Przyjaciele forum Zgłoszenie
FAQFAQ    SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  ProfilProfil
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  Chat
 Ogłoszenie 

Poprzedni temat «» Następny temat
Mój pies niszczy - inni domownicy już go nie chcą
Autor Wiadomość
blekitny.zamek 



Mój labrador: Czeko
Pies urodził się:
24 czerwca 2008

Wiek: 49
Dołączyła: 24 Sie 2008
Posty: 103
Skąd: Warszawa
Wysłany: 30-09-2009, 09:53   Mój pies niszczy - inni domownicy już go nie chcą

Witajcie!

Przed chwilą przeczytałam wątek,co zniszczyły wasze labki i powiem szczerze,że jestem przerażona.
:bad:

Ja myślałam,że mam niszczyciela. Gdyby mój pies zjadł mi pół kanapy,obgryzł wszystkie ściany,stół,krzesła itd. już by go u nas nie było. Ja jestem wyrozumiała,mój małżonek niestety mniej. :(

Czeko ma w tej chwili rok i 4 miesiące,a nadal rozrabia,a ostatnio prawie nie zostaje sam w domu. W niedzielę poszliśmy do kościoła,nie było nas godzinę.Efekt-zniszczony plecak dziecka i wszystko co było w środku,pozrzucane bluzy i kurtki z wieszaków,nadgryzione buty.

Powiem szczerze,że mam tego dosyc. Nie mogę wyjśc spokojnie z rodziną do kina,bo myślę,co tym razem pies narozrabia,nie mogę wyjśc na 10 min. odprowadzić dziecko do szkoły,żeby wcześniej przez 10 min.nie sprzątać wszystkiego z przedpokoju,zamykać wszystkich drzwi itd.
Kocham mojego psiaka i oczywiście go nie oddam. Ale moje przemyślenia są takie-nigdy więcej labradora!

Jestem ciekawa,czy jeszcze ktoś przyzna się do negatywnych uczuc?
a może tylko ja tak mam...

pozdrawiam
_________________

Ostatnio zmieniony przez tenshii 03-10-2012, 12:54, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
bacha 



Mój labrador: Barnie
Pies urodził się:
27.02.2009

Dołączyła: 09 Kwi 2009
Posty: 124
Skąd: Żnin
Wysłany: 30-09-2009, 10:25   

Barni też rozrabiał zjadł chyba polowe mojej bielizny hahahha ale przypilnowałam go żeby dowiedzieć się skąd on ją wyciąga i jak sie okazało nauczyl sie otwierać kosz z brudnym praniem postawiliśmy na nim metalowa miske i jak następnym razem sie dobierał spadająca miska na kafle w łazience narobiła tyle hasłu że juz tego nie próbuje :-P

Ma w tej chwili 7 m-c i myslę że wybitnie sie dostosował do naszego trybu życia od godz. 8.00 do 14.00 zostaje sam i czy coś zbroi zależy w dużej mierze od nas ( jak coś zostanie w jego polu "rażenia" to oczywiscie nie omieszka się tym zająć) jednak jak przychodzi godz. 17.00 już jest w pełnej gotowości do wyjścia i wszystkim daje to do zrozumienia (szczeka,gryzie ) nie ma zmiłuj idziemy na spacer a tam??
pływanko , bieganko i wszystko czego dusza zapragnie
Wraca przeważnie brudny zmęczony ale radosny smiga wtedy do siebie odpocząć po to aby o 22. być gotowym na odebranie Pana z pracy

Ja nie zamianiła bym labka na żadnego innego choć zanim sie "dotarliśmy" bywało ciężko

Ja w ogóle podchodzę do Barniego jak do 3 dziecka :D nawet mówie do niego nie raz synek :D
 
 
 
Aneti
[Usunięty]

Wysłany: 30-09-2009, 12:01   

Zawsze najtrudniejsze są początki :)
ja za to nie zamieniłabym Hepi na żadnego innego pieska :) uwielbiam jak bryka, choć nie daje sie wyspać a z rana trzeba do pracy, chodze jak zombi, ale oboje ją uwielbiamy z męzem, i czasami jak jednemu brak sił, drugi pociesza :)
ja nie weim ale nie chciałabym znów takiego osowiałego ps co tylko lezy :)
 
 
Bora 


Pomogła: 7 razy
Dołączyła: 26 Lis 2007
Posty: 4631
Skąd: Polska
Wysłany: 30-09-2009, 13:24   

A mi sie nasuwa jedno przemyślenie... Próbowaliście solidnie psa zmęczyć zanim wyjdziecie do pracy/szkoły/kina/Kościoła ? Zabrać psa na 2h do lasu, wybiegać, wymęczyć, wyćwiczyć ? Wtedy to klapnie jak długi na podłodze i nie w głowie mu będą szaleństwa w domu.
 
 
blekitny.zamek 



Mój labrador: Czeko
Pies urodził się:
24 czerwca 2008

Wiek: 49
Dołączyła: 24 Sie 2008
Posty: 103
Skąd: Warszawa
Wysłany: 01-10-2009, 08:49   

Nie tylko próbowaliśmy,ale takie spacery ma codziennie :<
mieszkam blisko lasu,więc chodzę z nim tam bardzo często.Poza tym wychodzi 4 razy dziennie,za każdym razem minimum pół godziny.

to nie jest kwestia nie wybiegania,jemu po prost odbija,jak my wychodzimy.Raz mój mąż był świadkiem takiej akcji,jak wyszłam rano z dziecmi,a jego zostawiłam.

Dzisiaj rano wygryzł mi dziurę w mojej ulubionej kurtce. :bad: :cring:
Nie mam już siły do tego psa,jak ktoś chce jeszcze jednego,to chętnie oddam.
_________________

 
 
Abu
[Usunięty]

Wysłany: 01-10-2009, 09:42   

wczoraj Nuka zzarla stol ;] Mam powoli dosc, jeszcze jedna akcja i albo ja wydam komus, albo zamkne w klatce
 
 
mTa22 



Mój labrador: Roni
Pies urodził się:
2.03.2009

Wiek: 40
Dołączyła: 04 Kwi 2009
Posty: 425
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 01-10-2009, 10:00   

Abu napisał/a:
zzarla stol
współczuje :( ale na to ciężko coś poradzić, stołu nie schowasz, ale takie rzeczy jak kurtka, plecak dziecka, buty można pochować... choć pewnie łatwo mi mówić, a sama nie wiem jak by u mnie było, na razie nie zostawiamy Roniego samego, bo kiedyś poobgryzał listwy od paneli... no może na 10 min zostaje (wtedy chowam wszystko co tylko jest w jego zasięgu i zamykam w kuchni i przedpokoju.
_________________
 
 
Bora 


Pomogła: 7 razy
Dołączyła: 26 Lis 2007
Posty: 4631
Skąd: Polska
Wysłany: 01-10-2009, 10:45   

blekitny.zamek, a może on to robi w stresie, nie został nauczony spokojnie czekać na powrót właściciela, nie umie zostawać sam, bo nikt go tego porządnie nie nauczył. Kiedy jest sam, bardzo sie stresuje, wpada więc w taki szał i żeby sie wyładować - niszczy, co akurat ma pod pyskiem...i nie mów że go oddasz, bo na pewno mocno go kochasz i piszesz to tylko pod wpływem emocji :)

Abu napisał/a:
albo zamkne w klatce
Klatka nie jest wcale głupim pomysłem, prawidłowo wprowadzona i zaakceptowana przez psa jest świetnym miejscem do wyciszenia, spania i właśnie zostawania spokojnie w domu pod nieobecność właściciela.

Sama kupiłabym klatkę, albo taki namiot, ale niestety w moim mieszkaniu, nie ma na to miejsca, a mój pies bardzo często potrzebuje chwili samotności i odpoczynku, kiedy nikt mu nie przeszkadza i nikt go nie zaczepia.
 
 
buuterfly 



Mój labrador: Luna
Suczka urodziła się:
13.04.2009

Wiek: 38
Dołączyła: 23 Wrz 2009
Posty: 640
Skąd: Gorzów Wielkopolski
Wysłany: 02-10-2009, 11:14   

Ja miałam o tyle gorzej,że mieszkanie i meble w nim są wynajmowane.Też miałam takie chwile załamania.Raz nawet wystawiłam ją na allegro w nerwach ;D A potem jak głupia odbierałam telefony i mówiłam,że to nieaktualne :D Raz mój m powiedział,że skoro już podjęliśmy tą decyzje ,że wychowamy psa to nie będziemy nieodpowiedzialnymi gnojkami i ją wychowamy.Przez trzy miechy nauczyła się wyciszać jak ja wychodzę.A ja kupiłam jej mnóstwo zabawek,kostek i gryzków,które rozrzucam po mieszkaniu jak wychodzę.Ona później chodzi i odnajduje je.A rzeczy,które się da niestety na czas szczenięctwa trzeba schować lub zakonserwować.:) ,,Wymęczenie,, też nie działało w naszym wypadku.
_________________
,,Pomyśl czasami o cierpieniu,którego wolisz nie widzieć...,,
 
 
 
mTa22 



Mój labrador: Roni
Pies urodził się:
2.03.2009

Wiek: 40
Dołączyła: 04 Kwi 2009
Posty: 425
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 02-10-2009, 12:33   

buuterfly napisał/a:
Raz nawet wystawiłam ją na allegro w nerwach

ojej, nie wiem co by musiał Roni zrobić, żebym go na allegro wystawiła :confused:
dobrze, że sobie poradziliście :) fajny pomysł z tymi zabawkami
_________________
 
 
blekitny.zamek 



Mój labrador: Czeko
Pies urodził się:
24 czerwca 2008

Wiek: 49
Dołączyła: 24 Sie 2008
Posty: 103
Skąd: Warszawa
Wysłany: 02-10-2009, 13:03   

Bora napisał/a:
blekitny.zamek, a może on to robi w stresie, nie został nauczony spokojnie czekać na powrót właściciela, nie umie zostawać sam, bo nikt go tego porządnie nie nauczył. Kiedy jest sam, bardzo sie stresuje, wpada więc w taki szał i żeby sie wyładować - niszczy, co akurat ma pod pyskiem...i nie mów że go oddasz, bo na pewno mocno go kochasz i piszesz to tylko pod wpływem emocji :)

Bora! masz rację,to tak wygląda,jakby się bardzo stresował,że go zostawiamy.A jak można nauczyc psa,żeby spokojnie zostawał sam? jest jakiś sposób?



Sama kupiłabym klatkę, albo taki namiot, ale niestety w moim mieszkaniu, nie ma na to miejsca, a mój pies bardzo często potrzebuje chwili samotności i odpoczynku, kiedy nikt mu nie przeszkadza i nikt go nie zaczepia.


U mnie z miejscem na klatkę,jest ten sam problem :(
Oczywiście go nie oddam,ale wczoraj byłam naprawdę wściekła,już mi przeszło.

Widzę tylko jedno rozwiązanie,prze każdym wyjściem,muszę przeznaczyc dodatkowe 10 min.na uprzątnięcie do czysta przedpokoju i tyle.Nie jest to łatwe szczególnie rano i przy dwójce dzieci,które rzucają rzeczy gdzie popadnie.Ale co mi pozostało.

pozdrawiam

[ Dodano: Pią 02 Paź, 2009 ]
[ Raz mój m powiedział,że skoro już podjęliśmy tą decyzje ,że wychowamy psa to nie będziemy nieodpowiedzialnymi gnojkami i ją wychowamy.


Dokładnie tak,chyba by mnie sumienie zjadło...nie mówiąc już o tym,czego bym nauczyła własne dzieci.

pozdrawiam
_________________

 
 
mTa22 



Mój labrador: Roni
Pies urodził się:
2.03.2009

Wiek: 40
Dołączyła: 04 Kwi 2009
Posty: 425
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 02-10-2009, 19:56   

blekitny.zamek napisał/a:
prze każdym wyjściem,muszę przeznaczyc dodatkowe 10 min.na uprzątnięcie do czysta przedpokoju
eh znam ten ból, ale w ten sposób niczym się pieska nie kusi, zostaw mu też duuużo zabawek :)

blekitny.zamek napisał/a:
U mnie z miejscem na klatkę,jest ten sam problem

u mnie tak samo :(

blekitny.zamek napisał/a:
o tym,czego bym nauczyła własne dzieci

no tak to b. ważne, dzieci jak gąbka chłoną zachowania rodziców, a przez to zrozumiałby by, że jak coś nie wychodzi to można to (za przeproszeniem) olać.

nie pozostaje mi nic innego jak życzyć powodzonka i wytrwałości :)
_________________
 
 
KiNiAeNHa 



Mój labrador: Bambsej
Pies urodził się:
06.07.2009

Wiek: 41
Dołączyła: 13 Sie 2009
Posty: 49
Skąd: Kraków
Wysłany: 02-10-2009, 20:45   

Ja miałam właściwie jeden taki moment kiedy chciałam go oddać a mianowicie kiedy podczas zabawy Bambsej skoczył mi prosto w twarz wbijając zęby w mój policzek (teraz mam drobną bliznę).Wiem że na pewno nie chciał ale takich nerwów dostałam wtedy że naprawdę myślałam że go rozszarpie , on chyba od razu wiedział że zrobił coś zle bo zaraz uciekł pod łóżko już ledwo się mieści pod nie ale dalej się twardo wciska:) ehh staram się go uczyć co wolno czego nie ale do niego jak grochem o ścianę ja mu mówię coś on sprawia wrażenie jakby wiedział , rozumiał bo przestaje po czy jak się odwrócę on wraca z powrotem do tego co robił :-P także łatwo nie jest no ale mam nadzieję że z wiekiem z pewnych rzeczy wyrośnie i wtedy będę mogła się już częściej cieszyć niż złościć :)
_________________
KiNiA
 
 
 
Bora 


Pomogła: 7 razy
Dołączyła: 26 Lis 2007
Posty: 4631
Skąd: Polska
Wysłany: 02-10-2009, 21:39   

zastanawiające... Bora mnie gryzła do krwi, atakowała moje ręce, miała ataki "szału" kiedy nie mogłam jej uspokoić, darła mi wtedy ubranie, wiła sie jak piskorz... a jakoś nigdy przez myśl mi nie przeszło, żeby psa oddać...ciekawe
 
 
KiNiAeNHa 



Mój labrador: Bambsej
Pies urodził się:
06.07.2009

Wiek: 41
Dołączyła: 13 Sie 2009
Posty: 49
Skąd: Kraków
Wysłany: 02-10-2009, 21:48   

Bora napisał/a:
zastanawiające... Bora mnie gryzła do krwi, atakowała moje ręce, miała ataki "szału" kiedy nie mogłam jej uspokoić, darła mi wtedy ubranie, wiła sie jak piskorz... a jakoś nigdy przez myśl mi nie przeszło, żeby psa oddać...ciekawe




To że na przykład mi to przeszło przez myśl wcale nie znaczy że tak bym postąpiła różni są ludzie tak samo jak różne rzeczy na myśl przychodzą jak człowiek jest zły:) z resztą nie ważne co się myśli ważne co się robi :)
_________________
KiNiA
Ostatnio zmieniony przez KiNiAeNHa 02-10-2009, 21:54, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Szyszunia 



Mój labrador: Bonus (Kenocto Dash)
Pies urodził się:
16.09.2008

Wiek: 40
Dołączyła: 27 Wrz 2008
Posty: 1565
Skąd: Northampton
Wysłany: 02-10-2009, 21:51   

My też próbowaliśmy już chyba wszystkiego, żeby Bonus nie rozwalał wszystkiego. Były długie spacery, męczenie go przed wyjściem z domu - działalo na krótko - 3 - 4godziny (jak mój TŻ pracowal na pół etatu). Był kojec. Z tego który kupiłam poptrafił wyskoczyć. Pozyczyłam od koleżanki, której suia już wyrosła z rozrabiania. Klatka miała 1,8m wysokości, to sobie ją mordką podważył i wyszedł dołem!!! Bez kitu, klatka waży jakieś 20kg.
Narazie odwozimy go przed pracą do kumpla, który pracuje na nocki. Ale już w przyszłym tygoniu TŻ ma rozmowę w pracy, bo też chce się na nocki przenieść... bo też się boimy zostwaiać go samego w domu.
Też mam czasami dosyć zniszczonych dywanów, butów a ostatnio nawet skórzanych kanap, ale kiedy to moje małe potworzysko do mnie przyjdzie, zamerda ogonem (przy okazji zwalając szklankę ze stolika :) ) i spojrzy na mnie tymi swoimi cudownymi brązowymi oczkami - wiem, ze bez niego życie nie miałoby sensu...
_________________
Bonus zaprasza do swojej galerii!!!
There is no psychiatrist in the world like a puppy licking your face… - Ben Williams
 
 
gwiazdka 
Anetka i Zarusia :*



Mój labrador: Zara
Suczka urodziła się:
01.02.2008

Wiek: 41
Dołączyła: 21 Paź 2008
Posty: 1771
Skąd: Wrocław
Wysłany: 02-10-2009, 22:18   

Też mam czasami dosyć zniszczonych dywanów, butów a ostatnio nawet skórzanych kanap, ale kiedy to moje małe potworzysko do mnie przyjdzie, zamerda ogonem (przy okazji zwalając szklankę ze stolika :) ) i spojrzy na mnie tymi swoimi cudownymi brązowymi oczkami - wiem, ze bez niego życie nie miałoby sensu...[/quote]



dokładnie mam to samo... i to jest ta miłość :D :) nasze kochane małe rozrabiaki :)
_________________
Jeśli w niebie nie ma psów, to chcę pójść tam gdzie po śmierci idą one... ;)
 
 
iness8@o2.pl 


Pomogła: 3 razy
Dołączyła: 21 Sty 2008
Posty: 7003
Skąd: xxx
Wysłany: 02-10-2009, 22:48   

blekitny.zamek, Aniu zawsze możesz kupić taki specjalny kojec do domu tzn taką siatkę którą wszystko ogrodzisz :)
 
 
Bora 


Pomogła: 7 razy
Dołączyła: 26 Lis 2007
Posty: 4631
Skąd: Polska
Wysłany: 02-10-2009, 23:01   

KiNiAeNHa napisał/a:
To że na przykład mi to przeszło przez myśl wcale nie znaczy że tak bym postąpiła różni są ludzie tak samo jak różne rzeczy na myśl przychodzą jak człowiek jest zły:) z resztą nie ważne co się myśli ważne co się robi :)

Robi, czy nie robi, nieważne... to że pies taki jest to nasza wina, tylko i wyłącznie...

Pewnie, że różne rzeczy przychodzą do głowy, ale jakoś pomysł oddania psa przez głowę mi nie przeleciał.... i chyba nie tylko mnie...

Jest takie powiedzenie "jesteś odpowiedzialny za to co udomowiłeś"
 
 
mTa22 



Mój labrador: Roni
Pies urodził się:
2.03.2009

Wiek: 40
Dołączyła: 04 Kwi 2009
Posty: 425
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 02-10-2009, 23:13   

może nie doświadczyłam tego co Wy - zniszczone kanapy, pogryzione ręce itp, ale za to Roni dostarcza nam innych 'rozrywek', najgorsze jest ciągnięcie, nie mam już sił, kantarek czasem nawet nie działa, ja przy mojej wadze 45 kg dosłownie za nim lecę, do tego zjada wszystko co znajdzie, tak jak byśmy go głodzili, pogryzł parę rzeczy w domu, ale za żadne skarby na tej ziemi nikomu bym go nie oddała!!!
_________________
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group


POMAGAJĄ NAM

POLECAMY


logo portalu - wejdź