Karmel wstaje rano razem z budzikiem, pilnuje, zeby maz nie zaspal do pracy. Lize go, przytula sie a jak to nie dziala budzi mnie. Potem schodza do kuchni na sniadanko i siku. Jak ja rano zejde to zdarza sie, ze Karmel jest obrazony i nie chce jesc. Maz zchodzi to sie rzuca do miski. W ciagu dnia nie wybrzydza ale ranek nalezy do nich.
oststnio sporo chorowałam, jeżeli się zdarzało, że spałam mocno, a ktoś się pod drzwiami kręcił to Quaddo szczekał, tak raz, a porzadnie.
jak za pierwszym razem to usłyszałam, to autentycznie spadłam z kanapy. byłam w takim szoku, że nie wiedziałam co się dzieje.
co dziwne nie szczeka za każdym razem, ale sporadycznie. owszem jak ktoś podchodzi pod drzwi, to od razu jest skupiony, siada i taki czujny sie robi, albo do tych drzwi leci (listonosz, ulotki).
dziś spałam jak kamień, więc pies szczeknięciem mi zakomunikował, że pańcio podjechał samochodem pod dom.
Koko (10 tygodni) jest u nas 4-ty dzień. Jej legowisko trafiło do kuchni. W pierwszą noc nie chciała spać w legowisku, tylko przyszła do naszej sypialni (do której wchodzi się prosto z kuchni). Zostawiliśmy jej otwarte drzwi, żeby mogła nas czuć i się nie bała - wiadomo, że pierwsza noc w innym domu może być ciężka. Oczywiście nieustannie starała się wejść na łóżko, ale nie chcemy jej tego uczyć, więc skuczała trochę, kręciła się aż zrezygnowana walnęła się pod łóżkiem i tam chciała spać. Nie mieliśmy serca, więc przynieśliśmy jej legowisko do sypialni na noc i tam z chęcią spała. W drugi dzień było to samo. W trzecią noc poszliśmy spać, legowisko było w kuchni, zostawiliśmy otwarte drzwi, a Koko została w kuchni i do nas nie przylazła:)
Problem tylko taki, że Koko budzi się w nocy, przychodzi do sypialni, targa materac, chce się wdrapać na łóżko, podgryza moją głowę (bo śpię blisko krawędzi). No i ostatecznie wstajemy bardzo wcześnie, bo nie mamy siły z nią walczyć.
Zastanawiam się czy mogę zamknąć drzwi na noc, żeby nas tak wcześnie nie budziła. Obawiam się, że mała dostanie świra, jeszcze nie umie być sama (choć staram się ją do tego powoli przyzwyczajać). Zabezpieczyliśmy kuchnię tak, że za bardzo nie zrobi sobie krzywdy, może ew. poobgryzać meble, ale i tak planujemy całkowity remont, więc wielkiej szkody nie będzie. Mnie bardziej chodzi o to, czy nie wyrobi sobie jakiegoś lęku przed byciem samą, czego bym nie chciała, bo wiem, że czasem będę ją musiała zostawić samą w domu. Proszę o poradę.
im wcześniej przyzwyczai się do bycia samej tym lepiej. Spokojnie zamknij drzwi jak zacznie piszczeć nie otwieraj jej tylko czekaj jak przestanie. Wtedy mozesz wejsc i ją pochwalić i dać nagrodę. ja zaczynałem zostawiać moją Inkę zostawiać w dzień najpierw kilka minut i później coraz dłużej
Zastanawiam się czy mogę zamknąć drzwi na noc, żeby nas tak wcześnie nie budziła.
nasz był odizolowany od pierwszej nocy, pierwszą noc płakał, drugą już nie.
ale o snie zapomnij przez najbliższych kilka tygodni, jak chcesz nauczyć psa załatwiania się po za domem. ja wychodziłam z młodym na ostatnie siku po 23, albo i potem, a mąz wstawał o 5 rano, żeby z nim wyjść. po kilku tygodniach udało nam się to przeciagnąć do 7 rano, potem do 8, teraz w weekendy spokojnie wytrzyma nawet do 9-tej.
Karmel tez wstawal w nocy jak ja wracalam z pracy okolo pierwszej. Potem budzil meza okolo 5 juz sam. Spi w salonie ale drzwi ma do nas otwarte wiec rano budzimy sie razem. Di lizka nie wchodzi.
To, że będzie się długo budzić w nocy po kilka razy i wcześnie rano, no to wiem... ech, a ja tak uwielbiałam spać długo... Waham się czy zamykać te drzwi, czy nie. Każdy robi inaczej, każdy pies reaguje inaczej. Może dziś spróbuję i zobaczymy co dalej... a może poczekam aż ją lepiej przystosuję do zostawania samą i wtedy dopiero spróbuję wcielić to w nocki...
A ja myślę, że jak psiaczek jest mały, to powinien mieć posłanko na noc tam, gdzie śpi jego pan. Łagodzi to stres odseparowania od mamy, a i buduje więź z właścicielem. Timur jak do nas przyszedł jako szczeniaczek to pierwsze kilka nocy nie chciał spać na swoim posłaniu w innym pokoju. Popiskiwał i przychodził do sypialni, ale jak posłanko trafiło na noc do pańciów, to problem zniknął Całe noce przespane spokojnie przez psa. Dopiero jak miał z 4 miesiące, bezproblemowo został przetransportowany z łóżeczkiem do innego pokoju i bez buntu jakiegoś tą zmianę przyjął. Nie polecam w żadnym wypadku zamykania drzwi od pokoju gdzie śpi sam szczeniak. Będzie to pogłębiało jego lęk i odseparowani (choćby tylko na noc) od właściciela.
No cóż. Koko spała w kuchni dziś, zamknęliśmy drzwi bo nie mogliśmy sobie z nią rady dać odnośnie wskakiwania na łózko i obgryzania materaca. Zasnęliśmy spokojnie, nie piszczała, nie drapała drzwi - przynajmniej do tego czasu. Ale mama mówiła, że szczekała raz czy dwa w nocy (bynajmniej my nic nie słyszeliśmy). Jak się wybudzałam to zauważyłam, że popiskuje lekko, gdy usłyszy ruchy z sypialni. Chyba dla wszystkich będzie bezpieczniej jak będę jej przenosić to legowisko do sypialni... choćby i dla mojego spokoju Tylko jak zabezpieczyć materac i oduczyć ją wskakiwania na łóżko, gdy jeszcze nie łapie co to znaczy "nie"... ech. Długa droga do tego;)
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 13-03-2014, 09:34
Ja też myślę, że powinna być z Wami. Poza nauką zostawia samemu bardzo ważne jest też, a nawet ważniejsze, budowanie dobrej relacji z psem. Pies ma czuć się bezpiecznie, ma Wam ufać, między innymi po to aby nauka pozostałych rzeczy szła Wam lepiej.
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
Pomogła: 12 razy Wiek: 48 Dołączyła: 29 Kwi 2010 Posty: 14690 Skąd: Telford UK
Wysłany: 13-03-2014, 09:47
Nasze psy maja lozka w naszej sypialni. Shelby przez pierwsze kilka nocy spala w klatce w psim pokoju, ale zle sie z tym czulismy, zwlaszcza ze Barney spal z nami, wiec niunka tez szybko zostala przeniesiona na gore
labidabi napisał/a:
Tylko jak zabezpieczyć materac i oduczyć ją wskakiwania na łóżko, gdy jeszcze nie łapie co to znaczy "nie"..
no niestety musicie liczyc sie z tym ze kilka nocek bedzie nieprzespanych. Trzeba czuwac i odsylac / odnosic psa do jego legowiska, az w koncu sie nauczy gdzie ma spac
no wiem i mamy na dole, ale nie było możliwe zainstalowanie jej u góry.
zreszta dwa dni i sie przyzwyczaił, po tygodniu jak wieczorem wychodziliśmy z salonu, on szedł od razu do siebie spać, wystarczuło powiedzieć "idziemy spać"
on ma bardzo limitowany dostęp do piętra
Pomogła: 12 razy Wiek: 48 Dołączyła: 29 Kwi 2010 Posty: 14690 Skąd: Telford UK
Wysłany: 14-03-2014, 14:49
Quaddo, kazdy robi jak mu wygodnie
My wolimy zeby psy byly blisko w nocy, bo oboje pracujemy, wiec maja nas malo - troszke rano i potem te kilka godzin po pracy, kiedy to tez nie ma opcji poswiecenia im 100% uwagi przez caly czas.
dokładnie. u nas hdyby mu wstawić legowisko pod sypialnią, to by nie szło do łazienki wejść po prostu brak miejsca, zresztą nie chemy, żeby przebywał w sypialni bez nadzoru
Nie zdarzyło się jeszcze aby Leks nas rano obudził. Zawsze czeka aż my się obudzimy, obserwuje bacznie spod oka i czeka kiedy padnie "dzień dobry Leksiu" wtedy wstaje, przeciąga się i radośnie podchodzi do mnie do łóżka na poranne mizianko.
Kaja jest u nas od 22 maja, przez kilka pierwszych nocy spała na swoim legowisku, potem pod łóżkiem znalazła swoje miejsce, ponad tydzień temu zmieniłam łóżko na takie pod które nie można wejść i od wtedy malutka zaczęła się buntować.. codziennie około 5 rano, zdarzy się 4:30 nawet wskakuje mi na łóżko, gryzie mnioe po rękach, nogach, twarzy, oczywiście biorę ją na dół mówiąc stanowczo nie/ jednak ona nadal robi swoje i potrafi tak dwie godziny.. nie pomaga spacer, ani danie jej pierwszej porcji śniadania.. nie mam powoli sił i miejsca na rękach na kolejne ślady po jej ząbkach i już brak pomysłu co zrobić zeby to sie skonczyło..
codziennie około 5 rano, zdarzy się 4:30 nawet wskakuje mi na łóżko, gryzie mnioe po rękach, nogach, twarzy, oczywiście biorę ją na dół mówiąc stanowczo nie/ jednak ona nadal robi swoje i potrafi tak dwie godziny.. nie pomaga spacer, ani danie jej pierwszej porcji śniadania..
No cóż toć szczeniak jak małe dziecko,wyspało się i jakoś nie interesuje go,że państwo ma inne plany.
Też przez to przechodziliśmy,najgorzej miałam jak wróciłam z nocnej zmiany i chciałam choć 2-3 godziny się przespać,a Chopper przecież się wyspał w nocy,jak sobie przypomne co wyprawiał to włosy dęba stają,ale przetrwaliśmy,teraz jak wracam już od paru lat idzie spać ze mną,tylko dostaje konga z zawarością jak ja się kłade.Wyliże go,uspokoi się i śpi dopóki ja nie wstane.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum