Przyjaciele forum Zgłoszenie
FAQFAQ    SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Ryniu
04-01-2016, 17:32
Kacper - umarł jego pan - pozostawiony w samotności.
Autor Wiadomość
Ryniu 



Mój labrador: Enzo [*]
Pies urodził się:
9.08.2005 - zm.11.01.2019

Mój labrador: Pola [*]
Suczka urodziła się:
4.12.2008 - zm.21.07.2022

Pomógł: 27 razy
Dołączył: 27 Lis 2007
Posty: 27550
Skąd: Włocławek
Wysłany: 26-10-2015, 11:05   Kacper - umarł jego pan - pozostawiony w samotności.

Cytat:
umarł właściciel - starszy pan ...pies jest na posesji sam...dokarmiaja do sasiedzi... córka własciciela mieszka w innym mijescu 2 razy w tyg przyjezdza do psa...
pies jak sie okazuje był zabierany przez starszego pana do domu choc kojec tez mial....ale byl psem glownie do towarzystwa nie pilnujacym
napewno swietnie dogaduje sie z suczkami
nie wiedza czy jest wykastrowany
8 lat
nie wiadomo jak z samcami , bo sassiedzi maja suczki i takowe czasem przechodzily na posesje do labka .... bawil sie z nimi ..tyle
prosze dac znac jakie sa szanse zabrania go



_________________


 
 
Ryniu 



Mój labrador: Enzo [*]
Pies urodził się:
9.08.2005 - zm.11.01.2019

Mój labrador: Pola [*]
Suczka urodziła się:
4.12.2008 - zm.21.07.2022

Pomógł: 27 razy
Dołączył: 27 Lis 2007
Posty: 27550
Skąd: Włocławek
Wysłany: 26-10-2015, 11:05   











_________________


 
 
Monisiaczek 



Mój labrador: SAMBA (Samba de Janeiro vel Luna)[*]
Suczka urodziła się:
styczeń 2009 - 16.02.2021

Mój labrador: Skipper Lab Commando
Pies urodził się:
25.02.2011

Mój labrador: Zulus [*]
Pies urodził się:
23.09.1993 - 24.07.2005

Pomogła: 30 razy
Wiek: 51
Dołączyła: 27 Lip 2011
Posty: 5954
Skąd: Mazowsze
Wysłany: 28-10-2015, 11:26   

Fajny czarnuszek ;* Szkoda, żeby siedział samotnie, bez swojego człowieka :(
_________________
 
 
Ryniu 



Mój labrador: Enzo [*]
Pies urodził się:
9.08.2005 - zm.11.01.2019

Mój labrador: Pola [*]
Suczka urodziła się:
4.12.2008 - zm.21.07.2022

Pomógł: 27 razy
Dołączył: 27 Lis 2007
Posty: 27550
Skąd: Włocławek
Wysłany: 28-10-2015, 12:48   





_________________


 
 
Ryniu 



Mój labrador: Enzo [*]
Pies urodził się:
9.08.2005 - zm.11.01.2019

Mój labrador: Pola [*]
Suczka urodziła się:
4.12.2008 - zm.21.07.2022

Pomógł: 27 razy
Dołączył: 27 Lis 2007
Posty: 27550
Skąd: Włocławek
Wysłany: 28-10-2015, 20:38   

http://adopcje.labradory.org/niczym-czarny-cien/
_________________


 
 
Małgosia35 



Mój labrador: Gustaw vel Gucio ( Magnum Mera Vallis )
Pies urodził się:
21.06.2017

Mój labrador: Klocek
Pies urodził się:
15.01.2009

Mój labrador: Max ( Grom Sodalis )
Pies urodził się:
20.07.2014

Pomogła: 13 razy
Wiek: 53
Dołączyła: 23 Paź 2011
Posty: 3193
Skąd: Bergen op Zoom-NL
Wysłany: 29-10-2015, 01:03   

http://www.rozglos.net/ogloszenie-636845.html
http://www.adopcjapsa.pl/...16501,Lw==.html
http://www.najpewniej.pl/anons.php?nr=237283
http://olx.pl/oferta/kacp...03-IDcoPV3.html
http://alegratka.pl/oglos...i-27029846.html
http://www.eoferty.com.pl...cji_344610.html
http://poznan.naszemiasto...9846,t,ido.html
http://www.morusek.pl/ogl...i/#.VjFayezK9x0
http://www.doadopcji.pl/o...dor-do-adopcji/
http://wroclaw.lento.pl/k...ji,3604252.html
http://www.szarik.pl/adopcje_pies.php?id=17932
http://www.przygarnijzwie...i-id121799.html
http://www.darmobranie.pl..._do_adopcji.php
http://www.cafeanimal.pl/...-adopcji,131184
http://www.zwierzaki.a4z....ji-wroclaw.html
http://zoomia.pl/ogloszen...29381.html?me=1
http://top-ogloszenia.net/43-18-119-566000
http://www.petworld.pl/og...o-adopcji/80763
http://www.pineska.pl/?id=153695
http://www.moj-bazar.pl/i...do-adopcji.html
http://eszukam.pl/kacper-...,2,172065,2261/
http://www.poznaniak.pl/k...-adopcji-222456
http://www.wroclawiak.pl/...-adopcji-193392
http://zwierzeta.azbazar.pl/ogloszenia/196915/
http://www.oglosili.pl/in...348&method=jobs
_________________

 
 
Ryniu 



Mój labrador: Enzo [*]
Pies urodził się:
9.08.2005 - zm.11.01.2019

Mój labrador: Pola [*]
Suczka urodziła się:
4.12.2008 - zm.21.07.2022

Pomógł: 27 razy
Dołączył: 27 Lis 2007
Posty: 27550
Skąd: Włocławek
Wysłany: 29-10-2015, 09:41   

Dziękuje
_________________


 
 
FADO- Martyna 



Mój labrador: FADO
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 26 Cze 2011
Posty: 3318
Skąd: Tomaszów Mazowiecki
Wysłany: 29-10-2015, 23:15   

Kacperek już po kastracji. Zrobione miał badania krwi, wcześniej został zaszczepiony, odrobaczony. Prześwietlone zostały stawy i kręgosłup. Stawy w porządeczku. Bardzo dziękujemy Kasi i jej mężowi za wzięcie na swoje barki części kosztów utrzymania Kacperka. :)
 
 
Ryniu 



Mój labrador: Enzo [*]
Pies urodził się:
9.08.2005 - zm.11.01.2019

Mój labrador: Pola [*]
Suczka urodziła się:
4.12.2008 - zm.21.07.2022

Pomógł: 27 razy
Dołączył: 27 Lis 2007
Posty: 27550
Skąd: Włocławek
Wysłany: 30-10-2015, 11:20   

FADO- Martyna napisał/a:
Bardzo dziękujemy Kasi i jej mężowi za wzięcie na swoje barki części kosztów utrzymania Kacperka.

I to nie pierwszy raz.
Dziękujemy ;*
_________________


 
 
Monisiaczek 



Mój labrador: SAMBA (Samba de Janeiro vel Luna)[*]
Suczka urodziła się:
styczeń 2009 - 16.02.2021

Mój labrador: Skipper Lab Commando
Pies urodził się:
25.02.2011

Mój labrador: Zulus [*]
Pies urodził się:
23.09.1993 - 24.07.2005

Pomogła: 30 razy
Wiek: 51
Dołączyła: 27 Lip 2011
Posty: 5954
Skąd: Mazowsze
Wysłany: 11-11-2015, 11:43   

A cóż to za czekolabowe towarzystwo ma Kacper?
_________________
 
 
KACHNA 
DT CZARNA INKA


Mój labrador: INKA
Suczka urodziła się:
15.01.2011

Mój labrador: IMBIR Z DT NA DS
Pies urodził się:
22.06.2010

Wiek: 41
Dołączyła: 13 Lis 2015
Posty: 19
Skąd: KĘPNO
Wysłany: 14-11-2015, 02:19   

To moje prywatne czekoladowe serduszko :girl: , założycielka DT ;D
 
 
Ryniu 



Mój labrador: Enzo [*]
Pies urodził się:
9.08.2005 - zm.11.01.2019

Mój labrador: Pola [*]
Suczka urodziła się:
4.12.2008 - zm.21.07.2022

Pomógł: 27 razy
Dołączył: 27 Lis 2007
Posty: 27550
Skąd: Włocławek
Wysłany: 14-11-2015, 22:47   

KACHNA napisał/a:
założycielka DT

No tak a kto inny domagałby się tak mocno psiego towarzystwa :)
_________________


 
 
Ewelina 
wesoła rodzinka



Mój labrador: Yoko
Suczka urodziła się:
25.05.2007

Mój labrador: Serdusia
Suczka urodziła się:
01.09.2015

Suczka urodziła się:
Pomogła: 10 razy
Wiek: 39
Dołączyła: 17 Kwi 2009
Posty: 25678
Skąd: Kołobrzeg
Wysłany: 16-11-2015, 17:37   

super chłopak z Kacperka, no i czekolada piękna :)
_________________


 
 
 
KACHNA 
DT CZARNA INKA


Mój labrador: INKA
Suczka urodziła się:
15.01.2011

Mój labrador: IMBIR Z DT NA DS
Pies urodził się:
22.06.2010

Wiek: 41
Dołączyła: 13 Lis 2015
Posty: 19
Skąd: KĘPNO
Wysłany: 25-11-2015, 18:02   

Napiszę parę słów o naszym życiu z Kacprem. W końcu minął już miesiąc odkąd jest w naszym DT.

Po Kacpra pojechałam z mężem i Inką w niedzielę. Pierwsze spotkanie psiaków przebiegło bez większych emocji. Inka jak zwykle szalała, bo liczyła na zabawę. Zabrany ze znanego sobie miejsca i po podróży samochodem, którą najprawdopodobniej odbył pierwszy raz Kacper był trochę przestraszony. Tulił się do swoich człowieków. :( Nas uraczył tylko wąchnięciem. Smaczkami nie dał się przekupić. Do samochodu został włożony, gdyż nie bardzo wiedział jak do niego wsiąść. Podczas drogi powrotnej Kacper wiercił się, więc po postoju siadłam z nim z tyłu. Pokładał się, przytulał i próbował kimać, co niekoniecznie mu wychodziło. Był trzęsącą się kulką strachu :cring: W domu okazało się, że to przerażenie jest na tyle duże, że bał się zasnąć. Chodził za nami jak cień. Wystarczyło, że sąsiedzi wychodzili z mieszkania, a Kacper już był pod drzwiami. Zasnął dopiero w nocy, ale i tak wyjście do łazienki skutkowało obstawą. ;)

W niedzielę tak naprawdę nie mieliśmy szans poznać Młodego. Ale od poniedziałku się zaczęło...
Szykowanie się wujka (męża mego osobistego) do pracy było hmmm... ekscytujące, dla Kacpra oczywiście. Biegał- tak, biegał!- za wujciem po całym domu. Obudził wszystkich, nawet mnie. A ja nie lubię być budzona w środku nocy (6:20) :bad: Mam cichą nadzieję, że sąsiedzi jednak spali smacznie. W momencie kiedy Kacper potowarzyszył we wszystkich porannych czynnościach, okazało się , że to nie wszystko na co stać naszego "tuptusia". Szał jaki zapanował podczas ubierania się na spacer był dla nas nie małym zaskoczeniem. (Zapewne teraz sąsiedzi stali na baczność) Ani Inka, ani nasz poprzedni tymczasowicz Marley nie byli tak wylewni podczas okazywania radości ze spaceru. Po powrocie zaczęły się schody, gdyż okazało się, że nasz królewicz jest wybredny jeśli chodzi o śniadanko. Karma sucha- samo zło, zmieszana z mokrą- trochę lepiej, ale tylko do dwóch kęsów. Ciocia, z racji tego, że już i tak nie spała o 6:50 dla księciunia ryż gotowała. Inka po śniadanku ani myślała iść spać dalej, gdyż wiedziała co smacznego się święci :D Kacper pogardził cioci ryżykiem z marchewką i mokrą karmą. Inka strzeliła focha, bo nic jej się nie skapnęło. Poranek niczym z bajki.
Po wyjściu wujka do pracy Kacper siadł pod drzwiami i zaczął pod nosem popiskiwać. Zatkało mnie. Lęk separacyjny, kiedy w domy są jeszcze trzy inne osoby (wliczając w to Inkę). :-o Na szczęście zawołany przybiegł i wskoczył na łóżko. Na nieszczęście pielgrzymki pod drzwi i z powrotem odbyły się jeszcze kilka razy. Na szczęście popiskiwał cichutko pod nosem i nie za każdym podejściem pod drzwi. Na nieszczęście podczas tych wycieczek obsikał ścianę :( Można sobie zatem wyobrazić, jaki miałam mętlik na myśl o moim wyjściu do pracy. Niby tylko 1,5 h, a jednak gula w gardle rosła. Jak się okazało nie było tak źle. Chyba spali (Inka napewno). Jednak moja radość nie trwała zbyt długo, bo po kilku minutach od mojego powroty Kacper znowu obsikał ścianę. Niby planowaliśmy nową tapetę w przedpokoju, ale nie przypominam sobie, żebym wspominała o tym przy psach. A jeśli nawet, to nie chciałam, żeby odmaczana była w ten sposób ]:) Więc w te pędy na spacer. Okazało się, że Kacper mimo iż nie miał styczności ze smyczą umie się na niej poruszać. Nie jest to rewelacja, bo zdarza mu się pociągnąć, ale nie wyrywa rąk i skorygowany idzie grzecznie. Po spacerze wylądowaliśmy u weterynarza. Doktorek pomacał, pooglądał, osłuchał i zaaplikował szczepionki. Kacper jak to facet trzymał się dzielnie. Doktor nie umiał się nachwalić królewicza. A jaki on szczuplutki, a jaki piękniutki... same ochy i achy ;D Wstępnie umówiliśmy się też na kastrację na środę.
Podczas kolacji królewicz wybrzydzał tak samo jak rano. Więc ciocia po małych podpowiedziach dobrych duszyczek do ryżyku dodała pewnego specyfiku i Kapi wciągnął połowę porcji.

Kolejne dni niczym nie różniły się od pierwszego, poza tym, że ciocia doznała objawienia i skończyło się sikanie w domu, no prawie. Zabieg został przełożony na czwartek z powodu jednorazowej sensacji żołądkowej objawiającej się zarzyganym dywanem. A Kacper przyzwyczajał się do psiego jedzenia.

Zabieg odbył się bez komplikacji. Telefon doktorka po dwóch godzinach od zawiezienia psa do lecznicy tak wyprowadził ciocię z równowagi, bo wyobraziła sobie najgorsze, że przejechałaby na czerwonym i wpadła pod tira.
Podczas odbioru Młodego dowiedzieliśmy się, że stawy ma jak 'Młody Bóg' i przy odpowiedniej diecie i opiece najprawdopodobniej do końca swoich dni nie będzie miał z nimi problemu. Z badań krwi wyszło, że wątroba ociupinkę cierpiała na domowej, niekoniecznie zdrowej diecie (jak się dowiedzieliśmy pączki i czekolada również w niej były). Nie jest to stan wskazujący, do podania leków. Mamy nadzieję, że dobra i zdrowa karma pozwolą uregulować te parametry. :)
Królewicza odebraliśmy w kołnierzyku. Nie był tym faktem zadowolony. Na tyle, że po wygojeniu się rany, którą wylizywał przy każdej sposobności, co skutkowało początkiem rozłażenia się szwów i przedłużonym noszeniem tegoż ustrojstwa, kołnierz wygląda, jak po zmasowanym ataku wściekłych nosorożców. Nasze narożniki ścian i szaf, też lekko narzekają. :beated:

Pierwsza profesjonalna kąpiel Kacpra odbyła się po całkowitym wygojeniu się rany. Z duszą na ramieniu ciocia zostawiła Kacpra w psim spa, gdyż wiedziała, jak chłopak bardzo boi się wszelkich głośno pracujących sprzętów. Pierwsze spotkanie z odkurzaczem skończyło się popuszczeniem moczu. :cring: Teraz jest już dużo lepiej, chłopak nie lubi, ale toleruje to warczące coś, a nawet zdarza się, że z bezpiecznej odległości obserwuje. Zastanawiam się, czy czasami nie pilnuje, żeby mnie nie wciągnęło :D Wracając jednak do kąpieli. Okazało się, że był lekko wystraszony, ale po chwili skapitulował, bo chyba doszedł do wniosku, że to nic strasznego i leżąc poddawał się wszelkim zabiegom upiększającym.

Królewicz jest bardzo zaborczym facetem. Chciałby mieć człowieków na własność. Jest zazdrosny o Inkę, potrafi z impetem wepchnąć się pomiędzy nią a smyrkającego. Bawią się ze sobą super, ale kiedy tylko zwróci się uwagę na Inkę, to złośliwie potrafi coś zniszczyć. Ciocia wybaczyła już jej ulubione zimowe rajstopki. No w końcu łydka, konkretnie prawa też chciała móc swobodnie oddychać, więc Kacper po prostu wyświadczył jej przysługę, łydce oczywiście. :D Inka wybaczyła swojego jeżyka, który wcale tego nosa nie potrzebował, no powiedz wujku, że bez niego mu ładniej. I owieczkę, która miała obrzęk mózgu, więc straciła skórę z głowy razem z okiem i policzkiem też prawym, gdyby ktoś pytał :-P
Z premedytacją zaczął również zajmować Inki miejsce na łóżku. Raz zdarzyło mu się zawarczeć na nią w nocy kiedy próbowała się wgramolić pod kołderkę. Raz również zaspany zawarczał i próbował mnie capnąć, kiedy próbowałam go przesunąć i z Inką wcisnąć się na wyro do śpiących królewiczów, ale ofukany za to chyba zrozumiał swój błąd i sytuacja jak narazie się nie powtórzyła.

Młody uspokoił się trochę. Chyba zrozumiał, że nasze wyjścia oznaczają również powroty i już nie boi się tak bardzo, że znowu ktoś go zostawi. Coraz ładniej reaguje na komendę 'siad' i nawet umie chwiluńkę czekać kiedy stawiam miskę z jedzeniem na podłodze. Jednak z wybuchami niekontrolowanej radości jaką objawia na wieść o spacerze nie jesteśmy sobie w stanie poradzić (ile umieliśmy w tej materii zdziałać sami, tyle zdziałaliśmy, ale od kilku dni stoimy w miejscu), dlatego za kilka dni udajemy się do szkoleniowca. Może nam podpowie jakieś sprytne rozwiązanie :)

Od początku naszego pobytu walczyliśmy z qupą, o łagodnie mówiąc nieciekawej konsystencji. Pierwsze myśli były kierowane ku przestawianiu się układu pokarmowego na nowe jedzenie, ale kiedy po trzech tygodniach niewiele się zmieniło, a do tego waga szła w dół, za radą doktorka zebraliśmy qupsko do pojemniczków i zawieźliśmy mu do badania. Okazało się, że chłopak ma lamblię. Trzydniowa kuracja, którą zastosowaliśmy powinna zgładzić to paskudztwo. :beated: Teraz czekamy na poprawę, bo...

Jesteśmy dumni z naszego Tadka niejadka, bo dzisiaj pierwszy raz odkąd jest u nas zjadł suchą karmę bez żadnych 'wspomagaczy' na kolację ;* Miejmy nadzieję, że waga pójdzie w górę ;D



[ Dodano: 25-11-2015, 18:03 ]
Upst....
Chyba, to trochę więcej niż kilka słów :D :D :D :-P :-P :-P

[ Dodano: 25-11-2015, 18:24 ]
Tak cudnie wyglądam w kołnierzu




Śnieg pada, śnieg pada, a ja coś nie mam humoru







Jesteśmy kosmitami :-o


Ostatnio zmieniony przez Ryniu 25-11-2015, 20:47, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
FADO- Martyna 



Mój labrador: FADO
Pomogła: 2 razy
Dołączyła: 26 Cze 2011
Posty: 3318
Skąd: Tomaszów Mazowiecki
Wysłany: 25-11-2015, 20:04   

Oj jaki piękny opis. Bardzo dziękujemy za tak wspaniałą opiekę nad chłopakiem :) miziaki dla słodziaków.
 
 
Ryniu 



Mój labrador: Enzo [*]
Pies urodził się:
9.08.2005 - zm.11.01.2019

Mój labrador: Pola [*]
Suczka urodziła się:
4.12.2008 - zm.21.07.2022

Pomógł: 27 razy
Dołączył: 27 Lis 2007
Posty: 27550
Skąd: Włocławek
Wysłany: 25-11-2015, 20:55   

Z tego wynika, że to paskudztwo było powodem braku apetytu.
Fajny z niego będzie pies.
_________________


 
 
Małgosia35 



Mój labrador: Gustaw vel Gucio ( Magnum Mera Vallis )
Pies urodził się:
21.06.2017

Mój labrador: Klocek
Pies urodził się:
15.01.2009

Mój labrador: Max ( Grom Sodalis )
Pies urodził się:
20.07.2014

Pomogła: 13 razy
Wiek: 53
Dołączyła: 23 Paź 2011
Posty: 3193
Skąd: Bergen op Zoom-NL
Wysłany: 26-11-2015, 00:35   

Wcale na taką chudzinkę nie wygląda :-P

Piekny opis i fajny domek sie chłopakowi trafił ;*
_________________

 
 
Chelsea 



Mój labrador: CHELSEA Królowa jest tylko jedna
Suczka urodziła się:
31.10.2010

Mój labrador: SZANTA
Suczka urodziła się:
2010

Pomogła: 17 razy
Wiek: 43
Dołączyła: 06 Sty 2011
Posty: 19766
Skąd: śląskie
Wysłany: 26-11-2015, 10:33   

;D
_________________

 
 
klaudia1234
[Usunięty]

Wysłany: 26-11-2015, 14:14   

Nie no.. śliczny niejadek, ale na niejadka to on nie wygląda... :D :-P
 
 
Monisiaczek 



Mój labrador: SAMBA (Samba de Janeiro vel Luna)[*]
Suczka urodziła się:
styczeń 2009 - 16.02.2021

Mój labrador: Skipper Lab Commando
Pies urodził się:
25.02.2011

Mój labrador: Zulus [*]
Pies urodził się:
23.09.1993 - 24.07.2005

Pomogła: 30 razy
Wiek: 51
Dołączyła: 27 Lip 2011
Posty: 5954
Skąd: Mazowsze
Wysłany: 29-11-2015, 21:11   

Od razu wiedziałam, że z niego fajny gałgan :-P :D
Teraz dziurawe rajstopy są w modzie, ciotka coś niedzisiejsza jesteś ;D
Kibicujemy wszelkim przejawom twórczości Księciunia. Zwłaszcza Skipper poleca się jako doradca w kwestiach różnych artystycznych przeróbek - ma na tym polu bardzo bogate doświadczenie ;D

[ Dodano: 22-12-2015, 09:18 ]
Co słychać u naszego czarnego księcia? :)
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


POMAGAJĄ NAM

POLECAMY


logo portalu - wejdź