Przyjaciele forum Zgłoszenie
FAQFAQ    SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Salerno
25-08-2011, 20:59
Grzechy i grzeszki w hodowli psów
Autor Wiadomość
Ryniu 



Mój labrador: Enzo [*]
Pies urodził się:
9.08.2005 - zm.11.01.2019

Mój labrador: Pola [*]
Suczka urodziła się:
4.12.2008 - zm.21.07.2022

Dołączył: 27 Lis 2007
Posty: 27549
Skąd: Włocławek
Wysłany: 06-02-2009, 13:02   Burza mózgów?

Ciekawi mnie opinia o artykule Jadwigi Konkiel zamieszczonym na łamach portalu piesonet.pl
pt. "Grzechy i grzeszki w hodowli psów"
http://pies.onet.pl/18340...ow,artykul.html
Co skłoniło panią Jadwigę właściciela hodowli ARISLAND (to Hodowla Seterów Irlandzkich, założona w 1980r. przez Jadwigę Konkiel - Międzynarodowego Sędziego Kynologicznego, od 1999r. V-ce Przewodniczącą Klubu Wyżła Brytyjskiego w Polsce, członka Angielskiego Irish Setter Breeders Clubu, członka Węgierskiego Klubu Wyżłów Brytyjskich i członka Czeskiego Klubu Wyżłów Brytyjskich) do takich wniosków.
cyt za źródłem:

Grzechy i grzeszki w hodowli psów
Jadwiga Konkiel, hod. Arisland

Z moich obserwacji wynika, że najmniej odporne psychicznie na różne hodowlane porażki, a zarazem najbardziej podatne na machlojki i oszustwa w hodowli są takie osoby, które z jednej strony wystawy psów traktują niezwykle ambicjonalnie oraz te, dla których hodowla stanowi główne, czasami jedyne źródło zarobku. Trzecią grupę stanowią ci, którzy mieli szczęście trafić na pierwszego, często zupełnie przypadkowo kupionego psa, który okazał się być wybitnym egzemplarzem. Takim osobom wydaje się, że mają monopol na wygrywanie i żaden inny pies nie ma prawa okazać się lepszy od ich championa. Po zaledwie 2-3 latach od zaistnienia w kynologicznym świecie uważają oni, że posiedli całą tajemną wiedzę dotyczącą genetyki, wystawiania psów i ich przygotowywania do pokazów.

Hodowca, posiadając najczęściej kilka, czasami kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt zwierząt, z natury rzeczy ma procentowo dużo większą szansę zaliczenia różnych nieszczęść i „wpadek”, niż szczęśliwy posiadacz jednego pieska. Decydując się na rozpoczęcie hodowli powinniśmy z góry założyć pewne losowe nieszczęścia, na które nie będziemy mieli wpływu lub takie tragedie, które zdarzyć się mogą przez naszą niewiedzę, głupotę, bezmyślność lub rutynę. Jeżeli wydaje się komuś, że hodowla psów to przede wszystkim same sukcesy, blichtr i pieniądze – bardzo szybko gorzko się rozczaruje.

Oto kilka przykładów:

Nietrafione importy

Sprowadzając do hodowli jakiegoś nowego psa z zagranicy, wyczekiwanego z dużą nadzieją i kupionego za niemałe pieniądze, w naturalny sposób oczekujemy rewelacji, która podbije ringi wystawowe. Niestety rzeczywistość najczęściej nie pokrywa się z naszymi marzeniami.

Na podstawie samych zdjęć i ocen z wystaw trudno w 100% stwierdzić, na ile zamówiony szczeniak będzie wybitny. Poza tym nie miejmy złudzeń, że doświadczony hodowca, którego najczęściej znamy jedynie ze słyszenia, sprzeda nam naprawdę wartościowe zwierzę. Prawda jest taka, że wybitne egzemplarze albo zostają w hodowli, albo trafiają do zaprzyjaźnionych, sprawdzonych osób.

Najgorzej, jeśli sprowadzony egzemplarz okaże się być nosicielem różnych genetycznych przypadłości lub sam jest takimi wadami obarczony. Nieuczciwy nabywca, mając na uwadze poniesione koszty, może ulec pokusie ukrycia takiej wiedzy przed innymi ludźmi, przez co wprowadza się do hodowli określone wady i schorzenia.

Braki zębów i wady uzębienia

Istnieją rasy, w których problem nadliczbowych bądź brakujących zębów występuje nagminnie, są też takie gdzie zdarza się to sporadycznie. Problem nie polega na brakach czy wadach zgryzu, ale na działaniach, jakie hodowcy podejmują, aby to ukryć.

Najprostszy sposób z jakiego korzystają to zwrócenie się do lekarzy, którzy zajmują się wstawianiem brakujących zębów oraz wykonywaniem aparatów korygujących wady uzębienia.

Złamane ogony

W wielu rasach złamany, zrośnięty lub szczątkowy ogon jest wadą dyskwalifikującą, z kolei w niektórych to cecha dopuszczalna albo wręcz wskazana. Jeżeli wada taka pojawia się nie tam, gdzie powinna, może świadczyć o niepożądanych obciążeniach genetycznych lub zbyt bliskim chowie w pokrewieństwie, tzw. inbredzie.

Hodowcy radzą sobie z tym problemem operując psy i zakładając im usztywniające opatrunki prostujące ogony lub decydując się na amputację złamanej końcówki. Bulwersujące jest to, że osoby takie przedstawiają potem zaświadczenia od weterynarzy mówiące o utracie końcówki ogona w wyniku kontuzji.

Wadliwe umaszczenie

Czasami może się zdarzyć, że umaszczenie psa nieznacznie odbiega od obowiązującego we wzorcu, co może świadczyć, iż nabyliśmy zwierzę rodowodowe, ale nie do końca poprawne eksterierowo. Może tak się zdarzyć, gdy przegląd hodowlany robiony jest u szczeniąt w bardzo młodym wieku, zanim nabiorą odpowiedniego pigmentu.

W przypadku niewielkich różnic wystawcy starają się takie usterki skrzętnie ukryć przed sędziowskim okiem. Farbowanie yorków, pudli, foksterierów czy airedale terierów, co prawda nie zdarza się nagminnie, ale daje się zauważyć na ringach, pomimo iż niektórzy hodowcy doszli już do takiej perfekcji, że tylko specjalistyczne badania wykryłyby w psiej sierści obecność związków chemicznych.

Podejrzanie liczne mioty

Podstawianie szczeniąt pochodzących od innych matek pod jedną sukę to kolejny grzech hodowców, którzy za wszelką cenę chcą zarobić. Według przepisów Związku Kynologicznego suka może być w danym roku kalendarzowym pokryta tylko raz i nawet jeśli uzyska się warunkowo zgodę na powtórne krycie, to zakaz dotyczy całego następnego roku. W związku z tymi ograniczeniami niektórzy nieuczciwi hodowcy z pełną premedytacją kryją kilka suk w jednym czasie, po czym bez żadnych skrupułów podkładają nadliczbowe szczeniaki pod jedną.

Podstawianie psów na konkursach lub na wystawach

Jeżeli jakiś wybitny pies jest ogólnie znany, ma swoje charakterystyczne cechy, a jego fotografie znaleźć można bez trudu w internecie, to nawet wyjątkowo nieuczciwemu właścicielowi nie przyszłoby do głowy zastępować go innym. Inaczej rzecz się ma w przypadku zwierząt teoretycznie rasowych, ale eksterierowo niczym specjalnym nie wyróżniającym się od innych. Wtedy nieuczciwy hodowca może zastąpić gorszego osobnika lepszym. Oszustwa na ogół się udają się, gdyż sędzia nie zawsze pamięta lub ma czas na wnikliwe sprawdzanie tatuaży, nie wspominając już o chipach, a w przypadku wykrycia takowego, zawsze można powiedzieć, że w pośpiechu doszło do pomyłki, tym bardziej, jeśli jeden właściciel wystawia tego samego dnia kilka psów.

Dokładnie te same mechanizmy mają miejsce na testach, próbach lub konkursach, gdzie jedno dobrze wyszkolone zwierzę „zalicza” konkurencję pozostałym.

Podstawianie zdrowych psów do badań

Ten sam problem dotyczy specjalistycznych badań, chociażby popularnego prześwietlania psów na dysplazję. Tylko dwa razy w czasie mojej kariery kynologicznej lekarz sprawdził u psów tatuaże. Chipów nie sprawdził nikt! Dzięki takiemu liberalnemu podejściu zdarza się, że w hodowli, w której przebywa wiele psów, jeden zdrowy „załatwia” papiery tym, co do zdrowia których można mieć wątpliwości.
Reproduktor – tylko który?

W przypadku posiadania kilku reproduktorów i niedyspozycji jednego z nich (na dodatek takiego, który posiada bardzo atrakcyjne „papiery”), nieuczciwy hodowca może z pełną świadomością zapisać miot właśnie na niego, mimo pokrycia suki innym.

Proteza brakującego jądra

Wydawać się to może absolutnie niemożliwe, a jednak i takie przypadki mają miejsce! Czasem silikonowa proteza jądra jest tak sprytnie umieszczona w worku mosznowym, że jedynie wyjątkowo uważny i dociekliwy sędzia zauważy brak połączenia takiego tworu z powrózkiem nasiennym. Psy, które są jednostronnymi wnętrami, a właściciel decyduje się na tak ryzykowne i niemoralne posunięcie, są najczęściej wybitnymi pod względem eksterieru osobnikami. Niczego nie podejrzewające osoby, wykorzystują potem takiego psa do krycia swoich suk.

Usypianie starych psów

W hodowlach nastawionych głównie na zysk, stare psy zabierają miejsce młodszym, więc w momencie, gdy „wypadają z hodowli”, zostają usypiane.

Produkcja psów do walk

Tym haniebnym procederem trudnią się przede wszystkim handlarze i pseudohodowcy, ale w rodowodowych hodowlach i takie procedery również mają miejsce, zważywszy jak wysokie ceny osiągają na „czarnym rynku” psy z papierami specjalnie szkolone do psich walk.

Operacje strun głosowych

Hodowca posiadający stado psów w pobliżu zabudowań innych ludzi, jest narażony na pretensje odnośnie ciągłego hałasu. Aby wyeliminować ten problem niektórzy decydują się na dokonanie u wszystkich, lub jedynie u najbardziej hałaśliwych osobników, operacji strun głosowych. Po takim zabiegu, zamiast tubalnego szczekania lub wściekłego jazgotu, psy wydają z siebie jedynie ciche, świszczące dźwięki.

Układy i układziki na wystawach psów

Myślę, że to zupełnie naturalne, iż wystawcy lub sędziowie (a często jedni i drudzy) hodujący te same rasy i od lat obecni na ringach, doskonale się ze sobą znają. Jednak fakt znajomości lub bliskiej przyjaźni nie zwalnia nikogo z obowiązku dokonywania rzetelnych i sprawiedliwych ocen. Nie da się ukryć, że tendencyjne, nierzetelne, złośliwe lub skrajnie niekompetentne sędziowania kładą się potem cieniem na wszystkich i wyrabiają jednolitą opinię o pozostałych wspaniałych, doświadczonych i uczciwych arbitrach. Cierpi na tym pośrednio również Związek Kynologiczny, który utrzymuje się głównie z organizacji wystaw i z opłat członkowskich. Zdaję sobie sprawę z tego, że mogę się narazić niektórym sędziom, ale myślę, że nie można dłużej milczeć widząc czasem ich karygodne zachowania na ringach, brak taktu, kultury, przyjmowanie sędziowań tych samych ras na wielu wystawach w jednym roku, przez co wystawcy mają problem z dokończeniem championatów, zachowywanie się na ringu niczym pan i władca, wdawanie się w pyskówki z wystawcami albo występowanie w stroju co najmniej niedbałym.

Myślę, że wiele osób zrezygnowało z prezentowania swoich psów na wystawach właśnie dlatego, że na własnej skórze doświadczyło takiego zachowania, z kolei spora grupa potencjalnych kynologów, zniechęcona opinią znajomych nawet się nie zapisała do Związku, mimo posiadania psa z rodowodem.

Sama jestem sędzią i wystawcą, tym bardziej jest mi przykro, gdy widzę tego typu postępowanie, jednocześnie zdając sobie sprawę jak ostra, niesprawiedliwa i krzywdząca jest potem opinia wobec większości moich kolegów i koleżanek.

Aby Państwa więcej nie straszyć, pragnę podsumować, że wspomniane przeze mnie nieprawidłowości, choć czasem się zdarzają, to nie stanowią, na szczęście, o jakości naszej kynologii. Tym niemniej uważam, że lepiej jest podzielić się z Państwem swoją wiedzą, bo być może po przeczytaniu tego artykułu niektórzy nieuczciwi hodowcy zastanowią się nad tym, co robią, a do innych dotrze, że jednak nie są anonimowi i bezkarni.

Jadwiga Konkiel


Mój wniosek: wystrzegajmy się hodowli, które działają w sposób opisany przez autorkę artykułu!
_________________


 
 
Bora 


Dołączyła: 26 Lis 2007
Posty: 4631
Skąd: Polska
Wysłany: 06-02-2009, 13:32   

Ryniu napisał/a:
Podstawianie zdrowych psów do badań

Tego sie właśnie najbardziej obawiałam i obawiam. Nie wiem czy wyniki badań jakie otrzymam są prawdziwe, czy pies był przebadany, czy akurat ten pies którego widzę a nie "brat bliźniak". Czy np. zdjęcia RTG nie są jakieś podstawione....

Nikt mi gwarancji nie da niestety, jedyne co pozostaje to "prześwietlić" hodowlę, a pewnie i tak nie wszystko jesteśmy w stanie dojrzeć.
 
 
sodalis 


Wiek: 44
Dołączyła: 02 Cze 2008
Posty: 582
Skąd: już nie Warszawa :)
Wysłany: 06-02-2009, 14:03   

Niestety opisywane tu sprawy mogą rzeczywiście w hodowlach się zdarzać - warte podkreślenia są słowa MOGĄ i W NIEKTÓRYCH hodowlach. Przepisy Związku Kynologicznego jak każde inne przez niektórych są łamane, co nie od razu oznacza, że są złe i że wszystkie hodowle są złe! Jak w każdym zawodzie (bo chyba w jakimś tam stopniu hodowanie zawodem jest) są osoby, które wykonują go super, uczciwie, z pasją i poświęceniem, są osoby przeciętne, a są i kiepskie, lub wręcz nieuczciwe i łamiące przepisy.
 
 
Ryniu 



Mój labrador: Enzo [*]
Pies urodził się:
9.08.2005 - zm.11.01.2019

Mój labrador: Pola [*]
Suczka urodziła się:
4.12.2008 - zm.21.07.2022

Dołączył: 27 Lis 2007
Posty: 27549
Skąd: Włocławek
Wysłany: 06-02-2009, 15:07   

sodalis napisał/a:
Jak w każdym zawodzie (bo chyba w jakimś tam stopniu hodowanie zawodem jest) są osoby, które wykonują go super, uczciwie, z pasją i poświęceniem, są osoby przeciętne, a są i kiepskie, lub wręcz nieuczciwe i łamiące przepisy.

tak samo uważam. Święta prawda!
--------------------------------------------------------------------------------------------
Troszkę tylko szkoda, że na forach nie podaje się nazw nieuczciwych hodowli, a jeśli już to sporadycznie. Czy to jest solidarność zawodowa? Jeśli tak to działa to jednak w odwrotną stronę w stosunku do całości. Są w Polsce wspaniałe hodowle i promujmy je odrzucając te podejrzane!
Często słyszymy o wręcz przedziwnych wypadkach związanych z niektórymi hodowlami, ale jednak wyciągnięcie od piszącego nazwy hodowli graniczy z cudem, a przecież w stosunku do wielu wielkich koncernów i sieci hipermarketów nikt nie ma takich oporów.
Nie chodzi o pokazywanie która hodowla jest najlepsza, ale o to która nie przynosi chwały hodowcom.
_________________


 
 
Tsunami 
HODOWLA Wildfriends



Mój labrador: Tsunami, Joy
Suczka urodziła się:
07.07.2007; 20.03.2009

Suczka urodziła się:
Wiek: 38
Dołączyła: 26 Lis 2007
Posty: 1371
Skąd: Kraków
Wysłany: 06-02-2009, 15:28   

Jak my badaliśmy Tsuśkę to wszędzie - zarówno lek. wet. Garncarz, lek. wet. Niziołek i lekarz, który wykonywał RTG stawów sprawdzali i tatuaż i chip. Także mam nadzieję, że robią tak za każdym razem :)
_________________
 
 
zuzia 



Mój labrador: Lunia (*)
Suczka urodziła się:
14.04.2008r. - 16.11.2018 r.

Mój labrador: Dżok (*)
Pies urodził się:
ok. 2000r. - 19.08.2014 r.

Wiek: 44
Dołączyła: 09 Sty 2008
Posty: 1049
Skąd: Lublin
Wysłany: 07-02-2009, 01:23   

Moim zdaniem bardzo ważne jest czy Hodowla to dla hodowcy główne źródło utrzymania, jeśli tak to nie wierzę że jest to dobry hodowca. Najlepiej by było trafic na pasjonata i miłosnika rasy tak bogatego że mógłby nic nie robic do końca życia. :-P
_________________

 
 
gusia1972 
Agnieszka



Mój labrador: Kala
Suczka urodziła się:
28.05.2007

Mój labrador: Viva - NSDTR
Suczka urodziła się:
13.07.2010

Wiek: 53
Dołączyła: 29 Gru 2007
Posty: 4198
Skąd: Wrocław
Wysłany: 07-02-2009, 09:53   

dobrze że ktoś zauważył problem że tak powiem głośno, o takich różnych praktykach się mówi pokątnie, a tu zostało to wszystko razem omówione
uważam że hodowanie psów (czy innych zwierząt) to powinna być pasja, a nie źródło głównego dochodu
_________________
 
 
sodalis 


Wiek: 44
Dołączyła: 02 Cze 2008
Posty: 582
Skąd: już nie Warszawa :)
Wysłany: 07-02-2009, 10:32   

gusia1972 napisał/a:

uważam że hodowanie psów (czy innych zwierząt) to powinna być pasja, a nie źródło głównego dochodu


zuzia napisał/a:
Moim zdaniem bardzo ważne jest czy Hodowla to dla hodowcy główne źródło utrzymania, jeśli tak to nie wierzę że jest to dobry hodowca.


A ja się nie zgadzam.

Jeśli hodowanie jest zajęciem dodatkowym, to hodowca chodzi do pracy, prowadzi firme itp, czyli na hodowanie zostaje mu tylko troche czasu.
Ja zdecydowanie preferuje hodowanie przez duże H, i niech będzie to dla hodowcy główne źródło dochodu jeśli robi to pożądnie, zajmuje się tym 16 godzin na dobe, 7 dni w tygodniu, i całe jego życie kręci się wokół psów. Uważam, że taki hodowca może (oczywiście nie musi) być lepszy niż ten, który zajmuje się hodowlą po pracy, ten który zamiast planować kolejne skojarzenia myśli o pracy, kliencie, kontrakcie.
To, że hodowla jest głównym źródłem dochodu nie znaczy, że hodowca będzie hodował źle i przekręty robił - może właśnie przeciwnie - bo jak za bardzo narozrabia to może stracić wszystko co osiągnął, ktoś dla kogo hodowanie jest dodatkiem traci tylko ten dodatek, więc ryzykuje mniej, więc może wcale w takich hodowlach różne nieprawidłowości nie są rzadsze?

Warto podkreślić też, że hodowanie to nie rozmnażanie ukochanej, trzymanej w mieszkaniu suni raz na 2-3 lata, lecz dążenie do czegoś, do zrealizowania jakichś planów hodowlanych, do poprawienia czegoś w rasie, a to bardzo ciężko osiągnąć mając 1,2 czy nawet 3 sunie jak się do czegoś dąży to po kilku latach psów ma się znacznie więcej, bo trzeba obiecującą córke naszej suni zostawić, bo trzeba mieć młodzież, która zastąpi starsze psy, by spokojnie mogły przejść na emaryture. Bardzo ciężko to wszystko ogarnąć jeśli psy są dodatkowym źródłem dochodu, bo trzeba dbać oto główne źródło, a dla psów zostaje mało czasu i energii.
Jeśli hodowca hoduje dobrze i mądrze to nie widze nic złego w tym, że hodowla będzie jego źródłem dochodu, a psów będzie sporo. Zarabianie nie oznacza, że nie wykonuje się swego zawodu z pasją.

Choćby lekarze weterynarii dla znacznej części z nich praca zawodowa jest jednocześnie ich pasją, hobby, robią to z wielkim zaangażowaniem i nikt nie karze im w związku z tym szukać innego źródła dochodu, dlaczego więc w hodowli jedno miałoby wykluczać drugie?
 
 
Tsunami 
HODOWLA Wildfriends



Mój labrador: Tsunami, Joy
Suczka urodziła się:
07.07.2007; 20.03.2009

Suczka urodziła się:
Wiek: 38
Dołączyła: 26 Lis 2007
Posty: 1371
Skąd: Kraków
Wysłany: 07-02-2009, 10:48   

Jeśli dla ludzi hodowla jest jedynym źródłem utrzymania to niekoniecznie decyduje się na takie a nie inne krycie z myślą: to poprawi jakość rasy, tylko raczej: to przyniesie chleb mojej rodzinie. To nie jest zdrowe podejście do hodowli psów. Tak myślą hodowcy bydła, drobiu, trzody - minimalizacja nakładów a maksymalizacja zysków. Jeśli ktoś chce na hodowli naprawdę zarobić musi zrezygnować z niektórych rzeczy - jak np. super karma dla psów, chipowanie szczeniąt, zamiast dwóch szczepień oddają szczeniaki z jednym, nie wszytkie psy uzywane do hodowli są badane, krycia często są na zasadzie: mam jednego reproduktora - pokryje nim wszystkie moje suki - oszczędzę na opłacie za krycie. Nie dużo od tego brakuje do tzw. fabryczki psów rodowodowych, gdzie liczy się ilość a nie jakość.
Co innego jak np. kobieta zajmująca się hodowlą nie pracuje, ale jej mąż - tak. Ale osoby, dla których hodowla jest jedynym źródłem uzyskiwania dochodów, z których żyją i wychowują swoje dzieci to dla mnie nieporozumienia. Każdy inny hodowca dla takiej osoby to kokurencja, najważniejszy jest dobry interes, sprzedaż szczeniąt byle komu - nieważne czy nowi właściciele są w stanie zapewnić dobry dom...

Zdecydowanie większym szacunkiem darzę małe hodowle, w których mioty są nieczęsto, ale te mioty są bardzo dobrze przemyślane. Używane psy do hodowli są wybitne - nie z samymi bdb. I na szczęście jest kilka takich hodowli w Polsce.

Hodowanie przez duże H nie oznacza 10 suk i 10 miotów w ciągu roku. Czasem wystarczą 3, które są matkami wielu championów, wielu pięknych psów.
_________________
 
 
zuzia 



Mój labrador: Lunia (*)
Suczka urodziła się:
14.04.2008r. - 16.11.2018 r.

Mój labrador: Dżok (*)
Pies urodził się:
ok. 2000r. - 19.08.2014 r.

Wiek: 44
Dołączyła: 09 Sty 2008
Posty: 1049
Skąd: Lublin
Wysłany: 07-02-2009, 10:56   

Tsunami, zgadzam się z Tobą w 100%
sodalis napisał/a:
Zarabianie nie oznacza, że nie wykonuje się swego zawodu z pasją.

tam gdzie są pieniądze rzadko jest miłośc

[ Dodano: Sob 07 Lut, 2009 ]
Niech nikt sie nie obrazi, ale nie wyobrażam sobie jak można miec 10 psów, do tego ok. 2 miotów rocznie i miec poczucie że poświęca się swoim psom dostatecznie dużo czasu. Wszyscy podkreślają że babrador to bardzo rodzinny pies, nie wiem może jak zyje w stadzie to nie potrzebuje tyle kontaktu z człowiekiem.
_________________

 
 
gusia1972 
Agnieszka



Mój labrador: Kala
Suczka urodziła się:
28.05.2007

Mój labrador: Viva - NSDTR
Suczka urodziła się:
13.07.2010

Wiek: 53
Dołączyła: 29 Gru 2007
Posty: 4198
Skąd: Wrocław
Wysłany: 07-02-2009, 13:52   

wyjątkowo w całości zgadzam się z Tsunami, :) w tym temacie

mając w domu więcej niż 3 psy będące w podobnym wieku z podobnym temperamentem nie jesteśmy w stanie zapewnić mu: wysokojakościowej karmy, odpowiedniej dawki osobistej uwagi na osobnika, zabawa i szkolenie ..., badania nie tylko podstawowe ale i specjalistyczne (w większości hodowli psy maja tylko prześwietlone biodra, łokcie zdarzają się już dużo rzadziej a o badaniu oczu to już mało kto wspomina, a badał ktoś rzepki ??) cena prześwietlenia biodra + łokcie + rzepki + opis i wpis do rodowodu to ok 600 zł ! więc pasjonat który chce mieć 90% pewności że jego szczeniaki będą zdrowe jakoś to przełknie ale jak inny hodowca miałby ta kwotę wydać *n to zrobi samo podstawowe badanie.

przyjmuję za prawidłowość jak w hodowli jest np z 6 psów ale ... w bardzo różnym wieku, staruszki, psy dojrzałe i z 2 młodzieży i może z 2 szczeniaki - na przestrzeni lat, doświadczenia, można sobie poradzić z taką gromadą

i tak - uważam też że dopuszczając do rozrodu swoją sukę należy myśleć o rozwoju rasy, co dla mnie wiąże się nie z szukaniem utytułowanego wystawowo partnera, ale partnera mającego przede wszystkim odpowiednie cechy, predyspozycje, bo sami (gdzieś to czytałam już) pisaliście że na wystawach to różnym sędziom różne psy się podobają, dla jednego sędziego pies jest Championem a dla drugiego zostaje poza podium ...
_________________
 
 
Lorena 
TW...



Mój labrador: Lorena[*]
Suczka urodziła się:
25.12.2007

Mój labrador: Nitka Jamnior
Suczka urodziła się:
09.04.2010

Mój labrador: Dolly chesapeak bay retriever
Suczka urodziła się:
01.02.2015

Wiek: 37
Dołączyła: 02 Mar 2008
Posty: 3359
Skąd: Bielsko Biała
Wysłany: 07-02-2009, 15:57   

Tsunami, wyjątkowo całkowicie się z Tobą zgadzam.

Przyznam, że wolę wziąć psa z małej hodowli bo to większe prawdopodobieństwo że hodowla dba nie tylko o zdrowie fizyczne, ale i psychiczne. Na prawdę nie jestem w stanie zrozumieć jak ktoś mając 10 psów jest w stanie utrzymywać dobrą więź i kontakt z wszystkimi psami.
_________________
http://spojrzeniepsa.blogspot.com/
http://gabinetmedwet.blogspot.com
https://m.facebook.com/spojrzeniepsablog
Na co dzień nieludzka pielęgniarka ....
 
 
Tsunami 
HODOWLA Wildfriends



Mój labrador: Tsunami, Joy
Suczka urodziła się:
07.07.2007; 20.03.2009

Suczka urodziła się:
Wiek: 38
Dołączyła: 26 Lis 2007
Posty: 1371
Skąd: Kraków
Wysłany: 07-02-2009, 19:35   

Osobiście mi nie chodziło o to, że ktoś nie ma czasu dla 10 suk albo kilku miotów w ciągu roku, lecz o to, że nigdy nie zrozumiem ludzi utrzymujących się tylko i wyłącznie z hodowli psów. Szczególnie, że psów w naszym kraju jest mnóstwo - schroniska pękają w szwach a psów się nie je, tylko trzyma w domu. Pies przy dobrym zdrowiu pożyje nawet z 15 lat. Także skąd takie hodowle mają popyt na tyle szczeniąt rocznie? A z czegoś przecież żyć trzeba... Mnie się to w głowie po prostu nie mieści i tyle.
_________________
 
 
Lorena 
TW...



Mój labrador: Lorena[*]
Suczka urodziła się:
25.12.2007

Mój labrador: Nitka Jamnior
Suczka urodziła się:
09.04.2010

Mój labrador: Dolly chesapeak bay retriever
Suczka urodziła się:
01.02.2015

Wiek: 37
Dołączyła: 02 Mar 2008
Posty: 3359
Skąd: Bielsko Biała
Wysłany: 07-02-2009, 20:43   

swoją drogą to ja także się nad tym zastanawiałam ... ale pewnych rzeczy to chyba nigdy nie zrozumiem
_________________
http://spojrzeniepsa.blogspot.com/
http://gabinetmedwet.blogspot.com
https://m.facebook.com/spojrzeniepsablog
Na co dzień nieludzka pielęgniarka ....
 
 
Diana S 



Wiek: 46
Dołączyła: 30 Kwi 2008
Posty: 909
Skąd: ......
Wysłany: 07-02-2009, 21:34   

zuzia napisał/a:
Moim zdaniem bardzo ważne jest czy Hodowla to dla hodowcy główne źródło utrzymania, jeśli tak to nie wierzę że jest to dobry hodowca. Najlepiej by było trafic na pasjonata i miłosnika rasy tak bogatego że mógłby nic nie robic do końca życia. :-P


Przede wszystkim z hodowli nie da sie zyc, bo z tego nie wyżyjesz, a jeszcze dokładasz.


Pozdrawiam.
_________________
"Budzi sie we mnie zwierzę. Obawiam się jednak, że to "leniwiec"
 
 
Tsunami 
HODOWLA Wildfriends



Mój labrador: Tsunami, Joy
Suczka urodziła się:
07.07.2007; 20.03.2009

Suczka urodziła się:
Wiek: 38
Dołączyła: 26 Lis 2007
Posty: 1371
Skąd: Kraków
Wysłany: 07-02-2009, 23:55   

Diana S no właśnie chodzi o to, że niektórzy z tego żyją.
_________________
 
 
Diana S 



Wiek: 46
Dołączyła: 30 Kwi 2008
Posty: 909
Skąd: ......
Wysłany: 08-02-2009, 15:46   

Tsunami napisał/a:
Diana S no właśnie chodzi o to, że niektórzy z tego żyją.


Chyba, ze mowisz o pseudohodowlach, gdzie dla nich to zyła złota. Nie wazne, czy pies ma szczepienia ( przewaznie nie ma) , czy ma co jesc. Zazwyczaj psudohodowca sprzedaje wychudzone zagłodzone szczeniaki. Jak szczenie nie przezyje, beda kolejne.... to taki kołowrotek...
Dla prawdziwego hodowcy to nie zarobek.
Samo odchowanie szczeniaków, i dobre odżywianie suki po po rodzie, nie mało kosztuje.
A, wez pod uwage, ze nie wszystkie szczeniaki od razu znajduja dom ( czytaj, sprzedaja sie). Czasem pozostaje u hodowcy kilka szczeników, ktore trzeba zywic, zaszczepic, a to sa kolejne koszty. I gdzie tutaj zarobek?
Czasem hodowca, nie bierze kasy za szczeniaka, godzi sie na współwłasność.

Pozdrawiam.
_________________
"Budzi sie we mnie zwierzę. Obawiam się jednak, że to "leniwiec"
 
 
Szyszunia 



Mój labrador: Bonus (Kenocto Dash)
Pies urodził się:
16.09.2008

Wiek: 40
Dołączyła: 27 Wrz 2008
Posty: 1565
Skąd: Northampton
Wysłany: 08-02-2009, 16:56   

Cytat:
godzi sie na współwłasność.

Diana S, a co to znaczy?
_________________
Bonus zaprasza do swojej galerii!!!
There is no psychiatrist in the world like a puppy licking your face… - Ben Williams
 
 
Diana S 



Wiek: 46
Dołączyła: 30 Kwi 2008
Posty: 909
Skąd: ......
Wysłany: 08-02-2009, 17:13   

To znaczy, ze pies ma dwóch włascieli. Umowa zawarta między hodowcą, a właścicielem psa okresla, kto ponosi koszty utrzymania psa i wystaw. Na wspólwłasnosc oddawane sa psiaki hodowlane, wybitnie zapowiadające się. To hodowca decyduje o ojcu jak i o tym jakie maluchy będą nosiły przydomek hodowlany. Hodowca który, oddaje psa na współwłasność z róznych powodów (osobistych)nie moze powiekszyc ilosci posiadanych psów u siebie.


Pozdrawiam.

[ Dodano: Nie 08 Lut, 2009 ]
Tsunami czy mogłabyś mi odświeżyć pamięć i podać z jakiej Hodowli masz swojego psa?
_________________
"Budzi sie we mnie zwierzę. Obawiam się jednak, że to "leniwiec"
 
 
Tsunami 
HODOWLA Wildfriends



Mój labrador: Tsunami, Joy
Suczka urodziła się:
07.07.2007; 20.03.2009

Suczka urodziła się:
Wiek: 38
Dołączyła: 26 Lis 2007
Posty: 1371
Skąd: Kraków
Wysłany: 08-02-2009, 18:32   

Skoro hodowcy psów rasowych nie zarabiają na tym to wytłumacz mi proszę jak mogą z niej wyżyć? Znam osobiście kilku hodowców (niekoniecznie labków) - samotne kobiety z psami rodowodowymi i jest to ich jedyne źródło utrzymania i nie są to pseudohodowle, ale ja bym od nich psa nie kupiła. Są też "hodowcy", którzy kupują sukę - mają miot szczenięta oddają na współwłasność za darmo i zarabiają z ich kolejnych miotów, nie przykładając do odchowu szczeniąt nawet ręki! Kilka dobrych reproduktorów - równa się kilkanaście kryć od jednego w ciągu roku :) Można by wymieniać i wymieniać...
Ja nie zaglądam w portfel hodowcom i szczerze mało mnie to obchodzi. Wiem jednak, że są osoby, dla których hodowla psóe jest sposobem na życie - bez tego nie mieli by kasy na utrzymanie, bo nie pracują. Czegoś takiego nie popieram, dla mnie to mało odpowiedzialne.

Diana S napisał/a:

Tsunami czy mogłabyś mi odświeżyć pamięć i podać z jakiej Hodowli masz swojego psa?


Nie znasz tej hodowli, także nici z odświeżania Twojej pamięci. Poza tym żadne szczenię już nie urodzi się po matce mojej Tsusi, gdyż ta niestety już odeszła, a była to jedyna suka hodowlana w tamtej hodowli.[/quote]
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


POMAGAJĄ NAM

POLECAMY


logo portalu - wejdź