Wysłany: 11-12-2014, 21:06 Viggo - pies - biszkoptowy - 2 lata - Jelenia Góra
WIEK: 2 lata
STAN ZDROWIA: po pierwszym ataku padaczkowym.
RODOWÓD, TATUAŻ: brak informacji
CHIP: brak informacji
STERYLIZACJA: brak informacji
ZACHOWANIE W DOMU I PODCZAS TRANSPORTU: brak informacji
POSŁUSZEŃSTWO: wspaniały, łagodny, empatyczny. Przyjacielski w stosunku do ludzi jak i innych psów. Ma szanse na dobre i godne życie.
STOSUNEK DO INNYCH ZWIERZĄT: Przyjacielski w stosunku do innych psów
STOSUNEK DO DZIECI: pozytywny, w byłym domu mieszkał z dzieckiem.
MIEJSCE POBYTU PSA: Schronisko w jeleniej Górze
DANE KONTAKTOWE DO OSOBY, KTÓRA ZAJMUJE SIĘ PSEM: Anna 531 151 079 semiramida79@tlen.pl
Cytat:
Informacja ze schroniska:
Kiedy Viggo trafił do nas tydzień temu, nic nie wskazywało na to, że ma tak
skomplikowaną historię. Ot, młody, piękny, 2 letni labrador, który na pewno po
prostu się komuś zgubił...Czekaliśmy, aż ktoś się po niego zgłosi, jednak z każdym
dniem sytuacja pozostawała bez zmian...Poznałam Viggo podczas jego pierwszego dnia w
schronisku, chciałam zrobić mu zdjęcia na stronę, aby zaznaczyć jego obecność u nas,
na wypadek gdyby ktoś go szukał. Viggo zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie,
pozytywny, przyjacielski labrador, odrobinę zbyt nadpobudliwy. Właściwie bardzo
pobudzony, ciężko było zrobić mi pierwsze zdjęcia, odpuściłam, wychodząc z bosku
bardzo brudna. Gdybym wtedy wiedziała co się za tym kryje...
Następny dzień przyniósł już efekt w postaci zdjęć Viggo, które mogłam zamieścić na
stronie schroniska. Viggo był już spokojniejszy, bardziej kontaktowy. Efektem
zamieszczenia zdjęć na stronie był mail, informacja o prawdziwym losie Viggo.
Okazało się, że nie został znaleziony tylko oddany przez właścicieli z powodu ataku
padaczki, który miał dzień wcześniej. Wiadomość została natychmiast zweryfikowana i
po długiej, trudnej rozmowie Pani, która przywiozła Viggo przyznała, że tak- to jej
pies. Atak padaczki był pierwszym i jedynym, który miał u niej. Jednak tak się
przestraszyła, że nie podołała całej sytuacji. Nie chcę tutaj wchodzić w ocenę
zachowania właścicieli, to nie jest moja rola i proszę przede wszystkim o
skoncentrowaniu się na Viggo. Kiedy już wszystkie elementy układanki zaczynają do
siebie pasować, wiem, że pobudzenie Viggo mogło wynikać z faktu, że dzień wcześniej
dostał bardzo silne leki, wiem, że jego wyczerpanie, to nie efekt długiej wędrówki
tylko ogromna strata energii wynikająca z ataku padaczki. Viggo potrzebuje pomocy i
uwagi, której nie dostanie w schronisku. Jego świat legł w gruzach w ciągu jednego
wieczoru, całkowicie nie z jego winy. Tak, Viggo to chory nieuleczalnie pies, ale
jest jednocześnie wspaniały, łagodny, empatyczny. Przyjacielski w stosunku do ludzi
jak i innych psów. Ma szanse na dobre i godne życie. Mój mail to wołanie z rozpaczy,
podświadomie liczę na cud, wierzę w człowieka mimo wszystko. Kurczliwie trzymam się
nadziei, to jedyne co nam zostało. Dlatego bardzo proszę o pomoc dla niego.
Mój labrador: Fibi
Suczka urodziła się:
08.03.00-05.01.14
Mój labrador: Magnus
Pies urodził się:
14.10.13
Mój labrador: Vigo
Pies urodził się:
26.01.14
Pomogła: 2 razy Dołączyła: 03 Mar 2014 Posty: 1665 Skąd: śląsk
Wysłany: 12-12-2014, 09:00
Dziękujemy za ogłoszenia. Taki ładny pies. Fajnie ta pani uczy dzieci- jak ona zachoruje kiedyś to może też ją oddadzą...Miałam psa z padaczką- nie jest to "przyjemna" choroba ale tak to już jest z chorobami że nie są "przyjemne". Ale pies z nią może żyć i być szczęśliwy a właściciel z nim...dla mnie było warto mieć tego psa nawet z ceną padaczki w komplecie. Mam nadzieję, że Viggo znajdzie prawdziwie kochający dom, z którego nie wyrzuca się z powodu choroby. Oby przed Świętami...
Tak w ogóle to czy ktoś widział ten atak poza "panią"? Bierze Viggo jakieś leki? Była Pani jest w stanie rozpoznać atak padaczki? Biedny psiak...
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum