Nie rozumię jednego .... Po co ta kłótnia ....
Każdy pies jak i człowiek jest indywidualnością !
Jeden przyswaja szybciej a drugi wolniej, pewne jest jedno żeby psiaka czegoś nauczyć należy poświęcić mu dużo uwagi a rezultaty napewno szybko się pojawią.
Z przyjemnością zaglądam na forum dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy na temat labków ich wychowania, zachowań itp. ale tak jak napisał Soul coraz częściej pojawiają się jakieś niesnaski
Mam tylko nadzieję że atmosfera szybko wróci do normy
PS.I nie ma na co się obrażać forum jest po to aby opowiedzieć o swoich poglądach
Mój labrador: Tsunami, Joy, Hana
Suczka urodziła się:
07.07.2007; 20.03.2009; 20.07.2009
Wiek: 22 Dołączyła: 26 Lis 2007 Posty: 1160 Skąd: Kraków
Wysłany: Wto 09 Lut, 2010
Lusia, nie chodzi o kłótnie czy nie kłótnie, tylko o fakt, że wiele osób w ogóle nie jest przygotowanych na przyjęcie do domu szczeniaka. I przykre jest to, że brakuje im cierpliwości, zrozumienia, że wypisują na forum skargi na 3 miesięcznego szczeniaka... I to nawet osoby, które już mają w domu starsze psy. Dla mnie niezrozumiałe Szczególnie, że jako hodowca bardzo ostrożnie wybierałam nowych właścicieli moich szczeniąt i wszystkich starałam się przygotować na ten ciężki okres szczenięctwa - i od nikogo z nich nie dostaję żadnych skarg i lamentów, chociaż niektórzy również mają w domu małe dzieci.
Mój labrador: Sabusia, Chilli, Krysia, Karol
Suczka urodziła się:
10.03.06r.; 19.06.07r.; 18.04.2010
Wiek: 26 Dołączyła: 02 Maj 2008 Posty: 1754 Skąd: Aleksandria
Wysłany: Wto 09 Lut, 2010
Tsunami napisał/a:
brakuje im cierpliwości, zrozumienia
Nie wiem czy pamiętasz jak mój łaciaty obywatel "Lej-pompka" siurał co 20sek Przed wyjściem na dwór, na dworze, po powrocie do domu, przed jedzeniem, po jedzeniu, przed zabawą, w trakcie i po... Nie sikała tylko w nocy co było dla mnie znakiem, że z pęcherzem jest wszystko okej Chociaż nie powiem - zabierałam się już do łapania siuśków na chochelkę.
Nela siurała bardzooooo dużo... Co chwile chociaż kropelkę. Wszystko z emocji... Jak tylko wyłączałam telewizor, wyciszałam resztę stada i sama siadałam na tyłku - problem siurania znikał. Po miesiącu w nowym domu wpadki były już naprawdę sporadyczne... a potem Nelusia przystosowała się do nowego otoczenia, przestała ekscytować wszystkim i coraz dłużej wytrzymywała
Po całej tej historii stwierdziłam, że dobrze, że wybrałam jej imię November Rain, a nie November Wind czy Surprise
_________________ "Aby właściwie nacieszyć się psem, nie wystarczy po prostu nauczyć go być prawie człowiekiem. Chodzi o to, by otworzyć się na możliwość stania się po części psem" - Edward Hoagland
Hej wszystkim, jestem tu nowa, od 3 dni razem z mezem kupilismy labradorke o imieniu Lejdi. Wczesniej posiadalam inne psy i szybko uczyly sie sikac na dworze. Jednak z nia mamy problem. Ma juz 3.5 miesiaca i trudno ja nauczyc zalatwiac sie na zewnatrz. Probowałam ja uczyc, pokazywałam miejsce gdzie nasikała i mowilam ze nie wolno w domu, przygotowalam odpowiednie miejsce do sikania, tez nic nie dalo. Nie mam zamiaru jej bic, ale klapsa raz po raz dostała i tez nic nie skutkuje. Moj kochany malzonek probowal nawet pyszczek moczyc w sikach, na szczescie tylko raz tak zrobil, bo mu to odradzilam. Jest jeszcze jeden problem, bo bylismy u lekarza bo czesto sikala i raz nawet tak na czerwono. Lekarz pobrał mocz, zrobil usg i stwierdzil zapalenie pochwy i macicy, zapisal zastrzyki i tabletki, moze to przez to czesto sika Zalecil zeby po pierwszej cieczcie ja wysterylizowac, bo im bedzie starsza to moga byc wieksze problemy. Martwie sie zeby z tego wszystkiego nie przyplatalo sie cos gorszego
Masz psa od 3 dni i w tym czasie dostał po tyłku i pyszczek wsadzono mu w jego własny mocz.
Aż dziw,że jeszcze od Was nie uciekł.
Psina w dodatku chora,a Ty chcesz,żeby błyskawicznie nauczyła się tego,co czasem wymaga kilku tygodni.
Faktycznie zle postąpilismy. Nie wiedzieliśmy że jest chora. Dopiero na drugi dzien pojechaliśmy do weterynarza bo dziwnie sie zachowywała, była smutna, spała i sikała co 5 minut. Dzisiaj już jest o niebo lepiej. A mam pytanie spotkaliście się już się kiedyś z zapaleniem pochwy i macicy i czy naprawde jak mówi weterynarz jest konieczne jej wystery
lizowanie?
Nie czytałem całego wątku więc tylko tak napiszę coś od siebie może komuś się przyda. Na szczęście póki co nie mam i nie miałem większych problemów z swoim Gringiem. Wiadomo że szczeniaki raczej nie umieją wstrzymywać swoich potrzeb wiec warto się przygotować. Moim rozwiązaniem było zrobienie czegoś na wzór kuwety ( ja akurat zrobiłem z listw wysokości 5cm (może nawet ciut wyższe były by lepsze bo niektóre psiaki lubią zakopywać swoje skarby - ale trzeba pamiętać że szczeniak 2-3 miesięczny niechętnie będzie wskakiwał z pełnym pęcherzem), prostokąt 100cmx70cm dno z najtańszego linoleum i silikon od wewnątrz -jakieś 2h pracy a nie jestem zbyt pracowity i najtańszy piasek/żwirek ) w zasadzie wystarczyło raz dać smakołyk i pies załatwiał się w tej kuwecie a dywany zostawiał w spokoju oczywiście to nie oznaczało że nie trzeba go wyprowadzać po posiłku/spaniu. Później wymieniłem nagrody - załatwienie potrzeb w domu pogłaskanie/załatwienie na zewnątrz smakołyk. Gringo ma teraz 6 mieś i nie pamiętam kiedy w domu się załatwił. Owszem ma jeszcze problemy z sygnalizacją dźwiękowa niemniej dreptanie na linii kuweta drzwi wejściowe też jest dość logiczne i całkiem komiczne
pozdrawiam i życzę wytrwałości
Luna ma 4.5 miesiąca i jeszcze są dni kiedy trzeba po niej sprzątać. Pierwszego dnia jak przywiózł nam ją hodowca zesikała się kilka razy na podłogę i dywan ale pełen respect pomyślałam niech znaczy teren wieczorem zwinęliśmy dywan i porozkładaliśmy gazety w sumie wszędzie jak tylko chciała się załatwić pilnowaliśmy żeby trafiała w gazetę a załatwiała się bardzo często. Później owe gazety zostały zebrane i kilka położyliśmy w jednym miejscu przy drzwiach. Oczywiście były takie dni że po długim spacerze na sucho pierwsze co robiła to się załatwiała w domu ale to jeszcze dziecko!! Nie rozumiem bez mózgów którzy wkładają nos psa w odchody!! Sami sobie wsadźcie nos do kibla po skończonej toalecie ale przed spuszczeniem wody!! Do tej pory nie wytrzymuje w nocy i się załatwia , nie zawsze sygnalizuje dźwiękowo- my nadal się jej uczymy a ona nas. Drewniana podłoga jest już zniszczona od moczu ale przepraszam nikt nie mówił że będzie łatwo!!Fotel tez jest częściowo schrupany - a bicie wzmaga agresję. Te psy są takie mądre ludzie poświęćcie im czas i obdarujcie cierpliwością
Wiek: 30 Dołączyła: 18 Lut 2010 Posty: 3 Skąd: warszawa
Wysłany: Czw 18 Lut, 2010
To jest mój 3 pies, i ja akurat co konsultowałam wielokrotnie z weterynarzami (ostatnio nawet wczoraj, jako że golden to mój pierwszy i wolałam się upewnić), wyprowadzam mimo kwarantanny- oczywiście w takie miejsce gdzie nie ma psich odchodów, bo to chodzi głównie o odchody.
Tak więc wynoszę lub wyprowadzam, jak się uda zależy siusiamy i inne i wracamy do domu.
oczywiście w domu też jest miejsce bo raczej całej nocy 8 tygodniowy szczeniak jeszcze nie wytrzyma, szczególnie że nawet nie do końca kojarzy co sie dzieje.
Zawsze tak robiłam ze swoimi psami, i tak też radziłam znajomym robić i nigdy nic się żadnemu nie stało.
po 1 chodzi głównie o odchody i to psów niepewnych.
więc jeśli macie miejsce pod blokiem nawet, ale np jest ogrodzone i inne psy tam nie załatwiają się to mozna wychodzić od samego początku.
Ja wychodziłam z Luną od początku już pierwszego dnia u nas w ogrodzie gdzie czasami wpadnie jakiś kot, później na dwór gdzie pełno jest kup - pilnowałam jak oka w głowie. Kiedy miałabym nauczyć ją , że załatwia się na dworze? Spotkałam na spacerze któregoś dnia pewną "PANIĄ" z nachalnym jamnikiem - było ostre spięcie na temat wychodzenia psa podczas kwarantanny a jej wychodzeniem bez smyczy. Spotkałam jeszcze kilka osób z luźno biegającymi psami ( nie gdzieś na wolnej przestrzeni tylko normalnie po osiedlu), które przy kolejnym spacerze od razu zapinały na smycz swoich podopiecznych. Dlaczego mój pies ma kisić się w domu , nie uczyć załatwiania, podczas gdy inne biegają bez smyczy? Trochę kultury i wyrozumiałości - wystarczyło zwrócić uwagę i problem się skończył. A kupy i inne śmieci które psy uwielbiają- trzeba na nie bardzo uważać
Mój labrador: Szerman
Pies urodził się:
21.12.2009
Dołączyła: 29 Sty 2010 Posty: 12 Skąd: Kraków
Wysłany: Pią 19 Lut, 2010
Zanim Szermana przywieźliśmy z hodowli kupiliśmy maty - higieniczne podkłady pochłaniające, takie pieluchy rozkładane. Świetnie się sprawdzają, nie przemakają i pochłaniają zapach. Rozłożyliśmy matę w miejscu nam wygodnym (w przedpokoju koło drzwi wyjściowych) ale stwierdziliśmy, że miejsce na wc Szermi sam wybierze i pojechaliśmy po psa. Pierwsze jak wszedł Szermi do mieszkania to zaznaczył swoją obecność kupą niedaleko maty:):) i to był znak że tu to właśnie to miejsce. Potem było intensywne pilnowanie go przez ok 4-5 dni jak tylko się zamierzał do siku to na ręce i fru na matę a potem chrupek w nagrodę. Zdarzyło się oczywiście, że zrobił co trzeba nie tam gdzie trzeba, ale jak nie przypilnowałam to cóż szmata w ruch i sprzątanie. Sprytny był bo czasem albo stał na macie i udawal, że sika a potem szedł po nagrodę, albo jak zrobił na dywanie to leciał szybko na mate - bo po macie jest chrupek. Teraz mija drugi tydz (dalej na kwarantannie) i Szermi robi na matę bez problemu nawet jak nas nie ma to wszystko znajduje się na macie. Wiedziałam, że nie będzie problemu z nauką sikania w odpowiednim miejscu, po oczach Szerma widać było, że szybko złapie co i jak. mata = chrupek:):)
Szybko wam poszla nauka, mi jakos nie wychodzi, ma wyznaczone swoje miejsce ale i tak robi gdzie chce i kiedy chce i na dodatek jak zrobi siku to sie cieszy wychodze z nią co pol godziny, ale i tak jak wracamy do domu to zrobi siku . Od pierwszego dnia miała rozlozony recznik na foli i pierwszy dzien tam siku zrobila a potem juz nie. Juz nie wiem jak ja nauczyc sikania na dworze. Nie jest bita nie jest karana. Czasami mam wrazenie ze sika na zlosc jak cos robie i nie mam dla niej czasu
[ Dodano: Pią 19 Lut, 2010 ]
Tak sobie mysle, ze moze ta nauka tak ciezko jej wchodzi do psiej glowki, bo wczesniej nikt jej nie uczyl zalatwiania sie na dworze. Kupilismy ja od kobiety, ktora nie uczyla psiakow zalatwiania sie na dworze, a po drugie to 26 lutego bedzie miala 4 miesiace moze juz jest ciutke za stara na nauke czystosci:(
Wiek: 30 Dołączyła: 18 Lut 2010 Posty: 3 Skąd: warszawa
Wysłany: Pią 19 Lut, 2010
Mój Bruno też nie zawsze daje rade.
Przede wszystkim On na razie boi się dworu, odgłosy, hałasy, zapachy.
Raz nawet szczęśliwy (że taki sprytny) załatwił się na wycieraczkę byle nie wychodzić.
Więc ja Go pod pachę i przed blok (na szczęscie ogrodzony więc się psy nie załatwiają w środku)
I często się udaje zrobić wszystko. Najważniejsze żeby po spaniu Go wynieść, po jedzeniu siusia jedynie.
Ma gazety, nawet Mu kupiłam takie maty (niby o zapachu trawy) i też kładę w kuchni na dywanie- który przeznaczyłam na straty, no i w miarę robi tam, czasami się zsiusia w pokoju.
Nie mozna się zniechęcać i tyle, wiadomo to jest dzidziuś i zakręcony bardzo.
Bruno jest z nami 5 dzień i już czasami daje znać że musi wyjść, więc myślę że to dobry wynik.
Chociaż oczywiście pod względem czystości przodują chow-chowy, tamten zrobił siku jeden jedyny raz pierwszego ranka i to też przyszedł do mnie do pokoju żeby mnie poinformować, popiszczał popiszaczał ja nie wiedziałam o co chodzi (4.00 rano) i się zsiusiał, a potem nigdy więcej- tylko że wychodziłam z Nim (jak był mały)bardzo,bardzo często co godzinę potem co dwie-ostatni raz o 24 i budzik na 5.00
Tym razem mam więcej obowiązków i niestety nie daję rady tak późno wychodzić więc przerwa jest dłuższa i odpowiednie do tego "ozdoby" na dywaniku-toalecie w kuchni.
Wiek: 30 Dołączyła: 18 Lut 2010 Posty: 3 Skąd: warszawa
Wysłany: Pią 19 Lut, 2010
to idzcie do psiego przedszkola- my idziemy tylko kwarantanna musi się skończyć
wprawdzie mnie na to zupełnie nie stać.
ale za psa dałam 1200 to i tak uważam nie drogo, inne rasy (chocby moje kochane chow-chowy po 2000 średnio) dlatego zainwestuję 800 zl (musze mieć część indywidualnych bo praca+dziecko+studia=brak czasu) po to by mieć fajnego psa.
Skoro już się zdecydowałam na psa idealnego--->mądrego;pojętnego;wiernego Goldena to zamierzam zrobić wszystko by rzeczywiście taki był.
Ponieważ sama jestem zbyt niekonsekwentna to boję się bo ta rasa również potrafi dać w kość właścicielowi i wszystkim jeśli nie jest ułożona- dlatego za 4 tygodnie idziemy do przedszkola.
Tak nagradzam, zawsze jak sie zalatwi na zewnatrz to dostaje smakołyk, juz sie nauczyla i zawsze jak zrobi siku to przybiega po amciu W domu jak zauwaze ze sika i zdarze to przenosze ja na recznik, ale zazwyczaj przestaje wtedy sikac... chyba jeszcze do konca nie rozumie ze zle robi jak zalatwia sie w domu.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum