Pies,
którego muszę z ważnych przyczyn osobistych oddać jest mieszańcem dwóch
fajnych ras, dokładnie labradora ze spanielem. Wygląda to mniej więcej
tak: z pyska podobny do labka, ma długą sierść i budowę jak spaniel, duże
łapki. Przesłałabym od razu zdjęcia, niestety nie mogę znaleźć kabla
od aparatu. Ale jeśli się tylko odpiszesz to postaram się w jak
najszybszym tempie dosłać zdjęcia.
O psie: ma mniej więcej 1,5 roku, nie więcej (weterynarze nie mogli się
co do tego zdecydować, jeden mówił, że ok.9 miesięcy, inny, że koło
roku). Umaszczenie ciemne, brązowo szarawe. Jest bardzo łagodnym psem. Tak
naprawdę to poza jedzeniem nie wie do czego służą zęby nie hałasuje o
dziwo, nie szczeka, od czasu do czasu piśnie jak ma na coś ochotę (np. na
drapanie za uszkiem). Pies nie jest tak duży jak labrador, jest taki do
kolana, może ciut większy. Kocha dzieciaki. Uwielbia ich towarzystwo i nie jest
agresywny wobec nikogo. Można go tarmosić za uszy i ogon, a on nic
szczepienia ma zrobione. Jest zdrowy, pełen życia i najlepiej byłoby mu w domku
z ogródkiem, ale nie będę wybrzydzać aż tak bardzo aha, do innych
zwierząt też jest łagodny (pracowałam na stadninie, a tam poza końmi były
też koty i psy). Potrzebuje ruchu, bo to pies młody jeszcze i trochę
głupiutki.
Z wad: nie mogę go nauczyć wyprowadzania bez smyczy. Tzn. ucieka i nie
wraca na zawołanie. Może przyszły właściciel go wychowa jak należy.
Mam nadzieję, że napisałam mniej więcej to co trzeba.
Baszka [Usunięty]
Wysłany: 21-03-2009, 21:59
kanciak, ..oby to była TYLKO nastepna Kometa ... ale Fileta..nie mogę odżałować
Mój labrador: Filet
Pies urodził się:
Wiek: 36 Dołączyła: 21 Mar 2009 Posty: 2 Skąd: Poznań
Wysłany: 22-03-2009, 19:13
żeby nie wyszło że jestem jakimś potworem który kupuje psa a potem bezmyślnie oddaje lub chce go wyrzucić:
psa znalazłam gdy jechałam autem do Zielonej Góry, najprawdopodobniej ktoś wyrzucił go z samochodu, bo biegł za nimi jakby chciał kogoś dogonić. To było 4 miesiące temu. Myślałam że będę mogła go zatrzymać, bo przez dłuższy czas mieszkałam na stadninie, niestety wyrzucili mnie z pracy, a nie oddam psa do schroniska, bo to nieludzkie. Tak naprawdę chciałam mu dać dom tymczasowy, niestety poszukiwania nowej rodziny dla pieska legły w gruzach, gdyż bez dostępu do neta jedyne co mogłam to pytać znajomych. Chcę dla niego jak najlepiej, a sama nie mogę mu zapewnić dobrych warunków do życia.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum