Pracy nie mam, więc nadal siedzę w domu. Tylko, że ten dom zaraz ma być pusty
to może właśnie dopóki jeszcze siedzisz w domu postaraj się nauczyć Wedla byc samemu w domu.. Widziałam u Victorii nie raz jak uczyła wiele diabłów pozostawania w domu (jeden nawet jak sam zostawał wchodził na blaty w kuchni, otwierał piekarnik, zżerał wszystko itp) Może zamiast na problemach wkręć sobie, że musisz nauczyć Wedla pozostawania w domu. Faceta nie ma co słuchać, zawsze można go (faceta) wymienić Swoją drogą to z dziećmi w przyszłości też tak postąpi??
Przede wszystkim musisz robić to co dla Ciebie dobre, a wątpię jak inni, że oddanie Wedla będzie lekarstwem na Twoje problemy z brakiem pracy
Okazuje się, że TŻ nie był gotowy na psa; nie przemyślał tego dokładnie...
Nie potrafię zrozumieć, czemu TŻ, który Cię kocha, potrafiłby coś takiego Tobie zrobić nie widzi jak Go kochasz?
I zgadzam się z Ewusią, próbuj ze wszystkich sił nauczyć naszą kochaną Czekoladkę zostawać samą w domu. Może jakieś szkolenie?
Przykro mi strasznie, mam nadzieję, że jakoś się ułoży, z Tobą będzie dobrze, i Wedel zostanie ze swoją ukochaną Pańcią Trzymam kciuki!
Mój labrador: Pola
Suczka urodziła się:
27.03.2010
Pomogła: 2 razy Wiek: 37 Dołączyła: 17 Maj 2010 Posty: 5230 Skąd: Pabianice
Wysłany: 16-03-2011, 21:28
Zuzka, Wedel jest teraz w najgorszym wieku, jeżeli przyłożycie sie trochę do szkolenia to przetrwacie to i dalej będzie już tylko lepiej. Wiem co mówię, bo z Polą też już czasem nie mogłam wytrzymać ale z dnia na dzień jest co raz lepsza. Z psiakami jak z dziećmi, muszą wyrosnąć z najgorszych głupot a później jest już tylko wielka miłość, która na pewno pomoże ci w zwalczeniu wszystkich trosk
Mój labrador: Nera
Suczka urodziła się:
08.05.2010
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 14 Gru 2010 Posty: 1653 Skąd: Kraków
Wysłany: 16-03-2011, 22:39
Zuzka, a Twój TW jakoś argumentował, podyskutujcie, rozmawiajcie... może jestem niepoprawną optymistką ale wierzę, że rozmową można wiele załatwić i wskórać. Nie podejmujcie decyzji już... poczekajcie chwilę, może warto by było żeby emocje opadły...
a Ty sama dla siebie znajdź na prawdę jakieś pochłaniające bardzo zajęcia, które dodatkowo Cię w jakikolwiek sposób rozwinie
Tu nie chodzi o moje problemy związane z brakiem pracy! Tu chodzi o problemy naszego związku. Odkąd Wedel jest z nami, kłócimy się o byle bzdurę, co doprowadziło przez te 5 miesięcy do jakiś chorych stanów. TŻ nie daje rady (tak twierdzi). Do tego przeszkadza mu wiele rzeczy: sikanie psa, niszczenie, gryzienie, brudzenie... itd. Dużo bym musiała wymienić Jeśli chodzi o mnie, to zrobiłabym wszystko, żeby Wedel z nami został, ale mam wrażenie, że klamka zapadła Wczoraj P. zapytał jednego gościa, który dziś ma dać znać. Wszystko mi się sypie - pracy nie mam w dalszym ciągu, psa też nie będę miała. Kaplica.
_________________ Czeko-galeria Wedla <3
http://forum.labradory.or...p=206410#206410
______________________________________
Aby mieć właściwe spojrzenie na własną pozycję w życiu, człowiek powinien posiadać psa, który będzie go uwielbiał, i kota, który będzie go ignorował
Zuzka, wspolczuje ci ze nagle ci sie posypalo tyle problemow na glowe ale Wedla nie oddawaj ja tez tak mialam na poczatku klocilismy sie o byle co zawsze temat pies pies ...... maz na poczatku zalowal ze kupilismy Semira ale zycie jakos pozniej ulozylo sie ciezko bylo wiele wyrzeczen itp.. teraz mamy dwojke ktoby pomyslal a Semir jest slodki lizak juz nikt by go nie oddal trzymaj sie badz dzielna Zuzka,
Jak się sypie, to po całości. Życie, nie? Tylko nie wiem, jak dalej będzie ono wyglądało. TŻ twierdzi, że będzie lepiej; że nie będziemy się ciągle frustrować, złościć, kłócić i denerwować. Witać będą mnie tylko koty; zero merdania ogonem; zero obśliniania spodni i rąk... Pusto będzie, mimo, iż są inne zwierzaki z nami
_________________ Czeko-galeria Wedla <3
http://forum.labradory.or...p=206410#206410
______________________________________
Aby mieć właściwe spojrzenie na własną pozycję w życiu, człowiek powinien posiadać psa, który będzie go uwielbiał, i kota, który będzie go ignorował
Jeśli TŻ myśli ze będzie lepiej to się myli. Oddanie psa nic nie pomoże. Czy z dziećmi też tak zrobi, odda bo będziecie się denerwować i kłócić jak coś zbroją. Właśnie to jest problem z psiakiem, wzięcie psiaka to powinna być decyzja jak na dziecko. Bo one wymagają tyle samo opieki i zachowują się jak dzieci. Tylko że psa łatwo oddać więc nikt tak o tym nie myśli. Co do deprechy to oddanie psa na pewno Ci nie pomoże boję się że pogłębi Twój stan. Wiem co mówię przez ostatnie pół roku wszystko mi się zawaliło i śmieję się że Snickersa chyba mi jakaś siła wyższa zesłała bo nie wiem co by było. Rodzina, właśnie skupienie się na wytrenowaniu tego łobuza, może psycholog (tylko że to sporo kosztuje) ktoś komu będziesz mogła się wygadać. Wytłumacz TŻ że Wedel to takie małe dziecko i że wyrośnie z tego, przyłóż się do treningu z psiakiem. Oddanie psa to nie jest sposób.
[ Dodano: 17-03-2011, 10:05 ]
Mówił że nie był gotowy na psa i nie przemyślał tego trudno klamka zapadła, pies jest u was i facet musi ponieść konsekwencje swoich decyzji. Jakby tak nie przemyślał sprawy o dzieciach i by się pojawiły to przecież by ich nie oddał.
Zuzka, Zuza prosze powiedz, że żartujesz Pies jest Twoj czy TZ? Jeśli jest wspólny lub Twój to chyba tez masz cos do powiedzenia.
Zuzka napisał/a:
Jeśli chodzi o mnie, to zrobiłabym wszystko, żeby Wedel z nami został,
to rób i nie oddawaj Wedelka. On jest młody, szalony i nawet jak nasika czy cos zniszczy to kiedys przestanie to robić i bedzie wspaniałym towarzyszem. Trzymam za Was kciuki, aby starczyło Wam siły i cierpliwości do tego pięknego słodziaka.
Mój labrador: Asior
Pies urodził się:
27.06.2005 -08.02.2021
Pomogła: 5 razy Wiek: 39 Dołączyła: 18 Wrz 2008 Posty: 7384 Skąd: Nowa Sól
Wysłany: 17-03-2011, 10:40
Zuzka napisał/a:
. TŻ twierdzi, że będzie lepiej; że nie będziemy się ciągle frustrować, złościć, kłócić i denerwować.
Wątpię, jeśli oddacie psa to przez cały czas będziesz mieć żal do TŻ, że Cię do tego zmusił.
I dopiero zaczną się kłótnie.
A jeśli już go oddacie to oby dobrze trafił.
_________________ "Mieszańce chroni więc sama natura, psy rasowe chroni mądry dobór hodowlany, "rasowych bez rodowodu" nie chroni nikt i nic. O tym naprawę nie wolno zapominać!"
Zuzka, co do kłótni to byś musiała posłuchać Naszych. Ja z moim TŻ na 12 godzin kłóciłam się 10 Zresztą to nie były kłótnie lekko mówiąc awantury. Ja też nie mam pracy, od pól roku siedzę w domku, mąż zapiernicza cały miesiąc na Nas, bo doszła Chelsea i pochłania miesięcznie ok 400zł i jeszcze mam syna 5 letniego. Czasami mam dość za dużo obowiązków wzięłam na siebie. Ja jestem taka " Matka Polka" ja wszystko najlepiej zrobię,posprzątam, ugotuję- mogłabym paść ze zmęczenia a po chwili wstać bo ja zrobię najlepiej Taka już jestem. Gdyby nie mój silny charakter to bym się poddała- na pewno dopadła by mnie jakaś depresja. Więc Kochana trzymaj się
Mi tego mówić nie musicie... Według niego dziecko to coś zupełnie innego.
Bo to jest chyba tak, że on przyzwyczaił się do kotów, które się sobą zajmą, nie trzeba z nimi wychodzić, wciąż się bawić. Koty nie przynoszą zabawek, nie szczekają, nie gryzą, nie sikają po chacie i meblach, nie wnoszą błota, nie obgryzają mebli/dywanów, nie są złośliwe (Wedel sika na złość i nikt mi nie powie, że nie - wystarczy go skarcić i po chwili mamy siki, przy czym bezczelnie się na nas gapi). Wedel jest psem, który wymaga ciągłej opieki; ciągłego zaangażowania. Do tego ma bardzo silny charakter i nie można mu pozwalać na wiele rzeczy, bo jeśli raz się pozwoli, nie odpuści i z wściekłością ujada, warczy, a nawet gryzie. I największy problem chyba mamy z jego temperamentem. Bardzo ciężko go ułożyć. Przynajmniej mi/nam, ponieważ to nasz pierwszy pies. A do tego trafił się taki z charrakterkiem.
Gdyby wszystko było takie proste...
Ja już się poddaję
I ja będę mieć do niego żal i on do mnie. Żadne z rozwiązań nie jest dobre.
_________________ Czeko-galeria Wedla <3
http://forum.labradory.or...p=206410#206410
______________________________________
Aby mieć właściwe spojrzenie na własną pozycję w życiu, człowiek powinien posiadać psa, który będzie go uwielbiał, i kota, który będzie go ignorował
Wedel jest psem, który wymaga ciągłej opieki; ciągłego zaangażowania.
Zuzka napisał/a:
A do tego trafił się taki z charrakterkiem.
to nie Wedel, takie są właśnie labki: wymagające uwagi i bliskości człowieka,szalone wariaty. Dlatego to nie pies dla wszystkich. Zuzka, jesli chcecie go oddac to dajcie ogłoszenie jak najszybciej, Wedel jest młody, czekoladowy (uwazam, że to atut) i na pewno znajdzie nowego własciciela. Sama z checia bym go przygarneła ale kieruje sie rozsądkiem
no trudno, szkoda dajcie ogłoszenia, mam nadzieję że znajdzie dobry domek. Jest młody i czekoladka to rzeczywiście atuty.
A co do Was to moim zdaniem Wedel zniknie a Wasze problemy może uspokoją się na chwilkę ale wrócą.
Każdy lab jest charakterny i potrzebuje ciągłej uwagi bo jak zostaje sam to poprostu tornado.( Ja przynajmniej nie znam innego ) My zanim wzieliśmy Kenza bardzo dobrze sie zastanowiliśmy,czytaliśmy itp.Wiedzieliśmy co nas czeka-tak nam sie przynajmniej wydawało.Ale kontakt w rzeczywistości z małym labem przeszedł nasze najśmielsze oczekiwania.NIe mogliśmy uwierzyć ,że coś bedzie mogło być 20h na dobe na pełnych obrotach.Początkowo było ciężko-nawet bardzo.Też się kłuciliśmy na maxa.W wynajmowanym mieszkaniu zostało zniszczone: zjedzone kanty szafki na buty,dziury w ścianach,zjedzone gałki z komody,pogryzione kable,poobgryzany drewniany piękny kwietnik,poodgryzane listwy od paneli i pozjadane ich zakończenia,zjedzone dwa dywany i wiele wiele innych.Dodam,ze te wszystkie mebelki były właścicieli mieszkania.Nam zjadł aparat fotograficzny.Noce początkowo przesypiane na raty jak przy niemowlaku,non stop jeździłam na mopie bo co wypił to nasikał.Przeżyliśmy jednak to wszystko.Kenzuń już jest starszy i już nie niszczy a my niewyobrażamy sobie życia bez niego,bo jakby na to nie patrzeć ja uważam ,że ten maluch nauczył nas walczyć wspólnie z problemamii sie niepoddawac.Scementował nasz związek i teraz planujemy ślub i dziecko bo wiem y,że jesteśmy już na to gotowi.Wam życze równie poważnego podejścia do sprawy i przemyślenia jeszcze raz wszystkich za i przeciw.Uważam ,że zajmowanie się szczeniakiem to pikuś w porównaniu do dziecka.Tylko co bedzie jak ono się u Was pojawi?
Jeżeli decyzja o oddaniu psiaka jest nieodwracalna to zróbcie wszystko ,żeby nie trafił do pierwszego lepszego domu tylko postarajcie znależć mu jak najlepszych ludzi.Pozdrawiam i życze powodzenia.
Pies urodził się: Pomogła: 1 raz Wiek: 38 Dołączyła: 24 Lis 2008 Posty: 2487 Skąd: z nikąd
Wysłany: 17-03-2011, 12:19
ja uważam, że jeszcze 3-4 msce i pies się uspokoi, to jest młody szczyl, którego ciężko ogarnąć i ktory sobie na dużo pozwala. To nie wina samego psa, że trafił się, charakterny, dominujacy itp - szczeniaki takie już sa. Mimo, że Wedel jest duży to wciaż szczenię. No i bez urazy ale nieodpowiednie wychowanie i kłótnie też dają swoje. Pies sie stresuje, być moze właśnie sikaniem, czy gryzieniem wyraża swoją frustracje.
Zuzka napisał/a:
Przynajmniej mi/nam, ponieważ to nasz pierwszy pies.
i to właśnie przykład, ze labrador na pierwszego psa absolutnie nie nadaje się. Tyle mówi sie o tym, czy pisze, że labek to taki łatwy w ułożeniu , grzeczny pies - idealny dla początkujacego psiarza. Nie cierpie w ogóle czegoś takiego, że pies danej rasy nadaje sie na pierwszego psa, bo jest łatwy. Nie ma czegoś takiego jak łatwy pies - pies jest ułozony albo nie. Moim zdaniem , jeśli ktoś nie ma doświadczenia z psami - powinien zdecydować się na adopcje troszke dojrzalszego, spokojniejszego psa, który potrafi załatwić się na dworze i to zasygnalizowac , który potrafi zostać w domu te kilka godzin sam. Branie szczeniaka, szczególnie tak żywiołowego jak labrador - to jak rzucenie się na głęboką wodę. Aczkolwiek to zależy też dużo od charakteru człowieka, wytrwały da radę, ktoś o słabszych nerwach i dużo mniejszej cierpliwości - nie da rady.
Ja sama wychowywana w domu, gdzie od zawsze były psy , kiedy wzięłam szczeniaka laba, nie spodziewałam się, że taki pies potrzebuje tyle uwagi. Fakt, że wcześniej miałam jakieś tam psiaki, mieszańce , kundelki, ale żaden z nich nie był tak absorbujący jak Nestor. A co dopiero ma powiedzieć ktoś, kto bierze labradora jako swojego swojego pierwszego psa ? Wy macie teraz pewnego rodzaju "nauczkę" , że słodki, ciapuś z wielkimi smutnymi oczami, może okazać się istnym diabełkiem - i że przedewszystkim trzeba kierować się tym, jak żywiołowy jest pies danej rasy, czego wymaga . Jeśli przyjdzie Wam kiedyś wybór kolejnego psa, zdecydujcie się proszę na psa , który wymaga mniej ruchu, mniej uwagi. Najlepiej starszy/dojrzalszy psiak, którego nie interesuje gryzienie mebli, gryzienie rąk, roznoszenie mieszkania w drobny mak. A jeśli jeszcze raz w przyszłości będzie chcieli zaryzykować z kupnem labradora, lub psem o podobnych predyspozycjach i zamiłowaniem do aportu, biegów, skakania, pływania i z zamiłowaniem do zabaw ze wszystkim co się rusza i zjadaniem wszystkiego co wygląda kusząco , za wczasu pomyślcie nad odpowiednim szkoleniem, odpowiednimi warunkami, tym ile czasu jesteście mu tak naprawdę poświęcić.
Ze swojej strony, życzę aby Wedel znalazł fajny i przedewszystkim aktywny domek .
pzdr.
Jeśli TŻ myśli ze będzie lepiej to się myli. Oddanie psa nic nie pomoże.
AnIeLa napisał/a:
Wątpię, jeśli oddacie psa to przez cały czas będziesz mieć żal do TŻ, że Cię do tego zmusił. I dopiero zaczną się kłótnie.
Chelsea napisał/a:
A co do Was to moim zdaniem Wedel zniknie a Wasze problemy może uspokoją się na chwilkę ale wrócą.
Popieram. Może jeszcze jestem młoda, i mało wiem o życiu, ale wydaje mi się, że jeżeli są kłótnie, to po prostu coś w tym jest, i oddanie psa nic nie pomoże. Ty będziesz zdołowana, TŻ zadowolony, ale w końcu zacznie mu przeszkadzać (przykładowo) zapach kwiatów w domu i znowu będą kłótnie.
Trzymaj się, mam nadzieję, że będzie dobrze
Mój labrador: Nera
Suczka urodziła się:
08.05.2010
Pomogła: 1 raz Wiek: 42 Dołączyła: 14 Gru 2010 Posty: 1653 Skąd: Kraków
Wysłany: 17-03-2011, 18:30
zuzka napisał/a:
nie gryzą, nie sikają po chacie i meblach, nie obgryzają mebli/dywanów, nie są złośliwe
serio koty takie nie są? kurna to ja to miałam jakąś podróbkę kota a nie kota
a tak na poważnie powiem Ci, że moja Nera w domu sikała jeszcze jak miała jakieś 7 miesięcy, a później z dnia na dzień przestała po prostu do tego dorosła
poproś TŻ o to, żebyście zaczekali jakiś czas z podjęciem decyzji a Ty w międzyczasie zabierz się porządnie za szkolenie i ćwiczenie z Wedlem i może go przekonacie. A kłótnie będą tak czy siak, nie daj się zbyć walcz
effcyk napisał/a:
i to właśnie przykład, ze labrador na pierwszego psa absolutnie nie nadaje się. Tyle mówi sie o tym, czy pisze, że labek to taki łatwy w ułożeniu , grzeczny pies - idealny dla początkujacego psiarza.
chyba coś w tym jest, ale nie do końca z resztą ja podziwiam ludzi którzy biorą szczeniaka mając małe dzieci, ja cały czas powtarzam mojej "teściowej", że najpierw sobie odchowam Nerę a później jak już będzie wychowana to mogę pomyśleć o dzieciach
Dołączyła: 11 Sie 2009 Posty: 1121 Skąd: środa wlkp
Wysłany: 17-03-2011, 23:08
Zuzka, szczerze przez mojego Torque mialam problemy 24 h na dobe notorycznie policja na glowie straz miejska, bo nie mozna bylo go zostawic samego nawet na 5 min, nie dosc ze wyl jakby go ze skory obdzierali to na dodatek latal po calej chacie jakby przebiegalo stado sloni, moj TZ ma taka prace ze wiecznie siedzi za kolkiem wiec nie ma mowy o systematycznych powrotach do domu, jak Torque byl w wieku Wedla robil dokladnie to samo, sikal gdzie popadnie, niszczyl wszystko na swojej drodze, wiele razy dochodzilo do spiec z powodu wlasnie psa, ktory okazal sie mega ,,potworem" nie do opanowania, nie raz slyszalam ze trzeba mu znalezc inny dom bo ani ja ani TZ nie dajemy z nim rady, poza tym ja mam jeszcze 2 malych dzieciakow wiec wyobraz sobie co sie dzialo u nas w domu, wiele razy gdy sie wracalo wchodzilo sie w sterte kup i sikow, ze mop juz stal na klatce, ale nawet jak mialam juz chwile zwatpienia nie poddalam sie, zapisalam sie z nim na szkolenie i tam nas nakierunkowali, fakt moj TZ nie poszedl z nami ani razu ale jakos jak zauwazyl w nim poprawe troche tez zmienil do niego podejscie, do pracy tez musialam chodzic wiec musialam go zabierac ze soba (plus mam ten ze mam wlasna firme) ale dalo sie wszystko pogodzic.
A co do pracy, to poszukaj czegos co mozesz robic w domu, jest wiele ofert w necie i nie tylko, na przeczekanie lepsze takie rozwiazanie niz siedzenie i plakanie, nie obraz sie, ale jak sie chce to i praca sie znajdzie, nawet jakby miala byc byle jaka, bo zadna praca nie chanbi!!!!!
Nie zalamuj sie tylko wez sprawy we wlasne rece, bo dzisiaj zaczyna sie od psa a jak bedziesz w przyszlosci matka to co zrobisz oddasz dzieci do domu dziecka ? bo w nocy placza, maja kolki?
dziewczyno zakasaj rekawy i do roboty, codziennie zaczynaj cwiczyc z wedlem, a nie obrocisz sie jak po miesiacu zacznie trybic co i jak, a faceta tez zagarnij do wspolnych cwiczen, moj TZ tez byl opornym uczniem ale moim uporem udalo mi sie osiagnac zamierzony cel, nie mozna sie tak latwo poddawac, a jak masz depresje idz do psychologa niech zobaczy w jakim jestes stanie i na ile moze Ci pomoc, moze cos zapisze, moze Cie jakos wyciszy, uspokoi, serio ale jest masa rozwiazan, trzeba tylko usiasc i poglowkowac!!!!
Trzymam za Ciebie kciuki i mam nadzieje ze za chwile zobacze tu same pozytywy i usmiech na twarzy
_________________ Wiedza rodzi szacunek, a uszanowanie odmienności psa pozwoli człowiekowi w pełni cieszyć się z niezwykłych chwil spędzonych z ukochanym zwierzęciem!!!
Lepsze poznanie naszego psa to szcześliwsze ,,wspólne" życie !!!
http://www.suwaczek.pl/ca...png[/img][/url]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum