Przyjaciele forum Zgłoszenie
FAQFAQ    SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: FADO- Martyna
31-03-2017, 20:46
* Lazar- 3-4 lat - DT Smogorzów
Autor Wiadomość
FADO- Martyna 



Mój labrador: FADO
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 26 Cze 2011
Posty: 3318
Skąd: Tomaszów Mazowiecki
Wysłany: 19-03-2017, 20:41   * Lazar- 3-4 lat - DT Smogorzów

Lazar –3-4 letni piękny, czarny labrador o labradorowym charakterze. Jest psem łagodnym. Nie wykazuje agresji do ludzi ani do innych psów ( kotów nie toleruje). Z suniami rezydentkami dogaduje się bez problemy wręcz prezentuje postawę uległą. Na spacerach jest zainteresowany innymi psami. Bardzo do nich ciągnie, ale przy bliskim kontakcie nie wykazał zachowań agresywnych.
Jest psem przyjaznym do ludzi i uwielbia być blisko. Domaga się drapana, przytulania głaskania, jest pieszczochem. Nie pilnuje zasobów. Podczas jedzenia bez problemu można włożyć rękę do miski lub mu ja zabrać. Utrzymuje czystość w domu. Pozostawiony sam nie niszczy, nie wyje, nie szczeka ( ogólnie mało szczeka). Spokojnie zachowuje się podczas jazdy samochodem. Jest psem wesołym, żywiołowym chętnym do zabawy, aportowania. Oczywiście lubi wodę i pływanie. Ma duże pokłady pozytywnej energii. Nie bardzo zdaje sobie sprawę ze swojej masy i siły.
Lazar, wydawałoby się pies idealny, niestety do ideału brakuje mu znajomość podstawowych komend, które ułatwiają znacznie życie z psem. Jednak jest psem inteligentnym i chętnie i szybko się uczy. Przyszły opiekun musi być jednak przygotowany, że czeka go praca nad wychowaniem Lazara :-P

Kontakt w sprawie adopcji:
☎ , 607492249 (Martyna)
adopcje@labradory.org
 
 
FADO- Martyna 



Mój labrador: FADO
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 26 Cze 2011
Posty: 3318
Skąd: Tomaszów Mazowiecki
Wysłany: 19-03-2017, 20:46   

Lazar jest w pełni gotowy do adopcji ;*

model ze mnie super :D


 
 
adresprzema
[Usunięty]

Wysłany: 19-03-2017, 22:49   

Przepiękny pies. Lśniąca sierść wskazuje na dobre odżywienie.
I taką mądrą ma mordkę.
Powodzenia Lazarku w szukaniu odpowiedzialnych właścicieli.
 
 
FADO- Martyna 



Mój labrador: FADO
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 26 Cze 2011
Posty: 3318
Skąd: Tomaszów Mazowiecki
Wysłany: 28-03-2017, 21:59   

piękny to mało powiedziane taki że mnie model :-P





a wodę uwielbiam :D

 
 
FADO- Martyna 



Mój labrador: FADO
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 26 Cze 2011
Posty: 3318
Skąd: Tomaszów Mazowiecki
Wysłany: 31-03-2017, 20:46   

Przystojniak zawitał dziś na dom stały do Warszawy. Życzymy Lazarowi i panu Maciejowi cudownego wspólnego życia. Basiu serdecznie dziękuję za dt dla tego cudeńka.
 
 
Ryniu 



Mój labrador: Enzo [*]
Pies urodził się:
9.08.2005 - zm.11.01.2019

Mój labrador: Pola [*]
Suczka urodziła się:
4.12.2008 - zm.21.07.2022

Pomógł: 27 razy
Dołączył: 27 Lis 2007
Posty: 27550
Skąd: Włocławek
Wysłany: 01-04-2017, 18:12   

http://adopcje.labradory.org/lazar-2/

Zamieszkał na stałe w Warszawie z nowym wspaniałym Panem.
Cytat:

W piątkowy wieczór pod bramę domku tymczasowego Lazara, u Pani Basi podjechało auto. Należy dodać, że to auto obfite w kostki, smaczki i zabawki. Z tego auta wystrzeliłem jak z procy ja, pamiętając jak fajnie przebiegło nasze spotkanie tydzień wcześniej, kiedy się poznaliśmy.

Spędziliśmy wówczas około pięciu godzin razem. W tym czasie Lazar dał się poznać jako słodkie nieskoordynowane cielę, oczekujące ludzkiej uwagi, a przede wszystkim dotyku. Polubiliśmy się chyba od razu. Mimo, że Lazar nie znał podstawowych komend spacer przebiegł bez zakłóceń ani niepożądanych atrakcji. Pamiętam z jakim ciężkim sercem opuszczałem dom Pani Basi. Nie miałem przecież pewności, że ten czarny aniołek trafi właśnie do mnie, zwłaszcza, że wizyta przedadopcyjna miała odbyć się dopiero w nadchodzącym tygodniu. Ale tęskniłem ;) .

Zatrułem trochę życia wszystkim opiekunom – Basi, Ryszardowi, Martynie. Było warto, bo do wspomnianego samochodu, po czułym pożegnaniu z Basią i wszystkimi jej podopiecznymi wskoczył Lazar wyposażony w książeczkę zdrowia oraz pakiet startowy od Basi.

Dwugodzinna podróż do Warszawy przebiegała bezproblemowo… no, może z jednym małym wyjątkiem, kiedy okazało się że pas, którym przypięty jest piesek jest nieco zbyt długi, a sam Lazar ma zapędy jak Adam Małysz – jak już skończy skakać, to ciągnie go za kierownicę (to jedyny incydent). Szybki postój i skrócenie pasa rozwiązało sprawę. Resztę drogi Lazar spędził na wąchaniu łokcia swojego nowego przyjaciela noskiem umieszczonym pomiędzy przednimi fotelami oraz na masakrowaniu pysznej kostki.

Ktoś mógłby powiedzieć, że taka dawka emocji dla psa – jak na jeden dzień, to wystarczająco. Nic podobnego! Mój mały Indiana Jones odbył jeszcze spacer miejski, być może pierwszą w życiu podróż windą oraz obwąchał swój nowy dom. Chyba się podoba, choć brakuje jeszcze dywanu, na którym łatwiej byłoby utrzymać pozycję siedzącą. 🙂

Ku mojemu zdziwieniu Azor – bo tak postanowiłem go wołać, nie był specjalnie chętny do siedzenia na kanapie, wybierając podłogę (wszedł na kanapę po zaproszeniu, ale dość szybko ją opuścił). Noc spędził ze mną w sypialni, ale nawet nie próbował wgramolić się na łóżko. No anioł.

Dziś, w Prima Aprilis zostałem obudzony delikatnym trąceniem noskiem o godzinie 6:10. O 6:18 rozpoczęliśmy spacer numer dwa – nieco spokojniejszy niż ten wieczorny poprzedniego dnia. Na tyle spokojny, że postanowiłem spróbować joggingu. Azor to najlepszy piesek z jakim miałem okazję pobiegać – nie skacze, nie ciągnie, koncentruje się podczas biegu na mnie i często spogląda na twarz. Poznaliśmy także co najmniej 5 piesków, a z dwoma nawet umówiliśmy się na jutro – z labkami, a jakże! Po spacerze pobiegaliśmy trochę luzem na zamkniętym terenie, pobawiliśmy się w chowanego

Po tej introdukcji Azor odwraca łepek na dźwięk swojego nowego imienia, siada na komendę i doskonali komendę „waruj”. Nieco mniejsze postępu udało nam się poczynić w kontaktach z przypadkowymi czworonogami spotykanymi podczas spacerów. Piesek dalej bardzo do nich ciągnie, szczeka i skacze, jednak na luźnej smyczy zachowuje się bardzo grzecznie, a interakcje ograniczają się do obwąchania i dosłownie kilku sekund zabawy i pies jest gotów kontynuować spacer. Uff, to połowa sukcesu.

Nie zauważyłem nic niepokojącego w odniesieniu do jego zdrowia, co bardzo mnie cieszy. W najbliższym czasie odwiedzimy jeszcze pana weta, aby umył nam ząbki i profilaktycznie wykonał rtg stawów biodrowych oraz powiedział na co mamy uważać.

Nowa karma – tej samej marki lecz o innym smaku musi być przepyszna, sądząc po minie. Smaczki są jednak równie pożądane, dlatego musimy odliczać je od dziennej porcji jadła, bo musimy zrzucić w sumie jakieś 8 kg – pies ze 3, ja z 5 🙂

Jeśli wierzyć słowom, że zmęczony, wybiegany pies to pies szczęśliwy, to Azor znajduje się obecnie w stanie nirwany po tym spacerze i krótkim treningu. Ja też jestem zachwycony początkami naszej znajomości i już planuję naukę kolejnych sztuczek i komend, bo Azor naprawdę chce się uczyć… no i jeść. 😉

Barbaro – bardzo dziękuję Ci za super przygotowanie pieska do tej ogromnej zmiany.

Ryszardzie, Martyno – Wam dziękuję za odnalezienie i uratowanie pieska oraz za to, że daliście nam szansę.

Pozdrawiamy gorąco,

Azor i Maciek

P.S. Przejechaliśmy też jedną stację pociągiem metra – na próbę. Poszło na tyle gładko, że następnym razem może go poprowadzimy…




_________________


 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


POMAGAJĄ NAM

POLECAMY


logo portalu - wejdź