Wysłany: 23-03-2013, 21:27 Mysia z chorą łapką, w DS Bydgoszcz
Cytat:
[warmińsko - mazurskie] Szukamy DT/DS.
Sunia, wiek ok 3 lat, przyjazna w stosunku do ludzi i zwierząt, ale troszeczkę nie ufna i lekko wycofana. Bardzo potrzebuje kontaktu z człowiekiem i aż się cała trzęsie by ją głaskać, jest wesoła i bardzo urocza, Do schroniska trafiła niedawno już bez łapki, najprawdopodobniej odmroziła ją sobie, sunia świetnie sobie radzi z chodzeniem, więc mam nadzieję, że znajdzie sie dobre serce i ktoś ją przygarnie.
napisze oficjalnie czemu taka kwota ..bo nie ma chętny by było taniej ..i to wychodzi tak :
dziewczyna rusza spod wawy ..jedzie do Radys i dalej do Bydgoszczy a dalej do Grudziądza po kolejne psy ..i wraca ..trasę do Grudziądza my mielibyśmy opłacić - bierze 0,70 gr /km
rusza jutro rano ..na razie wstrzymałam ten transport bo nie mamy kasy ..ach ..kombinuję dziś na wiele sposobów ale mi nie wychodzi ..z tym transportem - daleko
Mój labrador: Mika Pomogła: 1 raz Dołączyła: 09 Lip 2012 Posty: 191 Skąd: Jabłonna
Wysłany: 25-03-2013, 22:40
monta, a może koordynacja przynajmniej dwóch for zgodziłaby się na partycypowanie w kosztach transportu?? zawsze to łatwiej dla dwóch niż tylko dla jednego z for?? ot taka moja propozycja
Mój labrador: Koks Pomogła: 1 raz Dołączyła: 02 Paź 2012 Posty: 238 Skąd: Zachodniopomorskie
Wysłany: 26-03-2013, 14:31
Kochani, suńka już w drodze do Bydgoszczy Na jej transport zrzucają się trzy fora labkowe: info, org i com.pl Jest trochę osowiała, chyba przeziębiona, dostała antybiotyk, więc zabrana w dobrym momencie, żeby mogła się kurować w ciepełku
Suni daliśmy imię Mysia - bo to taki mini-labek, mordkę ma jak myszka.
Co do charakteru - cudo. Bardzo lgnie do nas. Na początku była mocno wystraszona, teraz chyba już widzi, że może nam ufać, na nasz widok merda radośnie ogonkiem.
Niestety jest w kiepskim stanie. Mocno kaszle, ma problem z oddychaniem przez nos. Noc to praktycznie było czuwanie przy niej. Puściliśmy jej nawilżacz powietrza, żeby jakoś to oddychanie jej ułatwić. Serce się kraja...
Druga sprawa to ta chora łapka. Sunia dała sobie ją spokojnie obejrzeć, wygląda na to, że to nie jest świeża sprawa, wydaje mi się, że nie ma tam zakażenia - to jest dobra wieść. Niedobra wieść jest taka, że sunia nie radzi sobie za bardzo z chodzeniem. Trzeba ją nosić. Będzie jej potrzebna spokojna rehabilitacja. Przy naszej skocznej Nalce mamy niestety duży problem...
No nic, wieczorem napiszę więcej, dam znać jak poszła wizyta u weta i wrzucę kilka domowych fotek psinki.
Zakończę pozytywnie - grunt, że ma już ciepły kocyk, który od razu pokochała. Chciałoby się ją ciągle tulić, jest takim pociesznym, spokojnym pieskiem.
sunia nie może opierać się na tej łapce i ponoć nie chodzi i trzeba ją nosić - pies dt obskakuje suczkę a suńkę trzeba wynosić ..trzeba jej szybko załatwić protezkę i bedzie łatwiej się jej poruszać
Kochani, dziś wieczorem stał się cud... :o Mysia cały dzień nie chciała się wysiusiać w domku, jak otworzyliśmy drzwi wejściowe, to chciała wyjść, postanowiliśmy więc spróbować ją wyprowadzić. Jak tylko Bartek postawił ją na trawkę, ta Mysia, która wcześniej stałą jak głaz i nie dała się ruszyć, teraz zaczęła radośnie chodzić na swoich trzech łapkach. Wysiusiała się, wykupkała, zaczęła tak zasuwać, że mieliśmy obawę, żeby nam nie poleciała gdzieś. Potem zeszła na chodnik i tam też sobie pobiegała, to do mnie, to do Bartka. Obawiała się tylko przejść przez próg klatki, więc Bartek już ją wtedy zabrał na ręce. Chyba stres u niej takie reakcje skamienienia wywoływał, bo dzisiaj zupełnie inny pies na dworze. Po domku sobie już ładnie chodzi, tylko znowu ma problemy przy przechodzeniu do mniej uczęszczanych pomieszczeń, jest wtedy taka nieśmiała, ale zachęcają ją chrupki. No i chyba wiem, czemu w domu tak mało pewnie się porusza - my mamy panele, a dywan tylko w dużym pokoju. Na dywanie dużo lepiej się porusza, pewniej. Będziemy musieli jakieś wykładziny tymczasowo skołować.
Niesamowite! Tak się cieszę. Będziemy mogli ją normalnie wyprowadzać. Ośmieliła się, Mysiunia.
Z Nalką też jest już lepiej, jak ma fazę na bzikowanie to jeszcze sunię obskakuje, próbuje przynosić jej zabawki, niestety sunia na razie nie jest zbyt zainteresowana, ale ożywia się jak bawię się z Nalką, próbuje do nas podejść, merda ogonkiem. Nalka dzisiaj kilka razy leżała obok Mysi, podchodziła do niej, delikatnie lizała po nosku. Chyba zaczęła rozumieć, że koleżanka jest słabiutka. Myślę, że się kochana Mysia rozkręci. Tylko niech do końca się wykuruje. Już lepiej dziś z kaszlem, nie jest aż tak intensywny. Ma jeszcze tylko katarek, ale na szczęście już nie przeszkadza jej tak w spaniu. Pomaga jej też ten nawilżacz powietrza.
Przed nami kolejna noc, ale już z lepszymi myślami. Nie jest łatwo, ale cieszą nas jej postępy, naprawdę nas dziś zadziwiła ta jej zmiana.
Jest kilka potencjalnych protetyków, którzy mogliby podjąć się zrobienia Mysi protezki, zobaczymy, mam nadzieję, że się uda.
Mysia musi jednak schudnąć, bo jak na swoją wielkość to ma za dużą masę, widać, że ma nadwagę. Przydałaby się jej chyba jakaś karma light, jak myślicie?
aaa i jesteśmy w trakcie umawiania suczki do Warszawy lub Szczecina w celu wykonania dla niej protezy.
Ania i Bartek napisał/a:
Spacerek był bardzo udany. Patent ze skarpetką nie wyszedł, spadało jej z nóżki. Ale sobie hasała bez niczego po miękkim śniegu i było OK.
Mysia jest przeszczęśliwa na spacerkach, rozbrykała się, turlała w śniegu, skakała, biegała, nawet zainteresowała się kijkami.
W domu się coraz bardziej otwiera. Poznaje sąsiadów, także tych czworonożnych. Była w odwiedzinach u jednych i drugich "dziadków", poznała nowe miejsca, nowe schody, drzwi, przejścia. Jest coraz śmielsza. Radośnie wita ludzi, zwłaszcza tych, których zna. Dzisiaj merdaniem ogonka przywitała naszych bratanków. A już w ogóle ożywia się na jedzenie, wstępuje w nią istne szaleństwo, skacze po meblach, kręci ogonem jak szalona.
Kolejny przełom - nauczyła się wskakiwać na tapczan. Dzisiaj rano wisiały nade mną dwie mokre mordy. Mysia polubiła miękkie podusie i nawet chwilę wczoraj ze mną spała.
Byliśmy u weterynarza na kontroli. Osłuchowo już jest ładnie, jeszcze ma końcówkę katarku. W przyszłym tygodniu będzie mogła mieć szczepienia. Dostała tabletki na odrobaczenie, wcześniej środek na pchełki.
Nóżka podobno ładnie się goi. Teraz szukamy ortopedy, który podjąłby się założenia jej protezy. Będziemy wdzięczni za każdą pomoc w szukaniu kogoś w okolicach Bydgoszczy. Jak się nie uda będziemy kombinować dalej. A potem myślę, że będzie już tylko lepiej. Po tak cudownego pieska moim skromnym zdaniem powinny się ustawiać kolejki - kto to czyta niech się szykuje do składania ankiety.
Jutro idziemy znowu na spacerek do lasu i mam nadzieję, że porobimy trochę lepszych fotek Mysi.
Mój labrador: Koks Pomogła: 1 raz Dołączyła: 02 Paź 2012 Posty: 238 Skąd: Zachodniopomorskie
Wysłany: 06-04-2013, 21:13
Możliwości zrobienia protezy są póki co dwie - Szczecin albo Warszawa. Kwestia protezy w toku, także na pewno sunia będzie ją miała Tylko że w obu miejscach koszt wykonania to około 1000 zł, więc najpierw będą potrzebne fundusze...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum