https://www.facebook.com/...43331434&type=1
Jej historia zaczyna się w dniu kiedy staje się niechcianym prezentem. Urodziny! Prezent dla jeszcze niedojrzałej, młodej dziewczyny, która nie wie jak ułożą się jej losy. Pełen zachwyt uroczym, słodkim szczeniaczkiem. Chęć posiadania labradora spowodowana reklamowaniem labradora jako psa idealnego, rodzinnego, łatwego, bez wad... Zero pojęcia o jego masie, skłonnościach do tycia oraz „parowozie” ciągnącym na smyczy, jedzącym wszystko co ma w zasięgu wzroku, ze skłonnościami do tycia. Bez słowa o każdej kałuży z wody czy błota, w której nasz ukochany pupil się położy i nie będzie chciał wstać...Labrador nie był postrzegany jako pies DUŻY tylko jako kochana, rodzinna maskotka. I to niestety skończyło się dla Shandy źle...
Mijają 2 lata. Dziewczyna postanawia wyjechać. Pies zaczyna przeszkadzać. „Babciu Babciu” – mówi do starszej kobiety. „Weźcie ją bo ja nie mogę. Ona jest taka kochana i bardzo łatwa w prowadzeniu!” (my wiemy, ze to nie prawda, babcia wierzy ukochanej wnusi.
Babcia i Dziadek jak przystało – to osoby starsze. Dostają Shandy rozbrykanego beztroskiego „cielaka”.
Rozpieszczana do granic możliwości, pasiona wszystkim co się da (cóż, wszyscy znamy dietę Babć ) mieszka Shandy u dziadków. Dziadek resztkami sił się nią opiekuje, jednak nie ma siły wyrpowadzać ją na spacery. Shandy zatem, jako pies wiejski jest puszczana luzem po wsi, czy to w cieczce czy nie.
Czas dziadka się kończy. Zostaje sama Babcia z ponad 40 kg potężnym jak dla niej psiakiem. Kompletnie sobie nie radzi. Zapomina o psie, który pod bramą waruje, zeby wejść do domu po porannej przebieżce po wsi w poszukiwaniu jedzenia. Shandy robi się coraz grubsza i zapomniana.
Babcia dzwoni do wnuczki - „Wnusiu, ja nie daję sobie rady” na co wnuczka odpowiada „Ok” i przestaje się odzywać.
Babcia jest na skraju wyczerpania. Nie ma siły, powoli przestaje lubić Shandy, która notorycznie domaga się pieszczot i zabawy. Shandy kompletnie jej nie interesuje. Całymi dniami wałęsa się po wsi. Cieczka – nikogo nie interesuje, ze zaraz będzie kolejnych 8 niechcianych szczeniaków.
I w ten sposób Shandy trafia do domu tymczasowego Fundacji Mikropsy.
Sprawą priorytetową jest STERYLIZACJA ABORCYJNA pilnie!
Później odrobaczenia, szczepienia i inne. Shandy musi też coś jeść, to nie jest malutka kruszynka, która schrupie kilka ziarenek karmy. To olbrzymia postać, która zje dużo – mimo ograniczeń jakie musi mieć (trochę musi zrzucić)
Kochani
Shandy jest totalnie kompletnie nieplanowaną dla nas wcale nie MIKROSUNIĄ! Jednak czasami są takie momenty gdzie z rozumem wygrywa serce i wtedy jesteśmy zdane na Waszą łaskę.
Nie mamy dla Shandy NIC! A potrzebujemy wbrew pozorom bardzo dużo. Dlatego bardzo prosimy o wsparcie naszych działań!
Fundacja MIKROPSY
ul. Bluszczańska 76 lok 177
00-712 Warszawa
nr konta 22 1090 1043 0000 0001 2026 4644
w tytule Darowizna na cele statutowe - ShandiSWIFT: WBKPPLPP
paypal
fundacja@mikropsy.org
Dziękujemy!
Adopcja możliwa na ternie Warszawy i bliskich okolic. Szukamy domu znającego specyfikę rasy labrador – domu bez MAŁYCH dzieci. DOMU! Nie kojca, budy, garażu czy przybudówki!
Kontakt mikropsydoadopcji@o2.pl 515-992-305
_________________
Ostatnio zmieniony przez Ryniu 15-01-2014, 13:53, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum