojemu psu ,na szczeniaka lekarstwa nie ma,mozna jednak próbowac zmniejszac skutki uboczne ale to wymaga duzo czasu spędzonego z nim
Hoax - 22-11-2011, 15:17

Wiem, wiem.
Spokojnie, zdaję sobie z tego sprawę.
Rodzice wychodzą z założenia, że nie dadzą mi jej, bo kawalerka, bo sobie nie poradzę, skoro oni sobie nie radzą i skoro pracuję itd.
Nie wiem już co myśleć..;/
Ja wychodzę z domu o 6 i jestem z powrotem o 16. Mój mąż natomiast wychodzi o 9 i jest o 19. Więc tak naprawdę kwestia 7 godzin...
Jak uważacie?

mibec - 22-11-2011, 15:17

Hoax napisał/a:
Dosyć droga ta cała klatka
poszukaj uzywanej.
Hoax napisał/a:
A w klatce nie będzie piszczeć
trzeba przeprowadzic trening klatkowy, zaraz poszukam, bo mialam ladny opis jak to zrobic. Bez treningu na 99 % bedzie sie buntowac.

[ Dodano: 22-11-2011, 14:19 ]
Hoax napisał/a:
Jak uważacie?
ja uwazam, ze dla chcacego....
dobrze to przemysl, bo to mnostwo obowiazkow, ale i mnostwo przyjemnosci / radosci.

Hoax - 22-11-2011, 15:19

Kurcze, dobre. Ja to wszystko przestudiuję, i jak rodzice się tego nie podejmą (gdzie mieszkają w 3 osoby, z czego jedna nie pracuje na razie) to ja to zrobię...
No chyba, że te siedem godzin to za długo??

joanna - 22-11-2011, 15:19

pies nie może przebywac w kagańcu tylko dlatego aby nie niszczył rzeczy,mam nadzieje ze pisałaś to żartem
Hoax - 22-11-2011, 15:20

Joanna, pisałam wyżej, że gdzieś to wyczytałam.
Sama nie miałam jeszcze do czynienia z tak młodym psiakiem, który gryzie.
Ja natomiast proponowałam rodzicom, by jak wychodzą dawali jej zajęcie - zabawki, smakołyki, ale uznali, że zgłupiałam..

mibec - 22-11-2011, 15:21

Trening klatkowy:
http://www.zooportal.pl/p...c-psa-do-klatki

safeĆ - 22-11-2011, 15:22

jak najwięcej zabawek- pluszowych, gumowych, twardych, miękkich.
my stosujemy taką metodę, że dajemy Dżozefowi ze 4 zabawki na raz, później zabieram dwie i w ich miejsce daję dwie inne. co tydzień ma "nowe" zabawki i się cieszy...

Hoax - 22-11-2011, 15:22

mibec - miałam w swoim życiu dwa psy (ale oba dorosłe), więc wiem, ze to spory obowiązek.
Jakiś czas temu chciałam adoptować, właśnie labradora, ale biszkopt i samiec, ale nie było wtedy środków finansowych.

mibec - 22-11-2011, 15:23

Hoax napisał/a:
jak wychodzą dawali jej zajęcie - zabawki, smakołyki, ale uznali, że zgłupiałam..
jej; na prawde nie sa gotowi na szczeniaka.
Albo zabierz sunie do siebie albo poszukaj jej domu, bo to nie rokuje dobrze :(

Hoax - 22-11-2011, 15:24

No właśnie będę z nimi jutro rozmawiać, że chce ją zabrać. Spróbuję. Ale nie oddam. Bo to nie jest zabawka, żeby tak z rąk do rąk, a nas już zna.
Ale się zdenerwowałam...;/

Musze tylko ich przekonać, że kawalerka, to nie problem, że pisków oduczę i nauczę siedzenia w klatce...
właśnie, muszę takowej poszukać...

mibec - 22-11-2011, 15:27

Hoax napisał/a:
kawalerka, to nie problem
tak jak pisalam wyzej - to zaden problem; lab i w domu z ogrodem nie bedzie szczesliwy jesli nie zapewnimy mu spacerow, szkolenia, pracy.
Hoax napisał/a:
pisków oduczę i nauczę siedzenia w klatce
powodzenia - chwilke Ci to zajmie, ale na pewno sie uda.
Hoax - 22-11-2011, 15:28

Tylko jak długo będzie się uczył? Ja wiem, że każdy pies inny, tylko tak mniej więcej...?
mibec - 22-11-2011, 15:33

Hoax napisał/a:
każdy pies inny,
dokladnie, wiec trudno przewidziec...
Moj w klatce na kilka minutek zostawal juz po 2 dniach, ale on byl starszy.
Nie piszczenie w domu jak zostawal sam zalapal po pierwszym smakolu :)
A z niszczeniem w domu dalej mu nie ufam, choc ma juz prawie 2 lata - dopiero teraz powolutku go "wyprowadzam" z klatki.

Hoax - 22-11-2011, 15:33

Albo mi nie działa wyszukiwarka albo nie ma żadnej klatki dla psów nikt na zbyciu...;/
mibec - 22-11-2011, 15:35

allegro sprawdzalas?
Hoax - 22-11-2011, 15:38

http://allegro.pl/wysoki-...1935555366.html

takie coś?

http://allegro.pl/kojec-k...1939336883.html

ta pewnie za mała?

Kurcze, ciężki temat...

mibec - 22-11-2011, 15:42

Raczej takie: http://allegro.pl/srebrna...1897772581.html
Z kojca obawiam sie, ze kombinator w koncu wyjdzie.

Hoax - 22-11-2011, 15:47

http://allegro.pl/show_it...acf77d00be2ff62

znalazłam taką z mojej miejscowości.
Dobra by była?

[ Dodano: 22-11-2011, 15:48 ]
No ta cenowo od razu odpada niestety;/

mibec - 22-11-2011, 15:54

Hoax, to jest malenka klatka - wystarczy Ci na kilka miesiecy, a raczej tygodni, bo male laby szybko rosna.
Klatka musi byc wygodna - pies musi miec mozliwosc wstac w niej, swobodnie sie polozyc, napic ....

Hoax - 22-11-2011, 16:06

Kurcze, to będzie ciężko z tą klatką...
A jest inny sposób oduczenia gryzienia i sikania w domu?

mibec - 22-11-2011, 16:13

Hoax napisał/a:
inny sposób oduczenia gryzienia
u mnie wszystkie sposoby typu ignorowanie, nie cieszenie sie na powitanie itd zawiodly, wiec nie umiem Ci pomoc.
Hoax napisał/a:
oduczenia (...) sikania w domu
nagroda za kazde zalatwienie na dworzu / brak reakcji na zalatwienie w domu i w koncu lapie :)

Hoax napisał/a:
to będzie ciężko z tą klatką
jesli ciezko finansowo to nie wiem czy branie psa jest dobrym pomyslem - niestety karma kosztuje (przeciez nie bedziesz karmic karma z marketu) / weterynarz kosztuje; przemysl ta decyzje dobrze.
Hoax - 22-11-2011, 16:15

Wszystkie zastrzyki, tabletki itd miała. Ciężko jest teraz, bo idą święta i kupiłam tego psa rodzicom - a to już wydatek rzędu 600 złotych, a teraz muszę wyłożyć kolejne 200 na klatkę i nie dam rady tego pokryć przed Nowym Rokiem.
joanna - 22-11-2011, 16:22

widzę że nasza kochana Mimbec się bardzo zaangazowała aby pomóc ;* musisz byc przygotowana na parę miesięcy pracy po prostu Twoja sunia jest dzieckiem i tego nie da się "oduczyc"ale to najpiękniejsze chwile które każdy z nas wspomina ze wzruszeniem-pierwsze siku na polku,pierwszy wypadnięty ząbek,nawet zniszczone pierwsze zabawki przechowuje się jak relikwie,ale w końcu pies dorasta i to co włozysz teraz do niego jak do wielkiej walizki-swoją miłość ,czas naukę-póżniej będziesz wyciągac z niej garściami tego bardzo Wam zyczymy

[ Dodano: 22-11-2011, 16:28 ]
finanse to ciężka sprawa,gdyby nie one na mojej kanapie siedziałyby teraz dwa labki ,pół biedy gdy trzeba wydawac pieniążki na jedzonko,gorzej gdy zaczyna się problem zdrowotny,nie daj boże ze stawami .Dlatego pies nawet najpiękniejszy nie może być prezentem świątecznym,sprawa wymaga przemyślenia,medal ma dwie strony

Hoax - 22-11-2011, 16:34

Joanna - moi rodzice sami wybrali taki prezent i sami ją wybrali, spośród innych.
Monisiaczek - 22-11-2011, 17:52

Hoax, a mozna wiedziec z jakiej hodowli masz psiaka?
Ewelina - 22-11-2011, 18:18

Hoax, Zabierz małą do siebie poczytaj forum. Poczytaj o treningu klatkowym i o wychowaniu małego labradora. Psiaki mogą spokojnie siedzieć same przez 8 godzin. Poczytaj tez o lęku separacyjnym jak do niego nie dopuścić i jak nie popełnić błędu. Labradory do roku są czasami nieznośne, ale to są bardzo inteligentne psy i po takim roku mieszkania z nimi nie wyobrażam sobie życia bez nich :) Trzymam kciuki powodzenia :)
Hoax - 22-11-2011, 18:21

Nie wiem jaka hodowla, wiem tylko, że z Gniezna...
Monisiaczek - 22-11-2011, 19:55

Jeśli nie masz żadnych dokumentów to znaczy, że to pseudo, niestety :<
Hoax - 22-11-2011, 20:05

Pewnie tak, ale nawet jeżeli to jakby nie patrzeć to piesek i nie zasługuje na takie wydawanie z rąk do rąk. Nawet jeśli bywa nieznośny.
Myślałam też, że jak wyje ja się wychodzi, by zostawić w skrzynkach na listy sąsiadom graniczącym info, że przez jakiś czas tak może sie dziać.

Muszol - 22-11-2011, 20:09

Monisiaczek napisał/a:
Pewnie tak, ale nawet jeżeli to jakby nie patrzeć to piesek i nie zasługuje na taEwelina, kie wydawanie z rąk do rąk. Nawet jeśli bywa nieznośny.


ależ oczywiście ;)
tak jak mówiła Ewelina zapoznaj się bliżej z forum, w razie wątpliwości pytaj o wszystko a na pewno sobie poradzisz ;)

Hoax - 22-11-2011, 20:14

Najpierw to muszę przekonać rodziców, że to dobry pomysł.
Wyczytałam, że dobrze by było jakby było inne zwierze - świadomość dla psa, że nie pozostaje sam.
Mamy w dużej klatce dwa szczury - raczej nic im nie zrobi, jak umieścimy w niedostepnym miejscu, ale może nie będzie czuł sie samotny. prawda?

neravia - 22-11-2011, 22:48

Hoax,
Nie gniewaj się proszę, ale moim zdaniem powinnaś jak najszybciej dla szczeniaka znaleźć nowy dobry dom, najlepiej gdzie wiedzą jak postępować z 3 miesięcznym psiakiem.
Nie masz doświadczenia z wychowywaniem szczeniaka, i nikt nie ma Ci tego za złe.. biorąc jednak pod swój dach musisz być przygotowana na zabrudzenie całej podłogi (na jej sprzątaniu kilka razy dziennie i myśleniu nad sposobami pozbyciu się woni! ), zniszczenia, gryzienia, piszczenie i wiele innych problemów. pies nie nauczy się wszystkiego w tydzień, będzie to trwać tygodniami, miesiącami.. (wynajmujecie kawalerkę, więc czy Wasz właściciel jest również na to przygotowany?) Nie skomentuje już pomysłu z kagańcem..ja jako dziecko po przeczytaniu "gdzieś" czegoś takiego nie uwierzyłabym. Skoro nie ma Was w domu 7 godzin - to dość długo i musisz brać pod uwagę, że w takiej sytuacji szczeniak potrzebuję dłuższego czasu na nauczenie się załatwiania poza domem.
Poruszę jeszcze jeden temat, dotyczący kosztów.. jeżeli nie stać Cię na kupienie klatki kenelowej, bierz pod uwagę, że koszty utrzymania labradora nie są małe, jeszcze jak będzie chorował.. - poczytaj o dysplazji. Musisz brać wszystko pod uwagę i to czy podołacie temu finansowo? Klatka jest droga, ale nowy komplet mebli nie jest tańszy.
proszę Cię o przemyśleniu tego co napisałam..tak, żebyś nie popełniła tego samego błędu co rodzice. Psiak jest młodziutki.. ale za kilka miesięcy jak będziesz chciała pozbyć się go..wtedy będzie bardzo szkoda suni :(
Może to ja się mylę, a Ty jesteś zakochana w tym szczeniaku po uszy i znajdziesz na wszystkie wychowawcze problemy rozwiązania.. bardzo chciałabym tego :(

Hoax - 23-11-2011, 08:34

Witaj.
Nie wiem czemu ma służyć takie zniechęcanie mnie.
Wyjaśniałam wyżej, że nie mogę sobie TERAZ pozwolić na wydatek tego rzędu, ponieważ kupiłam rodzicom psiaka za taką sumę, bo chcieli i spłukałam się na te chwilę doszczętnie. Co nie zmienia faktu, że zdaję sobie sprawę, że to drogi interes, i gdybym nie uważała, że sobie nie poradzimy to bym się do tego nie pchała.
Co do mieszkania - wynajmującym jest mój wujek, więc problemu być nie powinno, a ja nie pozwolę na to, by przerzucać psiaka z rodziny do rodziny, bo ma się taki kaprys.
Jestem na 99% pewna, że sobie poradzimy (zawsze 1% możliwości, że któreś z nas ciężko zachoruje - choć mój mąż uważa, że na 100% damy radę).
Dla psiaka 7 godzin samemu w kojcu z zabawkami to pewnie dużo, ale u moich rodziców od stycznia siedziałby czasem nawet dłużej.

donia457 - 23-11-2011, 08:58

Hoax, musicie byc cierpliwi,jesli chodzi o wszelka nauke szczeniaka,
jezeli sunia ma wszystkie szczepienia i przeszla juz kwarantanne to mozecie poprosic kogos znajomego z psem na jakis spacer moze sunia podlapac zalatwianie sie na dworzu,i oczywiscie przy kazdym siku czy kupalu -smakolyk
mozna w domu nauczyc psa zalatwianie sie na maty i czy gazety w chwili kiedy nas nie ma w domu,ale wydaje mi sie ze najlepiej jest jak psa uczymy od samego poczatku dworek-zalatwianie
jesli chodzi o kawalerke to psiak by to przezyl tylko musi miec odpowiednia dawke ruchu-oczywiscie do wieku(nie mozna nadwyrezac stawow biodrowych)
piszczenie jak pies zostaje sam w domu-tez musicie nad tym popracowac,zakladanie kaganca w niczym nie pomoze tak samo jak i przy niszczeniu wszelkich rzeczy
musicie porostu wszyscy uzbroic sie w cierpliwosc to jeszcze psie dziecko,moja ma prawie rok i tez potrafi czasem nabroic
powodzenia :)

Monisiaczek - 23-11-2011, 09:24

Hoax, nikt nie chce Cię zniechęcać, nie odbieraj tego w ten sposób :)
Wystarczy, że przestudiujesz dział "labradory w potrzebie" i z pewnością zrozumiesz dlaczego jesteśmy tacy przewrażliwieni. Szczeniak w domu to duże wyzwanie, a mały labek to wyzwanie gigantyczne.
Ale wszystko da się przeżyć, jeśli jesteś wystarczająco zdeterminowana, cierpliwa i konsekwentna. :)
A moja uwaga o pseudohodowli dotyczyła głównie tego, że kupując psiaka z pseudo wspierasz, często nie zdając sobie z tego sprawy, proceder czerpania korzyści z cierpienia zwierząt :<

mibec - 23-11-2011, 10:30

Hoax widze, ze jestes zdecydowana, wiec powodzenia w rozmowie z rodzicami ;*
Wierze, ze sobie poradzisz - mam nadzieje, ze zostaniesz na forum i bedziesz sie dzielic wrazeniami z zycia ze szczylkiem :)

neravia - 23-11-2011, 18:52

Hoax, nie chciałam Ciebie zniechęcić, jedynie uświadomić parę spraw, bo jak pisałaś wcześniej - nie miałaś styczności z wychowywaniem szczeniaka. Jeżeli jesteś zdecydowana na tego psiaka to z całego serca trzymam kciuki za Was. Moje przewrażliwienie na nieodpowiedzialne decyzje również wynika z doświadczenia - mój poprzedni piesio w wieku 12 miesięcy został porzucony przez właścicieli, bo mieli go dosyć..suczka nie potrafiła załatwiać swoich potrzeb na dworze, za co była bita (nie ciężko było mi to wywnioskować, jak sunia zaraz po załatwieniu się na dywanie trzęsła się panicznie i chowała..) Wzięłam ją pod swoje skrzydła, wychowałam i była najwspanialszym przyjacielem..
Budyń - 24-11-2011, 13:03

Hoax, myślę, że wiara w to, że dobrze poradzisz sobie z pieskiem jest połową sukcesu. Od tygodnia w naszym domku również zamieszkał prawie 3 miesięczny labek. Jeszcze przez kilka dni mieszkamy w wynajmowanym mieszkaniu i również obawiałam się czy nawet przez tak krótki czas nie narobi wiele szkód, ale ku mojemu zdziwieniu jedyną "szkodą" było kilka razy zrobione siku zanim nauczył się załatwiać na specjalnej macie, teraz tez czasem zdarzy mu się nie wytrzymać do czasu wyjścia, albo kiedy nie ma nas w domu, ale myślę, że to nie jest wielki problem. Dzieciom zmieniamy pieluchy a po szczeniaczkach czasami trzeba posprzątać i wyjść z nimi na dwór:) Nasz Wandal już doskonale wie że za załatwienie się na dworze dostane smakołyk i w nocy wytrzymuje nawet 7 godzin, co jeszcze tydzień temu było nie do pomyślenia. To bardzo mądre psy i jak tylko poświęcisz im uwagę to na pewno odwdzięczą Ci się z całych sił za Twój wysiłek :) My teraz wychodzimy z Wandalem w dzień co dwie godziny, jednak niedługo nie będziemy mieć już takiej wygodny i maluch będzie zostawał w domu sam na dłużej wtedy też jeżeli będzie taka potrzeba zakupimy klatkę i zobaczymy czy z tym też sobie poradzimy. Jeżeli chodzi o piszczenie to jedynie na początku piszczał, ale jak tylko nauczył się, że zawsze wracamy to teraz grzecznie, jak na swój temperament na nas czeka. Mam nadzieje, że przy dłuższych nieobecnościach również tak będzie :) Rozpisałam się tak bo Twoja sunia jest w tym samym wieku co nasz Wandalek i możemy wymienić się doświadczeniami. Dodam tylko, że to mój pierwszy pies więc poświęcam wiele czasu na zrozumienie jego potrzeb i oczekiwań, czytam forum i staram się jak najlepiej wszystko robić, ale na pewno jak każdy popełniam jakieś błędy. Na koniec chciałam również napisać, że pies to również bardzo duży wydatek, ale pieniądze nie są najważniejsze. Pies będzie się cieszył z nowej zabawki ale o wiele bardziej cenił będzie nasze towarzystwo i miłość. Wiem również, że trzeba liczyć się z potencjalnymi wydatkami w razie choroby, ale pies nie jest przyjacielem jedynie dla osób mogących przeznaczyć na jego utrzymanie 1000 zł miesięcznie, ale dla osób które będą szanowały i doceniały tą przyjaźń. Denerwują mnie wypowiedzi ludzi, którzy w takiej sytuacji odradzają zatrzymanie psiaka. Piesek jest już w tej rodzinie. Zastanówcie się czy dziecko też radzilibyście oddać bo jego utrzymanie może kosztować zbyt wiele, bo ktoś może nie mieć odpowiedniej wiedzy (jeszcze) jak postępować z pieskiem?? Teraz pewnie dostanie mi się za ten post, ale w kalkulacjach dotyczących jedynie pieniędzy wiele brakuje...

Z całych sił trzymam kciuki aby udało Ci się przekonać rodziców i zatrzymać sunię żeby była jak najzdrowsza:) Na pewno sobie poradzisz:)

Część naszych znajomych śmieje się, że kupiliśmy pieska bo chcemy wprawić się na przyszłość w wychowanie dziecka. Kiedy wiem już jak jest z Wandalem uważam, że jest w tym bardzo wiele prawdy i takie podejście bardzo mi pomaga w wydobywaniu coraz głębszych pokładów cierpliwości :)

neravia - 24-11-2011, 19:24

Budyń, mi chodziło o koszty utrzymania psa a nie wydawanie pieniędzy na jego zabawki. Jasne, że nie trzeba mieć tysięcy ale na jedzenie, weterynarza pieniążki muszą się znaleźć. jak pracowałam w schronisku to dużo osób przychodziło oddać dorosłe psiaki właśnie z takich powodów..

Hoax, czekamy na wieści jak tam radzisz sobie z psiakiem?? :)

Hoax - 24-11-2011, 19:43

Niestety rodzice nie oddali mi psa. Uznali - a w zasadzie mama - że oni się nią zajmą, tylko oczekują od nas pomocy w wychowaniu.
Obiecaliśmy pomóc na ile się da i jeżdżę do nich codziennie, ale to nie to samo, co poświęcanie psu uwagi non stop. Oczywiście dzwonią i marudzą, że znów się zsikała, że znów kupnęła. Mój brat wypiął się i nie chce im przy niej pomagać, także będzie ciężko.

Rozmawiałam na zaś z właścicielem mieszkania i możemy ją sprowadzić, czekam tylko jak rodzice "dojrzeją" do takiej decyzji.
Porównanie do dziecka jest całkiem trafne, bo jakby nie patrzeć, dziecko tez wymaga uwagi i pieniędzy, co nie znaczy, że jak takowe się u nas pojawi to je "wyrzucę", bo będzie płakać lub będzie chorowało. Prawda?
Nigdy nie miałam szczeniaka - fakt, za to miałam tuzin innych zwierząt. Zresztą każdy kiedyś pierwszy raz miał szczeniaka. Więc mówienie, że szczeniak to ciężka sprawa dla kogoś kto nigdy takowego nie posiadał, to kiepski argument;)

neravia - 24-11-2011, 21:06

a jak rodzice uczą załatwiania się suni na dworze?? Labradorki to mądre psiaki, szybko uczą się na pochwały i nagrody. Sama w domu jeszcze stosuje gazety i maty dla dziecka na łóżko, dzięki temu nie jest przesikane.. moja sunia ma 3 miesiące i wlaściwie robi w domu pod naszą nieobecność ( ale zazwyczaj w jednym miejscu, na te maty). Gdy jesteśmy w domu, staje koło drzwi już jak chce się załatwić :) uczyliśmy ją na smakołyki -kawałki kurczaka gotowanego..teraz po każdym załatwieniu się na dworze PĘDZI pod lodówkę i z radością wyczekuje swojej nagrody :D
Nas nie ma sporo w tygodniu w domu, mimo tego suczka naprawdę łapie o co chodzi z tym załatwianiem się na dworze. jest sporo metod uczenia szczeniaków czystości. Może jednak rodzice poradzą sobie i przetrzymają ten siuśkowaty okres?

Hoax - 24-11-2011, 21:45

Oby:)
Jak ja z nią wychodzę, to biegam z nią za piłkami, i chodzę tak długo aż się załatwi. I od razu dostaje nagrodę. Moim rodzicom to nie wychodzi.
Idą z nią na pół godziny, nic nie robi i jak wraca to na środku pokoju i siku i kupa;)

neravia - 24-11-2011, 21:54

Nasza też na początku była oporna..ale stosowałam zasadę, że zawsze trzeba było z nią wyjść: po jedzeniu, po lub w trakcie zabawy, po przebudzeniu ( czyli na okrągło :P ) i jakoś zajarzyła :)
donia457 - 24-11-2011, 22:56

neravia napisał/a:
Nasza też na początku była oporna..ale stosowałam zasadę, że zawsze trzeba było z nią wyjść: po jedzeniu, po lub w trakcie zabawy, po przebudzeniu ( czyli na okrągło ) i jakoś zajarzyła

dokladnie ,ja to samo przerabialam :)

pola2027 - 28-11-2011, 13:44

Witam, jestem nowa na forum. Czytam i czytam i chyba trochę mi lepiej po tych podobnych historiach z podgryzaniem po nogach i rękach... dzisiaj pójdzie w ruch cytryna:D Zalogowałam się bo myślałam, że tylko moja Pola (4 miesiące) taka jest... . Do tego jest strasznie uparta... i jak jej mówię feee to potrafi na mnie zaszczekać.. czy to też normalne? Niekiedy to już mi ręce opadają... . Mam nadzieje ze kiedyś to przejdzie?!? :cring:
Maleńka - 28-11-2011, 13:56

Mala jest, memu 5 miesieczniakowi jeszcze sie zdarza xd cytryna u mnie akurat nie podzialala xd tylko cierpliwosc i wpychanie do pyska zamiast nog i rak zabawek albo przerywanie zabawy xd czasem pomaga wydanie krotkiego wysoskiego dzwieku, u psa to dziala jak taki bodziec i przerywa wtedy czynnosc ;]
pola2027 - 29-11-2011, 10:53

Witam, wczoraj była z mężem AKCJA CYTRYNA.... na początku nawet było widać efekt bo chciała ugryźć poczuła smak i odchodziła. Jednak jak już wspomniałam Pola jest uparta wiec korciło ją to i podchodziła gryzła i uciekała krzywiąc się :D i suma sumarum Akcja Cytryna była zabawą z wielkim JOBELKIEM (jak nazywamy jej głupawkę) :) tyle na temat... :-P

Pozostało czekać aż wyrośnie z tego... :D

Rysia88 - 29-11-2011, 11:27

Jaka to ulga, że nie ja jedna mam laba gryzonia... :D Atos dzisiaj doprowadził mnie swoimi 'atakami' do płaczu... ja wiem, że on gryzie mnie z nudów, bo chce rozładować energię itp. ale...go nachodzi wtedy kiedy akurat naprawdę nie mogę poświęcić mu czasu na wspólną zabawę. Gryzie strasznie- moje ręce to masakra, nogi to samo... większość ciuchów już dziurawa... poluje też na twarz... już 2 razy mocno uderzył mnie nosem w oko... Kiedy chce go uspokoić nakręca go to jeszcze bardziej, zabawka na chwilę jest super ale zaraz ją wypluwa i dalej na mnie.. najlepsze efekty daje odwracanie się do niego plecami i nic nie mówienie no ale to jest możliwe gdy akurat jestem na łóżku lub fotelu...kiedy stoje to masakra, skacze strasznie wysoko-nawet czasem uda mu się z wyskoku zahaczyć o brzuch... najgorsze jest to, że kiedy już mogę poświęcić mu całą siebie to on śpi. Najchętniej chce się bawić, jest taki rozszalały po godzinie 7 kiedy ja muszę ogarnąć cały dom, robić zakupy..obiad itp. ... już wyczerpują mi się pomysły czym go zająć, czym zainteresować- kong jest fajny póki sięga jak nie to się denerwuje i szczeka :beated: Wiem, że niedługo mu to minie ale chciałabym by był szczęśliwy i zadowolony- nie wiem jak go 'przestawić' by chciał się tak bawić np. w południe... :-P
lopo888 - 29-11-2011, 11:45

Rysia88 napisał/a:
ale...go nachodzi wtedy kiedy akurat naprawdę nie mogę poświęcić mu czasu na wspólną zabawę.


A to normalka. Moje stworki najbardziej chcą się bawić jak śpieszę się do pracy, Nico znosi mi zabawki, podszczypuje mnie i podszczekuje zachęcając do zabawy, a kiciuś miałczy przeraźliwie i szaleńczo domaga sie miziania.

Hoax - 30-11-2011, 20:33

Podbijam temat - mianowicie młoda została z rodzicami. Wreszcie się w niej zakochali.
Do niedzieli była naprawdę grzeczna. Nie piszczała jak zostawała sama, nic ie gryzła, i rzadko robiła wszystko w domu - zwykle załatwiała się na podwórku.
Od niedzieli wieczora jednak nie chce załatwiać się na dworze. Wszystko robi w domu.
Nawet jak spaceruje się z nią godzinę, załatwi się dopiero po powrocie (była wcześniej nagradzana za załatwianie się na podwórku!).
I tak od niedzieli wieczora - nie wiem już co zrobić. Dziś się wkurzyłam i wyszłam z nią na dwór, chodziłam krótko - zrobiła kupkę i wróciłam do domu. nie rozebrałam się, tylko chwilę pobyłam w mieszkaniu i dawaj - znów ją zabrałam na dwór - i od razu wysiusiała się.
Powiedzcie mi czy wy też macie takie problemy z pieskami?
Poza tym najgorsze jest to, że Pyza sika głównie na swoje posłanie - wciąż trzeba je prać...;/

I jeszcze jedno pytanie - co zrobić by nie gryzła rąk? Próbowaliśmy już metody udawania płaczu psa, ale na nią to nie działa - mam wręcz wrażenie, że wzmaga jej ataki.

Z góry dziękuję za odpowiedź.

zanka - 30-11-2011, 21:03

My mieliśmy podobnie. Często wracaliśmy z dworu i Largo siusiał. Zdarzyło mu sie na posłanie, ale uczyliśmy go załatwiać potrzeby na maty. z czasem szło mu coraz lepiej, wytrzymywał dłużej, aż zupełnie przestał siusiać w domu i maty przestały być potrzebne.
co do gryzienia... każdy chyba przez to przechodził. Nie można pozwalać, to przede wszystkim, dawać jej gryzaki zamiast ręki, odwracać uwage psa. Poczytaj na forum, na pewno znajdziesz temat, który Ci pomoże, np. http://forum.labradory.or...3fc6e577#282338

Hoax - 30-11-2011, 21:07

Ale ona wytrzymuje całą noc - nie ma problemu. Rano wychodzi na dwór, załatwi się i jest super. Dopiero później zaczynają się problemy, mimo, że wcześniej była bardzo grzeczna i załatwiała potrzeby na zewnatrz.
Dajemy jej pełno gryzaków - ale jak chcesz jej zabrać, by rzucić ona zostawia gryzaka i zabiera się za rękę - widać ciekawsza.

zanka - 30-11-2011, 21:12

ręka będzie zawsze ciekawsza od zabawki . Pyza jest jeszcze młodziutka, więc też nie można wymagać, żeby nigdy nie załatwiała sie w domu. niestety nie wiem w czym leży problem, może ktoś mądrzejszy Ci pomoże :)
Hoax - 30-11-2011, 21:18

Nie wymagam, nie, nie. Po prostu nie rozumiem czemu było tak dobrze, a tu nagle jest gorzej. Boję się, że w ogóle przestanie wychodzić na dwór.

A to zbieranie na zewnatrz wszystkiego co się napotka! Masakra!! ;]
Ale słodka jest^^

zanka - 30-11-2011, 21:31

Powinno jej przejść. Ze zbieranie rzeczy na dworze uważaj, żeby nie zjadła czegoś co jej zaszkodzi, ja to przerabiałam niejednokrotnie i niestety odchorowywanie np. kości od kurczaka niczego nie nauczyło moje psa. trzeba oduczać
Hoax - 30-11-2011, 21:34

Uważam, uważam. Wiadomo, małe to i głupiutkie jeszcze. Choć nie ukrywam, że kilka razy mnie zadziwiło, że coś porwała niezauważenie. Teraz zamiast patrzeć pod nogi patrzę czy jej się pyszczek nie rusza;)
Nikaaa - 30-11-2011, 21:45

Hoax, moja suczka chociaż młoda też już zaliczyła "cofnięcie w rozwoju" ;) Już zaczynała ładnie siusiać na dworze a tu nagle ZONK! Na spacerze trzyma po to, żeby załatwić się w domu.. normalnie wbiega do mieszkania i idzie lać. Mimo, że potrafi przetrzymać całą noc a na spacery wchodzi 5-6 razy dziennie, więc to nie to, że nie może utrzymać. Tez pisałam o tym problemie na forum i spotkałam się z wieloma opiniami, że tak to już bywa, nie jesteście odosobnione z tym problemem ;) Jest na to jedna rada - cierpliwość.
Buziolki w nochalek dla Pyzy :)

pola2027 - 01-12-2011, 13:49

Nikaaa ma racje ja też jestem z Polą na tym poziomie.... czyli cierpliwość... nic innego nie pozostaje :)
pozdrawiamy serdecznie :)

ppaula2 - 01-12-2011, 14:02

Moja też sika w domu patrząc mi się prosto w oczy :D
Często zdarza jej się wrócić z ogródka i zrobić w domu :/

neravia - 01-12-2011, 18:49

Hoax, mieliśmy dokładnie tak samo z naszą sunią! wydawało się, że po kilku dniach skojarzyła, że trzeba załatwiać się na dworze..jednak po tygodniu powróciliśmy do początku nauki..sunia zaczęła załatwiać się w domu oraz na swoje posłania..szukaliśmy odpowiedzi dlaczego i wydaje się nam, że są dwie opcje - szczenię jest przyzwyczajone do zapachów swoich wydalin na legowisku (podczas jeszcze, gdy była z matką), oraz być może to, że pies widzi nasze niezadowolenie, gdy załatwia się w domu- załatwia się po prostu "u siebie" na legowisku aby właściciel nie miał pretensji( Ale to głównie problem tyczy się dorosłych psów). Oczywiście nie karciliśmy szczeniaka za załatwianie się w domu ale przyszło nam na myśl, że być może zbyt impulsywnie reagowaliśmy, podczas sikania w domu -wołaliśmy szyyyybciutko na dwór Kamusia.. Może zaczęła źle kojarzyć przez to wychodzenie na dwór.. postanowiliśmy totalnie ignorować załatwianie się w domu, i dawaliśmy wielkie pochwały i nagrody za załatwianie się na dworze.. na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że nasza Kamiś rozumie już o co chodzi i siedzi pod drzwiami, czasem popiskuje jak ma potzrebę :)
Załatwianie się na posłania również mamy za sobą, prałam je często i chyba zrozumiała, że proszek wygra z jej zapaszkami :-P
troszkę cierpliwości (chociaż mi też czasem ręce opadały) i będziecie mieć ten etap za sobą!

maggy80 - 04-12-2011, 17:53

Brunko ma 3- miesiące,zaczyna podgryzać nogi w zabawie moich dzieci,to boli i są tego ślady.Jak mam z nim postępować w takich sytuacjach? :<
redmaster - 17-12-2011, 21:22

ambird napisał/a:
spróbuj jeszcze metody izolacji, bez nerwów wyprowadź psiaka do pomieszczenia bez ludzi, na minutę choćby


tak , metoda izolacji jest rewelacyjna - nasz Gacuś kiedy był mały i gryzł wszystko co popadnie a najchętniej gołe łydki domowników to spróbowaliśmy go właśnie izolować w pomieszczeniu bez ludzi - na co piesio po około minucie odizolował od podłogi sporą część wykładziny :) ))))))

najskuteczniejszy sposób to chodzenie w tym szczenięcym okresie w gumiakach :) )))) wtedy łydki tak nie bolą - był środek lata a widok córki w gumiakach ze szczeniakiem przed blokiem : bezcenny :)

safeĆ - 17-12-2011, 21:42

Rysia88, Adam miał całe wargi i uszy pogryzione... krwawił i puchł... ale tak, to mija :)

redmaster, wiem, że nie ma tu nic do śmiania ale odizolowana podłoga i córki w gumiakach... wyobrażam to sobie i chichoczę ;D

i tak... szczekanie jak akurat człowiek jest najbardziej zajęty. Muszę być na każde zawołanie bo inaczej jest awantura :-/

Prince P - 19-12-2011, 13:31

przepraszam za niewielkiego oftopka, ale moja Lola ma zamiłowanie to podgryzywania, czy może raczej ssania sobie ogona. albo jej smakuje, albo nie wiem co - może szczeniaki tak mają. dziwne to troche, ale potrafi z 10 cm połknąć w paszczy i radośnie cmokać.

Mieliście taki przypadek? zaznaczam, żę Lolcia ma dopiero niecałe 3 miesiące.

Dziękuję z góry za kilka pomocnych słów ;)

dominika92 - 19-12-2011, 14:00

Prince P, jak nasza była malutka robiła podobnie :P
ollinko - 22-12-2011, 23:27

znaczy co, etap szczekania mija? nasza gowniara od jakiegos czasu kloci sie z nami zab za zab, my jej ze cos fe - ona w szczek, chce sie bawic - w szczek, potrzebuje naszej uwagi - awantura. jemy sniadanie - siada i szczeka zeby jej dac. jest tak od niedawna, moze dwa tygodnie. wczesniej szczekala raczej rzadko.
ignorowanie nie pomaga, zwrocenie uwagi bardziej nakreca.
dzis po prostu podnioslam na nia glos i zamknelam do klatki. uspokoila sie, wiec po paru minutach ja wypuscilam. nie wiem czy to dobra metoda, za kazdym razem jak ja karce mam potworne wyrzuty sumienia. a trudno mi czasem zachowac spokoj, bo mala jest awanturna i nie odpuszcza. zaczyna mi nieprzyjemnie kielkowac, ze za bardzo ja rozpuscilam.
yhhhhh.

Małgosia35 - 23-12-2011, 02:01

ollinko napisał/a:
ignorowanie nie pomaga

Kiedys pomoże,ale nie wolno odpuszczać. :haha:
Byle nie zwracac uwagi na te awanturki bo wtedy jeszcze gorzej.
Przerabialam takie zaczepne awanturowanie się jak Klocek mial chyba cos ok 3-4 miesiecy.
Nie szło z nim wytrzymać.Czasami az miało się ochotę ryknąć ;D z całej siły,bo to jego zwracanie na siebie uwagi bylo tak natrętne ,ze świętego wyprowadziłoby z równowagi.
Ale konsekwentnie kazdy z domowników go ignorował,po prostu zero uwagi.
Trwało to moze miesiąc ? i Klocuś odpuścił.
Teraz czasem mu sie zdarza szczekiem cos probowac wymusic ,jednak nikogo to nie rusza wiec po chwili strzela focha i daje spokój. ;D

Hanka - 23-12-2011, 16:07

Rysia88-obśmiałam się jak norka,jak opisałaś zachowanie swojego laba.. :) U nas jest to samo,Rikuś skacze bardzo wysoko,podgryza łydki,ja całe ręce mam pokaleczone,bo jak już złapie,to jeszcze trzeba umiejętnie mu z paszczy tą rękę wyjąć :D Dobrze,że tu zajrzałam...pomysł z cytryną genialny-od razu dziś spróbujemy-może chociaż ręce uchronię,potem pomyślimy o nogach.Pozdrawiamy wszystkich właścicieli Gryzaków! :haha:
zanka - 23-12-2011, 22:44

eh... u nas niestety też ciągłe awantury. i owszem, staramy sie ignorować, ale nie zawsze się da. np o 23 kiedy małemu zachce sie bawić nie można czekać aż po prostu przestanie. nie kiedy mieszkamy w bloku. Małgosia35, dałaś mi nadzieje, że może będzie lepiej :D
ollinko - 23-12-2011, 23:50

zanka napisał/a:
ale nie zawsze się da.
no wlasnie, to jedyny problem. my niby w polowce domu, ale sasiedzi za sciana sa i mam stresa. gdyby nie sasiedzi to bym zaiwestowala w zatyczki do uszu i ignorowala do upadlego. hyhy.
mam nadzieje, ze mlodociana awanturnica w koncu zaprzestanie wszczynania dymow.

Małgosia35 - 24-12-2011, 00:54

zanka napisał/a:
dałaś mi nadzieje, że może będzie lepiej

Napewno będzie :haha:
Wasze Misiaczki są jeszcze małe,to tak jak z malymi dziećmi..tez próbują na nas cos wymuszać ,próbują na ile jestesmy im w stanie pozwolić.
I tak samo jak z dziecmi,jedyna droga to konsekwencja,chyba nie da sie inaczej,bo jak raz ,potem drugi odpuscimy to zrobi sie nieciekawie.
W jakims temacie opisywalam podobny problem,wlasciwie nie mój tylko mojej mamy,która adoptowala psiaka ze schroniska.
W przeciagu dwóch czy trzech miesiecy tak go rozpuściła,ze teraz pies wszystko na co ma ochotę w danej chwili wymusza jazgotliwym szczekaniem.
Jeszcze jak mieszkalismy w Polsce,mialam go 2 dni u siebie.
Z nami tez tak próbował,nauczony ze troche poszczeka i dostanie co chce.
Na jego niestety,nie podziałało ;D
Pies szczekał ponad 2 godziny.......juz chyba sam zapomniał czego tak naprawde chce i co próbuje wymusić.Chodził za mną ,siadał przy mnie i non stop szczekał.
I nagle po tych 2 godzinach przestał,po prostu chyba mu sie znudziło.. :haha: albo sie zmęczył ? albo tez najwyrazniej stwierdził ze nic to nie daje.
Po tym zdarzeniu jeszcze nie raz próbował,ale poszczekał minute,dwie i widząc kompletny brak zainteresowania z mojej strony przestawał..
Jednak ze swoją pańcią zachowuje sie dalej tak samo.
Szczeka ,póki nie dostanie czego chce.

Więc napewno bedzie lepiej,tylko w ramach możliwości nie mozecie odpuszczać. :)

LukaToni - 27-12-2011, 11:05

Nasza szczeka jak przyniesie piłkę do aportowania a ja nie mam czasu jej rzucić ale reaguje na spokój więc mniejszy problem, gorzej jest na spacerach obskoczy mnie ze wszystkich stron i na dodatek ciągnie za rękawy, rękawiczki. Po prostu diabeł wcielony. :papa:
Agnieszka88a - 27-12-2011, 13:37

Z naszym Luckym mieliśmy a właściwie wciąż mamy również problem z podgryzaniem. Próbowaliśmy wszystkich w/w metod i nic skutecznie nie działało. Aż do czasu kiedy chodowca psów myśliwskich podsunał nam pomysł aby przy każdym jego ugryzieniu złapać go za kark i hm.. "przydusić" w sensie że położyć na pogłogę i w ten sposób chwile go przytrzymać. Brzmi może trochę brutalnie ale wcale takie nie jest a gryzienie praktycznie ustało a kiedy się zapomni i próbuje ciągnąć np. za rękaw bluzy zwykłe słowa "zostaw" w zupełności wystarczają.
Co do szczekania na jakiejś mądrej stronie wyczytałam, ze wystarczy nauczyć psiaka komendy "daj głos". Owszem mój labek bardzo szybko załapał tą komendę ale szczekanie w tedy kiedy coś mu nie wychodzi lub coś chce bądź poprostu krzyczy na mnie nadal jest problemem aktualnym :/

Chelsea - 27-12-2011, 13:44

Agnieszka88a napisał/a:
aby przy każdym jego ugryzieniu złapać go za kark i hm.. "przydusić" w sensie że położyć na pogłogę i w ten sposób chwile go przytrzymać. Brzmi może trochę brutalnie ale wcale takie nie jest a gryzienie praktycznie ustało

tą metodę zaproponowała Nam wetka, gdyż Czesia dosłownie rzucała się na Nas jak tylko się schyliłam np. jak myłam podłogę na kolanach następował atak :bad: śmiesznie to wyglądoło bo niby taki mały szczyl a dosłownie rzucał się na Nas warczała doskakiwała aby ugryźć :< ale właśnie tylko ta metoda okazała się skuteczna :) teraz to jest najukochańsza Czesia na świecie ;*

dominika92 - 27-12-2011, 18:48

Agnieszka88a, dziwne metody stosujecie, nos w siki (wyczytałam w innym temacie ) , przyduszanie do podłogi, może poczytaj trochę o szkoleniu pozytywnym bo zalatuje teorią dominacji na kilometr..a są lepsze metody. wasz pies jest jeszcze młody więc potrzeba konsekwencji i cierpliwości.
nie wiem czy taka madrae ta strona, nauczenie komendy "daj głos " pewnie może podziałać, ale może też jeszcze bardziej nakręcić, tak na pewno by było u mnie. podobno jedyną skuteczną metodą jest ignorowanie psa gdy szczeka, kompletne nie zwracanie na niego uwagi. u większości się sprawdza, ale to na pewno nie kwestia jednego dnia.

Ania8017 - 31-12-2011, 12:36

Mieliśmy w tym temacie ogromny problem.Kora gryzła,szarpała za nogawki i była chwilami wręcz agresywna.W zasadzie minęło samo z wiekiem.Teraz zostało jej już tylko skakanie na nas(ale nie na wszystkich).Czasem jeszcze ma chęć złapać za nogawkę i robi to,ale niezbyt mocno i po zwróceniu uwagi puszcza.Szczeniaki tak mają i już-inne rasy też. Oczywiście czasem trafi się wyjątkowo mega grzeczny egzemplarz(takiego ma moja siostra-anioł,a nie szczeniak),ale to chyba sporadycznie.Ja naprawdę byłam załamana,nawet gdzieś jest mój wątek.Myślę,ża za jakiś czas Kora już w ogóle nie będzie się interesowała podgryzaniem naszych kostek;)
Kibol - 17-01-2012, 19:00

Mój Labradorek gruzie cały czas po rękach podczas zabawy i po nogach np. podczas przechodzenia obok niego.Staram się z nim bawić zabawkami ale on raczej i tak woli ręce/dłonie.
Już nie wiem jak mu tłumaczyć

sashaa - 17-01-2012, 21:52

potraktuj go jak robila to jego matka. Zadzwignij do gory i polurz na boku. na pewno pomoze:)
lopo888 - 25-01-2012, 13:09

sashaa napisał/a:
Zadzwignij do gory i polurz na boku

Że jak???? :beated:

JustynaR - 01-02-2012, 11:22

Moja maleńka Snoopi tez uwielbia gryzienie..wieczorem dosłownie dostaje szału..nie ma zabawki,która ją zadowoli.Najchetniej widzi moje ręce :/ mamy pełno gryzaków,maskotek,takich bucików do szamania i maleńką kosteczkę,tylko że ja memla jak już usypia.Wiem,że jest jeszcze maleńka i chyba nie za wiele rozumie co sie od niej chce.Czasem jest nie do uspokojenia..ale to jednak jeszcze dzieciątko
Ewelina - 01-02-2012, 11:28

JustynaR, Ale już możecie pomału wprowadzac zasady. Mówic stanowcze fe kiedy zaczyna was podryzac i po czasie wkładac jej zabawkę do pysia. Te maluchy są bardzo inteligentne szybko się uczą :)
JustynaR - 01-02-2012, 12:35

Praktykujemy...wazne,że jest grzeczna jak zostaje w domu i nie przeprowadza dewastacji ;D
kolorowooka - 01-02-2012, 14:50

My tez mielismy problem z gryzaca i drapiaca Lady jak ja przywiezlismy do domu. Mala byla tak niedelikatna w swoich zabawach, ze 5 dnia po przyjezdzie nauczycielki w przedszkolu synka zwrocily uwage, ze maly jest caly podrapany :( mial nawet niezlego strupka na uszku :cring:
Idealnie u nas spisalo sie ignorowanie psa w momencia jak zabawa przeobrazala sie gryzienie. Po prostu, kiedy Lady zbyt mocno zaczynala podgryzac mowilismy nie i ignorowalismy ja. Mala doskonale zrozumiala ze takie zachowanie znaczy koniec zabawy i bardzo sybko nauczyla sie delikatnie uzywac zabkow. W tej chwili potrafi czule podszczypywac nie robiac nikomu krzywdy ani nie sprawiajac bolu :haha:

Haadija - 02-02-2012, 14:11

Witam,
Nie wiem czy ktos ma taki problem jak ja. Mój pies jest rocznym labradorem. Waży i mierzy już dużo. Właśnie wróciłam ze spaceru kolejny raz pogryziona. Zachowuje sie koszmarnie. Kładzie się na ziemi, gryzie mnie (bardzo mocno) nie łapie za nogawki czy but tylko skacze do ramion. Nie da się go zaprowadzić do domu, bo się kładzie na ziemi, robi fikołki, po czym znowu mnie gryzie i skacze do ramion. Muszę mojemu psu zakładać kaganiec, bo wiem, że każdy spacer skończy się dla mnie źle. Właśnie ugryzł mnie do krwi... . Kiedy w końcu wróciłam do domu poniosło mnie. Uderzyłam go. Naprawdę w tych chwilach nienawidzę tego psa. Teraz mam wyrzuty sumienia i jest mi bardzo przykro, tym bardziej, że uderzenie go nie miało sensu i wiem, że nie przyniesie żadnego efektu... .
Proszę o pomoc... .

dominika92 - 02-02-2012, 15:07

Haadija, wybacz, ale wydaje mi się, że wina nie leży w psie, a w zachowaniu Twoim/i lub domowników. Pamiętam inny temat, jak kiedyś pisałaś i od poczatku do psa nie byłaś zbyt optymistycznie nastawiona, pisałaś, że najpierw krzyczysz, potem dopiero myślisz, bo jesteś choleryczką..może stąd zachowanie psa. Może najpierw trzeba nad sobą popracować, bo psiak sam z siebie się też tak nie zachowuje..Ale skoro gryzie do krwi to nie widzę innej rady niż konsultacja z behawiorystą, bo tu na forum nikt nie ma takich kompetencji, żeby Ci pomóc..Poszukaj w swoim mieście odpowiedniego behawiorysty, który na pewno Ci pomoże..
Haadija - 02-02-2012, 15:34

No właśnie, nie krzyczę po psie, krzyknę tylko czasem "fuj pies" żeby coś zostawił, ale to tylko domu. Pies idzie przy na krotkiej smyczy (przy mojej nodze) i tak cały czas czuję, że smych jest napięta i pies próbuje mnie prowadzić. Nie odzywam się do niego, nie głaszczę. Próbowałam ignorować psa kiedy się na mnie rzucał. Działało. Na początku, Teraz zaczyna tak gryźć, że bardzo boli i drapać do tego stopnia, że jest w stanie potargać ubranie. Ignorowanie nie pomaga. Będzie to robił wieczność. Kiedy jeszcze były grzeczne spacery to zawsze go nagradzałam po spacerze, w domu, przytulaniem i zabawą. Najwyraźniej też nie pomogło.

Nie chcę być źle zrozumiania. Ten pies jest w naszej rodzinie, ale mi zdarza się wyjeżdżać na kilka miesięcy. Nie jestem więc "pełnoprawnym" właścicielem tego psa. Innych traktuje jeszcze gorzej, bo ja jestem w stanie mu założyć kaganiec (wtedy się uspakaja).

Napisałam do behawiorysty.

kolorowooka - 04-02-2012, 16:47

Haadija napisał/a:
Kiedy jeszcze były grzeczne spacery to zawsze go nagradzałam po spacerze, w domu, przytulaniem i zabawą. Najwyraźniej też nie pomogło.

Haadija ne pomoglo bo pies nie wiedzial za co dostal nagrode. Za dobre zachowanie powinien dostawac nagrody jeszcze w czasie spaceru - ladnie idzie przy nodze - smaczek, zaczyna skakac i wariowac - komenda siad i czekamy az pies sie uspokoi.
I jeszcze kwastia nagrody - przytulenie i zabawa jest ok ale smaczki sa bardziej motywujace :)

amroz - 05-02-2012, 12:38

Aron zaczą dopiero niedawno zjadać ziemię, ale taką zamrożoną, odgryza kawałek i zajada się z przyjemnością :haha:
JustynaR - 07-02-2012, 10:29

:| mamy problem...Maleńka mi coraz bardziej dosłownie naprowadza ataki na moje ręce i nogi.Zabawek ma mnóstwo..odkad ją mam codziennie dostaje jedną ;) Dziennie naprawdę spędzamy cały czas jak nie spi na zabawach.Nie reaguje na położenie na boku,ani na ignorowanie...wręcz przeciwnie..doprowadza ją to do szału.W domu nic nie niszczy ani nie gryzie jak mnie nie ma,ale później robi mały sajgon a ząbki coraz ostrzejsze.Próbować z cytryną tzn nacierać ręce?
Jolcia75 - 07-02-2012, 18:32

Z cytryną nigdy nie psóbowałam ale ja wkładałam chrupki między palce i wtedy nie gryzł a próbował je ''wylizać'' pokazywała to Wiktoria w swoim programie no i u mnie pomogło .
monisia2506 - 15-02-2012, 11:35

Moja Lunka mnie dzis porzadnie ugryzla w kolano :< Mam 6 letnia i 8 miesieczna córeczke - boje sie ze zrobi im kiedys krzywde....na starsza skacze i gryzie na malutka narazie na szczescie nie, ale od czasu do czasu podłapuje ja jak chodzi w chodaku.... nie pozwalam jej gryzc i kaze usiasc lub sie połozyc ale za chwile jest jeszczew gorzej bo wtedy jeszcze szczeka i mocniej łapie :( Ma kosc i zabawki - troche pogryzie ale wszystko inne jest lepsze - wiem ze to szczenie i to normalne ze podgryza, ale chyba nie powinna tak mocno???? Mieszkam w małym miescie i o szkoleniu nie mam mowy, choc chetnie bym skozystała - własnie ze wzglegu na dziewczynki.....
mibec - 15-02-2012, 11:45

monisia2506 napisał/a:
wiem ze to szczenie i to normalne ze podgryza,
i tego sie trzymaj :)
Przeczytaj caly ten temat + ew: http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=2911 i cwicz z psiunka, w koncu sie nauczy, ze tak nie wolno.
Pamietaj ponadto, zeby nigdy nie zostawiac psa samego z dziecmi :)

Kesja - 07-04-2012, 10:50
Temat postu: Dziwne podgryzanie...
Ajra od jakiegoś czasu zaczęła tak dziwnie nas podgryzać. Tylko tymi przednimi ząbkami potrafi delikatnie jakby drapać mnie po całej ręce. Ktoś powiedział mi, że to może być objaw dominacji, ale jak dla mnie to nie możliwe, bo ona sama sobie też tak robi (leży i podgryza się tak po łapce). Moim zdaniem jej to sprawia przyjemność i nam też chce tak robić.
Czy wasze psiaki też tak robią? Jak myślicie, co to może oznaczać?

Milena - 07-04-2012, 10:55

Kesja, Ajra się po prostu iska :) Nie powiedziałabym, że to objaw dominacji tylko sympatii :)
Moje chłopaki robią to samo :)

Nikaaa - 07-04-2012, 11:11

Mój ONek w Polsce miał taki zwyczaj, że podgryzał mnie przednimi ząbkami w palce u stóp :D Ja się śmiałam a on się jeszcze bardziej nakręcał :P Co dziwne nie podgryzał tak innych domowników, tylko mnie, a że słuchał tylko mnie to napewno nie był to objaw dominacji ;)
Kesja - 07-04-2012, 11:16

Milena napisał/a:
Nie powiedziałabym, że to objaw dominacji tylko sympatii

No właśnie mi też się tak wydaje :) Jej to sprawia przyjemność i mnie też chce "iskać" :D
Nikaaa, ale to musiało gilgotać :D Ajra jak mnie tak iska to czasami uszczypnie niechcący tak, że aż zaboli :D Ale też mi się zawsze śmiać chce jak tak robi :-P Jak się przyczepi to koniec :D :D

Milena - 07-04-2012, 11:19

Zefir uwielbia mnie iskać po nogach przez koc :D
Maleńka - 07-04-2012, 13:46

Luki tez nas iska :D najczescie nasze ubrania nim je ubierzemy :D
Ewelina - 07-04-2012, 15:10

Yoko też ma taki zwyczaj. Myślę, że to z miłości :)
Lilitu - 07-04-2012, 16:34

Theli długo miał dwa dodatkowe zęby na przodzie i iskanie w jego wydaniu było raczej dziwne :D Odie robi to bardzo delikatnie.
arek58 - 07-04-2012, 17:52

Kesja napisał/a:

...Ajra jak mnie tak iska to czasami uszczypnie niechcący tak, że aż zaboli :D ...
nas też czasami GIMBUS tak podgryzie ogólnie się śmiejemy i uważamy, że szuka u nas pchełek, czyli dba o swoich właścicieli :P
Borówka - 07-04-2012, 20:37

Aron też tak "szczypie", tak jak inni piszą mam wrażenie że to są takie jego czułości, tylko czasem z nimi przesadza i zostają takie małe siniaczki :bad:
agata01510 - 08-04-2012, 08:57

Ramzes też nas "ISKA"-kiedy go przytulamy i głaszczemy,wtedy najintensywniej to robi,również kiedy miziamy go po brzuszku,iska swoją łapę,jak wszyscy powyżej również uważam,ze z dominacją nie ma to nic wspólnego,to takie okazywanie uczuć z jego strony,a nam się to bardzo podoba ;* ;* ;* :-P :-P :-P
Kesja - 09-04-2012, 07:56

Czyli widzę, że to normalne :D Ajra jak wczoraj leżała obok mnie na łóżku chciała mi tak po policzku robić, ale jej nie pozwoliłam, bo bałam się że uszczypnie :D :)
Grapy - 17-04-2012, 21:46

Kochani pilnie potrzebuję namiary na behawiorystę we Wrocławiu. Będę bardzo wdzięczna.
tenshii - 17-04-2012, 21:55

Grapy napisał/a:
pilnie potrzebuję namiary na behawiorystę we Wrocławiu.

http://www.szczesliwypies.pl/

Grapy - 17-04-2012, 22:04

Dzięki, czy jest jeszcze jakiś?
Linka 83 - 17-04-2012, 23:16

Ja swoje przeszłam, Yuki aniołem nadal nie jest ale jest już znacznie lepiej. Nie pomagało nic ze znalezionych przeze mnie metod aż do jednej , banalnej. Pewnie wielu z Was nazwie ją okrutną.
Kupiłam miękki kaganiec, i za każdym razem gdy wpadał szał, nikogo nie słuchał, lądował w nim na 20 minut. Momentalnie się uspokajał i zasypiał.
Teraz wystarczy mu go tylko pokazać i uspokaja się( na sekundę;)
Szczerze mówiąc nam to życie uratowało.....
I osobiście żadnego okrucieństwa w tym nie widzę.

----------
aaa to była odpowiedź na główny temat wątku bo teraz chyba o czymś innym rozmawiacie

Gocha2606 - 17-04-2012, 23:30

tenshii napisał/a:
Grapy napisał/a:
pilnie potrzebuję namiary na behawiorystę we Wrocławiu.

http://www.szczesliwypies.pl/


http://www.behawioryscico...olnoslaskie/109

http://tresura-psow.eu/

[ Dodano: 17-04-2012, 23:53 ]
http://www.psiemaniery.com.pl/?page_id=865

Grapy - 18-04-2012, 00:39

Gocha2606, Miałaś z nimi styczność?
Gocha2606 - 18-04-2012, 10:42

Tak, znam Marcina Matuszaka - szkoli metodą naturalną Ortegi, jest zoopsychologiem, obecnie... odwrażliwia z pełnym sukcesem m.in. słonie we wrocławskim zoo.

Monikę Ważną znam od kilku lat, przez ten czas rozwijała się, pogłębiała wiedzę na kursach w Polsce i za granicą i mogę ją z czystym sumieniem polecić.

Mirkę Borowiec znam z for pomocy goldenom, osobiście miałam z nią krótki kontakt na wystawie, jest bardzo polecana i chwalona w kręgach goldenowych.

Poprzednio ktoś jeszcze polecił "Szczęśliwego psa" - Dominika Kołodziej o ile się nie mylę była na tym forum, nie pamiętam czy jako "szczęśliwypies" czy jako "szmaja" - jak najbardziej jest to osoba, do której można się udać z problemowym psem.

Grapy - 18-04-2012, 11:36

Czyli w razie czego dadzą radę z bulterierem?
Gocha2606 - 18-04-2012, 12:32

Najprościej będzie zadzwonić do tych osób, naświetlić problem i oni zadecydują, czy się podejmą pracy z tym psem - albo kogoś polecą.
kkfiatusecekk - 19-04-2012, 08:49

Witam.
Jestem tu pierwszy raz i ile dałam rady to przeczytałam Wasze rady. Napiszę parę słów jak to wygląda u mnie.
Nero - tak nazywa się mój Pupilek, jest z Nami prawie rok, znalazłam go na ulicy, był bardzo wychudzony, nieufny i miał wzrok jak by nie chciał w ogóle żyć :cring: .

Nero jest wspaniałym psem - Kocha nas nad życie. Od samego początku mimo przejść życiowych czuję się z nami dobrze a dom jest dla niego najważniejszym miejscem na ziemi. No i tu zaczynają się schody. Nero, kiedy zostaje sam - okrutnie wył. Musieliśmy niezłą walkę stoczyć z sąsiadami, którzy pracują na nocne zmiany - ale jakiś rozejm jest, bo sąsiedzi nie przychodzą, więc chyba jest spokój. Ale sprawa ma drugie dno. Mianowicie - Nero ma już prawie dwa lata, jest jeszcze głupiutki pod względem zabawy, gryzienia smyczy itp. najgorzej jest jednak, kiedy Nas nie ma :( , Nero zostaje sam ok 8h, w tym czasie przez dom przechodzi huraaaaaaaaaagan przez duże H! Po pierwsze gryzie wszystko gazety, buty, zabawki, reklamówki, poduszki - WSZYSTKO! Staramy się nic nie zostawiać 'na wierzchu' ale czasami w drodze pośpiechu jest to nieuniknione.
Niestety, odtatnio jest co raz gorzej. Nero otwiera drzwi od sypialni i tam jest dla niego największa Zabawa! Wyciąga wszystko ZE SZAFEK! Sam otwiera ja wyciąga zza drzwi różne rzeczy, ostatnio zjadł połowę łyżwy, wchodzi na łóżko, wszystko targa tam, pod wpływem gryzienia wszystko jest wyślinione a zniszczenia na prawdę duże :cring: . Kupiliśmy my zabawki, kosteczki, zostawiamy suchą karmę, pies jest napojony, pojedzony, wybiegany. Zapewne napiszecie, ze pies zwyczajnie się nudzi, ja to wiem, ale muszę znaleźć sposób, żeby gryzł - (nawet rozgryzał!), ale swoje zabawki, bo to zawsze można mu kupić nowe. Ale co chwile kupować nowe łyżwy - które są schowane w głęboki karton, zaklejony, ale dla takiego psa to mała przeszkoda.

Macie jakieś pomysły, że poskromić tego małego Łobuza?
Nie chcę go bić - na pewno z tego powodu wyrzucili go poprzedni właściciele, bo Nero od samego początku wie, jak chodzić na smyczy
Nie chcę go karać za bardzo, zaciągam go na miejsce pobojowiska, ale on się skula i chowa za futrynę.
Próbowałam za karę dać też później posiłek.
Dzień spokoju - za dwa znów to samo.

Wierzę, że ktoś ma doświadczenie w takich sprawach i pewnie, gdzieś we wcześniejszych postach jest to napisane, ale gdybym mogła prosić o odpowiedź, będę wdzięczna.

Pozdrawiam wszystko Labradoromaniaków (:
Paulina.

mibec - 19-04-2012, 12:56

kkfiatusecekk napisał/a:
Nie chcę go karać za bardzo, zaciągam go na miejsce pobojowiska, ale on się skula i chowa za futrynę.

kkfiatusecekk napisał/a:
Próbowałam za karę dać też później posiłek.

pies nie rozumie o co Ci chodzi, bo juz jest po fakcie - karac mozna jesli zlapiesz go na goracym uczynku.

Moj juz ponad dwuletni pies to tez niszczyciel przez duze "N" - sprawe rozwiazala klatka i dobrze przeprowadzony trening klatkowy; polecam!

[ Dodano: 19-04-2012, 11:59 ]
Polecam lekture min tych tematow:

http://www.forum.labrador...ighlight=klatka

http://www.forum.labrador...ighlight=klatka

http://www.forum.labrador...ighlight=klatka

http://www.forum.labrador...ighlight=klatka

kkfiatusecekk - 19-04-2012, 13:18

mibec, Dzięki za podpowiedź, rozważałam właśnie klatkę, ale boje się, że jak Nas nie będzie w doomu, to on nie da żyć sąsiadom, którzy pracują na nocne zmiany. :cring: :cring: :cring:
mibec - 19-04-2012, 13:34

kkfiatusecekk, trening klatkowy trzeba dobrze przeprowadzic, nie zamykasz od razu psa w klatce i sobie wychodzisz na kilka godzin - klatka z czasem tez powinna pomoc na psie gorzkie zale.
Poczytaj o treningu: http://www.radosnypies.co...ening-klatkowy/

kkfiatusecekk - 19-04-2012, 13:49

mibec, no ja wiem wiem, tylko nasz Nero to wiesz pies nie planowany, wprowadzilismy sie do nowego mieszkania ledwo a juz krzywe spojrzenia sasiadow.. Ale coz, wszystkiego trzeba sprobowac, bo to niszczenie jest niemozliwe!
Powiedz, czy on moze AZ tak tesknic za nami, ze niszczy? Kiedy dom jest dla niego wszystkim, bo gdziekolwiek jedziemy czy top do rodziny, czy na zwykly wybieg laduje sie doi auta i byle do domu :-P

mibec - 19-04-2012, 13:55

kkfiatusecekk, tak - wyglada mi to na lek separacyjny. Uczylas psa zostawania w domu, czy od razu na gleboka wode tj. wyszliscie na wiele godzin do pracy i tyle?
Sprobuj z klatka, tylko przeprowadz dobrze trening zeby psa nie zrazic; ew skonsultuj sie z behawiorysta w Twoim miescie, niech zobaczy Wasze relacje i podpowie Wam co robic.

kkfiatusecekk - 19-04-2012, 14:15

mibec, no ja też właśnie dużo czytałam o tym lęku separacyjnym, mam koleżankę, która bardzo dużo obcuje ze zwierzętami i mówiła dokładnie to samo. Najgorsze jest to, że on baaaardzo panicznie boi się zostać sam. Jak się ubieramy do wyjścia, przykleja się do drzwi, rzuca się na nas - przy okazji Nas drapiąc, bo chce nas tak jak by 'objąć' :-o .
Pytasz, czy na głęboką wodę puściłam psa - właśnie nie, wzięłam urlop, wychodziłam stopniowo, na 3 minuty, 5, 10 itd. wył całe 8h, sąsiedzi się skarżyli, lekarz przepisał leki na uspokojenie jego stanu psychicznego i potem stopniowo z dwóch tabletek zmniejszyliśmy do jednej, potem do połówki(wszystko uzgadniał lekarz weterynarii) skończyło się wycie, skomlenie i piszczenie pod drzwiami poczuł się pewnie "ooo jednak wracają, przychodzą do mnie, nie zostawili mnie!!" i z nudów POŻERA wszystko. :<

mibec - 19-04-2012, 14:29

kkfiatusecekk, skoro juz nie wyje to o tyle dobrze :) nam sie nigdy nie udalo wyprowadzic psa z niszczenia, zreszta jesli mam byc szczera to od pewnego czasu juz nie probuje. Ma swoja klatke, ktora jest jego azylem (ucieka do niej z co smakowitszymi kaseczkami albo jak nie czuje sie najlepiej), zostawiam mu wlaczone cichutko radio i zima swiatlo + sporo smaczkow i wode w klatce = pies nie wyglada na nieszczesliwego, a ja juz nie przezywam codziennego stresu zwiazanego z powrotem do domu :)

[ Dodano: 19-04-2012, 13:33 ]
A tak btw. moze mod przeniesie ta rozmowe do bardziej odpowiedniego tematu? :)

kkfiatusecekk - 19-04-2012, 14:33

mibec, nie wiem czy dobrze Cię rozumiem z tą klatką - zostawiasz go w tej klatce zamkniętego :( ?! Zostawiam Nerowi radio, ale wiesz, na jego psoty nie ma reguły, 3 dni psoci - 6 dni spokoju, 4 dni psoci - 1 dzień spokoju.

Ale cóż, trzeba działać, spróbuje z tą klatką według metody którą mi podałaś :haha:

Pozdrawiam! ;D

mibec - 19-04-2012, 14:37

kkfiatusecekk napisał/a:
zostawiasz go w tej klatce zamkniętego
tak - to jest taki psi mini-domek; najpierw byl zamykany na kilka minutek, po ok 2 tygodniach pierwszy raz zostal zamkniety jak wyszlismy do pracy :) Kupilam duza klatke ( dla ONka, nie laba), ma tam wygodny materacyk, miche z woda, kilka zabawek i zamrozonego konga do ciumkania :)
Najczesciej jak wracamy to pies jest tak zaspany, ze budzi go otwieranie klatki :)

Grapy - 19-04-2012, 15:18

Gocha2606 napisał/a:
Najprościej będzie zadzwonić do tych osób, naświetlić problem i oni zadecydują, czy się podejmą pracy z tym psem - albo kogoś polecą.

Dzięki :) wizyta umówiona na jutro, pozdrawiam :)

Mala - 07-05-2012, 18:29

Podłacze się do tematu.
My walczymy cały czas z rozbrykanym maluchem. Co prawda Mala ma dopiero 7 tydz. ale nic kompletnie na nią nie działa. Odpychanie, nie zwracanie na nią uwagi.Jak to szczeniak wszystko musi sprawdzić. Nasze rece już wygladają tragiczne. Zaczelismy wiec stosować izolacje ( mam nadzieje ze nie zawczesnie i że szczeniak nie odbierze tego jakoś negatywnie)Przez ok. 20 min siedzi zamknieta w pokoju. Stara się wyć, piszczeć wszystko naraz. Po 20 min jak się już uspokoji i jest cicho to ją wypuszczamy. Możecie poradzić czy odrazu ją odizolowywać jak tylko nasza pirania wbije się ponownie w nasze dłonie czy dopiero po jakimś czasie? oraz kiedy izolacja zacznie w końcu przynosić skutek. W sumie kazdy szczeniak jest inny ale jak to było z waszymi psiakami.
Serca się kraja jak tak płacze w tym pokoju i czujemy się jak byśmy się nad nią znęcali :( a tego przeciez nie chcemy.Taka kochana jest jak śpi :D

yenneczka - 25-05-2012, 17:44
Temat postu: GRYZIENIE- POMOCY
Witam
od ok.2miesięcy jestem "szczęśliwą"posiadaczką małego Czekoladka i powoli tracę do niego cierpliwość z powodu gryzacych głupawek.
Myslałam że powolutku małymi kroczkami uda nam się to pokonać tzn nie same głupawki ale to gryzienie połączone ze skakaniem i to bez opamiętania.
Piesek był wyspacerowany (4-5wyjsc po 20-30min i jedno troche dłuższe) dostarczałam mu "bodźce umysłowe" zabawki, ma dom otwarty wiec wychodzi do ogrodu kiedy tylko chce i jak na dzien dzisiejszy leku separacyjnego nie posiada. I było w miarę...BYŁO...
Ale do rzeczy...
dwa dni temu mielismy zabieg- symfysiodeza spojenia łonowego ze względu na dysplazję i siłą rzeczy mamy ograniczyć ruch...i się zaczęło- gryzie jak opętany, czasami z braku przyczyny np stoje z nim w ogrodzie i w jednej sekundzie moje maleństwo zaczyna sie na mnie "rzucać", skakać, i gryźć bardzo mocno.
Staram sie opanować, uspokoic siebie i jego ale to nic nie daje. W tym momencie ani komedy słowne, ani ignorowanie nie pomaga wręcz przeciwnie nasila ZŁE zachowanie...
Ze względu na brak biegania częściej wychodzimy na spacerki takie max 5-10min podobnie z nauką, zamiast michy Kong i oczywiście gryzaki.

Zatem mam pytanie do forumowiczów z Warszawy lub okolic czy mogliby mi polecic jakiegos behawiorystę i ile taka przyjemność mnie bedzie kosztować orientacyjnie.

Uprzedzę pytania:
- piesek jest z pseud...zakochałam się a ktoś go oddawał
- był wcześnie odłączony od stadka ok 7tyg.
- to nie jest mój pierwszy pies, ale pierwszy labopodobny
- wykonuje komendy : siad, leżeć, do mnie, zostaw, daj, szukaj- tego uczy sie mega szybko oczywiście za smaczek
- ma kontakt z innymi pieskami od kiedy tylko zakończyła sie nam kwarantanna
- na gryzienie probowalismy: cytryny na dłonie, preparatu antygryzacego, chilli, izolowania, ignorowania i i jak widać z marnym skutkiem...

Z każdym dniem tracę nadzieję i zaczynam sie obawiać co to bedzie jak On i Jego ząbki urosną a ja nic z tym nie zrobie. Wczoraj normalnie musiałam wyjsc na 5 min bo juz myslałam ze nie wytrzymam i rzucę nim o ścianę...Drastyczne ale taka mysł przebiegła... NIGDY nie został uderzony przez domowników bo mimo gryzienia jest oczkiem w głowie i członkiem rodzinki.

rozpisałam sie bardzo ale potrzebuje POMOCY...

dominika92 - 25-05-2012, 18:12

yenneczka, może zapiszcie się do psiego przedszkola to przy okazji będziecie uczyć się różnych rzeczy, a i na to szkoleniowec wam coś poradzi, choć jak dla mnie za szybko chcielibyście efekty, to jeszcze maluszek. Może wymienia ząbki i swędzą go dziąsła?
U nas to po prostu po wymianie zębów minęło..oczywiście też ignorowaliśmy, podsuwaliśmy zabawki itp. Ale tak szybko niestety to nie minęło;)
ostatnio dużo osób polecało mi : http://dogadajciesie.pl/

yenneczka - 25-05-2012, 19:11

dominika92 dziękuję bardzo za odpowiedź...
wymiana zębisk dopiero przed nami...nad psim przedszkolem się zastanawiałam...tylko niestety musimy poczekać ze względu na tą operacje psiny...
czy za szybko oczekuję efektów pracy...możliwe... albo po prostu u wsześniejszego psiaka się z takim gryzieniem nie spotkałam i stąd to przerażenie.

dominika92 - 25-05-2012, 19:15

yenneczka, niestety do szczeniaków trzeba dużo cierpliwości..każdy pies będzie inny, pewnie mu minie jak wymieni ząbki. :)
Życzę wytrwałości i postępów. :)

może tu jeszcze znajdziesz coś czego nie próbowaliście: http://www.szkoleniepsow....zienie,196.html

Blenda - 25-05-2012, 21:05

My się już do gryzienia przyzwyczailiśmy :P heh teraz Blenda zmienia ząbki więc dalej gryzie :P już nie wspomnę o zniszczeniach rzeczy i naszych porozrywanych ubrać przez nią :P ale powiem szczerze że już mniej gryzie niż jak ją tylko przywieźliśmy z hodowli :)
Trzeba cierpliwości! :)

Nikaaa - 25-05-2012, 21:06

Blenda napisał/a:
My się już do gryzienia przyzwyczailiśmy
Nie lepiej psa oduczyć gryzienia? ;D
Blenda - 25-05-2012, 21:13

Już teraz prawie nas nie gryzie :) czasem z zabawy jak się za bardzo nakręci :) ma ciekawsze rzeczy do gryzienia niż nas, i chyba jej się znudziło, bo była karcona za gryzienie nas :) w większości zajmuje się swoimi zabawkami, czasem legowisko po pokoju targa :P najgorsze że jej się spodobało gryzienie pościeli :P i targanie jej heh. Ale to już w mniejszym stopniu niż kiedyś :)
Maleńka - 25-05-2012, 21:22

Ale szczeniak to chyba tak zawsze ma ze gryzie :D chociaz Luki duzo nie gryzl
Maciek92 - 27-05-2012, 14:39

moja Dejzi gryzie co popadnie,mamy ją dopiero co prawda miesiąc więc myślę że jeszcze długa droga przed nami,też rozrabia budzi mnie w dzień dzień o 4 rano ;D co dla mnie to żaden problem bo jestem ranny ptaszek :bad: ,a spokojna jest po wizycie u weterynarza.oj jak by jej nie było w domu.
yenneczka - 01-06-2012, 13:58

Mój mały tez budzi mnie o 4 rano potem wskakuje do łożka i dosypia do 6 aż cały dom się obudzi, pościel podgryza ale wtedy dajemu mu gryzaka i jest spokój.
Gryzienie amokowe ustało...chyba go dupsko bolało po zabiegu i dlatego był taki nadpobudliwy, dziś idziemy na zdjęcie szwów i pozostanie nam jakies 11dni oszczędnego zachowania...mam nadzieję ze kontrolne rtg za jakies 2-3 miesiące wykaże poprawę :) bo z oszczędnością mamy lekki problem...w końcu ile może leżeć i wolno chodzić szczeniak :P jak tyle atrakcji dookoła

PeKa - 10-06-2012, 15:40

Roxi też gryzie co popadnie, w nocy owaliła róg łózka, dzisiaj szczotke do zamiatania, za ręce łapie, za wszystko co przed nia. Ale nie o tym, bo tak byc musi, przejdzie. Pytanie może głupie, ale... na balkonie mam zasłonieta balustrade matą słomkową, oczywiscie jest pyszna i juz ostro powygryzana. No gryzie wiec niec nowego, tylko, ze sprzatania co nie miara, a i żre mi to i pozniej kaszle. I teraz, jak to zdejme, to czy ta mała bestia mi nie wyleci z balkonu na 8p?
Ania_Z - 10-06-2012, 16:27

trzeba bedzie dodatkowo zabezpieczyc balkon dopoki jest na tyle mala ze moze wypasc. Moze ida mu zabki? Saba ostatnio gryzie na potege choc na szczescie juz nie rece, ida jej zabki.
bina071 - 10-06-2012, 17:52

Lejla też ząbkuje, ale nie gryzie mebli, ubrań, rąk ani żadnych przedmiotów (czasami tylko ziemniaki zabiera z kuchni i rozszarpuje :bad: ). W sumie to jestem w szoku bo co mieliśmy psiaka, który wymieniał ząbki to gryzł jak opętany wszystko, co było w zasięgu jego pyszczka :D Tylko przez pierwsze 3 dni u nas mała konsumowała nasze ręce, ale kiedy to robiła to przyciskaliśmy jej lekko język do dołu palcem to szybciutko się oduczyła ;D Najgorzej, że wszystkie ząbki memla zamiast wypluć i 5 dni temu wbił jej się jeden w podniebienie, do tej pory ma rankę :|
okay00 - 11-06-2012, 13:30

Mój młody też gryzie wszystko,ręce,podgryza meble,ale szybko mu sie nudzi. Ma 11 tygodni więc mam nadzieję,że za jakiś czas mu przejdzie... :)
ppaula2 - 11-06-2012, 13:40

okay00 napisał/a:
mam nadzieję,że za jakiś czas mu przejdzie... :)

Przejdzie.
Ale tylko wtedy jak pokarzecie mu, że tak nie wolno robić.
Samo z siebie nic nie przechodzi ;)

bina071 - 11-06-2012, 15:34

ppaula2 napisał/a:
Przejdzie.
Ale tylko wtedy jak pokarzecie mu, że tak nie wolno robić.
Samo z siebie nic nie przechodzi


dokładnie :) Bo jeżeli nie zareaguje się w takiej sytuacji, to dlaczego psiak ma uważać, że źle robi i tak nie wolno? Kiedy zaczyna gryźć coś czego nie powinien najlepiej powiedzieć głośno FE lub jakiś inny wyraz jednoznaczy z zakazem i dać mu jakąś zabawkę do pyszczka ;)

okay00 - 11-06-2012, 15:42

ppaula2- staramy się pokazywać ,że nie wolno gryźć rąk,nóg,ubrań,mebli... Tylko zdaje sobie sprawę ,że u 11 tyg szczeniaka to normalne zachowanie ,puki co szukam skutecznego sposobu aby mu delikatnie pokazać co mu wolno a czego nie ;)

[ Dodano: 11-06-2012, 15:45 ]
bina071- właśnie tak robię, mam nadzieję,że do młodego to dotrze w końcu ;)

PS -widzę,że z Wrocławia , my również ;D

bina071 - 12-06-2012, 08:43

okay00, no to powodzenia z nauką, mam nadzieję, że młody szybko załapie ;D Ano też z Wrocławia ;) pilczyce dokładniej :)
beatrix - 12-06-2012, 21:46

mojej tez sie chyba stałe wyżynaja chla co popadnie choc juz przestala skakac na ludzi wiec moze i z tym zmądrzeje ale zostawilam w ganku zakupy9chusteczki nawilzane jakis spray i szampon dziwne ze chusteczki sie zachowaly a opakowanie od nich juz nie,szampon caly spray tez prawie tylko zatyczki brak..dostała burę mam nadzieje ze skarcenie tuz po czynie ma sens bo pies wiaze fakty a dokladnie to zostala przylapana na goracym uczynku dobrze ze poszlam sprawdzić stan moich zakupów..juz sie boje co by bylo ze spożywczymi..
rece tez probuje gryźć ale ilekroc ja przylapie to upominam..trudno mi stwierdzić co jeszcze moze dorwać..bo papier najbardziej ją kręci..:/

Maciek92 - 13-06-2012, 08:06

moja jak tylko zobaczy otwarte drzwi do łazienki to papier toaletoy jest biedny :)
bina071 - 13-06-2012, 10:50

Moja na widok chusteczek zapomina o bozym swiecie i tylko kombinuje jak je zdobyc :beated: najgorzej, że mam silny katar o tej porze roku i jestem przywiązana do nich jak do niczego innego ale ciężko je gdzieś schować w bezpiecznym mijescu bo ten tyran wszystko odnajdzie :D
beatrix - 13-06-2012, 11:07

bina wspolczuje i witam w klubie alergików a to na siersc nie jesteś uczulona?w te deszcze jakby mi lepiej,bo jak był upał i susza to z trudem wychodzilam na dwór..no ale pies sie szybciej brudzi..
na spacerze tez probuje brac do buzi chusteczki pety..nie wiem jak jej to GRZECZNIE ODRADZIĆ.. :(

JustynaR - 13-06-2012, 13:49

:cring: wszystko o czym piszecie też przerobiłam..miało pomóc delikatne karcenie,cytryna,masakryczna ilość zabawek i zajęć...wsio na nic..moja mała ma pół roku i dostała dopiero teraz szału.Już nie jest to delikatne gryzianie..jak zostaje w domu to juz zezarła rogi we wszystkich fotelach,narożnik,dywan,kapcie,urwała firnake a jak widzi ludzia to najlepsze są rączki i uszy..co do skakania to już czasem mam ochotę ją superglue do ziemi przykleić :cring: :cring: od dzisiaj w domu się pojawi kaganiec,bo nie mam już słów do tego drania :/
bina071 - 13-06-2012, 16:55

JustynaR, są lepsze sposoby niż męczenie szczeniaka w kagańcu :-o Trochę cierpliwości, konsekwentności i systematyczności na pewno wyjdzie na lepsze, nic się nie zmienia z dnia na dzień. Ona musi po prostu zrozumieć, że tak się nie robi.

JustynaR napisał/a:
mam ochotę ją superglue do ziemi przykleić
:D :D :D znając pomysłowość labków i tak by się oderwała ;D

beatrix, pyłki drzew, roztocza, kurz, pierze i niektóre warzywa/składniki kuchenne :cring: Moja już nie zbiera petów :D raz paliłam papierosa w parku, bardzo ją zainteresowało co to za smaczek, że co chwile pani go wyciąga z paczuszki, to dałam jej powąchać filter, ale wzięła go do pyszczka i chyba jej nie posmakowało.. momentalnie przestała zlizywać popiół i brać wszystkie kiepy do pyszczka :D :D A ja przynajmniej mogę spokojnie palić, bo już nie prosi, żeby jej też "dać"

Nikaaa - 13-06-2012, 17:15

JustynaR napisał/a:
od dzisiaj w domu się pojawi kaganiec,bo nie mam już słów do tego drania
Chyba sobie żartujesz???? Chcesz zostawiać psa w domu w kagańcu, bez mozliwości napicia się, w nadchodzące upały??

Niestety, decydując sie na psa trzeba brać pod uwagę to, że może niszczyć.. Albo zainwestuj w klatkę, albo przyzwyczaj się do zniszczeń. A jesli chodzi o gryzienie po rękach to nie chce mi się wierzyc, że przez tyle czasu się tego nie oduczyła :confused:

bina071 - 13-06-2012, 19:56

Nikaaa napisał/a:
A jesli chodzi o gryzienie po rękach to nie chce mi się wierzyc, że przez tyle czasu się tego nie oduczyła

Mnie również :-o

Klatka to chyba najlepsze rozwiązanie, sorry, ale moja jest prawie w tym samym wieku i nie wyobrażam sobie założyć jej kagańca nawet jeśli nie wiadomo ile by niszczyła. Może na czas wyjścia ogranicz małej dostępne pokoje w domu? Lejla odkąd zrobiła przemeblowanie w łazience i salonie miała na następny raz tylko dostępny przedpokój z dwoma zabawkami i kuchnię z dostępem do wody i już nie zbiera wszystkiego co popadnie na czas nieobecności :)

JustynaR - 14-06-2012, 13:19

Przeciez nie zostawie jej w domu w kagańcu..kaganiec tylko wtedy jak sie nie opamięta.Nie oduczyła się..jak zaczyna to dostaje do dzioba jak nie zabawke to jakiegoś memlaka a i tak zaraz zmienia punkt zaczepienia. Ma dostępne w sumie 2 pokoje..mysle,ze to i tak spora przestrzeń.Niestety otwieranie drzwi opanowała do perfekcji i żadne nie są przeszkodą a tylko tam mogę zamknąc na klucz..wiem,ze kaganiec nie jest "uwielbiany",ale uwierzcie wczoraj przez 10 minut go miała na sobie i efekt zabójczy..psiórka nie było..leżała z oczami kota ze shreka a potem swoja kosteczka i lulu
dominika92 - 14-06-2012, 13:21

JustynaR, no pozazdrościć metody...kaganiec nie ma być karą. Kaganiec powinien się psu dobrze kojarzyć, do zakłdania w miejscach gdzie jest tego wymagany a nie służyć jako kara..
JustynaR - 14-06-2012, 13:29

skoro żadna inna nie działała to wszystkiego trzeba próbować
Di - 14-06-2012, 13:32

ja zaczynam mieć jazdy sprzed kilku miesięcy - łapie zębami moje ręce. ciężko to nazwać gryzieniem, bo po prostu kłapie, nie zaciskając szczęk. stosuję metodę izolacji, którą zresztą serdecznie polecam. jak mnie kłapie, wyprowadzam ją z pokoju i zostawiam w korytarzu. zawsze położy się na progu i grzecznie czeka, aż się jej otworzy. zostawiam ją tak na 5-7 minut, później wpuszczam - jedno kłapnięcie zębami, z powrotem za drzwi. dzisiaj uspokoiła się dopiero za 6. razem. więc konsekwencja, cierpliwość i święte nerwy.

co do niszczenia; ona się nudzi. mam w pokoju taką starą pufę, którą gryzie tylko w mojej obecności, jak się nudzi; czasami nie ma mnie w domu po kilka godzin i pufy nie ruszy; za to uwielbia niszczyć kartki papieru. sama je sobie małpiszon wyrywa z takiego wielkiego notesu i potrafi tego poszatkować z pięć arkuszy plus jakieś gazety, jak się nawiną. zamykaj ją w jednym pokoju, który dobrze zabezpieczysz, żeby miała jakąś swoją przestrzeń. rozwaliła mi krzesło biurowe, ale na zestaw kanapowy (fotel, banan, kanapę) nakładam takie koce na gumkę; nawet jak wpadnie w szał, to ucierpią tylko te narzuty. no i nie wiem, pochowaj jej smaczki i karmę po pokoju, nabij butelkę jakąś parówką czy czymś, żeby musiała się pomęczyć... jakoś to przetrwacie;*

dominika92 - 14-06-2012, 13:32

U szczeniaka normalne są głupawki..trzeba to ignorować konsekwentnie, też przez to przechodziłam i psu minęło. A nie stosowałam żadnego kagańca ani żadnego karcenia,zwyczajne ignorowanie, które czasami trwało bardzo bardzo długo- próba sił.
Di - 14-06-2012, 13:42

dominika92, ale jak ignorować gryzienie po łapach? musi przecież wiedzieć, że nie wszystko jej wolno; teraz szczeniak, mała i głupia, ale co, jak tak sobie wpadnie na pomysł kłapnąć mnie za kilka miesięcy? oczywiście, że nie kaganiec i żadne bicie, szarpanie, czy inne, ale jakoś trzeba z tym walczyć.
JustynaR - 14-06-2012, 13:43

Kochane uwierzcie,że ignorowanie w jej przypadku = skakanie i własnie kłąpanie po czym ląduje w przedpokoju na pare minut.Wraca i tak w nieskończoność.Naprawdę jak już się cieszyłam,że jest dobrze diabeł w mojego czarnucha wstąpił i wszystko od początku.Zastanawiam się czy powodem może być przeprowadzka do nowego domu :/
dominika92 - 14-06-2012, 13:44

no jasne, że musi wiedzieć, przecież nie mówię, że trzeba psu na to pozwalać. Moja również gryzła po rękach i wcale jej na to nie pozwalałam. Jak ignorować? A co w tym trudnego? Zabierasz ręce i mówisz NIE. Do skutku.. W końcu się oduczy, ale niestety to zazwyczaj długo trwa...I trzeba przez to przejść..

[ Dodano: 14-06-2012, 13:46 ]
JustynaR, czyli nie jesteś konsekwentna..albo ignorujesz albo od razu gdy zaczyna ją wyprowadzasz..bo przecież nie jako osiąga to co chciała prawda, zwracasz na nią jednak uwagę chociaż na chwilę, bo musisz ją jakoś z tego pokoju wyprowadzić :>

[ Dodano: 14-06-2012, 13:46 ]
Powodem może być , że to szczeniak i jak już wydaj się, że jest lepiej to on od nowa :D :D Taki urok szczeniorów :P

Di - 14-06-2012, 13:50

dominika92, no właśnie w przypadku Bianki zabieram ręce, a ona podąża za nimi. ignorować nie umiem, bo boli. szczególnie, jak się rozochoci i złapie mocniej. kończy się na tym, że ja macham łapami jak wiatrak, jak w mantrze powtarzam 'nie, nie wolno', a pies bawi się w najlepsze. takie delikatne perswazje do niej nie przemawiają, musi zostać odseparowana.
JustynaR - 14-06-2012, 13:51

dokładnie taki urok szczeniorów..ale i tak są najukochańsze na świecie ;)
dominika92 - 14-06-2012, 13:51

Di, a jak usiądziesz na rękach?

[ Dodano: 14-06-2012, 13:52 ]
JustynaR, ja za szczeniak podziękuję, chyba już nigdy więcej :D

Nikaaa - 14-06-2012, 14:15

JustynaR, prosze Cie.. Jesli pies sie czegos nie moze nauczyc to nie oznacza ze jest głupi czy złosliwy - wtedy wina zawsze lezy po stronie czlowieka. Zacznij ja tego oduczać konsekwentnie zamiast karać bo nie ona tu jest winna a Ty. A tak jak napisała dominika92 kaganiec pod zadnyn pozorem nie moze sluzyc jako kara!

Nie żal Ci bylo patrzec na smutnego psa z kagańcem na pysku? Sorry ale to metoda podobna do kolczatki - rozwiazanie problemu spowodowanego lenistwem właściciela, kosztem psa.

JustynaR - 14-06-2012, 14:29

Nikaaa, ja juz nie pamiętam co to lenistwo ;) nie powiedzialam nigdzie ze pies jest glupi czy złosliwy..było mi przykro,ale widok moich łap i bezcenne miny ludzi w pracy mowia same za siebie..nie moze tak byc i uwierzcie,że ja naprawde rozumiem,ze to male czarne to dziecko i ze to male czarne chce sie bawic,ale ta zabawa nie jest przyjemna..poswiecam jej duuzo czasu a nawet za duzo ale.. mozecie mowic ze to nie sposob itd fakt klatka bylaby bajka,ale narazie musimy zyc bez
Nikaaa - 14-06-2012, 14:36

No to życzę Ci powodzenia z zakładaniem psu kagańca w domu bo nie umiesz sobie poradzić inaczej. I nie życzę Ci abyś kiedyś musiała założyć psu kaganiec z konieczności np. w środkach transportu publicznego bo będzie to jego największa trauma. Sama mam szczeniaka i wiem bywa ciężko, ale jeśli po tak długim czasie pies dalej gryzie to ktoś tu robi coś nie tak. Bo prawie 5 miesięcy na naukę to kawał czasu..
Di - 14-06-2012, 15:27

dominika92, nie powiem, nigdy na to nie wpadłam, żeby usiąść na rękach;p sprawdzę rano i podeślę małe sprawozdanko ;P

Nikaaa, w moim przypadku powiem Ci, że Bianka szybko przestała gryźć, a teraz, nagle mniej więcej od tygodnia włącza się jej tryb, jak wstaje z łóżka (i tylko wtedy). nie mam pojęcia, skąd jej się to wzięło, bo nigdy tak nie robiła.

bina071 - 14-06-2012, 17:33

JustynaR, powiem tylko, że współczuję Twojej psince pani, która nie mogąc sobie poradzić ze szczeniakiem stosuje kaganiec w domowych warunkach :D Idź na szkolenie! Pies powinien sobie kojarzyć właściciela z przyjemnymi rzeczami, a nie z naganami, no bez jaj :-o Są lepsze i milsze sposoby niż kaganiec. Z resztą nei sądzę, żeby komuś chciało się zakładać kaganiec za każdym razem, gdy coś zniszczy, przecież jednorazowe założenie raz na jakiś czas i tak nic nie da, prócz tego, że pies będzie miał skojarzenie kaganiec-nieprzyjemność
JustynaR napisał/a:
przez 10 minut go miała na sobie i efekt zabójczy..psiórka nie było..leżała z oczami kota ze shreka
A jak miała się zachować? Skakać w okół Ciebie i cieszyć się, że jej Pani założyła nagle ni stąd ni zowąd coś nieprzyjemnego na pysk nie wiadomo za co? Nie sądzę.
JustynaR napisał/a:
ja naprawde rozumiem,ze to male czarne to dziecko i ze to male czarne chce sie bawic,ale ta zabawa nie jest przyjemna
Może po prostu się to zmieni, gdy zapewnisz jej odpowiednią dzienną dawke ruchu i wysiłku (psychicznego i fizycznego)? Jeżeli zabawa nie jest przyjemna, to naucz ją takiej, która będzie przyjemna dla was obu.

Jednak mimo wszystko polecam szkolenie/przedszkole dla szczeniaków.. cokolwiek. Bo co będzie jak pies podrośnie? Zapewne sobie z nim w ogóle w takiej sytuacji nie poradzisz. Wtedy pewnie jeszcze do kagańca dojdzie kolczatka, bo pies np. będzie "ciągnąć na spacerze i nie będzie innego sposobu na oduczenie, więc trzeba będzie założyć kolce".

Gocha2606 - 14-06-2012, 22:03

JustynaR - wpadnij do nas z mała w sobotę na zajęcia socjalizacyjne dla maluszków, zobaczę co to za potwornego potwora masz i pokaże Ci czym ją zająć, jak ją zmęczyć, jak mądrze spożytkować nadmiar jej energii i jak nauczyć ją, że człowiek nie służy do gryzienia.
JustynaR - 15-06-2012, 10:17

możecie mnie oceniać jak chcecie..jej odbija tylko w domu..mimo tego,że codziennie 3 razy wychodzi na min godzinny spacer , a jak wracam z pracy zawsze spacer i ma drzwi na plac otwarte ,gdzie atrakcji nie mało.Ulubione są patyki i kości do gryzienia..Nie oceniajcie mnie,ze psa w kolczatke wsadze..moze jeszcze myslicie ze na łancuch..napewno NIE!! predzej bym siebie do kojca wsadzila w lancuchu niz psa!! Na spacerze nie ma problemu,na smyczy nie ciagnie,jak jest bez smyczy wraca na zawolanie. Problem jest w tym,ze nikogo nie słucha i jak zwroci sie na nia uwage to zaczyna kłapać dziobkiem.. nauczyla sie bez problemu dawac lapke i siad..z lezec jeszcze sie szkolimy.. i dementujac to co piszecie..spedzam z nia baardzo duzo czasu,az chyba za bardzo i poswiecam zywemu sreberku naprawde sporo uwagi..ale i tak bede ta zła
agusia1974 - 15-06-2012, 10:28

JustynaR, a spróbuj w momencie gdy cię gryzie pisnąć raz. Ja tak robiłam i mój pies szybko oduczył się gryzienia
Nikaaa - 15-06-2012, 10:34

JustynaR, skoro nie radzisz sobie z psem idź na szkolenie zamiast trzymac go w domu w kagańcu. Nic prostszego... Niestety ale praca ze szczeniakiem jest ciezka i mozolna, skoro jak sama zauwazylas pies nikogo nie slucha to powinnas jak najszybciej zaczac reagowac bo jeszcze sie to kiedys zle skonczy.
Rysia88 - 15-06-2012, 11:01

JustynaR widzę, że masz podobnego diabełka do mojego Tośka - rozumiem, że nie jest lekko - mój ma 9 miesięcy i dopiero od dwóch tygodni mnie nie podgryza... oczywiście im był starszy tym mniej podgryzał ale niestety do niedawno się to utrzymywało. Próbowałam wielu metod - zabierałam ręce i ignorując go odwracałam się tłem do niego, smarowałam cytryną ręce, piszczałam <to go jeszcze bardziej nakręcało>, wyprowadzałam w ciszy z pomieszczenia, mówiłam ' nie wolno ' i wkładałam mu do pysia gryzaki - niestety nic trwale nie skutkowało... zmienił zęby i się troszkę z tm ogarnął ale mówię miał fazy, że i do niedawna jak go naszło to się brał za szczypanie... u nas poskutkowała komenda 'wyjdź' odkąd jestem maksymalnie konsekwentna lepiej mi się układa z uparciuchem. Zakładając jej kaganiec niczego jej nie uczysz a fundujesz sobie problem niestety - będziesz chciała z nią jechać komunikacją miejską za pare miesięcy i zobaczysz jakie cyrki będzie odstawiała - nie włoży kagańca za nic... bo narazie robisz wszystko, żeby się do niego zraziła. Trzeba ten czas przeczekać - i próbować znaleźć inne rozwiązanie ale nie kaganiec czy przywiązywanie do czegoś...
mibec - 15-06-2012, 11:05

JustynaR, skorzystaj z propozycji Gocha2606 - to na prawde dobry szkoleniowiec. Doradzi Ci, bo najwyrazniej nie radzisz sobie z psem, a szkoda skrzywdzic niunie przez niewiedze. Powodzenia zycze ;*
nera19 - 15-06-2012, 11:52

tez miałem tak niedawno ze quatro mnie podgryzał w łydke w ogole sie niechcial dawac sie glaskac tylko rano jak wstal przez chwile;p kilka razy zdarzylo mu sie ugrysc z nos :-P czy ugryzl do krwi bylo to bardzo drażniace a on to odbieral jako zabawe :lookdown: tez wkladalem mu gryzaka , pluszaka. czasem pomagalo czasem nie :) w ostatecznosci zakladalem mu kaganiec na 1minute i byl spokoj.piskanie w moim przypadku nie dzialalo w ogole. teraz bez problemu mozna go glaskac i sie bawic z nim ;D !
orlosia - 15-06-2012, 14:09

nera19, kaganiec :|
Gocha2606 - 15-06-2012, 14:47

agusia1974 napisał/a:
JustynaR, a spróbuj w momencie gdy cię gryzie pisnąć raz. Ja tak robiłam i mój pies szybko oduczył się gryzienia


I przy okazji - jeśli pies ma piszczące zabawki, trzeba je powyrzucać , bo bawiąc się nimi dostaje sygnał że gryzienie czegoś/kogoś co piszczy to dobra zabawa.
Takie zabawki mogą zaburzać naturalny dla psów sygnał - pisk=boli=zakończenie zabawy.

JustynaR - 15-06-2012, 16:22

no ma piszczące zabawki i moje piszczenie tak jak u Was ja bardziej nakręcało.. nie piszcze tylko starałam się zakończyć jej jazdy "siad" efekt na 3 minuty i heja spowrotem..Nie chce jej krzywdy robić,bo to ja juz wygladam jak po spotkaniu z maszynką do mielenia mięsa ;) nie no ale jest postep..po przeprowadzce 3 dni z rzedu nic nie zniszczone tylko głupawy..
kolorowooka - 15-06-2012, 17:44

Di napisał/a:
dominika92, no właśnie w przypadku Bianki zabieram ręce, a ona podąża za nimi. ignorować nie umiem, bo boli. szczególnie, jak się rozochoci i złapie mocniej. kończy się na tym, że ja macham łapami jak wiatrak, jak w mantrze powtarzam 'nie, nie wolno', a pies bawi się w najlepsze. takie delikatne perswazje do niej nie przemawiają, musi zostać odseparowana.

Nie machaj!!! Machajac rekami tylko zachecasz ja do zabawy.
To tak samo jak pies z kotem, jak stoja na przeciwko siebie to jest ok, ale jak tylko kot zaczyna uciekac to jest gonitwa i szczekanie...
Mow nie wolno i chowaj dlonie tak aby ich nie widziala.
U nas skutkowalo odwaracanie sie do Lady tylem. Jak w zabawie zbyt mocno sie rozchulala i zamiast lapac za zabawke, lapala za rece czy nogi, bylo glosne NIE i kompletna ignorancja, odwrocenie sie tylem do psiaka. Zadazalo sie ze mloda probowala wtedy mnie czy corke lapac za wlosy, ale wystraczylo zabranie kucyka do przodu. Po chwili jak sie uspokajala to wracalismy do zabawy.
Bo pies musi zrozumiec, ze jak przesadzi to nie ma zabawy a jak sie uspokoi to wszystko z powrotem wraca.

Nikaaa - 15-06-2012, 21:30

kolorowooka napisał/a:
Di napisał/a:
dominika92, no właśnie w przypadku Bianki zabieram ręce, a ona podąża za nimi. ignorować nie umiem, bo boli. szczególnie, jak się rozochoci i złapie mocniej. kończy się na tym, że ja macham łapami jak wiatrak, jak w mantrze powtarzam 'nie, nie wolno', a pies bawi się w najlepsze. takie delikatne perswazje do niej nie przemawiają, musi zostać odseparowana.

Nie machaj!!! Machajac rekami tylko zachecasz ja do zabawy.
Dokładnie! Machasz rękami a pies się bawi w najlepsze.. :-o Albo ja ignoruj, chowając ręce pod ubranie jak boli, albo pod koc/ręcznik, albo naucz ją komendy 'na miejsce' i odeślij ją, żeby sie uspokoiła. I tak do skutku..
beatrix - 16-06-2012, 12:02

justyna R biedna jestes z tym gryzieniem ale dziewczyny mają rację,kaganiec nie rozwiaze sprawy lancuch przy budzie też nie,moze poswiecasz jej zbyt duzo czasu ?to tj z dziecmi jak jestem nadtroskliwa i masz za dużo czasu dziecko zaczyna wchodzić Ci na głowę.jestes znerwicowana i juz brakuje ci cpierpliwosci moja tez gryzie ale zaraz wyjmuje jej z pyska i mowie :tego nie wolno,buty bezwzglednie pochowalam do szafki,czasami wynosi ale nie gryzie.
superglu.
ja proponuję klatkę (to taki mini kojec) no i musisz ja wymęczyć....pociesze cie ze ja dmuchanego basenu dla dziecka tez nie wyciągam ale bede musia ją oswoić..zeby nie rusz znaczylo nie rusz..! (dmucham po poludniu trudno zeby dziecko nie moglo sie pokąpać i być stratne,z jakiej racji)najwyzej na noc basen bedzie chowany do garażu..i tyle(coby nie kusić losu)proponuje Ci kliker.zeby zaznaczac kazde wlasciwe zachowanie i je nagradzać.np jak przejdzie obojetnie obok kanapy.musisz nad nią pracowac ja wlasnie ide do swojego labka( poki synek śpi.)

[ Dodano: 16-06-2012, 12:04 ]
do,minika nie machaj rekami to tj obcy pies atakuje dziecko a ono sie tzresie macha rekami to psa jeszcze bardziej nakreca jak to ludzie nie sa swiadomi swych zachowań...

Maciek92 - 16-06-2012, 13:40

justynaR spróbuj dłuższych spacerów na naszą działa,po spacerze jest spokojna a tak też szaleje,przecież to szczeniak wyszaleć się musi ;D ,a i my naszej kupiliśmy piaskownicę taką dla dzieci,lejemy do niej wodę Dejzii jest przeszczęśliwa :) a w tym momencie nurkuje łebkiem,polecam to jest idealne rozwiązanie ;D
dominika92 - 16-06-2012, 14:09

ludzie, ale pamiętajcie, że to są szczeniaki, nie przeginajcie z tymi spacerami, te psy rosną, pamiętajcie o ich stawach...to że szczeniak nie znaczy , że może biegać 5h dziennie ;)
Maciek92 - 16-06-2012, 16:29

Dominika92 ja nie mówię o bieganiu,chodzi o zwykłe spacery :) ,a szaleństwa szczeniaczków da się przeżyć ;D ,co to byłby za szczeniak który nie rozrabia to same nudy by były :haha:
donia457 - 16-06-2012, 16:56

szczeniak ,ktory nie rozrabia i nie robi szkod to nie szczeniak to tak jak zolnierz bez karabinu
Maciek92 - 16-06-2012, 17:09

donia dobrze powiedziane,jestem za :) ;D
orlosia - 16-06-2012, 22:54

donia457, Boże mój Ruben jest cudem na ziemi!! :D
Blenda - 16-06-2012, 22:57

oj rozrabiają :P nasza ma prawie 5miesięcy i też szaleje, nie raz tak się nakręci że szok :P i powiem szczerze że czasem przegina tak że masakra ale to szczeniak więc uchodzi jej płazem - są też pewne granice ;) jak w temacie jest że gryzący szczeniak to chyba normalka :P ale tak szczerze nasza Blendzia się już ograniczyła w dziabaniu nas :)
beatrix - 17-06-2012, 21:45

ja dzis przezylam traume z rafą.a wlasciwie przez nią w sumie to TYLKO zszarpała gazetę ale zrobiła tow niecałe pięc minut zostawilam sobie na tarasie na dosc wysokim stole czasopismo(cale szczescie ze nie najnowsze)i poszlam do domu wstawic wode do czajnika,wyjelam szklanki wrzucilam woreczki wracam a tu caly taras w gazecie to nawet ja bym nie umiala w takim krotkim czasie podtzreć gazety na taką sieczkę :bad: ,wczesniej zabrala czapeczke mojemu synkowi ale zdazylam wczesnie psa dorwać zanim jeszcze jej gdzie s nie zakopała...wiec jutro uczymy się NIE RUSZ...
jutro ide do miesnego po kosci bo mi kobitka zostawia to bedzie miala zajecie jak bedziemy z synkiem wyjezdzac rowerem,no i rowery tez zaczyna gonić..:/chyba zaczne spac z klikerem,dobrze ze chociaz na smyczy lepiej chodzi,na luznej nie ciągnie... :haha:

szalej - 17-06-2012, 22:35

beatrix, po kosciach moze miec rozwolnienie i bedzie ja bolał brzuch. A kości drobiowych i indyczych np. wogole nie mozna podawac psu.
beatrix - 18-06-2012, 10:06

szalej, nie przesadzaj..skad ta pewnosc w zyciu zadnego mojego psa nie bolal brzuch po kosciach,wyrastaja jej zeby,bola dziasla to niech sobie pogryzie..szmat i scierek nie wolno dawac psu,to lepiej kupic denta sticki..z pedigree kupa chemii i nic wiecej, po tym psa brzuch nie bedzie bolał?
yenneczka - 18-06-2012, 11:23

Ja swojemu kości daję ale cielęce ugotowane i nie na dłużej jak 20min...bólu brzucha nie zaobserwowałam rozwolnienia też ale co pies to inny.
Na gryzienie i skakanie używam teraz puszki z kamieniami takiej po Coli oczywiście nie za często tylko w sytuacji kryzysowej, wystarczy ja raz energicznie potrząsnąć z komenda której się używa jak robi coś co się nam nie podoba/czego nie może u nas "nie wolno" to odwraca uwagę mojego małego i potem jakaś inna komenda u nas siad... na dzień dzisiejszy działa... mam znacznie mniej ugryzień...

szalej - 18-06-2012, 17:32

beatrix, pamiętaj, że masz doczynienia ze szczeniakiem! Taki pies ciężko radzi sobie z trawieniem kości to raz, dwa, że mówie o kościach z kurczaka albo indyka, łamią się i są bardzo ostre, w necie można znaleźć statystyki ile psów rocznie umiera z powodu przebitych jelit przez kości.
Ale to twój pies, wrazie co przecież ty będziesz płakać a nie ja. To ja już wole kupić sprasowaną białą kość w zoologicznym i być pewna, że nic mojemu psu nie przebije żołądka, a gryźć i tak będzie mógł.

mibec - 18-06-2012, 17:41

szalej napisał/a:
kościach z kurczaka albo indyka
szalej surowe nie sa niebezpieczne, nie wolno dawac gotowanych kosci drobiowych.
Di - 18-06-2012, 19:38

kolorowooka, Nikaaa, wow, dziewczyny, ja wiem, że mam nie machać, ale ona mnie GRYZIE, wściekle gryzie, odwracam się - gryzie plecy, siadam na rękach, gryzie ramiona, jej jest wszystko jedno, czy gryzie palce, dłonie, przedramiona, czy ramiona, po prostu.. gryzie ;P chowam ręce pod koc, to startuje do włosów. kompletna ignorancja nie pomaga - gryzie. muszę wstać z tyłka, wyprowadzić ją za drzwi; posiedzi 5-7 minut i wpuszczam z powrotem. zabiegi powtarzam kilka razy, wg potrzeb. wiem, że to dla Was brzmi idiotycznie, ale ja już naprawdę próbowałam wszystkiego (z metod dozwolonych, oczywiście) i nic nie daje rezultatów, poza izolacją. tak to z Biankiem wygląda ;)
Nikaaa - 18-06-2012, 19:46

Di, mi chodzi tylko o to machanie. Nie wiem co ma ono na celu, bo bardziej nakręca psa niż uspokaja, a przypadkiem możesz ją uderzyć ;) Najlepiej jest chyba poprostu wstać i zakończyć jakąkolwiek zabawę z psem. I wyprowadzać ją z pokoju do skutku, aż się uspokoi i zacznie bawić bez gryzienia.

[ Dodano: 18-06-2012, 19:47 ]
Tak czy inaczej powodzenia i morza cierpliwości życzę :D ;)

beatrix - 18-06-2012, 21:28

mibec masz racje, ja nie daje ani drobiowych ani tym bardziej gotowanych, daje surowe wieprzowe lub wołowe. tyle w tym temacie.
Di od poczatku tak robi?ja dzis uczylam swoja zeby nie gryzla reki jak daje jej smaczka z palców bo z otwartej dloni ladnie zbiera smaczka, no i idzie coraz lepiej.klikam tylko jak ladnie bierze do pyska.to trudna sztuka bo smaczek jest nagroda ale i narzedziem pracy tutaj..:/
ja bym próbowala tak by stanac z rekami normalnie spuszczonymi i jak tylko wącha (a nie zabiera sie za gryzienie) kliknąć i upuscic smaczek (dac nagrode )zeby skumala ze za brak gryzienia jest nagroda, wachanie jest ok ale gryzienie juz nie..moja do obcych srdnio chce podchodzic chetniej do dzieci ale predzej polize niz chwyci za reke kogokowiek ale tez musimy to cwiczyć.polecam Ci pozytywne szkolenie psów b.waldoch(ok.25zl+kliker 6zl.)

[ Dodano: 18-06-2012, 22:53 ]
szalej oto co wyczytalam na barfie:Jeśli do tej pory pies był na suchym, to pH jego żołądka jest zbyt wysokie, nie da rady strawić kości, produkcja enzymów i kwasów jest zbyt słaba. Dostarczając enzymy "z zewnątrz", wraz z żołądkami które je zawierają, pobudzasz żołądek do ich wydzielania. Dopiero gdy obniżymy pH, można podawać kości i mięso, inaczej psiak może miec rozwolnienia lub wymioty
tu sie zgodze, stopniowe przyzwyczajanie,zastepowanie posilków nie musza skonczyc sie chorobą czy zgonem nie wszystkie psy dobrze toleruja surowe mieso czy kosci ale mozna sprobować ,u mnie reszta sfory jest karmiona Barfem i wygladaja lepiej niz RAFA patrzac na samą siersc ma matową :cring: daje jej wg przepisu na opakowaniu + obierki od jablek (b.lubi)jakies skorupki..

[ Dodano: 20-06-2012, 11:52 ]
kasiula moj synek ma 2 latka i mam podobie choc on nie boi sie psów ale jego zabawa z rafa roznie sie konczy bo on ją tak męczy (choc juz wie ze nie wolno ciagnąć za uszy czy ogon)ale z tym gryzieniem gorzej czasami tez w trakcie zabawy go przewroci i juz mu sie przestaje podobać ..tylko ze on ją drażni i daje jej sie gryźć..:/

[ Dodano: 21-06-2012, 22:04 ]
zapraszam Was na moj nowy temat: pies w miejscu publicznym podzielcie sie swoimi obsrwacjami dot.reakcji na psa w miejscach zuytku publicznego(autobus ,poczta boisko czy szkoła..czy do kazdego sklpepu,placówki mozna wam wejsc z psem? :confused:

[ Dodano: 22-06-2012, 19:27 ]
u nas podgryzania ciag dalszy najbardziej dokucza synkowi a juz bez nadzoru to totalnie nie moge ich zostawic jest zcas jak fajnie sie razem bawia a dzis to niezle go pokasała..no i zechlałą mi pol książki o tresurze psów ktora juz miala 15lat i byla jakos cala,moze chciala pochlonąc wiedze ?dobrze ze w pore dorwalama ja i ksiazke to udalo sie posklejac i tylko róg jest obdarty..ale b.mnie dzis wkurzyła.....zaklikam się na smierć... :-o

[ Dodano: 22-06-2012, 22:14 ]
polecam jutro zaczne brac sie za moją labczycę:
http://wesolalapka.pl/por...bdzie-agresywny

[ Dodano: 29-06-2012, 12:19 ]
:cring: mam dosc swojego psa i jej manii gryzienia oraz szarpania przyszedl mi nowy katalog oriflame myslalam ze nie siegnie bo bylna stole jeszcze nie ogladalam (mysle zrobie sobie kawke,usiade luknę)ale pies obejrzał szybciej i stwierdzil ze nie ma czego zamawiać..juz o innych rzczach nie wspominając pranie wieszam w szklarnii bo mam tam sznurki ale co z reszta??dobrze ze chociaz nas nie gryzie ma 4mce..a przed nami dobre 12lat wspolnego zycia...juz nawt gong nie pomaga jesli juz to na godzinke 2 wszystko wyżre i heja buty i inne gadżety..troche sie to zrobiło męczące to ile mam jej dawać jesc zeby nicnie ruszała? :(

[ Dodano: 29-06-2012, 12:34 ]
:cring: mam dosc swojego psa i jej manii gryzienia oraz szarpania przyszedl mi nowy katalog oriflame myslalam ze nie siegnie bo bylna stole jeszcze nie ogladalam (mysle zrobie sobie kawke,usiade luknę)ale pies obejrzał szybciej i stwierdzil ze nie ma czego zamawiać..juz o innych rzczach nie wspominając pranie wieszam w szklarnii bo mam tam sznurki ale co z reszta??dobrze ze chociaz nas nie gryzie ma 4mce..a przed nami dobre 12lat wspolnego zycia...juz nawt gong nie pomaga jesli juz to na godzinke 2 wszystko wyżre i heja buty i inne gadżety..troche sie to zrobiło męczące to ile mam jej dawać jesc zeby nicnie ruszała? :(

PeKa - 04-07-2012, 08:05

No i cóz... musze sie zwrocic do Was o porade :< Nie chodzi o gryzienie przedmiotow a ... No wlasnie, Roxi ze mna jest jak do rany przyloz, jednak gdy tylko przyjdzie moja M. z pracy, to mała oczywiscie sie z nia wita, po czym zaczyna sie... skacze na nia, drapie, gryzie, lapie za nogi, nie ma opcji, zeby spokojnie ja poglaskala czy cos podobnego. Nie działa ignorowanie, zadne skarcenie, nic! gdy ja do niej wtedy wstaje, to oczywiscie mała sie uspokaja, ale gdy tylko siadam spowrotem, ona wraca do gryzienia. I nie sa to jakies typowe szczeniackie zabawy, bo chyba wtedy nie szczerzymy zebow? :<
dominika92 - 04-07-2012, 09:43

PeKa, u 4 miesięcznego psa agresja? No chyba nie gryzie żeby zadać krzywdę tylko podgryza zębami? Może po prostu druga osoba z nią nie pracuje, więc nie ma co oczekiwać, że pies się będzie jej słuchał..

beatrix, co ma jedzenie wspólnego z gryzieniem? Myślisz, że jak jej zwiększysz dawkę jedzenia to przestanie gryźć? A co ma jedno do drugiego? :D :D :D Niestety to szczeniak i trzeba nauczyć się chować niektóre rzeczy...

bunia69 - 04-07-2012, 09:48

peka przechodziłam to samo,ona chce się bawić :) ,moja w tym momencie jak chce na spacerek to potrafi poszczypać :lookdown: ,a jak za długo się szykuje to szczeka ;D ,bo pańcia za długo się grzebie ;twoja bank nie ma agresjii :lookdown:
beatrix - 04-07-2012, 13:06

a co poradzicie na kopanie w ogródku? puszcze ja na chwilę wieszam pranie lub coś podobnego, a ona juz kopie w kwiatkach..
dominika katalog mi tak doszczetnie zniszczyla ze nie bylo co ogladac...tylko zamieść i tyle:)
pranie juz wieszam wysoko ..;)jak jestem i ją pilnuję to jest nawet grzeczna a jak tyllko sie odwróce to hulaj dusza piekła nie ma ]:) diablica mała.pomyslalam ze moze jest glodna ze tak się na wszystko rzuca,wkladki do butów pożera..eh.. :bad: eh musze nad nią popracować.

dominika92 - 04-07-2012, 13:10

raczej nie jest głodna :P po prostu niszczy..a na kopanie w ogrodzie chyba niestety nie wiele da się poradzić..walczę z tym jak Hela jest na działce, ale i tak po chwili kopie..chłodzi się w ten sposób.
Ja już się nauczyłam, że wszystko musi być wysoko, bo mój pies ściąga, a to już nie szczeniak. Nie niszczy ale zazwyczaj bierze, żeby brać...każdego wieczoru znosi wszystkie buty z przedpokoju do pokoju..ale wie, że nas to nie rusza, więc po prostu zostawia je na środku albo w różnych dziwnych miejscach..diabeł ]:)

bunia69 - 04-07-2012, 13:20

betrix ja mówię zostaw zostawia i nie rusza prania,ale na początku nie było łatwo :( ,a co do kopania mojej zdarza się kopać taka natura :lookdown: ,za rok będzie lepiej ;D
beatrix - 04-07-2012, 22:28

licze na to ze uda mi sie chcoiaz to ograniczyć..
Rysia88 - 05-07-2012, 14:48

PeKa napisał/a:
No i cóz... musze sie zwrocic do Was o porade :< Nie chodzi o gryzienie przedmiotow a ... No wlasnie, Roxi ze mna jest jak do rany przyloz, jednak gdy tylko przyjdzie moja M. z pracy, to mała oczywiscie sie z nia wita, po czym zaczyna sie... skacze na nia, drapie, gryzie, lapie za nogi, nie ma opcji, zeby spokojnie ja poglaskala czy cos podobnego. Nie działa ignorowanie, zadne skarcenie, nic! gdy ja do niej wtedy wstaje, to oczywiscie mała sie uspokaja, ale gdy tylko siadam spowrotem, ona wraca do gryzienia. I nie sa to jakies typowe szczeniackie zabawy, bo chyba wtedy nie szczerzymy zebow? :<


Atos zachowywał się tak jak przychodziła do nas jedna konkretna osoba...szał- skakanie, gryzienie itp. nic nie pomagało bo zachowywał się jak w transie... przeszło z wiekiem.. :-P szczerze mówiąc to długo nad podgryzał - przestał w okolicach 8-miesiąca :)

Nadine - 07-07-2012, 20:19

Miałam problem z gryzieniem z Diego, nagle tak jakby nigdy nic wpadał w szał, latał po domu nie szło go uspokoić, nic do niego nie trafiało, skakał na kogoś i gryzł, a gdy się do niego mówiło warczał i szczekał.. szczerze powiedziawszy miałam takich akcji z Diego może z 3? Już się zastanawiałam czy czasem nie ma jakiś agresywnych genów po swoich rodzicach, ale po ostatniej akcji która była jakieś 1,5 miesiąca temu, po prostu przestał. Sytuacja się do tej pory nigdy nie powtórzyła, nigdy na mnie nie warknął ani nie szczerzył zębów.. Więc sama nie wiem od czego to zależało. Choć czasem coś w niego wstąpi i lata po domu jak głupi, pobiega tak z 5 minut i kładzie się zmachany najczęściej w kuchni na kafelkach. :)
bunia69 - 07-07-2012, 20:28

Nadine tak u labków jest ;D
po prostu to się nazywa ADHD ;D
ja z moją mam to samo :lookdown:

Nadine - 07-07-2012, 20:32

uff, to nie jestem sama. Cieszy mnie to :)
bunia69 - 07-07-2012, 21:02

ano nie ;D
beatrix - 09-07-2012, 22:01

moja sucza nadal sciaga pranie i wszystko co jej sie spodba,scierki gąbki..grr synka juz nie gryzie jak probuje na niego skakać to kaze mu sie odwrócic tylem do pieska (stoj chwile to piesek przstanie skakać)a jak cos piesek zabierze to rzucamy jakąś jej zabawke nazesciej konga i tez zaczyna pomagać komenda nie rusz dziala ale jak jest pod moim nadzorem i przylapie ja na goracym uczynku ale jak tylko wyjde na chwile to chwyta za co innego..eh..
sleeper - 10-07-2012, 13:50

U mnie problem podobny- mam 8 tygodniowego szczeniaczka, ktory lubi sobie warknac na domownikow jak mu cos nie pasuje. Zdaza sie to tylko przy podnoszeniu psa, gdy przykladowo zaczyna smakowac mu lancuch z rowera lub gdy polowa ciala lezy w misce z woda. Czytalem kilka ksiazek o psach i pisano w nich ze nie powinno sie akceptowac takiego zachowania lecz juz nikt nie wspomnial jak wyrazic ten brak akceptacji domyslam sie ze nie powinno sie go zostawiac bo bedzie sie to nasilac i pomysli ze warczeniem moze wszystko wymusic... gdy probuje gryzc to wtedy zaczynamy go ignorowac i przestaje, woli zajac sie zabawka lecz nie wiem jak radzic sobie z tym warczeniem Z moim pierwszym labkiem nie mialem takiego problemu- nigdy nie warknal na nikogo...
Prosze o konkretne porady

Baszka - 10-07-2012, 18:44

sleeper, jak przeczytałeś poprzednie 4 strony tematu to masz odpowiedż :)
fadziochowa - 12-07-2012, 22:39

Mój Fadzioch ma ok 5 miesięcy...gryzie wszystko a najbardziej lubi moje japonki... :haha: wypadły mu niedawno dwa mleczaki więc jest coraz gorzej z tym gryzieniem... jak mnie dziabnął to mówiłam "nie wolno!" ale to nie pomagało... więc teraz spróbuje go ignorować ;) i przeczekać "okres gryzienia i podgryzania"
Dzięki wszystkim za świetne porady ;* zdobyłam potrzebne mi informacje, kochani jesteście ;* buziaki dla psiaków ;*

beatrix - 13-07-2012, 12:47

fandichowa moja też lubi buty ale wynosić i potem kazdy szuka,lubi obierki od ziemniaków,reklamowi i inne zrywki,nie je ich tylko wynosi lub nosi,domownikó to juz doprowadza do szalu ale nie chce jej zamykać w kojcu co tym osiagne odseparuje od bodzców ale nie sprawie ze przestanie je gryźć gdzie mozna znaleźć taki spray opdstraszający...>bo juz na prawde mamy dość..gazety,ksdiazki wiadereczka torebki saszetki i buty...grr :( co do podryzania dzieci(mam 2latka)już pracuję no ale też ciężko,pisalam do j.gałuszki (znam go osobiscie obecnie moge napisac tylko na fb)zobaczymy co odpowie...

[ Dodano: 13-07-2012, 12:50 ]
joanna masz rację z tym krzyczeniem- to psa wręcz demoralizuje...nie krzycze jak nie chce isc na miejsce (cwiczylismy z klikerem ale widocznie jeszcze dobrze nie zalapala,to ja biore i przenosze (NIE MOWIĄC NIC)w przznaczone miejsce zostać zostaje i chwala Bogu...pies ma posluchac za pierwszym razem jak moje kundelki wiedza co to znaczy to ona tez musi wiedzieć..

[ Dodano: 13-07-2012, 12:52 ]
jak brzydko robi też wychodzę (jeszcze nie z siebie)alno zabieram dana rzecz i wychodze,pt.jak tak brzydko robisz to ja nie chce się z toba bawić..

fadziochowa - 13-07-2012, 16:46

:) "moja też lubi buty ale wynosić i potem kazdy szuka,lubi obierki od ziemniaków,reklamowi i inne zrywki,nie je ich tylko wynosi lub nosi,domownikó to juz doprowadza do szalu" ^^
Mój prosiaczek też wynosi buty...i najbardziej złości to moją siostrę...raz szukała buta cały dzień :-P ... fado uwielbia również opakowania po maśle, serkach, jogurtach...jak zobaczy że ktoś je jogurt to będzie siedział i się patrzył na tego kogoś dopóki nie dostanie opakowania... Czasem daję mu gazety do zabawy, bo komicznie wygląda jak ją rozrywa i szczeka....
Nieważne co by zrobiły te nasze labki i tak są kooochane ;) ( osobiście mam nadzieję, że fadzioch niedługo wyrośnie z tego rodzaju wariacji...)

beatrix - 15-07-2012, 13:03

fandziochowa to nasze labki koneicznie muszą sie spotkać,choc dopuścić...?oj to juz nie wiem kto by wytrzymał...raz potargala doszczętnie jakis katalog wlacznie z kopertą(nie zdazylam nawet go obejrzeć)na całym tarasie był..nie ma nic lepszego niz zmeczyć labka a potem dać kosc do obgryzania,dziś zrobilam taka sztuczke ze rzucalam jej szarpaczka lub jej pluszaka i ją goniłam..troche pobiegala,potem napila sie wody i polozyla się z kościa dzieki temu moje pranie wysuszy sie w całosci choc bez zabek juz nie wieszam..co ciekawe zżera pudełko a buty zostawia..
pozostawanie na miejscu i zpstań kiedy wychodzę coraz lepiej...al ogolnie mamy jakiś dołek szkoleniowy na glodniaka nie chce jej trzymać do12-13stej
ale zeby prawie wszystkie jej się wymieniły wiec mam nadzieje ze za 2mce nagle zmądrzeje..ma swoje zabawki mojej roboty i tymi sie glownie bawi oraz pilkami..lubi grać w nogę trudno jej wydobyćv piłkę...ale jak mojemu synkowi coś zabierze to sie wscieka nie chce by pies był źródem stresu i nic wiecej..a jak na nas skacze to idziemy do domu i po 5min wychodzimy powooooli zaczyna skutkować.

[ Dodano: 15-07-2012, 13:05 ]
dlaczego pies gryzie ścianę,najpierw myslalam ze to apzury ale przylapalam ja na gorącym uczynku....brakuje jej czegoś?

tenshii - 15-07-2012, 13:07

beatrix napisał/a:
brakuje jej czegoś?

raczej się nudzi
poza tym ściana jest smaczna, fajnie chrupie, ma zarąbistą konsystencję i może ktoś tam w środku zamurował jakąś kość :)

Nadine - 15-07-2012, 20:13

ściany w przypadku DIEGO są bardzo smaczne :) już teraz jakoś coraz rzadziej się za nie zabiera, ale sporo dziurek po nim pozostało.. :bad:
Rico_M - 25-07-2012, 12:46

Rico ma 5,5tyg też ma straszne szpileczki bardzo lubuje w naszych stopach:) Najpierw dla zmyłki liże i zaraz wbija kiełki. Podnoszę głos i mówię "nie wolno"...przeważnie wie o co chodzi..czasem ściemnia i próbuje za chwilkę ale do upartego mówię nie aż się znudzi i kładzie obok albo wali focha i idzie sobie:) Podkładam mu jeszcze zabawki jak podgryza i czasem działa. Trzeba próbować. Szczeniak za każdym razem sprawdza naszą czujność jak go pilnuję to dwa razy spróbuje i rezygnuje:)
Ania8017 - 25-07-2012, 18:03

Miałam to samo. Moja była naprawdę agresywna-jak wpadała w szał to gryzła po nogach i nie mogłam jej uspokoić.Wszelki sprzeciwy z mojej strony jeszcze bardziej ją prowokowały. Do tego atakowała mi dzieci. Był nawet moment,gdy pożałowałm że ją mam. Co prawda nigdy nikogo dotkliwie nie ugryzła,ale dzieci się jej bały. Jak wywaliła(jako szczenię)mojego synka,to on do dziś jej unika. Był czas,że byłam załamana. Za chwilę będzie miała rok i jest już zupełn ie inna.tzn.czasem odbija jej jeszcze palma,ale bardzo łatwo już nad nią zapanować i raczej wie co oznacza "nie". Myślę,że za rok będzie już zupełni ok. Zostało jej jeszcze skakanie,co staram się ciagle korygować. Zauważyłam,że jest pobudzona,gdy nie jest wybiegana. Wystarczy nawet krótki spacer i już jest spokojniejsza. ja widzę ogromną poprawę w jej zachowaniu. Myślę jednak,że jej zachowanie wynikało z nieodpowiedniego zajmowania się nią. Jednak małemu psu trzeba poswięcić masę uwagi.Ja wiadomo chodziłam do pracy,dwoje dzieci,studia podyplomowe. Może chciała zwrócić na sibie uwagę,może była zazdrosna o dzieci.W każdym razie z wiekiem zmienia się bardzo:)
Lunka - 27-07-2012, 11:45

Moja Luna to był istny diabeł w owczej skórze. Piszę "był" bo jest coraz lepiej. Wymieniła już prawie wszystkie zęby, więc przypadkowe złapanie ręki nie jest już tak bolesne jak gryzienie tymi mlecznymi igiełkami. Uważam, że trafiła nam się szczególnie "jadowita jaszczurka" gryzieniem doprowadzała nas do łez i zupełnego zniechęcenia. Dzieci do dziś zamykają się przed nią w pokoju, gdzie ma wstęp jedynie pod ścisłym nadzorem.
Piszę, że jest lepiej, bo jest. Pies mądrzeje z wiekiem, więcej rozumie. Choć nie powiedziane, że rezygnuje z próbowania rzeczy niedozwolonych, jak na przykład ściąganie i gryzienie prania, zjadanie znalezionych na spacerze chusteczek, czy donośnego szczekania w środku nocy.
Luna już dziś nie brudzi wcale w domu, przesypia całe noce (... w łóżku w nogach...) ładnie aportuje i świetnie pływa. Więc tak to jest moi Kochani, z "małych" problemów gryzienia i okazywania znamion agresji we wczesnym okresie życia przechodzi się do "większych" problemów - jak wiek dorastania, cieczka, masa ciała nie pozwalająca zapanować nad nagłą egzaltacją.
Byliśmy zrozpaczeni, że nasz pies jest agresywny a okazało się, że wszystkie Labki mają takie dziecięce głupawki.
Poza tym są ogromnie kochane.
Już dziś nie wyobrażamy sobie domu bez naszej dobrej duszyczki, choć mamy świadomoćć, że jeszcze wiele problemów przed nami.
To słowa pociechy dla właścicieli maluszków, którzy czasem już nie dają rady ;*

beatrix - 14-08-2012, 21:21

witajcie Rafie już przeszło gryzienie i podgryzanie za to mam prlblem z sasiądką i jej psem kundelkiem,ale to co dzis uslyszałam to myslałam ze pekne,,pies się sam wytresuje'' ;D tresura a wychowanie to jest spora różnica i nie wroże temu psiakowi długiego życia.. z takim podejsciem:brama non stop otwarta podbiega pod koła roweru i szczeka do przechodniów a jak zamknieta to przechodzi pod nia..dzieci też puszczone są samopas i same się wychowują..eh co ja mam z nią zrobić (z wlascicielką psa)???nie chce narobic sobie wrogów.pol biedy ze zaczepia naszego psiaka bo rafka raz szczeknie a ta sie zwija i leci,nie chce rzucać w psa kamieniami a dotknąc ją to zaraz chce ugryźć jest upierdliwa jak pryszcz na d.... :-P z synkiem ją ignorujemy choc maly nie boi sie psow ale nie dotyka obcych ktre nie są nasze i moze ugryźć i bedzie bolało.a do jej dzieci nie chodzimy ...nie moga zrobić jej kojca..?albo niech sie wezma za tego psa bo ja niestety cudzych psów wychowywac nie bede grr

[ Dodano: 14-08-2012, 21:29 ]
dodam ze tez mam kundelki i nawet potrafia chodzic przy nodze bez smyczy i wiedzą ze na miejsce to znaczy na miejsce i idą bez oglądania się na siebie,u nas wszystkie psy musiały sluchac i sluchają no ale jak sie ma tak cudowne podejscie to psiak pewnie zostanie wywieziony na jeszcze wieksza wieś i przykuty do lancucha..znam niejeden taki przypadek..niektorzy nie powienni miec psa i nawet im tego nie podpowiadam...bo bedzie tj z tą suką..jeszcze jak psy zaczna się krecic, bedzie się plenić jak króliki...wole nawet o tym nie myśleć.. :cring:

Regres25 - 23-08-2012, 00:06

Hej, nasz Ramzes jest z nami 3 dzien... Dzis odeszły od niego wszelkie watpliwosci i zaczelo sie... Gryzie wszystko i wszystkich, biega jak poparzony po domu i probuje "pokryc" moją TŻ :haha: i tak od samego rana. Gdy wychodzimy z nim na spacer to biegamy az wymieknie i siada badz sie kladzie, wtedy w domu przez jakies czas jest spokoj, ale boimy sie ze moze to miec wplyw na jego stawy poprzez wymuszanie intensywnego ruchu. Oczywiscie nie ciagamy go na sile, kiedy staje, siada badz sie kladziej jest stop. Najgorsze jest to ze gdy cokolwiek gryzie, np. scierki, zabierajac mu ja i pokazujac palcem "nu nu" ze slowami ZOSTAW pies nakreca sie jeszcze bardziej... Zastanawiamy sie nad profesjonalna tresura tuz po kolejnym szczepieniu (01.09.2012) bo akurat u nas w miescie jest fajna babka ktora sie tym zajmuje. Apropo metod z ignorowaniem, ukladami rak itd.... Gdy ignorujemy go skupia sie na gryzieniu czegos innego poza rekami, oczywiscie NOGI :bad: a uklad rak mu w zaden sposob nie przeszkadza, kazda pozycja jest dobra by ugrysc. Co sadzicie o takiej tresurze? Moze ta kobietka cos poradzi na takie szalenstwo?
Wczesniej mielismy jamnika i nie przypominam sobie by byl chociaz w polowie tak nie dobry jak ta mala biszkoptowa bestia....
Pozdrawiamy.

[ Dodano: 23-08-2012, 00:45 ]
Zapomniałem dodać że piesiek ma 10 tygodni.

agusia1974 - 23-08-2012, 21:22

dziewczyny moja Mufinka mnie przerasta :( W porównaniu z Brutusem to jest mały diabełek. Gryzie wszystko i mało tego zaczyna warczeć. Widzę że czeka mnie dużo pracy z nią tylko teraz nie wiem od czego zacząć. Jestem załamana i nie wiem czy dam sobie z nią radę :(
ambird - 23-08-2012, 21:29

Szczeniaki to raczej gryzą wszystko. Cierpliwość i konsekwencja Cię uratuje :)
iwonadp - 24-08-2012, 11:47

agusia1974, nagradzaj kiedy podgryza swoje zabawki,dla polepszenia efektu mozesz posmarowac zabawke czyms smakowitym / ładnie pachnaca kiełbaska przyciagnie uwage / ignoruj kiedy zaczyna interesowac sie przedmiotem zakazanym kiedy to nie pomaga spokojnie mów "fe".
Urozmaicaj zabawy ,zmieniaj zabawki ale też nie pozwalaj żeby miała nieograniczony dostęp do wszystkich .
Wrazie potrzeby zastosuj odstraszacze smakowe na przedmioty ,ktore chcesz chronic.

szalej - 24-08-2012, 12:01

agusia1974, konsekwencja konsekwencja konsekwencja :) Przechodziliśmy to samo, łącznie z wymuszaniem wszystkiego gryzieniem i szczekaniem.
U nas w miare szybko przeszło, po prostu nie dałam się jej zastraszyć, mamy zawsze łatwiej bo jest drugi pies a one go naśladują. Ja na bliską pstrykałam i mówiłam "nie". Pstrykanie odwracało jej uwage.
Jak szczekała to też mówiłam " nie" i pstrykałam, bałam się, że może nauczy się że jak szczeka to ściąga moją uwage, ale na szczęście nie :)
Dasz sobie rade :)

iwonadp - 24-08-2012, 12:22

Regres25, do wrzesnia jest jeszcze troche czasu a na ten psi terro nie możecie sobie pozwolić . Uważam ,że szkolenie jest każdemu właścicielowi potrzebne dla dobra wspolnego . Zanim rozpoczniecie psie przedszkole skontaktujcie sie z ta osoba która prowadzi zajecia i może udzieli Wam paru rad jak teraz sobie z tym radzic .
Ja mogę ze swojej strony tylko tyle :
1.nagradzanie kiedy bawi sie swoimi zabawkami ,
2.posmarowanie zabawki czymś pachnacym np.kiełbaska
3.ignorowanie i stanowcze "fe"kiedy zabiera sie za np butu
4.przekierownie uwagi z czegoś zakazanego na odpowiednia zabawke,
5.odstraszacze smakowe .

agusia1974 - 24-08-2012, 17:47

ambird, iwonadp, szalej, dzięki za radę :) Mam nadzieję że dam sobie radę choć czasami chyba każdy przechodzi załamanie że sobie nieporadzi :(
neravia - 24-08-2012, 17:54

agusia1974, dacie radę, tak to jest, że jak się patrzy na dorosłe nasze psiaki, to ciężko przypomnieć sobie jakie to były diabełki. ja się cieszę, że ten okres mamy za sobą, bo Kami też dała nam popalić czasami.. ile tych słów było - "nie gryź" itp ale jestem pewna, że już wkrótce będziesz widzieć postępy :) I to prawda, nie znam szczeniaka, który by nie gryzł, a warczenie to na pewno spowodowane chęcią zwrócenia uwagi do zabawy :)
agusia1974 - 24-08-2012, 18:02

neravia, powiem tak Brutus nie gryzł kabli i nic nie zjadł (trepa tylko teściowej :D ) a ona zdąrzyła już przegryz ładowarkę do telefonu, popruć wykładzinę itd :D Najgorsze tylko że gdy Jagoda do niej podchodzi to wtedy warczy, ja to wstaję i odchodzę gdy zaczyna warczeć na mnie. Ale codziennie pracuję i myślę że dam rade ;D
szalej - 24-08-2012, 19:12

agusia1974, jeśli malutka to gryzoń i niszczyciel - kupcie jej klatke. Ja hakera wychowałam bez klatki, ale Bliską już wychowuje z klatką - i wam też radze ;)
Di - 24-08-2012, 21:40

Moja mi dwa razy zrobiła akcję internet, raz akcję lokówka i dwa dywany, zjadła kilka książek i innych dupereli, ale wychowywana była i jest bez klatki, i zabrzmi głupio, ale po prostu z gryzienia wszystkiego wyrosła. W okresie od 3-5 miesiąca podczas mojej nieobecności zamykana była w moim pokoju, sterylnie wysprzątanym; wszystkie rzeczy pochowane. Teraz zamykana jest na większym segmencie domu; do dyspozycji ma dwa holle i przedpokój, otwarty balkon i salon (!!!) i nie zrobiła żadnej szkody. Rzucam jej kości wapniowe, nabijam butelkę parówką, zostawiam jakąś gazetę, bo lubi 'czytać' ;D i jest git ;)
neravia - 24-08-2012, 21:58

Jeżeli chodzi o zniszczenia, za szczenięcych lat naprawdę Kami zachowywała się wzorowo, czasami jakiś kartonik pogryzła, dwa razy tylko kabel od laptopa, kwiatka z doniczką, troszkę nogi od stołu, buty.. a pozostając w domu na 9 godzin zniszczeń nie było, byłam baaardzo zadowolona, że meble całe. i co? właśnie niedawno skończyła rok i palma jej odbiła :bad: moja sofa nie ma już gąbki wewnątrz i siedzi się na sprężynach ;] co dziwne, za każdym razem zdejmuje te poduchy - uchodzi im płazem i dobiera się do wnętrza sofy, rozerwała materiał i wypruła całą gąbkę :bad: przyszło do tego, że mój tż położył tam płyty drewniane a na to te poduchy..to czasami zdarzy się, że pogryzie i to.. jak widać po labku można wszystkiego się spodziewać :haha: w sumie dla nas to jest już coś normalnego, tylko znajomi słuchając tego robią wielkie oczy. Kami od maleńkiego miała takie zachowanie - jeżeli było coś już minimalne uszkodzone to ona swoim ząbkami dokańczała to.. i ta sofa miała wewnątrz na materiale nad gąbką naprawdę małe rozprucie no i cóż..
ppaula2 - 24-08-2012, 22:09

neravia, no to zrobiła Ci niezłego psikusa :)
U mnie obydwie panny zbyt dużo mi nie poniszczyły.
Ale największym psikusem Novi jak była jeszcze malusia było to jak nakupkała naszemu gościowi w buty :D

Regres25 - 25-08-2012, 22:09

Dzięki za pomoc.
Dominika_Filip - 06-09-2012, 10:03

No to i my mamy problem. Byłam w szpitalu 4 dni na operację i moi rodzice przyjechali, żeby się domem i Fidkiem zająć jak będę dochodzić do siebie. Nie wiem czy to mozliwe, ale w te 4 dni normalnie jakby diabeł w psa wstąpił: skacze, gryzie po rękach do krwi, łapie za łydki i też do krwi potrafi dziabnąć, spodnie i spódnice łapie i ciągnie, aż dziurę zrobi, skacze jak siedzimy przy stole, a wcześniej szedł do siebie i nie interesowalo go co jemy. :bad: Wcześniej działało na niego jak mi rękę podgryzał stanowcze "nie" lub pisk i ignorowanie, ale teraz to go tylko jeszcze bardziej prowokuje. Rodzice mówią, że to szczeniak i się zmienia i że mu przejdzie ]:) , ale ja nie poznaje psa - 4 dni i normalnie jakiś agresor. Czy to mozliwe, żeby mu tak odwaliło w tak krótkim czasie? Ja się nie mogę schylać za bardzo ani nic podnosić, więc nie mam jak go wyprwadzić do innego pokoju, a rodzice ignorują moje uwagi i odpychają psa rękami, machają mu nimi przed pyskiem, moim zdaniem uczą go ataku na części ciała w ten sposób. No ale rozumiem, że trudno odwracać się od psa i go ignorować, jak za łydkę gryzie, bo i mnie już dziabnął i bolało jak nie wiem co. Z niemocy aż się rozpłakałam i zamachnęłam się na niego krzyżówką - wstyd mi straszny, ale już nie mogę :cring: . Wiem co powinnam robić z psem, ale jak postępować z rodzicami, żeby też się mnie słuchali, bo pozytywne metody na nich nie działają :-P :confused: No załamka totalna :cring:
nugatowa - 06-09-2012, 10:09

U mnie Junior, mojego tate strasznie gryzie. Nos mu do rozklekotał. Mnie np. atakuje jak widzi, że chcę mu szelki nałożyć jak idziemy na spacer. Czasami udaję grzecznego, krzykniesz "NIE!" i przestaje, ale czasami jak już wspominiała koleżanka przede mną, to go jeszcze bardziej prowokuję. Też już sama nie wiem jak go tego oduczyć.
belly - 06-09-2012, 10:33

Ja Basterka-szczeniaka oduczyłam gryzienia ludzi bardzo szybko. Wiem, że moja metoda niezostałaby pochwalona przez szkoleniowców ale orderów od nikogo nie chcę ;) Basterek bardzo szybko poznał co to kaganiec. Każda próba ugryzienia człowieka kończyła się chwilką (maks minutą) w kagańcu. Przez pierwsze dwa tygodnie biedak miał go na pysku kilkadziesiąt razy dziennie ale z czasem wystarczyło powiedzieć słowo kaganiec a pies uspokajał się natychmiast.
Oczywiście na wizyty u weta zaopatrzyliśmy się w inny kaganiec, żeby psiak lekarza z karą nie kojarzył. Fakt, że Baster mimo paru nieprzyjemnych zabiegów jeszcze nigdy nie musiał u weta z tego sprzętu korzystać...chyba nadal jest przy nim metka producenta ;)

Di - 06-09-2012, 22:19

Z moją trwało dłużej; stosowałam metodę izolacji. Podziałało. Teraz 'kąsa' leciutko tylko w zabawie, ale wystarczy krótkie 'eeeej!' i przestaje.

Metoda 'kagańcowa' mnie nie przekonuje.
W ogóle mój pies nie chodzi w kagańcu, a już na pewno nie stosowałabym go jako kary. Mam auto do dyspozycji, więc nie korzystam ze środków komunikacji miejsckiej i nie zapuszczam się z nią raczej w miejsca, gdzie mogłabym dostać mandat za brak kagańca, ale gdyby jednak tak się stało, że musiałabym jej go 'założyć', to wolałabym, że miała z nim dobre wspomnienia. Może i stosowałaś drugi, ale nie wiem, no osobiście do mnie nie przemówiło.

Nikaaa - 06-09-2012, 22:23

belly napisał/a:
Basterek bardzo szybko poznał co to kaganiec. Każda próba ugryzienia człowieka kończyła się chwilką (maks minutą) w kagańcu. Przez pierwsze dwa tygodnie biedak miał go na pysku kilkadziesiąt razy dziennie ale z czasem wystarczyło powiedzieć słowo kaganiec a pies uspokajał się natychmiast.
Gratuluję inwencji. Obyś nigdy nie musiała podróżować z psem komunikacją miejską, w której wymagany jest kaganiec. Dla Twojego psa do końca życia będzie się kojarzyć z karą.

[ Dodano: 06-09-2012, 22:25 ]
belly napisał/a:
Oczywiście na wizyty u weta zaopatrzyliśmy się w inny kaganiec, żeby psiak lekarza z karą nie kojarzył
Kaganiec to kaganiec. Niewazne czy czarny czy brązowy.. Metalowy czy skórzany..
szalej - 06-09-2012, 23:05

Nie wiem, może dlatego, że mam już doświadczenie ale bez problemu poradziłam sobie z gryzieniem Bliskiej. Jedyne co gryzie jeszcze to smycz kiedy się podekscytuje, ale też już na "ej" puszcza. Ale nie wiem, czy umiałabym powiedzieć jak ją oduczyłam, po prostu jak mam psa u siebie to szybko go ucze, ale nie umiem przekazać wiedzy :P
nugatowa - 07-09-2012, 09:08

Nikaaa napisał/a:

belly napisał/a:
Oczywiście na wizyty u weta zaopatrzyliśmy się w inny kaganiec, żeby psiak lekarza z karą nie kojarzył
Kaganiec to kaganiec. Niewazne czy czarny czy brązowy.. Metalowy czy skórzany..


Też tak sądze, myślę, ze nie ma tu różnicy, a pies tak czy owak będzie miał nie miłe wspomnienia z owym "sprzętem"

belly - 07-09-2012, 10:12

Kantarek też może kojarzyć się psu z kagańcem a Baster sam pysk w niego wpychał gdy uczył się ładnego chodzenia na smyczy. Widok kagańca skórzanego nie robi na nim wrażenia.
Ale to pewnie kwestia "dodatków" (słów i gestów) przy stosowaniu kagańca jako kary a nie psiego "materiałoznawstwa" ;)

tenshii - 07-09-2012, 10:51

belly, co nie zmienia faktu, że to metoda awersyjna...
Nikaaa - 07-09-2012, 12:40

tenshii napisał/a:
belly, co nie zmienia faktu, że to metoda awersyjna...
I jak dla mnie, kolejna po kolczatce metoda dla leniwych właścicieli.
bunia69 - 07-09-2012, 12:53

ja nie używałam kagańca ani kolczatki
Dejzi już nie podszczypuje,nie ciągnie na smyczy,
szczekanie też opanowane tylko trzeba być cierpliwym,
o kagańcu nigdy nie myślałam.

Rysia88 - 07-09-2012, 12:57

bunia69 napisał/a:
o kagańcu nigdy nie myślałam.


Tu nie chodzi o to, że kaganiec to zło tylko o to, że nie można go stosować jako kary dla małego psiaka bo potem nigdy nie będzie chciał go założyć - a są sytuacje kiedy jest to wymagane.

Nikaaa - 07-09-2012, 13:03

Rysia88 napisał/a:
bunia69 napisał/a:
o kagańcu nigdy nie myślałam.


Tu nie chodzi o to, że kaganiec to zło tylko o to, że nie można go stosować jako kary dla małego psiaka bo potem nigdy nie będzie chciał go założyć - a są sytuacje kiedy jest to wymagane.
Dokładnie tak jak piszesz Rysia88. Pies powinien byc nauczony nosić kaganiec, bo są sytuacje w których trzeba go założyć, ale nie może tego kojarzyć z karą.
Zakładasz psu niechciany kaganiec (karzesz go) jadąc autobusem, automatycznie autobus skojarzy się z noszeniem kagańca czyli z czymś nieprzyjemnym (karą) i zaczynają się problemy z jazdą komunikacją miejską (to tylko przykład)
Kaganiec nie został wymyślony do karania psa.

bunia69 - 07-09-2012, 13:05

i trzeba być cierpliwym i efekty są pozytywne :)
belly - 07-09-2012, 13:30

Już na początku pisałam, że użyłam metody niepochwalanej przez szkoleniowców i zdaję sobie z tego sprawę.
Ale w sytuacji kiedy szczeniak niespodziewanie dopadł z kiełkami do rączki niespełna rocznego dziecka nie mogłam stosować długotrwałych metod. Zaraz posypie się lawina krytyki na temat niedopilnowania dziecka i psa...ale Ci którzy mają dzieci dobrze wiedzą, że taki wypadek trwa sekundy. Dziecko bawi się na leżaczku, mama gadając do niego obiera ziemniaki, psiak siedzi na podwórku ze swoim panem a drugie dziecko na chwilę otwiera drzwi do domu...

Każda obroża jak pies pociągnie wywołuje mniejszy lub większy ucisk psiej szyi. Czyli zakładając obrożę psu, który ciągnie również powodujemy dyskomfort u psa. A jednak z obroży korzystamy i to tylko kolczatki są synonimem zła. W pełni popieram krytykę kolczatek, obróż elektronicznych i wszystkich innych przyrządów zadających psu ból. Na szczęście kaganiec do nich nie należy bo podobnie jak zwykła obroża ma na celu "ograniczenie psich zapędów" a nie krzywdzenie go.
Również metoda izolacji nie jest idealna bo czasem psa trzeba izolować np. z powodu odwiedzin osoby, która panicznie się psów boi albo prac remontowych w domu...skąd wtedy pies ma wiedzieć, że to nie jest kara?

Di - 07-09-2012, 13:55

belly napisał/a:

Również metoda izolacji nie jest idealna bo czasem psa trzeba izolować np. z powodu odwiedzin osoby, która panicznie się psów boi albo prac remontowych w domu...skąd wtedy pies ma wiedzieć, że to nie jest kara?


Idąc tym tokiem rozumowania, karą dla psa jest też, gdy zostaje sam w domu, bo wszyscy idą do pracy/szkoły gdzieś tam.
Chodzi o to, że gdy pies mnie gryzł, NATYCHMIAST przerywałam, wyprowadzałam za drzwi, czy do innego pomieszczenia i zostawiałam tam na chwilę. Przy wzmacnianiu 'Ej, nie wolno'. Każdy wypracowuje sobie jakiś swój system. Gdy wchodziła po kilku minutach i zaczynała robić to samo, znów 'Ej nie wolno' i na chwilę za drzwi. I tak czasami kilkanaście razy. Równocześnie zostawała sama na kilka godzin, gdy wszyscy wychodziliśmy, ale nigdy nie w pokoju, w którym zamykałam ją za karę. Chodzi mi o to, że pies łączy łańcuch przyczynowo skutkowy i tego właśnie każdy stara się swojego psa nauczyć. Działanie psa - reakcja człowieka - interwencja. To samo dotyczy remontu lub wizyt histeryków. Dlaczego dla psa karą miałoby być zamknięcie na kilka chwil w swoim pokoju, gdzie ma łóżeczko, zabawki i co najważniejsze - do tego zostawania jest przyzwyczajony?
I jeszcze na temat histeryków: nie jestem najwyraźniej zbyt uprzejma, ale nie zdarzyło mi się jeszcze zamykać psa, bo 'ktoś się boi'. Mogę trzymać sunię z daleka, nie pozwolić jej podchodzić i skakać, ale na pewno nie będę jej zamykać, bo to dla mnie widzimisię zwykłe jest. Offtop: ostatnio ciotka wyraziła skrajną dezaprobatę za to, że mój pies jadł ze mną deser... z tej samej miseczki. Wolność Tomku w swoim domku.

Nikaaa - 07-09-2012, 14:11

Di napisał/a:
I jeszcze na temat histeryków: nie jestem najwyraźniej zbyt uprzejma, ale nie zdarzyło mi się jeszcze zamykać psa, bo 'ktoś się boi'. Mogę trzymać sunię z daleka, nie pozwolić jej podchodzić i skakać, ale na pewno nie będę jej zamykać, bo to dla mnie widzimisię zwykłe jest.
Psa można nauczyc, że jak przychodzą goście idze na swoje posłanie. Problem rozwiązany.
myszkapatii - 18-09-2012, 00:43

Hades jak byl maly mial taki okres ze lapal za nos ale odsuwanie i komenda nie wolno a poźniej nie zwracanie uwagi na niego podziałało... poxniej jak dostawal klapsa to traktowal to jako zabawe ja mu klapsa a on szczeka i lata jak szalony... wiec wtedy haslo na miejsce stanowczo i koniec szalenst z czasem nauczyl sie najwazniejsza jest konsekwencja czasami to bardzo meczace ale tylko w ten sposob pies sie czegos nauczy
primrose9 - 08-01-2013, 00:11

Też mam problem z moim szczeniakiem... Strasznie boleśnie gryzie, szarpie za ubrania(prawie większość spodni podziurawiona) , kąsa "jak żmija" niespodziewanie ;D Izolujemy go wtedy od nas ale to trwa już dość długo a poprawy nie widać. Najgorzej jest właśnie gdy mówi się " nie wolno" i zostaje odepchnięty, wtedy uważa to za zabawę i tym bardziej rozochocony zabiera się za gryzienie... Co robić? Czy naprawdę tylko stoicki spokój i cierpliwość może nas uratować? Czy może są jakieś inne sposoby? Liczę na Was!
jamagda - 08-01-2013, 08:43

A może spróbuj nie odpychać psa tylko jak zaczyna podgryzać to odwrócić się do niego plecami a jak już Cię ugryzie to zapiszcz, krzyknij tak piskliwie. Moja Bezka praktycznie wcale nie podgryzała ale jak już jej się zdarzyło szczypnąć za mocno w zabawie to zawsze jak tylko "pisknęłam" to od razu przestawała.
KarolWuu - 22-01-2013, 21:54
Temat postu: Jedzenie gałązek/liści na spacerze
Witam , mam taki problem , mam szczeniaka który ma 3 niecałe miesiące i gdy z nim wychodzę na dwór i go puszczam to co chwile gryzie/je gałązki , korę albo liście , po czym w domu wymiotuje . Nie wiem jak go tego oduczyć ;(
Di - 22-01-2013, 23:06

KarolWuu, bąbelek się chce bawić, wygłupiać, cały świat jest dla niego pasjonujący ;) Musisz sprawdzić, że najbardziej pasjonujący... będziesz Ty i zabawki/smaki, jakie zabierasz ze sobą. Zaopatrz się na spacer w sznurek do przeciągania, piłeczkę do zabawy i odwracaj uwagę pieska, bawiąc się z nim. Równocześnie ucz go komendy 'Fe'/'Fuj'/'Nie', gdy [próbuje zjeść coś zakazanego - gdy posłucha, daj mu smaczka.

Czy piesek zakończył cały cykl szczepień? Jeżeli nie, to nie powinieneś z nim wychodzić na teren, gdzie dostęp mają inne (obce) psy, bo Bax nie ma jeszcze pełnej odporności.

KarolWuu - 23-01-2013, 07:13

za nie cale 2 tygodnie będzie miał drugie szczepienie , ale puszczam go w zamkniętym podwórku gdzie nie mają wstępu inne psy ;p
Ewelina - 23-01-2013, 08:40

KarolWuu, zamieniam mu te wszystkie rzeczy smakołykami wołaj go kiedy coś wypluję daj mu ciastko :)
-kamisiek- - 23-01-2013, 14:53

Kurcze przeczytałam dość uważnie to co radzicie i czego nie ...
ale nie wiem ja izoluję Kierę jak tylko zaczyna podgryzać mnie czy synka (1,5 roku)
Ale od dwóch dni strasznie sie to nasiliło dziś wbiła mi sie tak w rękę ze krew poleciała i żadne "ałł, ojj, nie wolno , puści " nie działa jak sie już wgryzie to trzyma jak kawał miecha boli jak cholera ..
Już dziś z tej nie mocy myślałam ze ja sama użre i nawet chciałam ale jak zobaczyłam tą owłosioną łapkę o jakoś chęć mi przeszła .. :D

Baszka - 23-01-2013, 15:10

-kamisiek- W takiej sytuacji zostało Ci tylko wypowiedziane rozkazującym tonem NIE...i cierpliwość :beated: oraz oczywiście pochwalenie psiaczka jak puści rekę...
Daisy0311 - 24-01-2013, 23:08

Moj mąż własnie teraz też krwawi Daisy strasznie go ugryzła w ucho :greedy: praktycznie na scisłosc nadawałoby sie to do szycia dosc mocno na nia nakrzyczał bo zrobiła to z nienacka jak ogladał wiadomosci. nie wiem ale od początku strasznie lubi grysc po twarzy juz po mału reaguje na dosc mocne nieeee ale juz dzisiaj widziałam ze o mało co a przez dupsko by dostała ;] ale ja byłam i jej sie upiekło ale sama mam czasami dosc ale nikt nie mowił ze bedzie łatwo :confused:
Baszka - 25-01-2013, 18:04

Daisy0311 napisał/a:
Moj mąż własnie teraz też krwawi Daisy strasznie go ugryzła w ucho :greedy: praktycznie na scisłosc nadawałoby sie to do szycia dosc mocno na nia nakrzyczał bo zrobiła to z nienacka jak ogladał wiadomosci. nie wiem ale od początku strasznie lubi grysc po twarzy juz po mału reaguje na dosc mocne nieeee ale juz dzisiaj widziałam ze o mało co a przez dupsko by dostała ;] ale ja byłam i jej sie upiekło ale sama mam czasami dosc ale nikt nie mowił ze bedzie łatwo :confused:

Wiadomo, że nie jest łatwo...ale nie rozumiem co Twój "gryzak" robił w pobliżu czyjejkolwiek twarzy ;] ...podskoczył z podłogi?!...miejsce Twojego "gryzaka" jest na legowisku, dopuki nie nauczy się dobrego zachowania :mmm:

Daisy0311 - 25-01-2013, 19:57

Niezgodze sie z tym co mowisz to jest szczeniak to co ma poł roku siedzieć w legowisku bo gryzie ;] ????? siedziała u męża na kolanach poczym ugryzła go w ucho zostałam za to ukarana i jest ciągle nawracana jak gryzie .
Baszka - 25-01-2013, 20:15

Daisy0311 napisał/a:
Niezgodze sie z tym co mowisz to jest szczeniak to co ma poł roku siedzieć w legowisku bo gryzie ;] ????? siedziała u męża na kolanach poczym ugryzła go w ucho zostałam za to ukarana i jest ciągle nawracana jak gryzie .

Niestety TAK .... pies od szczeniaczka ma być uczony tego co mu wolno a czego nie, żeby w póżniejszym wieku nie był dla nikogo niebezpieczny.
I to nie jest zależne od rasy ale od tego jak MY wychowamy tego pieska :)

neravia - 25-01-2013, 20:48

nie wyobrażam sobie szczeniaka siedzącego cały czas na legowisku ;)
szczeniaki mają to do siebie, że gryzą, czy to będzie w ucho, czy w ręce czy w inne części ciała. mojego też ugryzła kiedyś mocno w ucho swoimi szpileczkami podczas zabawy na podłodze. Trzeba czasu, cierpliwości i nauki oczywiście. U nas do dzisiaj skutkuje komenda "nie gryź", co prawda ze szczenięcego podgryzania już wyrosła, ale czasami podczas zabaw z ręką, komenda dalej się przydaje. A uczyliśmy jej w taki sposób- gdy podgryzała, natychmiast przerywaliśmy zabawę, wyraźnie powiedziane nie gryź, czasami przez kilka minut nie zwracaliśmy uwagę na psa, co było chyba najgorszą karą..i się nauczyła, że podgryzać Panciów nie wolno :)

Ska - 02-03-2013, 10:37

dzisiaj przyuważyłam, że Roxy podczas napadu szału (wariactwo podczas zabawy) potrafi naprawdę mocno ugryźć, rzucać się i ataktować. wiem, że dla niej to zabawa, ale naprawdę jest wtedy nie do opanowania. nie działają ani komendy słowne ani optyczne, nie da rady odejść i ją zignorować, bo rzuca się na mnie i drapie.
muszę wtedy na nią krzyknąć i mocniej ją złapać, żeby wiedziała kto tutaj rządzi. czy to naprawdę taka wielka zbrodnia? kurczę, nie widzę innej opcji uspokojenia jej :(

fadziochowa - 02-03-2013, 11:29

A może tak zostawić małą samą w pokoju? :) Separacja w takiej sytuacji to najlepsze wyjście. My też mieliśmy taki problem z naszym łobuzem :) Rzucał się ,gryzł, drapał- nie da się zignorować psa, kiedy robi Tobie krzywdę. Złap lekko za kark- tak jak robią suki i wyprowadź z pokoju/pomieszczenia. Jak się uspokoi to otwórz drzwi i pochwal :)
Di - 02-03-2013, 15:50

Ska, zgadzam się z fadziochowa: izolacja to naprawdę metoda działająca cuda. Pies ma chwilę dla siebie, żeby się wyciszyć, a równocześnie dostaje jasny sygnał, że są granice, których nie wolno mu przekraczać. Krzyk? Nie pomoże, jak mała wpadnie w szał, tylko ją jeszcze bardziej pobudzisz, a jak zacznie się bać/wystraszy się, to może chcieć Cię ugryźć w ramach 'obrony'.

Ska napisał/a:
mocniej ją złapać,

Co to znaczy 'mocniej'? Chcesz ją przywołać do porządku, unieruchomiając ją, sprawić, żeby "poczuła" - ucisk -> ból? Może i jej wielkiej krzywdy tym nie zrobisz, ale problemu nie rozwiążesz, a sama będziesz mieć wyrzuty sumienia, że dałaś się ponieść. I po co? Pies przegina, nie reaguje na 'Ej!', 'Nie wolno', czy 'Nie', wstajesz i bez słowa wyprowadzasz ją do innego pokoju. Kara niech trwa 3-5 minut, nie dłużej.

Powodzenia!

EDIT:
I jeszcze jedno: na jednym wyprowadzeniu może się nie skończyć. Wspominam czasy, że nie mogłam sobie spokojnie leżeć w łóżku, bo pies dopadał mi twarzy i podgryzał wszystko, co się da. Czasami musiałam wyprowadzać ją z pokoju kilkanaście - kilkadziesiąt razy. Teraz wystarczy hasło: "Bo zaraz wylecisz" i działa jak czarodziejska różdżka. :P

luizka4don - 02-03-2013, 15:55

ska- Bella miala to samo trzeba poczekac teraz ma ponad 4 miesiace i juz jest tak jak ja to mowie ,,ogarnieta,, nie ma tych napadow gryzienia jak wczesniej

Tak ignorowac ignorowac i jeszcze raz ignorowac. Nawet bym nie odzywala sie do niej jak bedzie gryzc przeczekac powinna sobie odpuscic.

Ska - 04-03-2013, 08:09

fadziochowa, Di, luizka4don dziękuję za rady!
w ten weekend mocniej przyłożyłam się do komendy "zostaw" i przy absolutnie każdym niepożądanym zachowaniu reagowałam, nagradzając pożądane :) działa, działa, działa! mam spokój w kwestii atakowania nogawek i rękawów. przy gryzieniu dłoni też stosuję tę komendę i jest dobrze.

Di "mocniej" w sensie, żeby poczuła ucisk, nie ból. dodatkowo zmieniam ton głosu na poważny (staram się nie krzyczeć) i zazwyczaj wie, że żarty się skończyły. ale nie zawsze. jak ma silny napad to czuję się bezradna. wypróbuję opcję separacji. rozumiem, że mam ją nie brać na ręce tylko trzymając za kark wyprowadzić do innego pokoju i zamknąć na kilka minut? stosować jakąś komendę słowną przy tym?

Di - 04-03-2013, 18:39

Ska, po pierwsze gratuluję sukcesów ;)

Chodziło mi właśnie, że ten 'ucisk', 'dyskomfort' powodowany jest działaniem na receptory bólu. A skoro pies rozumie i szybko się uczy, co zdaje się być faktem przy nauce 'zostaw', to chwytanie jej "mocniej" nie jest potrzebne ;)

Dobrze, że nie krzyczysz, bo może ją to jeszcze bardziej pobudzać. I dobrze, że zmieniasz barwę głosu, to jest dla niej sygnał, że, jak napisałaś, żarty się skończyły.

Ska napisał/a:
jak ma silny napad to czuję się bezradna.


Dokładnie przerabiałam to samo, ale zdecydowanie się nie poddawaj, bo jesteś na dobrej drodze.

Jeżeli pies nie reaguje na komendę "Wyjdź", to wtedy musisz ją jakoś "pokierować" gestem; podprowadzaj ją do za drzwi tak, żeby Ci nie uciekła (jak zacznie kumać, z czym się kojarzy wzburzona mina, milczenie i krok w kierunku drzwi, to może zacząć się buntować, a jeśli zdecydujesz się, że przesadziła i musi wyjść, to MUSI wyjść, i choćby chciała uciec na koniec świata, musisz ją konsekwentnie odizolować. Jeżeli kilka razy zmienisz zamiar, bo nie będziesz jej np. umiała złapać - moja próbowała chować się pod łóżko, więc musiałam je składać - to nauczysz ją, że ucieczką od kary się wymiga, a tego chcemy uniknąć.) Dobrze jest ją nauczyć "Wyjdź" (moja umie "Wylatujesz") i wtedy stoję przy drzwiach i czekam, aż wychodzi. Jeśli jest oporna, to jej muszę pomóc. Oczywiście, jak moja wyprowadzi mnie z równowagi i zawołam jej "Zaraz wylecisz", to ona udaje psa idealnego: "Ale o co Ci chodzi?", przy czym na początku musiałam naprawdę kilkadziesiąt razy pilnować, żeby opuściła pokój.

Nie daj się jej zmanipulować.

Na początku, kiedy nadeszła pora na izolację, to bez słowa podprowadzałam ją za drzwi i kilka minut na wyciszenie. Później już (gdy pies wyrósł), wystarczyła komenda.

Ska - 05-03-2013, 08:03

Di wczoraj Roxy miała taki szał, że dwa razy musiałam ją wyprowadzić z pokoju. ale jedyną opcją jest złapanie jej za skórę na karku, ciągnięcie po podłodze i "wrzucenie" do drugiego pokoju. nie piszczy przy tym, nie czuję też, żebym sprawiała jej ból. jest tak nabuzowana, że pewnie myśli, że to element zabawy, chociaż ja jestem śmiertelnie poważna.
mam tak robić i dodawać komendę "wychodzisz"?
trochę piszczała jak zostawała sama w drugim pokoju. a mi krajało się serce, bo czułam się jak kat :(

a co zrobić jak po tych kilku minutach otwieram drzwi? zachowywać się normalnie i wracać do zabawy?

Daisy0311 - 05-03-2013, 13:49

Ska-

ale jedyną opcją jest złapanie jej za skórę na karku, ciągnięcie po podłodze i "wrzucenie" do drugiego pokoju"""""" nie rób tak bo bedziesz kiedyś tego żałowała ja kilka razy dałam daisy recznikiem papierowym przez tyłek i co za tym idzie pies sie mnie bał a był to tylko ręcznik i aż recznik teraz po prostu mówie jej idz do siebie bo na tą komente reaguje i siedzi raczej spi ;D

[ Dodano: 05-03-2013, 14:01 ]
teraz to już tylko jest wyganiana do siebie jak za bardzo dusi kota a kot nie zabardzo sie lubi bawic i jest zły a tak to już jej głupawki z gryzieniem mineły gryzie mnie tylko w tedy jak czyszcze jej łapki jak ma od błota strasznie tego nie lubi ma w tedy taka mine zę ho ho :->

Ska - 05-03-2013, 14:36

to ja już nic nie rozumiem :(

powiedźcie mi krok po kroku jak mam się zachować.
jak mam ją odseparować kiedy rzuca się na mnie i miota się i gryzie, a kiedy tylko się podnoszę i wychodzę, ona za mną i uwierzcie mi, ma naprawdę ostre ząbki..? :( muszę ją jakoś przetransportować do tego pokoju, żeby ją zamknąć.

mogę jeszcze uciec na fotel i przestać się z nią bawić, ale to chyba będzie znak, że się jej boję, a przecież nie o to chodzi. ona musi wiedzieć, że ja nie żartuję i te jej napady naprawdę mi się nie podobają.

pomocy :( jak tak dalej pójdzie to moje dłonie totalnie się zmasakrują (mam mnóstwo zadrapań i małych ranek) :(

missy - 05-03-2013, 15:15

Lexi też już zaczyna pokazywać swoje ostre ząbki. Moje ręce wyglądają jak bym wsadziła je w kaktusy :D Kiedy za bardzo się nakręca (np. kiedy siedzimy z nią na kanapie) ściągamy ją na podłoge i przestajemy zwracać uwagę. Czasami też staramy się zainteresować ją czymś innym, np. zabawką, albo starać się uspokoić , żeby się wyciszyła. Jak narazie ta metoda działa.
Elazar - 05-03-2013, 15:56

Ska
mam radę choć pewnie sporo osób się ze mną nie zgodzi...
Co do zasady to Roxy ma problem z ustaleniem hierarchii stada. Naturalna metoda, to taka którą zrozumie bo jest stosowana przez każdą sunię w stosunku do szczeniąt. W trakcie "głupawki" a w szczególności gryzienia bez opamiętania proponuję złapać Roxy za skórę na karku i podnieść do góry tak żeby straciła kontakt z podłożem wszystkimi czterema łapami. W ten sposób szczenięta są przenoszone przez matkę i zawsze są wtedy spokojne. Nie zrobisz Roxy krzywdy a dodatkowo stosując kategoryczną komendę np "SPOKÓJ" spowodujesz, że Roxy szybko zrozumie kiedy przesadziła i potem wystarczy już sama kategorycznie wydana komenda. Dopóki jest mała to proponuję szybko wpoić jej pewne zasady bo później będzie dużo trudniej.

Daisy0311 - 05-03-2013, 16:21

Wszystkie metody są dobre które ci tu doradzają mi chodziło o to żebyś jej nie ciągneła po podłodze i wrzucała do pokoju ale łapanie za kark i wynoszenie sa naturalnymi sposobami które stosuje ich matka a najgorszą metodą jest albo nie reagowanie co za tym idzie pies robi co chce lub bicie :bad: ale pies musi wiedzieć co mu wolno a co nie :confident: takze rób wszystko tak jak ty uważasz to za stosowne a pies napewno bedzie dobrze wychowany i bedziecie najlepszymi przyjaciółmi pomimo małych zgrzytów także głowa do góry dasz rade jeszcze troche i sie wysiszy nie bedzie tak szalec :)
Di - 05-03-2013, 18:33

Elazar napisał/a:
proponuję złapać Roxy za skórę na karku i podnieść do góry tak żeby straciła kontakt z podłożem wszystkimi czterema łapami.


Masz rację - nie zgadzam się z tym. Może i tak postępują suki, ale człowiek matką szczeniąt nie jest i nie będzie, i nie jestem pewna, czy przełożenie 'bo matka tak robiła' sprawdza się w każdym przypadku.

Ska, przede wszystkim spokój. Wiem, że jak pies się nakręci, to ciężko zachować zdrowy rozsądek; złap ją za ten kark tak, żeby nie mogła dosięgnąć Twojej ręki, ale nie podnoś i nie szarp - uchwytem spowoduj, że uniemożliwisz jej kłapanie na Ciebie. Kiedy nie będzie mogła Cię gryźć, wyprowadź ją za drzwi.

Nie noś jej na rękach i w czasie tego 'wyprowadzania' nie mów do niej. Wyprowadzenie jej za drzwi to ostateczność. I jeszcze uważaj: moja Bianka wyrobiła sobie nawyk, że jak robi coś, czego nie wolno, to ja wstaję, a ona mi ucieka - czyli zwraca na mnie swoją uwagę i w nagrodę się bawi, bo ona ucieka i chciałaby, żebym ją goniła. Dlatego jak zdecydujesz się ukarać, to musi dla psa znaczyć, że zostanie wyprowadzony za drzwi i kropka.

Jeżeli już jest za drzwiami, to może piszczeć i szczekać, a Tobie NIE WOLNO jej wtedy wypuścić, bo nauczysz ją, że szczekaniem i piszczeniem dopina swojego. Otwierasz drzwi, dopiero, gdy nie wydaje z siebie dźwięków i nie drapie drzwi. Jeżeli nie piszczy/nie skacze/nie szczeka - daj jej 3 minuty i niech wróci. Po otwarciu drzwi zachowuj sie normalnie. Jeśli masz ochotę się z nią bawić - baw się, ale jeśli znów się zagalopuje, musisz ją konsekwentnie wywalić. I tak, aż do pierwszych efektów.

Ska napisał/a:
dwa razy musiałam ją wyprowadzić z pokoju


Ja musiałam ją wyprowadzać i dwadzieścia, zanim coś zrozumiała.

Daisy0311 napisał/a:
najgorszą metodą jest albo nie reagowanie co za tym idzie pies robi co chce lub bicie :bad: ale pies musi wiedzieć co mu wolno a co nie :confident:


Zgadzam się, że pies musi mieć jasno postawione granice, ale należy uważać, żeby od obowiązujących zasad nie przejść w teorię dominacji. Człowiek, jako przewodnik psa, ma inny warsztat i możliwości do ustalania reguł, niż suka. Jak wcześniej napisałam, nie jestem pewna, czy możemy nasze własne, ludzkie rozwiązania tak łatwo utożsamiać z zachowaniem matki szczeniąt.

Ska - 05-03-2013, 19:12

bardzo, bardzo dziękuję za rady.

w takim razie spokojne podejście, cierpliwość i wytrwałość. podobny problem miałam z komendą "zostaw", ale teraz jest znacznie lepiej i czasami wystarcza na te jej napady głupawki :) na spacerze czasami stosuję komendę "spokój", kiedy też przesadnie wariuje - po prostu się zatrzymuję i czekam aż odpuści. działa. przeniosę to do domu. może się uda. w ostateczności złapię ja za ten kark i podniosę delikatnie dodając komendę "spokój".

Elazar tak się zastanawiam, jak wspomniałaś o tej hierarchii, czy to nie kwestia tego, że oboje z chłopakiem próbujemy ją usidlić i każdy trochę na swój sposób. dziewczyna może się po prostu gubi? mój mężczyzna bywa czasami nerwowy i potrafi się unieść, nie zawsze stosuje metody, które ja zalecam i praktykuję. ma po prostu mniej cierpliwości. wiem, że to słabe, bo cały dom powienien wyznawać jedną ideologię wychowania, ale uwierzcie mi, że staram się jak mogę..

a tak btw. Roxy jest bardzo pojętna i szybko się uczy.
także... trzymajcie kciuki :)

Elazar - 06-03-2013, 08:45

Di chodziło mi o to, że szczeniaka nie należy utożsamiać z ludzkim dzieckiem. Pies ma zupełnie inny sposób postrzegania i rozumienia świata. Oczekiwanie, że będzie nas rozumiał tak jak dziecko jest błędem. Dla szczeniaka jesteśmy sforą z jej zhierarchizowaną strukturą i dlatego właśnie to człowiek - opiekun ma być dominantem a nie oczekiwać, że szczenie samo zrozumie o co chodzi jak je wyprowadzisz za drzwi i zamkniesz. Ignorowanie dziecka i nie zwracanie uwagi na nie odnosi pożądany skutek ponieważ człowiek myśli abstrakcyjnie i potrafi kojarzyć fakty a co za tym idzie wyciągać wnioski. Pies gdy go ignorujesz tym bardziej będzie "wchodził" Ci na głowę bo nie czuje respektu a wręcz zachętę ze strony dominanta do pozostawania w stanie głupawki. Poobserwuj psy i zauważysz, że niepożądane w stadzie zachowanie jest natychmiast karane - warknięciem, pokazaniem kłów, uderzeniem barkiem itp. Karcony osobnik kładzie się na plecach i wystawia brzuch co oznacza poddanie się wobec silniejszego i zaakceptowanie jego dominacji. No i się rozgadałem ciut mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe ;)

[ Dodano: 06-03-2013, 09:02 ]
Ska
Ska napisał/a:
jak wspomniałaś o tej hierarchii, czy to nie kwestia tego, że oboje z chłopakiem próbujemy ją usidlić i każdy trochę na swój sposób. dziewczyna może się po prostu gubi? mój mężczyzna bywa czasami nerwowy i potrafi się unieść, nie zawsze stosuje metody, które ja zalecam i praktykuję. ma po prostu mniej cierpliwości. wiem, że to słabe, bo cały dom powinien wyznawać jedną ideologię wychowania, ale uwierzcie mi, że staram się jak mogę..

No i tu dotknęłaś sedna sprawy. Faktycznie jeśli Roxi czuje, że w jakiś sposób rywalizujecie o jej względy to będzie to wykorzystywać. Proponuję abyście spróbowali w jakiś sensowny sposób podzielić się opiekła nad Roxi. To, że Twój mężczyzna bywa nerwowy i potrafi czasem "się unieść" nie jest złe dla szczeniaka - zakładam, że unieść nie równa się bić. Szczenię świetnie wyczuwa nastroje człowieka i "wkurzenie się" przez osobnika dominującego odczytuje jako karę. Zaobserwuj czy w takich momentach czasem głupawka nagle nie znika i szczenię nie okazuje poddania się i podporządkowania ...
Wychowanie psa to temat rzeka. Mnie udało się a Luką dojść do takiego układu, że rozumiemy się w zasadzie bez słów ;) reaguje na prosty gest ręką lub krótką komendę. Na spacerze nie potrzebna jest smycz bo Luka cały czas pozostaje w zasięgu wzroku i co jakiś czas spogląda w moim kierunku jakby pytając czy wszystko OK, wystarczy krótka komenda "Do Mnie" i natychmiast wraca. Ale muszę szczerze przyznać, że wypracowanie tego układu wymagało sporo czasu i wysiłku z obu stron. Zdarzało się jej w młodości uciekać i nie reagować na mnie. Czasami doprowadzała mnie swoją niesfornością do rozpaczy ale cierpliwość, konsekwencja i dostosowanie się do psychiki psa przyniosły świetne rezultaty. Wa m też się uda z Roxi, trzymam kciuki za jej wychowywanie, na pewno dacie sobie radę ;D

Ska - 06-03-2013, 09:29

Elazar nie nazwałabym tego rywalizacją o względy Roxy. po prostu każde z nas stara się, by mała była wobec niego posłuszna. i każde trochę na swój sposób. a podobno pies ma tylko jednego pana..

ehh, praca z Roxy to również dobry test dla mojego życiowego partnera. i praca z nim również ;D jego wcześniejsze doświadczenie z foksterierem zakłada, że tradycyjna szkoła wychowania jest dobra. ja natomiast uważam, że pozytywne szkolenie jest najlepsze. na szczęście forsuję trochę swoje poglądy i mała jest w miarę posłuszna (oprócz tych paskudnych napadów szału).

ale, ale, wczoraj bez większego problemu udało mi się uniknąć dzikiego szaleństwa. myślę, że ignorancja sprawdzi się w naszym przypadku najlepiej. i faktycznie coraz lepiej reaguje na mój zdecydowany ton głosu.

dziękuję Wam serdecznie za pomoc ;*

tenshii - 06-03-2013, 14:05

Elazar, pies NIE tworzy z ludźmi stada!!!

Ska - jak gryzie, bierzesz na ręce albo za obrożę i bez słowa wynosisz do drugiego pokoju i tyle.

Di - 06-03-2013, 14:55

Elazar, nie mam za złe, bo tylko dyskutujemy, możesz pisać długie elaboraty, skoro są merytoryczne, z chęcią przeczytam.

tenshii napisał/a:
Elazar, pies NIE tworzy z ludźmi stada!!!


Właśnie.

Jestem przeciwniczką utożsamiania psa z ludzkim dzieckiem, tak samo jak utożsamiania człowieka z matką szczeniąt. Pies ma znać granice, których nie może przekraczać. To nie jest tak, że ja psa ignoruję, gdy on coś źle robi. Działam. Konsekwencja nie jest dla niej miła, skoro przerywam zabawę (Ona mnie gryzie) i wyprowadzam do innego pokoju (Ona musi siedzieć sama). Więc to nie jest tylko nagradzanie pożądanych zachowań i ignorowanie złych. Mój pies się nauczył, że gdy nie zareaguje na 'Eejj!' i postanowi mnie dalej podgryzać i ja odpycham ją, wstając z łóżka- wie, że w tym momencie wyleci za drzwi. Gdy wpuszczam ją z powrotem, jest spokojna, wyciszona - jakkolwiek ludzko to brzmi, ona rozumie, co się jej opłaca, a co nie. Ten sam sposób wyćwiczyłam z gwałceniem poduszki, ale to już w innym temacie.

Elazar - 06-03-2013, 15:36

tenshii napisał/a:
Elazar, pies NIE tworzy z ludźmi stada!!!

To jak wobec Ciebie postrzega człowieka i opiekuna ?
Moim zdaniem w pewien sposób jednak stanowimy sforę dla naszych milusińskich. Pies z natury jest zwierzęciem stadnym. Jego dzicy przodkowie tworzyli stada, watahy czy jakkolwiek to nazwać. W pojedynkę nie mogli przetrwać i zdobywać pożywienia.

tenshii - 06-03-2013, 15:52

Elazar napisał/a:

jako przewodnika, ale nie samca alfa.

Elazar napisał/a:
Pies z natury jest zwierzęciem stadnym.

ja uważam, że dzikie psy mogą tworzyć stado bo jest im to potrzebne np do polowania.

W stosunku do człowieka pies jest stworzeniem społecznym/towarzyskim, szczególnie wówczas kiedy jest w domu jedynym psem, i wcale nie trzeba traktować go jak poddanego sobie, ustalać hierarchii i pokazywać, że jest "niżej" aby wspólne życie było dobre i bezkonfliktowe.

Ska - 10-03-2013, 08:55

muszę się pochwalić :)

myślę, że problem dzikich szałów i nieokiełznania został już zażegnany. kiedy Roxy zaczyna wariować (a zdarza jej się to coraz rzadziej), wstaję, mówię do niej z góry poważnym tonem - "spokój". po chwili mała grzecznie siada obok i patrzy na mnie, czekając na pochwałę. nauczyłam jej tego na spacerach, kiedy wylewnie chwalę ją za uspokajanie się na widok ludzi. na początku nagradzałam smakołykami za każdym razem, teraz tylko czasami.

kurczę, ale trzeba być cierpliwym i zachować spokój :) naprawdę dobra szkoła życia ;D

missy - 31-03-2013, 14:19

No i pierwszy spacerek zaliczony.
Martwiłam się, że cięzko będzie z chodzeniem na smyczy ale nie jest tak źle (trochę ciagnie, i plącze się pod nogami.. ale to jest do nauczenia)

Bardziej martwi mnie inna rzecz... Lexi na dworze włącza się mega "odkurzacz" zjada kompletnie wszystko co znajdzie się na jej drodze: trawa, liście, drewienka, kamyczki... wczoraj włączyła jej się totalna "glebowgryzarka" ... ryła w ziemi jak kret.. Pal licho jak by tylko ryła.. ale ona ta ziemię zjadała :(

Każdy kamyczek musi znaleźc się odrazu w paszczy... i tylko tę większe wypluwa.. choć zdarza jej się też coś tam chrupnąć i już nie wypluć..

W domu kiedy weźmie coś do pyska to na komendę puść ładnie puszcza... ale na dworze "głuchnie" !! Nie wiem jak ją tego oduczyć.. nosimy przysmaki, przekupujemy ją (a raczej staramy się ) żeby wypuszała śmieci z pyska.. ale jest tak podekscytowana znaleziskami, że cięzko ją przekonać żeby to wyrzuciła.

Martwi mnie to żeby jej coś nie zaszkodziło.

Di - 31-03-2013, 14:38

missy, znam to. Przerabiałam to samo, na spacerach... bladłam ze strachu. W końcu połasiłam się o specyficznie pachnące smaczki i tak ćwiczyłam przywoływanie. Przychodziła, smak, i na chwilę jej uwaga skupiła się na mnie. Dodatkowo jakieś mega zabawki, żeby przewodnik był dla niej atrakcyjniejszy. I też podziałało. I najważniejsze: komenda 'Feeee'! Dopóki powtarzam Biance, 'Fe' niczego nie tknie. Ale jak zapomnę albo się zamyślę, to zaraz muszę jej wyciągać coś z pycholka (a jest amatorką kocich kup;/). Niestety, póki Lexi jest młoda i głupiutka, musisz zachować czujność i być cały czas gotowa na wyciągania jej z pycholka jakichś pasudztw (tam w zasadzie kocia kupa, czy ziemia, raczej jej nie zaszkodzi, ale jak znajdzie jakieś szkło/metal/czy kość, to może być problem). Pracuj nad sygnałem uniemożliwiającym i uatrakcyjniaj się na spacerach w oczach psa.
missy - 31-03-2013, 14:49

Di, dzięki , napewno będziemy ćwiczyć. Muszę zabrać ze sobą atrakcyjniejsze smaczki.

Wiem że jest jeszcze młoda i głupiutka, to jej pierwsze spacery więc wszysto jest dla niej takie "fascynujące" ;D ale będziemy nad tym pracować

Di - 31-03-2013, 15:30

missy, nic się nie martw ;) dojdziecie do wprawy :D pamiętam z rozrzewnieniem pierwsze spacery, jak Bianka sikała na środku drogi, taka była zestresowana ;D A teraz mnie ciągnie w jakieś chaszcze, zarośla, krzaczki... :D Hardcorek się z niej zrobił ;D

Ale z tym odkurzaniem, to naprawdę doskonale Cię rozumiem ;) I też miej świadomość, że wszystkiego, choćbyś chciała, nie dasz rady upilnować i pewnie się jej czasem uda coś zeżreć. Oby nic szkodliwego, ale jednak coś jej tam może w paszczę wpaść. Wtedy - spokój, wyjdzie tyłem ;)

Sarrai - 05-06-2013, 09:41

Ja już tez powoli odpadam... :bad: Fridzie zaczęły wypadać zęby i teraz tylko poluje swoją paszczą na nasze ręce... Gdy chce mnie zaczepić, również - skacze (bo np. leżę sobie na kanapie) a ona od razu - cap a to za rękę, a to za nogę.... mam całe ręce i nogi w ranach...
Odchodzenie od niej nie skutkuje, bo po chwili jest to samo. Głośne Ałłaaaa jeszcze bardziej ją nakręca... Fuj - również... Wczoraj ze 3 razy musiałam ją zanieść do innego pokoju by chwile posiedziała sama i przemyślała swoje zachowanie :lookdown: Dopiero za 3cim razem chyba załapała ze gryźć nie wolno, bo podeszła i jedynie mnie lizała....
ajjj ale dzisiaj to samo... Mam nadzieję, że to przez to, że jest mała jeszcze dodatkowo te ząbkowanie itd. a nie, że to dlatego ze jakas agresja się w niej rodzi... ]:)

donia457 - 05-06-2013, 09:50

Sarrai, ja swojej suni mówilam "zostaw" po czym sie odwracalam do niej tyłem,
musisz byc cierpliwa bo to jeszcze psie dziecko

evecious - 05-06-2013, 09:53

Sarrai, A spróbuj dodatkowo do tego co robisz, wkładać jej do pyszczka zabawkę i jak zacznie ją gryźć to pochwal :) albo jak Cię podgryza to mów nie i zabieraj rękę, podstaw znowu i jak próbuje to znowu nie i znowu zabierz i tak do momentu aż będzie pyszczkiem od ręki uciekać i wtedy smaczek :) cierpliwości to minie :)

Nie martw się, na pewno nie ma we Fridzie agresji. Ona po prostu tak zaczepia do zabawy i pewnie dlatego, że ją dziąsełka swędzą. Kup może w zoologicznym jej taką kość prasowaną

Rico jak się do niej dopadł to potrafił 30 min ją gryźć :) a żeby ją całą zjeść to mu 1,5 miesiąca zajęło :D ale na ząbki chyba mu pomagało :)

Jak ja się cieszę, że mój Rico to taki aniołek... tylko trochę podgryzał, ale szyyybko załapał że nie wolno.

Sarrai - 05-06-2013, 10:16

Metoda z komendą "zostaw" (no, u nas jest 'fuj') i odwracaniem się od psa nie skutkuje. Pies wtedy zaczyna mnie gryźć po plecach ;] tj. chwyci za koszulkę i ciągnie...;)
Więc wstawałam, odchodziłam od niej. No ale za parę minut wracałam i znowu to samo ;]
Jedyne co skutkuje to wyprowadzenie jej do innego pokoju. Tylko jak jej pozwolę wejść znowu to ma taką smutną minę, ogon opuszczony.. chyba smutno jej jest i nie wiem czy ja dobrze robię? :confused:
Podstawiam jej pod pysk gryzaki ale pogryzie parę razy i znów za łapę chwyta.
No nic, musze być cierpliwa, wiem o tym. :shy: Ona ma bardzo ostre te ząbki a ja jak się okazuje chyba skórę jak papier i dlatego u mnie leje się krew non stop. :cring:

Evecious, dajemy Fridzie takie naturalne gryzaki owszem:) Ucho świńskie też u nas było dlugo memłane. Tylko, że właśnie - Frida pogryzie powiedzmy przez godzinkę takie coś, a potem to leży. Ostatnio też zakupiłam taki gryzak, który można namoczyć i zamrozić (tylko głupia ja bo kupiłam rozmiar dla dorosłego yorka :lookdown: ) no ale do jej paszczy się jeszcze mieści.

Ajj uparta jest ta Frida pod względem tego podgryzania.. Gdyby nie to byłaby naprawdę grzecznym pieskiem 8) Co najdziwniejsze, nie gryzie już mebli ale własnie z podgryzaniem nas to się jej nasiliło ;/

tenshii - 05-06-2013, 10:34

Sarrai, to za obrożę i bez słowa do drugiego pokoju i ją zamknij.
Jeśli będzie cisza wypuść po 3 minutach.
Jeśli będzie awantura wypuść jak się uciszy.

evecious - 05-06-2013, 10:46

tenshii napisał/a:
Sarrai, to za obrożę i bez słowa do drugiego pokoju i ją zamknij.
Jeśli będzie cisza wypuść po 3 minutach.
Jeśli będzie awantura wypuść jak się uciszy.


Dokładnie też tak myślę, jak nic innego nie skutkuje.

Nie przejmuj się jej smutną miną, te maluchy mają taką minkę docelowo wyćwiczoną! specjalnie ją robi, żebyś jej wybaczyła :P cwaniara jedna.

Di - 05-06-2013, 10:48

Sarrai napisał/a:
Metoda z komendą "zostaw" (no, u nas jest 'fuj') i odwracaniem się od psa nie skutkuje. Pies wtedy zaczyna mnie gryźć po plecach ;] tj. chwyci za koszulkę i ciągnie...;)


U mnie było dokładnie to samo. Kompletnie nie umiałam zrozumieć sensu tej metody, skoro odwracałam się do psa plecami, zupełnie już wtedy nie umiałam się bronić. Poszarpane ubrania, rany na plecach, ramionach.

Sarrai napisał/a:
Jedyne co skutkuje to wyprowadzenie jej do innego pokoju.


Metoda izolacji pozwoliła mi nie zwariować przy Biance. Ja wiem, że wszyscy chcielibyśmy metody pozytywne i żeby wystarczyło ignorowanie zachowań niepożądanych, jednak w przypadku mojego psa się to nie sprawdziło w ogóle. Dlatego metoda izolacja pozwoliła wyuczyć kilka naprawdę trudnych rzeczy (dla mnie i dla psa). Między innymi gryzienie i złodziejstwo (choć tutaj jeszcze nie do końca, ale nie poddajemy się). Polecam.

Nie daj się
Sarrai napisał/a:
Tylko jak jej pozwolę wejść znowu to ma taką smutną minę, ogon opuszczony.. chyba smutno jej jest i nie wiem czy ja dobrze robię? :confused:
, mała manipulatorka z niej ;D

Z złe zachowanie należy się kara, koniec kropka, miłość do psa miłością, ale nie można sobie pozwolić wejść na głowę. Powodzenia!

donia457 - 05-06-2013, 10:54

Di napisał/a:

Sarrai napisał/a:
Metoda z komendą "zostaw" (no, u nas jest 'fuj') i odwracaniem się od psa nie skutkuje. Pies wtedy zaczyna mnie gryźć po plecach tj. chwyci za koszulkę i ciągnie...;)


U mnie było dokładnie to samo. Kompletnie nie umiałam zrozumieć sensu tej metody, skoro odwracałam się do psa plecami, zupełnie już wtedy nie umiałam się bronić. Poszarpane ubrania, rany na plecach, ramionach.


nigdy takiego problemu z Reda nie mialam,nie robilam u psa nigdy za worek treningowy,nie mialam siniakow,nie mialam rak pogryzionych do krwi

Di - 05-06-2013, 10:56

donia457 napisał/a:
nigdy takiego problemu z Reda nie mialam,nie robilam u psa nigdy za worek treningowy,nie mialam siniakow,nie mialam rak pogryzionych do krwi


To Ci zazdroszczę, bo ja naprawdę miałam z nią ciężką przeprawę...

Sarrai - 05-06-2013, 10:58

[quote="donia457"]
Di napisał/a:

nigdy takiego problemu z Reda nie mialam,nie robilam u psa nigdy za worek treningowy,nie mialam siniakow,nie mialam rak pogryzionych do krwi


No cóż mogę napisać :confused: też bym tak chciała, by właśnie tak było. Ale najwidoczniej mój psipadek jest zbyt uparty...
ale wierzę, że trochę pracy i będzie dobrze :papa: dziękuję za opinie:)

donia457 - 05-06-2013, 10:59

Di, nawet jak byly szczeniaki tez nigdy czegos takiego nie mialam
od samego poczatku uczylam ich komendy "zostaw" u nas ta komenda robila za wszystkie inne komendy :bad: ktore byly za "nie,fuj itp

missy - 05-06-2013, 12:46

Sarrai, u nas metoda z wyprowadzaniem do pokoju pomogła.
Metody odwracania się plecami, krzyczenie ałaaa, wogóle nie pomagały.
Jak tylko zaczynała gryźć, bez słowa wyprowadzana została do kuchni (zamykana na 2-3 minuty) Wychodziła z niej jak aniołek.
Jak znowu zaczynała gryźć, znowu do kuchni... i tak do skutku aż w końcu załapała.

Sarrai - 06-06-2013, 07:37

missy napisał/a:
Sarrai, u nas metoda z wyprowadzaniem do pokoju pomogła.
Metody odwracania się plecami, krzyczenie ałaaa, wogóle nie pomagały.
Jak tylko zaczynała gryźć, bez słowa wyprowadzana została do kuchni (zamykana na 2-3 minuty) Wychodziła z niej jak aniołek.
Jak znowu zaczynała gryźć, znowu do kuchni... i tak do skutku aż w końcu załapała.


Dziękuję missy za odpowiedź. No cóż, tak więc skoro to na moją Friderikę skutkuje to tej metod będę się trzymać ;D Oczywiście to nie jest też tak, że ona non stop nas podgryza, po prostu raz na jakiś czas załapie fazę :lookdown: Szczególnie gdy wracam z pracy :) Ale wczoraj np. było już ok. Mam zatem nadzieję, ze to złe zachowanie uda się wyplenić :shy:

missy - 06-06-2013, 12:09

Sarrai, pocieszę cię że ja byłam przerażona na początku tym podgryzaniem Lexi.. i ona jeszcze miała takie fazy że do twarzy skakała. Siedzisz sobie spokojnie a tu nagle caaap , widzisz zębiska przed twarzą. Bałam się że rośnie nam pies - zabójca :-P :-P

Ale na szczęście to podgryzanie mija jej z wiekiem... teraz już wogóle nie podgryza.. chyba dorośleje nam dziewczyna :)

Damdaradej! - 09-06-2013, 21:54

Mam identyczne problemy z kapslem : ) Ale z tego co piszecie starczy póki co oczywiście he he troszkę cierpliwości :beated: Wczoraj za to wygrałem walkę w sypialni po 14 raza znoszenia z łóżka do koja Kapsel zaskoczył że skończyło się spanie w King Size bed :lookdown:
Mistycom - 12-06-2013, 21:49

I ja się dołączę, moja Luna żre wszystkich, a przede wszystkim synka, ale to akurat głównie jego wina, bo ją prowokuje. Niemniej ciężko jej przychodzi zrozumienie, że nie wolno gryźć.

Na "nie wolno" albo "puść" bądź piskliwe "auaaaa" reaguje sporadycznie, ale zdarza się też, że mimo tego wpada w jeszcze większa agresję. Np. kiedy powiem "aua", albo pogrożę jej palcem to zaczyna na mnie szczekać i przybierać pozycję obronną.

Najbardziej mnie martwi to, że Luny praktycznie nie da się pogłaskać, każda próba niemal od razu kończy się tym, że ona zaczyna gryźć.

tenshii - 12-06-2013, 21:53

Mistycom napisał/a:
Najbardziej mnie martwi to, że Luny praktycznie nie da się pogłaskać, każda próba niemal od razu kończy się tym, że ona zaczyna gryźć.

to normalne
u nas przy Teyli wielokrotnie lała się krew, i do dziś są blizny ;]

Mistycom - 12-06-2013, 21:59

To jestem odrobinę uspokojona.

I chyba będę miała nowe motto: "Grunt to cierpliwość" ;D

tenshii - 12-06-2013, 22:02

Mistycom, u nas Teyla była tak zawzięta w gryzieniu, że moja mama panikowała, że będzie agresywnym psem.
Dziś to pies idealny do dogoterapii

Przeczytaj wątek - jest w nim dużo wskazówek co do postępowania :)

No i daj czas czasowi :) Powodzenia :)

Di - 13-06-2013, 11:38

tenshii napisał/a:
u nas Teyla była tak zawzięta w gryzieniu, że moja mama panikowała, że będzie agresywnym psem.


Ja sama tak panikowałam, jak Bianka swego czasu dostawała szału (powinna mieć na imię 'Szajba' ;P ) Noc, 23:00 a ta mnie gryzie po rękach, nogach, twarzy, nie pomagały groźby, prośby, kary. Znów mamunia weszła do akcji, spacyfikowała psa (do tej pory nie rozumiem sposobu jej działania na nią;P) i sunia posłusznie zasypiała. Nie mniej - bałam się, że jak podrośnie, to mi w momentach tego szału będzie w stanie zrobić naprawdę poważną krzywdę. Oczywiście - wyrosła. Nie gryzie wcale. ;)

Mistycom - 15-06-2013, 14:34

Mimo, że to dopiero 2 tydzień Luny u nas, ale już widać poprawę. Częściej reaguje na "nie rusz", "Nie wolno" lub "auuua". Daje się pogłaskać bez gryzienia, a nawet, co jest mega słodkie, jak pichcę coś w kuchni i stoję przy szafce, to Luna włazi mi między nogi się kładzie :)

Oczywiście napady nieogarniętego szału ma jeszcze. Wtedy idzie za kare na parę chwil do łazienki i wychodzi spokojniejsza (lub jesli nie, to znowu do łazienki az do skutku).

Di - 16-06-2013, 23:08

Mistycom napisał/a:
Wtedy idzie za kare na parę chwil do łazienki i wychodzi spokojniejsza (lub jesli nie, to znowu do łazienki az do skutku).


I bardzo dobra metoda ;)

donia457 - 16-06-2013, 23:29

u nas pod koniec,kiedy szczeniak mieszkal razem z nami, to Żaba troche podgryzala Patryka na slowo "zostaw " zastawiala,ale byly tez takie momenty za jak poszłam na chwile do kuchni, to zaba atakowala młodego ponownie :beated: ,Pati wynalazł sposób na psa(chodz ma dopiero rok) :) kiedy Żaba zaczynala, to Pati brał ja delikatnie za ogon,NIE SZARPAL,NIE CIĄGNĄŁ ! ,tylko tyle ze jej pokazal "ogon" Żaba zaczynała sie krecic w kółko i gryzla samą siebie, a synek bawil sie dalej :)
04drawde - 17-06-2013, 19:19

"Głupawka" u Luny całkowicie minęła jak skończyła 1,5 roku,przestałą gryźć,drapać itp.Jeżeli chodzi o szczekanie to od szczeniaka nie była głośna i teraz też rzadko szczeka,raczej tylko jak jest ktoś obcy przy furtce. Muszę przyznać,że dużo pracy włożyłam w jej wychowanie ale to procentuje.Metodą nie wolno,feee,zostaw itd.osiągnełam bardzo dużo. Labradory to niesamowicie mądre psy,lubiące się uczyć i bardzo podporzadkujące się właścicielowi. Cierpliwością i pracą z pieskiem uzyskuje się niesamowite efekty.Ten okres szczenięcy można złagodzić kupując labowi odpowiednie zabawki na których skoncentruje większość swojej uwagi i energii.Są to np. kong - wspaniała absorbująca zabawka,a przy okazji prawie niezniszczalna, sznurek bawełniany wiązany w węzły,freesbee,dobre sa też zabawki z kauczuku firmy Trixie,przede wszystkim dlatego że pies swoimi mocnymi zębami długo nie jest w stanie ich zniszczyć. Wszystkie te zabawki gwarantują naszemu labowi zajęcie na długo i często spożytkuje swoją młodą energię na nich,oszczędzając nas,buty,meble itp. Po roku przy naszej pracy z nim zapomni o drapaniu,gryzieniu i innych niezbyt dla nas przyjemnych "pieszczotach" :)
Mistycom - 17-06-2013, 20:06

Wprawdzie już o tym wspomniałam, ale zdarzało się Wam, że mówiąc psu "nie wolno", albo wydając inną komendę, ten zaczynał szczekać na Was?

Co wtedy lepiej robić, do upadłego stawiać na swoją komendę, nie zważając na psa, czy zostawić go i iść sobie gdzieś indziej? Przyznam, że moja młoda jak stawiam jej opór, to po kilku chwilach sama mnie olewa i zaczyna broić gdzie indziej ;P

Di - 17-06-2013, 20:26

Mistycom napisał/a:
ale zdarzało się Wam, że mówiąc psu "nie wolno", albo wydając inną komendę, ten zaczynał szczekać na Was?


No ejże! pyskuje mały dziad ;D klasyka gatunku.

izolacja, aż się uspokoi. ewentualnie ignorowanie, ale absolutnie NIGDY nie ulegaj.

rejku - 18-06-2013, 00:06

Szczeniaki uwielbiają takie rzeczy i zabawy więc to normalne. Starsze również :)
kamisiaczek1991 - 18-06-2013, 09:59
Temat postu: :)
Nie wiem czy ja dobrze zrobiłam, Nero mając 2 miesiące już wiedział co znaczy komenda ''nie rusz'' od razu na głębokiej wodzie bo uczyliśmy go z chłopakiem na kabanosiku... leżał sobie na środku pokoju. Wystarczyło powiedzieć raz :) Po 10 minutach dostał go w miseczce. Zrozumiał chociaż kusiło go to strasznie ;D Wygraliśmy w ten sposób spokój, teraz nawet jak mi sie jego karma rozsypie to siedzi i czeka aż ją pozbieram do jego miseczki.
kiju26 - 22-06-2013, 23:52

Witam. Wiele razy pytałam na tym forum co zrobić i prosiłam o pomoc, bo mój Rico gryzł, warczał i nie szło go w żaden sposób okiełznać. Wtedy strasznie denerwowały mnie komentarze typu spokojnie wyrośnie z tego. Wtedy dla mnie były one po prostu ignorowaniem problemu. Nawet zastanawiałam się nad tresurą. Ale... mój Rico ma teraz pięć miesięcy i... faktycznie wyrasta ze wszelkich głupotek. Przestał gryźć, nie warczy i słucha komend. Mam z nim coraz mniej problemów. Jest po prostu przeuroczy a wystarczyła cierpliwość i wyrzucanie go na dwór na 5 minut, gdy zaczynał broić. Labradory to kochane psy i faktycznie wyrastają ze wszystkiego!!!!
evecious - 23-06-2013, 08:08

kiju26, ja tez mam labka o imieniu Rico i tez urodzil sie 13.01.2013!!! :D co za zbieg okoliczności :) skąd go masz??

Przepraszam za OT!! ;*

Mój maluch z kolei mnie nie gryzie wcale :) zdarza mu się jeszcze z euforii i radosci witając sie z kims ząbkiem haczyć o rękę ale z tym walczę. Za to koniecznie musze opanować skakanie :/ na wybrane przez siebie osoby lubi przy witaniu skoczyć... Wczoraj np. Wyszedł z wody i hopsiup na panią z której psem sie bawil ;]

04drawde - 23-06-2013, 16:18

Kiju 26 Twój Rico już zaczyna się zmieniać,a zobaczysz jaki będzie po roku,oczywiście przy Twoim zaangażowaniu w szkoleniu. Ja już miałam kilka psów,głównie owczarków niemieckich,ale to co udało mi się nauczyć moją labradorkę to jest po prostu niesamowite:idealnie wykonuje wszystkie polecenia, kiedy się do niej mówi to uważnie słucha strzyżąc uszami i przekrzywiając głowę w jedną i drugą stronę żeby dobrze
zrozumieć, zostawiona sama w domu niczego nie ruszy oprócz swoich zabawek,kiedy leżą obok siebie np.4 różne zabawki to przyniesie tą którą jej każę przynieść, już nigdy na nikogo nie skacze, nie drapie,nie podgryzuje, na spacerze wolno puszczona na każde polecenie przybiega do nogi i w niesamowity sposób okazuje swoją miłość:delikatnie przytula się do nas,kiedy jestęśmy smutni patrzy w oczy i wydaje się że jej wzrok mówi: nie martwcie się jutro będzie lepiej,a ja tu jestem z Wami i bardzo Was kocham!!! Nie możemy wyjść z mężem z podziwu że pies może być tak mądry,chociaż mamy ponad 40-letnie doświadczenie z tymi zwierzakami. Wcale się teraz nie dziwię że labradory są tak popularne i praca od szczeniaka z nimi,przynosi tak niesamowite efekty! ;D

AnIeLa - 23-06-2013, 16:56

04drawde, nie ma się co dziwić 2,5 letni psiak już dużo powinien potrafić :)

kiju26, ciesz się chwilą ;D jeszcze trochę i przyjedzie okres buntu :D :-P

04drawde - 23-06-2013, 17:42

AnIeLa ja się nie dziwię,tylko porównuję zachowanie moich psów i stwierdzam że żaden z nich już jako dorosły pies (bo 2,5 roku to dorosły pies),nie był tak wręcz niesamowicie inteligentny i posłuszny jak obecna moja labradorka!

[ Dodano: 23-06-2013, 17:46 ]
Szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem co to znaczy "okres buntu",Luna go nie przechodziła i uważam dalej uważam,że konsekwencja i poświęcenie dużo czasu na pracę z psem daje niesamowite rezultaty! :)

AnIeLa - 23-06-2013, 18:13

04drawde napisał/a:
Szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem co to znaczy "okres buntu",Luna go nie przechodziła i uważam dalej uważam,że konsekwencja i poświęcenie dużo czasu na pracę z psem daje niesamowite rezultaty! :)


Pozazdrościć ;)

Asior gdy go poznałam a miał wtedy rok i dwa miesiące był bardzo dobrze wychowanym psem/ zdarzały mu się wpadki nie powiem jak np rozgryzienie połowy łóżka gdy TŻ zostawił go w mieszkaniu niewybieganego ale był to jednorazowy wybryk komendy wykonywał odpowiednio etc etc aż doszedł do okresu około 18 miesięcy w którym to miał wszystko w nosie co się do niego mówiło, :-P taki "ludzki" nastolatek, ale przeszło mu to po kilku miesiącach ;)

04drawde - 23-06-2013, 18:32

Czyli jak rozumiem teraz Asior jest w porzo? ;-)
AnIeLa - 23-06-2013, 18:48

04drawde, Asior jest "w porzo" odkąd go poznałam -okres buntu normalna sprawa też przechodziłam :P
04drawde - 23-06-2013, 19:48

Nie wiem może to się rzadko zdarza, ale Luna miała tylko szczenięcy okres buntu,kiedy skończyła 1,5 roku minęło jej jak ręką odjął. Myślę że dużo w tym mojej zasługi bo od 4-ro miesięcznego szczeniaka mocno nad jej zachowaniem pracowałam,a ona jest naprawdę niesamowicie inteligentna. Zresztą z autopsji wiem, że labradory to niezwykle pojętna rasa, no i przede wszystkim bardzo lubią się uczyć. :mmm:
AnIeLa - 23-06-2013, 20:14

04drawde napisał/a:
szczenięcy okres buntu,kiedy skończyła 1,5 roku minęło jej jak ręką odjął.


1,5 roku to jak dla mnie już nie szczenięcy okres buntu. U Asiora było tak, że jako szczenię wiadomo broił, później w wieku około tego roku gdy go poznałam był już dobrze wychowanym psem oczywiście musiałam wypracować, żeby i mnie słuchał bo co to przyszła obca babka i wymaga od niego tego samego co Pan. Później okres buntu koło 18 miesiąca miał i było minęło a teraz jest cudownym psem. :heart:

kiju26 - 23-06-2013, 23:16

evecious, Rico pochodzi z hodowli Tęczowy Gaj. Ja nie mam problemów ze skakaniem, gdy chce na kogoś skoczyć ciągne smycz do tyłu i maluszek od razu siedzi. Teraz, kiedy mówie Rico nie wolno lub Rico siad piesek wie, że człowiek pogłaska go jeśli usiądzie i poczeka.
04drawde - 24-06-2013, 14:59

AnIeLa może dlatego Asior miał okres buntu,że nastąpiła u niego dezorientacja po zmianie właścicielki, ale sama przyznasz że pracując z nim sprawiłaś że na nowo stał się cudownym,kochanym psem. Ja codziennie nie mogę wyjść z podziwu nad karnością i posłuszeństwem Luny.Niech żyją Labradory,jedna z najcudowniejszych ras na świecie,ubarwiających nam szarą rzeczywistość! :mmm:
Siekiera - 14-07-2013, 13:21

Pytanie co moge zrobić bo juz nie wiem naprawde mały gryzie spodnie nogi ręce wszystko jak chwyci to nie che puścić nawet czasem np smycz czy nogawke...:( wczoraj jak chciałem mu zabrać z paszczy buta to warknoł i ugryzł mnocniej w noge :( mam 2.5 miesiąca jakieś porady??
MagdaD - 14-07-2013, 14:03

Pamiętam, że miałam też etap gryzienia, ale bez warczenia.. i trwał on dość krótko.. może maksymalnie z miesiąc.. jak zaczynał gryźć uspokajałam go komendą "siad" i przechodziłam do innych czynności (olewanie go).. jeśli gryzł ręce to dawałam je do tyłu jednocześnie zbliżając się do niego (nachylając się bardziej), a jeśli już nic z powyższych nie pomagało przytrzymywałam go na boku przy ziemi i po tym robił się spokojny.. ale co pies to inna metoda, musisz próbować :)
tenshii - 14-07-2013, 15:05

MagdaD napisał/a:
przytrzymywałam go na boku przy ziemi i po tym robił się spokojny

tego sposobu nikomu nie polecam
dla psa to sygnał wyzwania i zagrożenie życia

Mistycom - 14-07-2013, 18:55

MagdaD napisał/a:
jeśli gryzł ręce to dawałam je do tyłu jednocześnie zbliżając się do niego (nachylając się bardziej)

nie odważyłabym się podejść i nachylić do mojej Luny, kiedy zaczyna gryźć i świruje, bo całkiem prawdopodobne że doskoczy do twarzy i jeszcze w nos ugryzie ;) Już nie raz przywaliła mi nosem w okulary :P

Ale przyznam szczerze, że pomaga metoda olewania, czyli odchodzenia od psa w momencie kiedy traci panowanie nad swoimi emocjami. Krótkie "nie wolno" i odejście. Już po kilku dniach widzę znaczną poprawę.

Siekiera - 15-07-2013, 07:32

Możecie mi coś poradzić blade czasami dostaje szajby i gryzie wszytko rece nogi spodnie wszystko dzis warknoł na mnie 2 raz gdy trzymał laczka w pysku mowilem nie wooolno! i wraknoł... a co chodzi? Jak sobie z tym poradzić gdy chwici np spodnie żeby puścił... i dlaczego warczy:(?

[ Dodano: 15-07-2013, 07:38 ]
I zdarza się że mocni ugryzie jak teraz własie doskoczył mi do ramienia gdy leże na łózku i aż mi dziurke zrobił....

edyta9119 - 15-07-2013, 09:54

Siekiera, post napisałeś w odpowiednim temacie więc dlaczego nie przeczytasz go od początku od pierwszej strony ? wszystko masz wyjaśnione wystarczy chwilę poświęcić i poczytać temat :)
evecious - 15-07-2013, 11:03

Siekiera napisał/a:
Możecie mi coś poradzić blade czasami dostaje szajby i gryzie wszytko rece nogi spodnie wszystko dzis warknoł na mnie 2 raz gdy trzymał laczka w pysku mowilem nie wooolno! i wraknoł... a co chodzi? Jak sobie z tym poradzić gdy chwici np spodnie żeby puścił... i dlaczego warczy:(?

[ Dodano: 15-07-2013, 07:38 ]
I zdarza się że mocni ugryzie jak teraz własie doskoczył mi do ramienia gdy leże na łózku i aż mi dziurke zrobił....


Uhh przepraszam Cię, nie wiem czy to Twój pierwszy pies..ale po tym co napisałeś tu na forum w różnych wątkach mogę wywnioskować, że tak. Uważam, że jesteś kompletnie nie przygotowany do posiadania psa :( Jest bardzoo wiele poradników, książek, filmów, instruktarzy, porad nawet tutaj na forum oraz na innych forach... na prawdę wystarczy poświęcić trochę czasu, poszukać, poszperać, dokształcić się... jeśli to jest zbyt czasochłonne ..to można zapisać się na szkolenie gdzie wszystkiego Cię nauczą. Trzeba tylko chcieć.
Rico jest moim pierwszym psem, wcześniej nawet miałam mało kontaktu z psami, nie mówiąc o wiedzy na ich temat. Ale kiedy zdecydowałam, że chciałabym mieć psa, zanim go jeszcze miałam przygotowywałam się... czytałam, uczyłam, dowiadywałam, starałam się być gotową na większość sytuacji jakie mogą zaistnieć. I do teraz wiem, że nie raz mały mnie jeszcze zaskoczy...ale w większości sytuacji będę wiedziała co robić lub gdzie się zgłosić, żeby uzyskać pomoc jeśli sama sobie nie poradzę.

Więc jeszcze raz... czytać, czytać i czytać. Zdobywać wiedzę. Edukować się. Pies będzie z Tobą przez całe swoje życie, a że jest to labrador to jest on psem wymagającym poświęcenia mu czasu i uwagi... im większy będzie, a nie wychowany tym większy problem dla Ciebie i Twoich bliskich...a potem takie psiaki trafiają na ulicę i do schronisk :(

Nie chce Cię w żaden sposób obrażać, nie o to mi chodzi. Jedynie uświadomić Cię, że czeka Cię duużo nauki i dużo pracy z maluchem. Bo to wszystko samo się nie zrobi. A żeby to zrobić musisz najpierw nauczyć siebie, a potem psa.

W tym przypadku jeżeli pies się tak zaczepia, gryzie mocno w ręce i nogi,możesz zapiszczeć i zabieraj ręce, odchodź, ignoruj go, ewentualnie kiedy zaczyna gryźć wkładaj mu w pyszczek zabawkę, pobaw się z nim i nagradzaj smakołykiem i dobrym słowem jeśli Cię nie gryzie a skupia się na zabawce, a jeśli to nie pomaga to weź na ręce i wynieś do innego pokoju. Będzie pewnie szczekał albo piszczał. Wypuść go kiedy się uspokoi. I rób tak za każdym razem kiedy zaczyna swoją zabawę. On jest mały i nie rozumie, że robi Ci krzywdę czy robi źle. Tak bawiłby się ze swoim rodzeństwem.
Tu masz filmik jak Vicoria Stillwel radzi sobie z gryzieniem szczeniaka http://www.youtube.com/wa...t=TLxHR9jdTQiw0

A żeby nauczyć malucha co znaczy "nie/nie wolno" najlepiej potrenować ze smaczkiem np. tu http://www.youtube.com/wa...t=TLuiqbQUv1JxA
W ogóle polecam Ci obejrzeć filmiki z Victorią Stillwel :) dużo się tam nauczyłam :)

Sarrai - 15-07-2013, 11:21

Moja Frida też jest z tych gryzących szczeniaków. Głównie gryzie podczas zabawy, u nas pomaga olewanie psa tj zakonczenie zabawy, a także wyprowadzanie psa na chwilę do innego pokoju żeby się uspokoił. Już jest lepiej, powoli staje się prawdziwą przytulanką. Dlatego potrzebna jest konsekwencja, cierpliwość. Banalnie to wszystko brzmi, ale naprawdę skutkują.
Siekiera - 15-07-2013, 13:45

Naprawde się staram czytam ksiązke o szkoleleniu psa dla żółtodziobow... wiem ze narazie to mało... wynosiłem go do innego pokoju ale strasznie szczekał i piszczał robiło mi sie go żal i go wypuszczam to rozumiem że za wcześnie...?
evecious - 15-07-2013, 13:54

Siekiera napisał/a:
Naprawde się staram czytam ksiązke o szkoleleniu psa dla żółtodziobow... wiem ze narazie to mało... wynosiłem go do innego pokoju ale strasznie szczekał i piszczał robiło mi sie go żal i go wypuszczam to rozumiem że za wcześnie...?


No i tu najważniejsza jest konsekwencja. On piszczy i szczeka bo chce, żebyś go wypuszczał... jeśli go wypuszczasz tzn. że jego metoda na Ciebie działa i w ten sposób będzie mógł wymuszać i zawracać uwagę. Powinieneś go tam przetrzymać do czasu aż się uspokoi. Niech to trwa 10-20 min... za każdym następnym razem będzie krócej a maluch będzie wiedział, że to kara za złe zachowanie. Czyli skojarzy, że to co robił zanim tu trafił było nie odpowiednie a do tego nauczy się, że szczekaniem i piszczeniem niczego nie wskóra.
To metoda prób i błędów.
U mnie wystarczyło zabierać ręce i odchodzić od malucha albo zajmować go zabawką i za chwilę nagradzać. Trochę to czasochłonne, u kogoś pójdzie szybko i malec załapie po 2-3 dniach takich prób, a u kogoś innego będzie trwało tydzień czy nawet dwa... ale nic nie ma od razu. Potrzeba tu konsekwencji, cierpliwości i wytrwałości. Nie poddawać się, a próbować. Mój Rico jest wyjątkowo pojęty i bardzo szybciutko załapał, że źle się zachowuje więc tak na prawdę nawet nie miałam z tym gryzieniem większego problemu.

Siekiera - 15-07-2013, 14:06

cięzko zabrać ręce jak np zaczyna chwytać nogawki,stoy czy buty( szaleje za nimi) ok ale będe próbował czyli jak zrobi coś żle momentalnie do go zamykam i czekam az przestanie piszceć tak? a co no w sytuacji gdy chwyci mi buta i nie che go wyrwać krzyknć również ,,aaaaał'' ??? Dzieki za pomoc
evecious - 15-07-2013, 14:40

Siekiera, to jest mały 5-6 kg piesek :D a mówisz o nim jak o zapaśniku wagi ciężkiej który rzucił Ci się na but :D generalnie to nie zabierasz rąk jeśli mały gryzie Cię w stopę, wtedy zabierasz stopy... zabierasz to w co Cie gryzie i go ignorujesz/wynosisz... kiedy gryzie Ci but ignoruj go, totalnie jakby psa nie było.. jemu chodzi o to, żebyś zwrócił swoją uwagę na niego i się z nim pobawił. A jak zobaczy, że to nie przynosi skutku to pewniej przestanie. Najlepiej mieć zabawkę jakąś obok i pomachać nią przed nim czy poszturchać nią przy pyszczku (wzbudzić jego zainteresowanie zabawką :) ) i jak puści i zacznie się nią bawić to nagroda.

No ewentualnie nachylić się, poszturchać go jakoś ręką zmuszając go tym do puszczenia i wtedy do drugiego pokoju do momentu aż się uspokoi. On jest malutki i ciekawy świata, dopiero poznaje wszystko i sprawdza granice. Pierwsze długie spacery to dopiero będzie. Zainteresowanie każdym pieskiem, każdym zapachem, gryzienie i zjadanie wszystkiego co znajdzie. Pieski pyszczkami poznają świat.

Można też z butem przeprowadzić takie szkolenie, tzn. machamy butem przed noskiem, w momencie kiedy maluch chce go złapać zabieramy but do góry. I tak do momentu kiedy maluch nie będzie na niego reagował i wtedy za brak zainteresowania butem dajemy nagrodę. Możeee to coś da i nauczy pieska że zabawa butem jest nie pożądana. Pamiętaj, że każda nauka wymaga utrwalania i ma swoje fazy. Czyli nie wystarczy, że zrobisz mu tak raz... on załapie i na tym koniec. Bo za tydzień zapomni i od nowa :) trzeba by mu to przypominać, raz go nęcić butem przed pyszczkiem, raz mu położyć na podłogę przed nim. Utrwalać i powtarzać. I tak z każdą komendą.

Siekiera - 15-07-2013, 14:51

Super własnie trenowaliśmy z nagrodą za plecami w lewej ręce a jedzeniem w prawej mowliłem nie wolno i szybko zajażył ze nie może i dostawał nagrode z lewej ręki:):)
evecious - 15-07-2013, 15:09

Siekiera napisał/a:
Super własnie trenowaliśmy z nagrodą za plecami w lewej ręce a jedzeniem w prawej mowliłem nie wolno i szybko zajażył ze nie może i dostawał nagrode z lewej ręki:):)


No i brawo :) O to chodzi :) po czasie trzeba ta komendę uogólniać na inne rzeczy, żeby mały wiedział, że nie tylko o jedzenie chodzi... ale np. o but też, o jakieś inne przedmioty, a potem o jakieś czynności. Pieski są bardzo pojęte, a jak są odpowiednio zmotywowane to można ich bardzooo dużo rzeczy nauczyć.

Powodzenia, będzie dobrze! grunt to wytrwałość, cierpliwość, konsekwencja :) No i edukowanie siebie i psiaka.

Poza tym piesek, którego uczymy ma wysiłek umysłowy, bo musi się natrudzić co ma zrobić żeby dostać nagrodę i szybciej się męczy i idzie odpoczywać :D pamiętaj, żeby takie sesje szkoleniowe nie trwały dłużej jak po 5-10 min bo później maluch się dekoncentruje i traci ochotę na dalszą współpracę. Możesz z nim takie sesje przeprowadzać nawet 3-4x dziennie, ale oby nie były za długie. Stopniowo i pomalutku maluch wszystkiego się nauczy jeśli odpowiednio do tego podejdziemy i go nauczymy. Pamiętaj też, że to nie jest tak, że pies jest "głupi" i nie chce się czegoś nauczyć, jest tak dlatego, że my nie umiemy go tego nauczyć. Więc jeśli coś nie wychodzi, odpuść, poczytaj - popytaj innych, poszukaj swojego błędu i podejdź do sprawy raz jeszcze. Ważne też żeby nie podchodzić do szkolenia z nerwami, bo pies to wyczuwa i od razu całe szkolenie nie wychodzi, lepiej to wtedy przełożyć na inny lepszy dzień.

Bart_Iga - 15-07-2013, 18:48

Nasz Kajzer też jest mega gryzoniem. I też przede wszystkim gryzie nas - głównie ręce, za ubrania powoli przestaje łapać. Nie ma mowy o zwykłym pogłaskaniu, nie mówiąc już o przytuleniu sie do psiaka. Wyciągam rękę, żeby poklepać po łebku, a on od razu zadziera pysk do góry (sprawdza czy mam cos smacznego) i ząbki są grane...
Nie miał możliwości poczuć co to znaczy dostac gryza w tyłek lub ucho bo jest jedynakiem, mama suczka miała tylko jego. Z tego powdu jest też dość spory bo cała mamę miał dla siebie bez rywalizacji z innymi szczeniakami (niecałe 12 tyg i waga ponad 12 kg). Głośne krzyknięcia czy piśnięcia nie działają na niego wcale, wręcz chyba go bardziej nakręcają do kolejnego ataku. Troche pomaga eksmisja za drzwi i ignorowanie ale narazie milusiński szczeniak pozostaje w sferze marzeń...
A jest madrą bestią bo trochę "sztuczek" pojął w mig. Siadanie, łapa, leżenie, nawet mały aport załapał szybko, nie weźnie smaczka z podłogi jak powiem "nie" ale niegryzienie nas na razie go przerasta :haha:

evecious - 15-07-2013, 19:21

Bart_Iga, Będzie dobrze :) Rico w tym wieku też coś tam próbował podgryzać, ale przeszło mu :) trochę pracy i utrwalania i Wasz maluch też przestanie :)

BTW. wysłałam Ci wiadomość prywatną! :)

Mistycom - 15-07-2013, 20:38

Bart_Iga napisał/a:
Nasz Kajzer też jest mega gryzoniem. I też przede wszystkim gryzie nas - głównie ręce, za ubrania powoli przestaje łapać. Nie ma mowy o zwykłym pogłaskaniu, nie mówiąc już o przytuleniu sie do psiaka. Wyciągam rękę, żeby poklepać po łebku, a on od razu zadziera pysk do góry (sprawdza czy mam cos smacznego) i ząbki są grane...

Głośne krzyknięcia czy piśnięcia nie działają na niego wcale, wręcz chyba go bardziej nakręcają do kolejnego ataku. Troche pomaga eksmisja za drzwi i ignorowanie ale narazie milusiński szczeniak pozostaje w sferze marzeń...

Mamy dokładnie to samo, chociaż zauważyłam, że Luna coraz więcej używa języka niż zębów - przynajmniej w stosunku do mnie. Jestem chyba najbardziej konsekwentna w tej sprawie w domu i jak tylko zaczyna mnie gryźć to albo wstaję i idę sobie, albo jeśli widzę, że zupełnie nic na nią nie działa, to zamykam ją w łazience.

Zapewne wszystko szło by szybciej, gdyby nie to, że mamy w domu 4 letniego synka, który uwielbia się zaczynać w Lunę, a potem lata po chacie i piszczy, że ta go gryzie ;) Normalnie istny dom wariatów xD

klaudia1234 - 16-07-2013, 14:36

Moim zdaniem najlepsza z metod jest właśnie powiedzenie do psa " nie wolno" i ignorowanie go jakiś czas... Wiadomo że nie możemy go ignorować zbyt dlugo, bo w końcu piesek zapomni dlaczego go ignorujemy.
Bart_Iga - 16-07-2013, 15:28

Mistycom u nas 6 letnia córka też najpierw zaczepia psa a później jest "olaboga" bo ją ciagnie za ubranie. Jej obrywa sie od kajzera najbardziej ale sama go prowokuje, nie potrafi przejść obok żeby go nie szturchnąć lub chociaż do niego nie zagadać.
Przeczytałam ksiązki Jan Fennell "zapomniany język psów" - ona bardzo poleca "ignorowanie". Czy ktoś w Was bardziej brał sobie do serca jej metody? Nasz Kajzer chyba mówi jakimś dialektem albo jeszcze jest maleńki i dociera do niego wszytsko wolniej :)

ps. evecious dzięki ale nic nie dotarło na priv...

Siekiera - 16-07-2013, 16:37

Pytanie dlaczego mały na mnie szczeka warczy gdy kompie się w wannie obrazu wyszedłem i wziąłem laczka uciekł i się zsikal
tenshii - 16-07-2013, 17:23

Siekiera napisał/a:
obrazu wyszedłem i wziąłem laczka uciekł i się zsikal

przykre, bardzo przykre :confused:

psa się NIE bije i nie straszy

Siekiera - 16-07-2013, 17:26

Ja wszytko rozumiem ale co miałem zrobić gdy on gryzł potem zaczął gryźć i warczeć?

[ Dodano: 16-07-2013, 17:28 ]
Nie chce worowadzać takich metod ale inaczej on nie reaguje np leże na łożku a on wskakuje gryzie mnie chwyći za spodnie nie chce puścić tak samo z smyczą butami czy czym kolwiek jak go nakłonić by puścił?

kasia1209 - 16-07-2013, 17:43

Bicie nie pomoże, a może doprowadzić do większych problemów niż podgryzanie. On się boi, dlatego sika. Jak Tośka mnie podgryza to stosuje metody już opisane w tym wątku, kończę zabawę i ignoruje.
Jeżeli chodzi o problem z gryzieniem rzeczy to może spróbuj się wymieniać? Zabawka za np. but? Powodzenia i cierpliwości :)

Siekiera - 16-07-2013, 17:47

To dlaczego mały warczy i szceka gdy jestem w wannie o co mu może chodzić na oczatki pierwszy tydzien u nas nie było tego teraz w ciągi 2 dni juz chyba 5 razy:(
tenshii - 16-07-2013, 18:13

Siekiera, to jest PSI NIEMOWLAK

Czego Ty człowieku od niego oczekujesz? To jest chętne do zabawy, psotów, głupiutkie dziecko.
Zwraca na siebie uwagę, chcę się bawić, pewne widoki są dla niego nowe i może się ich boi, więc jego mały rozumek podpowiada mu, żeby to okazać.
Traktujesz maleńkie szczenię jak agresywnego psa. Będziesz go tak traktował to naprawdę wyrośnie na agresora i będziesz miał za swoje.

Mam wrażenie, że kompletnie się nie przygotowałeś do posiadania psa. Bardzo przykre.

Siekiera - 16-07-2013, 18:21

No przyznaje sie ze nie ale staram sie tak o tez tu jestem byscie mi pomogli o ile macie ochte
tenshii - 16-07-2013, 18:24

Siekiera, uzbrój się w cierpliwość. Na wszelkie zachowania tego typu jest jedna zasada: kompletne ignorowanie.

Jest taka zasada: zachowania nagradzane zostaną powtórzone, zachowania ignorowane nie.
Jak coś robi dobrze - nagradzaj - pies dla nagrody i zadowolenia właściciela zrobi naprawdę wiele.
Jak robi coś źle - ignoruj, no chyba, że zagraża to jego bezpieczeństwu.

Nie krzycz i nie bij. Porównaj go do małego dziecka, które nie rozumie wielu rzeczy. Nie można bić za to, że nie rozumie, bo bicie mu tego nie wytłumaczy.

Masz pracować nad tym, żeby mieć przyjaciela, a nie niewolnika, który się Ciebie boi.

klaudia1234 - 16-07-2013, 18:25

tenshii Popieram.
Siekiera Na razie labiszon jest mały i Ty stosujesz metodę bicia, ale pi jakiś 2 latach gdy twój labrador dojżeje i stanie się dużym psem to on może na tobie i innych ludziach stosować metodę gryzienia. Odnoszę takie wrażaenie że nie jesteś przgotowany na to aby mieć jakiegokolwiek psa....
NIESTETY NAJGORSZE JEST TO ŻE JAK CZŁOWIEK POCHOPNIE KUPI PSA A POTEM SOBIE Z NIM NIE RADZI TO STOSUJE METODĘ "LACZKA" I MYŚLI ŻE TO COŚ DA. :bad: ]:)
Pamiętaj że nie chcę Cię oceniać tylko zależy mi na tym, aby ludziom (nie tylko tobie) wytłumaczyć że bicie psa to nie jest droga do tego, aby wasze relacje się zmieniły...

Siekiera - 16-07-2013, 18:34

ignorowałem go w tej wannie chwile to on warczał i warczał nie chciał przestać i co wtedy ...?Gdy mu pozwole na warczenie na mnie zrozumie ze to ja jestem tym słabszym ? Tal to jakoś rozumeiem
tenshii - 16-07-2013, 18:37

Siekiera napisał/a:
ignorowałem go w tej wannie chwile to on warczał i warczał nie chciał przestać i co wtedy ...?

ignorujesz póki nie przestanie

Siekiera napisał/a:
Gdy mu pozwole na warczenie na mnie zrozumie ze to ja jestem tym słabszym ?

w relacji pies - człowiek nie chodzi o to kto jest słabszy, a kto silniejszy.
Masz po prostu wypracować zasady, jakich sobie życzysz - nie chcesz żeby na Ciebie warczał - ignoruj to. Pies zobaczy, że nie zyskuje tym nic i przestanie tak robić.

Ponadto nawet gdyby chodziło, to zwrócenie na niego uwagi jest poddaniem się bo on dostaje to czego chce, a ignorowanie go to sprzeciw na takie zachowanie.

Siekiera - 16-07-2013, 18:45

mhm rozuemiem.. a co w przypadku gdy chwili spodnie i nie chce puścić jak dam mu smakołyk i bedzie tak robił bo będzie wiedzil ze to jest ok jak podstawiam mu zabawka to bedzie rozumiał że to tęz ok a nie mogę tego ignorować bo jak rozszarpie mi spodnie? Przeraszam was za te pytania ale naprawde chce dla mojego psa jak najleiej staram sie naprawde czytam ksiązki kupuje zabwaki ktore średnio go interesują on woli mnie gryźć i szarpać jak mu coś rzucę to raz możę 2 pójdzie o to i zaraz zostawi bądz położy się i gryzie jeśli chodzi o zabawe ze mną to próbuje ale narazie bez skutku....

[ Dodano: 16-07-2013, 18:47 ]
Co jest słodkie że maluch tam gdzie ja to on ja w kuchni on w kuchni jak w łazience to i on wszedzie za mną:)

Mistycom - 16-07-2013, 18:55

tenshii napisał/a:
Porównaj go do małego dziecka, które nie rozumie wielu rzeczy. Nie można bić za to, że nie rozumie, bo bicie mu tego nie wytłumaczy.

Kto nie miał do czynienia z dziećmi (i to nie mówię, ze w piaskownicy, tylko takimi, którymi trzeba się opiekować przez dłuższy czas) raczej tego nie zrozumie ;)



Siekiera powiem Ci, co ja robię z moją Luna jak gryzie. Nie ukrywam, ze idealna nie jestem i czasami mnie nerwy poniosą, ale jesteśmy tylko ludźmi i każdemu czasami pęka żyłka. Tak czy siak, jeśli podczas zabawy Luna zaczyna mnie gryźć zbyt mocno, stanowczo mówię "nie wolno" i ją odpycha od siebie. Robię tak kilka razy, maksymalnie 3-4 i jeśli to nie skutkuje, wstaję, czy tez po prostu obracam się do niej tyłem i odchodzę. Nie pamiętam by kiedykolwiek podbiegła do mnie i zaczęła gryźć ponownie. Jeśli jednak za chwilę przychodzi i dalej gryzie, powtarzam to co wcześniej i ostatecznie, jeśli wpadła już naprawdę w swój "szał" zamykam ja w odosobnieniu - najczęściej w łazience.

Coraz częściej widzę, że wystarczy samo odejście i Luna przestaje. Znajduje sobie inny cel zabaw. Jeśli np. gryzie to czego nie powinna to podstawiam jej pod nos jakiegoś gryzaka czy jej osobistą zabawkę. Trochę się z nią podrażnię, pobawię. Stety/niestety to pies/dziecko, które wymaga zainteresowania, zabawy. Jeśli będziesz miał kiedyś dzieci, zobaczysz, że przy nich nie poleżysz sobie na tapczanie czy w wannie. Będziesz musiał mieć je cały czas na oku, a jak nie to będą chciały się z Tobą bawić, czy grać. Pies jest jak dziecko - to nie pluszowa zabawka, którą możesz wziąć z półki do przytulania, kiedy Ci się zachce, czy kiedy będziesz miał czas, a jak Ci się znudzi to oddasz czy o niej zapomnisz. Pies to ogromne wyzwanie, na które ja na przykład bym się zapewne nie zdobyła, gdyby nie to, że mam dziecko i częściowo wiem czego się mogę spodziewać i wiem ile w tym pracy i zachodu, żeby wychować takie maleństwo.

Siekiera - 16-07-2013, 19:30

Turlam sie z nim własnie po podłodze ale mnie ugryzł w ucho aż sie polało nie krzykłem powstrzymałem sie wstałem i koniec zabawy usiadł i cisza

[ Dodano: 16-07-2013, 19:34 ]
To jest ale cwaniak po chwili przeszedłem do nauki ze jak lize dostaje smakołyk to teraz odejdzie polize i czeka ::P:P:ale jak sie zaczynamy turlać to gryzie

[ Dodano: 16-07-2013, 20:23 ]
Mimo wszytko bawilismy sie w domu ugryzł mnie potem byliśmy własnie na dworze wariował strasznie gdy go tylko spóściłem z smyczy biegał taki radosny jak nigdy:)

tenshii - 16-07-2013, 20:34

Siekiera, nie odwracaj jego uwagi smakiem bo w ten sposób nagradzasz go za takie zachowanie.
Jeśli łapie spodnie musi znać komendę "puść" - ucz go jej znaczenia. Na forum jest dział o szkoleniu - poczytaj go.

I nie powtarzaj sytuacji, które prowokują go do gryzienia - jeśli gryzie jak się z nim turlasz to się póki co nie turlaj, nie wzmacniaj takich zachowań.

Obecnie powinniście budować swoją wieź poprzez naukę komend, zabawę zabawkami a nie takie wydurnianie się - na to przyjdzie czas.

Siekiera - 16-07-2013, 21:13

rozuemiem chciałem poprostu jakoś nakłonić do zabawy masz racje jak on możę coś puścić skoro nie rozumie tego słowa ja od dzis staram sie tak że gryzie zabawke w lewej ręce mam smaka... i gdy puszce powie zostaw.... Dobrze? staram się naprawde i nie che wam tu zaśmiecać forum
Bart_Iga - 16-07-2013, 21:15

Ja mówię "nie" i zabieram ręce, czasami powtarzam to i 10 razy jeśli gryzienie jest lekkie a jak juz jest rozhasany i przystępuje do ataku ze skokiem to wstaję i odchodze lub gdy atakuje mnie na łóżku eksmituję za drzwi. Gdy siedzimy na podłodze to nie odwracam sie plecami bo zaraz jest skok i gryz w owe plecy lub łapie mnie za włosy. Czy te metody skutkują? Gorzej nie jest więc liczę, że w miare konsekwencji i jego dorastania w końcu dotrze do niego co jest akceptowane a co nie. W teorii wszystko pieknie ale i ja mam czasami wielka ochotę go wypatroszyć :)
tenshii - 16-07-2013, 21:22

Siekiera, nie zaśmiecasz forum. Cieszę się, że chcesz się uczyć poprawnego zachowania wobec psa - to widać i powiem Ci, że to nieczęsta postawa - aż takie dążenie do wiedzy :)

Siekiera napisał/a:
gdy puszce powie zostaw.... Dobrze?

dobrze :) naprawdę - poczytaj tez dział o szkoleniu :)

Powodzenia - i błagam Cię - nie bij go

Siekiera - 16-07-2013, 21:50

Ok wiem wiem już tego nie zrobię....po 3 szczepieniu chcę go zabrać do przedszkola....bo naprawde zależy mi na dobrych relacjach miedzy mną a nim...To już chyba lepiej bedzie jak zacznie świrować zamknąć go samego tylko wtedy on tam mi piszczy żę i o chwili wymiękam a wiem że wtedy to pies wygrał:(
agata01510 - 19-07-2013, 10:46

tenshii napisał/a:

I nie powtarzaj sytuacji, które prowokują go do gryzienia - jeśli gryzie jak się z nim turlasz to się póki co nie turlaj, nie wzmacniaj takich zachowań.

Obecnie powinniście budować swoją wieź poprzez naukę komend, zabawę zabawkami a nie takie wydurnianie się - na to przyjdzie czas.


Całkowicie się zgadzam, ja byłam na szczęście na to przygotowana poprzez doświadczenie ze szczeniakami ( od zawsze miałam psy i koty i od małego wychowywałam ), trzeba zrozumieć psa, poznać jego rozumowanie, tak jak rozpoznaje się zachowania niemowląt, w pewnym momencie każda matka jest w stanie stwierdzić po zachowaniu i płaczu dziecka że albo ma mokro, albo jest głodne, albo go coś boli itp,a przecież dziecko nie mówi wprost, bo nie umie :) ,każdą swoją niewygodę pokazuje na własny sposób, musisz iść tym tokiem myślenia, skoro wychowuje się dziecko wpajając mu od małego pewne zasady i typ zachowań dobrych i złych to tak samo musisz postąpić z małym szczeniakiem. Prosty przykład, kiedy dziecko chce dostać coś, a ty wiesz że nie możesz mu tego dać, próbuje wymusić płaczem i innymi sprytnymi metodami, jak się ugniesz to dałeś palec, a dziecko weźmie całą rękę i tak już potem będzie, jeśli zignorujesz zachowanie dziecka to popłacze i w końcu przestanie i nauczy się, że takie zachowanie nie przyniosło mu korzyści, może się to powtarzać wiele razy, ale ważne jest by być konsekwentnym :) . Ucz swojego psa, poświęć czas, bo bez tego nie ma socjalizacji, nie turlaj się z psem, skoro widzisz, że to wywołuje u niego nawyk gryzienia, takie zabawy możesz pomału wprowadzić jak już będzie większy i więcej rozumiał, kiedy będzie znał komendy i wiedział czego od niego oczekujesz. Ucz go podstawowych komend, poczytaj jak to się robi, takie podstawy : siad, daj łapę, waruj lub leżeć, nie wolno, aport itp, to już jest dla psa zajęcie, owszem wymaga to czasu i cierpliwości, ale dzięki temu osiągniesz wiele i będziesz dumny z siebie i swojego czworonożnego przyjaciela, powodzenia :D

[ Dodano: 19-07-2013, 10:57 ]
a i jeszcze jedno chciałabym dodać, nigdy nie bij psa, przyniesie to odwrotny skutek jaki chciałeś uzyskać, lepiej zignorować jego złe zachowanie, jeśli zignorujesz jego złe zachowanie i przerwiesz to w odpowiednim momencie, wycofasz się i zajmiesz się sobą to psiak zacznie myśleć i zastanawiać się, co takiego złego zrobił, że pan nie chce się z nim bawić, aha ugryzłem już nie mogę tego robić, za którymś razem zrozumie złe zachowanie i nie będzie tego powtarzać, a po jakimś czasie zajmij go czymś innym np. porzucaj mu ulubioną zabawkę, ale nigdy nie bij psa za złe zachowanie, wywołasz tylko strach i lęk w zwierzęciu i jednocześnie utwierdzisz go w przekonaniu, że najlepszą w tym momencie obroną będzie atak :confused:

snowflake - 20-07-2013, 17:24

Mój pies czasem dostanie takiego szału, że naprawdę trudno jest go uspokoić. Wczoraj latała po całym domu i gryzła wszystko i wszystkich. Krzyk w jej wypadku to nie metoda, bo jak krzyknę "FE!" to leci do twarzy z zamiarem gryzienia. Jak krzyczę "NIE WOLNO" to rzuca się do nóg. odejście nie działa, bo leci za mną i dalej rzuca się do nóg. Już parę razy ugryzła mnie w nos i w policzek. Ale nie jest tak ciągle, czasem tylko tak jej odwala. Ja nie podniosłam na niej ręki nigdy, to znaczy jak mnie gryzie, to czasem trzymam jej pyszczek. Tak wiecie, żeby nie mogła mnie ugryźć. Za to reszta domowników nie rozumie, że to jest dziecko i bić nie można, czasem ją klepną po tyłku kapciem. Nie mam do nich siły bardziej niż do tego psa, kiedy gryzie. :P O nauce jakichkolwiek komend poza "siad" mowy nie ma, bo kiedy próbujemy poćwiczyć dawanie łapy, to zamiast dać łapę rzuca się do rąk żeby gryźć. Nie mam już pomysłu, jak na nią wpłynąć. :|
agata01510 - 22-07-2013, 10:26

snowflake napisał/a:
Mój pies czasem dostanie takiego szału, że naprawdę trudno jest go uspokoić. Wczoraj latała po całym domu i gryzła wszystko i wszystkich. Krzyk w jej wypadku to nie metoda, bo jak krzyknę "FE!" to leci do twarzy z zamiarem gryzienia. Jak krzyczę "NIE WOLNO" to rzuca się do nóg. odejście nie działa, bo leci za mną i dalej rzuca się do nóg. Już parę razy ugryzła mnie w nos i w policzek. Ale nie jest tak ciągle, czasem tylko tak jej odwala. Ja nie podniosłam na niej ręki nigdy, to znaczy jak mnie gryzie, to czasem trzymam jej pyszczek. Tak wiecie, żeby nie mogła mnie ugryźć. Za to reszta domowników nie rozumie, że to jest dziecko i bić nie można, czasem ją klepną po tyłku kapciem. Nie mam do nich siły bardziej niż do tego psa, kiedy gryzie. :P O nauce jakichkolwiek komend poza "siad" mowy nie ma, bo kiedy próbujemy poćwiczyć dawanie łapy, to zamiast dać łapę rzuca się do rąk żeby gryźć. Nie mam już pomysłu, jak na nią wpłynąć. :|


Wiem jak to jest, laba mam po raz pierwszy, ale też miał swoje głupawki, każdy mały szczeniak lubi gryźć i podgryzać, ja jak przywiozłam Ramzesa do domu to zaopatrzona już byłam w różnego rodzaju zabawki dla psów, kiedy dostawał taką głupawkę zaczęłam mu dawać do pyszczka jakąś zabawkę, a potem tąpałam nogami i goniłam go a on uciekał z tą zabawką to było trochę szalone, ale skutkowało w naszym przypadku, kiedy już się zmęczył kładł się i spał, w ten sposób unikaliśmy większości sytuacji, kiedy piesek nas chciał podgryzać, zawsze zachęcaliśmy go do zabawy, teraz kiedy tylko ktokolwiek wchodzi do domu, Ramzes tak jest do swoich zabawek przywiązany, że bierze którąkolwiek do pyska i chodzi dumny jak paw, sapiąc i dysząc, ocierając się o nogi jak kot ha ha ha :-P , próbuj dalej i nie zniechęcaj się, domownikom tłumacz, ze zamiast za kapcia to niech sięgną po zabawkę i odwrócą uwagę pieska, laby lubią zabawę i wyzwania, najlepiej podczas zabawy wszystkiego można ich pomału nauczyć. Na wychowanie ma wpływ wiele czynników, dużo cierpliwości przede wszystkim ...

snowflake - 22-07-2013, 15:57

agata01510 napisał/a:
Na wychowanie ma wpływ wiele czynników, dużo cierpliwości przede wszystkim ...

Tu jest największy problem.. Moja rodzina jest bardzo nerwową rodziną. Potrafią się denerwować na krzesło, które krzywo stoi. Ja mojego psa traktuję jak własne dziecko (bez przesady, oczywiście) więc jestem przy niej opanowana, choć idealna nie jestem i czasem nerwy mi puszczą i głośniej krzyknę.. Ona uwagi na to nie zwraca, rzuca się tak samo jak wcześniej. Choć dziś zauważyłam, że jak się podniesie rękę tak, jakby chciało się ją uderzyć, to warczy, szczeka i bardziej rzuca się do gryzienia. Zaczynam się obawiać, że w 'hodowli' była bita. Nie wiem już, co mam myśleć. Cały czas nad tym pracujemy. Jak bardzo się rzuca, to trzymam ją tak, żeby nie mogła się dobrać do żadnej części mojego ciała i mówię kilkukrotnie "nie wolno". Niby nic to nie daje, ale jednak po tym jest trochę spokojniejsza, albo.. Bardziej wściekła. :|

Di - 23-07-2013, 11:16

snowflake napisał/a:
Choć dziś zauważyłam, że jak się podniesie rękę tak, jakby chciało się ją uderzyć, to warczy, szczeka i bardziej rzuca się do gryzienia.


A mnie się wydaje, że ją ta ręka bardziej podkręca, ale do zabawy. Nie można wykluczyć, że jej się oberwało, toteż w ogóle unikałabym unoszenia rąk.

snowflake napisał/a:
ak bardzo się rzuca, to trzymam ją tak, żeby nie mogła się dobrać do żadnej części mojego ciała i mówię kilkukrotnie "nie wolno".


Po co? Naszarpiesz się, nairytujesz, a dla Cece to fajny wariant zabawy. Spróbuj metody izolacji; pies się zapędza - wstajesz i wyprowadzasz go do innego pomieszczenia, gdzie jest sam i pozbawiony zabawek. Odczekaj kilka minut, później ją wpuść, zobaczysz, jak się będzie zachowywać.

Przerabiałam dokładnie takie same akcje. Kiedy Bianka wpadała w szczeniakowy szał gryzienia, obawiałam się się o swoje kończyny. Izolacja to jedyna kara, jaka na nią działa.

Nie krzycz. Bądź spokojna. Panuj nad sobą. Jeszcze będziesz miała czas się nafrustrować i naprawdę nie sądzę, żeby trzeba było sobie niszczyć nerwy przez nakręconego szczeniaka.
Ona jest maleńka <3, ale nie martw się - nie takie zbóje się układało na tym forum;)

agata01510 - 23-07-2013, 13:30

Di, masz rację, spokój i opanowanie to w takich momentach jest najważniejsze :) , ja nie izolowałam Ramzesa, bo u mnie zabawy i zabawki działały, kiedy próbował coś więcej to myk po zabawkę i wszyscy zadowoleni, ale jak widać na każdego szczeniaka działa co innego, bywało też że czasem się skubańcowi udało kogoś dziabnąć w zabawie, ale to odstawiałam go na bok, mówiłam nie wolno i odchodziłam i tak za każdym razem, wtedy on chwilkę pomyślał i przybiegał z piłeczką. snowflake, nie jest łatwo, na pewno wam się uda, uszy do góry i próbuj wszystkiego, aż do skutku, w końcu znajdziecie sposób na połączenie przyjemnego z pożytecznym tak, by wszystkim to przyniosło korzyść. Każdy szczeniak jest inny, ale poradzicie sobie !!! ;*
snowflake - 23-07-2013, 21:04

Opcja z zamykaniem działa, próbowałam już tego parę razy. Ale ujada wtedy strasznie.. Płacze tak, że słychać ją dwa bloki dalej. Jak ją wypuszczam, to jest grzeczna, cichutka i kochana. Ale po jakimś czasie zaczyna się znów.. :P Dziś było nawet dobrze, jak się do nas rzucała to bawiliśmy się w aport zabawkami, mądrym psem jest i od razu załapała. Rzucałam jej pluszaka na drugi koniec pokoju, biegła po niego jak szalona a potem wracała z powrotem. Wymęczyłam ją i poszła spać. Mam więc nadzieję, że będzie tylko coraz lepiej ;P
agata01510 - 24-07-2013, 10:04

snowflake, i widzisz, wystarczy próbować i nie frustrować się, powtarzajcie to wszyscy najczęściej jak to możliwe, laby są bardzo mądre, a na dodatek zabawy typu aport to jest ich żywioł, kochają to robić, pracować z człowiekiem i czuć się nam ludziom potrzebnymi :D , skoro azyl nic nie daje, a aporty pomagają to już jest pierwszy krok w porozumieniu między Wami, już jest coś co was łączy, a nie dzieli. Ucz ją przynieś zabawkę, najprostsze słowo przynieś, albo daj. Ramzes już ma 4,5 roku i kiedy widzę że ma ochotę na zabawę w domu mówię przynieś piłkę, łapie zabawkę lub piłkę przynosi, a ja mu rzucam, potem przychodzi i łasi się dumnie jak kot, jakby chciał powiedzieć, pancia jest ze mnie dumna to i ja jestem z siebie dumny :D , dzięki tym zabawkom i częstymi zabawami z nim w domu czy poza domem uniknęliśmy zniszczeń w domu, bo nie gryzł mebli, dywanów itp., pożarł tylko buta mojemu mężowi, ale to się zdarzyło raz i to dlatego, że zapomniał odłożyć buty tam gdzie trzeba i zostawił je w pobliżu zabawek, ale też nie szalał w domu i nie podgryzał nas, owszem zdarzały się sytuacje kiedy tak się stało, ale aporty zminimalizowały to do minimum. Oby tak dalej, życzę powodzenia i czekam na dalszy rozwój sytuacji. Cece trzymam kciuki za Ciebie i za całą rodzinkę :D
marti_899 - 24-07-2013, 11:07

hejka wszystkim, a ja dołacze sie do was bo tez mam problem z rikiem... i nie wiem co robic :) sam przychodzi sie bawic i wszystko bylo by ok gdy nagle w pewnym momencie dostaje glupawki i szczeka jak szalony warczy i gryzie wszystko co ma pod nosem... nogi rogowke rece spodnie skarpetki na nogach :) i probowala juz odizolowac go w innym pokoju (w naszym przedpokoju) tyle ze to bardzo rzadko skutkuje zazwyczaj albo znajdzie sobie cos innego do zabawy w przedpokoju, albo jak go wpuszczam spowrotem to on znow zaczyna wszystko gryzC :( a jak chce go znow zlapac to ucieka pod stol i co tu robic?? :) powiedzcie czyszczeniaki po prostu z takiego zachowania wyrastaja czy niebardzo?? :)
edyta9119 - 24-07-2013, 11:54

marti_899 napisał/a:
tyle ze to bardzo rzadko skutkuje zazwyczaj albo znajdzie sobie cos innego do zabawy w przedpokoju, albo jak go wpuszczam spowrotem to on znow zaczyna wszystko gryzC


musisz usunąć wszystkie przedmioty, które potencjalnie mogą mu posłużyć jako zabawka z pomieszczenia, w którym go izolujesz. Tam musi mieć miejsce, żeby się uspokoił. Wypuszczasz go dopiero wtedy, gdy nie szczeka i siedzi spokojnie. Jak dalej będzie gryzł to izolujesz go znowu i znowu... Albo spróbuj tak jak wcześniej dziewczyny pisały zająć go zabawą :) jak zaczyna gryźć Ciebie daj mu zabawkę jak zacznie się nią ładnie bawić to pochwała :) Cierpliwości życzę ;)

marti_899 - 24-07-2013, 12:24

edyta9119, dziei :) tylko jak juz sie go zabawi czyms to bardzo szybko znow chce bawic sie moja reka :) ale tak jak mowisz cierpliwosc :)
snowflake - 24-07-2013, 21:39

My idziemy coraz lepszą drogą! Jestem lekko chora, więc więcej czasu spędzam w domu i dziś nie było za dużo gryzienia i skakania do twarzy. Bawiłyśmy się, byłyśmy na spacerze, taplałyśmy się w rzeczce, kąpałyśmy, uczyłyśmy komend. :D Cece to trudna zawodniczka jeśli chodzi o tresurę, a dziś w parę minut nauczyła się dawać łapę, a 'siad' umie już perfekcyjnie. Niby to mało, ale jeśli chodzi o nią to jest cud.

PS. Edyta, masz pięęęęknego psa, jestem zauroczona :D

Mistycom - 24-07-2013, 21:46
Temat postu: Co wyprawiają labki w wieku 0-1?
Zakładam ten temat (i mam cichą nadzieję, że on nie zniknie) z myślą o chwilach, kiedy mimo naszych chęci i ogromnej ilości cierpliwości, przychodzą chwile, że nasze kochane, psie pociechy swoim zachowaniem jednak wyprowadzają nas z równowagi, lub po prostu sprawiają, że czujemy się bezsilni i zrezygnowani.

Chciałabym aby to był raczej temat, w którym ci bardziej doświadczeni właściciele czworonogów podtrzymają na duchu, opowiedzą jak to było z ich psinami lub powiedzą czy sami znaleźli się w takiej sytuacji niż będą karcić czy mówić w kółko "że mamy być cierpliwi", "że trzeba ćwiczyć" itp. itd. ;)

Z drugiej strony mam nadzieję, że powstrzyma to potok pytań zupełnie "zielonych", którzy w ataku paniki nie będą w stanie przeczytać od razu wszystkich tematów. Dla ułatwienia poszukiwań, czy odnajdywania wątków zawartych w tym temacie, proponowałabym na początku każdego postu osoby "sfrustrowanej" ;) wpisać wyboldowany wiek psa i krótko problem np. 3,5 miesiąca sikanie w domu.





Żeby jakoś wprowadzić w temat, zacznę od mojego kryzysu.

3,5 miesiąca - wszechobecne gryzienie
Tak wiem, wszystkie szczeniaki gryzą, ale Luna od 3 dni zachowuje się jakby dostała wścieklizny. Gryzie wszystko, wszystkich i nie da się jej uspokoić. Nie pomaga odchodzenie, dawanie zabawek, czy zamykanie za kare w łazience. Dzisiaj siedziała w łazience ponad 40 minut i mimo że się uspokoiła, to po wyjściu zaczęła na nowo. Szalę goryczy przelała, kiedy niespodziewanie wskoczyła na kanapę, przewróciła mi z parapetu benjamina (przy okazji wysypując pół doniczki ziemi) i obżarła mu górne, młode listki. Najgorsze w tym wszystkim, że trudno ją zmęczyć. Co jeszcze mnie martwi, to fakt, że nawet jak próbuje ją zająć zabawką, to zamiast za zabawkę od razu chwyta za rękę. No i nie może się skupić na szkoleniu. Kiedy jest nieco wyciszona i chciałabym z nią potrenować, to po dwóch razach zaczyna na mnie szczekać.
Brak mi już sił dzisiaj :(

edyta9119 - 24-07-2013, 22:00

snowflake, dziękujemy :* :shy:

Gratuluję postępów :) Ja spędzam z moim psem czas praktycznie non stop i nie wiem czy gdybym np. pracowała to czy osiągnęlibyśmy tyle ile teraz bo nie miałabym na szkolenie tak dużo czasu. Ale wszystko da się ogarnąć wykorzystaj moment, kiedy jesteś w domu i efekty będą coraz lepsze i lepsze :)

klaudia1234 - 24-07-2013, 22:07

Mistycom napisał/a:
Brak mi już sił dzisiaj

Spokojnie, musisz się do tego przyzwyczaić że labek taki jest i raczej już nigdy się nie uspokoi tak jak np. inne psy. :D
Jeśli jakimś ludziom udało się aby ich labek był w pełni zsocjalizowany, nie pogryzł niczego, lub zawsze się słuchał to uważam że to szok w tramkach. :)
Jak to mówią"9 na 10 labków się nie słucha, a 10 jest głuchy"
- To jest chyba (na pewno prawda)
A co do tematu to ja nie mam zbytniego doświadczenia z labkami- szczeniakami takimi small bo nero trafił do mnie jak miał 1,5 roku i był już w miarę ułożony tj. znał sporo sztuczek a niestety właściciel zapomniał chyba o najważniejszym- przychodzeniu na zawołanie i ciągnięciu na smyczy. Myślę że labek w wieku 0-1 to takie małe tornado, śikające na boki. No ale czym jest męczenie, przez tak "krótki" okres czasu w porównaniu do tylu lat wspaniałej przyjażni. :)

edyta9119 - 24-07-2013, 22:10

Mistycom, może zaczął się czas wymiany ząbków ? wtedy szczeniaki gryzą wszystko dookoła.
kasia1209 - 24-07-2013, 22:16

Moim zdaniem to wymiana zębów. Tośka też tak gryzie :)
agata01510 - 24-07-2013, 22:19

snowflake, gratuluję i życzymy z Ramzesiątkiem dalszych postępów :D , najważniejsze jest to, iż dla Was obu jest to dobra zabawa, a jednocześnie nauka dla Cece :)

[ Dodano: 24-07-2013, 22:49 ]
marti_899, na pewno sobie poradzisz, jest wiele sposobów na rozładowanie energii szczeniaka, spróbuj jak snowflake, Rico jak każdy lab to wulkan energii, musi rozładować nagromadzoną energię, a zabawa i nauka komend to idealne rozwiązanie, wymagające czasu i cierpliwości. Ramzes jak był mały, miał lekko ponad 2 miesiące kiedy zjawił się w naszym domu, po przyjeździe z hodowli tylko przez 2 godziny był spokojny, potem jak się rozszalał to to mój mąż stwierdził że imię Devil pasuje do niego idealnie i czy nie lepiej mu je na takie zmienić ha ha ha !!! Dodam, że mieliśmy w domu jeszcze 3 letniego pieska i 5 letniego kota i choć miałam pewne obawy, ale cierpliwie i pomału, krok po kroku udało nam się !!! Tobie też się uda !!!! ;*

Mistycom - 24-07-2013, 22:56

kasia1209, edyta9119, klaudia1234, dzięki, już mi nieco lepiej :) Czyli muszę po prostu wziąć sznurek-gryzak i jazda...
agata01510 - 24-07-2013, 23:12

Ja też tak miałam, ale u mnie skutkowały zabawki i nauka komend - na nasze szczęście !!! Dzięki temu to zabawki były pogryzione, a nie części ciała. Czasami też brakowało mi cierpliwości, bywało ciężko, ale nie poddawałam się, zresztą kiedy bywały takie momenty zrezygnowania, to przypominam sobie, że patrzyły na mnie maślane oczy rozrabiaki i od razu pojawiał się uśmiech na mojej twarzy, to mnie motywowało i jest tak do dziś. Po swoim labiszonie widzę, że to taki duży dzieciak i taki już chyba pozostanie do końca swoich dni, a ja właśnie za to go kocham najbardziej ;*
deadend - 25-07-2013, 00:11

Moja rada jedyna to zmęczyć, wybawić, wybiegać i tak wkółko. Zamykaie w łazience - nie widzę celu i sensu - już widzę co by wstąpiło w małego Rika po takim bezproduktywnym siedzieniu 40 minut w łazience samemu :bad: . Macie fajnie, a będzie jeszcze fajniej :D jeszcze wiele miesięcy szalonego szaleństwa :papa: Boże, jak ja miałam tego dosyć, ile nerwów zjadłam, ile wstydu, jak na d*** lądowałam bo coś tam było fajnego do zobaczenia w innym kieunku... Jak teraz Riko ma 7 lat, i taka nuuudaaa i taki grzeczny i tak sobie spacerujemy bez stresu - tak o tym marzyłam, że teraz brak mi tych wszystkich szaleństw i kłopotów, na serio - to stało się częścią życia której z grzecznym opanowanym psem zabrakło, są za to problemy zdrowotne ehhh.... ja już chcę drugiego... i bądz mądry i zrozum kobietę :P
Wiking - 25-07-2013, 08:44

Mój Wiking ma 4 miesiące i właśnie zaczęła się wymiana uzębienia :bad: gryzie jak najęty ogólnie wszystko co jest na drodze. Najchętniej łapie za ręce nogi, spodnie cokolwiek żeby sobie ulżyć. Dzisiaj już nie śpię od godziny 4 rano (dobrze że mam urlop):)bo mój mały urwis stwierdził że jeśli on już nie śpi to ja też nie powinnam :-> niestety mój narzeczony o tej godzinie wstaje do pracy więc jak Wiking widzi zamieszanie to wychodzimy na spacer załatwia swoje potrzeby zjada poranną porcje no i fajnie by było żeby pospał ale jednak nie. Ja znalazłam fajny film na tym forum o szkoleniu. Zaczęłam wykorzystywać metody tam zastosowane jedną z nich jest klaśnięcie w dłonie i powiedzenie słowa nie jeśli robi coś złego i jak mnie zaczyna gryźć to klaśnięcie słowo nie i daje mu zabawkę, na której się wyżywa no i oczywiście pochwala że zajął się zabawką a nie moimi rękami no i tak w kółko popieram zmęczenie na maksa pomaga mały zasypia i odpoczywa i później ma nową energię do zabawy....w odróżnieniu czasami od pani:)życzę sobie i innym właścicielom małych labków dużo cierpliwości :haha:
MagdaD - 25-07-2013, 09:19

Ja z kolei z moim nie mam żadnych "gryzących"problemów.. Jak go wzięliśmy to gdzieś przez 4 tygodnie szalał, biegał, gryzł ręce i 3 rzeczy, które mu pozwoliliśmy w mieszkaniu..Na spacerze wszyscy pytali czy gryzie rzeczy w mieszkaniu..my na to nie.. a oni, że zobaczymy jak będzie wymiana zębów.. Teraz już został mu jeden kieł i nic się nie zmieniło..nic nie gryzie.. super pies :) Jedyne co zaczął od kilku dni to skakać.. na ludzi.. Tak więc teraz próbujemy go tego oduczyć.. nie jest to łatwe, bo jest bardzo zwinny i skoczny :(
Mistycom - 25-07-2013, 10:58

MagdaD, zazdroszczę, Luna dzisiaj osiągnęła chyba apogeum - nie dała nam spać do 2 w nocy, a od rana złamała mi jedną gałąź juki (taką o wysokości dobrze ponad metr) :cring: Dodam, że kwiat odkąd mamy Lunę jest zastawiony taką ponad półmetrowej wysokości płytą gipsową bo psina od małego lubił mu korzonki obgryzać. xD

Żeby jej trochę ulżyć, dałam jej sparzoną kurzą łapkę, z 3 minuty nie wiedziała jak się za nią zabrać, odeszłam od niej i po chwili łapki już nie było O.o Potem dostała kawałek marchewki, plasterki ładnie gryzła, większy kawałek poniuplała i zostawiła. Teraz leży plackiem na podłodze i chyba czeka, aż z nią wyjdę.

Pogodę dzisiaj mamy w miarę - nie ma lampy na dworze, więc zaraz jak skończę kawę i ubiorę synka to wyruszam na Łęgi, trochę pomęczę psa ]:)

Wiking, deadend, agata01510, Dzięki :)

Sarrai - 25-07-2013, 11:16

5,5 miesiąca - zjadanie wszystkiego na dworzu

Moja psina wszystko co znajdzie na swojej drodze ładuje do pyska - ale to wszystko, każdy śmieć, szkło, plastik, spleśniały chleb, ususzone błoto zbite w większą kupkę;) czasem jest to też sama kupka :lookdown: (na szczęscie większość omija) - z reguły reaguje na komendę 'fuj' - wtedy to coś wypluwa i czeka na ciasteczko, no ale nie zawsze (jeżeli znajdzie kości to nie ma przebacz) i też nie zawsze ja jestem w stanie przyuważyć, że akurat coś znalazła... ostatnio na spacerze spojrzałam na nią, miała jęzor wywalony i coś przyczepionego na języku - zdejmuje jej to a to kawałek szkła ;/ Z mało ciekawych sytuacji to też - drzwi od pralki były niedomknięte i wyciągnęła sobie skarpetkę (taką rajstopowatą) stamtąd - wyciągąłam jej już z gardła praktycznie - jeszcze chwila i by ją połknęła... :->

tenshii - 25-07-2013, 11:18

Mistycom, na forum istnieją wątki o gryzieniu oraz innych problemach związanych ze szczeniakami i nie widzę powodu do zakładania kolejnego takiego wątku, dlatego tematy scalam.

Sarrai - wątek o zjadaniu wszystkiego podczas spaceru również istnieje :) Zapraszam do niego.

Na naszym forum w przypadku znaczących problemów z wychowaniem/zachowaniem/zdrowiem psa staramy się nie zakładać wątków zbiorczych ponieważ znacznie łatwiej znaleźć pomoc w wątku tematycznym.

MagdaD - 25-07-2013, 11:35

Mój już trochę mniej bierze do pyska..wcześniej to było to dosłownie wszystko, a najlepsze były chusteczki.. Teraz, trochę go podszkoliłam i reaguje na fuuuj, ale czasami nie zauważamy jakiś zgniłych owoców i lądują mu w żołądku..z takich niefajnych rzeczy, co wyciągałam mu z pyska to było to wyschnięte ptasie pisklę..fuuu :-o
marti_899 - 25-07-2013, 11:40

Mistycom, i to co napisałaś to tak jakl bym widziala swojego psa... ta sama wscieklizna :) i tez zastanawiam sie czy on z tego wyrosnie.... troche nie zgadzam sie z opinia klaudi... bo wydaje mi sie ze kazdy pies kiedys dorosleje i na pewno nie zachowuje sie w wieki 3 czy 4 lat jak szczeniak ze gryzie wszytsko i wszytskich i nie slucha sie :) ... sama chciala bym znalezc zloty srodek na to gryzienie... ale inni pisza ze cierpliwos i cierpliwosc ;/ kiedy tej cierpliwosci wkocnu brakuje... ja slyszlaam ze one wyrastaja z tego glupawego zachowania :) wiec mam nadzieje ze tak bedzie :) (bo znam tez troche labow i to starszych i sa juz spokojne)
agata01510 - 25-07-2013, 16:18

marti_899 napisał/a:
sama chciala bym znalezc zloty srodek na to gryzienie... ale inni pisza ze cierpliwos i cierpliwosc ;/ kiedy tej cierpliwosci wkocnu brakuje... ja slyszlaam ze one wyrastaja z tego glupawego zachowania :) wiec mam nadzieje ze tak bedzie :) (bo znam tez troche labow i to starszych i sa juz spokojne)


Pewnie, że jak stanie się dorosły to już nie będzie miał wszystkich nawyków szczeniaka, co prawda to takie duże dzieci jak ja to mówię, ale zachowanie labów się zmienia, ważny jest w tym nasz udział jako właścicieli psów, jeśli poświęcimy czas na wychowanie psa to rezultat na przyszłość przyniesie więcej korzyści dla psa i dla nas. Ramzes ma 4,5 roku i nie szaleje już jak to było w okresie od 0 do 1 roku życia, ale zabawki i zabawę kocha tak jakby to w nim tkwiło od małego i zostało do teraz, uwielbia się bawić i każdego wita z zabawką w pycholu i kręcącym się ogonem jak śmigło helikoptera. Teraz jest spokojniejszy, ja mogę zająć się swoją robotą a ten wywali się łapami do góry i śpi, czasami łapie go głupawka, lubi zwracać na siebie uwagę, ale jest do opanowania :D

marti_899 - 25-07-2013, 18:50

agata01510, wlasnie o to mi chodzi :) ja rozumiem ze one uwielbiaja zabawe i prace z czlowiekiem :) i to mi sie podoba :) tylko dkoladnie chodzilo mi o to czy w koncu z tego glupkowatego szczeniecego zachowania wyrosnie :) dzieki :*
agata01510 - 26-07-2013, 00:07

marti_899, nie ma za co :) , najważniejsze jest to, by poświęcić psu jak najwięcej czasu i uwagi, nauczyć go jak najwięcej, zrozumieć co też nasz pupil poprzez swoje zachowanie chce nam powiedzieć, musimy dbać o jego zrównoważony rozwój na tyle na ile to jest możliwe, a i przy tym sami uczymy się od naszych pupili. Nie ważne jakiej rasy jest pies, każdy wymaga odpowiedniego wychowania i każdy w indywidualny sposób, w zależności od rasy, charakteru itp., to takie moje przemyślenia, labrador to zawsze było moje marzenie, pierwszy rasowiec w rodzinie, zawsze kundelki, przybłędy, poczytałam o labach zanim go kupiłam, wiedziałam czego się mogę mniej więcej spodziewać, potem jak już wspominałam bywało różnie, ale jakoś poszło, raz z górki, a raz pod górkę, ale teraz wiem, że dokonałam odpowiedniego wyboru jeśli chodzi o dobór rasy. Pracy i wysiłku włożyć trzeba w wychowanie zwierzaka, ale jakoś ani Ramzes, ani Oskarek, ani nawet mój kociak Leon nie narzekają na swoją pancię ha ha ha :-P , każdy ma inne ( indywidualne ) podejście do zwierząt i ich wychowania, mam wielu znajomych co wręcz z oburzeniem mówią jak to może być, żeby 2 psy i kot spały z Wami w łóżku, a ja na to że właśnie dlatego mam 2 łóżka, żeby wszystkim było wygodnie, więc wychowałam swoje czworonogi na prawowitych członków rodziny, gdzie oczywiście są też pewne zasady. Będzie dobrze, powodzenia :)
marti_899 - 26-07-2013, 11:15

agata01510, dzieki wiekie jeszcze raz ;D i mam nadzieje ze moj riko bedzie dobrze wychowanym towarzyszem :)
jecia - 26-07-2013, 17:23
Temat postu: 5 miesięcy, sunia - ataki agresji
Mistycom napisał/a:
Zakładam ten temat (i mam cichą nadzieję, że on nie zniknie) z myślą o chwilach, kiedy mimo naszych chęci i ogromnej ilości cierpliwości, przychodzą chwile, że nasze kochane, psie pociechy swoim zachowaniem jednak wyprowadzają nas z równowagi, lub po prostu sprawiają, że czujemy się bezsilni i zrezygnowani.

Chciałabym aby to był raczej temat, w którym ci bardziej doświadczeni właściciele czworonogów podtrzymają na duchu, opowiedzą jak to było z ich psinami lub powiedzą czy sami znaleźli się w takiej sytuacji niż będą karcić czy mówić w kółko "że mamy być cierpliwi", "że trzeba ćwiczyć" itp. itd. ;)

Z drugiej strony mam nadzieję, że powstrzyma to potok pytań zupełnie "zielonych", którzy w ataku paniki nie będą w stanie przeczytać od razu wszystkich tematów. Dla ułatwienia poszukiwań, czy odnajdywania wątków zawartych w tym temacie, proponowałabym na początku każdego postu osoby "sfrustrowanej" ;) wpisać wyboldowany wiek psa i krótko problem np. 3,5 miesiąca sikanie w domu.





Żeby jakoś wprowadzić w temat, zacznę od mojego kryzysu.

3,5 miesiąca - wszechobecne gryzienie
Tak wiem, wszystkie szczeniaki gryzą, ale Luna od 3 dni zachowuje się jakby dostała wścieklizny. Gryzie wszystko, wszystkich i nie da się jej uspokoić. Nie pomaga odchodzenie, dawanie zabawek, czy zamykanie za kare w łazience. Dzisiaj siedziała w łazience ponad 40 minut i mimo że się uspokoiła, to po wyjściu zaczęła na nowo. Szalę goryczy przelała, kiedy niespodziewanie wskoczyła na kanapę, przewróciła mi z parapetu benjamina (przy okazji wysypując pół doniczki ziemi) i obżarła mu górne, młode listki. Najgorsze w tym wszystkim, że trudno ją zmęczyć. Co jeszcze mnie martwi, to fakt, że nawet jak próbuje ją zająć zabawką, to zamiast za zabawkę od razu chwyta za rękę. No i nie może się skupić na szkoleniu. Kiedy jest nieco wyciszona i chciałabym z nią potrenować, to po dwóch razach zaczyna na mnie szczekać.
Brak mi już sił dzisiaj :(




Mam podobny problem. Moja Montana np. jak ma kontakt z wodą (morze, basen na działce) lub podczas zabawy - nagle zaczyna dostawać tzw. ataku złości i rzuca się na mnie (tak samo jest w przypadku innych domowników). Nie można jej wtedy uspokoić, ani chociaż złapać. Rzuca się, gryzie gdzie popadnie i nawet odejście od niej nie pomaga, bo dalej się rzuca - skupia się na konkretnej jednej osobie. Cała sytuacja wygląda jak obrona przed wściekłym psem. Próbowałam wszystkiego. Na jakiś czas się uspokoiła ale znów zaczęła mieć te napady, przynajmniej raz w tygodniu. Boję się, że zacznie rzucać się również na moich znajomych. Nie oczekuję tu jednak jakichś specjalnych porad, bo próbuję wszystkiego co możliwe-komendy, ignorowanie, tzw. wymęczenie psa w dniu - spacery, intensywna zabawa np. poprzez aportowanie, w danym momencie pomaga tylko jakiś smakołyk. Jednak nie zawsze mam go pod ręką. Moje pytanie jest raczej takie, czy ktoś miał podobny przypadek, też nie mógł sobie w żaden sposób poradzić i jakimś cudem szczeniak uspokoił się sam. Jeśli tak to w jakim wieku, bo myślę już po prostu, że ona z tego wyrośnie. Zaznaczam, że Montana nie jest ani szczuta, ani jakoś specjalnie rozkręcana do takiego zachowania. Będę wdzięczna za każda odpowiedź. Pozdrawiam i życzę cierpliwości :)

[ Dodano: 26-07-2013, 17:42 ]
Sarrai napisał/a:
5,5 miesiąca - zjadanie wszystkiego na dworzu

Moja psina wszystko co znajdzie na swojej drodze ładuje do pyska - ale to wszystko, każdy śmieć, szkło, plastik, spleśniały chleb, ususzone błoto zbite w większą kupkę;) czasem jest to też sama kupka :lookdown: (na szczęscie większość omija) - z reguły reaguje na komendę 'fuj' - wtedy to coś wypluwa i czeka na ciasteczko, no ale nie zawsze (jeżeli znajdzie kości to nie ma przebacz) i też nie zawsze ja jestem w stanie przyuważyć, że akurat coś znalazła... ostatnio na spacerze spojrzałam na nią, miała jęzor wywalony i coś przyczepionego na języku - zdejmuje jej to a to kawałek szkła ;/ Z mało ciekawych sytuacji to też - drzwi od pralki były niedomknięte i wyciągnęła sobie skarpetkę (taką rajstopowatą) stamtąd - wyciągąłam jej już z gardła praktycznie - jeszcze chwila i by ją połknęła... :->



My z Montaną aktualnie nad tym pracujemy i choć może ktoś powie, że to sadystyczne czy męczące psa, to odpowiem, żeby spróbował, bo mamy mega postępy. Na spacery Montana wychodzi w tzw. halterze. Służy to do nauki chodzenia, a przy okazji osiągamy super wyniki we wciąganiu dosłownie wszystkiego na podwórku. Zmuszona byłam już coś zrobić w tym kierunku ponieważ mieszkam w okolicy gdzie mamy las. Niby fajnie ale niestety ów lasek służy głównie okolicznym pijaczkom do przesiadywania i zaśmiecania go wszystkim włącznie z resztkami jedzenia. Zaznaczę, że nie na każdy spacer zakładam Montanie halter. Tak na prawdę założyłam go na dwa pierwsze wyjścia. Za pierwszym razem była straszna walka i tarzanie się w celu usunięcia niewygody. Za drugim razem zaczęła super iść przy nodze, bez szarpania i jak tylko coś niuchnęła to delikatnie ciągnęłam za smycz. Działa to w ten sposób, że pasek zaciska się na pyszczku. Teraz haltera używam na jeden dwa spacery w dniu. tak żeby mieszać jej z wyjściami tylko na smyczy. Na prawdę postęp jest wielki i zaczyna słuchać się każdego z domowników. szczerze polecam

bietka1 - 26-07-2013, 17:49

Tak sobie czytam te Wasze posty o szalonych szczeniakach. Racja, zmęczony lab to szczęśliwy lab, ale czy zawsze musi to być zmęczenie fizyczne? Gdzieś czytałam, że wieczne gonitwy, aportowanie, zabawy nakręcają psa i nie umie on potem się uspokoić. Bardzo dobrym sposobem na psychiczne zmęczenie psa jest zabawa w szukanie. Ze szczeniakiem zaczynałam przy pomocy smaczków. Początkowo "chowałam" je w dość widocznych miejscach, pomagałam znaleźć a szczenior mógł znalezionego smaka zjeść. Potem były wersje coraz trudniejsze. Zaangażowanie psiny wielkie, musiał popracować nosem, pokombinować i w końcu padał :-P . Z czasem zamieniłam to na poszukiwanie zabawek - efekt końcowy ten sam.
A co do napadów nagłej aktywności - u nas to nie było gryzienie, ale złodziejstwo wszystkiego, co się nawinęło. Po prostu brałam smycz i szłam na spacer. Ale oprócz gonitwy za aportem - nauka, nauka i jeszcze raz nauka. Praca umysłowa o wiele bardziej męczy psa niż bieganie.
deadend, moja Sara stała się taka przewidywalna trzy lata temu. Jeeeeezu, jak nudno się zrobiło. No i wtedy zdecydowałam się na drugiego psa. Nie szczeniaka ale dorosłego. Tyle, że trzeba go było wielu rzeczy nauczyć. Przy dwóch psach nie można się nudzić i one również nie nudzą się w swoim towarzystwie :)
A jeśli chodzi o napady wścieklicy czy głupawki - u nas sprawdza się nauczona na blachę komenda "waruj". Pies, który leży nie może skakać czy gryźć :-P

Mistycom - 26-07-2013, 20:12

marti_899, jecia, u nas powoli spokój, ale znalazłam szkołę dla psów w przystępnej cenie i zaczynamy od 3 sierpnia. I myślę sobie, że to szkolenie będzie bardziej dla mnie niż Luny, chociaż jej zapewne też się przyda. Odkąd wpadła w tą wściekliznę nie mogę znaleźć dla niej ani miejsca ani czasu, żeby zechciała poćwiczyć. Absolutnie nie chce się wciągnąć w ćwiczenie i jak tylko próbuję to ona zaczyna robić coś innego, rozgląda się na boki... Zapewne robię coś źle, chociaż nie wiem co. W psim przedszkolu mam nadzieję, że się to zmieni :)

jecia, byliśmy w zeszłym tygodniu z Luną w Gdańsku i tam "nauczyła" się jeść padliny i kupy. Byliśmy przerażeni, bo naprawdę nie da się czasami upilnować psa. Przypadkiem w sklepie zoologicznym pani poleciła nam "suszoną padlinę" (jakieś płuca, albo żwacz jagnięcy), które sa dla psa nieszkodliwe a zaspokajają jego potrzebę na zdechłe stwory. Paczuszka kosztuje ok 3,5zł są tam chyba 3 sztuki tego i przyznam szczerze, że działa. Fakt, że Luna jeszcze lubi nuplac kamyczki czy jakieś owoce, ale nie sięga juz po padlinę i kupy. Spróbuj, może to jakoś odciągnie Twojego labka od śmieci.



bietka1, a powiedz jak wyglądały u Ciebie początki z szukaniem tych smaczków? Tez było tak, że jak położyłaś smaczek np. na ziemi i pokazywałaś palcem to pies patrzyła na Ciebie, nie mając pojęcia że ma szukać smaczka?

bietka1 - 28-07-2013, 00:05

Mistycom, moja Sara to urodzony pożeracz-wszystkiego-co się- napotka, więc nie miałam z tym żadnego problemu. Najpierw sunia była wypraszana za drzwi, potem ja rozkładałam smaki. Wpuszczałam ją do pokoju, Mówiłam "szukaj" a potem razem z nią "szukałam", oczywiście początkowo pokazując smaczki. Potem panna załapała, ze do szukania służy nochal i moja pomoc była niepotrzebna. Z czasem smaczki kładłam w trudniejsze miejsca, chowałam pod różne przedmioty łatwe do przesunięcia. Nigdy nie kładłam np. na stół czy szafki, bo nie chciałam jej nauczyć, że na tych meblach jest coś do jedzenia, co może sobie zabrać samodzielnie. Potem, kiedy już pojęła dobrze zabawę w szukanie, tak samo chowałam jej np. piłkę. Było mnóstwo emocji, biegania, niuchania i w rezultacie pies zmęczony :) Acha, ponieważ Sara to niesamowita śmieciara na spacerach, nigdy nie bawiłam się z nią w szukanie smaczków na dworze, żeby nie utrwalać w niej nawyku podejmowania znalezionego jedzenia poza domem. Na spacerach jedynie zabawa w szukanie zabawki czy moje szanownej osoby :)
agata01510 - 28-07-2013, 08:59

Każdy sposób jest dobry, jeśli skutkuje, zadowolenie psa najważniejsze, a i właściciele nawiązują bliższe relacje ze swoim pupilem co działa w dwie strony, pozdrawiam ;*
Sarrai - 28-07-2013, 22:52

Apropo zabawy w szukanie. Czytam sobie obecnie książkę "Aria, Nie!", generalnie o rozwiązywaniu problemów z psami;) i jest tam napisane, że 15 minutowa zabawa w szukanie może psa zmęczyć jak godzinny spacer :-P :-P hmmm muszę pobawić się z Fridą, mam nadzieję że załapie na czym zabawa polega
tenshii - 29-07-2013, 09:58

Proszę o przeniesienie dyskusji nie na temat do odpowiednich wątków
Siekiera - 06-08-2013, 15:51

mały czasem szceka na mnie i zdarzy sie ze warknie wtedy wstaje gwaltownie i ucieka i sie kladzie czy to dobre rozwiazanie?
agata01510 - 08-08-2013, 10:51

Siekiera napisał/a:
mały czasem szceka na mnie i zdarzy sie ze warknie wtedy wstaje gwaltownie i ucieka i sie kladzie czy to dobre rozwiazanie?


W moim przekonaniu nie do końca, bo wydaje mi się, że wzbudzasz takim zachowaniem lęk w psie i utwierdzasz go w nim, pies nie ma się Ciebie bać, on ma wiedzieć, że są pewne zasady, że ty nie tolerujesz pewnych zachowań, a strach nie jest rozwiązaniem na tego typu problemy. To zależy jeszcze w jakich sytuacjach on warczy i szczeka na Ciebie, nie napisałeś jak to wygląda, być może on chce Ci coś zakomunikować, nie wiem np. zaczepia Cię, bo ma ochotę się z Tobą pobawić. Musisz się nauczyć czytać psa, Blade jest mały, ma dopiero 4 miesiące w ten sposób uczycie się razem, on czego Ty oczekujesz od niego i Ty komunikatów Twojego pupila, im więcej nauczycie się od wieku szczenięcego psa, tym łatwiej i mniej będzie problemów w przyszłości. W każdym razie ja bym tak nie reagowała na Twoim miejscu, bo skoro
Siekiera napisał/a:
ucieka i sie kladzie
, to według mnie robi to ze strachu, swoją postawą pokazujesz mu, że ma się Ciebie bać, on tak odczytał Twoje ruchy, gesty i gwałtowną reakcję, tego się właśnie nauczy, jednak może ktoś inny bardziej doświadczony forumowicz się wypowie, bo Ramzes to mój pierwszy lab, jednak idź według wskazówek forumowiczów, bo mnie też dużo pomogli :) , dając wskazówki co ewentualnie robię źle, co dobrze i co mogę jeszcze zmienić lub poprawić w swoich relacjach z psem, za co z góry dziękuję :-P .
edyta9119 - 21-08-2013, 19:46

ehh odświeżam temat. Dexter dzisiaj na spacerze znalazł zdechłego gołębia. Co prawda były to praktycznie same kości i pióra ale zeżarł go :( ale nie to mnie dobiło tylko fakt, że jeśli już coś takiego znajdzie to nie sposób mu to odebrać. Za nic w świecie nie da się go wtedy przywołać chodźbym nie wiem jak go przekupywała. Ucieka i w ogóle nie reaguje na moje komendy. Jeśli chodzi o inne znaleziska typu śmieci itp. na komendę nie rusz zostawia je w spokoju. Jak radzicie mi się zachować na przyszłość w takie sytuacji, gdy znajdzie taki smierdzący "smakołyk" ? Czy jest w ogóle szansa na odebranie mu tego ?
Pablo - 22-08-2013, 08:13

edyta9119 napisał/a:
Czy jest w ogóle szansa na odebranie mu tego ?

Nie ma :D

Mazdeczka - 22-08-2013, 09:37

co do martwych ptaków: Roksi zdechłego gołębia nie ruszyła, nawet nie zainteresowała się za to martwego wróbla i to już takie mocno zdechłego zaczęła podgryzać (na szczęście udało mi się w porę zabrać "przekąskę" ) :-P przy patykach też jest wybredna, nie ruszy takich małych musi być przynajmniej spory drewniany płotek albo taki duży do rozpalania w piecu (z niewielką ilością żywicy) ;D trawę też podskubuje, dwa razy zdarzyło się że zjadła całą kępę która w całości wyszła następnego dnia ;D mój wybredny Smakosz :heart:
Quaddo - 22-08-2013, 19:03

szrekus napisał/a:
Mamy dość duży problem. Misiek przez cały czas niszczy wszystko co drewniane


mój obżarł parkan i zabiera się za szopę, każde możliwe drewienko, patyk jest jego, ale w domu próbował dwa razy listwę podłogową i mu chyba nie zasmakowało.

labradorciaaa napisał/a:
Może spróbuj poperfumować


ocet działa. jak jadł kamienie z pod szopy, to polałam je octem, raz do nich podszedł, wsadzi w nie nos, odskoczył na 3 marty i spojrzał na mnie z wyrzutem.

a co do trawy. Quaddo żre trawe jak głupi, ale nie wymiotuje po niej, oststnio upodobał sobie jakąś roślinę - przyałętala się do nas od sąsiadów takie jakieś kłącze co pachnie troche jak pelaśka/magi... uwielbia to chrupać, żeby dostać się do tego rozwalił trochę parkanu też.
mech też lubi.

janosik - 22-08-2013, 19:06

moja suczka dzis na spacerze zjadla odchody .kupe!! co robic??czy to normalne??
:)

edyta9119 - 22-08-2013, 19:23

Pablo, tego się obawiałam :D
Aniussia - 22-08-2013, 19:34

janosik, o odchodach to proszę tutaj :)
http://forum.labradory.or...enie+odchod%F3w

evecious - 22-08-2013, 19:37

janosik napisał/a:
moja suczka dzis na spacerze zjadla odchody .kupe!! co robic??czy to normalne??
:)


Normalne, a jaką zjadła? psią, ludzką? jakiegoś innego zwierzaczka?

Podobno u psów normą jest, że zjedzą np. końskie czy krowie odchodzy (chodzi o zwierzęta roślinożerne).

Możesz psu podawać tabletki RUmen Tabs, jogurt naturalny dodawać do karmy (ale nie do każdego posiłku, raz dziennie 1-2 łyzki wymieszać), żwacze wołowe, można też kupić w aptece coś z wyciągiem lucerna? to coś ludzkiego na odchudzanie, i dawać połowę dawki dla dorosłej osoby (tak mi podpowiedział wet) i można też ludzką wit b podawać. Może nie wyeliminuje całkowicie jedzenia kup, ale może je bardzooo zminimalizować.

Jak ja się cieszę (tfu tfu tfu przez ramię!) że my nie mamy z Rico tego problemu..

Tola - 22-08-2013, 19:45

Tośka żre trawę jak koń, ale nic jej nie jest na szczęście, moje poprzednie pieski jadły trawę jak chciały zwymiotować albo bolało je gardło .. Tosia nic takiego nie robi i gardło ma zdrowe, ale zeżarła mi dzisiaj listek z krotona - skacze na parapet i wygryza kwiatki i wyżera ziemię z doniczek :tire:
missy - 22-08-2013, 20:03

Lexi też jak tylko wyjdzie na dwór to pasie się jak krowa na łące :beated:
Pal licho jak to robi w parku, ale ostatnio zaczęła gustować w trawie na ogródku :-o , już mamy kilka całkiem pokaźnych rozmiarów, rozkopanych dziur w trawniku .... ;]

Co do patyków to zaraz po trawie jej druga miłość, nie ważne jaki rozmiar, cienki czy gruby.. byle by było drewno :-P Tylko najgorsze że jak dorwie takiego badyla, to w jakiejś tam części go zjada :beated: Czy to może jej zaszkodzić?

earth - 09-09-2013, 20:49

Witam,

Jestem szczęśliwą posiadaczką małego Labradora od miesiąca (aktualnie ma 3) i poza faktem, że gryzie - co uważam za normalne, kiedy zwracam mu po raz wtóry uwagę robi się agresywny, skacze, gryzie po udach, warczy. Próbowałam wychodzić, przerywać zabawę, wyganiać go z pokoju, chować ręce, nogi, wkładać pięść do pyska, trzymać pysk przy podłodze, aż się uspokoi, smarować ręce pieprzem i chyba tyle, a na koniec on idzie i na złość sika tam gdzie nie powinien. Proszę o pomoc, bo zwariuję:)

Mistycom - 09-09-2013, 21:23

earth, przede wszystkim uzbrój się w cierpliwość. Ja mam 5 miesiączną Lunę a przygarnęliśmy ja jak miała skończone 2 i też ciągle się zastanawiałam kiedy skończy gryźć ;)

Jak tak sobie teraz myślę, to nawet nie widzę jakiejś konkretnej metody, która sprawiła, że po prostu przestała to robić. Po prostu jej minęło. Jak maluch gryzie, staraj się dawać mu jakieś zabawki, w zamian za ręce czy nogi ;) Jak weźmie zabawkę, daj mu nagrode w postaci smaczka. Jak się rozbryka, powiedz stanowczo "fe" czy "nie wolno" po czym wstań, obróć się do niego plecami i odejdź. Jak to nie pomaga, spróbuj go uspokoić, a jak i to nie pomaga, to po prostu wynieś go do jakiegoś odosobnionego pomieszczenia i zostaw tam tak długo, aż się nie uspokoi.

Co do siusiania, miałam ten sam problem. Luna po atakach, leciała na bok i sikała. To zapewne od nadmiaru emocji - nie ze złośliwości (chociaż ja tam pewna nigdy nie byłam :P ). Dobrze jest, żebyś przerwała mu to siusianie, jeśli jesteś akurat świadkiem takiego zajścia, powiedziała znowu, że "nie wolno", wzięła pod pachę i wyprowadziła na dwór. Jeśli dokończy siusianie - należy pieska nagrodzić. Jeśli nie, to nic nie dostanie :)

Teraz pewnie myślisz, jak długo to będzie trwało? Nie wiem. Luna przestała nas gryźć, a jak zacznie podczas zabawy, to wystarczy odejść. Ale dla odmiany, teraz więcej na nas szczeka. Siusiać po zabawie, tez nie siusia, ale np. robi to kiedy trenujemy w domu. Tak więc pewne zachowania się zmieniają, chociaż częstotliwość ich jest coraz mniejsza.

Tak więc przede wszystkim - uzbrój się w cierpliwość :) i powodzenia.

marti_899 - 09-09-2013, 21:28

earth, u Rika to bylo normalne i uwierz mi nawet smarowanie rak pieprzem nic nie daje ;) , jesli gryzie meble to dobra metoda na oduczenie jest woda z kwaskiem cytrynowym, ja spryskalam meble i juz sie nie chwytal, jak drapal wykladzine to w tym miejscu troche pieprzu i tez przestal drapac, a co do reszty to on to traktuje jako zabawe riko ma juz 5 mies i czasem dalej taki jest, najlepszy sposob to rozladowac energie rzucam w domu pilke ciagne sie z nim sznurem, a jak to nic nie daje to na dwor na spacer (i bieganie za zabawka albo ja biegne a on kolo mnie);), co do sikania to mysle ze nie robi tego na zlosc tylko jest na tyle maly ze po tej calej jego "zabawie" chce mu sie siku, wiec najlepiej wyprowadzaj go zaraz po tym jak wstanie i zaraz po zabawie na dwor ;) ja rika nagradzalam dodatkowo jak zrobil siku na dworze :)
agata01510 - 10-09-2013, 00:11

Mistycom napisał/a:
Tak więc przede wszystkim - uzbrój się w cierpliwość i powodzenia.


To prawda, cierpliwości trzeba mieć bardzo, bardzo dużo :-P , ale z czasem powinno być lepiej. Powodzenia ;*

marti_899 - 11-09-2013, 17:00

A ja ma takie pytanko, jak juz wczesnije pisalam Riko wreszcie przestal gryzc po rekach i wszystkich innych miejscach latwo dostepnych ;) natomiast teraz jak juz wspominala Mistycom, Riko z gryzienia przestawil sie na szczekanie, i caly czas po nas szczeka (to zacheta do zabawy tak mysle) dalej troche podgrywa ale w formie zabawy i juz robi to z wyczuciem, mam tylko takie pytanko kiedy wasze psy wyszly z tego zachowania :) czy wogole podobnie sie zachowywaly, bo niby labrador pies ktory nie szczeka, a mnie od szczeku normalnie glowa czasem boli ;)
Quaddo - 11-09-2013, 17:51

Earth, wyrośńie z tego, nasz młody szalał pierwsze 3 tygodnie - gryzł nas gdzie i kiedy tylko mógł-na co my mu wsadzaliśmy zabawkę w pysk, albo kocyk, zaczeliśmy ignorować i juz nas prawie nie podgryza, chyba że w czsie zabawy nie trafi w zabawkę, a to zachowani jakie opisujesz, to chyba forma głupawki - Quaddo też tak robił, skakał na około, po nas, po meblach (nadal tak robi z meblami) - chce się bawić. wtedy staram się go wyciszać, albo zmieniać zabawę - np zaczynam się bawić w ciągnięcie.
w sumie od kiedy zaczeliśmy się bawić w przeciąganie - już na nas nie skacze tylko przynosi swój pasek i wtedy wiadomo o co chodzi :D

chociaż my naszego dostaliśmy jak miał 3 miesiące i tylko raz w zabawie mocno ugryzł mnie tak, że miałm ślad.

pies też czasami swoim zachowaniem daje znaki. nasz najpierw trąca nosem, potem chwyta za ubranie i to znaczy, że on chce iśś do ogrodu (czasami, żeby się załatwić) z rana jak ciągnie mnie za podomkę - to znaczy, że nie dostał wystarczającej porcji pieszczot i mam przestać robić kawę-tylko go miziać.
a jak przychodzi i sztura łapą i podgryza - to poprostu znać, że chce coś wrzucić na ząb.

z siusianiem problemu nie mieliśmy większego, szybko się nauczył, ale lataliśmy jak głupki za nim, i używaliśmy mat. szybko się nauczył, że siusiać ma na matę.

jedyne co mu się zdarza zsikać teraz to strachu :/

MagdaD - 11-09-2013, 18:00

marti_899, Jimi na początku jak tylko się pojawił u nas, szczekał w kuchni. Pierwszą naszą reakcją było, żeby szedł do siebie, denerwowanie się etc.
Później, stałam się bardziej cierpliwa, wzięłam dwa wdechy i jak szczekał to albo obracałam się do niego tyłem, albo ignorowałam go totalnie.
Teraz Jimi w kuchni najczęściej kładzie się i spokojnie i cierpliwe leży :)
Więc cierpliwie znosić, ignorować i wyrośnie :)

agata01510 - 12-09-2013, 02:09

MagdaD napisał/a:
Teraz Jimi w kuchni najczęściej kładzie się i spokojnie i cierpliwe leży
Więc cierpliwie znosić, ignorować i wyrośnie


Co fakt to fakt, to dobra metoda u nas też się sprawdziła, przy Ramzesie nauczyłam się bardzo wiele w tym cierpliwości, której wcześniej mi brakowało. Chyba oboje nauczyliśmy się wiele od siebie nawzajem, teraz mam kanapowca wylegującego się na wyrku w pozycji na grzbiecie z jajcami na wierchu ha ha ha, jak zresztą widać na zdjęciu pod moim postem :D :D :D ;*

marti_899 - 19-09-2013, 14:43

To znow ja :P i myslalam ze etap gryzienia mamy juz za soba ;) a tu sie okazuje ze riko znow zaczal podgryzac , ale tylko jak sie chce bawic i przychodzi z pilka w pysku i gryzie pilke i przy okazji rece i nogi :P do tego zaczal niemilosiernie szczekac :P (labradory - ktos mi kiedys powiedzial ze nie szczekaja) ma 5 mies, czy wasze tez sie tak zachowywaly? :) mysle ze mu to przejdzie :P
Mistycom - 19-09-2013, 20:14

marti_899, jest tydzień różnicy między naszymi psami, ale przezywam dokładnie to samo!!! Luna wymieniła już zęby, więc przestała gryźć - no chyba że podczas zabawy, tak jak mówisz, ale za to szczekanie, na okrągło. Chwilami się zastanawiam czy to przeze mnie, bo tez jestem wybuchowy charakter i czasami ostro ja pogonię, czy taki ma okres teraz.

Niestety moja Luna ostatnio dodatkowo wcina wszystko co jej pod pysk podejdzie a czego nie powinna, ze skarpetkami na czele. Dla odmiany zostawiła moje podkolanówki i POŁYKA syna bawełniane skarpetki :O Pomijając jednak to, że je wszystko, to kiedy każę jej to zostawić to ucieka, a jak wlecie pod stół i chce ja stamtąd wypędzić, to własnie zaczyna szczekać. Masakra jakaś. Mam nadzieję, że szybko to przejdzie :)

marti_899 - 19-09-2013, 21:32

Mistycom, no to chociaz tyle dobrze wiedziec ze nie jestem sama :-) co do tego szczekqnia.to mp przed chwila riko stal i bez przyczyny szczeka jak glupi (tym bardziej ze po spacerze jest.. To jakas masakra) :-P mam metode ze zamykm go w lazience i w tedy sie wycisza.i idzie.spac ale dzis wypuscilam go i dalej wyje :-P wiec mok facet jak ryknie " na miejsce" to riko zaraz tam ucieka.i udaje ze spi, natomiast ja jak rykne to mysli ze chce sie bawic i tak jak w przypadku luny wlazi pod stol i szfzeka potem szybko daje noge i biega po rogowce i dostaje glupawki, masakra jakas :-) a co do zjadania rzeczy to mamy to samo, i teznie wiem jak go oduczyc bo na komemde zostaw to nie ma reakcji... Kiedy mija ten okres :-P moje uszyyyyu
snowflake - 20-09-2013, 15:22

Co do gryzienia.. Cece zjadła mi telefon. :cring: Jestem załamana, aż się poryczałam z bezradności. Wyszłam na dosłownie minutę do kuchni sprawdzić, co z obiadem, a ona sobie leżała i patrzała w telewizor (lubi oglądać :haha: ). Wracam, a ona leży schowana pod łóżkiem i coś chrupie... Rzut oka na stół, nie ma telefonu... Od razu się rzuciłam pod to łóżko, ale nie dało jej się stamtąd wyciągnąć, bo łóżko jest bardzo nisko i ona sama ledwo się tam mieści... Ale jakoś ją stamtąd wytargałam, przy okazji zostałam pogryziona.. Telefon w stanie katastroficznym, cała szybka popękana, ekran się zlewa.. :( Nawet nie wiem, czy da się takie coś naprawić, a telefon nie był tani.. Nie wiem co nią wstąpiło, od ostatnich kilku dni była taka grzeczna.. Już myślałam, że etap napadów złości mamy za sobą, a tu proszę.. :bad:

[ Dodano: 20-09-2013, 15:32 ]
Dodam jeszcze, że tydzień temu kot zepsuł mi laptopa.. Miała ruję i mi go po prostu osikała, kiedy spałam. Do tej pory nie działa mi touchpad i parę klawiszy, a przez jakiś tydzień nie działały mi polskie znaki i dwie najczęściej używane literki. Katastrofa, pierwszy raz mam taką sytuację.. :-o

MagdaD - 20-09-2013, 18:54

No to mój jak zawsze był grzeczny gdy zostawał w domu to teraz - pogryzł miskę- zjadł jej kawałki oraz pogryzł okleinę, która odstawała od drzwi...
Może to okres buntu...? Miejmy nadzieję, że to przejdzie.. :<

marti_899 - 20-09-2013, 20:09

snowflake, nie stresuj sie Riko tez pogryzl mi telefon ;) a nowa obudowa 300zł ;) ale telefon chodzi wiec jej nie zmienialam mam zato pamiatke ;) (dziurki na wyswietlaczu) ja juz teraz chowie telefon okulary i buty ;) bo nigdy nie wiadomo co to bedzie :P
MagdaD, co do wieku buntu to slyszalam ze 8-9 miesiac ;P

Mistycom - 20-09-2013, 20:10

marti_899, przynajmniej Riko reaguje u kogoś na komende "na miejsce" u nas na razie to niewiele znaczaca komenda. ;)

snowflake, strasznie Ci współczuję. Na szczęście Luna u nas nie dokonała takich szkód, ale domyślam się, że utrata takiego sprzętu jednak boli. Niestety musisz nauczyć się chowania wszystkiego z zasięgu pyska psa. Ja tak robię, szczególnie w kuchni bo tam Luna sięga do 1/2 blatu. Ostatni np. strąciła talerzyk z masłem. Masło (całą kostkę) zżarła oczywiście, ale najbardziej byłam wystraszona czy nic nie zrobiła sobie od talerzyka, bo był rozwalony po całej kuchni i korytarzu.

MagdaD - 20-09-2013, 20:39

marti_899, no..to może bo to prawie 8 miesiąc.. :doubt:
snowflake - 20-09-2013, 21:08

Mistycom, wiem, wiem. Chowam wszystko oczywiście, ale dziś wychodziłam dosłownie na minutę do pomieszczenia obok, a ona zasypiała.. Nie przyszło mi do głowy, żeby zabierać telefon do kuchni na parę sekund, kiedy szłam tylko sprawdzić, czy obiad się gotuje.. :P Nie wiem, ile kosztuje naprawa, ale pewnie sporo, bo nie dość że ekran cały popękany, to jeszcze nie działa na dotyk.. Ekran się pokazuje(taki zapaskowany), ale dotykać sobie mogę godzinę i nic. W poniedziałek pójdę spytać, czy to się da w ogóle naprawić, bo pewna nie jestem.
Co do kuchni, to mamy w kuchni stół i krzesła, już parę razy była taka sytuacja, że z rozpędu skoczyła na krzesło, a z krzesła na stół.. Na blat też już sięga, a najgorsze jest to, że skacze na kuchenkę! Boję się, że kiedyś skoczy na gotującą się zupę i ją na siebie po prostu wyleje, dlatego jak wychodzę z kuchni np. do ubikacji, to staram się ją z tej kuchni wyganiać.. :bad:

iwonadp - 20-09-2013, 21:11

Nasze maluchy wspaniale ucza nas porzadku ale zeby wszystko uchronic przed ciekawskim pysiem powinnismy mieszkac w pustych domach , tylko sciany i podłoga a my w kombinezonach ochronnych .
I jaka to przyjemnosc z posiadania psa ....... Cały urok polega na tych roznych wpadkach naszych ludzkich bo to my dajemy ciała , nasze psiaki zachwuja sie zupełnie normalnie - poznaja swiat .
Wiem czasem człowieka az trzesie z bezsilnosci ale nikt nie mowił ze to bedzie miod i sielanka .

[ Dodano: 20-09-2013, 21:19 ]
W warunkach domowych fajne sa zabawy logiczne np w szukanie ukrytych pod pojemniczkami po jogurcie smakolykow . Ja w domu staram sie wyciszac maluch w zabawach umysłowych i zapomina o tym ze mozna cos zorganizowac na własna łape .

marti_899 - 20-09-2013, 21:36

Mistycom u nas ogolnie nie ma wielkiego problemu z poslusenstwem :-) dzis np riko bawil sie z 2 psami potem jeszcze dzieciarnia go wymeczyla i jak go wolalam to nie chcial z tamtad wyjsc, ale jak zobaczyl ze wyszlam za brame to zaraz przyszedl wiec riko raczej boi sie zebysmy go gdzies nie zostawili :-P gorzej jak cos dorwie do zjedzenia na dworze... W tedy juz nie jest taki posluszny ehhh... MagdaD, ale podobno ten okres buntu mija :-) kup.metalowa miske i po problemie hihi snowflake, nie wiem jaki masz uklad pomieszczen ale my np do kuchni mamy dojscie przez pokoje mojej mamy dla tego zamomtowalismy plotek drewniany, przy okazji zeby nie chodzil po pokokach mamy, a koszt to kolo 20 zl :-) wiec montujesz w futrynie i zamykasz jak nie chcesz zeby psiak wchodzil :-) i nie masz stresu

[ Dodano: 20-09-2013, 21:38 ]
snowflake, a skad ty jestes? Nie masz ochoty wybrac sie z nami na spotkanie w niedziele w parku chorzowskim? Poczytaj post spotkania na slasku :-) w sumie beda same mlode psiny

snowflake - 20-09-2013, 21:55

marti_899, płotek to dobry pomysł, na pewno to przemyślimy.. :P Przydałby się też do mojego pokoju w którym przebywa kot, bo za każdym razem jak chcę wejść to nie dość, że muszę się bardzo trudzić żeby Cece mi gdzieś pod nogami nie przebiegła, to jeszcze jak zamknę jej drzwi pod nosem - skrzeczy(próbuje szczekać.. :D ) jakby ją ze skóry obdzierali, a do tego drapie po drzwiach.. ;P Myślę, że gdyby był taki płotek i widziałaby mnie po drugiej stronie, to problemu by nie było aż takiego.
Pewnie, że miałabym ochotę, ale do Chorzowa mam kawałek i musiałabym podjechać samochodem, którego chwilowo brak, więc odpadam. :( Jak będzie samochód, to pewnie do was dołączę, bo Cece nie ma tutaj zbyt wielu kolegów.. Czasem spotykamy 3 letniego laba, z którym się bawi, ale to nie jest taka prawdziwa zabawa, bo bawią się uwiązane na smyczy.. Spotykamy też czasem miesiąc młodszego owczarka, ale za to jego właścicielka za bardzo nie pozwala na zabawy.. :P Także jak tylko będę mogła, to postaram się dołączyć do któregoś z kolejnych spotkań. :)

marti_899 - 20-09-2013, 22:48

snowflake, plotek na pewno ci pomoze :-) chociaz z poczatku cece moze skomlic jak riko ale szybko sie nauczy, riko jak jest grzeczny to czasem moze wejsc do kuchni i cos.dobrego.dostanie :-) tak wiec.czekanie przed plotkiem u nas juz odbywa sie bezglosnie :-) co do spotkania to szkoda bo beda mlode psiaki a na pewno fajnie by sie wybawily :-) my tez do chorzowa musimy dojechac :-) no ale moze cos jeszcze wymyslisz :-P do niedzieli duzo czasu
edyta9119 - 20-09-2013, 22:49

oj doskonale wiem, o czym mówicie...u nas też przechodzimy okres buntu od jakiegoś czasu...Czasami płakać mi się chce z bezsilności ale dajemy radę :) W końcu nasze "dzieciaczki" to już psie nastolatki. Ale chodźby nie wiem jaką szkodę Dexter zrobił i nie wiem jak zła na niego była to i tak za chwilę mi przechodzi... Ciężko się złościć gdy wieczorem idąc spać on nie zaśnie gdy nie czuje mojej obecności i zasypia z głową wtuloną we mnie :) takie chwile wynagradzają wszystko :*
snowflake - 20-09-2013, 23:05

Ja po zjedzeniu przez Cece telefonu, Obraziłam się bardzo, została w innym pokoju i płakała za mną kilkanaście minut, w końcu ją wypuściłam i poszła spać. Ja leżałam owinięta w koc, oczy mi się już zamykały a tu nagle ktoś mi się ładuje na kolana... :P Ona na kolanach spała mi chyba tylko ze dwa razy.. Dziś spała mi właściwie na klatce piersiowej, z pycholem na mojej twarzy, lizała mnie po uszach(a zawsze gryzła! :D ) i była taka potulna, że nie dało się nie wybaczyć.. <3
marti_899 - 20-09-2013, 23:11

snowflake, normalka :-) riko tez jak narozrabia to umie przepraszac jak nikt jest w tedy tqki potulny :-) jak.nie moj pies :-P
Mistycom - 21-09-2013, 11:02

No to fajnie macie. Moja Luna jak narozrabia to jeszcze naszczeka na mnie :P
MagdaD - 21-09-2013, 11:27

marti_899, no te plastikowe miski zostały z okresu szczenięcego, więc została nam jeszcze jedna..jak ją zje to kupimy metalową..ale na razie jak zje to ją chowamy, i zostaje jedna na wodę..a ona na szczęście jest metalowa :)
marti_899 - 21-09-2013, 14:25

MagdaD, hehe no to problem z glowy :)
Luna552 - 21-09-2013, 14:34

...
agata01510 - 26-09-2013, 11:51

snowflake napisał/a:
Co do gryzienia.. Cece zjadła mi telefon. Jestem załamana, aż się poryczałam z bezradności. Wyszłam na dosłownie minutę do kuchni sprawdzić, co z obiadem, a ona sobie leżała i patrzała w telewizor (lubi oglądać ). Wracam, a ona leży schowana pod łóżkiem i coś chrupie... Rzut oka na stół, nie ma telefonu... Od razu się rzuciłam pod to łóżko, ale nie dało jej się stamtąd wyciągnąć, bo łóżko jest bardzo nisko i ona sama ledwo się tam mieści... Ale jakoś ją stamtąd wytargałam, przy okazji zostałam pogryziona.. Telefon w stanie katastroficznym, cała szybka popękana, ekran się zlewa.. Nawet nie wiem, czy da się takie coś naprawić, a telefon nie był tani.. Nie wiem co nią wstąpiło, od ostatnich kilku dni była taka grzeczna.. Już myślałam, że etap napadów złości mamy za sobą, a tu proszę..


Wiesz ja do tej pory nie zostawiam niczego na wierzchu, choć Ramzes jest już dorosły i w wieku szczenięcym nie narobił wielu szkód, ale taki mam nawyk z przeszłości, by mimo wszystko takie rzeczy jak telefony, czy tablet czy inne bardziej wartościowsze rzeczy nie leżały w zasięgu jego pyska, bo nie mam pewności czy w danym momencie znudzony czy w ataku głupawki nie weźmie czegoś dla mnie cennego do pychola. Ramzes jest firankowcem, ostatnio wyszłam do sklepu i nie było mnie może 10 minut przychodzę, a tu karnisz zrzucony, choć mam firankę do parapetu widocznie sparł się łapami o firankę i pod jego siłą spadł, oczywiście leżał jak trusia i przewracał oczami, a mnie nie pozostało nic innego jak prosić mamę o pomoc w zawieszeniu karnisza, mam drewniany karnisz na hakach :) , ostatnio mąż zostawił pilot do telewizora na półce a na podłodze obok półki psy mają miski z jedzeniem i wodą, mąż odruchowo zostawił tam tego pilota miał go w ręce zadzwonił telefon odebrał i położył pilota na tej półce i wyszedł z telefonem przy uchu, przyszła moja mama i jak to Ramzes jak machał ogonem strącił pilota do miski z wodą, ale szybko się zorientowałam wyjęłam pilota osuszyłam i na szczęście działa, ale wpadający pilot uszkodził miskę, zrobiła się dziura i cała woda wypłynęła na dywan, a kilka miesięcy temu mój labiszon zrobił sobie prysznic z gazowanego napoju, przyszłam z zakupów i wypakowywałam zakupy, do drzwi ktoś zapukał i wyszłam był to listonosz, wracam a tu z 2 litrowego napoju gazowanego tryska napój, podejrzewałam wtedy, że trącał nosem butelkę, ta spadła i próbował ją przenieść gdzieś w pysku, jak to gazowane pod wpływem gwałtownych ruchów jeszcze bardziej się gazowało i jak kilkakrotnie nacisnął zębami zrobił dziury i fontanna trysła, także i nawet dorosłym labiszonom zdarzają się wpadki :-P . Przykro mi z powodu Twoich strat, ale z tego wniosek, że jednak strzeżonego Pan Bóg strzeże i choć nie zawsze się uda wszystko uratować, to można zminimalizować straty nie trzymając ważnych dla nas przedmiotów w zasięgu naszych pupili :-P

MagdaD - 05-10-2013, 09:06

Jimi ostatnio zmienił swoje zachowanie.. Mianowicie: jak się nim nie interesuję, próbuje zwrócić moją uwagę i zaczyna szczekać, czy też delikatnie podgryzać.. Próbuje wymusić jakieś zachowanie szczekaniem...
Poradźcie mi co lepiej robić: czy olewać? czy przenosić go do przedpokoju aby się wyciszył?
Jak chcę go dać do przedpokoju i zaczynam już wstawać z kanapy to on uważa, że to zabawa w gonienie, ale później już uspokaja się w przedpokoju i jak z powrotem go wpuszczam do pokoju to przychodzi i kładzie się spokojnie...
Lepiej olewać czy zamykać w innym pomieszczeniu aby się uspokoił?

marti_899 - 05-10-2013, 09:17

Hehe magda jak bym czytala o zachowaniu riko to samo, ja staram sie olewac ale to nic nie daje bo on sie jeszcze bardziej nakreca i szczeka jak oszalaly, wiec po prostu zamykm go w lazience :-) co oczywiscie nie dziala za kazdym razem jak na zlosc, bo czasem wyjdzie potulny i za chwile znow to samo, wiec ja znow zamykam go w lazience i za 2 razem zwykle pomaga :-)
Mistycom - 06-10-2013, 11:38

marti_899, MagdaD, mamy ten sam problem. Luna ostatnio też strasznie zaczęła szczekać, próbują zwrócić na siebie uwagę. Niestety długo nie da się jej olewać, bo wysoki ton jej szczekanie wręcz kłuje w bębenki w uszach ;)

W łazience też za bardzo zamknąć jej nie mogę, bo tam zbyt wiele szkód może narobić. Czasami wystawiamy ją za drzwi, ale i z tym różnie bywa, bo czasami się uspokoi, a czasami drapie drzwi, albo o zgrozo (!) obżera narożniki ścian (i to nie te wypukłe, ale te wklęsłe!!!). Podejrzewam, że to kolejny etap jej szczenięcego żywota i po prostu trzeba uzbroić się w cierpliwość i nie dac się złamać.

Sarrai - 07-10-2013, 10:45

Frida tez lubi sobie poszczekac np bo jest zła że coś jem a jej nie dam;) Ale ja ją olewam, jak jej przejdzie "histeria" to wtedy się kładzie zrezygnowana na podlodze.
marti_899 - 07-10-2013, 14:00

Mistycom, dokladnie też tak mysle ;) ze trzeba po porstu etap natretnego szczekania spokojnie przeczekac jak etap natretnego gryzienia ;D Sarrai, to dobrze ze w twoim przypadku olewanie sie sprawdza ;D bo ja jak olewam to jestem jeszcze gorzej obszczekana ;D
arleta - 07-10-2013, 14:48

Mistycom napisał/a:
W łazience też za bardzo zamknąć jej nie mogę, bo tam zbyt wiele szkód może narobić.
jeśli nie chcecie wypraszać psa z pomieszczenia, sami "zniknijcie"- pod kocem, w szafie lub sami wyjdźcie z pokoju- pies straci to, na czym mu zależy- uwagę i obecność właściciela.
anna34 - 07-10-2013, 14:54

arleta napisał/a:
jeśli nie chcecie wypraszać psa z pomieszczenia, sami "zniknijcie"- pod kocem,

Mój miał na to sposób,ściągał koc i kołdry z nas :D ,ale zamknięty po ciemku w łazience siedział grzecznie i siedzi nadal :-P

Mistycom - 07-10-2013, 17:38

arleta napisał/a:
Mistycom napisał/a:
W łazience też za bardzo zamknąć jej nie mogę, bo tam zbyt wiele szkód może narobić.
jeśli nie chcecie wypraszać psa z pomieszczenia, sami "zniknijcie"- pod kocem, w szafie lub sami wyjdźcie z pokoju- pies straci to, na czym mu zależy- uwagę i obecność właściciela.


Na ciężko by nam było podczas obiadu wszystkim wyjść, albo schować się pod koc (zapewne wybierając opcję 2. po wyjściu spod koca, obiadu już by nie było :P )

MagdaD - 07-10-2013, 18:31

Oj, dla naszego to nie jest wyjście- schować się pod koc, bo wtedy zaczyna się opcja zabawy w szukanie gdzie to się Pan/Pani schowała :P
Trzeba chyba najlepiej uzbroić się w cierpliwość i nie reagować :) czekając aż wyrośnie :P

nero123 - 21-10-2013, 18:59
Temat postu: agresywny pies
Bardzo proszę o pomoc. Mój 4 miesięczny szczeniak (mieszanka labradora i retrievera) jest agresywny. Robi mi krzywdę oraz innym domownikom. Gryzie bardzo mocno i nie da się go uspokoić. Często rozcina mi skórę. Wydaje mi się że jest to dla niego forma zabawy ale robi to tak notorycznie. Potrafi parę sztuczek za które go nagradzam, czasami jednak bez pokazania nagrody nie zrobi sztuczki. Piesek po urodzeniu był odepchnięty przez rodzeństwo od matki. Bardzo się boi rożnych rzeczy. Jak wychodzi na dwór to boi się ludzi reklamówek, nie których psów lub czegokolwiek. Nero od 9 do 14 jest sam w domu i radzi sobie z tym bardzo dobrze. Jest nauczony sikać na podkłady. Z "kupą" też raczej nie robi chociaż jak był mały to swoje odchody zjadał. Teraz prawie tego nie ma. Jak nikt nie ma czasu dla nera to pies jest bardzo spokojny śpi, nie przeszkadza albo bawi się sam. Wracając do tego że nero jest agresywny. Przestaje gryźć albo wtedy kiedy mu przejdzie albo jak pokaże mu się jedzeni wtedy jest bardzo spokojny. Lecz jak skończy się jedzenie to znowu wraca do mocnego gryzienia. Czasami wydaje mi się jakby mu odbiło zaczyna szczekać do niczego latać z pokoju do pokoju na pełnym biegu jakby oszalał. Ostatni zauważyłem że ma wzmocniony popęd seksualny. zaczyna "bawić" się owczą skórą.

Moje reakcje.

Na początku kiedy pies uczył się sikać oraz sztuczek to dostawał nagrody. a jeżeli gryzł ściany kable albo coś innego to zajmowało się go zabawkami. Potem zaczął gryźć coraz mocniej. Wiec też się go odciągało zabawkami. Jak to nie pomagało to dostawał kary w formie brak zainteresowania lub zamknięciu samemu. Gdy tylko skończyła się kara pies wracał do mocnego gryzienia. Gdy teraz jest większy to nic nie pomaga i kary i nagradzanie, krzyk, bicie tez nie pomaga, Jak się krzyknie lub uderzy to on zaczyna coraz mocniej albo nawet się rzucać. Szczeka i gryzie na poważnie.

Przykład na dworze jak chce coś zjeść i złapać bo często coś chce zjeść a ja chce mu to zabrać otwierając mu pyszczek. To zaczyna na mnie warczeć oraz gryźć. Nie 1 x juz ugryzł tak jakby chciał zrobić krzywdę. Nie wiem co już zrobić ciężko nie krzyczeć jak ugryzie tak mocno że leci krew. Teraz często muszę go zamknąć w przedpokoju, ponieważ nie da się go uspokoić a nawet jak wróci po 20min to robi to samo wiec nawet te trzymanie na korytarzu nie pomaga.

Nie wiem może to stres zabawa, strach przez to może też ma łupież, ale ja nie daje rady nie wiem co robić.

w razie pytań pisać. Proszę o pomoc

luizka4don - 21-10-2013, 19:12

Bicie nie jest dobrym rozwiazaniem wrecz przeciwnie !! Pies jest młody moja Bella tez w tym wieku nas gryzła ale jak zebyjej wyszly to jak ręką odjął.Gdy gryzie konczyc zabawe,lub tez dawac wtedy mu jakas zabawke do pyszczka i kategorycznie mowic ze nie wolno.

Nie rozumiem mieszanki labradora i retrivera poniewaz to jest to samo bo prawidlowa nazwa ma dwa człony Labrador Retriver ;]


tutaj znajdzie sie cos na temat :)
http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=803

fadziochowa - 21-10-2013, 21:04

nero123 zapraszam do tematu : http://forum.labradory.org/viewtopic.php?t=803
4 miesięczny szczeniak nie jest agresywny!
Jeżeli go bijeszi na niego krzyczysz, tylko pogłębiasz jego zachowanie. Chyba większość forumowiczów przechodziła prze to co ty teraz. Nasz Fadzioch był taki sam. Gryzł,skakał, warczał i nie dało się go opanować. Takie zachowanie ignorowaliśmy- albo zajmowaliśmy malucha czymś innym. Daj mu coś do gryzienia, zainwestuj w zabawkę Kong... Zazwyczaj po 7-8 miesiącu szczeniaki trochę się uspokajają.

Małgosia35 - 21-10-2013, 21:50

nero123 napisał/a:
Jak się krzyknie lub uderzy to on zaczyna coraz mocniej albo nawet się rzucać. Szczeka i gryzie na poważnie.

I wcale się nie dziwię..Gdyby Ciebie ktoś uderzył lub nakrzyczał stałbyś jak kołek czy próbował się obronić ?
Poczytaj temat ,który podała fadziochowa,

Siekiera - 04-11-2013, 23:32

Mam takie pytanie mój Blade zaczyna szczekac w domu tzn leżey sobie i nagle wstaje i zaczyna warczeć i szczekać np. jak ktoś idzie po klatce czasami nie wiem dlaczego noc cisz spokuj i nagle wstaje szczeka do okna mimo że tam nic nie mam.Co jest grane?
snowflake - 05-11-2013, 00:19

Siekiera, duchy widzi. :)
missy - 05-11-2013, 11:39

Siekiera, mamy to samo, szczególnie wieczorami.
Zobaczy gdzieś w oknie jakiś cień (np. od telewizora) i najpierw zaczyna tak "prychać, parskać" , a potem szczekać i warczeć :-P Komicznie to czasami wygląda, trzeba wtedy z nią podejśc do tego okna/ drzwi i pokazać że niczego ani nikogo tam nie ma ;]

kasia1209 - 05-11-2013, 17:05

missy, Tośka ma tak samo :) Ostatnio warczała na swoje odbicie w drzwiach balkonowych :D
edyta9119 - 05-11-2013, 18:49

u nas podobnie, tylko, że jest szczekanie i warczenie na zgaszony telewizor :P lub też na jakąś rzecz w domu która wcześniej leżała gdzie indziej :P szkoda, że jak ktoś wchodzi do domu to pies głuchy i ślepy - żadnego ostrzeżenia :D
snowflake - 05-11-2013, 21:16

Cece też tak na wszystko szczeka. Czasem śpi, nagle się budzi i lata po pokoju, nie wiadomo za czym, szczeka i kwiczy. U nas się przyjęło, że duchy widzi. :D

Po dzisiejszym dniu jestem załamana. Nie wiem, czy nie powinnam tego pisać w wątku 'agresywne zachowanie'.. Ale przejdę do rzeczy. Cece miała czasem 'odpały' i biegała jak szalona, warczała, gryzła(a właściwie szczypała ząbkami, to nie jest gryzienie jako takie), ale ostatnio wzięłam się za nią bardziej, poświęcam jej o wiele więcej czasu i już się uspokaja, czasem wystarczy jedno moje słowo a ona staje się spokojna. Od paru dni cały czas jest grzeczna, czasem sobie tylko szczeknie, jak ją coś wkurzy. Cieszyłam się bardzo.
Do czasu. :cring:
Dziś byłyśmy u weta żeby odrobaczyć i zważyć potwora. Dostałam dwie tabletki, żeby dać jej w domu. Wcześniej żadnego problemu z jedzeniem nie było, robiłam tak jak mówił wet i jadła.
Dziś nie. Chyba 10 minut próbowałam, zachęcałam ją smakołykami.. Robiłam wszystko, a ona nic. Wypluwa, ucieka.. Aż w końcu się na mnie rzuciła. Nie tak jak szczeniak. Po prostu rzuciła się na mnie z zębami. I to nie było szczenięce gryzienie, to było normalnie pożeranie.. Nie mogłam jej opanować, szczekała, warczała i gryzła, mocno gryzła. Bałam się, że skoczy mi do twarzy, do szyi.. Naprawdę bałam się swojego psa. :-o Trzymałam ją, próbowałam uspokoić.. Ale ona kręciła się na boki i dosięgała paszczą do moich rąk. Nie miałam już siły, byłam sama w domu, chciałam uciekać na stół.
Ale na szczęście na stole leżał kaganiec. Drugi raz w życiu założyłam jej w domu kaganiec (właściwie to atrapę kagańca, ale jednak ją powstrzymała), ona dalej warczała, ale już nie gryzła. Zamknęłam ją w pokoju, siadłam i się poryczałam. Nie biję jej, nie krzyczę.. Nie zrobiłam jej nic, tylko chciałam jej dać tę cholerną tabletkę, którą jadła już przecież kilka razy i nigdy nie było problemu. Nie wiem, co jej odbiło. Nie poznawałam swojego psa. Nigdy nie była taka. Nazywam ją terrorystką, bo pożerała dywany, telefony, meble.. Ale nie gryzła ludzi. Łapała zębami tak jak niemal każdy szczeniak, ale nie tak. Dziś zachowywała się jak agresywny pies obronny.. Co jej odbiło? Powinnam się martwić? Miał ktoś z was taką sytuację ze szczeniakiem? Co ja mam robić? :cring:
Myślałam o behawioryście, ale to była jednorazowa sytuacja, więc nie wiem..

Zapomniałam dodać, że mam na ręce 3 wielkie ślady i jednego siniaka. Dużego.

Siekiera - 05-11-2013, 23:43

Moim zdaniem nie jest ok...wiadomo że włączył jej się instynkt obronny alee nie może tak być że atakuje na swoją panią Blade kiedyś raz pokazał na mnie zęby i warczał to było na serio widziałem po oczach ale nie wystraszyłem się tylko stanowczo chwyciłem go za kark jak Matka...szczeniaka ale tak z siła i mam spokój jak narazię nie możesz pokazać psu że jesteś słabsza bo takie sytuacja mogą sie powtarzać...Nie pozwól sobie następnym razem oczywiście życzę tobie by nie było następnego razu...
snowflake - 06-11-2013, 00:12

Siekiera napisał/a:
Moim zdaniem nie jest ok...wiadomo że włączył jej się instynkt obronny alee nie może tak być że atakuje na swoją panią Blade kiedyś raz pokazał na mnie zęby i warczał to było na serio widziałem po oczach ale nie wystraszyłem się tylko stanowczo chwyciłem go za kark jak Matka...szczeniaka ale tak z siła i mam spokój jak narazię nie możesz pokazać psu że jesteś słabsza bo takie sytuacja mogą sie powtarzać...Nie pozwól sobie następnym razem oczywiście życzę tobie by nie było następnego razu...


Nie odbierz tego źle, ale bardziej oczekiwałabym odpowiedzi od osób z większym doświadczeniem. :)
Nie pokazałam psu, że jestem słabsza. Pozwoliłam sobie? Po czym to wnioskujesz? Co według Ciebie miałam zrobić? Ona dostała SZAŁU, chwytałam ją za kark, ale wtedy miała łatwy dostęp do mojego przedramienia - mam tam teraz dwie wielkie szramy.
Trzymałam ją tak, żeby nie mogła mnie ugryźć. Powtarzam, to nie było szczeniackie gryzienie. To było niemal rzucenie się na mnie jak na świeże mięso. Ledwo potrafiłam ją utrzymać, a jak na kobietę mam dużo siły.
Gdyby w pustym lesie rzucił się na Ciebie pies, co byś zrobił? Chciałbyś "pokazać mu, że jesteś silniejszy" dając się pogryźć, starałbyś się uniemożliwić mu ugryzienie Ciebie, czy wybrałbyś może ucieczkę?
Ja wybrałam to drugie i innej opcji w takiej sytuacji nie widzę. Jeśli bym uciekła - pokazałabym, że jestem słabsza. Jeśli chciałabym pokazać 'swoją siłę' - dałabym się pogryźć.

Siekiera - 06-11-2013, 00:17

Chciałem tylko jakoś pomóc..... A pies obcy to nie to samo co pies własny..A jeśli sobie nie radzisz z nią to są osoby doświadczone co zajmują się psiakami z problemami i chyba lepiej zacząć puki młoda..Allee nic juz nie piszę powodzenia....

[ Dodano: 06-11-2013, 00:22 ]
I co do psa w lesie to dodam że miałem taką sytuacje może nie taką ale podobną jak biegł do mnie wściekły wilczur a byłem wtedy z 3 miesięcznym Bladym....Byłem przerażony alee musiałem coś zrobić a co zostawię dla siebie i to że tyle pytam na forum nie znaczy że nic nie wiem staram się rozwijać coraz bardziej sowją widze pytając tutaj,chodząc na szkółki i czytając książki po to by sobie poradzić i jakoś pomagać innym..

snowflake - 06-11-2013, 00:30

Siekiera napisał/a:
Chciałem tylko jakoś pomóc..... A pies obcy to nie to samo co pies własny..A jeśli sobie nie radzisz z nią to są osoby doświadczone co zajmują się psiakami z problemami i chyba lepiej zacząć puki młoda..Allee nic juz nie piszę powodzenia....


... właśnie dlatego napisałam, żebyś nie odebrał tego źle. :-P
Radzę sobie z psem, to była pierwsza taka sytuacja i nie widziałam różnicy w tym, czy to jest mój pies czy obcy, kiedy mogło mi się coś stać.

Jak wyżej wspominałam, myślałam o behawioryście. Ale to była jedna sytuacja, więc co tutaj zaczynać? Co tu leczyć, jeśli ona nie zachowuje się tak na co dzień?

Tego nie wiem.

[ Dodano: 06-11-2013, 00:35 ]
Siekiera napisał/a:
i to że tyle pytam na forum nie znaczy że nic nie wiem staram się rozwijać coraz bardziej sowją widze pytając tutaj,chodząc na szkółki i czytając książki po to by sobie poradzić i jakoś pomagać innym..


A czy ja gdzieś napisałam, że nic nie wiesz? Nie powiedziałam nic takiego, nie odbieraj tego jako atak.
Masz 6 miesięcznego psa i nie miałeś takiej/podobnej sytuacji - nie masz doświadczenia w tej kwestii, tyle.

Siekiera - 06-11-2013, 00:38

Tu nich się wypowiędzą inni ja myślę tzn wydaje mi się że mimo że to było raz to nie zostawił bym tak tego a powiedz mi potem próbowałaś doprowadzić do podobnej sytuacji w której się rozwścieczyła?
snowflake - 06-11-2013, 00:41

Siekiera napisał/a:
potem próbowałaś doprowadzić do podobnej sytuacji w której się rozwścieczyła?


To znaczy?

Siekiera - 06-11-2013, 00:49

Tzn zjadła w końcu te tabletki?
snowflake - 06-11-2013, 00:53

Po dwóch godzinach próbowałam jej dać znowu, wypluwała tak jak ostatnio, ale jedynie opluła siebie, mnie i wszystko dookoła. :-P Nie pokazała zębów.
W końcu zjadła, ale nie takim sposobem jak zawsze.

agata01510 - 06-11-2013, 11:53

snowflake napisał/a:
Dostałam dwie tabletki, żeby dać jej w domu. Wcześniej żadnego problemu z jedzeniem nie było, robiłam tak jak mówił wet i jadła.


W jaki sposób podawałaś jej tabletki ?

snowflake napisał/a:
Chyba 10 minut próbowałam, zachęcałam ją smakołykami.. Robiłam wszystko, a ona nic. Wypluwa, ucieka.. Aż w końcu się na mnie rzuciła.


Być może sposób podawania tych tabletek ją sfrustrował i doprowadziło to do tej przykrej sytuacji :( . Powiem tak, im psy są starsze tym inaczej odbierają wszystko, chyba każdy z nas o tym się kiedyś przekonał, ze swojego doświadczenia z wszystkimi psami jakie miałam ( a miałam ich bardzo dużo, bo od zawsze miałam zwierzaki w domu ) myślę, że to nakłanianie jej, bieganie za nią odebrała jako atak na siebie z Twojej strony i obnażyła swój instynkt obronny, mogę się mylić, nie jestem behawiorystą, ale ze swoich doświadczeń z psami jestem w stanie to wywnioskować. Nie znam sposobu w jaki sposób podawałaś jej te tabletki, czy może tabletka była włożona w kawałek kiełbasy, czy może chciałaś jej podać te tabletki z dłoni, zauważ jedną rzecz, wraz z rozwojem psa podobnie jak i u ludzi zmieniają się jego zachowania w różnych sferach jego życia, taki przykład to, że szczeniak chrupał marchewkę nie znaczy że jak dorośnie i będzie starszy to też ją będzie chrupał, bo już mu może nie smakować, jak Ramzes był szczeniakiem dostawał tabletki na odrobaczenie nie pamiętam nazwy, ale pachniały malinami, jadł je z ręki i nie było problemu, bo być może myślał że to cukierek ( ja nie próbowałam ha ha ha to nie wiem jaki smak miała ta tabletka, ale zapach zachęcał ), potem dostał już normalną tabletkę bez zapachową i ten sam myk, zawołałam go i podałam z ręki chwaląc psa, powąchał i wziął, ale wypluł, próbowałam w kiełbasie i nic, w końcu pomyślałam że zrobię to w szybszy sposób tak jak to robiłam ze wszystkimi swoimi zwierzakami, otwarłam paszczę, włożyłam tabletkę na sam koniec języka psa, bo im bliżej przełyku tym lepiej i zacisnęłam delikatnie paszczę futrzakowi delikatnie przytrzymując paszczuchę do momentu połknięcia i tak z każdą tabletką, po tym jak połknął wszystkie chwaliłam go i dostawał nagrodę w postaci smaka. Ważne byś potraktowała to na luzie i nie była spięta, bo inteligencja naszych pupili jest jak wiesz bardzo duża i jeśli ona potraktuje to jak zabawę to obie odniesiecie sukces :) . Spróbuj takiego sposobu, być może zapach tej tabletki ją zniechęcił, być może ona jest gorzka, my tego nie wiemy, bo nie próbujemy, ale być może połykałaś kiedyś taki lek jak No-Spa, bo ja tak i jak mam ją zażyć to już mi jest niedobrze, połykasz niby szybko, ale nawet po popiciu dużą ilością płynu możesz mieć gorzki posmak w ustach, a jak wiesz zwierzęta też mają kubki smakowe, mają węch i myślę, że jej po prostu ta tabletka nie smakowała i ta bieganina za nią, proszenie żeby zjadła, ona wypluwała i potem kolejne podawanie jej tego na nowo, wprawiło ją w tak agresywne zachowanie w stosunku do Ciebie :( .

snowflake napisał/a:
Myślałam o behawioryście, ale to była jednorazowa sytuacja, więc nie wiem..

Zapomniałam dodać, że mam na ręce 3 wielkie ślady i jednego siniaka. Dużego.
_________________


Myślę, że mogłabyś zapytać behawiorystę, z punktu psiej psychologii to może być bunt przed zjedzeniem czegoś co jej nie smakowało, może behawiorysta coś poradzi, by nigdy już nic takiego się nie powtórzyło, powodzenia !!! ;* ;* ;*

[ Dodano: 06-11-2013, 12:15 ]
Siekiera napisał/a:
Moim zdaniem nie jest ok...wiadomo że włączył jej się instynkt obronny alee nie może tak być że atakuje na swoją panią Blade kiedyś raz pokazał na mnie zęby i warczał to było na serio widziałem po oczach ale nie wystraszyłem się tylko stanowczo chwyciłem go za kark jak Matka...szczeniaka ale tak z siła i mam spokój jak narazię nie możesz pokazać psu że jesteś słabsza bo takie sytuacja mogą sie powtarzać...Nie pozwól sobie następnym razem oczywiście życzę tobie by nie było następnego razu...


Jeśli chodzi o instynkt obronny, bo w przypadku Cece chyba właśnie instynkt wprawił ją w takie zachowanie zgodzę się, ale myślę że ważniejsze jest zrozumienie dlaczego pies się tak zachował, co go sprowokowało do takiej reakcji, nauczyć się czytać własnego psa i są inne lepsze metody na wyeliminowanie takich zachowań niż chwytanie psa za kark jak matka, bo i owszem tak sunie karcą swoje młode, ale nasz pies to nasz przyjaciel i też nie wiadomo w jaki sposób on to odbierze, żeby tylko takie metody kiedyś nie obróciły się przeciwko Tobie, bo strach rodzi strach a nie koniecznie trzeba pokazać psu swoją siłę swoją siłą fizyczną, można to zrobić na wiele sposobów w pozytywnym szkoleniu psa, kiedy to pies zrozumie nawet po pogrożeniu ręką, że pan lub pani nie są zadowoleni z jego zachowania.

Jerry - 06-11-2013, 13:21

Ja również z obserwacji co najmniej kilku psów popieram poprzedniczki. Pies mógł się po prostu zirytować, a Twoje ciągłe łażenie za nim pokazywanie tableteczki, zachęcanie i co tam jeszcze wyprowadziło go z równowagi. No pomyśl jak by za Tobą przez 15 minut łaził facet i wciskał Ci w usta cukierka typu "raczek" podczas gdy nie cierpisz smaku anyżu.

Tutaj pewnie zostanę zlinczowany :bad: , bo zauważyłem że niektóre opinie są dość "niepopularne" na forach z uwagi na psychikę rasy ;) ale...
Metoda pozytywna jest znakomita, sam ćwiczę z psem mojej dziewczyny (w typie laba) i świetnie się ona sprawdza. Jednak - nie ma kija. Jest tylko marchewka. Jeśli pies jest rozdrażniony i olewa marchewkę to jaki mamy na niego argument? Z doświadczeń moich ale też rozmów z hodowcami - niekoniecznie psa trzeba non stop ustawiać i pokazywać mu jego miejsce - Ok, ale jak pokazuje zęby panciowi, albo gryzie panią to reakcja musi być błyskawiczna i trzeba mu jednak delikatnie pokazać miejsce w szeregu. Podcinamy łapy, reka na szyje, gleba - jak psy ustalają hierarchie podczas spacerowych zabaw? No właśnie tak.

agata01510 napisał/a:
są inne lepsze metody na wyeliminowanie takich zachowań niż chwytanie psa za kark jak matka, bo i owszem tak sunie karcą swoje młode, ale nasz pies to nasz przyjaciel i też nie wiadomo w jaki sposób on to odbierze

Przyjaźń działa w 2 strony... Jeśli natomiast ktoś warunki przyjaźni narusza (pies gryzie), to co to za przyjaźń.
No ale jak wcześniej wspomniałem to moje zdanie/doświadczenie i źródła wiedzy więc lincz można rozpocząć :bad:

snowflake - 06-11-2013, 14:45

agata01510 napisał/a:
snowflake napisał/a:
Dostałam dwie tabletki, żeby dać jej w domu. Wcześniej żadnego problemu z jedzeniem nie było, robiłam tak jak mówił wet i jadła.


W jaki sposób podawałaś jej tabletki ?

snowflake napisał/a:
Chyba 10 minut próbowałam, zachęcałam ją smakołykami.. Robiłam wszystko, a ona nic. Wypluwa, ucieka.. Aż w końcu się na mnie rzuciła.


Być może sposób podawania tych tabletek ją sfrustrował i doprowadziło to do tej przykrej sytuacji :( . Powiem tak, im psy są starsze tym inaczej odbierają wszystko, chyba każdy z nas o tym się kiedyś przekonał, ze swojego doświadczenia z wszystkimi psami jakie miałam ( a miałam ich bardzo dużo, bo od zawsze miałam zwierzaki w domu ) myślę, że to nakłanianie jej, bieganie za nią odebrała jako atak na siebie z Twojej strony i obnażyła swój instynkt obronny, mogę się mylić, nie jestem behawiorystą, ale ze swoich doświadczeń z psami jestem w stanie to wywnioskować. Nie znam sposobu w jaki sposób podawałaś jej te tabletki, czy może tabletka była włożona w kawałek kiełbasy, czy może chciałaś jej podać te tabletki z dłoni, zauważ jedną rzecz, wraz z rozwojem psa podobnie jak i u ludzi zmieniają się jego zachowania w różnych sferach jego życia, taki przykład to, że szczeniak chrupał marchewkę nie znaczy że jak dorośnie i będzie starszy to też ją będzie chrupał, bo już mu może nie smakować, jak Ramzes był szczeniakiem dostawał tabletki na odrobaczenie nie pamiętam nazwy, ale pachniały malinami, jadł je z ręki i nie było problemu, bo być może myślał że to cukierek ( ja nie próbowałam ha ha ha to nie wiem jaki smak miała ta tabletka, ale zapach zachęcał ), potem dostał już normalną tabletkę bez zapachową i ten sam myk, zawołałam go i podałam z ręki chwaląc psa, powąchał i wziął, ale wypluł, próbowałam w kiełbasie i nic, w końcu pomyślałam że zrobię to w szybszy sposób tak jak to robiłam ze wszystkimi swoimi zwierzakami, otwarłam paszczę, włożyłam tabletkę na sam koniec języka psa, bo im bliżej przełyku tym lepiej i zacisnęłam delikatnie paszczę futrzakowi delikatnie przytrzymując paszczuchę do momentu połknięcia i tak z każdą tabletką, po tym jak połknął wszystkie chwaliłam go i dostawał nagrodę w postaci smaka. Ważne byś potraktowała to na luzie i nie była spięta, bo inteligencja naszych pupili jest jak wiesz bardzo duża i jeśli ona potraktuje to jak zabawę to obie odniesiecie sukces :) . Spróbuj takiego sposobu, być może zapach tej tabletki ją zniechęcił, być może ona jest gorzka, my tego nie wiemy, bo nie próbujemy, ale być może połykałaś kiedyś taki lek jak No-Spa, bo ja tak i jak mam ją zażyć to już mi jest niedobrze, połykasz niby szybko, ale nawet po popiciu dużą ilością płynu możesz mieć gorzki posmak w ustach, a jak wiesz zwierzęta też mają kubki smakowe, mają węch i myślę, że jej po prostu ta tabletka nie smakowała i ta bieganina za nią, proszenie żeby zjadła, ona wypluwała i potem kolejne podawanie jej tego na nowo, wprawiło ją w tak agresywne zachowanie w stosunku do Ciebie :( .

snowflake napisał/a:
Myślałam o behawioryście, ale to była jednorazowa sytuacja, więc nie wiem..

Zapomniałam dodać, że mam na ręce 3 wielkie ślady i jednego siniaka. Dużego.
_________________


Myślę, że mogłabyś zapytać behawiorystę, z punktu psiej psychologii to może być bunt przed zjedzeniem czegoś co jej nie smakowało, może behawiorysta coś poradzi, by nigdy już nic takiego się nie powtórzyło, powodzenia !!! ;* ;* ;*

[ Dodano: 06-11-2013, 12:15 ]
Siekiera napisał/a:
Moim zdaniem nie jest ok...wiadomo że włączył jej się instynkt obronny alee nie może tak być że atakuje na swoją panią Blade kiedyś raz pokazał na mnie zęby i warczał to było na serio widziałem po oczach ale nie wystraszyłem się tylko stanowczo chwyciłem go za kark jak Matka...szczeniaka ale tak z siła i mam spokój jak narazię nie możesz pokazać psu że jesteś słabsza bo takie sytuacja mogą sie powtarzać...Nie pozwól sobie następnym razem oczywiście życzę tobie by nie było następnego razu...


Jeśli chodzi o instynkt obronny, bo w przypadku Cece chyba właśnie instynkt wprawił ją w takie zachowanie zgodzę się, ale myślę że ważniejsze jest zrozumienie dlaczego pies się tak zachował, co go sprowokowało do takiej reakcji, nauczyć się czytać własnego psa i są inne lepsze metody na wyeliminowanie takich zachowań niż chwytanie psa za kark jak matka, bo i owszem tak sunie karcą swoje młode, ale nasz pies to nasz przyjaciel i też nie wiadomo w jaki sposób on to odbierze, żeby tylko takie metody kiedyś nie obróciły się przeciwko Tobie, bo strach rodzi strach a nie koniecznie trzeba pokazać psu swoją siłę swoją siłą fizyczną, można to zrobić na wiele sposobów w pozytywnym szkoleniu psa, kiedy to pies zrozumie nawet po pogrożeniu ręką, że pan lub pani nie są zadowoleni z jego zachowania.



Właśnie na takie posty liczyłam, dziękuję. ;*
Podałam Cece tabletkę dokładnie tak, jak Ty. na koniec języka, zamykałam pyszczek i czekałam. Tak nam polecił weterynarz i do tej pory to się sprawdzało. Preparat na stawy je w taki sposób codziennie i nie ma najmniejszego problemu. Ale.. zajrzałam teraz do książeczki, i tym razem Cece dostała inne tabletki na odrobaczenie niż wcześniej. Może bardziej gorzkie i to dlatego. Mam nadzieję, że sytuacja się już nie powtórzy.

agata01510 - 06-11-2013, 17:22

Jerry napisał/a:

Przyjaźń działa w 2 strony... Jeśli natomiast ktoś warunki przyjaźni narusza (pies gryzie), to co to za przyjaźń.
No ale jak wcześniej wspomniałem to moje zdanie/doświadczenie i źródła wiedzy więc lincz można rozpocząć


Nie mam zamiaru Cię linczować, aczkolwiek ja nie popieram tych metod, chciałam jedynie zwrócić uwagę na to by umieć odczytywać sygnały jakie daje nam pies w różnych sytuacjach i reagować zanim dojdzie do takiej sytuacji, kiedy nasz pies zachowa się tak jak np. zachowała się Cece. U mnie nigdy nie zdarzyło się, żeby którykolwiek z moich psów się na mnie rzucił i nigdy nie wyszły wyżej ponad naszą przyjaźń, nie musiałam się nigdy uciekać do jak Ty to powiedziałeś rzucania psa na glebę, u mnie wystarczy stanowczy, podniesiony ton. I nie chodzi mi o to jak i co robić kiedy już taka sytuacja ma miejsce tylko o to by robić tak by nigdy taka sytuacja miejsca nie miała. Każdy rodzaj takiego zachowania psa ma jakiś trybik, coś go do tego skłania, ważne by wyłapać co to jest i zapobiegać na przyszłość tego typu reakcjom. Mój lab to mój pierwszy lab w moim domu i też czasami pokazuje pazurki w sensie że ma swoje ja i kto wie, może gdybym tak zaborczo nie pracowała z nim od szczeniaka to nie jestem w stanie przewidzieć późniejszych tego konsekwencji, jak to się mówi potocznie że być może wyszedłby mi na głowę, ale pozytywnymi metodami udało mi się bardzo wiele pozyskać i kiedy mój lab przegina wystarczy, że krzyknę i on wie, że pancia nie toleruje tego zachowania, czasami też gestem dłoni i palcem wskazującym pogrożę i powiem stanowczo nie i się uspokaja i kładzie. Myślę, że gdyby snowflake, pomyślała sobie wtedy że ta bieganina nie ma sensu i może później podczas zabawy wziąć ją znienacka to mogłoby wszystko potoczyć się inaczej.

[ Dodano: 06-11-2013, 17:43 ]
Cytat:

Właśnie na takie posty liczyłam, dziękuję.
Podałam Cece tabletkę dokładnie tak, jak Ty. na koniec języka, zamykałam pyszczek i czekałam. Tak nam polecił weterynarz i do tej pory to się sprawdzało. Preparat na stawy je w taki sposób codziennie i nie ma najmniejszego problemu. Ale.. zajrzałam teraz do książeczki, i tym razem Cece dostała inne tabletki na odrobaczenie niż wcześniej. Może bardziej gorzkie i to dlatego. Mam nadzieję, że sytuacja się już nie powtórzy


Ramzes jak widzi, że biorę jakieś tabletki do ręki nawet moje, ale myśli, że są dla niego to kładzie się na bok i czeka tak jakby chciał mi powiedzieć dawaj połknę szybko to paskudztwo i będzie po wszystkim ha ha ha, zdarzało mu się wypluć, nie powiem jednak mam wrażenie, że robi to niechętnie to chce to już mieć za sobą, to samo dotyczy obcinania pazurów, czy czyszczenia uszu, u obu moich psów chwalenie, po wszystkim i głaskanie oraz smaczny kąsek wyrobiły w nich nawyk poddawania się tego typu zabiegom, Oskar siada potem na tyłku i służy czekając na coś smacznego, Ramzes podaje łapy i też czeka na zasłużoną nagrodę. Zawsze robię wszystko na spkojnie i kiedy psy też są rozluźnione to i współpraca nam się układa, mam nadzieję, że zdarzyło się to u Was po raz pierwszy i ostatni, następnym razem spróbuj rozbawić Cece i wziąć ją znienacka i nie chodź za nią krok w krok przez 10 minut, bo obie wyprowadzicie się z równowagi, a to nie o to chodzi, powodzenia :-P

Jerry - 06-11-2013, 18:26

agata01510 napisał/a:
U mnie nigdy nie zdarzyło się, żeby którykolwiek z moich psów się na mnie rzucił i nigdy nie wyszły wyżej ponad naszą przyjaźń, nie musiałam się nigdy uciekać do jak Ty to powiedziałeś rzucania psa na glebę, u mnie wystarczy stanowczy, podniesiony ton.

No i bardzo fajnie ze udało Ci się tak bezstresowo wychować psa, czemu na pewno poświęciłaś multum czasu i energii. Moje rozważanie dotyczyło w zasadzie już tylko sytuacji co zrobić, jak już mleko się rozlewa, czyli zęby lecą w naszą stronę i to nie na żarty...

anna34 - 06-11-2013, 18:33

Tableteczki to ja Chopperowi wkładam w paróweczke lub pasztecik i pięknie je zjada :)
W normalny sposób by nie zjadł i wypluł,choc tabletki na stawy wrzucam do karmy i zjada :)

Ewelina - 06-11-2013, 18:44

ja Yoko wrzucam do karmy i zawsze zjada :)
aulinka_pa - 06-11-2013, 19:19

Jerry napisał/a:
agata01510 napisał/a:
U mnie nigdy nie zdarzyło się, żeby którykolwiek z moich psów się na mnie rzucił i nigdy nie wyszły wyżej ponad naszą przyjaźń, nie musiałam się nigdy uciekać do jak Ty to powiedziałeś rzucania psa na glebę, u mnie wystarczy stanowczy, podniesiony ton.

No i bardzo fajnie ze udało Ci się tak bezstresowo wychować psa, czemu na pewno poświęciłaś multum czasu i energii. Moje rozważanie dotyczyło w zasadzie już tylko sytuacji co zrobić, jak już mleko się rozlewa, czyli zęby lecą w naszą stronę i to nie na żarty..


Ale to nie ma nic wspólnego z wychowaniem bezstresowym...to jest dokładnie taki układ jaki powinniem być- czyli team pies/człowiek relacje oparte na dobrym przewodnictwie gdzie pies jest psem-a człowiek autorytetem..

A to o czym piszesz Jerry jest powielaniem stereotypów które to prowadzą najczęściej właśnie do pogryzień..i to ciężkich pogryzień.
Poczytaj trochę a nie powtarzasz ludowe mądrości..które mogą komuś zaszkodzić bardziej niż pomóc..

Jerry - 06-11-2013, 21:11

No akurat jesli chodzi o czytanie nie mam sobie nic do zarzucenia a to ze czytam rozne opinie, rozne ksiazki i w dodatku traktujace o roznych metodach to zupelnie inna kwestia. Szkoda mi życia na klutnie, ale rada na przyszlosc - nie oceniaj kogos jesli go nie znasz bo prowadzi to jedynie do wzajemnego trollingu.
Co do samych metod w mojej ocenie kazde zwierze jest inne ma inny charakter itd. Na jedno dziala metoda pozytywna na inne nie.

agata01510 - 07-11-2013, 00:51

Cytat:
No i bardzo fajnie ze udało Ci się tak bezstresowo wychować psa, czemu na pewno poświęciłaś multum czasu i energii. Moje rozważanie dotyczyło w zasadzie już tylko sytuacji co zrobić, jak już mleko się rozlewa, czyli zęby lecą w naszą stronę i to nie na żarty...


Dziękuję, choć mimo wszystko wychowanie mojego psa jeszcze się nie skończyło, bo nadal wychowujemy się nawzajem i oboje się czegoś nowego od siebie uczymy :) . Czy było to wychowanie bezstresowe, raczej nie, ale na szczęście dawliśmy i dajemy radę czego życzę wszystkim właścicielom zwierzaków :haha: .

Basia i Barni - 07-11-2013, 11:51

Nie ma czegoś takiego jak bezstresowe wychowanie, bo stres towarzyszy nam codziennie, co innego to wychowanie mądre, zdrowie, oparte na szacunku i wzajemnym poszanowaniu. Szkolenie psa zaczyna się od pierwszego dnia, kiedy pies przekroczy nasz próg, a kończy się kiedy kończy się życie psa. Szkolenie psa to codzienność, zasady domowe, chwalenie, ale nie rozpieszczanie, pokazanie psu co warto robić, bo tylko to przynosi korzyści, zapoznanie się z psią mową, uczenie się swojego psa, bo pies nas już dawno poznał , on nas obserwuje 24h, my zazwyczaj zauważamy nasze psy jak zrobią coś złego, a nigdy psa nie chwalimy, stąd większość nieporozumień.

Jerry napisał/a:
niekoniecznie psa trzeba non stop ustawiać i pokazywać mu jego miejsce - Ok, ale jak pokazuje zęby panciowi, albo gryzie panią to reakcja musi być błyskawiczna i trzeba mu jednak delikatnie pokazać miejsce w szeregu. Podcinamy łapy, reka na szyje, gleba - jak psy ustalają hierarchie podczas spacerowych zabaw? No właśnie tak.

Głupoty kolego piszesz, po pierwsze ty nie jesteś psem. Łapanie za kark, bo tak robi matka, wywalanie go na bok, bo tak robią inne psy. Niestety to słabość ludzka i bezsilność, tak się bawią psy, my jesteśmy ludźmi. A podobno to gatunek mądrzejszy :-P
Jerry, jak widzę, dopiero czekasz na swojego psa, na którego domniemam nie wszyscy domownicy się zgadzają. Poczytaj może jeszcze jakąś mądrą literaturę, bo wychowanie szczeniaka mądrze, nie doprowadzi do kłapania zębami w kierunku do właściciela, gdy pies będzie dorosły.

Jerry - 07-11-2013, 12:34

Basia i Barni napisał/a:
Jerry, jak widzę, dopiero czekasz na swojego psa

Nie pierwszego zresztą w życiu ;)
Basia i Barni napisał/a:
, na którego domniemam nie wszyscy domownicy się zgadzają

No nie do końca tak jak piszesz bo tu nie o pozwolenia chodzi a bardziej odpowiednie ustawienie życia. ;)
Basia i Barni napisał/a:
Poczytaj może jeszcze jakąś mądrą literaturę

Sporo ostatnio czytam, ale Ty nie musisz o Tym wiedzieć więc rada zasadna.

Pytanie za to czy nie ma aktualnie tendencji do zawężania horyzontów myślowych. Czytam również ludzi wyśmiewających całą rzeszę behawiorystów chcących traktować psy jak ludzi i twierdzących, że pies nie tworzy z rodziną stada, że nie ustala hierarchii w stadzie. To wcale nie jest takie proste i nie sprowadza się wychowania psa do samego "klik i smakołyk". Choć jak już wspominałem ostatnio zaczęliśmy stosować ta metodę z spem mojej dziewczyny i działa na niego bardzo dobrze.

Basia i Barni - 07-11-2013, 15:16

Jeżeli uważasz , że szkolenie psa zawęża sie do klik smakołyk to faktycznie poszerzaj te horyzonty dalej. Poza tym pies zawsze będzie psem, a traktowanie go jak człowieka i analizowanie jego zachowań z wachlarzu ludzkich emocji to pierwszy stopień do nieporozumień i tyle. Co nie znaczy, że trzeba psa zdominować, pokazać mu kto rządzi, wywalać psa na plecy, łapać go na kark i tarmosić, nie ma takiej potrzeby, sztuką jest tak kontrolować psie emocje i pragnienia i umiejętnie nimi zarządzać, oraz za dobre wybory nagradzać .
agata01510 - 07-11-2013, 21:39

Cytat:
Poza tym pies zawsze będzie psem, a traktowanie go jak człowieka i analizowanie jego zachowań z wachlarzu ludzkich emocji to pierwszy stopień do nieporozumień i tyle. Co nie znaczy, że trzeba psa zdominować, pokazać mu kto rządzi, wywalać psa na plecy, łapać go na kark i tarmosić, nie ma takiej potrzeby, sztuką jest tak kontrolować psie emocje i pragnienia i umiejętnie nimi zarządzać, oraz za dobre wybory nagradzać .


I właśnie o to mi chodziło, lepiej bym tego nie ujęła. Staram się wychowywać psy i kochać je mądrze. Wychowanie zwierzaka nie jest łatwe, nie porównuję ich do ludzi, staram się tylko odczytywać co swoim zachowaniem mogą chcieć nam przekazać, choć pozwalam swoim zwierzakom na wiele, bo oprócz tego że są psami są także członkami mojej rodziny, to panują też pewne zasady, których zwierzakom przekraczać nie wolno. Znam osoby, które traktują swoje psy jak ludzi i to mnie strasznie bulwersuje, raz miałam pod opieką pewną sunię małej rasy, której to właścicielka wychodząc z domu mówiła do swojej suni mniej więcej tak : " Mamusia teraz wychodzi i zaraz wróci, a Ty zostaniesz z ciocią " - no to już dla mnie przesada, pomyślałam sobie wtedy, że ta sunia chyba nie jest zbyt szczęśliwa, bo chociaż ma wszystko co jej potrzebne do szczęścia to jednak nie ma tego co najważniejsze, czyli poczucia bycia psem, zrobiło mi się smutno kiedy rzuciłam suni piłeczkę, a ona popatrzyła na mnie jakbym była kosmitką, która oczekuje od niej rzeczy niemożliwych. Było mi jej żal :confused: . Staram się zachować równowagę i dobre relacje ze swoimi zwierzakami. Nie używałam do tego siły fizycznej, żeby pokazać im kto tu rządzi, stanowczym podniesionym tonem osiągnęłam taki rezultat jakiego oczekiwałam, to jest sygnał dla mojego psa, że przekracza wytyczoną granicę.

[ Dodano: 07-11-2013, 21:55 ]
Cytat:
To wcale nie jest takie proste i nie sprowadza się wychowania psa do samego "klik i smakołyk". Choć jak już wspominałem ostatnio zaczęliśmy stosować ta metodę z spem mojej dziewczyny i działa na niego bardzo dobrze.


Zgadzam się, to wcale proste nie jest, bo klikanie za smaka to tylko początek i nauka dla psa, sukces jest wtedy kiedy psiak wykona komendę wcześniej wyuczoną, bez użycia klikera i smaka :)

karoll - 21-11-2013, 15:40

Witajcie, jestem nowa na tym forum, aczkolwiek troche je juz czytam. Kompletnie nie wiem co mam zrobic, mam 7 tygodniowego labka od soboty i zamiast mega sie cieszyc ja chodze i sie załamuje.. Tak bardzo tego pragnęłam, a okazuje się ze to wcale nie jest takie piekne. I nie mam na mysli tego ze 'trzeba po niej co 5 sekund sprzatac i caly czas byc' chodzi mi o jej zachowanie.. Suczka okropnie się stawia, szczeka na mnie i na TŻ, nie pomagaja na to ZADNE sposoby, normalnie zachowuje się jakby nam pyskowala... I cały czas okropnie gryzie. Probowalam juz wszystkiego, wciskania jej w zeby zabawki, pokazania jej ze boli.. wszystkiego. Dalej jest taka, do tego jak jej sie zwroci uwage, tupnie nogą że jest niegrzeczna, to nie patrzy na to czy to piąta rano czy ktora godzina, zazczyna okropnie szczekac na mnie albo na TŻ.. ja rozumiem ze to jest szczeniak. Ale moja cierpliowosc powoli się kończy, dzisiaj leze w domu z gorączką i staram się ja glaskac i robic wsjzystko zeby byla grzeczna i dala Pańci odpocząć a ona CIAGLE szczeka na mnie jak jej mowie ze jest nie dobra, i gryzie. Tylko ze gryzie po wszystkim, twarzy, wlosach, rekach nogach ciele..... Blagam, pomózcie nie mam już siły a to dopiero 5 dzień !!
luizka4don - 21-11-2013, 18:19

Niestety dlatego decyzje o wzieciu szczeniaka trzeba dobrze przemyslec......Trzeba to poprostu przejsc ten okres sama wiem jak to było z moją Bellą:)
Małgosia35 - 21-11-2013, 18:30

karoll napisał/a:
czy to piąta rano czy ktora godzina, zazczyna okropnie szczekac

Psy raczej sie na zegarku nie znają :haha:
Bawisz się z nią ? Ona domaga się zainteresowania,ale nie na zasadzie ,ze wszystkiego jej zabraniasz i pokazujesz ze nic nie wolno,trzeba się z nią pobawić tak normalnie jak z dzieckiem :)
Poza tym nerwowa atmosfera też ją nakręca. Jeśli ciągle się denerwujesz,pies to wyczuwa i tez jest niespokojny.zwłaszcza takie maleństwo .

karoll - 21-11-2013, 19:25

Małgosia35 napisał/a:
karoll napisał/a:
czy to piąta rano czy ktora godzina, zazczyna okropnie szczekac

Psy raczej sie na zegarku nie znają :haha:
Bawisz się z nią ? Ona domaga się zainteresowania,ale nie na zasadzie ,ze wszystkiego jej zabraniasz i pokazujesz ze nic nie wolno,trzeba się z nią pobawić tak normalnie jak z dzieckiem :)
Poza tym nerwowa atmosfera też ją nakręca. Jeśli ciągle się denerwujesz,pies to wyczuwa i tez jest niespokojny.zwłaszcza takie maleństwo .



to jest bardzo mozliwe ze nerwowa atmosfera ją nakręca, bo teraz TŻ wrocil do domu, ja sie troche uspokoilam i ona tak nie szaleje. Bawie się z nią cały czas ! staram sie jak najwiecej, ale jak juz zaczyna gryźć za mocno to jak tu sie z nia bawic ? Nie interesują ją jej zabawki (chyba ze przez 10 minut ) tylko przedewszystkim ręcę i moje włosy :(
Może macie pomysl na jakies zabawy ktore odwrócą jej uwage od gryzienia ?

Wiem, ze to powinna byc przemyslana decyzja.. i byla. Mielismy 2 tygodnie na jej podjęcie.. I nie załuję tego, tylko po prostu czasem trace siły, jest mi mega przykro po prostu, daje jej mnostwo miłości, opiekuje się, a co w zamian ? nerwówka :(

aulinka_pa - 21-11-2013, 19:32

karoll napisał/a:
Bawie się z nią cały czas ! staram sie jak najwiecej, ale jak juz zaczyna gryźć za mocno to jak tu sie z nia bawic ?


A może za dużo ??

Bo to co opisujesz to wygląda jak forma wymuszania Twojej uwagi..

Macie gryzaki które młoda może żuć ? Kości prasowane w różnych kształtach ? Poczytaj o zabawce typu KONG napchany jedzonkiem który tez może wylizywać i w ten spokój męczyć się oraz uspokoić ??

Z jakiej hodowli macie szczeniaka? był wcześniej z rodzeństwem psim, z suką-matką, zauważyłaś jak ją odbierałaś ?

Są sposoby na ustalenie reguł i zasad domowych od początku-co nie zmienia faktu że szczeniak w tym wieku poznaje świat zębami..i to że gryzie jest zupełnie naturalne a wręcz potrzebne!

Małgosia35 - 21-11-2013, 20:01

karoll napisał/a:
Nie interesują ją jej zabawki (chyba ze przez 10 minut )

10 minut to i tak długo :) Mój szczeniak-tymczasowicz rekordowo zajmował sie swoimi zabawkami może 3 minuty..
aulinka_pa napisał/a:
szczeniak w tym wieku poznaje świat zębami..i to że gryzie jest zupełnie naturalne a wręcz potrzebne!

Tak jak malutkie dziecko wszystko pakuje do buzi,tak szczeniak po prostu gryzie.

Jeśli gryzie Cię po twarzy,włosach może wtedy spróbuj usiąść np na krześle tak zeby nie miała dostępu do tych miejsc ? Albo wstać .. I nie zainteresować się nią wtedy,bo nawet jak gryzie Cie po twarzy i Ty zwracasz jej uwagę ,tłumaczysz to ona odbiera to jako zainteresowanie tym co robi,a o to jej chodzi,czyli cel osiągnięty.

karoll - 22-11-2013, 00:14

aulinka_pa napisał/a:
Macie gryzaki które młoda może żuć ? Kości prasowane w różnych kształtach ? Poczytaj o zabawce typu KONG napchany jedzonkiem który tez może wylizywać i w ten spokój męczyć się oraz uspokoić ??


Oj maaa i to dużo, o kongu tez myslalam, tylko ze ona je jeszcze rozmiękczana karme więc nie wiem czy to dobry pomysł ??

aulinka_pa napisał/a:
Z jakiej hodowli macie szczeniaka? był wcześniej z rodzeństwem psim, z suką-matką, zauważyłaś jak ją odbierałaś ?


Hodowla Jamajka ze Strupiny. (ok Wrocławia) Była z rodzeństwem i mamą.

Małgosia35 napisał/a:
10 minut to i tak długo :) Mój szczeniak-tymczasowicz rekordowo zajmował sie swoimi zabawkami może 3 minuty..


Powiem szczerze, że ja tez chyba przegiełam z tymi dziesięcioma minutami hehe ale dostała od nas piłeczke i strasznie jej sie spodobała i TO juz była zabawa na 10 min :)

Małgosia35 napisał/a:
eśli gryzie Cię po twarzy,włosach może wtedy spróbuj usiąść np na krześle tak zeby nie miała dostępu do tych miejsc ? Albo wstać .. I nie zainteresować się nią wtedy,bo nawet jak gryzie Cie po twarzy i Ty zwracasz jej uwagę ,tłumaczysz to ona odbiera to jako zainteresowanie tym co robi,a o to jej chodzi,czyli cel osiągnięty.


Jak mnie tak gryzie, olewam ją, pokazuje jej, że oznacza to koniec zabawy. Wydaje mi się, że rozumie po czym i tak znowu to samo...

Ehh powiem Wam, że juz jest troche lepiej, sytuacja się uspokoila troche.. Mam nadzieje, ze jej zachowanie to był wynik tej nerwowej sytuacji i już będzie dobrze.. Wiecie ja się po prostu boje, że ona bedzie probowala mnie zdominować, a juz widze, że niezła zadziora z niej..

snowflake - 22-11-2013, 20:56

karoll napisał/a:


Ehh powiem Wam, że juz jest troche lepiej, sytuacja się uspokoila troche.. Mam nadzieje, ze jej zachowanie to był wynik tej nerwowej sytuacji i już będzie dobrze.. Wiecie ja się po prostu boje, że ona bedzie probowala mnie zdominować, a juz widze, że niezła zadziora z niej..


Mój pies też tak miał. I ma do tej pory, ostry charakterek. Nie dość, że wariat straszny(co spotkam jakiegoś właściciela laba to mówi, że aż takiej energii jeszcze nie widział), to jeszcze strasznie humorzasty. Nie spodoba jej się coś, to zęby pokaże i warczeć zacznie. Na szczęście na mnie nie warczy(czasem jej się zdarzy), bo ja sobie nie pozwalam i zasady wyznaczałam od samego początku, za to reszta domowników pokazuje, że się czasem boi.... :bad:

iwonadp - 22-11-2013, 21:40

karoll, a jak pokazujesz jej ze to gryzienie boli .
Zrozum swojego psa,jest szczeniakiem , jest w nowym miejscu pewnie zasypana zabawkami ,ludzie cos mówia moze nawet krzycza pies nie wie o co chodzi .
Szczniaki gryzą ,to jeden ze sposobów poznawania swiata a od nas zalezy co bedą gryzły i jak .Proponuję ograniczyć ilość dostępnych zabawek do 2 szt. i pobawić się nimi z psem ,pamiętając ze to Ty kończysz zaczynasz i konczysz zabawe . Kiedy zabiera się za ludzkie cześci ciała natychmiast przerywasz zabawe , mowisz np ."fe". Staraj się bawic z nią spokojnie nie rojuszaj jej bo potem cięzko takiego nakreconego psa okiełznać. Z tym szczekaniem to jest roznie ,czasem pies szczeka bo szczeka ,czasem ma coś ważnego do powiedzenia /taki mały szczenior też/, wiec rola własciciela rozróznic i albo ignorować / nie widzisz ,nie slyszysz i nic nie mówisz / albo wysłuchać i reagować .

agata01510 - 23-11-2013, 11:17

karoll, przede wszystkim życzę Wam cierpliwości, bo to będzie Wam potrzebne :) . Jeszcze długa droga przed Wami, popieram rady poprzedniczek, może kong by ją zainteresował, albo możesz spróbować ignorować takie zachowanie im wcześniej zaczniecie ją oduczać tego typu zachowań tym lepiej. W ogóle to powinno się brać szczeniaki od conajmniej 8 tygodnia życia, bo dla nas tydzień to nic, a dla szczeniaka to dużo czasu, w którym matka potrafi jeszcze malucha sporo nauczyć. Nerwowa sytuacja wpływa na sunię, jak wiesz psy doskonale wyczuwają nasze nastroje i atmosferę panującą w ich otoczeniu. Nie zniechęcaj się, bo w ten sposób niczego nie osiągniesz, sunia jest z Wami zaledwie kilka dni, bada teren i to na co może sobie pozwolić w nowym domu. Spraw by zabawa była męcząca dla małej, ona ma dużo energii i musi ją jakoś rozładować, jeśli chodzi o gryzienie to kiedy zacznie podgryzać odstaw ją i powiedz stanowczo nie potem odejdź ignorując ją tak jakby jej tam w ogóle nie było. I tak cały czas aż do momentu zmiany jej reakcji. To jest proces, ona się w tym czasie uczy, więc trudno powiedzieć ile to potrwa, może w miarę szybko załapać, a może będzie potrzebować więcej czasu, ale konsekwencja przede wszystkim, powodzenia ;*
jecia - 26-11-2013, 15:44

Błagam pomóżcie, bo nie wiem co robić. Może ktoś z was miał podobną sytuację i wie jak sobie z tym problemem poradzić. Moja sunia od początku ma dziwne napady "agresji" inaczej tego nazwać nie potrafię. Rzadko podczas zabawy ale jednak jej się zdarza, natomiast często na dworze i podczas wycierania łapek po spacerze, w domu zaczyna się jakby nakręcać. Łapie szmatkę, którą ją wycieram, a jak mówię "fe" to w sekundzie potrafi się przestawić i zaczyna dosłownie rzucać na mnie (taka sytuacja też zdarza się mojemu mężowi). Jak była mała to myśleliśmy, że z tego wyrośnie. Teraz ma 9 miesięcy waży około 30 kg i zaczyna mnie to bardzo martwić. Sunia jest z hodowli, rodowodowa. Sprawdzałam już u właścicieli rodziców i żadne nie miało takiego przypadku. Na początku myślałam, że jest to próba dominacji, jakaś walka teraz mnie to przeraża, bo ona atakuje naprawdę. Rzuca się z zębami do twarzy, a jak się ją łapie i przytrzymuje, żeby się uspokoiła to jeszcze gorzej się rozkręca. Najgorzej jest na dworze. Dwa razy szarpnęła mi już kurtkę. Jak się od niej odwróciłam, żeby odejść rzuciła mi się na plecy. KOSZMAR :cring: Co dziwne, skutkuje powiedzenie do niej "kto tam" lub pytanie gdzie jest mój mąż - tu wypowiadam jego imię - "gdzie jest Mariusz"?. Na siad i inne komendy reaguje rzuceniem się w stronę twarzy. Oczywiście warczy przy tym, czasem atak kończy się szczekaniem - tak jakby się kłóciła. Wygląda to wtedy jak bunt nastolatki. Młoda ma różne atrakcje. W dniu staramy się ją wypompować, spacery aportowanie, zabawa z innym psem. Wtedy przesypia większość dnia. Nieraz nie da rady zapewnić jej tylu rozrywek. Nie ma to jednak związku z jej "rzutami". Proszę poradźcie w czym może być problem. Poza tymi dziwnymi napadami jest ok. nie rzuca się psy i inne zwierzęta, szybko się uczy, ładnie chodzi na smyczy. Czy może być to związane z próbą dominacji, jeśli tak to jak ją poskromić i czemu to tak długo trwa - ona ma już 9 miesięcy!!!
snowflake - 26-11-2013, 15:57

jecia napisał/a:
Błagam pomóżcie, bo nie wiem co robić. Może ktoś z was miał podobną sytuację i wie jak sobie z tym problemem poradzić. Moja sunia od początku ma dziwne napady "agresji" inaczej tego nazwać nie potrafię. Rzadko podczas zabawy ale jednak jej się zdarza, natomiast często na dworze i podczas wycierania łapek po spacerze, w domu zaczyna się jakby nakręcać. Łapie szmatkę, którą ją wycieram, a jak mówię "fe" to w sekundzie potrafi się przestawić i zaczyna dosłownie rzucać na mnie (taka sytuacja też zdarza się mojemu mężowi). Jak była mała to myśleliśmy, że z tego wyrośnie. Teraz ma 9 miesięcy waży około 30 kg i zaczyna mnie to bardzo martwić. Sunia jest z hodowli, rodowodowa. Sprawdzałam już u właścicieli rodziców i żadne nie miało takiego przypadku. Na początku myślałam, że jest to próba dominacji, jakaś walka teraz mnie to przeraża, bo ona atakuje naprawdę. Rzuca się z zębami do twarzy, a jak się ją łapie i przytrzymuje, żeby się uspokoiła to jeszcze gorzej się rozkręca. Najgorzej jest na dworze. Dwa razy szarpnęła mi już kurtkę. Jak się od niej odwróciłam, żeby odejść rzuciła mi się na plecy. KOSZMAR :cring: Co dziwne, skutkuje powiedzenie do niej "kto tam" lub pytanie gdzie jest mój mąż - tu wypowiadam jego imię - "gdzie jest Mariusz"?. Na siad i inne komendy reaguje rzuceniem się w stronę twarzy. Oczywiście warczy przy tym, czasem atak kończy się szczekaniem - tak jakby się kłóciła. Wygląda to wtedy jak bunt nastolatki. Młoda ma różne atrakcje. W dniu staramy się ją wypompować, spacery aportowanie, zabawa z innym psem. Wtedy przesypia większość dnia. Nieraz nie da rady zapewnić jej tylu rozrywek. Nie ma to jednak związku z jej "rzutami". Proszę poradźcie w czym może być problem. Poza tymi dziwnymi napadami jest ok. nie rzuca się psy i inne zwierzęta, szybko się uczy, ładnie chodzi na smyczy. Czy może być to związane z próbą dominacji, jeśli tak to jak ją poskromić i czemu to tak długo trwa - ona ma już 9 miesięcy!!!



Muszę przyznać, że mamy trochę podobnie.. Czasem Cece dostaje takich napadów, jak się denerwuje. Np. ukradnie mi szmatę z kuchni i schowa się z nią pod łóżko.. Ja się do niej schylam, a ona "krzyczy" i pokazuje zęby.. :bad: To łóżko to jej świątynia, ona tam ledwo wchodzi, jak wejdzie to nie da się jej stamtąd wyciągnąć, bo się zapiera.. I nie można jej przeszkadzać.. ;]
Czasem nawet się denerwuje, jak śpi i ktoś próbuje ją pogłaskać.. :(
Wczoraj Cece ukradła tabletki przeciwbólowe, cały listek.. Chciałam jej to zabrać i ugryzła mnie mooocno, mam bolącego siniaka.
Ja napisałam do behawiorysty z zapytaniem, co o tym sądzi i czekam na odpowiedź.

Mistycom - 26-11-2013, 16:08

Dziewczyny,opisujecie problem,który i ja miałam z moją Luną, ale jak przeszukiwałam forum to wyszło że jest to tymczasowe i samo przechodzi. Faktycznie, przeszło. Luna też miała swoje napady dzikości i złości. Chwilami sama nie wytrzymywałam, bo jak takie cielsko wpada na człowieka to może krzywdę zrobić, przytrzymywałam ją na siłę, ale rzadko kiedy uspakajała się do końca. Fakt jednak był taki, że nawet jeśli jeszcze Luna była nakręcona, to po prostu odchodziłam od niej i zaczynałam zajmować się czymś zupełnie innym, totalnie olewając przy tym psa.

Luna ma 7,5 miesiąca, a spokój mamy już od przynajmniej miesiąca. Po prostu jej przeszło. Fakt jednak jest taki, że nie możecie pozwolić sobie wejść na głowę. Trzeba być stanowczym i w pewnym sensie silnym. Musicie pokazać Waszym psom, że ich zachowanie nie jest i nie będzie tolerowane. A co najlepiej zrobić? Zignorować. A jak to nie pomaga - zamknąć w innym pokoju, pomieszczeniu czy klatce. Musicie być cierpliwe - to przejdzie.

jecia - 26-11-2013, 16:57

Czyli jednak zamykanie w innym pomieszczeniu i ignorowanie. No muszę przyznać, że zastosowałam kilka razy i nawet pomagało ale za jakiś czas znowu był napad. Rozumiem, że nie robię tym psu krzywdy i muszę stosować do bólu?
Mistycom - 26-11-2013, 17:06

jecia napisał/a:
Czyli jednak zamykanie w innym pomieszczeniu i ignorowanie. No muszę przyznać, że zastosowałam kilka razy i nawet pomagało ale za jakiś czas znowu był napad. Rozumiem, że nie robię tym psu krzywdy i muszę stosować do bólu?


Póki psa nie bijesz, to krzywdy mu nie robisz. To jest pojedynek charakterów. Wygrywa ten, który zachowa spokój. Miałam podobnie z moim obecnie 4-letnim synkiem :) Ja sobie nie dałam wejść na głowę :P

Małgosia35 - 26-11-2013, 19:17

jecia napisał/a:
zastosowałam kilka razy i nawet pomagało ale za jakiś czas znowu był napad.

Trzeba stosować ciągle,cały czas jesli pojawiają się takie sytuacje,jeśli widzisz po tych kilku razach ze to działa to trzymaj się dalej tego.
Musisz być konsekwentna :)

Mistycom - 26-11-2013, 20:03

Małgosia35 napisał/a:

Musisz być konsekwentna :)


Amen.

snowflake - 26-11-2013, 21:11

Mistycom napisał/a:
Luna ma 7,5 miesiąca, a spokój mamy już od przynajmniej miesiąca.


A Cece ma 6,5 i zaczęło się to dopiero niedawno. :-o Mam nadzieję, że szybko jej przejdzie.
Czasem ma też takie ataki, że biega po domu jak wariatka, z zębami na wierzchu i jak napotka jakiegoś człowieka to gryzie, mocnooo.. Ale zamykamy ją wtedy w przedpokoju, uspokaja się niemal natychmiast, potem trochę piszczy, a jak już całkiem przestaje to dopiero ją wypuszczamy.
Choć czasem, jak ma taki atak, nie da się jej nigdzie zamknąć, bo rzuca się za bardzo i biega za szybko. Wtedy trzymam ją po prostu, a jak się trochę uspokoi to wychodzę z pokoju, a ją zamykam.

Mistycom - 26-11-2013, 22:04

snowflake, identycznie było z Luną. Ona niemal biegała po poprzecznych ścianach w ataku wariacji :) a potem jeszcze rozpędzona wpadała swoim bokiem np. na stojącą mnie. Ale jak już powiedziałam, minęło jej. Tak więc ciepliwości. Rób to co robisz - odizoluj jak przegina albo spróbuj uspokoić. Z kilka tygodni jej przejdzie.
snowflake - 27-11-2013, 07:00

Szczerze mówiąc, kamień spadł mi z serca. Myślałam, że mam jakiegoś agresywnego psa.. :|
Cece te szczenięce gryzienie trochę przeszło, nie obgryza już ścian.. Za to nas tak. :D

Mistycom - 27-11-2013, 07:44

A zęby już wymieniła?
snowflake - 27-11-2013, 09:32

Tak, prawie wszystkie.
jecia - 27-11-2013, 09:49

snowflake napisał/a:
Szczerze mówiąc, kamień spadł mi z serca. Myślałam, że mam jakiegoś agresywnego psa.. :|
Cece te szczenięce gryzienie trochę przeszło, nie obgryza już ścian.. Za to nas tak. :D


Hehe, to dokładnie tak samo jak ja. Też myślałam, że mam agresywnego psa

agata01510 - 27-11-2013, 18:17

snowflake, i jecia, ja miałam podobnie jak Ramzes był mniej więcej w takim wieku jak i Wasze labiszony, z tym że bez gryzienia, jeśli oglądałyście film Marley i ja i widziałyście scenę kiedy to Marley przywłaszczył sobie naszyjnik panci i i przyjął pozę do parteru i sprint to dokładnie tak samo Ramzes popadał w wariacje wieku szczenięcego tyle że nie skakał do nikogo z kłami na szczęście. Od czasu do czasu popada jeszcze w taką głupawkę, ale nie często, teraz to tylko pyskuje do nas jak nikt nie chce mu porzucać zabawki, przypomina nam o sobie w ten sposób, pyskówa i tyle, ale kiedy się do niego podejdzie to się kładzie na grzbiet i kazuje się drapać pieszczoch jeden, więc czekajcie cierpliwie, ale też bądźcie konsekwentne, u nas podziałała olewka na takie jego zachowanie, kiedy wpadał w głupawkę, często brał zabawkę do pyska i biegał jak szalony, a my go olewaliśmy, kiedy widział brak reakcji z naszej strony to po jakimś czasie sam się wyciszał i było ok, powodzenia :)
snowflake - 12-12-2013, 22:31

Rewolucja!
Cece się uspokoiła. Prawdopodobnie za sprawą... Kości.
Dość często dawaliśmy jej kości, ale po jej ostatnich "akcjach" stwierdziłam, że koniec z tym.
Od tego czasu.. Pies anioł! Nie wiem dlaczego, nie wiem jak... Ale nie ugryzła mnie ani razu... Szczeknie sobie to tu, to tam, ale w porównaniu z tym gryzieniem, które zdarzało się wcześniej.. Jest niemal idealnie. :haha:

agata01510 - 18-12-2013, 10:42

snowflake napisał/a:
Rewolucja!
Cece się uspokoiła. Prawdopodobnie za sprawą... Kości.


Gratulacje i oby tak dalej :-P :-P :-P

Karaneta - 02-01-2014, 13:21

Czytam, czytam, testuje Wasze rady. Staram się zrozumieć, że nasza Harfa to szczeniak dziewięciomiesięczny i szczeniaki tak mają - gryzą.
Mamy dwoje dzieci 7,5 i 5,5.
Na każde podgryzanie, szczypanie reaguje tak jak radzicie podstawiam inne zabawki, nie pozwalam gryźć. I daje to jakiś skutek.
Ale dziś szczeniak gryzł mnie nie do opamiętania. Wpadła w jakiś szał. Gryzie mnie po nogach, szczypie. Potrafi wczepić się w ubranie i nie puszcza.
Nie wiem co mam jeszcze Wam napisać. Ubrania po takiej "zabawie" są podziurawione.
Wszelkie "Ałłł", "nie wolno", "puść", "fuj" itp. nie działa.
Męża nie gryzie.

evecious - 02-01-2014, 14:11

Karaneta napisał/a:
Czytam, czytam, testuje Wasze rady. Staram się zrozumieć, że nasza Harfa to szczeniak dziewięciomiesięczny i szczeniaki tak mają - gryzą.
Mamy dwoje dzieci 7,5 i 5,5.
Na każde podgryzanie, szczypanie reaguje tak jak radzicie podstawiam inne zabawki, nie pozwalam gryźć. I daje to jakiś skutek.
Ale dziś szczeniak gryzł mnie nie do opamiętania. Wpadła w jakiś szał. Gryzie mnie po nogach, szczypie. Potrafi wczepić się w ubranie i nie puszcza.
Nie wiem co mam jeszcze Wam napisać. Ubrania po takiej "zabawie" są podziurawione.
Wszelkie "Ałłł", "nie wolno", "puść", "fuj" itp. nie działa.
Męża nie gryzie.


DziewięcioTYGODNIOWY chyba?
Szczeniak mający 9 miesięcy raczej już nie gryzie ;)

Jeśli nie pomaga to wszystko, to wtedy pieska bierzemy na ręce i wynosimy do innego pokoju czy łazienki i zamykamy tam. Wypuszczamy po kilku minutach - 10-5 min (chyba, że szczeka lub piszczy to wtedy czekamy aż będzie cisza!). Ma to na celu ukaranie szczeniaka brakiem kontaktu z człowiekiem za złe zachowanie :) i tak za każdym razem kiedy gryzie Was.

Generalnie to trzeba dużo się z maluchem bawić zabawkami i za każdym razem kiedy gryzie zabawkę dajemy mu nagródkę w postaci smaczka, a kiedy próbuje gryźć Was to "ała/ałc/stop/koniec" i wstajecie i odchodzicie, ignorujecie . Szybko załapie, że opłaca się gryźć zabawki a nie ludzi.

Karaneta - 02-01-2014, 14:53

evecious napisał/a:


DziewięcioTYGODNIOWY chyba?
Szczeniak mający 9 miesięcy raczej już nie gryzie ;)


Tak, oczywiście. Przejęzyczyłam się :-P

Co do wynoszenia psa - nawet do głowy mi nie przyszło. Zastosuję.

Reszta jak najbardziej stosowana.

Dzięki za pomoc.

snowflake - 02-01-2014, 16:48

Pisałam wcześniej, że Cece ma jakieś dziwne ataki agresji. Przestaliśmy dawać jej kości, było super, nie gryzła. Czasami jedynie szczypnęła ząbkami jak szczeniaczek, lekko. Teraz wróciło to znów. :| Rzuca się na nas, jak coś jej się nie spodoba. Tylko na nas, na obcych nigdy. Wet może jej wkładać palce do pyska, termometr do tyłka, macać bolące łapy.. Po prostu może robić wszystko, a ona nic. Znajoma znajomej jest behawiorystką, kiedyś przypadkiem się spotkałyśmy, powiedziałam jej przy okazji o zachowaniach Cece. Próbowała ją sprowokować, żeby zobaczyć jak to wygląda i nic... Cece nawet pozwoliła sobie zabrać jedzenie.
Najczęściej rzuca się z zębami podczas zakładania szelek. Nie lubi ich. Leci z zębami jak na świeże mięso po prostu. Cieszę się, że jak na kobietę siły mam sporo i daję sobie jakoś radę. Trzymam ją przy podłodze i czekam, aż się uspokoi. Chociaż jak jest bardzo rozwścieczona, to nie daję rady.. Wtedy pomagam sobie kocem. Nie nakrywam jej nim, ale raczej ratuję siebie. Ugryzienie przez koc nie boli. :-P
To trwa zazwyczaj chwilkę, maksymalnie 5 minut i jest spokojna... Te sytuacje nie zdarzają się też codziennie, ale jednak.
Nie mam pojęcia, jaki może być powód. Moja mama mówi, że rozpieściłam psa. Ja tak nie uważam. Od początku byłam dość surowa, nie dawałam jej się gryźć po rękach, próbowałam zająć czymś innym, a jak nie pomagało to wyganiałam do innego pokoju, nigdy nie podniosłam na nią ręki..
Tak czy inaczej.. Myślałam, że to minie, że będzie lepiej. Nie chciałam od razu prosić o pomoc behawiorysty, bo wiem, że Cece się nie daje sprowokować obcym. Ale... Ostatnio wybierałyśmy się do weta na kontrolę(Cece rozcięła sobie dość mocno łapkę), chciałam jej założyć szelki... Rzuciła się na mnie i szału dostała potwornego. Z 15 minut ją trzymałam i uspokajałam, a ona dalej. Byłam sama w domu, także pomóc mi nikt nie mógł. Nigdy nie płakałam z powodu tych jej napadów, ani z innych powodów. Nie widziała mnie płaczącej.. Ale tamtego dnia po prostu nie wytrzymałam.. Bez przesady, mam się bać założyć szelki własnemu psu? Miałam "dziurę" w ręce na 0,5 cm. W policzek też mnie szczypnęła. Poszłyśmy do tego weta(bez założonych szelek :bad: ) i powiedziałam mu tych napadach. Normalnie mi nie uwierzył. TEN PIES? Przecież to najgrzeczniejszy pacjent! Pytał jak wyglądają te ataki, powiedział że on pod słowem "agresja" widzi psa który rzuca się na człowieka żeby go zagryźć, a ja przecież żyję... :bad: Powiedział żebym nagrała taką sytuację, ale ja nie mam pojęcia jak tego dokonać. Pies się na mnie rzuca, ja wszystkie swoje siły wkładam w to żeby ją utrzymać, a jeszcze mam wziąć aparat i to nagrywać? Albo wołać kogoś 'ej, weź aparat, nagraj jak mnie piesek gryzie'? No nie wiem. Te ataki są nagłe i nie da się ich przewidzieć. Stwierdziłam jednak, że warto spróbować. Aparat będzie w jakimś widocznym miejscu w domu, może uda się coś nagrać. Tak czy inaczej, dostałam numer do specjalisty. Lekarz powiedział, że "sam oddałby mu swojego psa, więc jest naprawdę dobry". Nie wiem, czy jest behawiorystą, bo mam tylko wizytówkę z numerem. Prowadzi także hotel dla zwierząt. Na pewno zadzwonię, jak nadrobię braki gotówki po świętach. Nie wiem jak to będzie wyglądać, boję się, że przy obcym Cece nie pokaże w sobie cienia agresji i to wszystko pójdzie na marne.. :bad: Ale spróbować trzeba, nie zamierzam siedzieć i czekać na zbawienie.
Macie jakieś pomysły, czym to może być spowodowane? Ja już przestałam wierzyć, że to jakieś bunty, że przejdzie, że inni też tak mają.. :|

kamil8406 - 03-01-2014, 08:19

snowflake, spróbuj karmienia CECE z ręki u mnie pomogło ("spalic miske"). Mała jest w tym wieku ze chce ustalić hierarchie w stadzie ;D Poza tym nauczyłem swoją Inke czekania na wszystko na jedzenie (pierwszy ja jem ona czeka, trzeba jeść przy niej żeby ona wiedziała ze jesz) , czeka przy drzwiach (ja pierwszy wychodzę przez drzwi itd.) u mnie to pomaga. Moja dziewczynka tez się na mnie rzucała i gryzła już zaprzestała tych praktyk :)
Monisiaczek - 03-01-2014, 13:12

snowflake napisał/a:
Najczęściej rzuca się z zębami podczas zakładania szelek. Nie lubi ich.

snowflake, chyba sama odpowiedziałaś sobie na pytanie ;)
Może szelki ją uwierają, sprawiają jej ból? Z pewnością ma z nimi związane złe skojarzenia i masz 2 wyjścia: zrezygnować z szelek na rzecz obroży albo próbować "odczarować" szelki.
Twoje nastawienie do operacji zakładania szelek też ma znaczenie i dodatkowo "nakręca" negatywne emocje u Cece. Spróbuj przekształcić ten zabieg w formę zabawy.

marti_899 - 03-01-2014, 14:04

snowflake, moim zdaniem Twoj pies nie ma do Ciebie "szacunku" jest w tym wieku ze to ona czuje sie przywodca stada, i nie jestes dla niej autorytetem, to moja opinia, jesli takie zachowanie trwa juz jakis czas i nie ulega zmianie no to ja postawila bym na porade i lekcje u dobrego behawiorysty, no niestety wiem ze to koszta ale w 1 dzien tez ona nie zmieni nastawienia w stosunku co do ciebie, Tobie moze sie wydawac ze od poczatku bylas surowa, ale moze dawalas inne oznaki psu i to ona stwierdzial ze jest tu gora, jest wiele rzeczy na ktore ludzie nie zwracaja uwagi a pies odbiera to jako slabosc nasza w stosunku do niego, typu wchodzenie i spanie na lozku, jak jesz pies siedzi przy stole i dawanie mu jedzenia "bo przeciez tak slodko patrzy", czy wchodzenie do domu i wychodzenie (czlowiek zawsze wchodzi i wychodzi pierwszy) jest wiele rzeczy i ciezko powiedziec co jest tego przyczyna;) jestes na pewno super pancia ;) i dbasz o swojego psiaka ;) ale pies musi znac swoje miejsce w hierarhi rodzinnej ;) i co mu wolno ;) ja bym nie zwlekala tylko kogos sie poradzila ;) ale to moja opinia
mibec - 03-01-2014, 14:28

marti_899 napisał/a:
pies odbiera to jako slabosc nasza w stosunku do niego, typu wchodzenie i spanie na lozku, jak jesz pies siedzi przy stole i dawanie mu jedzenia "bo przeciez tak slodko patrzy", czy wchodzenie do domu i wychodzenie (czlowiek zawsze wchodzi i wychodzi pierwszy)
nie zgodze sie. Z wyjatkiem jedzenia przy stole, bo podawanie jakiekolwiek ludzkiego jedzenia jest u mnie niedopuszczalne; nie stosuje Twoich zasad (spia z nami w lozku, wchodza i wychodza jak sie akurat ulozy itd) i jakos zadne nie wykazuje negatywnych zachowan.

snowflake, zrezugnuj z tych szelek; ew kup jakies inne jesli z jakis przyczyn nie chcesz uzywac obrozy. Zmien rytual wychodzenia na zewnatrz. Jesli np zawsze "ubierasz" ja w przedpokoju to zacznij robic to w pokoju albo kuchni - zaopatrz sie w smaczki, wydaj komende siad (smaczek), zbliz sie do psa i jesli jest spokojna to znowu smaczek - nagradzaj za kazdy maly kroczek. Zdaje sobie sprawe, ze zanim wyjdziesz z domu minie sporo czasu, ale coz...

marti_899 - 03-01-2014, 14:39

mibec, moze twoje psy sa inne taka jest moja opinia, moj pies nie spi z nami w lozku nie dostaje tez jedzenia przy stole jak my jemy, zawsze wychodze pierwsza, jak szykuje mu jedzenia to czeka a nie jakies skakanie i skomlenie i wiele innych sutuacji jakos moj pies nie skacze na mnie i sie na mnie nie rzuca, a to ze twoj spi z toba itp to jest twoja indywidualna sprawa, ja pisze tylko ze pies jesli jest traktowany jak pies to czuje sie w tedy dobrze w swoim ciele ;) a nie jak traktuje sie go jak dziecko i ubiera w bluzki... no aleKAZDY MA SWOJE INDYWIDUALNME PODEJSCIE do tego i ja nikogo nie krytykuje to
Twoja sprawa, a ja wyrazilam swoja opinie co snowflake, z tym zrobi to jej sprawa, ale nie zganiajcie tez wszystkie na szelki, bo szelki w tym w zaden sposob nie zawinily tylko bezradnosc i niemoc czlowieka ;) dla tego ja radze porade behawiorysty ;)

anna34 - 03-01-2014, 15:37

mibec napisał/a:
marti_899 napisał/a:
pies odbiera to jako slabosc nasza w stosunku do niego, typu wchodzenie i spanie na lozku, jak jesz pies siedzi przy stole i dawanie mu jedzenia "bo przeciez tak slodko patrzy", czy wchodzenie do domu i wychodzenie (czlowiek zawsze wchodzi i wychodzi pierwszy)
nie zgodze sie. Z wyjatkiem jedzenia przy stole, bo podawanie jakiekolwiek ludzkiego jedzenia jest u mnie niedopuszczalne; nie stosuje Twoich zasad (spia z nami w lozku, wchodza i wychodza jak sie akurat ulozy itd) i jakos zadne nie wykazuje negatywnych zachowan.


Dokładnie mój też taki jest jak psiaki mibec,śpi ze nami kiedy chce i jak chce(ale jak chcemy go zwalić to zwalamy bez agresji z jego strony),dostaje jedzenie przy stole,bo grzecznie wtedy leży i czeka(moja słabość),no i nie zwracam kompletnie uwagi czy wchodzi i wychodzi pierwszy czy drugi(jak dostanie komende zostań to zostanie i wyjdzie/wejdzie drugi) i jakoś nie zauważyłam,żeby nie miał szacunku do nas :)

tenshii - 03-01-2014, 16:05

marti_899, wierzysz w jakieś przesądy...

marti_899 napisał/a:
zawsze wychodze pierwsza

Heh... teoria dominacji mówiła, że pies chce wychodzić pierwszy bo chce być samcem alfa, przywódcą stada...
Pies chce wyjść pierwszy bo spacer jest dla niego atrakcyjny i chce się znaleźć jak najszybciej na dworze. Po długim spacerze, bieganiu, wymęczeniu, a często i nawet bez tego - w czasie drogi powrotnej pies nie pcha się przed człowieka. Powód? Zmęczenie i świadomość, że wraca DO domu, a to rzadko jest atrakcyjne. Czy może przestał nagle być dominujący? ;]

marti_899 - 03-01-2014, 16:43

moj facet juz mi nie raz mowil zebym sie na tym forum nie wypowiadala, bo kazdy tu jest madrzejszy jeden od drugiego, no ale ja zawsze uwazam ze jakas uwaga innej osoby lub doswiadczneia pomoga innym... ale jak tu sa specjalisci i fachowcy (bo przeciez kazdy ma psa xx lat i wie wszystko i wszystkie rozumy pozjadal) to co ktos innym moze wiedziec.... i juz to nie pierwszy raz taka krytyka, to forukm jest na prawde daremne... i juz nie pierwsza osoba mi to pisze a teraz juz sama na wlasnej skorze widze.. moja opinia jest taka i przestroga jak ktosa nie wie co zrobic ze swoim psem to niech sie zglosi do specjalisty ale z prawdziwego zdarzenia (bechwaiorysta czy weterynarz) a nie pyta sie ludzi ktorzy uwazaja ze wszystko wiedza i sa najmadrzejsci bo maja psy, a tak naprawde g**** wiedza mi osobiscie tutaj te porady nic nie pomogly, szkoda bo z poczatku myslalam ze jakies to wszystko jest normalne, i ze kazda opinia jest traktowana jak opinia, i ze kazdy moze wyrazac swoje zdania, a nie zaraz ze zle zle zle...widocznie nie mozna miec swojego zdania i doswiadczenia. Koniec tematu z mojej strony dzieki i pozdrawiam
anna34 - 03-01-2014, 16:47

Nikt nie napisał,że piszesz źle,tylko teoria dominacji już dawno poszła sobie gdzieś,nie ma jej poprostu.
Pozatym zarówno mibec jak i ja uważamy,że odpowiednio wychowany pies pozwpli zrobić ze sobą wszystko bez tego jak Ty nazwałaś braku szacunku do właściciela.

tenshii - 03-01-2014, 17:01

marti_899 napisał/a:
i juz to nie pierwszy raz taka krytyka

na początku proponują rozróżnić krytykę od dyskusji

marti_899 napisał/a:
ale jak tu sa specjalisci i fachowcy (bo przeciez kazdy ma psa xx lat i wie wszystko i wszystkie rozumy pozjadal) to co ktos innym moze wiedziec....

tak się składa, że wiele osób z forum jest tutaj od lat. Od lat mają psy i od lat się nimi zajmują. Nie jedna z tych osób tematyką psiego umysłu się pasjonuje i na dany temat dużo wie.

Ja osobiście miałam sukę, która była bardzo agresywna, którą szkoliłam przez prawie rok abyśmy mogli wyjść z nią z domu bez obawy, że zrobi komuś krzywdę, i tematykę prowadzenia agresywnego psa studiowałam nie dzień, nie dwa - również w porozumieniu ze specjalistami. Dlatego właśnie twierdzę, i twierdzić będę, iż teoria dominacji oraz głoszone przez nią tezy można sobie wsadzić w rękaw.

Fenomen działania teorii dominacji opierał się nie na samej dominacji, a na konsekwencji - bo psy uwielbiają rytuały.

Mówienie, iż należy jeść przed psem, iść przed psem, nie pozwalać psu wchodzić na łóżko, bo inaczej będzie agresywny jest wprowadzaniem ludzi w błąd.

To takie same mity jak to, że suka musi mieć młode przynajmniej raz, a kolor podniebienia przekłada się na temperament.

Swojego psa możesz wychowywać jak chcesz, możesz kazać mu spać na ziemi, możesz jeść pierwsza, chodzić pierwsza, ale to wszystko tylko dlatego, że sama tak sobie życzysz. Nie pisz jednak ludziom, że takie zachowanie jest konieczne aby uniknąć agresji bo tak nie jest.

Przede wszystkim jednak nie zaprzeczaj sama sobie - piszesz, że każdy tu wszystko wie najlepiej, a jednocześnie obrażasz się po ktoś ma inne zdanie. To co? Ty wszystko wiesz najlepiej?

Podyskutuj, daj argumenty, ja Ci swoje przedstawiłam.

tenshii - 03-01-2014, 17:03

anna34 napisał/a:
braku szacunku do właściciela

jeszcze jedno w temacie szacunku :)
Pies ma szacunek do właściciela, któremu ufa, i który jasno określa zasady - bez względu na to, czy zasady kończą się na podłodze czy na łóżku.
Nie trzeba traktować psa jako potencjalnego zła, które należy stłamsić w zarodku, żeby cieszyć się z szacunku psa do nas.
Przede wszystkim jednak trzeba mieć też szacunek do psa.

Quaddo - 03-01-2014, 19:27

tenshii napisał/a:
Pies ma szacunek do właściciela, któremu ufa, i który jasno określa zasady - bez względu na to, czy zasady kończą się na podłodze czy na łóżku.

zgadzam sie w 100% i podobne mam zdanie jak Mibec i Anna! (mój co prawda do sypialni nie ma wstępu, ale kanapę okupuje z nami jak najbardziej)

mi to forum dużo pomogło, oczywiście niektóre porady trzeba przesiać przez sito, bo jedni stosuja takie a inni inne metody wychowawcze, cały pic w tym, żeby obrać jedna drogę i być konsekfentnym. Co by psu wody z mózgu robić.

a wracajac do Cece, może jest jakiś powód że nie lubi szelek (uciskają ją) albo probem jest jakieś wydarzenie ze spaceru i pies się teraz boii. To Ty pisałas o tych petardach rzucanych wam pod nogi? może Cece po prostu sie panicznie boii teraz wychodzić?

Axelka - 03-01-2014, 20:48

Musisz pi prostu odczulić szelki.
Pokaż psu szelki, daj jej powąchać i smakołyk.
Szelki musi zacząć kojarzyć z przyjemnością.
Pomalutku oswajaj ją dając smakołykiva dojdziesz do momentu, że ubierzesz jej bez problemu

agata01510 - 05-01-2014, 00:21

snowflake, ja również myślę, że problem może tkwić w " szelkach ", nie w samych sobie szelkach, choć te też mogą być dla niej niewygodne, ale np. w sposobie ich zakładania, czy też w sposobie jaki ona odbiera zakładanie szelek bo to oznacza wyjście na spacer, ja pamiętam kiedy Ramzes był mały jak zobaczył że biorę do ręki smycz i szelki to szalał, nie dlatego że miał coś do szelek, ale w pozytywnym znaczeniu, że wychodzimy na spacer, dostawał takiego powera,że biegał jak opętany, czekałam aż się uspokoi, kiedy się położył podchodziłam znowu i znów było podobnie, może mniej intensywnie, ale też energia go rozpierała, potem pomyślałam, że może można by coś zmienić i zadzwoniłam do męża, żeby po pracy kupił w sklepie zoologicznym skórzaną obrożę i wprowadziliśmy zmiany. Trochę trwało, zanim się przyzwyczaił, ale na początku dałam mu do powąchania obrożę, potem wydałam komendę siad i założyłam obrożę na szyję i smaczka jak zwykle za to dostał, był jakby to powiedzieć zmieszany tą sytuacją bo nie wiedział co się dzieje, nawet kiedy wzięłam smycz do ręki zareagował inaczej, bo nie miałam szelek w ręce to było dla nas istotne, bo wtedy było już wiadomo, że to szelki go tak nakręcały, bo kojarzył je ze spacerem, a spacery to on uwielbiał. Nauczyliśmy się wszyscy czegoś nowego, my w domu nowego podejścia, Ramzes nowego i spokojniejszego zachowania przed wyjściem na dwór, może i Twoja Cece potrzebuje jakiejś zmiany? Spróbować zawsze warto, a nawet trzeba, powodzenia :) .
Siekiera - 05-01-2014, 19:01

Proszę pomóźcie nam z Bladem bo już nie dajemy sobie rady niestety:( Może jakieś wskauwki wasze mianowicie Blady prawie cały czas mruczy piszczy np. tera leży w korytażu i mruczy dodam że na dworze nie... gruzie 9podgryza nas po rękach) nikt go nie może nawe pogłaskać bo odrazu skacze oraz podgryza jak dajemu mu zabawki to nie potrafi się bawić sam tylko wciska nam do ręki ale i tak nie chce puścić zabawki... już nie wiemy co robić mi jako panu udaje się go czasem głaskać i nie protestuje teraz wskakuje na mnie i podszczekuje... czasmi nawet pół dni piszczy że spać nie można co mamay robić ?
Mistycom - 05-01-2014, 19:19

Siekiera napisał/a:
Proszę pomóźcie nam z Bladem bo już nie dajemy sobie rady niestety:( Może jakieś wskauwki wasze mianowicie Blady prawie cały czas mruczy piszczy np. tera leży w korytażu i mruczy dodam że na dworze nie... gruzie 9podgryza nas po rękach) nikt go nie może nawe pogłaskać bo odrazu skacze oraz podgryza jak dajemu mu zabawki to nie potrafi się bawić sam tylko wciska nam do ręki ale i tak nie chce puścić zabawki... już nie wiemy co robić mi jako panu udaje się go czasem głaskać i nie protestuje teraz wskakuje na mnie i podszczekuje... czasmi nawet pół dni piszczy że spać nie można co mamay robić ?

Na moje oko brakuje mu ruchu, zabawy a przede wszystkim dyscypliny. Skoro podgryza Was na spacerze, to znaczy, że nie jest nauczony jak powinien zachowywać się na dworze. Jesli robi takie rzeczy, trzeba stanowczo go przystopować, powiedzieć mu, że nie wolno i poczekać aż się uspokoi. Szarpie na smyczy, skacze to przytrzymać krótko smycz tak by nie miał możliwości wyskakiwania i STANOWCZO powiedzieć, że nie wolno. Pies powinien po kilku razach zrozumieć.

A w domu? Cóż, tu też należy wprowadzić dyscyplinę. Blake to jeszcze dziecko, które stety/niestety wymaga sporo uwagi. On chce się bawić i trochę tej zabawy trzeba mu dać. Moja Luna tez na okrągło mogłaby przynosić zabawkę i dawać do rzucania. Nawet jeśli 5 minut temu mąż wrócił z nią z biegania i szaleństw, ona potrafi przyjść i przynieść zabawkę do rzucania. Staram się w większości wypadków, te parę razy dziennie porzucać jej i się z nią pobawić. Nauczyłam ją jednak przynajmniej częściowo, aby zabawkę zostawiała. Jeśli chwycę zabawkę do reki to chce się szarpać, ale jak jej nie trzymam, to Luna kładzie mi zabawkę na kolanach czy tez obok, po czym odsuwa się i czeka na rzucenie. Czasami szczeknie, żeby zwrócić moja uwagę, ale nie pozwalam jej na ciągłe szczekanie. Jeśli się uprze, to mówię, że nie wolno i ma sobie iść. Po chwili odpuszcza. Wie, że ze mną nie ma co dyskutować.
No niestety, chciało się psa, to trzeba poświęcić mu trochę czasu na naukę. Druga sprawa, jesli nie chce się sam bawić zabawkami, a psy jak i dzieci z reguły nie lubią bawić się same, to trzeba im znaleźć taka zabawkę, która ich zachęci by chociaż przez chwilę zajęły się same sobą. U nas Luna najchętniej bawiła się piłką na sznurku, bo szarpiąc za sznurek piłka uderzała o nią i w ten sposób sunia się nakręcała :P Niestety to tylko zabawa na chwilę. Ona potrzebuje jednak, żeby zabawkę jej rzucać.

Wydaje mi się, że dałeś sobie wejść na głowę i nie jesteś wystarczającym autorytetem dla Blake'a. Musisz z nim poćwiczyć, potrenować. Samo szkolenie da mu sygnał kto jest w domu głowa rodziny.

agata01510 - 05-01-2014, 22:54

Cytat:
Proszę pomóźcie nam z Bladem bo już nie dajemy sobie rady niestety:( Może jakieś wskauwki wasze mianowicie Blady prawie cały czas mruczy piszczy np. tera leży w korytażu i mruczy dodam że na dworze nie... gruzie 9podgryza nas po rękach) nikt go nie może nawe pogłaskać bo odrazu skacze oraz podgryza jak dajemu mu zabawki to nie potrafi się bawić sam tylko wciska nam do ręki ale i tak nie chce puścić zabawki... już nie wiemy co robić mi jako panu udaje się go czasem głaskać i nie protestuje teraz wskakuje na mnie i podszczekuje... czasmi nawet pół dni piszczy że spać nie można co mamay robić ?


Siekiera, może chce zwrócić na siebie Waszą uwagę, chce wyjść na spacer, rozładować się jakoś, może gdzieś wyczuł zapach suni w pobliżu i to sprawia, że wariuje, hormony też robią swoje.

kruszyna - 06-01-2014, 03:12
Temat postu: Sara wszystko gryzie.
Witajcie,
Mam poważny problem z moją sunią do tego stopnia, że myślę o oddaniu jej do adopcji/sprzedaży. Sara ma 6 miesięcy i jest bardzo żywiołowym, a jednocześnie leniwym psem :) Gryzie wszystko co tylko spotka na swojej drodze... barierki, ławki, stoły, drzewka itp ponad to na potęgę kopie doły na podwórku. Ma dla siebie i swojej towarzyszki (mieszaniec małej rasy) całe podwórko z sadem. Robię naprawdę chyba wszystko aby ją oduczyć od tego zachowania, multum zabawek i sporo ruchu żeby ją zmęczyć ale nic to nie daje. Jak idziemy na spacer to ujdzie około 500m i sama chce wracać do domu. Słyszałem różne pomysły ludzi na to aby psy nie obgryzały barierek itp np smarowanie ich papryczkami chili... sam nic takiego nie stosowałem. Bardzo proszę Was o pomoc bo psinka jest cudowna ale strasznie rozrabia, nie chciałbym się jej "pozbywać" ale nie mogę sobie też pozwolić na to aby wszystko niszczyła.

[ Dodano: 06-01-2014, 03:24 ]
dodam, że zabawki wszelkiego rodzaju nie wytrzymują dłużej jak jeden dzień, swoje legowisko też rozgryza i niszczy.

Małgosia35 - 06-01-2014, 06:34

kruszyna, Twoja Sara zachowuje się jak normalny 6-miesięczny pies.
kruszyna napisał/a:
jest bardzo żywiołowym, a jednocześnie leniwym psem

leniwym pod jakim względem ??
kruszyna napisał/a:
multum zabawek

A bawisz się z nią ,czy zostawiasz ją samą z tym multum ? Nie wystarczy szczeniakowi dać zabawki i oczekiwać ,że spędzi na zabawie nimi pół dnia ,szczeniak potrzebuje zainteresowania,zabawy ze swoim człowiekiem,sama szybko będzie się nudzić.
kruszyna napisał/a:
sporo ruchu żeby ją zmęczyć

bardziej od ruchu typu bieganie,skakanie itp męczą zabawy węchowe,tropienie itp
Zainwestuj w porządne gryzaki,które wytrzymają dłużej niż jeden dzień,na gryzienie niestety nie ma złotej metody,każdy pies w tym wieku to przechodzi,u mnie legowisko po szczeniakach tymczasach wytrwało 3 dni :)
I poczytaj tematy na forum,jest tu chyba wszystko jak sobie z tym radzić :)

aganica - 06-01-2014, 07:56

kruszyna napisał/a:
nie mogę sobie też pozwolić na to aby wszystko niszczyła.
To kup klatkę i zacznij trening klatkowy.
Moja Fioo też niszczyła /gdy nas w domu nie było/By temu jakoś zaradzić / nie mam miejsca na klatkę/ kupowałam w lumpeksie pluszaki na wagę i liczyłam się ze sprzątaniem, po powrocie do domu.Wolałam to niż pogryzione meble.
Z wiekiem jej przeszło, mebli nie niszczy ale... pluszaka każdego zabije /do tej pory, chociaż już ..starocie jest/

mibec - 06-01-2014, 09:31

kruszyna napisał/a:
Ma dla siebie i swojej towarzyszki (mieszaniec małej rasy) całe podwórko z sadem.
one zostaja tam same i ona wtedy demoluje ogrodek i podgryza lawki, barierki itd?
Jesli tak to jest to zupelnie normalne - szczeniak nie powinien byc zostawiony sam w miejscu pelnym pokus. Na ogrod mozesz ja wypuscic zeby sie zalatwila i zabierz ja do domu; a w domu zainwestuj w klatke i naucz psa odpoczywac.
Ile razy dziennie wychodzisz z suka na spacer? Ile czasu poswiecasz na sesje treningowe?
kruszyna napisał/a:
Robię naprawdę chyba wszystko aby ją oduczyć od tego zachowania
to znaczy co robisz?
kruszyna - 06-01-2014, 11:59

Małgosia35 napisał/a:
leniwym pod jakim względem ??


np spacery, przjedzie 500m i chce wracać do domu, jak nie wrócę i będę szedł dalej to się kładzie i koniec spacerowania.

Małgosia35 napisał/a:
A bawisz się z nią ,czy zostawiasz ją samą z tym multum ? Nie wystarczy szczeniakowi dać zabawki i oczekiwać ,że spędzi na zabawie nimi pół dnia ,szczeniak potrzebuje zainteresowania,zabawy ze swoim człowiekiem,sama szybko będzie się nudzić.


oczywiście, że się z nią bawię, myślałem że to przez brak zainteresowania, ale ostatnio spędzam z nią każdą wolną chwilę więc jest to naprawdę dużo czasu

mibec napisał/a:
one zostaja tam same i ona wtedy demoluje ogrodek i podgryza lawki, barierki itd?
Jesli tak to jest to zupelnie normalne - szczeniak nie powinien byc zostawiony sam w miejscu pelnym pokus. Na ogrod mozesz ja wypuscic zeby sie zalatwila i zabierz ja do domu; a w domu zainwestuj w klatke i naucz psa odpoczywac.
Ile razy dziennie wychodzisz z suka na spacer? Ile czasu poswiecasz na sesje treningowe?


dokładnie tak, nawet jak jest mega zmęczona i chce się tylko położyć po zabawie, spacerze itp to zdążę tylko zniknąć jej z pola widzenia i słyszę obgryzaną barierke

na spacery staram się z nią chodzić 2-3 razy dziennie ale to nie zdaje egzaminu, bo tak jak pisałem przjedzie kawałek i jest komunikat "stary wracamy" myślałem, że się czegoś boi obok czego przechodzimy, więc wybrałem inną trasę i jest to samo

[ Dodano: 06-01-2014, 11:59 ]
Małgosia35 napisał/a:
leniwym pod jakim względem ??


np spacery, przjedzie 500m i chce wracać do domu, jak nie wrócę i będę szedł dalej to się kładzie i koniec spacerowania.

Małgosia35 napisał/a:
A bawisz się z nią ,czy zostawiasz ją samą z tym multum ? Nie wystarczy szczeniakowi dać zabawki i oczekiwać ,że spędzi na zabawie nimi pół dnia ,szczeniak potrzebuje zainteresowania,zabawy ze swoim człowiekiem,sama szybko będzie się nudzić.


oczywiście, że się z nią bawię, myślałem że to przez brak zainteresowania, ale ostatnio spędzam z nią każdą wolną chwilę więc jest to naprawdę dużo czasu

mibec napisał/a:
one zostaja tam same i ona wtedy demoluje ogrodek i podgryza lawki, barierki itd?
Jesli tak to jest to zupelnie normalne - szczeniak nie powinien byc zostawiony sam w miejscu pelnym pokus. Na ogrod mozesz ja wypuscic zeby sie zalatwila i zabierz ja do domu; a w domu zainwestuj w klatke i naucz psa odpoczywac.
Ile razy dziennie wychodzisz z suka na spacer? Ile czasu poswiecasz na sesje treningowe?


dokładnie tak, nawet jak jest mega zmęczona i chce się tylko położyć po zabawie, spacerze itp to zdążę tylko zniknąć jej z pola widzenia i słyszę obgryzaną barierke

na spacery staram się z nią chodzić 2-3 razy dziennie ale to nie zdaje egzaminu, bo tak jak pisałem przjedzie kawałek i jest komunikat "stary wracamy" myślałem, że się czegoś boi obok czego przechodzimy, więc wybrałem inną trasę i jest to samo

Axelka - 06-01-2014, 12:19
Temat postu: Re: Sara wszystko gryzie.
kruszyna napisał/a:
Witajcie,
Mam poważny problem z moją sunią do tego stopnia, że myślę o oddaniu jej do adopcji/sprzedaży. Sara ma 6 miesięcy i jest bardzo żywiołowym, a jednocześnie leniwym psem :) Gryzie wszystko co tylko spotka na swojej drodze... barierki, ławki, stoły, drzewka itp ponad to na potęgę kopie doły na podwórku. Ma dla siebie i swojej towarzyszki (mieszaniec małej rasy) całe podwórko z sadem. Robię naprawdę chyba wszystko aby ją oduczyć od tego zachowania, multum zabawek i sporo ruchu żeby ją zmęczyć ale nic to nie daje. Jak idziemy na spacer to ujdzie około 500m i sama chce wracać do domu. Słyszałem różne pomysły ludzi na to aby psy nie obgryzały barierek itp np smarowanie ich papryczkami chili... sam nic takiego nie stosowałem. Bardzo proszę Was o pomoc bo psinka jest cudowna ale strasznie rozrabia, nie chciałbym się jej "pozbywać" ale nie mogę sobie też pozwolić na to aby wszystko niszczyła.

[ Dodano: 06-01-2014, 03:24 ]
dodam, że zabawki wszelkiego rodzaju nie wytrzymują dłużej jak jeden dzień, swoje legowisko też rozgryza i niszczy.


Kup jej wielką kość wołową tzw. kulkę. Przy rzępoleniu kulek pies zaspokoi swoją potrzebę gryzienia i się wyciszy.

kruszyna - 06-01-2014, 12:29

Axelka napisał/a:
Kup jej wielką kość wołową tzw. kulkę


to jest jakaś specjalna kostka czy taka zwykła prasowana ?

Axelka - 06-01-2014, 12:34

Prawdziwa kość, którą można u rzeźnika nabyć.
Mistycom - 06-01-2014, 12:35

kruszyna, a szkolisz ją? w czymkolwiek? Głupie siad czy lezeć, podaj łapę jedna a potem drugą... to też daje psu zajęcie a przy okazji wyrabia w Tobie autorytet.

Druga sprawa czy Twoja mała wymieniła już zęby? Nasza Luna gryzła na umór od szczeniaka, teraz jest spokojniej odkąd wyrosły jej stałe zęby, ale tez miewa napady i lubi sobie pogryźć jakiś mebel :doubt: wczoraj np. miała taki dzień. Na wieczór uwzięła się na swojego wołowego gnata, rąbała go zębami dobre 40 minut a potem przerzuciła się na metalowe nóżki krzesełka mojego synka.

kruszyna - 06-01-2014, 13:13

staram się ją szkolić, kupiłem małe ciasteczka jako nagrody i się szkolimy :) siad już prawie umie, jeszcze wymaga doszlifowania

co do zębów to mleczaki już zgubiła i ma stałe zęby

[ Dodano: 06-01-2014, 15:36 ]
Mili moi chyba w końcu udało mi się zmęczyć Sarę skutecznie :) prawie 2h spaceru z tresurą aportowania nad zalewem i Sara usnęła w samochodzie w drodze powrotnej, jak przyjechaliśmy do domu i wysiedliśmy z auta to Sara wskoczyła do niego spowrotem i nie chciała wyjść :)

tenshii - 07-01-2014, 18:48

kruszyna, pies nie może mieć dostępu do wszystkich zabawek jednocześnie bo robią się nudne.
Dawaj jej jedną dziennie. Najlepiej mieć 7 fajnych zabawek na każdy dzień tygodnia jedną :) albo więcej :)

kruszyna - 07-01-2014, 20:43

dzisiaj kupiłem Sarze dużą kość, świeżą, taką jaką zasuferowano :) po 4 godzinach nie było po niej śladu :) ale dzisiaj kolejny spacer tym razem nad rzeke i Sara zasnęła w aucie w drodze powrotnej do domu :)

[ Dodano: 07-01-2014, 20:45 ]
tenshii napisał/a:
kruszyna, pies nie może mieć dostępu do wszystkich zabawek jednocześnie bo robią się nudne.
Dawaj jej jedną dziennie. Najlepiej mieć 7 fajnych zabawek na każdy dzień tygodnia jedną :) albo więcej :)


też o tym myślałem ale każda nowa zabawka wytrzymuje max jeden dzień :) później zbieram resztki po podwórku i domu :) jedyna zabawka, która przetrwała jest to pierwsza zabawka Sary :) kawałek gumowego bekonu na grubym sznurku :)

Małgosia35 - 07-01-2014, 21:36

kruszyna napisał/a:
każda nowa zabawka wytrzymuje max jeden dzień

kruszyna, zabawki typu piłki,gryzaki itp bardzo dobrze sprawdzają się jesli wykonane są z kauczuku tak jak kong np.
A właśnie,zaopatrzyłeś się może już w ten cudowny wynalazek jakim jest kong ? :)

kruszyna - 07-01-2014, 23:43

kong to ta kość w którą wkłada się jakieś smakołyki ? jeśli tak to jeszcze nie zakupiłem tego i szczerze powiedziawszy dość sceptycznie do tego podchodzę przy mojej suni, podejrzewam, że szybciej by to rozgryzła i zniszczyła niż wpadła na pomysł jak tu ten smakołyk wyjąć :)

mam pewien pomysł, który podpowiedział mi mój znajomy (też ma Labki :) 3 sztuki), otóż zrobić plecionke z grubej liny :) w przypadku jego psiaków genialnie się to spisuje, nie ma opcji żeby to zniszczyć i jest idealne do aportowania, troszkę pracy to kosztuje ale warto spróbować :)

Małgosia35 - 08-01-2014, 00:11

kruszyna napisał/a:
podejrzewam, że szybciej by to rozgryzła i zniszczyła niż wpadła na pomysł jak tu ten smakołyk wyjąć

Zapewniam Cię,że nie rozgryzie,nie ma szans :) Na moim używanym już kilkanaście miesięcy nie ma nawet śladów zębów :)
A o poradzenie sobie z zawartością bądź spokojny,nie doceniasz swojego psa :haha:
Mój 3-miesięczny szczeniak jak pierwszy raz dostał konga wysmarowanego w środku pastą cudnie psiowo pachnącą zniknął na 2 godziny ,po prostu psa nie było,był tak zajęty i zafascynowany obrabianiem go ,że nic do niego nie docierało :)

Mistycom - 08-01-2014, 09:11

kruszyna napisał/a:
że szybciej by to rozgryzła i zniszczyła niż wpadła na pomysł jak tu ten smakołyk wyjąć :)

Konga nie tak łatwo rozgryźć. Moja Luna też potrafi porozgryzać wszelkiego rodzaju zabawki, ale z kongiem do dzisiaj nie dała rady. Wytrzymał on nawet ciągnięcie przez dwa psy :)

kruszyna napisał/a:
zrobić plecionkę z grubej liny :) w przypadku jego psiaków genialnie się to spisuje, nie ma opcji żeby to zniszczyć i jest idealne do aportowania

No nie wiem czy nie ma opcji ;) Pies jak się uweźmie na sznurek to potrafi nitka po nitce przegryźć nawet gruby sznur na pół :) Przynajmniej nasza tak robi. Tak długo skubie az na pół nie przegryzie :P

mibec - 08-01-2014, 09:57

kruszyna, skoro z Sary taka twardzielka zainwestuj w Konga extreme http://zooexpress.pl/go/_info/?id=3746 - ta zabawke na prawde ciezko zniszczyc :)
kruszyna - 08-01-2014, 10:37

No to faktycznie może warto zainwestować w konga :) może to ciekawie wyglądać :)

Co do plecionki to znajomy zrobił taką swoim psiakom i już 1,5roku wytrzymuje zabawy 3 dorosłych psów więc myślę, że Sarze to też na dłużej wystarczy :)

Małgosia35 napisał/a:
środku pastą cudnie psiowo pachnącą


o jakiej paście mówisz ? :) myślałem, że tam się jakieś ciasteczka wkłada itp :)

mibec - 08-01-2014, 10:53

kruszyna, zapraszam do tego tematu: http://forum.labradory.or...awki&start=1000
nikolajewna - 08-01-2014, 10:54

kruszyna to co włożysz do konga to już kwestia twojej kreatywności. Do Konga można włożyć wszystko co lubi pies i czego nie wyjmie tak łatwo. Można poczytać jakie ludzie mają pomysły, a uwierz mi, że jest tego sporo. Węszenie i wylizywanie działa na psa uspokajająco, dlatego też Małgosia35 proponuje wysmarowanie ścianek konga pastą, pasztetem. Można użyć karmy mokrej, serek topiony, twarożek... Ostatnio pierwszy raz zamroziliśmy z mokrą karmą to nie było psa bitą godzinę... a potem poszedł spać ;P Ślady zębów nie zostały jeszcze na extreme zarejestrowane ;)
In Pleno - 08-01-2014, 20:00

Z owczarkami szkockimi po prostu żyję i pozostawiam im dużo wolności. One pragną być wdzięczne i współżycie nasze jest bez zarzutów. Neutralna postawa popłaca, nie tylko wśród ludzi.
Siekiera - 10-01-2014, 12:29

Przepraszam ze dopiero teraz ale niestety brak czasu..Mianowicie chyba żle śie zrozumieliśmy tzn.na dowrzę jest w miare ok gdyby nie to że ciągnie w domu jest problem z kórym sobie nie radzimy..Blade w domu podchodzi i podrya nas po rękach i wskakuje na nas i już wszytko co wyczytałem próbowałem i nic :( Dalej Blady jest mądrym psem szybko się uczy sztuczek 2-5 razy i już umie: dawać łapę jedną drugą,dawać głos,leżeć dawać piątki turlać się itd więc trenujemy więc chyba nie tu problem:( Dużym problremem jest to że nikt do nas nie może przyjść bo jest problrem bo nie daje gościowy żyć podrya go skacze nikt go pogłaskać nie może bo zraz podgryza...mi się to udaje ale casem też podgryza nie wiem już co robić ma juz ponad 8 miesięcy ma prawo tak się jeszcze zachowywać? Pomóżcie
Monisiaczek - 10-01-2014, 13:56

Siekiera, Blade to jeszcze szczeniak. Potrzebuje bardzo dużo uwagi "człowieków" i stara się ją zdobyć ;) Labki są psami bardzo aktywnymi, z turbo-doładowaniem ;) Zmęczą się na chwilę i znów chcą coś robić.
Na podgryzanie domowników i gości najlepszym sposobem jest izolacja. Odosobnienie to bardzo dotkliwa kara dla labka.
Cytat:
wystarczy tydzień intensywnej pracy żeby sobie z tym poradzić, ale muszą się całkowicie zaangażować wszyscy domownicy. od dziś ugryzienie zawsze oznacza karę. jeżeli jesteście w pokoju i pies zaczyna gryźć to jest natychmiast wyprowadzany za drzwi. czekacie minutę i wpuszczacie psa z powrotem (żeby dać mu szansę się dobrze zachować). znowu ugryzie? znowu wylatuje. i potem znowu po minucie go wpuszczacie. minie trochę czasu zanim pies zobaczy, że konsekwencją gryzienia jest odizolowanie, ale jak już załapie to wystarczy jedno, dwa wyprowadzenia pod rząd żeby sobie przypomniał o co chodzi. od czasu rozpoczęcia szkolenia nie możecie ani razu psu odpuścić, nie ważne czy gotujesz właśnie mleko, czy bawisz się z dzieckiem - pies gryzie, pies zostaje na MINUTĘ odizolowany.

Siekiera - 11-01-2014, 00:12

Izoluje lecz to nic nie dawało :( ;( na nas tez skacze ale z reguły jak wrócimy z pracy a tak to jak che sie bawic to wsakuje na nas i podgryza chyba che sie bawic tak staram sie to imnerpretowac
Mistycom - 11-01-2014, 11:37

Musisz być stanowczy. Jak skacze na Ciebie odepchnij go, wskakuje raz jeszcze odepchnij raz jeszcze, do skutku, aż przestanie skakać. Albo przytrzymaj go tak by nie mógł się wybić. Moja Luna, jak przychodzimy tez na nas skacze (jeszcze) ale stopujemy ją, mówiąc że nie wolno. W większości wypadków reaguje i cieszy się nadal, ale już tak nie świruje.

Problem mamy kiedy ktoś przychodzi, bo rzadko mamy gości w domu i wtedy ciężko nad nią zapanować. Potrafi wyskoczyć na prawie 1,8m z radości. Goście sa wtedy osaczeni i nie reagują tak stanowczo na jej wybryki jak my, stąd pozawala sobie na więcej. W takich wypadkach my reagujemy, na razie główie ją przytrzymując i stopując i dokładając do tego słowny zakaz.

KandB - 11-01-2014, 13:12

Mistycom napisał/a:
Jak skacze na Ciebie odepchnij go, wskakuje raz jeszcze odepchnij raz jeszcze, do skutku, aż przestanie skakać.

Z tym może być różnie, Blade takie odpychanie może również potraktować jako zabawę. Tak było w przypadku mojego psa. U nas akcje skakania i gryzienia pojawiały się nie w domu a na spacerze. Na początku też psa odpychałam i mówiłam "nie wolno", to go jeszcze bardziej nakręcało. Poskutkowała metoda kompletnego nie zwracania uwagi na niego. I chociaż czasem już byłam na granicy wytrzymałości, to nawet na niego nie spojrzałam, stałam lub szłam dalej jak gdyby nigdy nic. Ale wiadomo, każdy pies jest inny.
Izolowanie też się u nas sprawdziło, jednak wykorzystałam je kiedy ten próbował coś wymusić poprzez szczekanie. Może to nie za dobry sposób, ale jest nam teraz lżej :-P kiedy zaczynał szczekać gdy np. jedliśmy, albo sprzątałam a temu zachciało się zabawy, przynosił np. piłkę i szczekał, mówiłam "wyjdź" i na chwilę go wyprowadzałam. Teraz w domu na słowo "wyjdź" pies jest cicho :P
Wiadomo, że trzeba znaleźć złoty środek i włożyć w to trochę czasu. Jednak tak jak napisała Mistycom, musisz być przede wszystkim stanowczy :)

Mistycom - 11-01-2014, 13:26

KandB napisał/a:
Z tym może być różnie, Blade takie odpychanie może również potraktować jako zabawę.

Też racja, chociaż zależy to też od sposobu w jaki pies jest odpychany. Fakt jednak, co mi się teraz przypomniało, że jak Luna nie dawała za wygraną to po prostu odchodziłam od niej. Gorzej jak znajduje sobie wtedy inny obiekt, np. mojego synka, ale wtedy moje "nie wolno" wystarcza, żeby przestała na niego skakać.

evecious - 12-01-2014, 00:08

U mnie na skakanie w domu wystarczało się odwrócić parę razy, wydać polecenie siadu, po czym się odwracałam i jeśli pies ładnie siedział to pochwała i dopiero wtedy się z nim witałam. Teraz wchodzę do domu, rozbieram się, zakładam kapcie a Rico cały czas za mną łazi, siada i merda ogonem że ledwo usiedzi, ale czeka, aż to ja się z nim przywitam.

Natomiast Tż podobało się skakanie przy witaniu, więc nauczył go na polecenie "hop" przyzwolenia do tego żeby Rico na niego skakał ;]

nikolajewna - 12-01-2014, 00:13

evecious jeśli robi "hop" na polecenie to wg mnie uczciwe postawienie sprawy ;)
evecious - 12-01-2014, 00:28

nikolajewna napisał/a:
evecious jeśli robi "hop" na polecenie to wg mnie uczciwe postawienie sprawy ;)


No tak tak, nie napisałam nigdzie, że to źle :D sama czasami pozwalam mu tak na siebie skoczyć :)

Śmieję się tylko, że mój cwany TŻ zawsze znajdzie sposób, żeby postawić na swoim :D ;]

Mistycom - 12-01-2014, 14:53

U mnie na razie najczęściej jest coś przeskrobane jak przychodzę do domu, więc pytanie "co zrobiłaś?" skutecznie hamuje Luny skakanie i radość. Wtedy siada z podkulonym ogonem i sklapniętymi uszami i czeka aż zrobię swoje i pozwolę jej podejść.
Karaneta - 27-01-2014, 12:07

Moja Harfa dziś kończy 3 miesiące. Gryzienie "człowieków" zostało opanowane, oczywiście to agresywne. Konsekwentne podejście do psa zrobiło swoje.
Dlatego bądźcie cierpliwi i nie oddawajcie szczeniaków bo "gryzie" dzieci.



Mamy to szczęście, że na razie pies szkód nie robi. Choć od lat marzy mi się generalny remont i aż się prosi aby pies coś zdemolował: podłogę, drzwi, ściany... i nie chce.

dominika92 - 27-01-2014, 12:31

Karaneta, hehe lepiej żeby nie demolował :D Bo laby to potrafią oj tak :P Tylko weź tu potem wytłumacz, żeby po remoncie też tego nie robił. :D
Sarrai - 27-01-2014, 14:04

karaneta mogę Ci podrzucić Fridkę, ona jest świetna w szykowaniu mieszkania do remontu ;] :bad:
Karaneta - 27-01-2014, 14:45

Zobaczymy jak to będzie za 3 miesiące ;D

Dzięki za info w razie czego już wiem do kogo się zgłosić :haha:

Ale zapomniałam dodać, że ułożony został dla niej stary dywan na który dostała pozwolenie na znęcanie się nad nim. Mogę tylko "powiedzieć" - biedny dywan i dobrze, że stary. Szybciej się wyrzuci ;D .

dominika92 - 27-01-2014, 18:38

Karaneta, tylko wiesz, że potem może być jej ciężko wytłumaczyć że z nowym już tak nie może ? :haha:
Karaneta - 28-01-2014, 22:33

Wcześniej nie miałam dywanu i podejrzewam potem też nie będzie. Dywan w sumie został przyniesiony specjalnie dla niej co by się nie rozjeżdżała podczas ucieczek, bieganiny no i znęcania się nad nim. Jednocześnie służy jej jako "plac zabaw".
aganica - 28-01-2014, 22:39

Karaneta napisał/a:
Choć od lat marzy mi się generalny remont i aż się prosi aby pies coś zdemolował: podłogę, drzwi, ściany... i nie chce.
Poczekaj, aż zacznie zmieniać zęby.. :-P
Kali - 31-01-2014, 13:23

ja mam podobny problem...Kali jest jak dzikus,gryzie,szczeka,skacze,a kiedy go odpycham atakuje mnie jeszcze bardziej i już nie odpuszcza,dopóki mnie nie odda w bardzo bolesny sposób to nie ustąpi..Nie panuje nad tym. :bad:
tenshii - 31-01-2014, 14:13

Nie odpychaj, to nakręca psa.
Ignoruj albo go gdzieś zamknij samego na 5 minut bez słowa. Po 5 minutach wypuść, chyba, że piszczy - wtedy dopiero jak przestanie

agata01510 - 31-01-2014, 22:47

tenshii napisał/a:
Nie odpychaj, to nakręca psa.


Mądra rada :)

Karaneta - 04-02-2014, 21:35

Moja Harfa też się za nadto nakręcała jeszcze bardziej przy odpychaniu. Nie mialam bladego pojęcia jak sobie z tym poradzić. Zaczęłam obserwować mojego starego psa podczas takiej dzikiej zabawy mojego szczeniaka z dorosłym starym psem. Gdy Harfa przesadziła stary pies łapą ja przygniatał jednocześnie warcząc. Czasem chwytał ją za gardło zębami, padała na plecy i w tym czasie robiła się łagodna jak baranek. Więc pewnego dnia gdy Harfa dostała ataku agresji tylko delikatnie obięłam ( nie ma mowy o ściskaniu.) ją za szyje dłonią ona sama kładła się na plecy. Wtedy zaczynałam ją drapać pod brodą. Psina momentalnie się uspokajała.
kamil8406 - 09-02-2014, 21:05
Temat postu: Zjadanie ziemi na spacerze.
Czesc ma ktos pomysł dlaczego moja suczka lubi konsumować zięmię podczas spaceru. Wybiera te lepszą najlepiej czarnoziem :) .Od razu pisze że badałem krew i mocz i wszystko jest w porządku. Jakby kogos psiul miał podobne upodobania to niech sie podzieli doswiadczeniami. Dzieki. Jakby był wcześniej podobny temat to poprosze o przeniesienie :) .
Ania8017 - 11-02-2014, 15:55

Saba je trawę-i wcale nie jest wtedy zmęczona i nie chce jej się pić;) Lubi też zjeść miękkie spróchniałe drewno i torf. Krowim plackiem nie jest zainteresowana-może dlatego,że teraz na łące na świeże się nie trafi;) ale już obornik-bardzo chętnie. Jej ulubiony przysmak-orzechy włoskie. Mam pod domem 2 drzewa i ona zjada całe orzechy ze skorupą. Nie wymiotuje, kupy ma normalne,więc nie walczę z tym, aż tak zawzięcie;) Współczuję jednak ludziom mającym psy w mieście. Byłam w niedzielę u mojej mamy cały dzień i musiałam wychodzić z Sabą na dwór oczywiście. Niby chodziłam w odległe miejsca,gdzie dzieci się nie bawią i ogólnie niby nikt nie chodzi,ale jednak mnóstwo tam śmieci. Byłam w szoku,że tyle obrzydlistwa się poniewiera na trawnikach. Jak bym musiała tak kilka razy dziennie wychodzić, to by mi zbrzydło po trzech dniach;)
labidabi - 24-03-2014, 23:21
Temat postu: BEHAWIORYSTA - Kraków
Poszukuję pilnie sprawdzonego behawiorysty w Krakowie / okolicach.

Zachowania Koko nie są normalne, lub po prostu ja sama już nie daję z nią rady. Gdy ma napad furii, nie można jej w żaden sposób ogarnąć - zabawą, ignorancją, przyciskaniem do ziemi. Ona tego nie respektuje i niczego się nie boi. Załamuję ręce i beczę nawet z tego powodu jak głupia, bo pies wpada w totalny amok Dziś osiągnęła jakieś epicentrum, powiedziałabym, że chciała mnie jakby zagryźć nawet. To się w głowie nie mieści. Nagrody, komendy - ma wszystko gdzieś, gdy sobie upatrzy cel, którego nie pozwalam jej osiągnąć.

Sugarfree - 24-03-2014, 23:36

labidabi, jeśli Cię to pocieszy to nasza Lila też jeszcze miesiąc temu odstawiała takie "cuda" :confused: To wszystko powinno minąć wraz z wiekiem ale pracować z psinką trzeba cały czas i to koniecznie. Nie poddawaj się. Niestety, nie znam osobiście żadnego psiego behawiorysty z Twoich okolic. Zerknij na tą stronę http://behawioryscicoape.pl/d/szukaj/malopolskie. Mam nadzieję, że znajdziesz tam kogoś dobrego. Trzymam kciuki :)
labidabi - 24-03-2014, 23:53

Sugarfree napisał/a:
labidabi, jeśli Cię to pocieszy to nasza Lila też jeszcze miesiąc temu odstawiała takie "cuda" :confused: To wszystko powinno minąć wraz z wiekiem ale pracować z psinką trzeba cały czas i to koniecznie. Nie poddawaj się. Niestety, nie znam osobiście żadnego psiego behawiorysty z Twoich okolic. Zerknij na tą stronę http://behawioryscicoape.pl/d/szukaj/malopolskie. Mam nadzieję, że znajdziesz tam kogoś dobrego. Trzymam kciuki :)


Dzięki. Staram się, ale jest bardzo ciężko. Obawiam się, że ma niesamowicie dominujący charakter i nie dam sobie z nią rady. A nie chcę jej "skrzywić" za te jazdy, bo jest mi ciężko to wytrzymać i czasem puszczają mi nerwy z bezsilności. Robię praktycznie WSZYSTKO, żeby ją doceniać w każdym momencie, ale i też trzymać w miarę w ryzach bo ma cięty charakter. Wiec pokazuję co ma zrobić, bardzo chwalę na każdym kroku, gdy jej coś wychodzi. ale w pewnych sytuacjach, gdy ma te napady, mnie to przerasta. Czytam książki, oglądam filmiki i nic nie skutkuje... Może jej to przejść, a może zostać na zawsze, dlatego zastanawiam się nad specjalistą.

kamil8406 - 25-03-2014, 00:06

labidabi napisał/a:
Obawiam się, że ma niesamowicie dominujący charakter

To nie dominujący charakter to labrador :) . Inka też miała napady, teraz już coraz mniej nawyżej głupawka czasami ale to 10 minut i jest ok. labidabi, ręce masz jeszcze całe:) ja wyglądałem jakbym się pociął żyletkami :) . Uwierz mi warto się przemęczyć teraz mam prawie zawsze przewidywalną :-P śliczną labusię.

labidabi - 25-03-2014, 00:11

kamil8406 napisał/a:
labidabi napisał/a:
Obawiam się, że ma niesamowicie dominujący charakter

To nie dominujący charakter to labrador :) . Inka też miała napady, teraz już coraz mniej nawyżej głupawka czasami ale to 10 minut i jest ok. labidabi, ręce masz jeszcze całe:) ja wyglądałem jakbym się pociął żyletkami :) . Uwierz mi warto się przemęczyć teraz mam prawie zawsze przewidywalną :-P śliczną labusię.


Ręce JESZCZE całe, ale nerwy nie bardzo... Ok, co robić kiedy ma napad i nie chce się ode mnie odczepić? Nie pozwala mi nawet wyjść z pomieszczenia, uczepiona w furii dojada mi w nogi ze wściekłością. Wcześniej, gdy w końcu udało mi się wyjść, siedziała pod drzwiami, pojujczała a potem był spokój w miarę. Teraz wydaje mi się, że specjalnie mnie zagania, żebym wyszła, a ona wraca do swojej czynności, którą ja śmiałam jej przerwać. Zauważyłam, że potem jeszcze długo strzela focha i nie daje mi się tknąć - warczy, gdy się zbliżam.

Ryniu - 25-03-2014, 00:15

labidabi, dlatego ja zawsze polecam psy w potrzebie - odchowane. Niestety wszyscy chcą tylko szczeniaki :)
Poczytaj troszkę więcej tematów na forum, przejrzyj filmy o szkoleniu w internecie, jest tego mnóstwo. No i trzeba przede wszystkim więcej cierpliwości, a szczeniaczka męczyć zabawami :)

Behawioryści w Krakowie obrodzili :)
Zobacz:
https://www.google.pl/sea...sm=122&ie=UTF-8

labidabi - 25-03-2014, 00:22

Ryniu napisał/a:
labidabi, dlatego ja zawsze polecam psy w potrzebie - odchowane. Niestety wszyscy chcą tylko szczeniaki :)
Poczytaj troszkę więcej tematów na forum, przejrzyj filmy o szkoleniu w internecie, jest tego mnóstwo. No i trzeba przede wszystkim więcej cierpliwości, a szczeniaczka męczyć zabawami :)

Behawioryści w Krakowie obrodzili :)
Zobacz:
https://www.google.pl/sea...sm=122&ie=UTF-8


Myślę, że to nie o to chodzi. Ja wychowałam od szczeniaka mieszańca yorka - i nie było z nim problemów większych. Tak samo miałam szczeniaka mieszańca jamnika - też nie było z nim takich problemów. Chciałam też wychować labradora od małego, bo tego chcieliśmy z mężem od paru lat. No i są problemy. Wiadomo, że ze szczeniakami zawsze są problemy, ale takich ataków się nie spodziewałam po prostu. I żal mi psiaka za to, że ja jej nie mogę ogarnąć...

kamil8406 - 25-03-2014, 00:26

Tu masz najlepsze forum behawiorystyczne w polskim necie https://szkoleniepsow.fora.pl/.
Po za tym na ataki od siebie mogę poradzić zawsze mniej zabawkę w kieszeni jak ma atak daj zabawkę i wyjdz poczekaj jak się uspokoi ja tak robiłem. Jak wymieni zęby to 90 ^ gryzienia się skończy, 10 % zostaje na głupawki wtedy nic się raczej nie da zrobić :) .

labidabi - 25-03-2014, 00:29

kamil8406 napisał/a:
Tu masz najlepsze forum behawiorystyczne w polskim necie https://szkoleniepsow.fora.pl/.
Po za tym na ataki od siebie mogę poradzić zawsze mniej zabawkę w kieszeni jak ma atak daj zabawkę i wyjdz poczekaj jak się uspokoi ja tak robiłem. Jak wymieni zęby to 90 ^ gryzienia się skończy, 10 % zostaje na głupawki wtedy nic się raczej nie da zrobić :) .


Dzięki za link.
Zabawki, smaczki - nic nie odciągnie jej od celu, a później i ode mnie. NIC. Próbowałam nawet jej furię zamienić w zabawę, ale i tak pamięta, co chciała osiągnąć i od razu do tego wraca.

kamil8406 - 25-03-2014, 00:46

labidabi, gryzienie minie, najgorsze przed tobą spacery :-P . Moja cięgała mnie po wszystkich krzakach, do każdego człowieka i psa. Jak najwcześniej ćwicz chodzenie przy nodze na smyczy zaczynaj w domu bez rosproszeń. Jeszcze jedno żadnego przeciągania sznurkiem, szarpakiem itp. póżniej są problemy z szarpaniem smyczy( przynajmniej u mnie były :) ). Ja radził bym zaczynać na szelkach easywalk Na tym Inkę nauczyłem ładnie chodzić przy nodze http://allegro.pl/szelki-...4008776025.html lub http://allegro.pl/szelki-...053897469.html. Lepsze są te drugie, tańsze ale jak dla mnie lepiej wykonane.
Sugarfree - 25-03-2014, 01:09

kamil8406 napisał/a:
Ja radził bym zaczynać na szelkach easywalk

kamil8406, sunia labidabi jest jeszcze za mała na szelki. Za to ćwiczenie z chodzeniem na smyczy w domu to bardzo dobry pomysł :)

labidabi, miesiąc temu przyszła do nas koleżanka, która była wówczas prawie w 7-mym miesiącu ciąży. To co wyczyniała Lila przerosło nas wszystkich. Zaczęła skakać Jej po brzuchu i absolutnie nic do niej nie docierało. Więc mój mąż zamknął Lilę w łazience. Stała pod drzwiami, skomlała, drapała, w końcu się uspokoiła. Wtedy ją wypuściliśmy ale ponownie dała ten sam popis więc z powrotem trafiła do łazienki. Znowu ten sam schemat - skomlenie, drapanie drzwi. Jak się wyciszyła, choć trwało to dłużej niż za pierwszym razem, znowu wypuściliśmy ją z łazienki. Mieliśmy pewne obawy ale jak weszła do pokoju to merdając ogonkiem, popatrzyła na naszą koleżankę, po czym położyła się na Jej stopach i zasnęła. Teraz już nie odstawia takich przedstawień przy gościach choć potrafi "wylewnie" się przywitać - jak typowy labrador. Pojęła, że jeśli zacznie sobie za dużo pozwalać, to wtedy pójdzie do łazienki i nie będzie mogła siedzieć w towarzystwie ludzi. Pracujemy z nią cały czas bo musi wiedzieć kiedy i co jej wolno. Nie załamuj się - Koko jest jeszcze mała, zapewne wszystko wydaje się jej zabawą. Musisz być konsekwentna i nie dać sobie wejść na głowę.

kamil8406 - 25-03-2014, 01:17

Sugarfree napisał/a:
sunia labidabi jest jeszcze za mała na szelki
moja Inka od początku chodziła w szelkach. Według mnie szelki dobrze dobrane są bezpieczniejsze. Po za tym moja Inka dusiła się na obroży jak ciągneła więc wyboru raczej nie miałem., o uszkodzenie krtani nie trudno
Sugarfree - 25-03-2014, 01:34

kamil8406, w sumie wiele jest opinii na ten temat, szczególnie wśród weterynarzy. Głównie chodzi o stawy łokciowe i rozwijające się kości mostka - tak słyszałam.
kamil8406 - 25-03-2014, 09:11

Jak się szczeniak uprze i położy na chodniku to chyba łatwiej podnieść na szelkach, na obroży się nic nie da zrobić. Kilkanaście kilogramów które ucieka i gryzie raczej cięzko wziąć na ręce :) . Teraz już z przyzwyczajenia lepiej mi chodzic z nia na szelkach, szczególnie Easywalkach.
Almathea83 - 25-03-2014, 09:33

labidabi, a czy możesz wrzucić filmik, który obrazuje jej zachowanie? Naprawdę nie chce mi się wierzyć, żeby 2,5 miesięczne szczenię było agresywne ;-)
Ania8017 - 25-03-2014, 10:17

Almathea83 napisał/a:
labidabi, a czy możesz wrzucić filmik, który obrazuje jej zachowanie? Naprawdę nie chce mi się wierzyć, żeby 2,5 miesięczne szczenię było agresywne ;-)


A ja wierzę na podstawie tego jak zachowywała się Kora. Nie wiem,czy rzeczywiście można to określić jako agresję. Moim zdaniem w pewnym sensie tak. Jak Korę wzięliśmy miała 8tyg. Od wejścia do auta cały czas mnie gryzła. W domu od razu warczała,szczekała i gryzła dzieci-nie była to zabawa szczeniaka. Nie jestem znawcą,więc być może określenia "agresja" było przesadzone,ale dla mnie było to zachowanie agresywne.

tenshii - 25-03-2014, 11:05

Ona NIE jest agresywna. Po prostu jest charakterna.
I NIE przyciskaj jej do ziemi!!

Jak się tak zachowuje zamykaj ją samą w jakimś odrębnym pomieszczeniu

Dexterxvs - 25-03-2014, 11:47

Labidabi, przecież ten twój piesek to malutki szczeniak. Ta istotka dopiero zaczyna UCZYĆ się jak postępować, by zadowolić swoich właścicieli, być posłuszną itd. Jak wspomniała Tenshii, zamknięcie na parę minutek pieska w odosobnieniu pomoże go uspokoić, a z czasem zrozumie, że źle coś tam robi. Mój Timur był podobny w tym wieku, powiedzmy wczesno szczeniackim i właśnie zamykanie w łazience na 5 minut aż do wyciszenia pomogło. Ja bym tutaj nie tragedyzjował i żadnego tam behawiorysty bym nie szukał. Trzeba z pieskiem dużo przebywać, zacząć go uczyć przez zabawę tego i owego, rozmawiać z nim a zobaczysz, że będzie dobrze. Ale powtarzam, TO JESZCZE MŁODZIUTKI SZCzENIAK i zrozumienie świata - co i jak itd. przed nim. Nie można bóg wie czego oczekiwać od pieska w tym wieku. Spokojnie i trochę więcej luuuuuuuuzu :)

PS

Przeczytałem uważnie jeszcze raz Twoje wcześniejsze posty ntt. i .... jakoś tak mi się pomyślało, że to może był zły wybór rasy przez Ciebie. To nie jork czy jamniś, lecz pies, który wyrośnie raczej na aktywnego przyjaciela, lubiącego ruch, zabawę, długie spacery, a nie kanapowiec co to tylko łóżeczko, mizianie i ewentualnie krótka siqpka :) No bo skoro Ty masz JUŻ nerwa na małego szczeniaczka, co to zaczyna sobie dopiero poczynać tak i siak, to co będzie później :P No chyba, że jesteś świadoma włożenia większego trudu w wychowanie labka, niż pozostałe byłe Twoje piesy :) Jeżeli tak jest, to będzie dobrze. Spoko.
I jeszcze jedno, szczeniak MUSI mieć duuuużo zabawek, maskotek do rozrywania itd. To pozwoli ukierunkować jego "agresję" na nie, a nie na rączki pańci np. Zawsze powtarzam, że pies który ma w domu dużo szarpidełek, zabawek niszczaków, nie będzie rujnował mieszkania, nie będzie próbował zbytnio sił z pańciem itd. Uff, się rozpisałem :P

Monisiaczek - 25-03-2014, 12:15

labidabi, to jest właśnie szczeniak labradora :-P One mają tyle energii co elektrownia jądrowa. Muszą ją jakoś spożytkować. Niekoniecznie tak, jak Ty to sobie wyobrażasz ;)
Miałam jednego labradora od szczeniaka i... na razie nie przewiduję powtórki. Nie mam wbudowanych dopalaczy ;) Zdecydowanie wolę dorosłe labki. Energii też mają potwornie dużo, ale łatwiej ją odpowiednio ukierunkować ;)
labidabi, nie poddawaj się. Ignoruj łobuza i izoluj, gdy za bardzo rozrabia. Absolutnie, nie przyciskaj do ziemi!

Sarrai - 25-03-2014, 13:10

Labidabi mój szczenior też tak wariował, tez mnie gryzła do krwi, ja odchodziłam a ona za mną, usiadłam na kanapie a ona cap mnie za rękę ;D Wstałam, a ona mnie za kostkę ;)

teraz to wspominam z rozbawieniem ale wtedy wcale mi do śmiechu nie było, wręcz przeciwnie.
Ale do tego trzeba cierpliwości. U nas najbardziej pomogło odizolowanie jej w innym pomieszczeniu. Na krótko. Czasem po jej wypuszczeniu zaczynało się od nowa....ale wtedy znowu - kara :-> To są naprawdę mądre psy i twój też załapie tę zależność. U jednych szybciej, u drugich dłużej. U nas to tak do 4 miesiąca trwało. Nie ma co porównywać szczenię labradora i yorka np. (moja teściowa ma iiiii to naprawdę był bezproblemowy szczeniaczek).Ale to nie jest agresja, bo skąd niby u tak małego psa zachowania agresywne? . Sama się nie zorientujesz kiedy to minie, tylko trzeba konsekwencji i nienakręcania się przez właściciela w stylu "o matko, matko teraz taki mały to co to będzie jak już urośnie".

Aha, no i jeszcze.. Gdy Frida była tak mała to tak naprawdę ja chwilę oddechu to miałam jak ona spała:) bo w przeciwnym razie trzeba było mieć oczy dookoła głowy. Po prostu rozpiera ją energia i w ten sposób ją wyładowuje.

Zresztą... na 39 stronie tego tematu są też moje wywody w tym temacie. Możesz przeczytać, że przechodziłam podobne rzeczy i co.. żyję i mam się dobrze :) a z Fridy to taki ciapciak, że muchy by nie skrzywdziła :P

KandB - 25-03-2014, 15:45

Dexterxvs napisał/a:
Ty masz JUŻ nerwa na małego szczeniaczka, co to zaczyna sobie dopiero poczynać tak i siak, to co będzie później

Ja też należę do tych co okres szczenięcy wspominają o wiele, wiele gorzej niż teraźniejszość :-P mały szczylek nie wiadomo skąd, na spacerze zaczynał na mnie skakać, gryźć po rękach, obracałam się nie zwracałam na niego uwagi a to tylko potęgowało jego "złość", czasem też mi ręce opadały. W domu było łatwiej go opanować, też polecam izolowanie, nawet na chwilkę, ale do skutku aż mała się nie uspokoi.
Teraz również się z tego śmieję i chociaż fajnie się poprzytulać do takiego malucha (o ile w ogóle na to pozwoli :P ) to chyba więcej szczeniaka bym nie chciała ;) A teraz, nieco starszy już psiak, pomimo wad, które niestety ma, to w stosunku do mnie jest najwspanialszym psem na świecie. Tak więc pocieszając, labidabi musisz to po prostu przeczekać, za niedługo Koko wynagrodzi Ci wszystkie krzywdy ;)

bietka1 - 25-03-2014, 23:23

labidabi, mała po prostu się nudzi, rozpiera ją energia i stąd to zachowanie. Na pocieszenie - ja przez pierwsze tygodnie nie mogłam nawet mojej Sary pogłaskać, bo zaczynało się gryzienie. Zawsze wtedy dawałam jej do pysia gryzak (taki bawełniany sznur z węzłami) i odchodziłam. Jeżeli zaczynała podgryzać niedozwolone rzeczy odwracałam jej uwagę klaskaniem i wtedy znowu zabawka do pysia, żeby zajarzyła, że gryźć można tylko swoje zabawki. Taki gryzak to świetna "zatyczka" dla szczeniora, który wszystko próbuje zębami. Możesz też ją trochę zmęczyć rzucając jej piłkę (ale tu z umiarem i nie na śliskiej podłodze - trzeba uważać na stawy biodrowe). Najlepszym wyciszaczem i jednocześnie niezawodnym sposobem na zmęczenie psiaka jest zabawa w tropienie. Rozkładasz kilka kulek karmy początkowo w widocznych miejscach i zachęcasz do szukania. Mały łakomczuch na pewno załapie, że to się opłaca. Z czasem coraz trudniejsze miejsca, żeby włączyła do pracy nos. Sama się zdziwisz, jak panna się zmęczy. I zero nerwów, krzyków czy gwałtownych ruchów, bo to ją tylko nakręci i nauczy, ze jak rozrabia to dajesz jej swoją uwagę, czyli nagradzasz. Nie dziwię się, że uwielbia gryźć cię za nogawki. Przecież to świetna zabawa w przeciąganie :haha: , a to labradory kochają nad życie. Nie możesz stwarzać takich sytuacji - jeśli tylko się do tego zabiera, zabawka do mordki a ty znikasz. Przy takim brzdącu trzeba się wykazać refleksem i pomysłowością, trzeba "przechytrzyć psa". Zresztą kiedyś chyba była tak właśnie zatytułowana książka o wychowaniu psa.
I nie łam się, przed tobą dopiero najfajniejsze miesiące: niszczenie wszystkiego co wpadnie w zęby, fruwanie na smyczy za motylem czy listkiem na wietrze, entuzjastyczne witanie wszystkich ludzi i psów napotkanych na spacerze :) .
Piszesz o swoich wcześniejszych doświadczeniach z psami ....Przed Sarą wychowałam od małego trzy boksery. Wydawało mi się, że skoro opanowałam i nauczyłam kultury tak energetyczne psy, to wiem wszystko o życiu ze szczeniakiem. Sara nauczyła mnie pokory bardzo szybko.
A co do pomocy behawiorysty - jeśli uważasz, że macie problem, to czemu nie? Zawsze lepiej dowiedzieć się czegoś mądrego wcześniej niż później. Powodzenia!

michal-doberman - 26-03-2014, 11:07

labidabi - dostałaś mnóstwo cennych porad, myślę, że sobie poradzisz ze swoim psem, tylko stosuj te rady codziennie, bądź bardziej uparta od swojego psa.
labidabi - 14-04-2014, 12:02

Tak jest, wielkie dzięki Wam wszystkim:) Coraz bardziej zdaję sobie sprawę z tego, że muszę się po prostu "jej nauczyć" i być sprytniejszą od niej bo Koko jest bardzo inteligentna i wykorzystuje każdą okazję, żeby zapanować nad światem po swojemu:>
Np. czasem kiedy widzę, że się już tak bardzo nakręci, łapię ją na kolana i trzymam tak, że nie może się ruszyć, długo jest zdezorientowana, a gdy zaczyna ją to złościć, mówię do niej spokojnym głosem i z uśmiechem (żeby nie brała to za atak) "widzisz, Kokuś, i po co ci to było?" póki się nie uspokoi całkowicie:) Chwilę tak potrzymam, wsadzam zabawkę i bawię się z nią. Wydaje mi się, że działa to bardziej niż złoszczenie czy krzyk, bo potem nie kawapi się bardzo do mnie skakać z obawy, że znowu ją złapię;) Niestety wynoszenie jej nie wchodzi w rachubę, bo mała w nosie to ma i od razu interesuje się wszystkim, co znajduje się w pomieszczeniu, w którym się znalazła, nic nie robiąc sobie z tego, że to jakaś kara.
Znalazłam na nią też super sposób. Wpuszczam do ogródka mojego kundelka, z którym ma radochy po pachy. Maniek jest chyba najszybszym psem na świecie, więc po takiej "sesji" z nim jest tak wymęczona, że nie ma siły na nic i jest PRAWIE jak aniołek;)

labidabi - 14-04-2014, 12:20

Koko zżera wszystko, co popadnie - trawę, mech z korzeniami, kwiatki, ziemię, patyki, spróchniałe drewno, kupy, nawet skruszony beton z murków i... kamyki leżące luzem na drodze...
Barbi - 14-04-2014, 13:58

A ja myslalam, ze moj Karmel je wszystko. W porownaniu do tego co czytam to on jest wybredny. Patyki obgryza i wypluwa, kazde smieci wacha ale do nie je, kupki tylko swoje wlasne, mozna uznac, ze ma krolewskie podniebienie :haha: .
deadend - 14-04-2014, 14:06

labidabi, witaj w klubie ;]
Quaddo - 14-04-2014, 14:42

labidabi napisał/a:
Koko zżera wszystko, co popadnie

większość rzeczy idzie oduczyć jeść.
ja na początku miąłam wrażenie, że odkurzacz wyprowadzam.
teraz ten drań się rozsmakował w takich ładnych roślikach u mnie w ogródku (nie wiem co to dokładnie jest), wyrzebuje korzenie i sobie chrupie. krzyki, kary, błagania nie pomają. dodatkowo bardzo lubi róże, zawsze podskubuje krzaki jak jakies znajdzie.

Ewelina - 14-04-2014, 14:45

Jeżeli wasze psiaki to małe odkurzacze radzę zakładać kaganiec na spacer, wiem że to może nie fajnie wyglada ale uchroni psa przed zjedzeniem czegoś co może mu bardzo mocno zaszkodzić. Pies mojej koleżanki zjadł duży kawałek szkła. Niestety nie udało się go uratować :confused: Uważajcie.
labidabi - 14-04-2014, 14:55

Trzeba uważać, ale czasem się po prostu nie da. W zeszłym tygodniu Koko zjadła... pszczołę :( Miało to miejsce na balkonie, niestety nie zdążyliśmy dobiegnąć. Szczęście w nieszczęściu, że jej nie użądliła po połknięciu. Ale są takie sytuacje, w których się po prostu nie da nic zrobić :( Inaczej pies musiałby nosić kaganiec non stop, a to przecież jest niemożliwe...
Quaddo - 14-04-2014, 15:49

labidabi napisał/a:
Koko zjadła... pszczołę

Quaddo był nieznośny, jak był w wieku Koko, pszczołę próbował zjeść i go urabała w pycho pod samym nosem, od tej pory sie boji bąków (na osy jeszcze za wcześnie)

labidabi napisał/a:
kaganiec non stop, a to przecież jest niemożliwe...

ja używam klikera i naprawdę na spacerach nic nie żre, po za trawami i innymi roślinami, już nawet go obtłuszczone papiery po fastfoodach nie ruszają. a raz nawet zignorował kość :D

własnie odkryłam jak mój psiak się bawił w ogródku jajeczkiem. najpierw myślałam, że to takie lukrowane jajko, ale się okazało, że to było ptasie (chyba wróba). jajko było pękniętne i teraz nie wiem, czy spadło, a on sobie przytargał na swoje miejsce i się po prostu bawił, czy gdzieś było gniazdo i już nie ma, bo zeżarte :cring:
chyba mu nie zaszkodzi?

Carrie - 14-04-2014, 23:59

Kupując labradora miałam kompletnie błędne wyobrażanie o posiadaniu psa tej rasy (poprzednio miałam boksery i były zupełnie inne) - wyobrażałam sobie bowiem, że będzie to mój najlepszy przyjaciel, skory do pieszczot i czułości. Odebrałam z hodowli małego demona! Nienawidził dotyku w żadnej formie, gryzł i drapał tak mocno, że przez pierwszy rok wyglądałam jak ofiara domowej przemocy. Od początku wychowywaliśmy go w sposób pozytywny, ale nie dawaliśmy rady jego charakterowi i temperamentowi i w wieku sześciu miesięcy trafił na szkolenie. Od tamtej pory zaczął robić postępy i teraz (rok później) jest psem niemal idealnym. Ale ćwiczymy codziennie, to stało się częścią naszej codzienności. Polecam szkołę Psorbona, prowadzona jest przez behawiorystkę Kasię. Strasznie ciepła osoba, ucząca jak pozytywnie wyszkolić swojego czworonożnego przyjaciela. Przykładam również dużą wagę do wspólnych spacerów, przeciągania się (to jest zastępstwo dla wspólnych polowań), dużej dawki ruchu i socjalizowania Amiga z innymi pieskami. Zawiązała się między nami tak silna więź, że nie wyobrażam sobie życia bez niego i wiem, że on czuje to samo :)

W 100% zgadzam się z KandB - dorosły labek wynagrodzi wszystko!!! :) Najgorszy okres to szczenięctwo.

Carrie - 15-04-2014, 00:18

Ja też mam psa o charakterze "odkurzacza". Początkowo zjadał wszystko, próbował połknąć nawet test ciążowy znaleziony na trawniku :) Pomogło nam szkolenie, na którym ważnym elementem była komenda 'nie rusz'. Teraz nie zje niczego bez mojej zgody, nawet siedząc przed miską z chrupkami czeka na pozwolenie. Takie surowe podejście było u nas konieczne ponieważ Ami raz dławił się patykiem, który zaklinował się mu w przełyku i od razu trafił na ostry dyżur, a kilka razy tak najadł się patyków, że w nocy nimi wymiotował i robił kupy z drzazgami... Próbował też zjeść szkło z rozbitej miseczki, widocznie pachniała jakimś jedzeniem. Warto jest wyćwiczyć tę komendę, może uratować psu życie. U nas kaganiec nie ma racji bytu, bo na każdym spacerze bawimy się piłką.
mibec - 20-04-2014, 00:51

Moje psy uwielbiaja patyki. W zeszla niedziele dostalismy nauczke jak bardzo to niebezpieczne :( Barney przebil sobie jezyk :cring: cale szczescie niegroznie - bardzo go bolalo, ale krwawienie nie bylo duze i rana szybko sie zagoila po podaniu antybiotyku. Zaczelismy oduczac psy zabawy z patykami - dopuszczamy tylko patyki w wodzie, bo to jest w miare bezpieczne.
Dexterxvs - 20-04-2014, 09:51

Jakieś dwa miesiące temu Timur miał to samo. Aportował patole i nagle wyłknął i już nie było psa i zabawy. A ozorek zepsuty. Skończyło się wizytą u weta i zastrzykiem itd.
Pomimo takiej przygody, uważam, że nie można pozbawiać psa zabawy patolami, bo można iść dalej i zabronić mu w ogóle biegania, bo się skaleczy, stłucze łapę itd Problem rozwiąże odpowiedni dobór patola do zabawy :) Trzeba tylko rzucać mu odpowiedniej wielkości, czyli grube i dość duże, a skaleczenia nie będzie. Poza tym, zauważyłem swoistą przezorność Timura w zabawie aportowania patoli. Już tak szaleńczo nie biegnie z nim, ale bardziej uważnie :)


PS
A w czym bezpieczniejsza jest zabawa patolem w wodzie czy na lądzie? Uważam, że jak drewno będzie pokryte np jakimiś ostrymi wypustkami czy cuś, to tak samo się pies skaleczy. Nie tędy droga. Należy patrzeć co się psu rzuca, lub czym się bawi, a będzie dobrze.

Ewelina - 20-04-2014, 10:37

mibec, Moja jak miała pół roku wbiła sobie patyk w gardło, krew się lała a ta wyła z bólu od tamtej pory uważam na takie zabawy.
Dexterxvs - 20-04-2014, 11:26

Ewelina, masz rację - UWAŻać, NIE ZABRANIAĆ :)
Milena - 20-04-2014, 17:16

My też mamy nie miłe wspomnienia z patykami. Ostatnio kupiłam "bezpieczny patyk" tj kong safestick, polecam :)
Quaddo - 20-04-2014, 17:47

mibec napisał/a:
Barney przebil sobie jezyk

okropne, biedna psina.

u nas tylko raz była akcja jak się nadział na patyk - bo łapał je wtedy za końce i tak się nauczył je lapać pośrodku. ale nie sądziłam, że mogą sobie jęzor przebić.

mibec - 20-04-2014, 18:10

Dexterxvs napisał/a:
w czym bezpieczniejsza jest zabawa patolem w wodzie czy na lądzie?
na ladzie jest niebezpieczenstwo ze patyk sie wbije w ziemie i to wtedy najczesciej dochodzi do wypadkow - w wodzie to nie grozi.

Dexterxvs napisał/a:
Należy patrzeć co się psu rzuca, lub czym się bawi, a będzie dobrze.
tak - mozna nosic ze soba pilke badz inna zabawke .. ;)

Milena napisał/a:
kong safestick
mamy, ale nie cieszy sie zbytnim powodzeniem :)
Axelka - 20-04-2014, 21:20

Axa też miała wypadek z patykiem, wbił jej się w gardło. Gdyby nie przytomność mojego męża- mogłoby być różnie.
Czasami już nie mam sił do Axy, patyki są jej fetyszem.... :bad:
do pewnego czasu na spacerze ładnie bawi się swoimi aportami, a jak już się zmęczy to wtedy szuka patyczki do zjedzenia. I to tak namiętnie, że czasami trzeba zapiąć ją na smycz i wracać do domu bo normalnie nie można zapanować nad jej patykofobią.
Nie wiem jak ją zmotywować do nie pożerania patyków, wszystkie metody działają tylko na chwilę i Axa wraca do szukania kawałka drewienka...

kamil8406 - 20-04-2014, 22:50

Axelka napisał/a:
Nie wiem jak ją zmotywować do nie pożerania patyków, wszystkie metody działają tylko na chwilę i Axa wraca do szukania kawałka drewienka...

Można spróbować dysków FISCHERA tylko najlepiej jak oducza obca osoba.
http://www.youtube.com/watch?v=3D7muEtWCG8
http://www.karusek.com.pl/produkt.php?prod_id=3693

karat - 22-04-2014, 19:18

Moj takze zjada wszystko , patyki ,korzonki ,trawę oraz wszelkie smieci, ciagle cos trzeba mu wyciagac z pyska , Stało sie juz to tak meczące ze spacer to istna meczarnia bo ciagle tylko musze mówic - "nie wolno", jest śmieciarzem okropnym.
a teraz zaczał zjadac kwaity mlecza , no nie moge czasami nad nim zapanowac , tak bardzo sie boje , bo sam mlecz grożny nie jest ale kiedyś chapnie jakiegos z pszczołą albo z bąkiem to dopiero bedzie tragedia :cring:

kamil8406 - 22-04-2014, 19:35

karat, Moja jeszcze ślimaków szuka i sobie je podrzuca :-P . Bąków i pszczół na szczeście się boi i ucieka.Niestety moja jak jest spuszczona ze smyczy też wszystko wchłania i do tego ucieka ze "przysmakiem". Na smyczy nic nie weźnie nawet nie muszę nic mówić po prostu omija.
karat - 22-04-2014, 19:43

To pozazdrościc , moj czy na smyczy czy bez tak samo zbiera, z tym ze na smyczy to ja uwazam co łapie .Pszczół sie nie boi bo chyba jeszcze nie wie co to moze zrobic ,ale jak bedzie rąbał z zapałem te mlecze to w koncu sie przekona, ostanio nawet chciał złapac bąka :bad: O widze ze nasze psiaki w tym samym dniu rodzone :haha:
kamil8406 - 22-04-2014, 19:55

Tak z tego samego dnia . Moja ogólnie jest grzeczna i się słucha tylko czasem ataki głupawki ma że skacze i gryzie. wtedy trzeba się od niej ewakuować aż się uspokoi ;D . Chyba taki wiek i z tego wyrośnie przynajmniej taką nadzieje :-P
karat - 18-05-2014, 09:07
Temat postu: dziwna zabawa
Witam
pomózcie co robic jak pies nie odroznia w zabawie ręki od zabawki i czasami zamiast zabawki chwyta ręke mocno.Robi to niechcaco ale naprawde boli. Czasami jest to np:jak sobie poprawia zabawke zeby lepiej chwycic wtedy zdarza mu sie chwycic rękę. wczoraj przez to ugryzł mojego tate w palca. Przez to nikt nie chce sie z nim bawic bo wiadomo ze zawsze dziabnie w rękę.

kamil8406 - 18-05-2014, 11:29

karat, mam ten sam problem tylko moja jeszcze wymusza tak zainteresowanie nią łapiąc za recę co prawda lekko ale zawsze . Ja kończe zabawę, zabieram zabawkę i zostawiam Inkę w pokoju samą zamkniętą. Jak przychodzę zazwyczaj już jest spokojna wtedy chwalę. Jest szansa że kiedyś zajarzy o co mi chodzi :D .
karat - 18-05-2014, 13:18

Moj tylko tak sie zachowuje jak sie bawimy czasami zamiast zabawki ktora trzymam w reku ugryzie w rękę naprawde mocno, robi to zupełnie nieswiadomo ale jednak. tez konczymy odrazu zabawe ale mało to pomaga nastepnym razem znow to samo.Wczoraj u taty polała sie krew bo złapał go w palca i było koniec zabawy.Wydaje mi sie ze on nawet nie wie ze cos sie stało.
kamil8406 - 18-05-2014, 13:58

karat napisał/a:
Moj tylko tak sie zachowuje jak sie bawimy czasami zamiast zabawki ktora trzymam w reku ugryzie w rękę naprawde mocno, robi to zupełnie nieswiadomo

Obawiam się że robi to świadomie chce poprostu odzyskać swoją zabawkę moja tak robi :) . Wtedy należy natychmiast powiedzieć "nie" (tylko wczesniej trzeba nauczyć co to znaczy :-P przerwać zabawę i wyjsc zostawic samego tak jak pisałem. Chodzi o to że jak coś źle zrobił wiedział że cos traci ( w tym przypadku zabawke i towarzystwo).

[ Dodano: 18-05-2014, 14:09 ]
Nigdy nie zgadzaj się na zabawę jak sam przynosi ci zabawki wtedy nauczy się że wszystko może wymusić. Zawsze ty zaczynaj zabawę

tenshii - 18-05-2014, 17:59

kamil8406 napisał/a:
Nigdy nie zgadzaj się na zabawę jak sam przynosi ci zabawki wtedy nauczy się że wszystko może wymusić. Zawsze ty zaczynaj zabawę

Nie zgadzam się. Pies czasami też potrzebuje "wygrać", podjąć inicjatywę.
Można podjąć zabawę zainicjowaną przez psa ale nie zawsze. To wzmacnia jego pewność siebie i więź z przewodnikiem. Wszystko należy wykonywać naprzemiennie i losowo.

kamil8406 - 18-05-2014, 18:49

tenshii napisał/a:
Można podjąć zabawę zainicjowaną przez psa ale nie zawsze. To wzmacnia jego pewność siebie i więź z przewodnikiem. Wszystko należy wykonywać naprzemiennie i losowo.

Zależy od charakteru psa u mnie się tak nie da naprzemiennie i losowo. zazwyczaj kończy się obskakiwaniem i gryzieniem rąk.

karat - 18-05-2014, 19:37

Argo tez wszystko tak wymusza, do tego jeszcze szczeka ale najbardziej martwie sie tym gryzieniem bo on juz nie gryzie jak mały piesek teraz juz naprawde boli a jeszcze jak robi to tak nagle jak chwyta zabawke to nawet czasami nie zdaze zareagowac i mi sie obrywa.
On od samego poczatku jak go mamy był bardzo charakterny i od poczatku gryzł po rekach. Do tego stopnia ze moja córka sie go bała, teraz juz jest ok , tylko te "przypadkowe" gryzienie w zabawie , jakby nie odrózniał zabawki od ręki. Szkoda czasami tylko ze nie mogłam sobie wybrac psiaka bo takiego charakternego raczej bym nie wybrała - tylko bardziej spokojniejszego ale trudno juz tak najgorsze za nami i kochamy go nad zycie( i teraz juz bym go nie zamieniła), ale ciezka praca z nim była i nadal jest.

dominika92 - 18-05-2014, 19:45

tenshii napisał/a:

Nie zgadzam się. Pies czasami też potrzebuje "wygrać", podjąć inicjatywę.
Można podjąć zabawę zainicjowaną przez psa ale nie zawsze. To wzmacnia jego pewność siebie i więź z przewodnikiem. Wszystko należy wykonywać naprzemiennie i losowo.


Zgadzam się. :) Nie można zgadzać się na wymuszanie, ale nie popadajmy też w paranoję. :)

tenshii - 19-05-2014, 09:14

kamil8406 napisał/a:
u mnie się tak nie da naprzemiennie i losowo. zazwyczaj kończy się obskakiwaniem i gryzieniem rąk.

dla mnie to dwie różne rzeczy
1) pozwolić psu rozpocząć zabawę
2) pozwolićna takie zachowanie

Można pozwolić rozpocząć zabawę, ale jeśli powtórzy się gryzienie zakończyć interakcję i zignorować psa.
Gryzienie może być również objawem radości, że w końcu udało się - pańcio podjął moją próbę zabawy, hurra!
Albo frustracji, że to się rzadko zdarza.

kamil8406 - 19-05-2014, 09:49

tenshii napisał/a:
ale jeśli powtórzy się gryzienie zakończyć interakcję i zignorować psa

Ja tak właśnie robie do tego tak jak wcześniej pisałem zostawiam ją samą i wracam jak się uspokoi i chwalę. Bawię się z nią bardzo dużo tylko wtedy kiedy ja chce ale nie mogę jej pozwolić na wymuszanie ponieważ włazi na głowę dosłownie :-P i wtedy trudno ją uspokoić.im starsza tym jest lepiej poprostu nie jest 'ciapą' tylko wręcz przeciwnie troszkę porywcza z niej sunia. Cwiczymy wyciszanie efekty już widać :) .

tenshii - 19-05-2014, 10:04

kamil8406, ale wymuszanie może być właśnie dlatego że NIE podejmujesz jej zaczepek do zabawy. Nie rób tego za każdym razem, ale co 10 raz przyjmij jej zaproszenei i jeśli wtedy będzie gryźć itp skończ to. Po którymś razie nauczy się, że przyjmujesz te zaproszenia ale wymagasz konkretnego zachowania. Brak możliwości rozpoczęcia zabawy jest dla psa bardzo frustrujące.
martynka - 25-05-2014, 17:26

Witam ja i moj kochany Max jestesmy nowi na forum .. Max ma 12 tygodni i od 3 podgryza domownikow oraz od czasu do czasu szczeka na mnie i warczy .. jak na razie stosuje metode izolowania w jego kojcu i dziala do poki Maxiu sie znowu nie nakreci :haha: ostatnio zauwazylam ze bardzo szybko sie uczy ( za jedzenie oczywiscie ) umie juz siadac na komende i podawac lapke ;* wiec mam nadzieje ze rownie szybko zalapie ze nie ladnie jest atakowac domownikow
mibec - 25-05-2014, 17:34

martynka napisał/a:
wiec mam nadzieje ze rownie szybko zalapie ze nie ladnie jest atakowac domownikow
jesli bedziecie konsekwentni to szybko sie nauczy :)
Btw witam kolejnych "jukejowcow" ;)

kamila16115 - 27-05-2014, 19:37

Witam, mam 4 m-c Belkę. Mam taki problem,że wcale nie słucha moich komend :( Gryzie dostaje furii. Jak skacze na mnie to odwracam się do niej tyłem ale ona i tak się nie poddaje..(Jedynie słucha się mojego taty)Też ja zostawiałam w pokoju sama to piszczy..
bietka1 - 27-05-2014, 23:41

kamila16115 napisał/a:
Mam taki problem,że wcale nie słucha moich komend
a nauczyłaś ją co owe komendy oznaczają?
kamila16115 napisał/a:
ja zostawiałam w pokoju sama to piszczy
samodzielności i spokojnego pozostawania w pomieszczeniu tez trzeba nauczyć.O tym jak to zrobić, sporo już napisano na forum. Poczytaj i do roboty - szczeniak sam się nie wychowa.
bunia69 - 28-05-2014, 09:43

To ja mam w takim razie dziwne
laby,moje dziewczyny
ani jedna ani druga
nie niszczą jak wychodzimy są spokojne
Dejzula ok ma 2,5 roku no to spoko
ale Kofi ma 7 miesięcy i jak piszecie niszczą gryzą
rany dla mnie to dziwne :-P
a dodam że u mnie w klatki w domu nie ma :D

kamila16115 - 28-05-2014, 19:08

Tak komendy tylko siad, łapa i leżeć..Ale nauczyć żeby nie gryzła rak to bardzo ciężko bo wpada w szał...Uwielbia ja tylko zeby nie gryzła to by bylo wporzadku:)
kamil8406 - 28-05-2014, 19:58

kamila16115, jak zacznie gryźć wyjdz z pokoju zostaw ją samą, nie wchodz jak zacznie piszczeć. Przestanie wejdz pochwal ii tak do skutku kiedys załapie. Możesz dodać przy gryzieniu komende " nie", "fe" itp. ważne żeby jej nie zmieniać.
Quaddo - 28-05-2014, 20:15

kamila16115 napisał/a:
Ale nauczyć żeby nie gryzła rak to bardzo ciężko bo wpada w szał..

nasz jak u nas zamieszkał, też nasz podgryzał, ale zaboerałąm ręce, dostawał ignora, albo mu jego zabawkę wciskałam w szczęki i jakoś się sam oduczył.

kamila16115 - 28-05-2014, 20:22

mam nadzieje ze sie nauczy albo oduczy:) dziekuje za pomoc
magdalenka17-91 - 01-06-2014, 17:51

Nero i ja witamy Was serdecznie! :)
Kiedy Nero przybył do naszego domu był jak czarny demon. ]:) Gryzł domowników i gości, nie szło go głaskać ani tym bardziej przytulać. Jak się leżało na dywanie to gryzł namiętnie uszy i nos. Ale najgorsze były napady niekontrolowanej ekscytacji. Nakręcał się w sekundę, zaczynał biegać po wszystkich pomieszczeniach i sofach na oślep. :-o Na początku staliśmy jak wmurowani, potem pomyśleliśmy, że trzeba go jakoś uspokoić bo jak dorośnie to rozniesie mieszkanie. Jak zaczynał biegać i szaleć to go zamykaliśmy w zgaszonej łazience na 5 min potem wypuszczaliśmy i jak to nie pomogło to sytuacja powtórzona była do skutku. Pomogło. :) A co do gryzienia rąk i nóg to strzałem w dziesiątkę było udawanie piszczenia jak szczeniak kiedy zrobi mu się krzywdę. Nero jak tylko za mocno ugryzł to piszczałam i odsuwałam się od niego no i zaczęło to skutkować. Potem próbował wyczuć jak mocno może mnie chwycić ząbkami i przy tym tak śmiesznie drgały mu szczęki. :D :haha: Jak uważałam, że wystarczy ściskania mojej ręki to piszczałam. Potem zajażył że liżąc moje ręce lub nogi dostanie nagrodę. :-P I tak z małego diabełka stał się ukochanym psiakiem. I teraz najlepszą nagrodą nie są dla niego przysmaki a pieszczoty i przytulanie ;* ;* :)

Haadija - 05-06-2014, 17:55

Witam, jakiś czas temu pisałam o tym, że Morris został pogryziony. Teraz mamy kolejny problem. Mianowicie, Morris stał się agresywny od tego incydentu, zwłaszcza dla psów. Ostanio warczał i szczekał na swojego starego kumpla (Benio stał jak wryty i chyba sam nie dowierzał, że Morris się tak może zachowywać). Dzisiaj też zaatakował innego psa na spacerze (którego zna) :( :( :(

Czy te zachowania mogą mieć związek z pogryzieniem? Jak to zahamować? Boję się, że te zachowanie mu się utrwali, wcześniej nigdy w życiu nawet nie warczał na inne psy, a co dopiero jeżyć się, szczekać i "tańczyć" blisko łap i karku. Nawet właściciel Benia się pytał czy to ten sam pies którego zna... .

kamil8406 - 05-06-2014, 22:19

Haadija, wjedz na forum wesołej łapki i poradz się behawiorystów ponieważ moim zdaniem bez pomocy tego sama nie odkręcisz. Po pogryzieniu agresja to raczej nic dziwnego. https://szkoleniepsow.fora.pl/
zuzia - 11-06-2014, 10:08

U nas to wyglądało tak że jak Lunie zdarzyło się z kimś "pokłócić" tzn. psy się ścięły to już przy następnych spotkaniach Luna unikała takiego delikwenta i jak się zbliżał to powarkiwała. Ale ona to robiła w stosunku do konkretnego psa a nie do wszystkich. najlepiej zrób tak jak radzi kamil8406, napisz tam na forum może coś poradzą.
Almathea83 - 12-06-2014, 10:54
Temat postu: Trawożerca ;-)
Czy Wasze pieseły też są koneserami trawy? Ogólnie krąży opinia, że zwierzęta zjadają trawę, bo chcą zwymiotować zawartość żołądka, w którym znajduje się szkodliwa treść pokarmowa. Otóż po miesiącach obserwacji mogę obalić tę tezę, przynajmniej jeśli chodzi o Moreno – mam wrażenie, że jemu to trawsko po prostu smakuje! :-o ANI razu nie zdarzyło się, aby wymiotował trawą, musi się ona zatem przemieścić w okolice hmm.. ogona.

No i tu mam ogromny problem, bo o ile wiszące na zgnitej trawce kupy nie robią już na mnie wrażenia, o tyle zalegająca w jelicie, zbita w kulkę trawa już tak. Ze 2 razy zdarzyła się ostra biegunka i dopiero po 2 dniach z Morena wyłaził zbitek trawy, który ciągnął się i ciągnął (jak mu się to mieści?!).

Nasz wet doradził, aby dodawać jakoś otręby do karmy (np. mokrej), ale po otrębach też zdarzają się biegunki, więc czekam do wolnego weekendu, aby wypróbować ten sposób na zmniejszenie atrakcyjności trawki ;-)

Znacie jakieś inne sposoby? Z oduczaniem to u nas kiepsko bo Moren lata luzem po polach i tam ciężko za nim nadążyć.. Jakieś inne cudowne preparaty?

Póki co mam na spacerach psa, który mysli, że jest krową, ale nie myśli o tym, że tak jak ona nie posiada 4 żołądków, żeby strawić zielsko ;-)

mibec - 12-06-2014, 11:07

Almathea83, moje psy tez sie wypasaja i nie wymiotuja ;)

Almathea83 napisał/a:
Nasz wet doradził, aby dodawać jakoś otręby do karmy (np. mokrej), ale po otrębach też zdarzają się biegunki, więc czekam do wolnego weekendu, aby wypróbować ten sposób na zmniejszenie atrakcyjności trawki
dodaje otreby owsiane juz od dluzszego czasu a moje psy jak bawily sie w krowy tak dalej sie bawia, wiec sposob ten nie dziala, przynajmniej nie na wszystkie psy ;)

Almathea83 napisał/a:
Znacie jakieś inne sposoby?
niestety, ale nic poza zajeciem psa na spacerach nie moge doradzic. U nas na razie odpada jakiekolwiek aportowanie, wiec ciezko nam to idzie...
nikolajewna - 12-06-2014, 11:26

Almathea83 napisał/a:
Czy Wasze pieseły też są koneserami trawy?

Ależ oczywiście! Starannie wyselekcjonowane źdźbła trawy lądują w żołądku, a ich ujście odbywa się tyłem. Nie wymiotuje. Taka mućka z niego :p

zuzia - 12-06-2014, 12:33

A może trawa zawiera jakąś witaminę? Luna też od jakiegoś czasu gustuje w tym przysmaku :-P

[ Dodano: 12-06-2014, 12:37 ]
Znalazłam coś takiego:
"Psy zdrowe często jedzą trawę. Do dziś nie ma jednoznacznej odpowiedzi, dlaczego to robią. Przypuszczenie, że w ten sposób uzupełniają witaminy, chyba nie jest prawdziwe, bo później często wymiotują lub wydalają trawę w postaci niezmienionej, z kałem. Zauważyłem, że nasilone zjadanie trawy często występuje przy anginie i przy niestrawności. Jesli Twój pies jest w świetnej formie, to nie musisz się o nią martwić, ale jeśli dołączy się brak apetytu, posmutnienie, przełykanie, chrząkanie lub kaszel, radzę nie zwlekać z wizytą u lekarza weterynarii. źródło: cztery-lapy.pl ;) ). "
http://zapytaj.onet.pl/Ca...to_znaczy_.html
ale i teorie o błonniku więc chyba każdy musi sobie indywidualnie dopasować teorię do psa :-P

Ewelina - 12-06-2014, 13:16

U nas jest wypasanie Yoko codziennie rano, popołudniu i wieczorem dziewczyna tylko chodzi i się pasie zerkając tylko czy nie za daleko się oddaliłam gdybym stała w jednym miejscu pewnie zamieniłaby się w krowę na pastwisku :D :-P ale później idą zielone nitki z tyłka :-P
Axelka - 12-06-2014, 15:29

nikolajewna napisał/a:
Almathea83 napisał/a:
Czy Wasze pieseły też są koneserami trawy?

Ależ oczywiście! Starannie wyselekcjonowane źdźbła trawy lądują w żołądku, a ich ujście odbywa się tyłem. Nie wymiotuje. Taka mućka z niego :p

U mnie to samo, wychodzę z parką...przeżuwaczy :-P
zwłaszcza z samego rana moja parka stoi w miejscu i posila się trawką.
Patrzeć tylko jak zaczną dawać...mleko :haha:

edyta9119 - 12-06-2014, 20:42

mój też na spacerach robi za krowę i się pasie :P i też nigdy nie zdarzyło mu się zwymiotować za to nitki trawy wystające z tyłka, z którymi on sam nie umie sobie poradzić więc Pani musi mu "pomóc" to na porządku dziennym. I ten wzrok ludzi przechodzących obok gdy mu coś gmeram przy zadku - bezcenny :D
kamil8406 - 13-06-2014, 00:36

edyta9119 napisał/a:
za to nitki trawy wystające z tyłka, z którymi on sam nie umie sobie poradzić więc Pani musi mu "pomóc" to na porządku dziennym. I ten wzrok ludzi przechodzących obok gdy mu coś gmeram przy zadku - bezcenny :D

o ile wiem nie powinno się "pomagać" w takich wypadkach najlepiej jak wszytko wyjdzie siłami natury jak nie od razu to z następną quupą. Przynajmniej ja tak robię nawet jak cos zwisa z pupki Ince nie dotykam. Nawet źdźbłem trawy przy wyciąganiu można uszkodziź pupkę to raczej delikatne miejsce

Ewelina - 13-06-2014, 07:29

Be przesady dźbełko trawy pupki nie uszkodzi, a stać pół dnia nie zamierzam jak mój pies nie może się opróżnić. Czasami interweniuję w takich sprawach, bo Yoko nie wyprostuję się dopóki nic jej z tyłka nie odpadnie takie nadmierne naprężanie jest niebezpieczne. Wole podejść pociągnąć i jest po wszystkim :) Gdyby to było coś większego zapewne poleciałabym do weta, ale trawa krzywdy raczej nie zrobi :papa:
AniaCz. - 13-06-2014, 07:45

kamil8406 napisał/a:
o ile wiem nie powinno się "pomagać" w takich wypadkach najlepiej jak wszytko wyjdzie siłami natury jak nie od razu to z następną quupą

Dla żadnego psa nie jest przyjemne jak mu coś z tyłka wisi. Moja Negra tak Yoko Eweliny nie wyprostuje się, zanim się nie pozbędzie wiszącej trawy. Przy następnej kupie? To może być po kilku godzinach. Nie wiem jaki sens jest tak męczyć psa. Trawa to nie drut kolczasty przecież.

mibec - 13-06-2014, 09:46

kamil8406 napisał/a:
o ile wiem nie powinno się "pomagać" w takich wypadkach najlepiej jak wszytko wyjdzie siłami natury jak nie od razu to z następną quupą
troszke przesadzasz ;) mozna pomoc - delikatnie i nie na sile, ale z reguly wychodzi bez wiekszego problemu ;) Ja kilka razy w tygodniu musze pomagac moim trawozercom .. :beated:
AniaCz. - 13-06-2014, 09:50

mibec, dokładnie, przecież nie chodzi o to by ciągnąć na siłę. Jak się delikatnie pomoże to żadnej krzywdy psu się nie zrobi.
Almathea83 - 13-06-2014, 10:39

no właśnie nie do końca tak jest, wet też mnie opiórkał jak mu powiedziałam, że pomagam Morenciowi, który czasami pożera takie mega grube źdźbła- one mogą uszkodzić nie tyle samą doopkę, co jelita.. Teraz zwykle czekam chwilę, Moren się skupia i sam wydala to co zwisa, z kolejnym 10-cm kawałkiem qpy, a w zasadzie trawy oblepionym qpą :-P jak mu sie nie udaje to pomagam oczywiście, ale faktem jest że trzeba uważać..
mibec - 13-06-2014, 10:56

Almathea83 napisał/a:
wet też mnie opiórkał jak mu powiedziałam, że pomagam Morenciowi
mi wetka powiedziala, zeby robic to ostroznie i (oczywiscie) przestac w razie jakiegokolwiek oporu.
Almathea83 - 13-06-2014, 11:04

mibec, co lekarz to inna opinia, standard :) a w ogóle parę tygodni temu Morenowi została jedna niteczka trawy, wystająca tak na 8-10 cm. Nie wiem jak on to zrobił, ale wciagnął ją z powrotem do środka :-o :D ale tematy mi się włączyły :-P
edyta9119 - 13-06-2014, 13:38

Dexter też nie pójdzie dalej jak mu coś z pupy wystaje - kręci się w kółko i biedak nie umie sobie poradzić. Każda nitka wychodziła gładko, bez żadnego oporu. Wiadomo, gdyby był jakiś opór to bym się wstrzymała i poczekała - krzywdy psu nie mam zamiaru zrobić ale jeśli mogę mu ulżyć to jak najbardziej.

Almathea83 napisał/a:
wciagnął ją z powrotem do środka

hahaha :D sztuczka ze znikającą trawą... mój jej jeszcze nie umie :D

Haadija - 13-06-2014, 16:26

Morris robi to do samców, chyba wszystkich samców (obojętnie czy go zna, czy nie zna). Zaprzyjaźnione suki nie mają żadnych problemów z moim psem. Czy ktoś zna jakiegoś behawiorystę którego może polecić na śląsku? (okolice Lublińca, Tarnowskich Gór, Częstochowy). Zapraszam cały czas jednego, ale za każdym razem coś mu wypada i nie może nas odwiedzić, a czas leci :/
kamil8406 - 13-06-2014, 17:39

Napisz bezposrednio do jacka gałuszki na tym forum (jest adminem) https://szkoleniepsow.fora.pl/ odpisuje na privy. Na pewno poradzi tobie dobrego behawioryste na śląsku
Nati8675 - 27-08-2014, 15:20

Mam problem mói labek (4 mies) ciągle gryzie i skacze na mojego siostrzeńca który ma 5 lat. Krzyczę na niego ale to pomaga tylko na chwilę . A dziś ugryzł kolegę mojego siostrzeńca w twarz chcąc się bawić i ten poszedł z płaczem do domu a jego matka z pretensją że mój pies jest agresywny. Wytłumaczyłam jej że on gubi ząbki i ze to szczeniak on nie jest agresywny tylko go swędzi a z reszta pies był na swojej posesji. Ale nie chce żeby to się powtórzyło co mam robić żeby on przestał gryźć i skakać ? Ma pełnooo zabawek i kości do gryzienia w domu .

[ Dodano: 27-08-2014, 21:10 ]
Dodam jeszcze że chłopiec najprawdopodobniej będzie miał bliznę :c Marley wgryzł swój ząbek dość głęboko :c

Haadija - 28-08-2014, 09:01

Przede wszystkim nie możesz zostawiać psa samego z dzieckiem. Jak reagujesz kiedy Twój pies gryzie innych? Stoisz i krzyczysz? U psa to tak nie działa. Dla niego Twój krzyk (+pewnie emocje) są bez sensu, a jedynie możesz go nakręcać w kółko powtarzając jego imię.

Nasz treser zaproponował pustą butelkę, plastikową wypełnioną małymi kamykami. Morris reaguje na głośne dźwięki, więc za każdym razem kiedy skacze po kimś butelkę potrząsamy przy jego uchu, tak długo aż odpuści sobie skakanie.

Pewnie zaraz mnie wszyscy zjedzą, ale czasem, kiedy Morris zaczyna być już okropny (butelki nienawidzi i chce ją unicestwić czasami) dostaje nią (delikatnie) w kark, nie żeby mu zrobić krzywdę, ale żeby dostał komunikat dźwiękowy+dotykowy, że jego zachowanie jest złe. Przy tym nic nie mówimy do niego, ani tym bardziej nie wypowiadamy jego imienia.

kiwwinka - 31-08-2014, 15:25

Bella gdy się nakręci i zaczyna podgryzać od razu dostaje sygnał NIE, NIE WOLNO! zabieramy ręce, koniec zabawy az sie uspokoi, potem zabawa czy komendy znów wracaja, jak za bardzo szaleje ma 5 min. karnego odizolowania za drzwiami, działa tez gdy zamiast rąk szybko dostaje dostaje kość, maskotkę czy inną zabawkę i ręce już ja nie interesują, nie mam małych dzieci teraz ale myślę Nati, że piszczące dziecko, które głośno i żywiołowo bawi się z pieskiem bardzo nakręca Marleya, moje duże dzieci tez ponosiło aby zbyt głośno dokazywać i drażnić Bellę, zabierać jej zabawki, rzucac bez opamiętania, pierwsze 2 tyg. straciłam bardziej na wychowywanie domowników a nie psa :)

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group