Mój labrador: Pola
Suczka urodziła się:
27.03.2010
Wiek: 37 Dołączyła: 17 Maj 2010 Posty: 5230 Skąd: Pabianice
Wysłany: 05-09-2011, 14:04
AnIeLa napisał/a:
Jak dla mnie czym innym jest odepchnięcie psa kolanem a co innego kopnięcie psa / wzięcie zamachu nogą i kopnięcie kolanem.
No dokładnie, dlatego też, ciężko wydawać osąd w takiej sprawie jak się jej nie widziało Bo jeżeli mój pies byłby natrętny a ja nie dałabym rady jej odciągnąć i ktoś by ją odepchnął nogą, to nie zdenerwowałabym się (bardziej na siebie - dlaczego mój pies jest nieposłuszny ), ale jeżeli już ktoś by ją kopnął bo była natrętna (a nie np agresywna -to też różnica) to co innego...
baska,no sorry,ale ja pamietam z okresu szczęnięctwa mojego psa to większość ludzi chciała go głaskać,niektórzy pytali,inni niestety nie.
Nie przeszkadzało mi to zbytnio i do dziś nie przeszkadza(chociaż już mniej osób chce głaskać 40 kg bydle),bo sama lubie głaskać szczeniaki.
A podchodzenie mojego psa do innego i na odwrót uważam za dobrą socjalizacje.
Choć,jeśli ktoś z daleka krzyczy,żebym nie podchodziła to nie podchodze,mimo iż czasem ciężko mi utrzymać psa,bo on ma inne zdanie na ten temat.
Myśle,że nie potrzebne te słowne przepychanki.
nie obchodzi mnie zbytnio czego chce ktos inny, jezeli jego potzreba lezy w moim psie, aucie, dziecku, torebce itp. Nie daje glaskac ani dziecka ani szczeniaka obcym osobom. Nie daja pozwalam im na niekontrolowane spotkania ani z psami ani z ludzmi. Twoj wybor sposobu szkolenia swoejgo psa jest twoja sprawa.
Kiedy ktos jednak mowi ci, zebys zabrala psa lub rece od psa, meza czy dziecka to nalezaloby albo posluchac albo pogodzic sie z konsekwencjami.
Szczerze nie obchodzi mnie co ty lubisz: ja twojego psa bez pytania nie bede glaskac, tego samego zycze sobie wobec mojego psa.
A faktem, ze nie potrafisz utrzymac swoejgo psa to ja bym sie nie chwalila w miejscu publicznym. Ja bym sie ze wstydu zapadla na glebokosc pokladu 4 w kopalni Wujek.
Twoje poglady sa twoja sprawa, nie masz jednak prawa ich narzucac nikomu. Ani ty ani pani Redy.
A faktem, ze nie potrafisz utrzymac swoejgo psa to ja bym sie nie chwalila w miejscu publicznym. Ja bym sie ze wstydu zapadla na glebokosc pokladu 4 w kopalni Wujek.
No właśnie już się zapadam w tej sekundzie
Dzięki za rade.
[ Dodano: 05-09-2011, 14:18 ]
nata napisał/a:
Bo jeżeli mój pies byłby natrętny a ja nie dałabym rady jej odciągnąć
to powinnaś zdaniem baska
baska napisał/a:
ze nie potrafisz utrzymac swoejgo psa to ja bym sie nie chwalila w miejscu publicznym. Ja bym sie ze wstydu zapadla na glebokosc pokladu 4 w kopalni Wujek.
Powiem szczerze ,że rozumiem baske. Cenie sobie prace z psami i doskonale rozumiem to jak inny właściciel psa potrafi zepsuć to co się do tej pory wypracowało.
Wkurzający jest już sam fakt ,że właściciel pozwala swojemu psu wciskać łeb pod czyjeś ręce, masakra. Sama tego nie lubię.
Dla mnie odtrącenie psa kolanem to zupełnie coś innego niż kopnięcie, sama nie raz muszę bronić ,którąś z moich suczek i doskonale rozumiem taką reakcje.
ja bym juz dala spokoj, chyba i ja i Donia napisalysmy co myslimy i wychodzi na to, ze raczej pozostaniemy przy swoim zdaniu.
Odezwalam sie tu, na waszym forum bo poczulam sie az tak poruszona sprawa z Donia. Odezwalam sie, bo moze ktos poczyta, i moze komus wczesniej do glowy nie przyszlo, ze podbiegajacy pies jest problemem.
Bylabym zadowolona gdyby moglo to zmienic zachowanie choc kilku osob. Wierze, ze sa to glownie te osoby, ktore zwyczajnie nie widzialy problemu, bo nie popatrzyly na to ze strony osoby "napadanej".
Napadany moze chciec spokoju z wielu powodow, a nawet gdyby powodem mial byc wylacznie aspoleczny i wredny charakter nalezy uszanowac czyjas prywatnosc. Pies nie jest wlasnoscia ogolu. Pies jest wlasnascia konkretnej osoby, i do wlasciciela nalezy decyzja kiedy i jak bedzie bawic sie jego pies.
Dopoki nie przekracza norm i nie jest np wobec psa brutalny pozostaje to wylacznie w jego gestii.
Donia i osoby broniace jej "zaatakowanego" psa nie chca zrozumiec, ze najzwyczajniej w swiecie weszla w czyjas (moja) prywatnosc. Weszla do mojego ogrodka. Podeptala trawnik a wyproszona przez ochrone pieni sie, ze ma prawo.
Na nic jest rostzryganie czy moj pies mogl byc na paradzie czy nie. Glownym problemem jest czy ktos ma prawo za mnie i bez mojej zgody zarzadzac moimi dobrami. Zwlaszcza kiedy tym dobrem jest zywe zwierze.
A szczeniak przygnieciony przez wiekszego psa zasluguje na obrone.
To czy to bylo kopniecie czy nie, zostawiam. Kazdy w tym widzi co widziec chce.
Czytam wypowiedzi baski i kiwam za każdym razem głową, przytakując. Mam wrażenie że znam jej odczucia, bo bywałam wiele razy w podobnych sytuacjach. Podobnie też podchodzę do mojego psa jak do mojej własności, takiej samej jak mój samochód czy torebka. Pies jest mój i tyle. Czy ja podbiegam do czyiś dzieci i głaszczę je po głowie bo takie słitaśne ? No nie, bo posądzona zostałabym o napaś i Bóg wie co jeszcze. Nie głaszczę też obcych psów czy szczeniąt, bo pamiętam jak mnie to kilka lat temu doprowadzało do szewskiej pasji... Ja - starająca się skupić psa na sobie, żeby olewał ludzi i ładnie ich mijał... oraz przechodnie wyciągający łapy i cmokający na szczeniaka bo przecież blabladorek.
A przecież wystarczy zapytać "dzień dobry, możemy podejść/pogłaskać itd" i człowiek od razu inaczej zareaguje, ma czas szczeniaka usadzić, ma czas odpowiedzieć, wyjaśnić itd.
Każdy kto chciał już się wypowiedział na ten temat.
Kolejne posty dotyczące w.w zdarzenia będą usuwane.
_________________ "Mieszańce chroni więc sama natura, psy rasowe chroni mądry dobór hodowlany, "rasowych bez rodowodu" nie chroni nikt i nic. O tym naprawę nie wolno zapominać!"
jeżeli moge chciałabym tylko podziekowac za mozliwosc wypowiedzenia sie na waszym forum. Nie mam ani nie zamierzam miec labradora, ale moze czasem uda mi sie znalesc tu wspolny temat do rozmow.
Pozdrawiam
Baska
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum