Mój labrador: Marley
Pies urodził się:
ok.15.10.2010
Mój labrador: Luna
Suczka urodziła się:
30.06.2013
Dołączyła: 16 Lut 2014 Posty: 22 Skąd: Piotrowo Pierwsze
Wysłany: 22-06-2014, 23:34
i pamiętaj, że piszesz o psie, ktorego kocham i którego adoptowałam dzieki lub przez...takich forumiwoczów jak Ty ...którzy opisują psa jako ideał zeby tylko upchnąć...a później jest jak jest...jak pies ma problemy, trzeba o tym mówić bo duzo jest ludzi którzy by sie podjęli opieki nad nią i miałaby warunki super...ja mam psa z problemami behawioralnymi ze schroniska i tylko zrównowazony pies mogłby mieć miejsce w domu naszym. Trojka dzieci...ja jestem wariatka na psy...ale wszystko ma granice... a Luna może zostać tak długo jak bedzie trzeba...już nic więcej nie zniszczy bo juz to zrobiła...a panele od moczu juz odchodzą wiec i tak tzreba zmieniac...ktpo nie wierzy moge przesłać foty...
Mój labrador: Marley
Pies urodził się:
ok.15.10.2010
Mój labrador: Luna
Suczka urodziła się:
30.06.2013
Dołączyła: 16 Lut 2014 Posty: 22 Skąd: Piotrowo Pierwsze
Wysłany: 22-06-2014, 23:43
I przeczytaj sobie jaka informacja o psie była na poczatku...i zadzwoń do osoby odpowiedzialnej za adopcje z forum...wszystko od początku było kłamstwem...i nie mam ochoty już na nic..fakt Luna szuka domu..ale to adopcja świadoma musi byc z moją zgodą bo to moja sunia.....i byle komu jej nie oddam.....dobranoc.
Mój labrador: Bari (Waldi Niewierskie Łąki)
Pies urodził się:
20.12.2001
Mój labrador: Goya
Suczka urodziła się:
01.03.2012
Pomogła: 5 razy Dołączyła: 12 Gru 2010 Posty: 2513 Skąd: z labusiowej doliny
Wysłany: 22-06-2014, 23:45
avangarda79, piszesz, jakbym Cię zaatakowała, a ja tylko napisałam to, co usyszałam. W żadnym wypadku Cię nie obraziłam. Może napisz, jakie problemy ma Akita, tak będzie najlepiej. Opisz jej zachowanie dokładnie, by przyszły potencjalny właściciel wiedział, na co się pisze.
Ja również mam adoptowanego psa, który zdemolował połowę domu, nie mając co zniszczyć, wydarła listwy podłogowe, u nas idealnie pomogła klatka. Co do załatwiania, nie mussiz mi tłumaczyć, bo sprzątam kilka razy dziennie po moim staruszku.
To, że skorzystałabym z porad behawiorysty, spróbowałabym z klatką-oczywiście, że tak, ale nikomu tego nie narzucam, to tylko moje zdanie.
Nie tłumacz mi, jak to jest z problematycznymi psami, bo przewinęło się w moim domu kilkanaście tymczasowiczów i żaden nie był bezproblemowy.
Pozdrawiam i życze Akicie dobrego domu.
A co do przekłąmywania,czy zatajania pewnych informacji, niekoniecznie pozytywnych o psie- nigdy tego nie robię, dlatego niektóre suczki przebywały u mnie długie miesiące, by znaleźć kogoś, kto akceptuje je z problemami, które miały.
Mój labrador: Marley
Pies urodził się:
ok.15.10.2010
Mój labrador: Luna
Suczka urodziła się:
30.06.2013
Dołączyła: 16 Lut 2014 Posty: 22 Skąd: Piotrowo Pierwsze
Wysłany: 23-06-2014, 00:00
bez komentarza...nie mam sił dziś na rozmowę...gratuluję jesteś lepsza niż ja, ja wysiadam moze dlatego, że mam rodzinę trojkę dzieci męża i mieszkam w bloku i najnormalniej w świecie nie daje rady z sikami i kupą na każdym kroku. z zalanym łóżkiem.O zjedzeniu kazdej rzeczy w domu nie wspomnę i jedno w czym się zgadzamy to znalęźć kogoś kto to akceptuje i bedzie nad tym pracował....opis akity był idealny do naszych warunków a od pierwszego dnia daleko od tego odbiegał....zniosłam wiele...jestem tylko człowiekiem...dobranoc
Mój labrador: Marley
Pies urodził się:
ok.15.10.2010
Mój labrador: Luna
Suczka urodziła się:
30.06.2013
Dołączyła: 16 Lut 2014 Posty: 22 Skąd: Piotrowo Pierwsze
Wysłany: 23-06-2014, 00:03
mam potencjalny domek..z labem trzy letnim i dom z ogrodem, ktorego potrzebuje Luna bezwzględnie..inaczej rozniesie wszystkie drzwi...ale nie mogę sama decydować.
Mój labrador: Yoko
Suczka urodziła się:
25.05.2007
Mój labrador: Serdusia
Suczka urodziła się:
01.09.2015
Suczka urodziła się: Pomogła: 10 razy Wiek: 39 Dołączyła: 17 Kwi 2009 Posty: 25678 Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 23-06-2014, 07:21
avangarda79, Szkoda, ze nie szukałaś pomocy wcześniej, nie dałaś znać z czym się zmagacie zawsze można było podpowiedzieć, pomóc a teraz trzeba szukać nowego domu co dla sunia teraz to podwójny stres...
Cytat:
mam potencjalny domek..z labem trzy letnim i dom z ogrodem, ktorego potrzebuje Luna bezwzględnie..inaczej rozniesie wszystkie drzwi...ale nie mogę sama decydować.
Trzymam kciuki za ten dom. Luna jest wysterylizowana?
Mój labrador: Hexa
Suczka urodziła się:
18.12.2013
Wiek: 38 Dołączyła: 21 Maj 2014 Posty: 10 Skąd: Skoczów
Wysłany: 25-06-2014, 21:19
Nie mnie oceniac postawe pani avangardy ale hmmm moze trzeba bylo bardziej pomyslec bad adopcja kolejnego psa , skoro ma pani 3je dzieci, mieszka pani w bloku i juz jednego duzego psa w domu. oby znalazł sie jak najszybciej nowy domek .
Mój labrador: Hexa
Suczka urodziła się:
18.12.2013
Wiek: 38 Dołączyła: 21 Maj 2014 Posty: 10 Skąd: Skoczów
Wysłany: 25-06-2014, 21:22
a wyliczanie ile pies naboił i co zniszczył to tez takie nie fajne jest bo kazdy kto ma psa musi sie liczyć ze nadejdzie jakis kryzys i pies coś zniszczy , np. moja Hexa rozpracowała rynnę , sztyl od lopaty oraz weza ogrodowego i toone wycieraczek i jakoś sie nie poddaje . pozdrawiam
Nie wiem czy słusznie ale mam wrażenie, że co raz więcej głosów od właścicieli adoptusiów, którzy po jakimś czasie zgłaszają, nazwę to tak "niezgodność psa z umową". Stąd moja ciekawość jak wygląda rzeczywistość po adopcyjna? Czy jest kontakt z właścicielami? Czy nowi wlaściciele zgłaszają się czasem do koordynacji, że mają z psiakami jakieś problemy? Jak weryfikowane są postanowienia umowy np co do sterylizacji?. Nie wszystkie adoptusie doczekują tutaj swojej galerii, nie o wszystkich wiadomo jaka jest ich dalsza historia.
Od razu zaznaczę, że pytania moje absolutnie nie mają na celu atakowanie nikogo. Jestem pełna podziwu dla osób tak bardzo zaangażowanych w pomoc psiakom, zupełnie niewinnym swojemu losowi.
Anusiax, zgadzam się. W pierwszym poście jest informacja że jeszcze wtedy Akita jest nauczona czystości w domu, a jak sie okazuje to zupełne kłamstwo. Szczerze mówiąc, czytając posty avangarda79, mam wrażenie że to jest główny powód takiej a nie innej decyzji, ale to moje zdanie. Sikanie w domu to jest ogromny problem i przyszły właściciel o takich rzeczach musi wiedzieć i koniec. jak bierzemy szczeniaka to z racji jego wieku jestesmy przygotowani na pewne trudności, ale jak sie bierze już takiego podrostka i info o nim mówi tylko o pozytywach, to nie zdziwcie się że można wkurzyć.
Mój Dżoker też sika /popuszcza/ ale robi to niespecjalnie, nieświadomie, no i jak go adoptowałam to miał 10 lat więc miałam świadomość że starość bliska i może być różnie. Nie ukrywam że i mi czasem ręce opadają, nie wiem jak bym się zachowała gdyby od samego początku załatwiał swoje potrzeby w domu. Nie jestem behawiorystą, ale przecież pies mieszkający na dworze nie załatwia się w budzie, może problem załatwiania w domu nie leży po stronie "nie nauczenia" tylko może sunia ma jakieś urazy, problemy siedzące w głowie?
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 26-06-2014, 14:40
Nie zapominajcie o tym, że pies to nie sprzęt elektroniczny. Nie oddajemy do adopcji drukarki, która nie drukuje na czerwono, a w każdym innym kolorze tak, i to się już nie zmieni.
To jak pies się zachowuje zależy od jego psychiki, od czasu w jakim tam jest, od metod szkolenia stosowanych wobec niego, jego doświadczeń w miejscu, w którym się znajduje, innych zwierząt w domu i miliona innych czynników.
Siłą rzeczy psy w domach tymczasowych są znacznie krócej niż w domu stałym - dom tymczasowy jest tymczasowy a dom stały to dom stały. W domu tymczasowym pies mieszka bezpośrednio po przejściach, które uczyniły go bezdomnym - może być wycofajny, zastraszony, niepewien siebie. W domu stałym pies nabiera przekonania, że to jego dom, mija czas, poznaje różne rzeczy i zaczyna zyskiwać pewność siebie - to może zmienić jego zachowanie.
Na uwagę zasługuje też fakt, iż adoptuś jest dla domu stałego często pierwszym psem, a nawet jeśli nie pierwszym w ogóle, to pierwszym adoptowanym. Domy tymczasowe często mają doświadczenie w postępowaniu z psami po przejściach stąd ich praca z nimi jest łatwiejsza i przynosci lepsze skutki - wiedza i doświadczenie robią swoje.
Psy często trafiają do domów stałych bez przebywania w domach tymczasowych to też robi swoje.
Ponadto jak już napisałam - metody domu stałego, mieszkający tam recydenci itp również zmieniają zachowanie psa. Psychika psa jest skomplikowana.
Tym bardziej dziwi mnie fakt, że osoba adoptująca tak bardzo opiera się na opisie domu tymczasowego i innych relacjach. Logiczne dla mnie jest, że wszystko może ulec zmianie.
Nie jest dla mnie zatem sprawiedliwe stwierdzenie:
zuzia napisał/a:
W pierwszym poście jest informacja że jeszcze wtedy Akita jest nauczona czystości w domu, a jak sie okazuje to zupełne kłamstwo.
jak można zarzucić komuś kłamstwo w takim aspekcie?
Żeby poznać psy w 100% musielibyśmy trzymać psy w DT latami, ale wiąże się to z kosztami i powiem wprost - marnowaniem czasu - bo w tym czasie możemy pomóc wielu innym psom. DT to tylko przygotowanie do DS i przetrzymanie psa do czasu jego znalezienie. DT to nie serwis naprawiający sprzęt po reklamacji.
Każdy kto adoptuje psa musi liczyć się z problemami!!! Zresztą dotyczy to nie tylko adopcji ale również zakupu. NIKT - nawet najbardziej doświadczony hodowca nie zagwarantuje nikomu, że pies będzie idealny i nie sprawi klopotów. To dotyczy też i dzieci, i zakupu auta itp.
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
Mój labrador: Teyla
Suczka urodziła się:
30.09.2009
Mój labrador: Fido
Pies urodził się:
15.06.2009
Mój labrador: Daisy [*]
Suczka urodziła się:
20.06.2007 - 26.10.2009
Pomogła: 7 razy Wiek: 41 Dołączyła: 21 Mar 2010 Posty: 8526 Skąd: Wrocław
Wysłany: 26-06-2014, 14:49
avangarda79, jeszcze parę słów do Ciebie.
Ja rozumiem, że jesteście zmęczeni, nie podołaliście, przeceniliście swoje siły i umiejętności.
Akita na pewno znajdzie dom, który sobie z nią poradzi.
Ale pisanie:
avangarda79 napisał/a:
którego adoptowałam dzieki lub przez...takich forumiwoczów jak Ty ...którzy opisują psa jako ideał zeby tylko upchnąć...a później jest jak jest...jak pies ma problemy
jest naprawdę chamskie...
Adoptowany pies to NIE towar ze sklepu. To żywe stworzenie... W takich sprawach trzeba się liczyć z problemami. To jest tak logiczne, że aż bije po oczach.
_________________ They gave me a Labrador Retriever cause other Angels
were busy Pies może być dowolnej rasy, pod warunkiem, że jest
to labrador
To ja napiszę coś jako osoba, która psa adoptowała psa za pośrednictwem forum.
Lora nie była moim pierwszym adoptowanym psem, ale pierwszym labradorem.
Wypełniłam ankietę, odbyła się wizyta – strasznie się denerwowałam Widziałam, że nikt nie przychodzi po to, by sprawdzać metraż domu, ale by poznać nas jako rodzinę dla psa. Ale stres był. Piszczałam jak dziecko, gdy Chelsea zadzwoniła i powiedziała, że wszystko ok. i Lora trafi do nas. Później poznaliśmy sunię w domu tymczasowym i wreszcie w listopadzie przyjechała. Koordynacja nam zaufała – Lora przybyła z cieczką. Zaufali, że nie dopuścimy, że wysterylizujemy. Podpisaliśmy umowę jako dom tymczasowy z założeniem, że po sterylce staniemy się domem stałym. Cały czas miałam kontakt z tymczasowymi opiekunami Lory (inna sprawa, że polubiłam ich jako ludzi po prostu – cudownych, ciepłych, wspaniałych ). Kserowałam książeczkę zdrowia, opisywałam wizyty u weta, nasze codzienne życie. Cieczka się skończyła, przyplątała się anemia i włosogłówka. Wreszcie Lorina została wysterylizowana w marcu (trafiła do nas w listopadzie), a my zostaliśmy jej domem stałym
Lora nie ma tutaj galerii (jeszcze?), nie wstawiam jej zdjęć na bieżąco i w jej temacie też rzadko piszę. Ale jeśli ktoś chce przyjechać i sprawdzić, jak jej u nas – zapraszam o każdej porze dnia. Nawet bez uprzedzenia. Wiem, że nikt nie będzie oceniał ilości kurzu na półkach i kotów z sierści. Chodzi o dobro psa, a ono jest najważniejsze.
Jeśli porównuję Lorę z listopada a Lorę obecną to mam dwa zupełnie inne psy. Lorina na początku była przegrzeczna. Obcy ludzie pytali mnie na ulicy, co robię, że ona taka grzeczniutka, spokojna, usłuchana. Nadal taka jest, ale ma rogi, które czasem pokazuje Wiem jedno – nie ma takiej rzeczy, którą mogłaby zrobić, a ja pomyślałabym o oddaniu jej.
Mój pierwszy pies zniszczył pół domu (łącznie ze zjedzeniem boazerii). Moi rodzice załamywali ręce, mama płakała nad ukochanymi szpilkami, z których zostały wióry, ale nigdy nie padło „oddajmy go”. Oswoiliśmy go i byliśmy za niego odpowiedzialni. Po jakimś roku wszystko minęło. Przez 15 lat był najukochańszym przyjacielem całej rodziny.
Drugi pies miał i ma nadal ogromne problemy emocjonalne. Panicznie boi się wszystkiego. Każdy hałas przyprawia go o drżenie ze strachu. Blisko 50 kg pies trzęsie się jak osika, bo ktoś trzepie dywan. Spacery są koszmarem. On kocha dom i tylko w domu chce być. I co? Mamy oddać, bo jest problematyczny? Przecież on ma tylko nas, a teraz głównie moich rodziców, bo został z nimi, gdy się wyprowadziłam. Fakt, moja mama czasem mu mówi „zobaczysz, oddam cię” gdy jest niegrzeczny, ale on doskonale wie, że żartuje, bo już 8 lat taki kit mu wciska
Każdy pies to wielka niewiadoma. Kupiony u hodowcy czy adoptowany jest zagadką. Nie wiemy, jaki będzie miał charakter, jakie przyzwyczajenia czy nawet fobie, ale to od nas – ludzi zależy, jak będzie wyglądało nasze wspólne życie…
I jeszcze słówko. Czasem chodzę na wizyty PA. Zawsze się koszmarnie stresuję, bo to na podstawie mojego zdania pies do kogoś trafi lub nie. W ankiecie można napisać wszystko, na spotkaniu też można ładnie zagrać – były przecież takie przypadki. Ale myślę, że trzeba komuś zaufać. Trzeba dać szansę psu na szczęśliwy dom. Jestem tylko człowiekiem i jeśli się pomylę – odchoruję to strasznie, ale… To pies jest najważniejszy i trzeba spróbować ułożyć mu życie na nowo…
Każdy kto adoptuje psa musi liczyć się z problemami!!!
Mądre słowa.Jako forumowy DT oddający psa do adopcji podkreślam wielokrotnie podczas rozmowy,spotkania z DS,że mają się nie kierować moim opisem...dlaczego?...ano dlatego,że ...
tenshii napisał/a:
W domu stałym pies nabiera przekonania, że to jego dom, mija czas, poznaje różne rzeczy i zaczyna zyskiwać pewność siebie - to może zmienić jego zachowanie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum