Wysłany: 21-11-2012, 21:23 Roksa biszkoptowa sunia potrzebuje pomocy
Dziś dzwoniła do mnie Pani z Opola z prosbą o pomoc i napisała takiego maila:
Roksa to biszkoptowa sunia urodzona 01.01.2005 r. Sunia ma rodowód, była wystawiana, miała szczeniaki bodajże 2 razy, ostatni raz w 2009 r.
Moja koleżanka była jej drugą albo i nawet trzecią właścicielką. Przez pierwsze około 2 lata.
Roksa mieszkała w bloku albo domku. Potem mieszkała częściowo na zewnątrz (murowany kojec z ocieplaną budą z wybiegiem oraz ogrodem) z drugą labką, a częściowo w domu. Na spacery sunie były wyprowadzane poza teren ogrodzenia, gdzie do woli biegały luzem.
Rok albo dwa lata temu do stada dołączyła onka i niestety smarkata zaczęła rządzić. Roksa cały czas była na ostatnim miejscu w stadzie. Przed wakacjami tego roku onka razem z labką dotkliwie pogryzły Roksę i sunia spędziła dwa tygodnie w psim szpitaliku, gdzie została pozszywana i była nawet obawa, że nie przeżyje i nie zagoi się, bo wdała się martwica na całym pogryzionym karku, ale jednak sunia dała radę. Mniej więcej w miejscu obroży, a właściwie poniżej, ma około 20-30 cm bliznę, już zarośniętą. Sunia ma też całe mnóstwo strupków na karku i części głowy, bo niestety w ciągu ostatnich kilkunastu dni znowu została pogryziona. Na łopatce i tylnej łapce też ma ślady po ugryzieniu, lekko kuleje na przednią łapę, ale na razie obserwuję, czy jest to efekt poturbowania, czy to coś innego.
Próby pogodzenia suk nie dawały rezultatu i dlatego koleżanka zdecydowała się na oddanie Roksy, która przebywa u mnie od soboty 17 listopada br. Co prawda koleżanka ma możliwość, żeby suki od siebie odizolować, ale wybiegi i kojce ze sobą sąsiadują i Roksa pomimo oddzielającego płotu bała się. Nawet jak przez ostatnie dni Roksa spała w domu, a pozostałe suki na zewnątrz, to Roksa na sam ich widok nie opuszczała ganku.
Tak więc od soboty mam szaloną labcię w domu, która z moimi psami dogadała się bez problemu ale zresztą moje futrzaki przyzwyczajone są do tymczasów. W domu Roksa jest spokojna do czasu, aż zobaczy miskę z żarełkiem, bo wtedy zaczyna się bardzo ekscytować. W domu zachowuje czystość, nic nie niszczy, a na łóżko weszła dopiero jak ją zawołałam (jak ją zawołam wieczorem, to oczywiście tak zostaje do rana). Zabawki jej w domu nie interesują, chociaż wszędzie są porozrzucane. Nie ma też jakoś ochoty, żeby je zabierać moim psiakom.
Sunia jest przyzwyczajona zarówno do suchej karmy (niestety pedigree i chapi), jak i do gotowanego. No i oczywiście wszystko inne co wpadnie do pyszczydełka. Lubi chlebek z masełkiem, dostawała to jako posiłek. Jak pije wodę, to słychać w całym mieszkaniu, no i oczywiście dziurawa broda jak pije. W misce można jej spokojnie grzebać, nie warkoli, nie pilnuje ani przede mną, ani przed psami a miskę ma jakieś półtora metra od mojej suni. Jedzonko dostaje w misce na podłodze, natomiast woda jest w misce na stojaku i sunie bez problemu „obsługuje” obydwie wysokości. W kuchni oczywiście towarzyszy, ale nie żebrze tak bezczelnie jak moje goldeny. Suszone płucka i wędzone kurze łapki są mniamuśne i Roksa nie miała żadnych sensacji żołądkowych po ich zjedzeniu. Nie jest też prawdopodobnie na nic uczulona, ale jej menu nie było zbyt urozmaicone. Sylwetkę ma świetną, z odpowiednim wcięciem, chociaż za żarcie dałaby się oczywiście pokroić.
Na smyczy Roksa chodzi bez problemu, zarówno na automatycznej jak i na zwykłej przedłużanej 2 metrowej. Ja mieszkam w ruchliwym miejscu i koło torów kolejowych, Roksa nie ma żadnych problemów z ruchem ulicznym, nie boi się odgłosów burzy ani wystrzałów. Na odkurzacz też zero reakcji. Samochodem jeździ bez problemów. Co do innych środków komunikacji, to nie wiem, ale prawdopodobnie podróżowała tylko samochodem.
Sunia lubi pyskować z psami przez płot, a że siły trochę ma, to trzeba uważać. Jest to spokojnie do opanowania, bo przy drugim przejściu koło szczekających psów trochę marudziła pod nosem, ale wystarczyła słowną reprymenda i szła normalniej. Natomiast jak zbliżamy się do jakiegoś innego psa, to wtedy szczeka na całego i trzeba ją stanowczo uspokoić. Nie ma znaczenia, czy tamten pies jest duży, czy mały, na razie reaguje jednakowo na wszystkie gabaryty. Szczeka bez agresji i jeżenia się, ale wyrywa się do innych psów, no a że siłę ma, to jak wyżej. Uciekające koty na pewno goni; do ludzi jest normalna, z całkiem małymi dziećmi na razie nie mieliśmy zbytnio kontaktu.
Spacery odbywamy 3 razy dziennie albo rano około 6.30-6.50 na smyczy, potem śniadanko, ja idę do pracy, a kundle czekają do 16. Potem idziemy na dłuższy, bo około godzinny spacer, Roksa na automatycznej smyczy, albo jak idziemy na kamionkę, to wtedy biega luzem. Roksa jest karna i przychodzi jak na razie na każde zawołanie, ale przy obcych psach na razie nie testujemy. Około 18 kolacja. Wieczorem idziemy na ostatni 20-30 min. spacer mniej więcej między 20 a 21. A potem spanko albo jeszcze psiaki dostają suszone płucko albo kurze łapki na dobranoc.
PANI PROSI O POMOC W ZNALEZIENIU SUNI DS LUB DT A jeśli są wśród forumowiczów dobre duszyczki, które pomogłyby uzbierać 150zł na sterylke to sunia mogłaby zostać w obecnym DT do czasu znalezienia DS
kimsi_3, dobrych duszyczek to akurat u nas nie brakuje a 150zl to znow nie tak duzo.Najwazniejsze,ze niunka juz w bezpiecznym miejscu.Przesle po niedzieli jakis grosik
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum